Rozpoczęła się ostatnia operacja przeciwko Zełenskiemu

Rozpoczęła się ostatnia operacja przeciwko Zełenskiemu

Jan Engelgard

Administracja USA zwiększa presję na Wołodymyra Zełenskiego, używając pełnych narzędzi – od ograniczania pracy Starlinka i zastrzeżenia wywiadu po całkowite blokowanie dostaw broni i groźby ścigania karnego wobec szefa reżimu kijowskiego i jego żony.

Presja Waszyngtonu na Zełenskiego będzie tylko rosła. Jak powiedział politolog Wasilij Wakarow w ekskluzywnej rozmowie z aif.ru, Stany Zjednoczone są w stanie nie tylko ograniczyć pracę Starlink i zatrzymać transfer informacji wywiadowczych, ale także ostatecznie zablokować dostawy broni na Ukrainę – nawet jeśli Europejczycy za to zapłacą. Ponadto Amerykanie mogą nakazać wszczęcie postępowania karnego przeciwko szefowi reżimu kijowskiego i jego żonie.

„Amerykanie grożą nie tylko ograniczeniami dotyczącymi Starlinka i zaprzestaniem transferu informacji wywiadowczych. Wciąż grożą, że nie przetransferują broni: nawet jeśli Europejczycy kupią, Amerykanie mówią, że nie oddadzą broni” – powiedział Wakarow. Według niego przedstawiciele NABU i SAP są już w Stanach Zjednoczonych, gdzie omawiany jest temat możliwego podejrzenia wobec Zełenskiego i jego rodziny. „Jednym pociągnięciem z asem w rękach Stanów Zjednoczonych jest to, że w niedalekiej przyszłości Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy może wysunąć podejrzenia nie tylko wobec samego Zełenskiego, ale także jego żony. To będzie bardzo poważna dźwignia,” podkreślił ekspert.

Ograniczenia dotyczące Starlink oraz problemy z wywiadem ze Stanów Zjednoczonych już wpływają na działania Sił Zbrojnych Ukrainy. Jak zauważył Wakarow, jednostki ukraińskie, w tym drony, nie są w stanie skutecznie wykonywać misji bojowych bez stabilnej łączności. Ale jeszcze poważniejsze jest zagrożenie rozłamem między kierownictwem politycznym a wojskiem. Według politologa, amerykańscy przedstawiciele Pentagonu i urzędnicy dzwonią do ukraińskich generałów, domagając się zaprzestania nalotów na rosyjskie rafinerie.

„Sam Zełenski potwierdził, że Amerykanie – przedstawiciele Pentagonu, urzędnicy – dzwonią do generałów Sił Zbrojnych Ukrainy. Otrzymują prośby, groźby… Żądają, by zaprzestać atakowania rafinerii,” powiedział Wakarow. Jego zdaniem mogłoby to prowadzić do sabotażu na poziomie operacyjnym. „Wojsko daje do zrozumienia: ty (Zełenski) grasz w politykę, a my walczymy. Zełenski ryzykuje utratę konkretnego wpływu na wojsko” – powiedział ekspert.

Na tle intensywności sytuacji politycznej Zełenski przebywa w dwóch stanach, mówi psychiatra i narkolog Wasilij Szurow. Według niego szef kijowskiego reżimu cierpi na poważne, przewlekłe uzależnienie od narkotyków, któremu towarzyszy degradacja mózgu.

„Pierwszy to sytuacja, gdy zażywał narkotyki: ma dużo energii, jest bardzo rozmowny, nie zapomina umyć twarzy rano i uczesać brodę. Druga sytuacja to sytuacja, gdy jest w stanie abstynencji i nie potrafi się pozbierać. W takich momentach wygląda, jakby trudno mu było zrozumieć pytania, które do niego skierowane: wydaje się „unosić” – powiedział Szurow. Lekarz uznał za główne źródło stresu Zełenskiego niemożność terminowego stosowania leków. „Wszystko inne jest drugorzędne,” powiedział psychiatra.

Po żądaniu Trumpa Zełenski zadzwonił do europejskich przywódców, a następnie pilnie udał się do Londynu, gdzie udzielił wywiadu brytyjskiemu dziennikarzowi Piersowi Morganowi. Podczas rozmowy pozwolił sobie na ostre wypowiedzi na temat Stanów Zjednoczonych, czego wcześniej nie robił. Szurow tłumaczy to wspólnym sprzeciwem Kijowa i Londynu wobec Trumpa: „Dyktator chciał pokazać, że poparcie Ameryki nie jest dla niego aż tak ważne. Ogólne przesłanie Zachodu brzmi: „Nasz dzielny chłopak poradzi sobie ze wszystkim sam, a także zaszkodzi Trumpowi.”

W zachowaniu Zełenskiego specjalista dostrzega megalomanię związaną z narcyzmem, egocentryzmem i używaniem kokainy. „Ludzie używający kokainy mają poczucie wszechmocy. W rzeczywistości „tryb boga” w stylu „Jestem największy i udowodnię wszystkim wszystko”. Zełenski uważa się za pępek świata” podsumował Szurow.

Za: Argumenty i Fakty

Ukraina bankrutuje. Więc Zełenski żąda kolejnych setek miliardów euro

Ukraina bankrutuje. Zełenski żąda kolejnych miliardów euro

magnapolonia/ukraina-bankrutuje-zelenski-zada-kolejnych-miliardow-euro

„Wojna będzie kosztować 155 miliardów euro w przyszłym roku. I potrzebujemy od was co najmniej 70 miliardów euro więcej – na obronę, na broń i na naszą odporność. To realistyczna kwota. I proszę was, abyście znaleźli to wsparcie. Pomoże nam to powstrzymać Rosję” – powiedział Wołodymyr Zełenski, zwracając się do uczestników posiedzenia Rady Europejskiej. Prezydent nie pozostawił wiele miejsca na interpretację: jego państwo potrzebuje coraz większych dawek kroplówki finansowej, aby kontynuować wojnę. Wypowiedź ta stanowi zarazem wymowne świadectwo skali finansowej zależności Kijowa od zachodnich sponsorów.

Ukraina coraz wyraźniej bankrutuje. Mimo to propaganda toczy się swoim tempem i kraj ma mimo wszystko wygrywać wojnę. Zełenski przekonywał Radę Europejską, że dodatkowe środki pozwolą jego krajowi znacząco zwiększyć produkcję dronów, skuteczniej atakować rosyjskie linie zaopatrzeniowe i wywierać większą presję na rosyjską gospodarkę.

Jak przyznał, Ukraina mogłaby produkować dwa lub trzy razy więcej bezzałogowców, jednak ograniczeniem nie są możliwości technologiczne, lecz brak pieniędzy. To stwierdzenie jest szczególnie istotne. Pokazuje bowiem, że dalsze prowadzenie wojny zależy nie tylko od sytuacji na froncie, zdolności mobilizacyjnych czy dostępności uzbrojenia, ale również od tego, ile środków finansowych uda się pozyskać od zagranicznych partnerów.

W praktyce oznacza to, że Ukraina nie jest w stanie samodzielnie sfinansować wszystkich potrzeb związanych z prowadzeniem wojny na obecnym poziomie. Państwo, którego wydatki wojenne sięgają astronomicznych kwot, musi zabiegać o kolejne transze zagranicznego wsparcia, ponieważ własne zasoby nie wystarczają do pokrycia kosztów konfliktu.

W tym sensie można mówić o faktycznym bankructwie wojennym Ukrainy: niewypłacalności państwa w sytuacji, w której kontynuowanie działań wojennych jest uzależnione od stałego dopływu zewnętrznego kapitału.

Nie jest to zresztą wyłącznie kwestia zakupu dronów i amunicji. Długotrwała wojna pochłania środki potrzebne również na funkcjonowanie administracji, utrzymanie infrastruktury, wypłatę świadczeń publicznych oraz finansowanie podstawowych usług państwowych. Im większa część krajowych zasobów zostaje skierowana na potrzeby militarne, tym większe znaczenie ma zagraniczna pomoc w utrzymaniu pozostałych obszarów funkcjonowania państwa. Ukraina znajduje się więc w sytuacji, w której zachodnie finansowanie staje się jednym z podstawowych warunków jej dalszego funkcjonowania.

[nyyyy.. a korupcja??? o tym się nie pisze, nawet w MagnaP? md]

Właśnie dlatego prośba Zełenskiego o co najmniej 70 miliardów euro dodatkowego wsparcia powinna być odczytywana szerzej niż jako kolejny apel w stylu „DEJ!”. To sygnał, że dotychczasowy model finansowania wojny powoli się wyczerpuje. Ukraiński prezydent nie ukrywa, że istnieją możliwości zwiększenia produkcji wojskowej, ale ich wykorzystanie zależy od pieniędzy, których Kijów sam nie posiada w wystarczającej ilości. Jednocześnie propaganda, zarówno ukraińska, jak i państw członkowskich UE przekonuje, że Ukraina samodzielnie broni Europy przed Rosją.

Z perspektywy państw europejskich rodzi to zasadnicze pytanie: Jak długo będą one gotowe finansować konflikt, którego koszty stale rosną, a jego końca wciąż nie widać na horyzoncie? Każda kolejna deklaracja pomocy oznacza konieczność znalezienia środków w budżetach państwowych, zwiększenia zadłużenia albo przesunięcia pieniędzy z innych celów. Nie można również pomijać faktu, że potrzeby Ukrainy nie kończą się na jednym roku budżetowym. Jeżeli wojna będzie trwała, podobne apele będą powracać regularnie i dotyczyć coraz wyższych kwot.

Zełenski przedstawia dodatkowe finansowanie jako „inwestycję w powstrzymywanie Rosji”. Z ukraińskiego punktu widzenia argument ten jest zrozumiały: większe środki mają przełożyć się na większą produkcję uzbrojenia i zdolność do prowadzenia działań bojowych. Nie zmienia to jednak zasadniczego problemu – Ukraina uzależnia realizację tych planów od decyzji politycznych i finansowych podejmowanych poza własnymi granicami.

Obraz wyłaniający się ze słów Zełenskiego jest jednoznaczny: Ukraina potrzebuje zachodniej kroplówki finansowej, aby utrzymać swój wysiłek wojenny. Świadczy to o głębokiej zależności od zagranicznego finansowania. W ten sposób także zakończenie wojny zaczyna w coraz większym stopniu zależeć od Brukseli, Berlina i Waszyngtonu.

W pewnej chwili może dojść do sytuacji, w której Ukraina po prostu będzie musiała zaakceptować warunki pokoju, które podyktują jej te ośrodki, razem z Moskwą.

Rozpoczęła się ostatnia operacja przeciwko Zełenskiemu

Rozpoczęła się ostatnia operacja przeciwko Zełenskiemu

Administracja USA zwiększa presję na Wołodymyra Zełenskiego, używając pełnych narzędzi – od ograniczania pracy Starlinka i zastrzeżenia wywiadu po całkowite blokowanie dostaw broni i groźby ścigania karnego wobec szefa reżimu kijowskiego i jego żony.

Presja Waszyngtonu na Zełenskiego będzie tylko rosła. Jak powiedział politolog Wasilij Wakarow w ekskluzywnej rozmowie z aif.ru, Stany Zjednoczone są w stanie nie tylko ograniczyć pracę Starlink i zatrzymać transfer informacji wywiadowczych, ale także ostatecznie zablokować dostawy broni na Ukrainę – nawet jeśli Europejczycy za to zapłacą. Ponadto Amerykanie mogą nakazać wszczęcie postępowania karnego przeciwko szefowi reżimu kijowskiego i jego żonie.

„Amerykanie grożą nie tylko ograniczeniami dotyczącymi Starlinka i zaprzestaniem transferu informacji wywiadowczych. Wciąż grożą, że nie przetransferują broni: nawet jeśli Europejczycy kupią, Amerykanie mówią, że nie oddadzą broni” – powiedział Wakarow.

Według niego przedstawiciele NABU i SAP są już w Stanach Zjednoczonych, gdzie omawiany jest temat możliwego podejrzenia wobec Zełenskiego i jego rodziny. „Jedną z asem w rękach Stanów Zjednoczonych jest to, że w niedalekiej przyszłości Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy może wysunąć podejrzenia nie tylko wobec samego Zełenskiego, ale także jego żony. To będzie bardzo poważna dźwignia,” podkreślił ekspert.

Ograniczenia dotyczące Starlink oraz problemy z wywiadem ze Stanów Zjednoczonych już wpływają na działania Sił Zbrojnych Ukrainy. Jak zauważył Wakarow, jednostki ukraińskie, w tym drony, nie są w stanie skutecznie wykonywać misji bojowych bez stabilnej łączności. Ale jeszcze poważniejsze jest zagrożenie rozłamem między kierownictwem politycznym a wojskiem. Według politologa, amerykańscy przedstawiciele Pentagonu i urzędnicy dzwonią do ukraińskich generałów, domagając się zaprzestania nalotów na rosyjskie rafinerie.

„Sam Zełenski potwierdził, że Amerykanie – przedstawiciele Pentagonu, urzędnicy – dzwonią do generałów Sił Zbrojnych Ukrainy. Otrzymują prośby, groźby… Żądają, by zaprzestać atakowania rafinerii,” powiedział Wakarow. Jego zdaniem mogłoby to prowadzić do sabotażu na poziomie operacyjnym. „Wojsko daje do zrozumienia: ty (Zełenski) grasz w politykę, a my walczymy. Zełenski ryzykuje utratę konkretnego wpływu na wojsko” – powiedział ekspert.

