Dzięki niemu mamy Tatry! 102 lata temu zmarł hr. Zamoyski

Dzięki niemu mamy Tatry! 102 lata temu zmarł hr. Zamoyski

Marzena Nykiel

Czy wędrując po górskich szlakach pamiętamy, komu zawdzięczamy ocalenie Tatr? Hrabia Władysław Zamoyski uratował zdewastowane tatrzańskie lasy przed całkowitym zniszczeniem. I nie jest to jego jedyna zasługa. Nazywano go „białym krukiem wśród arystokracji”, „Don Kichotem”, „zbawcą Tatr”, „panem o hetmańskim obliczu”. Gdyby nie on, Tatry zostałyby ogołocone, Morskie Oko leżałoby poza polską granicą, a Zakopane pewnie by nie istniało. Kupił Tatry na licytacji, urządził je za własne pieniądze, wybudował linię kolejową z Chabówki do Zakopanego, przez 20 lat toczył spór graniczny z Królestwem Węgier o Morskie Oko. 

Był gorącym patriotą, podobnie jak jego dziadkowie i rodzice – gen. Władysław Zamoyski i Jadwiga z Działyńskich Zamoyska. Wszystkie rodowe dobra – wielkopolskie i zakopiańskie – przekazał Polsce. Ostatni właściciel dóbr kórnickich i zakopiańskich zmarł w Kórniku 101 lat temu – 3 października 1924 roku. Odszedł w wieku 71 lat, po pracowitym i pełnym poświęceń życiu. Cały swój majątek zapisał w testamencie narodowi polskiemu. „Całe mienie swoje, cały trud życia swego składa w ofierze: Bogu na chwałę, Polsce i przyszłym jej pokoleniom na pożytek” – żegnał go ks. Arkadiusz Lisiecki, późniejszy biskup katowicki, podczas Mszy św. pogrzebowej w kolegiacie przy zamku w Kórniku.

Żeromski: Jego testament trzeba czytać w szkołach

„Wola nie żelazna, lecz stalowa… syn Boży” – pisał o Władysławie Zamoyskim Stefan Żeromski. Uważał, że akt donacyjny fundacji Zamoyskich „winien być czytany w szkołach na równi z arcydziełami wieszczów narodowych”. „Nawet najwięksi bohaterowie Plutarcha nie okazali tyle miłości ojczyzny, tyle skromności” – pisał Aleksander Świętochowski. To właśnie Zamoyskiemu jemu zawdzięczamy Tatrzański Park Narodowy, Zakopane, które doprowadził do świetności, nie szczędząc pieniędzy na inwestycje, infrastrukturę drogową i kolejową, muzea, kościoły, domy zakonne, przedsięwzięcia kupieckie i turystyczne. W każdej inwestycji stawiał na polskich wykonawców i dbał o rozwój polskich inicjatyw. Zamoyscy wszelkimi siłami próbowali ochronić też polską ziemię przed dostaniem się w obce ręce, choć przecież Polska rozszarpana była wówczas przez zaborców. Właśnie tą troską kierował się Zamoyski, podejmując decyzję o zakupie na licytacji tatrzańskiego majątku. Stanowił on wówczas „stertę kamieni” ogołoconych z drzew, a kupić go chcieli żydowscy przedsiębiorcy, by do reszty przetrzebić lasy na papier, kamień przerobić na tłuczeń, a mieszkańców wyzyskać do pracy. Kupił teren obejmujący 1/3 dzisiejszych Tatr polskich, Kuźnice, wszystko powyżej Zakopanego, obszary wokół i wewnątrz miasta, dolinę Kościeliską – ratując wszystko przed zniszczeniem. Zainwestował, zaprowadził ład i wspierał zakopiańską kulturę, sadził lasy, zbudował kolej, wodociągi, elektrownię oraz kilka szkół. W niemal każdym przedsięwzięciu umożliwiającym rozwój polskiej góralszczyzny miał udziały prawne. Wspierał ją w czasie najważniejszym, gdy tworzyła się, formowała i hartowała. Jak do tego doszło?

Zamoyscy i Działyńscy – ród gorących patriotów

Hrabia Władysław Zamoyski był wnukiem Tytusa Działyńskiego i Gryzeldy Celestyny Zamoyskiej – wielkopolskich arystokratów, mecenasów kultury, działających na rzecz niepodległości, polskości i aktywności patriotycznych. Jego rodzice także całe swoje życie poświęcili sprawie polskiej – generał Władysław Zamoyski i Jadwiga Zamoyska z Działyńskich z oddaniem walczyli o polską niepodległość na emigracji i w kraju. Jego matka założyła pierwszą w Polsce Szkołę Domowej Pracy Kobiet, szkołę życia patriotycznego i katolickiego, która miała przygotowywać do życia kobiety wszystkich stanów, tak by nabyte umiejętności w najlepszy sposób mogły służyć krajowi po odzyskaniu niepodległości. Ale jej życiowa działalność była niepomiernie większa. Towarzyszyła mężowi – gen. Zamoyskiemu – w misjach dyplomatycznych, była niezwykle ceniona wśród polityków, dyplomatów i duchownych w wielu krajach, a każde działanie podejmowała na rzecz sprawy polskiej. Obecnie toczy się jej proces beatyfikacyjny.

CZYTAJ WIĘCEJ: Marzena Nykiel: Generałowa Zamoyska – niezwykła, inspirująca, mężna i wybitna! Dziś 100. rocznica jej śmierci. Co zrobiła dla Polski?

„Sterta kamieni” ocalona przez Zamoyskiego

W roku 1888 Zakopane było już słynną stacją klimatyczną, promowaną przez lekarza Tytusa Chałubińskiego, ale postępująca gospodarka rabunkowa nie wróżyła mu przetrwania. Austriacki zaborca nie dbał o polskie góry, a od czasu III rozbioru duża część Tatr znajdowała się w rękach prywatnych właścicieli. Dla nich były one wyłącznie źródłem dochodu. Po utracie przez Polskę niepodległości dobra zakopiańskie wystawiono na sprzedaż. Kupiła je pochodząca z Węgier rodzina Homolacsów. Na terenach liczących ok. 11 tysięcy hektarów nowi właściciele wybudowali huty i zakłady metalurgiczne w Kuźnicach i Kościelisku, przez niemal pięć dekad eksploatując tatrzańskie złoża rud żelaza. W 1869 r. Jan Wincenty Homolacs sprzedał Zakopane berlińskiemu bankierowi Ludwigowi Eichbornowi, który 12 lat następnie przekazał je swojemu zięciowi Magnusowi Peltzowi, producentowi zabawek z Saksonii. Peltz liczył na szybki zarobek. Zrezygnował z hutnictwa i przystąpił do masowej wycinki lasów. W efekcie, tereny nawiedziła potężna powódź, która doprowadziła Peltza do bankructwa.

W lutym 1888 r. dobra zakopiańskie zostały wystawione na sprzedaż za cenę wywoławczą 400 tys. guldenów austro-węgierskich, tzw. złotych reńskich. Pojawiła się szansa odzyskania Tatr, ale zdobycie takiej sumy było dla Polaków nieosiągalne. Jednak nadzieja tak silnie poruszyła polską opinię publiczną, że łączono siły, co relacjonował ją z zapałem sam Henryk Sienkiewicz. Powołane ad hoc Towarzystwo Ochrony Tatr zorganizowało zbiórkę, ale nie zdołało zgromadzić wystarczającej kwoty. Zakopanem zainteresował się najbogatszy mieszkaniec Nowego Targu, żydowski kupiec Jakub Goldfinger oraz Henryk Kolischer, żydowski właściciel papierni, rzekomo pełnomocnik księcia Hohenlohe. Jak pisał Sienkiewicz, sam Goldfinger nie miał wprawdzie wystarczającej sumy, ale „worki współwyznawców stały dlań otworem”. „Zresztą Kolischer czy Goldfinger znaczyło to samo, co zamknięcie gór, wycięcie lasów, zniszczenie, rabunkowe gospodarstwo, wyzysk górali i upadek miejscowości”.

Brawurowa licytacja Tatr

Władysław Zamoyski, świadom dziejowego momentu, podjął się próby odzyskania dla Polski Tatr i Zakopanego. Miał 35 lat i pełnię sił, które z wyboru ofiarował ojczyźnie. Efekty jego gorączkowych działań najlepiej opisuje w swoich wspomnieniach jego siostra Maria, relacjonująca spotkanie brata z notariuszem:

Mój Brat dalej: Ja jestem gotów cały majątek poświęcić, żeby uratować Zakopane, ale ja nie chcę jednego centa dać dla parady, więc Towarzystwo Tatrzańskie udaje, że chce kupić Zakopane, ale ja wiem, że oni nie mają pieniędzy, więc ja bym Pana prosił aby, póki Towarzystwo Tatrzańskie figuruje, żeby się Pan nie odzywał, żeby im szyków nie psuć, ale oni się niedługo cofną, wtenczas Pan wystąpi, poda swą kaucję i ja odtąd Pana proszę, żeby jakąkolwiek wygłoszą cenę. Pan nie dodawał więcej jak jednego centa”. A pan Rettinger: „To oryginalne, ale to się da zrobić”.

I jadą obydwaj do Nowego Sącza, gdzie się miała odbyć licytacja. Mój Brat się kryje w jakiś kąt, by nie zauważono, że go to interesuje i obserwuje, czy pan Rettinger wszystko tak poprowadzi, jak on sobie tego życzył. Licytacja idzie. Towarzystwo Tatrzańskie się wreszcie cofa, pan Rettinger wykłada kaucję – i gdy wygłaszają już nie wiem ile tam tysięcy ..i centa”, odzywa się Rettinger. Na to się oglądają, co to znaczy, czy to ktoś ma w czubku? I ze złością ten, co zastępował księcia Hohenlohe dodaje 10 000 florenów – „i centa” mówi Rettinger. A Żyd Goldfinger dodaje 5000 „i centa” znowu. Widzieli więc, że jest jakaś żelazna wola, której nie dadzą rady i ustąpili. Ulicznicy w Krakowie, skacząc po ulicach krzyczeli: „Zamoyski kupił Zakopane za trzy centy?”

Delegacja Towarzystwa Tatrzańskiego przybyła z podziękowaniem, a z Warszawy, Poznania, Paryża i Rzymu przychodziły listy gratulacyjne. Dobra zakopiańskie były jednak w opłakanym stanie. To Zamoyskiego nie przerażało. Rozpoczął od wprowadzenia mądrej gospodarki leśnej. Na kilka lat zablokował wyręby, walczył z plagą korników i zalesiał przetrzebione tereny. Dopiero po około dziesięciu latach majątek zaczął dawać 2 proc. dochodu rocznie, co Zamoyski przeznaczał na dokupowanie ziemi, by przekazać je później narodowi polskiemu w jak najbardziej okazałym stanie.

20 lat walki o Morskie Oko

Za całą sprawą stał jeszcze jeden ważny czynnik, któremu hrabia Zamoyski poświęcił kolejne 20 lat życia: walka o Morskie Oko. Węgrzy stali na stanowisku, że znajduje się poza terytorium Polski i należy do nich. 

Zamoyski wiedział, że trzeba walczyć o ten jeden z najpiękniejszych zakątków Tatr wszelkimi sposobami. Sprawa trafiła do międzynarodowego trybunału, a poszczególne jej etapy przebiegały tak płomiennie, że wymaga to oddzielnej opowieści. Hrabia miał świadomość, na co się pisze. Tutaj także warto przytoczyć zapiski Marii Zamoyskiej:

Jeżeli mój Brat nabył Zakopane, to nie tylko, by uratować od żydowskich rąk, ale jeszcze dlatego, że tam była kwestia prawdziwie „narodowa”, w której on jako właściciel miałby prawo się odezwać, mieć zdanie swoje i sprawy bronić. O co chodziło? O granicę między Polską a Węgrami. Wszędzie ta granica szła szczytami gór tatrzańskich, a nie wiadomo, jak kiedyś komuś spodobało się przeprowadzić tę granicę raptem ze szczytów przez środek Morskiego Oka do rzeczki Białki. Mojemu Bratu chodziło o to, by na mocy różnych map i dokumentów doprowadzić do tego, by granica wróciła na szczyty. Gdy się o to rozbijał u władz ówczesnej Galicji, każdy sobie lekceważył te jego fantazje, mówiąc: Cóż to może szkodzić i tak tej Polski nie masz”. A on dalej mimo to się starał. Kiedyś opowiedział nam następujący szczegół: Na jednej z sesji w Krakowie jeden z referentów (Badeni, namiestnik Galicji) odezwał się w ten sposób: Czyż to warto dla tych kilku nieużytków tyle robić hałasu”. Na to mój Brat zamilkł, ale widząc kapelusz owego referenta na stołku, udał, że chce na nim usiąść – a ten w głos: „Co Pan robisz, to mój kapelusz!”, a mój Brat na to: „Pan krzyczysz o kapelusz, który kosztuje kilka koron, a Polska nie ma krzyczeć o najpiękniejszy szmat ziemi swojej?” Takie to wrażenie na tych panach zrobiło, że z przeciwników tej sprawy stali się jej najwierniejszymi zwolennikami.

Działania te były gorąco omadlane przez uczennice szkoły Zamoyskich. Okazało się, że skutecznie. We wrześniu 1902 roku, sprawa została wygrana. Międzynarodowy Sąd Rozjemczy ds. ustalenia granicy w Tatrach uznał, że Morskie Oko jest nasze. Henryk Sienkiewicz w liście gratulacyjnym pisał:

Jestem przekonany, że gdyby nie ta energia Pańska, która zmusiła nawet austriacką ospałość do zajęcia się tą sprawą, sama sprawa wlokłaby się jeszcze przez lata całe i zbutwiałaby w końcu doszczętnie. Należy się też za to Panu wdzięczność całego społeczeństwa.

Nic dla siebie, wszystko dla Polski

Zarówno hr. Tytus Działyński, właściciel dóbr wielkopolskich, pałacu w Poznaniu, zamku w Kórniku i wielu innych ziem, jak i jego spadkobiercy, żyli w przekonaniu, że wszelkie dobra, jakie posiadają, mają zostać przekazane narodowi polskiemu. Władysław również żył tym pragnieniem i powtarzał często, że z majątku kórnickiego nie ma prawa wziąć nawet grosza na sprawienie sobie zelówek.

„Kiedy architekci oglądali zamek kórnicki już po zagospodarowaniu się tam Zamoyskich, kiedy pokazano im skromniutki pokój Władysława, przypuszczali, że to pomieszczenie jego służącego. Do dziś też opowiada się w Kórniku, że gdy Zamoyski wyjeżdżał do Poznania, brat ze sobą garnczek z kaszą, żeby nie tracić pieniędzy w restauracjach” – pisał Zenon Bosacki.

Zamoyski pracował bez wytchnienia, odmawiając sobie wszelkich rozrywek. Nie palił, nie pił, zrezygnował z polowań i wędkowania. Żył po spartańsku i to od najmłodszych lat. Spał na twardej desce, a za poduszkę służyła mu książka. To jedno z wielu umartwień, jakie przyjął w intencji odzyskania przez Polskę niepodległości. Ubierał się skromnie, cały rok chodząc w jednej ciemnej pelerynie i sprawiając wrażenie dziwaka. Ale to, co odbierał sobie, oddawał innym. Hojnie wspierał cele narodowe i społeczne.

Nie było w Zakopanem ani jednej sprawy, ani inwestycji, w której by hrabia Władysław Zamoyski nie brał udziału i której by szczodrze nie poparł. Telefony, rozszerzenie poczty, szkoły, muzea itp. to w wielkim stopniu jego zasługa. Oddał gminie ujęte już źródła dla urządzenia wodociągów i przyznał dla nich teren ochronny na swoich gruntach; pozwolił klimatyce na urządzenie parku w swym lesie, ułatwia letnikom spacery na całym obszarze swych dóbr, choć niemałe stąd ponosi szkody (tylko ci, co znali namiętną pieczołowitość, z jaką zalesiał obnażone stoki górskie, są w stanie ocenić, jakim było dlań poświęceniem zostawić turystom swobodę krążenia po górach bez zastrzeżeń). Chętnie też pomaga góralom, czy to przez dostarczanie drzewa pod łatwymi warunkami na budowę willi, czy w inny sposób…

— pisano o nim w „Gazecie Narodowej” 29 września 1912 r. Niespełna 10 lat wcześniej, o 48-letnim Zamoyskim gazety pisały:

Pan Potocki poluje na lwy w Afryce, pan Stemiński hoduje konie wyścigowe, pan Lanckoroński grzebie w starożytnościach Pamfilii, a on (…) organizuje spółki, prowadzi fabryki, daje chleb setkom ludzi, stwarza dobrobyt, buduje koleje, chroni lasy od zniszczenia (…) potrafił pogodzić tabliczkę mnożenia z romantyzmem.

Rodowy majątek dla narodu

Hrabia Zamoyski nie założył rodziny. Szukał następcy wśród synowców, ale nie pozwolił, by ktokolwiek bezmyślnie roztrwonił rodowy majątek. Ten przecież od samego początku miał służyć wolnej Polsce, o którą walczyli w powstaniach i wojnach jego przodkowie. Dał temu wyraz w jednym z listów:

Nie po to Ojciec mój, Matka i ja pracowaliśmy ciężko przez całe życie i odmawiali sobie wszystkiego tak, żeśmy nieraz na opinię skąpców i wariatów zasłużyli, by po naszej śmierci byle synowiec rozbijał się automobilem. Wszystko, cośmy posiedli, ma służyć Ojczyźnie i Rodakom potrzebującym lub nieszczęśliwym, szczególnie od macierzy oderwanym.

