BKP: Owoce Soboru Watykańskiego II po 60 latach – transformacja Kościoła katolickiego w pseudokościół New Age

BKP: Owoce Soboru Watykańskiego II po 60 latach – transformacja Kościoła katolickiego w pseudokościół New Age

(część 4)

Patrz wideohttps://vkpatriarhat.org/pl/?p=23140    https://youtu.be/87brA1CFSwk

https://bcp-video.org/pl/owoce-sob-wat-ii-4/    https://rumble.com/v6c4667-owoce-sob.-wat.-ii-4.html

https://cos.tv/videos/play/58460219566494720    bitchute.com/video/SLpCNCUm4w8J/

Sobór Watykański II de facto wyeliminował prawdziwą apologetykę i prawdziwą misję i otworzył drzwi niemal wszystkim herezjom. Konieczne jest przywrócenie misji katolickiej i prawdziwej apologii wiary! Trzeba przez prawdziwą pokutę powrócić do zdrowych fundamentów wiary zbudowanej na skale Ewangelii, nauce apostolskiej, tradycji świętych i nauczycieli Kościoła. Proces odnowy katolika i Kościoła musi rozpocząć się od osobistej pokuty, która zakłada oddzielenie od pseudo-papieża Bergoglio, od zbrodniczej „Fiducia supplicans” i od heretyckiego Soboru Watykańskiego II. „Zbliżcie się do Boga, a On zbliży się do was” (Jak 4,8).

Duch Soboru Watykańskiego II globalizacyjnym terminem „religia” zaprogramował transformację Kościoła katolickiego w antykościół New Age. Na konferencji prasowej 6 lutego 2019 r. pseudopapież Bergoglio oświadczył w samolocie, że nie odstąpił od Soboru Watykańskiego II nawet o milimetr. Synod o Amazonii (2019) był tego dowodem.

Przedstawiamy porównanie dokumentów Soboru Watykańskiego II „Nostra aetate” (NA) i „Dignitatis humanae” (DH) z „Instrumentum laboris” (IL) Synodu o Amazonii.

Cytat DH: „…aby wspólnotom religijnym nie przeszkadzano w swobodnym okazywaniu szczególnej siły ich (pogańskiej) nauki”.

Cytat z IL 94: „Należy wziąć pod uwagę mity, tradycje, obrzędy i miejscowe ceremonie, które mają wymiar transcendentalny, plemienny i ekologiczny”.

„Instrumentum laboris” wyraża już bardziej konkretnie żądanie transformacji Kościoła i przyjęcia ducha pogaństwa do jego wnętrza. Twierdzi, że należy wziąć pod uwagę mity, tradycje, obrzędy miejscowe i ceremonie, które mają wymiar transcendentny. Jest to akceptacja duchowości pogańskiej, a to oznacza odstępstwo od Chrystusa na rzecz pogaństwa i jego praktyk, za którymi stoją siły demoniczne. Św. Tomasz z Akwinu mówi: „Uczenie się od diabła jest zbrodnią”.

Cytat z NA: „Ze szczerym szacunkiem (Sobór) patrzy na ich maniery, życie, zasady i doktrynę”.

Cytat z IL 50: „…komunikacja międzypokoleniowa polega na przekazywaniu doświadczeń przodków, duchowości i teologii rdzennych mieszkańców przy jednoczesnym zapewnieniu troski o wspólny dom”.

Chodzi tu o przekazywanie doświadczeń z czarną magią i przywoływaniem duchów – demonów – oraz związanych z nimi duchowości demonicznych i pseudo-teologii. Pismo Święte mówi: „Wszyscy bogowie pogan to demony” (Ps 95,5). Rdzenni przodkowie składali demonom ofiary z ludzi, a niektóre pogańskie duchowości obejmowały ludożerstwo – byli kanibalami.

Patrzeć na kanibalizm, składania ofiar z ludzi i na inne pogańskie maniery ze szczerym szacunkiem, jak uczy dokument Soboru Watykańskiego II, to absurd! Sobór Watykański II swoim programem zaprzecza słowu Bożemu i umożliwia wprowadzenie w Kościele katolickim zgubnej drogi modelu „Amazonii”.

Cytat z NA„Podobnie też inne religie… wskazują drogi… jak również sakralne obrzędy”.

Cytat z IL: „Potwierdza się potrzebę… przyjęcia (rdzennych kultur) w obrzędach liturgicznych i sakramentalnych”.

Przyjmowanie rdzennych kultur i obrzędów związanych z duchowością demoniczną do obrzędów liturgicznych i sakramentalnych jest grzechem przeciwko Duchowi Świętemu i szczytem bluźnierstwa! W sakramentach działa Duch Święty. Podczas pogańskich obrzędów działa diabeł i demony. „Jaka jest wspólnota Chrystusa z Beliarem?” (por. 2 Kor 6,15)

Bergoglio z żądaniem wyświęcania kobiet na diakonisy i kapłanki, zniesienia celibatu i wprowadzenia ducha pogańskiego do Liturgii wystąpił już w związku z synodem o Amazonii. Tzw. majski ryt liturgiczny, obejmujący praktyki pogańskie włączone do Liturgii, Bergoglio już zatwierdził.

Cytat z NA: „Kościół wzywa swoich synów, aby przez dialog i współpracę z wyznawcami innych religii, uznawali, chronili i wspierali owe dobra duchowe i moralne, a także wartości, które u tamtych się znajdują”.

Cytat z IL 29: „Rdzenne narody Amazonii mogą nas wiele nauczyć. Należy tworzyć nowe drogi ewangelizacji w dialogu z tą mądrością przodków, w której objawiają się nasiona Słowa”.

Rdzenne plemiona Azteków co roku składały demonom 20 000 ofiar z ludzi! Szaman żywcem rozcinał człowiekowi klatkę piersiową i poświęcał wciąż bijące ludzkie serce jego bóstwu – szatanowi i demonom!

Czy to jest mądrość przodków, której mamy się uczyć? W tej tzw. mądrości pogańskiej nie ma żadnych nasion Słowa, czyli prawdy Chrystusowej. Są tam nasiona ducha kłamstwa i śmierci – diabła.

Pan Jezus nie posyła nas, abyśmy prowadzili dialog z poganami, ale posyła nas, aby się odwrócili od mocy szatana do prawdziwego Boga! (por. Dz 26,17-18). Bóg nas uwolnił (gr. errizato) spod władzy ciemności I przeniósł do królestwa swego umiłowanego Syna (Kol 1,13).

Pod pozorem dialogu chodzi o zdradę Ewangelii i zbawiennej wiary, jest to zbrodnia, apostazja i droga do zagłady! Przyjmując do Kościoła praktyki pogańskie, które ucieleśniają ducha pogaństwa, nastąpił proces antyewangelizacji. Dlatego droga życia Bożego błędnie zastępuje się drogą śmierci.

Cytat z NA: „Kościół wzywa swoich synów, aby przez rozmowy i współpracę z wyznawcami innych religii, … wspierali wartości, które u tamtych się znajdują”.

Cytat z IL 41: „Kościołem prorockim w Amazonii jest ten, który prowadzi dialog… na rzecz ekologii integralnej”.

To nie jest proroczy, ale pseudo-proroczy antykościół. Ekologia integralna, zgodnie z dokumentem Synodu, obejmuje tzw. „kosmowizję” plemion indiańskich. Oznacza to, że wszystkie demoniczne duchy i bóstwa tzw. działają na tym terytorium. Wynika z tego, że tzw. konwersja ekologiczna, którą promuje Synod, jest w rzeczywistości zwróceniem się do duchów, które narody indian czczą i które rzekomo działają na tym terytorium. Z punktu widzenia chrześcijaństwa nie jest to nawrócenie, ale odstępstwo od Chrystusa! To nie tylko apostazja, ale także głupota.

Jakim prawem Sobór Watykański II bojkotuje obowiązek głoszenia Ewangelii i zastępuje go samobójczym  dialogiem?

Cytat z IL 30: „Potwierdza to drogę, która rozpoczęła się dla całego Kościoła przez Sobór Watykański II”

Heretycki dokument o Amazonii otwarcie przyznaje, że swoimi herezjami potwierdza jedynie drogę rozpoczętą przez Sobór Watykański II! Duch Soboru Watykańskiego II i duch Synodu o Amazonii są identyczni. Jest to synkretyzm z pogaństwem.

———————-

Przedstawiamy fragmenty biografii dwóch męczenników biskupów, św. Emiliana i św. Ignacego.

Za cesarza Dioklecjana (286-305) miały miejsce okrutne prześladowania. Namiestnikiem we Włoszech był Maksymian. W mieście Spoleto biskupem był Emilian. Maksymian przyprowadził go przed swój sąd i powiedział do niego: „Co o tobie słyszę, Emilianie, dlaczego chcesz dobrowolnie oddać się na śmierć za swoje szaleństwo? Będziesz okrutnie torturowany i skazany na gorzką śmierć, jeśli nie oddasz pokłonu naszym bogom”. Święty biskup odważnie odpowiedział: „Nie będę kłaniał się demonom, a ci, którzy się im kłaniają, będą wiecznie męczeni w piekle”.

Maksymian rozgniewał się i kazał bezlitośnie bić świętego… Potem krzyknął ze złością: „Już nie wzywaj przede mną imienia Chrystusa, ale zlituj się nad sobą, bo czekają cię wielkie męki!”. Święty śmiało wyznał: „Jestem sługą Chrystusa! Wyznaję i wysławiam imię Jezusa Chrystusa. Dla Niego jestem gotowy znieść wszelkie męki i śmierć.” Maksymian kazał świętego okrutnie torturować i ostatecznie ściąć mieczem.

Inny biskup, św. Ignacy, również poniósł śmierć męczeńską za odrzucenie bałwochwalstwa. Kiedy cesarz Trajan (98-117) przebywał w Antiochii, kazał wezwać biskupa Ignacego i powiedział mu: „Jeśli złożysz ofiarę naszym bogom, staniesz się moim przyjacielem, a ja cię uczynię arcykapłanem boga Zeusa”. Święty odpowiedział: „Dlaczego miałbym być arcykapłanem Zeusa, skoro jestem kapłanem mojego Chrystusa? Nie boję się śmierci i nie szukam dóbr doczesnych, ale czynię wszystko, aby przyjść do Chrystusa, który za mnie umarł. Nawet jeśli rzucisz mnie na pożarcie zwierzętom, ukrzyżujesz na krzyżu, zabijesz mieczem lub spalisz ogniem, nigdy nie złożę ofiary demonom”. Wtedy Trajan skazał Ignacego na rzucenie na pożarcie zwierzętom, gdyż uważał to za najokrutniejszy sposób śmierci. Nakazał jednak zabrać świętego do Rzymu. Po drodze Ignacy przestrzegł Efezjan: „Jeśli ktoś przez złą naukę niszczy Kościół Boży, za który Jezus Chrystus został ukrzyżowany, ten człowiek, ponieważ się skalał, wejdzie w ogień nieugaszony. To samo stanie się z tym, kto go słucha”.

Te słowa św. Ignacego o złym nauczaniu, które niszczy Kościół Boży, w pełni odnoszą się do dokumentów i ducha Soboru Watykańskiego II oraz pseudopapieża Bergoglio, a także tych, którzy go słuchają i mu się podporządkowują.

Święty Ignacy został rzucony bestiom w Rzymie 20 grudnia 107 roku.

Jaki duch bije z biografii dwóch świętych biskupów, męczenników? To jest Duch Chrystusowy. A jaki duch stoi za dokumentami Soboru Watykańskiego II? Za nimi stoi duch antychrysta! Dlatego Sobór Watykański II musi zostać potępiony jako heretycki.

+ Eliasz

Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu

+ Metody OSBMr               + Tymoteusz OSBMr

biskupi-sekretarze

13.01.2025

Konieczność odnowy katolickiej misji i apologetyki

vkpatriarhat.org/en/?p=25574  /english/

vkpatriarhat.org/fr/?p=18514  /français/

—————————————- 

Zapisz się do naszego newsletter  lb.benchmarkemail.com//listbuilder/signupnew?5hjt8JVutE5bZ8guod7%252Fpf5pwVnAjsSIi5iGuoPZdjDtO5iNRn8gS049TyW7spdJ

Cud: Trójca „pierwszych” autobiografii Franciszka

Spera: „Pierwsza” autobiografia papieża Franciszka

https://gloria.tv/post/1Gtc7Ggo2UAm34hoGMbu39XzA

Spera, pierwsza autobiografia papieża Franciszka, która następuje po Il Successore, pierwszej autobiografii papieża Franciszka, która z kolei następuje po Life, pierwszej autobiografii papieża Franciszka, nie spotkała się z pożądanym przyjęciem”, pisze Vincenzo Rizza na AldoMariaValli.it (21 stycznia).

Nawet Austen Ivereigh, pierwszy biograf papieża Franciszka, który opublikował pierwszą biografię Franciszka, nazwał Spera rozwlekłą, pełną błędów i powtarzającą znane już wiadomości. Skarżył się, że wydawca, Penguin Random House, nie poprosił go wcześniej o recenzję pracy.

Rizzo zauważa, że Franciszek jest pierwszym papieżem, który dokonał cudu opublikowania wielu „pierwszych autobiografii”, pierwszym, który opublikował pierwsze wideo na Tik Tok („szczerze żenujące”) i pierwszym, który otwarcie promował swoją pierwszą autobiografię.

Teraz Rizzo ma nadzieję, że Franciszek nie będzie pierwszym papieżem, który odbędzie trasy promocyjne po głównych księgarniach, z towarzyszącą sesją podpisywania pierwszych egzemplarzy z autografami i dedykacjami.

