UWAGA! Kolejna wersja covidowego szantażu już we wtorek w Sejmie !

Ustawa #1846 autorstwa posła Czesława Hoca spadła z obrad Sejmu. Stało się to w chwili, gdy miała trafić do drugiego czytania, zostać przegłosowana i ekspresowo odesłana do Senatu i podpisu Prezydenta. Było o włos od uchwalenia przepisów od tzw. „weryfikacji covidowej”. Szantaż, aby szczepić się preparatami z aborcji był tuż tuż!

Kaja Godek – Fundacja Życie i Rodzina kontakt@zycierodzina.pl

———————–

Udało się nam wspólnie zablokować tę zbrodniczą ustawę! Jeśli dobrzy ludzie trzymają się razem i wzajemnie wspierają, są silni i potrafią realnie wpływać na działania polityków.

Jednak lewackie lobby nie odpuszcza. Powstał nowy projekt – druk nr #1981 firmowany przez posła Pawła Rychlika z pomocą innego posła PiS Bolesława Piechy. Poseł Piecha, który opowiadał kiedyś, że jest nawróconym (czy na pewno?) aborterem, miał w przeszłości zabić około 1000 nienarodzonych dzieci.

Obecnie stoi w pierwszym szeregu politycznego frontu, który ma za zadanie zniszczyć porządek społeczny i bezpośrednio lub pośrednio przymuszać do przyjmowania preparatów skażonych aborcją.

Nowa ustawa zawiera zapisy, jakich nie powstydziłyby się najbardziej radykalne systemy totalitarne. Jeśli zostanie uchwalona, to:

  1. Pracownicy będą musieli co tydzień (lub częściej) wykonywać testy w kierunku nosicielstwa koronawirusa. Jeśli nie zrobią testu, a w zakładzie pracy ktoś zarazi się covid-19, to będą odpowiadać finansowo za zakażenie kolegi zza biurka, jeśli ten kolega wskaże ich jako osoby, z którymi miał kontakt. Kary nakładane będą na wniosek pracodawcy przez wojewodę w drodze decyzji administracyjnej (a nie wyrokiem sądu po rozpoznaniu sprawy w trakcie procesu – sic!).
  2. Jeśli pracodawca nie będzie chciał pośredniczyć w przekazywaniu wniosku o odszkodowanie, zapłaci je zakażonemu pracownikowi z własnych środków.
  3. Kary mają wynosić pięciokrotność najniższego wynagrodzenia za pracę, czyli na dziś 15050 złotych.
  4. Dodatkowo zostanie zniesiona możliwość wydawania pouczeń za złamanie jakichkolwiek restrykcji covidowych (np. zsunięcie maski z nosa, by móc oddychać). Policja będzie nakładać wyłącznie kary finansowe (6000 złotych), a jeśli dojdzie do nieprzyjęcia mandatu, sąd nie będzie mógł obniżyć wysokości kary.

Jak sam Pan widzi, ustawodawca chce stworzyć obywatelom rzeczywistość nie do zniesienia. Proszę tylko wyobrazić sobie pracę w miejscu, gdzie jedni szczują na drugich o to, kto zrobił test, a kto zachorował, kto jest komu winny odszkodowania, kto pozbawił kolegę z pracy środków do życia, z czyich środków ma być wypłacone odszkodowanie. Proszę tylko pomyśleć: pracownicy wzajemnie donoszą na siebie, z kim mieli jaki kontakt i kto według nich jest źródłem zakażenia! Do tego szef, który chce, by w jego firmie nie dochodziło do takich sytuacji, ale nie może nie reagować, bo sam będzie płacił wielotysięczne kary… Koszmar, prawda…?

Spyta Pan też być może, gdzie w tym wszystkim szczepienia, bo w ustawie nie ma na ich temat ani słowa?

Podpowiem: najprawdopodobniej, gdy uda się już stworzyć tak nieprzyjazny świat, będzie można łatwo i szybko wprowadzić kolejny przepis: że z odpowiedzialności za zakażenie mogą zostać zwolnione osoby mające aktualne zaświadczenie o szczepieniu przeciw Covid-19. Brzmi logicznie, prawda? Umęczeni ludzie przyjmą każde rozwiązanie, które pozwoli im wyzwolić się z narzuconej opresji. Lobbyści farmaceutyczni zarobią kolejne miliony. Szantaż z aborcją w tle okaże się wreszcie skuteczny.