We własnym majątku w Kórniku mógł pojawić dopiero po odzyskaniu niepodległości. Założył wówczas, wraz z siostrą, fundację „Zakłady Kórnickie”, co pozwalało na przekazanie spadku narodowi polskiemu.

Majątku, jaki mi Bóg w ręce oddał, nigdym nie uważał za własność moją, lecz za własność Polski, w czasowem mojem posiadaniu; własność, z której mi uronić niczego nie wolno, która Ojczyźnie jedynie, a nie mnie ma służyć. Na potrzeby moje osobiste nigdym z Kórnika centa nie wziął. Na zbytki żadne, nigdym sobie nie pozwalał. Odmawiałem sobie wszystkiego, co mi się nie wydawało wprost niezbędnem. Ale gdzie sądziłem, że sprawa tego wymaga, wysiłków nie szczędziłem. Jedno miałem pragnienie gorące, by wysiłki były skuteczne, a pomoc dana zmarnowaną nie została. Nie chodzi tu o mnie, boć mnie niewiele potrzeba, ale o krzywdę wyrządzoną sprawie publicznej, której służy i służyć ma wszystko, czem rozporządzam”.

Ostatnie chwile i walka o oddanie majątku

Okazało się, że przekazanie rodowego majątku wcale nie było takie proste. Wymagało ogromnych starań ze strony obdarowujących. Ślad niepokoju, jaki temu towarzyszył, widnieje we wspomnieniach siostry Zamoyskiego – Marii, która opisuje ostatnie chwile życia brata:

Brata mego zastałam w łóżku, bo gdy był taki jakiś cierpiący, to moi kuzynowie i Małecki namawiali go, by nie sypiał na stole, jak dotąd, ale pozwolił łóżko wnieść do swego pokoju. On sam mi kiedyś mówił, że gdyby nie był Polakiem, to by był wstąpił do trapistów, że jeżeli tego nie zrobił to dlatego, żeby mógł swobodniej służyć Ojczyźnie. Opowiadał mi też, że gdy miał 12 lat, to już o trapistach myślał i że kiedyś Matka, wchodząc wieczorem do jego pokoju, zastała go leżącego na ziemi obok swego łóżka, a Matka nie domyślając się, co on miał na myśli, mówi mu: „Cóż ty za głupstwa robisz! Kładź się do łóżka!”. Więc z posłuszeństwa wstał i położył się do łóżka. Później jednak, choć nie wstąpił do trapistów, to żył jak trapista i mianowicie pracując przy biurku w swoim pokoju wieczorem na tymże biurku, długim jak stół, kładł się, zawinięty tylko w derkę, a pod głową miał słownik jako poduszkę. Teraz więc, gdy go namawiano, by pozwolił łóżko wnieść do swego pokoju, zgodził się i podobno przed położeniem się uklęknął przed nim i z jakie trzy kwadranse się modlił.

Maria Zamoyska opisuje ich serdeczne powitanie i ciężki stan brata. Lekarze byli bezsilni. Po przyjęciu sakramentów i Szkaplerza, Zamoyski żył jeszcze dwa dni. Czy pogrążyły go rozczarowania związane z problemami wokół przekazania spadku? Na pytanie to odpowiada we wspomnieniach jego siostra”

Za moim przybyciem się przekonałam, jak bolesnym mu jest, że Rząd nie chce się zgodzić na naszą darowiznę, więc napisałam list do Pani Prezydentowej Mościckiej.

Oficjalnej wiadomości o tym, że Rada Ministrów skierowała 1 października akt fundacyjny do Sejmu, Zamoyski nie doczekał. Dotarła ona bowiem do Kórnika 3 października po południu. Tego dnia – kilkanaście godzin wcześniej – Władysław Zamoyski zmarł. Pochowany został 6 października w krypcie Zamoyskich, w podziemiach kórnickiego kościoła.

Śmierć wstrząsnęła całą Polską. Na ręce Marii Zamoyskiej spłynęły depesze kondolencyjne od najważniejszych osób osoby w państwie, m.in. prezydenta Stanisława Wojciechowskiego, marszałka Senatu Wojciecha Trąmpczyńskiego, premiera Władysława Grabskiego, gen. Władysława Sikorskiego, arcybiskupa gnieźnieńskiego i poznańskiego kardynała Edmunda Dalbora). Zamoyskiego żegnali także luminarze nauki i kultury, m.in. Oswald Balzer i Stanisław Ignacy Witkiewicz.

Stefan Żeromski napisał, że po Władysławie Zamoyskim nie pozostały żadne pisma, plany, gadulstwo i deklaracje, lecz tylko nagi uczynek i dlatego właśnie powinien być czytany w szkołach na równi z arcydziełami narodowych wieszczów. Do dziś majątek Zamoyskich i Działyńskich służy Polsce. I choć korzystamy z tej wielkiej spuścizny, niewielu ma świadomość, komu to zawdzięcza. Czas tę pamięć przywrócić.

CZYTAJ WIĘCEJ: Marzena Nykiel: Generałowa Zamoyska – niezwykła, inspirująca, mężna i wybitna! Dziś 100. rocznica jej śmierci. Co zrobiła dla Polski?

Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/historia/742194-dzieki-niemu-mamy-tatry-101-lat-temu-zmarl-hr-zamoyski

Szef MSZ Węgier: Ukrainie nie udało się wciągnąć nas w wojnę. Rozumiem rozczarowanie.

Szef MSZ Węgier: Ukrainie nie udało się wciągnąć nas w wojnę. Rozumiem rozczarowanie

Filip Obara


https://pch24.pl/szef-msz-wegier-ukrainie-nie-udalo-sie-wciagnac-nas-w-wojne-rozumiem-rozczarowanie

Rozumiem rozczarowanie ministra spraw zagranicznych Ukrainy. Nie udało im się wciągnąć nas w wojnę i niezależnie od tego, jak prowokacyjne będą ich wypowiedzi, w przyszłości też im się to nie uda – napisał w sobotę na X szef węgierskiej dyplomacji Peter Szijjarto.

„Węgry są suwerennym krajem, a rząd prowadzi suwerenną politykę. Robimy to, co służy interesom naszego narodu: chronimy bezpieczeństwa Węgrów i trzymamy się z dala od wojny toczącej się za ich plecami. Rozumiem więc rozczarowanie ukraińskiego ministra spraw zagranicznych: jak dotąd nie udało im się wciągnąć nas w swoją wojnę i niezależnie od tego, jak prowokacyjne są jego wypowiedzi, nie odniosą sukcesu również w przyszłości” – napisał Szijjarto.

Te słowa to odpowiedź na agresywną i obraźliwą zaczepkę ze strony ukraińskiego szowinisty pełniącego funkcję szefa MSZ w Kijowie, Adrija Sybihy. Oskarżył on Budapeszt o bycie „lokajami Kremla”. „Zaczynamy dostrzegać wiele rzeczy, Peter, w tym hipokryzję i upadek moralny twojego rządu, jawne i tajne działania przeciwko Ukrainie i reszcie Europy, bycie pachołkiem Kremla. Żadne twoje ataki na naszego prezydenta nie zmienią tego, co my – i wszyscy – widzimy” – napisał Sybiha na platformie X.

Wcześniej minister Szijjarto ocenił, że prezydent Zełenski z powodu swojej antywęgierskiej obsesji traci rozum. Zełenski poinformował tego dnia, że w przestrzeń powietrzną Ukrainy kilkakrotnie wtargnęły drony wywiadowcze, przypuszczalnie węgierskie.

We wcześniejszym piątkowym wpisie Szijjarto oskarżył Kijów o „prowadzenie polityki antywęgierskiej”. „Społeczność węgierska na Zakarpaciu została pozbawiona praw, Węgier został pobity na śmierć podczas przymusowego poboru, zaatakowano rurociąg naftowy, niezbędny dla bezpieczeństwa dostaw energii dla Węgier, a teraz węgierscy dowódcy wojskowi mają zakaz wjazdu na Ukrainę. W zamian oczekują naszego wsparcia dla ich członkostwa w UE? Oni nie mogą mówić poważnie” – napisał.

Sybiha ogłosił wcześniej, że Kijów wydał zakaz wjazdu dla trzech wysokich rangą oficerów węgierskich, będący odpowiedzią na wcześniejszy zakaz wjazdu, który Budapeszt wydał dla ukraińskiego dowódcy pochodzenia węgierskiego.

Pod koniec sierpnia Szijjarto poinformował, że w odpowiedzi na ostatni ukraiński atak na rurociąg naftowy Przyjaźń rząd węgierski podjął decyzję o zakazie wjazdu na Węgry i do całej strefy Schengen dowódcy jednostki wojskowej odpowiedzialnej za ostrzał. Zakazem objęto ukraińskiego majora Roberta „Madiara” Browdiego (węg. Brovdy), urodzonego w 1975 r. w zakarpackim Użhorodzie. Browdi jest etnicznym Węgrem i dowódcą Sił Systemów Bezzałogowych Ukrainy (SBS).

Źródło: PAP / Jakub Bawołek, Budapeszt

Na ulicach Hagi i Rotterdamu przeciwko aborcji: politycy dodający otuchy i smutek związany z aborcją

Na ulicach Hagi i Rotterdamu przeciwko aborcji: politycy dodający otuchy i smutek związany z aborcją

Na ulicach Hagi i Rotterdamu przeciwko aborcji: politycy dodający otuchy i smutek związany z aborcją

Kobus Suttorp | 26/09/2025 https://polskakatolicka.org/pl/artykuly/na-ulicach-hagi-i-rotterdamu-przeciwko-aborcji-politycy-dodajacy-otuchy-i-smutek-zwiazany-z-aborcja

Trzeci dzień naszej sześciodniowej pro-life kampanii ulicznej w Holandii i Flandrii zaprowadził nas najpierw do Hagi, a następnie do Rotterdamu. Był to kolejny dzień pełen intensywnych rozmów, ostrych konfrontacji, ale także wzruszających chwil, w których ludzie otwierali swoje serca.

Posłowie wyrażają poparcie

Jednym z wolontariuszy, którzy brali udział w naszej kampanii ulicznej w Hadze, był Hugo Bos, były lider kampanii Stirezo Pro Life. Kiedy protestowaliśmy przed budynkiem Izby Reprezentantów, kilku posłów wyszło, aby wyrazić swoje poparcie. Chris Stoffer, lider Partii Reformowanej Polityki (SGP), oraz posłowie Forum na rzecz Demokracji (FvD) Gideon van Meijeren i Pepijn van Houwelingen dodali nam otuchy. Również poseł Partii Wolności (PVV) Chris Faddegon uścisnął dłoń Bosowi. Powiedział on byłemu liderowi kampanii Stirezo Pro Life, że PVV jednogłośnie zagłosowała przeciwko holenderskiej inicjatywie Demokratów 66 (D66), aby uczynić aborcję „prawem człowieka”, co jest dużym sukcesem, ponieważ partia ta w swoim programie wyborczym nie wypowiada się na temat aborcji.

(Artykuł jest kontynuowany poniżej tego apelu) Razem możemy wygrać walkę o aborcję. Cisza wokół nienarodzonych dzieci jest ogłuszająca, ale możesz ją przełamać. Polska Katolicka, nie laicka angażuje się w walkę o ich prawo do życia, a Twoja darowizna wzmacnia tę misję. Przekaż darowiznę teraz, ponieważ każda chwila oczekiwania może być o jedną chwilę za długa dla cennego dziecka. Zrób różnicę!)

„Jestem odstępcą!”

Idąc dalej przez Hagę, rozdawaliśmy ulotki, między innymi starszej parze. Mężczyzna, który na pierwszy rzut oka wydawał się spokojny, nagle zareagował wściekle: „Gdyby tylko twoja matka cię usunęła!” – krzyknął do jednego z nas. Postanowiliśmy modlić się za niego. Chwilę później spotkaliśmy mężczyznę, który nazywał się katolikiem, ale ostro krytykował nasze poglądy. Zapytał, czy istnieje dowód na istnienie Boga. Kiedy odnieśliśmy się do św. Tomasza z Akwinu i jego pięciu dróg, mężczyzna ku naszemu zdziwieniu wykrzyknął: „Jestem odstępcą!”, po czym odwrócił się i powiedział do przechodnia: „Według nich jestem odstępcą”. Nie do końca mogliśmy to zrozumieć.

Przeklinające kobiety, groźni mężczyźni

W każdym razie, nie minęło dużo czasu, zanim zebrała się kolejna duża grupa kontr demonstrantów. Podczas tej kontrdemonstracji zostaliśmy obrzuceni obelgami przez grupę kobiet. Ich histeryczne krzyki i wrzaski nie zrobiły na nas większego wrażenia, co po pewnym czasie zdawały się dostrzec. Za nimi stało dwóch mężczyzn, którzy gestykulowali, jakby celowali w nas z broni i strzelali. Czy nawiązywali w ten sposób do niedawnego zabójstwa Charlie’ego Kirka? Taka wrogość ponownie potwierdza głęboki duchowy konflikt, jaki toczy się wokół aborcji. Nadszedł czas, aby udać się na kolejne pole bitwy: do Rotterdamu.

„Czy powinnam prosić Boga o przebaczenie?”

Po przybyciu na miejsce rozmawialiśmy z profesor Uniwersytetu Erazma. Kilka lat temu prowadziła badania nad ruchem pro-life. Przejrzała naszą ulotkę tuż przed wykładem na ten sam temat. Inna kobieta wybuchnęła płaczem: „Holandia zabija się poprzez aborcję”. Niestety, nie mogliśmy zaprzeczyć tej kobiecie. Inna kobieta zwierzyła się nam, że kiedyś dokonała aborcji i nadal tego żałuje. Zapytała: „Czy powinnam prosić Boga o przebaczenie?”. Jeden z nas odpowiedział po prostu: „Tak, powinnaś prosić Boga o przebaczenie”. Nawet za grzech tak straszny jak aborcja można otrzymać łaskę.

Jeszcze więcej tragedii

Jeden z żołnierzy podzielił się z nami poruszającą historią. Opowiedział, że dzień wcześniej wraz z żoną poddali się aborcji zgodnie z zaleceniem lekarza. Gdybyśmy tylko spotkali go dzień wcześniej… Ta historia bardzo nas zasmuciła. Zapytał: „Co byście zrobili na moim miejscu?”. Odpowiedzieliśmy: „Dodalibyśmy do twojego życia moralny kompas, czyli Kościół. Zabierz lekarza do księdza, wyjaśnij wszystko i pozwól im podjąć decyzję”. Ze smutną miną podziękował i poszedł dalej.

Zniszczona kamera

Oprócz tych głębokich rozmów byliśmy również nękani, zwłaszcza pod koniec naszej kampanii. Jedna z kobiet oblała wodą twarz jednego z nas, a później pewien mężczyzna zniszczył nawet jedną z naszych kamer. Mimo to uważamy, że te spotkania przynoszą efekty. Jak powiedziała jedna z kobiet na stacji kolejowej po przyjęciu ulotki: „Dzisiaj, chwilę wcześniej, rozmawiałam o aborcji i nie wiedziałam, co powiedzieć. Wtedy spotkałam ciebie. Byłeś jak dar z nieba”.

Źródło: stirezo.nl

Obietnica 12 milionów pesos, czyli jak Kolumbijczycy padli ofiarą ukraińskich rekruterów

Obietnica 12 milionów pesos, czyli jak Kolumbijczycy padli ofiarą ukraińskich rekruterów

Adam Jawor 28 września 2025, defence24/jak-kolumbijczycy-padli-ofiara-ukrainskich-rekruterow

W ostatnich miesiącach media kolumbijskie i międzynarodowe ujawniają coraz więcej dramatycznych relacji Kolumbijczyków którzy zdecydowali się na wyjazd na wojnę w Ukrainie, skuszeni  obietnicami wysokich zarobków i bezpiecznej służby. Najczęściej powtarzającym się elementem tych historii jest gwarancja wynagrodzenia w wysokości 12 milionów pesos kolumbijskich miesięcznie (ok. 3 107 USD). Jak podaje kolumbijska sieć radiowa Caracol Radio, wielu byłych wojskowych, sfrustrowanych niskimi zarobkami i brakiem perspektyw, uznało tę propozycję za jedyną szansę na poprawę losu swoich rodzin.

Fot. Flickr.com / AlCortés / CC 2.0
Fot. Flickr.com / AlCortés / CC 2.0

Według argentyńskiego serwisu Infobae, który opisał tą sprawę  proces rekrutacji wyglądał profesjonalnie – ochotnikom przedstawiano dokumenty przetłumaczone na język hiszpański, a koszty podróży na Ukrainę pokrywali sami rekruterzy. Loty organizowano przez Panamę i Stambuł, a następnie autobusem przewożono żołnierzy w głąb Ukrainy.

Na miejscu szybko okazywało się jednak, że obietnice nie miały nic wspólnego z rzeczywistością. Jak relacjonuje kolumbijski magazyn El Heraldo, szkolenie trwało zaledwie 20 dni i obejmowało podstawowe czynności: rozkładanie i składanie karabinu AK-47, rzucanie granatami czy obsługę granatnika. Ochotnicy spodziewali się zadań pomocniczych, lecz trafiali bezpośrednio do okopów w rejonie Zaporoża i Donbasu, nierzadko zaledwie kilkadziesiąt metrów od rosyjskich pozycji.

