Aresztowania gangu urzędników. Załatwili nielegalny wjazd dla kilkunastu tysięcy imigrantów…

Straż Graniczna zatrzymała urzędników. Załatwili nielegalny wjazd dla kilkunastu tysięcy imigrantów

8.04.2025 nczas/straz-graniczna-zatrzymala-gang-urzednikow

Funkcjonariusze Straży Granicznej rozbili zorganizowaną grupę przestępczą, której członkowie w zamian za korzyści materialne ułatwiali cudzoziemcom nielegalne przekraczania polskiej granicy i nielegalny pobyt w Polsce. Wśród zatrzymanych są urzędnicy jednego z powiatowych urzędów pracy na Mazowszu.

Śledztwo w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Grójcu.

– W sprawie zatrzymano trzy osoby. Wobec dwojga z nich – dwóch wysoko postawionych urzędników powiatowego urzędu pracy – sąd zastosował aresztowanie na okres 3 miesięcy – poinformowała rzecznik Komendanta Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej mjr Dagmara Bielec.

Prokurator przedstawił podejrzanym zarzuty dotyczące m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz organizowania nielegalnego przekraczania granicy RP.

– Podejrzanym zarzuca się także przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków w związku z procedurą wydawania zaświadczeń o wpisie do ewidencji wniosków w sprawie pracy sezonowej i tym samym umożliwienie nielegalnego przekroczenia granicy RP cudzoziemcom z krajów wysokiego ryzyka migracyjnego, na podstawie dostarczonych dokumentów wymaganych do uzyskania polskiej wizy, a także poświadczania nieprawdy co do zamiaru zatrudnienia cudzoziemca na terenie Polski i tym samym – działania na szkodę interesu publicznego – wskazała mjr Bielec.

W związku z działalnością przestępczą rozbitej grupy, od 2018 do 2024 r., prawie 12,5 tys. cudzoziemców z Azji Centralnej, Afryki, Dalekiego Wschodu i Ukrainy uzyskało dokumenty niezbędne do wnioskowania o wizę. Po jej uzyskaniu nabyli prawa do wjazdu do Polski i tym samym do innych krajów strefy Schengen.

– Członkowie grupy wykorzystywali dane personalne zarówno legalnych pracodawców, jak i tzw. słupów, z których tworzyli fikcyjnych pracodawców i na ich dane składali fałszywe wnioski o wydanie zezwoleń na pracę dla cudzoziemców – dodała rzecznik Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej.

Podczas przeszukań lokali zajmowanych przez zatrzymane osoby oraz pomieszczeń powiatowego urzędu pracy, funkcjonariusze zabezpieczyli nośniki danych, dokumenty mogące stanowić dowód w sprawie. Zabezpieczono także ponad 117 tys. zł oraz trzy pojazdy.

Ostatnie zatrzymania były efektem wielomiesięcznej pracy funkcjonariuszy operacyjno-śledczych z Placówki Straży Granicznej w Radomiu Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej w Warszawie.

Na trop grupy przestępczej funkcjonującej w strukturach jednego z powiatowych urzędów pracy na Mazowszu, funkcjonariusze wpadli po rozbiciu w maju 2024 r. innej zorganizowanej grupy działającej w tej samej instytucji i zatrzymaniu 10 osób, m.in. pracownicy tego urzędu, która do dziś pozostaje w areszcie.

Ekolot produkuje ultralekkie samoloty. „Odpowiednie władze”: Zniszczyć!!

Jedyna taka firma w Polsce upada. Właściciel: można to nazwać sabotażem gospodarczym

money/jedyna-taka-firma-w-polsce-upada

Podkarpacki producent ultralekkich samolotów Ekolot wygasza działalność po 30 latach obecności na rynku. Obwinia biurokrację. – Można to nazwać sabotażem gospodarczym – powiedział portalowi Interia.pl Henryk Słowik, dyrektor firmy Ekolot. Urząd Lotnictwa Cywilnego zaprzecza zarzutom.

Jedyna taka firma w Polsce upada. Właściciel: można to nazwać sabotażem gospodarczym
Samolot ultralekki KR-030 Topaz produkowany przez Ekolot (materiały prasowe, Artur Mercik, Ekolot)

Ekolot działa od 1995 r. w Krośnie na Podkarpaciu. Jest jedyną w Polsce firmą produkującą seryjnie ultralekkie samoloty (ich masa nie przekracza 600 kg). A właściwie był, ponieważ właściciel obecnie 'wygasza to wszystko do spodu’. Wybrane nieruchomości zamierza wynająć, zwolnił ponadto niektórych pracowników” – czytamy w Interii. Firma wciąż istnieje, ale nie będzie dalej produkować.

Pod koniec marca Henryk Słowik napisał list otwarty do premiera Donalda Tuska.

„Autor wyjaśnił w nim, że nie może dłużej prowadzić firmy ze względu na działania państwowych instytucji: Urzędu Lotnictwa Cywilnego oraz Urzędu Celno-Skarbowego w Przemyślu. Pierwszej wytknął, iż zbyt długo czeka, aż uzyska od niej certyfikację modelu samolotu. Drugiej, że na sprowadzany z Chin materiał używany do produkcji nałożyła aż 125-procentowe cło antydumpingowe, mające chronić przed nieuczciwą rywalizacją cenową” – relacjonuje portal.

Spór o cło z fiskusem

Słowik twierdzi, że towar, który sprowadzał z Chin, nie jest dostępny w Unii Europejskiej. Urzędnicy po długim czasie zmienili interpretację i uznali, że sprowadzany materiał jednak cłom antydumpingowym podlega. Skarży się, że choć kilka miesięcy temu skierował prośbę o pomoc do Kancelarii Premiera, nie otrzymał jej.

To właśnie o działaniach Krajowej Administracji Skarbowej mówi, że „można to nazwać sabotażem gospodarczym”. – Co państwu z tego, że doprowadza do bankructwa firmę i ona się zamyka? Samego ZUS-u płaciłem 500 tysięcy złotych. Jestem Polakiem, chcę tu pracować, Ekolot to rodzima firma, nie ma takiej drugiej w kraju w tej branży. Wyprodukowaliśmy przez te lata prawie 300 samolotów – mówił Interii.

W swoim liście otwartym wyliczał, że samoloty Ekolotu latają na całym świecie – we wszystkich krajach Europy, w obu Amerykach, w Azji, Australii, a nawet na Mauritiusie, w Nowej Kaledonii oraz na wyspie Reunion.

Izba Administracji Skarbowej w Rzeszowie odmówiła portalowi komentarza odnoszącego się do indywidualnego podmiotu i konkretnej sprawy.

Certyfikacja samolotu Topaz 600

Skarży się też na Urząd Lotnictwa Cywilnego. Firma Ekolot skonstruowała samolot Topaz 600 o masie startowej 600 kg (samolot wraz z paliwem i osobami na pokładzie). Twierdzi, że po rozmowach z ULC był pewien, że Topaz 600 certyfikację przejdzie „szybko i sprawnie”. Przyjął pierwsze zamówienia na samoloty, wyprodukował je, ale mimo upływu kilkunastu miesięcy, nie może ich sprzedać klientom.

Konstruktorem samolotów jest doświadczony inżynier Jerzy Krawczyk, pracujący w branży od 50 lat.

Urząd Lotnictwa Cywilnego twierdzi, że w liście otwartym Słowika „znajduje się wiele niespójnych i nieprawdziwych informacji”. Urząd twierdzi, że próby wytrzymałościowe wykazały konieczność wzmocnienia jednego z głównych elementów konstrukcyjnych. Dodaje też, że certyfikacja trwa od grudnia 2023 r. i jest na ukończeniu. – Nie popełniono błędów w procesie – zapewnia Marta Chylińska, rzeczniczka ULC, w rozmowie z portalem.

ULC przekonuje, że certyfikacja samolotu Topaz z masą startową 472 kg trwała trzy lata i dwa miesiące. Z kolei ultralekki samolot WT9 Dynamic LSA był certyfikowany przez Agencję UE ds. Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) przez blisko siedem lat. Jak czytamy, datę wręczenia certyfikatu ustalono na 4 kwietnia, jednak firma wstrzymała produkcję wcześniej.

Maryja, pasterz i chłopcy z Hitlerjugend

[Trzecia relacja o przekonywującej Bercie. md]

https://www.opiekun.kalisz.pl/wojna-i-cuda

Maryja, pasterz i chłopcy z Hitlerjugend


W czasie II wojny światowej sanktuarium licheńskie zajęli Niemcy, „naziści”, by utworzyć na jego terenie obóz szkoleniowy dla Hitlerjugend. Co ciekawe, do obozu nie zostali wcale przywiezieni niemieccy chłopcy z terenów III Rzeszy, ale trafili do niego młodzieńcy z mieszkających w tych rejonach od lat rodzin o niemieckich korzeniach.

Chłopcy ci nie znali nawet niemieckiego, bo w ich domach nie używało się już tego języka. Mieli nauczyć się go w trakcie szkolenia. Zresztą w licheńskim obozie mieli też uczyć się strzelać mając przed sobą tarcze w postaci zagrabionych ze świątyni świętych obrazów i figur.

Chłopcom urządzono wspólną sypialnię w murach kościoła Św. Doroty i po pewnym czasie zaczęli oni donosić przełożonym, że nocami widują w kościele tajemniczą białą niewiastę i takiegoż staruszka wyglądającego na pasterza.

Przełożeni uspokajali chłopców i zapewniali, że są bezpieczni, ale niepokój wśród ich wychowanków rósł. Młodzi przeczuwali, że ich obecność w sanktuarium i świętokradcze ćwiczenia nie podobają się Bogu.

Przełożeni zaczęli planować likwidację obozu i przeniesienie go.

Jednak w lipcu 1944 roku, wychowawczyni z obozu, funkcjonariuszka SS Berta Bauer, postanowiła udowodnić młodym, że Boga nie ma i raz na zawsze zamknąć temat „zjaw”, jak to określała. Zebrała wszystkich wokół jednego z krucyfiksów i oddała kilkanaście strzałów do figurki ukrzyżowanego Chrystusa. W jej ślady poszło też kilku wychowanków. „Zobaczcie, nic się nie dzieje! Bóg nas nie karze, bo Go po prostu nie ma!” – wołała.

Kilka godzin później otrzymała (być może w nagrodę?) urlop. Miejscowy rolnik odwoził ją do Konina na pociąg. Nagle pojawił się samolot, z którego oddano strzały. Berta Bauer zmarła na miejscu. Woźnicy nic się nie stało. Okazało się, że strzały padły w te fragmenty ciała Bauer, które kilka godzin wcześniej za jej przyczyną podziurawiły figurkę Ukrzyżowanego. W obozie Hitlerjugend wybuchła panika, której nikt już nie usiłował nawet tłumić. Obóz rozwiązano.

A rozstrzelany Chrystus nawiedzany jest co dnia przez rzesze licheńskich pielgrzymów.     

