O tym, w jaki sposób Iran może pokonać Donalda Trumpa

O tym, w jaki sposób Iran może pokonać Donalda Trumpa

Date: 4 marzo 2026 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/o-tym-w-jaki-sposob-iran-moze-pokonac-donalda-trumpa

INFO: sonar21.com/how-iran-can-defeat-donald-trump

FOTO: Trump zszokowany odkryciem, że Hegseth jest idiotą

Larry C. Johnson

Donald Trump i jego zespół ds. bezpieczeństwa narodowego nadal forsują narrację, że Stany Zjednoczone dominują nad Iranem i że to tylko kwestia czasu, zanim Iran padnie pod naporem potęgi amerykańskiej armii. Iran najwyraźniej nie otrzymał tej wiadomości i realizuje własną strategię. Wchodzimy właśnie w czwarty dzień tej nie sprowokowanej napaści Izraela i USA, a Iran nie wykazuje żadnych oznak słabnięcia.

Iran dokonał serii bardzo skutecznych uderzeń odwetowych. Siły amerykańskie zostały wyparte z baz w Iraku, Kuwejcie, Bahrajnie, Arabii Saudyjskiej, Katarze i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Ataki dronami i rakietami zmusiły wojska USA i NATO do ucieczki.

W związku z eskalacją wojny rozpoczętej przez Stany Zjednoczone i Izrael (po wspólnych atakach USA i Izraela na Iran, w tym zabójstwie najwyższego przywódcy ajatollaha Alego Chameneiego 28 lutego 2026 r.), irańska Islamska Gwardia Rewolucyjna (IRGC) przeprowadziła odwetowe ataki rakietami balistycznymi i dronami na amerykańskie systemy radarowe w Katarze i Bahrajnie.

W bazie lotniczej Al Udeid w Katarze Iran zniszczył radar AN/FPS-132 (znany również jako FPS-132 lub AN/FPS-132 Block 5 Upgraded Early Warning Radar/UEWR). Jest to radar wczesnego ostrzegania dalekiego zasięgu obsługiwany przez Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych, przeznaczony do wykrywania i śledzenia pocisków balistycznych. Zapewnia on nadzór nad rozległym obszarem, a jego zasięg wykrywania pocisków wynosi według doniesień do 5000 km (około 3100 mil). Został on wykorzystany podczas 12-dniowej wojny w czerwcu 2025 r. do wykrywania i śledzenia irańskich pocisków zmierzających w kierunku Izraela.

Iran zniszczył również dużą kopułę radaru powietrznego w Bahrajnie, znajdującą się w bazie Naval Support Activity Bahrain / US Navy Fifth Fleet HQ. Tego rodzaju radar służy do szeroko zakrojonego nadzoru powietrznego i powierzchniowego oraz do przekazywania obrazu sytuacji powietrznej do systemów Patriot/THAAD i operacji floty. Zniszczenie tej jednostki znacznie ogranicza zdolność rozmieszczonych systemów obrony powietrznej do wykrywania i śledzenia zbliżających się zagrożeń. Zniszczenie tych dwóch systemów radarowych poprawi zdolność Iranu do rażenia celów w Izraelu.

Wydaje się, że Iran zestrzelił również trzy samoloty bojowe F-15. Centralne Dowództwo USA twierdzi, że samoloty zostały zestrzelone przez własne siły, ale to bzdura. Oficjalny raport amerykańskiego wojska przyznaje, że irańskie samoloty zaatakowały je w momencie, gdy rzekomo od dawna utrzymywano „przewagę w powietrzu”. Samoloty te były wyposażone w system IFF (Identification Friend or Foe), czyli system radiowy oparty na zaszyfrowanych „pytaniach i odpowiedziach”, który pozwala radarom i innym samolotom rozpoznać je jako przyjazne. Przed lotem, personel naziemny lub załoga samolotu wprowadzają klucze szyfrujące (dla trybów bezpiecznych, takich jak tryb 4/5) do systemu IFF za pomocą urządzenia do wypełniania i ustawiają wymagane kody misji. Podczas lotu, gdy myśliwiec pojawia się na czyimś radarze, radar lub pokładowy interrogator wysyła zakodowane wyzwanie.

Transponder samolotu:

• Rozpoznaje tryb i kod przesłuchania.

• Wykorzystuje załadowany algorytm szyfrujący do wygenerowania prawidłowej zaszyfrowanej odpowiedzi, jeśli wyzwanie jest poprawne.

• Przesyła odpowiedź na częstotliwości odpowiedzi, która zawiera identyfikator, a w niektórych trybach również wysokość lub inne dane.

Innymi słowy, CENTCOM chce, abyśmy uwierzyli, że system IFF w trzech samolotach zawiódł lub że załogi obsługujące baterie rakiet Patriot nie rozpoznały sygnałów IFF. Gdyby chodziło tylko o jeden samolot, byłbym skłonny uwierzyć w wyjaśnienia CENTCOM-u… Ale trzy? Przykro mi, ale to bzdura.

Iran nie tracił czasu po sobotnim porannym ataku, w którym zginął ajatollah Chomeini oraz wysocy rangą przywódcy irańskich sił zbrojnych i służb bezpieczeństwa, i natychmiast zamknął ruch morski przez Cieśninę Ormuz. Podczas gdy rakiety amerykańskie i izraelskie nadal bombardują Iran, IRGC i irańska marynarka wojenna wydają się być w stanie uniemożliwić opuszczenie Zatoki Perskiej wszystkim statkom przewożącym ropę lub płynny gaz ziemny. Jeśli blokada ta będzie utrzymywana, Iran wyrządzi poważne szkody krajom zależnym od eksportu ropy z Zatoki Perskiej i zyska przewagę w negocjacjach mających na celu zakończenie konfliktu.

Czego Iran może zażądać od Zachodu w zamian za zniesienie blokady? – Myślę, że zniesienie zachodnich sankcji będzie najważniejszym punktem na liście żądań. Iran może również zażądać wycofania sił izraelskich ze Strefy Gazy oraz zapewnienia Palestyńczykom swobodnego i nieograniczonego dostępu do Egiptu w celu uzyskania pomocy medycznej oraz nieprzerwanych dostaw żywności i wody.

Dopóki Iran będzie blokował dostęp do Zatoki Perskiej, będzie kontynuował wystrzeliwanie rakiet w kierunku Izraela i pozostałych baz/instalacji amerykańskich, które nadal wspierają operacje bojowe. Uważam, że Iran dysponuje wystarczającymi zapasami rakiet balistycznych i manewrujących, a także tysiącami dronów, które pozwolą mu przez co najmniej dwa miesiące prowadzić intensywny ostrzał celów w Izraelu i pozostałych bazach amerykańskich.

Stworzy to poważny, nierozwiązywalny problem dla Izraela i Stanów Zjednoczonych – obydwa kraje prawdopodobnie wyczerpią swoje zapasy pocisków przeciwlotniczych Iron Dome, Patriot i THAAD w ciągu trzech tygodni, jeśli Iran będzie w stanie wystrzelić 100 pocisków/dronów dziennie. Uważam, że Iran jest przygotowany do wojny na wyniszczenie… Stany Zjednoczone i Izrael nie są! – Jeśli wojna ta potrwa dłużej niż cztery tygodnie, koszt utrzymania dwóch grup uderzeniowych lotniskowców, siedmiu eskadr F-35A i 108 tankowców KC-135 wyniesie prawie dwa miliardy dolarów, nie licząc kosztów pocisków manewrujących Tomahawk wystrzelonych w kierunku Iranu

Koszt jednego pocisku wynosi 2,5 miliona dolarów. Wygląda na to, że w ciągu pierwszych trzech dni wojny wystrzeliliśmy 200 pocisków Tomahawk, co oznacza, że Stany Zjednoczone wydały około pół miliarda dolarów.

Donald Trump złamał obietnicę złożoną Amerykanom, angażując Stany Zjednoczone w kolejną kosztowną i niepotrzebną wojnę. A jeśli chodzi o kalkulację kosztów, jaką wartość przypisujemy żołnierzom, którzy zginęli (i zginą) lub zostali ciężko ranni w akcji?

– Spójrzcie na zdjęcie Donalda Trumpa krzyczącego na Pete’a Hegsetha, zamieszczone na początku tego artykułu…

Czy wygląda on na człowieka, który wierzy, że wojna przebiega zgodnie z jego planem? – Nie sądzę.

INFO: sonar21.com/how-iran-can-defeat-donald-trump

Warto przeczytać: simplicius76p/us-suffers-worst-day-of-air-losses

Prof. Mearsheimer: To Żydzi kierują tym pociągiem. Trump tylko wykonuje rozkazy

Prof. Mearsheimer:

To Żydzi kierują tym pociągiem.

Trump tylko wykonuje rozkazy

pch24/prof-mearsheimer-to-zydzi-kieruja-tym-pociagiem-trump-tylko-wykonuje-rozkazy

Czy Stany Zjednoczone i Izrael mogą wygrać wojnę z Iranem? John Mearsheimer, profesor z Uniwersytetu w Chicago, uważa, że nie.

Problemem są skrajnie nierealistyczne cele, który postawiły sobie władze obu napastniczych krajów.

Znany politolog i teoretyk realizmu ofensywnego, prof. John Mearsheimer, stwierdził, że cele, jakie postawiło sobie państwo amerykańskie, są po prostu nie do zrealizowania. – Nie ma sposobu na to, byśmy wygrali tę wojnę w jakiś znaczący sposób. Jedyne, co muszą zrobić Irańczycy, to przetrwać. Wówczas wygrają – i sądzę, że to im się uda. Moim zdaniem wpakowaliśmy się w poważne kłopoty – powiedział w rozmowie z Judge’m Napolitano na youtube.

Ekspert podkreślił, że prezydent Donald Trump nie jest w stanie przedstawić Amerykanom żadnej spójnej strategii wojny w Iranie. Bardzo szybko wskazuje zupełnie odmienne cele całej operacji.

Szczerze mówiąc uważam, że to jest jednak bez znaczenia. Pytanie o cel zakłada, że to my kierujemy tym pociągiem. […] Prawda jest taka, że to Izraelczycy siedzą na miejscu maszynisty i kierpwcy. Tucker Carlson spotkał się z prezydentem Trumpem, a ten powiedział mu, że nie miał innego wyjścia, jak tylko iść na wojnę. […] Tuckerowi powiedziano, że to Izraelczycy kierują pociągiem, a Trump po prostu wykonuje rozkazy. Dlatego pytanie o nasze cele nie ma znaczenia. Ważne jest pytanie o cele Izraelczyków, a te są zupełnie jasne – stwierdził. 

Zdaniem Mearsheimera Żydzi próbowali wciągnąć USA w wojnę z Iranem już dwukrotnie w 2024 roku, ale administracja Bidena na to nie pozwoliła. Amerykanie bronili Izraela, kiedy dochodziło do irańskich ataków, ale nie chwycili przynęty rzucanej przez Netanjahu, by wdać się w regularny konflikt. Administracja Trumpa działa inaczej. Jak przypomniał Mearsheimer, już w 2025 roku USA zaatakowały Iran, wychodząc poza wcześniejszą strategię ograniczania się do obrony Izraela.

Profesor podkreślił, że atak na Iran jest nie do uzasadnienia na gruncie prawa międzynarodowego, ale dla Trumpa nie ma to znaczenia.

Prezydent Trump nie przejmuje się ani prawem międzynarodowym, ani prawem krajowym w Stanach Zjednoczonych. Jest unilateralistą. Robi po prostu to, co chce. Uważa, że prawo to coś, co można zignorować, jeżeli jest to akurat wygodne – wskazał.

Żydzi jasno zakomunikowali, że ich celem jest zmiana władzy w Iranie. Taki jest też zatem cel, który realizują Amerykanie. – Mówi się o wyeliminowaniu pocisków balistycznych Iranu, o tym, żeby zniszczyć irańskie możliwości wzbogacania uranu, a ostatecznie żeby zlikwidować zdolność Iranu do wspierania Hamasu, Hezbollahu i Huti. Nie da się jednak osiągnąć tych rzeczy bez wcześniejszej zmiany rządu. Musi powstać nowy rząd, który zdecyduje, że nie będzie tworzyć pocisków balistycznych, wspierać Huti i Hamasu i tak dalej, nie będzie już pracować nad bronią nuklearną – powiedział.

Według Mearsheimera na tym właśnie polega problem: bo w jego ocenie zmiana władzy w Iranie jest po prostu kompletnie nierealistyczna.

Mearsheimer wskazał, że zmiana władzy wymagałaby osadzenia w Iranie kogoś, kto byłby w stanie rządzić krajem zgodnie z interesami Izraela – ale nikogo takiego nie ma. Jedyną propozycją jest przekazanie władzy w ręce szacha, ale to skrajnie trudny scenariusz, jako że szach nie ma poparcia w kraju. Byłby znienawidzony.

Profesor uważa też, że USA zaangażowały się w wojnę z Iranem pod wpływem nacisków Izraela oraz syjonistycznego lobby. – Trump jest pod ogromną presją ze strony lobby. Jeżeli spojrzymy na jego zespół negocjacyjny, to zobaczymy tam jego zięcia Jareda Kushnera oraz Steva Witkoffa jako dwóch głównych negocjatorów – to właśnie oni reprezentują USA w rozmowach z Iranem. To arcy-syjoniści. Obaj są głęboko oddani Izraelowi, to prawnicy Izraela. To pokazuje, że to nie tylko Izrael wywiera presję na Stany Zjednoczone, […], to Izrael plus lobby.

Gdyby nie to niesamowicie wpływowe lobby w USA, które wywiera nacisk na prezydenta Trumpa i jego poprzedników, mielibyśmy zarówno dziś jak i w przeszłości fundamentalnie odmienne podejście do Izraela. Traktowalibyśmy go jak normalny kraj, ale tak nie robimy – podkreślił.

Źródło: youtube

Pach

Cudzy wrogowie

Cudzy wrogowie

Date: 3 marzo 2026 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/cudzy-wrogowie

INFO: ariannaeditrice.it/articoli/i-nemici-degli-altri

Marco Travaglio it.wikipediaMarco_Travaglio

 Oczywiście nikt nie wie, jak długo potrwa i czym zakończy się wojna rozpoczęta przez Trumpa – na polecenie Netanjahu – przeciwko Iranowi, która doprowadziła do wybuchu konfliktu na całym Bliskim Wschodzie. Jedyną rzeczą pewną jest to, kto będzie jego główną ofiarą – oczywiście oprócz ludności cywilnej „wyzwolonej” za pomocą bomb i masakr: będzie nią Europa.

Po raz kolejny zapłacimy bardzo wysoką cenę za wojnę, która nas nie dotyczy, przeciwko wrogowi, który nie jest naszym wrogiem. My, mieszkańcy środkowo-zachodniej Europy, nie mamy wrogów, ale regularnie narzucają nam ich rzekomi „przyjaciele”: tj. Stany Zjednoczone, a obecnie również Izrael.

W przypadku Iranu, podobnie jak Rosji i Chin, w naszym interesie leżałoby utrzymywanie przyzwoitych z nimi stosunków, ale nie możemy tego zrobić, ponieważ „przyjaciele” zmuszają nas do udziału w ich wojnach lub ponoszenia ich konsekwencji. Powinniśmy zdecydować się – pisze Gianandrea Gaiani w Analisi Difesana „wyzwolenie się od wyzwolicieli”, ale aby to zrobić, potrzebna jest klasa rządząca godna tej nazwy, zamiast bezkręgowców, którzy nami rządzą, niezdolnych do działania w naszym interesie, od dziesięcioleci odmiennym od interesów Waszyngtonu.

https://babylonianempire.wordpress.com/2026/03/03/nadszedl-czas-by-uwolnic-sie-od-wyzwolicieli/embed/#?secret=fy8jflLKfw#?secret=IUCfywG1xW

W roku 1999, Clinton wciągnął nas w wojnę z Serbią Miloszewicza, destabilizując Bałkany kosztem naszym i Rosji, a z korzyścią dla Stanów Zjednoczonych. W latach 2001-2003, Bush junior wciągnął nas w wojnę z Afganistanem i Irakiem, powodując fale uchodźców i terroryzmu oraz wzrost cen ropy naftowej, które zaszkodziły Europie. W latach 2010-2011, Obama nakręcił tzw. arabskie wiosny, podpalając Afrykę Północną i Bliski Wschód – od Libii, przez Irak, po Syrię, podkopując nasze bezpieczeństwo energetyczne, a także polityczne za sprawą kolejnych fal migrantów.

