„Źródło zgorszenia”. Studenci KUL protestują przeciwko wspólnym obchodom Chanuki i adwentu.

„Źródło zgorszenia”. Studenci KUL protestowali przeciwko wspólnym obchodom Chanuki i adwentu

Paweł Ozdoba


pch24.pl/zrodlo-zgorszenia-studenci-kul-protestowali-przeciwko-wspolnym-obchodom-chanuki-i-adwentu

Studenci Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego zaprotestowali przeciwko wspólnym obchodom Chanuki oraz adwentu, które miały miejsce na uczelni w grudniu minionego roku. W uroczystościach organizowanych na KUL wzięli udział m.in. kantor Szymcha Keller oraz bp Mieczysław Cisło.

Sprzeciw studentów Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego został wyrażony poprzez wystosowanie oficjalnego listu protestacyjnego, który został wystosowany do Rektora oraz Kanclerza uczelni. Oprócz studentów podpisali go również absolwenci oraz pracownicy naukowi wykładający na KUL. W liście protestacyjnym wskazano, że wspólne obchody Chanuki i katolickiego adwentu są „źródłem zgorszenia”.

O sprawie poinformował portal magazynu „Najwyższy Czas”, który opublikował fragmenty apelu skierowanego do Rektora oraz Kanclerza Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

„My studenci, czyniąc to również w trosce o zbawienie wieczne wszystkich naszych kolegów i koleżanek studentów i chcąc zapobiec kolejnemu zgorszeniu, wyrażamy oburzenie i uważamy za niedopuszczalne, aby na katolickim uniwersytecie te dwie celebracje były ze sobą zrównywane, używając ku temu niebezpiecznej narracji, sprzecznej z prawdami wiary i synkretycznej, tworząc tym samym atmosferę indyferentyzmu religijnego na naszej uczelni” – napisano w liście, który podpisali studenci, ale poparli go również absolwenci oraz pracownicy naukowi KUL.

=================================

por: Kardynalne błędy judaizantów. Dalszy ciąg sprawy chanuki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim

========================================================

Autorzy listu protestacyjnego wskazali również, że działalność na rzecz pokoju między ludźmi, nie może być uznawana za wyższą wartość niż „świętość naszej wiary i jej nadprzyrodzony charakter”.

Zwrócono również uwagę, że to wiara w Jezusa Chrystusa ma wymiar nadprzyrodzony. Wskazano na konieczność świadomości, że chrześcijaństwo ma uniwersalną i wyłączną zdolność zbawczą dla każdego człowieka.

„W uzasadnianiu tego typu przedsięwzięć, za szczególnie perfidne uważamy powoływanie się apologetów Chanuki na rzekomy udział w celebracjach chanukowych osoby naszego Najświętszego Zbawiciela, gdyż w ogóle nie ma źródła, które pozwalałoby dowieść takiego faktu. Co więcej ofiara Chrystusa unieważniła kult świątynny, ustanawiając kult chrześcijański, a zarazem zobowiązała wszystkich – także Żydów – do przyjęcia chrztu w imię Ojca, Syna i Ducha św. na odpuszczenie grzechów” – napisano w apelu.

Źródło: dorzeczy.pl, Najwyższy Czas

Kardynalne błędy judaizantów. Dalszy ciąg sprawy chanuki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim

Kardynalne błędy judaizantów.

Dalszy ciąg sprawy chanuki

na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim

21.01.2026 kardynalne-bledy-judaizantow

NCZAS.INFO | Jedno zdjęcie, tyle symboli... Świecznik chanukowy i wieniec adwentowy, w otoczeniu bożonarodzeniowych choinek, pod flagami Polski i Ukrainy na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II. Foto: KUL/Tomasz Koryszko
NCZAS.INFO | Jedno zdjęcie, tyle symboli… Świecznik chanukowy i wieniec adwentowy, w otoczeniu bożonarodzeniowych choinek, pod flagami Polski i Ukrainy na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II. Foto: KUL/Tomasz Koryszko

Na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim odbyła się uroczystość zapalenia świec chanukowych i adwentowych. Na szczęście jeszcze nie wszystkim katolikom podobają się takie działania.

Wczoraj informowaliśmy o liście otwartym w tej sprawie, który wystosowali pracownicy, absolwenci, doktoranci i studenci Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Dzisiaj publikujemy obszerną opinię teologiczną do ww. listu.

Opinia ks. dra Dariusza J. Olewińskiego wyraźnie pokazuje jakie kardynalne błędy popełniają ludzie próbujący wciskać na siłę judaizm do katolicyzmu. Poniżej pełna treść opinii, pisownia oryginalna, pogrubienie pierwszych zdań akapitów dla lepszej czytelności – redakcja.

Opinia teologiczna do Listu Koła Naukowego Teologów KUL z dnia 19.XII.2025 (zredagowanego przez ks. dra Karola Godlewskiego)

1. Nieprawdziwe jest twierdzenie, jakoby chrześcijaństwo wyrosło z judaizmu „jak gałąź z pnia”. Pod względem zarówno historycznym jak też teologicznym nie należy mylić judaizmu z religią starotestamentalną. Niestosowność tego utożsamienia wynika nie tylko ze źródeł chrześcijańskich (zarówno pism biblijnych Nowego Testamentu jak też pism patrystycznych jak chociażby List Barnaby, pisma św. Ignacego z Antiochii, św. Justyna, Tertuliana, św. Jana Chryzostoma, św. Izydora z Sewilli itd), lecz także ze źródeł żydowskich. Przykładem jest chociażby powszechnie ceniony historyk żydowski Heinrich Graetz, który w swojej słynnej wielotomowej „Historii żydów” mówi, że protoplaści i twórcy judaizmu, którymi są faryzeusze, „na swój własny sposób interpretowali” Pięcioksiąg i z tej swojej interpretacji wywodzili nowe przepisy prawa żydowskiego czyli religii judaistycznej, które następnie jako Talmud „uzupełniały, zmieniały i poprawiały” przepisy prawa Mojżeszowego zawartego w biblijnych księgach Starego Testamentu (H. Graetz, Volkstümliche Geschichte der Juden, München 1985, Bd. 12, s. 47; Bd. 3, s. 15). Powszechnie uznaną wiedzą jest (por. A. McCaul, The Old Paths or the Talmud Tested by Scripture, London 1880, s. 3), że źródłami judaizmu, którym ta religia przypisuje boskie pochodzenie, jest nie tylko Pięcioksiąg Mojżeszowy (w faryzejsko-rabinicznej interpretacji), lecz także tzw. tradycja ustna (ujęta z czasem w Talmud).

W pojęciu chrześcijańskim natomiast tradycje faryzejskie (talmudyczne) są jedynie ludzkimi, nie pochodzącymi od Boga (por. Mk 7,8; Mt 15,6). Oprócz tej zasadniczej różnicy źródłowej zachodzi także fundamentalna sprzeczność w rozumieniu swojej tożsamości: podczas gdy Kościół uważa siebie za właściwą kontynuację i spełnienie religii Starego Testamentu czyli mozaizmu – a nie religiii talmudycznej czyli judaizmu -to judaizm podaje siebie jako tożsamy z religią Patriarchów (od Abrahama, poprzez Izaaka i Jakuba do Mojżesza), a temu zaprzecza Nowy Testament. Dowodem są chociażby słowa Jezusa Chrystusa według Ewangelii św. Janowej (8, 38.54-55): „W odpowiedzi rzekli do Niego: «Ojcem naszym jest Abraham». Rzekł do nich Jezus: «Gdybyście byli dziećmi Abrahama, to byście pełnili czyny Abrahama. (…) Ale jest Ojciec mój, który Mnie chwałą otacza, o którym wy mówicie: „Jest naszym Bogiem”, ale wy Go nie znacie. Ja Go jednak znam.” Te dwa rozumienia wykluczają się. Jeśli ktoś przyjmuje rozumienie judaistyczne – a jest ono zawarte w cytowanej na wstępie metaforze botanicznej – to tym samym odrzuca katolickie (i ogólnie chrześcijańskie) rozumienie związku między Starym a Nowym Testamentem.

2. Bezpodstawne jest twierdzenie, jakoby Pan Jezus świętował święto chanukki.

Nie wynika to bynajmniej z przytaczanego fragmentu z Ewangelii św. Janowej (10,22-23), gdyż przechadzanie się w tzw. Portyku Królewskim usytuowanym na oddalonej krawędzi kompleksu świątynnego z całą pewnością nie stanowi elementu świętowania ani w znaczeniu ściśle kultycznym ani w znaczeniu ogólnym. Zresztą nie ma jakichkolwiek źródeł, które by poświadczały istnienie wówczas jakichkolwiek obrzędów w świątyni związanych z tym świętem. Historycy są zgodni co do tego, że za czasów Pana Jezusa – i aż do czasów współczesnych, konkretnie do drugiej połowy XX w. – tzw. święto odnowienia świątyni jerozolimskiej nie było świętem religijnym lecz jedynie politycznym (związanym z dynastią Hasmoneuszy), jak mówią wyraźnie źródła żydowskie.

Pewne jest, że obecnie znane zwyczaje jak zapalanie świec chanukkowych połączone z pewnymi śpiewami pojawiły się dopiero w czasach nowożytnych, niemal współczesnych. Charakter tego świętowania wyraża znamienny hymn Ma’oz Tzur, którego ostatnia zwrotka w tłumaczeniu na język polski brzmi następująco: „Obnaż swoje święte ramię i przynieś koniec zbawienia. Dokonaj zemsty na (krwi) niegodziwego narodu, w imieniu Twoich wiernych sług. Bo wybawienie było zbyt długo opóźnione; A złe dni nie mają końca. O, odrzuć wroga w cień bałwochwalstwa i postaw nam siedmiu pasterzy.”

Należy mieć na uwadze, że judaizm uważa chrześcijan za bałwochwalców, jak mówi chociażby powszechnie ceniony uczony żydowski Majmonides (Miszne Tora, ks. I,rozdz. 9, 4), który zresztą wprost złorzeczy Jezusowi Chrystusowi (tamże, rozdz. 10, 1). Włączenie się w świętowanie chanukka jest więc uczestniczeniem w pogardliwych oszczerstwach i złorzeczeniach odnoszących się do chrześcijan oraz do samego Jezusa Chrystusa.

3. Utożsamianie braku akceptacji obchodów chanukki w przestrzeni publicznej i katolickiej (czyli kościelnej) z brakiem szacunku dla obchodów chanukki przez żydów w swoim gronie jest elementarnie nielogiczne i nieprawdziwe. Nikt nie zabrania i nie chce zabronić świętowania żydom ich świąt czy to kultycznych czy politycznych. Czym innym jest natomiast wprowadzanie ich obchodów do przestrzeni publicznej i katolickiej, a do nich należy teren będący własnością Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, ufundowany i utrzymywany przez katolików dla celów służących misji ewangelizacyjnej Kościoła, a nie sprzecznych z tą misją. Powiązanie tychże obchodów z takim terenem jest wewnętrznie sprzeczne i niezgodne z ich przeznaczeniem, gdyż sugeruje poparcie społeczności katolickiej dla judaizmu jako takiego, który jest zanegowaniem misji Jezusa Chrystusa.

4. Twierdzenie, jakoby chanukka upamiętniała wierność Bogu, jest przynajmniej nieporozumieniem, nawet jeśli judaiści tak głoszą. Takie głoszenie sugeruje, że to oni są dziedzicami tych, którzy sprzeciwiali się pogaństwu, a świętowanie chanukki manifestuje wierność Bogu objawionemu w Starym Testamencie. Tutaj natrafiamy ponownie na sedno stosunku Kościoła do judaizmu i odwrotnie. Otóż są tylko dwie wykluczające się nawzajem możliwości: albo to Kościół Chrystusowy jest spełnieniem i dziedzicem Starego Testamentu, albo jest nim judaizm. Tertium non datur. Kto twierdzi, jakoby judaizm był wierny Bogu objawionemu przez Stary Testament, ten przeczy nie tylko odwiecznemu nauczaniu Kościoła, lecz już nawet księgom Nowego Testament oraz całej Tradycji Kościoła, i jest tym samym apostatą.

5. Sugerowanie, jakoby świętowanie chanukki było wręcz obowiązkiem dla katolika, analogicznym do wspominania bohaterów poległych za niepodległość ojczyzny, także polega przynajmniej na nieporozumieniu. Otóż nieprzypadkowo w Kościele nie było nigdy świętowania chanukki nawet w rozumieniu pierwotnym czyli jako upamiętnienia oczyszczenia świątyni z elementów kultu pogańskiego, mimo wielu nawiązań liturgii Kościoła do świąt starotestamentalnych. Obojętność akurat na to święto – które także w rozumieniu judaizmu ma charakter polityczny, nie religijny – wynikała wprost z istoty Nowego Testamentu, konkretnie ze stosunku samego Pana Jezusa do świątyni jerozolimskiej oraz ogólnie do kultu starotestamentalnego, którego centrum i symbolem jest ta świątynia: „Zaprawdę powiadam wam, nie zostanie tu kamień na kamieniu” (Mt 24,2; Mk 13,2); „Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu” (Łk 21,6); „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo” (J 2,19); „nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca” (J 4,21). Przywiązanie zarówno do świątyni jerozolimskiej jak też ogólnie do kultu starotestamentalnego jako takiego jest więc obce chrześcijaństwu, przy całym szacunku w odpowiednim rozumieniu, na który wskazałem.

6. Mówienie o „dialogu wewnątrzreligijnym” sugeruje, jakoby chrześcijaństwo i judaizm stanowiły jedną religię, co oczywiście nie jest prawdą, zarówno historycznie jak też teologicznie. Judaizm – jak wskazane powyżej – przypisuje chrześcijaństwu bałwochwalstwo i tym samym stanowczo się odcina od chrześcijaństwa, już począwszy od czasu Pana Jezusa i Apostołów. Choćby biorąc pod uwagę nowoczesne naukowe kryteria religioznawcze jak doktryna, ustrój, kult i osoba założyciela, nie można w żaden sposób mówić o tej samej religii. Tym bardziej jest to niemożliwe w świetle kryteriów teologicznych jak pojęcie Boga, Wcielenie Syna Bożego, ustrój hierarchiczny, kult, nauczanie moralne itp., mimo pewnych elementów wspólnych czy podobieństw.

7. Fałszywa jest także analogia między związkiem chrześcijaństwa z Tradycją Kościoła a stosunkiem judaizmu do religii starotestamentalnej (czyli mozaizmu). Dowodem są proste fakty: podczas gdy w chrześcijaństwie Biblia i Tradycja są zarówno genetycznie jak też treściowo ściśle powiązane i nierozłączne jako dane raz na zawsze Boże Objawienie (Biblia jest właściwie zapisem Tradycji ustnej, a Tradycja jest niezbędnym kryterium prawidłowej interpretacji Biblii), to mozaizm istniał na długo przed judaizmem, zaś judaizm dość daleko odszedł od religii starotestamentalnej i nadal podlega istotnym zmianom (o rzekomo boskim pochodzeniu), czego dowodem są sprzeczności między Talmudem a Starym Testamentem, a także sprzeczności w łonie współczesnego judaizmu, w którego skład wchodzą zarówno ugrupowania odrzucające Talmud czy to na rzecz nowszych nauk (kabała, chasydyzm, sabbatianizm itd.) czy też samego Pięcioksięgu (jak karaimi), jak też różne szkoły talmudyczne oraz judaizm liberalny, aż do areligijnego syjonizmu. Z całą pewnością nie jest tak, jakoby obecny judaizm był religią biblijną na wyższym stopniu rozwoju osiągniętym poprzez dodanie do Pięcioksięgu tradycji w znaczeniu Talmudu, nawet jeśli tak to przedstawiają obecnie główni przedstawiciele judaizmu. Tutaj znowu judaistyczny punkt widzenia jest ewidentnie sprzeczny z ujęciem chrześcijańskim (czyli prawdziwym), według którego to chrześcijaństwo jest dokonanym raz na zawsze spełnieniem i dziedzicem religii Mojżeszowej, a nie judaizm.

8. Twierdzenie, jakoby Talmud nie powstał z nienawiści do chrześcijaństwa, ponieważ był „literaturą wewnętrzną”, jest znowu nielogiczne, gdyż jedno nie wyklucza drugiego. Wprost nieprawdziwe jest twierdzenie, jakoby w Talmudzie nie było elementów nienawiści nie tylko do chrześcijan lecz przede wszystkim do samego Jezusa Chrystusa i Jego Matki (zob. wyżej). Ponadto nasuwa się pytanie, w jaki sposób do przetrwania judaizmu konieczna była i jest pogarda dla osoby Jezusa Chrystusa, Jego Matki i Jego uczniów. Zaś nawet jeśli była taka konieczność, to powstaje pytanie, co jest ważniejsze: prawda czy przetrwanie judaizmu? Tak więc albo należy się zgodzić z Talmudem co do pogardy dla Jezusa Chrystusa czyli uznać ją za słuszną, albo przyznać, że autorzy Talmudu posłużyli się zakłamaną nienawiścią w interesie własnej religii. Te i podobne pytania są istotne i niezbędne w szczerym i uczciwym dialogu z judaizmem.

9. Podobnie rzecz się ma ze zrównaniem zawartych w Talmudzie wyrazów pogardy i nienawiści do Jezusa Chrystusa z rzekomym „antysemityzmem” Ojców Kościoła. Trzeba by tu oczywiście mówić o konkretach, a tego brakuje, zwłaszcza w perspektywie prawdy zarówno historycznej jak też teologicznej. W każdym razie istotne i nieuchronne są przede wszystkim pytania: – czy należy się zgodzić z tym, co Talmud mówi o Jezusie Chrystusie, a jeśli nie należy się zgodzić, to – na jakiej podstawie wolno twierdzić, że Ojcowie Kościoła mówili nieprawdę o żydach. Odpowiedź wymaga oczywiście pozostania na płaszczyźnie rzeczowości, czyli faktów źródłowych i racjonalnej argumentacji, bez uciekania w emocje.

10. Błędna jest sugestia, jakoby judaizm stanowił czy reprezentował starotestamentalny „naród wybrany”. To nie wynika ani z cytowanych fragmentów z Listu do Rzymian (11,28-29), ani nawet z „Nostra aetate” i podobnych dokumentów. Otóż w żadnym z nich nie ma utożsamienia judaizmu z religią starotestamentalną. Wręcz przeciwnie: modne po „Lumen gentium” nazywanie Kościoła „ludem Bożym” jest – teologicznie rzecz biorąc – niczym innym jak słusznym twierdzeniem, że od dzieła zbawienia w Jezusie Chrystusie to Kościół jest ludem Bożym i że właśnie w nim trwają „dary i wezwania łaski”. Oto kluczowy fragment (LG 9): „W każdym wprawdzie czasie i w każdym narodzie miły jest Bogu, ktokolwiek się Go lęka i postępuje sprawiedliwie (por. Dz 10,35), podobało się jednak Bogu uświęcić i zbawiać ludzi nie pojedynczo, z wykluczeniem wszelkiej wzajemnej między nimi więzi, lecz uczynić z nich lud, który by Go poznawał w prawdzie i zbożnie Mu służył. Przeto wybrał sobie Bóg na lud naród izraelski, z którym zawarł przymierze i który stopniowo pouczał, siebie i zamiary woli swojej objawiając w jego dziejach i uświęcając go dla siebie.

Wszystko to jednak wydarzyło się jako przygotowanie i jako typ owego przymierza nowego i doskonałego, które miało być zawarte w Chrystusie, oraz pełniejszego objawienia, jakie dać miało samo Boże Słowo, stawszy się ciałem. „Oto dni nadchodzą, mówi Pan, i zawrę z domem izraelskim przymierze nowe… Położę zakon mój we wnętrznościach ich i na sercu ich napiszę go, i będę im Bogiem, a oni będą mi ludem… Bo wszyscy poznają mnie, od najmniejszego do największego, mówi Pan” (Jr 31,31-34). Chrystus ustanowił to nowe przymierze, a mianowicie nowy testament we krwi swojej (por. 1 Kor 11,25), powołując spośród Żydów i pogan lud, który nie wedle ciała, lecz dzięki Duchowi zróść się miał w jedno i być nowym Ludem Bożym. Albowiem wierzący w Chrystusa, odrodzeni nie z nasienia skazitelnego, lecz z nieskazitelnego przez słowo Boga żywego (por. 1 P 1,23), nie z ciała, lecz z wody i Ducha Świętego (por. J 3,5-6), ustanawiani są w końcu „rodzajem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem nabytym…, co niegdyś nie był ludem, teraz zaś jest ludem Bożym” (1 P 2,9-10). Lud ów mesjaniczny ma głowę Chrystusa, „który wydany został za grzechy nasze i zmartwychwstał dla usprawiedliwienia naszego” (Rz 4,25), a teraz, posiadłszy imię, które jest ponad wszelkie imię, chwalebnie panuje w niebie.” Tym samym nieprawdziwe jest głoszenie, jakoby Kościół od Vaticanum II odrzucił tzw. teorię substytucji czyli prawdę, że Kościół zastąpił lud starotestamentalny w dziele Zbawienia.

