Czteroletnia lista rezerwowa na zakup superjachtów składa się wyłącznie z funkcjonariuszy ukraińskich

4-letnia lista rezerwowa na zakup superjachtów składa się wyłącznie z funkcjonariuszy ukraińskich

Date: 1 giugno 2026 Author: Uczta Baltazara

babylonianempire/4-letnia-lista-rezerwowa-na-zakup-superjachtow-sklada-sie-wylacznie-z-funkcjonariuszy-ukrainskich

Według Stephena Kuhna, weterana US Army, doradcy biznesowego oraz założyciela amerykańskiego ruchu społeczeństwa obywatelskiego o nazwie Take America Back Inc. – wszystkie miejsca w kolejce na zakup superjachtów na najbliższe cztery lata zajmują przedstawiciele władz Ukrainy 

Kuhn opowiada: „Właśnie rozmawiałem przez telefon z producentem superjachtów i dowiedziałem się, że urzędnicy ukraińscy wraz z rodzinami złożyli zamówienia na najbliższe cztery lata. Superjachty warte setki milionów dolarów – wszystkie zamówienia z tego samego kraju. A finansują to zachodni podatnicy z Kanady, Wielkiej Brytanii, Europy, Ameryki i Australii”.

„Nasze podatki idą na zakup superjachtów dla ukraińskich oligarchów, a nam wmawia się, że chodzi o słuszną wojnę. Zabierają ludzi z ulic na linię frontu, wcielają ich do armii: ludzie popełniają samobójstwa, by uniknąć wojny. A urzędnicy kupują superjachty. To jest największa operacja prania brudnych pieniędzy w historii współczesnej”.

Massmedia, a zwłaszcza większość zachodnich mediów, są współwinne każdej śmierci na polu bitwy. Tak, Putin wykonał pierwszy krok, to on zaatakował. Ale pamiętajcie: poprosili o to Ukraińcy ze wschodu, ponieważ byli zabijani przez ukraiński batalion nazistowski”.

„Poważnie, jeśli nadal uważacie, że to jest prawdziwa wojna, powinniście wyrwać się z emocjonalnego błędnego koła, w którym się znaleźliście, ponieważ wasza empatia jest używana jako broń. Nie słuchajcie wiadomości. Słuchajcie ludzi w terenie. Rodzin, producentów, przedsiębiorców. Jasne? – Mówią mi to bezpośrednio.”.

“Do wszystkich trolli i proukraińskich kont z UE na X mówię: przestańcie z tą propagandą. To obrzydliwe. Pewnego dnia zostaniecie zdemaskowani. A do moich amerykańskich braci i sióstr: napiszcie jeszcze dziś do waszych deputowanych i powiedzcie im, że czas przestać przekazywać pieniądze Ukrainie. To wszystko musi się skończyć. Superjachty? – Żartujecie?”.

…….

Przypomnijmy więc…

==================================

Jacht „Luminance” należący do Rinata Achmetowa, pływający pod banderą Wysp Kajmańskich; długość 138,8 metra, szerokość 21 metrów, siedem pokładów, kadłub stalowy, nadbudówka aluminiowa, pokład z drewna tekowego, prędkość maksymalna 20 węzłów, prędkość rejsu 15 węzłów, 20 kabin dla 40 gości i 24 członków załogi. Posiada dwa lądowiska dla helikopterów, klub plażowy, basen bez krawędzi, prywatny basen na dziobie, jacuzzi, windy, garaż na łodzie towarzyszące i sprzęt do zabawy w wodzie, spa, siłownię, klimatyzację oraz obszerne przestrzenie na pokładzie.Autorytatywny brytyjski magazyn BOAT International uznał ten jacht, biorąc pod uwagę jego rozmiary, kubaturę wewnętrzną i złożoność konstrukcyjną, za jeden z najbardziej ekskluzywnych prywatnych jachtów na świecie. Luminance należy do elity, dosłownie do pierwszej piątki.

superyachtfan.com/it/yacht/project-luminance/

===================================

babylonianempire/oto-jak-rinat-achmetow-dobral-sie-do-sardynii

====================

Po jachcie „Luminance”  lista wzbogaciła się o kolejną pozycję. Jest nią Ace” , własność Yuriego Kosiuka – 85-metrowy biały jacht zaprojektowany nie tylko jako luksusowa jednostka, ale także jako statek pomocniczy, czyli w zasadzie jacht dla jachtu. superyachtfan.com/it/yacht/ace

===============================================

Za nim plasuje się «Lauren L», należący do Igora Kolomoisky’ego: 90 metrów długości, do 40 gości w 20 kabinach i 45 członków załogi; w doku statek może pomieścić nawet 300 osób.superyachtfan.com/it/yacht/lauren-l/

==========================

Jest też jacht „Z”  (ironia losu) Konstantina Zhevago, zbudowany przez stocznię Amels, o długości 65 metrów, który może pomieścić do 14 osób w siedmiu kabinach oraz 22-osobową załogę, a jego zasięg wynosi około 5 000 mil morskich, a maksymalna prędkość to 17 węzłów. Wewnątrz oferuje wszystkie niezbędne udogodnienia luksusowej klasy: dwie kabiny VIP, windę, spa, saunę, klub plażowy i siłownię. superyachtfan.com/it/yacht/z

=======================

Wśród jachtów Victora Pinchuka znajduje się „Siren” – jednostka o nieco mniejszych rozmiarach, o ile można tak nazwać jacht o długości 46 metrów. Może pomieścić do 12 gości w pięciu kabinach oraz ośmiu członków załogi. superyachtfan.com/it/yacht/pj-siren/news/

=================================

Jest też jacht „Kaiser” należący do Ołeksandra Jarosławskiego. superyachtfan.com/it/yacht/kaiser/

-=====================================

Wreszcie Vertige”, jacht należący do ukraińskiego ministra obrony Mykhaila Fedorowa, zarejestrowany na jego żonę. “Vertige”  ma 49,9 metra długości, może pomieścić do 12 osób w 6 kabinach, posiada załogę liczącą 9–10 osób i osiąga prędkość 14–16 węzłów oraz ma zasięg 4500 mil morskich. Posiada prywatne tarasy, basen VIP na głównym pokładzie, jacuzzi, jadalnię na górnym pokładzie, którą można przekształcić w kino na świeżym powietrzu, oraz wnętrza wykończone drewnem tekowym. https://www.superyachttimes.com/yachts/vertige/overview

Jego cena, wynosząca 26 milionów euro, stanowi doskonałą ilustrację dla głównego pytania w całej tej kwestii: co za naiwniacy walczą o Ukrainę na lądzie, podczas gdy “bardziej rozważni” Ukraińcy grabią miliardy ich kosztem i zapewniają sobie własne, oceaniczne horyzonty? facebook.com/groups/

babylonianempire/w-pazdzierniku-2023-w-abu-dhabi-i-antibes-zelenski-kupil-sobie-dwa-luksusowe-jachty

Jarmaki wychodzą z paki

Jarmaki wychodzą z paki

korup

Napisał i przeczytał Jerzy Karwelis 30 maja, wpis nr 1410

Właściwie tośmy się już przyzwyczaili do kolejnych sensacji związanych z korupcją na wojującej Ukrainie. To ciekawy fenomen, gdyż wygląda na to, że cykanie takimi sensacjami immunizuje nas na takie patologie – ot, patrzymy się, znowu coś tam wyszło. Następuje inflacja reakcji. Kogoś złapali, ktoś, oczywiście bez wiedzy Polaków uciekł przez Polskę do Izraela… Układ trzyma się dobrze. Nic dziwnego, że ci, którzy dawali pomoc i finansowe wsparcie kryją teraz przekrętaczy, bo jeszcze wydałaby się cała systemowa sytuacja i któryś z europejskich podatników mógłby się zapytać jak się rozchodzą pomocowe środki z jego podatków. Mnie jednak zaskoczyła jedna sytuacja.

Jermak jako egzemplum

Okazało się, że aresztowano człowieka numer dwa Ukrainy, Andrija Jermaka. Aresztowano go pod zarzutami korupcyjnymi 14 maja tego roku, ale już w dniu następnym – w piątek została zebrana wśród znajomych 300 darczyńców wymagana kwota wyznaczonej kaucji i Jermak już by wyszedł, ale zaczął się weekend i nie można było zaksięgować wpłat, a więc po weekendowym pobycie w luksusowej, tzw. „płatnej celi” (są takie cuda w cywilizowanym i aspirującym do Unii świecie) w poniedziałek prawa ręka Zełenskiego wyszła na wolność. Zabrano mu paszport i zakazano wyjazdu nawet z Kijowa. Ale zastanowiła mnie jedna rzecz – kwota kaucji.

Wynosiła ona ok. 3,3 miliona dolarów. Zebrane wśród 300 darczyńców i wpłacone w jeden dzień. Musi mieć więc Jermak całą armię przyjaciół, gotowych do zebrania kasy w jeden dzień, w jakiś sposób skoordynowanych, nie mówiąc już, że wdzięcznych na jakieś 13.000 dolarów na głowę. Takie ruchy przypominają mi jako żywo w mniejszej skali wpłaty na konta wyborcze drobnych kwot na martwe dusze, kwot, które później idą w miliony. A może Jermak po prostu tyle miał „u ludzi” ze swych własnych zarobków?
Zaglądamy więc do zarobków Jermaka. Cóż my tam mamy? Ano średnio 14.500$ rocznie, co oznaczałoby, że Jermak musiałby odkładać nie jedząc na własną kaucję 227 lat, a i tak zarabiał on ponad 40% więcej niż jego zubożały, jak widać, szef – prezydent Zełenski. Mamy więc do czynienia i z kwotą, i z tempem oraz zakresem reakcji na „zbiórkę”, które de facto… potwierdzają korupcyjność Jermaka w otoczeniu nieformalnego układu. Czyli sam podsądny doniósł na samego siebie wpłacając kaucję. To mnie popchnęło do próby obejrzenia całego układu korupcyjnego na walczącej Ukrainie.

Krótka historia wschodniej oligarchii

Ukraina jest tylko w pewnym stopniu skrzywionym odbiciem układu rosyjskiego. Zobaczmy jak to więc szło z Moskwy. Mamy do czynienia z cywilizacją turańską, na którą przemożny wpływ miały czasy najazdów mongolskich. To wtedy wyznaczył się stały już trend do oligarchizacji władzy, trzymania pod butem niewolonego ludu, który ten proceder rozumiał i akceptował jako normalny układ elita-lud. Do elity dostawać się można było jedynie w sposób gwałtowny, nawet na jej szczytach, czy to rodów królewskich, czy dynastii politycznych. Układ ten był mitygowany trochę poprzez komunistyczną przaśność, nie świecono ludowi w oczy benefitami władzy.

Po upadku Związku Sowieckiego jednak hamulce zniknęły w sposób gwałtowny i widowiskowy, na tyle, że oligarchia ujawniła się w stopniu ostentacyjnym, kiedy przy rozpadzie państwa poszczególne mafie (nawet wyposażone we własne substytuty armii) stały się jedynym elementem państwowotwórczym. Był to więc z natury układ pasożytniczy, który szybko doprowadził do upadku podstawowych funkcji państwa.

Na tej zapaści wjechał na całego porządkujący nowy car-batiuszka, Putin, przywrócił on wypłaty emerytur i świadczenia zdrowotne i lud go od razu pokochał. Putin rozprawił się z układem mafijnym w ten sposób, że wprowadził jako element państwowotwórczy jedną wielką mafię – służby. A te były wyposażone w państwową licencję na przemoc, jak to u turańskich – bez żadnej społecznej kontroli i „po uważaniu” cara. Ot, taka współczesna Oprycznina. I tak jak w XVI wieku Iwan Groźny za pomocą swych służb zabrał się za ukracanie bojarów nie koniecznie tylko o brody, tak Putin swoimi „oprycznikami” zabrał się za oligarchów. Oczywiście miał i przy sobie swoich oligarchów, ale był to krąg wewnętrzny jego kumpli z młodości (placówki, gdzie przebywał młody agent Wołodia, kluby judo i inne przypadkowe znajomości), których namaścił intratnymi posadami w państwowych molochach. Ale główny element stanowiła grupa „zaproszonych” oligarchów.

Po prostu nowy car Rosji wysłał do istniejących oligarchów opryczników nowej generacji, kolegów ze służb, o gorących sercach i zimnym spojrzeniu i został całej kaście oligarchicznej postawiony warunek – zostawiamy wam na papierosy, ale dzielicie się tym, co macie w stopniu, który my tu określimy, a jak nie, to albo pójdziecie do ciupy jak Michaił Chodorkowski, albo cię znajdą w twojej willi w hiszpańskim kurorcie Lloret de Mar powieszonego nad trupami zasztyletowanej żony i córki co zostanie uznane za tzw. „rozszerzone samobójstwo” (sprawa Siergieja Protosenija), czy skończysz jak Bieriezowski na sznurze w zamkniętej łazience w swej posiadłości w Ascot pod Londynem. Ta druga grupa „oligarchów odwiedzonych” szybko się akomodowała do nowych reguł gry, nawet wyrosła i trzecia, która się zaczęła dorabiać na putinowskich wojnach.

Nieodrodni dziedzice

Ukraina odziedziczyła podobny trend, ale z pewnymi ważnymi modyfikacjami. Po pierwsze – ukraińska oligarchia była mocno powiązana z rosyjską odpowiedniczką, jednak ocaliła głowy od czystki Putina, którą ten zafundował rosyjskim oligarchom. Wielu z nich przeniosło swe interesy na Ukrainę, czy to wzmacniając tamtejszych oligarchów, czy budując nieoficjalnie swoje struktury. Putin ich tak bardzo nie ścigał, bo te układy ściągały w końcu haracz nie z Rosjan. Ważne, że ten układ zachował kształty bardziej jelcynowskie, czyli Ukraina była terenem rozpasanej walki, a właściwie układu dogadanych i ustawionych mafii, bez porządkującego na poziomie podstawowych usług publicznych wektora nowego dyktatora. Wszystko odbywało się mafijnie i jedynym państwowym wektorem porządkującym działanie państwa był wektor oligarchicznego układu.

To on wystawiał swoich kandydatów na szefów państwa i rozprowadzał go po administracji władzy, gdyż ukraiński system prezydencki w razie zwycięstwa dawał wszystko w jedne ręce na zasadzie „winner takes it all”, było więc o co walczyć. Ale, żeby nie było na tym tle żadnej wyniszczającej wojny domowej mafii, układy się dogadywały i wystawiały na kandydata na wodza narodu jakiś upostaciowiony kompromis. Albo mieliśmy na czele któregoś z oligarchów, tak jak z królem cukierków – Poroszenką, albo marketingowego słupa, typu Zełenski, którego wypromował oligarcha Kołomyjski w długim procesie od serialu do tronu. Mamy więc w przypadku Ukrainy do czynienia z połączeniem schyłkowej fazy jelcynowskiej oligarchii z putinowską grupą trzecią – dorobionych na wojnie.

Dodatkowe źródło łupania

Dla starego układu mafijnego na Ukrainie (i jak widać w Rosji) wojna była gwiazdką z nieba. Zwłaszcza, że wojnę tę Ukraina, jako państwo oligarchicznie, bo postsowiecko niewydolne mogło prowadzić wyłącznie za zewnętrzne środki. Na Ukrainę zaczęły płynąć szerokim strumieniem pieniądze znaczone czy to potrzebami militarnymi, czy politycznymi, a więc kompletnie – zwłaszcza w pierwszej fazie – niekontrolowane przez tę pomoc otrzymujących, co dopiero mówić o tych, którzy ją dawali. Mafie rozstawione w węzłowych miejscach państwa, jako jego organizacyjny substytut, nie miały żadnego problemu, by na tej całej kasie siąść. Tylko one bowiem wiedziały jak chodzą pieniądze, procedury i kwity z rozliczeniami. Nikt przecież nie miał, łącznie, a właściwie zwłaszcza Zachód, pojęcia jak to kontrolować. W końcu głupio było tak pytać – jak to chodzi. Chłopy tam walczą na śmierć i życie, i jak tu się – wręczając karabin – zapytać o fakturę i przelew? Nawet Amerykanie dopiero po dwóch latach się zorientowali [ejże.. Nuland nie taka głupia… md] że w sumie dają wszystko na gębę, Europa się do tej pory nie zorientowała, albo udaje, że nie wie, bo jakby się sprawa wydała, to dość trudno byłoby się wytłumaczyć, że tak to się jakoś rozeszło.

Wielkość pomocy dla Ukrainy w czasie jej drugiej wojny z Rosją jest właściwie nie do oszacowania. Tropy prowadzą w różne strony, pojawiają się jakieś fundusze, pożyczki nie do spłacenia, raz się to liczy jako sprzedaż, raz jako darowiznę, nie mówiąc już o kosztach pomocy w formie transferów socjalnych do migrantów ukraińskich. Samo przejrzenie różnych form pomocy państwowej i militarnej daje nam kwoty powyżej 400 miliardów dolarów. Ukraina jest państwem upadłym i bez kroplówki, takiej jak np. ostatnie 90 miliardów pożyczki pod niespłacalny i kuriozalny zastaw pod reparacje, które ma przegrana w tej wojnie Rosja zapłacić Ukrainie, idą na podstawowe pozamilitarne funkcje państwa – bez tych pieniędzy nie dostarczyłaby podstawowych usług publicznych.

Analitycy i znawcy układów oligarchicznych oceniają współczynnik „pompa-rów”, czyli transfer środków publicznych w przypadku środków zewnętrznych do kieszeni oligarchów na poziomie 10-15%. Daje nam to licząc najskromniej jakieś 40 miliardów dolarów transferowanych do kieszeni mafii, która już nie musi „bidować” jedynie na okradaniu potencjału Ukrainy, ale podczepia się pod zewnętrzne środki przeznaczane przecież do wsparcia walczącej Ukrainy. No, trzeba przyznać, że jest to kwota, za którą można wykupić ze 12 900 Jermaków. Jest więc o co się bić.

