Zima uderzyła w ceny prądu. Polska najdroższa w Europie. [Oczywiście nie „zima”, a durnie ideolo!!]

Zima uderzyła w ceny prądu.

Polska najdroższa w Europie

Wysokie ceny gazu mogą również przyczyniać się do wzrostu cen emisji dwutlenku węgla. Wraz ze wzrostem cen gazu producenci energii elektrycznej przechodzą na węgiel, który jest bardziej emisyjny – co zwiększa emisje, a w konsekwencji popyt na uprawnienia do emisji – opisują analitycy z GMK Center.

oprac. Magda Żugier 13 stycznia 2026, money.pl/zima-uderzyla-w-ceny-pradu-polska-najdrozsza-w-europie

Podczas najmocniejszego ataku zimy od lat krajowy system energetyczny musiał oprzeć się przede wszystkim na paliwach kopalnych. Przy słabym wietrze, niskim nasłonecznieniu i braku możliwości magazynowania energii kluczową rolę przejęły bloki węglowe – opisuje bizblog.spidersweb.pl.

13 stycznia przed godz. 7 rano węgiel kamienny odpowiadał za 51 proc. krajowego miksu energetycznego, węgiel brunatny za 24,8 proc., a gaz ziemny za 16,8 proc. Łącznie paliwa kopalne odpowiadały za blisko 76 proc. produkcji energii elektrycznej w Polsce. Choć taka struktura pozwoliła utrzymać stabilność systemu, miała ona wyraźne konsekwencje kosztowe.

Najlepiej widać je na rynku dnia następnego. Polska znalazła się na czele europejskiego zestawienia z ceną 261 euro za megawatogodzinę. Za nią uplasowały się Węgry (253 euro), a następnie ex aequo Bułgaria i Rumunia (po 248 euro). Wysokie ceny notowały też Litwa i Łotwa (232 euro), Słowacja (231 euro), Serbia (229 euro), Estonia (228 euro) oraz Chorwacja (227 euro).

Wielkie błędy gigantów. Nawet tak znane firmy nie uniknęły poważnych problemów

Portal podkreśla, że na drugim biegunie znalazły się kraje skandynawskie. W Norwegii ceny wahały się od 29 euro na północy do 103 euro na południu, a w Szwecji od 61 do 103 euro. Niższe stawki notowano także we Francji (90 euro), Hiszpanii i Portugalii (po 96 euro), Holandii (98 euro) oraz Finlandii (100 euro).

Rosnąca cena CO2 zwiększa presję

Dodatkowym czynnikiem wpływającym na koszty energii jest rosnąca cena emisji dwutlenku węgla. Uprawnienia do emisji CO2 osiągnęły 2,5-roczne maksimum. Od lipca ubiegłego roku ich cena wzrosła o około 25 proc., a obecnie przekracza 88 euro za tonę.

Jak wskazuje firma maklerska Vertis w nocie cytowanej przez Montel, rynek nie ma jasności,[Sic!! md] czy w najbliższych tygodniach możliwy będzie dalszy wzrost cen, czy raczej korekta wynikająca ze spadku awersji do ryzyka. Kluczowe znaczenie mogą mieć prognozy pogody — ustąpienie mrozów ograniczyłoby zapotrzebowanie na energię.

W dłuższym horyzoncie eksperci spodziewają się jednak dalszego wzrostu cen CO2. Według prognoz mają one sięgnąć 126 euro za tonę w 2030 r., głównie w związku z wycofywaniem bezpłatnych uprawnień. Analitycy GMK Center przypominają, że w tym roku niektóre sektory otrzymają jeszcze do 30 proc. darmowych uprawnień, ale do końca dekady mechanizm ten zostanie całkowicie wygaszony.

Eksperci zwracają też uwagę, że wysokie ceny gazu sprzyjają powrotowi producentów energii do węgla, który jest bardziej emisyjny. To zwiększa emisje CO2 i popyt na uprawnienia, co dodatkowo napędza presję kosztową w systemach energetycznych opartych na paliwach kopalnych.

Źródło: bizblog.spidersweb.pl

Mróz paraliżuje wodór. Masowe odwołania kursów autobusów wodorowych.. Zieloni idioci.

Mróz paraliżuje wodór.

Masowe odwołania kursów

autobusów wodorowych

w regionie Rhein-Neckar

11.01.2026 zielonagospodraka.pl/mroz-paralizuje-wodor-masowe-odwolania-kursow-autobusow-wodorowych-w-regionie-rhein-neckar

Mróz paraliżuje wodór. Masowe odwołania kursów autobusów wodorowych w regionie Rhein-Neckar

Mróz paraliżuje wodór. Masowe odwołania kursów autobusów wodorowych w regionie Rhein-Neckar - ZielonaGospodarka.pl

Fala arktycznych mrozów *), która od kilku dni trzyma południowo-zachodnie Niemcy, ujawniła słabe punkty nowoczesnej, zeroemisyjnej floty. Rhein-Neckar-Verkehr GmbH (rnv) zmuszona była wycofać z ruchu znaczną część autobusów napędzanych wodorem. Linie w Heidelbergu, Mannheim i Ludwigshafen dotknęły poważne ograniczenia.

=======================================

*) Te dupki za „arktyczne” maja temperatury ok -10o C !! Ale najzabawniejsze jest to, że wodór ma temp. wrzenia … -253o C, tj 20 stopni jedynie ponad zerem bezwzględnym. MD

=================================

„Głównymi przyczynami są problemy z instalacją elektryczną oraz uszkodzenia mrozowe kompresorów” – poinformował w komunikacie przewoźnik. W temperaturach oscylujących w okolicach –8…–12 °C systemy kilkuletnich pojazdów wodorowych nie wytrzymują obciążenia i przestają prawidłowo funkcjonować. W praktyce oznacza to, że na wielu liniach kursuje obecnie tylko 30–50% zaplanowanej liczby pojazdów. Operator apeluje o wyrozumiałość i zachęca do korzystania z pociągów S-Bahn oraz tramwajów, które są znacznie mniej wrażliwe na niskie temperatury.

To nie pierwszy taki przypadek w Niemczech – podobne problemy zimą zgłaszano już wcześniej m.in. w innych miastach eksploatujących autobusy ogniw paliwowych. Eksperci branży zwracają uwagę, że obecne generacje autobusów wodorowych nadal wymagają bardzo starannego przygotowania do zimy (lepsze ogrzewanie kluczowych komponentów, modyfikacje oprogramowania, specjalne procedury postojowe), czego w wielu flotach nie zrobiono w wystarczającym stopniu. Na razie nie podają konkretnego terminu powrotu pełnej liczby wodorowych autobusów na trasy – wszystko zależy od tego, jak szybko uda się naprawić uszkodzone pojazdy i jak długo utrzyma się mroźna aura.

W Heidelbergu (oraz w Mannheim i Ludwigshafen) w ramach floty Rhein-Neckar-Verkehr GmbH (rnv) jeżdżą autobusy wodorowe (dokładniej: autobusy z ogniwami paliwowymi jako range-extender) firmy Mercedes-Benz (Daimler Buses / EvoBus).

Barbórka, górnicy śpiewają: „jebać Zielony Ład…”

Klimatyści to nie wariaci – to sataniści. Przelicznik: dzieci na CO2

Sławomir Skiba (Fundacja Wolność i Własność) <kontakt@fww.net.pl>

——————————-

Szokujące! Wyceniają życie jednego dziecka na 58,6 tony CO2.
Brońmy się przed szaleństwem „Zielonego Ładu”…
===========================
Kilka dni temu w sieci znów zaczęto podawać dalej bulwersującą grafikę z wykresem opartym na „badaniach” Setha Wynesa i Kimberley Nicholas z 2017 roku — tę samą, którą szeroko kolportowano już w debacie publicznej i którą miała udostępnić kilka lat temu „Gazeta Wyborcza”.
Wykres pokazuje, że najskuteczniejszym sposobem „ratowania klimatu” jest… rezygnacja z posiadania dziecka!
Dopiero dużo dalej plasują się takie rzeczy jak rezygnacja z samochodu, lotów, czy jedzenia mięsa…
=====================================================
Tablice

Tak, takie „dane” naprawdę znalazły się w jednym z wielu tzw. artykułów naukowych, który od lat z lubością cytują lewicowe media.
Naprawdę trudno o bardziej wymowny znak, gdzie zaszło to klimatyczne szaleństwo… Bo jeśli ktoś naprawdę uważa, że największym zagrożeniem dla planety jest pojawienie się na niej kolejnego człowieka, to do jakich regulacji jest gotów doprowadzić?Jakie wolności uzna za „kosztowne”, „szkodliwe” lub „niepotrzebne”? I kogo zacznie winić za kryzysy, które sam tworzy błędnymi biurokratycznymi decyzjami? A ani Pan, ani ja pewnie nie możemy sobie w części wyobrazić „kreatywności” tych „zbawców naszej planety”!I oni niestety to robią – w sposób niezwykle systematyczny – bo ta logika w pełni przenika dziś działania i regulacje Unii Europejskiej, takie jak ten cały „Zielony Ład”.
I teraz nawet nie ukrywają już tego jako neutralnej reformy środowiskowej… To już otwarcie antyrozwojowa, antyludzka ideologia, która coraz śmielej sięga do takich rozwiązań, które jeszcze kilka lat temu uznalibyśmy po prostu za absurdalne, czyli:drastycznych podwyżek cen energii wynikających z systemu ETS,nadciągającego reżimu ETS2, który jeszcze bardziej podniesie ceny paliw i ogrzewania,bezwzględnie egzekwowanych ograniczeń produkcyjnych dla rolników,wprowadzanych szeroko zakrojonych planów likwidacji aut spalinowych,nacisków na cyfryzację transakcji i odejście od gotówki,i wielu, wielu innych ingerencji w to, co jemy, jak żyjemy i czym się przemieszczamy!
„Zielony Ład” coraz mniej przypomina jakąś politykę klimatyczną, a coraz bardziej — projekt pełnej kontroli społecznej. Tak, wiem, że o tym już Pan słyszy i czyta, i wiem, że najpewniej tego wszystkiego, komu jak komu, ale Panu nie muszę tłumaczyć, pragnę tylko zwrócić tutaj uwagę, z jak profesjonalną machiną propagandową musimy się mierzyć.To nie tyko „artykuły naukowe pisane pod tezę”, ale cała masa innych, sprytnie skomponowanych treści mających na celu manipulowanie opinią publiczną.
Nie chcę zbytnio przedłużać, ale proszę spojrzeć na choćby dwa fragmenty z wielu artykułów Gazety Wyborczej i co tam jest propagowane i normalizowane pod pozorem wywiadów z różnymi „autorytetami”…
Na przykład red. Monika Waluś rozmawia z Blythe Pepino założycielką ruchu Birth Strike, którego członkowie rezygnują z potomstwa, żeby zwrócić uwagę na katastrofę klimatyczną (nieźle, prawda?!):— Ty zdecydowałaś, że nie urodzisz.
— Nie chodzi o względy ekonomiczne ani o rozważania, jak wpłynę na gospodarkę czy strukturę społeczeństwa. Zdecydowałam, że nie będę miała dzieci, ponieważ nie chcę, by dorastały w świecie, który stoi na skraju ekologicznej katastrofy.
(Magazyn Wyborczej, 01.06.2019)
Z kolei w wywiadzie red. Aleksandra Gurgula z dr Magdaleną Budziszewską można przeczytać: W Polsce dokładnie nie wiemy, ale dla znaczącej części młodych kobiet zmiany klimatu są już jednym z argumentów, by zastanawiać się nad posiadaniem dzieci. (…) Susan Clayton przytacza dane wskazujące, że jedna czwarta młodych Amerykanów rozważa w kontekście zmiany klimatu mniejszą liczbę dzieci, niż naprawdę chciałaby mieć, a jedna trzecia uważa, że pary powinny brać to pod uwagę, planując rodzinę.
W Szwecji dwie trzecie młodych kobiet martwiło się zmianami klimatu kilka razy w tygodniu, czyli bardzo często o tym myślało. W Polsce w badaniach jakościowych kobiety wymieniają to jako powód do zastanowienia się, czy dzieci mieć, a jeśli już — to ile.
(Psycholożka: Polki nie chcą rodzić dzieci z powodu depresji klimatycznej. Kto i dlaczego na nią cierpi? Wyborcza.pl, 14.02.2021)Tak właśnie „urabia się” czytelników, totalne absurdy przedstawiając w niby poważnych dyskusjach jako rzeczy najwyższej wagi, naukowe i godne szacunku, które są popierane przez liczne grupy społeczne – a skoro tak, to „my też powinniśmy tak robić”!
Cóż, nie ma innej drogi, jak tylko konsekwentnie odpowiadać na te szalenie niebezpieczne przekłamania i manipulacje.
I właśnie dlatego powstał portal 100argumentow.pl.Bo ktoś musi pokazywać prawdę i ujawniać konsekwencje takich pomysłów, zanim staną się prawem. Ktoś musi tłumaczyć, że polityka klimatyczna nie powinna być religią ani systemem nakazów, który w imię abstrakcyjnych celów wchodzi ludziom do domu, do portfela i do rodzinnych wyborów!Tylko u nas może Pan poznać takie opracowania jak:
Zielony Ład zabija Europę. Jak system ETS wpędza w biedę przedsiębiorców i konsumentów ze Starego Kontynentu autorstwa dr. Tomasza Teluka,
W Polsce zacznie brakować… prądu! Czy uratuje nas import? dr. inż. Mirosława Gajera, czy…
Fałszywa konkurencyjność po europejsku dr. Jakuba Wozinskiego.
Te teksty po prostu trzeba przeczytać!

