Zoroaster i jego nauka.

Andrzej Sarwa

Diabelskie szyfry. Sekwencja dziejów świata. Kod roku 17 wydałem pod pseudonimem Onufry Seweryn Krzycki tak więc jeśli ktoś chciałby mieć tę książkę w formie papierowej to jej nie znajdzie pod moim nazwiskiem a jest ona tutaj:  https://ksiegarnia-armoryka.pl/Diabelskie_szyfry_Sekwencja_dziejow_swiata_Kod_roku_17.html

=================================================

Aneks III. Zoroaster i jego nauka.1

Zoroaster był kapłanem wykształconym według obyczajów i norm obowiązujących w religii społeczności, w której żył. Widocznie jednak nurtowało go wiele pytań i wątpliwości, na które nie znalazł odpowiedzi w tradycyjnie przekazanej mu wiedzy teologicznej, bo przez długi czas, wędrując od mistrza do mistrza, szukał mądrości. Na pytanie, jak należy postępować w życiu, aby uzyskać wszystko, co najkorzystniejsze dla duszy uzyskał od mędrców odpowiedź, iż należy żywić biedaków, karmić bydło, gromadzić drewno na podsycanie świętego ognia, bo ogień był tym pierwiastkiem, któremu w Iranie oddawano cześć, wlewać haomę2 do wody, oraz czcić dewy, wysławiając je w modlitwie. I Zoroaster stosował się do tych zaleceń, z jednym wyjątkiem – nigdy nie oddał czci dewom, lecz zawsze jazatom3.

Mijały lata, a Zaratusztra wciąż nie znajdował odpowiedzi na nurtujące go pytania, mimo iż posiadł już ogromną wiedzę. Gdy jednak osiągnął wiek trzydziestu lat, doznał czegoś niezwykłego – objawiła mu się świetlista istota, która sama siebie nazwała Vohu Manah, czyli Dobra Myśl.

Objawienie, jakiego doznał kapłan, miało miejsce podczas święta wiosny, gdy udał się nad rzekę, aby dokonać rytualnej ablucji w jej ożywczym i oczyszczającym nurcie. Gdy wyszedł z wody i chciał na powrót przywdziać ubranie, ujrzał jaśniejącą postać – archanioła Vohu Manah (Dobra Myśl) w ludzkiej postaci, zachwycającego, lśniącego, i wspaniale przyodzianego w szaty, które wyglądały, jakby zostały uszyte z drogocennego jedwabiu. Była to istota ogromna, „dziewięć razy większa od Zaratusztry”.

Vohu Manah poprowadził kapłana przed oblicze Boga Ahura Mazdy, czyli inaczej Ormuzda, który znajdował się nieopodal w otoczeniu pięciu innych archaniołów równie wspaniałych, co ten, który pierwszy objawił się nad rzeką.

Gdy Zaratusztra znalazł się w obecności świetlistych, nieziemskich istot, spostrzegł, iż intensywność wydzielanego przez nie blasku sprawiła, iż nie widział na ziemi własnego cienia, a więc znalazł się niejako w sercu światłości. Prorok złożył hołd Ahura Mazdzie oraz archaniołom i wówczas objawiono mu wielkie prawdy, z których pierwszą jest ta, iż w widzialnym, materialnym, doczesnym świecie trzy rzeczy są właściwe i prowadzące do doskonałości: dobre myśli, dobre słowa i dobre czyny.

Dano też Zaratustrze poznać wszelką wiedzę. Przede wszystkim usłyszał, że jedynym i najwyższym Bogiem, stworzycielem wszystkiego jest Ahura Mazda, którego przymioty mu ukazano.

Chociaż powyższe zdania mogą świadczyć o jedynobóstwie, niestety tak nie jest. Mimo bowiem, że Ahura Mazdzie przypisane są atrybuty Najwyższej Istoty – duchowej, osobowej, wolnej, wszechpotężnej, najświętszej, najdoskonalszej, tej, która z niczego stworzyła świat, a teraz utrzymuje go i nim rządzi, zoroastryzm w rzeczywistości nie jest religią czysto monoteistyczną, lecz bardzo silnie skłaniającą się ku dualizmowi, co w udzielonym objawieniu dane było zrozumieć Zaratustrze:

…są pierwotne duchy, które przebywają parami (łącząc swe przeciwieństwa), lecz każdy z nich działa niezależnie. Jeden z nich jest lepszą istotą, drugi gorszą, jeśli chodzi o myśli, słowa i czyny. Niech wszyscy mądrzy ludzie wybiorą jednego, właściwego. Nie wybierzcie tak, jak ludzie czyniący zło!

Gdy nadejdą oba duchy, jeden z nich będzie chciał stworzyć życie, a Niebo uczynić Najwspanialszym Duchowym Stanem. Drugi natomiast będzie chciał stworzyć niebyt, a ze świata uczynić Piekło.

Każdy z nich, po ukończeniu czynu stworzenia, wybiera swój wymiar. Ten, który ma w sobie zło, wybiera najgorszą z możliwych opcji, a ten, który ma w sobie dobrego ducha, wybiera Boską Sprawiedliwość. Ten drugi na swój ubiór wybiera twarde, niebiańskie kamienie i jest uradowany działaniami Ahura Mazdy, które zawsze są wykonywane w wierze4.

Po doznanych objawieniach irański prorok zaczął głosić wiarę w Boga, istniejącego odwiecznie, niestworzonego, źródło wszelkiego bytu, stwórcę wszechrzeczy, bytów widzialnych i niewidzialnych, materialnych i duchowych – Ahura Mazdę, inaczej Ormuzda, czyli Pana Mądrego. Czcił go zatem jako źródło mądrości, prawdy, ładu i sprawiedliwości, które określa się jednym słowem – Asza. Jednocześnie objawiono Zaratustrze, iż prócz Ahury Mazdy istnieje druga istota duchowa, także niestworzona, także odwieczna – Angra Mainju, inaczej Aryman, istota zła, szkodliwa, zgubna, i pozbawiona mądrości. I dano zrozumieć prorokowi, iż owe istoty ustawicznie ze sobą walczą.

W świętych tekstach można znaleźć bardzo ciekawe i obszerne opowieści o powstawaniu widzialnego świata. Mówią one, że na początku była jasność i ciemność oddzielone od siebie otwartą pustą przestrzenią. W jasności znajdującej się ponad ciemnością przebywał Ahura Mazda, w ciemności natomiast Angra Mainju. Ahura Mazda był świadom istnienia złego ducha, ten ostatni natomiast nie miał pojęcia o istnieniu Pana Mądrego (może to stanowić dowód, iż jednak Ahura Mazda jest Bogiem Najwyższym, Angra Mainju natomiast, chociaż może w nieznacznym stopniu, to jednak ustępuje mu w hierarchii bytów). Angra Mainju widział natomiast jasność i chciał ją opanować. Doszło wówczas do walki między Duchem Dobrym a Duchem Złym, w której ten ostatni został pokonany. Nie zrezygnował wszakże z walki przeciwko Dobru i przeciw temu, co owo Dobro stworzyło, i po przegranej walce zapowiedział, iż będzie niszczył wszystko, co Pan Mądry powołał, lub kiedyś powoła do istnienia. Ahura Mazda mając świadomość potęgi i ogromu zagrożenia ze strony Angra Mainju, zawarł z nim rozejm, później jednak przepędził go do ciemności, będącej właściwym dlań miejscem.

Wówczas odwieczny Ahura Mazda w swoim pierwszym akcie stwórczym, działając przez swego Ducha Świętego, Spenta Mainju powołał do istnienia sześciu Archaniołów.

Od tej chwili Pan Mądry, wespół z owymi Archaniołami, które są jednakiej natury z nim samym, choć oczywiście w hierarchii bytów stoją niżej, utworzył świętą siódemkę, która w siedmiokrotnym akcie stwórczym powołała do istnienia Wszechświat, rzeczy materialne i niematerialne, a także człowieka.

Natychmiast po tym wybuchł konflikt [między Dobrem a Złem, Światłością i Ciemnością], który nadal trwa. Twój prorok, z oddanym umysłem i sercem, zabiera głos, by wygłosić swą wiarę. Nasza Pobożność pyta oba duchy bez przeszkód i chwil wahania nie na tej ziemi, lecz w świecie duchowym, który zamieszkują one jak swój dom.5

Kiedyś jednak nastanie kres tej walki, ziemia zginie w ogniu, nadejdzie dzień sądu ostatecznego, a później, gdy już Zło zostanie ostatecznie pokonane, wszystko zostanie odnowione i zatriumfuje Dobro…

Kiedy to nastąpi? Któż to wie?…

1Andrzej Sarwa, Zaratusztra i objawienie Ahura Mazdy (fragmenty), [w:] Rzeczy ostateczne człowieka i świata eschatologia zaratusztrianizmu ss. 19 i n.

2Staroperski prawdopodobnie halucynogenny napój sakralny.

3Dewy – duchy złe, demony; jazaty – dobre duchy, aniołowie.

4Awesta, Jasna 30, 3–5, przeł. Piotr Żyra.

5Awesta, Jasna 31, 12, przeł. Piotr Żyra.

Szymon Mag

Aneks II. Szymon Mag.1

Diabelskie szyfry. Sekwencja dziejów świata. Kod roku 17 wydałem pod pseudonimem Onufry Seweryn Krzycki tak więc jeśli ktoś chciałby mieć tę książkę w formie papierowej to jej nie znajdzie pod moim nazwiskiem a jest ona tutaj: https://ksiegarnia-armoryka.pl/Diabelskie_szyfry_Sekwencja_dziejow_swiata_Kod_roku_17.html

======================================

A Filip dotarł do miasta Samarii i głosił im Chrystusa. Ludzie zaś przyjmowali uważnie i zgodnie to, co Filip mówił, gdy go słyszeli i widzieli cuda, które czynił. Albowiem duchy nieczyste wychodziły z wielkim krzykiem z wielu, którzy je mieli, wielu też sparaliżowanych i ułomnych zostało uzdrowionych. I było wiele radości w owym mieście.

A był w mieście od jakiegoś czasu pewien mąż, imieniem Szymon, który zajmował się czarnoksięstwem i wprawiał lud Samarii w zachwyt, podając się za kogoś wielkiego. A wszyscy, mali i wielcy, liczyli się z nim, mówiąc: Ten człowiek to moc Boża, która się nazywa Wielka. Liczyli się zaś z nim dlatego, że od dłuższego czasu wprawiał ich w zachwyt magicznymi sztuczkami. Kiedy jednak uwierzyli Filipowi, który zwiastował im dobrą nowinę o Królestwie Bożym i o imieniu Jezusa Chrystusa, dawali się ochrzcić, zarówno mężczyźni, jak i niewiasty. Nawet i sam Szymon uwierzył, gdy zaś został ochrzczony, trzymał się Filipa, a widząc znaki i cuda wielkie, jakie się działy, był pełen zachwytu.

Gdy apostołowie w Jerozolimie usłyszeli, że Samaria przyjęła Słowo Boże, wysłali do nich Piotra i Jana, którzy przybywszy tam, modlili się za nimi, aby otrzymali Ducha Świętego. Na nikogo bowiem z nich jeszcze nie był zstąpił, bo byli tylko ochrzczeni w imię Pana Jezusa. Wtedy nakładali na nich ręce, a oni otrzymywali Ducha Świętego.

A gdy Szymon spostrzegł, że Duch bywa udzielany przez wkładanie rąk apostołów, przyniósł im pieniądze. I powiedział: Dajcie i mnie tę moc, aby ten, na kogo ręce włożę, otrzymał Ducha Świętego.

A Piotr rzekł do niego: Niech zginą wraz z tobą pieniądze twoje, żeś mniemał, iż za pieniądze można nabyć dar Boży. Co się zaś tyczy tej sprawy, to nie masz w niej cząstki ani udziału, gdyż serce twoje nie jest szczere wobec Boga. Przeto odwróć się od tej nieprawości swojej i proś Pana, czy nie mógłby ci być odpuszczony zamysł serca twego; widzę bowiem, żeś pogrążony w gorzkiej żółci i więzach nieprawości.

Szymon zaś odpowiedział i rzekł: Módlcie się wy za mną do Pana, aby nic z tego na mnie nie przyszło, co powiedzieliście2.

Taką oto relację dotyczącą Szymona Maga, zwanego niekiedy Szymonem Czarnoksiężnikiem, znajdujemy zapisaną w Księdze Dziejów Apostolskich, Pisma Świętego Nowego Testamentu. Jest ona dość krótka, zwięzła i nie zajmuje się szerzej osobą Samarytanina, ograniczając się wyłącznie do stwierdzenia faktu, że Szymon nie nawrócił się szczerze i tylko chciał kupić moc udzielania ludziom darów Ducha Świętego po to, aby jeszcze bardziej rozszerzyć i udoskonalić swe magiczne umiejętności.

Mocy, czy łaski Bożej oczywiście kupić nie można, zresztą sam taki pomysł jest z gruntu nie tylko głupi, ale i bluźnierczy, stąd oburzenie uczniów Pana Jezusa Chrystusa i surowa nagana, jaka spotkała Szymona ze strony św. Piotra Apostoła.

Ale czy oprócz zapisków w Nowym Testamencie, do naszych czasów dochowały się jakieś inne informacje zawierające więcej danych dotyczących tego niezwykłego człowieka? Owszem, lecz niezbyt wiele. Są one jednak na tyle intrygujące, by pokusić się o – choćby krótkie z konieczności – zaprezentowanie postaci Szymona.

Kiedy się urodził i kim byli jego rodzice, niestety nie wiadomo. Uważa się, że przyszedł na świat na terytorium Palestyny, a dokładniej w Samarii, w miejscowość Gitton, gdzie żył i działał (zanim nie przeniósł się w inne strony) na przełomie starej i nowej ery.

Podobno – co wcale nie jest w stu procentach pewne – jako młodzieniec przystał do uczniów pewnego męża noszącego imię Dositheus, który sam siebie nazywał Mesjaszem–Pomazańcem Najwyższego, a który – zgodnie z tym, co przez wieki i tysiąclecia przepowiadali patriarchowie i prorocy – przyszedł wybawić Izraela i świat cały razem z narodem wybranym3.

Tak naprawdę jednak ów Dositheus nie był kimś aż tak niezwykłym, skoro Szymon, poduczywszy się odeń co nieco, bez skrupułów porzucił mistrza, widząc, iż pozostawanie w jego otoczeniu nie pozwoli mu ani zdobyć rzetelnej wiedzy magicznej, ani – co chyba zrozumiałe – wypłynąć na szersze wody. A Szymonowi marzyły się i moc, i sława, i rozkosze, i bogactwa, u którego dość wcześnie musiało dojść do rozwinięcia się niezwykłych zdolności, skoro zdecydował się na prowadzenie „działalności czarodziejskiej” na własną rękę.

I chyba owe predyspozycje musiały być niemałe, jeśli o Szymonie Magu pamięta się po dziś dzień, natomiast imię Dositheusa dochowało się wyłącznie dlatego, że przez jakiś czas był on mistrzem tego, który w późniejszym okresie zabłysnął nawet w samym Rzymie: stolicy i sercu imperium. Ale nie uprzedzajmy faktów.

Gdy Filip, a później także apostołowie Piotr i Jan przybyli do Samarii, sława Szymona jako cudotwórcy i przepowiadacza przyszłości była już ugruntowana. Niemniej jednak, widząc rzeczywistą i wielką moc, jaką dysponowali uczniowie Jezusa Chrystusa, nie omieszkał on skorzystać z okazji, by spróbować posiąść te – jak mu się zdawało – sekrety, które zdecydowały o umiejętności uzdrawiania, wyrzucania demonów, mówienia w obcych językach, których wcześniej się nie uczono, prorokowania…

Szymon jednak omylił się srodze, mniemając, iż moc Bożą – tak samo, jak sekrety magów – można ot tak sobie, zwyczajnie kupić za pieniądze.

Skarcony i odrzucony przez Apostołów – co boleśnie ugodziło w jego dumę – zapałał tak ogromną nienawiścią do Chrystusa i chrześcijan, że od tej pory wszędzie gdzie mógł i jak mógł, starał się zohydzić ich naukę, nauce Jezusa przeciwstawiając swoją własną i ostatecznie samego siebie czyniąc bogiem.

Po rozstaniu się z chrześcijanami Mag poznał pewną piękną dziewczynę trudniącą się nierządem, noszącą imię Helena. I od tej pory spotykało się ich zawsze razem.

Szymon całkowicie zanurzył się w rozpuście, w niej upatrując sposobu na zdobycie jeszcze większej mocy niż ta, którą dysponował wcześniej.

Później, w przyszłości, znalazł w tym wiernych naśladowców, których ma zresztą po dziś dzień, ale to już inna historia.

Mniemam, że zainteresuje Czytelnika to, czego też uczył ów Szymon. A głosił on – ni mniej, ni więcej – iż jest najwyższą mocą Bożą, która nie tylko ogarnia świat, lecz równocześnie przenika ludzkie dusze.

Powiadał jeszcze, że drugim z nadprzyrodzonych, niezbędnych światu i ludzkości istot, jest jego kochanka, którą nazwał greckim mianem Ennoia, co oznacza pierwszą myśl bóstwa, a która w dziejach była m.in. Heleną Trojańską.

Według nauki Szymona Czarnoksiężnika [Maga] od Heleny wzięli początek aniołowie, eony i siły kosmiczne. Lecz aniołowie, będąc wrogo usposobieni do niej, stali się przyczyną opuszczenia przez nią świata duchowego i zejścia do świata materii4 i przymusili ją do przyobleczenia się w ludzkie zniszczalne ciało i zamieszkania poniżej sfery gwiazd – właśnie na naszej Ziemi, gdzie dała początek rodzajowi ludzkiemu, który jako niedoskonały z samej swej natury podlega bezwzględnemu prawu śmierci.

Widząc, co się stało z kochanką, Szymon jako Najwyższa Moc Boża, zwana Wielka, zstąpił rychło za nią na nasz glob, przyjąwszy u Żydów postać Syna, u Samarytan Ojca, a u pogan Ducha Świętego, aby uwolniwszy partnerkę z więzów materialnego ciała i konieczności umierania, na powrót zabrać ze sobą ponad niebieską powałę do swego królestwa, a w tej powrotnej drodze mają im towarzyszyć niektórzy wybrani przez nich ludzie.

Wybrańcami zaś „boskich” Szymona i Heleny mogli być jedynie ci, którzy ze wszystkich sił starali się zburzyć ustalony od zarania dziejów ład społeczny i porządek moralny5.

A jak mieli to robić? Ano, przez dążenie do zrównania stanów, do równości i tak zwanej ‘sprawiedliwości społecznej’. Największą z zasług zaś było niszczenie wszelkich nakazów, zakazów, wszelkiej tradycji, hołdowanie lubieżności i niczym nieokiełznanej rozpuście. Czyli, używając współczesnego słownictwa, winni oni uprawiać wolną miłość. I to ich miało wyzwolić i uwolnić od wszelkich ograniczeń istot niedoskonałych.

Natomiast ci z ludzi, którzy trzymaliby się dawnych praw moralnych nakazanych Dekalogiem, mieli – wespół ze strąconymi na Ziemię Aniołami – pozostawać w niezmienionym stanie istot podległych cierpieniom i konieczności umierania.

Teraz przejdźmy wreszcie do opowiedzenia o ponad-naturalnych zdolnościach Samarytanina.

Otóż Szymon Mag lubił popisywać się nadnaturalnymi umiejętnościami, o których opowiadano niezwykłe historie.

Oczywiście potrafił przepowiadać przyszłość, jak również posiadał dar jasnowidzenia. Ale to drobiazg, bo każda tarocistka to potrafi. I każdy średnio zaawansowany w kontaktach ze swym duchem–przewodnikiem wróż.

Inną ze zdolności, jakie Szymon rzekomo posiadał, a która miała dowodzić jego ponadnaturalnych mocy, była umiejętność lewitacji, czyli unoszenia się w powietrzu, wbrew – czy może na przekór – prawu grawitacji.

Wreszcie jego ciało okazywało się odporne na działanie ognia, a oprócz tego potrafił – jak twierdził on sam i jego zwolennicy – uzdrawiać ludzi ze śmiertelnych chorób.

Bez wątpienia życie Szymona było nadzwyczaj barwne i ciekawe, ale nie będę się dalej zagłębiał w opowieść o nim i tylko wspomnę, jak wyglądał jego koniec.

Rzecz działa się w Rzymie, na dworze cesarza Nerona6, gdzie po raz ostatni spotkali się ze sobą św. Piotr Apostoł i Szymon Mag. Przed obliczem władcy i licznych dworzan Piotr – jak głosi chrześcijańska tradycja – miał bronić prawdziwości głoszonej ewangelii, Szymon zaś dowodzić swych nadnaturalnych umiejętności. Jako koronnego argumentu przemawiającego na jego korzyść miał Szymon przedstawić swą zdolność do lewitacji.

I rzeczywiście tak uczynił. Oto stojąc przed cesarzem i wieloma innymi świadkami – olbrzymim tłumem żądnym sensacji – Mag wzniósł się w powietrze.

Na ten widok św. Piotr nakłoniony prośbami św. Pawła jął zaklinać demony, aby opuściły ciało Szymona, a gdy tak się rzeczywiście stało, Szymon z wysokości runął na kamienie i pogruchotał nogi, a wkrótce potem zmarł na rękach lekarzy7.

Tak oto odszedł z tego padołu mąż, który głosił, iż jest MOCĄ BOSKĄ, i który w czasie kiedy żył, dla wielu uchodził za BOGA.

Umarł Szymon Mag, umarł „ojciec wszelkiej herezji”, lecz pozostawił licznych uczniów i naśladowców, których i dziś nie brakuje.

1Szymon Czarnoksiężnik, [w:] Andrzej Sarwa, Ludzie o nadludzkich mocach, Sandomierz 210, ss. 23–28.

2Dzieje Apostolskie 8, 5–24, cyt. za: Biblia to jest Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, tzw. Nowy Przekład (dalej NP), Warszawa 1979.

3Stanisław A. Wotowski, Tajemnice świata magii, Sosnowiec 1992, s. 5.

4Encyklopedia kościelna podług teologicznej encyklopedii Wetzera i Weltego, z licznemi jej dopełnieniami, przy współpracownictwie kilkunastu duchownych i świeckich osób, wydana przez X. Michała Nowodworskiego, Warszawa 1905, tom XXVIII, s. 130.

5Stanisław A. Wotowski, dz. cyt., s. 6.

637–68 n.e.

7Słownik apologetyczny wiary chrześcijańskiej, w opr. X.W. Szcześniaka, Warszawa 1896, t. III, s. 194.

Konwulsje szatana. Aneks I. Świat pierwszy – przedpotopowy.

Andrzej Sarwa

Diabelskie szyfry. Sekwencja dziejów świata. Kod roku 17 wydałem pod pseudonimem Onufry Seweryn Krzycki tak więc jeśli ktoś chciałby mieć tę książkę w formie papierowej to jej nie znajdzie pod moim nazwiskiem

a jest ona tutaj: https://ksiegarnia-armoryka.pl/Diabelskie_szyfry_Sekwencja_dziejow_swiata_Kod_roku_17.html

======================================

a może i ten żydowski filmik?

————

Aneksy.

Aneks I. Świat pierwszy – przedpotopowy.1

Zamiast opowiadać o owym świecie własnymi słowami, ryzykując opinię, że wszystko zmyśliłem poniesiony przez bujną wyobraźnię, uznałem, że zdecydowanie lepiej zrobię, gdy zaprezentuję wyimki z ksiąg świętych, objawień i apokryfów, pozwalające zrozumieć, od kiedy i dlaczego toczy się we Wszechświecie nieustanna walka pomiędzy siłami zła a dobrym Bogiem i rodzajem ludzkim, który został stworzony na Jego obraz i na podobieństwo Jego. Bo przecież walka taka nieustannie się toczy…

A zatem:

„Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię. Stworzył […] Bóg człowieka na wyobrażenie swoje; na wyobrażenie Boże stworzył go; mężczyznę i niewiastę stworzył je”.2

To z Księgi Rodzaju. Ale sięgając do apokryficznej Księgi Jaskini Skarbów, dowiemy się o wiele więcej:

„Bóg uformował Adama swoimi świętymi rękami jako swój wizerunek i na swoje własne podobieństwo, a kiedy aniołowie zobaczyli wspaniałe oblicze Adama, byli niezwykle poruszeni jego pięknem. Zobaczyli jego oblicze bijące cudowną wspaniałością jak kula słońca, a światło jego oczu było jak światło słońca, a kontury ciała jak ze świecącego kryształu. […] A Bóg posadził go na honorowym tronie i dał mu władzę nad wszystkim stworzeniem. Dzikie bestie, bydło i ptactwo zostało zebrane przed Adamem, a on nadał im imiona, a one się mu pokłoniły. Wszystko go czciło i uznawało jego zwierzchnictwo. Aniołowie i [inne] Ciała Niebieskie usłyszały głos Boga mówiący do niego: „Adamie zobacz: zrobiłem cię królem, kapłanem, prorokiem, panem, i przywódcą, rządcą wszystkiego, co jest stworzone i będą ci oddani i będą twoi, złożyłem w twoje ręce władzę nad wszystkim, co stworzyłem”. A kiedy aniołowie to usłyszeli, zgięli kolana i oddali mu cześć”.3

I tutaj może rodzić się pytanie: No dobrze, ale dlaczego to niby aniołowie, których się nam przedstawia, jako byty przewyższające człowieka pod każdym względem, miałyby pokłonić się stworzeniu stojącemu niżej w hierarchii bytów? Tylko czy na pewno? Przecież nie aniołów a człowieka stworzył Bóg na swój obraz, na obraz Boży go stworzył, czego można się dowiedzieć z cytowanej wyżej Księgi Rodzaju. Zatem można się było spodziewać, że wywoła to uczucie zawiści, jeśli nie u wszystkich, to przynajmniej u niektórych z aniołów którzy uświadomili sobie, że właśnie utracili swój najwyższy spośród stworzeń status. Chociaż zdawać by się mogło, że skoro taka była wola Boża, to wszystkie byty i materialne i duchowe z radością ją zaakceptują, ale poszło nie tak, jak pójść powinno i – jak relacjonuje jeden z tych duchów, czy też bytów niebieskich – Szatan, zwany też Diabłem, dalszy przebieg tego wydarzenia wyglądał tak oto:

„[Potem] Michał […] zawezwał wszystkich aniołów, mówiąc: »Oddajcie cześć temu obrazowi Stwórcy, jako panu, bo Bóg tak przykazał«. I Michał pokłonił się jako pierwszy. Potem zawezwał mnie [Szatana] i powiedział: »Oddaj cześć podobieństwu Pana Boga«. Ja zaś odrzekłem: »Nie czuję (potrzeby) oddawania czci Adamowi«. A ponieważ Michał upierał się, wzywając mnie do wielbienia [Adama], powiedziałem do niego: »Czy ja ciebie do czegoś nakłaniam? Dlaczego zatem ty nakłaniasz mnie? Nie będę wielbić bytu gorszego i młodszego (ode mnie). Jestem odeń starszy w istnieniu, zanim [Adam] został stworzony, ja już stworzony byłem. To jego obowiązkiem jest oddać mi pokłon«.4

A jak się to skończyło dla buntownika, możemy się dowiedzieć z innego tekstu:

„Kiedy książę niższego zastępu aniołów zobaczył, że wielki majestat został przekazany Adamowi, był o niego zazdrosny od tego dnia i nie chciał oddawać mu czci. I powiedział do swoich druhów „Nie będziecie go czcić i wynosić go z aniołami. Powinniście czcić mnie, ponieważ ja jestem ogniem i duchem, a nie będę czcić pyłu, który stał się ciałem”. I buntownik, mówiąc sobie te rzeczy, odmówił Bogu i ze swojej własnej woli wymówił mu posłuszeństwo i odłączył się od Boga. Został zrzucony z nieba i spadł. […] A szaty ich chwały zostały z nich zdarte. Nazwano go „Sâtânâ”, bo odwrócił się [od dobrej strony] i „Shêdâ”, bo był wygnany i „Daiwâ”, bo stracił szaty chwały. I zobaczył, od tego dnia do teraz, on i wszyscy jego sprzymierzeńcy, że zostali pozbawieni szat i pozostali nadzy ze strasznymi twarzami”.5

No tak, ale można by rzec, że to tylko apokryfy. Kościół nigdy ich nie uznawał za księgi natchnione przez Ducha Świętego, a zatem i nie umieścił ich w kanonie biblijnym.