11. Niedorzeczne jest skojarzenie „teologii zastępstwa” z „neo-marcjonizmem” i antysemityzmem. Podstawą tego kojarzenia jest fałszywa teza, jakoby współczesny judaizm reprezentował czy był wręcz tożsamy z religią starotestamentalną. Z faktu, że tak twierdzi judaizm, nie wynika, że jest to teza prawdziwa. Bezkrytyczne jej przyjmowanie jest niegodne człowieka myślącego, a tym bardziej teologa. Otóż powiązanie judaizmu ze Starym Testamentem oznacza przeciwstawienie tego drugiego Nowemu Testamentowi (który reprezentuje chrześcijaństwo czyli Kościół), a właśnie takie przeciwstawienie jest heretyckim poglądem Markjona. Jest więc dokładnie odwrotnie niż twierdzi ks. Godlewski: to nie teologia zastępstwa zawiera herezję marcjonizmu lecz jej odrzucenie.

12. Manipulacją jest utożsamiane sprzeciwu wobec świętowania chanuki w przestrzeni publicznej z antysemityzmem. To raczej takie nachalne świętowanie – powiązane de facto z promowaniem rasistowskiej sekty Chabad Lubawicz, która to właśnie upowszechnia i nalega na publiczne obchody – jest pożywką dla antysemityzmu czy antyjudaizmu. Być może chodzi właśnie o sprowokowanie sprzeciwu dla identyfikacji sił społecznych, czyli dla ustalenia tego, kto ulega temu promowaniu, a kto nie ulega.

13. Nie jest prawdą, jakoby dopiero Sobór Watykański II odrzucił antysemityzm. Papieże najpóżniej począwszy do św. Grzegorza Wielkiego i Kaliksta II (bulla „Sicut Iudaeis”) sprzeciwiali się wszelkiego rodzaju uprzedzeniom i niechęciom wobec żydów. Odrzucili także nowożytny antysemityzm nazistowski (Pius XI, encyklika „Mit brennender Sorge”, Pius XII, encyklika „Summo Pontificatus”). W tzw. Katechizmie Rzymskim (wydanym po Soborze Trydenckim) jest wprost powiedziane, że winę za śmierć Jezusa Chrystusa nie ponoszą żydzi kolektywnie lecz każdy grzesznik (co odnosi się oczywiście także do żydów). Takie jest stałe nauczanie Kościoła, które naturalnie nie oznacza zaniechania czy zaniedbywania nauczania żydów wiary katolickiej oraz przyjmowania ich – na podstawie szczerej wiary w jedynego Zbawiciela Jezusa Chrystusa – na łono Kościoła Chrystusowego. Na tym właśnie polega różnica między tradycyjnym katolickim odrzuceniem antysemityzmu i antyjudaizmu, a obecną fałszywą ideologią wykluczenia żydów z nawracania na wiarę katolicką.

14. Dość oryginalnym pomysłem jest potępienie tzw. symetrycyzmu (w znaczeniu żądania wzajemności), a to posługując się swoistym pomieszaniem liturgicznego gestu epiklezy (czyli wyciągnięcia ręki nad darami dla przywołania Ducha Świętego) ze zwykłym wyciągnięciem ręki. Po pierwsze: czyż wyciągnięcie do kogoś ręki nie jest wezwaniem czy przynajmniej oczekiwaniem na wyciągnięcie ręki przez drugą stronę? Czyż więc „symetrycyzm” nie jest czymś naturalnym, zrozumiałym i właściwie niezbędnym w relacjach międzyludzkich? Po drugie: czy rozumienie gestu wyciągnięcia ręki jako epiklezy wzywającej Ducha Świętego nad nimi jako darami ofiarnymi – jak to wynika ze słów ks. Godlewskiego – zostało w ten sposób przedstawione i wyjaśnione uczestnikom wspólnego obrzędu chanukki pracowników KUL i przedstawicieli judaizmu? Czy zapytano tych ostatnich o zgodę na wzywanie nad nimi Ducha Świętego w geście ofiarnym? Czy może ten konstrukt myślowy (tzn. odrzucenie symetrycyzmu gwoli gestu epiklezy) jest raczej sofizmatem przeznaczonym tylko dla katolików?

15. Sugerowanie jakoby symetrycyzm był sprzeczny z dekretem „Unitatis redintegratio” jest oczywiście znowu niedorzeczne, gdyż nie ma podstaw ani w tymże, ani w żadnym innym oficjalnym dokumencie Kościoła. Zasada wzajemności w dobrem jest oczywista nie tylko w normalnej mentalności lecz także według elementarnego poczucia sprawiedliwości i respektowania wolności drugiej osoby. Jeśli wyciągam do kogoś rękę, a nie spotyka się to ze wzajemnością, to szacunek dla tej osoby wymaga zaprzestania tego z mojej strony. Próba podważenia tej zasady – przezwanej pogardliwie „symetrycyzmem” – jest i musi być chybione. Ten przykład ukazuje, jak bardzo irracjonalnie wielbiciele świętowania chanukki w przestrzeni publicznej chcą chronić żydów przed domaganiem się od nich wzajemności. Można się domyślać, czym to jest uwarunkowane.

16. W tym kontekście zagadkowe jest mówienie o jedności jako celu „dialogu” z żydami. Zagadkowe jest także, na jakiej podstawie i w jaki sposób przyjmowanie przybyszów spoza naszego kręgu wyznaniowego ma do tego celu prowadzić. Jasne jest jedynie, iż według ks. Godlewskiego świętowanie chanukki w polskiej przestrzeni publicznej ma być przygotowywaniem przyjmowania przybyszów, a nawet już ich przyjmowaniem. Czyżby miał on na myśli stworzenie wspólnej religii z żydami? Co taka religia mówiłaby o Jezusie Chrystusie, o Trójcy Przenajświętszej, o sakramentach itp.? Tutaj nie wystarczy sypanie ideologicznych frazesów wziętych z wypowiedzi hierarchów Kościoła, które ze swej natury nie należą do Magisterium Kościoła, lecz są najwyżej ich prywatnymi poglądami, gdyż nie spełniają warunków istotnych i niezbędnych dla rangi magisterialnej, mianowicie – materialnie – zgodność z Bożym Objawieniem przekazanym w Piśmie św. i w Tradycji Kościoła oraz – formalnie – podanie w formie oficjalnego dokumentu skierowanego do całego Kościoła. Wypowiedzi, które nie spełniają tych warunków, nie stanowią i nie mogą stanowić nauczania Kościoła, nawet jeśli pochodzą od osób sprawujących najwyższe urzędy kościelne.

17. Gdy ks. Godlewski twierdzi w kontekście obchodów chanukki, że Jezus Chrystus jest w tym Siewcą, który sieje ziarno także na „nieżyzną glebę, to czy uważa on, że – jak wynikałoby z kontextu – tą glebą są żydzi? Czy miałby on odwagę powiedzieć to w oczy żydom, którzy przychodzą na świętowanie chanukki na KUL? Wszak Jezusowi Chrystusowi nie udzielono głosu podczas świętowania chanukki, gdyż pilnie wystrzegano się nawet wspomnienia o Nim, nie mówiąc nawet o głoszeniu uczestnikom Jego nauki.

18. Specyficzne jest posługiwanie się w tym kontekście hasłem „dialogu”. Jest to jedno z czołowych haseł „ekumenicznych”. W kulturze europejskiej to pojęcie jest związane z „Dialogami” Platona, ale także wielu autorów chrześcijańskich jak chociażby św. Justyna „Dialogiem z żydem Tryfonem”. Problem polega na tym, że w klasycznym rozumieniu tego pojęcia chodzi o dysputę, której celem jest przedstawienie prawdy i przekonanie do prawdy, nie o pogadanie sobie dla samego pogadania i tworzenia miłych wrażeń, jak to ma miejsce faktycznie w „dialogu ekumenicznym”.

19. Zupełnie nietrafne jest w tym kontekście powiązanie dialogu z Trójcą Przenajświętszą, a to wielorako. Otóż pod względem teologicznym w Boskiej Trójcy nie ma dialogu, lecz jest monolog, gdyż Syn Boży jest jedynym Słowem Ojca. Osoby Boskie z całą pewnością nie prowadzą z sobą debaty dążącej do prawdy czy mającej przekonać do prawdy. Przypisywanie Bogu dialogiczności jest więc bluźnierstwem, które nie ma nic wspólnego z katolickim pojęciem Boga, a raczej ma korzenie talmudyczne i kabalistyczne.

20. Wobec tego zaskakuje, gdy ks. Godlewski na koniec przywołuje słowa z Ewangelii św. Jana, gdzie Pan Jezus mówi o Sobie, że jest „drogą, prawdą i życiem” (J 14,6). Gdyby dialog ekumeniczny i międzyreligijny trzymał się tych słów, to by było oczywiście dobrze. Problem w tym, że tak nie jest. Jest powszechnie wiadome, że w całym świętowaniu chanukki nie ma nawet wzmianki o Jezusie Chrystusie jako Synu Bożym i Zbawicielu świata, a tym bardziej nie pojawiają się Jego słowa z Ewangelii. Wręcz przeciwnie: w całym owym „dialogu” zasadniczo, generalnie, gruntownie i konsekwentnie wyrzucone zostało nie tylko słowo „prawda”, lecz nawet pytanie o prawdę, o prawdziwość poszczególnych doktryn. Tym bardziej ci „dialogujący” unikają jak ognia powiedzenia, że jedyną drogą Zbawienia jest Jezus Chrystus i że tylko w Nim jest życie wieczne. Podsumowując: Mamy tutaj typowy przykład charakterystycznego gadulstwa perswazyjnego, który ma sprawić pozór katolickiej uczoności, a w rzeczywistości jest niczym innym jak mieszaniną wątpliwych haseł, błędów i fałszów.

Tego nie zmienia quasi rytualne powoływanie się na „aktualne nauczanie Kościoła”, ani tym bardziej dość fantazyjne chwyty pseudo-teologiczne (jak wyszydzenie „symetryzmu”). Wystarczy stawiać proste pytania, żądając wyjaśnień. Ktoś zapatrzony we własną genialność być może sam nie zauważa absurdalności swoich słów, ani ich konsekwencyj.

19.I.2026
ks. dr Dariusz J. Olewiński
Na prośbę inicjatorów listu otwartego

Pracownicy, absolwenci, doktoranci i studenci KUL przeciwko judaizacji uczelni. „Źródło zgorszenia”

Pracownicy, absolwenci,

doktoranci i studenci KUL

przeciwko judaizacji uczelni.

„Źródło zgorszenia”

20.01.2026 kul-przeciwko-judaizacji-uczelni-zrodlo-zgorszenia

Bp Mieczysław Cisło zapala świece chanukowe
Bp Kościoła katolickiego Mieczysław Cisło zapala żydowskie świece chanukowe. / Foto: kul.pl

Na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim odbyła się uroczystość zapalenia świec chanukowych i adwentowych. List otwarty w tej sprawie wystosowali pracownicy, absolwenci, doktoranci i studenci Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

W połowie grudnia 2025 roku przed wejściem do Collegium Norwidianum spotkali się przedstawiciele gminy żydowskiej, hierarchowie Kościoła katolickiego oraz społeczność akademicka. Kantor Symcha Keller oraz biskup Mieczysław Cisło w swoich przemówieniach wskazywali na Chanukę jako symbol jedności ludzi „dobrych w sercu”.

Zdaniem Kellera, prawdziwy żyd i chrześcijanin „w swoim sercu noszą miłość” do Boga i „dzielą się tą miłością”.

Duchowni odnieśli się wówczas także do ataku terrorystycznego w Sydney, do którego doszło podczas trwającej Chanuki. – Dzisiaj łączymy się w szczególny sposób z narodem żydowskim – mówił bp Cisło.

List otwarty ws. Chanuki

Praktyki zapalania świecy chanukowej na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim nie wszystkim jednak się podobają. Pracownicy naukowi, absolwenci oraz studenci KUL skierowali list otwarty do Wielkiego Kanclerza KUL abp. Stanisława Budzika oraz Rektora ks. prof. Mirosława Kalinowskiego. Autorzy wyrażają w nim stanowczy sprzeciw wobec organizowania na uczelni wspólnych celebracji adwentu i Chanuki.

Podkreślają jednocześnie, że wydarzenia te nie reprezentują poglądów całej społeczności akademickiej, a ich publiczne prostowanie uznają za swój obowiązek w trosce o dobre imię uniwersytetu. Poniżej prezentujemy całą treść listu otwartego.

Jako społeczność akademicka KUL z niepokojem odnotowujemy zorganizowanie kolejnego wydarzenia mającego łączyć chrześcijańską celebrację adwentu z żydowską celebracją Chanuki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Na wstępie, w poczuciu obowiązku do ochrony dobrego imienia KUL i nas samych oraz w duchu posłuszeństwa i szacunku wobec wychowawców i przełożonych, chcielibyśmy poinformować opinię publiczną i wyraźnie zaprzeczyć, jakoby celebracja ta odbywała się w imieniu społeczności akademickiej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i wyrażała jakkolwiek poglądy religijne tejże społeczności jako całości. Dowodem na to są złożone pod tym listem podpisy pracowników naukowych uczelni, absolwentów i doktorantów, ale w głównej mierze studentów.

My studenci, czyniąc to również w trosce o zbawienie wieczne wszystkich naszych kolegów i koleżanek studentów i chcąc zapobiec kolejnemu zgorszeniu, wyrażamy oburzenie i uważamy za niedopuszczalne, aby na katolickim uniwersytecie te dwie celebracje były ze sobą zrównywane, używając ku temu niebezpiecznej narracji, sprzecznej z prawdami wiary i synkretycznej, tworząc tym samym atmosferę indyferentyzmu religijnego na naszej uczelni. Wszelka aktywność nakierowana na pokojowe współdziałanie ludzi różnych wyznań i kultur nie ma prawa godzić w świętość naszej wiary, jej nadprzyrodzony charakter, jak i w świadomość o jej uniwersalnej i wyłącznej zdolności zbawczej dla każdego człowieka. We wszystko to wierzymy na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II.

Te oczywiste prawdy powinny wybrzmieć tym bardziej w obliczu niedawnych prześladowań ludności cywilnej Strefy Gazy przez jedyne na świecie państwo żydowskie, czyli Izrael. Co wymowne, akty prześladowania w tym regionie dotknęły również ludność katolicką. Inicjatywy, jak wyżej wspomniana, nie przynoszą żadnego pożytku duchowego społeczności akademickiej, a są jedynie źródłem zgorszenia dla wszystkich katolików, jak i ludzi znajdujących się poza Kościołem, zwłaszcza dla żydów. W uzasadnianiu tego typu przedsięwzięć, za szczególnie perfidne uważamy powoływanie się apologetów Chanuki na rzekomy udział w celebracjach chanukowych osoby naszego Najświętszego Zbawiciela, gdyż w ogóle nie ma źródła, które pozwalałoby dowieść takiego faktu. Co więcej ofiara Chrystusa unieważniła kult świątynny, ustanawiając kult chrześcijański, a zarazem zobowiązała wszystkich – także żydów – do przyjęcia chrztu w imię Ojca, Syna i Ducha św. na odpuszczenie grzechów.

W związku z zagrożeniem dobrego imienia naszej uczelni wśród opinii katolickiej, jak i niechrześcijańskim charakterem wydarzenia, z synowską pokorą i wiernością prosimy Waszą Ekscelencję o reakcję, mającą na celu położenie kresu patronatowi naszej uczelni nad wszelkimi niekatolickimi uroczystościami mogącymi budzić zgorszenie wśród wiernych, a Waszą Magnificencję o uporządkowanie stosunków wewnątrz uniwersytetu, aby poszczególne wydarzenia i organizacje nie budziły wątpliwości, co do wypełniania postanowień statutowych naszej uczelni.

Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie” J 14, 6

Pod listem otwartym podpisało się łącznie 37 osób:

  • prof. Ryszard Zajączkowski,
  • prof. Zbigniew Pańpuch,
  • mgr Piotr Knap,
  • ks. mgr Andrzej Fichuk,
  • mgr Miriam Barczyk,
  • mgr Klaudia Rams-Kowalczyk,
  • mgr Michał Stefaniak,
  • mgr Miłosz Jaroszewicz,
  • Amelia Wyrzykowska,
  • Dariusz Kisiel,
  • Kacper Bigos,
  • Karolina Wojtal,
  • Krystian Kowalski,
  • Jan Hornowski,
  • Jowita Sobczyńska,
  • Oliwia Reczko,
  • Katarzyna Lisiecka-Chmielewska,
  • Kacper Banaszkiewicz,
  • Adam Nowak,
  • Milena Raczyńska,
  • Kacper Maliszewski,
  • Katarzyna Winiarz,
  • Franciszek Stachura-Baran,
  • Aleksandra Kisiel,
  • Michalina Maciaszek,
  • Wiktor Kazimierz Wisiorek,
  • Barbara Ćwiklińska,
  • Konrad Babiarz,
  • Miriam Wójcicka,
  • Adam Piętka,
  • Wiktor Jaskowski,
  • Filip Gralewski,
  • Łukasz Mazur,
  • Dominik Karbowniczak,
  • Filip Blacha,
  • Justyna Nosal,
  • Zuzanna Kotlarz.

Braun: Chanuka w odwrocie !

Braun: Chanuka w odwrocie!

30.12.2025Tomasz Sommer nczas/braun-chanuka-w-odwrocie/

NCZAS.INFO | Grzegorz Braun w chwilę po zgaszeniu gaśnicą chanukii w Sejmie. Zdjęcie: PAP
NCZAS.INFO | Grzegorz Braun w chwilę po zgaszeniu gaśnicą chanukii w Sejmie. Zdjęcie: PAP

Nadszedł kres chanukowej tradycji w Pałacu Prezydenckim. Wciąż jednak była obchodzona przed Świętami Bożego Narodzenia 2025 w Sejmie RP. Co ciekawe, na tegorocznych obchodach nie ujrzeliśmy zbyt wielu przedstawicieli duopolu. Czy to zasługa gaśnicowej akcji sprzed dwóch lat? – Możemy odnotować na własnym koncie pewną sprawczość – ocenia Grzegorz Braun w rozmowie z „Najwyższym Czasem!”.

Tomasz Sommer: Podobno jeszcze w minionym 2025 roku miała zostać klepnięta uchwała o wspieraniu życia żydowskiego. W ramach przedbiegów do tego wspierania poseł Michał Kobosko (Polska 2050 – dop. red.) nawiązał do „kolejnego występku posła Grzegorza Brauna”, zarzucając Ci „obrażanie Żydów i usprawiedliwianie nazizmu” przed obozem zagłady Auschwitz (22 listopada 2025 r.). Zrobił to w Parlamencie Europejskim, jednocześnie wzywając przewodniczącą obrad do odpowiedzialności, domagając się „jasnego stanowiska i zdecydowanych działań”. Jak się do tego ustosunkujesz?

Grzegorz Braun: Nie uczestniczyłem akurat w tej części posiedzenia, w tej debacie, którą wykorzystał pan poseł, żeby wystąpić z donosem na mnie i oskarżycielskim palcem mnie wskazać.

To jest zabawne, bo słusznie zauważyłeś, że z uchwały wynika, iż tworzy się pewnego rodzaju system donosicielstwa. Krótko mówiąc, szmalcownictwa za pieniądze podatnika, jak w czasach II wojny światowej. Uderz w stół, a nożyce się odezwą. Dokładnie z takim szmalcowniczym adresem wystąpił poseł Kobosko, odczytując donos i jednocześnie wzywając do ukarania. Tak mu się ta karteczka trzęsła… może się denerwował i nie przywykł jeszcze do tej roli.

Gdyby nie już dojrzały wiek pana posła, to bym miał skojarzenia z praktykami czasów słusznie dawno minionych. Wracają te czasy. Wprawdzie nikt nie spycha jeszcze do rowu z wapnem. Wprawdzie jeszcze stal pistoletu nie jest przyłożona do potylicy, ale donosicielstwo już kwitnie i jest ono przecież wskazane jako pewien bezalternatywny wzorzec.

Nie wiem, czy pamiętają Państwo taką ustawę o sygnalistach, która przeszła u nas już jakiś czas temu. Jak zwykle coś tam było ze słusznej troski o los tych, którzy w słusznej sprawie występują z słuszną krytyką. Ale na drugą nóżkę była tam ewidentnie zachęta do tego, żeby nie bać się wracać do praktyk z czasów rewolucji kulturalnej, maoistowskiej, kiedy to lojalność wobec Państwa wobec reżimu przejawiała się przede wszystkim, nominując innych na wrogów. Trzeba było wskazać tych wrogów, bo jeśli nie wskazałeś, to sam popadałeś w głębokie podejrzenie, że widocznie jesteś nieentuzjastycznie nastawiony do reżimu, skoro nie dostrzegasz zagrożeń.