Ostateczny cios nastąpił w roku 2024, wraz ze zmianą reżimu na Ukrainie (bynajmniej nie na filoputinowski, ale jak oświadczyła przed Kongresem wiceminister stanu Victoria Nuland, Stany Zjednoczone „zainwestowały 5 miliardów” w „rewoltę” na Majdanie pod hasłem „Europa, pierdol się!”), wojną domową, inwazją rosyjską, zniszczeniem gazociągów Nord Stream przez trio Kijów-Warszawa-CIA, auto-sankcjami nałożonymi na Moskwę, pieniędzmi wyrzuconymi w błoto na przegraną z góry wojnę: co przekłada się na ostateczne samobójstwo Europy.

Zawsze ten sam scenariusz: Stany Zjednoczone narzucają nam ich wojny, my płacimy rachunki i ponosimy konsekwencje.

Obecnie, bomby na Iran, wraz z zamknięciem Cieśniny Ormuz i wielkim powrotem piratów Houthi przeciwko naszym statkom, powodują gwałtowny wzrost cen ropy naftowej i – zgadnijcie, kto na tym traci?My. A kto na tym zyskuje?Stany Zjednoczone, które będą coraz bardziej zwiększać eksport swojego gazu i ropy naftowej, niezwykle drogich i zanieczyszczających środowisko ze względu na technikę szczelinowania hydraulicznego, ale obecnie nawet opłacalnych dzięki boomowi na ropę naftową i samobójczej rezygnacji Europy z zaopatrzenia się w Rosji za jedną piątą ceny. Później, jak zawsze, przybędą uchodźcy i terroryści.

Jakże cwani jesteśmy…

INFO: ariannaeditrice.it/articoli/i-nemici-degli-altri

Nadszedł czas, by wyzwolić się od wyzwolicieli

Nadszedł czas, by wyzwolić się od wyzwolicieli

Date: 3 marzo 2026 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/nadszedl-czas-by-uwolnic-sie-od-wyzwolicieli

INFO: analisidifesa.it/e-tempo-di-liberarci-dei-liberatori

1 marca 2026autor: Gianandrea Gaiani interno.gov.it/gaiani_curriculum_vitae

analisidifesa.it/author/ggaiani/

Atak na Iran, przeprowadzony w trakcie trwających negocjacji i wymierzony w kluczowe postaci irańskiego rządu, nie zawiera żadnych szczególnych nowości w porównaniu z tym, co już wiedzieliśmy o podejściu Stanów Zjednoczonych i Izraela wobec Teheranu.

Nie powinno dziwić, że Stany Zjednoczone i Izrael arbitralnie decydują się użyć siły przeciwko każdemu, kogo uznają za swojego wroga na całym świecie – i robią to, kłamiąc na temat irańskiego programu nuklearnego, który przez nikogo nie był uważany za bliski realizacji broni atomowej.

W końcu zawsze tak postępowali: celowane naloty, „prewencyjne” ataki, a nawet porwania głów państw, jak w przypadku Wenezueli – działania, które gdyby dokonał ich ktokolwiek inny, bez wahania określilibyśmy mianem terrorystycznych.

Robią to, destabilizując całe obszary świata – zazwyczaj te o kluczowym znaczeniu energetycznym – nie informując wcześniej sojuszników ani nie konsultując się z nimi. Wicepremier Matteo Salvini ujawnił wczoraj, że włoski rząd został powiadomiony o rozpoczęciu operacji wojskowych… dopiero po ich rozpoczęciu. Rzym dowiedział się o wszystkim z telewizyjnych breaking news i depesz agencyjnych.

Historia ministra obrony Guido Crosetto, który – jak się wydaje – utknął z rodziną w Dubaju (co stało się obiektem licznych żartów), pokazuje w rzeczywistości, że Pentagon nie poinformował nawet sojuszników z NATO o nadchodzącym ataku. To kolejne potwierdzenie, że Stany Zjednoczone i Izrael od zawsze stosują zasadę wyższości wobec reszty świata opartą na ich „wyjątkowości”. Mówiąc językiem Markiza del Grillo: „Ja jestem ja, a wy nie jesteście warci funta kłaków”.

Nic zaskakującego, jeśli weźmiemy pod uwagę arogancję, jaką administracja Trumpa rezerwuje dla Europejczyków – i to, że nasi „sojusznicy” zza oceanu od wielu lat zachowują się jak najwięksi wrogowie Europy.

Wywołali arabskie wiosny, które podpaliły Afrykę Północną i Bliski Wschód, rozpętując wojny w Libii, Iraku i Syrii – co podważyło bezpieczeństwo energetyczne i „podwórko” Europy. Dokonali zmiany rządu w Kijowie w 2014 roku, inwestując w operację Majdan 5 miliardów dolarów (jak przyznała w Kongresie podsekretarz Victoria Nuland), otwierając drogę do militarnej konfrontacji z Rosją – po czym wysadzili gazociąg Nord Stream… po tym, jak wcześniej Biden i Nuland otwarcie zapowiadali jego zniszczenie.

W obliczu tego wszystkiego dziecinadą byłoby dziwić się, że Amerykanie nie okazują szacunku europejskim sojusznikom. Nie trzeba być szczególnie przewrotnym, by zauważyć, że atak na Iran – niezależnie od jego rezultatów – spowoduje wzrost cen ropy, także z powodu zamknięcia Cieśniny Ormuz, które wczoraj zapowiedzieli Strażnicy Rewolucji Islamskiej.

Nie trzeba być wybitnym analitykiem, by zrozumieć, że blokada Zatoki Perskiej sprzyja amerykańskiemu eksportowi energii, a wyższe ceny ropy czynią bardziej opłacalnym wydobycie w USA – gdzie kosztowna technologia frackingu nie jest rentowna poniżej 62–65 dolarów za baryłkę.

I nie trzeba być geniuszem, by pojąć, że Europa – już teraz najbardziej uprzemysłowiony region świata, który po rezygnacji z taniego i nieograniczonego rosyjskiego gazu i ropy płaci najwyższe ceny za energię – poniesie z tego ataku dodatkowe, bardzo poważne szkody gospodarcze i bezpieczeństwa.

To, co naprawdę powinno nas wszystkich dziwić, to fakt, że rządy europejskich państw (o Unii Europejskiej, która stała się już jedynie nomenklaturą lobbystów w dużej mierze służących interesom amerykańskim, lepiej nie wspominać) nadal pozostają uległe wobec samowystarczalnej arogancji Stanów Zjednoczonych i Izraela.

Dla nas, Włochów, którzy od dawna uważają tzw. „rozszerzone Morze Śródziemne” (sięgające aż po Morze Czerwone, Ocean Indyjski i Zatokę Perską) za obszar o pierwszorzędnym znaczeniu strategicznym i narodowym, obecne operacje wojskowe powinny być nie do zaakceptowania – właśnie dlatego, że prowadzą wyłącznie do dalszej destabilizacji regionu.

Również jemeńskie milicje Huti ogłosiły wznowienie ataków na statki handlowe w Cieśninie Bab al-Mandab i Zatoce Adeńskiej – w solidarności z zaatakowanym Iranem. Dzięki USA i Izraelowi ruch morski do/z Morza Śródziemnego znów zostanie poważnie utrudniony – ucierpią nasze porty, nasz eksport i import. A kilka okrętów z garstką pocisków w ramach unijnej operacji Aspides na pewno nie wystarczy do ochrony żeglugi – zwłaszcza że nawet Amerykanie musieli w końcu pertraktować z Hutimi po wyczerpaniu zapasów pocisków przeciwlotniczych na niektórych jednostkach US Navy.

Nie ma najmniejszego sensu, by narody europejskie dziś powtarzały, że są sojusznikami USA i Izraela – bo między sojusznikami się rozmawia, podejmuje decyzje wspólnie lub uzgodnione, a przede wszystkim unika się działań jednostronnych, które szkodzą partnerom. Tymczasem Europejczycy są traktowani jak „użyteczni idioci” – mają wspierać kampanie wojskowe i inicjatywy idące wprost przeciwko ich własnym interesom, a potem mają potulnie milczeć.

„Kto sobie sam jest winien, niech sam płacze” – to prawda. Ale europejskie narody muszą się obudzić, zanim będzie za późno. Interesy Stanów Zjednoczonych i Izraela od dawna opierają się na destabilizacji całych obszarów geopolitycznych i energetycznych – to cel dokładnie odwrotny do tego, co powinno przyświecać Europejczykom.

Dlatego jak najszybciej trzeba się wyzwolić z sojuszu, który staje się coraz bardziej jednostronny, uciążliwy i niebezpieczny dla naszego bezpieczeństwa. Tak jak Imperium Rzymskie w fazie schyłkowej, także amerykańskie imperium staje się nieprzewidywalne, groźne i kierowane przez liderów mało wiarygodnych, nieprzygotowanych, a czasem jawnie niestabilnych.

Czy ma sens powierzać naszą obronę, bezpieczeństwo i bazy wojskowe potędze, która z każdym dniem coraz wyraźniej okazuje się naszym wrogiem?

Bo propaganda – z jej śmiesznymi nowomową i obłąkańczymi deklaracjami Trumpa o „nieuchronnym zagrożeniu ze strony Iranu” – nie wystarczy, by usprawiedliwić tę nową wojnę, która sieje chaos tuż u bram Europy. Po 80 latach Europa powinna znaleźć w sobie odwagę, by „uwolnić się od wybawicieli” – z pragmatyzmem, odrzucając sekciarskie dogmaty i nie dając się dłużej wciągać w cudze wojny.

Filo-ajatollah?

Nie trzeba być fanem zmarłego ajatollaha Chameneiego (który był chory i miał 87 lat, ale był wybitną postacią nie tylko Iranu, lecz całego szyickiego islamu), by zauważyć: jeśli nazywamy irański system „reżimem”, to samo powinniśmy powiedzieć o absolutystycznych, dziedzicznych monarchiach Zatoki Perskiej – petro-państwach, w których praw obywatelskich i politycznych jest bardzo mało, a które są naszymi „żelaznymi sojusznikami”, przed którymi Europa często biła pokłony w zamian za miliardowe inwestycje.

Śmieszne jest określanie Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (pasdaran) mianem „ruchu terrorystycznego” – jak zrobił Parlament Europejski, także głosami Włoch – bez przypomnienia, że islamski terroryzm to sunnici (ISIS, Al-Kaida itd.), a nie szyici.

Wręcz przeciwnie: szyici – zarówno arabscy, jak i perscy – są głównym celem sunnickiego ekstremizmu terrorystycznego (wystarczy przeczytać manifesty bin Ladena, al-Zarkawiego czy al-Baghdadiego). Warto też przypomnieć, że to nie Amerykanie ani tym bardziej Włosi powstrzymali ISIS przed zajęciem Bagdadu w sierpniu 2014 roku – lecz trzy pułki irańskich pasdaran, ponosząc przy tym ciężkie straty.

Podobnie wyzwolenie północnego Iraku i wschodniej Syrii spod Państwa Islamskiego w dużej mierze zawdzięczamy szyickim milicjom ludowym wspieranym przez pasdaran.

To niewygodne wspomnienia – zwłaszcza dziś, gdy cały świat uznał za przywódcę Syrii byłego terrorystę Abu Mohammada al-Dżulaniego (Ahmeda asz-Szara), na którego głowę Waszyngton jeszcze niedawno wyznaczył 10 milionów dolarów nagrody. Nikt go nie wybierał – doszedł do władzy jako przywódca sunnickiej milicji islamistycznej sprzymierzonej z Turcją; dawny zastępca Zarkawiego, członek ISIS, założyciel Dżabhat an-Nusra, lider Tahrir asz-Szam. Dziś wszyscy podają mu rękę – także ci, którzy pasdaran nazywają terrorystami.

Pragmatyzm polityki czyni hipokryzją każdy apel o „wartości wolności i demokracji”. Rezygnujemy z energii autokraty Putina, by kupować ją od reżimu Ilhama Alijewa – prezydenta Azerbejdżanu od 2003 roku, następcy ojca Hejdara. Reżim wielokrotnie krytykowany za represje wobec opozycji i brak praw człowieka – jedyna republika na świecie (obok Korei Północnej), w której władza przechodzi z ojca na syna wraz z kultem jednostki.

Tak samo dziś izraelska i amerykańska propaganda (z typową medialną fanfarą posłusznych mediów) serwuje nam kontrast: irańskie dziewczyny za czasów szacha Rezy Pahlawiego kontra kobiety w hidżabach (notabene nieobowiązkowych) w Iranie ajatollahów.

Ten sam chwyt stosowano z burkami afgańskimi, gdy USA i sojusznicy „eksportowali demokrację” do Kabulu – by potem zostawić kraj talibom i burkom.

Wystarczy znać historię lub mieć odpowiedni wiek, by pamiętać fakty: przywrócenie monarchii Pahlawich w Teheranie nie byłoby żadną gwarancją wolności ani demokracji. Szach rządził żelazną pięścią, posługując się niesławną SAVAK, ogłosił się „cesarzem” (jedyny obok Bokassy w tamtych czasach). Nieprzypadkowo jego imperium – sojusznik USA i Izraela – runęło w wyniku wielkich powstań ludowych.

Niejasne perspektywy

Biorąc pod uwagę wszystko to, co zostało powiedziane, staje się oczywiste, że irański program nuklearny i balistyczny stanowią jedynie pretekst, by pogrążyć Iran – sojusznika Rosji i Chin – w całkowitym chaosie, wraz z jego produkcją energii, która dzisiaj jest eksportowana do Azji, a którą Waszyngton chciałby wyłączyć z gry lub – alternatywnie – przejąć pod swoją kontrolę.

Ponadto, Iran podpisał w 2015 roku międzynarodowe porozumienie z administracją Obamy, które następnie Donald Trump unieważnił, kierując się dyktatem Benjamina Netanjahu – co już wówczas rodziło pytanie, kto tak naprawdę trzyma stery w sojuszu izraelsko-amerykańskim. Dziś żądanie nowego porozumienia nuklearnego brzmi groteskowo, zwłaszcza po tym, jak w wojnie trwającej 12 dni, wywołanej w czerwcu zeszłego roku przez Izrael, właśnie Trump ogłosił, że program atomowy Iranu został zniszczony po nalotach bombowców B-2 na irańskie obiekty nuklearne.

W rzeczywistości był to jedynie interwencja, która pozwoliła tymczasowo zatrzymać wojnę i uratować twarz Izraelowi, który wyczerpał zapasy pocisków antyrakietowych, podczas gdy Teheran wciąż dysponował dużą liczbą pocisków balistycznych gotowych do wystrzelenia. Także w obecnej kampanii to prawdopodobnie amunicja zdecyduje o sukcesie lub porażce stron konfliktu – jak podkreślił również Scott Ritter. Co skończy się pierwsze: irańskie nośniki balistyczne czy izraelskie i amerykańskie systemy antyrakietowe?

Siły zbrojne Izraela (IDF) szacują, że Iran posiada obecnie około 2500 pocisków balistycznych. Przed wojną z czerwca 2025 roku te same źródła twierdziły, że Iran zamierza znacząco przyspieszyć tempo produkcji pocisków balistycznych – z 3000 do 8000 sztuk w ciągu dwóch lat. W trakcie konfliktu czerwcowego Iran wystrzelił ponad 500 pocisków w kierunku Izraela, a IDF uważa, że zniszczyła setki pocisków w atakach oraz uniemożliwiła produkcję kolejnych 1500, uderzając w fabryki.

W ostatnich miesiącach, izraelscy wojskowi uważają, że Teheran zainwestował w odbudowę zdolności produkcyjnych, wytwarzając co miesiąc kilkadziesiąt pocisków, aż osiągnął ponownie poziom 2500 sztuk. To bardzo duża liczba, która wymagałaby co najmniej trzykrotnie większej liczby pocisków obrony przeciw balistycznej. Iran zresztą atakuje amerykańskie bazy w arabskich monarchiach Zatoki nie tylko dlatego, że są to ewidentne, uzasadnione cele wojskowe, ale być może także po to, by wzniecić arabskie społeczeństwa, które nienawidzą polityki USA i Izraela – i które mogłyby zmusić emirów do wyrzucenia amerykańskich baz, postrzeganych coraz bardziej jako (bogatsze i lepiej uzbrojone) ramię Izraela.