Nie można temu zaprzeczyć. Lecz czy aby istotnie należy uważać, ze stuprocentową pewnością, iż w tych apokryfach nie przedstawiono rzeczywistego biegu zdarzeń? Czy to, o czym one opowiadają stoi w sprzeczności z Biblią i Biblii zaprzecza? Nie stoi i nie zaprzecza. Co najwyżej rozwija, wyjaśnia i uszczegóławia kwestię buntu aniołów, jego powód – pychę i zachłanność – jeśli można użyć takiego sformułowania – władzy. Owe księgi, owe niekanoniczne starożytne księgi, to tak jakby komentarze do ksiąg kanonicznych, uznanych. A zatem? Co w nich możemy wyczytać?

Diabeł upadł z pychy. Pewnie mu się tam już znacznie wcześniej w umyśle lęgło, że dlaczegóż to stoi niżej w hierarchii bytów niż Bóg–Stwórca, skoro jest tak piękny, potężny i taki wspaniały i tak wiele może? Lecz nie było jeszcze tej ostatniej kropelki, która by przelała dzban. Aż wreszcie nadszedł dzień najciężej dlań próby i tę kroplę przyniósł. Tego Diabłu było już nadto. Paść na twarz przed czymś, co było pod każdym względem – przynajmniej z pozoru – od niego gorsze?! Nie! Absolutnie nie! I tak to mniej więcej wynika z owych apokryfów. Ale o tym wszystkim nie tylko apokryfy opowiadają. Zobaczmy więc, co mówi o upadku istot niebieskich, chociaż w innej, wizyjnej, formie – w objawieniu uznanym przez Kościół – a więc dla katolików wiarygodnym, chociaż wierzyć w to nie muszą, mistyczka bł. Anna Katarzyna Emmerich6:

„Najpierw widziałam przestwór pełen światłości; a w tym przestworze, jako kulę jeszcze bardziej lśniącą, podobną do słońca i leżącą w słońcu, widziałam – tak mi się zdawało – jedność w Trójcy. Nazwałam to wszystko zgodą, a widziałam z niej jakoby skutek; wtem powstały pod ową kulą jakoby w sobie leżące jasne koła, pierścienie i chóry aniołów, niezmiernie jaśniejących, potężnych i pięknych. To morze światłości leżało jakoby słońce pod owym wyższym słońcem.

Z początku wszystkie te chóry wychodziły z owego wyższego słońca jakoby w zgodzie i miłości. Naraz spostrzegłam, że jedna część tych wszystkich kół się zatrzymała; zatapiając się we własną piękność. Czuły własną rozkosz, widziały całą swą piękność, zastanawiały się, tylko sobą były zajęte.

Najpierw wszystkie, przejęte uwielbieniem dla Boga, nie posiadały się od rozkoszy i radości; nagle jedna część, nie myśląc już o Bogu, zapatrzyła się we własną istotę. W tej chwili widziałam, jak owa cała część chórów jaśniejących upadła na dół i się zaćmiła, widziałam, jak inne chóry ich miejsca zajęły […]

Po ich upadku widziałam na dole tarczę cienistą, jakoby ta tarcza była ich mieszkaniem […] Przestrzeń, którą odtąd zajmowały, była daleko mniejsza, od tej, którą, będąc u góry, zajmowały, dlatego też wydawały mi się daleko więcej ścieśnione. […]

Poznałam też, że taki przeciwko nim zapadł wyrok odwieczny: walka miała trwać dopóty, dopóki chóry upadłe nie będą przywrócone7. A ten czas wydawał się duszy mojej niezmiernie długim, prawie niemożliwym. Walka miała być na ziemi, zaś tam, u góry, żadnej nie miało być więcej walki, tak On postanowił”.8

Ale Pan Bóg to wszystko przewidział i stwarzając człowieka, wziął również pod uwagę to, iż istoty owego nowego rodzaju zajmą kiedyś miejsce aniołów upadłych, bo:

„Liczba aniołów […] równa jest liczbie ludzi zamieszkujących cały świat od Adama, aż do ostatecznego wskrzeszenia. Stąd też przekazuje się, iż liczba ludzi, jaka kiedykolwiek pojawi się na tym świecie, równa jest liczbie wszystkich zastępów niebieskich. Niektórzy twierdzą jednak, iż liczba ta równa jest zaledwie tej, jaka potrzebna jest do wypełnienia pustki po tych, które upadły wskutek złamania prawa”.9

„Oto [ukazał się na niebie] wielki Smok barwy ognia, mający siedem głów i dziesięć rogów – a na głowach jego siedem diademów. I ogon jego zmiata trzecią część gwiazd nieba: i rzucił je na ziemię.10 […] I nastąpiła walka na niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem. I wystąpił do walki Smok i jego aniołowie, ale nie przemógł, i już się miejsce dla nich w niebie nie znalazło. I został strącony wielki Smok, Wąż starodawny, który się zwie diabeł i szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię, został strącony na ziemię, a z nim strąceni zostali jego aniołowie. I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: ‘Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca […]. Dlatego radujcie się, niebiosa i ich mieszkańcy! Biada ziemi i biada morzu – bo zstąpił do was diabeł, pałając wielkim gniewem, świadom, że mało ma czasu’”.11

Tak czy inaczej, Wielki Buntownik, Wąż, Szatan, Smok czy jak go tam jeszcze nazywają, nie mógł tego zdzierżyć i jeszcze mu się zdawało, że ma szansę zatriumfować, że skoro aż tak wielka liczba, bo aż trzecia część bytów anielskich, wzięła jego stronę, to uda mu się zając miejsce ponad tronem Bożym. Tymczasem stało się inaczej, runął z wysokości:

„Jakże to spadłeś z niebios, Jaśniejący, Synu Jutrzenki? Jakże runąłeś na ziemię, ty, który podbijałeś narody? Ty, który mówiłeś w swym sercu: Wstąpię na niebiosa; powyżej gwiazd Bożych postawię mój tron. Zasiądę na Górze Obrad, na krańcach północy. Wstąpię na szczyty obłoków, podobny będę do Najwyższego. Jak to? Strąconyś do Szeolu na samo dno Otchłani!12

Ale czy to był już ostateczny kres Buntownika? O nie! Teraz dopiero miał się rozpocząć wielki bój. Ale nie od razu. Za jakiś czas. Wpierw Diabeł musiał się do niego przygotować. Tymczasem w bezsilnej wściekłości patrzył na wywyższenie Adama:

„Bo kiedy Szatan został wygnany z Raju, Adam powstał i wzniósł się do Raju w rydwanie ognistym. A anieli szli przed nim, śpiewając modlitwy, a Serafini przypisali mu świętość, Cherubini przypisali mu błogosławieństwo, i wśród krzyków radości i modlitw Adam wszedł do Raju. Kiedy tylko Adam przyszedł do Raju, zakazano mu jeść z (pewnego) drzewa”13.

Podobny opis znajdziemy i w Biblii:

„Wziął… Pan Bóg człowieka i umieścił go w Raju rozkoszy… I rozkazał mu, mówiąc: Z każdego drzewa rajskiego jedz, ale z drzewa wiadomości dobrego i złego nie jedz; bo którego dnia będziesz jadł z niego, śmiercią umrzesz14

„Ale… Wąż był chytrzejszy nad inne wszystkie zwierzęta ziemne… I rzekł Wąż do niewiasty: żadną miarą nie umrzecie śmiercią. Bo wie Bóg, iż któregokolwiek dnia będziecie jeść z niego, otworzą się oczy wasze: i będziecie jako bogowie15, znający dobro i zło”.16

A w kolejnym apokryfie zobaczymy, jak ów Wąż wspaniale umiał bałamucić:

„Na życie Pana! Bardzo zależy mi na was, bo jesteście jak zwierzęta, ograniczeni przez Boga. Nie chcę jednak, abyście trwali w niewiedzy. Chodź, jedz z tego drzewa, a zobaczysz, jaką osiągniesz chwałę!”17

I znakomicie udało mu się osiągnąć zamierzony cel:

Ujrzała tedy niewiasta, że dobre było drzewo ku jedzeniu i piękne oczom, i na wejrzeniu rozkoszne: i wzięła z owocu jego, i jadła, i dała mężowi swemu, który jadł”.18

Może i ów owoc był wyborny, ale skutki jego skonsumowania już niestety nie:

„I rzekł [Bóg]: Oto Adam stał się jako jeden z nas, wiedzący dobre i złe: teraz tedy, by snadź nie ściągnął ręki swej, i nie wziął też z drzewa żywota, i nie jadł, a byłby żyw na wieki… I wygnał Adama: i postawił przed Rajem Rozkoszy Cherubinów i miecz płomienisty i wirujący, ku strzeżeniu drogi do drzewa żywota… I rzekł Pan Bóg do Węża: Iżeś to uczynił, przeklętyś jest… Położę nieprzyjaźń między tobą a między niewiastą: i między nasieniem twym a nasieniem jej: ono zetrze głowę twoją, a ty czyhać będziesz na piętę jego”19.

I tak zaczęła się historia rodzaju ludzkiego na Ziemi, której i my uczestnikami jesteśmy, która jak miała swój początek, tak będzie miała i kres. Świat, jaki teraz znamy bezpowrotnie przeminie, ale… na to trzeba jeszcze czas jakiś poczekać. Wróćmy jednakowoż do przerwanego wątku:

Chociaż prarodzice, poniewczasie, zrozumieli, że pobłądzili i usiłowali naprawić, co popsuli w swej relacji z Bogiem to tego, co zaszło, już się odwrócić nie dało, dowiedzieli się tylko tyle, że Stwórca ich nie porzucił i dał im nadzieję:

„Adam i Ewa wzięli kamienie i ułożyli je na kształt ołtarza; i zabrali liście z drzew poza ogrodem, […] i rozlali na nie swoją krew. Adam i Ewa stanęli przed ołtarzem i płakali, wznosząc prośby do Boga: „Przebacz nam nasz występek i nasz grzech, i spójrz na nas swoim miłosiernym okiem […] spójrz na naszą krew, która jest składana w ofierze na tych kamieniach i przyjmij ją z naszych rąk, jak niegdyś przyjmowałeś śpiew, którym uwielbialiśmy Cię na początku, gdy żyliśmy w Ogrodzie”. Wonczas miłosierny i dobry Bóg, miłujący człowieka, spojrzał na Adama i Ewę, i na ich krew, którą złożyli jako ofiarę dla Niego; chociaż im tego nie nakazał […] i przyjął ich ofiarę. I posłał Bóg spośrodkaSwojej obecności jasny ogień, który strawił ich ofiary. […] I stało się słowo Boże do Adama, i rzekł do niego: „O Adamie, tak jak ty, któryś przelał krew swoją, tak i ja przeleję moją krew, kiedy sta się ciałem z nasienia twego. A jak ty umrzesz, Adamie, tak też ja umrę, a jak żeś zbudował ołtarz, tak też ja uczynię Ziemię ołtarzem dla siebie. Jak ty ofiarowałeś dla mnie swoją krew, tak ja złożę moją krew na ołtarzu Ziemi. Jak ty prosiłeś o przebaczenie za pośrednictwem twej krwi, tak ja wyleję moją krew na odpuszczenie grzechów i zgładzę nią twe występki. I oto teraz przyjąłem wasze ofiary, Adamie, lecz dni przymierza, które z tobą zawarłem, nie wypełniły się jeszcze. Gdy się one wypełnią, to sprowadzę cię na powrót do ogrodu”20.

Tymczasem jednak, nim się owa obietnica wypełnić miała, nie było innego wyjścia, tylko jakoś ułożyć sobie życie tam, gdzie ich własna głupota i nieposłuszeństwo rzuciły, a że ciężko im było żyć tylko we dwoje dlatego:

„… Adam poznał21 Ewę, żonę swoją, która poczęła i porodziła Kaina, i rzekła: Otrzymałam męża od Pana. I porodziła zasię brata jego Abla; i był Abel pasterzem owiec, a Kain był rolnikiem. I stało się po wielu dniach, iż przyniósł Kain z owocu ziemi ofiarę Panu. Także i Abel przyniósł z pierworodztw trzód swoich i z tłustości ich; i wejrzał Pan na Abla i na ofiarę jego. Ale na Kaina i na ofiarę jego nie wejrzał; i rozgniewał się Kain bardzo […] I rozmawiał Kain z Ablem bratem swoim. I stało się, gdy byli na polu, że powstał Kain na Abla brata swego, i zabił go. I rzekł Pan do Kaina: Gdzież jest Abel brat twój? Który odpowiedział: Nie wiem; izalim ja stróżem brata mego? I rzekł Bóg: Cóżeś uczynił? Głos krwi brata twego woła do mnie z ziemi. Teraz tedy przeklętym będziesz na ziemi, która otworzyła usta swe, aby przyjęła krew brata twego z ręki twojej”22.

„Tedy odszedł Kain od oblicza Pańskiego i mieszkał w ziemi Nod, na wschód słońca od Eden. […] I poznał jeszcze Adam żonę swą, która urodziła syna, i nazwała imię jego Set, mówiąc: Dał mi Bóg inne potomstwo miasto Abla, którego zabił Kain. Setowi też urodził się syn i nazwał imię jego Enosz. Na ten czas poczęto wzywać imienia Pańskiego”.23

Zabójstwo, jakiego dopuścił się Kain, na bracie swym Ablu, nie było tylko buntem przeciw Bogu i straszliwym grzechem, ale i tym, co uświadomiło Prarodzicom, czym jest śmierć. Pojęli, że nie będą istnieć w tej rzeczywistości wiecznie. Jesteś i za chwile może cię już nie być… Nietrudno sobie wyobrazić sobie szok, jaki wówczas przeżyli. Ale życie toczyło się dalej, więc, jak nam mówi jeszcze inny apokryf, kiedy brakło Abla, a Kain wywędrował precz od domu:

„… Adam i Ewa, jego żona, zrodzili jeszcze dziewięcioro dzieci. […] Set wziął Azurę, swoją siostrę za żonę […] i ona urodziła mu Enosza”.24

Niestety: „I za czasów Enosza synowie człowieczy dalej buntowali się i grzeszyli przeciw Bogu powiększając gniew Pana przeciw synom człowieczym. I synowie człowieczy szli i służyli innym bogom25 i zapominali o Panu, który ich stworzył na ziemi”.26

Wtedy to, w tych coraz gorszych czasach, kiedy świat i rodzaj ludzki coraz bardziej oddalał się od Nieskończonego Dobra, Miłości i Prawdy, zapadając się w samolubstwo i zbrodnię i zbliżył się tak blisko, że już bliżej chyba nie było można do Kłamcy, Mordercy i Przeciwnika:

„[…] Enosz pojął Noam, swoją siostrę, za żonę. Ta urodziła mu syna […] i dał mu imię Kenan […] Kenan pojął sobie żonę Mualalet, swoją siostrę. Ona urodziła mu syna. […] Dał mu na imię Mahalalel. Mahalalel pojął sobie żonę imieniem Dina, córkę Barakiela, córkę swego stryja. Ona urodziła mu syna […]. On dał mu na imię Jared27 ze względu na to, iż w jego czasach aniołowie Pana, którzy byli zwani Czuwającymi, zstąpili na ziemię, aby uczyć synów ludzkich i zaprowadzić sąd i sprawiedliwość na ziemi. […]. Jared pojął sobie żonę imieniem Baraka. Ona urodziła mu syna […]. On dał mu na imię Henoch. Ten był pierwszym z synów ludzkich, urodzonych na ziemi, który poznał pismo, wiedzę i mądrość. On też zapisał w księdze znaki z nieba według porządku ich miesięcy tak, aby synowie ludzcy mogli poznać (ustanowione) okresy lat, według ich porządku, zachowując wszystkie ich miesiące. Ten był pierwszym, który napisał świadectwo i poświadczył wszystkim ludziom przez wszystkie pokolenia na ziemi. Opisał on wszystkie tygodnie lat jubileuszy28, i ukazał dni poszczególnych lat. Ustawił porządek miesięcy i opisał wszystkie szabaty w roku, tak jak to mu przez nas [aniołów] dane było poznać. I on zobaczył we śnie29 to, co było, i to, co będzie, tak jak się to będzie działo wśród ludzi przez wszystkie pokolenia aż do dnia sądu. On zobaczył i poznał wszystko, następnie napisał swoje świadectwo i złożył świadectwo na ziemi przeciwko wszystkim potomkom ludzkim wszystkich pokoleń. […] Henoch pojął sobie żonę imieniem Edni, córkę Danela, swego stryja, i […] ona urodziła mu syna. Henoch dał mu imię Metuselah. Henoch przebywał z aniołami Boga przez sześć jubileuszy lat.30 Ci zaś pokazali mu wszystko, co jest na ziemi i w niebie, pod panowaniem słońca. Zapisał on wszystko i przedstawił świadectwo wobec Czuwających, tych, którzy zgrzeszyli z córkami ludzkimi, łącząc się z nimi i sprowadzając na siebie nieczystość. Henoch przeciwstawił im swoje świadectwo. Został on zabrany spośród synów ludzkich, a my [aniołowie] zaprowadziliśmy go do ogrodu Eden, by tam otrzymał wielkość i cześć”31.

Zastanawiający jest ten tekst? Owszem, zastanawiający, ale teologowie na ogół są zgodni co do jego interpretacji, uważając, że to jakaś przenośnia co najwyżej! No bo jakże duchy mogą się parzyć z istotami materialnymi?!

Ale… skąd niby wiadomo, że nie mogą? Bo mają różne natury? A może raczej dlatego, że to przeciwne ich naturze!

Niby tak, lecz czy nie jest przeciwne naturze, że na przykład mężczyźni parzą się z mężczyznami, kobiety zaś z kobietami?

Już słychać głosy protestu: co to za porównanie?! Przecież tu chodzi o zupełnie inne… jakby to powiedzieć… gatunki, rodzaje.

No dobrze. A ludzie ze zwierzętami?

To już bliższe i możliwe, ale zarówno ludzie, jak i zwierzęta należą do świata materii. Lecz i tak potomstwa nie wydadzą.

Ale co my tak naprawdę wiemy o świecie tzw. duchowym? Zresztą, w tym momencie nie jest to aż tak ważne, samo Pismo Święte bowiem potwierdza owe wcześniej opisane zdarzenia, a dokładniej Księga Rodzaju:

„A gdy zaczęło przybywać ludzi na powierzchni ziemi i rodziły się im córki, synowie prawdziwego Boga zaczęli zwracać uwagę na córki ludzkie, jako że były piękne; i pojmowali za żony wszystkie, które sobie wybrali. […] W owych dniach byli na ziemi nefilimowie, a także potem, gdy synowie prawdziwego Boga dalej współżyli z córkami ludzkimi i one rodziły im synów; byli to mocarze, którzy istnieli od dawna, ludzie sławni”.32

Septuaginta zaś ten sam fragment tłumaczy tak:

„Ludzi zaczęło szybko przebywać na ziemi, a wśród urodzonych u nich były także córki. Kiedy synowie Boga zobaczyli, że córki ludzi są piękne, wzięli sobie niektóre za żony, wybierając je z wszystkich innych. (…) W tamtych czasach żyli na ziemi olbrzymi, a także później, kiedy to synowie Boga zbliżali się do córek ludzi i rodzili sobie przez nie potomków, to oni byli pradawnymi olbrzymami, sławnymi ludźmi”.33

To zaś i potwierdza i rozwija Księga Henocha, niby apokryficzną… ale nie w całym chrześcijaństwie, a ponadto jest ona – jako wiarygodna – cytowana na kartach Nowego Testamentu. Co więc owa księga mówi?

„Kiedy ludzie rozmnożyli się, urodziły im się w owych dniach ładne i piękne córki. Ujrzeli je synowie nieba, aniołowie, i zapragnęli ich. Jeden drugiemu powiedział: „Chodźmy, wybierzmy sobie żony z córek ludzkich i spłódźmy sobie dzieci”. Szemihaza, który był ich dowódcą, powiedział do nich: „Obawiam się, że może nie zechcecie tego zrobić i że tylko ja sam poniosę karę za ten wielki grzech”. Wszyscy, odpowiadając mu, rzekli: „Przysięgnijmy wszyscy i zwiążmy się przekleństwami, że nie zmienimy tego planu, ale doprowadzimy zamiar do skutku”. Następnie wszyscy razem przysięgli i związali się wzajemnie przekleństwami. Było ich wszystkich dwustu. Zstąpili na Ardis, szczyt góry Hermon. Nazwali ją górą Hermon, albowiem na niej przysięgali i związali się wzajemnie przekleństwami. Te są imiona ich przywódców: Szemihaza, ich dowódca, Urakiba, Ramiel, Kokabiel, Tamiel, Ramiel, Daniel, Ezekiel, Barakiel, Asael, Armaros, Batriel, Ananiel, Zakiel, Samsiel, Sartael […], Turiel, Jomiel, Araziel. Są to dowódcy dwustu aniołów i wszystkich innych z nimi.

Wzięli sobie żony, każdy po jednej. Zaczęli do nich chodzić i przestawać z nimi. Nauczyli je czarów i zaklęć i pokazali im, jak wycinać korzenie i drzewa. Zaszły one w ciążę i zrodziły wielkich gigantów. […] Pożerali oni wszelki znój ludzki, a ludzie nie potrafili ich utrzymać. Giganci obrócili się przeciwko ludziom, aby ich pożreć. I grzeszyli przeciw ptakom, zwierzętom, gadom i rybom. Pożerali mięso jedni drugich i pili zeń krew. Wtedy ziemia poskarżyła się na nieprawych.34

Ale życie toczyło się w wyżłobionych koleinach… Ludzie się rodzili i umierali, żenili i za mąż wydawali… toteż nic w tym dziwnego, że:

„Metuselah pojął za żonę Ednę, córkę Azriala, swego stryja. Zrodził z nią syna i nazwał go imieniem Lamech. […] Lamech pojął sobie za żonę Betenos35, córkę Barakiela, swego stryja”36.

