Atak rakietowy na Winnicę. Нанесены ракетные удары по военным объектам в Виннице. Zabite dzieci się mnożą..

20 osób nie żyje, zabitych może być znacznie więcej.

14.07.2022 https://www.tvp.info/61283390/wojna-na-ukrainie-atak-rakietowy-na-winnice-ofiary-smiertelne-zginelo-dwoje-dzieci

[zobaczcie, powyżej – DWOJE. Ciut niżej — już troje.. md]

====================

Co najmniej 20 osób zginęło, a 90 zostało rannych w rosyjskim ataku rakietowym na centrum Winnicy – powiadomiły ukraińskie władze. Według ratowników najprawdopodobniej nie ma szans, by ktoś pod gruzami trafionych budynków ocalał. Wśród 20 ofiar śmiertelnych jest troje dzieci; trwa akcja poszukiwawcza – powiadomił wiceszef biura (kancelarii) prezydenta Ukrainy Kyryło Tymoszenko.

Rzecznik Sił Powietrznych Ukrainy Jurij Ihnat oświadczył, że rakiety Kalibr, którymi zaatakowano miasto, zostały wystrzelone z okrętu podwodnego na Morzu Czarnym.
Do ataku doszło w godzinach rannych. W centrum miasta uderzyły według wstępnych ustaleń trzy rakiety. Celem stał się budynek biurowy, ucierpiały również budynki mieszkalne i Dom Oficerów, w którym mieści się sala koncertowa. W wyniku eksplozji wybuchł pożar, zapaliło się także kilkadziesiąt samochodów. Według mediów rakieta zniszczyła także parterowe centrum medyczne, a wszyscy, którzy byli w środku, zginęli. Informacja ta nie została oficjalnie potwierdzona.

===================

Нанесены ракетные удары по военным объектам в Виннице и Гайсине, слышны взрывы в Тернополе.

https://topwar.ru/199034-naneseny-raketnye-udary-po-voennym-obektam-v-vinnice-i-gajsine-slyshny-vzryvy-v-ternopole.html

Несколько минут назад поступила информация о том, что нанесён ракетный удар по военной цели в Виннице. После попадания возник столб дыма и огня, поднимающийся на десятки метров. По последним сведениям, целью оказался объект, на котором осуществлялась концентрация сил и средств, включая поставленные из-за рубежа средства бронетехники.
К настоящему моменту известно о том, что ракетным ударом поражена воинская часть в городе Гайсин Винницкой области. Также есть данные о нанесении удара по военному объекту, который примыкал к Дому офицеров Винницы. Украинская пропаганда, не меняя свои принципы, при этом утверждает, что «целями ракет стал роддом».
После этого Зеленский признал факт
удара по территории у Дома офицеров, но при этом заявил, будто там не было ни одного военного... Это притом, что именно через этот объект шло формирование отрядов так называемой теробороны.

Propaganda. Postępy Postępu.

Mirosław Dakowski, 30 kwietnia 2022

Wiemy oczywiście, że prawda jest pierwszą ofiarą wojny. To wiemy od bardzo dawna.

Ale jednak różnica między propagandą n.p. w czasie II Wojny Światowej, a propagandą w czasie obecnej parodii, tak wojny jak i sprawozdań z jej przebiegu, jest ogromna.

W czasie drugiej wojny światowej pojawiły się, chyba najpierw w Wielkiej Brytanii, książki Arkadego Fiedlera Dywizjon 303, a także Janusza Meissnera Żądło Genowefy oraz L jak Lucy. Były to zbeletryzowane relacje, opowieści z walk polskich lotników w Bitwie o Anglię. Przez kilkadziesiąt lat po wydaniu tych książek nie znaleźli się, o ile wiem, krytycy, którzy by zarzucili autorom kłamstwo. W tamtych czasach pisanie kłamstw byłoby natychmiast zauważone i potępione.

Obecnie jednak po przeszło 80 latach, twórcy propagandy zbezczelnieli, uznają że można już pisać dowolne kłamstwa, które – tak przez tak zwaną opinię międzynarodową, jak i później przez czytelników, zostaną uznane za prawdę. Ściślej – wiedzą, że prawda i kłamstwo to pojęcia przestarzałe.

Takich przykładów w czasie obecnej wojny rosyjsko – ukraińskiej mamy tysiące, a może nawet dziesiątki tysięcy, i to po obu stronach konfliktu. Dlaczego jednak w Polsce nagłaśniane są jako prawda jedynie kłamstwa strony władz ukraińskich; o tym nie chciałbym to mówić. To jest osobna bolesna sprawa.

Jednak dlaczego spora część portali, które dotąd uważałem, uważaliśmy, za w miarę obiektywne, jak Polonia Christiana, Czas Najwyższy, stanęły odważnie po stronie kłamstwa, tego nie wiem i nie rozumiem.

Oczywiste jest, że kłamią patentowane tuby kłamstwa jak Jarek oraz Jacek Kurscy, z dobrej, nienawidzącej Polaków gałęzi rodu Bernsztajnów kłamią, może nie unisono, ale jeden na żółto drugi na niebiesko, to nas nie powinno dziwić. Por.: Mów mi wuju. Z Sommersteinów Bernstein, Namier – Kurski.Jarek i Jacek.

Podam przykład tak zwanego „Ducha Kijowa” czyli mitycznego lotnika ukraińskiego, który to w dwa czy trzy tygodnie, według propagandy ukraińskiej, zestrzelił 40 samolotów wroga. Według pilotów wojskowych przy obecnym stanie techniki, a również przy obecnym stanie lotnictwa czy to po stronie ukraińskiej czy rosyjskiej jest to ewidentne bzdura, brednia, czyli niemożliwe jest dokonanie czegoś takiego w warunkach współczesnej wojny.

Propaganda jednak nie bierze oczywistości pod uwagę. Zakłada, może i słusznie że ludzie bombardowani tysiąckrotnie jakąkolwiek bzdurą, czy to na temat Lotnika – ducha, czy na temat strasznych skutków pandemii, w takie brednie wreszcie uwierzą. Podaję te dwa przykłady: z drugiej wojny światowej oraz z obecnej parodii tak wojny, jak i informowania o niej, byśmy zdali sobie sprawę jak ogromne są postępy Postępu.

[Poniższe pisane 30 kwietnia, nie na Prima Aprilis. MD]

„Duch Kijowa” zginął w powietrznej bitwie. Wiadomo, kim był: Tarabalka.

https://nczas.com/2022/04/30/duch-kijowa-zginal-w-powietrznej-bitwie-wiadomo-kim-byl/

„Duch Kijowa”, czyli – wedle ukraińskiej propagandy – bohaterski pilot, który miał zestrzelić kilkadziesiąt rosyjskich samolotów, zginął w połowie marca podczas powietrznej bitwy – zdradził brytyjski dziennik „The Times”.

Brytyjska gazeta ujawniła też dane pilota, którego Ukraińcy uważają za bohatera wojennego. „Duchem Kijowa” był ponoć 29-letni major Stefan Tarabalka.

Tajemniczy ukraiński „mściciel” miał – od momentu wybuchu wojny – zestrzelić 40 rosyjskich samolotów. Według „The Times” pilot poległ 13 marca podczas powietrznego starcia „z przeważającymi siłami wroga”. [Czyli zestrzeliwał prawie półtora samolotu dziennie, nawet w łyk-endy… MD]

Tarabałka został pośmiertnie nagrodzony najwyższym ukraińskim odznaczeniem za odwagę w walce, Orderem Złotej Gwiazdy, oraz tytułem Bohatera Ukrainy.

Hełm i gogle pilota mają teraz trafić na aukcję w Londynie.

Tarabalka stał się „tajemniczą legendą”, gdy rząd ukraiński ogłosił, iż ów pilot zestrzelił sześć rosyjskich samolotów pierwszego dnia wojny. Został przy tym nazwany „Duchem Kijowa” i „koszmarem dla rosyjskich samolotów”.

Ukraiński pilot miał żonę i ośmioletniego synka.

Z danych przedstawionych przez sztab generalny ukraińskich sił zbrojnych wynika, że od początku wojny Rosjanie stracili 189 samolotów i 155 śmigłowców. [i srutu-tutu… MD]

NCzas/TVP Info

=============================

mail: Ot, jak NCz kłamie, cytują idiotyczną propagandę: „Mariupol od wielu tygodni jest oblężony i bombardowany przez rosyjskie wojska. W mieście panuje dramatyczna sytuacja humanitarna: brakuje żywności i wody, nie ma prądu ani łączności.”

A tymczasem – od ok 10 dni Mariupol jest wolny, sprząta, leczy się…

Główną ofiara wojny jest Prawda.Rakiety spadły na Kijów. W mieście przebywali sekretarz generalny ONZ i premier Bułgarii.

Główną ofiara wojny jest Prawda. O bombardowaniu Kijowa.

