Świat: Od „piramidy przywilejów” do „platformy partnerstwa”

Od „piramidy przywilejów” do „platformy partnerstwa”

Jan Engelgard

Idee suwerennej równości i prawa międzynarodowego wprowadzone przez europocentryczny ład westfalski w 1648 roku nie wytrzymały  konfrontacji z interesami najsilniejszych aktorów.

Amerykański badacz Leon Gross skonstatował, że „zamiast wyznaczyć nowa erę powstania prawdziwej międzynarodowej wspólnoty narodów podporządkowanych rządom prawa narodów, w rzeczywistości traktat ten przyczynił się do nastania państw absolutystycznych zazdrosnych o terytorialną suwerenność, i to tak dalece, że idea wspólnoty międzynarodowej stała się pustym sloganem, a prawo międzynarodowe stało się zależne od państw zainteresowanych zachowaniem i ekspansją ich potęgi, zamiast ustanowieniem rządów prawa”. Zgodnie z prawem retrospekcji przewrotowej Kazimierza Kelles-Krauza, idee mogą się odrodzić w lepszym momencie dziejowym, ujawniając w pełni swój postępowy charakter. Na tej podstawie pojawiła się Organizacja Narodów Zjednoczonych, która zachowała jednak przywileje dla wybranych mocarstw zasiadających jako stali członkowie w Radzie Bezpieczeństwa.

W XXI wieku idee suwerennej równości obowiązujące wszystkich  próbują implementować aktorzy niezachodni skupieni w BRICS i Szanghajskiej Organizacji Współpracy. Podjęli się trudu ukierunkowania „nowej ery” relacji międzynarodowych. W obliczu geostrategii USA zamierzenia te natrafiają na ogromny opór.

Geostrategia nieładu

Wczytując się w Strategię bezpieczeństwa narodowego USA z 2025 roku, możemy się dowiedzieć, że „dni, kiedy Stany Zjednoczone podtrzymywały cały porządek światowy jak Atlas, skończyły się”, co zdawało się oznaczać koniec hegemonii. Spoglądając zaś na praktykę, wydaje się, że postanowiono podważać same fundamenty westfalskiego modelu stosunków międzynarodowych. Chodzi m.in o przestrzeganie zapisów traktatów, wykonywanie umów w dobrej wierze, rozwiązywanie sporów metodą pokojową, zapewnienia wolności handlu, obowiązywanie prawa międzynarodowego i instytucji międzynarodowych oraz możliwość osiągania równowagi sił. 

Prezydentura Donalda Trumpa jawi się jako próba przywrócenie modelu spersonalizowanej władzy papieża lub cesarza, albo i postmodernistyczny melanż obu legitymizowany ideą „mrocznego oświecenia”. W jej imię zostaje odrzucona laicyzacja. Narracja o czasach ostatecznych powtarzana przez wiceprezydenta J. D. Vance’a oraz wizja nadejścia Antychrysta nagłaśniana przez twórcę Palantira, Petera Thiela, to czytelne przejawy tej tendencji. Gdy we wrześniu 2026 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło rezolucję zachęcającą do stopniowego odchodzenia od odwzorowania Merkatora na rzecz Equal Earth i innych odwzorowań równo-powierzchniowych, tylko USA były przeciwko, twierdząc, że to ideologia. Czyżby (wujek) sam przeciw wszystkim?

Antytezą tego kierunku kształtowania systemu międzynarodowego są instytucje „nowej ery”. BRICS oraz Szanghajska Organizacja Współpracy, które odbyły swoje szczyty w ostatnich tygodniach. Pierwsza stanowi obecnie 49% populacji świata, 40% globalnego PKB według siły nabywczej oraz 26% handlu międzynarodowego. Eksport wzrósł w niej z około 900 miliardów dolarów w 2003 roku do 6 bilionów dolarów w 2024 roku, co odzwierciedla skalę i potencjał przestrzeni geoekonomicznej. Z kolei druga reprezentuje około 3,5 miliarda ludzi żyjących na jednej czwartej planety i 35 bilionów dolarów nominalnego PKB, który podwaja się wraz z uwzględnieniem siły nabywczej.

Zgodnie z podziałem Davida Harvey’a, pierwszą najłatwiej badać w ramach geopolityki kapitalizmu, a drugą w perspektywie geopolityki terytorialnej, gdyż odwołuje się do  przestrzeni bezpieczeństwa eurazjatyckiego na sformalizowanym fundamencie organizacyjnym. Ich spoiwem jest zbliżona narracja strategiczna promującą świat wielobiegunowy, prawo międzynarodowe i ONZ, suwerenną równość i prawo do rozwoju służące wzmacnianiu roli państw Globalnego Południa. Kategoria „wielobiegunowość” ma tu kluczowe znaczenie i należy je rozumieć dosłownie: jest to współczesne przeformułowanie odwiecznego konfliktu między Morzem a Lądem. Aktorzy „nowej ery” domagają się prawa Heartlandu i jego partnerów do istnienia jako autonomiczny biegun, a nie jako peryferia kapitalistycznego systemu – świata. Antytezą mrocznego oświecenia jawi się więc pax multipolarica.

Szczyt BRICS

Przed szczytem w Indiach agencja informacyjna CGTN opublikowała wyniki sondażu dotyczącego postrzegania BRICS w państwach rozwiniętych i rozwijających się. Badanie zostało przeprowadzone wśród 12 250 respondentów z 41 krajów i objęło główne gospodarki rozwinięte oraz kraje Globalnego Południa. Ponad sześciu na dziesięciu respondentów uważa, że w ostatnich latach wpływ BRICS na sprawy międzynarodowe wzrósł. Aż 63% respondentów pozytywnie oceniło wkład w poprawę globalnego systemu zarządzania, przy czym w 25 z 41 badanych krajów wskaźnik poparcia przekroczył 60%. Co istotne, pozytywne oceny międzynarodowej roli BRICS były szczególnie wyraźne wśród młodszego pokolenia respondentów. Ten znamienny wzrost rozpoznawalności sugeruje narastającą potrzebę transformacji porządku międzynarodowego wśród społeczeństw świata. Niewykluczone, że odczytując ten trend indyjskie przewodnictwo w BRICS oparło się właśnie na podejściu zorientowanym na ludzi i stawiającym na pierwszym miejscu dobro ludzkości. Zorganizowano ponad 350 spotkań.

Osiemnasty szczyt BRICS obradujący pod hasłem „Budowanie odporności, innowacji, współpracy i zrównoważonego rozwoju” zakończył się w Nowym  Delhi 13 września 2026 roku przyjęciem deklaracji końcowej składającej się ze 140 punktów. Oprócz dziesięciu państw członkowskich i tyluż partnerskich wśród zaproszonych gości (formuła outreach) znaleźli się przedstawiciele Organizacji Narodów Zjednoczonych (sekretarz generalny António Guterres), Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), Światowej Organizacji Handlu (WTO) oraz Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB). Taki jest ilościowy zakres niesformalizowanej sieci BRICS plus.

Symbolem szczytu było wspólne sadzenie młodych drzewek figowca bengalskiego przez dziesięciu przywódców. W kulturze indyjskiej ma on unikalne, święte znaczenie. Banian charakteryzuje się głębokimi korzeniami i potężną siłą, co ma idealnie odzwierciedlać trwałość, rosnące znaczenie i dążenie do wspólnej przyszłości państw zrzeszonych w formacie BRICS. Inaugurując spotkanie, premier Narendra Modi podkreślił, że BRICS „musi przekształcić ’piramidę przywilejów’ w ’platformę partnerstwa’, w której każde państwo ma głos, każdy członek ma swój udział, a postęp ludzkości pozostaje w centrum każdego przedsięwzięcia”. Dotąd uprzedmiotowieni, z biorców zasad mają się stać ich dawcami. W deklaracji znalazło się wyraźne odwołanie do konferencji w Bandungu z 1955 roku, będącej zalążkiem Ruchu Państw Niezaangażowanych. Datując od pierwszego spotkania w ONZ, gospodarz szczytu uznał, że po dwóch dekadach nadszedł czas „dorosłości”. Wzmocnienie strategicznego partnerstwa oparto o trzy filary: współpracę polityczną i w zakresie bezpieczeństwa, współpracę gospodarczą i finansową oraz współpracę kulturalną i międzyludzką.

Trzy wymiary strategicznego partnerstwa BRICS

W deklaracji można wyodrębnić najważniejsze elementy każdego z trzech wymiarów strategicznego partnerstwa BRICS. Gospodarczym rdzeniem deklaracji jest dwuczęściowe posunięcie. Wzywa się do reformy instytucji z Bretton Woods: MFW, Banku Światowego,  Światowej Organizacji Handlu (WTO), a także popiera realizację Agendy na rzecz zrównoważonego rozwoju 2030 oraz dążenia Brazylii i Indii do odgrywania większej roli w ONZ, w tym w Radzie Bezpieczeństwa. Reformy te jednak nie następują od lat, a proszenie trzech mocarstw zachodnich o głosowanie za osłabieniem własnej pozycji jest równoznaczne z proszeniem monopolisty o uchwalenie przepisów przeciwko własnej konkurencji.  Najwyraźniej strategom BRICS zależy na sytuacji, gdy po każdym kolejnym roku, w którym reforma kończy się niepowodzeniem, wzmocnić argument, że systemu nie da się po prostu zreformować i alternatywa jest koniecznością.

Dlatego z drugiej strony, BRICS kontynuuje tworzenie własnych instytucji i formatów. Nowy Bank Rozwoju wkracza w swoją „drugą złotą dekadę” z ambicją udzielania pożyczek w walutach lokalnych. Także Fundusz Rezerw Walutowych ma być udoskonalony. A przecież dotąd tylko 30% każdej wypłaty może zostać zatwierdzone przez samą grupę BRICS; pozostałe 70% wymaga porozumienia z MFW. Fundusz pomyślany jako alternatywa nadal wymaga zgody Zachodu na prowadzenie działalności. O słabości BRICS świadczy, że jej nowi członkowie, Etiopia i Egipt, w 2024 roku musieli się zwrócić do MFW i poddać drakońskim warunkom, zgodnie z neoliberalnym konsensusem waszyngtońskim. Jak dotąd także wiele rosyjskich inicjatyw nie weszło w fazę implementacji. Chodzi o budowę infrastruktury płatniczej oraz rozliczeniowo-depozytowej; stworzenie nowej platformy inwestycyjnej, mechanizmu reasekuracyjnego oraz giełdy zbożowej. Mogłaby ona  stanowić tak potrzebną alternatywę dla giełd w Chicago i Paryżu. Obecnie 80–90% podstawowych towarów spożywczych i energetycznych jest przedmiotem handlu w dolarach, stanowiąc główny filar hegemonii waluty amerykańskiej.

Za niepowodzenie szczytu można uznać także brak porozumienia w sprawie powstania BRICS Clear, o czym mówiono na poprzednich dwóch. Indyjski bank centralny proponował wzajemne połączenie cyfrowych walut banków centralnych (CBDC), a prezydencja wydawała się skłonna poprzeć tę inicjatywę. Alternatywą byłoby połączenie krajowych systemów płatniczych — UPI (Indie), Pix (Brazylia), SBP (Rosja), QRIS (Indonezja) oraz systemów chińskich. Na pocieszenie w deklaracji wskazano, że Grupa Robocza ds. Płatności pracuje nad interoperacyjnymi systemami płatniczymi oraz rozliczaniem handlu w walutach krajowych. Rzeczywistość międzynarodowa jest polem rywalizacji i sprzeczności. A zatem używanie kategorii „nowa era” uwzględnia konieczność strategicznej cierpliwości. Chciałoby się powiedzieć: co się odwlecze to nie uciecze. A liczba proponowanych form współpracy jest imponująca!

Poparto koncepcję Centrum Odporności Ubezpieczeniowej BRICS (BIRC); trwają  pracę nad Nową Platformą Inwestycyjną (NIP), inicjatywą wielostronnych gwarancji BRICS (BMG), giełdą zbożową oraz wprowadzaniem medycyny tradycyjnej, komplementarnej i integracyjnej (TCIM). Wreszcie, po niepowodzeniu sprzed dekady, powrócono do koncepcji utworzenia szybkiej sieci komunikacyjnej za pomocą kabli podmorskich. Podkreślono również obronę suwerennych praw do kluczowych minerałów. Potępiono „jednostronne środki przymusu” oraz stosowanie korekt węglowych na granicach; sankcje i zielone cła są przecież formą anglosaskiej strategii anakondy dostosowaną do finansów, polegającą na uduszeniu nie-Zachodu bez oddania jednego strzału. Tymczasem członkostwo w BRICS przekłada się na korzyści strukturalne: rozszerzone korytarze eksportu energii, bezpośrednie inwestycje w infrastrukturę krajową oraz dostęp do ogromnych nowych rynków konsumenckich dla towarów.

W kolejnym wymiarze współpracy na podkreślenie zasługuje paragraf 23, który stwierdza, że „bezpieczeństwo wszystkich krajów jest niepodzielne”, analogicznie do deklaracji Szanghajskiej Organizacji Współpracy, którą teraz podpisały także Brazylia, RPA, Egipt, Etiopia, Indonezja, Zjednoczone Emiraty Arabskie. Narracja eurazjatycka rozprzestrzeniła się więc poza swoje epicentrum. Niepodzielne bezpieczeństwo podważa legitymację porządku, w którym bezpieczeństwo jednych opiera się na braku bezpieczeństwa innych, co stanowi istotę logiki anakondy przełożoną na sens obrony hegemonii.

Ważną częścią narracji strategicznej BRICS i SOW jest odrzucenie blokowości, a konkretnie antyzachodniej tożsamości obu. Prawdopodobnie taki jest powód, że poparciu dla powstania Palestyny i potępieniu niszczenia Gazy, krytyce postępowania wobec Kuby i Libanu nie towarzyszy wymienianie z nazwy państw odpowiedzialnych za agresję. Co więcej, zapewne pod wpływem gospodarza szczytu, w deklaracji użyto kategorii „społeczności międzynarodowej”, która w istocie przynależy do zachodniej narracji „porządku opartego na zasadach”. Można w tym dostrzec sposób w jaki transformacja porządku międzynarodowego ma swoje odbicie w samym języku.

Wymiar współpracy kulturalnej i międzyludzkiej najlepiej wyraża poparcie udzielone Międzynarodowemu Dniu Dialogu między Cywilizacjami ustanowionemu przez  ONZ. Wielobiegunowość gospodarcza i instytucjonalna opiera się ostatecznie na wielobiegunowości kulturowej: wiele ośrodków, wiele interpretacji własnych interesów, żadna z nich nie ma uprawnień, by wiązać wszystkich. Podczas indyjskiej prezydencji po raz kolejny zorganizowano Festiwal Kultury BRICS oraz Bazar WAVES, Festiwal Teatralny BRICS oraz Festiwal Filmowy BRICS, Igrzyska BRICS oraz Szczyt Młodzieży BRICS. Promowano także dalszą współpracę w ramach istniejących mechanizmów edukacyjnych BRICS i Uniwersytetu Sieciowego, zachęcając do włączenia do programów nauczania rdzennych i lokalnych systemów wiedzy jako dodatkowej Międzynarodowej Grupy Tematycznej (ITG).

Dyplomacja „nowej ery”

Przyjmując dywersyfikację walutową jako jeden z filarów budowy świata wielobiegunowego, papierkiem lakmusowym stała się postawa Arabii Saudyjskiej, dotąd gwaranta systemu funkcjonowania petrodolara. Pomimo uporu z jakim powtarzano, że grupa liczy jedenastu członków, faktyczne Rijad nie udzielił formalnej zgody na pełne członkostwo, ograniczając uczestnictwo do formatu BRICS plus. Przyczyną zwłoki jest presja Waszyngtonu, który walczy o utrzymanie tego państwa w pełnej strefie zależności, czego wymownym przykładem jest wycofanie się Arabii Saudyjskiej z kierowanego przez Chiny projektu waluty cyfrowej i systemu płatności opartego na technologii blockchain, który ma przecież na celu zmniejszenie zależności od dolara amerykańskiego, który stanowi wciąż aż 57% światowych rezerw walutowych, 54% globalnego fakturowania eksportu i 89% transakcji walutowych.

Wśród dyplomatycznych sukcesów szczytu można wyróżnić trzy: po pierwsze jednogłośne przyjęcie deklaracji pierwszego dnia, po tym jak szefowie delegacji pracowali do czwartej nad ranem. Głównym wyzwaniem było osiągnięcie porozumienia między Iranem a Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, które de facto toczą wojnę; z tym, że te ostatnie w obozie obrońców „starej ery”. Sprzeczność załagodzono w punkcie 28, gdzie wyrażono „głębokie zaniepokojenie” postępującą eskalacją konfliktu w Azji Zachodniej i wezwano do „maksymalnej powściągliwości”, po „przypomnieniu naszych stanowisk narodowych”. Oprócz samego tekstu należy brać pod uwagę kontekst. Dlatego kolejnym osiągnięciem było spotkanie prezydenta Iranu, Masuda Pezeszkiana, z następcą tronu ZEA, szejkiem Chalidem bin Muhammadem al-Nahajanem. Obie strony doszły do porozumienia, aby pozostawić przeszłość i wspólnie zbudować lepszą przyszłość.

Trzecim pozytywnym akcentem stały się rozmowy przywódców Indii i Chin, którzy próbują poprawić relacje nadwyrężone po krwawych starciach na spornej granicy w Himalajach w 2020 roku. Pozostałości granic kształtowanych  przez imperium brytyjskie po to, by dzielić i rządzić, wciąż szkodzą – jak to zauważył prof. Jeffrey Sachs.  Xi Jinping wskazał, że Chiny i Indie są partnerami, a nie rywalami i oba kraje są szansą na rozwój dla drugiej strony, a nie zagrożeniem, co leży we wspólnym interesie. W podobnym tonie strona indyjska postrzega stosunki indyjsko-chińskie z perspektywy strategicznej i długoterminowej. Zamiast przeciwnikiem preferuje bycie partnerem Chin, traktując wzajemny rozwój jako szansę, a nie wyzwanie. W bilateralnych spotkaniach ujawnia się więc koncyliacyjny paradygmat BRICS.

Podczas szczytu chiński przywódca zaproponował, by członkowie grupy stali się  „pionierami w promowaniu rozwoju opartego na innowacjach”, wskazując przyszły kierunek praktycznej współpracy: inicjatywę dotyczącą sztucznej inteligencji (AI) opartej na otwartym oprogramowaniu i sprzyjającej włączeniu społecznemu, inicjatywę ułatwiającą handel i inwestycje, inicjatywę współpracy w zakresie przemysłu cyfrowego, inicjatywę współpracy w dziedzinie inteligentnej produkcji oraz inicjatywę rozwoju kadr naukowych i technicznych. Takie są obecne wymogi wyzwolenia się ze statusu peryferii a jednocześnie warunki oporu wobec koncepcji „mrocznego oświecenia” oraz wpływów Palantira i spółki!

Z kolei prezydent Rosji przypomniał o potrzebie stworzenia nowego mechanizmu ubezpieczeniowego oraz powołaniu giełdy zbożowej, a także kompleksowego podejścia w walce z globalnymi wyzwaniami. Sprawę dedolaryzacji i potępienia agresywnej postawy USA i Izraela akcentował oczywiście Iran. W ramach tego, co irańscy planiści nazywają „gospodarką oporu”, członkostwo w BRICS i SOW oraz dywersyfikacja handlu stały się podstawowymi narzędziami prowadzenia polityki międzynarodowej.

Szczyt Szanghajskiej Organizacji Współpracy

Druga instytucja „nowej ery” podczas przewodnictwa Kirgistanu w latach 2025–2026 pracowała pod hasłem „25 lat SOW: Razem ku trwałemu pokojowi, rozwojowi i dobrobytowi”. Najważniejszym punktem był dwudziesty szósty, jubileuszowy szczyt w Biszkeku odbywający się na przełomie sierpnia i września 2026 roku. Podpisano aż 28 dokumentów. Głównym z nich była Deklaracja z Biszkeku, wydana z okazji 25-lecia istnienia organizacji.

Podobnie do BRICS, SOW nie jest skierowana przeciwko innym państwom ani organizacjom. Nie jest także blokiem wojskowo-politycznym, skupiając się na ukształtowaniu przestrzeni równego i niepodzielnego bezpieczeństwa w Eurazji. Ten cel zakłada jednocześnie  przeciwstawienie się anglosaskiej taktyce rozdrobnienia aktorów poprzez grę na „wielkiej szachownicy”. O odrzuceniu narracji egoistycznej wrogości państw w anarchicznej strukturze międzynarodowej świadczy poparcie idei budowania wspólnoty o wspólnej przyszłości dla ludzkości oraz pogłębianie dialogu opartego na idei „Jedna Ziemia, jedna rodzina, jedna przyszłość”, które łączy wizje Indii i Chin w jedną całość. Zgodnie z tym paradygmatem podkreślono poparcie dla Międzynarodowej Dekady Umacniania Pokoju dla Przyszłych Pokoleń ogłoszonej przez Zgromadzenie Ogólne ONZ na lata 2027–2036.

Owoce Biszkeku

Na szczycie tradycyjnie omówiono kwestie obrony przed ekstremizmem, separatyzmem, terroryzmem i handlem narkotykami. Pomimo braku dookreślenia przeciwników geostrategicznych, deklaracja objęła swoim zasięgiem kluczowe wyzwania generowane właśnie przez nich. Należą do nich: jednostronna i nieograniczona rozbudowa globalnych systemów obrony przeciwrakietowej, militaryzacja sektora IT, świadczenie nieautoryzowanych usług internetowych za pośrednictwem satelitów na terytoriach państw członkowskich bez posiadania licencji (w domyśle: Starlink), naruszanie prawa międzynarodowego, próby dyskredytowania organów i struktur państwowych państw członkowskich, czy jednostronne sankcje. Dlatego za ważny krok można uznać powołanie uniwersalnego Centrum ds. Zwalczania Wyzwań i Zagrożeń Bezpieczeństwa dla Państw Członkowskich SOW. W ten sposób powstał mechanizm przeciwdziałania imperialnym wojnom hybrydowym i gorącym inicjowanym przez wrogów integracji eurazjatyckiej.

W deklaracji opowiedziano się za bezpiecznym i odpowiedzialnym wykorzystaniem sztucznej inteligencji, popierając także suwerenne prawa państw do zarządzania ich krajowymi segmentami internetu. Wsparto utrzymanie przestrzeni kosmicznej wolnej od wszelkiego rodzaju broni, najwyraźniej antycypując ogłoszone wkrótce istnienie amerykańskiej „broni kontroli przestrzeni kosmicznej” na orbicie okołoziemskiej. Ten krok uzasadnia powtarzane jak mantra hasło: chcesz pokoju, szykuj się do wojny. Mało kto zwraca uwagę, że jest ono często spowodowane walką z wymyślonym zagrożeniem. W opozycji do tego paradygmatu pokojowe współistnienie „nowej ery” ma służyć zaspokajaniu rzeczywistych potrzeb społecznych.

Ze względu na trwająca wojnę USA i Izraela przeciwko Iranowi za najważniejszy fragment deklaracji można uznać „potępienie ataków wojskowych na terytorium Islamskiej Republiki Iranu” jako naruszające zasady i normy prawa międzynarodowego oraz Kartę ONZ. Tworzy ona więc „zagrożenie dla międzynarodowego pokoju, bezpieczeństwa i stabilności”. Poparto prawo do suwerenności i integralności terytorialnej Iranu.

Szczególnie ważna była tu zgoda Indii, które tym samym przyznały się do błędu geostrategicznego, którym było uleganie Waszyngtonowi, a przede wszystkim poparcie Izraela tuż przed atakiem na państwo ajatollahów. Iran podkreślił pilną potrzebę utworzenia zarówno banku rozwoju, jak i konsorcjum energetycznego. W deklaracji nie ma za to wzmianki o Ukrainie, co świadczy o braku sprzeciwu wobec rosyjskiej eskalacji militarnej. Trzeba podkreślić także obecność na szczycie tureckiego prezydenta, Recepa Tayyipa Erdogana, jako „partnera w dialogu”. Uznał on SOW za „wschodzącą  gwiazdę”, poparł Inicjatywę Pasa i Szlaku, a także podkreślił, że Sojusz Obronny z Mekki, ustanowiony przez Turcję, Arabię Saudyjską i Pakistan, także wpisuje się w procesy bezpieczeństwa eurazjatyckiego.

Na szczególną uwagę zasługuje propozycja sformułowana przez Uzbekistan. Prezydent tego państwa postulował zacieśnienie współpracy między SOW a ONZ, proponując nowe mechanizmy koordynacji inicjatyw regionalnych. Wezwał do utworzenia Sieci Partnerstwa Organizacji Regionalnych, a także utworzenia stałego Forum Kultur i Cywilizacji SOW Plus. Taka sieć organizacji regionalnych ustanowiłaby stałe kontakty robocze między sekretariatami i odpowiednimi organami. Dzięki temu wspólna realizacja projektów w Eurazji zapewniłaby możliwości dzielenia się doświadczeniami i najlepszymi praktykami, a także koordynacji podejść w ramach ONZ. W ten sposób mogłaby powstać SOW plus obejmująca niemal wszystkie gospodarki rozwijające się z pozaeuropejskiej części Eurazji poprzez platformę SAGES (SOW, ASEAN, GCC, EAEU, SAARC).

W Oświadczeniu Rady Szefów Państw Szanghajskiej Organizacji Współpracy w sprawie wzmocnienia wielostronnego partnerstwa na rzecz bezpieczeństwa jądrowego i ochrony jądrowej sprzeciwiono się użyciu broni atomowej (czym grozi Rosja), a także atakowaniu elektrowni jądrowych (co robi Ukraina), popierając cywilne wykorzystanie energii atomowej (co wspiera Iran). Z kolei Oświadczenie w sprawie wspierania i wzmacniania instytucji rodziny stanowiło jednoznaczne odrzucenie postmodernistycznej kultury hiperindywidualizmu wpisanej w agendę kulturową Zachodu. W zamian wskazano na „potrzebę konsolidacji wysiłków państw członkowskich SOW na rzecz wspierania rodzin, ochrony macierzyństwa, ojcostwa i dzieciństwa oraz wychowywania młodego pokolenia w duchu poszanowania tradycyjnych duchowych i moralnych fundamentów”.

Jeżeli chodzi o wymiar gospodarczy, w deklaracji potwierdzono realizację Strategii rozwoju gospodarczego do 2030 roku, Strategii współpracy energetycznej do 2030 roku, a przede wszystkim Strategii rozwoju SOW do 2035 roku. Wśród pozostałych ustaleń znalazły się. m.in. protokół wprowadzający zmiany w Karcie SOW oraz plany rozwoju centrów logistycznych i portów na lata 2026–2030. Podobnie jak w ostatnich latach, nie uzyskano zgody Indii wobec chińskiej Inicjatywy Pasa i Szlaku oraz zharmonizowania z nią rozwoju Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej. Niewątpliwie najważniejszym krokiem w kierunku emancypacji państw Globalnego Południa było wsparcie udzielone dalszej pracy nad utworzeniem Banku Rozwoju SOW. Jego potrzeba jest uzasadniona również faktem, że zarówno Nowy Bank Rozwoju BRICS, jak i Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych, są zbytnio uwikłane w gospodarkę opartą na dolarze. Wszak były tworzone dekadę wcześniej, gdy centrum globalizmu wciąż było silne. Podczas szczytu zatwierdzono wspólny plan działania na rzecz ochrony różnorodności biologicznej do 2031 roku wraz z memorandum w sprawie łagodzenia skutków zmian klimatu; zatwierdzono program Korytarz Zielonych Technologii, mający na celu zacieśnienie współpracy technologicznej do 2030 roku. SOW kontynuuje również poszerzanie swojej sieci partnerstw i porozumień poprzez podpisanie protokołu z Unią Afrykańską.

Podsumowanie

Siła instytucji „nowej ery” leży w możliwości stopniowego przekształcania reguł systemu międzynarodowego. Historia uczy, że poważne przemiany rzadko kiedy następują w jednym dramatycznym momencie; tym bardziej zmiany, w której traci na znaczeniu cywilizacja dominująca przez ostatnie 500 lat. Imperium Rzymskie nie zniknęło z dnia na dzień. Imperium Brytyjskie nie przestało nagle być potęgą globalną. Dlatego układ wielobiegunowy zorganizowany wokół kilku ośrodków potęgi natrafia na wciąż duży opór. Dwa filary dotychczasowego układu zmagają się jednak z nieodwracalnymi problemami. Unia Europejska przeżywa poważny kryzys gospodarczy, a Stany Zjednoczone nie potrafią już wymuszać uległości zarówno wśród wrogów (Iran), jak i sojuszników (Kanada, Korea Południowa). Szczyty w Nowym Delhi i Biszkeku ukazują, że świat zmienia się stopniowo. Narody od dawna poddawane maksymalnej presji wyszły poza ramy zwykłego znoszenia architektury swojej izolacji; aktywnie budują rusztowanie, które ją zastąpi. Tworząc równoległe systemy handlu, finansów i dyplomacji, zabezpieczają się przed zmiennością systemu dolara wykorzystywanego jako broń.

W miarę jak nowe sieci będą się rozrastać, środek ciężkości w sprawach globalnych będzie powoli, ale nieodwracalnie się przesuwać od „piramidy przywilejów” symbolizowanej przez klasę z Davos do „platformy partnerstwa” promowanej przez aktorów „nowej ery”. Jest ona szansą na skuteczne przezwyciężanie geostrategii nieładu w celu ukształtowania wielobiegunowego porządku międzynarodowego oraz zasady suwerennej równości i prawa do rozwoju dla wszystkich.

prof. Gracjan Cimek

Stary porządek świata się skończył – nowy jeszcze nie istnieje (część 2)

Stary porządek świata się skończył – nowy jeszcze nie istnieje (część 2)

Autor: Wolfgang Effenberger apolut/die-alte-weltordnung-ist-vorbei-die-neue-gibt-es-noch-nicht-teil-2

Stary porządek świata się skończył – nowy jeszcze nie istnieje (część 2) | Autor: Wolfgang Effenberger

Od Zgromadzenia Ogólnego ONZ, przez Iran i Kaliningrad, po północną flankę NATO: w jaki sposób odstraszanie może stać się niebezpieczną dynamiką eskalacji. 

Opinia Wolfganga Effenbergera . 

ink do części 1  dakowski.pl/stary-porzadek-swiata-sie-skonczyl-nowy-jeszcze-nie-istnieje

==================================

Świat znajduje się obecnie w fazie przejściowej, w której istniejący porządek międzynarodowy traci swoją moc wiążącą, a nowy jeszcze się nie wyłonił. Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych odzwierciedla ten proces politycznie: wielobiegunowość od dawna stanowi wspólny punkt wyjścia debaty międzynarodowej. Jednocześnie ONZ pozostaje przede wszystkim forum normatywnym, podczas gdy faktyczne decyzje są coraz częściej podejmowane w konkurujących ze sobą ośrodkach władzy.

Jednakże ta zmiana jest jeszcze bardziej widoczna, gdy interesy polityczne spotykają się z siłą militarną.

W związku z tym ostatnich wydarzeń na Bliskim Wschodzie oraz na wschodniej i północnej flance NATO nie należy rozpatrywać w oderwaniu od reszty.

Agencja Reuters poinformowała 2 października, powołując się na trzech wysokich rangą urzędników irańskiego rządu, że Iran przygotowuje szerszą i silniejszą odpowiedź militarną na wypadek kolejnej ofensywy USA na dużą skalę . Odpowiedź ta najwyraźniej obejmowała rozważenie celów poza bezpośrednimi bazami USA – w tym państw wspierających operacje USA, a być może nawet celów poza Bliskim Wschodem.

Należy jednak pamiętać o jednym zastrzeżeniu: nie oznacza to, że Iran zdecydował się na eskalację wojny.

Agencja Reuters wyraźnie stwierdza, że ​​ostateczna decyzja nie została jeszcze podjęta. Jednocześnie Teheran utrzymuje otwarty kanał dyplomatyczny. (1) 

Z militarnego punktu widzenia takie przygotowania można racjonalnie wytłumaczyć: w oparciu o dotychczasowe doświadczenia Iran musi założyć, że słaba reakcja ze strony Stanów Zjednoczonych nie zostanie potraktowana wystarczająco poważnie (i nie zakłóci amerykańskiego efektu odstraszającego). Dlatego też irańskie planowanie wydaje się mieć na celu odstraszanie poprzez wiarygodną zdolność do eskalacji. (2) 

Drugi raport – około 3000 żołnierzy amerykańskich w Izraelu

Dane te potwierdzają również liczne aktualne źródła.

Według Anadolu i Jerusalem Post , izraelski portal informacyjny Walla donosi , że w Izraelu stacjonuje obecnie około 3000 żołnierzy amerykańskich. Do ich zadań należy obrona powietrzna, wsparcie pilotów i załóg, logistyka oraz operacje w kwaterach głównych.

Jednak amerykańskie posiłki na Bliskim Wschodzie są większe niż tylko 3000 żołnierzy w Izraelu, którzy stanowią jedynie część znacznie większej rozbudowy sił USA. Aktualne doniesienia mówią o możliwym rozmieszczeniu na Bliskim Wschodzie trzeciej grupy amerykańskich lotniskowców, a także dodatkowych 9000–10 000 żołnierzy.

„ Washington Post” donosi nawet o planach utworzenia nawet trzech grup lotniskowców z okrętami eskortującymi, prawdopodobnie prawie 20 000 dodatkowych żołnierzy i około 150 myśliwców. Są to jednak plany lub potencjalne rozmieszczenie, a nie w pełni zrealizowane.

Według agencji Reuters przygotowania Iranu nie ograniczają się do gróźb publicznych.

Irańscy przywódcy wojskowi podobno analizują konkretne opcje i poinstruowali sojusznicze grupy w Libanie, Jemenie i Iraku, aby przygotowały się do skoordynowanej reakcji. Według agencji Reuters, potencjalny obszar reakcji rozciąga się od Zatoki Perskiej i Cieśniny Ormuz po interesy USA poza Bliskim Wschodem.

Ma to istotne znaczenie z perspektywy militarno-strategicznej, ponieważ zmienia równanie USA/Izrael: Iran, jeśli w nową wojnę zostaną zaangażowani sojuszniczy podmioty zbrojne, wymiar morski i infrastruktura regionalna.

Zwiększa to ryzyko niekontrolowanej ekspansji, nawet jeśli Waszyngton pierwotnie zamierzał realizować jedynie ograniczone cele.

Agencja Reuters donosi również, że Iran, za pośrednictwem Kataru, złożył Waszyngtonowi propozycję obejmującą zawieszenie broni, ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz i złagodzenie niektórych sankcji. Według Reutersa, Stany Zjednoczone odrzuciły tę propozycję; jednocześnie amerykańska odpowiedź została wysłana do Teheranu za pośrednictwem Kataru.

W rezultacie powstaje niezwykły podwójny obraz:

Nie jest to stabilna deeskalacja, ale nie jest to również dowód na rychłe wybuchnięcie nowej wielkiej wojny. 

Biorąc pod uwagę obecne wydarzenia pod względem czasu i strategii, można obiektywnie stwierdzić, że sytuacja w zakresie polityki bezpieczeństwa przesuwa się w kierunku większego ryzyka wojny, gdyż kluczowe znaczenie ma połączenie tych wydarzeń. 

Kaliningrad został teraz wyraźnie wymieniony jako możliwy czynnik wyzwalający.

Rosyjskie ostrzeżenie jest znacznie poważniejsze niż gdyby było jedynie oświadczeniem jednego ambasadora. Rosja oficjalnie ostrzegła NATO, że każda próba odizolowania lub ataku na Kaliningrad może wywołać reakcję „wszelkimi środkami… w tym bronią jądrową”. Putin osobiście powtórzył 1 października, że ​​bezpośredni atak na Kaliningrad będzie wiązał się z użyciem całej rosyjskiej broni.

Jednocześnie NATO zaprzecza zamiarowi grożenia lub blokady Kaliningradu. Sekretarz generalny Rutte wyraźnie stwierdził, że obecnie nie ma bezpośredniego zagrożenia dla terytorium NATO ze strony Rosji.

Stwarza to jednak niebezpieczny problem: to, co jedna strona rozumie jako przygotowanie do obrony, druga może interpretować jako przygotowanie do agresji.

Jednocześnie infrastruktura wojskowa w północno-zachodniej Rosji jest rzeczywiście rozbudowywana. Trwają tu realne, długoterminowe działania rozwojowe.

Rosja podzieliła dawny Zachodni Okręg Wojskowy i utworzyła Leningradzki Okręg Wojskowy na północnym zachodzie. Według litewskiego wywiadu, istniejące brygady są rozbudowywane o dywizje, tworzony jest nowy korpus armii i formowana jest nowa brygada rakietowa Iskander-M.

Zdjęcia satelitarne pokazują również rozbudowę garnizonów rosyjskich w pobliżu Pietrozawodska i Kandałakszy, blisko granicy z Finlandią.

Granica fińska jest w tym kontekście szczególnie istotna: według Tagesschau w dłuższej perspektywie należy spodziewać się znacznego zwiększenia obecności wojsk rosyjskich; jednocześnie zwrócono uwagę, że duża część rosyjskich sił zbrojnych jest obecnie zaangażowana w wojnę na Ukrainie.

Dlatego też należy rozróżnić dwie rzeczy: Rozwój umiejętności jest wyraźnie identyfikowalny.

Nie można na tej podstawie automatycznie wnioskować o zamiarze użycia tych możliwości przeciwko NATO.

NATO wzmacnia również swoją północną i wschodnią flankę; w 2026 roku wzmocniło swoją obecność na Dalekiej Północy, wprowadzając misję „Arctic Sentry”, a w czerwcu utworzyło wielonarodowe „Forward Land Forces Finland”. (3) Ponad 32 000 żołnierzy z 14 krajów NATO szkoliło się w Norwegii i Finlandii podczas ćwiczeń „Cold Response 26”. (4)

Tworzy to klasyczną interakcję: Rosja wzmacnia północny zachód → NATO wzmacnia swoją północną flankę → Rosja interpretuje to jako zagrożenie → Rosja wzmacnia dalej → NATO ponownie reaguje.

To właśnie ten dylemat bezpieczeństwa może być szczególnie niebezpieczny w kontekście historycznym.

Obecnie na Bliskim Wschodzie obserwujemy również następujące zjawiska:

Obecność wojskowa USA ↑
→ Irańskie środki zaradcze ↑
→ dalsze wzmocnienie sił USA ↑
→ Planowanie eskalacji przez Iran ↑

Konflikt nie ma już charakteru wyłącznie regionalnego. Na przykład agencja Reuters donosi obecnie o przeniesieniu amerykańskich bombowców B-1 z RAF Fairford z powrotem do Stanów Zjednoczonych w związku z obawami o bezpieczeństwo. Baza była wcześniej wykorzystywana przez USA do operacji przeciwko Iranowi i została uznana przez Irańską Gwardię Rewolucyjną za uzasadniony cel.

Konflikt z Iranem ma już wpływ na europejską infrastrukturę wojskową. 

Kluczowym czynnikiem nie jest zatem pojedyncze zdarzenie, lecz powiązane ze sobą przestrzenie eskalacji:

Nie oznacza to jednak, że konflikty te połączą się w jedną wojnę.

Ale liczba potencjalnych punktów styku rośnie. To właśnie tutaj w grę wchodzą fundamentalne interesy mocarstw. Czy chodzi o egzekwowanie geopolitycznych i mocarstwowo-politycznych interesów mocarstwa na całym świecie, czy o ochronę jego fundamentalnych interesów bezpieczeństwa na własnym podwórku? 

Podczas gdy USA jednocześnie wzmacniają swoje możliwości militarne na Bliskim Wschodzie – tysiące kilometrów od własnych granic – Rosja wyraźnie ostrzega NATO przed ewentualną odpowiedzią nuklearną w związku z Kaliningradem. Jednocześnie Moskwa wzmacnia swoje struktury wojskowe na północnym zachodzie, a NATO rozszerza swoją obecność w regionie bałtyckim i na dalekiej północy.

