Premier Kanady Justin Trudeau pytany na konferencji z Tuskiem o wrażenia z uroczystości w Auschwitz, zaczął pleść banialuki o współczesnych zagrożeniach i wymienił m.in. tzw. „transfobię”. Kiedy ten, na szczęście ustępujący już z kierowania państwem progresywista, wygłaszał w Warszawie swoje tyrady, Donald Trump zakończył pomoc publiczną dotyczącą finansowania operacji zmiany płci w USA.
28 stycznia nowy prezydent Stanów Zjednoczonych wydał rozporządzenie wykonawcze mające na celu zakończenie publicznej pomocy na rzecz operacji zmiany płci. Rzecz dotyczy na razie tylko nieletnich, ale jest ważnym krokiem w powstrzymaniu „mody na tranzycję”, która zdemolowała życie wielu młodych osób.
Biały Dom opublikował nowy dekret Donalda Trumpa, którego celem jest zakończenie finansowania z budżetu federalnego operacji zmiany płci nieletnich. Na razie już większość stanów i tak zakazuje takich operacji, ale prezydent Donald Trump USA postanowił dołożyć tu zakaz na szczeblu federalnym.
Od tej pory stany „nie będą finansować, wspierać, zachęcać ani pomagać w tzw. „tranzycji” dziecka z jednej płci na drugą”. W przypadku nieprzestrzegania przepisów, rząd „będzie stanowczo egzekwował wszystkie prawa, które zakazują lub ograniczają te destrukcyjne procedury”.
W uzasadnieniu dekretu Biały Dom napisał, że „w całym kraju pracownicy służby zdrowia okaleczają i sterylizują coraz większą liczbę podatnych na zewnętrzne wpływy dzieci” i dodał, że „ten niebezpieczny trend będzie plamą na naszej historii”.
Oprócz zakazu finansowania „tranzycji”, dekret przewiduje również opracowanie ustawy umożliwiającej rodzicom i dzieciom podjęcie kroków prawnych przeciwko pracownikom służby zdrowia, którzy już przeprowadzili tego typu operacje na dzieciach lub zalecili „leczenie chemiczne”.
Wieloletnia propaganda relatywizująca płeć biologiczną przyniosła w USA katastrofalne skutki. Moda na „bycie trans” i ingerencja w proces konstytuowania się płciowej tożsamości dzieci, spowodowały, że w Stanach Zjednoczonych doliczono się już 1,6 miliona osób „identyfikujących się jako osoby transpłciowe”. W tej liczbie problemy ma ponad 300 000 osób w wieku od 13 do 17 lat.
Podczas całej swojej kampanii Donald Trump obiecał zakończyć promocję transseksualizmu. Przypomnijmy, że jeden z ostatnich dekretów zakazuje też takim osobom służby w armii. W dniu swojej inauguracji, prezydent podpisał także dekret, który mówi wprost, że uznawane będą tylko dwie płci.
Przewodniczący PSI Johnson wzywa HHS do przedstawienia dokumentacji dotyczącej bezpieczeństwa szczepionki przeciwko COVID-19;
WASZYNGTON – Senator USA Ron Johnson (R-Wis.) ogłosił dziś, że 28 stycznia 2025 r. wydał swoje pierwsze wezwanie jako przewodniczący Stałej Podkomisji ds. Śledztw do Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej (HHS) w sprawie dokumentacji dotyczącej danych dotyczących bezpieczeństwa szczepionki przeciwko COVID-19 i komunikatów dotyczących pandemii COVID-19, w tym podzbioru wiadomości e-mail dr. Anthony’ego Fauciego. Oświadczenie to nastąpiło podczas przesłuchania potwierdzającego nominację Roberta F. Kennedy’ego Jr. przed Senacką Komisją Finansów.
Wezwanie senatora Johnsona do HHS jest zwieńczeniem wieloletniej walki o przezwyciężenie przeszkód administracji Bidena w uzyskaniu nieocenzurowanych zapisów i danych na temat pandemii COVID-19 oraz bezpieczeństwa i skuteczności szczepionek przeciwko COVID-19. Przez lata urzędnicy Bidena w HHS i jego podległych agencjach ukrywali kluczowe informacje dotyczące zdrowia przed senatorem Johnsonem i opinią publiczną. Wiele z ponad 70 listów nadzorczych senatora Johnsona do administracji Bidena zostało całkowicie zignorowanych lub nieodpowiednio zaadresowanych. Teraz, po niedawnym mianowaniu przewodniczącym PSI Link ,senator Johnson ma prawo wydawać wezwania.
Senator Johnson oświadczył: „Pod koniec rządów administracji Bidena i po latach utrudniania mi nadzoru, ostrzegłem urzędników HHS, że kiedy zostanę przewodniczącym Stałej Podkomisji ds. Śledztw, wezwę dokumenty i dane dotyczące pandemii COVID-19, które były niewłaściwie ukrywane przed Kongresem i narodem amerykańskim przez zbyt długi czas.
„Zaledwie kilka dni po tym, jak zostałem mianowany przewodniczącym podkomisji, dotrzymałem słowa.
„Wczoraj wezwałem HHS do złożenia dokumentów dotyczących reakcji rządu na pandemię COVID-19 — w tym części wiadomości e-mail dr. Fauciego — oraz opracowania i bezpieczeństwa szczepionek przeciwko COVID-19. Wiele z tych dokumentów powinno zostać przekazanych mi lata temu, ale administracja Bidena postanowiła trzymać Kongres i opinię publiczną w niepewności.
„Oczekuję, że HHS w pełni zastosuje się do wezwania”.
Wezwanie senatora Johnsona wymaga od HHS przedstawienia:
1) Wcześniej wstrzymane lub mocno ocenzurowane komunikaty dotyczące pandemii, w tym wiadomości e-mail dr. Anthony’ego Fauciego, w tym, ale nie wyłącznie, około 50 stron jego wiadomości e-mail, które zostały wstrzymane przed udostępnieniem w moim biurze od września 2021 r.;
2) Dane dotyczące nadzoru nad bezpieczeństwem szczepionek przeciwko COVID-19, w tym proporcjonalne wskaźniki zgłaszalności i empiryczna eksploracja danych bayesowskich [statystycznych md] ;
3) Nieocenzurowane zapisy, udostępnione wcześniej na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej, dotyczące wiedzy rządu na temat przypadków zapalenia mięśnia sercowego i zapalenia osierdzia u osób po szczepieniu;
4) Dane i zapisy dotyczące partii szczepionek przeciwko COVID-19, które wiążą się z wyższym wskaźnikiem zdarzeń niepożądanych;Formularze zamówień i rachunki pokazujące, że naukowcy rządowi zakupili sekwencje DNA od firmy biotechnologicznej;
5) Wszelka komunikacja związana z otrzymaniem i odpowiedzią (lub brakiem odpowiedzi) przez HHS na moje listy nadzorcze w okresie od stycznia 2021 r. do chwili obecnej.
HHS ma obowiązek zastosować się do wezwania do 18 lutego 2025 r.
Przesłuchanie Roberta F. Kennedy’ego Jr. przez senatora Johnsona można znaleźć tutaj:
Syryjczyk z Essen sprowadził dla swojego brata 12-letnią dziewczynkę, która została jego „żoną”. Dziecko było bite, poniżane i gwałcone. Mężczyzna, który poślubił dziecko, został skazany; ale jego brat odpowiedzialny za dostarczenie mu dziewczynki – już nie. Sąd go uniewinnił.
Do sprawy doszło jesienią 2021 roku. Syryjczyk z Essen wybrał się do rodzinnej wioski w Syrii, żeby poszukać tam żony dla swojego brata. Od początku zakładano, że musi być nieletnia. Sąd uznał jednak, że nie ma dowodów, iż Syryjczyk wiedział, że dziecko ma 12 lat. Mógł myśleć, że ma 13 lat, a wtedy w świetle niemieckiego prawa nie ma już mowy o przestępstwie.
