Jesteśmy w poważnych tarapatach, ponieważ najpotężniejszy człowiek na świecie jest zły i niezrównoważony psychicznie

= ============================================

Omar Faris @OmarIssaFaris1

Oficjalnie: Trump jest szalony, jego stan jest niepokojący, a cały świat jest w niebezpieczeństwie, ponieważ trzyma w ręku przycisk nuklearny! 11.04.2026 Asz-Sziraa

● Psycholog dr John Gartner ostrzegł, że „tempo pogarszania się stanu psychicznego prezydenta Donalda Trumpa przyspiesza” i jest „niepokojące” dla świata, zwłaszcza że trzyma on w ręku klucz do przycisku nuklearnego i może doprowadzić do katastrofy globalnej w swojej wojnie z Iranem.

● Były wykładowca Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa powiedział dziś w transmisji na żywo w programie magazynu „The Daily Beast Podcast”, że Trump, lat 79, wykazuje oznaki otępienia czołowo-skroniowego od 2019 roku.

● Gartner stwierdził, że pogorszenie stanu psychicznego Trumpa przyspiesza obecnie tak bardzo, że „nie jest już tym samym człowiekiem co cztery tygodnie temu”. Dodał, że biorąc pod uwagę, iż prowadzi on obecnie nielegalną i krwawą wojnę przeciwko Iranowi oraz flirtuje z kolejną wojną przeciwko Kubie, powinno to przerażać każdego rozsądnego Amerykanina.

● Powiedział: „To przypomina chorego psychicznie człowieka, który wymknął się spod kontroli — z tą różnicą, że jest to osoba posiadająca przycisk nuklearny, co czyni sytuację niezwykle niebezpieczną.”

● Wyjaśnił, że „osoby cierpiące na otępienie czołowo-skroniowe tracą osąd, hamulce i zdolność kontrolowania swojego zachowania, stają się impulsywne i agresywne.”

● Ostatnie wpisy Trumpa zwiększyły obawy o pogorszenie jego stanu psychicznego, szczególnie jego groźby zniszczenia Iranu oraz brak obaw przed popełnianiem zbrodni wojennych.

● Gartner powiedział, że to, co napisał Trump, „pokazuje interakcję między otępieniem czołowo-skroniowym a złośliwym narcyzmem. Choć Trump od dawna skłaniał się ku obelgom i agresywnemu językowi, stał się teraz jeszcze bardziej brutalny i wulgarny.”

● Dodał, że Trump „zamiast ograniczać się do określeń typu ‘kłamcy’ czy ‘przegrani’, używa teraz wulgarnych słów. Taki poziom języka nie przystoi prezydentowi i wyraźnie pokazuje utratę kontroli nad sobą — przypomina osobę chorą psychicznie poza kontrolą, ale posiadającą zdolność wywołania ogromnego chaosu.”

● Powiedział także: „Obawiam się, że Donald Trump czerpie z tego przyjemność. Odnosi sadystyczną satysfakcję z zastraszania świata i niszczenia. To istota rozszalała, bez rozumu i ograniczeń.”

● Dodał: „Niezależnie od oczywistych epizodów choroby psychicznej, Trump gubi się w trakcie wypowiedzi, traci koncentrację i zapomina kim są ludzie. Gdyby był zwykłym obywatelem USA, jego rodzina umieściłaby go w szpitalu psychiatrycznym… zamiast tego rzuca bomby na świecie!”

● Na koniec Gartner podsumował problem Trumpa w Ameryce słowami: „Jesteśmy w poważnych tarapatach — nie tylko my w Ameryce, ale cały świat — ponieważ najpotężniejszy człowiek na świecie jest zły i niezrównoważony psychicznie.”

Typowa dla Trumpa mieszanka rażącej niekompetencji, teatralnej retoryki zwycięstwa i pragmatycznego cofania się

Typowa dla Trumpa mieszanka

rażącej niekompetencji,

teatralnej retoryki zwycięstwa

i pragmatycznego cofania się.

Wyimaginowane zawieszenie broni Trumpa

Komentarz  Rainera Ruppa apolut-net/trumps-imaginare-waffenruhe

Zawieszenie broni między USA a Iranem opiera się na 10-punktowym planie Iranu i zostało osobiście uznane przez Trumpa za podstawę negocjacji. Jednak zaledwie kilka godzin po jego triumfalnym ogłoszeniu przez Trumpa w pozie zwycięstwa, w praktyce już się załamało, mimo że żadna ze stron nie potwierdziła tego oficjalnie.

W ciągu kilku godzin Trump ugiął się pod histeryczną presją swoich syjonistycznych „doradców” w Izraelu i innych podżegaczy wojennych w Waszyngtonie. W akcie niemal dziecinnej desperacji po prostu zaczął zaprzeczać rzeczywistości. Nagle oświadczył, że nie zgodził się na plan irański, lecz na zupełnie inny, tajemniczy, ściśle tajny 10-punktowy plan, zawierający żądania USA. 

Jednak premier Pakistanu, który pośredniczył w zawarciu porozumienia między Iranem a Stanami Zjednoczonymi, potwierdził międzynarodowym mediom, zasadniczo jako naoczny świadek, że strona amerykańska rzeczywiście zaakceptowała pierwotny irański 10-punktowy plan jako podstawę negocjacji. Ten irański plan pozostał niezmieniony od początku wojny agresywnej pod wodzą USA, a zatem strona amerykańska musiała znać jego tekst i znaczenie.

W analizie z 9 kwietnia 2026 roku, były czołowy analityk CIA Larry C. Johnson wskazuje, że w Waszyngtonie i administracji Trumpa dominuje mieszanka negacji rzeczywistości i myślenia życzeniowego. Deklarowane sukcesy militarne USA nie mają żadnych podstaw strategicznych. Zamiast tego Iran skutecznie przejął kontrolę nad Cieśniną Ormuz, utrzymując w ten sposób globalną gospodarkę i związane z nią interesy USA w żelaznym uścisku. Podkreśla również, że zarówno Teheran, jak i mediator Pakistan podkreślają, że rząd USA zgodził się na dziesięciopunktowy plan Iranu jako podstawę negocjacji. Oto dziesięć punktów irańskiego planu przedstawionego przez Johnsona: 

  • 1. Zobowiązanie USA do nieagresji – formalna gwarancja, że ​​Stany Zjednoczone (i Izrael) nie przeprowadzą dalszych ataków na Iran, Liban, Jemen i Irak.
  • 2. Utrzymanie irańskiej kontroli nad Cieśniną Ormuz – Iran zachowuje suwerenność i podstawową koordynację ruchu morskiego przez cieśninę na podstawie „uregulowanego” lub „bezpiecznego protokołu tranzytowego”.  
  • 3. Uznanie prawa Iranu do wzbogacania uranu – wyraźne uznanie przez Stany Zjednoczone i społeczność międzynarodową prawa Iranu do wzbogacania uranu na potrzeby cywilnego programu nuklearnego.  
  • 4. Zniesienie wszystkich głównych sankcji USA wobec Iranu – eliminacja bezpośrednich dwustronnych sankcji gospodarczych USA.
  • 5. Zniesienie wszystkich sankcji wtórnych – zniesienie sankcji wobec państw trzecich i firm prowadzących interesy z Iranem.
  • 6. Uchylenie wszystkich rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ przeciwko Iranowi – anulowanie istniejących sankcji i rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ.
  • 7. Uchylenie wszystkich rezolucji Rady Gubernatorów MAEA przeciwko Iranowi – zakończenie obowiązywania rezolucji i środków monitorujących Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej.
  • 8. Wypłata odszkodowań lub reparacji wojennych dla Iranu – rekompensata finansowa lub pomoc w odbudowie szkód wyrządzonych przez amerykańsko-izraelską kampanię wojskową.  
  • 9. Uwolnienie wszystkich zamrożonych aktywów irańskich – odblokowanie funduszy i aktywów irańskich przechowywanych za granicą (w tym w bankach amerykańskich i europejskich).  
  • 10. Wycofanie wojsk USA z Bliskiego Wschodu (i zakończenie ataków na sojuszników Iranu) – wycofanie amerykańskich wojsk bojowych z regionalnych baz i zawieszenie broni obejmujące irańską „oś oporu” (w tym zaprzestanie izraelskich działań w Libanie przeciwko Hezbollahowi i zakończenie działań wojennych na innych frontach regionalnych).

Trump potwierdził ten plan na swoim kanale społecznościowym „TruthSocial” 7 kwietnia 2026 roku, około godziny 18:32 czasu wschodniego (czasu amerykańskiego), jako podstawę ogłoszonego dwutygodniowego zawieszenia broni z Iranem. Oto tłumaczenie odpowiedniego fragmentu tekstu:

Tłumaczenie niemieckie (naturalne i precyzyjne):

„W oparciu o rozmowy z premierem Szehbazem Sharifem i marszałkiem polowym Asimem Munirem z Pakistanu, w trakcie których zwrócono się do mnie z prośbą o powstrzymanie się od niszczycielskiej przemocy skierowanej przeciwko Iranowi dzisiejszej nocy, oraz pod warunkiem, że Islamska Republika Iranu zgodzi się na całkowite, natychmiastowe i bezpieczne otwarcie Cieśniny Ormuz, oświadczam, że jestem gotowy zawiesić bombardowania i ataki na Iran na okres dwóch tygodni”.

„To będzie dwustronne zawieszenie broni! Powodem tego jest to, że osiągnęliśmy już, a nawet przekroczyliśmy, wszystkie cele militarne i jesteśmy w trakcie zaawansowanych negocjacji w sprawie ostatecznego porozumienia dotyczącego długoterminowego pokoju z Iranem i pokoju na Bliskim Wschodzie”.

„Otrzymaliśmy 10-punktową propozycję od Iranu i wierzymy, że stanowi ona solidną podstawę do negocjacji. Prawie wszystkie dotychczasowe kwestie sporne zostały już polubownie rozstrzygnięte między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, ale dwutygodniowy okres pozwoli na ostateczne negocjacje i zawarcie porozumienia”.

„W imieniu Stanów Zjednoczonych Ameryki, jako Prezydent, a także w imieniu krajów Bliskiego Wschodu, to zaszczyt, że ten długotrwały problem zbliża się do rozwiązania. Dziękuję za uwagę poświęconą tej sprawie! Prezydent Donald J. Trump” 

Początkowa reakcja syjonistycznych zwolenników Trumpa i rządu Netanjahu była mieszanką szoku i gniewu. Opór rozpoczął się natychmiast we wtorek wieczorem, a w środę rano administracja Trumpa ogłosiła, że ​​zgodziła się na inny – jak dotąd nieokreślony – 10-punktowy dokument. Syjonistyczni przestępcy w Izraelu szybko zrobili, co do nich należało, aby w zarodku udaremnić dalsze negocjacje między USA a Iranem, rozpoczynając brutalny, morderczy atak z użyciem ponad 100 rakiet na cele cywilne w centralnym i południowym Libanie.

Ten schemat manipulacji Izraela i kapitulacji Ameryki potwierdza to, co – co zaskakujące – niedawno udokumentował „New York Times”:

Netanjahu naciskał na wojnę, przedstawiając jednostronne działania jako nieuniknione, jeśli Waszyngton nie zaangażuje się w nią.

Administracja, zaślepiona ideologicznie, zignorowała ostrzeżenia płynące nie tylko ze strony przedstawicieli wojska, ale także J.D. Vance’a i ministra spraw zagranicznych Marco Rubio.

Szeroko komentowany artykuł w „New York Timesie” zatytułowany „Jak Trump poprowadził USA na wojnę z Iranem” obwinia przede wszystkim premiera Izraela Benjamina Netanjahu i jego szefa wywiadu o wciągnięcie Trumpa w wojnę. NYT nie wspomina o szeroko komentowanej teorii poza głównymi mediami – że Trump mógł być szantażowany przez Netanjahu kompromitującymi zdjęciami jego przyjaciela Trumpa, potajemnie zrobionymi przez skazanego przestępcę seksualnego i agenta Mossadu Jeffreya Epsteina.

W każdym razie artykuł w „New York Timesie” przedstawia Netanjahu jako siłę napędową amerykańskiej wojny agresywnej przeciwko Iranowi. Podobno przez miesiące intensywnie prowadził kampanię na rzecz wspólnego, zakrojonego na szeroką skalę ataku na Iran. Kluczowe spotkanie 11 lutego 2026 roku w Białym Domu – w tym ściśle tajna prezentacja w Sali Sytuacyjnej – ostatecznie skłoniło Trumpa do zmiany stanowiska w sprawie zakrojonych na szeroką skalę ataków militarnych u boku Izraela; być może po tym, jak Netanjahu pokazał mu kilka starych zdjęć z imprez przy pizzy?

Kontynuujmy jednak narrację „New York Timesa”: W miesiącach poprzedzających 11 lutego Netanjahu wielokrotnie wzywał rząd USA do podjęcia działań militarnych, uzasadniając to koniecznością powstrzymania irańskiego programu nuklearnego, arsenałów rakietowych i wpływów regionalnych. Przedstawiciele Izraela również sygnalizowali gotowość do samodzielnego działania w razie potrzeby – co wzmocniło wrażenie pilności i nieuchronności w Waszyngtonie. Podczas prawie trzygodzinnego spotkania 11 lutego omówiono konkretne plany ataku i harmonogramy, a także ryzyko, że sukces trwających rozmów dyplomatycznych może pokrzyżować plany planistów wojny, czemu Netanjahu był zdecydowany zapobiec.

Ciekawe, jak były analityk CIA Larry Johnson politycznie interpretuje publikację „New York Timesa”. Uważa ją za klasyczną próbę Waszyngtonu, by uniknąć odpowiedzialności za nietrafioną politykę. Wiceprezydent J.D. Vance i – w mniejszym stopniu – Marco Rubio wydają się być głosami rozsądku, podczas gdy generał Dan Caine, najwyższy rangą oficer USA, jest uważany za zbyt słabego, by przeciwstawić się Trumpowi. Johnson jednak obarcza główną odpowiedzialnością za katastrofę USA w Iranie sekretarza obrony Pete’a Hegsetha. 

Johnson przewiduje, że Stany Zjednoczone wkrótce wznowią ataki, co doprowadzi do irańskich działań odwetowych przeciwko Izraelowi i amerykańskim bazom w regionie, a także arabsko-amerykańskim zakładom przemysłowym i infrastrukturze. Ostatecznie Trump będzie zmuszony przyznać się do porażki: Stany Zjednoczone nie są w stanie pokonać Iranu, a koszty ekonomiczne i polityczne będą poważnym obciążeniem dla Republikanów, zwłaszcza w kontekście jesiennych wyborów parlamentarnych.

„Washington Post” w swoim raporcie z 8 kwietnia szczegółowo opisuje konsekwencje polityczne w kraju. Sednem sprawy jest fala krytyki skierowanej pod adresem polityki Trumpa, postrzeganej jako nieodpowiedzialna i nie do utrzymania. Jego eskalacja strategii, obejmująca groźby nie tylko całkowitego unicestwienia przeciwników, ale całej ich „cywilizacji”, stanowi nowy poziom dna. Według „Washington Post”, ta pełna napięcia retoryka, w połączeniu z wcześniejszymi groźbami wobec infrastruktury cywilnej, wywołała „oburzenie blokowe” w Stanach Zjednoczonych . Podczas gdy zwolennicy świętowali dwutygodniowe zawieszenie broni i częściowe otwarcie Cieśniny Ormuz jako zwycięstwo Trumpa, gazeta przedstawia obraz moralnej i strategicznej porażki.

Czy pierwszy zamach na Trumpa został zaplanowany i zatuszowany przez Izrael

drugα ɐuoɹʇs mєdαlu @M_Christo1410

Tucker Carlson sugeruje, że pierwszy zamach na prezydenta Trumpa został zaplanowany i zatuszowany przez Izrael oraz Benjamina Netanjahu. Powołując się na Joe Kenta, Tucker twierdzi, że śledztwo w sprawie tego zamachu zostało natychmiast zamknięte, zanim można było ujawnić jakikolwiek zagraniczny udział. Tucker mówi też, że „dobrzy ludzie” w rządzie potajemnie walczą z Izraelem, ale są przytłoczeni jego wpływami i potęgą.

Upadek umysłu Trumpa nie pozostawia żadnej wątpliwości



John Helmer, Moskwa

Głównymi doradcami Trumpa są obecnie członkowie sekty Chabad Lubawicz

—————————————————–

W ciągu czterech dni, między 1 a 5 kwietnia, prezydent Donald Trump dał świadectwo załamania swojego umysłu w kierunku ludobójczej przemocy, od której nikt z jego urzędników nie jest w stanie go odwieść, ograniczyć, kontrolować — jeśli w ogóle próbują — ani nawet jej ukryć. Ani eksperci wojskowi ze Połączonych Szefów Sztabów; ani specjaliści od sondaży szefa personelu Białego Domu; ani prawnicy doradcy prawnego Białego Domu; nawet korektorzy dyrektora ds. komunikacji.

Pomiędzy stwierdzeniami: „cofniemy ich do epoki kamienia łupanego, tam gdzie ich miejsce” a „Otwórzcie tę cholerną cieśninę, wy szaleńcy, albo będziecie żyć w piekle. PO PROSTU PATRZCIE! Chwała Allahowi”, Trump ujawnił, że uważa, iż dla państwa, narodu czy boga nie ma alternatywy poza podporządkowaniem albo zniszczeniem. Ich — albo jego.

W Moskwie panowała cisza, z wyjątkiem zwolennika Trumpa wewnątrz Kremla, Kiriła Dmitrijewa. Opublikował on wpisy wspierające ataki Trumpa na jednego z jego krajowych przeciwników — „New York Times” — oraz jednego z zagranicznych — Europę.