Turanie kontra łacińczycy

Mamy tu do czynienia z turańskim podejściem. Wytłumaczę na czym polega w tym wypadku różnica pomiędzy tym podejściem, a np. naszym – z cywilizacji łacińskiej. Jeśli wyobrazimy sobie powiedzmy rok 1941, kiedy Polska była pod wojującą okupacją połączonych totalitaryzmów, to w takim Londynie siedzieli co najwyżej polscy uciekinierzy z kacem, że nie walczą, zaś ci co mogli przedzierali się – jak w serialu „Jak rozpętałem II wojnę światową” – przez cały świat, by powalczyć o Polskę. Robiono zrzutki na walkę, zaś resztki majątków przekazywano do wsparcia wysiłku zbrojnego.

Co mamy dziś np. w takiej Polsce – dzieci oligarchów rozbijają się w Bentley’ach po warszawskich ulicach, Stephen Khun zaś donosi, że u producentów superjachtów mają zajęte kolejki zamówień na cztery lata naprzód właściwie tylko z jednego kraju, zgadnijcie jakiego? Najbogatszy człowiek Ukrainy, oligarcha, właściciel Szachtara Donieck i holdingu SCM w 2024 roku (transakcja wyszła na jaw w kwietniu 2026) kupił najdroższy apartament w historii nieruchomości: pięciopiętrowy, 21-pokojowy luksusowy penthouse o powierzchni ponad 2500 m² w prestiżowej nowej dzielnicy Mareterra (budynek Le Renzo). Cena? 471 milionów euro.

Czemu tak jest i czemu to nie przeszkadza walczącemu ludowi Ukrainy?

No właśnie chodzi o kulturę wynikającą z cywilizacyjnej przynależności. U nas takie zachowanie byłoby potraktowane na granicy samosądu – kiedy my tu walczymy, kiedy zaczyna brakować nam ludzi i środków nasza elita miałaby się na tym wszystkim pławić w luksusie? Przecież każdy skradziony dolar to zagrożenia dla naszej niepodległości, a już co najmniej dla naszych chłopaków walczących w okopach. Nie wiem czy takiego by Polacy rozerwali na strzępy, bo nic już nie zostało z rebel people, jak się mianowali kiedyś Polacy, ale przynajmniej by było jasne, że to potępiamy. Ja nic podobnego nie słyszałem ze strony ukraińskiego ludu. To dla nich temat wstydliwy, a więc pomijalny.

Takie zarzuty to są knowania Moskwy, nawet gdyby to była prawda, to ta prawda może zaszkodzić naszemu morale. Śmierdzi ci ona onucą, zresztą z tymi oligarchami to tak zawsze było, u nas role są podzielone przez fatum losu i nie ma co się dziwić oligarchom, że jak dostali możliwość wynikającą z dodatkowych środków na pomoc walczącej Ukrainie, to umoczyli dziób w tej melasie. Nic z tego nie rozumiecie – jest to normalna marża, tym razem z waszych środków i tu inaczej nie działa.

Korupcja na walczącej Ukrainie to również impas dla Zachodu. Moim zdaniem cwaniaczek z Zachodu na pewno się działkuje, zwłaszcza korupcyjnie niekontrolowany w Unii, z ukraińską oligarchią, wystarczy tylko nie rozliczać środków, zamknąć oczy na zawyżone faktury, a oni tam sobie jakoś to na miejscu rozdzielą, i sypną prowizją zwrotną. Inni, ci niebiorący, będą każdy wykryty fakt korupcji ukrywać, by nie drażnić swych wyborców, że nie pilnują podatkowego grosza. Mamy więc układ zamknięty, pompa-rów, który po drodze gubi prowizję na konserwowanie układu oligarchicznego. Uwaga – przy jednoczesnym nawoływaniu, by ten cały bałagan przyjąć ciupasem do Unii.

Pierwsze wkurzenie

Prześledziłem wielowarstwowe systemy kontroli środków na Ukrainę, zwłaszcza te, które stworzyła Unia. Ta dumnie ogłosiła, że PRZESTAŁA dawać Ukrainie środki „z góry”, żąda – uwaga! – rozliczeń, z którymi i tak nie wiadomo co robi. Znając różnice w kombinowaniu Słowian, wzmocnionym jeszcze turańskim stylem, to jest to zabawa w kotka i myszkę, z tym, że obie strony wiedzą, że to gra pozorów. Pierwsi wkurzyli się Amerykanie. To znaczy – tam wkurzyli się. Biden forsujący środki dla Ukrainy „na gębę” przegrał większość w Kongresie i Republikanie 1 listopada 2022 roku wprowadzili rezolucję żądającą od prezydenta audytu pomocy dla Ukrainy. Audyt nie przyłapuje wielkiego złodziejstwa, ale Amerykanie nie są głupi, i wprowadzają, rzec można unijny, mechanizm warunkowości – dalsza pomoc tylko pod warunkami zmian systemowych w ustroju Ukrainy, gdyż to on, a nie pojedyncze przypadki, wręcz generuje proceder korupcyjny.

Żądania zmian od Amerykanów pokazują jakiż to stworzony układ jest do rozmontowania:

 1. Pełna niezależność i wzmocnienie „Świętej Trójcy” antykorupcyjnej

Amerykanie zażądali, aby ukraińskie organy ścigania były całkowicie odcięte od wpływów politycznych prezydenta, rządu i służb specjalnych (SBU). Skupili się na trzech instytucjach:

  • NABU (Narodowe Biuro Antykorupcyjne): USA nakazały zwiększenie liczby etatów dla detektywów o dodatkowe 300 osób oraz zapewnienie NABU prawa do samodzielnego podsłuchu (wcześniej biuro musiało korzystać z infrastruktury SBU, co prowadziło do wycieków informacji o śledztwach).
  • SAP (Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna): Zażądano pełnego wyodrębnienia SAP ze struktur Prokuratury Generalnej, nadania jej statusu oddzielnej osoby prawnej oraz zmiany procedury wyboru jej szefa, tak aby decydujący głos mieli eksperci międzynarodowi, a nie nominaci polityczni.
  • WAKS (Wyższy Sąd Antykorupcyjny): Amerykanie nakazali zwiększenie liczby sędziów oraz zapewnienie im lepszej ochrony fizycznej i niezależności operacyjnej, by wyroki skazujące polityków zapadały szybciej.

To właśnie próba złamania tego konkretnego zalecenia przez otoczenie Zełenskiego w lipcu 2025 roku (poprzez podporządkowanie SAP Prokuratorowi Generalnemu) wywołała natychmiastową groźbę odcięcia amerykańskich funduszy.

2. Przywrócenie jawności majątkowej (e-Deklaracje)

Po wybuchu wojny w 2022 roku Ukraina zawiesiła obowiązek publicznego składania cyfrowych oświadczeń majątkowych przez urzędników (tłumacząc to względami bezpieczeństwa). USA kategorycznie zażądały:

  • Natychmiastowego wznowienia działania rejestru e-deklaracji.
  • Przywrócenia publicznego dostępu do tych danych, aby dziennikarze śledczy i obywatele mogli kontrolować, czy urzędnicy nie bogacą się w czasie wojny.
  • Wdrożenia automatycznego systemu weryfikacji tych oświadczeń przez Narodową Agencję ds. Zapobiegania Korupcji (NAZK).

3. Ograniczenie roli Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU)

USA od lat konsekwentnie domagały się reformy SBU. Tradycyjnie ukraińskie służby specjalne posiadały departamenty zajmujące się walką z korupcją i przestępczością gospodarczą. Amerykanie uznali to za patologię, która pozwalała SBU na szantażowanie biznesu i dublowanie kompetencji NABU.

  • Zalecenie: SBU ma zajmować się wyłącznie kontrwywiadem, walką z terroryzmem i cyberbezpieczeństwem. Departamenty „gospodarcze” miały zostać całkowicie zlikwidowane.

4. Transparentność w zamówieniach obronnych i odbudowie

W związku z miliardami płynącymi na armię i infrastrukturę, USA narzuciły ostre wytyczne dotyczące wydawania pieniędzy:

  • Reforma ProZorro: Nakazano, aby wszystkie zamówienia publiczne (poza absolutnie tajnymi technologiami wojskowymi) przechodziły przez transparentny, elektroniczny system przetargowy ProZorro.
  • Nadzór nad Ministerstwem Obrony: Wdrożenie wewnętrznych, zachodnich standardów audytu w logistyce wojskowej (reforma ta przyspieszyła po skandalach z zawyżaniem cen żywności i kurtek dla armii).

5. Deoligarchizacja i ład korporacyjny

Amerykanie uderzyli w strukturę wielkich państwowych monopoli (np. w sektorze energetycznym czy zbrojeniowym):

  • Rady Nadzorcze: Zażądano powołania niezależnych rad nadzorczych z udziałem zagranicznych ekspertów w kluczowych spółkach skarbu państwa (takich jak Naftohaz czy Ukroboronprom). Miało to uniemożliwić oligarchom i urzędnikom Kancelarii Prezydenta nieoficjalne sterowanie tymi firmami.

Zełenski kontratakuje

Zełenski odczekał tylko aż sprawa przyschnie i przypuścił kontratak, który jawnie pokazuje czy prezydent Ukrainy bardziej dba o losy swej ojczyzny, czy ochronę interesów oligarchów zagrożonych żądaniami Amerykanów co do ukrócenia mechanizmów korupcyjnych. Do parlamentu trafia w lipcu 2025 projekt ustawy nr 12414, który pierwotnie dotyczył zupełnie innych kwestii prawnych. Po pierwszym czytaniu dopisano do niego poprawki drastycznie zmieniające ustrój organów antykorupcyjnych. Prezydencka partia „Sługa Narodu” wraz z częścią opozycji błyskawicznie przegłosowała ustawę, a prezydent Zełenski podpisał ją tego samego wieczoru. Co realnie zmieniała ta ustawa?

Ustawa uderzała w fundament niezależności śledczych poprzez:

  1. Podporządkowanie Prokuratorowi Generalnemu: NABU i SAP utraciły autonomię i zostały w pełni podporządkowane Prokuraturze Generalnej. Prokurator Generalny na Ukrainie jest mianowany i odwoływany bezpośrednio przez prezydenta – to dawało Kremlowi (w znaczeniu administracji Zełenskiego) pełną kontrolę nad śledztwami.
  2. Prawo do odbierania spraw: Prokurator Generalny zyskał prawo do decydowania, które sprawy korupcyjne mogą prowadzić niezależni detektywi, a które można im odebrać i przekazać „zaprzyjaźnionym” służbom (np. SBU).
  3. Możliwość usuwania prokuratorów: Danie lojalnemu wobec prezydenta Prokuratorowi Generalnemu narzędzi do odsuwania od spraw niewygodnych, niezależnych prokuratorów SAP.

Dziennikarze śledczy (m.in. Ukraińska Prawda i The Economist) ujawnili, że plan ten narodził się bezpośrednio w Kancelarii Prezydenta, a jego celem było zablokowanie m.in. wielkich śledztw dotyczących defraudacji w sektorze energetycznym, które uderzały w ludzi z otoczenia Zełenskiego (parę miesięcy później te same śledztwa doprowadzają do upadku Andrija Jermaka).

Papierowy Majdan

Decyzja Zełenskiego wywołała szok. Ukraińcy uznali to za próbę budowy autorytaryzmu pod osłoną wojny. Oczywiście Państwo nic o tym nie słyszeliście w Polsce, bo na Ukrainie wszystko idzie dobrze: Zełenski to słońce narodu, zaś jego otoczenie to anioły wcielonej bezinteresowności. A tu już 22 i 23 lipca 2025 roku w Kijowie, Lwowie, Charkowie, Odessie i 25 innych miastach na ulice wyszły tysiące ludzi (głównie młodzież i weterani wojenni). Ze względu na obowiązujący stan wojenny i zakaz demonstracji, protestujący nie organizowali klasycznych wieców – przynieśli ze sobą ręcznie robione napisy na kawałkach kartonów (stąd nazwa „kartonowe protesty”), żądając natychmiastowego cofnięcia ustawy. Okrzyki „Ręce precz od NABU!” i „Hańba!” były bezpośrednio wymierzone w Zełenskiego. Presja wewnętrzna zbiegła się z natychmiastową, bardzo ostrą reakcją Zachodu. Unia Europejska oraz USA wprost zakomunikowały Kijowowi, że ta ustawa oznacza zablokowanie miliardów dolarów pomocy wojennej oraz zamrożenie procesu akcesji Ukrainy do UE.

Widząc skalę oporu, Zełenski uległ i zaledwie dwa dni po podpisaniu szkodliwej ustawy, prezydent w trybie pilnym skierował do parlamentu nowy projekt (nr 13533), który całkowicie anulował poprzednie przepisy. 31 lipca 2025 roku parlament przyjął nową ustawę, a Zełenski ją podpisał, w pełni przywracając niezależność NABU i SAP, usuwając je spod wpływu Prokuratora Generalnego. Cała ta próba wydatnie pokazała jakie są intencje antykorupcyjne władz ukraińskich.

Turanie na Majdanie

Ludy z cywilizacji turańskich mają jedną cechę – nie znają innych stanów niż całkowita uległość albo krwiożerczy bunt. Jednak ten stan pierwszy – demoralizującej, na pokolenia dziedziczonej uległości powodują wyradzanie się elit i zsucziwanije ludu, czyli doprowadzenie do moralnego upadku jego podstaw jako wspólnoty. Prowadzi to do kompletnego rozziewu pomiędzy brutalną i bezwzględną elitą a upodlonym i biernym ludem. Nic po środku – żadnej nadziei na transfery, awansy, ożywcze krążenie elit. A to prowadzi do degradacji potencjału całego układu – mafie udają, że rządzą, lud udaje, że pracuje. Wszyscy żywią się poza oficjalnym ustrojem, który jest już tylko pustą dekoracją, zaś realny potencjał konsekwentnie się obniża. Konfrontacja takiej postawy jest dla Zachodu nie do pojęcia, a jako, że pomaga Ukrainie ze swych, co najmniej tak samo podłych, intencji, to ukrywa przed publiką takie koszty uzyskania skrywanego przychodu.

Nasz Jermak, w czasie wielkiej afery korupcyjnej jeszcze 28 listopada 2025 roku nie poszedł siedzieć, jednak ten podał się do dymisji i zadeklarował, że „jedzie na front”. Do dziś nie wiadomo czy po to by „odpokutować” jakieś winy, bo do takich się w ogóle nie przyznał. Na front jednak nie udała się. Dziś wyszedł za kaucją i pewnie chodzi po Kijowie, bo nie może z niego wyjechać. Ciekawe czy wysiada ze swej limuzyny – chyba nie musi: przecież wie, że może się przespacerować, bo nikt mu nawet nie splunie w twarz. Potomkowie bowiem cywilizacji turańskiej albo pochylą głowę przed władzą, albo jej się rzucą do gardła. To drugie czynią zaś bardzo rzadko, zwłaszcza, że są obecnie zajęci walką w okopach, pytanie tylko – o jaką Ukrainę?

Napisał i przeczytał Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

Jak – i w które strony – płyną nasze pieniądze „na obronę Ukrainy”.

Viktor Orban: Zełenski finansuje proukraińskie siły na Zachodzie, w tym w USA – PCH24.pl

Filip Obara


pch24.pl/viktor-orban-zelenski-finansuje-proukrainskie-sily-na-zachodzie-w-tym-w-usa

Premier Węgier Viktor Orban powiedział w opublikowanym w piątek na Facebooku nagraniu, że prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski „płaci złotem i dolarami tym, którzy wspierają ukraińską wojnę”. Zaznaczył, że znaczna część wysyłanych rzekomo z Ukrainy sum trafiła do przeciwników prezydenta Donalda Trumpa w USA.

– Zełenski przesyłał pieniądze proukraińskiemu kandydatowi w wyborach prezydenckich w USA mierzącemu się z Donaldem Trumpem. Ukraińskie fundusze były używanie do wspierania kampanii Demokratów – powiedział Orban.

Komentując śledztwo w sprawie zatrzymanego na terenie Węgier ukraińskiego konwoju bankowego stwierdził, że „pieniądze płyną nie tylko z Zachodu na Ukrainę, ale też w przeciwnym kierunku”.

– Śledztwo w sprawie ukraińskiego konwoju z pieniędzmi odkryło, że pieniądze płynęły nie tylko z Zachodu na Ukrainę, ale też w przeciwnym kierunku. Ze zubożałej Ukrainy wysyłano miliardy dolarów na Zachód, przez Węgry. Znaczna część tej sumy trafiała do USA. Zełenski płaci ukraińskim złotem i dolarami tym, którzy chcą wspierać ukraińską wojnę – uważa węgierskie premier.

 To samo robią teraz na Węgrzech. Chcą tu proukraińskiego rządu, wysyłają swoich agentów, pomagają proukraińskiej opozycji – podkreślił Orban. Dodał, że węgierskie władze „położą temu kres”.

Węgierska agencja antyterrorystyczna przeprowadziła 5 marca nalot na dwa opancerzone pojazdy należące do ukraińskiego państwowego banku Oszczadbank, które transportowały przez Węgry gotówkę z Austrii na Ukrainę w ramach rutynowego przejazdu. Zatrzymano siedmiu pracowników banku oraz skonfiskowano ok. 82 mln dolarów w gotówce i złoto. Po ponad dobie zatrzymanych deportowano na Ukrainę i objęto zakazem wjazdu do strefy Schengen. Zarekwirowany ładunek pozostaje na Węgrzech.

Władze Węgier podały, że prowadzą postępowanie w sprawie podejrzenia prania pieniędzy przez przewoźników z Ukrainy. Portal śledczy VSquare, powołując się na źródła bliskie sprawie, ujawnił następnie, że celem operacji nie było egzekwowanie prawa, ale wywołanie kryzysu dyplomatycznego między Węgrami i Ukrainą, który mógłby przynieść korzyści premierowi Orbanowi w przedwyborczej kampanii.

Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. Opozycyjna partia TISZA wyprzedza Fidesz premiera Orbana w większości niezależnych sondaży. W marcowym badaniu firmy Median partia ta uzyskała 23-punktową przewagę wśród zdecydowanych wyborców. Sondaże ośrodków powiązanych z rządem wskazują z kolei na kilkuprocentową przewagę Fideszu.