Co szczególnie szokujące, w sprawie chodzi o… handel. Jak podała eksperta ds. islamu Sigrid Herrmann, która zajmowała się procesem Syryjczyka, dziewczynka została kupiona od rodziny za 2000 dolarów.
Dziecku obiecano, że w Niemczech będzie chodzić do szkoły i otrzyma wykształcenie. 12-latka nie otrzymała jednak takiej możliwości. Została zamknięta w domu, a tam była gwałcona, bo jej mąż traktował ją jak żonę, pomimo jej wieku.
W 2024 roku mąż dziewczynki został skazany na pięć i pół roku więzienia (wyrok nie jest jeszcze prawomocny).
Dziecko było nie tylko gwałcone, ale również bite. Dziewczynkę uderzano pięścią, dłonią i pasem; była też duszona kablem.
Przed nocą poślubną dziecku pokazywano materiały pornograficzne, celem zaznajomienia jej z czekającym ją losem. Mąż 12-latki był później dumny z pierwszego gwałtu i chwalił się nim przed rodziną dziecka.
Dziewczynka ma obecnie 15 lat. Nie może wrócić do Syrii; jest leczona w Niemczech.
Sędzia, który ogłosił uniewinnienie Syryjczyka odpowiedzialnego za przywiezienie dziewczynki z Syrii do Niemiec, był niezadowolony z wyroku, ale w świetle prawa, jak powiedział, nie mógł postąpić inaczej.
To już pewne – Grzegorz Braun wystartuje w wyścigu o fotel Prezydenta RP. Co oznacza jego decyzja, dlaczego doszło do rozłamu w Konfederacji, a co najważniejsze – czy polski poseł do Parlamentu Europejskiego ma szanse na realny sukces wyborczy? O to zapytaliśmy Stanisława Michalkiewicza, publicystę „Najwyższego Czas-u!”.
Prezes Konfederacji Korony Polskiej Grzegorz Braun zdecydował się na start w wyborach prezydenckich 2025 roku. Pokłosiem startu przeciwko kandydatowi wybranemu Konfederacji Sławomirowi Mentzenowi było wyrzucenie Brauna z Konfederacji przez sąd partyjny.
Stanisław Michalkiewicz: Z jego punktu widzenia to jest rzecz dobra, bo wypróbuje, jakie ma właściwie poparcie – nie w skali regionu czy województwa, ale w całym kraju. Jest to więc sprawdzian własnych wpływów i możliwość wyciągnięcia wniosków dla przyszłej działalności politycznej.
To oczywiście nie jest na rękę Sławomirowi Mentzenowi, ale inna rzecz, że aktualni decydenci w Konfederacji – jak przypuszczam – chcieli usunąć Grzegorza Brauna już po incydencie z gaśnicą. Wówczas jeszcze się bali, bo nie byli pewni, czy nie doprowadzi to do jakiejś reakcji łańcuchowej.
Teraz jednak już się nie boją, bo Braun najwyraźniej był tam marginalizowany od dawna. Szczerze powiedziawszy, to nie wiem, kto naprawdę kieruje Konfederacją. Jest jakaś Rada Liderów, ale czy ona się zbiera? Przemysław Wipler zachowuje się tak, jakby samodzielnie podejmował decyzje, być może słusznie.
Grzegorz Braun jest dużym chłopczykiem, bo rodzice pozwolili mu na samodzielną działalność, więc nic dziwnego, że skorzystał z tej opcji. Na razie plasuje się na poziomie Magdaleny Biejat, więc nie jest to rewelacyjny wynik w porównaniu z Mentzenem.
Tyle że Braun dotychczas nie prowadził żadnej kampanii, więc jego notowania mogą się zmienić – jest bardzo wyrazisty i jedzie po bandzie. Ostatnio powiedział, że trzeba zdenazyfikować Izrael, więc wyobrażam sobie, że będzie rezonans w mediach międzynarodowych. Braun właśnie na to liczy, że będzie w ten sposób zdobywać rozgłos, a co za tym idzie – zjednywać sobie niektóre środowiska.
Rząd znów atakuje wolność słowa! Tym razem chcą wprowadzić przepisy, które umożliwią blokowanie treści w internecie bez udziału sądu. Po prostu – klik, i Twój post znika z sieci.
Nowe przepisy opierają się na Digital Services Act (DSA), unijnym prawie o usługach cyfrowych. Polski rząd poszedł znacznie dalej niż nakazują unijne przepisy, wykorzystując DSA jako pretekst do wprowadzenia zmian, które zamienią internet w narzędzie cenzury.
Minister Cyfryzacji, Krzysztof Gawkowski, forsuje przepisy, które umożliwią blokowanie niewygodnych treści w ciągu zaledwie 48 godzin – bez procesu sądowego, decyzje podejmie urzędnik!
Tylko Twoja presja może ich powstrzymać, dlatego podpisz petycję i wyślij automatyczny mail do skrzynki ministerstwa.
Widzimy, dokąd to zmierza. Posłanki Lewicy już nawołują do zablokowania platformy X na czas wyborów.
To wyraźny dowód na to, że ich prawdziwym celem nie jest walka z dezinformacją, ale tłumienie prawdy i kontrolowanie opinii publicznej.
Unia Europejska też nie pozostaje bierna. Wykorzystuje DSA jako narzędzie cenzury na niespotykaną dotąd skalę.
Elon Musk, który uczynił wolność słowa jednym z fundamentów platformy X, jest celem presji i gróźb ze strony UE.
Straszą go gigantycznymi karami i żądają dostępu do algorytmów oraz danych użytkowników, by kontrolować, co widzimy w internecie!
To więcej niż nowe prawo – to otwarte zagrożenie dla Twojej wolności. Jeśli teraz nie powiemy DOŚĆ, stracimy dostęp do rzetelnych informacji i przestrzeni wolnego internetu.
Internet, który miał być przestrzenią wolności, stanie się narzędziem tłumienia prawdy i propagandy.
Profesor Miroslaw Dakowski, proszę Cię, nie pozostań obojętny/a! Twój podpis naprawdę ma znaczenie. Musimy zatrzymać tę ustawę, zanim będzie za późno. Podpisz petycję i pomóż obronić wolność słowa w Polsce!
Rząd chce wprowadzić cenzurę internetu, dając urzędnikom władzę do blokowania treści bez wyroku sądu! To próba przejęcia kontroli nad wolnością słowa i uciszenia każdego niezależnego głosu.Nie pozwól, by Polska stała się częścią globalistycznego systemu kontroli – podpisz petycję i zatrzymaj cenzurę, zanim będzie za późno!
Niedawno pisałam do Ciebie o ustawie, która przewiduje pięć lat więzienia za tzw. “mowę nienawiści”.
Teraz rząd posuwa się jeszcze dalej – planują wprowadzić całkowitą cenzurę internetu!
Ministerstwo Cyfryzacji przygotowało nowelizację ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Jeśli wejdzie w życie, Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE) będzie mógł blokować treści w internecie.
Bez sądu, bez procesu, bez uprzedzenia. Po prostu – klik, i Twój post znika z sieci.
Ale co najbardziej rzuca cień na tę sprawę, to fakt, że rząd wprowadził te zmiany po cichu, już po zakończeniu konsultacji społecznych! Działając całkowicie za plecami obywateli!
Ale zacznijmy od początku…
Digital Services Act (DSA) to unijne prawo o usługach cyfrowych, które nakłada na państwa członkowskie obowiązek walki zi treściami w internecie, takimi jak przemoc, oszustwa czy dezinformacja.
Polska była zobowiązana wdrożyć te cenzorskie przepisy, natomiast Ministerstwo Cyfryzacji poszło jeszcze dalej i wykorzystało DSA jako pretekst do wprowadzenia zmian, które znacznie wykraczają poza unijne wymagania.
A władza nad blokowaniem treści w internecie ma trafić w ręce urzędnika wybranego przez… premiera!
Treści będą usuwane już w 2 dni od zgłoszenia, bez wyroku sądu!