————————————————-

Ten zapis został opracowany poprzez analizę wypowiedzi Trumpa od momentu, gdy przećwiczył frazę o „epoce kamienia” tuż przed swoim przemówieniem telewizyjnym o 21:00 dnia 1 kwietnia, aż po jego poranny wpis z 5 kwietnia; zestawiając je w kolejności ich wypowiadania oraz czasu publikacji; a następnie umieszczając je w ciągu oficjalnych spotkań i innych działań — w tym braku działań i tajnych aktywności — zidentyfikowanych w opublikowanym „Publicznym harmonogramie prezydenta”.

Słowa mówią same za siebie. Analizę polityczną przemówienia z 1 kwietnia można znaleźć tutaj. Standard prawny ludobójstwa obejmuje zarówno zamiar — jak Trump wyraził go w tym zapisie — jak i działania, które zarówno zapowiadał, jak i podejmował, a następnie celebrował w tym zapisie. Oto jak standard ten definiują Organizacja Narodów Zjednoczonych:

„Aby można było mówić o ludobójstwie, musi istnieć udowodniony zamiar sprawców fizycznego zniszczenia grupy narodowej, etnicznej, rasowej lub religijnej. Zniszczenie kulturowe nie wystarcza, podobnie jak zamiar jedynie rozproszenia grupy. To właśnie ten szczególny zamiar, czyli dolus specialis, czyni zbrodnię ludobójstwa wyjątkową. Ponadto orzecznictwo wiąże zamiar z istnieniem planu lub polityki państwowej albo organizacyjnej, nawet jeśli definicja ludobójstwa w prawie międzynarodowym nie zawiera tego elementu.”

Słowa Trumpa oraz kontekst kalendarza, w którym je wypowiadał, wskazują na coś więcej.

Przemówienie z 1 kwietnia zostało opracowane przez komitet doradców, którzy spotkali się z nim o godzinie 15:00, aby przygotować ostateczny projekt. W kalendarzu zapisano to jako „spotkanie polityczne”. Według relacji o procesie decyzyjnym w Białym Domu opublikowanej przez magazyn Time 2 kwietnia, a także motywów anonimowych źródeł i informatorów stojących za tym artykułem, w grupie doradczej Trumpa istnieje głęboki podział co do ryzyka, jakie ponosi, kontynuując wojnę z Iranem i eskalując ją zamiast zakończyć.

W normalnej praktyce Białego Domu ostateczna wersja przemówienia powinna odzwierciedlać kompromis między zwolennikami eskalacji a tymi, którzy opowiadają się za wycofaniem. Ślady obu stanowisk widać w tekście, który Trump odczytał z promptera sześć godzin po rozpoczęciu spotkania.

Jednak równowaga została przechylona na rzecz eskalacji. W kluczowym zdaniu: „Cofniemy ich do epoki kamienia łupanego, tam gdzie ich miejsce” — Trump opowiedział się za eskalacją. Użył też frazy, którą wcześniej niepewnie przećwiczył w wpisie opublikowanym po rozpoczęciu „spotkania politycznego”, lecz przed jego zakończeniem. Napisał wtedy:

„Rozważymy sytuację, gdy Cieśnina Ormuz będzie otwarta, wolna i bezpieczna. Do tego czasu zmieciemy Iran z powierzchni ziemi albo — jak się mówi — cofniemy go do epoki kamienia łupanego!!!”

W tej formie była to wypowiedź warunkowa — bardziej jednoznacznie niż w przemówieniu końcowym. Jak bardzo nieskuteczna była frakcja doradców opowiadających się za wycofaniem, pokazuje charakterystyczne zastrzeżenie w tweecie: „albo — jak się mówi — do epoki kamienia łupanego!!!”. Faktem jest, że nikt tak nie mówi; powód jest oczywisty nawet dla uczniów — była tylko jedna epoka kamienia. Jednak nikt z personelu Trumpa ani uczestników spotkania 1 kwietnia nie odważył się mu tego powiedzieć ani poprawić tej frazy. Prezydent powtórzył ją później bez zastrzeżenia. O 21:00, w wieczór prima aprilis, Trump był pewien, że może pominąć to zastrzeżenie, ponieważ nikt z frakcji „wyjścia” nie odezwał się ani słowem.

Kim byli przedstawiciele tej frakcji, którzy 1 kwietnia milczeli? Według raportu Time należą do nich: szefowa personelu Susan Wiles, doradca prawny David Warrington, specjalista od sondaży Tony Fabrizio oraz wiceprezydent JD Vance.

Kim są zwolennicy eskalacji, którzy zdobyli przewagę? Raport wskazuje m.in. na Stephena Millera, Stevena Witkoffa, Jareda Kushnera, sekretarza wojny Petera Hegsetha, doradcę ds. bezpieczeństwa narodowego Marco Rubio, przewodniczącego Połączonych Szefów Sztabów Daniela Caine’a oraz być może dyrektora CIA Johna Ratcliffe’a.

Nie jest jasne, jak i kiedy zdobyli przewagę. Z kalendarza wynika, że gdy Trump pozostaje „sam” — co oznaczane jest jako „czas wykonawczy”, „lunch lid”, „full lid”, „czas podpisywania”, „golf”, „Mar-a-Lago” — język i znaczenie jego wpisów stają się bardziej gwałtowne, bardziej chaotyczne, mniej kontrolowane. Według doniesień prasowych, gdy Trump jest „sam”, ogląda telewizję oraz starannie przygotowane materiały wideo z działań wojskowych w Iranie, na Bliskim Wschodzie, w Wenezueli i innych miejscach. Często ogląda je w towarzystwie innych osób.

Tożsamość tych osób jest tajemnicą państwową. Doniesienia sugerują, że są to członkowie rodziny, jak jego synowie, zięć Kushner oraz Miller. Jego żona nie jest wśród nich. Miller odgrywa kluczową rolę w nadzorowaniu wpisów Trumpa; sam stworzył publiczny zapis przemocy zbliżony do Trumpa pod względem celów i religijnego języka. Miller i Kushner są żydowskimi wyznawcami ruchu Chabad; odniesienia Trumpa do „piekła”, „chwały Bogu”, „chwała Allahowi” oraz do ukrzyżowania i zmartwychwstania wielkanocnego są przez nich wzmacniane i powtarzane.

Na kalendarzu Trumpa nie ma śladu obecności wiceprezydenta Vance’a. Kiedyś był odnotowywany jako regularnie jedzący z nim lunch po cotygodniowym briefingu wywiadowczym. Briefing nadal widnieje w harmonogramie — Vance już nie. Nie jest też jasne, jak obecnie wygląda Prezydencki Codzienny Brief (PDB) i czy Trump otrzymuje go w formie papierowej, ustnej czy wideo.

Kalendarz pokazuje także brak innej ważnej postaci — doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Marco Rubio. Mapy Białego Domu wskazują, że jego biuro znajduje się dalej od Trumpa niż było to zwyczajowo. Tymczasem wpływ doradcy wynikał zawsze z kontroli dokumentów trafiających na biurko prezydenta oraz z fizycznej bliskości umożliwiającej rozmowy. W przypadku Trumpa gabinet został zamieniony w sklep z pamiątkami; nie czyta dokumentów; doradca nie rozmawia z nim w cztery oczy; a większość jego „czasu wykonawczego” spędzana jest w prywatnych apartamentach.

Zamiłowanie Trumpa do przemocy — werbalnej i fizycznej — do przemocy w rodzinie i seksualności (udokumentowane przez Mary Trump w książce Too Much and Never Enough) oraz do przemocy w filmach doprowadziło do jego zainteresowania udziałem w transmisjach operacji wojskowych w Situation Room, często w towarzystwie Hegsetha i generała Caine’a.

Najnowsze wpisy mogą wskazywać, że Trump uczestniczył w oglądaniu materiałów z akcji ratunkowej zestrzelonego pilota F-15 z południowo-zachodniego Iranu. Jednak powód jego entuzjazmu jest polityczny: Próbuje ukryć obawę przed nowym kryzysem zakładników oraz przed powtórzeniem katastrofalnych skutków politycznych nieudanej operacji ratunkowej z 1980 roku (Operacja Eagle Claw), w której zginęło ośmiu żołnierzy, zniszczono dwa samoloty, a zakładników nie uratowano.

Obecna operacja, nazywana „Epic Fury”, jest według krytyków źle nazwana. Trump i jego otoczenie skupiają się na sukcesie, ukrywając doniesienia, że za jednego uratowanego zakładnika zestrzelono co najmniej dwa amerykańskie samoloty — być może trzy — a liczba zabitych, rannych i pojmanych pozostaje nieznana.

Pajac – wariat – zbrodniarz prezydentem Imperium ???

https://x.com/wszewko/status
Wojciech Szewko (@wszewko) Polubienia: 2 tys. · Odpowiedzi: 95
x.com

———————————————————–

Ciekawe czasy. Filary polityczne MAGA: Tucker Carlson, Megyn Kelly, Joe Rogan, Candace Owens, Alex Jones, Marjorie Taylor Greene twierdzą że Trumpowi odbiło i należy go usunąć w drodze 25 poprawki lub impeachmentu. Mają łącznie wielomilionową widownię republikańską. 

Ciekawe kiedy/ czy wybrani republikanie wobec takich sygnałów uznają, że idąc za Trumpem ryzykują byt polityczny.

================================

MD:

Pajac – wariat – zbrodniarz prezydentem Imperium, miotający się tak ze zmiennymi decyzjami, jak kłamliwymi oświadczeniami.

W widocznym przez wszystkich kagańcu trzymanym przez innego zbrodniarza, premiera malutkiego, ale krwiożerczego kraiku.

Nieszczęśni ci rozsądni Amerykanie z ruchu MAGA.

Bywali tacy, jak Tyberiusz, Kaligula czy Heliogabal. Ale obecny – już na skalę globalną..

Piszę 8 kwietnia, bo ciągle nic nie wiadomo, co wynikło z jego ostatnich drgawek i wrzasków.

===================================

Wojciech Szewko @wszewko

USA. Dwudziestu czterech członków Kongresu wyraziło poparcie dla wszczęcia procedury impeachmentu prezydenta Trumpa lub powołania się na 25. poprawkę do Konstytucji USA w celu przekazania uprawnień prezydenckich wiceprezydentowi.

==================================

Krzysztof Stanowski @K_Stanowski

W najbardziej optymistyczne wersji największym mocarstwem świata rządzi człowiek, który uznał, że będzie udawał pierdolniętego i że to najlepsza pozycja negocjacyjna.


M. Dakowski:

Tak dobrym aktorem to on nie jest. Potrzeby Kaftan bezpieczeństwa (ang. straitjacket), obecnie „humanitarnie” wyeliminowany ze szpitali.

Nie strasz, Trump, nie strasz… bo…

Trump grozi, że dziś wieczorem „zniszczy cały Iran”, żąda „swobodnego przepływu ropy” przez Cieśninę Ormuz i podaje inne aktualności.

——————————

==========================================================

Trump grozi, że dziś wieczorem „zniszczy cały Iran”, żąda „swobodnego przepływu ropy” przez Cieśninę Ormuz i podaje inne aktualności.

Autorstwa Tylera Durdena

Streszczenie:

  • Trump grozi: „Iran może zostać zdobyty w jedną noc… może nawet dziś”; ostrzega, że ​​„każdy most i każda elektrownia” zostaną zniszczone.
  • Dziennik „Wall Street Journal” donosi, że armia amerykańska przygotowuje się do ewentualnych ataków na irańskie obiekty energetyczne . Uniwersytety i lotniska zostały już zaatakowane.
  • Raport organizacji Axios z niedzielnego wieczoru dotyczący 45-dniowego zawieszenia broni zaproponowanego przez Stany Zjednoczone został odrzucony w poniedziałek rano przez Iran , który później w poniedziałek wydał 10-punktowy list za pośrednictwem Pakistanu .
  • Izrael atakuje duży zakład petrochemiczny w Południowym Parsie , który odpowiada za połowę krajowej produkcji petrochemicznej.
  • Trump potwierdził, że wtorkowy termin przed atakami na kluczową infrastrukturę został uznany za „ostateczny” i nazwał Amerykanów sprzeciwiających się wojnie z Iranem „głupimi” – argumentując, że jedynym celem jest uniemożliwienie Teheranowi uzyskania broni jądrowej.
  • Izrael zabija doświadczonego, długoletniego szefa wywiadu IRGC; irański atak rakietowy na kompleks mieszkalny w Hajfie zabija 4 osoby .

W tym kontekście szanse na zawieszenie broni do końca kwietnia (2026 r.) rosną (choć nadal są niskie)…

==========================================================

Irański Uniwersytet „MIT” zaatakowany przez naloty

W ostatnich dniach liczba amerykańskich i izraelskich nalotów na irańskie uniwersytety znacznie wzrosła. Obejmowało to między innymi zakrojony na szeroką skalę atak na Uniwersytet Sharif w Teheranie , często nazywany „Irańskim MIT” .

Po tym ataku irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi zagroził irańskim odwetem, ostrzegając: „Napastnicy poczują naszą siłę”. Stwierdził, że w ostatnich dniach zaatakowano również kilka innych uniwersytetów. Według raportu regionalnego (Al Jazeera), co najmniej 30 irańskich uczelni i uniwersytetów ucierpiało w wyniku trwających ataków .

Ani Stany Zjednoczone, ani Izrael nie ujawniły przyczyn ataków na kampusy uniwersyteckie. Wielu studentów z tych właśnie miejsc uczestniczyło w protestach w styczniu . Stany Zjednoczone twierdzą, że „pomagają” protestującym poprzez masową kampanię bombardowań zarządzoną przez Trumpa.

Uniwersytet Shahid Beheshti w północnym Teheranie został zaatakowany w zeszły piątek. Uczelnia wydała oświadczenie, w którym stwierdziła: „Ten wrogi akt nie tylko godzi w bezpieczeństwo pracowników naukowych i środowisko naukowe kraju, ale jest również wyraźnym atakiem na rozum, badania naukowe i wolność myśli ”.

Trump grozi zniszczeniem Iranu do północy we wtorek, jeśli nie zostanie osiągnięte porozumienie.

Po rozmowie z dziennikarzami wcześniej tego dnia (przed, w trakcie i po święcie Wielkanocy) i omówieniu propozycji zawieszenia broni („niewystarczająco dobrych”), a także chęci „zdobycia ropy”, prezydent Trump wszedł na podium w sali prasowej Białego Domu o godzinie 13:00 czasu wschodniego, aby opowiedzieć o akcji ratunkowej pilotów, którzy polegli w weekend.

Prezydent Trump skupił swoje wystąpienie na weekendowej akcji poszukiwawczo-ratunkowej po zestrzeleniu pilotów, podkreślając jej sukces i jednocześnie potępiając wyciek szczegółów dotyczących misji. „Niedyskrecja dotycząca akcji ratunkowej stanowi kwestię bezpieczeństwa narodowego” – powiedział, dodając, że władze „zbadają media, które poinformowały o tej niedyskrecji”. Stwierdził również: „Musimy znaleźć to źródło; to chory człowiek” i ostrzegł przed potencjalnymi działaniami prawnymi za „grożenie dziennikarzowi więzieniem za niedyskrecję”, po czym dodał: „Lewacy to pokochają!”.

Następnie przyjął bardziej agresywne stanowisko wobec Iranu, deklarując: „Iran można pokonać w jedną noc, może nawet jutro”, i podkreślając to słowami: „Cały Iran można pokonać w jedną noc”. W pewnym momencie dodał: „Wygraliśmy”. Pete Hegseth wtrącił się, zaostrzając sytuację, stwierdzając: „Dzisiaj nastąpi najwięcej ataków na Iran” i ostrzegając: „Jutro ataki na Iran będą liczniejsze niż dzisiaj”.

Podczas sesji pytań i odpowiedzi Trump zasugerował nieujawnioną strategię, mówiąc: „Mam najlepszy plan ze wszystkich, ale nie zdradzę wam, jaki”, podkreślając jednocześnie: „Nie zrobiliśmy tego z powodu zmiany reżimu”. Opisał zmianę przywództwa w Iranie w dosadnych słowach: „Nowy reżim jest mądrzejszy, bardziej przebiegły, mniej radykalny”.

Ataki na kluczową infrastrukturę już trwają…

Tłumaczenie „X” : Stany Zjednoczone i Izrael prowadzą intensywne naloty bombowe na irański kompleks petrochemiczny South Pars, który odpowiada za 85% produkcji kraju w tym sektorze. Zniszczenia są ogromne, ale kompleks zajmuje powierzchnię 54 000 hektarów, więc jego całkowite zniszczenie wymagałoby wielu dni intensywnych bombardowań. Niemniej jednak straty spowodowane zniszczeniem infrastruktury i utratą zysków z pewnością sięgają dziesiątek miliardów dolarów.

Zwrócił się również bezpośrednio do irańskiej opinii publicznej, oświadczając: „Irańczycy powinni się zbuntować, inaczej konsekwencje będą straszne”, twierdząc jednocześnie: „Irańczycy chcą, abyśmy kontynuowali bombardowania”, i dodając: „Naród irański jest gotowy cierpieć za wolność”. Podkreślił również, że „swobodny przepływ ropy naftowej” przez Cieśninę Ormuz „musi zostać uwzględniony w porozumieniu z Iranem ”. Ostrzegł, że „każdy most” i każda elektrownia zostaną zniszczone do północy jutro, jeśli Irańczycy nie zaakceptują porozumienia o zawieszeniu broni.