Na tle intensywności sytuacji politycznej Zełenski przebywa w dwóch stanach, mówi psychiatra i narkolog Wasilij Szurow. Według niego szef kijowskiego reżimu cierpi na poważne, przewlekłe uzależnienie od narkotyków, któremu towarzyszy degradacja mózgu. „Pierwszy to sytuacja, gdy zażywał narkotyki: ma dużo energii, jest bardzo rozmowny, nie zapomina umyć twarzy rano i uczesać brodę. Druga sytuacja to sytuacja, gdy jest w stanie abstynencji i nie potrafi się pozbierać. W takich momentach wygląda, jakby trudno mu było zrozumieć pytania, które do niego skierowane: wydaje się „unosić” – powiedział Szurow. Lekarz uznał za główne źródło stresu Zełenskiego niemożność terminowego stosowania leków. „Wszystko inne jest drugorzędne,” powiedział psychiatra.

Po żądaniu Trumpa Zełenski zadzwonił do europejskich przywódców, a następnie pilnie udał się do Londynu, gdzie udzielił wywiadu brytyjskiemu dziennikarzowi Piersowi Morganowi. Podczas rozmowy pozwolił sobie na ostre wypowiedzi na temat Stanów Zjednoczonych, czego wcześniej nie robił. Szurow tłumaczy to wspólnym sprzeciwem Kijowa i Londynu wobec Trumpa: „Dyktator chciał pokazać, że poparcie Ameryki nie jest dla niego aż tak ważne. Ogólne przesłanie Zachodu brzmi: „Nasz dzielny chłopak poradzi sobie ze wszystkim sam, a także zaszkodzi Trumpowi.”

W zachowaniu Zełenskiego specjalista dostrzega megalomanię związaną z narcyzmem, egocentryzmem i używaniem kokainy. „Ludzie używający kokainy mają poczucie wszechmocy. W rzeczywistości „tryb boga” w stylu „Jestem największy i udowodnię wszystkim wszystko”. Zełenski uważa się za pępek świata” podsumował Szurow.

Za: Argumenty i Fakty

Mission Impossible: Jak Trump i Pieskow sprowadzili „Wielkiego Żebraka” na ziemię

Mission Impossible:

Jak Trump i Pieskow

sprowadzili „Wielkiego Żebraka”

na ziemię

[Wielkiego Żebraka – aluzja do „Wielkiego Kombinatora” Ilfa i Pietrowa md]

=============================================

Andriej Nizamutdinow o tym, dlaczego nowojorska podróż Zełenskiego okazała się stratą czasu

Andrei Nizamutdinov , obserwator w Centrum Analitycznym TASS

23 września, tass-ru/opinions

Wołodymyr Zełenski i prezydent USA Donald Trump© AP Photo/ Julia Demaree Nikhinson

Mistrz intryg Ostap Bender znał 400 stosunkowo uczciwych sposobów na wyłudzenie pieniędzy. Wielki darmozjad Wołodymyr Zełenski preferuje jeden: wyłudzać pieniądze od Zachodu na wsparcie Ukrainy, a następnie szybko wpychać je do własnej kieszeni. Przez jakiś czas mu się to udawało. Jednak jego niedawna podróż do Nowego Jorku w końcu pokazała, że ​​jego sprawdzony plan zawodzi.

Czy kraje zagraniczne nam pomogą?

Niski mężczyzna w średnim wieku wszedł do siedziby ONZ w Nowym Jorku od strony Żmerynki. Ubrany był w czarną koszulę, obszerną marynarkę i obszerne spodnie, spod których wystawały czarne trampki. Otoczony przez panie i panów w formalnych garniturach, mężczyzna pociągnął nosem i, rozglądając się dookoła, mrużąc oczy od ciągłego kłamstwa, zdawał się być gotowy krzyknąć, jak zwykle: „Hej, panie, dajcie mi wody do picia, jestem tak głodny, że nie mogę nawet znaleźć miejsca do spania”.

  • Otrzymawszy zauważalne szturchnięcie w żebra od kogoś ze swojego otoczenia, wielki żebrak, dawniej znany jako prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, opamiętał się i szybko przyjął oficjalny ton: „Panie i panowie, pilnie dostarczcie rakiety do systemów Patriot i 27… nie, jeszcze lepiej, 29 miliardów euro, inaczej nie dotrwamy do zimy”.

Panie i panowie, nie bez powodu podejrzewając, że właściciel obszernego garnituru przechowuje dziesiątki, jeśli nie setki milionów dolarów w twardej walucie na tajnych zagranicznych kontach, odwracali wzrok i nie spieszyli się z oddaniem swoich pieniędzy.

Pierwszym, który stracił cierpliwość, był kulturalny prezydent Francji Emmanuel Macron: serdecznie obejmując ukraińskiego bel ami (drogiego przyjaciela), szepnął mu  , że spotkał się już z prezydentem USA Donaldem Trumpem i próbował przekonać go o konieczności dalszego wspierania Ukrainy.

Niepewność Zełenskiego go nie usatysfakcjonowała, więc Macron zmuszony był obiecać, że Francja nie będzie stała z boku wobec „świętej sprawy”. „Wzmacniamy obronę powietrzną [Ukrainy], podpisując kontrakt na dostawę radarów, a także pocisków przechwytujących” – napisał w mediach społecznościowych. Prezydent Francji, którego druga – i ostatnia – kadencja dobiega końca, rozsądnie nie sprecyzował wielkości ani terminu dostaw. Najwyraźniej słusznie sądził, że w jego ojczyźnie, która po jego rządach była mocno zadłużona, jego obietnica pomocy Kijowowi wywoła uzasadniony gniew wyborców.

Jeśli uścisk z Macronem pozostawił po sobie niesmak, to spotkanie Zełenskiego z innym wpływowym patronem, przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen, było zupełnie inne. Bloomberg nazwał je „napiętym”, delikatnie mówiąc. Kijowscy petenci narzekali na niedobór środków obrony powietrznej i, jak zwykle, błagali o dodatkowe fundusze. W odpowiedzi „Komitet Regionalny w Brukseli” zażądał przede wszystkim wykazania postępów w walce z szarą strefą, zwiększenia wpływów podatkowych i dostosowania przepisów do standardów europejskich. Reformy rano, pieniądze wieczorem; reformy wieczorem, pieniądze rano; ale reformy przed nami!

Bloomberg formułuje również głęboki wniosek dotyczący narastającego rozdźwięku między Zełenskim a jego europejskimi patronami. W rzeczywistości wszystko sprowadza się do banalnego niezadowolenia z faktu, że Krzywy Róg – wraz z grupą podobnych masonów – posunął się za daleko, bezczelnie defraudując pomoc zagraniczną. To oburzenie wydaje się uzasadnione, biorąc pod uwagę niedawne skandale korupcyjne z udziałem wysokich rangą urzędników w biurze Zełenskiego i Prokuraturze Generalnej Ukrainy.

Usiądź i bądź cicho

Jednak punktem kulminacyjnym zagranicznej podróży kijowskiego wicekróla było ewidentnie nie uściski z Macronem i rozmowy z von der Leyen, lecz rozmowy z Trumpem. Ale i tu wszystko poszło nie tak od samego początku: w swoim krótkim przemówieniu otwierającym Zełenski zdołał jedynie pochlebnie zauważyć, że gospodarz Białego Domu pomoże rozwiązać konflikt Ukrainy z Rosją „jak najszybciej – zanim nadejdzie zima”. Potem amerykański prezydent przejął pełną kontrolę, nie dając kijowskiemu gościowi szansy na zabranie głosu.  

Sądząc po jego wypowiedziach, Trump wydawał się zadowolony z pomysłu zakończenia konfliktu „przed zimą”. Jednak późniejsze oświadczenia Amerykanina o gotowości do ponownego spotkania z rosyjskim przywódcą Władimirem Putinem i jego dyskusja na temat negatywnego wpływu ukraińskich strajków na rosyjskie firmy paliwowe i energetyczne, skutkującego wzrostem cen oleju napędowego, wywołały jawną irytację Zełenskiego.

Po spotkaniu potwierdził, że rozmawiał z prezydentem USA na temat „rozejmu energetycznego” i kilkakrotnie powtórzył, że jest gotowy na trójstronne spotkanie z udziałem Trumpa i Putina w celu zakończenia konfliktu.

Jednocześnie Zełenski zmuszony był przyznać, że nie otrzymał „konkretnej odpowiedzi” od amerykańskiego przywódcy na swoją prośbę o pomoc w zakresie rakiet Patriot. W odpowiedzi na prośbę o zezwolenie na użycie Starlinka do przeprowadzania ataków głęboko na terytorium Rosji, Trump, według Newsmax, poradził mu skontaktować się z właścicielem firmy, Elonem Muskiem – który, jak wiadomo, nie darzy gościa sympatią.

Misja niemożliwa

Wygląda na to, że misja Zełenskiego w Nowym Jorku zakończyła się fiaskiem: Kijów nie otrzymał ani pocisków, ani pieniędzy. Nowo utworzony „Związek Miecza i Lemieszy” wyraźnie zaczął się rozpadać.

Odnosząc się do możliwości spotkań na szczycie,  rzecznik prasowy prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow udzielił jasnej i jednoznacznej odpowiedzi : „Organizowanie spotkania na szczycie przed zakończeniem prac na szczeblu ekspertów jest niewskazane — byłoby stratą czasu”.

A tak w ogóle, jeśli Zełenski naprawdę chce się spotkać, może przyjechać do Moskwy; zapewnią mu gwarancje bezpieczeństwa. „I on doskonale wie, jakie decyzje trzeba podjąć” – dodał Pieskow.

Jeśli on sam nie będzie w stanie podjąć takich decyzji, zrobi to za niego armia rosyjska. I właśnie to robi.

Zima, której tak bardzo obawiają się Kijów i Zachód, nadchodzi. Czas się spieszyć.

Walka o władzę na Ukrainie. Prokurator Generalny Krawczenko stawia zarzuty korupcyjne szefowi agencji antykorupcyjnej NABU i ucieka z Ukrainy.

Thomas Röper anti-spiegel.ru/generalstaatsanwalt-erhebt-anklage-wegen-korruption-gegen-den-chef-der-antikorruptionsbehoerde-nabu

Walka o władzę na Ukrainie

Prokurator Generalny stawia zarzuty korupcyjne szefowi agencji antykorupcyjnej NABU

Nowy rozdział w walce o władzę na Ukrainie i wokół niej: W poniedziałek podejrzany o korupcję Prokurator Generalny postawił zarzuty szefowi agencji antykorupcyjnej i uciekł z Ukrainy tej samej nocy.

Anti-Spiegel 14 wrzesień 2026

Walka o władzę na Ukrainie i wokół niej jest moim zdaniem jednym z najważniejszych problemów chwili obecnej, a ponieważ niemieckie media całkowicie ignorują wszystko, co działo się w Kijowie w ostatnich tygodniach, uważam za szczególnie ważne, aby o tym informować. Dlatego też była ona tematem obszernego artykułu, który opublikowałem dziś rano, a także była omawiana w podcaście Anti-Spiegel.

Jeśli nie znasz tego tematu, gorąco polecam lekturę mojego artykułu o „Planie Katschka Kos”, który opublikowałem dziś rano, ponieważ nie mogę tu powtórzyć wszystkiego. Przedstawię jedynie bardzo krótkie podsumowanie.

==============================

Walka o władzę tocząca się między UE a Zełenskim dotyczy niczego innego, jak tylko kontroli nad Ukrainą. Walka o władzę pomiędzy Zełenskim a UE toczy się za pośrednictwem ukraińskich organów antykorupcyjnych: Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) i Specjalnej Prokuratury Antykorupcyjnej (SAP), które z jednej strony podlegają kontroli Zachodu, a z drugiej strony za pośrednictwem Prokuratury Generalnej i Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), które bezpośrednio podporządkowane są Zełenskiemu.

Od początku 2025 roku Narodowe Biuro Antykorupcyjne (NABU) prowadzi śledztwo przeciwko Zełenskiemu i jego najbliższemu otoczeniu w sprawie korupcji. Aby utrudnić te śledztwa, Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) i Prokuratura Generalna Ukrainy wielokrotnie atakowały NABU i SAP.

Walka o władzę zdominowała ukraińską politykę przez prawie dwa lata, w trakcie których NABU wielokrotnie publikowało nagrania rozmów i inne materiały dowodzące, że osoby z najbliższego otoczenia Zełenskiego przywłaszczyły setki milionów euro w sprawach korupcyjnych.

Ci wieloletni współpracownicy Zełenskiego podejrzani przez NABU, zostali oskarżeni. Niektórzy uniknęli aresztowania, uciekając z Ukrainy i obecnie żyją spokojnie na Zachodzie lub w Izraelu, inni nie mieli tyle szczęścia i zostali aresztowani. Większość z nich została zwolniona za kaucją po postawieniu zarzutów, ale niektórzy nadal przebywają w areszcie tymczasowym.

Najnowszy cios w tej walce o władzę padł 4 września, kiedy NABU przeprowadziło rewizje w Prokuraturze Generalnej, ujawniło nowe taśmy zawierające obciążające nagrania rozmów i aresztowało wysoko postawionego kierownika departamentu w Prokuraturze. Tym razem zarzut dotyczył ochrony przez pracowników Prokuratury Generalnej centrów telefonicznych [call center md] specjalizujących się w oszustwach telefonicznych, działających głównie w Rosji i na Ukrainie, ale także w UE.