Relacje żołnierzy, cytowane m.in. przez Caracol Radio, pokazują, że cudzoziemcy czuli się traktowani jak „mięso armatnie”. Według kolumbijskiego dziennika El Tiempo jeden z Kolumbijczyków miał zagwarantowane 12 milionów pesos miesięcznie, ale faktycznie wypłacono mu jedynie 65 tysięcy pesos, co sam nazwał „oszustwem”. W wielu przypadkach nie wypłacano żadnych pieniędzy.

Warunki na froncie były dramatyczne. Zdaniem rozmówców cytowanych przez Infobae obiecany sprzęt  jako „antydronowy” okazał  się atrapami, wykorzystywanymi jedynie do zdjęć propagandowych. Opieka medyczna – według tych relacji – sprowadzała się do prowizorycznych zabiegów, a ciała poległych pozostawiano na polu bitwy, przy czym rodzinom w Kolumbii przekazywano informacje, że ich bliscy „zaginęli w akcji”. Według El País (Cali), nawet ci, którzy przeżyli, twierdzili, że zamiast obiecanego żołdu otrzymywali symboliczne sumy, a wyposażenie nie pozwalało im skutecznie walczyć z rosyjskimi dronami i artylerią.

Szczególnie dramatyczne były próby odejścia z jednostek. Jak podaje El Heraldo, grupa Kolumbijczyków, która odmówiła dalszej walki, została – według ich relacji – rozbrojona, odcięta od jedzenia i wody oraz zamknięta w odosobnionym budynku. Obawiając się o życie, pięciu z nich zdecydowało się na ucieczkę. Według Caracol Radio, zebrali około 3 milionów pesos na łapówki i transport, dzięki czemu dotarli do Zaporoża, a następnie pociągiem do granicy z Polską. Tam, po wielu godzinach oczekiwania na decyzję dowódcy, pozwolono im wyjechać.

Po przedostaniu się do Polski zwrócili się o pomoc do ambasady swojego kraju. Jak relacjonuje Infobae, spotkali się jednak z odmową – dyplomaci mieli zasugerować, aby sami zorganizowali sobie powrót. Jeden z dezerterów powiedział w rozmowie z Caracol Radio: Zadzwoniłem do ambasady i powiedziałem: zobaczcie, co się ze mną stało, jest nas pięciu, zostaliśmy wyrzuceni z Ukrainy. Ale nikt nam nie pomógł”. Zapytana o to ambasada Kolumbii nie odniosła się do tej sprawy.

Na problem składa się również działalność pośredników w Kolumbii. Według Infobae w 2024 roku zidentyfikowano obywatela Kolumbii , który pobierał opłaty „za załatwienie rekrutacji” do armii ukraińskiej, co w praktyce było zwykłym wyłudzeniem. Z kolei Caracol Radio opisywało, że w Bogocie rekruterzy działali w hotelach i na lotniskach, kopiując paszporty i organizując transfery – także ta informacja pochodzi z relacji świadków.

Tło tego zjawiska jest szersze i wiąże się z kryzysem mobilizacyjnym samej Ukrainy. Jak podaje hiszpański El País, szacuje się, że nawet 1,5 miliona mężczyzn w wieku poborowym unika obowiązku służby wojskowej. Agencja RBK-Ukraina powołała się na tę liczbę, opisując ją jako „dane władz ukraińskich”, choć brak wskazania konkretnego organu państwowego.

Jednocześnie, jak informuje NV.UA, biura poboru wojskowego sporządziły ponad 400 tysięcy zgłoszeń dotyczących osób uchylających się od mobilizacji, a według analiz Ośrodka Studiów Wschodnich z listopada 2024 r. liczba osób z formalnymi odroczeniami mobilizacji przekroczyła 1,5 miliona. Jak pisał w sierpniu br. portal  EurAsian Times  według Prokuratury Generalnej Ukrainy, od początku wojny w 2022 roku, Siły Zbrojne Ukrainy odnotowały ponad 250 000 dezercji. Liczby te obejmują zarówno nieobecność bez usprawiedliwienia, jak i dezercje z linii frontu. Jak pisze serwis Ukraińska prawda powołując się na Prokuraturę Generalną, od początku inwazji Rosji w 2022 r. wszczęto ponad 250 000 spraw karnych w związku z nieobecnością żołnierzy na przepustce (AWOL) i dezercją.

Dezercje i przypadki  samowolnego opuszczania jednostki występują także w armii rosyjskiej  w czerwcu br. brytyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało, że od początku wojny armia rosyjska zgłosiła 20 538 przypadków samowolnego opuszczania jednostki, dezercji lub odmowy wykonywania rozkazów. Wspomniane uprzednio dane wyraźnie wskazują, że w armii ukraińskiej wskaźnik dezercji jest znacznie wyższy niż w armii rosyjskiej. Podczas gdy Ukraina doświadczyła ponad 250 000 dezercji od początku wojny, Rosja, według doniesień, odnotowała w tym samym okresie zaledwie 20 538 dezercji. Z tym że należy zwrócić uwagę że obie te liczby mogą być poważnie zaniżone, ponieważ państwa te mają tradycję ukrywania i minimalizowania strat na polu bitwy.

Deputowana ludowa Ukrainy Anna Skorochod w  wywiadzie dla kanału youtube Politeki Online stwierdziła, że liczba przypadków dobrowolnego opuszczenia jednostek sięgnęła  już około 400 tysięcy. Jednocześnie wzrost liczby dezerterów wynika z problemów na froncie, trudności z mobilizacją i ogólnego wyczerpania moralnego społeczeństwa. Podkreśliła, że wielu żołnierzy , którzy dobrowolnie opuściło swoje oddziały, później powróciło do służby, ale nadal są uwzględniani w statystykach dezercji.

W praktyce oznacza to, że armia ukraińska boryka się z poważnym deficytem rekrutów i coraz bardziej skłonna jest przyjmować cudzoziemców. W takich warunkach łatwo powstają sieci pośredników i oszustów, którzy wykorzystują desperację zarówno ukraińskich władz, jak i obcokrajowców poszukujących zarobku.

Trudności i nadużycia nie ograniczają się zatem do Kolumbijczyków. Jak podaje The Kyiv Independent, w Międzynarodowym Legionie Ukrainy od dawna zgłaszano nieprawidłowości – od nękania i przywłaszczania sprzętu po wysyłanie żołnierzy na ryzykowne misje bez odpowiedniego przygotowania. Zdaniem redakcji, część wskazywanych dowódców nie poniosła konsekwencji, co utrwala atmosferę bezkarności i zwiększa ryzyko dla zagranicznych ochotników.

Rodziny w Kolumbii również odczuwają skutki tych oszustw. Według Infobae matka jednego z poległych mówiła, że jej synowi obiecano 19 milionów pesos miesięcznie, a w praktyce nie otrzymał prawie nic. Sprowadzenie zwłok przez rodziny jest bardzo trudne lub wręcz niemożliwe i  pozostają one często bez informacji i pomocy.

Całość tych relacji tworzy spójny obraz powtarzającego się schematu: fałszywe obietnice wysokich zarobków, szybki wyjazd przez sieć pośredników, krótkie i powierzchowne szkolenie, wysyłka na najbardziej niebezpieczne odcinki frontu, brak wypłat, izolacja i groźby przy próbach odejścia, desperackie ucieczki i brak wsparcia konsularnego.

Jak ostrzegł jeden z dezerterów w rozmowie z Caracol Radio: „Nie przychodźcie tutaj, nie dajcie się przekonać. Te 12 milionów, które obiecują, to kłamstwo”. Podobnie El Heraldo cytował innego byłego żołnierza, który podsumował swoje doświadczenie słowami:„To była rzeź”.

Według zgromadzonych materiałów mediów latynoamerykańskich, za atrakcyjnymi ofertami służby w ukraińskiej armii kryje się dramat i system wyzysku, którego ofiarami stają się nie tylko sami ochotnicy, ale także ich rodziny pozostawione bez wsparcia i prawdy o losie swoich bliskich. W ten sposób oto wyłania się mroczna strona wojny na Ukrainie.

Nowa książka Michaela Daviesa – „Zwolennicy błędów”

Zapraszam serdecznie do lektury:

https://sklep.antyk.org.pl/p,zwolennicy-bledow,7042.html

Zwolennicy błędów nie znajdują się już wśród otwartych jedynie nieprzyjaciół, 
ale, nad czym boleć i czego lękać się trzeba: kryją się w łonie i wnętrzu 
Kościoła i o tyle są niebezpieczniejsi, o ile trudniej ich rozpoznać”.

Tak. Mamy na myśli wielu spośród katolików świeckich, a nawet, co smutniejsze, 
spośród kapłanów, którzy z pozornej ku Kościołowi miłości, bez głębszego 
wykształcenia filozoficznego i teologicznego, a co gorzej, aż do szpiku kości 
przejęci poglądami, głoszonymi przez przeciwników Kościoła, zuchwale narzucają 
się na odnowicieli Kościoła.

Davies jest krytykiem o wielkiej pracowitości, ogromnej erudycji, zrównoważonej 
perspektywie i bezstronności. Odznacza się przejrzystym, nieskomplikowanym 
stylem, który ułatwia lekturę i zrozumienie jej. Nie znam lepszej krytyki 
wydarzeń mających miejsce po II Soborze Watykańskim, która byłaby 
przystępniejsza dla przeciętnego świeckiego, niż jego trylogia Cranmer’s Godly 
Order, Pope John’s Council i Pope Paul’s New Mass,
nie wspominając już o 
licznych napisanych przez niego broszurach na ten sam temat. Niniejsza książka 
podobna jest do Cranmer’s Godly Order, ponieważ analizuje przeszłość w celu 
zrozumienia krytyki teraźniejszości. Podczas jej lektury co chwila na pierwszy 
plan wysuwają się wydarzenia z lat 70. i 80. Różnice między dawny- mi 
modernistami i ludźmi określanymi obecnie mianem neomodernistów są w zasadzie 
drugorzędne. Dawnym modernistom nie udało się zwieść tak dużej części 
społeczności katolickiej, jak się to powiodło ich następcom 60 lat później, 
jednak bynajmniej nie z powodu braku takich ambicji. Lektura niniejszej książki 
Daviesa, najbardziej przystępnie napisanej historii wczesnego modernizmu z jaką 
się zetknąłem, uzmysłowi czytelnikom, że więź między herezją Loisy’ego i 
Tyrrella a rozwodnionym katolicyzmem, który kontroluje obecnie większość 
katolickich uniwersytetów i wydawnictw, a nawet większość kurii diecezjalnych i 
zgromadzeń zakonnych, pozostaje silna i jak dotąd nie wykazuje żadnych oznak 
osłabienia.

Wypaczona postać katolicyzmu, z którą tak często można się obecnie 
spotkać, nigdy prawie nie określa samej siebie mianem modernizmu. Zwolennicy jej 
odrzucają z pogardą takie określenie i ujmują je w cudzysłów. Niektórzy z jej 
przeciwników nazywają ją „neomodernizmem”. Niezależnie jednak od tego, jak się 
go określa, jest to modernizm religijny, który posługuje się katolickimi 
terminami, aby wyrazić coś innego niż to, czego Kościół zawsze nauczał. Święty 
Pius X nazywał modernizm cumulatio omnium haeresium – zbiorem wszystkich 
herezji, wskazując, że zawiera on w sobie coś ze wszystkich dawnych herezji oraz 
przedsmak herezji przyszłych.

Marcin Dybowski

==================

Viktor Orban o „polskim premierze Donaldzie Tusku”; narażasz życie milionów Europejczyków!

Viktor Orban o „polskim premierze Donaldzie Tusku”; narażasz życie milionów Europejczyków! 

Z Budapesztu Jakub Bawołek (PAP)

DR IGNACY NOWOPOLSKI SEP 30

Grasz w niebezpieczną grę, narażając życie i bezpieczeństwo milionów Europejczyków – napisał we wtorek na platformie X premier Węgier Viktor Orban, zwracając się do szefa polskiego rządu Donalda Tuska. Orban skomentował w ten sposób wypowiedź premiera Polski o tym, że wojna na Ukrainie jest też „naszą wojną”.

„Drogi Donaldzie Tusku, możesz myśleć, że jesteś w stanie wojny z Rosją, ale Węgry nie są. Unia Europejska też nie. Grasz w niebezpieczną grę, narażając życie i bezpieczeństwo milionów Europejczyków. To bardzo źle!” – napisał węgierski premier.

Polityk zamieścił w komentarzu do swojego wpisu artykuł portalu Euractiv, w którym przywołano wypowiedzi prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego i premiera Tuska z Warsaw Security Forum w Warszawie. Ukraiński przywódca wezwał w poniedziałek do utworzenia wspólnej europejskiej tarczy przeciwko rosyjskim zagrożeniom powietrznym.

– Ukraina może przeciwstawić się wszystkim typom rosyjskich dronów i pocisków, a jeśli będziemy działać razem w regionie, będziemy mieli wystarczająco dużo broni i zdolności produkcyjnych – powiedział Zełenski.

Premier Polski podkreślił natomiast, że wojna na Ukrainie jest też naszą wojną, bez względu na to, czy to się komuś podoba, czy nie. – Musimy mieć świadomość, (…) że to jest nasza wojna, bo wojna na Ukrainie jest tylko częścią tego upiornego projektu, który raz na jakiś czas pojawia się na świecie. I celem tego politycznego projektu jest zawsze to samo. Jak zniewolić narody, jak odebrać wolność poszczególnym ludziom, co zrobić, żeby zatriumfowały autorytaryzmy, despocje, okrucieństwo, brak praw człowieka – mówił premier.

– Jeśli tę wojnę przegramy, konsekwencje tego dotykać będą nie tylko naszego pokolenia, ale także następnych pokoleń. W Polsce, w całej Europie, w Stanach Zjednoczonych, wszędzie na świecie – ostrzegł Tusk.

Premier Orban w udzielonym w poniedziałek wywiadzie ocenił, że wojna na Ukrainie „jest już rozstrzygnięta i wygrali ją Rosjanie”. – Pytanie brzmi, kiedy i kto osiągnie porozumienie z Rosjanami: czy będzie to porozumienie amerykańsko-rosyjskie, czy też Europejczycy w końcu będą skłonni do negocjacji – dodał.

W jego ocenie „Ukraina mogłaby wygrać wojnę tylko wtedy, gdyby setki tysięcy żołnierzy przybyły z Europy Zachodniej lub USA do walki na froncie, ale oznaczałoby to wojnę światową, której nikt nie chce”.

Komentarz Edytora:[dr Nowopolski]

Niezmywalną hańbą Polski i Jej społeczeństwa było wywindowanie niemieckiego agenta, globalisty, kłamcy i łajdaka na „premiera polski”.

Temu osobnikowi należy się tytuł Gauleitera (zarządcy) polskiej kolonii UE.

Wielkość szkód, których ten osobnik dokonał i dalej dokonuje, jest nie do przecenienia.

Jak trafnie zauważył Premier Orban, szkody te dotyczą wszystkich Europejczyków.

Ale nie tylko! Dotyczą całej Ludzkości, która jest prowadzone przez takie indywidua do nuklearnej zagłady.

Trudno nie docenić niebezpieczeństw jakie niesie ze sobą wspieranie kijowskiego błazna, narkomana, korupcjonisty i zbrodniarza wojennego Zełenskiego.

W jednej części swej wypowiedzi Tusk trafił w sedno sprawy. Raz jeszcze cytuję: “Wojna na Ukrainie jest tylko częścią tego upiornego projektu, który raz na jakiś czas pojawia się na świecie. I celem tego politycznego projektu jest zawsze to samo. Jak zniewolić narody, jak odebrać wolność poszczególnym ludziom, co zrobić, żeby zatriumfowały autorytaryzmy, despocje, okrucieństwo, brak praw człowieka”.

Tyle, że to zbrodniczy globalizm, jawiący się najbardziej złowieszczą formą komunizmu, jest tym systemem, który tak dosadnie scharakteryzował tusk. 

Ludzkość musi zlikwidować ten system i usunąć od władzy osobników pokroju Tuska. 

Czas już najwyższy do postawienia ich przed trybunałem stanu i rozliczenia w jedyny słuszny sposób!

Rydze w Gorcach

Jędrne, zdrowe, soczyste

To połowa zbioru rydzów jednej Pani na krótkim, bo popołudniowym wypadzie do lasu. Kolor tu nie wyszedł, są bardziej czerwone.

———————————————-

Oczywiście tam nie miałem żadnych telefonów czy smarkfonów, co może tłumaczyć pewne utykanie mej Strony w zeszłym tygodniu. md

Izrael to światowej klasy maszyna do zabijania

paulcraigroberts/israel-is-a-world-class-killing-machine

Izrael to światowej klasy maszyna do zabijania

Israel Is a World Class Killing Machine |

Israel Is a World Class Killing Machine |

Czy Candace Owens będzie następną ofiarą Izraela?

Chuck Baldwin wyjaśnia:

Izrael jest światowej klasy maszyną do zabijania. Ma zabójców na całym świecie — także w Stanach Zjednoczonych. Dysponuje pieniędzmi, technologią, sieciami transportowymi, bronią i powiązaniami politycznymi, które umożliwiają mu łatwe planowanie, realizację i uniknięcie wykrycia zamachów.