[To relacja „miłującego prawdę ponad wszystko” – Czasu Najwyższego:]

Rakiety spadły na Kijów. W mieście przebywali sekretarz generalny ONZ i premier Bułgarii.

https://nczas.com/2022/04/29/rakiety-spadly-na-kijow-w-miescie-przebywali-sekretarz-generalny-onz-i-premier-bulgarii-foto-video/
Kijów znów bombardowany. W czwartek wieczorem na stolicę Ukrainy spadły dwie rakiety. Jedna uderzyła w tzw. punkt strategiczny, druga w blok mieszkalny. W tym czasie z wizytą w mieście przebywali sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres i premier Bułgarii Kirił Petkow.

Dwie rakiety trafiły w dzielnicę szewczenkowską w Kijowie. Jedna uderzyła w fabrykę zbrojeniową Artem, a druga w niższe piętra wieżowca.

Według informacji podawanych przez agencję Ukrinform, po trafieniu rakietą w blok rannych zostało 10 osób. Nikt nie zginął.

[powtarzają uparcie: md]

– Rosja uderzyła w Kijów rakietami podczas wizyty sekretarza generalnego NATO Antonio Guterresa i premiera Bułgarii Kiriła Petkowa. [—-]

=========================

A tak to opisują Rosjanie:

В ответ на очередную попытку атаки Белгорода нанесён ракетный удар по объекту в Киеве

https://topwar.ru/195627-v-otvet-na-ocherednuju-popytku-ataki-belgoroda-nanesen-raketnyj-udar-po-obektu-v-kieve.html
Продолжается российская военная спецоперация на Украине. Приходят сводки о том, что украинские войска в очередной раз направили беспилотник в воздушное пространство РФ над территорией Белгородской области, пытаясь атаковать Белгород. Беспилотник был сбит расчётом комплекса противовоздушной обороны. Угроза нейтрализована.

В ответ на это последовал ракетный удар по Киеву. Правда, не по центру принятия решений, как ранее было обещано... Однако по объектам в Киеве не „прилетало” давно, что привело даже к излишней самоуспокоенности киевского режима и к началу привычных выпадов и глумления из серии „никаких переговоров вести не будем”.
Из украинской столицы приходят сообщения о том, что целью ракетного удара стал один из объектов, который входит в структуру военно-промышленного объединения „Артём”. Это крупная украинская холдинговая компания, которая занимается созданием широкого спектра военной техники. Среди прочего в цехах „Артёма”, часть которых уже подвергалась ракетным ударам (в марте), производятся авиационные ракеты, ПТУР, оборудование для средств авиации, включая армейскую.
На территорию „Артёма” из стран Запада не так давно была осуществлена поставка очередной партии оружия и боеприпасов.

И час этого оружия сегодня пришёл… Но только не в том плане, как этого бы хотелось киевскому режиму. Натовские вооружения, а также вооружения украинские, на складах в Киеве были ликвидированы. Киевляне стали свидетелями ракетного прилёта и последовавшей детонации того, что хранилось на складе холдинговой военной-промышленной компании.

Elementarne zasady propagandy wojennej.

Lord Ponsonby: „Pierwszą ofiarą każdej wojny jest prawda” – czyli 10 zasad propagandy wojennej, które obowiązują do dziś.

Lord Arthur Ponsonby – pierwszy baron Ponsonby z Shulbrede (1871-1946) – był brytyjskim urzędnikiem państwowym, politykiem, pisarzem i pacyfistą. Opisał on zasady propagandy wojennej tuż po zakończeniu I wojny światowej.

Dziś widzimy, że te zasady szybko stworzyły pewien wzorcowy model, za pomocą którego steruje się masami ludzkimi.

Belgijska historyk Anne Morelli usystematyzowała i zaktualizowała opracowanie Ponsonby’ego w swoich „Principes élémentaires de propagande de guerre” („Elementarne zasady propagandy wojennej”) – w następujący sposób:

1. My nie chcemy wojny.

2. Odpowiedzialność za wojnę ponosi wyłącznie przeciwnik.

3. Mocodawcą przeciwnika jest diabeł.

4. My walczymy w słusznej sprawie.

5. Przeciwnik walczy używając nielegalnych broni.

6. Przeciwnik popełnia okrucieństwa umyślnie; my – nie popełnaiamy, co najwyżej przypadkowo.

7. Nasze straty są niewielkie – straty przeciwnika są ogromne.

8. Artyści i intelektualiści wspierają tylko naszą sprawę.

9. Nasza misja jest święta.

10. Każdy, kto wątpi w nasze raporty – jest zdrajcą.

Ukraine: The Fakes of Propaganda: Bucha, Kramatorsk.

By Manlio Dinucci Global Research, April 18, 2022 https://www.globalresearch.ca/fakes-anti-russian-propaganda/5777833

The New York Times published on April 4 a satellite photo, dated March 19, showing a street in the Ukrainian city of Bucha strewn with corpses. The photo, disseminated by the mainstream on a global scale, was presented as evidence of a “war crime committed by Russian troops in Ukraine.”

A technical examination shows that the satellite photo was not taken on March 19, when the Russian troops were in Bucha, but on April 1, two days after they left the city.

Screenshot of image 

The exact date and time of the image were calculated by the SunCalc program, based on the Sun’s angle of inclination above the horizon and thus the direction of the shadows. In the satellite image published by the NYT, the Sun’s angle is 42 degrees. This means that the satellite photo was taken at 11:57 GMT on April 1.

Examination of the photos of the bodies by a forensic expert uncovers several clues to a staged event.

Other well-founded doubts on the official narrative of the “Bucha massacre” emerge from the same chronology of events: on March 30 the Russian soldiers leave Bucha, on March 31 the mayor of Bucha confirms this and does not mention any dead bodies, on March 31 the neo-Nazis of the Azov Battalion enter Bucha, on April 4 the satellite photo with the corpses in the streets is published. Moreover, instead of preserving the bodies in order to examine them and ascertain the causes of death, they are hastily buried in a mass grave where they remain for days. They are then exhumed to open an “investigation” and accuse Russia of a “war crime”.

————————-

Other technical evidence demonstrates the falsity of the official narrative of the Kramatorsk massacre, attributed to Russian troops. The serial number of the Tochka-U missile that hit the Kramatorsk train station on April 8, 2022 is Ш91579 (in Russian). This serial number marks the stock of Tochka-U missiles in the possession of the Ukrainian Army. Only the Ukrainian Armed Forces have Tochka-U missiles. Russia has not had them since 2019: they have all been deactivated. The Donetsk and Lugansk People’s Republics do not have and have never had Tochka-U.

The direction of the cone and the tail section of the missile that landed on the ground near the Kramatorsk train station clearly shows that it was fired from the 19th Ukrainian Missile Brigade, deployed near Dobropolie 45 km from Kramatorsk. Previously the Ukrainian Armed Forces used Tochka-U missiles of the same series — Ш915611 Ш915516 — which were launched on Berdyansk and Melitopol. The same missiles were used against Donetsk and Lugansk. On April 10, two days after the Kramatorsk massacre, the Ukrainian Army launched two cluster missiles of the same Tochka-U type: one against Donetsk and one against Novoaydar (Lugansk People’s Republic).

*

Manlio Dinucci, award winning author, geopolitical analyst and geographer, Pisa, Italy. He is a Research Associate of the Centre for Research on Globalization (CRG).

Licytacja na zbrodnie wojenne

Stanisław Michalkiewicz http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5157 „Goniec” (Toronto)  •  10 kwietnia 2022

Wojna na Ukrainie w coraz większym stopniu przekształca się w wojnę propagandową. Być może zresztą jest to wrażenie chwilowe, bo wojska rosyjskie najwyraźniej się przegrupowują. Rosjanie chyba odpuścili sobie zdobywanie Kijowa, bo tak naprawdę to nie jest on im do niczego potrzebny. Może był na początku, kiedy mieli nadzieję na zainstalowanie tam „swojego” rządu, ale teraz przestało to mieć znaczenie.

Według specjalistów wojskowych Rosja zamierza uderzyć z Donbasu, by zamknąć znajdujące się na Zadnieprzu operacyjne wojska ukraińskie w okrążeniu, a następnie odciąć Ukrainę od Morza Czarnego, co wymagałoby jednak zdobycia Odessy, która dotychczas nie była specjalnie atakowana. Tak czy owak, natężenie walk zmalało, może z wyjątkiem Mariupola, w którym wojsko ukraińskie kontroluje centrum miasta obleganego przez Rosjan. Jest to punkt kluczowy, którego zdobycie otwierałoby Rosji lądowe połączenie z Krymem, więc nic dziwnego, że walki są tam wyjątkowo zażarte. Wprawdzie pojawiły się pogłoski, że już niedługo prezydent Zełeński spotka się z prezydentem Putinem, ale nie sądzę, by takie spotkanie się odbyło, albo nawet gdyby, to czy przyniosłoby jakieś rezultaty w sytuacji, gdy zapanował swego rodzaju pat.