I teraz wreszcie dochodzimy do najciekawszego:

„(A gdy Lamech, syn Metuselaha37, spostrzegł, iż Bitenosz jest ciężarna, powiedział:) Oto wówczas pomyślałem sobie w (głębi) mego serca, że ciąża ta jest od stróżów, od świętych, lub od gigan[tów…] Moje serce wahało się co do tego dziecka […] Wtedy, ja Lamech, przestraszyłem się. Poszedłem do Bitenosz, [mojej] żo[ny, i powiedziałem…] (na Świętego) i Wiecznego, na Najwyższego, na Wielkiego Pana, na Króla Wi[eków…], (musisz mi wyjawić, czy parzyłaś się) z […] synami nieba, że zgodnie z prawdą masz mi wyjawić, bez kłamstw, czy ten […] (płód pochodzi ode mnie), na króla wszystkich wieków, że szczerze ze mną rozmawiasz i bez kłamstw […] Wówczas Bitenosz, moja żona, odezwała się do mnie z wielką gwałtownością. Pł[akała…] i powiedziała: O mój bracie i mój panie! Przypomnij sobie moją rozkosz […] (Lecz nie przypomniałem sobie by mój członek) […] i moja dusza przebywała we wnętrzu jej pochwy. I ja szczerze wszystko [ci wyjawię]. Wtedy bardzo odmieniło się moje serce […] a kiedy zobaczyła Bitenosz, moja żona, że moja twarz zmieniła się, […] wówczas powściągnęła swe wzburzenie. Rozmawiała ze mną, mówiąc mi: O mój panie i mój bracie! Przypomnij sobie moją przyjemność. Przysięgam ci na Wielkiego Świętego, na Króla Ni[ebios…], że z ciebie jest to nasienie, z ciebie jest ta ciąża, z ciebie powstał [ten] owoc […] a nie z kogoś obcego, i nie z żadnych stróżów38, ani z żadnych synów niebi[os. Dlaczego wyraz] twojej twarzy tak się zmienił i tak zniekształcił, a twój duch jest tak przygnębiony? […] Przecież ja szczerze z tobą rozmawiam. […] Wówczas ja, Lamech, pobiegłem do Metuselacha, mojego ojca, i wszystko mu [wyznałem, by poszedł i zapytał Henocha], swego ojca, i wszystkiego od niego rzetelnie się dowiedział. Jest on bowiem ulubi[onym i umiłowanym (stróżów, synów niebios i chodzi razem ze stróżami, synami niebios) … ze świętymi] ma wyznaczony dział i wszystko mu wyjawiają. Kiedy usłyszał Metuselach [te słowa], [pobiegł] do Henocha, swojego ojca, aby dowiedzieć się od niego wszystkiego zgodnie z prawdą […] […] Przeszedł wzdłuż kraj, aż do Parwaim, i tam odnalazł [Henocha, swojego ojca…] I powiedział do Henocha, swojego ojca: O mój ojcze i mój panie! Do ciebie [przybywam…] […] i mówię ci: Nie złość się na mnie, że tutaj przybyłem do cie[bie…] respekt przed tobą (bowiem czuję) […]39

Tu się co prawda tekst urywa, ale jego dalszy ciąg mamy w księgach Henocha i Jubileuszy:

„[Henoch opowiada] […] syn mój Matuzalem wziął dla swojego syna Lamecha żonę, która zaszła od niego w ciążę i urodziła syna. Ciało jego było białe jak śnieg i czerwone jak kwiat róży, a włosy na jego głowie [były] białe jak wełna […] miał piękne oczy. Kiedy otworzył swe oczy, napełnił cały dom jasnością jak słońce, tak że cały dom był nad wyraz jasny. Kiedy zabrano go z rąk akuszerki, otworzył swoje usta i mówił o Panu Sprawiedliwości. A jego ojciec Lamech zląkł się z tego powodu, uciekł i udał się do swego ojca Matuzalema. Powiedział do niego: „Urodziłem dziwnego syna. Podobny jest nie do człowieka, ale do dzieci aniołów nieba, jest innego rodzaju, nie jest taki jak my. Jego oczy są jak promienie słońca, a oblicze jego chwalebne. Wydaje mi się, że nie wyszedł on ode mnie, ale od aniołów. […] A teraz, ojcze mój, błagam cię i proszę, abyś poszedł do naszego ojca Henocha i dowiedział się od niego prawdy, albowiem mieszka on z aniołami”. I kiedy Matuzalem usłyszał słowa swego syna, przyszedł do mnie na krańce ziemi, bo usłyszał, że tam się znajduję. Zawołał i usłyszałem jego głos i podszedłem do niego […] A on […] powiedział: „Z bardzo ważnego powodu do ciebie przyszedłem. A teraz posłuchaj mnie, ojcze mój, albowiem urodziło się memu synu Lamechowi dziecko, którego kształt i wygląd nie są takie, jak wygląd człowieka […] Jego ojciec Lamech przestraszył się i uciekł do mnie. On nie wierzy, że on pochodzi od niego, ale sądzi, że [pochodzi] od aniołów nieba. I oto przyszedłem do ciebie, abyś mi powiedział prawdę”. I ja Henoch, odpowiadając, powiedziałem do niego: „[…] powiadom swego syna Lamecha, że ten, który mu się urodził, jest naprawdę jego synem. Nazwij jego imię Noe […] A teraz, synu mój, idź, powiedz twemu synu Lamechowi, że to dziecko, które się narodziło, jest rzeczywiście jego synem i że to nie jest kłamstwo”40.

„[I Lamech] dał [dziecku] na imię Noe, mówiąc: »Ten oto będzie mi pocieszeniem i da mi wytchnienie od mojej pracy na ziemi, która została przeklęta przez Pana«”.41

Tak mówi Biblia i apokryfy, a co znajdziemy u bł. Anny Katarzyny Emmerich?

„A gdy aniołowie upadli, pewna tychże liczba na chwilę żałowała, iż nie zapadła się w głębinę, jak inni, i że tym właśnie później Pan Bóg na miejsce pobytu bezludną, bardzo wysoką i niedostępną przeznaczył górę […]

Ci aniołowie mogli działać na ludzi, o ile ludzie oddalali się od Boga. […] Widziałam, jak potomkowie Kaina stawali się coraz bezbożniejszymi i zmysłowymi. Coraz wyżej wstępowali na ową górę; upadli zaś aniołowie zabrali ze sobą wiele z [ich] niewiast, panując zupełnie nad nimi i pouczając ich we wszystkich sztukach uwodzenia. Dzieci ich były bardzo wielkie, miały wprawę w rozmaitych rzeczach, posiadały też różne dary i były wyłącznymi narzędziami złych duchów. W ten sposób tak na tej górze, jak w całej okolicy powstał zepsuty naród, usiłujący za pomocą gwałtu i uwodzenia także zepsuć potomków Seta. […]

Widziałam bardzo wiele spraw owych wielkoludów, widziałam ich dźwigających wielkie kamienie z łatwością na górę, widziałam, jak coraz wyżej się wspinali i dzieła podziwu godne spełniali. Biegali po ścianach prostopadłych i drzewach […] Potrafili robić obrazy z kamienia i kruszcu, Boga zaś już wcale nie znali, chociaż rozmaitym przedmiotom cześć boską oddawali. Wiedzieli o wszystkim, widzieli wszystko, robili truciznę, trudnili się sztuką czarodziejską i w ogóle wszystkim oddawali się występkom.

Niewiasty wynalazły muzykę; widziałam, jak chodziły, by lepsze pokolenia skusić i występków nauczyć. Widziałam, że nie mieli żadnych domów ani miast, budowali sobie raczej grube, okrągłe wieże z łuszczkowego kamienia, u których dołu mniejsze były zabudowania, prowadzące do wielkich jaskiń, gdzie szkaradne swoje uczynki spełniali.

Po dachach tychże zabudowań [można] było chodzić naokoło, zaś w wieży wchodząc do góry, za pomocą rur w dal patrzeli […] W ten sposób ujrzawszy inne miejscowości, udawali się tam, a podbiwszy wszystko, wszystko oswobadzali i robili bezprawnym. Tę wolność zaprowadzali wszędzie. Widziałam, że dzieci ofiarowali i żywcem zakopywali w ziemi”42.

To ukazano w wizji niemieckiej mistyczce, ale o tym samym mówi przecie i Księga Henocha, dodając na koniec, czym się to wszystko skończyło:

„[Z upadłych aniołów43] Azazel nauczył ludzi wyrabiać miecze, sztylety, tarcze i napierśniki. Pokazał im metale i sposób ich obróbki: bransolety i ozdoby, sztukę malowania oczu i upiększania powiek, bardzo cenne i wyszukane kamienie i wszelki [rodzaj] kolorowych barwników. I świat uległ zmianie. Nastała wielka niegodziwość i wielki nierząd. Pobłądzili, a wszystkie ich drogi stały się zepsute. Amezarak wyuczył zaklinaczy i nacinaczy korzeni, Armaros [nauczył] odklinania, Barakiel [wychował] astrologów, Kokabiel złowieszczów, Tamiel wyuczył astrologów, Asradel nauczył dróg księżyca. Ludzie ginąc, wołali, a głos ich doszedł do nieba.

Wówczas Michał, Gabriel, Suriel i Uriel spojrzeli z nieba i ujrzeli wielką ilość rozlanej krwi na ziemi i wszelką niegodziwość, jakiej dokonano na ziemi. Powiedzieli jeden do drugiego: „Niech zniszczona ziemia zawoła głosem ich krzyków aż do bramy niebios. A teraz, wam to, o Święci niebios, skarżą się dusze ludzi mówiąc: „Zanieście naszą skargę przed Najwyższego”. Rzekli do Pana, Króla: „Panie panów, Boże bogów, Królu królów! Twój chwalebny tron [trwa] po wszystkie pokolenia świata, a twoje imię jest święte i wychwalane przez wszystkie pokolenia świata, błogosławione i chwalebne! Tyś wszystko uczynił i władza nad wszystkim jest Twoja. Wszystko jest jawne i otwarte przed Tobą i widzisz wszystko i nie ma niczego, co mogłoby być przed Tobą ukryte. Zobacz więc, co uczynił Azazel, jak nauczył wszelkiej niegodziwości na ziemi i odsłonił odwieczne tajemnice przechowywane w niebie. Semiaza nauczył zaklęć, ten, któremu dałeś władzę, aby panował nad tymi, którzy są z nim. Pospołu poszli do córek ludzkich i spali z tymi kobietami i stali się nieczyści i objawili im te grzechy. Kobiety zrodziły gigantów i przez to cała ziemia napełniła się krwią i niegodziwością. Teraz zaś dusze zmarłych wołają i skarżą się. Aż do bram niebios skarga ich dotarła, bo nie mogą przemóc niegodziwości popełnionej na ziemi. Ty wiesz wszystko, zanim coś się stanie i znasz ich sprawę. Jednak nic nam nie mówisz. Co mamy z nimi począć?”

Wówczas Najwyższy, Wielki i Święty odezwał się. Posłał Arsialaiura do syna Lamecha44, mówiąc mu: „Powiedz mu w moim imieniu: ‚Ukryj się!’ Wyjaw mu nadchodzący koniec, albowiem cała ziemia zostanie zniszczona. Na całej ziemi nastanie potop i to, co na niej się znajduje, ulegnie zniszczeniu. A teraz naucz go, jak ma uciec i jak jego potomstwo ma przeżyć na ziemi”. Następnie Pan powiedział do Rafała: „Zwiąż Azazela za ręce i nogi i wrzuć go do ciemności. Otwórz pustynię, która jest w Dudael, i wrzuć go tam. I rzuć na niego chropowate i ostre kamienie i przykryj go ciemnością. Niech tam przebywa na zawsze! Przykryj jego oblicze, żeby nie mógł widzieć światła I żeby w wielki dzień sądu mógł być wrzucony do ognia. Ożyw ziemię, którą zniszczyli aniołowie, i zapowiedz uzdrowienie ziemi, albowiem ja ożywię ziemię tak, że nie wszyscy synowie ludzcy wyginą z powodu wszelkiej tajemnicy, którą [aniołowie] dali poznać i nauczyli swych synów. Cała ziemia została zrujnowana nauką dzieł Azazela i jemu przypisz cały grzech!”. Pan powiedział do Gabriela: „Wystąp przeciwko bękartom i rozpustnikom i przeciwko synom nierządu i zgładź synów nierządu i synów Czuwających45 z pośrodku ludzi. Odeślij ich, poślij ich jednego przeciwko drugiemu, niech się wygubią w bitwie, bo długość dni nie będzie im dana. Będą cię oni wszyscy prosić, bo spodziewają się życia wiecznego i że każdy z nich będzie żył pięćset lat”. A do Michała Pan powiedział: „Idź, powiadom Szemihazę i innych, którzy są z nim, którzy połączyli się z kobietami i ulegli z nimi zepsuciu z wszelką ich nieczystością. Kiedy wszyscy ich synowie wzajemnie się pozabijają i kiedy ujrzą zniszczenie swych umiłowanych, zwiąż ich na siedemdziesiąt pokoleń pod wzgórzami ziemi aż do dni sądu i ich spełnienia, aż dopełni się sąd przeznaczony na całą wieczność. W owych dniach zaprowadzą ich do otchłani ognia na męki i zostaną zamknięci w więzieniu na całą wieczność. Wówczas [Szemihaza] zostanie spalony i unicestwiony wraz z nimi. Zostaną razem związani aż do końca wszystkich pokoleń. Zniszcz wszystkie dusze lubieżne i synów Czuwających, bo zepsuli oni ludzi. Zniszcz wszelkie zło z powierzchni ziemi, a wszelkie złe dzieło ustanie. Niech pojawi się roślina sprawiedliwości i prawdy, a czyny staną się błogosławieństwem. Sprawiedliwość i prawdę będą sadzić w radości na zawsze. A teraz wszyscy sprawiedliwi ocaleją i żyć będą [tak długo aż] zrodzą tysiące. Wszystkie dni ich młodości i ich starości dopełnią się w pokoju. W owych dniach cała ziemia napełniona zostanie sprawiedliwością i cała zostanie zasadzona drzewami i napełni się błogosławieństwem. Zasadzą na niej wszelkie przyjemne drzewa, zasadzą na niej winorośle, a winorośl, która zostanie na niej zasadzona, wyda obfity owoc. Wszelkie nasienie, które na niej będzie posiane, każda miara wyda tysiąc, a każda miara oliwek wyda dziesięć bat oliwy. Wy natomiast oczyśćcie ziemię z wszelkiego zła i z wszelkiej nieprawości, i z wszelkiej nieczystości, którą przyniesiono na ziemię. Usuńcie je z ziemi. Wszyscy synowie ludzcy będą sprawiedliwi i wszystkie narody błogosławić i służyć mi będą. Ziemia zostanie oczyszczona z wszelkiego zepsucia, z wszelkiego grzechu, z wszelkiego gniewu i z wszelkiej udręki. Nie ześlę więcej na nią potopu po wszystkie pokolenia na wieki.46

To, co zapisano w Księdze Henocha, potwierdzają też słowa z Księgi Jubileuszów:

„Pan powiedział” „Wszystko, co znajduje się na stałej ziemi, niech będzie zniszczone: ludzie, bydło, zwierzęta i ptaki powietrzne i wszystko, co porusza się po ziemi”. Noemu zaś rozkazał, aby uczynił dla siebie arkę, tak aby mógł ocalić siebie od wód potopu. Noe uczynił arkę dokładnie tak, jak mu to zostało przykazane […] Noe wszedł do arki […] Wszedł on sam i wszystko, co mu przyprowadziliśmy [my, dobrzy aniołowie], weszło do arki. A Pan zamknął arkę z zewnątrz […] Pan otworzył siedem wodnych bram nieba, ujścia źródeł i wielkich głębin o liczbie siedem. Bramy wodne zsyłały wodę przez czterdzieści dni i czterdzieści nocy, a źródła i głębiny wydały tyle wody, aż cały świat zapełnił się wodą. […] [Po potopie jednak] skażone demony zaczęły zwodzić dzieci synów Noego, prowadząc ich do głupoty i zatracenia. Synowie więc Noego przybyli do Noego, ich ojca, i opowiedzieli mu o demonach, które zwodzą, oślepiają i zabijają jego potomków. On modlił się do Pana, mówiąc: „Boże duchów cielesnych, Ty, który byłeś dla mnie miłosierny […] pobłogosław mnie i moich synów, abyśmy mogli wzrastać, rosnąc w liczbę i wypełnić ziemie. Ty wiesz, co uczynili Czuwający, ojcowie tych duchów, za dni moich. Te duchy teraz żyją. Zamknij je i przenieś do miejsca sądu. Nie pozwól, by były przyczyną zepsucia pośród synów Twego sługi. O mój Boże, przecież one są okrutne i zostały stworzone do zniszczenia. Nie pozwól […] aby posiadały moc nad dziećmi sprawiedliwych teraz i na zawsze”. I Pan nasz Bóg, przemówił do nas [dobrych aniołów], abyśmy ich związali. Wtedy główny duch Mastema przybył i przemówił w ten sposób: „O Panie, Stworzycielu, pozostaw niektórych z nich dla mnie i każ im słuchać głosu mego. Każ im czynić wszystko, co powiem. Jeżeli bowiem żaden z nich nie pozostanie przy mnie, nie będę w stanie sprawować mojej władzy wśród synów ludzkich; to te duchy są przecież po to, aby psuć i zwodzić przed moim sądem, a zło wśród synów ludzkich jest wielkie”.47

* * *

I czego żeśmy się dowiedzieli? Ano tego, iż część aniołów zbuntowała się przeciw Bogu, przez co upadła i została wypędzona z nieba, czymkolwiek i gdziekolwiek by ono nie było, i straciła swoją chwałę. Ale niektórzy nieupadli aniołowie Pana, którzy byli zwani Czuwającymi, zstąpili na ziemię, aby uczyć synów ludzkich i zaprowadzić sąd i sprawiedliwość na ziemi. Najwyraźniej na polecenie Boga, który nie chciał pozostawiać Prarodziców i ich potomstwa samym sobie – w niewiedzy, ignorancji, niemających pojęcia jak żyć, jak zdobywać środki do życia, jak rozumieć otaczający ich nieznany wcześniej świat i jak się mierzyć z równie nieznaną rzeczywistością. Bo Ogród Rajski najwyraźniej był – jakby można domniemywać –jakimś innym światem niż ten, w którym po upadku się znaleźli.

Część spośród owych aniołów rzetelnie wywiązywała się z poruczonego im zadania, ale część opuszczając Niebo i schodząc na Ziemię, tę ostatnią wybrało na swoje stałe miejsce zamieszkania, tym samym porzucając miejsce dla siebie przeznaczone i jedynie właściwe, a na dodatek współżyjąc z córkami ludzkimi i płodząc z nimi potomstwo, czym popełnili trudne do wyobrażenia przestępstwo krzyżowania się obcych dla siebie gatunków! Dopuszczając się szczególnie odrażającego grzechu: przekroczenia granicy własnegogatunku, by najechać królestwo istot innegogatunku. Odejście od tego, co dla aniołów było przyrodzone i zaspokojenie pożądania wbrew naturze, doprowadziło do największego zagrożenia dla ludzkości, jakie kiedykolwiek zaistniało, do genetycznego skażenia prawie całego, a tym samym unicestwienia jako czegoś odrębnego,rodzaju ludzkiego. Bóg jednak to przerwał i:

„Aniołów […], którzy nie zachowali zakreślonego dla nich okręgu, lecz opuścili własne mieszkanie, trzyma w wiecznych pętach w ciemnicy na wielki dzień sądu. Tak też Sodoma i Gomora i okoliczne miasta, które w podobny do nich sposób oddały się rozpuście i przeciwnemu naturze pożądaniu cudzego ciała, stanowią przykład kary ognia wiecznego za to”.48

„Bóg bowiem nie oszczędził aniołów, którzy zgrzeszyli, lecz strąciwszy do otchłani, umieścił ich w mrocznych lochach, aby byli zachowani na sąd. Również starożytnego świata nie oszczędził, lecz ocalił jedynie ośmioro wraz z Noem, zwiastunem sprawiedliwości, zesławszy potop na świat bezbożnych”.49

Gdyby nie potop, z którego na wyraźną interwencję Boga uratowała się tylko jedna rodzina, której członkowie byli najwyraźniej genetycznie nieskażeni, to znaczy nie byli hybrydami anielsko–ludzkimi, Stwórca okazałby się kłamcą, na dodatek istotą słabszą od Szatana, z którym już wtedy przegrałby starcie. Puste by bowiem były słowa, jakie skierował do niego w Edenie: Położę nieprzyjaźń między tobą a między niewiastą: i między nasieniem twym a nasieniem jej: ono zetrze głowę twoją… – ponieważ nie byłoby nasienia ludzkiego i nasienia węża. Wszystko zostałoby przemieszane. Kto zatem miałby kogo przemóc? Kogo więc miałby Pan Bóg odkupić? Czyj grzech zgładzić? Rodzaj ludzki bowiem bezpowrotnie by wyginął, a jego miejsce zajął rodzaj innych istot, stworzonych nie na obraz i podobieństwo Boże, lecz hybryd ludzko–anielskich, a być może i ludzko–zwierzęcych, anielsko–zwierzęcych, bądź w jeszcze innych, bardziej zawiłych i skomplikowanych konfiguracjach…

Bajki? Nazbyt wybujała wyobraźnia?

Takie zarzuty można by stawiać jeszcze pół wieku temu, ale dziś? Dziś już nasze pokolenie jest w stanie wyprodukować takie hybrydy ludzko–zwierzęce (choć o aniołach jako realnych istotach nadal nic nie wiemy), a przecież wiedza, którą dysponujemy to pewnie ledwie ułomek tej wiedzy, jaką posiadali nasi przedpotopowi przodkowie…

A Wielki Bój, który się rozpoczął w Niebie, przetoczył przez Eden i objął cały okrąg Ziemi, wciąż trwa… Szatan staje się coraz bardziej zuchwały i zajmuje coraz większe obszary i okręgu ziemskiego i ludzkich serc…

Więc jeśli tedy zakryta jest Ewangelia nasza, zakryta jest przed tymi, którzy giną. W których bóg świata tego [czyli Szatan] oślepił zmysły, to jest w niewiernych, aby im nie świeciła światłość Ewangelii chwały Chrystusowej, który jest wyobrażeniem Bożym”50.

Bo chociaż Pan Bóg potopem unicestwił skażonych ludzi, to jednak zachował część potomstwa Czuwających, które nie ustaje w deprawowaniu rodzaju ludzkiego. Bo nie powinniśmy zapominać, że to Szatan jest bogiem i władcą tego świata, o czym nas poinformował wprost, bez owijania w bawełnę sam Zbawiciel, Bóg wcielony Pan Chrystus Jezus.

Nadejdzie jednak dzień, że ów Wielki Bój ustanie… Jego przełom już nastąpił… ponad dwa tysiące lat temu… Dawno? Dla nas dawno, ale:

„Wiedzcie przede wszystkim to, że w dniach ostatecznych przyjdą szydercy z drwinami, którzy będą postępować według swych własnych pożądliwości. I mówić: Gdzież jest przyobiecane przyjście jego? Odkąd bowiem zasnęli ojcowie, wszystko tak trwa, jak było od początku stworzenia. Obstając przy tym, przeoczają, że od dawna były niebiosa i była ziemia, która z wody i przez wodę powstała mocą Słowa Bożego, przez co świat ówczesny, zalany wodą, zginął. Ale teraźniejsze niebo i ziemia mocą tego samego Słowa zachowane są dla ognia i utrzymane na dzień sądu i zagłady bezbożnych ludzi. Niech to jedno, umiłowani, nie uchodzi uwagi waszej, że u Pana jeden dzień jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień. Pan nie zwleka z dotrzymaniem obietnicy, chociaż niektórzy uważają, że zwleka, lecz okazuje cierpliwość względem was, bo nie chce, aby ktokolwiek zginął, lecz chce, aby wszyscy przyszli do upamiętania. A dzień Pański nadejdzie jak złodziej; wtedy niebiosa z trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone stopnieją, ziemia i dzieła ludzkie na niej spłoną. Skoro to wszystko ma ulec zagładzie, jakimiż powinniście być wy w świętym postępowaniu i w pobożności, jeżeli oczekujecie i pragniecie gorąco nastania dnia Bożego, z powodu którego niebiosa w ogniu stopnieją i rozpalone żywioły rozpłyną się? Ale my oczekujemy, według obietnicy nowych niebios i nowej ziemi, w których mieszka sprawiedliwość. Przeto, umiłowani, oczekując tego, starajcie się, abyście znalezieni zostali przed nim bez skazy i bez nagany, w pokoju. A cierpliwość Pana naszego uważajcie za ratunek, jak i umiłowany brat nasz, Paweł, w mądrości, która mu jest dana, pisał do was; tak też mówi we wszystkich listach, gdzie o tym się wypowiada; są w nich pewne rzeczy niezrozumiałe, które, podobnie jak i inne pisma, ludzie niewykształceni i niezbyt umocnieni przekręcają ku swej własnej zgubie. Wy tedy, umiłowani, wiedząc o tym wcześniej, miejcie się na baczności, abyście, zwiedzeni przez błędy ludzi nieprawych, nie dali się wyprzeć z mocnego swego stanowiska”51.

Najpiękniejsze zaś zakończenie całej tej ponurej historii daje nam św. Jan, w swojej Apokalipsie:

„Potemem widział niebo nowe i ziemię nową; albowiem pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęła, a morza już więcej nie było. A ja Jan widziałem ono święte miasto, Jeruzalem nowe, zstępujące z nieba od Boga zgotowane, jako oblubienicę ubraną mężowi swemu. I słyszałem głos wielki z nieba mówiący: „Oto przybytek Boży z ludźmi, i będzie mieszkał z nimi; a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi, będąc Bogiem ich”. I otrze Bóg wszelką łzę z oczów ich; a śmierci więcej nie będzie ani smutku, ani krzyku, ani boleści nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy pominęły. I rzekł ten, który siedział na stolicy: „Oto wszystko nowe czynię”. I rzekł mi: „Napisz: bo te słowa są wierne i prawdziwe”. I rzekł mi: Stało się. Jam jest Alfa i Omega, początek i koniec. Ja pragnącemu dam darmo ze źródła wody żywej. Kto zwycięży, odziedziczy wszystko i będę mu Bogiem, a on mi będzie synem. Lecz bojaźliwym i niewiernym, i obmierzłym, i mężobójcom, i wszetecznikom, i czarownikom, i bałwochwalcom, i wszystkim kłamcom część ich dana będzie w jeziorze gorejącym ogniem i siarką: Taka jest śmierć wtóra. Tedy przyszedł do mnie jeden z onych siedmiu Aniołów, którzy mieli siedem czasz napełnionych siedmioma plagami ostatecznymi, i mówił ze mną, i rzekł: „Chodź sam, okażę ci oblubienicę, małżonkę Barankową”. I zaniósł mię w duchu na górę wielką i wysoką, i okazał mi miasto wielkie, ono święte Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, mające chwałę Bożą, którego światłość podobna była kamieniowi najkosztowniejszemu, jako kamieniowi jaspisowi, na kształt kryształu przezroczystemu; i mające mur wielki i wysoki, mające bram dwanaście, a na onych bramach dwanaście Aniołów i imiona napisane, które są dwanaście pokoleń synów Izraelskich. […] A położenie miasta onego jest czworograniaste, a długość jego taka jest, jako i szerokość. I pomierzył miasto ono trzciną na dwanaście tysięcy stadiów; a długość i szerokość i wysokość jego równe są52. […] Alem kościoła nie widział w nim; albowiem Pan, Bóg wszechmogący, jest kościołem jego, i Baranek. A nie potrzebuje to miasto słońca ani księżyca, aby świeciły w nim; albowiem chwała Boża oświeciła je, a świecą jego jest Baranek. A narody, które będą zbawione, będą chodziły w świetle jego, a królowie ziemscy chwałę i cześć swoją do niego przyniosą. A bramy jego nie będą zamknięte we dnie; albowiem tam nocy nie będzie. I wniosą do niego chwałę i cześć narodów. I nie wnijdzie do niego nic nieczystego i czyniącego obrzydliwość i kłamstwo, tylko ci, którzy są napisani w księgach żywota Barankowych53”.

