Zamknięcie Cieśniny Ormuz popycha Europę w stronę Rosji

Zygmunt Białas 18.03.2026 zygmuntbialas/zamkniecie-ciesniny-ormuz-popycha-europe-w-strone-rosji

uncutnews.ch/die-schliessung-der-strasse-von-hormus-draengt-europa-in-richtung-russland-und-untergraebt-trumps-iran-krieg

Napisał: Alan Macleod Opracował: Zygmunt Białas

============================================================

Zamknięcie Cieśniny Ormuz popycha Europę w stronę Rosji

Chociaż Amerykanie zdołali zamordować ajatollaha Chameneiego, ich plany zmiany rządu w Iranie nie przebiegają tak sprawnie jak oczekiwano. Wraz z zamknięciem Cieśniny Ormuz globalna gospodarka stoi na krawędzi załamania, a sojusznicy Waszyngtonu dystansują się od USA. Jednocześnie europejscy politycy, zmagający się z kryzysem energetycznym i otwarcie odmawiający udziału w wojnie Trumpa, dyskutują już o normalizacji stosunków z Rosją i zakończeniu swojego zaangażowania w wojnę na Ukrainie.

Zamknięcie Cieśniny Ormuz przez Iran najwyraźniej zaskoczyło Amerykanów. Ceny energii, metali, nawozów i innych niezbędnych surowców już teraz gwałtownie rosną, a każda przedłużająca się blokada grozi dewastacją światowej gospodarki. Około jedna piąta światowych dostaw ropy naftowej i gazu przepływa przez wąską cieśninę między Iranem a Półwyspem Arabskim, co czyni ją jednym z najpoważniejszych wąskich gardeł na świecie.

Główny błąd w kalkulacji

Sam Trump zdawał się panikować z powodu tej perspektywy. W rozmowie z dziennikarzami zapewniał, że siłowe otwarcie cieśniny byłoby ‚bardzo niewielkim przedsięwzięciem’. Jednocześnie zwrócił się do swoich sojuszników z NATO i Azji, a także do Chin, o pomoc dla USA, deklarując: „Naprawdę proszę te kraje, aby interweniowały i chroniły swoje interesy, ponieważ stamtąd czerpią energię. I powinny tam przyjść i je chronić. Można argumentować, że być może w ogóle nie powinniśmy tu być, bo nie jest nam to potrzebne”.

Dodał: „Robimy to [bombardowanie Iranu] dla całkiem dobrych sojuszników, których mamy na Bliskim Wschodzie”oświadczenie, które można interpretować jako odniesienie do Izraela. Mimo to żaden z głównych sojuszników nie ogłosił zamiaru udziału w operacji. W rzeczywistości większość kategorycznie ją odrzuciła. Premier Mark Carney, na przykład, był jednoznaczny, stwierdzając: „Kanada nie uczestniczy w ofensywnych operacjach Izraela i Stanów Zjednoczonych i nigdy tego nie zrobi”.

Podobnie w Europie brakuje entuzjazmu dla militarnych działań destrukcyjnych. „To nie jest wojna NATO” – powiedział rzecznik kanclerza Niemiec Friedricha Merza. „NATO to sojusz mający na celu obronę terytorium sojuszu. Stany Zjednoczone nie konsultowały się z nami przed tą wojną i dlatego uważamy, że nie jest to sprawa NATO ani rządu Niemiec”.

Niemiecki minister obrony Boris Pistorius wyraził podobny sprzeciw: „To nie jest nasza wojna. Nie my ją rozpoczęliśmy. Czego Donald Trump oczekuje od kilku europejskich fregat w Cieśninie Ormuz, czego nie może dokonać potężna marynarka wojenna USA?”.

Wielka Brytania tradycyjnie była najbliższym europejskim sojusznikiem Stanów Zjednoczonych. Premier Keir Starmer dał jednak jasno do zrozumienia, że jego kraj „nie da się wciągnąć w tę wojnę”.

Włochy odmówiły wysłania swojej potężnej floty, aby wspomóc Waszyngton w konflikcie z Iranem. Premier Giorgia Meloni nie tylko podkreśliła, że Włochy „nie uczestniczą i nie zamierzają brać w tym udziału”, ale także nakazała ewakuację setek włoskich żołnierzy z regionu, popierając swoje słowa czynami.

Jednak to Hiszpania stawiła Trumpowi najsilniejszy opór. Rząd Pedro Sáncheza publicznie skrytykował amerykańsko-izraelski atak na Iran i odwołał swojego ambasadora z Tel Awiwu. Co więcej, odmówił siłom amerykańskim stacjonującym w Hiszpanii wykorzystania ich do ataków, zmuszając je do przeniesienia się do Niemiec. W odwecie Trump zagroził wybuchem wojny handlowej przeciwko Hiszpanii na pełną skalę, sugerując, że potraktuje ten kraj podobnie jak Koreę Północną, Kubę, Wenezuelę i Iran.

Bart De Wever

Najbardziej niepokojące dla planistów wojennych w Waszyngtonie były jednak wypowiedzi belgijskiego premiera Barta De Wevera. W wywiadzie dla lokalnej gazety ‚L’Echo’, De Wever stwierdził, że ataki Trumpa na Iran zmuszą Europę do szybkiego zawarcia niezależnego porozumienia z Rosją, aby uniknąć finansowej ruiny w obliczu zbliżającego się kryzysu energetycznego. „Musimy znormalizować stosunki z Rosją i odzyskać dostęp do niedrogiej energii. To zdrowy rozsądek” – powiedział, dodając: „Prywatnie europejscy przywódcy zgadzają się ze mną, ale nikt nie odważy się powiedzieć tego głośno. Musimy zakończyć ten konflikt w interesie Europy, nie popadając w naiwność wobec Putina”.

Podczas gdy Trump grozi Europie i podkreśla, że jego administracja uważnie monitoruje jej działania, europejscy przywódcy mogą zmierzać w kierunku zerwania sojuszu transatlantyckiego.

Jak Ameryka zagraża Europie

Niektórzy twierdzą, że mają ku temu powody. Na polecenie Stanów Zjednoczonych państwa NATO zgodziły się zwiększyć wydatki na obronność do 5% PKB. Ponieważ Stany Zjednoczone są zdecydowanie czołowym producentem broni na świecie, umowa ta oznacza ogromny napływ funduszy do amerykańskiej gospodarki.

Polityka USA wobec Ukrainy skłoniła również kraje europejskie do transferu miliardów euro do Waszyngtonu. Wcześniej korzystająca z rosyjskiej energii, Europa zaczęła importować znacznie droższy skroplony gaz ziemny (LNG) z USA, aby zrekompensować niedobory po zniszczeniu gazociągu Nord Stream 2. Administracja Trumpa otwarcie planuje również aneksję Grenlandii należącej do Danii, członka NATO, podczas gdy europejscy przywódcy wyrazili jedynie umiarkowany sprzeciw wobec tego posunięcia.

Niemniej jednak niezwykle agresywna polityka zagraniczna Trumpa, która w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy obejmowała bombardowania w siedmiu krajach, porwanie głowy państwa obcego i wspieranie ludobójstwa w Palestynie, jest coraz częściej postrzegana jako zagrożenie dla bezpieczeństwa i dobrobytu Europy. A ponieważ Trump zasugerował już, że ponownie zbombarduje Iran ‚dla zabawy’  i rozważa dalsze operacje zmiany reżimu, perspektywy stabilności na świecie wydają się coraz bardziej ponure.

uncutnews.ch/die-schliessung-der-strasse-von-hormus-draengt-europa-in-richtung-russland-und-untergraebt-trumps-iran-krieg

Napisał: Alan Macleod

Opracował: Zygmunt Białas

Co łączy dwóch panów na literę „H” i ich armie?

Co łączy dwóch panów na literę „H” i ich armie?

Kot z Cheshire salon24/cheshire/co-laczy-dwoch-panow-na-litere-h-i-ich-armie

Pete Hegseth:

„W trakcie briefingu prasowego sekretarz wojny USA Pete Hegseth przekazał, że amerykańscy żołnierze będą prowadzić ofensywę w Iranie w sposób „maksymalnie zdecydowany”. Wspomniał również o stosowaniu zasady „no quarter”, która w praktyce oznacza nie oszczędzanie jeńców i żołnierzy przeciwnika, którzy chcą się poddać (…). Będziemy naciskać. Będziemy dalej przeć naprzód, posuwać się do przodu. Nie brać jeńców, bez litości dla naszych wrogów (…).  Wojna z Iranem nigdy nie miała być „uczciwą walką” i taka faktycznie nie jest. – Uderzamy w nich, kiedy leżą, tak właśnie powinno być „

dorzeczy/szok-po-zapowiedzi-usa-polski-general-mowi-o-konsekwencjach

=================================================

Adolf Hitler:

„Naszą siłą jest szybkość i brutalność. Czyngis-chan posłał na śmierć miliony kobiet i dzieci, świadomie i w radosnym nastroju. Historia widzi w nim jedynie wielkiego twórcę państwa. Jest mi obojętne, co twierdzi o mnie słaba zachodnioeuropejska cywilizacja”  (…) Wydałem rozkaz – i każę rozstrzelać każdego, kto pozwoli sobie na chociażby jedno słowo krytyki – że celem wojny nie jest osiągnięcie określonych linii, lecz fizyczne unicestwienie przeciwnika. Dlatego wystawiłem, na razie tylko na Wschodzie, moje oddziały trupiej czaszki (SS) z rozkazem, by bez miłosierdzia i litości wysyłali na śmierć mężczyzn, kobiety i dzieci polskiego pochodzenia i języka” 

Przemówienie wygłoszone 22 sierpnia 1939 roku do dowódców Wehrmachtu i Kriegsmarine w swojej górskiej rezydencji na Obersalzbergu przez Adolfa Hitlera.

Erdogan: Działając z poczuciem „apokaliptycznej” wyższości, Żydzi pchają region w stronę katastrofy

Erdogan: działając z poczuciem „apokaliptycznej” wyższości, Żydzi pchają region w stronę katastrofy

pch24.pl/erdogan-dzialajac-z-poczuciem-apokaliptycznej-wyzszosci-zydzi-pchaja-region-w-strone-katastrofy

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan skrytykował we wtorek władze Izraela. Zarzucił im, że działają z poczuciem wyższości, które pcha Bliski Wschód w kierunku katastrofy. Wskazał przy tym na fanatyczną motywację Żydów płynącą z przesłanek ich fałszywej, mesjanistycznej religii – przekazały tureckie media.

Wszyscy wiemy, że ataki na Gazę, następnie na Jemen i Liban, a ostatnio na Iran, nie są motywowane wyłącznie względami bezpieczeństwa – powiedział w pałacu prezydenckim w Ankarze turecki przywódca, cytowany przez dziennik „Daily Sabah”.

Dodał, że jednoczesne pojawianie się w debacie publicznej narracji dotyczących „ziemi obiecanej” czy „apokaliptycznych scenariuszy”, nie jest przypadkowe i sugeruje szersze ideologiczne motywacje Izraela.

Erdogan uznał, że władze w Tel Awiwie „uważają się za lepszych od innych”, przez co „ciągną region ku katastrofie”. Działania państwa żydowskiego nazwał „barbarzyństwem” popełnianym w „stanie szaleństwa”.

Podkreślił, że Turcja musi wzmocnić swoją obecność w międzynarodowych mediach, aby zapewnić, że „ta wiedza dotrze do odbiorców na całym świecie”.

Odnosząc się do trwających od 28 lutego amerykańsko-izraelskich ataków na Iran, Erdogan powiedział, że celem Turcji jest jak najszybsze zakończenie tego, co określił jako „bezsensowną, bezprawną i głęboko błędną wojnę”.

Dodał, że Turcja konsekwentnie wyraża swój sprzeciw wobec ataków, które „naruszają prawo międzynarodowe, niezależnie od sprawcy”, a jednocześnie władze w Ankarze podejmują intensywne wysiłki, by zapobiec dalszej eskalacji.

Źródło: PAP / Jakub Bawołek

pap logo

26 lutego Iran złożył USA „zaskakującą” propozycję. To miało powstrzymać wybuch wojny

Iran złożył USA „zaskakującą” propozycję? To miało powstrzymać wybuch wojny

Flagi USA i Iranu, zdjęcie ilustracyjne
Flagi USA i Iranu, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Unsplash [nyyyy.. a gdzie izraelska??? md]

Doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Wielkiej Brytanii stwierdził, że Teheran zaproponował USA porozumienie, które określił jako „zaskakujące”. Jednak po dwóch dniach od zakończenia negocjacji w Genewie, USA i Izrael zaatakowały Iran.

USA i Izrael rozpoczęły ataki na cele w Iranie 28 lutego. W ciągu dwóch tygodni wojny przeprowadziły ok. 15 tys. uderzeń. Obie strony stosują ścisłą cenzurę wojenną, jednak oficjalne źródła podają, że zginęło ok. 1,3 tys. irańskich cywilów, a 3,2 mln osób zostało tymczasowo przesiedlonych. Uszkodzono prawie 22 tys. budynków cywilnych. W irańskich atakach odwetowych zginęło ok. 50 osób, w tym 13 amerykańskich żołnierzy i 15 izraelskich cywilów. [to „dane” Izraela, nie zaś prawda. md]

Dwa dni przed wybuchem wojny, w Genewie zakończyły się rozmowy delegacji USA i Iranu na temat irańskiego programu nuklearnego. Szef irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi ocenił, że była to „jedna z najpoważniejszych rozmów”, jaką Teheran przeprowadził z Waszyngtonem. Z kolei minister spraw zagranicznych Omanu Badr al-Busaidi, który wziął udział w negocjacjach w roli mediatora, przekazał, że „osiągnięto znaczący postęp”.

Iran i broń jądrowa

Stany Zjednoczone i Izrael twierdzą, że Iran konsekwentnie rozwija program rozwoju broni nuklearnej, co już w czerwcu 2025 r. stało się przyczyną bombardowań irańskich instalacji jądrowych przez izraelskie i amerykańskie wojska. Wówczas prezydent Donald Trump mówił, że USA unicestwiły irański program atomowy i na dziesięciolecia zniszczyły zagrożenie ze strony Iranu.

Jeszcze przed rozpoczęciem rozmów w Genewie, prezydent Iranu Masud Pezeszkian zapewniał, że jego kraj nie dąży do uzyskania broni jądrowej. Powołał się na dekret (fatwę) najwyższego przywódcy Alego Chameneiego, zgodnie z którym posiadanie broni nuklearnej jest niezgodne z zasadami islamu.

Propozycja Teheranu

Podczas negocjacji w Genewie, stronę amerykańską reprezentowali specjalny wysłannik prezydenta USA Steve Witkoff oraz zięć Donalda Trumpa Jared Kushner. W rozmowach uczestniczył również szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) Rafael Grossi. Brytyjski dziennik „The Guardian” ujawnił, że w rozmowach między USA a Iranem wziął udział także doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Wielkiej Brytanii Jonathan Powell. Przebywał tam najprawdopodobniej na zaproszenie ambasadora Omanu. Dyplomata ocenił, że oferta złożona przez Teheran w sprawie irańskiego programu nuklearnego była „na tyle znacząca, że mogłaby zapobiec gwałtownemu wybuchowi wojny”.

Iran miał zgodzić się na zmniejszenie zapasów wysoko wzbogaconego uranu pod nadzorem MAEA. Teheran zaproponował trzy- lub pięcioletnią przerwę w procesie krajowego wzbogacania uranu, ale Stany Zjednoczone zażądały dziesięcioletniej przerwy. Iran złożył również ofertę dającą USA szansę udziału w przyszłym cywilnym programie nuklearnym. W zamian za to zażądał zniesienia ok. 80 proc. sankcji gospodarczych.

Według niektórych relacji, Kushner opuścił rozmowy. – Uważaliśmy Witkoffa i Kushnera za izraelskie narzędzia, które wciągnęły prezydenta USA w wojnę, z której chce się wycofać – stwierdził jeden z dyplomatów znających przebieg rozmów.

„Stanowiło postęp”

Powell uznał, że w Genewie „poczyniono postępy”, a porozumienie zaproponowane przez Iran było „zaskakujące”. Dwa dni po zakończeniu rozmów i ustaleniu daty kolejnej rundy negocjacji, do której miało dojść 2 marca w Wiedniu, USA i Izrael przypuściły atak na Iran.

– Jonathan uważał, że można dojść do kompromisu, ale Iran jeszcze nie osiągnął porozumienia, zwłaszcza w kwestii inspekcji ONZ w swoich obiektach nuklearnych – stwierdził jeden z zachodnich dyplomatów, cytowany przez gazetę. – Brytyjski zespół był zaskoczony tym, co Irańczycy przedstawili podczas negocjacji. To nie było pełne porozumienie, ale stanowiło postęp i raczej nie była to ostateczna oferta Irańczyków – relacjonował urzędnik, chcący zachować anonimowość.

Pierwsza rezygnacja w administracji @POTUS, na tak wysokim szczeblu, w proteście przeciwko wojnie z Iranem.

Marek Magierowski @mmagierowski

Pierwsza rezygnacja w administracji @POTUS , na tak wysokim szczeblu, w proteście przeciwko wojnie z Iranem. Odchodzi Joe Kent, dyrektor Narodowego Centrum Walki z Terroryzmem.

Zdjęcie

Zdjęcie

15,4 tys. wyświetlenia

Syndrom Boga II. Naśladowca Nerona ??

Syndrom Boga II

Eugeniusz Zinkiewicz myslpolska/zinkiewicz-syndrom-boga-ii

Po napisaniu felietonu Syndrom Boga, który ukazał się na początku lutego 2025 roku, nie spodziewałem się, że zajdzie konieczność kontynuowania tego tematu. Wynika ona nie tylko z coraz bardziej zaskakującego zachowania prezydenta Donalda Trumpa, ale przede wszystkim z tego, iż przyjął sposób sprawowania władzy nieadekwatny do dotychczasowych standardów sprawowania urzędu prezydenta USA. 

Jego sposób sprawowania władzy z przykrością odbieram jako despotyczne, nieobliczalne rządy współczesnego cesarza rzymskiego Nerona, a nie jako rządy prezydenta demokratycznego kraju, jakim są Stany Zjednoczone Ameryki.