Autorzy treści będą mogli jedynie zaskarżyć decyzję do sądu administracyjnego. Ale Ty i ja dobrze wiemy, jak działają polskie sądy – sprawy ciągną się latami, a w tym czasie prawda zostanie skutecznie stłumiona.
To jest droga w stronę totalitarnego reżimu! Nie możemy na to pozwolić!
Ten sam Minister Cyfryzacji, Krzysztof Gawkowski, który forsuje przepisy pozwalające urzędnikom blokować treści w internecie – otwarcie mówi o odebraniu koncesji Telewizji Republika.
Posłanki Lewicy również nie kryją swoich intencji – nawołują do blokowania platformy X na czas kampanii wyborczej.
To jasny dowód na to, że ich celem nie jest walka z przestępczością w internecie, ale pełna kontrola nad mediami i opinią publiczną.
Wyobraź sobie, jak łatwo takie narzędzie można wykorzystać przeciwko TOBIE!:
Krytyczny artykuł o działaniach rządu? Zgłoszenie trafia do UKE i treść znika z sieci w 48 godzin!
Komentarz wskazujący na korupcję lokalnego burmistrza? Zablokowany jako „naruszenie dóbr osobistych.”
Relacja z wydarzeń, które rząd chce ukryć? Usunięta pod zarzutem „dezinformacji i manipulacji faktami.”
Osoby publikujące te treści dowiedzą się o wszystkim dopiero po fakcie i będą mogły jedynie zaskarżyć decyzję – do sądu administracyjnego, który nie oceni meritum, a jedynie legalność procedury.
Internet to dzisiaj największa broń w walce o prawdę i demokrację.
Bez wolności w sieci nie można wygrać wyborów, dotrzeć do ludzi ani bronić się przed propagandą. Oni doskonale o tym wiedzą. Dlatego chcą przejąć nad nim kontrolę i stłumić każdy niezależny głos i decydować co możesz i czego nie możesz zobaczyć.
Nie łudźmy się – te przepisy mają służyć eliminacji konkurencji, tłumieniu krytyki i utrzymaniu się przy władzy za wszelką cenę!
Jeśli pozwolimy na ich wprowadzenie, stracimy nie tylko internet, ale przede wszystkim dostęp do rzetelnych informacji, dostęp do prawdy!
Ale to, co dzieje się w Polsce, jest częścią szerszego planu w Europie. Digital Services Act- m prawo płynące z Unii Europejskiej (DSA), który miał rzekomo chronić użytkowników internetu, stał się narzędziem cenzury i manipulacji.
W ostatnich dniach Unia Europejska wysłała aż 150 urzędników, by nadzorowali transmisję Elona Muska z liderką niemieckiej partii AfD, Alice Weidel. Dlaczego? Bo boją się prawdy i niezależnych głosów, które ujawniają ich manipulacje!
Na tym jednak nie poprzestają. Musk, który uczynił wolność słowa jednym z głównych filarów platformy X, stał się celem finansowych gróźb ze strony UE.
Straszą go gigantycznymi karami i domagają się dostępu do danych oraz algorytmów, by móc kontrolować, co użytkownicy mogą zobaczyć!
Tymczasem w Polsce politycy nie pozostają w tyle – już rozważają pomysły blokowania platformy X na czas wyborów.
Spójrz, co się dzieje! To bezwzględna próba przejęcia pełnej kontroli!
Były komisarz UE Thierry Breton nie kryje się z tym, mówiąc: „Interweniowaliśmy w Rumunii. Zrobimy to również w Niemczech, jeśli zajdzie taka potrzeba.” Bruksela już jawnie ingeruje w wybory w całej Europie – od Rumunii, przez Niemcy, po Polskę.
Pamiętasz groźby Ursuli von der Leyen przed wyborami we Włoszech? Otwarcie zapowiedziała: „Jeśli sprawy pójdą w złym kierunku, mamy narzędzia, aby interweniować.”
I właśnie takie „narzędzia” jak DSA służą tłumieniu krytyki, cenzurowaniu niewygodnych treści i manipulowaniu wynikami wyborów.
Nie łudźmy się: DSA to nie narzędzie demokracji, ale broń służąca do jej niszczenia. W rękach urzędników staje się środkiem do eliminacji niezależnych głosów, kneblowania obywateli i sterowania wynikami wyborów.
Internet, który miał być przestrzenią wolności, zostanie sprowadzony do narzędzia propagandy i kontroli!
Dlatego nie możesz pozwolić na wprowadzenie tej ustawy w Polsce!
Proszę, nie bagatelizuj tego! To nie jest zwykły przepis. Te zmiany to poważne zagrożenie dla naszej wolności i przyszłości. To kolejny element globalistycznej układanki, której celem jest całkowita kontrola nad opinią publiczną i przekazem.
A to, co dziś wydaje Ci się odległe, jutro dotknie tak samo i Ciebie i mnie.
Jeśli teraz nie powiemy DOŚĆ, wkrótce staniemy się niewolnikami systemu, z którego nie będzie ucieczki.
Prezydent USA Donald Trump podpisał w środę rozporządzenie o budowie ośrodka detencji dla migrantów, będących przestępcami w bazie wojskowej Guantanamo na Kubie.
Jak powiedział prezydent USA Donald Trump podczas ceremonii podpisania pierwszej ustawy w swojej kadencji – nakazującej zatrzymywanie wszystkich imigrantów oskarżonych o przestępstwa – polecił Pentagonowi i Ministerstwu Bezpieczeństwa Krajowego zbudowanie ośrodka dla imigrantów.
Poleciłem zbudowanie ośrodka dla migrantów, mieszczącego 30 tys. osób (…), by przetrzymywać tam najgorszych nielegalnych imigrantów-przestępców zagrażających Amerykanom – powiedział prezydent USA Donald Trump.
==================================
Kolumbia przyjęła samoloty z imigrantami
Warto przypomnieć, że kilka dni temu w Kolumbii wylądowały dwa wojskowe samoloty z migrantami deportowanymi z USA.
Dwa samoloty kolumbijskich sił powietrznych z migrantami deportowanymi ze Stanów Zjednoczonych wylądowały we wtorek w Bogocie
– poinformowało na platformie X ministerstwo spraw zagranicznych Kolumbii. Jeden samolot, lecący z San Diego w Kalifornii, przywiózł do kraju 110 Kolumbijczyków, natomiast na pokładzie drugiego, który wystartował z El Paso w Teksasie, było 91 osób
Są Kolumbijczykami, wolnymi i mającymi godność, w swoim kraju, który ich kocha. Migrant nie jest przestępcą, ale człowiekiem, który chce pracować, rozwijać się i żyć swoim życiem
– napisał prezydent Kolumbii Gustavo Petro na X. Podkreślił, że deportowani przybyli w godnych warunkach i bez skrępowanych rąk i nóg, tak jak się tego domagał.
Agencja Reuters cytuje 26-letniego Andredy’ego Alexandra Barrientosa, który na lotnisku w Bogocie powiedział reporterom, że przebywał w USA zaledwie 12 dni, a udał się tam w poszukiwaniu „większej stabilności gospodarczej”.
Spór Kolumbii z prezydentem Donaldem Trumpem
Kwestia deportacji kolumbijskich migrantów stała się w niedzielę zarzewiem jednodniowego kryzysu w relacjach między Bogotą a Waszyngtonem po tym, jak władze Kolumbii odmówiły przyjęcia dwóch wojskowych samolotów C-130 z ok. 80 migrantami deportowanymi z USA. Prezydent Kolumbii zaprotestował przeciwko używaniu do tego samolotów wojskowych i „traktowaniu migrantów jak kryminalistów” ze skutymi rękami i nogami.
W odwecie Trump zapowiedział wprowadzenie przeciwko Kolumbii dotkliwych sankcji gospodarczych, jakie zwykle nakładane są na wrogie reżimy, a także sankcji przeciwko urzędnikom i 25-proc. ceł na towary z Kolumbii.