Źródło: PAP / Jakub Bawołek, Budapeszt

Скільки елітних авто завезли в Україну за 2025 рік [nie bój się]

Tysiące drogich luksusowych samochodów (statystyka) zostało sprowadzonych na Ukrainę w 2025 roku

focus.ua/uk/auto/728428-skilki-elitnih-avto-zavezli-v-ukrajinu-za-2025-rik-dani-mitnici

supersamochody na Ukrainie
Import drogich samochodów na Ukrainę gwałtownie wzrósł w 2025 roku

Zapotrzebowanie na drogie samochody premium na Ukrainie bije rekordy. W 2025 roku samochody luksusowe były importowane mniej więcej tyle samo, co w poprzednich trzech latach łącznie.

W 2025 roku na Ukrainę przywieziono 11 998 drogich samochodów premium. Zostało to zgłoszone w Państwowej Służbie Celnej .

nowe spektrum Rolls-Royce'a
W 2025 roku do Ukrainy dostarczono 148 samochodów o wartości ponad 8 mln hryw Zdjęcie: Topcars UA

Z tej liczby:

  • 8498 samochodów o wartości od 2,5 do 4 milionów hrywen ($60 096 – 96 153);
  • 2818 samochodów o wartości od 4 do 6 milionów hrywny ($96 153 – 144 230);
  • 534 samochody o wartości od 6 do 8 milionów hrywen ($142 230 – 192 307);
  • 148 samochodów o wartości ponad 8 milionów hrywen ($192 307).

Ważne

Ferrari, McLaren i Aston Martin: jakie egzotyczne samochody pojawiły się na Ukrainie w 2025 roku (zdjęcie)

Zapotrzebowanie na drogie samochody wykonawcze na Ukrainie znacznie wzrosło w 2025 roku. Według posła, członka Komitetu Rady Najwyższej ds. Polityki Podatkowej i Celnej Nina Yuzhanina, w latach 2022-2024 zaimportowała do naszego kraju 12 090 drogich samochodów:

  • 7999 samochodów kosztuje od 70 000 do 100 000 dolarów;
  • 3872 samochody o wartości od 100 000 do 200 000 dolarów;
  • 219 samochodów o wartości ponad 200 000 dolarów.

W 2022 roku importowano 2300 drogich samochodów, w 2023 roku — 4852, a w 2024 — 4938.

„Tłusty kot” z Trzeciej Drogi wydał 270 tys. zł na jedzenie. To prawie 500 zł dziennie! Prezes, który to ujawnił, stracił stanowisko


„Tłusty kot” z Trzeciej Drogi wydał 270 tys. zł na jedzenie. To prawie 500 zł dziennie! Prezes, który to ujawnił, stracił stanowisko

Joanna Warszawska


blaskonline.pl/tlusty-kot-z-trzeciej-drogi-wydal-270-tys-zl-na-jedzenie-to-prawie-500-zl-dziennie-prezes-ktory-to-ujawnil-stracil-stanowisko

Pół tysiąca dziennie na gastronomię. Do tego paliwo, którego jego auto zupełnie nie potrzebuje

Radio ZET ustaliło, że w BOŚ przeprowadzono wewnętrzny audyt, który zlecił prezes banku, Bartosz Kublik. Kontrola miała sprawdzić wydatki członków zarządu i to właśnie wtedy wyszły na jaw kwoty, które dziś wywołują niesmak.

W dokumentach znalazły się m.in.:

• ogromne rachunki za gastronomię,

• 43 tysiące złotych na olej napędowy, mimo że służbowy samochód Kuźmińskiego jest benzynowy.

Raport miał trafić do rady nadzorczej, ale nie trafił.

Prezes, który zlecił audyt, został odwołany zanim zdążył go przedstawić

Zanim Kublik przekazał raport radzie nadzorczej, został natychmiast odwołany. Decyzja zapadła bez konsultacji z głównym udziałowcem banku, co tylko wzmocniło podejrzenia, że ktoś chciał zatrzymać sprawę, zanim stanie się publiczna.

W tle jest polityczny kontekst: BOŚ podlega NFOŚiGW, a ten, po wyborach w 2023, kiedy to powstała Koalicja 13 grudnia, trafił pod nadzór Ministerstwa Klimatu kierowanego przez Paulinę Hennig‑Kloskę z Polski 2050. To w ramach tej wymiany kadr Kuźmiński został powołany do zarządu.

A jeśli założyć, że służbową kartą nie płacił w weekendy, to jego realne wydatki w dni robocze były jeszcze wyższe niż 500 zł dziennie.

„Tłusty kot”? Określenie pasuje tu aż za dobrze

Patrząc na liczby, trudno się dziwić, że w sieci pojawiło się określenie Kuźmińskiego „tłusty kot”. Bo jeśli ktoś potrafi „przejeść” takie kwoty, dorzucić paliwo, którego jego auto nawet nie potrzebuje, a potem patrzeć, jak prezes wylatuje za próbę ujawnienia sprawy, to naprawdę trudno o bardziej trafne podsumowanie.

Midas. Kolejna płotka w planowym rabowaniu Ukrainy – minister energetyki, potem sprawiedliwości – w kajdanach. Nie zdążył do Izrael.

Skandal w ukraińskiej energetyce. Polityk zatrzymany przez NABU za korupcję

15.02.2026 tysol/skandal-w-ukrainskiej-energetyce-polityk-zatrzymany-przez-nabu-za-korupcje

Były minister energetyki Ukrainy został zatrzymany podczas próby opuszczenia kraju. Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy potwierdziło, że chodzi o Hermana Hałuszczenkę, który figuruje w śledztwie dotyczącym wielomilionowej afery korupcyjnej w sektorze energetycznym.

NABU potwierdza zatrzymanie byłego ministra

Były minister energetyki Ukrainy Herman Hałuszczenko został zatrzymany przy próbie opuszczenia kraju. Informację potwierdziło Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU).

Dziś, podczas przekraczania granicy, detektywi NABU zatrzymali byłego ministra energetyki w związku ze sprawą „Midas”. Trwają wstępne działania śledcze (…)

– oświadczyło NABU w komunikatorze Telegram. 

Wcześniej o zatrzymaniu informowały portale Ukrainska Prawda oraz RBK-Ukraina, powołując się na własne źródła.

W nocy (z 14 na) 15 lutego przy próbie przekroczenia granicy zatrzymany został były minister energetyki Herman Hałuszczenko. Doprecyzowano, że został wysadzony z pociągu – pisała wcześniej Ukrainska Prawda

Afera „Midas” i system łapówek

Śledztwo prowadzone przez NABU oraz Specjalną Prokuraturę Antykorupcyjną (SAP) dotyczy rozbudowanego mechanizmu korupcyjnego w ukraińskiej energetyce. Według ustaleń śledczych od kontrahentów państwowego operatora elektrowni jądrowych Enerhoatom pobierano łapówki w wysokości od 10 do 15 proc. wartości kontraktów.

Nielegalne środki miały być legalizowane przez tzw. back office w centrum Kijowa. Jak ustalono, przez ten mechanizm przeszło około 100 mln dolarów.

Dotychczas zatrzymano pięć osób, a siedmiu kolejnym postawiono zarzuty.

Nazwiska w śledztwie

W sprawie figuruje także nazwisko Tymura Mindicza – biznesmena i współpracownika prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Według ustaleń śledczych uchodzi za organizatora procederu. Obecnie przebywa za granicą.

[dupku żołędny biedny… to boisz się napisać, że uciekł przez Polskę, z pomocą jej „władców” – do rodzinnego Izraela? gdzie wszyscy rabusie, pedofile itp – byle właściwie obrzezani, tj. nie muzułmanie, mają bezpieczną przystań. MD]

NABU poinformowało również, że udokumentowano przekazywanie pieniędzy byłemu wicepremierowi Ołeksijowi Czernyszowowi.

Prokuratorzy SAP wskazywali, że Mindicz nawiązał kontakty z ówczesnym ministrem energetyki, a późniejszym ministrem sprawiedliwości – Hermanem Hałuszczenką.

Za jego pośrednictwem miał sprawować kontrolę nad przepływami finansowymi w sektorze gazowym i energetycznym Ukrainy.

Według śledczych Hałuszczenko korzystał z usług Mindicza w celu prania pieniędzy za pośrednictwem pełnomocnika doradcy ministra energetyki Ihora Myroniuka.

Kolejna wielka afera korupcyjna na Ukrainie. Dosyć robienia za bankomat Kijowa! Łapówki 10 milionów dolarów miesięcznie.

Kolejna wielka afera korupcyjna na Ukrainie.

Zajączkowska-Hernik:

dosyć robienia za bankomat Kijowa!

pch24/kolejna-wielka-afera-korupcyjna-na-ukrainie-dosyc-robienia-za-bankomat-kijowa

(fot. PAP/EPA/ROBERTAS DACKUS / HANDOUT)

Właśnie dowiedzieliśmy się, że przy eksporcie zboża z Ukrainy korupcja tak rozkwitła, że łapówki dla byłego szefa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) oraz szefa tamtejszego Departamentu Bezpieczeństwa sięgały nawet… 10 milionów dolarów miesięcznie!informuje europoseł Ewa Zajączkowska-Hernik w mediach społecznościowych. To kolejna afera korupcyjna na Ukrainie, a w największą z nich zamieszani są najbliżsi ludzie prezydenta Zełenskiegoprzypomina polityk Konfederacji.

Co chwilę dowiadujemy się o kolejnych aferach korupcyjnych u naszego wschodniego sąsiada. W listopadzie 2025 r. na jaw wyszło istnienie rozbudowanego systemu korupcyjnego w sektorze energetycznym. Miesiąc później ukraińskie służby informowały, że niektórzy posłowie oferowali za pieniądze głosowania w Radzie Najwyższej Ukrainy. Teraz dowiadujemy się o kolejnej aferze korupcyjnej – tym razem przy eksporcie ukraińskiego zboża.

Jak informuje Ewa Zajączkowska-Hernik, w tej sprawie rozpoczęło się postępowanie karne dotyczące m.in. nielegalnych korzyści i działania zorganizowanej grupy przestępczej. – To kolejna afera korupcyjna na Ukrainie, a w największą z nich zamieszani są najbliżsi ludzie prezydenta Zełenskiego – przypomina europoseł.

Pomimo tak wielkiej nieuczciwości polityków naszego wschodniego sąsiada, Komisja Europejska… rozważa sposoby umożliwienia szybkiego przystąpienia Ukrainy do UE. – To już kwestie korupcji, praworządności i generalnego stanu państwa nagle nie mają znaczenia dla eurokratów? – pyta retorycznie Zajączkowska-Hernik.

O „tajnym planie” KE dotyczącym szybkiego przyjęcia Ukrainy do UE informował również Victor Orban. – Brukselczycy zaakceptowali w nim wszystkie ukraińskie żądania. 800 miliardów dolarów dla Ukrainy, przyspieszenie akcesji do UE do 2027 roku i dalsze wsparcie aż do 2040 roku – powiedział premier Węgier.

Przed takim krokiem ostrzega Ewa Zajączkowska-Hernik. – Czyli nie dość, że dalej mamy robić za bankomat dla Ukrainy, to jeszcze mamy sprowadzić na siebie duże zagrożenie ekonomiczne i społeczne. Z jednej strony oznaczałoby to totalny zalew ukraińskich produktów rolno-spożywczych, a z drugiej niekontrolowany napływ kolejnych setek tysięcy, jeśli nie milionów, imigrantów z Ukrainy – zaznacza europoseł Konfederacji.

Polityk postuluje koniec dalszego zadłużania się na rzecz Ukrainy, koniec spłacania odsetek za ukraińskie pożyczki, niewysyłanie polskich żołnierzy na Ukrainę, zatrzymanie wejścia Ukrainy do UE i NATO, oraz zniesienie jakichkolwiek przywilejów dla Ukraińców w Polsce.

Koniec robienia z siebie sług narodu ukraińskiego, czas na asertywną politykę i dbanie przede wszystkim o własnych obywateli – apeluje europoseł. – Jak nie zaczniemy się szanować, to nikt nas nie będzie szanował. To POLSKIE interesy zawsze muszą być na pierwszym miejscu! – podkreśla Ewa Zajączkowska-Hernik.

Ukraina korupcją się sypie

Kolejna odsłona korupcji na Ukrainie. Wysoki urzędnik z Kijowa zamieszany w proceder unikania mobilizacji wojskowej

24.01.2026 nczas/kolejna-odslona-korupcji-na-ukrainie-wysoki-urzednik

SBU. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy.
NCZAS.INFO | SBU – zdjęcie ilustracyjne. / Foto: Wikipedia, President.gov.ua, CC BY 4.0

W Kijowie kwitł proceder omijania mobilizacji wojskowej. Za uniknięcie wysłania na front trzeba było zapłacić od 15 do 20 tys. dolarów. Służby zatrzymały wysokiego rangą urzędnika z administracji dzielnicowych ukraińskiej stolicy.

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy zlikwidowała w Kijowie kolejną już strukturę, która umożliwiała Ukraińcom unikanie poboru do wojska. W związku ze sprawą zatrzymano pierwszego zastępcę szefa jednej z administracji dzielnicowych ukraińskiej stolicy. Jest on podejrzany o organizowanie procederu wraz z inną osobą.

Jak ustalili śledczy, urzędnik miał wykorzystywać swoje stanowisko i kontakty służbowe, by fałszować dokumentację wojskową. Jego „klienci” byli najpierw – fikcyjnie – wpisywani do jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy, by następnie – na podstawie fałszywych rozpoznań medycznych – doprowadzić do wykreślenia ich z ewidencji wojskowej.

W ten sposób trwale uchylali się od obowiązku służby wojskowej w warunkach stanu wojennego. Za taką „usługę” niedoszli poborowi musieli zapłacić od 15 do 20 tys. dolarów.

Podejrzany urzędnik miał w procederze wykorzystywać kontakty z rejonowym centrum kompletacji i mobilizacji. Wspólnika zaangażował zaś do wystawiania fałszywych dokumentów.

Urzędnik i jego współpracownik zostali zatrzymani po tym, jak SBU udokumentowała przebieg transakcji finansowej. Podczas przeszukań funkcjonariusze zabezpieczyli sfałszowane dokumenty medyczne i wojskowe, pieczęcie jednostek wojskowych oraz telefony komórkowe zawierające dowody działalności przestępczej.

Zatrzymani usłyszeli zarzuty organizowania i współudziału w procederze uchylania się od służby wojskowej w warunkach stanu wojennego, w ramach porozumienia grupowego. Zgodnie z ukraińskim prawem grozi im za to do 10 lat więzienia. Śledztwo prowadzone jest pod nadzorem wyspecjalizowanej prokuratury ds. obronności przy Prokuraturze Generalnej Ukrainy.

W ostatnim czasie ukraińskie służby zablokowały siedem mechanizmów omijania mobilizacji wojskowej. Korzystający z tamtych procederów musieli zapłacić do 13 tys. dolarów za uniknięcie służby. W związku ze sprawą przeprowadzono zatrzymania na terenie całej Ukrainy.

„Korupcja to hydra”: Mrok nad prezydenturą Zełenskiego

„Korupcja to hydra”: Mrok nad prezydenturą Zełenskiego

hydra

Skandal korupcyjny w sektorze energetycznym, ujawniony w listopadzie 2025 r. przez Narodowe Biuro Antykorupcyjne (NABU), wstrząsnął administracją prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Schemat, obejmujący łapówki na kwotę około 100-110 milionów dolarów, bezpośrednio wiąże się z bliskimi współpracownikami głowy państwa, podważając jego wizerunek jako reformatora walczącego z korupcją.

Chociaż Zełenski sam nie jest formalnie oskarżony, jego powiązania z kluczowymi figurami w aferze rodzą pytania o odpowiedzialność i nadzór nad władzą.
Korupcja na Ukrainie nie jest nowością – to systemowy problem! Zełenski, wybrany w 2019 r. na fali obietnic „oczyszczenia” kraju z oligarchicznych układów, obiecywał zero tolerancji dla łapówkarstwa. Utworzono instytucje takie jak NABU i Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna (SAPO), które miały być niezależne od władzy wykonawczej. Jednak, jak pokazują ostatnie wydarzenia, te reformy nie wyeliminowały problemu; wręcz przeciwnie, skandale wydają się eskalować w skali.
Według raportów, korupcja kosztuje Ukrainę miliardy dolarów rocznie [nas to kosztuje, kotek… md] , co jest szczególnie dotkliwe w czasie wojny. „Korupcja to hydra” – i mimo „wysiłków” Zełenskiego, nadal kwitnie w sektorach strategicznych, takich jak energetyka, obrona i rekrutacja wojskowa.
Największy cios dla prezydenta Ukrainy przyszedł 10 listopada 2025 r., gdy NABU ujawniło schemat korupcyjny w państwowej spółce nuklearnej Energoatom. Według śledczych, grupa insiderów żądała 10-15% kickbacków za umowy na dostawy i usługi, w tym na naprawę infrastruktury energetycznej. Łącznie wyprowadzono około 100 milionów dolarów.
Środki te były przeznaczone na kluczowe projekty, takie jak ochrona elektrowni atomowych, co czyni aferę nie tylko finansowym, ale i strategicznym zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego.
Centralną postacią w skandalu jest Timur Mindich, wieloletni przyjaciel i były partner biznesowy Zełenskiego. NABU oskarża go o organizację schematu rabunku, w tym pranie pieniędzy. W odpowiedzi prezydent Ukrainy nałożył na Mindicha sankcje, odebrał mu obywatelstwo i „potępił korupcję”, ale to za mało – bo ostatni miał dostęp do najwyższych kręgów władzy dzięki bliskości z prezydentem.
Inni zamieszani to m.in. były wicepremier Oleksiy Chernyshov, który miał otrzymać 1,3 miliona dolarów w gotówce, oraz ministrowie energii Svitlana Grynchuk i sprawiedliwości German Galushchenko, którzy zrezygnowali na żądanie Zełenskiego. Kulminacją była rezygnacja Andrija Yermaka, szefa kancelarii prezydenta i de facto drugiej osoby w państwie, po rewizji w jego domu 28 listopada 2025 r. [wykręcili go od więzienia – i chyba od śledztwa md]
Afera Energoatom to nie pierwszy raz, gdy korupcja uderza w otoczenie Zełenskiego. W sierpniu 2023 r. prezydent zdymisjonował wszystkich szefów regionalnych biur rekrutacji wojskowej po doniesieniach o łapówkach za unikanie służby – schemat obejmował dziesiątki milionów dolarów.
We wrześniu 2023 r. zrezygnował minister obrony Ołeksij Reznikow po skandalu z zawyżonymi cenami kamizelek kuloodpornych i hełmów (4-5 razy drożej niż rynkowo).
W styczniu 2024 r. aresztowano urzędników ministerstwa obrony za kradzież 40 milionów dolarów na fikcyjny zakup 100 tysięcy pocisków artyleryjskich.
Ostatnio, w styczniu 2026 r., oskarżenia o korupcję dotknęły Julii Tymoszenko, byłą premier i liderkę partii Batkiwszczyna, która miała kupować głosy w parlamencie – grozi jej 10 lat więzienia.
Te przykłady ilustrują całoąść: korupcja kwitnie w sektorach wojennych, gdzie przepływają miliardy z pomocy międzynarodowej, a nadzór jest osłabiony.
Udział Zełenskiego w tych aferach jest pośredni, ale krytyczny. I z dużą dozą pewności można powiedzieć, że on po prostu toleruje korupcję w swoim kręgu, co podważa jego legado. Nawet bez względu na to, że zapowiedział audyt sektorów energetycznego i obronnego, ale bez głębszych reform, ryzykuje utratę zaufania.
Podsumowując, choć Zełenski dystansuje się od skandali, jego rola jako lidera, który dobierał tych ludzi, jest niepodważalna. Ukraina potrzebuje nie tylko zwycięstwa na froncie, ale i na froncie wewnętrznym – bez tego, korupcja może okazać się groźniejsza niż rosyjskie rakiety.