Naśladowca Nerona

Nerona (Nero Claudius Cesare Augustus Germanista, 37–68 n.e.) znamy głównie z tego, że przypisuje się mu wzniecenie pożaru Rzymu (64 r. n.e.) w akcie szaleństwa. Podczas pożaru, który strawił 10 z 14 dzielnic, krążyły pogłoski, że Neron obserwował zniszczenia, śpiewając i grając na lirze, a winą obarczył chrześcijan, co zapoczątkowało ich prześladowania. Choć początkowo jego rządy były łagodne, zasłynął jako okrutny tyran. Okres jego rządów naznaczony był licznymi morderstwami politycznymi, w tym zabójstwem matki (Agrypiny) i żony (Oktawii), a także wielu senatorów (spisek Pizona). Po wybuchu buntu namiestników prowincji i uznaniu go przez Senat za wroga publicznego, popełnił samobójstwo 9 czerwca 68 r. n.e., wypowiadając słowa: „Jaki artysta ginie we mnie”.

Mesjanizm żydowski o Iranie

W artykule The Messiah Is Coming His Year – And the War Wit Iran Is the Proof (Mesjasz nadchodzi w tym roku – a wojna z Iranem jest dowodem) z dnia 8 marca, Adam Eliyahu Berkowitz, starszy redaktor Israel 365 News, który ukończył studia prawa żydowskiego i otrzymywał święcenia rabiniczne w Izraelu, na podstawie wypowiedzi rabina Mendela Kessina, jednego z najbardziej oryginalnych i najbardziej wnikliwych znawców Tory żyjących dzisiaj, w audycji The Messianic Secret of the Destruction of Iran (Mesjańska tajemnica zniszczenia Iranu) z dnia 6 marca między innymi dowodzi, że wojna z Iranem, którą realizuje prezydent Trump u boku Izraela, nie rozpoczęła się na podstawie planów operacyjnych Pentagonu.

Według rabina Kessina, to, czego świat jest teraz świadkiem, zostało napisane tysiące lat temu jako dosłowne proroctwo. W wykładzie opublikowanym na YouTube Kessin przedstawił zapierające dech w piersiach ramy łączące obecną kampanię amerykańsko-izraelską przeciwko Iranowi z ostatecznym odkupieniem narodu żydowskiego, upadkiem Hamana, rolą Donalda Trumpa jako postaci mesjańskiej i rychłą odbudową – odtworzeniem Trzeciej Świątyni w 2026 roku.

„Armie zła”

„Donald Trump w odczytaniu rabina Kessina jest gilgulem Ezawa – częścią dobra, jak tradycja nazywa teshuvat Eisav. Bóg uratował Trumpa od kuli zabójcy o ćwierć cala. Dlaczego? – zapytał rabin Kessin. – Cóż, teraz widzimy, dlaczego – aby zniszczyć Iran”.

Pozornie nieoczekiwany zwrot Trumpa z wewnętrznej polityki MAGA do agresywnego, niemal wyjątkowego skupienia się na demontażu „najniebezpieczniejszych reżimów na świecie” – wenezuelskiego Maduro schwytanego w bezbłędnej operacji wywiadowczej, wyeliminowanego szefa meksykańskich karteli, a teraz ataku i dekapitacji przywództwa Iranu – nie jest polityczną anomalią. To jest misja. „Szatan umiera” – powiedział rabin Kessin. „Nie ma mocy na dworze, w niebie. W przeciwnym razie, jak można było zobaczyć tak wiele spadających głów armii zła?”.

Chrześcijański syjonizm

Paweł Lisicki w książce Mesjasz i trzecia Świątynia pisze: „…o chrześcijańskim syjonizmie i jego duchowych owocach, a więc o religii ’synów Noego’ – zjawisku praktycznie w Polsce nieznanym. Bez jego poznania nie da się jednak zrozumieć ani polityki amerykańskiej na Bliskim Wschodzie, ani, niestety, postępującej degradacji tradycyjnego chrześcijaństwa. Idee, a szczególnie te teologiczne, które są najważniejszym źródłem ludzkiego działania, mają swoje polityczne, praktyczne konsekwencje.

Książka opisuje dwie wielkie siły, które zjednoczyły się w walce o jeden cel, o odbudowę Trzeciej Świątyni w Jerozolimie. Chociaż Chrystus zapowiedział, że świątynia żydowska raz na zawsze pozostanie zburzona, chrześcijańscy syjoniści i żydowscy mesjaniści chcą pospołu wznieść ją od nowa. Gotowi są realizować swój projekt, nawet jeśli doprowadziłoby to do konfliktu globalnego”.

Applebaum przeciwko Trumpowi 

Do realizacji tego projektu, „nawet jeśli doprowadziłoby to do konfliktu globalnego”, prezydent Donald Trump doskonale się nadaje. Z artykułu w „The Atlantic” opublikowanego 18 października 2024 roku autorstwa Anne Applebaum, amerykańskiej dziennikarki, a prywatnie żony polskiego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego Trump Is Speaking Like Hitler, Stalin, and Mussolini dowiadujemy się o inklinacjach politycznych Donalda Trampa. W USA wywołał on falę dyskusji zapoczątkowanych 24 października 2024 roku audycją Trump speaks like Hitler, Stalin, Mussolini, says Pulitzer prize-winning historian (Trump mówi jak Hitler, Stalin, Mussolini, mówi nagrodzona Pulitzerem historyk). Z jej treści dowiadujemy się, że Anne Applebaum dołącza do Chrisa Hayesa, aby udowodnić, że Trump mówił jak dyktatorzy z przeszłości i jest to czymś nowym, groźnym w amerykańskiej polityce. [Też sobie Zinkiewicz autorytet wynalazł… md]

Język Trumpa językiem Hitlera

Audycja Clip: How voters will react to Trump’s escalating rhetoric and fascist accusations (Klip: Jak wyborcy zareagują na eskalującą retorykę Trumpa i faszystowskie oskarżenia) zawiera interesującą dyskusję, w której można dostrzec krytyczną antycypację przyszłych zachowań Donalda Trumpa. Uczestnicząca w dyskusji Kamala Harris (sprawująca wówczas urząd wiceprezydenta USA) nazywa Trumpa faszystą po doniesieniach, że wyraził podziw dla sposobu, w jaki Hitler kierował swoją armią. Najbardziej adekwatną wypowiedzią przystającą do obecnej rzeczywistości w 2026 roku, jest wypowiedź Applebaum (z 2024 roku) na zadane jej pytanie: „Jesteś między innymi badaczką sowieckiego komunizmu i autorytaryzmu. Czym jest faszyzm?” –  odpowiada: „Tak więc faszyzm był ruchem, który powstał w latach trzydziestych i ma – trudno to zdefiniować, ponieważ naprawdę – chodzi bardziej o emocje górujące nad rozsądkiem. Chodzi o stworzenie przywódcy, który mówi, że ucieleśnia wolę ludzi i że jego wola jest silniejsza niż praworządność i silniejsza niż Konstytucja. To typowy ruch – zazwyczaj faszystowscy przywódcy lub przywódcy, którzy stosują faszystowską taktykę, podzielą naród na prawdziwych ludzi i osoby z zewnątrz, imigrantów, no wiesz, obcokrajowców, zdrajców i starają się stworzyć rodzaj kultu nienawiści przeciwko nim, aby zbudować wrażliwość większości.

Jeffrey Goldberg: Prawda. I twierdziliście, że Donald Trump używa faszystowskiego języka do opisania Ameryki? Czy to uczciwa charakterystyka?

– Anne Applebaum: Cóż, używa – jest kilka konkretnych słów, których użył, które nigdy wcześniej nie pojawiły się w polityce USA, przynajmniej nie w polityce prezydenckiej głównego nurtu. Czasami podczas wojen ludzie wymyślają dehumanizujące imiona dla wroga. Ale używając języka, mówił o imigrantach zatruwających krew narodu. To znaczy, to jest… można to znaleźć w przemówieniach Hitlera. Kiedy napisałem ten artykuł, to wszystko, co zrobiłem, to szukanie tych cytatów, wiesz, albo mówi o robactwie. Mówi o radykalnej lewicy, która jest szkodnikiem. I to jest język, który pochodzi z lat trzydziestych. Właściwie to nie tylko Hitler go używał. Mussolini go używał. Stalin go użył. Używała go wschodnioniemiecka Stasi. I to jest część tego rodzaju polityki”[znów: Też sobie Zinkiewicz autorytet wynalazł… md]

O krok od zakłady atomowej 

Dla zrozumienia śmiertelnego zagrożenia spowodowanego przez rządy administracji współczesnego Nerona i jego kamaryli dla chrześcijan, a szczególnie dla katolików, zamieszkałych również w Polsce, koniecznym jest uważne wysłuchanie audycji (z dnia 14 marca br.) na YouTube Religijna wojna XXI wieku. Niesprawiedliwa napaść USA i Izraela. Reasumując: to nie Rosja i Putin stanowi zagrożenie dla współczesnego świata lecz koalicja Epsteina realizująca plan, o którym mowa powyżej.

Prezydent Donald Trump zapowiedział atak na Iran o bezprecedensowej sile rażenia. W tym stanie rzeczy, wiodący rosyjski politolog Dmitrij Jewstafiejew zapytany przez prowadzącego audycję „Полный контакт” na temat możliwości użycia broni nuklearnej przeciwko Iranowi, odpowiada: „Izrael jest w 1/2 kroku od użycia broni nuklearnej, Donald Trump w trakcie, w ciągu najbliższych dni, maksimum tygodni”

Eugeniusz Zinkiewicz

Wojna w Iranie: Genialne „Szachy 5D” czy strategiczna kompromitacja USA?

Wojna w Iranie:

Genialne „Szachy 5D” czy

strategiczna kompromitacja USA?

Paweł Śmietana independenttrader.pl/wojna-w-iranie-genialne-szachy-5d-czy-strategiczna-kompromitacja-usa

Zablokowana Cieśnina Ormuz, pękające łańcuchy dostaw, europejski kryzys energetyczny i widmo powrotu inflacji – to nie są już teoretyczne scenariusze. To brutalna rzeczywistość wywołana wojną w Iranie, gdzie sytuacja wydaje się eskalować z dnia na dzień.

Kiedy Stany Zjednoczone wraz z Izraelem uderzały na Iran, oficjalny przekaz zapowiadał szybki i precyzyjny pokaz siły. Tymczasem dziś jesteśmy świadkami chaosu informacyjnego i wydatków wojennych rzędu miliardów dolarów na zwalczanie tanich dronów przeciwnika. Na asymetryczną odpowiedź Iranu Amerykanie zdają się nie mieć jasno określonej strategii, obnażając swoją decyzyjną bezradność. 

Z drugiej strony możemy spotkać się z odmienną narracją, wedle której USA nie kroczą drogą usłaną strategicznymi porażkami i chaosem decyzyjnym. Według niej obserwujemy cyniczną partię „szachów 5D” rozgrywaną przez administrację Trumpa, w której głównym celem nie jest Iran, a Rosja i Chiny.

Czy zatem to, co obserwujemy ze strony amerykańskiej administracji, jest genialnym blefem, czy też strategiczną głupotą? W tym artykule zestawię obok siebie te dwie narracje, aby zobaczyć, która z nich jest bliżej prawdy i określić, czy dotychczasowy globalny hegemon rzeczywiście ma sytuację pod kontrolą. 

Ameryka traci kontrolę. Fakty dowodzące porażki USA.

Stany Zjednoczone zaangażowały się w kolejną wojnę na Bliskim Wschodzie, która może przerodzić się w pełzający konflikt, czyli coś, czego Donald Trump na pewno chciał uniknąć. Z każdym dniem Biały Dom dostarcza szereg przesłanek, by sądzić, że działa chaotycznie, w nieprzemyślany sposób i po prostu nie potrafi skutecznie zarządzać tą sytuacją. Przyjrzyjmy się więc poszczególnym aspektom tej narracji. 

Uzależnienie od Izraela. Wojna na cudze życzenie?

Dotychczas twierdzenia o wpływie Izraela na politykę zagraniczną USA nie spotykały się z aprobatą szeroko pojętej społeczności amerykańskiej. Jednak ostatnie wydarzenia sprawiły, że optyka uległa zmianie i dziś wielu komentatorów jasno wskazuje na kluczową rolę Tel Awiwu. Można tutaj wymienić chociażby zbrodnie dokonywane w Gazie na ludności cywilnej – wszystko to przy wyraźnej aprobacie USA i wsparciu militarnym. Dziś wojna z Persami po raz kolejny uwypukla tę specyficzną relację, w której to ogon macha psem.

Już w 2020 roku mogliśmy w symboliczny sposób zobaczyć stosunek prezydenta USA do Izraela. Trump osobiście zaprojektował wielki „Klucz do Białego Domu”, a jego pierwszy egzemplarz wręczył w Gabinecie Owalnym właśnie Netanjahu, mówiąc: „To klucz do naszego kraju i naszych serc”. Kilka lat później w grudniu 2025 roku, a więc na 3 miesiące przed wybuchem wojny, podczas przyjęcia hanukowego w Białym Domu, publicysta Mark Levin przedstawił Trumpa jako pierwszego żydowskiego prezydenta. Ten nie oponował, ale z uśmiechem i przy klaszczącej sali stwierdził, że to prawda. 

To oczywiście nie wszystko. Za gestami idą wielkie pieniądze i bezwzględna polityka wpływu.

W tym miejscu należy wspomnieć o AIPAC (American Israel Public Affairs Committee), czyli potężnej grupie lobbingowej, której celem jest de facto zagwarantowanie spójności pomiędzy amerykańską polityką zagraniczną a interesami Izraela. Stworzyli własne komitety polityczne (tzw. Super PACs, np. United Democracy Project), które mogą zbierać i wydawać nielimitowane kwoty od miliarderów i korporacji na kampanie wyborcze. Mówimy tu o dziesiątkach milionów dolarów pompowanych w każdy cykl wyborczy. Efekt jest taki, że jeśli polityk głosuje za wspieraniem militarnym Izraela, to może liczyć na hojne datki ze strony AIPAC. Tym bardziej przed zbliżającymi się w listopadzie wyborami połówkowymi (midterms), żaden amerykański polityk (zarówno demokratyczny, jak i republikański) nie odważy się postawić Tel Awiwowi, który w takim wypadku urządziłby czarną kampanię przeciwko takiemu rebeliantowi.

Przejdźmy więc do analizy wydarzeń ostatnich tygodni. Przede wszystkim Izrael zaatakował dokładnie w momencie, gdy USA negocjowały z Iranem warunki deeskalacji. Teheran był gotowy na ustępstwa, co sprawiło, że Tel Awiw postanowił zadziałać wyprzedzająco i postawić Stany przed faktem dokonanym. Sekretarz Stanu Marco Rubio przyznał przed dziennikarzami, że uderzenie nie wynikało z bezpośredniego zagrożenia dla Ameryki, ale z faktu, że Izrael podjął decyzję wcześniej:  

Wiedzieliśmy, że nastąpi izraelska akcja. Wiedzieliśmy, że to sprowokuje atak na amerykańskie siły i wiedzieliśmy, że jeśli nie uderzymy prewencyjnie, zanim oni [Iran] wyprowadzą te ataki, poniesiemy wyższe straty. 

Jeszcze dosadniej wyraził się Mark Warner, zasiadający w Komisji ds. Wywiadu. Usłyszał na zamkniętym spotkaniu, że Iran stanowił zagrożenie dla Izraela, a nie USA. Zrównanie ze sobą bezpośredniego zagrożenia dla Izraela z bezpośrednim zagrożeniem dla Ameryki określił jako wejście na nieznane terytorium. Określenie „bezpośrednie zagrożenie” pozwala prezydentowi na podjęcie samodzielnej decyzji o ataku bez zgody Kongresu. Izrael nie ma żadnej oficjalnej umowy o wzajemnej obronie z USA, ani nie należy do NATO. Wygląda więc na to, że interes obcego państwa został postawiony na równi z interesem Stanów Zjednoczonych. Jest to wydarzenie bez precedensu i stwarza ryzyko podejmowania przez Trumpa samodzielnych decyzji o ataku i to właśnie Warner określa alarmistycznie jako wejście na „nieznane terytorium”. Dotychczas USA nigdy nie „oddały” swojej armii do dyspozycji obcego kraju, z którym nie ma nawet ścisłego paktu obronnego. 

Izrael w swoich atakach rakietowych poszedł bardzo daleko. Zrzucił bomby na cztery irańskie terminale naftowe wokół Teheranu. Dym zasłonił słońce i doprowadził do opadów kwaśnego deszczu. W sieci krążą również nagrania ukazujące użycie białego fosforu w Libanie – broni chemicznej, powodującej poważne poparzenia. Nawet skrajnie proizraelski senator Lindsey Graham stwierdził, że pewne działania Izraela zaszły za daleko. To pokazuje, jak radykalny w swoim działaniu jest Izrael i jak bardzo zależy mu na maksymalnym zniszczeniu Iranu, co z pewnością nie jest na rękę Stanom, gdyż prowadzi do niekontrolowanej eskalacji, o czym później.

Skoro Stany Zjednoczone walczą w Iranie w interesie innego kraju i nawet szczególnie nie kryją się ze swoją proizraelską postawą, to podstawowe pytanie w tym momencie brzmi: dlaczego to robią?

Odpowiedzią mogą być m.in. ujawnione na przełomie stycznia i lutego akta Epsteina, które wstrząsnęły opinią publiczną, mimo iż część z nich wciąż jest ocenzurowana (ukrycie sprawców) i nieujawniona. Na tej fali rozgorzały dyskusje o powiązaniach Trumpa z Epsteinem. Niewykluczone, że Jeffrey Epstein wspólnie z Ghislaine Maxwell (córką Roberta Maxwella, wieloletniego agenta Mosadu) prowadzili gigantyczną sieć szantażu seksualnego wycelowaną w zachodnie i amerykańskie elity polityczno-finansowe w imieniu państwa Izrael. Bezwarunkowa uległość Administracji USA może po części również wynikać z chęci wyciszenia całego tego zamieszania w zamian za przeprowadzenie ataku na Iran. Na ten moment wydaje się, że temat akt zszedł na drugi plan, co potwierdza zainteresowanie hasłem „Epstein Files” w Google: 

W czasie, gdy Izrael i USA bombardują Iran, pojawiają się informacje o tym, że część nieujawnionych akt jest niszczona. Jednocześnie Donald Trump publicznie wezwał do odrzucenia w nadchodzących wyborach Thomasa Massiego, odpowiedzialnego za proces ujawniania akt. Czy światowy hegemon walczący na zlecenie mniejszego i słabszego państwa, może zostać uznany za kraj zdolny do prowadzenia skutecznej walki o światowy prymat? Nawet pomimo tak rażących zależności od Izraela zręczna kampania informacyjna mogłaby skutecznie je ukryć, sprzedając Amerykanom narrację, w którą by uwierzyli. Czy tak rzeczywiście jest? 

