O tym, w jaki sposób Iran może pokonać Donalda Trumpa

O tym, w jaki sposób Iran może pokonać Donalda Trumpa

Date: 4 marzo 2026 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/o-tym-w-jaki-sposob-iran-moze-pokonac-donalda-trumpa

INFO: sonar21.com/how-iran-can-defeat-donald-trump

FOTO: Trump zszokowany odkryciem, że Hegseth jest idiotą

Larry C. Johnson

Donald Trump i jego zespół ds. bezpieczeństwa narodowego nadal forsują narrację, że Stany Zjednoczone dominują nad Iranem i że to tylko kwestia czasu, zanim Iran padnie pod naporem potęgi amerykańskiej armii. Iran najwyraźniej nie otrzymał tej wiadomości i realizuje własną strategię. Wchodzimy właśnie w czwarty dzień tej nie sprowokowanej napaści Izraela i USA, a Iran nie wykazuje żadnych oznak słabnięcia.

Iran dokonał serii bardzo skutecznych uderzeń odwetowych. Siły amerykańskie zostały wyparte z baz w Iraku, Kuwejcie, Bahrajnie, Arabii Saudyjskiej, Katarze i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Ataki dronami i rakietami zmusiły wojska USA i NATO do ucieczki.

W związku z eskalacją wojny rozpoczętej przez Stany Zjednoczone i Izrael (po wspólnych atakach USA i Izraela na Iran, w tym zabójstwie najwyższego przywódcy ajatollaha Alego Chameneiego 28 lutego 2026 r.), irańska Islamska Gwardia Rewolucyjna (IRGC) przeprowadziła odwetowe ataki rakietami balistycznymi i dronami na amerykańskie systemy radarowe w Katarze i Bahrajnie.

W bazie lotniczej Al Udeid w Katarze Iran zniszczył radar AN/FPS-132 (znany również jako FPS-132 lub AN/FPS-132 Block 5 Upgraded Early Warning Radar/UEWR). Jest to radar wczesnego ostrzegania dalekiego zasięgu obsługiwany przez Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych, przeznaczony do wykrywania i śledzenia pocisków balistycznych. Zapewnia on nadzór nad rozległym obszarem, a jego zasięg wykrywania pocisków wynosi według doniesień do 5000 km (około 3100 mil). Został on wykorzystany podczas 12-dniowej wojny w czerwcu 2025 r. do wykrywania i śledzenia irańskich pocisków zmierzających w kierunku Izraela.

Iran zniszczył również dużą kopułę radaru powietrznego w Bahrajnie, znajdującą się w bazie Naval Support Activity Bahrain / US Navy Fifth Fleet HQ. Tego rodzaju radar służy do szeroko zakrojonego nadzoru powietrznego i powierzchniowego oraz do przekazywania obrazu sytuacji powietrznej do systemów Patriot/THAAD i operacji floty. Zniszczenie tej jednostki znacznie ogranicza zdolność rozmieszczonych systemów obrony powietrznej do wykrywania i śledzenia zbliżających się zagrożeń. Zniszczenie tych dwóch systemów radarowych poprawi zdolność Iranu do rażenia celów w Izraelu.

Wydaje się, że Iran zestrzelił również trzy samoloty bojowe F-15. Centralne Dowództwo USA twierdzi, że samoloty zostały zestrzelone przez własne siły, ale to bzdura. Oficjalny raport amerykańskiego wojska przyznaje, że irańskie samoloty zaatakowały je w momencie, gdy rzekomo od dawna utrzymywano „przewagę w powietrzu”. Samoloty te były wyposażone w system IFF (Identification Friend or Foe), czyli system radiowy oparty na zaszyfrowanych „pytaniach i odpowiedziach”, który pozwala radarom i innym samolotom rozpoznać je jako przyjazne. Przed lotem, personel naziemny lub załoga samolotu wprowadzają klucze szyfrujące (dla trybów bezpiecznych, takich jak tryb 4/5) do systemu IFF za pomocą urządzenia do wypełniania i ustawiają wymagane kody misji. Podczas lotu, gdy myśliwiec pojawia się na czyimś radarze, radar lub pokładowy interrogator wysyła zakodowane wyzwanie.

Transponder samolotu:

• Rozpoznaje tryb i kod przesłuchania.

• Wykorzystuje załadowany algorytm szyfrujący do wygenerowania prawidłowej zaszyfrowanej odpowiedzi, jeśli wyzwanie jest poprawne.

• Przesyła odpowiedź na częstotliwości odpowiedzi, która zawiera identyfikator, a w niektórych trybach również wysokość lub inne dane.

Innymi słowy, CENTCOM chce, abyśmy uwierzyli, że system IFF w trzech samolotach zawiódł lub że załogi obsługujące baterie rakiet Patriot nie rozpoznały sygnałów IFF. Gdyby chodziło tylko o jeden samolot, byłbym skłonny uwierzyć w wyjaśnienia CENTCOM-u… Ale trzy? Przykro mi, ale to bzdura.

Iran nie tracił czasu po sobotnim porannym ataku, w którym zginął ajatollah Chomeini oraz wysocy rangą przywódcy irańskich sił zbrojnych i służb bezpieczeństwa, i natychmiast zamknął ruch morski przez Cieśninę Ormuz. Podczas gdy rakiety amerykańskie i izraelskie nadal bombardują Iran, IRGC i irańska marynarka wojenna wydają się być w stanie uniemożliwić opuszczenie Zatoki Perskiej wszystkim statkom przewożącym ropę lub płynny gaz ziemny. Jeśli blokada ta będzie utrzymywana, Iran wyrządzi poważne szkody krajom zależnym od eksportu ropy z Zatoki Perskiej i zyska przewagę w negocjacjach mających na celu zakończenie konfliktu.

Czego Iran może zażądać od Zachodu w zamian za zniesienie blokady? – Myślę, że zniesienie zachodnich sankcji będzie najważniejszym punktem na liście żądań. Iran może również zażądać wycofania sił izraelskich ze Strefy Gazy oraz zapewnienia Palestyńczykom swobodnego i nieograniczonego dostępu do Egiptu w celu uzyskania pomocy medycznej oraz nieprzerwanych dostaw żywności i wody.

Dopóki Iran będzie blokował dostęp do Zatoki Perskiej, będzie kontynuował wystrzeliwanie rakiet w kierunku Izraela i pozostałych baz/instalacji amerykańskich, które nadal wspierają operacje bojowe. Uważam, że Iran dysponuje wystarczającymi zapasami rakiet balistycznych i manewrujących, a także tysiącami dronów, które pozwolą mu przez co najmniej dwa miesiące prowadzić intensywny ostrzał celów w Izraelu i pozostałych bazach amerykańskich.

Stworzy to poważny, nierozwiązywalny problem dla Izraela i Stanów Zjednoczonych – obydwa kraje prawdopodobnie wyczerpią swoje zapasy pocisków przeciwlotniczych Iron Dome, Patriot i THAAD w ciągu trzech tygodni, jeśli Iran będzie w stanie wystrzelić 100 pocisków/dronów dziennie. Uważam, że Iran jest przygotowany do wojny na wyniszczenie… Stany Zjednoczone i Izrael nie są! – Jeśli wojna ta potrwa dłużej niż cztery tygodnie, koszt utrzymania dwóch grup uderzeniowych lotniskowców, siedmiu eskadr F-35A i 108 tankowców KC-135 wyniesie prawie dwa miliardy dolarów, nie licząc kosztów pocisków manewrujących Tomahawk wystrzelonych w kierunku Iranu

Koszt jednego pocisku wynosi 2,5 miliona dolarów. Wygląda na to, że w ciągu pierwszych trzech dni wojny wystrzeliliśmy 200 pocisków Tomahawk, co oznacza, że Stany Zjednoczone wydały około pół miliarda dolarów.

Donald Trump złamał obietnicę złożoną Amerykanom, angażując Stany Zjednoczone w kolejną kosztowną i niepotrzebną wojnę. A jeśli chodzi o kalkulację kosztów, jaką wartość przypisujemy żołnierzom, którzy zginęli (i zginą) lub zostali ciężko ranni w akcji?

– Spójrzcie na zdjęcie Donalda Trumpa krzyczącego na Pete’a Hegsetha, zamieszczone na początku tego artykułu…

Czy wygląda on na człowieka, który wierzy, że wojna przebiega zgodnie z jego planem? – Nie sądzę.

INFO: sonar21.com/how-iran-can-defeat-donald-trump

Warto przeczytać: simplicius76p/us-suffers-worst-day-of-air-losses

Prof. Mearsheimer: To Żydzi kierują tym pociągiem. Trump tylko wykonuje rozkazy

Prof. Mearsheimer:

To Żydzi kierują tym pociągiem.

Trump tylko wykonuje rozkazy

pch24/prof-mearsheimer-to-zydzi-kieruja-tym-pociagiem-trump-tylko-wykonuje-rozkazy

Czy Stany Zjednoczone i Izrael mogą wygrać wojnę z Iranem? John Mearsheimer, profesor z Uniwersytetu w Chicago, uważa, że nie.

Problemem są skrajnie nierealistyczne cele, który postawiły sobie władze obu napastniczych krajów.

Znany politolog i teoretyk realizmu ofensywnego, prof. John Mearsheimer, stwierdził, że cele, jakie postawiło sobie państwo amerykańskie, są po prostu nie do zrealizowania. – Nie ma sposobu na to, byśmy wygrali tę wojnę w jakiś znaczący sposób. Jedyne, co muszą zrobić Irańczycy, to przetrwać. Wówczas wygrają – i sądzę, że to im się uda. Moim zdaniem wpakowaliśmy się w poważne kłopoty – powiedział w rozmowie z Judge’m Napolitano na youtube.

Ekspert podkreślił, że prezydent Donald Trump nie jest w stanie przedstawić Amerykanom żadnej spójnej strategii wojny w Iranie. Bardzo szybko wskazuje zupełnie odmienne cele całej operacji.

Szczerze mówiąc uważam, że to jest jednak bez znaczenia. Pytanie o cel zakłada, że to my kierujemy tym pociągiem. […] Prawda jest taka, że to Izraelczycy siedzą na miejscu maszynisty i kierpwcy. Tucker Carlson spotkał się z prezydentem Trumpem, a ten powiedział mu, że nie miał innego wyjścia, jak tylko iść na wojnę. […] Tuckerowi powiedziano, że to Izraelczycy kierują pociągiem, a Trump po prostu wykonuje rozkazy. Dlatego pytanie o nasze cele nie ma znaczenia. Ważne jest pytanie o cele Izraelczyków, a te są zupełnie jasne – stwierdził. 

Zdaniem Mearsheimera Żydzi próbowali wciągnąć USA w wojnę z Iranem już dwukrotnie w 2024 roku, ale administracja Bidena na to nie pozwoliła. Amerykanie bronili Izraela, kiedy dochodziło do irańskich ataków, ale nie chwycili przynęty rzucanej przez Netanjahu, by wdać się w regularny konflikt. Administracja Trumpa działa inaczej. Jak przypomniał Mearsheimer, już w 2025 roku USA zaatakowały Iran, wychodząc poza wcześniejszą strategię ograniczania się do obrony Izraela.

Profesor podkreślił, że atak na Iran jest nie do uzasadnienia na gruncie prawa międzynarodowego, ale dla Trumpa nie ma to znaczenia.

Prezydent Trump nie przejmuje się ani prawem międzynarodowym, ani prawem krajowym w Stanach Zjednoczonych. Jest unilateralistą. Robi po prostu to, co chce. Uważa, że prawo to coś, co można zignorować, jeżeli jest to akurat wygodne – wskazał.

Żydzi jasno zakomunikowali, że ich celem jest zmiana władzy w Iranie. Taki jest też zatem cel, który realizują Amerykanie. – Mówi się o wyeliminowaniu pocisków balistycznych Iranu, o tym, żeby zniszczyć irańskie możliwości wzbogacania uranu, a ostatecznie żeby zlikwidować zdolność Iranu do wspierania Hamasu, Hezbollahu i Huti. Nie da się jednak osiągnąć tych rzeczy bez wcześniejszej zmiany rządu. Musi powstać nowy rząd, który zdecyduje, że nie będzie tworzyć pocisków balistycznych, wspierać Huti i Hamasu i tak dalej, nie będzie już pracować nad bronią nuklearną – powiedział.

Według Mearsheimera na tym właśnie polega problem: bo w jego ocenie zmiana władzy w Iranie jest po prostu kompletnie nierealistyczna.

Mearsheimer wskazał, że zmiana władzy wymagałaby osadzenia w Iranie kogoś, kto byłby w stanie rządzić krajem zgodnie z interesami Izraela – ale nikogo takiego nie ma. Jedyną propozycją jest przekazanie władzy w ręce szacha, ale to skrajnie trudny scenariusz, jako że szach nie ma poparcia w kraju. Byłby znienawidzony.

Profesor uważa też, że USA zaangażowały się w wojnę z Iranem pod wpływem nacisków Izraela oraz syjonistycznego lobby. – Trump jest pod ogromną presją ze strony lobby. Jeżeli spojrzymy na jego zespół negocjacyjny, to zobaczymy tam jego zięcia Jareda Kushnera oraz Steva Witkoffa jako dwóch głównych negocjatorów – to właśnie oni reprezentują USA w rozmowach z Iranem. To arcy-syjoniści. Obaj są głęboko oddani Izraelowi, to prawnicy Izraela. To pokazuje, że to nie tylko Izrael wywiera presję na Stany Zjednoczone, […], to Izrael plus lobby.

Gdyby nie to niesamowicie wpływowe lobby w USA, które wywiera nacisk na prezydenta Trumpa i jego poprzedników, mielibyśmy zarówno dziś jak i w przeszłości fundamentalnie odmienne podejście do Izraela. Traktowalibyśmy go jak normalny kraj, ale tak nie robimy – podkreślił.

Źródło: youtube

Pach

Cudzy wrogowie

Cudzy wrogowie

Date: 3 marzo 2026 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/cudzy-wrogowie

INFO: ariannaeditrice.it/articoli/i-nemici-degli-altri

Marco Travaglio it.wikipediaMarco_Travaglio

 Oczywiście nikt nie wie, jak długo potrwa i czym zakończy się wojna rozpoczęta przez Trumpa – na polecenie Netanjahu – przeciwko Iranowi, która doprowadziła do wybuchu konfliktu na całym Bliskim Wschodzie. Jedyną rzeczą pewną jest to, kto będzie jego główną ofiarą – oczywiście oprócz ludności cywilnej „wyzwolonej” za pomocą bomb i masakr: będzie nią Europa.

Po raz kolejny zapłacimy bardzo wysoką cenę za wojnę, która nas nie dotyczy, przeciwko wrogowi, który nie jest naszym wrogiem. My, mieszkańcy środkowo-zachodniej Europy, nie mamy wrogów, ale regularnie narzucają nam ich rzekomi „przyjaciele”: tj. Stany Zjednoczone, a obecnie również Izrael.

W przypadku Iranu, podobnie jak Rosji i Chin, w naszym interesie leżałoby utrzymywanie przyzwoitych z nimi stosunków, ale nie możemy tego zrobić, ponieważ „przyjaciele” zmuszają nas do udziału w ich wojnach lub ponoszenia ich konsekwencji. Powinniśmy zdecydować się – pisze Gianandrea Gaiani w Analisi Difesana „wyzwolenie się od wyzwolicieli”, ale aby to zrobić, potrzebna jest klasa rządząca godna tej nazwy, zamiast bezkręgowców, którzy nami rządzą, niezdolnych do działania w naszym interesie, od dziesięcioleci odmiennym od interesów Waszyngtonu.

https://babylonianempire.wordpress.com/2026/03/03/nadszedl-czas-by-uwolnic-sie-od-wyzwolicieli/embed/#?secret=fy8jflLKfw#?secret=IUCfywG1xW

W roku 1999, Clinton wciągnął nas w wojnę z Serbią Miloszewicza, destabilizując Bałkany kosztem naszym i Rosji, a z korzyścią dla Stanów Zjednoczonych. W latach 2001-2003, Bush junior wciągnął nas w wojnę z Afganistanem i Irakiem, powodując fale uchodźców i terroryzmu oraz wzrost cen ropy naftowej, które zaszkodziły Europie. W latach 2010-2011, Obama nakręcił tzw. arabskie wiosny, podpalając Afrykę Północną i Bliski Wschód – od Libii, przez Irak, po Syrię, podkopując nasze bezpieczeństwo energetyczne, a także polityczne za sprawą kolejnych fal migrantów.