Max Blumenthal informuje, że osoby z otoczenia Białego Domu, które znają Donalda Trumpa, mówią, iż sam Trump bardzo boi się tego, co Netanyahu mógłby mu zrobić, gdyby nie trzymał się izraelskiej linii.

Jest oczywiste, że Izrael byłby głównym podejrzanym w sprawie zamachu na Charliego Kirka. Wystarczy spojrzeć na zamachy, których Izrael dokonał w ciągu ostatnich kilku lat.

Ismail Hanija, szef biura politycznego Gazy i główny negocjator, został zamordowany izraelskim atakiem w Teheranie. Przebywał tam z misją dyplomatyczną w celu osiągnięcia porozumienia pokojowego. Podobno zginął od pocisku, który uderzył bezpośrednio w budynek państwowy, w którym przebywał. 31 lipca 2024.

Oczywiście Izrael zamordował setki dziennikarzy, lekarzy, personelu medycznego, duchownych, działaczy społecznych, pracowników organizacji pomocowych i dziesiątki lub setki tysięcy niewinnych cywilów — w tym dużą liczbę małych dzieci i ciężarnych matek — zastrzelonych przez wyszkolonych, doświadczonych snajperów w Gazie. Nawet osoby z flotylli statków niosących pomoc humanitarną dla mieszkańców Gazy były zabijane. Izrael próbował zabić szwedzką aktywistkę Gretę Thunberg, ale nie udało mu się.

Konsulat Iranu w Damaszku w Syrii został zaatakowany przez Izrael, w wyniku czego zginęło wielu dyplomatów i negocjatorów. Kwiecień 2024.

Ali Szamchani — izraelski szeroko zakrojony atak militarny na Iran miał na celu i doprowadził do zabicia tego irańskiego urzędnika, który był głównym negocjatorem przewodzącym komisji ds. rozmów nuklearnych ze Stanami Zjednoczonymi. Rozmowy pokojowe ze Stanami Zjednoczonymi były zorganizowane przez prezydenta Donalda Trumpa. 13 czerwca 2025.

Negocjatorzy z Gazy byli celem izraelskiego zamachu w dzielnicy mieszkalnej stolicy Kataru, Dohy. Negocjatorzy byli tam na prośbę prezydenta Donalda Trumpa, by omówić jego propozycję zawieszenia broni. Negocjatorzy przeżyli atak, ale zginęło sześć innych osób, w tym katarski funkcjonariusz bezpieczeństwa. 9 września 2025.

Izrael zamordował też wielu cywilnych dyplomatów, liderów i zwykłych obywateli w Libanie i Syrii. Nie zapominajmy też o masowych atakach przy użyciu pagerów, które zabiły i raniły tysiące niewinnych ludzi — głównie kobiety i dzieci — w Libanie, Syrii, Londynie i innych miejscach.

Czy złotego pagera, którego Benjamin Netanyahu wręczył Donaldowi Trumpowi podczas wizyty w Białym Domu, można uznać za akt szacunku czy za ostrzeżenie? Czy słowa Netanjahu do 250 amerykańskich stanowych legislatorów wspierających Izrael, którzy byli goszczeni (i indoktrynowani) w Izraelu — „Macie telefony komórkowe? Macie je tutaj? Trzymacie kawałek Izraela w dłoni” — były powodem do dumy, czy raczej ostrzeżeniem?

Izrael jest agresorem/państwem terrorystycznym od dnia jego powstania w 1948 roku. Dziś jego agresja i działalność terrorystyczna osiągnęły poziom najbardziej złowrogich, brutalnych reżimów w historii ludzkości.

Tylko Charlie Kirk i jego środowisko młodych ewangelikalnych konserwatystów trumpowskich pozostali ślepi na prawdę o Izraelu. Większość pozostałych osób poniżej 35. roku życia jest dziś gorliwymi przeciwnikami państwa syjonistycznego. To nie wróży dobrze przyszłości Izraela.

A potem wyszło na jaw, że także Charlie zaczął przejrzeć na oczy, i jeśli miał pójść w ślady swojej dobrej przyjaciółki Candace Owens, cóż, Izrael nie miał zamiaru do tego dopuścić.

Candace Owens rzuca teraz wyzwanie liderom TPUSA, którzy próbują bagatelizować odejście Charliego od narracji pro-izraelskiej, a nawet próbują podważać świadectwo Candace o tym, jak bardzo Charlie był zdeterminowany, by zerwać z Izraelem.

W podcaście w tym tygodniu Candace powiedziała:

„Zamierzam wezwać kierownictwo Turning Point USA, by wydało bardzo jasne oświadczenie, że kłamię, jeśli to, co mówię, nie jest prawdą.

Około 48 godzin przed śmiercią Charliego Kirka, Charlie poinformował ludzi w Turning Point, a także żydowskich darczyńców i rabina, że nie ma innego wyjścia, jak tylko całkowicie porzucić sprawę pro-izraelską. Dobrze? Charlie miał dość. Powiedział to wyraźnie, że odmawia dalszego zastraszania przez żydowskich darczyńców.

Czy możecie odpowiedzieć? Czy to wyraził? Czy wyraził też chęć przywrócenia mnie, Candace Owens, ponieważ bronił samego siebie?

A potem, zaledwie 48 godzin później, wygodnie dostał kulę w gardło, zanim mogło dojść do naszego ponownego spotkania na scenie?

Tak czy nie.

Wprost chcę usłyszeć od Turning Point USA, że kłamię w tej sprawie.

Tak. Kieruję ogień wprost pod drzwi Turning Point, bo jestem oburzona. Jestem naprawdę oburzona. Patrzę wokół i zastanawiam się, czy całe życie Charliego nie było „Truman Show”.

Żaden z was nie zachowuje się tak, jak powinien. W porządku? Nie ma mowy, byście pozwalali, aby te kłamstwa się szerzyły, chyba że, jak słyszę, rzeczywiście chodziło o wielką, wielką, wielką wypłatę. A jeśli Charlie stanowczo stwierdził, że skończył z Izraelem, jeśli Charlie powiedział, że nie ma innego wyboru, jak tylko porzucić sprawę pro-izraelską z powodu — cytuję — „żydowskich darczyńców”, zachowania żydowskich darczyńców, jeśli tak powiedział, tak czy nie, cóż, nie wiem, może niektórzy ludzie nie chcieli ryzykować, że stanie się czym? Drugą Candace Owens i Tuckerem Carlsonem w Turning Point USA, z taką obecnością na kampusach uniwersyteckich? Może nie chcieli podjąć tego ryzyka.

Wiecie, ja jestem tylko jedną osobą. Więc łatwo jest po prostu próbować anulować moje życie i kłamać na mój temat każdego dnia. Ale Turning Point USA stało się, moim zdaniem, trochę większe niż Charlie, i nie pozwolę już dłużej na to kłamstwo i tę narrację.

Więc odpowiedzcie na pytania: tak czy nie.

I ponownie was wzywam: jeśli skłamiecie, ujawnię kłamstwa i zacznę publikować nagrania. Tak to teraz wygląda. Dość gierek, dość pozwalania Izraelowi na kreowanie narracji, o której wiecie, że nie jest prawdziwa.”

Candace mówi to bardzo wyraźnie: „Charlie miał dość. Powiedział to wprost, że odmawia dalszego zastraszania przez żydowskich darczyńców.”

Podziwiam i oklaskuję przekonania Candace oraz jej odwagę w krytykowaniu pseudo-liderów TPUSA. Ma w sobie więcej odwagi niż tysiąc pastorów ewangelikalnych razem wziętych.

Nie mogę udowodnić, że mam rację, a wy nie możecie udowodnić, że się mylę. Ale razem z milionami innych Amerykanów czujecie to w swoich trzewiach: Izrael to zrobił.

Przedruk za zgodą Chuck Baldwin Live.

Coraz więcej cudzoziemców w systemie ubezpieczeń.

Coraz więcej cudzoziemców w polskim systemie ubezpieczeń społecznych

Maciej Pawlak


https://filarybiznesu.pl/finanse/coraz-wiecej-cudzoziemcow-w-polskim-systemie-ubezpieczen-spolecznych/a28316

W ostatnich 7 latach w Polsce zaszły istotne zmiany związane z rosnącą obecnością cudzoziemców zarówno na rynku pracy, jak i w systemie ubezpieczeń społecznych. Jak dalej pisze Dominika Prudło w Tygodniku Gospodarczym Polskiego Instytutu Ekonomicznego, liczba cudzoziemców zgłoszonych do ubezpieczeń emerytalno-rentowych wzrosła ponad dwukrotnie z 570 tys. w 2018 r. do 1,2 mln w 2025 r.

Tym samym udział cudzoziemców w ogólnej liczbie ubezpieczonych wzrósł z 3,6 proc. w 2018 r. do 7,7 proc. w 2025 r. Dynamiczne przyrosty notowano zwłaszcza w latach 2021-2022, gdy liczba ubezpieczonych cudzoziemców rosła r/r aż o 21 proc. Równolegle wyraźnie zwiększyła się liczba cudzoziemców ubezpieczonych z tytułu prowadzenia pozarolniczej działalności – z 17,8 tys. osób na koniec 2018 r. do 83,2 tys. osób w czerwcu 2025 r., co oznacza niemal 5-krotny wzrost. W 2025 r. osoby te stanowią 6,9 proc. wszystkich ubezpieczonych cudzoziemców.

Co więcej struktura obywatelstwa ubezpieczonych cudzoziemców w Polsce ulega zmianie. Zmniejszył się udział obywateli państw Unii Europejskiej – z 6,3 proc. w 2018 r. do 3,4 proc. w 2024 r. Wzrósł zaś udział osób spoza UE, które obecnie stanowią już 96,6 proc. wszystkich zgłoszonych do ubezpieczeń. Najsilniejszą dynamikę przyrostu odnotowano w przypadku obywateli Kolumbii, wśród których liczba ubezpieczonych zwiększyła się aż 75-krotnie w porównaniu z 2018 r., co wynika z niskiej bazy w 2018 r. Największymi grupami cudzoziemców objętych ubezpieczeniami emerytalno-rentowymi pozostają jednak niezmiennie Ukraińcy (818 tys. osób) oraz Białorusini (136 tys. osób).

Jak zaznacza ekspertka, obecność cudzoziemców coraz wyraźniej zaznacza się w strukturze środków gromadzonych w systemie ubezpieczeń społecznych. We wrześniu 2018 r. na kontach i subkontach cudzoziemców w ZUS zapisanych było łącznie 12,9 mld zł, co odpowiadało zaledwie 0,45 proc. ogółu środków zgromadzonych w systemie. Liczba kont cudzoziemców wynosiła wówczas 1,5 mln, a ich udział w całości kont ubezpieczonych sięgał 5,8 proc.

Od tamtego czasu skala ta uległa znacznej zmianie. Do końca 2024 r. liczba kont cudzoziemców wzrosła niemal trzykrotnie (do 4,2 mln), co przełożyło się już na 13,8 proc. ogólnej liczby kont prowadzonych przez ZUS. Liczba kont dotyczy zarówno osób obecnie zgłoszonych do ubezpieczenia, jak i tych, które pracowały w Polsce w przeszłości. Kwota zapisana na kontach i subkontach cudzoziemców wyniosła 73,3 mld zł i odpowiadała 1,62 proc. kwoty zapisanej na kontach ogółu ubezpieczonych.

W opinii Dominiki Prudło znaczenie cudzoziemców dla stabilności finansów Funduszu Ubezpieczeń Społecznych systematycznie rośnie. W 2018 r. roczny przypis składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe opłacanych za obcokrajowców wynosił 4,3 mld zł, co stanowiło 2,6 proc. całości wpływów do FUS. Sześć lat później, w 2024 r., było to już 18,5 mld zł i blisko 6 proc. wszystkich składek.

Anthony Fauci successor Dr. Jeanne Marrazzo Fired

Anthony Fauci successor Dr. Jeanne Marrazzo Fired

The Current Director of the National Institute for Allergy and Infectious Diseases has been terminated

ROBERT W MALONE MD, MS OCT 3

Dr. Jeanne Marrazzo, the former director of the National Institute of Allergy and Infectious Diseases (NIAID), was fired by Health and Human Services (HHS) Secretary Robert F. Kennedy Jr. on October 1, 2025, 22 to 27 days after she filed a whistleblower complaint with the U.S. Office of Special Counsel. The complaint, filed on September 4, 2025, alleged retaliatory actions in response to her concerns about the termination of critical research grants, the politicization of scientific research, hostility toward vaccines, and censorship of scientific findings.

Dr. Jeanne Marrazzo was widely regarded as an ally of Dr. Anthony Fauci, particularly in the context of infectious disease research, public health policy during the COVID-19 pandemic, and leadership at the National Institute of Allergy and Infectious Diseases (NIAID). This perception stems from her professional alignment with Fauci’s approaches to HIV/AIDS research, vaccine advocacy, and pandemic response measures, as well as her selection as his direct successor at NIAID—a role Fauci held for 38 years until his retirement in December 2022. Marrazzo assumed the position in September 2023, overseeing NIAID’s $6.3 billion budget for infectious disease research. Fauci personally praised Marrazzo’s appointment, calling her “very well-liked, very respected” and a “good fit” for the role, emphasizing her experience and the “great challenge” ahead. While he noted they did not have a close personal relationship and he was not involved in her selection, his comments highlighted her as a capable successor in a politically charged environment. She was applauded by HIV and LGBTQ+ communities for her work, much like Fauci’s legacy. Critics from anti-vaccine and conservative circles explicitly labeled her a “Fauci ally,” “Fauci clone,” or “Fauci stooge” due to her pandemic stances and ties to NIAID-funded research (e.g., gain-of-function studies at labs like Wuhan).

Important context for her positions on these matters include the involvement of NIAID personnel in the HHS decision to terminate mRNA vaccine technology development contracts. NIAID and NIH scientists participated in review of these contracts. Dr. Matthew Memoli, then acting director of the National Institutes of Health (NIH), played a central role in the decision to terminate research grants related to vaccine hesitancy and in initiating a review of mRNA vaccine research funding. In March 2025, under his direction, NIH began abruptly terminating at least 33 research grants focused on understanding vaccine hesitancy and strategies to improve vaccine uptake, with an additional nine grants potentially modified or cut back. The termination letters stated that such research was no longer aligned with NIH priorities, and that no modifications to the projects could make them compatible with the new policy.

Memoli also requested information on NIH’s investment in mRNA vaccine research, including current and planned grants and contracts, as part of a broader review. This move raised concerns among NIH staff that mRNA research funding could be next, given the pattern of actions following the initial grant terminations. The National Institute of Allergy and Infectious Diseases (NIAID), which funds the majority of mRNA research at NIH, was specifically asked to provide a list of 130 such awards. This decision, announced in August 2025, follows a review by HHS Secretary Robert F. Kennedy, Jr., who stated that mRNA vaccines fail to provide effective protection against upper respiratory infections like COVID-19 and influenza, despite their demonstrated efficacy in preventing severe disease and death.

Marrazzo’s legal team claims her termination was an act of retaliation for her protected whistleblower activity and her advocacy for evidence-based vaccine science. Her attorney, Debra S. Katz, stated that the Trump administration removed Marrazzo for supporting the overwhelming body of evidence that vaccines are safe and effective. Marrazzo had been on administrative leave since March 2025 and was previously informed of a transfer to the Indian Health Service that never materialized.

In her public statement, Marrazzo said her firing demonstrates that HHS and NIH leadership do not share her commitment to scientific integrity and public health, urging Congress to protect research from political interference. Marrazzo’s allegations also include claims that HHS officials, such as Dr. Matthew Memoli, echoed Kennedy’s views by asserting vaccines are unnecessary for healthy populations. 

Dr. Jeanne Marrazzo was the Director of the National Institute of Allergy and Infectious Diseases (NIAID) at the U.S. National Institutes of Health (NIH), a position she assumed in the fall of 2023, succeeding Dr. Anthony Fauci. Dr. Marrazzo is internationally recognized for her research and education efforts in the field of sexually transmitted infections (STIs), particularly as they affect women’s health. Her research portfolio includes the human microbiome, specifically as it relates to female reproductive tract infections and hormonal contraception, the prevention of HIV infection using biomedical interventions such as pre-exposure prophylaxis (PrEP) and microbicides, and the pathogenesis and management of bacterial vaginosis and antibiotic resistance in gonorrhea.

Dr. Matthew J. Memoli, M.D., M.S., is the Principal Deputy Director of the National Institutes of Health (NIH) and served as Acting NIH Director from January 22, 2025, to March 31, 2025. He is an internationally recognized expert in respiratory viruses. He has worked at NIH for over 20 years, most recently as the Director of the Clinical Studies Unit within the Laboratory of Infectious Diseases (LID) at the National Institute of Allergy and Infectious Diseases (NIAID). His research focuses on influenza and other respiratory diseases, including clinical trials for vaccines and treatments, human challenge models, and the study of viral transmission and immunity. He has received multiple awards for his work, including two NIH Director’s Awards and a National Center for Advancing Translational Sciences Director’s Award. Dr. Memoli has also been noted for his public statements questioning the risk-benefit analysis of widespread COVID-19 vaccine mandates, a stance that contributed to his characterization as an “outsider” despite being an NIH insider. 

Dr. Memoli is one of the world’s experts in influenza vaccine technology and clinical evaluation, and is much more highly qualified and experienced in vaccine development and evaluation than Dr. Marrazzo. Dr. Memoli is also the only NIH senior scientist that I am aware of who questioned the ethics and veracity of many of the positions taken by Dr. Anthony Fauci (including mandates) at a time when Dr. Fauci was functionally Dr. Memoli’s supervisor. 