Sugeruje on Penitencjarii Apostolskiej, aby Spera została włączona do tekstów, które są przedmiotem sesji formacyjnych przydatnych do uzyskania odpustu jubileuszowego:

„Niech czytelnik wybierze, czy jest to dla niego pierwsze dzieło miłosierdzia, czy pokuty”

Przemówienie lamy Franciszka do buddystów. Ani słowa o Chrystusie, ani słowa o Bogu

Przemówienie Franciszka do buddystów. Ani słowa o Chrystusie, ani słowa o Bogu

https://pch24.pl/przemowienie-franciszka-do-buddystow-ani-slowa-o-chrystusie-ani-slowa-o-bogu

(Fot. Papież Franciszek / fot. Flickr / Mazur/catholicnews.org.uk)

Papież Franciszek spotkał się w styczniu z delegacją buddystów z Mongolii. W przemówieniu powitalnym nie wspomniał ani słowem ani o Jezusie Chrystusie, ani nawet o Bogu Ojcu. Mówił za to o sobie i buddystach jako ludziach „wpatrzonych w niebo”.

Papież Franciszek już szereg razy przyjmował w Watykanie delegacje buddystów. Zdarzało się, że mówił przy tym o Panu Jezusie Chrystusie, jakkolwiek zwykle zestawiał go z Siddharthą Gautamą tzw. Buddą, wskazując, że zarówno Zbawiciel jak i tzw. Budda zabiegali o pokój.
Tym razem poszedł w dialogizmie jeszcze dalej. Nie wspomniał o Panu Jezusie nawet słowem. Nie powiedział nic również o Bogu, ograniczając się do ogólnych sformułowań na temat „religijności” oraz „patrzenia w niebo”.

Franciszka 13 stycznia odwiedził przełożony buddyjskiego klasztoru w Ułan Baton w towarzystwie innych buddystów; był z nim również kardynał Giorgio Marengo, prefekt apostolski w Mongolii.

Papież wspomniał w przemówieniu swoją wizytę w Mongolii w 2023 roku. Powiedział, że jej punktem kulminacyjnym było „spotkanie międzyreligijne, gdzie zastanawialiśmy się nad głęboką duchową tęsknotą wszystkich mężczyzn i kobiet, którą można porównać do szerokiej grupy braci i sióstr podróżujących przez życie z oczami utkwionymi w niebo”. „Dlatego witam was teraz jako brat was wszystkich w imię naszego wspólnego religijnego poszukiwania” – stwierdził, cytując samego z siebie z przemówienia 2023 roku.

Następnie biskup Rzymu zachwalał „odrodzenie religijne” w Mongolii, polegające na stopniowym odchodzeniu od sowieckiego ateizmu na rzecz powrotu do buddyjskich i pogańskich tradycji religijnych wcześniejszych czasów.

Franciszek wskazał, że w tym roku „w tradycji chrześcijańskiej” odbywa się Rok Jubileuszowy, który jest „czasem pielgrzymek, pojednania i nadziei”. Z okazji Roku Świętego wezwał do realizacji „wspólnych zadań – budowania bardziej pokojowego świata, który wzmacnia harmonię między ludźmi i wewnątrz naszego wspólnego domu”. Stwierdził, że „religijny przywódcy, zakorzenieni w sobie właściwych naukach, ponoszą odpowiedzialność za zachęcanie ludzkości do odrzucenia przemocy i przyjęcia kultury pokoju”.

Wyraził wreszcie przekonanie, że wizyta buddystów w Rzymie będzie okazją do pogłębienia współpracy na rzecz „promowania społeczeństwa opartego o dialog, braterskość, wolność religijną, sprawiedliwość i harmonię społeczną”. Zachęcił buddystów do utrzymywania relacji z Kościołem katolickim w Mongolii celem „pokoju i dobrostanu wszystkich”.

Na koniec zapewnił buddystów o „najlepszych, modlitewnych życzeniach”.

Źródło: vatican.va Pach

https://pch24.pl/droga-franciszka-do-rownosci-wszystkich-religii-od-filmu-z-2016-roku-az-do-singapuru-2024/embed/#?secret=WDqriwzruI#?secret=DyrirIaVF4

„Jak pijany Noe”. O inwektywach Franciszka wobec Tradycji.

„Jak pijany Noe”. Paweł Lisicki o papieskich inwektywach w kierunku tradsów

https://pch24.pl/jak-pijany-noe-pawel-lisicki-o-papieskich-inwektywach-w-kierunku-tradsow

Papież Franciszek w swojej autobiografii pt. „Miej nadzieję” uderzył w tradycjonalistów, zarzucając im m.in. niestabilność emocjonalną. Kuriozalne słowa papieża ostro skomentował publicysta katolicki, Paweł Lisicki.

Publicysta na łamach dorzeczy.pl przypomina fragment Księgi Rodzaju, w którym pijany Noe leży nieprzytomny w swoim namiocie, a synowie muszą okryć jego nagość. „Niezależnie od tego jak się interpretuje ten fragment Biblii można uznać, że Franciszek zachowuje się jakby był właśnie odurzonym Noem: wyrzuca z siebie brutalne i opryskliwe sądy, nie zważa na to jak muszą się czuć systematycznie przez niego obrażani wierni; gorzej, robi wrażenie, jakby wręcz nie rozumiał i nie znał prawdy katolickiej” – podkreśla Lisicki.

Franciszek za „kuriozalne” uznał zainteresowanie tradycyjną liturgią zwłaszcza młodszych pokoleń. Zdaniem papieża to nie jest wcale „radość z Tradycji”, ale „przejaw klerykalizmu”. Umiłowanie tradycyjnej liturgii określił jako „sekciarską nowoczesność”, rzekomo zamaskowaną pod powrotem do sacrum.

Papież posunął się jeszcze dalej. De facto oskarżył tradycjonalistów o niestabilność psychiczną. „Czasem za tymi kostiumami kryje się poważne niezrównoważenie, zaburzenia afektywne, problemy z zachowaniem, złe samopoczucie, co można instrumentalizować” – napisał.

„Podsumujmy nauki Franciszka: katolicy przywiązani do tradycyjnych form pobożności są sekciarzami, ludźmi poważnie niezrównoważonymi, cierpiącymi na „zaburzenie afektywne” itd., itp. Jest to nie tylko obraźliwe i pogardliwe, ale także najzwyczajniej w świecie, niedorzeczne” – przekonuje Lisicki.

W jego opinii nie dziwi, że coraz więcej ekspertów powątpiewa czy Franciszek w ogóle jest papieżem, skoro wygłasza jawnie niekatolickie poglądy. Do takich Lisicki zaliczył nie tylko przekłamania na temat tradycyjnej liturgii, ale zgodę na błogosławieństwa par LGBT i ataki wymierzone w tym kontekście w biskupów stojących na straży dotychczasowej nauki Kościoła. 

Źródło: dorzeczy.pl PR

Franciszek czy Klaus Schwab. Kto jest papieżem kościoła synodalnego?

Franciszek czy Klaus Schwab. Kto jest papieżem kościoła synodalnego?

Piotr Relich https://pch24.pl/franciszek-czy-klaus-schwab-kto-jest-papiezem-kosciola-synodalnego/

Zgodnie z wizją Klausa Schwaba, również Kościół musi dokonać „Wielkiego Resetu”. A nic nie nadaje się do tego lepiej jak proces synodalny.

Synod o synodalności wprowadził Kościół w nową epokę. Epokę wiecznie ewoluującej sumy wspólnot różnych prędkości, wyruszającej ku bliżej nieokreślonej zmianie. Na początku tej drogi, dokument końcowy synodu, jako kluczowe obszary reform, wymienił: rolę kobiet w Kościele, strukturę władzy oraz liturgię. Na dalszych etapach czekają już zapewne kwestie etyki seksualnej, celibatu czy stosunku wobec środowisk LGBT+. Nad zmianą doktryny w tych obszarach od ponad sześciu lat debatują już katolicy w Niemczech, a głosów akceptacji dla powyższych propozycji nie brakowało również na samym Synodzie.

Obecnej rewolucji wyczekiwali nie tylko progresiści wewnątrz Kościoła, ale i wpływowe środowiska, kreślące globalne scenariusze dla całej ludzkości. Uznając rolę religii w „łączeniu ludzi w dążeniu do wspólnego celu”, już dawno zauważyli, że przywódcy religijni posiadają moc przekonywania ludzi, tam gdzie brakuje autorytetu innym. Jak wskazuje Światowe Forum Ekonomiczne, ponad 80 proc. mieszkańców globu należy do jakiejś wspólnoty religijnej. Tym samym bez zaangażowania ludzi wiary, nie można „stawić czoła globalnym wyzwaniom” takim jak zmiany klimatu, pandemie, wojny etc.

Ale do takich wyzwań należy również zapewnienie „powszechnego dostępu do świadczeń z zakresu zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego (Agenda 2030, cel 3.7)”. To także m.in. konieczność zagwarantowania kobietom „pełnego i efektywnego udziału w procesach decyzyjnych na wszystkich szczeblach (…) oraz równe szanse w pełnieniu funkcji przywódczych” (Cel 5.7).

Nietrudno zauważyć, że przynajmniej w tych punktach nauka Kościoła katolickiego diametralnie rozbiega się z agendą ONZ. I rzeczywiście, eksperci Światowego Forum Ekonomicznego już w 2016 r. w raporcie „Rola wiary w systemowych globalnych wyzwaniach”, wprost wskazali instytucje religijne jako „część problemu” dotyczącego m.in. równości płci.

Eksperci WEF za niedopuszczalne uznali m.in. ograniczenia w zatrudnieniu, dostępie do urzędów lub edukacji ze względu na płeć czy orientację seksualną. Wśród wad instytucji religijnych wymieniono również „klerykalizm” – i to na kilka lat przed spopularyzowaniem określenia przez papieża Franciszka. Jako godne potępienia uznano takie postawy jak „tradycjonalizm” i „konserwatyzm”, a wśród „problemów” wymieniono również patriarchalną strukturę władzy. Obawę globalistów wzbudzał również „gwałtowny opór przeciwko niektórym politykom, takim jak kontrola urodzeń i szczepienia”. 

Dlatego przez angaż instytucji religijnych do „przezwyciężania globalnych wyzwań” należy przede wszystkim rozumieć działanie na rzecz zmiany doktryny. Odczytywany w tym kontekście, Synod o synodalności jawi się jako urzeczywistnienie idei Wielkiego Resetu w Kościele.

Kościół Światowego Forum Ekonomicznego

Środowiska globalne nie mogą nie uwzględniać w swoich kalkulacjach największej instytucji religijnej świata. Dlatego właśnie, mimo deklarowanego ateizmu, od ludzi Kościoła nigdy nie stronił sam założyciel Forum, Klaus Schwab.

W 1993 r. podczas Forum przemawiał prekursor procesu synodalnego, kard. Carlo Maria Martini. Włoski purpurat widział w synodzie instrument zmieniania Kościoła, także w obrębie jego doktryny. W jego opinii zmian wymagały takie obszary jak rola kobiet, struktura władzy, etyka seksualna czy stosunek wobec mniejszości seksualnych. W ostatniej wykładni swoich poglądów, książce pt. „Credere e Conoscere” („Wiara i Wiedza”) z 2012 r., arcybiskup Mediolanu poparł ideę związków partnerskich i małżeństw jednopłciowych oraz przyznał, że w nie widzi nic złego w obscenicznych paradach „dumy gejowskiej”. Do dzisiaj jezuicki hierarcha pozostaje punktem odniesienia dla wszystkich pragnących heterodoksyjnych zmian w Kościele.

Ale dużo większy wpływ na poglądy Schwaba wywarł brazylijski biskup Helder Camara. Zmarły w 1999 r. hierarcha znany jest na Zachodzie głównie z wykreowanej hagiografii; we włoskiej prasie przedstawiano go m.in. jako „Proroka ubogich”, „Świętego z faweli” czy „Głos Trzeciego Świata”. W rzeczywistości jednak, Camara stanowił ucieleśnienie ideologii marksistowskiej wewnątrz Kościoła. Przekonywał, że filozofia Marksa osiągnęła taki stopień wpływu na myśl Zachodnią co św. Augustyn, dlatego należy rozważyć jej mariaż z teologią katolicką. Wspierał działaczy Akcji Katolickiej, którzy dołączyli do brazylijskiej partyzantki komunistycznej. Jako jeden z prekursorów teologii wyzwolenia, popierał reżimy komunistyczne w ZSRR, na Kubie i w Chinach. Pozytywnie wypowiadał się m.in. o rewolucji kulturalnej Mao Zedonga.

W 1968 r. otwarcie wystąpił przeciwko encyklice Pawła VI Humanae Vitae, określając ją jako „błąd przeznaczony do torturowania narzeczonych i zakłócania spokoju tak wielu serc”. Był zwolennikiem aborcji eugenicznej i rozwodów, a podczas Soboru Watykańskiego II wyrażał swoje poparcie dla kapłaństwa kobiet, uniemożliwianego przez – jak to określił – „męskie uprzedzenia”.

W obecności ojców soborowych wyraził poparcie dla trans-humanistycznych idei rosyjskiego eugenika Sergieja Woronowa, wierząc w możliwość powoływania sztucznego życia i fizycznego zmartwychwstania umarłych dzięki technologii. Camara był jednym z sygnatariuszy tzw. Paktu katakumbowego liberalnych hierarchów, podzielających wizję Kościoła „ubogiego”, bez własności, insygniów władzy i hierarchii.