Ostateczny cios nastąpił w roku 2024, wraz ze zmianą reżimu na Ukrainie (bynajmniej nie na filoputinowski, ale jak oświadczyła przed Kongresem wiceminister stanu Victoria Nuland, Stany Zjednoczone „zainwestowały 5 miliardów” w „rewoltę” na Majdanie pod hasłem „Europa, pierdol się!”), wojną domową, inwazją rosyjską, zniszczeniem gazociągów Nord Stream przez trio Kijów-Warszawa-CIA, auto-sankcjami nałożonymi na Moskwę, pieniędzmi wyrzuconymi w błoto na przegraną z góry wojnę: co przekłada się na ostateczne samobójstwo Europy.

Zawsze ten sam scenariusz: Stany Zjednoczone narzucają nam ich wojny, my płacimy rachunki i ponosimy konsekwencje.

Obecnie, bomby na Iran, wraz z zamknięciem Cieśniny Ormuz i wielkim powrotem piratów Houthi przeciwko naszym statkom, powodują gwałtowny wzrost cen ropy naftowej i – zgadnijcie, kto na tym traci?My. A kto na tym zyskuje?Stany Zjednoczone, które będą coraz bardziej zwiększać eksport swojego gazu i ropy naftowej, niezwykle drogich i zanieczyszczających środowisko ze względu na technikę szczelinowania hydraulicznego, ale obecnie nawet opłacalnych dzięki boomowi na ropę naftową i samobójczej rezygnacji Europy z zaopatrzenia się w Rosji za jedną piątą ceny. Później, jak zawsze, przybędą uchodźcy i terroryści.

Jakże cwani jesteśmy…

INFO: ariannaeditrice.it/articoli/i-nemici-degli-altri

Uważajcie na zdrajców Iranu, którzy w Polsce łamią Kodeks karny

Uważajcie na zdrajców Iranu, którzy w Polsce łamią Kodeks karny

Uważajcie na zdrajców Iranu, którzy w Polsce łamią Kodeks karny

Agnieszka Piwar 2026-03-04 Piwar.info/uwazajcie-na-zdrajcow-iranu-ktorzy-w-polsce-lamia-kodeks-karny/

Zachodnie media lansują na potęgę Irańczyków, którzy zhańbili się najohydniejszym czynem – zdradą ojczyzny doświadczającej brutalnej napaści bezwzględnych agresorów. Ten obrzydliwy trend dotarł także do kraju nad Wisłą, gdzie wywindowano internetowe postacie, takie jak „Irańczyk w Polsce” i „Perska w Polsce”.

Mohammadreza Rezazadeh i Reyhaneh Mansouri – bo o nich mowa – aktywnie działają w Internecie i wypowiadają się dla polskojęzycznych mediów głównego ścieku, gdzie z entuzjazmem kibicują atakowi na ich kraj. Dorabiają do tego propagandową śpiewkę o „brutalnym reżimie ajatollahów” gnębiących swoich obywateli.

Dla przykładu Rezazadeh ubolewał w rozmowie z Wirtualną Polską, że szkoły w Iranie są jednopłciowe do końca liceum, dzieci uczone są modlitwy, a kobiety obowiązuje skromny strój. No rzeczywiście, dla wielu kobiet z Zachodu, które świecą gołym tyłkiem na Instagramie czy zarabiają krocie, sprzedając swoje ciało na OnlyFansie, to musi brzmieć strasznie.

W związku z powyższym trzeba było „wyzwolić” Irańczyków, a szczególnie „uciśnione” Iranki, za pomocą rakiet i bomb. Kiedy więc Iran został zaatakowany, zachwytom wśród zdrajców nie było końca.

NA USŁUGACH WROGÓW OJCZYZNY

Mohammadreza Rezazadeh, znany z profilu „Irańczyk w Polsce” i przedstawiający się jako Michał, wszem wobec opowiada w polskojęzycznych mediach, z jaką ulgą przyjął fakt, że Amerykanie i Izrael napadli na jego kraj. Oczywiście używa przy tym eufemizmów, nazywając to „interwencją w interesie Irańczyków”.

W celu podkręcenia emocji przywołuje liczne ofiary niedawnych zamieszek, wciskając przy tym brednie, że to irańskie władze odpowiadają za ich śmierć. Nie wspomina jednak ani słowem, że za wywołaniem potężnego chaosu na ulicach irańskich miast stały izraelskie i amerykańskie służby, co zostało już udowodnione.

Wtóruje temu Reyhaneh Mansouri, która wypłynęła w mediach społecznościowych jako „Perska w Polsce” przy okazji wspomnianych zamieszek. Komentując zaistniałą sytuację, idealnie wpasowała się w propagandę zachodniego ścieku medialnego.

Po napaści zbrojnej na Iran Mansouri udzieliła wywiadu dla TVP Info, opowiadając przed kamerą bajki o radosnych ludziach celebrujących na ulicach irańskich miast, co rzekomo miało miejsce po ataku Izraela i USA oraz zabiciu najwyższego przywódcy Iranu, ajatollaha Alego Chameneiego.

– Udało mi się porozmawiać z rodziną w Iranie, która była szczęśliwa i podekscytowana. Stwierdziłam, że jeżeli oni się cieszą, to ja też powinnam się cieszyć – mówiła w programie „Oko na Świat”.

Obok niej w telewizyjnym studio siedziała niejaka Raana Goss, która atak na Iran określiła entuzjastycznie jako „interwencję humanitarną”. Zdumiewające jak łatwo tym ludziom przychodzi zachwycać się agresją na ich kraj, kiedy będąc z dala od ojczyzny nie doświadczają żadnego zagrożenia ze strony izraelskich i amerykańskich bomb.

Nie lepiej wypadła Negar Hosseinnejad, udzielając wywiadu dla Polskiego Radia. „Tak naprawdę wszyscy czekaliśmy na ten moment od wielu tygodni. Sytuacja była bardzo napięta. Były chwile zwątpienia – czy na pewno dostaniemy pomoc ze strony Izraela czy Stanów Zjednoczonych?” – wyznała Iranka od dziesięciu lat mieszkająca w Polsce.

Tymczasem tylko w pierwszym dniu agresji na Iran – 28 lutego 2026 roku – przeprowadzono liczne ataki militarne na cele cywilne, w tym szkoły, szpitale, instalacje ratunkowe i personel medyczny. Działania te doprowadziły do śmierci setek niewinnych cywilów, w tym kobiet i dzieci, oraz do obrażeń i ran jeszcze większej liczby osób.

Jak podano w komunikacie Ambasady Iranu w Polsce: „Czyny te ewidentnie wypełniają znamiona zbrodni wojennych oraz zbrodni przeciwko ludzkości”.

Do szczególnie przerażającej masakry doszło w mieście Minab w południowo-wschodnim Iranie, gdzie w wyniku zbombardowania żeńskiej szkoły podstawowej zginęło 167 uczennic. Zabite dziewczynki były w wieku od 7 do 12 lat.

PARAGRAF ZA POCHWALANIE WOJNY

Algorytmy znają moje zainteresowania, więc telefon regularnie podrzuca mi wiadomości o tematyce irańskiej. W ten sposób dotarła do mnie kolejna rolka z wypowiedzią „Irańczyka w Polsce”. Po jej obejrzeniu zachciało mi się wymiotować, co naprawdę zdarza mi się bardzo rzadko.

Mohammadreza Rezazadeh w rozmowie z Wirtualną Polską, komentując agresję USA i Izraela na jego kraj, powiedział ohydne kłamstwo: „Więcej w nas wszystkich było radości”. Po czym bezczelnie dodał, że „Irańczycy sami o to prosili”, bo rzekomo mieli chcieć wyzwolić się spod władzy ajatollahów.

Jako dziennikarka pojechałam do Iranu trzykrotnie, z czego dwa razy byłam tam w ostatnich miesiącach. Wiele razy słyszałam od samych Irańczyków ogromne obawy, że ich kraj zostanie zaatakowany. W moim najnowszym filmie dokumentalnym „Druga ojczyzna Polaków” mam uwiecznione, jak Irańczycy apelują do polskich motocyklistów, którym towarzyszyłam z kamerą, żebyśmy przekazali światu, że oni nie chcą z nikim wojny, że pragną pokoju. Jestem pewna, że byli szczerzy.

Wielokrotnie rozmawiałam z Irańczykami mieszkającymi w Iranie. Nawet jeśli niektórzy z nich nie popierali rządów ajatollahów – a takie osoby też poznałam – to absolutnie nikt nie chciał interwencji z zewnątrz w wykonaniu USA i Izraela. Żaden Irańczyk kochający swój kraj nigdy w życiu nie poprze agresji na ojczyznę.

Przez lata podróżowałam do wielu państw, z których przywiozłam liczne reportaże, wywiady i wspaniałe wspomnienia. Mam znajomych i przyjaciół różnych narodowości, z którymi świetnie się dogaduję. Jednak to właśnie Iran i jego mieszkańcy zachwycili mnie w sposób szczególny. Uważam, że Irańczycy to najbardziej gościnny, otwarty, szlachetny, honorowy, dumny i przyjazny naród na świecie.


Od każdej reguły są jednak wyjątki. Przykładem są produkty medialne, takie jak „Irańczyk w Polsce” i „Perska w Polsce”, oraz im podobni. To nie tylko zdrajcy pozbawieni honoru. Oni także łamią polskie prawo. Przypominam, że art. 117 § 3 Kodeksu karnego wskazuje wyraźnie: „Kto publicznie nawołuje do wszczęcia wojny napastniczej lub publicznie pochwala wszczęcie lub prowadzenie takiej wojny, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.

Może więc najwyższa pora, aby polskie organy ścigania dobrały się do podżegaczy wojennych. Jak ktoś zdradził już raz, to ta skłonność pozostanie w nim na zawsze. Niech więc polscy urzędnicy pamiętają o tym, kiedy Mohammadreza Rezazadeh i Reyhaneh Mansouri będą starali się uzyskać polskie obywatelstwo. W przyszłości nic takich osób nie powstrzyma także od zdrady Polski.
Agnieszka Piwar

fot. zrzut ekranu YouTube

„Эпическая ярость” против „глубокой озабоченности”. Убийство Хаменеи – приговор России: Бежать некуда!

Расследования Царьграда – плод совместной работы группы аналитиков и экспертов. Мы вскрываем механизм работы олигархических корпораций, анатомию подготовки цветных революций, структуру преступных этнических группировок. Мы обнажаем неприглядные факты и показываем опасные тенденции, не даём покоя прокуратуре и следственным органам, губернаторам и „авторитетам”. Мы защищаем Россию не просто словом, а свидетельствами и документами.

Эпическая ярость против глубокой озабоченности. Убийство Хаменеи – приговор России: Бежать некуда!
Коллаж Царьграда

Иван Прохоров 01 Марта 2026 13:17 tsargrad/epicheskaja-jarost-protiv-glubokoj-ozabochennosti-ubijstvo-hamenei-prigovor-rossii-bezhat-nekuda

Бежать с одной седьмой суши всё равно некуда.

==========================

„Эпическая ярость” против „глубокой озабоченности”. Убийство Хаменеи – приговор России: Бежать некуда!

США убили Хаменеи. Заодно ещё десяток министров и военных, ну и до кучи несколько сотен обычных мужчин, женщин и детей, которые оказались рядом. Общественность в гневе. МИД России выражает глубокую озабоченность. Вот только почему-то усиливается ощущение неадекватности. Если ты столкнулся со стаей двуногих хищников, упрекать их в отсутствии морали и этики выглядит странным занятием. У тебя есть ружьё? Так стреляй уже. Нет? Убегай. А к чему этот плач и упрёки? Кому это поможет? Сделает ли это героями тех, кто боится выйти из положения жертвы?

Кровавая баня как норма жизни

Иран стал вторым шагом в цепочке стремительного демонтажа российской системы влияния в мире. Незадолго до событий в Тегеране мир потрясло известие о похищении президента Венесуэлы Николаса Мадуро.

Успех этой операции явно вдохновил Вашингтон на следующий этап – тегеранскую бойню. Зачем играть в демократию, в которую уже никто не верит? Тактика прямого устранения неугодных лидеров – новое феерическое шоу, поражающее свежестью ощущений, геополитический октагон, в котором на потрясённую публику летят уже не слёзы, а кровь и кишки размазанных по полу проигравших.

Резиденция аятоллы Хаменеи в Тегеране была полностью разрушена  ракетным ударом. Спутниковый снимок

Субботнее утро в Тегеране началось с того, что высокоточные американские ракеты превратили правительственный квартал в слоёный пирог из бетона и человеческих тел. Вместе с аятоллой Хаменеи и десятком иранских министров в пыль стёрли сотни обычных людей, которые находились поблизости. Мужчины, женщины, дети и старики стали „сопутствующим ущербом”, о котором в Пентагоне говорят с фирменной американской улыбкой.

Мировая общественность тут же захлебнулась в яростном негодовании. Социальные сети лопаются от гневных постов, блогеры соревнуются в остроте проклятий, на улицах восточных столиц жгут звёздно-полосатые флаги. Протестующие несут портреты погибших лидеров, кидают камни и бутылки в стены американских посольств, требуя справедливости и кары. Ой-ой, американцы сразу же испугались, да. Будто кирпичом в бетонную стену можно остановить машину высокотехнологичного государственного террора.

Нет, американцы даже не пытаются подбирать оправдания для Гааги. Военный министр Хегсет прямо заявляет, что они будут выслеживать и убивать любого, кто им мешает, в любой точке планеты. Им плевать на транспаранты, крики женщин и международное право – они похоронили его в руинах резиденции Хаменеи. Никакого раскаяния или попыток оправдаться – только бесстыдное объявление войны всему миру: мы пришли, мы убили, мы пойдём дальше.

Ну а что вы нам сделаете?

Глава Пентагона Питер Хегсет. Фото: Joshua Sukoff/Shutterstock

И действительно – что?

Глобальная реакция осуждения звучит как хоровое выступление терпил. Не более разумная, чем попытка договориться с цунами или усовестить саранчу, чтобы не ела ваш урожай. Пока толпы митингуют, убийцы в дорогих костюмах спокойно анализируют данные объективного контроля и готовят следующие полётные задания, заставляя ИИ Anthropic (который сами запретили, ну неважно) планировать продолжение так хорошо начатой операции.

Армия обороны Израиля поместила кадры недавней атаки на центр Тегерана. Видео: ТГ-канал @ejdailyru

В мире, где от слов по телефону перешли к ракетам в окно, слёзы и плакаты лишь подтверждают, что защищаться вам больше нечем. Ярость без возможности ударить в ответ – это просто стоны жертвы, приятно щекочущие нервишки жующего её хищника.

Дипломатия хора плакальщиков

Тем временем МИД России привычным движением руки, отточенным до автоматизма, достал из шкафа слегка уже засаленную и потёртую „глубокую озабоченность” и дежурные призывы. И немедленно озвучил.

Ну хоть бы стыдно уже стало, ей-Богу. Ни смеяться над этим, ни плакать уже нет больше сил. Мы пытаемся пристыдить тех, кто по определению не знает стыда, и это зрелище выглядит откровенно жалко, до тошноты.