Czytaj dalej: Independent Trader – niezależny portal finansowy

Źródło: Independent Trader Autor: Paweł Śmietana

Złapał Kozak Tatarzyna…

Złapał Kozak Tatarzyna…

marek.w salon24/marek-w/zlapal-kozak-tatarzyna

„Od zawsze” w Pentagonie  Oddział G 3 zajmował się planowaniem i przygotowywaniem przyszłych operacji wojskowych, opierając się na dostępnej informacji oraz przewidując możliwe zagrożenia.

Aktualnie co najmniej od 2 miesięcy Pentagon musiał brać pod uwagę możliwą wojnę z Iranem, w którą Amerykanie zostaną wciągnięci przez Izrael i przygotować się do niej wszechstronnie. Na początek rozpoczęto koncentrację sił morskich i lotniczych oraz wzmocniono OPL [Obrona przeciwlotnicza] wokół baz wojskowych w krajach arabskich, po czym po wielu tygodniach nieudanych negocjacji z władzami Iranu Prezydent Trump rozpoczął „krótką, zwycięską wojenkę”.

Początek był wspaniały, jeszcze nigdy w dziejach wojen z wykorzystaniem lotnictwa atakujące samoloty nie miały tak ogromnej przewagi nad OPL broniącego się państwa. Dość powiedzieć, że w trakcie kilkunastu tys. nalotów irańskie (a ściślej rosyjskie i chińskie) baterie przeciwlotnicze nie zestrzeliły ani jednego wrogiego samolotu. Jeszcze raz- ANI JEDNEGO! Stracono kilka maszyn na skutek „przyjaznego ognia” arabskiego samolotu oraz wypadku lotniczego, ale żadnego od ostrzału przeciwnika. A potem „zaczęły się cuda”- pominę sprawę kiepskiego przygotowania sojuszniczej OPL w krajach arabskich, bo to osobny, ciekawy temat, natomiast zajmę się CIEŚNINĄ ORMUZ, przez którą transportuje się ok. 20% całości wydobywanej na świecie ropy naftowej, a więc wyjątkowo ważnego miejsca dla całej globalnej gospodarki.

Jak już pisałem, zadaniem G 3 jest analiza sytuacji oraz przewidywanych w trakcie operacji zagrożeń i zaplanowanie odpowiednich działań, a przede wszystkim mobilizacja odpowiednich sił dla ich wykonania. Pentagon miał na to co najmniej 2 miesiące, w trakcie których przygotował się do nalotów na Iran, natomiast  najwyraźniej zlekceważył samą Cieśninę,  a konkretnie możliwość jej zablokowania przez Iran, co doprowadziło do wielkiej kompromitacji amerykańskiej armii no i samego Trumpa.

Zablokowanie Ormuzu  spowodowało natychmiastowy gwałtowny skok cen na ropę i gaz, windowanych przez giełdowych spekulantów, co zmusiło Najwspanialszego Prezydenta Ameryki do dość rozpaczliwego szukania pomocy zarówno u uprzednio lekceważonych sojuszników z NATO, jak i u obcych mocarstw, jak Chiny i Indie. Co gorsza, dalszy rozwój operacji nosi wszelkie cechy dość rozpaczliwej improwizacji, jeszcze mocniej pogrążając władze w Białym Domu. Co się tu, do diabła, dzieje?!

Jedna rzecz jest dla mnie absolutnie oczywista –  absolutnie nie wierzę, aby G 3 w Pentagonie tak się zbłaźnił,  nie dostrzegając oczywistych zagrożeń. W końcu amerykańscy generałowie i admirałowie wielokrotnie udowodnili wysokie kompetencje, a wyjątkowe znaczenie Cieśniny jak to się mówi, nawet ślepy by dostrzegł! Ale po kolei : Cieśninę można zablokować na kilka sposobów, po pierwsze zwyczajnie ją minując, zarówno wykorzystując łodzie podwodne, jak i większe motorówki, skoro większe okręty zostały zatopione. Po drugie stosując terrorystyczny ostrzał z irańskiego brzegu rakietami lub dronami bezbronnych tankowców, co Irańczycy robią z wielkim entuzjazmem. Nadal istnieje również zagrożenie ze strony ocalałych łodzi podwodnych, mogących torpedować bardzo łatwe cele. 

Do ochrony przed minami najlepsze są trałowce, jednak tak ciekawie się złożyło, że stacjonująca na miejscu eskadra amerykańskich trałowców  została przerzucona na Morze Czerwone,  gdzie ma pilnować drugiego ważnego szlaku wodnego przed Huti, którzy, o dziwo, nie palą się do kolejnej awantury, widząc zgromadzone siły uderzeniowe. Natomiast innych trałowców jakoś nie ma, pewnie przez roztargnienie…. o wiele groźniejszy jest ostrzał z brzegu, dla jego powstrzymania konieczna jest koncentracja lotnictwa, atakującego wyrzutnie oraz same rakiety i drony jeszcze nad Iranem, jednak na razie lotnictwo ma inne, na pewno ważniejsze zadania.

Ponieważ samo lotnictwo nie wystarczy, konieczny będzie system konwojów osłanianych przez niszczyciele i fregaty, o których też chyba wcześniej zapomniano, a nikt inny nie kwapi się do dostarczenia własnej floty pod uderzenia Iranu w ciasnej cieśninie. Najbardziej radykalnym rozwiązaniem jest wysadzenie desantu na brzeg i odcięcie wojsk irańskich od możliwości ostrzeliwania tankowców, w pierwszym etapie trzeba zająć wyspę Keszm, leżącą w samym gardle Cieśniny, a potem nawet 10 tys. km2 wybrzeża, co oznacza pełno skalowe walki lądowe ze wszystkimi z tym związanymi „przyjemnościami”. Tego jednak na razie Biały Dom nie musi się bać, ponieważ pierwsza elitarna Grupa bojowa Marines dopiero płynie przez Atlantyk, a innych sił nie ma, w tym żadnych sojuszniczych, rwących się do walki z Irańczykami.

Według mnie są tylko dwa wytłumaczenia tak dziwnej delikatnie mówiąc sytuacji. Pierwszym,  iż Pentagon postanowił powtórzyć bardzo ciekawą „operację wewnętrzną”  dla usunięcia mocno nielubianych polityków na rzecz bardziej sensownych. Przypomnę, że działo się to w roku 1980, w trakcie kampanii wyborczej na Prezydenta USA. W Białym Domu zaplanowano akcję odbicia zakładników w Teheranie, ale wojsko dziwnym zbiegiem okoliczności do akcji wysłało morskie śmigłowce bez filtrów piasku nad pustynię, co zakończyło się wielkim skandalem i przegraną Cartera.

Identycznie po 45 latach wpakowano Trumpa i jego radosny Gang Olsena na podobną minę, z zimną krwią oglądając, jak się wywijają niczym goły w pokrzywach :-), bo jest jasne, że cała afera jest dla nich jedną wielką niespodzianką. Z tej pułapki Trump ma szansę wyjść tylko pod warunkiem opanowania wyspy Kharg, będącej centralnym portem eksportu gazu i ropy w Iranie, bo wtedy będzie mógł ją wymienić na odblokowanie Cieśniny Ormuz. Na to jednak trzeba poczekać, aż przypłyną Marines lub przyleci Brygada z 82 Dywizji Spadochronowej, no i Trump będzie musiał podjąć decyzję o desancie ze związanymi z tym ofiarami w ludziach, od czego tak się odżegnywał.

Druga wersja tłumaczenia jest nawet jeszcze ciekawsza, ponieważ  zakłada świadomą akcję Trumpa  w celu czasowego zablokowania Cieśniny. Chodzi przy tym o podniesienie cen ropy i gazu, co da amerykańskim koncernom naftowym dodatkowy, bardzo mile widziany zysk, przy czym szczególnie dotyczy to firm wydobywających paliwa ŁUPKOWE, z samej zasady mające wyższe koszty wydobycia. Jak się spojrzy dokładniej na dotychczasową politykę Trumpa w tej dziedzinie, zaczyna to wyglądać bardziej prawdopodobnie.

Przypomnę bezwzględne wypychanie Rosjan z rynku światowego , szczególnie Europy na rzecz amerykańskich koncernów, przejęcie Wenezueli z jej ogromnymi zapasami czy sam atak na Iran, którego głównym celem może być zdobycie kontroli nad jego eksportem paliw. Wtedy te wszystkie błazenady Trumpa mogą okazać się sprytną „maskirowką” właściwych celów. Jeśli zaś chodzi o gwałtowny wzrost cen na amerykańskich stacjach benzynowych, to Trump i tak ma ostatnią kadencję i  być może mało go obchodzi dalsza polityka, natomiast bardziej konkretne dowody wdzięczności ze strony amerykańskich koncernów dla niego i jego rodziny. A swoją partię MAGA potraktuje identycznie jak Kurdów, Ukraińców, Opozycję Demokratyczną w Wenezueli czy w gruncie rzeczy Putina.

Jak widać, dla odmiany dzisiaj sam dałem się wciągnąć w „spiskową teorię dziejów”, jednak trudno mi uwierzyć w tłumaczenie tak oczywistych spraw samą tradycyjną głupotą trepów i polityków (choć jak zwykle mogę jednak być zbytnim optymistą :-))

Eskalacja na Bliskim Wschodzie: Larry Johnson przewiduje wycofanie się USA z wojny z Iranem

Eskalacja na Bliskim Wschodzie: Larry Johnson przewiduje wycofanie się USA z wojny z Iranem

Były analityk CIA Larry Johnson w swojej niedawnej analizie przedstawił ponury obraz trwającej wojny między USA i Izraelem przeciwko Iranowi (stan na marzec 2026 r.).

Według Johnsona strona amerykańska ponosi ogromne straty – w tym zestrzelenie samolotu-cysterny KC-135 przez siły irańskie lub sojusznicze – podczas gdy Iran utrzymuje strategiczną przewagę pomimo intensywnych bombardowań.

Johnson opisuje Stany Zjednoczone jako „tonącego”, który rozpoczął wojnę, której nie może wygrać. Twierdzi, że Iran przejął kontrolę nad konfliktem, a konsekwencje gospodarcze (ceny ropy naftowej, inflacja, niedobory nawozów) mogą powalić Zachód na kolana szybciej niż środki militarne.

Domniemane zestrzelenie samolotu KC-135: kłamstwo Pentagonu?

Johnson poświęca sporo uwagi katastrofie samolotu KC-135 Stratotanker nad zachodnim Irakiem (marzec 2026 r.).

Oficjalnie amerykańskie wojsko (CENTCOM) określa to jako „katastrofę”, w której zginęło wszystkich sześciu członków załogi. Johnson uważa, że ​​ta relacja jest celowym tuszowaniem.

Samolot leciał na stabilnej wysokości (około 20 000–25 000 stóp) przy dobrej pogodzie – spontaniczne zderzenie z powodu awarii mechanicznej, przesunięcia ładunku lub burzy piaskowej było zatem mało prawdopodobne. Typowe scenariusze katastrof zdarzają się podczas startu lub lądowania, a nie w trakcie lotu.

Zaznacza, że ​​odpowiedzialność za zestrzelenie samolotu wzięła na siebie iracka grupa oporu (iran-nah).

Johnson dostrzega tu pewien schemat: Pentagon celowo minimalizuje liczbę ofiar, aby nie narażać na szwank poparcia społecznego.

Pośrednie dowody wysokich strat dostrzega w raportach ze szpitali wojskowych USA.

4 marca 2026 r . Regionalne Centrum Medyczne Landstuhl (Niemcy) – centralny punkt kontaktowy dla rannych z obszarów objętych kryzysem – zamknęło oddział położniczy, aby skoncentrować się na swoim „podstawowym zadaniu” (rannych w walce).

W tym samym czasie pobliska baza w Kaiserslautern zaapelowała o oddawanie krwi.

Duże autobusy do transportu medycznego zauważono w bazie lotniczej Andrews Air Force Base , przewożące pacjentów do szpitala Walter Reed (Bethesda) .

Wszystko to wskazuje na dużą, ukrytą liczbę ofiar.

Ogromne straty USA: zniszczone bazy, statki i tankowce

Johnson wymienia dalsze niepowodzenia:

  • Agencja Bloomberg podaje, że około połowa irańskich wyrzutni rakietowych jest nienaruszona i trudna do zlokalizowania – ukryta w górach i tunelach.
  • Doniesienia o pożarach na USS Gerald R. Ford i odwrocie USS Abraham Lincoln po starciu z małą irańską łodzią.
  • Zniszczenie co najmniej pięciu tankowców KC-135 na ziemi w bazie Prince Sultan (Arabia Saudyjska) oraz jednego zestrzelonego nad Irakiem – łącznie siedem, co poważnie ogranicza możliwości tankowania w powietrzu.
  • Co najmniej jedna amerykańska baza całkowicie wyczerpała swoje systemy obrony powietrznej – żołnierze nie są teraz chronieni przed dronami i pociskami rakietowymi.

W pierwszych dniach po atakach USA (w tym po zabiciu wysoko postawionych przywódców) Iran systematycznie niszczył instalacje radarowe odpowiedzialne za wczesne ostrzeganie i koordynację .

Bazy w Bahrajnie (5. Flota USA) , Katarze (Al Udeid) , Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratach Arabskich zostały poważnie uszkodzone.

Bahrajn jest praktycznie bezużyteczny, książę Sultan „zdziesiątkowany” .

W rezultacie Izrael jest w dużym stopniu ślepy na nadlatujące rakiety (czas ostrzeżenia wynosi zaledwie 1-2 minuty ).

Przewaga powietrzna USA jest iluzoryczna, gdyż Iran odpowiada na nią mobilnymi systemami, takimi jak rakieta 358 .

Dlaczego inwazja lądowa jest niemożliwa

Johnson uważa, że ​​zapowiadane rozmieszczenie 2500–5000 marines jest bezcelowe i samobójcze.

Takie wojska musiałyby wylądować statkiem – w zasięgu irańskich rakiet i dronów.

Nawet gdyby lądowanie się powiodło, żołnierze byliby narażeni na niebezpieczeństwo – bez bunkrów, z ograniczoną ilością amunicji i problemami z zaopatrzeniem (woda, żywność, amunicja).

Iran jest ogromny; prawdziwa kontrola wymaga 3–4 milionów żołnierzy – ze stratami katastrofalnymi spowodowanymi przez drony, artylerię i piechotę.

Porównuje to do roku 2003 (inwazja na Irak) :

W tym czasie w Kuwejcie/Arabii Saudyjskiej mogło maszerować bez przeszkód 160 000 żołnierzy .

Dziś gromadzenie wojsk (jak ma to miejsce na Ukrainie) to wyrok śmierci za pomocą dronów .

Stary scenariusz ćwiczeń amerykańskich sił specjalnych ( sprzed 16–17 lat ), nad którym nadzór sprawował Johnson, wykazał już:

Inwazja na Iran w celu zniszczenia jego obiektów nuklearnych jest nierealna.

Strategia Iranu: kontrola Cieśniny Ormuz i presja ekonomiczna

Johnson twierdzi, że to Iran dyktuje warunki wojny.

Z powodu częściowego zamknięcia Cieśniny Ormuz (przez nią przepływa jedna trzecia światowej ropy naftowej i nawozów), ceny ropy naftowej rosną (prawie 100 USD/baryłkę ), a ceny oleju napędowego i benzyny gwałtownie rosną (w USA +70 centów/galon w krótkim czasie).

Globalne niedobory nawozów w sezonie siewu na północy doprowadzą do niedoborów żywności i stagflacji w ciągu 6–7 miesięcy .

Iran żąda zniesienia wszystkich sankcji jako ceny za normalizację.

Johnson: Iran doprowadził świat do takiej samej sytuacji, w jakiej znalazł się już wcześniej – ubóstwa i niedostatku.

Korzyści odnieśli sojusznicy tacy jak Rosja i Chiny .

Państwa Zatoki Perskiej ( Arabia Saudyjska, ZEA, Katar ) poczuły się zdradzone przez USA i coraz częściej zwracały się ku Rosji i Chinom.

Nowy lider i opcja nuklearna

Johnson podkreśla rolę nowego prezydenta Iranu, Mostafy Chameneiego (syna Alego Chameneiego).

„Wojownik-prorok”, który walczył w wojnie iracko-irańskiej (od 17. roku życia) – w przeciwieństwie do zachodnich „szczęśliwych synów”.

Jest zdecydowany i szanuje śmierć.

Johnson doradza Iranowi (w analizie teorii gier):

Potajemnie buduj broń jądrową, a potem ją ujawniaj – jak Korea Północna .

Tworzy to efekt odstraszający i zapobiega atakom nuklearnym ze strony Izraela lub USA.

Wniosek: Wojna kończy się z powodu wyczerpania USA.

Konflikt nie zakończy się bombardowaniami USA ( 30 000 celów ), ale paniką gospodarczą i wyczerpaniem.

Iran trzyma USA „za jaja” (cytat Johnsona).

Trump kłamie w sprawie kapitulacji Iranu.

Stany Zjednoczone utraciły kontrolę nad sytuacją i ryzykują geopolitycznym załamaniem na Bliskim Wschodzie.

Analiza Johnsona (opublikowana m.in. na stronie sonar21.com ) jest prowokacyjna i stoi w ostrej sprzeczności z oficjalnymi sprawozdaniami USA.

Odzwierciedla sceptyczne, anty-interwencjonistyczne podejście, które znajduje oddźwięk w mediach alternatywnych.

Wojna trwa nadal ( trzeci tydzień, marzec 2026 r .) i towarzyszą jej ciągłe ataki ze strony Iranu oraz globalne zawirowania gospodarcze.

Jak Iran i Chiny kształtują szachownicę wojny

uncutnews-ch/wie-iran-und-china-das-schachbrett-des-krieges-formen

Jak Iran i Chiny kształtują szachownicę wojny

Dwutorowa odpowiedź Chin na wojnę USA i Izraela z Iranem odzwierciedla szerszą strategię geopolityczną i gospodarczą, rozciągającą się od pola bitwy po globalny system finansowy.

Pepe Escobar

Chiny oficjalnie odpowiadają na wojnę „syndykatu Epsteina” – lub wojnę USA i Izraela – przeciwko Iranowi na dwa równoległe sposoby: za pośrednictwem rzecznika dyplomatycznego i rzecznika wojskowego.

Tłumaczenie: Chiny postrzegają wojnę zarówno jako skrajne napięcie polityczne i dyplomatyczne, jak i zagrożenie militarne.

Rzecznik chińskiego wojska, pułkownik Armii Ludowo-Wyzwoleńczej (ChALW), posługuje się metaforami. Wyraźnie stwierdził, że Stany Zjednoczone są „uzależnione od wojny”, mając zaledwie 250 lat historii i zaledwie 16 lat pokoju.