I nawet księga średniowiecznych heretyckich gnostyków nie ośmiela się tego zanegować i potwierdza to słowami:

„…pobożni zaś ludzie zajaśnieją jak słońce w Królestwie ich Ojca. Doprowadzi ich [Chrystus] do tronu niewidzialnego Ojca i powie: „Oto Ja i dzieci Moje, które Mi dał Bóg. O Pobożny! Świat Ciebie nie poznał; zaiste Ja ciebie poznałem, albowiem Tyś Mnie posłał”. Wtedy odpowie Ojciec Synowi Swojemu: „Synu Mój ukochany! Siądź po prawicy Mojej, zanim nie rzucę do stóp Twoich Twych wrogów, tych, którzy Mnie odrzucili i mówili: „My jesteśmy bogami i nie ma innego Boga, prócz nas; tych, którzy proroków Twoich zabijali i prześladowali ludzi Twoich pobożnych; i przepędzisz ich w ciemność zewnętrzną. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Wtedy zasiądzie Syn Boży po prawicy Ojca Swojego i Ojciec da rozkaz aniołom Swoim, poprowadzić ich i rozmieścić ich jako chóry anielskie54, by przyodziać ich w szatę czystą (nieskazitelną), i da im niewiędnące korony i trony niewzruszone, a Bóg będzie przebywać wśród nich. I nie będą oni doświadczać ni głodu, ni pragnienia, słońce nie zajdzie nad nimi, ani skwar [nie będzie ich męczyć]. Bóg osuszy każdą łzę oczu ich, a [Syn] zapanuje z Ojcem na wieki wieków”.55

1Andrzej J. Sarwa, Świat przedpotopowy, 2019, niepublikowany wydruk komputerowy.

2Księga Rodzaju, fragmenty rozdziału 1, wersy 1 i 27, Biblia Gdańska, wedle edycji z 1632 r. Pisownię uwspółcześniono, wyróżnienia pochodzą od autora książki.

3Księga Jaskini Skarbów to jest Me`Ârath Gazzê – Księga Następstwa Pokoleń, czyli Historia patriarchów, królów i ich następców od stworzenia świata do ukrzyżowania Chrystusa, przełożyła MagdalenaUram, Sandomierz 2010, s. 10–11.

4Vita Adae et Evae, Rozdział XIV, wersy 1–14, przeł. Andrzej Sarwa, [w:] „The Apocrypha and Pseudepigrapha of the Old Testament”, R.H. Charles, Oxford: Clarendon Press, 1913, wyróżnienia pochodzą od autora książki.

5Księga Jaskini Skarbów…, s. 12.

6Właściwie: Anna Katharina Emmerick (1774–1824) – niemiecka mistyczka, wizjonerka i stygmatyczka, błogosławiona Kościoła katolickiego.

7Do pierwotnej ich liczby. To znaczy, że inne istoty wolne i rozumne muszą zająć miejsce upadłych, aby liczba istot moralnie doskonałych się dopełniła.

8Żywot i bolesna męka Pana Naszego Jezusa Chrystusa i Najświętszej Matki Jego Maryi, wraz z tajemnicami Starego Przymierza, według widzeń świątobliwej Anny Katarzyny Emmerich. Z zapisków Klemensa Brentano. Przełożył na język polski Ks. Wł. Rakowski, wg edycji internetowej – http://pasja.wg.emmerich.fm.interiowo.pl/ [dostęp: 3 października 2016 r.], wyróżnienia pochodzą od autora książki.

9Księga pszczoły, przełożył Jarosław Zachwieja, Sandomierz 2010, s. 22, wyróżnienia pochodzą od autora książki.

10Tu: Smok to Szatan, gwiazdy to aniołowie.

11Apokalipsa św. Jana, 12, 3–12 cyt. – Biblia Tysiąclecia, wyróżnienia pochodzą od autora książki.

12Księga Izajasza 14,12–15 – Biblia Tysiąclecia, wyróżnienia pochodzą od autora książki.

13Księga Jaskini Skarbów…, s. 12.

14Księga Rodzaju, Rozdział 2 wersy od 15 do 17, Biblia w przekładzie Ks. Jakuba Wujka, SI, wedle edycji z 1593 r. Pisownię nieco uwspółcześniono, a wyróżnienia pochodzą od autora książki.

15W Septuagincie ten fragment wygląda nieco inaczej: „…otworzą się wasze oczy i będziecie bogami, którzy rozpoznają dobro i zło” – za BPK.

16Księga Rodzaju, fragmenty rozdział 3 wers 1 i 4, Biblia w przekładzie Ks. Jakuba Wujka…

17Armeńska pokuta Adama (Paenitentia Adae – armeniace), Rozdział 44, wers 18, przeł. ks. Antoni Tronina, [w:] VOX PATRUM 31 (2011) t. 5.

18Księga Rodzaju, fragmenty rozdział 3 wers 6, Biblia w przekładzie Ks. Jakuba Wujka…

19Księga Rodzaju, fragmenty rozdział 3, wers 22–24 i wers 15; błąd w jego tłumaczeniu, a wyróżnienia pochodzą od autora książki, Biblia w przekładzie Ks. Jakuba Wujka…

20The First Book Of Adam And Eve Also Called The Conflict of Adam and Eve with Satan: Rozdział XXIII, wersy 4–8 i Rozdział XXIV, wersy 1–7, przeł. Andrzej Sarwa, [w:] The Forgotten Books of Eden, by Rutherford H. Platt, Jr, [1926], wyróżnienia pochodzą od autora książki.

21Tu: współżył z nią płciowo.

22Księga Rodzaju, fragmenty rozdziału 4, wersy od 1 do 11, z Biblii Gdańskiej, wedle edycji z 1632 r. Pisownię uwspółcześniono, wyróżnienia pochodzą od autora książki.

23Księga Rodzaju, fragmenty rozdziału 4, wersy 16 i 25, z Biblii Gdańskiej, wedle edycji z 1632 r. Pisownię uwspółcześniono, wyróżnienia pochodzą od autora książki.

24Księga Jubileuszów, przeł. Andrzej Kondracki, Rozdział 4, wers 10, [w:] Apokryfy Starego Testamentu, opracowanie i wstępy Ks. Ryszard Rubinkiewicz SDB, Warszawa 1999.

25Bardzo ogólnie i mało precyzyjnie: bytom duchowym, które Bóg Najwyższy stworzył przed człowiekiem, czyli aniołom i to aniołom upadłym, które zapragnęły zająć miejsce Boga i zażądały boskiej czci.

26Księga Jaszera, o której mowa w Księdze Jozuego i Drugiej Księdze Samuela, Rozdział 2, wersy 3 i 4, przełożyła Aneta Pietrykowska, Sandomierz 2013.

27Imię Jared znaczy „pochodzący z nieba”.

28Chronologia podana w Księdze Jubileuszów opiera się na wielokrotności siedem; jubileusze obejmują okresy po 49 lat, po siedem „tygodni lat”.

29W widzeniu, w wizji.

30Okresy po 49 lat każdy.

31Księga Jubileuszów, przeł. Andrzej Kondracki, Rozdział 4, wersy od 11 do 23, [w:] Apokryfy Starego Testamentu, opracowanie i wstępy Ks. Ryszard Rubinkiewicz SDB, Warszawa 1999, wyróżnienia pochodzą od autora książki.

32Księga Rodzaju, rozdział 6, wersy 1–2 i 4 w przekładzie Nowego Świata, wyróżnienia pochodzą od autora książki.

33BPK.

34I księga Henocha, Rozdział 6, wersy od 1 do 8 i Rozdział 7, wersy od 1 do 6, [w:] Apokryfy Starego Testamentu, opracowanie i wstępy Ks. Ryszard Rubinkiewicz SDB, Warszawa 1999, wyróżnienia pochodzą od autora książki.

35Bitenosz.

36Księga Jubileuszów, przeł. Andrzej Kondracki, Rozdział 4, wers 27, [w:] Apokryfy Starego Testamentu, opracowanie i wstępy Ks. Ryszard Rubinkiewicz SDB, Warszawa 1999.

37Matuzalema.

38Czuwających.

39 1QGenAp1 2, 1–26, przeł. Piotr Muchowski, [w:] Rękopisy znad Morza Martwego. Qumran – Wadi Murabba’at – Masada – Nachal Chewer, Kraków 2000, s. 11–12. Skrót 1QGenAp oznacza: 1Q – grota pierwsza w Qumran; Gen – Genesis (Księga Rodzaju); Ap – apokryficzna.

40I księga Henocha, Rozdział 106, wersy od 1 do 18 i Rozdział 107, wers 2, [w:] Apokryfy Starego Testamentu, opracowanie i wstępy Ks. Ryszard Rubinkiewicz SDB, Warszawa 1999, wyróżnienia pochodzą od autora książki.

41Księga Jubileuszów, przeł. Andrzej Kondracki, Rozdział 4, wers 27, [w:] Apokryfy Starego Testamentu, opracowanie i wstępy Ks. Ryszard Rubinkiewicz SDB, Warszawa 1999, wyróżnienia pochodzą od autora książki.

42Żywot i bolesna męka Pana Naszego Jezusa Chrystusa i Najświętszej Matki Jego

43Zdanie w nawiasie kwadratowym zostały dodane przez autora, aby logicznie powiązać ten fragment tekstu z wcześniejszym.

44To jest do Noego.

45To jest aniołów.

46I księga Henocha, Rozdział 8, wersy od 1 do 4, Rozdział 9, wersy od 1 do 11 i Rozdział 10, wersy od 1 do 22, [w:] Apokryfy Starego Testamentu, opracowanie i wstępy Ks. Ryszard Rubinkiewicz SDB, Warszawa 1999, wyróżnienia pochodzą od autora książki.

47Księga Jubileuszów, przeł. Andrzej Kondracki, Rozdział 5, wers 20–25 i Rozdział 10, wersy od 1 do 9, wyróżnienia pochodzą od autora książki.

48List św. Judy Apostoła, Rozdział 1, wersy 6 i 7 – Biblia Warszawska.

492 List św. Piotra Apostoła, Rozdział 2, wersy 4 i 5 – Biblia Warszawska.

50Drugi List św. Pawła Apostoła do Koryntian, rozdział 4, wersy 3 i 4 – Biblia Gdańska.

51Drugi List św. Piotra Apostoła, rozdział 3, wersy od 3 do 17 – Biblia Warszawska.

52Będzie to więc sześcian lub piramida o bokach i wysokości liczących po około 2500 km, co znaczy, że – wedle współczesnej oficjalnej wiedzy – jego górna część będzie wystawała ponad atmosferę ziemską.

53Apokalipsa św. Jana Apostoła, rozdział 21, wersy od 1 do 27 – Biblia Gdańska.

54Na miejsce tych aniołów, którzy na początku zgrzeszyli i upadli.

55Zapytania Jana, Apostoła i Ewangelisty, zadane w wieczerniku Królowi Niebieskiemu: o ustroju tego świata, i o Stwórcy, i o Adamie, [w:] „Tajemna Księga oraz inne katarskie teksty sakralne”, przeł. Andrzej Sarwa, Sandomierz 2009, s. 64–65.

Lucyfer, Belzebub, Lenin… Ostatnie konwulsje szatana. Wielki Reset.

[Stuletni rytm konwulsji Świata]

Andrzej SarwaOnufry Seweryn Krzycki

=============================

Diabelskie szyfry. Sekwencja dziejów świata. Kod roku 17 wydałem pod pseudonimem Onufry Seweryn Krzycki tak więc jeśli ktoś chciałby mieć tę książkę w formie papierowej to jej nie znajdzie pod moim nazwiskiem

a jest ona tutaj: https://ksiegarnia-armoryka.pl/Diabelskie_szyfry_Sekwencja_dziejow_swiata_Kod_roku_17.html

======================================

Rok 1917.

Po straceniu de Andrade mogłoby się zdawać, że „postęp” w Portugalii został ostatecznie zahamowany. Byłby jednak w błędzie, kto by tak uważał. Masoneria nie miała zamiaru rezygnować ze swych planów. I chociaż potrzebowała na to aż wiek cały, to jednak ostatecznie, w roku 1908 najpierw ‘krzewiciele postępu i tępiciele zabobonu’ zamordowali króla Carlosa I1, a w 1910 roku strącili z tronu i przepędzili z Portugalii jego następcę Manuela II.2 No i wreszcie zapanowała niebywała wprost wolność skrzyżowana z postępem, co się głównie przejawiało w walce z religią w ogóle, a z Kościołem katolickim w szczególności, że o ucisku zwykłych obywateli nie ma nawet co wspominać.

Symbol tego niebywałego wprost postępu można oglądać na propagandowym plakacie z tamtych czasów, gdzie po jego lewej stronie widać duchownego, a za nim przedstawicieli świeckich elit – szlachty zapewne i ogólnie inteligencji, eskortowanych przez uzbrojonych żołdaków. Po przeciwnej stronie grupa żołnierzy strzela do kogoś, u dołu leży zabity smok i potrzaskana królewska korona na nim, a po obydwu jego stronach jacyś cywile strzelają zza barykad. Ponad nimi gromada osób różnych stanów z lewej i prawej strony chroniona przez wojsko i armaty, a w jej centrum zwycięzcy – w drogich, eleganckich i dobrze skrojonych garniturach. Ale nawet i nie oni są tu najważniejsi, najważniejsza jest ogromnych rozmiarów kobieca postać dzierżąca w jednej dłoni skruszone kajdany, w drugiej sztandar nowo powstałej republiki, w czapce frygijskiej na głowie, ale obnażona do pasa, z wypiętymi gołymi piersiami… Zatem symbol tego całego postępu można by sprowadzić do tych gołych cycków…

Portugalia w wieku XX stała się więc pierwszym w pełni kontrolowanym przez „postępowców” państwem europejskim.

Nic tedy dziwnego, że to właśnie ów kraj wybrała Matka Boża na miejsce Swojego najbardziej znaczącego i aż po dziś dzień najsłynniejszego, tajonego, zafałszowanego, ale zarazem bagatelizowanego i pomniejszanego objawienia – objawienia fatimskiego, z jego nigdy w całości nieujawnioną „trzecią tajemnicą”.

W okresie od 13 maja do 13 października Matka Boża ukazała się sześciokrotnie portugalskim dzieciom Łucji, Hiacyncie i Franciszkowi. Powierzając im trzy tajemnice, z których dwie zostały ujawnione, trzecia rzekomo też, ale większość ludzi myślących uważa, że jedynie częściowo i na dodatek zmanipulowana. 13 października 1917 roku miał miejsce spektakularny tzw. cud słońca, którego świadkami były tysiące ludzi. Matka Boża oświadczyła, że jeśli papież poświęci Rosję Jej Niepokalanemu Sercu, to Rosja się nawróci i na świecie zapanuje pokój, jeżeli jednak papież tego aktu nie dokona, to Rosja nie tylko, że się nie nawróci, ale rozpowszechni swoje błędy po całym świecie, nastąpią prześladowania Kościoła, mordowanie dobrych ludzi na niespotykaną wcześniej skalę, do tego stopnia, że niektóre narody zginą… Prośbę dotyczącą poświęcenia Rosji przekazała dzieciom w dniu 13 lipca. Wówczas nikt na świecie całym nie mógł wiedzieć, że Rosja rozpowszechni jakieś błędy… Błędne nauki wiązano raczej z Zachodem, a nie z Rosją.

15 czerwca 1917 roku papież Benedykt XV3 ogłosił encyklikę Humani generis redemptionem4, w której podkreślał rolę konieczności głoszenia nauk chrześcijańskich, jako w pewnym sensie kontynuację dzieła odkupienia i zwracał w niej uwagę na ważną rolę, jaką mają do spełnienia kaznodzieje. Kiedy jednak wizjonerzy z Fatimy przekazali żądanie Matki Bożej odnośnie poświęcenia Rosji, papież się do niego nie zastosował. Zresztą – nie zastosował się do tego nie tylko Benedykt XV, ale żaden z jego następców, i to aż po dziś dzień. Twierdzenie, że zrobił to Jan Paweł II5 jest zwykłą manipulacją i czystej wody faryzejskim podejściem do zagadnienia, albowiem dokonaniem pewnych obrzędów, jakby starano się Pana Jezusa i Jego Matkę oszukać, a ludowi Bożemu zamydlić oczy.

Matka Boża w związku z tym żądaniem informowała, że jeśli Rosja nie zostanie Jej poświęcona, to za niezbyt długo wybuchnie nowa wojna, jeszcze straszniejsza, którą poprzedzi ukazanie się dziwnego światła na niebie, a wybuchnie ona w 1938 roku. I rzeczywiście, 28 stycznia 1938 na niebie rozjarzyło się dziwne światło określone przez „naukowców” mianem zorzy polarnej. I w tymże roku wojna się zaczęła, jeszcze za pontyfikatu Piusa XI, licząc jednakże nie od napaści Niemiec na Polskę, lecz od Anschluss’u – czyli przyłączenia Austrii do Rzeszy, czego dokonano 12 marca 1938. Przepowiednia Matki Bożej spełniła się więc co do joty.

Ponieważ nikt nie spętał Diabłu rąk w kwestii rosyjskiej, ten swobodnie mógł działać. I zadziałał.

Po przejęciu władzy w tym kraju przez bolszewików w wyniku przewrotu w nocy z 6 na 7 listopada 1917, który przedzierzgnął się w niebywały terror i krwawą wojnę domową doszło do mordów, okrucieństw, najobrzydliwszych bezeceństw, jakie tylko chore umysły „postępowych” rewolucjonistów były w stanie wymyślić. Zamiast prawosławia nową religią ogłoszono bezbożnictwo. Chrześcijanie z trudem wegetowali, a jawnie do wiary przyznawali się tylko najodważniejsi… co nieodmiennie kończyło się dla nich albo katorgą, albo śmiercią…

Ale Szatan nie działał tylko w Rosji. Już 5 lutego 1917 r. ogłoszono liberalną i mocno antyklerykalną konstytucję meksykańską, co zakończyło trwającą 7 lat rewolucję. Jednakże prześladowanie wierzących doprowadziło w końcu, w roku 1926, do wybuchu powstania Cristeros – którego siły militarne stanowili w większości ludzie najubożsi. W imieniu Chrystusa występowali oni, nie szczędząc życia, przeciw rządowi kierowanemu przez prezydenta Plutarco Elías Callesa6, masona i bezbożnika, wywodzącego się z marrańskiej rodziny sefardyjskich żydów, który sam o sobie mówił, że jest el Anticristo – Antychrystem, a Bóg to jego osobisty wróg, w czym naśladował innego bezbożnika i lucyferianina – Karola Marksa7, wnuka rabina – Meiera Halewi Marxa. Calles swoim synom ponadawał bardzo szczególne imiona: Lucyfer, Belzebub, Lenin…

Plutarco nigdy się nie nawrócił, chociaż u schyłku życia, pilnie oddając się spirytyzmowi, doszedł do przekonania, że poza materialną jest także i jakaś duchowa rzeczywistość…

—————————-

Kolejnym wydarzeniem 1917 roku, o bardzo dramatycznym wydźwięku, była manifestacja, jaka się odbyła w Rzymie z okazji 200–lecia ujawnienia się masonerii, którą zorganizował mason i zawzięty antyklerykał żydowskiego pochodzenia Ernesto Nathan8, były burmistrz Wiecznego Miasta, a tegoż 1917 roku wielki mistrz Wielkiego Wschodu Włoch. Jeden z manifestantów idący na czele pochodu dzierżył czarny sztandar z wyobrażeniem Lucyfera depczącego św. Michała Archanioła. Pozostali członkowie manifestacji skandowali: Diabeł będzie rządził w Watykanie, a papież będzie mu sługą!

W odpowiedzi na to późniejszy święty męczennik, który poniósł śmierć z rąk niemieckich czcicieli Złego, dla niepoznaki nazywanych dzisiaj nazistami, Maksymilian Maria Kolbe9, 17 października 1917 r. powołał do istnienia Milicję Niepokalanej, której celem było ratowanie dusz ludzkich i praca na rzecz nawrócenia grzeszników, heretyków, a zwłaszcza masonów za pośrednictwem Niepokalanej…

I tegoż samego, 1917 roku, wydarzyło się jeszcze coś nader osobliwego. Otóż w mariawickim kościele, pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Mińsku Mazowieckim, wziął udział w nabożeństwie i adoracji Najświętszego Sakramentu, w intencji odzyskania przez Polskę niepodległości, późniejszy marszałek – Józef Piłsudski.10 11 Dość dziwne i zastanawiające wydarzenie… delikatnie mówiąc… Mariawityzm bowiem w 1906 roku był już oficjalnie potępiony przez Rzym, a jego twórcy i przywódcy – Mateczka Kozłowska12 i abp Kowalski13 zostali przez Piusa X14 imiennie ekskomunikowani (Kozłowska jako pierwsza kobieta w dziejach Kościoła).

Ten heterodoksyjny ruch religijny powstał niejako w odpowiedzi na objawienia, jakich doświadczyła wspomniana Mateczka, a które Kościół rzymskokatolicki odrzucił i potępił. Z czasem mariawityzm ewoluował i wprowadzał coraz to nowe nauki. Między innymi jeszcze za życia Mateczki ogłoszono ją świętą i modlono się do niej, później nadano jej tytuł Małżonki Barankowej, czyli żony Pana Jezusa, zrównując ją w godności z Matką Bożą, aż wreszcie ogłoszono, iż jest ona wcieleniem Ducha Świętego, trzeciej osoby Trójcy Świętej.15 Inne reformy, czy to liturgiczne, czy teologiczne, wprowadzenie kapłaństwa kobiet i małżeństwa księży z zakonnicami sprawiły, że mariawityzm w niczym już nie przypominał Kościoła, z którego się wyodrębnił. Na koniec dołączyły do tego tzw. skandale mariawickie, w tym i o charakterze seksualnym…16

Dlaczego Piłsudski, który był raczej człowiekiem areligijnym, który odszedł od Kościoła katolickiego, przechodząc formalnie na luteranizm, aby móc się powtórnie ożenić bywał na nabożeństwach mariawickich – trudno zgadnąć. Niemniej bywał i to, jak wiadomo, co najmniej dwa razy.17 Ten sam Piłsudski, który mimo porzucenia katolicyzmu zachował głęboką cześć do Matki Najświętszej, miałby się modlić także do Mateczkiogłoszonej świętą za życia?

Czy Piłsudski na nabożeństwach mariawickich to jakiś symbol? Znak czegoś? Czego?…

Podsumowanie

Stuletnich okresów.

Po ukończeniu tego zestawienia przychodzi na myśl starodawna XIII–wieczna jeszcze przepowiednia kardynała Hugues de Saint–Cher18, dominikanina, który prześladowania, jakie będzie przeżywał Kościół, podzielił na cztery grupy, czy może rodzaje, jakie nastąpią w tej kolejności: pierwsze prześladowanie nastąpi ze strony tyranów (w domyśle cesarzy rzymskich i tych władców, którzy będą ich później naśladować) przeciw męczennikom; drugie heretyków przeciw doktorom (w domyśle: tym którzy prawdziwej nauczają wiary), trzecie adwokatów (w domyśle: ludzi lichego stanu, prawników, urzędników, ale sprytnych, bez skrupułów i bez litości, którzy chytrością przejmą władzę) przeciw ludziom uczciwym i nareszcie ostatnie – Antychrysta, który będzie prześladował wszystkich bez wyjątku…19

Czy to proroctwo już się wypełniło? Wydaje się, że prawie w całości – pierwsze prześladowanie to czasy sprzed panowania Konstantyna Wielkiego,20 drugie to okres tzw. Reformacji21, trzecie zaś, przedostatnie, to czas Rewolucji Francuskiej22, której skutki odczuwamy do dziś. Spójrzmy na nazwiska jej przywódców, a były to między innymi takie ‘tuzy’ i ‘geniusze’ jak choćby: Robespierre – adwokat, Danton – adwokat, Camus – adwokat, de Vieuzac – adwokat, Buzot – adwokat, Couthon – adwokat, Billaud–Varenne – adwokat, Lindet – adwokat, Treilhard – adwokat, de Séchelles – adwokat, de Douai – adwokat, de la Rosière – adwokat. Dorzućmy, na okrasę, choć ze dwa–trzy nazwiska przedstawicieli innych profesji, może niech to będą Saint–Just – nierób i błękitny ptak, niespełniony poeta, który co prawda studiował prawo, ale szkół nie ukończył i tylko dlatego nie został adwokatem, ale za to stał się krwawą twarzą rewolucji, który z dumą paradował w kamizelce uszytej z ludzkiej skóry23, Cambon bogacz, kupiec bawełniany, czy d’Herbois – komediant z trupy aktorskiej.24 Taka to była elita… nie wyrafinowana, choć zepsuta, jak owa, która została usunięta, lecz pospolita i prostacka, której obce było uczucie litości, za to kochali się w okrucieństwie i rozlewie krwi.

A zatem spojrzawszy na owo streszczenie dziejów ludzkości, w czasie po narodzeniu Chrystusa, można dojść do wniosku, że przyszło nam żyć w okresie ostatnim… Czy doczekamy pojawienia się Antychrysta?... Pewnie byśmy tego nie chcieli, ale skąd możemy mieć pewność, czy jednak aby nie? A przynajmniej, jeśli nie wszyscy czytający te słowa, to może przynajmniej niektórzy…

Tak więc – co bez trudu da się zauważyć – w kolejnych latach kończących się siedemnastką miały miejsce jakieś istotne dla świata i ludzkiej duchowości wydarzenia, wydarzenia oddalające człowieka od Boga, a przybliżające go do Przeciwnika. Bądź też oddalające człowieka od Przeciwnika, a przybliżające go do Boga. Oddalające od wiary, a przybliżające do gnozy. Albo też wydarzenia, które mogły Człowiekowi dać szansę na odwrócenie się od krawędzi przepaści i powrót na wąską i wyboistą drogę prowadzącą ku Dobru.