Zielony Ład zabija niemiecką motoryzację! Porsche traci przez klimatyzm 96% zysków

Zielony Ład zabija niemiecką motoryzację! Porsche traci przez klimatyzm 96% zysków!

zmianynaziemi/zielony-lad-zabija-niemiecka-motoryzacje


Kiedyś synonim niemieckiego sukcesu, dziś symbol kryzysu – Porsche AG ogłosiło katastrofalne wyniki finansowe za pierwsze trzy kwartały 2025 roku. Zysk po opodatkowaniu spadł o szokujące 95,9% – z 2,6 miliarda euro do zaledwie 114 milionów euro, a zysk operacyjny skurczył się o 99% – z ponad 4 miliardów do symbolicznych 40 milionów euro. Za tym dramatycznym załamaniem stoi przede wszystkim jeden czynnik: kosztowna porażka przymusowej elektryfikacji napędzanej przez unijny Zielony Ład.

Jeszcze kilkanaście miesięcy temu Porsche zapowiadało, że do 2025 roku aż połowę sprzedaży będą stanowić pojazdy elektryczne i hybrydy plug-in. Wszystko zgodnie z wytycznymi unijnej polityki klimatycznej, która wymusiła na europejskich producentach samochodów radykalną transformację w kierunku elektromobilności. Cele emisyjne narzucone przez Brukselę zakładają redukcję emisji CO2 o 55% do 2030 roku i o 100% do 2035 roku w porównaniu z poziomem z 2021 roku.

Jednak zderzenie z rynkową rzeczywistością okazało się brutalne. Popyt na samochody elektryczne jest znacznie niższy od prognoz, szczególnie w Chinach, gdzie sprzedaż Porsche spadła aż o 42% w pierwszym kwartale 2025 roku. Model Taycan, flagowy elektryk marki, zanotował 50-procentowy spadek sprzedaży w porównaniu z 2023 rokiem.

Tymczasem koszty związane z przymusowym przestawieniem się na pojazdy elektryczne są ogromne. Porsche zainwestowało miliardy euro w rozwój technologii, które nie przyniosły oczekiwanych zysków. Sama zmiana strategii kosztowała firmę około 3,1 miliarda euro w 2025 roku. W tej kwocie mieści się między innymi rezygnacja z planowanej produkcji własnych baterii oraz opóźnienie wprowadzenia na rynek nowych modeli elektrycznych.

Co znamienne, tradycyjne modele z silnikami spalinowymi, takie jak 718 Cayman i Boxster, które miały zostać wycofane z produkcji w 2025 roku, zanotowały w tym samym czasie 10-procentowy wzrost sprzedaży. Jednak plany ich elektryfikacji, wymuszone przez unijne regulacje, są już tak zaawansowane, że firma nie może całkowicie się z nich wycofać.

W rezultacie, Porsche znalazło się w potrzasku między dwiema wizjami przyszłości. Z jednej strony widzimy dyktat Brukseli, która pod szyldem walki ze zmianami klimatu forsuje elektryfikację, z drugiej – realia rynkowe i preferencje klientów, którzy nadal chcą kupować samochody spalinowe.

Tragedia Porsche jest tylko jednym z przykładów szerszego kryzysu, który dotyka niemiecki przemysł motoryzacyjny. Jak alarmuje Jens Gieseke, europoseł z Niemiec, w ciągu jednego roku sektor ten stracił 51 000 miejsc pracy – blisko 7% całkowitego zatrudnienia – właśnie z powodu przymusowej elektryfikacji. “To jasno pokazuje, że skupienie się wyłącznie na pełnej elektryfikacji jest złym podejściem” – stwierdził polityk.

Również Winfried Kretschmann, premier landu Badenia-Wirtembergia, gdzie zlokalizowane są fabryki Mercedesa, Porsche i wielu innych firm motoryzacyjnych, uznał, że nakładanie wysokich kar na producentów samochodów za przekroczenie limitów emisji CO2 “nie ma sensu” w sytuacji, gdy inne kraje wspierają swoje kluczowe gałęzie przemysłu miliardami euro.

Kryzys pogłębiają cła nałożone przez USA na samochody importowane z Europy. Dla Porsche, które nie posiada fabryk w Ameryce, oznacza to dodatkowy koszt rzędu 700 milionów euro rocznie. Jednocześnie firmy muszą konkurować z chińskimi producentami, którzy oferują coraz lepsze samochody elektryczne po znacznie niższych cenach.

W desperackiej próbie ratowania sytuacji, Porsche ogłosiło zmianę strategii. Firma inwestuje 800 milionów euro w rozwój modeli spalinowych i zapowiada, że będzie je produkować “jeszcze w latach 30. XXI wieku”. Jednak pełny zwrot już nie jest możliwy – zbyt wiele zainwestowano w elektryfikację.

Jochen Breckner, dyrektor finansowy Porsche, próbuje uspokajać inwestorów, twierdząc, że 2025 rok będzie punktem najniższym, po którym nastąpi poprawa wyników. Ale dla tysięcy pracowników, których miejsca pracy są zagrożone, to marne pocieszenie. Firma planuje zmniejszyć zatrudnienie o 1900 osób w regionie Stuttgartu i nie przedłuży umów około 2000 pracownikom tymczasowym.

Przypadek Porsche pokazuje, jak ideologicznie motywowane regulacje mogą zniszczyć nawet najsilniejsze firmy. Zielony Ład, zamiast chronić europejski przemysł, wydaje się go dobijać, pozbawiając go konkurencyjności na globalnym rynku.

Pytanie brzmi: czy europejscy politycy zauważą ten problem, zanim będzie za późno?

Źródła:

https://finance.yahoo.com/news/porsche-profits-plunge-first-nine-165530…
https://www.euronews.com/my-europe/2025/09/10/the-european-green-deal-a…
https://insideevs.com/news/739010/porsche-bringing-back-combustion-engi…
https://newsroom.porsche.com/en/2025/company/porsche-realignment-produc…
https://www.cleanenergywire.org/news/green-german-state-premier-says-eu…

Niemcy w objęciach kryzysu: Kanclerz Merz przyznaje, że wyzwania „Zielonego Ładu” są większe niż…

Niemcy w objęciach strukturalnego kryzysu: kanclerz Merz przyznaje, że wyzwania Zielonego Ładu są większe niż przypuszczano

https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/niemcy-w-objeciach-strukturalnego-kryzysu-kanclerz-merz-przyznaje-ze-wyzwania-zielonego


Niemiecka gospodarka znajduje się nie tylko w przejściowym dołku, ale w prawdziwym kryzysie strukturalnym – tak brutalnie szczery był kanclerz Friedrich Merz podczas swojego wystąpienia w Osnabrück 23 sierpnia 2025 roku. Przyznając się do niedoszacowania skali problemów gospodarczych, Merz stwierdził: „To zadanie jest większe, niż ktokolwiek z nas mógł sobie wyobrazić rok temu”.

Dane ekonomiczne bezlitośnie potwierdzają tę diagnozę. W drugim kwartale 2025 roku niemiecka gospodarka skurczyła się o 0,3% wobec poprzedniego kwartału, co jest wynikiem gorszym od początkowo szacowanych 0,1%. To część niepokojącego trendu – Niemcy notują już drugi rok recesji z rzędu, po spadkach o 0,2% w 2024 i 0,3% w 2023 roku.

Jednym z kluczowych czynników pogłębiających strukturalny kryzys niemieckiej gospodarki jest ambitna polityka klimatyczna Unii Europejskiej, znana jako Europejski Zielony Ład. Koszty transformacji energetycznej szczególnie mocno uderzają w niemiecki przemysł, dla którego ceny energii są obecnie nawet trzykrotnie wyższe niż dla konkurentów z USA czy Chin. Surowe regulacje emisyjne zmuszają niemieckie firmy do kosztownych inwestycji w nowe technologie, często bez możliwości przerzucenia tych kosztów na konsumentów.

Szczególnie dotkliwy jest kryzys niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego, będącego od dekad filarem niemieckiej potęgi gospodarczej. Volkswagen, niegdyś duma niemieckiej inżynierii, ogłosił 36-procentowy spadek zysków w drugim kwartale 2025 roku. Przepisy Zielonego Ładu nakazujące odejście od silników spalinowych do 2035 roku wymusiły na niemieckich producentach gwałtowne przerzucenie zasobów na rozwój samochodów elektrycznych, mimo że marże na tych pojazdach są znacznie niższe. Inne niemieckie koncerny motoryzacyjne również odnotowują dramatyczne spadki wyników finansowych – BMW zaraportował 29-procentowy spadek zysków w pierwszej połowie roku.

Kanclerz Merz nie ukrywał gorzkiej prawdy – duża część niemieckiej gospodarki przestała być konkurencyjna na rynkach światowych. Problemy są wielowymiarowe: od wysokich kosztów energii wywołanych transformacją energetyczną, przez nadmierną biurokrację związaną z unijnymi regulacjami klimatycznymi, aż po niedobór wykwalifikowanych pracowników. Dochodzą do tego zewnętrzne czynniki, jak 15-procentowe cła nałożone przez USA na niemiecki eksport.

Prognozy na najbliższe lata pozostają mało optymistyczne. Według różnych szacunków, wzrost PKB Niemiec w 2025 roku wyniesie zaledwie 0,2-0,3%, co oznacza praktyczną stagnację największej gospodarki Europy. Co gorsza, wiele wskazuje na to, że strukturalne problemy będą się pogłębiać – inwestycje w niemieckim przemyśle spadły o 1,4% w drugim kwartale, a sektor budowlany, również dotknięty nowymi regulacjami dotyczącymi efektywności energetycznej budynków, skurczył się o alarmujące 3,7%.

W odpowiedzi na kryzys, Merz zapowiedział szeroko zakrojone reformy, obejmujące inwestycje infrastrukturalne i ulgi podatkowe mające wspierać biznes. Jednak wielu ekspertów wątpi, czy te działania wystarczą, by przywrócić niemieckiej gospodarce dawny blask. Niektórzy analitycy twierdzą, że Niemcy zbyt długo opierały swój model gospodarczy na taniej energii z Rosji i eksporcie do Chin – oba te filary zostały poważnie naruszone przez geopolityczne zawirowania ostatnich lat i ambitną politykę klimatyczną.

Kryzys niemieckiej gospodarki ma poważne implikacje dla całej Europy, a szczególnie dla Polski, dla której Niemcy pozostają najważniejszym partnerem handlowym. Osłabienie niemieckiego popytu bezpośrednio przekłada się na polski eksport i tempo wzrostu naszego PKB.

Niemiecka recesja to nie tylko problem ekonomiczny, ale i polityczny. „Państwo opiekuńcze, które mamy dzisiaj, nie może być już finansowane z tego, co produkujemy w gospodarce” – stwierdził kanclerz podczas konferencji partyjnej, sygnalizując potrzebę głębokich reform strukturalnych, które mogą okazać się społecznie bolesne.

Źródła:

https://www.bloomberg.com/news/articles/2025-08-23/merz-says-tackling-germany-s-economic-woes-tougher-than-expected

https://www.marketpulse.com/markets/germany-economy-slows-in-q2-2025

https://www.euronews.com/business/2025/08/22/germanys-gdp-contraction-worse-than-expected-after-tariff-boost

https://www.cnbc.com/2025/07/25/volkswagen-posts-29percent-drop-in-second-quarter-profit-as-tariffs-hit-hard.html

https://news-pravda.com/russia/2025/08/25/1628999.html

Obrona (tania a skuteczna) przed upałem

Co roku w porze upałów te parę prostych rad przypominam. Dziś, 10 lipca 2024 musiałem być w mieście, Warszawie. Upał. Z obrzydzeniem i przerażeniem widziałem okna od południa – zasłonięte grubymi zasłonami – od wewnątrz !! Oraz pudła zewnętrzne klimatyzatorów -odsłonięte, w pełnym słońcu. Masz, kretynie, zrozumieć, że „klima” musi być w cieniu, najlepiej od północnej strony budynku!! A zasłony – biała, ja zawsze promuję stare, dziurawe prześcieradła – przytrzymywane przez zamykane ramy okienne – ale od zewnątrz.