To są różne konflikty, napędzane różnymi motywami. 

TRADOC: Spojrzenie na przyszłą wojnę (6) 

Aby odpowiedzieć na to pytanie, warto przyjrzeć się dokumentowi, który cieszy się zaskakująco małym zainteresowaniem w publicznej debacie europejskiej: broszurze TRADOC 525-3-1 „Wygrana w złożonym świecie 2020–2040”.

Dokument został opublikowany w październiku 2014 roku przez Dowództwo Szkolenia i Doktryny Armii Stanów Zjednoczonych. Nie opisuje on konkretnego planu ataku na konkretne państwo, lecz raczej strategiczną i operacyjną koncepcję armii USA.

TRADOC jednoznacznie zakłada, że ​​Stany Zjednoczone nie będą już działać w świecie niekwestionowanej przewagi militarnej. Rosja i Chiny są traktowane jako kluczowe wyzwania militarne. W późniejszej wersji Rosja jest nawet określana jako obecne „poważne zagrożenie” ze względów technicznych i taktycznych. Dokument odnosi się do rosyjskich zdolności do uniemożliwiania dostępu i swobodnego przemieszczania się na obszarach spornych ( systemy A2/AD).

Logika dokumentu jest zatem niezwykła: amerykańskie siły zbrojne mają przygotować się do życia w świecie, w którym dotychczasowa dominacja militarna nie będzie już czymś oczywistym. 

„Wygrana w złożonym świecie” i powrót konfliktu wielkich mocarstw

Termin „złożony świat” to coś więcej niż tylko opis złożoności politycznej.

Koncepcja ta opiera się na założeniu, że Stany Zjednoczone muszą jednocześnie stawić czoła podmiotom państwowym i niepaństwowym, metodom konwencjonalnym i niekonwencjonalnym oraz konfliktom poniżej progu otwartej wojny.

Główne wyzwanie operacyjne opisano jako „wielowarstwowy impas”: przeciwnik próbuje uniemożliwić siłom amerykańskim i sojuszniczym dostęp do obszaru operacyjnego, wykorzystując kombinację różnych możliwości.

Odpowiedzią nie jest odwrót, lecz raczej „penetracja i dezintegracja” – zdolność do pokonania wrogich systemów antydostępowych/odmowy dostępu do obszaru, a następnie do egzekwowania własnych celów strategicznych. Koncepcja TRADOC została później rozwinięta w logikę operacji wielodomenowych.

Ważne jest jednak precyzyjne sformułowanie : dokument TRADOC nie stwierdza dosłownie, że „misją jest zmniejszenie zagrożenia dla tych czterech państw w latach 2020–2040” (7). Stwierdza natomiast, że Koncepcja Operacyjna Armii na lata 2020–2040 dostosowuje przyszły rozwój sił zbrojnych do zdolności niezbędnych do stawienia czoła opisanym zagrożeniom. (8) 

To uwypukla fundamentalny problem współczesnego porządku świata: obie strony coraz częściej myślą w kategoriach potencjału militarnego na wypadek konfrontacji.

Rosja rozwija systemy A2/AD.

NATO rozwija zdolności pozwalające na ich przezwyciężenie.

Rosja zwiększa swoją obecność wojskową na północnym zachodzie.

NATO wzmacnia swoją obecność na północy i wschodzie.

Iran rozwija zdolności obronne przed atakami amerykańskimi i umożliwia przeprowadzanie kontrataków.

Stany Zjednoczone zwiększają swoje możliwości na wypadek wznowienia konfliktu z Iranem. 

Kaliningrad – najniebezpieczniejsze miejsce w Europie? 

Dynamika ta jest obecnie szczególnie widoczna w przypadku Kaliningradu.

Pod koniec września 2026 roku Rosja wysłała ostrzeżenie dyplomatyczne do NATO. Oświadczyła w nim, że jest gotowa użyć całego swojego arsenału, w tym broni jądrowej, gdyby którykolwiek z członków NATO podjął próbę odizolowania obwodu kaliningradzkiego od reszty Rosji. Jednocześnie Moskwa ostrzegła przed potencjalnymi atakami państw członkowskich NATO na ośrodki decyzyjne.

Nie jest to zwykła notatka protestacyjna o charakterze politycznym.

Kaliningrad to rosyjska enklawa położona między Polską a Litwą. Ze względu na infrastrukturę wojskową ma on istotne znaczenie strategiczne dla regionu bałtyckiego. Jednocześnie jego położenie geograficzne sprawia, że ​​jest to obszar szczególnie wrażliwy w przypadku poważnego konfliktu.

NATO utrzymuje, że nie zagraża Kaliningradowi. Sekretarz generalny Mark Rutte wyraźnie stwierdził, że obecnie (!) nie ma bezpośredniego zagrożenia dla terytorium NATO ze strony Rosji i że NATO pozostaje sojuszem obronnym. (9)

(Czy pan Rutte zapomniał o nielegalnym ataku NATO na pozostałą część Jugosławii wiosną 1999 roku?)

To przedstawia dwa kontrastujące ze sobą spostrzeżenia:

  1. NATO: Wzmocnienia pełnią funkcję odstraszającą i obronną.
  2. Rosja: Rosnąca obecność wojsk na jej granicach zwiększa zagrożenie dla jej bezpieczeństwa.

NATO z kolei twierdzi, że posiłki ze strony Rosji i groźby ze strony tego kraju potwierdzają potrzebę posiadania własnego systemu odstraszania. 

Tu zaczyna się dylemat.

Ten sam schemat można zaobserwować w strefie konfliktu w Iranie. Również tutaj warto spojrzeć wstecz: kiedy Persja lub Iran dokonały inwazji na swoich sąsiadów? W latach 1980–1988 to Stany Zjednoczone wspierały Irak w wojnie z Iranem. 

Od odstraszania do spirali eskalacji

Odstraszanie jest skuteczne tylko wtedy, gdy obie strony potrafią prawidłowo zinterpretować działania militarne drugiej strony.

To staje się coraz trudniejsze.

Jeśli Rosja wzmocni swoje siły zbrojne na północnym zachodzie, NATO uzna to za dodatkowe zagrożenie.

Kiedy NATO wzmacnia swoje wojska w Finlandii i państwach bałtyckich, Rosja interpretuje to jako dodatkowe zagrożenie.

Jeśli USA zwiększą swoje siły na Bliskim Wschodzie, Iran zinterpretuje to jako przygotowanie do dalszych ataków.

Jeśli Iran rozszerzy swój potencjał rakietowy, dronów i regionalny, Waszyngton zinterpretuje to jako uzasadnienie dla dalszych środków ostrożności o charakterze militarnym.

Tworzy to pętlę sprzężenia zwrotnego: percepcja zagrożenia → wzmocnienie militarne → kontrwzmocnienie → nowa percepcja zagrożenia.

Ta dynamika nie wymaga centralnego planu. Może wynikać z indywidualnych decyzji różnych rządów. Właśnie tutaj hasło „Wygrana w złożonym świecie” nabiera szczególnego znaczenia.

Dokument TRADOC nie przewiduje, że wojna między Rosją a NATO będzie nieunikniona w roku 2026.

Pokazuje to raczej, że armia amerykańska już w 2014 r. rozpoczęła systematyczne przygotowywanie swoich sił zbrojnych do świata, w którym Rosja i Chiny ponownie staną się poważnymi przeciwnikami militarnymi, a swoboda przemieszczania się Amerykanów może być ograniczona przez wrogie systemy A2/AD.

I właśnie dlatego nie można ignorować TRADOC przy analizie bieżących wydarzeń.

Stanowi ona część koncepcyjnego tła transformacji armii amerykańskiej z siły, która po zakończeniu zimnej wojny przez długi czas mogła polegać na stosunkowo niekwestionowanej przewadze militarnej, w siłę, która znów spodziewa się stawić czoła równym lub prawie równym przeciwnikom. 

2014 – 2026: Co się zmieniło? 

Rozwój czasowy jest zatem wymowny:

2014:
Zamach stanu na Majdanie (wojna w Donbasie)

TRADOC publikuje raport „Wygrać w złożonym świecie 2020–2040”. Rosja i Chiny są uważane za kluczowe wyzwania.

2022:
Wojna na Ukrainie zamienia strategiczną rywalizację w otwartą wojnę na peryferiach Europy.

2023/24:
Finlandia i Szwecja przystępują do NATO. Przestrzeń strategiczna w Europie Północnej ulega zmianom.

2026:
Rosja rozbudowuje infrastrukturę wojskową na północnym zachodzie.

2026:
NATO jednocześnie wzmacnia swoją północną i wschodnią flankę.

Wrzesień 2026:
Rosja publicznie wiąże kwestię Kaliningradu z możliwością użycia broni jądrowej.

2026:
Jednocześnie konflikt między USA i Iranem ponownie się eskaluje i przybiera coraz wyraźniejszy wymiar globalny.

Oznacza to, że wydarzyło się coś, co w 2014 r. określono jako strategiczne wyzwanie na przyszłość:

Konkurencja między głównymi ośrodkami władzy nie ma już charakteru wyłącznie geopolitycznego. Coraz częściej jest organizowana na płaszczyźnie militarnej.

Europa stoi przed zasadniczym problemem.

Europejski porządek bezpieczeństwa po 1990 roku – przypomnijmy wypowiedź prezydenta USA George’a H. Busha z 11 września 1990 r.: „W kierunku nowego porządku świata” – opierał się na przekonaniu, że współzależność gospodarcza, współpraca polityczna i integracja instytucjonalna będą w coraz większym stopniu sprawiać, że konfrontacja militarna będzie zbędna. 

Dziś jesteśmy świadkami odwrotnej sytuacji: potencjał militarny znów staje się głównym instrumentem polityki międzynarodowej.

Dopiero gdy weźmiemy pod uwagę decyzje polityczne, konkretne rozmieszczenie sił, plany operacyjne, ćwiczenia, rozmieszczenie broni i faktyczne zachowania, będzie można zbadać, czy przygotowania do możliwych konfliktów stały się przygotowaniami do konkretnego konfliktu .

To rozróżnienie jest kluczowe dla analizy lat 2014–2026. Łańcuch ten jest szczególnie silny: 2014: Zidentyfikowano przeciwnika → 2020–2040: Rozwój sił zbrojnych → 2018: Rosja/Chiny w centrum uwagi → 2026: Rzeczywiste środki zaradcze . (10)

Szczególnie niebezpieczny jest stan zawieszenia między kruchym starym porządkiem a rodzącym się nowym.

Ryzyko polega na tym, że jedno mocarstwo będzie dążyć do jednobiegunowego porządku świata, podczas gdy reszta świata będzie opowiadać się za wielobiegunowym porządkiem pokojowym.

Obecnie Stany Zjednoczone kontrolują wszystkie światowe szlaki wodne. Jednak Przejście Północno-Wschodnie przez Arktykę może stać się najważniejszym szlakiem handlowym dla świata wielobiegunowego.

Nadal dominujące supermocarstwo, USA, nie zaakceptuje tego bez walki. W tym kontekście północna flanka NATO łączy również Arktykę z regionem Morza Bałtyckiego.

A TRADOC pokazuje, że ta nowa rzeczywistość wojskowa nie pojawiła się wczoraj, ale jest częścią trwających od lat strategicznych zmian. 

Od wojny do porządku świata?

Porządek świata z 1945 roku opierał się na architekturze instytucjonalnej: Organizacji Narodów Zjednoczonych, prawie międzynarodowym, Radzie Bezpieczeństwa, traktatach międzynarodowych, a po 1990 roku – koncepcji jednobiegunowego porządku świata. Porządek ten jest obecnie wyraźnie zagrożony.

Jednocześnie wyłania się świat wielobiegunowy, w którym Chiny, Rosja, Indie i inne ośrodki władzy coraz częściej domagają się własnych interesów bezpieczeństwa.

Zgromadzenie Ogólne ONZ może uczynić tę zmianę widoczną.

TRADOC ukazuje to z perspektywy militarnej.

Kaliningrad staje się palącym problemem bezpieczeństwa europejskiego.

Iran czyni z tego problem globalny.

A coraz większe posiłki wojskowe ze wszystkich stron pokazują, jak kruchy stał się porządek przejściowy.

Dlatego też centralne pytanie nie brzmi już tylko:

Jaki porządek międzynarodowy wyłoni się z obecnej konfrontacji – i czy uda się stworzyć ten porządek, zanim logika militarna weźmie górę nad logiką polityczną?

Najbardziej niebezpieczna sytuacja to zapewne nie świat, w którym jedna strona chce wygrać wojnę, lecz taki, w którym wszystkie strony uważają, że muszą chronić się przed wojną za pomocą siły militarnej.

Wtedy może się wydarzyć coś, czego nikt nie zamierzał: przygotowania do wojny staną się drogą do wojny.

+++

Notatki i źródła

Wolfgang Effenberger, urodzony w 1946 roku, zdobył dogłębną wiedzę na temat „pola bitwy nuklearnej” w Europie, przygotowywanego przez USA, służąc jako kapitan w Niemieckich Siłach Zbrojnych. Po dwunastu latach służby studiował nauki polityczne i edukację średnią (inżynieria lądowa i matematyka) w Monachium, a następnie do 2000 roku wykładał w Wyższej Szkole Budownictwa Lądowego i Wodnego. Od tego czasu publikował prace na temat najnowszej historii Niemiec i geopolityki Stanów Zjednoczonych. Jego najnowsze publikacje obejmują:

  • „Czarna Księga UE i NATO” (2020)
  • „Niedoceniana moc” (2022)
  • „Od wojny do porządku świata” (czerwiec 2026)
  • „Zimny ​​duch wojny” (październik 2026)

+++

1) https://www.reuters.com/world/middle-east/iran-readies-harder-retaliation-if-attacked-diplomacy-faces-long-odds-2026-10-01/?utm_source=chatgpt.com

2) https://www.reuters.com/world/middle-east/iran-readies-harder-retaliation-if-attacked-diplomacy-faces-long-odds-2026-10-01/?utm_source=chatgpt.com

3) https://nato.int/en/news-and-events/articles/news/2026/06/06/nato-launches-task-force-x-arctic-to-strengthen-awareness-in-the-arktic-and-the-high-north?utm_source=chatgpt.co

4) https://www.nato.int/en/news-and-events/articles/news/2026/06/08/nato-enhances-security-in-the-arktic-and-high-north?utm_source=chatgpt.com

5) https://www.reuters.com/business/aerospace-defense/russia-issues-nuclear-warning-nato-tensions-rise-baltic-2026-09-30/?utm_source=chatgpt.com

6) W broszurze TRADOC 525-3-1 z 2014 r., § 2-4 „Zwiastuny przyszłych konfliktów” , wymienieni są rzeczywiście ci czterej aktorzy państwowi: Chiny i Rosja jako „konkurujące mocarstwa”, Iran i Korea Północna (KRLD) jako „mocarstwa regionalne” .

6) https://web.archive.org/web/20250904161139/https://www.tradoc.army.mil/wp-content/uploads/2020/10/TP525-3-1-The-Army-Operating-Concept.pdf

7) https://web.archive.org/web/20250904161139/https://www.tradoc.army.mil/wp-content/uploads/2020/10/TP525-3-1-The-Army-Operating-Concept.pdf

8) https://ntrl.ntis.gov/NTRL/dashboard/searchResults/titleDetail/ADA611359.xhtml%3Bjsessionid%3Df5b9e7c6e925196bd5c5d77c8fcf?utm_source=chatgpt.com

9) https://www.reuters.com/business/aerospace-defense/no-imminent-threat-nato-territory-russia-rutte-says-2026-09-30/?utm_source=chatgpt.com

10) https://ntrl.ntis.gov/NTRL/dashboard/searchResults/titleDetail/ADA611359.xhtml%3Bjsessionid%3Df5b9e7c6e925196bd5c5d77c8fcf?utm_source=chatgpt.com

+++

Stary porządek świata się skończył – nowy jeszcze nie istnieje

Stary porządek świata się skończył

– nowy jeszcze nie istnieje

Wolfgang Effenberger apolut/die-alte-weltordnung-ist-vorbei-die-neue-gibt-es-noch-nicht

Stary porządek świata się skończył – nowy jeszcze nie istnieje | Wolfgang Effenberger

Od Zgromadzenia Ogólnego ONZ do zagrożenia nuklearnego nad Kaliningradem: porządek bezpieczeństwa Europy na rozdrożu 

Opinia Wolfganga Effenbergera .

Finałowy dzień, 28 września 2026 r., nie zmienia ogólnego obrazu, lecz raczej go potwierdza i wzmacnia w kluczowym momencie: debata generalna ujawnia nie tyle nowy, zamknięty porządek świata, co otwartą walkę o zasady świata wielobiegunowego. Debata generalna 81. Zgromadzenia Ogólnego ONZ oficjalnie odbyła się w dniach 22–28 września 2026 r. (1)

Ostatni dzień sesji może nie przyniósł głównych przemówień programowych z pierwszych kilku dni, ale z pewnością był pouczający i stanowił źródło analiz. Jeden temat, który przewijał się już przez całą debatę, ponownie stał się szczególnie wyraźny:

Państwa coraz częściej zgadzają się, że obecny porządek międzynarodowy jest w kryzysie – ale nie zgadzają się co do tego, co powinno go zastąpić lub jak go zreformować. Być może najważniejsze odkrycie: wielobiegunowość nie jest już stanowiskiem marginalnym.

António Guterres już na początku powszechnej debaty wyraźnie opisał rozwój w kierunku świata wielobiegunowego jako rzeczywistość. Rozróżnił on wielobiegunowość naznaczoną konfliktami i fragmentaryczną oraz „wielobiegunowość sieciową” opartą na wspólnych regułach.

Przemówienia wygłoszone do 28 września włącznie pokazują, że termin ten nie jest już używany wyłącznie przez Rosję lub Chiny.

Zamiast tego pojawiają się różne warianty tego samego podstawowego problemu:

  • Kto będzie sprawował władzę polityczną w przyszłości?
  • Kto ustala zasady międzynarodowe?
  • Kto jest uprawniony do podejmowania decyzji o ich egzekwowaniu?
  • Jak bardzo Rada Bezpieczeństwa jest nadal reprezentatywna?
  • Jaką rolę odgrywają USA, Chiny, Rosja, Indie i globalne Południe?
  • W jakim stopniu suwerenność narodowa może iść w parze ze współpracą globalną?

To zmienia centralne pytanie polityki światowej.

Już nie chodzi tylko o to: Kto należy do istniejącego porządku?

ale coraz częściej: Jak zorganizowany jest porządek międzynarodowy, w którym istnieje wiele ośrodków władzy?

28 września potwierdza krytykę istniejącego porządku.

Doniesienia z minionego dnia pokazują po raz kolejny, że wiele państw uważa obecny porządek międzynarodowy za niewystarczający.

W szczególności państwa mniejsze i średnie krytykowały koncentrację władzy w Radzie Bezpieczeństwa i domagały się większej reprezentacji Afryki i innych regionów, które dotychczas były niedoreprezentowane. AP podsumowuje nastrój ogólnej debaty następująco: choć wiele państw chce utrzymać współpracę wielostronną, jednocześnie krytykują nierówny podział władzy w ONZ.

Krytyka istniejącego porządku nie pochodzi tylko ze strony głównych mocarstw, takich jak USA, Chiny czy Rosja, ale również ze strony państw, które nie chcą dołączyć do nowego bloku.

Nadaje to kategorii Globalnego Południa samodzielne znaczenie.

Korea Północna 28 września: szczególnie wymowny przykład

Przemówienie Korei Północnej wygłoszone ostatniego dnia jest tego dobrym przykładem.

Wiceminister spraw zagranicznych Kim Son Gyong mówił o świecie charakteryzującym się „bezprecedensową wzajemną nieufnością i konfrontacją”. Jednocześnie podkreślił znaczenie multilateralizmu, suwerenności narodowej i konieczności posiadania narodowych zdolności odstraszania.

Co jest tutaj godne uwagi, to nie tyle samo stanowisko Korei Północnej, co jego struktura:

Suwerenność + samostanowienie + odstraszanie + multilateralizm.

To nie do końca pasuje do prostego schematu: Zachód kontra nie-Zachód.

Pokazuje natomiast, że państwa rzeczywiście mogą popierać multilateralizm, jednocześnie odrzucając dominację poszczególnych mocarstw.

Oznacza to, że istniejące modele wymagają pewnego udoskonalenia.

Istniejąca czteroosobowa struktura pozostaje użyteczna, ale po 28 września powinna zostać sformułowana w bardziej zróżnicowany sposób:

To nie są cztery zamknięte bloki . Pozycje częściowo się pokrywają.

Właśnie to jest ważne.

Trump i Guterres reprezentują dwie różne odpowiedzi na ten sam problem.

Guterres:

zasady międzynarodowe – ograniczenie władzy – porządek wielostronny

Atut:

siła narodowa – odstraszanie – siła negocjacyjna – wynik

Agencja Reuters opisuje przemówienie Trumpa w ONZ z 22 września jako mocno skoncentrowane na interesach narodowych, suwerenności, sile militarnej i bardziej krytycznym podejściu do instytucji międzynarodowych.

Nie oznacza to, że Trump jest „przeciwko porządkowi międzynarodowemu”. Raczej zadaje inne pytanie:

W jaki sposób państwo może chronić swoje interesy, jeśli instytucje międzynarodowe nie wywiązują się rzetelnie z tego zadania?

To zupełnie inna koncepcja porządku niż ta, którą miał Guterres.

Wydarzenia między 22 a 28 września są zatem szczególnie interesujące.

Początkowo główne pytanie brzmiało:

Jak można zachować istniejący porządek międzynarodowy?

Pytanie na początku brzmiało:

Jaki rodzaj porządku międzynarodowego może nadal funkcjonować w warunkach zmienionej dynamiki władzy?

Zgromadzenie Ogólne nie podjęło w ten sposób decyzji o nowym porządku świata.

Zamiast tego ukazała problem ich pochodzenia .

Ukraina: brak konsensusu co do przyczyn, ale konsensus co do potrzeby rozwiązania.

Ukraina pozostaje konfliktem środkowoeuropejskim.

Nadal istnieją różne punkty wyjścia:

Pozycja zachodnia

  • Suwerenność Ukrainy
  • integralność terytorialna
  • Naruszenie Karty Narodów Zjednoczonych przez inwazję rosyjską
  • Wsparcie dla Ukrainy
  • brak uznania rosyjskiej strefy wpływów

Stanowisko rosyjskie

  • długotrwały konflikt bezpieczeństwa
  • Rozszerzenie NATO
  • infrastruktura wojskowa
  • Rosyjskie interesy bezpieczeństwa
  • Krytyka podwójnych standardów Zachodu

Położenie dużych części Globalnego Południa

  • Zakończyć wojnę
  • układy
  • Szanuj suwerenność
  • bez konfrontacji blokowej
  • silniejsza rola państw niezachodnich
  • Oznacza to, że wcześniej ustalone napięcie pozostaje:

Z jednej strony suwerenność i integralność terytorialna – z drugiej zakończenie wojny poprzez negocjacje.

Obie zasady nie muszą być logicznie identyczne.

Bliski Wschód i Iran zaostrzają konflikt między prawem a władzą

28 września sytuacja uległa dalszemu pogorszeniu.

Równolegle z obradami Zgromadzenia Ogólnego, trwały działania mediacyjne między USA a Iranem. Agencja Reuters poinformowała 28 września o oddzielnych rozmowach mediacyjnych, podczas gdy Iran naciskał na rozwiązanie dyplomatyczne.

To po raz kolejny uwypukla zasadniczy problem porządku międzynarodowego:

ONZ może formułować normy, jednak rzeczywiste rozwiązanie konfliktów w dużej mierze zależy od dynamiki sił i gotowości stron konfliktu do negocjacji.

To właśnie jest napięcie między

Prawidłowy

I

Móc,

który przewija się przez całą ogólną debatę.

Dodatkowe odkrycie z 28 września: główne mocarstwa coraz częściej podejmują działania poza ONZ.

Szczególnie interesującym wydarzeniem równoległym są relacje pomiędzy USA i Chinami.

28 września agencja Reuters poinformowała o porozumieniach między Waszyngtonem a Pekinem w sprawie ograniczonych obniżek ceł i kontynuacji rozmów. Jednocześnie kluczowe punkty sporne pozostały nierozstrzygnięte.

Jest to niezwykłe w kontekście kwestii porządku świata.

Ponieważ tutaj Zgromadzenie Ogólne nie podejmuje decyzji w sprawie międzynarodowego porządku gospodarczego.

Kluczowe negocjacje odbywają się pomiędzy samymi ośrodkami władzy.

Potwierdza to problem strukturalny: ONZ posiada uniwersalną legitymację, ale nie automatycznie odpowiadającą jej władzę. Główne mocarstwa posiadają znaczną władzę, ale ich decyzje nie posiadają automatycznie uniwersalnej legitymacji.

Kryzys porządku światowego znajduje się pomiędzy tymi dwoma biegunami.

Do 26 września można było jeszcze powiedzieć :

Zgromadzenie Ogólne jest pogrążone w otwartej debacie na temat przyszłego porządku świata.

Po zakończeniu 28 września można sformułować te słowa bardziej precyzyjnie:

81. Zgromadzenie Ogólne ONZ nie stworzyło nowego porządku świata. Dało jednak niezwykle jasno do zrozumienia, że ​​istniejący porządek stracił swoją dawną oczywistość. 

Seria historyczna 1888–2026

 RokFunkcja historyczna
1888Początek nowej europejskiej konstelacji mocarstw; zbliżenie francusko-rosyjskie.
1904Brytyjska reorientacja strategiczna; Entente Cordiale; Komitet Obrony Imperialnej
1914Załamanie się równowagi sił w Europie i początek I wojny światowej
1945Rzeczywisty nowy początek instytucjonalny: ONZ, Bretton Woods, nowy porządek bezpieczeństwa
1990/91Koniec bipolarności; zdominowany przez Amerykę porządek przejściowy; „Nowy porządek świata” Busha
1992Wolfowitz-DPG: Zapobieganie pojawieniu się nowego strategicznego rywala
2014TRADOC „Wygrać w złożonym świecie 2020–2040”; Przygotowanie do złożonych, globalnych i wielowymiarowych konfliktów2018 zaostrzenie edycji z 2014 r.
2022otwarta wojna i fundamentalny kryzys europejskiego porządku bezpieczeństwa
2026otwarta debata na temat porządku instytucjonalnego, militarnego, gospodarczego i technologicznego świata wielobiegunowego

Kluczową informacją na rok 2026 nie jest to, że nowe zamówienie już istnieje. Ono jeszcze nie istnieje.

Zaktualizowana matryca testowa

Ostatni wers jest szczególnie istotny.

Rok 2026 to nie rok 1945.

Do dziś nie ma porównywalnego aktu założycielskiego nowego porządku świata.

Prawdziwe wnioski wyciągnięte ze Zgromadzenia Ogólnego 2026

Rok 2026 nie jest potencjalnym punktem zwrotnym w historii, ponieważ wyłonił się już nowy porządek świata. Rok 2026 jest interesujący, ponieważ istniejący porządek stracił swoją dawną oczywistość, a nowy porządek nie został jeszcze instytucjonalnie ustanowiony.

To znaczy:

1990/91 – dominacja unipolarna

2014 – strategiczna adaptacja do bardziej złożonego świata

2022 – otwarta konfrontacja militarna

2026 – otwarty konkurs regulacyjny

Tutaj zadano pytanie przewodnie

„Od wojny do porządku świata?” – jakie jest jego prawdziwe znaczenie.

Ponieważ kluczowe pytanie historyczne nie brzmi już tylko:

Kto wygrywa daną wojnę?

raczej:

Jaki podział władzy i jakie zasady będą decydować o porządku międzynarodowym po tej fazie transformacji? 

Istotna konsekwencja metodologiczna

Rok 2026 oznacza fazę otwartą, przejściową między porządkiem ukształtowanym historycznie, zinstytucjonalizowanym po 1945 r. i silnie ukształtowanym przez Stany Zjednoczone po latach 1990/91, a porządkiem wielobiegunowym, który jeszcze się nie skonsolidował.

Czy z tego powodu

zreformowany porządek wielostronny,

wielobiegunowa równowaga sił,

nowa konfrontacja blokowa,

lub dłuższy okres fragmentacji międzynarodowej

Wynik nie będzie znany do 28 września 2026 r .

To właśnie w tym momencie szczególnie interesujący staje się cykl historyczny 1888 – 1904 – 1914 – 1945 – 1990/91 – 1992 – 2014 – 2022 – 2026 .

Ponieważ teraz kluczowe pytanie brzmi:

Czy porządek świata powstaje poprzez wojny, czy też wojny powstają tam, gdzie istniejący porządek świata nie jest już w stanie pokojowo sprostać zmieniającej się równowadze sił? 

Można zbadać tę kwestię, używając szeregów czasowych , bez zakładania od razu wyniku .

28 września nie zmienia istniejącego obrazu, a wręcz go potwierdza.
Ogólna debata pokazała:

Dotychczasowe obserwacje można teraz podsumować jako wynik zakończonej ogólnej debaty .

Wielobiegunowość jest wspólnym punktem wyjścia większości wypowiedzi – świat jest wyraźnie kształtowany przez kilka ośrodków władzy.

Należy rozróżnić ONZ jako forum ustalania zasad, prawa i debat politycznych od rzeczywistych ośrodków władzy , które dysponują siłą ekonomiczną, polityczną i militarną.

Ostatnie przemówienia, zwłaszcza z Korei Południowej i Północnej , potwierdzają ten obraz. Nie wprowadzają one żadnego fundamentalnie nowego modelu porządku świata.

28 września nie przyniesie nowego punktu zwrotnego.

Zamiast tego potwierdził:

Świat zmierza w kierunku porządku wielobiegunowego, ale zasady tego nowego porządku nie zostały jeszcze ustalone. ONZ prowadzi nad nimi dyskusję – jednak decyzje są w dużej mierze podejmowane poza ONZ, przez rzeczywiste ośrodki władzy .

Eskalacja w regionie Morza Bałtyckiego stała się widoczna dzień później:

29 września 2026 roku Ambasada Rosji w Londynie opublikowała oświadczenie:

„Każdy, kto opowiada się za blokadą lub atakiem na Kaliningrad, nie powinien mieć złudzeń co do konsekwencji. Każda brytyjska lub natowska akcja militarna przeciwko terytorium Rosji spotka się z wszelkimi dostępnymi Rosji środkami, w tym bronią jądrową”.

Oświadczenie to potwierdzają liczne niezależne media; podaje je również kanał rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. (3)

Ambasada rosyjska wyraźnie odpowiedziała na doniesienia brytyjskich mediów i fikcyjną grę wojenną, a nie na udowodnioną decyzję Wielkiej Brytanii o wprowadzeniu blokady.

Sama ambasada rosyjska podaje następujący powód:

  • artykuł z brytyjskiego i Paper o Kaliningradzie
  • możliwość blokady NATO lub nieuznania suwerenności Rosji,
  • serial Sky News „The Wargame”, który symuluje hipotetyczną wojnę między Rosją a Wielką Brytanią. (4)

Brytyjski artykuł, do którego się odwołuje, omawiał Kaliningrad jako potencjalny słaby punkt Rosji. Inne doniesienia potwierdzają, że omawiano tam scenariusze blokady lub izolacji militarnej. (5)

Od pewnego czasu pojawiają się również względy militarne dotyczące szczególnego strategicznego położenia Kaliningradu:

Rosja – Kaliningrad – Polska – Litwa – Korytarz Suwalski – Kraje Bałtyckie. 

Kaliningrad ma wyjątkowe położenie pod względem militarnym:

Terytorium Rosji, lecz oddzielone od kontynentalnej części kraju i położone pomiędzy państwami członkowskimi NATO.

Automatycznie stwarza to problem strategiczny w przypadku poważnej wojny między Rosją a NATO:

W jaki sposób Rosja może zaopatrywać i bronić Kaliningrad, jeśli zagrożone jest połączenie lądowe przez terytorium NATO i szlaki morskie?

Ta właśnie luka jest obecnie przedmiotem publicznej dyskusji.

Ta część również nie jest w całości zmyślona.

Brytyjska dyskusja faktycznie odnosi się do Kaliningradu jako strategicznego punktu Rosji. Cytowany brytyjski ekspert ds. bezpieczeństwa nazwał go „piętą achillesową”. (6)

Ale i tutaj należy dokonać wyraźnego rozróżnienia:

„Kaliningrad jest bezbronny”

jest oceną sytuacji militarnej.

Ponieważ sformułowanie

„za pomocą wszystkich środków, jakimi dysponuje Rosja, w tym broni jądrowej”.

To niezwykle wyraźny przekaz odstraszający od broni nuklearnej.

Jest ona skierowana nie tylko przeciwko hipotetycznej inwazji na centralne terytorium Rosji, ale wprost przeciwko:

Blokada lub działania militarne przeciwko Kaliningradowi.

To ma strategiczne znaczenie.

Ponieważ Moskwa najwyraźniej próbuje określić wstępny etap możliwego konfliktu: 

Izolacja militarna Kaliningradu nie powinna być postrzegana jako ograniczona operacja konwencjonalna, lecz jako atak na terytorium Rosji.

To bardzo jasny przekaz odstraszający.

NATO odpowiedziało później, określając rosyjską retorykę nuklearną jako nieodpowiedzialną. Rzeczniczka NATO Allison Hart oświadczyła, że ​​NATO jest sojuszem obronnym, a jego działania i ćwiczenia nie stanowią zagrożenia dla terytorium Rosji. (7)

Rząd brytyjski rzeczywiście zamierza w roku 2026 wdrożyć silniejszą strategię odporności całego społeczeństwa lub strategię odporności narodowej.

We wrześniu 2026 roku brytyjski parlament wyraźnie nakreślił wzmożone przygotowania na wypadek kryzysów i konfliktów. Rząd brytyjski pracuje również nad nowym „Government War Book” i planuje duże ćwiczenia w zakresie bezpieczeństwa wewnętrznego na rok 2027. (8)

A co jeszcze ciekawsze:

25 września 2026 roku, zaledwie kilka dni przed ostrzeżeniem kaliningradzkim, rząd brytyjski ogłosił zamknięte briefingi dotyczące zagrożeń dla firm z sektora infrastruktury krytycznej i obronności. Briefingi te wyraźnie dotyczyły zagrożeń ze strony Rosji. (9)

To prawdziwa zmiana w brytyjskim planowaniu bezpieczeństwa.

Gdy zestawimy te wydarzenia chronologicznie, wyłania się niezwykły obraz:

Dlaczego w zachodnich mediach, grach wojennych i dyskusjach strategicznych Kaliningrad jest coraz częściej traktowany jako potencjalny słaby punkt militarny Rosji – i dlaczego Moskwa teraz wprost odpowiada groźbą odstraszania nuklearnego?

Nie należy wyciągać wniosku na podstawie pojedynczego raportu, że istnieje kompletny plan wojny, lecz raczej przeanalizować szereg dokumentów, ćwiczeń, gier wojennych, oświadczeń publicznych i potencjału militarnego.

Podstawowe, wiarygodne informacje to:

Rosja publicznie oświadczyła 29 września 2026 r., że jakakolwiek akcja militarna Wielkiej Brytanii lub NATO przeciwko Kaliningradowi może spotkać się z odpowiedzią wszelkimi dostępnymi środkami, w tym bronią jądrową.

Prawdziwym przesłaniem strategicznym jest zatem nie tyle „wojna nuklearna jest nieuchronna”, co:

Kaliningrad jest coraz częściej traktowany jako potencjalny punkt zapalny w konflikcie między Rosją a NATO – Moskwa zaś stara się nie uwzględniać tego punktu w zachodnich planach wojskowych, stosując możliwie najbardziej jawne środki odstraszania nuklearnego.

Uważam, że jest to najbardziej obiektywna i wiarygodna interpretacja wydarzenia.

Jednocześnie 29 września 2026 roku prezydent Putin ponownie zwiększył docelową liczebność sił zbrojnych Rosji:

+15 500 żołnierzy aktywnych

Aktywny personel wojskowy: 1 550 500

Łączna liczba personelu upoważnionego, wliczając pracowników cywilnych: 2 441 630. (10)

Jest to już czwarta podwyżka zakładanej liczebności sił zbrojnych w 2026 r.; w porównaniu do stanu na początek 2026 r. wzrost ten, według dostępnych informacji, wynosi ok. 49 860 żołnierzy. (11)

Międzynarodowy Instytut Studiów Strategicznych (IISS) stwierdza w 2026 r., że jeśli produkcja i rekrutacja będą kontynuowane w obecnym tempie, Rosja będzie mogła do 2030 r. zniwelować różnice między obecnym poziomem personelu i wyposażenia a nowo zdefiniowaną, szerszą strukturą sił zbrojnych. (12)

To znaczy:

Władze Rosji najwyraźniej planują nie tylko obecną wojnę na linii frontu, ale także utworzenie na stałe większej struktury wojskowej.

Może być kilka przyczyn:

Odstraszanie przeciwko NATO,

Zabezpieczenie długiej granicy,

Bezpieczeństwo Kaliningradu

Kontrola Arktyki,

Siły na Dalekim Wschodzie,

Wymiana obiektów zniszczonych w wojnie na Ukrainie,

Przygotowanie do długotrwałej konfrontacji z Zachodem.

Nie można na podstawie samej liczby pracowników określić, która z tych motywacji ma największy udział.

 Władze rosyjskie wyraźnie uzasadniają zwiększenie liczebności wojsk zagrożeniami zewnętrznymi.

Kiedy Rosja zwiększyła swoje siły zbrojne o 170 000 żołnierzy w 2023 roku, Ministerstwo Obrony Narodowej jednoznacznie uzasadniło to rosnącym zagrożeniem wynikającym z wojny na Ukrainie i trwającego rozszerzenia NATO. Jednocześnie Moskwa oświadczyła, że ​​wzrost ten zostanie osiągnięty dzięki żołnierzom kontraktowym i nie będzie stanowił nowej, dużej fali mobilizacyjnej. (13)

Jest to przede wszystkim rosyjskie wyjaśnienie, a nie niezależnie udowodniony opis faktycznej motywacji.

Ale dla analizy strategicznej ważne jest:

Sama Moskwa umiejscawia budowę w długoterminowym kontekście współpracy Rosja-NATO.

Jednakże należy bezwzględnie brać pod uwagę porównania z Zachodem.

Odosobniony pogląd, że „Rosja się przezbraja”, byłby niepełny.

Europa również dokonuje masowego zbrojenia.

Według SIPRI wydatki na armię w Europie wzrosły realnie o 14% w 2025 r. Rosja wydała na armię około 190 miliardów dolarów w 2025 r., co stanowi 7,5% jej PKB, zgodnie z danymi SIPRI. (14)

Według szacunków IISS do 2025 r. Rosja będzie potrzebowała około 186 miliardów dolarów, czyli ponad 7,3% swojego PKB. (15)

Procenty nie mają większego znaczenia; tutaj liczą się liczby bezwzględne:

SIPRI szacuje, że całkowite wydatki wojskowe w Europie w 2025 r. wyniosą 864 mld USD. Oznacza to realny wzrost o 14% w porównaniu z 2024 r. W przypadku Rosji kwota ta wyniosła 190 mld USD.

W rezultacie otrzymujemy:

To doprowadziło do wzajemnego wyścigu zbrojeń:

Rosja:
rozszerzenie NATO i zbrojenia Zachodu → większe siły zbrojne Rosji.

NATO/UE:
Wojna Rosji z Ukrainą i postrzegane zagrożenie ze strony Rosji → większe europejskie siły zbrojne.

Obie strony mogą przedstawiać swoje działania jako reakcję na działania drugiej strony.

Czy zatem rozmieszczenie wojsk rosyjskich ma charakter ofensywny czy defensywny?

Pewna odpowiedź brzmi:

Sama liczba pracowników nie jest wystarczająca, aby to ustalić.

Większa armia ma oczywiście potencjał ofensywny.

Ale ta sama armia może być jednocześnie:

Obrona narodowa

Odstraszenie,

Bezpieczeństwo granic,

Obrót,

Wojna na Ukrainie,

Służy jako przygotowanie do ewentualnego konfliktu w ramach NATO.