Jasno przedstawia USA jako globalne zagrożenie. I zagrożenie moralne .

Prezydent Chin Xi Jinping za wszelką cenę chce ustanowić trwałe powiązanie między marksizmem a konfucjanizmem.

Kluczowym wkładem Konfucjusza w myśl polityczną jest precyzyjne posługiwanie się językiem. Tylko ktoś, kto posługuje się precyzyjnymi metaforami i ma moralny autorytet, może rządzić narodem.

Dlatego Chiny starannie opracowują spójną, moralną i etyczną krytykę amerykańskiej wojny wyborczej z Iranem. Podkreślają, że jest to atak ze strony kraju, który utracił swój moralny kompas.

Globalne Południe w pełni rozumie to przesłanie.

Ponadto fakty z pola bitwy pokazują, że Chiny również zmieniły zasady prowadzenia wojny w Iranie.

Irańska sieć jest teraz w pełni zintegrowana z systemem satelitarnym BeiDou. To wyjaśnia, jak Iran może teraz atakować z najwyższą precyzją, ponieważ każdy ruch sojuszu amerykańsko-izraelskiego napotyka chińską barierę technologiczną (ponad 40 satelitów BeiDou na orbicie). Zapewnia to doskonałą celność irańskich pocisków i zwiększoną odporność na zakłócenia.

W ramach 25-letniego, kompleksowego partnerstwa strategicznego Chiny dostarczyły Iranowi również radary dalekiego zasięgu zintegrowane z systemami satelitarnymi. Kluczowym punktem jest znacznie krótszy czas reakcji Iranu w porównaniu z 12-dniową wojną.

Rosja zapewniała Iranowi równoległą pomoc, umożliwiając mu zastosowanie wiedzy zdobytej na Ukrainie w zakresie zachodnich systemów, takich jak Patriot i IRIS-T. Nie chodzi tu tylko o taktykę masowego nasycenia dronami, ale o naukę rosyjskiego sposobu koordynowania rojów dronów z salwami pocisków balistycznych. I to właśnie okazuje się druzgocące w najnowszych fazach operacji True Promise IV.

Gra w Go: Chodzi o Petroyuan

Teraz skupiamy się na kluczowym gambicie Cieśniny Ormuz. Kluczowa kwestia to to, że Iran zezwala na tranzyt tylko tankowcom, których ładunek jest rozliczany w petrojuanach. Żadnych dolarów. Żadnych euro. Tylko juany.

Chiny rozpoczęły demontaż systemu Bretton Woods/petrodolara już w grudniu 2022 r., kiedy Pekin zaprosił petromonarchie Rady Współpracy Zatoki Perskiej (GCC) do handlu ropą i gazem na Szanghajskiej Giełdzie Papierów Wartościowych.

Teraz łączymy to wszystko z chińskim 15. Planem Pięcioletnim, który właśnie został omówiony i zatwierdzony w Pekinie.

Mówi o głębokiej wizji systemowej.

W prawdziwie holistyczny sposób planiści Pekinu ustalili wzrost PKB na poziomie czterech procent; gospodarkę cyfrową na poziomie 12,5 procent PKB; rozwiązania w zakresie zielonej energii na poziomie 25 procent; jakość wód powierzchniowych na poziomie 85 procent; lawinę wysokiej jakości patentów; wszystko to i wiele więcej, na równych zasadach, z ambitnymi celami do osiągnięcia i wiążącymi wskaźnikami do 2030 roku.

Oznacza to, że Chińczycy traktują gospodarkę, bezpieczeństwo energetyczne, ekologię, edukację i opiekę zdrowotną jak organy jednego, zdrowego organizmu. Na przykład, urbanizacja napędza produktywność: wysokie inwestycje w badania i rozwój prowadzą do wzrostu liczby patentów; patenty napędzają gospodarkę cyfrową; a zielone rozwiązania energetyczne napędzają strategiczną niezależność.

Najnowszy plan pięcioletni dobitnie pokazuje, jak skrupulatnie Chiny planują zostać liderem nadchodzącej technologicznej przyszłości. I to wykracza daleko poza rok 2030, aż do połowy stulecia.

Nic dziwnego, że demontaż petrodolara odgrywa kluczową rolę w procesie zmiany obecnego systemu stosunków międzynarodowych. Iran wręcza go teraz Chinom na srebrnej tacy, zastępując petrodolara petrojuanem w najpoważniejszym na świecie wąskim gardle, przez które przepływa 20 procent globalnej ropy naftowej.

Działania Iranu nie mają charakteru militarnego, lecz finansowy i nuklearny . Ułatwia to fakt, że Iran już stanowi wzór dla reszty Globalnego Południa: prawie 90 procent eksportu ropy naftowej z Teheranu jest rozliczane w juanach za pośrednictwem systemu płatności CIPS.

Globalne Południe mogłoby ostatecznie utrwalić ten bardzo prosty model. Teheran nie twierdzi, że Cieśnina Ormuz jest zablokowana. Jest zablokowana jedynie dla wrogiego syndykatu Epsteina – Stanów Zjednoczonych – i jego wasali opartych na petrodolarze. Szlaki żeglugowe stają się filtrami politycznymi w czasie rzeczywistym.

Podczas gdy Globalne Południe migruje do Petrojuanu, hegemoniczny Petrodolar wymiera od 1974 roku.

Każdy trader na świecie wie teraz, jak działa petrodolar. Po kryzysie naftowym w 1973 roku, w 1974 roku kraje Rady Współpracy Zatoki Perskiej (GCC) i OPEC uzgodniły, że ropą można handlować wyłącznie w dolarach amerykańskich.

Eksporterzy ropy naftowej są zmuszeni reinwestować swoje zyski w dolarach w obligacje skarbowe i akcje USA. To wzmacnia rolę dolara amerykańskiego jako waluty rezerwowej; finansuje amerykańskie inwestycje technologiczne; finansuje kompleks militarno-przemysłowy i jego „wieczne wojny”; i, co najważniejsze, skutecznie finansuje – niemożliwy do spłacenia – dług USA.

Chiny, Rosja i Iran, jako członkowie BRICS, są na czele działań promujących alternatywne systemy płatności; kluczowym czynnikiem jest tu obejście petrodolara.

Chodzi więc o coś znacznie więcej niż tylko kontrolę nad ropą naftową – rzekome uzasadnienie podejrzanej, nieplanowanej „wycieczki” (terminologia Trumpa) do Iranu.

Z praktycznego punktu widzenia, fakty na miejscu wskazują już na poważną porażkę . Kontratak jest na zupełnie nowym poziomie.

IRGC nazywa się Sun Tzu

Uzbrojenie Cieśniny Ormuz to Sun Tzu, zrewidowane przez irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC). Zarówno korytarz komunikacyjny – Cieśnina Ormuz – jak i waluta – juan – są teraz bronią imperialnej zagłady. Po co komu w ogóle bomba atomowa?

Stawką jest kontrola nad globalnym systemem finansowym – daleko poza rok 2030, aż do połowy stulecia, a nawet dalej. Jesteśmy świadkami tego, jak Persowie grają w szachy – osiągając w tym mistrzostwo – ale z elementami chińskiej gry Weiqi („Go” po angielsku).

Go jest grą organiczną. Kiedy małe elementy gry łączą się, tworzą kształt i zapewniają długoterminową kontrolę nad całą szachownicą. W naszym przypadku, szachownicą geopolityczną/geoekonomiczną. Chodzi o pozycjonowanie, cierpliwość, gromadzenie przewagi i strategiczne zarządzanie.

Oto „sekret”, dlaczego wojna z Iranem daje teraz Chinom decydujący ruch. Przez lata Pekin cierpliwie kształtował szachownicę: tworząc instytucje wielostronne, odgrywając kluczową rolę w BRICS i SCO, budując Inicjatywę Pasa i Szlaku (BRI), inwestując w alternatywne systemy osadnicze i stosując turbo-dyplomację.

Go jest niezwykle racjonalne. Jeśli odpowiednio ukształtujesz planszę, nie poniesiesz porażki. Gra toczy się sama. Właśnie w tym miejscu teraz jesteśmy. I dlatego imperialny pyskaty gaduła, ze swoimi pochlebcami, pomocnikami i wasalami, jest zdezorientowany i sparaliżowany: uwięziony we własnym bagnie pychy.

Źródło: Jak Iran i Chiny ukształtowały szachownicę wojny

Sraczka w USA: Dzwonią po całym świecie. Przekonują kraje do działań przeciwko Iranowi

Amerykanie dzwonią po całym świecie. Przekonują kraje do działań przeciwko Iranowi

17.03.2026 nczas/amerykanie-dzwonia-po-calym-swiecie-przekonuja-kraje-do-dzialan-przeciwko-iranowi

Prezydent USA Donald Trump. Foto: PAP/EPA
NCZAS.INFO | Prezydent USA Donald Trump. Foto: PAP/EPA

Sekretarz stanu USA Marco Rubio polecił w poniedziałek amerykańskim dyplomatom na całym świecie, by przekonywali zagraniczne rządy do podejmowania działań, mających ograniczyć możliwości ataku ze strony Iranu – podała stacja ABC News.

Rubio zaapelował do dyplomatów USA, by przekonywali inne kraje do „podejmowania szybkich działań w celu ograniczenia możliwości atakowania naszych narodów i obywateli przez Iran i powiązane z nim grupy terrorystyczne” w związku z „podwyższonym ryzykiem ataku” ze strony Iranu i jego sojuszników.

Nie podano więcej szczegółów na temat ryzyka, lecz zaznaczono, że wspólne podejście to najlepsza strategia przeciwdziałania zagrożeniu.

„W naszej ocenie irański reżim jest bardziej podatny na zbiorowe działania niż na działania jednostronne i jest to bardziej prawdopodobne, że wspólna presja ma większe szanse na wymuszenie zmiany zachowania reżimu niż jednostronne działania” – napisano w rozesłanym komunikacie, cytowanym przez ABC News.

Dyplomaci w krajach, które nie uznały jeszcze Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej i Hezbollahu za organizacje terrorystyczne, mają namawiać rządy do tego, by „szybko” to zrobiły.

Polecono, by dyplomaci przekazali powyższe informacje „na najwyższym właściwym szczeblu” do 20 marca.

Jak podkreśliła ABC News, administracja prezydenta Donalda Trumpa zabiega o zdobycie międzynarodowego poparcia dla swojej kampanii wojskowej przeciwko Iranowi, szczególnie w kontekście utworzenia koalicji, która miałaby na celu odblokowanie cieśniny Ormuz. W poniedziałek prezydent zapowiedział, że niedługo ogłosi, które kraje pomogą USA w zabezpieczeniu tej cieśniny.

Вот культурно !! Raport Pentagonu: Generał doznał wstrząśnienia mózgu po libacji na Ukrainie i zostawił tajne mapy w polskim pociągu

Вот культурно !!

Raport Pentagonu.

Generał zostawił tajne mapy w polskim pociągu

i doznał wstrząśnienia mózgu

po libacji na Ukrainie

17.03.2026 nczas/raport-pentagonu-general-zostawil-tajne-mapy-w-polskim-pociagu-i-doznal-wstrzasnienia-mozgu-po-libacji-na-ukrainie

pentagon
NCZAS.INFO | Pentagon / fot. ilustracyjne / fot. David B. Gleason from Chicago / CC BY-SA 2.0 / Wiki

„Emerytowany generał Antonio Aguto, były dowódca jednostki odpowiedzialnej za wsparcie Ukrainy pozostawił w pociągu w Polsce tajne mapy wojskowe” – wykazało śledztwo inspektora generalnego Pentagonu. Generał miał też nabawić się wstrząśnienia mózgu w Kijowie po wypiciu dwóch butelek gruzińskiej czaczy.

Jak przekazał w poniedziałek portal „Military Times”, ustalenia te zostały zawarte w nowym raporcie inspektora generalnego Pentagonu na podstawie anonimowych donosów na gen. Aguto, który przeszedł w stan spoczynku w sierpniu 2024 r. Dotyczyły one wizyty generała w Kijowie w maju 2024 r., kiedy pełnił jeszcze rolę dowódcy zespołu SAG-U, jednostki koordynującej wsparcie dla Ukrainy.

Według raportu, podczas jednej z kolacji dowódca wypił dwie półlitrowe butelki gruzińskiej czaczy o zawartości 40-50 proc. alkoholu i był nietrzeźwy jeszcze następnego dnia, podczas spotkań służbowych, w tym z sekretarzem stanu USA Antonym Blinkenem. Raport ujawnił, że w tym stanie dowódca upadł na ziemię co najmniej trzy razy, nabawiając się wstrząsu mózgu.

Co więcej, podczas powrotu z Kijowa do bazy w niemieckim Wiesbaden, gdzie mieściła się siedziba SAG-U, zespół generała zostawił w pociągu w Polsce zapakowane w cylindryczne opakowanie wojskowe mapy opatrzone klauzulą „tajne”. Mapy zostały odnalezione dzień później, najwyraźniej nietknięte.

Choć to nie on osobiście zostawił mapy, gen. Aguto wziął na siebie odpowiedzialność za zdarzenie. Generał miał też tłumaczyć, że otrzymał ustną zgodę od dowódcy US Army Europe na wypicie więcej niż przepisowych dwóch porcji alkoholu ze względu na „kulturowe znaczenie” picia alkoholu podczas uroczystych kolacji. [Вот культурно !! md]

Jednostka kierowana przez generała od czasu jej założenia w 2022 r. odgrywała czołową rolę w dostarczaniu i koordynacji dostaw sprzętu na Ukrainę. W wyniku decyzji szczytu NATO w Waszyngtonie z 2024 r., rola ta została przekazana sojuszowi. [kogo z kim?? md]

Czy nasi potomkowie będą chcieli spłacać nasze długi?

Czy nasi potomkowie będą chcieli spłacać nasze długi?

prof. Witold Modzelewski

Wysłane przez: Marucha w dniu 2026-03-16 marucha/czy-nasi-potomkowie-beda-chcieli-splacac-nasze-dlugi

Mamy się zbroić na potęgę w dodatku na koszt następnych pokoleń. Może więc warto poinformować dzieci w szkołach (przedszkolach?) i licealistów, że gdy już będą pracować, to kilkadziesiąt lat ich życia będzie znaczone obowiązkiem spłaty państwowych długów, które dziś zaciągamy.

Być może (zgodnie z nieoficjalnymi zapowiedziami), będą oni również płacić podatek wojenny, który ma sfinansować nie tylko ten dług, lecz również wysokie bieżące wydatki na zbrojenia, które – przypomnę – wynosić będą co najmniej 5% PKB rocznie.

Warto może uzmysłowić dzieciom i młodzieży, że być może przywrócona zostanie obowiązkowa służba wojskowa, bo musimy być gotowi na „rosyjską agresję”, która jest (jakoby) nieuchronna. Sądzę, że wypadałoby zapytać przynajmniej młodzież o zdanie na ten temat, a przede wszystkim, czy gotowi są na takie wyrzeczenia. Może przy okazji warto im wytłumaczyć, dlaczego czeka ich tak czarny scenariusz, bo to będzie już ich a nie nasze życie.

Przy okazji trzeba przygotować się na trudne pytania. Pierwsze z brzegu brzmi: dlaczego tak musi być? Dlaczego polityka „odstraszania” oraz gigantyczne i bezzwrotne wsparcie dla obecnych władz w Kijowie doprowadziły do zwiększenia, a nie zmniejszenia zagrożenia „agresją rosyjską”? Dlaczego utrzymywana również na nasz koszt milionowa armia ukraińska nie może dać sobie rady ze „słoniem na glinianych nogach”, który jest od ponad 10 lat „miażdżony” którymś tam pakietem sankcji? Dlaczego nikt nie dąży do pokoju, który zapewne będzie kosztować mniej niż wartość darmowego wspierania „walczącej Ukrainy”, bieżących zbrojeń i spłaty dziś zaciągniętych pożyczek.

Jeżeli w czasie tych spotkań zostanie (przy okazji) rozdany poradnik o „plecaczku”, z którym mamy uciekać przed „nieuchronną agresją”, to efekt tych działań może być zaskakujący: młodzież spakuje swoje manatki i profilaktycznie wyjedzie uciekając przed złym losem, który ich tu czeka. Gdzie wyjadą? Nie wiem, ale prawdopodobnie do państw, które nie będą zagrożone „rosyjską agresją”.

Tu wybór jest (i będzie) raczej niewielki. Cała zjednoczona Europa pod wodzą Pani Ursuli jest wroga wobec Rosji i musi finansować tę wojnę, wydając na to pieniądze w USA. To nasz wielki protektor i sojusznik, którego prezydent przyjaźni się z Władimirem Putinem, wyznaczył tę rolę „zjednoczonej Europie”, która już nie ma ruchu: musi być wrogiem Rosji aż do końca. USA i Rosja już zdecydowały, że Ukraina dwa lata po zakończeniu tej wojny przystąpi do… Unii Europejskiej. Ciekawe, czy zapytali o zdanie na ten temat Panią Ursulę.

Mamy już więc „naszą wojnę”, którą również możemy albo przegrać szybko, albo później, gdy już zabraknie pieniędzy na jej finansowanie. Bezspornie to będzie już tylko „nasza wojna”. Kolejne pokolenia być może nie zechcą spłacać naszych długów.

Na pytanie czy nasz świat popadł w samobójcze szaleństwo, odpowiedź może być tylko jedna: pogarda i nienawiść wobec kogokolwiek (w tym Rosji) jest najgorszym doradcą. Przecież warto zrobić bilans dotychczasowej polityki wschodniej i jej prognozę finansową na przyszłość. Ile już na tym straciliśmy? O zyski nie pytam, bo ich nie ma. Ile będziemy musieli jeszcze wydać? Czy coś zyskamy? Na to ostatnie pytanie pada niekiedy odpowiedź, że lepiej, aby za nasze pieniądze ginęli Ukraińcy niż Polacy.

Nie wiadomo dlaczego mamy ginąć na tej wojnie, ale być może przeoczyłem jakieś wydarzenie polityczne w postaci inkorporacji naszego kraju do Ukrainy (albo odwrotnie): w końcu to ponoć „nasza wojna” (czyja?).

Gdy poznamy prognozy przyszłych wydatków na tę wojnę na najbliższe 40 lat, to zastanowimy się, czy będą chętni, aby ponosić ten ciężar.

prof. Witold Modzelewski
https://myslpolska.info

=========================

Swarożyc said

2026-03-16 (Poniedziałek) @ 15:05:47

Nikt się ich nie będzie pytać czy będą chcieli, czy nie ! Będą płacić!
Mnie też nikt nie pytał czy czy dobrze Się czuję jako ofiara konsekwencji utraty państwa w roku 1795, zafundowanej mi przez moich przodków..