Otóż pan poseł tutaj przedstawił się jako lider. Pionier może nie, ale na pewno lider tego nowego etapu. Widzimy, z jakiego paragrafu oskarżenie jest na tym etapie i ma pozostać obłożone największą sankcją. To jest oczywiście paragraf antysemicki. Wszystko inne jest jeszcze do pomyślenia, wszystko inne jest jeszcze do przeżycia, ale antysemityzm musi być dogmatem takim jak niezłomny sojusz ze Związkiem Radzieckim, przodująca rola proletariatu i kierownicza rola Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Zostało to już obrane. Imperatyw antysemityzmu w projekt uchwały rządu, którą rząd sobie po prostu przyjmie, nie będzie przechodził przez żaden Sejm w Warszawie ani Parlament w Eurokołchozie, zostanie to po prostu przyjęte. To jest wprowadzanie do polskiego życia, już formalne nadanie Żydom statusu rasy panów, klasy nadludzi, Übermenschów.

I to, co widzieliśmy w Sejmie, czyli celebracja tryumfalizmu rasistowskiego plemienia żydowskiego nad nie-Żydami, co jest opakowane we frazes prawie że choinkowy. Ten świecznik (chanukowy – dop. red.) ma być w oczach naiwnych nie-Żydów, naiwnych gojów, analogonem choinki. Miła rzecz, święto świateł, pokoju i miłości. Otóż to jest święto miłości, owszem. Tyle że nie ma miłości dla wrogów miłości. Nie ma tolerancji dla wrogów tolerancji.

Ta obecna, miejmy nadzieję, że już przedostatnia Chanuka była ciekawa na wielu poziomach.

Pojawił się tam ambasador amerykański Róża, czyli Rose. Ambasador Róża uchodzi właściwie za konserwatystę, ale konserwatystę syjonistycznego. W związku z czym, jak się okazuje, on się nie wahał, żeby pójść do Chanuki organizowanej przez komunistę. Innymi słowy, mieliśmy wręcz pokazową figurę czegoś, co śp. prof. Śpiewak określał mianem żydokomuny. Z jednej strony był ambasador Rose, który jest drugim ambasadorem Izraela w Polsce, a z drugiej strony, nadwiślańskim organizatorem był komunista. Mimo tego konserwatyzmu panu Róży nie robiło to najmniejszego problemu.

Żyjemy pod tym względem w szczęśliwych czasach, w których te sprawy nabierają pełnej ostrości, wyrazistości i rzeczywiste inklinacje i dążenia jawnie się manifestują. Do tej pory wśród polskich patriotów, naiwnych katolików, zwłaszcza zmodernizowanych, dominowały złudzenia, które na froncie politycznym były silne uwewnętrznione i w pewnym sensie nawet kluczowe dla Zjednoczonej łże Prawicy. To wyraził sam Jarosław Kaczyński, odnosząc się do mojej aktywności politycznej, dyskredytując tę aktywność. Użył jednego argumentu, który jego zdaniem przesądza o wszystkim. Mianowicie w domyśle (to oczywiście nie zostało powiedziane), ponieważ nie można być w dobrych stosunkach z Imperium Amerykańskim, jeśli się nie jest grzecznie i układnie z Żydami, w związku z tym jest zupełnie nie do pomyślenia, żeby Konfederacja Korony Polskiej pod moim kierownictwem w ogóle była uwzględniana w jakichś rachunkach politycznych. Widzimy, że te rachunki Jarosławowi Kaczyńskiemu się dawno pomyliły.

Zwróćmy uwagę na to, że ten fałszywy dogmat, który został też przecież uzewnętrzniony, podjęty i zrealizowany, wykonany w pełni przez Radio i Telewizję Polską, kiedy ks. Dyrektor [RM md] i lider tego w swoim czasie wspaniałego projektu, zaczął podejmować starszego sierżanta sztabowego Jonny Danielsa. Nadskakując mu, był jednym z akuszerów tej konkiety, którą Jonny Daniels robił w swoim czasie w polskim życiu publicznym. Z Torunia mu nadskakiwali, a z Nowogrodzkiej basowali.

To było wszystko oparte na takim błędnym mniemaniu, że rzeczywiście Żydzi jadą po nas: tu ustawa 447 w Ameryce i mówią różne takie niemile i niefajne rzeczy. Muzeum Holokaustu zarówno to „Wasze”, jak i w Waszyngtonie deformuje przekaz. Ale są rzekomo jacyś inni Żydzi – tacy fajni, z którymi „my”, czyli np. PiS i jego emisariusze dogadujemy się, mamy świetny, doskonały kontakt.

W związku z tym zamortyzujemy to zagrożenie, tylko to wymaga tego, żeby wszyscy trzymali gębę na kłódkę i w wielkim skupieniu asystowali nam milcząco, jak my robimy polską politykę na kierunku żydowskim. I to był cykl spektakularnych kapitulacji. Ustawa 447, kapitulacja w sprawie IPN-u (ustawy karzącej m.in. za przypisywanie narodowi polskiemu współodpowiedzialności za zbrodnie nazistowskie m.in. dot. Żydów), wyjazd emisariuszy PiS-u, jedni mówią, że do Tel Awiwu, inni, że do Wiednia…

Że do siedziby takiej organizacji, albo drugiej organizacji…

Jak tam było, tak tam było. Nastąpiła pełna kapitulacja i można powiedzieć, wykręcenie sobie rąk i wepchnięcie knebla jeszcze głębiej w gardło, właśnie przez formację sztandarowo najbardziej patriotyczną. Skonkluduję, że te sceny z ambasadorem Różą właśnie zaświadczają kompletne bankructwo tej koncepcji, że są różni Żydzi. Tak jak niektórzy mówią, że generalnie jest niedobra masoneria francuska, rewolucyjna, ale jest dobra ta stabilna, anglosaska, więc my się z nią dogadajmy. Nie ma masonerii bez Żydów, i nie ma Żydów wobec gojów bez masonerii, która jest narzędziem obrabiania naiwnych, a ambitnych nie-Żydów.

Zbankrutowała ta koncepcja. Nie ma dla polskiej polityki niepodległościowej żadnej linii, żadnej koncepcji, która, trzymając się pryncypiów niepodległościowych, jednocześnie miała być układna dla Żydów – czy w ich państwie położonym w Palestynie, czy w diasporze amerykańskiej, czy szerzej anglosaskiej.

Ale z drugiej strony należy zwróć uwagę, że na Chanuce zabrakło przedstawicieli PiS-u, mimo że to jest dziedzictwo Lecha Kaczyńskiego.

A czy powinni być ojcami tego sukcesu?

Jarosław powinien odpalać świece razem z Czarzastym. Jedną zapałkę powinni trzymać, a tu nie!

A dlaczego tam nie ma portretów Pana Prezydenta Kaczyńskiego (świeć Panie nad jego duszą) i Pana Marszałka Jurka (oby żył wiecznie!)? Dlaczego nie ma ich portretów jako patronów tego przedsięwzięcia?

Ja też tego nie rozumiem, a w każdym razie z PiS-u się nikt nie pojawił. Albo przynajmniej ja nie zauważyłem, bo starałem się sprawdzić listę obecności. Może mówię przez ostrożność procesową, że któryś był, ale wyszedł do toalety w czasie, gdy oglądałem ten filmik. Ale też z Platformy słabiutko. Rozumiem, że to był taki dzień nieobowiązkowy i do szkoły nikt nie chodzi, jak nie ma lekcji. Ale skoro taka ważna uroczystość, to chyba jednak powinien przyjść.

Ja myślę, że możemy w związku z tym, też nie wpadając w zgubny triumfalizm, odnotować na własnym koncie pewną sprawczość. Skoro udało się per prokura nawet bez żadnych rozmów moich, których nigdy nie było, wyświęcić czy wyegzorcyzmować tę uroczystość, tę celebrację rasizmu, tryumfalizmu żydowskiego nad nie-Żydami z kancelarii Prezydenta, a w Sejmie już w zeszłym roku było słabiutko. Już tam wystawili wtedy panią wicemarszałek, która jest dość biedną istotą, chyba już permanentnie zaginioną w akcji, która ją przerasta. A w tym roku, można powiedzieć, że ta uroczystość miała bardziej szumny wymiar, ale dzięki temu nabrała też rysu karykaturalnego. Rose, który wygłasza takie przemówienia, których Benjamin Netanjahu by się nie powstydził, powiedział, że bez powstania Machabeuszy nie byłoby Stanów Zjednoczonych.

To jednak wkład do historii Stanów Zjednoczonych.

Z obfitości serca usta mówią, naprawdę. Siwiec przebrany rytualnie, czego nawet nie wszyscy inni tam dochowali… On najwyraźniej musi być bardziej papieski od samego szachraja Schudricha. To było zgromadzenie karykaturalne. Żydzi tego nie widzą, że to już popadło w kompletną groteskę! W gruncie rzeczy powiem, czego mi w tym roku brakowało. W każdym razie nie obiło mi się o uszy, bo to widziałem tylko w przekazach literowych. Czy byli klezmerzy?

Nie wiem, bo ja też oglądałem cudzym okiem, chociaż na wszystkich stronach starałem się analizować, nawet zadawałem pytania. Z ciekawszych rzeczy zauważyłem, że klezmerów nie było, ale był poseł Józefaciuk, który wprawdzie kocha Chanukę całą duszą, ale militarystyczne przemówienia mu się nie podobały.

Można powiedzieć, że to też znak czasów. Pan ambasador Rose wygłosił mowę wojenną i to powinno dawać do myślenia. Skoro nawet zasługującego na współczucie naszego wymienionego posła wyprowadził z równowagi swoją tromtadracją, to proszę przestać marzyć o powrocie skrzypka na dachu. Nie będzie Tewji Mleczarza, będzie doktor Hannibal Lecter, który przychodzi po wszystko. Wprowadza się po sąsiedzku, a następnie chętnie zaprosi nas na kolację, na której będziemy jedli nasz własny mózg podany nam metodycznie, łyżeczka po łyżeczce.

I jeszcze za to zapłacimy.

Bo to przecież rarytas, móżdżek.

Dobry móżdżek podobno nie jest zły. Ale ja się akurat powstrzymam od móżdżków…

Studenci UKSW wyjaśniają błędy teologów KUL. Chodzi o celebrację Chanuki. Kościół katolicki jest prawdziwym Domem Izraela

Studenci UKSW wyjaśniają błędy teologów KUL. Chodzi o celebrację Chanuki. Kościół katolicki jest prawdziwym Domem Izraela

pch24.pl/studenci-uksw-wyjasniaja-bledy-teologow-kul-chodzi-o-celebracje-chanuki

(Chanuka / Źródło: Pixabay)

Czujemy się w obowiązku jako spadkobiercy Akademii Teologii Katolickiej założonej przez Kardynała Stefana Wyszyńskiego odpowiedzieć na modernistyczne sofizmaty teologów KUL – piszą studenci UKSW w Warszawie, w reakcji na – jak określono – „haniebne oświadczenie” studentów i doktorantów KUL ws. celebracji żydowskiego święta Chanuki.

PREZENTUJEMY CAŁOŚĆ LISTU:

Odpowiedź studentów UKSW na stanowisko teologów KUL w sprawie obchodzenia Chanuki na podstawie Magisterium Kościoła katolickiego i w duchu teologii scholastycznej.

Jako wierni Kościoła katolickiego zdumieni brakiem reakcji hierarchów na haniebne oświadczenie studentów i doktorantów KUL, kierowani Sensus Catholicus, czujemy się w obowiązku dać odpór atakowi na katolicką doktrynę.

1. Kościół katolicki jest prawdziwym Domem Izraela, jak wskazują na to encykliki papieskie np. Qui plubirus Piusa IX, jest prawdziwym i nowym Izraelem, który zastąpił ten stary. Pisze o tym św. Paweł w Liście do Hebrajczyków 8, 6-7.

2. Co do jakichkolwiek form obchodzenia świąt religijnych starego przymierza przez katolików, niech wypowie się Doktor Anielski, którego Summa Teologiczna jest źródłem wiedzy czystej i nieskażonej błędem: „Apostoł mówi (Ga 5,2): Jeżeli poddacie się obrzezaniu, Chrystus, na nic nie przyda. Lecz nic nie udaremnia w nas łaski Chrystusa prócz grzechu śmiertelnego. Dlatego od czasu męki Chrystusa obrzezanie i przestrzeganie innych obrządków Starego Przymierza jest grzechem śmiertelnym”. (Summa teologiczna, I-II, q. 103. a. 4.)

3. Całkowicie nieuprawnione są wnioski jakoby judaizm rabiniczny był odpowiedzią Ducha Bożego na zburzenie Świątyni Jerozolimskiej przez Rzymian.

Od czasów Pana Jezusa zgodnie z teologią św. Pawła zawartą w liście do Koryntian sam Zbawiciel jest fundamentem Świątyni: „Według danej mi łaski Bożej jako roztropny budowniczy, położyłem fundament, ktoś inny zaś wznosi budynek. Niech każdy jednak baczy na to, jak buduje. Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus”. (Za Biblią Tysiąclecia 1 Kor 3, 10-11).

A zatem jak można twierdzić, że fundament religii, który nie byłby zbudowany na Chrystusie jest adekwatną odpowiedzią na zburzenie Świątyni?

Wokół chanukowych liturgii

Wokół chanukowych liturgii

Stanisław Michalkiewicz „Goniec” (Toronto)    21 grudnia 2025 michalkiewicz

A to się narobiło! Jak wiadomo, prezydent Lech Kaczyński, którego kult szerzy w naszym nieszczęśliwym kraju jego brat, Naczelnik Państwa Jarosław Kaczyński, zapoczątkował nową świecką tradycję zapalania chanukowych świeczek w Pałacu Namiestnikowskim, który jest siedzibą prezydenta. Zachowało się nawet zdjęcie prezydenta Kaczyńskiego, jak w jarmułce na głowie, w towarzystwie rabina Schuldricha, też ustrojonego w jarmułkę, zapala chanukowe świeczki. Te świeczki zapalane są na pamiątkę jakiegoś wydarzenia w plemiennej historii żydowskiej, które – podobnie jak wiele, a może nawet wszystkie wydarzenia- zostały okraszone gęstym, quasi-religijnym sosem.

Obecnie rocznicę tego wydarzenia obchodzi w Polsce żydowska sekta Chabad Lubawicz, która czci swojego, nieżyjącego już, cadyka. Ten cadyk miał bardzo oryginalne poglądy – na przykład że „żydowskie ciało” jest zupełnie inne, niż ciało jakiegoś głupiego goja, toteż Żydowie należą do jednego gatunku, podczas gdy głupie goje – do drugiego, a może nawet trzeciego.

Ciekawe, że podobne poglądy głosili hitlerowcy – na przykład, że Żydowie mają zupełnie inną krew – ale poglądy hitlerowców zostały potępione, podczas gdy identyczne, tyle, że odwrócone o 180 st. poglądy sekty Chabad Lubawicz doznają głębokiej czci nie tylko w przypadku prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ale również byłego marszałka Sejmu Marka Jurka, który pozwolił sekcie Chabad Lubawicz zapalać chanukowe świeczki w gmachu Sejmu – w związku z czym poseł Grzegorz Braun, zbulwersowany objawami tego rasistowskiego kultu, któremu patronował portret wspomnianego cadyka, zgasił te iluminacje gaśnicą proszkową, za co teraz, to znaczy – 8 grudnia – został zaciągnięty przed nienawistny sąd.

Wspominam o tych zaszłościach z udziałem szabesgojów w osobach Lecha Kaczyńskiego i Marka Jurka, bo dopiero na tym tle można ocenić decyzję pana prezydenta Karola Nawrockiego, który żadnego cadyka do Pałacu Namiestnikowskiego na zapalanie chanuki nie zaprosił, no i sam też żadnych świeczek na menorze nie zapalał.

W związku z tym w Sejmie, wybrany niedawno przez Wielce Czcigodnych posłów marszałkiem Włodzimierz Czarzasty, urządził w tym – bądź co bądź – domu publicznym, coś w rodzaju nabożeństwa wynagradzającego – oczywiście z udziałem rabina Schuldricha i delegata Stwórcy Wszechświata na Polskę w osobie reprezentanta sekty Chabad Lubawicz. W tym nabożeństwie wynagradzającym, którego kulminacyjnym momentem było oczywiście zapalenie chanukowych świeczek na menorze, wzięli udział również inni Żydowie, m.in. Jego Ekscelencja pan Róża, ambasador USA w naszym nieszczęśliwym kraju oraz rzesze szabesgojów, wśród których wyróżniał się wiceminister spraw zagranicznych Władysław Teofil Bartoszewski. Wspominam o nim, bo jest on synem Władysława Bartoszewskiego, nazywanego „profesorem” od czasu, gdy zaproszono go na wykład do Monachium i – jak to u akuratnych Niemców – wyniknęła kwestia, według jakiej stawki mu zapłacić. Rada w radę uradzono, że według profesorskiej – no i odtąd Władysław Bartoszewski nazywany był „profesorem”, przeciwko czemu nie protestował. Otóż Władysław Bartoszewski na tle innych szabesgojów wyróżniał się zdecydowanie większym stopniem żydofilii, do której miał prawdziwą zapamiętałość, niczym Jacek Kuroń do wódki – a jego syn, Władysław Teofil Bartoszewski, najwyraźniej tę zapamiętałość do żydofilii po nim odziedziczył. Warto, by zainteresowały się tą sprawą środowiska medyczne, bo skoro jest możliwość, że żydofilia jest dziedziczna, to warto by poznać mechanizm tego dziedziczenia – no i jak to się ma do opinii wspomnianego cadyka o gatunkowej różnicy między Żydami i głupimi gojami.

Ale ekspiacyjne nabożeństwo, jakie pan marszałek Czarzasty urządził w Sejmie, który – bądź co bądź – jest domem publicznym, stworzyło również okazję innym osobistościom do podlizania się Żydom w nadziei, że zostanie to zauważone gdzie trzeba i przyczyni sie do politycznego wyleczenia. Nie mam tu na myśli pana marszałka Czarzastego, bo w jego przypadku mamy do czynienia z następstwem kultów przynoszących korzyści. Żyją jeszcze ludzie pamiętający, jak pan Włodzimierz Czarzasty krzewił w szerokich masach kult Włodzimierza Lenina, który – mówiąc nawiasem – też był Żydem ze strony matki, której dziadek był kupcem zbożowym w Starokonstantynowie na Wołyniu – no a teraz, kiedy zmienił się etap, przestawił się na inny kult i kto wie, czy gwoli lepszej prezentacji nie przeprowadzi sobie drobnej operacji chirurgicznej, która przydałaby się również Wielce Czcigodnemu Giertychu Romanu – bo chyba dopiero wtedy przekonałby wszystkich iż nieodwracalnie zerwał z grzechami młodości.

Mam przede wszystkim na myśli obywatela Tuska Donalda, który w słowach pełnych goryczy skrytykował decyzję, a właściwie na tyle decyzję, ile prezydenta Nawrockiego zupełnie w stylu hitlerowskiego „Der Sturmera”, że bliżej mu do Grzegorza Brauna, jako antysemitnika. Najwyraźniej obywatelu Tusk Donald ma nadzieję, że przez ostentacyjne demonstrowanie porażenia żydofilią, wyleczy się politycznie z innych dolegliwości – na przykład z traktowania go przez prezydenta Trumpa, jak powietrze, a nawet – jak doskonałą próżnię, czy z lekceważenia go przez europejsów, którzy nie tylko nie dopuszczają go do konfidencji w żadnych sprawach, nawet gdy namawiają się z prezydentem Żełeńskim. Właśnie te rozmowy się zakończyły, w związku z czym obywatel Tusk Donald poleciał do Berlina w nadziei, że starsi i mądrzejsi powiedzą mu, co tam zostało postanowione i jakie zadania w związku z tym Donaldu Tusku zostaną przydzielone. Czy nadzieje obywatela Tuska Donalda na polityczne wyzdrowienie są realne – to inna sprawa – ale oczywiste jest, że będzie się wokół tego uwijał – no bo cóż innego może zrobić?

Z kolei pan marszałek Czarzasty, któremu w przemówieniu wygłoszonym 13 grudnia na Placu Piłsudskiego pan prezydent Nawrockie nieubłaganym palcem wytknął komunistyczne korzonki nerwowe i niewielkie poparcie w wyborach w 2023 roku (uzyskał niewiele ponad 22 tys głosów) – że został drugą osobą w państwie wskutek partyjnych siucht – zarzucił prezydentowi Nawrockiemu odchylenie nacjonalistyczne i zapowiedział nieubłaganą walkę „weto za weto”.

Wspiera go w tym postanowieniu Tajny Współpracownik SB „Alek”, czyli były prezydent Aleksander Kwaśniewski, który wypisz-wymaluj pasuje do jednego z portretów imion Kazimiery Iłłakowiczówny: „Można zeń wszystko zrobić i w każdą formę ulepić” – ale pod warunkiem, że nie przetnie się korzonków, którymi obywatel Kwaśniewski Aleksander dyskretnie sięga do gnilnej, krwawej masy, w którą jego duchowy protoplasta, obywatel Kwasek Edmund, w UB przerabiał polskich patriotów. Toteż panu marszałkowi Czarzastemu można być zarzucić odchylenie internacjonalistyczne, gdyby w ogóle miał on jakieś poglądy – może z wyjątkiem kultu Złotego Cielca, który zbliża go z Żydami, więc chanukowe świeczki może zapalać bez większej abominacji.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Chanuka czy Różaniec? Jak działa tut. „państwo”?