Także spór, który wybuchł między Cyprem a Wielką Brytanią w sprawie dwóch irańskich pocisków balistycznych określanych jako „błądzących” i potencjalnie skierowanych na brytyjskie bazy na wyspie będącej częścią UE (a obecnie sprawującej półroczną prezydencję), powinien skłonić do refleksji, jak bardzo wojna wywołana przez Izrael i Stany Zjednoczone może bezpośrednio zagrozić Europie i Unii Europejskiej.

W tej wojnie to nie tylko rząd irański stawia wszystko na jedną kartę: USA i Izrael ryzykują nie tylko nieosiągnięcie założonych celów, ale także utratę wiarygodności politycznej i militarnej (zwłaszcza jeśli Iran zdoła zadać swoim wrogom bolesne straty), narażając się na nienawiść większości świata. Z politycznego punktu widzenia należy bowiem zapytać, na jakiej podstawie największa potęga nuklearna świata (obok Rosji) oraz de facto potęga nuklearna, jaką jest Izrael – który nigdy nie poddał się inspekcjom agencji ONZ ds. energii atomowej (MAEA) – mogą sobie rościć prawo do odmawiania Iranowi wzbogacania uranu, a nawet rozwoju pocisków balistycznych i broni jądrowej.

Na zasadzie prawa silniejszego? – Żegnajcie więc szeroko propagowane prawo międzynarodowe, „sprawiedliwy pokój” i przeciwstawienie agresora ofierze, tak drogie naszym politykom i komentatorom.

Wreszcie, po zaledwie 36 godzinach wojny już widać, że najważniejszą lekcją płynącą z tego konfliktu jest ta płynąca z Korei Północnej: gdyby Teheran posiadał broń jądrową, tak jak Pjongjang, nikt nie odważyłby się go zaatakować.

INFO: analisidifesa.it/e-tempo-di-liberarci-dei-liberatori

„Эпическая ярость” против „глубокой озабоченности”. Убийство Хаменеи – приговор России: Бежать некуда!

Расследования Царьграда – плод совместной работы группы аналитиков и экспертов. Мы вскрываем механизм работы олигархических корпораций, анатомию подготовки цветных революций, структуру преступных этнических группировок. Мы обнажаем неприглядные факты и показываем опасные тенденции, не даём покоя прокуратуре и следственным органам, губернаторам и „авторитетам”. Мы защищаем Россию не просто словом, а свидетельствами и документами.

Эпическая ярость против глубокой озабоченности. Убийство Хаменеи – приговор России: Бежать некуда!
Коллаж Царьграда

Иван Прохоров 01 Марта 2026 13:17 tsargrad/epicheskaja-jarost-protiv-glubokoj-ozabochennosti-ubijstvo-hamenei-prigovor-rossii-bezhat-nekuda

Бежать с одной седьмой суши всё равно некуда.

==========================

„Эпическая ярость” против „глубокой озабоченности”. Убийство Хаменеи – приговор России: Бежать некуда!

США убили Хаменеи. Заодно ещё десяток министров и военных, ну и до кучи несколько сотен обычных мужчин, женщин и детей, которые оказались рядом. Общественность в гневе. МИД России выражает глубокую озабоченность. Вот только почему-то усиливается ощущение неадекватности. Если ты столкнулся со стаей двуногих хищников, упрекать их в отсутствии морали и этики выглядит странным занятием. У тебя есть ружьё? Так стреляй уже. Нет? Убегай. А к чему этот плач и упрёки? Кому это поможет? Сделает ли это героями тех, кто боится выйти из положения жертвы?

Кровавая баня как норма жизни

Иран стал вторым шагом в цепочке стремительного демонтажа российской системы влияния в мире. Незадолго до событий в Тегеране мир потрясло известие о похищении президента Венесуэлы Николаса Мадуро.

Успех этой операции явно вдохновил Вашингтон на следующий этап – тегеранскую бойню. Зачем играть в демократию, в которую уже никто не верит? Тактика прямого устранения неугодных лидеров – новое феерическое шоу, поражающее свежестью ощущений, геополитический октагон, в котором на потрясённую публику летят уже не слёзы, а кровь и кишки размазанных по полу проигравших.

Резиденция аятоллы Хаменеи в Тегеране была полностью разрушена  ракетным ударом. Спутниковый снимок

Субботнее утро в Тегеране началось с того, что высокоточные американские ракеты превратили правительственный квартал в слоёный пирог из бетона и человеческих тел. Вместе с аятоллой Хаменеи и десятком иранских министров в пыль стёрли сотни обычных людей, которые находились поблизости. Мужчины, женщины, дети и старики стали „сопутствующим ущербом”, о котором в Пентагоне говорят с фирменной американской улыбкой.

Мировая общественность тут же захлебнулась в яростном негодовании. Социальные сети лопаются от гневных постов, блогеры соревнуются в остроте проклятий, на улицах восточных столиц жгут звёздно-полосатые флаги. Протестующие несут портреты погибших лидеров, кидают камни и бутылки в стены американских посольств, требуя справедливости и кары. Ой-ой, американцы сразу же испугались, да. Будто кирпичом в бетонную стену можно остановить машину высокотехнологичного государственного террора.

Нет, американцы даже не пытаются подбирать оправдания для Гааги. Военный министр Хегсет прямо заявляет, что они будут выслеживать и убивать любого, кто им мешает, в любой точке планеты. Им плевать на транспаранты, крики женщин и международное право – они похоронили его в руинах резиденции Хаменеи. Никакого раскаяния или попыток оправдаться – только бесстыдное объявление войны всему миру: мы пришли, мы убили, мы пойдём дальше.

Ну а что вы нам сделаете?

Глава Пентагона Питер Хегсет. Фото: Joshua Sukoff/Shutterstock

И действительно – что?

Глобальная реакция осуждения звучит как хоровое выступление терпил. Не более разумная, чем попытка договориться с цунами или усовестить саранчу, чтобы не ела ваш урожай. Пока толпы митингуют, убийцы в дорогих костюмах спокойно анализируют данные объективного контроля и готовят следующие полётные задания, заставляя ИИ Anthropic (который сами запретили, ну неважно) планировать продолжение так хорошо начатой операции.

Армия обороны Израиля поместила кадры недавней атаки на центр Тегерана. Видео: ТГ-канал @ejdailyru

В мире, где от слов по телефону перешли к ракетам в окно, слёзы и плакаты лишь подтверждают, что защищаться вам больше нечем. Ярость без возможности ударить в ответ – это просто стоны жертвы, приятно щекочущие нервишки жующего её хищника.

Дипломатия хора плакальщиков

Тем временем МИД России привычным движением руки, отточенным до автоматизма, достал из шкафа слегка уже засаленную и потёртую „глубокую озабоченность” и дежурные призывы. И немедленно озвучил.

Ну хоть бы стыдно уже стало, ей-Богу. Ни смеяться над этим, ни плакать уже нет больше сил. Мы пытаемся пристыдить тех, кто по определению не знает стыда, и это зрелище выглядит откровенно жалко, до тошноты.

Ощущение неадекватности достигает пика, когда на фоне наших дипломатических завываний Зеленский гуляет по Купянску. Город, который мы называли своим и освобождённым, теперь служит декорацией для селфи главаря киевского режима. Пока наши спикеры перебирают слова для осуждения терактов в Тегеране, враг спокойно топчет Русскую землю, не опасаясь ни возмездия, ни „ударов по центрам принятия решений”. Нормальный такой контраст – американцы за одно утро выжигают чужие столицы, а мы позволяем врагу устраивать фотосессии в наших бывших тылах.

Мы застряли в роли благородных терпил с болезнью Альцгеймера, которые из раза в раз продолжают громко намекать, что мир должен оценить их моральное превосходство. Но в реальности мир видит только слабость и нерешительность, прикрытую пафосными речами о справедливости. Кому поможет это нытьё, если оно не способно защитить даже собственные границы, не говоря уже о союзниках на дальних рубежах?

МИД России лучше бы обратить внимание на то, как ведут себя их коллеги, американские дипломаты. Уиткофф и Кушнер, которые сегодня ведут переговоры с Россией по Украине, ещё вчера забалтывали Иран, обещая мирные соглашения. Они улыбались в глаза своим „иранским коллегам”, зная, что в это же время ЦРУ вычисляет, где они будут сидеть за одним столом завтрашним утром. Это был наглядный урок для Москвы: любые переговоры с США – лишь дымовая завеса перед убийственным ударом.

А мы так можем?

Скриншот: соцсети

Петля Бжезинского и закон ружья

Пока мы сотрясаем воздух, старый американский план „Петля анаконды”, предусматривающий расчленение нашей страны на 22 части, исполняется с точностью до буквы. Збигнев Бжезинский ещё в прошлом веке расчертил карту, где вместо единой России лишь сырьевые ошмётки под внешним управлением. Убийство Хаменеи и похищение Мадуро – это не случайные не связанные друг с другом акции, а планомерное выбивание наших внешних подпорок, чтобы здание нашей страны рухнуло внутрь себя. Кольца змеи сжимаются медленно, но верно, лишая нас союзников, рынков и пространства для манёвра.

Договариваться с теми, кто этот план писал и ни разу от него не отказался, – это даже не наивность, а преступная глупость. Кушнеры, Уиткоффы и прочие „голуби мира” из команды Трампа просто исполняют свою роль в этом многовековом сценарии удушения. Они улыбаются на камеру и жмут руки нашим дипломатам лишь для того, чтобы усыпить нас до того момента, пока ЦРУ не вычислит нужные координаты для удара по очередной „цели номер один”. Мы с серьёзными лицами обсуждаем нашу безопасность со строителями нашего концлагеря.

„Анаконда” не прекратит сжимать свои кольца, пока не раздавит нашу последнюю кость, и никакие Минские или Стамбульские соглашения её аппетит не умерят. Мы стоим и смотрим, как змея заглатывает одного нашего партнёра за другим, надеясь, что до нас очередь дойдёт не скоро или „само рассосётся”. Не очень хорошая стратегия выживания – ждать, когда хищник шаг за шагом окружает. План Бжезинского жив, и он работает прямо сейчас, и единственное, что может его остановить, – это не нота протеста, а прямой удар в голову гадины.

Збигнев Бжезинский. Фото: соцсети

Что с того?

Сегодня Россия оказалась в стратегическом одиночестве. Из крупных игроков остался только Китай, который внимательно наблюдает за происходящим и делает выводы. Он видит, как быстро США вышибают союзников Москвы и как вяло она реагирует на это, и его ничем не обмануть.

США не остановятся ни перед чем. Их цель – слабая Европа на дорогой энергетике и уничтоженная Россия. Пока наши солдаты пятый год гибнут в посадках, американцы перешли к методам, которые решают глобальные задачи за один день. Либо Россия вспомнит, что сила есть не только у гегемона, либо станет следующей в списке операций. Долг ради мира во всём мире требует не озабоченности, а адекватных действий.

Если ты нарвался на волков в лесу и у тебя есть ружье, стреляй.

Бежать с одной седьмой суши всё равно некуда.

Ситуация критическая! „Меч Катехона” вместо СВО – последний шанс

Ситуация критическая! Меч Катехона вместо СВО – последний шанс: Дугин расставил точки в нападении на Иран
Коллаж Царьграда

Директива Дугина

Александр Дугин 1 Марта 2026 17:33 tsargrad/situacija-kriticheskaja-mech-katehona

Ситуация критическая! „Меч Катехона”

вместо СВО – последний шанс:

Дугин расставил точки в нападении на Иран

То, что произошло в первый день войны США и Израиля с Ираном, фундаментально меняет баланс сил в мире, а также правила международной политики. Трамп давно говорил, что международного права не существует: „Моральным является то, что я считаю таковым”. В принципе после похищения Мадуро и установления прямого внешнего управления над Венесуэлой, а также после ударов по Ирану с уничтожением военно-политического и религиозного руководства страны – суверенной державы, которая находилась в состоянии переговоров с Соединёнными Штатами и не отказывалась от них, говорить о правилах, законах или каких-то нормах международных отношений в мире больше невозможно.

Действительно, теперь действует только право сильного, право быстрого. Тот, кто быстрее наносит удар или быстрее осуществляет то или иное действие, тот и оказывается прав. А всё остальное становится лишь дополнительным обоснованием. То есть сейчас важно нанести решительный удар по врагу, сломить его сопротивление, уничтожить руководство, ударить по основным военным и энергетическим объектам. А после это можно оформлять как угодно, обосновывать как угодно и долго разбираться. „Эпическая ярость” против „глубокой озабоченности”. Убийство Хаменеи – приговор России: Бежать некуда!

Думаю, что сейчас почти всё зависит от того, насколько долго и решительно сможет сопротивляться Иран. Если он будет продолжать вести эту войну после уничтожения политического руководства, если не сдастся, не выбросит белый флаг и не пойдёт на капитуляцию, то это может плохо закончиться и для самого Запада. Ведь тогда все остальные начнут действовать точно так же, ни на что не обращая внимания и переоценив свой потенциал за вычетом правового статуса. Это развяжет руки многим региональным силам, которые будут делать всё что захотят. Так дело очень быстро может дойти до применения ядерного оружия – возможно, в пакистано-афганском конфликте, возможно, в других. Правил точно нет.

Словом, если Иран продолжит сопротивление во главе с новым руководством, это может привести к очень серьёзным последствиям для самого Запада, аукнуться и Трампу, и США, и странам НАТО. Но если ситуация с Венесуэлой повторится – либо новое руководство заявит о капитуляции, либо военные просто не смогут продолжать боевые действия, то война будет короткой. И в этом случае аналогичного сценария надо будет ожидать уже нам. Здесь уже никаких сомнений нет: Трамп и Запад, увидев, что такая схема работает, следующим действием просто ликвидируют основное политическое и военно-политическое руководство России. Сделать Западу „как в Иране”: Россия оказалась на шаг впереди. Назад дороги нет

На сегодняшний день уже понятно, что мы ведём себя нерешительно. И по этой же модели, во время очередных переговоров с Кушнером и Уиткоффом, по нам будет нанесён удар. Возможно, даже ядерный. Поэтому я считаю, что ситуация для нас критическая. Мы не вступились ни за Венесуэлу, ни за Иран, Китай тоже сохраняет нейтралитет. Но в таком случае после нас следующим пойдёт Китай. И тогда „царство” Эпштейна воцарится на всей территории человечества.

Подчеркну, сегодня уже можно говорить о том, что мы имеем дело не просто с либеральным Западом. Либерализм очень быстро завял и исчез с повестки дня. Никто больше не говорит о либеральных ценностях или демократии – всё это осталось в прошлом. Теперь воцарился культ Ваала, культ золотого тельца, культ глобальной силы, культ США и Израиля. Это цивилизация насилия, сатанизма, каннибализма, извращений и педофилии. И эта „педофилическая цивилизация Ваала” на наших глазах сбрасывает маски и начинает атаковать всерьёз. В какое место России готовится удар: Атака США на Иран стала войной против всего мира

Происходящее очень напоминает Последние времена со всех точек зрения. И если мы не найдём в себе силы осмыслить ситуацию, то окажемся в катастрофическом положении. Многие твердят: „Не время для паники”, но иногда лучше всерьёз озаботиться происходящим, чем полагать, что нас пронесёт. Теперь уже точно не пронесёт: Иран – это последнее, что стоит на пути прямой войны между цивилизацией Ваала и Россией.

Если бы у нас хватило воли и решимости (хотя в этом у меня большие сомнения), мы должны были бы начать действовать по тем же правилам, по которым уже действуют все, кроме нас. То есть ликвидировали бы военно-политическое руководство Украины и, не обращая внимания ни на какие издержки, решили бы задачи специальной военной операции.

Кстати, на фоне названий вроде „Щит Иуды”, „Эпическая ярость” или „Конец потопа”, которыми пользуются мировые державы, я бы переименовал нашу скромную СВО в операцию „Меч Катехона”. И это бы сразу многое изменило.