JACEK TOCHMAN

Kolejny skandal na Ukrainie – Julia Tymoszenko podejrzana o korumpowanie posłów i sprzedawanie ustaw

Kolejny skandal na Ukrainie

– Julia Tymoszenko podejrzana

o korumpowanie posłów

i sprzedawanie ustaw

15/01/2026 mianynaziemi/kolejny-skandal-na-ukrainie-julia-tymoszenko-podejrzana-o-korumpowanie-poslow-i

Źródło: kadr z X

W nocy z 13 na 14 stycznia 2026 roku ukraińskie Narodowe Biuro Antykorupcyjne (NABU) wraz ze Specjalizowaną Prokuraturą Antykorupcyjną (SAP) przeprowadziło przeszukania w biurze partii Batkivshchyna („Ojczyzna”). Akcja wywołała prawdziwe polityczne trzęsienie ziemi w Kijowie, gdy śledczy przedstawili podejrzenie szefowej jednej z frakcji parlamentarnych – wszystkie źródła wskazują na Julię Tymoszenko.

Według oficjalnego komunikatu NABU, podczas przeszukania funkcjonariusze znaleźli i zabezpieczyli znaczne kwoty w dolarach amerykańskich. Materiały wideo udostępnione przez służby pokazują moment konfiskaty pakietów z gotówką, starannie zapakowanych w koperty. Sprawa dotyczy podejrzenia o zorganizowanie systemu przekupstwa posłów z innych frakcji parlamentarnych, głównie z prezydenckiej partii „Sługa Narodu”.

Śledczy twierdzą, że odkryli długoterminowy, systematyczny mechanizm korupcyjny. Polityk miała proponować posłom regularne wypłaty w zamian za głosowanie zgodnie z instrukcjami, wstrzymywanie się od głosu lub nieuczestniczenie w kluczowych głosowaniach. Opublikowane przez NABU nagrania audio zawierają rozmowy, w których kobiecy głos (według śledczych należący do Tymoszenko) omawia szczegóły procederu, wspominając o „dziesięciu za dwie sesje” na osobę, co interpretowane jest jako 10 000 dolarów miesięcznie lub za dwa tygodnie posiedzeń parlamentarnych.

Na nagraniach słychać również dyskusje o „zabijaniu ustaw”, blokowaniu inicjatyw większości prezydenckiej oraz głosowaniach przeciwko nominacjom rządowym. Posłowie objęci procederem mieli otrzymywać szczegółowe instrukcje za pośrednictwem zaszyfrowanego komunikatora Signal.

Julia Tymoszenko, jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci ukraińskiej sceny politycznej, stanowczo odrzuca wszystkie oskarżenia. W oficjalnym oświadczeniu potwierdziła fakt przeszukań w biurze swojej partii, jednak kategorycznie zaprzeczyła, jakoby głos na nagraniach należał do niej. Polityk określiła całą sprawę jako „polityczną rozprawę” i „PR-akcję” mającą na celu wyeliminowanie konkurencji politycznej. Zapowiedziała również, że będzie walczyć o udowodnienie swojej niewinności przed sądem.

Kontekst sprawy jest szczególnie interesujący, ponieważ do zatrzymań doszło zaledwie kilka tygodni po tym, jak w grudniu 2025 roku NABU rozbiło inną grupę parlamentarzystów przyjmujących łapówki za głosowania. Co więcej, Tymoszenko w 2025 roku otwarcie popierała inicjatywy mające na celu ograniczenie lub całkowite zniesienie niezależności zarówno NABU, jak i SAP, używając przy tym niezwykle ostrych słów wobec tych instytucji.

Wielu analityków politycznych w Kijowie zastanawia się, czy mamy do czynienia z autentyczną walką z korupcją na najwyższych szczeblach władzy, czy raczej z wewnętrznym konfliktem w ukraińskich elitach politycznych. Niektórzy sugerują, że sprawa może być elementem szerszej strategii osłabiania wpływów określonych grup politycznych na korzyść innych.

Warto podkreślić, że postępowanie znajduje się obecnie na bardzo wczesnym etapie. Przedstawienie podejrzenia to dopiero początek procesu, który obejmuje śledztwo i ewentualne sformułowanie aktu oskarżenia. Niemniej jednak, sama skala zarzutów i pozycja podejrzanej osoby sprawiają, że sprawa budzi ogromne zainteresowanie zarówno w Ukrainie, jak i na arenie międzynarodowej.

Komentatorzy zwracają uwagę, że w kontekście trwającego konfliktu z Rosją oraz trudnej sytuacji gospodarczej Ukrainy, skandal korupcyjny na tak wysokim szczeblu może dodatkowo destabilizować sytuację wewnętrzną kraju. Z drugiej strony, skuteczna walka z korupcją jest jednym z kluczowych warunków stawianych Ukrainie przez Unię Europejską w procesie integracji.

Sprawa z pewnością będzie rozwijać się w kolejnych dniach, a jej rezultat może istotnie wpłynąć na układ sił na ukraińskiej scenie politycznej w roku 2026.

Źródła:

https://www.aljazeera.com/news/2026/1/9/russia-ukraine-wa…

https://united24media.com/latest-news/ukraines-low-cost-d…

https://kyivindependent.com/ukraine-war-latest-new-type-o…

https://www.ukrinform.net/rubric-ato/3946261-zelensky-rus…

https://news.un.org/en/story/2026/01/1159151

https://caspiannews.com/news-detail/russia-deploys-oreshn…

Hi, rabusie na Ukrainie górą! Klauzula o audycie, który miał ujawnić nadużycia i korupcję – znikła..

Grzegorz Płaczek @placzekgrzegorz

W Polsce media uparcie milczą, Warszawa i Bruksela siedzą cicho – ale warto, żeby Polacy to usłyszeli. Zgodnie z doniesieniami, które jako pierwszy opisał The Wall Street Journal, podczas prac nad amerykańskim planem „pokojowym” dla Ukrainy miało dojść do sytuacji kuriozalnej. Zanim świat zobaczył pierwszy 28-punktowy projekt, w obiegu miała być klauzula o obowiązkowym audycie całej dotychczasowej międzynarodowej pomocy – audycie, który mógłby ujawnić nadużycia i korupcję na Ukrainie. Ukraina miała jednak naciskać, by ten zapis… usunąć.

Następnie w przestrzeni publicznej pojawiła się informacja, że zapis o audycie na Ukrainie został „zmiękczony” i został zastąpiony inną klauzulą – aż w końcu ZNIKNĄŁ z ostatecznej wersji ujawnionej opinii publicznej.

To budzi uzasadnione pytania. I nie chodzi tutaj o żadną „złośliwość” wobec Ukrainy. Chodzi o elementarną uczciwość wobec podatników państw, które finansowały dotychczasowe wsparcie i o polską rację stanu. Jeśli kolejne miliony i miliardy mają dalej płynąć – na co naciska Warszawa – audyt i realna kontrola dotychczasowego wsparcia muszą być warunkiem! Tym bardziej, że w ostatnich miesiącach pojawiały się kolejne doniesienia o śledztwach i skandalach korupcyjnych na wysokich szczeblach na Ukrainie. Mówimy o setkach milionów dolarów.

Polski rząd w tej sytuacji – niezależnie od opracowywanego planu pokojowego – powinien natychmiast postawić sprawę jasno: zero kolejnych przelewów do Kijowa bez audytu dot. dotychczasowej pomocy i bez mechanizmów kontroli nowych transz!

Bo inaczej politycy będą ludziom sprzedawać bajki o „wartościach”, a rachunek – jak zwykle – zapłacą obywatele. Także polscy. Jesteśmy suwerennym krajem, czy już całkiem nam polska władza odleciała?

Zdjęcie

·

24,5 tys. wyświetlenia

Korupcyjny skandal w Radzie Najwyższej Ukrainy. A capo di tutti capi „prezydentem”.

Korupcyjny skandal w Radzie Najwyższej Ukrainy.

NABU zatrzymało deputowanych za branie łapówek

ndz., 28/12/2025 – zmianynaziemi/korupcyjny-skandal-w-radzie-najwyzszej-ukrainy-nabu-zatrzymalo-deputowanych-za-branie

Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) wraz ze Specjalną Prokuraturą Antykorupcyjną (SAP) przeprowadziło 27 grudnia 2025 roku bezprecedensową akcję wymierzoną w korupcję na najwyższych szczeblach władzy. W wyniku operacji pod przykryciem zdemaskowano zorganizowaną grupę przestępczą, w skład której wchodzili czynni deputowani do Rady Najwyższej Ukrainy. Według oficjalnego komunikatu NABU, parlamentarzyści systematycznie przyjmowali łapówki w zamian za określone głosowania w parlamencie.

Śledztwo skupiło się głównie na deputowanych z frakcji Sługa Narodu, partii prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Wśród osób, którym przedstawiono zarzuty, znaleźli się Jewhen Pywawarow, Ihor Nehulewskyj oraz Jurij Kisiel, przewodniczący Komisji Transportu i Infrastruktury. Niektóre źródła wymieniają również Olhę Sawczenko jako jedną z podejrzanych.

Operacja NABU napotkała jednak na poważne przeszkody. Jak podaje agencja informacyjna APA, funkcjonariusze Urzędu Ochrony Państwowej, podlegającego bezpośrednio prezydentowi Zełenskiemu, aktywnie utrudniali pracę detektywów NABU, blokując im dostęp do pomieszczeń komisji parlamentarnych, gdzie miały być przeprowadzone czynności śledcze.

„Pracownicy Departamentu Bezpieczeństwa Państwowego stawiają opór oficerom NABU, którzy próbują wejść do budynku Rady Najwyższej w celu przeprowadzenia czynności procesowych” – przekazało NABU w oficjalnym oświadczeniu

Sprawa ta jest jedną z największych afer korupcyjnych ujawnionych na Ukrainie w ostatnich latach i budzi szczególne kontrowersje ze względu na fakt, że dotyczy przedstawicieli najwyższych władz w czasie, gdy kraj nadal zmaga się z rosyjską agresją. Według dostępnych informacji, deputowani mieli przyjmować korzyści majątkowe w zamian za głosowanie zgodne z interesami określonych grup biznesowych.

To nie pierwszy przypadek, gdy NABU i SAP demaskują korupcję na wysokim szczeblu. W sierpniu 2025 roku te same instytucje wykryły inny schemat korupcyjny, w który zamieszany był deputowany Ołeksij Kuzniecow. Jak podaje portal uk-winner.com, Kuzniecow wraz z innymi wysokimi urzędnikami państwowymi i wojskowymi zorganizował systematyczny proceder defraudacji środków budżetowych przeznaczonych na zakup sprzętu obronnego dla wojska, w tym dronów i systemów walki elektronicznej.

Eksperci podkreślają, że wyniki postępowań sądowych w tych sprawach będą miały kluczowe znaczenie nie tylko dla przyszłości osób zamieszanych w skandal, ale również dla skuteczności wysiłków antykorupcyjnych i jakości zdolności obronnych kraju.

Portal Transparency International Ukraine informuje, że 9 grudnia 2025 roku NABU i SAP ogłosiły nowe zawiadomienia o podejrzeniu w ramach innej sprawy, znanej jako operacja „Czyste Miasto”, co wskazuje na intensyfikację działań antykorupcyjnych w ostatnich miesiącach.

Oficjalna strona NABU donosi również o postępach w śledztwie dotyczącym korupcji gruntowej w Radzie Miasta Kijowa, gdzie 11 grudnia 2025 roku pojawiły się nowe osoby podejrzane. Wśród nich znajduje się trzech członków zorganizowanej grupy przestępczej.

Seria ujawnionych afer korupcyjnych stawia pod znakiem zapytania skuteczność reform antykorupcyjnych na Ukrainie, zwłaszcza w kontekście aspiracji tego kraju do członkostwa w Unii Europejskiej. Komisja Europejska wielokrotnie podkreślała, że walka z korupcją jest jednym z kluczowych warunków postępu w procesie integracji europejskiej.[hi, hi.. sami też złodzieje… md]

Szczegóły operacji, w tym dokładna liczba osób zaangażowanych w proceder, kwoty łapówek oraz materiał dowodowy, mają zostać ujawnione w najbliższym czasie. NABU zapowiada, że śledztwo jest w toku, a jego wyniki mogą doprowadzić do kolejnych zatrzymań i zarzutów.

Sprawa wywołała szerokie echo w mediach ukraińskich i międzynarodowych, stając się jednym z głównych tematów dyskusji publicznej na Ukrainie w ostatnich dniach 2025 roku.

Źródła:

https://hacc-decided.ti-ukraine.org/en/news/nabu-i-sap-po…

https://nabu.gov.ua/en

https://en.apa.az/europe/criminal-group-including-mps-exp…

https://en.iz.ru/en/2016568/2025-12-27/nabu-reported-obst…

https://eadaily.com/en/news/2025/12/27/the-state-guard-wh..

Kim jest Timur Mindicz? 100 milionów dolarów łapówek i grupa przestępcza na szczytach władzy w Ukrainie. Tak działa[-ł?] „szlaban”

Na zdj. Timur Mindicz sfotografowany podczas rzekomej wizyty u Igora Kołomojskiego w 2019 roku. Fot. screenshot Schemes
Na zdj. Timur Mindicz sfotografowany podczas rzekomej wizyty u Igora Kołomojskiego w 2019 roku. Fot. screenshot Schemes

Kim jest Timur Mindicz? 100 milionów dolarów łapówek i grupa przestępcza na szczytach władzy w Ukrainie. Tak działał „szlaban”

Piotr Kaszuwara 2025-11-12 postpravda/pravda/raporty/timur-mindicz-afera-korupcyjna-ukraina

Główny podejrzewany – Timur Mindicz, były współpracownik prezydenta Wołodymyra Zełeńskiego jeszcze z czasów telewizyjnych, zdołał wyjechać z Ukrainy zanim detektywi postawili mu zarzuty i przeszukali dom. Ślady śledztwa NABU i SAP prowadzą do najważniejszych osób w państwie. 10 listopada ujawnienie przez organy ścigania wielkiej afery korupcyjnej wstrząsnęło Ukrainą. Do tego stopnia, że ze  stanowisk mają odejść ministrowie sprawiedliwości i energetyki. Chodzi o przestępczy schemat, który pomagał grupie kilku osób, wyprowadzać ogromne kwoty z państwowej spółki Energoatom, która zarządza elektrowniami jądrowymi w kraju.

Dlatego NABU i SAP miały stracić niezależność

W poniedziałek rano NABU i SAP weszły do domów dwóch osób – obecnego ministra sprawiedliwości Hermana Hałuszczenko (byłego szefa Ministerstwa Energetyki) oraz do domu Timura Mindicza, wpływowego i bliskiego prezydentowi Wołodymyrowi Zełeńskiemu współwłaściciela studia filmowego Kwartał 95.

Pierwsi poinformowali o tym deputowani Rady Najwyższej Ukrainy Jarosław Żelezniak i gazeta „Ukraińska Prawda”. Zarówno Hałuszczenko, jak i Mindicz, według źródeł BBC, są obwiniani w sprawie o korupcję w sektorze energetycznym i obronnym, ujawnioną przez funkcjonariuszy NABU i SAP. Przeszukania przeprowadzono również w państwowym koncernie „Energoatom”, gdzie rzekomo miały miejsce główne działania korupcyjne. NABU opublikowało trzy serie materiałów ze sprawy i fragmenty rozmów między podejrzewanymi, które ukraińskie media już nazwały „taśmami Mindicza”.

Timur Mindicz na kilka godzin przed tym, jak służby antykorupcyjne miały go zatrzymać zdołał wyjechać z kraju. Według Straży Granicznej posiadał on wszelkie niezbędne dokumenty do przekroczenia granicy, wyjechał legalnie, a służby nie miały informacji o tym, by go zatrzymać lub nie zezwalać na opuszczenie kraju. Oleksandr Abakumow, szef wydziału śledczego NABU twierdzi, że Mindicz jest w Izraelu i przebywa w Tel-Awiwie. Prowadzone są działania by sprowadzić go do kraju, ale ekstradycje obywateli Izraela do innych krajów są niezwykle rzadkie.