Schwab określił spotkanie z brazylijskim biskupem jako jeden z „przełomowych momentów w jego życiu”. Dzięki wizycie w fawelach, Niemiec miał zrozumieć „czym jest ubóstwo”. Brazylijczyk przyjechał do Szwajcarii w styczniu 1974 r., zaledwie trzy lata po inauguracji pierwszego Davos. Stamtąd nawoływał do redystrybucji bogactwa i „sprawiedliwości społecznej”. Wielka inspiracja Schwaba, zamiast ekskomuniki, ma dzisiaj duże szanse na wyniesienie na ołtarze. W 2015 r. ruszył jego proces beatyfikacyjny, a w 2021 r. przekazano do Watykanu całą dostępną dokumentację na temat „czerwonego biskupa”.

Watykański „NGOs”

Choć Schwab w zeszłym roku zrezygnował z przewodzenia WEF, ciężko przecenić jego dokonania w postępie globalizmu. Podobnie, myśl nieżyjącego już Camary wydała na świat m.in. pontyfikat Jorge Bergoglio. Można powiedzieć, że osoba Franciszka spaja ich wspólne dziedzictwo, budując niemal nierozerwalny związek globalnej lewicy z Kościołem.

Argentyński papież osobiście zmienił doktrynę w zakresie kary śmierci, popełnił przełomową z perspektywy agendy klimatycznej encyklikę Laudato Si, uroczyście sygnował ONZ-owską Agendę 2030 oraz w imieniu Stolicy Apostolskiej przystąpił do Porozumienia Paryskiego. Franciszek dopuścił rozwodników w ponownych związkach do Komunii św. oraz umożliwił błogosławieństwa homo-par. Dokonał rewolucji w Papieskiej Akademii Życia, m.in. zapraszając w jej szeregi aborcjonistkę i ekspert WEF, prof. Mariannę Manzuccato. W czasie pandemii COVID-19, Watykan został światowym promotorem sanitaryzmu i szczepionek, a deklaracją Abu Zabi, Kościół poczynił również milowy krok w stronę zrównania wszystkich religii.

Kościół pod przywództwem Franciszka pozostaje zdeterminowany, by jak najszybciej wymazać wszelkie zastrzeżenia wysuwane pod jego adresem przez globalistów. Jednocześnie uruchomia proces, który ma nadrobić – jak to określił kard. Martini – 200-letnie „zacofanie” względem Rewolucji Francuskiej. Może już czas zakończyć grę pozorów i od razu przenieść Stolicę Apostolską do Davos?

Piotr Relich

Franciszek: Wszyscy w Kościele są zaproszeni. Rozwodnicy, homoseksualiści i osoby trans…

15 stycznia 2025 https://pch24.pl/franciszek-wszyscy-w-kosciele-sa-zaproszeni-rozwodnicy-homoseksualisci-i-osoby-trans/

Franciszek: wszyscy w Kościele są zaproszeni. Rozwodnicy, homoseksualiści i osoby trans

(fot. EPA/ALESSANDRO DI MEO Dostawca: PAP/EPA.)

„Bóg Ojciec kocha ich tą samą bezwarunkową miłością, kocha ich takimi, jakimi są, i towarzyszy im w taki sam sposób, jak nam wszystkim, będąc blisko, miłosierny i czuły” – napisał o homoseksualistach papież Franciszek w swoim nowym pamiętniku Nadzieja. Równocześnie papież wiele miejsca poświęcił obronie błogosławieństwa par jednopłciowych, wyrażonego w dokumencie Fiducia Supplicans.

„To ludzie są błogosławieni, a nie związki” – napisał papież Franciszek, komentując po raz kolejny kontrowersje wokół dokumentu Fiducia Supplicans. Tymczasem sam tekst mówi o błogosławieństwie udzielanym parze osób tej samej płci. Ciężko również błogosławić parę bez uwzględnienia ich intymnego związku; to właśnie ich wzajemna relacja tworzy parę.

Komentarze Franciszka z pamiętnika Nadzieja, rozszerzają jego wcześniejszą obronę dokumentu, umożliwiającego księżom udzielanie błogosławieństw parom homoseksualnym. „Otwartość, a na pewno nie relatywizm, ani żadna zmiana doktryny, jest duchem i sercem Fiducia supplicans” – napisał Franciszek.

Wydany w grudniu 2023 r. dokument wywołał powszechne oburzenie w całym Kościele, a znaczna liczba biskupów odrzuciła tekst w całości. Emerytowany prefekt Kongregacji Nauki Wiary (dzisiaj – Dykasteria Nauki Wiary) kardynał Gerhard Müller napisał, że „błogosławieństwa” par homoseksualnych stanowią „bluźnierstwo” i że dokument jest „wewnętrznie sprzeczny”.

Rzeczywiście, zaledwie dwa lata wcześniej, w 2021 r., KNW wyraźnie stwierdziła, że Kościół nie ma „władzy udzielania błogosławieństwa związkom osób tej samej płci”. KNW napisała, że „nie jest dozwolone udzielanie błogosławieństwa związkom (…) nawet stabilnym, które obejmują aktywność seksualną poza małżeństwem (tj. poza nierozerwalnym związkiem mężczyzny i kobiety otwartym na przekazywanie życia), jak ma to miejsce w przypadku związków między osobami tej samej płci”.

Ale według Franciszka, zgoda na błogosławieństwa osób tej samej płci „wynika z pragnienia, aby nie przypisywać jednej sytuacji lub jednej kondycji całemu życiu tych, którzy pragną zostać oświeceni i żyć z towarzyszącym im błogosławieństwem”.

„Wszyscy w Kościele są zaproszeni, w tym osoby rozwiedzione, w tym osoby homoseksualne, w tym osoby transpłciowe” – dodał, opierając się na swoich regularnych spotkaniach z grupami osób trans w Watykanie. „Kiedy po raz pierwszy grupa osób transpłciowych przybyła do Watykanu, wyszli ze łzami w oczach, wzruszeni, ponieważ wziąłem ich za ręce, pocałowałem ich… Jakbym zrobił dla nich coś wyjątkowego. Ale one są córkami Boga!”.

Nie jest jasne, czy Franciszek miał na myśli biologiczne kobiety, czy mężczyzn, którzy żyją jako „transpłciowe kobiety”. Na kartach pamiętnika Franciszek potępił „opór” wobec tekstu jako oparty na „niewystarczającej wiedzy lub jakiejś formie hipokryzji”.

Potępiając prawa przeciwko homoseksualizmowi, które są szczególnie rozpowszechnione w krajach afrykańskich, Franciszek powiedział, że homoseksualizm „jest faktem ludzkim”, na który Kościół nie może reagować „bezmyślnie”. Papież zdawał się również sugerować, że nie ma potrzeby nawracania się z homoseksualnego stylu życia, ponieważ Bóg „kocha ich takimi, jakimi są”:

„Bóg Ojciec kocha ich tą samą bezwarunkową miłością, kocha ich takimi, jakimi są, i towarzyszy im w taki sam sposób, jak nam wszystkim, będąc blisko, miłosierny i czuły” – napisał.

Źródło: lifesitenews.com PR

==================

mail:

Czy Franciszek zna ten fragment z Nowego Testamentu 1 listu do Koryntian z Pisma Świętego!???

Cyt. „Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą….”

Homoseksualny aktywista Domenico Battaglia, już jako neo-kardynał, dalej gorszy.

Neokardynał: Homoseksualna propaganda.

sodomici

Homoseksualny aktywista Domenico Battaglia, którego Franciszek mianował w grudniu „kardynałem Neapolu”, propagował homoseksualne grzechy podczas ceremonii Te Deum w swojej katedrze 31 grudnia, na zakończenie roku.

Podczas wydarzenia wystąpił Cristiano Cimmino, przedstawiciel „i Ken”, stowarzyszenia promującego „pełne korzystanie” z homoseksualności.

He presented the association to the bewildered faithful as a „lay pastoral community” founded by a group of homosexual and transvestite activists, admitting that they extend their propaganda even to schools.

Cimmino przypomniał również o zaangażowaniu na rzecz homoseksualistów, którzy nielegalnie imigrują do Włoch.

Kanał TV, który zajmuje się propagandą homoseksualną, nazwał to wydarzenie „epokowym krokiem” w „uroczystym kontekście”.

Aktywista homoseksualny Domenico Battaglia przyjął już kilku propagandystów „i Ken” od czasu jego inauguracji jako „arcybiskupa Neapolu”.

Kiedy Battaglia został mianowany kardynałem przez reżim Bergoglio, stowarzyszenie wydało komunikat wyrażający „wielką radość”.

W swojej „homilii” na Te Deum, Battaglia poprosił Boga, aby „przełamał w nas strach przed zmianą [na lepsze?]” i zwrócił się do Boga jako „przyjaciela, towarzysza, oblubieńca Kościoła i ludzkości”, powierzając Bogu „nowy czas, który nam dajesz”.

Rzeczywistość wielokrotnie pokazuje, że Kościół, który wpada w pułapkę homoseksualności, nie ma przyszłości.

[To nie Kościół nie ma przyszłości, lecz sataniści, którzy do Kościoła się wdarli. M. Dakowski]

Nominat Franciszka w Waszyngtonie, czyli „plemię żmijowe w Watykanie”

Nominat Franciszka w Waszyngtonie, czyli „plemię żmijowe w Watykanie”


Największym przeciwnikiem polityki opartej na zdrowym rozsądku, prawie naturalnym i Bożym ładzie okazuje się być dzisiaj – sam papież…

========================

Paweł Chmielewski https://pch24.pl/nominat-franciszka-w-waszyngtonie-czyli-plemie-zmijowe-w-watykanie/

(Oprac. PCh24.pl)

„Plemię żmijowe w Watykanie”. Tak były biskup diecezji Tyler w USA, Joseph Strickland, skomentował najnowszą decyzję personalną papieża Franciszka. Chodzi o obsadzenie archidiecezji Waszyngtońskiej osobą kardynała Roberta McElroy’a, dotąd biskupa prowincjonalnego San Diego w metropolii Los Angeles.

McElroy jest oskarżany o przynależność do amerykańskiej „kliki” McCarricka, a w teologii i duszpasterstwie otwarcie promuje agendę czysto rewolucyjną.

Decydując się na to, by u progu prezydentury Donalda Trumpa obsadzić Waszyngton właśnie McElroyem papież pokazał, że zrobi wszystko, co w jego mocy, by powstrzymać zgodną z prawem naturalnym reformę amerykańskiego życia publicznego. Nowy arcybiskup stolicy USA jest człowiekiem, który dąży do gruntownej przebudowy katolicyzmu w duchu zgniłego liberalizmu. Nie ma wątpliwości, że papież Franciszek właśnie dlatego powierzył mu tak ważny urząd w Kościele w Stanach Zjednoczonych.

Robert McElroy w 1979 roku ukończył seminarium św. Patryka w Kalifornii. Okres, w którym przygotowywał się do kapłaństwa, był w historii kształcenia seminaryjnego w Stanach Zjednoczonych jednym z najczarniejszych. To właśnie o tej epoce pisał w porażającej książce „Żegnajcie, dobrzy ludzie” (ang. „Goodbye, Good Men”) z 2002 roku Michael S. Rose, odmalowując panoramę głębokiej liberalnej i homoseksualnej infiltracji amerykańskich seminariów. Nie wiem, jaki stosunek miał i ma McElroy do gejowskich klik, które ukonstytuowały się w Kościele w Stanach Zjednoczonych. Swoją głęboką predylekcję do liberalizmu duchowny objawił jednak już bardzo szybko. Kształcąc się pod okiem jezuitów McElroy uzyskał w 1985 roku licencjat z teologii na podstawie pracy „Wolność wiary: John Courtney Murray i Kwestia Konstytucyjna, 1942-1954”. Rok później otrzymał doktorat z teologii na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim za pracę o tym samym autorze, tym razem pod tytułem: „John Courtney Murray i Kryzys Sekularyzmu: Podstawy Amerykańskiej Katolickiej Teologii Publicznej”. Później uzyskał jeszcze jeden doktorat, z politologii, pochylając się nad moralnością w amerykańskiej polityce zagranicznej.

Kim był John Courtney Murray? To zmarły w 1967 roku amerykański jezuita, który odegrał wiodącą rolę w przyjęciu przez II Sobór Watykański deklaracji „Dignitatis humanae” o wolności religijnej – tej deklaracji, która do dzisiaj jest najbardziej spornym punktem całego nauczania soborowego. Murray promował teologię zbliżoną do potępionego przez Leona XIII amerykanizmu, czyli de facto amerykańskiej wersji herezji modernistycznej. Jezuita skupiał się przede wszystkim na kwestii tzw. wolności religijnej. Był zdecydowanym apologetą liberalnej amerykańskiej konstytucji, zdeterminowanym do przeniesienia zawartych w niej błędnych tez do katolickiego nauczania, co – niestety – z sukcesem przeprowadził właśnie poprzez „Dignitatis humanae”. Murray nie działał sam. Miał silne wsparcie Centralnej Agencji Wywiadowczej USA, czyli po prostu CIA.

Działając w porozumieniu z jej agentami oraz ich ekspozyturą w opiniotwórczym magazynie „Time” skutecznie rozpropagował amerykańskie błędy liberalne wśród Ojców Soborowych. Działalność Murraya w związku z CIA została drobiazgowo i skrupulatnie opisana przez amerykańskiego pisarza Davida Wemhoffa w monumentalnej, dwutomowej pracy „John Courtney Murray, Time/Life, and the American Proposition: How the CIA’s Doctrinal Warfare Program Changed the Catholic Church” (pol. „John Courtney Murray, Time/Life i Amerykańska Propozycja: Jak program doktrynalnej wojny CIA zmienił Kościół katolicki”). Takiej to właśnie postaci Robert McElroy poświęcił swój licencjat i doktorat – bynajmniej nie w duchu krytycznym.