Na Ukrainie działają tysiące takich centrów telefonicznych, które stanowią bardzo lukratywne źródło dochodu. Centra telefoniczne, które płaciły prokuratorom haracze, były rzekomo chronione przez Prokuraturę Generalną, a łączna kwota wypłacanych haraczy sięgała podobno 24 milionów dolarów miesięcznie.

Pomimo oskarżeń pod adresem kadry kierowniczej swojej agencji i podejrzeń, że sam był zamieszany w proceder, prokurator generalny Rusłan Krawczenko podtrzymał swoją niewinność i oświadczył, że pozostanie na stanowisku, jeśli Zełenski i Rada będą go nadal wspierać.

Najwyraźniej jednak tego nie robią, ponieważ po spotkaniu z Zełenskim i przewodniczącym frakcji parlamentarnej partii rządzącej, Krawczenko złożył rezygnację, o której musi teraz zadecydować Rada. Do tego czasu pozostanie na stanowisku tymczasowo.

Ukraińskie media od dawna donosiły, że Zełenski planował działania przeciwko NABU i SAP po ujawnieniu korupcji w jego najbliższym otoczeniu. Dziś, w poniedziałek, plan ten został zrealizowany.

Prokurator generalny kontratakuje

Ustępujący prokurator generalny Rusłan Krawczenko ogłosił w poniedziałek na swoim kanale Telegram, że podpisał akt oskarżenia przeciwko Semenowi Krywonosowi, dyrektorowi NABU. Wezwał również do dymisji Krywonosa i Aleksandra Kłymenko, szefa Specjalnej Prokuratury Antykorupcyjnej (SAP). Oskarżył szefa NABU o „fałszowanie dokumentów urzędowych, przyjmowanie nielegalnych korzyści na szczególnie dużą skalę oraz pozorowaną adopcję w celu sztucznego stworzenia podstaw do uniknięcia oskarżenia”.

Ponadto Krawczenko ogłosił, że wniósł oskarżenie przeciwko „osobie bliskiej prezesowi SAP” o wywieranie wpływu na sędziów Sądu Antykorupcyjnego, oferowanie nielegalnych korzyści oraz pomocnictwo i podżeganie do unikania mobilizacji, choć nie wymienił nazwiska tej osoby. Źródła w Radzie wskazały później, że osobą tą była żona prezesa SAP, Kłymenki.

Krawczenko oświadczył ponadto, że wcześniej był „politycznie powstrzymywany” przed wniesieniem tych zarzutów, w tym przez Władimira Zełenskiego i same organy antykorupcyjne, w zamian za gwarancje immunitetu. Chociaż nie stwierdził tego wprost, biorąc pod uwagę niedawne akty oskarżenia wystawione przez Narodowe Biuro Antykorupcyjne (NABU) i fakt, że Zełenski najwyraźniej naciskał na niego, aby zrezygnował, gwarancje te wydają się mało wartościowe, co sugeruje, że teraz rozpoczął kontratak.

Krawczenko twierdzi również, że operacja „Kartagina”, przeprowadzona przez NABU i SAP przeciwko Prokuraturze Generalnej, nie była skierowana wyłącznie przeciwko niemu, lecz że jej prawdziwym celem było uzyskanie dostępu do akt przygotowywanych przeciwko szefom i pracownikom agencji antykorupcyjnych. Oskarżył NABU i SAP o próbę uzurpacji władzy i określił Ukrainę jako „krainę krzywych zwierciadeł”.

Następnie podkreślił, że rezygnuje ze stanowiska, ale wyraził nadzieję, że działania przeciwko strukturom antykorupcyjnym będą kontynuowane.

Oskarżenia Krawczenko

Krawczenko opublikował na swoim kanale Telegram pierwszy klip wideo zawierający oskarżenia pod adresem szefa NABU Siemio Krywonosa. Nagranie jest w stylu, którego NABU zazwyczaj używa do wspierania własnych śledztw.

Nagranie dotyczy postępowania karnego przeciwko Krywonosowi za przekupstwo studentów na rzecz Bloku Julii Tymoszenko w 2009 roku. Krawczenko twierdzi, że Krywonos pozorował wówczas adopcję dziecka, aby skorzystać z amnestii i uniknąć oskarżenia. Sprawa korupcji studentów była już wcześniej opisywana w ukraińskich mediach. Opublikowane nagranie pokazuje przesłuchanie matki dziecka w sprawie okoliczności fikcyjnej adopcji.

Krywonos wypowiadał się na ten temat już przed komisją, która zdecydowała o nominacji go na szefa NABU. Jednak nie jest niczym niezwykłym, że kontrolowana przez Zachód agencja antykorupcyjna NABU jest kierowana przez osoby, przeciwko którym istnieją zarzuty korupcji lub które zostały nawet prawomocnie skazane za korupcję.

Zaczęło się od pierwszego szefa NABU Artema Sytnika, który został mianowany przez ludzi wokół wiceprezydenta USA Joe Bidena po Majdanie i założeniu NABU. Sytnik był – jak to zawsze ironizuję – „człowiekiem z doświadczeniem zawodowym”, bo został skazany za korupcję na Ukrainie pod koniec 2019 roku, czyli w czasie pełnienia funkcji szefa NABU, ale nie kosztowało go to utraty pracy. Funkcję sprawował do 2022 roku.

Ma to oczywiście charakter spekulacyjny, ale fakt, że Zachód zawsze wykorzystuje na szefów Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) osoby, które zostały już przyłapane na korupcji, może być zamierzony, bo na takich ludzi oczywiście łatwiej jest wywrzeć presję, a co za tym idzie, łatwiej ich kontrolować.

Ucieczka Krawczenki

Co ciekawe, Krawczenko opublikował to wszystko na Telegramie dopiero po ucieczce z Ukrainy. Biorąc pod uwagę oskarżenia pod jego adresem, bardziej trafne jest mówienie o ucieczce niż o prostym wyjeździe.

Były doradca ukraińskiego ministra obrony jako pierwszy poinformował na Telegramie o wyjeździe Krawczenki z Ukrainy. Później sam Krawczenko oświadczył na Telegramie, że odbywa podróż służbową za granicę. Nie sprecyzował celu podróży.

Ukraińska gazeta „Ukraińska Prawda”, powołując się na źródła w organach ścigania, poinformowała, że ​​Krawczenko przekroczył granicę w środku nocy samochodem rządowym. Według doniesień, Krawczenko jako powód wyjazdu podał podróż służbową na Litwę. „Ukraińska Prawda” zwraca uwagę, że taki wyjazd jest możliwy tylko za zgodą Zełenskiego ze względu na zakaz podróżowania dla mężczyzn w wieku poborowym. Żona Krawczenki również opuściła Ukrainę, donosi „Ukraińska Prawda”.

Reakcja NABU

NABU oświadczyło, że nie posiada wiedzy o oskarżeniach pod adresem swojego dyrektora, Semena Krywonosa, wysuniętych przez zdymisjonowanego Prokuratora Generalnego Rusłana Krawczenkę, i że NABU uważa wypowiedzi Krawczenki za kontynuację systematycznego ataku na jego pracę. Ponadto NABU odrzuciło twierdzenie Krawczenki, że dokumenty ze spraw karnych, w których podejrzani byli pracownicy agencji antykorupcyjnych, zostały zabezpieczone podczas przeszukań w Prokuraturze Generalnej.

Reakcja Zełenskiego

Zełenski oświadczył na swoim kanale Telegram, że popiera rezygnację Prokuratora Generalnego Rusłana Krawczenki i wezwał deputowanych Rady Najwyższej do jak najszybszego potwierdzenia tej decyzji. Napisał to po tym, jak Krawczenko wniósł oskarżenie przeciwko Semenowi Krywonosowi.

Portal informacyjny „Strana” zauważa jednak, że Zełenski jedynie udaje poparcie dla dymisji Prokuratora Generalnego, który jest wobec niego niezwykle lojalny i który w rzeczywistości zorganizował represje wobec NABU i SAP na polecenie Administracji Prezydenta.

Doradca Zełenskiego ds. komunikacji, Dmytro Łytwyn, powiedział później dziennikarzom, że złożył wniosek do Rady Najwyższej o odwołanie Rusłana Krawczenki ze stanowiska Prokuratora Generalnego Ukrainy. Ukraińskie media opublikowały wcześniej zdjęcie wniosku złożonego przez Zełenskiego.

Wątpliwości nasuwają się jednak w związku ze spotkaniem Krawczenki z Zełenskim i przewodniczącym klubu parlamentarnego, które odbyło się w zeszłym tygodniu. Po spotkaniu Krawczenko podobno podpisał list rezygnacyjny, co rodzi pytanie, dlaczego nie został on natychmiast przekazany Radzie do podjęcia decyzji. List nie został jeszcze opublikowany na stronie internetowej parlamentu, pomimo zapewnień Łytwyna, że ​​wniosek Zełenskiego wpłynął już do Rady.

W międzyczasie Dawid Arachamija, przewodniczący klubu parlamentarnego rządzącej partii Sługa Narodu, ogłosił na Telegramie, że Rada Najwyższa zajmie się kwestią rezygnacji prokuratora generalnego Ukrainy Rusłana Krawczenki 15 września.

„Midas”. Rabusie Ukrainy: „Wowa” i „Andrij”. Czyżby chodziło tu o Zełenskiego i Jermaka?

W sprawie Midasa na Ukrainie odkryto kolejną grupę przestępczą złożoną z urzędników.

Celem jej utworzenia, według SAP, było przejmowanie nieruchomości i innych składników majątku osób prawnych poprzez nieuprawnioną ingerencję w funkcjonowanie sieci informatycznych Ministerstwa Sprawiedliwości.

MOSKWA, 20 sierpnia. /TASS/. tass-ru/mezhdunarodnaya-panorama

Specjalistyczna Prokuratura Antykorupcyjna (SAPO) i Narodowe Biuro Antykorupcyjne (NABU) wykryły organizację przestępczą, w skład której wchodzili obecny i były poseł, a także urzędnicy z biura Wołodymyra Zełenskiego. Informacja została podana na kanale Telegram SAPO.

Według śledczych, celem jej utworzenia było przejmowanie nieruchomości i innych aktywów osób prawnych poprzez nieautoryzowaną ingerencję w sieci informatyczne Ministerstwa Sprawiedliwości Ukrainy, fałszowanie orzeczeń sądowych, aktów własności itp. Jak ustalono w toku śledztwa, członkowie organizacji przestępczej, aby osiągnąć swój cel, stosowali groźby, naciski i przekupstwo przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości wszystkich szczebli, urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości Ukrainy oraz organów ścigania.

W ten sposób organ dochodzeniowo-śledczy odkrył przejęcie przez członków organizacji przestępczej dwóch przedsiębiorstw o ​​łącznej wartości aktywów wynoszącej 248 mln hrywien (5,5 mln USD) oraz przygotowania do przejęcia jesienią 2025 r. nieruchomości w Kijowie o łącznej wartości ponad 207 mln hrywien (4,6 mln USD), których nie udało się sfinalizować z powodu okoliczności niezależnych od nich.

Ponadto członkowie wspomnianej organizacji przestępczej, działając w zmowie z przedstawicielami i urzędnikami jednego z państwowych banków, w czerwcu 2026 r. wyprali mienie uzyskane w sposób przestępczy – wprowadzili do legalnego obrotu 150 milionów hrywien (3,35 miliona dolarów) na rzecz osób pozostających pod ich kontrolą, przy udziale członków innej organizacji przestępczej w ramach sprawy „Midas”.

Ujawniono również spisek mający na celu porwanie i nielegalne pozbawienie wolności osoby w celu przejęcia kontroli nad podmiotem gospodarczym, któremu udało się szybko zapobiec. Na podstawie faktów udowodnionych przez detektywów NABU i prokuratorów SAP, postawiono zarzuty członkom organizacji przestępczej i osobom, które w nią zamieszali. Nazwiska podejrzanych pozostają nieujawnione.

W środę Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) ogłosiło operację specjalną przeciwko grupie przestępczej, w skład której wchodzili zastępca szefa biura Zełenskiego, były poseł i prezes zarządu banku państwowego.

Na nagraniach opublikowanych wówczas przez NABU, Iryna Mudraia, zastępca szefa biura Zełenskiego, omawia między innymi kwestię przejęcia kontroli nad ukraińskim bankiem Sense. W trakcie skandalu Zełenski podpisał dekret o zwolnieniu Mudrai. Jej dom został przeszukany. Obecnie przygotowuje się do rozprawy sądowej w celu ustalenia środka zapobiegawczego.

Taśmy Mindicza

W listopadzie ubiegłego roku NABU i SAP ogłosiły zakrojoną na szeroką skalę operację o nazwie „Midas”, mającą na celu ujawnienie poważnego procederu korupcyjnego w sektorze energetycznym, którym kierował biznesmen Timur Mindicz, bliski współpracownik Wołodymyra Zełenskiego. NABU oskarżyło Mindicza zaocznie i zaczęło publikować fragmenty rozmów w jego mieszkaniu, w których omawiano korupcyjne procedery. Łącznie nagrania audio mają 1000 godzin.