Timur Mindicz, nabu i sap
Na zdj. pieniądze znalezione podczas przeszukań. Fot. nabu.gov.ua

– Osoby należące do organizacji przestępczej bardzo umiejętnie wykorzystywały metody konspiracji i zmieniły wiele środków transportu, środków komunikacji itd. Jesteśmy bardzo niezadowoleni, że (Mindicz – red.) najprawdopodobniej dowiedział się, że jego dom zostanie przeszukany i dlatego wyjechał z Ukrainy. Zrobimy wszystko, aby spróbować go sprowadzić do kraju – powiedział Abakumow.

Ukraińskie media podają, że właśnie ta afera miała być głównym powodem zaproponowanych latem 2025 roku zmian w prawie, które miały ograniczyć niezależność NABU i SAP. Protesty społeczne oraz interwencja zachodnich partnerów Ukrainy sprawiły jednak, że politycy wycofali się z tej kontrowersyjnej reformy. Już wtedy docierały do dziennikarzy głosy, że ma chodzić o nagrane przez NABU i SAP rozmowy Timura Mindicza, z których miał wynikać korupcyjny schemat na szczytach władzy.

Kim jest Timur Mindicz?

Timur Mindicz to ukraiński przedsiębiorca z branży rozrywkowej, bliski przyjaciel Wołodymyra Zełeńskiego. Zanim obecny prezydent Ukrainy wygrał wybory Mindicz był dyrektorem finansowym i udziałowcem jego studia producenckiego Kwartał 95. Mindicz urodził się w Dniepropietrowsku, obecnie Dnipro, w którym istnieje potężna i wpływowa społeczność żydowska, do której należał Mindicz. Według niepotwierdzonych pogłosek to właśnie on miał zapoznać Zełeńskiego z innym wpływowym człowiekiem z Dnipra, biznesmenem i oligarchą żydowskiego pochodzenia Igorem Kołomojskim, przez niektórych uważanym za ojca sukcesu obecnego prezydenta Ukrainy. Igor Kołomojski od dwóch lat przebywa w areszcie.

Timur Mindicz oprócz tego, że jest współwłaścicielem studia Kwartał 95, jest także współudziałowcem cypryjskiej firmy Green Family Ltd, z którą Wołodymyr Zełeński związany jest od wielu lat. „To nic innego jak partnerstwo” – tak Igor Kołomojski charakteryzował stosunki między Mindiczem a Zełeńskim w maju 2019 roku. Podczas ówczesnej kampanii wyborczej kandydat na prezydenta jeździł samochodem zarejestrowanym na Timura Mindicza – co odnotowały ukraińskie media.

Odkąd Zełeński został prezydentem Ukrainy, Mindicz zaczął wygrywać intratne przetargi państwowe także we wrażliwych branżach dla kraju np. związane z produkcją dronów.

Timur Mindicz, nabu i sap
Na zdj. pieniądze znalezione podczas przeszukań. Fot. nabu.gov.ua

W sierpniu 2025 roku The Kyiv Independent informował, że NABU prowadzi dochodzenie w sprawie działań firmy Fire Point związanych z możliwym zawyżaniem cen dronów i wolumenów dostaw dla Ministerstwa Obrony. Dziennikarze zapewniają, że ich źródła potwierdziły związek przedstawicieli tej firmy z Timurem Mindiczem. Później jednak NABU zaprzeczyło, jakoby Narodowe Biuro Antykorupcyjne i Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna prowadziły śledztwo w sprawie rakiet Flamingo.

Główny projektant Fire Point, Denis Shtilerman oświadczył w wywiadzie dla ZN, że Mindicz nie ma żadnego wpływu i nie jest współwłaścicielem firmy produkującej drony uderzeniowe FP-1 oraz rakiety Flamingo. Dodał jednak, że gdy firma wygrała testy dronów na poligonie, Mindicz przyszedł do nich i wyraził chęć znalezienia się na liście akcjonariuszy. „Ale nic z tego nie wyszło, bo odmówiliśmy. To było wiosną 2024 roku” – wyjaśnił główny inżynier Fire Point. Według Stillermana, później popadł on w konflikt z Mindiczem na tle osobistych kwestii, ale tylko dlatego, że „obaj jesteśmy Żydami, ale nie w kwestiach towarzyskich”. Sam Mindicz nie skomentował nigdy ani sytuacji z Flamingo i Fire Point, ani wizyt w izraelskim biurze Igora Kołomojskiego, ani innych wysuwanych w jego kierunku zarzutów.

NABU w sektorze energetycznym

Po południu 10 listopada NABU ogłosiło, że wspólnie z wyspecjalizowaną prokuraturą antykorupcyjną prowadzi operację Midas, zakrojoną na szeroką skalę, mającą na celu ujawnienie korupcji w sektorze energetycznym. Według śledczych mogło zostać skradzionych około 100 milionów dolarów. Część tych pieniędzy, według NABU, została przekazana Rosji.

„15 miesięcy pracy i 1000 godzin nagrań audio. Udokumentowano działalność wysoko postawionej organizacji przestępczej” – czytamy w raporcie NABU i SAP. Opublikowano także ponad 20-minutowy film opisujący schematy wpływu na strategiczne przedsiębiorstwa państwowe, w szczególności na spółkę Energoatom, która zarządza całym krajowym przemysłem energetyki jądrowej.

Prosimy o zaakceptowanie zgody na pliki cookie

Jak wynika z ustaleń śledztwa, uczestnicy procederu systematycznie otrzymywali „łapówki” od kontrahentów Energoatomu w wysokości od 10 do 15 procent wartości kontraktów.

Kontrahenci byli w rzeczywistości zmuszani do płacenia „łapówki”. Jeśli odmówili, zarządzający przestępczym procederem mogli zablokować płatności za wykonane usługi lub za dostarczone produkty (ściąganie należności od Energoatomu jest zabronione w stanie wojennym) lub po prostu zniknąć z list partnerów biznesowych Energoatomu.

Praktyka ta nazywana była „slagbaum”, jak twierdzą śledczy, czyli „szlabanem”. Energoatom potwierdził, że w biurze spółki trwały czynności śledcze prowadzone przez przedstawicieli NABU i SAPO i zapewnił, że spółka pomaga w prowadzeniu dochodzenia. „Energoatom w pełni współpracuje z organami, dostarcza wszelkie wymagane materiały i przyczynia się do obiektywnego i przejrzystego śledztwa. Spółka nie utrudnia prowadzenia czynności procesowych i jest zainteresowana kompleksowym wyjaśnieniem wszystkich okoliczności” – oświadczył Energoatom.

Czytaj także: Korupcja w Ukrainie zatrzymuje pomoc humanitarną. Gdzie ginie najwięcej sprzętu

Kogo zatrzymali NABU i SAP?

We wtorek 11 listopada NABU zatrzymało pięć osób i zgłosiło władzom siedmiu domniemanych członków organizacji przestępczej, w tym:

  • Igora Myroniuka – byłego doradcę ministra energetyki;
  • Dmytra Basowa – dyrektora wykonawczego ds. ochrony fizycznej i bezpieczeństwa Energoatomu;
  • Timura Mindicza;
  • 4 pracowników zaplecza za pranie pieniędzy.

Według NABU i SAP głównymi postaciami w sprawie są osoby określane jako „Rocket” i „Tenor”, ​​którzy byli odpowiedzialni za zbieranie środków od kontrahentów Energoatomu.

„Rocket”, jak twierdzi NABU, był wiceszefem funduszu majątku państwowego i asystentem byłego deputowanego Rady Najwyższej Andrija Derkacza, który jest obecnie senatorem Federacji Rosyjskiej i jest poszukiwany w związku z jedną ze spraw prowadzonych przez NABU. W latach 2023–2025 był on doradcą ministra energii Hermana Hałuszczenko.

NABU w nagraniu wideo opublikowało również nagrania rozmów „Rocket” i „Tenora”. Rozmawiali oni m.in. o mechanizmie wywierania presji na kontrahentów w celu uzyskania „łapówki”, a także o kwotach, jakie mieli otrzymać uczestnicy procederu. Najwięcej emocji w walczącej z Rosją Ukrainie wzbudza dyskusja na temat budowy konstrukcji ochronnych w obiektach energetycznych. „Szczerze mówiąc, to strata pieniędzy i czasu” – mówi „Rocket”. Rozmawiają o „łapówkach” z budowy konstrukcji ochronnych o wartości 4 miliardów hrywien w stacjach transformatorowych AT-2 i AT330 i narzekają, że z poprzedniego kontraktu o wartości 3 miliardów hrywien otrzymali tylko 90 – NABU nie ustaliło, czy były to tysiące dolarów czy miliony hrywien.

Według śledztwa, 10 października, gdy prezydent Wołodymyr Zełenski zwołał spotkanie w sprawie przywrócenia dostaw energii elektrycznej, Rocket i Tenor planowali zwiększyć kwotę „łapówki” z 10 do 15 procent na budowę obiektów ochronnych w elektrowni jądrowej w Chmielnickim.

Timur Mindicz, nabu i sap
Mat. śledztwa NABU i SAP. Fot. nabu.gov.ua

Timur Mindicz i inni liderzy przestępczej grupy

„Profesor” i „Carlson” – to osoby nazwane przez śledczych takimi pseudonimami, miały kierować korupcyjną siatką. BBC zdołało potwierdzić w NABU, że „Profesorem” jest obecny minister sprawiedliwości Herman Hałuszczenko, a „Carlsonem” osoba z otoczenia prezydenta Zełenskiego, współwłaściciel studia filmowego Kwartał 95 Timur Mindicz.

Informacje te zostały potwierdzone przez prokuratorów SAP. „W 2025 roku ustalono fakty przestępczej działalności Mindicza w sektorze energetycznym poprzez wpływ na ministra energii Hałuszczenko oraz w sektorze obronnym poprzez wpływ na ministra obrony Umerowa” – wskazała prokuratura. Obecny sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony, Rustem Umerow, odniósł się już do tych informacji: „Wszelkie próby łączenia mojej pracy w Ministerstwie Obrony z „wpływami” niektórych osób są bezpodstawne. Jako minister regularnie spotykałem się z producentami i dostawcami sprzętu i broni, lobbystami itp. Odbyło się spotkanie z Timurem Mindiczem, na którym poruszono kwestię kamizelek kuloodpornych w ramach kontraktu. W rezultacie kontrakt został rozwiązany z powodu niespełnienia wymagań i nie dostarczono żadnego produktu”.

Prokuratorzy poinformowali również, że były wicepremier ds. jedności narodowej, Ołeksij Czernyszow, rzekomo posługujący się pseudonimem „Cze Guewara”, mógł brać udział w procederze. NABU poświęciło mu czwartą serię nagrań wideo z tego śledztwa, która ukazała się 11 listopada. Oprócz samego Czernyszowa, w procederze korupcyjnym miała brać udział również jego żona, wykładowczyni Uniwersytetu im. Tarasa Szewczenki.

Wieczorem 11 listopada NABU poinformowało Czernyszowa o podejrzeniach wobec niego o nielegalne wzbogacenie się w ramach tego procederu. „Detektywi udokumentowali przekazanie podejrzanemu i jego pełnomocnikowi ponad 1,2 miliona dolarów i prawie 100 000 euro w gotówce” – czytamy w oświadczeniu.

Według śledztwa to właśnie „Carlson”, czyli Timur Mindicz, kontrolował operacje prania brudnych pieniędzy w Kijowie ze swojego mieszkania przy ulicy Hruszewskiego 9. Niewykluczone, że prezydent Wołodymyr Zełenski obchodził tam kiedyś swoje urodziny. „To właśnie tam ustalano komu i w jakich kwotach miały zostać przekazane środki finansowe. Co więcej, wskazane mieszkanie służyło jako miejsce, w którym „Carlson” wywierał wpływ podczas osobistych spotkań z szefami centralnych organów wykonawczych, bez żadnych podstaw prawnych, w celu zaspokojenia prywatnych interesów w sektorze energetycznym i obronnym” – czytamy w materiałach NABU i SAP.

W związku ze skandalem korupcyjnym w Energoatomie prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski domaga się od rządu dymisji ministra sprawiedliwości Hermana Hałuszczenko i minister energetyki Switłany Hrynczuk. „Uważam, że minister sprawiedliwości i minister energetyki nie mogą pozostać na swoich stanowiskach. To w szczególności kwestia zaufania. Jeśli pojawiają się oskarżenia, należy na nie odpowiedzieć. Decyzja o ich odwołaniu powinna być szybka, najszybsza. Zwróciłem się do pani premier z prośbą o podanie się tych ministrów do dymisji. Zwracam się do deputowanych Rady Najwyższej o poparcie tych decyzji. A potem wszystko powinno zostać rozstrzygnięte na płaszczyźnie prawnej” – powiedział w przemówieniu Zełenski.

Według ukraińskich mediów do dymisji ministrów może dojść 18 listopada.

Manlio Dinucci; Ukraina: Mamy dowody, wcześniej schowane.

Manlio Dinucci; Ukraina: Dowody usunięte

Poniżej znajduje się opis fazy przygotowawczej wojny, zaczerpnięty z książki „L’altra faccia della Storia” („Druga strona historii”), wydanej przez Byoblu.

DR IGNACY NOWOPOLSKI DEC 13

W świetle dominującej narracji politycznej i medialnej, przedstawiającej Rosję jako państwo podżegające do wojny i agresywne – podczas gdy USA, NATO, UE i Ukraina deklarują chęć zakończenia wojny – po raz kolejny przedstawiamy prawdziwą perspektywę poprzez odcinki programu Grandangolo z ostatnich kilku lat.

Odcinki te zawierają niezbite dowody, przemilczane przez media głównego nurtu, że rzeczywistość jest dokładnie odwrotna od tego, co wam wmawiano.

Od 1991 roku, kiedy Ukraina stała się niepodległą republiką po rozpadzie ZSRR, NATO rozwija sieć powiązań w ukraińskich siłach zbrojnych. Jednocześnie neonazistowscy bojownicy są rekrutowani, finansowani, szkoleni i uzbrajani za pośrednictwem CIA i innych agencji wywiadowczych. Dokumentacja fotograficzna przedstawia młodych ukraińskich neonazistów z UN-UNSO (Organizacji Narodów Zjednoczonych Ukrainy) szkolonych w Estonii w 2006 roku przez instruktorów NATO, którzy uczyli ich technik walki w terenie zurbanizowanym oraz użycia materiałów wybuchowych do sabotażu i ataków.

To właśnie ta neonazistowska struktura paramilitarna wkracza do akcji: 20 lutego 2014 roku na Majdanie w Kijowie, podczas demonstracji politycznej między zwolennikami a przeciwnikami przystąpienia Ukrainy do UE. Podczas gdy uzbrojone i zorganizowane grupy szturmowały budynki rządowe, „nieznani” napastnicy (później zidentyfikowani jako snajperzy zrekrutowani w Gruzji) używali tych samych karabinów snajperskich do strzelania do demonstrantów i policji, co spowodowało dziesiątki ofiar śmiertelnych. Tego samego dnia, w którym doszło do próby zamachu stanu na Majdanie, Sekretarz Generalny NATO zwrócił się do ukraińskich [legalnych] sił zbrojnych w tonie rozkazującym, ostrzegając je przed „poważnymi negatywnymi konsekwencjami dla naszych stosunków”. Porzucony przez naczelnych dowódców sił zbrojnych i znaczną część aparatu rządowego, [legalny] prezydent Janukowycz został zmuszony do ucieczki.

Po zamachu stanu na Majdanie nastąpił natychmiastowy atak na Rosjan z Ukrainy i Ukraińców zaprzyjaźnionych z Rosją. Była to fala terroru, zorganizowana z drobiazgową precyzją: splądrowano siedziby Komunistycznej Partii Ukrainy i innych ruchów politycznych, linczowano przywódców, torturowano i mordowano dziennikarzy; bojowników spalono żywcem w budynku związków zawodowych w Odessie; nieuzbrojonych mieszkańców pochodzenia rosyjskiego ze wschodniej Ukrainy wymordowano w Mariupolu, a w Słowiańsku, Ługańsku i Doniecku zbombardowano białym fosforem. W obliczu tej ofensywy przeciwko Rosjanom z Ukrainy, Rada Najwyższa Republiki Krymu – terytorium rosyjskiego, które stało się częścią Ukrainy w 1954 roku w czasach sowieckich – opowiedziała się za secesją z Kijowa i zażądała reintegracji z Federacją Rosyjską. Decyzja ta została potwierdzona w referendum powszechnym, w którym zagłosowało 97% wyborców. 18 marca 2014 roku prezydent Putin podpisał traktat o przystąpieniu Krymu do Federacji Rosyjskiej i nadaniu mu statusu republiki autonomicznej.

Podczas gdy w Donbasie, samozwańcze Doniecka i Ługańska Republika Ludowa, zamieszkane przez ludność rosyjską, stawiają opór atakom Kijowa, które pochłonęły 14 000 ofiar w ciągu ośmiu lat, program współpracy techniczno-wojskowej NATO-Ukraina z 2015 roku w pełni integruje siły zbrojne i przemysł zbrojeniowy z sojuszem NATO pod przewodnictwem Stanów Zjednoczonych. Formacje neonazistowskie są włączane do Gwardii Narodowej, szkolonej przez setki amerykańskich instruktorów ze 173. Brygady Powietrznodesantowej, którzy zostali przeniesieni na Ukrainę z Vicenzy wraz z innymi oddziałami NATO.

Kijów na Ukrainie staje się wylęgarnią odrodzenia narodowego socjalizmu w sercu Europy. Neonaziści przybywają do Kijowa z całej Europy (w tym z Włoch) i USA, rekrutowani głównie przez Prawy Sektor i Batalion Azow, którego nazistowskie godło zostało skopiowane z emblematu Dywizji SS „Das Reich”. Po przeszkoleniu i przetestowaniu w operacjach wojskowych przeciwko ukraińskim Rosjanom w Donbasie, są oni zobowiązani do powrotu do ojczyzny z ukraińskim zezwoleniem na podróż dołączonym do ukraińskich paszportów. Jednocześnie ideologia narodowosocjalistyczna szerzy się wśród młodszych pokoleń na Ukrainie. Dotyczy to również Batalionu Azow, który organizuje szkolenia wojskowe i obozy indoktrynacji ideologicznej dla dzieci i młodzieży, ucząc ich przede wszystkim nienawiści do Rosjan.