Szanowny Panie! 
Kilka dni temu w Sejmie RP uroczyście rozpoczęto święto Chanuki. Równolegle w centrum Warszawy wystawiono wielką chanukową menorę i podstawiono dźwig, aby rabin z Chabad-Lubawicz mógł ją zapalić.

Wszystkie te działania aktywnie wspierają liczni politycy, którzy od lat domagają się „świeckiego państwa” i stanowczego rozdziału państwa od religii.

W tym samym czasie to rzekomo „świeckie państwo” robi postępy – nasi wolontariusze są coraz bardziej prześladowani za organizację publicznych modlitw różańcowych na ulicach polskich miast. Procesy sądowe, przesłuchania policyjne, napady – to codzienność naszych działaczy, również przed Bożym Narodzeniem. Proszę Pana o pomoc w organizacji kolejnych różańców.

Z inicjatywy Marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego (Lewica, wcześniej PZPR) w Sejmie uroczyście zapalono świece chanukowe. W wydarzeniu brali udział także członkowie rządu Donalda Tuska oraz ambasadorzy Izraela i USA. Wcześniej ogromną chanukową menorę umieszczono w miejscu publicznym w centrum Warszawy. Z pomocą dźwigu zapalił ją rabin Szalom Ber Stambler z Chabad-Lubawicz.

Patrząc na te wydarzenia wiele osób zadaje sobie pytanie – a co z rozdziałem religii od państwa, którego od lat intensywnie żądają politycy postkomunistycznej lewicy i Koalicji Obywatelskiej? Kilka dni temu Rafał Trzaskowski powiedział, że gdyby to on był prezydentem to zapaliłby w Pałacu Prezydenckim świece chanukowe. Warto przypomnieć, że zaledwie rok temu Trzaskowski jako prezydent Warszawy wydał zarządzenie o zakazie wieszania krzyży w miejskich urzędach.

Publiczną Chanukę intensywnie promuje także Gazeta Wyborcza, która od momentu powstania w 1989 roku domaga się „świeckiego państwa”. Jednocześnie Wyborcza opublikowała niedawno artykuł twierdzący, że tradycje takie jak opłatek, jasełka czy śpiewanie kolęd to „krępujące” i „wykluczające” zwyczaje. Szczególnie, kiedy są organizowane np. w szkole, gdyż „wykluczają” niewierzących uczniów. Stąd też Wyborcza promuje organizacje szkolnych „wigilii” w formie np. pójścia do SPA, organizacji turnieju sportowego lub wizyty w pizzerii. Jak mówi dla Wyborczej jeden z uczniów liceum:

„Tak świętować to ja rozumiem! W podstawówce, niestety, było inaczej. Wychowawczyni, która była bardzo religijna, nie wyobrażała sobie klasowej wigilii bez łamania się opłatkiem. Zapraszała też księdza, który uczył religii żeby przeczytał fragment Biblii i poprowadził modlitwę. Dla nas to był obciach, zwłaszcza że w starszych klasach coraz więcej osób nie chodziło na religię.”

Organizacja wigilii Bożego Narodzenia i zaproszenie na nią księdza, aby przeczytał fragment Biblii, to „obciach”. Ale organizacja Chanuki i zaproszenie na nią rabina, aby zapalił świece, to „postęp”.

W „świeckim państwie” i w rozdziale religii od państwa chodzi o rozdział tylko jednej konkretnej religii od państwa – katolickiej, a razem z jej rozdzieleniem o wyrzucenie z przestrzeni publicznej prawdy o Bogu, życiu, rodzinie, małżeństwie itd. Pustkę powstałą po usunięciu Boga i Kościoła należy następnie wypełniać innymi obrzędami i „wartościami”.

W takim kontekście należy rozumieć narastające prześladowania, które spotykają naszych wolontariuszy za organizację publicznych modlitw różańcowych na ulicach polskich miast. Każdego miesiąca organizujemy ok. 100 takich wydarzeń w całym kraju. W ich trakcie modlimy się o odnowę moralną Polski i Polaków oraz głosimy prawdę o aborcji i deprawacji dzieci poprzez „edukację seksualną”.

Tylko w ostatnim czasie w Toruniu nasz wolontariusz został zatrzymany przez policję w trakcie różańca i przewieziony na komisariat, gdzie 2 godziny był przesłuchiwany i postawiono mu zarzuty. Kilka dni temu w Rzeszowie nasza wolontariuszka Marta miała po raz kolejny 4 sprawy na policji jednego dnia za organizację różańców i akcji ulicznych (warto przypomnieć, że kilka miesięcy temu miała 7 przesłuchań jednego dnia). W Oleśnicy miejski urzędnik po raz kolejny bezprawnie rozwiązał nasze legalne zgromadzenie modlitewne i informacyjne pod tamtejszym szpitalem, w którym zabija się dzieci.

Represje te zaostrzają się, aby jeszcze szybciej upowszechniać w Polsce mordowanie dzieci poprzez aborcję i demoralizację poprzez „edukację seksualną”. Nie poddajemy się jednak, gdyż długofalowe i konsekwentne akcje przynoszą dobre owoce w postaci kolejnych dzieci uratowanych przed aborcją i demoralizacją. Umacniamy się także dobrymi informacjami.

Kilka dni temu opublikowaliśmy na naszej stronie poruszającą historię Marka Houcka, obrońcy życia z USA, do domu którego pewnego ranka wpadli uzbrojeni antyterroryści aresztując go na oczach żony i 7 dzieci. Usłyszał zarzuty – 11 lat więzienia i 350 000 dolarów grzywny. Jakie przestępstwo popełnił? Modlił się pod aborcyjnym ośrodkiem śmierci (tzw. „kliniką”) o ratunek dla dzieci i ich matek wchodzących do środka.

Po jakimś czasie prokurator zaproponował Houckowi ugodę. W zamian za przyznanie się do winy miał otrzymać wyrok w zawieszeniu i małą grzywnę. Mark Houck wiedział jednak o tym, że przyjęcie tej „ugody” ustanowi precedens do skazywania przed sądem innych pro-liferów w całym kraju. Żona powiedziała mu wtedy:

„Musimy ufać, że sprawiedliwość zwycięży. A nawet jeśli nie, ufamy po prostu, że … Bóg wyprowadzi z tego dobro”.


Niedawno Mark Houck ujawnił szczegóły całej sprawy w jednym z wywiadów medialnych. Nie przyjął propozycji „ugody” za cenę łagodnego wyroku. Doszło więc do procesu sądowego. Jak powiedział, noc przed werdyktem spędził przed Najświętszym Sakramentem. W piątek sędziowie nie ustalili werdyktu. Czekał przez całą sobotę i niedzielę. W poniedziałek został ostatecznie uznany za niewinnego. 

Dzisiaj w Polsce przeciwko wolontariuszom naszej Fundacji toczy się ok. 80 procesów sądowych równolegle. Większość z nich wygrywamy, ale coraz częściej zapadają wyroki skazujące. To represje za publiczną modlitwę i głoszenie prawdy. Nie poddajemy się jednak bo wiemy, że sprawiedliwość zwycięży i że Bóg wyprowadza wielkie dobro z każdej takiej sytuacji. Jednak do dalszego działania potrzebujemy Pana pomocy. Miesięczne koszty ochrony prawnej naszych działaczy to obecnie kilkanaście tysięcy złotych. Konieczne są także kolejne środki na organizację publicznych akcji. Jeszcze w tym roku, po Świętach Bożego Narodzenia, chcemy być m.in. w: Dęblinie, Słomnikach, Szamotułach, Mielcu, Bielsko-Białej, Zgierzu, Poznaniu, Strykowie, Gorzowie Wielkopolskim, Kielcach i Warszawie. Potrzeba na te wszystkie działania ok. 18 000 zł.Dlatego proszę Pana o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, jaka jest dla Pana obecnie możliwa, i umożliwienie nam organizacji kolejnych publicznych modlitw różańcowych i akcji informacyjnych budzących świadomość Polaków na temat aborcji i deprawacji.
Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW
————————————-
Z wyrazami szacunku, 
Mariusz Dzierżawski | Fundacja Pro-Prawo do Życia
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
stronazycia.pl

„Najbardziej ponura Chanuka” Agaty Passent. Co się stało?

„Najbardziej ponura Chanuka” Agaty Passent. Co się stało?

Anna Nowogrodzka-Patryarcha

https://pch24.pl/najbardziej-ponura-chanuka-agaty-passent-co-sie-stalo

Zakończenie „wieloletniej tradycji” obchodów Chanuki w Pałacu Prezydenckim przez Karola Nawrockiego wywołało w Polsce falę komentarzy. Wśród krytycznych opinii w mediach społecznościowych szczególnie zwraca uwagę wpis Agaty Passent, dziennikarki i felietonistki żydowskiego pochodzenia, która w instagramowym wpisie stwierdziła: „Z wielu powodów trwa dla mnie najbardziej ponura Chanuka od dekad”. Co stało się powodem takiego jej odczucia?

Nie milkną echa decyzji Karola Nawrockiego o rezygnacji z wieloletniej [??? md] tradycji obchodów Chanuki w prezydenckiej rezydencji. W debacie publicznej nie zabrakło głosu przedstawicieli rodzimej lewicy, którzy w innych okolicznościach z uporem maniaka propagują ideę świeckości państwa. Wyjątkowo nieprzychylnie do aktu woli prezydenta Nawrockiego odniósł się na kanale Polsat News europoseł Robert Biedroń, argumentując, że Chanuka jest „świętem upamiętniającym zwycięstwo dobra nad złem”. Trudno ocenić, czy w pełni rozumiał sens wypowiadanych słów. Oznaczałoby to, że ceni sobie wartości takie jak: walka o wiarę czy odwaga stawania w obronie własnej tożsamości. Wygląda jednak na to, że wspomniane kategorie Biedroń uznaje jako pozytywne jedynie w kontekście dążeń narodu żydowskiego, ale już niekoniecznie w odniesieniu do najgłębszych aspiracji chrześcijan.

Krytyce działań przywódcy państwa towarzyszyła – a jakżeby inaczej – przestroga przed ich możliwym wpływem na szerzenie się postaw antysemickich. W podobnym duchu, choć w zdecydowanie delikatniejszy sposób, wypowiedział się urzędujący w Polsce ambasador USA. Praktykujący judaizm Thomas Rose wyraził jedynie ubolewanie z powodu zerwania z tradycją obchodów Chanuki w Pałacu Namiestnikowskim. Wskazał jednocześnie na głębsze znaczenie żydowskiego święta. Przy tym właśnie ostrzegł przed negatywnymi konsekwencji pewnych postaw na życie wyznawców religii mojżeszowej, odnosząc się do niedawnej strzelaniny na australijskiej plaży, w wyniku której śmierć poniosło kilkunastu świętujących Chanukę Żydów.

W otwartym tonie sprawę skomentowała żydowskiego pochodzenia polska germanistka, dziennikarka i felietonistka, Agata Passent. Na instagramomowym koncie udostępniła wpis, w którym czytamy: „Z wielu powodów trwa dla mnie najbardziej ponura Chanuka od dekad. Wiadomo, że mizerna nisza obchodzi to święto w Polsce, więc nigdy nie miałam złudzeń, że ktoś zauważa tę mniejszość wśród innych Polaków. Lecz jestem kompletnie zaskoczona, że pan Prezydent odwołał zapalanie chanukowych świec w pałacu. Po pierwsze to mężczyzna wysportowany, postawny – na trudne czasy, gdy liczą sie też argumenty siły. Tymczasem przestraszył się malutkiego gaśniczego. Po drugie miał być patriotą stawiającym opór rosyjskiej agresji. Szybko poszło. Na szczęście jestem optymistką i wierzę, że oliwy nam jeszcze starczy na wieki. Nie ma co się obrażać – duży chłop nie zawsze równa się odważny i uczciwy. Trzymajmy się naszych światełek” (cyt. w oryg.).

Niezmiernie trudno zrozumieć wewnętrzny smutek autorki przywołanych słów. To tak, jakby chrześcijanie mieszkający w Izraelu nie mogli cieszyć się Bożym Narodzeniem, tylko dlatego, że przedstawiciel władz państwowych nie zapalił symbolicznych świec adwentowych w swojej rezydencji. Dziwić może też „kompletne zaskoczenie” Passent na wieść o decyzji Karola Nawrockiego. Jeszcze jako kandydat na urząd głowy państwa Nawrocki zadeklarował dystans wobec zwyczaju zapalania chanukowych świec. Owo „kompletne zaskoczenie” należy zatem odczytywać w bardziej zniuansowanym znaczeniu: gest urzędującego prezydenta pokazał, że traktuje on poważnie słowa wypowiedziane w czasie kampanii, co mogło wprowadzić niektóre wpływowe środowiska w stan podwyższonej gotowości.

Na tym etapie prezydentury Karola Nawrockiego nie sposób jednoznacznie stwierdzić, czy decyzja o rezygnacji z obchodów żydowskiego święta w Pałacu Prezydenckim jest ukłonem w stronę prawicowego elektoratu, czy mamy do czynienia z człowiekiem respektującym nauczanie Kościoła. W świetle ukazanych w Nim prawd, Chrystus jest prawdziwą Świątynią, a Jego Wcielenie – prawdziwym poświęceniem Świątyni. Nie potrzebujemy więc zewnętrznych rytuałów, aby celebrować chanukę: Eucharystia, modlitwa, dobre uczynki i sprawiedliwe działania w świecie wypełniają tę samą funkcję, co Chanuka dla Żydów – to jest przynoszą poświęcenie i światło w ciemności. Warto wiedzieć, że przyjęcie takiej perspektywy w kwestii uczestnictwa w żydowskich obrzędach wiąże się automatycznie z nieprzychylną – mówiąc oględnie – reakcją środowisk skupionych wokół ruchu chasydzkiego spod znaku Chabad-Lubawicz, współorganizatorów pierwszych ceremonii zapalania chanukowych świec w Sejmie, stąd rodzi się pytanie o rzeczywiste motywy omawianej decyzji Karola Nawrockiego.

Wydaje się bardziej prawdopodobne, że za deklarowaną przez Prezydenta „powagą w traktowaniu wartości chrześcijańskich” stoi decyzja o rezygnacji z gestów, które mogą być odbierane jako symboliczny ukłon wobec środowisk żydowskich. Może to wynikać zarówno z chęci budowania spójnego wizerunku polityka realizującego swoje zapowiedzi, jak i przyciągnięcia, utrzymania, a tym samym powiększenia grupy przyszłych wyborców. Niewykluczone, że takim działaniom przyświeca autentyczna potrzeba zachowania wewnętrznej integralności i wierności własnym przekonaniom. Jednak do sytuacji, w której najważniejszy urząd w państwie polskim sprawuje człowiek kierujący się w swoich poczynaniach autonomią, wpływowe środowiska różnych nacji nie są przyzwyczajone.

Być może z tego właśnie powodu Agata Passent obchodzi w tym roku „najbardziej ponurą Chanukę od dekad”. Już wiadomo, że Karol Nawrocki pod pewnymi względami nie będzie przywódcą na wzór poprzedników. Czas jednak pokaże, czy kierowane pod adresem pierwszego obywatela RP słowa Passent: „to mężczyzna wysportowany, postawny – na trudne czasy, gdy liczą się też argumenty siły” były typową dla frustratów złośliwością, czy trafnym opisem stylu urzędowania nowego prezydenta.

Anna Nowogrodzka-Patryarcha

Profesor Wielomski edukuje ambasadora USA w sprawie chanuki

Profesor Wielomski edukuje ambasadora USA w sprawie Chanuki

Autor: CzarnaLimuzyna, 17 grudnia 2025

Ambasador USA w Polsce Thomas Rose napisał na X, starając się dość sprytnie połączyć Chanukę z historią Polski.

Chanuka to pierwsza w historii udokumentowana bitwa o wolność religijną i polityczną – mały naród odmawiający oddania swojej wiary, tożsamości i przyszłości większym mocarstwom. To historia wojny z hellenistycznym pogaństwem, której celem było wymazanie Biblii i wygnanie Boga z ludzkiej pamięci, prowadzonej przez naród, który rozumiał, że przetrwanie bez godności nie jest przetrwaniem.

Historia Chanuki nie jest jedynie historią żydowską; przemawia do każdego narodu zmuszonego do obrony swojej wiary i charakteru; mówi, że wolność wymaga wiecznej czujności; a raz utracona tożsamość rzadko może zostać odzyskana.

Ten machabejski instynkt silnie rezonuje tu, w Polsce. Od wieków Polska wybiera opór zamiast wymazania, tożsamość zamiast poddania się zamiast zniknięcia. (…)

Chanuka, historia Polski i Sydney uczą tej samej lekcji: cywilizacja przetrwa tylko wtedy, gdy zło będzie zwalczane bezlitośnie, kultura będzie broniona bez przeprosin, a wolni ludzie nigdy się nie poddadzą.

===========================

Warto w tym kontekście wspomnieć, że święto to nie zostało ustanowione przez Boga, lecz ludzi, a sam Chrystus właśnie w tym dniu musiał uchodzić przed żydami, gdyż chcieli oni Go ukamienować.

Ewangelia św. Jana opisuje jak świętujący Chanukę Żydzi chcieli zamordować Jezusa


==================================

Na post ambasadora USA odpowiedział Adam Wielomski

=====================================================

Przeczytajmy teraz, co napisał w odpowiedzi pani Wysockiej – Schnepf, a uczynił to najlepiej, katolicki zakonnik

Warszawa: Chabad Lubawicz organizuje obchody Chanuki. Promuje to-to… Katolicka Agencja Informacyjna [sic!!]

Warszawa: Chabad Lubawicz organizuje obchody Chanuki. Wydarzenie promuje… Katolicka Agencja Informacyjna

pch24.pl/warszawa-chabad-lubawicz-organizuje-obchody-chanuki-wydarzenie-promuje-katolicka-agencja-informacyjna

(Zdjęcie ilustracyjne, fot. EPA/CLEMENS BILAN Dostawca: PAP/EPA.)

W serwisie Katolickiej Agencji Informacyjnej pojawiła się depesza promująca obchody Chanuki, organizowane w Warszawie przez chasydzką organizację Chabad Lubawicz. Tekst został określany jako „zapowiedź” obchodów Chanuki.

W tekście, który jest zaproszeniem do uczestnictwa w wydarzeniu chasydzkiej grupy wskazano, że ceremonia będzie związana z zapaleniem menory z okazji żydowskiego święta Chanuki. Wskazano, że podczas wydarzenia przewidziano przemówienia przedstawicieli społeczności żydowskiej oraz wspólną modlitwę. Depesza informuje, że spotkanie ma charakter otwarty i jest „zaproszeniem do wspólnego świętowania Chanuki”.

Autor tekstu informuje również o tym, że po zakończeniu uroczystości zapalenia menory, odbędzie się „Koncert Chanukowy”, podczas którego zabrzmią „tradycyjne pieśni chanukowe”.

Katolicka Agencja Informacyjna wskazuje w tekście czym jest organizacja Chabad Lubawicz. „To największy i najbardziej aktywny ruch chasydzki w judaizmie, założony w XVIII wieku w Lubawiczu. Od 1940 roku siedzibą światową jest Brooklyn (Nowy Jork). Chabad prowadzi działalność religijną, edukacyjną i charytatywną, skupiając się na zbliżaniu Żydów świeckich do tradycji żydowskiej. Organizuje publiczne obchody świąt (m.in. wielkoformatowe chanukowe menory i stoiska z macą), oferuje bezpłatne lekcje Tory i pomoc potrzebującym” – precyzuje KAI.

O kontrowersyjnych poglądach obecnych w organizacji wielokrotnie informowała dr Anna Mandrela. Wskazywała, że Chabad Lubawicz jest bardzo wpływową grupą, która chce być obecna w polskim Sejmie czy w Pałacu Prezydenckim.

Organizacja ma „specyficzne” przekonania na temat ludzkiej duszy. – Nauczanie na temat duszy jest zawarte w księdze „Tanja”. Ono kojarzy mi się ze słowami pewnej pani historyk, która powiedziała, że w czasie wojny śmierć Żyda to było doświadczenie mistyczne, spotkanie z absolutem – a śmierć Polaka, no, to była po prostu śmierć – podkreśliła.

Według „Tanji” Żydzi mają wyższe dusze o charakterze duchowym, natomiast goje mają dusze nieczyste, pochodzące z innych sfer, jak zwierzęta – choć koszerne zwierzęta mają nawet dusze doskonalsze od gojów. 

Według dr. Anny Mandreli obecnie w Chabadzie twierdzi się, że jeżeli ktoś urodził się gojem, ale w pewnym momencie odkrywa chasydyzm Chabadu – to staje się jakby zaginionym żydowskim dzieckiem. – Wierzą, że za każdym razem, gdy żydowskie małżeństwo ze sobą współżyje, nawet jeśli nie dochodzi do zapłodnienia, nawet jeśli fizycznie nie ma poczętego dziecka, to powstaje dusza. Te dusze czekają na odpowiedni moment, żeby przyjść na ziemię – powiedziała, dodając, że takie dusze wchodzą właśnie w owych „zaginionych”, którzy odkrywają chasydyzm. – W ceremoniach przejścia nie wpisuje się w rubryce „ojciec” i „matka”, ale „Abraham i Sara” – powiedziała, wskazując, że nawiązuje to do Bożej obietnicy, iż potomstwo Abrahama i Sary będzie liczne jak gwiazdy na niebie.