McElroy został biskupem pomocniczym San Francisco w 2010 roku. Według abp. Carlo Marii Viganò stało się tak za sprawą wsparcia ze strony kard. Theodore’a McCarricka; nie ma powodów, by nie wierzyć w te twierdzenia, jako że abp Viganò jest w tych sprawach bardzo dobrze poinformowany z racji pełnienia funkcji nuncjusza apostolskiego w Waszyngtonie w latach 2011 – 2016. Jest faktem, że McElroy długo nie chciał zajmować stanowiska w sprawie oskarżeń formułowanych pod adresem McCarricka – i to mimo faktu, że w 2016 roku otrzymał list od psychoterapeuty Richarda Sipe’a, który zwracał uwagę na deprawację seksualną zarówno samego McCarricka jak i wielu innych duchownych.

Papież Franciszek – jak wiadomo, w pierwszej części pontyfikatu związany z McCarrickiem – zdecydował w 2015 roku o nominacji dla McElroya na biskupa San Diego. W 2022 roku wyniósł go do godności kardynalskiej.

McElroy szybko się odwdzięczył. 24 stycznia 2023 roku nowy kardynał opublikował programowy artykuł na łamach jezuickiego amerykańskiego magazynu „America”. Zdecydowanie wsparł tam Franciszkową liberalną rewolucję. Poparł następujące postulaty lewicowego środowiska Bergogliańskiego:

udzielanie Komunii świętej rozwodnikom w powtórnych związkach, nawet jeżeli nie żyją w czystości;
– wyświęcanie kobiet na diakonisy;
– normalizację aktywności homoseksualnej i udzielanie Komunii świętej aktywnym seksualnie gejom i lesbijkom.

W punkcie pierwszym bliskość wobec doktryny Franciszka jest oczywista: papież Bergoglio wprowadził taką „możliwość” w adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia” z 2016 roku.

W punkcie drugim biskup Rzymu nie dokonał jeszcze żadnych zmian, ale „uwolnił” dyskusję o wyświęcaniu kobiet, wprowadzając temat nie tylko do Procesu Synodalnego, ale nawet na obrady własnej elitarnej Rady Kardynałów.

Punkt trzeci może być najbardziej szokujący. Aktywność homoseksualna jest według nauczania Kościoła katolickiego grzechem wołającym o pomstę do nieba. Jak to możliwe, by ktokolwiek proponował udzielać Komunię świętą ludziom, którzy ten grzech notorycznie popełniają – i nie mają bynajmniej najmniejszego nawet zamiaru przestać?

Otóż papież Franciszek 18 grudnia 2023 roku dał zielone światło publikacji deklaracji doktrynalnej „Fiducia supplicans”. Deklaracja wprowadziła błogosławieństwa dla par homoseksualnych. Nie ma w deklaracji żadnego wymogu życia w czystości. Duszpasterze z linii Bergogliańskiej mają od tego dnia błogosławić pary, które popełniają w sposób notoryczny i jawny grzech sodomski. Publikacja tego dokumentu była jawnym opowiedzeniem się przez Franciszka za postulatem, który w styczniu tego samego roku postawił na łamach magazynu „America” McElroy. Obaj zresztą – amerykański kardynał i papież Franciszek – mają do seksualności ten sam dziwny stosunek. Franciszek wielokrotnie przekonywał, jakoby grzechy cielesne były w istocie same w sobie dosyć lekkie. 9 grudnia 2021 roku powiedział nawet, że „grzechy ciała nie są najpoważniejsze”.

Sam promował w swoim otoczeniu homoseksualistów – na przykład ks. Battistę Riccę, znanego homoseksualistę, któremu dał dobrą pracę w Watykanie; albo bp. Gustavo Zanchettę, skazanego za molestowanie seksualne seminarzystów w diecezji Oran w Argentynie. Sam McElroy na łamach „America” pisał, że w jego ocenie uznawanie wszystkich aktów seksualnych poza małżeństwem za grzechy ciężkie jest błędem i należałoby tę ocenę zmienić. Franciszek nigdy tak tego nie ujął, ale jego słowa i działania wskazują wyraźnie, że jest dokładnie tego samego zdania. Zresztą, jakby na potwierdzenie poparcia dla tej idei, dał najważniejszą stolicę biskupią w USA właśnie McElroyowi.

To nie koniec problemów z McElroyem. Duchowny jest też zagorzałym przeciwnikiem odmawiania udzielania Ciała Pańskiego tym politykom w USA, którzy promują politykę legalnego mordowania dzieci poczętych. Jak wiadomo w Stanach Zjednoczonych dyskusja na ten temat jest bardzo intensywna. Dla milionów katolików i chrześcijan w ogóle pozostaje niewyobrażalnym skandalem, że Komunię świętą przyjmują tacy ludzie jak Joseph Biden czy Nancy Pelosi, którzy poprzez swoje decyzje administracyjne w sposób oczywisty i jednoznaczny przyczynili się do dramatycznego zwiększenia liczby zabijania ludzi. McElroy uważa, że odmawianie im jedności eucharystycznej z Kościołem i samym Chrystusem byłoby jednak niewłaściwym traktowaniem Eucharystii jako „broni” politycznej.

Wreszcie McElroy jest też zdecydowanym orędownikiem utrzymywania granic Stanów Zjednoczonych w stanie otwartości, co prowadzi do znanych i oczywistych patologii.

Nie ma cienia wątpliwości: Papież Franciszek umieścił McElroya w Waszyngtonie po to, by zwalczać konserwatywną reformę, którą będzie przeprowadzać – daj Boże – prezydent Donald Trump. Jorge Mario Bergoglio próbuje za pomocą kliki liberalnych kardynałów i biskupów ustawić Kościół katolicki w Ameryce przeciwko tej reformie, wspierając w ten sposób zgniły i głęboko zepsuty system lewicowy. Nie sądzę, by katolicy w otoczeniu Donalda Trumpa dali się na to nabrać. Zbyt dobrze wiedzą, jak wielkim błędem jest polityka, która przez ostatnie lata niszczyła życie publiczne w Ameryce.

Mamy w gruncie rzeczy do czynienia z wyjątkowo bolesną sytuacją. Największym przeciwnikiem polityki opartej na zdrowym rozsądku, prawie naturalnym i Bożym ładzie okazuje się być dzisiaj – sam papież…

Paweł Chmielewski

Biskup Strickland: Franciszek, jego kardynałowie i Watykan są rażąco skorumpowani

Biskup Strickland: Franciszek, jego kardynałowie i Watykan są rażąco skorumpowani

gloria

„Rażąca korupcja papieża Franciszka i amerykańskich kardynałów jest w pełni widoczna po mianowaniu klona McCarricka do tej samej archidiecezji, w której jego zło panowało dwadzieścia lat temu”, pisze biskup Joseph Strickland na x.com (6 stycznia):

„My wszyscy, którzy kochamy Jezusa Chrystusa i Jego Kościół, musimy wystąpić przeciwko tym wilkom hierarchii”.

„Nie możemy milczeć w obliczu tej rażącej korupcji”.

Cytując św. Jana Chrzciciela, biskup Strickland woła do „roju żmij w Watykanie”: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”.

„Zdrada i wstyd”: Nominacja arcybiskupa Waszyngtonu ujawnia priorytety Franciszka

„Zdrada i wstyd”: Nominacja arcybiskupa Waszyngtonu ujawnia priorytety Franciszka

https://gloria.tv/post/smFryBr6BiMZ2Hxid1kctEZVq

Podczas dzisiejszej konferencji prasowej, na której ogłoszono jego nominację na nowego arcybiskupa Waszyngtonu, kardynał McElroy przywołał nacisk Franciszka na „synodalność„:

„Jesteśmy wezwani do głoszenia, że wszyscy [z wyjątkiem katolikówadmin] na tej drodze są mile widziani, objęci Bożą miłością” – stwierdził.

Wskazał na imigrację jako prawdopodobny punkt sporny między nim a nadchodzącą administracją Trumpa, nazywając obiecane deportacje nielegalnych imigrantów „niezgodnymi z nauczaniem katolickim”.

Ponadto kardynał McElroy, propagandysta homoseksualizmu, użył kluczowych słów „zdrady i wstydu”, aby zaatakować Kościół. Wymyślił „masową zdradę młodych wobec nadużyć seksualnych oraz moralne i finansowe rozliczenie tej zdrady, które jest przed nami”.

Arogancko dodał, że w tej mieszance niepowodzeń „nie różnimy się od pierwszych uczniów Pana” [= apostołów].

Uwagi biograficzne i heretyckie

Kardynał McElroy, lat 70, został wyświęcony na kapłana archidiecezji San Francisco w 1980 roku. W 2010 r. został mianowany biskupem pomocniczym San Francisco, a w 2015 r. biskupem San Diego. Franciszek mianował go kardynałem w 2022 roku.

Prałat jest odpowiednim następcą homoseksualisty Theodore’a McCarricka, którego pomagał chronić.

Richard Sipe, który pracował z nadużywającymi homoseksualizmu księżmi, ostrzegł McElroya o skłonnościach McCarricka w 2016 roku, dwa lata przed tym, jak stały się one powszechnie znane. McElroy głosował przeciwko petycji biskupów amerykańskich, proszących Watykan o większą przejrzystość i szybkość w dochodzeniu w sprawie McCarricka.

W styczniu 2023 r. kardynał McElroy wezwał do „radykalnego włączenia” homoseksualistów i cudzołożników, w tym do Komunii, wywołując krytykę ze strony arcybiskupa Samuela Aquili, arcybiskupa Josepha Naumanna i biskupa Thomasa Paprockiego. Ten ostatni nazwał żądania kardynała McElroya heretyckimi.

Kardynał McElroy napisał następnie, że katolickie nauczanie o poważnym charakterze „wszystkich grzechów seksualnych” było wymysłem XVII wieku.

Homoseksualny aktywista James Martin SJ nazwał dziś McElroy’a „jednym z najbystrzejszych i najzdolniejszych duchownych w całym amerykańskim Kościele”.

Truizmem jest stwierdzenie, że homoseksualna propaganda nie jest sposobem na odnowienie Kościoła, lecz na zepchnięcie go w jeszcze większą dekadencję i rozkład.

Franciszek ciągle jeszcze fika: „Kardynał” i zwolennik LGBT arcybiskupem Waszyngtonu.

6 stycznia 2025 https://pch24.pl/nowe-nominacje-franciszka-krytyk-trumpa-i-zwolennik-lgbt-arcybiskupem-waszyngtonu/

Nowe nominacje Franciszka. Krytyk Trumpa i zwolennik LGBT arcybiskupem Waszyngtonu

Papież Franciszek mianował metropolitą Waszyngtonu kardynała Roberta McElroya, który – jak przypominają amerykańskie media – jest krytykiem prezydenta elekta Donalda Trumpa, zwolennikiem nielegalnej migracji oraz zmiany nauczania Magisterium w kwestiach homoseksualizmu.

W biuletynie biura prasowego Stolicy Apostolskiej podano, że papież przyjął rezygnację, złożoną przez dotychczasowego arcybiskupa stolicy USA 77-letniego kardynała Wiltona Daniela Gregory’ego i mianował jego następcą kardynała Roberta McElroya z diecezji w San Diego.

70-letni nowy metropolita Waszyngtonu studiował na Harvardzie i na Uniwersytecie Stanforda, a następnie zrobił doktorat na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie.

Został mianowany przez Franciszka kardynałem w 2022 roku.

Amerykańskie media katolickie zaznaczają, że wśród hierarchii w USA kardynał McElroy jest jednym ze zwolenników agendy duszpasterskiej obecnego papieża i wielokrotnie krytykował Donalda Trumpa i jego antyimigranckie wypowiedzi. Kardynał mówił też o potrzebie „otwarcia wobec osób ze społeczności LGBT”.

Progresywny kardynał jest zwolennikiem diakonatu kobiet i zmiany nauczania Kościoła w kwestii grzechu homoseksualizmu. Zdaniem kard. McElroya, zmiana nauczania Magisterium miałaby nastąpić w wyniku zmiany tradycyjnego rozróżnienia miedzy „orientacją” a „czynem” oraz stworzenia jakichś nowych zasad (framework) co do rozumienia tego, „czym jest seks i grzech”.

Źródło: PAP / KAI PR

https://pch24.pl/usa-miazdzaca-krytyka-kard-r-mcelroya-pragnacego-akceptacji-zwiazkow-jednoplciowych/embed/#?secret=YUO7G1EgRw#?secret=JrrzwECOjI

Pontyfikat Franciszka. Teutoński triumf nad rzymskim porządkiem

Pontyfikat Franciszka. Teutoński triumf nad rzymskim porządkiem

https://pch24.pl/pontyfikat-franciszka-teutonski-triumf-nad-rzymskim-porzadkiem

(Arminiusz (fot. Wikipedia), Franciszek (fot. Flickr/ Mazur/catholicnews.org.uk))

Pontyfikat Franciszka to spełnienie marzeń niemieckich reformistów. Przez wiele dekad marzyli o autonomii Kościoła germańskiego, kierowani rządzącym ich wyobraźnią mitem o wyższości teutońskiego barbarzyństwa nad łacińskim Zachodem. Bergoglio, ten prawdziwie niemiecki papież, dał im to, czego tak bardzo pragnęli.

Jeżeli będą kiedyś Państwo w zachodnich Niemczech, na przykład w drodze gdzieś między Hanowerem a Düsseldorfem, warto zboczyć nieco na południe, do niewielkiego miasta Detmold. Na południowym zachodzie od Detmold rozciąga się las teutoburski, ten sam, w którym dziewięć lat po narodzeniu Chrystusa germańscy barbarzyńcy odnieśli słynne zwycięstwo nad legionami rzymskimi pod dowództwem Publiusza Warusa.