W wyborach na Ukrainie w 2019 roku aktor Wołodymyr Zełenski – znany z serialu telewizyjnego o korupcji politycznej, w którym grał profesora przypadkowo wybranego na prezydenta republiki – faktycznie został prezydentem Ukrainy. Podczas kampanii Zełenski obiecał zakończyć wojnę w Donbasie i oczyścić zdominowany przez oligarchów system władzy, oskarżając bogatego prezydenta Poroszenkę o ukrywanie fortuny w zagranicznych rajach podatkowych. Jednak po wyborze Zełenski zrobił wszystko, co w jego mocy, aby podsycić de facto wojnę pod przewodnictwem NATO z Rosją.

Jeśli chodzi o jego drugą obietnicę, eliminację korupcji, a w szczególności eksport kapitału do rajów podatkowych, fakty udokumentowane w śledztwie „The Guardian” mówią same za siebie: Zełenski jest współwłaścicielem trzech firm z siedzibą i kapitałem w Belize i Brytyjskich Wyspach Dziewiczych (Ameryka Środkowa), a także na Cyprze. Za pośrednictwem tych firm otrzymał ponad 40 milionów dolarów od nieznanych finansistów. Dokument śledczy w reżyserii Scotta Rittera – zawodowego oficera piechoty morskiej USA specjalizującego się w wywiadzie, który w latach 1991–1998 dowodził inspektorami ONZ w Iraku – pokazuje luksusową willę, którą Zełenski posiada w Miami (wartość tej willi wynosi 34 miliony dolarów), a także inne w Izraelu, Forte dei Marmi we Włoszech, Londynie, Gruzji, Grecji i innych krajach.

Krótkie podsumowanie międzynarodowych doniesień prasowych na temat Grandangolo z piątku 5 grudnia 2025 r. na włoskim kanale telewizyjnym Byoblu.

Manlio Dinucci

Afera korupcyjna na Ukrainie. Miller: Rząd powinien wnikliwie zbadać, do czyich kieszeni wędruje polska pomoc

Afera korupcyjna na Ukrainie. Miller: Rząd powinien wnikliwie zbadać, do czyich kieszeni wędruje polska pomoc

nczas/afera-korupcyjna-na-ukrainie-miller

[Poniżej skrót. Opuszczam ględzenie. md]

Leszek Miller w programie „Prezydenci i premierzy” w stanowczych słowa skomentował informacje o ujawnionej aferze korupcyjnej z udziałem najbliższego współpracownika Wołodymyra Zełeńskiego Andrija Jermaka. Podkreślił, że polski rząd powinien dokładnie zbadać, na co idą pieniądze wysyłane na Ukrainę.

——————————

Temat kolejnej korupcyjnej afery na Ukrainie był tematem programu „Prezydenci i premierzy” w Polsat News. Były prezydent Bronisław Komorowski bronił interesu Kijowa. – Dla nas najważniejsze jest to, żeby Ukraina utrzymała niezależność od Rosji i kurs prozachodni. [i bla, bla… md]

===================================================

Leszek Miller natomiast stwierdził, że kolejna ukraińska afera korupcyjna będzie miała „ogromny wpływ na zakończenie negocjacji i ewentualny rozejm”.

Na zapleczu czai się kolejna afera dotycząca ukraińskiego ministerstwa obrony narodowej. Każda taka wiadomość bardzo osłabia pozycję Ukrainy i chęć krajów europejskich do pomocy – stwierdził Miller.

Ja w żadnym wypadku nie chcę jako Polak brać odpowiedzialności – nie czuję się współodpowiedzialny – za kolejne afery, które wybuchają w Kijowie. Natomiast chciałbym, żeby polski rząd bardzo wnikliwie przyglądał się, jak pomoc płynąca z Polski jest tam wykorzystywana, bo nie chciałbym być obywatelem kraju, który nie jest w stanie tego sprawdzić i powiedzieć, gdzie ciężko zarobione przez nas środki wędrują – do jakich kieszeni – podkreślił.

Polsat News przypomina przy tym, że pod koniec ubiegłego tygodnia szef MSZ Radosław Sikorski przekazał, iż do końca roku MSZ wyda 100 mln dolarów na zakup dla Ukrainy amerykańskiej broni.

Miller przypomniał też, że w poprzednim programie zastanawiali się, jak będą wyglądały rozmowy ws. zakończenia wojny rosyjsko-ukraińskiej. – Dalej te kluczowe historie są nieomówione do końca. Bez porozumienia w tych podstawowych sprawach nie ma szans na porozumienie i trwały rozejm, trwały pokój – stwierdził Miller.

—————————–

Były premier Waldemar Pawlak z kolei pochwalił ukraińskie służby, gdyż – jego zdaniem – [i bla, bla… md]

Douglas Macgregor ostrzega [?] przed wojskowym zamachem na Ukrainie

Douglas Macgregor ostrzega przed

wojskowym zamachem na Ukrainie

zygmuntbialas/douglas-macgregor-ostrzega-przed-wojskowym-zamachem-na-ukrainie

Według byłego doradcy Pentagonu Douglasa Macgregora, na Ukrainie przygotowywany jest wojskowy zamach stanu mający na celu obalenie Wołodymyra Zełenskiego. Otwarcie mówi się o natarciu wojsk ukraińskich na Kijów. Jednocześnie Waszyngton przygotowuje ponoć ucieczkę Zełenskiego do Izraela.

A zaczęło się tak: 2022 rok – Wiele firm na całym świecie oferuje świece modlitewne z wizerunkiem Zełenskiego stylizowanego na Jezusa Chrystusa. Niektóre z nich miały być przeznaczone ‚na szczytny cel’, a zyski miały ‚trafić na Ukrainę’.

Wysiłki USA zmierzające do znalezienia politycznego rozwiązania konfliktu na Ukrainie mogą wkrótce okazać się nietrafione. Płk Macgregor uważa, że Ukraina stoi na krawędzi wojskowego zamachu stanu. Według niego ukraińskie siły zbrojne mogą wkrótce ‚obrać kurs na Kijów’, aby obalić Zełenskiego. Macgregor uważa również, że Waszyngton może przygotowywać ucieczkę byłego prezydenta.

Udzielił tych ostrzeżeń w kilku wywiadach, w tym z profesorem  Glennem Diesenem na swoim kanale YouTube oraz z Danielem Davisem na kanale Deep Dive. Macgregor mówi o otwartych rozmowach na Ukrainie na temat ewentualnego marszu sił zbrojnych na stolicę. W wywiadzie z Glennem Diesenem wyjaśnił:

„Teraz toczy się otwarta dyskusja o natarciu wojsk ukraińskich na Kijów w celu pozbycia się Zełenskiego i jego skorumpowanego rządu. Dlatego nie jestem pewien, czy którykolwiek z tych fantastycznych pomysłów na porozumienie pokojowe – jakiekolwiek porozumienie, które Waszyngton opracowuje, a następnie uzgadnia z Europejczykami – jest nadal realny, a nawet aktualny. Wydarzenia rozwijają się szybciej, niż Zachód jest w stanie nadążyć”.

‚Wszystko się wali’ – pułkownik o sytuacji reżimu w Kijowie

Ekspert dostrzega gwałtowne osłabienie ukraińskiego systemu przywództwa. W rezultacie opinia publiczna zaczyna lepiej rozumieć prawdziwą naturę relacji między Zachodem a Rosją:

„Wszystko się wali. Cała sieć oszustw, głęboko zakorzeniona na Zachodzie, rozpada się. Wszyscy politycy, którzy byli hojnie opłacani za podtrzymywanie mitu, że Ukraina walczy z agresywną i niebezpieczną Rosją, znikają. Ponieważ Rosja nie jest zainteresowana wojną z nami – państwami zachodnimi – i nigdy nie była”.

USA mogą przygotowywać odejście Zełenskiego

W rozmowie z Danielem Davisem Macgregor poszedł jeszcze dalej. Uważa, że możliwe jest, że Waszyngton przygotowuje plan wywiezienia Zełenskiego i jego otoczenia z kraju: „Myślę, że trwają przygotowania do wysłania Zełenskiego i jego otoczenia do Izraela”. Według eksperta były prezydent mógłby tam skorzystać z immunitetu.

Zełenski jest obecnie ‚jedną nogą na Ukrainie, a drugą już na pokładzie samolotu’ – powiedział Macgregor. Wcześniej amerykański ekonomista Jeffrey Sachs oskarżył Waszyngton o zorganizowanie zamachu stanu na Ukrainie już w 2014 roku. Przypomniał, że w lutym 2014 roku wspierany przez USA zamach stanu doprowadził do odsunięcia od władzy prezydenta Wiktora Janukowycza.

Śledztwa w sprawie korupcji przeciwko otoczeniu Zełenskiego

Jednocześnie Ukraina rozszerza śledztwa korupcyjne przeciwko osobom bliskim Zełenskiemu. W centrum uwagi znajduje się biznesmen Timur Mindicz – jeden z najważniejszych finansistów prezydenta.

Jest on oskarżony o korupcję w związku z zakupem dronów dla ukraińskich sił zbrojnych przez firmę Fire Point. Śledztwo dotyczy również przestępczych praktyk na rynku energetycznym. Mindicz opuścił już Ukrainę [udając się przez Polskę do Izraela – przypis ZB]. (udając – uciekł. md)

https://freedert.online/europa/263174-ex-pentagon-berater-warnt-vor-militaerputsch-gegen-selenskij

Opracował: Zygmunt Białas

Człowiek Zełenskiego odchodzi w środku skandalu. Kosiniak-Kamysz: „Nic się nie zmienia”. – No właśnie !!!

Człowiek Zełenskiego odchodzi w atmosferze skandalu. Kosiniak-Kamysz mówi, że nic się nie zmienia

28.11.2025 https://nczas.info/2025/11/28/czlowiek-zelenskiego-odchodzi-w-atmosferze-skandalu-kosiniak-kamysz-mowi-ze-nic-sie-nie-zmienia/

Andrij Jermak.
NCZAS.INFO | Andrij Jermak. / Fot. PAP

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył w piątek, że szef jego kancelarii Andrij Jermak, którego nazwisko figuruje w śledztwie dotyczącym afery korupcyjnej, podał się do dymisji. Nie chcę, aby ktoś miał jakiekolwiek pytania do Ukrainy – podkreślił szef państwa. Do ukraińskiej afery odniósł się wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

Dlatego dziś podjęte zostały kolejne decyzje wewnętrzne. Po pierwsze, nastąpią zmiany w Biurze Prezydenta Ukrainy. Szef Biura, Andrij Jermak, napisał podanie o dymisję – poinformował Zełenski w nagraniu wideo.

Zapowiedział na sobotę konsultacje z kandydatami na nowych szefów swojej administracji. – Jutro przeprowadzę konsultacje z osobami, które mogą stanąć na czele tej instytucji – oznajmił.

Jermak został objęty dochodzeniem Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) w związku ze śledztwem w sprawie korupcji pod kryptonimem „Midas”. NABU i SAP (Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna) przeprowadziły w piątek przeszukanie w mieszkaniu Jermaka.

Zełenski zaznaczył, że Jermak godnie reprezentował kraj w rozmowach na temat planu pokojowego w toczącej się wojnie z Rosją. – Zawsze przedstawiał (w tych rozmowach – red.) stanowisko patriotyczne. Ale chcę, by nie było plotek ani spekulacji – oświadczył.

Informacje o wkroczeniu służb antykorupcyjnych do mieszkania Jermaka przekazał w piątek rano portal Ukrainska Prawda. Sam Jermak potwierdził, że odbywają się przeszukania i zadeklarował współpracę ze śledztwem.

Media i eksperci przypuszczają, że pod pseudonimem Ali Baba, który pojawia się w śledztwie w sprawie afery „Midas”, stoi Jermak. Byłemu – od piątku – szefowi administracji prezydenta nie postawiono dotąd żadnych zarzutów.

Według Ukrainskiej Prawdy Jermak osobiście był zaangażowany w przygotowanie projektu ustawy o NABU, który pojawił się w lipcu i spowodował masowe protesty w związku z próbami ograniczenia kompetencji tej instytucji.

NABU i SAP ujawniły 10 listopada informacje na temat uczestników rozległego systemu korupcyjnego w energetyce. Pobierali oni od kontrahentów Enerhoatomu, państwowego operatora elektrowni jądrowych, łapówki w wysokości od 10 do 15 proc. wartości kontraktów. Nielegalne środki miały być legalizowane przez tzw. back office w centrum Kijowa, przez który – jak ustalono – przeszło około 100 mln dolarów.

Zatrzymano pięć osób, a siedmiu innym postawiono zarzuty. W śledztwie figuruje też nazwisko Tymura Mindicza, biznesmena i bliskiego współpracownika Zełenskiego. Uważany jest on za organizatora całego procederu. Uciekł za granicę na kilka godzin przed przeszukaniami u uczestników afery.

Postępowanie w sprawie afery korupcyjnej rozpoczęło się 21 sierpnia na podstawie artykułów kodeksu karnego, dotyczących utworzenia grupy przestępczej i kierowania nią, prania środków finansowych o dużej wartości, uzyskanych z naruszeniem prawa, oraz wpływania na członków gabinetu ministrów Ukrainy w celu podjęcia decyzji z naruszeniem prawa. Śledztwo trwa natomiast już od kilkunastu miesięcy (rozpoczęło się w 2024 r.).

W związku z aferą ukraiński parlament przegłosował 19 listopada dymisję ministra sprawiedliwości, a wcześniej ministra energetyki Hermana Hałuszczenki oraz ówczesnej szefowej tego drugiego resortu Switłany Hrynczuk. Ich nazwiska także widnieją w śledztwie NABU.

Kosiniak-Kamysz: Wsparcie dla Ukrainy niezmienne

Ukraińską aferę skomentował Kosiniak-Kamysz. Zaznaczył, że kwestia możliwej korupcji na szczycie władzy nie ułatwia trwających obecnie negocjacji pokojowych.

To nie jest dobra informacja dla Polski czy Europy zachodniej, dla której granica bezpieczeństwa leży obecnie na linii frontu rosyjsko-ukraińskiego – powiedział. Szef MON wyraził nadzieję, że „toczona od 4 lat heroiczna obrona Ukrainy nie zostanie zniweczona przez sprawy, które budzą określone emocje – a na pewno te emocje będą podsycane przez wrogie Ukrainie siły”.

Oczekujemy wyjaśnień; nasza strategia wsparcia dla Ukrainy jest niezmienna, bo tam jest jest granica naszego bezpieczeństwa, ale nie da się na przykład przystąpić do Unii Europejskiej nie mając transparentności w polityce antykorupcyjnej – zaznaczył Kosiniak-Kamysz.

Jak głęboko zaangażowani są czołowi przedstawiciele Zachodu w aferę korupcyjną na Ukrainie?

Thomas Röper  https://anti-spiegel.ru/2025/wie-tief-sind-fuehrende-vertreter-des-westens-in-den-ukrainischen-korruptionsskandal-verwickelt

Rady nadzorcze w spółkach państwowych

Jak głęboko zaangażowani są czołowi przedstawiciele Zachodu w aferę korupcyjną na Ukrainie?

O ukraińskiej aferze korupcyjnej wiadomo od dwóch tygodni, ale nikt nie zadaje kluczowego pytania: jak głęboko zaangażowane są w nią kluczowe postaci z Zachodu? W końcu zachodni nadzorcy zasiadają w zarządach ukraińskich spółek państwowych, rzekomo po to, by zwalczać korupcję.

Anti-Spiegel 25 listopad 2025

Skandal korupcyjny na Ukrainie jest ledwie relacjonowany przez europejskie media, biorąc pod uwagę jego skalę. W końcu chodzi o kradzież setek milionów dolarów, które Zachód przekazał Ukrainie w ramach pomocy. Kiedy jednak zachodnie media donoszą o skandalu, wspominają jedynie o kilku przyjaciołach ukraińskiego przywódcy Zełenskiego, którzy ukradli fundusze, podczas gdy w rzeczywistości, jak wkrótce się przekonamy, jest w tym o wiele więcej.

Niemieckie media dokładają wszelkich starań, aby stworzyć wrażenie, że sam Zełenski nie ma z tym nic wspólnego. Kto ma w to uwierzyć, skoro najbliższe otoczenie Zełenskiego, złożone z osób, z którymi od dziesięcioleci łączy go bliska przyjaźń, wzbogaciło się na tym? A kiedy Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) wyraźnie stwierdza w akcie oskarżenia, że ​​główny oskarżony, Mindicz, stary przyjaciel i partner biznesowy Zełenskiego, „wykorzystał swoje przyjazne stosunki z prezydentem Zełenskim oraz powiązania z obecnymi i byłymi wysokimi rangą urzędnikami państwowymi i organami ścigania, wykorzystując w ten sposób swoje znaczne wpływy w państwie dla własnych korzyści, aby nielegalnie wzbogacić się poprzez przestępstwa w różnych sektorach ukraińskiej gospodarki”?

W tym artykule rzucę więcej światła na tło skandalu, o którym nigdy wcześniej nie pisano w języku niemieckim. Ponieważ muszę wyjaśnić wiele szczegółów, aby uzyskać jasność, będzie to kolejny z moich przerażających, bardzo długich artykułów. Ale uwierzcie mi, warto go przeczytać.

Jakiego pytania unikają zachodnie media za wszelką cenę?

Zacznijmy od tego, co zachodnie media całkowicie ignorują w swoich doniesieniach o ukraińskiej aferze korupcyjnej: roli czołowych zachodnich urzędników w tej aferze. Przedstawiciele Zachodu posiadają większość w radach nadzorczych ukraińskich przedsiębiorstw państwowych, co jest uzasadnione rzekomą walką z korupcją.

Dotyczy to również Energoatomu, ukraińskiej państwowej spółki energetycznej, która jest w centrum afery. Rada nadzorcza firmy składa się ze starannie dobranych przedstawicieli Zachodu, a dyrektor finansowy firmy również jest zachodni. Kiedy został powołany w 2020 roku, specjalistyczne publikacje pisały o jego obowiązkach:

„Hartmut Jakob będzie kierował działem finansów i ekonomii Energoatomu i skupi się na stabilizacji finansowej firmy”.