Matthew J. Memoli, M.D., M.S.

Friday Funnies: The Annual Shut-down.

Some things never seem to change.

ROBERT W MALONE MD, MS OCT 3

















“There are two kinds of people in this world, those who fall off of horses and those who don’t ride…”

In my opinion, the above quote can be applied to many endeavors in life. 


On Tuesday, a Portuguese official came to our farm to inspect our young stallion, Quartz. We are super thrilled to announce that our homebred APSL (Lusitano) stallion Quartz CAL scored 73.8 on inspection and has been approved for breeding. That score is excellent – and getting him scored is the culmination of six years of work by not just Jill and I, but many people who have helped on the farm, helped train, provided veterinary care, hoof care and more.

It truly takes a village to create such a horse, and we are grateful to so many people.

As “senior citizens,” Jill and I remain committed to running a farm and homestead, as well as riding regularly. 

We choose to ride, but whatever your exercise, staying active is key to staying healthy.

On a personal note, the last couple of days have been brutal, with a lot of air travel and long road trips, including a drive from Austin to Dallas. Jill goes back home this evening, and I fly home tomorrow night.

Jill and I are girding our loins for the next four or five weeks – the travel schedule is heavy and leaves us very little time at home.

  • In October, we travel to Brussels for me to speak in the European Parliament at the Make Europe Healthy Again Conference.
  • Then we travel to the Netherlands to speak at a Scientific Conference.
  • On October 30-31, we speak at the Brownstone Annual Conference and Gala in Salt Lake City.
  • Then, on November 4-5, we fly to West Palm Beach for a CPAC Circle Retreat and Gala at The Mar-a-Lago Club November 4-7th, 2025
  • Then to Germany to speak in the Bundestag for the AFD party, and then to Rome to speak in the Italian Senate. 
  • Finally, we get to go home on November 10th.
  • November and early December continue with a lot more travel, including trips to Atlanta and Hawaii for a speaking tour.

However, we are optimistic that by mid-December, our travel schedule will level out, and we will not be booking engagements until early spring.









This meme is an old one, but as I read it – I actually feel more hopeful than I have have in the past.

It is beginning to feel like we are winning this war – at least here in the United States.

Leon XIV obnaża się: Wzywa do otwartości wobec migrantów płynących łodziami i szukających lepszego życia

Leon XIV wzywa do otwartości wobec migrantów

płynących łodziami i szukających lepszego życia

5 października 2025 https://pch24.pl/leon-xiv-wzywa-do-otwartosci-i-przyjecia-migrantow-plynacych-lodziami-w-poszukiwaniu-lepszego-zycia

(Leon XIV, fot. EPA/FABIO FRUSTACI

Papież Leon XIV zachęcił do odnowienia w sobie żaru powołania misyjnego. Jednocześnie zwrócił uwagę na konieczność otwartości, akceptacji czy przyjęcia migrantów, którzy szukają lepszego, bezpiecznego życia.

Podczas homilii głoszonej w ramach jubileuszu świata misyjnego i migrantów, papież zwrócił uwagę na konieczność odnowienia w sobie żaru powołania misyjnego. Dodał, że może się on wyrażać przez niesienie radości i pociechy Ewangelii, także tym, którzy przeżywają trudności. W tym gronie znajdują się – jak wskazał – migranci, którzy opuścili swoją ojczyznę.

Leon XIV wyraził przekonanie, że dzisiaj w historii Kościoła rozpoczyna się nowa era misyjna. Nie jest to już wyruszanie do dalekich krajów, aby tam prowadzić działalność misyjną, lecz jest to otwarcie się na migrantów, którzy przybywają do naszych krajów.

 „Te łodzie, które mają nadzieję dostrzec bezpieczny port, w którym mogą się zatrzymać, i te oczy pełne niepokoju i nadziei, które szukają stałego lądu, do którego można by przybić, nie mogą i nie powinny spotkać się z chłodem obojętności lub piętnem dyskryminacji!” – stwierdził papież, apelując o przyjęcie, współczucie i solidarność wobec imigrantów.

„Nie tyle chodzi tutaj o „wyruszenie”, ile o „pozostanie”, aby głosić Chrystusa poprzez przyjmowanie, współczucie i solidarność: pozostać, nie chroniąc się w wygodzie naszego indywidualizmu; pozostać, aby spojrzeć w twarz tym, którzy przybywają z odległych i udręczonych krajów,; pozostać, aby otworzyć przed nimi ramiona i serca, przyjąć ich jak braci, być dla nich obecnością pocieszenia i nadziei” – wskazywał Leon XIV w swojej homilii.

Nawiązując do pierwszego czytania dzisiejszej liturgii (Ha 1, 2-3; 2, 2-4) Leon XIV zauważył, że krzyk cierpienia towarzyszy człowiekowi od samego początku, ale prorok wskazuje, iż zło będzie miało swój kres i nadejdzie zbawienie. Zaznaczył, że wiara nie tylko pomaga nam przeciwstawiać się złu, wytrwać w dobru, ale także przemienia nasze życie tak, że staje się ono narzędziem zbawienia, które Bóg nadal chce realizować w świecie. Dokonuje się ono, gdy troszczymy się o cierpienie bliźniego, „gdy służymy Ewangelii i braciom, nie dążąc do własnych korzyści, lecz jedynie po to, aby nieść światu miłość Pana” – wskazywał papież.

Leon XIV zapewnił o swoim wsparciu misjonarki i misjonarzy, a także zapewnił migrantów, że zawsze są mile widziani.

[W Watykanie da im mieszkanie i jedzenie? MD]

Źródło: KAI Oprac. WMa

Leon modli się: „Jezu, który jesteś jeden w różnorodności”. Popiera wielość religii !!! Zaparcie się Prawdy, Drogi i Życia.

Paweł Chmielewski: Leon modli się: „Jezu, który jesteś jeden w różnorodności”. Chodzi o wielość religii

https://pch24.pl/pawel-chmielewski-leon-modli-sie-jezu-ktory-jestes-jeden-w-roznorodnosci-chodzi-o-wielosc-religii

Papież Leon XIV opublikował film na temat różnorodności religijnej. Nagranie przypomina o spotkaniu w Asyżu w 1986 roku oraz deklaracji z Abu Zabi. Prezentuje wyznawców różnych religii, a Leon mówi: „Panie Jezu, który jesteś jeden w różnorodności”.

Nagranie zostało opublikowane na oficjalnym koncie youtube’owym Stolicy Apostolskiej. Jest datowana na pierwszy dzień października. Tematyka to współpraca między religiami. W dwuminutowym nagraniu widzimy najpierw Leona, który rozmawia z buddystką. [Przecież w buddyzmie nie ma Boga, tylko „karma” md]

Później nagranie pokazuje jedno z najbardziej krytykowanych wydarzeń w historii Kościoła XX wieku –Międzynarodowy Dzień Modlitwy o Pokój w Asyżu w 1986 roku, negatywnie oceniane na przykład przez Józefa Ratzingera. Później widać Benedykta XVI, który spotyka się z wyznawcami judaizmu. Następnie wideo przypomina o kolejnym skrajnym wydarzeniu – podpisaniu przez Franciszka niesławnej Deklaracji z Abu Zabi. To dokument, w którym twierdzi się, jakoby Pan Bóg życzył sobie istnienia różnych religii.

Następnie pokazywane są różne wydarzenia międzyreligijne, gdzie katolicy – w tym biskupi – przemawiają czy modlą się obok wyznawców fałszywych religii, od judaizmu, przez islam, buddyzm aż po hinduizm i analogiczne pogańskie kulty.

Papież Leon namawia do współpracy i braterstwa. Zapis jego krótkiego wystąpienia brzmi następująco:

Módlmy się, aby wyznawcy w różnych tradycjach religijnych mogli pracować razem na rzecz obrony i upowszechniania pokoju, sprawiedliwości i ludzkiego braterstwa. Panie Jezu, Ty, który jesteś jeden w różnorodności i patrzyć z miłością na każdego człowieka, pomóż nam zobaczyć w sobie nawzajem braci i siostry, wezwanych do tego, by żyć, modlić się, pracować i marzyć wspólnie. Żyjemy w świecie pełnym piękna, ale zarazem zranionym przez głębokie podziały. Czasami religie, zamiast nas jednoczyć, stają się przyczyną konfrontacji. Daj nam swojego ducha, by oczyścić nasze serca, tak, żebyśmy zobaczyli co nas jednoczy, a następnie nauczyli się znowu słuchania i współpracy bez niszczenia. Niech konkretne przykłady pokoju, sprawiedliwości i braterstwa w religiach zainspirują nas do wiary, że możliwe jest razem żyć i pracować, poza tym, co nas różni. Niech religie nie będą używane jako broń czy mury, ale niech będą przeżywane jako mosty i proroctwo: sprawiając, że marzenie o wspólnym dobru stanie się wiarygodne, towarzysząc życiu, podtrzymując nadzieję i będąc zaczynem jedności w podzielonym świecie. Amen.

Zwraca tu uwagę kilka rzeczy.

Po pierwsze, Leon XIV mówi o „różnych tradycjach religijnych”. Opisuje tym zwrotem wszystko, również katolicyzm. W ten sposób logicznie sprowadza się wiarę katolicką do wspólnego poziomu z fałszywymi religiami. W stwierdzeniu o „różnych tradycjach religijnych” implicite zawarty jest relatywizm, potępiany jako błąd. Relatywizm wydaje się stanowić Leitmotiv całego nagrania – promieniuje zarówno z papieskich słów jak i z ukazywanych widzowi obrazków.

Po drugie, jedyną perspektywą nagrania jest doczesny dobrobyt. W nagraniu nie wspomina się w ogóle o prawdzie i fałszu, zbawieniu i potępieniu. Nie ma mowy o nawróceniu. Wydaje się, że celem „różnych tradycji religijnych” jest budowanie pokojowej współpracy i zadowolenia ludzi żyjących na ziemi. To perspektywa, która jest w stopniu absolutnym (sic) niekatolicka.

Po trzecie, szok wzbudzają słowa: „Panie Jezu, Ty, który jesteś jeden w różnorodności”. W oryginalne brzmią: „Lord Jesus, You, who in diversity are one”. Wyrażenie sugeruje, że Chrystus Pan jest obecny we wszystkich religiach – w tym sensie, że to On jest przedmiotem kultu każdej religii, nawet jeżeli nazywany i postrzegany jest w różny sposób.

O ile jest prawdą, że w fałszywych religiach są obecne ziarna prawdy, a wszystko co dobre kierowane jest ku Chrystusowi, o tyle jest kłamstwem, że inne religie to wyłącznie odrębne sposoby czczenia tego samego Boga. Gdyby tak było, wszystkie religie byłyby równie prawdziwe, a co za tym idzie – równie fałszywe, a Kościół katolicki nie byłby wcale szczególną przestrzenią. Być może papież Leon miał na myśli jakiś inny sens tych słów, ale trudno go wskazać – w kontekście nagrania przedstawiającego pobożność czcicieli fałszywych religii wyrażenie to nabiera jednoznacznego, skraje relatywistycznego wydźwięku.

Nagranie papieża Leona XIV wpisuje się w propagowanie relatywizmu religijnego za pontyfikatu papieża Franciszka. Co ciekawe, w przypadku Jorge Mario Bergoglia również zaczęło się od nagrania wideo. W 2016 roku Stolica Apostolska opublikowała film, gdzie zaprezentowano symbole różnych religii na tym samym poziomie. Zestawiono tam figurkę Dzieciątka Jezus z islamskim sznurem modlitewnym, judaistyczną menorą oraz figurką Buddy (sic).

Franciszek mówił, że ludzie mają tylko „jedną pewność”, mianowicie że jesteśmy dziećmi jednego Boga. W kolejnych latach Franciszek posuwał się coraz dalej. Wydawało się, że szczytem była „Deklaracja z Abu Zabi” z 2019 roku, którą podpisał razem z wielkim imamem z Egiptu. W jej treści zapisano, że „pluralizm religijny” jest „wyrazem mądrej woli Bożej”.

Okazało się, że nie był to jednak szczyt. W 2024 roku Franciszek pojechał do Azji Południowo-Wschodniej. Przemawiając w Singapurze do wyznawców fałszywych religii powiedział, że chrześcijaństwo, islam, buddyzm i sikhizm to są „różne drogi” do Boga.

Nagranie Leona kontynuuje dokładnie tę samą, relatywistyczną linię. Relatywizm religijny wyraża się w filozofii pod postacią indyferentyzmu religijnego, a w teologii pod postacią pluralizmu religijnego. Wszystkie te koncepcje zostały potępione przez Kościół jako heretyckie, między innymi w deklaracji „Dominus Iesus” z 2000 roku, napisanej przez kard. Józefa Ratzingera i opublikowanej za zgodą św. Jana Pawła II.

Te błędy potępiano wielokrotnie od czasów starożytnych; potępienia nasiliły się w wiekach XIX i XX w związku z agresywną promocją relatywizmu religijnego przez rewolucyjne ideologie polityczne.

Paweł Chmielewski

Leon XIV: „Nawrócenie ekologiczne jest nawróceniem do Boga”. „Krzyk Ziemi” a rozpacz wiernych.

https://gloria.tv/post/eTb3MUnzegeF46wAorjnmSVbS

Konferencja Leona XIV „bezpośrednio związana” z Agendą 2030

Papież Leon XIV skompromitował się eko-konferencją w Castel Gandolfo, która obejmowała neopogańską „ceremonię wodną”.

Według mówców wprowadzających, wydarzenie to było „bezpośrednio związane” z COP30. Odnosi się to do 30. Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu, która odbędzie się w Brazylii. Jest ona częścią szerszej Agendy 2030.

Niektórzy z prelegentów pełnią bezpośrednie role w COP30. Na przykład Marina Silva jest brazylijską minister środowiska. Pochwaliła porozumienie paryskie i obietnicę przeznaczenia 1,3 biliona dolarów na finansowanie działań klimatycznych.

Inni mówcy i artyści byli postaciami dawno przebrzmiałymi lub stosunkowo nieznanymi , takimi jak 78-letni polityk Arnold Schwarzenegger.

Gwiazdy pop Adonique Adewale i Michelle McManus wykonały piosenki z emocjonalnymi tekstami inspirowanymi hasłami ONZ, takimi jak:
Wybieramy pokój, oh-eh-oh, oh-eh-oh … Pokój wszystkim”.
„Powstań, jesteśmy milionem różnych kolorów tańczących do rytmu”.

Hasłami przewodnimi wydarzenia były „integralna ekologia”, „powszechne braterstwo” i „wspólny dom”.

Leon XIV: „Nawrócenie ekologiczne jest nawróceniem do Boga”

Sam papież Leon XIV przemawiał tak, jakby był kapelanem ONZ: Wezwał do „ekologicznego nawrócenia”: „Dla wierzących to nawrócenie nie różni się od tego, które kieruje nas ku żywemu Bogu”.

Jego celem jest „zjednoczenie całej rodziny ludzkiej w poszukiwaniu zrównoważonego i integralnego rozwoju”.

Cytując Franciszka, Leon XIV – papież Kościoła – oczekuje „najskuteczniejszego rozwiązania przede wszystkim od decyzji politycznych”.

Leon XIV: „Nacisk na rządy w celu zwiększenia regulacji i kontroli”

Leon XIV dodał, że wszyscy, za pośrednictwem organizacji pozarządowych i grup rzeczniczych, „muszą wywierać presję na rządy w celu opracowania przepisów, procedur i kontroli”.

Ujawnił, że jest zagorzałym zwolennikiem Organizacji Narodów Zjednoczonych: „Mam nadzieję, że nadchodzące międzynarodowe szczyty Organizacji Narodów Zjednoczonych – Konferencja w sprawie Zmian Klimatu w 2025 r. (COP 30), 53 Sesja Plenarna Komitetu ds. Światowego Bezpieczeństwa Żywnościowego i Konferencja Wodna w 2026 r. – wysłuchają krzyku Ziemi i krzyku ubogich […]”.

Amerykański sekretarz zdrowia Robert F. Kennedy: Niemal całe zmniejszenie śmiertelności miało miejsce przed wprowadzeniem szczepionek

Robert F. Kennedy obnaża prawdę o szczepionkach. Przełomowe nagranie już w sieci. „Podważy nawet najbardziej święte dogmaty”

============================

W Polsce ciągle o tym pisał dr. Jerzy Jaśkowski. Rządzący kłamcy medyczni tępili go za to. I dalej wymuszali [wymuszają] szczepienia. M. Dakowski

=========================

30.09.2025 https://nczas.info/2025/09/30/robert-f-kennedy-obnaza-prawde-o-szczepionkach-przelomowe-nagranie-juz-w-sieci-podwazy-nawet-najbardziej-swiete-dogmaty/

Robert F. Kennedy
Robert F. Kennedy. / foto: PAP/EPA

Amerykański sekretarz zdrowia Robert F. Kennedy opublikował w mediach społecznościowych nagranie, w którym – na podstawie twardych danych – podważa twierdzenie, jakoby szczepionki uratowały życie milionów Amerykanów i wskazuje, że radykalny spadek śmiertelności z powodu chorób zakaźnych nastąpił przed wprowadzeniem szczepień.

