W Lubaniu Anna Płotnicka-Mieloch też chce zabijać dzieci. Tu ma być nowe abortorium dla Gizeli

===============================

Aborcja to czyste [brudne, szatańskie ! md] okrucieństwo, a lobby LGBT krzywdzi dzieci.

========================================

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Prezes spółki-zarządcy szpitala w Lubaniu Anna Płotnicka-Mieloch próbowała usunąć zgromadzenie prolife spod swojej placówki. Tak zaczęła się akcja w obronie życia, która pokazała, jak bardzo władze szpitala boją się prawdy o aborcji i… modlitwy za nienarodzone dzieci.

Po Oleśnicy nowym centrum aborcji ma stać się szpital w Lubaniu na Dolnym Śląsku. Łużyckie Centrum Medyczne, które zarządza tą placówką, planuje ściągnąć do siebie Gizelę Jagielską – znaną z aborcji w Oleśnicy. Sama Jagielska deklaruje, że chce pracować tam, gdzie dyrekcja pozwoli jej robić dokładnie to samo, co wcześniej, czyli także aborcje. Nic dziwnego, że wśród pacjentów i personelu wybuchł niepokój – do Fundacji dzwonią zarówno pracownicy ośrodka w Lubaniu, jak i mieszkańcy tego miasta i okolic. I proszą o pomoc.

W sobotę, 24 stycznia 2026 r., niemal sto osób z Lubania i pobliskich miejscowości  (m.in. ze Zgorzelca, Olszyny Lubańskiej i Bolesławca) zebrało się pod szpitalem na  Publicznym Różańcu i pikiecie antyaborcyjnej. Mieszkańcy jasno powiedzieli, że nie chcą, by z ich lecznicy zrobiono kolejne abortorium.

Reakcja władz szpitala i lokalnych urzędników była znamienna. Najpierw przedstawiciel gminy podszedł do koordynatora Fundacji i zaczął wyznaczać mu, w którym miejscu chodnika może stać. Następnie pytał, jaki jest cel pikiety – choć w Polsce jest wolność słowa i urzędnikom nic do tego, za czym lub przeciw czemu manifestują ludzie.

Następnie na miejsce przyszła sama prezes Płotnicka-Mieloch. Krzyczała na uczestników, że nie dała im zgody na organizację modlitwy i żądała opuszczenia chodnika. Zapytana publicznie o to, kiedy zaczyna się życie człowieka, odkrzyknęła lekceważąco: „po porodzie”. To dokładnie te same słowa, które wcześniej słyszeliśmy z ust Gizeli Jagielskiej.

W identycznym tonie wypowiadał się też Dariusz Kostrzewa – prezes szpitala na Zaspie w Gdańsku (dzieci przed narodzinami „nie są naszymi pacjentami”). Te same słowa, ta sama ideologia, ten sam schemat odczłowieczania ludzi, dopóki są jeszcze bardzo mali i bezbronni…

Zwolennicy aborcji muszą w ten sposób usprawiedliwiać swoją działalność. Skutki już znamy: dzieci zabijane w II i III trymestrze ciąży, jak mały Felek w 37. tygodniu of poczęcia, oraz wiele innych ofiar w Oleśnicy i na Zaspie. 

Czy Lubań będzie następny?

Dlatego działamy – zdecydowanie i konsekwentnie. Koordynatorzy Fundacji idą w najtrudniejsze warunki i zawsze są na pierwszej linii w obronie życia. Jeśli Gizela Jagielska rozpocznie działalność w Lubaniu, Publiczne Różańce i pikiety będą organizowane regularnie. Nie zostawimy mieszkańców samych, a prawda o tym, czym jest aborcja, będzie wybrzmiewać głośno i bez niedopowiedzeń.

Wszystkie działania podejmujemy dzięki Panu i także w Pańskim imieniu. Dziękuję, że jest Pan z nami.

Z wyrazami szacunku,

Krzysztof Kasprzak
Krzysztof Kasprzak
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Nie dziwię się pracownikom szpitala w Lubaniu ani jego pacjentom. Bardzo się boją, że za chwilę mogą mieć za ścianą miejsce kaźni niewinnych dzieci

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Zaatakował nas gdański układ proaborcyjny. Z furią ! „Nagi ginekolog” patrzy.

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Pod abortorium w Gdańsku na Zaspie wywierano na nas ogromną presję. Nie poddaliśmy się, a modlitwa i pikieta prolife odbyły się zgodnie z planem.

Z okien obserwował nas znany gdański aborter Maciej Socha [Nagi ginekolog] – ten sam, który będąc w stanie ekskomuniki latae sententiae za aborcje… został niedawno chrzestnym. Proszę zobaczyć nagranie…

18 stycznia 2026 r. przed szpitalem św. Wojciecha w Gdańsku byłam uczestnikiem sytuacji podobnej do tych, jakie do tej pory działy się pod klinikami aborcyjnymi w USA i Europie Zachodniej. Kilkanaście radiowozów policji, zastępy funkcjonariuszy, urzędnicy od Aleksandry Dulkiewicz, zarząd szpitala na Zaspie i agresywna bojówka KOD-u – takie siły zadysponowało lobby aborcyjne, aby uniemożliwić Publiczny Różaniec.

Policja, urzędnicy miejscy oraz zarząd szpitala rozstawiali barierki, próbowali bezprawnie zmieniać miejsce zgromadzenia, a następnie podejmowali próby fizycznego wypchnięcia obrońców życia z terenu legalnie zgłoszonej manifestacji. Była to skandaliczna próba ograniczenia wolności słowa, zgromadzeń oraz praktyk religijnych.

Mimo prowokacji, chaosu organizacyjnego i nacisków – ludzie się nie poddali. Blisko 200 osób trwało na modlitwie. Publiczny Różaniec o zatrzymanie aborcji oraz pikieta pro-life odbyły się zgodnie z planem. Nie udało się wprowadzić faktycznej strefy zakazu modlitwy wokół szpitala.

Co znamienne, urząd miasta ogłosił… rozwiązanie zgromadzenia już po jego zakończeniu. Takie standardy obowiązują dziś w Gdańsku. Jednocześnie przez cały czas widoczna była pobłażliwość wobec kontrmanifestacji środowisk skrajnie proaborcyjnych.

Niestety przemoc wobec proliferów na Zaspie to nie incydent, a raczej element szerszego procesu, który znamy z innych „postępowych” państw. W Polsce odbywa się przygotowanie do wprowadzenia stref buforowych (buffer zones) wokół placówek aborcyjnych, aby zakazać modlitwy, rozmów i działań w obronie życia. Nie ma i nie będzie naszej zgody na podobne praktyki w Polsce. Prawo do obrony życia, modlitwy i obecności w przestrzeni publicznej nie jest przywilejem, ale fundamentalną wolnościąprzynależną także nam – obrońcom nienarodzonych dzieci.

Już teraz zapraszamy na kolejne spotkanie modlitewne na Zaspie: 15 lutego o godz. 12-tej – al. Jana Pawła II 50, Gdańsk.

=====================================

Szanowny Panie,

Publiczny Różaniec w Gdańsku to jedna z niemal 20 akcji modlitewnych w obronie życia, jakie odbyły się w ostatni weekend. Byliśmy na Górnym i Dolnym Śląsku (m.in. w Oleśnicy), na Pomorzu, w Warszawie, Białymstoku, Skoczowie, Wadowicach i innych miastach. Niemal setka osób uczestniczyła w Publicznym Różańcu pod szpitalem w Opolu, gdzie pojawiły się informacje o możliwości stworzenia nowego centrum aborcji i zatrudnienia tam Gizeli Jagielskiej. Po pikiecie nadeszła informacja, że zagrożenie znikło.

W najbliższą sobotę w samo południe podobny Różaniec odbędzie się pod szpitalem w Lubaniu (Dolnośląskie), który według przekazanych nam informacji ma ochotę ściągnąć do siebie znaną aborterkę i pozwolić jej kontynuować potworną działalność.

Wszędzie, gdzie zachodzi potrzeba mobilizacji społecznej i zdecydowanych działań przeciw zabijaniu dzieci – jesteśmy i nie zawodzimy.

Wysyłają na nas policję, utrudniają rejestrację zgromadzeń w urzędach, w miejscu, gdzie planujemy modlitwy – stawiają barierki. Nie poddajemy się, bo wiemy, że sprzeciw wobec zabijania dzieci jest ważniejszy.

Szanowny Panie,

Ostatnia informacja na dziś: film „Oleśnica. Śledztwo w sprawie zbrodni” zaledwie kilkadziesiąt godzin po premierze online przekroczył już na wszystkich kanałach 120 tysięcy odsłon. Ludzie dowiadują się, jakim koszmarem jest aborcja.

W związku z treściami z filmu złożyłam wczoraj zawiadomienie do Prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez Gizelę Jagielską. Chodzi o tę scenę z filmu, gdzie jeden ze świadków aborcji w Oleśnicy opisuje, że w wyniku aborcji urodziło się tam żywe dziecko w wieku około 23 tygodni od poczęcia. Jagielska miała wyśmiać położne, które chciały przynajmniej zapewnić komfort cieplny umierającemu maluszkowi. Wedle relacji świadka wyłączyła kącik noworodka, kazała odkryć wcześniaczka, mówiąc, że w ten sposób „będzie zimniej i szybciej odejdzie”. Następnie – jak mówi jej była współpracownica – „wyszła ze śmiechem”. 

Nieudzielenie pomocy pacjentowi w stanie bezpośredniego zagrożenia życia jest w Polsce poważnym przestępstwem. Organy ścigania muszą jak najszybciej zająć się tą sprawą.

Jeszcze raz podaje linki, pod którymi jest dostępny film „Oleśnica…”.

Bardzo proszę przesyłać je dalej:

https://www.facebook.com/reel/2176051729828957

https://banbye.com/watch/v_C0VoAfhXkfbY?tab=0

https://rumble.com/v74f6we-olenica.-ledztwo-w-sprawie-zbrodni-cay-film.html?e9s=src_v1_upp_a

Wszystkie działania podejmujemy dzięki Pańskiemu wsparciu. Dziękuję, że jest Pan z nami.

Z wyrazami szacunku,

Kaja GodekKaja Godek
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Czy rozlicza Pan już swój PIT? Podobnie jak w ubiegłym roku proszę o odpisanie 1,5% podatku na działania Fundacji. Proszę wpisać KRS 0000270261 i KONIECZNIE w rubryce cel szczegółowy: Fundacja Życie i Rodzina 25447. Proszę o nas pamiętać i wyrwać proaborcyjnemu rządowi choć te 1,5%…

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Dulkiewicz i libertyno -masoni Gdańska za zabijaniem dzieci „Na Zaspie” w szpitalu

Kaja Godek @GodekKajaU

Bardzo duża presja, aby wypchnąć proliferów spod szpitala na Zaspie.

@PomorskaPolicja wspólnie z zarządem szpitala i urzędnikami @Dulkiewicz_A rozstawiali barierki, bezprawnie zmieniali nam miejsce zgromadzenia, a następnie chcieli siłowo wypychać obrońców życia z miejsca legalnej manifestacji. Skandaliczna próba ograniczenia wolności słowa, zgromadzeń i praktyk religijnych!

Ludzie się nie poddali i nie pozwolili na to bezprawie. Publiczny Różaniec o zatrzymanie aborcji i pikieta prolife odbyły się zgodnie z planem.

Zdjęcie

Chcą zakazać pikiety pod Gdańskim abortorium. Przyjdź na protest w niedzielę 18 stycznia w samo południe!

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

W najbliższą niedzielę 18 stycznia o 12:00 pod szpitalem na Zaspie w Gdańsku pikieta i Publiczny Różaniec o zatrzymanie aborcji. Tymczasem aborcjoniści kipią ze wściekłości.

Wspieram teraz

Trójmiejskie struktury Nowej Lewicy oraz tamtejsze środowiska aborcyjnych radykałów naciskają na Urząd Miasta Gdańska oraz na Prezydent Miasta Aleksandrę Dulkiewicz aby wydała zakaz pikiety prolife. Czym argumentują? Rzekomym dobrem pacjentów. A przecież nie ma nic gorszego niż selekcjonować pacjentów i niektórych z nich pozbawiać życia. I to ze szczególnym okrucieństwem – zastrzykami z trucizną w żywe, bijące serce.

Wysiłki Nowej Lewicy to nie jest jednostkowy przypadek, ale kolejna próba uciszenia obrońców życia. Coraz wyraźniej widać, że polskim zwolennikom aborcji marzy się import rozwiązań znanych z Europy Zachodniej – tzw. stref buforowych (buffer zones). W wielu krajach Zachodu istnieją obszary wokół szpitali i klinik aborcyjnych, gdzie zakazuje się modlitwy, pikiet, a czasem nawet samej obecności osób o poglądach prolife.