Na wzgórzu u progu lasu stoi monumentalny pomnik wodza Germanów, Arminiusza. Blisko 27-metrowy cokół wieńczy równie wysoka figura dowódcy. Barbarzyńca w skrzydlatym hełmie nie tylko triumfuje, ale wyraźnie się odgraża: wznosząc ku niebu długi miecz zdaje się milcząco mówić, że każdego najeźdźcę z zachodu spotka ten sam krwawy los, co nieszczęsne oddziały Warusa.

Monument zaczęto budować w 1838 roku, za panowania Fryderyka Wilhelma III. Był elementem całej serii podobnych postumentów – klasycystycznych, romantycznych, buńczucznych i groźnych. Pałając nienawiścią do Francuzów od upokorzenia w 1807 pokojem w Tylży przez Napoleona, Niemcy – a przede wszystkim Prusacy – próbowali zdobyć się na nową wielkość, której podstawę miały stanowić wojska gotowe na każdy wysiłek dla ojczyzny. Ogólne nacjonalistyczne wzmożenie napędzała często lektura klasyków starożytności, zwłaszcza niewielkiego dziełka Tacyta, „Germanii”. Tacyt napisał ten utwór jako sui generis speculum principis – Rzymianie jego czasów mieli przejrzeć się w germańskim lustrze, żeby zaczerpnąć zapału do wewnętrznych reform.

Historyk przedstawił germańskie obyczaje w samych superlatywach; XIX-wieczni niemieccy nacjonaliści chętnie wykorzystywali ten obraz, by przedstawiać swój etnos jako od genetycznie lepszy – twardy, surowy, silny, całkowicie odmienny niż zepsuta i przegniła nacja francuska.

Antyfrancuskie nastroje były tylko kolejną aplikacją wpisanego w niemiecką kulturę antyzachodniego resentymentu, który znakomicie opisał Herfried Münkler w głośnej książce „Mity Niemócw” (niem. „Die Deutschen und ihre Mythen”). Gigantyczny Arminiusz wygrażający ludziom z zachodu mieczem, miał do przekazania tylko jedno: my, Germanie, tworzymy swój własny świat; nasza cywilizacja jest swoista, lepsza i doskonalsza, stąd zasługujemy na pełną suwerenność i tę suwerenność sobie wywalczymy. Suwerenność, dodajmy, nie tylko polityczną, ale także – a może nade wszystko – duchową. Długi niemiecki XIX wiek to przecież także czas ponownego odkrycia Marcina Lutra jako ojca-założyciela chrześcijaństwa germańskiego.

W 1945 roku polityczny i kulturowy pruski program autonomizacji nowożytnej niemczyzny poniósł druzgocącą klęskę. Od końca wojny, pod amerykańską okupacją, Niemcy nie mogą rozwijać się tak, jakby tego chcieli. Z wychwalania liberalnych wartości najeźdźcy uczynili nawet swoje nowe polityczne credo. Nie oznacza to jednak, by parcie do autonomii zostało z ich narodu całkowicie wykorzenione. Przejawia się tam, gdzie może. Widać to choćby w teologii.

W 2015 roku kardynał Reinhard Marx, ówczesny szef Konferencji Episkopatu Niemiec, wygłosił szeroko komentowane na świecie słowa: „Nie jesteśmy filią Rzymu”. W sensie formalnym miał oczywiście rację – każda diecezja ma swoją własną odpowiedzialność, a rolą biskupa nie jest tylko wykonywanie poleceń przychodzących z centrali. Arcybiskup Monachium i Fryzyngi mówiąc o braku filialnej relacji między Niemcami a Rzymem nie chciał, oczywiście, tylko powtarzać tej oczywistości. Jego celem było podkreślenie tak dużej autonomii Kościoła katolickiego w Niemczech, że uprawnia to do podejmowania decyzji wprost sprzecznych z tymi, które zapadają w Watykanie. W 2015 roku chodziło bezpośrednio o Komunię świętą dla rozwodników. Niemieckie środowiska kościelne naciskały na papieża na to, by wprowadził w tym zakresie dowolność. Tak się rzeczywiście stało – w adhortacji „Amoris laetitia” papież ogłosił, że każdy może robić jak sam uważa.

Głównymi doradcami teologicznymi pontyfikatu Jorge Mario Bergoglia byli w tamtym czasie dwaj niemieckojęzyczni kardynałowie – Walter Kasper i Christoph Schönborn. Kluczowy jest wpływ zwłaszcza pierwszego z nich; wpływ, który wykracza daleko poza kwestię dopuszczania rozwodników do Komunii świętej. Kasperowi chodziło przede wszystkim o przewartościowanie zakresu kompetencji Kościołów lokalnych. Pisał o tym w tekstach polemicznych wobec kardynała Józefa Ratzingera, który jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary w 1992 roku ogłosił list „Communionis notio”. Stolica Apostolska odrzuciła wtedy wizję autonomizującą, zgodnie z którą Kościół powszechny jest złożeniem Kościołów lokalnych, ale to te drugie tworzą jego faktyczny rdzeń. Według „Communionis notio” Kościół powszechny jest ontologicznie pierwszy – przejawia się w Kościołach lokalnych, ale nie jest przez nie tworzony. Kasper uważał, że to nieprawda: nie ma Kościoła powszechnego bez Kościołów lokalnych. Niezależnie od filozoficznych i ściśle teologicznych podstaw oraz implikacji tych obu postaw, stawka w grze była w pewnym sensie po prostu kościelno-polityczna: na ile może pozwolić sobie Kościół lokalny definiując doktrynę, moralność, liturgię i duszpasterstwo? Z ujęcia Ratzingeriańskiego łatwo można wyprowadzić sąd, że na relatywnie niewiele; z ujęcia Kasperiańskiego – że właśnie na całkiem dużo. Kasperiańska eklezjologia była w tym sensie tylko funkcją niemieckiego autonomizmu politycznego.

Franciszek przyjął pogląd Niemca w całej rozciągłości – i to już w adhortacji „Evangelii gaudium” z 2013 roku, gdzie ogłosił decentralizację Kościoła, również w obszarze doktryny i moralności. Nie był to przypadek. Dobrze znane kulisy wyboru Jorge Mario Bergoglia pokazują, że wpływowa sieć kardynałów o reformistycznym nastawieniu świadomie wybrała właśnie Argentyńczyka, wiedząc z góry, że będzie realizować jej agendę. Kasper odgrywał w tej grupie wiodącą rolę – działał od samego początku w sławnej Grupie z Sankt Gallen, w 1996 roku był gospodarzem jej pierwszego spotkania (wtedy jeszcze w klasztorze w Heiligenkreuz w Niemczech).

Bergogliańskie upodobanie do autonomizmu zawarte w „Evangelii gaudium” znalazło swoje liczne powtórzenia i rozwinięcia, kulminując w tekstach Synodu o Synodalności, a zwłaszcza w ogłoszonym 26 października „Dokumencie finalnym”. Czytamy w nim o „różnym tempie” Kościołów lokalnych, nadawaniu nowych kompetencji narodowym episkopatom, możliwości implementacji doktryny i zasad moralnych zależnie od lokalnego kontekstu i tak dalej.

Franciszek, idąc za niemieckojęzyczną teologią XX-wieczną, wprowadził w Kościele katolickim zupełnie nieznaną wcześniej zasadę różnorodności. Łączność wiernych naszej religii ma w nowym stuleciu wyrażać się przede wszystkim w przyjęciu administracyjnej zwierzchności biskupa Rzymu; w wielu „szczegółach” dotyczących samej wiary i jej praktykowania ma z kolei panować duża swoboda. Większość katolików nie będzie z tego najpewniej w ogóle korzystać, szukając wciąż tego, co powszechne i żyjąc tradycyjnym ujęciem katolicyzmu. Członkowie Kościoła w krajach germańskich zamierzają postąpić inaczej, chcąc wykorzystać w całej pełni możliwości, jakie – dzięki ich podpowiedziom – dał Kościołowi papież Franciszek.

W ten sposób miecz Arminiusza, groźnie wzniesiony ku niebu przeciwko najeźdźcom z Zachodu i stabilizujący suwerenność duchową świata germańskiego, jeszcze raz uderzył, raniąc jedność Kościoła katolickiego. Gdyby Jorge Mario Bergoglio miał to „szczęście” i urodził się z germańskich rodziców, w przyszłej niemieckiej historiografii mógłby może obok Filipa Melanchtona zasłużyć na tytuł „praeceptor Germaniae”; albo chociaż na jakiś pomnik, może na dziedzińcu zamkowym Wartburga.

Będąc jednak etnicznym Włochem nie może na to liczyć. Niemcy traktują go jako użyteczne narzędzie: wciągnął rzymskie wojska w germańskie bagna, pozwalając barbarzyńcom na łatwe zwycięstwo.

Paweł Chmielewski

Islam to kara za apostazję Europy. Dostaniemy ciemność zamiast światłości

26 grudnia 2024 https://pch24.pl/ks-guy-pages-islam-to-kara-za-apostazje-europy-dostaniemy-ciemnosc-zamiast-swiatlosci

Ks. Guy Pages: Islam to kara za apostazję Europy. Dostaniemy ciemność zamiast światłości

Islam jest karą za apostazję Europy. Nie chcieliśmy światła Chrystusa, więc będziemy mieć ciemność Antychrysta – mówi w rozmowie z PCh24 TV ks. Guy Pages, francuski kapłan, który nawraca muzułmanów.

Paweł Chmielewski: Papież Franciszek powiedział niedawno w Dżakarcie i Singapurze, że chrześcijaństwo oraz islam są różnymi drogami do Boga. Po co w takim razie jeszcze nawracać się na Chrystusa?…

Ks. Guy Pages: Sam otrzymuję świadectwa od muzułmanów, którzy mówią mi: „Dlaczego chcesz, abym wstąpił do Kościoła Katolickiego skoro wasz papież sam mówi, że islam jest wolą Boga? Jeśli islam jest wolą Boga, to chcąc mnie nawrócić, sprzeciwiasz się woli Boga!”. Albo pytają: „Dlaczego chcesz, żebym dołączył do waszego Kościoła, skoro wasz papież zezwala na błogosławienie par homoseksualnych, a ja osobiście nie mogę zaakceptować wspólnoty, w której błogosławi się homoseksualistów!”

Papież zniechęca do „prozelityzmu”. Trudno to w praktyce odróżnić od nawracania w ogóle. Jak w tej sytuacji zachęcać muzułmanów do przyjęcia wiary katolickiej?

Wolą Jezusa jest głoszenie Ewangelii. Postawa, za którą się opowiada Franciszek, czyli „głoszenia poprzez przykład, ale bez słów”, to tak, jakby powiedzieć ludziom: zobaczcie, jaki ja jestem dobry, ale już bez odniesienia się do źródła tego dobra! Dlatego papież Paweł VI powiedział, że żadne dzieło ewangelizacji nie jest zakończone, dopóki nie zostanie wypowiedziane imię Jezusa. Uważam więc, że dyskurs papieża Franciszka jest sprzeczny z prawdą katolicką, która głosi, że istnieje tylko jedna prawdziwa religia. Jezus nie powiedział: Ja jestem jedną z dróg do Boga. Powiedział: Ja jestem drogą.

Tak więc twierdzenie, że wszystkie religie prowadzą do Boga, tak jak papież ogłosił w Indonezji, oznacza zaprzeczenie Chrystusowi, który jest jedyną drogą. To jest dramat. Jeśli wszystkie religie prowadzą do Boga, to po co być katolikiem? Po co ci wszyscy męczennicy? Po co próbować nawracać muzułmanów czy kogokolwiek innego? To nie ma sensu!

Czy w islamie jest powszechne przekonanie, że chrześcijaństwo też jest drogą do Boga?

Nie. Dla islamu chrześcijaństwo jest na wskroś wypaczone. Dla islamu chrześcijanie to nic innego jak nieczystość. „Najgorsze stworzenia”, „wszyscy pójdą do piekła”. Jedynym grzechem, którego Allah nie może wybaczyć, jest wiara w Trójcę. Tak więc chrześcijaństwo w islamie jest skazane na wyeliminowanie i zastąpienie przez islam. Sury wzywają do wytępienia chrześcijan. Aby uzasadnić swoje istnienie, islam, przychodząc po Chrystusie, który jest absolutną doskonałością, musi powiedzieć, że to, co było przed nim, jest nieprawdziwe, sfałszowane i ma zostać zastąpione. Tak więc dla muzułmanów bycie muzułmaninem oznacza to szczęście, że nie są chrześcijanami. Ponieważ każdy muzułmanin wie, że wszyscy chrześcijanie idą do piekła!

Islam jest więc anty-chrystianizmem?

Muzułmańskie wyznanie wiary streszcza się w następującym stwierdzeniu: Nie ma innego boga niż Allah. Innymi słowy, „nie” dla Trójjedynego Boga, „nie” dla Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, Zbawiciela ludzkości. Islam miał zastąpić chrześcijaństwo. Jest dosłownie antychrystem. Święty Jan, w swoim pierwszym liście pyta, kim jest Antychryst. Odpowiada: Tym, który zaprzecza Ojcu i Synowi. Islam nadchodzi, aby zniszczyć Kościół i go zastąpić. Pomysł, że będziemy szukać wspólnej płaszczyzny, przyjaźni i tak dalej, jest całkowicie błędny. Na poziomie ludzkim to co innego. Przyjaciół można mieć wszędzie, ale nie dlatego, że są muzułmanami, z pewnością nie. Święty Jan w swoim drugim liście mówi: Jeśli ktokolwiek przychodzi do was, nie przynosząc Ewangelii, lub – moglibyśmy powiedzieć – odrzucając Ewangelię, nie przyjmujcie go do swoich domów.