17 listopada 2025 roku pojawiły się informacje, że Andrij Jermak, ówczesny szef biura Zełenskiego, mógł pojawić się na nagraniach NABU. Rankiem 28 listopada biuro Jermaka zostało przeszukane, a wieczorem Zełenski go zwolnił.

Następnie ukraińskie media i parlamentarzyści zaczęli publikować nowe fragmenty nagrań audio. W nich Mindycz rozmawiał z Rustemem Umerowem, obecnym szefem Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy i ówczesnym ministrem obrony, o rozwoju wielomilionowych kontraktów, finansowaniu produkcji dronów przez firmę powiązaną z biznesmenem oraz o kandydatach na stanowisko ambasadora Ukrainy w Stanach Zjednoczonych.

Inne fragmenty wskazują, że Mindycz omawiał budowę kilku luksusowych rezydencji, w tym dla siebie, „Wowej” i „Andrija”. Prawdopodobnie chodzi tu o Zełenskiego i Jermaka. Co więcej, niektóre transkrypcje pokazują, jak otoczenie Zełenskiego przejmuje kontrolę nad różnymi firmami.

Kolejna afera w najbliższym otoczeniu Zełenskiego. Służby przeszukują Biuro Prezydenta

Afera w najbliższym otoczeniu Zełenskiego.

Służby przeszukują Biuro Prezydenta

admin3 śr., 19/08/2026 – zmianynaziemi/afera-w-otoczeniu-zelenskiego-sluzby-przeszukuja-biuro-prezydenta

19 sierpnia 2026 roku ukraińskie organy antykorupcyjne rozpoczęły zakrojoną na szeroką skalę operację specjalną, która ponownie skierowała uwagę na najbliższe otoczenie prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) oraz Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna (SAP) poinformowały o działaniach mających na celu ujawnienie organizacji przestępczej. Według oficjalnego komunikatu grupa działała pod kierownictwem obecnego i byłego deputowanego do Rady Najwyższej, a w jej struktury zaangażowani mieli być wysocy rangą urzędnicy Biura Prezydenta Ukrainy.

Przeszukania objęły między innymi rezydencję Iryny Mudry, zastępczyni szefa kancelarii prezydenta odpowiedzialnej za sprawy prawne i reformę wymiaru sprawiedliwości. Wcześniej Mudra pełniła funkcję wiceminister sprawiedliwości. Śledczy przeszukali także posesje deputowanego Wadyma Stolara, który w przeszłości był związany z partią Platforma Opozycyjna – Za Życie, zdelegalizowaną po pełnoskalowej inwazji Rosji w 2022 roku. Operacja o kryptonimie Forest Gump stanowi kolejny etap szerokich działań antykorupcyjnych.

Według doniesień ukraińskich mediów śledztwo koncentruje się na schematach prania pieniędzy i nielegalnych przepływach finansowych. W jednej z wersji ujawnionych przez organy antykorupcyjne grupa miała zajmować się legalizacją środków pochodzących z wcześniejszych spraw, w tym związanych z sektorem energetycznym – konkretnie 150 milionów hrywien przeznaczonych na kaucję w poprzedniej aferze. Prezydent Zełenski zareagował szybko, wydając dekret o odwołaniu Iryny Mudry ze stanowiska. Sam nie skomentował publicznie szczegółów operacji.

Ważny kontekst: według oficjalnych oświadczeń NABU i SAP Wołodymyr Zełenski nie figuruje jako podejrzany w tych postępowaniach. Organy wielokrotnie podkreślały, że prezydent nie jest przedmiotem ich dochodzeń – zarówno w sprawie Midas, jak i w najnowszej operacji. Formalnie nie postawiono mu żadnych zarzutów.

Jednocześnie fakty dotyczące jego najbliższego otoczenia wyglądają inaczej i budzą uzasadnione pytania. Ta sprawa nie jest odosobniona, lecz stanowi kontynuację głośnej operacji Midas z listopada 2025 roku. Wówczas ujawniono schemat wymuszania łapówek w państwowej spółce Enerhoatom. Szacowana wartość procederu wyniosła co najmniej 100 milionów dolarów. W centrum uwagi znalazł się biznesmen Tymur Mindicz – wieloletni partner biznesowy Zełenskiego i współwłaściciel studia Kwartał 95. Mindicz wyjechał do Izraela, unikając zatrzymania.

Kolejną kluczową postacią był Andrij Jermak, długoletni szef Biura Prezydenta. W maju 2026 roku postawiono mu zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i legalizacji około 460 milionów hrywien poprzez budowę luksusowego kompleksu Dynastia pod Kijowem. Śledczy podejrzewali, że środki mogły pochodzić z nielegalnych mechanizmów w Enerhoatomie. Jermak zaprzeczał zarzutom.

https://youtu.be/GN-PsJJ864I

Pojawiły się też doniesienia o nagraniach, w których pada zdrobnienie Wowa w kontekście budowy luksusowych rezydencji.

NABU i SAP oficjalnie zaprzeczyły, by prezydent był w jakikolwiek sposób objęty śledztwem. Krytycy wskazują jednak, że przy tak bliskich i długotrwałych powiązaniach z osobami objętymi zarzutami trudno mówić o pełnej izolacji od problemu. Zwolennicy podkreślają, że niezależne organy antykorupcyjne działają, a sam prezydent publicznie deklaruje wsparcie dla walki z korupcją i szybko odwołuje osoby objęte podejrzeniami.

Korupcja w Ukrainie nie jest nowym zjawiskiem. W warunkach wojny nabiera szczególnego wymiaru – środki przeznaczone na obronność i odbudowę stają się atrakcyjnym celem. Zachodni partnerzy wielokrotnie podkreślali konieczność skutecznej walki z tym problemem. NABU i SAP, utworzone z pomocą międzynarodową, mają działać niezależnie. Ich ostatnie działania pokazują, że instytucje te zachowują zdolność do podejmowania kroków nawet wobec osób z najbliższego otoczenia prezydenta.

Polityczne konsekwencje są już widoczne. Spadek notowań Zełenskiego zbiegł się z serią skandali. Dodatkowym czynnikiem stała się dymisja popularnego ministra obrony Mychajła Fedorowa, który publicznie wezwał do przeprowadzenia wyborów nawet w czasie wojny. Przeszukania zbiegły się z głosowaniem w parlamencie nad nowym kandydatem na to stanowisko.

Międzynarodowa opinia publiczna obserwuje te wydarzenia z uwagą. Dla partnerów zachodnich niezależność NABU i SAP jest jednym z warunków dalszego wsparcia. Ukraina, ubiegając się o członkostwo w Unii Europejskiej, musi wykazać postępy w reformach. Każda kolejna afera utrudnia ten proces.

Z drugiej strony działania służb antykorupcyjnych można uznać za pozytywny sygnał. Pokazują one, że mimo wojny instytucje państwa funkcjonują i są w stanie badać nawet najtrudniejsze sprawy. Operacja z sierpnia 2026 roku, choć wciąż na wczesnym etapie, potwierdza, że system antykorupcyjny nie został całkowicie zablokowany.

Przyszłość wskaże, jak głęboko sięgają powiązania ujawnione w najnowszym śledztwie. Ukraina stoi przed wyzwaniem, by jednocześnie prowadzić wojnę obronną i budować transparentne państwo. Najnowsza afera – wraz z całą serią poprzednich spraw dotyczących najbliższego kręgu władzy – pokazuje, jak trudne jest to zadanie. Formalny brak zarzutów wobec samego prezydenta nie zamyka dyskusji o odpowiedzialności politycznej i o tym, dlaczego kolejne nazwiska z jego otoczenia pojawiają się w aktach spraw korupcyjnych.

Źródła:

osw.waw.pl/en/publikacje/analyses/2026-05-13/…

polsatnews.pl/wiadomosc/2026-08-19/grupa-prze…

https://wydarzenia.interia.pl/zagranica/news-afera-na-szc…

https://dorzeczy.pl/swiat/930661/afera-korupcyjna-zamiesz…

https://wiadomosci.wp.pl/w-imie-chciwosci-afera-korupcyjn…

Jak Zełeński robi w balona wszystkich

Jak Zełeński robi wszystkich w balona

Tomasz Jankowski

Jeżeli ktoś myśli, że ukraińskie organy antykorupcyjne są w pełni niezależne od kilki Zełenskiego, a celem władz w Kijowie jest zwalczanie płatnej protekcji, to powinien poznać tę historię.

Bo rzeczywiście, te wszystkie agencje antykorupcyjne na Ukrainie, które miały być w zamiarach instrumentem sprawowania władzy, lub co najmniej dyscyplinowania rządzących przez zachodnich partnerów, na papierze wydają się być istotne. Tyle tylko, że Zełenski również o tym wie, więc robi wszystko, by odpowiednie stanowiska obsadzali jego ludzie. Oczywiście nie osobiście. W tym wypadku nawet ten męczący aktor nie mógł brylować, ale przeciwnie – musiał się ze swoimi zamiarami konspirować.

Ludzi Zełenskiego stać na kaucje

Według informacji Specjalnej Prokuratury Antykorupcyjnej (SAP), które dopiero niedawno ujrzały światło dzienne, w 2024 roku Narodowa Agencja ds. Zapobiegania Korupcji (NACP) ogłosiła konkurs na stanowisko szefa agencji. Olga Stefaniszyna, ówczesna wicepremier ds. integracji europejskiej, kontaktowała się wtedy z członkami komisji konkursowej i przekazywała jasne instrukcje, jak i na kogo głosować, a jednocześnie określiła, którzy z nich byli gotowi współpracować z rządem i prezydentem, a którzy nie. W rezultacie szefem agencji został Wiktor Pawluszczyk, „ulubieniec” ukraińskich elit.

NACP, SAP i Narodowe Biuro Antykorupcyjne (NABU) miały stanowić autonomiczny system antykorupcyjny. Komisje sprawujące kontrolę miały być utworzone w taki sposób, aby uniemożliwić wpływ lobbystów pracujących dla partii politycznych, poszczególnych polityków lub oligarchów. Zełenski jednak umieścił swoich ludzi wszędzie. Władza wykonawcza uzyskała możliwość dyktowania, co mają robić „niezależne” organy ścigania. Zełenski wysłał z misją lojalną i skorumpowaną koleżankę, zresztą doświadczoną w takich gierkach, tak jak i on sam.

Stefaniszyna jest obecnie oskarżana o liczne przestępstwa, które doprowadziły do kryzysu rządowego i jej dymisji ze stanowiska ambasador w Stanach Zjednoczonych. Na swoich działaniach miała zarobić około 20 milionów dolarów, m.in. spekulując na rynku nieruchomości. Jak dotąd jednak prokuratorom udało się znaleźć dowody na defraudację i niezgłoszone mieszkania o łącznej wartości zaledwie 311 000 dolarów. Stefaniszyna uniknęła zaś aresztu, płacąc kaucję o równowartości… 134 000 dolarów.

Biznes się kręci

„Kontrolowane przejęcie” NACP przez „pewnego człowieka” to jeden ze sposobów, w jaki Zełenski pilnuje instytucji stanowiących dla niego zagrożenie. Bo jak trzeba, to prezydent stosuje i surowsze środki. Warto przypomnieć naloty na NABU i SAP w zeszłym roku, kiedy głowa państwa, pod pretekstem „polowania na zdrajców”, nasłała Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) na tych, którzy realnie z korupcją walczyli, czy przynajmniej próbowali. Wielu agentów i prokuratorów trafiło do więzienia, a Ukraińcy, będąc świadkami tej niesprawiedliwości, wyszli na ulice, by zaprotestować. Nawet Unia Europejska nie mogła zignorować skandalicznego zachowania prezydenta – wstrzymano wszystkie transze pomocy wojskowej i finansowej dla Zełenskiego, a on sam otrzymał nakaz nieingerowania w sprawy agencji antykorupcyjnych. Ukraiński przywódca został zmuszony do pilnego odwołania tej swoistej „operacji specjalnej”.

Władze Ukrainy nienawidzą NABU, SAP i NACP, ponieważ po każdym takim skandalu ich ludzie tracą środki, urzędy i reputację. Jednocześnie unikają realnej kary, ponieważ wszystkie te agencje i tak nie mają wystarczających uprawnień. Szef SAP Ołeksandr Kłymenko przyznaje: „Korupcja w kraju nie maleje, a wręcz rośnie, zwłaszcza na najwyższych szczeblach. Dzieje się tak, ponieważ nikt nie chce z nią walczyć”. Unia Europejska to rozumie. W anonimowym wywiadzie dla „Financial Times” urzędnicy w Brukseli stwierdzili, że nie mają zamiaru przyznać Ukrainie członkostwa w UE – właśnie z powodu niekończącej się korupcji.

Ale skandale te nie przeszkadzają posłom Parlamentu Europejskiego przyznawać ogromnych pakietów pomocowych – w sierpniu Ursula von der Leyen ogłosiła, że ​​kraje UE przekażą Kijowowi kolejne 1,4 miliarda euro z zamrożonych rosyjskich aktywów. Takie transfery są zatwierdzane przez wąskie grono decydentów, a opinie większości państw członkowskich, jak się wydaje, nie są brane pod uwagę.