Poniżej stary tekst, jeśli męczy cię upał – przeczytaj całość…

kto zastosował i skorzystał – proszę o wiadomość. Bo męczy mnie koszmar, że gadam do słupa

==============================

[dla NOWYCH CZYTELNIKÓW i dla tych, co mają dobrą pamięć, ale krótką — POWTARZAM stary tekst:

Proste instrukcje, jak bez użycia „klimy” mieć o 8-12 stopni niższą temperaturę w mieszkaniu.

Zadziwia jednak, że mimo paru dziesiątków tysięcy otwarć tego artykuliku w poprzednich latach – są czytelnicy, którzy czytali, ale nie rozumieją, nie stosują…To nie sprawa IQ, lecz jakaś lekko-myślność… Powtarzam więc w 2019…. 2022…

A TV takich rad nie daje. Woli bredzić o „Zielonym Ładzie”. ]

=========================

Obrona (tania) przed upałem

[ „Wieszam” dopiero teraz – bo u mnie tak wyrosło dzikie wino na ścianie południowej i wschodniej domu (warstwa liści 30-40 cm, trzeba dobrze podlewać, bo intensywnie paruje, a przez to schładza ścianę), że upałów  nie zauważyłem na sobie.

Dla tych, co mają płaski dach i „smykałkę”, jest nowość – pod koniec tekstu.]

W mieszkaniu czy domu:

a)      Okna, na które pada słońce (południowy wschód do połudn. -zachodu) zasłaniać na dzień białym materiałem (np. prześcieradło) na zewnątrz. Umocować (przycisnąć) przy zamykaniu okna. Nigdy wewnątrz, bo wtedy całe ciepło gromadzi się w mieszkaniu. W dzień wszystkie okna zamknięte (nie wchodzi upał).

b)       na noc (lub zawsze, gdy temperatura zewn. niższa od wewnętrznej) otwierać okna – wietrzyć. Chłodzić też strychy!

c)      pić dużo wody chłodnej – do trzech litrów dziennie, by się nie odwodnić (raczej nie z lodówki, bo powoduje ból gardła).

2. Siedzieć w domu (lub lesie, jeśli możliwe). Kto musi być na ulicy – unikać godzin południowych. Odzież najjaśniejsza – odbija ciepło. Koniecznie kapelusz słomkowy (czyli jasny i przewiewny).

2a. Kąpiele częste w wannie, w letniej wodzie (by czuć miły chłodek, nie zimno!!)

3. Na dalsza metę: Obsadzić południowe ściany domu pnączami (bluszcz, dzikie wino). 

Przykład działania: Jeśli słońce ogrzewa goły mur do 40-60 st.C, to pod pnączami jest o 20 do 30 stopni C mniej!!

W moim domu utrzymuję temperaturę wnętrza (sposobami 1 ab, 3) o 10-12 st.C poniżej temperatury zewnętrznej.  A w szpitalu, którego dyrektor nie zdecydował się na tak proste rozwiązania, właśnie (znów, jak co roku!!) rośnie umieralność małych pacjentów: komplikacje po-operacyjne, zakażenia, serce… U innych, silniejszych znacznie rośnie czas zdrowienia, a więc też czas pobytu w szpitalu. [Temperatura w salach chorych – do 36o. Klimatyzację ma.. dyrektor techniczny. ]


Nie wstydźmy się rozwiązań prostych!

————————-

Poniżej „dla zaawansowanych”:

Zasłona termiczna – rolety konwekcyjne.

Cel: wielokrotne zmniejszenie mocy nagrzewania pomieszczeń w lecie, klimatyzacja z zerowym poborem energii elektrycznej.

Nagrzewanie następuje zwykle poprzez szyby wystawione na bezpośrednie działanie promieni słonecznych.

Sposób:

Zasłony okienne charakteryzujące się tym, że:

Cechy zasłony:

1)      Umieszczona na zewnątrz szyb lub murów w odległości 8-10 cm.

2)      Boczne umocowanie (prowadnice) ażurowe, szczególnie u góry urządzenia

3)      Po pełnym zasłonięciu szeroka szpara u góry, dla poprawienia konwekcji.

4)      Zasłona musi być biała, plastik trwały, sztywny, niepodatny na deszcz , wiatr i UV

5)      Zaciąganie z wewnątrz, w taniej wersji przez sznurek, identycznie, jak obecnie w roletach wewnętrznych.

6)      W czasie pracy zasłony, lufciki i okna powinny być zamknięte

Dodatkowo:

1.     Działa też ocieplająco w zimie, przeciw wiatrom. Wtedy ażur z boków oraz szparę z góry należy zasłonić. Np. przypinać na zatrzaski

2.     Podobne zasłony mogą też chronić te mury, które w lecie ulegają nadmiernemu nagrzaniu: Ściany południowe (S) do E oraz W.

 Koszt inwestycji ok. 100 razy niższy, niż klimatyzacji. Pozatem: Zero kosztów energii elektrycznej w czasie użytkowania.

Zastosowanie zasłon zapewnia obniżenie temperatury wewnętrznej o 5-12o C w porównaniu z nie-stosowaniem. Ta ostatnia wartość przy wietrzeniu w sytuacji, gdy temperatura zewn. niższa od wewnętrznej (tz<tw), czyli praktycznie w nocy.

Mirosław Dakowski, Anin, maj 2008

Przypadki szczególne:

a)      kto ma kotłownię swoją, a w niej np. 13 oC, a w mieszkaniu np. 24 oC, to powinien otworzyć wszystkie drzwiczki kotła i włączyć pompkę obiegową. Schłodzi mieszkanie o stopień lub lepiej.

b)      kto dusi się pod płaskim, nie-(lub źle-) izolowanym dachem, ma kupić folię zagrzejnikową ( w sklepach hydraulicznych). Ma ona 3 mm pianki, na niej folia Alu. Wyłożyć dach tą folią (Alu na wierzch!) , umocować cegłami czy deskami. Zdejmować przed burzą, bo to prowizorka… Zyski: 4 – 6 stopni niższa temp. w pokojach.

Można ew. wyłożyć białą folią – plandeką. Przycisnąć mocniej. To taniej, trwalej i gorzej termicznie. Pod folie – bardzo dobrze wpuszczać wodę np. ze zraszacza postaci rurki z dziurkami, stosowany w ogródkach. Mały strumień wody nie obciąży licznika, czyli kieszeni, a skutek – świetny!

A NAJLEPIEJ: Uszczelnić dach, na wierzchu posiać trawę, wśród niej inne, wyższe zioła. Podlewać, najprościej – z perforowanego węża – kropelkami.

To idealnie chłodzi.

============================

Wprowadzenie tych zasad dla koszmarnie projektowanych i „tanio” budowanych domów poza miastami w USA pozwoliłoby na szybkie wyłączenie jednej trzeciej reaktorów jądrowych – one pracują „na klimatyzacjęmilionów tych podmiejskich bud.

Marksizm, leninizm, klimatyzm

Marksizm, leninizm, klimatyzm

10.08.2025 https://nczas.info/2025/08/10/marksizm-leninizm-klimatyzm/

Autor: Miroslaw Gajer

Zdjęcie ilustracyjne. Palencia oraz koparka i
Zdjęcie ilustracyjne. / Foto: Pixabay (kolaż)

Ostatnio podczas domowych porządków wpadł mi w ręce pewien podręcznik akademicki, pochodzący jeszcze z czasów studenckich mego ojca, noszący tytuł „Technika wysokich napięć”, wydany przez Państwowe Wydawnictwa Techniczne, Warszawa 1954. Jest to praca zbiorowa pod redakcją prof. L. I. Sirotinskiego, którą z języka rosyjskiego przetłumaczyli mgr inż. Z. Hasterman i dr inż. J. L. Maksiejewski. Ogólnie rzecz ujmując, jest to całkiem nieźle napisany podręcznik akademicki, który zapewne do chwili obecnej stosunkowo niewiele utracił ze swej aktualności, ponieważ zawiera głównie podstawowe informacje z dziedzin, takich jak matematyka, fizyka i elektrotechnika, które wydają się być całkowicie odporne na zgubne wpływy wszelkiego rodzaju ideologii…

Dr inż. Mirosław Gajer napisał książkę pt. „Wojna o prąd. Jak zatrzymać katastrofę w polskiej energetyce”, która jest obecnie dostępna na stronie sklep-niezalezna.pl. Ta bardzo przystępnie napisana i dopieszczona merytorycznie publikacja popularnonaukowa pokazuje na przykładzie polskiej energetyki, o co naprawdę chodzi zielonym ideologom. Autor jest adiunktem Akademii Górniczo-Hutniczej na wydziale Elektrotechniki, Automatyki, Informatyki i Inżynierii Biomedycznej.

Jednak rozważane polskie wydanie wspomnianego podręcznika akademickiego zostało poprzedzone swego rodzaju przedmową, ponieważ zgodnie ze słowami jednego z bohaterów kultowego filmu „Rejs”, każdą „rzecz trzeba poprzedzić wstępem”. A w owym wstępie możemy między innymi przeczytać:

W Polsce Ludowej nastąpił bardzo intensywny rozwój badań naukowych w dziedzinie elektrotechniki. Najlepszym wyrazem tego przełomu jest powstanie głównego naukowo-badawczego Instytutu Elektrotechniki w Warszawie oraz rozwój placówek uczelnianych, zwłaszcza na Politechnice Gdańskiej i Wrocławskiej. Myśl naukowa zaczęła rozwijać się również w licznych nowopowstałych biurach konstrukcyjnych”.

A także nieco dalej:

Przełom w dziedzinie możliwości naukowych wynikał ze zmian ustrojowych, jakie zaszły w Polsce Ludowej. Znajdujemy się na drodze do socjalizmu. Nasz przemysł pracuje według jednolitego planu w oparciu o podstawy naukowe. W okresie międzywojennym badania naukowe miały często charakter prywatnej inicjatywy uczonych. Wyniki ich niejednokrotnie marnowały się, bo były sprzeczne z interesami koncernów kapitalistycznych, które opanowały nasz przemysł. Obecnie przemysł państwowy i uspołeczniony daje zamówienia społeczne dla nauki, a jej osiągnięcia nie potrzebują czekać na wprowadzenie w życie”.

Co ciekawe, we wspomnianym podręczniku znajduje się także tłumaczenie z języka rosyjskiego przedmowy do jego radzieckiego wydania i tam tego rodzaju rzeczy po prostu w ogóle nie ma, gdyż przedmowa ta stanowi w zasadzie jedynie opis zawartości rozpatrywanego podręcznika. Jak widać, wydawca polskiego przekładu rozważanego podręcznika akademickiego chciał być zapewne bardziej papieski niż sam papież, chociaż w tym wypadku należałoby, być może, powiedzieć raczej, że bardziej marksistowski niż sam Marks, albo też bardziej leninowski niż sam Lenin. Uczyniono tak zapewne na wszelki wypadek, aby ktoś później, być może, czegoś tam komuś aby nie zarzucił, co swoją drogą mogło wówczas nieść za sobą liczne zgubne konsekwencje, bo przecież pamiętać należy, że rozpatrywany podręcznik akademicki ukazał się jeszcze w straszliwej epoce stalinowskiej, a żartów wtedy bynajmniej nie było – „za Stalina dyscyplina”, jak często zwykł mawiać redaktor Stanisław Michalkiewicz.

Współczesny złoty cielec

A jak tego rodzaju podręczniki akademickie do przedmiotów technicznych wyglądają obecnie, po ponad już 70 latach? Bo skoro teraz żyjemy podobno w demokracji i w epoce pluralizmu (jak zwykł mawiać prezydent Lech Wałęsa), to pozornie mogło by się wydawać, że tego rodzaju „przedmowy” absolutnie już nie powinny mieć racji bytu. Okazuje się jednak, że także i w czasach nam współczesnych koniecznie zawsze „rzecz trzeba poprzedzić wstępem”, dokładnie tak jak miało niegdyś miejsce w filmie „Rejs”, aby później, być może, ktoś komuś czegoś tam gdzieś aby nie wypominał, ponieważ nadal wydaje się, iż mimo wszystko powszechnie obowiązuje jeszcze dawna maksyma: „wicie, rozumicie, teraz jest taki trynd…”.

Pisząc te słowa, mam na myśli nowowydany podręcznik akademicki pod tytułem „Elektroenergetyka” (autorzy: prof. dr hab. inż. Piotr Kacejko i dr hab. inż. Paweł Pijarski, Wydawnictwa Naukowe PWN, Warszawa 2024), w którym ku swego rodzaju zaskoczeniu możemy znaleźć również wielce adekwatną do współczesnych nam czasów, stosowną i niezbędną „przedmowę”.