Но боюсь, мы на это не решимся, а продолжим старую песню. И тогда, повторюсь, ракеты по Москве прилетят прямо в ходе переговоров с Кушнером и Уиткоффом, буквально по иранскому сценарию. Цивилизация Ваала незатейлива: она повторяет одни и те же сценарии – и они раз за разом работают. Потому что каждый думает, что это касается только Каддафи, Хусейна, Милошевича, Мубарака, Насраллы, Асада или рахбара Хаменеи, но не его лично. И так шаг за шагом цивилизация Ваала достигает своих целей. 

Иран – это последнее, что стоит на пути прямой войны между цивилизацией Ваала и Россией. Видео: ТГ-канал @mpshow

Поэтому либо мы срочно мобилизуемся, либо ситуация будет крайне тяжёлой. И если у нас ещё остаются иллюзии, значит, внутри нашего собственного лагеря есть какая-то глубочайшая фальшь. Особенно заметная на фоне произошедшего в Иране – катастрофы глобального масштаба. Там погибли прекрасные люди, замечательные духовные деятели. Для сравнения – это как если бы одновременно убили Патриарха Московского, президента, начальника Генштаба и всех ключевых министров. И одновременно – убийство более сотни погибших от ракет школьниц, невинных душ. Разве после такого можно оставаться равнодушным и делать вид, что это нас особо и не касается: мол, наше дело – сторона.

Поэтому если мы всё это стерпим и смолчим, то в следующий раз точно так же поступят и с нами. А потому абсолютно уверен, что в сложившейся ситуации нам стоило бы немедленно ввести чрезвычайное положение. Хотя бы на уровне высшего руководства. Ведь ситуация для нас становится просто критической.

China Made ‘Serious Strategic Miscalculation’ on Iran, Insiders Say

China Made ‘Serious Strategic Miscalculation’ on Iran, Insiders Say

Muted Chinese response to U.S.-Israel strikes came after multiple revisions and reflected shock, according to people familiar with the situation.

China Made ‘Serious Strategic Miscalculation’ on Iran, Insiders Say
Chinese State Councillor and Foreign Minister Wang Yi (R) meets Iran’s Foreign Minister Mohammad Javad Zarif at the Diaoyutai state guesthouse in Beijing on May 13, 2018. Thomas Peter/AFP via Getty Images

Eva Fu 3/2/2026 theepochtimes/world/china-made-serious-strategic-miscalculation-on-iran

When Western allies reacted to the U.S.-Israeli strikes on Iran, Beijing’s response was measured.

The Chinese foreign ministry statement came seven hours after the operation began and contained just over 80 words, with the spokesperson saying Beijing is “highly concerned” while calling for “an immediate stop to the military actions.”

There was no mention of either the United States or Israel.

The statement was a “downgraded version” after multiple revisions, according to one insider familiar with the inner workings of Beijing’s diplomacy system. The highly muted tone was a reflection of shock, he and another said.

They said China’s authorities had misjudged the situation and dismissed chances of a U.S. military offensive, believing that any conflicts would stay on a rhetorical level and not touch Iran’s key power structure.

“Only until the missiles hit the ground and shook Tehran did Beijing hastily make adjustments, exposing how the decision makers had underestimated the risks,” one of them told The Epoch Times.

That led to Chinese authorities scrambling to respond.

The initial draft contained wording that directly criticized Israel and the United States, but that was “deleted line by line during the internal meeting deliberations,” the source said, and the eventual principle they reached was “not to touch the United States and Israel.”

Mao Ning, a spokesperson for China’s foreign ministry, confirmed on March 1 that they got no advance notice about the strikes.

Iran has been a strategic partner for China, providing discounted oil while helping Beijing expand its influence in the Middle East. The two signed a 25-year economic and security partnership in 2021, just as China became Iran’s top trading partner for both import and export.

While China’s diplomatic officials had conducted a comprehensive assessment on Iran prior to the strikes, part of that had relied on the framework used in the past few decades, according to another insider.

The logic goes that a large-scale military operation is unlikely because Iran had never faced full-sized kinetic attacks from the United States despite consistent military threats, he said. And because of that, he added, Beijing has evacuated fewer diplomatic personnel than from Venezuela around the Caracas raid.

“This is a serious strategic miscalculation,” he told The Epoch Times. “And no one right now dares to bring it up.”

The news of Iranian leader Ali Khamenei’s death a day later prompted Beijing’s condemnation, with Mao calling it a violation of international law.

“From the view of the Chinese Communist Party, to have an ‘old friend’ disappearing in this world in such a fashion naturally leads to fears,” China affairs analyst Li Linyi told The Epoch Times. “The Chinese officials would be wondering if such a thing could happen to them.”

For the most part, Beijing is still taking a wait-and-see approach, analysts said.

“What the Chinese Communist Party actually cares about here is not the survival of the Iranian regime. It’s about how to avoid a direct confrontation with the United States,” said a Chinese scholar, who asked for anonymity for safety fears.

He told The Epoch Times that U.S. President Donald Trump is meeting with Chinese leader Xi Jinping soon, and their talks will involve issues concerning Beijing’s core interests, such as trade, technology restrictions, and economic sanctions.

“Under this calculus, a so-called ‘strategic partner’ can be set aside anytime.”

========================================================

Shao Rong contributed to this report.

Eva Fu

Eva Fu Reporter

Eva Fu is an award-winning, New York-based journalist for The Epoch Times focusing on U.S. politics, U.S.-China relations, religious freedom, and human rights. Contact Eva at eva.fu@epochtimes.com

Czy wielkie królestwo upadnie?

Czy wielkie królestwo upadnie?

Autor: AlterCabrio, 2 marca 2026

Okres płynności i zmian, jaki właśnie się zaczyna jest dla Polaków wyzwaniem i możliwością. Wyzwaniem, bo nie będzie bezpiecznie, jak nam wmówiono, gdy kaperowano nas do UE i NATO. Możliwość, bo to, co spotka Polaków i jak będzie się żyło w Polsce przez najbliższe lata, a może i dekady, w dużej mierze zależeć będzie od nas. Potrzeba nam wizji, przywództwa i właściwej komunikacji społecznej. Główne siły polityczne i medialne nie mają niczego. Wizję zawsze brali z zagranicy, tj. z Unii, Niemiec, USA, a tak naprawdę od Żydów. Przywództwo polegało na desygnowaniu przez siły zagraniczne kogoś na stanowiska lidera, promowanie go i utrzymywanie na pozycji, przy założeniu, że właściciele mają na liderów kwity. To dotyczy prawie całego establiszmentu politycznego III RP.

Obraz tytułowy: ruiny Sardes, stolicy Lidii, siedziby Krezusa LINK

======================================================

Usrael: czy wielkie królestwo upadnie?

Współczesność aż nazbyt staje się podobna do przeszłości. Wszystko to już było, z wyjątkiem nowych narzędzi, które przecież trzeba wypróbować. Nowe bomby, rakiety, samoloty, drony, broń jądrowa i inne zabawki – III Wojna Światowa rozkwita.

Był rok 547 przed narodzeniem Chrystusa. Na obszarze dzisiejszej zachodniej Turcji znajdowało się potężne królestwo Lidii, którego władcą był Krezus, syn Alyattesa, król z dynastii Mermnadów. Jego imię przeszło do naszej współczesności jako synonim wielkiego bogacza, był bowiem Krezus jednym z najpotężniejszych i najbogatszych ludzi swoich czasów, coś jakby Trump. Musk i Rotszyld w jednym. U jego granic rosło w potęgę imperium Persów, rządzone przez Cyrusa II Wielkiego. Zechciał więc Krezus zaatakować je i zredukować zagrożenie. Przedtem jednak postanowił poradzić się bogów, udał się więc do Delf, do słynnej wyroczni. Na zapytanie o wróżbę dla wojny, Pytia odpowiedziała, że jeśli Krezus przekroczy graniczną rzekę Halys, upadnie wielkie królestwo. Krezus odczytał to jako pomyślną wróżbę i wraz z armią przekroczył rzekę, i przegrał. Upadło jego królestwo, Lidia, które włączone zostało do imperium Persów.

Czytaj też:

Początek wojny, cz.1 Trump przeciwko światu

Wojna-groźba-szansa

Mamy rok pański 2026 od narodzenia Chrystusa, 2572 lata od tamtych wydarzeń, a dzieją się one jakby na nowo na naszych oczach. Dnia 28 lutego b.r. imperium Usraela napadło na Iran, dawniej zwany Persją, napadem powietrznym. Doprowadziła do tego cała sekwencja wydarzeń, których punktem kluczowym jest powstanie państwa Izrael w 1948 r. Przygotowania do utworzenia tego tworu trwały już od końca XIX wieku. W II jego połowie wśród Żydów wschodnich, inaczej aszkenazyjskich, nazywanych przez Żydów sefardyjskich pogardliwie „Ostjuden” powstał ruch polityczny, zwany syjonizmem. Głosił on ideę odbudowy starożytnego państwa Izrael na obszarze Palestyny, tak, aby Żydzi z całego świata mogli wreszcie swobodnie żyć w swoim państwie, aby nie zagrażały im nigdy więcej prześladowania i pogromy, aby wreszcie mogli być u siebie. Starania te poparła londyńska gałąź Rotszyldów, i stąd po nitce do kłębka, sterując polityką Wielkiej Brytanii, Cesarstwa Niemieckiego, Cesarstwa Austrii, Francji, USA, Rosji sowieckiej, wywołując wojny i rewolucje, wynosząc i obalając rządy, wzmacniając i rozbijając państwa udało się Żydom doprowadzić do powstania państwa Izrael. Dziś, po 78 latach wiadomo o tym projekcie więcej, niż wtedy. Wiadomo, że historycznie nie ma żadnej kontynuacji między Izraelem starożytnym a dzisiejszym, to twór zupełnie nowy ze starą nazwą. Także etnicznie współcześni ludzie, zwani Żydami nie pokrywają się z Żydami z czasów Chrystusa, a raczej bliżej im do Chazarów, szczególnie, jeśli uwzględnimy Ostjuden.

Powstanie tego państwa nie spowodowało, że Żydzi z całego świata wrócili do ojczyzny, przeciwnie, nadal ich diaspora trzyma się mocno w wielu krajach, szczególnie w USA, i nie zamierzają wyjeżdżać do Izraela. Raczej starają się wzmocnić swoją pozycję wśród elit rządzących różnych państw, co udało im się szczególnie w Stanach Zjednoczonych. Celem nie była również budowa przestrzeni wolności i pokoju, co widać na przykładzie Gazy i stosunku Izraela do innych państw. Nawet dla samych Żydów Izrael nie jest szczególnie wolnościowy, co pokazało się podczas ogromnych manifestacji w tym kraju przeciwko premierowi Netanjahu. Wydaje się więc, że celem syjonizmu było coś innego: stworzenia państwa, położonego w jednym z najbardziej strategicznych miejsc na świecie, które będzie pivotem – sworzniem, wokół którego kręcił się będzie cały świat.

Iran, wcześniej znany na świecie jako Persja, od zawsze był monarchią, a król zwał się tam szachem. Nie zawsze jednak szachowie pochodzili z prawowitych dynastii, były zamachy stanu, wojny domowe, ingerencje innych państw. Na początku XX w. Iran stał się de facto kondominium brytyjsko-rosyjskim, a większość dochodów z bogatych złóż ropy Iranu szło do brytyjskich właścicieli koncesji wydobywczych. Na tronie irańskim zasiadł osadzony przez aliantów zachodnich ród Pahlawich. Po II Wojnie Światowej Irańczycy podjęli próbę odzyskania suwerenności i wyrwania się z zależności zarówno wobec ZSRR, jak i Zachodu. Na czele tego ruchu stanął premier Mohammed Mossadegh. W 1953 r. ruch ten został obalony przez amerykańską CIA i brytyjską MI6. Szach Reza Pahlawi stał się odtąd faktycznym dyktatorem kraju i rozpoczął program pospiesznej modernizacji kraju. Oznaczało to otwarcie Iranu na wszystkie destrukcyjne prądy kulturowe, które już wtedy zaczęły niszczyć Zachód, w połączeniu z całkowitym przejęciem Iranu przez zachodnie korporacje i interesy. Wszystko dla Iranu miało być sprowadzane z zagranicy, irańska miała być tylko ropa. Na tym bardzo bogacił się szach i jego kamaryla oraz zachodni właściciele dóbr Iranu, tracili na tym wszyscy Irańczycy. Opór społeczeństwa irańskiego przeciwko obcym wzorcom kulturowym oraz drenażu kraju z bogactw był brutalnie tłumiony przez policję polityczną. Kraj był oficjalnie liberalny, ale faktycznie dyktatorski. Z Iranu nie korzystali Irańczycy, ale właściciele z obcych krajów, a Irańczycy stali się pariasami we własnym kraju. Szach Pahlawi był również bardzo proizraelski.

Wszystko to zmieniło się nagle w 1979 r, gdy Irańczycy powiedzieli: dość i zorganizowali Irańską Rewolucję Islamską. Ludziom na Zachodzie, również Polakom sprzedano haggadę, że okrutny reżim dzikich ajatollahów, fanatyków religijnych gwałtem zdobył władzę, obalając dobrego i łagodnego władcę, po czym wprowadził tam okrutny terror i biedę. Prawda zaś jest taka, że to szach Reza Pahlawi był zamordystą, pozwalającym na okradanie swojego kraju przez Zachód i syjonistów w zamian za prowizję. Rewolucja i ajatollahowie przywrócili zaś w Iranie naturalne ustawienia, działające tam od wieków. Zaburzenia ekonomiczne Iran u wynikają zaś z tego, że po 1989 r. kraj ten jest ustawicznie atakowany i prześladowany na świecie przez swoich wrogów, szczególnie przez Usrael. W latach 1980-1988 toczyła się okrutna i wyniszczająca wojna iracko-irańska, rozpoczęta napaścią Iraku Saddama Husseina. Od początku swojego istnienia Islamska Republika Iranu obłożona jest przez Usrael i większość świata sankcjami ekonomicznymi, które duszą rozwój tego kraju. Największym jednak wrogiem Iranu jest Izrael, co sprawia, że sankcje są wciąż tak dotkliwe.

Izraelowi odzyskanie przez Iran niepodległości utrudniło plany, polegająca na budowie Wielkiego Izraela, czyli opanowaniu całego Bliskiego Wschodu, oraz kontroli głównych przepływów strategicznych świata. Obecnie, gdy Chiny rozpoczęły budowę Nowego Jedwabnego Szlaku, który omija terytoria, kontrolowane przez Usrael, ten naprędce zbudował Nową Żelazną Kurtynę, rozciągającą się od Morza Barentsa do Morza Arabskiego.

Kurtyna przebiega m.in. wschodnią granicą Polski, przechodzi przez linię frontu na Ukrainie, wschodnią granicę Turcji, Syrię, Irak, Kuwejt, Zjednoczone Emiraty Arabskie. Brakuje jednego ważnego elementu: Iranu, który dodatkowo zaopatruje Chiny w węglowodory. Usrael ma własny projekt nowego szlaku handlowego: korytarz ZEA-Izrael. Ma on uzależnić od siebie zarówno Azję, jak i półkulę zachodnią i Afrykę. Jego uruchomienie oznaczałoby, że wszystkie te obszary zależą od Usraela i dolara, co dałoby ich władcom coś w rodzaju władzy nad światem. Wymaga to jednak zablokowania szlaku Chińczyków, czyli utrzymania Żelaznej Kurtyny i opanowania Iranu. To jest właściwy powód, dla którego Usrael wciąż oskarża Iran o budowę broni atomowej, a opinia publiczna na Zachodzie przekonana jest, że w Iranie rządzą okrutni fundamentaliści, terroryzujący społeczeństwo Iranu i cały świat.

W rzeczywistości Iran dąży do budowy energetyki atomowej, aby nie popaść w kryzys energetyczny, do którego zmierza właśnie Europa. Irańczycy mieli pomysł na własną bombę, czemu nie można się dziwić, skoro Izrael ma bombę i wciąż grozi Iranowi. Z Iranem można się jednak dogadać, w 2015 r. zostało zawarte porozumienie międzynarodowe o kontroli irańskiego programu broni jądrowej, które stronami były: Iran, USA, Rosja, Wielka Brytania, Francja, Chiny, Niemcy, Unia Europejska. Od tamtej pory irańska technika jądrowa jest pod stałą kontrolą Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, w odróżnieniu od Izraela, który nie przyjmuje żadnych kontroli. Jednakże w 2018 r. podczas pierwszej kadencji Donalda Trumpa z porozumienia wycofały się USA.