Źródło: KAI, własne PCh24.pl

WMa 

Proces Brauna – to masoni chcą doprowadzić do jego skazania. Chanuka, B’nai B’rith to nie religia judaizmu, lecz żydowska loża masońska.

Proces Brauna – to masoni mają doprowadzić do jego skazania – biegły sądowy jest z masonerii. To loża B’nai B’rith.

B’nai B’rith to nie religia judaizmu, lecz żydowska loża masońska.

Znowu chanuka; w Katowicach. „Kiedy nastąpi rozdział synagogi od państwa?”

Znowu chanuka w Katowicach za pieniądze podatników. „Kiedy nastąpi rozdział synagogi od państwa?”

10.12.2025 nczas/znowu-chanuka

Wnętrze kościoła oraz menora chanukowa z gaśnicą
NCZAS.INFO | Wnętrze kościoła oraz menora chanukowa z gaśnicą. Zdjęcie ilustracyjne. / Foto: Pixabay (kolaż)

W Katowicach m.in. za pieniądze podatników po raz kolejny organizowany jest chanukowy spęd będący upamiętnieniem sukcesu swego rodzaju żydowskiej wojny domowej, którą w mainstreamie przedstawia się jako coś „chrześcijańskiego” czy istotnego dla ludzi. „Kiedy w końcu nastąpi rozdział synagogi od państwa?” – pyta redaktor naczelny „Najwyższego Czasu!” dr Tomasz Sommer.

„I oto w Katowicach jak co roku świętować będziemy to „święto” rasizmu i żymskiej [to forma obchodzenia cenzury dotyczącej Żydów w Internecie – red. nczas] supremacji / dominacji” – napisał na X Roman Fritz.

Udostępnił przy tym grafikę promującą chanukę. Organizatorami wydarzenia, jak wynika z grafiki są: Klub Niezależnych Stowarzyszeń Twórczych „Marchołt”, Gmina Wyznaniowa Żydowska w Katowicach, Województwo Śląskie, Biblioteka Śląska, Instytucja kultury Samorządu Województwa Śląskiego i AE Katowice. Ponadto Miasto Katowice objęło wydarzenie mecenatem.

Partnerami wydarzenia są m.in. US-Polish Trade Council, Centrum Macierz Polonii i Federacja Przedsiębiorców Polskich.

Chanukowy spęd odbędzie się w Bibliotece Śląskiej w Katowicach 18 grudnia. Z okazji odpalenia świec wykład wygłosi diakon Adam Dylus, oczywiście przekonując, że tzw. dialog Kościoła z judaizmem jest potrzebny. Odbędzie się też koncert zespołu Jarmuła Band.

Do zapowiedzi odniósł się również redaktor naczelny „Najwyższego Czasu!” dr Tomasz Sommer.

„Czy Województwo Śląskie, miasto Katowice i Biblioteka Śląska to żydowskie organizacje religijne? Kiedy w końcu nastąpi rozdział synagogi od państwa?” – zapytał dr Sommer.

Chanukowy dylemat – szczególnie prezydentów. O co w tym wszystkim chodzi?

Chanukowy dylemat – szczególnie prezydentów.

O co w tym wszystkim chodzi?

https://pch24.pl/chanukowy-dylemat-prezydentow-o-co-w-tym-wszystkim-chodzi

Pod koniec maja bieżącego roku Leon XIV wyraził zaniepokojenie zbrodniami na cywilach, których Izrael dopuszcza się w Strefie Gazy. W jego mediach społecznościowych pojawił się następujący wpis: „Sytuacja w Strefie Gazy staje się coraz bardziej niepokojąca i bolesna. Ponawiam mój usilny apel o umożliwienie dostarczenia godziwej pomocy humanitarnej i o zakończenie działań zbrojnych, których okrutną cenę płacą dzieci, starsi i osoby chore”. Czy Donald Trump posłucha papieża, czy też nadal będzie wspierał Izrael, nie zważając na zbrodnie dokonywane na cywilach? Kilka dni przed apelem Leona XIV Trump oświadczył, że Stany Zjednoczone powinny przejąć Strefę Gazy. Wcześniej mówił też o utworzeniu na terenach zniszczonego wojną terytorium „riwiery Bliskiego Wschodu”.

Donald Trump i religia

W tym miejscu warto zadać pytanie o stosunek prezydenta Stanów Zjednoczonych do religii. Tuż przed konklawe Trump żartował, że najchętniej sam zostałby papieżem. Na oficjalnych profilach Białego Domu pojawiła się nawet grafika wygenerowana przez sztuczną inteligencję, prezentująca prezydenta Stanów Zjednoczonych jako papieża. Niektórzy potraktowali to jako żart, ale możemy przypuszczać, że Trump nie przejmuje się autorytetem papieża i że doktryna katolicka jest mu bardzo daleka, mimo że sam uważa się za polityka walczącego z ateizmem. Ten wątek był podkreślany zwłaszcza w przedwyborczym starciu z Kamalą Harris. Trump kierował wtedy swój przekaz do chrześcijan, dużą część jego elektoratu stanowili ewangelicy, ale jednym z ważnych elementów tej kampanii wyborczej okazała się wizyta na grobie rebe Menachema M. Schneersona, ostatniego przywódcy Chabad Lubawicz, który nadal jest czczony przez członków tej sekty niczym Bóg. Dzięki modlitwie na grobie Schneersona i spotkaniu z rabinami Trump zyskał sobie poparcie Żydów związanych z nurtem chasydzkim.

Warto też wspomnieć, że do Chabad Lubawicz wstąpiła córka Trumpa Ivanka, pod wpływem swojego męża Jareda Kushera.

Czym jest chrześcijański syjonizm?

Gdy o tym wspominałam w jednym ze swoich programów, wiele osób dziwiło się jak Trump potrafi łączyć te dwa środowiska – chrześcijańskie i żydowskie. Żeby to zrozumieć należy odwołać się do koncepcji chrześcijańskiego syjonizmu, która jest bardzo popularna w środowisku ewangelików wspierających Trumpa. Przedstawiciele tego nurtu stanowią wpływowe zaplecze Partii Republikańskiej.

Dla Polaków zjawisko chrześcijańskiego syjonizmu jest praktycznie nieznane. Korzenie tego nurtu sięgają anglosaskiego protestantyzmu. Z kolei, w latach 70-tych XX wieku, silne poparcie dla Izraela pojawiło się wśród zielonoświątkowców i tzw. ruchu odnowy charyzmatycznej. Powstała wtedy organizacja Christians United for Israel (CUFI), założona przez pastora Johna Hagee, która do dziś wspiera Izrael politycznie i finansowo. To właśnie ta organizacja postulowała a następnie popierała przeniesienie stolicy Izraela z Tel Avivu do Jerozolimy, co miało miejsce w 2017 roku.

Chrześcijanie syjonistyczni wierzą, że wspierając Izrael realizują plan Boży. Co więcej, twierdzą że Jezus Chrystus powróci na ziemię dopiero po serii dramatycznych wydarzeń, a Izrael odegra kluczową rolę w tych wydarzeniach. Uważają, że Żydzi muszą powrócić do Ziemi Obiecanej, by mogło dojść do powrotu Chrystusa. Wśród chrześcijańskich syjonistów popularna jest również idea odbudowy świątyni w Jerozolimie, co często jest łączone z koniecznością zburzenia meczetu Al-Aksa.

W 1981 roku telewizyjny kaznodzieja Jerry Falwell powiedział „Występować przeciw Izraelowi, to występować przeciw Bogu. Wierzymy, że historia i Pismo Święte dowodzą, iż Bóg postępuje wobec narodów adekwatnie do tego, jak one postępują wobec Izraela”. Oczywiście te poglądy są całkowicie sprzeczne z wiarą katolicką.

Brak rozeznania w tym temacie, sprawia, że wielu Polaków ma błędny obraz religijności Trumpa, oceniając jego prezydenturę jedynie pod kątem walki z ideologią lewicową oraz z laicyzmem.

https://pch24.pl/geneza-syjonizmu-chrzescijanskiego-i-syjonizm-katolicki/embed/#?secret=y0cXIyclTC#?secret=cyhwlpEiPa

Między religią a polityką

Trump stara się prezentować jako obrońca wolności religijnej, czego przejawem było międzyreligijne spotkanie, do którego doszło 1 maja 2025 roku w Ogrodach Różanych Białego Domu. W tym Narodowym Dniu Modlitwy (National Day of Prayer) brali udział przedstawiciele różnych religii. Na scenie pojawili się: ewangelicy (Kościół Boży, Południowi Baptyści, wspólnoty niedenominacyjne), przedstawiciel katolickiej diecezji Winona-Rochester, muzułmański kapelan Sił Powietrznych USA oraz rabin z Chabad Lubawicz. Po przemówieniu Trumpa i zaproszeniu wszystkich religijnych liderów na scenę, to właśnie rabin z Chabad Lubawicz przemawiał jako pierwszy, a inni zdawali się mu potakiwać. Na koniec wspólną modlitwę zwieńczył śpiew pieśni uwielbienia „Great Are You, Lord” oraz „Amazing Grace”, przy czym Trump siedział, a przywódcy wspólnot ewangelickich trzymali ręce nad jego głową, co jest charakterystyczne dla grup charyzmatycznych.

Spotkanie nie miało jedynie charakteru modlitewnego, promowano określoną narrację geopolityczną: jednoznaczne poparcie dla Izraela i potępienie Palestyńczyków, bez uwzględnienia obu perspektyw. Wpisuje się to w politykę Stanów Zjednoczonych wobec konfliktu, który ma miejsce w Ziemi Świętej. Prezydent USA i jego środowisko podkreślają każdą zbrodnię dokonaną przez Palestyńczyków, ignorując żydowskie zbrodnie w Strefie Gazy.

Przedstawiciel syjonistycznych chrześcijan, Mike Huckabee, został nominowany przez Trumpa na ambasadora USA w Izraelu, a Pete Hegseth został sekretarzem obrony. Ten drugi kilka lat temu podczas wizyty w Jerozolimie powiedział: „Nie ma powodu, dla którego cud odbudowy świątyni na Wzgórzu Świątynnym nie miałby się wydarzyć”. Obaj wierzą, że istnienie Izraela jest niezbędne dla powrotu Jezusa Chrystusa. Ich poglądy przejawiają się w używaniu nazw Judea i Samaria, zamiast mówienia o Zachodnim Brzegu. W styczniu 2025 r. podczas przesłuchania przed senacką komisją sił zbrojnych Pete Hehseth przyznał, że uważa się ze chrześcijańskiego syjonistę, a pytany o to, czy popiera działania Izraela w Strefie Gazy, odpowiedział: „jestem za tym aby, Izrael zniszczył i zabił każdego ostatniego członka Hamasu”. Nikt wtedy nie wspomniał o mordowaniu niewinnych Palestyńskich dzieci.

Teologiczne różnice, tymczasowy sojusz i wspólne interesy

Chociaż doktryna syjonistycznych chrześcijan jest sprzeczna z wierzeniami Żydów, którzy odrzucają Chrystusa, to zdaje się, że środowiska żydowskie chętnie korzystają z pomocy ewangelików, zwłaszcza w przypadku gdy mówimy tu o wsparciu finansowym, politycznych i militarnym. Kwestią sporną pozostaje idea nawracania Żydów, która przejawiała się w doktrynie ewangelików. Wedle tej doktryny to nawrócenie ma nastąpić dopiero w czasach ostatecznych, więc na ten moment zdaje się, że chrześcijańscy syjoniści nie starają się szczególnie o apostolat wśród Żydów.

Wyznawcy Chabad Lubawicz, wierzą, że duszę Żydów, w odróżnieniu od duszy gojów, są bezpośrednio złączone z absolutem. W konsekwencji każda dusza żydowska po śmierci osiągnie zbawienie niezależnie od swoich uczynków. W tej koncepcji nie ma wiecznego piekła jako kary. Szerzej o tym podziale pisałam w książce „Chanuka czy krzyż?”. Mało kto wie, że to właśnie w księdze „Tanya” napisanej przez założyciela Chabad Lubawicz, Shneura Zalmana, pojawia się określenie „sprawiedliwi wśród narodów świata”. Są to według tej terminologii „nie-Żydzi”, którzy mimo swojej niedoskonałej natury, czynią dobrze, pomagają Żydom, mogą zostać uznani za sprawiedliwych i być może osiągną zbawienie.

W publikacji „Victory of light” („Zwycięstwo Światła”) rebe Schneerson podał zaskakującą interpretację święta Chanuki. Jego zdaniem chanukowe świece mają sprawić, że wszystkie narody świata stopniowo osłabną, a następnie zaczną służyć Izraelowi.

Bez wątpienia możemy wskazać na współpracę środowiska syjonistycznych chrześcijan w Stanach Zjednoczonych z Chabad Lubawicz i organizacjami promującymi Chanukę. Warto wspomnieć o tym, że chrześcijańscy syjoniści występują często na konferencjach CPAC (Conservative Political Action Conference). Na tych wydarzeniach regularnie pojawiają się liderzy takich organizacji jak Christians United for Israel, a także politycy promujący ideę odbudowy trzeciej świątyni w Jerozolimie. Wydarzenia te często łączą poparcie dla Izraela z retoryką antyglobalistyczną i antylewicową, co wpisuje się w szerszy kontekst chrześcijańskiego syjonizmu.

CPAC na swoim koncie na Instagramie zorganizował specjalny program dotyczący Chanuki: odcinek „America UnCanceled” z udziałem rabina Yitza Tendlera. Rabin Tendler jest współzałożycielem organizacji Shalom Torah Ministries, która promuje tradycyjne wartości żydowskie w przestrzeni publicznej i współpracuje z konserwatywnymi środowiskami chrześcijańskimi na rzecz poparcia dla Izraela.

https://pch24.pl/prof-jacek-bartyzel-kim-sa-chrzescijanscy-syjonisci-i-dlaczego-sa-tacy-niebezpieczni-2/embed/#?secret=ekpVLFOaDE#?secret=Tmmd7eRFp8

Promocja Chanuki w Polsce i błąd amerykanizmu

Jak ma się to do promocji uroczystości chanukowych i działań grupy Chabad Lubawicz w Polsce? Wydaje się, że nie ma to związku z chrześcijańskim syjonizmem, który w naszym kraju jest zjawiskiem marginalnym. Chanuka w Sejmie RP i w Pałacu Prezydenckim jest raczej wynikiem nacisków politycznego lobby, które stara się wprowadzić podobne uroczystości praktycznie we wszystkich krajach świata. Promowanie Chanuki i Chabad Lubawicz w środowiskach chrześcijańskich, głównie protestanckich, jest zjawiskiem coraz powszechniejszym. Oczywiście katolicy, którzy są świadomi nauczania Magisterium Kościoła, dostrzegają w takich spotkaniach postawę całkowitego lekceważenia prawdy. Takie stawianie wszystkich religii na równi i wspólne spotkania modlitewne były ostro krytykowane przez papieży aż do czasu Soboru Watykańskiego II. Później Kościół otworzył się na tego typu wydarzenia, czego przejawem były spotkania modlitewne w Asyżu w 1986 roku. Kardynał Ryś podczas ostatnich obchodów Dnia Judaizmu powołał się na deklarację „Nostra Aetate”, twierdząc, że to właśnie ten dokument przyczynił się do dialogu Kościoła z judaizmem.

Możemy jednak zastanowić się, czy to otwarcie się Kościoła na dialog z judaizmem nie jest efektem wpływów protestanckich, które były silne na Soborze Watykańskim II. Już wiele lat przed soborem papieże walczyli z modernizmem i innymi herezjami, które starały się promować idee dialogu międzyreligijnego. Z tej perspektywy możemy zadać pytanie czy źródeł otwarcia się chrześcijan na judaizm nie należy szukać w amerykanizmie – poglądzie, który został potępiony przez papieża Leona XIII. Zwraca na to uwagę ks. Curzio Nitoglia w książce „Chabad Lubawicz – światowa potęga”. Jednym z cech amerykanizmu był indyferentyzm polegający na zrównaniu wszystkich religii jako jednakowo dobrych. Francuski ksiądz Henri Delassus przestrzegał przed amerykanizmem jako poglądem, który chce znieść wszelkie bariery między religiami, czego efektem ma być realizowanie interesów żydowskich i Powszechny Sojusz Izraelitów.

Nawet jeśli uznamy, że wpływ chrześcijańskich syjonistów jest, póki co w Polsce niewielki, to bardzo wiele będzie zależeć od naszych relacji ze Stanami Zjednoczonymi. USA jest naszym naturalnym sojusznikiem, ale czy to znaczy, że mamy bezkrytycznie przyjmować wszystko co promuje rząd Donalda Trumpa na niwie politycznej (konflikt na Bliskim Wschodzie) oraz religijnej (indyferentyzm, syjonizm chrześcijański)? Katolicy muszą wiedzieć, że te idee nie mają nic wspólnego z Magisterium Kościoła katolickiego. W tym celu warto sięgnąć po encykliki Leona XIII, do którego nie bez powodu obecny papież nawiązał wybierając swoje imię.

CPAC w Polsce i rabin Boteach

W Jasionce na Podkarpaciu 27 maja 2025 roku miała miejsce pierwsza konferencja CPAC w Polsce. Impreza zgromadziła wielu konserwatywnych polityków, którzy nie są zorientowani w idei chrześcijańskiego syjonizmu. Oczywiście nie należy tej konferencji demonizować, ale konserwatywni politycy i publicyści powinni zrozumieć z jaką ideologią mamy tu do czynienia. Warto też zadać pytanie: jakie konsekwencje niesie ze sobą przenikanie amerykańskich wzorców religijno-politycznych na grunt polski, zwłaszcza w kontekście relacji między chrześcijaństwem a judaizmem? Chodzi tu o zachowanie katolickiej tożsamości religijnej, o kwestie wciągania Polski w konflikt izraelsko-palestyński oraz o naszą politykę historyczną, która również jest związana z tym tematem. Nie przez przypadek Barbara Engelking została niedawno szefową rady Muzeum Auschwitz, a jednym z głównych darczyńców muzeum jest Ronald Lauder, związany z Chabad Lubawicz.

Podczas pierwszej konferencji CPAC w Polsce przemawiał rabin Shmuley Boteach, który w wieku trzynastu lat pod wpływem rebe Schneersona wstąpił do Chabad Lubawicz, a rok później zdecydował, że zostanie rabinem. Po wielu latach pracy na rzecz tego ugrupowania w 1994 roku doszło do rozłamu pomiędzy rabinem Boteachem a kierownictwem Chabad Lubawicz. Powodem miały być jego decyzje o włączeniu do L’Chaim Society studentów nieżydowskich. Chociaż formalnie Boteach został wyrzucony z ruchu to nadal deklaruje przywiązanie do tradycji Chabadu i twierdzi, że w tej doktrynie wychowuje swoje dzieci.

Rabini z Chabad Lubawicz skrytykowali jego książkę „Kosher Jesus” („Koszerny Jezus”, 2012), twierdząc, że zagraża ona tożsamości żydowskiej. Autor przedstawił w niej Jezusa jako pobożnego, praktykującego Żyda, który sprzeciwiał się rzymskiemu uciskowi w Judei, był znany z nauczania Tory, nie wszedł w konflikt z faryzeuszami, ale stał się ofiarą historycznych manipulacji. Winnymi tego fałszerstwa, zdaniem rabina Boteacha mieli być chrześcijanie zwłaszcza św. Paweł, który przekształcił jego postać w „mesjańsko – boskiego Zbawiciela”. Rabin, który przemawiał w Jasionce i podczas swojego przemówienia chwalił Jana Pawła II, odrzuca boskość Jezusa, ale uważa go za inspirującą postać żydowską. Mimo to książka „Kosher Jesus” wpisuje się w trend chrześcijańskiego syjonizmu – uznanie Jezusa jako pobożnego Żyda pozwala ewangelikom budować narrację, że wspierając Izrael, służą planowi Bożemu i działają w duchu chrześcijaństwa.

Zagrożenie dla katolików

Rabin Boteach podczas CPAC w Jasionce powiedział: „Polska stoi przy Izraelu, Polska stoi przy narodzie żydowskim”. Analizując te wydarzenia, możemy przypuszczać, że w najbliższych latach katolicy w Polsce będą zachęcani do popierania polityki Izraela i USA w sprawie konfliktów na Bliskim Wschodzie oraz do brania udziału w uroczystościach chanukowych. Niestety coraz częściej nawet hierarchowie Kościoła w Polsce twierdzą, że katolik powinien obchodzić Chanukę oraz że Żydzi są świadkami chrześcijaństwa.

Pamiętajmy, że Kościół katolicki od samego początku zrezygnował z obchodzenia starotestamentowych świąt, nie odrzucając przy tym Starego Testamentu, a nawet czcząc siedmiu braci Machabejskich.