====================

Frajerze leniwy !! Przecież Pan Profesor po to wypisuje swoje racje, by cię wkurwić, byś przestał się mazać – i walczył. Tamci przodkowie mówili: „Za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa”. Cały wiek XVIII to był zjazd po równi, dobrze wysmarowanej tłuszczykiem.

Gdyby oni się obudzili..

No to my się obudźmy !

Sojusz Polski z satanistami

Sojusz Polski z satanistami

Autor: AlterCabrio, 16 marca 2026

Polacy jednak wciąż jeszcze łykają poliniacką propagandę, i póki co nie przeszkadza im, że pomału są wypierani z własnej ziemi. Wzrost kosztów energii, kosztów życia, bandyterka, straszenie wojną, panoszenie się antypolskiej władzy, bezczelność Ukraińców i Żydów. Żadna rządząca siła polityczna nie chce niczego zmieniać, wszyscy oni szabesgoje, z pocałowaniem tyłka pozwalają satanistom na wszystko w Polsce.

Zdjęcie tytułowe: LINK

Sojusz Polski z satanistami

A więc wojna! Tymi słowy oznajmił Józef Małgorzewski, spiker Polskiego Radia, 1 września 1939 roku napaść Niemiec na Polskę. Tych słów mogli użyć spikerzy radia irańskiego, a także izraelskiego i amerykańskiego w dniu 28 lutego 2026 roku. A więc znów wojna, i wiele wskazuje na to, że światowa. Tej ukraińskiej jeszcze nie zakończyli, a zaczęli irańską, a w kolejce już czeka kubańska.

Cóż to może jednak obchodzić przeciętnego Polaka, nadwiślańskiego konsumenta kebaba, pizzy tudzież diety pudełkowej? Micha jest, rozrywa na ekranie jest, na kwadracie można się nadal zamelinować, na wczasy wciąż wypuszczają, Dubaj przecież można zamienić na Kanary, i wszystko po staremu. Całkiem wielu takich w Polsce, nie myślących zbyt wiele, zaaferowanych produkcją osobistego nawozu. Skoro micha jest, nieważne, kto ją wydaje, a martwić się będą, jak michy nie będzie. Niestety, motłochu ci u nas dostatek.

Czytaj też:

Usrael: czy wielkie królestwo upadnie

Nowa żelazna kurtyna, czyli granica Mordoru

Dla tych jednak, którzy wciąż zachowali elementarne odruchy Homo Sapiens, kieruję tą wiedzę. Nasi wielcy sojusznicy, którzy nas zapewniają, że mają zamiary wyłącznie pokojowe, i że dadzą nam bezpieczeństwo są wojennymi podżegaczami i agresorami, Polaków zaś mają za nic, a Polskę traktują jak kolonię, kraj Trzeciego Świata, strefę zgniotu, poligon. Zróbmy więc krótki przegląd wspaniałych inwestycji obronnych, którymi tak lubią chwalić się politykierzy w Polsce:

  • Baza w Radzikowie, zapewniająca osłonę przeciwrakietową terytorium USA.
  • Tajne więzienie CIA w Starych Kiejkutach, gdzie służby USA przetrzymywały i torturowały ludzi, których uznały za wrogów, z pogwałceniem wszelkich praw i zasad.
  • Nadmiarowe zgony około 250 tys., co zrównuje plandemię z Wołyniem.
  • Nieformalne przystąpienie Polski do wojny z Federacją Rosyjską po stronie Ukrainy, określone w umowach między rządem III RP a Ukrainą z grudnia 2016 r. i z lipca 2024 r. Na ich mocy Ukraina otrzymała nieodpłatny dostęp do wszystkich zasobów państwa polskiego, w tym do terytorium i do uzbrojenia. Od lutego 2022 r. państwo polskie oddaje Ukrainie wszystko za darmo, szkoli armię tego państwa, leczy żołnierzy ukraińskich, udostępnia wielką bazę logistyczną w Rzeszowie-Jasionce, udostępnia terytorium i infrastrukturę dla produkcji ukraińskiego uzbrojenia, m.in. dronów i haubic.
  • Państwo polskie daje Rosji wiele powodów do ataku, a Polacy nie mają świadomości, myśląc, że Polska pomaga napadniętemu narodowi. W zamian Ukraina zaatakowała Polskę rakietą w Przewodowie, zabijając dwóch Polaków, twierdząc, że to Rosja, aby wciągnąć Polskę do wojny.
  • Rozbrojenie polskiej armii ze sprzętu, znanego i zgranego, przekazanego za darmo Ukrainie. W zamian rząd III RP zakupił duże ilości broni zagranicznej, w tym koreańskie samoloty bez uzbrojenia i czołgi z zatartymi silnikami. Silniki do amerykańskich Abramsów trzeba zaś remontować w Stanach.
  • Wpuszczenie na terytorium RP nieznanej ilości nieznanych ludzi z Ukrainy i Niemiec. Dzięki temu bardzo wzrosła przestępczość zwykła i zorganizowana, zagrożenie siatkami szpiegowskimi i dywersyjnymi, zagrożenie konfliktami etnicznymi, pojawiło się dużo pożarów i aktów sabotażu. Służby zawsze łapią Ukraińców, ale media zawsze mówią, że oni pracują dla Rosji.
  • Europejska Unia Obrony, koncept unijno-brytyjski, powstały na mocy rezolucji Parlamentu Europejskiego z 12 marca 2025 r. Wszystkie zasoby militarne państw członkowskich, w tym Polski mają znaleźć się pod jednolitym dowództwem unijnego Sztabu Generalnego. Ów Sztab ma decydować o zakupach zbrojeniowych, dowodzić wojskami, zarządzać przemysłem. Europa ma wygenerować nowe kredyty i podatki i zainwestować to na na Ukrainie, aby rozwijać tamtejszy przemysł. Ludność cywilna i majątki prywatne też mają znaleźć się pod tym zarządem, co oznacza powszechną militaryzację i uwspólnotowienie wszystkiego, w tym ludzi i prywatnych majątków. EUO nie zapewni bezpieczeństwa, ale za to zastosuje taktykę „spalonej ziemi” i wysiedli rdzenną ludność wedle potrzeb, określonych przez względy bezpieczeństwa Unii Europejskiej, narzucone przez Sztab Generalny.
  • Koalicja Chętnych, czyli nieformalny sojusz wojskowo-polityczny, zawiązany przez Francję, Wielką Brytanię i Niemcy w celu wspierania Ukrainy. Rząd Tuska dołączył do niego Polskę, niezgodnie z prawem.
  • Przygotowania do ewakuacji ludności z Polski, prowadzone przez rząd w Warszawie, połączone z przygotowaniami do powszechnej mobilizacji mężczyzn do armii. Coś takiego już było: bieżeństwo w 1915 r., czyli wielka ewakuacja ludności z zachodnich guberni Imperium Rosyjskiego pod naporem wojsk niemieckich. Przesiedlono między 2 a 3 miliony ludności cywilnej w głąb Rosji, nie przeżyła tego około 1/3 bieżeńców.
  • SAFE / SEJF, czy jak to inaczej nazwą. Są dwie odmiany: unijna polega na zaciągnięciu wielkiego długu, za który Polska zapłaci za broń, której głównym producentem będą Niemcy. Już na wstępnie wiadomo, że część od razu pójdzie na Ukrainę, a znając dotychczasową praktykę, będzie to większość. Póki co, prezydent Nawrocki szczęśliwie zawetował. Wersja amerykańska to zakupy broni w Ameryce, finansowane oficjalnie z zysków NBP. Te zyski to kreatywna księgowość, polegająca na zmianie zapisów i przeksięgowaniu wartości złota, będącego rezerwą NBP. Faktycznie złoto polskie znajduje się poza Polską, więc możemy się domyślać, że zostanie ono już tam, gdzie obecnie jest, i nigdy do Polski nie trafi. My natomiast dostaniemy być może kiedyś to, co USA będą nam mogły przekazać. Nie będzie tego wiele, bo teraz priorytetem jest wojna irańska i uzupełnienie zapasów. Jeśli więc Polska coś dostanie, to być może będą to utylizowane zapasy Gwardii Narodowej. Oba pomysły nie są strategią wzmocnienia Polski, ale grabieży Polski, a ewentualne uzbrojenie kompletowane jest bez ładu, składu i sensu.
  • Francuski parasol atomowy nad Polską, tzw. „nuclear sharing”. Francja, która ma broń atomową i środki przenoszenia, przeniosłaby na terytorium Polski pewną ilość wyrzutni i głowić. Polska wybudowałaby infrastrukturę i poniosłaby koszty. Dowodzenie i decyzyjność użycia tej broni nadal znajdowałaby się poza Polską, jeśli więc Koalicja Chętnych czy europejski Sztab Generalny zechciałyby wystrzelić atomówki na Rosję, to mogliby zrobić to z terytorium Polski i spokojnie czekać na odwet, który spadłby na nasze głowy.
  • Plany NATO ataku na Rosję, wedle których zniszczeniu ma ulec Królewiec, a w którym armia i terytorium Polski odgrywa zasadniczą rolę.
  • Wycofanie się USA z dostarczania bezpieczeństwa w Europie w zakresie broni konwencjonalnej do 2027 r., opisane w strategiach Białego Domu i Pentagonu z listopada i lutego 2026 r.
  • Unia Europejska wciąż formuje wszystkie cele klimatyczne oraz umowę MERCOSUR.
  • Polska wciąż zamknięta jest na tanie węglowodory z Rosji.
  • Niemcy i Ukraińcy mają do Polski roszczenia terytorialne, ich zbliżenie może spowodować kolejny rozbiór ziem polskich.
  • Głównym łącznikiem tożsamościowym Ukraińców jest banderyzm.

To w skrócie przegląd najważniejszych inwestycji obronnych Polski i naszych sojuszników w nasze bezpieczeństwo. Nie ma co, wspaniałe sojusze, jak bardzo w ciągu dekady zwiększyliśmy nasze bezpieczeństwo, jak teraz jesteśmy spokojni o naszą przyszłość, o pokój, o dobrobyt, o los naszych dzieci. Rządowy Poradnik Bezpieczeństwa na pewno wszystkich ukoił. Te przedziwne decyzje, jakie podejmuje rząd w Warszawie wynikają jednak z pewnych fundamentalnych założeń geopolitycznych, które mają charakter dogmatów, to znaczy nie wolno o nich dyskutować, a kto próbuje, ten jest zły i agent Putina. Są one bardzo proste:

  • Rosja chce napaść na Polskę i na pewno to zrobi, jeśli nie zostanie odstraszona.
  • Sojusze Zachodu chcą i potrafią odstraszyć Rosję od ataku na Polskę.

I na tych dwóch założeniach dogmatycznych wisi cała polityka III RP. Nie są one w ogóle dyskutowane, gdyż prawie wszyscy w Polsce przyjęli to za dogmatyczny pewnik: politykierzy, pseudospecjaliści i dziennikarzełki. Za nimi łyknęła to opinia publiczna. Skoro wszyscy się na to godzą i nikt nie dyskutuje, to można na tym budować wszystko, co się chce, a raczej czego chcą nasi sojusznicy. Tyle, że to kompletnie bzdury: ani Rosja nie chce napaść na Polskę, ani Zachód nie chce i nie nie potrafi Polski obronić.

Cała ta hucpa służy tylko temu, aby Polacy robili sami ze sobą rzeczy szalone, i aby pozwolili sojusznikom na własną likwidację. Bo nasi sojusznicy chcą naszej ziemi i zasobów, ale nie nas. Szczególnie Żydzi czują wielki sentyment do tego miejsca i chcą mieć tu Polin, bo jest to miejsce strategicznie położone, z dużymi zasobami naturalnymi i przyjemnym klimatem. Dla Żydów jak znalazł, ich nowe Kanaan. Wszystkim decydentom na Zachodzie przeszkadzają więc Polacy, i chętnie zrobiliby coś takiego, aby tu nas nie było. Już zresztą zaczęli, przesiedlając na nasze terytorium ludność ukraińską za polskie pieniądze. Dalej będą chcieli skierować do nas strumień ludności afrykańskiej. Problemem jednak wciąż są Polacy.

Naturalne wymieranie demograficzne idzie zbyt wolno, wyszczepiło się zbyt mało, plecak ucieczkowy nie chwycił, prowokacje dronowe nie nabrały. Być może szykują coś grubszego po fałszywą flagą, aby sprowokować jakieś uderzenie odwetowe Rosji, lub aby chociaż ogłosić stan wojenny. Wówczas nasi sojusznicy mogliby ogłosić upragnioną dla nas ewakuację. Ileż to daje możliwości: mężczyzn można oddzielić od rodzin i gdzieś wysłać, zagarnąć kobiety dla muzułmanów, dzieci przejąć na janczarów. Opuszczona własność jako mienie bezspadkowe w całości mogłaby zostać zagospodarowana przez Sztab Generalny i udostępniona nowym osadnikom, oczywiście po rozliczeniu roszczeń z tytułu 447. W krótkim czasie wszystkie stare marzenia o Polin, Ukropolin, Judeopolonii, General Plan Ost, masońskim Wielkim Resecie, kabalistycznym Tikkun ha-Olam, przebudowie świata mogłyby się dokonać za jednym posunięciem. Trzeba by tylko zawczasu spacyfikować tych, co za dużo myślą, za dużo mówią, za dużo robią. Nasi wspaniali sojusznicy czuwają, patrzą i badają, na ile mogą sobie pozwolić.

Mamy obecnie dwie główne grupy sojusznicze: europejską i amerykańską. Grupa europejska, czyli euro-sataniści to Unia Europejska i Wielka Brytania. Reprezentują oni tożsamość masońską o przeważającej obediencji Wielkiego Wschodu, czyli rewolucyjnej. Grupa amerykańska, czyli amero-sataniści to USA wraz z ich administracją i Deep State. Dzięki Iranowi okazało się jawnym, że USA dowodzone są przez Żydów i realizują ich plany mesjańskie, co jest zgodne z wiarą tzw. „chrześcijańskiego syjonizmu”. Jest to herezja purytańska, zgodnie z którą współczesny Izrael jest tym starożytnym, biblijnym Izraelem, więc pobożny wyznawca musi wspierać to państwo i jego wojny, bo inaczej Bóg nie będzie błogosławił. Wyznawcy czekają na Paruzję, czyli ponowne nadejście Chrystusa. Wpierw jednak nastanie Armagedon, czyli wielka wojna sił dobra, prowadzonych przez Boga i jego ludzi z siłami zła, prowadzonymi przez szatana i jego ludzi.

Trump i jego sojusznicy są dobrzy i stanowią armię Boga, ich przeciwnicy są źli i należą do szatana. Im szybciej więc nastąpi Armagedon, tym szybciej przyjdzie Zbawiciel. W otoczeniu prezydenta Trumpa pełno jest charyzmatycznych pastorów, wyznających tą herezję, łatwo wpadających w religijny amok i wpływających na prezydenta. Dodatkowo cały establishment USA głęboko jest umoczony w ohydne praktyki Wyspy Epsteina, łącznie z gwałtami, mordami, szatańskimi rytuałami ofiarnymi, kanibalizmem. Najpierw ludzie ci uwierzyli, że są bogami i wolno im wszystko, dlatego mogą się zabawiać tak, jak im to podsunęły służby małego państwa. Po tych zbrodniach pozostały nagrania w małym państwie, i szantaże. Następnie decydenci tego państwa uwierzyli, że mają boskie posłannictwo, więc wszystko, co robią, jest święte i od Boga pochodzi.

To się spotkało z potrzebą, jaką odczuwają Żydzi w związku z mesjaszem. Po tym, jak odrzucili mesjasza prawdziwego, Jezusa Chrystusa, sami siebie mianowali mesjaszem zbiorowym, i od niemal 2000 lat dążą do jego przyjścia, które ma polegać na tym, że oni zdobędą władzę nad światem. Mesjańscy syjoniści oczekują więc takiej wojny, która da im takie panowanie, i konsekwentnie do tego dążą, destabilizując cały Bliski Wschód, odkąd powstało ich państwo. Dążą przy tym do odbudowy III Świątyni w Jerozolimie, a do tego muszą zburzyć dwa święte meczety na Wzgórzu Świątynnym.

Poza tym potrzebują Iranu dla jego złóż i położenia geograficznego. Zmusili więc Amerykanów, aby rozpoczęli wojnę – Armagedon, która dla Żydów jest wojną mesjańską. Widzimy tam ludzi, którzy nie tylko są szaleni tym, co robili na Wyspie Epsteina i w Gazie, ale również obłąkani religijnie, czy raczej opętani przez demony. Tak więc cały wysiłek USA to realizacja celów żydowskich panowania nad światem, zaś Unia Europejska to wartości Talmudu, jak trzy lata temu powiedziała pani von der Leyen na Uniwersytecie Ben Guriona w Negev. Okazuje się oto, że nasi sojusznicy są w amoku, zrobią wszystko dla Żydów, i układają nam przyszłość, w której nie ma Słowian, jak to opisał rabin Menachem Schneerson.

A Polacy zajmują się wciąż głupotkami i żyją dogmatami zachodnich satanistów, że całym złem świata jest Rosja, a oni są samym dobrem i uratują nas przed Rosją. Wedle dogmatów zachodnich satanistów dążenie Rosji do podboju zachodniego świata jest głównym napędem dziejów. Jednak rzeczywistość jest bardziej złożona, imperialne dążenia Rosji są tylko jednym z wielu procesów, tak samo, jak germański Drang nach Osten, o którym się dziś nie pamięta, a który wcale nie wygasł, a bardzo jest krwiożerczy.

Wszystkie opisy historii i współczesności cierpią na podstawową przypadłość: nie dostrzegają tego, co jest rzeczywistym napędem dziejów od niemal 2000 lat, a jest to Tikkun ha-Olam, czyli żydowska przebudowa świata. Według nich Bóg stworzył świat, ale mu nie wyszło, więc Żydzi będą go naprawiać. W tym celu muszą stać się „światłością świata” i „przewodnikami ludzkości”, aby dokonać zbawienia, a zbawienie to nastąpi, gdy przyjdzie ich mesjasz, a on przyjdzie, gdy oni będą panować nad światem.