Stało się to po tym, jak w „Wall Street Journal” ukazał się artykuł, w którym kilku amerykańskich urzędników poinformowało, że armia amerykańska przygotowuje się do ewentualnych ataków na cele energetyczne w Iranie , podczas gdy prezydent Trump nasila swoje żądania, aby Teheran otworzył Cieśninę Ormuz, co powoduje znaczny wzrost cen ropy naftowej…

To, że stratedzy wojskowi opierają się na istniejących listach potencjalnych celów, aby przedstawić prezydentowi opcje na wypadek, gdyby zdecydował się zaatakować infrastrukturę energetyczną (według źródeł WSJ), nie powinno być niczym nowym dla inwestorów (jednak rynek reaguje bardzo wrażliwie) , biorąc pod uwagę fakt, że Trump w ostatnich dniach nasilił swoje groźby, mówiąc w niedzielę dziennikowi „Wall Street Journal”, że zniszczy wszystkie irańskie elektrownie, jeśli reżim nie zgodzi się na ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz do wtorkowego wieczora.

Szef wywiadu IRGC zabity; Izrael ponosi ciężkie straty

Według doniesień irańskich mediów, w poniedziałek w nalocie zginął szef wywiadu Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC). Agencja informacyjna Tasnim, powiązana z IRGC, poinformowała, że ​​dział PR IRGC potwierdził w poniedziałek, że generał dywizji Majid Khademi zginął w porannym ataku sił USA i Izraela. Tasnim nie ujawniła miejsca ataku.

Siły Obronne Izraela (IDF) oświadczyły wcześniej, że Khademi był jednym z najwyższych rangą dowódców Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej z wieloletnim doświadczeniem . „Khademi pracował nad wspieraniem ataków terrorystycznych na całym świecie i był odpowiedzialny za monitorowanie irańskiej ludności cywilnej w ramach tłumienia wewnętrznych protestów przez reżim” – podano.

RFE/RL poinformowało, że Khademi objął stanowisko latem ubiegłego roku po tym, jak Mohammad Kazemi zginął w izraelskich atakach podczas 12-dniowej wojny. Wcześniej kierował działem ochrony wywiadu Ministerstwa Obrony i Logistyki Sił Zbrojnych. Iran zapowiedział teraz pomszczenie jego śmierci na Izraelu.

Tymczasem Izrael poniósł znaczne straty w nocy z niedzieli na poniedziałek, po tym jak Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), w oświadczeniu opublikowanym przez media państwowe, stwierdził, że siły irańskie zaatakowały rafinerię ropy naftowej w Hajfie. Wygląda jednak na to, że pocisk uderzył w budynek mieszkalny, zabijając co najmniej czterech Izraelczyków . Ekipy poszukiwawczo-ratownicze spędziły około 18 godzin na przeszukiwaniu gruzów kompleksu budynków i w poniedziałek rano odnalazły dwa ciała, po wcześniejszym odkryciu dwóch kolejnych. Liczba ofiar śmiertelnych może wzrosnąć w miarę kontynuowania akcji ratunkowej. Inne regionalne źródło podało, że „ ponad 160 Izraelczyków trafiło do szpitali w ciągu ostatnich 24 godzin, według izraelskiego Ministerstwa Zdrowia w poniedziałek”.

Tłumaczenie „X” : Izrael jest atakowany. Ponad 15 bomb kasetowych trafiło w cel. Doniesienia wskazują, że w ciągu ostatnich kilku godzin około 60% irańskich pocisków ominęło izraelski system obrony powietrznej. Operacja „Żelazna Kopuła” została wykończona.

Trump: wtorkowy termin jest „ostateczny i nie ulegnie zmianie”; Amerykanie sprzeciwiający się wojnie z Iranem są „głupi”

Podczas dorocznej uroczystości wielkanocnej w Białym Domu prezydent Trump powtórzył, że wtorkowy termin jest ostateczny , dodając, że przeanalizował wszystkie propozycje. Uznając nową, 10-punktową propozycję dotyczącą Iranu za „duży krok”, stwierdził jednak, że „nie jest ona wystarczająco dobra; zobaczymy, co się stanie”. W oświadczeniu czytamy dalej:

  • Wojna może zakończyć się bardzo szybko, jeśli zrobią to, co trzeba.
  • Ludzie, którzy przemawiają w imieniu Iranu, są teraz bardziej rozsądni.
  • Wojna toczy się o jedno: Iran nie może posiadać broni jądrowej .
  • „Gdybym miał wybór, kupiłbym irańską ropę”.
  • Jeśli Iran nie ustąpi, nie będzie już mostów i elektrowni.
  • Przed Wielką Brytanią jeszcze długa droga.

Pojawiły się również interesujące oświadczenia, w których twierdzono, że do dziś rano w Iranie „zginęło 45 000 demonstrantów” – choć nie jest do końca jasne i wątpliwe, skąd wziął tę liczbę. Stwierdził, że Irańczycy potrzebują broni i że wysłał jej trochę, ale „pewna grupa” postanowiła ją zatrzymać.

„Irańczycy chcą słyszeć bombardowania, bo chcą być wolni” – stwierdził. Pierwsza Dama Melania dodała, że ​​Stany Zjednoczone walczą o „przyszłość” dzieci w Iranie. [Już 186 dziewczynek osiągnęło tę przyszłość md].

Kolejnym ciekawym momentem jest to, że niektóre odłamy ruchu MAGA stają się coraz bardziej sceptyczne i rozgniewane na wojnę.

Prezydent USA przemawia do dziennikarzy w Białym Domu. Zapytany, co powiedziałby Amerykanom sprzeciwiającym się wojnie, Trump odpowiedział:„To głupcy”.

„Bo w tej wojnie chodzi o jedno: Iran nie może posiadać broni jądrowej” – powiedział.

Iran odrzuca „proste zawieszenie broni” w 10-punktowym planie

Według PressTV: „10-punktowy plan odrzuca proste zawieszenie broni i podkreśla potrzebę trwałego rozwiązania, które zabezpieczy interesy Iranu. Kluczowe postulaty obejmują zakończenie działań wojennych w regionie, zapewnienie bezpiecznego przejścia przez Cieśninę Ormuz, zniesienie sankcji i odbudowę dotkniętych obszarów”. Nie jest tajemnicą, że Iran dąży do trwałego zakończenia wojny pod warunkami gwarantującymi, że nigdy więcej nie zostanie zaatakowany .

  • „Według korespondenta ds. polityki zagranicznej IRNA, w tej dziesięcio-akapitowej odpowiedzi Iran podkreślił potrzebę trwałego zakończenia wojny, biorąc pod uwagę stanowisko Iranu, jednocześnie odrzucając zawieszenie broni”.
  • „Ta odpowiedź zawiera szereg żądań ze strony Iranu, w tym zakończenie konfliktów w regionie, protokół dotyczący bezpiecznego przejścia przez Cieśninę Ormuz, odbudowę i zniesienie sankcji”.

Wygląda na to, że przypomina projekt opublikowany przez Iran około dwa tygodnie temu. Teheran przy każdej okazji zaprzecza jakimkolwiek bezpośrednim rozmowom z Waszyngtonem. Teheran nadal odrzuca również oferty zawieszenia broni złożone przez Biały Dom . A jednak ten sam mały taniec powtarza się w każdy poniedziałek…

Tłumaczenie „X” : Zdumiewające jest to, że co niedzielę wieczorem otrzymujemy raport od Axios, w którym stwierdza się, że porozumienie pokojowe jest bliskie.

Izrael atakuje zakład petrochemiczny na polu gazowym Południowy Pars

Irańskie media państwowe poinformowały w poniedziałek o ataku na zakład petrochemiczny South Pars w Asaluyeh. „Kilka minut temu słychać było kilka eksplozji dochodzących z kompleksu petrochemicznego South Pars w Asaluyeh” – donosił Fars. Agencja Tasnim poinformowała również o ataku na dwie firmy użyteczności publicznej w Asaluyeh, który odciął dostawy prądu do zakładów petrochemicznych . Później Izrael ogłosił drugi atak na kolejny zakład chemiczny w Iranie. To samo źródło podało następujące szczegóły:

  • Celem były zakłady petrochemiczne w Asaluyeh, w tym Jam i Damavand.
  • Zaatakowano firmy Mobin i Damavand, które zaopatrywały zakłady petrochemiczne w Assaluyeh w energię elektryczną, wodę i tlen.
  • Pars Petrochemical jest bezpieczny i nie został uszkodzony.

Izrael przyznał się do ataku, donosi „Washington Post”. Czy narusza to wcześniejsze zobowiązanie Izraela złożone Trumpowi, że nie podejmie jednostronnych działań przeciwko South Pars? Dzieje się to w kontekście zbliżającej się masowej eskalacji działań USA przeciwko kluczowej infrastrukturze energetycznej i cywilnej.

Izrael zaatakowałkluczowy zakład petrochemiczny na rozległym polu gazowym Południowy Pars w Iranie, zabijając wysokiego rangą dowódcę Gwardii Rewolucyjnej izagrażając negocjacjom mającym na celu doprowadzenie do zawieszenia broni między USA a Teheranem.

Minister obrony Izraela Israel Katz potwierdził, że to, co określiłjako „potężny cios dla największego zakładu petrochemicznego w Iranie”, który odpowiada za połowę krajowej produkcji petrochemicznej. Rzecznik izraelskiego wojska, podpułkownik Nadav Shoshani, powiedział, że w miarę postępu rozmów Iran nie będzie miał „żadnego immunitetu”.

Tłumaczenie „X” : Izraelskie Siły Powietrzne zaatakowały największy irański zakład petrochemiczny, złoże gazu Południowy Pars w Asaluyeh. Zostało ono całkowicie zniszczone.

Irańskie rakiety nadal atakują Izrael z regularną częstotliwością; izraelskie służby ratunkowe zgłosiły w poniedziałek co najmniej 28 uderzeń w centralnym Izraelu, gdzie bomby kasetowe wyrządziły szkody. Trafione zostały Ramat Gan, Bene Berak i Giwatajim, a mężczyzna po czterdziestce został podobno „umiarkowanie ranny”.

Iran odrzuca jakiekolwiek tymczasowe zawieszenie broni: „Normalizacja zbrodni wojennych”

Iran odrzucił tymczasowe zawieszenie broni w wojnie między USA i Izraelem, twierdząc, że da to przeciwnikom czas na przegrupowanie się i przygotowanie do dalszego konfliktu. Jednak oświadczenie Ministerstwa Spraw Zagranicznych nie odniosło się wprost do 45-dniowej propozycji, o której poinformował portal Axios.

„Domagamy się zakończenia wojny i zapobieżenia jej nawrotom ” – powiedział rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Esmail Baghaei, według państwowej irańskiej agencji informacyjnej IRNA. Analitycy od dawna wiedzą, że działania odwetowe Teheranu wobec państw Zatoki Perskiej i Izraela są tak surowe, ponieważ chcą one odstraszyć od potencjalnych przyszłych ataków . Władze Iranu obawiają się, że bez odpowiedniego i ostatecznego rozwiązania kraj zostanie po prostu ponownie zaatakowany, czy to za rok, czy nawet za kilka lat.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych oświadczyło również w poniedziałek, że Iran przygotował odpowiedź na żądania USA dotyczące zakończenia wojny i opublikuje ją „w razie potrzeby”. Odniosło się do 15-punktowej listy, którą Waszyngton wysłał do Teheranu przez Pakistan – którą Baghaei ponownie określił jako „skrajnie przesadną, nietypową i nielogiczną”. Przypomniał również światu, że Teheran ma „bardzo gorzkie doświadczenia w negocjacjach z USA”. Pomysł rozmów w tym momencie jest „absolutnie nie do pogodzenia z ultimatum, zbrodniami i groźbami popełnienia zbrodni wojennych” – kontynuował Baghaei.

W poniedziałkowy poranek, zaledwie kilka godzin przed otwarciem giełdy, znów pojawiła się fala nagłówków o „negocjacjach”…

Mimo to rzecznik irańskiego wojska Ebrahim Zolfaghari oświadczył w poniedziałek, jak donosi Tasnim, że jeśli ataki na cele cywilne będą kontynuowane, irańskie środki odwetowe zostaną znacznie rozszerzone, a straty będą „wielokrotnie większe”.

Tymczasem irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi w poniedziałek, w związku z groźbami Trumpa dotyczącymi zniszczenia infrastruktury cywilnej, powiedział swojemu francuskiemu odpowiednikowi: „To zagrożenie jest równoznaczne z normalizacją zbrodni wojennych i ludobójstwa”.

Nowy raport Axios na temat proponowanego przez USA 45-dniowego zawieszenia broni

W obliczu groźby katastrofalnej globalnej eskalacji, która ma nastąpić we wtorek, mediatorzy na Bliskim Wschodzie kontaktują się z Iranem i Stanami Zjednoczonymi w celu wynegocjowania proponowanego 45-dniowego zawieszenia broni , poinformował w niedzielę wieczorem portal Axios . Zawieszenie broni jest przedstawiane jako pierwszy krok dwuetapowego porozumienia, którego celem jest wynegocjowanie trwałego zakończenia wojny, którą Izrael i Stany Zjednoczone rozpoczęły niespodziewanym atakiem 28 lutego w trakcie trwających negocjacji.

Ten nikły promyk nadziei pojawił się po tym, jak prezydent Trump w Niedzielę Wielkanocną wygłosił wulgarną groźbę, że zrujnuje życie 90 milionom Irańczyków, którym obiecał wyzwolenie zaledwie kilka tygodni wcześniej: „Wtorek będzie dniem elektrowni i mostów w Iranie, w jednym. Nie będzie niczego podobnego!!! Otwórzcie tę cholerną cieśninę, wy szalone dranie, albo traficie do piekła”.

Tłumaczenie „X” : Jak to się zaczęło i jak to się dzieje obecnie.

Oprócz ostrych uwag, Trump ogłosił również w mediach społecznościowych przedłużenie pierwotnie dziesięciodniowego terminu otwarcia Cieśniny Ormuz przez Iran — terminu, który pierwotnie miał upłynąć w poniedziałek wieczorem. Trump twierdzi teraz, że Iran ma czas do wtorku, do godziny 20:00. Tymczasem Trump zaplanował konferencję prasową na poniedziałek, na godzinę 13:00 . Opisał ją jako konferencję prasową „z wojskiem”, sugerując, że może ona skupić się na świętowaniu uratowania zestrzelonego oficera uzbrojenia Sił Powietrznych USA przez amerykańskie siły specjalne w weekend. Ponieważ konferencja odbywa się w Gabinecie Owalnym, może być dostępna tylko dla niewielkiej części akredytowanych przez Biały Dom mediów.

Połączenie lekko zachęcającego raportu Axios i konferencji prasowej Trumpa może doprowadzić do kolejnego z wielu wahań na rynku od początku wojny. Trump powiedział Axios , że trwają „intensywne negocjacje” z „dużą szansą” na sukces. Z drugiej strony, szybko dodał: „Jeśli nie dojdą do porozumienia, wysadzę wszystko tam w powietrze”. Groźby Trumpa dotyczące zniszczenia irańskiej infrastruktury cywilnej skłoniły Iran do deklaracji odwetu w Zatoce Perskiej. W opublikowanym w niedzielę nagraniu wideo Iran zagroził „całkowitym i całkowitym zniszczeniem” wartego 30 miliardów dolarów centrum danych Stargate firmy OpenAI w Dubaju.

Iran kontynuuje

Opublikowali wideo, w którym grożą atakiem na 1-GW centrum danych Stargate AI w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Centrum danych jest ukryte na Mapach Google – nawet to pokazali

Tłumaczenie „X” : Rzecznik irańskiej centrali „Khatam al-Anbiya”: Nic nam nie umknie. Wszystkie firmy ICT w regionie są przez nas uważane za legalne cele.

Chociaż dokładne szczegóły negocjacji nie są jasne, Axios donosi , że mediatorzy pakistańscy, egipscy i tureccy są w centrum rozmów, a wysłannik Trumpa Steve Witkoff wymieniał „wiadomości tekstowe” z irańskim ministrem spraw zagranicznych Abbasem Araghchim. Co istotne, źródła medialne podały, że mediatorzy uważają, że pełne otwarcie Cieśniny Ormuz będzie możliwe dopiero po podpisaniu ostatecznego porozumienia .

  • Mediatorzy chcą zbadać, czy Iran mógłby podjąć częściowe kroki dotyczące wzbogacania uranu i transportu przez Cieśninę Ormuz w pierwszej fazie porozumienia. Pracują również nad środkami, które administracja Trumpa mogłaby podjąć, aby dać Iranowi gwarancje, że zawieszenie broni nie jest jedynie tymczasowe i że wojna nie zostanie wznowiona.
  • Przedstawiciele Iranu jasno dali do zrozumienia mediatorom, że nie chcą sytuacji podobnej do tej w Strefie Gazy czy Libanie , gdzie zawieszenie broni istnieje tylko na papierze, ale USA i Izrael mogą w każdej chwili ponownie zaatakować, jeśli zechcą. — Axios

Na początku tych ostatnich rozmów rozdźwięk między żądaniami USA i Iranu był ogromny. Trump domaga się między innymi, aby Iran ograniczył swój program rakiet balistycznych, który już dwukrotnie wykorzystał w odwecie za agresję USA i Izraela, oraz zaprzestał wszelkiego wzbogacania uranu, mimo że Iran, jako sygnatariusz Traktatu o Nierozprzestrzenianiu Broni Jądrowej, ma do tego prawo (statusu, którego Izrael nie posiada). Iran zażądał reparacji za szkody wyrządzone przez ataki Izraela i USA, zamknięcia baz amerykańskich w regionie , zniesienia wszystkich sankcji oraz wiążącej gwarancji przed kolejnymi rundami sporadycznych ataków amerykańsko-izraelskich. W odniesieniu do tego ostatniego żądania, niektórzy rozważali uchwalenie przez USA ustawy, która wstrzymałaby pomoc dla Izraela w przypadku ponownego ataku na Iran.