Od 2022 roku Rosja nie tylko zwiększa liczebność swoich sił zbrojnych. Reorganizuje również strukturę dowodzenia, przekształca brygady w dywizje, tworzy nowe korpusy i armie, rozbudowuje infrastrukturę wojskową na północnym zachodzie i tworzy większą, stałą strukturę wojskową, szczególnie w obwodzie karelijsko-fińsko-bałtycko-kaliningradzkim.

Jednocześnie wiele z tych jednostek nie jest jeszcze w pełni obsadzonych, a znaczna część rosyjskich zdolności bojowych pozostaje ograniczona przez wojnę na Ukrainie. Sytuacja ta świadczy zatem o przygotowaniach do długotrwałego konfliktu między mocarstwami, ale sama w sobie nie jest celowym atakiem Rosji na państwa NATO.

Widoczna eskalacja we wrześniu 2026 r. nie wróży nic dobrego i powinniśmy wziąć sobie do serca apel o „walkę o przetrwanie”.

„Walka o przetrwanie” (17) – gdy stary porządek pokazuje swoje granice

Już na początku 2023 roku Wolfgang Effenberger i Amir Mortasawi opublikowali apel „Stańmy w obronie przetrwania ”. Ich głównym zmartwieniem było to, że wojna na Ukrainie może doprowadzić do bezpośredniej konfrontacji między Rosją a państwami NATO, potencjalnie wywołując eskalację konfliktu nuklearnego w Europie. Autorzy apelowali zatem o odejście od koncepcji, że konflikt musi zostać rozwiązany militarnie, i opowiadali się za negocjacjami oraz rozwiązaniem politycznym.

Dziś, trzy i pół roku później, to pytanie pojawia się ponownie w zmienionych okolicznościach. Rosyjskie ostrzeżenia z 29 września 2026 roku dotyczące potencjalnej izolacji Kaliningradu i odniesienia do „wszystkich środków pozostających w dyspozycji Rosji, w tym broni jądrowej”, wyznaczają nowy etap w konfrontacji bezpieczeństwa. Do tego dochodzi zapowiedziane zwiększenie liczebności rosyjskich sił zbrojnych.

Łączy to bezpośrednio obecny rozwój sytuacji z centralnym pytaniem niniejszego artykułu: Jeżeli istniejący porządek świata utraci zdolność ograniczania konfliktów w ramach ogólnie przyjętych ram reguł, co zajmie jego miejsce?

Zgromadzenie Ogólne ONZ w 2026 roku pokazało, że równowaga polityczna na świecie już ulega zmianie. Coraz więcej państw kwestionuje istniejący porządek ustanowiony po 1945 roku, a zwłaszcza po 1990 roku, i apeluje o bardziej wielobiegunowe podejście do stosunków międzynarodowych. Jednak nowy, powszechnie akceptowany porządek bezpieczeństwa wciąż nie istnieje.

To właśnie w tej przestrzeni granicznej rośnie ryzyko eskalacji. Stary porządek nie jest już niepodważalny – nowy jeszcze się nie ugruntował. Polityczna reorganizacja świata i rzeczywistość militarna rozchodzą się zatem w czasie. Podczas gdy państwa walczą o wpływy, interesy bezpieczeństwa i nową dynamikę władzy, militarne instrumenty konfrontacji starego bloku pozostają w mocy – w tym odstraszanie nuklearne.

Na tym tle wezwanie do „walki o przetrwanie” nabiera nowego znaczenia. Nie dlatego, że Effenberger i Mortasawi przewidzieli konkretne wydarzenia z 2026 roku, ale dlatego, że fundamentalne zagrożenie, które zidentyfikowali, wciąż istnieje: świat, w którym porządek polityczny rozpada się szybciej, niż udaje się stworzyć nową architekturę bezpieczeństwa, jest szczególnie podatny na błędne kalkulacje i eskalacje.

Kluczowe pytanie brzmi zatem nie tylko, kto ostatecznie dysponuje większą siłą militarną . Decydującym czynnikiem jest raczej to, czy uda się stworzyć ramy polityczne między rozpadającym się starym porządkiem a nowym, który dopiero ma się wyłonić – ramy, które ograniczą konflikty, uwzględnią interesy bezpieczeństwa wszystkich stron i zapobiegną bezpośredniemu starciu między mocarstwami nuklearnymi.

Autorzy wezwali zatem do odejścia od koncepcji, że konflikt należy rozstrzygać na drodze militarnej, opowiadając się za negocjacjami i poszukiwaniem rozwiązania politycznego.

Zgromadzenie Ogólne ONZ w 2026 roku pokazało, że równowaga polityczna na świecie już ulega zmianie. Coraz więcej państw kwestionuje istniejący porządek ustanowiony po 1945 roku, a zwłaszcza po 1990 roku, i apeluje o bardziej wielobiegunowe podejście do stosunków międzynarodowych. Jednak nowy, powszechnie akceptowany porządek bezpieczeństwa wciąż nie istnieje.

To właśnie w tej przestrzeni granicznej rośnie ryzyko eskalacji. Stary porządek nie jest już niepodważalny – nowy jeszcze się nie ugruntował. Polityczna reorganizacja świata i rzeczywistość militarna rozchodzą się zatem w czasie. Podczas gdy państwa walczą o wpływy, interesy bezpieczeństwa i nową dynamikę władzy, militarne instrumenty konfrontacji starego bloku pozostają w mocy – w tym odstraszanie nuklearne.

+++

Notatki i źródła

Wolfgang Effenberger, urodzony w 1946 roku, zdobył dogłębną wiedzę na temat „pola bitwy nuklearnej” w Europie, przygotowywanego przez USA, służąc jako kapitan w Niemieckich Siłach Zbrojnych. Po dwunastu latach służby studiował nauki polityczne i edukację średnią (inżynieria lądowa i matematyka) w Monachium, a następnie do 2000 roku wykładał w Wyższej Szkole Budownictwa Lądowego i Wodnego. Od tego czasu publikował prace na temat najnowszej historii Niemiec i geopolityki Stanów Zjednoczonych. Jego najnowsze publikacje obejmują:

  • „Czarna Księga UE i NATO” (2020)
  • „Niedoceniana moc” (2022)
  • „Od wojny do porządku świata” (czerwiec 2026)
  • „Zimny ​​duch wojny” (październik 2026)

+++

1) https://www.un.org/en/high-level-week-2026?utm_source=chatgpt.com

3) https://www.aa.com.tr/en/eurasia/russia-warns-of-nuclear-response-to-any-kaliningrad-blockade/4072541?utm_source=chatgpt.com

4) https://t.me/s/MFARussia?before=32451&utm_source=chatgpt.com

5) https://britbrief.co.uk/weather/warnings/russia-warns-uk-of-nuclear-response-over-kaliningrad.html?utm_source=chatgpt.com

6) https://britbrief.co.uk/weather/warnings/russia-warns-uk-of-nuclear-response-over-kaliningrad.html?utm_source=chatgpt.com

7) https://www.theguardian.com/world/2026/sep/30/ukraine-war-briefing-nato-condemns-moscows-irresponsible-nuclear-rhetoric-as-strikes-on-kyiv-intensify?utm_source=chatgpt.com

8) https://commonslibrary.parliament.uk/research-briefings/cbp-11082/?utm_source=chatgpt.com

9) https://www.gov.uk/government/news/ceos-from-sensitive-sectors-to-receive-briefings-on-russia-threats?utm_source=chatgpt.com

10) https://www.internazionale.it/ultime-notizie-reuters/2026/09/30/russia-issues-nuclear-warning-to-nato-as-tensions-rise-in-the-baltic

11) https://militarnyi.com/en/news/rossia-standing-army-strength-fourth-time/?utm_source=chatgpt.com

12) https://www.iiss.org/publications/the-military-balance/2026/the-military-balance-2026/dr-bastian-giegerichs-launch-event-remarks/?utm_source=chatgpt.com

13) https://www.boursorama.com/actualite-economique/actualites/la-russie-augmente-de-170-000-le-nombre-maximum-de-soldats-dans-son-armee-cb51f4f824b39707cbf7f588b21f740c?utm_source=chatgpt.com

14) https://www.iiss.org/globalassets/media-library—content–migration/images-delta/publications/military-balance/2026/pdfs/mb2026-defence-spending-and-procurement-trends.pdf?utm_source=chatgpt.com

15) https://www.iiss.org/globalassets/media-library—content–migration/images-delta/publications/military-balance/2026/pdfs/mb2026-defence-spending-and-procurement-trends.pdf?utm_source=chatgpt.com

16) https://www.reuters.com/business/aerospace-defense/eu-needs-decisive-change-scale-pace-defence-investment-report-says-2026-09-24/?utm_source=chatgpt.com

17) Źródło: Wolfgang Effenberger / Amir Mortasawi, „Standing Up for Survival”, napisano 31 stycznia 2023 r., opublikowano 4 lutego 2023 r. https://afsaneyebahar.com/2023/05/31/20695650/?utm_source=chatgpt.com

Radar geopolityczny Hollistera, 24–30 sierpnia 2026 r.

Radar geopolityczny Hollistera, 24–30 sierpnia 2026 r.

Radar geopolityczny Hollistera, 24–30 sierpnia 2026 r.

apolut-/hollisters-geopolitik-radar-vom-24-30-august

Wojny toczą się za pomocą pocisków. Ale władza jest coraz bardziej uwarunkowana tym, kto ma dostęp . Waszyngton oplata Iran siecią sankcji, banków, ubezpieczycieli i zakazów technologicznych, podczas gdy Teheran tworzy własne zasady przepływu przez Ormuz. USA zapewniają sobie długoterminowy dostęp do wenezuelskiej ropy, Syria wymienia centralizację wojskową na powrót do zachodnich sieci płatniczych, Europa Północna konsoliduje swoje struktury dowodzenia, a Chiny dalej rozbudowują swoją infrastrukturę strategiczną.

Radar geopolityczny KW35 Hollistera ukazuje świat, w którym granice nie istnieją już wyłącznie na mapach, lecz są definiowane przez konta, licencje, łańcuchy dostaw, czujniki, porty i prawa dostępu .

Radar geopolityczny z 24 do 30 sierpnia 2026 r.

Artykuł publicystyczny autorstwa  Michaela Hollistera.

W tym tygodniu geopolityczna władza z uderzającą częstotliwością przesuwała się w kierunku zasad dostępu. Waszyngton próbuje izolować Iran nie tylko militarnie i poprzez handel ropą, ale także za pośrednictwem banków, ubezpieczycieli, dostawców technologii i firm żeglugowych. Teheran odpowiada, wprowadzając własne zasady przepływu przez Cieśninę Ormuz. W Wenezueli problem nie dotyczy już wyłącznie sankcji, ale długoterminowej kontroli nad polami naftowymi. Syria łączy likwidację armii równoległej z jej powrotem do międzynarodowych sieci płatniczych.

Ten schemat jest widoczny również poza tymi konkretnymi teatrami działań. Szwecja oddaje siły pod dowództwo Finlandii, państwa Morza Bałtyckiego planują wspólny system obrony przed dronami, Kanada odpowiada na cła USA cłami odwetowymi i pomocą przemysłową, a Chiny i Indie opracowują nowe procedury mające na celu ograniczenie konfliktów granicznych. Siła przejawia się zatem nie tylko w broni i terytoriach. Znajduje się również w licencjach, kanałach płatności, kontroli eksportu, prawach inwestycyjnych, misjach obserwacyjnych i strukturach dowodzenia wojskowego.

Nie oznacza to, że wydarzenia przebiegają według wspólnego planu. Interesy, ramy prawne i dynamika władzy znacznie się różnią. Metoda jest jednak porównywalna: państwa zmieniają warunki, w jakich inni mogą działać. W przypadkach, gdy fakty pozostają niejasne – dotyczące wyniku referendum w Islandii, dynamiki władzy w Nigrze i funkcji nowych chińskich obiektów na Morzu Południowochińskim – ten radar wyraźnie odróżni sytuację w momencie publikacji od potwierdzonych ustaleń.

SERCE

1. Waszyngton rozpoczyna globalną kampanię sankcji w ramach „Operacji Economic Outcast” (24 sierpnia 2026 r.)

Departament Skarbu USA nałożył sankcje na prawie 60 osób, firm i statków, a także rozszerzył ryzyko sankcji wtórnych na pięć dodatkowych sektorów irańskiej gospodarki: aktywa cyfrowe, technologię, złoto, lotnictwo i żeglugę. Administracja ogłosiła, że ​​wyznaczy terminy dla państw trzecich na zakończenie zidentyfikowanych transakcji biznesowych z Iranem. W odpowiedzi Zjednoczone Emiraty Arabskie wszczęły dochodzenie w sprawie dotkniętych sankcjami banków; egipski Banque Misr również analizuje konsekwencje dla swoich oddziałów w ZEA. Waszyngton łączy zatem te indywidualne sankcje z globalną strategią dostępu do strefy dolara. Najnowsze doniesienia o Iranie z 30 sierpnia 2026 r. umieszczają te wydarzenia w kontekście trwającej wojny.

2. Iran umieszcza tankowce na czarnej liście i negocjuje korytarz z Omanem (24–27 sierpnia 2026 r.)

Teheran oświadczył, że 45 tankowców naruszyło nowe przepisy tranzytowe w Cieśninie Ormuz. Statki te zostały ukarane grzywnami, konfiskatą lub konfiskatą ładunku. Jednocześnie Iran i Oman omawiały tymczasowy korytarz żeglugowy i rozminowanie. Liczba przejść nieznacznie wzrosła w ciągu tygodnia, ale nadal była uzależniona od zgód, opłat za bezpieczeństwo i odstraszania militarnego. W rezultacie powstają dwa konkurujące ze sobą systemy: tranzyt kontrolowany przez Iran i wspierany przez USA. Kontekst planowanego korytarza został omówiony w artykule „Szlak Południowy ” .

3. Stany Zjednoczone i Wenezuela zgadzają się na zabezpieczenie dostępu do rezerw ropy naftowej na 25 lat (28-30 sierpnia 2026 r.)

Prezydent USA Donald Trump oświadczył, że Stany Zjednoczone zapewniły sobie większościową kontrolę nad ponad 65 miliardami baryłek wenezuelskich rezerw ropy naftowej dzięki partnerstwu z firmami prywatnymi. Tymczasowa prezydent Wenezueli, Delcy Rodríguez, mówiła następnie o 25-letniej umowie. Wymieniła 17 istniejących złóż ropy naftowej, osiem nowych bloków i cel produkcji 1,5 miliona baryłek dziennie; suwerenność nad zasobami pozostanie w gestii Wenezueli. Pełne teksty umów i dokładna struktura prawna nie były publicznie dostępne w momencie publikacji. Tło ekonomiczne i polityczne zostało omówione w artykule „Insider Trading off Caracas ” .

4. Syria rozwiązuje SDF i jednocześnie otwiera międzynarodowe kanały płatnicze (24-28 sierpnia 2026 r.)

Dowodzone przez Kurdów Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF) zostały formalnie rozwiązane; ich jednostki mają być stopniowo włączane do struktur państwowych. Kilka dni później prezydent Ahmed al-Sharaa mianował byłego dowódcę SDF, Mazloum Abdi, na stanowisko doradcy. Pytania dotyczące integracji jednostek kobiecych i faktycznego zakresu dowodzenia pozostają bez odpowiedzi. Jednocześnie Stany Zjednoczone usunęły Syrię z listy państw sponsorujących terroryzm. Visa i Mastercard rozpoczęły przetwarzanie międzynarodowych płatności kartami za pośrednictwem partnerów syryjskich. Damaszek łączy w ten sposób centralizację sił zbrojnych z reintegracją gospodarczą. Wstępne etapy zostały przeanalizowane w artykule „Ciche zwycięstwo Trumpa w Syrii ” .

5. Trump przedstawia Kongresowi porozumienie nuklearne z Arabią Saudyjską (25 sierpnia 2026 r.)

Rząd USA przedłożył Kongresowi 30-letnią cywilną umowę nuklearną z Arabią Saudyjską. Przewiduje ona między innymi budowę reaktorów Westinghouse AP1000; Kongres ma 90 dni sesyjnych na jej rozpatrzenie. Trump politycznie powiązał umowę z uznaniem Izraela przez Arabię ​​Saudyjską. Rijad jednak podtrzymuje swoje żądanie wiarygodnej ścieżki do utworzenia państwa palestyńskiego. Krytycy wskazują, że wyraźne zrzeczenie się wzbogacania i przetwarzania uranu nie zostało jasno określone. Regionalna architektura bezpieczeństwa została opisana w dokumencie „Pakt Mekka – część 2” .

6. Wojna między Rosją a Ukrainą dotyczy paliw, magazynów i terenów cywilnych (28-29 sierpnia 2026 r.)

Rosja przedłużyła zakaz eksportu oleju napędowego z rafinerii do 30 września 2026 roku. Jako powód podano niedobory po ukraińskich atakach na zakłady przetwórcze oraz konieczność zabezpieczenia rynku krajowego. Z kolei rosyjski atak uderzył w ukraiński magazyn pod Kijowem, którego eksplozja, według władz, zabiła 37 osób i uszkodziła budynki mieszkalne oraz dom opieki. Ukraina potwierdziła, że ​​w pobliżu terenów cywilnych składowano tam materiały wybuchowe; prezydent Wołodymyr Zełenski zapowiedział dochodzenia i analizy. Aktualizacja sytuacji na Ukrainie z 28 sierpnia 2026 roku dokumentuje strategiczną głębię wojny powietrznej.

7. Szwecja i Finlandia wzmacniają swoją obronę – państwa Morza Bałtyckiego planują utworzenie grupy zadaniowej ds. dronów (28-29 sierpnia 2026 r.)

Szwecja ogłosiła, że ​​jesienią wzmocni Finlandię myśliwcami Gripen, korwetą Visby oraz potencjalnym wsparciem radarowym i obrony przeciwlotniczej przed dronami. Siły szwedzkie mogą zostać podporządkowane dowództwu fińskiemu. Jednocześnie, według niemieckiego rządu, państwa Morza Bałtyckiego planują utworzenie wspólnej grupy zadaniowej ds. obrony przed dronami i szybsze mechanizmy reagowania. Prezydent Finlandii Alexander Stubb przedstawił kluczowy kontrargument: nie ma konkretnych dowodów na rychły atak Rosji na NATO. Niemniej jednak, integracja operacyjna jest wdrażana jako środek zapobiegawczy. Finansowe aspekty tego przedsięwzięcia zostały omówione w filmie dokumentalnym „Od Zielonego Ładu do zdolności bojowych ” .

8. Islandia podejmuje decyzję o nowych negocjacjach z UE minimalną większością głosów (29-30 sierpnia 2026 r.)

Islandia głosowała nad wznowieniem negocjacji akcesyjnych z UE, przerwanych w 2013 roku. W momencie oddawania artykułu do druku, po przeliczeniu około 152 000 głosów, przeciwnicy mieli minimalną przewagę, 50,1% do 49,9%; ostateczny wynik wciąż nie został ustalony. Głosowanie nie rozstrzyga samo w sobie o członkostwie w UE. Wynegocjowane porozumienie musiałoby zostać zatwierdzone w drugim referendum. Koncentruje się ono na prawach połowowych, kwestiach walutowych, stopach procentowych i strategicznym porozumieniu. Analiza „Zerwanie z Rosją, zależność od Ameryki, konflikt z Chinami” pokazuje, jak zależności gospodarcze ograniczają możliwości polityczne .

9. Próba zamachu stanu wstrząsa Nigrem – kluczowe szczegóły pozostają sporne (29-30 sierpnia 2026 r.)

Zbuntowani żołnierze zaatakowali lotnisko, pałac prezydencki i państwową stację radiową w Niamey. Ministerstwo Obrony ogłosiło, że sytuacja jest opanowana; jednak walki trwały nadal, szczególnie na lotnisku. Państwowe media donosiły o licznych ofiarach śmiertelnych i aresztowaniach, twierdząc, że siły rosyjskie wspierały rząd. Te twierdzenia mogły zostać zweryfikowane jedynie częściowo. Powstanie ma miejsce w kraju, którego dowództwo wojskowe wyparło wojska zachodnie, rozszerzyło współpracę z Rosją i zrestrukturyzowało swoje interesy górnicze. Ryzyko strukturalne związane z rosyjskimi partnerstwami wojskowymi w Sahelu zostało omówione w artykule „Mali Burns – Russia Bleeds ” .

10. Chiny budują na Wyspach Paracelskich – Wietnam żąda wstrzymania prac (25–28 sierpnia 2026 r.)

Zdjęcia satelitarne przeanalizowane przez agencję Reuters pokazują nowe instalacje na kontrolowanej przez Chiny rafie Yagong na Wyspach Paracelskich. Konstrukcja może być częścią radaru wczesnego ostrzegania; jej funkcja nie została jeszcze potwierdzona. Wietnam zażądał wstrzymania budowy i potwierdził swoją suwerenność. Pekin również uważa grupę wysp za swoje terytorium i stopniowo rozbudowuje swoją infrastrukturę wojskową i cywilną na Morzu Południowochińskim. Kluczowym czynnikiem jest nie tyle pojedyncza instalacja, co zagęszczenie sieci czujników, baz i obecności administracyjnej. To podejście opisano w artykule „The Countermove – China’s Quiet Response Without Firing a Shot ” .

11. Chiny i Indie tworzą nowe mechanizmy dla swojej nierozwiązanej granicy (25-26 sierpnia 2026 r.)

Podczas 25. rundy rozmów specjalnych wysłanników Chiny i Indie uzgodniły osiem punktów dotyczących kwestii granicznej. Obejmują one dodatkowe wojskowe punkty kontaktowe, dwa nowe kanały infolinii, grupy robocze ds. demarkacji i zarządzania granicami oraz spotkanie ekspertów ds. rzek transgranicznych we wrześniu. Kolejna runda rozmów planowana jest w Indiach w 2027 roku. Nie osiągnięto ostatecznego porozumienia granicznego. Zamiast tego obie strony starają się szybciej opanować incydenty wzdłuż linii faktycznej kontroli i oddzielić powiązania gospodarcze od sporu terytorialnego. Szerszy kontekst azjatycki można znaleźć w dokumencie „Chiny – Cichy Manewr” .

12. Kanada odpowiada na cła USA cłami odwetowymi i inwestycjami przemysłowymi (25–29 sierpnia 2026 r.)

Ottawa ogłosiła cła odwetowe w wysokości 15, 25 i 50 procent na towary amerykańskie o wartości 27,6 miliarda dolarów kanadyjskich, obowiązujące od 8 września 2026 roku. Cła obejmą między innymi stal, produkty mleczarskie, sprzęt gospodarstwa domowego, maszyny rolnicze, papier i elektronikę; 7,5 miliarda dolarów kanadyjskich zostanie przeznaczone na pomoc towarzyszącą. Tymczasem wstępne porozumienie między General Motors a związkiem zawodowym Unifor przewiduje nowe inwestycje w Kanadzie, w tym montaż GMC Sierra w Oshawie. Ratyfikacja jest nadal w toku. Ten rozwój sytuacji ilustruje, jak konflikty handlowe mogą przyspieszać politykę lokalizacji przemysłu. Podobną logikę zależności analizuje się w badaniu „12 think tanków, 30 studiów, jedna komisja ” .

13. Obserwatorzy zawieszenia broni docierają do wschodniego Konga – walki trwają (24 sierpnia 2026 r.)

Wspólna misja obserwacyjna, złożona z przedstawicieli rządu kongijskiego, M23 i państw regionu, rozpoczęła pracę w Kiwu Południowym. Jej misją jest dokumentowanie naruszeń zawieszenia broni wynegocjowanego przez Katar; misja ONZ MONUSCO podobno zapewniła wsparcie logistyczne. Jednocześnie w kilku rejonach trwały walki, a obie strony oskarżały się wzajemnie o ataki i nadużycia. Misja po raz pierwszy ustanawia w ten sposób wspólny mechanizm weryfikacji, ale nie zapewnia jeszcze skutecznego rozdziału sił. Za konfliktem kryją się nie tylko interesy bezpieczeństwa, ale także dostęp do terenów bogatych w minerały. Aspekt łańcucha dostaw opisano w artykule „Konflikt o koltan – systemy nie zawodzą ” .

14. Seul ogranicza dwustronne ćwiczenia wojskowe i pozostaje przy formacie trójstronnym (28 sierpnia 2026 r.)

Korea Południowa popiera wznowienie rozmów USA z Koreą Północną, ale chce utrzymać gotowość militarną i prawo głosu w tej sprawie. Dwustronne ćwiczenia Ulchi Freedom Shield zostały wcześniej skrócone z jedenastu do pięciu dni, a ich część polowa została zmniejszona. Jednocześnie Korea Południowa, Japonia i Stany Zjednoczone ogłosiły ćwiczenia Freedom Edge w dniach 9-11 września 2026 roku na wodach międzynarodowych w pobliżu Dżedżu. Deeskalacja i odstraszanie nie przebiegają zatem sekwencyjnie, lecz równolegle, w różnych formatach. To regionalne powiązanie jest głównym tematem artykułu „ World in Flames – część 9”.

15. Tajwan oskarża dziewięć osób o nielegalny eksport serwerów AI do Chin (24 sierpnia 2026 r.)

Tajwańscy śledczy oskarżają dziewięciu oskarżonych o eksport 130 serwerów zawierających układy sztucznej inteligencji Nvidia B300 na podstawie fałszywych deklaracji dotyczących przeznaczenia końcowego. 74 urządzenia rzekomo wjechały do ​​Chin przez Indonezję, Japonię i Hongkong; 56 zostało przechwyconych, według władz. Zaangażowane w sprawę firmy oświadczyły, że współpracują ze śledztwem. Sprawa dowodzi, że kontrola eksportu wysokowydajnych układów scalonych nie kończy się na granicy układu: kluczowe znaczenie ma integracja serwerów, pośrednicy, logistyka i weryfikacja rzeczywistego użytkownika. To stawia Tajwan w centrum uwagi, zarówno jako miejsce produkcji, jak i centrum kontroli. Strategiczne środki zaradcze opisano w dokumencie „Three Levers, Four Countermeasures ” .

W naszym własnym interesie – wcześniejsze powiadomienie – Iran Special

Dominuje narracja, że ​​Waszyngton ugrzązł w wojnie z Iranem i nie może znaleźć wyjścia. Ale co, jeśli to założenie jest błędne? Blokada wpływa na chińskie dostawy energii, wzmacnia amerykańskie interesy eksportowe i daje USA dostęp do jednej z najważniejszych dźwigni strategicznych światowej gospodarki. Pojawiło się kilka okazji do zakończenia konfliktu – ale żadna nie została wykorzystana. Poniższa analiza stawia zatem pytanie rzadko zadawane w debacie o Iranie: czy Waszyngton w ogóle chce wycofać się z tej wojny?

Specjalny raport dotyczący Iranu zostanie opublikowany w środę 2 września 2026 r . w centrum sytuacyjnym na stronie michael-hollister.com .

PUNKTY ANALIZY

Iran: Waszyngton zamyka kanały finansowe, Teheran przyznaje prawa tranzytowe

Dwa kluczowe doniesienia tego tygodnia dotyczące Iranu są ze sobą powiązane. „Operacja Economic Outcast” nie jest wymierzona tylko w pojedyncze firmy. Departament Skarbu USA próbuje przerzucić koszty wszelkich powiązań z Iranem na strony trzecie. Banki, firmy spedycyjne, ubezpieczyciele, dostawcy usług kryptograficznych i firmy technologiczne nie muszą mieć siedziby w Stanach Zjednoczonych, aby ryzykować dostęp do amerykańskiego systemu finansowego. Presja wywierana na instytucje w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Egipcie pokazuje, jak szybko amerykańskie oświadczenie może zostać przełożone na krajowe procedury weryfikacji. Aktualizacja sytuacji w Iranie z 30 sierpnia 2026 r. śledzi ten front gospodarczy na równi z sytuacją militarną.

Iran stosuje inną, ale strukturalnie powiązaną, metodę na morzu. Każdy, kto chce przepłynąć Cieśninę Ormuz, musi spełnić irańskie zezwolenia, opłaty i przepisy bezpieczeństwa. Teheran nie może sankcjonować globalnego handlu przez strefę dolarową, tak jak Waszyngton. Kontroluje jednak bliskość geograficzną, infrastrukturę przybrzeżną, pola minowe i ryzyko eskalacji cieśniny, przez którą przepływa znaczna część światowego handlu ropą naftową. Czarna lista tankowców ma na celu przekształcenie tej lokalnej potęgi w system oparty na regułach.

Korytarz omawiany z Omanem byłby zatem czymś więcej niż tylko przejściem technicznym. Mógłby potwierdzić przynależność Iranu do traktatu, jednocześnie umożliwiając ograniczony ruch bez całkowitego zniesienia blokady. Ta selektywna przepuszczalność ma wartość strategiczną: generuje dochody, nagradza współpracujących partnerów i utrzymuje presję na przeciwników. Artykuł „Follow the Oil – How Washington is Dismantling China’s Energy Supply” przedstawia kontekst polityki energetycznej. Te dwa systemy nie są prawnie ani materialnie równoważne. Łączy je to, że sam dostęp staje się bronią.

Granice wytrzymałości gospodarczej stają się już widoczne. Agencja Reuters, powołując się na dane irańskie, podała roczną inflację na poziomie 66 procent i spadek handlu zagranicznego o prawie 35 procent. Jednocześnie, według dostępnych danych, Iran był w stanie sprzedać około 90 milionów baryłek ropy naftowej w ramach umowy tranzytowej zawartej w czerwcu. To wyjaśnia, dlaczego ustanowienie nowego korytarza jest tak ważne dla obu stron: dla Teheranu chodzi o walutę obcą i polityczne uznanie jego kontrolującej roli; dla Waszyngtonu chodzi o to, czy ograniczone wyjątki złagodzą presję, czy też zostaną wykorzystane jako narzędzie dalszych ustępstw. Całkowicie zamknięty szlak morski byłby kosztowny nawet dla sojuszników USA; z drugiej strony, całkowicie otwarty korytarz osłabiłby najważniejszą siłę nacisku Iranu.

Pytania

  • Czy Oman i inni mediatorzy mogą stworzyć korytarz, który sprawdzi się w praktyce, nie ogłaszając żadnej ze stron politycznym zwycięzcą?
  • Ile krajów trzecich wdroży amerykańskie sankcje wtórne, jeśli w ich wyniku poniosą straty w handlu i energetyce?
  • Czy irańskie porozumienia tranzytowe pozostaną narzędziem wojny, czy staną się trwałym elementem powojennej architektury?

Wenezuela: Polityka sankcji przekłada się na długoterminową kontrolę

Porozumienie z Wenezuelą oznacza potencjalną transformację. Przez lata Stany Zjednoczone ograniczały wenezuelski sektor naftowy poprzez sankcje, licencje i kontrolę kanałów płatności. Teraz Donald Trump mówi o kontroli większościowej nad ponad 65 miliardami baryłek, podczas gdy Delcy Rodríguez mówi o 25-letnim programie rozwoju. Te dwa stwierdzenia niekoniecznie oznaczają to samo. Wenezuela może formalnie pozostać właścicielem swoich zasobów naturalnych, podczas gdy prawa do wydobycia, decyzje inwestycyjne, kanały dystrybucji i rachunki przychodów są kontrolowane zewnętrznie. Kluczowym czynnikiem jest zatem nie tylko to, kto jest właścicielem ropy, ale także to, kto decyduje o tempie, nabywcach, cenach i przepływach płatności.

Opublikowane kluczowe dane są imponujące: 17 istniejących złóż, osiem nowych bloków i cel 1,5 miliona baryłek dziennie. Rodríguez prognozował dochody rządu w setkach miliardów. Jednak takie długoterminowe prognozy zależą od inwestycji, infrastruktury, cen na rynkach światowych, stabilności politycznej i warunków kontraktów. Dopóki teksty nie zostaną ukończone, są to cele polityczne, a nie gwarantowane zyski.

Dla Waszyngtonu model ten oferuje szereg korzyści. Amerykańskie firmy uzyskują dostęp do ciężkiej ropy naftowej, rafinerie na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej mogą zabezpieczyć odpowiednie dostawy, a Stany Zjednoczone zyskują wpływ na bazę rezerwową, która wcześniej miała strategiczne znaczenie również dla Chin. „Operacja Pivot” opisuje zmianę polityczną, „handel poufnymi informacjami z Caracas” – związek między decyzjami rządu, firmami naftowymi i interesami finansowymi. To, czy nowe porozumienie przywróci autonomię Wenezueli, czy też ją na stałe ograniczy, zależy od klauzul, których obecnie brakuje.

Należy rozróżnić kontrolę państwową od prywatnej realizacji. Trump mówił o partnerstwie z firmami; strona wenezuelska ogłosiła umowy z kilkoma inwestorami. Takie porozumienie pozwala rozłożyć ryzyko inwestycyjne na podmioty prywatne, podczas gdy Waszyngton zachowuje wpływy polityczne poprzez licencje, finansowanie lub prawa do odbioru. Z drugiej strony, Caracas może zwiększyć produkcję i dochody w krótkim okresie, bez konieczności ponoszenia wyłącznie kosztów odbudowy. Nie eliminuje to asymetrycznej dynamiki władzy. Im dłuższy okres obowiązywania umowy i wyższe koszty początkowe, tym trudniejsza będzie późniejsza zmiana kursu politycznego. Dopiero przepisy regulujące rozstrzyganie sporów, podział zysków, wpływ na środowisko, lokalnych pracowników i rozwiązanie umowy pokażą, ile z obiecanej suwerenności faktycznie pozostaje.

Pytania

  • Jakie konkretne prawa obejmuje „kontrola większościowa”, którą rości sobie Trump – promocję, marketing, finansowanie czy zarządzanie przychodami?
  • Czy pełne brzmienie umów i ich zgodność z prawem wenezuelskim zostaną poddane publicznej kontroli?
  • Jaką rolę będą musieli odegrać chińscy, rosyjscy i europejscy wierzyciele oraz firmy energetyczne?

Syria: Monopol na przemoc i dostęp do systemów płatniczych powstają jednocześnie

Rozwiązanie SDF to początkowo proces wojskowo-administracyjny. Sojusz wojskowy, niezależny od wielu lat i wspierany przez Stany Zjednoczone, ma przerzucić personel i jednostki do państwa syryjskiego. Mianowanie Mazloum Abdi na doradcę prezydenta tworzy powiązanie polityczne, ale nie rozwiązuje problemu operacyjnego: kto wydaje rozkazy, kontroluje broń i decyduje o operacjach na obszarach zamieszkanych przez większość kurdyjską? Przyszłość kobiecych jednostek bojowych i regionalnych struktur samorządowych również pozostaje niejasna.

Jednocześnie zmienia się zewnętrzny wizerunek gospodarczy Syrii. Usunięcie jej z amerykańskiej listy państw sponsorujących terroryzm zmniejsza ryzyko prawne dla banków. Pierwsze transakcje za pośrednictwem kart Visa i Mastercard pokazują, że to złagodzenie ograniczeń nie jest jedynie symboliczne. Międzynarodowe płatności kartami, banki korespondencyjne i weryfikowalne kanały transakcyjne są warunkiem koniecznym dla handlu, inwestycji i przekazów pieniężnych. „Ciche zwycięstwo Trumpa w Syrii” od samego początku opisywało ten związek między uznaniem politycznym a dostępem do gospodarki.

Oba procesy wzajemnie się wzmacniają. Bez kontroli nad podmiotami zbrojnymi liberalizacja gospodarcza pozostaje ryzykowna. Bez dochodów, systemów płatności i inwestycji Damaszek nie ma środków na finansowanie nowych struktur państwowych. Jednocześnie rośnie jego zależność od państw i firm, które zapewniają konta, karty, licencje i ochronę inwestycji. Pakt Mekka – część 2 sytuuje Syrię w ramach rodzącej się regionalnej architektury bezpieczeństwa. Integracja nie oznacza zatem automatycznie suwerenności. Może ona wzmocnić władzę państwa, jednocześnie tworząc nowe zewnętrzne instrumenty nacisku.

Dla państw sąsiednich kolejność wydarzeń ma kluczowe znaczenie. Turcja postrzega uzbrojone struktury kurdyjskie na swojej granicy jako zagrożenie dla bezpieczeństwa i będzie oceniać integrację na podstawie tego, czy istniejące sieci dowodzenia faktycznie znikną. Podczas gdy USA tracą bezpośredniego partnera w postaci niezależnych SDF, zyskują możliwość warunkowania stabilności poprzez złagodzenie sankcji i dostęp do finansowania. Dla regionów kurdyjskich istnieje kontrzagrożenie: to, co na poziomie krajowym jawi się jako przywrócenie jedności państwa, może być odczuwane lokalnie jako utrata autonomii politycznej. Doradcza rola Abdiego zapewnia widoczność, ale nie gwarantuje jeszcze udziału. Sukces integracji zależy zatem mniej od dokumentu o rozwiązaniu, a bardziej od budżetów, nominacji, lokalnych sił bezpieczeństwa i weryfikowalnych praw.

Pytania

  • Czy SDF zostanie faktycznie włączone do jednolitego łańcucha dowodzenia, czy też będzie po prostu funkcjonować dalej pod nową nazwą?
  • Jakie prawa polityczne i kulturalne otrzymają w zamian regiony, w których zamieszkiwana jest większość kurdyjska?
  • Czy syryjskie banki będą w stanie sprostać międzynarodowym standardom bez zastępowania starych sankcji nowymi zależnościami?

Ukraina i Rosja: Wojna powietrzna przenosi się na grunt ekonomiczny i cywilny.

Rosyjski zakaz eksportu oleju napędowego i eksplozja w ukraińskim składzie amunicji ujawniają dwie strony tego samego medalu. Obie strony konfliktu próbują sparaliżować nie tylko jednostki frontowe, ale także systemy, które za nimi stoją. Ukraińskie ataki na rafinerie mają na celu zakłócenie dostaw paliw, dochodów z eksportu i zdolności naprawczych Rosji. Moskwa odpowiada ograniczeniami eksportowymi, aby ustabilizować swój rynek krajowy. Wstrzymanie dostaw oleju napędowego przez Rosję, jako głównego dostawcę, wzmacnia wpływ ataków wojskowych na rynki cywilne i klientów zagranicznych.

Rosyjskie ataki na ukraińskie składy i logistykę przebiegają w odwrotnym kierunku: celem jest zniszczenie amunicji, zanim dotrze ona na front. Jednak uderzenie w pobliżu Kijowa wywołało serię eksplozji wtórnych, które przyniosły wysokie straty wśród ludności cywilnej. Ukraińskie potwierdzenie, że materiały wybuchowe były składowane w pobliżu obszarów mieszkalnych, sprawia, że ​​sam wybór lokalizacji staje się przedmiotem analizy. Rozsądne pod względem wojskowym rozmieszczenie składów może utrudniać rozpoznanie, ale w przypadku uderzenia przenosi ryzyko na obszary zaludnione.

Raport sytuacyjny dotyczący konfliktu rosyjsko-ukraińskiego pokazuje, jak ataki na infrastrukturę energetyczną, linie kolejowe, magazyny i zakłady produkcyjne stają się osobnym frontem. „Kontratak – jak Rosja zamierza przełamać okrążenie” opisuje strategiczną odpowiedź Moskwy. Wojna nie stanie się geograficznie nieograniczona, ale jej zakres funkcjonalny się poszerzy: ceny paliw, zakazy eksportu, środki bezpieczeństwa pożarowego i ewakuacje miejskie staną się częścią jej wpływu.

Z militarnego punktu widzenia prowadzi to do konfliktu celów. Duże magazyny są skuteczne w ochronie i zaopatrywaniu, ale stają się podatne na ataki po ich wykryciu. Liczne małe magazyny zwiększają redundancję i komplikują planowanie wroga, ale wymagają więcej transportu, personelu i stref bezpieczeństwa. Podobnie jest w przypadku rafinerii: naprawy mogą zniwelować pojedyncze awarie, ale powtarzające się ataki trwale blokują wykwalifikowanych pracowników i części zamienne. Obie strony starają się zatem zmusić wroga do korzystania z droższej infrastruktury. Strategicznego wpływu nie można mierzyć wyłącznie poprzez zniszczone budynki, ale także poprzez objazdy, zaopatrzenie, przestoje w produkcji i środki bezpieczeństwa. Właśnie w tym momencie militarna wojna na wyniszczenie dotyka odporności społecznej – i zwiększa ryzyko, że straty cywilne nie pozostaną efektem ubocznym pojedynczych ataków, lecz zostaną wkomponowane w logikę rozproszonej gospodarki wojennej.