Ten cel religijny został jednak ubrany w konkretną wiedzę geopolityczną, która współcześnie jawi się jako Teoria Heartlandu Halforda Mackindera. Dostrzega się tam, że Afryka, Europa i Azja stanowią największy na planecie obszar lądów, kto więc nim zawładnie, ten będzie rządził światem. Aby zawładnąć Heartlandem, obszarem rdzeniowym, należy władać jego centrum, które znajduje się w okolicach Morza Kaspijskiego. To umożliwi panowanie nad główną magistralą handlową świata, łączącą Wschód z Zachodem, zwaną od starożytności Jedwabnym Szlakiem. Współcześnie stracił on na znaczeniu dzięki temu, że od XVII w. większość handlu światowego przeniesiono na morza, co umożliwiło mocarstwom morskim: najpierw Holandii, potem Wielkiej Brytanii, w końcu USA zdobyć status hegemona globalnego. Procesowi temu towarzyszy wzrost roli pieniądza fiducjarnego, czyli pustego, dzięki czemu lichwiarze rządzą mocarstwem amerykańskim, a poprzez nie – światem. Wciąż jednak szlak ten może odżyć, i dać jego dysponentom wielką władzę kontroli nad przepływami wszystkiego.

Odkąd stracili wybraństwo i Świątynię, mają Żydzi dwa główne dążenia: przejąć władzę nad pieniądzem, i zdobyć władzę nad Wyspą Światową. Ich zabiegi wokół pieniądza i władza nad dolarem są już dość dobrze znane, natomiast pęd do władzy terytorialnej umyka uwadze. Dążeniem do opanowania Heartlandu niewątpliwie było nawrócenie na judaizm elit Chazarii pod koniec IX wieku, a po jej upadku – skierowanie strumienia osadnictwa na tereny obecnej Ukrainy i Polski. Tak należy rozumieć stałe dążenia Żydów do skolonizowania ziem polskich, uzyskania autonomii, a docelowo pełnej kontroli. Współczesne państwo ukraińskie również pasuje do tego wzorca, jako Nowa Chazaria, narzędzie w ręku władzy USA, które są pod władzą Żydów.

Te cele strategiczne Żydów jak ulał pasują do wszystkich inwestycji w bezpieczeństwo Polski i Polaków, które wymieniłem powyżej. Oznacza to, że zarówno nasi zachodni sojusznicy, jak i zarządcy III RP, jak i szeroka opinia publiczna w Polsce realizuje długofalowy plan żydowski. Powinno to powodować jakąś reakcję wśród miejscowych, zwłaszcza gdy zważy się, że istotną częścią tego planu jest usunięcie Słowian, w tym Polaków z odwiecznych siedzib, no ale czego tu wymagać, jeśli naszymi sojusznikami są sataniści. Nam też coś udzieliło się z ich opętania i teraz jako dobrowolni samobójcy pędzimy wprost w szeroko otwarte ramiona Żydów, którymi chcą nas objąć serdecznie w miłosnym uścisku Talmudu. Tym bardziej, że wojna irańska nie idzie po myśli amero-satanistów. Do powyższych inwestycji w bezpieczeństwo Polski należy więc doliczyć hipotetyczną operację Most-2, czyli przerzut Żydów z Izraela do Polski.

Mamy więc sytuację zarazem bardzo niewesołą i bardzo szczęśliwą. Niewesołość opisałem powyżej, co można streścić w zdaniu, że największym zagrożeniem dla Polski są nasi sojusznicy-okupanci, władze w Warszawie, które są im wierne, oraz zbiorowa samobójcza nieświadomość i gnuśność Polaków. Natomiast szczęśliwość tej sytuacji polega na tym, że nie jest ona raz na zawsze, a nasi sojusznicy-okupanci-sataniści wyraźnie tracą siłę i rezon. Atak Usraela na Iran pokazuje, że cele religijne przeważyły tam nad realistycznymi, tracą więc kontrolę nad sytuacją. Dotąd podstawą Pax Americana było przeświadczenie sojuszników USA, że są one tak potężne, iż mogą zapewnić bezpieczeństwo każdemu sojusznikowi na świecie, a kto się nie zgodzi na protekcję, tego zniszczą. Jak dotąd Usrael robił tak wielokrotnie, maskując to haggadą o wyższych celach, wartościach, demokracji, prawach człowieka. Zwykle wywoływał wojny i rewolucje, prowadząc do rzezi i nędzy, ale większość świata chciała znaleźć się pod okupacją Usraela, bo tam była stabilność i konsumpcjonizm.

Czytaj też:

Magia Brauna i strach szabesgojów

Kiedy Polacy się obudzą?

To na naszych oczach spalili fanatycy Trumpa w atakach na Iran, a właściwie spaliło się w skutecznym oporze napadniętego państwa. Nie udało się obalić reżimu, tylko wymieniono przywódcę na młodszego i bardziej radykalnego. Scalono wewnętrznie Iran wokół władzy i islam wokół Iranu. Ataki odwetowe Iranu na bazy USA w krajach Bliskiego Wschodu pokazały, że USA nie potrafią zapewnić bezpieczeństwa. Blokada Cieśniny Ormuz, zagrożenie dla Morza Czerwonego, wydobycia, przetwórstwa i transportu ropy uderzyło nie w Iran, ale w cały porządek Zachodu, wiszący na ropie i petrodolarze. Dopóki było bezpiecznie i bogato, cały świat uznawał władzę Usraela. Gdy jednak Usrael sam to podpalił i nie potrafi ugasić, stopniowo będzie tracił sojuszników. Wygrywają na tym Rosja i Chiny, którym wystarczy tylko czekać, Iran zaś może sobie spokojnie wystrzeliwać tanie drony i rakiety, na które Usrael wystrzeliwuje najdroższą technikę, której nie potrafi uzupełnić. Oto cała potęga Usraela zredukowała się do kwestii, kiedy im zabraknie rakiet, i na jakie ustępstwa będą zmuszeni iść. Chyba, że użyją atomu, co byłoby jednak ich łabędzim krzykiem. Po czymś takim, jeśli ludzkość wciąż będzie istnieć, nie bardzo wyobrażam sobie, kto będzie chciał mieć z nimi coś wspólnego.

Polacy jednak wciąż jeszcze łykają poliniacką propagandę, i póki co nie przeszkadza im, że pomału są wypierani z własnej ziemi. Wzrost kosztów energii, kosztów życia, bandyterka, straszenie wojną, panoszenie się antypolskiej władzy, bezczelność Ukraińców i Żydów. Żadna rządząca siła polityczna nie chce niczego zmieniać, wszyscy oni szabesgoje, z pocałowaniem tyłka pozwalają satanistom na wszystko w Polsce. Jest jednak na szczęście jedna siła społeczno-polityczna w Polsce, która chce uratować Polaków przed zgubą, a siłą tą jest Konfederacja Korony Polskiej i Szeroki Front Gaśnicowy. Póki co, sami Polacy w większości nie chcą ratunku dla siebie samych, są bowiem w prozachodnim amoku, który prowadzi Polskę i Polaków do likwidacji. Otóż rozwiązanie polskich problemów, choć wielowątkowe i złożone, zaczyna się od rzeczy prostej: od normalizacji stosunków Polski z Białorusią i Rosją, dalej z Chinami i innymi państwami BRICS, dalej zakończenie wspierania państwa ukraińskiego i rozpoczęcie rozliczeń wszystkiego, co Ukraina winna jest Polsce. To początek długiej, acz wspaniałej drogi Polaków. Jeśli na nią wstąpimy, przed nami droga pełna możliwości, pokoju, dobrobytu i potęgi. Jeśli pozostaniemy bierni i nie wejdziemy na drogę współpracy ze Wschodem, zastąpią nas Żydzi, a oni będą już współpracować z kim będą chcieli bez żadnych uprzedzeń.

A więcej o tych rzeczach znajdą Czytelnicy w Poradniku świadomego narodu.

Księga I: Historia debilizacji: LINK

Księga II: Rewolucja bachantek: LINK

________________

Sojusz polski z satanistami, Bartosz Kopczyński, 16 marca 2026

Więcej: Bartosz Kopczyński

Jesteśmy złoczyńcami w tej historii

Jesteśmy złoczyńcami w tej historii

„Dorastałeś, bardzo pragnąc być Lukiem Skywalkerem, ale zdałeś sobie sprawę, że tak naprawdę byłeś szturmowcem.” ~ Daniel Crimmins

Between 1971 and 2021, the US murdered 38 million people

Caitlin Johnstone caitlinjohnstone-com-au/we-are-the-villains-in-this-story

Nikt nie chce uwierzyć, że to oni są złoczyńcami w tej historii. Nikt nie chce uwierzyć, że jego rządem kierują psychopaci, którzy wyrządzają niewyobrażalne zło populacjom na całym świecie, aby rządzić światem.

Znacznie przyjemniej jest wierzyć, że jesteście dobrymi ludźmi. Znacznie łatwiej pogodzić się z myślą, że rząd może tu i ówdzie popełniać niewinne błędy, ale ogólnie rzecz biorąc, jest siłą napędową dobra ludzkości i z pewnością przewyższa złoczyńców, z którymi prowadzi wojnę.

To jednak fikcja. To wygodne kłamstwo. Bajka, którą ludzie Zachodu opowiadają sobie, by uniknąć głęboko niewygodnej prawdy.

==================================================================

Momodou @MomodouTaal

No other nation comes even close. Every nation that you have been taught to hate, every leader you have demonised, every government that you call “regime”, none come close to these numbers. N. Americans will hear this and still believe they’re the good guys. Irredeemable place.

Glenn Diesen @Glenn_Diesen

Prof. John Mearsheimer: Between 1971 and 2021, the US murdered 38 million people

Osadzony film

12,8 tys.

===========================

Prawda jest taka, że ​​to my jesteśmy złoczyńcami.

Jesteśmy terrorystami.

Jesteśmy tyranami.

Jesteśmy złym reżimem.

Nasi żołnierze nie bronią naszego kraju, oni mordują ludzi za obronę swojego kraju. Nie walczą o wolność i demokrację, walczą o pieniądze i władzę.

————————————————-

Daniel Crimmins z 3. Dywizji Piechoty Armii Stanów Zjednoczonych napisał w 2015 r. następujące słowa na temat wojny w Iraku:

„Wtedy zdajesz sobie sprawę, że nie widziałeś niczego, co potwierdzałoby tezę, że ci biedni skurwysyni stanowią zagrożenie dla twojego domu. Rozglądasz się i widzisz wszystkich wykonawców zarabiających sześciocyfrowe pensje za naprawianie twojego sprzętu, szkolenie Irakijczyków, konserwację tych absurdalnych SUV-ów, którymi jeżdżą te kretyni z KBR. Zastanawiasz się nad tym, że każdy pocisk kalibru 25 mm kosztuje jakieś czterdzieści dolców, a twoja firma rozdaje to skurwysyństwo jak cukierki o smaku odłamków. Myślisz o całym paliwie, które zużywasz, o amunicji, pociskach i granatach. Myślisz o tym, że za każdym razem, gdy tracisz pojazd, armia kupuje nowy. Może zaczynasz dostrzegać, jak wielu ludzi zarabia krocie na ogromnych ilościach ludzkiego cierpienia.

„A potem idziesz na urlop i uświadamiasz sobie, że Ayn Rand nie ma pojęcia, o czym, kurwa, mówi. Uświadamiasz sobie, że Fox News, Limbaugh i John McCain nie szanują ciebie ani twoich kumpli. Nie obchodzi ich, czy dostaniesz paradę czy lożę po powrocie do domu, jesteś dla nich tylko rekwizytem.

„A potem wychodzisz i nienawidzisz wiadomości. Nienawidzisz apatii i morderstw dokonywanych w twoim imieniu. Dorastałeś, tak bardzo pragnąc być Lukiem Skywalkerem, ale uświadamiasz sobie, że byłeś w zasadzie szturmowcem, bezimiennym, bezimiennym strzelcem, dzierżącym włócznię dla imperium, i zaczynasz akceptować zdumiewająco oczywistą prawdę, że „wróg” to ludzie tacy jak ty”.

=======================================

they/them might be giants ☭ @babadookspinoza

One of the most stunting liberal beliefs you have to uproot is that the United States bumbles its way into the horrors it creates rather than facing the fact that they are calculated decisions on behalf of capital. It’s not short-sightedness or miscalculation, it’s empire.

===========================================

Taka jest rzeczywistość, moi drodzy. Możemy się obudzić i zacząć żyć w rzeczywistości albo możemy pozostać pogrążeni we śnie w fikcji.

Czas obudzić się i uświadomić sobie, że zachodnia cywilizacja to zdeprawowana dystopia, w której większość ludzi lunatykuje w otępieniu propagandowym, pod rządami imperium napędzanego ludzką krwią. Czas obudzić się i uświadomić sobie, że jako ludzie Zachodu naszym obowiązkiem jest zburzyć to imperium cegła po cegle, dla dobra naszych dzieci i wnuków oraz dla dobra naszych bliźnich.

Scott Ritter: Trump wysyła 2500 marines w śmiertelną pułapkę – Iran niszczy bazy USA… i Izraela !

uncutnews-ch/scott-ritter-trump-schickt-2-500-marines-in-eine-todesfalle-iran-vernichtet-us-basen-und-israel

Scott Ritter: Trump wysyła 2500 marines w śmiertelną pułapkę – Iran niszczy bazy USA… i Izrael!

W niedawnym wywiadzie były inspektor ONZ ds. uzbrojenia i ekspert wojskowy Scott Ritter analizuje decyzję Stanów Zjednoczonych o wysłaniu na Bliski Wschód jednostki ekspedycyjnej piechoty morskiej (MEU) liczącej około 2500 żołnierzy. Ritter stanowczo ostrzega, że ​​ten krok może doprowadzić do katastrofalnej pułapki.

Przedstawia historyczne paralele i realistycznie ocenia sytuację militarną: USA i ich sojusznicy tkwią w przegranej wojnie z Iranem, który ma inicjatywę i dyktuje warunki eskalacji.

Rozmieszczenie: Jednostka Ekspedycyjna Piechoty Morskiej w drodze na Bliski Wschód

Według doniesień „Wall Street Journal”, na Bliski Wschód wysyłana jest Wojskowa Jednostka Operacyjna (MEU) na pokładzie okrętu USS Tripoli, stacjonującego obecnie w Japonii – prawdopodobnie z piechotą morską z Okinawy. Jednostka ta składa się z około 2500 żołnierzy, w tym wzmocnionego batalionu z dodatkowymi jednostkami rozpoznawczymi, logistycznymi, śmigłowcami, samolotami i artylerią (bez czołgów, ponieważ zostały one wycofane ze służby przez Korpus Piechoty Morskiej USA).

Ritter wyjaśnia, że ​​jednostki MEU są przeznaczone do szybkich operacji ekspedycyjnych. Często operują z pokładów statków desantowych, lądują za pomocą barek desantowych lub śmigłowców i są samowystarczalne przez ograniczony czas.

Jednostka może być jednak wykorzystywana tylko na krótki okres i ma ograniczone możliwości bojowe. Ritter zastanawia się, który dokładnie MEU jest wykorzystywany – czy jest już w użyciu, czy pochodzi z baz takich jak Okinawa czy Australia.

Rozmieszczenie wojsk nastąpiło dwa tygodnie po rozpoczęciu konfliktu, w którym Stany Zjednoczone i Izrael, jako agresorzy, ponoszą ogromne straty. Ta eskalacja jest desperacką reakcją na irańską inicjatywę, a nie autentyczną strategią.

Krytyka historyczna i strategiczna: Dlaczego ataki desantowe są przestarzałe

Ritter cytuje byłego dowódcę Korpusu Piechoty Morskiej, generała Davida Bergera, który dokonał przeglądu strategii bezpieczeństwa narodowego. Berger doszedł do wniosku, że tradycyjne koncepcje desantu morskiego z czasów II wojny światowej (np. Iwo Jima, Tarawa) stały się przestarzałe w obliczu nowoczesnej broni A2/AD (Anti-Access/Area Denial), takiej jak pociski rakietowe i drony.

Trafienie w okręt desantowy mogło kosztować nawet 900 żołnierzy piechoty morskiej, co oznaczało koniec operacji.

Berger próbował wprowadzić nowe struktury na Pacyfiku: mniejsze okręty z maksymalnie 75 marines, rozproszone siły i broń dalekiego zasięgu przeciwko Chinom. Jednak ta koncepcja została później uznana za porażkę. Ritter opisuje cały pomysł jako „fantazję i zamki na piasku”.

Pojedyncza jednostka MEU – zaledwie wielkości batalionu – nie byłaby w stanie utrzymać strategicznych celów, takich jak wyspa Qeshm (często zapisywana fonetycznie jako „Car Island” w transkrypcji). Batalion jest zbyt słaby, aby utrzymać stałą okupację. Posiłki wymagałyby brygady, co znacznie eskalowałoby operację.

Siły irańskie na tych wyspach są dobrze ugruntowane, dysponują przygotowanymi stanowiskami ogniowymi, dronami i ograniczoną amerykańską obroną powietrzną (głównie przenośnymi systemami obrony przeciwlotniczej z ograniczoną amunicją). Fale dronów mogłyby przytłoczyć piechotę morską.

Możliwe scenariusze: Od nalotu do katastrofy

Pełnoskalowy atak byłby niemożliwy, ale rajd – szybki postęp, po którym następuje odwrót – mógłby być wykonalny.

Piechota morska jest uważana za mistrzów takich operacji, jak: zaskoczenie, skrajna przemoc, niszczenie celów, przechwytywanie i późniejszy planowany odwrót.

Małe łodzie i helikoptery mogłyby być wysyłane z bezpiecznych baz, np. w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, bez narażania dużych okrętów, takich jak USS Tripoli, na kontakt z irańskimi rakietami.

Ale nawet nalot niesie ze sobą ogromne ryzyko. Ritter wspomina incydent z Mayaguezem w 1975 roku na wyspie Koh Tang: helikoptery zostały zestrzelone, siły zostały rozdzielone i niemal rozgromione, trzech marines zostało porzuconych, schwytanych, a następnie straconych.

Według Rittera, Qeshm może stać się „następnym Koh Tang” – irańskie siły zbrojne są przygotowane.

Ritter, opierając się na własnych doświadczeniach, opowiada o planach nalotu na irackie cele logistyczne podczas wojny w Zatoce Perskiej pod dowództwem generała Ala Graya. Plany te zostały porzucone, ponieważ byłyby propagandą i niepotrzebnie naraziłyby kompanię piechoty morskiej na niebezpieczeństwo.

Miał nadzieję, że dzisiejsze dowództwo marynarki wojennej podejmie taką samą decyzję: będzie chronić życie ludzkie, a nie zajmować się politycznym efekciarstwem.

Dominacja Iranu: inicjatywa, pętla OODA i dźwignia ekonomiczna

Iran przejął inicjatywę i dyktuje tempo eskalacji.

Ritter objaśnia pętlę OODA Johna Boyda (Obserwuj, Orientuj się, Podejmuj, Działaj): Iran obserwuje działania USA, orientuje się szybciej, podejmuje decyzje i działa – i w ten sposób zawsze jest o krok do przodu.