Spekuluje się, że akcja ratunkowa pilotów stanowiła przykrywkę dla naziemnej operacji wydobycia uranu

Oprócz ryzyka eskalacji poprzez ataki na infrastrukturę cywilną, istnieje również niebezpieczeństwo rozmieszczenia amerykańskich wojsk lądowych . Trump może poczuć się ośmielony proponowanymi operacjami zdobycia wyspy Charg i/lub obszaru graniczącego z cieśniną, po dramatycznej akcji ratunkowej członka załogi zestrzelonego F-15E, która miała miejsce w weekend – co samo w sobie stanowiło pierwsze znane rozmieszczenie wojsk na terytorium Iranu. (Należy zauważyć, że coraz więcej weteranów i innych osób – wskazując na takie czynniki, jak użycie samolotów transportowych C-130 i lokalizacja prowizorycznego lotniska – wysnuwa teorię, że akcja ratunkowa była w rzeczywistości nieudaną próbą przejęcia irańskich zapasów uranu wzbogaconego do 60 procent ).

KOSZT OPERACJI „RATUNKOWEJ” PILOTÓW USA:
— 2 samoloty MC-130 (ponad 100 MILIONÓW DOLARÓW KAŻDY) „celowo zniszczone”
— 4 śmigłowce MH-6 Little Bird
zrzucone przez Iran NOWE ZDJĘCIA WRAKUpic.twitter.com/TMYCEspepc— RT (@RT_com)

5 kwietnia 2026 r

Tłumaczenie hasła „X” : KOSZT AMERYKAŃSKIEJ MISJI RATOWNICTWA LOTNICZEGO:

— 2 samoloty MC-130 (każdy wart ponad 100 milionów dolarów) „celowo zniszczone”

— 4 śmigłowce MH-6 Little Bird

Iran publikuje nowe zdjęcia gruzów

Jednakże obecnie niewiele wskazuje na to, że premier Izraela Benjamin Netanjahu jest zainteresowany deeskalacją.

***

Źródło: Trump grozi dziś wieczorem „wyeliminowaniem całego Iranu”, żąda „swobodnego przepływu ropy” w Ormuz

Tak głupiego prezydenta USA jeszcze nie było. [uzup.]

– „Tak głupiego prezydenta USA jeszcze nie było” –

– mówi dr Wojciech Szewko w godzinnym wywiadzie przeprowadzonym przez Jacka Podgórskiego i Andrzeja Rozenka:

Jakie w końcu były przyczyny amerykańsko-izraelskiej agresji na Iran? – pyta J. Podgórski. Odpowiada W. Szewko: Nie odszukamy tych przyczyn w wypowiedziach Trumpa i jego administracji. Kolejne wypowiadane przez nich: zmiana reżimu w Iranie, zatopienie marynarki wojennej, zniszczenie lotnictwa, konfiskata wzbogaconego uranu czy ograniczenie programu rakietowego – są po prostu nieprawdziwe.

Agresorzy zamordowali przywódców irańskich wraz z ajatollahem Chameneim – celem było sparaliżowanie działań władzy, a skutki były odwrotne: miliony ludzi w Iranie oraz szyitów w innych państwach wyszły na ulicę, by opłakiwać męczennika, a jeśli idzie o uran, to Teheran zgodził się we wcześniejszych rokowaniach na rozrzedzenie uranu czy też oddanie go Rosji. Zresztą wzbogacony uran po czerwcowej 12-dniowej wojnie został wywieziony do kilku czy kilkunastu podziemnych miejsc.

Cele Izraela były bardziej konkretne i zostały zrealizowane w pewnym stopniu: armia izraelska zniszczyła znaczną część irańskiego przemysłu maszynowego, metalowego i zbrojeniowego, a także zrównała z ziemią budynki rządu i administracji oraz obiekty użyteczności publicznej. Celem ostatecznym Tel Awiwu jest cofnięcie Iranu do epoki kamienia łupanego [tu dodam, że Iran podjął te same działania wobec Izraela – przypis ZB].

Wojna na Bliskim Wschodzie. Konflikt Izrael - Iran

Wojna na Bliskim Wschodzie

Izrael atakuje obecnie trzy państwa: Iran, Syrię i Liban, więc jego sytuacja nie jest korzystna. Kończą się efektory, więc armia broni tylko najważniejsze obiekty. Brakuje też rekrutów. Nadzieją dla ludzi pokoju byłaby porażka Netanjahu w tegorocznych wyborach, jednak nie nastąpi to raczej, ta wojna służy zbrodniczemu premierowi.

W sumie Trump nie osiągnął żadnego z zakładanych celów: nie zmienił rządu Iranu, nie zniszczył przemysłu rakietowego i nie przejął kilkuset kilogramów wzbogaconego uranu. Wręcz odwrotnie: doprowadził do zamknięcia Cieśniny Ormuz, czego skutkiem jest brak odpowiedniej ilości ropy i gazu na rynkach światowych. Wielu analityków przewiduje, że USA zostawią wzburzony Iran, który zrozumie, że bez broni atomowej nie ma co myśleć o suwerenności.

Wszystko wskazuje na to, że Cieśnina Ormuz, która od miesiąca jest pod całkowitym nadzorem Teheranu, zmieni swój status i stanie się skarbonką dla Iranu i Omanu, które są w trakcie opracowywania statusu cieśniny na wzór cieśnin czarnomorskich. Warunki przepłynięcia statków są jednoznaczne: mogą płynąć wszystkie (z wyłączeniem amerykańskich i izraelskich) po opłaceniu dwóch milionów dolarów w juanach.

Czy USA zdecydują się na wejście na irański ląd? – Byłby to największy prezent od Amerykanów – mówi dr W. Szewko. – Kilka czy kilkanaście tysięcy żołnierzy amerykańskich nie ma najmniejszych szans w terenie górzystym z milionową armią irańską, której na pomoc może przyjść 300 tysięcy szyickich bojowników z Iraku.

I na koniec przytoczę parę zdań z ‚Myśli Polskiej’, które w pełni uzasadniają tytuł tej notki: „Jeśli Iran nie otworzy Cieśniny Ormuz do wtorku wieczorem, straci wszystkie elektrownie i mosty” – zagroził Donald Trump w rozmowie z dziennikiem ‚Wall Street Journal’. Prezydent USA jeszcze ostrzej zareagował w mediach społecznościowych pisząc, że „we wtorek odbędzie się ‚dzień mostów i elektrowni” w Iranie’, zapowiadając kolejne ataki. „Otwórzcie tę pi****oną cieśninę, szaleni dranie!”.

Opracował: Zygmunt Białas

=====================================

tOświadczenie Ambasady Iranu w Republice Południowej Afryki, znalezionego dzisiaj na blogu Bruska Kodłucha. Oceńcie sami poziom i kulturę wypowiedzi najwyższego przedstawiciela USA i dyplomatycznego przedstawiciela Iranu.

————————————————————–

W następstwie wypowiedzi przypisywanych prezydentowi USA Donald Trump, w których zasugerował, że „zepchnie Iran z powrotem do epoki kamienia łupanego”, jeśli ten będzie nadal zamykał Cieśninę Ormuz… Ambasada Iranu w Republice Południowej Afryki wydała oświadczenie o następującej treści:

Epoka kamienia łupanego? Gdy wy szukaliście ognia w jaskiniach, my zapisywaliśmy zasady praw człowieka na Cylindrze Cyrusa. Nasz kraj nie jest opowieścią do opowiadania, lecz dziedzictwem, które się chroni, tożsamością, której nie da się wymazać, i zapisem cywilizacji, której nie złamią burze polityki ani wasze słabe wypowiedzi. Gdy my przekazywaliśmy światu wiedzę, pismo, rolnictwo i inne nauki, nie istniało jeszcze coś takiego jak Stany Zjednoczone, a ziemia, na której dziś stoicie, należała do rdzennych mieszkańców Ameryki, którzy zostali poddani ludobójstwu. Dziś idziecie po ich krwi i po ruinach ich historii, która została siłą wymazana. Historia świadczy na ich korzyść, nie na waszą.

A nasza cywilizacja, trwająca od sześciu tysięcy lat, jest tego dowodem. Zapytajcie swoich przodków, jeśli chcecie… Przepraszamy – to nasz błąd, bo wy nie macie przodków, których moglibyście zapytać.

Ziemia, na której powstał Iran, nie została zbudowana przypadkiem ani nie pojawiła się nagle w historii narodów. To ciągłość cywilizacyjna sięgająca głęboko w przeszłość, która przetrwała zmiany i oparła się burzom dziejów. Persja stawiła czoła najazdowi Aleksandra Wielkiego oraz inwazji Mongołów, a los najpotężniejszych imperiów w historii pokazuje, że upadły – podczas gdy Iran pozostał. Wyobraź więc sobie, jak wielka jest nasza odporność.

● Źródło: oświadczenie ambasady Iranu w Republice Południowej

Co z tym Trumpem?

Co z tym Trumpem?

Napisał i przeczytał Jerzy Karwelis dziennikzarazy/co-z-tym-trumpem

okł trrr

5 kwietnia, wpis nr 1402

Od razu o czym tu nie będzie. Nie będzie tu o tym czy Trump zwariował, czy porwało go własne ego, oraz czy nie jest to przypadkiem przemyślna strategia z potrójnym dnem, realizacja jakichś dalekowzrocznych planów, których my maluczcy nie rozumiemy.

Będzie o tym, co – bez względu na Trumpa motywacje – może się z nim stać politycznie. Dożyliśmy czasów, gdzie – jak celnie spostrzegł Ziemkiewicz – może jesteśmy w mocy czterech pierdzieli; my znaczy się świat cały, gdy to ich własne, niekoniecznie racjonalne motywacje trzęsą ludzkością. Te jak najbardziej osobiste intencje miałyby zaprzeczać wyrachowaniu w moszczeniu się mocarstw w skorupie nowej normalności.

Jest tu i władca Chin, władca Kremla, politycznym mesjasz z Izraela i nasz dzisiejszy bohater – Trump z USA.

Kadencje

Nasze tu dywagacje będą się skupiały na kilku wariantach rozwoju sytuacji, ale tylko Trumpa. Zacznijmy od pierwszej, najprostszej choć wydaje się ona jedną z mniej możliwych. Zakłada ona pełną kadencję, jeszcze ponad dwuletnie trwanie Trumpa przy władzy, a wydaje się mało możliwa głównie z powodu tego, że jego dotychczasowa polityka staje się nieznośna, a właściwie niezrozumiale nieprzewidywalna dla coraz większych rzesz nie tyle już tylko politycznych sfer, ale i społeczeństw. Jest to jak z Tuskiem, jest tak fatalnie, że nikt sobie nie wyobraża szkód wynikających z trwania pełnej kadencji, więc liczy się na jakiś cudowny scenariusz. Co do Trumpa to pal licho tzw. światową społeczność, można też spuścić zasłonę obłudnego milczenia na gnębienie, upokarzanie i eksterminację coraz większej ilości narodów, ale jako, że operujemy (na razie) w sferze demokracji to najważniejszy jest tu inny aspekt.

Trump zawodzi swoich wyborców w stopniu narastającym i to może mieć duży wpływ na los nie tylko samego Trumpa, ale i Amerykanów, ba – całego świata. Wciąż się skupiamy na międzynarodowych harcach POTUSa (POTUS, to skrót od President of the United States), coraz częściej przezywanego PATUS-em. To wyborca amerykański trzyma klucze do kariery Trumpa. Lud wydał już swój pozytywny wyrok w wyborach i teraz – jak to w demokracji – wybraniec ma kadencyjny placet na rządzenie. Jest wolny na tyle, że może się bezkarnie nawet sprzeniewierzyć (do pewnego stopnia) swym obietnicom i wyborcom. Do pewnego stopnia – i te warianty tu też rozpatrzymy –, gdyż w demokratycznych regulacjach ustrojowych zawiera się zawsze jakiś bezpiecznik pozwalający odwołać w czasie kadencji funkcjonującego wybrańca, ot, na wypadek, gdyby zdradził czy zwariował.

Ale w pierwszym wariancie zakładamy, że nic takiego się nie stanie i Trump dojedzie do końca swej kadencji – uwaga! w świadomości, że będzie to jego ostatnia, bo druga kadencja. To z jednej strony pozwala mu zachowywać się bezceremonialnie, bo nie ma się co cackać w obawie o reelekcję, ale – biorąc pod uwagę jego widowiskowe ego – napawa obawami, nie tylko Amerykanów, czy Trump nie złamie tej zasady dwukadencyjności. W końcu zasada jest taka, jak mówi łacińska paremia, że „cuius est condere, eius est abrogare”, czyli kto ustanowił (prawo), może je i znieść. Co prawda to nie Trump ustanowił limit dwukadencyjności, ale ma wyraźne inklinacje do chodzenia po ustrojowej bandzie.

W 1951 roku wprowadził prezydencką dwukadencyjność Kongres USA, wyciągając wnioski z czterokadencyjnej misji prezydenta Roosevelta. Ale żeby przybić Trumpowi zgodę na kolejne kadencje wymagałoby to najpierw zgody 2/3 Kongresu, a potem ratyfikacji ¾ legislatur stanowych. A Trump jest coraz dalszy od tego, do czego jeszcze wrócimy w innym kontekście. A więc bez zamachu stanu nic z tego nie będzie, stąd pewnie pomysły na nieformalne przewodzenie innym, światowym i alternatywnym ciałom, tak jak dożywotnie królowanie Trumpa w coraz bardziej niesławnej w obliczu wszczynanych wojen – Radzie Pokoju. Mamy tu też do czynienia z wątkami wręcz… dynastycznymi, odkąd na początku marca tego roku Melania Trump, jako pierwsza dama USA, przewodziła amerykańskiej delegacji podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ w Nowym Jorku.

Chaos trwania

No dobra, zakładamy, że Trump dorządzi do końca kadencji, a więc trzeba się zastanowić nad nieodgadnionym, czyli jak taka cała kadencja może wyglądać. Jej dominantą będzie najpewniej stresująca dla świata niepewność. Trudno więc przewidywać co się stanie, gdyż trudno przewidzieć skutki wielowątkowego chaosu. Skoro obiecujący światowy pokój ruchowi MAGA jej lider od razu zaczął prokurować wojny, skoro pretendujący do pokojowej nagrody Nobla zalicza do zakończonych wojen nawet te, które sam wywołał – trudno coś prorokować. Zdezorientowany umysł odbiorców tego pomieszania próbuje racjonalizować te paroksyzmy, ale kłopot polega na tym, że ich autor coraz to zaprzecza wszelkim racjonalnym spekulacjom co do swych poczynań.

Jednym z bardziej frapujących scenariuszy jest podejrzenie, że Trump dogadał się z Putinem na Alasce, że zrobi to co zrobił (na razie wiemy o Wenezueli i Iranie), żeby paliwowo osłabić Chiny, w zamian za wyraźne wzmocnienie pozycji Rosji. Ale takiemu wyrafinowaniu przeczą od razu paniczne gesty Trumpa, któremu jak przestała iść wojna z Iranem przyszło do głowy prosić o pomoc… Chińczyków w wyjściu z lejka w cieśninie Ormuz. Innych wersji jest w opór i – jako się zastrzegliśmy na początku – nie będziemy ich rozwijać, skupimy się bowiem nad możliwymi wariantami losów Trumpa przy założeniu różnego rozwoju wydarzeń w systemie politycznym USA.

Trzeba założyć, i to z dużą dozą prawdopodobieństwa, że pewne jest jedno – za takie wygibasy Trump może zapłacić utratą popularności wśród swoich amerykańskich wyborców, co może mieć efekty wielowątkowe. Ale jest raczej pewne, że poczynania Trumpa na arenie międzynarodowej nie przysporzą mu popularności u siebie, gdyż jest prawdopodobne, że dojdzie do dużego kryzysu gospodarczego, który prędzej niż później poważnie uderzy w społeczeństwo amerykańskie. Jak tam pójdzie POTUSowi na świecie, tak pójdzie, ale jego losy rozstrzygną się nad Potomakiem. A tu wariantów jest kilka.

Trump traci wewnętrznie

Trzeba zacząć od tego, że awantura z Iranem, która postawiła świat na krawędzi III wojny światowej, ale przede wszystkim potężnej zapaści gospodarczej raczej Trumpowi nie pomoże w wyborach niesłusznie nazwanych połówkowymi. Wybory na jesieni dotyczą bowiem wybrania całego nowego Kongresu (taki nasz Sejm) i 1/3 Senatu (taki nasz niby Senat, ale z realnymi w porównaniu do polskiego – kompetencjami). Tu mamy dwa warianty porażki w tych wyborach, na którą na razie mocno pracuje Trump. Pierwszy wariant jest taki, że prezydentowi będzie po prostu trudniej rządzić, bo teraz ma w Kongresie i Senacie przewagę swojej partii, którą to przewagę zapewne w obu izbach niedługo utraci. Ważny jest tu Senat, gdyż jest na styk, bowiem Republikanie mają tam 53 na 100 senatorów i jeśli w obrębie wybieranej 1/3 jego składu zdarzy się raczej pewna klęska Republikanów, to obie izby będą stracone dla Trumpa i wielu rzeczy będzie musiał albo zaniechać, albo przepychać kolanem, na znanej nam skądinąd zasadzie „prawa jak je rozumiemy”.

Ale tu otwiera się kolejny poziom gałęzi drzewka możliwości. Jest nim kwestia impeachmentu, czyli pozbawienia prezydenta stanowiska w trakcie trwania jego kadencji. Powodów merytorycznych dostarcza przeciwko sobie Trump codziennie, można mu więc przypiąć wszystko, od nadużycia władzy, do zarzutów wręcz mentalnych. Nie to jest jednak ważniejsze. Chodzi o reperkusje wyborów jesiennych jeśli chodzi o możliwości impeachmentu. Trzeba się przypatrzeć w tym kontekście całej procedurze.