Ощущение неадекватности достигает пика, когда на фоне наших дипломатических завываний Зеленский гуляет по Купянску. Город, который мы называли своим и освобождённым, теперь служит декорацией для селфи главаря киевского режима. Пока наши спикеры перебирают слова для осуждения терактов в Тегеране, враг спокойно топчет Русскую землю, не опасаясь ни возмездия, ни „ударов по центрам принятия решений”. Нормальный такой контраст – американцы за одно утро выжигают чужие столицы, а мы позволяем врагу устраивать фотосессии в наших бывших тылах.

Мы застряли в роли благородных терпил с болезнью Альцгеймера, которые из раза в раз продолжают громко намекать, что мир должен оценить их моральное превосходство. Но в реальности мир видит только слабость и нерешительность, прикрытую пафосными речами о справедливости. Кому поможет это нытьё, если оно не способно защитить даже собственные границы, не говоря уже о союзниках на дальних рубежах?

МИД России лучше бы обратить внимание на то, как ведут себя их коллеги, американские дипломаты. Уиткофф и Кушнер, которые сегодня ведут переговоры с Россией по Украине, ещё вчера забалтывали Иран, обещая мирные соглашения. Они улыбались в глаза своим „иранским коллегам”, зная, что в это же время ЦРУ вычисляет, где они будут сидеть за одним столом завтрашним утром. Это был наглядный урок для Москвы: любые переговоры с США – лишь дымовая завеса перед убийственным ударом.

А мы так можем?

Скриншот: соцсети

Петля Бжезинского и закон ружья

Пока мы сотрясаем воздух, старый американский план „Петля анаконды”, предусматривающий расчленение нашей страны на 22 части, исполняется с точностью до буквы. Збигнев Бжезинский ещё в прошлом веке расчертил карту, где вместо единой России лишь сырьевые ошмётки под внешним управлением. Убийство Хаменеи и похищение Мадуро – это не случайные не связанные друг с другом акции, а планомерное выбивание наших внешних подпорок, чтобы здание нашей страны рухнуло внутрь себя. Кольца змеи сжимаются медленно, но верно, лишая нас союзников, рынков и пространства для манёвра.

Договариваться с теми, кто этот план писал и ни разу от него не отказался, – это даже не наивность, а преступная глупость. Кушнеры, Уиткоффы и прочие „голуби мира” из команды Трампа просто исполняют свою роль в этом многовековом сценарии удушения. Они улыбаются на камеру и жмут руки нашим дипломатам лишь для того, чтобы усыпить нас до того момента, пока ЦРУ не вычислит нужные координаты для удара по очередной „цели номер один”. Мы с серьёзными лицами обсуждаем нашу безопасность со строителями нашего концлагеря.

„Анаконда” не прекратит сжимать свои кольца, пока не раздавит нашу последнюю кость, и никакие Минские или Стамбульские соглашения её аппетит не умерят. Мы стоим и смотрим, как змея заглатывает одного нашего партнёра за другим, надеясь, что до нас очередь дойдёт не скоро или „само рассосётся”. Не очень хорошая стратегия выживания – ждать, когда хищник шаг за шагом окружает. План Бжезинского жив, и он работает прямо сейчас, и единственное, что может его остановить, – это не нота протеста, а прямой удар в голову гадины.

Збигнев Бжезинский. Фото: соцсети

Что с того?

Сегодня Россия оказалась в стратегическом одиночестве. Из крупных игроков остался только Китай, который внимательно наблюдает за происходящим и делает выводы. Он видит, как быстро США вышибают союзников Москвы и как вяло она реагирует на это, и его ничем не обмануть.

США не остановятся ни перед чем. Их цель – слабая Европа на дорогой энергетике и уничтоженная Россия. Пока наши солдаты пятый год гибнут в посадках, американцы перешли к методам, которые решают глобальные задачи за один день. Либо Россия вспомнит, что сила есть не только у гегемона, либо станет следующей в списке операций. Долг ради мира во всём мире требует не озабоченности, а адекватных действий.

Если ты нарвался на волков в лесу и у тебя есть ружье, стреляй.

Бежать с одной седьмой суши всё равно некуда.

Prof. Bartyzel: Po ataku na Iran

Prof. Bartyzel: Po ataku na Iran

Prof. Jacek Bartyzel; 28 lutego 2026 myslkonserwatywna/prof-bartyzel-po-ataku-na-iran/

Natychmiast po napaści Izraela, wspomaganego przez USA, na Iran rozległ się u nas klangor entuzjastów, podobnych tym, którzy widząc jak opryszkowie kogoś biją, krzyczą podnieceni: „dobrze mu tak”, „należało mu się”, „jeszcze mu dołóż”! Przyczyny tego są oczywiście dwie: z jednej strony przywyknięcie do serwilizmu wobec amerykańskiego Wielkiego Brata Hegemona, z drugiej obsesyjna nienawiść i strach przed Rosją (toteż kto do spektaklu kibicowania napastnikom się nie przyłącza, natychmiast staje się „ruską onucą”).

„Argument” kibiców Izraela jest następujący: Iran to sojusznik Rosji, a więc atak na niego jest usprawiedliwiony i w naszym interesie. Jest to pokrętna pseudo-logika, albowiem z faktu, iż Iran w szerszym geopolitycznym kontekście znajduje się po tej samej stronie, co nasz teoretyczny wróg Rosja – podkreślam: teoretyczny, bo przecież na żadnej realnej wojnie z Rosją na razie przynajmniej nie jesteśmy, co najwyżej werbalnej, to znaczy my [t.zn. rząd warszawski. md] nieustannie Rosji pyskujemy, a ona czasami się w swoim niedźwiedzim stylu odwinie – wcale nie wynika, że musi być i naszym wrogiem.

Mamy tu doskonały przykład z czasu II wojny światowej, kiedy to, po przystąpieniu do wojny Stanów Zjednoczonych, nasi alianci zmusili nas do wypowiedzenia wojny Japonii, ale rząd japoński po rycersku odmówił przyjęcia tego wypowiedzenia, zaznaczając, iż wie, że czynimy to pod naciskiem sojuszników i że walczymy o własną wolność. Bo istotnie nie było żadnego powodu, dla którego mielibyśmy walczyć z Japończykami i na Dalekim Wschodzie. Nie mieliśmy żadnych sprzecznych interesów, a nasze dotychczasowe stosunki były wręcz przyjazne.

I dokładnie tak samo obecnie jest z Iranem. Nie mamy żadnych interesów sprzecznych z tym państwem oraz własnych interesów politycznych na Bliskim Wschodzie, a stosunki polsko-irańskie do obecnego czasu, kiedy znaleźliśmy się w gronie satelitów USA, też był zawsze dobre i przyjazne, począwszy od antytureckiego przymierza polsko-perskiego w XVII wieku.

Wedle tej samej pseudo-logiki wynikałoby, że skoro sojusznik Rosji Iran miałby być naszym wrogiem, to sojusznik USA Izrael powinien być naszym sojusznikiem, a może nawet przyjacielem. Czujecie Państwo groteskowość tego wniosku? W czymże to Izrael okazuje nam przyjaźń? W ogóle mamy jakiś formalny sojusz z tym państwem, który by nas do czegoś obligował, choćby do werbalnego popierania aktów jego agresji? A może przynajmniej Izrael jest antyrosyjski? Bzdura, z Rosją Putina ma stosunki wyśmienite. Już o to dba ulubiony oligarcha Putina, Wiaczesław Mosze Kantor.

Ale sprawa ma również wymiar „ideologiczny”. Poplecznicy Izraela nieodmienne o państwie irańskim piszą „reżim ajatollahów”, co oczywiście ma wywoływać, jak u psa Pawłowa, odruch odrazy i wrogości. Otóż ja oświadczam jasno, że przeciwko „reżimowi ajatollahów” nic szczególnego nie mam. Ustrój Iranu uważam za całkiem udaną mieszankę teokracji z demokracją (nieliberalną), zakorzenioną w tradycji muzułmańskiej filozofii politycznej Al-Farabiego („Państwo doskonałe”), a pośrednio także – ponieważ Al-Farabi był platonikiem – w filozofii Platona, tylko nie w idei państwa najpiękniejszego z „Politei”, tylko raczej „państwa drugiego rzędu” w „Prawach”, bo to jest ściśle teokratyczne.

Oczywiście szkoda, że jest to teokracja islamska, a nie chrześcijańska, ale takie są realia wyznaniowe tego kraju. Zresztą tradycyjna nauka katolicka akceptowała jako „hipotezę” państwa wyznające inne religie, tam gdzie ludność nie jest chrześcijańska albo chrześcijanie stanowią mniejszość, pod warunkiem, że państwa te przestrzegają zasad prawa naturalnego oraz nie prześladują chrześcijan i zezwalają im na praktyki religijne.

A Irańska Republika Islamska oba te warunki spełnia, choć drugi niedoskonale, to znaczy toleruje chrześcijan będących nimi od pokoleń i przyznaje im też prawa polityczne, nie zezwala natomiast na prozelityzm chrześcijański, za który nawet grozi śmiercią. Tak czy inaczej teokracja irańska jest sto razy lepszym ustrojem niż zachodni demoliberalizm, więc kto na nią pomstuje i może pragnie jej obalenia, ten przyłącza się co najmniej do „misjonarzy” demokracji „walczącej”, narzucanej przy pomocy bomb i napalmu, a w najgorszym do skrajnego lewactwa, które będzie usatysfakcjonowane dopiero wtedy, kiedy w Iranie będzie legalna sodomia i związki jednopłciowe.

Prof. Jacek Bartyzel

Wojna z Iranem «w imię Epsteina». Ilu, spośród 320 mln. Amerykanów, czuje się zagrożonych przez Iran?

Wojna z Iranem «w imię Epsteina»

Date: 28 febbraio 2026 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/wojna-z-iranem-w-imie-epsteina/

Massimo Viglione

Izrael i Stany Zjednoczone rozpoczęły bombardowanie Iranu. Trump powiedział, że robi to „w celu obrony Amerykanów”.

Chciałbym wiedzieć dwie rzeczy:

1) Ilu, spośród 320 000 000 Amerykanów, naprawdę czuje się zagrożonych przez Iran?

2) Dlaczego zawsze atakuje się Iran, a nigdy Arabię Saudyjską?

Te dwa naiwne pytania mogłyby zostać zadane przez jakiegoś dzieciaka.

Każdy zaś, kto nie jest już dzieckiem, powinien domyślić się, że owo bombardowanie – w pewien sposób – ma związek z wyspą Epsteina. Można nawet powiedzieć, że zostało przeprowadzone “w imię Epsteina” oraz wszystkiego, co kryło się i kryje za tą postacią. Nie będę precyzował dlaczego: byłoby to całkowicie bezcelowe, jako że słowa nie mają mocy tam, gdzie brakuje wyczucia w ocenie sytuacji.

Muszę jednak zwrócić uwagę na fakt, że „władcy świata” – tj. ci, którzy dysponują najbardziej aktywnymi i wszechmocnymi służbami specjalnymi na świecie – ci, którzy prowadząc wojny nie znają litości i zawsze wygrywają – ci, którym wszystko uchodzi na sucho – zawsze jednak owe wojny prowadzą prosząc o pomoc swych służących zza oceanu. Trochę jak barowy awanturnik, który kiedy decyduje się na bójkę, prosi o pomoc większego i silniejszego od siebie.

Od wczoraj krąży wiadomość, że do końca roku UE chce rozpocząć wojnę z Rosją. Kilka dni temu, w rocznicę wybuchu wojny na Ukrainie, budynki rządowe w Rzymie zostały oświetlone na żółto i niebiesko. Jakby chcieli powiedzieć: nie tylko niekończące się miliardy euro, nie tylko ciągłe prowokacje wobec Rosji (która niczego złego nam nie zrobiła), ale także niekończące się pranie mózgu mas, aby przygotować je na przyszłość ustaloną przez “władców świata”.

Rola włoskich i europejskich niewolników – polityków, finansistów i dziennikarzy – jest najbardziej haniebna ze wszystkich.

A co robią masy? – Wesoło podążają za telewizyjnym błaznem, który – mimo upływu osiemdziesięciu lat od tamtych wydarzeń – nadal indoktrynuje je w kwestii „ruchu oporu”, antyfaszyzmu i, oczywiście, szczepień.

Owo społeczeństwo nieuchronnie zmierza ku swojemu przeznaczeniu. A kiedy to nastąpi, każdy znajdzie się w miejscu i w sytuacji, na którą sam zapracował. Kto nie potrafi myśleć, kto nie chce słuchać, kto nie dostrzega znaków i powiązań, zasługuje na los, który go czeka; podobnie jak ten, kto myśli, słucha, dostrzega, ale nie protestuje – akceptując wszystko i podążając zaobecnymi wszędzie, bez wyjątku – sługami owego demonicznego i antyludzkiego systemu.

System Epsteina to nie tylko niepohamowana korupcja moralna i zbrodniczy satanizm praktykujący ofiary z ludzi. To coś znacznie więcej: to mentalne niewolnictwo ślepców, którzy sami skazali się na upadek w otchłań, niczym świnie opętane przez demony z przypowieści ewangelicznej.

Taka jest prawdziwa rola Epsteina, który stworzył armię orków Mordoru, aby podporządkować sobie, tak elity jak i bezkształtne masy. Kto potrafi, niech ucieka przed tym, co „w imię Epsteina”.

Ratunek nie nadejdzie od jakiegoś polityka, ale wyłącznie od Pana Boga. I będzie przeznaczony dla tych, którzy staną po Jego stronie.

Czyli „W imię Ojca, Syna i Ducha Świętego”.

==================================

INFO: marcotosatti/guerra-alliran-nel-nome-di-epstein-massimo-viglione

facebook.com/massimo.viglione

wikipedia/Massimo_Viglione

Największy, najbezczelniejszy terrorysta świata

=====================================

=======================

Pomoc humanitarna:

—————————–

Israel Defense Forces @IDF :

Israel has the right to defend itself.

===================================

Co najmniej 85 osób zginęło w izraelsko-amerykańskim nalocie na szkołę podstawową dla dziewcząt w Minabie:

Szkoła padła ofiarą „trzech ataków rakietowych„.

========================================================

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz do władz Iranu: Przestańcie atakować Izrael!!

—————-

Serio!!

O sytuacji w Iranie z Agnieszką Piwar rozmawia M. T. Chodorowski

ROZMOWY ODWAŻNYCH – O sytuacji w Iranie z Agnieszką Piwar rozmawia Marek Tomasz Chodorowski

podał: AlterCabrio, 26 lutego 2026

Dlaczego Persowie są aż tak pozytywnie nastawieni do Polaków?

Skąd wzięły się elementy stroju perskiego w ubiorze XVI – to wiecznego polskiego szlachcica? Dlaczego w obecnym konflikcie izraelsko – irańskim nasza sympatia podąża za Iranem?

Po raz kolejny ciepły obraz współczesnego społeczeństwa irańskiego szkicuje nam niezależna polska dziennikarka – Agnieszka Piwar. Rozmowę poprowadził autor książki “Bestia, cywilizacja nad przepaścią” – Marek Tomasz Chodorowski.