Wyjaśnienie tych kwestii znajdujemy u św. Augustyna, który podczas kazania na święto siedmiu braci Machabejskich, odpowiadał na zarzuty Żydów, nie rozumiejących dlaczego chrześcijanie czczą tych starotestamentowych męczenników. Augustyn tłumaczy, że męczeństwo siedmiu braci Machabejskich, którzy żyli w czasie oczekiwania na przyjście Chrystusa, było zapowiedzią męczeństwa pierwszych chrześcijan. Natomiast Żydzi, którzy żyli w czasach po Chrystusie, ale nie uwierzyli w nadejście Zbawiciela, zdaniem św. Augustyna zostali odłamani od drzewa oliwnego, a na ich sercach położona jest zasłona.

Jak zatem można mówić, że współcześni Żydzi są „świadkami Prawdy chrześcijaństwa”? Takie podejście musi prowadzić nieuchronnie do wniosku, że nie potrzeba się modlić o ich nawrócenie. Z tej perspektywy wielkie konwersje znanych Żydów, takich jak Edyta Stein czy Alfons Ratisbonne, jawią się jako coś zupełnie niepotrzebnego. Św. Maksymilian Kolbe stale namawiał nas do modlenia się o nawrócenie Żydów i podkreślał, że tylko wiara katolicka jest prawdziwa. W czasach zamętu musimy studiować teksty Magisterium Kościoła i zrozumieć, że doktryny katolickiej nie da się pogodzić z doktryną ewangelickich syjonistów z USA.

Dr Anna Mandrela

Czy katolikowi wolno świętować chanukkę?

Czy katolikowi wolno świętować chanukkę?

=======================================

Włączenie się nominalnych katolików w świętowanie chanukki jest więc albo przejawem haniebnej elementarnej ignorancji teologicznej, wręcz katechizmowej, albo świadczy o wyparciu się elementarnej zasady tożsamości chrześcijańskiej, jaką jest jedyna prawdziwość religii chrześcijańskiej w jedynej prawdziwej bo spełniającej kontynuacji religii Starego Przymierza, czyli wyrazem apostazji, być może tylko z głupoty. 

===========================

Ks. Dariusz Józef Olewiński

https://teologkatolicki.blogspot.com/2023/12/czy-katolikowi-wolno-swietowac-chanukke.html

=================================

Przy okazji sprawy posła Grzegorza Brauna (więcej tutaj) słusznie nasuwa się pytanie, czy katolikowi wolno uczestniczyć w świętowaniu chanukki. 

Po pierwsze, należy zauważyć, że obecne świętowanie chanukki – które jest opisane dopiero w Talmudzie babilońskim (shabbat 2, 21) – nie jest tym samym co świętowanie starotestamentalne wspomniane w Ewangelii św. Jana (J 10, 22: τὰ ἐγκαίνια), w nawiązaniu do wydarzeń opisanych w Księgach Machabejskich (1Mach 4, 36-39, 2Mach 10, 1-8). 

Notabene: wspomnienie, że Pan Jezus podczas tego święta przechadzał się w portyku Salomona w świątyni jerozolimskiej, w żaden sposób nie oznacza, że Pan Jezus świętował chanukkę, gdyż tego talmudycznego świętowania wówczas nie było. Ponadto, nawet zakładając, że obecne świętowanie chanukki odnosi się do tych wydarzeń, należy stwierdzić, że chrześcijanom nie godzi się uczestniczyć w tym świętowaniu w jakikolwiek sposób. 

Jeśli świętowanie to dotyczy – według oficjalnej wersji – odnowienia kultu w świątyni jerozolimskiej po powstaniu Machabeuszy w roku 165 przed Chrystusem, a według wiary chrześcijańskiej kult ten stracił swoją wartość przez Ofiarę Krzyżową Jezusa Chrystusa, to nie godzi się chrześcijanom uczestniczenie w tym świętowaniu. Wszak żydzi świętują w nim aktualność kultu sprawowanego niegdyś w świątyni jerozolimskiej – choć de facto on nie istnieje od zburzenia świątyni w roku 70 po Chrystusie – oraz swoją tęsknotę za jego przywróceniem, zresztą wyrażając przez to dążenia syjonistyczne. Chrześcijanin nie może popierać tego świętowania, ponieważ uderza ono w sam rdzeń chrześcijaństwa, jakim jest spełnienie Starego Testamentu w Nowym Testamencie i tym samym ustanowienie jedynego prawdziwego kultu jedynego prawdziwego Boga, jakim jest religia chrześcijańska. 

Włączenie się nominalnych katolików w świętowanie chanukki jest więc albo przejawem haniebnej elementarnej ignorancji teologicznej, wręcz katechizmowej, albo świadczy o wyparciu się elementarnej zasady tożsamości chrześcijańskiej, jaką jest jedyna prawdziwość religii chrześcijańskiej w jedynej prawdziwej bo spełniającej kontynuacji religii Starego Przymierza, czyli wyrazem apostazji, być może tylko z głupoty. 

Jest szczególnie haniebne, że to uważający się za tradycyjnego katolika były marszałek sejmu Marek Jurek zaprosił kabalistyczną sektę Chabad Lubavich do urządzania świętowania chanukki w gmachu sejmu RP. Nie znam jego motywacji. Bym może chciał dobrze, jednak ten gest jest oczywistym przejawem przynajmniej ignorancji teologiczno-katechizmowej, jeśli nie wręcz poważnego wypaczenia ideologicznego, które niewiele ma wspólnego z katolicyzmem. 

Post scriptum

Marek Jurek nie ustaje w atakowaniu, przekręcając przy tym imię starożytnego heretyka Markjona (jeśli już to powinno brzmieć „neomarkjońska”):

Otóż porównanie chanukki do święta Obrzezania Pańskiego oraz wspomnienia św. Braci Machabejskich świadczy o elementarnej ignorancji i braku racjonalnego myślenia. 

W Kościele nigdy nie było święta poświęcenia świątyni jerozolimskiej, tym bardziej nie było chanukki. Z prostego powodu: kult starotestamentalny stracił swoją rację bytu wraz z Ukrzyżowaniem Mesjasza, o czym mówił sam Pan Jezus (J 2, 18-22). W Kościele wolno tylko to świętować, co zostało przejęte do Nowego Testamentu. Obrzezanie naszego Pana Jezusa Chrystusa było początkiem Jego Krwawej Ofiary, o czym jest wyraźnie mowa w textach liturgicznych tego dnia. Bohaterska walka Braci Machabejskich o wiarę w prawdziwego Boga i świętość miejsca kultu starotestamentalnego zasługuje na uznanie jako gorliwość o prawdziwą religię. Skoro Kościół uznał ich świętość, to uczynił to z tego powodu, że przyjął, iż oni uznaliby Jezusa za Mesjasza, gdyby Go poznali w doczesności. 

Czymś zgoła innym jest postawa tych, którzy odrzucają Jezusa Chrystusa jako Mesjasza, i uczestniczenie w ich obrzędach. Włączanie się w ich obrzędy świadczy albo o głupocie, albo o apostazji, albo o jednym i drugim. 

Braun o liście 16 filosemitów oraz „zbrodni” walki z sekciarską Chanuką.

Braun o liście 16 filosemitów oraz „zbrodni” walki z sekciarską Chanuką. „Rok minął, a ja nadal nie siedzę” [VIDEO]

12.02.2025 https://nczas.info/2025/02/12/braun-o-liscie-16-filosemitow-oraz-zbrodni-walki-z-sekciarska-chanuka-rok-minal-a-ja-nadal-nie-siedze-video/

Grzegorz Braun był gościem na kanale Jana Pospieszalskiego. W rozmowie omawiano m.in. kwestię listu 16 filosemitów potępiających katolicką inicjatywę Brauna przeciwko fałszywym praktykom żydowskiej sekty Chabad Lubawicz, które z irracjonalnych powodów są celebrowane w Sejmie.

Sekta, jak się okazuje, posiada duże wpływy nie tylko w rządzie, ale też w środowiskach medialnych. Braun podkreślił, że mimo wielkich chęci, nie udało się nikomu postawić mu jakichkolwiek zarzutów w tej sprawie. Poruszono też postawę Konfederacji.

– Ruszyła wtedy kolejna w moim życiu, ale trzeba przyznać, chyba dość bezprecedensowa nagonka i te „wyroki śmierci cywilnej” zostały na mnie po raz kolejny rozpisane, ogłoszone. I były to nawoływania na najwyższym szczeblu. Korespondowali marszałek Sejmu z ministrem… – mówił Grzegorz Braun, na co wtrącił się Jan Pospieszalski.

– No nie, no pamiętamy. Odbieranie… Odbieranie pensji, odbieranie tego, odbieranie immunitetu, wszystkiego – przypomniał Pospieszalski.

– A no to prześledź, kto głosował „za”. Siedem razy, bo siedem zarzutów. I Wysoka Izba musiała siedem razy guzik nacisnąć w tej sprawie, rączkę podnieść, kto zechciał. Więc zobacz, kto głosował „za”. I zobacz, że nie ma najmniejszej przesady w moim stwierdzeniu o… o istnieniu szerokiej koalicji chanukowej w polskim życiu publicznym od prawej do lewej – stwierdził Braun.

– A to, że to są ci sami ludzie, którzy też naciskali guzik za zamordyzmem covidowym, za wpychaniem Polski w wojnę, antagonizowaniem z wszystkimi sąsiadami, za podległością eurokołchozowi, to są fakty. Za zielonymi ładami, wszyscy to opierali – podkreślił lider KKP.

Potem prawicowy kandydat na prezydenta ocenił, iż „Chanuka jest tu pewnym papierkiem lakmusowym”. Pospieszalski wówczas pokazał głosowanie przeciwko Braunowi. Z PiS 31 posłów się wstrzymało od głosowania, a 1 wstrzymał się od głosu. Reszta z PiS była za ukaraniem Grzegorza Brauna.

Z KO nie głosowało 4 posłów. Reszta była za ukaraniem. Tak samo Polska 2050 i Lewica.

W przypadku Konfederacji natomiast nie głosowało trzech posłów. W pozostałych przypadkach połowa była za ukaraniem, a druga połowa przeciw.

– No to chłopcy, przepraszam, panowie, twoi towarzysze walki z Konfederacji zachowali się jak trzeba w tej sytuacji – przekonywał Pospieszalski.

Po chwili ciszy, Braun odpowiedział, że „bardzo się cieszę, tak”.

– Bardzo się cieszę, że nastąpiło jakieś po wstępnych, niekontrolowanych odruchach, ataku paniki u niektórych, że nastąpiło jakieś otrzeźwienie. Bardzo się cieszę, ale wiesz… Chciałem jedną rzecz odnotować. Że rok minął, a ja ciągle nie siedzę – podkreślił lider KKP.

– Pamiętasz, że ogłoszono to wtedy w takim trybie, że ja już w ogóle jestem skazany. Już ten wyrok medialny, lincz został wykonany pospołu przez media lewackie i prawackie głównego ścieku. Znowu trzeba powtórzyć i przez „Gazetę Wyborczą”, i przez „Gazetę Polską”. Ten szeroki ruch potępienia – mówił Grzegorz Braun.

Deklaracja szesnastu, czyli kwik szabesgojów [KOMENTARZ]

Deklaracja szesnastu, czyli kwik szabesgojów [NASZ KOMENTARZ]

Akcja billboardowa partii Grzegorza Brauna doprowadziła do wybuchu bomby z opóźnionym zapłonem. Wprawdzie billboardy związane z wyborem pomiędzy chrześcijańskim Bożym Narodzeniem i żydowską Chanuką pojawiły się jeszcze przed Świętami, politycznie poprawne kręgi, zaatakowały ją dopiero teraz.

Tzw. Deklaracja Szesnastu odnosi się do billboardów partii Brauna, na których widnieje napis: „Chanuka czy Boże Narodzenie? Europo! Wybór należy do ciebie!”. Są tam także umieszczone grafiki z Żydem zapalającym świece chanukowe oraz postać św. Mikołaja i szopka bożonarodzeniowa, oddzielone gaśnicą.

Akcję przeciwko billboardom rozpoczął list z donosem do Parlamentu Europejskiego, wystosowany przez sorosowskie stowarzyszenie „Otwarta Rzeczpospolita”. „Kampania, tym razem sfinansowana ze środków Parlamentu Europejskiego, wpisuje się w wieloletnią działalność europosła Brauna, a podstawą jest nienawiść do wszelkich mniejszości, głoszenie antysemickich, ksenofobicznych i antyuchodźczych haseł” – grzmieli lewicowcy na łamach żydowskiej gazety dla Polaków, czyli Gazety Wyborczej.

Teraz pojawiła się informacja o „Deklaracji Szesnastu”. To oświadczenie opublikowane przez rzekomo niezależnych publicystów i historyków, z których większość deklaruje się jako „prawicowi”.

Billboard nawiązujący do Chanuki.
Billboard nawiązujący do Chanuki.

„W związku z pojawiającymi się coraz częściej próbami szerzenia wrogości w relacjach chrześcijańsko-żydowskich (czego przykładem może być akcja bilbordowa «Chanuka czy Boże Narodzenie») czujemy się w obowiązku przypomnieć parę podstawowych faktów religijnych i historycznych” – czytamy.

W dalszej części deklaracji podano siedem punktów, przedstawiajacych rzekome fakty. Oto one:

  1. Chrystus Pan obchodził święto Chanuki (por. J 10,22-23), co powinien wiedzieć każdy katolik. Kościół przypomina to w lekturze Ewangelii: na środę po Niedzieli Męki Pańskiej (w Mszale Piusa V) i we wtorek IV tygodnia Okresu Wielkanocnego (w Lekcjonarzu mszalnym Pawła VI)” – wskazano.
  2. My, katolicy, nie obchodzimy tego święta, bo świętem światła jest przede wszystkim uroczystość Matki Boskiej Gromnicznej, kiedy Zbawiciel po raz pierwszy pojawił się w Świątyni. Nie zmienia to faktu, że obchodzenie uroczystości Poświęcenia Świątyni przez Żydów zasługuje na szacunek, tym bardziej, że Kościół zawsze uważał, że Żydzi praktykując swą religię pozostają świadkami Prawdy chrześcijaństwa, prawdziwości obietnic mesjańskich, które Chrystus wypełnił, i aktów historii Zbawienia, które poprzedziły Narodzenie Pańskie
  3. Nazywanie obecności Ksiąg Machabejskich w katolickim i prawosławnym kanonie Pisma Świętego (w kanonie żydowskim i protestanckim ich nie ma) «świętowaniem ludobójstwa», wzywanie, byśmy uznali za naszą tradycję pamięć bałwochwalców, przeciw którym wystąpili powstańcy machabejscy – jest po prostu zniewagą dla katolicyzmu
  4. Gesty życzliwości okazywane dziś niewielkiej polskiej społeczności żydowskiej są również wyrazem czci dla naszej wspólnej wielowiekowej historii, tak brutalnie przerwanej przez Niemcy hitlerowskie. Znaki szacunku dla kultury żydowskiej są więc niejako wypełnieniem tej tragicznej wyrwy, powstałej w wyniku utraty niepodległości przez Polskę i niemieckiej okupacji. Już przed wojną Prymas Hlond ubolewał nad brakiem szacunku dla «nieopisanego tragizmu tego narodu». Tym bardziej jasne powinno to być dziś.
  5. Chrześcijański charakter państwa zawiera się przede wszystkim w wyrażanej publicznie czci dla Boga i dla wiary Kościoła, i w realizacji dobra wspólnego, obejmującego – we właściwy sposób – każdą społeczność i osobę tworzącą wspólnotę Rzeczypospolitej
  6. Napięcie religijne między chrześcijaństwem i judaizmem, wynikające z naszej wiary w Chrystusa i w uniwersalną prawdę Ewangelii, także napięcia między Polską a Izraelem dotyczące naszej historii, obrona czci dla Rzeczypospolitej i Polski pod okupacją walczącej z Niemcami – wszystko to wymaga umotywowanej prezentacji racji chrześcijańskich i polskich, w czym akty agresji, wrogości i szerzenie uprzedzeń są tylko dramatyczną przeszkodą
  7. Na koniec prosimy, by nie traktować naszego oświadczenia jedynie jako prezentacji stanowiska. Jest ono apelem – do wszystkich, którym zależy na chrześcijańskim charakterze życia publicznego i na dobru wspólnym narodu; apelem o reakcję, o czynny sprzeciw wobec zachowań, postaw i opinii, które dewastują życie publiczne, kulturę katolicką i oszpecają wizerunek Ojczyzny.

Pod deklaracją podpisali się:

  • Marek Budzisz
  • Sławomir Cenckiewicz
  • Piotr Chrzanowski
  • Piotr Ciompa
  • Waldemar Gasper
  • Tomasz Grzegorz Grosse
  • Marek Jurek
  • Robert Kostro
  • Jacek Kowalski
  • Justyna Melonowska
  • Paweł Milcarek
  • Paweł Nowacki
  • Andrzej Nowak
  • Tomasz Rowiński
  • Maciej Urbanowski
  • Łukasz Warzecha

NASZ KOMENTARZ:

Stary Testament był zapowiedzią przyjścia Zbawiciela, pomagał on budzić w niego wiarę i podtrzymywać ją. Żydzi, pomimo posiadania tak wielkiego skarbu, nie rozpoznali Chrystusa i odrzucili Go. Judaizm był zatem religią prawdziwą  do czasu odrzucenia przez żydów Jezusa Chrystusa. Stary Testament jest wiecznym świadectwem na to, że Chrystus jest prawdziwym Mesjaszem. Święty Augustyn tak o tym pisał: „Dlatego wciąż jeszcze żydzi istnieją, aby ku swemu zawstydzeniu nosili nasze Księgi. Kiedy bowiem chcemy wykazać poganom, że Chrystus był przepowiedziany, przytaczamy im to właśnie Pismo. I aby przypadkiem nieskorzy do wiary nie powiedzieli, że to my chrześcijanie je ułożyliśmy i że wraz z Ewangelią, którą głosimy, wymyśliliśmy proroków, przez których wydawałoby się że jest przepowiedziane to, co my głosimy, wówczas przekonujemy ich na tej podstawie, że wszystkie te pisma w których Chrystus był przepowiedziany, znajdują się u żydów”

Dlatego, oczywistym jest, że wszystkie obrzędy Starego Testamentu i przymioty starotestamentowego Judaizmu, były godziwe jedynie do czasu przyjścia Zbawiciela. Kiedy nastąpiło doskonałe wypełnienie prawa, wszelkie obrzędy i ceremonie wygasły i absolutnie nie obowiązują katolików. 

 Uczestnictwo w święcie Chanuka, lub nawet popierania przez katolików obecnego, żydowskiego kultu, jest więc uderzeniem w podstawy chrześcijaństwa, a mianowicie w spełnienie się Starego Testamentu w Nowym Testamencie. 

Obecnie zachowywanie Starego Przymierza, które zapowiada przyjście Mesjasza, jest wyrazem niewiary w Chrystusa i uznaniem, że to On nie jest zapowiedzianym Zbawicielem. Odrzucenie Chrystusa, który jest jedyną drogą do Ojca, to grzech śmiertelny. Logiczną konsekwencją twierdzenia, że żydzi wciąż są narodem wybranym, musi być stwierdzenie, że Chrystus nie był prawdziwym Mesjaszem. Że – jak twierdzą mędrcy Talmudu – był cudzołożnikiem, bałwochwalcą, oszustem, magikiem. A my – wraz z żydami – wciąż czekamy na Mesjasza.

Przyjrzyjmy się temu co pisali o powyższej kwestii Ojcowie i Doktorzy Kościoła:

Św. Jan Chryzostom w „Mowach przeciwko Judaizantom i Żydom”, bardzo ostro zwalczał i potępiał udział chrześcijan w świętach żydowskich, dlatego też Żydzi obradujący w Wiedniu w 2018 roku na kongresie „An end to antisemitism”, życzyli sobie, by chrześcijanie „pozbawili go autorytetu”, czyli de facto wyrzucili tę postać z kanonu świętych.

Spójrzmy więc na to co ów Święty pisał:

“Wiem, że nawet i dziś wielu poważa żydów, a obrzędy ich za godziwe uznaje; toteż spieszę, by wykorzenić to zgubne mniemanie. Powiedziałem, że synagoga nie proponuje niczego co by ją czyniło lepszą od teatru, i biorę Proroka za świadka: żydzi nie są godniejsi zaufania niż prorocy. Co zatem mówi Prorok? (…) [splugawiłaś ziemię wszeteczeństwami twymi i złościami twymi]  (…) pokazałaś czoło wszetecznej niewiasty, wyzbyłaś się wstydu (Jer. III, 2. 3). Miejsce, gdzie przebywa wszetecznica to miejsce rozpusty; lecz to mało powiedzieć, że synagoga jest miejscem rozpusty i teatrem; jest ona ponadto  jaskinią zbójców i schronieniem dzikich bestii. Gdyż powiedziane jest: [Jaskinią zbójców stał się ten dom] , Dom twój stał się dla mnie jaskinią hieny (Jer. VII, 11), nie tylko dzikiego zwierzęcia, ale zwierzęcia nieczystego. I dalej: Opuściłem dom mój, zostawiłem dziedzictwo moje (Jer. XII, 7). Otóż, kiedy Bóg opuszcza, jakaż nadzieja zbawienia pozostaje? Gdy Bóg opuszcza jakieś miejsce, owo miejsce staje się siedliskiem demonów. Wprawdzie, utrzymują stanowczo, że i oni wielbią prawdziwego Boga; lecz niech Bóg broni, byśmy to i my twierdzili! Żaden żyd nie wielbi Boga. Sam Syn Boży to oświadcza. Gdyż mówi: Gdybyście bowiem Ojca mego znali, to byście i mnie znali, ale ani mnie nie znacie, ani Ojca mojego (Jan. VIII, 19). Jakież nad to wiarygodniejsze świadectwo mógłbym przytoczyć. 