Chociaż da się zauważyć, iż zaistniały i jedne, i drugie, to jednakowoż w większości można odkryć te mające jakiś znaczący wpływ na to, iż społeczeństwa stawały się coraz gorsze i coraz bardziej wyzwolone z wszelkiej moralności i wszelkich skrupułów… Aż doszło do momentu, że każdy nieomal, a przynajmniej przeważająca masa tych dzieci Bożych, rozumem obdarzonych i wolną wolą, zdecydowanie wolała „mieć” niż „być”, rezygnując mniej czy bardziej świadomie z wolności, największego daru Stwórcy, na rzecz zaspokojenia żądzy posiadania… Posiadania czegokolwiek, byle mieć więcej, i więcej, i więcej… jednocześnie także wyrzekając się przywileju używania rozumu… bo wolność z rozumem idą w parze. I nigdy inaczej. Nie chcieli myśleć, woleli z lenistwa przyjmować, to co ktoś inny za nich i dla nich wymyślił i niczym lawina kamieni, skalnych okruchów i żwiru z coraz większą prędkością zsuwali się z rozjarzonych słonecznym blaskiem szczytów w mroczne, przepastne czeluści, ledwo co rozjaśnione światłem sztucznym i mdłym, przy którym nie mogli dostrzec niczego, nawet otwartych na oścież drzwi rzeźni, do której ich pędzono, szlachtowano i sprawiano, że pożerali jedni drugich… albo przynajmniej pogrążali się z głowami w grząskim bagnie wydzielającym trujące miazmaty, w których się rozsmakowywali, nie bacząc, że przez to gniją od środka…

Dalsze wskazówki.

Poszukajmy jednak jakichś dalszych wskazówek w liczbach. Zdaje się bowiem, że ta siedemnastka powinna kryć w sobie jeszcze coś więcej, niż tylko wyłącznie własną symbolikę, która tak naprawdę praktycznie niewiele mówi, poza tym, co już wcześniej odkryliśmy. A odkryliśmy – jak dotąd – niezbyt dużo. Może uda nam się, przynajmniej wykoncypować coś bliższego, coś konkretniejszego odnośnie czasu, czy może raczej znaków czasów, zwiastujących objawienie tego „człowieka grzechu, syna zatracenia”25, jak go nazwał św. Paweł?…

Oczywiście zdaję sobie sprawę z niewłaściwości tego, co zamierzam robić, bo zagłębianie się w symbolikę liczb może być niebezpieczne duchowo i prowadzić na manowce. Pokusa jednak jest zbyt silna. W końcu nawet św. Jan Apostoł w Apokalipsie odwołał się do tego… słynna liczba imienia bestii 666.Tu jest [potrzebna] mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba to bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć”.26

Ale do rzeczy.

Załóżmy, że za punkt wyjścia należy przyjąć pierwsze tysiąclecie i pierwsze stulecie po narodzeniu Chrystusa, a więc jako pierwszy przyjąć rok 17.

Ale jak pogrupować liczby? Najprostsze zdaje się podzielić je w pierwszym tysiącleciu (bo tysiąc lat dla Boga, to jak jeden dzień) na trzy grupy: liczb dwucyfrowych, trzycyfrowych i czterocyfrowych. I tak otrzymamy:

W pierwszej grupie – rok 17.

W drugiej grupie – lata 117, 217, 317, 417, 517, 617, 717, 817, 917.

W trzeciej grupie – lata 1017, 1117, 1217, 1317, 1417, 1517, 1617, 1717, 1817, 1917.

Zdaje się jednak, że pierwsze tysiąclecie nie było tym periodem, bo przecież nie nastał wtenczas kres obecnego prządku rzeczy, ale że wydarzyć się to może (chociaż nie musi) dopiero w drugim tysiącleciu po narodzeniu Chrystusa. W swoich obliczeniach postanowiłem zatem uwzględnić jeszcze pierwszy rok (z siedemnastką na końcu) drugiego tysiąclecia po narodzeniu Zbawiciela. Bo tak jak każde stulecie przesunięte było względem przyjętej oficjalnie daty o 17 lat, to bezwzględnie musiało dotyczyć owo i całego tysiąclecia. A więc wychodzi na to, że winno się uwzględnić również rok 2017, tworząc jednakowoż dla niego czwartą, odrębną grupę, chociaż pod względem ilości liczb w dacie można by go powiązać z grupą trzecią. Co, „numerologicznie” podchodząc do sprawy, i sumując grupy według klucza zawierającego się w ilości liczb w datach poszczególnych grup, należałoby przeprowadzić takie działanie:

2+3+4 = 9

Na razie nic nam ta dziewiątka nie mówi. No dobrze i co dalej? Może po prostu sumować cyfry w liczbach określających lata i zobaczyć co z tego wyniknie? Niestety to proste dodawanie niczego nam nie wyjaśnia.

A może spójrzmy inaczej: czy by coś dało zsumowanie cyfr powstałych ze zsumowania składowych liczb dat rocznych, np.:

2017 = 2+0+1+7 = 10 = 1+0 = 1

Tu koniecznie należy zaznaczyć, że w numerologii nie zawsze znak = oznacza to samo co w matematyce.

A zatem rok 2017, sprowadzający się ostatecznie do liczby 1, powinien być w jakiś szczególniejszy sposób znaczący dla dziejów ludzkości.

Pewności, że coś sensownego z tego wyniknie, jednak nie ma. Po prostu strzelam na ślepo, bo wciągnęły mnie te kombinacje. Tyle że nie bardzo wiedziałem co z czym sumować. I to mnie zmartwiło, bo wygląda na to, że już w tym miejscu moja koncepcja, mająca doprowadzić do jakiegoś sensownego wyniku może się załamać.

Nie dałem jednak za wygraną i zliczyłem cyfry z kolejnych grup. A oto wyniki:

171+7 = 8
Razem:8
117 217 317 417 517 617 717 817 9171+1+7 = 9 2+1+7 = 1 3+1+7 = 2 4+1+7 = 3 5+1+7 = 4 6+1+7 = 5 7+1+7 = 6 8+1+7 = 7 9+1+7 = 8
Razem:45 = 4+5 = 9
1017 1117 1217 1317 1417 1517 1617 1717 1817 19171+0+1+7 = 9 1+1+1+7 = 1 1+2+1+7 = 2 1+3+1+7 = 3 1+4+1+7 = 4 1+5+1+7 = 5 1+6+1+7 = 6 1+7+1+7 = 7 1+8+1+7 = 8 1+9+1+7 = 9
Razem:54= 5+4 = 9
20172+0+1+7 = 10 = 1+0 = 1

To już jest coś! Gdyby nie ta 8 na przedzie powstała ze zsumowania cyfr roku 17…

Nie poddajmy się jednakże, bo jedyny rok, pierwszy z siedemnastką pierwszego tysiąclecia, sumując się z rokiem pierwszym z siedemnastką, drugiego tysiąclecia, daje ni mniej, ni więcej tylko także 9!

Ba! Mało tego! Sumując liczby lat 17 i 2017 otrzymamy:

17+2017 = 2034 = 2+0+3+4 = 9

Znów 9! To już nie może być przypadek. Drążmy więc dalej. Zsumuję teraz liczby, równe 21 datom rocznym poczynającym od roku 17 a kończąc na 2017. Suma wynosi:

21357 = 18 = 1+8 = 9

Teraz owe 21357 podzielę przez 21 dat rocznych i otrzymam:

21357 : 21 = 1017 = 1+0+1+7 = 9

Następnym działaniem niech będzie mnożenie:

21357 × 21 = 448497 = 4+4+8+4+9+7 = 9

Suma iloczynu oraz ilorazu wszystkich lat wygląda zaś tak:

448497+1017 = 449514 = 4+4+9+5+1+4 = 27 = 2+7 = 9

Jeśli odejmę od wyniku ilorazu, wynik iloczynu, uzyskam:

448497 – 1017 = 447480 = 4+4+7+4+8+0 = 27 = 2+7 = 9

Jeżeli zaś pomnożę ilość dat rocznych przez 9 otrzymam:

21 × 9 = 189 = 1+8+9 = 18 = 1+8 = 9

I każde działanie spośród mnogości tych, jakie się wykona, zawsze na końcu da dziewiątkę.

Na ostatku wreszcie zliczmy sumy poszczególnych cyfr uzyskanych z poszczególnych dat, na jakie podzieliłem pełne dwutysiąclecie zaczynające się i kończące siedemnastką, czyli od roku 17 do 2017 po Chrystusie, co daje równe 2000 lat, mając nadzieję, że chociaż tym razem nie otrzyma się dziewiątki, ale jedynkę, ale jednak otrzymuje się taki oto wynik:

8+45+54+1 = 108 = 1+0+8 = 9

A czemu oczekiwałem jedynki? Ano, bo jak wiadomo, jedynka jest symbolem początku!

Czyżby zatem rok 2017 nie miał być rokiem jakiegoś potwornego, niewyobrażalnego kataklizmu? Niszczącego doszczętnie dotychczasowy porządek świata? Czyżby nie miał być rokiem zniszczenia i odrodzenia? Czyżby nie miał być końcem starej zmazanej grzechem i początkiem nowej, błogosławionej ery?

Liczby mówiły jasno: NIE! Chociaż rok 2017 sam w sobie tę jedynkę jednak zawierał! Mógł więc jednak być początkiem jakiegoś nowego, szczególniejszego okresu w dziejach świata… i to okresu przełomowego, bardziej przełomowego niż wszystkie wcześniejsze lata siedemnastką się kończące… lecz czy ostatniego? Wiele wskazuje na to, że raczej tak… że może jednak czymś więcej? Chociaż liczby nie wieszczyły czegoś, co by mogło wskazywać, że oto w tym 2017 roku nastanie kres znanego nam świata, od wielu lat przepowiadany i zapowiadany przez rozmaitej maści wróżów i proroków, przez wizjonerów i marzycieli, a i zwykłych oszustów i wariatów też.

Siedemnastkę, jej znaczenie symboliczne, rozgryźliśmy, ale odkryliśmy jeszcze drugą liczbę, zdecydowanie tutaj od siedemnastki ważniejszą – ową zastanawiającą dziewiątkę.

A jaka jest jej symbolika? Otóż 9 jest znakiem ojcowskiej doskonałości, spełnienia i zakończenia działania cyklu czy aktu.

Wykonajmy więc jeszcze jedno obliczenie: jeśli zsumujemy wszystkie liczby, od 1 do 9 to otrzymamy:

1+2+3+4+5+6+7+8+9 = 45 = 4+5 = 9

Czyli liczbę odrodzenia. Ale… 9 jest też odwróconą o 180 stopni 6! Jej lustrzanym odbiciem. A przecież 6 nie jest niczym innym jak tylko liczbą ludzkiej, a nie boskiej doskonałości. Jest także liczbą wtajemniczonego mistrza… wtajemniczonego, lecz w wiedzę demoniczną, zachłyśniętego poszukiwaniem lucyferycznej doskonałości, chcącym przemienić się w boga – zgodnie z usłyszaną kiedyś obietnicą: Będziecie jako bogowie, znający dobre i złe. 9 zaś jest tego odwrotnością, jest potrojoną trójką, a zatem symbolem pełni Bóstwa, Trójcy Świętej, jest zatem symbolem powrotu do pierwotnej rajskiej doskonałości i wiedzy czerpanej wprost z boskiego źródła, wyraża czystą miłość, bez najmniejszego nawet dodatku egoizmu. Czyli? Co sto lat, lat, których dwie ostatnie cyfry dają liczbę 17, Bóg daje nam szansę na zamknięcie tego, co było w minionym okresie, co było złe i daje możliwość rozpoczęcia wszystkiego od nowa w miłości, prawdzie i sprawiedliwości.27

Do dziewiątki przypisany jest kolor czerwony i żywioł ognia. Czy aby nie współbrzmi to ze słowami Apostoła opisującymi ostatni dzień obecnego porządku rzeczy? A on dzień Pański przyjdzie jako złodziej w nocy, w który niebiosa z wielkim trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone ogniem stopnieją, a ziemia i rzeczy, które są na niej, spalone będą.28

Dziewiątka odnosi się zatem do tworzenia i formowania, ale i kończenia czegoś – ciąża trwa dziewięć miesięcy księżycowych, po 28 dni każdy, co po operacji arytmetycznej tak wygląda:

28 × 9 = 252 = 2+5+2 = 9

Według starodawnych wierzeń i tradycji jest dziewięć kręgów nieba i dziewięć kręgów piekła29, dziewięć chórów anielskich30 etc… etc…

Liczba 9 to liczba końcowa w grupie od 1 do 9, o najwyższej wartości, na dodatek charakteryzująca się przedziwną właściwością, jakakolwiek bowiem liczba pomnożona przez 9, zawsze na końcu operacji arytmetycznej da 9. Na przykład:

72832191× 9 = 6554890719 = 6+5+5+4+8+9+0+7+1+9 = 54 = 5+4 = 9

171× 9 = 1539 = 1+5+3+9 = 18 = 1+8 = 9

13 × 9 = 117 = 1+1+7 = 9

9 × 9 = 81 = 8+1 = 9

3 × 9 = 27 = 2+7 = 9

etc… etc…

Czy w związku z tym można uznać, iż owa – niezwyczajna przecież szczególna cecha liczby dziewięć symbolizuje przełom skutkujący pełnym, całkowitym odrodzeniem i odnowieniem Kosmosu – świata i ludzkości, ale także wszystkiego, co jest na Niebie i na Ziemi? Bo przy końcu obecnych dziejów to wszystko ma odzyskać pierwotną doskonałość.

Odbiciem tego są pewne jakby szyfry (chociaż nie jest to najlepsze, najzręczniejsze określenie) zawarte w Księdze Objawienia św. Jana jak choćby ten, mówiący o 144 tysiącach błogosławionych z wszystkich pokoleń Izraela (z wyjątkiem pokolenia Dan).

144000 = 1+4+4+0+0+0 =9

Dziewiątka, będąc ostatnią w szeregu liczb od 1 do 9, kończy pewien cykl, ale jednocześnie zapowiada rozpoczęcie kolejnego, a więc czegoś nowego. A że owe cykle się powtarzają, i że któryś z nich, kończąc się, nie zamknął jeszcze ostatecznie dziejów poedeńskich, oznacza tylko to, iż człowiek albo nie umie, albo nie chce, albo też i jedno i drugie, aby wszystko wróciło do sytuacji początkowej – rajskiej doskonałości przed upadkiem. Woli cierpieć, a nie chce się ugiąć w swej pysze…

Planetą opiekuńczą dziewiątki jest Jowisz. Jowisz jest przeciwieństwem Saturna, a ponieważ Saturn symbolizuje Szatana, zatem Jowisz–Jupiter symbolizuje: u pogan Ojca Bogów i władcę Niebios i Ziemi, a w przełożeniu na pojęcia chrześcijańskie – Boga Ojca.

Saturn utożsamiany był z greckim Kronosem, czyli tym, który zbuntował się przeciw ojcu Uranosowi (Niebu) i pozbawił go władzy nad Ziemią. Uranos przeklął go za to. Saturnowi–Kronosowi w Grecji składano ofiary z dzieci. W Rzymie na jego cześć obchodzono Saturnalia, będące świętem równości wszystkich ludzi, podczas tych świąt panowie służyli niewolnikom, a Saturnowi składano w ofierze zabitych gladiatorów. Saturn symbolizował radość i dostatek, ale powiązany był także z elementami grozy, poprzez swój związek, za pośrednictwem małżonki, którą była Lua Mater bogini zniszczenia, a ta go łączyła ze światem podziemi i śmierci oraz ich władcą. Dniem Saturna była/jest sobota. Czyżby dlatego owego dnia właśnie odbywały się w późniejszych czasach obrzędy ku czci Szatana?… Nie można tego wykluczyć.

Dziewiątka, w powszechnie stosowanym systemie dziesiętnym, będąca najwyższą z cyfr zawsze symbolizowała Boga w niebie i jego przedstawiciela na ziemi, np. władcę – księcia, króla, cesarza, który nim bywał „z Bożej łaski”, a nie z czyjejkolwiek woli, własnej czy tzw. ludu. I tylko taki władca był władcą prawdziwym, a każdy inny bywał czy jest uzurpatorem. Żywiołami dziewiątki są ogień i wiatr albo raczej ognisty wicher, mogący zarówno symbolizować kosmiczny oczyszczający pożar, jak i ogień boski – Ducha Świętego. Dziewiątka, o czym już było wcześniej, kończy etap istnienia starego świata i rozpoczyna istnienie świata nowego. Po zniszczeniu pierwszej Ziemi i pierwszego Nieba, przez płomienie, nastąpi ostateczne „zamknięcie i zbadanie rejestrów” (sąd zasiadł i otwarto księgi, jak mówią nam Księga Daniela i Apokalipsa św. Jana), a po osądzeniu ludzi, odrodzenie i odnowienie – palingeneza Kosmosu. Świat powróci wreszcie do pierwotnej doskonałości.

Kiedy ten kres nastanie, tego już raczej nie uda się nam odkryć, bo o dniu owym lub godzinie nikt nie wie – ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec”, lecz miejmy w pamięci też inne, wcześniejsze, słowa z tej samej Ewangelii Marka:

A od drzewa figowego uczcie się przez podobieństwo! Kiedy już jego gałąź nabiera soków i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach”31.

Rok 2017 minął… co dalej?

Dnia 10 listopada 2016 Donalda Trumpa32 przyjął w Białym Domu ustępujący prezydent USA Barack Obama33. Spotkanie to zapoczątkowało proces przejęcia władzy prezydenckiej przez Trumpa, który planowo zakończył się wraz z jego zaprzysiężeniem 20 stycznia 2017.

Ten dzień, 6 grudnia 2017 roku, był to dzień nadzwyczaj radosny! Wraz z nim nastawał bowiem, jak coraz powszechniej wierzono, Nowy Porządek Świata, New World OrderNovus Ordo Mundi, Nowy Porządek WiekówNovus Ordo Seclorum… a może Nowy Świecki Porządek?…

W 2017 po 1947 latach Jerozolima stawała się ponownie stolicą Izraela… zsumujmy cyfry tworzące tę datę:

1+9+4+7 = 21

Dwadzieścia jeden… to liczba symbolizująca punkt zwrotny, osiągnięcie sukcesu, spełnienie, symbol niezależności człowieczej, polegającej na możności dokonania wyboru pomiędzy światem ducha a światem materii, pomiędzy dobrem a złem. 21 to potrójna siódemka, a liczba 7 symbolizuje pełnię i doprowadzenie przedsięwzięcia do szczęśliwego końca…

To jednak nie koniec, ponieważ jest tutaj i liczba 3, a ta z kolei to liczba najświętsza i doskonała oznaczająca pełnię: początek, środek i kres – przeszłość, teraźniejszość i to, co nadejdzie…

Trump w roku 2017 uznał Jerozolimę za stolicę, ale jeszcze ambasady tam nie przeniósł. Było to analogiczne do daty powstania państwa Izrael – faktycznie jego początek miał miejsce w roku 1947, w dniu 29 listopada, gdy Rada Najwyższa ONZ podjęła decyzję o podziale Palestyny, chociaż formalnie proklamowano je 14 maja 1948 roku. Jeśli więc za rzeczywisty początek państwa Izrael uznamy rok 1947, nie zaś rok 1948, to sumując cyfry tworzące tę datę, także otrzymamy… 21…

Ambasadę Donald Trump przeniósł do Jerozolimy 14 maja 2018 roku… a owa data, pełna data, po zsumowaniu liczb dnia, miesiąca i roku również daje 21…

Czy więc brakuje już tylko Świątyni na Górze Moria34 i to będzie ostatni element układanki?… Lecz by mogło do tego dojść, zapewne trzeba zrobić jeszcze coś nadzwyczaj ważnego:

W 2017 roku zapowiedziano „Wielki Reset”, który ma się dokonać w latach 2020-2030. Obejmie on całkowite „przemodelowanie” świata i ludzkości.

13 stycznia 2017 World Economic Forum (Światowe Forum Ekonomiczne) w Davos na swojej oficjalnej stronie internetowej ogłosiło: „We need to reset the global operating system to achieve the SDGs”. („Musimy zresetować globalny system operacyjny, aby osiągnąć cele zrównoważonego rozwoju”).35

3 czerwca 2020 r. opublikowało zaś film, przy którym umieszczono taką oto informację: „To improve the state of the world, the World Economic Forum is starting The Great Reset”. („Aby poprawić sytuację na świecie, Światowe Forum Ekonomiczne rozpoczyna Wielki Reset”).36

Czymże się on będzie charakteryzował?

Były amerykański kongresmen Ron Paul w swoich książkach „The Fourth Industrial Revolution” („Czwarta rewolucja przemysłowa”) z roku 2017 i „COVID-19: The Great Reset” („COVID 19 i Wielki Reset”) z roku (2020) przewiduje, że owo „przemodelowanie świata” wyrazi się między innymi w tym, że ludzie staną się towarem i jak towar będą oznaczani, cyfrowo oznakowani niczym bydło, a każdemu z nas nada się unikalny kod kreskowy, podobnie jak sprzedawcy znakują produkty czy przedmioty.

Wielki Reset radykalnie rozszerzy stan nadzoru poprzez śledzenie każdego i wszędzie w czasie rzeczywistym. Wielki Reset – najogólniej rzecz ujmując to tożsamość cyfrowa i Internet ciał: ludzie jako towar, obywatele jako zasoby, ludzie jako produkty – globalna inwigilacja, bo ten Wielki Reset dotyczy rozszerzenia władzy rządzących i tłumienia wolności na całym świecie.37

I to już nam może dać odpowiedź na pytanie, kto za tym stoi, bo Pan Bóg nadał nam imiona i obdarzył wolnością, Jego Przeciwnik zaś zawsze chciał nas ponumerować i wolności pozbawić…

A potem już bez najmniejszego problemu zawładnie Ziemią Trójca Nieświęta: Smok (Szatan), Fałszywy Prorok (Przywódca Duchowy) i Antychryst (Władca Świata), stojący na czele globalnego rządu, do którego przekonuje już nawet „najwyższy autorytet duchowy” – aktualny biskup Rzymu…

* * *

Minęło trzy lata, minął rok 2020, który objawił się nam jako Rok Diabła, diabła, którego przystrojono koroną…

Czekamy na ciąg dalszy…

============================================

11863–1908.

21889–1932.

31854–1922.

4Odkupienie ludzkości.

51920–2005.

61877–1945.

71818–1883.

81848–1921.

91894–1941.

101887–1935.

11„Po Komunii Świętej bp Jabłoński wygłosił okolicznościową naukę (…) Wspomniał także o niezwykłym wydarzeniu, jakim była wizyta marszałka Józefa Piłsudskiego w 1917 roku w kościele i jego uczestnictwo w Adoracji Przenajświętszego Sakramentu, podczas którego prosił Boga o błogosławieństwo dla zniewolonej Ojczyzny”. – Artur Piotr Jemielita, Uroczystości mariawickie w Mińsku Mazowieckim, [w:] „Ekumenizm.pl” – https://www.ekumenizm.pl/koscioly/katolickie/uroczystosci–mariawickie–w–minsku–mazowieckim/ (dostęp: 5 sierpnia 2018).

12Feliksa Magdalena Maria Franciszka Kozłowska (1862–1921), wizjonerka, której objawienia nie zostały uznane przez papieża, ona zaś została ekskomunikowana, co stało się przyczyną utworzenia Kościoła Starokatolickiego Mariawitów.

13Jan Maria Michał Kowalski (1871–1942), arcybiskup i zwierzchnik Kościoła mariawickiego, aż do rozłamu w jego łonie w roku 1935.

141835–1914.

15Zwierzchnik mariawitów, abp Kowalski pisze o założycielce tego ruchu religijnego Mateczce Kozłowskiej takie słowa: „Pan Jezus przedstawił Mateczkę Matce Swojej jako swoją Małżonkę.” „Mateczka powiedziała do mnie, że była obecna przy stwarzaniu świata i że urządzała świat. Mówiła, że te słowa Pisma świętego «Pan mię posiadł na początku dróg swoich… Z Nim byłam, wszystko urządzając…» (Przyp. 8) – do Niej się odnoszą… O sobie Mateczka tak raz do mnie mówiła: «O mnie całe Pismo święte pisze» – Rozumiem, że całe Pismo święte natchnione jest przez Ducha Świętego, to jest przez Mateczkę, i tak samo mówi o Ojcu i Synu, tak też całe mówi i o Duchu Świętym – a w szczególności Księgi Mądrości. Kiedy mówiłem przy Mateczce, że my nigdy do tego stopnia doskonałości nie dojdziemy, od którego Mateczka zaczęła, Mateczka nic na to nie odpowiedziała. Także nic nie mówiła, gdym ją nazwał Bóstwem moim…”, Brewiarzyk mariawicki, Felicjanów 1967, ss. 546 i 549.

16Więcej o tych skandalach w Aneksie X.

17„Każde mariawickie dziecko, po I Komunii Św. miało naznaczoną swoją godzinę Adoracji Przenajświętszego Sakramentu. 17 kwietnia 1919 r. w piątek, podczas odprawiania swojej Adoracji, Brat Józef [Paździoch] był świadkiem odwiedzin Marszałka Józefa Piłsudskiego w naszym kościele, co opowiadając, szczególnie przyciągnął naszą uwagę: „Słyszę, ktoś wszedł do kościoła, oglądam się, a On pod chórem stoi na szabelce oparty”. Marszałek Piłsudski modlił się tak wsparty o swoją szablę całą godzinę. Trzeba zaznaczyć, że opodal naszej parafii były koszary, w których stacjonowało wojsko” Karolina Kmiecik, Martyna Michałowska, 105. urodziny Józefa Paździocha z parafii w Mińsku Mazowieckim, [w:] „Mariawita. Pismo Kościoła Starokatolickiego Mariawitów” – http://mariawita.pl/M_10–12–2009.php (dostęp 22 grudnia 2018).

181200–1263.

19Oryginalny tekst proroctwa: Erunt quatuor genera persecutionum in Ecclesia Dei: prima tyrannorum contra martyres; secunda haereticorum contra doctores; tertia advocatorum contra simplices; quarta Antichristi contra omnes.

20272–337.

21Licząc od roku 1517, od wystąpienia Lutra.

22Która się zaczęła w 1789 r.

23Kazał ją uszyć ze skóry młodej dziewczyny, którą kazał zgilotynować, bo odrzuciła jego zaloty.

24Maximilien Marie Isidore de Robespierre (1758–1794), Georges Jacques Danton (1759–1794), Armand–Gaston Camus (1740–1804), Bertrand Barère de Vieuzac (1755–1841), François Nicolas Léonard Buzot (1760–1794), Georges Auguste Couthon (1755–1794), Jacques Nicolas Billaud–Varenne (1756–1819), Jean Baptiste Robert Lindet (1746–1825), Jean–Baptiste Treilhard (1742–1810), Marie–Jean Hérault de Séchelles (1759–1794), Philippe–Antoine Merlin de Douai (1754–1838), Jacques–Alexis Thuriot de la Rosière (1753–1829), Antoine Louis Léon de Richebourg de Saint–Just (1767–1794), Pierre–Joseph Cambon (1756–1820) Jean–Marie Collot d’Herbois (1749–1796).