Między innymi można tam przeczytać:

„Europejski Zielony Ład (ang. European Green Deal) to strategia rozwoju, która ma przekształcić Unię Europejską w obszar neutralny klimatycznie. Jest odpowiedzią na kryzys klimatyczny i silne procesy degradacji środowiska”.

No dobrze, jak już przekształcimy naszą Unię Europejską w obszar neutralny klimatycznie, co zapewne sprowadzać ma się do tego, że wreszcie za oknem planeta przestanie się nam palić, to nadal pozostaje kluczowe pytanie, co z pozostałymi obszarami kuli ziemskiej? Czy choćby w Chinach, Indiach, Indonezji, Brazylii, RPA, Rosji i USA planeta nadal będzie w najlepsze płonąć? I w jaki to niby sposób mamy się ogólnie zabezpieczyć, aby do nas czasem dymu i jakowegoś smrodu stamtąd nie naszło? Może na granicach Unii Europejskiej będziemy stawiać jakieś wysokie na wiele kilometrów bariery, aby tego cholernego dwutlenku węgla do nas od nich nie nawiewało?

Niestety autorzy rozpatrywanego podręcznika akademickiego na tak postawiane pytania bynajmniej nie udzielają jakichkolwiek odpowiedzi, ale za to możemy się tam dowiedzieć, że:

„Wedle ogólnych założeń Green Deal Unia Europejska ma stać się społeczeństwem neutralnym klimatycznie, a przy tym sprawiedliwym i dostatnim z gospodarką oszczędnie zarządzającą zasobami i przyjazną środowisku. Unia Europejska już teraz odgrywa wiodącą rolę w globalnych działaniach na rzecz klimatu i bioróżnorodności oraz chce być przykładem dla pozostałych krajów świata”.

Obawiam się tylko, że dosłownie już za kilka lat, gdy ostatecznie zostaną wyłączone z eksploatacji wszystkie bloki elektroenergetyczne o mocy 200 MW, a także pełną parą ruszy likwidacja elektrowni w Bełchatowie, to wspomniany przez autorów „dostatek” sprowadzał się będzie w praktyce do tego, że jesienne i zimowe wieczory będziemy spędzać w permanentnie niedogrzanych pomieszczeniach i do tego przy świeczkach. To dopiero będzie wielce budujący „przykład dla pozostałych krajów świata”. Dla przypomnienia, w Polsce Ludowej też na każdym kroku głoszono, że w przyszłości czeka nas powszechny i sprawiedliwy dobrobyt, a jak było w rzeczywistości, to wszyscy doskonale wiemy.

W innym miejscu rozważanego podręcznika możemy także przeczytać:

„Pomimo że wyróżnia się sześć podstawowych gazów cieplarnianych (GHG – greenhouse gases – gazy, które przepuszczają promieniowanie słoneczne docierające do Ziemi, ale pochłaniają promieniowanie podczerwone przez nią emitowane), to jednak najistotniejszy z nich jest dwutlenek węgla (CO2)”.

Niestety powyższe stwierdzenie nie jest prawdziwe, ponieważ głównym gazem, powodującym efekt cieplarniany na kuli ziemskiej, jest para wodna (H2O), która odpowiada za co najmniej 95 proc. obserwowanego efektu.

Z kolei dwutlenek węgla jest odpowiedzialny za jedynie niecałe 4 proc., a za pozostałe około 1 proc. odpowiadają inne gazy, takie jak podtlenek azotu, metan i freony, co można zobaczyć na rys. 1. Widać tam także, że procentowy udział antropogenicznych źródeł emisji rozważanych gazów w stosunku do ich emisji naturalnej jest relatywnie niewielki z wyjątkiem freonów, których jednak wpływy na całkowity efekt cieplarniany na kuli ziemskiej jest wręcz na poziomie zaniedbywalnym.

Rys. 1. Udział poszczególnych gazów w efekcie cieplarnianym na kuli ziemskiej (źródło: https://muzeum.pgi.gov.pl/lekcje_int/efekt/gazy_szklarniowe.htm)

Z kolei o decydującej roli pary wodnej można przekonać się, spoglądając na rys. 2, na którym zamieszczono wykres widma promieniowania ciała doskonale czarnego i zaznaczono na nim linie absorpcyjne dla poszczególnych częstotliwości rezonansowych w zakresie podczerwieni. Jak widać, zdecydowana większość zaznaczonych tam linii absorpcyjnych związana jest z parą wodną (H2O), a tylko stosunkowo nieliczne pochodzą od dwutlenku węgla (CO2).


Rys. 2. Wykres zależności absorpcji promieniowania termicznego od długości fali Źródło: https://dydaktyka.fizyka.umk.pl/Wystawy_archiwum/z_omegi/cieplarniany_cd.html

Żyjemy dzięki efektowi cieplarnianemu

Odnośnie samego efektu cieplarnianego na kuli ziemskiej warto także przypomnieć, że odkrył go francuski matematyk i fizyk Jean Baptiste Joseph Fourier (1768–1830), który policzył ilość energii cieplnej docierającej ze Słońca do powierzchni Ziemi, w związku z czym stwierdził, że nasza planeta jest o wiele cieplejsza, niż wynikałoby to bezpośrednio z przeprowadzonych przez niego wyliczeń. W związku z tym doszedł do wniosku, że nie całe ciepło, które dociera do nas ze Słońca, jest od razu wypromieniowywane w przestrzeń kosmiczną, tylko musi istnieć jakiś istotny czynnik, który to ciepło skutecznie w atmosferze ziemskiej zatrzymuje. Obecnie wiemy już, że czynnikiem tym jest przede wszystkim para wodna. Warto także wiedzieć, że gdyby efektu cieplarnianego na naszej planecie w ogóle nie było, to temperatury na powierzchni Ziemi byłby średnio aż o 33 stopnie Celsjusza niższe, w związku z czym większość powierzchni naszego globu byłaby pokryta grubą warstwą lodu (być może poza strefą międzyzwrotnikową). Żyjemy zatem dzięki efektowi cieplarnianemu, z którym obecnie tak wielu chce bohatersko walczyć, a związana z tym nachalna propaganda wlazła już dosłownie wszędzie – nawet do podręczników akademickich z dyscyplin stricte technicznych, które do tej pory wydawały się być całkowicie odporne na wpływy wszelkiego typu ideologie.

W tym miejscu przychodzi mi na myśl jeszcze zwrotka z pewnego słynnego wiersza Juliana Tuwima, opublikowanego w 1937 roku:

Izraelitcy doktorkowie,
Wiednia, żydowskiej Mekki, flance,
Co w Bochni, Stryju i Krakowie
Szerzycie kulturalną francę.

Natomiast w innym miejscu rozważanego podręcznika akademickiego możemy dowiedzieć się także swego rodzaju „prawdy objawionej”, że:

„Od wielu lat kluczowym problemem ludzkości jest zapobieganie globalnemu ociepleniu, czyli wzrostowi średniej temperatury powierzchni Ziemi. Główną przyczyną obserwowanego ocieplenia i związanych z nim zmian klimatycznych jest działalność przemysłowa człowieka, a w szczególności emisja gazów nazywanych zbiorczo gazami cieplarnianymi”.

Odnosząc się do powyższego cytatu, warto przypomnieć jego autorom, że obecnie żyjemy w okresie geologicznym określanym mianem holocenu, który rozpoczął się około 11 700 lat temu gwałtownym ociepleniem ziemskiego klimatu, co w stosunkowo krótkim czasie doprowadziło do całkowitego roztopienia pokrywających Europę potężnych czap lodowych. Jaka była przyczyna tego rodzaju gwałtownych zmian zachodzących na Ziemi, nie zostało jeszcze definitywnie przez naukę wyjaśnione, a uczeni wciąż gubią się tutaj w gąszczu różnorodnych hipotez. Podkreślić należy, że proces ten zaszedł w sposób całkowicie naturalny, a wszelkie próby twierdzenia, że mimo wszystko ówczesny człowiek mógł mieć z tym cokolwiek wspólnego, należy traktować wyłącznie w kategoriach przypadków chorobowych opisanych już dawno temu przez dziedzinę psychiatrii.

Nie dzieje się nic nadzwyczajnego

Ponadto na wykresie zamieszczonym na rys. 3 możemy zobaczyć, jak zmieniała się w holocenie temperatura na kuli ziemskiej na przestrzeni ostatnich 11 tysięcy lat. Począwszy od mniej więcej 9 tysięcy lat temu na rozważanym wykresie zmian temperatury powietrza pojawiają się swego rodzaju chaotyczne w swym charakterze oscylacje, co sprawia, że po okresach cieplejszych następują okresy wyraźnie chłodniejsze, które zostały nazwane wydarzeniami Bonda (ze słynnym bohaterem sensacyjnych filmów nie miał on jednakże nic wspólnego). Między innymi zaznaczono tam „małą epokę lodowcową”, która zakończyła się około roku 1850 i począwszy od tego czasu mamy do czynienia z kolejnym naturalnym cyklem ocieplenia klimatu na Ziemi, który autorzy rozważanego podręcznika akademickiego określają wręcz mianem „kryzysu klimatycznego”, choć byłbym skłonny raczej powiedzieć, że w tym wypadku ocieramy się wręcz o „kryzys nauki”.

Przecież patrząc na rys. 3, widać jak na dłoni, że w czasach nam współczesnych nic nadzwyczajnego bynajmniej się nie dzieje, a w całej historii holocenu były nawet okresy znacznie cieplejsze od obecnego. Wystarczy tylko wymienić tzw. ciepły okres minojski, ciepły okres rzymski i średniowieczne optimum klimatyczne. Trzeba wiedzieć, że w wymienionych okresach doszło do wspaniałego rozkwitu wspominanych cywilizacji. Rozwinęła się najpierw cywilizacja minojska na Krecie (wznosili przecież wspaniałe pałace, jak przykładowo pałac w Knossos, i opracowali własny, oryginalny system pisma linearnego A, służący do zapisu ich języka, o którym wiemy wciąż bardzo niewiele, poza tym że nie był to z pewnością język należący do naszej wielkiej rodziny indoeuropejskiej). Następnie pojawiła się cywilizacja antycznego Rzymu, a później cywilizacja średniowiecznej Europy (wbrew obiegowym opiniom nie była to bynajmniej epoka totalnego zacofania, bo czy aby potężne katedry z ponad stumetrowymi wieżami wznosili w owym czasie jacyś „ciemniacy”, a także czy traktaty filozoficzne w rozpatrywanej epoce były pisane wręcz przez jakichś „dzikusów”, a tak samo fundamentalne odkrycia w dziedzinie logiki – jak choćby słynna zasada „brzytwy Occama” – dokonywane były zapewne przez jakichś tępych „jełopów”).

Rys. 3. Zmiany temperatur w holocenie (źródło: https://jednaziemia.pgi.gov.pl/planeta-dzieje/43-dzieje/zmiany-klimatu/3847-holocen-ostatnie-11700-lat.html)

Mit podgrzewania mórz i oceanów

Ponadto temperatury panujące na Ziemi nie są w żadnym wypadku jakąś prostą pochodną stężenia dwutlenku węgla w powietrzu atmosferycznym, ale zależą od bardzo wielu różnorodnych czynników (zmiany wartości stałej słonecznej, prądów morskich, cyrkulacji powietrza, zachmurzenia, wybuchów wulkanów itp.), z których istnienia, być może, nawet nie zdajemy sobie sprawy, czego przykładem może być odkrycie przed kilkudziesięciu laty tzw. cykli Milankovicia, związanych z precesją osi ziemskiej, zmianami wartości kąta jej nachylenia do płaszczyzny ekliptyki oraz z okresowymi zmianami ekscentryczności orbity ziemskiej, co pokazano na rys. 4.

Nawet jeśli antropogeniczna emisja dwutlenku węgla miałaby przyczyniać się do niewielkiego wzrostu temperatury ziemskiej atmosfery (rzędu dziesiątych części stopnia Celsjusza), to przecież nie można zapomnieć o tym, że prawie ¾ powierzchni kuli ziemskiej zajmują morza i oceany, a tego rodzaju wielkie zbiorniki wodne wywierają bez wątpienia wielki wpływ o charakterze stabilizującym na temperatury panujące na Ziemi. Dzieje się tak dlatego, że stałe czasowe procesów termicznych zachodzących w basenach mórz i oceanów mają stałe czasowe rzędu kilkudziesięciu, a może nawet i kilkuset lat, w związku z czym odpowiedź tego rodzaju układu dynamicznego będzie zawsze opóźniona o wiele lat w stosunku do momentu zaistnienia wywołującego ją bodźca.