Izrael nie zaprzestał jednak ataków, a dzięki poparciu Trumpa podczas drugiej kadencji zaatakował Iran rakietami i lotnictwem w dniu 13 czerwca 2025 r. Iran jednak skutecznie odpowiedział rakietami i dronami, przebijając izraelskie systemy obrony, co zdumiało, przeraziło i rozwścieczyło Żydów. Gdy zaczęły im się kończyć rakiety, zmusili USA do wysłania bombowców, aby zbombardowały irańskie cele, związane z techniką jądrową. USA poprzestały na jednym ataku, po czym prezydent Trump nagle przerwał działania wojenne, nazywając tą kampanię „wojną dwunastodniową”.

Cały świat spodziewał się jednak kontynuacji, i ona nastąpiła w postaci próby przeprowadzenia kolorowej rewolucji w Iranie. Pod koniec grudnia rozpoczęły się protesty w Teheranie, których początkiem był strajk sprzedawców telefonów komórkowych. Dalej poruszamy się już w sferze hipotez, i tak należy traktować poglądy, które dalej zostaną zaprezentowane. Masowe protesty były operacją służb Usraela, tak samo, jak wiele innych kolorowych rewolucji: Pomarańczowa Rewolucja i Euromajdan na Ukrainie, próba obalenia Łukaszenki na Białorusi w 2020 r., Arabska Wiosna, rewolucja bolszewicka w Rosji i wiele innych. Usrael zaangażował tam potężne siły i środki, traktując to jako operację pierwszoplanową najwyższego priorytetu.

Skierowano tam agentów z innych frontów i rozkręcono spiralę emocji i przemocy. Władze Iranu były jednak na to przygotowane. Pamiętając, jak koordynowano Arabską Wiosnę, Iran wyłączył Internet, co uniemożliwiło siłom wroga skrytą komunikację. Agenci Usraela komunikowali się przez Starlinki, co jednak umożliwiło ich namierzenie. Złapano około 800 agentów, co pokazuje ogromną skalę operacji. Zakończyła się ona całkowitą klęską Usraela, i pogromem jego tajnej armii agentów, elity służb, ludzi wyszkolonych, doświadczonych i sprawdzonych. To potężna klęska materialna, operacja to musiała bowiem kosztować Usrael krocie. Gorsze jednak są utrata zasobów wyszkolonych służb i koszty wizerunkowe, i to zarówno w oczach ich własnych ludzi, ich sojuszników i ich wrogów. Okazało się bowiem, że Usrael można pokonać. Dokonało tego pogardzane dotąd państwo Trzeciego Świata, wspierane co prawda przez Chiny i Rosję. Nagle w oczach całego świata pojawiła się zapowiedź zmierzchu imperium Usraela, wzmocniona aktami Epsteina.

Krótko po klęsce armii tajnej USA zostały zmuszone przez Żydów do gwałtownej mobilizacji armii jawnej. W rejon Iranu zostały skierowane dwa potężne lotniskowce wraz z wielką flotą towarzyszącą, wielkie siły lotnicze, znaczne siły lądowe. Bazy USA, rozmieszczone w różnych krajach wokół Iranu zostały postawione w stan gotowości. Dnia 28 lutego 2026 roku około godziny 8 rano siły zbrojne Izraela i USA zaatakowały terytorium Iranu. Zbombardowano kilkadziesiąt celów, zarówno wojskowych, jak też cywilnych. Zginęli cywile, w tym dzieci. W sposób terrorystyczny zaatakowano dowódców i przywódców. Zginął również duchowy przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei. Zabito też członków jego rodziny. Natychmiast wzniosły się w niebo irańskie rakiety i drony, wycelowane w terytorium Izraela jak i w bazy amerykańskie w innych państwach Bliskiego Wschodu. Po dwóch dniach wojny Usrael chwali się zwycięstwem, jednocześnie zapowiadając, że operacja potrwa 4 tygodnie. Coraz więcej komentatorów używa pojęcia „III Wojna Światowa”. Wojna rozlała się z Iranu na inne kraje regionu. Co będzie dalej, nie potrafi przewidzieć nikt, również Żydzi.

Co takiego może się wydarzyć? Usrael może poprzestać na bombardowaniach i rujnować Iran. Nie zmienią w ten sposób władzy w tym kraju, ale spowodują wiele szkód i zadadzą wiele strat. Sami poniosą ogromne koszta i straty w bazach i w Izraelu. Jeśli zaatakują siłami lądowymi, opanują węzłowe punkty, ale całego terytorium im się nie uda. Będzie tak, jak Afganistanie, tylko bardziej. Poniosą koszty i straty znacznie większe, a wielu amerykańskich chłopców wróci w trumnach. Nawet, jeśli osadzą swój rząd w Teheranie, kraj będzie walczyć. Śmierć ajatollaha Chamenei, starca 87-letniego, który i tak niedługo umarłby ze starości, dostarczyła Irańczykom męczennika, symbolu, wokół którego będą się jednoczyć.

Usrael mocno wściekł Irańczyków i inne ludy muzułmańskie i dostarczył im motywacji do walki. Należy też założyć, że Chiny i Rosja będą na różne sposoby wspomagać Iran, tak, jak obecnie USA wspiera Ukrainę. Usraelici nie wygrają tej wojny, choć zadadzą wielkie straty. Sami jednak utracą hegemonię światową. Rząd dusz i wiarygodność już utracili. Odtąd nikt nie będzie ufał USA, i zapewnieniom ich przywódców. Każdy już może dostrzec, jak bardzo to państwo i jego władze należą do Żydów. USA i Izrael stracili więc przewagę moralną i informacyjną. Każdy wie, jacy są, i że można po nich spodziewać się wszystkiego. Zniknęła również różnica między USA i Rosją, skoro robią to samo. Tyle, że Rosja ma podstawy swoich działań w prawie międzynarodowym, a Ameryka łamie wszystko.

Czytaj też:

Europa w uścisku nowej Chazarii-cz.I

Te wydarzenia będą też miały konsekwencje dla Europy. USA nie są w stanie prowadzić dwóch wielkich wojen materiałowych naraz. Wojna ukraińska będzie musiała zostać zakończona lub przekazana Europie. Zakończenie może polegać na przekazaniu Ukrainy pod wpływ Rosji, trudno wyobrazić sobie coś innego. Jeśli postanowią przekazać Europie, skierują do wojny Polskę na mięso armatnie, aby zyskać trochę czasu. Bardziej na dziś prawdopodobny wydaje się pierwszy wariant. Można też z pewnością założyć, że radykalizacji ulegnie Europa, to znaczy muzułmańskie rzesze nowych Europejczyków, ściąganych masowo zaczną atakować sojuszników Ameryki i Żydów, i Europa stanie się obszarem konfliktów politycznych Trzeciego Świata. Na pewno nie będzie tak, jak jest dziś, świat i Europa ulegnie przemianie, i ta przemiana nie będzie łagodna i pokojowa. Krezus zaatakował, i zobaczymy, jak to zniesie jego własne królestwo.

Okres płynności i zmian, jaki właśnie się zaczyna jest dla Polaków wyzwaniem i możliwością. Wyzwaniem, bo nie będzie bezpiecznie, jak nam wmówiono, gdy kaperowano nas do UE i NATO. Możliwość, bo to, co spotka Polaków i jak będzie się żyło w Polsce przez najbliższe lata, a może i dekady, w dużej mierze zależeć będzie od nas. Potrzeba nam wizji, przywództwa i właściwej komunikacji społecznej. Główne siły polityczne i medialne nie mają niczego. Wizję zawsze brali z zagranicy, tj. z Unii, Niemiec, USA, a tak naprawdę od Żydów. Przywództwo polegało na desygnowaniu przez siły zagraniczne kogoś na stanowiska lidera, promowanie go i utrzymywanie na pozycji, przy założeniu, że właściciele mają na liderów kwity. To dotyczy prawie całego establiszmentu politycznego III RP.

Co do komunikacji, za przykład niech posłuży główna telewizja pisfery w dniu 1 marca 2026 roku. Redaktorzy niepewni, nie wiedzą, co się dzieje i co mają mówić, widać niemalże przerażenie, tak, jakby po raz pierwszy zetknęli się czymś rzeczywistym i groźnym. Nie wiedzą, co mają mówić, bo nie wiedzą nawet, co mają myśleć. Włączają się odruchowe, wyuczone reakcje emocjonalne dobrze wytresowanych szabesgojów: Ameryka dobra, o Żydach wcale albo dobrze, Iran zły, Rosja zła. Na naszych oczach rozpadły się wszystkie narracje, zarówno lewacka, jak i prawacka. Teraz już ani Unia nie jest dobra, ani Trump nie jest dobry, a udziału Izraela nie da się już ukryć. Dziennikarzełki prawackie przy takiej niepewności zawsze wracają do źródła, do matecznika, więc zamiast widoku nocnego Warszawy pokazują Tel Awiw w nocy, i jak tam jest spokojnie.

W tym całym chaosie pewny jest tylko jeden kierunek. Spójna wizja, przywództwo i komunikacja są dziś w jednym miejscu: w Koronie, i kto nie chce dać się podbić, niech idzie tam. A więcej o tych rzeczach znajdą Czytelnicy w Poradniku świadomego narodu.

Księga I: Historia debilizacji: LINK

Księga II: Rewolucja bachantek: LINK

______________

Usrael: czy wielkie królestwo upadnie?, Bartosz Kopczyński, 2 marca 2026

Oczy szeroko zamknięte. MEM-y IV.

————————————————————

————————————–

——————————————-

—————————————————————-

—————————————————————————-

————————————————

—————————————————

Polska: 3000 kamienic w darze ofiarom wojny. MEM-y III.

—————————————

———————————————

———————————————

—————————————–

———————————————————–

——————————————————————

—————————————————–

Wojna obronna USA. MEM-y I.

——————————–

———————————————————

———————————————

———————————————————————–

——————————————————————————

——————————————-

———————————————–

Czy Trump jest marionetką Bestii?

Czy Trump jest marionetką Bestii?

2 marca 2026

AIX

Walka demonów skupia ludzką uwagę. Ich polityczne lub religijne awatary zasłaniają prawdę.

Na poziomie najniższym mamy komentarz Zychowicza. Pożytek duchowy żaden, ale w przeciwieństwie do mediów głównego nurtu nie stroni od faktów. Niektóre wymagają jeszcze weryfikacji.

Zdecydowanie na wyższym poziomie – edukacyjnym – historycznym możemy umieścić komentarz (nie bez błędów) Wojciecha Szewko.

Ewidentnym kłamstwem, które jest powtarzane przez polskojęzycznych idiotów jest “Iran jest źródłem destabilizacji w regonie”. Źródłem destabilizacji są Izrael i USA.

W moim głębokim przekonaniu powód ataku jest jeden. Iran jest ostatnim krajem, którego armia jest i była w stanie zagrozić “państwu, które leży tam gdzie chce”.

Wojciech Szewko

Uwaga, wstęp trwa przez 31min 25 sekund.

Dugin: Nadchodzi „królestwo” Epsteina?

Dugin: Nadchodzi „królestwo” Epsteina?

To, co wydarzyło się pierwszego dnia wojny między Stanami Zjednoczonymi a Izraelem z Iranem, zasadniczo zmienia równowagę sił na świecie, a także zasady polityki międzynarodowej.

Trump od dawna twierdzi, że prawo międzynarodowe nie istnieje: „To, co uważam za moralne, jest tym, co uważam.” W zasadzie, po porwaniu Maduro i ustanowieniu bezpośredniej zewnętrznej kontroli nad Wenezuelą, a także po uderzeniach na Iran wraz z zniszczeniem wojskowych, politycznych i religijnych przywództwa kraju, suwerennej potęgi, która była w stanie negocjacji ze Stanami Zjednoczonymi i ich nie porzuciła, nie można już rozmawiać o zasadach, prawie ani żadnych normach stosunków międzynarodowych na świecie.

Rzeczywiście, teraz działa tylko prawo siły. Ten, kto uderza szybciej lub wykonuje tę czy inną akcję szybciej, ma rację. A wszystko inne staje się tylko dodatkowym uzasadnieniem. To znaczy, teraz ważne jest, by zadać decydujący cios wrogowi, przełamać jego opór, zniszczyć przywództwo i uderzyć w główne obiekty wojskowe i energetyczne. A potem możesz rysować, jak chcesz, uzasadniać to i długo się zastanawiać.

Myślę, że teraz niemal wszystko zależy od tego, jak długo i jak zdecydowanie Iran będzie w stanie się bronić. Jeśli będzie kontynuował tę wojnę po zniszczeniu przywództwa politycznego, jeśli nie podda się, nie wywiesi białej flagi i nie skapituluje, może to źle skończyć się dla samego Zachodu. W końcu wtedy wszyscy inni zaczną zachowywać się tak samo, nie zwracając uwagi na nic i przeceniając swój potencjał. To uwolni ręce wielu regionalnych mocarstw, które zrobią, co tylko zechcą. Więc bardzo szybko może dojść do użycia broni nuklearnej – być może w konflikcie pakistańsko-afganistanskim, a może w innych sytuacjach. Zdecydowanie nie ma żadnych zasad.

Krótko mówiąc, jeśli Iran będzie się nadal bronił pod przewodnictwem nowego przywództwa, może to prowadzić do bardzo poważnych konsekwencji dla samego Zachodu, obrócić się przeciwko Trumpowi, Stanom Zjednoczonym i krajom NATO.

Ale jeśli sytuacja z Wenezuelą powtórzy się – albo nowe przywództwo ogłosi kapitulację, albo wojsko po prostu nie będzie w stanie kontynuować działań wojennych, wojna będzie krótka. W tym przypadku będziemy musieli spodziewać się podobnego scenariusza. Nie ma co do tego wątpliwości: Trump i Zachód, widząc, że taki plan działa, po prostu wyeliminują główne polityczne i wojskowo-polityczne przywództwo Rosji.

Do tej pory już widać, że zachowujemy się niezdecydowanie. I według tego samego modelu, podczas kolejnych negocjacji z Kushnerem i Whitkoffem, zostaniemy zaatakowani. Może nawet przy pomocy broni jądrowej. Dlatego uważam, że sytuacja jest dla nas krytyczna. Nie stanęliśmy w obronie Wenezueli czy Iranu, Chiny również pozostają neutralne. Ale w tym przypadku Chiny będą następne po nas. A wtedy „królestwo” Epsteina będzie panować nad całym terytorium ludzkości.

Chciałbym podkreślić, że już dziś możemy powiedzieć, że nie mamy do czynienia tylko z liberalnym Zachodem. Liberalizm bardzo szybko zniknął i zniknął z agendy. Nikt już nie mówi o wartościach liberalnych czy demokracji – to wszystko już przeszłość.

Teraz jest kult Baala, kult złotego cielca, kult światowej potęgi, kult Stanów Zjednoczonych i Izraela. To cywilizacja przemocy, satanizmu, kanibalizmu, perwersji i pedofilii. A ta „pedofilska cywilizacja Baala” zrzuca maski na naszych oczach i zaczyna atakować na poważnie.

To, co się dzieje, bardzo przypomina czasy końcowe z każdego punktu widzenia. A jeśli nie znajdziemy siły, by zrozumieć sytuację, znajdziemy się w katastrofalnej sytuacji. Wiele osób mówi: „To nie czas na panikę”, ale czasem lepiej być pesymistą, niż myśleć, że przetrwamy. Iran jest ostatnią przeszkodą w bezpośredniej wojnie między cywilizacją Baalów a Rosją.

Gdybyśmy mieli wystarczająco dużo woli i determinacji (choć mam co do tego duże wątpliwości), musielibyśmy zacząć działać według tych samych zasad, według których wszyscy inni już działają. Oznacza to, że wyeliminowanie wojskowo-polityczne przywództwa Ukrainy i, nie zwracając uwagi na koszty, realizacja celów specjalnej operacji wojskowej.

Ale obawiam się, że nie odważymy się tego zrobić, tylko kontynuować starą piosenkę.