Bardziej prawdopodobne jest to, że w najbliższych dniach walki rozgorzeją na nowo, aż Rosja uzna, że ma dobre pozycje wyjściowe do negocjacji pokojowych, chyba, że będzie kontynuowała wojnę na wyniszczenie. Łatwo to nie przyjdzie, o ile w ogóle się uda, bo nie możemy zapominać, że Rosja prowadzi na Ukrainie wojnę z całym Sojuszem Północnoatlantyckim, który tylko nie angażuje się w bezpośrednie działania militarne, bo we wszystkie inne – jak najbardziej. Jest to sytuacja podobna do położenia Stanów Zjednoczonych w Wietnamie, gdzie toczyły one wojnę per procura z całym Układem Warszawskim i Chinami na dodatek. Jak pamiętamy, Stany Zjednoczone się z Wietnamu wycofały po tym, jak prezydent Nixon załatwił z Chinami zakończenie tej wojny.

Toteż miejsce działań wojennych zajęły ofensywy propagandowe. Pojawiły się w sieci nagrania pokazujące, jak żołnierze ochotniczego pułku „Azow”, który powstał jako rodzaj prywatnego wojska żydowskiego oligarchy Igora Kołomojskiego, maltretują torturują i rozstrzeliwują schwytanych rosyjskich jeńców. Żołnierze tego pułku są podobno najbardziej motywowani ideologicznie spośród całego ukraińskiego wojska, co sprawiało, że nawet amerykańscy kongresmani pytali, dlaczego pułk ten nie został uznany za „organizację terrorystyczną”.

W tej sytuacji doradca prezydenta Ukrainy Ołeksij Arestowicz powiedział, ze rząd traktuje tę sprawę „bardzo poważnie” i że będzie „pilne śledztwo”, ale wkrótce ktoś zaczął sprawę odkręcać, bo głównodowodzący sił zbrojnych Ukrainy, generał Walerij Załużny oświadczył, że to Rosjanie inscenizują takie nagrania w celu „zdyskredytowania sił zbrojnych Ukrainy”. Podobnie autentyczność nagrań podważyła pani Irina Wenediktowa, prokurator generalny Ukrainy. Ale chyba nie rozwiało to do końca wątpliwości, bo w kilka dni później, kiedy wojska ukraińskie wkroczyły do opuszczonej przez Rosjan Buczy koło Kijowa, zrobiły tam mnóstwo zdjęć zamordowanych cywilów, którzy jak nie w masowych grobach, to leżeli na ulicy, gdzie dosięgnęła ich śmierć.

Wywołało to poruszenie opinii światowej, a w tej sytuacji pamięć o działaniach przypisywanych pułkowi „Azow” natychmiast zeszła na plan dalszy i w ogóle zaczęła się zacierać. „Cały świat” ruszył potępiać zbrodnie w Buczy, a ponieważ papież Franciszek nie wykazał spodziewanej zapamiętałości w potępianiu, został pryncypialnie skrytykowany przez osoby powszechnie znane z moralnej wrażliwości, m.in. przez pana red. Tomasza Terlikowskiego, obecnie pracującego w Telewizji Republika, której szefem jest z kolei pan red. Tomasz Sakiewicz – kawaler jakiegoś ukraińskiego orderu. „Reakcja Watykanu nie jest taka, jaka powinna być” – powiedział pan red. Terlikowski. A jaka powinna być? Wiadomo; papież powinien potępić Putina, który przecież został przez Senat Stanów Zjednoczonych i prezydenta Bidena uznany za zbrodniarza wojennego, zanim jeszcze władze ukraińskie pokazały nagrania z Buczy.

Rosjanie oczywiście zaprzeczają autentyczności nagrań, sugerując, że zostały one zainscenizowane przez stronę ukraińską, ale musimy pamiętać, że pierwszą ofiarą każdej wojny jest prawda. Być może, że i w jednym, jak i w drugim przypadku prawdę odkryłaby delegacja Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, ale jakoś nie słychać, by którakolwiek ze stron chciałaby takiego arbitrażu. Najwyraźniej wolą takimi materiałami gospodarować samodzielnie.

Tymczasem prezydent Zełeński przemawiał w Organizacji Narodów Zjednoczonych, której zarzucił gadulstwo i zalecił, by w tej sytuacji się „rozwiązała”. Najwyraźniej czuje się powołany do przejęcia rządu dusz już nie tylko na Ukrainie, nie tylko w Europie, która pod ciśnieniem USA wyrozumiale mu na to pozwala, podobnie, jak radykalizującemu się z dnia na dzień panu premierowi Morawieckiemu, ale w skali całego świata. Tymczasem cały świat wcale nie jest aż taki skory do poddawania się duchowej władzy prezydenta Zełeńskiego, bo państwa reprezentujące prawie 5 miliardów ludzi nie biorą udziału w zarządzonym przez USA ostracyzmie wobec Rosji.

W dodatku w dysonans poznawczy właśnie wpędzona została poddana surowej dyscyplinie Europa, bo oto w ostatnią niedzielę wybory parlamentarne na Węgrzech wygrał Wiktor Orban i to po raz czwarty z rzędu większością konstytucyjną. Oczywiście zanim jeszcze wybory się rozpoczęły, co gorliwsi demokratowie byli całkowicie pewni, że już zostały sfałszowane, a po podaniu ich wyników przewodniczący Volksdeutsche Partei Donald Tusk oświadczył, że demokracja została „zgwałcona”. Przecież Wiktor Orban, który nie tylko nie słucha się prezydenta Zełeńskiego, ale nawet bezczelnie mu odpowiedział, że dla jego przyjemności nie będzie „wyłączał” całej węgierskiej gospodarki, powinien przegrać z kretesem, a tymczasem wygrał i to w sposób spektakularny.

Wprawdzie pan redaktor Tomasz Sakiewicz nie kryje swego rozgoryczenia z tego powodu, ale Naczelnik Państwa, który wcześniej „zamroził” stosunki w premierem Orbanem, teraz je odmraża, bo chyba przekonał się, że takie dąsy mogą doprowadzić do rozpadu Grupy Wyszehradzkiej, co niewątpliwie udelektowałoby niemieckiego kanclerza.

Niestety ani Naczelnik, ani prezydent Duda nie wykorzystali wizyty prezydenta Bidena w Warszawie, ani by zaproponować mu sfinansowanie przez USA uzbrojenia dodatkowych 200 tys. żołnierzy, o których ma być powiększona nasza niezwyciężona armia, ani nawet, by przekonał Niemcy do zakończenia wojny hybrydowej przeciwko Polsce i Węgrom i odblokowania unijnych funduszy. Skończyło się na poklepaniu po plecach i komplementach, w związku z czym, za czołgi „Abramsy”, które właśnie zostały zakupione, a pierwsze dotrą do nas w jesieni, Polska będzie musiała zapłacić.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

CZY WYDARZENIA W BUCZY TO FAŁSZYWA FLAGA?

https://polskawliczbach.blogspot.com/2022/04/czy-wydarzenia-w-buczy-to-faszywa-flaga.html

 W ciągu ostatnich 24 godzin zachodnie media podsycały zarzuty, że Rosja popełniła masowe zabójstwa cywilów w ukraińskim mieście Bucza, ponieważ na nagraniu widać ulice miasta zasypane ciałami. Rosyjskie Ministerstwo Obrony odrzuciło zarzuty, podkreślając, że materiał filmowy jest kolejną prowokacją.

Gdy Kijów szybko oskarża Rosję o „ludobójstwo” i „masakrę” w Buczy, zachodnie media wydają się być chętne do automatycznej kryminalizacji Moskwy bez pełnego śledztwa – i wygląda na to, że media są dla Zachodu narzędziem do zrekompensowania frustracji spowodowanych niepowodzeniami własnej propagandy, stwierdzili eksperci.

Wątpliwości wzbudziły zarzuty, że Rosja stoi za  „zbrodniami wojennymi” w Buczy wkrótce po tym, jak wideo opublikowane przez jednego z przywódców kijowskiego batalionu obrony terytorialnej pojawiło się w Internecie. Na filmie zatytułowanym „Boatsman Boys’ work in Bucha” słychać bojowników pytających, czy mogą strzelać do ludzi bez niebieskich opasek (identyfikator sił ukraińskich) – i otrzymujących „F***, oczywiście!” w odpowiedzi.

Vanessa Beeley, niezależna dziennikarka śledcza, wskazuje, w jaki sposób media „przynależące do NATO” odgrywają swoją rolę w „ochronie swojej strony przed skutkami zbrodni wojennych, które popełniali od dziesięcioleci”, jednocześnie podkreślając niespójności w promowanych przez Zachód narracjach.