Pod hasłem rzekomej ochrony spokoju wprowadza się tam realną cenzurę i zakaz zgromadzeń. Strefy te funkcjonują m.in. w Anglii, Irlandii, Australii, Nowej Zelandii, Kanadzie, wielu stanach USA, we Francji, Niemczech i Hiszpanii. W Szkocji władze poszły tak daleko, że w promieniu 200 metrów od punktów świadczących „usługę” aborcji nie wolno robić nic za życiem nawet na własnej posesji – powiesić plakatu na balkonie, namawiać do rezygnacji z aborcji lub nawet modlić się za dzieci nienarodzone na głos, jeśli ktoś może tę modlitwę usłyszeć.

Nie możemy dopuścić, by taki scenariusz ziścił się w Polsce. Dlatego na każdą próbę cenzury reagujemy zdwojonymi wysiłkami i tym bardziej zapraszamy w najbliższą niedzielę na Zaspę.

  • 18 stycznia
  • w samo południe
  • pod Szpitalem św. Wojciecha w Gdańsku – przy wejściu od ul. Jana Pawła II 50

Będziemy się modlić i pokazywać prawdę o mordowaniu dzieci. Niech cała Polska dowie się, co wyprawia się w murach tej „lecznicy„.

Nie zatrzymają nas polityczne naciski, groźby i połajanki aborterów. Szpital na Zaspie nie będzie zabijał w ciszy.

Potrzeba naszej odwagi i solidarności, aby ująć się za dziećmi, które tracą życie w Gdańsku na świstek od psychiatry.

Wspieram teraz

Z wyrazami szacunku,

Kaja GodekKaja Godek
Kaja GodekFundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Środowisko aborcjonistów chce nam zakazać pikiety, a jeśli jednak dojdzie ona do skutku – planują ją zagłuszać. To może być jedna z tych niedziel, które zostają w pamięci na długo. Jeśli nie my, to kto stanie w obronie mordowanych dzieci?

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Strefa buforowa w Gdańsku? Chcą zakazać modlitwy przy szpitalu na Zaspie!

Strefa buforowa w Gdańsku?

Chcą zakazać modlitwy

przy szpitalu na Zaspie!

16 stycznia, 2026 ratujzycie.pl/strefa-buforowa-w-gdansku-chca-zakazu-modlitwy-szpital-na-zaspie/

Lobby aborcyjne w Polsce coraz śmielej próbuje wprowadzić ograniczenia dla modlitw i działań prolife wokół szpitali, które zabijają poczęte dzieci. To, co osiągnęli w Anglii, Francji, czy Autralii, chcą teraz wprowadzić w naszym kraju. Ostatnio usiłują ograniczyć wolność zgromadzeń i wolność praktyk religijnych pod szpitalem na Zaspie w Gdańsku. 

Dariusz Kostrzewa, prezes spółki Copernicus zarządzającej Szpitalem im. św. Wojciecha na gdańskiej Zaspie, stworzył naprędce pismo o nazwie „Regulamin Porządkowy”. Zgodnie z nim w placówkach należących do spółki i na terenach do nich przylegających (takich jak chodnik!) zakazane miałyby być m.in. działania o charakterze religijnym, czyli… modlitwa!Prezes najwyraźniej bardzo boi się zaplanowanej na niedzielę pikiety w obronie nienarodzonych dzieci. Tak bardzo się boi, że próbuje w całkowicie bezprawny i bezpodstawny sposób jej zakazać!

Wewnętrznym regulaminem nie można przecież zmienić ustawy Prawo o zgromadzeniach – a ta pozwala na organizację pikiet na terenie otwartym bez względu na to, czy jest on administrowany przez organ publiczny, czy prywatny.  Nie damy się zastraszyć! Niedzielna pikieta i różaniec odbędą się. Spotykamy się przed głównym wejściem do szpitala punktualnie o 12.

Zarządowi szpitala nie przeszkadza zabijanie dzieci. Ale modlitwa już tak

Szpital im. św. Wojciecha na Zaspie w Gdańsku przyznał się do zabijania dzieci poprzez aborcję z użyciem chlorku potasu. Aborcja chlorkiem potasu to wyjątkowo sadystyczna procedura, w wyniku której maluch zostaje uśmiercony jeszcze przed wywołaniem przedwczesnego porodu, by na pewno nie przyszedł na świat żywy. Zastrzyk w żywe, bijące serce powoduje ekstremalnie wielkie cierpienie. Tylko w okresie od lipca do września 2025 r. zabito w ten sposób w gdańskim szpitalu dwoje dzieci.

Prezes spółki zarządzającej placówką przyznał  w rozmowie z proliferami podczas interwencji poselskiej, że nie wie, co czuje dziecko zabijane tą metodą, bo sam „nigdy nie miał nic wstrzykniętego do serca”. Tak zuchwali są obrońcy aborcji, gdy dostają pytania o swoje ofiary!

Aborcje, także te wykonywane na podstawie tzw. przesłanki psychiatrycznej, nie stanowią według zarządu szpitala im. Św. Wojciecha problemu. Ale obrońcy życia modlący się i pikietujący pod szpitalem – już tak!

Prezes Kostrzewa chce zakazać legalnego zgromadzenia

Wkrótce po ujawnieniu przerażających danych dotyczących aborcji w gdańskiej placówce Fundacja Życie i Rodzina zorganizowała pikietę i publiczny różaniec pod szpitalem św. Wojciecha. 21 grudnia 2025 r. kilkaset osób manifestowało swój sprzeciw wobec holocaustu na nienarodzonych. Modliliśmy się też o życie każdego maluszka, który w łonie matki trafia pod opiekę szpitala. 

Ujawnienie prawdy o dzieciobójstwie na Zaspie nie spodobało się aborterom i wspierającym ich środowiskom. W odpowiedzi na zgłoszenie następnej pikiety zarząd spółki Copernicus przygotował naprędce regulamin stanowiący, że na terenach należących do spółki nie można prowadzić „działalności politycznej i religijnej”. Jeszcze tego samego dnia Urząd Miasta Gdańsk wystosował pismo do organizatorów planowanej pikiety z żądaniem zmiany miejsca zgromadzenia. Jest to działanie bezpodstawne i bezprawne!

Próba stworzenia strefy buforowej w Polsce

Regulamin spółki zarządzającej szpitalem nie może zmienić postanowień ustawy Prawo o zgromadzeniach, która mówi jasno, że zgromadzenie publiczne organizuje się na “otwartej przestrzeni dostępnej dla nieokreślonych imiennie osób”.  A chodnik przed szpitalem spełnia powyższą definicję. Próba zakazania manifestacji i modlitwy w obronie nienarodzonych przywodzi na myśl strefy buforowe tworzone w państwach Europy Zachodniej wokół klinik aborcyjnych. Dookoła nich nie można manifestować, rozmawiać z kobietami w ciąży, a nawet… cicho się modlić. Takie absurdalne regulacje obowiązują m.in. w Szkocji, Anglii i Walii. Czy Dariusz Kostrzewa chciałby podobnego prawa w Polsce?

Powstaje też pytanie, co jeszcze ma oznaczać zakaz działań o charakterze religijnym na terenach należących do spółki Copernicus.

Czy zarząd szpitala nie wpuści do placówki księdza z Eucharystią? Zamknie kaplicę szpitalną? Takie pomysły są sprzeczne z prawami pacjenta i zwyczajnie niebezpieczne.

Będziemy bronić najmniejszych pacjentów szpitala na Zaspie

W grudniowej rozmowie z obrońcami życia Dariusz Kostrzewa oznajmił, że poczęte dzieci w łonach matek nie są pacjentami szpitala na Zaspie i że stają się nimi dopiero po urodzeniu, bo przecież wcześniej nie mogą same przyjść do placówki.

Każde nienarodzone dziecko JEST pacjentem szpitala ginekologiczno-położniczego. Takie są fakty! Gdy na badanie lub poród przychodzi ciężarna matka, lekarze mają pod opieką dwie osoby: ciężarną i jej dziecko. Zaprzeczanie temu jest urąganiem zdrowemu rozsądkowi. Nie można przecież uznawać, że pacjentem jest tylko osoba, która może samodzielnie przyjść do szpitala. W takim ujęciu pacjentami nie byłyby też np. osoby przywiezione nieprzytomne przez ambulans. Albo kilkumiesięczne czy kilkuletnie dzieci, które są wciąż zależne od rodziców i przyjeżdżają w wózkach.

Mali pacjenci szpitala na Zaspie potrzebują obrony przed śmiercią. O ich cierpieniu nie można milczeć! Dlatego tak długo, jak odbywają się tam aborcje, będziemy o tym informować, pikietować i modlić się. Nie powstrzyma nas przed tym bezprawny dokument, przygotowany naprędce we współpracy ze środowiskiem trójmiejskiej skrajnej lewicy, błyskawicznie przesłany do Urzędu Miasta Gdańsk i używany jako straszak na obrońców życia.

Spotykamy się w niedzielę 18.01 o 12.00 przed głównym wejściem do szpitala. 

Dołącz do nas, ratuj życie dzieci!

Na kogo narzeka Gizela Jagielska?

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Piszę do Pana na gorąco, tuż po premierze filmu „Oleśnica. Śledztwo w sprawie zbrodni”. Sala widowiskowa oleśnickiej biblioteki pękała w szwach, przyszło niemal 200 widzów, trzeba było dostawiać krzesła. Podczas projekcji ludzie płakali, a po niej długo dyskutowaliśmy, jak to wszystko jest w ogóle możliwe.

I mam dobrą wiadomość: wkrótce premiera filmu online.

Tymczasem Gizela Jagielska – choć sama nie widziała filmu – już grozi nam procesem. A w „Gazecie Wyborczej” narzeka na obrońców życia. „To proliferzy dyktują warunki, a politycy się ich boją” – mówi najsłynniejsza polska [?? md] aborterka.

To prawda. Zrobiliśmy wiele, aby Gizela nie mogła w spokoju zabijać dzieci poprzez aborcję. Pikiety, Publiczne Różańce pod szpitalem, zawiadomienia do Prokuratury, monitoring sytuacji i ostatni – najmocniejszy krok – film „Oleśnica…”, w którym ujawniliśmy  koszmarne sytuacje, do jakich dochodziło w szpitalu pod rządami Jagielskiej. To wszystko działania, które zbudowały presję na szpital, aby przestać współpracować z promotorką zabijania dzieci.

Przez lata żyliśmy w Polsce, w której wszyscy drżeli przed aborterami. Dzięki wytrwałej pracy i zaangażowaniu tysięcy Ludzi Dobrej Woli – sytuacja się zmienia i to aborterzy zaczynają obawiać się obrońców życia. I tak ma być – ten mechanizm będziemy wzmacniać i rozwijać. To obrońcy życia mają być punktem odniesienia, a nie środowiska morderców dzieci.

Liczne i szeroko zakrojone działania przeciw aborcji w Oleśnicy są skuteczne. Jednak odejście Gizeli Jagielskiej to nie koniec naszej walki o życie dzieci. Wiemy już, że nie tylko szpital w Oleśnicy zabija bezbronne maluchy zastrzykami dosercowymi. Przyznał się do tego również Szpital św. Wojciecha na gdańskiej Zaspie. Zarządcy szpitala uważają nawet, że poczęte dzieci w ogóle nie są ich pacjentami. Potrzeba dalszej wspólnej walki – Pana i naszej. I nie wolno nam zrezygnować z ratowania życia, dopóki w Polsce mordowane są dzieci.

Szanowny Panie,

Jesteśmy na pierwszej linii przez cały rok. Od obrony dzieci nie ma przerw ani ferii, dlatego stale czuwamy i trwamy na froncie.

I tu mam do Pana bardzo ważną sprawę. Jest atak mrozów. Ludzie marzną na pikietach i zaczyna to być poważny problem. Na całą organizację z kilkudziesięcioma oddziałami terenowymi mamy tylko 4 namioty polowe. Są one nieustannie w użyciu, chroniąc proliferów przed opadami śniegu i lodowatym wiatrem. W namiotach można odpocząć przez chwilę w czasie pikiety, trzymać w nich termosy z ciepłą kawą i herbatą, a w chwili, gdy wiatr śnieg wzmagają się, wejść na chwilę i osłonić się przed najgorszym zimnem.

Potrzebne są kolejne 3 namioty, bo akcji jest coraz więcej i coraz trudniej wymieniać się sprzętem pomiędzy różnymi rejonami Polski. (Ostatnio sama wiozłam autem duży i ciężki namiot z Warszawy do Gdańska, ale nie zawsze taka operacja jest możliwa.)

Proszę o pomoc. Jeden namiot na ulicę kosztuje około 2600 złotych – ma on solidny stelaż, mocne, płócienne poszycie i wytrzymałą konstrukcję. Potrzebujemy jak najszybciej trzech takich namiotów, czyli koszt wyniesie 7800 złotych. Do tego musimy jak najszybciej oddać do serwisu kilka sztuk sprzętu do nagłośnienia, szykują się nam zatem faktury na ponad 10 000 złotych.

Czy może Pan pomóc, wpłacając na konto Fundacji darowiznę o wysokości, którą sam uzna Pan za właściwą?

Może to być np. 40, 70, 130 złotych lub inna, wybrana przez Pana kwota.