A potem, powtarzam, rakiety dotrą do Moskwy dokładnie podczas negocjacji z Kushnerem i Whitkoffem, dosłownie według scenariusza irańskiego. Cywilizacja Baala jest prosta: powtarza te same scenariusze – i działają one raz za razem. Bo wszyscy uważają, że dotyczy to tylko Kaddafiego, Husajna, Miloszevicia, Mubaraka, Nasrallaha, Assada czy Chameneiego, ale nie jego osobiście.

I tak, krok po kroku, cywilizacja Baala osiąga swoje cele.

Dlatego albo pilnie się zmobilizujemy, albo sytuacja będzie niezwykle trudna. A jeśli wciąż mamy złudzenia, oznacza to, że w naszym własnym obozie jest jakaś najgłębszy fałsz. Szczególnie widoczne na tle wydarzeń w Iranie – katastrofy na skalę globalną. Zginęli tam wspaniali ludzie, wspaniałe postacie duchowe. Dla porównania, wygląda to tak, jakby patriarcha Moskwy, prezydent, szef Sztabu Generalnego i wszyscy kluczowi ministrowie zostali zabici jednocześnie. A jednocześnie – morderstwo ponad stu uczennic i niewinnych dusz, które zginęły od rakiet. Czy można po tym pozostać obojętnym i udawać, że nas to tak naprawdę nie dotyczy: mówią, że naszą sprawą jest partia.

Dlatego jeśli to wszystko zniesiemy i będziemy milczeć, następnym razem oni zrobią to samo nam. Dlatego jestem absolutnie pewien, że w obecnej sytuacji powinniśmy natychmiast wprowadzić stan wyjątkowy. Przynajmniej na poziomie najwyższego kierownictwa. W końcu sytuacja staje się dla nas po prostu krytyczna.

Aleksander Dugin

Za: geopolitica.ru

Prof. Bartyzel: Po ataku na Iran

Prof. Bartyzel: Po ataku na Iran

Prof. Jacek Bartyzel; 28 lutego 2026 myslkonserwatywna/prof-bartyzel-po-ataku-na-iran/

Natychmiast po napaści Izraela, wspomaganego przez USA, na Iran rozległ się u nas klangor entuzjastów, podobnych tym, którzy widząc jak opryszkowie kogoś biją, krzyczą podnieceni: „dobrze mu tak”, „należało mu się”, „jeszcze mu dołóż”! Przyczyny tego są oczywiście dwie: z jednej strony przywyknięcie do serwilizmu wobec amerykańskiego Wielkiego Brata Hegemona, z drugiej obsesyjna nienawiść i strach przed Rosją (toteż kto do spektaklu kibicowania napastnikom się nie przyłącza, natychmiast staje się „ruską onucą”).

„Argument” kibiców Izraela jest następujący: Iran to sojusznik Rosji, a więc atak na niego jest usprawiedliwiony i w naszym interesie. Jest to pokrętna pseudo-logika, albowiem z faktu, iż Iran w szerszym geopolitycznym kontekście znajduje się po tej samej stronie, co nasz teoretyczny wróg Rosja – podkreślam: teoretyczny, bo przecież na żadnej realnej wojnie z Rosją na razie przynajmniej nie jesteśmy, co najwyżej werbalnej, to znaczy my [t.zn. rząd warszawski. md] nieustannie Rosji pyskujemy, a ona czasami się w swoim niedźwiedzim stylu odwinie – wcale nie wynika, że musi być i naszym wrogiem.

Mamy tu doskonały przykład z czasu II wojny światowej, kiedy to, po przystąpieniu do wojny Stanów Zjednoczonych, nasi alianci zmusili nas do wypowiedzenia wojny Japonii, ale rząd japoński po rycersku odmówił przyjęcia tego wypowiedzenia, zaznaczając, iż wie, że czynimy to pod naciskiem sojuszników i że walczymy o własną wolność. Bo istotnie nie było żadnego powodu, dla którego mielibyśmy walczyć z Japończykami i na Dalekim Wschodzie. Nie mieliśmy żadnych sprzecznych interesów, a nasze dotychczasowe stosunki były wręcz przyjazne.

I dokładnie tak samo obecnie jest z Iranem. Nie mamy żadnych interesów sprzecznych z tym państwem oraz własnych interesów politycznych na Bliskim Wschodzie, a stosunki polsko-irańskie do obecnego czasu, kiedy znaleźliśmy się w gronie satelitów USA, też był zawsze dobre i przyjazne, począwszy od antytureckiego przymierza polsko-perskiego w XVII wieku.

Wedle tej samej pseudo-logiki wynikałoby, że skoro sojusznik Rosji Iran miałby być naszym wrogiem, to sojusznik USA Izrael powinien być naszym sojusznikiem, a może nawet przyjacielem. Czujecie Państwo groteskowość tego wniosku? W czymże to Izrael okazuje nam przyjaźń? W ogóle mamy jakiś formalny sojusz z tym państwem, który by nas do czegoś obligował, choćby do werbalnego popierania aktów jego agresji? A może przynajmniej Izrael jest antyrosyjski? Bzdura, z Rosją Putina ma stosunki wyśmienite. Już o to dba ulubiony oligarcha Putina, Wiaczesław Mosze Kantor.

Ale sprawa ma również wymiar „ideologiczny”. Poplecznicy Izraela nieodmienne o państwie irańskim piszą „reżim ajatollahów”, co oczywiście ma wywoływać, jak u psa Pawłowa, odruch odrazy i wrogości. Otóż ja oświadczam jasno, że przeciwko „reżimowi ajatollahów” nic szczególnego nie mam. Ustrój Iranu uważam za całkiem udaną mieszankę teokracji z demokracją (nieliberalną), zakorzenioną w tradycji muzułmańskiej filozofii politycznej Al-Farabiego („Państwo doskonałe”), a pośrednio także – ponieważ Al-Farabi był platonikiem – w filozofii Platona, tylko nie w idei państwa najpiękniejszego z „Politei”, tylko raczej „państwa drugiego rzędu” w „Prawach”, bo to jest ściśle teokratyczne.

Oczywiście szkoda, że jest to teokracja islamska, a nie chrześcijańska, ale takie są realia wyznaniowe tego kraju. Zresztą tradycyjna nauka katolicka akceptowała jako „hipotezę” państwa wyznające inne religie, tam gdzie ludność nie jest chrześcijańska albo chrześcijanie stanowią mniejszość, pod warunkiem, że państwa te przestrzegają zasad prawa naturalnego oraz nie prześladują chrześcijan i zezwalają im na praktyki religijne.

A Irańska Republika Islamska oba te warunki spełnia, choć drugi niedoskonale, to znaczy toleruje chrześcijan będących nimi od pokoleń i przyznaje im też prawa polityczne, nie zezwala natomiast na prozelityzm chrześcijański, za który nawet grozi śmiercią. Tak czy inaczej teokracja irańska jest sto razy lepszym ustrojem niż zachodni demoliberalizm, więc kto na nią pomstuje i może pragnie jej obalenia, ten przyłącza się co najmniej do „misjonarzy” demokracji „walczącej”, narzucanej przy pomocy bomb i napalmu, a w najgorszym do skrajnego lewactwa, które będzie usatysfakcjonowane dopiero wtedy, kiedy w Iranie będzie legalna sodomia i związki jednopłciowe.

Prof. Jacek Bartyzel

Wojna z Iranem «w imię Epsteina». Ilu, spośród 320 mln. Amerykanów, czuje się zagrożonych przez Iran?

Wojna z Iranem «w imię Epsteina»

Date: 28 febbraio 2026 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/wojna-z-iranem-w-imie-epsteina/

Massimo Viglione

Izrael i Stany Zjednoczone rozpoczęły bombardowanie Iranu. Trump powiedział, że robi to „w celu obrony Amerykanów”.

Chciałbym wiedzieć dwie rzeczy:

1) Ilu, spośród 320 000 000 Amerykanów, naprawdę czuje się zagrożonych przez Iran?

2) Dlaczego zawsze atakuje się Iran, a nigdy Arabię Saudyjską?

Te dwa naiwne pytania mogłyby zostać zadane przez jakiegoś dzieciaka.

Każdy zaś, kto nie jest już dzieckiem, powinien domyślić się, że owo bombardowanie – w pewien sposób – ma związek z wyspą Epsteina. Można nawet powiedzieć, że zostało przeprowadzone “w imię Epsteina” oraz wszystkiego, co kryło się i kryje za tą postacią. Nie będę precyzował dlaczego: byłoby to całkowicie bezcelowe, jako że słowa nie mają mocy tam, gdzie brakuje wyczucia w ocenie sytuacji.

Muszę jednak zwrócić uwagę na fakt, że „władcy świata” – tj. ci, którzy dysponują najbardziej aktywnymi i wszechmocnymi służbami specjalnymi na świecie – ci, którzy prowadząc wojny nie znają litości i zawsze wygrywają – ci, którym wszystko uchodzi na sucho – zawsze jednak owe wojny prowadzą prosząc o pomoc swych służących zza oceanu. Trochę jak barowy awanturnik, który kiedy decyduje się na bójkę, prosi o pomoc większego i silniejszego od siebie.

Od wczoraj krąży wiadomość, że do końca roku UE chce rozpocząć wojnę z Rosją. Kilka dni temu, w rocznicę wybuchu wojny na Ukrainie, budynki rządowe w Rzymie zostały oświetlone na żółto i niebiesko. Jakby chcieli powiedzieć: nie tylko niekończące się miliardy euro, nie tylko ciągłe prowokacje wobec Rosji (która niczego złego nam nie zrobiła), ale także niekończące się pranie mózgu mas, aby przygotować je na przyszłość ustaloną przez “władców świata”.

Rola włoskich i europejskich niewolników – polityków, finansistów i dziennikarzy – jest najbardziej haniebna ze wszystkich.

A co robią masy? – Wesoło podążają za telewizyjnym błaznem, który – mimo upływu osiemdziesięciu lat od tamtych wydarzeń – nadal indoktrynuje je w kwestii „ruchu oporu”, antyfaszyzmu i, oczywiście, szczepień.

Owo społeczeństwo nieuchronnie zmierza ku swojemu przeznaczeniu. A kiedy to nastąpi, każdy znajdzie się w miejscu i w sytuacji, na którą sam zapracował. Kto nie potrafi myśleć, kto nie chce słuchać, kto nie dostrzega znaków i powiązań, zasługuje na los, który go czeka; podobnie jak ten, kto myśli, słucha, dostrzega, ale nie protestuje – akceptując wszystko i podążając zaobecnymi wszędzie, bez wyjątku – sługami owego demonicznego i antyludzkiego systemu.

System Epsteina to nie tylko niepohamowana korupcja moralna i zbrodniczy satanizm praktykujący ofiary z ludzi. To coś znacznie więcej: to mentalne niewolnictwo ślepców, którzy sami skazali się na upadek w otchłań, niczym świnie opętane przez demony z przypowieści ewangelicznej.

Taka jest prawdziwa rola Epsteina, który stworzył armię orków Mordoru, aby podporządkować sobie, tak elity jak i bezkształtne masy. Kto potrafi, niech ucieka przed tym, co „w imię Epsteina”.

Ratunek nie nadejdzie od jakiegoś polityka, ale wyłącznie od Pana Boga. I będzie przeznaczony dla tych, którzy staną po Jego stronie.

Czyli „W imię Ojca, Syna i Ducha Świętego”.

==================================

INFO: marcotosatti/guerra-alliran-nel-nome-di-epstein-massimo-viglione

facebook.com/massimo.viglione

wikipedia/Massimo_Viglione

Lotniskowiec amerykański „USS Gerald R Ford” napędzany przez dwa reaktory jądrowe – tonie. W gównie, przy Krecie.


Lotniskowiec amerykański tonie

[lotniskowiec, napędzany przez dwa reaktory jądrowe typu A1B. md]

Nearly 5,000 sailors, malfunctioning toilets: What’s happening on US’ largest warship amid Iran tensions?

FP Explainers February 25, 2026, firstpost/us-iran-tensions-uss-gerald-r-ford-toilets-malfunction

The USS Gerald R Ford, the world’s largest warship, is deployed in West Asia amid rising threats of the US striking Iran. However, for the 4,600-strong crew on board, the biggest problem is not the enemy, but blocked toilets

Nearly 5,000 sailors, malfunctioning toilets: What’s happening on US’ largest warship amid Iran tensions?

USS Gerald R Ford aircraft carrier is at Souda Bay on the island of Crete, Greece, February 24, 2026. Reuters

=============================================

The United States is preparing for a potential war with Iran, with the largest military build-up in West Asia in decades. The world’s largest warship has been deployed in the region to support any future American airstrikes on Iran.

The USS Gerald R Ford reportedly passed through the Strait of Gibraltar on Friday (February 20), heading east towards the Mediterranean. However, the enemy missile is not the biggest problem for the sailors on board the warship; it is the blocked toilets.

We take a look.

Toilet troubles on USS Ford

The USS Gerald R Ford’s toilet troubles were first reported by NPR in January.

Last June, after the aircraft carrier left its home port in Norfolk, several toilets went out of commission.

According to a 2025 internal engineering memo, dated 18 March, over 205 toilet breakdowns were recorded on the vessel in just four days last year.

More from Explainers

US orders partial evacuation of Beirut embassy amid rising Iran tensions How Trump’s escalation math doesn’t yet add up to war with Iran

The crisis on the US Navy’s $13 billion aircraft carrier reached a point where sailors were forced to wait for 45 minutes in queues to use the toilets.

Ford’s sewage system uses vacuum technology to transport waste from roughly 650 toilets on board, as per The Wall Street Journal (WSJ).

The problem stems from a design and engineering flaw in the vacuum system. Any issue with one head (toilet) can lead to all the toilets in that part of the ship losing suction, reported NPR.

USS Gerald R Ford
USS Gerald R Ford aircraft carrier arrives at Souda Bay on the island of Crete, Greece, February 23, 2026. Reuters

From T-shirts to rope, the crew found different items clogging the toilet. The most common problem was the back of the toilet coming loose.

Any temporary fixes while the ship remains in enemy waters are not possible.

Temporary repairs, such as acid flushes to dispose of calcium build-ups, can be performed when the vessel is safely docked in US shipyards.

With the warship currently deployed in hostile waters, there is “no prospect” of a permanent fix, as per ThePrint. 

The mechanical failure has triggered heated arguments between the crew and the sewage specialists, known as hull technicians.

An engineering head has reportedly complained that sailors are “mistreating and damaging” the system every day.

These hull technicians were working 19 hours a day to detect and fix leaks.

A Navy official told WSJ that the situation is improving and the problems have not obstructed the carrier’s ability to carry out its mission.

Why Gerald R Ford is facing toilet woes

The aircraft carrier USS Gerald R Ford has been at sea since last June. Once it left Norfolk, the problem appeared to have worsened.

In October, the Pentagon rerouted the warship to the Caribbean to support the US seizure of oil-carrying vessels near Venezuela.

Later, the ship was deployed for the US operation to capture Nicolás Maduro, then Venezuela’s president.

The Ford was reportedly slated for repairs at the US Navy’s public shipyard— Norfolk Naval Shipyard, Virginia — this year.

However, earlier this year, the crew was told that their deployment would be extended again, taking them back across the Atlantic Ocean to West Asia, reported WSJ.

During peacetime, carrier deployments are usually six months long, with planners considering a few months of potential overrun if needed, Mark Montgomery, a retired rear admiral, told the American newspaper.

The Ford sailors have been away from home for eight months already, leading to a possible deployment of 11 months, he said.

This would break the record for a continuous deployment by a US Navy ship.

How long deployment affects sailors

With 4,600 sailors on board and multiple toilets not functioning, compounded by a long deployment, the unfavourable conditions are bound to affect the crew.

Many sailors on the Ford are men and women in their early 20s. Some have missed the funeral of close ones, others the birth of their children.

https://youtube.com/watch?v=F7KiWL5dOz4%3Fautoplay%3D1%3Fim%3DFitAndFill%3D%28596%2C336%29

A sailor on board the Ford told WSJ that many crew members are “angry and upset”, with some even considering leaving the Navy at the end of the deployment.

The sailor said she was also strongly thinking about quitting, adding that she misses her toddler daughter.

Weary crews can hurt the entire Navy’s fleet, beyond just the Ford. Last year, the aircraft carrier USS Harry S Truman lost several jet fighters while countering Houthi rebel attacks in the Red Sea. This happened in April and May 2025, near the end of an eight-month deployment. A Navy investigation blamed the increased operational tempo of the operation.