Skoro bowiem nie uznają Ojca, ukrzyżowali Syna i odrzucili asystencję Ducha Świętego, któż zatem śmiałby zaprzeczyć, że synagoga jest siedliskiem demonów? Bóg nie jest wielbiony w tym miejscu, wręcz przeciwnie! Lecz odtąd to chram bałwochwalstwa; niektórzy tymczasem zbliżają się do tych miejsc jakby do sanktuarium”. 

Św. Augustyn wyróżnił trzy etapy w historii zachowywania Starego Prawa. Pierwszy etap przypada na czas przed śmiercią Chrystusa, kiedy przestrzeganie tego prawa było obowiązkowe. Z tego powodu sam Zbawiciel uczestniczył w żydowskich świętach i wypełniał przepisy prawa. Drugi etap rozpoczął się po śmierci Jezusa, kiedy obowiązek zachowywania Starego Prawa przestał istnieć. W tym okresie nawróceni Żydzi mogli jednak nadal przestrzegać tradycji wynikających z Prawa. Trzeci etap nastąpił po rozprzestrzenieniu się Ewangelii, kiedy przestrzeganie Starego Prawa zaczęto postrzegać jako sprzeczne z wiarą w Chrystusa, co czyniło je grzechem ciężkim.

Św. Tomasz z Akwinu, komentując słowa Pisma, zapisał: „Jeżeli poddacie się obrzezaniu, Chrystus wam się na nic nie przyda”, oraz: „Więc poddawanie się obrzezaniu i zachowywanie innych obrzędów [Starego Testamentu] po śmierci Chrystusa jest grzechem śmiertelnym” (I-II, q. 103 a. 4).

Także Urząd Nauczycielski Kościoła zabierał głos w tej ważnej moralnie sprawie. W encyklice Ex quo papież Benedykt XIV uczy: „Obrzędy Prawa Mojżeszowego zostały zniesione przez przyjście Chrystusa i nie mogą być dłużej przestrzegane bez grzechu, po ogłoszeniu Ewangelii”.

Parteniusz Mignes OFM doktor ŚW. teologii i filozofii, w swoim „Kompendium teologii dogmatycznej ogólnej” pisze:

„Religia mojżeszowa była tylko poprzedniczką religii chrześcijańskiej, została przez Chrystusa już to dopełniona już to zniesiona. Dlatego też po śmierci Chrystusa już nie jest religią prawdziwą a tym samym stała się religią fałszywą. Naród żydowski nie przyjąwszy Chrystusa jako Mesjasza przestał być narodem wybranym, stał się narodem odrzuconym. Ciągle wyczekuje przyjścia Mesjasza, i dotąd religia ta jest budowlą wciąż niewykończoną; ponieważ jednak Mesjasz już nie przyjdzie, tym samym budowla ta musi pozostać niedokończoną, stała się ona zgrzybiałą, ciałem bez ducha”.

Sobór Florencki głosił: [Kościół] Mocno wierzy, wyznaje i głosi: nikt z tych, co są poza Kościołem katolickim, nie tylko poganie, ale i Żydzi, heretycy i schizmatycy, nie mogą stać się uczestnikami życia wiecznego, ale pójdą w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom” oraz „Ktokolwiek po Męce pokłada nadzieję w przepisach prawa [Starego Przymierza] i poddaje się im jako koniecznym do zbawienia, jak gdyby wiara w Chrystusa nie mogła bez nich zbawiać, grzeszy śmiertelnie”.

Moglibyśmy mnożyć  wiele podobnych dokumentów i wypowiedzi Ojców Kościoła, ale już po powyższych przykładach widać, że Kościół Katolicki od zawsze twierdził, że po Odkupieniu dokonanym przez Chrystusa judaizm stał się religią fałszywą (zwłaszcza po sporządzeniu rasistowskiego Talmudu i innych, podobnych mu ksiąg, jak Tanja, Szulchan Aruch itd.). Judaizm odrzuca bowiem  Zbawiciela oraz kluczową część Objawienia Bożego, a co za tym idzie Stary Testament traci sens gdy jest oderwany od Nowego Testamentu.

Deklaracja szesnastu ma wartość o tyle, o ile dzięki niej już wiemy, kto z rzekomo „prawicowych” publicystów i historyków, jest usłużnym wobec żydów, szabesgojem, gorszącym tłumy.  Pytanie o wybór między Świętami Bożego Narodzenia a Chanuką jest zasadne, ponieważ stoją one wobec siebie w jawnej sprzeczności.

Godnym uwagi jest też fakt, że w polskim sejmie chanukę rozpalają członkowie kabalistycznej sekty Chabad Lubawicz, którzy tradycję Chanuki wywodzą z Talmudu, którzy swojego ostatniego przywódcę Menachema Mendela Schneersona uważają za „mesjasza”. Jego zdjęcie jest podczas tych obrzędów eksponowane(!).

Oto co rzeczony „mesjasz” pisał:

„Żydzi są po prostu odmienni gatunkowo od reszty ludzkości. Żaden inny naród – oprócz Żydów – nie ma i nie może mieć żadnej wiedzy o Bogu, bo jest ona własnością tylko Żydów. Mędrcy mogą pojawić się tylko w narodzie żydowskim, dlatego każda nieżydowska, gojowska mądrość jest zanieczyszczona i nic nie warta”, „Każdy Żyd ma dwie dusze: boską i zwierzęcą. Dusza boska jest częścią Boga. Nie-Żyd ma tylko jedną duszę. Goj nie posiada w ogóle duszy boskiej. A jego dusza zwierzęca (jedyna dusza, jaką posiada) pochodzi z niższych regionów niż dusza zwierzęca Żyda, czyli pochodzi z najniższych regionów świata demonów”.

Sejm III RP. W tle "mesjasz" Chabadu, skrajny rasista Menachem Mendel Schneerson. Popieranie tego typu uroczystości, to jawne łamanie pierwszego przykazania.
„Mesjasz” Chabadu, Menachem Mendel Schneerson.

Na koniec warto przytoczyć kompletny fragment Nowego Testamentu, na który powołują się ci, który uważają, że „Chrystus Pan obchodził święto Chanuki” (J 10,22-39):

Obchodzono wtedy w Jerozolimie uroczystość Poświęcenia świątyni. Było to w zimie. Jezus przechadzał się w świątyni, w portyku Salomona.  Otoczyli Go Żydzi i mówili do Niego: «Dokąd będziesz nas trzymał w niepewności? Jeśli Ty jesteś Mesjaszem, powiedz nam otwarcie!» Rzekł do nich Jezus: «Powiedziałem wam, a nie wierzycie. Czyny, których dokonuję w imię mojego Ojca, świadczą o Mnie. Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec. Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy». I znowu Żydzi porwali kamienie, aby Go ukamienować. Odpowiedział im Jezus: «Ukazałem wam wiele dobrych czynów pochodzących od Ojca. Za który z tych czynów chcecie Mnie ukamienować?» Odpowiedzieli Mu Żydzi: «Nie chcemy Cię kamienować za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty będąc człowiekiem uważasz siebie za Boga». Odpowiedział im Jezus: «Czyż nie napisano w waszym Prawie: Ja rzekłem: Bogami jesteście? Jeżeli [Pismo] nazywa bogami tych, do których skierowano słowo Boże – a Pisma nie można odrzucić – to jakżeż wy o Tym, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, mówicie: „Bluźnisz”, dlatego że powiedziałem: „Jestem Synem Bożym?” Jeżeli nie dokonuję dzieł mojego Ojca, to Mi nie wierzcie! Jeżeli jednak dokonuję, to choćbyście we Mnie nie wierzyli, wierzcie moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu». I znowu starali się Go pojmać, ale On uszedł z ich rąk.

Jak widzimy, Jezus nie palił chanuki a z całym świętem miał tyle wspólnego, że Żydzi chcieli go tego dnia ukamienować. Znamienne.

====================

Niektóre źródła z których czerpaliśmy  wiedzę i cytaty:

Wiwisekcja mowy szesnastu

Wiwisekcja mowy szesnastu

Autor: Ks. Dariusz Józef Olewiński , 24 stycznia 2025

Dante speaks to Pope Nicholas III, committed to the Inferno for his simony, in Gustave Doré’s 1861 wood engraving

Chanukka w natarciu – manifest szesnastu (z post scriptum)

Temat chanukki już poruszałem przy okazji akcji posła Grzegorza Brauna w grudniu 2023 roku (tutajtutaj). Temat właśnie powrócił i to w sposób dość nieoczekiwany choć nie zaskakujący. Otóż kilkunastu panów (z jedną panią) znanych jako przedstawiciele „konserwatywnego środowiska polityczno-katolickiego” opublikowało apel skierowany wprost przeciw tym, którzy krytykują publiczne obchody tego kabalistycznego święta. Tenże apel wpisuje się dość wyraźnie w atak arcybiskupa łódzkiego Grzegorza Rysia na rzeczonego Grzegorza Brauna z powodu plakatu, który ukazuje alternatywę: albo chanukka albo Boże Narodzenie.

Zarówno Ryś jak też sygnatariusze “manifestu szesnastu” sprzeciwiają się takiej alternatywie oczywiście na korzyść chanukki. Podczas gdy wypowiedź Rysia jest zdawkowa, acz bardzo agresywna i jeszcze bardziej absurdalna, to “manifest” zapuszcza się w pewną argumentację, aczkolwiek nie najwyższych lotów.

  1. Twierdzenie, jakoby Pan Jezus świętował chanukkę, jest bezpodstawne i właściwie kłamliwe. Ewangelia św. Jana (10,22-23) mówi jedynie, że Zbawiciel przechadzał się w portyku Salomona w komplexie świątynnym podczas świąt “odnowienia świątyni”. Tak więc, po pierwsze, nie ma nic o świętowaniu tego święta przez Pana Jezusa, a po drugie czym innym było owo święto za Jego czasów, a czym innym jest ono obecnie czyli w judaiźmie talmudycznym: wówczas świętowano oczyszczenie kultu z elementów pogańskich wprowadzonych notabene przez kapłanów żydowskich, a obecna chanukka jest świętowaniem talmudyczno-kabalistycznej bajki o rzekomym cudzie z lampą. Zaś stosunek Pana Jezusa do świątyni jerozolimskiej jest dość dobitnie wyrażony w tenże Ewangelii św. Jana (2,18-19), gdzie żydzi na żądanie znaku otrzymali od Niego odpowiedź: “Zburzcie tą świątynię, a Ja ją w trzy dni odbuduję”. Ewangelista dodaje, że Chrystus miał na myśli świątynię Swojego ciała, czyli Zmartwychwstanie. Tym samym świątynia jerozolimska, zresztą w ówczesnym stanie zbudowana przez okrutnego tyrana, którym był Herod zwany Wielkim, nie miała dla Pana Jezusa trwałego znaczenia. Zaś ostatecznie i zupełnie straciła w Nowym Testamencie swoje znaczenie wraz z Jego ukrzyżowaniem i śmiercią, gdy to zasłona przybytku rozdarła się na dwoje od góry do dołu (Mt 27,51), co oznacza obnażenie przez Boga jego pustki i zarazem ukazanie próżności i bezsensowności kultu tam sprawowanego, a tym samym braku racji istnienia tejże świątyni. Przepieczętowaniem tego stanu rzeczy było zburzenie jej przez Rzymian w roku 70. Natomiast sekta Chabad Lubawicz propagująca publiczne świętowanie chanukki na całym świecie nie tyle świętuje odnowienie świątyni po zwycięstwie Machabeuszy, lecz jakby przygotowuje grunt do odbudowy jej obecnie jako symbolu “mesjańskiego” czyli ustanowienia panowania judaizmu przynajmniej w Jerozolimie i Ziemi Świętej. Wszak pierwotnie – od czasów talmudycznych – chanukka była świętem rodzinnym, gdyż obchodzono ją jedynie w rodzinach żydowskich. Dopiero “mesjanistyczna” sekta Chabad Lubawicz od kilku dziesięcioleci poczęła forsować to świętowanie w przestrzeni publicznej na całym świecie, w krajach o ludności we większości chrześcijańskiej. Nie bez znaczenia jest ustawianie obok świecznika zwanego chanukkija portretu ostatniego duchowego przywódcy tejże sekty pochodzącego z dynastii jej twórcy, Menachem’a Mendel’a Schneerson’a. Tenże człowiek, zwany przez wyznawców “rebe” i uważany za mesjasza, który ma zmartwychwstać, dość otwarcie popierał obecnego premiera państwa położonego w Palestynie, B. Netanyahu (por. tutaj i tutaj), który już wtedy nie krył zbrodniczych zamiarów wobec rdzennej ludności tego kraju, a ostatnio został przez instytucje międzynarodowe uznany za zbrodniarza wojennego.
  1. Punkt drugi jest szczególnie obłudny. Z jednej strony sygnatariusze zaznaczają, że jako katolicy nie świętują chanukki, a równocześnie domagają się szacunku dla świętowania przez żydów. Czyż ktoś usiłował zabronić czy choćby utrudnić to żydom? Wszak w debacie publicznej chodzi tylko o świętowanie w przestrzeni publicznej, co więcej w gmachu parlamentu i innych pomieszczeniach państwowych, co nie jest dane żadnej innej religii, nawet katolickiej, choć jest ona większościową w Polsce. Zaś zupełnie groteskowe jest twierdzenie, jakoby przez swoje świętowanie żydzi byli “świadkami Prawdy chrześcijaństwa”. Jak ci, którzy negują Jezusa Chrystusa jako Mesjasza i oczekują swojego (a może to być tylko antychryst) mogą świadczyć o prawdziwości chrześcijaństwa? Czy ci panowie sygnatariusze wiedzą co piszą? Czy może uważają publiczność za debilną i gotową ślepo łyknąć takie bzdety? Tego nie zmienia nawet wskazywanie na traktowanie żydów przez papieży w państwie kościelnym, ponieważ nigdy i nigdzie nie przyznawano im (żydom) przywilejów, jakie zdobywa obecnie sekta Chabad Lubawicz. Od kiedy to domaganie się równego traktowania zarówno tej sekty jak też żydów ogólnie jest brakiem szacunku dla nich? Oczywiście oni zapewne uważają, że odpowiedni szacunek dla nich wymaga przyznania im przywilejów, co wynika z pojmowania siebie jako rasy wyjątkowej, jakby ponadludzkiej czy – według księgi Tanja, która jest ich “świętą księgą” a właściwie konstytucją – jedynie ludzkiej. Jednak czy godzi się, by władza państwowa bądź ktokolwiek zdrowo myślący, zwłaszcza po chrześcijańsku ulegał takiemu myśleniu?
  1. Nie mniej perfidne jest twierdzenie, jakoby obecność Ksiąg Machabejskich w księgach kanonicznych Pisma św. była przez kogoś uważana za świętowanie ludobójstwa. To twierdzenie odnosi się zapewne do wypowiedzi Grzegorza Brauna, który chanukkę propagowaną przez sektę Chabad Lubawicz tak właśnie nazwał, ale nigdy tak nie nazwał przynależności Ksiąg Machabejskich do kanonu biblijnego. Na jakiej podstawie sygnatariusze utożsamiają te Księgi ze świętowaniem chanukki przez sektę, pozostaje ich słodką tajemnicą. W każdym razie poziom intelektualny i moralny tego zarzutu jest godny najwyżej brukowców. Panowie sygnatariusze mylą różne sprawy: przynależność Ksiąg Machabejskich do katolickiego kanonu biblijnego nie ma nic wspólnego ze świętowaniem chanukki. Zapewne chodzi im o wspomnienie Braci Machabejskich w liturgii rzymskiej jako męczenników (1 sierpnia). To wspomnienie nie ma dokładnie nic wspólnego ani z chanuką, ani ze świątynią jerozolimską lecz odnosi się do 2 Księgi Machabejskiej, rozdział 7, gdzie opisane jest męczeństwo siedmiu braci razem z matką za wierność prawu Mojżeszowemu (ich relikwie są czczone w Rzymie i w Kolonii).
  1. Słodką tajemnicą sygnatariuszy pozostaje także podstawa twierdzenia, jakoby sprzeciw wobec świętowania chanukki przez sektę Chabad Lubawicz w przestrzeni publicznej był przejawem braku życzliwości i szacunku dla “kultury żydowskiej”. Można owszem poniekąd zrozumieć tęsknotę niektórych do czasów, gdy Polacy na własnej ziemi często słyszeli od współobywateli: “wasze ulice, a nasze kamienice”. Dla takiego stanu rzeczy Polacy mają żywić życzliwość i szacunek?
  1. Niemniej pomieszane, fałszywe i zakłamane jest połączenie chrześcijańskiego charakteru państwa i dobra wspólnego z dobrem każdej społeczności, w tym wypadku sekty Chabad Lubawicz. Widocznie sygnatariusze nie zadali sobie choćby najmniejszego trudu dla zapoznania się z antyludzką, rasistowską ideologią tejże sekty i z jej celami wyłożonymi choćby w książce jej założyciela pt. Tanja. Gdyby sobie zadali choćby minimalny trud, to by nie byli w stanie uczciwie twierdzić, jakoby dobro tejże sekty dało się pogodzić z dobrem Polski i ludzkości, skoro według ideologii sekty jedynie żydzi zostali stworzeni przez Boga i są prawdziwymi ludźmi.
  1. Tutaj sygnatariusze znów kłamliwie stawiają pod adresem widocznie Grzegorza Brauna i popierających go zarzut “agresji, wrogości i szerzenia uprzedzeń”. Ten zarzut jest postawiony oczywiście bez jakiegokolwiek odniesienia do faktów. A może chodzi im o słynną akcję z gaśnicą? To ma być akt agresji, wrogości i szerzenie uprzedzeń? A czyż aktem agresji, prowokowania wrogości i sprzyjania uprzedzeniom nie jest zupełnie wyjątkowe uprzywilejowanie sekty Chabad Lubawicz w postaci zaproszenia jej do świętowania swojego święta w gmachu parlamentu polskiego? Czyż choćby zamiar urządzenia świętowania Bożego Narodzenia w parlamencie izraelskim nie zostałoby natychmiast powszechnie uznane za akt wrogości i bezczelną prowokację? Kto tu jest właściwie agresorem, jeśli bez pytania większości społeczeństwa polskiego udostępnia się sekcie, która nawet nie ma żadnych praw publicznych w Polsce, gmach najwyższych organów państwa polskiego?
  1. Ostatni punkt “manifestu” jest szczególnie bezczelny właśnie z powodu szczególnej agresywności. Sygnatariusze oświadczają, że nie tylko deklarują swoje stanowisko, lecz niniejszym apelują do szerokiej publiczności o sprzeciw wobec sprzeciwu, który w sposób spektakularny wyraził Grzegorz Braun w akcji z gaśnicą, która to akcja przysporzyła mu sympatii i poparcia społecznego, oczywiście ku oburzeniu i zatrwożeniu tych, którzy chanukkę do gmachu sejmu wprowadzili i chcą ją tam utrzymać. Teraz, gdy G. Braun ogłosił swój start w wyborach prezydenckich, widocznie mają stracha, że ów jest w stanie skupić wokół siebie pokaźny elektorat, co zmobilizuje Polaków i ukaże całemu światu, na ile społeczeństwo polskie sprzeciwia się budowie Polin. Ten strach wyjaśnia absurdalność i kłamliwość tego “apelu” wraz z zarzutami.

W stylu i też w treści nie trudno dostrzec, że inicjatorem i motorem tego “apelu” jest były marszałek sejmu z ramienia PiS i zarazem protagonista chanukki w sejmie Marek Jurek. To on widocznie wpadł na pomysł tego ataku na Grzegorza Brauna. Być może dostał takie zlecenie od tych, którym zawdzięcza swoją karierę polityczną. Oczywiście każdy ma prawo do zagrywek politycznych. Są jednak granice przyzwoitości: uczciwość intelektualna oparta na rzetelnej wiedzy oraz trzymanie się prostych faktów. A jeśli się deklaruje bycie katolikiem, to nieodzowne jest także trzymanie się zasad Kościoła, a nie wycieranie sobie ust katolicyzmem na doraźny i zakłamany użytek.