Komentując wideo „Boatsman BOYS”, Beeley mówi, że są dywizją batalionu Azow – „ten sam batalion Azowski, który od 8 lat odpowiada za masowe groby w Doniecku i Ługańsku, ten sam batalion Azowski, którego przodkowie przeprowadzili jednego z najgorszych masakr drugiej wojny światowej, rozstrzelanie 33 771 Żydów w Babim Jarze w Kijowie w 1941 r.”

Ale mamy wierzyć, że rosyjska armia wycofująca się w celu ratowania życia cywilnego, jak to czyniła konsekwentnie podczas swojej kampanii wojskowej na Ukrainie – jest odpowiedzialna za egzekucję ukraińskich cywilów, w tym osób mówiących po rosyjsku, których ochrona była jednym z głównych bodźców do tego wtargnięcia na Ukrainę w celu „denazyfikacji” terytorium” – mówi Beeley.

Powyższe stanowisko podziela Joe Quinn, komentator polityczny i autor, który mówi, że „całkowicie prawdopodobne”, że ukraińska polityka wojskowa polegała na zastrzeleniu na ulicy każdego, kto nie miał niebieskiej opaski, a w szczególności tych z białą opaską. – znak rozpoznawany jako identyfikator rosyjskiego wojska. Według Quinna możliwe było, że niektórzy cywile Bucza nosili białe bandaże na znak życzliwości wobec rosyjskiego wojska, co skłoniło Ukraińców do założenia, że każdy z tym bandażem był w jakiś sposób powiązany z rosyjskimi siłami.

„Inną możliwością jest to, że przynajmniej część zmarłych na ulicy zginęła od ognia artyleryjskiego” – kontynuuje. „Kilka ciał jest blisko eksplozji bomb artylerii, uderzeń rakietowych. Jeśli niektórzy lub wszyscy zabici zostali unicestwieni przez ostrzał artyleryjski, to mogą zostać zabici jedynie przez ostrzał artyleryjski z pozycji ukraińskich w zalesionym obszarze na południe od Bucza”.

Quinn zauważa, że to nie pierwszy raz, kiedy siły ukraińskie strzelają do ludności cywilnej, przypominając przypadek Mariupola, kiedy „wojsko ukraińskie strzelało do korytarzy humanitarnych utworzonych przez Rosjan, próbując zabić rosyjskich żołnierzy, uniemożliwić ludności cywilnej wyjazd ”.

„26 marca rosyjskie wojsko w Buczy utworzyło korytarz dla ludności cywilnej, aby mogli wyjechać w kierunku Białorusi.  Irracjonalne jest twierdzenie, że wycofujący się rosyjscy żołnierze postanowili masowo „strzelać” do cywilów na ulicach w Bucha” – mówi Quinn.

Więcej „fałszywych flag” w przyszłości?

Według Adriela Kasonty, londyńskiego analityka spraw zagranicznych i byłego przewodniczącego Komisji Spraw Międzynarodowych, zachodnie media dążą do trzymania się narracji obwiniającej Rosję, co można wytłumaczyć frustracją Zachodu z powodu jego propagandy, która „zostaje w głuchych uszach”. think tank Bow Group.

„Zrobią wszystko, co trzeba, łącznie z propagandą, by oczernić Rosję, by jakoś zniszczyć dobre imię Rosji”, sugeruje Kasonta, mówiąc, że takie wysiłki mogą wynikać z sprzeciwu Zachodu wobec idei, że ktoś w Kijowie opowiada się za pokojem  z Rosją.

Powiedział też, że może to mieć związek z faktem, iż Rosja poczyniła znaczące kroki w kierunku finansowej i ekonomicznej niezależności od Zachodu oraz silniejszych więzi z Chinami i Indiami, co „powoduje ogromną frustrację” na Zachodzie. Można spodziewać się większej liczby incydentów podobnych do tego w Buczy – wraz z „o wiele większą liczbą oskarżeń ze strony tak zwanych renomowanych instytucji, takich jak Human Rights Watch i innych” – mówi Kassonta.

„Myślę, że będzie dużo operacji fałszywej flagi, dużo szturchania, że ​​tak powiem, tak zwanego rosyjskiego niedźwiedzia w oczy i prób sprowokowania Rosji do popełnienia błędu” – mówi Kasonta.

Źródło

https://www.sott.net/article/466281-Experts-Bucha-Like-False-Flag-Incidents-to-Continue-as-West-Frustrated-Over-Propaganda-Failures

Druga relacja

Teraz wyjaśnię, dlaczego Srebrenica w Buczy to kłamstwo. Jak człowiek, który przez miesiąc mieszkał pod tym miastem. Nie będę analizować położenia ciał względem drogi i szukać podobieństw zwłok w różnych miejscach. Wielu już to dla mnie zrobiło. Taktyka dramatyzacji wideo przestała mnie zadziwiać nawet w Syrii, gdzie na podstawie produkcji Białych Hełmów podjęto decyzję o przeprowadzeniu zmasowanych uderzeń rakietowych. I tutaj nauczyciele operacji informacyjno-psychologicznych są tacy sami – z jasno wystającymi brytyjskimi uszami.

Mówię o czymś innym. Widziałem, jak zmieniał się stosunek miejscowych do rosyjskiego wojska. Na początku się ich obawiano – wynik dogłębnego prania mózgu w telewizji. Potem postawa była ostrożna, kiedy ciekawość zwyciężyła i ludzie wypełzali z piwnic. Potem – interesy: miejscowi nawiązali wymianę rzeczową z wojskiem. Na przykład wymieniliśmy benzynę na generator na mleko i twarożek. Ponadto nie żądaliśmy mleka, oddając bezpłatnie paliwo. Ale sąsiedzi uważali za swój obowiązek „spłacić”. Wojsko dawało suche racje żywnościowe, przynosiło lekarstwa… A jeśli kogoś zmusili do zejścia do piwnicy, to tylko dla własnego bezpieczeństwa.

Ale to oczywiście nie jest główny argument przemawiający za tym, że ukraińska „Srebrenica” jest podróbką. W rzeczywistości wojska rosyjskie nie kontrolowały całkowicie Buczy przez jeden dzień w ciągu tych półtora miesiąca. A sytuacja tam nie sprzyjała „uporczywej” komunikacji z mieszkańcami. Ciągłe bitwy, ostrzał, zderzenia czołowe – nie wcześniej.

Prawda jest taka, że ​​wojska rosyjskie opuściły Bucza w ramach przegrupowania na kilka dni przed odkryciem „ofiar okupacji”. Siły Zbrojne Ukrainy nie od razu zdały sobie z tego sprawę i przez kolejne prawie trzy dni osłaniały miasto artylerią, pod którą mogli zginąć cywile.

A kiedy się opamiętali, jak zwykle rozpoczęli „polowanie na czarownice” w poszukiwaniu tych, którzy ich zdaniem współpracowali z „siłami okupacyjnymi”. W wojennej gorączce nikt nie trudzi się udowadnianiem, pojawiają się ciała wrzucane do studni ze związanymi rękami. Tylko stan tych ciał sugeruje, że zostały zabite najpóźniej wczoraj. Wiem, jak wyglądają trupy po kilkudniowym leżeniu na ulicy. Oto zupełnie inny obraz.

Moje argumenty oczywiście raczej nie zostaną wzięte pod uwagę przez prezydenta Unii Europejskiej Charlesa Michela, który uruchamia hashtag „masakra Buchan” i ogłasza nowe sankcje wobec Rosji. Chociaż nie jest trudno zweryfikować to, co mówię. Wystarczy przeprowadzić badanie, które wskaże czas śmierci nieszczęśliwego. I skorelować z danymi obiektywnej kontroli NATO, co wyraźnie wskaże datę wycofania wojsk rosyjskich. Ale tak jest, jeśli szukasz prawdy. A kto tego potrzebuje na Zachodzie.

Źródło  https://peremogi.livejournal.com/60775917.html

https://prawda2.info

Srebrenica – masakra czy manipulacja?

Srebrenica 12 lipca 1995 r. czyli największe oszustwo polityczne, medialne zachodu i USA w sprawie tzw. „najgorszego ludobójstwa w Europie po II WŚ”. Tytuł mojego tekstu zostanie zapewne uznany co najmniej za kontrowersyjny, ale ważne, że przynajmniej da do myślenia tym, którzy chcą jeszcze myśleć.

Jacek Mędrzycki http://www.mysl-polska.pl/1405 [tekst archiwalny md]

———————

Minęła kolejna rocznica tzw. masakry w Srebrenicy, gdzie wg mainstreamowych mediów i Salonu w lipcu 1995 roku bośniaccy Serbowie na rozkaz prezydenta Radovana Karadzicia i gen. Ratko Mladicia mieli wymordować 7 000-8 000 bezbronnych, bośniackich muzułmanów. Wielu ludzi wierzy w tę wersje wydarzeń, jednakże wystarczy bliżej przyjrzeć się całej sprawie i chcieć dotrzeć do prawdy, aby przekonać się, że od samego początku ta cała historia wygląda inaczej niż wmawia nam mainstream. Z różnych źródeł cały czas napływają nowe fakty, które przeczą temu, co mówi oficjalna, politycznie poprawna wersja.