Złożenie ze stanowiska

Otóż proces impeachmentu inicjuje zwykła większość w Kongresie, którą mogą na jesieni zdobyć Demokraci. To wystarczy, by postawić prezydenta w stan oskarżenia. Ale to dopiero początek procesu – tu, jeśli przyjąć pozycję Kongresu jako oskarżyciela, w drugim etapie rolę sędziego przejmuje Senat. Ten jednak, by ostatecznie „skazać” prezydenta na opuszczenie urzędu musi uzyskać 2/3 swych głosów. I tak, jak zwykła większość w Kongresie Demokratom może pozwolić na postawienie w stan oskarżenia Trumpa, tak w przypadku nawet przejęcia Senatu, to rozmiary tego przejęcia nie wydają się wystarczające do osiągnięcia przewagi 2/3 głosów, by doprowadzić sprawę do końca. Ale sam proces wytoczony przez przejętą Izbę Reprezentantów rozpocznie długotrwałą akcję grillowania Trumpa, z nadzieją na efekty w przyszłych wyborach prezydenckich. To dlatego, oprócz podobno samego sprzeciwu wiceprezydenta wobec wojny Iranie, J.D. Vance gdzieś nam zniknął, co sprawia, że w przyszłych wyborach może nie być kojarzony z błędami Trumpa, co może przybliżyć w przyszłych wyborach prezydenckich szansę wygraną kandydata Republikanów.

Wszystkie te spekulacje zakładają jednak jedną rzecz: że Republikanie będą stali za Trumpem, bez względu na to co ten będzie wyprawiał. Szczególnie reprezentanci i senatorowie ze zdradzonego ruchu MAGA mogą się zachować niespecjalnie lojalnie wobec prezydenta. Mogą ulec pewnej kalkulacji, która może być warta ryzyka.

Otóż jeśli w Kongresie i Senacie część Republikanów poprze impeachment Trumpa, to po jego złożeniu z urzędu fotel POTUSa przejmie J.D. Vance, a ten, jak wykazaliśmy, ma stara się mieć czystą kartę jeśli chodzi o wszczynanie wojen i jako kandydat Republikanów w przyszłych wyborach prezydenckich może uratować ich zdobycze. Dla wielu jest J.D Vance jakąś, jednak wciąż mglistą, szansą na kontynuowanie rewolucji zdrowego rozsądku, z której dziś pozostały działania rewolucyjne, ale w odczuciu wielu nic nie mające wspólnego ze zdrowym rozsądkiem.

Zmarnowana szansa?

Tu warto się zatrzymać na wnioski końcowe. Wygrana Trumpa dała nadzieje na odwrócenie szaleństwa globalizmu przebranego dla tłumów w lewicowe ciuszki deklarowanej równości. A jako rzekł pewien zasłużony dysydent rosyjski – prawdziwa równość istnieje tylko w łagrze. Świat szykuje nam więc łagier na całego, z tym, że Bukowski, bo o nim tu mowa, nie dopowiedział jednej rzeczy: w łagrze równi są tylko więźniowie, ale ci mają nad sobą strażników o całkiem innym statusie.

Do czasów nastania Trumpa szliśmy po równi pochyłej w dół tego scenariusza. Mniej uważni mogli to zauważyć dopiero w czasach pandemii kowidowej, dla tych, których przegapili nawet ten reset „nowej normalności” nie masz już nadziei na przebudzenie. Ci pójdą na rzeź podśpiewując jak Izraelici w schronach.

Wybór Trumpa stał się dużym resetem tego światowego resetu – pochód globalizmu został powstrzymany. Większość szaleństw tej mieszaniny korporacyjnego lewactwa stał się już tylko udziałem pokracznych form europejskich resentymentów. Dopiero po rozpięciu się Ameryki z tego transatlantyckiego tandemu widać tę kuriozalność czasów byłych, aczkolwiek wciąż nam grożących. I pech świata może polegać na tym, że ta szansa na powstrzymanie upadku (zachodniego) świata została zrządzeniem losu złożona w nieodgadnione ręce. Jako się tu rzekło: może i rewolucja, ale czy na pewno – zdrowego rozsądku?

Drugiej kadencji Trumpa nie będzie, ale miejmy nadzieję, że świat będzie. A skoro tak, to pozostaje kwestia kto będzie po Trumpie rządził Ameryką. Jeśli to będzie demokrata, to grozi nam bidenizm do kwadratu: wrócą amerykańskie czerwone agendy, transatlantycki obszar zepnie się tęczową flagą ze Starym Kontynentem, zaś wiatraki zasyfią krajobrazy i energetyczne miksy. Europejski dziś już tylko globalizm odzyska możnego i agresywnego poplecznika i wszystko wróci do zatrzymanej na 4 lata normy.

Z drugiej strony obecna agenda nie jest zadowalającą alternatywą do czasów na razie minionych. Jeśli zaś po Trumpie ma wygrać Republikanin, to pytanie jak to się stanie, a także kto nim będzie? Jeśli J.D. Vance to wydaje się to lepszym wyjściem niż jego obecny szef. Jest bardziej „MAGA”, czyli pamięta jeszcze hasła, pod którymi ta ekipa doszła do władzy. Ale czy pamiętanie zasady „America First” nie jest przypadkiem dla nas takim samym zagrożeniem jak postawa Trumpa? Czyż obaj bowiem panowie nie sprzedadzą nas choćby i Putinowi jeśli tego będzie wymagało ich pojęcie realizacji prymatu USA?   

Spekulacje czy to przez wielkiego ego mieszkańca Białego Domu, czy przez porno- i pedo-afery wywiadowczej pułapki na zdemoralizowane elity, czy przez to, że go namówił lub pocisnął Netanjahu miałaby znaczenie, gdyby były to czynniki do odwrócenia lub choć do powstrzymania. Sytuacja wydaje się jednak bardziej zagmatwana, bo tu już nie chodzi o motywy, tylko, o to, że ciąg zdarzeń popycha Amerykę w lejek eskalacji, która obejmie bardziej świat, niż nią samą. Jeżeli ma się podpalić świat przez ambicje czterech pryków, czy z powodu szantażu, czy mistycznych wręcz wizji własnych misji kilku panów tego świata, to tylko gorzej dla niego – tego świata. Skoro miliardy ludzi dały się doprowadzić do takiego upodlenia ze strony kilku facetów i kilku możnych i wszechmocnych korporacji, to widać zasłużyliśmy na taki reset.

Obietnica rządzenia światem za pomocą demokratycznej ułudy obywatelskiej sprawczości właśnie płonie w naftowych szybach Zatoki Perskiej, przygnieciona ruinami Gazy, przy eutanazyjnych łóżkach „starców mrących, niepotrzebnych światu”.

Napisał i przeczytał Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

=========================

mail:

Prof. Jeffrey Sachs potwierdza, że ​​psychiatrzy sądowi klinicznie uznali Donalda Trumpa za psychopatę

Tomek Niewęgłowski @tomek525

30,4 tys. wyświetleń

Bluźnierstwa „nowej religii” Trumpa i jego kapłanki

Nowe Ateny @NoweAteny

Od

Chris Menahan

Trump topi trumpizm

Wielomski: Trump topi trumpizm

Adam Wielomski

konserwatyzm.pl/wielomski-trump-topi-trumpizm

Gdy piszę te słowa trwa dziewiętnasty dzień trzydniowej izraelsko-amerykańskiej Specjalnej Operacji Demokratycznej przeciwko Iranowi. Oczywiście, z przekąsem piszę o „trzech dniach” przypisywanych Putinowi i parafrazuję nazwę Specjalnej Operacji Wojskowej na Ukrainie. Ale już tylko parafraza nam została, gdyż na naszych oczach Donald Trump dokonuje unicestwienia wszystkich założeń trumpizmu.

Dlaczego topi? Dlatego, że obiecał Amerykanom nie wszczynać żadnych wojen, a nawet zakończyć tę na Ukrainie. Został wybrany pod hasłami izolacjonistycznymi, pod hasłami walki z ideologią globalistyczną, pod hasłami walki z neokonserwatywną agresywną i imperialną polityką zagraniczną. Teraz okazał się Georgem Bushem 2.0. Najpierw był akt państwowego terroryzmu w postaci ataku na Wenezuelę i porwania jej prezydenta. Amerykanie nie cieszyli się tym zwycięstwem, gdyż zapachniało neokonserwatyzmem, ale akcja była szybka i zwolennicy prezydenta jakoś mu to wybaczyli.

Teraz Trump uwikłał USA w absolutnie „nieswoją wojnę”, toczoną za Izrael i dla Izraela, którą najprawdopodobniej sprokurowali dwaj syjoniści: związany z Chabadem zięć Trumpa Jared Kushner i Steve Witkoff. Dzielnie pomagał im w tym dziele nawiedzony religijnie fanatyk ewangelikalny Pete Hegseth, stojący na czele tzw. chrześcijańskich syjonistów w ruchu trumpowskim. Powiedzmy sobie szczerze, że ruch MAGA nie przetrzyma tej wojny, dzieląc się na MAGA „właściwy”, skupiający amerykańskich patriotów spod znaku „America First!”, ze skłonnością do izolacjonizmu i dobrowolnej rezygnacji z hegemonii nad światem, aby podzielić się rządami z Chinami i Rosjanami w postaci tzw. koncertu mocarstw.

Druga część MAGA to chrześcijańscy i niechrześcijańscy syjoniści, którzy wierzą, że Jahwe dał Abrahamowi i jego potomstwu wszystkie ziemie od Nilu w Egipcie po Eufrat w Iraku i dla wypełnienia tej dosłownie interpretowanej obietnicy gotowi są podpalić świat. [Ależ „dzieci” Abrahama to wszyscy Arabowie i różne plemiona tam mieszkające od tysiącleci ! Por.: Abraham a Izrael. Całe potomstwo Abrahama już otrzymało ziemię „od rzeki egipskiej aż do wielkiej rzeki Eufrat”, Izrael chce ją odebrać ! md]

Niestety, w Białym Domu górę wzięła frakcja budowniczych Trzeciej Świątyni i oczekiwania na mesjasza – ale nie tego samego, który już dawno się ujawnił i został ukrzyżowany 2.000 lat temu. Dla tego apokaliptycznego celu USA ma wzniecić III wojnę światową. Z polskiej perspektywy aż trudno uwierzyć, że tak irracjonalna idea może mieć za Oceanem kilkadziesiąt milionów fanatycznych zwolenników. Przy Pecie Hegsecie, ambasadorze amerykańskim w Izraelu Mike’u Huckabeem i osobistej doradczyni do spraw duchowych prezydenta Trumpa Paulą White irańscy ajatollahowie to wolterianie, wolnomyśliciele i religijni sceptycy. Za całym tym biznesem stoi w cieniu ateista Bibi Netanjahu i śmieje się z szaleńców z USA, którzy dali się wciągnąć w wojnę za Izrael, a właściwie to dla ratowania głowy Bibiego ściganego w Jerozolimie za łapówkarstwo przez cały batalion prokuratorów.

Po rozkładzie ruchu MAGA nie widzę szans na wygranie przez Republikanów tzw. wyborów cząstkowych do Kongresu w przyszłym roku, w wyniku czego Donald Trump straci większość parlamentarną. Nie widzę też szans na wygrane wybory prezydenckie przez J.D. Vance’a, acz widać, że racjonalnie nie wychyla się i nie wypowiada, nie chcąc być obciążonym klęską trumpizmu. Ale ludzie i tak będą go z Donaldem Trumpem już zawsze kojarzyć. Przyszłym prezydentem Stanów Zjednoczonych zostanie więc demokrata.

Izraelsko-amerykańska wojna napastnicza na Iran stała się katalizatorem przemian w polityce światowej. Od samego początku Trump słusznie twierdził, że czas hegemonii amerykańskiej skończył się, gdyż pozycja USA w świecie spada z powodu szybkiego wzrostu znaczenia innych państw. Własny potencjał nie spada, rośnie, lecz świat rośnie szybciej. Dlatego trzeba się panowaniem nad światem podzielić. Stąd była polityka paktowania z Putinem, inicjatywa grupy G5, Rady Pokoju, etc. Była to polityka racjonalna i sam ją osobiście chwaliłem.

Niestety, dla Bibiego i za poradą zięcia, Trump sam pogrzebał swoją własną koncepcję porządku światowego, wkraczając na drogę podbojów głoszoną przez wrogich mu neokonserwatystów. Ale świat się zmienił i do hegemonii USA nie ma powrotu. Europa nie uznaje już hegemonii amerykańskiej. Pod naciskami Trumpa na wojnę Wielka Brytania zgodziła się wysłać… 8 żołnierzy w celu ewentualnego rozbrajania min morskich. Pełne poparcie militarne zadeklarowały tylko Estonia i Albania, ale jakoś nie spodziewam się, aby Siódma Flota imperium estońskiego przechyliła szalę zwycięstwa na korzyść amerykańską. Stany Zjednoczone zostały same, osamotnione i izolowane w świecie, który nie ma żadnego pomysłu jak wygrać tę wojnę nie wysyłając na wieloletnie walki w górach armii lądowych, gdzie czekają na nią milionowa armia perska i całe tabuny dronów najróżniejszych rodzajów.

Co więcej, świat już wie, że amerykańskie bazy nie chronią własnego terytorium. Gorzej, niczym czerwona płachta na byka przyciągają pociski balistyczne i drony przeciwnika na własne terytorium. Obrona przeciwlotnicza satrapii arabskich szejków nie radzi sobie, co grozi upadkiem petrodolara i dedolaryzacją gospodarki, a to może spowodować ekonomiczny cyklon w USA. Po odcięciu importu żywności i zniszczeniu fabryk odsalania wody w satrapiach może zapanować głód i pragnienie, co może skończyć się rewolucją polityczną.

Po trzech tygodniach słyszymy, że amerykańskie arsenały są puste, a przemysł amerykański potrzebuje miesięcy lub nawet lat, aby je odbudować. Uruchomiono żelazne rezerwy pocisków manewrujących Tomahawk, trzymane na wypadek wojny z Chinami. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że Amerykanie wyprowadzili całą produkcję do Azji, bo było tam taniej i w warunkach globalnego rynku taniej było wszystko sprowadzać. Pomysł genialny, o ile… nie prowadzi się wojny z Azją.

Iran oczywiście tej wojny militarnie nie wygra, ale remis jest możliwy, co dla Iranu byłoby sukcesem, a dla USA klęską. Kto tę wojnę wygra? Typuję Chiny. W pewnym momencie Xi Jinping zostanie przez wyczerpane walczące strony poproszony o pośrednictwo w negocjacjach. Wyjdzie z tych negocjacji jako imperator świata, który podyktował pokój.

Adam Wielomski

Duch [klęsk] Churchilla podąża za Trumpem

Duch Churchilla podąża za Trumpem

Date: 30 marzo 2026 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/duch-churchilla-podaza-za-trumpem/

Istnieje pewna kwestia, która zjednoczyła Zachód tuż po zakończeniu II wojny światowej, a mianowicie kult Churchilla, którego Trump pozostaje zagorzałym wielbicielem – do tego stopnia, że na swoim biurku trzyma popiersie owego angielskiego mężu stanu.

Ale gdyby Hitler – w swojej patologicznej obsesji na punkcie “Lebensraum’u” – zaczął najpierw od pokonania Wielkiej Brytanii, zamiast połamania sobie zębów na Związku Sowieckim, dziś o Churchillu mielibyśmy zupełnie inne wyobrażenie: wcale nie jako o polityku, który z ogromną determinacją ocalił imperium brytyjskie, ale jako o elitarnym konserwatyście i podżegaczu wojennym, który wpędził swój kraj w poważne kłopoty. Churchill wiedział, że może liczyć na Stany Zjednoczone i ich zamiar przystąpienia do konfliktu: jego determinacja była determinacją lokalnego wielmoży, który miał zapewnione wsparcie.

Nie skupiajmy się jednak zbytnio na tym fakcie, ponieważ istnieje coś, co mogłoby połączyć Trumpa i Churchilla o wiele silniej: to właśnie ten ostatni – pełniąc funkcję pierwszego lorda Admiralicji w latach 1911–1915 – był pomysłodawcą operacji desantowej w Dardanelach, znanej również jako kampania na półwyspie Gallipoli, która zakończyła się jedną z najbardziej upokarzających porażek w historii Anglii. wikipedia.org/wiki/Gallipoli_campaign

Chcąc przejąć kontrolę nad Cieśniną Dardanelską, która znajdowała się wówczas w rękach Turcji – ówczesnego Imperium Osmańskiego i sojusznika państw centralnych – aby umożliwić przepływ statków i dostaw do i z Rosji, Churchill zaplanował i przeforsował tęże szaloną próbę inwazji, sądząc, że armia turecka jest zdezorganizowana, słaba i niemal anachroniczna.

Pomysł polegał na sforsowaniu cieśniny przez flotę angielsko-francuską, która następnie miała wysadzić siły inwazyjne, które w wyobraźni Churchilla miały w krótkim czasie dotrzeć do Stambułu. Zakładano, że zdecydowana akcja morska w połączeniu z desantem szybko wywoła bunt ludności przeciwko rządowi Envera Paszy i zmusi Osmanów do kapitulacji.

Były to jednak złudzenia, ponieważ dowództwo nad tureckimi oddziałami sprawowali oficerowie niemieccy, a także dlatego, że forty w Dardanelach były bronione przez doskonałe działa firmy Krupp – w szczególności przez haubice kalibru 152 mm, które były również bardzo mobilne i mogły być nieustannie przemieszczane, co pozwalało uniknąć ostrzału morskiego; i wreszcie dlatego, że Turcy – w momencie, gdy zostali zaatakowani – w ogóle nie myśleli o buncie.