ROZMOWY ODWAŻNYCH – O sytuacji w Iranie z Agnieszką Piwar rozmawia Marek Tomasz Chodorowski

Wokół złowrogiego Iranu

Wokół złowrogiego Iranu

Stanisław Michalkiewicz  27 stycznia 2026 michalkiewicz

Kiedy w państwie jest sytuacja rewolucyjna? Zgodnie z twierdzeniami klasyka, sytuacja rewolucyjna jest wtedy, gdy spełnione są jednocześnie trzy warunki. Po pierwsze – że muszą być powody do masowego niezadowolenia. Ten warunek jest stosunkowo najłatwiejszy do spełnienia, bo – powiedzmy sobie otwarcie i szczerze – w jakim państwie nie ma powodów do niezadowolenia? Takiego państwa na świecie nie ma – o czym zaświadcza ludowe przysłowie, że jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził. A skoro tak, to niezadowoleni zawsze się znajdą, podobnie – jak „ubodzy” – w czym upewnia nas sam Pan Jezus, informując, że „ubogich zawsze będziecie mieli” wśród was. Czyż to stwierdzenie nie powinno być przestrogą dla zwolenników społecznych inżynierii, których celem jest „powszechny dobrobyt”? Jakże dobrobyt może być „powszechny”, skoro „zawsze” wśród nas mają być „ubodzy”? Inna sprawa, że ubóstwo ubóstwu nierówne. Kiedy w 1977 roku pierwszy raz byłem w Paryżu, zauważyłem na Polach Elizejskich żebraka. Był to jednak żebrak francuski, więc skracał sobie czas oczekiwania na jałmużnę słuchaniem transmisji jakiegoś meczu z tranzystorowego radia. W porównaniu do żebraka z Bangladeszu, będącego bez portek, był on prawdziwym krezusem. „Stąd nauka jest dla żuka”, że nie chodzi o urawniłowkę w dobrobycie, tylko o ogólny jego poziom, w którym nawet ubogim będzie żyło się dostatniej – jak w Polsce za Gierka.

Drugim warunkiem sytuacji rewolucyjnej jest to, by to niezadowolenie uzewnętrzniało się w postaci rozmaitych manifestacji. „Sire – burzy się proletariat” – to jest właśnie sygnał, że sytuacja staje się rewolucyjna.

Staje się – ale się nie stanie, dopóki nie zostanie spełniony warunek trzeci. To znaczy – że musi istnieć jakieś wpływowe państwo, któremu będzie zależało na dokonaniu przewrotu politycznego w państwie, w którym ma zaistnieć sytuacja rewolucyjna.

Tak właśnie było w Rosji w roku 1917, kiedy to społeczeństwo było zmęczone przedłużającą się wojną, podniecone pogłoskami o Rasputinie i w ogóle – zdradzie w najwyższych kręgach państwa (najbardziej podejrzana była cesarzowa Aleksandra, nieszczęśliwa żona Mikołaja II, razem z nim i resztą rodziny później kanonizowana przez Cerkiew Prawosławną) – ale może do rewolucji by nie doszło, gdyby nie chirurgiczna operacja niemieckiego Sztabu Generalnego, który przesłał do Rosji ładunek bolszewików z Leninem na czele i w ten sposób zaaplikował Cesarstwu Rosyjskiemu coś w rodzaju zarazka dżumy.

Lenin i bolszewicy posłużyli się starą metodą, dzięki której w Rzymie obaleni zostali bracia Grakchowie. Polega ona na przelicytowywaniu przeciwników w demagogii. Było to tym łatwiejsze, że nawet przeciwnicy bolszewików zostali sparaliżowani wiarą w „lud”, któremu pod żadnym pozorem nie wolno było się sprzeciwiać, tylko przeciwnie – należało mu basować. A w tej dziedzinie bolszewicy przelicytowali wszystkich. Земля крестьянам, фабрики рабочим [„Ziemla krestianam, fabryki raboczim!”] – wołał Lenin – a rosyjskie masy mu uwierzyły – bo kto by nie chciał wziąć sobie ziemi, czy fabryki? Gdyby tak ktoś ich ostrzegł, że już wkrótce będą w tych fabrykach poddani „nieprierywce”, a chłopi będą konać z głodu we wsiach otoczonych kordonami wojsk NKWD, to może i jedni i drudzy by się zreflektowali – chociaż pewności nie ma. „Tylko dlatego Pan Bóg nie zesłał na ziemię drugiego potopu, bo przekonał się o bezskuteczności pierwszego” – napisał Franciszek ks. de La Rochefoucauld.

Z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia dzisiaj w Iranie, gdzie – jak próbują wmówić nam niezależne media głównego nurtu – tamtejszy lud właśnie przekształca demonstracje uliczne w „rewolucję”.

Iran, a kwestia izraelska

Na tę sytuację składa się oczywiście szereg zagadkowych przyczyn, ale przyczyną pierwotną jest pewna stara idea, z którą „czuje się związany” premier rządu jedności narodowej bezcennego Izraela Beniamin Netanjahu. Ta idea jest opisana w plemiennej historii żydowskiej, podlanej religijnym sosem, a znanej w świecie jako „Stary Testament” . Czytamy tam że Stwórca Wszechświata, który z zagadkowych przyczyn upodobał sobie w pewnym mezopotamskim koczowniku, zawarł z nim rodzaj geszeftu – że jak ów koczownik będzie Stwórcę Wszechświata wychwalał pod niebiosa i go słuchał, to Stwórca Wszechświata w rewanżu uczyni koczownika ojcem „wielkiego narodu”, któremu odda w arendę teren od wielkiej rzeki egipskiej do rzeki wielkiej, rzeki Eufrat”.

To jest właśnie obszar Wielkiego Izraela” – i z tą ideą „czuje się związany” izraelski premier rządu jedności narodowej. Realizacja tej idei jest już dość zaawansowana. Wszystkie kraje leżące na tym obszarze zostały bowiem przez Izrael, który w tym celu wykorzystuje siłę Stanów Zjednoczonych, w znacznym stopniu obezwładnione tak, że teraz wystarczyłoby przejść do następnego etapu, to znaczy – do okupacji i częściowej eksterminacji tamtejszej ludności – żeby było bezpiecznie.

Niestety piasek w szprychy rozpędzonego parowozu dziejów sypie złowrogi Iran, z którym trzeba w związku z tym raz na zawsze zrobić porządek.

Rewolucja islamska

Początkowo Iran nie był wcale „złowrogi”, przeciwnie – uważany był za jedną z twierdz amerykańskich na Środkowym Wschodzie. Tamtejszy władca, Mohammad Reza Pahlavi, słuchał się Ameryki, kupował tam broń za dochody ze sprzedaży ropy i było gites tenteges. Nigdy jednak nie jest tak dobrze, by nie mogłoby być jeszcze lepiej, toteż i szach Reza Pahlavi chciał swój kraj reformować. W tym celu pragnął ograniczyć wpływy muzułmańskiego duchowieństwa i zaczął nim pomiatać, a poza tym forsował w Iranie reformę rolną, lansując kołchozy. To stało się powodem narastającego masowego niezadowolenia – a tymczasem we Francji przebywał na emigracji ajatollah Chomeini. Francja wówczas, podobnie zresztą jak i teraz, niechętnym okiem patrzyła na panoszenie się Ameryki w świecie. Toteż – jak czytamy w książce Sekrety szpiegów i książąt”, stanowiącej wywiad-rzekę z hrabią Aleksanrdrem de Marenches, ówczesnym szefem francuskiego wywiadu – kiedy w Iranie rozpoczęły się zamieszki – prezydent Pompidou wysłał go do Teheranu, by zorientował się co też szach zamierza z tym zrobić. Okazało się, że szach niczego nie zamierza, bo – jak powiedział – nie będzie zabijał swojego ludu – toteż nie było innej rady, jak przetransportować do Teheranu ajatollaha Chomeiniego, podczas gdy szach wraz z rodziną, znalazł schronienie u egipskiego tyrana, gdzie zresztą rychło umarł.

Wynajęcie Saddama Husajna

Pod egidą ajatollaha Chomeiniego została w Iranie utworzona republika islamska, rodzaj teokracji, w której rządzi przewielebne muzułmańskie duchowieństwo. Może nie byłoby w tym nic osobliwego, gdyby nie to, że ajatollah, z uwagi na rozmaite urazy z przeszłości, zaczął lansować doktrynę dwóch szatanów: wielkiego i mniejszego . Wielkim Szatanem zostały Stany Zjednoczone, a mniejszym – Izrael.

Nietrudno się domyślić, że zarówno Ameryce, jak i Izraelowi było z tego powodu bardzo nieprzyjemnie i postanowili położyć temu kres. W tym celu wynajęły irackiego tyrana w osobie Saddama Husajna, który wkrótce wdał się z Iranem w wyniszczającą, trwającą 8 lat wojnę (1980-1988), która jednak nie doprowadziła do zdławienia republiki islamskiej w Iranie. Na domiar złego Saddam Husajn, któremu Amerykanie zapomnieli wypłacić honorarium za wynajęcie go do wojowania z Iranem, uznał, że może sam je sobie odebrać i w związku z tym zajął Kuwejt.

Doprowadziło to do tzw. pierwszej wojny w Zatoce Perskiej, w ramach której Saddam Husajn został boleśnie skarcony – ale zostawiony nie tylko przy życiu, ale nawet – przy władzy. Niestety, zamiast docenienia, że żywy-zdrowy – zaczął się bisurmanić do tego stopnia, że zapowiedział, iż w transakcjach eksportu irackiej ropy odstąpi od dolara na rzecz europejskiego euro lub japońskiego jena. Takiej zbrodni nikt, a zwłaszcza kraje miłujące pokój, nie mogły puścić płazem, toteż wybuchła druga wojna w Zatoce, w następstwie której Irak został zawojowany, a Saddam Husajn schwytany i postawiony przez tamtejszym nienawistnym sądem, który w ramach parodii procesu norymberskiego – który też był swego rodzaju parodią – skazany został na karę śmierci i przykładnie powieszony, żeby już nikomu takie myślozbrodnie walutowe nie przychodziły do głowy. Iran buduje arsenał jądrowy

W tej sytuacji nietrudno było się domyślić, że złowrogi Iran wyciągnie wnioski, a właściwie jeden wniosek – że nie zagwarantuje sobie bezpieczeństwa inaczej, jak tylko budując arsenał jądrowy. Taki wniosek nasuwał się tym łatwiej, że w Azji Środkowej niektóre państwa albo już sobie taki arsenał zbudowały, albo właśnie zaczęły go budować. Nie mówię o Chinach, które ten proces rozpoczęły wcześniej – ale o Indiach, które pierwszy test jądrowy wykonały w roku 1974. Sąsiedni Pakistan, którego prezydent powiedział, że będziemy mieli broń jądrową nawet gdybyśmy mieli jeść trawę, decyzję o budowie arsenału podjął na początku lat 70-tych, ale pierwszy test przeprowadzony został w 1998 roku.

O ile jednak na budowę arsenałów nuklearnych przez Indie i Pakistan Ameryka patrzyła przez palce, bo te arsenały mają służyć ich wzajemnemu wyniszczeniu – o tyle kiedy wniosek o konieczności budowy własnego arsenału nuklearnego wyciągnął złowrogi Iran, reakcja amerykańska była już inna. Chodzi o to, że irański arsenał ma być narzędziem oporu przeciwko zakusom bezcennego Izraela, w ramach wspomnianej starożytnej doktryny politycznej na cały Środkowy Wschód. A ponieważ każdy amerykański prezydent obejmując urząd składa coś w rodzaju hołdu lennego bezcennemu Izraelowi, deklarując, iż obrona tego państwa jest na pierwszym miejscu listy priorytetów amerykańskiej polityki międzynarodowej i to bez względu na to, co Izrael robi, to nic dziwnego, że USA uznały, iż irański arsenał jądrowy, w odróżnieniu od indyjskiego, pakistańskiego, a nawet – północnokoreańskiego – zagraża interesom amerykańskim, w związku z czym postanowiły zablokować jego budowę. Pretekstu do tego dostarcza też oczywiście retoryka irańskich ajatollahów, którzy – jak to duchowni – bez przerwy opowiadają o szatanach – jak nie „małym”, to „Wielkim” – ale tak naprawdę chodzi o to, że budowa tego arsenału godzi w program budowy Wielkiego Izraela, z którą to ideą, „czuje się związany” tamtejszy premier rządu jedności narodowej.

Ogon wywija psem. Powszechnie bowiem wiadomo, że z uwagi na potężne wpływy polityczne lobby izraelskiego w USA (zainteresowanych tą sprawą odsyłam do książki Lobby izraelskie w USA”, autorstwa dwóch amerykańskich politologów) to władze Izraela wywierają wpływ na politykę Stanów Zjednoczonych, zwłaszcza w dziedzinach czy regionach pozostających w izraelskim zainteresowaniu, więc można powiedzieć, że ogon wywija psem. Przykłady można mnożyć – ale nie chodzi tu o mnożenie przykładów, tylko o uświadomienie sobie, że amerykańscy twardziele doskonale wiedzą, iż przed Żydami muszą skakać z gałęzi na gałąź, bo w przeciwnym razie ci doprowadzą każdego do załamania kariery oraz do finansowego wyszlamowania do gołej skóry przez tamtejsze sądy, które w takich sprawach są tak samo nienawistne jak i nasze.

Toteż kiedy izraelski premier rządu jedności narodowej polecił prezydentowi Donaldowi Trumpowi wykonać uderzenie na irańskie instalacje nuklearne, ten obstalunek wykonał. Czy jednak aby na pewno? Wygląda na to, że przechwałek było tu więcej niż dokonań. Toteż zaniepokojony premier rządu jedności narodowej bezcennego Izraela przyleciał na Florydę i nakazał prezydentowi Donaldowi Trumpowi „poparcie” dla izraelskiego ataku na Iran, którego celem byłoby rzeczywiste zniszczenie tamtejszych instalacji nuklearnych. Wizyta izraelskiego premiera miała miejsce 29 grudnia – ale Mosad – w porozumieniu z CIA – musiał już wcześniej uruchomić inercyjne irańskie masy, by wystąpiły przeciwko reżymowi ajatollahów. Zgodnie z warunkami sytuacji rewolucyjnej, pojawiły się też powody do masowego niezadowolenia w postaci załamania kursu irańskiej waluty do dolara, co spowodowało wzrost cen, którego przyczyną są też sankcje wymierzone w Iran, jako kara za nieposłuszeństwo wobec starszych i mądrzejszych. Zatem powody do niezadowolenia są, zaczęło się ono też manifestować na ulicach, a wreszcie przemówił sam prezydent Trump, zachęcając tamtejszy uciśniony lud, by nie tylko nie schodził z ulic, ale – by przejmował państwowe instytucje, bo pomoc „jest już w drodze”.

Jaka alternatywa?

Zanim jeszcze sam prezydent Trump tak ostentacyjnie pokazał, że wszystkie przesłanki sytuacji rewolucyjnej w Iranie już wystąpiły, CIA wyciągnęła z naftaliny swoją tajną broń w osobie przebywającego w USA na emigracji „następcy irańskiego tronu” Cyrusa Rezę Pahlaviego, który przez niezależne media głównego nurtu i w Ameryce i u nas wezwał lud irański by nie schodził z ulic, dopóki on sam nie zjawi się w Iranie z mocą wielką i majestatem. W tak zwanym międzyczasie jednak ktoś musiał przytomnie dojść do wniosku, że wyciągnięty z naftaliny Cyrus to nie jest najlepszy pomysł i że najpierw lepiej spróbować dogadać się z irańskimi i reżymowcami, podobnie jak Amerykanie dogadują się z reżymowcami w Wenezueli w nadziei, ze irańskich reżymowców będzie można przekupić, jak reżymowców wenezuelskich – wobec których CIA ma w rezerwie jeszcze madame Marię Machado, która przezornie załatwiła sobie audiencję u Leona XIV. W Iranie może jednak być trudniej, bo ajatollahowie, przynajmniej niektórzy, podobnie jak spora część tamtejszego ludu, może traktować wyznawany przez siebie islam poważniej i w związku z tym może obawiać się skutków pójścia na kompromis nawet z małym szatanem, a cóż dopiero – z Wielkim. Jak bowiem wiadomo, w takiej sytuacji można trafić do piekła, gdzie cały czas będzie bolało.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

==============================

MD:

Jakoś p. Redaktor nie zdążył przeczytać, że okropni ajatollahowie wyłapali 800 miłujących lud Iranu agentów Mossadu i postanowili ich wywiesić. Stąd Izrael i jego sługa USA nagle przerwali „akcję Iran”. Por.:

Cień Mossadu nad irańskimi protestami – czy izraelski wywiad sterował rewolucją

Cień Mossadu nad irańskimi protestami – czy izraelski wywiad sterował rewolucją

Cień Mossadu nad irańskimi protestami – czy izraelski wywiad sterował rewolucją w Iranie?