Niezależne badania wykazują jednak, że chodzi o 2000 muzułmańskich bojowników – nie żadnych cywilów – którzy polegli podczas bitwy o Srebrenicę. I tyle tylko ciał udało się odnaleźć śledczym z Hagi. Tak twierdzi szwajcarski badacz Alexander Dorin, który poświęcił tej sprawie ubiegłe 14 lat. Wg Dorina, który dotarł min. do dokumentów sporządzonych przez samych muzułmanów ok. 3000 z rzekomych ofiar głosowało w 1996 roku w wyborach. Ofiarami masakry mieli być też muzułmanie, którzy wyemigrowali za granicę oraz żołnierze armii BiH polegli w walce oraz zmarli z odniesionych ran.

Do zbadania rzekomego ludobójstwa w Srebrenicy ukonstytuowała się niezależna, samofinansująca, grupa naukowa ds. Srebrenicy składająca się z naukowców, dziennikarzy i byłych pracowników misji ONZ w Bośni. Kierował nią prof. Ed Herman z Uniwersytetu Pensylwania. W lipcu 2005 r. ta grupa naukowa przedstawiła swoje wnioski, z których wynikało min., że:

– w Srebrnicy nie mogło zginąć 7-8 tysięcy muzułmanów, bo miejscowość ta liczyła ok. 40 000 mieszkańców, z tego ponad 35 000 ewakuowano, a 3000 żołnierzy armii BiH dotarło do Tuzli, przy czym nie poinformowano o tym fakcie ich rodzin, zaliczając żyjących muzułmanów w poczet ofiar masakry.

– zginęło ok. 2000 muzułmanów, w większości podczas walk

– zanim bośniaccy Serbowie mieli dokonać zbrodni, w latach 1992-95 muzułmanie pod dowództwem bandyty Nasera Oricia regularnie atakowali Serbów, dokonując najokrutniejszych zbrodni, głównie na serbskich cywilach

– do listy ofiar rzekomej masakry dopisano nie tylko żyjących, którzy głosowali w wyborach 1996r. (listy zatwierdziła OBWE), ale także żołnierzy armii BiH poległych przed 1995r.
Dwa lata temu portal wp.pl podał, że do 2010r. dzięki DNA udało się ekshumować w rej. Srebrenicy ok. 6 500 ciał ofiar z 21 masowych grobów. Z kolei 11 lipca br. media podały, że do tej pory pochowano 5 137 osób. Tyle, że nie powiedziano jakiej narodowości były to ofiary, ani w jakich okolicznościach poniosły śmierć. W latach 1992-95 muzułmańscy bandyci zamordowali 3000-5000 Serbów z rejonu Srebrenicy. Urządzano nawet polowania na kobiety i dzieci, którym po złapaniu podrzynano gardła.

Niewykluczone więc, że dużą część serbskich ofiar włączono w poczet rzekomo zabitych muzułmanów. Swoją drogą czy to nie dziwne, że w 1943 roku Niemcy zdołali w ciągu kilku miesięcy ekshumować i zidentyfikować ciała kilku tysięcy polskich oficerów zamordowanych przez NKWD w Katyniu, a współcześni badacze nie mogą od tylu lat zrobić tego samego, choć mają do dyspozycji nowoczesny sprzęt, duże środki finansowe, nieograniczony czas, wsparcie władz BiH, NATO, USA, ICTY itd.?
Nie jest prawdą, że oddziały armii Republiki Serbskiej dowodzone przez generałów Mladicia i Kristicia zaatakowały bezbronną, muzułmańską enklawę. Mimo że główne siły muzułmańskie Oricia zostały zawczasu wycofane, to walki w rej. Srebrenicy były zacięte. Atakujący bośniaccy Serbowie i ich sprzymierzeńcy w liczbie ok. 9000 stracili ok. 300 zabitych i rannych oraz 2 czołgi, zaś z 5500-6500 obrońców zginęło ok. 2000. Walki trwały od 6 lipca, a Srebrenica padła ostatecznie 12 lipca 1995r. W rejonie miasta boje trwały jeszcze dłużej, gdyż muzułmanie przebijali się do swoich linii.

Z innych źródeł (np. książki pt. „NATO na Bałkanach” czy relacji niektórych muzułmańskich polityków i dowódców) można dowiedzieć się, że władze BiH umyślnie sprowokowały atak serbski w lipcu 1995 roku, by wymusić na NATO i USA podjęcie interwencji wojskowej na Bałkanach. Są relacje, które mówią, że już w 1993 r. Clinton obiecał prezydentowi BiH, że jeśli Serbowie dokonają masakry co najmniej 5000 muzułmanów, dojdzie do militarnej interwencji Zachodu. I tak też się stało.

Po ujawnieniu masakry, choć przedstawione dowody (np. zdjęcia satelitarne, które potem „zaginęły”) były mocno wątpliwe, NATO rozpoczęło naloty bombowe wymierzone w Serbów oraz wsparły ofensywę sił chorwackich i muzułmańskich w Krajinie i Bośni. „Obiektywne” media (także polskie), które tak dużo mówiły o zbrodniach bośniackich Serbów w Srebrenicy milczały, gdy Chorwaci przeprowadzali operację „Burza” i dopuszczali się w Krajinie masowych zbrodni. Nie podawano do publicznej wiadomości, że bośniaccy muzułmanie również popełniali zbrodnie na serbskich cywilach i jeńcach wojennych, gwałcili, palili, niszczyli i grabili wszystko co nie muzułmańskie. Robili tak samo, jak wtedy gdy mordercy Oricia wyrzynali całe serbskie miejscowości, co zostało uwiecznione na zdjęciach i filmach.

Po przeanalizowaniu tych wszystkich informacji z różnych źródeł, moim zdaniem w Srebrenicy w lipcu 1995r. nie doszło do żadnego ludobójstwa, ani wielkiej masakry. Bośniaccy Serbowie faktycznie dokonali egzekucji pewnej liczby schwytanych muzułmańskich mężczyzn, lecz był to raczej odwet za zbrodnie muzułmanów, niż zimna wykalkulowana i precyzyjnie przeprowadzona w imię ideologii masowa zbrodnia. Całą sprawę rozdmuchano jednak po to, żeby jeszcze bardziej oczernić Serbów i mieć pretekst do interwencji na Bałkanach i podzielenia tego regionu wg własnego planu (plan ten opracowali i wprowadzili w życie głównie Niemcy i Amerykanie). Muzułmanie z kolei mogli ugruntować swój wizerunek jako ofiar, którym należy współczuć, i które trzeba przepraszać. To muzułmanie powinni przeprosić za za rzeż Ormian (ok. 1 500 000 zabitych), za kolaborację z Hitlerem, za terroryzm, za zbrodnie w rejonie Srebrenicy, za tysiące innych swoich zbrodni.

Ciągle otwarte pozostają pytania: dlaczego NATO nie interweniowało, by przerwać masakrę, skoro musiało o niej wiedzieć jeszcze w trakcie jej trwania? Dlaczego niektórzy żołnierze z holenderskiego batalionu strzegącego „bezpiecznej strefy” twierdzili później, że nie doszło do żadnej masakry, a bośniaccy Serbowie nie traktowali źle muzułmanów? Dlaczego na rozkaz gen. Mladicia ewakuowano ponad 35 000 muzułmańskich kobiet, dzieci i starców, skoro byliby ono najłatwiejszym celem do eksterminacji? Dlaczego holenderscy żołnierze, którzy mieli dopuścili do rzekomej masakry zostali później odznaczeni i są stawiani za wzór w holenderskiej armii? Dlaczego siły VRS, które 25 lipca 1995 r. zajęły drugą muzułmańską enklawę w Żepie, nie dokonały tam żadnej masakry, analogicznej do tej, jaka miał mieć miejsce w Srebrenicy?

Prawa rasowe i represje: prawdziwe oblicze reżimu Zełenskiego na Ukrainie

Prezydent Ukrainy Wołodimir Zełenski został uznany za reformatora i liberała, gdy przejął prezydenturę od Petra Poroszenki. Zełenski, komik i aktor, zanim został prezydentem, obiecał zaprowadzić pokój w Donbasie po wygraniu wyborów prezydenckich w 2019 r. Na Zachodzie był postrzegany jako ktoś, kto mógłby sprowadzić zachodni liberalizm na Ukrainę.