Fundacja Życie i Rodzina

Numer konta:

47 1160 2202 0000 0004 7838 2230

Kos SWIFT dla przelewów transgranicznych: BIGBPLPW

Blik/płatności kartami/szybkie przelewy online:

www.RatujZycie.pl/wesprzyj

Bez Pańskiej pomocy nie będę mogła kupić najpotrzebniejszego sprzętu. Nie kupuję go dla siebie – szkoda mi wolontariuszy Fundacji, moich podopiecznych, którzy marzną na ulicach pikietując za życiem.

Nie finansuje nas rząd ani Unia Europejska, ani inne międzynarodowe organizacje.

Wszystko, czym dysponujemy, pochodzi od ludzi takich jak Pan, którzy rozumieją, że trzeba skutecznych akcji prolife. I którzy pomagają te akcje sfinansować.

Z wyrazami szacunku,

Kaja Godek
Kaja Godek
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Jest naprawdę zimno. W ostatnich dniach prowadzimy akcje w temperaturach nawet poniżej -10 °C. Nie chcemy jednak rezygnować. Dlatego właśnie Pańska pomoc jest wyjątkowo potrzebna TERAZ.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Szpital na Zaspie nie będzie zabijał w ciszy. Zarządca szpitala: „Poczęte dziecko nie jest naszym pacjentem”.

RatujŻycie.pl

Szpital na Zaspie nie będzie zabijał w ciszy.

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Te szokujące słowa naprawdę padły z ust administratora szpitala. „Płód nie jest pacjentem, bo do nas nie przychodzi” – to słowa Dariusza Kostrzewy, prezesa spółki Copernicus, która zarządza szpitalem na Zaspie w Gdańsku.

30 grudnia w szpitalu św. Wojciecha w Gdańsku, gdzie zabija się poczęte dzieci zastrzykami dosercowymi, oraz w siedzibie spółki Copernicus, zarządcy szpitala, miała miejsce interwencja posła Krzysztofa Szymańskiego z Ruchu Narodowego. Poseł złożył na piśmie szereg pytań do szpitala oraz spotkał się z władzami lecznicy. Wraz z asystentami posła oraz z proliferami z trójmiejskiego oddziału Fundacji Życie i Rodzina uczestniczyłam w rozmowach z osobami, które odpowiadają za aborcje w gdańskiej placówce. To, co usłyszeliśmy z ust szpitalnych oficjeli, nie mieści się w głowie.

Czy wie Pan, że dla prezesa spółki Copernicus dziecko, które przekracza próg szpitala w łonie swojej mamy, w ogóle nie jest pacjentem? W ten sposób Dariusz Kostrzewa próbował usprawiedliwić fakt, że na Zaspie pozbawia się życia dzieci nawet w 7. miesiącu życia płodowego.

Aż 2 aborcje przez 3 miesiące miały miejsce właśnie na tak późnym etapie – na dzieciach w 25. tygodniu od poczęcia.

Gdy zapytałam Kostrzewę, co czuje taki maluszek, gdy dostaje w serce śmiertelny zastrzyk, ten żachnął się: „nie wiem, nigdy nikt nie wstrzykiwał mi nic w serce”. Proszę zresztą zobaczyć materiał video, ten człowiek naprawdę to powiedział:

Jestem tym zasmucona i przerażona. Jak strasznie nieczułym trzeba być, aby nawet przez chwilę nie pomyśleć, jak wielki ból zadaje się niewinnemu dziecku. Dziecku, które pływa w wodach płodowych, słucha bicia serca mamy, ssie kciuk, czuje się bezpieczne i kochane. I nagle – ktoś podaje mu wprost do serca śmierć.

Nie tak powinno wyglądać zarządzanie placówką, która ma ratować życie i zdrowie ludzi. Żadna lecznica nie powinna wybierać sobie, które osoby są ich pacjentami, a które nie. Każdy lekarz badający kobietę w ciąży, powinien wiedzieć, że ma przed sobą dwoje (a czasem więcej) pacjentów. To wszystko mówi nauka, twierdzenie, że może być inaczej – to już zbrodnicza proaborcyjna ideologia.

Szanowny Panie,

Piszę do Pana o tym wszystkim, bo sytuacja w polskich szpitalach jest coraz gorsza. Ludzie bez serca i bez sumienia decydują, że część dzieci zostanie bestialsko zabita. Likwidacja oddziałów porodowych zbiega się w czasie z szalejącą aborcją. Cel: wybić małych Polaków – pod byle pretekstem.

Właśnie w tym trudnym czasie – jesteśmy, patrzymy im na ręce, działamy. Stajemy oko w oko z decydentami, wysyłamy pisma, aby dojść do prawdy, składamy zawiadomienia do Prokuratury i organizujemy uliczne akcje modlitewne pod szpitalem – najbliższa 18 stycznia o 12:00, al. Jana Pawła II 50. Szpital na Zaspie nie będzie zabijał w ciszy. Upomnimy się i rozliczymy każde zabite dziecko.

Wszystkie te działania podejmujemy dzięki Pańskiemu wsparciu – modlitewnemu i finansowemu.

Dlatego ponownie – usilnie proszę, aby w rozpoczętym Nowym Roku ustawił Pan stałe zlecenie darowizny na Fundację Życie i Rodzina, abyśmy mogli kontynuować działania w obronie życia w całej Polsce – celne, skuteczne, intensywne. Dane do wpłat znajdują się w malinowej stopce na dole niniejszej wiadomości oraz w linku:

www.RatujZycie.pl/wesprzyj

Ten rok będzie decydujący dla walki o życie – ustalają się schematy działania aborterów, w prokuraturach i sądach toczą się najważniejsze sprawy z tego zakresu, a na ulicy mobilizują się obie grupy – proliferzy i mordercy dzieci.

Dlatego moja prośba o stałe wsparcie w tym czasie jest tak istotna. I dlatego Pańska decyzja o stałym przelewie – jest kluczowa.

Z wyrazami szacunku,

Kaja GodekKaja GodekKaja Godek
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – W szpitalu na Zaspie zdarzają się i takie osoby, które są przeciw aborcji. Bardzo cierpią. Niektóre z nich już skontaktowały się z nami na kontakt@RatujZycie.pl. Musimy zapewnić im osłonę prawną i wszelką pomoc.

Jednak nasze możliwości zależą wprost od tego, czy wesprą nas Ludzie Dobrej Woli – tacy jak Pan.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Przestańcie zabijać! Pikieta i Publiczny Różaniec w Gdańsku na Zaspie

Przestańcie zabijać! Pikieta i Publiczny Różaniec w Gdańsku na Zaspie

22 grudnia, 2025 https://ratujzycie.pl/przestancie-zabijac-pikieta-i-publiczny-rozaniec-w-gdansku-na-zaspie

Kilkaset osób przyszło w niedzielę 21 grudnia pod szpital św. Wojciecha w Gdańsku na Zaspie, aby modlić się i protestować przeciw aborcji. Tylko w ciągu trzech miesięcy w tej placówce abortowano 7 dzieci od 8. do 25. tygodnia życia płodowego. W dwóch przypadkach wstrzyknięto dzieciom do serc roztwór soli, zanim rozpoczęła się rzeczywista procedura przerwania ciąży”.

Gdańszczanie są przerażeni – w ich mieście dzieje się ten sam horror, co w Oleśnicy.

Naciągane zaświadczenia do aborcji

Aborcja chlorkiem potasu to jedna z najokrutniejszych metod zabijania poczętych dzieci. Wie o tym tłum ludzi, którzy stawili się w niedzielę pod gdańską lecznicą. I wyraźnie dali do zrozumienia, że nie życzą sobie podobnych praktyk w swoim mieście. Wielkie oburzenie budził także fakt, że 5 z 7 wyszczególnionych aborcji odbyło się na podstawie kartki od psychiatry. Masowym załatwianiem takich zaświadczeń zajmują się organizacje feministyczne. Mają swoich podstawionych psychiatrów -zwolenników aborcji, konsultacje często odbywają się online. Po jednorazowej zdalnej rozmowie lekarz-aborcjonista wypisuje dokument z rozpoznaniem, które można streścić jako dyskomfort psychiczny i trudność w odnalezieniu się w nowej sytuacji. Formalnie rozpoznania brzmią „zaburzenia adaptacyjne” i/lub „ostra reakcja na ciężki stres”. Podstawiony psychiatra nie używa swojej wiedzy medycznej, aby leczyć zaburzenia, ale wysyła na aborcję. Dziecko dostaje wyrok śmierci, choć nie jest niczemu winne.

Gdańszczanie są przerażeni

W niedzielę przed wejściem głównym do szpitala św. Wojciecha rozłożyliśmy banery pokazujące, jak wygląda aborcja. Widok ciał zabitych dzieci poruszał serca ludzi. Rozbrzmiała też głośna modlitwa. W Publicznym Różańcu o Zatrzymanie Aborcji wzywaliśmy Matkę Bożą i świętego Wojciecha – patrona Polski oraz niesławnego szpitala – aby pomogli zatrzymać rzeź na nienarodzonych dzieciach.

„Ja tu mieszkam, w tych blokach – mówiła jedna z uczestniczek pikiety, pokazując pobliskie osiedle. – Rodziłam tutaj trzydzieści lat temu córkę. Wtedy tak dobrze się zajmowali mną i dzieckiem. Jestem zszokowana, że teraz niektóre dzieci zabijają”. Kilka osób składało podobne świadectwa i nie mogło zrozumieć, jak można zamieniać lecznicę w miejsce kaźni niewinnych ludzi.

Kontrmanifestacja KOD-u pod parasolem Aleksandry Dulkiewicz

Co ciekawe, Prezydent Miasta Aleksandra Dulkiewicz pozwoliła skrajnie lewackiej bojówce zarejestrować kontrmanifestację niemal w tym samym miejscu, co pikieta obrońców życia. Oba zgromadzenia dzieliło co najwyżej 5 metrów! Lokalna grupa Komitetu Obrony Demokracji, młodzieżówka Partii Razem i Nowej Lewicy nie była liczna, ale przez cały czas próbowała zagłuszać modlitwy i wystąpienia prolife. Wykrzykiwała także nienawistne hasła pod adresem proliferów. Wysłani przez Dulkiewicz obserwatorzy zgromadzenia nie reagowali na te wybuchy agresji.

Zawiadomienie do Prokuratury

Fundacja Życie i Rodzina złożyła zawiadomienie do Prokuratury odnośnie zabijania dzieci zastrzykami dosercowymi – wskazujemy, że należy postawić zarzuty nie z artykułów o aborcji, ale z tych, które mówią o celowym zabójstwie. Zabijanie dziecka zastrzykiem przed samym zakończeniem ciąży – po to, aby nie urodziło się z aborcji żywe, jest niezgodne nawet z polskim – mocno niedoskonałym – prawem. Wnioskujemy o przeszukanie dokumentacji medycznej dwóch matek, przesłuchanie ich samych oraz świadków i wykonawców morderczych śmiertelnych iniekcji.

Publiczny Różaniec w Gdańsku

Kolejny Publiczny Różaniec o zatrzymanie aborcji – pod szpitalem na Zaspie w Gdańsku 18 stycznia 2026 roku o godz. 12:00. Każdy następny – w następne III-cie niedziele miesiąca.

Zwrot ws. aborcjonistki z Oleśnicy. Decyzja pierwszej prezes SN, M. Manowskiej.

Nieoczekiwany zwrot ws. aborcjonistki z Oleśnicy. Jest ruch I prezes SN

Gizela Jagielska/ I Prezes SN Małgorzata Manowska
Gizela Jagielska/ I Prezes SN Małgorzata Manowska Źródło: Kanał ZERO, Sąd Najwyższy

I prezes Sądu Najwyższego złożyła zażalenie na decyzję prokuratury o umorzeniu postępowania wobec Gizeli Jagielskiej.

O decyzji I Prezes Sądu Najwyższego po decyzji śledczych poinformowała rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

Sprawa aborcjonistki z Oleśnicy. Manowska złożyła zażalenie na decyzję prokuratury

Jak przekazała prok. Karolina Stocka-Mycek, Małgorzata Manowska złożyła do Prokuratury Rejonowej w Oleśnicy wniosek o odpis decyzji o umorzeniu śledztwa ws. ginekolog Gizeli Jagielskiej oraz zażalenie na decyzję.

– Wniosek i zażalenie nie zostały jeszcze rozpatrzone – poinformowała rzecznik.

„Wbiła w serce dziecka igłę z zastrzykiem chlorku potasu”

Sprawa ma związek z uśmierceniem 9-miesięcznego nienarodzonego Felka, do którego doszło w szpitalu w Oleśnicy. Początkowo matka dziecka chciała dokonać aborcji w jednym z łódzkich szpitali. Lekarze odmówili jednak wykonania zabiegu. Zamiast tego planowali wykonać cesarskie cięcie, a następnie udzielić chłopcu, u którego podejrzewano wrodzoną łamliwość kości, i jego mamie pomocy w postaci specjalistycznego leczenia pediatrycznego i terapii pourodzeniowej.