W skrócie: mamy tutaj haniebny przypadek braku przyzwoitego poziomu zarówno merytorycznego jak też moralnego, co jest szczególnie skandaliczne w połączeniu z deklarowaniem katolicyzmu i przywiązania do Kościoła. Oczywiście każdy ma prawo wyrażać swoje zdanie w kwestii przyznania sekcie Chabad Lubawicz wyjątkowej, wybitnie uprzywilejowanej pozycji w przestrzeni publicznej w Polsce. “Apel” szesnastu jednak właściwie nie jest żadnym poważnym głosem w dyskusji, lecz jedynie dość prymitywnym i manipulacyjnym atakiem na tych, którzy mają odmienne zdanie w owej kwestii. Czyżby tych szesnastu oraz ich zleceniodawcy czuli choćby podświadomie swoją słabość na tyle, że muszą się uciekać do tak dennej agresji?

Na koniec dodam, że tak niskiego poziomu intelektualnego i moralnego nie spodziewałem się od sygnatariuszy, których dane mi było niegdyś poznać osobiście, a znam kilku z nich (Cenckiewicz, Jurek, Milcarek, Warzecha)

Post scriptum

I jest też ciąg dalszy, który potwierdza moje wyrażone powyżej podejrzenie, kto jest inicjatorem i głównym autorem “manifestu szesnastu”:

Gdzie i kiedy “obecność żydowska” sprzeciwiła się konfiskacie suwerennych kompetencyj RP, akceptacji konwencji genderowej czy rewolucji aborcyjnej? Czy Wy wiecie, co piszecie i uważacie ludzi za debili?

Teolog katolicki

Odpowiadam w oparciu o Tradycję, Pismo św. oraz dokumenty Magisterium Kościoła. Nazywam się Dariusz Józef Olewiński. Jestem kapłanem Archidiecezji Wiedeńskiej. Tytuł doktora teologii przyznano mi na Uniwersytecie w Monachium na podstawie pracy doktorskiej przyjętej przez późniejszego Prefekta Kongregacji Doktryny Wiary, kard. Gerharda L. Müllera oraz examen rigorosum z oceną “summa cum laude”. Od 2005 r. prowadziłem seminaria na uniwersytecie w Monachium oraz wykłady w seminarium duchownym.

Chanuka czy krzyż?

Chanuka czy krzyż?

https://pch24.pl/chanuka-czy-krzyz

Rok temu z górą Grzegorz Braun zgasił świece chanukowe w Sejmie RP. Wydarzenie to skłoniło wielu Polaków do zastanowienia, dlaczego sekta Chabad Lubawicz – niezarejestrowana nawet w Polsce jako związek wyznaniowy – cieszy się tak wielką popularnością wśród naszych polityków.

Ćwierć wieku temu rozegrała się batalia o krzyż papieski na żwirowisku w pobliżu KL Auschwitz – miejsca męczeństwa wielu Polaków, w tym licznych polskich duchownych katolickich. Usunięcia krzyża domagał się związany z Chabad Lubawicz noblista Elie Wiesel.

W roku 1999 prośbę o usunięcie krzyża skierował do Jana Pawła II wywodzący się z nurtu chasydzkiego naczelny rabin Polski Pinchas Menachem Joskowicz. Wówczas to z inicjatywy Kazimierza Świtonia, znanego opozycjonisty z czasów PRL, założyciela wolnych związków zawodowych na Górnym Śląsku, na żwirowisko przybyli liczni Polacy, by brać udział w modlitwach i protestacyjnych głodówkach. Stawiali oni nowe krzyże, które jednak pod naciskiem środowisk żydowskich zostały usunięte i przewiezione do Centrum Świętego Maksymiliana Marii Kolbego w Harmężach. Krzyż papieski jednak ocalał – stoi na żwirowisku do dzisiaj mimo sprzeciwów rabina Joskowicza, który podczas spotkania z Janem Pawłem II domagał się, aby pan papież dał wezwanie do swoich ludzi, by także ten ostatni krzyż wyprowadzili z tego obozu.

Krzyż pozostał, ale kilka lat wcześniej w roku 1993 siostry karmelitanki zostały zmuszone do opuszczenia swego klasztoru, który od roku 1984 mieścił się w budynku byłego teatru przy muzeum Auschwitz. Wcześniej grupy Żydów starały się wtargnąć na teren klasztoru i zakłócić spokój sióstr. Dziś na miejscu karmelu stoi Międzynarodowe Centrum Edukacji o Auschwitz i Holokauście. Wciąż trwa walka o kościół pod wezwaniem Matki Bożej Królowej Polski w Brzezince. W roku 2020 czterech amerykańskich rabinów pod przewodnictwem Aviego Weissa zorganizowało w Oświęcimiu protest, domagając się usunięcia tej świątyni. Jakie były ich argumenty? Ten kościół to największa desakralizacja w historii Holokaustu – powiedział dziennikarzom rabin Avi Weiss.

W jakiego Boga wierzy prezydent Warszawy?

Do kolejnej walki o krzyże doszło w roku 2024 w warszawskich urzędach, po zarządzeniu Rafała Trzaskowskiego, że w miejscach publicznych nie należy eksponować symboli religijnych. Zdaniem prezydenta Warszawy, państwo powinno być neutralne religijnie. Zdaje się jednak, że postulat neutralności miałby dotyczyć wyłącznie katolików. Prezydent miasta stołecznego Warszawy nie pozostał bowiem neutralny, biorąc udział w zapalaniu świec chanukowych.

W przemówieniu podczas obchodów Chanuki w roku 2020 Trzaskowski wykazał się sporą znajomością historii Chabad Lubawicz. Święto Chanuki jest dziś obchodzone na całym świecie, ale nie zawsze tak było. Wszystko dzieje się za sprawą rabina Menachema Schneersona, który jest znany jako najbardziej wpływowy rabin we współczesnej historii – mówił prezydent Warszawy.

Swoje przemówienie zakończył zaś słowami: Niech światło rozbłyśnie i zaufanie do Boga jaśnieje na całym świecie. Wesołej Chanuki! Oto polityk, który postuluje neutralność religijną w przestrzeni publicznej!

W jakiego Boga wierzy Rafał Trzaskowski? To ważne pytanie, zwłaszcza wobec faktu, iż w nadchodzących wyborach będzie on starał się zostać prezydentem Rzeczypospolitej. Z pewnością nie jest to Bóg chrześcijański, skoro prezydent Warszawy mówi tak dla uroczystości chanukowych, a zarazem nie dla krzyża. W roku 2019 w jednym z wywiadów Trzaskowski stwierdził, że jest katolikiem. Wkrótce jednak w mediach pojawiła się informacja, że jego dzieci nie uczęszczają na lekcje religii, a jego syn nie przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej. Poglądy Trzaskowskiego w takich kwestiach jak aborcja czy ideologia LGBT dalece odbiegają od nauczania katolickiego. W innym wywiadzie prezydent Warszawy wyznał, że wierzy w Boga Spinozy. Jednak nie można być katolikiem, a zarazem wierzyć w to samo, co Baruch Spinoza, który pochodził z żydowskiej rodziny, znał biegle Talmud oraz kabałę i rozumiał Boga na sposób panteistyczny.

Jednostronny dialog międzyreligijny

Środowiska żydowskie oraz politycy sprzyjający tym środowiskom zaciekle walczą z krzyżem, a katolicy są namawiani przez swoich biskupów do brania udziału w Dniu Judaizmu lub we wspólnych obchodach Chanuki i Adwentu. Jednak ten religijny dialog jest jednostronny – rabini przemawiają w katolickich parafiach czy na KUL, ale katoliccy księża nie ewangelizują w synagogach lub w centrach Chabad Lubawicz. Z ust kapłanów nie słyszymy o potrzebie nawracania Żydów – w tej intencji modlą się już tylko środowiska Tradycji katolickiej.

Zatraca się przy tym pojęcie prawdy religijnej, a Żydów przedstawia się jako starszych braci w tej samej wierze. Jednak pomimo wszechobecnej propagandy wielu polskich katolików nie daje się nabrać na te słowa. Nie potrzeba wszak studiów teologicznych, żeby stwierdzić, iż nie mamy do czynienia z tą samą wiarą. Żydzi nie wierzą w Jezusa Chrystusa, w Trójcę Świętą, w dogmaty Kościoła katolickiego.

Przeciętny Polak myśli, że wspólnym mianownikiem dla wyznawców judaizmu i chrześcijaństwa jest uznawanie Starego Testamentu. Nie jest to prawda. Chasydzi, z których wywodzi się ruch Chabad Lubawicz, interpretują Stary Testament na sposób kabalistyczny. Już sama historia Adama i Ewy jest w tym ujęciu rozumiana zupełnie inaczej.

Katolicy uczą się o grzechu pierworodnym, o potrzebie chrztu; według kabalistów nie ma w ogóle czegoś takiego jak grzech, bo nawet zło jest pewnego rodzaju boską iskrą, a czyn Adama i Ewy był koniecznym elementem służącym rozwojowi duszy.

Chasydzi inaczej niż katolicy pojmują duszę, prawdę i życie po śmierci. A wyznawcy Chabad Lubawicz, chociaż odrzucają wiarę w Chrystusa, wierzą, że Menachem Mendel Schneerson był mesjaszem, który zmartwychwstanie. Przypisują mu więc boskie cechy. Dla katolika jest to oczywiście bluźnierstwo, jednak wizerunek Schneersona znalazł się w ubiegłym roku w polskim Sejmie podczas obchodów Chanuki.

Prozelityzm, nie dialog

Jednym z prekursorów takiego jednostronnego dialogu pomiędzy judaizmem a katolicyzmem był Martin Buber, znany polskim studentom jako filozof dialogu. I tyle – studenci zwykle nie dowiadują się, że był on znanym popularyzatorem i wyznawcą chasydyzmu, z którego wywodzi się ruch Chabad Lubawicz. Martin Buber w roku 1926 założył pismo „Die Kreatur”, w którym postulował, by Żydzi, katolicy i protestanci jednoczyli się w dialogu. Sam jednak wspominał, że w czasach szkolnych z obrzydzeniem przysłuchiwał się katolickim modlitwom, w których jako uczeń musiał biernie uczestniczyć.

Możemy zatem przypuszczać, że Buberowi wcale nie chodziło o dialog, ale o to, by katolicy stopniowo przechodzili na judaizm. W dzisiejszych czasach mamy wiele podobnych prób nawracania katolików na różne odłamy judaizmu pod przykrywką dialogu międzyreligijnego i z pewnością będzie ich jeszcze więcej. Jest bowiem wielu takich, którzy chcieliby, aby Polska stała zarówno pod znakiem Chanuki, jak i pod znakiem Krzyża. Ale tych dwóch doktryn w żaden sposób nie da się ze sobą pogodzić.

dr Anna Mandrela

Tekst pochodzi z dwumiesięcznika „Polonia Christiana” – numer 102 (styczeń-luty 2025)

Kliknij TUTAJ i zobacz jak odebrać pismo

Polin, czyli strefa wesołych gojów

Polin, czyli strefa wesołych gojów

11.01.2025 Bartosz Kopczynski https://nczas.info/2025/01/11/polin-czyli-strefa-wesolych-gojow/

Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich podczas ponownego zapalenia świecy chanukowej w gmachu Sejmu w Warszawie w 2023 roku.
Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich podczas ponownego zapalenia świecy chanukowej w gmachu Sejmu w Warszawie w 2023 roku. / foto: PAP

Wielka radość zapanowała w Polin. Po raz osiemnasty w gmachu Sejmu radośnie zapłonęła Chanukija – specyficzna odmiana menory – żydowskiego świecznika, będącego odniesieniem do liturgicznego paramentum Świątyni Jerozolimskiej.

Współczesna Chanuka jednak do swojego hebrajskiego pierwowzoru odnosi się dość luźno, skupiając się na dorobku intelektualno-doktrynalnym chasydzkiego ugrupowania Chabad Lubawicz. Jest to jedno z wielu różnorodnych ugrupowań wyrosłych z judaizmu, czyli religii powstałej już po zburzeniu świątyni. Przez wielu komentatorów grupa ta jest określana jako judaistyczna sekta talmudyczno-kabalistyczna. Z jakiegoś powodu Chabadowi udało się tak wpłynąć na rządy wielu państw i władze wielu miast, że dziś biorą ochoczo udział w chanukowych ceremoniach, a charakterystyczne chanukowe świeczniki stają w wielu ważnych miejscach wielu niegdyś chrześcijańskich miast. Nie inaczej może być w Warszawie.

Wesołe świętowanie

Stolica naszego państwa od wielu lat obchodziła żydowskie Święto Świateł na kilka sposobów – zapalano świeczniki pod Pałacem Kultury, w Pałacu Prezydenckim, a przede wszystkim – w gmachu Sejmu. W ten sposób ludzie o polskich dowodach tożsamości zapewniali swoich talmudycznych przyjaciół o szczerej przyjaźni ludu Polin i jego pełnym oddaniu wobec pojednania i przenikania się kultur. Jednak to oddanie, a raczej poddanie, miało jedną wadę. Ludność Polski, którą jej włodarze traktują jako lud Polin, w dalszym ciągu tradycyjnie uważa sama siebie za Polaków. Zaszła tu klasyczna blokada informacyjna – włodarze państwa polskiego i jego dużych miast sami siebie uznali za gojów, weselących się z okazji Święta Świateł, i awansem uznali, że cały pozostały lud polski pójdzie ich śladem, a dowodem na to przez długie lata były niezakłócone ceremonie chanukowe oraz niezauważone wpływy Chabadu. W codziennej gonitwie lud polski nie miał świadomości, że został awansowany na gojów mieszkających w Polin.

Tę fałszywą świadomość musiał dopiero odmienić gest Grzegorza Brauna, ówczesnego posła na Sejm RP. Z użyciem symbolicznej już gaśnicy pan poseł najpierw uświadomił Polakom, że jest coś takiego jak oficjalne obchody Chanuki w Sejmie i innych miejscach, a następnie merytorycznie wyjaśnił, jaka jest rzeczywista, talmudyczno-kabalistyczna treść tej ceremonii. I wtedy zaczęły dziać się rzeczy dziwne. Okazało się, że w Polsce mamy jakby dwa państwa. Jedno oficjalnie zwące się III RP, mające równoległą tożsamość Polin, i drugie będące codzienną rzeczywistością Polaków, czyli Polska. Okazało się też, że obydwa mają byt równoległy, niezależny od siebie, i swoich mieszkańców. Polin zaludniają Poliniacy, Polskę – Polacy. Poliniacy bardzo lubią występować jako ci lepsi, szlachetniejsi, inteligentniejsi, wykształceni, oczytani, światowi, postępowi. Na użytek medialno-polityczny jawią się jako uśmiechnięci, choć bliższa analiza fizjognomii wielu poliniaków nie pozwala na stwierdzenie uśmiechów, a raczej grymasów.

Wszyscy jednak równo weselą się Chanuką i byciem częścią Polin. Śmiało więc można ich nazwać Wesołymi Gojami. No i Polacy, jak zwykle niezadowoleni, szemrzący, tym bardziej krnąbrni, im więcej mają Polin zamiast Polski. Weseli Goje nie posiadają się z oburzenia – jak tak można, przecież to takie dobro być gojem w Polin, to takie szczęście pozbyć się tej uwierającej polsko-katolickiej tożsamości. Przez tę zacofaną tożsamość nie można do końca stać się golemem, ochoczo odpracowującym swoje winy wobec talmudycznej społeczności. A winy te są wielkie – samo istnienie, samo bycie Polakiem. Wszak według talmudycznej świadomości Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki. Tak wielka wina wymaga wielkiego odkupienia, dlatego każdy Polak powinien dobrowolnie stać się Wesołym Gojem i z radością powitać Polin.

Skromnie, ale uroczyście

Chanuka roku 2024 (5784 według kalendarza żydowskiego) była wyraźnie inna niż w poprzednich latach. Zrezygnowano z zapalenia świecznika w centrum Warszawy, być może w związku z nadchodzącymi wyborami prezydenckimi, aby nie drażnić Polaków. Nie było też tradycyjnej Chanuki w Pałacu Prezydenckim. Odbyła się w Sejmie, ale ze zmniejszoną obsadą Wesołych Gojów. Pojawiła się natomiast przed Muzeum Niepodległości, i to od razu taka wysoka, że trzeba było wysięgnika, aby ją zapalić. W tym samym czasie pod Sejmem odbywała się demonstracja Polaków sprzeciwiających się odprawianiu tych rytuałów w polskich oficjalnych instytucjach. Wydaje się, że w roku 2024 główną Chanuką w Polsce nie była ta w Sejmie, ale właśnie ta przed Muzeum Niepodległości. Jest to logiczne – Zarówno Chabad, jak i Weseli Goje muszą wielce radować się z powodu trwającej przemiany – niepodległości Polski w niepodległość Polin. Dla nich bardzo dobrze będzie, gdy wreszcie Polin stanie się bytem niepodległym, nie związanym z tradycją i pamięcią polską i katolicką. Wtedy wreszcie uda się odmienić umysły krnąbrnych, niezadowolonych Polaków, aby zechcieli przyłączyć się do Wesołych Gojów.

Wystąpienie posła Brauna A.D. 2023 miało tę dobrą stronę, że to, co nieśmiało skrywane, stało się wreszcie jawne i powszechnie wiadome. Można więc oficjalnie już występować z chanukową propagandą. Na tę okoliczność przedstawiam innowacyjne pomysły promujące zarazem Polin, Chanukę i uczestników tych inicjatyw.

Powinno się zacząć przyznawać nagrodę Wesołego Goja Roku. W zależności od deklarowanej płci wyróżnianej osoby, Goja można zastąpić Gojką lub Goiszczem. Ponieważ przynależność do wybranego grona Wesołych Gojów realizuje się poprzez uruchomienie szczególnych uczuć, statuetką tej nagrody powinna być prawa półkula mózgowa, odpowiedzialna za intuicję, uczucia i emocje. Mielibyśmy więc Złotą, Srebrną i Brązową Półkulę. Nagroda przyznawana byłaby osobom spośród Wesołych Gojów, szczególnie zasłużonych wobec społeczności talmudycznej. Wyboru dokonywałaby Kapituła, złożona z laureatów kolejnych edycji nagrody Wesołego Goja Roku. Część głosów pochodziłaby z publicznego plebiscytu. Pierwszą Kapitułę można sformować spośród osób szczególnie zasłużonych talmudycznie. Znalezienie takich osób w Polin nie nastręczy żadnych trudności.

Drugą nagrodą, przyznawaną równolegle, mógłby być Przyjaciel Chabadu, przyznawany przez zarząd organizacji Chabad Lubawicz w Polsce. Jako statuetki można użyć Złotej, Srebrnej i Brązowej Chanuki. Ponadto każdy laureat zarówno przyznawanej przez Chabad Chanuki, jak i przez Wesołych Gojów Półmózga otrzymałby egzemplarz Talmudu w własnoręczną dedykacją rabina Szaloma Stemblera. Organizacja takich konkurencji przyniosłaby Polin wiele korzyści: konsolidacja społeczności Polin z Chabadem wokół wspólnych celów, tworzenie zasobu kadrowego dla wysokich stanowisk poliniackich, rozpoczęcie zaszczytnej tradycji, przekazywanej pokoleniowo. Złoty Półmózg na domowym ołtarzyku, Talmud z dedykacją rabina Stamblera, tytuł Przyjaciela Chabadu – to byłyby zaszczyty, tworzące nowe elity poliniackie, niepodległe wobec tradycyjnych, polskich przesądów.

Poliniactwo ponad podziałami

Jawność całej sytuacji jest również korzystna dla Polaków. Dotąd patrzyli na wyczyny polityków i innych osób z polskimi dowodami tożsamości i nie mogli opanować nieprzyjemnych uczuć. Traktowali ich jednak jako obywateli polskich i jako Polacy przyjmowali moralną współodpowiedzialność za ich wyczyny.

Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że poliniactwo i wesołogojstwo nie jest przypisane do jakiejś jednej partii. Jest raczej cechą uniwersalną i inkluzywną, nie patrzy na przynależność partyjną i deklarowane poglądy, lecz na charakter. Dotąd skrywana przynależność poliniacka utrudniała ustanowienie linii demarkacyjnej, na szczęście Weseli Goje przestali już się kryć.

Teraz więc można już pewnie i oficjalnie rozróżnić Polaków i poliniaków, obywateli państwa polskiego i Wesołych Gojów III RP. To duża ulga i ułatwienie w podejmowaniu decyzji, szczególnie przydatne, gdy Polakom znudzi się ich dotychczasowe życie golemów i postanowią odzyskać państwo. Proces odzyskiwania może być długotrwały i żmudny, albo też dynamiczny i łatwiejszy, niż się dziś wydaje. Co prawda Weseli Goje nie zakładają takiego obrotu sprawy ani nawet nie potrafią sobie tego wyobrazić, jednak ich zagraniczne cumy mogą w każdej chwili puścić wraz z rozpadem talmudycznej konstrukcji współczesnego Zachodu. Wtedy Weseli Goje znajdą się sami wobec świadomych Polaków, a wówczas duża część aparatu władzy i administracji będzie musiała zostać wymieniona. Ktoś będzie musiał ich zastąpić, więc najwyższy czas zacząć uczyć się zarządzania państwem.