Drogi Panie!

Nowa ustawa ma być procedowana już we wtorek 1 lutego na – UWAGA! – dodatkowym posiedzeniu Sejmu! Co za pośpiech! Co więcej, ma to być drugie czytanie, pierwsze ma się odbyć w komisji, jeszcze przed wtorkiem.

Ostatnie dni pokazują, że razem możemy być niezwykle skuteczni. Dlatego powtórzymy akcję mobilizacji obywateli, aby dzwonili i pisali do posłów, by zahamować ustawę #1981.

Zostało tylko 5 dni, aby obdzwonić tysiące ludzi i skierować ich wprost do posłów, aby pisali tam i dzwonili. To absolutnie pilne i niezbędne przedsięwzięcie.

Koszt pracy Centrum Kontaktu Fundacji wyniesie teraz 3400 złotych. Bardzo Pana proszę o pomoc w finansowaniu tych działań. 

Czy zechce Pan przekazać kwotę dowolnej wysokości, aby wesprzeć akcję? Może to być 35, 70, 150 złotych lub inna wybrana przez Pana suma.

W obecnej chwili – chwili olbrzymiej próby – jeśli nie zmobilizujemy się ponownie, posłowie za naszymi plecami wprowadzą sanitarny terror, a w konsekwencji zmuszą prawych ludzi do postępowania zupełnie niezgodnego z sumieniem.

Te dni są decydujące.

Chcemy zacząć działać natychmiast.

Bardzo Pana proszę o pomoc w tej ważnej sprawie.

Serdecznie Pana pozdrawiam!

Kaja Godek

Covidowe seppuku Jarosława Kaczyńskiego

Jeżeli ustawa Hoca przejdzie, to na pewno przy relatywnie sporej grupie posłów Zjednoczonej Prawicy głosujących przeciwko. Wtedy ta część elektoratu PiS, która jest przeciwna sanitarystycznym tendencjom, dostanie w prezencie nie tylko ustawę Hoca, ale na dodatek dostanie ją dzięki głosowaniu ręka w rękę Jarosława Kaczyńskiego, Bolesława Piechy i Joanny Lichockiej z Adrianem Zandbergiem, Borysem Budką i „Frankiem” Sterczewskim. Donald Tusk chyba upije się z radości butelką 25-letniej whisky.

Łukasz Warzecha https://magazynkontra.pl/warzecha-covidowe-seppuku-jaroslawa-kaczynskiego/


Ustawa firmowana przez Czesława Hoca, a sankcjonująca segregację sanitarną, nie tylko uderza w wolność wyboru i prawa obywateli, ale też jest napisana skrajnie niechlujnie z czysto legislacyjnego punktu widzenia.

Projekt został wprost rozjechany na miazgę w obszernej opinii Krajowej Izby Radców Prawnych, sporządzonej przez dr. Aleksandra Jakubowskiego z Uniwersytetu Warszawskiego – głównie właśnie z powodu usterek legislacyjnych oraz rażących braków w uzasadnieniu. Zresztą żadna z sześciu zamówionych opinii nie była pozytywna (Sąd Najwyższy, Prokuratura Generalna, Prokuratura Krajowa, Naczelna Rada Lekarska, Business Center Club oraz właśnie KIRP). Dodatkowo negatywne zdanie na temat projektu wyrażał rzecznik małych i średnich przedsiębiorców. Mimo to rząd projekt dopiero co poparł, a nastąpiło to po tym, jak pojawiły się informacje, że Adam Niedzielski zagroził dymisją, jeśli się tak nie stanie.

Jest to sytuacja kuriozalna: jeden, pożal się Boże, urzędniczyna bez żadnego zaplecza politycznego, skrajnie źle oceniany przez właściwie obie strony sporu o sanitaryzm (sanitaryści uważają, że jest za miękki, antysanitaryści winią go za restrykcyjne posunięcie i parcie do segregacji), szantażuje swoją dymisją obóz władzy, który na ulegnięciu temu naciskowi może jedynie stracić.

W tym samym czasie dyspozycyjny publicysta obozu władzy Piotr Lisiewicz pisze w „Gazecie Polskiej” groteskowy tekst, którego teza daje się ująć krótko: kto sprzeciwia się segregacji sanitarnej (Lisiewicz pisze oczywiście konsekwentnie o „antyszczepionkowcach”, kopiując manipulacje „Gazety Wyborczej” czy TVN), ten ruski agent.