Już sama wstępna kampania morska okazała się katastrofą – wiele okrętów zostało poważnie uszkodzonych lub zatopionych, w tym trzy pancerniki i jeden krążownik liniowy. Doprowadziło to do wniosku, że kwestii tej nie da się rozwiązać wyłącznie z daleka, tj. przy pomocy ciężkiej artylerii okrętowej i konieczne będzie przeprowadzenie zakrojonej na szeroką skalę operacji desantowej: efektem tego było 250 tysięcy ofiar śmiertelnych [z obu stron md] na przestrzeni roku bezsensownych starć, aż do momentu, gdy wojska Ententy zostały zmuszone do wycofania się, ale stało się to nie wcześniej niż po zastąpieniu Churchilla przez lorda Balfoura, któremu – po zakończeniu wojny – zawdzięczamy zaaranżowanie Bliskiego Wschodu w sposób, jaki znamy.

W zeszłym tygodniu, Douglas MacGregor zwrócił uwagę na niepokojące podobieństwo do tego, co administracja Trumpa próbuje osiągnąć podczas wojny z Iranem. Ostrzega on, że jakiekolwiek siły amerykańskie, które spróbują wylądować na którejś z wysp Zatoki Perskiej lub na wybrzeżu Cieśniny Ormuz, poniosą katastrofalne straty z powodu potężnej siły ognia, jaką dysponuje Iran. I nie chodzi tu tylko o uzbrojenie: podobnie jak w przypadku Dardaneli, irańskie wybrzeże jest dość niedostępne i otoczone górami, więc trudno będzie przedostać się dalej niż na pierwsze odcinki plaży – nawet jeśli okręty zdołają dotrzeć do nich na odpowiednią odległość – nie ulegając wcześniej zniszczeniu lub zatopieniu przez irański ostrzał.

Jak pisze znany komentator: „Arogancja prezydenta, który uchylił się od służby wojskowej podczas wojny w Wietnamie, w połączeniu z infantylną i psychotyczną postacią sekretarza ds. wojny oraz hollywoodzkim wizerunkiem bohatera w stylu Churchilla, to przepis na katastrofę”.

Trump ma wprawdzie popiersie Churchilla na swym biurku, ale jest nader mało prawdopodobne, by posiadał jakąkolwiek wiedzę historyczną i zdawał sobie sprawę z tego, że jego idol był sprawcą bezsensownej rzezi, która kosztowała go stanowisko. Prawdopodobnie nie wie też, że to właśnie Churchill przekonał administrację Eisenhowera do rozpoczęcia operacji zmiany reżimu w Iranie w roku 1953, po tym jak premier Mohammad Mossadeq znacjonalizował przemysł naftowy kraju, znajdujący do tamtej pory w rękach Brytyjczyków, jak również takich wpływowych akcjonariuszy, jak dynastia Sabaudów. Ale to już inna historia. To MI6 przeprowadziło całą operację, która wyniosła na tron szacha, tak uwielbianego przez światowe magazyny plotkarskie, a który w rzeczywistości był niczym innym jak okrutnym dyktatorem.

Tak więc, (mówiąc obrazowo) duch Churchilla unosi się nad głową Trumpa: niemal jako alfa i omega trwających sto lat wysiłków zmierzających do podporządkowania.

INFO: ilsimplicissimus2/lombra-di-churchill-insegue-trump

Wojna, której Trump nie może wygrać – koniec imperium

Wojna, której Trump nie może wygrać – koniec imperium

Aleksander Dugin o wojnie eschatologicznej i irańskiej strategii oporu.

Z definicji Trump nie mógłby wygrać wojny z Iranem. I nie może. Pytanie tylko, jak dokładnie ją przegra. To, co mówi, jest niemal bez znaczenia. To po prostu agonia – nie tylko jego osobista agonia, ale agonia całego systemu.

Lobby izraelskie, mimo swojej niezwykłej skuteczności, pociągnie Trumpa w dół. A on pociągnie je w dół ze sobą. To gwarantowane wzajemne zniszczenie.

W lobby syjonistycznym wszystko jest niezwykle racjonalne i starannie wykalkulowane – aż do momentu, gdy nastąpi ostateczny akt: przyjście Mesjasza. To jest weksel, na którym wszystko jest zbudowane. Jest on wystawiony na przyszłe wydarzenie. Jeśli ta przyszłość się nie ziści, wszystko się zawali.

Chrześcijański syjonizm jest jeszcze gorszy: wszystko opiera się w nim na czystej halucynacji (wniebowzięcie ich kościoła itd.), która nie może się wydarzyć, bez względu na to, jak bardzo się tego pragnie.

W ten sposób suma racjonalnych kroków podjętych przez siły, które przejęły kontrolę nad Trumpem, kończy się irracjonalnym akordem. Nieuchronnie.

Iran ma swoją własną eschatologię. Ale nie na niej polega; opiera się na oporze. Cokolwiek Irańczycy mogą sobie wymarzyć, właśnie teraz bronią swojej ojczyzny przed inwazją robactwa, morderców i koalicji Epsteina. Po upadku kompromisowego przywództwa, w Korpusie Strażników Rewolucji Islamskiej pozostały tylko najtwardsze, najbardziej nieugięte siły – ludzie, którzy nie mają nic do stracenia i nic do negocjacji. A już najmniej z robactwem, mordercami i koalicją Epsteina.

Irańczycy głęboko gardzą tchórzliwymi, chwiejnymi Arabami. A sztuczny raj, który ci Arabowie tak pieczołowicie zbudowali – z łatwością go zniszczą. Już go niszczą. Dotarcie do Izraela jest trudniejsze, ale oni również tam dotrą.

Z jeszcze większym zapałem gotowi są wysadzić w powietrze światową gospodarkę, systemy energetyczne i handel, zerwać kable internetowe na dnie Cieśniny Ormuz i zatopić tak zachwalaną flotę zachodnią – wojskową i cywilną – przy użyciu tanich dronów morskich.

Syjoniści postępują eschatologicznie; szyici bronią się eschatologicznie. Irańczycy nie żyją w oczekiwaniu na przyszłość. Stawiają desperacki opór, wszelkimi możliwymi sposobami, tu i teraz.

Widząc to, Trump zachwiał się. Oczywiście, nie wierzy w żadnego mesjasza, ani w czasy zbawienia, ani w Amaleka, ani w Goga i Magoga. Wierzy w siebie i w ryzykowne, nieskrępowane spekulacje giełdowe. To nie fanatyzm religijny, a raczej egocentryczna psychopatia na tle ogólnego wyczerpania starczego i konsekwencji jego burzliwych eskapad na wyspie Epsteina, które pozostawiły głębokie blizny.

Niewykluczone, że Trump w ostatniej chwili zdecyduje się porzucić ten kurs – który ewidentnie zmierza ku katastrofie – zrzucić winę za wszystko na alkoholika Hegsetha i spróbować płynąć na fali, z której właśnie zsuwa się po linie. Ale wtedy musiałby poświęcić syjonistów. Upubliczniliby nagrania z akt Epsteina, ale wtedy Trump mógłby się tym nie przejmować. Albo mógłby ich nie poświęcić i po prostu pójść na dno jak kamień. Albo mógłby umrzeć z powodu stresu. Nie jest już młody. Już zasypia na konferencjach prasowych i czasami nie rozpoznaje ludzi wokół siebie. Śmiał się z Bidena, ale lata robią swoje.

W tej chwili najważniejsze jest to, że Iran wytrzyma – że wytrzyma jeszcze chwilę. Od tego zależy los ludzkości. Wszystko stoi na krawędzi ostatecznego upadku, ale ten, kto upadnie pierwszy, daje stronie przeciwnej szansę na przegrupowanie się i podjęcie działań.

Jednocześnie, tech-bracia z Doliny Krzemowej mają swoją własną eschatologię. Prezes NVIDII ogłosił przedwczoraj, że sztuczna inteligencja ogólna (AGI) już istnieje; w konsekwencji, osobliwość, przed którą ostrzegał Elon Musk, nadeszła. Ludzie nie są już potrzebni, konkludują chłodno tech-bracia – i być może mają własny plan wobec tych eschatologicznych bitew. To nie przypadek, że ich ideolog, Peter Thiel, podróżuje po Europie, wygłaszając wykłady na temat „Antychrysta i Katechona”. Mówiąc „Antychryst”, ma na myśli Sorosa, globalistów i Gretę Thunberg (co jest prawdą); mówiąc „Katechon”, ma na myśli siebie i Sztuczną Inteligencję Ogólną (AGI) – co jest całkowicie błędne, ponieważ to również jest Antychryst, tylko bardziej zaawansowany, współczesny.

Źródło: Wojna, której Trump nie może wygrać

Pustosłowie i przypowieści: Niebezpieczny bełkot Trumpa

Pustosłowie i przypowieści: bełkot Trumpa

Autor: Palaver and Parable: Trump’s Babble, Edward Curtin, Mar 29, 2026

Wpisał: AlterCabrio, 29 marca 2026

Murray twierdzi, że mimo iż Trump sprawia wrażenie klauna, byłoby strasznym błędem brać to za prawdę, ponieważ Trump jest bezwzględny i bardzo niebezpieczny, a jego celem jest zniszczenie Palestyńczyków w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu, Iranu i Irańczyków, a jednocześnie wspiera przejęcie Libanu i Syrii przez Izrael na rzecz Wielkiego Izraela i Stanów Zjednoczonych.

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

Grafika: AI

Pustosłowie i przypowieści: bełkot Trumpa

„Same kłamstwa i żarty, a jednak człowiek słyszy to, co chce słyszeć, a resztę ignoruje”
„Bokser”, Paul Simon

Słuchanie Donalda Trumpa jest jak wpatrywanie się w płytę kręcącą się na gramofonie i odkrywanie, że umysł wiruje wraz z oczami. Coś, co tu gra, przyprawia o szaleństwo, nie w sensie Patsy Cline, która śpiewała „Crazy” o utraconej miłości, ale raczej w sensie oryginalnego tytułu piosenki – „Stupid” – według Willy’ego Nelsona, autora.

Trump jest jak gangster Vincent Gigante, który przechadzał się po Greenwich Village w kapciach, piżamie i szlafroku, próbując przekonać prokuratorów federalnych, że jest szalony. Bełkot Trumpa to podobny wybryk. Tylko bardzo głupi człowiek dałby się na to nabrać. Irańczycy nie są głupi i my też nie powinniśmy być.

Jego ostatnia czcza gadanina pojawiła się wczoraj rano, kiedy po kilku dniach gróźb „zniszczenia” irańskiej sieci energetycznej, jeśli ten nie otworzy Cieśniny Ormuz w ciągu czterdziestu ośmiu godzin, oświadczył, że odkłada takie ataki na pięć dni, ponieważ USA i Iran przeprowadziły „produktywne rozmowy”. Powiedział:

Poleciłem Departamentowi Wojny odroczenie wszelkich ataków militarnych na irańskie elektrownie i infrastrukturę energetyczną na okres pięciu dni, pod warunkiem powodzenia trwających spotkań i dyskusji.

Niedługo potem Iran zaprzeczył, jakoby takie negocjacje miały miejsce. Materiał irańskiej PRESSTV brzmiał: „Negocjujemy z wrogami za pomocą uderzeń o dużej sile rażenia”, jednocześnie bombardując Izrael falami pocisków.

Trzeba mieć ogromne kłopoty z pamięcią, żeby zapomnieć o tym, że Trump w przeszłości używał „negocjacji” jako pretekstu do ataku na Iran. To podstępny kłamca i to prawdopodobnie kolejna rażąca taktyka opóźniająca, która potrwa dzień, dwa, a może nawet pięć.

Staje się to szczególnie prawdziwe, gdy Simplicius i inni donoszą, że 82. Dywizja Powietrznodesantowa USA „otrzymała instrukcje rozmieszczenia”, a piechota morska kieruje się do Iranu. Istnieje również prawdopodobieństwo, że Pakistan potajemnie wysyła wojska amerykańskie do Iranu od wschodu.

27 lutego, dzień przed atakiem USA i Izraela na Iran, zadałem pytanie: „Czy to tylko zbieg okoliczności, że podczas gdy Trump gromadzi siły uderzeniowe na zachód i południe od Iranu, Pakistan atakuje Afganistan, który to kraj rozciąga się wzdłuż 950-milowej wschodniej granicy Iranu?”

W odpowiedzi na takie ataki Trump stwierdził: „Pakistan [który ma około 170 głowic nuklearnych] radzi sobie znakomicie”.

Kiedy amerykańskie media głównego nurtu donoszą, że Trump rozważa opcje dotyczące wojsk w Iranie, można być niemal pewnym, że już podjął taką decyzję. Właśnie usłyszałem od znajomego, że jego syn, żołnierz, otrzymał wszystkie szczepienia, a jego jednostka jest wysyłana na misję. Dokąd? Nie potrafi powiedzieć.

Ta wojna nieubłaganie zmierza w kierunku niezwykle niebezpiecznej fazy, a ponieważ Amerykanie i rosnąca liczba żołnierzy amerykańskich sprzeciwiają się jej, rośnie ryzyko ataku pod fałszywą flagą w USA, który wywołałby oburzenie Amerykanów wobec Iranu. Były analityk CIA, Ray McGovern, właśnie ostrzegł przed taką możliwością.

Przez lata panował powszechny konsensus wśród mediów głównego nurtu i niezależnych, że dwukrotne objęcie przez Trumpa urzędu prezydenta było zerwaniem z tradycją, ponieważ jest on osobliwą postacią bez żadnego doświadczenia politycznego itd. Tę opinię wyrażali zarówno ci, którzy go kochają, jak i ci, którzy go nienawidzą. Ja od lat argumentuję coś przeciwnego: że od samego początku jest postacią establishmentu, w kostiumie scenicznym, że tak powiem. Niewielu się z tym zgadza. Niedawno napisałem:

Niektórzy twierdzą, że to dlatego, że jest zupełną anomalią i udało mu się dwukrotnie zostać prezydentem dzięki dziwnemu zrządzeniu losu. Jeśli tak jest, byłby to pierwszy i drugi raz w historii nowożytnej, kiedy to się zdarzyło. Człowiek bez politycznego doświadczenia, komiczny żart rodem z reality show, napuszony, gruby imprezowicz z dziwacznie farbowanymi włosami, który mówi jak dziewczyna z Doliny Wschodniego Wybrzeża, kobieciarz, bardzo bogaty nowojorski handlarz nieruchomościami itd. zdobywa głosy przeciętnych Amerykanów, którzy tracą pracę w rolnictwie i fabrykach i są wściekli na rząd. Podawano najróżniejsze wyjaśnienia tej „anomalii”, z tym jednym wyjątkiem, że poza wyglądem anomalią to nie było.

Wygląda na to, że coraz więcej osób podziela tę opinię. W niedawnym artykule „Seeing Trump Clearly” Craig Murray, były brytyjski dyplomata, pisarz i szkocki obrońca praw człowieka, który uczestniczył w procesie ekstradycyjnym Juliana Assange’a i relacjonował jego przebieg, napisał:

Pocieszające jest widzieć Trumpa jako błazna, akceptować prezentowaną powierzchowność pyskatego i niewykształconego ignoranta, który miota się między opcjami politycznymi i nie rozumie świata geopolityki.

Ale to bzdura.

Murray twierdzi, że mimo iż Trump sprawia wrażenie klauna, byłoby strasznym błędem brać to za prawdę, ponieważ Trump jest bezwzględny i bardzo niebezpieczny, a jego celem jest zniszczenie Palestyńczyków w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu, Iranu i Irańczyków, a jednocześnie wspiera przejęcie Libanu i Syrii przez Izrael na rzecz Wielkiego Izraela i Stanów Zjednoczonych.

Tak, to prawda, że ​​Trump i jego skorumpowana rodzina również dorabiają się na Bliskim Wschodzie, dokonując zabójczych interesów finansowych, ale jego polityka jest częścią długoterminowej strategii USA. Co najważniejsze, Murray pisze [podkreślenie moje]:

Niezbędne jest, aby nie stracić z oczu ponadpartyjnego charakteru długoterminowego planu Stanów Zjednoczonych. W bardzo realnym sensie Trump kontynuuje – choć znacznie przyspieszył – politykę Bidena, który chronił i umożliwiał ludobójstwo w Strefie Gazy. Sukces tej polityki USA jest fenomenalny. Wystarczy pomyśleć, że zaledwie 18 miesięcy temu syjonistyczni „prezydenci” Al-Dżolani z Syrii i Aoun z Libanu nie byli u władzy. Obaj zostali wyniesieni do władzy w wyniku działań militarnych wspieranych przez USA, przez działania Izraela przeciwko Hezbollahowi oraz przez aktywność sił HTS sponsorowanych przez CIA i MI6. Wprowadzeni przez Bidena, są teraz centralnym elementem strategii Trumpa.

To samo można powiedzieć o ponadpartyjnym charakterze strategii USA wobec ukraińskiej wojny zastępczej przeciwko Rosji i agresywnych posunięć wobec Chin, przewidywanych dziesięć lat temu przez nieżyjącego już, wybitnego dziennikarza Johna Pilgera w jego poruszającym filmie dokumentalnym „Nadchodząca wojna z Chinami”.

=======================================================

Pewnego wieczoru mężczyzna wybrał się na spacer po swojej dzielnicy mieszkalnej w małym, bardzo liberalnym (Partia Demokratyczna) miasteczku w Nowej Anglii. Nie spotkał nikogo poza wiewiórką, kilkoma wronami i stadem czarnych sępów krążących nad głową.

Gdy wracał do domu, z bocznych drzwi dużego domu, na którym od lutego 2022 roku wisiała flaga Ukrainy, wyszedł mężczyzna. Rozpoznał w nim mężczyznę, który przekazał lokalnej bibliotece dużą kolekcję książek o CIA, Rosji, Philipie Agee (byłym dysydencie CIA) itp.