[wyjaśniam: ja tyle o tym błaźnie, bo widzimy, że tak oficjalne, jak „niezależne” media – w tym np. Polonia Christiana – wolą czy muszą KŁAMAĆ. MD]

———————-

Jednak tuż po objęciu prezydentury, jako ukraiński prezydent udowodnił, że nie zmienił kierunku w stosunku do reakcyjnej i ekstremistycznej ideologii swojego poprzednika Poroszenki. Zełenski w Dom TV stwierdził, że „w trosce o wasze dzieci i wnuki” ci, którzy identyfikują się jako Rosjanie w Donbasie, powinni „poszukać dla siebie miejsca w Federacji Rosyjskiej”.

Krótko mówiąc, zadeklarował, że chciał czystki etnicznej Rosjan w Donbasie. Nie można pominąć, że wezwanie Zełenskiego do czystki etnicznej Rosjan z Donbasu łamie Europejską Konwencję Praw Człowieka i Powszechną Deklarację Praw Człowieka Organizacji Narodów Zjednoczonych. Nie usłyszał żadnych słów potępienia ze strony UE, ONZ ani żadnego rządu zachodniego.

Ponieważ wojna w Donbasie jest niezwykle niepopularna, ukraińska klasa rządząca posługuje się skrajną prawicą kraju, w tym siłami neonazistowskimi, które odegrały kluczową rolę w zamachu stanu w 2014 roku i następującej po nim wojnie przeciwko ludności Donbasu.

Były minister spraw wewnętrznych Ukrainy, Arsen Awakow, zaapelował nawet do tych sił na Facebooku, opisując je jako „patriotów” w swoich apelach o przygotowanie się do wojny z Rosją w celu „ochrony Ojczyzny”. Chociaż Awakow ostatecznie zrezygnował, to pod jego rządami bojówki skrajnie prawicowe, w tym neonazistowski batalion Azow, znalazły się pod kontrolą Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Andrij Biletski, jeden z założycieli Batalionu Azowskiego, jest bliskim współpracownikiem Awakowa. Biletski był także współzałożycielem neonazistowskiego ruchu Zgromadzenia Społeczno-Narodowego.

Denys Monastyrski jest obecnie ministrem spraw wewnętrznych Kijowa, ale jest uważany za „człowieka Awakowa” ze względu na jego znane powiązania z osobami z jego siatki. Jednak związki władz z organizacjami i ideologią skrajnie prawicową nie ograniczają się tylko do MSW, ale są cechą całego ukraińskiego aparatu państwowego.

Ultranacjonalizm osiągnął w tym kraju tak absurdalny poziom, że Zełenskiego sfotografowano trzymającego koszulkę reprezentacji Ukrainy przed turniejem piłkarskim Euro 2020 z przesłaniem „Chwała naszym bohaterom”, okrzykiem mobilizacyjnym podczas militarnej agresji Ukrainy w 2014 roku przeciwko Donbasowi. UEFA uznała hasło na koszulce za mające „wyraźnie polityczny charakter” i nakazała usunięcie. Choć hasło na koszulce na pierwszy rzut oka może wydawać się nieistotne, oznacza ideologię państwa ukraińskiego i próbę przekazania tego ludobójczego i podżegającego do wojny przesłania do społeczeństwa.

Instytut CATO, wpływowy libertariański think tank założony przez miliardera Charlesa Kocha, musiał nawet przyznać, że „amerykańscy urzędnicy uwielbiają przedstawiać Ukrainę jako odważną demokrację, która odrzuca groźbę agresji ze strony autorytarnej Rosji. (…) Kilka działań, które rząd prezydenta Wołodymira Zełenskiego podjął w ostatnich miesiącach, jest wyraźnie autorytarnych i dlatego próba przedstawienia Ukrainy jako modelu demokracji, który ze względów moralnych zasługuje na ochronę Stanów Zjednoczonych, jest jeszcze bardziej naciągana. ”.

CATO dodaje następnie, że chociaż sytuacja na Ukrainie pod rządami Poroszenki była daleka od dobrej, „pogorszyła się również za jego następcy Zełenskiego.” Za jego prezydentury ideologia neonazistowska nie tylko nie była w ogóle marginalizowana, ale stała się głównym nurtem politycznym. Ale w zachodnich mediach – jak wskazuje amerykański magazyn The National Interest – panuje powszechna opinia, że ​​w przeciwieństwie do Rosji Ukraina, choć nie bez problemów, podąża drogą demokratycznego rozwoju. Iluzja ta opiera się na założeniu, że deklarowany przez Ukrainę wybór na rzecz integracji z UE oznacza wybór na rzecz liberalnej demokracji, realizacji praw i wolności obywatelskich.

Wbrew jednak temu, co obiecał w kampanii wyborczej, Zełenski nie zdemokratyzował systemu, nie zmienił polityki społeczno-gospodarczej i nie zakończył wojny z rosyjskojęzyczną ludnością Donbasu. Krótko mówiąc, nie zrobił nic z tego, do czego dali mu mandat wyborcy.

Zamiast tego ukraiński przywódca wybrał drogę wzmacniania osobistej władzy. Dziś władza wykonawcza reprezentowana przez Kancelarię Prezydenta posługuje się RBNiO (Narodową Radą Bezpieczeństwa i Obrony) do kontrolowania wszystkich innych organów władzy w kraju. Partia prezydencka posiada bezwzględną większość w Radzie Najwyższej, co daje prezydentowi kontrolę nad władzą ustawodawczą.

Pewnym problemem dla prezydenta była niezależność Trybunału Konstytucyjnego Ukrainy. Ale ostatecznie Zełenski wydał dekret, który zastąpił dekret jego poprzednika w sprawie mianowania dwóch sędziów Trybunału Konstytucyjnego, a jednym z nich był prezes Trybunału. Prawo ukraińskie nie przewiduje takiego sposobu odwołania sędziego. To tak, jakby prezydent Joe Biden uchylił decyzje dotyczące mianowania dwóch sędziów Sądu Najwyższego USA, mianowanych przez Donalda Trumpa aby zmienić układ sił w Trybunale na korzyść sędziów o liberalnych poglądach.

Zełenski rozpoczął także kampanię mającą na celu represjonowanie opozycji. Decyzje Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony, realizowane dekretami prezydenckimi, nałożyły sankcje na szereg ukraińskich osób fizycznych i prawnych. Działanie polegające na zignorowaniu bezpośredniego konstytucyjnego zakazu nakładania sankcji na obywateli Ukrainy. Sankcje te obejmują pozasądowe zajęcie mienia bez żadnych dowodów nielegalnej działalności danych osób fizycznych i prawnych. Ukarano trzy ukraińskie kanały telewizyjne. Dowodem na to, że jest to nielegalna decyzja polityczna jest to, że kiedy reporterzy tych kanałów stworzyli nowy, został on zablokowany zaledwie godzinę po jego rozpoczęciu, tym razem bez prezydenckiego dekretu.

Polityka Zełenskiego jest destrukcyjna dla kraju nie tylko dlatego, że ignorując prawo koncentruje władzę w swoich rękach, niszcząc w ten sposób te bardzo skromne osiągnięcia w rozwoju demokratycznym, które kiedyś istniały na Ukrainie, ale także dlatego, że podkopuje fundamenty harmonii obywatelskiej. Zełenski prawdopodobnie będzie musiał coraz bardziej polegać na siłowym tłumieniu wszelkiego oporu i sprzeciwu. Ostatnio zdelegalizował 11 partii politycznych bo pewnie w jego mniemaniu w „demokratycznym” państwie może istnieć tylko jedna słuszna. Hitler i Mussolini myśleli podobnie…

Prowadzona przez Poroszenkę i przyjęta przez Zełenskiego polityka oparta na narracji etnicznego nacjonalizmu wiąże się z łamaniem praw mniejszości narodowych. To nie tylko zmusza rosyjskojęzycznych obywateli Ukrainy do większego patrzenia na Moskwę, otwierając tym samym możliwości wzmocnienia rosyjskich wpływów w tym kraju, ale także stanowi przeszkodę we współpracy Ukrainy z Zachodem.

Dlatego też Węgry, broniąc praw węgierskiej ludności Ukrainy, która podobnie jak ludność rosyjskojęzyczna podlega gwałtownej ukrainizacji, systematycznie sprzeciwiają się pogłębianiu współpracy między Ukrainą a NATO.

Ale reżim kijowski poszedł dalej. Posunął się nawet do uchwalenia praw rasowych na wzór hitlerowskich Niemiec i Włoch Mussoliniego. Podczas gdy ludność ukraińska zwykle mówi zarówno po rosyjsku jak i ukraińsku, ale często także po węgiersku, rumuński czy polsku, od 1 września 2020 r. używanie jakiegokolwiek języka innego niż ukraiński jest surowo zabronione w administracji publicznej i szkołach. Zamknięto szkoły z językiem rosyjskim i madziarskim, co wywołało oficjalne protesty Rosji i Węgier.