Warto także wiedzieć, że objętość wody zawartej w ziemskich morzach i oceanach szacowana jest na około 1,33 miliardów kilometrów sześciennych, co po uwzględnieniu gęstości wody równej 1000 kg/m3, daje masę wody równą około 1,33*1021 kg. Uwzględniając dodatkowo ciepło właściwe wody, równe mniej więcej 4200 J/kgK, to aby podgrzać całą wodę zawartą w ziemskich morzach i oceanach o zaledwie jeden stopień Celsjusza, potrzebna byłaby energia równa około 5,6*1024 J, co po przeliczeniu daje około 1,6*109 TWh (terawatogodzin).

W tym miejscu warto wspomnieć, że zużycie energii elektrycznej w naszym kraju w roku 2024 wyniosło około 169 TWh, z czego wynika, że gdyby cała zużywana w Polsce energia elektryczna miała być wykorzystywana tylko i wyłącznie do podgrzewania światowych mórz i oceanów, to zwiększenie w nich temperatury wody o zaledwie jeden stopień Celsjusza zajęłoby – bagatela – prawie 9,2 milionów lat (sic!).

Z kolei światowe zużycie energii elektrycznej w 2024 roku wyniosło około 23 000 TWh, czyli było to około 136 razy więcej, niż miało miejsce w przypadku Polski. Zatem gdyby cała wytwarzana na świecie energia elektryczna przeznaczona była li tylko do podgrzewania wody w światowych morzach i oceanach, to jej temperatura podniosłaby się o zaledwie jeden stopień Celsjusza dopiero po ponad 67 tysiącach lat.

Rys. 4. Cykle Milankovicia (źródło: https://pl.geologyscience.com/ga%C5%82%C4%99zie-geologii/geologia-historyczna/cykle-Milankovitcha/)

Tak zatem w praktyce przedstawiają się nasze możliwości wpływu na ziemski klimat. Jak zatem kuriozalnie brzmi w powyższym kontekście wypowiedź pewnego „eksperta”, który swego czasu w jakimś programie telewizyjnym twierdził, że temperatura wody w Morzu Śródziemnym jest o dwa stopnie Celsjusza wyższa, niż „powinna być”, bo żeśmy ją rzekomo podgrzali, emitując do atmosfery ziemskiej dwutlenek węgla, co według niego w zeszłym roku miało spowodować potężnych rozmiarów powódź w Kotlinie Kłodzkiej.

A tak swoją drogą w podręcznikach akademickich do nauk technicznych wypadałoby pisać przede wszystkim o samej technice, bo o Leninie, Związku Radzieckim i Polsce Ludowej nie trzeba już we wstępie bynajmniej więcej się rozwodzić – a obecnie o zmianach ziemskiego klimatu również!

Katar grozi UE. Nie ma zamiaru poddawać się rygorom Zielonego Ładu

Katar grozi UE wstrzymaniem dostaw gazu, bo nie ma zamiaru poddawać się rygorom Zielonego Ładu

27.07.2025 .tysol/katar-nie-ma-zamiaru-poddawac-sie-rygorom-zielonego-ladu

Katar straszy Unię Europejską wstrzymaniem dostaw gazu. Powodem jest unijna dyrektywa CSDDD, która narzuca firmom obowiązek wdrażania planów klimatycznych. Katar nie zamierza się do tych reguł dostosowywać i rozważa sprzedaż gazu na innych rynkach – podaje Money.pl

Gazociąg - zdjęcie poglądowe Katar grozi UE wstrzymaniem dostaw gazu, bo nie ma zamiaru poddawać się rygorom Zielonego Ładu

Gazociąg – zdjęcie poglądowe / fot. pixabay.com

Co musisz wiedzieć?

  • Unijna dyrektywa CSDDD zakłada wprowadzenie obowiązku należytej staranności dla określonych grup przedsiębiorstw w celu przeciwdziałania negatywnym skutkom prowadzenia działalności biznesowej m.in. w zakresie polityki klimatycznej.
  • Katar zapowiedział, że nie wdroży zapisów dyrektywy.
  • Zapowiedział, że z powody rygorystycznych zapisów dyrektywy może ograniczyć dostawy gazu do krajów UE.

Katar nie wdroży nowych regulacji

„Katar zagroził ograniczeniem dostaw skroplonego gazu ziemnego (LNG) do krajów Unii Europejskiej. Powodem jest unijna dyrektywa CSDDD, zobowiązująca firmy do przestrzegania zasad zrównoważonego rozwoju w całym łańcuchu dostaw” – wynika z pisma, które cytuje Money.pl

Podpisany przez ministra energii i prezesa QatarEnergy Saada al-Kaabi list, który miał powstać w maju, otrzymała Komisja Europejska oraz belgijski rząd. W piśmie padło ostrzeżenie, że Katar nie zamierza w najbliższej przyszłości realizować wdrożenia nowych regulacji narzucających m.in. konieczność posiadania planów osiągnięcia zerowej emisji netto.

„Dyrektywa odbiera prawo do wyboru”

Jak podaje Money.pl, zdaniem katarskich władz, dyrektywa „odbiera krajom spoza UE prawo do wyboru środków realizacji celów klimatycznych” i może skłonić Katar do szukania bardziej przyjaznych rynków zbytu.

„Bruksela przyznała, że otrzymała list z ostrzeżeniem. Komisja Europejska podkreśla, że zmiany w dyrektywie CSDDD są w toku – planowane jest m.in. uproszczenie przepisów oraz przesunięcie wejścia regulacji w życie na połowę 2028 r.” – czytamy na portalu.

Katar jednak nie zaakceptował takich rozwiązań. W aneksie do listu miał naciskać na całkowite usunięcie zapisów dotyczących transformacji klimatycznej. W przeciwnym razie QatarEnergy „może poważnie rozważyć inne rynki dla naszego LNG”.

Katar to trzeci największy eksporter LNG na świecie (po USA i Australii). Zaspokaja do 14 proc. unijnego popytu na skroplony gaz – przypomina Money.pl.

Zielony Ład w Holandii: Nie używaj energii, gdy jej potrzebujesz, bo będą blackouty.

Holandia ogranicza dostawy energii. Była minister: Blackouty mogą stać się codziennością

https://pch24.pl/holandia-ogranicza-dostawy-energii-byla-minister-blackouty-moga-stac-sie-codziennoscia

(pixabay.com)

Jeżeli nie cofniemy się z obecnej polityki klimatycznej, blackouty, które wyłączyły Hiszpanię, staną się codziennością nas wszystkich – ostrzegła w radiowej rozmowie Anna Trzeciakowska, była minister klimatu.

– Dzieje się to, co wszyscy zapowiadali, czego się spodziewaliśmy. Sieci przesyłowe i dystrybucyjne nie nadążają za ideologią Zielonego Ładu. Nie bardzo chcą jej słuchać – ironizowała polityk na antenie Radia Wnet. Kontekstem tej opinii są wprowadzone przez władze Holandii ograniczenia w dostawach prądu dla przemysłu. Była minister przypomniała, że w grudniu 2023 roku ostrzegała w Sejmie, iż sieci nie słuchają ustaw, lecz działają na podstawie praw fizyki i matematyki.

Epicki sukces rozwoju elektryfikacji połączonej z niestabilnymi OZE [„odnawialne źródła energii”] powoduje, że sieci po prostu nie są w stanie prądu w wystarczającej ilości dostarczyć do tych, którzy chcieliby go z niego korzystać. Holandia pierwsza pokazała, że to nie działa.

Wcześniej była jeszcze Hiszpania, ale to osobny wątek – przypomniała, nawiązując do niedawnego blackoutu na Półwyspie Iberyjskim i we Francji. – Natomiast w Holandii, jak sądzę, chcą być mądrzy przed szkodą i po prostu przemysł ma ograniczenia w dostawach prądów. Na razie przemysł – zaznaczyła ex-minister. Oczywiście, oznacza to olbrzymie straty, perspektywę ucieczki inwestorów i inne problemy przedsiębiorstw, a w dalszej kolejności zagrożenie dla szpitali, szkół, wielu instytucji użyteczności publicznej.

Na razie wygląda to tak, że w Holandii w godzinach szczytu przemysł ma nie korzystać z energii elektrycznej. Przemysł zwykle pracuje w trybie ciągłym i po prostu nie jest w stanie na przykład od ósmej do dziesiątej rano nie używać prądu, zatrzymać linii produkcyjnych i wrócić wtedy, kiedy prądu będzie w sieci wystarczająca ilość – mówiła goszcząca w Radiu Wnet była minister.

Równolegle rząd holenderski za pośrednictwem mediów publicznych zaczął apelować do mieszkańców żeby nie korzystali z energii wtedy, kiedy zazwyczaj robią to najczęściej – rano, szykując się do pracy, a także po południu i wieczorem, gdy z niej wracają.

Ten problem będzie, niestety narastał. Nie jesteśmy w stanie przesłać siecią takiej ilości prądu, jaką byśmy chcieli, ze względu na to, że z jednej strony sieci są zaburzane przez niestabilne OZE, które raz pracują, raz nie pracują. Z drugiej strony jest powszechna elektryfikacja, która widnieje na sztandarach Zielonego Ładu – wszystko ma być na prąd – powoduje, że zużycie energii gwałtownie rośnie – mówiła Anna Trzeciakowska.

Jak wyjaśniała, holenderska gospodarka funkcjonowała w oparciu o gaz. W pewnym momencie rządzący rozpoczęli jednak gwałtowne odejście od paliw kopalnych w stronę tak zwanych źródeł odnawialnych. Procesowi temu towarzyszył trend pogłębiania elektryfikacji  od gazu odchodzić od paliw kopalnych. W efekcie sieci energetyczne zaczęły odmawiać posłuszeństwa.

Według europejskiego trybunału obrachunkowego, dla osiągnięcia zerowej emisji w 2040 roku Holandia musiałaby zainwestować w swoje sieci energetyczne… dwieście miliardów euro. W skali całej Unii potrzebne są już biliony. Tymczasem już teraz UE spłaca potężne pożyczki zaciągnięte na rzecz Krajowych Planów Odbudowy. Od nowej długoterminowej perspektywy budżetowej aż 30 procent pieniędzy Unia wydawać będzie oprocentowanie kredytów. Brakuje jednak nie tylko pieniędzy – także surowców i podzespołów.

To jest jazda na ścianę bez trzymanki. Z jednej strony opowiadamy sobie, jak to wszyscy będziemy w powszechnej szczęśliwości żyć w zielonej gospodarce, a po drugiej stronie rzeczywistość coraz bardziej skrzeczy i musimy się mierzyć z tym, że tego ograniczenia dostaw energii będą coraz intensywniejsze, coraz częstsze. Jeżeli nie cofniemy się z tej ścieżki, blackouty, które wyłączyły Hiszpanię, staną się codziennością nas wszystkich podkreśliła Anna Trzeciakowska.

RoM

Włoski minister ds. europejskich: Zielony Ład nie ma sensu.

Włoski minister ds. europejskich: Zielony Ład niszczy przemysł

https://pch24.pl/wloski-minister-ds-europejskich-zielony-lad-niszczy-przemysl

(Źródło: YouTube/serpentza)

Minister do spraw europejskich we włoskim rządzie Tommaso Foti powiedział w niedzielę, że unijny Zielony Ład nie ma sensu. „Jeśli zostaniemy na tej drodze staniemy się ogródkiem dla zamożnych seniorów”podkreślił.

W czasie forum zorganizowanego w Mandurii w regionie Apulia na południu kraju, Foti stwierdził: Płacimy za politykę Zielonego Ładu, który nie ma sensu. Zmierzamy w stronę deindustrializacji Europy. Tracimy konkurencyjność. Jeśli zostaniemy na tej drodze staniemy się ogródkiem dla zamożnych seniorów, ale dojdzie do deindustrializacji kraju ze wszystkimi konsekwencjami kryzysu socjalnego, jakie spowoduje.

Włoski minister dodał: Zakładany jest sznur na szyję włoskich firm, nie tylko przez Unię.

Unia nie powinna być machiną zakazów, ale narzędziem umożliwiającym rozwój systemu przedsiębiorstw na całym kontynencie – ocenił Tommaso Foti.