Marszałek Iwan Koniew: To Ona tego dnia była u mnie!

https://dakowski.pl/archiwum/pliki/index.13675_46.php


Ks. dr Józef Maria Bartnik SJ 

Częstochowa 1944-1945
  W styczniu 1945 r. marszałek Iwan Koniew, prowadząc Armię Czerwoną na Berlin, zatrzymał się pod Częstochową, by przegrupować wojska. Zajął kwaterę i przy stole zasłanym mapami opracowywał plany strategiczne. Wtem pojawiła się przed nim kobieta, ubrana na czarno, w czarnym szalu na głowie, i zwróciła się do niego po rosyjsku: Idź i natychmiast rozpocznij ofensywę na Częstochowę! 
Powiedziawszy to, wyszła.Koniew, mocno zaskoczony, wybiegi z kwatery i pytał żołnierzy trzymających wartę: „Gdzie jest ta kobieta, która była u mnie?”. Lecz ci odpowiedzieli: „Nie było tu żadnej kobiety!”. 
Marszałek Koniew, powróciwszy do kwatery, nie namyślając się wiele, cofnął poprzedni rozkaz, a wydał nowy, nakazujący natychmiastowy wymarsz na Częstochowę.16 stycznia 1945 r. wojska Frontu Ukraińskiego pod rozkazami marszałka Koniewa zdobyły miasto bez jednego wystrzału! Atak był tak gwałtowny, że hitlerowcy nie zdążyli zburzyć miasta. 
Jeden z braci paulinów wspominał:
Ta godzina wyzwolenia przyszła nagle… […] A Niemcy na Jasnej Górze nic absolutnie nie wiedzieli, że radzieckie wojska już tu są. Jak się dowiedzieli, […] powstała straszna panika. […] zakonnicy wszyscy się modlili; była akurat godzina modłów i byliśmy w kaplicy. […]
Jeden z naszych zakonników poszedł pytać się, co oni teraz będą robić. Ten komendant odpowiedział, że on w takim wypadku ma rozkaz, pod karą śmierci, spalić Jasną Górę, jak się będzie stąd wycofywał. Klasztor był w pogotowiu. Wszyscy, którzy się tu schronili i zakonnicy, nikt nie spał wtedy. Ja byłem wyznaczony na obserwatora. […]
  Przed godziną 23 Niemcy wytoczyli na dziedziniec klasztorny osiem beczek z benzyną. I te beczki ustawili szeregiem, odkorkowali i tak to wszystko się lalo. Jednocześnie tam gdzie Arsenał, była wywleczona ogromna sterta kocy, też zlana benzyną. A na wprost, gdzie taka mozaika ułożona z kamieni, to zastopowali ciężarowe auto, naładowane wybuchowymi materiałami i wszystko to zlali benzyną. Ale znów rozległy się jakieś detonacje i oni uciekli. Tylko częściowo to podpalili.” (…)
24 stycznia marszałek Iwan Koniew w otoczeniu sztabu oficerów wkroczył do jasnogórskiego sanktuarium. Stanąwszy przed obrazem Matki Bożej, powiedział: „Это ОНА сегодня была у меня ! [ To Ona tego dnia była u mnie! ]
Pociągnął ręką dwa razy po twarzy, zdjął czapkę, pokłonił się nisko i wyszedł. A za nim sztab. Oficerowie byli poważnie zaniepokojeni zachowaniem Koniewa i jego zadziwiającą wypowiedzią. Myśleli, że marszałek zwariował! Wreszcie ośmielili się zapytać, dlaczego powiedział coś tak dziwnego. Koniew wyjaśnił: Tak, jak na tym obrazie, wyglądała kobieta, która dala mi tak stanowcze polecenie, że innej myśli już nie miałem, jak tylko tę, aby natychmiast rozkazać ofensywę na Częstochowę!

Chrystus, do którego strzelano w Polsce. Berta Bauer oddała 13 strzałów do Figury Jezusa Chrystusa

Chrystus, do którego strzelano w Polsce. Berta Bauer oddała 13 strzałów do Figury Jezusa Chrystusa

Podczas II wojny światowej w kościele św. Doroty w Licheniu hitlerowcy urządzili szkołę dla chłopców z Hitlerjugend. Młodych Niemców zaprawiano – w okrucieństwie. Kiedy w lipcu 1944 roku chłopcy zaczęli się skarżyć swojej wychowawczyni Bercie Bauer, że w kościele „coś ich straszy” wymierzyła ona z pistoletu i strzeliła do krucyfiksu. „Gdyby Bóg istniał, powinien natychmiast mnie ukarać” – powiedziała. Kilka godzin później, kiedy jechała na stację kolejową do Konina, przelatujący samolot – prawdopodobnie niemiecki, ostrzelał jej wóz. Berta Bauer zginęła na miejscu.

Kule trafiły ją dokładnie w te same miejsca na ciele, w których znajdują się otwory po kulach na krucyfiksie.

Kaplica Świętego Krzyża mieści się w podziemiu kościoła Matki Bożej Częstochowskiej na terenie Sanktuarium Licheńskiego, gdzie odbiera cześć obraz Matki Bożej Bolesnej Królowej Polski. Jej powierzamy siebie i wszystkie sprawy naszej Ojczyzny

Tu, nad ołtarzem, znajduje się ten niewielki krucyfiks, – widnieje na nim 13 śladów po kulach.

Wiele osób jeździ i pielgrzymuje po całym świecie, a tymczasem…  
cudze chwalicie a swego nie znacie…

=======================

mail:

Miejscowi mówią, że miała rany dokładnie w tych miejscach, gdzie ugodziła Chrystusa w krucyfiksie.

Berta Bauer – Niemka, która zginęła wkrótce po profanacji krzyża

Berta Bauer – Niemka, która zginęła wkrótce po profanacji krzyża

16 IX 2019 Michał Krajski -Berta-Bauer-Niemka-ktora-zginela-wkrotce-po-profanacji-krzyza

Na terenie sanktuarium Matki Bożej Bolesnej Królowej Polski w Licheniu Starym znajduje się kaplica Krzyża Świętego, w którym adorowany jest krucyfiks, do którego podczas wojny strzelała Berta Bauer. Warto poznać historię tego wydarzenia.

Berta Bauer była wychowawczynią nazistowskich chłopców, która cechować się miała szczególnym okrucieństwem. Kiedy Podczas II wojny światowej Niemcy urządzili w licheńskim sanktuarium ośrodek szkoleniowy młodzieży Hitlerjugend Bauer zajmowała się w nim indoktrynacją.

W lipcu 1944 Bauer zebrała wychowanków przed kaplicą cmentarną i kilkakrotnie strzeliła do wiszącego tam krucyfiksu. Wypowiedziała przy tym słowa: „Gdyby Bóg istniał, powinien natychmiast mnie ukarać”. Zaledwie kilka godzin później zginęła, kiedy wóz, którym jechała do Konina, został ostrzelany przez samolot. Podobno umierając, bardzo cierpiała. 

14 września br. w święto Podwyższenia Krzyża Licheńskie Sanktuarium postanowiło dołączyć duchowo do akcji „Polska pod krzyżem”. W ramach apelu maryjnego o 21-szej wierni, którzy tego dnia zebrali się bardzo licznie, szli w procesji za tym krzyżem, do którego strzelała Bauer.

Było to symboliczne pokazanie, że każdy kto walczy z krzyżem, przegrywa.

Jak głosi łacińskie przysłowie: Stat crux dum volvitur orbis – Krzyż stoi, podczas gdy świat się obraca. Ideologie przemijają, ale orędzie Chrystusa pozostaje żywe i skuteczne.

=======================

mail:

Miejscowi mówią, że miała rany dokładnie w tych miejscach, gdzie ugodziła Chrystusa w krucyfiksie.

Papieże Roncalli i Montini w odtajnionych dokumentach CIA.

[Część artykułu dotycząca Watykanu. MD]

[—-]

…Elder “detonuje bombę”, umieszczając w końcowej części raportu.

Agent CIA pisze, że McCone miał ścisłą sieć kontaktów i informatorów w Watykanie, ale wśród nich – jak na to wygląda – znajdowali się także dwaj papieże, którzy wstąpili na tron papieski w wyniku dwóch niefortunnych konklawe, tj. tych z roku 1958 i 1963.

Są to wspomniani wcześniej Jan XXIII i Paweł VI. Dwaj, prawdopodobnie najbardziej kontrowersyjni papieże w historii, którzy całkowicie zmienili oblicze Kościoła poprzez otwarcie haniebnego Soboru Watykańskiego II, fundamentalnego dla stworzenia tegoź fałszywego kościoła (jak nazwał go św. Pius), który w niewielkim lub żadnym stopniu przypomina autentyczny kościół minionych 2000 lat.

Jest to kościół kompromisu. Kościół, który uwielbia chodzić do synagog i nazywać Żydów „starszymi braćmi”, podczas gdy jeszcze przed pojawieniem się Jana XXIII i przez ponad 1900 lat, każdy papież zawsze podkreślał dystans dzielący katolicyzm i judaizm.

Owe prawdy, swego czasu można było nawet przeczytać w czasopiśmie takim jak Civiltà Cattolica, która w numerze opublikowanym w roku 1890 pisała jak wielkim problemem jest talmudyzm i dlaczego jest on wyraźnie wrogi katolicyzmowi. https://archive.org/details/civiltacattolicathejewishquestionineurope

Sobór zmienił wszystko. Rozpoczął erę domieszek i ekumenizmu obecną w dokumentach soborowych, takich jak Nostra Aetate, w których wyraźnie napisano, że zbawienie można osiągnąć także poprzez inne wyznania, tym samym całkowicie unieważniając ofiarę Chrystusa, który umarł i zmartwychwstał, aby odkupić ludzkość z jej grzechów.

Innymi słowy, jest to kościół skonstruowany na obraz i podobieństwo francuskiego roku 1789, który prawo naturalne wywodzące się od Boga zastępuje oświeceniowym i masońskim kultem praw człowieka.

Przemianę współczesnego świata można podsumować jako tę, która umożliwiła przejście od prawa naturalnego do oświeceniowego i masońskiego kultu praw, a Roncalli i Montini mieli niewątpliwą „zasługę” w zniekształceniu autentycznej misji katolicyzmu.

Waszyngton miał wszelki interes by wesprzeć ten proces. Świat waszyngtońskiego głębokiego państwa, przesiąknięty protestantyzmem, naturalnym sojusznikiem świata żydowskiego, już wcześniej uważnie obserwował konklawe z roku 1958, a słowa Eldera doskonale relacjonują się z innym dokumentem, który w Departamencie Stanu USA pojawił się kilka miesięcy wcześniej.

Waszyngton nie chciał papieża wiernego tradycji

Wynika to z raportu z 11 października 1958 roku, w którym watykański informator działający na rzecz administracji Eisenhowera donosił amerykańskiemu sekretariatowi stanu, że następny papież najprawdopodobniej zostanie wybrany w drodze porozumienia między kardynałami poza konklawe, ale najciekawszy jest ten oto fragment.

Osoba informująca administrację prezydencką w tamtym czasie wyraża głębokie zaniepokojenie, ponieważ jest co najmniej trzech kandydatów na papieża, takich jak Siri, Ottaviani i Ruffini, którzy, jego zdaniem, gdyby zostali wybrani, stanowiliby „nieszczęście” dla Kościoła, jako że są zbyt wierni Magisterium wszechczasów i zbyt mało otwarci z punktu widzenia odnowy podług potrzeb współczesnego świata. Ingerencja we wspomniane konklawe była wielokrotna i bardzo agresywna.

Conclave wygrał kardynał Siri; wybrał nawet imię, którym miał się nazywać jako papież – Grzegorz XVII, dopóki frakcja kierowana przez Francuzów, a przede wszystkim przez kardynała Tisserant’a https://en.wikipedia.org/wiki/Eug%C3%A8ne_Tisserant, nie wysunęła hipotezy, że po drugiej stronie tzw. “kurtyny” katoliccy biskupi zostaną zabici z powodu papieża zbyt mało skłonnego do dialogu ze światem komunistycznym, (podobnie jak nie był do tego skłonny papież Pacelli, dumny przeciwnik wspomnianej doktryny, która jest wrogiem chrześcijaństwa i prawdy). Wielu nie chciało, by arcybiskup Genui został następcą Piusa XII.

https://babylonianempire.wordpress.com/2024/07/31/grzegorz-xvii-papiez-ktorego-nie-bylo/embed/#?secret=ak5B4KqhgM#?secret=YbWxoSJQyK

Z pewnością były to kręgi masonerii kościelnej, która – niestety – już wtedy, przeniknęła głęboko poprzez mury Watykanu, a także bez wątpienia byli to członkowie żydowskiej masonerii B’nai B’rith, która na konklawe z roku 1958 i 1963 wywarła decydujący wpływ.

Jest wiele relacji świadczących o tym, że właśnie ta masoneria wywarła silną presję, aby uniemożliwić Siri’emu wstąpienie na tron papieski. Sprzeciwy wobec genueńskiego kardynała były, jak widać, wielorakie, a także pozornie sprzeczne, co zostanie wkrótce wyjaśnione lepiej.

Ostatecznie, za sprawą rażących nieprawidłowości i gróźb śmierci pod adresem Siri’ego, wybrano patriarchę Wenecji, Angelo Roncalli’ego, który już wcześniej wprowadzony został w kręgi masońskie poprzez członkostwo we francuskim Grand Orient, i który utrzymywał bliskie kontakty ze środowiskami partii komunistycznej; papieskie zażyłości były tak głębokie, że w książce autorstwa Franco Bellegrandi’ego, członka Gwardii Papieskiej i publicysty Osservatore Romano, ujawniającego interesujące informacje na ten temat, papież zyskał przydomek «Nikita Roncalli». https://freepdf.info/index.php?post/Bellegrandi-Franco-Nichitaroncalli-Controvita-di-un-Papa

Również wybór imienia “Jan XXIII” wydaje się być pełen wymowy.