Pytania

  • Jak długo Rosja będzie w stanie utrzymać olej napędowy poza rynkiem światowym, nie obciążając swoich dochodów i partnerów bardziej niż Ukraina?
  • Jakie konsekwencje poniesie Kijów za składowanie ładunków wybuchowych w pobliżu osiedli cywilnych?
  • Czy obie strony dalej będą rozszerzać swoje kampanie przeciwko energetyce i logistyce, jeśli linia frontu będzie się przesuwać powoli?

+++

Michael Hollister  służył sześć lat w niemieckich siłach zbrojnych (SFOR, KFOR) i posiada wiedzę na temat wewnętrznych mechanizmów strategii wojskowych. Po 14 latach pracy w dziedzinie bezpieczeństwa IT analizuje militaryzację Europy, politykę interwencjonizmu Zachodu oraz geopolityczne zmiany sił, korzystając ze źródeł pierwotnych. Jego praca koncentruje się na Azji, a zwłaszcza na Azji Południowo-Wschodniej, gdzie bada zależności strategiczne, strefy wpływów i architekturę bezpieczeństwa. Hollister łączy wiedzę operacyjną z bezkompromisową krytyką systemową – daleką od dziennikarstwa opiniotwórczego. Jego prace są publikowane dwujęzycznie na stronie www.michael-hollister.com  oraz w krytycznych mediach w krajach niemiecko- i anglojęzycznych. 

+++

Źródło obrazu: Michael Hollister

+++

LISTA ŹRÓDEŁ

A) Źródła pierwotne i źródła zewnętrzne

Iran, sankcje i Cieśnina Ormuz

Wenezuela

Syria i Arabia Saudyjska

Rosja, Ukraina i Europa Północna

Islandia, Niger i wschodnie Kongo

Chiny, Indie, Korea i Tajwan

Kanada

B) Własne analizy i raporty sytuacyjne


=================================================================

Podoba Ci się nasz program? Wspólnie działajmy na rzecz niezależności od systemu bankowego poprzez „cyfrową samoobronę finansową” i wesprzyj nas \darowizną w kryptowalucie „Nackte Mark”: https://apolut.net/unterstuetzen/#nacktemark

lub

Bitcoinem: https://apolut.net/unterstuetzen#bitcoin.

Informacje o innych sposobach wsparcia znajdziesz tutaj: https://apolut.net/unterstuetzen/

+++
Zachęcamy do polecania nas innym i udostępniania naszych treści w mediach społecznościowych. Niniejszym wyrażasz zgodę na udostępnianie, przesyłanie i publikowanie naszych postów w Twoich mediach społecznościowych i na platformach wideo.

+++
Zapisz się teraz do newslettera apolut: https://apolut.net/newsletter/

+++
Możesz również okazać wsparcie dla apolut poprzez ubrania! Oto link do naszego sklepu dla fanów: https://harlekinshop.com/pages/apolut

Handel ropą naftowąSyriageopolitykaWenezuelaObrona dronamiOperacja Wyrzutek EkonomicznyIranRezerwy ropy naftowejRezerwy ropy naftowej

Zaktualizowano dnia30 sierpnia 2026 r.


Również ciekawe…

AfD ponownie ponosi porażkę w głosowaniu nad wotum nieufności – Mario Voigt pozostaje premierem Turyngii (zdjęcie główne)

AfD ponownie ponosi porażkę w głosowaniu w sprawie wotum nieufności – Mario Voigt pozostaje premierem Turyngii

Zaktualizowano dnia28 sierpnia 2026 r.

Co wydarzy się po klęsce [USA] w wojnie z Iranem? Chiny patrzą.

Co wydarzy się po klęsce w wojnie z Iranem?

Hua Bin

Groźby nuklearne Elbridge’a Colby’ego wobec Chin wykraczają daleko poza kwestie psychotyczne.

Dobry znajomy z Substack opowiedział mi grecki żart, komentując mój esej o filmie Nolana Odyseja .

Ateńczyk oglądał obraz przedstawiający bitwę, w której Ateńczycy pokonali i wymordowali spartańskich wojowników.

Mężczyzna zawołał: „Odważni, dzielni Ateńczycy!”

„Tak” – przerwał mu sucho stojący obok Spartanin – „– w obrazach”.

Każdy, kto czytał historię wojny peloponeskiej autorstwa Tukidydesa , wie, że Spartanie sprawili Ateńczykom prawdziwą klęskę w bitwie – „zmietli” Ateny na proch.

Ta historia jest klasycznym przykładem „lakonicznego dowcipu” – suchego, dosadnego humoru, z którego słynęli Spartanie. Została ona opisana w „ Słowach Spartan” Plutarcha .

Ten żart przypomina mi jak „niezwyciężona” jest armia amerykańska – w hollywoodzkich filmach .

Podobnie jak w przypadku Ateńczyków, zachowanie Amerykanów w realnym świecie nieco różni się od tego w Hollywood.

Jedną z ludzkich cech, która mnie bawi, jest szalony zapał hazardzisty, który podwaja swoją stawkę, mimo że stracił już koszulę .

Mam niechętny szacunek i jednocześnie rozbawione niedowierzanie dla wieloryba, który jest gotów stracić nawet własną bieliznę .

Współczesne imperium USA, z jego polityką finansową i przywództwem na poziomie „republiki bananowej”, coraz bardziej przypomina gracza, który po serii pecha stawia wszystko na jedną kartę.

Stany Zjednoczone podwajają swoje zaangażowanie wobec Chin

W połowie sierpnia Elbridge Colby wybrał się w podróż do Azji, odwiedzając Manilę, Seul i Tokio.

Colby, jako podsekretarz obrony USA, jest numerem 3 w Pentagonie. Jest autorem Strategii Obrony Narodowej (NDS). Jego głównym obszarem zainteresowania są Chiny.

Colby, 46-latek, uchodzi za najinteligentniejszego człowieka w Departamencie Wojny – w przeciwieństwie do napędzanego testosteronem Hegsetha, którego iloraz inteligencji jest na poziomie temperatury pokojowej. [w USA – to ok. 70 stopni Fahrenheita; md]

Stany Zjednoczone musiały wycofać znaczną liczbę „zasobów” z regionu, aby wykorzystać je w Azji Zachodniej, w tym THAAD, lotniskowiec „George Washington” i znaczną część swojego arsenału rakietowego.

Wizyta Colby’ego miała rzekomo przekonać „sojuszników i partnerów” USA w Azji Wschodniej o ich „zaangażowaniu” w obliczu przedłużającej się wojny z Iranem.

Colby wygłosił przemówienie otwierające w Manili. Potwierdził w nim amerykańską politykę odstraszania Chin w regionie „Indo-Pacyfiku” – fikcyjnej koncepcji geograficznej, której celem jest utrzymanie Chin w ryzach poprzez włączenie Indii. Choć taka wiadomość od władz USA brzmi jak banał, wojownicza ostrość doboru słów jest zaskakująca.

Większość obserwatorów spodziewała się ograniczenia agresji ze strony USA, biorąc pod uwagę mierne osiągnięcia militarne USA w Iranie i perspektywę kolejnej „nieustającej wojny” w Azji Zachodniej.

Zakłada się, że Stany Zjednoczone utrzymają „strategiczną stabilność” w Azji Wschodniej, radząc sobie jednocześnie ze skutkami nieudanej przygody z Iranem.

Zamiast tego Colby poszedł jeszcze dalej. Potwierdził „niezachwiane zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w obronę Pierwszego Łańcucha Wysp”.

Wezwał państwa azjatyckie do podjęcia działań na pierwszej linii frontu w konflikcie z Chinami poprzez zwiększenie wydatków na obronność, rozbudowę baz USA i zwiększenie zapasów broni.

Najbardziej alarmującym komunikatem jest obniżenie progu nuklearnego USA.

Colby ogłosił, że Pentagon dokonuje rewizji amerykańskiej doktryny nuklearnej, aby „dać prezydentowi więcej opcji”, ponieważ reżim USA zdaje sobie sprawę, że szanse na wygranie wojny konwencjonalnej stają się coraz mniej realne.

Od momentu dołączenia do klubu nuklearnego w 1964 roku Chiny stosują doktrynę nuklearną „No First Use” (NFU). Istnieje tylko jedno wytłumaczenie dla rewizji amerykańskiej doktryny – Stany Zjednoczone rozważają przeprowadzenie ataku nuklearnego jako pierwszy.

Wiadomość ta wywołała oczywiście duże zaniepokojenie w chińskich kręgach wojskowych.

Później omówię, w jaki sposób pierwszy atak nieuchronnie doprowadziłby do całkowitego zniszczenia USA w wyniku chińskiego kontrataku.

Diagnoza urojeniowego imperium

Nie wiem, który konkretny medyczny „syndrom” opisuje stan, w którym człowiek staje się coraz bardziej skłonny do wojny po wielokrotnych porażkach.

Istnieje jednak szereg zaburzeń psychicznych, które odpowiadają objawom wykazywanym przez Colby’ego i reżim amerykański.

W psychologii ewolucyjnej i zachowaniu zwierząt „efekt przegranego” zwykle prowadzi do tego, że osobniki stają się uległe po porażce, aby uniknąć dalszych szkód.

Jednak w sytuacjach rozpaczy lub słabej kontroli impulsów następuje odwrócenie sytuacji, w którym powtarzające się porażki prowadzą do eskalacji zamiast poddania się.

Zjawisko to znane jest jako „odwrotny efekt przegranego ”.

Istnieje również mniej dyplomatyczne określenie „ efekt pułapki na szczury ”, które opisuje reakcję na zagrożenie, w której tryb reakcji zmienia się z „ucieczki” na „walkę”, gdy powtarzające się porażki eliminują wszelkie postrzegane możliwości odwrotu.

U osób wysoce narcystycznych występuje „narcystyczna wściekłość ”, w której powtarzające się porażki powodują „narcystyczną krzywdę”, która zagraża ich zawyżonemu obrazowi własnej osoby.

W takiej „narcystycznej wściekłości” pacjent zamiast się poddać, reaguje narastającą wrogością, intensywnym gniewem i niekończącymi się aktami odwetu, aby odzyskać poczucie dominacji.

Specjaliści z dziedziny medycyny klasyfikują takie chroniczne tendencje do przemocy jako zaburzenia osobowości – zaburzenie eksplozywne przerywane (IED) i zaburzenie opozycyjno-buntownicze (ODD).

W naukach politycznych i stosunkach międzynarodowych używa się kilku mniej przenośnych określeń, aby opisać supermocarstwo zachowujące się jak szaleniec.

Należą do nich „eskalacja zaangażowania”, „agresja kompensacyjna” lub „błędy utopione”.

Jednakże nie da się opisać takiego zachowania psychotycznego – w historii doświadczyliśmy już poważnych implozji władzy, które można porównać z obecnym zachowaniem USA.

———————–

W latach 431–404 p.n.e., podczas wspomnianej wojny peloponeskiej, Ateny toczyły wyczerpującą walkę ze Spartą i traciły wpływy.

Zamiast dążyć do pokoju, duma i pycha Ateńczyków skłoniły ich do ataków na sąsiadów.

Ateny wysłały flotę na małą wyspę Melos, neutralną wyspę, która po prostu chciała, żeby ją zostawiono w spokoju.

Ateńscy posłowie zażądali, aby Melijczycy poddali się i zapłacili trybut – w przeciwnym razie groziła im całkowita zagłada.

Gdy Melijczycy próbowali dyskutować o moralności, sprawiedliwości i bogach, Ateńczycy uciszyli ich czystą, nieskażoną realpolityką:

„Silni robią, co mogą, a słabi znoszą, co muszą”.

Melijczycy odmówili poddania się. Ateńczycy oblegali wyspę, zamordowali wszystkich dorosłych mężczyzn, a kobiety i dzieci sprzedali w niewolę.

W 415 r. p.n.e. Ateny zebrały to, co zasiały.

Zaślepieni pychą i przekonaniem, że ich niesłabnąca potęga czyni ich niezwyciężonymi, Ateny rozpoczęły potężną, agresywną inwazję morską na Sycylię, aby zdobyć Syrakuzy – znacznie potężniejszego rywala.

Wyprawa zakończyła się katastrofalną porażką.

Ateńska flota została zniszczona, dziesiątki tysięcy żołnierzy dostało się do niewoli, a Ateny utraciły większość swojej floty.

Ateny nigdy już nie odzyskały przewagi na morzu i ostatecznie całkowicie przegrały wojnę ze Spartą.

Tukidydes napisał w swojej książce, że imperia bazujące na logice brutalnej siły, hipokryzji i zasadzie „silniejszy ma prawo” ostatecznie niszczą się same z powodu własnej arogancji.

====================================================

Kolejnym imperium, które upadło z powodu własnej pychy, było francuskie imperium Napoleona w 1812 roku.

Armia Napoleona utknęła w Hiszpanii podczas wojny półwyspowej i nie była w stanie przełamać lokalnego oporu ani zmusić Wielkiej Brytanii do kapitulacji.

Kierowany potrzebą wprowadzenia Systemu Kontynentalnego i zademonstrowania absolutnej przewagi w Europie, Napoleon zaostrzył sytuację, tworząc Wielką Armię (ponad 600 000 ludzi) w celu dokonania inwazji na Rosję.

Taktyka spalonej ziemi i surowa rosyjska zima zniszczyły armię francuską.

Przeżyło mniej niż 100 000 ludzi, co wywołało wojnę z VI koalicją, abdykację Napoleona i koniec Cesarstwa Francuskiego.

=============================================

Podczas II wojny światowej, od 1937 r., Cesarstwo Japońskie uwikłało się w kosztowną i niemożliwą do wygrania wojnę lądową z Chinami, która poważnie uszczupliła zasoby tego kraju i doprowadziła do paraliżujących embarg handlowych.

Zamiast negocjować wycofanie wojsk z Chin, japońskie dowództwo wojskowe posunęło się jeszcze dalej.

W 1941 roku zaatakowali Stany Zjednoczone w Pearl Harbor, aby zabezpieczyć rezerwy ropy naftowej w Azji Południowo-Wschodniej, licząc na to, że ta agresja położy kres znacznie potężniejszemu mocarstwu.

Decyzja ta zmobilizowała największą potęgę przemysłową świata przeciwko Japonii, co doprowadziło do całkowitego zniszczenia japońskiej marynarki wojennej, sił powietrznych i głównych miast, a także zrzucenia na Japonię dwóch bomb atomowych.

Równolegle do Japonii można wymienić jej sojusznika z czasów II wojny światowej, nazistowskie Niemcy.

Po tym, jak Niemcom nie udało się zmusić Wielkiej Brytanii do wycofania się z wojny w bitwie o Anglię, kraj stanął w obliczu nieokreślonej blokady i możliwej wojny na dwóch frontach.

Niemcy przecenili swoją niezwyciężoność i, powodowani ideologiczną arogancją, w 1941 r. przypuścili niespodziewany atak na Związek Radziecki w ramach operacji Barbarossa.

Hitler stanął twarzą w twarz z narodem, który dysponował znacznie większą siłą roboczą, powierzchnią ziemi i potencjałem produkcji wojennej.

Niemcy uwikłały się w wojnę na wyniszczenie na froncie wschodnim, która zniszczyła Wehrmacht i ostatecznie doprowadziła do całkowitego zdobycia Berlina i rozpadu „Tysiącletniej Trzeciej Rzeszy”.

============================================

Coraz bardziej wygląda na to, że imperium USA podąża śladami swoich imperialnych poprzedników.

Elbridge Colby i jego przełożeni mogliby skorzystać ze studiowania własnej „zachodniej” historii.

Ale oczywiście wiadomo, że kolonialne i osadnicze imperia w swojej końcowej fazie są rządzone przez ignoranckich i złośliwych błaznów, dla których nauka jest czymś dla „przegranych”.

Co się stanie, jeśli na Pierwszym Łańcuchu Wysp wybuchnie wojna?

Napisałem już wiele esejów na Substacku o tym, dlaczego z militarnego punktu widzenia USA nie mają szans na wygranie wojny z Chinami na zachodnim Pacyfiku.

Więc nie będę się powtarzać.

Zamiast tego porównam Chiny do Iranu, który obecnie wygrywa z USA.

Chiny są sześć razy większe od Iranu i mają ponad 14 razy większą populację.

Gospodarka Chin jest 40 razy większa od gospodarki Iranu.

Chiny mają armię liczącą 2 miliony żołnierzy, największą na świecie.

Chiny dysponują zintegrowanym systemem obrony powietrznej, większą marynarką wojenną od USA i siłami powietrznymi o możliwościach porównywalnych z siłami powietrznymi USAF.

Chiny dysponują potencjałem w przestrzeni kosmicznej i cyberprzestrzeni, który w niczym nie ustępuje potencjałowi USA.

Chiny dysponują triadą nuklearną i wystarczającą ilością broni jądrowej, aby zniszczyć USA w ataku odwetowym. [Lądowy, Morski, Powietrzny]

Chiny dysponują arsenałem rakiet i dronów, który przewyższa Iran i USA zarówno pod względem jakościowym, jak i ilościowym.

Chińskie systemy bezzałogowe (na lądzie, w powietrzu, na morzu i pod wodą) oraz wojskowa sztuczna inteligencja są światowej klasy.

W rzeczywistości wojna u wybrzeży Chin byłaby tak jednostronna, że ​​sam Pentagon przyznaje, że armia amerykańska nie jest w stanie przetrwać dłużej niż kilka tygodni w grach wojennych.

Wyniki gier wojennych zostały szczegółowo opisane w tajnym badaniu zatytułowanym „Overmatch Brief ”.

Komentarz redakcyjny „New York Timesa” na temat tego badania można przeczytać: zmyx.net/wp/overmatched-NYT-editorial

==================================

Przyjrzyjmy się teraz, co mogą wnieść „sojusznicy” USA do wojny na zachodnim Pacyfiku, zgodnie z żądaniem Colby’ego.

Po pierwsze, mało prawdopodobne jest, aby Korea Południowa, będąca jednym z „sojuszników” USA w regionie, ingerowała w konflikt.

Seul wie, że jego gospodarka opiera się na handlu z Chinami. Kraj leży tuż u progu Chin. Na północy ma sąsiada, który już teraz wymaga od niego więcej, niż jest w stanie udźwignąć.

W związku z tym możliwe jest, że w akcji militarnej wezmą udział Japonia, Filipiny i Australia.

Niezależnie od aktualnej pozycji politycznej, gdy tylko kule zaczną naprawdę latać, Waszyngton dowie się, kto jest jego prawdziwym poplecznikiem, a kto chętnie służy jako mięso armatnie.

Załóżmy, że wszyscy wezmą udział, i przeanalizujmy, co by się stało.

Chiny z radością rozliczą się z Japończykami za barbarzyńskie okrucieństwa popełnione w czasie wojen chińsko-japońskich w XX wieku.

Cały obszar Japonii znajduje się w zasięgu konwencjonalnych ataków Chin – od rakiet po drony.

Japonia „gości” 130 amerykańskich baz wojskowych, najwięcej na świecie, a Chiny mają pełne prawo zamknąć każdą japońską infrastrukturę, jeśli zostanie ona wykorzystana do wsparcia wojny.

Tokio musi spodziewać się zmasowanych ataków rakietowych i rojów dronów na wyspy japońskie.

Pekin może również zablokować Japonii dostęp do energii i żywności. Japonia importuje 90% swojej energii i 60% żywności.

Chińczycy nie okazują żadnego współczucia, gdy chodzi o wymierzanie najsurowszej kary Japonii, która zachowywała się jak zwierzęta, dopuściła się niewypowiedzianych zbrodni wojennych i nigdy nie okazała skruchy.

Gdyby Japonia zaangażowała się w wojnę, należy spodziewać się całkowitego zniszczenia jej gospodarki i infrastruktury.

Australia jest jak chihuahua, merdający ogonem i podążający za swoim panem krok w krok za każdym razem, gdy w grę wchodzą wojny rozpętywane przez USA od czasów wojny koreańskiej.

Ale lojalny piesek jest militarnie nieistotny. Niewielka populacja, odległość od zachodniego Pacyfiku i znikoma siła militarna sprawiają, że jest raczej utrapieniem niż zagrożeniem.

Australia jest w ogromnym stopniu uzależniona od handlu z Chinami, który polega głównie na wydobywaniu surowców z ziemi i sprzedaży ich do Chin.

Udział Canberry w wojnie z Chinami będzie zagrożony, jeśli przetrwa ona gospodarczo.

Jeśli Australia jest szczekającym Chihuahua, to Filipiny jako potęga militarna są po prostu żartem.

Kraj ten ma najbardziej skorumpowany rząd i najsłabsze wojsko w Azji Południowo-Wschodniej, siły powietrzne i marynarkę wojenną wyposażone w przestarzałą broń amerykańską z lat 50. i 60. XX wieku.

W Manili znajdują się także niezwykłe bronie pochodzące ze złomowisk z II wojny światowej, jak na przykład „Sierra Madre”, która osiadła na mieliźnie na rafie Ren’ai na Morzu Południowochińskim.

Oprócz braku sprzętu wojskowego Filipiny mają niewielką tożsamość narodową, gdyż archipelag nigdy nie był państwem narodowym aż do 1946 roku.

Krajem rządzili kolejni kolonialni okupanci, a po uzyskaniu niepodległości – najbardziej skorumpowani dyktatorzy i oligarchowie na świecie.

Można to dosłownie nazwać „republiką bananową”.

Dysponując mniejszą siłą ognia niż Katar czy Kuwejt, które wydają na obronę dziesięć razy więcej niż Filipiny, Manila nie nadaje się nawet na mięso armatnie.

Będzie on służył przede wszystkim do przechwytywania chińskich rakiet wymierzonych w bazy amerykańskie.

Krótko mówiąc: amerykańska „sieć sojuszy”, na której polegają Colby i Pentagon, nie stanowi znaczącej „przewagi” w wojnie totalnej.

A co z innymi zachodnimi „instrumentami”, jeśli wybuchnie wojna?

Inne chwalone zachodnie „strategie” przeciwko Chinom obejmują blokowanie importu chińskiej energii przez Cieśninę Malakka i nakładanie sankcji gospodarczych.

Wojna w Iranie i na Ukrainie pokazała, że ​​takie manewry przynoszą odwrotny skutek, gdy mamy do czynienia z zdeterminowanymi przeciwnikami.

Co więcej, jeśli chodzi o zdolność do odwetu, Chiny znajdują się w zupełnie innej lidze niż Iran i Rosja.

Gdyby USA i ich wasale zamknęli regionalne wąskie gardła lub zakłócili ruch morski, aby wywrzeć presję na Pekin, w zamian natychmiast odcięliby swój krajowy przemysł od dostaw energii, komponentów i żywności.

Chiny dysponują rozległą, samowystarczalną siecią zasobów rolniczych i lądowych; odizolowane państwa wyspiarskie, takie jak Japonia i Filipiny, w tych samych warunkach mogłyby doświadczyć gwałtownego paraliżu społecznego.

Chiny są największym producentem rolnym na świecie, odpowiadając za 37% globalnej produkcji rolnej. Są również największą potęgą przemysłową, generując 33% światowej produkcji przemysłowej.

Ponadto wszystkie państwa biorące udział w blokadzie Cieśniny Malakka musiałyby stawić czoła chińskim hipersonicznym pociskom przeciwokrętowym, myśliwcom, okrętom podwodnym i eskorcie morskiej.

Trudno sobie wyobrazić, aby USA mogły zbudować sieć państw regionalnych w celu narzucenia Chinom monopolu na rynku energetycznym i embarga handlowego.

W przeciwieństwie do Iranu i Rosji, które nie są zaangażowane w krytyczne globalne łańcuchy dostaw, Chiny są największą potęgą przemysłową świata i mogą podjąć działania odwetowe, które zaszkodziłyby znacznie bardziej każdemu, kto zgodziłby się na sankcje.

Zdrowy rozsądek podpowiada nam, że sąsiednie kraje raczej nie będą skłonne poświęcić własnego przetrwania w zamian za hegemonię USA lub „demokrację” Tajwanu.

Wysoce zfinansjalizowane i zorientowane na usługi gospodarki zachodnie same w sobie opierają się na globalnych łańcuchach dostaw, w których dominują Chiny.

W przypadku całkowitego załamania gospodarczego spowodowanego wojną, gospodarka światowa się załamuje, ale skutki polityki wewnętrznej są niesymetryczne.

Chiny dysponują potencjałem rolniczym, dostępem do surowców (przez szlaki lądowe z Rosji i Azji Środkowej) oraz infrastrukturą przemysłu ciężkiego, co pozwala im na przekształcenie gospodarki nastawioną na wojnę.

Stany Zjednoczone i Zachód, które od dziesięcioleci przenoszą swoją produkcję za granicę, stanęłyby w obliczu natychmiastowych, katastrofalnych niedoborów wszystkiego, od podstawowych leków i elektroniki po minerały niezbędne do produkcji broni.

Jeśli wybuchnie wojna, Chiny nie będą musiały wykorzystywać swojej globalnej potęgi, żeby wygrać; wystarczy, że będą kontrolować ograniczony odcinek morza znajdujący się w ich zasięgu.

Wykorzystując swoją ogromną przewagę przemysłową, bliskość geograficzną i absolutną determinację polityczną, Chiny mają strukturalne atuty, z którymi USA po prostu nie mogą się równać.

Gwarancja zniszczenia ojczyzny USA sprawia, że ​​szantaż nuklearny staje się pustym i samobójczym zagrożeniem.

Colby i Pentagon są w pełni świadomi rzeczywistości, którą właśnie opisałem.

Wiedzą doskonale, że USA nie mają szans na wygranie wojny konwencjonalnej z Chinami.

Doprowadziło to do szokującego publicznego ogłoszenia, że ​​Pentagon dokonuje rewizji swojej doktryny nuklearnej w celu obniżenia progu użycia broni jądrowej.

Tutaj zdrowy rozsądek umierającego imperium zostaje w pełni uwypuklony – nie jest on po prostu szalony, jest samobójczy.

Jak powiedział Trump, Stany Zjednoczone zostałyby całkowicie „unicestwione”, gdyby odważyły ​​się przeprowadzić pierwszy atak nuklearny.

Ponieważ Chiny dysponują absolutną możliwością przeprowadzenia „drugiego uderzenia”, przed którym USA nie są w stanie się obronić.

Chiński arsenał zawiera standardową triadę nuklearną przeznaczoną do kontrataków – międzykontynentalne pociski balistyczne (ICBM) z głowicami jądrowymi, wystrzeliwane z lądu, powietrza i okrętów podwodnych.

Co więcej, istnieje unikalna platforma ataku nuklearnego, z której korzystają jedynie Chiny i przed którą nie ma obrony.

To jest system frakcyjnego bombardowania orbitalnego (FOBS) .

W przeciwieństwie do konwencjonalnych międzykontynentalnych pocisków balistycznych, które poruszają się po stałej, mocno zakrzywionej trajektorii parabolicznej, platforma FOBS umieszcza głowicę nuklearną na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO).

Dzięki temu może okrążyć kulę ziemską – na przykład przez Biegun Południowy – zanim zostanie wytrącony z orbity, a także ominąć stałe, zwrócone na północ instalacje radarów wczesnego ostrzegania w USA z dowolnego kierunku.

Ponieważ FOBS znajduje się na tymczasowej orbicie, dokładny cel pozostaje nieznany przeciwnikom aż do momentu wystrzelenia pocisków hamujących w celu wybicia głowicy bojowej z orbity.

Platforma FOBS jest sprzężona z hipersonicznym pojazdem szybującym (HGV) poruszającym się z prędkością Mach 20–Mach 25 (około 24 tys – 28 tys km/h) i charakteryzującym się wyjątkową zwrotnością przed uderzeniem.

Obecnie jest to najszybsza metoda rozmieszczania rakiet.

Nie ma obrony przed atakiem nuklearnym za pomocą systemu FOBS połączonego z HV. Ta niszczycielska siła nie pozostawia wątpliwości, że atak odwetowy byłby druzgocący.

Gwarantuje, że nawet jeśli tylko niewielka część chińskich sił nuklearnych przetrwałaby pierwsze uderzenie, pozostałe głowice ominęłyby obronę USA i zniszczyły swoje cele.

To nie jest broń teoretyczna, taka jak „Złota Kopuła”. Chiny testowały już system FOBS latem 2021 roku.

Kiedy w październiku 2021 r. Financial Times poinformował o wystrzeleniu satelity, zaskoczyło to amerykańskie służby wywiadowcze i skłoniło Pentagon do porównania tego wydarzenia do współczesnego „momentu Sputnika”.

Wydaje się, że w ostatnich latach Stany Zjednoczone doświadczyły wielu „momentów Sputnikowych”.

Czy pamiętasz start DeepSeek w styczniu 2025 roku? Albo pojawienie się dwóch chińskich prototypów myśliwców szóstej generacji 26 grudnia 2024 roku?

Można się zastanawiać, ile „momentów Sputnika” musi być potrzebnych, aby psychotyczne, umierające imperium zdało sobie sprawę, że może lepiej porzucić iluzję panowania nad światem i dać szansę pokojowi.

Źródło: Co teraz po przegranej wojnie z Iranem?

Nowe „islamskie NATO” zmienia Bliski Wschód – koniec amerykańskiego porządku coraz bliższy.

Nowe „islamskie NATO” zmienia Bliski Wschód – koniec amerykańskiego porządku jest coraz bliższy.

Podczas gdy uwaga świata skupia się na walkach w Strefie Gazy, wojnie o Cieśninę Ormuz i negocjacjach między Waszyngtonem a Teheranem, w tle może mieć miejsce rozwój wydarzeń geopolitycznych, których skutki zmienią cały Bliski Wschód.

Arabia Saudyjska, Turcja i Pakistan podpisały wspólną umowę obronną, wzorowaną na NATO. Jej rdzeniem jest klauzula o wzajemnej pomocy: zbrojny atak na jedno z trzech państw jest uznawany za atak na wszystkie trzy. Jest to pierwszy w historii sojusz wojskowy tej skali między czołowymi sunnickimi potęgami regionalnymi. Informacje o umowie opublikowała między innymi Associated Press .

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to tylko kolejna umowa o bezpieczeństwie. W rzeczywistości jednak może to oznaczać początek zupełnie nowego porządku władzy.

Bliski Wschód się reorganizuje

Przez dekady architektura bezpieczeństwa regionu opierała się na Stanach Zjednoczonych. Waszyngton gwarantował ochronę państw Zatoki Perskiej, stacjonował tam wojska, kontrolował szlaki morskie i pełnił rolę arbitra wojskowego.

Jednak model ten staje się coraz bardziej niestabilny.

Ostatnie wydarzenia wskazują, że mocarstwa regionalne zaczynają organizować własne środki bezpieczeństwa – niezależnie od tego, czy Stany Zjednoczone pozostaną na stałe obecne jako mocarstwo ochronne, czy też nie.

Pakistan wnosi do sojuszu mocarstwo nuklearne i jedną z największych armii w świecie islamskim. Turcja posiada drugą co do wielkości armię w NATO i szybko rozwijający się przemysł zbrojeniowy. Arabia Saudyjska przyczynia się do siły gospodarczej i finansowej sojuszu. Razem tworzą blok sił o znacznie większym znaczeniu militarnym, gospodarczym i politycznym niż wiele poprzednich sojuszy regionalnych.

Wpływy amerykańskie słabną.

Jednocześnie pojawia się coraz więcej oznak, że Waszyngton dokonuje ponownej oceny swojego stanowiska na Bliskim Wschodzie.

Według byłego analityka CIA Larry’ego Johnsona, centralny zespół kryzysowy w ramach Centralnego Dowództwa USA (CENTCOM) został rozwiązany – co jest nietypowym krokiem, który interpretuje on jako sygnał, że obecnie nie są przygotowywane żadne poważne ataki militarne na Iran. Nastąpiło to w obliczu doniesień o malejących dostawach precyzyjnej broni, problemach z dostawami pierwiastków ziem rzadkich, rosnącej presji na dostawy energii oraz intensywnych działań mediacyjnych Pakistanu między Waszyngtonem a Teheranem.

Niezależnie od tego, czy ocena ta jest słuszna, czy nie, pokazuje ona, jak bardzo zmieniła się w międzyczasie dyskusja strategiczna.

Waszyngton nie ustala już reguł gry.

Rola Pakistanu jest szczególnie godna uwagi. Jeszcze kilka lat temu Islamabad był postrzegany przede wszystkim jako gracz regionalny. Dziś Pakistan pośredniczy między USA a Iranem, koordynuje rozmowy z Arabią Saudyjską i Turcją i w coraz większym stopniu staje się kluczowym aktorem polityki bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie. Gdyby jednocześnie osiągnięto porozumienie w sprawie Cieśniny Ormuz, region mógłby zostać ukształtowany w znacznie większym stopniu przez sojusze regionalne niż przez amerykańskie interwencje wojskowe w przyszłości.

W szczególności Pakistan odgrywa w tej sytuacji znaczącą podwójną rolę. Z jednej strony Islamabad jest współsygnatariuszem nowego paktu obronnego z Arabią Saudyjską i Turcją. Z drugiej strony Pakistan jest obecnie uważany za jednego z najważniejszych mediatorów między Waszyngtonem a Teheranem i, wraz z innymi podmiotami regionalnymi, uczestniczy w działaniach dyplomatycznych mających na celu deeskalację konfliktu. To sprawia, że ​​sytuacja jest znacznie bardziej złożona, niż się początkowo wydaje. Z jednej strony klauzula o wzajemnej pomocy zawarta w pakcie zwiększa ryzyko, że poważny atak na Arabię ​​Saudyjską – na przykład ze strony ruchu Huti lub w przypadku bezpośredniej eskalacji militarnej między Arabią Saudyjską a Iranem – mógłby wciągnąć inne państwa w konflikt politycznie lub militarnie. Z drugiej strony Pakistan ma istotny interes w zapobieżeniu właśnie takiemu scenariuszowi. Jako sąsiad Iranu, mediator między stronami konfliktu i członek nowego sojuszu, Islamabad najwyraźniej próbuje jednocześnie odstraszać i deeskalować konflikt — jest to dyplomatyczny akt równowagi, który może mieć decydujące znaczenie dla określenia dalszego przebiegu kryzysu.

W tle stoją Chiny

Podczas gdy zachodnie media skupiają się głównie na Waszyngtonie, w tle rozwija się inny ośrodek władzy.

Chiny stale pogłębiają relacje z Iranem, Arabią Saudyjską i Pakistanem. Pekin pośredniczy, inwestuje i rozwija sieci gospodarcze, nie pełniąc roli hegemona wojskowego. Ta strategia, w szczególności, zapewnia Chinom rosnące wpływy. Zamiast baz wojskowych, tworzone są korytarze handlowe, partnerstwa energetyczne i mediacje polityczne.

Petrodolar znów znalazł się pod presją.

Jeśli ta nowa architektura bezpieczeństwa się utrwali, jej skutki będą miały zasięg znacznie wykraczający poza Bliski Wschód.

Region kontroluje znaczną część światowego eksportu ropy naftowej i gazu. Jeśli jego system bezpieczeństwa oderwie się od Waszyngtonu i stanie się bardziej zorientowany gospodarczo na Azję, istniejący system finansowy i handlowy nieuchronnie znajdzie się pod presją. Już dziś coraz większa część handlu energią odbywa się poza dolarem. Niezależny regionalny blok energetyczny mógłby dodatkowo przyspieszyć ten rozwój.

Przesunięcie tektoniczne

Nadal nie jest jasne, jakie praktyczne znaczenie będzie miała nowa umowa obronna. Jednak samo jej podpisanie wysyła jasny sygnał:

Bliski Wschód zaczyna się reorganizować w zakresie polityki bezpieczeństwa.

W obliczu wyzwań militarnych, gospodarczych i politycznych, z jakimi mierzą się Stany Zjednoczone, pojawiają się nowe sojusze regionalne, nowi mediatorzy i nowe ośrodki władzy.

Czy doprowadzi to faktycznie do nowego porządku, okaże się dopiero w nadchodzących miesiącach.

Jedno jest jednak pewne: Bliski Wschód zmienia się obecnie szybciej niż kiedykolwiek od zakończenia zimnej wojny, a świat może stać u progu geopolitycznej zmiany, której konsekwencje będą miały daleko idące konsekwencje poza ten region.

==========================================

Źródła:

The Guardian: Arabia Saudyjska, Turcja i Pakistan podpisują pakt obronny na wzór NATO
theguardian/houthi-strikes-yemen-saudi-arabia-attacks-iran-war-middle-east-crisis

Dawn (Pakistan): Arabia Saudyjska, Pakistan i Turcja podpisują przełomowy pakt obronny https://www.dawn.com/news/2021248

Arab News: Arabia Saudyjska, Pakistan i Turcja pogłębiają strategiczną współpracę obronną https://www.arabnews.com/

i24NEWS: Turcja, Arabia Saudyjska i Pakistan finalizują wspólny pakt obronny
https://www.i24news.tv/en/news/international/artc-turkey-saudi-arabia-and-pakistan-to-finalize-joint-defense-pact-in-jeddah-report

Oś euroazjatycka – nowa geometria władzy

Oś euroazjatycka – nowa geometria władzy

Artykuł opiniotwórczy Dirka Ellerbrocka apolut/die-eurasische-achse-eine-neue-geometrie-der-macht

Kiedy Donald Trump niedawno po raz pierwszy wspomniał o „osi euroazjatyckiej” – Chinach, Rosji, Iranie i Korei Północnej – nie było to jedynie retoryczne przypomnienie. Pepe Escobar podjął ten termin podczas swojego niedawnego briefingu podczas Protokołu Przejściowego (25-26 lipca) i umieścił go w odpowiednim kontekście: Waszyngton nieświadomie odnosi się w ten sposób do zjawiska, które narasta od lat, ale do tej pory prawie nie zostało nazwane.

Od „osi zła” do „osi euroazjatyckiej”

„Oś zła” z 2002 roku zgrupowała Iran, Irak i Koreę Północną pod wspólnym wizerunkiem wroga. Model ten został opracowany na wzór NATO: poszukuje się traktatów, list członkowskich i struktur dowodzenia. Według Escobara, właśnie tego brakuje w obecnej konstelacji – i to właśnie utrudnia jej zrozumienie. Chiny i Rosja zajęły miejsce Iraku, podczas gdy Korea Północna pozostaje. Jednak to, co się wyłoniło, nie jest zamkniętym sojuszem z traktatem założycielskim, lecz raczej siecią nakładających się relacji dwustronnych: strategicznych partnerstw, powiązań energetycznych, kanałów dyplomatycznych i współzależności gospodarczej. Chiny utrzymują bliskie stosunki z Rosją i Iranem, Rosja z Chinami i Iranem, Iran z obydwoma, a Korea Północna z Rosją i Chinami. Pakistan z kolei pełni rolę mediatora między Iranem a państwami Zatoki Perskiej – według Escobara, przy wsparciu Chin.

SCO jako przykład

Jak ta logika działa w praktyce, pokazało, według Escobara, tegoroczne spotkanie ministrów spraw zagranicznych Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SOW) w Kirgistanie. SOW została założona w czerwcu 2001 roku – trzy miesiące przed 11 września – jako „Szanghajska Piątka”, pierwotnie w celu zwalczania terroryzmu i separatyzmu w Azji Środkowej. Dziś, jak twierdzi Escobar, jest to przede wszystkim platforma geopolityczna i geoekonomiczna, a nie sojusz wojskowy: Moskwa i Pekin uważają strukturę wzorowaną na „azjatyckim NATO” za niepotrzebną prowokację dla USA. Ministrowie spraw zagranicznych Iranu, Rosji, Chin i Pakistanu zasiedli przy stole podczas spotkania, a rozmowy dwustronne toczyły się na marginesie – na przykład między irańskim ministrem spraw zagranicznych Araghchi a jego rosyjskimi i chińskimi odpowiednikami. Indie były obecne, ale według Escobara odgrywały podrzędną rolę.