Minister zwrócił uwagę na destrukcyjny wpływ polityki Zielonego Ładu na sektor motoryzacyjny. Tak odniósł się do jej założeń, w tym przejścia na pojazdy elektryczne. Wyraził opinię, że wiele firm powiązanych z tą branżą będzie musiało „zniknąć”.

pap logo

Źródło: PAP

Rząd Tuska przyznaje: „Zielony Ład” doprowadzi Polaków do biedy [jeszcze większej]

9 czerwca 2025

Rząd Tuska przyznaje: Zielony Ład doprowadzi Polaków do biedy

https://pch24.pl/rzad-tuska-przyznaje-zielony-lad-doprowadzi-polakow-do-biedy

(PCh24TV)

Rząd Donalda Tuska zaprezentował założenia Społecznego Funduszu Klimatycznego (SFK). Program o wartości 65 mld zł ma załagodzić skutki transformacji energetycznej, w tym wprowadzenia tzw. unijnej dyrektywy budynkowej i podatku od emisji dwutlenku węgla ETS2. Jak się jednak okazuje, program jest pełen wad i nie poprawi sytuacji większości narażonych na ubóstwo energetyczne.

Aż 37,5 proc. pieniędzy SFK zostanie przeznaczonych na komponent osłonowy, czyli dopłaty (w formie bonów) dla osób dotkniętych ubóstwem energetycznym. To najwyższa pula na jaką pozwalają unijne przepisy.

Decyzja jest pokłosiem raportu ekspertów Instytutu Badań Strukturalnych (IBS), którzy ocenili, że inwestycje w termomodernizację – np. program „Czyste powietrze” – nie wystarczą by zabezpieczyć Polskę przed ubożeniem. Za półtora roku bowiem wchodzi w życie unijny system handlu emisjami ETS2, który obejmie część transportu i budownictwo. Esperci wyliczyli, że równolegle ze wdrażaniem ETS 2 konieczne jest uruchomienie dopłat do rachunków za energię, które powinny objąć początkowo 2,5 mln gospodarstw o najniższych dochodach.

Okazuje się jednak, że zaprezentowany przez ministra Jana Szyszkę program drastycznie ogranicza możliwość otrzymania odpowiedniego świadczenia. Oprócz kryterium dochodowego (odpowiednio 2500 zł w gospodarstwach jednoosobowych i 1700 zł na osobę w wieloosobowych) rząd proponuje dwa dodatkowe kryteria: wiek – 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn, oraz źródło ciepła – „indywidualne lub lokalne źródło ciepła zasilane paliwami kopalnymi”.

„Według szacunków IBS efekt równoczesnego zastosowania wszystkich trzech kryteriów byłby, z punktu widzenia kosztu społecznego, piorunujący: zamiast ponad 90 proc. gospodarstw zidentyfikowanych jako ubogie energetycznie świadczenie trafiłoby do zaledwie 25 proc.” – ocenia DGP.

Źródło: gazetaprawna.pl

Beata Szydło: Rząd Tuska powinien być wdzięczny – otrzymał realne narzędzie do walki z Zielonym Ładem

Beata Szydło:

Rząd Tuska powinien być wdzięczny

– otrzymał realne narzędzie

do walki z Zielonym Ładem

10.06.2025 tysol/beata-szydlo-rzad-tuska-powinien-byc-wdzieczny

„Rząd Tuska powinien być wdzięczny – otrzymał realne narzędzie do walki z Zielonym Ładem, któremu rzekomo jest teraz tak przeciwny” – pisze na platformie X była premier Beata Szydło, odnosząc się do wtorkowego wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. Zielonego Ładu.

Beata Szydło Beata Szydło: Rząd Tuska powinien być wdzięczny – otrzymał realne narzędzie do walki z Zielonym Ładem

Beata Szydło / Wikipedia

Przełomowy wyrok TK: Zielony Ład niezgodny z Konstytucją

We wtorek Trybunał Konstytucyjny wydał orzeczenie, które powinno całkowicie zmienić kierunek polskiej polityki klimatycznej. Uznał, że wprowadzenie regulacji Zielonego Ładu – w tym systemu ETS2 dla budynków i transportu – narusza Konstytucję RP, ponieważ Polska została pozbawiona prawa weta przy ich zatwierdzaniu na forum UE.

Wyrok otwiera furtkę do zablokowania wielu unijnych przepisów klimatycznych, a zdaniem posła Sebastiana Kalety, może też przełożyć się na obniżki cen energii i ciepła w Polsce.

UE nie dostała na podstawie traktatów kompetencji by bez zgody Polski decydować o tym z jakich źródeł energii możemy korzystać i jakimi obciążeniami fiskalnymi mogą być obłożone poszczególne źródła. To sedno orzeczenia TK– wyjaśnił Sebastian Kaleta.

Beata Szydło komentuje

Do wyroku odniosła się była premier Beata Szydło, która podkreśliła, że Donald Tusk otrzymał od Trybunału realne narzędzie do walki z regulacjami Zielonego Ładu.

Przełomowy wyrok Trybunału Konstytucyjnego uznający niezwykle szkodliwy ETS2 za niezgodny z Konstytucją RP. TK podkreślił również, że regulacje Zielonego Ładu są forsowane niezgodnie z unijnymi Traktatami. Rząd Tuska powinien być wdzięczny – otrzymał realne narzędzie do walki z Zielonym Ładem, któremu rzekomo jest teraz tak przeciwny – skomentowała Beata Szydło.

Kompleksowy raport dotyczący Zielonego Ładu

„European Green Deal” jest na ustach wszystkich polityków unijnego mainstreamu, a przede wszystkim Komisji Europejskiej. Jego implementacja ma być kluczowa dla przyszłości Unii. Jednak nikt z piewców Zielonego Ładu nie chce wprost mówić o kosztach z nim związanych.

Na to zareagowała Solidarność, która zleciła niezależnym ekspertom przygotowanie kompleksowego raportu dot. realizacji założeń polityki klimatycznej. Całość prezentujemy poniżej:

Pierwszy, kompleksowy raport nt. katastrofalnych skutków wprowadzenia Zielonego Ładu [POBIERZ]

Polska nie musi wdrażać Zielonego Ładu. Przełomowy wyrok TK

Polska nie musi wdrażać Zielonego Ładu. Przełomowy wyrok TK

10.06.2025 tysol/polska-nie-musi-wdrazac-zielonego-ladu-wyrok-tk

Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok dotyczący implementacji w Polsce Zielonego Ładu. ’’Narzucanie Polsce Zielonego Ładu łamie konstytucję” – stwierdził Trybunał.

  • Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok w sprawie wdrażania Zielonego Ładu w Polsce.
  • TK uznał, że implenetacja przepisów tego programu narusza polską Konstytucję.
  • Zielony Ład to unijny program, do wprowadzenia którego zmuszane są państwa członkowskie. Zakłada on odejście w polityce energetycznej od węgla, co nieuchronnie prowadzi do drastycznych wzrostów cen za energię i co za tym idzie – innych produktów i usług.

O decyzji Trybunału Konstytucyjnego na platformie X poinformował poseł PiS Sebastian Kaleta, który reprezentował grupę posłów zaskarżających politykę klimatyczną Unii Europejskiej do TK.

Polska nie musi wdrażać Zielonego Ładu. Przełomowy wyrok TK

UE, narzucając Polsce rujnujące naszą gospodarkę rozwiązania Zielonego Ładu, łamie Konstytucję RP z uwagi na fakt, że Polska w tej procedurze pozbawiona była przez organy UE prawa weta

– podał we wpisie Kaleta, powołując się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego.

Jak stwierdził, wniosek, wobec którego zapadł wyrok, był przygotowany jeszcze przez ministra Zbigniewa Ziobro, kiedy ten pełnił funkcję Prokuratora Generalnego.

Poseł dodał, że wyrok TK oznacza, iż „jakakolwiek próba implementacji ETS budynkowego czy transportowego będzie naruszać Konstytucję”.

Otwiera to ścieżkę do radykalnego obniżenia cen prądu i ciepła już teraz

– podkreślił poseł Kaleta.

 „UE nie dostała na podstawie traktatów kompetencji by bez zgody Polski decydować o tym z jakich źródeł energii możemy korzystać i jakimi obciążeniami fiskalnymi mogą być obłożone poszczególne źródła. To sedno orzeczenia TK” – wyjaśnił.

Od lat mówiłem, że UE okrada Polskę swoją polityką klimatyczną i dzisiaj TK to formalnie i ostatecznie potwierdził. Dzisiejszy wyrok to setki miliardów oszczędności dla polskiej gospodarki – podsumował polityk PiS.

Kompleksowy raport dotyczący Zielonego Ładu

„European Green Deal” jest na ustach wszystkich polityków unijnego mainstreamu, a przede wszystkim Komisji Europejskiej. Jego implementacja ma być kluczowa dla przyszłości Unii. Jednak nikt z piewców Zielonego Ładu nie chce wprost mówić o kosztach z nim związanych.

Na to zareagowała Solidarność, która zleciła niezależnym ekspertom przygotowanie kompleksowego raportu dot. realizacji założeń polityki klimatycznej. Całość prezentujemy poniżej:

Pierwszy, kompleksowy raport nt. katastrofalnych skutków wprowadzenia Zielonego Ładu [POBIERZ]

Blackout w Europie: Kolejna „teoria spiskowa” właśnie zamieniła się w… spiskową praktykę?

Pogoda/o/blackout

Czy wielka „awaria” sieci energetycznych w Portugalii, Hiszpanii, Andorze i na południu Francji to czysty przypadek?

Czy może kawałek większej całości. Element systemu tresury obywateli do tego, żeby nigdy nie mogli być pewni swojej niezależności od państwa.

A może po prostu to kolejna „teoria spiskowa”, która właśnie zamieniła się w… spiskową praktykę?

================================================

Mirosław Dakowski

Oczywiście „zieloni” ideolodzy „zapomnieli”, że tak dla słońca i wiatru, jak i dla energii jądrowej – niezbędne są MAGAZYNY ENERGII.

Muszą być tak małe, w skali gminy, nawet domu, ale i wielkie, w skali państwa. Dla nich, gnojków, to „nieoczywiste”.

Na skutek Zielonego Ładu już wkrótce Polska może ogłosić 20 stopień zasilania

Na skutek Zielonego Ładu już wkrótce Polska może ogłosić 20 stopień zasilania

18/11/2024 na-skutek-zielonego-ladu-juz-wkrotce-polska-moze-oglosic-20-stopien-zasilania

Polska w ostatnich dniach zmierzyła się z koniecznością ogłaszania okresów przywołania na rynku mocy. To mechanizm, który ma zapewnić stabilność systemu elektroenergetycznego w sytuacji niedoboru rezerw mocy. Choć środowe wezwania udało się opanować dzięki importowi, prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE), Grzegorz Onichimowski, ostrzega, że podobne sytuacje mogą się powtarzać i pogłębiać. Jednak w tle tych problemów kryje się szerszy kontekst – polityka Zielonego Ładu i jej wpływ na rynek energii.

Jednym z celów Zielonego Ładu jest odejście od paliw kopalnych na rzecz odnawialnych źródeł energii i zwiększenie efektywności energetycznej. W rezultacie coraz więcej gospodarstw domowych inwestuje w ekologiczne źródła ogrzewania, takie jak pompy ciepła, które są promowane jako alternatywa dla węgla i gazu. Pompy ciepła, choć efektywne, w zimowych miesiącach znacząco zwiększają zużycie energii elektrycznej.

To rosnące zapotrzebowanie na prąd może w sezonie grzewczym postawić system elektroenergetyczny w jeszcze trudniejszej sytuacji. Jak zauważają eksperci, Polska już teraz zmaga się z problemami bilansowania mocy, a w najzimniejszych miesiącach, gdy obciążenie sieci gwałtownie wzrośnie, wyzwania te mogą przerodzić się w kryzys.

Polska, jako członek Unii Europejskiej, uczestniczy w systemie handlu uprawnieniami do emisji CO₂ (ETS). Niestety, wysokie ceny uprawnień emisji przekładają się bezpośrednio na koszty produkcji energii elektrycznej, zwłaszcza tej pochodzącej z węgla, który wciąż stanowi znaczną część polskiego miksu energetycznego. W efekcie Polska ma jedne z najwyższych cen energii elektrycznej w UE.

Te wysokie koszty stanowią poważne obciążenie nie tylko dla gospodarstw domowych, ale także dla przemysłu, który zmaga się z rosnącymi rachunkami za energię. Wysokie ceny energii odbijają się na konkurencyjności polskiego przemysłu, ograniczając jego zdolność do inwestycji i ekspansji. Sektor energetyczny, obciążony kosztami ETS, zmuszony jest przenosić te koszty na konsumentów, co dodatkowo pogarsza sytuację.

Eksperci alarmują, że w kontekście Zielonego Ładu i polityki klimatycznej UE, nadchodzące zimy mogą stać się testem dla polskiego systemu energetycznego. Wzrost popytu na energię w chłodniejszych miesiącach, połączony z wyzwaniami związanymi z dostępnością mocy wytwórczych i rosnącymi cenami, może prowadzić do poważnych konsekwencji.