26/01/2026 cien-mossadu-nad-iranskimi-protestami-czy-izraelski-wywiad-sterowal

Źródło: AI Generated

W grudniu 2025 roku Iran ogarnęła fala protestów, która szybko przerodziła się w ogólnokrajowe powstanie przeciwko reżimowi teokratycznemu. Początkowo demonstracje wywołał dramatyczny spadek wartości irańskiej waluty – rial stracił 30-40% wartości w zaledwie tydzień. To, co zaczęło się jako protest ekonomiczny, szybko przekształciło się w bunt polityczny przeciwko władzom w Teheranie.

Skala protestów była bezprecedensowa – objęły wszystkie 31 prowincji Iranu. Demonstranci masowo przyjęli flagę z lwem i słońcem, używaną przed rewolucją islamską z 1979 roku, jako symbol oporu. W przeciwieństwie do wcześniejszych ruchów protestacyjnych, tym razem do demonstracji przyłączyła się klasa kupiecka „bazaari” oraz mieszkańcy tradycyjnie konserwatywnych regionów kraju.

Reakcja reżimu była brutalna. Władze wprowadziły całkowite odcięcie internetu i rozpoczęły krwawe represje. Według obserwatorów praw człowieka, liczba ofiar śmiertelnych wyniosła od 12 000 do 20 000 osób, a tysiące kolejnych zostało aresztowanych. Wśród zatrzymanych znalazło się ponad 800 osób, które władze irańskie określiły jako „agentów obcego wywiadu”.

W odpowiedzi na te wydarzenia, w połowie stycznia 2026 roku prezydent USA Donald Trump skierował grupę uderzeniową lotniskowca USS Abraham Lincoln na wody Zatoki Perskiej, grożąc „miażdżącą odpowiedzią” wobec Iranu. Napięcie osiągnęło punkt kulminacyjny, gdy pojawiły się informacje o planowanych publicznych egzekucjach zatrzymanych „agentów”.

Jednak mimo wojennej retoryki i znaczącej mobilizacji wojskowej, Stany Zjednoczone niespodziewanie wycofały się z planowanego uderzenia na Iran. Trump później twierdził, że to jego ostrzeżenia zmusiły Iran do odstąpienia od egzekucji około 800 osób. Irański prokurator generalny Mohammad Jafar Montazeri stanowczo zaprzeczył tym twierdzeniom, nazywając je „całkowicie fałszywymi” i utrzymując, że nigdy nie planowano masowych egzekucji.

Analitycy wskazują na bardziej złożony obraz sytuacji. Według niektórych źródeł, protesty w Iranie nie były wyłącznie spontanicznym ruchem obywatelskim, ale zostały wzmocnione przez działania izraelskiego wywiadu Mossad. Premier Benjamin Netanjahu publicznie zachowywał ostrożne stanowisko, aby uniknąć potwierdzenia propagandy reżimu, jednak według doniesień, Mossad był głęboko zaangażowany w sabotowanie aparatu przymusu reżimu.

Emerytowany amerykański pułkownik Lawrence Wilkerson, były insider Pentagonu, stwierdził publicznie, że demonstracje zostały „przejęte głównie przez izraelski Mossad, w porozumieniu z CIA i MI6”. Według Wilkersona, agenci tych służb podszywali się pod cywilów, aby „zabijać, palić i plądrować”, finansując przemoc w celu przygotowania gruntu pod atak USA i Izraela.

Izraelskie media nieumyślnie przyznały, że Mossad pozostawił ślady operacyjne w Iranie, a jedna z analiz określiła powstanie jako „operację prowadzoną przez Mossad”. Szybka organizacja protestów, wykorzystanie zaawansowanych narzędzi komunikacyjnych i ukierunkowany sabotaż infrastruktury – takiej jak sieci energetyczne i instalacje naftowe – nosiły znamiona profesjonalnej pracy wywiadowczej.

Punkt zwrotny nastąpił, gdy Iran zagroził publicznymi egzekucjami schwytanych agentów. Analitycy twierdzą, że irańska groźba publicznego powieszenia agentów – co ujawniłoby sieć Mossadu – zmusiła USA i Izrael do odwrotu. „Iran zasadniczo powiedział Ameryce, że publicznie powiesi znaczną część sił Mossadu, jeśli zaatakujemy, więc wycofaliśmy się” – zauważył jeden z komentatorów.

Irański wywiad, podobno przy pomocy Rosji, złamał sieci komunikacyjne Mossadu, które budowano przez 60 lat. Ten przełom doprowadził do rozbicia całego systemu, powodując niemal natychmiastowe załamanie się zamieszek. Jak zauważył jeden z obserwatorów: „Gdy agenci zostali schwytani, zamieszki ustały. Dziwne, jak to działa”.

Sojusznicy z Zatoki Perskiej nalegali na powściągliwość, obawiając się szerszego konfliktu, podczas gdy Biały Dom powołał się na „bezpośrednią presję” jako powód wstrzymania egzekucji. Milczenie Izraela w tej sprawie jest wymowne; mając zagrożone aktywa, Tel Awiw prawdopodobnie naciskał na Waszyngton, aby się wycofał, przedkładając bezpieczeństwo operacyjne nad zmianę reżimu.

Ten epizod podkreśla schemat w asymetrycznej wojnie: agencje wywiadowcze jak Mossad doskonale radzą sobie z destabilizacją przez pośredników, ale ich demaskowanie odwraca dynamikę władzy. Protesty, dalekie od organicznych, zostały wzmocnione przez obcych agentów, aby stworzyć pretekst do inwazji. Kiedy Iran odwrócił sytuację, schwytał i zagroził egzekucją infiltratorów, analiza kosztów i korzyści uległa zmianie.

W styczniu 2026 roku USA wycofały się z irackiej bazy lotniczej i przeniosły osoby zatrzymane z Państwa Islamskiego z Syrii do Iraku, co dodatkowo wskazuje na szerszą zmianę strategii w regionie. Decyzja ta zbiegła się z wygaszeniem protestów w Iranie i deeskalacją napięć, co sugeruje, że Waszyngton zdecydował się na strategiczny odwrót.

„Rewolucja irańska” z przełomu 2025 i 2026 roku ujawniła skomplikowaną grę wywiadów, w której pozornie spontaniczne protesty społeczne stały się narzędziem w rękach mocarstw. Ostatecznie jednak to Iran, wykorzystując schwytanych agentów jako kartę przetargową, zdołał uniknąć bezpośredniej konfrontacji militarnej i zmusić USA do wycofania się z regionu.

Źródła:

https://www.jns.org/fact-vs-fiction-the-mossads-role-in-t…

https://www.britannica.com/event/2026-Iranian-protests

https://www.understandingwar.org/backgrounder/iran-update…

https://www.timesofisrael.com/mossad-chief-barnea-said-in…

https://www.fdd.org/analysis/2026/01/21/us-withdraws-from…

https://responsiblestatecraft.org/trump-iraq-withdrawal-2…

Na prośbę obu skonfliktowanych stron, Rosja mediatorem w kontaktach Izraelsko Irańskich. [??? md]

Na prośbę obu skonfliktowanych stron, Rosja stała się mediatorem w kontaktach Izraelsko Irańskich

Putin z wizytą w Tel Awiwie w misji ostatniej szansy.

DR IGNACY NOWOPOLSKI JAN 16

Słabnąca rola USA jako „arbitra światowego”, połączona z coraz bardziej nieodpowiedzialną chaotyczną polityką Waszyngtonu, zmusiła nawet najgorętszego wielbiciela Ameryki, jakim jest Izrael [chyba odwrotnie. md] , do zwrócenia się do Moskwy z prośbą o mediację z Iranem. O to samo zwrócił się Teheran do Kremla.

W grudniu ubiegłego roku odbywały się w Moskwie poufne negocjacje Iranu i Izraela.

Ostatnio Putin odbył niespodziewaną wizytę do Tel Awiwu, spotykając się z izraelskimi przywódcami.

Z powodu nieustannych gróźb Trumpa w kontekście demonstracji w Iranie, czasu pozostało niewiele.

Standardową polityką Zachodniego Imperium Kłamstwa, jest nakładanie na wybraną ofiarę niszczycielskich sankcji gospodarczych, przy jednoczesnym podżeganiu niezadowolonej opinii publicznej do demonstracji antyrządowych. Jeśli same demonstracje okazują się niewystarczające, to „kochający demokrację Zachód”, wysyła tam swe siły powietrzne w celu dokonania „humanitarnych bombardowań”, jak to miało miejsce w Iraku, Libii, Afganistanie, byłej Jugosławii, Syrii, itd.

Jeśli „powietrzna perswazja” hegemona nie jest wystarczająca, Zachód wysyła tam swoją „koalicję chętnych”, by nie babrać się z rezolucjami ONZ, który i tak jest w kieszeni Waszyngtonu.

W przypadku Iranu problem polega na tym, że posiada on największe zasoby rakiet konwencjonalnych, w tym nie-przychwytywalnych hipersonicznych.

Użycie przez Teheran nawet ułamka swego arsenału, może doprowadzić do całkowitego zniszczenia malutkiego Izraela, a także wszystkie regionalne baz USArmy.

Z tego też powodu Izrael zgodził się nie tylko na negocjacje, ale również na deklarację nie zastosowania w stosunku do Iranu wyprzedzającego uderzenia.

Iran zrewanżował się podobną deklaracją w stosunku do Izraela, choć jego zaufanie do ewentualnych porozumień z Izraelem jest równie nikłe, jak w przypadku ewentualnych umów z Waszyngtonem.

Stawka jest jednak gigantyczna. W przypadku niebezpieczeństwa anihilacji Izraela, użyje on zapewne broni jądrowej, którą bezprawnie posiada. Jakie spowodowałoby to konsekwencje, nie ma potrzeby wyjaśniać.

Z tego też powodu, Putin osobiście zaangażował się w te negocjacje. Pokazując przy okazji całemu światu, kto po ostatecznym upadku Zachodniego Imperium Kłamstwa, będzie grać rolę światowego arbitra.

Dobrze by było, żeby skundlony globalistyczny reżim w Warszawie, pod przywództwem germańskiego agenta Gauleitera Tuska, pojął tą prostą prawdę. Nie w interesie Polaków, których nienawidzi, ale swym własnym interesie. Niech globalistyczne szumowiny nie zapominają, że Rosja już zaczęła konstruować Norymbergę 2, na potrzeby osądzenia zachodnich kolonizatorów i tzw. „neokonserwatystów”.

Putin Makes Double Iran Move, Then Issues Stark Message to Trump & Netanyahu

W Iranie “przeczesywanie terenu”

W Iranie “przeczesywanie terenu”

Stanisław Michalkiewicz magnapolonia

   Jeszcze światło nie zostało dokładnie oddzielone od ciemności, ale pojawiły się w sieci informacje, jakoby “dyplomacja Zatoki Perskiej”, to znaczy – Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Katar –  przekonały prezydenta  Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, by “wstrzymał” atak na Iran, w którym okrutny reżym ajatollahów prześladuje uciśniony tamtejszy lud.

Przypomnijmy, że pogłoski o ataku pojawiły się już 29 grudnia, kiedy to na Florydę przyleciał premier rządu jedności narodowej bezcennego Izraela Beniamin Netanjahu, który “przekonał” prezydenta Trumpa, że nie ma innej rady, jak tylko “zmiażdżyć” znienawidzony reżym irański, który sypie piasek w szprychy rozpędzonego parowozu dziejów, to znaczy – utrudnia bezcennemu Izraelowi realizację projektu “Wielkiego Izraela”, z którą to ideą, premier Netanjahu “czuje się związany”.

Przekonanie prezydenta Trumpa do ostatecznego rozwiązania kwestii irańskiej było tym łatwiejsze, że już dzień wcześniej, to znaczy – 28 grudnia – uciśniony lud irański wszczął “pokojowe protesty” na ulicach Teheranu i innych miast Iranu, w następstwie których zapłonęły samochody i inne łatwopalne obiekty, a [podobno md] ponad 2 tysiące osób straciło życie – w tym również ponad 100 funkcjonariuszy bezpieczeństwa.

Wydawało się tedy, że w Iranie zapanowała sytuacja rewolucyjna, która – według Włodzimierza Lenina nastaje wtedy, gdy spełnione są jednocześnie trzy warunki: po pierwsze pojawia się masowe niezadowolenie, po drugie – to masowe niezadowolenie uzewnętrznia się w postaci masowych protestów i wreszcie – gdy istnieje jakieś wpływowe państwo, zainteresowane przeprowadzeniem przewrotu politycznego w danym kraju.

W przypadku Iranu ten trzeci warunek został spełniony z nadwyżką, bo aż dwa wpływowe państwa: Stany Zjednoczone oraz bezcenny Izrael  okazały zainteresowanie  przeprowadzeniem w Iranie politycznego przewrotu.

Wydawało się zatem, że wszystko jest nie tylko w jak najlepszym porządku według norm leninowskich, ale i na najlepszej drodze. W miarę, jak protesty przybierały na sile, odezwał się wyciągnięty przez CIA z naftaliny “następca tronu”, czyli syn byłego szacha, Mohammeda Rezy Pahlaviego, który pod koniec lat 70-tych został wyślizgany przez ajatollaha Chomeiniego, co to przedtem przebywał na emigracji we Francji pod czujnym okiem tamtejszej razwiedki.

O kulisach całej sprawy opowiedział pani Krystynie Okrent, z tych lepszych, belgijskich Okrentów z korzeniami, która była naturalną przyjaciółką późniejszego ministra spraw zagranicznych Republiki Francuskiej, Bernarda Kouchnera, były szef francuskiego wywiadu, hrabia Aleksander de Marenches, którego prezydent Pompidou wysłał do Teheranu, by się zorientował, co się dzieje z tym całym szachem i czy warto go podtrzymywać.

Hrabia de Marenches – o czym wspomina w książce “Sekrety szpiegów i książąt” – po powrocie zameldował, że szach jest już passe, wobec czego następnym samolotem poleciał do Teheranu ajatollah Chomeini i tak narodziła się tam “republika islamska”.

—————————————————————————

No a teraz kres republice islamskiej miał położyć wyciągnięty z naftaliny “następca tronu” w osobie Cyrusa Rezy Pahlaviego, który zaapelował do swego ludu, by nie przerywał protestów, bo tylko patrzeć, jak on wróci do Iranu z mocą wielką i majestatem, a wtedy zostanie tam przywrócone prawo i sprawiedliwość – chociaż  bez Naczelnika Państwa Jarosława Kaczyńskiego, który ma do wykonania ważne zadania na scenie politycznej naszego nieszczęśliwego kraju.

Z zagadkowych przyczyn apel “następcy tronu” Cyrusa Rezy, został uznany za niewystarczający, wobec czego do protestującego ludu  irańskiego odezwał się sam prezydent Donald Trump, apelując, by nie przerywał demonstracji, przeciwnie – by “przejmował instytucje państwowe”, bo“pomoc “już nadchodzi”. No a teraz  zaktywizowała się “dyplomacja” i cała operacja narodowo-wyzwoleńcza w Iranie została odwołana.