Mężczyzna zaczął rozrzucać żelki na trawniku. Spacerowicz zapytał go, co robi, a mężczyzna odpowiedział, że robi to, aby powstrzymać Irańczyków przed inwazją. Spacerowicz powiedział: „Ale Irańczycy nas nie najeżdżają”. Na co mężczyzna odparł: „Widzisz? To działa. Rosjanie boją się żelek”.

______________

Palaver and Parable: Trump’s Babble, Edward Curtin, Mar 29, 2026

◊===========================<>

Warto porównać:

Ray McGovern: główny w Białym Domu to patologiczny narcyz i Neron naszych czasów
Autor poniżej zamieszczonej analizy, której warto posłuchać, to Ray McGovern, amerykański pisarz i analityk polityczny, emerytowany oficer wywiadu, który pracował w CIA za kadencji 7 prezydentów USA (od JFK do […]

***

Koniecznie pamiętać:

Historia czterech operacji psychologicznych: Czy Iran ZAWSZE był członkiem klubu?
Czy to wszystko, o co toczy się ta wojna? Nie, prawdopodobnie nie. Prawdopodobnie istnieje wiele narracji i wiele grup interesu, które dążą do korzyści, ale nawet cynicznie prowadzone wojny mogą […]

Kłamstwa na temat pożaru na lotniskowcu „Ford”

Kłamstwa na temat pożaru na lotniskowcu „Ford”

Slavik Jabłoński Z Bani nie ma wyjścia, absolutnie, tak!

ws./@slavikapple/

=======================================================

Trump przyznał, że Iran zaatakował lotniskowiec USS Ford: 

„Biegliśmy, by ratować życie”

Trump przyznał, że siły irańskie przeprowadziły skoordynowany atak z wielu kierunków na lotniskowiec USS Gerald R. Ford, zmuszając amerykański lotniskowiec do odwrotu pod presją.

Prezydent USA Donald Trump poinformował, że siły irańskie przeprowadziły skoordynowany atak na USS Gerald R. Ford, zauważając, że ten największy na świecie lotniskowiec stał się celem wielotorowego ataku na Morzu Czerwonym, w ramach eskalacji odwetu Teheranu za agresję USA i Izraela, która rozpoczęła się 28 lutego.

Przemawiając w piątek na forum inwestycyjnym w Miami, Trump nazwał rozwijającą się sytuację „poważną” dla Marynarki Wojennej USA, stwierdzając, że skala i intensywność operacji szybko przekroczyły oczekiwania.

Była godzina pierwsza w nocy.„” – powiedział Trump, wspominając moment, w którym statek został zaatakowany „z 17 różnych stron”.

„Dowiedzieliśmy się, że mamy problem ” – dodał.

„Byli tu, byli tam. Uciekliśmy, by ratować życie, i wszystko się skończyło”.„Powiedział Trump, przytaczając historię dowódcy marynarki wojennej, który w tym czasie znajdował się na pokładzie.

Lotniskowiec USS Gerald R. Ford, stanowiący centralny element amerykańskiej projekcji siły morskiej, został wysłany do Azji Zachodniej w ramach agresji Waszyngtonu na Iran. Natychmiast po zgłoszeniu kolizji lotniskowiec został zmuszony do opuszczenia teatru działań wojennych w wyniku pożaru, który wybuchł na pokładzie 12 marca . W wyniku pożaru rannych zostało wielu członków załogi, około 200 marynarzy zostało rannych wskutek zatrucia dymem, a znaczne części okrętu uległy uszkodzeniu.

Po prawie dziewięciu miesiącach nieprzerwanego działania, naznaczonego narastającymi problemami technicznymi, w tym ciągłymi awariami systemów, które już wcześniej budziły obawy o niezawodność operacyjną okrętu w warunkach długotrwałego obciążenia, okręt wojenny początkowo wycofał się na grecką wyspę Kretę.

Pomimo przebiegu wydarzeń Pentagon upierał się, że szkody zostały wyrządzone przez „niezwiązanyz operacjami bojowymi” pożar w pralni , próbując przedstawić wycofanie wojsk jako normalny problem techniczny, a nie wynik działań wojskowych.

****

Irańscy urzędnicy kategorycznie odrzucili tę wersję, twierdząc, że jest to wyraźna próba ukrycia skutków irańskich działań odwetowych, które coraz bardziej obnażają słabości nawet najnowocześniejszych amerykańskich zasobów militarnych.

Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej wyśmiał amerykańską wersję wydarzeń, mówiąc: „Jaki gigant militarny, w obliczu kryzysu, jest zmuszony opuścić pole bitwy z powodu pożaru pralni?”

Teheran wielokrotnie ostrzegał, że amerykańskie lotniskowce operujące na wodach regionalnych będą traktowane jako uzasadnione cele , podkreślając, że ich obecność stanowi bezpośrednie zagrożenie dla suwerenności Iranu.

W tym kontekście irańscy urzędnicy i analitycy uważają nagłe wycofanie lotniskowca za wyraźny dowód, że ciągłe operacje rakietowe i dronów nakładają realne ograniczenia na siły amerykańskie, osłabiając zdolność Waszyngtonu do utrzymania kontroli pomimo jego miażdżącej przewagi technologicznej.

Irańskie wojsko poinformowało również o udanych atakach dronów i rakiet na inny amerykański lotniskowiec USS Abraham Lincoln, co potwierdziło deklarowaną przez Teheran rozszerzającą się i skuteczną strategię odstraszania, która może zmienić równowagę militarną w regionie.

EINSTEIN, A GANG EPSTEINA

EINSTEIN, A GANG EPSTEINA

Sławomir M. Kozak oficyna-aurora.pl/aktualnosci/einstein-a-gang-epsteina

Na nikim nie robi już wrażenia określenie sił prowadzących wojnę napastniczą na Bliskim Wschodzie mianem koalicji czy też gangu Epsteina. Jako, że w aktach tego agenta globalistycznej kliki co najmniej kilkadziesiąt razy pojawiło się nazwisko obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych, mało kto kwestionuje powody, dla których Donald Trump dokonuje marszu na Iran wspólnie i w porozumieniu z Benjaminem Netanjahu. Opowiadam o tym, politycznie samobójczym moim zdaniem posunięciu w pogadance „Epickie fiasko”. Prawdopodobnie, przyszłe opracowania, kiedy Trump zniknie już ze sceny politycznej, wykażą zasadność kierowanych wobec niego podejrzeń. Niemniej jednak, chciałbym wskazać na wątek zupełnie pomijany, a godny tego, by się nad nim pochylić.

Jak pisałem w książce „TerraMar utopia elit”, wspólniczka, a w moim przekonaniu prowadząca Epsteina Ghislaine Maxwell uruchomiła w latach 90. sieć lokali o nazwie Kit Kat Club, które prasa opisywała, jako „salony gromadzące kobiety ze świata sztuki, polityki i socjety”, pomagające paniom w biznesie i handlu. Nie oznacza to, że panie widywały tam tylko inne kobiety, kluby z ogromną przyjemnością odwiedzali mężczyźni, zwłaszcza ci „dobrze urodzeni”. U Ghislaine Maxwell bywał choćby Jeffrey Archer, torysowski poseł, który zdążył też być pisarzem, ale i obiektem różnego rodzaju oskarżeń o oszustwa podatkowe, aż trafił za kraty za krzywoprzysięstwo. Był również bliskim współpracownikiem konserwatywnego członka Parlamentu Harveya Proctora, któremu pomagał, finansując jego odbudowywanie wizerunku po tym, kiedy ten ostatni skazany został za akty „rażącej nieprzyzwoitości” wobec dwóch nastoletnich chłopców.

Nie ma tu miejsca na opisywanie dość poważnej intrygi, której autorem był jeszcze ojciec Ghislaine, a która sugerować miała, że padła ona ofiarą zbyt usilnych karesów Proctora i została przez niego w efekcie zgwałcona. Była to chyba pierwsza akcja Ghislaine w branży wywiadowczej, ona sama była wówczas bardzo młoda, rzecz nagłośniły zależne od Roberta media, ale sprawa spaliła na panewce, bo ktoś chyba zorientował się, że Proctor ma zupełnie inne skłonności i próba uwikłania go w gwałt na Ghislaine nikogo nie przekona, a dodatkowo może „spalić” dobrze zapowiadającą się agentkę. (…) 

Najsłynniejszymi jednak gośćmi Kit Kat Club, a dokładniej jego filii w Nowym Jorku, byli niewątpliwie Donald Trump i Melania Knauss,  którzy tam się ponoć poznali. To właśnie Ghislaine i Epsteinowi przypisywano doprowadzenie do spotkania tej, najsłynniejszej pary Ameryki. Z przyszłym prezydentem, który zaprzyjaźnił się z Ghislaine dużo wcześniej, wspólnie pojawili się po raz pierwszy na przyjęciu, w klubie Trumpa – Mar-a-Lago. Melania była od 16 roku życia modelką, w byłej jeszcze Jugosławii, gdzie się urodziła. Od wczesnych lat 90. robiła zawrotną karierę, początkowo w Mediolanie, a później w Paryżu.

Jak podaje Wikipedia, obecna pierwsza dama Ameryki „w 1996 przyjechała do Nowego Jorku z wizą turystyczną niepozwalającą na legalną pracę. Niedługo po przyjeździe do Stanów Zjednoczonych wzięła udział w kolejnej rozbieranej sesji zdjęciowej; akty autorstwa Alexandre Alé de Basseville’a zostały opublikowane w 1997 w jednym z francuskich magazynów. (…) W roku 2000 wzięła udział w rozbieranej sesji zdjęciowej dla brytyjskiej edycji magazynu „GQ”, która odbyła się na pokładzie prywatnego odrzutowca należącego do Donalda Trumpa”. Nie wiemy, w jakiej mierze ta podniebna sesja pomogła jej w karierze modelki, faktem jest, że posiadała wówczas, według Wikipedii „wizę pracowniczą typu H1B, którą musiała odnawiać do 2001, kiedy to stała się posiadaczką zielonej karty, pozwalającej na stały pobyt w USA”. Niewątpliwie więc pomogła jej w zmianie statusu, bo już pięć lat później otrzymała obywatelstwo amerykańskie. Nie wiemy oczywiście, czy w karierze przed przybyciem do Stanów ktokolwiek ją wspierał, ale warto przyjrzeć się francuskiej scenie modowej tamtych lat. 

Jak pisałem w tej samej książce, w słynnym czarnym notesie Epsteina znalazło się między innymi nazwisko Jean-Luc Brunel, które stało się powszechnie znane w grudniu 2020 roku, kiedy ten 74-letni wówczas mężczyzna został zatrzymany przez policję na lotnisku Charlesa de Gaulle’a przed wejściem na pokład samolotu mającego lecieć do Senegalu. Paryscy prokuratorzy powiedzieli wówczas dziennikarzom, że Brunel został przesłuchany w ramach wszczętego rok wcześniej śledztwa w sprawie domniemanego gwałtu i napaści na tle seksualnym na nieletnich, molestowania seksualnego oraz handlu ludźmi w celu wykorzystania seksualnego nieletnich dziewcząt. Początkowo prowadził w Paryżu agencję Karin Models, to dzięki niemu sławę zyskały takie modelki, jak Christy Turlington, czy Sharon Stone. Później założył agencję modelek MC2, która zdaniem prokuratorów służyła, jako przykrywka dla kręgu handlarzy seksualnych Epsteina. Nawiasem mówiąc, jako że nauki ścisłe były mu bliskie, całkiem prawdopodobne jest, iż odwołał się, tworząc tę nazwę, do słynnego równania Einsteina  o równoważności energii i masy, nieprzypadkowo.

„E”, czyli energia, to przecież on sam – Epstein. MC2 może natomiast oznaczać dziewczęta, czyli masę naenergetyzowaną przez niego, zgodnie z założeniem, że masa bezwładna obiektu lub układu, jest miarą zawartej w nim energii.

Kiedy Epstein przebywał w więzieniu po raz pierwszy, w roku 2008, Brunel odwiedził go 70 razy. Służby zajęły się Brunelem, kiedy okazało się, że z księciem Andrzejem łączyła go, poza zwykłą znajomością, wspólna kochanka. Nie oznacza to, że był wymiarowi sprawiedliwości wcześniej nieznany. Jego postać przewijała się podczas pierwszej sprawy Epsteina, w kontekście gwałtów dokonywanych w latach 70, 80 i 90 ubiegłego wieku, ale we Francji okres przedawnienia za tego typu przestępstwa mija po 20 latach, a świadków tych zdarzeń nie było. Tym razem, po fali oskarżeń wobec Epsteina i księcia Andrzeja, przeciwko Brunelowi wystąpiły imiennie cztery kobiety. Pętla wokół niego zaczęła się zaciskać. Został oskarżony o gwałty na modelkach i handel nimi. Jesienią tamtego roku w jednej z gazet pojawiło się nieznane wcześniej zdjęcie Brunela, na tle dziewięciu dziewcząt, zrobione na należącej do Epsteina wyspie Little St. James. Podobno, w ciągu długoletniej współpracy z Epsteinem, dostarczył mu ponad 1000 młodych kobiet! Drobnym wydaje się w świetle tej informacji postawiony mu zarzut o przetransportowanie trzech 12-letnich sióstr, wprost z paryskiego osiedla do Stanów w formie „prezentu urodzinowego” dla Epsteina.

Zresztą, ten ostatni miał w Paryżu własne mieszkanie, które Brunel miał wykorzystywać do swych przestępstw. Wiadomo jednak, że nie ograniczał się do szaleństw w jednym miejscu, ponieważ w manifestach lotniczych wykazano co najmniej 25 jego podróży samolotami należącymi do Epsteina. Brunel taktownie odczekał ponad rok, a 19 lutego 2022 roku, wkrótce po tym, kiedy książę Andrzej zawarł ugodę z oskarżającą go kobietą, poszedł za przykładem Epsteina i w celi więzienia o podwyższonym rygorze bezpieczeństwa La Sante, po prostu się powiesił. La Sante słynie z tego, że umieszcza się w nim szczególnie niebezpiecznych przestępców, to właśnie tam odsiaduje dożywotni wyrok niejaki Carlos, pseudonim „Szakal”, czyli super terrorysta Ramirez Sanchez. Jak podały władze, chociaż telewizja przemysłowa jest powszechnie stosowana na korytarzach i w bramach francuskich zakładów karnych, zdecydowana większość cel nie jest objęta monitoringiem wizyjnym. Ma to na celu zapewnienie pewnego stopnia prywatności oraz zagwarantowanie, że nie zostaną naruszone europejskie przepisy dotyczące praw człowieka. No, to mu zagwarantowali.

MC2 rozwiązano zaraz po śmierci Epsteina, we wrześniu 2019 roku, ale czynny pozostał oddział agencji w Tel Awiwie.

Naturalnie, nie wiemy, czy ścieżki Brunela i obecnej pierwszej damy USA kiedykolwiek się przecięły. Wydaje się jednak, że byłoby to nieprawdopodobne, gdyby modelka tej klasy i zarządca głównych europejskich wybiegów nie mieli okazji się nie tylko spotkać, ale wręcz współpracować. Warto też zwrócić uwagę na to, że Brunel zmuszony był ewakuować się z Europy na początku roku 2000 przenosząc swoje interesy do Stanów Zjednoczonych. W tym samym, jakże przełomowym dla Melanii roku. Wskazuję na to, jako na zupełnie inny, możliwy aspekt uzależnienia Trumpa od dokonań Epsteina i jego wspólników w ostatniej dekadzie ubiegłego jeszcze wieku. Nie uwalnia to prezydenta od związków z samym Epsteinem i nie usprawiedliwia jego niezrozumiałych dla świata posunięć politycznych oraz militarnych, ale być może rację miał Einstein mówiąc, że czysto logiczne rozumowanie nie da nam żadnej wiedzy o realnym świecie.

Sławomir M. Kozak

jeśli uważasz, że moja praca pozwala lepiej zrozumieć świat, nie wahaj się – 

postaw mi kawę

Zapraszam też do zaglądania na portal Reduta.tv

Ray McGovern: „Główny” w Białym Domu to patologiczny narcyz i Neron naszych czasów

Ray McGovern: Główny w Białym Domu to patologiczny narcyz i Neron naszych czasów

Autor: pokutujący łotr , 25 marca 2026

Autor poniżej zamieszczonej analizy, której warto posłuchać, to Ray McGovern, amerykański pisarz i analityk polityczny, emerytowany oficer wywiadu, który pracował w CIA za kadencji 7 prezydentów USA (od JFK do George’a Busha seniora). Zajmował się frontem wywiadowczym przeciw ZSRR i Chinom. Były doradca Henry Kissingera za kadencji Nixona i Białego Domu za kadencji Reagana. Udekorowany wysokim odznaczeniem CIA Intelligence Commendation Medal, które zwrócił w 2006 r. w proteście przeciw stosowaniu tortur przez służby amerykańskie. 

Jest absolwentem Russian Studies na jezuickim Fordham University, Theological Studies na Uniwersytecie Georgetown w Waszyngtonie oraz Business School’s Management Program na Uniwersytecie Harvarda. Pisze obecnie książki i rozprawy polityczne. Kiedy za rządów Busha i Obamy rozważano atak na Iran by “powstrzymać jego potencjał nuklearny”,  McGovern demaskował ich kłamstwa pisząc, że „ci sami ludzie, którzy doprowadzili do wojny w Iraku, teraz koncentrują się na Iranie, który postrzegają jako ostatnią przeszkodę dla amerykańskiego panowania nad całym bogactwem ropy na Bliskim Wschodzie”.

Donald Trump oddaje hołd pamięci rabiego Izaaka Schneersohna, przywódcy duchowego sekty Chabad Lubawich.

===================================================

W swej analizie, McGovern równie bezlitośnie obnaża bezmyślną niesamodzielną politykę Trumpa, jego ignorancję i psychiczne problemy, tchórzliwość i niemające równych w amerykańskiej historii służalstwo wobec Tel Aviwu.