Już teraz widać, że polityka transformacji energetycznej wymaga bardziej zrównoważonego podejścia. Polska potrzebuje inwestycji w stabilne źródła energii, takie jak energetyka jądrowa, oraz w infrastrukturę pozwalającą na lepsze zarządzanie rosnącym zapotrzebowaniem.

Problemy z bilansowaniem mocy i wysokie koszty energii są sygnałem, że obecny system potrzebuje głębokiej reformy. Zielony Ład, choć ambitny, niesie ze sobą wyzwania, które muszą zostać zaadresowane, jeśli Polska ma uniknąć kryzysu energetycznego. Niezbędne są inwestycje w nowe technologie oraz lepsze dostosowanie polityki energetycznej do realiów rynku. W przeciwnym razie nadchodzące zimy mogą przynieść kolejne wyzwania, które wpłyną na każdego odbiorcę energii.

„Drapieżny Zielony (nie)Ład” i jego koszty.

„Jako inżynier nie jestem sobie w stanie tego wyobrazić”. Prof. Mielczarski uderza w Zielony Ład

13.11.2024

tysol/nie-jestem-sobie-w-stanie-tego-wyobrazic-prof-mielczarski-uderza-w-zielony-lad

– Unia Europejska obok węgla potępiła też gaz. Do roku 2040 będziemy musieli jako kraje Unii zrezygnować z ogrzewania gazem. Przyznam się, że jako inżynier nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić. Brniemy w coraz gorszą sytuację – mówił prof. Władysław Mielczarski na antenie Radia Maryja.

Prof. Władysław Mielczarski z Politechniki Łódzkiej, jeden z autorów raportu Solidarności „Drapieżny Zielony (nie)Ład”, gościł 7 listopada na antenie Radia Maryja.

„Brniemy w coraz gorszą sytuację”

Na początku rozmowy prowadzący przytoczył wyliczenia Banku Światowego, który twierdzi, że koszt dekarbonizacji polskiej gospodarki do 2050 roku wyniesie ok. 450 mld dolarów. W ocenie prof. Mielczarskiego transformacja energetyczna Polski może kosztować znacznie więcej, bo nawet 2–3 bln dolarów.

– Unia Europejska obok węgla potępiła też gaz. Do roku 2040 będziemy musieli jako kraje Unii zrezygnować z ogrzewania gazem. Przyznam się, że jako inżynier nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić. Brniemy w coraz gorszą sytuację – stwierdził ekspert.

– W zeszłym roku, koło 18 listopada, były dni największego zapotrzebowania na energię. Wówczas wiatraki, źródła odnawialne produkowały około 6 proc. energii, około 10 proc. energii było z gazu, a pozostałe prawie 85 proc. było z węgla. I tylko węgiel dzisiaj nas ratuje – zaznaczył.

Koszty produkcji energii

Prof. Mielczarski zwracał również uwagę, że koszty produkcji energii z węgla są niższe od tych ze źródeł odnawialnych.

– Jeżeli wzięlibyśmy węgiel brunatny na przykład z elektrowni Bełchatów, to koszt produkcji tego węgla to jest około 300 złotych. W elektrowniach węglowych to się waha, ale to jest i tak poniżej 400 zł. Jeżeli nawet dodalibyśmy te podatki klimatyczne ETS na poziomie 250 złotych, to i tak mówimy o 600 zł kosztów produkcji energii z węgla brunatnego i kamiennego. Dla źródeł odnawialnych (to jest – przyp. red.) powyżej 800 zł – argumentował.

Główna przyczyna tragicznej powodzi w Hiszpanii? Rząd lewacki zainwestował 2,5 miliarda euro w rozbiórkę tam zbudowanych przez generała Franco

Rząd Sáncheza zainwestował 2,5 miliarda euro w rozbiórkę tam zbudowanych przez generała Franco

babylonianempire

Data: 5 novembre 2024Author: Uczta Baltazara 0 Commenti

Szacuje się, że Hiszpania zainwestowała 2,5 miliarda euro w rozbiórkę zapór i zbiorników wodnych, jak donosi Mediterráneo Digital, z których wiele zostało zbudowanych za czasów rządów generała Franco, co jest nie tylko konsekwencją realizacji wytycznych Agendy 2030, ale także aktem nienawiści i zemsty ideologicznego sekciarstwa Sáncheza, który jest przedkładany ponad bezpieczeństwo i dobrobyt obywateli Hiszpanii.

«Gota Fria» i jej wpływ na region Walencji https://en.wikipedia.org/wiki/Cold_drop

Gota Fria (Zimna Kropla), powtarzające się zjawisko klimatyczne w hiszpańskim regionie Morza Śródziemnego, co roku wywołuje ulewne deszcze w regionie Walencji. Jednak w tym roku skutki były szczególnie niszczycielskie, zwiększając liczbę ofiar śmiertelnych i podkreślając skutki rządowej polityki wodnej. Zbiornik Forata https://es.wikipedia.org/wiki/Embalse_de_Forata o przepływie ponad 1100 m³/s, zbudowany w roku 1969 w czasach Franco, odegrał kluczową rolę w kontrolowaniu powodzi na dużych obszarach, ukazując znaczenie tej infrastruktury w sytuacjach kryzysowych.

Rosnący trend demontażu zbiorników, zapór i grobli wywołał ostrą krytykę. W ciągu dwóch dekad w Hiszpanii zniszczono ponad 560 obiektów infrastruktury rzecznej, zwłaszcza w prowincjach takich jak Albacete, Kastylia-La Mancha i Walencja. Te wyburzenia nie tylko wpływają na zdolność magazynowania wody, ale także stanowią atak na dziedzictwo hydrotechniczne i dodatkowe zagrożenie dla bezpieczeństwa ludności w przypadku wystąpienia ekstremalnych zjawisk pogodowych.

Ideologiczny fanatyzm winny likwidacji zapór w Hiszpanii.

Obecna polityka Pedro Sáncheza, zgodna z tzw. Agendą 2030, w rękach radykalnych ekologicznych sektorów skrajnej lewicy i broniona przez Komisję Europejską, chce przywrócić rzeki do ich „naturalnego stanu”.

Ale w przypadku Sáncheza istnieje również trzewna nienawiść do jakiejkolwiek infrastruktury wykonanej w czasach Franco https://en.wikipedia.org/wiki/Francisco_Franco i w tymże kontekście funkcjonuje jego determinacja, aby zburzyć wszystkie tamy i zbiorniki zbudowane w tamtej epoce.

Jednakże niszczenie zapór jest niepotrzebnym ryzykiem, które zmniejsza zdolność reagowania na zjawiska klimatyczne, takie jak “zimna kropla”, które są tak częste na obszarach śródziemnomorskich. Według słów przedstawiciela Organizacji Użytkowników i Konsumentów Wody, „przepływy wody są komercjalizowane i stosowane są kryteria rynkowe, podczas gdy rząd wydaje 2,5 miliarda euro na rozbiórkę naszego dziedzictwa”, który oskarża tę politykę o kierowanie się interesami biznesowymi, a nie potrzebami obywateli.

Wpływ wyburzeń na powodzie i bezpieczeństwo

Usuwanie infrastruktury wodnej miało widoczne i dramatyczne konsekwencje w kilku dorzeczach rzek w Hiszpanii. Ostatnio, wzdłuż rzek takich jak Voltoya i Cega, pobliskie miasta doświadczyły powodzi po usunięciu zapór, które wcześniej regulowały przepływ wody, co spowodowało szkody obejmujące uprawy, infrastrukturę i budynki mieszkalne.

Nowe koryto rzeki Turia, przekierowane za czasów Franco w ramach Planu Sur, zapobiegło katastrofie podobnej do wielkiej powodzi z 1957 r., w wyniku której zginęło około 400 osób, a tysiące zostało bez dachu nad głową. Bez tego dzieła Walencja doświadczyłaby bezprecedensowej tragedii, a wspomniany epizod podkreśla kluczową rolę tego rodzaju zasobów w zapobieganiu katastrofom. Wyobraźmy sobie przez kilka chwil, że rząd Franco nie podjął kiedyś pilnych działań w celu przekierowania Turii. Ale wiecie… nie wolno wymieniać nazwiska Franco.

Konsekwencje realizacji radykalnej Zielonej Agendy

Polityka niszczenia zapór wynika w dużej mierze z radykalnie lewicowego podejścia rządu do ochrony środowiska oraz wsparcia Unii Europejskiej, zgodnie z Harmonogramem 2030. Jest to podejście ideologiczne, które przedkłada radykalną i fanatyczną ekologię nad bezpieczeństwo i ludzkie potrzeby.

……………………………

Przypomnijmy, że istnieje europejski projekt o nazwie Dam Removal Europe, mający na celu usunięcie zapór wodnych w całej Europie. Na stronie internetowej, na której znajduje się zdjęcie pełne ludzi “entuzjastycznie” nastawionych do usuwania zapór, czytamy: “Dam Removal Europe (DRE) to ruch miłośników rzek, wolontariuszy, aktywistów, biologów, agencji środowiskowych i innych podmiotów zaangażowanych gospodarowanie wodą i przywracanie ekosystemu źródeł wody”. https://damremoval.eu/about/

We wspomnianym raporcie przeanalizowano postępy poczynione w 2022 r. w kontekście europejskiej ustawy o odbudowie przyrody oraz innych dyrektyw, mających na celu powiększenie łączności rzecznej i realizację 25 000 km wolnych rzek do roku 2030.

Dokument kończy się promowaniem usuwania barier jako “standardowej praktyki ekologicznej odbudowy” i zapewnia zasoby zachęcające i wspierające dalsze podobne inicjatywy w całej Europie

Niebieskie kropki wskazują wszystkie zapory usunięte wokół Walencji:

……………………………

Niszczenie zapór w Hiszpanii jest odzwierciedleniem ekologicznego sekciarstwa Sáncheza, który wydaje się być bardziej skoncentrowany na przestrzeganiu europejskiej agendy klimatycznej niż na ochronie ludności Hiszpanii przed cyklicznymi zjawiskami, takimi jak zimna kropla. Polityka ta ignoruje fakt, że Hiszpania jest krajem o ekstremalnym klimacie, charakteryzującym się zarówno długotrwałymi suszami, jak i ulewnymi deszczami jesienią.

Utajnione koszty rozbiórki zapór wodnych

Koszty rozbiórki zapór są nie tylko finansowe – do tej pory zainwestowano 2,5 miliarda euro – ale także społeczne i gospodarcze. Brak możliwości regulacji zasobów wodnych wpływa na ludność wiejską i miejską oraz znacznie zmniejsza dostęp do wody w czasach suszy. Ponadto zmniejszenie liczby zbiorników wpływa na rolnictwo, jeden z najważniejszych sektorów hiszpańskiej gospodarki; redukuje także dostępność wody do zaopatrywania miast.

Organizacja Użytkowników i Konsumentów Wody twierdzi, że rząd „komercjalizuje przepływy wody” z korzyścią dla prywatnych firm, takich jak te zaangażowane w produkcję zielonego wodoru, co przyczynia się do funkcjonowania podejścia rynkowego, które nie odpowiada potrzebom obywateli. Tworzy to przekonanie, że rząd Sáncheza przedkłada interesy dużych gałęzi przemysłu nad dobro wspólne, co doprowadziło wielu do zakwestionowania jego przywództwa oraz rzeczywistych motywacji stojących za jego polityką środowiskową. Globalistyczna polityka wodna Sáncheza stała się ideologicznym priorytetem, który zignorował realne potrzeby kraju. “Zimna kropla” i powodzie w Walencji stanowią przykład ryzyka związanego ze strategią skoncentrowaną na wyburzaniu zapór bez uwzględnienia konsekwencji średnio- i długoterminowych. Polityka Sáncheza, wspierana przez radykalny program ekologiczny, może mieć długoterminowe konsekwencje dla bezpieczeństwa wodnego kraju, pozostawiając Hiszpanię podatną na zjawiska naturalne.

INFO: https://adelanteespana.com/el-gobierno-ha-invertido-2-500-millones-de-euros-en-demoler-las-presas-que-construyo-franco

https://babylonianempire.wordpress.com/2023/04/24/popatrzcie-co-globalistyczne-koorwiszcza-wyprawiaja-z-hiszpanskimi-zaporami-wodnymi/embed/#?secret=RnlWXpVfBs#?secret=5vVuXCDmIM

Rujnując hiszpańskie infrastruktury wodne, oto  co w tym samym czasie robi Sánchez…

Hiszpański podatnik finansuje infrastrukturę Generalnej Dyrekcji Gospodarki Wodnej marokańskiego Ministerstwa ds. Wyposażenia i Gospodarki Wodnej.

Socjalistyczny rząd przyznał nową dotację na realizację projektu wodnego w Maroku o wartości 600 000 euro. Zagranicznym organem otrzymującym dotację jest Generalna Dyrekcja Gospodarki Wodnej podlegająca marokańskiemu Ministerstwu Wyposażenia i Gospodarki Wodnej.