Long deployments can also impact the ships themselves. After eight months at sea, equipment starts to break, while long-planned maintenance and upgrades have to be deferred, disrupting schedules at the shipyards, Montgomery told WSJ. That has a ripple effect on the maintenance and training cycles of other ships.

With inputs from agencies

USA: Rząd okupacyjny syjonistyczny [?]

tsargrad.tv/sionistskoe-okkupacionnoe-pravitelstvo

Rząd okupacyjny syjonistyczny

Kurtyna podniosła się. To, co przez dekady bagatelizowano jako „antysemicką teorię spiskową”, nabiera realnego kształtu w oficjalnych dokumentach sądowych. Opublikowane „akta Epsteina” to coś więcej niż tylko kronika perwersji globalnych elit. Ujawniają one rozległą sieć kontroli ideologicznej i politycznej, której nici sięgają najstarszego i najniebezpieczniejszego źródła globalnych wpływów.

Termin „ZOG” (Syjonistyczny Rząd Okupacyjny) został po raz pierwszy użyty przez Amerykanina Erica Thomsona w 1976 roku w jego eseju „Witamy w Świecie ZOG”, który rozprowadzano w formie ulotek. Thomsona natychmiast nazwano neonazistą, mimo że sam siebie określał mianem „zwykłego nazisty”. To jednak ten aktywista, choć w prymitywny i bezpodstawny sposób, jako pierwszy przedstawił rząd USA nie tylko jako skorumpowany (afera Watergate właśnie się wtedy zakończyła), ale jako obcą siłę okupacyjną.

Akronim zyskał powszechną popularność w latach 80. XX wieku, co doprowadziło do zorganizowanego ośmieszenia. Przeciwnicy, niechętni do debaty, – zwłaszcza obrońcy podczas głośnych procesów nazistowskiego gangu The Order – przedstawiali ZOG jako „fantastyczną ideologię komiksową” zakorzenioną nie w realnej polityce, lecz w złych teoriach spiskowych. Sprytne posunięcie – unikano w ten sposób prawdziwego dialogu i konieczności kontrargumentacji.

Syjonizm. Początek

Syjonizm polityczny, jako żydowski ruch na rzecz powrotu do Ziemi Obiecanej, narodził się w XIX wieku dzięki wsparciu Brytyjczyków. Wielu syjonistów nie było religijnych – pragnęli zbudować państwo narodowosocjalistyczne, choć posługując się w tym celu retoryką talmudyczną. Rozważając lokalizację tego państwa, rozważali opcje od Argentyny po Ugandę [no i – Ukropolin. msd] . Jednak po I wojnie światowej Brytyjczycy otrzymali Mandat Palestyny, a Żydzi zaczęli tam masowo migrować.

Jednym z przywódców praktycznego syjonizmu w tamtych latach był urodzony w Odessie Władimir (Zejew) Żabotyński, dowódca Legionu Żydowskiego Armii Brytyjskiej, mason, radykalny nacjonalista i zwolennik brutalnego tłumienia życia ludności arabskiej. Mussolini pieszczotliwie nazywał go prawdziwym żydowskim faszystą.

Z lodowatym cynizmem syjoniści Żabotyńskiego utorowali drogę do podziału Palestyny ​​– naszej Ziemi Świętej. Socjalistyczny syjonizm wyobrażał sobie „żydowską pracę na żydowskiej ziemi”. Miejscowych mieszkańców wypędzono z należących do Żydów fabryk i gospodarstw, a następnie z ich ziem. Brytyjczycy hojnie zaopatrywali „nowych Palestyńczyków” w broń do tłumienia protestów przeciwko apartheidowi.

Tak więc nazizm zwyciężył w Palestynie w latach dwudziestych XX wieku, 10 lat przed Hitlerem.

Haavara

Jednak nawet Żabotyński był zszokowany haniebnym Porozumieniem Ha-Awara z 1933 roku. Syjoniści dostrzegli w zwycięstwie Hitlera szansę na zakończenie asymilacji Żydów w niemieckim środowisku i okazję do znacznego zwiększenia odsetka ludności żydowskiej w Palestynie poprzez rekrutację wysoko wykształconego, pracowitego i zamożnego personelu.

Istota porozumienia między syjonistami a antysemitami była następująca: Żyd pragnący opuścić Niemcy wpłacił 1000 funtów brytyjskich, wówczas najbardziej wymienialną walutę na świecie, na konto w firmie Ha’avara. Pieniądze zostały skonsolidowane na kontach francuskich Rothschildów, a Żydowi wydano certyfikat uprawniający go do otrzymania podobnej sumy w funtach lokalnych w Palestynie.

Dla tych, którzy płacili, w nazistowskich Niemczech zakładano kibuce, aby nauczyć ich życia w Palestynie. Ogłoszenia o zakładaniu kibuców i rekrutacji publikowano w centralnej gazecie SS „Das Schwarze Korps”.

Resztę czekały obozy koncentracyjne. Bez pieniędzy, bez życia. Szczyt cynizmu.

Ta wspólna operacja syjonistów i SS nosiła nazwę „Odcięcie zwiędłej gałęzi”. Władze niemieckie otrzymywały większość dochodów ze sprzedaży majątku wyjeżdżających Żydów. Stały się one również głównymi beneficjentami handlu z Palestyną w ramach „sankcji gospodarczych” w Europie.

Około 100 milionów dolarów (ponad 5 miliardów dolarów w przeliczeniu na dzisiejszy PKB) przeszło przez konta Ha’avary. Była to ogromna operacja finansowa Kanaanu, która ostatecznie zjednoczyła syjonistów i nazistów.

Ku pamięci Gazy

W 1975 roku, rok przed ulotkami Thomsona, Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło rezolucję nr 3379. Wyraźnie uznano w niej syjonizm za „formę rasizmu i dyskryminacji rasowej” oraz „zagrożenie dla międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa”. Świat wciąż zachował resztki zdrowego rozsądku.

W 1991 roku, w obliczu triumfu globalizmu i klęski ZSRS w zimnej wojnie, decyzja ta została cofnięta. Jednak minione 35 lat jedynie potwierdziło słuszność autorów rezolucji z 1975 roku.

A teraz w Strefie Gazy odbywa się systematyczna eksterminacja całego narodu w imię triumfu syjonizmu, a z korespondencji Epsteina wychodzą na jaw najbardziej przerażające fakty.

Oczyszczanie Gazy – obszaru wielkości Władywostoku – odbywa się przy użyciu najbardziej barbarzyńskich metod, bez względu na moralność i prawo.

Podczas wojny zginęło co najmniej 72 000 cywilów, w tym ponad 20 000 dzieci. To kilkakrotnie więcej niż straty cywilne w znacznie większej wojnie rosyjsko-ukraińskiej.

200 000 osób zostało rannych, ale nie ma szans na leczenie. Dziesiątki tysięcy osób pozostało niepełnosprawnych.

W Strefie Gazy panuje głód. 90% mieszkańców Gazy opuściło swoje domy.

Całe dzielnice są „oczyszczane”, aż zginie ostatni ocalały. Naloty dywanowe nie oszczędzają nikogo. Wobec „podejrzanych o terroryzm” stosuje się wyrafinowane tortury.

Eksterminacja Arabów z Gazy ze względu na pochodzenie etniczne to czyste ludobójstwo. Celowe i konsekwentne.

Na przykład Arkady Milman, były ambasador Izraela w Rosji, pochodzący z Ukrainy, nazwał ludność Gazy „brudną i nieumytą”, dodając, że „to nie ludzie, lecz zwierzęta”. Pisarka Dina Rubina, której tekst został wykorzystany w „Totalnym Dyktandzie” z 2013 roku, poszła dalej: „Te zwierzęta, te… nie, nie da się powiedzieć „zwierzęta”, zwierzęta to szlachetne stworzenia. Krótko mówiąc, te nie-ludzie… Izrael ma prawo rozpuścić je wszystkie w kwasie solnym. Ma prawo oczyścić Gazę i zamienić ją w nic więcej niż parking”.

I nikt w Izraelu ich nie potępił. Po prostu głośno popierali same podstawy religijnego syjonizmu.

Ku Trzeciej Świątyni

Jeśli lewicowy syjonizm to w istocie nic więcej niż podbój terytorialny i spekulacja finansowa, to religijny syjonizm nie ogranicza się do budowania państwa „czystej krwi” Żydów. Jego celem jest intronizacja Mesjasza, żydowskiego Mesjasza. Aby to osiągnąć, w Jerozolimie, na miejscu Drugiej Świątyni, zniszczonej w 70 r. n.e., musi powstać „Trzecia Świątynia”.

My, chrześcijanie, musimy nazywać rzeczy po imieniu. Dla nas prawdziwym Mesjaszem jest nasz Pan Jezus Chrystus, Ukrzyżowany i Zmartwychwstały. Tym, na którego czekają religijni syjoniści, jest fałszywy Mesjasz, Antychryst.

Starotestamentowy Izrael był „nauczycielem prowadzącym do Chrystusa”. Jednak po odrzuceniu Zbawiciela misja ta przeszła na Nowy Izrael – Kościół Chrystusowy. Dzisiejsi Żydzi nie są kontynuatorami wiary proroków. Są naśladowcami tych, którzy celowo dążyli do zamordowania Boga. Oddawali cześć bożkowi przyszłego kłamcy, który będzie panował u kresu czasów i zostanie pokonany przez Chrystusa.

Po Soborze Watykańskim II w 1965 roku katolicy dopuścili się zdrady, nazywając Żydów „starszymi braćmi”.[ to nam „dopisano” md] . Z punktu widzenia prawosławia jest to bluźnierstwo. Nie ma braterstwa z tymi, którzy przygotowują tron ​​dla wroga rodzaju ludzkiego.

I przygotowuje go w Jerozolimie.

Dziś muzułmańskie miejsca święte, Meczet Al-Aksa i Kopuła na Skale, stoją na Wzgórzu Świątynnym. Religijni syjoniści otwarcie deklarują, że muszą zostać zniszczone. To nie są czcze groźby. W latach 2022-2024 pięć czerwonych jałówek zostało sprowadzonych z Teksasu do Izraela. Zgodnie z wierzeniami [talmudystów md] , prochy złożonej w ofierze, nieskazitelnej czerwonej jałówki są niezbędne do rytualnego oczyszczenia przed budową Świątyni. Hamas oficjalnie podał „import czerwonych jałówek” jako jeden z głównych powodów ataku z 7 października 2023 roku („powodzie Al-Aksa”).

Eskalacja w Jerozolimie i Strefie Gazy nie jest sporem terytorialnym. To bezpośrednia próba przełamania kontroli zakulisowej i uzyskania jawnej dominacji globalnej.

Ukryta dominacja została już skutecznie osiągnięta. W końcu państwo syjonistyczne istnieje teraz w dwóch formach. Pierwsza to Izrael, który niespodziewanie ujawnił swoją prawdziwą naturę w Strefie Gazy, a druga to globalna hegemonia Stanów Zjednoczonych, które nie miały zamiaru się ujawniać, ale akta Epsteina jasno pokazały, kto jest kim.

Wyspa Wszystkich Gwiazd

Teraz struktura globalnych wpływów syjonistycznych stała się oczywista nawet dla najbardziej upartych. Udokumentowano bezpośrednie kontakty między królem pedofilów a dosłownie całą zachodnią elitą.

Epstein był bliskim „przyjacielem” Trumpa, niezależnie od tego, jak bardzo obecny prezydent USA próbował temu zaprzeczyć. Były prezydent Clinton, szara eminencja Partii Demokratycznej, latał samolotem Epsteina, „Lolita Express”, nie raz. Książę Andrzej, brat obecnego króla, był serdecznym przyjacielem pedofila. Sarah Ferguson, znana również jako księżna Yorku, starała się ukryć swoje powiązania z Epsteinem. Bill Gates uwielbiał rozmawiać z właścicielem wyspy o filantropii – prawdopodobnie głównie o pomocy dla dziewcząt z biednych krajów. Epstein trafnie napisał o prezydencie Francji Macronie, że lubi być policzkowany. Dokumenty wielokrotnie ujawniają członków Domu Rothschildów – czołowych przedstawicieli rozległej żydowskiej sieci pożyczkowej. Epstein utrzymywał kontakty towarzyskie z Leonem Panettą (byłym dyrektorem CIA i sekretarzem obrony USA), Williamem Burnsem (byłym dyrektorem CIA, a następnie zastępcą sekretarza stanu), Kathryn Ruemler (doradczynią Białego Domu Baracka Obamy) i innymi szanowanymi osobistościami. Szczegóły tych interakcji mogą nigdy nie zostać ujawnione. Jednak dwa nazwiska zasługują na szczególną uwagę.

Według notatki FBI z archiwum Epsteina, w pierwszej kadencji Donalda Trumpa za politykę USA na Bliskim Wschodzie odpowiadał Jared Kushner, czyli Państwo Izrael. To Kushner stworzył Porozumienia Abrahama, które radykalnie zmieniły równowagę sił na Bliskim Wschodzie. Interesy narodu amerykańskiego zostały poświęcone na rzecz strategii dominacji syjonistycznej.

Były premier Izraela Ehud Barak również wielokrotnie odwiedzał Epsteina. Według niego „ich komunikacja koncentrowała się wyłącznie na sprawach biznesowych i geopolitycznych, a on nigdy nie był obecny w sytuacjach niestosownych”.

To najprawdopodobniej prawda. Barack i Kushner to nie ludzie, na których trzeba zbierać haki. To ludzie, którzy to wykorzystają.

Przecież celem stworzenia „Wyspy Epsteina” nie jest satysfakcja seksualna. To tylko narzędzie. Celem jest zebranie brudów na wszystkich wymienionych i wielu innych: bogatych. Sławnych. Rządzących.

Osoba skompromitowana to osoba podatna na kontrolę. Mając odpowiednie informacje, zawsze możesz uprzejmie przekonać partnera orgii do podjęcia decyzji, które będą dla ciebie wygodne. Wygodne dla Wielkiego Izraela, którego terytorium powinno obejmować całą planetę.

Dzieci na zamówienie

Najważniejsza w tych dokumentach nie jest nawet korupcja polityczna ani „pułapka na miód”. Najważniejszy jest duch. Korespondencja między osobami regularnie zawiera jawnie rasistowską kpinę z „gojów”. Dla tych ludzi nie-Żydzi nie są po prostu „innymi”. Są „podludźmi”. To fundament ich światopoglądu. Dzięki postępowi technologicznemu zaszli znacznie dalej niż Hitler.

Inwestor i programista Brian Bishop rozmawiał z Epsteinem o idei tworzenia „dzieci na zamówienie”. Bishop opowiedział o pracy biolaboratorium na Ukrainie i eksperymentach z fluorescencyjną modyfikacją ludzkiego nasienia. W odpowiedzi Epstein omówił transfer zarodka i oczekiwanie na wynik ciąży. Szczyt perwersyjnego pożądania: „Lubię wszczepić zarodek, poczekać dziewięć miesięcy i mieć wspaniałe zakończenie”.

20 000 dzieci w Strefie Gazy nie było wystarczająco zaprojektowane.

Maria Drokova (ponad 1600 odniesień w ujawnionych dokumentach), która wcześniej pracowała w kierownictwie państwowego ruchu Nasi, wprost zaleciła Epsteinowi współpracę „tylko z Żydami, którzy przeszli test DNA”. Argumentowała, że ​​„im wyższy odsetek żydowskiego pochodzenia, tym mądrzejszy”.

Drokova uciekła, Rubina uciekła [z Rosji chyba? md] , ale ilu jeszcze takich tajnych agentów wpływu jest w kierownictwie naszych organizacji? W kulturze? W edukacji?

Mniej niż wcześniej, ale wciąż bardzo wielu. Udało im się zainstalować „uśpionego agenta” Zełenskiego na stanowisku prezydenta Ukrainy i naprawdę mają nadzieję zrobić to samo w Rosji.

* * *

Akta Epsteina dowodzą, że niemal cały świat zachodni podporządkował się woli syjonistów. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Unia Europejska – niegdyś kraje chrześcijańskie – przestały być chrześcijańskie. Zwykli ludzie nadal chodzą do kościoła [no, coraz rzadziej.. md] , ale elity działają wbrew swoim interesom narodowym. Znajdują się pod wpływem sieci finansowych Rothschildów i Epsteina. Rozkoszują się rasistowskimi okrzykami o „gojowskich zwierzętach”.