25Z 2 Listu św. Pawła Apostoła do Tesaloniczan – rozdział 2, wiersz 3.

26Apokalipsa św. Jana, rozdział 13, wers 18 – wg Biblii Tysiąclecia.

27Takim odrzuceniem szansy było na przykład zignorowanie życzenia Pana Jezusa odnośnie do poświęcenia Jego Sercu Francji, czy życzenia Matki Bożej, która w Fatimie prosiła o poświęcenie jej Rosji, co by zapobiegło potwornościom, jakie wywołały na świecie szerzone przez nią błędy.

28DrugiList św. Piotra, rozdział 3, wers 10 – Biblia Gdańska.

29Zob. np. u Dantego.

30Serafiny, Cherubiny, Trony, Panowania, Cnoty, Moce, Zwierzchnictwa, Archanioły i Anioły.

31Ewangelia wg św. Marka, rozdział 13, wersy od 24 do 32 – wg Biblii Tysiąclecia.

32Ur. 1946.

33Ur. 1961.

34Wzgórze Świątynne w Jerozolimie.

35Homi Kharas, John W McArthur, We need to reset the global operating system to achieve the SDGs, [w:] World Economic Forum, 13 Jan 2017, https://www.weforum.org/agenda/2017/01/we-need-to-upgrade-the-sustainable-development-goals-here-s-how/ [dostęp 15 maja 2020].

36The Great Reset (film), [w:] World Economic Forum, Posted June 3, 2020, https://www.weforum.org/videos/the-great-reset-726dedeacb [dostęp 14 września 2020].

37Ron Paul, ‘The great reset will dramatically expand the surveillance state via real-time tracking’, [w:] The Sociable, Jan. 05, 2021, https://sociable.co/government-and-policy/the-great-reset-will-expand-surveillance-state-via-real-time-tracking-ron-paul/ [dostęp 5 stycznia 2021].

Rok 17-ty: Messalina. Do roku 1217… Rytm oddechu Lewiatana. Andrzej Sarwa. Cz. II

Andrzej SarwaOnufry Seweryn Krzycki

=============================

Diabelskie szyfry. Sekwencja dziejów świata. Kod roku 17 

wydałem pod pseudonimem Onufry Seweryn Krzycki

tak więc jeśli ktoś chciałby mieć tę książkę w formie papierowej to jej nie znajdzie pod moim nazwiskiem

a jest ona tutaj:

https://ksiegarnia-armoryka.pl/Diabelskie_szyfry_Sekwencja_dziejow_swiata_Kod_roku_17.html

=============================

Rok 2017 epoki Abrahama

Według Euzebiusza z Cezarei (264–340) epoka Abrahama, czyli epoka starotestamentalna licząca 2000 lat, rozpoczęła się w roku narodzin patriarchy, za który ów historyk przyjął rok 2016 przed Chrystusem, a zakończyła wraz z narodzinami Zbawiciela, co czyni rok 2017 po narodzinach Abrahama, Anno Abrahami, rokiem 1 Anno Domini. I te narodziny – narodziny Pana Jezusa – najwyraźniej będące nie w smak i nie po myśli „boga tego świata” – sprowokowały go, by systematycznie i konsekwentnie nasilać „postęp”.

Rok 17.

i kolejne – po narodzeniu Chrystusa

Za panowania sprośnego – według świadectwa Swetoniusza – Tyberiusza cesarza, za którego rządów, najpierw Jan Chrzciciel, a potem Jezus Chrystus rozpoczęli swoją działalność, ich wystąpienie uprzedziły inne może niezbyt wyjątkowe, ale za to niezwykle symboliczne wydarzenia:

Tegoż, 17 roku, zmarł Publius Ovidius Naso, zwany Owidiuszem, autor tych oto strof:

Płyną lata, płyną, płyną…

Piękność ciała szybko mija.

Z róż zostają jeno ciernie.

Więdnie fiołek i lilija…

Dziewice! Dopóki pora,

Żyjcie szczęściem i rozkoszą.

Kochankom się nie odmawia

Tego, o co grzecznie proszą1

…ale za to urodziła się Messalina, która znakomicie umiała wykorzystać instrukcje i rady, zawarte w dziele lubieżnego poety, praktykując je na swych/ze swymi ponad stu pięćdziesięcioma kochankami. Ale nie tylko rozpustą się wsławiła, bo była nie tylko plugawa, lecz także krwiożercza i pyszna. Za jej to poduszczeniem dokonano mordu na wielu znakomitościach tamtej epoki jak choćby na Julii Liwii, jej rówieśniczce, w tym samym co i ona roku zrodzonej, najmłodszej siostrze i zarazem kazirodczej kochance (wespół z dwiema pozostałymi siostrami) cesarza Kaliguli… A za co? Bo Julia Liwia zbyt nisko się jej nie kłaniała…

A więc urodziła się, Messalina, będąca całkowitym przeciwieństwem tegoż galilejskiego Jezusa, rozpustna żona cezara Klaudiusza2, po dziś dzień stanowiąca symbol rozwiązłości, wyuzdania i mordu – jedno z istotnych znamion pogańskiego cesarskiego Rzymu – świata zbrodni i rozpusty, który, bynajmniej nie został unicestwiony, a przepoczwarzył się tylko (uległ transformacji – jakby to dziś powiedziano). Jednakowoż tamten Rzym cesarski, za którego to ważny znak można uznać Messalinę, dobiegł swego kresu, wraz z ostatnim władcą Zachodu Romulusem Augustulusem, który wstąpił na tron w roku 475, a więc w 458 lat po narodzinach Messaliny, a władzę utracił w roku 476. Zsumujmy z czystej ciekawości liczby w owych datach: 4+5+8 = 17 i 4+7+6 = 17… Przypadek? Być może…

Ach! Nad wyraz postępowy był ówczesny świat! Ponieważ, jak się nam obecnie podaje do wierzenia, miarą i wyznacznikiem postępu jest pycha, zbrodnia, rozwiązłość i wszelkie zboczenie i bynajmniej nie wiara, ale wiedza. Lecz jak można zaobserwować, dziś już dorównujemy tamtym, do niedawna zdawało się niedościgłym, wzorcom postępu. Czyż bowiem każdy z nas nie jest bogiem dla samego siebie? A skoro jesteśmy bogami, to wszystko nam wolno… szkoda tylko, iż nie wszystko możemy… Ale to się zmieni, zmieni… Tak przynajmniej zapewniają nas autorytety – dęci ‘naukowcy’, pyszni duchowni i celebryci–półanalfabeci, znani z tego, że są znani…

Rok 117.

W tymże roku Rzym znalazł się u szczytu potęgi i osiągnął największy zasięg terytorialny. Panował wtedy cesarz Trajan3, który aż do końca swych dni nie ustawał w prześladowaniu chrześcijan. Zanim zmarł w dniu 9 sierpnia, zdążył jeszcze o śmierć przyprawić między innymi Hermionę, córkę Filipa ucznia Pańskiego, jednego z pierwszych siedmiu diakonów. Tego samego, który wodą chrztu obmył podskarbiego etiopskiej królowej Kandaki4, ale który ochrzcił też Szymona Maga, apostatę i ojca diabelskiego gnostycyzmu.5 Kimże był ów Szymon? Powiedzmy o tym pokrótce: Szymon Mag – gr. Σίμων ὁ μάγος, łac: Simon Magus – żył w I wieku po Chr. Głosił on, iż jest Najwyższą Mocą Bożą, która nie tylko ogarnia świat, lecz równocześnie przenika ludzkie dusze. Drugim z nadprzyrodzonych, niezbędnych światu i ludzkości istot, jest jego kochanka Ennoia, co oznacza pierwszą myśl bóstwa, a która w dziejach była m.in. Heleną Trojańską. Od Heleny wzięli początek aniołowie, eony i siły kosmiczne, lecz aniołowie, będąc wrogo usposobieni do niej, stali się przyczyną opuszczenia przez nią świata duchowego i zejścia do świata materii i przymusili ją do przyobleczenia się w ludzkie ciało i zamieszkania na Ziemi, gdzie dała początek rodzajowi ludzkiemu, który jako niedoskonały z samej swej natury podlega prawu śmierci. Widząc, co się stało z kochanką, Szymon jako Najwyższa Moc Boża, zwana Wielka, zstąpił za nią na Ziemię, przyjąwszy u Żydów postać Syna, u Samarytan Ojca, a u pogan Ducha Świętego, aby uwolniwszy partnerkę z więzów materii i konieczności umierania, na powrót zabrać ze sobą, a w tej powrotnej drodze mają im towarzyszyć niektórzy wybrani ludzie. Wybrańcami zaś „boskich” Szymona i Heleny mogli być jedynie ci, którzy ze wszystkich sił starali się zburzyć ustalony od zarania dziejów ład społeczny i porządek moralny przez dążenie do zrównania stanów, do równości i tak zwanej ‘sprawiedliwości społecznej’. Największą z zasług było przekraczanie wszelkich nakazów, zakazów, wszelkiej tradycji, hołdowanie lubieżności i niczym nieokiełznanej rozpuście. I to ich miało wyzwolić od wszelkich ograniczeń istot niedoskonałych. Natomiast ci z ludzi, którzy trzymaliby się praw moralnych nakazanych Dekalogiem, mieli – wespół ze strąconymi na Ziemię Aniołami – pozostawać w niezmienionym stanie istot podległych cierpieniom i konieczności umierania.6

* * *

9 sierpnia roku 117 w Selinusie, na łożu śmierci, cesarz Trajan na swojego następcę wyznaczył Hadriana7, który władzę objął w dniu 12 sierpnia. Rządził sprawnie, bo ostatecznie już jesienią zdławił żydowską rewoltą, znaną jako wojnę Kwietusa, która ciągnęła się dość długo, bo przez blisko dwa lata.

Najważniejszym jednak jego działaniem było rozpoczęcie odbudowy Panteonu w Rzymie, który miał być i symbolem i czynnikiem integrującym najrozmaitsze ludy, narody i języki, tradycje, religie i obyczaje na terytorium ówczesnego Imperium Romanum. Hadrian jako Pontifex Maximus8, czyli formalnie najwyższy kapłan, chciał stworzyć jedną symboliczną świątynię, w której cześć będą odbierali wszyscy bogowie imperium, co miało je scalać i poprowadzić do świetlanej przyszłości. A tak naprawdę każdy mógł sobie wierzyć, w co tam tylko chciał, byleby spalił kadzidło przed posągiem cesarza, uznając tym samym jego zwierzchność i jego boskość. Od tego obowiązku zwolnieni byli jedynie żydzi, ale już nie chrześcijanie, których za odmowę tej idolatrii bezlitośnie mordowano w okrutny i wyszukany sposób w licznych prześladowaniach na terenie całego państwa.

Gdy chrześcijaństwo z czasem stało się religią panującą i gdy ustał ucisk, tortury i morderstwa za odmowę okazania czci boskiej wizerunkowi cesarza, który z boga znów stał się człowiekiem, Panteon przebudowano na kościół i zadedykowano Najświętszej Maryi Pannie od Męczenników.

* * *

Tenże sam Hadrian na miejscu zburzonej świątyni jerozolimskiej w roku 136 po Chr. rozkazał wznieść świątynię dedykowaną bogu Jowiszowi Kapitolińskiemu, czyli Zeusowi, który dla chrześcijan był tożsamy z Szatanem, ostatecznie już profanując to miejsce i niejako symbolicznie zamykając okres starotestamentowy w dziejach świata, bo faktycznie jego kres nastał w chwili śmierci Pana Jezusa na Golgocie. Cesarz podjął taką decyzję po powstaniu Szymona bar Kochby – Syna Gwiazdy, jakie miało miejsce w latach 132–135 po Chr.

Od tego czasu żydzi nie mieli już żadnej nadziei na przywrócenie kultu świątynnego na sprofanowanym Wzgórzu Moria, gdzie miejsce JHWH9 zajął Jowisz–Zeus–Szatan.

A to, że Zeus był przez chrześcijan utożsamiany z Szatanem, wynika choćby z tekstu w formie listu, jaki zawarł św. Jan Apostoł w Apokalipsie, w rozdziale 2 wierszu 13. W liście owym, skierowanym do Kościoła w Pergamonie, stwierdza, że w tym właśnie mieście Szatan ma swój tron, a pisząc te słowa, musiał mieć na myśli, wielki ołtarz Zeusa tam zbudowany, ołtarz, który w XIX wieku przeniesiony został do Berlina i tu zrekonstruowany. W tym miejscu zapewne niejednemu z czytelników może przyjść na myśl pytanie: „Czy zatem to Berlin jest teraz ową stolicą Szatana?” Niechże już każdy sam się nad tym zastanawia.10

Co prawda wcześniej Antioch I Epifanes11 w świątyni jerozolimskiej zakazał oddawania czci Bogu żydów, a na to miejsce wprowadził kult Baala, również uważanego za tożsamego z Zeusem, któremu składano ofiary ze świń, niemniej ani miasta, ani samej świątyni nie zburzył i można je było później, po powstaniu Machabeuszy12, rytualnie oczyścić. Tym razem stało się inaczej… oczyszczać już nie było czego…

A na dodatek: wraz z upadkiem powstania Szymona bar Kochby13 Żydzi stracili cały Wielki Sanhedryn14 z ostatnim Rosz la–Hakhamim „Zwierzchnikiem Mędrców”, rabbim Akibą ben Josefem15, wybitnym tannaitą16, będącym jakby pierwszym i zarazem najistotniejszym redaktorem Miszny i halachy midraszowej17. Wraz z jego śmiercią, mimo iż Sanhedryn niby formalnie jeszcze istniał aż do IV wieku po Chr., to rzeczywistej władzy już nie posiadał.

Jak się uważa, wraz ze śmiercią Szymona, źródła pradawnej mądrości zostały zasypane. Przed oczami ludzkimi zakryte zostało to, co najważniejsze. I chociaż tannaici, którzy żyli jeszcze w późniejszym okresie, aż do ostatniego z nich Jehudy ha Nasi18 mieli sporą wiedzę, to jednakowoż nie dorównywali „Zwierzchnikowi Mędrców”, po którego śmierci, wedle tradycji, zapomniano, jak się prawidłowo wymawia imię Boże… Jedyne co od tego czasu wiadomo na pewno, to to, iż składa się ono z czterech liter: יהוה – JHWH – określanych przez Greków jako Τετραγράμματον – Tetragrammaton i pod taką nazwą znanych na Zachodzie, ale ponieważ zapis hebrajski nie zawiera samogłosek, jakie jest jego prawdziwe brzmienie – nikt od tamtej pory już nie wie. Forma Jahwe, Jehowa, Jahue to tylko przypuszczenia. I od tamtego czasu mędrcy żydowscy bez ustanku szukają „zaginionego słowa”, nad którym rozsnuł się mrok tajemnicy…

Imię Boże – po części przez szacunek, a po części z nazbyt rygorystycznego przestrzegania przykazania, iżby nie wymawiać tegoż Imienia Bożego nadaremno, było tylko raz w roku wypowiadane bez świadków przez Arcykapłana w najtajniejszym miejscu Świątyni Jerozolimskiej, zwanym Święte Świętych. A gdy w synagogach czytano teksty biblijne, w których owo Imię występowało (z wyjątkiem dwóch ksiąg – Estery i Pieśni nad Pieśniami gdzie go nie ma), zastępowano je określeniami Adonai (Pan), El, Eloah (Bóg), Hakadosh baruch hu (Niech będzie święty i błogosławiony), HaShem (Imię). Prócz tego używano około piętnastu epitetów na określenie Stwórcy, ale prawdziwe brzmienie Jego imienia przepadło na zawsze…

Ostatni z legalnych arcykapłanów żydowskich Pinchas ben Samuel19, potomek kapłana Sadoka20, wybrany w drodze losowania, który nie należał jednak do żadnego z tzw. rodów arcykapłańskich, był zwykłym prostym wiejskim robotnikiem, kamieniarzem, który nie miał pojęcia o kulcie świątynnym, a sprawując go, ubrany w szaty arcykapłańskie, czynił to, co mu podpowiadali asystujący przy obrzędach. I można powątpiewać, by znał on Imię Boga, a jeśli nawet to po nim już arcykapłanów nie było. Eleazar HaModa’i21, potomek Machabeuszy i wuj Szymona bar Kochby, mianowany przez tego ostatniego na stanowisko arcykapłana, był nim tylko z nazwy, świątynia bowiem nie istniała, a zatem i on, podobnie jak Pinchas ben Samuel, nie mógł wymawiać Imienia Boga. Pierwszy, bo z nieuctwa go nie znał, a do Świętego Świętych wejść mógł tylko on sam, bez suflera, który i tak zresztą nie mógłby owego Imienia podpowiedzieć, a drugi choćby i znał Imię Boże, to wymówić go nie mógł, ponieważ poza Świętym Świętych nie było to dozwolone, a Święte Świętych nie istniało… Tak więc – wraz ze śmiercią Jehudy ha Nasi istotnie poszło Ono w zapomnienie…

* * *

Chociaż opisany ciąg zdarzeń obejmuje wiele wieków, ale początek dał mu fakt objęcia władzy nad Imperium Romanum przez cesarza Hadriana w roku 117…

* * *

Na Zachodzie chrześcijaństwo prześladowali cesarze rzymscy, na Wschodzie zaś szachowie perscy, bo na terytorium ich imperium religią państwową był zaratusztrianizm, zwany również zoroastryzmem, albo mazdaizmem. Owa religia swą nazwę zawdzięcza Zaratustrze, czy też z grecka Zoroastrowi, wielkiemu prorokowi i reformatorowi religijnemu Medo–Persów, żyjącemu prawdopodobnie w okresie między 1400–1200 p.n.e. i głoszącemu dualistyczną naukę o istnieniu dwóch równorzędnych bogów dobrego Ahura Mazdy (Ormuzda) i złego Arymana, którzy toczą między sobą walkę, która po pewnym czasie zakończy się zwycięstwem dobra.

Sam Zoroaster, jak można by chyba domniemywać, nie bardzo interesował się ową kwestią, ale ci, którzy w późniejszym czasie badali jego naukę, dzieje świata podzielili na cztery periody, z których każdy ma liczyć po 3000 lat. My żyjemy w czwartym z nich, ostatnim, który można podzielić na jeszcze mniejsze okresy, na okresy tysiącletnie, z których pierwszy dobiegł końca w roku417 po Chrystusie, drugi obejmował lata 417–1417, trzeci i ostatni to czas pomiędzy rokiem 1417a rokiem2417.

Zatem – według tej nauki – ludzkość ma jeszcze szansę, aby porzucić szeregi zwolenników Zła i przejść na pozycje Dobra…

Zaratusztrianizm bynajmniej nie dowodzi (co już wiemy), iż Ahura Mazda jest Bogiem jedynym. Co prawda na końcu czasów ma zwyciężyć swego konkurenta, na razie jednak obydwaj, z jednakową mocą, mogą oddziaływać na całe stworzenie. W tym oczywiście i na ludzi. Dało to w późniejszych czasach magom, czyli kapłanom zoroastryjskim i nie tylko im, pole do spekulacji i przyczyniło się do powstania wszelkiej gnostyckiej herezji w najrozmaitszych jej odmianach, odsłonach i maskach: zurwanistycznej, manichejskiej, mazdakickiej, bogomilskiej, katarskiej i innych. Do tej nauki sięgali w późniejszych czasach również i członkowie tajnych ezoterycznych stowarzyszeń, a i dziś są tacy, którzy ją wyznają.22

Rok 217.

Dzień 8 kwietnia 2017 roku rozpoczął ciąg niepowodzeń – ba nieszczęść! – dla Rzymu, tego dnia bowiem cesarz Karakalla23 został zamordowany przez swoich żołnierzy, którzy jego następcą uczynili prefekta pretorianów Makrynusa, czyli Marcusa Opelliusa Macrinusa24, który nie dość, że nie był senatorem, to nawet i nie był Rzymianinem, a zlatynizowanym afrykańskim Berberem. Chociaż niektórzy mają odmienne zdanie, dowodząc iż jednak był etnicznym Rzymianinem, tyle że urodzonym i wychowanym w Afryce.

Karakalla zasłynął tym, iż dopełnił dzieła rozpoczętego przez swego ojca, Septymiusza Sewera25 i doprowadził do unifikacji wszystkich prowincji cesarstwa na płaszczyźnie politycznej i religijnej wraz z nadaniem obywatelstwa rzymskiego wszystkim wolnym ludziom zamieszkującym granice państwa, którzy odtąd posiedli prawa zastrzeżone wyłącznie dla wąskiej dość grupy ludności, ale odtąd już wszyscy obywatele mieli również obowiązek modlić się do swoich bogów w intencji aktualnie panującego cesarza, no i posiedli jeszcze jeden „przywilej” – płacenia podatków od spadków i darowizn. Cesarz ów uporządkował finanse i ustabilizował pieniądz, a wreszcie zasłynął również z budowy licznych nowych dróg i utrzymywania już istniejących. Gdyby pożył dłużej, być może wprowadziłby jeszcze jakieś inne ważne zmiany sprzyjające wzrostowi potęgi Rzymu, mimo iż powszechnie uznawano go za wyjątkowego despotę i okrutnika spośród wszystkich panujących w Rzymie.

Po śmierci Karakalli uwięziono jego matkę Julię Domnę, czcicielkę Apoloniusza z Tiany26, która nawet zleciła opisanie żywota tego gnostyka, a którą wedle jednej wersji zamordowano, według innej popełniła samobójstwo z własnej woli, a wedle jeszcze innej zmuszono ją do popełnienia samobójstwa. Tak czy inaczej, również i ona, wraz z synem, przeniosła się do krainy cieni.

Armia rzymska pod dowództwem nowego cesarza w bitwie pod Nisibis została doszczętnie rozbita przez walecznych Partów, a ich król Artaban V27 zgodził się na zawarcie pokoju dopiero po zapłaceniu przez pokonanych ogromnej kontrybucji w wysokości dwustu milionów sestercji. Za co można było wówczas nabyć około dwustu milionów bochenków chleba i dwustu milionów sextariusów28 wina… Ergo – nie była to bagatelna kwota. Dla przykładu Judasz za owe 30 srebrników, których zażądał, za wydanie na śmierć Pana Jezusa Chrystusa, mógł sobie co najwyżej kupić parę sandałów…

Ten rok pokazał, że w Rzymie najwięcej do powiedzenia ma już nie Senat, nie nobile, lecz armia… Zaczynała się nowa epoka, epoka coraz bardziej słabnącego cesarstwa…

Na dodatek jakby jakimś złowieszczym prognostykiem na nadchodzące coraz gorsze dla pogańskiego Rzymu czasy, było spalenie przez piorun Koloseum, na którego arenie przelano morze chrześcijańskiej krwi… był to jakby znak z nieba, że poczyna nadchodzić kres pogaństwa…

Niestety – tegoż samego, 217, roku w Kościele pojawił się pierwszy antypapież – chociaż gwoli sprawiedliwości dodać należy, że to późniejszy święty męczennik Hipolit… Na szczęście zmarł przed soborem trydenckim, który wszystkich heretyków i schizmatyków, a tym ostatnim Hipolit niewątpliwie był, nawet jeśli oddali życie za Jezusa, bezapelacyjnie wysyłał do piekła. W trzecim wieku po Chrystusie uważano jednak inaczej, uważano bowiem, że każdy męczennik za wiarę nie może trafić gdzie indziej, jak tylko do przybytków niebieskich. Tak czy inaczej, jedność chrześcijańska zaczęła pękać…

* * *

W 527 roku liczonym według księżycowego kalendarza ery Seleucydów, który według chrześcijańskiej rachuby czasu przypadał na lata 216/217 po Chrystusie na świat przyszedł Mani zwany też Manesem późniejszy twórca i prorok nowej, najbardziej chyba antychrześcijańskiej religii, manicheizmu, zwanego Religią Światłości. Z manicheizmu wyłonił się między innymi mazdakizm, bogomilizm, kataryzm, które przysporzyły ludzkości niebywałych i licznych problemów.29 Tyle że to późniejsze czasy…

Rok317.

Jak nam wiadomo ze starodawnych przekazów i legend, w tymże właśnie roku święty papież Sylwester uwięził w podziemiach papieskiej bazyliki katedralnej św. Jana na Lateranie30 demonicznego potwora Lewiatana, który być może nie jest niczym innym, jak tylko jedną z form, jaką przybiera sam Szatan – niszczyciel, usiłujący unicestwić ludzki rodzaj przez chaos, który zamiast ładu próbuje nam narzucić jako coś dobrego i pozytywnego. Magowie i czciciele diabła przypisują Lewiatanowi władzę nad odmętami morskimi, nad wodami, które jak wiadomo symbolizują narody, a szczególnie nad Zachodem… Skoro zatem papież go spętał i uwięził, co mogło symbolicznie oznaczać ni mniej, ni więcej tylko rzeczywiste – z Bożą pomocą – spętanie i pozbawienie go mocy, po to, by wolność dana chrześcijanom przez cesarza Konstantyna Edyktem Mediolańskim w 313 roku nie została im już nigdy więcej przez rzymskich cesarzy odebrana… aż do czasu przed końcem świata…

A spętać go nie było łatwo, wszak biblijny opis owej bardzo groźnej bestii, jaki znajdujemy w Księdze Hioba, naprawdę może wzbudzać lęk. Bez wątpienia nie jest to opis krokodyla, czy hipopotama jakby chcieli pozbawieni wyobraźni (o ile tylko wyobraźni) ‘racjonalni’ objaśniacze, a zdecydowanie niszczycielskiego potężnego potwora, którego opis pasowałby do jakiegoś dinozaura, jak uważają wyszydzani przez ewolucjonistów kreacjoniści.