Ruskimi agentami okazują się zatem praktycznie cała Konfederacja (wiadomo), ale także Paweł Lisicki czy Witold Gadowski. Z jakiegoś powodu nie załapał się tutaj Jan Pospieszalski, ale może to przez przeoczenie. A może to po prostu symbioza pomiędzy „Gazetą Polską” a „Newsweekiem”: jedna gazeta wali w tych, druga – w tamtych i tak się uzupełniają. Bo tekst Lisiewicza z niewielkimi tylko zmianami mógłby się ukazać w tygodniku Tomasza Lisa.

Rozumowanie Lisiewicza jest następujące: skoro PiS chce sanitaryzmu (co nie jest prawdą, bo chce go Jarosław Kaczyński i część polityków jego partii, a nie cały PiS), to oferowanie alternatywy, sianie zwątpienia i zadawanie pytań odciąga wyborców od PiS, a kto odciąga wyborców od PiS, ten – wiadomo – ruski agent, bo tylko PiS może Polsce zapewnić niepodległość. Wiem, to jest rozumowanie ciosane cepem, ale co poradzę? Nie ja to wymyśliłem.

Można więc spytać, co tu się wyprawia? Dlaczego z uporem godnym lepszej sprawy Jarosław Kaczyński prze do czegoś w rodzaju politycznego seppuku? Niektórzy już snują teorie, że to wykonywanie globalnego planu – i, prawdę mówiąc, nawet trudno im się dziwić, bo próbują przynajmniej znaleźć w tych działaniach jakąś racjonalność. A jeśli jej tam po prostu nie ma?

Bo czy jakakolwiek racjonalność była w przepychaniu piątki dla zwierząt, uderzającej w twardy, wiejski elektorat PiS, a emablującej grupy, które nigdy na PiS i tak nie zagłosują, choćby prezes osobiście wypuścił z klatek dziesięć tysięcy norek i przykuł się do bramy w chlewni?

W przypadku piątki twarde argumenty – ekonomiczne, polityczne, ale też dotyczące prawa własności i wolności prowadzenia działalności gospodarczej – świadczyły jednoznacznie przeciwko. A jednak forsowano te regulacje z uporem godnym lepszej sprawy i tamę temu postawiła dopiero groźba rozpadu koalicji.

Dlaczego? Wyjaśnienie mogło być tylko jedno: fiksacja Jarosława Kaczyńskiego na punkcie zwierząt. Ta fiksacja została następnie wykorzystana przez niektóre osoby z obozu władzy i stała się elementem politycznej rozgrywki, lecz początek sprawy był właśnie taki.

Teraz można odnieść wrażenie, że jest podobnie. Racjonalnych podstaw, szczególnie na tym etapie epidemii, do wprowadzania segregacjonistycznych regulacji nie ma. Na dodatek jest całkowicie czytelne, że zachęca do tego opozycja, która z radością będzie patrzeć, jak następnie PiS ponosi wszelkie tego konsekwencje sondażowe. I to nawet jeśli – wbrew rachubom niektórych – sama z PiS nie zagłosuje, powtarzając choćby opinię BCC i RMiŚP, że partia rządząca chce przerzucić odium na przedsiębiorców.

Jeżeli ustawa przejdzie, to na pewno przy relatywnie sporej grupie posłów Zjednoczonej Prawicy głosujących przeciwko. Wtedy ta część elektoratu PiS, która jest przeciwna sanitarystycznym tendencjom, dostanie w prezencie nie tylko ustawę Hoca, ale na dodatek dostanie ją dzięki głosowaniu ręka w rękę Jarosława Kaczyńskiego, Bolesława Piechy i Joanny Lichockiej z Adrianem Zandbergiem, Borysem Budką i „Frankiem” Sterczewskim. Donald Tusk chyba upije się z radości butelką 25-letniej whisky. Albo też ustawa przepadnie, bo opozycja wystawi PiS w ostatniej chwili do wiatru, ale to już niewiele zmieni z punktu widzenia antysanitarystycznych wyborców.