21 lipca 2021 r. prezydent Wołodymyr Zełenski podpisał ustawę o „rdzennej ludności Ukrainy”. Ustawa stwierdza, że ​​tylko Ukraińcy pochodzenia skandynawskiego, a także Tatarzy i Karaimowie mają „prawo do pełnego korzystania ze wszystkich praw obywatelskich i podstawowych wolności”, pozbawiając w ten sposób tych samych praw Ukraińców pochodzenia słowiańskiego.

Ukraińscy neonaziści intensywnie wykorzystują symbole nazistowskie, nie tylko alfabet runiczny języków pragermańskich, ale także liczby 14 i 88. Pierwsza odnosi się do czternastu słów hasła białej supremacji Davida Lane’a: ​​„Musimy zapewnić istnienie naszego ludu i przyszłość białym dzieciom”. David Lane jest jednym z przywódców Zakonu, amerykańskiej organizacji terrorystycznej. Zmarł w więzieniu w 2007 roku. Liczba 88 Liczba 88 nawiązuje do ósmej litery alfabetu: HH (skrót od „Heil Hitler”), inicjałów nazistowskiego pozdrowienia.

Na przykład grupa powołana przez burmistrza Kijowa i byłego mistrza świata w boksie Witalija Kliczko do tropienia i zabijania „dywersantów” wśród Ukraińców pochodzenia słowiańskiego nazywa się C14. „C” oznacza dawną „Swiatosławia setkę”, a „14” ich ideologię białej supremacji.

W rzeczywistości wraz z prezydenturą Zełenskiego w Kijowie ustanowiono prozachodni autorytarny reżim na Ukrainie, gdzie władza koncentruje się w rękach prezydenta, społeczeństwo jest mobilizowane do walki z zewnętrznymi i wewnętrznymi wrogami a wszelki sprzeciw jest określany jako wsparcie dla wroga i jest stłumiony siłą. Przyjaciel i sojusznik nazistów – jak widzieliśmy – którzy podpisali ustawy rasowe i nawoływali do czystek etnicznych w Donbasie, oskarża Rosję o „nazizm”.

Artykuł na podstawie publikacji Fabrizio Verde i Francesco Guadagni w >https://www.lantidiplomatico.it/dettnews-leggi_razziali_e_repressione_ecco_il_vero_volto_del_regime_di_zelensky_in_ucraina/45289_45693/

Spirito Libero https://kurier-poranny.blogspot.com

CUDOWNE PRZYPADKI 2020 – 2022


2020 – paranoja covidowa

2022 – paranoja pomocy Ukrainie

2020 – przekierowanie całego systemu na walkę z Covid

2022 – przekierowanie całego systemu na pomoc Ukraińcom

2020 – pierwszeństwo w szpitalach dla pacjentów covidowych 

2022 – pierwszeństwo w urzędach pracy dla Ukraińców

2020 – wydzielanie całych zamkniętych oddziałów dla chorych na Covid

2022 – wydzielanie mieszkań i ośrodków dla uchodźców ukraińskich

2020 – medialna paranoja zabójczego wirusa

2022 – medialna paranoja pomocy Ukrainie

2020 – ukrywanie rzeczywistych celów pandemii

2022 – ukrywanie rzeczywistych celów ukrainizacji

2020 – granie emocjami pożytecznych idiotów 

2022 – granie emocjami pożytecznych idiotów

2020 – hejtowanie przeciwników kłamstwa jako foliarzy

2022 – hejtowanie przeciwników ukrainizacji jako egoistów

2020 – zostań w domu, bądź odpowiedzialny!

2022 – wyjdź z domu i przygarnij do niego Ukraińców


za: Łukasz Grysiak„”

Wojna z ruskimi pierogami

Katarzyna Treter-Sierpińska 3 marzec 2022 https://wprawo.pl/katarzyna-ts-wojna-z-ruskimi-pierogami/

W środę (2.03.2022) media poinformowały, że w geście solidarności z Ukrainą, zaatakowaną przez Rosję, część polskich restauratorów zmienia nazwę ruskich pierogów na pierogi ukraińskie.  – Wiemy, że to tylko symboliczny gest, ale to też jest ważne w obliczu tej strasznej tragedii narodu ukraińskiego. Dzisiaj, w Środę Popielcową symboliczne danie główne to barszcz ukraiński i właśnie pierogi ukraińskie. Słowo „ruskie” ostentacyjnie wykreślamy z menu i wpisujemy „ukraińskie” – powiedział w rozmowie z PAP właściciel restauracji Polna w Zakopanem. Wyjaśnił jednocześnie, że ruskie pierogi zawdzięczają swoją nazwę historycznemu województwu ruskiemu i są typowo polskim daniem. W Rosji zaś są mało znane.

Niech mnie ktoś uszczypnie, bo po prostu nie wierzę własnym oczom, gdy to czytam. W geście solidarności z Ukrainą zmieniania jest nazwa polskiego dania, które z Rosją nie ma nic wspólnego. Żeby było ciekawiej, pierogi ukraińskie naprawdę istnieją, ale to inne danie niż pierogi ruskie, które teraz mają być pierogami ukraińskimi. Jeżeli to ma być „symboliczny gest”, to na czym ma polegać ten symbol? Na robieniu ludziom wody z mózgu? Swoją drogą, ciekawe, czy restauratorzy wycofują z oferty bliny z kawiorem? A może należy zamknąć wszystkie restauracje serwujące w Polsce dania kuchni rosyjskiej? To dopiero byłby „gest solidarności”, prawda?

Rosja napadła na Ukrainę 24 lutego. Dziś jest 3 marca. Przez tydzień Polska przyjęła 575 tysięcy uchodźców, przy czym nie trafiają oni do obozów tymczasowych, ale do polskich domów. I to jest autentyczny gest solidarności. Inną sprawą jest to, czym skończy się ten gest, ale to temat na osobny felieton. Oby Ukraińcy mogli jak najszybciej wrócić do swoich domów.

A co do uchodźców, którzy nie są obywatelami Ukrainy, powinni oni niezwłocznie udać się do krajów ich pochodzenia. Wiceminister Maciej Wąsik zapewnił, że dla uchodźców z państw trzecich Polska jest krajem przejściowym. – Wszyscy, którzy nie posiadają dokumentów i nie potrafią udowodnić ukraińskiego obywatelstwa, są dokładnie sprawdzani. Jeśli jest potrzeba, trafiają do specjalnych ośrodków Straży Granicznej – powiedział w środę na antenie Polsat News. Mam nadzieję, że tak jest faktycznie.[!!! Optymizm, czy ponury dowcip? MD]

A teraz wróćmy do naszych baranów, czyli do wojny z ruskimi pierogami. Takich kwiatków jest więcej. W ramach „gestu solidarności” dziennikarze piszą i mówią teraz „w Ukrainie”, a nie „na Ukrainie”. Usprawiedliwieniem dla kaleczenia języka polskiego ma być to, że Ukraina jest suwerennym państwem, więc należy jej się przyimek „w”, a nie „na”, bo ten jest stosowany w odniesieniu do obszarów niesamodzielnych. Czyli ponieważ mówimy „na Mazowszu”, to nie należy mówić „na Ukrainie”. Jest to oczywisty idiotyzm. Przecież mówimy „na Węgrzech”, „na Litwie”, „na Łotwie” i „na Cyprze”. Czy to oznacza, że nie uznajemy Węgier, Litwy, Łotwy i Cypru za państwa? A może należy zacząć mówić „w Węgrzech”, „w Litwie”, „w Łotwie” i „w Cyprze”?

W ramach „gestu solidarności” z Ukrainą polskie filharmonie ogłosiły, że nie będą grały utworów kompozytorów rosyjskich, w tym Czajkowskiego, Szostakowicza i Rachmaninowa. Opera Narodowa odwołała wystawienie „Borysa Godunowa”. O ile zrozumiałym jest, że wobec agresji Federacji Rosyjskiej zerwana zostaje współpraca z rosyjskimi instytucjami kulturalnymi, o tyle rugowanie samej muzyki z repertuaru jest obłędem. Czy za chwilę będziemy wyrzucać z bibliotek książki Dostojewskiego, Tołstoja, Czechowa? Czy wolno jeszcze czytać „Biesy”, czy też podpada to pod bycie „ruska onucą? Ale co tam „Biesy”! Czy wolno jeszcze czytać „Ogniem i mieczem”, czy też w ramach solidarności z Ukrainą mamy wyrzucić Sienkiewicza do kosza razem z ruskimi pierogami i określeniem „na Ukrainie”?