Według Wang Yi Chiny jednoznacznie popierają wysiłki mediacyjne Pakistanu między Iranem a USA i wzywają obie strony do powrotu do podpisanego Memorandum o porozumieniu – sygnał, który według Escobara jest również skierowany do państw Rady Współpracy Zatoki Perskiej, z którymi Chiny utrzymują bliskie stosunki energetyczne, szczególnie w zakresie importu ropy naftowej z Arabii Saudyjskiej.

Iran jako punkt centralny zablokowanej eskalacji

Tłem dla tej sytuacji jest trwająca od końca lutego eskalacja napięć między USA a Iranem. Według Larry’ego Johnsona, Iran zniszczył już amerykańskie naziemne stacje radarowe w regionie – w bazie lotniczej Al Udeid w Katarze, w różnych bazach w Kuwejcie oraz w kwaterze głównej 5. Floty w Bahrajnie.

W rezultacie Stany Zjednoczone są w praktyce uzależnione od samolotów rozpoznawczych P-8, aby zrekompensować powstałą lukę wywiadowczą. Kwatera główna Centralnego Dowództwa Sił Powietrznych musiała zostać przeniesiona z Al Udeid do bazy lotniczej Shaw w Karolinie Południowej. Johnson informuje również o braku komunikacji między odpowiednimi centrami dowodzenia, co wskazuje na brak przygotowań do zakrojonego na szeroką skalę amerykańskiego ataku powietrznego w krótkim okresie.

Równocześnie zaostrzył się konflikt między Arabią Saudyjską a jemeńską grupą Ansar Allah (Huti). Po ataku na delegację w Sanie, Huti odpowiedzieli blokadą transportu saudyjskiej ropy przez cieśninę Bab al-Mandab, a następnie zaatakowali rafinerię Dżizan – która według Escobara jest najnowocześniejsza – należącą do Saudi Aramco; szacuje się, że obiekt będzie wyłączony z eksploatacji przez kilka miesięcy. Ewentualny atak na terminale naftowe w Janbu jest możliwym scenariuszem dalszej eskalacji konfliktu.

W tym kontekście Escobar i Johnson stwierdzają, że stanowisko Teheranu się nie zmieniło: jest on gotowy na działania dyplomatyczne, pod warunkiem że Stany Zjednoczone będą przestrzegać swoich zobowiązań wynikających z Memorandum o porozumieniu – formuły, która według obu autorów była wielokrotnie przedstawiana Waszyngtonowi w ostatnich tygodniach za pośrednictwem mediacji pakistańskiej.

„Niepodzielność bezpieczeństwa”

Jedną z koncepcji, którą Escobar uważa za kluczową, jest „niepodzielność bezpieczeństwa” – idea, że ​​bezpieczeństwo państwa nie może być trwale zagwarantowane kosztem bezpieczeństwa jego sąsiadów. Koncepcja ta, argumentuje Escobar, kieruje dyplomacją euroazjatycką, ale jest praktycznie nieznana w amerykańskim myśleniu o bezpieczeństwie. Od 1945 roku amerykański system bezpieczeństwa opiera się na sieci baz i zobowiązań sojuszniczych, które zazwyczaj definiują jego własną pozycję w stosunku do osłabienia innych. Koncepcję, która podważa właśnie tę przesłankę, trudno pogodzić z utartymi kategoriami.

Przenieś się do Azji Zachodniej zamiast na Ukrainę

Być może najbardziej niezwykła teza Escobara dotyczy miejsca faktycznej zmiany geopolitycznej. Przez długi czas Ukraina była uważana za arenę, na której miała się rozstrzygnąć nowa mapa euroazjatycka. Escobar dostrzega obecnie decydujący punkt zwrotny w Azji Zachodniej: w Cieśninie Ormuz, na Morzu Czerwonym oraz w dyplomacji między Teheranem, Islamabadem i Pekinem. Początek tej euroazjatyckiej integracji umiejscawia na początku XXI wieku, z rosnącym impetem w latach 2010-2020 i przyspieszeniem w latach 2020-2030 – proces, którego konsolidację datuje na lata 30. i 40. XXI wieku.

Niezależnie od tego, czy podzielamy tę ocenę, czy nie, zwraca ona uwagę na zmianę, która obecnie zachodzi nie tyle na froncie ukraińskim, co wzdłuż korytarzy handlowych i energetycznych Zatoki Perskiej – obraz ten pokrywa się z obserwacjami na temat logiki blokady Ormuzu i dyplomacji Zatoki Perskiej z ostatnich tygodni.

Matryca strukturalnej deprawacji

Matryca strukturalnej deprawacji

Autor: Ullrich Mies

Matryca strukturalnej deprawacji | Autor: Ullrich Mies

apolut/matrix-der-strukturellen-niedertracht-von-ullrich-mies

Artykuł Ullricha Miesa i fragment książki „Szczęśliwie opętany? Nie, dziękuję!” Ericha Hambacha .

Europa i Niemcy znajdują się w stanie swobodnego upadku: pod względem społecznym, gospodarczym i kulturowym. Kontynent podąża ścieżką totalitarnego centralizmu UE, dyktatury o bezprecedensowym charakterze i zasięgu. Europa w stanie upadku bez demokratycznej przyszłości, na drodze rozkładu, intelektualnego zaniedbania, inwigilacji, militaryzacji, całkowitego zadłużenia, wojen domowych, których nie da się już wykluczyć (1), oraz celowo zaplanowanych globalnych konfrontacji strategicznych z mocarstwami nuklearnymi – Rosją i Chinami – pod kontrolą USA i ich ramienia militarnego, NATO. Centralne pytanie wisi w powietrzu: Kto tak naprawdę rządzi tym kartelem UE, kto dyktuje warunki reżimom narodowym, takim jak niemiecki?

Na podstawie wszystkiego, co dziś wiemy, można stwierdzić, że świat zachodni zmierza w kierunku centralnie sterowanej dyktatury wojskowej.

To, że UE i główne państwa europejskie nie mają nic wspólnego z demokracją, jest jasne dla każdej myślącej osoby. (2) Niezależnie od tego, jak opiszemy panujące na Zachodzie warunki, w tym w UE, jako „reżim totalitarny”, „przemoc strukturalną” (3), „zorganizowane zamieszki” (4), „nowy faszyzm, który nie chce być faszyzmem” (5), „rządy globalnych faszystów” (6), jako KRYMINOKRACJĘ (7) lub OMNIWOJNĘ (8) (totalną wojnę wewnętrzną i zewnętrzną) – dla zanikającej mniejszości w ośrodkach władzy zawsze chodziło i nadal chodzi o konsolidację ich rządów, zabezpieczanie i pomnażanie bogactwa oraz zdobywanie zasobów, w tym „materiału ludzkiego”. Kluczowym warunkiem OMNIWOJNY jest ogłupienie szerokich segmentów populacji, w tym utrwalenie iluzji demokracji w umysłach większości.

Jak to miało miejsce od wieków, otępiała większość maszeruje wraz z klasą rządzącą ku otchłani.

„Żyjemy w czasach, w których nikt nie może wyznać swojej prawdziwej natury bez narażenia się na oplucie, oszczerstwa i wdeptanie w ziemię. Żadna ilość sformułowanego bólu, żadna poezja przesiąknięta smutkiem nie wystarczy, by choćby w przybliżeniu ujawnić diaboliczne działania nieustannych elit we współpracy z manipulowaną przez nie większością.” (10)

Zorganizowany, przestępczy kartel polityczny w centrach zachodniej potęgi, który ponosi nie jedyną, ale znaczącą odpowiedzialność za światową nędzę, porzucił wszelkie formy rozsądku, dyplomacji i sprawiedliwości. Kartel posuwa się nawet do tego, że ryzykuje wojnę nuklearną, zamiast porzucić własną, szaloną, hegemoniczną ideologię. (11) Złowrogie, ideologicznie nastawione transatlantyckie kasty polityczne działają w ścisłym sojuszu z antydemokratycznym, technokratycznym potworem UE i są głęboko uwikłane w Deep State, rakowaty rozrost konglomeratów finansowych i korporacyjnych, wojskowo-przemysłowy kompleks wywiadu i wojny, niszczący mózg przemysł filantropii organizacji pozarządowych oraz medialnych podżegaczy wojennych, zakutych w fotele bojowników i snajperów PR.

Bzdurna, autorytarna retoryka i pseudo-legitymizujące „uzasadnienia”, które branża telewizyjna i inne firmy nieustannie produkują, służą usypianiu i ogłupianiu społeczeństwa. Pozostają one w dużej mierze niezmienione od dziesięcioleci, co najwyżej dostosowane do obecnych „wymogów propagandowych”.

  • „Musimy bronić naszego wolnego porządku przed wrogami demokracji”.
  • „Musimy lepiej się przygotować i przygotować na przyszłość”.
  • „Musimy być gotowi na wojnę do 2029 roku”.
  • „Niemcy muszą nauczyć się na nowo zabijać rosyjskich żołnierzy”.
  • „Rosja chce najechać i podbić Europę”.
  • „Od 24 lutego 2022 roku wkroczyliśmy w nową erę”.
  • „Nie przekazaliśmy wystarczająco dobrze naszej polityki; musimy się w tym obszarze poprawić”.
  • „24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła „niesprowokowany atak” na Ukrainę”.
  • „Od 24 lutego 2022 r. mamy do czynienia z „punktem zwrotnym” w stosunkach międzynarodowych”.

Kliki polityczne UE, a zwłaszcza te z państw E3 – Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec – wspólnie z NATO i zdezorientowanymi członkami Komisji Europejskiej pod przewodnictwem Ursuli von der Leyen, celowo niszczą pokój wewnętrzny i zewnętrzny, dyplomację i porozumienie międzynarodowe . Chcą przygotować się do wielkiej wojny z Rosją (12), podczas gdy USA „negocjują” z Chinami, aby podtrzymywać swoją chorą i przesadną wizję porządku geopolitycznego zdominowanego przez Zachód, tego „porządku opartego na regułach”, którego zasady dyktują wyłącznie one. W tym celu zapewniają niemal niewiarygodne zasoby finansowe, rabując własne kraje. (13)

„Nawet dzisiaj, gdy ludzie mówią o wojnie, zazwyczaj mają na myśli wydarzenie militarne, które osiągnęło punkt krytyczny, strzelając do żołnierzy. Świadomość, że wojna w każdej epoce – a tym bardziej dzisiejsza wojna totalna – ma

podłoże przedmilitarnei jest wojną ekonomiczną, psychologiczną, ideologiczną i polityczną, zanim stanie się wojną militarną, zyskuje na popularności dopiero powoli”. … Wiara w siłę militarną odpowiada porażce cywilnej. (14) 

Innymi słowy, napięcia z Rosją i Chinami, które od czasu upadku Muru Berlińskiego zostały na nowo rozbudzone i systematycznie eskalowane przez elity rządzące pod przywództwem USA , okazują się, na tle historii „zimnej wojny” (15), jedynie kontynuacją. Przez dziesięciolecia dla zachodnich intelektualistów zawsze ważne było przedstawianie siebie jako dobrych, a innych jako „imperium zła” („oś zła”). Fakt jest taki: zachodnie ośrodki władzy, niezdolne do pokoju , ponieważ ewidentnie nie chcą go zawrzeć, zajmują się wyłącznie własną walką o przetrwanie władzy i celowym rozbudzaniem starych rusofobii i lęków przed „żółtym niebezpieczeństwem”… zanim armie się zetrą.

Opinia publiczna jest zdezorientowana; spowita mgłą propagandy, nie dostrzega konturów tej zbrodniczej polityki. Przede wszystkim brakuje jej wyobraźni, by myśleć tak przewrotnie, jak postępują rządzący, ani by pojąć intelektualne bredzenie wygłaszane przez zawiły, rusofobiczny kartel nieświadomych, historycznie nieświadomych (młodych) dziennikarzy (16), a nawet wynajętych szarlatanów. Głównym problemem społeczeństw zachodnich nie jest wirus rozpylany na społeczeństwo przez agencje wywiadowcze, lecz plaga polityczno-medialna, która wypaczyła całą myśl. Resztki przyzwoitości i zaufania do władzy uniemożliwiają jej konfrontację z ponurą rzeczywistością systemowej, a także osobistej, złej woli. Źle zaprogramowana, przestraszona, częściowo histeryczna opinia publiczna (17) nie chce lub nie może dostrzec, że ta „władza”, te pseudowładze nie tylko prowadzą wojnę jako model biznesowy (18) w kontekście międzynarodowym, ale przede wszystkim przeciwko niej – i to na każdym możliwym poziomie:

  • poprzez zubożenie spowodowane obciążeniami podatkowymi i składkowymi,
  • Podział społeczny poprzez ciągłe podżeganie przeciwko konkretnym grupom dysydenckim,
  • Monitorowanie i kontrola,
  • militaryzacja wewnętrzna,
  • wprowadzenie systemu sprawiedliwości bojowej o podłożu politycznym,
  • poddanie swoich ciał i umysłów bezdusznemu, radykalno-rynkowemu reżimowi zysku, zwłaszcza w kontekście operacji związanej z koronawirusem i przyszłych inscenizowanych „pandemii”/reżimów iniekcji,
  • systematyczna produkcja strachu jako środka kontroli,
  • egzekwowanie niekontrolowanej migracji jako elementu „strategii napięć” mającej na celu nastawienie ludności przeciwko imigrantom i jednoczesne zniszczenie państwa opiekuńczego,
  • celowa depresja i deprywacja (19) mas poprzez stały stres wywołany generowaniem strachu/strachem o przyszłość, ogólną niepewnością, rozkładem i dezorganizacją warunków, tworzeniem niefunkcjonalnej infrastruktury, stresem w pracy, ograniczaniem edukacji, niszczeniem kolei federalnych (20), sztucznymi korkami na autostradach z powodu placów budowy, pseudokontrolami policji federalnej na przejściach granicznych w poszukiwaniu „terrorystów” itp.
  • wprowadzenie zmilitaryzowanych reżimów nadzwyczajnych i antypowstańczych jako „stałego stanu rządów”.

Wariaci (21), psychopaci, ignoranci, aparatczycy, złośliwi, tchórzliwi, zepsuci, skorumpowani i przede wszystkim bezwzględnie samolubni, w znacznym stopniu determinują programy rządzącego establishmentu politycznego; wyrzucili do kosza podstawową formułę cywilizowanego współistnienia ludzi, która brzmi: „Tworzyć pokój bez broni” i „Pokój jest pierwszym krokiem” .

Ci „szaleńcy” nazywają tych, którzy dążą do międzynarodowego pojednania i pokoju opartego na dyplomacji „aniołami, którzy spadli z piekła”. Ci, którzy tak mówią, wieszczą koniec współżycia społecznego i torują drogę wojnie domowej. W tym kontekście sprawdza się powiedzenie: „Barbarzyństwo języka jest barbarzyństwem umysłu; nie ma różnicy”, jak Dolf Sternberger opisywał degradację języka w swoim „Słowniku nieludzkiego” już w latach 60. XX wieku. W funkcjonującej demokracji podżegacze wojenni wszelkiej maści stanęliby przed niezależnymi sądami, zostaliby uznani za zagrożenie dla pokojowego współistnienia narodów i pokoju wewnętrznego i trafiliby do więzienia na zawsze.

Pytanie postawione na początku artykułu: „kto właściwie rządzi?”, powinno zostać „rozwiązane” w następujący sposób:

To Pentagon/NATO, CIA/NSA we współpracy z głównymi graczami w gospodarce wojennej i sieciami transatlantyckimi. 

Oczywiście, zbyt dużym uproszczeniem jest skupianie się wyłącznie na „tych u władzy” i ignorowanie własnego, osobistego braku spokoju. My, ludzie, jesteśmy zawsze produktem naszego otoczenia i jego niezliczonych wpływów. Polityka, rodzina, społeczeństwo, kultura, historia, a co nie mniej ważne, niemal nieokreślone zbiorowe traumy wynikające z przeszłości kształtują nasze zachowanie, a tym samym również naszą zdolność lub niezdolność do tworzenia pokoju i współżycia w pokoju. (22) Bardzo ważne pytanie w tym kontekście brzmi: Jakie wydarzenia historyczne leżą u podstaw niemieckiej tradycji poddaństwa, „…od średniowiecznej wieży kościoła państwowego Świętego Cesarstwa Rzymskiego, poprzez protestancko-katolicki system kościoła państwowego niemieckich drobnych książąt po reformacji, po wieżę kościoła z tronem i ołtarzem Drugiej Rzeszy po 1871 roku” (23)?

W tym kontekście, kto może naprawdę pojąć wpływ, jaki na zbiorową pamięć Niemców wywarły koszmary wojny chłopskiej, wojny trzydziestoletniej, I wojny światowej, pseudodemokratycznych walk partyjnych w Republice Weimarskiej, zdławienia i stłumienia Republiki Radzieckiej w 1919 r., II wojny światowej, wymuszonej integracji Niemiec z blokiem zachodnim pod dyktando USA po 1945 r. i niezliczonych porażek zaangażowania obywatelskiego w czasach nowożytnych?

Wprowadzona w błąd propagandowo opinia publiczna przynajmniej coś podejrzewa, choć mgliście i niejasno. Jej podejrzliwość przejawia się w gigantycznej, ogólnoświatowej utracie zaufania do instytucji rządzących, która co roku osiąga nowy, rekordowy poziom. Amerykańska agencja public relations Edelman corocznie opracowuje tzw. Barometr Zaufania. (24) Od 25 lat Edelman bada, w jakim stopniu społeczeństwo ufa – a raczej nie ufa – rządom, przedsiębiorstwom, organizacjom pozarządowym (NGO) i mediom. Agencja PR co roku przeprowadza ankiety wśród około 32 000 osób w 28 krajach na całym świecie. Na przestrzeni lat Edelman obserwuje niepokojący spadek zaufania.

Najniższy ogólny poziom zaufania odnotowano w uprzemysłowionych krajach Zachodu. W 2025 roku na całym świecie 69% respondentów było przekonanych, że rządy ich okłamują, 68% – liderzy biznesu, a 70% – media i dziennikarze. W Niemczech 65% respondentów nie ufało rządowi, 60% – organizacjom pozarządowym, 60% – przedsiębiorstwom, 56% – mediom, a 55% – Organizacji Narodów Zjednoczonych i Unii Europejskiej. Tylko 14% respondentów w Niemczech jest przekonanych, że przyszłym pokoleniom mogłoby być lepiej. Sześćdziesiąt dziewięć% Niemców żywi umiarkowaną lub znaczną niechęć do rządu, przedsiębiorstw i osób zamożnych. 

Ta gigantyczna utrata zaufania najwyraźniej nie uświadomiła opinii publicznej, że nie powinna całkowicie wyzbywać się zaufania do zgniłego systemu partyjnego. Gdy tylko zostanie wezwana, ludzie pędzą do urn, by ponownie „oddać swój głos”. Fakt, że w ten sposób pozbawiają się praw wyborczych i infantylizują, nie przychodzi im do głowy. Większość obywateli nadal uważa, że ​​w Niemczech ma znaczenie, czy zagłosują na SPD, czy CDU. Przez dekady gonili za złudzeniem, że zmiana na szczycie dowolnej koalicji rządzącej cokolwiek zmieni w kwestii strukturalnej korupcji politycznej. Zamiast zastanowić się, jak mogliby samodzielnie stworzyć nowy system polityczny, który reprezentowałby ich interesy. Bez zgody nie ma rządów! Nierozważni i posłuszni władzy zawsze czekają na „lidera”, który naprawi sytuację za nich i za którym będą mogli podążać.

Poniżej pokrótce przeanalizuję strukturę zachodniego systemu polityczno-gospodarczego opartego na strukturalnych niepokojach. Opiera się ona na ośmiu filarach: 

  1. W „radykalizmie rynkowym bez alternatywy” kapitalizm jest „religią zbawienia” dla Zachodu. (Cały) świat musi podporządkować się tej jedynej możliwej do pomyślenia „religii zbawienia”. „Radykalizm rynkowy bez alternatywy” oznacza hiperkapitalizm o maksymalnej penetracji zarówno wewnętrznej, jak i zewnętrznej. Ludzie mają być wyzyskiwani jako przedmioty, oddając się pod „mechanizmy rynkowe”, w tym nowe reżimy zysku, rozciągające się nawet na ich ciała i umysły. Na zewnątrz „ludy” były podbijane przez wieki za pomocą brutalnych, imperialistycznych strategii otwierania rynku, uniemożliwiając w ten sposób samostanowienie rozwoju. Obejmuje to unikanie płacenia podatków i subsydia dla bogatych i megakorporacji, przejmowanie funkcji państwowych przez korporacje, przetrzymywanie ludzi jako zakładników poprzez reżimy zadłużenia, gospodarkę wojenną, przymus, szantaż oraz wojny podbojowe i wojny o zasoby. Istnieje całkowite lekceważenie istniejących praw na rzecz kapitału (25) i jego politycznych organów administracyjnych = rządów. „Zwycięzca bierze wszystko” – grabież i „kopanie” to ideologia przewodnia drapieżnego, grabieżczego i konkurencyjnego kapitalizmu. Zasada społeczno-darwinowska, czyli rządy najsilniejszego, panuje jednomyślnie. 
  2. Stany Zjednoczone są „państwem wojowniczym” od 1798 roku i wszczęły setki wojen na całym świecie. Niemal nie ma roku bez wojny. We wszystkich swoich dokumentach wywiadowczych i dotyczących polityki zagranicznej USA podkreślają swoje roszczenia do bycia „jedynym supermocarstwem” (26). To roszczenie do globalnej dominacji stanowi sedno amerykańskiego imperializmu, którego podstawą jest „Doktryna Pełnego Spektrum Dominacji ”. Osiemnaście agencji wywiadowczych i około 1000 baz wojskowych na całym świecie wspiera amerykańską politykę zagraniczną i wojskową w egzekwowaniu zasady „America First” jako „wiodącej potęgi”. Ogólnie rzecz biorąc, jest oczywiste, że Stany Zjednoczone również biorą swoich „sojuszników” za zakładników. Przykładami są atak na Nord Stream 2, przymusowy zakup amerykańskiego LPG, systemy taryfowe i przeniesienie ciężaru wojny na państwa członkowskie UE.
  3. NATO jest militarnym ramieniem kapitalizmu/amerykańskiego kapitału finansowego i korporacyjnego, stosującym twarde i miękkie metody walki = działania poza systemem (OTW), w tym walkę prawną, działania w ramach obowiązku (27), zastraszanie (28), szantażowanie (29) i działania mające na celu zmianę reżimu, w tym operacje psychologiczne (PSYOP) i „wojnę poznawczą” przeciwko własnym obywatelom. Stany Zjednoczone podzieliły świat na „dowództwa strategiczne”. Agencje wywiadowcze, organizacje pozarządowe i przemysł medialny są ich „partnerami”. Przemysł wojenny, z dziesiątkami tysięcy kontrahentów, napędza konflikty. Wojna jest amerykańskim modelem biznesowym. Przemysł zbrojeniowy i Pentagon stanowią „centrum dowodzenia” NATO. Machina wojenna kontroluje administrację wojskowo-cywilną. Polityka służy do pozyskiwania funduszy na gospodarkę wojenną.
  4. Rewolucja cyfrowa, sztuczna inteligencja i transhumanizm służą jako nowe systemy zysku, a jednocześnie są instrumentami do zapewnienia dominacji na coraz bardziej faszystowskim Zachodzie pod przywództwem USA. Głównym, ukrytym celem sztucznej inteligencji i transhumanizmu jest „zwiększona śmiertelność” wojska, co oznacza „zwiększoną śmiertelność” wszystkich rodzajów broni i ich całkowitą rekonfigurację. Ludzie, ich umysły i ciała, stają się jedynie obiektami maksymalizacji zysku w ramach zupełnie nowych systemów zysku i interfejsów człowiek-maszyna. Stają się funkcjonalnymi i neoniewolnikami w nowej erze: stają się cyborgami. 500 miliardów dolarów ma zostać zainwestowanych w rozwój sztucznej inteligencji. Wszystko to służy „doktrynie dominacji pełnego spektrum”.
  5. Centralizm ONZ/WEF, a także tajne stowarzyszenia, służą globalnym ambicjom dominacji Nowego Porządku Świata. Radykalna ideologia rynkowa ma być wdrażana poprzez korporacyjne projekty podziału władzy i „globalne zarządzanie”. W tym celu zawarto umowę o współpracy między ONZ a WEF. ONZ jest komitetem sterującym totalitarnych 17 Celów Zrównoważonego Rozwoju (SDGs) i Agendą 2030, na które WEF ma znaczący wpływ. Organizatorzy kapitału, tacy jak BlackRock, zinfiltrowali ONZ. Larry Fink, prezes BlackRock, został mianowany tymczasowym współprzewodniczącym Światowego Forum Ekonomicznego w sierpniu 2025 roku, wraz z André Hoffmannem. Jest również członkiem Rady Powierniczej WEF. I tak zamyka się krąg: stowarzyszenia wolne od demokracji (tajne), takie jak Bilderbergerzy, G7, Komisja Europejska, Komisja Trójstronna, Konsensus Waszyngtoński, wszelkiego rodzaju sieci transatlantyckie, loże, organizacje pozarządowe finansowane z majątku, służby wywiadowcze itd., stanowią tajne bazy operacyjne (neokonserwatywnych) globalnych faszystów.
  6. Subcentralizm/subimperializm/submilitaryzm UE. Cztery podstawowe wolności UE nie są wolnościami w humanistycznym czy oświeceniowym sensie, lecz raczej zasadami ekonomicznymi, którym muszą podporządkować się mieszkańcy „najwolniejszej Europy wszech czasów”. Sprowadzają one ludzi do roli „aktorów rynkowych” (patrz punkt 1, „radykalizm rynkowy bez alternatywy”). Rozszerzenia NATO/UE, „Strategia Globalnej Europy”, „ReArm Europe” z budżetem 800 miliardów euro (30), „Gotowość 2030” oraz psychopatologiczna nienawiść do Rosji służą jako usprawiedliwienia („Rosja chce podbić Zachód”). Traktat Lizboński, który wszedł w życie 1 grudnia 2009 r., położył podwaliny pod imperialne fantazje podboju czołowych postaci UE, mimo że Rosja nie została jeszcze „zidentyfikowana” jako nowy oficjalny wróg. To nastąpiło później. Jednakże od 2009 roku art. 42(3) TUE zobowiązał państwa członkowskie do „stopniowego ulepszania” swoich zdolności wojskowych i między innymi w tym celu utworzono Europejską Agencję Obrony (EDA). Chociaż było to „tylko” ogólne zobowiązanie w zakresie zdolności i nie pociągało za sobą automatycznie stałych wzrostów budżetu, było jasne, że rozwój będzie postępował właśnie w tym kierunku. (31) UE w coraz większym stopniu stawała się narzędziem amerykańskiej polityki zagranicznej (= zmilitaryzowanego europejskiego radykalizmu rynkowego = amerykańskiej strategii podporządkowania Europy) w celu zniszczenia Europy jako niezależnego, realnego projektu pokojowego. Faktem jest, że niewybieralna machina biurokratyczna, jaką jest UE, staje się coraz bardziej totalitarna, zwłaszcza po uchwaleniu „Ustawy o usługach cyfrowych” i orwellowskiej „Ustawy o wolności mediów”, a także „Agendy strategicznej na lata 2024–2029” (32) z 29 czerwca 2024 r., zgodnie z którą krytycy rządu są uznawani za wrogów państwa. Co więcej, UE wykorzystuje „siły ochronne” EUROGENDFOR w szarej strefie prawnej.
  7. Państwo narodowe w stanie ruiny: wdrożenie globalnego faszyzmu. Rządzące kliki dokonały zamachu stanu „odgórnie”. Ulokowały się w pozycji „suwerena”. Konsekwencją był i jest upadek trójpodziału władzy, który można zaobserwować wszędzie: władza wykonawcza kontroluje władzę ustawodawczą za pośrednictwem aparatu partyjnego. Sądownictwo nęka i terroryzuje obywateli, stosując groteskowe prawa. Odgórna, piramidalna struktura państwa ustanawia faszystowską konstrukcję represji, „państwo”, w którym „rządzenie” odbywa się od góry do dołu. Państwo podatków, kontroli i nadzoru staje się rzeczywistością. Technologia nadzoru jest szeroko stosowana. Nietykalność establishmentu politycznego prowadzi do erozji rządów prawa. Establishment prowadzi wojnę przeciwko własnej ludności. Wojna domowa jest możliwa. Stany wyjątkowe i stany antypowstańcze stają się „normalnym stanem” rządzenia. „Suwerenem jest ten, kto decyduje o stanie wyjątkowym”, jak napisał już nazistowski prawnik Carl Schmitt. Działania państwowo-terrorystyczne w ramach operacji koronawirusowej służyły z jednej strony jako test poligonowy, mający na celu ustanowienie biopolitycznego państwa bezpieczeństwa, a z drugiej strony jako ćwiczenie w posłuszeństwie, mające na celu formowanie społeczeństwa i przygotowanie do wojny z Rosją.
  8. Programowanie ludzkiej świadomości. W dużej mierze kontrolowane media korporacyjne i rządowe nie służą informowaniu, lecz budowaniu konsensusu w interesie rządzących. Celem jest stabilizacja ich rządów. Obejmuje to dezinformację, a nawet „programowanie/przeprogramowanie” ludzkiej świadomości poprzez „operacje psychologiczne (PSYOP)” i „wojnę poznawczą” (patrz punkt 3). Międzynarodowe korporacje PR, transatlantyckie organizacje pozarządowe, rządy i wojsko manipulują umysłami mas, aby służyły ich celom. Prawdziwym celem rządzących jest uśpienie ludzkości poprzez edukację poniżej standardów, produkcję strachu, propagandę i kultywowanie ignorancji. Masowe ogłupianie młodego pokolenia zostało osiągnięte między innymi poprzez PISA i proces boloński.

Na coraz bardziej niedemokratycznym, podzielonym Zachodzie, zdominowanym przez złowrogich polityków, technokratów, lobbystów i podżegających do wojny ekstremistów, w tym UE, pokój jest niemożliwy. Co więcej, zdezorientowana większość zachowuje się jak stado owiec ślepo posłusznych władzy. Aby zapewnić trwały pokój, my, Zachód, musimy gruntownie przebudować nasz styl życia.

W numerze GEGENDRUCK nr 5 postulowałem „Wielki Reset” w rozumieniu „Demokratycznej Rewolucji” i napisałem, że bez całkowitego zerwania z systemem rządzącym i jego establishmentem politycznym ani Europa, ani Niemcy nie będą miały żadnych pozytywnych perspektyw na przyszłość; te żądania – niezależnie od szans na ich realizację – brzmią następująco:

  • Rozwiązanie stron w ich poprzedniej formie i funkcji,
  • Likwidacja kompleksów lobbystycznych, które są skorumpowane i wysoce skorumpowane,
  • Rozwiązanie wszystkich umów z międzynarodową branżą prawniczą i konsultingową,
  • Ponowne ustanowienie Unii Europejskiej jako „Europy narodów”, w tym demontaż totalitarnej biurokracji i technokracji UE,
  • Wycofanie się z wojskowej części NATO,
  • Rozwiązanie wszystkich umów o stacjonowaniu wojsk,
  • Rozwiązanie służb wywiadowczych, a przynajmniej ich masowa redukcja,
  • Wycofanie się z Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego jako instrumentów finansowych i represyjnych USA,
  • Wycofanie się z OECD,
  • Utworzenie nowego systemu monetarnego z wyłączeniem IZB i EBC,
  • Redukcja sił zbrojnych do obrony narodowej i przekształcenie ich w „siły ochronne” nowo utworzonej REPUBLIKI DEMOKRATYCZNEJ po uchwaleniu Zgromadzenia Konstytucyjnego,
  • Śledztwo w sprawie spisku koronawirusowego — aresztowanie osób odpowiedzialnych za to w polityce i mediach przez konstytucyjnie lojalne jednostki policji i wojska oraz przekazanie ich konstytucyjnie lojalnemu sądowi, ponieważ całkowicie skorumpowany system partyjny nie jest w stanie ich zbadać.
  • Zniesienie immunitetu politycznego,
  • Konfiskata aktywów partyjnych lub aktywów polityków w przypadku udowodnionego naruszenia konstytucji lub prawa, a także wyrządzenia szkody społeczeństwu.
  • Kary za złamanie przysiąg urzędowych,
  • Wzmocnienie demokracji bezpośredniej,
  • po raz pierwszy ustanowiono podział władz,
  • kompleksowa restrukturyzacja systemu edukacji, oparta na idei humboldtowskiej,
  • Całkowita reorganizacja mediów, czyli poddanie ich kontroli demokratycznej społeczeństwa.
  • Nowe pokolenie polityków musi wykazać się „w życiu”, przestrzegać zasad etycznych i moralnych, przestrzegać konstytucji i prawa oraz ponosić za to odpowiedzialność przed objęciem urzędu publicznego. Nie każdy nadaje się do sprawowania funkcji politycznej.
  • Dodatkowo, czego nie uwzględniono w wersji książkowej: całkowite oddzielenie ONZ od Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) i całkowita rewizja 17 Celów Zrównoważonego Rozwoju (SDGs) w interesie ludzi i narodów, a nie jako potencjalnego zysku dla korporacji.

Realizacja powyższych założeń w kierunku REPUBLIKI DEMOKRATYCZNEJ w Niemczech wymaga „rewolucji demokratycznej” w USA i upadku kompleksu wojskowo-przemysłowo-wywiadowczo-finansowo-cyfrowo-farmaceutycznego. Każdy może sam ocenić, na ile jest to realne.

+++

Źródła i notatki 

Artykuł ukazał się w: „Szczęśliwi bez rzeczy? Nie, dziękuję!”

Autor i redaktor: Erich Hambach
Podtytuł: Emigracja, wolność podatkowa, ochrona aktywów
Rok publikacji: 2026
Miejsce publikacji: Frankfurt
566 stron
Wydawca: Krasser Guru Verlag
ISBN: 978-3-911834-08-7

+++

(1) https://www.berliner-zeitung.de/politik-gesellschaft/britischer-konfliktforscher-fast-alle-voraussetzungen-fuer-buergerkriege-in-westeuropa-sind-erfuellt-li.2349377

(2) Pełny przegląd można znaleźć w: Rainer Mausfeld, Hybris and Nemesis: How the Decivilization of Power Leads Us to the Abyss – Insights from 5000 Years, Frankfurt nad Menem 2023

(3) Dieter Senghaas (red.), Imperializm i przemoc strukturalna: analiza nadmiernie zależnej reprodukcji, Frankfurt nad Menem 1972

(4) Tamże (red.), Critical Peace Research, Frankfurt nad Menem 1971

(5) Ullrich Mies, ABC terroru państwowego, Nowy faszyzm, który nie chce nim być, wyd. 3, Hamburg 2025

(6) Tamże.

(7) Podążając śladem brytyjskiego uczonego Paula Cudeneca, nazwałem współczesną formę transnarodowej/transatlantyckiej przestępczości politycznej KRYMINOKRACJĄ – rządami przestępstwa: https://paulcudenec.substack.com/p/criminocracy-and-its-lies

(8) Raport Solari: OMNIWAR, Hickory Valley 2025: www.solari.com

(9) Tamże.

(10) Dirk C. Fleck, Zasłużyłeś na wojnę nuklearną, 13 października 2025 r.: https://apolut.net/ihr-habt-euch-den-atomkrieg-redlich-verdient-von-dirk-c-fleck/

(11) Rainer Mausfeld, Hegemonia czy upadek: ostatni kryzys Zachodu?, Neu-Isenburg 2025

(12) Zob.: „Oni chcą wojny”, GEGENDRUCK nr 1, 15 lipca 2024 r., Moguncja 2024: https://www.gegendruck.eu/ausgaben/ausgabe-001.html

(13) Zobacz: Raport Solari „Plunder”. Zobacz grę, zmień wynik, Hickory Valley 2025: www.solari.com

(14) Nikolaus Koch, Cztery wady wrodzone Republiki Federalnej Niemiec i ich długoterminowe konsekwencje, przedruk niekorygowany, wydawnictwo Bergkamen 1984, s. 27 i nast., podkreślenie dodane

(15) Ullrich Mies, Ataki państwa głębokiego: jak świat zachodni kreuje kryzysy i przygotowuje się do wojen, Wiedeń 2019

(16) Zobacz niewypowiedzianie głupią książkę głównego nurtu: Steffen Dobbert, Ulrich Thiele, Nord Stream: Jak Niemcy płacą za wojnę Putina, Stuttgart 2025

(17) Mattias Desmet, Psychologia totalitaryzmu, 2022

(18) Christian Sorensen, Zrozumieć przemysł wojenny, Atlanta 2020

(19) Stres wywołany brakiem, stratą, wycofaniem

(20) Deutsche Bahn odwołuje pociągi – dla statystyk. Opóźnienia są usuwane: Jak spółka kolejowa manipuluje swoimi danymi o punktualności, 22.09.2025: https://reitschuster.de/post/deutsche-bahn-streicht-zuege-fuer-die-statistik/

(21) Szaleni, wariaci

(22) Zobacz niezwykle pouczającą pracę Hansa-Joachima Maaza, Peace Capacity and War Lust, Berlin 2024

(23) Nikolaus Koch, ibid., s. 23. 5 2024

(24) Raport globalny Edelman Trust Barometer_FINAL.pdf; Raport globalny Edelman Trust Barometer 2025_01.23.25.pdf

(25) Zobacz ważną książkę: Katarina Pistor, The Code of Capital: How Law Creates Wealth and Inequality, Frankfurt nad Menem 2023

(26) Christian Sorensen, tamże.

(27) Wojna celna

(28) Zastraszanie, groźby, przymus

(29) Wymuszenie

(30) https://www.anonymousnews.org/international/eu-bereitet-sich-aktiv-auf-krieg-mit-russland-vor/

(31) Obecnie w UE jest 26 państw członkowskich. Bardziej wiążące zobowiązania podjęli: Austria, Belgia, Bułgaria, Chorwacja, Cypr, Czechy, Dania, Estonia, Finlandia, Francja, Niemcy, Grecja, Węgry, Irlandia, Włochy, Łotwa, Litwa, Luksemburg, Holandia, Polska, Portugalia, Rumunia, Słowacja, Słowenia, Hiszpania i Szwecja. pesco.europa.eu . Uwaga: Są to dokładnie te państwa, które przystąpiły do ​​PESCO zgodnie z decyzją (WPZiB) 2017/2315 i w związku z tym ponoszą wiążące zobowiązania (w tym cele dotyczące zdolności/budżetu). pesco.europa.eu . Na dzień dzisiejszy (17 października 2025 r.) uczestniczy 26 z 27 państw członkowskich UE; Malta jest jedynym państwem niebędącym członkiem. Dania została potwierdzona jako 26. członek 23 maja 2023 r. pesco.europa.eu+2

(32) https://norberthaering.de/propaganda-zensur/eu-strategische-agenda/

Handlarze strachu

Handlarze strachu

18.06.2026 wolnemedia.net/handlarze-strachu Autorstwo: Phil Broq
Wyszukał, opracował i udostępnił: Jarek Ruszkiewicz

=============================

Żyjemy w świecie, który zdaje się oszalał. Jakby między ludźmi a rzeczywistością wzniesiono gigantyczne, krzywe lustro, które odwraca wartości, przeinacza oczywistości i nagradza najbardziej drapieżne zachowania. W tej ogromnej komedii absurdu garstka drapieżników dokonała historycznego wyczynu, przekonując miliardy ludzi, że niewola to stan normalny, że niepewność jest nieunikniona, a posłuszeństwo cnotą.

Od pokoleń ci samozwańczy mistrzowie prosperują dzięki mechanizmowi równie prostemu, co skutecznemu, opartemu na strachu. Strachu, który jest pielęgnowany, udoskonalany i przekazywany z pokolenia na pokolenie niczym dziedzictwo. Strachu, który stał się niewidzialną infrastrukturą, na której opiera się cały porządek społeczny.