Stany Zjednoczone jedynie zareagowały: systemy THAAD i Patriot zostały wycofane z Korei Południowej i regionu Pacyfiku, rozważano też wysłanie wojsk lądowych – wszystko to w odpowiedzi na sukcesy Iranu.

Iran kontroluje również Cieśninę Ormuz. Pomimo twierdzeń USA, że irańska flota została zatopiona, duże okręty wojenne nie mają znaczenia dla tego zadania.

Brygada IRGC-Arif, dysponująca czterema batalionami pocisków nadbrzeżnych, mogłaby zablokować przejście. Dałoby to Iranowi możliwość zamknięcia drogi w dowolnym momencie, co miałoby poważny wpływ na globalną gospodarkę.

Ritter odrzucił komentarze sekretarza obrony USA Pete’a Hegzetha („Droga jest otwarta, dopóki Iran nie strzela”) i Donalda Trumpa („Statki muszą być dzielne”) jako niedorzeczne. Nazwał Hegzetha „sprzedawcą”, który wciska bzdury, a nie prawdziwym liderem.

Według Rittera wojna ta ukazuje porażki USA: brak zmiany reżimu, niezdolność do powstrzymania irańskich rakiet oraz ataki, których celem często były jedynie puste budynki lub cele cywilne, takie jak szkoła dla dziewcząt.

Propaganda, incydenty i porażka przywódców

Ritter krytykuje również amerykańskie Centralne Dowództwo CENTCOM.

Pożary na USS Ford, irańskie statki w pobliżu USS Lincoln i zderzenie dwóch tankowców KC-135 u wybrzeży Iraku, w którym zginęło sześć osób, zostały przedstawione jako „wypadki” lub „błędy”. Ritter uważa to za przejaw zaprzeczania faktom.

Do kolizji tankowców dochodzi często z powodu zatłoczonej przestrzeni powietrznej, wzmożonej aktywności operacyjnej, sytuacji awaryjnych oraz integracji izraelskich operacji powietrznych.

Zabici nie byli niczemu winni – według Rittera odpowiedzialność spoczywała na przywódcach politycznych i wojskowych, takich jak Trump, Hegseth, Rubio i generałach.

Chwali Tulsi Gabbard, która ostrzegała przed wojną: bez zwycięstwa nie będzie zmiany reżimu. Te ostrzeżenia zostały zignorowane.

Ritter domaga się nawet wszczęcia śledztwa karnego przeciwko Hegsethowi pod kątem możliwych zbrodni wojennych na mocy ustawy o zbrodniach wojennych z 1996 r., na przykład w związku z zbombardowaniem szkoły dla dziewcząt.

Wnioski: Spektakl propagandowy niosący ze sobą śmiertelne ryzyko

Według Rittera przeniesienie MEU jest przede wszystkim „pokazem siły” i propagandą – nie przynosi żadnych realnych korzyści militarnych.

Jednocześnie ryzykuje duże straty bez żadnych strategicznych korzyści.

Z inicjatywą ze strony Iranu i defensywą USA, wojna jest praktycznie przegrana.

Ritter apeluje o wyciąganie wniosków z historii, aby uniknąć błędów. Dowództwo marynarki wojennej musi chronić życie, a nie angażować się w symbolikę polityczną.

Trump rozpaczliwie szuka „drogi ucieczki”, ale nadal publikuje hasła w rodzaju „Pokój poprzez siłę”.

Marines mogli przybyć za późno – lub wpaść prosto w pułapkę.

Trump żąda wysłania okrętów do Cieśniny Ormuz i grozi upadkiem NATO. Odp: WAŁA.

Donald Trump żąda

wysłania okrętów

do Cieśniny Ormuz

i grozi upadkiem NATO

16/03/2026 zmianynaziemi/trump-zada-wyslania-okretow-do-ciesniny-ormuz-i-grozi-upadkiem-nato

Donald Trump postawił sojusznikom ultimatum, które brzmiało jak rozkaz. Jeśli kraje NATO nie wyślą okrętów do Cieśniny Ormuz, czeka je „bardzo zła przyszłość”. Prezydent USA liczył na szybką mobilizację europejskich flot. Zamiast tego otrzymał milczenie, a w niektórych przypadkach jasne „nie”. To pierwszy sygnał, że tradycyjny model sojuszu atlantyckiego może się kruszyć.

Wszystko zaczęło się od decyzji Trumpa, którą podejmował bez konsultacji z Kongresem i sojusznikami. Amerykańskie siły powietrzne zbombardowały irańskie instalacje naftowe w Zatoce Perskiej. Świat obserwuje to z niedowierzaniem i złością. A teraz Waszyngton oczekuje, że Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Kanada i Norwegia wyślą swoje okręty na patrol w tej niestabilnej strefie. Odpowiedź światowych potęg jest jednoznaczna.

Wielka Brytania, choć od lat stara się odbudować relacje z USA po brexicie, wyraźnie powiedziała „nie”. Premier Keir Starmer wydał oświadczenie, w którym zaznaczył, że jego kraj nie będzie wrzucać najnowocześniejszych lotniskowców w strefę aktywnego konfliktu. HMS Queen Elizabeth i Prince of Wales zostają w bazie w Portsmouth. Brytyjskie media już mówią o największym kryzysie w sojuszu od lat.

Francja poszła jeszcze dalej. Emmanuel Macron, znany z gry na dwie strony, mówi o rozważeniu wsparcia, ale nie teraz. Najpierw powinna nastąpić deeskalacja. To oznacza zero okrętów, zero samolotów, zero pieniędzy. Francuski Charles de Gaulle, jedyny lotniskowiec Francji, stoi w Tulonie. Paryż boi się, że zaangażowanie w konflikt z Iranem zamrozi handel ropą, a Francja importuje ponad 40 procent surowca z Zatoki Perskiej. Macron woli być mediatorem niż uczestnikiem wojny.

Niemcy zajmują stanowisko jeszcze bardziej ostrożne. Minister spraw zagranicznych Annalena Baerbock wprost stwierdziła, że Berlin nie wejdzie aktywnie w konflikt, który zaczął się bez wiedzy i zgody Niemiec. Bundeswehra nie ma nawet zdolności do szybkiego przerzutu fregat do Zatoki, ale nawet gdyby miała, rząd nie zamierza ryzykować. Niemiecka opinia publiczna od lat jest antywojenną, a po doświadczeniach z Ukrainą społeczeństwo jest zmęczone angażowaniem się w cudze konflikty. Kanclerz Scholz milczy, co oznacza jasne „nie”.

Kanada i Norwegia nawet nie odpowiedziały na apel Trumpa. Ottawa dysponuje zaledwie jedną fregatą zdolną do operacji oceanicznych i nie widzi sensu w wysyłaniu jej do Zatoki. Norwegowie, choć posiadają nowoczesne fregaty typu Fridtjof Nansen, wolą pilnować Arktyki. Ich minister obrony stwierdził lakonicznie: to amerykańska sprawa.

Australia natychmiast odcięła się od pomysłu. Minister transportu Catherine King powiedziała wprost: nie wyślemy żadnego okrętu do Cieśniny Ormuz. Sydney boi się, że Iran odpowie na blokadę atakami na tankowce. Australia eksportuje do Azji 80 procent swojej ropy i gazu.

Japonia, która kupuje prawie 90 procent ropy z Zatoki, również milczy i nie chce prowokować Teheranu.

Trump grozi, że sojusz może nie przetrwać, jeśli kraje nie posłuchają. To klasyka jego stylu: jeśli nie po jego myśli, to grozi rozwiązaniem całej struktury. Tym razem jednak nikt się nie przestrasza. Europa widzi w tym nie zagrożenie, ale szantaż. Stany Zjednoczone same rozpoczęły konflikt bez mandatu ONZ i bez konsultacji. Dlaczego więc europejskie kraje miałyby płacić rachunki za amerykańską awanturę?

Iran zapowiedział zamknięcie Cieśniny na 48 godzin, co wystarczy, aby cena ropy skoczyła o 30 procent. Europa i Azja szukają alternatyw, ale bez okrętów NATO nie będzie efektywnej blokady. I nie będzie jej.

Źródła:

https://www.independent.co.uk/news/world/middle-east/iran…

https://www.foxnews.com/world/trump-warns-nato-very-bad-f…

https://www.theguardian.com/world/2026/mar/15/uk-china-ja…

https://www.theguardian.com/world/live/2026/mar/16/iran-w…

https://www.npr.org/2026/03/16/nx-s1-5749109/trump-threat…

https://www.theguardian.com/world/2026/mar/16/strait-of-h…

Teraźniejszość często wydaje się być zbudowana z rozbitych fragmentów dawnych zmagań

Jak przeszłość szepcze teraźniejszości w Iranie

Alfred Mc Coy laprogressive/foreign-policy/past-whispers

Historycy określają dziś zjawisko polegające na tym, że umierające imperium podejmuje desperacką interwencję militarną, aby odzyskać gasnącą imperialną chwałę, mianem „mikro-militaryzmu”.

Alfred McCoy

W pierwszym rozdziale swojej powieści z 1874 roku The Gilded Age Mark Twain sformułował trafną obserwację dotyczącą związku między przeszłością a teraźniejszością:

„Historia nigdy się nie powtarza, lecz… teraźniejszość często wydaje się być zbudowana z rozbitych fragmentów dawnych legend.”

Wśród tych „dawnych legend”, które mogą najlepiej pomóc zrozumieć prawdopodobny wynik obecnej interwencji Stanów Zjednoczonych w Iranie, znajduje się kryzys sueski z 1956 roku, który opisuję w mojej nowej książce Cold War on Five Continents.

Po tym jak egipski przywódca Gamal Abdel Naser znacjonalizował Kanał Sueski w lipcu 1956 roku, wspólna brytyjsko-francuska armada sześciu lotniskowców zniszczyła egipskie lotnictwo, podczas gdy izraelskie oddziały rozbiły egipskie czołgi na pustyniach półwyspu Synaj. W ciągu mniej niż tygodnia wojny Naser utracił swoje strategiczne siły, a Egipt wydawał się bezradny wobec przytłaczającej potęgi tej potężnej imperialnej machiny.

Jednak zanim siły angielsko-francuskie wylądowały na północnym krańcu Kanału Sueskiego, Naser wykonał mistrzowski ruch geopolityczny, zatapiając dziesiątki zardzewiałych statków wypełnionych kamieniami u północnego wejścia do kanału. W ten sposób odciął Europę od jej życiowej linii zaopatrzenia prowadzącej do pól naftowych w Zatoce Perskiej.

Kiedy brytyjskie wojska wycofywały się z Suezu w poczuciu porażki, Wielka Brytania została objęta sankcjami ONZ, jej waluta znalazła się na skraju załamania, aura imperialnej potęgi wyparowała, a globalne imperium zmierzało ku zagładzie.

Historycy określają dziś zjawisko polegające na tym, że umierające imperium podejmuje desperacką interwencję militarną, aby odzyskać swoją gasnącą imperialną chwałę, mianem „mikro-militaryzmu”.

A w kontekście słabnącego wpływu imperialnego Waszyngtonu na rozległym obszarze Eurazji, niedawny amerykański atak militarny na Iran zaczyna wyglądać jak amerykańska wersja właśnie takiego mikro-militaryzmu.

Nawet jeśli historia nigdy naprawdę się nie powtarza, w tej chwili wydaje się całkowicie uzasadnione zastanowić się, czy obecna interwencja Stanów Zjednoczonych w Iranie nie okaże się amerykańską wersją kryzysu sueskiego.

A jeśli próba zmiany reżimu w Teheranie zainicjowana przez Waszyngton miałaby w jakiś sposób „się powieść”, nie należy nawet przez chwilę zakładać, że jej rezultatem będzie stabilny nowy rząd zdolny dobrze służyć swojemu społeczeństwu.

70 lat zmiany reżimów

Wróćmy do zapisu historycznego, aby odkryć prawdopodobne konsekwencje zmiany reżimu w Iranie.

W ciągu ostatnich 70 lat Waszyngton wielokrotnie próbował doprowadzić do zmiany rządów na pięciu kontynentach — początkowo poprzez tajne operacje CIA w ciągu 44 lat zimnej wojny, a w dekadach po jej zakończeniu poprzez konwencjonalne operacje militarne.

Chociaż metody się zmieniały, rezultaty — pogrążanie dotkniętych społeczeństw w dekadach gwałtownych konfliktów społecznych i nieustannej niestabilności politycznej — były niestety podobne. Wzorzec ten można dostrzec w kilku najbardziej znanych operacjach CIA w czasie zimnej wojny.

W 1953 roku nowy parlament Iranu zdecydował się znacjonalizować brytyjską koncesję naftową, aby finansować usługi społeczne dla rozwijającej się demokracji. W odpowiedzi wspólny zamach stanu CIA i MI6 obalił reformistycznego premiera i przywrócił władzę synowi wcześniej obalonego szacha.

Niestety dla narodu irańskiego okazał się on niezwykle nieudolnym przywódcą, który przekształcił bogactwo naftowe kraju w powszechne ubóstwo — co doprowadziło do islamskiej rewolucji w Iranie w 1979 roku.

Do 1954 roku Gwatemala realizowała historyczny program reformy rolnej, który dawał jej w większości majańskiej ludności rdzennej warunki do pełnego obywatelstwa. Jednak sponsorowana przez CIA inwazja doprowadziła do ustanowienia brutalnej dyktatury wojskowej, pogrążając kraj w 30-letniej wojnie domowej, która pochłonęła 200 000 ofiar w populacji liczącej zaledwie pięć milionów ludzi.

Podobnie w 1960 roku Kongo, po stuleciu brutalnych rządów kolonialnych Belgii, wybrało charyzmatycznego przywódcę Patrice’a Lumumbę. CIA szybko jednak doprowadziła do jego obalenia i zastąpiła go wojskowym dyktatorem Josephem Mobutu, którego 30 lat kleptokracji doprowadziło do przemocy, która przyczyniła się do śmierci ponad pięciu milionów ludzi podczas drugiej wojny w Kongu (1998–2003) i do dziś zbiera swoje żniwo.

W nowszych dekadach: interwencje militarne

W bardziej współczesnych dekadach podobnie ponure rezultaty przyniosły próby zmiany reżimu podejmowane przez Waszyngton przy użyciu konwencjonalnych operacji militarnych.

Po atakach terrorystycznych z września 2001 roku siły amerykańskie obaliły rządy talibów w Afganistanie. W ciągu następnych 20 lat Waszyngton wydał 2,3 biliona dolarów — i nie, to „bilion” nie jest pomyłką! — na nieudaną próbę budowy państwa, która została zmieciona z powierzchni ziemi, gdy odradzający się talibowie zdobyli stolicę, Kabul, w sierpniu 2021 roku, pogrążając kraj w mieszance surowego patriarchatu i masowej nędzy.

W 2003 roku Waszyngton dokonał inwazji na Irak w poszukiwaniu nieistniejącej broni nuklearnej i ugrzązł w bagnie 15-letniej wojny, która doprowadziła do śmierci około miliona ludzi i pozostawiła po sobie autorytarny rząd, który stał się w istocie klientem Iranu.

W 2011 roku Stany Zjednoczone poprowadziły natowską kampanię powietrzną, która obaliła radykalny reżim pułkownika Muammara Kaddafiego w Libii. Doprowadziło to do siedmiu lat wojny domowej i ostatecznie pozostawiło kraj podzielony między dwa antagonistyczne, upadłe państwa.

Kiedy próby zmiany reżimu podejmowane przez Waszyngton kończą się niepowodzeniem — jak miało to miejsce na Kubie w 1961 roku czy w Wenezueli w ubiegłym roku — często prowadzi to do jeszcze większego umocnienia autorytarnych rządów, których kontrola nad policją polityczną zostaje wzmocniona, a ich uścisk nad gospodarką kraju staje się jeszcze silniejszy.

Dlaczego — można by zapytać — takie interwencje Stanów Zjednoczonych niemal zawsze prowadzą do tak ponurych rezultatów?

W społeczeństwach, które próbują osiągnąć kruchą stabilność społeczną w warunkach gwałtownych przemian politycznych, zewnętrzna interwencja — czy to tajna, czy jawna — wydaje się niezmiennie przypominać uderzenie w stary zegarek kieszonkowy młotkiem, a następnie próbę ponownego wciśnięcia wszystkich jego kół zębatych i sprężyn na właściwe miejsce.

Geopolityczne konsekwencje wojny z Iranem

Analizując geopolityczne konsekwencje najnowszej interwencji Waszyngtonu w Iranie, można wyobrazić sobie, w jaki sposób wojna wybrana przez prezydenta Donalda Trumpa może stać się własną wersją kryzysu sueskiego dla Waszyngtonu.

Tak jak Egipt w 1956 roku wyrwał dyplomatyczne zwycięstwo z paszczy militarnej porażki poprzez zamknięcie Kanału Sueskiego, tak Iran zamknął teraz inny kluczowy punkt strategiczny Bliskiego Wschodu, wysyłając swoje drony Shahed przeciwko pięciu statkom towarowym w Cieśninie Ormuz (przez którą przepływa około 20% światowej ropy i gazu ziemnego) oraz przeciw rafineriom na południowym wybrzeżu Zatoki Perskiej.

Uderzenia dronów Iranu zablokowały ponad 90% wypłynięć tankowców z Zatoki Perskiej i zamknęły ogromne katarskie rafinerie produkujące 20% światowych dostaw skroplonego gazu ziemnego. Spowodowało to wzrost cen gazu ziemnego o 50% w wielu częściach świata i aż o 91% w Azji, przy czym cena benzyny w Stanach Zjednoczonych zmierza w kierunku 4 dolarów za galon, a cena ropy może w najbliższym czasie osiągnąć 150 dolarów za baryłkę.

Ponadto, poprzez przetwarzanie gazu ziemnego w nawozy, Zatoka Perska jest źródłem niemal połowy światowych składników odżywczych dla rolnictwa. Ceny nawozu mocznikowego wzrosły o 37% na rynkach takich jak Egipt, co zagraża zarówno wiosennym zasiewom na półkuli północnej, jak i bezpieczeństwu żywnościowemu w globalnym Południu.

Znaczenie Zatoki Perskiej dla gospodarki światowej

Niezwykła koncentracja produkcji ropy naftowej, międzynarodowej żeglugi oraz inwestycji kapitałowych w Zatoce Perskiej sprawia, że Cieśnina Ormuz jest nie tylko wąskim gardłem dla przepływu ropy i gazu, ale również dla przepływu kapitału w całej globalnej gospodarce.