Wszystko to oczywiście może być prawda – ale właśnie mój Honorable Correspondant w Ameryce przekazał mi, że po Waszyngtonie krążą fałszywe pogłoski, wskazujące na inną przyczynę odwołania operacji. Oto, jak wiadomo, rząd irański wyłączył w całym kraju nie tylko telefony, ale również internet, więc łączność z tamtejszym ludem została utrudniona.

Ale w naszym fachu nie ma strachu, toteż Elon Musk niezwłocznie uruchomił “Starlinki” – te same, za które polski rząd płaci ciężkie pieniądze, żeby mogła z nich korzystać Ukraina – i w ten sposób łączność z tajnymi współpracownikami Mosadu i CIA w Iranie została przywrócona.

Jednak oprócz niewątpliwych plusów dodatnich tej sytuacji, pojawiły sie również poważne plusy ujemne. Otóż rząd irański namierzył, kto odbierał komunikaty przekazywane przez “ Starlinki” i dalszy ciąg był taki sam, jak to opisywał poeta o stanie wojennym w Polsce.

“Nie płoszmy ptaszka, niech mu się zdaje, że naszej partii siły nie staje – aż o poranku za oknem dojrzy kontury tanku, potem na schodach usłyszy kroki”. Czy tanki rzeczywiście były, czy tylko kroki na schodach – o to mniejsza, dość, że rozpoczęły się masowe aresztowania tajnych współpracowników obydwu wywiadów, w związku z czym nie było innej rady, jak pozwolić dojść do głosu “dyplomacji Zatoki Perskiej”, żeby przynajkniej uniknąć obciachu.

   Oczywiście w tych fałszywych pogłoskach nie musi być ani słowa prawdy, ale tak czy owak operacja narodowo-wyzwoleńcza ludu irańskiego musiała zostać przerwana – no i została.  W tej sytuacji również “następca tronu” Cyrus Reza trafi chyba z powrotem do naftaliny, gdzie będzie czekał do następnej okazji – no a przede wszystkim premier rządu jedności narodowej bezcennego Izraela, któremu się wydawało, że już wita się z gąską, będzie musiał uzbroić sę w cierpliwość – bo jeśli nawet pogłoski krążące po Waszyngtonie są fałszywe, to odbudowa agentury w Iranie będzie musiała trochę potrwać.

Myślmy jednak pozytywnie – bo w ramach myślenia pozytywnego prezydent Trump będzie mógł wzbogacić wieniec sławy o kolejny listek – że mianowicie zakończył, a właściwie nie tyle nawet “zakończył”, co zapobiegł kolejnej wojnie. W tej sytuacji nie ma chyba wątpliwości, że w tym roku już na pewno dostanie Pokojową Nagrodę Nobla, do której nie będzie pretendowała żadna pani Maria Machado, która właśnie przygalopowała do Waszyngtonu, gdzie będzie licytowała się z obecną panią prezydentessą Wenezueli, która lepiej się Ameryce nadstawi.

   Dodatkowy wniosek, jaki warto z tej historii wyciągnąć to taki, żeby nie pokładać nadmiernej ufności w najnowszych wynalazkach. Oto władający Czeczenią Dżochar Dudajew, niepomny, że według konstytucji ZSRR tylko republiki związkowe miały “prawo wychoda”, a autonomiczne – nie – ogłosił niepodległość Czeczenii, na co Rosja odpowiedziała wysłaniem wojska. I ciekawe – chociaż ZSRR już nie istniał, więc i jego konstytucja nie obowiązywała – opinia międzynarodowa uznała, że Czeczenia stanowi “wewnętrzną sprawę” Rosji i interesowała się tylko, czy bomby i pociski mają prawidłowe kalibery.

Sam zaś Dżochar Dudajew został namierzony przez ruskich szachistów, gdy korzystał z telefonu satelitarnego – podobnie jak tajni współpracownicy Mosadu i CIA w Iranie – ze “Starlinków”. Wygląda zatem na to, że i jego i ich zgubiło nadmierne zaufanie  do technicznych nowinek.

Jak Mossad i CIA sabotują protesty gospodarcze Iranu, by wywołać chaos

Jak Mossad i CIA sabotowały

protesty gospodarcze Iranu,

by wywołać chaos


salon24/jak-mossad-i-cia-sabotowaly-protesty-gospodarcze-iranu-by-wywolac-chaos

Pokojowe protesty przeciwko trudnej sytuacji gospodarczej, które rozpoczęły się w zeszłym miesiącu na Wielkim Bazarze w Teheranie, w zeszłym tygodniu przerodziły się w przemoc. Była to część zaplanowanej i zorganizowana z zewnątrz kampanii, mającej na celu przekształcenie autentycznego niezadowolenia w pełnowymiarową, brutalną rebelię.

Pokojowe demonstracje przedsiębiorców, których motywacją była trudna sytuacja gospodarcza wywołana wahaniami kursów walut i rosnącą inflacją, zostały wykorzystane przez zagraniczne agencje rządowe w celu wywołania chaosu. Irańscy przywódcy polityczni, w tym przywódca rewolucji islamskiej ajatollah Seyyed Ali Chamenei, prezydent Masoud Pezeshkian i przewodniczący parlamentu Mohammad Baqer Qalibaf, szybko dostrzegli różnicę między legalnymi zgromadzeniami publicznymi a działaniami rebeliantów pod przywództwem zagranicy.

Ocenę tę potwierdziły aresztowania licznych agentów Mossadu i CIA w całym kraju, ujawnienie przez sąd sfałszowanych raportów o ofiarach oraz analizy kryminalistyczne, które ujawniły skoordynowaną kampanię dezinformacji cyfrowej napędzaną treściami generowanymi przez sztuczną inteligencję i zmanipulowanymi nagraniami audio. Schemat ten bardzo dokładnie odzwierciedla szczegółowo udokumentowaną ingerencję zagraniczną podczas zamieszek w 2022 r., kiedy to agencje wywiadowcze ujawniły udział ponad 20 zachodnich agencji wywiadowczych.

Geneza wewnętrzna: roszczenia ekonomiczne jako rzeczywistość

Protesty, które wybuchły pod koniec grudnia 2025 r., były spowodowane realną presją ekonomiczną. Właściciele sklepów i handlarze na bazarach, które ajatollah Chamenei określił jako „najbardziej lojalne wobec rewolucji islamskiej grupy w kraju”, zaczęli zamykać swoje podwoje w odpowiedzi na gwałtowny i destabilizujący spadek wartości krajowej waluty.

Prezydent Pezeshkian, przewodniczący Izby Qalibaf i sam przywódca publicznie uznali zasadność tych żądań ekonomicznych i zobowiązali się zająć obawami przedsiębiorców. Ajatollah Chamenei powiedział, że kupiec, który mówi „Nie mogę robić interesów” w tak niestabilnych warunkach, mówi prawdę, ponieważ to on ponosi największe konsekwencje niepewności na rynku. Od samego początku rząd konsekwentnie popierał prawo do pokojowych zgromadzeń, jednocześnie instruując urzędników, aby podejmowali dialog w celu rozwiązania tych problemów ekonomicznych.

Doniesienia z niektórych miast opisują tysiące pokojowych demonstrantów zbierających się pod hasłami ekonomicznymi, którym towarzyszyła policja. Do starć doszło dopiero, gdy odrębna grupa dopuściła się aktów wandalizmu. Początkowo protesty miały zasadniczo charakter wewnętrzny i społeczno-ekonomiczny, zanim zostały wykorzystane przez siły zewnętrzne, które znalazły odpowiedni moment na promowanie swojego projektu „zmiany reżimu”.

Poprzedni model: Podręcznik ingerencji między-agencyjnej z 2022 r.

Irański aparat bezpieczeństwa interpretuje bieżące wydarzenia przez pryzmat niedawnej historii, w szczególności powstań, które wybuchły po tragicznej śmierci Mahsy Amini w 2022 roku. W czerwcu 2023 r. generał brygady Mohammad Kazemi, szef wywiadu Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), przedstawił szczegółowy raport publiczny na temat tego okresu. Śledztwo ujawniło, że aż 20 zagranicznych agencji wywiadowczych odegrało „aktywną” rolę w powstaniach w 2022 roku, które wstrząsnęły krajem. Wśród nich znalazły się Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja, Niemcy, niektóre kraje arabskie oraz reżim izraelski.

Ujawnione działania doprowadziły do opracowania szczegółowego planu: europejscy dyplomaci gromadzili na bieżąco informacje wywiadowcze na temat reakcji służb bezpieczeństwa; CIA i Mossad współpracowały przy tworzeniu i zarządzaniu wirtualnymi platformami służącymi do rozpowszechniania wiadomości o protestach, a nawet wznowiły wspólne plany zamachów na irańskich naukowców; regularne spotkania służb wywiadowczych reżimu izraelskiego i Zjednoczonych Emiratów Arabskich miały na celu skoordynowanie wsparcia dla powstań. Ten raport z 2022 r. stanowi precedens dla wielowymiarowej, sponsorowanej przez państwa wojny hybrydowej, której celem jest wewnętrzna destabilizacja Iranu.

Natychmiastowe i rosnące wsparcie polityczne ze strony Stanów Zjednoczonych

Kluczowym elementem wzorca zakłóceń, powtarzającego się w latach 2022–2026, jest natychmiastowe poparcie polityczne ze strony wysokich rangą urzędników rządu USA. W ostatnim odcinku oświadczenia USA pojawiły się niemal równocześnie z pierwszymi zdjęciami z protestów. Ambasador USA przy ONZ Mike Waltz oświadczył 29 grudnia 2025 r.:

„Naród irański pragnie wolności… Solidaryzujemy się z Irańczykami, którzy wychodzą na ulice” – zdanie to celowo zmieniało narrację z żądań ekonomicznych na rewolucję polityczną. Były sekretarz stanu Mike Pompeo obwinił irański rząd o załamanie gospodarcze.

Najbardziej eskalującą retorykę wywołał prezydent Donald Trump, który wydał serię prowokacyjnych oświadczeń za pośrednictwem swoich kont w mediach społecznościowych. Zapowiedział, że Stany Zjednoczone interweniują, jeśli „protestujący” zostaną zabici. Kulminacją oświadczenia było stwierdzenie, że kraj jest „gotowy do ataku”. Niedawno, we wtorek, wezwał Irańczyków do „przejęcia kontroli” nad instytucjami rządowymi i powiedział, że „pomoc jest w drodze”, co wywołało ostrą reakcję irańskich urzędników.

W odpowiedzi sekretarz irańskiej Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego (SNSC) odrzucił groźby Trumpa, nazywając go głównym zabójcą Irańczyków. „Ogłaszamy nazwiska głównych morderców narodu irańskiego: 1 – Trump, 2 – Netanjahu” – powiedział Larijani we wpisie na X we wtorek.

Minister obrony, generał brygady Aziz Nasirzadeh, ostrzegł, że Republika Islamska zareaguje bardziej zdecydowanie na każdy nowy akt agresji ze strony Stanów Zjednoczonych lub reżimu izraelskiego. „Jeśli te groźby przerodzą się w czyny, będziemy bronić kraju ze wszystkich sił i do ostatniej kropli krwi, a nasza obrona będzie dla nich bolesna” – powiedział.

Starszy doradca polityczny przywódcy i były wysoki rangą urzędnik ds. bezpieczeństwa Ali Shamkhani uznał to za „czerwoną linię” i złożył formalną skargę do Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Szybkość i charakter tych oświadczeń stanowiły zaplanowaną próbę wywarcia presji, mającą na celu nadanie sprawie wymiaru międzynarodowego, ośmielenie agresywnych podmiotów działających na miejscu i zapewnienie dyplomatycznego poparcia dla działań wywrotowych, co było odzwierciedleniem rezolucji Izby Reprezentantów USA z 2022 r., która poparła powstańców w tamtym roku.

Fabryka propagandy cyfrowej

Głównym polem bitwy o kontrolę nad narracją dotyczącą Iranu stała się arena internetowa, a taktyka stosowana w tym konflikcie stała się bardziej wyrafinowana od czasu zamieszek w 2022 r. Zakrojona na szeroką skalę operacja dezinformacyjna dotyczyła sprawy Saghar Etemadi, którą w mediach społecznościowych fałszywie przedstawiono jako „męczennicę” zabitą przez siły państwowe podczas powstania. Irański wymiar sprawiedliwości formalnie zaprzeczył zarzutom, potwierdzając, że kobieta została ranna, hospitalizowana i jest w stabilnym stanie. Jej matka i brat publicznie zaapelowali o pomoc, a matka oświadczyła: „Moja córka żyje. Proszę nie zawracać nam głowy kłamstwami”.

Analiza kryminalistyczna potwierdziła, że zdjęcia Etemadi zostały wygenerowane lub zmanipulowane przy użyciu sztucznej inteligencji w celu stworzenia „fałszywych męczenników” mających wzmocnić emocjonalnie ich historię. Tę taktykę bezpośrednio porównano z podobnymi fałszerstwami podczas zamieszek w 2022 roku. Co więcej, informatyka śledcza ujawniła systematyczne wykorzystywanie starych nagrań. Nagrania z protestów z 2022 r., a nawet niezwiązane z nimi wydarzenia w takich krajach jak Grecja, Francja i Stany Zjednoczone, zostały wykorzystane jako materiał pokazujący obecne zamieszki w Iranie.

Bardziej zaawansowana technika polegała na dodawaniu fałszywego dźwięku do scen protestów i wstawianiu okrzyków chwalących Rezę Pahlawiego, syna dyktatora obalonego w wyniku rewolucji islamskiej z 1979 r.

Kampania cyfrowa ma związek z izraelskimi sieciami botów i antyirańską propagandą, mającą na celu sztuczne wywołanie rewolucji pod przewodnictwem monarchii w globalnej percepcji cyfrowej.

Infiltracja terenu i płatna agitacja

Irańskie siły bezpieczeństwa przedstawiły konkretne dowody na działalność wywrotową kierowaną przez siły zagraniczne wśród protestujących. Na początku stycznia 2026 roku policja upubliczniła aresztowanie agenta izraelskiej agencji Mossad. W transmitowanym w telewizji zeznaniu zatrzymany opisał proces rekrutacji i zdalnej kontroli prowadzony za pośrednictwem mediów społecznościowych przez agentów z Niemiec, który obejmował instrukcje dotyczące zakupu sprzętu, uczestnictwa w wiecach, skandowania określonych haseł i wysyłania nagrań za granicę.

Szef policji, generał brygady Ahmadreza Radan potwierdził, że siły bezpieczeństwa wzięły na celownik przywódców, którzy „otrzymywali płatności w dolarach z zagranicy w zamian za prowokowanie opinii publicznej”.

Dalsze naloty na bezpieczne miejsca w Teheranie doprowadziły do odkrycia broni, amunicji i materiałów do produkcji bomb, co wskazuje na spisek mający na celu przekształcenie zamieszek w przemoc zbrojną. Ministerstwo Wywiadu Iranu ogłosiło w środę, że udało się zidentyfikować i aresztować przywódców terrorystycznych w Teheranie dzięki skutecznej współpracy ludności.

Szef Fundacji Męczenników Ahmad Musawi powiedział, że męczennicy, w tym cywile i członkowie sił bezpieczeństwa, zostali zabici przy użyciu różnych rodzajów broni, takich jak karabiny bojowe i myśliwskie, noże, siekiery itp. Działania te były chirurgicznymi atakami na to, co przewodniczący parlamentu Qalibaf nazwał „osobami powiązanymi z zagranicznymi służbami wywiadowczymi, które próbują przejąć kontrolę nad protestami i przekształcić je w zamieszki”.

Ten model zdalnego werbowania i płacenia za agitację to skalowalna i możliwa do zaprzeczenia metoda ingerencji na miejscu, która wyewoluowała z szerszych działań wywiadowczych ujawnionych w 2022 r.