„Ta jednak za namową aktywistek aborcyjnych udała się do Oleśnicy, gdzie lekarz Gizela Jagielska, ginekolog, wicedyrektor tamtejszego szpitala, wbiła w serce dziecka igłę z zastrzykiem chlorku potasu i w ten sposób je zabiła” – informował „Nasz Dziennik”.

Prokuratura: Nie doszło do popełnienia przestępstwa

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie wykonania nielegalnej aborcji. Lekarka od początku nie miała sobie nic do zarzucenia. Nie ukrywała też, że nie zamierza zaprzestać swoich działań.

Śledztwo ws. zabicia dziecka zostało umorzone przez Prokuraturę Rejonową w Oleśnicy 2 grudnia. Decyzję w tej sprawie podjęła prokurator Beata Ciesielska.

Wiadomo, że śledczy badali trzy wątki sprawy. Pierwszy dotyczył zabicia 9-miesięcznego Felka. Drugi – pomocy w nielegalnym dokonaniu aborcji. Trzeci wątek wiązał się z nakłanianiem do nielegalnego przerwania ciąży. W żadnym z wątków, według prokurator, nie doszło do popełnienia przestępstwa.

Wstrząsające świadectwo położnych na temat szpitali pod rządami Koalicji 13 grudnia: Zabijane są zdrowe dzieci

Wstrząsające świadectwo położnych na temat szpitali pod rządami Koalicji 13 grudnia: zabijane są zdrowe dzieci

09.12.2025 tysol/wstrzasajace-swiadectwo-poloznych-na-temat-szpitali-pod-rzadami-koalicji-13-grudnia-zabijane-sa-zdrowe-dzieci

Z dwiema paniami położnymi z kilkudziesięcioletnim stażem, pracującymi w warszawskim szpitalu z oddziałem ginekologiczno-położniczym – rozmawiał Olivier Bault, dyrektor Centrum Komunikacji Instytutu Ordo Iuris. Imiona położnych zostały zmienione.

Śpiący noworodek

Śpiący noworodek / pixabay.com

Olivier Bault: Jakie mają panie stosunek do aborcji? Mam na myśli aborcję legalną, np. jeżeli ciąża jest wynikiem gwałtu, kiedy aborcja jest dozwolona w Polsce do 12. tygodnia ciąży. Ale mam też na myśli te bezprawne aborcje, które teraz są dokonywane na bazie zaświadczenia od psychiatry.

Pani Agnieszka: Tu pojawia się pierwszy problem. Mówi się, że Trybunał Konstytucyjny zmienił prawo w 2020 roku i przez to były te tzw. marsze kobiet. Jednak tak naprawdę nic w tej kwestii się nie zmieniło. I rzeczywiście nie jest to jednoznaczne. Czy legalna aborcja jest tylko i wyłącznie z gwałtu? Czy też wtedy, kiedy dziecko jest chore?

Prawo jest jasne: po wyroku TK z 2020 r. przesłanka tak zwana eugeniczna, czyli wtedy, kiedy dziecko jest chore lub niepełnosprawne, nie jest już podstawą do wykonania aborcji.

Pani Maria: Odpowiadając na pytanie, ja tutaj mam jasny, wyraźny pogląd. Ani taka, ani żadna. Dla mnie życie jest święte. Nawet gdy aborcja jest dozwolona prawnie, nie chcę w tym uczestniczyć.

Pani Agnieszka: Ja podobnie. A już te przesłanki psychiatryczne, to jest w ogóle dla mnie nie do przyjęcia. Dlatego, że tutaj się dokonuje aborcji, po pierwsze na zdrowych dzieciach, a poza tym na przykład na dzieciach z zespołem Downa, a zespół Downa nie jest wadą letalną.

Praca położnej bardzo się zmieniła po wydaniu „wytycznych aborcyjnych”

Czy w szpitalu, w którym panie pracują, coś się zmieniło od momentu wydania wytycznych aborcyjnych pani minister Leszczyny latem ubiegłego roku? Chodzi mi o te wytyczne, które mówią, że jak jest zaświadczenie od lekarza psychiatry, że ciąża stanowi zagrożenie dla zdrowia psychicznego matki, wtedy szpital ma obowiązek dokonać aborcji.

Pani Agnieszka: Bardzo się zmieniło. Do tej pory w ogóle nie było takich przypadków. Nie było to przesłanką do usunięcia ciąży. Nie wykonywało się aborcji, chyba, że sporadycznie kiedy zagrożone było życie kobiety – najczęściej sepsą, zagrożenie sepsą w bezwodziu i tak dalej. Czyli była hospitalizacja i dochodzono do konsensusu, że jednak ta ciąża nie może być dalej kontynuowana. Natomiast teraz zdarza się bardzo często, że jest zaświadczenie od lekarza psychiatry i wtedy status danej ciąży nie ma znaczenia. Jest zaświadczenie od psychiatry, ciąża bardzo zagraża zdrowiu psychicznemu i to ma rzekomo pani pomóc, kropka. Nikt nie wnika, czy to dziecko jest zdrowe, niezdrowe, jakie ono jest. Dziecko nie ma tu znaczenia. I to nam się zdarza kilka razy w miesiącu. Nie powiem dokładnie ile, ponieważ nie mam dostępu do takich danych, ale z pewnością jest ich kilka w miesiącu, podczas gdy wcześniej w ogóle takich sytuacji nie było.

A pani potwierdza, że to się zmieniło, pani Mario?

Pani Maria: Przez lata mojej pracy było tak, że jeżeli pacjentka według prawa miała dozwoloną aborcję, to zbierało się konsylium, podczas którego grupa lekarzy potwierdzała, że tak jest. Ale to nie były zaświadczenia psychiatryczne tylko decydował zespół specjalistów.

„To już nie ma znaczenia”

Pani Agnieszka: Natomiast teraz wręcz jest to narzucone. To jakby obejście prawa i obejście tych wszystkich zasad. Czy wolno, nie wolno, zdrowe dziecko, niezdrowe dziecko, czy ma szansę, czy jej nie ma – to już nie ma znaczenia.

Pani Maria: Wiemy, że przy okazji kontroli czy starania się o akredytację pada pytanie od Centrum Monitorowania jakości w ochronie zdrowia czy dana placówka wykonuję aborcje, tzn. terminację ciąży, bo tak to nazywają. Oczywiście, z racji tego, że w szpitalu my raczej nie ukrywamy swoich poglądów, przy nas pewnych tematów się nie porusza i nie dochodzą do nas pewne informacje. Jest to jasny przekaz do szpitali, że jeżeli chcesz uzyskać akredytacje i działać zgodnie z nowymi narzuconymi standardami, musisz wykonywać terminację. W przeciwnym wypadku szpital może stracić płynność finansową, bo przecież to władze miasta, w naszym przypadku Pan Prezydent Trzaskowski, decydują o finansowaniu placówek medycznych.

Zamach na prawo do sprzeciwu sumienia

Pani Agnieszka: Warto podkreślić również że na każdym etapie kontaktu z pacjentką jesteśmy manipulowane i zmuszane, żeby w tym procederze uczestniczyć. Nie bierze się pod uwagę żadnego wywiadu psychiatrycznego: pacjentka wręcz po przekroczeniu progu szpitala ma wykonywaną aborcje. Powoduje to, że szpitale i personel poniekąd zmusza się do uczestniczenia w tym procederze. Tłumaczy nam się, że wskazówki psychiatry określane jako „niezwłoczne” są niepodważalne i natychmiastowe – pacjentka nie może czekać.

Pani Maria: Poza tym zawsze w takich sytuacjach wprowadza się leki, które wywołują czynność skurczową, ale one czasami działają po kilku godzinach albo kilku dniach. Więc tak naprawdę trudno przewidzieć, jak zareaguje na nie pacjentka. Czy, powiedzmy, na dzisiejszym dyżurze dojdzie do „terminacji ciąży”, a w zasadzie uśmiercenia tego dziecka, bo nie da się tego inaczej nazwać, czy na przykład dopiero za kilka dni jej organizm zareaguje i wtedy się to dokona. Nikt z nami nie rozmawiał, nikt nas nie pyta, czy chcemy, czy nie chcemy w tym brać udziału. Wręcz przeciwnie, kiedy podnosimy temat klauzuli sumienia, to nam mówią, że to jest nielegalne i w ogóle nie mamy do niej prawa.

Pani Agnieszka: Przecież są lekarze, którzy nie uczestniczą w jakichś zabiegach, bo nie mają kompetencji, albo nie mają odpowiednich umiejętności i tak dalej. Czemu my nie możemy zaznaczyć, że nie chcemy brać udziału w aborcjach?

Pani Maria: Do tej pory było coś takiego, jak niepisana umowa. Raczej wiedzieliśmy, że ktoś czegoś nie robi i nie wsadzało się takiej osoby „na minę”. Natomiast teraz wręcz jest wypychanie tych ludzi na tę przysłowiową minę, stawianie ich w trudnej sytuacji właściwie bez żadnych rozmów i bez możliwości decydowania.

A poza tym nie nazywamy rzeczy po imieniu, tylko zaczynamy brnąć w taką „normalność” i traktować kobiety, które przychodzą abortować swoje dzieci w sposób szczególny. Jest to takie zakłamanie rzeczywistości.

Rozumiem, że założenie osób decyzyjnych w szpitalu jest takie, że nawet jeśli takie dziecko urodzi się żywe, to ma umrzeć, zgadza się?

Pani Maria: Te dzieci w stosunkowo wczesnej ciąży bez pomocy medycyny nie przeżyją, nie mają żadnych szans.

Jeśli dziecko urodzi się żywe, pozostaje bez pomocy

Ale czy ta pomoc jest dziecku dostarczona czy nie, jeśli urodzi się żywe po „terminacji ciąży”?

Obie panie położne: Nie, nie jest dostarczona.

Pani Maria: Pozwala im się umrzeć. „Godnie” – w cudzysłowie. Taki jest zamysł i taki jest przekaz. Godnie umrzeć. No ale co to znaczy godnie? Ja pamiętam, jeszcze jakieś dwadzieścia lat temu, kiedy medycyna była na takim etapie, że do porodu dzieci ponad dwudziestotygodniowych, które dzisiaj ratujemy, wtedy nie wołaliśmy nawet pediatry. Wiadomo było, że medycyna jest bezradna i takie dzieci umierały. I rzeczywiście, my wtedy pozwalaliśmy tym dzieciom godnie umrzeć. Czyli takie dziecko było zaopatrzone tak jak każde nowo narodzone włożone do inkubatora, żeby było w cieple. Można powiedzieć, że godnie umierało. Zdarza się nawet, że dzieci które nie miały żadnej szansy na przeżycie nadal żyją i mają się dobrze – wbrew medycynie. Przecież medycyna to jest miejsce, gdzie każdego dnia patrzymy na cuda.

To nastawienie mi imponowało. Byłam dumna i szczęśliwa, że pracuję w tym miejscu, gdzie tak się traktuje dzieci i kobiety na każdym etapie życia – z szacunkiem. I to było w tym samym szpitalu, gdzie pracuję do dziś. Ale to się właśnie zmienia. Ktoś nas popchnął w zupełnie inną sytuację, w której my stajemy się oprawcami.

Pani Agnieszka: Tak, to się bardzo zmieniło, bo kiedyś wszyscy w tym szpitalu byli nastawieni na ratowanie życia dziecka i matki. W końcu ustawa o zawodzie położnej wyraźnie wskazuje, że położna zobowiązuje się do ochrony zdrowia i życia pacjentki oraz noworodka. Położna ma obowiązek działać z należytą starannością, musi udzielać pomocy w stanach zagrożenia życia matki i jej dziecka. Położna jest więc zawodem, którego misją jest ochrona zdrowia! Położna nie ma uprawnień ani kompetencji, ani nawet prawnego umocowania, żeby przeprowadzać aborcję, podawać środki w celu zakończenia ciąży, a już tym bardziej podejmować działania prowadzące do śmierci płodu. Dla nas położnych, działać w celu zakończenia życia dziecka jest przestępstwem. Naszym zdaniem jest to jednoznaczne w świetle prawa, etyki zawodowej oraz praktyki medycznej. Czy w takim razie nie można tu mówić o podżeganiu nas do popełnienia przestępstwa?

Prawo pielęgniarek i położnych do postępowania zgodnie z sumieniem – broszura Ordo Iuris

Aborcyjny mobbing

Pani Maria: Dodatkowo kolejna rzecz, która dla mnie też jest dzisiaj bardzo trudna, to fakt, że stworzono taką atmosferę wobec całej tej sytuacji, w której te osoby, które nie chcą brać udziału w „terminacjach ciąży”, postrzegane są jako te złe. Coraz częściej jest taka ogólna atmosfera, że jak ktoś ma jasną postawę w tych sprawach, to działa na szkodę przyjętych kobiet. A przecież prawda jest zupełnie inna. Ja chcę dobra tej kobiety i jej dziecka. O ile wiem, nie ma badań naukowych, które potwierdzałyby, że aborcja czy „terminacjach ciąży” poprawia stan psychiczny kogokolwiek. Najbardziej sprzyjające aborcję badania mówią, że co najwyżej aborcja nie pogarsza stanu psychicznego kobiety. Ale więc uśmiercamy dziecko i nic nie zyskujemy.