Dla zrozumienia skali:

Zatoka Perska posiada około 50% światowych potwierdzonych rezerw ropy, szacowanych na 860 miliardów baryłek, czyli około 86 bilionów dolarów przy obecnych cenach.

Aby zobrazować koncentrację kapitału w infrastrukturze regionu:

Narodowe kompanie naftowe państw Rady Współpracy Zatoki zainwestowały 125 miliardów dolarów w 2025 roku w swoje instalacje produkcyjne. Światowa flota tankowców liczy około 7500 statków. Pojedynczy duży tankowiec typu „Suezmax” kosztuje około 100 milionów dolarów. Na morzach znajduje się około 900 takich jednostek, o łącznej wartości około 90 miliardów dolarów

Ponadto Dubaj posiada najbardziej ruchliwe międzynarodowe lotnisko świata, będące centrum globalnej sieci około 450 000 lotów rocznie — które obecnie zostało sparaliżowane przez ataki irańskich dronów.

Skala działań militarnych

Pomimo medialnej narracji Białego Domu o niszczycielskiej sile ostatnich nalotów, 3000 wspólnych amerykańsko-izraelskich nalotów na Iran w pierwszym tygodniu wojny blednie w porównaniu z 1 400 000 misji bombowych nad Europą podczas II wojny światowej.

Kontrast między tymi liczbami sprawia, że obecne naloty na Iran przypominają z militarnego punktu widzenia strzelanie do słonia z wiatrówki.

Co więcej:

Stany Zjednoczone posiadają ograniczone zapasy około 4000 rakiet przechwytujących, które kosztują nawet 12 milionów dolarów za sztukę. Ich produkcja nie może być szybko zwiększona. Tymczasem Iran dysponuje niemal nieograniczoną liczbą: około 80 000 dronów Shahed, z możliwością produkcji 10 000 miesięcznie, przy koszcie około 20 000 dolarów za sztukę.

W praktyce oznacza to, że czas nie działa na korzyść Waszyngtonu, jeśli wojna przeciągnie się na więcej niż kilka tygodni.

Czyje wojska na lądzie?

Podczas gdy presja ekonomiczna i militarna rośnie, by wojna była jak najkrótsza, Waszyngton stara się uniknąć wysłania wojsk lądowych, próbując zmobilizować mniejszości etniczne Iranu, które stanowią około 40% ludności kraju.

Jak Pentagon dobrze sobie zdaje sprawę, amerykańskie wojska lądowe napotkałyby ogromny opór ze strony:

– milionowej milicji Basij,

– około 150 000 członków Gwardii Rewolucyjnej (dobrze przygotowanych do asymetrycznej wojny partyzanckiej),

– oraz 350 000 żołnierzy regularnej armii irańskiej.

Ponieważ inne grupy etniczne — jak Azerowie na północy — nie są skłonne do walki, a inne, jak plemiona Beludżów na południowym wschodzie, są zbyt daleko od stolicy, Waszyngton próbuje zagrać „kartą kurdyjską”, tak jak czynił to przez ostatnie 50 lat.

Kurdowie, liczący około 10 milionów ludzi, zamieszkują górskie obszary na granicach Syrii, Turcji, Iraku i Iranu. Są oni największą grupą etniczną na Bliskim Wschodzie, która nie posiada własnego państwa. Z tego powodu od dawna zmuszeni są uczestniczyć w imperialnej „Wielkiej Grze”, stając się czułym wskaźnikiem zmian w globalnej równowadze sił.

Chociaż prezydent Trump w pierwszym tygodniu najnowszej wojny dzwonił do przywódców autonomicznego regionu Kurdystanu w Iraku, oferując im „rozległe wsparcie lotnicze USA” w przypadku ataku na Iran — a Stany Zjednoczone posiadają nawet bazę lotniczą w stolicy Kurdystanu, Erbilu — Kurdowie okazują się jak dotąd wyjątkowo ostrożni.

Waszyngton ma bowiem długą historię wykorzystywania i porzucania kurdyjskich bojowników, sięgającą czasów sekretarza stanu Henry’ego Kissingera, który uczynił zdradę Kurdów swoistą sztuką dyplomatyczną.

Po tym jak w 1975 roku polecił CIA wstrzymać pomoc dla kurdyjskiego ruchu oporu przeciwko Saddamowi Husajnowi, Kissinger powiedział jednemu ze swoich współpracowników:

„Obiecaj im wszystko, daj im tyle, ile dostaną, a jeśli nie potrafią znieść żartu, to trudno.”

Gdy irackie wojska wkroczyły do Kurdystanu, zabijając setki bezbronnych Kurdów, ich legendarny przywódca Mustafa Barzani, dziadek obecnego przywódcy irackiego Kurdystanu, błagał Kissingera:

„Wasza Ekscelencjo, Stany Zjednoczone mają moralną i polityczną odpowiedzialność wobec naszego narodu.”

Kissinger nie odpowiedział nawet na ten desperacki apel, a przed Kongresem stwierdził jedynie:

„Tajnych operacji nie należy mylić z działalnością misyjną.”

W styczniu ubiegłego roku Biały Dom Trumpa podjął niezwykle niefortunną decyzję, zdradzając Kurdów po raz kolejny — zmuszając syryjskich Kurdów do oddania 80% terytorium, które kontrolowali w wyniku dziesięcioletniego sojuszu z Waszyngtonem.

W południowo-wschodniej Turcji radykalna kurdyjska Partia PKK zawarła porozumienie z premierem Recepem Tayyipem Erdoğanem i faktycznie się rozbraja, podczas gdy iracki Kurdystan pozostaje poza wojną, respektując porozumienie dyplomatyczne z Teheranem z 2023 roku dotyczące pokojowej granicy iracko-irańskiej.

Prezydent Trump miał nawet zadzwonić do jednego z przywódców irańskich Kurdów, którzy stanowią około 10% ludności Iranu, zachęcając do zbrojnego powstania. Jednak większość z nich wydaje się bardziej zainteresowana autonomią regionalną niż zmianą reżimu.

Wobec milczenia zarówno Kurdów, jak i społeczeństwa irańskiego w odpowiedzi na wezwania do powstania, Waszyngton może zakończyć tę wojnę jedynie z jeszcze silniej umocnionym reżimem islamskim w Iranie — pokazując światu, że Ameryka jest nie tylko siłą destabilizującą, lecz także mocarstwem w fazie schyłku, bez którego inne państwa mogą się obejść.

W ciągu ostatnich ponad stu lat naród irański sześciokrotnie mobilizował się w próbach ustanowienia prawdziwej demokracji. Wydaje się jednak, że ewentualna siódma próba nastąpi dopiero długo po tym, gdy obecna amerykańska armada opuści Morze Arabskie.

Od szczegółów do geopolityki

Jeśli spojrzymy szerzej, poza szczegółową analizę irańskiej polityki etnicznej, malejące wpływy Waszyngtonu w Kurdystanie odzwierciedlają spadek amerykańskiego wpływu w całej Eurazji, która od pięciu stuleci pozostaje centrum geopolitycznej potęgi świata.

Przez niemal 80 lat Stany Zjednoczone utrzymywały globalną hegemonię, kontrolując oba krańce Eurazji: poprzez NATO w Europie Zachodniej, oraz poprzez cztery dwustronne pakty obronne wzdłuż wybrzeży Pacyfiku — od Japonii po Australię.

Jednak obecnie, gdy Waszyngton coraz bardziej koncentruje swoją politykę zagraniczną na półkuli zachodniej, jego wpływy szybko słabną na ogromnym łuku Eurazji rozciągającym się od Polski, przez Bliski Wschód, aż po Koreę.

Ten obszar geopolitycy tacy jak Halford Mackinder i Nicholas Spykman określali jako „rimland” — strefę konfliktu.

Jak ujął to Spykman:

„Kto kontroluje Rimland, rządzi Eurazją; kto rządzi Eurazją, kontroluje losy świata.”

Od czasu pojawienia się polityki zagranicznej America First Donalda Trumpa w 2016 roku wiele państw wzdłuż tego eurazjatyckiego pasa zaczęło stopniowo dystansować się od wpływów Stanów Zjednoczonych.

Dotyczy to między innymi:

Europy (która zaczęła się ponownie zbroić),

Rosji (kwestionującej rolę Zachodu w wojnie na Ukrainie),

Turcji (pozostającej neutralną w obecnym konflikcie),

Pakistanu (zacieśniającego sojusz z Chinami),

Indii (oddalających się od amerykańskiego sojuszu Quad),

Japonii (która buduje bardziej autonomiczną politykę obronną).

———————————————

To oddalanie się od wpływów USA widać również w braku międzynarodowego poparcia dla interwencji w Iranie, co stanowi wyraźny kontrast z szerokimi koalicjami, które wsparły Stany Zjednoczone podczas wojny w Zatoce Perskiej w 1991 roku czy podczas okupacji Afganistanu w 2002 roku.

Jeśli mikro-militaryzm Trumpa w Iranie ujawni granice amerykańskiej potęgi, osłabienie wpływów Waszyngtonu w Eurazji może przyspieszyć powstanie nowego ładu światowego, który wykracza poza dotychczasową hegemonię Stanów Zjednoczonych.

Tak jak premier Anthony Eden jest dziś w Wielkiej Brytanii pamiętany jako nieudolny przywódca, który doprowadził do upadku imperium w czasie kryzysu sueskiego, tak przyszli historycy mogą uznać Donalda Trumpa za prezydenta, który osłabił międzynarodową pozycję Stanów Zjednoczonych, między innymi poprzez swoją mikro-militarną przygodę na Bliskim Wschodzie.

Wraz z powstawaniem i upadkiem imperiów geopolityka pozostaje stałym czynnikiem kształtującym ich los — lekcją, którą autor stara się przekazać w swojej książce Cold War on Five Continents.

W trudnych czasach, gdy wydarzenia wydają się chaotyczne i trudne do zrozumienia, „rozbite fragmenty dawnych legend”, o których pisał Mark Twain, mogą przypominać nam o analogiach historycznych — takich jak upadek potęgi Wielkiej Brytanii czy Związku Radzieckiego — które pomagają zrozumieć, jak przeszłość często szepcze do teraźniejszości, tak jak dzieje się to dziś w Cieśninie Ormuz.

Amerykańskie pociski przeciwrakietowe THAAD i Patriot są już użyte lub wkrótce zostaną uszkodzone

Amerykańskie pociski przeciwlotnicze THAAD i Patriot PAC3 są uszkodzone lub wkrótce zostaną uszkodzone.

Wojna między Iranem a koalicją amerykańsko-izraelską trwa już od trzech tygodni i nie widać jej końca. Choć Izrael dysponuje znacznie większą siłą powietrzną, nie jest w stanie przeciwstawić się irańskiemu arsenałowi rakietowemu. To wojna na wyniszczenie i bez względu na to, jak często Donald Trump będzie twierdził, że Iran został zniszczony, a USA wygrały, Iran będzie nadal codziennie bombardował Izrael co najmniej trzema falami ciężkich ataków rakietowych, aż do osiągnięcia porozumienia w drodze negocjacji.

Chciałbym przedstawić uproszczony model ilustrujący równowagę sił na korzyść Iranu. Załóżmy, że Izrael i Iran miałyby wystrzelić w siebie nawzajem 50 bomb/rakiet o wadze 2000 funtów (ok. 900 kg) dziennie. Teoretycznie irańskie bomby pokryłyby całe terytorium Izraela w niecałe trzy lata, podczas gdy izraelskie bomby potrzebowałyby ponad dwóch stuleci, aby osiągnąć ten sam poziom w Iranie.

To ilustruje asymetrię: mniejsze rozmiary Izraela sprawiają, że jest on znacznie bardziej podatny na ciągłe ataki powietrzne. Oto obliczenia dotyczące bombardowań obszarowych przeprowadzanych przez obie strony:

Dla Izraela (bombardowanego przez Iran)  : 8019 mil kwadratowych ÷ 8,1 mil kwadratowych/dzień ≈  990 dni  (około 2,7 roku).

W przypadku Iranu (bombardowanego przez Izrael)  : 636 372 mil kwadratowych ÷ 8,1 mil kwadratowych/dzień ≈  78 600 dni  (około 215 lat).

Nikt poza Irańczykami nie wie, ile pocisków balistycznych i manewrujących posiada ten kraj. Ale biorąc pod uwagę nagrania z ogromnych podziemnych  wyrzutni rakietowych  , zakładam, że kraj może przeprowadzać wiele wystrzeleń rakiet dziennie przez co najmniej sześć miesięcy. Systemy obrony powietrznej Izraela są poważnie osłabione… W rzeczywistości systemy THAAD i Patriot mogą być już w dużej mierze niesprawne.

Rozważmy rzeczywistą liczbę systemów THAAD.

Lockheed Martin otrzymał swoje pierwsze zamówienie produkcyjne na początkowe pociski, wyrzutnie i komponenty w styczniu 2007 roku. Do stycznia 2025 roku Lockheed Martin dostarczył ponad 900 pocisków przechwytujących THAAD (ogłoszono dostawę 900. pocisku). Odpowiada to średniej rocznej produkcji 50 pocisków w ciągu tych 18 lat. Standardową praktyką przechwytywania nadlatującego pocisku balistycznego jest wystrzelenie dwóch systemów THAAD. Gdyby Stany Zjednoczone przekazały wszystkie swoje systemy THAAD Izraelowi, oznaczałoby to, że po 450 irańskich wystrzeleniach pocisków Izrael nie miałby już dostępnych pocisków THAAD.

Od początku wojny 28 lutego Iran wystrzeliwuje średnio 40 pocisków dziennie w kierunku Izraela. Oznacza to, że Iran wystrzelił już 640 pocisków balistycznych w kierunku Izraela. Biorąc pod uwagę te liczby, spodziewam się, że nie będzie już dostępnych pocisków THAAD. Zapasy są albo wyczerpane, albo prawie wyczerpane. To prosta matematyka.

Izrael i Stany Zjednoczone mają ten sam problem z pociskami Patriot. Jak wyjaśniłem w poprzednim artykule, Stany Zjednoczone wyprodukowały w sumie 4620 pocisków PAC3 do 1 stycznia 2026 roku. Około 1000 z nich zostało już rozmieszczonych na Ukrainie, co zmniejsza pozostałą liczbę do 3620. Dowództwo Pacyfiku Stanów Zjednoczonych (USINDOPACOM) ma co najmniej 1296, a prawdopodobnie nawet 1728 pocisków PAC3. Załóżmy niższą liczbę.

Ach, i zapomniałem o USEUCOM… Ma jeden batalion pocisków Patriot, co oznacza minimum 432 pociski PAC3 (założyłem 6 baterii po 72 pociski każda). Zatem USZENTCOM-owi pozostało tylko 1892 pociski PAC3. Nie wiem, ile broni dostarczono Izraelowi przez US CENTCOM, ale według publicznie dostępnych źródeł kilka baterii Patriot zostało wysłanych do Arabii Saudyjskiej, Kataru, Bahrajnu i Kuwejtu. Zakładając, że każda bateria została wyposażona w 72 pociski PAC3 i że w każdym z tych czterech krajów stacjonowała tylko jedna bateria, to w sumie Izrael dysponuje 1584 pociskami Patriot.

To jest najlepszy scenariusz, oznaczający, że Izrael może przechwycić maksymalnie 792 irańskie pociski balistyczne i manewrujące. Jeśli izraelski arsenał nie jest już wyczerpany, to wkrótce się to stanie.  Semafor  , amerykański portal informacyjny, doniósł, że Izrael poinformował w tym tygodniu Stany Zjednoczone, że liczba posiadanych przez niego pocisków przechwytujących jest krytycznie niska, biorąc pod uwagę trwający konflikt z Iranem, i że Izrael przystąpił do obecnej wojny, mając już za mało pocisków przechwytujących wystrzelonych podczas ubiegłorocznego konfliktu z Iranem.

Chociaż przedstawiciele USA i Izraela temu zaprzeczają, powyższe liczby, moim zdaniem, potwierdzają  raport Semafora  .

Źródło: US Air Defense Rakiety THAAD i Patriot PAC3 są uszkodzone lub wkrótce zostaną uszkodzone

Tłumaczenie: LZ

O lotnisku Ben Guriona (נתב״ג / TLV) w Tel Avivie

Grok:

W nocy z 14 na 15 marca 2026 r. na lotnisku Ben Guriona (נתב״ג / TLV) w Tel Awiwie panowała bardzo napięta i niebezpieczna sytuacja w związku z eskalacją konfliktu izraelsko-irańskiego.Główne wydarzenia w tym czasie:

  • Ataki rakietowe z Iranu – W nocy i nad ranem 15 marca odnotowano kolejną falę irańskich ataków balistycznych (w tym m.in. elementy operacji True Promise 4 według relacji irańskich mediów). Kilka pocisków lub ich odłamków uderzyło / spadło w rejonie Tel Awiwu i bezpośrednio w pobliżu lotniska Ben Guriona.
  • Potwierdzone impakty m.in.:
    • W dzielnicy Szoham (tuż przy lotnisku) – uszkodzenia budynków mieszkalnych, pożary, lekkie rany u co najmniej 2 osób.
    • W otwartym terenie blisko pasa startowego i infrastruktury lotniska.
    • Eksplozje słyszane i widoczne w Tel Awiwie oraz w bezpośrednim sąsiedztwie lotniska.
  • Syreny, chaos i ograniczenia – W całym centrum kraju (w tym Tel Awiw i okolice lotniska) wielokrotnie uruchamiano alarmy przeciwrakietowe. Ludność kierowała się do schronów. Lotnisko było już wcześniej mocno ograniczone / częściowo sparaliżowane z powodu wcześniejszych fal ataków (od końca lutego / początku marca), a ta noc dodatkowo pogorszyła sytuację.
  • Status operacyjny lotniska – W nocy 14/15 marca Ben Gurion praktycznie nie obsługiwał normalnego ruchu cywilnego:
    • Większość linii lotniczych zawiesiła loty do/z Izraela na tygodnie / miesiące wcześniej.
    • Od kilku dni lotnisko było w stanie „paraliżu” lub bardzo ograniczonej pracy (głównie loty specjalne / repatriacyjne).
    • Po uderzeniach w nocy wiele źródeł podaje, że lotnisko zostało ponownie zamknięte dla ruchu cywilnego na czas nieokreślony.

Podsumowując: noc z 14 na 15 marca 2026 to jedna z najbardziej intensywnych nocy ataków balistycznych na rejon Tel Awiwu i Ben Guriona od początku eskalacji z Iranem. Lotnisko było celem (bezpośrednim lub pośrednim), słychać było eksplozje, działała obrona przeciwrakietowa, a operacje lotnicze były w praktyce wstrzymane.

==========================================

facebook.com/share