Roncalli wybrał imię antypapieża pochodzącego ze średniowiecza, aby pokazać (prawdopodobnie), że on sam chciał dać do zrozumienia, że jego elekcja nie była legalna i że jego misją nie było zachowanie dogmatów Kościoła, ale nagięcie ich do „potrzeb” współczesnego świata i modernizmu, który swoim drogowskazem uczynił ekumenizm.

Wśród pierwszych dokumentów opublikowanych przez Jana XXIII znajduje się jeden, który od razu daje do zrozumienia, że papież niesłusznie nazywany „dobrym papieżem” przez pewną prasę liberalną, nie miał zamiaru odrzucić różnych doktryn wrogich katolicyzmowi. Wręcz przeciwnie, Roncalli dał również początek ekumenizmowi politycznemu, że tak powiem, kiedy w swojej encyklice Pacem in terris opublikowanej 11 kwietnia 1963 r. wyraźnie potwierdził, że „może i musi istnieć współpraca między systemami komunistycznymi i katolickimi na poziomie społecznym i politycznym”.

W ten to sposób katolicyzm otworzył drzwi marksizmowi, a jeśli ktoś określa Jana XXIII jako ojca tak zwanej teologii wyzwolenia, oficjalnie zainaugurowanej w roku 1968 przez Radę Biskupów Ameryki Łacińskiej w Kolumbii, to ciężżko nie przyznać mu racji.

„Dobry papież” gorliwie pracował nad ową niewyobrażalną mieszanką katolicyzmu i marksizmu, zaś otwarcie Soboru Watykańskiego II w roku 1963 było okazją, na którą kościelna masoneria od dawna czekała, po to, by zacząć budować postępacki i liberalny kościół, który już wtedy, a tym bardziej teraz, katolickim jest wyłącznie z nazwy.

218 biskupów z 54 różnych krajów reprezentowanych przez Antonio de Castro Mayera na próżno prosiło Sobór i „Ojca Świętego”  o ponowne potępienie komunizmu, socjalizmu i wszelkich ideologii wywodzących się z marksistowskiego materializmu historycznego, ale ani ten pierwszy, ani ten drugi nie chcieli o tym słyszeć. https://www.traditioninaction.org/HotTopics/P019-Sect-03.htm https://en.wikipedia.org/wiki/Ant%C3%B4nio_de_Castro_Mayer

Przywódcy Kościoła byli całkowicie odurzeni pragnieniem przekształcenia Boskiej instytucji w ludzką, aż nazbyt ludzką, do tego stopnia, że jeden z “mózgów” Soboru – młody Joseph Ratzinger, powiedział w roku 1967, że Sobór Watykański II odniósł sukces w „przedsięwzięciu” wspierania „pozytywnego spotkania między Kościołem a światem”.

Nie ma zatem wątpliwości, że Roncalli przywdział szaty piątej kolumny, infiltrującego agenta wolnomularzy, który miał za zadanie zniszczyć Kościół od wewnątrz w imię kręgów, które nielegalnie osadziły go na tronie papieskim.

Pozostaje do wyjaśnienia pozorna sprzeczność bliskości Jana XXIII z CIA i jednocześnie z byłym Związkiem Radzieckim.

Jest ona dostrzegalna tylko wtedy, gdy zignoruje się historię komunizmu i bolszewizmu, które od samego początku otrzymywały wsparcie masonerii. Także Marks i Engels byli członkami lóż oraz aszkenazyjskiej finansjery, która w roku 1917 dostarczyła bolszewikom Lenina i Trockiego milionów dolarów z banków Maxa i Paula Warburgów oraz Jacoba Schiffa.

Bolszewicy, którzy zostali wydaleni z carskiej Rosji na wiele lat przed rewolucją, nigdy nie byliby w stanie marzyć o dojściu do władzy, gdyby nie otrzymali powodzi pieniędzy z Wall Street i nigdy nie byliby w stanie wrócić do Rosji, gdyby Stany Zjednoczone, wówczas pod prezydenturą Woodrowa Wilsona, nie pozwoliły Trockiemu na powrót do „ojczyzny” dzięki amerykańskiemu paszportowi uprzejmie przyznanemu przez samego Wilsona.

https://web.archive.org/web/20161103072303/http://ram.neon24.pl/post/134726,juz-trocki-pojal-jak-w-przyszlosci-bedzie-wygladac-europa

Komuniści, jak widać, mieli swoją ochronę i wsparcie w miejscach, które zgodnie z liberalną wulgatą powinny być im wrogie, podczas gdy w rzeczywistości dwa bieguny współczesnej polityki, liberalizm i właśnie marksizm, startują z różnych punktów, aby dotrzeć do tego samego celu, czyli końca suwerenności państw narodowych i usunięcia chrześcijańskich, a przede wszystkim ich katolickich korzeni, które są prawdziwą “czarną bestią” masonerii.

Także Montini, silnie zalatujący masonerią, znajduje się w niemal identycznej sytuacji jak Roncalli.

Wpisany w rejestr w latach ’20 ubiegłego wieku z powodu swojej homoseksualności (o której w roku 1933 donosili inni księża, widząc w nim „niepokojące wtargnięcie w sferę swoich współpracowników”), młody duchowny był już wtedy w bliskim kontakcie z różnymi wrogami Kościoła. https://www.traditioninaction.org/ProgressivistDoc/A_083_MontiniHomosexual.html

Gdy pod koniec lat trzydziestych dostaje się do sekretariatu stanu, gdzie tka gęstą sieć relacji z prekursorem CIA, czyli z OSS, oraz przywódcami partii komunistycznej, których poznaje latem 1944 roku. https://www.chiesaviva.com/tomba%20vuota.pdf https://en.wikipedia.org/wiki/Office_of_Strategic_Services

Montini dążył do zbudowania „wielkiego” sojuszu, który doprowadziłby do powstania rządu złożonego z Chrześcijańskich Demokratów i samej PCI (łoskiej Partii Komunistycznej), po raz kolejny pokazując, że kręgi wolnomularskie do osiągnięcia swoich celów wykorzystywały obydwie odnogi liberalnych demokracji.

Pius XII, poinformowany o koleżeńskiej zażyłości sekretarza stanu, usunął go z Rzymu, mianując go arcybiskupem Mediolanu w hołdzie łacińskiej maksymie „promoveatur ut amoveatur”, ale niestety okazało się, że było to wygnanie jedynie tymczasowe.

Gdy Pacelli zmarł przypuszczono atak, który można było zaobserwować podczas konklawe w roku 1958.

Jan XXIII inauguruje sobór, a w międzyczasie toruje drogę swojemu następcy, arcybiskupowi Montini’emu, mianując go kardynałem zaledwie dwa miesiące po październikowym zamachu stanu przeciwko Siri’emu.

Podczas konklawe w roku 1963 realizowany jest ten sam scenariusz, co w roku 1958. Po raz kolejny Siri otrzymuje pogróżki, a masonerii kościelnej udaje się wybrać papieża Montini.

Watykan wpadł w ręce swoich wrogów; za pontyfikatu Pawła VI członkowie żydowskiej masonerii B’nai B’rith znaleźli jeszcze większą gościnność niż wcześniej, podczas gdy obrońców Tradycji wiernych Magisterium, takich jak Monsignor Lefevbre, „Ojciec Święty” nie przyjmuje.

Nic więc dziwnego, że wspomniany wcześniej dokument potwierdza, że Jan XXIII i Paweł VI byli informatorami lub agentami CIA.

Jeszcze zanim objęli swe pontyfikaty, byli już dobrze zintegrowani zarówno w kręgach amerykańskiego wywiadu, jak i oczywiście w typowych kręgach masońskich, które przygotowywały ich pontyfikaty z dużym wyprzedzeniem.

Był to plan infiltracji Kościoła, który nie powstał w ciągu jednego dnia, ale dawno temu, czego dowodzą dokumenty uprzywilejowanej masonerii, takiej jak Alta Vendita, już w połowie XIX wieku.

https://babylonianempire.wordpress.com/2024/02/21/najnowszy-desperacki-atak-bergoglia-na-katolicyzm-czyli-proba-fuzji-kosciola-z-masoneria/embed/#?secret=HxN0mOJMr2#?secret=U3Vz0nDG41

Roncalli i Montini są wynikiem owej infiltracji i są przykładem dwóch papieży, którzy nie byli wierni swojej misji.

Pontyfikat Bergoglia jest więc „naturalną” kontynuacją i ”egzaltacją” soborowego procesu apostatycznego, który rozpoczął się w 1963 roku i nigdy nie został przerwany.

Pozostaje tylko pytanie, jaka będzie przyszłość Kościoła i czy ta długa infiltracja wreszcie dobiegła końca.[niemądre pytanie… md]

W międzyczasie historycy mogliby choć raz spróbować wykonać sumiennie swoją pracę i zapisać prawdy, które były przed nimi ukrywane przez ponad pół wieku.

INFO: https://www.lacrunadellago.net/i-file-declassificati-di-kennedy-giovanni-xxiii-e-paolo-vi-uomini-della-cia/

Zielony Ład albo armia? Trump stawia Europę pod ścianą

Zielony Ład albo armia? Trump stawia Europę pod ścianą i domaga się pieniędzy za ochronę

zmianynaziemi/zielony-lad-albo-armia-trump-stawia-europe-pod-sciana


Donald Trump powrócił do Białego Domu z jasnym przekazem dla krajów Unii Europejskiej: albo powrót do wspólnych wartości i znaczące zwiększenie wydatków na obronność, albo zapłacicie cła. To ultimatum wprowadza nowy rozdział w i tak już napiętych relacjach transatlantyckich, stawiając europejskich przywódców przed trudnym wyborem, którego skutki poniosą zwykli obywatele.

Od lat Stany Zjednoczone domagają się od europejskich sojuszników zwiększenia nakładów na obronność. Trump już podczas swojej pierwszej kadencji krytykował kraje NATO, które nie osiągały celu 2% PKB na wydatki wojskowe. Teraz, po ponownym objęciu władzy, amerykański przywódca zaostrzył retorykę, bezlitośnie obnażając hipokryzję unijnych przywódców.

„Chcę, by Europa płaciła” – stwierdził Trump jeszcze w 2019 roku, a ostatnie miesiące pokazują, że nie zmienił zdania. Podczas briefingu na pokładzie Air Force One, wracając z Florydy, amerykański przywódca postawił sprawę jasno: „Nie będzie rozmów, dopóki nie zapłacą nam dużych pieniędzy co roku, po pierwsze za teraźniejszość, ale także za przeszłość”. Trump słusznie sugeruje, że Europa powinna zrekompensować Ameryce to, że „zabrała jej wiele majątku”, równocześnie żyjąc pod amerykańskim parasolem bezpieczeństwa.

Na co UE wydaje zaoszczędzone pieniądze? na  Zielony Ład – flagowy projekt unijnych oficjeli mający rzekomo doprowadzić do neutralności klimatycznej kontynentu do 2050 roku. Na ten ideologiczny eksperyment przeznaczono aż 30% budżetu UE na lata 2021-2027, czyli około 1,8 biliona euro! To gospodarcze samobójstwo, które niszczy europejski przemysł i dobrobyt obywateli w imię mrzonek o ocaleniu planety, ma się dobrze i nie cofnięto się ani o milimetr w realizacji tej ideologii.

Trump bezpośrednio powiązał kwestie handlowe z obronnymi zauważając, że „Stany Zjednoczone nie mogą stracić 1,9 biliona dolarów na handlu. Nie możemy tego zrobić i jednocześnie wydać dużo pieniędzy na NATO, aby chronić narody europejskie, chronić je wojskiem i tracić pieniądze na handlu. Cała ta sprawa jest szalona, a ja zostałem wybrany na tej podstawie”. 

Tymczasem unijne elity, oderwane od rzeczywistości, snują mocarstwowe plany militarne budowy nowego europejskiego NATO. Plan „Readiness 2030” to kolejny dowód na to, jak bardzo brukselscy biurokraci nie rozumieją współczesnych zagrożeń. Zakładają, że ta rzekomo nieobliczalna Rosja, którą nas nieustannie straszą, grzecznie poczeka 10 lat, aż Europa się uzbroi! To nie tylko naiwne, ale i niebezpieczne myślenie.