Papież w 2019 roku podpisał też deklarację z Abu Zabi o ludzkim braterstwie, gdzie mówi się, że Bóg chce różnych religii, w tym islamu…

Dokument który podpisał, opiera się na porządku naturalnym. Twierdzi się tam, iż Bóg chce pluralizmu religii, tak jak chce pluralizmu ras, płci, kolorów skóry i tak dalej. Tak więc specyficzna różnica porządku nadprzyrodzonego zostaje zanegowana. Religia staje się jedną z rzeczy stworzonych przez Boga. Jeśli więc porządek nadprzyrodzony nie istnieje, nie istnieje również objawienie. Tak więc Jezus Chrystus również nie istnieje.

Skoro islam jest anty-chrystianizmem, to dlaczego Bóg dopuścił, żeby mahometanie podbili tak wiele dawniej chrześcijańskich terytoriów – w Afryce Północnej, na Bliskim Wschodzie?

Faktem jest, że w 711 roku islam przekroczył Cieśninę Gibraltarską i dokonał inwazji na Hiszpanię. Jednocześnie znajdował się u bram Chin. Tak więc w 80 lat po śmierci Mahometa podbił wszystkie te terytoria, które były de facto chrześcijańskie. Sama Arabia Saudyjska była obsadzona biskupstwami. W Jemenie wciąż można znaleźć fundamenty klasztorów. Tak więc wszystkie te ludy były chrześcijańskie. Dlaczego zostały podbite? Ponieważ popadły w herezję. Czyli, na przykład w Egipcie, przyjęto monofizytyzm – głoszący, że Jezus ma tylko jedną naturę; w Afryce Północnej przyjęto donatyzm; w Hiszpanii przyjęto arianizm, podobnie jak na południu Francji. I tylko plemieniu Franków udało się odeprzeć tę inwazję na Europę Zachodnią, celebrując zwycięstwo pod Poitiers w 732 roku. Dlaczego plemię Franków? Było to jedyne plemię, które pozostało katolickie pośród całej masy plemion, które upadły.

Czy w ocenie księdza islam podbije teraz również upadłą Europę?

To już się dzieje. W moim wystąpieniu na kongresie przytoczyłem dane podane przez kardynała Turksona w 2012 r., podczas synodu poświęconego nowej ewangelizacji. Powiedział on wówczas, że 30% dzieci poniżej 20. roku życia we Francji to muzułmanie, a więc do 2027 r. co piąty Francuz będzie muzułmaninem i że w ciągu czterech dekad Francja stanie się republiką islamską, oraz że w tamtym czasie 50% dzieci w krajach Beneluksu było muzułmanami. W 2050 r. Niemcy będą republiką islamską. Do 2050 roku! Statystycznie jest to więc oczywiste. Islam jest już drugą religią w wielu krajach niemuzułmańskich. Z jednej strony Europejczycy zabijają swoje dzieci poprzez aborcję, po pierwsze po to, aby zachować swój czas wolny, a teraz także po to, aby ocalić planetę. Z drugiej strony sprowadzamy imigrantów, aby ich zastąpić, ponieważ nie mamy wystarczającej liczby ludzi do zapewnienia usług. Ale ci ludzie, którzy przyjeżdżają, są ukształtowani przez islam i myślą, że ich misją daną im przez Allaha, kiedy przyjeżdżają do Europy, jest oczywiście doprowadzenie do panowania islamu. Jeśli jesteś muzułmaninem, służysz Allahowi. A czego chce Allah? Chce, aby prawo szariatu obowiązywało na całym świecie. Takie jest powołanie islamu od samego początku: totalitarna władza nad całym światem.

Islamizacja Europy byłaby zatem karą za poddanie się liberalizmowi w polityce i modernizmowi w teologii?

Ma Pan całkowitą rację. Mówiłem o historii i dotyczyło to tego, że kraje, które zostały zislamizowane, były krajami, które stały się heretyckie. Z tego powodu, nie mając już łaski Bożej, dzięki której otrzymały Jego pomoc, zostały również podzielone politycznie, a zatem osłabione. Dzisiejsza Europa, która odrzuciła wiarę, jest w podobnej sytuacji. Jan Paweł II mówił w Ecclesia in Europea o milczącej apostazji Europy. Odrzuciliśmy wiarę, więc Bóg mówi: Nie chcecie Chrystusa, będziecie mieli Antychrysta. Nie chcecie światła, będziecie mieli ciemność. Nie chcecie Boga, dostaniecie diabła. Jeśli zgasimy światło, otrzymamy ciemność. Albo jedno, albo drugie. Islam jest więc karą za naszą apostazję. Ponieważ życie pod panowaniem Antychrysta, to znaczy przeciwko prawdzie, przeciwko wcielonej miłości, już jest piekłem.

To jest proces nieodwracalny?

To jest kara za naszą apostazję, ale jednocześnie, ponieważ wciąż żyjemy w czasie, wszystko jest możliwe, jeśli mamy wiarę. Bóg, w tym samym czasie, gdy w imię Swojej sprawiedliwości karze nasze narody, jednocześnie daje nam, w tym samym ruchu, możliwość skorzystania z miłosierdzia, otrzymania Jego miłosierdzia. A na czym polega to miłosierdzie? Mianowicie na tym, że jeśli będziemy ewangelizować muzułmanów, którzy znajdują się na naszej ziemi, oni staną się nową krwią Kościoła. Bóg posługuje się wszystkim, jak mówi święty Paweł w Liście do Rzymian 8, 37, wszystko służy dobru tych, którzy miłują Boga – ale tych, którzy miłują Go w prawdzie. Tak więc ci muzułmanie, którzy są w Europie, nie prosiliby o nic innego, jak tylko o przyjęcie chrześcijaństwa, gdybyśmy pokazali im piękno Chrystusa. Jeżeli jednak mówimy: wszystkie religie pochodzą od Boga, to po co ich ewangelizować? Niech pozostaną muzułmanami! W ten sposób sami się prosimy o karę polegającą na staniu się muzułmanami, o ich dominację nad nami. Antychryst, jak mówi apokalipsa, jest bestią z siedmioma głowami. Widzimy tego smoka w apokalipsie, który chce pożreć kobietę i jej dziecko, reprezentujących Maryję i Jezusa, ale także Kościół i chrześcijan. 7 głów, ponieważ niezależnie od tego, czy jesteś muzułmaninem, masonem, żydem, LGBT czy kimkolwiek innym – wszystkie te rzeczy łączy odrzucenie Chrystusa. Bestia ma wiele głów.

Więcej w nagraniu.

Źródło: PCh24 TV

Pach

Chanuka: Franciszek złożył życzenia swoim żydowskim braciom i siostrom.

Franciszek złożył życzenia wyznawcom judaizmu z okazji Chanuki

https://pch24.pl/franciszek-zlozyl-zyczenia-wyznawcom-judaizmu-z-okazji-chanuki

Po odmówieniu modlitwy „Anioł Pański” i udzieleniu apostolskiego błogosławieństwa Ojciec Święty podziękował za otrzymane życzenia z okazji Świąt Bożego Narodzenia i… złożył życzenia wyznawcom judaizmu z okazji święta chanuki.

Drodzy bracia i siostry, ponownie składam Wam wszystkim życzenia z okazji Świąt Bożego Narodzenia. W tych dniach otrzymałem wiele przesłań i znaków bliskości, dziękuję. Pragnę podziękować wszystkim, każdej osobie, każdej rodzinie, parafiom, stowarzyszeniom. Dziękuję wszystkim.

Wczoraj wieczorem rozpoczęły się obchody święta świata – chanuka, celebrowane przez osiem dni przez „naszych żydowskich braci i siostry” na świecie, którym przesyłam najlepsze życzenia pokoju i braterstwa – powiedział Franciszek.

Jak podkreślał wielokrotnie ks. prof. Waldemar Chrostowski, błędne byłoby przekonanie, że współczesny judaizm stanowi kontynuację Starego Przymierza i z tego powodu miałby być bardzo bliski chrześcijaństwu. Różni się on bowiem fundamentalnie od dawnego testamentu, którego sednem była zapowiedź i przygotowanie do przyjścia na świat Mesjasza, którym był Jezus Chrystus. 

BKP: Krótka reakcja na dokument końcowy Synodu o synodalności

BKP: Krótka reakcja na dokument końcowy Synodu o synodalności

wideo: https://vkpatriarhat.org/pl/?p=22990  https://rumble.com/v5y0lh8-krtka-reakcja.html

https://bcp-video.org/pl/krotka-reakcja/  https://youtu.be/fbajja7f26U

https://cos.tv/videos/play/57496452603089920  bitchute.com/video/8zVo6NfAr5sP/

Październikowy Synod o synodalności zakończył się, a Bergoglio nadał dokumentowi końcowemu autorytet Magisterium:

Cytat Bergoglio: „Dokument końcowy jest częścią zwyczajnego Magisterium Następcy św. Piotra i jako taki proszę, by został przyjęty”.

Katolicy zadają zasadnicze pytanie: kim jest ten Jorge Bergoglio, który pozwala nazywać się Następcą Piotra? Czy jest on, czy nie jest ważnym papieżem? Jeśli jest ważnym papieżem, w takim przypadku już nie działa ani Ewangelia Chrystusa, ani moralność chrześcijańska, ani prawa Boże, ani wiara chrześcijańska wraz z Credo. Pod rządami Bergoglio nie jest to już Kościół Chrystusowy. On transformował oszukanych katolików poprzez „Fiducia supplicans” w ramach fałszywego posłuszeństwa w synagogę szatana. Ktokolwiek dzisiaj uważa Bergoglio za papieża, zaprzecza dogmatowi o nieomylności papieża. Bergoglio głosi ex cathedra herezje, które niszczą samą istotę Kościoła u jego korzeni. Zobowiązuje zatem cały Kościół do przyjęcia tych herezji jako nauki katolickiej. W tym celu wykorzystał także tzw. dokument końcowy Synodu o synodalności.

Czym jest droga synodalna Bergoglio? To zaprogramowane samobójstwo Kościoła! W doktrynalnej pseudo-deklaracji „Fiducia supplicans” ogłosił nową naukę, sodomską anty-ewangelię, która diametralnie zaprzecza naukom Chrystusa. Jeden z najcięższych grzechów – sodomię – nie tylko legalizuje, ale nawet nakazuje biskupom i księżom błogosławić sodomię. Czyniąc to, zniszczył cały moralny fundament Pisma Świętego i Tradycji. De facto znosi nie tylko Dekalog, ale także prawa Boże, przykazania Chrystusa i Credo. Odnosząc się do dokumentu końcowego, Bergoglio powiedział:

„Droga synodalna Kościoła katolickiego potrzebuje, aby dzieleniu się słowem towarzyszyły czyny”.

Więc na drodze synodalnej Bergoglio nie potrzebuje już słowa Bożego. Rzekomo potrzebuje tylko tak zwanego dzielenia się słowem. Kto wypowiedział słowa dzielenia? Na bergogliańskim synodzie ich wypowiadali oczywiste heretycy, podobnie jak członkowie i promotorzy LGBTQ. Bergoglio nie wystarczą jednak same słowa, żąda czynów. Wymaga prawdziwego buntu przeciwko Bogu. Domaga się konsekwentnej satanizacji Kościoła katolickiego aż do jego ostatniego członka. Dziś ocalony zostanie tylko ten, kto na czas ucieknie z Babilonu Bergoglio!

To tragedia, że z wyjątkiem biskupów Afryki i niektórych krajów Europy Wschodniej, wszyscy inni biskupi zaakceptowali publiczną apostazję „Fiducia supplicans” za pośrednictwem swoich konferencji biskupów. Czyniąc to, przyłączyli się do buntu przeciwko Bogu i ściągnęli na siebie najcięższe kary kościelne – wykluczyli się z Kościoła i Mistycznego Ciała Chrystusa. Niezrozumiałe jest, dlaczego w tym stanie buntu przeciwko Bogu nadal służą Liturgii? Jaki jest tego sens? Odpowiedź na pytanie, czy ta Liturgia jest ważna, jest prosta.

Ale największym problemem jest to, że wszyscy ci zdradzieccy biskupi odmawiają zbawczej pokuty. Zdradzili Chrystusa i Jego naukę, zeszli z drogi zbawienia, ale nie żałują. Jaką pokutę musi odprawić za tę najcięższą zbrodnię przeciwko Chrystusowi i Kościołowi? Muszą bezwzględnie oddzielić się od samobójczej drogi synodalnej, to znaczy odrzucić bluźnierczą „Fiducia supplicans”!

Pismo Święte napomina: „Dziś, jeśli głos Jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych! Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia”. Wcale nie musicie dożyć jutra. A jeśli dożyjecie w zatwardziałości, przestaniecie słyszeć głos Boży, a droga łaski i zbawienia zostanie dla was zamknięta. Jedyne, co wam pozostaje, to samobójcza droga synodalna, która kończy się w piekle. Na tym etapie, na którym znajdujecie się ze swojej winy, nie wystarczy już po prostu odrzucić „Fiducia supplicans”. Musicie teraz uwolnić się od podporządkowania uzurpatorowi papiestwa. On jest oczywistym arcy-heretykiem i sługą antychrysta, który publicznie i bezpośrednio prowokacyjnie poświęcił się szatanowi.