Już w czerwcu informowaliśmy o zwolnieniu przez Kennedy’ego wszystkich 17 członków komitetu doradczego ds. szczepień działającego przy Centrach Kontroli i Prewencji Chorób (CDC). Szef departamentu tłumaczył swoje posunięcie tym, że w dotychczasowym zespole stale dochodziło do konfliktów interesów, a komitet „przystemplowywał” wszystkie szczepionki.

Czytaj więcej: Kennedy zwolnił wszystkich członków komitetu doradczego ds. szczepień

Po kilku miesiącach Kennedy dalej pozostaje na wojnie z lobby farmaceutycznym i szczepionkową propagandą. Sekretarz zdrowia, publikując nagranie na portalu X zapowiedział, że „aby poprawić stan zdrowia Amerykanów, przywrócić zaufanie publiczne i odzyskać reputację uczciwości i najwyższych standardów naukowych, Departament Zdrowia i Pomocy Społecznej podważy nawet najbardziej święte dogmaty zdrowia publicznego poprzez otwartą debatę i zdyscyplinowaną analizę naukową”.

W nagraniu Kennedy mówi, że przemysł szczepionkowy od dawna twierdzi, że szczepionki uratowały życie setek milionów Amerykanów. 70 proc. spadek śmiertelności w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej spowodowanej chorobami zakaźnymi od 1900 roku jest spowodowane przez ogromny postęp w dziedzinie zdrowia publicznego podkreśla i pyta, czy aby na pewno było to osiągnięcie spowodowane masowymi szczepieniami.

Następnie Kennedy powołuje się na badanie zlecone przez CDC w 2000 roku. – Naukowcy skrupulatnie zbadali sto lat rządowych danych dotyczących śmiertelności chorób zakaźnych i wyciągnęli wniosek, że niemal całe zmniejszenie śmiertelności miało miejsce przed wprowadzeniem szczepionek podkreślił.

W dalszej części nagrania sekretarz zdrowia podaje przykłady takich chorób jak odra, krztusiec, grypa, gruźlica, czy szkarlatyna, które potwierdzają jego tezę. – Więc co tak naprawdę spowodowało spadek śmiertelności z powodu chorób zakaźnych? – pyta Kennedy.

Powołując się na badanie z lat 70. polityk wskazał, że w dużej części odpowiadają za to osiągnięcia w rolnictwie oraz inżynierii, które poprawiły jakość odżywiania ludzi. Kennedy wymienił kolejne osiągnięcia wolnego rynku, takie jak niewiarygodna poprawa komunikacji, dostarczenie lodówki niemal do każdego domu czy zapewnienie ludziom odpowiednich warunków sanitarnych.

Amerykański sekretarz zaznaczył, że przypisywanie spadku śmiertelności szczepionkom jest przykładem pozbawionej podstaw naukowych propagandy, która jest promowana przez przemysł farmaceutyczny, sprzymierzone z nim stowarzyszenia medyczne i opłacanych przez nich polityków.

Jak wskazał celem tej propagandy jest przekonanie ludzi, że szczepionki same w sobie – bez innych czynników – uratowały życie ludzi. Kennedy podkreślił przy tym, że szczepionki są ważnym elementem systemu ochrony zdrowia, ale „ślepa wiara, że same szczepionki są jedynym środkiem przeciwko zgonom spowodowanym przez choroby zakaźne, skłania system medyczny do niedoceniania roli leków, witamin, diety, ćwiczeń i innych zmian w stylu życia, które mogą wzmacniać ludzki system odporności”.

Nagranie można zobaczyć TUTAJ.

Czy Netanjahu wykonuje „brudną robotę” dla BlackRock?

Czy Netanjahu wykonuje „brudną robotę” dla BlackRock?

Autor: Hermann Ploppa https://apolut.net/macht-netanjahu-die-drecksarbeit-fur-blackrock-von-hermann-ploppa/

Zgodnie z życzeniem międzynarodowej grupy inwestorów, w Strefie Gazy ma powstać ultranowoczesna specjalna strefa ekonomiczna. Plan ten został już podobno zatwierdzony przez prezydenta USA Trumpa. Fakt, że Gaza jest własnością narodu palestyńskiego, nie interesuje tych panów.

Punkt widzenia Hermanna Ploppy.

==========================================

Pod koniec sierpnia prezydent Donald Trump, jego sekretarz stanu Marco Rubio, specjalny wysłannik Steve Wittkoff, zięć Trumpa Jared Kushner i były premier Wielkiej Brytanii Tony Blair <1> spotkali się w Białym Domu. Panowie serdecznie omówili 38-stronicowy raport grupy inwestorów. Dokument nosi tytuł: „GREAT Trust – Od zniszczonego irańskiego pełnomocnika do prosperującego sojusznika Abrahama” <2>. „GREAT” pisany jest wielką literą. Jest to skrót od „Gaza Reconstitution, Economic Acceleration and Transformation“. Można go przetłumaczyć jako „Plan Odbudowy, Przyspieszenia Gospodarczego i Transformacji Gazy”. Podtytuł: „Od zniszczonego irańskiego pełnomocnika do prosperującego sojusznika Porozumień Abrahama”.

Krótka historia Porozumień Abrahama: W 2020 roku, w następstwie pandemii koronawirusa, Izrael, Bahrajn i Zjednoczone Emiraty Arabskie podpisały traktat, który de facto przewidywał ścisłą współpracę między tymi trzema krajami w dziedzinie gospodarki, spraw wojskowych i polityki zagranicznej.

Zgodnie z tym planem Strefa Gazy, formalnie wciąż będąca odrębnym bytem państwowym pod kontrolą Hamasu, ma zostać całkowicie zrównana z ziemią, aby następnie zbudować ultranowoczesną specjalną strefę ekonomiczną na wzór Singapuru. Ponadnarodowa spółka powiernicza ma zarządzać Strefą Gazy przez dziesięć lat. Obecni mieszkańcy Gazy będą mieli wybór między emigracją a pozostaniem i zakwaterowaniem w specjalnych kompleksach mieszkaniowych. Ci, którzy emigrują „dobrowolnie”, otrzymają premię pieniężną w wysokości 5000 dolarów, a także czteroletnią dotację na wynajem jako pomoc na start. Inwestorzy oczekują, że jedna czwarta Palestyńczyków zaakceptuje ofertę emigracji.

Na terenie Strefy Gazy ma powstać od sześciu do ośmiu inteligentnych miast. Okrężna linia kolejowa będzie nosić imię saudyjskiego następcy tronu i faktycznego władcy, księcia Mohammeda bin Salmana. Ogromny kompleks fabryczny będzie nosił imię przedsiębiorcy i oligarchy Tesli Elona Muska. Powiązany z nim ośrodek rekreacyjno-hotelowy, znany nam już z filmu promocyjnego opublikowanego przez Biały Dom, nosi imię obecnego prezydenta USA Donalda Trumpa <3>. Ten futurystyczny konglomerat, zarządzany przez sztuczną inteligencję, będzie połączony z saudyjskim sztucznym miastem Neom <4>. Nowo wybudowane obiekty portowe mają znacząco ułatwić handel między Indiami, światem arabskim i Europą.

Te plany są cyniczne i nieludzkie.

Nawet biorąc pod uwagę takie rozważania, gdy w tym samym czasie w Strefie Gazy mordowanych jest ponad 60 000 bezbronnych cywilów, infrastruktura cywilna została niemal całkowicie zniszczona, a ludzie głodują, jest to wpisane w najgorszą tradycję kolonialną. Osoby odpowiedzialne za te perwersyjne plany twierdzą, że należą do opartej na zasadach wspólnoty narodów zachodnich, która szanuje wartości ludzkie. Takich planów nie da się przedstawić opinii publicznej bez całkowitej dyskredytacji.

Sposób, w jaki powoli jesteśmy wprowadzani w tę neokolonialną perwersję, jest niezwykły. Dzieje się to w łatwych do strawienia kęsach. „Washington Post” rzekomo uzyskał cały dokument, a następnie opublikował go jako „przeciek”, wyciek z ukrytej wiedzy elity rządzącej. Jedyne, co w tym dziwnego, to fakt, że „Washington Post” należy nie kto inny, jak Jeff Bezos. Z szacowaną wartością rynkową 200 miliardów dolarów, Jeff Bezos jest nie tylko jednym z najbogatszych ludzi na świecie, ale także właścicielem globalnej korporacji Amazon. Jednak Amazon jest wyraźnie wymieniony w rzekomo ujawnionym dokumencie jako jeden z inwestorów zaangażowanych w projekt GREAT. Bezos prawdopodobnie stanowczo zaprzeczyłby zaangażowaniu Amazona w ten projekt, gdyby nie było to prawdą. Szwedzka firma IKEA jest również wymieniona jako współinwestor w dokumencie ze swoim logo. Jednak według gazety Bild, IKEA wydała dementi <5>. Inni inwestorzy Techno-Gaza to niesławna „firma ochroniarska” Academi (dawniej znana jako Blackwater), firma zbrojeniowa Lockheed i firma samochodowa Tesla, by wymienić tylko kilku znanych inwestorów.

Pomimo niezwykle skandalicznych planów zawartych w dokumencie GREAT, reakcja na półkuli zachodniej była raczej powściągliwa. W Niemczech, gazeta Bild relacjonowała ten projekt w niezwykle obiektywny i oparty na faktach sposób. To niezwykłe, ponieważ każdy przyszły redaktor w Springer Verlag, spółce macierzystej gazety Bild, jest zobowiązany po zatrudnieniu nie tylko do „transatlantyckiego” porozumienia, ale także do zapewnienia pozytywnego relacjonowania sytuacji rządu Izraela. W tym kontekście również nasuwa się pytanie, dlaczego, zwłaszcza w kręgach proizraelskich, pierwsze wrażenia na temat dziwacznego Projektu Great są nam wpajane w małych dawkach. Czy to rodzaj „metody serum”? Czy otrzymujemy małą dawkę makabrycznej prawdy, by po ujawnieniu faktów przestać się buntować?

W przeciwnym razie w tzw. alternatywnym krajobrazie medialnym pojawił się tylko jeden artykuł <6>. Być może sposób, w jaki Projekt GREAT jest osadzony w szerszym kontekście geopolitycznym, nie jest jeszcze w pełni zrozumiały. Przyjrzyjmy się jednak najpierw szczegółowo Projektowi WIELKIEGO Zaufania.

Odbudowa, przyspieszenie gospodarcze i transformacja Gazy

Uwaga: GREAT Paper nie jest wymysłem kilku szalonych marzycieli, fantastów. GREAT Paper to poważny dokument, którym konsorcjum inwestorów ma nadzieję przyciągnąć innych potencjalnych inwestorów. GREAT Paper przedstawia zatem również trudny biznesplan. Zainteresowani inwestorzy są podekscytowani perspektywą zwrotu z inwestycji w Gazie po dziesięciu latach. Warunkiem koniecznym jest oczywiście sprzyjający klimat inwestycyjny. Rządy Izraela i Stanów Zjednoczonych, jako gwaranci funduszu powierniczego, mają zagwarantować bezpieczeństwo inwestycji. W tym celu Trump i jego zwolennicy spotkali się w Białym Domu. Grafiki, ilustracje i koncepcja pochodzą już z dokumentu izraelskich biznesmenów z 2024 roku, który został zatwierdzony przez premiera Netanjahu i przekazany Stanom Zjednoczonym <7>.

W pierwszym roku realizacji WIELKIEGO Planu Hamas, który wciąż stoi na drodze, ma zostać raz na zawsze wyeliminowany przez izraelskie siły zbrojne. W tym pierwszym roku suwerenność nad Gazą pozostanie w rękach Izraela. Jednocześnie gruzy dawnej Gazy zostaną uprzątnięte, a wszelkie pozostałe ciała zostaną zidentyfikowane i pochowane.

W drugim roku administracja i zarządzanie rozległym placem budowy w Gazie zostaną przekazane GREAT Trust i Fundacji Humanitarnej Gazy (GHF). Fundacja Humanitarna Gazy została założona w tym roku przez Stany Zjednoczone i Izrael i znana jest przede wszystkim z jednostronnego otwierania punktów dystrybucji żywności bez konsultacji z innymi organizacjami pomocowymi. Jednak trasy dla głodujących Palestyńczyków zostały zaprojektowane w taki sposób, aby izraelskie siły zbrojne mogły bez przeszkód wielokrotnie ostrzeliwać osoby poszukujące pomocy. Fundusz Humanitarny Gazy, wraz z międzynarodowymi firmami „ochroniarskimi”, zapewni teraz fizyczne bezpieczeństwo Palestyńczykom, którzy pozostali w swojej ojczyźnie. Budowa i inwestycje mogą być kontynuowane przez pozostałe dziewięć lat, bez przeszkód ze strony Hamasu. Izrael pozostaje siłą w tle, interweniując, gdy sytuacja staje się ryzykowna. Rząd USA nadzoruje wszystko jako gwarant. W przeciwnym razie władzę rządową sprawuje w przeważającej mierze prywatna firma powiernicza GREAT Trust. W ten sposób powstają kwitnące krajobrazy opisane powyżej, ze sztucznymi wyspami na morzu i – o czym dokument nie wspomina – nieskrępowaną eksploatacją gigantycznych złóż ropy naftowej i gazu na palestyńskich wodach terytorialnych u wybrzeży.

Po dziesięciu latach administracja ma zostać przekazana zreedukowanym Palestyńczykom, którzy czują się głęboko zaangażowani w Porozumienia Abrahama (sojusz Izraela z wybranymi arabskimi szejkanatami).

Teraz rozpoczyna się modelowe kalkulacje dla zainteresowanych inwestorów. Oczywiście, państwo, jako inwestor, musi najpierw hojnie przejąć inicjatywę, a następnie prywatni inwestorzy pójdą w jego ślady z okrzykami radości. W dokumencie GREAT czytamy:

„70–100 miliardów dolarów inwestycji publicznych, uruchamiających 35–65 miliardów dolarów inwestycji prywatnych. Finansowanie obejmuje wszystkie aspekty, w tym dziesięć dużych projektów budowlanych, pomoc humanitarną, rozwój gospodarczy, hojne pakiety dobrowolnej relokacji oraz najwyższej klasy środki bezpieczeństwa. Ten plan nie opiera się na darowiznach”. <8>

Jako prywatny inwestor nie możesz narzekać. Państwo, czyli społeczność solidarności społecznej, ponosi ryzyko. Nic nie może się tu nie udać. A jaki jest wpływ społeczny planu? Autorzy planu GREAT mówią nam:

„Wpływ społeczny (w ciągu 10 lat): 1 milion nowych miejsc pracy (250 000 bezpośrednich + 750 000 pośrednich), 11-krotny wzrost PKB Gazy do 2,7 miliarda dolarów rocznie w 2022 roku (200 miliardów dolarów skumulowanego PKB), 13 000 nowych łóżek szpitalnych, 100% dzieci w stałych mieszkaniach, >85% dzieci w szkołach, wartość Gazy >300 miliardów dolarów (w porównaniu z 0 dolarów dzisiaj).

Zatem: dziś Strefa Gazy jest warta zero dolarów. Jak to możliwe? Ale to, jak widać od razu, optymalna podstawa inwestycji. Czystą kartę można napisać na nowo w zupełnie nowy sposób. Zysk pokaże, że my, inwestorzy, mieliśmy rację. Ponieważ, jak czytamy dalej w artykule:

„Zwrot z inwestycji w ciągu 10 lat: 324 miliardy dolarów w aktywach, 37 miliardów dolarów w podatkach (ze 185 miliardów dolarów przychodów od firm w krajach inwestujących), 24 miliardy dolarów w przychodach bezpośrednich (łącznie: 385 miliardów dolarów zwrotu z inwestycji o wartości 100 miliardów dolarów). Roczne przychody funduszu przekroczą 4,5 miliarda dolarów do dziesiątego roku.

Uwaga: wszystkie te fragmenty pochodzą z dokumentu GREAT. Wszystkie autentyczne i bez ukrytych intencji. Oczywiście każdy inwestor, który chce pozyskać dodatkowy kapitał na swój projekt, maluje perspektywy zysku w jak najbardziej optymistycznych barwach. Ten superzwrot można osiągnąć tylko wtedy, gdy polityka zapewni absolutną stabilność. Rząd Netanjahu musi więc naprawdę wcisnąć gaz i szybko doprowadzić do stanu faktycznego. Właśnie dlatego miasto Gaza jest obecnie zrównywane z ziemią. Wraz z jego mieszkańcami. Aby można było zacząć zupełnie od nowa. Ciągle przypomina się socjolog Joseph Schumpeter i jego koncepcja „kreatywnej destrukcji”. To forma „kolonializmu osadniczego”: zagraniczni osadnicy przybywają na tereny już zamieszkane. Aby zrobić miejsce, prawowitych mieszkańców wypędza się lub zabija <9>. To nic nowego w historii. Jednak taki kolonializm osadniczy nigdy nie miał miejsca tak blisko naszych progów, jak teraz. I to w naszym tak humanitarnym i rzekomo tak oświeconej ery postmodernistycznej.

Skierowany atak na Stary Porządek Świata

Każdy, kto uważa, że ​​projekt GREAT Paper jest skazany na porażkę, ponieważ jest zbyt dziwaczny i sprzeczny z wszelkimi zasadami przyzwoitości, jest w poważnym błędzie.