Zieloni z Brukseli najwyraźniej nie zamierzają porzucić swoich eko obsesji. Zamiast tego planują zadłużyć UE na zbrojenia, przekonując, że już za dekadę będziemy gotowi na wyzwania militarne. Absurd goni absurd, gdy okazuje się, że ci sami ludzie, którzy przez lata nie widzieli potrzeby inwestowania w obronność, nagle odkryli, że żyjemy w niebezpiecznych czasach – ale rozwiązanie problemu nie nastąpi od razu i będzie trzeba poczekać kilka lat, których UE nie ma.

Trump nie zamierza dłużej czekać ani iść na kompromisy. Pytany o propozycję swojego doradcy Elona Muska dotyczącą stworzenia strefy wolnego handlu bez ceł między USA i Europą, Trump ponownie wyraził pretensje o „okropne traktowanie” Ameryki przez UE. Zaznaczył też, że choć europejscy przywódcy „przychodzą do stołu” i chcą negocjować, to nie będzie żadnych rozmów bez spełnienia jego warunków finansowych. To twarde stanowisko, ale całkowicie uzasadnione wobec lat europejskiej hipokryzji.

Europejscy przywódcy stoją przed trudnym dylematem, który sami sobie zgotowali. Z jednej strony, zależność od amerykańskiej ochrony jest faktem, szczególnie dla krajów Europy Wschodniej, najbardziej narażonych na rosyjskie zagrożenie. Z drugiej – UE nie chce rezygnować z Zielonego Ładu, który jest nie tyle strategią gospodarczą, co ideologicznym dogmatem określającym tożsamość brukselskich elit.

Przez lata Europa korzystała z premii za bezpieczeństwo, zużywając zaoszczędzone pieniądze na ideologiczne projekty zamiast na realną obronę. Teraz Trump mówi „dość”, a unijni biurokraci są w szoku, że ktoś ośmiela się podważać ich wizję świata, w którym można mieć wszystko naraz: bezpieczeństwo za amerykańskie pieniądze i klimatyczne fanaberie za pieniądze europejskich podatników.

Nowa administracja Trumpa wyraźnie daje do zrozumienia, że oczekuje konkretnych działań, nie tylko deklaracji. UE musi zdecydować, czy jest gotowa zapłacić cenę za lata życia pod amerykańskim parasolem ochronnym, czy może jednak nadszedł czas, by porzucić kosztowne mrzonki na rzecz realnej polityki bezpieczeństwa.

25 kwietnia Wrocław stanie się miejscem duchowej bitwy. Wychodzimy na ulice – modląc się, protestując.

25 kwietnia Wrocław stanie się miejscem duchowej bitwy.

Jędrzej Stępkowski <kontakt@polskakatolicka.org>

W Hali Stulecia odbędzie się bluźnierczy koncert promujący satanistyczne i antychrześcijańskie treści. To nie jest zwykłe wydarzenie muzyczne. Jest to celowa próba publicznego znieważenia Majestatu Boga, szydzenia z naszej wiary i naszego katolickiego narodu. Czy naprawdę mamy na to patrzeć bezczynnie? 
Bezczynność nie jest dla nas opcją, dlatego 25 kwietnia wychodzimy na ulice Wrocławia – modląc się, protestując, pokazując światu, że Polska jeszcze się nie poddała.
 Ale nie uda się nam bez Twojej pomocy.

Dlaczego Ty?
Bo tylko osoby, którym zależy, mogą coś zmienić. Twoje wsparcie ma realną moc — Twoja obecność na modlitwie, w walce, w duchu wynagrodzenia. Nawet jeśli fizycznie nie możesz być z nami, Twoja darowizna pozwoli wysłać na miejsce tych, którzy staną w obronie kultury chrześcijańskiej w Twoim imieniu.

Dlaczego ta inicjatywa jest tak ważna właśnie teraz?
Bez Twojej pomocy ryzykujemy, że nie pokryjemy podstawowych kosztów podróży, posiłków i materiałów dla organizatorów. Bez Ciebie — nasza modlitwa może nie zostać wysłuchana. Bluźnierstwo może pozostać bez odpowiedzi.
Wiele osób z okolic Wrocławia potwierdziło już swoją obecność.
Jednak organizatorzy przyjeżdżają z różnych stron Polski i potrzebują Twojej pomocy.

Kliknij tutaj i wesprzyj duchową krucjatę!  [WESPRZYJ TERAZ]

Jakie konkretne działania podejmiemy?
Będziemy modlić się publicznie na różańcu.Rozdamy ulotki, aby uświadomić mieszkańców o zagrożeniu.Stanowczo, ale spokojnie, będziemy świadczyć o naszej wierze.Pokażemy, że Polska nie godzi się na promocję zła.Jednak podjęcie działań wymaga wsparcia finansowego.

Ponieważ najpilniejsze koszty, które musimy pokryć, to m.in.:
Paliwo: 600 zł Posiłki dla wolontariuszy i inne wydatki związane z podróżą: 460 zł Wydruk ulotek i banerów: 1350 zł Razem: 2410 zł. Liczy się każda złotówka. Każda darowizna przybliża nas do zwycięstwa dobra nad złem.

Kliknij tutaj i pomóż nam zorganizować protest!https://polskakatolicka.org/pl/wplata-na-kampanie?payment=b2aaa64fffaba2bf0e38de8ef200f7

Czy to ma sens? Czy protesty mogą coś zmienić?Tak! Dzięki podobnym działaniom bluźnierczy film „Benedetta” został szybko wycofany z kin w Polsce. Publiczna modlitwa, świadectwo i odważne sprzeciwienie się złu przynosi owoce.

Ale teraz potrzebujemy Twojej pomocy bardziej niż kiedykolwiek. Bo bez Ciebie… wolontariusze mogą usłyszeć najgorsze słowa: „Wracamy do domu. Nie damy rady.”

Kliknij tutaj, aby ich wysłać na duchową bitwę!  [POMAGAM]

Twoja modlitwa, Twoja darowizna, Twoje wsparcie może zmienić bieg wydarzeń.

To nie tylko Wrocław. Tu chodzi o coś więcej. Chodzi o to, czy w Polsce będzie jeszcze miejsce dla Boga, dla Matki Bożej, dla naszej wiary.

Proszę Cię, nie pozwól, aby tego dnia zabrakło świadectwa.

Twoja darowizna to Twój głos przeciwko złu.

Kliknij tutaj, aby stanąć po stronie dobra. https://polskakatolicka.org/pl/wplata-na-kampanie?payment=b2aaa64fffaba2bf0e38de8ef200f7

Święty Michale Archaniele – módl się za nami! Z modlitwą i wdzięcznością,
Jędrzej Stępkowski

Polska Katolicka, nie laicka
 P.S. Być może myślisz sobie: „Czy mój mały gest naprawdę coś zmieni?”

Odpowiedź brzmi: Tak. Każda modlitwa i każda darowizna to realny cios w serce zła, które chce rozpanoszyć się w naszym kraju.

Twoje wsparcie może zdecydować, czy 25 kwietnia na ulicach Wrocławia zabrzmi modlitwa, czy też zapanuje cisza przyzwolenia.

Proszę, nie zwlekaj – kliknij tutaj i pomóż nam dziś stanąć w obronie naszej wiary i przyszłości Polski. 
www.polskakatolicka.org

© 2025
Fundacja Instytut Edukacji Społecznej i Religijnej 
im. Ks. Piotra Skargi

02-951 Warszawa,
ul. Rotmistrzowska 18

 kontakt@polskakatolicka.org

Chiny kontynuują drogę „sinizacji” religii i satanizacji narodu.

Misjonarze to zagraniczna agentura? Chiny kontynuują drogę „sinizacji” przepisów dotyczących religii

pch/chiny-kontynuuja-droge-sinizacji-religii

(fot. Pixabay)

Nowe przepisy, ogłoszone przez Krajową Administrację Spraw Religijnych (NRAA), podlegającą Wydziałowi  Roboczemu Zjednoczonego Frontu, kontrolowanego przez Komunistyczną Partię Chin (KPCh), są kolejnym krokiem w ograniczaniu wolności religijnej w tym kraju. Między innymi zabraniają one duchownym zagranicznym przewodniczenia praktykom religijnym dla Chińczyków bez zaproszenia i zgody ze strony władz.

Zgodnie z nowym ustawodawstwem, które zacznie obowiązywać od 1 maja, zbiorowe zajęcia religijne organizowane przez obcokrajowców w Chinach są ograniczone tylko do zagranicznych uczestników z nielicznymi wyjątkami. Wszystko to dzieje się w ramach osławionej „sinizacji”, zmierzającej w istocie do maksymalnego podporządkowania partii wszelkich dziedzin życia obywateli. W kościołach, meczetach i innych świątyniach nie może dziać się nic, co pozostawałoby poza kontrolą KPCh.

Zarządzenia te dotyczą wyznawców wszystkich religii, surowo zabraniając osobom niebędącym obywatelami Chin a mieszkającym w tym kraju tworzenia organizacji religijnych, głoszenia kazań bez zezwolenia, zakładania szkół religijnych, drukowania i/lub sprzedaży książek religijnych, przyjmowania darowizn religijnych lub pozyskiwania obywateli chińskich do swych religii.

Ogłoszone 1 kwietnia przez NRAA „Szczegółowe zasady wdrażania przepisów o zarządzaniu działalnością religijną cudzoziemców w Chińskiej Republice Ludowej” w 38 artykułach nakładają różnorakie i liczne ograniczenia na możliwość organizowania przez obcokrajowców działalności religijnej w kraju. Stanowią ponadto, że tylko duchowni chińscy mają przewodniczyć obrzędom religijnym i to nie tylko dla swych rodaków, ale także dla obcokrajowców i tylko w świątyniach zatwierdzonych przez państwo (art. 10).

Oznacza to formalne wykluczenie wszelkich kontaktów cudzoziemców z podziemnymi strukturami kościelnymi, np. z katolikami nienależącymi do kontrolowanego przez władzę tzw. Patriotycznego Stowarzyszenia Katolików Chińskich (PSKCh).

Artykuł 5 stwierdza programowo, iż „cudzoziemcy, prowadzący działalność religijną w Chinach, muszą podporządkować się przepisom, regulaminom i normom chińskim, przestrzegać zasady niezależności i samorządności religijnej Chin oraz akceptować prawomocne zarządzanie rządu chińskiego: religia nie może być wykorzystywana do szkodzenia interesom narodowym, społecznym i politycznym, uprawnionym przepisom i interesom obywateli ani szkodzić i naruszać porządku publicznego i dobrych obyczajów Chin”.

Zasadę tę omawiają następnie bardziej szczegółowo kolejne artykuły. Na przykład duchowni zagraniczni, którzy przybywają do Chin z posługą religijną, mogą głosić kazania tylko wtedy, gdy zaprosiła ich któraś z chińskich państwowych organizacji religijnych i zatwierdziła to wspomniana Krajowa Administracja Spraw Religijnych Zjednoczonego Frontu. Ponadto ci, którzy uzyskają taką zgodę, muszą też zyskać potwierdzenie, że ich kazania „nie będą zawierały treści wrogich Chinom, ekstremistycznych tendencji ideologicznych oraz nie będą się mieszały w sprawy religijne Chin” (art. 21).

Według zagranicznych komentatorów, obecne zaostrzenie przepisów potwierdza po raz kolejny, że „Pekin od dawna stara się utrzymać ścisłą kontrolę nad sprawami religijnymi, pozwalając na legalną działalność tylko zatwierdzonym przez państwo instytucjom religijnym. Nowe przepisy pojawiły się po odbytej w ubiegłym miesiącu Krajowej Konferencji Grup Religijnych, na której poinstruowano uznane przez państwo grupy religijne, jak PSKCh, aby zintegrowały swoje przepisy z KPCh”. Wszystko to odbywa się w ramach głoszonej od dziesięcioleci przez Pekin zasady autonomii i samo-zarządzania religii, tzn. ich pełnej niezależności od jakichkolwiek ośrodków zagranicznych.

Warto zauważyć, że nowe ustawodawstwo wprowadzono w czasie, gdy prezydent kraju Xi Jinping i jego rząd przygotowują się do przyjęcia w Pekinie spotkania na szczycie szefów wielkich spółek ponadnarodowych w celu zachęcenia ich do inwestycji w Chinach i do ożywienia rozwoju gospodarczego tego kraju. Znamienne, że jako jedna z pierwszych treść nowych norm zamieściła na swej stronie internetowej diecezja szanghajska, a więc miasta będącego głównym skrzyżowaniem więzów łączących Chiny ze światem i gospodarczo-handlową stolicą tego kraju.