To jest amok! Jedyny plus tego amoku polega na tym, że z mediów zniknęła pandemia. Nikt już nie podaje liczby zakażeń i zgonów, a dziennikarze i politycy przestali apelować o wprowadzenie rozwiązań dyskryminujących osoby niezaszczepione. Przy okazji, czy którykolwiek z pandemicznych zamordystów, nawołujących do segregacji sanitarnej Polaków, powiedział chociaż słowo na temat konieczności wprowadzania takiej segregacji w odniesieniu do uchodźców z Ukrainy? Przecież poziom wyszczepienia na Ukrainie to 35%. I co? I cisza. Taka to właśnie pandemia.

Niestety, chociaż sanitarny reżim zniknął z mediów, nie zniknął z placówek medycznych. Od 1 marca wyrzucani są z pracy niezaszczepieni pracownicy tych placówek. To jest efekt rozporządzenia ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, który jednocześnie ogłosił, że polskie szpitale przeznaczają 7 tysięcy łózek dla uchodźców z Ukrainy. Czyli co? Po dwóch latach odcięcia od służby zdrowia znowu mamy kryterium lepszych i gorszych pacjentów? Priorytetowe leczenie dla Ukraińców, a dla Polaków stukanie kijem w parapet w przychodni? To musi rodzić złą krew. Jeśli w ramach solidarności z Ukrainą rząd postanowił traktować Polaków jako obywateli drugiej kategorii, to nie trzeba będzie długo czekać na zatrute owoce takiej polityki. Czy ci, których zabiegi diagnostyczne i operacje zostaną po raz kolejny przesunięte, mają prawo wyrazić swoje niezadowolenie z tego faktu, czy też mają siedzieć cicho, żeby nie wpaść do kategorii „ruskie onuce”?

Powtarzam, to jest amok! Polacy zgłupieli do stopnia, w którym wydaje im się, że w ramach solidarności z Ukrainą Zachód ruszy do boju i pokona Rosję raz na zawsze. A jak jest w rzeczywistości? Podczas, gdy w Polsce trwa wojna z ruskimi pierogami, Czajkowskim i zwrotem „na Ukrainie”, dwa rosyjskie banki, Sbierbank i Gazprombank, mają być wyłączone z sankcji ze względu na transakcje dotyczące dostaw energii do Unii Europejskiej. Natomiast z wewnętrznej analizy ekspertów Urzędu Kanclerskiego, do której dotarł „Die Welt” wynika, że  Niemcy nie planują wstrzymania importu gazu, ropy i węgla z Rosji. Dlaczego? Bo byłoby to ze szkodą dla Niemiec. I tyle w temacie solidarności z Ukrainą. Nie wolno jeść ruskich pierogów i grać Czajkowskiego, ale biznesy z Rosją to już inna bajka. Ciekawe, kiedy Polacy to zauważą? Czy w ogóle zauważą?

Mądrość Polaków

Z niedawno przeprowadzonego sondażu United Surveys dla RMF FM i „DGP” wynika, że 56,6% Polaków poparłoby obowiązkowe certyfikaty covidowe potrzebne do tego by móc wchodzić do sklepów i galerii handlowych. Przeciwnego zdania jest 41,5%.

To świadczy o dość dobrej odporności Polaków na propagandę. Niezgodna z badaniami naukowymi narracja rządowych terrorystów wprowadzających wiele bezprawnych szykan w życiu codziennym jest wszechogarniająca. Wszystkie media głównego nurtu, wszystkie media rządowe, wszystkie media większości opozycji, prawie wszystkie partie – wszyscy oni mówią jednym totalitarnym głosem. Ta propaganda kosztuje krocie. Jedyna opozycja, która sprzeciwia się zamordystycznej polityce rządu PiS, to Konfederacja, mająca tylko 11 posłów. Głoszą swój sprzeciw małym kosztem – głównie poprzez konferencje prasowe. Więc siły oficjalnej propagandy w stosunku do krytyków opierających się na badaniach naukowych można ocenić jak 99 do 1. Mimo to tą oficjalną propagandą dało się zmanipulować tylko 56,6% Polaków, a 41,5% zgadza się z Konfederacją. To wielki sukces Konfederacji i nauki oraz totalna porażka rządowej propagandy i wspierających ją denialistów.

Dzięki temu około 40% dorosłych Polaków się nie zaszczepiło – i to wbrew powszechnej, nachalnej, natarczywej i wszechogarniającej oszukańczej propagandy. To wielki sukces Polaków. By być w tej grupie 40% mądrzejszych, nie wystarczyło tylko rozpoznać manipulacje oficjalnej propagandy – potrzebne było jeszcze upewnienie się, że szczepionki są zbędne, a zatem zapoznanie się z badaniami naukowymi, lub ich omówieniami, które to uzasadniają. Otumanionej reszcie wystarczył komunikat w TV. To, że jest aż 40% mądrych Polaków, wydaje się wręcz niewiarygodne. Jeśli oni wszyscy zagłosują na Konfederację, to może uda się wreszcie wyjść Polsce z tego socjalistycznego szamba i odzyskać niepodległość.

Tu zebrałem najważniejsze badania naukowe dotyczące pandemii: Polityczne przeziębienie

Ta mądrość Polaków jest szczególnie widoczna w porównaniu z wieloma innymi państwami czy regionami, w których poziom wyszczepienia wynosi 90% i więcej. Tam ludzie nie znają badań naukowych i bardziej ulegają propagandzie – skutkiem jest to, że u nich liczba zarażonych koronawirusem, chorujących i umierających drastycznie rośnie, rośnie bardziej niż w Polsce. Dzieje się tak dlatego, że tam nie ma żadnej parlamentarnej opozycji w stosunku do pandemicznej narracji rządów, a w Polsce mamy Konfederację. To pokazuje, że nawet 11 posłów może mieć duży pozytywny wpływ na cały kraj. No to wyobraźcie sobie, jaki będą mieć wpływ, mając 50 posłów, na co jest duża szansa, bo już bywają sondaże, gdzie Konfederacja dochodzi do 12% poparcia.

Dopóki mamy tylko 11 mądrych posłów możemy sami też być tylko mądrzy. Na szaleństwa rządu PiS większego wpływu nie mieliśmy, dlatego niestety ci bandyci swoimi działaniami doprowadzili do setek tysięcy nadmiarowych zgonów z innych powodów niż Covid-19. 50 posłów już dałoby radę to powstrzymać. Widać więc, że głosowanie na Konfederację to kwestia życia, a zaniechanie tego, to zwiększanie ryzyka śmierci.

Grzegorz GPS Świderski GPS, 11 grudnia 2021 https://www.ekspedyt.org/2021/12/11/madrosc-polakow/

PS. Notki powiązane:

Czy Zybertowicz świadomie ujawnił prawdę?

Czy doradca prezydenta Dudy przypadkiem ujawnił prawdę o szczepionkach na COVID-19?

Zybertowicz jest postacią dość wyrazistą. Wyraża swoje poglądy raczej bez ogródek. Jednak wydaje się, że nie o wszystkim wolno mu mówić, a już na pewno powinien trzymać się jakiejś ustalonej z rządem wersji. Prezydent Duda i PiS, to nie są bowiem dwa oddzielne byty ideologiczne.

Tym bardziej zaskakujące jest to, co w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim powiedział w kontekście obowiązkowych szczepień na COVID-19. Z jego ust padły słowa, że takiego obowiązku „nie powinno być ze względu na długofalowe konsekwencje, które nie są znane”.

Czyli wbrew temu, co twierdzi rządowa propaganda, preparaty na koronawirusa mogą być szkodliwe, a do tego nie wiadomo, jak bardzo mogą wpłynąć na zdrowie i życie tych, którzy zdecydowali się je przyjąć.

Co więcej, Zybertowicz wyraził aprobatę dla pomysłu premiowania zaszczepionych, „którzy podjęli ryzyko”.

Czyli trzeba nagrodzić tych, którzy zdaniem doradcy prezydenta zaryzykowali własne zdrowie i życie dla eksperymentu, jakim jest walka z pandemią, za pomocą opracowanych w rekordowo szybkim tempie specyfików.

Prof. Zybertowicz ma dostęp do wielu raportów, bierze udział w licznych naradach z najważniejszymi ludźmi w państwie. Jeśli taki człowiek stwierdza, że szczepionki na COVID-19, to ryzyko nieznanych długofalowych konsekwencji, za które należy wynagrodzić miliony „królików doświadczalnych”, to znaczy, że rząd zdaje sobie sprawę z tego, że „szpryce” mogą być w przyszłości bardzo dużym problemem.

Komu zatem mamy wierzyć: ministrowi zdrowia Niedzielskiemu, premierowi Morawieckiemu, jego pandemicznym ekspertom, czy może takim ludziom jak prof. Zybertowicz?

Od tego komu zaufamy, może bowiem zależeć nasze zdrowie i życie.

https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/czy-doradca-prezydenta-dudy-przypadkiem-ujawnil-prawde-o-szczepionkach-na-covid-19

===============

MD: Raczej od tego, czy chcemy i potrafimy myśleć logicznie.