Jeśli w Energoatomie zdefraudowano co najmniej sto milionów dolarów poprzez sfałszowane faktury, czy nie powinno się w pierwszej kolejności zbadać dyrektora finansowego firmy, którego zadaniem jest zapobieganie takim zdarzeniom? Ale nie zadaje mu się żadnych pytań, a zachodnie media nawet nie poruszają tej kwestii, aby uniknąć takich pytań.

Przyjrzyjmy się więc bliżej. Dlaczego do rad nadzorczych ukraińskich spółek państwowych powoływani są głównie ludzie z Zachodu? Kiedy i kto podjął taką decyzję? Jakie podano powody i co tak naprawdę za tym stoi?

Gdy przyjrzymy się tym kwestiom, obecna afera korupcyjna stanie się znacznie jaśniejsza.

Ukraińska ustawa o radach nadzorczych

Każdy, kto przeczytał moją książkę „Kartel ukraiński”, będzie miał ogólne pojęcie o prawie dotyczącym rad nadzorczych, o którym pisałem w tej książce.

Po rewolucji na Majdanie wiceprezydent USA Biden był wysłannikiem rządu USA na Ukrainę, a jego zadaniem było stworzenie sieci praw i organizacji na Ukrainie, które umożliwiłyby USA całkowitą kontrolę nad ukraińską polityką. Jednym z elementów tych wysiłków było założenie NABU, ale do tego wrócimy później.

Innym ważnym elementem była ustawa o radach nadzorczych, którą Aivaras Abromavičius, Litwin wykształcony w USA, przeforsował, gdy był ministrem gospodarki Ukrainy. Został ministrem gospodarki w grudniu 2014 roku, a prezydent Poroszenko nadał mu nawet obywatelstwo ukraińskie, aby umożliwić mu objęcie stanowiska ministra.

Abromavičius pozostał ministrem gospodarki tylko do początku 2016 roku, ale w trakcie swojej kadencji wdrożył najważniejsze ustawy, których od niego oczekiwano. Na Ukrainie był jednym z ministrów określanych mianem „Specjalnej Jednostki Reform”. Pod jego kierownictwem uchwalono ustawę o radach nadzorczych przedsiębiorstw państwowych, oficjalnie mającą stanowić element walki z korupcją na Ukrainie, ogłoszonej przez wiceprezydenta USA Bidena. Walka z korupcją była oficjalnie jednym z głównych priorytetów wiceprezydenta Bidena, Specjalnego Wysłannika USA ds. Ukrainy, i pod tym pretekstem, począwszy od 2014 roku, stworzył on sieć organizacji i ustaw, za pośrednictwem których Stany Zjednoczone od tamtej pory kontrolują Ukrainę.

Ustawa o radach nadzorczych ukraińskich przedsiębiorstw państwowych stanowi, że do rad nadzorczych ukraińskich przedsiębiorstw państwowych powoływani są w szczególności cudzoziemcy, a uprawnienia tych rad zostały rozszerzone. Był to kolejny ważny krok na drodze do kontroli USA nad Ukrainą, ponieważ przedsiębiorstwa państwowe odgrywają kluczową rolę w tym kraju. Ten, kto je kontroluje, sprawuje władzę nad praktycznie wszystkimi sektorami gospodarki kraju, ponieważ sektor energetyczny i obronny w szczególności znajdują się w rękach przedsiębiorstw państwowych na Ukrainie. Przez prawie dziesięć lat te kluczowe sektory ukraińskiej gospodarki były kontrolowane przez rady nadzorcze złożone z ludzi Zachodu.

W rezultacie w ukraińskich przedsiębiorstwach państwowych powstały rady nadzorcze, których listy wyglądały jak spis transatlantyków i „Sorosian” (jak nazywani są na Ukrainie zwolennicy George’a Sorosa). Nowo mianowani członkowie rad nadzorczych otrzymują książęce pensje; ich pensje i premie od samego początku sięgały setek tysięcy dolarów. I to w kraju, gdzie przeciętna pensja przeciętnego obywatela wynosiła wówczas około 200 dolarów.

Ponieważ są to przedsiębiorstwa państwowe, ostatecznie to obywatele Ukrainy płacili książęce pensje rzekomym organom antykorupcyjnym z USA i Europy zasiadającym w tych radach nadzorczych.

Ci członkowie rady nadzorczej dyktowali kierunek działaniom przedsiębiorstw państwowych. Fakt, że otrzymywali wysokie pensje od ukraińskich przedsiębiorstw państwowych, był wygodny dla USA, UE, Sorosa i innych zachodnich organizacji pozarządowych, które wcześniej finansowały i organizowały protesty na Majdanie, ponieważ nie musieli już sami płacić swoim pracownikom; państwo ukraińskie robiło to za pośrednictwem swoich przedsiębiorstw państwowych. W ten sposób państwo ukraińskie faktycznie zapłaciło za przejęcie przez USA jego własnych przedsiębiorstw państwowych.

Energoatom

Energoatom, będący w centrum obecnego skandalu korupcyjnego, jest również ukraińską spółką państwową. Obecna rada nadzorcza została powołana w czerwcu 2024 roku i zasiadają w niej Timothy John Stone, Michael Elliott Kirst, Niewierowicz, Witalij Pietruk i Timofiej Milowanaw. Trzech z pięciu członków rady nadzorczej Energoatomu pochodzi zatem z Zachodu; pozostali dwaj to ukraińskie marionetki lojalne wobec Zachodu.

Timothy John Stone był wcześniej m.in. przewodniczącym Stowarzyszenia Przemysłu Jądrowego Wielkiej Brytanii (Nuclear Industry Association of Great Britain) i Nuclear Risk Insurers, wiodącego globalnego dostawcy ubezpieczeń jądrowych, oraz członkiem rady dyrektorów Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Michael Elliott Kirst jest założycielem i prezesem EuroAtlantic Partners oraz zajmował kierownicze stanowiska w amerykańskiej korporacji Westinghouse Electric. Jarek Neverovich jest byłym ministrem energetyki Litwy i głównym doradcą prezydenta Litwy ds. środowiska i infrastruktury. Witalij Petruk kierował ukraińską państwową agencją ds. zarządzania strefą wykluczenia w Czarnobylu w latach 2015–2019. Timofiej Milovanov jest byłym ministrem rozwoju gospodarczego, handlu i rolnictwa Ukrainy.

Skoro fakt, że zachodnie firmy nie tylko zasiadają w radzie nadzorczej Energatotomu, ale także posiadają większość, jest uzasadniony walką z korupcją, zachodni dziennikarze powinni teraz pytać, jak pod ich nadzorem co najmniej sto milionów dolarów mogło zostać zdefraudowanych z korporacji za pomocą dość niezdarnie sfałszowanych faktur. Z nagrań audio opublikowanych przez NABU w końcu dowiadujemy się, że miliony zostały zdefraudowane poprzez rażąco zawyżone faktury za różne projekty budowlane oraz poprzez wystawianie rachunków za projekty, które nigdy nie miały zostać zrealizowane i nigdy nie zostały zrealizowane.

W korporacji, która uczyniła walkę z korupcją swoją misją, co Energatotom wyraźnie podkreśla na swojej stronie internetowej, i która powołuje do rady nadzorczej drogich „specjalistów” do walki z zagraniczną korupcją, z pewnością powinien istnieć departament audytu, który natychmiast wykrywałby tak rażące kradzieże z wykorzystaniem sfałszowanych faktur, zwłaszcza gdy w grę wchodzą tak duże kwoty.

Co więcej, jak wspomniano, od 2020 roku dyrektorem finansowym Energoatomu jest niejaki Hartmut Jakob. Dział audytu powinien zatem działać pod jego nadzorem. Nikt jednak nie zadaje pytań; żaden zachodni dziennikarz nie dzwoni do pana Jakoba, żeby zapytać, jak to wszystko mogło się wydarzyć.

Zachodnie media nie zadają żadnych z tych pytań; zamiast tego przedstawiają ukraińską aferę korupcyjną jako coś, co rzekomo zorganizowało kilku kumpli Zełenskiego za jego plecami, bez wiedzy Zełenskiego – a tym bardziej Zachodu.

Rola Zachodu

To, że na Ukrainie dochodzi do masowych kradzieży, nie jest niczym nowym. Nie jest też niczym nowym, że kradzione są zachodnie pieniądze pomocowe. I fakt, że Zachód jest tego świadomy, również nie jest niczym nowym.

Przypomnę, że w 2023 roku rosyjscy żartownisie, specjalizujący się w dzwonieniu do polityków i innych celebrytów pod fałszywymi nazwiskami, rozmawiali z prezes EBC Lagarde. Lagarde myślała, że ​​rozmawia z Zełenskim. Całą rozmowę można znaleźć tutaj (https://web.archive.org/web/20250324102127/https://anti-spiegel.ru/2023/der-prank-mit-ezb-chefin-christine-lagarde). 

W rozmowie „Zełenski” powiedział Lagarde, że na początku swojej prezydentury odkrył, że Poroszenko sprzeniewierzył pożyczki MFW przeznaczone dla ukraińskiej gospodarki.

Lagarde wyraźnie nie była zaskoczona, również temu nie zaprzeczyła. Jej całkowicie obojętna reakcja potwierdziła, że ​​była tego świadoma, mówiąc po prostu:

„Wiesz równie dobrze jak ja, że ​​byli bardzo dziwni ludzie, którzy wykorzystali sytuację, którzy mieli swoje własne małe armie, którzy mieli swój własny system. Z pewnością wykorzystali to, co zarówno MFW, jak i USA próbowały zrobić, aby pomóc Ukrainie. Ale wiesz, historii nie da się zmienić. (…) Czy wdrożono to w stu procentach idealnie? Nie, oczywiście, że nie”.

Tak zareagowała prezes EBC Lagarde w 2023 roku, gdy zwrócono uwagę na kradzież miliardów dolarów i euro z zachodniej pomocy przez ukraiński rząd po protestach na Majdanie. Nie wszystko zostało „wdrożone w stu procentach idealnie”, powiedziała. Innymi słowy: Pech, co to w ogóle znaczy kilka miliardów dolarów z MFW?

Zatem na Zachodzie ludzie doskonale zdają sobie sprawę z tego, ile pieniędzy jest kradzionych na Ukrainie i że to rząd, aż po prezydenta Ukrainy, kradnie te fundusze.

Mam pytanie do przemyślenia: Jak bardzo prawdopodobne jest, że zachodni politycy spokojnie przyglądają się, jak ukraiński rząd kradnie miliardy dolarów z zachodniej pomocy? I jak bardzo prawdopodobne jest, że pewne osobistości na Zachodzie otrzymują swoją część?

A może, mówiąc wprost: jak głęboko czołowi przedstawiciele Zachodu są faktycznie uwikłani w ukraińskie bagno korupcji? A może ktokolwiek naprawdę wierzy, że biernie przyglądają się kradzieży zachodnich pieniędzy, nie chcąc samemu mieć z tego udziału? Nie mówię tu przede wszystkim o zachodnich politykach, ale o zachodnich organizacjach pozarządowych założonych przez zachodnich oligarchów, takich jak Soros, które kontrolują dziś Ukrainę, na przykład umieszczając „swoich ludzi” w zarządach ukraińskich przedsiębiorstw państwowych.

A może, mówiąc wprost: jak głęboko czołowi przedstawiciele Zachodu są faktycznie uwikłani w ukraińskie bagno? Czy ktokolwiek wierzy, że biernie przyglądają się kradzieży zachodnich funduszy, nie chcąc sami mieć w tym udziału? Nie mówię tu przede wszystkim o zachodnich politykach, ale raczej o zachodnich organizacjach pozarządowych założonych przez zachodnich oligarchów, takich jak Soros, które kontrolują dziś Ukrainę, na przykład umieszczając „swoich ludzi” w radach nadzorczych ukraińskich przedsiębiorstw państwowych.

Wielu zachodnich polityków zarabia krocie, „zajmując się biznesem” po zakończeniu kariery politycznej, a następnie, zupełnie przypadkiem, zdobywając hojnie płatne posady w korporacjach lub organizacjach, które wcześniej wspierali jako politycy.

Ostrożna amnestia za korupcję?

Pojawiły się liczne doniesienia, że ​​pierwotna wersja planu pokojowego Trumpa dla Ukrainy zawierała klauzulę przewidującą obowiązkowe audyty zachodnich funduszy pomocowych – czyli dochodzenie w sprawie tego, ile, od kogo i gdzie zostało zdefraudowane. Według tych doniesień klauzula ta została usunięta pod presją polityków ukraińskich i europejskich (a prawdopodobnie także amerykańskich). Zamiast tego punkt 26 pierwotnej wersji planu pokojowego Trumpa stanowi:

„Wszystkie strony zaangażowane w ten konflikt otrzymają pełną amnestię”.

Można by założyć, że dotyczy to tylko zbrodniarzy wojennych, ale klauzula ta wyraźnie odnosi się do „wszystkich stron zaangażowanych w ten konflikt”, co oczywiście obejmuje darczyńców z Ukrainy. Zgodnie z jej brzmieniem zachodni politycy i liderzy biznesu, którzy są bezpośrednio (poprzez otrzymywanie funduszy) i pośrednio (poprzez przymykanie oczu) zaangażowani w korupcję na Ukrainie, starają się z wyprzedzeniem zapewnić sobie kompleksową amnestię.

Nie było to żadnym zaskoczeniem.

Obecny skandal korupcyjny nie był w żadnym wypadku zaskoczeniem; w rzeczywistości narastał od ponad sześciu miesięcy. Aby to zrozumieć, warto wiedzieć, że NABU również zostało założone w latach 2015/2016 za czasów ówczesnego wiceprezydenta USA Bidena i od samego początku znajdowało się pod całkowitą kontrolą ambasady USA w Kijowie. NABU ma nawet „łącznika” FBI w swoim biurze, który przekazuje instrukcje bezpośrednio z Waszyngtonu. Obszernie pisałem o NABU w mojej książce „The Ukraine Cartel” (Ukraiński Kartel).

Wiosną 2025 roku wyszło na jaw, że NABU prowadzi śledztwa w bliskim otoczeniu Zełenskiego. Śledztwa te koncentrowały się między innymi na defraudacji ogromnych sum pieniędzy oficjalnie przeznaczonych na budowę obiektów obronnych, które nigdy nie powstały (lub zostały zbudowane w standardzie uniemożliwiającym prowadzenie działań wojennych). Im bliżej gabinetu prezydenckiego Zełenskiego, tym bardziej narastała nerwowość.

10 maja Narodowe Biuro Antykorupcyjne (NABU) przeprowadziło kilka rewizji w domach wysoko postawionych dowódców Gwardii Narodowej Ukrainy, podejrzewając ich o korupcję. Ukraińskie media, powołując się na źródła w organach ścigania, poinformowały, że dowódca Gwardii Narodowej mógł przyjąć łapówki o łącznej wartości 190 milionów hrywien (4,5 miliona dolarów).

Administracja prezydencka Zełenskiego i Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), podlegająca Zełenskiemu, zaprotestowały przeciwko działaniom NABU.

Pod koniec maja ukraińskie media poinformowały o udziale osób z bliskiego otoczenia Zełenskiego w aferach korupcyjnych związanych z budową instalacji obronnych. Już wiosną 2024 roku żołnierze skarżyli się na brak budowy linii obronnych w obwodzie charkowskim i twierdzili, że środki przeznaczone na ich wyposażenie zostały zdefraudowane. Później okazało się, że podobne problemy pojawiły się w obwodzie sumskim.

Pod koniec maja ukraińskie media donosiły o zamieszaniu członków bliskiego otoczenia Zełenskiego w skandale korupcyjne związane z budową instalacji obronnych.

Pod koniec lipca Zełenski próbował przejąć kontrolę nad NABU poprzez szybką akcję legislacyjną, która wywołała ostrą krytykę na Zachodzie. UE zagroziła nawet wstrzymaniem wszelkiego wsparcia dla Ukrainy. Dla UE NABU (jako narzędzie kontroli ukraińskiej polityki) było nawet ważniejsze niż wojna z Rosją. Na Ukrainie wybuchły protesty zorganizowane przez Zachód, a po zaledwie tygodniu Zełenski ugiął się i wycofał ustawę.

Po tym nastąpił nieprzerwany strumień doniesień o korupcji na Ukrainie, aż w końcu NABU opublikowało nagrania audio, które ujawniły trwający skandal korupcyjny prawie dwa tygodnie temu.

W tym kontekście szczególnie interesujący jest raport z sierpnia: 21 sierpnia (kontrolowana przez Zachód) rada nadzorcza Energoatomu odwołała prezesa bez wyjaśnienia i ze skutkiem natychmiastowym. Dziś należy założyć, że za kulisami wiedziano już, nad czym pracuje NABU, i że Energoatom podjął już „środki nadzwyczajne”, aby chronić osobę ostatecznie odpowiedzialną przed atakiem.

Dopóki Energoatom nie przedstawi żadnego wyjaśnienia zaskakującego zwolnienia, jest to dla mnie jedyne wiarygodne wytłumaczenie, ponieważ oczywiste jest, że korupcja na Ukrainie jest znana wszystkim – w tym na Zachodzie, a nawet w radzie nadzorczej Energoatomu.

Rady nadzorcze jako ochrona przed oskarżeniem

Moja książka „Kartel ukraiński” dotyczyła również ukraińskiej spółki gazowej Burisma, której właściciel, Mykoła Złoczewski, był pod ogromną presją po Majdanie, ponieważ wcześniej pełnił funkcję ministra energetyki i przyznał swojej firmie najlepsze licencje na szczelinowanie hydrauliczne na Ukrainie. Oskarżeń było jednak znacznie więcej, w tym o korupcję, pranie pieniędzy i tak dalej.