Źródło: AsiaNews/CNA / KAI

https://pch24.pl/chiny-portrety-xi-w-kosciolach-i-rzadowa-pseudo-teologia-uznani-przez-watykan-biskupi-chca-sinizacji/embed/#?secret=hLYwQ0dm9x#?secret=9lgOWALD3p

Jak Unia zabija Europę

Jak Unia zabija Europę

Autor: AlterCabrio , 8 kwietnia 2025

Są trzy stadia. Pierwsze stadium to jest stadium rewolucyjne. To była rewolucja bolszewicka. Późniejsze stadium to jest stadium administracyjne, czyli państwo socjalistyczne wprowadza swoje normy administracyjne, czyli tworzy jakąś strukturę administracyjną, za pomocą której wymusza na ludziach określone zachowania. I PRL na tym poziomie się zatrzymał. Natomiast Unia Europejska jest socjalizmem konstruktywnym, czy raczej konstruktywistycznym, tzn. konstruuje zupełnie nowe społeczeństwo, zupełnie nowego człowieka. I robi to za pośrednictwem systemu wychowania i edukacji. On jest najważniejszym systemem sterowania społecznego. To jest całkowicie niedoceniane przez prawą stronę.

(…)

System edukacji, szkolnictwa i wszystko, co jest ‘dopięte’ do szkolnictwa jest najważniejszym instrumentem zmiany człowieka i sterowania ludźmi przez całe życie. Nie tylko okres szkoły, ale później, aż do 64 roku życia, bo taki jest limit życia w Unii Europejskiej. To się nazywa ‘edukacja przez całe życie’. Czyli konstruuje się człowieka, konstruuje się nowe państwo socjalistyczne pod tytułem Unia Europejska, konstruuje się nowe relacje społeczne. Wszystko, co jest tradycyjne, co wynika z państwa narodowego, z rodziny, ma zostać zniesione.

−∗−

Jak Unia zabija Europę! Chcą odebrać nam gotówkę?! Bartosz Kopczyński u Julii Gubalskiej

https://banbye.com/embed/v_Z9ZWA7ytTvFU

−∗−

Więcej: Bartosz Kopczyński

Żal z powodu posiadania dzieci, ‘Klaus raus’ i szkodliwość wolności słowa czyli w tym tygodniu w nowej normalności

Żal z powodu posiadania dzieci, ‘Klaus raus’ i szkodliwość wolności słowa czyli w tym tygodniu w nowej normalności

Autor: AlterCabrio , 7 kwietnia 2025

I wiesz co, w porządku. Może żal z powodu posiadania dzieci nie czyni cię potworem, ale napisanie artykułu o tym, który twoje dzieci prawdopodobnie kiedyś zobaczą, już tak. Ale to tylko pozorna interpretacja tej historii. Autor jest anonimowy, nazwiska są najwyraźniej zmyślone, więc być może cała sprawa jest po prostu częścią propagandy atakującej ideę posiadania rodziny.

−∗−

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

−∗−

W tym tygodniu w Nowej Normalności

„W tym tygodniu w Nowej Normalności” to nasz cotygodniowy wykres postępu autokracji, autorytaryzmu i restrukturyzacji gospodarczej na całym świecie.

1. Klaus Raus ze Światowego Forum Ekonomicznego

Klaus Schwab, założyciel i lider Światowego Forum Ekonomicznego, „rozpoczyna proces” rezygnacji ze swoich obowiązków przewodniczącego rady powierniczej. Ten „proces” najwyraźniej potrwa co najmniej do stycznia 2027r., więc już teraz trzeba się zastanowić, na ile to wszystko jest prawdziwe.

Istnieje jednak precedens, ponieważ ogłoszenie to następuje po jego rezygnacji ze stanowiska dyrektora generalnego w 2023r., a jego następcą został norweski polityk Børge Brende.

Choć fakt, że 87-letni mężczyzna (rzekomo) przechodzi na emeryturę nie jest sam w sobie faktem wartym uwagi, to jednak rodzi ciekawe pytania.

Na przykład „dlaczego teraz?” i „kto go zastąpi?”

Jeśli chodzi o to pierwsze, to sądzę, że Klaus jest teraz skażony. Jest też publicznie kojarzony z covid i „Wielkim Resetem”. Jego obecność natychmiast odstrasza ludzi, jego pomysły są natychmiast podejrzane.

To ten sam powód, dla którego nie widzisz Billa Gatesa udzielającego tylu wywiadów, jak podczas covid. To są twarze agendy Nowej Normalności, a ponieważ ta agenda staje się bardziej ukryta niż jawna, ludzie, którzy dumnie obnosili się ze swoimi poglądami, muszą zostać odsunięci na bok dla dobra większego dzieła.

Nie oznacza to oczywiście, że są oni faktycznie odrzucani lub że ich idee są dyskredytowane, to ich publiczny wizerunek jest szkodliwy.

W drugim przypadku jedna z wczesnych plotek sugerowała, że ​​posadę obejmie Tony Blair, ale (jeśli można ufać mojemu rozumowaniu) nigdy nie było to prawdopodobne. Zastąpienie Schwaba Blairem w celu zmniejszenia złej prasy jest jak zastąpienie tostera miotaczem ognia, aby nie przypalić muffinek.

Inni potencjalni następcy to pozostali członkowie zarządu – Christine Lagarde z EBC, Kristalina Georgieva z MFW, Larry Fink z BlackRock, Marc Benioff z Salesforce i Mukesh Ambani z Reliance Industries.

Ale mają w dużej mierze ten sam problem, co Blair – mianowicie są odrażający i wszyscy ich nienawidzą.

Podejrzewam, że sporą część z następnych 18 miesięcy „procesu ustępowania” będzie poświęcone organizowaniu przesłuchań na jakiegoś obojętnego „miłego faceta” w stylu Trudeau, który potrafi mówić te same rzeczy, co wujek Klaus, nie wyglądając i nie brzmiąc jak czarny charakter z Bonda.

2. Ptasia grypa jako tło

Cła, Trump i handel są teraz na pierwszych stronach gazet, a cenzura internetu i Adolescence starają się wypełnić wszelkie luki.

W tle tego wszystkiego wciąż grają zapętlone i znane już wątki muzyczne. Cyfrowa waluta to, covid tamto i – między innymi – ptasia grypa.

Według Reutersa Ministerstwo Zdrowia Meksyku odnotowało w tym tygodniu pierwszy oficjalny przypadek ptasiej grypy u człowieka.

W Indiach donoszą, że dwuletnie dziecko zmarło na ptasią grypę po zjedzeniu surowego kurczaka. Szczegóły są niejasne, ale na pierwszy rzut oka ta historia nie ma sensu.

W Anglii, Departament Środowiska, Żywności i Spraw Wsi (DEFRA) zarządził wprowadzenie bardziej rygorystycznych środków na północy kraju po rzekomym wykryciu większej liczby przypadków wirusa H5N1 u dzikich ptaków.

Serwis The Conversation ostrzega, że ​​ptasia grypa „może być na granicy przenoszenia się między ludźmi”.

Wokół daje się słyszeć jakiś narastający szum. W sam raz na Wielkanoc – lub po Wielkanocy – czyżby strach?

3. Posiadanie dzieci jest złe i okropne, i naprawdę zabiera ci ‘czas dla siebie’

Nie jestem potworem – krzyczy nagłówek – ale żałuję, że mam dzieci:

I wiesz co, w porządku. Może żal z powodu posiadania dzieci nie czyni cię potworem, ale napisanie artykułu o tym, który twoje dzieci prawdopodobnie kiedyś zobaczą, już tak.

Ale to tylko pozorna interpretacja tej historii.

Autor jest anonimowy, nazwiska są najwyraźniej zmyślone, więc być może cała sprawa jest po prostu częścią propagandy atakującej ideę posiadania rodziny.

BONUS: ostrzegawczy wywiad tygodnia

Jesteśmy wszyscy więcej niż przyzwyczajeni do argumentu, że „wolność słowa szkodzi naszym dzieciom!”. Zawsze gdzieś znajdzie się ktoś, kto wymyśli jakąś nową wersję tego twierdzenia.

W tym tygodniu tą osobą jest Ian Russell, „aktywista na rzecz bezpieczeństwa w sieci”, a tym „gdzieś” jest BBC Newsnight:

“We cannot keep waiting for change to come.”

Online safety campaigner Ian Russell, says there is a “rising anger” amongst bereaved families and calls for Ofcom to be “less timid”.#Newsnight pic.twitter.com/W0B9jgrG6j

— BBC Newsnight (@BBCNewsnight) April 3, 2025

Mój ulubiony fragment to ten, w którym mówi, że OfCom musi być „mniej nieśmiały” w egzekwowaniu ustawy… która weszła w życie zaledwie 3 tygodnie temu.

Podoba mi się również, jak niejasne jest określenie „prawdziwa zmiana”. Mała wskazówka: kiedy eksperci zaczynają mówić mętnie, dzieje się tak z jednego z dwóch powodów. Albo nie wiedzą, o czym mówią, albo wiedzą, że szczegóły sprawią, że wyjdą na głupków. Podejrzewam, że w tym przypadku chodzi o to drugie.

Podsumowując, był to dość intensywny tydzień dla „nowo normalnej” gawiedzi a nie wspomnieliśmy nawet o ustawie w Kolorado, która klasyfikuje błędne określanie płci dziecka jako „znęcanie się nad dziećmi” lub o mandatach za przekroczenie prędkości w San Francisco, które są wystawiane w oparciu o podstawę kapitałową, czyli w zależności od dochodu, na wyższą (lub niższą) kwotę.

________________

This Week in the New Normal #99, Off-Guardian, Apr 6, 2025

„Tak, to jest mowa nienawiści”. Protestuj !

„Tak, to jest mowa nienawiści”

„Tak, to jest mowa nienawiści”

Rafał Topolski, 7/04/2025 Polskakatolicka

Już 25 kwietnia 2025 roku we Wrocławiu, w Hali Stulecia, ma odbyć się koncert pod szokującą nazwą „Unholy Trinity”. Wydarzenie to budzi ogromne oburzenie wśród katolików, ponieważ na scenie wystąpią zespoły jawnie atakujące Kościół Katolicki: Behemoth, Rotting Christ i Satyricon. To nie jest zwykły koncert – to publiczna manifestacja satanizmu i antychrześcijańskiej nienawiści.

Wielu katolików nie pozostaje biernych wobec tej profanacji. Podczas podobnego wydarzenia w Wiedniu, katolicy z austriackiego TFP (Towarzystwo Ochrony Tradycji, Rodziny i Własności Prywatnej) zorganizowali modlitewną pikietę przed halą koncertową Gasometer. Śpiewali pieśni, odmawiali różaniec i trzymali transparenty z jasnymi hasłami: „Szatan nie ma żadnych praw, ponieważ zło nie może mieć praw”, „Pozwólcie, by to, co święte, pozostało święte” oraz „Koniec z bluźnierstwem”. Ich obecność była wyrazem sprzeciwu wobec satanistycznych treści propagowanych na scenie.

Dominującymi tematami promowanymi przez zespoły „Unholy Trinity” są pogaństwo, satanizm, okultyzm oraz tzw. „magiczna religia seksualna” inspirowana naukami Aleistera Crowleya, samozwańczej „Bestii 666”. Przeraża fakt, że tego rodzaju przekaz znajduje odbiorców wśród młodych ludzi.

Europejska trasa koncertowa „Unholy Trinity” budzi sprzeciw nie tylko w Austrii. We Włoszech katolicy zorganizowali petycję przeciwko koncertowi w Mediolanie, domagając się odwołania wydarzenia, a podobne działania podejmowane są w innych krajach.

Wiedeński protest wywołał także reakcję Nergala, lidera Behemotha, który przechodząc obok modlących się demonstrantów, skomentował jeden z ich transparentów: „Satanizm to mowa nienawiści”. Uśmiechając się cynicznie do kamery, powiedział: „Tak, to jest mowa nienawiści”, a nagranie szybko zamieścił w swoich mediach społecznościowych.

Europejska trasa koncertowa „Unholy Trinity” budzi sprzeciw nie tylko w Austrii. We Włoszech katolicy zorganizowali petycję przeciwko koncertowi w Mediolanie, domagając się odwołania wydarzenia, a podobne działania podejmowane są w innych krajach.

Ktoś może zapytać: ale te protesty nie zawsze prowadzą do odwołania wydarzeń. Odpowiedź na to pytanie jest prosta: wiele razy zdarza się, że organizatorzy odwołują wydarzenie, jak na przykład ogromne zwycięstwo, które odnieśliśmy kilka lat temu przeciwko bluźnierczej sztuce teatralnej „Golgota Picnic”.