Analizuje też kompletny paraliż wskutek tego amerykańskiego wywiadu, którego analiz na temat rzeczywistej sytuacji w  Iranie Trump nie słucha,  słuchając jedynie “pajaców” z Pentagonu  w rodzaju Pete Hegsetha, fanatycznych syjonistów chrześcijańskich jak zwariowany senator Lindsay Graham i nakazów Mossadu.

Oznacza to całkowity upadek amerykańskiej pozycji światowej, ale też NATO, gdy jedynym celem zarządców tej wojny sterowanej z państewka będącego wszędzie, jest własne przetrwanie “za cenę amerykańskiej krwi”, jak mówi McGovern.

W drodze do Armagedonu

zdjęcia depozytowe

W drodze do Armagedonu

Przez Philipa Giraldiego

Pete Hegseth mówi: „Aby pokonać złych facetów, potrzebne są pieniądze!”

Myślałem, że rząd USA osiągnął nowy poziom dna w zeszłym tygodniu, kiedy Federalna Komisja Sztuk Pięknych zatwierdziła 24-karatową złotą monetę z okazji 250. rocznicy, przedstawiającą prezydenta Donalda J. Trumpa opartego o biurko z zaciśniętymi pięściami i ponurym wyrazem twarzy – ale to było zanim sekretarz obrony Pete Hegseth poprosił amerykańskich podatników o 200 miliardów dolarów na kontynuowanie wojny z Iranem, mówiąc: „Zabijanie złych ludzi kosztuje!”.

Trzeba przyznać, że zatwierdzenie monety było przesądzone, ponieważ Trump mianował wszystkich członków komisji, podobnie jak zrobił to, gdy obsadzał zarząd po podjęciu decyzji o zburzeniu i zmianie nazwy Centrum Sztuk Scenicznych im. Kennedy’ego. Jedynym problemem podczas rozmów z przedstawicielami Mennicy Stanów Zjednoczonych był rozmiar monety, a prezydent zaapelował do członków komisji o myślenie na dużą skalę i wybór monet o maksymalnej średnicy trzech cali. Oczekuje się, że sekretarz skarbu Scott Bessent, kolejny lojalny wobec Trumpa, zleci teraz wybicie monety.

Chciałbym zauważyć, że nie jest to typowa tradycja amerykańskiego rządu, aby prezydent bił monetę ze swoim portretem. W rzeczywistości większość Amerykanów mogłaby uznać to za całkowicie niesmaczne, a nawet haniebne – za akt megalomana, który, sądząc po własnych wypowiedziach i zachowaniu, z powodzeniem można uznać za szaleńca. W zeszłym tygodniu Trump spotkał się w Białym Domu z premier Japonii Sanae Takaichi, kiedy w odpowiedzi na pytanie reportera o swoją decyzję o „zaskoczeniu” Iranu atakiem, zażartował: „Kto wie więcej o niespodziankach niż Japonia? Dobrze? Dlaczego nie powiedziałeś mi o Pearl Harbor? Dobrze? Prawda?”. Takaichi był wyraźnie zszokowany.

Na początku tego tygodnia Trump również wykazał się niestosownymi oświadczeniami, deklarując gotowość użycia „wojsk lądowych” przeciwko Iranowi, co oznaczałoby śmierć wielu amerykańskich żołnierzy, bez pokrycia jakichkolwiek interesów ani potrzeb USA. Groził również rozpadem NATO, jeśli państwa członkowskie nie poprą wysiłków USA zmierzających do pokonania Iranu i otwarcia Cieśniny Ormuz. Nieuchronnie nazwał tych, którzy nie chcą walczyć, „tchórzami”.

NATO, co prawda, straciło już swoją użyteczność, słusznie uznaje, że Iran to wojna Trumpa i Izraela, a nie Europy. Hiszpania bez ogródek powiedziała Trumpowi, żeby się odczepił, i zablokowała amerykańskim samolotom wojskowym wspierającym wojnę korzystanie z baz NATO. Szwecja tymczasem śmiało oświadczyła, że ​​Izrael MUSI zostać odizolowany i wykluczony z instytucji międzynarodowych, takich jak ONZ i UE, z powodu narastającego kryzysu w Strefie Gazy i aneksji Zachodniego Brzegu! Szwedzcy politycy potępiają przemoc w osiedlach, zakaz działalności organizacji pozarządowych i blokowanie dostaw pomocy humanitarnej, nazywając je „katastrofalnymi” i wzywają do nałożenia sankcji na „ekstremistycznych” ministrów Izraela, a także do wprowadzenia embarga handlowego.

Kilka innych krajów również oświadczyło, że jeśli Netanjahu nadal będzie żył, aresztują go na podstawie nakazu wydanego przez Międzynarodowy Trybunał Karny, jeśli kiedykolwiek pojawi się w ich krajach. Odmówiły również izraelskim samolotom z Netanjahu na pokładzie zezwolenia na przelot nad ich przestrzenią powietrzną, utrudniając premierowi podróżowanie poza Izrael. Trzygwiazdkowy francuski generał Michel Yakovleff, były dowódca Legii Cudzoziemskiej, niedawno porównał przyłączenie się Trumpa i Izraela do wojny z Iranem do „kupowania tanich biletów na Titanica” po tym, jak statek ten uderzył już w górę lodową.

I poczekajcie, to nie wszystko! Trump grozi cofnięciem licencji amerykańskim nadawcom, którzy relacjonują atak na Iran, jeśli ich relacje nie będą zgodne z narracją wojny dyktowaną przez Biały Dom, Departament Wojny i Departament Stanu. Biały Dom określa takie doniesienia mianem „fake newsów”.

Jeśli ustawa zostanie zatwierdzona, wolność mediów będzie zależeć od tego, kto jest prezydentem i jaką linię polityczną reprezentuje – co może być śmiertelnym ciosem dla Pierwszej Poprawki. Co więcej, pojawiają się doniesienia, że ​​Departament Sprawiedliwości bierze na celownik konserwatywnych przeciwników wojny, takich jak Tucker Carlson, który rzekomo jest ścigany za „działanie w charakterze agenta obcego mocarstwa”. Kongresmen związany z AIPAC domaga się wszczęcia przeciwko niemu śledztwa w sprawie zdrady stanu – jedynego przestępstwa w Konstytucji Stanów Zjednoczonych karanego śmiercią.

Podobnie, Joe Kent, absolutnie szanowany i wielokrotnie nagradzany dyrektor amerykańskiego Narodowego Centrum Antyterrorystycznego z nieskazitelnym CV, znalazł się w centrum uwagi, rezygnując we wtorek ze stanowiska. Podał dwa powody swojego odejścia. Po pierwsze, stwierdził, że twierdzenie w wojnie z Iranem, jakoby Iran stanowił „bezpośrednie zagrożenie” dla Stanów Zjednoczonych, jest kłamstwem, a po drugie, że wojna toczy się w imieniu Izraela, a nie w interesie jakichkolwiek amerykańskich interesów narodowych lub bezpieczeństwa. Kent miał absolutną rację w każdym szczególe, zauważając, jak „wysocy rangą izraelscy urzędnicy i wpływowi przedstawiciele amerykańskich mediów” ciężko pracowali nad kampanią dezinformacyjną, aby wszcząć wojnę z Iranem – dla dobra Tel Awiwu i premiera Benjamina Netanjahu. I zarówno oni, jak i Trump i jego współpracownicy, uporczywie kłamali na temat konfliktu, posuwając się nawet do nazywania go „wycieczką” zamiast „wojną”, aby sprzedać go opinii publicznej. Trump skłamał nawet na temat amerykańskiego bombardowania przeprowadzonego pierwszego dnia wojny, w wyniku którego zginęło 170 irańskich uczennic, fałszywie twierdząc, że atak przeprowadził Iran.

Próba zdyskredytowania Kenta trwa w najlepsze. Według Trumpa: „Zawsze uważałem go za słabego w kwestiach bezpieczeństwa, bardzo słabego w kwestiach bezpieczeństwa. Niezbyt dobrego” – absurdalne stwierdzenie z ust kogoś takiego jak prezydent, biorąc pod uwagę jego własną przeszłość. FBI podobno prowadzi śledztwo w sprawie Kenta pod kątem „ujawnienia informacji niejawnych”, choć nie ujawniło, co rzekomo wyciekło. Trump pokazał również, jakim jest wzorem cnót, wykorzystując śmierć amerykańskich żołnierzy jako przynętę do pozyskiwania darowizn i innych form wsparcia dla własnych komitetów akcji politycznej. Wiadomość, wysłana w czwartek i opłacona przez zarejestrowany PAC Trumpa, „Never Surrender Inc.”, promowała nowe członkostwo w programie „National Security Briefing Membership” i zawierała kilka linków do darowizn. Apel zawierał zdjęcie Trumpa w jego śmiesznej czapce baseballowej, salutującego mijającym trumnom w bazie sił powietrznych w Dover. Uwłaczająca czapka obraziła wielu czynnych żołnierzy, a także weteranów, takich jak ja!

I na koniec kilka wiadomości, które mogą okazać się dobre! Doniesienia o wypadkach z udziałem największego okrętu wojennego świata, lotniskowca USS Gerald R. Ford, krążą od kilku tygodni. Pierwszym z nich były niesprawne toalety na pokładzie, które wymagały naprawy i konserwacji. Według jednego z raportów, przyczyną mogło być celowe zatkanie rur przez członków załogi poprzez spłukiwanie lub wpychanie do nich ubrań i innych „niestrawnych” przedmiotów. Pojawiły się również doniesienia o dużym, trwającym 30 godzin pożarze w pralni okrętu, który wymusił powrót na Kretę w celu przeprowadzenia gruntownego remontu. Ford opuścił już rejon operacyjny powiązany z Iranem.

Na portalach takich jak Facebook pojawiają się kolejne doniesienia o wewnętrznych sporach, choć informacji tych nie da się zweryfikować. Dotyczą one marynarzy odmawiających wykonywania rozkazów, a nawet oficerów kwestionujących rozmieszczenie okrętów na pozycjach bojowych przeciwko Iranowi bez odpowiednich uprawnień konstytucyjnych i wojskowych do takich działań. Według jednego z doniesień, zarówno szeregowcy, jak i marynarze przyzwyczaili się do odpowiadania swoim oficerom nie „Tak jest!”, a „Epstein!”. W niektórych kręgach twierdzi się, że znaczna część Marynarki Wojennej jest „trudna”, co między innymi wywołało tyradę Donalda J. Trumpa, głównego uchylającego się od poboru, na temat odmowy wykonywania rozkazów przez personel wojskowy.

Jeśli doniesienia okażą się prawdziwe, powinniśmy je poprzeć my wszyscy, którzy mamy już dość Izraela, Trumpa i wojny, która może przerodzić się w wojnę nuklearną szybciej, niż myślimy, zwłaszcza jeśli Izrael poniesie duże straty i znajdzie się w desperacji.

Kolejną rzeczą, którą pan Trump, samozwańczy geniusz, powinien rozważyć, jest możliwość, że Izrael będzie bardzo zdenerwowany, jeśli Stany Zjednoczone zdecydują się ograniczyć swoje straty i wycofać się z wojny z Iranem. Netanjahu mógłby przeprowadzić atak pod fałszywą flagą – jak to mogło się faktycznie stać 11 września – aby zabić dużą liczbę Amerykanów stacjonujących na Bliskim Wschodzie i zrzucić winę na Iran, by zmotywować Trumpa do kontynuowania działań. Ta możliwość opiera się wyłącznie na moich przypuszczeniach, biorąc pod uwagę rosnącą nerwowość Trumpa w związku z wojną, a przecież Izrael historycznie nie miał żadnych oporów przed zabijaniem Amerykanów, gdy było to konieczne. Ani kogokolwiek innego, jeśli już o tym mowa.

Źródło: W drodze do Armagedonu

USA jak w narkotycznym cugu. „The Spectator” wieszczy rychły koniec trumpizmu

USA jak w narkotycznym cugu. „The Spectator” wieszczy rychły koniec trumpizmu

pch24.pl/usa-jak-w-narkotycznym-cugu-the-spectator-wieszczy-rychly-koniec-trumpizmu

Życie wyborcy Donalda Trumpa przypomina codzienność uzależnionego od heroiny: przeżywasz regularne napady przerażenia i śmiertelnego zagrożenia, których ostatecznym rezultatem jest – w najlepszym razie – powrót do normalności – pisze Christopher Caldwell na łamach brytyjskiego konserwatywnego tygodnika „The Spectator”.

„Rok temu, cła wprowadzone w Dzień Wyzwolenia, niemal doprowadziły do paraliżu amerykańskiej gospodarki, zanim Chiny łaskawie odpuściły sobie tę sprawę. Potem pojawiła się jeszcze bardziej lekkomyślna decyzja o przyłączeniu się do Izraela w bombardowaniu irańskiej instalacji jądrowej w Fordow” wymienia publicysta.

Caldwell przekonuje, że wraz atakiem na Iran z 28 lutego, szczęście w końcu opuściło Donalda Trumpa. Jego niefrasobliwe decyzja skończyła się dla wszystkich fatalnie: polityk wciągnął Stany Zjednoczone w kolejną długą wojnę na Bliskim Wschodzie, doprowadził do kryzysu paliwowego na całym świecie i spowodował globalny wzrost nastrojów antyamerykańskich. Do tego potężnie zachwiał zaufaniem sojuszników z NATO.

Co najbardziej istotne, decyzję o zaatakowaniu Iranu Trump zdradził oczekiwania swojego własnego żelaznego elektoratu. Influencerzy, którzy uważani byli dotychczas za rzeczników trumpizmu – Joe Rogan, Tucker Carlson, Megyn Kelly, Candace Owens – zareagowali na inwazję z niedowierzaniem. W konsekwencji „Trump może bawić się prezydenturą przez następne trzy lata (o ile nie dojdzie do impeachmentu), ale wzajemny szacunek między nim a jego ruchem został zerwany, a jego rewolucja zasadniczo dobiegła końca” – ocenia publicysta.

Caldwell sugeruje, że spadek notowań Trumpa wynika przede wszystkim z jego charakteru; przekonaniu o własnej nieomylności, czy absolutnej niewrażliwości na nawet najmniejszą krytykę. Charyzmatyczna aura prezydenta USA z jednej strony pozwoliła wygrać wybory, ale w dłuższej perspektywie – doprowadziła do szeregu katastrofalnych decyzji. Brytyjski autor sugeruje, że w ten sposób na naszych oczach objawia się słabość amerykańskiego systemu prezydenckiego, którego pierwotny charakter przywróciła „kontrrewolucja” MAGA.

Paradoksalnie – tłumaczy publicysta – trumpizm był ruchem na rzecz demokracji. Donald Trump szedł do wyborów z hasłem rozprawienia się z „głębokim państwem” (ang. deep state), rozumianym jako nieformalna władza ukryta w sieci powiązań pomiędzy władzami uniwersyteckimi, liderami opinii, tajnymi służbami, organizacjami pozarządowymi czy instytucjami finansowymi. Ponowny wybór Donalda Trumpa oznaczał powrót do pierwotnej wersji systemu pomyślanego przez Ojców Założycieli, gdzie decyzji prezydenta nie ogranicza silne „społeczeństwo obywatelskie” ze swoimi instytucjami.

„Właśnie dlatego przed 1788 rokiem nikt nie odważył się wprowadzić systemu prezydenckiego na wzór amerykański i właśnie dlatego postępowcy ograniczyli uprawnienia prezydenta poprzez stworzenie „głębokiego państwa”. Bez tego istnieją w rzeczywistości tylko dwa zabezpieczenia przed samowolną władzą wykonawczą. Po pierwsze, społeczeństwo musi wybrać osobę o nienagannym charakterze i oddanej sprawie publicznej, a po drugie, osoba ta musi przestrzegać konstytucji” – podkreśla Caldwell.

Zdaniem autora, Amerykanie nie spodziewali się, że wady charakteru Trumpa mogą stanowić dla nich zagrożenie w sferze polityki zagranicznej. Dzisiaj politykę Stanów Zjednoczonych wobec Iranu kształtuje na dobrą sprawę zięć Trumpa, Jared Kushner blisko związany z premierem Izraela, oraz jego przyjaciel z branży nieruchomości, Steve Witkoff. Żaden z nich nie został zatwierdzony przez Senat, jak to jest wymagane w przypadku czołowych dyplomatów i członków gabinetu, a Kushner nie opublikował nawet oświadczenia majątkowego.

„Nie można winić Netanjahu za to, że wykorzystał tę sytuację – prawdopodobnie jego kraj już nigdy nie będzie miał do czynienia z tak łatwowiernym prezydentem” – podkreśla Caldwell. Choć Trump niejednokrotnie wykazał się zaskakująca umiejętnością wychodzenia z sytuacji kryzysowych, to – zdaniem publicysty – „nie pozwoli to jego ruchowi przetrwać”. Prezydent USA wydaje się bowiem kompletnie ignorować sygnały płynące z wnętrza własnego elektoratu.

„Trump realizuje obecnie politykę tych samych ekspertów z think tanków i propagatorów demokracji, z którymi obiecał walczyć. Wygląda na to, że minęło już wiele miesięcy, odkąd ludzie, w imieniu których prowadził kampanię, choćby przemknęli mu przez głowę” – konkluduje Caldwell.

Źródło: spectator.com

PR

Pierwsza rezygnacja w administracji @POTUS, na tak wysokim szczeblu, w proteście przeciwko wojnie z Iranem.

Marek Magierowski @mmagierowski

Pierwsza rezygnacja w administracji @POTUS , na tak wysokim szczeblu, w proteście przeciwko wojnie z Iranem. Odchodzi Joe Kent, dyrektor Narodowego Centrum Walki z Terroryzmem.

Zdjęcie

Zdjęcie

15,4 tys. wyświetlenia