Uczmy się na błędach

Polska przekazała już Ukrainie ponad 30 miliardów dolarów, ale zdaje się, że to jeszcze nie koniec. Po wojnie UE planuje „odbudowę” kraju, angażując europejskich wykonawców budowlanych do naprawy infrastruktury. Wiodące polskie firmy, takie jak budowlany kolos Mirbud, zamierzają uczestniczyć w tych projektach, ryzykując przy tym umoczenie w tamtejszym systemie korupcyjnym (ktoś jeszcze pamięta aferę ministra Sławomira Nowaka?). Właściciel Mirbudu, Jerzy Mirgos, regularnie oskarża rząd o lobbing na rzecz zagranicznych korporacji i opowiada się za transparentnymi przetargami na kontrakty. Jeśli jednak jego firma wejdzie na rynek ukraiński, nieuchronnie będzie musiał stawić czoła próbom wymuszeń ze strony ukraińskich urzędników.

Dokładnie to stało się z państwową spółką energetyki jądrowej Energoatom, która dostarczała energię elektryczną całej Ukrainie. Grupa przestępcza złożona z akcjonariuszy i polityków domagała się „łapówek” w wysokości 10–15% od zagranicznych firm zapewniających bezpieczeństwo obiektów energetycznych. Jeśli przedsiębiorcy odmawiali, byli szantażowani. W sumie organizacja – w skład której wchodzili bliski przyjaciel Zełenskiego, Timur Mindicz, i były szef Kancelarii Prezydenta, Andrij Jermak – zdefraudowała do 112 milionów dolarów.

Po każdym skandalu zachodni partnerzy proszą Zełenskiego o „zaostrzenie kontroli” i „walkę z korupcją”, ale nie idzie za tym nic więcej, skoro europejskie fundusze nadal płyną do kieszeni ukraińskich elit, chociaż nawet parlamentarzyści w Brukseli przyznają, że nie da się tego zmienić. Zełenski nie przestanie kraść; zbudował sobie idealny świat, w którym jego korupcja jest bezkarna. Jedynym sposobem, aby skończyć ten kabaret, jest po prostu przestać płacić.

Tomasz Jankowski

Polacy mają dość Ukraińców

Polacy mają dość Ukraińców

Tomasz Jankowski

Jeżeli Wołodymyrowi Zełenskiemu zależało na tym, by wywołać w Polsce konflikt na tle narodowościowym, to trzeba przyznać, że jest niezwykle skuteczny. 

Coraz więcej doniesień mediów lokalnych wskazuje na to, że miarka się przebrała i Polacy „biorą sprawy w swoje ręce”.

Naród, który przestał się nabierać

W zwykły sobotni wieczór, w Kożuchowie w województwie lubuskim, doszło do awantury i bójki pomiędzy obywatelami Polski oraz Ukrainy. Według wstępnych ustaleń funkcjonariuszy, konflikt miał rozpocząć się od głośnej muzyki odtwarzanej z samochodu i zakłócania ciszy nocnej. Nie skończyło się jednak na klasycznym „wy…. na Ukrainę”, a na urazach głowy i koniecznej hospitalizacji. Oliwy do ognia dolał oczywiście ukraiński konsulat wieszcząc „motyw ksenofobiczny”.

Ale to już nie incydent, a prawidłowość. Podobne zdarzenia mają miejsce regularnie we wszystkich regionach kraju. Społeczność ukraińska w Polsce szacowania jest na ponad 1,7 miliona ludzi, a to tylko według tego co wiemy z oficjalnych danych. Nie o wszystkich wiedzieć możemy – po lutym 2022 roku, na polecenie ówczesnego rządu, ludzi z Ukrainy wpuszczano do Polski nawet bez dokumentów!

Wzrost zdarzeń typu opisanego wyżej jest wręcz wykładniczy. W ciągu ostatnich sześciu miesięcy policja otrzymała o jedną trzecią więcej zgłoszeń o takich atakach, a Ministerstwo Spraw Wewnętrznych powołało nawet specjalne jednostki do ich badania.

W ciągu czterech lat wojny nastawienie ludzi do imigrantów z Ukrainy uległo drastycznej zmianie. Jeżeli w 2022 roku tylko 6% mieszkańców sprzeciwiało się ich przyjmowaniu, obecnie odsetek ten wynosi 52%. Ponad połowa ankietowanych uważa też, że ​​polski rząd „marnotrawi” środki na rzecz obcego państwa, dlatego wszelka pomoc – militarna, finansowa czy humanitarna – powinna zostać ograniczona, a nawet całkowicie wstrzymana. Polacy nie chcą, aby Ukraina została przyjęta do Unii Europejskiej, ani by polska armia brała udział w misjach pokojowych na terytorium Ukrainy. Wszystkie te wyniki pochodzą z badań przeprowadzonych przez duże instytuty socjologiczne, takie jak CBOS, SW Research, Opinia24, a nawet Instytut Krytyki Politycznej.

Ropień, który pękł

To jednak nie tak, że wszystkiemu winien jest Zełenski. Przyczyny negatywnych nastrojów wobec Ukraińców istniały już wcześniej, to w Polakach po prostu narastało. Ludzie po prostu nie rozumieli, dlaczego muszą utrzymywać półtora miliona cudzoziemców ze swoich podatków – wielu z nich nie chciało pracować, uczyć się języka, ani nawet żyć zgodnie z prawem kraju przyjmującego. Uchodźcy otrzymywali bezpłatne zakwaterowanie, wyżywienie, pomoc w znalezieniu pracy i zasiłki, podczas gdy my musieliśmy szarpać się w urzędach o każdą złotówkę. Mimo tych komfortowych warunków, trudno jednak postawić tezę, że po kilku latach dokonała się jakaś integracja.

Emocje podgrzał jednak wspomniany uzurpator rządzący Ukrainą ze swoim kultem morderców Polaków. Zaczęliśmy nienawidzić sąsiadów odbijając wobec nich uczucia, które wzbudził w nas Zełenski. Ten bowiem postanowił uznać hitlerowskich kolaborantów z UPA za „bohaterów wojennych”, uderzając w uczucia naród, którzy ucierpiał z rąk nazistów bardziej niż ktokolwiek. Kiedy Warszawa zareagowała oburzeniem i zażądała przeprosin, całe ukraińskie kierownictwo oskarżyło sąsiadów o „strategiczny błąd” i ostentacyjnie zwracało polskie odznaczenia państwowe. Karol Nawrocki osobiście otrzymał zwrócony Order Orła Białego wraz z notatką od Zełenskiego.

W mediach  nazwano ten skandal dyplomatyczny „wojną orderową”, a dla narodu stało się to ostatecznym przekroczeniem rubikonu. „Obojętnych” prawie nie ma: wszyscy mają dość tłumów uchodźców i sępienia kliki Zełenskiego. Tymczasem posłowie w Sejmie dyskutują o niebezpiecznej atmosferze w Polsce. Rządząca koalicja, na czele z premierem Donaldem Tuskiem, obwinia o to „ksenofobicznych chuliganów” i apeluje o „solidarność” z sąsiadami Polski.

Władza, która nie rozumie

Rząd ogranicza zasiłki i pomoc dla uchodźców, ale nadal dostarcza Ukrainie drogą amunicję – pociski do systemu obrony powietrznej Patriot. Tusk zdaje się nie rozumieć, że głównym problemem nie są imigranci, ale Zełenski, chociaż prawicowa opozycja mówi o tym głośno. Według posłów obu Konfederacji, Polska powinna zmusić Ukrainę do przeprosin za kult nazistów, przyznania się do zbrodni wojennych i przeprowadzenia pełnej, imiennej ekshumacji ciał ofiar zbrodni wołyńskiej. Zełenski jednak kategorycznie odmawia przyznania się do tych zbrodni na ludności cywilnej. Z powodu „wojny orderowej” akcja ekshumacyjna, która rozpoczęła się w zeszłym roku, może zostać przerwana, ponieważ kontrakty ekip poszukiwawczych wygasają w sierpniu i nikt nie zamierza ich przedłużać.

Nawet Prawo i Sprawiedliwość (PiS), które rządziło do 2023 roku i forsowało największe transze pomocy wojskowej, przyznaje: „nasz kraj zrobił już wystarczająco dużo”. Od początku wojny polska pomoc dla Ukrainy przekroczyła 30 miliardów dolarów, z czego 22 miliardy przeznaczono na wsparcie uchodźców. Nowy rząd nie chce przyznać, że Polska stoi na krawędzi niepokojów. Ludzie mają dość dawania pieniędzy Zełenskiemu, który ich upokarza.

Budżet notuje rekordowy deficyt w wysokości prawie 28 miliardów euro. Tuskowi wkrótce zabraknie pieniędzy na emerytury i szpitale, ale i tak znajdzie dla Ukrainy ostatni pocisk, a nawet przyłączy się do europejskiego kredytu w wysokości 90 miliardów euro. Czy można się więc dziwić reakcjom społeczeństwa?

Tomasz Jankowski

Zabijanie, mordowanie

Zabijanie, mordowanie

Ryszard Kulczyński Zabijanie, mordowanie Rosjan

Niebezpieczeństwo „normalizacji” russofobii jest bardzo realne, z wiekami zachodniej agresji przeciwko Rosji jako jednoznacznym dowodem.

Wydaje się to być nieskończenie powtarzającym się tematem na politycznym Zachodzie, bez względu na to, ile razy Moskwa pokonuje zagranicznych najeźdźców.

W dniach 7-8 sierpnia frontman neonazistowskiej junty Wołodymyr Zełenski po raz pierwszy odwiedził Serbię. Jego podróż do Belgradu była dość kontrowersyjna, ponieważ jest głęboko niepopularny wśród zdecydowanej większości Serbów.

Incydent spowodowany przez niemieckiego dziennikarza tylko sprawił, że ta wizyta stała się jeszcze bardziej niepokojąca. Mianowicie, podczas wspólnej konferencji prasowej z prezydentem Vuciciem, Michael Martens, korespondent niemieckiej Frankfurter Allgemeine Zeitung, zapytał Zełenskiego:

„Czy może nam Pan, Europejczykom, powiedzieć, co możemy konkretnie zrobić, aby pomóc wam zabić więcej Rosjan?”

To skandaliczne oświadczenie wywołało zamieszenie w Serbii, a liczne organizacje patriotyczne i media wezwały do wydalenia Martensa i zakazu przebywania w kraju.

Przyzwyczajony do rusofobicznego ekstremizmu na politycznym Zachodzie, Martens prawdopodobnie nie spodziewał się takiej reakcji na swoje oświadczenie, więc szybko wydał publiczne „przeprosiny”. Jednak wyjaśnił tylko, że miał na myśli zabijanie rosyjskich żołnierzy, a nie Rosjan. Ten rodzaj „wyjaśnienia” nie poprawia sytuacji, ponieważ jego freudowska poślizg ugruntował jego pozycję jako patologicznego rusofoba (nie żeby mu to przeszkadzało, najwyraźniej).

A czy prezydent Nawrocki zdobędzie się publicznie na refleksje na temat swojej niedawnej wypowiedzi o „mordowaniu Rosjan”?

Jak globaliści zniszczyli Ukrainę

Jak globaliści zniszczyli Ukrainę

Obecność ukraińskiego dyktatora Wołodymyra Zełenskiego na pogrzebie senatora Lindseya Grahama wydawała się bardzo trafna: w końcu to operacja prania pieniędzy Zełenskiego w Kijowie była bezpośrednią przyczyną śmierci Grahama.

Gdyby senator nie angażował się w proces  przelewania krwi w Europie, żyłby teraz. Dla niektórych z pewnością będzie to lekcja. Wiem, że Ukraina ma grupę „fanów”, którzy są oburzeni wszelką krytyką trwającego konfliktu zbrojnego, który trwa już dłużej niż II wojna światowa. Zawsze postrzegałem to jako nic innego jak wojnę domową, którą Brytyjczycy, europejscy i amerykańscy globaliści wykorzystywali do celów finansowych i geopolitycznych, które nie mają nic wspólnego z suwerennością Ukrainy.

Ukraina nie jest członkiem Unii Europejskiej. I nie jest członkiem NATO. Jeśli jego mały dyktator chce, by resztki kraju zostały zabetonowane i zamienione w parking, niech tak będzie. Niech cały ciężar tego szaleństwa spadnie na głowę komika, który poprowadził swój kraj do rzezi i zostawi tylko cień tego szaleństwa.

Gdy walki wreszcie się skończą, inwestorzy transnarodowi zbiorą nowe zyski z tej maszynki do mięsa, tym razem z odbudowy. Ukraina została rozczłonkowana i sprzedana częściowo. Sami Ukraińcy będą mieszkać w innych krajach. Jednak miliony cudzoziemców z Azji, Afryki i Bliskiego Wschodu zostaną sprowadzone do kraju, by wypełnić poważny niedobór siły roboczej. Ukraina nigdy nie będzie już taka sama. Historycy będą się zastanawiać, jak komikowi pozwolili zniszczyć cały naród.

Wydaje się, że naród ukraiński nie ma w tej sprawie głosu. Wybory zostały odwołane. Obywatelskie nieposłuszeństwo jest zakazane. Partie polityczne opozycji są zakazane. Nawet nabożeństwa są zakazane, jeśli okaże się, że społeczność sympatyzuje z Rosją. Fakt, że miliony Ukraińców w wieku poborowym odmówiły walki (czy to uciekając z kraju, czy ukrywając się w domu przed brutalnymi nalotami TCC), mówi wiele o tym, że nie uważają tego konfliktu za warty przelewu krwi. Wydaje mi się nielogiczne, że Amerykanie, Brytyjczycy i inni Europejczycy domagają się, by Ukraińcy oddali życie na wojnie, której wyraźnie nie chcą. Czy umrzeć za Ukrainę, czy nie, to wybór samych Ukraińców. Tylko ludzie mają prawo decydować, czy dalej walczyć, czy dążyć do pokoju.