Cel geopolityczny: osłabienie osi oporu

Wysocy rangą urzędnicy irańscy jednoznacznie łączą wewnętrzne niepokoje z szerszymi konfliktami międzynarodowymi, pokazując, że ostatecznym celem ingerencji są kwestie geopolityczne, a nie humanitarne.

Przewodniczący parlamentu Qalibaf w swoim publicznym przemówieniu w poniedziałek wyraźnie powiązał traktowanie Iranu, wojnę Izraela w Strefie Gazy i porwanie przez Stany Zjednoczone prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro.

Pokazano, że Stany Zjednoczone, wyczuwając słabnącą dominację, uciekły się do „brutalnej siły” i „zachowania szaleńca”, porzucając prawo międzynarodowe na rzecz „prawa dżungli”. Z tej perspektywy gwałtowne powstania w Iranie, wspierane z zagranicy, stanowią punkt nacisku w szerszej kampanii mającej na celu osłabienie Osi Oporu.

Celem, jak twierdzą urzędnicy, tacy jak dowódca sił zbrojnych, generał dywizji Abdolrahim Musawi, jest rekompensata za klęskę wroga w bezpośrednich starciach zbrojnych poprzez podsycanie wewnętrznego chaosu, co wymusi zmianę regionalnej polityki Iranu i wsparcia dla palestyńskiego ruchu oporu. Natychmiastowe poparcie reżimu izraelskiego dla operacji USA w Wenezueli jest dowodem spójnej strategii wymierzonej w niepodległe państwa na kilku kontynentach.

Ewolucja taktyk: od emocjonalnego katalizatora 2022 r. do ekonomicznego pretekstu 2025 r.

Ważna analiza porównawcza dokumentuje ewolucję katalizatora interferencyjnego.

Zamieszki w 2022 roku zostały wywołane przez incydent społeczny, który zagraniczne agencje wykorzystały w zorganizowanej kampanii mającej na celu stworzenie „emocjonalnej atmosfery”, przekształcenie protestów w zamieszki poprzez wezwania do strajków i ostatecznie próbę przekształcenia niepokojów w ruch zbrojny.

Natomiast protesty z lat 2025-2026 miały podłoże czysto ekonomiczne: załamanie waluty i inflację. Scenariusz ingerencji zagranicznej pozostał zasadniczo ten sam, ale zmienił się klucz.

Natychmiastowe wsparcie polityczne ze strony Stanów Zjednoczonych, lawina propagandy cyfrowej oraz rekrutacja i płacenie żołdu na miejscu przebiegały niemal identycznie. Ta konsekwencja pokazuje, że celem jest zasianie ziaren destabilizacji, przy czym konkretne żądanie społeczne jest zmienne. Niezależnie od tego, czy iskra ma charakter społeczny czy ekonomiczny, odpowiedzią wrogich państw i powiązanych z nimi sieci jest gotowy do użycia, standardowy zestaw narzędzi wywrotowych.

Walka o percepcję: asymetria mediów i ataki dyplomatyczne

Zjawisko to dotyczy również dyplomacji międzynarodowej i globalnej sieci medialnej, w której zachodnie media cechują się głęboką asymetrią. Podczas gdy obrazy ograniczonych zamieszek są nagłaśniane, duże demonstracje pro-rządowe, takie jak te upamiętniające męczeństwo dowódcy sił antyterrorystycznych Kasema Sulejmaniego, w których uczestniczyły setki tysięcy osób, są rzadko relacjonowane.

Eksperci twierdzą, że masowe demonstracje, które w poniedziałek odbyły się w całym kraju i w których wzięły udział miliony Irańczyków, zostały zignorowane przez zachodnie media, ponieważ nie pasowały do ich narracji. Ta selektywna widoczność jest celowym narzędziem narracyjnym, mającym na celu przedstawienie Iranu jako kraju stale stojącego na krawędzi „rewolucji”, co legitymizuje dalszą presję zagraniczną i sankcje.

W odpowiedzi Iran podjął własne kroki dyplomatyczne, składając formalne protesty do Organizacji Narodów Zjednoczonych przeciwko groźbom USA, uznając je za pogwałcenie prawa międzynarodowego. Irańskie media odpowiadają na dezinformację faktami, zwracając uwagę na aresztowania zagranicznych agentów, obalając dezinformację i prezentując pokojowe rozwiązanie wielu protestów.

Walka toczy się nie tylko o to, co dzieje się na miejscu, ale także o to, jaka interpretacja tych wydarzeń dominuje w globalnej przestrzeni informacyjnej – jest to walka z dobrze finansowanymi i politycznie motywowanymi zagranicznymi mediami oraz ich sieciami nagłaśniającymi informacje w Internecie.

Eskalacja technologiczna: sztuczna inteligencja i nowe granice wojny informacyjnej

Ważnym wydarzeniem w protestach z lat 2025–2026 jest kluczowa rola, jaką w kampanii ingerencji odegrała technologia. Badania kryminalistyczne wskazują na wykorzystywanie obrazów generowanych przez sztuczną inteligencję do tworzenia „fałszywych męczenników”, stosowanie dubbingowanych nagrań audio do tworzenia haseł protestacyjnych oraz zaawansowane użycie botnetów do ich rozprzestrzeniania.

Jest to ewolucja techniczna w porównaniu z rokiem 2022, kiedy to powtórnie wykorzystane filmy były powszechniejsze niż zautomatyzowane treści.

Do tej eskalacji doszło w kontekście militarnej agresji reżimu izraelskiego w połowie 2025 r., podczas której na szeroką skalę stosowano podobne narzędzia oszustwa cyfrowego. Środowisko protestów stało się zatem poligonem doświadczalnym i strefą wdrażania nowych narzędzi zarządzania percepcją.

Zmniejszanie barier utrudniających tworzenie fałszywych, ale przekonujących treści stanowi nowe wyzwanie, ponieważ fałszywe narracje osiągają globalną popularność, zanim zdążą zadziałać tradycyjne mechanizmy weryfikacji, na stałe kształtując opinie nawet po ich obaleniu.

Yousef Ramazani, presstv.ir

—————————————————————–

Ta szczegółowa analiza Persa dowodzi niezbicie to, co wiadomo od dawna – Telewizja Kłamie.

IRAN: Dziesiątki tysięcy poszkodowanych [~350 mln dol.] Oszust powieszony.

Oszust powieszony. Dziesiątki tysięcy poszkodowanych

7.12.2025 nczas/oszust-powieszony-dziesiatki-tysiecy-poszkodowanych

NCZAS.INFO | Temida - w mitologii greckiej bogini i uosobienie sprawiedliwości, prawa oraz porządku. Zdjęcie ilustracyjne. / Foto: Pixabay
Temida – w mitologii greckiej bogini i uosobienie sprawiedliwości, prawa oraz porządku.

W Iranie przeprowadzono w niedzielę egzekucję prezesa firmy, która oszukała dziesiątki tysięcy osób za pośrednictwem internetowej sieci sprzedaży samochodów – poinformował irański sąd, cytowany przez agencję AFP.

Powieszony w niedzielę nad ranem Mohammad Reza Ghaffari był właścicielem firmy, która naciągnęła dziesiątki tysięcy osób na zakup tanich samochodów, ale prawie nikomu żadnego nie dostarczyła, pokrywając kwoty odszkodowań z pieniędzy nowych klientów. W sumie firma oszukała ponad 28 tys. klientów na kwotę ok. 350 mln dol. – podała AFP.

Mężczyzna został uznany za winnego „zakłócenia systemu gospodarczego kraju na dużą skalę” i oszustwo internetowe.

W sprawie sądzono dwadzieścia osiem osób. Podczas procesu Ghaffari obiecał zwrócić ofiarom stracone sumy, ale pomimo „kilku ostrzeżeń” nie uregulował długów.

Niemiecka agencja dpa zauważyła, że wielu Irańczyków musi oszczędzać latami, by pozwolić sobie na zakup samochodu. Ich ceny – dodano – zawyża zakaz importu, który nie dotyczy jedynie kilku producentów. „Używane samochody prawie nie tracą na wartości i są traktowane jako inwestycja. Samochód (…) jest również postrzegany jako symbol statusu” .

Kara śmierci w Iranie jest zazwyczaj stosowana w przypadku morderstw i gwałtów, ale także w sprawach gospodarczych i szpiegostwa. Iran, który wykonuje najwięcej egzekucji poprzez powieszenie, jest drugim krajem wykonującym najwięcej egzekucji na świecie po Chinach – oceniają organizacje praw człowieka, w tym Amnesty International.

=======================

Wyeksportujmy Nowaka i podobnych…

Uzbrojenie nuklearne Iranu. Złe czy dobre?

Uzbrojenie nuklearne Iranu

Emmanuel Todd (8 września, 2025) https://arretsurinfo.ch/larmement-nucleaire-de-liran

Oto francuskie tłumaczenie niedawnego wywiadu, którego udzieliłem w Japonii. Regularne wystąpienia w Japonii na tematy geopolityczne (od co najmniej dwudziestu lat) pomogły mi rozwinąć wizję świata zdezwesternizowaną, świadomość geopolityczną wolną od narcyzmu. W tym wywiadzie widać, że moja dawna już refleksja nad ewentualnym wejściem Japonii w posiadanie broni nuklearnej doprowadziła mnie do raczej spokojnego spojrzenia na kwestię Iranu.

Demokracje europejskie mają się źle. Nie można ich już opisywać jako pluralistycznych, jeśli chodzi o informację geopolityczną. Możliwość wypowiedzi w wielkich japońskich mediach pozwoliła mi uciec przed zakazem, jaki we Francji ciąży na wszelkiej interpretacji niezgodnej z linią occidentalistyczną. Kanały państwowe (France-Inter, France-Culture, France 2, France 3, France 5, France-Info itd.) są szczególnie aktywnymi (i niekompetentnymi) agentami kontroli opinii geopolitycznej.

Korzystam z okazji, by wyrazić wdzięczność wobec Japonii – kraju, który pozwolił mi pozostać wolnym. Bez ochrony Tokio, psy stróżujące, karmione w Paryżu, zapewne zdołałyby mnie przedstawić jako agenta Moskwy. Szczególnie dziękuję mojemu przyjacielowi i wydawcy Taishi Nishi, który przygotował i opracował ten wywiad.

Bungei Shunjū, numer sierpniowy 2025

=================================================================

Wywiad z Emmanuelem Toddem:

Uzbrojenie nuklearne Iranu nie stanowi szczególnego problemu”

13 czerwca Izrael przeprowadził atak prewencyjny na Iran, bombardując obiekty nuklearne i dokonując „operacji dekapitacji” wymierzonej w wysokich rangą oficerów wojskowych i naukowców. Następnie, 21 czerwca, siły amerykańskie również zbombardowały irańskie instalacje nuklearne, używając pocisków Tomahawk i Bunker Busterów.

Nie tylko Iran, lecz także Chiny, Rosja i Sekretarz Generalny ONZ potępili to jako „naruszenie Karty Narodów Zjednoczonych i prawa międzynarodowego, a także pogwałcenie suwerenności i integralności terytorialnej Iranu”. Jednak na Zachodzie reakcje nie były tak ostre jak w przypadku ataków na Gazę. Zapewne dlatego, że wielu ludzi podziela argumenty Stanów Zjednoczonych i Izraela, zgodnie z którymi Iran nie powinien posiadać broni nuklearnej. Myślę, że większość Japończyków również podziela ten pogląd.

Ja jednak uważam, że uzbrojenie nuklearne Iranu nie stanowi szczególnego problemu. Wręcz przeciwnie – podobnie jak w przypadku Japonii – sądzę, że lepiej byłoby, gdyby Iran wszedł w posiadanie broni jądrowej.

Jeśli istnieje jakaś historyczna lekcja dotycząca broni nuklearnej, to taka, że ryzyko wojny nuklearnej rodzi się z braku równowagi. Sytuacja z 1945 roku jest tego doskonałą ilustracją: Stany Zjednoczone, jako jedyne mocarstwo nuklearne na świecie, mogły użyć tej broni wobec Hiroszimy i Nagasaki.

Odwrotnie – w czasie zimnej wojny nie doszło do wojny nuklearnej. Po II wojnie światowej wielkie wojny indyjsko-pakistańskie ustały, gdy oba kraje weszły w posiadanie broni nuklearnej. Od tamtej pory, choć zdarzają się sporadyczne starcia zbrojne, nie przeradzają się one już w wojny totalne.

Dziś napięcia regionalne rosną w Azji Wschodniej i na Bliskim Wschodzie. Nienuklearna Japonia stoi wobec uzbrojonych nuklearnie Chin i Korei Północnej, podczas gdy na Bliskim Wschodzie jedynie Izrael posiada broń jądrową. Innymi słowy, powstała „nierównowaga nuklearna”, która rodzi sytuację niestabilną. Tak jak wejście Japonii w posiadanie broni nuklearnej przyczyniłoby się do stabilności w Azji Wschodniej, tak uzbrojenie Iranu działałoby jako siła odstraszająca wobec eskalacji Izraela i przyczyniłoby się do stabilności Bliskiego Wschodu.

Uprzedzenia wobec i akceptacja broni nuklearnej

Około dwadzieścia lat temu, gdy po raz pierwszy wspomniałem o możliwości uzbrojenia Japonii w broń nuklearną, reakcja Japończyków była co najmniej interesująca.

Podsumowując różne komentarze, wyglądało to mniej więcej tak: „Uzbrojenie nuklearne Japonii jest nierealistyczne! Ale co za sympatyczny Zachodni intelektualista, że odważył się powiedzieć, iż Japonia także miałaby prawo posiadać broń nuklearną.”

Typowy francuski intelektualista jest zapewne nieświadomie przekonany, że posiadanie broni nuklearnej przez Francję nie stanowi żadnego szczególnego problemu moralnego. My, Zachodniacy, mielibyśmy być z definicji racjonalni, rozsądni i godni zaufania. Narody nie-zachodnie nie mogą korzystać z tej kwalifikacji a priori. Ale dlaczego właściwie Iran nie mógłby mieć broni nuklearnej, skoro posiada ją Izrael? Tu kryje się ogromny uprzedzenie wobec Iranu – kraju nie-zachodniego.

Jeśli nie widzę żadnego szczególnego problemu w tym, że Japonia czy Iran posiadają broń nuklearną, to dlatego, że wierzę, iż Japończycy i Irańczycy zasadniczo dzielą tę samą „nie-samobójczą” ludzką naturę, co Francuzi. Studiowałem „różnorodność świata” poprzez różnice w strukturach rodzinnych, unikając – mam nadzieję – occidentalistycznej pogardy wobec wielkich cywilizacji świata. Dziś odmowa uznania kulturowej różnorodności świata stała się wielką słabością Zachodu. Jego porażka w wojnie na Ukrainie wynikała z błędnej oceny rzeczywistej siły Rosji, będącej skutkiem absurdalnego poczucia zachodniej wyższości. Ten sam błąd Zachód popełnia wobec Iranu.

Dominująca narracja zachodnich mediów o ataku na Iran jest następująca: początkowo Trump wahał się przed atakiem. Chciał pokoju i rozpoczął negocjacje z Iranem, ale gdy ugrzęzły, miał zmienić zdanie, zainspirowany spektakularnymi sukcesami militarnymi Izraela. Ale czy Trump naprawdę się wahał?

Maurice Leblanc, autor Arsène’a Lupina, wkłada w usta swojego bohatera zdanie, z którego czasami czerpię inspirację: „Jeśli wszystkie fakty, jakie posiadamy, zgadzają się z interpretacją, którą im nadajemy, to bardzo prawdopodobne, że ta interpretacja jest właściwa.” Jeśli więc założymy, że „wahanie Trumpa było tylko kłamstwem”, to wydarzenia można śledzić w ich prawdziwej logice.