Szanowni biskupi, ale wy jesteście bardziej winni niż on. Gdybyś się od niego oddzielili, zdemaskowalibyście kim on jest. Zamiast tego stwarzacie mu warunki do zniszczenia Kościoła i was. Czy zdajecie sobie sprawę, szanowni następcy apostołów, w jakiej sytuacji postawił was Bergoglio? Staliście się kościelnymi oszustami i cynicznymi mordercami nieśmiertelnych dusz. To bardzo poważna sprawa! Jesteście już na skraju zgrzeszenia przeciwko Duchowi Świętemu.

Jeśli nawet to słowo, szanowny biskupie, nie poruszy Twojej zatwardziałości, to znak, że jesteś już żywym trupem. Ale nie tylko trupem, jesteś już medium antychrysta. Rozsiewasz śmiertelną zarazę na dusze, które Bóg ci powierzył.

Bergoglio powołał dziesięć komisji, aby dokończyć zmianę nauczania katolickiego i wprowadzić je w życie. Wszystko to pod fałszywym posłuszeństwem słudze antychrysta, poświęconego szatanowi. Jakie zmiany wprowadzą komisje? Na przykład każdy, kto odmówi błogosławienia homoseksualnym i queer parom, zostanie ekskomunikowany. Proces satanizacji poprzez błogosławieństwo sodomii i wdrążenia ducha pogaństwa w Liturgię będzie kontynuowany wraz z wyświęcaniem kobiet na diakonisy i kapłanki. Pierwszeństwo będą miały feministki i lesbijki, a także pogańskie czarodziejki.

Bergoglio, jak przyznał, będzie monitorował każdego biskupa, aby sprawdzić, czy jest konsekwentny we wprowadzaniu zmian. Sam powiedział:

„W raportach wymaganych na wizytę ad limina każdy biskup zadba, aby poinformować, jakich wyborów dokonano w powierzonym mu Kościele lokalnym w odniesieniu do wskazań Dokumentu końcowego, jakie trudności napotkano i jakie były owoce tych działań”. 

Nie będzie to więc formalność. Każdy z Was, biskupi, będzie musiał osobiście opowiedzieć o trudnościach, jakie napotkał przy błogosławieniu grzechu i promowaniu ideologii LGBTQ w Kościele. Będziesz musiał zdać relację z tego, jak pokonałeś trudności i pokazać, jakie owoce przyniósł, wprowadzając w życie rewolucyjne zmiany drogi synodalnej. W rzeczywistości będziesz musiał wdrożyć proces satanizacji Bergoglio w diecezji, którą Bóg ci powierzył, aż do ostatniej parafii i ostatniego katolika. Członkowie zarządu LGBTQ będą cię obserwować, więc wizyta ad limina nie ujdzie ci na sucho. Jeśli będziesz mniej gorliwy w promowaniu dokumentu końcowego, możesz spodziewać się wyrzucenia z biskupstwa.

Szanowny biskupie, mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, co Cię czeka. Przede wszystkim nie zapominaj, że jeśli pozostaniesz na tej drodze anty-pokuty, będziesz cierpieć wiecznie w piekle. Na cmentarzu na Twoim pomniku będzie napisane: „Tutaj leży zdrajca Chrystusa, który brał udział w samozagładzie Kościoła katolickiego”.

Wreszcie opamiętaj się! Nadchodzi Adwent roku 2024, czas pokuty. Stań po stronie Chrystusa! W czasie Adwentu napisz list pasterski, w którym wyrzekniesz się „Fiducia supplicans”, zbrodniczej drogi synodalnej i podporządkowania się nieważnemu uzurpatorowi papiestwa. Skreśl jego imię z tekstów liturgicznych. Dziś jest to rozwiązanie ratunkowe dla Ciebie i twojej diecezji. Uświadom sobie, że nie masz już nic do stracenia, jedynie kajdany, które dobrowolnie założyłeś, poddając się uzurpatorowi papiestwa. Teraz do Ciebie należy zrzucenie kajdan, które tak haniebnie nosisz. Dlatego dla twego doczesnego i wiecznego zbawienia przy tym wezwaniu nie zatwardzaj swego serca! Teraz jest dla ciebie czas zbawienia, jutro będzie za późno.

+ Eliasz

Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu

+ Metody OSBMr           + Tymoteusz OSBMr

biskupi-sekretarze

30.11.2024

Bergoglio zmusza biskupów do wprowadzenia samobójczej Drogi synodalnej

bcp-video.org/brief-response/  /english/

bcp-video.org/fr/breve-reponse/  /français/

Zapisz się do naszego newsletter  lb.benchmarkemail.com//listbuilder/signupnew?5hjt8JVutE5bZ8guod7%252Fpf5pwVnAjsSIi5iGuoPZdjDtO5iNRn8gS049TyW7spdJ

Franciszek kontra Objawienie Chrystusa: Interpretujcie doktrynę „wedle potrzeb”

Papież ogłasza: Będziecie różnorodni. Interpretujcie doktrynę „wedle potrzeb”

Paweł Chmielewski https://pch24.pl/papiez-oglasza-bedziecie-roznorodni-interpretujcie-doktryne-wedle-potrzeb/

(PCh24.pl)

Dokument Finalny Synodu o Synodalności wyraża wolę Franciszka i trzeba go wdrażać w życie. Najważniejszym tego elementem jest różnorodność: Kościół ma mieć wprawdzie tę samą doktrynę, ale jej „interpretacja” będzie różna.

25 listopada Stolica Apostolska opublikowała „Notę” papieża Franciszka w sprawie Dokumentu Finalnego Synodu o Synodalności. Dokument, o którym mowa, został przyjęty 26 października 2024 roku przez zgromadzenie synodalne w Rzymie, a papież Franciszek uznał go za swój: złożył pod nim podpis i polecił tekst w całości opublikować. Portal PCh24.pl analizował treść dokumentu TUTAJ.

W „Nocie” papież napisał, że przedkłada teraz całemu Kościołowi „wskazania” zawarte w dokumencie finalnym. Wskazania te, jak się wyraził, mają stanowić „autorytatywny przewodnik dla życia i misji” Kościoła.

Wdrażanie synodalności to obowiązek

Franciszek zaznaczył, że Dokument Finalny – z racji na to, że złożył pod nim swój podpis – stanowi wyraz zwykłego nauczania następcy św. Piotra i powinien zostać jako taki zaakceptowany. Zgodnie z Katechizmem (par. 892) nie chodzi tu o nieomylne nauczanie, ale tak czy inaczej wierni powinni okazać mu „religijną uległość ich ducha”, która nie jest „uległością wiary”, ale stanowi „jej przedłużenie”. Nie mówimy zatem o nieomylnej woli Ojca Świętego, niemniej jednak biskupi i wierni na całym świecie są w zwykłym kościelnym porządku zobowiązani do wdrażania postanowień tekstu w życie.

Nie ma zatem wątpliwości, że papież Franciszek oczekuje realizacji postanowień Dokumentu Finalnego. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że nastręczy to biskupom bardzo poważnych problemów, jako że dokument ten rzadko jest konkretny. Owszem, mówi wiele o „synodalności” czy „synodalnym nawróceniu”, ale jeżeli ktoś chciałby wydobyć z niego twarde zalecenia, może mieć z tym znaczący problem. Tekst – dotykając rzeczywistości Kościoła powszechnego – w gruncie rzeczy tonie w ogólnikach, a różne szczegółowe kwestie pozostawia do dalszego omówienia przez specjalne grupy eksperckie, które powołał do życia Franciszek. Dokument jest raczej „podłożem”, na którym mają zostać przeprowadzone gruntowne reformy wypracowane przez tamte grupy.

Kto tu będzie decydować?

Nie oznacza to jednak, że nic się nie zmieni już teraz. Jak każdy doskonale rozumie, teksty ogólnikowe są bardzo wadliwe z perspektywy człowieka, który chce je samodzielnie interpretować i musi zastanawiać się, czy na pewno o to chodzi. Z drugiej strony są niezwykle wygodne z perspektywy tych, którzy mają władzę ich dookreślenia. Taka władza w tym wypadku istnieje.

W swojej nocie Franciszek napisał:

„W raporcie przewidzianym dla wizyty ad limina każdy biskup powinien zatroszczyć się o wskazanie decyzji, jakie podjęto w powierzonym mu Kościele lokalnym w odniesieniu do tego, co zaleca Dokument Finalny, a także jakie napotkał trudności i jakie osiągnął rezultaty”.

Kuria Rzymska, jako podmiot odpowiedzialny za rozmowy z biskupami w trakcie wizyt ad limina, będzie przyglądać się postępom synodalności w każdej z diecezji; dla wygody w większości przypadków będzie się pewnie oczekiwać postępów w danym kraju.

Franciszek wskazał też konkretnych nadzorców w ramach samej Kurii Rzymskiej:

„Zadanie towarzyszenia fazie implementacji podróży synodalnej, na bazie wytycznych przedstawionych przez Dokument Finalny, zostało powierzone Sekretariatowi Generalnemu Synodu razem z Dykasteriami Kurii Rzymskiej” – napisał.

Innymi słowy, jeżeli jakiś biskup czy też w ogóle biskupi w danym kraju chcą się dowiedzieć, co tak naprawdę powinni przedsięwziąć, żeby ich raport składany przy okazji wizyty ad limina został uznany za satysfakcjonujący, powinni zasięgnąć języka nade wszystko w Sekretariacie Synodu. Tym sekretariatem kieruje maltański kardynał Mario Grech; jego wiceszefem jest luksemburski kardynał Jean-Claude Hollerich. Ich poglądy są czytelnikom PCh24.pl dobrze znane: obaj są zwolennikami diakonatu kobiet, a Hollerich jest otwarty również na żeńskie kapłaństwo, zmiany w celibacie oraz zmianę Katechizmu odnośnie homoseksualistów. W przypadku Kościoła katolickiego w Polsce opinia Hollericha może być bardziej istotna, jako że to jego pieczy Franciszek powierzył kształtowanie procesu synodalnego w Europie. Nie musi to jednak działać automatycznie: jako że Franciszek powierzył zadanie towarzyszenia implementacji synodalności Sekretariatowi razem z Dykasteriami Kurii Rzymskiej, w praktyce realnym nadzorcą synodalnych zmian w Kościele w Polsce może być ktoś inny, w zależności od stosunku sił w całym tym układzie.

Na konferencjach prasowych po rzymskim synodzie w październiku tego roku polscy biskupi wskazywali zasadniczo na jeden kierunek zmian synodalnych: odnowienie funkcjonowania rad diecezjalnych oraz rad parafialnych, zarówno ekonomicznych jak i duszpasterskich. Dodatkowo abp Józef Górzyński wskazywał na możliwość rozbudowy szkół dla katechistów – posługa katechisty to nowa instytucja stworzona przez Franciszka w 2021 roku w motu proprio Antiquum ministerum, otwarta zarówno dla mężczyzn jak i kobiet. Sprawę budowania w Polsce synodalności biskupi omawiali podczas listopadowego zebrania plenarnego Episkopatu na Jasnej Górze. Nie podano publicznie żadnych szczegółów. Być może proces ożywiania rad diecezjalnych i parafialnych oraz rozbudowa sieci szkół dla katechistów będą tymi zmianami, które zadowolą watykańskiego nadzorcę.

Różnorodność jako podstawa Kościoła

Synodalna przebudowa Kościoła może wyglądać w różnych krajach bardzo odmiennie. W dokumencie finalnym Synodu o Synodalności mówi się wiele o różnorodności, kontekście kultury lokalnej, specyficznej kontekstowo implementacji ogólnych prawd doktrynalnych i moralnych, wreszcie nawet o różnym tempie Kościołów lokalnych na świecie. Papież Franciszek ze wszystkich zaleceń Dokumentu Finalnego wydobył na wierzch właśnie ten motyw, wskazując, że bardzo mocno zależy mu na umacnianiu różnorodności w Kościele. W nocie zacytował samego siebie, pisząc:

„Z przekonaniem przytaczam tutaj to, na co wskazałem na końcu drogi synodalnej, która doprowadziła do ogłoszenia Amoris laetitia (19 marca 2016): Nie wszystkie dyskusje doktrynalne, moralne czy duszpasterskie powinny być rozstrzygnięte interwencjami Magisterium. Oczywiście, w Kościele konieczna jest jedność doktryny i działania, ale to nie przeszkadza, by istniały różne sposoby interpretowania pewnych aspektów nauczania lub niektórych wynikających z niego konsekwencji. Będzie się tak działo, aż Duch nie doprowadzi nas do całej prawdy (por. J 16, 13), to znaczy, kiedy wprowadzi nas w pełni w tajemnicę Chrystusa i będziemy mogli widzieć wszystko Jego spojrzeniem. Poza tym, w każdym kraju lub regionie można szukać rozwiązań bardziej związanych z inkulturacją, wrażliwych na tradycje i na wyzwania lokalne (AL 3)”.

Decentralizacja pełną parą

Co ma to oznaczać w praktyce, teoretycznie nie wiadomo. Sam Dokument Finalny postuluje powołanie specjalnej grupy eksperckiej, która zbada zakres kompetencji episkopatów, tak, żeby rozstrzygnąć, jakie konkretne decyzje mogą podejmować biskupi, a jakie są zarezerwowane dla papieża. Wydaje się jednak, że Franciszkowi wcale nie chodzi o jakieś odgórne teoretyczne ustalenia; stawia na praktykę. Zwracam uwagę na przywołanie przez papieża cytatu z Ewangelii św. Jana 16, 13. Sugeruje to następujące przekonanie: Boskie tajemnice są wielkie, a ludzki rozum ograniczony, stąd możemy mieć tylko ogólne pojęcie na temat obiektywnej prawdy i rzeczywistych oczekiwań Bożych wobec ludzi; w związku z tym należy postawić na dowolność interpretacyjną w bardzo wielu obszarach, uznając, że trzeba zgadać się tylko w kilku punktach. To wizja pełnej anglikanizacji Kościoła katolickiego, gdzie zależnie od kraju i kultury lokalnej wiara jest inaczej rozumiana i przeżywana.