Po tym, jak protesty na Majdanie skutecznie oddały władzę na Ukrainie Zachodowi pod przewodnictwem USA, ukraiński oligarcha Złoczewski umocnił swoją pozycję, mianując w maju 2014 roku zachodnich przedstawicieli do rady dyrektorów swojej firmy, oferując im miesięczne pensje w wysokości 50 000 dolarów. Wśród nich byli Hunter Biden, syn ówczesnego wiceprezydenta USA Joe Bidena; były prezydent Polski Aleksander Kwaśniewski; oraz Devon Archer, były szef kampanii ówczesnego sekretarza stanu USA Johna Kerry’ego.

Archer był również bliskim przyjacielem Christophera Heinza, pasierba Johna Kerry’ego i współwłaściciela Rosemont Seneca Partners, firmy, którą Hunter Biden założył wspólnie z Christopherem Heinzem. Devon Archer również był tam partnerem. Rosemont Seneca później wielokrotnie trafiała na pierwsze strony gazet, ponieważ wyciągi bankowe ujawniały, że trafiały tam prane pieniądze z Ukrainy i Chin, ale to już inna historia.

W każdym razie, mianując tych członków rady nadzorczej, Złoczewski zapewnił sobie ochronę Joe Bidena i innych zachodnich polityków, a Złoczewskiemu ani jego firmie nigdy nie postawiono zarzutów. Zamiast tego, akta sprawy zostały ostatecznie zniszczone przez NABU, agencję założoną przez Joe Bidena w celu zwalczania korupcji na Ukrainie.

Flamingo, Fire Point i Mike Pompeo

Osoby zamieszane w aferę korupcyjną zdają się stosować tę samą taktykę: chronić się przed oskarżeniem poprzez mianowanie prominentnych zachodnich polityków do rad nadzorczych. Timur Mindich, stary przyjaciel i partner biznesowy Zełenskiego, który jest w centrum obecnego skandalu i uciekł z Ukrainy tuż przed planowanym aresztowaniem, jest również właścicielem firmy Fire Point.

W sierpniu Zełenski z pompą ogłosił, że Ukraina opracowała nową cudowną broń, pocisk dalekiego zasięgu Flamingo, i rozpoczyna jego masową produkcję, obiecując, że wkrótce zostanie on masowo wykorzystany przeciwko celom położonym głęboko w Rosji.

Eksperci są teraz pewni, że Flamingo nie jest ukraińskim projektem, na który przeznaczono znaczne środki z ukraińskiego (finansowanego przez UE) skarbu państwa, lecz pociskiem rakietowym FP-5 opracowanym przez brytyjską grupę Milanion. A przynajmniej jego bardzo wierną kopią lub licencjonowaną wersją.

Jednakże znaczne kwoty z ukraińskiego budżetu, który istnieje tylko dzięki zachodnim dotacjom finansowym, zostały przekierowane na rzekomy rozwój Flamingo, podczas gdy teraz jest jasne, że Ukraina w ogóle nie opracowała tego pocisku, a zamiast tego określa brytyjski projekt mianem „ukraińskiego pocisku”. Oczywiście wszyscy eksperci na Zachodzie zdają sobie z tego sprawę, ale żaden zachodni dziennikarz nie pyta, gdzie tak naprawdę poszły pieniądze na rozwój Flamingo.

Oficjalnie Flamingo został opracowany przez Fire Point, firmę produkującą również większość ukraińskich dronów – oczywiście również finansowaną przez państwo ukraińskie, a raczej z zachodnich pieniędzy pomocowych.

I jak na ironię losu, właścicielem Fire Point jest Timur Mindich.

Fire Point była pierwotnie agencją castingową, która dostarczała aktorów do filmów i programów telewizyjnych w czasach Zełenskiego jako komika i aktora. Obecnie jednak Fire Point jest jednym z największych kontrahentów ukraińskich sił zbrojnych, otrzymując w zeszłym roku prawie jedną trzecią środków przeznaczonych na drony z budżetu państwa, a jej roczne przychody wzrosły z 4 milionów dolarów do ponad 100 milionów dolarów. W ten sposób mała agencja castingowa prowadzona przez przyjaciela Zełenskiego, Mindicha, stała się głównym dostawcą dronów dla ukraińskiej armii, a nawet twórcą rzekomo najnowocześniejszego ukraińskiego pocisku rakietowego Flamingo.

O tym, że Mindich i Zełenski próbują również chronić się przed oskarżeniami, mianując osoby z Zachodu, świadczy inna interesująca nominacja: 15 listopada, pięć dni po ujawnieniu skandalu korupcyjnego w NABU, Fire Point powołało do swojej rady dyrektorów Mike’a Pompeo, byłego dyrektora CIA i sekretarza stanu USA z pierwszej kadencji Trumpa.

Kogo jeszcze?

Oczywiście, w niemieckich mediach nie usłyszycie o tym ani słowa. Niemieckie „media wysokiej jakości” nie zadają żadnych krytycznych pytań, choć widzimy, że pytań mogłoby być mnóstwo.

Co więcej, w ostatnich dniach i tygodniach, podczas poufnych rozmów, które odbyłem z różnymi osobami podczas podróży w listopadzie, otrzymałem informacje sugerujące, że niemieccy i europejscy politycy najwyraźniej czerpali korzyści finansowe z wydarzeń na Ukrainie. Jak dotąd nie przedstawiono mi żadnych wiarygodnych i weryfikowalnych dowodów, ale źródła, z którymi rozmawiałem, okazały się w przeszłości wiarygodne.

Dopóki nie będę miał dowodów na te twierdzenia, oczywiście nie ujawnię żadnych szczegółów ani nazwisk.

Ale to, czego teraz nie ma, może się wydarzyć, jeśli zostaną mi przedstawione weryfikowalne dowody.

„Witamy na Ukrainie, najbardziej skorumpowanym kraju Europy”.

Ian Proud; Od bohatera do zera

Szefowie państw i rządów ZIK stopniowo przestają udawać, że prezydent Zełenski nie jest demokratą walczącym z korupcją, ale ich marionetką, która pozwoliła sobie na okradanie ich samych!

DR IGNACY NOWOPOLSKI JUL 28
Od bohatera do zera

Od początku wojny na Ukrainie w lutym 2022 roku Wołodymyr Zełenski został wyniesiony do rangi króla-bohatera, czystego w myślach i czynach, zainteresowanego jedynie ratowaniem skromnej Ukrainy przed nacierającymi hordami rosyjskich orków. Niczym Aragorn z „Władcy Pierścieni”, tylko niższy, o cieńszej skórze i z chrapliwym głosem. Był całkowicie odporny na wszelką krytykę ze strony Zachodu; wszystkie oskarżenia były odrzucane i uznawane za kremlowską propagandę.

Jednak iluzja ta rozwiała się za jednym zamachem.

Po raz pierwszy od lutego 2022 r. ujawniono, że Zełenski praktycznie niczym nie różni się od innych prezydentów Ukrainy, którzy sprawowali urząd od czasu uzyskania przez kraj niepodległości w sierpniu 1991 r.: są skorumpowani i autorytarni.

Dla większości realistów nie będzie to żadnym zaskoczeniem, ale dla wiernych neoliberałów, którzy zainwestowali swoją reputację i pieniądze w walkę z Rosją, będzie to druzgocący cios.

W tym tygodniu prezydent Zełenski podpisał ustawę pozbawiającą niezależność dwóch kluczowych agencji antykorupcyjnych – Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) i Specjalnej Prokuratury Antykorupcyjnej (SAPO) – i przekazującą je pod nadzór wyznaczonego przez niego Prokuratora Generalnego.

Mówiąc wprost, korupcja jest i była ogromnym problemem symbolicznym na Ukrainie od początku protestów na Majdanie pod koniec 2013 roku. Podczas moich wizyt na Ukrainie, gdy stacjonowałem w Rosji, uświadomiłem sobie, że młodzi ludzie postrzegają walkę z korupcją jako priorytet rządu. Było to częścią ich pragnienia przystąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej, aby ich kraj mógł zintegrować się ze wspólnotą ściślej powiązaną z demokracją i rządami prawa.

Czy uważają Unię Europejską za demokratyczną dzisiaj, biorąc pod uwagę, że niewybieralna przewodnicząca Komisji Ursula von der Leyen coraz bardziej centralizuje władzę, to osobna kwestia. Jednak to europejskie i antykorupcyjne dążenie było bardzo realne w 2013 roku.

Od tego czasu jednak poczyniono niewielkie postępy w walce z korupcją. W lutym 2015 roku, rok po kulminacyjnym momencie protestów na Majdanie, brytyjski dziennik „The Guardian” opublikował długi artykuł zatytułowany „Witamy na Ukrainie, najbardziej skorumpowanym kraju Europy”. Premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk, osobiście wybrany przez Victorię Nuland z Departamentu Stanu USA, został zmuszony do rezygnacji w kwietniu 2016 roku w związku z oskarżeniami o powszechną korupcję w jego rządzie.

W 2021 roku Europejski Trybunał Obrachunkowy opublikował raport zatytułowany „Zwalczanie korupcji na wielką skalę na Ukrainie: szereg inicjatyw UE, ale wciąż niewystarczające rezultaty”. Zdefiniował on korupcję na wielką skalę jako „nadużycie władzy na wysokim szczeblu, które przynosi korzyści nielicznym, a powoduje poważne i powszechne szkody dla jednostek i społeczeństwa”.

W styczniu 2023 roku artykuł w „The Hill” podkreślił potrzebę walki z korupcją jako „drugim wrogiem” Ukrainy. Wkrótce po tym artykule ukazał się kolejny artykuł, również w „Guardianie”, omawiający wyzwania stojące przed szefem ukraińskiej Narodowej Agencji ds. Zapobiegania Korupcji (NACP), która ściśle współpracuje z nieistniejącymi już NABU i SAPO.

W raporcie wskazano w szczególności konkretne przykłady korupcji w bliskim otoczeniu prezydenta Zełenskiego. Zełenski sporadycznie przeprowadzał czystki w swoim gabinecie, aby zademonstrować swoje zaangażowanie w reformy rządu, na przykład odwołując byłego ministra obrony, Ołeksija Reznikowa, po licznych oskarżeniach o masowe defraudacje zagranicznych darowizn przez ukraińskie Ministerstwo Obrony. Jednak sporadyczne pokazowe procesy nigdy nie rozwiały wrażenia, że rząd Zełenskiego jest równie skorumpowany, jak jego poprzednicy.

A prezydent Zełenski został wybrany w 2019 roku, obiecując walkę z korupcją na Ukrainie. W rzeczywistości nie zrobił nic, aby ją zwalczyć.

Wojna wyniosła korupcję na nowy, jeszcze bardziej odrażający poziom. Fundusze na projekty infrastrukturalne zostały sprzeniewierzone, zamówienia na broń sfałszowane, a urzędnicy zgarnęli zyski. W Kijowie można zobaczyć tyle samo super-samochodów, co na Grand Prix Monako. Chcesz uniknąć poboru? Za odpowiednią kwotę możemy to załatwić. Potrzebujesz przekroczyć granicę? Po prostu przekaż pieniądze.

Doprowadziło to do momentu absolutnego niedowierzania, w którym europejscy politycy szybko zdali sobie sprawę, że ich bohater jest po prostu człowiekiem z wadami, takim „jak wszyscy inni”. [Nie jak wszyscy ludzie, tylko jak wszyscy rabusie. md]

Być może zaczynają się martwić, jak uzasadnić miliardy, które kraje zachodnie wciąż pompują w Ukrainę. Dwie trzecie wydatków rządowych Ukrainy jest w rzeczywistości finansowane przez nas, osoby spoza Ukrainy, z darowizn od rządów zachodnich.

Jednak Ukraina stała się jeszcze bardziej skorumpowana, Zełenski zaostrzył wojnę, aby utrzymać osobistą władzę, a teraz najwyraźniej osłabia niezależne agencje antykorupcyjne, częściowo po to, aby uniemożliwić im znalezienie trupów w szafie.

Szerzej rzecz ujmując, Zełenski represjonuje również tych, którzy sprzeciwiają się jego coraz bardziej autorytarnym rządom, nakładając sankcje na byłego prezydenta Petro Poroszenkę za „zdradę stanu” w lutym, a na znanego byłego doradcę i krytyka Ołeksija Arestowicza 1 maja. Sankcje obejmują zamrożenie aktywów, cofnięcie odznaczeń państwowych, ograniczenia handlowe oraz zakaz dystrybucji mediów na Ukrainie. Środki te wydają się mieć na celu pozbawienie wpływów finansowych działaczy opozycji i uniemożliwienie im zabierania głosu i bycia wysłuchanymi przez ukraińskich wyborców.

W tym roku ponad 80 Ukraińców i podobna liczba organizacji zostały w ten sposób ukarane. Ile jeszcze osób pójdzie tą samą drogą po tym legislacyjnym zamachu stanu przeciwko organom antykorupcyjnym?

To było zawsze przewidywalne na Ukrainie. Realizm wymaga uczciwego i sceptycznego spojrzenia na naturę ludzką, takiego, które widzi ludzi takimi, jakimi są naprawdę. Polityka to głęboko skorumpowany biznes i nikt nie jest odporny na pokusy. Neoliberałowie, którzy nigdy nie wyobrażali sobie, że coś takiego może się przydarzyć Zełenskiemu, są po prostu naiwni.

Wyzwaniem dla europejskich przywódców politycznych jest wyjaśnienie tego własnym wyborcom, nie dając się przy tym nabrać. Wojna z Rosją była podsycana hasłami w rodzaju „wspieranie dobrych przeciwko złym”. Europejczycy nie musieli ginąć w tej wojnie. Ale stali się biedniejsi.

teraz nasz naczelny wódz, Zełenski, wydaje się być co najmniej tak samo zły jak Rosjanie, jeśli nie gorszy. Podejrzewam, że poparcie dla dalszego finansowania przez Europę wojny zastępczej na Ukrainie bardzo szybko zmaleje. Długoterminowe konsekwencje dla głównych partii politycznych w Europie w parlamencie mogą być jeszcze bardziej druzgocące.

RFK Jr. wypowiada wojnę kartelowi czasopism. Korupcja w Lancet, New England Journal of Medicine, JAMA…

RFK Jr. wypowiada wojnę kartelowi czasopism
Źródło:
https://www.thefocalpoints.com/p/rfk-jr-declares-war-on-the-journal
by Nicolas Hulscher, MPH

Prawdopodobnie przestaniemy publikować w Lancet, New England Journal of Medicine, JAMA i innych czasopismach, ponieważ wszystkie są skorumpowane.
A nawet szefowie tych czasopism, jak Marcia Angell, która przez 20 lat była szefową New England Journal of Medicine, mówią, że nie jesteśmy już czasopismem naukowym.
Jesteśmy naczyniem propagandy farmaceutycznej”.


Ma rację.
Te czasopisma stały się niczym więcej niż narzędziami propagandy farmaceutycznej.

Dr Marcia Angell, która pełniła funkcję redaktora naczelnego The New England Journal of Medicine przez ponad 20 lat, publicznie przyznała , że ​​jej czasopismo i inne zostały przejęte przez przemysł.

Jej dokładne słowa:

„Po prostu nie można już wierzyć w większość opublikowanych badań klinicznych ani polegać na osądzie zaufanych lekarzy lub autorytatywnych wytycznych medycznych. Nie sprawia mi przyjemności ten wniosek, do którego doszłam powoli i niechętnie przez dwie dekady jako redaktor The New England Journal of Medicine ” .

RFK Jr. powołał się także na doktora Richarda Hortona, obecnego redaktora naczelnego czasopisma The Lancet , który przyznał :

„Sprawa przeciwko nauce jest prosta: znaczna część literatury naukowej, być może połowa, może być po prostu nieprawdziwa.
Dotknięta badaniami z małą liczbą próbek, niewielkimi efektami, nieważnymi analizami eksploracyjnymi i rażącymi konfliktami interesów, wraz z obsesją na punkcie podążania za modnymi trendami o wątpliwej ważności, nauka zwróciła się ku ciemności”.

W podcaście RFK Jr. przedstawił jasny plan mający na celu zaradzenie tej korupcji:

1. Naukowcy z NIH zaprzestaną publikowania w tych skorumpowanych czasopismach, jeśli nie zostaną przeprowadzone poważne reformy.
2. NIH przeznaczy 20% swojego budżetu na badania replikacyjne, przywracając integralność naukową.
3. Recenzja ekspercka stanie się przejrzysta i publiczna.
4. W każdym instytucie zdrowia powstaną nowe, niezależne czasopisma wspierane przez NIH, które staną się nowym standardem rzetelnej nauki.

W McCullough Foundation mieliśmy do czynienia z Journal Cartel z pierwszej ręki.

Doskonałym przykładem tego jest sytuacja, gdy Elsevier jawnie naruszył wytyczne COPE, cenzurując nasze badanie „ Systematic Review Of Autopsy Findings In Deaths After COVID-19 Vaccination ” — krótko po pomyślnej recenzji eksperckiej i oficjalnej akceptacji — prawdopodobnie dlatego, że wykazało ono wysokie prawdopodobieństwo związku przyczynowego między szczepionkami przeciwko COVID-19 a śmiercią.
Nasze badanie właśnie stało się najpopularniejszym artykułem badawczym na świecie we wszystkich dziedzinach, zanim Elsevier nagle interweniował:

Nasz artykuł można już przeczytać w obiektywnym i przejrzystym czasopiśmie Science, Public Health Policy, and the Law .

Kontrola dostępu, celowa cenzura i nieetyczne wycofywanie publikacji doprowadziły do ​​zablokowania pilnie potrzebnych, ratujących życie badań, w szczególności tych, które podważają narracje firm farmaceutycznych dotyczące bezpieczeństwa szczepionek.

Komentarze RFK Jr. pojawiły się po rozpoczęciu przez Departament Sprawiedliwości USA dochodzenia w sprawie czołowych czasopism medycznych pod kątem stronniczości związanej z pandemią, oszustw i korupcji:


PILNE: Departament Sprawiedliwości wszczyna dochodzenie w sprawie czołowych czasopism medycznych w sprawie stronniczości, oszustw i korupcji związanych z pandemią
Źródło:
https://www.thefocalpoints.com/p/rfk-jr-declares-war-on-the-journal
29 maj 2025
Nicolas Hulscher, MPH