Prywatyzacja Strefy Gazy jest awangardą dążenia korporacji i zarządzających aktywami do przejęcia władzy. Prawa własności i prawo gruntowe są radykalnie restrukturyzowane. Gwarantowana przez państwo własność prywatna jest zastępowana zupełnie nową strukturą własnościową, znaną jako „tokenizacja”. To złożona konstrukcja, której nie można tu szerzej wyjaśnić. W Specjalnej Strefie Ekonomicznej Gazy testowany jest zupełnie nowy system nadzoru cyfrowego. Oto, co mówi zawiły język artykułu:

„System cyfrowy oparty na identyfikacji, czyli system tożsamości cyfrowej, wykorzystuje technologię cyfrową do tworzenia, przechowywania i weryfikacji unikalnego profilu cyfrowego, który reprezentuje osobę lub podmiot w Internecie i w interakcjach cyfrowych. Systemy te, wykorzystujące zdecentralizowane identyfikatory (DID) i weryfikowalne poświadczenia (VC), umożliwiają bezpieczne transakcje online, dostęp do usług cyfrowych i zdalne uwierzytelnianie bez konieczności posiadania dokumentów fizycznych. Korzyści obejmują większą wygodę, lepsze bezpieczeństwo i lepszą kontrolę nad danymi osobowymi użytkowników, a także lepsze zapobieganie oszustwom i usprawnione procesy dla organizacji i organów.

Wspaniale! Jakież to szczęście, że nasza tożsamość jest nieskazitelna!

Ale pomijając sarkazm: projekt jest mocno osadzony w geopolitycznych ramach mających na celu połączenie Indii, świata arabskiego i Europy. Mówimy o Korytarzu Gospodarczym Indie-Bliski Wschód-Europa, w skrócie IMEC. To zachodni konkurent dla zdominowanego przez Chiny Jedwabnego Szlaku. Towary podróżują z Indii na Półwysep Arabski, gdzie są transportowane drogą lądową na wybrzeże Morza Śródziemnego. Brakuje tylko naprawdę dużego, nowoczesnego portu śródziemnomorskiego, niekontrolowanego przez suwerenne państwo, które mogłoby zwrócić się przeciwko zachodnim korporacjom, i takiego, które chciałoby mieć wpływ na projekt infrastruktury portowej i panujące tam warunki pracy. Sprywatyzowana Specjalna Strefa Ekonomiczna Gazy byłaby idealnym rozwiązaniem! W związku z tym dokument przedstawia Gazę jako idealne centrum handlowe. IMEC został założony dopiero w 2023 roku. przez Indie, USA, Arabię ​​Saudyjską, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Unię Europejską, Francję, Włochy i Niemcy. Przyszłe szlaki transportowe zostały już określone, a oficjalna mapa wskazuje Hajfę w Izraelu jako jeden z możliwych portów, ale inna trasa kończy się w Strefie Gazy.

0>. Co za zbieg okoliczności.

Wniosek: To nie pomyłka.

Plan Specjalnej Strefy Ekonomicznej Gazy nie jest dziwacznym wymysłem odizolowanych, obłąkanych potencjalnych inwestorów. To kolejna próba radykalnej przebudowy porządku świata – w kierunku większej władzy korporacji, z dala od publicznej kontroli i odpowiedzialności. Na całym świecie narastają próby likwidacji przestrzeni publicznej i stworzenia sprywatyzowanych, w pełni cyfrowo monitorowanych i zarządzanych przestrzeni. Plany prywatyzacji Gazy stanowią obecnie szczególnie brutalną prowokację ze strony międzynarodowych zarządzających aktywami superbogaczy. Jeśli ta prowokacja zostanie bez oporu przełknięta przez globalną opinię publiczną, całe kraje zostaną sprzedane na aukcjach. Metoda serum służy do ujawnienia nam makabrycznej prawdy. Najpierw więc ujawnij małe fragmenty makabrycznej prawdy, aby społeczeństwo znieczuliło się na szerszy atak. Państwa, które podpisały Protokół IMEC, będą zachwycone, jeśli Specjalna Strefa Ekonomiczna Gazy zapewni im hipermodernistyczną infrastrukturę pozornie za darmo.

To, że wola utworzenia Specjalnej Strefy Ekonomicznej Gazy istnieje na najwyższych szczeblach, nie ulega wątpliwości. Zupełnie inną kwestią jest, czy to szaleństwo uda się zrealizować. Projekt może się nie powieść, ponieważ nie pozyskano wystarczających środków. Projekt może się nie powieść w trakcie fazy rozwoju, ponieważ konsorcjum się rozpadnie. Albo też kosztorys okazał się zdecydowanie za niski. Projekt jest ściśle zintegrowany z saudyjskim projektem prywatnego miasta Neom.

Jednak Neom jak dotąd nie osiągnął zakładanych celów. Jest na skraju upadku. Sąsiednie państwa mogą odmówić przyjęcia Palestyńczyków, którzy chcą wyjechać. Ludność arabskich szejków jest głęboko oburzona Izraelem i jego ludobójczymi działaniami w Gazie. Jak długo zachodnie agencje wywiadowcze będą w stanie chronić arabskich despotów przed ich własnym narodem? Samotny przywódca Turcji Erdogan jest również rozgniewany na sojusz IMEC i chce utworzyć konkurencyjny sojusz. Czy IMEC, zachodnia odpowiedź na Jedwabny Szlak, będzie w stanie ugruntować swoją pozycję w dłuższej perspektywie? Wszystkie te pytania mogą ostudzić optymizm inwestorów.

Ale co z naszą solidarnością z Palestyńczykami? Atak na Palestyńczyków jest ostatecznie atakiem na nas. Na nasze pojęcie człowieczeństwa i na zasady wzajemnego szacunku. Jeśli Gaza zniknie, nasze prawa człowieka również ostatecznie znikną.

Hermann Ploppa

Tłumaczył Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

Artykuł ukazał się 27 września 2025 roku na stronie :

https://apolut.net/macht-netanjahu-die-drecksarbeit-fur-blackrock-von-hermann-ploppa

Źródła i przypisy:

<1> https://www.freitag.de/autoren/sabine-kebir/us-plan-the-great-trust-wohlhabende-palaestinenser-duerfen-in-gaza-bleiben

<2> https://www.washingtonpost.com/documents/f86dd56a-de7f-4943-af4a-84819111b727.pdf

<3> https://www.youtube.com/watch?v=PslOp883rfI

<4> https://www.youtube.com/watch?v=r4ox214YLvw

<5> https://www.bild.de/politik/ausland-und-internationales/brisanter-bericht-enthuellt-das-ist-trumps-great-plan-fuer-gaza-68b53ca25d3e123a945b2046

<6> https://www.youtube.com/watch?v=HW7xCmX-fPU&t=14s

<7> https://ynet-pic1.yit.co.il/picserver5/wcm_upload_files/2024/05/03/r1xP7iKGf0/Gaza_Businessmen_Initiative_heb___Copy__1_.pdf

<8>alle Zitate siehe Fußnote <2>

<9> Adam Hanieh/Robert Knox/Rafeef Ziadah: Resisting Erasure – Capital, Imperialism and Race in Palestine. London 2025

<10> https://en.wikipedia.org/wiki/India%E2%80%93Middle_East%E2%80%93Europe_Economic_Corridor#/media/File:IMEC_and_its_connections.png

Domniemany papierowy tygrys [Rosja] nim nie jest

Domniemany papierowy tygrys nim nie jest

Sabiene Jahn https://apolut.net/der-angebliche-papiertiger-ist-keiner-von-sabiene-jahn/

Donald Trump nazywa Rosję „papierowym tygrysem” – ale jego własne agencje wywiadowcze przedstawiają inny obraz. Profesor Dmitrij Browkin z Uniwersytetu Harvarda przeanalizował dane i wykazał, że Moskwa znacznie wyprzedza NATO i USA pod względem dronów, pocisków rakietowych i artylerii. Niemniej jednak czołowi europejscy politycy, tacy jak Ursula von der Leyen i Kaja Kallas, przyklaskują słowom Trumpa. Ci, którzy postępują w ten sposób, ignorują rzeczywistość i ryzykują wciągnięcie milionów ludzi w wojnę, której nie da się już powstrzymać.

Punkt widzenia Sabiene Jahn.

=========================================

To krótkie zdanie wywołało ożywioną debatę. Kilka dni temu prezydent Donald Trump oświadczył, że Rosja jest w istocie niczym więcej niż „papierowym tygrysem”. Miał na myśli to, że rosyjskie siły zbrojne są rozdęte i nieskuteczne, aparat bez realnej władzy, bardziej pozorny niż merytoryczny. Trump połączył tę ocenę z zachętą skierowaną do prezydenta Ukrainy, by odzyskał wszystkie terytoria kontrolowane przez Rosję. Prawie żadne oświadczenie w ostatnich tygodniach nie miało takiego efektu, to jak zapałka do beczki benzyny. To oświadczenie jest wprost sprzeczne z ocenami amerykańskich służb wywiadowczych, zawartymi w Rocznej Ocenie Zagrożeń 2025 (Autumn Threat Assessment 2025 – ATA). Rosja nie jest tam bynajmniej opisywana jako podmiot słaby, lecz raczej jako „odporny i groźny w długotrwałym konflikcie” – co można przetłumaczyć jako „odporny i imponująco silny w długotrwałej wojnie” (1). Kluczowe pytanie brzmi, kto kłamie lub kogo politycy oszukują?

Można rozsądnie założyć, że Trump albo nie przeczytał oficjalnych dokumentów, albo celowo je zignorował. Jego relacje z amerykańskimi służbami wywiadowczymi charakteryzowały się nieufnością już w pierwszej kadencji. Wielokrotnie mówił o CIA przesiąkniętej „piątą kolumną” i wolał pozyskiwać informacje od bliskich doradców, takich jak generał Kellogg, lub poprzez bezpośrednie kontakty z politykami międzynarodowymi. Polityczna retoryka i logika kampanii mogą odgrywać pewną rolę, podobnie jak chęć wykorzystania zmęczenia wojną wielu obywateli USA. Niezależnie jednak od motywów Trumpa, pozostaje jedna trzeźwiąca obserwacja: fakty zebrane przez krajowe służby wywiadowcze pod każdym względem przeczą teorii „papierowego tygrysa”.

Amerykańsko-rosyjski historyk Dmitrij Browkin, emerytowany profesor Uniwersytetu Harvarda, przeanalizował najważniejsze fragmenty raportu i porównał je ze źródłami rosyjskimi i zachodnimi. Jego wniosek jest jasny: w niemal wszystkich istotnych kategoriach siły militarnej Rosja okazuje się poważnym, a w niektórych przypadkach nawet silniejszym przeciwnikiem. Browkin cytuje raport ATA 2025, w którym Rosja zdobyła przewagę na Ukrainie i osłabia pozycję Kijowa na polu bitwy, pomimo ogromnego wsparcia Zachodu (2). Sama ta ocena wystarcza, aby obalić dobór słów Trumpa. Browkin idzie jednak dalej, analizując dane ilościowe i jakościowe. Po pierwsze, liczebność personelu. Podczas gdy raport USA mówi o 1,5 miliona aktywnych żołnierzy, rosyjskie źródła podają 2,2 miliona, z czego około 700 000 przebywa na Ukrainie. Nawet biorąc pod uwagę niższą liczbę w USA, jest to armia bezkonkurencyjna w Europie. Dla porównania, Bundeswehra liczy obecnie około 180 000 żołnierzy, podczas gdy NATO w Europie liczy mniej niż dwa miliony (3). Pod względem liczebności Rosja ma zatem przewagę, której nie da się szybko nadrobić, nawet biorąc pod uwagę niedostatki technologiczne jej zachodnich partnerów.

Ważniejsze od samej liczebności wojsk jest jednak to, jak zmieniła się sztuka walki. Brovkin słusznie zauważa, że ​​drony są dziś równie ważne, jak karabiny maszynowe w I wojnie światowej. Tworzą one „strefę śmierci” o głębokości 20 kilometrów, w której można zniszczyć wszystko, co mobilne. Nikt, kto nie ma tu przewagi, nie może przeprowadzić ofensywy. Same amerykańskie służby szacują, że Rosja produkuje około 2,5 miliona dronów rocznie – czyli około 7000 dziennie , a liczba ta stale rośnie. Setki, a czasem ponad tysiąc dronów dziennie, są obecnie wykorzystywane w atakach (4). Nie jest to wydajność papierowego tygrysa, lecz raczej przejaw przemysłowej gospodarki wojennej XXI wieku. Podobnie jest z artylerią. Według danych amerykańskich Rosja produkuje od 3 do 4,5 miliona pocisków rocznie, podczas gdy państwa NATO łącznie produkują nieco poniżej jednej trzeciej tej liczby. Armie europejskie borykają się zatem z deficytem amunicji, którego nie da się uzupełnić w ciągu kilku miesięcy. Nawet gigantyczne pakiety uzbrojenia w Berlinie czy Brukseli nie są w stanie tego zmienić w krótkim okresie, ponieważ brakuje bazy przemysłowej (5).

Różnica jest szczególnie uderzająca w przypadku pocisków rakietowych i broni hypersonicznej.

Programy hipersoniczne. Rosja dysponuje systemami takimi jak Kinzhal, Zircon, Avangard i nowy Archinik, które osiągają prędkość do Mach 10 i są produkowane seryjnie. Według szacunków USA, sektor hipersoniczny stanowi już od dziesięciu do dwudziestu procent rosyjskiej produkcji pocisków rakietowych, a do 2035 roku w arsenale może znaleźć się nawet tysiąc takich systemów (6). Stany Zjednoczone jak dotąd nie miały sobie równych w tej dziedzinie. Choć dysponują globalną siłą uderzeniową i lepszą siecią baz, Rosja ma przewagę w tej kategorii na europejskim teatrze działań wojennych. Kwestia czołgów jest kolejnym przykładem rażącej różnicy w postrzeganiu. Roczna Ocena Zagrożenia mówi o 2000 do 3000 sprawnych rosyjskich czołgów podstawowych. Z drugiej strony, dane rosyjskie wskazują na 12 000, przy trwającej produkcji od 1500 do 2000 rocznie. Nawet ostrożne szacunki zachodnie podają liczby znacznie przewyższające te z europejskich państw NATO, których łączny arsenał wynosi około 6000. Ponadto, po początkowych stratach spowodowanych przez drony, Rosja wyposaża obecnie swoje czołgi w systemy ochronne i stosuje je taktycznie w inny sposób(7).

Marynarka wojenna również nie daje powodów do arogancji. Podczas gdy Stany Zjednoczone dysponują najnowocześniejszymi możliwościami technologicznymi, dysponując około 70 okrętami podwodnymi o napędzie atomowym, Rosja posiada 64 okręty podwodne, w tym klasy Jasin-M, które amerykańskie służby uważają za równoważne w niektórych obszarach. Jeśli chodzi o strategiczne okręty podwodne z pociskami rakietowymi, Rosja dotrzymuje kroku 14 jednostkom (8). Porównanie systemów obrony powietrznej jest szczególnie kontrowersyjne. Systemy Patriot, które w USA cieszą się uznaniem jako hit eksportowy, osiągają zasięg do 180 kilometrów i mogą jednocześnie atakować od dziewięciu do 36 celów. Rosyjski S-400 z kolei ma zasięg do 400 kilometrów, może jednocześnie atakować od 72 do 80 celów i dysponuje szerszym wachlarzem typów pocisków. W samym raporcie USA stwierdzono: „System S-400 lepiej radzi sobie z większymi salwami pocisków i dronów” (9). Do tego dochodzi system S-500, który posiada nawet zdolności obrony satelitarnej. Wreszcie, jeśli chodzi o siły powietrzne, porównanie amerykańskiego F-35 z rosyjskim Su-57 jest uderzające. Podczas gdy Waszyngton chwali F-35 jako ikonę high-tech, analiza stwierdza, że ​​Su-57 przewyższa F-35 we wszystkich kategoriach, z wyjątkiem stealth. „Stealth” odnosi się do zdolności do bycia ledwo wykrywalnym przez radary dzięki specjalnej konstrukcji i powłoce. We wszystkich innych obszarach – uzbrojeniu, manewrowości, wszechstronności i cenie – Su-57 wyprzedza, według źródeł amerykańskich (10).

Suma tych porównań maluje jasny obraz. Rosja jest nie tylko równa w kluczowych obszarach, ale w niektórych przypadkach lepsza. Produkcja artyleryjska, drony, pociski hipersoniczne i obrona powietrzna to podstawowe uzbrojenie współczesnego konfliktu europejskiego. I tutaj strona rosyjska jest na prowadzeniu. Każdy, kto mówi w tym kontekście o „papierowym tygrysie”, celowo zaprzecza faktom. Ale podczas gdy amerykańska debata oscyluje między analizami wywiadowczymi a retoryką Trumpa, w Europie pojawia się inna nierównowaga. Niemiecki historyk wojskowości Sönke Neitzel stwierdził niedawno w „Rhein-Zeitung”, że nikt nie uważa wojny światowej za realistyczną.

W przypadku eskalacji bardziej prawdopodobny jest „ograniczony konflikt” w krajach bałtyckich z udziałem 60 000–70 000 żołnierzy. Według Neitzela Koblencja lub Nadrenia-Palatynat nie są realistycznymi celami rosyjskich ataków (11). To sformułowanie brzmi jak środek uspokajający, ale ignoruje symboliczne znaczenie miejsc takich jak Koblencja, pełniących centralne funkcje logistyczne dla Bundeswehry. Ci, którzy mówią o „ograniczonych konfliktach”, zaciemniają fakt, że każda wojna z mocarstwem jądrowym może eskalować w sposób niekontrolowany. Faktem jest, że Rosja nie dąży do takiej wojny; to powinno być jasne już dawno temu. Prawdziwa eskalacja leży w prowokacjach Zachodu, które w sposób staccato uwalniają arsenał z przemilczanej historii wojny na Ukrainie.