Ale nie to jest najważniejsze. Za każdym razem, gdy takie satanistyczne koncerty odbywają się w biały dzień, stanowi to publiczny grzech przeciwko Bogu w naszym kraju. Takie grzechy, oprócz tego, że są obraźliwe dla Niego i Jego Najświętszej Matki, zwiększają także moc diabła w naszym narodzie. Tylko poprzez żarliwe modlitwy, protesty i akty zadośćuczynienia możemy wynagradzać tę obrazę w oczach Boga i zmniejszyć wpływ szatana w naszym kraju. Dlatego właśnie każdy z nas musi zrobić to, co do niego należy.

Także w Polsce nie możemy milczeć!

Jeśli nie sprzeciwimy się temu z całą stanowczością, 25 kwietnia we Wrocławiu może dojść do haniebnego wydarzenia. Behemoth wielokrotnie profanował symbole katolickie – niszcząc Pismo Święte, depcząc wizerunki Matki Bożej i szydząc z modlitw. Rotting Christ obraża imię naszego Zbawiciela już samą nazwą zespołu, a ich „twórczość” to otwarte bluźnierstwo. Symbolika satanistyczna, rytuały i antychrześcijańskie przesłanie to atak na wiarę milionów Polaków. Ale co najważniejsze, to bluźnierstwo wobec naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa.

Czy pozwolimy, aby Hala Stulecia stała się miejscem bluźnierstwa i szydzenia z Boga? Czy pozwolimy na publiczne deptanie świętości w jednym z najbardziej katolickich narodów świata?

Matka Boża w objawieniach w Fatimie i Quito przestrzegała, że nadejdą czasy, kiedy diabeł podejmie zmasowany atak na Kościół poprzez bluźnierstwa i profanacje. Te czasy właśnie nadeszły. Musimy działać!

Zachęcamy wszystkich ludzi dobrej woli do podpisania petycji przeciwko koncertowi „Unholy Trinity” we Wrocławiu. To mocny głos sprzeciwu wobec satanistycznej propagandy i antychrześcijańskiej nienawiści!

Toruń protestuje przeciwko Centrom Integracji Cudzoziemców w Toruniu, Bydgoszczy i Włocławku…

Toruń protestuje przeciwko imigrantom. „Całkowicie zniszczy bezpieczeństwo nasze i naszych dzieci”

7.04.2025 nczas/torun-protestuje-przeciwko-imigrantom

Protest przeciwko Centrom Integracji Cudzoziemców w Toruniu.
Protest przeciwko Centrom Integracji Cudzoziemców w Toruniu. / Fot. X/@PJJBinkowski

Setki osób manifestowały w Toruniu na Rynku Staromiejskim, sprzeciwiając się powstaniu Centrum Integracji Cudzoziemców. Pikietę pod hasłem „Toruń przeciwko imigracji” zorganizowały środowiska prawicowe, m.in. Konfederacja Korony Polskiej, Ruch Narodowy czy Młodzież Wszechpolska.

Centra Integracji Cudzoziemców będą naszym zdaniem przedsionkiem do przyjęcia w Polsce paktu migracyjnego, sprzeciwiamy się temu. Obawiamy się o nasze społeczeństwo, o naród. Napływ cudzoziemców związany jest ze wzrostem przestępczości, czego przykładem są wydarzenia w Europie Zachodniej – powiedział Przemysław Binkowski, prezes Ruchu Narodowego w woj. kujawsko-pomorskim.

===========================

ZawszeFrantiscaFranco @AlicjaJesz

Toruń – protest przeciw imigracji i ośrodkom dla imigrantów w Toruniu, Bydgoszczy i Włocławku. Młodzież Wszechpolska, Konfederacja Korony Polskiej, Ruch Narodowy, Patriotyczny Toruń.

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

Agnieszka Szumilas z Konfederacji Korony Polskiej mówiła, że w jej ocenie napływ nielegalnych migrantów „całkowicie zniszczy bezpieczeństwo nasze i naszych dzieci”. – Będziemy bali się chodzić po ulicach, puścić dzieci do szkoły, tak jak się to dzieje na zachodzie – przekonywała Szumilas.

Na Rynku Staromiejskim w Toruniu skandowano m.in. „silna Polska, silna rodzina”, „nie dla imigracji”, „nie tęczowa, nie czerwona, tylko Polska narodowa” czy „Polak w Polsce gospodarzem”.

Uczestnicy mieli w rękach polskie flagi, a także flagi Młodzieży Wszechpolskiej czy Ruchu Narodowego. Odśpiewano hymn Polski i modlono się w intencji ojczyzny. Na zakończenie pikiety kilku uczestników podeptało flagę Unii Europejskiej.

===========================

Młodzież Wszechpolska @MWszechpolska

Wielka manifestacja Polaków przeciwko imigrantom w Toruniu Zamanifestowaliśmy nasze poparcie dla Polski jako państwa narodowego, bez milionów imigrantów w naszym kraju. Chcemy Polski bezpiecznej i kultywującej swoją tradycję oraz tożsamość Nie zgadzamy się na relokację imigrantów z Niemiec i ściąganie tutaj nisko opłacanych pracowników, zarówno z Ukrainy jak i Azji, czy Afryki. Mamy dość obniżania pensji polskich pracowników oraz pełnych akademików przy uczelniach Dziękujemy za obecność przede wszystkim

@RuchNarodowy @KoronyPolskiej

Patriotyczny Toruń. Dziękujemy też redakcji Lepszy Toruń za świetną relację

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

Przemysław J. Binkowski @PJJBinkowski

Toruń Przeciwko Imigracji. Bardzo dobrze zorganizowana i poprowadzona przez

@MWszechpolska @RuchNarodowy Też tam był.

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

·

Skandal w szpitalu MSWiA. Pacjenci płacili krocie za możliwość operacji.

Płać albo cierp! Skandal w państwowym szpitalu MSWiA. Pacjenci płacili krocie na fundację za możliwość operacji

7.04.2025 skandal-w-szpitalu-mswia-pacjenci-placili-krocieza-mozliwosc-operacji

Robot da Vinci.
Robot da Vinci. / Fot. PAP

Operacja robotem da Vinci wiążę się z dopłatą na fundację (…) około 20 tysięcy. (…) Niestety, nie jest to mało, ale te narzędzia są bardzo drogie – takie oczekiwania wobec chorych na raka trzustki formułował prof. Marek Durlik, szef Kliniki Chirurgii Gastroenterologicznej i Transplantologii przy Państwowym Instytucie Medycznym MSWiA. Śledztwo w tej sprawie przeprowadziła Wirtualna Polska, która dysponuje także nagraniem potwierdzającym finansowe oczekiwania wobec pacjentów leczących się w państwowym szpitalu.

Jak opisuje wp.pl, mechanizm działał według ustalonego schematu. Pacjenci, którzy otrzymywali diagnozę zmian nowotworowych w obrębie trzustki, często byli kierowani do prof. Durlika, uznawanego za jednego z najlepszych specjalistów w Polsce. Na forach internetowych pacjenci nazywają go „Bogiem od trzustki”, ponieważ podejmował się przypadków, których inni lekarze nie chcieli operować.

Podczas prywatnych wizyt, kosztujących 1150 zł, profesor informował pacjentów, że mogą być operowani klasycznie skalpelem lub nowocześnie – robotem da Vinci. Jednocześnie zaznaczał, że drugi wariant wiąże się z koniecznością wpłaty około 20 tysięcy złotych na fundację działającą przy szpitalu.

Na forach internetowych można znaleźć całe poradniki opisujące tę ścieżkę: wizyta prywatna u profesora, wpłata na fundację, a następnie operacja robotem da Vinci. Pacjenci byli informowani, że operacje są wykonywane w ramach publicznej służby zdrowia, ale ponieważ NFZ nie finansuje narzędzi do robota, konieczna jest dodatkowa opłata.

Wielu ocenia cały schemat po prostu jako przekazywanie łapówki.

Miliony złotych dla fundacji

Fundacja działająca przy szpitalu MSWiA odnotowała znaczące przychody – 2,4 mln zł w 2022 roku oraz 2 mln zł w 2023 roku. Z tej kwoty większość stanowiły darowizny od osób fizycznych: 1,85 mln zł w 2022 roku i 1,6 mln zł w 2023 roku.

Pacjenci profesora Durlika otrzymywali instrukcje, aby oznaczać przelewy jako „darowizna na cele statutowe dla transplantologii”. W 2023 roku fundacja przekazała 2,4 mln zł na działalność statutową, z czego 1,65 mln zł przeznaczono na narzędzia do bloku operacyjnego robotyki dla kliniki kierowanej przez prof. Durlika.

Środki fundacji były również wykorzystywane na sponsorowanie wyjazdów kadry naukowej na konferencje zagraniczne, pokrywanie kosztów publikacji naukowych, a także na zakup sprzętu dla szpitala, w tym ekspresów do kawy (jeden za 8390 zł) czy papieru do ksero.

Stanowisko prof. Durlika

W rozmowie z dziennikarzami prof. Durlik przyznał, że pacjenci byli proszeni o wpłaty na fundację, ale zapewnia, że sam nie czerpał z tego żadnych korzyści finansowych. Tłumaczył, że szpital doświadczał poważnych problemów finansowych, szczególnie na przełomie 2022 i 2023 roku.

Trzeba było wymyślić coś, aby dało się kontynuować program robotowy. Za ustną zgodą ówczesnego dyrektora prof. Waldemara Wierzby, potwierdzoną na zebraniu ordynatorów klinik, zaczęliśmy zbierać pieniądze dla fundacji na zakup potrzebnych instrumentów – wyjaśnił Durlik.

Profesor argumentował, że NFZ finansuje wyłącznie operacje metodą klasyczną na trzustce, pomimo jego wielokrotnych apeli do Funduszu oraz Ministerstwa Zdrowia o uwzględnienie wyceny dla zabiegów robotowych. Operacja z użyciem robota jest droższa o kilkanaście tysięcy złotych, głównie ze względu na koszt jednorazowych końcówek.

Mogliśmy zawiesić program robotowy i dzisiaj nie musielibyśmy rozmawiać na ten temat. Ale jestem przede wszystkim lekarzem i życie każdego pacjenta jest dla mnie najważniejsze. Nie miałem poczucia, że robię coś złego – stwierdził prof. Durlik, choć przyznał, że według polskiego prawa nie powinno się pobierać żadnych pieniędzy od pacjentów.

Profesor twierdzi, że wpłaty były dobrowolne, a pacjenci mogli dokonywać ich zarówno przed, jak i po zabiegu. Zaprzeczył, jakoby prowadzona była weryfikacja wpłat, choć przyznał, że każdy pacjent, który wpłacił pieniądze, był operowany robotem, a spośród tych, którzy nie wpłacili – tylko część.

Kto wiedział, a kto nie wiedział

Gdy sprawa wyszła na jaw, wszyscy jak jeden mąż – od minister zdrowia, przez urzędników, po szpitalną kadrę wysokiego szczebla – wyrażają oburzenie funkcjonującym schematem. I oczywiście są zaskoczeni.

Tymczasem prof. Durlik podkreślił, że o procedurze wiedzieli wszyscy w szpitalu, w tym obecne kierownictwo. – Cała obecna dyrekcja wie o tym, że pacjenci musieli wpłacać na fundację, żeby można było przeprowadzić operację robotową – stwierdził.

Obecnie, jak zapewnił profesor, pacjenci nie są już proszeni o wpłaty, ponieważ dyrektor Suwalski rozpisał postępowanie na narzędzia i tych już nie brakuje.

Obecne kierownictwo szpitala w oficjalnym oświadczeniu podkreśliło, że „fundacja, o której mowa, ustanowiona została przez osoby prywatne i stanowi wobec PIM MSWiA odrębną i niezależną osobę prawną”, zaznaczając, że instytut nie posiada uprawnień związanych z nadzorowaniem jej działalności.

Mimo to na terenie szpitala wiszą plakaty zachęcające do wpłat na fundację, w tym jeden tuż przed wejściem do kliniki kierowanej przez prof. Durlika.