Akta Epsteina skutecznie dowiodły istnienia ZOG. A każdy, kto temu zaprzecza, jest syjonistą, ukrytym agentem Mossadu, pedofilem, faszystą lub satanistą. Będziemy uważnie obserwować, kto ujawni się jako następny w reakcji na ten artykuł.

Reparacje od Ukrainy? Za Wołyń i Małopolskę Wschodnią.

Reparacje od Ukrainy?

Konrad Rękas


Politycy III RP domagają się reparacji wojennych od Niemiec, choć na ich uzyskanie nie mamy dość sił ani pozycji geopolitycznej, a także od Rosji, choć nie ma to żadnego prawnego sensu, bo przecież nie wygraliśmy z Rosją żadnej wojny od 390 lat. [aha, to w 1920 to była „sowiecja”… md]

Czemu w tym wyliczeniu brakuje państwa, od którego reparacje, a na pewno odszkodowania nie tylko nam się należą, ale w obecnej sytuacji geopolitycznej bylibyśmy w stanie je uzyskać? Czemu nie żądamy od Ukrainy odszkodowań za Wołyń i Małopolskę Wschodnią? Może dlatego, że od Ukraińców moglibyśmy je naprawdę otrzymać? 

Kijów musi zapłacić za zbrodnie ukraińskich nazistów

Wystarczy rozumieć, że w obecnym swym kształcie ideowym i politycznym państwo ukraińskie nie chce nawiązywać do tradycji Ukraińskiej SSR, choć przecież odziedziczyło po niej status prawno-międzynarodowy, granice i miejsce w ONZ. Nie, władze w Kijowie wyraźnie podkreślają, że nie chcą mieć nic wspólnego z wielkim wysiłkiem blisko 7,5 miliona Ukraińców walczących z niemieckim nazizmem w szeregach Armii Czerwonej i ruchu partyzanckiego.

Przeciwnie, oficjalna linia Kijowa to upieranie się, że współczesna Ukraina to dziedzictwo Bandery, OUN-UPA i Waffen-SS Galizien. A skoro tak, skoro bohaterami Ukrainy są dziś kolaboranci Hitlera, którzy już we wrześniu 1939 r. brali udział w niemieckiej napaści na Polskę (a wcześnie pomagali ją przygotowywać), a także rzeźnicy z Wołynia i już powojenni okupanci z Podkarpacia – wówczas Kijów powinien dzielić z Berlinem odpowiedzialność za wybuch wojny i ludobójstwo popełnione przez nazistów – niemieckich i ukraińskich. Żądanie reparacji od Ukrainy jest więc jak najbardziej uzasadnione, podobnie jak i oczywisty jest zwrot polskiej własności odebranej Polakom wypędzonym z Kresów. Ukraińcy aspirując do członkostwa w Unii Europejskiej powinni mieć tego pełną świadomość: muszą po europejsku uregulować kwestie własnościowe wobec Polaków, tak jak wszędzie w UE uczynione z majątkami zwróconymi ofiarom holokaustu. Ukraina musi też zapłacić za zbrodnie ukraińskich nazistów, podobnie jak po wojnie postąpiły zdenazyfikowane Niemcy.

Odzyskajmy pieniądze utopione na Ukrainie!

Czyny mają konsekwencje, nawet po dekadach, podobnie jak i dokonywane wybory ideowe i… geopolityczne. Zwłaszcza, skoro rzutują na współczesną politykę danego państwa, a tak właśnie dzieje się w przypadku neobanderowskiej Ukrainy. Reparacje to we współczesnej polityce i propagandzie coś w rodzaju spadku po nieznanym wujku-milionerze czy wygranej w Totka, nagły zastrzyk gotówki, który miałby zmienić III RP w krainę mleka i miodu. To mit, do którego się dąży, lecz nigdy nie uzyskuje. Kiedy jednak na geopolitycznym horyzoncie pojawia się realna możliwość uzyskania tego, co się nam, Polakom należy – wówczas rządzący III RP zapierają się, by tych pieniędzy i majątków dla Polski nie odzyskać.

To dowód na to jak fałszywy jest cały reparacyjny humbug, oparty na roszczeniach wobec państw zbyt silnych, by coś od nich ugrać, przy jednoczesnym histerycznym pisku, że żądanie czegokolwiek (nawet spłaty długów) od słabnącego Kijowa jest absolutnie niemożliwe, bo przecież Ukraina prowadzi wojnę, którą – co wie każdy rozsądny człowiek – przegrywa.

Tymczasem bądźmy brutalnie szczerzy – upadłe państwo ukraińskie obdziera i okrada dosłownie każdy: kijowskie władze, rodzimi (?) oligarchowie, międzynarodowy kapitał i zachodni sponsorzy. I tylko Polakom narzuca się rolę użytecznych idiotów, wrzucających pieniądze do ukraińskiej studni. Najwyższy czas choć część z nich odzyskać.

Konrad Rękas

Ukrainoza i rusofobia

Ukrainoza i rusofobia

piko


salon24/ukrainoza-i-rusofobia

Na początek warto odpowiedzieć na pytanie czym jest Ukraina i co wynika dla nas z jej istnienia?

Ukraina jest państwem, które powstało dopiero w roku 1918, wcześniej był lud rusiński (małorusy), kozacy. Zostało powołane przez Austriaków i Niemców, i był to od początku nacjonalistyczny projekt antypolski i antyrosyjski.

Z Rusinami mieliśmy zawsze „zadry” – Powstanie Chmielnickiego, rzezie – Koliszczyzna, no i to co miało miejsce na Wołyniu i Małopolsce.

Rzeź Wołyńska i poprzednie były inspirowane z zewnątrz – różokrzyżowy, masoni. Sposób mordowania Polaków miał coś w sobie z krwawej ofiary rytualnej, coś demonicznego.

Ukraina pojawiła się drugi raz w strukturach Związku Sowieckiego jako republika. Na początku Stalin za pomocą hołodomoru wymordował sporą część obywateli tej republiki. Po śmierci Stalina skończył się jawny terror, nastał Chruszczow (Ukrainiec), który nawet podarował republice ukraińskiej Krym.

W 1991 po rozpadzie sowietów pojawia się państwo ukraińskie i Polska jako jedna z pierwszych je uznała. Zapewne w myśl Giedrojciowego paradygmatu, że będzie buforem przed Rosją. A to był i jest błąd. Zacytuję Dmowskiego, którego opinia sprzed prawie 100 lat jest nadal zadziwiająco aktualna.

Niepodległa Ukraina byłaby państwem, w którym dominowałyby wpływy niemieckie. Tak by było nie tylko dlatego, że dzisiaj działacze ukraińscy konspirują z Niemcami i mają ich poparcie; i nie tylko dlatego, że o tym marzą Niemcy i że mają na obszarze ukraińskim Niemców i Żydów, którzy byliby dla nich oparciem; ale także, i to przede wszystkim, dlatego, że całkowite zrealizowanie programu ukraińskiego kosztem Rosji, Polski i Rumunii, ma naturalnego, najpewniejszego protektora w Niemczech i musi Ukraińców wiązać z nimi. Polska przy istnieniu państwa ukraińskiego, znalazłaby się między Niemcami a sferą wpływów niemieckich, można powiedzieć, niemieckim protektoratem. Nie ma potrzeby unaoczniać, jakby wtedy wyglądała.

Wreszcie, jak to wyżej powiedzieliśmy, zbudowana dziś wielka Ukraina nie byłaby w swych kierowniczych żywiołach tak bardzo ukraińska i nie przedstawiałaby na wewnątrz stosunków zdrowych. To byłby naprawdę wrzód na ciele Europy, którego sąsiedztwo byłoby dla nas fatalne. 

Te wszystkie żywioły przy udziale sprytniejszych, bardziej biegłych w interesach Ukraińców, wytworzyłyby przewodnią warstwę, elitę kraju. Byłaby to wszakże szczególna elita, bo chyba żaden kraj nie mógłby poszczy¬cić się tak bogatą kolekcją międzynarodowych kanalii.

Dla narodu, zwłaszcza dla narodu jak nasz młodego, który musi się jeszcze wychować do swych przeznaczeń, lepiej mieć za sąsiada państwo potężne, choćby nawet bardzo obce i bardzo wrogie, niż międzynarodowy dom publiczny. 

Z tych wszystkich względów program niepodległej Ukrainy nie może liczyć na to, żeby Polska za nim stanęła, a tym mniej, żeby zań krew przelewała. I to polska opinia publiczna już dziś bardzo dobrze rozumie. 

Wybór fragmentów z tekstu z 1930 roku. Źródło: Archiwum MSWiA, sygn. K-458.

Dziś polska opinia publiczna w kwestiach związanych z Ukrainą, w odróżnieniu od opinii z czasów IIRP, nic nie rozumie albo niewiele za sprawą zdradzieckich popisowych „elit” i ogólnego otępienia, częściowo spowodowanego mediami.

Za Jelcyna była umowa Rosji z kolektywnym zachodem, że Ukraina zostanie w sferze rosyjskiej a Polska i Pribałtika zostanie po przeciwnej stronie. Proces powstawania nowego porządku dosyć szczegółowo opisałem tu:

salon24/u/piko/krotka-historia-relacji-rosja-ukraina-z-usa

salon24/piko/rosja-ukraina-polska-usa-a-w-tle-rozne-porzadki-europejskie

W skrócie – na przełomie 2013/2014 USA i spółka sfinansowały  pucz zwany euromajdanem a potem kontynuowały budowę struktur wojskowych i wywiadowczych. Rosja nie czekała co dalej się stanie tylko zadziałała jak Machiavelli napisał w „Księciu”:

Rzymianie [Rosja] nie pozwalali na dojrzewanie niebezpieczeństwom przez uchylanie się od wojny”.

Postąpiła brutalnie, co można zrozumieć, nie koniecznie akceptować. 

Dlaczego tak się sprawy potoczyły

Na początku należy zdać sobie sprawę, że polityka państwa zależy od tego, która ze ścierających się grup „posiadających władzę” uzyska dominację. Nie mylić konstytucyjnych władz z taką grupą.

Za Bidena (i nie tylko), który był kukiełką popuszczającą w spodnie, globaliści-sataniści poprzez deep state mieli wpływ na kluczowe decyzje USA. Cały eurokołchoz również był – i jeszcze jest – ekspozyturą globalistów więc podsycanie konfliktu Rosja – Ukraina szło pełną parą.

Celów takiej polityki było kilka:

– osłabienie Rosji konfliktem (sankcje, wysiłek wojenny, straty wizerunkowe),

– wciągnięcie Ukrainy w obszar NATO (z Gruzją się nie udało),

– blokada Chińskiego jedwabnego szlaku.

Po objęciu prezydentury przez Trumpa pomysł wciągnięcia Ukrainy do NATO raczej upadł, reszta celów jest aktualna ale za pieniądze europejskie. 

Dla nas długofalowy skutek angażowania się w konflikt Rosja – Ukraina to pojawienie się dużej diaspory ukraińskiej z wieloma przywilejami ekonomicznymi a w przyszłości być może politycznymi. Z państwa mono etnicznego stajemy się multikulti (Rusini i inni) ze zmienionym etnosem. Dodatkowo rozbrajamy się i pogrążamy finansowo na rzecz wrogiego nam państwa ukraińskiego. W niezbyt odległej przyszłości zapewne są plany aby Polska znalazła się w grupie „chętnych” i dostarczyła swoich obywateli jako mięso armatnie do walki w nie swoich interesach.

Żeby do tego doszło to „elity” III RP intensywnie, za pomocą merdiów, pracują nad utrzymaniem obywateli w stanie daleko posuniętej rusofobii strasząc „ruskim mirem”, atakiem zbrojnym i ruską działalnością agenturalną ze szczególną rola KKP. 

Jak się może sytuacja rozwinąć?

Widzę dwa scenariusze, jeden gorszy od drugiego:

1.    Ukraina po stratach terytorialnych jest przyjęta do Unii Europejskiej. Niemcy przy pomocy Ukraińców odzyskują ziemie „odzyskane” a Ukraińcy przy poparciu Niemców dostają rekompensatę w postaci południowo-wschodnich ziem Polski.

2.    Rosja wygrywa wojnę, staje na obecnej linii frontu i wasalizuje Ukrainę. Pytanie – jak się zachowają Ukraińcy w Polsce? Jak nam podziękują?

Ukraińcami opiekuje się jakaś siła tajemna

Ukraińcami opiekuje się jakaś siła tajemna

15.02.2026 Janusz Korwin-Mikke nczas/ukraincami-opiekuje-sie-jakas-sila-tajemna/

NCZAS.INFO |
NCZAS.INFO | „Nabytki” terytorialne Ukrainy. Obrazek ilustracyjny. Źródło: JKM – prezes partii KORWiN/facebook

Z okazji rocznicy odebrania PRLowi Bełzu z okoliczmi – postanowiłem przybliżyć sylwetkę znanego post-stalinowskiego odnowiciela – śp. Mikity.

W 1950 śp.Mikita Chruszczow został przeniesiony z Kijowa do Moskwy, co natychmiast wykorzystał by (15-II-1951) załatwić u Stalina dla Ukrainy odebranie Polsce Bełzu.

Gdy po śmierci Stalina został I Sekretarzem KPZS (7-IX-1953) znów wykorzystał okazję, by (19-II-1954) zabrać Rosji i dać Ukrainie Krym.

Dlaczego Chruszczow tak promował Ukrainę? Dawniej wszyscy uważali, że po prostu był Ukraińcem. Otóż: to nie całkiem tak.

Chruszczow urodził się we wsi Kalinówka, na terenach uważanych przez Ukraińców za swoje – jednak obecnie znajdującej się w Rosji, 11 km od obecnej granicy. Jego nauczycielka, śp.Lidia Szewczenko, stwierdziła później, że nigdy nie widziała wioski biedniejszej od tej osady. Co jest potwierdzeniem mojej tezy, że bieda jest ważnym czynnikiem sukcesu: chłopak chciał się wybić – i został przywódcą drugiego co do ważności państwa na świecie. Rozważał wyjazd do USA – tam prezydentem by nie został, ale też zrobiłby karierę.

Czy był Rosjaninem – czy Ukraińcem? Był poddanym cesarza Aleksandra III, Imperatora WszechRusi. Znał rosyjski, mówił pewno miejscowym surżykiem, a gdy został komunistą, na pytanie o narodowość odpowiadał zapewne: „Jestem socjal-demokratą i nikim więcej”.

Chruszczow był początkowo typowym „działaczem” – ale nie „aparatczykiem” bo ponad pracę partyjną przedkładał wykształcenie. W 1937 został I Sekretarzem Kompartii Ukrainy – i wtedy przekonał się o potwornych stratach podczas Hołodomoru. I chyba to spowodowało, że odczuwał potem chęć zrekompensowania tego Ukraińcom.

W 1939 zaangażował się się najpierw w przyłączanie do USRS polskiej „Ukrainy Zachodniej, potem w bitwy o Kijów i Charków. Po wojnie domagał przyłączenia do Ukraińskiej SRS Zacurzonia – czyli Polesia i Rusi Czerwonej (Włodawa, Chełm i Zamość) wraz z częścią polskiej Galicji po Tarnów – i Łemkowyną. Stalin jednak nie chciał zadrażniać stosunków z Polakami i skończyło się na okolicach Bełzu.

Wymuszenie na członkach PolitBiura KC KPZS przyłączenia do Ukrainy Krymu, gdzie nie było nawet 1% Ukraińców, było niezłą sztuką – ale w tamtych czasach wszyscy mówili po rosyjsku, więc traktowano to jako drobną zmianę administracyjną.

Generalnie należy sądzić, że Ukraińcami opiekuje się jakaś siła tajemna. Wszyscy chyba chcą wynagradzać bitnych Kozaków – więc Ukraina rozrastała się terytorialnie dzięki dobrej woli carów i szczęśliwym zbiegom okoliczności. Oto mapa terytorialnego rozwoju Ukrainy – w/g niektórych Rosjan ogromna większość Ukrainy to podarunki rosyjskich carów i sowieckich genseków.