Wokół nich krąży dwór strażników narracji, świeckich kapłanów, zarządców symboli i twórców iluzji. ​​Nienaganne mundury, uroczyste ceremonie, pieczołowicie pielęgnowane tradycje – wszystko to sprzysięga się, by stworzyć wrażenie, że ci, którzy mieszkają w pałacach, są naturalnie skazani na podziw. Spektakl jest tak starożytny, że w końcu wydaje się naturalny. Jednak za złoconą fasadą często pozostaje jedynie podstawowa zasada, której celem jest gromadzenie władzy przez tych, którzy już ją posiadają.

Iluzja żeruje na krwi i zamęcie historii. Zabójstwa, ataki, nieudane rewolucje, zamachy stanu i wojny służą jako paliwo dla gigantycznej machiny narracyjnej. Każdy kryzys staje się okazją do wzmocnienia przekonania, że ​​to właśnie elity są niezbędne dla stabilności świata, który w rzeczywistości pomagają destabilizować.

W tym wypaczonym obrazie rzeczywistości ideolodzy, eksperci, propagandyści i strażnicy ortodoksji odgrywają rolę współczesnych magów. Ich funkcją jest nie tyle wyjaśnianie ich sfabrykowanej rzeczywistości, co spowijanie jej mgłą na tyle gęstą, by uniemożliwić komukolwiek dostrzeżenie jej prawdziwych mechanizmów. Dzielą, kategoryzują, nastawiają przeciwko sobie i przekierowują gniew z chirurgiczną precyzją.

Ich najwspanialszym osiągnięciem jest przekształcenie drapieżnika w filantropa, a grabieży w cywilizacyjny obowiązek. Historia pełna jest przykładów, w których ci, którzy zgromadzili kolosalne fortuny poprzez wyzysk, chciwość lub głęboko nierówne systemy, byli następnie celebrowani jako dobroczyńcy ludzkości. Przedsiębiorstwa kolonialne, które ogołociły całe kontynenty z zasobów, były przedstawiane jako agenci postępu. XIX-wieczni przemysłowcy, budujący swoje imperia na wyczerpującej pracy robotników i dzieci, są dziś czczeni za swoje fundacje charytatywne i biblioteki. Imperia finansowe, które powodują niszczycielskie kryzysy gospodarcze, są ratowane z funduszy publicznych w imię stabilności, podczas gdy obywatele, którzy płacą rachunek, są wzywani do odpowiedzialnego działania.

Kiedy Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska splądrowała zasoby rozległych terytoriów Azji, prezentowała się jako motor napędowy handlu i cywilizacji. Kiedy Cecil Rhodes rozszerzył swoje wpływy w Afryce, budując imperium kolonialne, został uznany za wizjonera. Kiedy niektórzy magnaci rewolucji przemysłowej, jak baronowie- rozbójnicy Nowego Porządku Świata, zgromadzili ogromne fortuny w często brutalnych warunkach socjalnych, przeszli do historii jako oświeceni mecenasi. W ostatnich latach liderzy głównych instytucji finansowych odpowiedzialnych za kryzys z 2008 roku nigdy nie ponieśli konsekwencji porównywalnych z tymi, jakie poniosły miliony ludzi, którzy stracili pracę lub domy w wyniku ich decyzji.

Zasada wydaje się niezmienna: drobny złodziej jest wytykany palcami, a wielki drapieżnik otrzymuje medal. Ten, kto kradnie zawartość kasy w sklepie, jest przestępcą; ten, kto przywłaszcza sobie przemysł, kraj lub całe pokolenie, staje się kapitanem przemysłu, strategiem lub mężem stanu. Im większa skala grabieży, tym bardziej jest ona skrywana pod płaszczykiem legalności. Zorganizowana grabież dokonywana przez tę kastę szkodników po prostu zmienia swój strój; wczoraj była uzbrojona w miecz, dziś jest po prostu ubrana w szyty na miarę garnitur, otoczona prawnikami, specjalistami od PR i oficjalnymi ceremoniami. Zatem ich arcydzieło polega na przekształceniu drapieżnika w dobroczyńcę, a grabieży w szanowaną instytucję.

Kto ukradnie kilka banknotów, staje się przestępcą. Kto przywłaszcza sobie zasoby kontynentu, staje się mężem stanu. Kto opróżnia skarbiec narodu, otrzymuje zaszczyty, tytuły, a czasem nawet miejsce w podręcznikach historii. Im większe przywłaszczenie, tym bardziej wydaje się ono uzasadnione. W tym tkwi cud tej moralnej inwersji!

Podczas gdy uwaga skupia się na starannie wyznaczonych wrogach, prawdziwe ośrodki władzy pozostają w cieniu. Masy kłócą się, obrażają i ścierają z powodu kolejnych, często ulotnych przyczyn. Wyczerpują się w nieustannych wojnach kulturowych, podczas gdy bogactwo wciąż rośnie.

Jeśli chcemy wyjść poza mit „głębokiego państwa”, nie musimy powoływać się na tajną organizację czającą się w cieniu. W krytycznej analizie współczesnej władzy, to, co niektórzy nazywają tym terminem, to nie tyle niewidzialny spisek, co zbiór doskonale rozpoznawalnych sieci wpływów, na które składają się ogromne odziedziczone fortuny, strategiczne grupy przemysłowe, międzynarodowe koncerny energetyczne, instytucje finansowe, firmy konsultingowe, giganty technologiczne i podmioty zdolne do wywierania nieproporcjonalnego wpływu na decyzje publiczne. Ich prawdziwa siła tkwi nie w absolutnej tajemnicy, lecz w ich powszechnej widoczności. Zasiadają w zarządach, finansują think tanki, uczestniczą w ważnych forach ekonomicznych, spotykają się z liderami politycznymi i kształtują część agendy publicznej bez konieczności ukrywania się.

Duzi producenci broni, międzynarodowe koncerny naftowe i imperia finansowe niekoniecznie tworzą jednorodny blok realizujący jeden cel; łączy je jednak wspólny interes w zachowaniu porządku gospodarczego, którego są głównymi beneficjentami. Do tego dochodzą nowe ośrodki władzy, które wyłoniły się z rewolucji cyfrowej. Firmy takie jak Google, Meta, Amazon, Apple i Microsoft posiadają obecnie wpływ na informację, komunikację, konsumpcję, a nawet debatę publiczną, jakiego żadna prywatna firma nie mogłaby sobie wyobrazić jeszcze kilka dekad temu. Ich liderzy są dobrze znani, udzielają wywiadów, są celebrowani w mediach i zapraszani na najbardziej prestiżowe konferencje międzynarodowe. Paradoks tkwi w tym, że najbardziej strukturalna siła w naszym społeczeństwie nie zawsze jest ukryta; wręcz przeciwnie, często jest eksponowana w pełnym świetle dziennym, ale zawsze prezentowana pod uspokajającym płaszczykiem innowacji, sukcesu przedsiębiorczości lub postępu technologicznego.

Z tej perspektywy, zasadnicze pytanie nie brzmi, czy niewidzialna ręka potajemnie kieruje światem, ale raczej, jak pewne nadzwyczajne skupiska bogactwa, własności, danych, siły lobbingowej i dostępu do decydentów mogą kształtować zbiorowe priorytety. Współczesna władza niekoniecznie nosi maskę, co często widać na okładkach magazynów biznesowych, na podium międzynarodowych szczytów i w rankingach najbogatszych ludzi świata. To właśnie ta normalizacja wpływów czasami utrudnia jej kwestionowanie.

Zatem, choć kwestia wyczerpywania się zasobów i „granic wzrostu” nie jest nowa, często służyła jako krzywe zwierciadło, odzwierciedlając zarówno uzasadnione obawy, jak i znacznie bardziej nieprzejrzyste strategie wywierania wpływu. Zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych idea rychłego wyczerpania się ropy naftowej powracała wielokrotnie w XX wieku, by być regularnie podważana lub obalana przez postęp w technikach wydobywczych i odkrycia nowych złóż. Ta narracja o niedoborze nigdy jednak nie była neutralna, ponieważ podsycała zbawienną krytykę obsesji na punkcie produktywizmu, a jednocześnie dostarczała wygodnego języka niektórym podmiotom gospodarczym do legitymizacji własnych interesów.

W latach 70. XX wieku, w okresie szoków naftowych, kilka dużych firm z sektora podejrzewano o skoordynowane działania mające na celu ograniczenie podaży i sztuczne zawyżanie cen, w kontekście już napiętym decyzjami OPEC i niestabilnością geopolityczną. Jednocześnie działalność Klubu Rzymskiego i jego przełomowy raport „Granice wzrostu” przyczyniły się do spopularyzowania idei rychłego fizycznego ograniczenia możliwości rozwojowych ludzkości. Nie kwestionując znaczenia długoterminowych ostrzeżeń środowiskowych, scenariusze te były niekiedy wykorzystywane w dyskursie politycznym i gospodarczym w sposób znacznie odbiegający od ich pierwotnego zamysłu.

Jednocześnie przemysł zbrojeniowy w niedoborze zasobów i napięciach, jakie on generuje, odnalazł powtarzający się argument uzasadniający konflikty i logikę militarnego bezpieczeństwa dostaw. Konkurencja o surowce – ropę naftową, gaz, minerały strategiczne – staje się wówczas narracją strukturalną, która może służyć zarówno potępieniu nadużyć modelu ekstraktywistycznego, jak i legitymizacji strategii władzy, interwencji lub kontroli terytorialnej. W ten sposób ta sama idea – idea granic – nieustannie oscyluje między szczerym ostrzeżeniem ekologicznym a narzędziem politycznego uzasadnienia, w zależności od tego, kto ją stosuje.

Mechanizm jest zawsze ten sam: stworzyć postać odpychającą, skupić na niej całą zbiorową uwagę, a następnie pozwolić widzom wyładować w niej swój gniew. W ten sposób reflektor oświetla wybraną postać, podczas gdy ci, którzy ją stworzyli, pozostają ukryci za kurtyną.

Gniew staje się wówczas surowcem. Oburzenie przekształca się w towar. Konflikt staje się odrębnym przemysłem. Bo w tym systemie kryzysy nie są już tylko katastrofami do rozwiązania, ale raczej szansami do wykorzystania, dźwigniami władzy, źródłami zysku lub legitymizacji politycznej.

Kanały informacyjne nadające przez całą dobę od dawna wiedzą, że społeczeństwo zaniepokojone utrzymuje łączność dłużej niż społeczeństwo spokojne. Każda kontrowersja jest analizowana przez wiele dni, każdy drobny incydent zostaje podniesiony do rangi tragedii narodowej, każdy spór napędza nieprzerwany cykl debat, reakcji i kontrreakcji. Strach przyciąga uwagę, a uwaga generuje dochód. W gospodarce informacyjnej lęk stał się towarem.

W mediach społecznościowych logika jest jeszcze bardziej brutalna. Algorytmy „Facebooka”, „X”, „TikToka” i „YouTube’a” często faworyzują treści wywołujące silne reakcje emocjonalne, takie jak gniew, strach, oburzenie i uraza. Im bardziej kontrowersyjny jest dany materiał, tym szerzej się rozchodzi. Im szerzej się rozchodzi, tym większe generuje zaangażowanie. W ten sposób ciągła konfrontacja staje się paliwem napędzającym model ekonomiczny. A ludzie toczą wojnę poziomą zamiast pionowej, skierowaną ku górze i tym, którzy naprawdę na niej korzystają!

Od dziesięcioleci historia polityczna oferuje to samo widowisko. Po każdym poważnym kryzysie – czy to po atakach z 11 września 2001 roku, kryzysie finansowym z 2008 roku, sfingowanej pandemii COVID-19, trwającej interwencji Rosji i przekierowaniu funduszy do rajów podatkowych przez Ukrainę, czy innych okresach niestabilności – systematycznie wprowadzane są nowe mechanizmy kontroli, nadzoru lub środki nadzwyczajne w imię bezpieczeństwa zbiorowego. Ale systemy te istnieją jedynie po to, by chronić skorumpowanych i zniewolonych, świadomych obywateli. Niektóre są uzasadnione i konieczne, podczas gdy inne utrzymują się długo po ustąpieniu pierwotnego zagrożenia. W ten sposób każdy wstrząs wzmacnia rolę instytucji odpowiedzialnych za zarządzanie jego skutkami i zamyka społeczeństwa w tyrańskim systemie masowego nadzoru.

Przemysł zbrojeniowy prosperuje wyłącznie dzięki napięciom geopolitycznym, które sam generuje. Firmy zajmujące się cyberbezpieczeństwem prosperują dzięki strachowi przed cyberatakami, które same generują. Konsultanci i inni eksperci prosperują dzięki kryzysom, które obiecują przewidzieć. Platformy cyfrowe prosperują dzięki konfliktom, które wzmacniają. Aktorzy polityczni prosperują dzięki podziałom, które publicznie potępiają, jednocześnie potajemnie je podsycając.

W tym nieustannym klimacie napięcia obywatele żyją w stanie niemal nieustannego pogotowia, tracąc tym samym racjonalność. Coraz trudniej im odróżnić autentyczną pilność od spektaklu pilności. Każdy tydzień przynosi nowego wroga, nowe obowiązkowe oburzenie, nowy skandal przedstawiany jako egzystencjalny. Zbiorowa uwaga jest rozproszona, głęboka refleksja staje się rzadkością, a strukturalne przyczyny problemów znikają w natłoku natychmiastowych reakcji.

Rezultat jest paradoksalny: im więcej społeczeństwa informacyjne posiadają, tym większe ryzyko, że zostaną przytłoczone przez jego szum. Im bardziej są połączone, tym bardziej mogą się rozdrobnić. A im bardziej żyją w ciągłym strachu, tym chętniej delegują swoją wolność, osąd lub odpowiedzialność tym, którzy obiecują je uspokoić. W ten sposób kryzys przestaje być wyjątkiem, a staje się sposobem rządzenia, rynkiem uwagi i modelem ekonomicznym.

Z biegiem czasu ta logika wywołuje dziwny zbiorowy niepokój. Ofiary podziwiają swoich ciemiężców. Wyzyskiwani marzą o tym, by być podobnymi do tych, którzy ich wyzyskują. Symbole władzy stają się obiektami powszechnej fascynacji. Korony, trony, dynastie i hierarchie przetrwały nie dlatego, że zostały narzucone wyłącznie siłą, ale dlatego, że zajmują zbiorową wyobraźnię.

Sam język ostatecznie zwraca się przeciwko tym, którzy go używają. Słowa tracą znaczenie. Wojna staje się operacją pokojową. Inwigilacja staje się ochroną. Cenzura staje się odpowiedzialnością. Wojna staje się moralnością. Agresja staje się atakiem wyprzedzającym. Przywilej staje się zasługą. A każda inwersja dodaje kolejną warstwę do mgły.

Podczas gdy oczy są zniewalane pompą, ceremoniami, starannie wyreżyserowanymi skandalami, partyjnymi kłótniami i nieprzerwanym strumieniem rozrywki, istotne realia rozgrywają się poza ekranem. Za nieustannym brzękiem ekranów dokonuje się głębsza transformacja, wraz ze stopniową erozją autonomii intelektualnej, krytycznego rozeznania i zdolności jednostek do samodzielnej interpretacji otaczającego świata. To panowanie infantylizacji.

Nigdy wcześniej w historii społeczeństwa nie miały dostępu do tak wielu informacji. Nigdy wcześniej nie były narażone na tak silny zalew sprzecznych, emocjonalnych i natychmiastowych treści. A jednak każdego dnia miliony ludzi poświęcają więcej czasu na śledzenie zwrotów akcji w życiu celebrytów, kontrowersji związanych z wirusami czy starć między influencerami niż na zrozumienie mechanizmów ekonomicznych, politycznych czy technologicznych, które naprawdę kształtują ich życie.

Kiedy królewski ślub czy mecz piłkarski przyciągają setki milionów widzów ledwo przekraczających granicę ubóstwa, kiedy najdrobniejsze gesty medialnych osobistości stają się wydarzeniami o zasięgu globalnym, kiedy całe tygodnie antenowe poświęcone są jałowym kontrowersjom chwili, wszystkie fundamentalne kwestie znikają ze zbiorowej świadomości. A restrukturyzacja przemysłu, koncentracja władzy gospodarczej, dług publiczny, transformacja pracy i wykorzystywanie danych osobowych wciąż postępują w względnej tajemnicy.

Podczas gdy uwaga opinii publicznej skupia się na najnowszym skandalu wirusowym, kilkadziesiąt konglomeratów wywiera coraz większy wpływ na globalną infrastrukturę informacyjną, handlową, komunikacyjną i cyfrową. Firmy takie jak Google, Meta, Amazon, Apple i Microsoft zajmują obecnie centralne miejsce w przepływie informacji, wymianie gospodarczej, a nawet interakcjach społecznych miliardów ludzi.

Wywłaszczenie niekoniecznie przybiera już brutalną formę cenzury czy bezpośredniego przymusu. Często następuje poprzez stopniowe delegowanie. Delegujemy naszą pamięć wyszukiwarkom, naszą orientację GPS-owi, uwagę algorytmom rekomendacji, naszą towarzyskość platformom cyfrowym, a nasze wybory kulturowe automatycznym systemom sugestii. Każde delegowanie wydaje się nieszkodliwe. Jednak razem zmieniają one relację jednostki z własnym osądem.

Co jeszcze bardziej niepokojące, sam język staje się polem bitwy. Słowa nabierają strategicznego znaczenia, zmieniają znaczenie w zależności od kontekstu lub stają się narzędziami mobilizacji emocjonalnej. Wyrażenia takie jak „reforma”, „modernizacja”, „bezpieczeństwo”, „wolność”, „postęp” czy „odpowiedzialność” są czasami używane do opisywania radykalnie odmiennych rzeczywistości, w zależności od interesów tych, którzy ich używają. Debata nie koncentruje się już wyłącznie na faktach, ale na samych słowach.

Współcześni obywatele ryzykują zatem utratę tego, co jest w istocie ich głównym środkiem oporu: zdolnością do jasnego nazywania tego, co obserwują. Kiedy brakuje im słów, by opisać sytuację, kiedy nie potrafią już odróżnić informacji od spektaklu, analizy od reakcji emocjonalnej, rzeczywistości od jej medialnej inscenizacji, stają się bardziej zależni od tych, którzy twierdzą, że interpretują za nich świat.

Prawdziwe pytanie zatem nie brzmi po prostu, kto sprawuje władzę ekonomiczną lub polityczną. Chodzi o to, kto definiuje kategorie, przez które ta władza jest postrzegana. Ten, kto narzuca narracje, ramy interpretacyjne i język debaty, często wywiera trwalszy wpływ niż ten, kto jedynie dysponuje siłą lub pieniędzmi.

Tak więc, podczas gdy ekrany świecą, ceremonie następują jedna po drugiej, skandale powtarzają się w szalonym tempie, a rozrywka zajmuje każdą dostępną przestrzeń uwagi, bogactwo cenniejsze od jakiegokolwiek innego może być zagrożone, a jest nim suwerenność samego ludzkiego ducha!

Największym zwycięstwem manipulatorów nie jest bowiem kontrolowanie bogactwa ani instytucji. To kontrolowanie umysłów i przekonywanie ludzi, że nie są w stanie sami sobą rządzić. To wmawianie im, że nieufność jest naturalna, rywalizacja nieunikniona, a ludzie są z gruntu źli. Jednak cała ta konstrukcja opiera się na fundamentalnej słabości, ponieważ zależy od wsparcia tych, którzy są jej poddani.

W dniu, w którym ludzie przestaną karmić maszynę swoim strachem, nienawiścią i nieustannym oburzeniem, część jej mocy wyparuje. W dniu, w którym na nowo odkryją znaczenie słów, smak rzeczywistości i pewność siebie, zaklęcia stracą swoją moc.

Prawdziwy przełom nie zaczyna się od spektakularnej rewolucji. Zaczyna się, gdy odmawiamy udziału w tej szaradzie. Gdy przestajemy mylić prestiż z cnotą, bogactwo z zasługami, a autorytet z mądrością. Bo systemy oparte na strachu przetrwają tylko tak długo, jak długo ktoś nadal będzie akceptował strach.

Autorstwo: Phil Broq
Wyszukał, opracował i udostępnił: Jarek Ruszkiewicz
Źródło zagraniczne: Jevousauraisprevenu.blogspot.com
Źródło polskie: WolneMedia.net

Pułapka Skali. Dlaczego kosmiczny nihilizm jest intelektualnym błędem kategorii

Pułapka Skali.

Dlaczego kosmiczny nihilizm j

est intelektualnym

błędem kategorii

12 czerwca 2026 #Nocturno pch24/pulapka-skali-dlaczego-kosmiczny-nihilizm-jest-intelektualnym-bledem-kategorii,

problem-skali-nihilizm-kosmiczny.jpg
Oprac. PCh24.pl

Pozorna wielkość

Współczesny dyskurs światopoglądowy głównego nurtu zdominowany został przez specyficzną formę geometrycznego nihilizmu. Zarówno w publicystyce popularnonaukowej, jak i w masowej kulturze zakorzenił się paradygmat, który uzależnia wartość egzystencjalną człowieka od skali fizycznej otaczającego go wszechświata. Wielkość materialna stała się koronnym argumentem w debacie teologicznej i epistemologicznej, co rodzi fundamentalne konsekwencje dla naszej cywilizacji.

Zauważmy ten perfidny błąd logiczny, który stał się fundamentem współczesnej ateistycznej propagandy: utożsamienie objętości z wartością. Krytyk religii wskazuje na miliardy lat świetlnych pustki, na gigantyczne supernowe, mgławice i czarne dziury, a potem pyta z ironicznym uśmiechem: „I Ty naprawdę wierzysz, że Twórca tego wszystkiego interesuje się Twoim życiem?”. To klasyczny błąd kategorii. Wielkość fizyczna nie ma absolutnie nic wspólnego z rangą ontologiczną, czyli istotą i głębią samego istnienia.

Słońce jest miliardy razy większe od nowo-narodzonego dziecka. Słońce jest jednak tylko bezmyślnym, prymitywnym reaktorem termojądrowym, masą gazu poddaną bezwzględnej grawitacji. Nie posiada ono świadomości, nie kocha, nie cierpi, nie podejmuje decyzji i nie rozumie ani jednego z praw fizyki, którym ślepo podlega. Dziecko natomiast posiada duszę, intelekt i samoświadomość. W oczach obiektywnego Logosu jeden akt wolnej woli człowieka, jeden autentyczny gest przebaczenia czy jedna myśl świadomie skierowana ku Prawdzie ma nieskończenie większą wagę niż narodziny i śmierć dziesięciu galaktyk. Wielu tego nie pojmuje.

Fora i grupy internetowe są przepełnione zabawnymi obrazkami, w których autorzy naśmiewają się z bagatelizującą ironią z katolickich założeń. Świat płonie, są wojny, są bydlaki, głód, śmierć i destrukcja, a Ty się przejmujesz, że zjadłeś mięso w piątek? Że sobie ulżyłeś do filmów dla dorosłych? Daj spokój! Tego rodzaju stwierdzenia rzucają ludzie, którzy absolutnie nie pojmują, iż przed Bogiem stajemy pojedynczo. Bóg osądzać będzie stan naszej duszy, a nie całego świata. Dla zbawienia Twojej duszy, czytelniku, nie ma żadnego znaczenia, co robi sąsiad ze swoją duszą. Nie ma też znaczenia dla zbawienia Twojej duszy, czy dwa pulsary się ze sobą zderzą kilka milionów lat świetlnych od nas.

Religia skali horyzontalne

Ateizm w swoim dogmatycznym wydaniu okazuje się religią skali horyzontalnej – mierzy świat linijką i parsekiem, zamiast go rozumieć. Choć ciało ludzkie jest drobne, kruche i ulokowane na peryferiach przeciętnej galaktyki, to ludzki duch pozostaje jedynym znanym bytem we wszechświecie, który potrafi ten wszechświat objąć i sponad niego wykroczyć. Jak pisał Blaise Pascal:

„Człowiek jest tylko trzciną, najwątlejszą w przyrodzie, ale jest trzciną myślącą. Nie potrzeba, by cały wszechświat uzbroił się, aby go zmiażdżyć: mgła, kropla wody wystarczą, aby go zabić. Ale gdyby wszechświat go zmiażdżył, człowiek byłby jeszcze czymś szlachetniejszym niż to, co go zabija, ponieważ wie, że umiera, i zna przewagę, którą wszechświat ma nad nim. Wszechświat nie wie nic”.

Te genialne słowa francuskiego myśliciela uderzają w sam fundament scjentycznego pesymizmu. Świadomość własnej skończoności jest nieskończenie potężniejsza niż nieświadoma „nieskończenie” wielka materia.

Zrozumienie tej perspektywy rzuca zupełnie nowe światło na współczesne debaty kosmologiczne. Gdy współczesna fizyka odkryła, że nasz wszechświat jest skrajnie precyzyjnie dostrojony do powstania życia (tzw. zasada antropiczna), materialistyczna kosmologia stanęła pod ścianą. Prawa fizyki, stałe grawitacyjne czy masa cząstek elementarnych są dobrane z dokładnością do niewyobrażalnych miejsc po przecinku – minimalna zmiana zamieniłaby kosmos w martwą zupę atomową. Aby uniknąć jedynego logicznego wniosku – obecności Inteligentnego Projektanta – ateistyczni kosmologowie musieli uciec się do desperackiego zabiegu metafizycznego: stworzyli koncepcję Wieloświata (Multiwersum).

Hipoteza ta zakłada istnienie nieskończonej liczby niewidzialnych, niedostępnych dla nauki wszechświatów, z których w jednym – czystym przypadkiem – trafiły się idealne warunki. Spójrzmy na ironię tego faktu: materializm, który od zawsze legitymizował się empirią i twardymi dowodami, w sferze kosmologii stał się najbardziej dogmatyczną z wiar. Proponuje istnienie bytów, których z definicji nie da się zbadać, zaobserwować ani sfałszować. Posiadających także (a jakże) totalnie inne zasady chemiczne, fizyczne i logiczne… przynajmniej w ich teorii oznacza to, że niemożliwych do zbadania narzędziem, jakim jest nasza nauka. Kosmologiczny ateizm woli uwierzyć w nieskończoną liczbę niewidzialnych wszechświatów, byle tylko nie uwierzyć w jednego Niewidzialnego Boga.

Co więcej, próby wyjaśnienia początku wszystkiego za pomocą mechaniki kwantowej, gdzie wszechświat miałby wyłonić się z „fluktuacji próżni”, cierpią na fundamentalną ślepotę definicyjną. Fizyczna próżnia kwantowa nie jest filozoficzną nicością (nihil). To wciąż przestrzeń rządząca się skomplikowanymi prawami fizyki i matematyki. Pytanie kosmologiczne: „Dlaczego istnieje raczej coś niż nic?” pozostaje nietknięte. Skąd wzięły się same prawa mechaniki kwantowej przed powstaniem czasu i przestrzeni? Przed powstaniem w ogóle słowa i pojęcia „przed”? Kosmologia bez metafizyki potrafi jedynie przesuwać granicę niewiedzy, udając, że rozwiązuje problem, który sama głęboko ukrywa. Dla zwykłych ludzi to naprawdę łatwe do przyjęcia, gdyż są karmieni filmami z kategorii sci-fi, mitologią Cthulhu, Obcym, Avatarem i pochodnymi.

Łatwiej jest uwierzyć w romantyczne hasła, w stylu „gdybyśmy byli sami, to byłoby to wielkie marnotrawstwo przestrzeni” (bez Boga nie ma w ogóle mowy o marnotrawstwie, bo i kto by miał coś marnować?), albo „wszechświat jest tak olbrzymi, że musi tam coś być na pewno” (taki Neil deGrasse Tyson, astrofizyk, rozumie, iż światło ma ograniczoną prędkość, ale ma problem pojąć, że wszechświat nie jest aż na tyle olbrzymi, by usprawiedliwić zdarzenie probabilistycznie praktycznie niemożliwe, a tym bardziej zakładać, że wydarzyło się kilkukrotnie…). To korci, kusi, nadaje naszemu życiu głębi.

Dużo trudniej jednak zwykłemu człowiekowi zrozumieć, o czym tak naprawdę jest ten spór. I na tej ignorancji bazuje ateizm. Bo mowa tu nie jest o nieskończonym wszechświecie – bo ten, jak wskazują obserwacje, ma granice, nawet jeśli rozszerza się w niczym absolutnym. Nie jest też tu mowa o wiecznym wszechświecie – bo ten, jak wskazuje mikrofalowe promieniowanie tła i postępująca ekspansja, miał początek. Nie rozmawiamy o multiświatach, białych dziurach (odwrotność czarnych dziur, które mają wypluwać z siebie nowe wszechświaty), czy wielkim odbiciu i ciągłych narodzinach wszechświata – bo to czyste sci-fi bez poparcia w dowodach, nie ma takich badań, nic na żadną z tych tez nie wskazuje. One pasują na siłę tylko w takich modelach fizycznych, w których usuwa się Boga, jako Praprzyczynę. To nie fizyka, to magia dla ubogich duchem.

My tu mówimy o pierwotnej osobliwości. O tym jednym, nieskończenie uporządkowanym punkcie w niczym, z którego wzięło się wszystko. A mówiąc wszystko, mamy na myśli wszystko: energia, materia, kwarki, czas, przestrzeń, żelki i samochody, ludzie i dzbany, koty, myszy, asteroidy, pulsary, DNA, grawitacja… i logika. Przyczynowość, że A rodzi B. Konsekwencja zdarzeń i model naukowy, racjonalny, także powstały. Wszystkie tytuły naukowe w naszym świecie tracą cały swój autorytet na „chwilę przed” Wielkim Wybuchem.

Tego Wam, drodzy czytelnicy, żaden ateista nie powie. Nie przyzna się, że jego racjonalizm zawodzi na absolutnym fundamencie.

Redukcjonizm, czyli ślepota na sens

Tragizm współczesnego naukowego redukcjonizmu polega na tym, że drobiazgowo analizuje on skład chemiczny farby na obrazie, ale pozostaje całkowicie ślepy na namalowany portret. Wiemy współcześnie, jak drgają struny w fortepianie, znamy dokładne częstotliwości fal dźwiękowych, ale ta czysta matematyczna wiedza w żaden sposób nie wyjaśnia, dlaczego określony układ tych dźwięków w sonacie wywołuje w nas głęboki, metafizyczny zachwyt. Próba zredukowania symfonii do zapisu herców i decybeli, w naiwnym przekonaniu, że tym samym wyeliminowało się kompozytora, jest fundamentalnym błędem metodologicznym.

Szukanie Prawdy o świecie przy jednoczesnym kategorycznym odrzuceniu Autora tej Prawdy staje się ostatecznie logicznym absurdem. Jeśli ludzki mózg to wyłącznie wynik ślepych, bezcelowych procesów chemicznych i ewolucyjnych przypadków, to na jakiej podstawie racjonalista ufa, że jego własne myśli o wszechświecie są obiektywnie prawdziwe? Współczesny materializm, odrzucając transcendencję, odrzuca jednocześnie jedyne metafizyczne uzasadnienie dla wiarygodności własnego rozumu.

Nocturno

=======================================================

Powyższy esej stanowi przedpremierowy wgląd w nadchodzącą publikację „Fundamenty na skraju Otchłani” autorstwa piszącego pod pseudonimem Nocturno.

Książka to drapieżny, napisany bez znieczulenia manifest filozoficzno-naukowy. Autor, posługując się narzędziami z zakresu fizyki teoretycznej, biologii molekularnej i klasycznej ontologii, bezpardonowo rozprawia się zarówno z dogmatami nowego ateizmu, jak i z kryzysem tożsamości współczesnego chrześcijaństwa.

Inny sposób porównania dwóch największych gospodarek świata

Inny sposób porównania dwóch największych gospodarek świata

11.06.2026 wolnemedia/inny-sposob-porownania-dwoch-najwiekszych-gospodarek-swiata

Istnieje wiele sposobów porównywania wielkości gospodarek.

Najpopularniejszą metodą jest nominalny PKB, oparty na kursach wymiany różnych walut. Według tego standardu Stany Zjednoczone mają największą gospodarkę świata, z wartością 30,5 bln USD w 2025 roku, czyli około 50% większą niż Chiny, których PKB wynosi 19,4 bln USD.

Innym popularnym wskaźnikiem jest PKB według parytetu siły nabywczej (PPP), który uwzględnia poziom cen i lokalne koszty utrzymania. Według tego wskaźnika wielkość chińskiej gospodarki wynosi około 41 bilionów dolarów, w porównaniu z 31 bilionami dolarów w USA.

Ekonomiści wykorzystują również dane wyjściowe różnych sektorów, aby porównywać różne gospodarki na bardziej szczegółowym poziomie.

Na przykład, Chiny produkują 35 milionów samochodów w 2025 roku, w porównaniu z 10 milionami w USA. Chiny produkują 960 milionów ton stali i 1,7 miliarda ton cementu, w porównaniu z 82 milionami ton stali i 86 milionami ton cementu w USA. Chiny mają około 60% udziału w globalnym rynku transportu morskiego, w porównaniu z 0,1% w USA.

Z drugiej strony, sektor FIRE (finanse, ubezpieczenia i nieruchomości) w USA wygenerował PKB w wysokości 6 bilionów dolarów w 2025 roku, w porównaniu z 2,5 biliona dolarów w Chinach. Amerykański sektor opieki zdrowotnej wygenerował PKB w wysokości 5,3 biliona dolarów, w porównaniu z 1 bilionem dolarów w Chinach.

Oczywiste jest, że struktura obu gospodarek znacznie się różni i niełatwo ją porównywać.

Czy istnieje obiektywny, ilościowy i niepodważalny wskaźnik pozwalający na porównywanie gospodarek na poziomie podstawowym?

Produkcja i zużycie energii jako wskaźnik wyników gospodarczych

Ostatnio obserwuje się duże zainteresowanie rolą energii w nowej erze sztucznej inteligencji.

Nagle słyszymy od prominentnych osobistości z Doliny Krzemowej i ekspertów z Wall Street, że energia ma kluczowe znaczenie w wyścigu sztucznej inteligencji, a ten, kto wyprodukuje więcej energii, zadecyduje o tym, kto będzie rządził w erze sztucznej inteligencji. Energię uważa się obecnie za wyznacznik potęgi kraju.

W rzeczywistości nie jest to wcale nowy pomysł. W 1964 roku rosyjski naukowiec Nikołaj Kardaszew stworzył skalę Kardaszewa , która miała mierzyć poziom zaawansowania cywilizacji planetarnej. Zamiast oceniać inteligencję i kreatywność danej cywilizacji, skala Kardaszewa skupia się na jednym: ilości energii, jaką jest w stanie wytworzyć i wykorzystać. Im więcej energii dana cywilizacja jest w stanie kontrolować, tym wyższą pozycję zajmuje w skali.

Skala sklasyfikowała trzy typy cywilizacji planetarnych (typ 1 do 3) na podstawie ich różnych poziomów zdolności do wytwarzania energii z zasobów własnej planety i galaktyki. Według naukowca Carla Sagana, według tego standardu rasa ludzka ma typ 0,73.

Chiny są największym producentem energii i prądu na świecie. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) produkują około 33% globalnej energii elektrycznej, w porównaniu z 14% w USA.

Łączna zainstalowana moc w Chinach osiągnęła około 3890 gigawatów (GW), co stanowi prawie trzykrotność całkowitej mocy bazowej USA wynoszącej 1373 GW. Chiny prześcignęły Stany Zjednoczone pod względem produkcji i zużycia energii elektrycznej od 2011 r. Ilość nowych mocy wytwórczych, które Chiny wybudowały tylko od 2021 r., jest większa niż cała sieć energetyczna USA.

Pod względem miksu energetycznego Chiny zbudowały największy na świecie system energii odnawialnej. Całkowita moc odnawialna Chin (ponad 1800 GW) jest większa niż cała moc elektryczna USA.

Chiny zwiększają produkcję zielonej energii szybciej niż jakikolwiek inny kraj w historii, instalując więcej czystej energii niż reszta świata razem wzięta. Chiny odpowiadają za ponad 37% do 40% światowej energii elektrycznej wytwarzanej z energii słonecznej i wiatrowej. Korzystając z ogromnej infrastruktury, takiej jak Zapora Trzech Przełomów, Chiny produkują około 30% światowej energii wodnej.

Chiny produkują 92% światowych modułów słonecznych i 82% turbin wiatrowych. W Chinach buduje się 36 reaktorów jądrowych, co odpowiada łącznej liczbie wszystkich budowanych w reszcie świata.

Chiny dodały łącznie 543 gigawaty (GW) nowej mocy wytwórczej ze wszystkich źródeł energii do 2025 roku, z czego 60% pochodziło z energii odnawialnej. Stany Zjednoczone dodały 64 GW w 2025 roku, napędzane popytem na centra danych AI. Dla porównania, całkowita zainstalowana moc elektryczna w Niemczech, największych w Europie, wynosi 290 GW.

Indeks Hamiltona – pomiar konkurencyjności przemysłowej krajów

Indeks Hamiltona to wskaźnik ekonomiczny, który mierzy, jak dobrze kraje konkurują ze sobą w 10 strategicznie ważnych branżach zaawansowanych technologii.

Indeks został stworzony przez waszyngtońską Fundację Technologii Informatycznych i Innowacji (ITIF) , jeden z czołowych ośrodków analitycznych zajmujących się ekonomią, i śledzi branże mające kluczowe znaczenie zarówno dla bezpieczeństwa narodowego, jak i handlu międzynarodowego.

Nazwa pochodzi od imienia Alexandra Hamiltona, pierwszego Sekretarza Skarbu USA, który propagował ideę budowy silnej krajowej bazy produkcyjnej.

Indeks służy jako kontrola kondycji przemysłowej kraju. Zamiast analizować standardowe budownictwo czy prosty handel detaliczny, indeks Hamiltona agreguje globalne udziały w rynku i wartość dodaną dla 10 kluczowych branż, w tym: komputery, elektronika i mikroprocesory, usługi informatyczne i oprogramowania, produkty farmaceutyczne, pojazdy silnikowe, urządzenia elektryczne (takie jak transformatory i turbiny), maszyny i urządzenia, chemikalia, metale podstawowe i metale przetworzone oraz inny sprzęt transportowy (np. samoloty i pociągi).

Indeks nie klasyfikuje krajów wyłącznie według tego, który jest największy. Zamiast tego wykorzystuje wzór matematyczny zwany ilorazem lokalizacji (LQ), aby sprawdzić, jak bardzo dany kraj koncentruje swoją gospodarkę na tych technologiach w porównaniu z resztą świata. Wskaźnik LQ równy 1,0 oznacza, że ​​kraj idealnie wpisuje się w średnią światową.

Wskaźnik LQ powyżej 1,0 sugeruje, że kraj jest wysoce wyspecjalizowany i „osiąga ponadprzeciętne wyniki” w zakresie produkcji high-tech. Wskaźnik LQ poniżej 1,0 oznacza, że ​​kraj pozostaje w tyle i zbyt mocno opiera się na innych dziedzinach, takich jak rolnictwo, finanse i podstawowa turystyka.

Wyniki indeksu Hamiltona wskazują na ogromną zmianę w globalnym układzie sił.

Chiny dominują – przekroczyły średnią światową z wskaźnikiem LQ na poziomie 1,36 , co oznacza, że ​​ich gospodarka jest o 36% bardziej skoncentrowana na branżach high-tech niż średnia światowa. Chiny odpowiadają za ponad 30% światowej produkcji w tych 10 dziedzinach i przodują na świecie w 7 z 10 kategorii.

Stany Zjednoczone pozostają w tyle – plasują się poniżej średniej światowej z wskaźnikiem LQ wynoszącym 0,88 . Mimo że Stany Zjednoczone mają ogromne firmy zajmujące się oprogramowaniem i technologiami, ich rzeczywista baza produkcyjna sprzętu i elektroniki skurczyła się. Aby dorównać chińskiemu rozwojowi technologicznemu, Stany Zjednoczone musiałyby rocznie zwiększać produkcję zaawansowanych technologii o 1,5 biliona dolarów.