====================================

Mail :

Wystarczy zapłacić 1150 zł, aby dostać się do profesora.
==========================

Jacek Dobrzyński @JacekDobrzynski

Natychmiast po uzyskaniu informacji o ewentualnych nieprawidłowościach w ramach działalności fundacji wspierającej @pim_mswia

już w miniony czwartek (3 kwietnia) materiał dźwiękowy nagrany w 2023 roku i udostępniony mi przez dziennikarzy został przekazany do @CBAgovPL

. Państwowy Instytut Medyczny MSWiA zapewnia, że nigdy nie żąda od nikogo jakichkolwiek opłat za leczenie. Decyzją ministra @MSWiA_GOV_PL do szpitala zostanie skierowana kontrola

9 870 wyświetleń

447 NADCHODZI?

Krzysztof Baliński

„Nowa batalia Claims Conference o pamięć o Holokauście” – takim tytułem ekscytowała 13 marca „Times of Israel”, cytując Gideona Taylora, szefa Claims Conference, która w 1951 r. wynegocjowała od Niemiec 90 miliardów dolarów odszkodowań dla ocalałych z Holokaustu. Taylor, który stoi również na czele Światowej Organizacji Restytucji Mienia Żydowskiego, ujawnił, że tylko w ubiegłym roku rozdysponował 1,5 miliarda dolarów, że ma problem w zabezpieczeniu płatności ze strony kilku państw, że stara się pozyskać dodatkowe pakiety odszkodowawcze od kilku krajów i przedsiębiorstw, „które współpracowały przy deportacji Żydów” i że „problem dotyczy głównie byłych krajów komunistycznych w Europie Wschodniej, takich jak Polska”.

Przypomnijmy: roku temu Stuart Eizenstat na spotkaniu (nazwanym „restytucyjnym”) z przedstawicielami państw „dokonujących restytucji mienia żydowskiego”, oświadczył: Starania na rzecz restytucji mienia potomków tych, którzy przeżyli Holokaust i których mienie zostało skradzione, po masakrach Hamasu z 7 października, nabrały wiatru w żagle. Restytucja, kilkadziesiąt lat po tym, kiedy rabunek mienia miał miejsce, będzie rozliczana, nieważne ile to zajmie czasu. Nie będzie przedawnienia w rozliczaniu sprawców tych niegodziwych czynów, nawet za 100 latach. A Stuart Eizenstat (tak, jak Gideon Taylor) to nie byle kto. Pełnił wysokie funkcje w poprzednich administracjach USA, jest właścicielem prominentnej kancelarii prawnej i autorem słów: „Jest rzeczą wysoce niemoralną, że rząd USA nie poparł żydowskich roszczeń wtedy, kiedy Polska przystępowała do NATO i do UE”. Jest też prezesem Freedom House, która w swym raporcie pisała: „rząd Polski osłabia głosy przeciwstawiające się narracji historycznej, która pomija udział Polaków w zbrodniach okresu II wojny światowej”.

„Dostosowanie edukacji o Holokauście do potrzeb pokolenia 7 października” – to drugi punkt agendy Claims Conference. „Oprócz pomocy dla szybko kurczącej się liczby żyjących ocalałych, Claims rozdziela fundusze na edukację o Holokauście […] Stoimy w obliczu ogromnych wyzwań. Wiedza na temat Holokaustu jest coraz mniejsza, zwłaszcza wśród młodszych pokoleń” – biadolił. I przytoczył wyniki sondażu, według którego młodzież nie wie, że sześć 6 milionów Żydów zostało zamordowanych, że był Holokaust i nie potrafił wymienić nawet jednego obozu koncentracyjnego. Wg Taylora antysemityzm nie tylko narasta, ale wykorzystuje zaawansowane narzędzia, poszerzając swój złowrogi zasięg. „Internet przerodził się w megafon do głoszenia kłamstw i teorii spiskowej, a sztuczna inteligencja ułatwia wytwarzanie deepfake’ów, które są w stanie „udowodnić” każdą dezinformację”.

Temat ciągnął dalej: Od 7 października, to jest od ataku Hamasu na Izrael, nasiliły się na całym świecie ataki na Żydów. Przeciwnicy Izraela atakują pamięć o Holokauście, próbują snuć paralele między działaniami militarnymi Izraela a nazistowską kampanią eksterminacji narodu żydowskiego. „Przez lata skupialiśmy się na tych, którzy negowali Holokaust, twierdzili, że nigdy nie miał miejsca. Dzisiaj mamy do czynienia z nowym zjawiskiem – zniekształceniem a nawet inwersją Holokaustu – mówieniem, że to, co Izrael robi w Gazie jest podobne do tego, co robili naziści”. Dla przeciwdziałania temu, Claims Conference „zainwestowała” w nowe projekty edukacyjne, filmy o holokaustowej tematyce, współpracę z influencerami w internecie i w sztuczną inteligencję. Gideon wygadał się, że finansowanie ma pochodzić z Niemiec oraz rządów i instytucji europejskich, „które ponoszą winę za Holokaust”. W tym miejscu przypomnijmy, że Deklaracja Terezińska, która stworzyła podwaliny pod Ustawę 447, także mówi o „dostarczeniu środków na edukacje o Holokauście”.

Odpowiedź na pytanie, co Gideon ma na myśli jest o tyle łatwa, gdy przypomnimy, że akcję wyłudzania odszkodowań od Polski zawsze wyprzedzają alarmujące raporty o wzroście antysemityzmu w Polsce. Dowodów na taką wielokrotnie przećwiczoną i skuteczną metodę, swoiste przygotowanie artyleryjskie (trzymając się terminologii wojennej, tj. ostrzeliwania przez Izrael palestyńskich dzieci w Gazie) jest co niemiara, także dzisiaj. „Na terenie okupowanym przez Niemcy polscy naziści zbudowali obozy, które były obozami pracy, a potem stały się obozami masowej zagłady” – takie zdanie odczytała z kartki „ministra” Barbara Nowacka. Jest nim też „Gazeta Wyborcza”, która wywiad z żydowską „socjolożką” zatytułowała: „Atak Hamasu z 7 października był pełen cytatów z polskich pogromów Żydów i Zagłady”. Innymi słowy „7 października” to jedna wielka antysemicka zbrodnia ze strony tych, którzy potępili Izrael za mordowanie palestyńskich dzieci. I jeszcze inna napaść na Polskę: W rocznicę wyzwolenia obozu Auschwitz b. prezydent Izraela, podczas konferencji poświęconej „rosnącemu w Europie antysemityzmowi”, uderzając pięścią w stół, powiedział: „Zostaliśmy tu wyrżnięci również przez Polaków” (a na torach prowadzących do bramy obozu pojawiła się plansza z napisem: „To jest polski obóz koncentracyjny”).

Ferowanie oskarżeń o antysemityzm jest dziecinnie łatwe, bo to oni ustalają, co jest antysemityzmem a co nie jest. Kuriozalnych i groteskowych definicji wytworzyli co niemiara. Antysemityzmem jest nie tylko sprzeciwianie się żydowskim roszczeniom, ale hasło „Bóg, honor, ojczyzna”, mówienie o skorumpowanych sitwach u władzy, użycie lub pominięcie wyrazu „Żyd”, mówienie o bandytach z UB, pogląd, że nie w marcu ‘68, lecz w czasach Bermana była kulminacja terroru i zbrodni. Antysemitą można zostać, jeżeli twój dziadek nie był w KPP. Wg prasy żydowskiej, „w zdecydowanej większości pomoc, której udzieliła Żydom chociażby rodzina Ulmów nie była podyktowana altruizmem, ale chciwością polskich antysemitów”. A gdy na podorędziu nie ma „przestępstwa z nienawiści”, pojawia się dr Bilewicz, z tezą o istnieniu „antysemityzmu wtórnego” („Kto się wypiera, kto neguje swoją odpowiedzialność za wiekowe prześladowania Żydów i za ich prześladowania najnowsze, kto zaprzecza, że jest winny i że jest antysemitą – ten jest antysemitą wtórnym”).

„Antysemitą” jest potencjalnie każdy. Definicję antysemityzmu rozciągają tak szeroko, by można było pod nią podciągnąć wszystko a nalepkę „antysemita” przykleić każdemu, kto zagraża interesom Żydów. I jeszcze jedno – gdyby nie było wyczarowanego przez nich antysemityzmu, musieliby wziąć się za jakąś uczciwą robotę, co byłoby dla nich prawdziwą tragedią, wszak z akcji polowania na „antysemitów” czerpią ogromne zyski. W tak modus operandi wpisuje się sondaż Uniwersytetu Hebrajskiego: 54 procent Izraelczyków uważa, że Polacy są dokładnie w takim samym stopniu odpowiedzialni za Holocaust, jak Niemcy. Tylko 8 proc. sądzi, że Polacy „też byli ofiarami”. Najmniej antysemickim krajem są Niemcy, a najbardziej Francja i Polska.

Deklarują całkowitą eliminację „antysemityzmu Polaków”. Ale Żydów to nie cieszy, bo antysemitów potrzebują. Do łbów „Naszych” nie dociera, że Żydzi szukają zwady, że przypisywanie Polakom miana „antysemici” to środek nacisku w negocjacjach biznesowych dotyczących mienia pożydowskiego, że nalepkę „antysemita” przyklejają każdemu, kto nie płaci, mało płaci lub zagraża ich finansowym interesom. A władze warszawskie? Zamiast walczyć z oszczerstwami i tym samym dawać odpór żydowskim roszczeniowcom, walczą z „polskimi antysemitami”, to jest z tymi, którzy roszczeniowców demaskują.

W tym miejscu przypomnijmy: Konrad Adenauer i David Ben-Gurion zawarli tajny układ, zgodnie z którym Niemcy w pełni sfinansowały izraelski program atomowy w wysokości 5 miliardów dolarów. Za tak drogi prezent trzeba się było odwdzięczyć, i w ślad za tym rozpoczęła się akcja ściągania z Niemców odpowiedzialności za holokaust oraz koordynacja niemieckiej i żydowskiej polityki historycznej. Interes Niemiec był jasny – przerzucenie winy na Polaków. Interesem Żydów była kasa, czyli grabież mienia Polaków. Stąd paradygmat: „Polacy to antysemici, mordercy Żydów i złodzieje mienia żydowskiego, które muszą zwrócić”. Stąd słowa herszta szajki roszczeniowców, Gideona Taylora: „W restytucji mienia nie chodzi tylko o pieniądze, ale o opowiedzenie światu na nowo historii II wojny”. I stąd jego: „To, że Polska jest jedynym krajem, który nie dokonał żadnej restytucji, ma związek z narracją o tym, iż Polacy byli ofiarami II wojny światowej”. I stąd coraz bardziej bezczelne działania żydowskiego młota i niemieckiego kowadła i bezkarnie hasanie w Polsce żydowskiej i niemieckiej piątej kolumny, trybików w machinie „Przedsiębiorstwa Holokaust”.

Pogróżki Gideona nie pojawiły się przypadkowo. Przewrót polityczny w Warszawie, zwarcie Trumpa z żydokomuną oraz coraz bardziej wymyślne i wyrafinowane metody holokaustowych gangsterów źle Polsce wróżą. Tu trochę historii: Gdy Polska (i jej nieszczęsny minister Adam Daniel Rotfeld), za pieniądze Sorosa zabrała się za krzewienie demokracji na Białorusi, od tyłu nachodzą Judejczykowie. Kiedy rząd Tuska angażuje się w instalowanie demokracji na Majdanie, Izba Lordów podejmuje uchwałę, a w niej: „Najbardziej bezczelnym przestępcą jest Polska, która rozsiadła się na własności trzech milionów ofiar nazistów”. Od dnia wybuchu wojny na Ukrainie Żydzi, z dnia na dzień, zrobili się dla Polski bardzo mili, znikł temat „polskich obozów”, urwały się dywagacje o tym, co Polacy wysysają z mlekiem matki. Sielankę przerwała dziennikarka CNN, pytając Dudę: „Czy polska pomoc dla Ukrainy nie jest próbą naprawienia krzywd polskich obozów koncentracyjnych”.

Polskiemu mieniu nie zagraża amerykański ambasador, ale rządzący, którzy, dla przypodobania się Trumpowi, gotowi są do największych świństw. Z doświadczenia wiemy, że na polu przymilaniu się do Żydów Tusk i Kaczyński w niczym się nie różnią, licytują się tylko, kto da Żydom więcej. A co do Tuska to przypomnijmy, że już nie raz Żydom obiecał. W marcu 2008, na spotkaniu z przedstawicielami organizacji żydowskich zobowiązał się do „rozwiązania problemu restytucji mienia żydowskiego poprzez sprzedaż lasów państwowych”.