Petro początkowo odpowiedział obietnicą odwetowych ceł i sankcji wobec USA, ale potem zgodził się na wszystkie warunki Trumpa, w tym na nieograniczone przyjmowanie wszystkich nielegalnych imigrantów z Kolumbii, również w samolotach wojskowych.
Komisja Europejska zatwierdziła stosowanie proszku z całych larw mącznika młynarka jako nowej żywności. Podano w jakich produktach można użyć tego składnika.
Larwy mącznika legalne w produkcji żywności. Jest decyzja KE; fot. unsplash.com / François Genon
—————————————————-
Komisja Europejska zatwierdziła stosowanie sproszkowanych larw mącznika młynarka jako składnika żywności.
Można ich używać – jako składnika – w chlebie i bułkach, ciastach i ciastkach, produktach na bazie makaronu, przetworzonych produktach z ziemniaków, serze i produktach z sera oraz musach owocowych i warzywnych.
EFSA: „Mimo tego, iż poddanie proszku otrzymanego z całych larw Tenebrio molitor działaniu promieniowania UV podnosi w nim zawartość witaminy D3, nowa żywność nie stanowi znaczącego źródła pokarmowego witaminy D3.”
Etykiety produktów będą musiały ostrzegać, że ten składnik może powodować reakcje alergiczne u osób uczulonych na skorupiaki i roztocza kurzu domowego.
KE legalizuje larwy mącznika
Komisja Europejska opublikowała rozporządzenie wykonawcze (UE 2025/89) z dnia 20 stycznia 2025 r. zezwalające na wprowadzanie na rynek proszku z całych larw Tenebrio molitor (mącznik młynarek) poddanego działaniu promieniowania UV jako nowej żywności.
W swojej opinii naukowej Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) stwierdził, że proszek z całych larw Tenebrio molitor poddany działaniu promieniowania UV jest bezpieczny w proponowanych warunkach stosowania i przy proponowanych poziomach stosowania. Powołuje się na opinię naukową pt. „Safety of UV-treated powder of whole yellow mealworm (Tenebrio molitor larvae) as a novel food pursuant to Regulation (EU) 2015/2283”.
– (…) Opinia naukowa daje wystarczające podstawy do stwierdzenia, że proszek z całych larw Tenebrio molitor poddany działaniu promieniowania UV, stosowany w chlebie i bułkach, ciastach i ciastkach, produktach na bazie makaronu, przetworzonych produktach z ziemniaków, serze i produktach z sera oraz musach owocowych i warzywnych, przeznaczonych dla ogółu populacji, spełnia warunki wprowadzenia na rynek zgodnie z art. 12 ust. 1 rozporządzenia (UE) 2015/2283 – podano w rozporządzeniu.
Urząd zauważył również, że mimo tego, iż poddanie proszku otrzymanego z całych larw Tenebrio molitor działaniu promieniowania UV podnosi w nim zawartość witaminy D3, nowa żywność nie stanowi znaczącego źródła pokarmowego witaminy D3.
Larwy mącznika w żywności. Co powinno znaleźć się na etykiecie?
– Biorąc jednak pod uwagę, że środki spożywcze zawierające nową żywność mogą ostatecznie zawierać witaminę D w ilości, którą uznaje się za znaczącą zgodnie z częścią A pkt 2 załącznika XIII do rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1169/2011 (6), Komisja uważa, że należy poinformować konsumentów o tym fakcie. W takich przypadkach do nazwy oznaczającej nową żywność dodaje się informację „zawiera witaminę D wytworzoną poprzez poddanie działaniu promieniowania UV”, a w informacji o wartości odżywczej podaje się ilość witaminy D – dodano.
Etykiety produktów będą musiały ostrzegać, że ten składnik może powodować reakcje alergiczne u osób uczulonych na skorupiaki i roztocza kurzu domowego.
Ponadto Urząd zwrócił uwagę, że nowa żywność może zawierać dodatkowe alergeny, jeżeli te alergeny występują w substracie pokarmowym podawanym owadom.
W związku z tym w ramach etykietowania żywności zawierającej proszek otrzymany z całych larw Tenebrio molitor, poddany działaniu promieniowania UV, należy podać odpowiednie informacje.
Urząd zalecił także przeprowadzenie dalszych badań nad alergennością suszonych larw Tenebrio molitor.
FAO promuje spożycie owadów jako bardziej zrównoważonego źródła białka
Jak komentuje na portalu X ekonomista Adam Gwiazda, decyzja ta jest zgodna z wymogami FAO, czyli agendy ONZ ds. Wyżywienia i Rolnictwa, która promuje spożycie owadów jako bardziej zrównoważonego źródła białka.
Komisja Europejska zatwierdziła stosowanie sproszkowanych larw jako „składnika” w kilku kategoriach żywności, w tym w pieczywie. Opublikowane rozporządzenie wykonawcze Komisji 2025/89 z dnia 20 stycznia 2025 r. zezwala na wprowadzanie do obrotu sproszkowanych całych larw mącznika (Tenebrio molitor) poddanych działaniu promieniowania UV jako nowej żywności oraz zmieniające rozporządzenie wykonawcze 2017/2470. Może być dodawany do produktów takich jak sery i produkty serowe, dżemy owocowe i warzywne, żywność na bazie makaronu, przetworzone produkty ziemniaczane, a nawet pieczywo.
Etykiety tych produktów będą musiały ostrzegać, że ten „składnik” może powodować reakcje alergiczne u osób uczulonych na skorupiaki. Pozwoli to producentowi uzyskać zezwolenie Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA). Decyzja ta jest zgodna z wymogami ONZ ds. Wyżywienia i Rolnictwa[edytuj] FAO, która promuje spożycie owadów jako bardziej zrównoważonego źródła białka. W tym kontekście zatwierdzono również spożycie świerszcza domowego w postaci mrożonej, suszonej i sproszkowanej, a także szarańczy wędrownej. https://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/HTML/?uri=OJ:L_202500089
Prezydent Donald Trump wydał rozporządzenie wykonawcze zakazujące tak zwanej opieki nad dziećmi w celu zmiany płci. Zakaz dotyczy zarówno podawania blokerów hormonów, jak i tak zwanych chirurgicznych operacji zmiany płci. Rozporządzenie nakazuje także surowe egzekwowanie prawa w stosunku do stanów i medyków oraz innych podmiotów, które w jakikolwiek sposób przyczynili się do okaleczenia dzieci i młodzieży. Zakaz dotyczy osób poniżej 19. roku życia.
„W całym kraju lekarze okaleczają i sterylizują coraz większą liczbę podatnych na wpływy dzieci, powołując się na radykalne i fałszywe twierdzenie, że dorośli mogą zmienić płeć dziecka poprzez szereg nieodwracalnych interwencji medycznych” — czytamy w rozporządzeniu. „Ten niebezpieczny trend będzie plamą na historii naszego Narodu i musi się skończyć”.
„W związku z tym polityką Stanów Zjednoczonych jest, że nie będą finansować, sponsorować, promować, pomagać ani wspierać tak zwanej tranzycji dziecka z jednej płci na drugą i będą rygorystycznie egzekwować wszystkie prawa, które zakazują lub ograniczają te destrukcyjne i zmieniające życie procedury” – można przeczytać w rozporządzeniu.
Zakaz tranzycji dotyczy osób poniżej 19. roku życia. W związku z tym lekarze nie mogą przepisywać dzieciom i młodzieży doświadczającym zamieszenia co do swojej płci ani hormonalnych blokerów dojrzewania, ani też poddawać je operacjom np. usunięcia piersi i innym ingerencjom, które miałyby skutkować „zmianą wyglądu fizycznego, aby dostosować go do tożsamości różniącej się od płci biologicznej czy usunięciem organów płciowych danej osoby w celu zminimalizowania lub zniszczenia jej naturalnych funkcji biologicznych”.
Prezydent skrytykował wytyczne Światowe Stowarzyszenie Profesjonalistów na rzecz Zdrowia Transseksualistów (WPATH), które są nierzetelne i uzasadniają wyrządzanie strasznej krzywdy dzieciom przez okaleczenie chemiczne i chirurgiczne „medyczną koniecznością”.
Agencjom nakazano „uchylenie lub zmianę wszystkich polityk, które opierają się na wytycznych WPATH”, a sekretarzowi ds. zdrowia i usług społecznych nakazano opublikowanie „przeglądu istniejącej literatury na temat najlepszych praktyk promowania zdrowia dzieci”, u których występuje dysforia płciowa lub „inne pomieszanie tożsamości”.
Trump polecił także ściganie wszelkich nadużyć dotyczących wprowadzających w błąd informacji na temat działania leków, praktyk medycznych itp. Mają być priorytetowo traktowane postępowania przeciwko osobom, które w jakikolwiek sposób przyczyniły się do okaleczenia dzieci.
Departament Sprawiedliwości dokona przeglądu regulacji i wytycznych. Prokuratorzy generalni i inni funkcjonariusze organów ścigania mają skoordynować działania w celu egzekwowania przepisów przeciwko okaleczaniu żeńskich narządów płciowych we wszystkich stanach i terytoriach Ameryki. Bardziej rygorystycznie mają być egzekwowane przepisy odnośnie do konsumentów, oszustw i naruszeń ustawy o żywności, lekach i kosmetykach przez podmioty, które mogą wprowadzać opinię publiczną w błąd co do długoterminowych skutków ubocznych okaleczeń chemicznych i chirurgicznych.
Administracja Trumpa wraz z Kongresem ma przygotować „ustawodawstwo w celu ustanowienia prywatnego prawa do dochodzenia roszczeń dla dzieci i rodziców dzieci, których zdrowe części ciała zostały uszkodzone przez pracowników służby zdrowia praktykujących okaleczenia chemiczne i chirurgiczne, które powinno obejmować długi okres przedawnienia”.
Administracja ma także „nadać priorytet dochodzeniom i podjąć odpowiednie działania w celu zakończenia praktyk znęcania się nad dziećmi przez tak zwane stany azylowe, które ułatwiają odbieranie opieki nad dziećmi rodzicom wspierającym zdrowy rozwój własnych dzieci, w tym poprzez rozważenie zastosowania ustawy o zapobieganiu porwaniom rodzicielskim i uznanych praw konstytucyjnych”.
Komentując treść rozporządzenia w mediach społecznościowych prezydent USA podkreślił, że „Nasz naród nie będzie już dłużej finansował, sponsorował, promował, pomagał ani wspierał tak zwanej opieki afirmującej płeć, która zrujnowała już zbyt wiele cennych istnień”. Określił medyczne procedury tranzycji mianem „barbarzyńskich” i jako takie „nigdy nie powinny mieć miejsca!”.
Senator Tommy Tuberville, R-Ala. wydała oświadczenie chwaląc rozporządzenie prezydenta, zaznaczając, że „tak zwana opieka afirmująca płeć oznacza wszystko, tylko nie opiekę”. Tuberville przypomniała, że „pozwalanie naszym młodym ludziom, których mózgi nie są w pełni rozwinięte, na przechodzenie zmieniającej życie, nieodwracalnej procedury, to czyste szaleństwo. To nie jest kwestia polityki. To kwestia dobra i zła”.
Widzimy jak prezydent Argentyny Javier Milei zadaje coup de grâce Światowemu Forum Ekonomicznemu po telekonferencyjnym skasowaniu Agendy z Davos przez Donalda Trumpa, z jednoczesną obietnicą uwolnienia niewykorzystanych rezerw ropy naftowej Stanów Zjednoczonych, oraz z całkowitą likwidacją polityki DEI w kraju i z wycofaniem się JPMorgan Chase, Goldman Sachs, Wells Fargo, Bank of America, Citigroup i Morgan Stanley ze sponsorowanej przez ONZ inicjatywy „Net Zero Asset Managers Initiative”.
Lista niedawnych filarów Davos, którzy nie pojawili się w tym roku, również mówi wiele. Całkowicie nieobecni byli premier Indii Narendra Modi, prezydent Chin Xi Jinping, prezydent Francji Emmanuel Macron, lider Włoch Giorgia Meloni i premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer.
Zwięzłe i pełne pasji przemówienie Milei najwyraźniej zadało ostateczny, śmiertelny cios Światowemu Forum Ekonomicznemu. [oby !! md]
W tym momencie wydaje się słusznym zadać pytanie, czy kiedykolwiek odbędzie się kolejne spotkanie w Davos.
◊ https://rumble.com/embed/v6at43y/?pub=4 [filmik w oryginale; nie potrafię. md]
TRANSKRYPCJA
Javier Milei: Te fora promują pewną agendę. Próbują promować program, który zmusi nas do zaakceptowania, że płeć jest wyłącznie kwestią postrzegania samego siebie.
Milczą, gdy mężczyzna podszywa się pod kobietę i zabija swojego rywala na ringu bokserskim lub gdy więzień twierdzi, że jest kobietą, a następnie gwałci kobiety w więzieniu.
Chcę to jasno powiedzieć: kiedy mówię „znęcanie”, nie jest to eufemizm.
Ekstremalna ideologia genderowa jest po prostu znęcaniem się nad dziećmi.
Oni są pedofilami.
Chcę więc wiedzieć, kto popiera takie zachowania, które nieodwracalnie szkodzą zdrowym dzieciom poprzez podawanie hormonów i okaleczenia chirurgiczne – tak jakby pięciolatek mógł wyrazić zgodę na takie rzeczy!
A jeśli rodzina się nie zgadza, przedstawiciele państwa są gotowi interweniować, broniąc, jak to nazywają, „interesu dziecka”.
Wierzcie mi, przerażające eksperymenty przeprowadzane w imię tej zbrodniczej ideologii zostaną potępione i porównane do eksperymentów z najciemniejszych okresów w historii.
Przykrywką dla tych okropnych praktyk są wieczne ofiary, które zawsze chętnie oskarżają swoich krytyków o „homofobię”, „transfobię” i inne wymyślone określenia, by uciszyć tych, którzy ujawniają ten horror, na co obecnie pozwalają władze.
W innych miejscach, w naszych firmach, instytucjach publicznych i szkołach, wartości zostały zepchnięte na dalszy plan na rzecz doktryny różnorodności, równości i inkluzyjności (DEI), cofając nas do arystokratycznych systemów z zamierzchłych czasów.
Politycy ustalają kwoty dla niezliczonej liczby mniejszości, co jedynie podważa powagę tych instytucji.
Również wokeizm wykrzywił sprawę imigracji. Swobodny przepływ towarów i osób jest podstawą liberalizmu. Wiemy to dobrze. Argentyna, USA i wiele innych krajów rozwinęło się dzięki imigrantom szukającym nowych możliwości.
Jednak przeszliśmy od przyciągania zagranicznych talentów w celu promowania wzrostu do zezwalania na masową imigrację, motywowaną poczuciem winy, a nie interesem narodowym.
Zachód, obwiniany o wszystkie nieszczęścia historii, musi „odkupić się” poprzez otwarcie granic, co doprowadzi do odwrotnego kolonializmu, równoznacznego ze zbiorowym samobójstwem.
Teraz jesteśmy świadkami hord imigrantów znęcających się, gwałcących i zabijających Europejczyków, których jedynym grzechem było nieprzestrzeganie określonej religii.
Jednakże każda osoba kwestionująca te sytuacje jest określana mianem „rasisty”, „ksenofoba” lub „nazisty”.
Ten sposób myślenia, promowany przez instytucje takie jak ta [Światowe Forum Ekonomiczne], głęboko zakorzenił się w społeczeństwie, kwestionując koncepcję płci poprzez szkodliwą ideologię gender.
Doprowadziło to do jeszcze większej ingerencji państwa w postaci absurdalnych praw, takich jak finansowanie terapii hormonalnych i operacji mających na celu dopasowanie osobnika do sposobu w jaki siebie postrzega.
Dopiero teraz tak naprawdę widzimy skutki pokolenia, które okaleczało swoje ciała, co promowała kultura relatywizmu seksualnego. Te dzieci będą potrzebowały terapii przez całe życie, aby radzić sobie z tym, co im zrobiono.
Mimo to nikt nie zabiera głosu w tych kwestiach.
Za sprawą niewielkiej grupki prawa te uczyniły z większości tych ludzi niewolników błędnego postrzegania samych siebie.
Co więcej, ideologia ta ma na celu przejęcie kontroli nad naszą przyszłością.
Dominując w kierownictwie najbardziej prestiżowych uniwersytetów świata, szkolą elity naszych krajów, aby odrzucały kulturę, idee i wartości, które uczyniły nas wspaniałymi, jeszcze bardziej niszcząc naszą tkankę społeczną.
Uroczystość 80. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu zagłady w Auschwitz zgromadziła ocalałych więźniów, ale także stworzyła okazję do powielania pewnego typu narracji, która wyklucza z historii Polaków jako ofiary i bohaterów, a w gronie sprawców dokonuje retuszu rozmazując wizerunki Niemców i Ukraińców. Jedynym prawdziwym elementem są żydowskie ofiary, które uległy zagładzie, nie mające w większości planów wyjazdu i osiedlenia się w przyszłym żydowskim państwie położonym w Palestynie, czyli żydzi, których nie przekonała lub do których nie dotarła syjonistyczna propaganda. Tutaj stawiam kropkę zostawiając resztę historykom.
Obłudna twarz Bestii w Auschwitz
W jakim celu wysłannicy Bestii pojawili się w Auschwitz oddając obłudny wybiórczy hołd ofiarom posegregowanym według ideologicznego klucza? Jak zwykle w takich okolicznościach pojawiły się „pomyłki” tym razem o polskich nazistach. W roli głównej wystąpiła “edukatorka historyczna” przeprowadzająca w ostatnim okresie, w polskich szkołach, operację zabijania narodowej pamięci.
Komentarze
“Nieobecność” św. Maksymiliana Kolbe i Rotmistrza Witolda Pileckiego
Mikołaj Kaczmarek “Kolor Historii”
Nikt nie wymienił nazwisk, nie wspomniał w tych wyjątkowych okolicznościach o wielkich polskich bohaterach św. Maksymilianie Kolbe i “Ochotniku do Auschwitz”, Rotmistrzu Witoldzie Pileckim.
Mosze Turbowicz, więzień Auschwitz i późniejszy stalinowski cenzor czyli Marian Turski mówił o wielkim wzroście antysemityzmu i teoriach spiskowych, wedle których Żydzi biorą udział w spiskach.
Zelensky, przedstawiciel kraju w którym kult banderowski jest oficjalną doktryną państwową, powiedział: “Dziś, razem ze światem, Ukraina czci pamięć ofiar Holokaustu i potępia nazizm”
Dyrektor Muzeum Auschwitz Piotr Cywiński wykorzystał okazję, aby w programie “Fakty bez Faktów” /nazwa satyryczna/ wyprowadzić widzów TVN24 w stan właściwego upolitycznienia:
Jednak nasz świat idzie w kierunkach bardzo niebezpiecznych. Wzrost populizmu, demagogii, różnych ideologii, nienawiści ogarnął zupełnie i język polityczny, internet i sieci społecznościowe.
Kto się wyłamał z narracji?
“Retoryka liderów i wojskowych, i politycznych, i religijnych o zgrozo przywódców narodu żydowskiego w państwie położonym w Palestynie, ta retoryka jest retoryką Jurgena Stropa i systemu propagandy niemieckiej nazistowskiej. Jest lustrzanym odbiciem retoryki sowieckiej, która dzieląc ludzi nie na rasy, ale na klasy, w istocie również popełniała ludobójstwo, także notabene wydzielając grupy narodowościowe. Przypomnijmy akcję polską NKWD lat 1937-38 i ta sowiecko-nazistowska retoryka, teoria i praktyka jest dziś odziedziczona przez żydowskie, terrorystyczne państwo Izraela”.
Strach przed utratą władzy przez partie forsujące transformację energetyczną w poszczególnych krajach członkowskich okazał się większy niż obawa przed gniewem Grety Thunberg. Komisja Europejska szykuje odejście od uciążliwości Zielonego Ładu, maskując je jako korektę polityki wymuszoną groźbą wojny i dojściem Donalda Trumpa do władzy w USA.
Zielony Ład zmienia się w coraz bardziej gorący kartofel. Nad cudownym dotąd dzieckiem unijnych regulacji zaczyna unosić się korupcyjny smrodek, bo prasa holenderska ujawnia, że Komisja Europejska, w której za sprawy klimatyczne odpowiadał Frans Timmermans, miała płacić organizacjom pozarządowym za lobbowanie na rzecz Zielonego Ładu. Chwilę później nowa Komisja, już bez Timmermansa, wypuszcza przecieki, z których wynika, że Zielony Ład nie jest już ulubionym dzieckiem Brukseli.
Ktoś w Komisji ma wyraźne upodobanie do górnolotnego nazewnictwa, skoro uznał, że lekarstwem na słabości powszechnie krytykowanej polityki klimatycznej UE ma być… Gwiazda Polarna. Poważnie!
Szefowa Komisji, Ursula von der Leyen przygotowała pakiet nowych propozycji ożywienia europejskiej gospodarki, które sprowadzają się do ograniczenia największych ekstrawagancji Zielonego Ładu i nazwała ją Gwiazdą Polarną jej nowej kadencji.
Unia Europejska zyskała więc nowy gospodarczy kompas, którego działanie ma się opierać na poważnej korekcie, a w praktyce pewnie cichym wycofaniu się z najbardziej wybujałych ekologicznych regulacji.
Zwrot zapowiada się prawdziwie kopernikański, bo zamiast zakazywać i nakazywać, Komisja ma likwidować czerwone linie, znosić bariery i maksymalnie upraszczać procedury. Chodzić ma o to, żeby transformacja energetyczna była stymulowana przez realne możliwości i potrzeby rynku, a nie wymuszana nakazami administracyjnymi i subsydiami, ukrywającymi niską efektywność ekonomiczną forsowanych rozwiązań. Pod nóż mają iść także zbyt wybujałe zapędy do cięcia emisji przez kluczowe gałęzie gospodarki. Mowa jest także o odłożeniu przynajmniej na kilka lat karnych opłat za produkcję przemysłową ze zbyt dużym śladem węglowym.
[dalej za pieniądze, nie będę w łobuzów ładował moich groszy. MD]
[—-] Zastąpił ją karykaturalną figurą Jezusa z koroną cierniową i rękami zakutymi kajdanami oraz grubym łańcuchem. Nietypowe „dzieło” wygląda jak pastisz – przedstawiona postać wytrzeszcza oczy i otwiera usta, co nadaje jej wręcz komiksowej stylistyki. Mieszkańcy są oburzeni. Przypomniała mi się Droga Krzyżowa na Matysce w Radziechowach – Beskidzka Golgota. CZ.1 MASONERIA W KOŚCIELE KATOLICKIM. GOLGOTA BESKIDÓW, CZYLI MASOŃSKA DROGA KRZYŻOWA https://youtu.be/lZJZlsKlEkQ?si=inP7I0twAHY8-fLZ
Jest przysłowie, które tak brzmi: „Tylko ten, kto stale płynie pod prąd, ma świeżą, czystą wodę”. A dziś wielu kapłanów płynie z prądem …
Sąd Najwyższy w składzie Jarosław Matras, Jerzy Grubba, Michał Laskowski oddalił kasację aktywistki LGBT z Nowej Lewicy od wyroku Sądu Okręgowego w Gorzowie Wielkopolskim, uniewinniającego współpracownika Fundacji Pro – Prawo do Życia od zarzuconego mu czynu pomówienia, czyli przestępstwa z art. 212 Kodeksu karnego. Pomocy prawnej oskarżonemu udzielił Instytut Ordo Iuris.
W pierwszej instancji Sąd Rejonowy w Gorzowie Wielkopolskim uznał współpracownika Fundacji Pro – Prawo do życia za winnego tego, że zniesławił i pomówił oskarżycielkę prywatną, podającą się za osobę o skłonnościach homoseksualnych i identyfikującą się z ruchem LGBT. Sprawa dotyczyła haseł m.in. „stop tęczowej zarazie”, „homoseksualiści wielokrotnie częściej molestują dzieci”, „czego lobby LGBT chce uczyć dzieci – 4-latki masturbacji, 6-latki wyrażania zgody na seks, 9-latki pierwszych doświadczeń seksualnych i orgazmu”.
Treści te miały być głoszone z samochodu jeżdżącego ulicami miasta i na nim umieszczone, a pojazdem miał kierować oskarżony. Natomiast na tylnej części ładunkowej ciężarówki miał znajdować się wizerunek półnagich mężczyzn trzymających wspólnie tęczową flagę, opatrzony napisem: „tacy idą po twoje dzieci, powstrzymaj ich!”. W ocenie sądu stanowiło to przestępstwo z art. 212 § 1 k.k., za co wymierzono oskarżonemu karę 300 stawek dziennych grzywny po 20 zł każda, zasądzono nawiązkę w kwocie 3 tys. zł oraz koszty procesu w kwocie 1 416 zł.
Jednak Sąd drugiej instancji zmienił wyrok Sądu Rejonowego i uniewinnił wolontariusza od zarzuconego mu czynu. W kwestii hasła „homoseksualiści wielokrotnie częściej molestują dzieci”, Sąd Okręgowy uznał je za prawdziwe w świetle przedstawionego przez obronę materiału dowodowego. Podobnie co do hasła „lobby LGBT chce uczyć dzieci – 4-latki masturbacji, 6-latki wyrażania zgody na seks, 9-latki pierwszych doświadczeń seksualnych i orgazmu”. Oba hasła, w ocenie Sądu Okręgowego, nie miały charakteru pomawiającego. Hasło „stop tęczowej zarazie” sąd drugiej instancji uznał za wypowiedź ocenną i jako taką nie realizującą znamion karalnego zniesławienia. Ponadto sąd przyjął, że zarzucony oskarżonemu czyn mieścił się w granicach wolności słowa.
Kasację od tego rozstrzygnięcia wniósł pełnomocnik oskarżycielki prywatnej. Zarzucał on orzeczeniu Sądu Okręgowego naruszenie przepisów o zniesławieniu (art. 212 § 1 k.k.) oraz błędne uwzględnienie okoliczności wyłączającej karalność czynu (art. 213 § 2 pkt 2 Kodeksu postępowania karnego).
Sąd Najwyższy oddalił kasację oskarżycielki prywatnej, podzielając argumentację obrony co do proceduralnej wadliwości podniesionych zarzutów. Zaznaczył również, że nie wypowiada się co do prawdziwości przytoczonych twierdzeń, niemniej uznał, że w świetle materiału dowodowego, przekonanie oskarżonego o ich prawdziwości mogło być uznane za usprawiedliwione. Odnosząc się do zachowania oskarżonego, Sąd Najwyższy odwołał się do wolności słowa oraz wolności debaty i wskazał na wyjątkowość regulacji art. 212 k.k. i konieczność dbania przez sąd o równość wszystkich uczestników debaty.
– Mamy tutaj do czynienia z jedynym orzeczeniem Sądu Najwyższego w sprawie zwalczanej przez aktywistów LGBT kampanii „Stop pedofilii” prowadzonej przez Fundację Pro – Prawo do życia i jest to rozstrzygnięcie utrzymujące w mocy wyrok uniewinniający współpracownika Fundacji. W oczach Sądu Najwyższego nie znalazły uznania twierdzenia oskarżycielki prywatnej o „agresywnej mowie nienawiści” oskarżonego, o hasłach „budzących negatywne emocje wymierzonych w konkretną grupę”. Co więcej, Sąd Najwyższy uznał działanie oskarżonego za wyraz wolności słowa, a rozstrzygnięcie za gwarancję zapewnienia równowagi stron publicznej debaty. Orzeczenie to daje silny argument do kwestionowania wyroków skazujących w analogicznych sprawach współpracowników Fundacji Pro – Prawo do życia w Gdańsku, Szczecinie i Zielonej Górze jako godzących w prawo do wyrażania swoich poglądów i rozpowszechniania informacji, gwarantowanego w art. 54 ust. 1 Konstytucji RP. Powinno ono również stanowić barierę dla Prokuratury dowodzonej ministra Adama Bodnara, który wiele razy w przeszłości występował po stronie postulatów ruchu LGBT. Prokuratura obejmuje bowiem coraz częściej ściganiem tego typu działania współpracowników Fundacji Pro – prawo do życia – zaznaczył adw. Paweł Szafraniec z Centrum Interwencji Procesowej Ordo Iuris.
„Rozpanoszenie się sakralnego kiczu to odwet diabła triumfującego nad ludzką pobożnością! (…) Sztuka religijna – dziedzina, która przez stulecia zrodziła wspaniałe przykłady ludzkiego geniuszu – po okresie oświecenia stopniowo ulegała degradacji”, pisze na łamach tygodnika „Do Rzeczy” Jan Pospieszalski.
Gospodarz programu „W Pośpiechu” na antenie PCh24 TV zwraca uwagę, że tzw. epoka kultury masowej zamieniła sztukę sakralną w dewocyjną produkcję.
„Powszechna ignorancja architektów w zakresie ideografii, ikonografii, liturgii i teologii nie została skonfrontowana z kompetencjami inwestora, bo księżą byli równie nieprzygotowani. Przerost twórczych zapędów, ignorowanie funkcjonalności i jakaś obłędna przekora, żeby zerwać z tym, co tradycja przeniosła przez wieki, sprawiły, że Polska została ubogacona brzydkimi kościołami. Kościoły skocznie, kościoły bunkry, torty, rakiety itp. o fantazyjnych kształtach, których nie sposób ani ogrzać, ani przewietrzyć, za to z fatalną akustyką – są polskim ponurym standardem”, ubolewa publicysta.
„Architekci i dekoratorzy, bezradni w zakresie symboliki, utkali każdy fragment krzyżami, jakby katolicka tradycja nie znała innych form. Nawet powstałe ostatnio sanktuaria (z wyjątkiem bardzo udanego sanktuarium św. Jana Pawła w Krakowie) przejdą niestety do historii jako przykłady architektonicznej zapaści”, podsumowuje Jan Pospieszalski.
Tak właśnie zachowują się demonstranci, wynajmowani w Ameryce na rozmaite demonstracje. Jak mogłem osobiście przekonać się podczas pobytu w Nowym Jorku w grudniu 2016 roku, kiedy przez miasto przewalały się jedna za drugą demonstracje przeciwko Donaldowi Trumpowi, ich uczestników ktoś wynagradzał według stawki 18,5 dolara za godzinę. W każdym razie taka ulotka werbunkowa wpadła mi w ręce. Kto ich wynagradzał i w jakim celu? Mówiono o starym żydowskim grandziarzu finansowym Jerzym Soroszu, który do Donalda Trumpa ział nienawiścią, chociaż tamten podlizywał się Żydom, jak rzadko który prezydent USA. Ale podlizywał się raczej syjonistom, podczas gdy trockiści, stanowiący drugie środowisko żydowskiej diaspory, nienawidzili go za poglądy sprzeczne z ideologią komunistyczną i z celami komunistycznej rewolucji. Tylko zatem tą nieprzejednaną nienawiścią tłumaczyłem sobie wtedy te demonstracje, które niczego już nie mogły zmienić, bo Donald Trump 5 listopada 2016 roku został wybrany. Toteż demonstranci, którzy też nie bardzo wiedzieli, o co konkretnie chodzi, wykrzykiwali na przemian: „Precz!” i „Niech żyje!” – no a potem dreptali do kasy, żeby odebrać honorarium.
Przypomniały mi się te myśliwskie sceny nowojorskie na wiadomość, że po tym, jak obywatel Tusk Donald, który doznał właśnie kolejnego ataku wścieklizny, poszczuł na ministra sprawiedliwości w swoim vaginecie, pana Adama Bodnara z czarnym podniebieniem, Wielce Czcigodnego – „oczywiście niewątpliwie” – Romana Giertycha – że jeżeli „rozliczenia” znienawidzonego PiS-u nadal będą się tak ślimaczyły, to on mianuje pana Romana – oczywiście „Wielce Czcigodnego” – wiceministrem sprawiedliwości. Ta groźba musiała zrobić wrażenie na panu ministru Adamu Bodnaru, który ze swojego ministerium uczynił pepinierę bodnarowców – bo natychmiast się zaktywizował. To zaktywizowanie polegało na tym, że faworyt ministra Bodnara, osobnik myślący, iż jest Prokuratorem Krajowym, nazwiskiem Dariusz Korneluk, przedstawił „raport” z przeglądu postępowań, prowadzonych przez prokuraturę w latach 2016-2023, obejmujący tymczasem około 200 spraw spośród 600, których badaniem zajmują się prokuratorowie. Okazuje się, że nie tylko młyny sprawiedliwości mielą powoli. Młyny niezależnej prokuratury też mielą rozważnie, co chwalebnie świadczy o szacunku, jaki dla swojej pracy odczuwają niezależni prokuratorzy. Jeszcze wprawdzie nie doszliśmy do sytuacji, w której prokurator zajmuje się jedną sprawą przez cały okres swojej służby państwu, ale jesteśmy na najlepszej drodze, znaczy – „na kursie i na ścieżce” – jak meldowali załodze samolotu wiozącego pana prezydenta Kaczyńskiego do Smoleńska, kontrolerzy lotów na wieży kontrolnej lotniska „Siewiernyj”.
Charakterystyczne dla „raportu” jest to, że wśród tych 200 spraw, a prawdopodobnie również wśród pozostałych 400, dominują, może nawet wyłącznie, postępowania dotyczące działaczy PiS. Na przykład – „kilometrówki” Wielce Czcigodnego europosła Ryszarda Czarneckiego, czy też sprawa wypadku drogowego samochodu wiozącego panią Beatę Szydło, czy wreszcie – sprawa tak zwanych „wież” spółki „Srebrna” w Warszawie. Skoro w okresie 14 miesięcy od powołania vaginetu obywatela Tuska Donalda niezależnym prokuratorom udało się przejrzeć 200 spośród 600 spraw, to znaczy, że przejrzenie pozostałych 400 może zająć im dwa razy więcej czasu – mniej więcej do końca kadencji obecnego vaginetu, nawet gdyby w tak zwanym międzyczasie nie doszło do przesilenia rządowego i do podmianki na pozycji lidera sceny politycznej naszego bantustanu.
Bo jeśli dojdzie do podmianki, to chyba nikt nie ma wątpliwości, że niezależni prokuratorzy natychmiast przestaną zajmować się tymi 600 sprawami dotyczącymi działaczy PiS, a zaczną zajmować się sprawami dotyczącymi działań funkcjonariuszy Volksdeutsche Partei oraz jej kolaborantów, ze szczególnym uwzględnieniem członków obecnego vaginetu obywatela Tuska Donalda. Sam obywatel Tusk Donald może już wtedy być Mocną Ręką ponownie przeniesiony na brukselskie salony przez Reichsfuhrerin Urszulę von der Leyen, która z zagadkowych przyczyn akurat w nim sobie upodobała, podobnie, jak wcześniej Nasza Złota Pani Angela Merkel, co to też ratowała go z rozmaitych opresji. Przyczyny są zagadkowe, bo przecież każdy widzi, że obywatel Tusk Donald nie jest żadnym Adonisem, a poza tym – swoje lata już ma, więc prawdopodobnie nie chodzi o wigor, tylko jakieś ukryte zalety intelektualne. Jakie? – Tajemnica to wielka.
Nie o to jednak chodzi, byśmy tu rozbierali sobie z uwagą te wielkie tajemnice, tylko zwrócili uwagę na inną tajemnicę państwową, która – jestem pewien, że niechcący – została przy okazji publikacji wspomnianego raportu ujawniona. Jestem pewien, że do zdrady tej tajemnicy państwowej doszło mimowolnie, że i pan minister Bodnar i osobnik myślący, iż jest Prokuratorem Krajowym, czyli pan Dariusz Korneluk, dobrze chcieli, ale wiadomo, że – jak mówi przysłowie – człowiek strzela, a Pan Bóg kule nosi – więc w końcu mleko się rozlało. Chodzi konkretnie o to, że w tych przeglądanych sprawach albo się wydało, że prokuratorzy „realizowali polityczne zamówienia lub oczekiwania”, albo, że nawet pojawiły się „wątki korupcyjne”.
Muszę powiedzieć, że to nie jest żadna niespodzianka. Skoro za pierwszej komuny niezależni prokuratorzy „realizowali polityczne zamówienia lub oczekiwania”, to dlaczego nie mieliby tego robić za obecnej komuny? Ale co innego, jeśli tylko byśmy tak podejrzewali, a co innego, kiedy niezależni prokuratorzy sami się zdemaskowali, jak nie przymierzając, generał Bagno z nieśmiertelnego poematu „Towarzysz Szmaciak”:
„W tropieniu przestępstw gospodarczych
tak poniósł go szlachetny zapał,
że się dopiero opamiętał,
gdy się za własną rękę złapał.”
Jeśli nawet to i owo w raporcie pana Dariusza Korneluka zostało przesadzone, to i tak mamy udokumentowany dowód, że ta cała niezależna prokuratura, to po prostu kupa gówna, podobnie, jak cały pozostały wymiar sprawiedliwości.
Z obfitości serca usta mówią, a tu mamy świadectwa samych prokuratorów, podobnie jak w sektorze sądownictwa – świadectwa samych sędziów, który nawzajem zarzucają sobie – być może w każdym przypadku słusznie – „nielegalność” – a więc – rodzaj uzurpacji. Wniosek z tego może być tylko jeden; zarówno w niezawisłym sądownictwie, jak i niezależnej prokuraturze, powinna zostać przeprowadzona „opcja zerowa”, to znaczy – rozpędzenie zarówno niezależnej prokuratury, jak i niezawisłych sądów i rozpoczęcie ponownej rekrutacji – oczywiście po przeprowadzeniu stosownej procedury filtracyjnej. Ale to tylko część problemu i to nawet nie najważniejsza – bo znacznie trudniejsza jest odpowiedź na pytanie, kto właściwie miałby to wszystko zrobić? Bezpieka przecież odpada, bo jest tajemnicą poliszynela, że wysługuje się ona obcym państwom, prawdopodobnie naszym obecnym sojusznikom, chociaż całkowitej pewności oczywiście mieć nie można, bo któż upilnuje strażników? A skoro nie bezpieka, to kto? Gdyby nasi generałowie mieli więcej odwagi cywilnej, to być może można by powierzyć to zadanie naszej niezwyciężonej armii – ale obawiam się, że to też może być zadanie niewykonalne, niczym poszukiwanie dziesięciu sprawiedliwych w Sodomie i Gomorze. Nie da się ukryć; dobrze to nie wygląda – a przecież to byłby dopiero początek, bo przecież po skompletowaniu nowego korpusu prokuratorów i niezawisłych sędziów, trzeba by zawczasu pomyśleć o mechanizmach utrudniających degenerację tych państwowych instytucji. Przypominam w tym miejscu o moim pomyśle, by tęgi batog na niezależnych prokuratorów i niezawisłych sędziów wręczyć obywatelom – bo żaden rząd nie powstrzyma się przed pokusą demoralizowania jednych i drugich, no a oni będą się skwapliwie tym demoralizatorskim zabiegom poddawać.
Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.