Audyt termodynamiczny – gospodarka realna kontra iluzja nominalna

Przez ponad stulecie globalną hierarchię wyznaczał jeden, niepodważalny wskaźnik: Produkt Krajowy Brutto (PKB).

Uczono nas, że naród, który ma najwyższą wartość rynkową dóbr i usług, jest najbardziej rozwinięty. Jednak w połowie lat dwudziestych XXI wieku pojawił się zasadniczy kryzys pomiarów. Ponieważ strategie gospodarcze USA i Chin różnią się od siebie – jedna stawia na „bity i przepływy finansowe”, a druga na „atomy i przepustowość energii” – tradycyjny wskaźnik PKB przestaje odzwierciedlać prawdziwy rozkład sił.

Jeśli zastosujemy skalę Kardaszewa, która klasyfikuje cywilizacje według ich zdolności do wykorzystywania energii, oraz indeks Hamiltona , który śledzi dominację w zakresie produkcji fizycznej, wyłoni się inna rzeczywistość. Zgodnie z tymi standardami termodynamicznymi, „prawdziwa” gospodarka oddala się od Zachodu, co pokazuje, że bogactwo nominalne może być przykrywką dla fizycznej stagnacji.

Pułapka nominalna – PKB jako wskaźnik stagnacji

W 2026 roku Stany Zjednoczone pozostają największą gospodarką świata pod względem nominalnego PKB. Jednak dokładna analiza tych danych ujawnia zdumiewający brak metabolizmu fizycznego.

Około 80% PKB USA pochodzi z sektora usług — szerokiej kategorii obejmującej działalności o wysokiej wartości, takie jak inżynieria oprogramowania i badania medyczne, ale zdominowanej przez usługi finansowe, ubezpieczenia i „czynsz przypisany” (teoretyczna wartość, jaką płacą sobie właściciele domów).

Tego typu działalność jest „energooszczędna”. Kancelaria prawnicza w Waszyngtonie może generować 500 milionów dolarów rocznego przychodu, zużywając jednocześnie mniej energii elektrycznej niż pojedyncza średniej wielkości fabryka form wtryskowych w Guangdong. W świecie nominalnym kancelaria prawnicza jest „większa”. W świecie fizycznym prawdziwą jednostką potęgi cywilizacyjnej jest fabryka.

Rezultatem jest oddzielenie bogactwa od energii. Podczas gdy PKB USA nadal rośnie w umiarkowanym tempie 2–3%, całkowite zużycie energii elektrycznej od dwóch dekad pozostaje na stałym poziomie, oscylując wokół 4,1 biliona kWh.

To cecha charakterystyczna „gospodarki rentierskiej” – systemu, który rozwija się poprzez podnoszenie cen istniejących aktywów i usług, a nie poprzez rozszerzanie swojego fizycznego panowania nad otoczeniem.

Jeśli elektryczność jest „pulsem” realnej gospodarki, to do roku 2026 Chiny staną się supermocarstwem zupełnie innego rodzaju. W 2025 r. roczne zużycie energii w Chinach przekroczyło 10,4 biliona kWh. To oszałamiający kamień milowy, dzięki któremu Chiny stały się pierwszym krajem w historii, który przekroczył granicę 10 bilionów.

Aby zrozumieć skalę tej gospodarki fizycznej, rozważmy następujące porównania…

Całkowita produkcja: sieć energetyczna Chin jest obecnie około 2,5 do 3 razy większa niż sieć USA.

Różnica wzrostu: tylko w 2025 roku Chiny dodały 540 GW nowej mocy wytwórczej. Ten roczny przyrost stanowi prawie połowę całkowitej mocy zainstalowanej w całej sieci energetycznej w USA.

Gwałtowny wzrost „nowej trójki”: wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną w Chinach jest napędzany przez branże określane jako „nowa trójka”: pojazdy elektryczne (EV), akumulatory litowo-jonowe i panele fotowoltaiczne.

W 2025 r. zużycie energii elektrycznej wykorzystywanej wyłącznie do produkcji pojazdów elektrycznych i urządzeń wiatrowych wzrosło odpowiednio o 20% i 30%. Podczas gdy USA świętują „efektywność energetyczną”, Chiny stosują „intensywność energetyczną”.

W ujęciu Kardaszewa Chiny zachowują się jak cywilizacja próbująca przeskoczyć na wyższy poziom złożoności, podczas gdy USA zachowują się jak cywilizacja próbująca utrzymać swój obecny stan przy mniejszej liczbie kalorii.

Indeks Hamiltona i gęstość przemysłowa

Rozbieżność jest najbardziej widoczna w indeksie Hamiltona. Chiny wytwarzają blisko 1/3 światowej produkcji w 10 kluczowych branżach i 36% powyżej średniej światowej gęstości przemysłowej.

Stany Zjednoczone są o 12% poniżej średniej światowej pod względem gęstości przemysłowej. Aby dorównać chińskiemu poziomowi intensywności przemysłowej w stosunku do swojej gospodarki, Stany Zjednoczone musiałyby zwiększać produkcję przemysłową o 1,5 biliona dolarów rocznie. Ta luka w „realnej gospodarce” jest powodem, dla którego Chiny produkują 52% światowej stali, podczas gdy udział USA wynosi 4,4%. Obok paneli słonecznych i pojazdów elektrycznych nie są to jedynie „towary”, lecz podstawowe elementy cywilizacji typu 1.

Nie da się zbudować sfery Dysona ani nawet krajowej sieci kolei dużych prędkości za pomocą „usług finansowych”. Buduje się je ze stali, krzemu i ogromnych ilości energii elektrycznej.

Boom na sztuczną inteligencję – powrót do fizyki

Jednym sektorem, w którym Stany Zjednoczone na nowo odkrywają znaczenie energetyki, jest sztuczna inteligencja. W 2026 r. centra danych oficjalnie osiągnęły granicę: zużywają obecnie 6% całej energii elektrycznej w USA, co wywołało sprzeciw polityczny i ostrzeżenia o niestabilności sieci. Rozwój sztucznej inteligencji dowodzi, że nawet „cyfrowa” gospodarka w pewnym momencie osiąga swoje fizyczne granice. Pojedynczy klaster szkoleniowy AI wysokiej klasy może wymagać 100 MW mocy – co odpowiada mocy małego miasta. Zmusza to Stany Zjednoczone do ponownego rozważenia strategii „bity ponad atomy”. Po raz pierwszy od trzydziestu lat amerykańscy giganci technologiczni inwestują bezpośrednio w energię jądrową (SMR), ponieważ zdali sobie sprawę, że inteligencja jest funkcją energii.

Wyrok Kardaszewa

Ludzkość znajduje się obecnie na poziomie około 0,73 w skali Kardaszewa. Aby osiągnąć typ 1 – panowanie nad planetami – musimy zwiększyć wykorzystanie energii o rzędy wielkości.

Chiny próbują osiągnąć sukces metodą „brutalnej siły”. Będąc światowym liderem w dziedzinie reaktorów jądrowych czwartej generacji i bijąc rekordy czasu trwania plazmy termojądrowej („Eksperymentalny Zaawansowany Nadprzewodzący Tokamak”), budują sprzęt cywilizacji typu 1.

Stany Zjednoczone próbują osiągnąć „algorytmiczny” wzrost. Liczą na to, że lepsze oprogramowanie (AI) i efektywność finansowa pozwolą im utrzymać pozycję lidera bez konieczności posiadania takiej samej fizycznej obecności. Jednak historia pokazuje, że po „atomach” zawsze następują „bity”.

W XIX wieku panowaniem w dziedzinie globalnych finansów (bity) cieszyło się Imperium Brytyjskie, jednak zostało ono wyprzedzone przez Stany Zjednoczone, ponieważ to one opanowały budowę silnika spalinowego, sieci elektrycznych i masową produkcję (atomy).

Jeśli zdefiniujemy „gospodarkę realną” jako zdolność do przekształcania świata fizycznego, wówczas wynik będzie jasny: gospodarka realna Chin jest znacznie większa i bardziej rozwinięta niż gospodarka Stanów Zjednoczonych, niezależnie od tego, co mówią liczby dotyczące PKB.

Choć Stany Zjednoczone pozostają władcami „nominalnego” świata – posiadającymi walutę rezerwową i dominujące indeksy giełdowe – to w obliczu kryzysu te konstrukcje społeczne mogą zaniknąć.

Kilowatogodziny, tonaż stali i nocne natężenie światła rejestrowane przez satelity to nie konstrukty społeczne. To fakty termodynamiczne.

Gdy zbliżamy się do połowy XXI wieku, naród, który traktuje energię jako swoją główną walutę, będzie tym, który będzie dyktować warunki ludzkiego postępu. Stany Zjednoczone i cały Zachód muszą zdecydować, czy zadowolą się rolą drogiej, „butikowej” cywilizacji, czy też powrócą do ciężkiej, energochłonnej pracy nad budowaniem przyszłości.

Świat ostatecznie nie interesuje się twoim PKB; interesuje go tylko twoja władza.

====================

Autorstwo: Hua Bin
Wyszukał, opracował i udostępnił: Jarek Ruszkiewicz
Źródło zagraniczne: HuaBinOliver.substack.com
Źródło polskie: WolneMedia.netwolnemedia.net/inny-sposob-porownania-dwoch-najwiekszych-gospodarek-swiata/

huabinoliver.substack.com/p/another-way-to-compare-the-worlds

Około – religijne. MEM-y V.

————————————

——————————————

————————————–

—————————————–

——————————–

——————————-

——————————————-

—————————-

————————————

—————————

Chińskie „nie” 不 . Moment końca udawania

Chińskie „nie”

Zbigniew Jacniacki 10.05.2026 wolnemedia.net/chinskie-nie

Moment końca udawania

Decyzja Pekinu z 3 maja 2026 r., nakazująca chińskim firmom ignorowanie amerykańskich sankcji wobec Iranu, nie jest zwykłym epizodem wojny handlowej ani kolejnym konfliktem o ropę.

To moment symboliczny — chwila, w której drugie największe mocarstwo świata publicznie zakwestionowało prawo Stanów Zjednoczonych do definiowania globalnych reguł. Przez lata wszyscy uczestniczyli w grze pozorów. Iran eksportował ropę przez „ciemną flotę”, tankowce wyłączały AIS, przeładunki odbywały się na pełnym morzu, a chińskie rafinerie kupowały surowiec w półjawny sposób. Każdy wiedział, że sankcje są obchodzone, ale utrzymywano fikcję, iż globalny system kontroli nadal działa.

Maj 2026 przyniósł zmianę jakościową. Pekin przestał udawać. Po raz pierwszy druga gospodarka świata powiedziała otwarcie: amerykańskie sankcje nie są uniwersalnym prawem świata. To wydarzenie wykracza daleko poza relacje USA–Iran–Chiny. Pokazuje, że świat wchodzi w etap rozpadu jednolitego modelu globalnego porządku i przechodzi do epoki konkurujących centrów sterowania.

Sankcje jako narzędzie organizowania rzeczywistości

W oficjalnej narracji sankcje przedstawiane są jako instrument polityki zagranicznej: obrona demokracji, walka z terroryzmem, ochrona prawa międzynarodowego. W rzeczywistości pełnią znacznie głębszą funkcję. Przez dekady Stany Zjednoczone budowały system, w którym dolar stał się uniwersalnym językiem wartości, SWIFT — systemem nerwowym globalnych finansów, a zachodnie instytucje finansowe — mechanizmem regulowania przepływów energii, kapitału i technologii.

Sankcje nie są więc jedynie karą ekonomiczną. Są narzędziem utrzymywania kontroli nad globalną architekturą sterowania. Państwo odcięte od systemu dolarowego nie traci wyłącznie dostępu do waluty — zostaje częściowo wyłączone z dominującego modelu organizacji świata.

Współczesny konflikt wokół sankcji nie dotyczy więc wyłącznie gospodarki. Dotyczy fundamentalnego prawa do określania legalności, norm i struktury globalnej rzeczywistości politycznej.

Chiny przestają funkcjonować w cudzym układzie

Przez wiele lat Pekin działał ostrożnie. Korzystał z systemu stworzonego pod dominacją USA — eksportował na Zachód, używał dolara, unikał otwartej konfrontacji – jednocześnie budując własne mechanizmy autonomii: alternatywne systemy płatności, rozliczenia w yuan i niezależne szlaki logistyczne. Zakup irańskiej ropy był elementem tej strategii, ale pozostawał w strefie półjawnej.

Decyzja z maja 2026 r. oznacza jednak coś znacznie ważniejszego niż spór handlowy.To moment przejścia od układu reaktywnego do jawnego budowania własnego centrum organizacji świata. Pekin nie mówi już „obchodzimy wasze sankcje”. Mówi: „nie uznajemy waszego prawa do definiowania naszych reguł”.

Iran jako punkt koncentracji napięć systemowych

Iran jest dziś czymś więcej niż państwem eksportującym ropę. To strategiczny węzeł przepływu energii, w którym krzyżują się interesy Stanów Zjednoczonych, Chin, Rosji, państw Zatoki i światowych rynków finansowych. Ropa nie jest tu jedynie surowcem — jest materialnym nośnikiem stabilności całych systemów gospodarczych i politycznych. Kontrola nad tym przepływem oznacza realny wpływ na globalny układ sił. USA próbują ograniczyć możliwości finansowania Iranu poprzez sankcje i blokadę szlaków morskich. Chiny utrzymują zakupy, ponieważ potrzebują stabilnych dostaw taniej ropy i jednocześnie testują granice skuteczności amerykańskiego systemu sankcyjnego. Iran stał się więc polem testowym nowego układu globalnego — miejscem, w którym ścierają się dwa konkurencyjne modele organizacji świata.

Konflikt dwóch schematów sterowania

Najważniejszy wymiar tego kryzysu nie jest militarny, lecz systemowy. To starcie dwóch konkurencyjnych systemów globalnego sterowania. Model amerykański opiera się na dominacji dolara, kontroli finansów, sankcjach wtórnych, globalnych instytucjach regulacyjnych oraz przekonaniu, że zachodni model legalności ma charakter uniwersalny. Model chiński nie dąży do budowy jednego ideologicznego centrum. Skupia się na wielobiegunowości, pragmatyzmie gospodarczym, równoległych systemach rozliczeń i stopniowym ograniczaniu zależności od Zachodu. Dlatego obecny konflikt nie jest wyłącznie walką o wpływy. To walka o prawo do kształtowania norm globalnej rzeczywistości.

Koniec iluzji jednego świata

Przez wiele lat utrzymywano narrację o jednolitym świecie opartym na wspólnych zasadach i uniwersalnych wartościach. W praktyce był to system oparty na dominacji jednego centrum finansowo-militarnego. Dzisiejszy kryzys pokazuje, że ta epoka dobiega końca. Powstają równoległe struktury: alternatywne systemy płatnicze, handel poza dolarem, niezależne sieci logistyczne, własne systemy ubezpieczeń oraz „ciemne floty” funkcjonujące poza zachodnią kontrolą.

Najważniejsza zmiana zachodzi jednak w świadomości. Coraz więcej państw przestaje wierzyć, że istnieje tylko jeden dopuszczalny model organizacji świata. I właśnie dlatego obecna sytuacja ma znaczenie historyczne.

Pułapka dla globalnych firm

Chińskie Ministerstwo Handlu wydając bezprecedensową dyrektywę tworzy nową rzeczywistość dla międzynarodowych korporacji a firmy chińskie mają ignorować amerykańskie sankcje nałożone na podmioty kupujące irańską ropę. Pekin powołał się na własną „ustawę blokującą” z 2021 r., która zabrania przestrzegania zagranicznych sankcji uznanych za bezprawne. To pierwsze formalne użycie tego narzędzia przeciwko USA.

Do tej pory Chiny omijały sankcje dyskretnie — przez „flotę cieni” , przeładunki na Morzu Arabskim, płatności poza systemem dolarowym. Teraz przestały udawać. Korporacje globalne, jeżeli podporządkują się sankcjom USA – ryzykują utratę dostępu do chińskiego rynku. Jeżeli podporządkują się Pekinowi — ryzykują odcięcie od systemu dolarowego i zachodnich instytucji finansowych. To początek fragmentacji globalizacji. Firmy, które przez dekady funkcjonowały w iluzji jednego świata, muszą dziś dokonać wyboru: w jakim systemie chcą działać, komu podporządkowują swoją legalność i od którego centrum będą zależne. To już nie jest wyłącznie problem ekonomiczny. To problem cywilizacyjny.

Kluczowy problem Stanów Zjednoczonych

Problemem USA nie jest sam Iran ani chińskie zakupy ropy. Problemem jest erozja wiary świata w zdolność Waszyngtonu do definiowania globalnych reguł. Stany Zjednoczone pozostają największą potęgą finansową i militarną, ale coraz trudniej utrzymywać system jednolitych norm wobec rzeczywistości, która staje się wielobiegunowa. Waszyngton stoi więc przed fundamentalnym pytaniem: czy potrafi funkcjonować jako jedno z kilku centrów świata, zamiast jako jego wyłączne centrum organizacyjne?

Świat przechodzi do epoki równoległych porządków

Spór wokół irańskiej ropy jest w rzeczywistości konfliktem o przyszły model globalnego ładu. Nie chodzi już wyłącznie o sankcje. Chodzi o legalność, kontrolę przepływów, autonomię struktur cywilizacyjnych oraz prawo do budowy własnych systemów organizacji rzeczywistości. Chińskie „Nie” nie jest zwykłym buntem wobec USA. Jest sygnałem, że coraz większe podmioty na świecie przestają akceptować model, w którym jedno centrum posiada monopol na definiowanie globalnych norm.

Każdy system, który uznaje własny model rzeczywistości za jedyny dopuszczalny, wcześniej czy później napotyka opór innych centrów. Dzisiejszy konflikt wokół Iranu jest jedynie jednym z pierwszych wyraźnych przejawów tego procesu. Świat nie rozpadł się jeszcze formalnie, ale coraz mniej uczestników naprawdę wierzy, że dawny jednobiegunowy układ da się utrzymać bez końca.

Autorstwo: Zbigniew Jacniacki

Ławrow ostrzega przed bezprecedensowymi zmianami na świecie

Ławrow ostrzega przed bezprecedensowymi zmianami na świecie: Jego przemówienie musi zostać odczytane.

Spotykamy się w tej formule co roku. Wiem, że organizacje, które reprezentujecie, departamenty naszego ministerstwa, kierownicy departamentów i ich pracownicy, a także wiceministrowie odpowiedzialni za poszczególne obszary, utrzymują ze sobą kontakt i wymieniają się informacjami.

Zgodnie z tradycją panującą na corocznych wydarzeniach, skupimy się na otwartej i interaktywnej dyskusji na tematy międzynarodowe, które są wszystkim znane i które mają wpływ na ważne i wysoko cenione przez Państwa działania.

Jeśli się zgadzasz, powiem kilka słów na temat naszej oceny ostatnich wydarzeń międzynarodowych, po czym rozpoczniemy interaktywną dyskusję.

Prezydent Putin wielokrotnie podkreślał, że świat wkroczył w erę bezprecedensowych zmian. Podobne oceny publicznie wygłosił prezydent Chińskiej Republiki Ludowej, Xi Jinping. Jak zauważył prezydent Putin, Rosja odgrywa kluczową rolę w tych burzliwych procesach ze względu na swoją historię, geografię i tożsamość cywilizacyjną.

Jak mawiają nasi chińscy przyjaciele, kryzys to gra niebezpieczeństwa i wielkiej szansy. Taki jest świat. Takie okresy zdarzały się już wielokrotnie w historii.

Polityka kolektywnego Zachodu stanowi główne zagrożenie dla międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa. Nadal nazywamy ją „kolektywną”, mimo że aspekt kolektywny jest obecnie rozdarty przez spory. Ich cel strategiczny pozostaje jednak niezaprzeczalnie ten sam: dominować, dominować i nadal dominować za wszelką cenę, utrzymując swoją hegemonię tak długo, jak to możliwe, jednocześnie hamując rozwój nowych globalnych centrów i konkurentów w krajach stanowiących większość świata w Azji, Afryce i Ameryce Łacińskiej.

Codziennie jesteśmy świadkami i na bieżąco widzimy, że w celu utrzymania hegemonii i osiągnięcia tych nieuczciwych celów stosowane są nielegalne sankcje, grabieże, kradzież suwerennych aktywów innych krajów, wymuszenia, groźby i oczywiście użycie siły militarnej, jak to miało miejsce w Wenezueli, a teraz w Iranie – wszystko to w rażącym pogwałceniu prawa międzynarodowego.

Ocena, że ​​niesprowokowana agresja Amerykanów i Izraelczyków na Iran poważnie zdestabilizowała sytuację na Bliskim Wschodzie, jest dalece nietrafiona, ponieważ sytuacja destabilizuje się obecnie na całym świecie, a wszystkie kraje dokonują ponownej oceny swoich perspektyw rozwoju gospodarczego, dostaw energii itd. Kontynuacja konfliktu (który, jak się wydaje, jest daleki od zakończenia) będzie miała najbardziej negatywne konsekwencje dla całej społeczności międzynarodowej, dla sytuacji gospodarczej większości ludzkości i dla globalnego bezpieczeństwa.

Wszystko to nie dzieje się w próżni. Trwająca dekady ekspansja Zachodu na kontynent euroazjatycki, zwłaszcza w regionach, w których Rosja historycznie miała silne wpływy i uzasadnione tradycyjne interesy, jest kolejnym istotnym czynnikiem globalnej destabilizacji.

Ta nieustanna presja, która w ostatnich latach otwarcie wyrażała się pod hasłem zadania Rosji strategicznej klęski, odzwierciedla długotrwałą, a jak się okazuje, wielowiekową strategię. W pewnym momencie naszej historii, po powstaniu ONZ i OBWE oraz po upadku Związku Radzieckiego, perspektywy współistnienia, a nawet współpracy z Zachodem wydawały się całkiem realne. To wszystko jest już historią.

Wojna przeciwko nam została otwarcie wypowiedziana. Reżim w Kijowie jest wykorzystywany jako szpica. Jednak wszyscy wiedzą, że ta szpica jest bezużyteczna bez zachodnich dostaw broni, danych wywiadowczych, systemów satelitarnych, szkoleń wojskowych i wielu innych. Reżim w Kijowie i państwo ukraińskie są otwarcie wykorzystywane jako geopolityczny taran. Kilka dość gadatliwych osób, jak sądzę w belgijskim Sztabie Generalnym, publicznie oświadczyło, że przygotowują się do wojny z Rosją i że Ukraina kupuje im czas. Jak sami mówią, nie mogliby wyrazić się jaśniej.

Aby usprawiedliwić swoją politykę, Zachód – a zwłaszcza międzynarodowa biurokracja w Brukseli (zarówno UE, jak i NATO, które coraz bardziej się jednoczą), a także Berlin, Paryż i oczywiście Londyn – próbuje demonizować wszystko, co rosyjskie, i otwarcie omawiać z nami przygotowania do wojny w najbliższej przyszłości. Szef sztabu belgijskich sił zbrojnych, Frederik Vansina, oświadczył, że mają jeszcze kilka lat i że Ukraina kupuje im czas. Ten sam tok myślenia wyraził w oświadczeniu kanclerz Niemiec Friedrich Merz, opisując atak Izraela na Iran, a właściwie wszystko, co robi Izrael, jako wykonywanie przez Izrael brudnej roboty poprzez walkę z Hamasem, Hezbollahem i innymi organizacjami „terrorystycznymi”, bez uwzględnienia ich historii. Historia ta jest bezpośrednio związana z jawną odmową wdrożenia rezolucji ONZ w sprawie utworzenia państwa palestyńskiego.

Pomimo trudnych okoliczności, będziemy nadal realizować naszą politykę zagraniczną i bronić naszych żywotnych interesów narodowych, tworząc jak najbardziej sprzyjające warunki zewnętrzne dla zrównoważonego rozwoju naszego kraju jako wieloetnicznego, suwerennego państwa, wzmacniając naszą suwerenność we wszystkich dziedzinach. To niemal dosłowny cytat z koncepcji polityki zagranicznej, zaktualizowanej i zatwierdzonej przez prezydenta Rosji w 2023 roku. Pozostaje ona w mocy i nadal jest aktualna.

Nasze priorytety obejmują wspieranie sprawiedliwych i wzajemnie korzystnych partnerstw ze wszystkimi, którzy chcą współpracować na równych zasadach, w oparciu o powszechnie uznane zasady Karty Narodów Zjednoczonych i prawa międzynarodowego w ogóle, a także dążenie do sprawiedliwej równowagi interesów, aby osiągnąć cele rozwoju wewnętrznego i wzmocnić naszą suwerenność. Kontrastującym przykładem są nasi koledzy z USA, którzy promują swoje interesy narodowe tak, jak je rozumieją, i pojmują je jako swoją dominację, co obecnie znajduje odzwierciedlenie w ich polityce zdobywania kontroli nad niemal całym globalnym sektorem energetycznym. Jesteśmy tego świadkami każdego dnia.

Logika Amerykanów w relacjach z większością krajów (nigdy nie słyszałem, żeby ktoś tak mówił w dialogach z nami i mam nadzieję, że nigdy nie usłyszę) jest taka, że ​​jeśli nie zrobisz tego, co mówię, ukarzę cię. Innymi słowy, niczego nie obiecuję, ale musisz dać mi to, czego chcę; a jeśli tego nie zrobisz, ukarzę cię. To nie jest wyważenie interesów, a już na pewno nie jest to szczera rozmowa.

Nasza polityka obrony sprawiedliwości i kategoryczny sprzeciw wobec zastępowania prawa międzynarodowego tego typu arbitralnością są dobrze rozumiane przez większość naszych partnerów z Globalnego Południa, którzy również są zainteresowani wzmocnieniem swojej suwerenności i sprawiedliwszymi stosunkami międzynarodowymi, ale nie zawsze mogą o tym otwarcie mówić, ponieważ grożą im „karą”, jeśli sprzeciwią się swoim nadrzędnym partnerom.

Z jednej strony upraszcza to sytuację. Staje się jasne, kto jest kim. Wielu naszych analityków politycznych zauważa, że ​​prezydent Trump otwarcie mówi o swoich planach; nikogo nie oszukuje. Potrafi często i szybko zmieniać swoje poglądy w zależności od sytuacji, ale nie maskuje swoich dość surowych planów retorycznymi ozdobnikami, które mogłyby zmylić dyskusję.

W tej walce (stosunki międzynarodowe są zawsze walką) o sprawiedliwość, o status i reputację kraju, który uczciwie prowadzi swoje sprawy, zamierzamy nadal polegać na naszych instytucjach publicznych i organizacjach non-profit. Wnoszą one bowiem istotny i cenny wkład w realizację polityki zagranicznej nakreślonej przez prezydenta Putina.

Chciałbym podkreślić, że reprezentujecie Państwo mniejszość liczebną na arenie międzynarodowej w różnych instytucjach ONZ, OBWE i innych, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę tylko Zachód, a wykluczymy ruchy społeczne na Globalnym Południu. Możemy o tym porozmawiać później. Oczywiście, organizacje zachodnie i prozachodnie znacznie przewyższają liczebnie te reprezentowane tutaj, a także Państwa kolegów z innych krajów, którzy podzielają podobne podejście.

Nadal jednak wierzymy, że siła tkwi w prawdzie. To zostało powiedziane i te słowa nigdy się nie zmienią. A ci, którzy narzucają swoją „prawdę” siłą, są historycznie skazani na zapomnienie. Doceniamy również fakt, że w kontaktach międzynarodowych za granicą i podczas goszczenia u siebie kolegów, często prowadzicie poufne rozmowy z partnerami międzynarodowymi. Jest to również pomocne, również w odniesieniu do krajów (chcielibyśmy odejść od określenia „kraje nieprzyjazne”), których rządy prowadzą obecnie nieprzyjazną politykę wobec Rosji.

Taki dialog oparty na zaufaniu i utrzymywanie atmosfery poufności, mający na celu wzmocnienie wzajemnego zrozumienia i rozwój dialogu między cywilizacyjnego i międzykulturowego na poziomie społeczeństwa obywatelskiego, jest niezwykle korzystny, a jego znaczenie rośnie w obliczu obecnych okoliczności.

Dzisiejsze realia geopolityczne sprawiają, że dyplomacja publiczna jest coraz częściej rozwijana w tych krajach Azji, Bliskiego Wschodu, Afryki i Ameryki Łacińskiej, w których istniała już wcześniej, a także w tych państwach, w których tradycyjnie nie odgrywała żadnej roli w polityce zagranicznej.

Warunki umożliwiające rozwój kontaktów między społeczeństwem obywatelskim a organizacjami non-profit są również tworzone poprzez naszą działalność międzyrządową. Mam na myśli BRICS, regularne Forum Rosja-Afryka, Szanghajską Organizację Współpracy (SCO) i Globalny Instytut Współpracy (GGW). We wszystkich tych instytucjach promowany jest równoległy, dwutorowy dialog między przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego. Dołożymy wszelkich starań, aby wzmocnić ten dialog, z Państwa udziałem, zarówno na tych platformach wielostronnych, jak i na innych forach. Odpowiednie departamenty Ministerstwa Spraw Zagranicznych odpowiedzialne za Szanghajską Organizację Współpracy, BRICS i przestrzeń postsowiecką są zawsze do Państwa dyspozycji.

Chciałbym szczególnie podkreślić wymiar afrykański. W ostatnich latach relacje z naszymi afrykańskimi partnerami poczyniły ogromne postępy we wszystkich dziedzinach.

Wspomniałem wcześniej o Waszych kolegach z krajów zachodnich. Wielu z nich nie akceptuje rusofobii, darzy Rosję sympatią, kocha język, kulturę i literaturę rosyjską oraz podziela wartości duchowe i moralne typowe dla naszego wielonarodowego społeczeństwa. Wspomniałem również o organizacjach takich jak ONZ i OBWE, które promują współpracę ze społeczeństwem obywatelskim za pośrednictwem specjalnych komitetów i grup. Cieszylibyśmy się, gdyby do reprezentowanych tu organizacji, które mają już takie doświadczenie, dołączyło więcej uczestników.

Na uwagę zasługuje również aspekt społeczeństwa obywatelskiego w agendzie G20. Reprezentuje on najbardziej skoncentrowany przekrój współczesnego świata, w którym zachodnie kraje G7 i ich sojusznicy – ​​Japonia i Korea Południowa (łącznie dziesięć krajów) – są reprezentowane na równi z drugą grupą dziesięciu, składającą się z krajów BRICS i naszych partnerów dialogu w tym formacie. Otwiera to obiecujące perspektywy na rozpoczęcie bezpośredniego dialogu między przedstawicielami globalnej większości a zachodnią mniejszością.

Ukraina to kwestia, która interesuje wszystkich i jest obecnie przedmiotem bezpośredniej konfrontacji między nami a Europą. Amerykanie oczywiście są przede wszystkim zainteresowani realizacją własnych interesów, ale tylko oni – jak już wspomniałem – publicznie przyznali się do istnienia głębszych przyczyn tego konfliktu. Prezydent USA Donald Trump wielokrotnie argumentował, że Ukraina powinna zapomnieć o NATO, które było jedną z głównych przyczyn konfliktu, ponieważ Ukraina, poprzez serię wydarzeń na Majdanie, zamachy stanu i odwołane wybory (2004), przygotowywała się do wykorzystania swojego terytorium do rozmieszczenia nowoczesnych, zaawansowanych technologicznie środków militarnych stanowiących zagrożenie dla bezpieczeństwa naszego kraju bezpośrednio u naszych granic.

Jednocześnie Amerykanie deklarują gotowość zaakceptowania realiów na miejscu, takich jakie są teraz, po referendach. Nie wyobrażam sobie, aby ktokolwiek inny powiedział, że jest gotowy uznać wyniki referendum i wynikające z nich podziały terytorialne. Popierają nawet ideę, że cały Donbas – obwody doniecki i ługański (nikt już nawet nie rozważa kwestionowania statusu Krymu) – powinien zostać uznany za część Federacji Rosyjskiej, zgodnie z naszą konstytucją.

Zachód ogarnęła histeria. Zełenski twierdzi, że nie opuści obwodu donieckiego, który jest częścią jego gwarancji bezpieczeństwa. Innymi słowy, postrzega wojnę jako część tych gwarancji bezpieczeństwa. Zachód mówi mu, że priorytetem jest teraz zaprzestanie działań wojennych – po prostu zamrożenie sytuacji i udzielenie Ukrainie gwarancji bezpieczeństwa, w tym, zgodnie z marzeniem Francuzów i Brytyjczyków, rozmieszczenia wielonarodowych sił stabilizacyjnych. Oznacza to jedno: chcą dać gwarancje bezpieczeństwa reżimowi nazistowskiemu.

Zełenski niedawno udał się na Cypr i spotkał się z przedstawicielami UE, aby omówić gwarancje utrzymania władzy przez niego i jego klikę, przy założeniu, że wszystko pozostanie niezmienione. To stało się kolejną kluczową przyczyną obecnej sytuacji: rozpętanej wojny i prawnego unicestwienia wszystkiego, co związane z Rosją – języka rosyjskiego w edukacji, mediach i kulturze, a także zniszczenia kanonicznego prawosławia. Jest to również element cywilizacyjnej agresji Zachodu na Federację Rosyjską, ponieważ Zachód zaplanował i zaczął tworzyć zagrożenia cywilizacyjne na naszych granicach, w samym sercu rosyjskiego świata.

Ten sam rodzaj agresji cywilizacyjnej był widoczny w zachęcaniu reżimu Zełenskiego do eliminacji wszystkiego, co rosyjskie, i Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej. To również element agresji przeciwko nam, przeciwko Rosji jako cywilizacji. W ten sposób Zachód wykorzystuje reżim nazistowski na Ukrainie. Mówią nam, że powinniśmy jakoś rozwiązać problem Donbasu i że być może uda im się namówić Zełenskiego do ustępstw, albo może Rosja pójdzie na ustępstwa i wszystko będzie dobrze. Nic nie będzie dobrze. Zachód otwarcie oświadczył, że opracowuje gwarancje bezpieczeństwa dla reżimu, który jest postrzegany jako długoterminowe zagrożenie dla naszego kraju i ma być między innymi wykorzystywany do dalszych militarnych awantur. Oświadczyli, że wszystko to rozpocznie się w latach 2029-2030.

Dlatego doceniamy fakt, że Stany Zjednoczone, pomimo specyfiki swoich działań, zajmują stanowisko publicznego nakreślenia leżących u ich podstaw przyczyn (w sposób zbliżony do ich rzeczywistego rozumienia) i – co najważniejsze – podejmują konkretne kroki: brak rozszerzenia NATO i przystąpienie do porozumień osiągniętych na szczycie na Alasce. Zbliża się pierwsza rocznica szczytu w Anchorage. W tym czasie Europejczycy – trzeba im oddać sprawiedliwość – oraz Zełenski zrobili wiele, aby odwieść Amerykanów od obranego przez nas kursu i kontynuować gry mające na celu zniszczenie geopolitycznego konkurenta.

Języka rosyjskiego nie da się zniszczyć. Obserwujemy to również na Ukrainie. Im bardziej jest zakazany, tym częściej się nim mówi, nawet wśród przedstawicieli reżimu Zełenskiego podczas spotkań. Czują się swobodniej mówiąc po rosyjsku niż po ukraińsku, którego wielu z nich zaczęło się uczyć dopiero, gdy weszli do polityki.

W tym kontekście chciałbym podkreślić powstanie Międzynarodowej Organizacji Języka Rosyjskiego (IORL) z inicjatywy prezydenta Kazachstanu Kasyma-Żomarta Tokajewa. W zeszłym miesiącu zorganizowaliśmy pierwszą konferencję ministerialną IORL i przedstawiliśmy plany dotyczące pierwszego etapu rozwoju tej nowej i obiecującej organizacji. Liczymy na Państwa wkład w organizację wspólnych wydarzeń i rozwój wspólnych projektów.

Jednocześnie, podobnie jak w latach ubiegłych, będziemy współpracować z naszymi organizacjami non-profit, aby zintensyfikować działania mające na celu przeciwdziałanie historycznej agresji (będącej częścią szerszej agresji cywilizacyjnej przeciwko Rosji), zapobieganie próbom przepisywania historii Wielkiej Wojny Ojczyźnianej i II wojny światowej oraz rewizję uznanych przez społeczność międzynarodową rezultatów naszego Wielkiego Zwycięstwa.

W tym roku, 19 kwietnia, po raz pierwszy, dekretem Prezydenta Rosji, obchodzono Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa Narodu Radzieckiego – ludobójstwa popełnionego przez nazistów na wszystkich narodach ZSRR podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Wierzymy, że ta data daje nam i naszym przyjaciołom z organizacji społecznych non-profit dodatkowy impuls do konsekwentnego dążenia do sprawiedliwości. Będziemy również zabiegać, w tym na forum międzynarodowym, o uznanie zbrodni popełnionych na narodzie radzieckim wszystkich grup etnicznych za ludobójstwo. W tym względzie nie można przecenić roli patriotycznych organizacji non-profit, które promują obiektywną informację i realizują projekty mające na celu zachowanie i utrwalenie pamięci w naszym narodzie i w narodach Europy, które wyzwoliliśmy.

Na zakończenie chciałbym potwierdzić nasze zaangażowanie w dalszą współpracę z organizacjami non-profit we wszystkich dziedzinach. Poparliśmy inicjatywę Rossotrudniczestwa i Rosyjskiego Stowarzyszenia Współpracy Międzynarodowej, aby ustanowić 5 kwietnia w Rosji Dzień Dyplomacji Ludowej. To przełomowe wydarzenie, które niewątpliwie stanie się nowym punktem centralnym dla konsolidacji naszych wysiłków i wzmocnienia dyplomacji publicznej. Doceniamy ważną rolę, jaką odgrywacie w promowaniu historycznych i uzasadnionych interesów naszego państwa oraz realizacji polityki zagranicznej nakreślonej przez prezydenta Putina.

Źródło: Przemówienie otwierające ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa na spotkaniu z liderami organizacji non-profit, Moskwa, 24 kwietnia 2026 r.

Sabotaż globalnej infrastruktury energetycznej ma na celu zagłodzenie miliardów ludzi

Edward7 gloria.tv

Na podst.: Mike Adams naturalnews/sabotage-global-energy-infrastructure-intended-starve-billions

Sabotaż globalnej infrastruktury energetycznej ma na celu zagłodzenie miliardów ludzi na śmierć

Od 1 marca na całym świecie zapaliło się 11 rafinerii paliw… walka z rolnikami za pomocą dronów termicznych…

Mike Adams

To nie jest przypadek


Obserwuję, jak świat rozpada się w czasie rzeczywistym. Od pustych dystrybutorów oleju napędowego w Sydney po rozpaczliwe kolejki po benzynę w Manili, kształtuje się przerażająca nowa rzeczywistość. To nie chwilowe załamanie podaży ani wahania rynku. Jesteśmy świadkami pierwszych, celowych wstrząsów globalnego załamania energetycznego – zaplanowanego kryzysu, którego celem jest zburzenie fundamentów współczesnej obfitości i wepchnięcie ludzkości w stan kontrolowanego niedoboru. [1]

Jak dokumentowałem przez lata, schematy te są niepodważalne. Obecna fala eksplozji rafinerii, pożarów zakładów nawozowych i potwierdzone zniszczenie kluczowej infrastruktury skroplonego gazu ziemnego to nie seria nieszczęśliwych wypadków. To skoordynowany, globalny wysiłek, wykorzystujący taktykę sabotażu, mającą naśladować wypadki i sparaliżować systemy podtrzymujące ludzkie życie. [2] To celowy akt wojny, nie przeciwko narodowi, ale przeciwko samej ludzkości.