Zespół Stresu Pourazowego czy inne traumy psychiczne mogą się pojawiać np. u kierowca, maszynisty czy kogokolwiek innego, który nieumyślnie spowoduje śmierć innej osoby, albo też u żołnierzy wykonujących swoje obowiązki, a ktoś próbuje mi powiedzieć, że matka wydająca wyrok na swoje dziecko nie będzie miała żadnego urazu psychicznego z tego powodu? A co z położną czy lekarzem, którzy biorą udział w zabijaniu nienarodzonych dzieci? Trudno uwierzyć, że to bez konsekwencji dla naszego zdrowia psychicznego.

Pani Agnieszka: A mnie to nawet przeraża. Z drugiej strony jest też takie częste podejście wśród personelu, że mnie to jeszcze nie spotkało i może jeszcze to odsunę w czasie. Oby mnie to nie dotyczyło. Obym ja w tym nie uczestniczyła. Uf, tym razem mnie to ominęło. Mówi się też, że przecież nie ty tego dokonujesz. Przecież to nie twoja rola. Ty tylko panią przyjmujesz i się nią zajmujesz. Ty tylko podłączasz oksytocynę. Ty tylko to i tamto. Przepraszam bardzo, ale prawdą jest, że na każdym etapie biorę w tym udział, na swoim stanowisku pracy ewidentnie wiem w jakim celu ta pani przyszła. Coś mi się tu przypomina – „ja tylko wykonywałem rozkazy”. Podobnie dzisiaj: „ja położna tylko wykonuje zlecenia”.

Można tu mówić o pewnego rodzaju mobbingu. Osoby takie jak my są dyskredytowane. Niektórzy twierdzą że przecież skoro mamy nie brać udziału w terminacjach ciąży to nie powinnyśmy takiego zawodu wykonywać.

„Chętnie by się nas pozbyli”

A czy szpitalu, gdzie Panie pracują, zwolniono już niektóre osoby za odmowę uczestniczenia w aborcji?

Pani Agnieszka: Nie, ale są tacy, którzy chętnie by się nas pozbyli z tego powodu.

Pani Maria: Oni się też trochę boją konfrontacji, bo nie do końca wiedzą, jak ludzie zareagują i czy nie straciliby za dużo doświadczonych ludzi. Dopóki to się robi po cichu i się brudzi ludziom ręce, stawiając się ich trochę pod ścianą, gdzie nawet nie mają czasu zastanowić się i pomyśleć, to jakoś idzie. Natomiast kiedy jasno i wyraźnie każda z nas musiałaby się zdeklarować, czy chce brać udział w „terminacji” albo zdecydowanie nie, to mogliby tutaj się bardzo zdziwić.

Jestem bardzo zasmucona – to chyba najlepsze słowo, że masa moich koleżanek jest za aborcją, pracując w takim miejscu, mając do czynienia, doświadczając cudu życia, wiedząc wszystko przed i po, wiedząc, że zdrowe dziecko to jest w ogóle złudzenie i wiedząc, że to wszystko nie od nas zależy. Ale wiem z rozmów, że nawet niektóre z nich nie były zainteresowane badaniami genetycznymi, kiedy były w ciąży, bo nawet gdyby ich dziecko miało być zdiagnozowane z zespołem Downa lub inną wadą, to by chciały urodzić, bo to jest ich dziecko. To mnie przekonuje, że jest pewny zamęt w myśleniu. Te osoby nie mają wcale takich jednolitych poglądów, że są za aborcją, tylko po prostu mają pewien zamęt.

Dlaczego kobiety z zaświadczeniem od psychiatry nie są pod opieką psychiatryczną?

Pani Agnieszka: Albo poddają się trendom. Natomiast jest jeszcze grupa zdeklarowanych „aborcjonistek”, jeśli można ich tak nazywać, które uważają: „Dlaczego tylko my mamy to robić?”. A one nieraz chciałyby nam też ręce pobrudzić. Przecież ja tak samo mogę, o co mi chodzi? One nie widzą problemów w tym i chcą narzucić nam swój punkt widzenia. Takie zróżnicowane postawy są w naszym szpitalu. Kiedyś, każde życie było cenne. A teraz niestety nie.

Sprawa Felka też mocno mnie wzruszyła, wzruszyła też niektóre osoby, które dotychczas były letnie. Choć usłyszałam też, że przecież my takich dużych dzieci nie mamy, bo u nas takie aborcje były prowadzone do 20. tygodnia ciąży. Tylko ja nie mogę pojąć, czym to dziecko się różni od dziecka 20. tygodniowego? Mówią, że różni się tym, że jak się urodzi, to nie przeżyje. No ale my nie wiemy, kiedy się urodzi. To my je zmuszamy do urodzenia się.

Natomiast tutaj jest jeszcze jedna ważna rzecz, o której trzeba powiedzieć w kontekście tych pań, które przychodzą do szpitala z zaświadczeniem od psychiatry. Szpital, w którym pracujemy kładzie teraz bardzo duży nacisk na diagnozowanie psychiatryczne i na pomoc paniom w ciąży, jeśli mają jakieś problemy. Każda pacjentka, która jest przyjmowana do szpitala, ma zadawane pytania: czy jest pod opieką psychologa albo psychiatry, czy coś się działo w ciąży, czy jest w psychoterapii, czy ma depresję, a także co działo się przy poprzednich porodach i tak dalej. Generalnie wszystkie panie mają takie badanie przesiewowe.

Robimy poza tym wywiad medyczny i są panie, które rzeczywiście przyjmują leki psychotropowe w różnych dawkach. Są i takie, które biorą takie leki w maksymalnych dawkach. I na to też musimy zwrócić uwagę, ponieważ wiemy wtedy, że taka pani ma jakiś problem. Mówimy tu przecież o lekach przepisywanych przez psychiatrę, które nie są dostępne bez recepty. Wtedy możemy domniemać, że pani ma jakiś problem psychiatryczny. Natomiast nie spotkałam się – i wszyscy, z którym rozmawiam w naszym środowisku to potwierdzają – żeby pacjentki z zaświadczeniami od psychiatry do „terminacji ciąży” były pod opieką psychiatryczną. Wszystkie mówią zgodnie, że nie są, tzn. wszystkie z którymi rozmawiałam lub o których wiem. I jest tu niezgodność i dysonans. No bo skoro pani ma jakieś zaburzenia, które są przesłanką do aborcji, która ma jej rzekomo pomóc, to jak to się ma do faktu, że miała tylko jednorazową wizytę u psychiatry?

Skoro my tak bardzo otaczamy te kobiety opieką, dlaczego w przypadku „terminacji ciąży” na bazie zaświadczenia od psychiatry panie nie są poddane opiece psychiatrycznej?

„Trzy czwarte aborcji z „przesłanki psychiatrycznej” to dzieci z Zespołem Downa”

Od kiedy tak się dzieje w tym szpitalu?

Pani Maria: To jest świeża sytuacja. We wrześniu ubiegłego roku pojawiły się te nowe wytyczne minister zdrowia i na jesieni to się trochę zaczęło zmieniać, a od nowego roku to już coraz częściej mamy tzw. terminacje i czujemy dużą presję, żeby w tym uczestniczyć.

Chodzi najczęściej o panie, których dziecko zostało zdiagnozowane z wadą letalną?

Pani Agnieszka: Nie, najczęściej chodzi o podejrzenie Zespołu Downa. Ponad trzy czwarte tych aborcji na bazie zaświadczenia od psychiatry są to dzieci z podejrzeniem zespołu Downa.

Pani Maria: Ostatnio była taka sytuacja, jak byłam na dyżurze. Została przyjęta pani do „terminacji ciąży” i ja powiedziałam jasno, że nie ma takiej opcji, żebym w tym uczestniczyła. Koleżanka, która ze mną była na dyżurze także stwierdziła, że wolałaby w tym nie uczestniczyć. A później przyszła trzecia położna i powiedziała, że ona się tym zajmie.

I tak to mniej więcej wygląda. W tym przypadku też chodziło o Zespół Downa, aczkolwiek tam było dużo innych wad i wydawało się, że to dziecko ma bardzo małe szanse na jakiekolwiek życie. No ale jednak, dla mnie jako kobiety, jako matki, jasne jest, że życie jest święte, że Pan Bóg ma swój plan i nawet pomijając kwestię Pana Boga wiem, że ja bym chciała dla swojego dziecka zrobić wszystko, co możliwe. Nawet gdyby było chore albo gdyby było umierające. Znam zresztą kobiety, które wiedziały, że ich dzieci umrą tuż po urodzeniu. I choć to było dla nich bardzo bolesne przeżycie, to wiem, jaki mają komfort, że zrobiły wszystko, co mogły.

Namawianie do aborcji

Czy w tym szpitalu, gdzie panie pracują i o którym teraz mówimy, kobieta, u której dziecko zostało zdiagnozowane z wadą letalną, jest poinformowana o istnieniu hospicjów perinatalnych, gdzie mogą dostać kompleksowe wsparcie?

Pani Maria: Dotychczas, do września ubiegłego roku, tak było. Byliśmy, podejrzewam, liderem, jeżeli chodzi o humanitarne traktowanie człowieka na każdym etapie i z każdym problemem. Teraz, co najbardziej mnie gdzieś dotyka wewnętrznie, mamy pomieszanie z poplątaniem.

Pani Agnieszka: Wiem również z wiarygodnego źródła, że panie które mają trudną diagnozę u dziecka, nie są informowane o istnieniu hospicjów perinatalnych. Normą staje się takie przekonywanie kobiety, że nie ma po co dalej prowadzić taką ciążę. Istnieje wręcz przekonanie, że trzeba dokonać aborcji, masz prawo, możesz, i trzeba to zakończyć.

Miałam niedawno młodą dziewczynę, która nosiła pod sercem dziecko z bardzo dużymi wadami. Skierowana została właśnie do „terminacji”. Doktor, która jest, że tak powiem, w naszym nurcie, mówi do mnie: – Agnieszko, idź z nią porozmawiaj, powiedz, że to dziecko być może samo umrze w łonie jeszcze. Czemu mamy w osiemnastym czy siedemnastym tygodniu dokonywać aborcji?

Dziewczyna była tak zdruzgotana, tak zaplątana i tak pogubiona – no bo przecież ma dopiero dwadzieścia dwa lata, startuje w życiu, ma narzeczonego i tak dalej. I ja mówię do tej pani doktor, że nie bardzo mam jak z nią porozmawiać, mając szereg innych pacjentek pod opieką i gdy dziewczyna stawia mur, bo przecież ona tu przyszła na „terminację ciąży”. No ale porozmawiałam z nią oczywiście. Wzięłam ją za rękę i zapytałam dyskretnie, dlaczego tego chce. Odpowiedziała mi, że właściwie dostała takie wytyczne od swojego lekarza prowadzącego i że psychiatra wypisał jej gotową receptę, i że miała się tu zgłosić. Zapytałam ją wtedy: – A nie przyszło pani do głowy, żeby zaczekać?

Powiedziałam jej oczywiście, że nie będę w tym uczestniczyć, ale trafiła do lekarza, do gabinetu, bo zawsze jest wcześniejsza konsultacja. Okazało się w gabinecie, że dziecko nie żyje więc pani i tak trafiła na oddział. Nie wyobraża sobie Pan, jaką ulgę ta pani miała. Ulgę, że jest to jednak zmiana wstępnej diagnozy przyjęcia. A ja zostałam oczywiście przez koleżanki i lekarza wyśmiana, bo już się zajęłam tą panią dalej: – I co? Teraz już możesz? – kpili ze mnie. Ja im odpowiedziałam, że tak, skoro dziecko jest nieżywe i wiadomo, że trzeba. Dla mnie to zupełnie inna sytuacja.

Płynność finansowa szpitala ponad pacjentem i prawem — efekt rządowego szantażu

I to też jest zmiana od września ubiegłego roku?

Pani Agnieszka: Zdecydowanie tak. Natomiast też podejrzewam, że jest to troszkę recepta na mniejszą dzietność. Dlatego, że ta procedura jest wyceniana jak każdy inny poród czy poronienie i dostajemy za to pieniądze, a więc rachunek się zgadza. To jest chyba troszkę tak, że przebranżawiamy się niestety.

Pani Maria: Odkąd pracuję w tym szpitalu, zawsze było wiadomo, że personel niezbyt dobrze się traktuje, ale pacjent jest ważny. Dzisiaj pacjent już nie jest ważny. Ja w ogóle nie wiem, co jest teraz ważne. Oprócz kasy, to chyba nic nie jest ważne. Choć, żeby mieć certyfikaty, to podkreśla się nam, że misja naszego szpitala jest najważniejsza, ale to tylko gra pozorów.

Aborcje na dzieciach zdrowych

Pani Agnieszka: I nie chodzi tylko o nasz szpital. Wiem o tym, bo przecież mamy do czynienia z koleżankami po fachu. Wszyscy siedzą cicho, ale takie rzeczy się odbywają też w innych szpitalach i nie są to jednostkowe przypadki. Takie aborcje są wykonywane na podstawie zaświadczeń od psychiatrów. A aborcje są teraz dokonywane również na dzieciach zdrowych.