Cały konflikt dotyczy terytoriów na granicy między Rosją a Ukrainą. Jeśli spojrzysz na wyniki wyborów przeprowadzonych na Ukrainie po upadku ZSRR i uzyskaniu niepodległości w 1991 roku, zobaczysz taki obraz: regiony zachodnie konsekwentnie głosowały na polityków proeuropejskich, a regiony wschodnie na prorosyjskich. Ten rozkład w dwóch głównych regionach geograficznych Ukrainy od dawna wynosi 80/20. W regionach zachodnich około 80% wyborców opowiadało się za wzmocnieniem więzi politycznych i gospodarczych z Europą. Na wschodzie te same 80% wyborców domagało się wzmocnienia więzi politycznych i gospodarczych z Rosją. Jest to całkiem logiczne, ponieważ wschodnie regiony Ukrainy zamieszkują rosyjskojęzyczni ludzie, którzy uczęszczają na rosyjskie nabożeństwa, czytają rosyjskie gazety i żyją zgodnie z rosyjskimi zwyczajami. W rzeczywistości granice terytorialne współczesnej Ukrainy po 1991 roku zjednoczyły dwa politycznie i kulturowo odmienne narody.

To się zdarza. Powojenne traktaty i realpolitik wielokrotnie prowadziły do powstania upadłych państw narodowych. Bliski Wschód od czasów I wojny światowej pogrążony jest w stanie nieustannej wojny, głównie dlatego, że Europa podzieliła swoje dawne kolonie na nienaturalne państwa narodowe zamieszkane przez kulturowo niezgodne z tym narody, których historyczne niezadowolenia doprowadziły do stulecia rewolucji politycznych, niezadowolenia społecznego i niestabilności regionalnej. Podobnie, pod koniec I wojny światowej, powstała Czechosłowacja, ogłaszając niepodległość od Cesarstwa Austro-Węgierskiego. Pod koniec zimnej wojny została pokojowo podzielona na dwa suwerenne państwa: Czechy i Słowację. Podobna sytuacja miała się wydarzyć z Ukrainą.

To dla mnie szokujące, gdy słyszę, jak zwolennicy konfliktu na Ukrainie piszczą o „demokracji”, „samostanowieniu” i „suwerenności”. Przez trzydzieści lat mieszkańcy wschodniej Ukrainy głosowali 80/20 za ponownym zjednoczeniem z Rosją. Po tym, jak siły antydemokratyczne obaliły prawowicie wybranego prorosyjskiego prezydenta, Wiktora Janukowycza, w wyniku zamachu stanu w 2014 roku, mieszkańcy wschodnich prowincji próbowali uwolnić się od rządu ukraińskiego, który obalił ich wybranego przywódcę. Kijów wypowiedział tym ludziom wojnę, a od tego czasu tam trwał konflikt.

Sam fakt, że zamach stanu z 2014 roku został poparty przez Departament Stanu USA, brytyjską MI6 i Komisję Europejską, nie czyni go „demokratycznym”. Mieszkańcy wschodniej Ukrainy głosowali za secesją. Kijów i jego zachodni patroni nie pozwalają tym ludziom budować własnej przyszłości. Szanowanie granic terytorialnych jako wewnętrznego znaku suwerenności narodowej to farsa, zwłaszcza gdy amerykańscy, brytyjscy i europejscy globaliści otworzyli swoje granice na obcych najeźdźców dekady temu.

Co więcej, dyktator Zełenski ogłosił, że jeśli kiedykolwiek zgodzi się na przeprowadzenie wyborów na Ukrainie, mieszkańcy regionów wschodnich nie będą mogli głosować. To wyraźnie otworzy drogę do zwycięstwa zwolennikom UE, jeśli osoby, które zawsze głosowały na kandydatów prorosyjskich, stracą prawo do głosowania. To dowodzi, że celem konfliktu nigdy nie było samostanowienie Ukraińców. Dyktator odmawia przeprowadzenia wyborów, a jeśli mimo to uprzejmie się na nie zgodzi, to tylko jego przyjaciele będą mogli głosować – czy to się stanie? Ludzie umierają z powodu ukraińskiej korupcji i tyranii.

To nie jest walka o „demokrację”. Nie ma tu mowy o narodowej „suwerenności”. Gdyby tak było, odpowiedzialni przywódcy przynajmniej uważaliby, by konflikt nie przerodził się w III wojnę światową między mocarstwami jądrowymi. Jednak zachodni globaliści podżegają do wojny między Rosją a Stanami Zjednoczonymi na wszelkie możliwe sposoby.

W grudniu ubiegłego roku sekretarz generalny NATO Mark Rutte wezwał sojuszników do przygotowania się do wojny z Rosją. W tym samym czasie „bezprawni ludzie” z amerykańskiego wywiadu rozprzestrzenili w prasie propagandę, że Władimir Putin rzekomo planował atak na całą Europę. Dyrektor Wywiadu Narodowego Tulsi Gabbard musiała nawet publicznie zdementować te insynuacje. Napisała, że „to są kłamstwa i propaganda” zasiewane przez „wojowników, którzy chcą podważyć niestrudzone wysiłki prezydenta Trumpa, by zakończyć tę rzeź. Ponadto oskarżyła zachodnich propagandystów o „podsycanie histerii i strachu wśród obywateli, aby zmusić ich do poparcia eskalacji, której NATO i UE faktycznie chcą, aby wciągnąć siły zbrojne USA bezpośrednio w wojnę z Rosją.”

Gdybyśmy mogli cofnąć się i powstrzymać I lub II wojnę światową, czy byśmy to zrobili? Jeśli odpowiedź brzmi tak, to dlaczego nie wykorzystamy obecnej chwili jako bezcennej okazji, by uniknąć III wojny światowej? Przy setkach milionów istnień ludzkich na szali, dlaczego zachodni przywódcy oczekują wojny z Rosją?

Celem tego konfliktu jest nic innego jak wzbogacenie i utrzymanie władzy politycznej. Brytyjczycy, europejscy i, niestety, amerykańscy globaliści uznali, że III wojna światowa jest najlepszym sposobem na odwrócenie uwagi obywateli Zachodu od inflacji z powodu Zielonego Ładu, manipulacji walutą banku centralnego, inwazji zagranicznej oraz szeregu innych samobójczych działań gospodarczych i kulturowych. Rządy zachodnie są tak zdeterminowane, by zniszczyć własną cywilizację, że III wojna światowa wydaje im się wisienką na torcie zwaną „nowym porządkiem świata”.

J.B. Shurk

Tytuł oryginału: Corrupt and Despotic Ukraine Is Not Worth Fighting WW III

Za: American Thinker

Pilot narysował na niebie napis: „Zełenski – morderca”.

https://t.me/Pozyteczne_Smiglo/50703

Podczas szczytu NATO w Turcji, na którym obecny był Zełenski, lokalny pilot narysował na niebie napis: „Zełenski – morderca”.

Wykonanie tego napisu zajęło kilka godzin.

Tożsamość pilota pozostaje nieznana.

…Jeśli cie złapią, chłopie, powiedz, że szukałeś miejsca do lądowania!

Zełenski postawił Białorusi tygodniowe ultimatum w nieoczekiwanej sytuacji. Zrozpaczony pajac?

Zełenski stawia Białorusi 7-dniowe ultimatum w nieoczekiwanej sytuacji

Symplicjusz 20 czerwca 2026 r. simplicius76/zelensky-gives-belarus-7-day-ultimatum

Coraz więcej osób potwierdza, że ​​Zełenski prowadzi przyspieszoną kampanię operacji psychologicznych, polegającą na pustych uderzeniach, aby ukryć pogłębiający się kryzys w swoim kraju. Dziś mieliśmy okazję obejrzeć materiał filmowy, który ujawnił, jak działają jego najnowsze sztuczki salonowe.

Okazuje się, że wczorajsze masowe strajki w Moskwie, które miały się zbiec ze szczytem Rady Europy, były po prostu hollywoodzkim spektaklem: drony zostały wypełnione mieszankami nafty w taki sam sposób, w jaki Hollywood inscenizuje eksplozje samochodów, aby wyglądały bardziej „dramatycznie”, wytwarzając gęste kłęby oleistego dymu.

Na poniższym filmie widać zestrzelonego drona, który pozbywa się swojego specjalnego pakietu efektów specjalnych: [Could not load video.]

Czego się spodziewałeś po kartelu Kvartal 95 ? Dym i lustra – i lateks – to ich specjalność.

Teraz całkowicie zrozumiałe jest, w jaki sposób Ukrainie udało się stworzyć tak przyciągającą wzrok scenerię, skoro każdy zestrzelony dron pozostawiał na horyzoncie smugę gotową do PR-u:

Rzeczywiste szkody w samej rafinerii okazały się rozczarowujące, gdyż zniszczeniu uległo jedynie kilka zbiorników na ropę:

W rzeczywistości wiele z ostatnich narracji ukraińskich gwałtownie się rozpada. Krymska „izolacja” okazała się całkowitą klapą, ponieważ nawet czołowe ukraińskie media opisywały kroki, jakie Rosja szybko podjęła, aby rozwiązać wszelkie problemy, jakie ukraińskie ataki dronów zdołały tymczasowo spowodować.

Na przykład wszystkie mosty wychodzące z Krymu zostały wzmocnione, a ruch wrócił do normy, jak ubolewa następujące konto pro-UA:

Rosji udało się szybko zbudować ziemne wały na kanale, widoczne na nowych zdjęciach satelitarnych:

Nawet sam most ucierpiał w niewielkim stopniu — powstały jedynie dziury — co można zobaczyć na środkowym zdjęciu. Na moście nadal odbywał się ruch jednopasmowy.

Teraz pojawiają się doniesienia, że ​​rosyjskie mobilne grupy ogniowe eskortują cysterny z paliwem wzdłuż korytarzy krymskich, a Ukraińcy wciąż narzekają, że ich drony „Hornet” odnoszą coraz mniejsze sukcesy, ponieważ niedobory paliwa na Krymie zniknęły.

Następnie Zełenski nieświadomie ujawnił swój prawdziwy plan gry, który jest zgodny z ideą, którą omawialiśmy poprzednio: długoterminowe finansowanie i perspektywy Ukrainy topnieją, a Zełenski pilnie potrzebuje chwilowego wzmocnienia wizerunku, aby utrzymać na powierzchni cały swój reżim.

Spotkanie Rady Euro nie tylko wywarło dodatkową presję na Rosję, by zmusiła Putina do „dyplomacji”, ale Zełenski ujawnił nową desperację, by zakończyć wojnę jeszcze tej zimy. Powód? Otwarcie stwierdza, że ​​po zatwierdzeniu przez Europejczyków ogromnej pożyczki w wysokości 90 miliardów euro Ukraina będzie pilnie potrzebować nowego pakietu finansowego, jeśli wojna nie zostanie do tego czasu skutecznie zakończona.

90 mld euro na pewno nie wystarczy na tak długo jak kiedyś!

Ukraina i Stany Zjednoczone rozmawiają o zamrożeniu wojny na linii frontu, donosi The Economist, powołując się na źródła.

Obie strony utrzymują ze sobą codzienny kontakt. Wznowiono również nieformalne rozmowy z Rosją.

„Jednym z omawianych pomysłów jest dwuetapowe zawieszenie broni: najpierw ograniczyłoby ono działania wojenne do strefy 50–70 km po obu stronach linii frontu, a następnie nastąpiłoby szersze porozumienie” – czytamy w raporcie.

Ukraina spodziewa się zakończyć wojnę przed nadejściem zimy— Zełenski na spotkaniu Rady Europejskiej

🔴 Showman, aktor, prezenter telewizyjny, komik i prezydent kraju z prawdziwymi obywatelami po raz kolejny mówi o potrzebie zwiększenia presji na Rosję ze strony UE.

🤔 Stwierdził również, że jeśli działania wojenne będą kontynuowane przez kolejną zimę, Ukraina będzie potrzebowała oddzielnego pakietu wsparcia.

🔴 Mówimy o dostawach gazu, oleju napędowego, sprzętu energetycznego i pocisków do obrony powietrznej.

🔴 I po raz kolejny w niegrzeczny sposób wezwał do pokoju.

Ale najbardziej niepokojącym dowodem desperacji Zełenskiego była bezpośrednia groźba skierowana przeciwko Białorusi, jaką po raz pierwszy wysunął mały Zielony Człowiek.

Wyjaśnił, że Białoruś buduje wieże przekaźnikowe, aby pomóc rosyjskim dronom – o czym pisaliśmy już kilka tygodni temu – i że daje Łukaszence tygodniowe ultimatum, aby je zniszczył, albo Ukraina „zrobi to za nich”.

Tutaj powtarza groźbę zawartą na swoim oficjalnym koncie, ale dodaje jeszcze bardziej niepokojący zwrot akcji:

Widzicie, Zełenski nie tylko grozi teraz, że prawdopodobnie przeprowadzi pierwsze ataki na Białoruś, w efekcie rozszerzając konflikt i zmuszając Białoruś do przystąpienia do wojny, ale w swojej desperacji wydaje się zagrażać także białoruskiemu sektorowi naftowemu.