Jednocześnie jednak w Berlinie trwają gigantyczne programy zbrojeniowe. Minister obrony zapowiedział inwestycje w wysokości 35 miliardów euro w potencjał kosmiczny do 2030 roku, „Gwiezdne Wojny” w sercu Europy (12). Komisja Budżetowa Bundestagu planuje zatwierdzić 157 projektów zbrojeniowych o łącznej wartości 83 miliardów euro do końca 2026 roku, w tym nową fregatę za 26 miliardów euro, kołowe bojowe wozy piechoty za 3,4 miliarda euro i 20 myśliwców Eurofighter za 4 miliardy euro. Uderzające jest, że wielomiliardowa lista uzbrojenia ledwie obejmuje tradycyjne elementy obrony narodowej – takie jak dodatkowe czołgi Leopard 2, bojowe wozy piechoty Puma czy zakrojone na szeroką skalę programy artyleryjskie. (13) Zamiast tego, uwaga skupiona jest na marynarce wojennej.

, siłach powietrzne i przestrzeni kosmicznej. Nacisk kładziony jest na symboliczną broń i kompatybilność z NATO, a nie na realistyczne zdolności obronne. Tworzy to groteskowy kontrast: z jednej strony eksperci tacy jak Neitzel uspokajają społeczeństwo perspektywą „ograniczonego konfliktu”, z drugiej strony politycy i przemysł forsują rozwój zbrojeń, co dodatkowo napędza spiralę eskalacji. Europa inwestuje miliardy we fregaty i satelity, podczas gdy Rosja produkuje miliony granatów i dronów rocznie.

Ostrzeżenie wynikające z analizy Brovkina jest zatem skierowane bezpośrednio do europejskich przywódców. Ci, którzy nadal zachowują się tak, jakby mieli do czynienia ze słabym przeciwnikiem, postępują niebezpiecznie. Ci, którzy mówią o „migoczących” ukłuciach na granicy z Rosją, jednocześnie uruchamiając projekty warte miliardy dolarów bez uwzględnienia rzeczywistych możliwości produkcyjnych, ryzykują wciągnięcie w konflikt, którego nie da się już powstrzymać. Trump może zbagatelizować Rosję jako „papierowego tygrysa” z powodów wyborczych, ale europejskie elity najwyraźniej popełniają większy błąd. Lekceważą sytuację i kryją się za iluzjami kontroli. Ani wojna światowa, ani ograniczony konflikt nie są scenariuszami, w których Europa mogłaby przetrwać bez ryzyka. Tym bardziej druzgocący jest fakt, że przywódcy tej polityki, których wielu uważa za obcych własnej naturze, są w pełni świadomi rosyjskich wysiłków dyplomatycznych, jednocześnie bombardując własne społeczeństwo kłamstwami, aby utrzymać cały kraj w napięciu. Zamiast zebrać się na odwagę, by zakończyć wojnę w sposób godny i twarzą w twarz, jak mężczyźni, Merz i Pistorius chowają się za frazesami. W ten sposób przypominają podwodnych spawaczy z tak zwanych „najlepszych Niemiec wszech czasów” – zanurzonych, ślepych na rzeczywistość, ale zdeterminowanych, by pozwolić innym dźwigać ciężar. Trzeźwe dane, prezentowane nawet przez amerykańskie agencje wywiadowcze, pokazują, że Rosja produkuje dziś więcej dronów, więcej artylerii i więcej pocisków niż NATO i Stany Zjednoczone razem wzięte.

Historia pokazuje również, jak łatwo agencje wywiadowcze potrafią instrumentalizować liczby. W latach 70. i 80. XX wieku CIA opracowała tzw. metodę „kosztowania dolarowego”, aby przedstawić radzieckie wydatki na obronę w dolarach. Zamiast obliczać rzeczywiste koszty w rublach, zadano pytanie: „Ile kosztowałoby USA odbudowanie armii radzieckiej 1:1 w Ameryce, po amerykańskich cenach i płacach?”. Na przykład, obliczając pensje żołnierzy, uwzględniono stan osobowy Armii Czerwonej i zastosowano fikcyjne pensje amerykańskie, pomniejszone o 25% za rzekomo niższy poziom wykształcenia.

Samo to obliczenie doprowadziło sowieckie „wydatki” do absurdalnych rozmiarów. Za każdym razem, gdy amerykańscy żołnierze otrzymywali podwyżkę, rzekome radzieckie wydatki wojskowe automatycznie rosły, a Moskwa nie płaciła ani jednego rubla więcej. W przypadku czołgów, pocisków rakietowych i samolotów CIA nie pytała Moskwy, lecz amerykańskich producentów broni. Ile kosztowałaby budowa tej broni w USA? Przemysł przedstawiał hojne szacunki – choćby po to, by uniknąć konieczności tłumaczenia, dlaczego jego własne produkty były tak drogie. W rezultacie radziecki przemysł zbrojeniowy wydawał się droższy w dolarach, niż był w rzeczywistości. Rezultat: W niektórych przypadkach wartość dolara, jaką CIA przypisała Sowietom, przekraczała całkowite rzeczywiste wydatki USA na obronę. Stosując tę ​​metodę, można było rok po roku namalować gigantyczny scenariusz zagrożenia. Cel polityczny był jasny: Kongres i opinia publiczna mogły być karmione kolejnymi „szokującymi raportami”, a dodatkowe programy zbrojeniowe mogły być łatwo uzasadniane (14). Ta sztuczka „kosztowania dolara” jest obecnie uważana za jedną z największych porażek, a raczej za wyrachowany blef służb wywiadowczych. Pokazuje to, że nawet w obecnych analizach zagrożeń wciąż powraca pytanie: czy liczby te służą trzeźwej informacji, czy celowi politycznemu? Ci, którzy sztucznie zawyżali wówczas zagrożenie ze strony Związku Radzieckiego, zapewnili sobie miliardowe kontrakty dla własnego przemysłu zbrojeniowego. Ci, którzy dziś bagatelizują Rosję, nazywając ją „papierowym tygrysem”, ryzykują błędną ocenę rzeczywistego zagrożenia. Dla Europy nie byłby to błąd statystyczny, ale historyczny – i prawdopodobnie najkosztowniejszy, jaki ten kontynent mógłby kiedykolwiek popełnić.

Być może gadka Trumpa o „papierowym tygrysie” była ironiczna, być może nie czyta on własnych raportów, być może im nie wierzy. Ale niezależnie od tego, jakie są tego powody – fakt, że czołowi europejscy politycy, tacy jak Kaja Kallas, publicznie z zadowoleniem przyjęli uwagę Trumpa (15), a Ursula von der Leyen również odniosła się do niej z aprobatą (16), jest czymś więcej niż polityczną katastrofą.

To wyraz rażącej niekompetencji. Każdy, kto bije brawo na tym poziomie, zamiast słuchać tego, czego od dawna domaga się jego własna europejska społeczność dyskwalifikuje się i naraża miliony ludzi, w tym Ukraińców, którzy nie chcą już wojny, na poczucie wstydu. Ci, którzy ignorują trzeźwe fakty i zamiast tego demonstrują rzekomą siłę za pomocą haseł, świadomie wpędzają Europę w eskalację, która pogrążyłaby miliony w strachu i śmierci. Domniemany papierowy tygrys nie jest z papieru – a ci, którzy twierdzą coś przeciwnego, nie igrają ze słowami, ale z losem całego kontynentu.

Tłumaczył Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

********************************

Na jednej z ostatnich stron swojej książki „Obóz Świętych“ Jean Raspail przedstawia scenę, która jak wszystko w tej genialnej książce ma wymiar symboliczny: Pewien właściciel burdelu podejmuje walkę z wywrotowcami i rewolucjonistami, bo nie może znieść widoku upadku do jakiego ci ludzie doprowadzili. +Chryste ratuj + PJ.

********************************

Artykuł ukazał się 29 września 2025 roku na stronie : https://apolut.net/der-angebliche-papiertiger-ist-keiner-von-sabiene-jahn/

Źródła i przypisy:

1) Annual Threat Assessment 2025 (ATA): https://www.dni.gov/files/ODNI/documents/assessments/ATA-2025-Unclassified-Report.pdf; www.politico.com/news/2025/07/23/gabbard-russia-2016-election-declassification-00471289

2) Ebenda, Kapitel Russland, ab Seite 16 ff.

3) NATO Defence Statistics 2024/2025
www.nato.int/nato_static_fl2014/assets/pdf/2025/8/pdf/250827-def-exp-2025-en.pdf; www.nato.int/nato_static_fl2014/assets/pdf/2024/6/pdf/240617-def-exp-2024-en.pdf

4) Professor Dr. Brovkin, US-Russlandhistoriker an der Harvard University und Autor zahlreicher Bücher zur russischen Geschichte und Politik. Sein neuestes Buch: „From Vladimir Lenin to Vladimir Putin: Russia in Search of Its identity“: www.youtube.com/watch?v=EIVRDcnczEI

5) www.youtube.com/watch?v=EIVRDcnczEI

6) ATA 2025; Hypersonic Development Section
www.dni.gov/files/ODNI/documents/assessments/ATA-2025-Unclassified-Report.pdf

7) www.youtube.com/watch?v=EIVRDcnczEI

8) ATA 2025; Navy Capabilities
www.dni.gov/files/ODNI/documents/assessments/ATA-2025-Unclassified-Report.pdf

9) ATA 2025; Air Defence Systems
www.dni.gov/files/ODNI/documents/assessments/ATA-2025-Unclassified-Report.pdf

10) www.youtube.com/watch?v=EIVRDcnczEI

11) Rhein-Zeitung, Interview Dirk Eberz mit Sönke Neitzel, 24. September 2025: https://www.rhein-zeitung.de/rheinland-pfalz/wir-werden-keinen-luftkrieg-ueber-koblenz-haben_arid-4070693.html; https://www.imi-online.de/2025/09/24/neitzel-begrenzter-weltkrieg/

12) IMI-Aktuell 2025/541, „Bundeswehr: Krieg der Sterne“: www.imi-online.de/publikationen/imi-aktuell

13) IMI-Aktuell 2025/540, „Rüstungsliste: 157 Projekte – 83 Mrd. Euro“: www.imi-online.de/publikationen/imi-aktuell

14.) Klaus Steininger, Tops und Flops (mit einem Vorwort von Rainer Rupp): https://www.booklooker.de/Bücher/Erstausgabe/isbn=3885207206

15) Kaja Kallas, Reuters, 23. September 2025: „These have been very strong statements … so it is really good that we are in the same understanding now.“: www.reuters.com/business/aerospace-defense/zelenskiy-meet-trump-un-push-new-us-sanctions-russia-2025-09-23

16) Ursula von der Leyen, Eunews, 24. September 2025: „He is right, we need to speed things up.“
www.eunews.it/en/2025/09/24/von-der-leyen-fruitful-talks-with-trump-on-the-russian-gas-stop-he-is-right-we-need-to-speed-things-up

Friday Funnies: „The New Normal”

Friday Funnies: „The New Normal’

The Pop-Tart challenge…

ROBERT W MALONE MD, MS SEP 26












From the Bee:

“Take a DNA test,” implored Dr. Alex Jensen, a medical expert retained by the defense. “Please. That will suffice. No photos. We beg you.”“


Malone News is a reader-supported publication. To receive new posts and support my work here and elsewhere, please consider becoming a paid subscriber.

Upgrade to paid











The Darwin Awards – New subcategory:

“The influencers challenge”







Jill’s pet peeve. Those little, almost impossible to see symbols on the car’s dashboard – 

Most of these symbols below can be explained, in English, with a short word… and for those of us old enough, we can remember a time… when that was how it was done.




Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Secretary Kennedy Addresses the UN. Firm rejection of the Globalist New World Order

Secretary Kennedy Addresses the UN

An open hand to partner, but firm rejection of the Globalist New World Order

ROBERT W MALONE MD, MS SEP 26
 
READ IN APP
 

The following statement rejecting the United Nations Political declaration on Non-Communicable Diseases was made prior to Secretary Kennedy’s speech to the United Nations General Assembly.

Transcript below:

Malone News is a reader-supported publication. To receive new posts and support my work, consider becoming a free or paid subscriber.

Upgrade to paid

Secretary Kennedy:

Hi, I am Robert F. Kennedy Jr. Secretary of Health and Human Services for the United States of America. This week, the world gathers at the United Nations General Assembly, and I want to take this moment to speak directly to my colleagues around the world about an issue that demands are urgent attention. The global epidemic of chronic disease and mental illness in the United States. Nearly 90% of our healthcare spending goes to these conditions. Our system treats sickness, not health, and is failing childhood. Chronic disease has more than doubled, and as single generation, millions of children now lose healthy years before they reach adulthood. This crisis does not stop At America’s borders. Nations everywhere face rising rates of obesity, diabetes, anxiety, and depression. The numbers are staggering. Seven of the top 10 leading cause of death worldwide are now non-communicable diseases. We can and we must do better. Under President Trump’s leadership, the United States is making a once in a generation shift, moving from sick care to genuine healthcare.

We launched to make America healthy against strategy, to confront the root cause of chronic disease, especially in children. We’re using targeted executive actions to advance rigorous science, realign incentives, raise public awareness, and strengthen collaboration with the private sector. We’re putting nutrition, physical fitness, and responsible medicine back at the center of health. We’re calling out the truth. Ultra processed food drives chronic disease, too much screen time feeds anxiety and depression. We are investing in mental health, especially for our children. At NIH, we’re funding research on screen time stress, social media addiction, and over medicalization so that we can better protect younger people in the digital age. Chronic disease and mental illness are global challenges that demand a global response. None of us can defeat the epidemic alone, but the United Nations General Assemblies approach is misdirected at times both too much and too little. It exceeds the UN’s proper role while ignoring some of the most pressing health issues, and that’s why the United States rejects it.

A sound global health policy must respect families and cultures and communities. It must be practical, cost-effective, and locally driven. More specifically, we cannot accept language that pushes radical gender ideology. We believe in the biological reality of sex. Women deserve dignity, safety, and women only spaces. We cannot accept claims of a constitutional or international right to abortion. As President Trump has said, global bureaucrats have absolutely no business. The sovereignty of nations that wish to protect innocent life. We also can’t cede authority to the World Health Organization. The W ho’s failure during COVID caused the world valuable time and countless lives. Until the WHO undergoes meaningful reform. It cannot claim credibility or leadership, but disagreement does not mean paralysis. As I’ve said before, the United States may walk away from the WHO, but we will never walk away from the world. We stand ready to lead, to partner, and to innovate with every nation committed to a healthier future. A future with chronic disease becomes the exception, not the rule. We need to start giving chronic disease equal attention as infectious disease. I invite you to join us in this mission. The future of our children depends on it. A future with children inherit health and not illness. As I often say, a healthy person has a thousand dreams, a sick person has only one together. Let’s give the dreams back to the people. Thank you.

Produced by the US Department of Health and Human Services.


The following is the video record and a transcript of Secretary Kennedy’s historic speech to the United Nations on Thursday, September 25, 2025. This is not just a rejection of the terms of the United Nations Political declaration on Non-Communicable Diseases. This is a rejection of the entire globalist agenda and “New World Order”. Elections have consequences. It appears that preserving the sovereignty of the United States of America against the many onslaughts of the Globalist agenda will be one of those consequences. The United Nations is not the one world socialist government that it aspires and pretends to be. It has developed a massive case of mission creep (like all bureaucracies do throughout history) and it needs to either stop this one world government pretentious overreach and get back to its original mission and function, or to be replaced.

Secretary Kennedy:


We launched the Make America Healthy Again agenda to confront the root causes of chronic disease, especially for children. We put nutrition, physical fitness, and responsible medicine back at the center of health. That’s why we’re calling out the truth. Ultra-processed food is driving chronic disease. America has the highest chronic disease burden on Earth. This is both a public health crisis and an economic crisis. We now spend 90% of healthcare costs, about $4 trillion a year on chronic disease. It’s also a national security crisis. Seven out of every 10 American children cannot qualify for military service. America suffers more than anybody else, but this is a global calamity. More than 40 million people die around the world each year from chronic disease, and seven out of the 10 most common causes of death are chronic disease. President Trump wants to lead the effort globally against ultra-processed foods, and the medical, and physical illness associated with it.

We’re calling on the international community to come together to combat this scourge. We cannot defeat the epidemic alone, but the UN’s approach is misdirected. It attempts both too little and too much. It exceeds the UN’s proper role while ignoring the most pressing healthy issues, and that’s why the United States will reject it. More specifically, we cannot accept language that pushes destructive gender ideology. Neither can we accept claims of a constitutional or international right to abortion. The WHO cannot claim credibility or leadership until it undergoes radical reform. The United States objects to the political declaration of non-communicable diseases.

Member states decided earlier this year that this meeting should approve a declaration in advance by consensus to ensure this gathering would not be marred by controversy. But the declaration is filled with controversy, with provisions about everything from taxes to oppressive management by international bodies of communicable diseases. The draft declaration before us today should not have been included in today’s agenda. The United States will walk away from the declaration, but we will never walk away from the world or our commitment to end chronic disease. We stand ready to lead, to partner, to innovate with every nation committed to a healthier future. We need [inaudible 00:02:48] attention to infectious disease.