Tak czy owak, kosztem będzie ostateczne zrażenie ich do siebie, a do tego kolejny rozłam w klubie. Zysku nie będzie zgoła żadnego, bo przecież tylko najbardziej oderwany od rzeczywistości fanatyk mógłby uznać, że ta regulacja zmieni cokolwiek w przebiegu epidemii, a tym samym da rządzącym jakiegoś plusa za wymierne poradzenie sobie z problemami.

Zatem – po co? Bardzo możliwe, że z motywacji tych samych co piątka dla zwierząt: z powodu jakiejś fiksacji prezesa PiS.

Z wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, dotyczących spraw covidowych, można wywnioskować, że jego wiedza na temat przebiegu pandemii, skuteczności szczepionek w różnych ich wymiarach, aktualnych badań na ten temat jest praktycznie zerowa. A dokładnie rzecz biorąc – jest taka, jaką postanowi mu ktoś dostarczyć i ani trochę obszerniejsza. Widocznie owi ktosie rekrutują się wyłącznie z jednej frakcji. Ale też ich opowieści muszą trafiać na podatny grunt.

Niedzielski vs Hoc. Dymisja? Idealna okazja do pozbycia się dwóch nieszczęść naraz.

Minister Adam Niedzielski stawia warunek i grozi dymisją. Riposta Sławomira Mentzena.

Jeśli segregacyjna „ustawa Hoca” nie zostanie przyjęta, Adam Niedzielski gotów jest złożyć dymisję – takie deklaracje miały paść w kuluarowych rozmowach partii rządzącej.

Warunek ministra zdrowia skomentował Sławomir Mentzen: „Idealna okazja do pozbycia się dwóch nieszczęść na raz”.

Wedle doniesień medialnych, minister Adam Niedzielski miał uzależnić swoją przyszłość jako szef resortu zdrowia, od przyjęcia przez Sejm „ustawy Hoca”. To przepisy, które umożliwiłyby pracodawcom wgląd w dane na temat szczepień pracowników. Takie rozwiązanie, wedle autorów, miałoby pomóc w walce z koronawirusem. Jego przeciwnicy uznają je za skandaliczną próbę wprowadzenia segregacji sanitarnej.

Minister Niedzielski miał już odnieść w kwestii projektu pierwszy sukces. Przekonywał bowiem, że po konsultacjach z premierem i prezesem Kaczyńskim uzyskał zapewnienie, że ustawa „będzie procedowana, poddana drugiemu czytaniu”.

Groźby ministra napotkały na ciętą ripostę Sławomira Mentzena. „Niedzielski grozi dymisją, jeżeli nie przejdzie ustawa segregacyjna Hoca. Idealna okazja do pozbycia się dwóch nieszczęść na raz” – napisał na Twitterze.

Sprawę w rozmowie z Interią skomentował rzecznik rządu. Jak powiedział, nic mu nie wiadomo, by do takiej sytuacji doszło. – Może tylko sam w głowie o tym myślał, nie złożył takiej informacji. Jak jeszcze wczoraj rozmawiałem z ministrem zdrowia, to też mi nic o tym nie mówił – zapewnił Piotr Müller.

Hocki- klocki, panie p-ośle!

Współautor ustawy mającej obarczyć pracodawców, przedsiębiorców czy… księży obowiązkiem segregacji osób na zaszczepione i niezaszczepione to… Czesław Hoc.

O pośle Prawa i Sprawiedliwości Czesławie Hocu stało się głośno gdy w telewizyjnym wywiadzie stwierdził, że policjanci będą przeprowadzać kontrole paszportów covidowych w świątyniach.

W programie stacji Polsat Hoc przybliżał szczegóły przygotowywanej przy jego udziale ustawy. Był między innymi pytany o to, kto miałby sprawdzać klientów hoteli czy restauracji. – W mojej ocenie oczywiście właściciele, ale będą posiłkować się służbami, strażą miejską czy policją – brzmiała odpowiedź.

Kolejne pytanie dotyczyło tego, czy do restauracji lub kościoła będzie mogła wejść policja w celu skontrolowania dopuszczalnej liczby osób znajdujących się wewnątrz: – Tak. W mojej ocenie tak – stwierdził poseł.

Te słowa spowodowały zrozumiałą falę krytyki. Trudno się dziwić, nawet w mrocznych komunistycznych czasach władze nie posuwały się raczej do zakłócania nabożeństw czy też Mszy świętych.

[na podst. portali. MD]