Zgodnie z przetargiem, sfinansowana zostanie interwencja „Wkład we wzmocnienie wiejskich urządzeń sanitarnych w innowacyjnym podejściu, projekt centrum Selfate w gminie Selfate w prowincji Sidi Kacem, którego celem jest zapewnienie dostępu do urządzeń sanitarnych w centrum wiejskiej gminy Selfate w prowincji Sidi Kacem”.

Dokument dotyczący dotacji od Hiszpańskiej Agencji Współpracy Międzynarodowej na rzecz Rozwoju (AECID), która podlega Ministerstwu Spraw Zagranicznych, można znaleźć pod linkiem https://labandera.es/wp-content/uploads/2024/01/Resolucion-de-concesion-de-subvencion-para-un-proyecto-hidrico-en-Marruecos-2.pdf.

Ta najnowsza pomoc od Sáncheza na projekt wodny w królestwie dynastii Alawi jest dodatkiem do innych stworzonych przez socjalistę, takich jak przyznanie zwrotnej pożyczki w wysokości do pięciu milionów euro na budowę dwóch stacji uzdatniania wody.

Projekt wodny dla zagranicy i niszczenie zapór w Hiszpanii na rzecz ideologicznego programu rządu

W międzyczasie świadome zaniedbanie rządu Sáncheza wobec hiszpańskiego sektora pierwotnego stało się jasne, ponieważ jego rząd ustanowił europejski rekord w niszczeniu zapór, pogłębiając tym samym skutki suszy. Jedynie w roku 2021 socjalistyczny rząd zburzył 108 zapór i jazów w ramach realizacji Agendy 2030, co stanowi prawie połowę infrastruktury tego typu zlikwidowanej na kontynencie europejskim.

Oprócz pomocy dla marokańskiego rolnictwa, które już konkuruje i ma przewagę nad rolnictwem hiszpańskim – duszonym przez presję regulacyjną, której Afrykańczycy nie mają – 2,1 miliarda euro przeznaczono również na transformację energetyczną Republiki Południowej Afryki i jej potrzeby wodne w zakresie infrastruktury zaopatrzeniowej i sanitarnej. Socjalistyczny rząd zaoferował tę pomoc za pośrednictwem Hiszpańskiej Spółki Finansowania Rozwoju (Cofides) i Korporacji Rozwoju Przemysłowego RPA (IDC), które podpisały protokół ustaleń w celu wzmocnienia dwustronnego finansowania podczas wizyty Sáncheza w tym kraju.

INFO: https://labandera.es/sanchez-subvenciona-un-proyecto-hidrico-marroqui-mientras-destruye-embalses-en-espana/

………………….

Poniżej zdjęcie statku obecnego na morzu w pobliżu Walencji przed powodzią i w czasie jej trwania. Jednostka jest pływającą elektrownią (powership) obsługiwaną przez Karadeniz Holding. https://en.m.wikipedia.org/wiki/MV_Karadeniz_Powership_Osman_Khan https://karpowership.com/powership-in-10-questions https://en.wikipedia.org/wiki/Karpowership

“I ten statek robił coś takiego. Dlaczego? – Jeśli ma zajmować się produkcją energii?

Erika D’Errico 4 nov 2024 @errico_erika Segui

Più canali telegram spagnoli dicono che questa nave sospetta fosse a Valencia prima e durante l’alluvione e che la prossima destinazione sia Genova. Amici liguri se la vedete fateci sapere.

Immagine

I lettori hanno aggiunto informazioni contestuali questa nave è una centrale elettrica galleggiante (powership) gestita da Karadeniz Holding. La nave produce elettricità a bordo. en.m.wikipedia.org/wiki/MV_Karade… karpowership.com/powership-in-1…

………………….

VIDEO: 30 października 2024: Marokański minister Nizar Baraka: “W tym roku przeprowadziliśmy 70 operacji zasiewania chmur.”

“W tym roku przeprowadzono około 70 operacji sztucznego zasiewania chmur, w tym 30 z ziemi i 40 z powietrza” powiedział marokański minister infrastruktury i wody, Nizar Baraka, w Rabacie w odpowiedzi na pytanie skierowane do Izby Radców. Minister zaprzeczył również “jakiemukolwiek związkowi między operacjami zasiewu a powodziami w południowo-wschodniej części kraju”.

https://babylonianempire.wordpress.com/2024/11/01/marokanskie-zasiewanie-chmur-i-zwiazane-z-nim-zagrozenie-dla-hiszpanii/embed/#?secret=SOQQA1JBZ1#?secret=N0Cr8Hw8EK

„Polacy stracą nawet połowę dochodu”. Prof. Mielczarski ostrzega przed Zielonym Ładem

„Polacy stracą nawet połowę dochodu”. Prof. Mielczarski ostrzega przed Zielonym Ładem polacy-straca-nawet-polowe-dochodu

&quot;Polacy stracą nawet połowę dochodu&quot;. Prof. Mielczarski ostrzega przed Zielonym Ładem

Prof. Władysław Mielczarski wskazuje, że mocno zbiedniejemy przez Europejski Zielony Ład Fot. PTWP

– Zielony Ład będzie szczególnie kosztowny dla biedniejszych krajów europejskich. Np. Niemcy przez niego nieco zbiednieją, ale Polacy stracą nawet połowę dochodu liczonego na osobę – mówi portalowi WNP.PL prof. Władysław Mielczarski, ekspert ds. energetyki.

  • – Polityka Europejskiego Zielonego Ładu jest i będzie bardzo kosztowna. Przede wszystkim zaś jest ona niemożliwa do zrealizowania. Ustanowiono bowiem nierealne cele – uważa prof. Władysław Mielczarski, ekspert ds. energetyki.
  • – Żeby osiągnąć cele założone w Zielonym Ładzie, trzeba byłoby zamknąć cały przemysł, a ludzie musieliby się wyprowadzić ze swoich domów do namiotów – ironizuje nasz rozmówca.
  • Jak uważa prof. Władysław Mielczarski, Europejski Zielony Ład doprowadzi do utraty konkurencyjności europejskiego przemysłu.

Co oznaczać będzie realizacja założeń Europejskiego Zielonego Ładu?

– Na pewno polityka Europejskiego Zielonego Ładu jest i będzie bardzo kosztowna. Natomiast przede wszystkim jest ona niemożliwa do zrealizowania.

Ustanowiono bowiem nierealne cele. Unia Europejska chce osiągnąć zerowe emisje netto do 2050 roku. Jednak tego nie uda się osiągnąć.

Prof. Mielczarski: żeby osiągnąć cele założone w Zielonym Ładzie, trzeba byłoby zamknąć cały przemysł, a ludzie musieliby się wyprowadzić ze swoich domów do namiotów

Nie uda się?

– Gdyby chcieć to osiągnąć, trzeba byłoby zamknąć cały przemysł, a ludzie musieliby się wyprowadzić ze swoich domów do namiotów. Ironizuję, ale tak to właśnie wygląda.

Ten Europejski Zielony Ład będzie szczególnie kosztowny dla biedniejszych krajów europejskich, w tym dla Polski. Przykładowo Niemcy przez Europejski Zielony Ład nieco zbiednieją, ale Polacy stracą przez niego nawet połowę dochodu liczonego na osobę.

Oznaczać to będzie pauperyzację społeczeństw w UE. Ponadto będzie szybko postępować utrata konkurencyjności europejskiego przemysłu.

Niektórzy wskazują, że forsowanie rozwiązań z zakresu Europejskiego Zielonego Ładu wygląda jak jakiś sabotaż ze strony urzędników unijnych. Co pan o tym sądzi?

– Sytuacja jest teraz taka, że jak mówi stare przysłowie: „siali wiatr, a teraz zbierają burzę”. Unia Europejska chciała znaleźć sobie takie obszary, gdzie będzie lepsza od innych i wyprzedzi konkurencję.

Wymyślono przed laty, że będzie to sektor zielonej energetyki i rozwoju odnawialnych źródeł energii. Jednak UE mocno się przeliczyła. Okazało się bowiem, że kraje azjatyckie dużo lepiej opanowały te technologie.

Potrafią produkować o wiele taniej i teraz zalewają nas między innymi panelami fotowoltaicznymi czy samochodami elektrycznymi. To oni coraz więcej tych produktów sprzedają w Europie i na tym zarabiają. Natomiast firmy europejskie popadają w coraz większe tarapaty, musząc ponosić koszty wyśrubowanej polityki klimatycznej.

Oprócz powszechnie znanego podatku klimatycznego ETS (Europejski System Handlu Emisjami  – przyp. red.) coraz powszechniejszy staje się przymus inwestowania w „zielone” technologie poprzez wymagania ESG (z ang. Environmental, Social and Corporate Governance, środowisko, społeczna odpowiedzialność i ład korporacyjny) dotykające obszarów związanych z ochroną środowiska naturalnego, odpowiedzialnością społeczną i ładem korporacyjnym.

A chodzi między innymi o to, że przykładowo dana firma w UE nie otrzyma dziś kredytu, jeżeli nie udowodni, że jest „dość zielona” i musi kupować zieloną energię, samochody elektryczne i inne zupełnie jej niepotrzebne rzeczy. To wszystko kosztuje i przez to firmy europejskie tracą konkurencyjność wobec firm spoza Unii. I będą ją tracić nadal.

Ponad 20 lat temu grupa aktywistów zgłaszała postulaty walki z emisją gazów cieplarnianych. Mówiono o potrzebie walki ze zmianami klimatycznymi. Jednak to się potem wymknęło spod kontroli.

Obecnie masy ludzi w UE żyją z różnych grantów, propagując Europejski Zielony Ład. Oni otrzymują coraz to nowe granty i sami już uwierzyli w zieloną utopię. Dzisiaj przez to bardzo trudno zrobić krok w tył. Miliony ludzi bowiem dały się zindoktrynować. Takim przykładem jest znana aktywistka klimatyczna Greta Thunberg. Powstało coś na kształt nowej pseudoreligii.

Prof. Mielczarski: upiliśmy się Europejskim Zielonym Ładem

Czy da się to jeszcze odwrócić?

– Nie wierzę raczej w to, że się uda. Upiliśmy się bowiem całym tym Europejskim Zielonym Ładem. I jesteśmy jak alkoholik. On nie przestanie pić, dopóki sobie czegoś nie zrobi, dopóki nie przestraszy się swojego stanu.

W UE ludzie przez Europejski Zielony Ład mocno zbiednieją. Może dopiero wtedy do nich dotrze, że coś jest nie tak. Chyba innej drogi dla społeczeństw UE, jak przejście przez „smugę cienia”, nie ma.

Możliwe, że czeka nas okres upadku Europy. Przecież upadek Cesarstwa Rzymskiego też nastąpił. Za jakiś czas UE też może upaść. Zachodzi tutaj pytanie: czy potem Europa zdoła się odbudować i ile czasu jej to zajmie. Obecnie prym na świecie zaczyna wieść Azja. Teraz mamy czas Azji, która się rozwija i nie zawraca sobie głowy kwestiami ochrony klimatu.

Jako UE popełniamy zbiorowe samobójstwo. Być może jako UE musimy mocno upaść również pod względem cywilizacyjnym, żeby nadeszło otrzeźwienie.

Nie wszystkich będzie stać na to, żeby przystosować stare domy do nowych restrykcyjnych norm wynikających z założeń Europejskiego Zielonego Ładu. Jak się pan na to zapatruje?

– Oczywiście, że Europejski Zielony Ład będzie wywoływał zmiany społeczne i własnościowe. Wielu ludzi nie będzie stać na to, aby dostosować się do rygorystycznych norm. I zostaną oni wywłaszczeni.

Może będą musieli przenieść się do jakichś klitek w blokach z wielkiej płyty. A ich własność przejmą wielkie koncerny. Spójrzmy na Ukrainę, gdzie są olbrzymie gospodarstwa rolne. Tyle że one nie należą do Ukraińców, tylko do międzynarodowych koncernów. Trudno rozdzielać kwestie dalszego rozwoju gospodarczego od polityki.

Pomysły z Zielonym Ładem to są pomysły unijne. Reszta świata tym się nie przejmuje i stawia na rozwój. Niestety u nas polityka unijna ciągnie społeczeństwa i gospodarki w dół.

Problemem ostatnich ośmiu lat było to, że politycy dali się zaczarować środkami z tytułu Krajowego Planu Odbudowy i godzili się na wszystko, byle tylko uzyskać KPO. Tyle że tu chodzi nie tyle o subsydia unijne, tylko o pożyczki, które trzeba będzie spłacić. I dalej niestety brniemy w sytuację, w której KPO stało się rodzajem bożka, dla którego można wszystko poświęcić.

Rozmawiał: Jerzy Dudała