Czyli to już jest w zasadzie aborcja na życzenie.

Pani Maria: Dokładnie tak.

I to do dziewiątego miesiąca?

Pani Maria: Tak.

Pani Agnieszka: A nam się wmawia, że musimy w tym uczestniczyć, że trzeba i tak dalej. W jednym z innych dużych, warszawskich szpitali właściwie położne uciekają masowo, bo albo są cięcia cesarskie, albo „terminacje”, więc takich fizjologicznych porodów to właściwie już nie ma.

Położne tam nie realizują swojej misji i swojego powołania do zawodu. Staje się to normą, to jak pakt z diabłem, bo przecież skoro nie mam porodów, no to może w tę stronę. Przecież finansowo musimy być płynni. Pomijane są nasze prawa, jesteśmy oszukiwane. Jeśli chodzi o klauzulę sumienia, nie możemy z niej skorzystać, a jeśli już wychylimy głowę, to wmawia nam się, że nie możemy pracować, że przecież decydując się na taki zawód, musimy to wziąć z całym inwentarzem. Zaraz okaże się, że tylko mogą wykonywać ten zawód lekarze, położne czy pielęgniarki, którzy są przeciwko życiu. Za chwilę będzie eutanazja. Mówi się, że pielęgniarek to nie dotyczy, ale to iluzja. I czy dziadziuś się męczy, czy się nie męczy, trzeba będzie mu podać, co trzeba, bo po co się ma męczyć?

Rzeczywista aborcja na życzenie

Pani Maria: Tego jeszcze nie mamy, ale od stycznia mamy rzeczywiście już aborcję na życzenie w Polsce, wystarczy zaświadczenie od psychiatry.

Pani Agnieszka: To prawda. Znam taki świeży przypadek, gdzie państwo zdecydowali się na aborcję, bo nie chcieli mieć kolejnego dziecka. Jej mąż zajął się starszymi dziećmi, żeby ona mogła iść spokojnie do szpitala i zabić to najmłodsze, które jeszcze nosiła w brzuchu. I to zrobiła, mając zaświadczenie od psychiatry, że ciąża stanowi zagrożenie dla jej zdrowia psychicznego. I nam położnym się wmawia, że mamy w tym uczestniczyć, że nie możemy skorzystać z klauzuli sumienia, choć przecież to nasze prawo.

Filmowe śledztwo o Jagielskiej i jej szpitalu

https://pch24.pl/seryjna-aborterka-odchodzi-ze-szpitala-w-olesnicy-prawdopodobnym-powodem-film-obroncow-zycia

Seryjna aborterka odchodzi ze szpitala w Oleśnicy. Prawdopodobnym powodem – film obrońców życia [—]. Początek już opisałem:

Filmowe śledztwo o Jagielskiej i jej szpitalu

Wygrało życie. Gizela Jagielska od stycznia ostatecznie odchodzi ze szpitala w Oleśnicy. Jak sama mówi, nie była to jej decyzja – komentuje w mediach społecznościowych Kaja Godek, liderka Fundacji Życie i Rodzina. – Ja Państwu powiem, co się stało. Pracownicy byli i obecni w szpitala w Oleśnicy wypowiedzieli się wreszcie o tym, co dzieje się w murach placówki. Wypowiedzieli się do filmu „Oleśnica, śledztwo w sprawie zbrodni”. Filmu, który jest w tej chwili na końcowym etapie montażu – zapowiada działaczka pro-life.

Za chwilę cała Polska zobaczy, co naprawdę robiła Gizela Jagielska za murami tego szpitala. I już sam trailer, który wypuściliśmy trzy tygodnie temu, wystarczył, żeby w Oleśnicy zrozumieli, o jakich sytuacjach będzie mowa w filmie. Tak, szanowni państwo, powiedzieli ludzie, którzy byli wielokrotnie nakłaniani, zmuszani pośrednio i bezpośrednio do tego, żeby uczestniczyć w aborcjach i przynajmniej po tych aborcjach sprzątać, uczestniczyć w procedurach, które następują zaraz po. Widzieli zabite dzieci, widzieli, co z tymi dziećmi się działo. I ten film niedługo ujrzy światło dzienne. Dalej monitorujemy sytuację w Oleśnicy – podkreśla Kaja Godek.

Krótka zapowiedź dokumentalnego obrazu zawiera drobne fragmenty wypowiedzi świadków. Mówią oni między innymi:

– Było nam powiedziane, że maluszek nie żyje. Został podany chlorek potasu.

– To jest tak straszne… To jest dla nas tak obciążające…

– Na każdym dyżurze musiałyśmy w tym uczestniczyć…

Wstrząsające świadectwo położnej

Kilka miesięcy temu światło dzienne ujrzała relacja położnej ze szpitala w Oleśnicy. Kobieta ujawniła za pośrednictwem „Naszego Dziennika” szczegóły horroru trwającego za murami tej placówki. Między innymi instrukcje wydawane przez Gizelę Jagielską w kwestii zabijania z użyciem chlorku potasu. Według tego świadectwa, aborterka wyjaśniała, że substancję należy wstrzykiwać dziecku tak długo, aż jego serce przestanie bić, gdyż inaczej maluch zacznie uciekać i trzeba będzie „kłuć jeszcze raz”…

Zeznania ukazały też dwoiste reakcje matek, które przyjechały do Oleśnicy, by pozbawić życia własne potomstwo. Niektóre robiły sobie „pamiątki” dzieciobójstwa. Te zaś, do których świadomość dokonywanej zbrodni dotarła już na miejscu, płakały z rozpaczy na szpitalnych korytarzach bądź próbowały bezskutecznie odwrócić tragiczny bieg zdarzeń.

– Nieraz widziałam położne, które z racji współuczestnictwa w aborcji były kompletnie zdewastowane psychicznie. To trauma, której nie da się wyleczyć nawet przez wiele lat – opowiadała pani Magdalena.

Jagielska wykonywała aborcje na dzieciach po 22. tygodniu ciąży. One polegały więc nie na wyssaniu dziecka specjalnymi ssakami – jak to jest w przypadku młodszych dzieci – ale na wywołaniu porodu martwego dziecka. Dlatego my musiałyśmy przyjmować te porody – przyznała.

– To było coś, co spowodowało, że zwątpiłam w człowieczeństwo. W trakcie wywoływania czynności skurczowej kobieta wskazuje mi na ramkę i prosi, abym odcisnęła stópkę dziecka. To miała być pamiątka zabicia własnego dziecka. Koszmar, z którego do dziś nie potrafię się do końca otrząsnąć – wspominała.

Fundacja Pro-Prawo do Życia zwracała uwagę, że taki horror trwa w Oleśnicy od 2016 roku. Tylko pomiędzy 2016 a 2024 rokiem zabito tam poprzez aborcję, według oficjalnych danych aż 511 dzieci.

Zbrodnia nie pozostanie bezkarna

Obrońcy życia zapowiadają, że będą także w przyszłości patrzeć na ręce aborcjonistów. Tym bardziej, że przerwanie zmowy milczenia wokół cywilizacyjnej tragedii, jaką są próby normalizowania morderstw, przynosi coraz większe efekty. To zaś dobrze rokuje sprawie obrony życia w Polsce.

Dalej będziemy pod szpitalem. Będziemy zadawać pytania, czy dalej zabijają dzieci. I mam też informacje do innych aborterów w całej Polsce: obrońcy życia idą za Wami. I Wy już wiecie, że my wiemy. Będą pikiety, będą publiczne Różańce, będą pisma do szpitali. Jeśli nie będziecie odpowiadali, będą sprawy w sądach. Odpowiecie za każde zabite dziecko – przestrzega liderka Fundacji Życie i Rodzina.

We wpisie zamieszczonym na Twitterze (X) Kaja Godek zwróciła się jeszcze do tych osób, które zdecydowały się zrelacjonować na potrzeby filmu dokumentalnego to, co działo się i dzieje w publicznej placówce.

„A ja dziękuję osobom ze szpitala, które przerwały milczenie i wypowiedziały się do filmu Oleśnica. Śledztwo w sprawie zbrodni. Wiem, ile Was to kosztowało, by ujawnić, czego byliście świadkami i do czego Was przymuszano! I wystarczył trailer, aby w szpitalu zrozumieli, o czym będzie w filmie. I że za chwilę cała Polska zobaczy, co wyprawiała Jagielska z poczętymi dziećmi za zamkniętymi drzwiami, a czego szpital nie raportował w oficjalnych dokumentach. Dalej monitorujemy sytuacje w Oleśnicy. A wszystkim aborterom w Polsce powiem jedno: obrońcy życia idą za Wami. I odpowiecie za każde zabite dziecko – jeśli nie przed organami ścigania i sądami, które Was chwilowo chronią, to przed opinią publiczną” – czytamy.

Źródła: RatujZycie.pl, StronaZycia.pl, DoRzeczy.pl, Twitter (X), PCh24.pl

RoM

„Osoby w ciąży” – poprawność polityczna w BBC


RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Prezenterka BBC, będąc na antenie, zmieniła tekst, który miała wygłosić do kamery. Zamiast powiedzieć „osoby w ciąży” powiedziała normalnie – „kobiety w ciąży”. Do brytyjskiej stacji napłynęły skargi do widzów, którzy poczuli się zaniepokojeni promowaniem „fundamentalistycznej wizji świata”. Bo przecież w ciąży mogą być także transseksualiści, którzy „zmienili” płeć z kobiety na mężczyznę – a zatem mężczyźni w ciąży. Ta historia wydarzyła się naprawdę, kilka tygodni temu na Wyspach Brytyjskich…

Tak wygląda poprawność polityczna w swojej pełnej odsłonie – tej, do której lobby LGBT chce doprowadzić także Polskę. Jak skończyła się absurdalna historia z BBC? O tym w tekście na portalu www.RatujZycie.pl. Zapraszamy także do lektury innych artykułów, które w ostatnim czasie ukazały się na portalu Fundacji Życie i Rodzina – ich wybór prezentujemy poniżej. Bądźmy czujni i świadomi, co dzieje się w Polsce i na świecie.

OPIS ZDJĘCIA

Kobiety, a nie „osoby” w ciąży – prezenterka BBC na fali krytyki

Brytyjska prezenterka telewizyjna Martine Croxall poprawiła termin „osoby w ciąży”, który miała w skrypcie wiadomości, na „kobiety w ciąży”. W związku z tym do stacji BBC napłynęły liczne skargi w związku z jej rzekomą stronniczością. Część widzów poczuła się dotknięta nie tylko użytymi słowami, ale i … miną prezenterki, która wyrażała ich zdaniem „osobisty pogląd na kontrowersyjną tematykę osób trans”.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Kanada: trzech gejów adoptowało dziewczynkę

Adoptowana w Kanadzie trzyletnia dziewczynka będzie miała samych ojców. Trzech ojców. Żaden z nich nie jest jej biologicznym rodzicem. Wszyscy żyją w tzw. związku poliamorycznym. Adopcja dziecka przez mężczyzn była możliwa dzięki nowym kanadyjskim przepisom, które mają nikogo „nie dyskryminować”.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

In vitro to aborcja. Masowo zabija dzieci!

Najnowszy raport Live Action pokazuje, że więcej ludzi ginie w ramach procedury in vitro, niż w wyniku „typowej” aborcji. W samych Stanach Zjednoczonych sztuczne zapłodnienie pochłania miliony ofiar rocznie. Na jedno dziecko urodzone z in vitro, 20 nie przeżywa: są albo latami mrożone, albo utylizowane, albo przeznaczane na eksperymenty medyczne. Część z nich trafia do tzw. adopcji zarodków, czyli po prostu na handel. Jednak im więcej czasu spędzają w ciekłym azocie, tym mniejsza szansa, że uda im się prawidłowo zagnieździć w macicy kobiety i urosnąć.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Biżuteria z dzieci z in vitro. Makabryczny pomysł brytyjskiej firmy

Brytyjska firma Blossom Keepsake ma w swojej ofercie biżuterię, w której zatapia porzucone po in vitro nadliczbowe dzieci. Można je łączyć z włosami, mlekiem matki lub ludzkimi prochami i umieścić w materiale, z którego powstaje wisiorek lub oczko pierścionka. Oczywiście dziecko wyjęte z zamrażarki w klinice in vitro umiera i nie ma już szans na implantację do organizmu mamy. Jego maleńkie szczątki sprowadzone zostają do roli gadżetu.Czytaj dalej    >

WSPIERAM

OPIS ZDJĘCIA

Zmiana Komendanta Policji w Częstochowie. Poprzedni pozwalał nękać proliferów!