Schemat globalnego sabotażu energetycznego
Aby zrozumieć teraźniejszość, musimy spojrzeć wstecz, w niedawną przeszłość. Era COVID-19 nie była jedynie operacją z użyciem broni biologicznej i psychologii; była próbą przed dzisiejszym, sztucznie wykreowanym chaosem. Podczas pandemii byliśmy świadkami strategicznego zamykania zakładów przetwórstwa żywności, wystawiając na próbę tolerancję społeczeństwa na zakłócenia. Ten sam schemat działania jest obecnie realizowany przeciwko globalnej sieci energetycznej z przerażającą precyzją. [3]

Obecny sabotaż jest zjawiskiem globalnym. Jak donoszono, w ostatnich latach spalono, uszkodzono lub zniszczono ponad 100 obiektów spożywczych i rolniczych, a schemat ten rozprzestrzenił się na infrastrukturę energetyczną. [4] Od rafinerii w Hajfie po kompleks Ras Laffan LNG w Katarze, cele nie są przypadkowe. Są to wąskie gardła współczesnej cywilizacji. Książka Shadow Grid: The Hidden War on Global Energy obnaża, jak energia, siła napędowa naszego świata, została wykorzystana przez elity geopolityczne do kontrolowania populacji i gromadzenia władzy. [5] Nie są to akty wojny w tradycyjnym sensie, ale sabotaż w stylu sił specjalnych, zaprojektowany tak, aby wyglądały na wypadki, a jednocześnie osiągały strategiczne spustoszenie.

Prawdziwy cel: celowy niedobór i depopulacja
Jednoczesne oddziaływanie otwartej wojny i tajnego sabotażu ma jeden jasny cel: zniszczenie światowego potencjału węglowodorów. Dlaczego? Ponieważ energia jest fundamentem wszystkiego. Jest warunkiem koniecznym dla współczesnego rolnictwa, transportu, produkcji i handlu. Jak ostrzega książka „ Kruche fundamenty: Zabezpieczanie filarów nowoczesnej cywilizacji” , nasza zależność od scentralizowanych, złożonych systemów jest naszą największą słabością. [6] Zniszczenie fundamentów energetycznych bezpośrednio prowadzi do głodu, ubóstwa i upadku społeczeństwa.

Nie chodzi o eksterminację wszystkich. Strategia globalistów to strategia kontrolowanego „szczypania”. Jej celem jest wybicie miliardów, aby „rozwiązać” obciążenia ekonomiczne i społeczne – a konkretnie wielo-bilionowe zobowiązania socjalne, które rządy postrzegają jako nie do utrzymania. Jak stwierdziłem w wywiadzie z 2022 roku, globalne elity widzą te zobowiązania finansowe i mają proste, ludobójcze rozwiązanie: oczyścić bilanse poprzez wyeliminowanie osób, którym zalegają z płatnościami. [7] Zniszczenie produkcji nawozów jest kluczowym wektorem tego planu. Proces Habera-Boscha, który syntetyzuje amoniak do produkcji nawozów, jest bezpośrednio odpowiedzialny za wyżywienie połowy światowej populacji. Sabotowanie surowca gazu ziemnego dla tego procesu jest bezpośrednim atakiem na globalne zaopatrzenie w żywność. [8]

Podążaj za zachętami: Dlaczego rządy chcą, żebyś był zależny
Musimy podążać za bodźcami finansowymi, aby dostrzec zimną, wyrachowaną logikę stojącą za tą wojną. Programy takie jak powszechny dochód podstawowy (UBI), często reklamowane jako polityka postępowa, tworzą przewrotną zachętę. Rząd, który obiecuje każdemu obywatelowi dochód podstawowy, ma bezpośredni motyw finansowy, by mieć mniej obywateli. Każda osoba usunięta z listy UBI to trwałe zmniejszenie zobowiązań państwa. [9]

Co więcej, rozwój sztucznej inteligencji i robotyki sprawia, że ​​praca ludzka staje się w oczach klasy rządzącej zbędna. W wywiadzie omawiałem, jak postaci takie jak Yuval Noah Harari argumentują, że technologia może zastąpić ludzkich pracowników, czyniąc ogromne rzesze ludzkości „bezużytecznymi”. [10] Z tej perspektywy życie ludzkie nie jest już atutem, lecz obciążeniem (dla elity) – pochłania zasoby („matki ziemi”). Po co karmić, zapewniać dach nad głową i opiekę miliardom ludzi, skoro pracę mogą wykonywać maszyny napędzane sztuczną inteligencją? Ta mentalność uzasadnia program depopulacji.

To również wyjaśnia, dlaczego prawdziwe przełomy w dziedzinie długowieczności i naturalnego zdrowia są tłumione. Technologie i protokoły, które mogłyby pozwolić masom żyć dłużej i zdrowiej, jedynie pogłębiłyby „problem” „zbyt wielu ludzi” dla elity . Takie przełomy są zatem zarezerwowane dla elit, które postrzegają siebie jako godnych spadkobierców wyludnionej planety. Masy są uważane za zbędne.

Etapy upadku już się rozpoczęły
Nie czekamy na załamanie; jesteśmy na jego wczesnym etapie. Pierwszym etapem jest widoczny sabotaż, którego jesteśmy świadkami już dziś, gdzie większość społeczeństwa pozostaje nieświadoma lub lekceważy go, obwiniając „konflikt geopolityczny” lub „siły rynkowe”. Główne media posłusznie podają tę przykrywkę. [2]

Etap drugi – powszechne obawy opinii publicznej dotyczące ostrych niedoborów, hiperinflacji i uświadomienia sobie, że system jest zepsuty – jest nieuchronny. Biorąc pod uwagę trajektorię cen paliw i żywności, ten etap prawdopodobnie nastąpi w Ameryce Północnej za kilka tygodni. Widzieliśmy już zapowiedzi panicznych zakupów i rządowych dyskusji o racjonowaniu w niektórych ograniczonych obszarach. [11]

Trzecim etapem jest powszechna panika i akceptacja nowej, trwałej rzeczywistości. To wtedy ludzie zdają sobie sprawę, że obfitość XX wieku odeszła w zapomnienie, zastąpiona kontrolowanym spadkiem poziomu życia, mobilności i wolności osobistej, ” , kruche systemy podtrzymujące naszą cywilizację zawodzą w skoordynowany sposób. [12] Zaprojektowany niedobór energii jest czynnikiem wyzwalającym ten ostateczny upadek.

Dlaczego wiedza i przygotowanie są Twoją jedyną obroną
Korporacyjne media głównego nurtu nigdy nie powiedzą ci tej prawdy. Są współwinne tej historii, działając jako ramię propagandowe dla samych instytucji, które stoją za tym upadkiem. [13] Twoje przetrwanie zależy od odrzucenia ich narracji i poszukiwania wiedzy w zdecentralizowanych, nieocenzurowanych źródłach.

Samowystarczalność nie jest już hobbystycznym zajęciem; to jedyna realna droga do przetrwania sztucznie wywołanej burzy. Oznacza to zapewnienie sobie własnego pożywienia, wody, energii i komunikacji poza kruchymi, scentralizowanymi sieciami. Jak od lat namawiam, posiadanie gospodarstwa rolnego, gromadzenie namacalnych aktywów, takich jak złoto i srebro, oraz wycofanie majątku z systemu bankowego to kluczowe kroki. [14]

Moje przekonanie, ukształtowane przez dziesięciolecia badań, jest takie: ci, którzy dostrzegają ten schemat i działają teraz, aby zbudować samowystarczalność, przetrwają to, co nadchodzi, nawet jeśli miliardy nie przetrwają. System, na którym nauczono cię polegać, pragną twojej śmierci, ponieważ jesteś obciążeniem finansowym ( zasobów pachamamy/matki ziemi). [16] Twoją jedyną obroną jest rezygnacja z tego systemu w jak największym stopniu. Wiedza, przygotowanie i społeczność podobnie myślących osób to twoje koła ratunkowe. Czas biernej obserwacji minął. Wojna z ludzkością się rozpoczęła, a twoje przetrwanie zależy od jej rozpoznania i walki z nią wszelkimi dostępnymi zasobami… The Sabotage of Global Energy Infrastructure is …

Od 1 marca na całym świecie zapaliło się 11 rafinerii paliw – jakie to wygodne dla agendy klimatycznej


W ciągu około siedmiu tygodni od 28 lutego 2026 r. w wielu krajach doszło do licznych poważnych pożarów i eksplozji w rafineriach paliw i zakładach energetycznych.
Krytyczne infrastruktury energetyczne na całym świecie stają w płomieniach. Dzieje się to codziennie, zarówno na obszarach objętych wojną, jak i w krajach, w których oficjalnie nie obowiązuje stan wojny. Niniejszy artykuł koncentruje się na incydentach niemilitarnych.

Kluczowe incydenty (niemilitarne)

1 marca 2026 r. – Ekwador:
W największej rafinerii ropy naftowej w kraju wybuchł poważny pożar. Dokładne informacje na temat przyczyn pożaru są nadal ograniczone w publicznych raportach.
17 marca 2026 r. – Rafineria Olmeca (Dos Bocas), Tabasco, Meksyk : W najnowszej rafinerii w Meksyku (należącej do PEMEX) doszło do pożaru. Był to drugi incydent w tym miejscu w krótkim odstępie czasu.
Kolejny pożar 9 kwietnia miał miejsce w magazynie koksu naftowego; nie odnotowano żadnych ofiar.
23 marca 2026 r., Valero, Teksas, USA : Eksplozja podpaliła rafinerię ropy naftowej w Port Arthur w Teksasie. Rafineria Valero jest jedną z największych rafinerii w Stanach Zjednoczonych.
14 kwietnia 2026 r. – Elektrownia cieplna Vedanta, Sakti, Chhattisgarh, Indie : W wyniku eksplozji kotła w tej elektrowni węglowej zginęło 19 osób, a kilka zostało rannych podczas rutynowej pracy.
15-16 kwietnia 2026 r. – Geelong, Wiktoria, Australia: W rafinerii Geelong należącej do Viva Energy – jednej z dwóch działających rafinerii ropy naftowej w Australii – wybuchł duży pożar. Rafineria dostarcza około 10% paliwa do Australii, co spowodowało tymczasowe problemy z dostawami i konieczność importu w celu zrównoważenia strat. Przedstawiciele władz określili to zdarzenie jako „bezprecedensowe”.
16-17 kwietnia 2026 r. – Haripur, Chajber Pasztunchwa, Pakistan: Gazociąg Sui Northern w strefie przemysłowej Hattar pękł i zapalił się, wywołując potężny pożar, który strawił pobliskie dzielnice mieszkalne.
18 kwietnia 2026 r. – Rafineria BP Cherry Point, Blaine, stan Waszyngton: Trzy osoby zostały ranne w incydencie, do którego doszło w sobotę w rafinerii BP Cherry Point w Blaine, poinformowali przedstawiciele firmy.
20 kwietnia 2026 r. – Pachpadra, Balotra, Radżastan, Indie: W pobliżu instalacji destylacji ropy naftowej w nowym kompleksie HPCL Rajasthan Refinery Ltd (HRRL), projekcie rafineryjno-petrochemicznym o wartości 9,5 miliarda dolarów, wybuchł poważny pożar. Trwa dochodzenie w sprawie przyczyn technicznych lub operacyjnych.
20 kwietnia 2026 r. – Bukareszt, Rumunia: W elektrociepłowni CET Vest (kluczowym obiekcie ciepłowniczym dla miasta) doszło do potężnej eksplozji, w której uczestniczyły transformatory elektryczne zawierające 30–40 ton oleju izolacyjnego.
20-21 kwietnia 2026 r. – Homalin, region Sagaing, Mjanma: Potężna eksplozja w porcie rzecznym nad rzeką Chindwin wywołała pożar, który strawił ponad 10 tankowców z paliwem.
21 kwietnia 2026 r. – Etoile, Teksas, USA: Eksplozja na odwiercie gazu ziemnego/ropy naftowej w Teksasie wywołała duży pożar, który był widoczny z odległości wielu kilometrów i doprowadził do ewakuacji niektórych osób.
Wpływy
Wydarzenia te ożywiły dyskusje w Internecie na temat potencjalnych zagrożeń dla globalnej infrastruktury energetycznej, zwłaszcza w obliczu szerszych napięć geopolitycznych i napięć na rynku energii.
Pożary rosyjskich rafinerii, które miały miejsce w tym samym okresie (np. w Nowokujbyszewsku, Syzraniu, Tuapse) były wyraźnie powiązane z atakami dronów i zostały tutaj pominięte ze względu na skupienie się na przypadkach niezwiązanych z wojskiem.

Wpływ jest różny
Australia zmaga się z krótkoterminowymi problemami z dostawami paliwa; Indie opóźniły otwarcie nowej, dużej rafinerii; w Pakistanie zginęło wielu cywilów; w Rumunii wystąpiły tymczasowe zakłócenia w dostawach ogrzewania; pożar w porcie w Mjanmie wpłynął na logistykę dostaw paliwa. Do szerszych skutków zalicza się ewakuacje lokalne, obawy dotyczące jakości powietrza spowodowanej dymem oraz apele o wzmożone kontrole bezpieczeństwa w przestarzałych lub przeciążonych obiektach.

Geelong oil refinery up in flames joins 10 others across the world including the US

==========================================================

AP: Wybuch na odwiercie [gazu ziemnego/ropy] wywołuje duży pożar i ewakuację w Teksasie [Etoile]
Reuters: Ugaszono pożar w indyjskiej rafinerii w Radżastanie o wartości 8,5 miliarda dolarów
Świt: 8 osób zginęło, 11 zostało rannych w wyniku pożaru linii dostarczającej gaz w Haripur w prowincji KP
ABC News Australia: Co wiemy o „bezprecedensowym” pożarze rafinerii w Geelong
Inżynier chemik: Nikt nie ucierpiał w wyniku drugiego pożaru w ciągu dwóch miesięcy w najnowszej rafinerii w Meksyku
Zagrożenie: Liczba ofiar śmiertelnych eksplozji w elektrowni w Chhattisgarh wzrosła do 19, rozpoczyna się śledztwo
NewsVoice: Eksplozja Våldsam w rafinerii Valero w Teksasie
Cascadia Daily: Aktualizacja: Incydent w rafinerii BP badany przez państwowe agencje pracy i lotnictwa
KOMO News: 3 osoby ranne w incydencie w rafinerii BP Cherry Point w hrabstwie Whatcom
Komentarz: Zaniepokojony Obywatel, 20 kwietnia 2026 r.
Komentarz: Gerry Nolan, The Islander, 21 kwietnia 2026 r.


Udostępnij wszędzie! 11 fuel refineries catch fire across the world …

WALKA Z ROLNICTWEM – KARTEL SZCZEPIONKOWY BILLA GATESA POLUJE NA ROLNIKÓW WE FRANCJI ZA POMOCĄ DRONÓW TERMICZNYCH!

Francuskie niebo jest pełne dronów monitorujących, które wyszukują „nieposłuszne” bydło… bo dzielni farmerzy ODWAŻYLI SIĘ odrzucić popierane przez Gatesa nakazy szczepień. Naloty policyjne w środku nocy. Stada osaczone. Przymusowe zastrzyki pod groźbą broni. To nie jest zdrowie publiczne. To wojna biologiczna na twoim talerzu. Oni nie tylko szczepią zwierzęta — oni zatruwają łańcuch pokarmowy, tworzą zależność i miażdżą każdego, kto staje na drodze do całkowitej kontroli nad tym, co trafi na twój stół.

Niezależne gospodarstwa? Celowane. Stada ekologiczne? Naznaczone do zniszczenia. Rolnicy, którzy mówią NIE? Traktowani jak terroryści. Podczas gdy główny nurt wiwatuje na „bezpieczeństwo żywności”, prawdziwy cel jest jasny jak kryształ: osłabić populację, kontrolować dostawy i upewnić się, że każdy kęs będzie zawierał ich eksperymentalny koktajl. Machina globalistów nie zatrzymuje się już na ludziach. Teraz idą po zwierzęta gospodarskie… a co za tym idzie, po CIEBIE. Ale opór NArasta. W cieniu tego szaleństwa prawdziwi wojownicy budują niezniszczalne alternatywy — zdecentralizowane, przejrzyste i poza ich zasięgiem. x.com/SternDrewCrypto/status/204701102438211178
3

Dodatki paszowe redukujące emisję metanu u bydła dają „wołowinę Frankenstein”
SÃO PAULO, 22 kwietnia 2026 r. /PRNewswire/ — Minerva Foods, globalna firma spożywcza i czołowy eksporter wołowiny w Ameryce Południowej, oraz Rumin8, australijska firma zajmująca się technologiami klimatycznymi, opracowująca dodatki paszowe mające na celu redukcję emisji metanu przez zwierzęta gospodarskie, ogłosiły dziś wyniki badania wykazującego znaczną redukcję emisji metanu przez bydło oraz poprawę efektywności paszy.

Bajka o nadmiarze metanu (i dwutlenku węgla) szkodzącym środowisku była dla Zielonych taranem przeciwko wypasaniu bydła na pastwiskach i emisji metanu. Liczne badania wykazały, że metan nie jest szkodliwy dla klimatu, ludzkości ani niczego innego. Cała kampania ONZ dotycząca zanieczyszczenia dwutlenkiem węgla i metanem napędzała rozwój potężnego przemysłu zwanego odnawialnymi źródłami energii. Międzynarodowe firmy farmaceutyczne, rządy i giganci spożywczy nie chcą zaakceptować faktu, że tysiące lat naturalnego rozwoju układu pokarmowego przeżuwaczy nie mogą zostać zmienione bez powodowania problemów zdrowotnych u zwierząt lub u konsumentów spożywających mięso nasączone chemikaliami.

Z powodu propagandy opartej na strachu, kierowanej pod adresem przemysłu bydlęcego w czasie „kryzysu klimatycznego”, rolnicy zdają się być ostatnio zmuszeni do zwrócenia uwagi na to stosunkowo niewielkie źródło produkcji metanu. Rolnicy muszą podawać środki chemiczne, które zakłócają normalne procesy trawienne, wytwarzając metan u bydła, w postaci dodatku paszowego Bovaer-10 lub szczepionki Rumin8. Przemysł ten zapomniał o tym, że spożywamy takie zwierzęta, a optymalny stan metaboliczny zwierząt jest dla nas niezbędny dla zdrowia po spożyciu.

Wyobraź sobie, że przez ostatnie 80 lat, wraz z pojawieniem się rolnictwa przemysłowego, nagle przeszliśmy na dietę złożoną z przetworzonej żywności i głównie martwej trawy – to odpowiednik przejścia od całodziennego jedzenia w domu do życia wyłącznie na fast foodach dla bydła. Co więcej, jesteśmy ograniczeni do zamkniętej przestrzeni z setkami innych krów. Dokładnie to samo dzieje się we współczesnych fermach tuczu w okresie „tuczu”, gdzie dieta bydła ulega drastycznej zmianie i zawiera do 80% zbóż i nasion oleistych, takich jak bawełna. Można to porównać do buntu układu pokarmowego, który pojawia się po drastycznej zmianie diety podczas podróży zagranicznej, z tą różnicą, że bydło nie wraca do swojej normalnej diety po kilku tygodniach.

Dodatek paszowy dla przeżuwaczy Coles Bovaer – cairnsnews.org/…ti-methan-cattle-feed-additive-is…. Największy australijski zakład przetwórstwa mięsa, brazylijska firma JBS Swift, stosuje dodatek Bovaer we wszystkich swoich tuczarniach, aby zapobiegać emisji metanu u bydła. Coles i Woolworths należą do największych sprzedawców detalicznych wołowiny JBS. W Australii nie ma żadnego przepisu prawnego nakazującego stosowanie tego toksycznego dodatku. Udostępnij wszędzie!
Feed additives to reduce methane emissions in …

Czy główny Szatan jest krótkowzroczny oraz głupi?

Czy główny Szatan jest krótkowzroczny oraz głupi?

Mirosław Dakowski, 12 kwiecień 2026

Postawione w tytule pytanie opiera się na obserwacjach ostatnich konwulsji „polityki światowej”.

Już wszyscy trzeźwi widzą, a mniej bystrzy zaczynają podejrzewać,

– że na przykład USA są prowadzone na mocnej smyczy przez rządców małego państewka w Azji Mniejszej.

– że w Ameryce ogromny tłum [około 60 milionów?] ludzików, identyfikujących się jako „chrześcijańscy syjoniści”, wspiera finansowo i duchowo bandę krwawych morderców.

– że przeciw tym żarłocznym i krwawym zbrodniczym państwom walczy Persja, kraj i państwo mahometańskie.

A gdzie są państwa Chrystusa, katolickie?

Takich już nie ma. Od dawna zostały zatłuczone, zgwałcone, rozerwane…

– że UE, przepoczwarzone w ostoję komunizmu, przefarbowanego z czerwonego na zielony, zdąża coraz szybciej do przepaści energetycznej, ekonomicznej, umysłowej i duchowej.

– że BRICS też …

– że finansjera świata…

Itp itd.

Czyżby ich przywódcy, oczywiście pełni pychy, byli też aż tak głupi i krótkowzroczni? Może wariaci? Wszystko na to wskazuje.

Ale musimy sobie uświadomić, że ich Pan i Władca to chyba najinteligentniejsze stworzenie Boga – to Lucyfer.

 – Otóż – nie identyfikujmy pychy, głupoty i krótkowzroczności jego podwładnych i marionetek – z Jego Pychą i Inteligencją.

Nie sięgając z dalej, niż do ostatnich wieków:

Ogromne rzezie, terror, eksterminacja głównie kapłanów katolickich, zakonnic w Wielkiej Rewolucji anty-Francuskiej przyniosły oczekiwane przez niego skutki: Francja z Pierwszej Córy Kościoła stała się ostoją masonerii, laicyzmu, perwersji.

– prawosławne Carstwo Rosji zostało wdeptane w krwawy gnój, znów przed wszystkimi torturowano i mordowano biskupów, kapłanów, zakonników i zakonnice.

– Niemcy, m.inn. za sprawą potwornego i zwariowanego Adolfa, duchowo zupełnie odeszły od chrześcijaństwa, od katolicyzmu.

To tylko przykłady.

============================

Już w Fatimie Matka Boża pokazała dzieciom wielkie rzeki potępionych idących do piekła.

Te rzeki przez następne stulecie wzrosły co najmniej 10-krotnie.

Czy Lucyfer nie może być pijany? Ze zwycięstwa?

Więc te obecne konwulsje świata są zgodne z jego planami, prawda?

Jego sługi mogą, nawet muszą być krwawymi idiotami.

Sądzę, iż wnioski z tych paru przypomnień mogą być dość jednoznaczne:

Zbliżamy się do Ostatniej Walki, do Ostatniej Konfrontacji.

Pamiętajmy, by być po stronie jej Ostatecznego Zwycięzcy.

– dla malutkich: warto, synkowie.

Wiem, kim są włodarze wojen, lockdown’ów i nienawiści do życia: To zawsze ci sami, te same postacie…

Wiem, kim są włodarze wojen, lockdown’ów i nienawiści do życia: To zawsze ci sami, te same postacie…

Date: 22 aprile 2026 Author: Uczta Baltazara

babylonianempire/wiem-kim-sa-wlodarze-wojen-lockdownow-i-nienawisci-do-zycia

na podst.: x.com/intuslegens

—————————————————————————-

Wiem.

Wiem, że za lockdownem energetycznym stoją te same osoby, które stały za lockdownem sanitarnym.

Wiem, że miliardowe zyski z lockdownu sanitarnego trafiły do tych samych osób, które stoją za lockdownem gospodarczym – tj. do tych samych, którzy zaplanowali zakaz wydatków publicznych, emisji pieniądza przez państwo, zakładania przedsiębiorstw państwowych, państwowości służącej celom społecznym i solidarnościowym.

Wiem, że te same nazwiska zaplanowały kaftan bezpieczeństwa, jakim jest pakt stabilności, zasadę trzech procent, zakaz pomocy państwowej, zakaz wykupywania przez państwo własnego długu oraz ratowania pracowników przed lichwą.

Wiem, że te same osoby, które zaplanowały lockdown gospodarczy, zaplanowały również lockdown etniczny – poprzez zakaz dla narodów egzystowania według ich wielowiekowej tradycji, nakaz metysowania się, budowę społeczeństwa wielo-konfliktowego, chaotycznego, złożonego z niewolników nienawidzących się nawzajem.

Wiem, że te same osoby, które zaplanowały lockdown etniczny, zaplanowały również lockdown klimatyczny. Uniemożliwiają nam korzystanie z samochodu, domu, kotła, kominka, gazu, węgla, krów i produktów rolnych. Kontrolują, ograniczają, zakazują i cenzurują każdy krok, każdy oddech, każdą nadzieję, każde marzenie.

Wiem, że te same osoby, które stworzyły lockdown klimatyczny, stworzyły lockdown monetarny: każdy jeden zakup wiąże się z elektronicznym obciążeniem konta na rzecz banku, każda rodzina zmaga się z “nową normalnością” zadłużenia, wezwań do zapłaty, rat, odsetek i lichwiarstwa.

Wiem, że za tym wszystkim stoją te same osoby, które zabijają, eksterminują i dokonują ludobójstwa oraz masowych mordów na narodach, które nie stoją po ich stronie.

To są te same postacie, które domagają się od nas lockdownu pokoju, czyli lockdownu życia. Miliardy odebrane szkołom i szpitalom wydawane są na broń dla wojen Zachodu, kanonizowanych przez “europeizm unijny”.

Wiem, że te same osoby zabijają, oszukują, kłamią, kontrolują, niszczą, rujnują, wymazują wszelkie ślady miłości i człowieczeństwa.

Wiem to, choć nie mam dowodów, ale po prostu wiem.

Suma wszystkiego, co widzę, obserwuję, badam, analizuję, interpretuję, łączę i rekonstruuję, podpowiada mi, że to oni, zawsze oni, zawsze te same postacie.

Znam te postacie: moralną nikczemność tych postaci, ich okrucieństwo, ich nienawiść do nas, ich nieludzką naturę.

INFO: x.com/intuslegens

Płk. McGregor o amerykańskiej pysze, głupocie i upadku

Płk. McGregor o amerykańskiej pysze, głupocie i upadku

Autor: pokutujący łotr, 22 marca 2026

Doskonała zwięzła analiza sytuacji na froncie i na zapleczu wojny usraelsko-irańskiej. Pułkownik Douglas McGregor, jak zawsze  z precyzją i chłodem zawodowego żołnierza, przeprowadza wiwisekcję nieudolności, głupoty, próżności i pozoranctwa “elit Epsteina” rządzących dziś USA, wespół z ich zbójeckimi szefami w Tel Aviwie. Ta szajka, po totalnej kompromitacji czterodniowego blitzkriegu,  wymyślonego przez tych bywalców Wyspy Rozkoszy, nie ma dziś  żadnego racjonalnego planu jak ciągnąć tę krwawą awanturę inaczej, niż  pchając narody w III Wojnę Światową wobec odważnej i bezwzględnej reakcji świetnie uzbrojonego Iranu. Nie maja oni innego pomysłu, jak tylko bombardować, bombardować, choćby celem były już tylko ewakuowane wcześniej w głąb Iranu opustoszałe fabryki i osiedla i choćby miliardy dolarów dziennie wyrzucane w błoto na te nieistotne cele, nie rujnowały przede wszystkim amerykańskiej gospodarki.

Taka obłąkana polityka prowadzi naczelną do niedawna gospodarkę świata do bankructwa i izolacji od głównych dzisiaj graczy, Chin i Rosji. Zwłaszcza, wobec ewidentnych głupot wygłaszanych do tego  prawie co dzień przez “głównego w  Białym Domu” (tak się teraz mówi na Trumpa, jego nazwisko już nie przechodzi dziennikarzom przez gardło) i “wojennych sukcesów” amerykańsko-izraelskiego gangu podżegaczy, otrąbianych prze kamerami z zapalczywością godną mów podpitego teścia na weselu, przez szefa obrony USA i amatora mocnych trunków, Petera Hegsetha.

Całość przypomina coraz bardziej słynne zdanie kończące poemat T.S. Eliota “Wydrążeni ludzie”: I tak się właśnie kończy świat, nie hukiem ale skomleniem.

This is the way the world ends not with a bang but a whimper

Iran i zmierzch cywilizacji

Iran i zmierzch cywilizacji

Andrzej Madejewski


salon24.pl/iran-i-zmierzch-cywilizacji

Najpierw Strefa Gazy i mordowanie dzieci – świat milczał. Teraz dramat z dziewczynkami w Iranie i dalej milczy. Następnym razem świat nie będzie milczeć, tylko wyć z bólu zagłady, ale będzie już za późno Obojętność na zło to jego potęgowanie. Milcz, a wtedy przyjdą demony wojny po ciebie!

W marcu 2026 roku ludzkość przekroczyła próg, zza którego nie ma już powrotu do cywilizacyjnego ładu. Eskalacja konfliktu w Iranie, zapoczątkowana operacjami „Epic Fury” i „Roaring Lion”, stanowi moment krytyczny, w którym mechanizmy historii przestały służyć przetrwaniu, a stały się narzędziem globalnej eutanazji. To nie jest jedynie lokalna wojna o zasoby czy strefy wpływów, lecz rzeczywisty, materialny Armagedon, wynikający z połączenia technicznego nihilizmu Zachodu z eschatologicznym fanatyzmem Wschodu. Obserwujemy właśnie finalny etap dekompozycji gatunku, który własny geniusz technologiczny obrócił przeciwko samej idei istnienia.

Współczesna machina wojenna, operująca w oparciu o autonomiczne algorytmy i bezduszną precyzję uderzeń, doprowadziła do całkowitej dehumanizacji destrukcji. Śmierć ajatollaha Alego Chameneia i następujący po niej chaos stały się jedynie danymi w procesorach systemów kierowania ogniem. Filozoficzna „banalność zła” Hannah Arendt osiągnęła swoją ostateczną, cyfrową formę, w której unicestwienie całych społeczeństw odbywa się z matematyczną obojętnością. Ta sterylność współczesnej rzezi jest najbardziej przerażającym sygnałem końca. Gdy decydenci zostają odcięci od fizycznego wymiaru cierpienia przez ekrany wysokiej rozdzielczości, znika ostatnia bariera powstrzymująca ludzkość przed samounicestwieniem.

Polityczny porządek świata, budowany od pokoju westfalskiego, uległ ostatecznemu spopieleniu w płomieniach nad Teheranem. Atak przeprowadzony z pominięciem jakichkolwiek struktur międzynarodowych sankcjonuje powrót do pierwotnego stanu natury, w którym jedynym prawem jest prawo totalnego zniszczenia. Jednak w 2026 roku stan natury jest uzbrojony w głowice jądrowe i broń hipersoniczną. Iran, realizując strategię asymetrycznego Armagedonu poprzez blokadę cieśniny Ormuz i uderzenia odwetowe w infrastrukturę krytyczną świata, domyka pułapkę, w którą ludzkość wpędziła się sama. Globalny krwiobieg ekonomiczny został przerwany, co nieuchronnie prowadzi do gwałtownego gnicia struktur państwowych w Europie i Azji.

Z perspektywy eschatologicznej zderzenie to ma charakter ostateczny. Po jednej stronie stoi technokratyczny mesjanizm, wierzący w możliwość zaprowadzenia „ładu” poprzez chirurgiczną eksterminację oporu, po drugiej zaś religijny fatalizm, dla którego zniszczenie świata jest pożądanym etapem przejścia. Gdy obie strony konfliktu operują w kategoriach absolutnego zła i dobra, dyplomacja staje się jedynie formą kapitulacji, a jedyną logiczną ścieżką pozostaje totalna anihilacja przeciwnika. To właśnie ta niemożliwość kompromisu, wpisana w tkankę obu ideologii, czyni obecną wojnę początkiem końca ludzkości.

Kruchość naszej cywilizacji objawia się teraz w pełnej jaskrawości. Armagedon nie musi być nagłym błyskiem na horyzoncie, lecz procesem nieuchronnego rozpadu wszystkiego, co definiowało nas jako istoty społeczne. Głód energetyczny, upadek systemów finansowych i masowe migracje wywołane pożogą na Bliskim Wschodzie zamienią metropolie w pola bitew o przetrwanie. To, co nazywaliśmy postępem, okazało się jedynie budowaniem coraz wyższego rusztowania pod szubienicę gatunku.

Wojna w Iranie to moment, w którym historia przestała być procesem, a stała się wyrokiem. Ludzkość, wyposażona w boską moc niszczenia przy jednoczesnym zachowaniu niemowlęcej niedojrzałości politycznej, skazała się na niebyt. Każda kolejna rakieta spadająca na irańską ziemię jest gwoździem do trumny cywilizacji, która nie potrafiła udźwignąć ciężaru własnej potęgi. Stoimy u kresu, patrząc, jak światło rozumu gaśnie w oślepiającym blasku eksplozji, kończących krótki i krwawy sen o panowaniu nad materią.

Świat w chaosie. Lekcje dla Trumpa

salon24/dziobaty/swiat-w-chaosie-wedlug-raya-dario-lekcje-dla-donalda-trumpa

Świat w chaosie według Raya Dario. Lekcje dla Donalda Trumpa

Dziobaty


Ray Dalio jest miliarderem i założycielem największego funduszu hedgingowego na świecie — Bridgewater Associates... Dario ostrzega, przed wielkim chaosem na świecie i rozpadem powojenny porządku globalnego. W najnowszym eseju „Koniec Pax Americana” z 13 marca 2026 roku, na platformie LinkedIn przekonuje, że świat wszedł w fazę „wielkiego nieporządku”, w której dominują konflikty mocarstw, chaos gospodarczy i zasada siły zamiast reguł. Pisze o tym Fortune z 16 marca 2026.

W sporo starszym poście umieszczonym na LinkedIn w 2023 roku, Ray Dalio napisał w że jest apolityczny, ale uważa się za „silnego, ponadpartyjnego umiarkowanego.”  Argumentował, że walka o przyszłość USA nie toczy się między Republikanami a Demokratami, lecz między umiarkowanymi a ekstremistami... Rzeczywiście, Dario do żadnej amerykańskiej partii nie należy, ale jak na dobrego biznesmana przystało, kieruje się zdrowym rozsądkiem sponsorując  „jedynych posłusznych linii partii” polityków… Jest to o tyle ważne, że finansista Ray Dario, wielokrotnie wypowiadał się na temat polityki gospodarczej i społecznej prezydenta Donalda Trumpa… Czy uważa Trumpa za ekstremistę?

W ostatnim tekście oraz powiązanych ostatnich publikacjach z 2026 roku Dario analizuje koncepcję „Wielkiego Cyklu” — modelu opisującego wzloty i upadki imperiów. Jego zdaniem znajdujemy się obecnie w „Szóstej Fazie”, przypominającej lata 30. XX w. Wówczas kryzysy zadłużeniowe, protekcjonizm, nacjonalizm i ekstremizmy polityczne doprowadziły do II wojny Światowej … Dalio podkreśla, że wielkie konflikty często zaczynają się od napięć ekonomicznych – wojen handlowych, zamrażania aktywów, sankcji i embarg. Dziś obserwujemy „wojny kapitałowe”, w których restrykcje finansowe stają się pierwszą linią starcia. Najgroźniejszym punktem zapalnym pozostaje rywalizacja USA–Chiny o Tajwan, dochodzi wojna o atom i ropę naftową z Iranem; w cieniu pozostaje wojna Rosji z Ukrainą — są to konflikty, które mają zarówno militarny, jak i finansowy wymiar i które powodują rosnącą polaryzację między mocarstwami.

Dalio wcześniej ostrzegał przed kryzysem finansowym w 2008 r.; teraz apeluje o ostrożność. W jego ocenie w czasach geopolitycznego starcia i wysokiego zadłużenia największym zagrożeniem dla majątku jest inflacja oraz utrata zaufania do instytucji. Dlatego zamiast polegać wyłącznie na walutach fiducjarnych czy cyfrowych aktywach, rekomenduje realne zabezpieczenie kapitału… Standard złota został w USA zawieszony w USA w 1971 r. – w obliczu narastającej niestabilności dolara Dalio zaleca redukcję zadłużenia oraz zwiększenie udziału złota w portfelu. Jego zdaniem wojny i kryzysy są finansowane przez dodruk pieniądza i wzrost długu publicznego, co prowadzi do osłabienia walut i obligacji. Złoto jako zasób trwały i ograniczony; ma według niego chronić wartość majątku w czasach inflacji i kryzysów systemowych… Warto jednak wiedzieć, że  chociaż w 2024 roku oficjalne rezerwy złota w Stanach Zjednoczonych były prawie 4 x  większe niż w Chinach, w tym samym roku  Chiny wyprodukowały około 380 ton metrycznych złota, a USA około 160 ton. Produkcja złota w USA od 2017 roku systematycznie spada.

Bridgewater Dario jest również sceptyczny wobec kryptowalut. Uważa, że mogą one zwiększać kontrolę państw nad przepływem pieniędzy i ograniczać prywatność użytkowników – w jego ocenie cyfrowe eksperymenty monetarne nie dają takiej trwałości jak fizyczne aktywa…. Donald Trump w pełni przyjął Bitcoina i kryptowaluty, co jest zwrotem w stosunku do jego pierwszej kadencji … Obecnie wyraźnie identyfikuje się jako „Crypto President” i chce uczynić USA „światową stolicą kryptowalut” i centralnym elementem swojej platformy gospodarczej….

Dario zgadza się z Trumpem że chce on osłabić i odsunąć świat od dolara, bo jako waluta fiat zawsze będzie gospodarce dodawać minusy…. Świat się podzielił; Trump zapewnia, że zachodnia półkula jest strefą amerykańską i  reindustrializacja USA jest jej dużą częścią. Według Trumpa wszystkie jego ruchy są częścią tego planu… Globalizm jest praktycznie martwy, ale to nie oznacza zniknięcia handlu, lecz w przyszłości selektywne umowy handlowe i ochronne … Klasa średnia ma problemy od około 1980 roku, a globalizm przynosił największe korzyści 1-5%  elitom… Chiny z mapy świata nie znikną i pozostaną największym wrogiem Stanów Zjednoczonych, mając za plecami Rosję i Iran… Europa przestaje być sojusznikiem.

Dalio opisał USA jako zmierzające pod rządami Trumpa w stronę autokracji w stylu lat 30. Wskazuje na wzmożoną interwencję państwa administracji w sektorze prywatnym — na przykład przejmowanie udziałów w prywatnych firmach takich jak Intel — jako dowód na „silne autokratyczne przywództwo” mające przejąć kontrolę nad gospodarką.

Początkowo Dalio postrzegał politykę pro-biznesową i obniżki podatków Trumpa jako stymulujące wzrost; później ostrzegał, że korzyści te mogą zostać zniwelowane przez  „szkodliwe skutki” populistycznych i protekcjonistycznych agend. Wyraźnie ostrzegł, że droga gospodarcza Trumpa może prowadzić do „czegoś gorszego niż recesja”, jeśli nie będzie odpowiednio zarządzana.

Dalio postrzega politykę zagraniczną Trumpa „America First” jako znak końca powojennego porządku światowego opartego na zasadach po II wojnie światowej… czy sugeruje zalety nowej „żelaznej kurtyny”? … Wyraził głębokie zaniepokojenie, że styl polityki Trumpa pogłębia wewnętrzne podziały.. . Ocenił ryzyko ” wojny domowej” jako wysokie ze względu na te spolaryzowane warunki… Kto jeszcze przyczynia się do polaryzacji warunków w walce o władzę, Dalio nie wspomina.

Dalio uważa cła Trumpa za „pragmatyczne” w budowaniu samowystarczalności wewnętrznej w nieprzyjaznym klimacie globalnym… nazwał je też wysoce zakłócającymi globalny system produkcyjny… Dario jednocześnie „zapala świeczkę i gasi ogarek”. Komu zapala, komu gasi, zależy od kursów giełdowych.

Dalio utrzymuje, że nie ocenia Trumpa moralnie, lecz jedynie opisuje „zależności przyczynowo-skutkowe” jego polityki oparte na cyklach historycznych… Właściwie – jak Dalio ocenia Trumpa? … W swojej ostatniej publikacji napisał –„Teraz jest jasne, że Donald Trump i jego wyborcy reformują rząd i kraj, niczym korporacyjny rajder prowadzący wrogie przejęcie nieefektywnej firmy”.

Jako gracz który zawsze gra na zwiększenie swoich akcji na giełdzie, Ray Dario na pewno wie co mówi.