Siła tego zwierza w lędźwiach, a moc w pępku brzucha. Podnosi ogon jak cyprys, a jego ścięgna mocno splecione. Jego żebra żebrami ze spiżu, jego grzbiet jakby ze stali odlany. (…) Sypia pod różnymi drzewami, także wśród papirusów trzcin i turzyc. Wysokie drzewa dostarczają mu cienia pod swymi konarami, a podobnie gałęzie wierzb. Jeśli nastaje powódź, nawet nie zauważa. Jest przekonany, że to Jordan napiera na jego paszczę. Czy ktoś może go podejść, gdy ma oczy otwarte, czy może go poprowadzić na postronku, przewierciwszy mu nozdrza? Czy dasz radę złowić smoka wodnego [tj. Lewiatana] na haki, czy nałożysz mu na pysk uździenicę? Czy wbijesz mu kółko w nozdrza, czy przewiercisz mu jego wargi? Czy myślisz, że będzie cię błagał, że przyjdzie do ciebie z gałązką oliwną, że zawrze z tobą przymierze, że będziesz w nim miał dozgonnego niewolnika? Że bawić się będziesz nim jak jakąś ptaszyną, że uwiążesz go dla dziecka jak wróbelka? Czy może pożywią się nim ludzie, czy poćwiartuje go ród Fenicjan? Nie wypłynie żadna łódź, by zabrać skórę zdartą z jego ogona, ani żaden rybacki kuter jego głowę. Jeżeli położysz na nim rękę, pomyśl o wojnie, w której musisz wziąć udział, bo już jej miał nie będziesz. (…) Kto odsłoni krój jego szaty? Kto wejdzie w głąb jego pancerza? Wrota jego paszczy kto rozewrze? Groza wieje z jego zębów. Jego łuski jak spiżowe tarcze, spinająca go skóra – jak kamień ścierny. Jego łuski są ze sobą sklejone jak jedna, wiatr przez nie nie przeniknie. Każda z sąsiednią jest spojona, trzymają się razem, nie da się ich oddzielić. Gdy parsknie, ogień się rozpryskuje, jego ślepia błyszczą niby Gwiazda Poranna. Z jego paszczy buchają gorące płomienie i wylatują ogniste drobiny. Z jego nozdrzy wydobywa się dym jakby z pieca pełnego rozżarzonych węgli. Jego wydech palącym żarem. Płomień bucha z jego paszczy. W jego karku ma siedzibę siła, przed nim podąża zguba. Członki jego ciała są spojone; gdy się go uderzy, on nawet nie drgnie. Serce ma twarde jak głaz, nieugięte jak kowadło. Kiedy on się poruszy, strach pada na czworonogi, które skaczą po ziemi. Choć ostrze oszczepu w niego ugodzi, szkody mu nie wyrządzi. Tak samo wymierzona w pancerz włócznia. Żelazo to dla niego miękkie plewy, twardy brąz – jak zmurszałe drewno. Nie zrani go strzała z brązu, za muśnięcie źdźbła uzna uderzenie rzuconego kamienia. Ugodzenie maczugą ma za głaskanie trzciną, drwi z potrząsania płonącą głownią. Jego legowisko jest usłane z ostrych prętów. Wszystkie skarby morza są dla niego jak wielkie bajoro. Do wrzenia doprowadza otchłań, jakby to był kocioł, morze jest w jego oczach jak mała czara, a samo dno otchłani jak łatwa zdobycz. Głębokie odmęty ma za miejsce spacerów. Nic na ziemi nie jest równe jemu. Stworzony jest dla zabawy moim aniołom. On ogląda z góry każdą wyżynę, a sam jest królem wszystkiego, co żyje w wodach.31

Oczywiście nie znaczy to, iż uważam, że papież spętał i uwięził tę konkretną i materialną bestię, a nie Szatana, którego ów potwor symbolizuje. Przytoczony wyżej opis ma wskazywać tylko na to, z jak potężną i złą siłą chrześcijanie musieli się zmagać i że wiele czasu musiało upłynąć, by chrześcijaństwo wyszło z tej walki zwycięsko. Czyli rok 317 może być symboliczną datą zwycięstwa chrześcijaństwa nad religiami demonicznymi, a za takie chrześcijanie uważali wszystkie kulty pogańskie.

Czy prawdą jest, jak głosi inna tradycja, iż ten święty papież uleczył również z trądu cesarza Konstantyna Wielkiego? Tego nie wiadomo, lecz przecież mogło tak się stać. Ale jeśli go rzeczywiście uzdrowił, nie mogło to pozostać bez wpływu na jego decyzje dotyczące chrześcijaństwa.

Sylwester w dziejach świata zapisał się i tym, że Dniem Pańskim, świątecznym, dniem odpoczynku, urzędowo ogłosił niedzielę, bo w niedzielę – wczesnym rankiem, w pierwszy dzień tygodnia Pan powstał z martwych i objawił się kobiecie, a potem apostołom. Nowy dzień odpoczynku został zatwierdzony cesarskim edyktem 7 marca 321. Musiał zatem ów papież cieszyć wielkim szacunkiem i poważaniem u władcy. Za pontyfikatu Sylwestra zaczęła się dla chrześcijaństwa era konstantyńska, która ostatecznie przeminęła wraz z bolszewickim komunizmem i niemieckim narodowym socjalizmem – dwiema stronami tej samej fałszywej monety…

* * *

W tymże 317 roku zmarł król Tiridates, który w roku 301 ogłosił w Armenii, jako pierwszy na świecie, chrześcijaństwo religią państwową. Ów władca, początkowo prześladujący chrześcijan, stawszy się wyznawcą Chrystusa, niejako przetarł szlak i dał przykład innym władcom, aby mogli pójść w jego ślady. I poszli, bardzo liczni.

1Owidiusz, Ars amandi (Sztuka kochania) w przekładzie Juliana Ejsmonda.

2Owidiusz (43 p.n.e–17 n.e.), Messalina (17–48), Swetoniusz (69–130), Tyberiusz (14–37), Klaudiusz (41–54).

353–117.

4Kandaki, kandake oznacza raczej tytuł królewski, niż jest imieniem własnym jakiejś władczyni.

5Gnostycyzm

[stgr. gnōstikós ‘poznawczy’]

oznacza „posiadanie wiedzy”. Gnostycyzm to zlepek idei, jak również i systemów religijnych, powstałych w I–III wieku naszej ery wśród żydowskich i chrześcijańskich heterodoksyjnych grup wyznaniowych, które zwracały uwagę na osobistą wiedzę duchową gnozę [stgr. γνῶσις – gnosis – poznanie, wiedza] stawiając ją ponad prawowiernymi naukami, tradycjami i autorytetami duchownymi. Uważali oni materię i życie w materialnym ciele i materialnym świecie za zło a Boga Stwórcę – Demiurga za istotę złą, bo to On pował do istnienia materię, przeciwstawiając mu dobre Najwyższe Bóstwo. Wg gnostyków człowiek dostępuje zbawienia nie za przyczyną wiary, czci oddawanej Bogu i tradycyjnych praktyk religijnych, lecz przez bezpośrednie poznanie i zdobycie wiedzy o Bóstwie Najwyższym na zasadzie doświadczenia mistycznego bądź ezoterycznych tajemnych praktyk.

6Więcej o Szmonie Magu jego życiu i nauce w Aneksie II.

776–138.

8Dosłownie: Najwyższy Budowniczy Mostów, tytuł używany przez najwyższych kapłanów pogańskiej religii rzymskiej, cesarzy, a potem również i papieży rzymskich.

9Tetragram będący hebrajskim zapisem imienia Boga, którego dziś nie umiemy poprawnie odczytać i dlatego nie wiemy, jak ono brzmi.

10Odnalezione przez niemieckiego archeologa Carla Humanna (1839–1896) elementy ołtarza Zeusa przetransportowano do Berlina i dokonano rekonstrukcji tego obiektu sakralnego w latach 1911–1930.

11Ok. 215–163 p.n.e.

12167–160 p.n.e. żydowskie powstanie, skierowane przeciwko Seleucydom.

13„Syn Gwiazdy” (?–135) przywódca powstania żydowskiego przeciwko Rzymianom, jakie miało miejsce w latach 132–135.

14Wysoka Rada – najwyższa żydowska władza religijna i sądownicza.

15ok. 50–135.

16Uczeni rabini, mędrcy, których opinie zebrano w Misznie, jednym z podstawowych tekstów judaizmu rabinicznego, zawierającym tzw. ustną Torę, czyli całą tradycję uzupełniającą jakoby prawo zapisane w Starym Testamencie.

17Rabiniczna metoda studiowania Tory, która wyjaśnia 613 micwot (przykazań), odnajdując ich źródła w Starym Testamencie i interpretując je jako dowody autentyczności danych praw.

18170–200.

19?–70.

20Najwyższy kapłan żydowski za panowania królów Dawida i Salomona był potomkiem Eleazara syna Aarona.

21Ok. 110–135.

22Więcej o Zoroastrze i jego nauce w Aneksie III.

23188–217.

24164–218.

25145-211.

26Wg różnych źródeł: ok. 15/40–100/120

27Panował latach 213–224.

28Sextarius – ½ litra.

29Więcej o Manim i jego religii w Aneksie IV.

30Bazylika św. Piotra nie jest kościołem katedralnym papieży, jest nim bazylika św. Jana na Lateranie.

31Hi, 40,16–32 i 41,5–26 – BPK.

=========================================

Rok 417.

Gdy w latach 409–410 skończyło się – wypędzeniem urzędników cesarskich – panowanie Rzymian w Brytanii, pozostała rzymska ludność ruszyła ich śladem, starając się uratować ze swych majątków jak najwięcej i wywieźć co się tylko dało, a tego, czego nie można było udźwignąć, czy zabrać, ukryć starannie bądź zakopać, z nadzieją, że może kiedyś po swe skarby wrócą. Ów exodus ostatecznie zakończył się w roku 417 i w roku 417 rzymska prowincja Brytanii, jako pierwsza, została ostatecznie i w całości utracona. Państwo rzymskie gnijące od wewnątrz teraz zaczęło na zewnątrz usychać. Zaczęła się agonia cesarstwa zachodniorzymskiego…

W tymże samym 417 roku na dawnych ziemiach cesarstwa powstało królestwo Wizygotów, założone przez króla Walię1 zmarłego rok później. Stary świat przemijał. I przemijał stary porządek.

Rzym osaczali germańscy barbarzyńcy, Pax Romana2 ostatecznie zamierał, państwo gasło, a Kościół był szarpany herezjami. Innocenty I3 w roku 417 wyklął Pelagiusza4, głoszącego, iż skutki grzechu pierworodnego nie przeszły z Prarodziców na ich potomstwo, oraz że człowiek bez łaski Bożej, sam może się zbawić…

Stary świat dogorywał, by ostatecznie odejść w niebyt w roku 476 wraz ze strąceniem z tronu ostatniego cesarza Zachodu Romulusa Augustulusa5 przez najemnego germańskiego żołdaka, Odoakra, który zajął jego miejsce, ogłaszając się królem…

Rok 517.

W roku 517 pojawia się pierwsza pisemna wzmianka dotycząca Słowian autorstwa Euzebiusza z Cezarei – co nie znaczy, że dopiero wówczas wkroczyli oni na widownię dziejów. Musieli być już wcześniej znakomicie zorganizowani, silni i bitni, skoro tegoż roku mocno spustoszyli Macedonię, Tesalię i Epir bardzo, bardzo głęboko raniąc tym cesarstwo wschodniorzymskie. I tak oto, hucznie, Słowianie wkroczyli w dzieje Europy i świata.

Tereny Bułgarii chrystianizowane dwa razy ostatecznie zeslawizowały się, gdy miejscowa ludność przejęła język i zwyczaje słowiańskie.

* * *

Tymczasem w Chinach, do których chrześcijaństwo miało dotrzeć dopiero ponad wiek później, na podstawie dekretów cesarza Liang Wudi6 umocnił się buddyzm. Otóż cesarz południowego państwa, który sam został mnichem buddyjskim, w roku 517 nakazał zniszczenie świątyń taoistycznych, oficjalnie zlikwidował taoizm, a poddanym nakazał praktykować buddyzm.7 Ostatecznie wyszła z tego dość dziwna mieszanka… ale… gdy na Zachodzie umocniło się chrześcijaństwo, na Wschodzie spotężniało pogaństwo…

* * *

W tymże to, 517, roku perski szachinszach Kawad I panujący między rokiem 488 a 531 zakończył wyczerpującą dziesięcioletnią wojnę z Heftalitami nazywanymi także Białymi Hunami i wreszcie miał więcej możliwości, aby zająć się robieniem porządków w kraju. A było co robić w Persji, gdzie panoszyli się mazdakici, którzy zburzyli ład moralny, religijny, państwowy usiłując unicestwić zastane struktury i tradycje, a na ich miejsce wprowadzić nowe. Otóż w Persji powstała herezja wywodząca się i z zaratusztrianizmu i manicheizmu odpowiednio przetransformowanych. Reformy religijnej dokonał naczelny kapłan zaratusztriański Mazdak, który był kryptomanichejczykiem, ale potem naukę Maniego wzbogacił o doktrynę społeczną, którą można streścić krótko: „wszystko należy porozdawać, a zwłaszcza kobiety”. I tak się działo. Ponieważ mazdakizm jest niezwykle ważny, bo utorował on ścieżkę idei komunistycznej, której zgubnych skutków doświadczamy do dziś, warto byłoby dowiedzieć się o nim więcej.8

Rok 617.

Tego roku wydarzyło się wiele. A to Persowie zakazali żydom mieszkać w promieniu około 5 km (według dzisiejszej miary) od Jerozolimy. Ci sami Persowie usiłowali tegoż roku zdobyć Konstantynopol, Awarowie zaś zwabić w zasadzkę bizantyjskiego cesarza Herakliusza, aby go pojmać. A to jacyś germańscy królikowie jedni umierali, inni obejmowali trony od Brytanii po Italię, lecz to wszystko nie miało większego znaczenia ani najmniejszego nawet wpływu na dalsze dzieje rodzaju ludzkiego. Taki wpływ i takie znaczenie można przypisać tylko jednemu zdarzeniu z tamtego, 617, roku. Było to najpierw bojkotowanie, a potem zaatakowanie przez plemię arabskich Kurajszytów Mahometa i jego zwolenników, co w końcu doprowadziło do krwawej wojny domowej. Co prawda w roku 617 część zwolenników arabskiego proroka ratowała się ucieczką do Etiopii, a ostatecznie, w roku 622, i on sam zmuszony był schronić się w Medynie, niemniej to właśnie rok 617 był tym przełomowym i tego to roku Mahomet zrozumiał, że jeśli chce przetrwać, musi na przeciwników uderzyć z mocą, rozgromić ich i zniewolić i tego to, 617 roku, podjął decyzję o rozpoczęciu podboju całego świata. Na jakiej podstawie? Na podstawie objawienia i nakazów, jakie otrzymał od anioła Dżibrila i boga Allaha.9

Rok 717.

Tego to, 717 roku, po raz pierwszy armia muzułmańska pod dowództwem Al–Hurra ibn Abd al–Rahmana al–Thaqafiego10, zdołała przekroczyć Pireneje i wtargnęła na terytorium Akwitanii i Septymanii na południu Francji. Na szczęście wyprawa zakończyła się niepowodzeniem. Gdyby się stało inaczej, gdyby muzułmanie okazali się wówczas silniejsi, to kto wie, jak by się to mogło skończyć dla chrześcijańskiej Europy wziętej w dwa ognie, od wschodu i od zachodu. Pan Bóg jednak pobłogosławił chrześcijanom i przepędzono muzułmanów z powrotem za Pireneje. Europa i chrześcijańska cywilizacja łacińska zostały ocalone… aż do XX wieku.

W tymże 717 roku cesarz bizantyjski Leon III Izauryjczyk, zwany też Leonem Syryjczykiem11, wstąpił na tron w Konstantynopolu i podczas swego panowania rozpoczął bezpardonową walkę z kultem świętych obrazów, dając początek, wyniszczającej Kościół, herezji ikonoklazmu.12 Uporano się jednak i z tym problemem, który co prawda co jakiś czas jeszcze dawał znać o sobie, ale w poważniejszy sposób nie zagrażał już jedności eklezjalnej.

Rok817.

Rok ten był bogaty w niezwykle ważne wydarzenia. 25 stycznia opat klasztoru św. Stefana w Rzymie Paschalis Massimi, zaledwie w dzień po śmierci Stefana IV13, swojego krewniaka, został obrany papieżem, przyjmując imię Paschalisa I.14 Tenże papież, w tymże 817 roku, zawarł porozumienie z cesarzem Ludwikiem Pobożnym15, znane jako (Pactum) Ludovicianum gwarantujące papiestwu wieczyste posiadanie terytoriów w środkowych Włoszech i całkowitą niezależność od Cesarstwa, otrzymując na dokładkę w darze od Ludwika, Sardynię i Korsykę. Wtedy to właśnie wyznaczono granice Państwa Kościelnego.16 Papież zatem był już odtąd nie nie tylko namiestnikiem Syna Bożego, ale i świeckim suwerennym władcą, mogącym nie tylko podejmować od nikogo niezależne i z nikim niekonsultowane decyzje, ale na dodatek, jako ten który władców namaszczał na cesarzy Zachodu, stawiający się tym samym ponad nimi. Stało się więc coś, o czym patriarcha Konstantynopola w cesarstwie wschodniorzymskim, w Bizancjum, nie odważyłby się nawet pomyśleć!

Otrzymawszy taką władzę, odwdzięczając się niejako cesarzowi, Paschalis I ogłosił niezwykle ważny dokument – Capitulare Monasticum, reformujący życie mnisze na Zachodzie, gdzie zobowiązano wszystkie wspólnoty zakonne do przyjęcia reguły benedyktyńskiej, co miało nakierować mnichów na modlitwę i pracę fizyczną raczej, kładąc mniejszy nacisk na ewangelizację oraz krzewienie nauki i kultury, co miało służyć duchowemu jednoczeniu się dopiero co odrodzonego cesarstwa Zachodu.17

W lipcu Ludwik Pobożny, jako cesarz Zachodu, pragnąc zachować jedność swojego państwa, ogłosił bardzo znaczący dokument – Ordinatio imperii – w którym spadkobiercą największej części imperium, jak również tytułu cesarskiego czynił najstarszego z synów, Lotara.18 Chociaż i pozostali synowie otrzymali swoje działy, zobowiązani byli okazywać posłuszeństwo Lotarowi, który został zaraz ogłoszony przez swojego ojca współcesarzem i koronowany w Akwizgranie.

Jak podają historycy – w tym i polski badacz owego zagadnienia Teodor Jeske–Choiński – Ludwik dokonał jeszcze czegoś nadzwyczaj istotnego, otóż obdarował żydów nader licznymi przywilejami, dał im pełną swobodę w handlu i niezależność od chrześcijańskiej władzy duchownej. Mało tego, zakazał chrzcić żydowskich niewolników, co by im automatycznie przywracało wolność, a ponadto wypuścił żydom w najem wszystkie cła i myta, przez co zyskali oni w gospodarce dominującą rolę, tym samym mogąc oddziaływać w niebagatelny sposób i na politykę.

Cesarstwo zachodniorzymskie, które później zostało nazwane Świętym Cesarstwem Rzymskim, przetrwało aż do roku 1803, kiedy to Franciszek II Habsburg19 zrzekł się tego tytułu, przybierając w roku 1804 tytuł dziedzicznego cesarza Austrii.

Rok 817 to również bardzo prawdopodobna data rozpoczęcia tworzenia przez kniazia Mojmira I20 zrębów Państwa Wielkomorawskiego, które formalnie powstało wraz z objęciem przez niego władzy książęcej, w roku 820. Otwarło to świat słowiański, na bardzo aktywną jego chrystianizację, w czym ogromną rolę odegrali Święci Równi Apostołom Cyryl i Metody21, przekładając na język słowiański księgi liturgiczne, głosząc ewangelię po słowiańsku i po słowiańsku ucząc czcić Jezusa Chrystusa, za co byli prześladowani przez niemieckich biskupów, a przez Rzym na zmianę – raz wspierani, innym razem znów potępiani.

Rok 917.

W roku tym bułgarski car Symeon I Wielki22 starł na proch armię bizantyjską i uzyskał dla Bułgarii niezależność kościelną. Ale i dla Bułgarii także nastał trudny czas. Oto bowiem zwycięstwo nad wojskami cesarstwa wschodniorzymskiego rozzuchwaliło miejscowych heretyckich bogomiłów wywodzących swe nauki z manicheizmu do tego stopnia, iż do połowy dziesiątego stulecia udało im się nie tylko opanować terytorium całej Bułgarii, i działać tam całkiem jawnie i bez skrępowania, ale zaczęli wypuszczać macki poza granice Bałkanów. I to nie tylko na obszary dawnego cesarstwa zachodniorzymskiego: do Italii i Galii, lecz także na terytoria zamieszkałe przez Germanów, jak również i na ziemie słowiańskich pobratymców, Morawian, Czechów, Wiślan, Lędzian, Sandomierzan, którzy, chociaż w zdecydowanej większości ciągle jeszcze byli poganami, to chrześcijaństwo w jego cyrylometodiańskiej odmianie, nie było im obce, a miejscami mocno nawet zakorzenione. Nauki bogomilskie zaś były bardzo atrakcyjne… no, może nie wszystkie, ale te na pewno tak: nie należy słuchać władzy świeckiej, ani respektować ustanowionych przez nią praw, nie trzeba płacić podatków, ni tym bardziej służyć w wojsku. Jak nietrudno się domyślić, wkrótce w Bułgarii nastał taki chaos, że nie miała ona siły oprzeć się węgierskim najeźdźcom z północy. Rok 917 otworzył wrota Europy na herezję manichejską w odsłonie bogomilskiej, która dała początek kataryzmowi, który może nie wprost, ale pośrednio utorował drogę tym ludziom, nurtom, ideom, które niszczą, a może nawet wręcz zniszczyły chrześcijańską europejską tradycję i kulturę.23

Rok1017.

Najpierwkalif Al–Hakim bi–Amr Allah w roku 1009 wydał polecenie, zrównania z ziemią Bazyliki Grobu Pańskiego w Jerozolimie. Później zaś rozkazał, by Hamza ibn Ali ibn Ahmad, perski ismailita, w maju roku 1017 ogłosił rozpoczęcie nowej ery, w której wyznawać się będzie nową religię, al–MuwahhidunMonoteizm i że Al–Hakim jest Bogiem wcielonym, co zostało potwierdzone stosownym dekretem. Jej wyznawców nazwano druzami. Była to i jest wyznawana nadal religia tajna. Do czasów kalifa Al–Hakima chrześcijanie mogli bez najmniejszych przeszkód pielgrzymować do Grobu Pańskiego, ale ten czas się skończył. Nie dość, że muzułmańscy władcy już nie patrzyli przychylnym okiem na chrześcijańskich pątników z Europy, to na dodatek i tak nie było dokąd i po co wędrować, bo bazylika Grobu Pańskiego została zburzona… Nie było zatem innego wyjścia i trzeba było złu zaradzić. Nadchodziła epoka wojen krzyżowych24, a wraz z nimi przeszczepianie kabilistyczno–ezoterycznych idei (w tym i druzyjskich) z Bilskiego Wschodu do Europy, idei które powoli wytyczały szlaki nowym prądom duchowym i kulturowym, podkopując powoli, bo powoli, ale jednak fundamenty cywilizacji łacińskiej, której całkowity upadek możemy właśnie dziś obserwować.

Rok 1117.

W roku 1117 powstał zalążek drugiego, po joannitach, znaczącego zakonu rycerskiego, templariuszy, który postanowili powołać do istnienia francuscy rycerze Hugues des Paiens i Geoffrey Saint–Omer. W roku następnym, 1118, Hugo de Payens, wraz z towarzyszami: Godfrydem d’Eygorande, Jeanem de Meymac, Nicolasem de Neuvic, Pierre’m d’Orlean, Godfrydem de Saint–Omer i Jeanem d’Ussel stawili się przed Gormondem de Picquigny, łacińskim patriarchą Jerozolimy i na jego ręce złożyli śluby ubóstwa, posłuszeństwa, czystości i – dodatkowo – walki w obronie wiary świętej, dwa lata później zaś, 16 stycznia 1120 roku, na synodzie w Nablusie oficjalnie zatwierdzono zakon templariuszy, którzy odegrali ogromną rolę w dziejach nie tylko Królestwa Jerozolimskiego czy Europy, ale i całego świata, od nich bowiem bierze początek masoneria, chociaż tzw. naukowcy zdecydowanie temu zaprzeczają.25

Rok1217.

Nie nacieszyli się krzyżowcy długo sukcesami w Ziemi Świętej, tkwili tam bowiem niczym w oblężonej twierdzy. Bez naprawdę poważnego finansowego i wojskowego wsparcia z Zachodu raczej było mało prawdopodobne, by Królestwo Jerozolimskie przetrwało. Pod jesień 1217 roku rozpoczęła się więc kolejna, piąta, krucjata zakończona totalną klęską chrześcijan. Odbyły się co prawda jeszcze szósta i siódma wyprawy krzyżowe, które również zakończyły się sromotnymi porażkami, ale ostatnią, tę, która definitywnie zniweczyła wszelką nadzieję, na utrzymanie Jerozolimy i Ziemi Świętej oraz przygotowała świat do kolejnej epoki, była dokładnie ta z 1217 roku…

Tamtoczesna Europa nie miała bynajmniej tylko tego jednego problemu, jaki stanowili muzułmanie, oto bowiem na ogromnym jej obszarze żyli i działali ludzie nie mniej groźni i niebezpieczni dla władzy świeckiej i dla zbawienia dusz chrześcijańskich, od wyznawców Allaha. Średniowieczny Zachód, a w szczególności południowa Francja i północne Włochy, przyjmowały bowiem nader chętnie doktrynę gnostycką, dualistyczną i akceptowały etykę manichejską, która dotarła na te tereny za pośrednictwem bogomiłów i bujnie rozkwitała w okresie pomiędzy XI a XIII wiekiem. Nazywano ich katarami (z gr. czystymi) lub albigensami (od miasta Albi). Dopiero działalność Zakonu Kaznodziejskiego, bardziej znanego jako dominikanie, utworzonego przez Dominika Guzmana26, późniejszego świętego katolickiego, i krucjaty antykatarskie uwolniły Europę od owych groźnych heretyków. Pod koniec stycznia roku 1217 Honoriusz III bullą Nos attendentes zatwierdził nazwę nowego zakonu i wydał zgodę na prowadzenie przez Dominika i jego współbraci, pełnej działalności. Mimo nawracania, mimo zwalczania ich ogniem i mieczem przetrwali oni, w formie zorganizowanej, jeszcze stulecie. Ostatecznie jednak wysiłki św. Dominika i jego współbraci zakonnych wspierane przez ramię świeckie dały oczekiwany rezultat – kataryzm zlikwidowano.