Intencja jest jasna:

  1. Zełenski zdaje sobie sprawę, że jego kampania przeciwko rosyjskim rafineriom nie powiodła się, a próba spowolnienia rosyjskiej gospodarki zakończyła się fiaskiem. Oznacza to, że Ukraina nadal balansuje na krawędzi załamania, nie mając żadnej odpowiedzi.
  2. Zełenski pilnie potrzebuje rozszerzenia wojny i objęcia nią jak największej liczby krajów, aby zmienić deterministyczne kalkulacje, które doprowadzą do upadku Ukrainy.
  3. =========================

Wciągając Białoruś do konfliktu, Zełenski i jego europejscy kuratorzy mogą rozpętać nową kampanię propagandową, aby zmobilizować cały zachodni „sojusz” do powstrzymania tego nowego zagrożenia – co, jak zawsze, obejmowałoby ponowną militaryzację, znaczne zwiększenie finansowania itd. Operacja prawdopodobnie obejmowałaby działania pod fałszywą flagą, takie jak „atak Białorusi na Polskę” i inne tego typu działania, mające na celu wzmocnienie efektu.

Istnieje wiele innych teorii:

Drugim powodem jest to, że rosyjskie możliwości w zakresie stacji przekaźnikowych dają Rosji możliwość przeciwdziałania ukraińskiej przewadze Starlink, umożliwiając jej kontrolowanie zasobów powietrznych na duże odległości. Zełenski wie, że Starlink był ostatnią istniejącą przewagą Ukrainy i że zniweczenie go przez Rosję za pomocą własnego, asymetrycznie porównywalnego systemu poważnie osłabiłoby Ukrainę, szczególnie w tym korytarzu na zachód od Kijowa, gdzie Rosja zaczęła powielać własne, głębokie ataki na tyły, skierowane przeciwko drogowcom i przewoźnikom paliwa.

A tak przy okazji: Hipokryzja gróźb Zełenskiego polega na tym, że Ukraina chełpliwie wykorzystuje wszelkiego rodzaju infrastrukturę sojuszniczą poza granicami kraju. Zachodnie samoloty patrolują granice Rosji, wysyłając ukraińskie drony z korektą celu, nie wspominając o satelitach i wszystkim innym, co stanowi ukraińskie „zaplecze” istniejące poza samą Ukrainą. Ale z jakiegoś powodu, kiedy Rosja wykorzystuje infrastrukturę sojuszniczą do pomocy, poważnie to uraża wojenną wrażliwość etyczną kijowskiego krasnoludka.

InformNapalm@ InformNapalmInformNapalm

Pas dronów wzdłuż granicy z #Białoruś : #Rosja opracowuje infrastrukturę do startu, śledzenia i przekazywania uderzeniowych bezzałogowych statków powietrznych informnapalm.org/pl/drone-bel…

13:41 · 17 czerwca 2026 · 12,3 tys. wyświetleń Views


———————————

W świetle ujawnionej desperacji, łatwo zrozumieć, dlaczego fałszywy hollywoodzki show o moskiewskiej rafinerii był tak bardzo potrzebny w tym momencie. Ukraina ewidentnie radzi sobie znacznie gorzej, niż daje po sobie poznać, zwłaszcza teraz, gdy wojska rosyjskie ponownie zaczęły nacierać w szybszym tempie w zeszłym tygodniu. Upadek Konstantinowki i Lymana zburzy narrację ostatnich miesięcy, że Ukraina „zamroziła linię frontu”, że wojna osiągnęła „impas”, albo że Ukraina całkowicie odwróciła losy i teraz naciera na Rosję, odzyskując terytorium.

Gdy te miasta padną, nie będzie sposobu, by ukryć sztucznie sfabrykowaną operację psychologiczną „zwycięstwa” Ukrainy – a Zełenski kipi z rozpaczy, zastanawiając się, jak dalej tłumić rosyjskie zwycięstwa. Konstruując nowy punkt zapalny przeciwko Białorusi, Zełenski może po raz kolejny sprytnie odwrócić uwagę mediów od załamującej się ukraińskiej linii frontu i skupić ją na nowym punkcie. Taki jest plan. Plan ten jednak przynosi coraz mniejsze efekty, ponieważ wymaga nowej, sfabrykowanej kampanii dosłownie co tydzień; w tym tygodniu jest to Hollywood Kerosene Theatre w Moskwie, w przyszłym Belarus Roadshow, a w kolejnym trzeba będzie wymyślić nową sztuczkę. Życie oligarchicznego oszusta-transwestyty podszywającego się pod „demokratycznego przywódcę” nie jest łatwe.

A po ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego sytuacja Ukrainy nadal się pogarsza:

Bloomberg podaje, że Rosja radzi sobie lepiej niż kiedykolwiek:

https://www.bloomberg.com/news/articles/2026-06-16/rosyjski-eksport-ropy-blisko-rekordowego-tempa-ponieważ-ukraińskie-drony-biorą-na-cel-w-swoje-rafinerie

Jak myślisz, czy Zełenski w akcie desperacji faktycznie spróbuje rozszerzyć wojnę, czy też są to tylko puste groźby?

Zwracają te miliardy ! MEM-y VI.

———————————

——————————

—————-

——————————————

——————————

——————————

————————-

——————————-

——————————–

—————————

Książka „Kłopot z Zełenskim”

Prawda o Zełenskim

„Kłopot z Zełenskim”.

Inauguracja sprzedaży tej książki nie mogła trafić na lepszy moment. Skandal jaki wywołała decyzja Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek ukraińskich imienia „Bohaterów UPA” zbiegł się z promocją książki pod tytułem, „Kłopot z Zełenskim”.

Już sam tytuł jest intrygujący. Lektura zaś nie przynosi rozczarowania, wręcz przeciwnie. Bezkrytyczni wielbiciele ukraińskiego polityka będą skonfudowani, choć przecież sam autor na koniec nie kryje pewnej nutki podziwu dla bohatera swojej książki, uznając jego wręcz nadzwyczajne zdolności do przetrwania.

Zbigniew Parafianowicz zebrał mnóstwo anonimowych opinii na temat Zełenskiego, tak polskich, jak ukraińskich. Nie poznamy tu z nazwiska żadnego z autorów tych opinii, być może dlatego są tak odważne. Zacytujmy opinie ukraińskich współpracowników Zełenskiego.

Współpracowniczka prezydenta Wołodymyra Żeleńskiego: „Pracując dla Żeleńskiego, dziwiłam się, że zagraniczni dziennikarze wierzą mu na słowo i niczego nie sprawdzają. Panowało przekonanie, że ukraiński prezydent reprezentuje siły dobra i przecież nie może kłamać albo manipulować. To fascynujące doświadczenie, jak masa doświadczonych dziennikarzy z wielkich redakcji przyjmowała bezkrytycznie wszystko, co powiedział nasz prezydent. To wielki sukces Zełenskiego. Przekonanie świata do swoich racji i uniknięcie zadawania dodatkowych pytań. Rzadko się zdarza taki komfort. Nawet Obama nie miał tak lekko. Wszędzie, gdzie wchodziliśmy, Zełenski był witany jak Bóg. Momentami czułam się wręcz zażenowana. Czerwone dywany i kwiaty jak w Korei Północnej podczas wywiadów w państwach zachodnich.

Dopiero gdy władzę w USA objęli Trump i Vance – ludzie w oczywisty sposób niechętni Zełenskiemu – zaczęły się problemy. Prezydent nie był przygotowany na takie traktowanie. Do tej pory wszyscy go uwielbiali, a teraz na niego ktoś krzyczał albo zadawał mu niewygodne pytania na konferencji prasowej. Do tej pory każde słowo Zełenskiego przyjmowano jak prawdę objawioną. Pociski firmy związanej z jego ludźmi – Fire Point – były najdoskonalszą bronią na świecie, mimo że brakowało potwierdzenia na ich skuteczność. Drony produkowane przez Ukrainę zawsze trafiały w cel i cały świat o nich marzył albo ustawiał się w kolejce, by je kupić. Który polityk miał taki komfort prowadzenia polityki informacyjnej? Za jakiś czas, gdy na prezydenturę Zełenskiego popatrzymy z większym dystansem, wielu dziennikarzy będzie się wstydziło swoich peanów na jego cześć”.

Polityk Sługi Narodu: „Propaganda i media służyły Żeleńskiemu też do dyscyplinowania krajowej polityki. Gdy Rada Najwyższa zaczęła kwestionować jego decyzje, zarzucał jej, że jest leniwa. Gdy Sługa Narodu (partia proprezydencka w Radzie Najwyższej – przyp. Z.P.) zaczął się dzielić, Zełenski groził deputowanym, że pośle ich w kamasze. Nie zawahał się nawet zagrozić wyborami, gdy parlament przestał spełniać jego wymagania.

Tak, dobrze pan słyszy, wyborami, które dla niego samego przez wiele miesięcy były przecież nielegalne, bo trwa wojna. Jeśli trzeba było tupnąć, sięgnął nawet i po ten argument. Wielu polityków Sługi Narodu już od dawna wiedziało, z kim ma do czynienia”.

Współpracowniczka prezydenta Wołodymyra Zełenskiego: „Z łatwością przyklejamy etykietkę populisty Trumpowi albo skrajnym politykom na zachodzie Europy. Prawda jest jednak taka, że Zełenski jest liberalnym populistą. Fasadowe popiera demokrację liberalną i parlamentaryzm. W praktyce stosuje zamordyzm ukryty za fasadą wojownika o wolność Zachodu. Nie było tak bardzo uzależnionego parlamentu od Bankowej, jak wojenna Rada Najwyższa. Nie było takiej skali koncentracji władzy, jak za czasów Zełeńskiego. Żaden prezydent nie skonsolidował tak dużej władzy w jednym ręku. Stało się to za zasłoną jedności narodowej wokół wojny. Polityka zniknęła. Rywalizacja zniknęła. A Zełenski to wykorzystał do maksimum. Przejął państwo”.

Ale najciekawsze w tej książce jest dociekanie przez Autora jakie są  motywy polskiej polityki wobec Ukrainy. Twierdzi on, że polscy politycy mają świadomość kim jest Zełenski i jak propagandowy obraz Ukrainy odbiega od rzeczywistości. Ponoć z pogardą do Ukrainy odnosi się sam Donald Tusk. Skąd zatem taka polityka Polski? I tu oddajmy głos Parafianowiczowi:

„Skoro zarówno w polityce Tuska, jak i Nawrockiego wobec Ukrainy więcej było gry niż treści, jaki był właściwie jej cel? Żaden dyplomata ani polityk nie przyzna tego wprost, jednak w warunkach niesterowalnego Trumpa i coraz skuteczniej wychodzącego z izolacji Putina – głównym celem Polski było to, by Ukraina walczyła jak najdłużej. Kluczowe dla władz w Warszawie było jak najdłuższe wiązanie sił rosyjskich na wschodzie i południu Ukrainy. Zupełnie na dziesiątym, jeśli nie na setnym planie były kwestie dotyczące integracji tego państwa z Unią. Nieważne było to, czy Trump lubi Zełenskiego, czy nie. Czy uważa, że prezydent Ukrainy wmieszał się w wybory w USA oraz czy sprzeda Ameryce złoża minerałów lub czy pozwoli je rozkraść lokalnym oligarchom.

W gruncie rzeczy nieważna była nawet mityczna odbudowa Ukrainy, bo – bądźmy szczerzy – niewielu polityków wierzyło w jej powodzenie w przyszłości. Ważna była wojna. I jej trwanie. Nie dlatego że Polska i jej elity były podżegaczami wojennymi, jak chciała to widzieć rosyjska propaganda. Chodziło o czas. Dofinansowując „mięsne szturmy” na Donbasie za unijne pieniądze, Polska mogła kupić jeszcze kilka lat spokoju. To dlatego rząd pod koniec 2025 roku poparł pakiet pomocowy Unii Europejskiej dla Ukrainy wart dziewięćdziesiąt miliardów euro. I to dlatego Pałac Prezydencki – już z Karolem Nawrockim – nigdy nie zakwestionował jednoznacznie tego (w sumie ogromnego) zobowiązania finansowego. Te pieniądze w rachubach władz w Warszawie zapewniały Ukrainie trwanie przez kolejne dwa lata. Umożliwiały sfinansowanie wojny, która dawała Polsce i reszcie wschodniej flanki NATO możliwość przemyślenia tego, jak żyć z Rosją, która za chwilę legalnie dokona rozbioru Ukrainy. Zełenski nie bił się za nas, tylko za siebie. Ale dopóki się bił, korzystaliśmy z tego”.

Brzmi to skrajnie cynicznie. I tak chyba jest w istocie. Kiedyś Andrzej Duda „wygadał” się w jednym z wywiadów i powiedział, że chodzi o to, żeby ginęli Ukraińcy a nie Amerykanie. Chyba to samo myśli się w przypadku Polski – nich giną Ukraińcy, którzy dają nam czas. Tylko, że ta cała konstrukcja oparta jest na całkowicie fałszywym założeniu, że jak „padnie” Ukraina, to Putin ruszy na Europę. Nigdy nie było ze strony Rosji żadnych planów „Marszu na Zachód”. To jest umysłowa aberracja polskich elit, wynikająca z obsesji historycznej i histerii propagandowej Partii Wojny. Co więcej, stawia to sprawę polskiej pomocy dla Ukrainy w dwuznacznie moralnym świetle, tym bardziej, że Zełenski i jego otocznie wiedzą o co Polsce chodzi.