Za pontyfikatu Franciszka anglikanizacja stała się faktem: w praktyce istnieje w Kościele wielka różnorodność w podejściu do takich zagadnień jak rola świeckich, rozwód, antykoncepcja, homoseksualizm, ekumenizm czy dialog międzyreligijny. Dotąd można było powoływać się na różne dokumenty kościelne i twierdzić, że taka różnorodność jest wypaczeniem albo patologią i pojawia się tylko tam, gdzie mamy do czynienia z buntem wobec Stolicy Apostolskiej. Pontyfikat Franciszka pokazał, że – przynajmniej w jego ocenie – sytuacja różnorodności nie jest patologią, ale stanem pożądanym. Głoszenie kazań przez świeckich, w tym kobiety; przystępowanie do Komunii świętej przez rozwodników i protestantów; błogosławienie par LGBT i akceptowanie homoseksualizmu; zgoda na uznawanie innych religii za ścieżki prowadzące do Boga – to wszystko występuje już w różnych miejscach w Kościele i według Franciszka tak po prostu ma być. Przypomnienie o „różnorodności” doktrynalnej i moralnej przez papieża w jego „Nocie” jest mocnym głosem wsparcia dla tych, którzy biorą sprawy w swoje ręce i nie czekają na decyzje Watykanu, na przykład dla Niemców, ale przecież nie tylko dla nich.

Warto też podkreślić zasadniczą kwestię. Wielu konserwatystów wyjechało z październikowej sesji Synodu o Synodalności z uczuciem zadowolenia, bo udało im się zablokować wpisanie do Dokumentu Finalnego słów o „decentralizacji doktrynalnej”. Franciszek w „Nocie” pokazał, co o tym myśli: doktryna będzie wprawdzie jedna, ale interpretujcie ją sobie, jak chcecie. I tyle by było gdy idzie o „zwycięstwo”.

Nasza perspektywa

Co mogą zrobić zwykli wierni? Możliwości są w sposób naturalny bardzo ograniczone. Dokument Finalny został przyjęty, papież kolejny raz ogłosił decentralizację. Jeżeli jego pontyfikat jeszcze potrwa, a następca nie będzie miał radykalnie innej wizji przyszłości, atomizacja Kościoła powszechnego będzie rzeczą absolutnie nieuchronną. Nawet gdyby nowy papież postanowił zaprowadzać szerszą jedność w Kościele, wszystkiego już nie uratuje: wydarzyło się zbyt wiele. W tej sytuacji w przypadku Kościoła powszechnego pozostaje nam modlitwa i ufność w Bożą Opatrzność. Mamy natomiast realne możliwości oddziaływania na płaszczyźnie naszego własnego kraju. To także od nas, zwykłych wiernych, zależy, czy wiara katolicka będzie w Polsce nauczana w sposób zgodny z Tradycją, czy też raczej zostanie poddana Rewolucji. Nie sądzę, by dało się „uratować” wszystko: niewątpliwie ten czy inny biskup, zachęcony Franciszkowym pędem naprzód, będzie bardziej skłonny do liberalizowania katolicyzmu w swojej diecezji. W skali ogólnokrajowej, jak myślę, możliwe jest jednak zachowanie ortodoksji. Wszyscy musimy się zaangażować na rzecz realizacji tego celu, zaczynając od własnej parafii. Bez tego zaangażowania – katolicyzm w Polsce zaniknie. Do dzieła zatem!

Paweł Chmielewski

Homoseksualizm: Bergoglio znów oddaje się swojej zboczonej ideologii

Homoseksualizm: Bergoglio znów oddaje się swojej prywatnej ideologii

https://gloria.tv/post/4qpCdoiH3yMoAFwQ4Xia4i36q

Meksykański homoseksualista Nava Mau, lat 32, który ubiera się jak kobieta i jest aktorem w serialu Netflix Baby Reindeer (2024), spotkał się z homoseksualnym aktywistą Jorge Mario Bergoglio na prywatnym spotkaniu w Santa Marta.

Mau [poprawnie] opisał tę wizytę jako „jeden z najbardziej surrealistycznych momentów” w swoim życiu w tym roku.

Powiedział, że nigdy w życiu nie wyobrażał sobie, „że będę siedział obok papieża w jego rezydencji, nie mówiąc już o rozmowie z nim przez godzinę z sześcioma zwolennikami LGBTQ [= propagandystami homoseksualizmu] z całego świata”.

Mau opowiedział Bergoglio o swoim wychowaniu, rzekomej „przemocy”, której doświadczał przez całe życie oraz o „sposobie, w jaki społeczność [homoseksualna] była moją wiarą”.

He told Bergoglio about Baby Reindeer and what it meant to so many millions of people around the world to now know an „empowered, self-aware and loved” transvestite.

„Opowiedziałem mu o mojej babci, która była moją najlepszą przyjaciółką i byłaby ze mnie bardzo dumna. Była z nami tego dnia”.

Bergoglio życzył Mau „wszelkiej miłości i szczęścia” i poradził mu, by „nadal walczył” [o grzechy homoseksualistów].

KONTROLOWANY CHAOS

Komentarze Eleison

biskup williamson

Komentarze Eleison Jego Ekscelencji Księdza Biskupa Ryszarda Williamsona


Komentarz Eleison nr CMVI (906)

23 listopada 2024 https://fsspxr.wordpress.com/komentarze-eleison/

KONTROLOWANY CHAOS

Jeśli istnieje jedno słowo, którym można opisać dzisiejszy stan Kościoła katolickiego, to z pewnością jest to „chaos”. Normalną strukturą Kościoła jest coś w rodzaju piramidy, z Bożym Autorytetem zstępującym przez papieża, kardynałów, biskupów i kapłanów, wszystkich ustanowionych przez Boga, aby opiekowali się Jego owcami, czyli świeckimi, na poziomie fundamentu. Hierarchia ta składa się z omylnych ludzi, od góry do dołu, więc na wszystkich poziomach można popełniać błędy. Jeśli jednak w normalnych okolicznościach przełożony w hierarchii zachowa się niewłaściwie, zwykle ma własnego przełożonego, do którego mogę się odwołać od jego niewłaściwego zachowania, ponieważ każdy przełożony w Kościele zazwyczaj podejmuje decyzje zgodnie z prawem kanonicznym i, przy minimum dobrej woli, zgodnie z prawdą i sprawiedliwością. Tak więc, w normalnych okolicznościach, z niższego szczebla mogę odwoływać się aż do Rzymu.

Co się jednak stanie, gdy omylny człowiek na szczycie tej piramidy straci poczucie prawdy i sprawiedliwości, a nawet dobrą wolę?  W Kościele może zapanować tylko chaos od góry do dołu, ponieważ Kościół Katolicki został zaprojektowany przez Boga jako monarchia, w której działa Jego Boski Autorytet w celu ochrony wielkich prawd dotyczących zbawienia, aby mógł zaludnić Niebo duszami, które będą mogły uczestniczyć w Jego szczęśliwości. Autorytet ten jest dostrzegany i sprawowany na wszystkich szczeblach hierarchii, ale przede wszystkim przez papieża, który nie ma nad sobą żadnego ludzkiego zwierzchnika, lecz jedynie Boga. Wynika z tego, że jeśli papież lub człowiek w bieli, który jest powszechnie uznawany za papieża, wydaje się tracić wszelkie poczucie Prawdy, dla której sam otrzymuje swój niesamowity Autorytet nad Kościołem, przyćmiewający wszystkie jedynie ludzkie autorytety, to Kościół pogrąża się w chaosie, od góry do dołu.

Pod tym względem Kościół katolicki przypomina lalkę na sznurku, składającą się z wielu kawałków kolorowego drewna, podtrzymywanych na sznurkach, które z kolei są trzymane przez lalkarza stojącego powyżej. Jeśli na choć jedną chwilę lalkarz puści sznurki, cała lalka rozpada się w stertę bezładnych kawałków drewna. Jeśli choć na chwilę Bóg Wszechmogący opuści papieża i kardynałów w Rzymie, biskupi, księża i świeccy zamienią się na całym świecie w bezładną stertę katolików, rozproszonych i podzielonych między sobą, z których wielu stara się odtworzyć w swoim małym zakątku pozory tego boskiego Autorytetu, który może pochodzić tylko od Boga. Cóż innego mogą zrobić?  Mądrzy katolicy uznają swoją fundamentalną bezsilność, dopóki Bóg nie przywróci katolickiego papieża. W międzyczasie katolicy muszą zrobić wszystko, co w ich mocy, aby odbudować katolickie zakątki i pomóc wszystkim innym katolikom zrobić to samo, o ile tylko wyznają katolicką wiarę (i niech nikt nie próbuje udawać, że jest nieomylny!).

A co z papieżem czy też rzekomym papieżem? Prawidłowe spojrzenie na historię ludzkości wskazuje, że z powodu grzechu pierworodnego każda z jej Siedmiu Epok jest zapoczątkowana przez kluczową postać, po której następuje okres upadku, aż do czasu, gdy kolejna kluczowa postać zostanie wyznaczona przez Boga, aby ponownie podnieść ludzkość, aż do chwili, gdy Antychryst zakończy Siódmą Epokę Historii Kościoła, który ustanowił sam Bóg wraz ze swoim Wcieleniem, około 2000 lat temu. Wcielenie samego Boga było punktem zwrotnym ludzkiej historii, punktem kulminacyjnym wszystkich wieków, ponieważ Wcielenie trwa od tamtej pory poprzez Kościół Katolicki, Pan Jezus nadal żyje i zbawia dusze na wieczność wśród wszystkich ras i narodów.

Ale Bóg, aby zaszczycić człowieka, postanowił powierzyć swój Kościół nie aniołom, ale omylnym ludziom, nie zamieniając ich w roboty poprzez odebranie im wolnej woli. Oznacza to, że sam z góry założył możliwość, że ludzcy duchowni Jego Kościoła mogą nadużyć swojej wolnej woli i zniszczyć Jego Kościół. Tak właśnie stało się podczas Soboru Watykańskiego II (1962-1965). W 1968 roku Bóg dał ludzkości jeszcze jedną szansę, gdy poprowadził Pawła VI do potępienia sztucznej kontroli urodzeń w encyklice Humanae Vitae. Ale cała ludzkość, nie tylko katolicy, powstała w buncie, aby potępić starego człowieka ubranego na biało, mieszkającego w Rzymie, który jakoby nic nie wiedział o małżeństwie.

Bóg Wszechmogący niejako powiedział wtedy: W porządku. Róbcie po swojemu. Nie chcecie mojego Kościoła. Macie swój własny i zobaczcie, jak wam się podoba. Na razie do widzenia. Odezwijcie się, jak tylko będziecie pragnęli odzyskać mój Kościół. W międzyczasie będę go podtrzymywał w strapieniu. Będę czekał na wieści od Was. Wciąż was kocham.

Kyrie eleison.

Koncepcja „Kościoła synodalnego” jest sprzeczna z katolickim rozumieniem Kościoła

Müller: Franciszek dopuszcza samo-relatywizację Kościoła

https://gloria.tv/post/1tSCFAp1i1g1DQAnSMURSug7f

Koncepcja „Kościoła synodalnego” jest sprzeczna z katolickim rozumieniem Kościoła, pisze kardynał Gerhard Müller na portalu FirstThings.com (22 listopada).

Tradycyjna zasada synodalności jako współpracy między biskupami została przejęta przez „frakcje o ukrytych motywach”, aby uczynić Kościół „zgodnym z neognostycką ideologią przebudzenia”, ostrzega Müller:

„Bezpośrednie boskie objawienie jest bronią, aby uczynić akceptowalną samo-relatywizację Kościoła Chrystusowego („wszystkie religie są ścieżkami do Boga”)”. Cytat Müllera w nawiasie pochodzi z wrześniowej wizyty Franciszka w Singapurze.

Dla Müllera każdy, kto próbuje pogodzić nauczanie Kościoła z ideologią wrogą Bożemu objawieniu, jest winny „grzechu przeciwko Duchowi Świętemu”. Jest to „opór wobec znanej prawdy”.

„Papież nie może ani spełnić, ani zawieść nadziei na zmianę objawionych doktryn wiary, ponieważ jego urząd nauczycielski nie jest ponad Słowem Bożym (Dei Verbum, 10)”.

Kolejnym grzechem przeciwko Duchowi Świętemu, według Müllera, jest „gdy pod pretekstem tak zwanej decentralizacji, jedność Kościoła w doktrynie wiary pozostawia się arbitralności i ignorancji lokalnych konferencji episkopatów, które rzekomo rozwijają się doktrynalnie w różnym tempie”.

Müller ostrzega również przed skreślaniem, a nawet sekularyzacją księży i biskupów „wyłącznie według własnego uznania, bez jakiejkolwiek procedury kanonicznej”. Wymienia obiektywne kryteria postępowania dyscyplinarnego wobec duchowieństwa, takie jak apostazja, schizma, herezja, wykroczenia moralne, rażąco nieduchowy styl życia i oczywista niezdolność do sprawowania urzędu.

Jako najbardziej aktualny grzech przeciwko Duchowi Świętemu, Müller identyfikuje zaprzeczanie nadprzyrodzonemu pochodzeniu i charakterowi chrześcijaństwa „w celu podporządkowania Kościoła Trójjedynego Boga celom i celom światowego projektu zbawienia, czy to eko-socjalistycznej neutralności klimatycznej, czy Agendy 2030 'globalistycznej elity'”.

Obraz: Gerhard Ludwig Müller © Michael Swan,