Rok1317.

1?–418.

2Pokój Rzymski.

3?–417.

4Ok. 354 – ok. 418.

5Rzymscy cesarze nosili tytuły Augustów, ostatniego nazwano pogardliwie i szyderczo Augustulus, co znaczy Auguścik.

6464–549.

7Daniel C. Waugh, Chronology of the Early History of Buddhism in China, [Washington 2000], https://faculty.washington.edu/dwaugh/hist225/225chron/budchron.html, (dostęp: 10 lipca 2010).

8Szczegółowo o Mazdaku i mazdakizmie w Aneksie V.

9Więcej o Mahomecie oraz islamie w Aneksie VI.

10Sprawujący urząd waliego (gubernatora) Andaluzji w latach 716–719.

11Ok. 680/685–741 – od 717 r. pierwszy cesarz nowej dynastii, izauryjskiej.

12Ikonoklazm – obrazoburstwo.

13Ok. 770–817.

14?–824.

15778–840.

16Które przetrwało aż do roku 1870, a obecnym jego spadkobiercą jest Watykan.

1725 grudnia 800, w uroczystość Bożego Narodzenia, w Rzymie, król Franków i Longobardów, Karol Wielki, został koronowany na cesarza przez papieża Leona III, przywracając Zachodowi po trwającej 324 lata przerwie utraconą instytucję cesarstwa zachodniorzymskiego, które, jak wiemy, odeszło w niebyt, w chwili abdykacji, w dniu 4 września 476, Romulusa Augustulusa (ok. 460 – ok. 507), ostatniego rzymskiego cesarza Zachodu.

18795–885.

191768–1835.

20?–846

21Cyryl (ok. 827–869), Metody (ok. 815–885).

22893–927.

23Więcej o bogomiłach i katarach w Aneksie VII.

24Więcej o kalifie Al–Hakimie i druzach w Aneksie VIII.

25Więcej o templariuszach w Aneksie IX.

26Dominik Guzman, czyli św. Dominik żył w latach 1170–1221.

Diabelskie szyfry. Sekwencja dziejów świata. Andrzej Sarwa. Cz. I.

Andrzej Sarwa

=============================

Diabelskie szyfry. Sekwencja dziejów świata. Kod roku 17 

wydałem pod pseudonimem Onufry Seweryn Krzycki

tak więc jeśli ktoś chciałby mieć tę książkę w formie papierowej to jej nie znajdzie pod moim nazwiskiem

a jest ona tutaj:

https://ksiegarnia-armoryka.pl/Diabelskie_szyfry_Sekwencja_dziejow_swiata_Kod_roku_17.html

=============================

Diabelskie szyfry, sekwencja dziejów świata

KOD ROKU 17

-=-=-=-=-

Symbole i znaki…

Świat wokół nas to nie tylko to, co dostrzegamy niejako wprost, bez zawoalowania, ale także gąszcz znaków – nośników informacji – i symboli – niejednokrotnie nakładających się na siebie, wzajemnie przenikających, splecionych ze sobą, ale i takich, które są oddzielone od reszty i samotnie tkwią ponad orbis terrarum – okręgiem ziemi.

Część z nich rozpoznajemy intuicyjnie, części nie rozpoznajemy, nie znamy albo nie rozumiemy. Niektórych na odmianę nawet nie dostrzegamy, ponieważ są jakby wrosłe w naszą świadomość „od zawsze” – czytelne i oczywiste.

Wszystkie z owych symboli – znane i nieznane, zrozumiałe i niezrozumiałe, na pierwszy rzut oka oczywiste i te wymagające objaśnienia czy niekiedy wręcz rozkodowania są obecne dosłownie wszędzie, poumieszczane w naszej przestrzeni społecznej, kulturowej, duchowej bez wątpienia po coś, bo jeśli nie po coś, to dlaczego w niej tkwią niczym rodzynki w wielkanocnej babie?

Otóż rolą i funkcją symboli jest jakby skrótowe, nieopisowe informowanie nas o czymś, a także przedstawianie świata, doświadczeń, zdarzeń, wierzeń, idei, uczuć, wewnętrznych stanów świadomości czy tajemnic, przy pomocy znaków, którym nadano bądź to powszechne i jawne, bądź znane tylko wtajemniczonym znaczenie, odnoszące się do czegoś innego niż to, na co zdają się wskazywać wprost.

Bo każdy z tychże symboli zawsze posiada przynajmniej dwa znaczenia – jedno jawne, inne ukryte. A niekiedy miewa ich jeszcze więcej, bo bywa, że ten sam symbol w zależności od kontekstu, sposobu ujęcia lub położenia może mieć również przeciwstawne sobie znaczenia.

Symbol jest znakiem posiadającym szersze znaczenie niż tylko to, na które zdaje się bezpośrednio wskazywać wybrany nań jakiś przedmiot, roślina, zwierzę, figura, gest, kolor, dźwięk, zapach lub liczba i jest czymś, oznaczającym coś innego niż one, a jednocześnie jest sposobem uzewnętrzniania myśli, która nadaje mu i przypisuje znaczenie nie tylko konwencjonalne, bazując na podobieństwie, lecz także inne, niedosłowne, wyimaginowane i przez to nadające mu znaczenie specyficzne, ściśle z nim związane, z nim nierozerwalnie kojarzone. Należy jednak pamiętać, iż znak i symbol nie są tożsame, lecz różne, ponieważ, w przeciwieństwie do znaku, symbol posiada o wiele głębszy wymiar społeczny, kulturowy, a nawet duchowy. I często ma za zadanie oswajanie nas z czymś, co niekoniecznie jest dla nas dobre, czy pożądane. Chociaż może też być i odwrotnie.

Przy pomocy symboli wiele można klarownie opisać, ale także wiele można ukryć i zataić – przekazując w jasny sposób coś, co będzie oczywiste i czytelne dla wtajemniczonych, a jednocześnie zupełnie niezrozumiałe dla profanów. Symbol może więc o czymś zwyczajnie i wprost informować, lecz symbol może też przekazywać informacje zakodowane przy jego użyciu i ukryte, by nikt niepowołany nie dotarł do wiadomości przeznaczonych nie dla niego.

I jeszcze jedno. Symbol może być duchowo obojętny, ale może także realnie, wyraźnie i namacalnie oddziaływać na nas w wymiarze spirytualnym, niematerialnym, chociaż częstokroć nie zawsze musimy być tego świadomi. I nie będzie ważne czy w to wierzymy, czy nie.

Może na tym tak powierzchownym i przedstawionym w ogromnym skrócie i uproszczeniu tego, czym jest znak i symbol zakończmy.

Kto ciekaw i chciałby się dowiedzieć więcej i w sposób uporządkowany, może przecież sięgnąć do literatury i doczytać na temat symbolu, czym jest, jak go można rozumieć, jak definiować itp. W odniesieniu do omawianej tutaj kwestii chyba – jak mi się zdaje, wystarczy tyle, ile wyżej zostało powiedziane.

A reasumując: żyjemy w świecie symboli, symbole oddziałują na nas, a my się bez nich obejść nie możemy.

A teraz przyjrzyjmy się niektórym z nich.

Zobaczmy czy można któreś z nich zauważyć w czymś, w czym ich na ogół nie dostrzegamy i zerknijmy na ich utajone znaczenie, przynajmniej niektórych, w pewnym historycznym kontekście…

Sekwencja dziejów świata.

Jeśli zaczniemy się zastanawiać nad dziejami świata w okresie od umownej daty 1 roku nowej ery, a więc od umownej daty narodzin Jezusa z Nazaretu, czyli i nad współczesnymi dziejami ludzkości, to dostrzeżemy, iż można je analizować według jakiegoś klucza, notacji, czy też kodu, który co prawda nie tak łatwo i nie od razu rzuca się w oczy, niemniej kod taki można odnaleźć. Kod, który zdominowała liczba 17. Szczególnie interesująca jest liczba w datach rocznych powtarzająca się co sto lat. Liczba 100 zaś posiada również niebagatelne znaczenie symboliczne.

I dalej będzie o kodach właśnie, szyfrach, znakach i symbolach. Naturalnie nikt w przedstawione niżej próby interpretacji nie musi wierzyć, lecz sam temat jest na tyle interesujący, że absolutnie zasługuje na – choćby nie do końca nawet wyczerpujące, niemniej jednak jakieś – omówienie, czy choćby zasygnalizowanie.

Wróćmy jednak do przerwanego wątku. Zatem da się zauważyć, iż liczba 17 odgrywa w dziejach świata i ludzkości jakieś znaczenie. Czy można rzec, iż jest ono niebagatelne? Być może…

Dlaczego tak wolno przypuszczać?

O tym szczegółowej będzie na dalszych stronach. Nim jednakowoż do tego przyjdziemy, zastanówmy się najpierw nad samą ‘siedemnastką’.

Otóż z tej liczby zapisanej cyframi rzymskimi w formie XVII, da się utworzyć anagram VIXI, co zapisane małymi literami, aby łatwiej nam było to przeczytać, nie myląc z cyframi, przybiera formę łacińskiego słowa vixi, będący czasem przeszłym czasownika żyć, czyli żyłem, a w domyśle i uzupełnieniu: lecz teraz już nie żyję.

I na przykład z tego powodu dla Włochów, bezpośrednich spadkobierców Rzymian, najbardziej złowieszcza jest nie liczba 13, która przeraża inne narody naszego kręgu kulturowego, a 17 właśnie, szczególnie jeśli przypada ona w piątek, w dzień śmierci Jezusa, ale ci, którzy cierpią na heptakaidekafobię, czyli lęk przed tą liczbą, mogą nie wiedzieć, że wywodzi się on i z innych tradycji w tym i przeciwstawnych sobie – jak choćby biblijnej i pitagorejskiej.

Dla Włochów wszakże najistotniejsza będzie ta interpretacja wywodząca się ze starożytnego Rzymu. Na grobach Rzymian, ich przodków, pisano bowiem wcześniej już wspomniane słowo „vixi” – tłumaczone jako „żył” lub „żyłem”. W tym zaś zapisie dodatkowo na siedemnastkę wskazuje też zsumowanie pojedynczych cyfr rzymskich tworzących owo „VIXI”: V+I+X+I czyli 5+1+10+1=17.1

Tutaj uczyńmy – mimo wszystko, bo to ciekawe – małą wycieczkę w stronę tradycji biblijnej – i tak na przykład według niej 17 dnia ijar (kwiecień/maj), czyli drugiego miesiąca według żydowskiego kalendarza religijnego rozpoczął się Potop Noego, a na szczycie góry Ararat jego arka spoczęła 17 dnia tiszri (wrzesień/październik) będącego miesiącem siódmym…2 Pan Jezus zaś zmartwychwstał 17 nisan (marzec/kwiecień) pierwszego miesiąca w kalendarzu żydowskim.

Tak więc skoro Zbawiciel powstał z grobu 17 nisan i był to wielki dzień jego triumfu, bo „śmiercią podeptał śmierć”3, może owo wskazywać na fakt, że nic nie dzieje się przypadkiem, ale wszystko jest zaplanowane i celowe.

Patrząc na to w taki sposób i w kontekście do tego, co zawarliśmy w ostatnich zdaniach, opowiadając o liczbie 17, moglibyśmy rzec, iż jest ona symbolem przywrócenia ładu, porządku i doskonałości… Jezus, zmartwychwstając, ukazuje się jako zwycięzca śmierci, piekła i Szatana, a wcześniej Bóg oczyszcza Ziemię w wodach Wielkiego Potopu i przywraca jej nieskazitelność.

Jednak siedemnastka ma i w Biblii odniesienie do nieprawości, zła, grzechu, niegodziwości i zniszczenia, bo na przykład według Objawienia św. Jana Bestia, która się objawi przed końcem świata, będzie miała 7 głów i 10 rogów (liczby dziesięć i siedem oznaczają zupełność), więc mamy 7 + 10, co daje 17. W Biblii jest zatem powiedziane, że ostateczny system diabła będzie miał więc 7 głów i 10 rogów, więc widzimy, że 17 posiada również znaczenie negatywne.

A więc ‘siedemnastka’ coś kończy? Takie jej odczytanie zdaje się to sugerować.

A my załóżmy teraz, że to prawda.

Jednak przecie wcale nie tak się musi tę siedemnastkę interpretować, bo równie dobrze może ona oznaczać: żyłem, lecz w innym sensie – istniałem, a teraz już nie istnieję, skończyłem się – skończyłem się jako pewien period, pewien przedział czasowy, ale ponownie się odrodzę w nowej formie, nowym kształcie, zapoczątkowując nowy okres i mniej czy bardziej zaznaczając się w dziejach świata.

Takie rozumowanie zdaje się być widoczne u historyka Kościoła Euzebiusza z Cezarei4, który w swojej Kronice przyjął rachubę lat od narodzin Abrahama5, który to opuścił miasto Ur w Mezopotamii, aby ostatecznie osiąść w Betel nieopodal dzisiejszej Jerozolimy i jest pierwszym z patriarchów hebrajskich i to bezpośrednio od niego wywodzi się lud wybrany – pierwszy Izrael, a tym samym i nowy Izrael, czyli chrześcijaństwo.

Według Euzebiusza epoka Abrahama rozpoczęła się w roku jego narodzin, za który ów historyk przyjął rok 2016 przed Chrystusem, a zakończyła wraz z narodzinami Zbawiciela, co czyni rok 2017 po narodzinach Abrahama,Anno Abrahami, rokiem 1 Anno Domini.

A więc wyraźnie tu widać, że rok 2017 od narodzin Abrahama jest jednocześnie rokiem narodzin Chrystusa – ostatnim epoki starotestamentalnej i jednocześnie pierwszym w nowym porządku dziejów świata i historii świętej. Na podstawie czego i jakich wyliczeń Euzebiusz taką datę przyjął, nie należy do tego, czym się dalej będziemy zajmować, zatem nie będziemy rozwijać owej kwestii.

Zatem być może siedemnastka rzeczywiście coś takiego symbolizuje? I być może tak właśnie jest, że wskazuje ona – jeśli w końcówce daty rocznej występuje liczba 17 – na rozpoczynanie się co sto lat istotnych dla ludzkości wydarzeń. I to tylko takich wydarzeń, które można uznać za kluczowe, czy też w jakimś sensie przełomowe lub wieszcze, odnoszące się jednak ostatecznie do duchowej kondycji ludzkości i dziejów świata w czasach po narodzinach Pana Jezusa Chrystusa – tak w dobrym znaczeniu, jak i też w złym.

I odnosiłoby się to do cyklu dziejowego, który się tego roku kończył, ale i jednocześnie rozpoczynał nowy, a nie wyłącznie do Człowieka, bądź Zdarzenia, które w tym to roku pojawił/pojawiło się lub odegrał/odegrało jakąś ważką rolę tyle, że bez następstw w przyszłości. Ale takiego, które rozpoczynało pewien proces prowadzący do jakiegoś przełomu na płaszczyźnie (nawet jeśli początkowo politycznej, to ostatecznie i docelowo kończąc na duchowej), mimo iż ostatecznie zawsze z Człowiekiem było to związane. Chociaż ten ostatni mógł jedynie, jako jednostka, albo jakaś społeczność, poprzez działania albo też głoszone idee na owe cykle wpływać i odciskać na nich swe piętno, popychając dzieje świata do przodu i ku jego końcowi zarazem. Bo postęp w doczesności oznacza równocześnie podążanie w kierunku samozniszczenia, samozagłady. I nie ma w tym nic szczególnego, albowiem w obecnej rzeczywistości, w której teraz żyjemy, nic nie jest wieczne ani doskonałe. A jednocześnie… mógł być popychany też przez jakąś siłę, jakąś moc, której Człowiek en masse się poddawał, uważając to za słuszne lub nic nieznaczące (nie rozpoznając jej poprawnie), nie bacząc, że czyni to ze szkodą dla siebie.

Czy zatem liczba 17 w tym wypadku pokazuje, że może chodzić o Szatana?

Wiele zdawałoby się na to wskazywać.

No i miałoby to uzasadnienie, wszak Księciem (czy też wręcz bogiem) Tego Świata, świata doczesnego jest Szatan właśnie. I to on wpływa na jego losy i dzieje. Co Pan Bóg jedynie dopuszcza, bo Człowiek, a dokładniej Pierwsi Rodzice, sami tak wybrali, a Stwórca zawsze szanuje wolną wolę. W przeciwieństwie do Diabła, który zawsze chce każdą istotę jej pozbawić. Oczywiście nadejdzie kiedyś chwila, w której Szatan zniknie z widowni dziejów i, jak się zdaje, coraz bliżej do tego momentu…

Więc wciąż jego, Diabła, mniej czy bardziej jawni zwolennicy poważają tę mroczną liczbę, tym bardziej że sam Szatan jakby wskazywał na nią palcem, choćby i przez to, iż to liczba przedziwna, posiadająca niezwykłe właściwości…

Liczba przedziwna.

Liczba 17 jest liczbą pierwszą, stanowiącą sumę czterech liczb pierwszych (2,3,5,7) dzielących się wyłącznie przez 1 i same siebie. 4 zaś to liczba, która symbolizuje wolną wolę, ponieważ można ją graficznie przedstawić w formie krzyża, odnosząc go do skrzyżowania dróg, a stojąc w jego centrum, niejako w punkcie zerowym, pozbawionym wszelkiego ruchu i wszelkiej energii, albo lepiej – posiadającego energię zerową, można postąpić w przód, cofnąć się, podążyć na lewo, albo na prawo. Jest też symbolem czterech żywiołów: ziemi, wody, ognia i powietrza, punkt zaś przecięcia można odnieść do eteru – elementu piątego – kwintesencji, uważanego niekiedy (w ostatnich szczególnie czasach) za ciemną energię wypełniającą przestrzeń całego Universum, a mającą jednocześnie przeciwstawne sobie właściwości, bo jest ona zarówno dynamiczna, jak i statyczna.

Co bardzo ważne! Liczba 17 poprzedza liczbę apokaliptycznej Bestii, czyli 666, zawiera się bowiem w jej poprzedniczce, liczbie 665, która po zsumowaniu: 6+6+5 = 17.

A gdy tęż siedemnastkę trzykrotnie pomnożymy przez siedem, otrzymamy 4913, a po zsumowaniu poszczególnych cyfr tejże liczby znów otrzymamy… 17! Dlaczego trzykrotnie? Bo skoro pojedyncza liczba 17 symbolizuje Szatana – jakby Boga Ojca à rebours, to potrójna – jest bluźnierczą odwrotnością Trójcy Świętej – Ojca, Syna i Ducha Świętego, czyli symbolizuje Trójcę Nieświętą: Smoka (Szatana), Fałszywego Proroka (Przywódcę Duchowego) i Antychrysta (Władcę Świeckiego), a zsumowanie cyfr składowych liczby wyjściowej podniesionych do trzeciej potęgi… prowadzi nas na powrót do punktu wyjścia, do jej korzenia, czyli do Lucyfera – do 17!

W okultyzmie zaś jego, Szatana–Diabła–Lucyfera, symbolem jest planeta Saturn, planeta chaosu, trwającego nieustannie huraganu i zamętu, naznaczona na swej powierzchni niezbyt dawno odkrytym heksagramem, czyli geometryczną figurą sześcioramienną, symbolizującą w formie dwóch przenikających się, czy też wnikających w siebie trójkątów równobocznych (✡) akt seksualny, stanowiący, obok krwawych ofiar, jeden z głównych obrzędów kultów demonicznych. Ale symbolem tej złowrogiej planety jest również czarny sześcian, klatka bez wyjścia, w której my wszyscy, w doczesności, jesteśmy więzieni. Ów sześcian zaś można wpisać w heksagram.

A zatem symbolem liczbowym dla tej złowrogiej planety jest nie tylko jej niejako „podstawowa” 6, ale i 8, którą można uzyskać, sumując cyfry składające się na 17, czyli 1+7 = 8. A owa symbolizująca Saturna ósemka jest w numerologii, w okultyzmie liczbą uważaną za nieszczęśliwą, chociaż oznacza również coś innego, ale o tym będzie niżej.

W okultyzmie Saturn reprezentuje ograniczanie, spowalnianie, spętanie, cierpienie, śmierć i rozkład, ale także i odrodzenie.

Przemyślawszy to wszystko, można by chyba dzieje ludzkości i świata podzielić na stulecia, ale nie tak jak to się robi, ale w ten sposób, by za koniec/początek kolejnego cyklu/okresu brać zawsze rok z siedemnastką na końcu. A dlaczego nie tak jak się to czyni? Czy uprawnione jest przesunięcie o 17 lat początku kolejnego wieku/okresu/cyklu?

A dlaczegoż by nie? Wszak początek naszego kalendarza jest bardzo umowny i obarczony błędami. Przecież tak naprawdę to nie wiemy, kiedy narodził się Jezus Chrystus, a wedle obliczeń współczesnych uczonych nie w roku 1, a prawdopodobnie pomiędzy 6 a 4 rokiem przed naszą erą. Wypada również zauważyć, że w „konstruowaniu” obowiązującego kalendarza, nie uwzględniono roku zerowego, co jest jeszcze jednym i to nader poważnym błędem.

Zatem czy za rok 1 uznamy rok ustalony przez Dionizjusza Małego6 jako ten właśnie, w którym wedle tradycji narodził się Pan Jezus, czy 2017 ery Abrahama, to i tak będą to daty umowne ze wskazaniem, że ta druga jest bardziej prawdopodobna.

Zatem przyjęcie roku z 17 na końcu jako tego, który rozpoczyna każde nowe stulecie, nie musi być czymś nieakceptowalnym. Tym bardziej że wiele wskazuje na to, iż tak właśnie należałoby uznać.

Dla pewności dobrze byłoby prześledzić jednak i inne sekwencje: 4, 6, 7, 13, 33… Nic z nich jednak nie wynika. I tutaj czytelnik musi albo mi uwierzyć na słowo, albo samodzielnie zbadać tę kwestię.

Przyjrzyjmy się jeszcze również i najprostszej kombinacji, za koniec/początek cyklów w dziejach ludzkości biorąc liczbę 1, rzymskie I. A więc lata: 1, 101, 201, 301… 1201… 1301… &… &… &Co prawda jedynka symbolizuje, jako liczba Boga, pierwszą przyczynę wszystkiego, co zaistniało oraz początek, to nie ma żadnego odniesienia do późniejszych dziejów ludzkości i świata.

Siedemnastka natomiast nie, odwrotnie i całkiem inaczej, choć było między nimi pozorne podobieństwo. Siedemnastka oznacza, że co jakiś czas coś się kończy i coś się zaczyna. A właściwie kończy/zaczyna albo nawet kończy = zaczyna. Pokazuje jakiś ruch, jakąś ewolucję. Pokazuje, że coś, co powstawało we wcześniejszym okresie, ulegało zmianie, transformacji. Jedynka zaś oznacza wyłącznie początek i stabilne istnienie, miłą senność nieomal, rozkoszne trwanie… Jedynka nie ukazuje zatem rzeczywistego obrazu świata, jakim jest obecnie, ale obraz takiego świata, jaki Bóg, stwarzając go, zaplanował – doskonałego, szczęśliwego, poza czasem. 17 pokazuje świat w ruchu i wykoślawiony, 1 świat doskonały i niezmienny w swej doskonałości, ale przecież nasz świat taki nie jest! Zatem nie ma tu żadnego zastosowania i w związku z powyższym nie należy brać jej pod uwagę.

Ale… ale… zsumowanie składowych cyfr siedemnastki 1+7 daje 8, o czym już wcześniej wspomniano. ‘Ósemka’ natomiast symbolizuje rzeczy oraz idee sobie przeciwstawne, bo z jednej strony jest liczbą Saturna–Szatana i jako taka symbolizuje niedoskonałość, niedostatek, skończoność, ale wyłącznie w odniesieniu do doczesności. Natomiast w odniesieniu do życia przyszłego wieku (po powtórnym przybyciu Jezusa na Ziemię i końcu obecnego świata) doskonałość, obfitość i nieskończoność oraz Nowe Niebiosa i Nową Ziemię, jakie Pan Bóg obiecał sprawiedliwym, którzy będą na tej odnowionej Ziemi żyć w szczęściu, radości i błogostanie, odpoczywając po trudach doczesności i realizując swoje najskrytsze pragnienia: Nastanie nowe niebo i nowa ziemia, a poprzednich pamiętać nie będą. Nawet im one nie przyjdą na myśl. Przeciwnie: znajdować w niej będą radość i wesele…7

‘Ósemka’ więc oznacza tutaj koniec doczesności i szczęśliwe życie w wieczności, tam już czas nie będzie nikogo ograniczał, dlatego Kościół Wschodni ów okres po odnowieniu – palingenezie Wszechświata nazywa ósmym dniem tygodnia – dniem wiecznotrwałym, niemającym końca. Wciąż i wciąż trwającym i nigdy się niekończącym… Liczba 8 zatem odnosi się i do skończoności i do wieczności.

1Por.: Claudia Moschetti, Non solo il 17: numeri sfortunati e dove trovarli, [w:] „La Testata Magazine”, źródło: https://www.latestatamagazine.it/2019/08/17/non–solo–il–17–numeri–sfortunati–e–dove–trovarli/, [dostęp: 21 listopada 2019].

2O czasach sprzed Potopu Noego więcej w Aneksie I. Świat pierwszy przedpotopowy.

3Św. Jan z Damaszku, Kanon na dzień Zmartwychwstania Pańskiego, przeł. Łukasz Filc OP, [w:] Liturgia.pl – https://www.liturgia.pl/Kanon–paschalny/ (dostęp 7 stycznia 2018).

4Biskup Cezarei, pisarz i historyk (ur. 260/264 zm. 339/340).

5Patriarcha biblijny, który żył w II tysiącleciu p.n.e.

6Dionizjusz Mały lub Mniejszy, łac. Dionisius Exiguus (470–544) – pisarz chrześcijański.

7Proroctwo Izajasza, rozdział 65, wersy 17 i 18 – wg Septuaginty, BPK.