Wobec zeznań dyrektor amerykańskiego wywiadu narodowego, pani Gabbard, która stwierdziła: „W dalszym ciągu oceniamy, że Iran nie produkuje broni nuklearnej. Najwyższy Przywódca, ajatollah Chamenei, nie zatwierdził wznowienia programu zbrojeniowego wstrzymanego w 2003 roku” – Trump odpowiedział 17 czerwca: „To fałsz”, „oni są o krok od posiadania broni nuklearnej”, odrzucając tym samym analizę własnych służb wywiadowczych.

W przeddzień ataku Trump oświadczył, że „podejmie decyzję o działaniu lub nie w ciągu dwóch tygodni, biorąc pod uwagę możliwość rychłych negocjacji z Iranem”. To była jedynie zasłona dymna – i udało mu się przeprowadzić atak z zaskoczenia.

Po dwunastu dniach walk Trump doprowadził Izrael i Iran do zaakceptowania zawieszenia broni, przedstawiając się jako „mediator pokoju”. Ale to wszystko jest farsą. Stany Zjednoczone były zaangażowane w plan ataku na Iran od samego początku.

Amerykańska krucjata”

Armia izraelska liczy około 23 000 Amerykanów, a 15% osadników na Zachodnim Brzegu (około 100 000 osób) to obywatele USA. Patologiczne przywiązanie Stanów Zjednoczonych do Izraela jest aż nadto widoczne w książce sekretarza obrony Pete’a Hegsetha, opublikowanej w 2020 roku.

American Crusade (Amerykańska krucjata)

Już sama okładka tej książki mówi wiele: widnieje na niej zdjęcie autora o „macho” wyglądzie, trzymającego amerykańską flagę — i od razu rzuca się w oczy, że nie jest to człowiek odpowiedni na stanowisko sekretarza obrony największego mocarstwa świata.

Oto, co można przeczytać w rozdziale poświęconym Izraelowi:

Linią frontu Ameryki, linią frontu naszej wiary, jest Jerozolima i Izrael. Izrael jest symbolem wolności, a jeszcze bardziej — jej żywym ucieleśnieniem. Izrael stanowi dowód, że na linii frontu cywilizacji zachodniej dążenie do życia, wolności i szczęścia może odmienić region pogrążony w błocie i zapewnić bezkonkurencyjny poziom życia na Bliskim Wschodzie. Izrael jest bronią naszej amerykańskiej krucjaty, jest ‘czym’ naszego ‘dlaczego’. Wiara, rodzina, wolność i wolny rynek. Jeśli kochasz te wartości, naucz się kochać państwo Izrael i znajdź miejsce, gdzie możesz walczyć w jego obronie.” To właśnie ten człowiek, jako sekretarz obrony Stanów Zjednoczonych, poprowadził atak na Iran.

Skutki ataku

Jaka będzie długofalowa skuteczność tego ataku militarnego, którego oficjalnym celem była destrukcja instalacji nuklearnych? Korea Północna, która zdołała rozwinąć swój program nuklearny, nie została zaatakowana przez Stany Zjednoczone i obecnie jest uznawana za mocarstwo nuklearne de facto. Dlatego ten atak tylko wzmocni motywację Iranu do posiadania broni jądrowej, ale nigdy jej nie zlikwiduje. To działanie przeciwskuteczne.

Najgłębsza prawda jest taka, że Stany Zjednoczone i Izrael nie miały żadnego racjonalnego celu wojennego. Była to akcja impulsywna, pogoń za przemocą, napędzana upodobaniem do wojny — innymi słowy, nihilizmem. Wojna sama w sobie była celem wojny. Trudno nie odnieść wrażenia, że Stany Zjednoczone, zranione swoją porażką w starciu z Rosją na Ukrainie, chciały utrzymać równowagę psychiczną, atakując słabszy kraj.

Chwalą się „bezbłędną operacją błyskawiczną”, określeniem powielanym przez media. Jednak przyszłe pokolenia zapewne zapiszą to wydarzenie w podręcznikach historii jako coś porównywalnego z atakiem na Pearl Harbor, który po początkowym, spektakularnym sukcesie wtrącił Japonię w przepaść.

Moja osobista relacja z Iranem

Choć przed wojną na Ukrainie zdarzyło mi się dwa czy trzy razy zjeść obiad w ambasadzie rosyjskiej, nigdy nie miałem osobistych relacji z rosyjskimi dyplomatami. Moje opinie o Rosji są intelektualnymi rekonstrukcjami opartymi na lekturze tekstów.

Z Iranem jest inaczej. Wczoraj w południe znów jadłem obiad i spędziłem trzy i pół godziny z ambasadorem Iranu we Francji.

Moja osobista relacja z Iranem zaczęła się około 2005 roku, gdy prezydentem był Mahmud Ahmadineżad, populista o twardej linii.

Pewnego dnia, drzemiąc w swoim gabinecie w Narodowym Instytucie Studiów Demograficznych (INED), odebrałem telefon z ambasady Iranu. Powiedziano mi, że ktoś chce się ze mną spotkać. Moja pierwsza reakcja to był strach, ale ciekawość zwyciężyła. W ambasadzie poczułem się trochę pewniej, gdy zobaczyłem pracownicę w eleganckiej chuście Burberry. Spotkałem się z chargé d’affaires, który powiedział: „Panie Todd, zupełnie nie wiem, kim pan jest, ale tłumacz pańskiej ostatniej książki poprosił mnie, abym wręczył panu egzemplarz farsi “Po imperium”. Odpowiedziałem: „Wspaniale” i zapytałem: „A więc uzgodniliście prawa tłumaczeniowe z moim wydawcą, Gallimardem?”. Na to usłyszałem: „To nie było konieczne. Iran nie jest sygnatariuszem międzynarodowych konwencji o prawach autorskich” (innymi słowy, przetłumaczyli ją bez oglądania się na prawa autorskie).

Od tego czasu często rozmawiałem z tym dyplomatą, historykiem z wykształcenia. Z czasem zacząłem przyprowadzać do ambasady Iranu zaprzyjaźnionych dziennikarzy z France-Inter, Libération czy Le Nouvel Observateur. Było to dla mnie doświadczenie wyjątkowe: zdarzało się, że późnym wieczorem wracałem do domu samochodem ambasady Iranu po ożywionej dyskusji. Jako człowiek ostrożny, informowałem bliskiego przyjaciela z Pałacu Elizejskiego o moich przygodach w roli intelektualnego Jamesa Bonda.

Media zachodnie pełne są uprzedzeń wobec Iranu, takich jak: „status kobiet jest tam bardzo niski”, „kobiety są prześladowane”, „islam szyicki jest groźniejszy niż islam sunnicki”. Pod pretekstem, że zawsze chodzi o islam, nasze media pozostają ślepe na różnice między sunnitami a szyitami, między Arabami a Irańczykami.

Trump i Netanjahu oświadczyli, że „celem ataku na Iran była zmiana reżimu”, posuwając się nawet do sugestii zamordowania Najwyższego Przywódcy Chameneiego, jakby to było możliwe. Ta całkowicie nierealistyczna deklaracja pokazuje, że nie mają pojęcia, czym jest Iran.

Reżim libijski rozpadł się po śmierci Kaddafiego, a iracki implodował po klęsce wojskowej Saddama Husajna. Ale oba te kraje, jak to często bywa w świecie arabskim, posiadały tylko kruchy system polityczny. Iran, perski w swej istocie i w większości, choć nie wyłącznie szyicki, to społeczeństwo zasadniczo inne. Gdyby ajatollah Chamenei został zabity, bardzo prawdopodobne, że państwo irańskie by się nie rozpadło.

Różnica między Arabami a Persami

Państwa arabskie sunnickie charakteryzuje siła sieci pokrewieństwa patrylinearnego. Klany patrylinearne bywają tam często silniejsze niż państwo, co z definicji utrudnia budowę państwowości. Kiedy państwo się utrzymuje, jak w Arabii Saudyjskiej, jest ono w istocie krajem rządzonym przez klan – dynastię Saudów.

Iran natomiast, odległy spadkobierca wielkiego Imperium Perskiego, odziedziczył tradycję i historię budowy państwa sięgającą 2500 lat.

Różnicę między sunnickimi Arabami a szyickim Iranem widać także w statusie kobiet. Nie należy dać się zwieść kwestii noszenia chusty. W Iranie wskaźnik zapisów kobiet na uniwersytety przewyższa ten wśród mężczyzn. Współczynnik dzietności, który spada wraz ze wzrostem alfabetyzacji kobiet, wynosi obecnie 1,7 dziecka na kobietę w Iranie — niemal identycznie jak we Francji (1,65).

Dlaczego? W przeciwieństwie do sunnickich krajów arabskich bliskich „centrum” Bliskiego Wschodu, Iran, położony na „peryferiach”, zachował pewne cechy archaicznego homo sapiens, który był egalitarny w relacjach między płciami i nuklearny w strukturze rodzinnej (to tzw. „konserwatyzm stref peryferyjnych”). W tym sensie Iran jest nieco bliższy Europie niż świat arabski.

Czym była rewolucja irańska?

Jeśli Zachód, poczynając od Stanów Zjednoczonych, tak bardzo myli się co do dzisiejszego Iranu, to przede wszystkim dlatego, że wciąż nie zrozumiał znaczenia rewolucji irańskiej z 1979 roku. Dla USA szczególnie traumatyczne było zajęcie zakładników w ambasadzie amerykańskiej, które do dziś uniemożliwia spokojne spojrzenie na tę kwestię. A przecież oficjalna nazwa państwa powstałego w wyniku tej rewolucji brzmi: „Islamska Republika Iranu”. Była to rewolucja demokratyczna. Ze względu na swój demokratyczny i egalitarny charakter można ją uznać za kuzynkę rewolucji francuskiej i rosyjskiej.[Autor nie widzi, że to straszne!! md]

Brytyjski historyk Lawrence Stone podkreślał związek między „alfabetyzacją” a „rewolucją”.

We Francji około 1730 roku odsetek alfabetyzacji wśród mężczyzn w wieku 20–24 lata przekroczył 50%; w 1789 roku wybuchła rewolucja francuska.

W Rosji próg ten został osiągnięty około 1900 roku, a rewolucja rosyjska miała miejsce w 1905 i 1917 roku.

W Iranie 50% alfabetyzacji młodych mężczyzn odnotowano około 1964 roku. Piętnaście lat później wybuchła rewolucja irańska, obalając monarchię. Około 1981 roku wskaźnik alfabetyzacji młodych kobiet również przekroczył 50%, a około 1985 roku zaczęła spadać dzietność.[Autor nie widzi, że to straszne ?? md]

Rewolucja irańska była oczywiście rewolucją religijną, ale przecież rewolucja purytańska w Anglii pod wodzą Cromwella także miała religijny charakter. Skoro obie obaliły monarchię w imię Boga, można je porównać. Można wręcz powiedzieć, że irański szyizm dokonał pewnego rodzaju religijnej rewolucji „lewicowej”, podobnie jak protestantyzm angielski.

Rewolucja ta mogła się dokonać, ponieważ szyizm niesie wizję, wedle której świat jest miejscem niesprawiedliwości i należy go odmienić. Podczas gdy doktryna sunnicka jest — można by rzec — „zamknięta”, doktryna szyicka jest „otwarta”. Posiada tradycję kontestacji, która — w odróżnieniu od islamu sunnickiego — ceni debatę.

Pewnego wieczoru, podczas swobodnej kolacji z sześcioma irańskimi dyplomatami, mój przyjaciel Bernard Guetta zdobył się na odwagę, by zapytać ich, na kogo głosowali w ostatnich wyborach prezydenckich. Każdy głosował na innego kandydata. Zaczęli więc dyskutować między sobą. Byłem świadkiem tej kultury, w której wszyscy spierają się ze wszystkimi.

Presja amerykańska jest przeciwskuteczna

Reżim polityczny Iranu jest z pewnością represyjny. Liczba kandydatów dopuszczonych do wyborów prezydenckich jest ograniczona, a w ubiegłym roku przeprowadzono około 900 egzekucji, z czego połowę za sprawy związane z narkotykami. Jednak moim zdaniem to presja amerykańska zdeformowała irański system. „Problem w tym, że amerykańska groźba nieustannie wzmacnia konserwatystów w Iranie” — wyjaśnił mi kiedyś irański dyplomata. Służy im ona jako narzędzie mobilizacji narodowej. Zamiast wspierać demokrację w Iranie, działania Ameryki hamują jej rozwój.

Jest jeszcze inny aspekt, którego zachodnie media, skupione na spektakularnych bombardowaniach przeprowadzanych przez nowoczesne amerykańskie i izraelskie lotnictwo, w ogóle nie zauważyły. Najważniejszym elementem wzrostu militarnej potęgi Iranu nie jest program nuklearny, lecz produkcja rakiet balistycznych i dronów. Iran świadomie zrezygnował z kosztownego lotnictwa wojskowego, aby postawić na rozwój tanich rakiet balistycznych i dronów. Ta inteligentna i konsekwentna polityka obrony asymetrycznej okazała się niezwykle skuteczna. Izraelski system obrony przeciwlotniczej został wręcz wyczerpany przez dwanaście dni wojny.

Japonia jako prekursor BRICS

Jak to było możliwe? W Klęsce Zachodu przypisałem nadchodzące zwycięstwo Rosji i pewną klęskę Stanów Zjednoczonych w wojnie na Ukrainie większej liczbie inżynierów kształconych w Rosji. Otóż Iran także kształci znaczącą liczbę inżynierów. Wśród zagranicznych studentów zdobywających doktorat w USA odsetek Irańczyków wybierających kierunki inżynierskie jest wyjątkowo wysoki (66%, wobec 35% w przypadku Chin i 39% w Indiach).

Ambasador Iranu, z którym wczoraj jadłem obiad [co on ciągle o tych obiadach?? md], podkreślił, że kształcenie inżynierów było projektem planowanym i realizowanym przez kolejne rządy. Faktycznie, uniwersytety irańskie przeżyły spektakularny rozwój po rewolucji, z wyraźnym ukierunkowaniem na edukację inżynierską.

Iran dołączył do BRICS. Rosja, Chiny i Iran, choć bardzo różne, podzielają ten sam ideał „suwerenności narodowej”. Co ciekawe, mimo solidarności, rozumieją i szanują wzajemnie swoją suwerenność.

W przeciwieństwie do nich Trump, który postrzega BRICS jako wroga, depcze suwerenność i godność własnych „sojuszników”, traktując ich jak protektoraty czy wasali, próbując wciągnąć w bezsensowne wojny. W Europie, która wyrzekła się autonomii wobec USA, nie tylko Francja i Wielka Brytania, tradycyjnie wrogo nastawione do Rosji, ale także Niemcy pod rządami nowego kanclerza Merza zwiększają wydatki na obronność i szukają sposobów na większe zaangażowanie w wojnę na Ukrainie. Japonia nie powinna iść tą drogą.

W przedmowie do japońskiego wydania Klęski Zachodu napisałem: „Klęska Zachodu jest dziś pewnikiem. Ale pozostaje jedno pytanie: czy Japonia należy do tego pogrążonego w odwrocie Zachodu?”.

Czy biorąc pod uwagę swoją wyjątkową cywilizację, Japonia nie jest raczej przeznaczona do tego, by stać się częścią zróżnicowanego, nie-zachodniego świata, takiego jak BRICS? Japonia była pierwszym krajem, który rzucił wyzwanie dominacji Zachodu. W tym sensie restauracja Meiji była być może swoistym prekursorem BRICS. Jestem przekonany, że badając literaturę epoki Meiji, można by odnaleźć teksty stwierdzające, że aby chronić kraj, potrzebni są inżynierowie.

=========================

maile:

Ale to paskudny facet. Zwolennik rewolucji, zmniejszania dzietności jako dowód „postępu”..

  • Todd jest Żydem.

AW