W ujawnionym przez WikiLeaks szyfrogramie ambasador USA w Warszawie raportował o uzyskanym od premiera zapewnieniu, że pieniądze na pokrycie kosztów restytucji majątków pożydowskich rząd zamierza zdobyć sprzedając lasy. To także Tusk próbował w Sejmie, tuż przed świętami Bożego Narodzenia A.D. 2014, dokonać zmiany konstytucji otwierającej drogę do prywatyzacji lasów państwowych. Do takich ustępstw „zachęcali” go zawsze Niemcy. I pytanie, jak zachowa się dzisiaj jest pytaniem czysto retorycznym. A PSL? Wystarczy obiecać im posady gajowych w sprzedanych lasach, a zgodzą się na wszystko..

I jeszcze jedno – nie popełniajmy wciąż tych samych błędów. Bo błędem (jeśli nie świadomą intrygą) była złożona przez Jarosław Kaczyński, podczas prezentacji raportu o stratach poniesionych przez Polskę podczas wojny, deklaracja: „Jeżeli by państwo Izrael było zainteresowane jakimś udziałem w tym przedsięwzięciu, udziałem oczywiście z odpowiednimi skutkami finansowymi, to my jesteśmy na tego rodzaju działania, tego rodzaju rozmowy otwarci”. Bo był ogromnym krokiem naprzód w uznaniu zasadności żydowskich roszczeń, gdyż istotą machinacji jest oficjalne uznanie zasadności roszczeń, a wtedy do uzgodnienia pozostaje tylko ich wielkość. Potwierdził to paszkwil „Jerusalem Post”, która bez owijania w bawełnę, stwierdziła: „Polskie roszczenia wobec Niemców i propozycja przyłączenia się do nich Izraela, to nic innego jak próba dalszego unikania restytucji mienia żydowskiego w Polsce”.

Odpowiedzi udzieliła też „Times of Israel”, która w tekście „W roszczeniach wobec Niemiec Polska domaga się odszkodowań za Żydów zabitych przez Polaków” napisała: „W wykazie wsi, w których miały miejsce nazistowskie okrucieństwa niemieckie znalazły się wsie, gdzie miały miejsce polskie pogromy na Żydach, w tym wieś Jedwabne, gdzie ponad 300 Żydów zostało żywcem spalonych przez etnicznych Polaków”. Gazeta posiłkowała się wypowiedzią prof. Jana Grabowskiego: „Umieszczenie tych okrucieństw dokonanych na Żydach przez polskich cywilów i polskie władze na liście było absolutnie przerażające”, ale nie podała, że „naukowe odkrycie” profesora sfinansowała Claims Conference, która wymusza na polskim rządzie zwrot mienia pożydowskiego. Jak zatem widać Niemcy reparacje wypłacają, ale… Grabowskiemu. A w przypadku Tuska na poczet reparacji niemieckich zaliczyć trzeba dojczmarki, które wynosił z konsulatu RFN w Gdańsku i gratyfikacje dla TW Conrad.

Z pomocą Grabowskiemu pośpieszyła niemiecka „FAZ”: „Rząd Donalda Tuska uważa sprawę reparacji za zamkniętą. Taka postawa znajduje w Polsce duże poparcie wśród renomowanych naukowców”. I chyba nie ma wątpliwości, kogo cajtung miał na myśli. Claims Conference finansuje także „badania” innych żydowskich profesorów, Aliny Całej, Jacka Leociaka i Barbary Engelking (autorów „naukowych” odkryć: „Żydom było łatwiej przeżyć w niemieckich obozach koncentracyjnych, niż wśród Polaków” oraz „z 3 milionów polskich Żydów eksterminowanych w Holokauście około 200 tysięcy zostało zamordowanych przez Polaków”). Claims Conference finansuje również działalność Forum Dialogu i Otwartej Rzeczpospolitej, które urządzają polowania na polskich antysemitów, czyli na tych, którzy sprzeciwiają się grabieży polskiego mienia. I tu pytanie: Przypomnijmy też, że rym „Judejczykowie falą na nas walą” utworzył żydowski poeta Julian Tuwim. A kultowe już słowa „Jest koszerny interes do zrobienia” padły podczas wizyty Rywina u Michnika i były zapowiedzią szykowanego od dawna zamachu na mienie Polaków.

Na pytanie: Czy zaspokoją żydowskie roszczeni, odpowiedź brzmi – Tak. Wszystko wskazuje, że decyzja już zapadła i utrzymywana jest w tajemnicy. Lekką ręką dali miliardy żydowskim oligarchom na Ukrainie. Dlaczego nie mieliby lekką ręką wypłacić odszkodowań Żydom? Podsumujmy sekwencję wydarzeń i krajobraz po bitwie: Kapitulacja, bez najmniejszej próby obrony. Potulne i tchórzliwe merdanie ogonkiem. Oblizywanie się po tym, gdy dostaną w pysk. Usprawiedliwianie rabusiów. Pacyfikowanie głosów krytyki. Polski rząd udaje się in corpore do Jerozolimy i bierze udział (też in corpore) w ceremonii zapalenia świec chanukowych. A po stronie Żydów: Coraz większa zuchwałość oraz maksymalne upokarzanie Polski.

Mamy bezmyślny rząd, ślepo wykonujący polecenia z zewnątrz. Mamy nędzne, tchórzliwe elity i notorycznie przegrywające miernoty. Mamy prezydenta, któremu, gdy jakiś mały żydek zmarszczy czoło, uginają się nogi. Mamy ministerstwo spraw obcych. Mamy wspólny żydowsko-niemiecki front. A może w tym wszystkim chodzi o coś innego? Mówił o tym chiński strateg: „Kiedy walczysz za granicą, używaj lokalnych przewodników, korzystaj ze współpracy istot najpodlejszych i najbardziej odrażających”. I wszystko skończyć się tak: Nie dostaniemy reparacji od Niemców, ale wypłacimy im reparacje za mienie pozostawione na Ziemiach Odzyskanych. Niemcom pomogą w tym Żydzi, dzieląc się zdobytym łupem, Zamiast reparacji od Niemców, wypłacimy reparacje Żydom, w tym za zbrodnie Niemców na Żydach, a odszkodowania od Niemiec dla Polaków będą polegały na pokryciu kosztów renowacji drzwi synagogi zniszczonej po terrorystycznym zamachu polskich antysemitów.

Co robić? Dosyć biadolenia. Zamiast wzywać na pomoc żydowskich pośredników – kopiować ich metody. Zamiast odpierać oszczerstwa – atakować. Przypominać, że straty Polski były nie mniejsze od żydowskich, a w majątku większe. Powiedzieć światu, że Niemcy wypłacili odszkodowania wszystkim, tylko nie nam. Zdobywać sojuszników i budować koalicję światową wokół pamięci o zbrodniach na Polakach. Bezustannie kłuć w oczy obrazami zniszczonej Warszawy. Żadnego kajania się. Wstać z ringu, otrzepać się i głośno powiedzieć: Alleluja i do przodu. No i jeszcze jedno: Pytać kandydatów na urząd prezydenta, dlaczego żydowskim roszczeniowcom nie mówią głośno „Nie”.

Krzysztof Baliński

KE i rząd przygotowują armagedon dla polskiego rolnictwa. Tuż po II turze wyborów.

KE i rząd przygotowują armagedon dla polskiego rolnictwa

Zbigniew Kuźmiuk Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/725950-ke-i-rzad-przygotowuja-armagedon-dla-polskiego-rolnictwa


Komisja Europejska prowadzi intensywne prace nad dwiema umowami handlowymi z krajami Mercosur, a także Ukrainą, które mają wejść w życie tuż po rozstrzygnięciu w Polsce wyborów prezydenckich. Ta druga z Ukrainą o bezcłowym handlu zostanie ogłoszona najprawdopodobniej tuż po 1 czerwca (a więc po II turze wyborów prezydenckich w Polsce), aby mogła obowiązywać od 6 czerwca, bo 5 czerwca kończy się umowa dotychczasowa.

Przypomnijmy, że trzecie już przedłużenie umowy o bezcłowym handlu UE-Ukraina, które miało miejsce w maju 2024 roku na skutek protestów rolników, w tym przede wszystkim w Polsce doprowadziło do wprowadzenia do niej kwot na „wrażliwe” produkty rolne, co złagodziło negatywne skutki eksportu ukraińskich towarów rolnych na polski rynek.

Nowa umowa ma zliberalizować handel produktami rolnymi, co oznaczałoby kolejną falę wwozu do Polski przede wszystkim ukraińskiego zboża, ponieważ koszty transportu drogą lądową są znacznie wyższe niż drogą morską, to właśnie nasz kraj jako najbliżej położony zostanie zalany tym eksportem. Nowa umowa handlowa UE -Ukraina jest negocjowana od kilku miesięcy, ale ma być upubliczniona i akceptowana dopiero po 1 czerwca, aby jak mówi się wprost na brukselskich korytarzach, nie zaszkodzić kampanii wyborczej głównego kandydata rządzącego obozu w Polsce. Przypomnijmy, Polska w tym półroczu ma prezydencję w Radzie Europejskiej, więc rząd w tym przypadku wykorzystuje swoje możliwości, nie żeby ochronić interesy polskich rolników, a po raz kolejny, żeby ich oszukać i ogłosić niekorzystne dla nich zapisy umowy już po rozstrzygnięciu wyborów  prezydenckich.

Z kolei umowa UE z krajami Mercosur (Brazylia, Argentyna, Urugwaj i Paragwaj), zawarta jeszcze w poprzednim roku przez przewodniczącą KE Ursulę von der Leyen czeka tylko na ratyfikację. Nie ma wprawdzie oficjalnego potwierdzenia, ale podjęta została już polityczna decyzja, aby część handlowa umowy z tymi krajami została wydzielona i ratyfikowana tylko przez Parlament Europejski i Radę Unii Europejskiej (europejskich ministrów rolnictwa), kwalifikowaną większością, czyli musiałoby, by ją poprzeć, przynajmniej 15 krajów reprezentujących 65 proc. ludności UE. Według nieoficjalnych informacji taką większość w Radzie przewodnicząca von der Leyen już ma, a polski minister rolnictwa, który jeszcze niedawno zapowiadał porozumienie z Francją i stworzenie mniejszości blokującej (4 kraje reprezentujące przynajmniej 35 proc. ludności UE) niestety już zaprzestał tych działań.

Ratyfikacja umowy z krajami Mercosur [gł. kraje Ameryki południowej md] ma się odbyć w II połowie tego roku, a więc także już po wyborach prezydenckich w Polsce, chodzi o to, aby jej fatalne skutki dla polskiego rolnictwa nie zaszkodziły w kampanii wyborczej głównego kandydata rządzącej koalicji.

Umowa UE-Mercosur jest tak skonstruowana, żeby produkty przemysłowe głównie z krajów Europy Zachodniej (przede wszystkim samochody) były łatwiej zbywalne na rynkach tych krajów, natomiast z kolei europejski rynek stałby się bardziej atrakcyjny dla towarów rolnych z krajów Ameryki Południowej. Jest oczywiste, że produkcja rolna, w tym w szczególności hodowla w krajach Ameryki Południowej odbywa się w bardziej sprzyjających warunkach klimatycznych niż w Europie, a także nie jest tak „spętana” przepisami związanymi z ochroną środowiska i klimatu.

Na przykład hodowla bydła odbywa się często cały rok „pod gołym niebem”, co w oczywisty sposób obniża koszty produkcji i czyni produkty takiej hodowli konkurencyjnymi cenowo na rynkach światowych. Ratyfikacja tej umowy oczywiście uderzy w interesy całego unijnego rolnictwa, ale to polskie obciążone w sposób szczególny liberalizacją handlu z Ukrainą zostanie wystawione naprawdę na ciężką próbę.

Ratyfikacja obydwu umów z krajami Mercosur i Ukrainą jest przygotowywana w zaciszu brukselskich, ale i polskich gabinetów, wszak to nasz kraj ma w tym półroczu przewodnictwo w Radzie Europejskiej.

Ale przecież ujawniając wcześniej te zamiary, które grożą wręcz armagedonem polskiemu rolnictwu, oburzyłoby to polską wieś i polskich rolników, a ich głosy są niezwykle ważne dla przeforsowania za wszelką cenę kandydata rządzącej koalicji Rafała Trzaskowskiego.

Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/725950-ke-i-rzad-przygotowuja-armagedon-dla-polskiego-rolnictwa