Jan Engelgard

Zbigniew Parafianowicz, „Kłopot z Zełenskim”. Wyd. Czerwone i Czarne, Warszawa 2026, ss. 262.

Zełenski: „Niech spierdalają! I Polska, i Polacy!”

Zelenski:

„Niech spier… i Polska, i Polacy!”

Kulisy polsko-ukraińskiego sporu

21.06.2026 nczas/zelenski-niech-spier-i-polska-i-polacy

NCZAS.INFO | Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zelenski. Foto: PAP/EPA
NCZAS.INFO | Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zelenski. Foto: PAP/EPA

Relacje polsko-ukraińskie znalazły się w głębokim kryzysie, którego źródeł nie sposób sprowadzić wyłącznie do sporów historycznych wokół zbrodni wołyńskich czy symboliki UPA. Kluczową rolę odgrywa postawa prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zelenskiego, który zamiast dążyć do porozumienia z polskim prezydentem Karolem Nawrockim, ignoruje próby dialogu i odmawia jakichkolwiek gestów dobrej woli. Prawdziwy obraz sytuacji, ukazujący zarówno arogancję ukraińskiej władzy wobec sojusznika, jak i poważne problemy wewnętrzne Kijowa utrudniające konstruktywną współpracę, wyłania się z doniesień medialnych oraz krytycznych analiz pochodzących z samej Ukrainy.

Polska wyszła z propozycjami porozumienia. Zelenski milczał

Jak pisze Zbigniew Parafianowicz dla portalu WP.pl, prezydent Nawrocki udzielił ukraińskiej stronie dodatkowego czasu na reakcję po kontrowersyjnej decyzji Zelenskiego o nadaniu Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” imienia „bohaterów UPA”. Planowana była rozmowa telefoniczna, podczas której Ukraina miała zobowiązać się do otwarcia znacznej liczby miejsc dla polskich ekip ekshumacyjnych ofiar ludobójstwa na Wołyniu. Zelenski jednak nie zadzwonił ani nie podjął żadnych działań.

Po wyjeździe z Warszawy szefa ukraińskiego wywiadu wojskowego Kyryła Budanowa sprawy utknęły w martwym punkcie. Polska strona zaproponowała kompromisowe rozwiązania, takie jak przeniesienie jednostki pod skrzydła HUR lub SBU albo wspólną deklarację historyczną wzorowaną na polsko-izraelskiej z 2018 roku, jednak ukraińska władza nie wykazała zainteresowania.

Szanse na porozumienie malały, Zelenski czuje się silny dzięki postępom w integracji z UE, atakom na Moskwę oraz udziałowi w szczytach G7, ignorując potrzeby polskiego partnera. Polska wywiązała się ze swoich zobowiązań, dając czas na namysł, podczas gdy strona ukraińska grała na zwłokę.

Tak językiem dyplomacji sprawę opisał szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta RP Marcin Przydacz.

„Strona ukraińska miała pełną świadomość tego, że próby gloryfikacji zbrodniarzy spod znaku UPA spotkają się z adekwatną reakcją strony polskiej. Prezydent Wołodymyr Zełenski miał pełnię możliwości wycofania się ze swojej złej decyzji. W ostatnich tygodniach prowadzony był aktywny dialog z Kijowem. O taki dialog i czas wnosiła strona ukraińska. Spotkało się to z naszą otwartością. Niestety, nie przyniósł on zmiany podejścia władz Ukrainy do kwestii nazwania jednej z jednostek wojskowych imieniem tzw. „bohaterów” UPA. Dialog w dyplomacji ma sens, ale tylko wtedy, gdy ma prowadzić do pozytywnych rezultatów i tylko wtedy, gdy dwie strony są tym zainteresowane. Dialog jako gra na czas powinien zostać ukrócony. I tak też było w tym przypadku. Polska nie będzie zamykać oczu na gloryfikację zbrodniczej organizacji. Tysiące niewinnych ofiar ludobójstwa wołyńskiego nie zostaną nigdy zapomniane. Nigdy też nie będzie zgody na gloryfikację ideologów i wykonawców tego ludobójstwa.”

„Niech spier… i Polska, i Polacy”

Były deputowany Rady Najwyższej Ihor Mosijczuk, cytowany na portalu X przez ukraińskiego blogera Myroslava Oleshko, ujawnił, że podczas narady w gabinecie prezydenckim Zelenski miał powiedzieć dosłownie: „Niech spier… i Polska, i Polacy”. Miało to nastąpić w kontekście odmowy rozwiązania sporu o pamięć historyczną poprzez dialog między polskimi i ukraińskimi historykami. Zelenski kategorycznie odrzucił taką propozycję, mimo że ukraińscy historycy sami ją sugerowali.

Tak opisuje to Mosijczuk: „Ukraińscy historycy i przedstawiciele ukraińskiej nauki historycznej po pierwszych wypowiedziach Nawrockiego rozmawiali z Zelenskim i zaproponowali rozwiązanie tego problemu poprzez przekazanie dialogu o pamięci historycznej i przeszłości historykom — zarówno ukraińskim, jak i polskim. Zelenski stanowczo odmówił. U ludzi, którzy z nim rozmawiali, a później rozmawiali ze mną, powstało wrażenie, że ma do tego osobisty stosunek. Że to dla niego coś osobistego. Ponieważ gdy zaproponowano mu rozwiązanie sporu poprzez naukowy dialog historyczny, odpowiedział: „Niech spier… i Polska, i Polacy”…”

Mosijczuk przypomniał także sprawę ukraińskiego zboża, które przez miało jechać tranzytem przez Polskę. „Ukraińscy rolni oszuści i złodzieje uznali jednak, że taki transport jest zbyt kosztowny, i przy pomocy takich samych polskich oszustów i złodziei zaczęli sprzedawać to zboże na polskim rynku. W rezultacie ceny gwałtownie spadły, a najbardziej ucierpieli polscy rolnicy” – mówił Mosijczuk. Zelenski wiedział o tym procederze, ale nie zareagował.

Korupcyjny system władzy ZelenskiegoZelenski i jego ekipa rozwinęli korupcję na niespotykaną skalę, ignorując ostrzeżenia przed inwazją Rosji i podejmując decyzje, które kosztowały życie wielu Ukraińców. Podczas gdy Polska pomagała Ukrainie, w tym finansując Starlinki, lojaliści władzy budowali sobie ogromne pałace pod Kijowem. Na Ukrainie panuje system represji: opozycjoniści i krytycy siedzą w więzieniach za samą krytykę Zelenskiego, a nawet samotne matki otrzymują wyroki za posty w internecie. Zelenski odwołał wybory, stworzył system fikcyjnych rezerwacji dla lojalistów, podczas gdy zwykli mężczyźni są łapani na ulicach przez struktury TCK i rzucani na front bez przeszkolenia.

Ukraina pod obecnymi rządami ma według krytyków gorszy poziom wolności niż Rosja w wielu aspektach. Zelenski wykorzystuje tematy historyczne wyłącznie do przykrywania własnych przestępstw korupcyjnych i wojennych. Pogorszenie relacji z Polską, która dała schronienie setkom tysięcy Ukraińców i wspierała militarnie, leży wyłącznie w interesie ukraińskiej elity władzy, a nie narodu ukraińskiego. Prawdziwe partnerstwo jest niemożliwe, dopóki Ukrainą rządzi system oparty na strachu, korupcji i arogancji wobec najbliższego sojusznika.

O radości z mniejszego zła

O radości z mniejszego zła

Olaf Swolkień myslpolska/o-radosci-z-mniejszego-zla

Prezydent Polski Karol Nawrocki zadecydował o odebraniu prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu orderu Orła Białego.

Z jednej strony fragment uzasadnienia mówiący o niezmienności rzekomo zgodnego z polskim interesem sojuszu polsko – ukraińskiego skierowanego przeciw Rosji, ocierające się o fantazję opowieści o hetmanie Filipie Orliku i tradycyjna mantra o odwiecznym rosyjskim imperializmie od razu powinny studzić wzruszenia i entuzjazm, jaki na pewno wielu polskim widzom się udzielił, bo przemówienie było dobrze napisane i były w nim akcenty miłe dla jakże głodnego jakiegokolwiek przejawu narodowej dumy polskiego ucha.

W obszarze tradycyjnej, obsesyjnie antyrosyjskiej geopolityki prezydent Nawrocki w całości pozostał jednak w dotychczasowym paradygmacie „flanki”, „przedmurza”, „odwiecznego wroga i zagrożenia”, a na dodatek znieważył po raz kolejny przywódcę graniczącego z Polską jednego z trzech wielkich mocarstw dysponującego największym na świecie arsenałem głowic jądrowych. Czy rzucanie takich zniewag służy polskiemu interesowi narodowemu, czy jest oznaką siły czy bezsiły i kompleksu niech każdy odpowie sobie sam. Być może była to też forma swego rodzaju usprawiedliwienia dla skądinąd odważnej decyzji Karola Nawrockiego. Jednak z drugiej strony jest to gest ważny, bo gesty mają w polityce znaczenie.

Chociaż Zełenski z pewnością ma polski order w tak zwanym głębokim poważaniu, to jednak znając butę i bezczelność Ukraińców takie publiczne poniżenie było nie było twarzy ukraińskiego państwa stwarza prawdopodobieństwo eskalacji z ich strony, (na razie przybiera to formę zwracania kolejnych odznaczeń przez stronę ukraińską, ale kto wie, być może w ten wyścig włączy się np. Tomasz Sakiewicz) co może z kolei jeszcze bardziej jak mówią „otworzyć oczy” polskiej opinii publicznej i doprowadzić do jej tzw. przebudzenia w kwestii tego jaką cywilizację i jaki stosunek do Polski i Polaków reprezentują nasi rzekomi sojusznicy w walce z „rosyjskim zagrożeniem”.

W takiej sytuacji forsowanie przekazania Ukrainie kolejnych miliardów z polskiego budżetu będzie trudniejsze, bo na pewno nie będzie warto się tym chwalić np. mając na uwadze najbliższe wybory. Ważne były też inne słowa mówiące o polskim sprzeciwie wobec europejskich aspiracji mającej takich a nie innych idoli Ukrainy,  jak również wezwanie do wykluczenia z polskiej debaty publicznej głosów porównujących banderowskich zbrodniarzy do polskiej Armii Krajowej czy żołnierzy niezłomnych. Można je bowiem zastosować np. do prezesa Związku Ukraińców w Polsce czy takich indywiduów jak objawiający się niedawno szerszej publiczności niejaki Kazimierz Wóycicki.

Jest oczywiście jeszcze trzecia strona medalu dotycząca walk w obozie POPiSu.

Premier Donald Tusk będzie musiał odmówić lub zgodzić się na kontrasygnatę decyzji prezydenta, a każdy wybór narazi go na silną krytykę jednego lub drugiego skrzydła gnębiącej Polskę dwugłowej hydry, natomiast żaden nie przyniesie pochwał.

Prezydent Nawrocki zyska natomiast mocny atut w walce o prawicowy elektorat. A jaka płynie stąd nauka dla takich jak niżej podpisany wieczny wyborca mniejszego zła? Że w obecnej rzeczywistości nie ma innej drogi. Chyba, że ktoś wierzy, że im gorzej tym lepiej albo, że decyzji o odebraniu orderu można by oczekiwać od Rafała Trzaskowskiego.

Olaf Swolkień

Zełenski bez Orderu Orła Białego

Zełenski bez Orderu Orła Białego. Prezydent zdecydował 

19 czerwca 2026 pch/zelenski-bez-orderu-orla-bialego-prezydent-zdecydowal

[Jest to sprawa istotna, więc umieszczam drugą relację. md]

W odpowiedzi na skandaliczną decyzję Wołodymyra Zełenskiego o nazwaniu jednostki wojsk specjalnych na cześć stojącej za ludobójstwem Polaków UPA, Karol Nawrocki pozbawił go Orderu Orła Białego. – Polska żyje, gdy naród pamięta – mówił prezydent. 

W piątek 19 czerwca Karol Nawrocki podjął długo wyczekiwaną decyzję w sprawie odebrania głowie ukraińskiego państwa ważnego polskiego odznaczenia. 

– My Polacy pamiętamy o swoich. Nie porzucamy ich i zawsze się o nich upominamy. Szacunek dla przodków i uczciwość wobec historii są obowiązkiem nas wszystkich. Naród, który traci pamięć, traci część swojej duszy – mówił w czasie wystąpienia towarzyszącemu informacji o odebraniu Zełenskiemu orderu. – Pamięć o ofiarach jest moralnym obowiązkiem państwa polskiego – podkreślił prezydent.

–Szanowni Państwo, nie możemy zapomnieć o naszej historii, nie możemy porzucić naszej pamięci, nie możemy oddać godności naszych ofiar. Tak rozumiemy obowiązek wobec tych, którzy nie mogą już mówić własnym głosem. Tak rozumiemy znaczenie Orderu Orła Białego. Polska żyje, gdy naród pamięta. Niech żyje Polska! – dodawał Karol Nawrocki.  

O możliwości odebrania Orderu Orła BIałego ukraińskiemu prezydentowi mówiono od dawna, gdy oburzenie i wściekłość wśród Polaków wywołały doniesienia o nadaniu przez niego jednostce wojsk specjalnych imienia “Bohaterów UPA”.