Częstochowa ma nowego Komendanta Miejskiej Policji. Został nim mł. insp. Sławomir Zagrobelny. Zastąpił on na stanowisku komendanta mł. insp. Dariusza Kiedrzyna, za którego kadencji komenda przy Popiełuszki stała się ośrodkiem nękania obrońców życia. O tej kwestii pisaliśmy już wielokrotnie. Funkcjonariusze wytoczyli działaczom Fundacji Życie i Rodzina kilkadziesiąt spraw sądowych za takie „przewinienia” jak stanie na chodniku z transparentami czy obrona Jasnej Góry przed profanacją ze strony marszy LGBT. Działania policji w Częstochowie to było bezpodstawne nękanie i marnotrawienie publicznych pieniędzy.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Aborcja wpływa też na ojców. Syndrom postaborcyjny u mężczyzn

Wraz z decyzją o zabiciu własnego dziecka kobieta naraża się na wielkie cierpienie psychiczne, wyrzuty sumienia i traumę. Mimo nachalnie promowanego przez środowiska feministyczne podejścia, próbującego uczynić z aborcji całkiem zwykłe wydarzenie, większość ludzi jest świadomych istnienia zjawiska syndromu postaborcyjnego. Mówi się o nim jednak zwykle w kontekście kobiet. A przecież mężczyźni także cierpią, gdy stracą dziecko. Zwłaszcza jeśli matka postanawia pozbyć się malucha wbrew ich woli.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Aborcja podstępem. Kobieta zabiła dwoje dzieci swojej przyjaciółki

Aresztowano jedną ze współwłaścicielek kancelarii prawnej w Warszawie po tym, gdy wyszło na jaw, że kobieta potajemnie podawała swojej biznesowej partnerce i wieloletniej przyjaciółce środki poronne. Doprowadziła w ten sposób do śmierci dwojga dzieci. Powodem miała być zazdrość o życie prywatne koleżanki.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Lublin, Publiczny Różaniec o zatrzymanie aborcji. „Jesteście obrzydliwi!”

„Jesteście obrzydliwi! To jest chore!” Tak zwolennicy aborcji próbowali nas zmusić do złożenia baneru i przerwania Publicznego Różańca w Lublinie, który odbywał się – jak zawsze – w drugą sobotę miesiąca, 8 listopada, przy Krakowskim Przedmieściu.Czytaj dalej    >

Jeśli uważa Pan, że to, co robimy, jest ważne i potrzebne, prosimy o wsparcie modlitewne i finansowe. Mówimy i piszemy to, o czym inni boją się nawet pomyśleć. Bo ma Pan prawo do prawdy. Działamy dzięki hojności Darczyńców – ludzi takich jak Pan. Dziękujemy za każdą modlitwę, gest życzliwości i wpłatę

Serdecznie pozdrawiamy – 

Fundacja Życie i Rodzina

www.RatujZycie.pl

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

Niemcy: Ratyzbona zmuszona do rezygnacji ze „strefy buforowej” zakazującej modlitwy przy klinikach aborcyjnych

Niemcy: Ratyzbona zmuszona do rezygnacji ze „strefy buforowej” zakazującej modlitwy przy klinikach aborcyjnych

https://pch24.pl/niemcy-ratyzbona-zmuszona-do-rezygnacji-ze-strefy-buforowej-zakazujacej-modlitwy-przy-klinikach-aborcyjnych

(Modlitwa pro life, fot. Karla Cote / Zuma Press / Forum)

Władze miasta Ratyzbona w niemieckiej Bawarii zostały zmuszone do wycofania się z ograniczeń zakazujących czuwania modlitewnego w pobliżu klinik aborcyjnych. To efekt wyroków sądów, które stwierdziły, stworzenie strefy buforowej narusza wolności obywatelskiej zapisane w konstytucji.

Jak informuje CNA Deutsch, władze Ratyzbony zniosły stumetrową strefę wykluczenia wokół placówek aborcyjnych. Decyzje zapadły po tym, jak władze miasta poniosły porażkę zarówno przed Sądem Administracyjnym w Ratyzbonie, jak również Bawarskim Sądem Administracyjnym. O sprawie informuje również międzynarodowa organizacja praw człowieka ADF International.

Strefa buforowa została ustanowiona latem 2025 roku, co w praktyce uniemożliwiło organizowanie czuwania modlitewnego przez grupę Pomocnicy dla Cennych Dzieci Bożych (niemiecki oddział międzynarodowej organizacji pro-life Helpers for God’s Precious Children) w bezpośrednim sąsiedztwie klinik.

Bawarski Sąd Administracyjny w swoim orzeczeniu wyjaśnił, że ustawa o konfliktach ciążowych (Schwangerschaftskonfliktgesetz), zmieniona pod koniec 2024 roku, nie zezwala na ogólne strefy zakazu wyrażania opinii lub zgromadzeń w pobliżu klinik aborcyjnych.

Sąd stwierdził, że miasto nie udowodniło, iż uczestnicy modlitw wywierali niedopuszczalny przymus na kobiety szukające aborcji, jak twierdzili urzędnicy.

Felix Böllmann, dyrektor ds. rzecznictwa w organizacji ADF International (Alliance Defending Freedom) określił wynik sprawy jako „jasne potwierdzenie praworządności”.

„To zwycięstwo chroni pokojowych protestujących przed partyjną polityką i zapobiega nadużywaniu zmienionych przepisów w celu tłumienia podstawowych wolności” – stwierdził Böllmann w komunikacie prasowym.

Według ADF, które reprezentowało modlitewną grupę pro-life w tej sprawie, miasto wycofało swoje ograniczenia, ponieważ prawdopodobnie przegrałoby główny proces.

Wprowadzenie strefy buforowej nastąpiło po długotrwałej presji politycznej na władze miasta – poinformowała ADF International. Jeden z posłów do niemieckiego Bundestagu z Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD) miał wzywać władze samorządowe do podjęcia działań przeciwko czuwaniom modlitewnym.

Sprawa stanowi kolejny etap sporu w Niemczech dotyczącego pokojowego świadectwa pro-life w pobliżu klinik aborcyjnych. W 2022 roku Sąd Administracyjny w Mannheim orzekł na korzyść czuwań modlitewnych organizowanych przez ruch 40 Dni dla Życia w Pforzheim po tym, jak miasto zakazało tych zgromadzeń.

Biskup Rudolf Voderholzer z Ratyzbony jest jednym z czołowych głosów w Niemczech opowiadających się za ochroną życia i regularnie uczestniczy on w corocznym Marszu dla Życia w Berlinie.

Źródło: KAI WMa

W Cieszynie Policja rozbiła Publiczny Różaniec o zatrzymanie aborcji i aresztowała baner prolife.

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

W Cieszynie Policja rozbiła Publiczny Różaniec o zatrzymanie aborcji i aresztowała baner prolife. To była przemoc i represje wobec spokojnych, modlących się ludzi.

Cieszyn to szczególne miasto. Przebiega przez nie granica między Polską a Czechami. Środowiska aborcyjne chwalą się, ze właśnie tamtędy przewożą ciężarne kobiety na aborcję w klinikach po drugiej stronie granicy. Niektóre z tych kliniki są specjalnie dedykowane klientkom z naszego kraju – personel mówi po polsku, a reklamy placówek wyświetlają się w Internecie na terenie Polski.

Jednak Policja przymyka oczy na ich morderczą działalność.

Zareagowała natomiast na modlitwę i zdjęcie z aborcji.

Wolno dokonywać, nie wolno pokazywać skutków – to filozofia, jaka przyświeca dziś organom ścigania. Przestępcy, którzy łamią prawo i mordują polskie dzieci – mogą spać spokojnie. A ludzie, którzy wołają do Boga o zakończenie zbrodni i ostrzegają innych, jak wygląda dziecko po aborcji – są traktowani jak niebezpieczni kryminaliści.

Szanowny Panie,

Aborcjoniści z pewnością chcieliby, aby miasta takie jak Cieszyn – punkt tranzytu matek na aborcję za granicą – stały się czymś w rodzaju strefy buforowej. Strefy takie istnieją już w tej chwili w Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Francji, do niedawna były także ostro egzekwowane w niektórych stanach USA.

W strefach tych – w odległości 100-200 metrów od ośrodków aborcyjnych – nie wolno prowadzić żadnych działań prolife – pokazywać zdjęć, modlić się, wywieszać plakatów, w żaden sposób nie wolno zniechęcać do aborcji.

W Szkocji lokalne władze posunęły się nawet do tego, że wysłały specjalne pismo właścicielom nieruchomości położonych w pobliżu klinik. W piśmie tym informowały, że zakaz aktywności w obronie życia dotyczy także posesji prywatnych – dróg wewnętrznych, przydomowych ogródków, balkonów, płotów, a nawet klatek schodowych, strychów, dachów, wnętrz mieszkań i domów.

Czy wyobraża Pan sobie, że ktoś wysyła Panu pismo z informacją, że we własnym domu nie może Pan modlić się w obronie życia, bo czynność ta może być uznana za zniechęcanie do zamordowania dziecka…???

A jednak strefy buforowe – bez obrońców życia, bez zdjęć z aborcji i bez modlitw za dzieci – to marzenie zwolenników zabijania, także w Polsce. Obecny rząd wyjątkowo sprzyja mordercom, zatem akcja Policji w Cieszynie mogła być po prostu odgórnie zlecona.

Nie ma jednak naszej zgody na cenzurę, nie ma zgody na strefy buforowe, które mają chronić aborcyjne mafie i pomagać im zbierać krwawe żniwo.

Będziemy w Cieszynie kolejny raz – w kolejną III sobotę miesiąca, czyli 15 listopada, punktualnie o 12:00 przy ul. Głębokiej – dokładnie tam, gdzie poprzednio. Ludzie muszą zobaczyć, że zbrodnia jest zbrodnią, tylko w taki sposób można uświadomić im, jak strasznie cierpią dzieci.

Idziemy prosto i trwamy – jak zawsze – na pierwszej linii.

Serdecznie Pana pozdrawiam,

Krzysztof KasprzakKrzysztof Kasprzak
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Wiem, że zdjęcia z aborcji niepokoją aborterów. Oni chcą, żeby ludzie myśleli, że aborcja jest ok. Nie da się mówić „to jest ok” pod zdjęciem martwego dziecka. Dlatego działamy.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Największa klinika aborcyjna w USA zamknięta – znak nadziei!


Michał Rogalski <kontakt@polskakatolicka.org>
To, co jeszcze kilka lat temu wydawało się niemożliwe, dziś stało się faktem.

Największa klinika aborcyjna w Stanach Zjednoczonych i na całej półkuli zachodniej zostaje zamknięta.
Ten olbrzymi kompleks Planned Parenthood w Houston – nazywany przez wielu „świątynią śmierci” – przez lata symbolizował potęgę ruchu proaborcyjnego.
Dziś – po tysiącach modlitw, setkach protestów i latach nieustępliwej walki – jego drzwi zostaną zamknięte.

Ale to nie jest tylko lokalne wydarzenie.
To symboliczna porażka całego modelu działania Planned Parenthood i ogromny znak nadziei dla obrońców życia na całym świecie.

Przeczytaj pełny artykuł o tym przełomowym wydarzeniu tutaj: 
PRZECZYTAJ ARTYKUŁ
Dlaczego to ważne dla nas w Polsce?

Ponieważ to, co wydarza się w USA, zawsze znajduje swoje odbicie w Europie.
Tak jak oni budowali potężne „fabryki aborcji”, tak dziś w Polsce i całej UE widzimy naciski, aby ułatwiać mordowanie niewinnych i niszczyć rodzinę.

Tak jak oni przez lata wydawali miliony dolarów na propagandę, tak dziś międzynarodowe lobby finansuje kampanie proaborcyjne w naszej ojczyźnie. Przykładem tego, jest otworzenie placówki śmierci w samym centrum naszej stolicy.

Dlatego każde zwycięstwo ku ochronie życia za oceanem dodaje nam odwagi tutaj. Pokazuje, że modlitwa, wytrwałość i konsekwentne działanie naprawdę przynoszą owoce.

Twoja pomoc – modlitwa i wsparcie naszych kampanii – jest częścią tej samej walki duchowej.
To, co stało się w Houston, niech będzie znakiem, że również w Polsce możliwy jest przełom.
Przeczytaj cały artykuł na naszej stronie.
 
Podziel się tą wiadomością z innymi – niech wiedzą, że cywilizacja śmierci nie jest niezwyciężona.

Razem – z różańcem w ręku – możemy zwyciężyć.
Z bojowym pozdrowieniem,Michał Rogalski
Polska Katolicka, nie laicka
P.S. Gdyby ktoś powiedział tym, którzy latami modlili się przed „Prevention Park”, że pewnego dnia klinika zostanie zamknięta – wielu by nie uwierzyło. A jednak to się dzieje! Dlatego nie ustawajmy w nadziei i w walce o życie także w Polsce.

Zamknięcie największej placówki aborcyjnej w USA w Houston ma ogromne znaczenie

Dlaczego zamknięcie największej placówki aborcyjnej w USA ma ogromne symboliczne znaczenie

Dlaczego zamknięcie największej placówki aborcyjnej w USA ma ogromne symboliczne znaczenie

John Horvat II | 26/08/2025 zamkniecie-najwiekszej-placowki-aborcyjnej-w-usa

Dobrą wiadomością jest to, że największa placówka aborcyjna w Stanach Zjednoczonych i na całej półkuli zachodniej zostaje zamknięta z dniem 30 września.

To ogromna i symboliczna porażka potężnej organizacji aborcyjnej, oznaczająca upadek pewnego modelu działania, zmianę w debacie publicznej i utratę wpływów.

Planned Parenthood „Prevention Park” w Houston to olbrzymi kompleks o powierzchni 23 774 metrów kwadratowych, porównywany do piramidy Majów, na której składano ofiary z ludzi.

W szczytowym okresie w tym ośrodku „składano w ofierze” nawet dziesięć tysięcy dzieci rocznie. Klinika ta symbolizowała szczyt potęgi i wpływów Planned Parenthood, które dziś słabną.

Walka o życie nie jest jeszcze wygrana. Do tego wciąż daleko. Jednak sytuacja zmieniła się radykalnie. Planned Parenthood zmuszone jest szukać nowych metod realizacji swoich niegodziwych celów. Stary model przestał działać.

Upadek modelu

Rozsiewanie lokalnych placówek Planned Parenthood miało być najlepszym sposobem, by zapewnić powszechny dostęp do aborcji. Usuwając konsekwencje aktu seksualnego, placówki te służyły również niszczeniu moralności chrześcijańskiej.

Instytucje te przyczyniły się do budowy antychrześcijańskiej cywilizacji, w której miały rządzić nieokiełznane namiętności. Uosabiały anarchiczne hasło studenckiej rewolty z Sorbony w 1968 roku: „Zakazane jest zakazywać!”.

Przez długi czas placówki te były częścią miejskiego krajobrazu, promując antykoncepcję w niemal każdym większym ośrodku w kraju. Gdy w latach siedemdziesiątych Planned Parenthood przejęło sztandar aborcji, stało się platformą dla wdrażania rewolucji seksualnej w Ameryce. Nie było przypadkiem, że organizacja ta poszła jeszcze dalej, promując coraz bardziej radykalne postulaty – operacje transpłciowe i aktywizm z tym związany.

Jednocześnie placówki stały się celem nieustannych protestów. Wystarczająco wiele osób uświadomiło sobie grozę aborcji, aby doprowadzić do upadku tego modelu. W efekcie „koronne klejnoty” Planned Parenthood, takie jak placówka Prevention Park, zaczynają być zamykane.

Największe mity OBALONE: Rozwój prenatalny człowieka

Zmiana debaty

Model upadł, ponieważ zmieniła się debata. Dyskusja nie toczy się już wokół haseł z lat sześćdziesiątych – o „zdrowiu kobiet” czy „prawie wyboru”.

Ruch pro-life uczynił z tego przede wszystkim debatę moralną, którą zawsze powinna być. Wielkie ośrodki Planned Parenthood, takie jak Prevention Park, otaczane były przez obrońców życia, którzy przypominali wchodzącym, że aborcja jest kwestią moralną, sprawą dobra i zła. Dzięki przemyślanym działaniom protestujący ukazywali ludzki wymiar aborcji. Problem nigdy nie dotyczył jedynie „wyboru”, lecz barbarzyńskiego mordowania niewinnego życia.

Obrońcy życia rozszerzyli debatę, słusznie przedstawiając ją jako bitwę religijną przeciw mrocznym siłom „cywilizacji śmierci”. Podkreślali, że aborcja jest grzechem obrażającym kochającego Boga. Wzywali do nawrócenia i powrotu do Ojca.

Ich modlitwy i różańce, błagające o Bożą pomoc, przyniosły owoce większe, niż się spodziewali. Setki placówek zostało zamkniętych. Niezliczone niewinne dzieci zostały uratowane. Serca i umysły wielkiej liczby kobiet, które planowały aborcję, uległy przemianie. W protestujących znalazły chrześcijańską miłość i pomoc w wyborze oraz wytrwaniu na drodze macierzyństwa.

Polska na rozdrożu: Czy pozwolimy na legalizację śmierci?

Upadek potęgi

Ta zmiana debaty doprowadziła do „nieplanowanego” upadku potęgi Planned Parenthood. Dyrektor Planned Parenthood Gulf Coast, Malaney Linton, nazwała „bolesne i oburzające” zamknięcie bezpośrednim skutkiem „długotrwałych ataków politycznych”.

Wielu dostrzegło nieuchronność zmian i jest gotowych porzucić stary model na rzecz innych rozwiązań, takich jak „telemedycyna” i chemiczne pigułki aborcyjne, które kontynuują rewolucję seksualną za pomocą innych środków.

Tylko w tym roku zamknięto 38 placówek Planned Parenthood. Wiele kolejnych jest w drodze do likwidacji. Rządy stanowe i federalne wstrzymują gigantyczne dotacje, które przez dekady przekazywały setki milionów dolarów na działalność tej organizacji.

Media, w tym The New York Times, donoszą, że największa sieć placówek aborcyjnych znajduje się w poważnych tarapatach finansowych. Morale pracowników spada, a rotacja jest ogromna. „Fabryki aborcji” zostały zdemaskowane jako korzystające ze starego sprzętu, obsługiwanego przez przemęczony, słabo opłacany i niedoświadczony personel. Niektóre kobiety pozywają kliniki za źle przeprowadzone zabiegi i nieudane aborcje.

Planned Parenthood nie jest już „świętą krową”, lecz instytucją, którą można poświęcić w poszukiwaniu innych rozwiązań.

Wątpliwości wobec „aborcji na żądanie”

Aborcje wciąż mają miejsce w dużej liczbie. Jednak znaczenie zamknięcia Prevention Park polega na tym, że idea „aborcji na żądanie” staje pod znakiem zapytania.

Ruch pro-life zdołał poważnie ograniczyć dostęp do aborcji na ogromnych obszarach kraju. Model, który zakładał powszechny dostęp do aborcji od poczęcia do narodzin, załamał się i tonie. „Utrwalone prawo”, które miało gwarantować nielimitowaną aborcję w każdym dużym mieście, zostało obalone.

Organizacja Planned Parenthood straciła swoją aurę niezwyciężonej siły. Zamknięcie Prevention Park ma tak duże znaczenie, ponieważ ta ogromna, brzydka jak grzech budowla budziła strach. Doświadczeni protestujący twierdzą, że niektórzy aktywiści często czuli się „przytłoczeni” i „przygnębieni” przez ten ogromny budynek, który sprawiał wrażenie niepokonanego.

Nie bez powodu tysiące obrońców życia, którzy przez lata stali przed tą kolosalną świątynią śmierci, cieszyli się na wieść o tej dobrej nowinie. Ta potworna budowla miała zostać zamknięta!

Jednak walka jest daleka od zakończenia. Nadszedł czas, aby podwoić wysiłki. Nadszedł czas, aby obalić rewolucję seksualną, która jest przyczyną kryzysu aborcyjnego i destrukcji rodziny.

Z Bożą pomocą jest to możliwe. On już pokazał moc swojego ramienia, niszcząc złowrogi monolit Prevention Park.

Źródło: tfp.org

Gorsze od zwierząt ! tzw. feministki, aborcjonistki, lewacy.

CzarnaLimuzyna [komentarz do: https://ekspedyt.org/2025/08/05/tyrania-trywialnosci/#comment-163242

Gorsze od zwierząt tzw. feministki.

Gorsze od zwierząt, bo zwierzęta nie zabijają swoich dzieci ani przed urodzeniem ani po urodzeniu. Chronią je i wykazują solidarność gatunkową – degeneraci mogliby powiedzieć “rasistowską” broniąc też innych dorosłych członków stada przed innymi drapieżnikami.

Widzieliście, gdzieś, kiedykolwiek, aby zwierzęta jakiegoś gatunku pomagały drapieżnikom dostanie się w pobliże swoich małych dzieci? I atakowały tych członków stada, które bronią słabszych?

Gorsi od zwierząt lewacy tak postępują, chcąc pozwolić tym drapieżnikom na przenikanie do wnętrza naszego wspólnego domu.

Kto spowodował śmierć Izabeli z Pszczyny? Kłamstwa aborcjonistów obalone

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Kłamstwa aborcjonistów zostały obalone. Izabela z Pszczyny zmarła przez błąd medyczny, a NIE z powodu wyroku Trybunału Konstytucyjnego o aborcji eugenicznej.

Lekarze odpowiedzialni za tę tragedię właśnie zostali skazani. Zostali skazani nie za przestrzeganie prawa, ale za jego łamanie. Gdyby wykonywali wyrok TK – sąd by ich uniewinnił. Prawo w Polsce nigdy nie zabraniało ratować życia matki. Kto twierdzi inaczej, ten kłamie.

Być może zetknął się Pan z manipulacjami środowisk proaborcyjnych? To ich stała strategia, przećwiczona w wielu krajach: wzięcie pojedynczej tragedii i dopisanie do niej fałszywej narracji. Wmawiają ludziom, że kobiety umierają z powodu przepisów chroniących życie dzieci. W rzeczywistości jednak prawo pro-life ratuje obie osoby – i matkę, i dziecko, a szpitale pod wpływem tego prawa stają się bardziej odpowiedzialne.

A jak było naprawdę?

Izabela była w 22. tygodniu ciąży, gdy trafiła do szpitala w Pszczynie z odpływającymi wodami płodowymi. Od niedawna wiedziała, że jej dziecko może być poważnie chore.

Personel szpitala popełnił tragiczne w skutkach błędy, przede wszystkim nie rozpoznał w porę rozwijającej się sepsyZmarło dziecko, a później matka.To był dramat, ale dramat spowodowany przez błąd medyczny, a nie przez zakaz aborcji.

Wiadomości SMS, które Izabela pisała z łóżka szpitalnego, wskazują na jej frustrację i strach. Niesłusznie łączyła w nich brak właściwej opieki z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego. Co także uderzające, nie pisała o dziecku, nie wyrażała niepokoju o jego los. Po śmierci dziecka i młodej matki, ich bliscy rozpoczęli współpracę z mediami proaborcyjnymi, które natychmiast rozpętały szeroko zakrojoną kampanię propagandową. Kampanię opartą na kłamstwie i mającą na celu realizację interesu politycznego.

Dziś, po latach, sprawiedliwości stało się zadość: trzech lekarzy zostało skazanych. Dwóch na karę więzienia bez zawieszenia, jeden w zawieszeniu. Wszyscy utracili prawo wykonywania zawodu na okres od 4 do 6 lat (wyrok nieprawomocny).

W całym zamieszaniu warto zadać jeszcze jedno pytanie: czy na początku drogi Izabeli i jej dziecka do feralnego szpitala nie było jeszcze jednego lekarza-przestępcy.

Sytuacja, w której krótko po niepomyślnej diagnozie o dziecku następuje odejście wód płodowych, nie jest typowa. Prokuratura powinna zbadać, czy jakiś lekarz nie chciał „uwolnić” Izabeli od niepełnosprawnego dziecka i nie rozpoczął nielegalnie procedury aborcji, przebijając pęcherz płodowy i zalecając, że później może się zgłosić do szpitala i wszystko „dobrze” się skończy. O tym ważnym dla organów ścigania wątku mówię w krótkim nagraniu poniżej:

Piszę do Pana, bo od początku mówiliśmy prawdę. Od samego początku ostrzegaliśmy, że środowiska feministyczne rozpowszechniają kłamstwa. Nie mówimy tego pochopnie, znamy ich metody, widzieliśmy je w akcji nie raz. Ich strategia jest zawsze taka sama: kłamstwo, by mordować jak najwięcej dzieci.

Piszę do Pana także dlatego, że byliśmy tam, gdzie trzeba było być: na ulicach, w centrum wydarzeń. 

Gdy przez Polskę przetaczała się fala protestów po śmierci Izabeli, nie chowaliśmy się po kątach. Stanęliśmy pod Ministerstwem Zdrowia, w miejscu, gdzie rozgrywała się wojna o prawdę.

Czy pamięta Pan tamten Różaniec? Otoczyły nas wtedy wrzeszczące tłumy aborcjonistów, próbując zakrzyczeć modlitwę. Ale byliśmy i nie daliśmy się zastraszyć, choć staliśmy w środku morza nienawiści i przemocy.

Piszę wreszcie, bo od lat powtarzamy jedno: aby naprawdę rozwiązać problem aborcji, nie wystarczy tylko zmienić prawo. Potrzebne jest coś więcej: delegalizacja środowisk aborcyjnych, które działają jak zorganizowany przemysł śmierci i manipulacji. Te środowiska, sowicie finansowane z zagranicy, żyją z tragedii, karmią się cierpieniem i wmawiają ludziom, że mordowanie dzieci to coś dobrego.

Nie ustaniemy, dopóki każde dziecko niezależnie od zdrowia, wieku prenatalnego czy okoliczności poczęcia, nie będzie bezpieczne.

Z wyrazami szacunku,

Kaja Godek
Kaja Godek
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Nasza walka ze złem jest jak walka Dawida z Goliatem. Oni mają pieniądze, aparat propagandy i wyszkolonych kłamców. My – prawdę. I Pańską pomoc – modlitewną i finansową, za którą z serca dziękuję.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl