Piekielna lewica: Bogate dzielnice „gett białych” ubogaić mieszkaniami socjalnymi. „W imię różnorodności”.

Bogate dzielnice „gett białych” mają zostać ubogacone mieszkaniami socjalnymi. „W imię różnorodności”

3.08.2025 https://nczas.info/2025/08/03/bogate-dzielnice-gett-bialych-maja-zostac-ubogacone-mieszkaniami-socjalnymi-w-imie-roznorodnosci/

Grenoble. Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Wikimedia, Shan Zhao, CC BY-SA 4.0
Grenoble.

W Grenoble mer tego miasta Éric Piolle chce ubogacić „bogate getta” białych mieszkańców mieszkaniami socjalnymi. Piolle to polityk Partii Zielonych (EELV) i na taki pomysł wpadł kilka miesięcy przed końcem swojej kadencji.

31 lipca oświadczył, że chce „rozbić bogate getta” poprzez tworzenie w zamożnych dzielnicach mieszkań socjalnych „w imię różnorodności”. Taka propozycja padła w wywiadzie, którego Zielony polityk udzielił gazecie „Dauphiné Libéré” w czwartek, 31 lipca.

Éric Piolle bronił swojej polityki „różnorodności społecznej”. „Staramy się rozbić getta, a zwłaszcza te bogate” – oświadczył mer, argumentując, że „problemem Grenoble są obszary, w których nie ma mieszkań socjalnych”.

Opozycja ostro krytykuje pomysły obecnego mera. Były burmistrz miasta i kandydat opozycji w wyborach samorządowych w 2026 roku, Alain Carignon, mówił o „nieprzyzwoitym” pomyśle. Wskazał, że w Grenoble są dzielnice bezprawia, jak La Villeneuve, charakteryzujące się codziennymi starciami między młodzieżą a organami ścigania” i dodał, że Piolle chce zafundować to samo w spokojniejszych dotąd częściach miasta.

W mediach społecznościowych, także eurodeputowany Zjednoczenia Narodowego (RN) Aleksander Nikolić wyraził oburzenie pomysłami mera i dodał, że „lewica nie rozwiązuje problemów trudnych dzielnic, ale chce je eksportować na inne części miasta”.

Źródło: Valeurs

„Nie profanować Francji barbarzyńskimi i nieludzkimi prawami” – Kardynał Sarah

Kardynal/sarah

„Proszę nie profanować Francji barbarzyńskimi i nieludzkimi prawami” – Kardynał Sarah

W sobotę kardynał Robert Sarah powiedział w bretońskim sanktuarium Sainte-Anne-d’Auray w diecezji Vannes: „Proszę nie bezcześcić Francji swoimi barbarzyńskimi i nieludzkimi prawami, które promują śmierć, gdy Bóg chce życia”.

Był obecny jako wysłannik papieski z okazji 400. rocznicy objawienia św. Anny. Eucharystia była transmitowana na żywo przez CNews.

Zwracając się do publiczności liczącej 30 000 osób, potępił eutanazję, nie wymieniając nazwy obecnej propozycji legislacyjnej we francuskim parlamencie, mającej na celu zalegalizowanie wspomaganego umierania.

Kardynał Sarah powiedział również, że religia nie jest pracą społeczną: „Nie chodzi o karmienie głodnych czy przyjmowanie migrantów. Te rzeczy są ważne, tak – ale nie są sercem naszej wiary”.

Ostrzegł, że bez adoracji ludzie ryzykują oddawanie czci samym sobie: „Jeśli nie będziemy adorować Boga, skończymy adorując samych siebie”.

Przestrzegał przed społeczeństwem, które oddala się od Boga, oddając cześć bożkom, takim jak „pieniądze” i „ekrany”, zamiast tego potwierdzając, że „tym, co zbawi świat, jest człowiek klękający przed Bogiem”.

Kardynał Sarah mówił również o desakralizacji kościołów. „Nasze kościoły nie są salami koncertowymi ani miejscami kultury. Są domem Bożym”.

Na koniec zwrócił się do osób zmagających się z niepłodnością, chorobą lub duchową rozpaczą: „Adoracja jest jedyną prawdziwą odpowiedzią na tajemnicę zła” – powiedział. „Jest silniejsza niż rozpacz”.

Oraz: „Złośliwość świata nie zwycięży. Bóg jest nieskończenie dobry, a adorowanie Boga jest naszą największą nadzieją”.

Francja wycofuje się z budowy elektrowni atomowej w Polsce

Francja wycofuje się z budowy elektrowni atomowej w Polsce

25.07.2025 https://www.tysol.pl/a144154-francja-wycofuje-sie-z-budowy-elektrowni-atomowej-w-polsce

Jak donosi „Global Banking and Finance Review”, francuski koncern energetyczny EDF planuje ograniczyć zatrudnienie poza granicami kraju i wycofać się z niektórych projektów jądrowych za granicą. EDF zamierza skoncentrować się na rynkach, gdzie ma większe szanse na sukces – m.in. w Holandii, Szwecji i Finlandii, a porzucić natomiast projekty m.in. w Polsce i Indiach.

elektrownia atomowa Francja wycofuje się z budowy elektrowni atomowej w Polsce

elektrownia atomowa

Decyzje te mają związek z koncentracją firmy na krajowym programie budowy elektrowni jądrowych, zapoczątkowanym przez nowego dyrektora generalnego, Bernarda Fontanę.

Przede wszystkim krajowe inwestycje

Francja, będąca światowym liderem w dziedzinie energetyki jądrowej i największym producentem tego typu energii w Europie, ogranicza swoją międzynarodową działalność w momencie, gdy globalnie rośnie zapotrzebowanie na rozwój sektora jądrowego. Wysokie koszty i problemy projektowe osłabiają konkurencyjność EDF na rynkach zagranicznych, otwierając przestrzeń dla nowych graczy. EDF wcześniej realizowało projekty m.in. w Chinach, Finlandii i Wielkiej Brytanii.

Fontana, który objął stanowisko w kwietniu, został mianowany przez rząd zaniepokojony wolnym tempem modernizacji krajowej floty reaktorów jądrowych. Podczas przesłuchania parlamentarnego dotyczącego jego nominacji zapowiedział, że zamierza skoncentrować się na rozwoju projektów krajowych, zamiast kontynuować szeroko zakrojoną działalność międzynarodową.

Francja wycofuje się z budowy elektrowni atomowej w Polsce

W ostatnich tygodniach ogłoszono zmiany w strategii działalności zagranicznej – EDF planuje wycofać się z niektórych przetargów na budowę reaktorów poza Europą. Firma zamierza skoncentrować się na rynkach, gdzie ma większe szanse na sukces – m.in. w Holandii, Szwecji i Finlandii – podało jedno ze źródeł branżowych.

Z kolei projekty w Polsce, Indiach, Kanadzie i innych krajach pozaeuropejskich zostaną odsunięte na dalszy plan. Zmniejszenie skali działalności międzynarodowej pozwoli EDF ograniczyć koszty i skierować zasoby ludzkie na bardziej perspektywiczne przedsięwzięcia – dodało inne źródło z branży.

Zmiana priorytetów

Nowy francuski program jądrowy jest dla grupy absolutnym priorytetem – powiedział przedstawiciel premiera François Bayrou.

W ostatnich latach międzynarodowe projekty EDF borykały się z poważnymi opóźnieniami i przekroczeniami kosztów. W ubiegłym roku spółka przegrała przetarg na budowę dwóch nowych reaktorów w Czechach z południowokoreańskim koncernem KHNP.

EDF podkreśla, że mimo zmian nadal prowadzi działalność międzynarodową, koncentrując się jednak na poprawie rentowności swoich zobowiązań.

Europa zawsze była naszym strategicznym priorytetem, a obecnie skupiamy się na wzmocnieniu europejskich łańcuchów dostaw – przekazał rzecznik firmy.

 Kluczowe jest to, by zagraniczne projekty EDF przyczyniały się do rozwoju francuskiego przemysłu jądrowego – dodał przedstawiciel rządu.

Ambitne plany, ale bez Polski

Prezydent Emmanuel Macron już na początku 2022 roku ogłosił ambitne plany budowy sześciu nowych reaktorów we Francji. Mają one zastąpić starzejące się elektrownie i zapewnić bezpieczeństwo energetyczne kraju w przyszłości. Według doniesień medialnych z zeszłego roku, szacowany koszt tego programu to około 67 miliardów euro (7,7 miliarda dolarów).

Koncern planuje także sprzedaż części swoich aktywów w sektorze odnawialnych źródeł energii w Ameryce Północnej i Brazylii, co ma wzmocnić jego sytuację finansową i umożliwić skoncentrowanie się na kluczowych inwestycjach.

Pomimo ograniczenia bezpośredniego zaangażowania EDF w niektórych projektach, jego spółki zależne – Framatome i Arabelle – nadal będą ubiegać się o udział w międzynarodowych przedsięwzięciach, m.in. jako dostawcy komponentów do reaktorów. Dotyczy to m.in. projektów takich jak amerykański AP1000 w Polsce – podało jedno ze źródeł.

Ranking imion we Francji. Wygrywają Ibrahim, Issa, Mohamed, Aminata i Nour

Ranking imion we Francji. Pod Paryżem wygrywają Ibrahim, Issa, Mohamed, Aminata i Nour

Bogdan Dobosz pch24.pl/ranking-imion-we-francji-pod-paryzem-wygrywaja-ibrahim-issa-mohamed-aminata-i-nour

Krajowy Instytut Statystyki (INSEE) publikuje co roku we Francji „ranking najpopularniejszych imion” w tym kraju. Obecnie opublikowano zestawienie za rok 2024. Ranking pokazuje pośrednio zmieniający się krajobraz społeczny w tym kraju. W skali całego kraju na czele listy są jeszcze takie imiona jak Louise, Gabriel i Jade. Tradycyjnych imion nadawanych noworodkom jednak z roku na rok ubywa, a pojawia się coraz więcej imion nadawanych dzieciom, które wywodzą się z kultury islamu.

W 2024 roku imiona Louise dla dziewczynek i  Gabriel dla chłopców zajęły czołowe miejsca w kraju i w wielu departamentach. Popularne imiona to także Léo, czy Ambre.

Wystarczy jednak zajrzeć do statystyk podparyskich departamentów i miejsc związanych z osiedlaniem się imigrantów, by stwierdzić, że coraz trudniej tam znaleźć rodziców nadających dzieciom imiona wywodzące się z tradycji chrześcijańskiej. Dominują imiona z kręgu kultury muzułmańskiej, ewentualnie „neutralne”. Ciekawostką jest zmniejszający się udział nadawania imion inspirowanych kulturą anglosaską (np. ubywa Kevinów, Rayanów, itp.).

Podparyski departament Seine Saint Denis uważany jest za za najbardziej „imigrancki” i specjalnie nie dziwi, że od lat na pierwszym miejscu w rankingu popularnych imion jest Mohamed. Drugie miejsce zajmuje Adam, a kolejne miejsca to takie imiona jak Ibrahim, Issa, Imran, Issac, Moussa, Ismael, Noah, Ali, Amir, Aylan, Ayoub, Zayn. Popularne imiona dziewczynek to Inaya, Maryam, Fatoumata, Nour, Aminata, Aicha, Fatima, Lina, Mariam, Sofia… W porównaniu z rokiem poprzednim Fatoumata awansowała z 10. pozycji na 3, a postępy poczyniły także imiona – Aminata i Aïcha. Wśród chłopców Mohamed jest od lat najpopularniejszym imieniem, a trzeba tu dodać jeszcze rozmaite odmiany i wariacje tego imienia rejestrowane osobno, a które także są w czołówce popularności. W pierwszej „dziesiątce” w ubiegłym roku zaszły jednak pewne znaczące zmiany i np. imiona Noah i Ali wypchnęły z tego zestawienia… Gabriela i Rayana.

Nie inaczej jest w innych departamentach Regionu Paryskiego. W Essone wygrywa Adam przed Noahem, Leo i Mohamedem. Kolejne popularne imiona to Gabriel, Ibrahim, Issac, Eden, Ethan, Imran. W Val de Marne wygrywa Ibrahim przed Mohamedem i Gabrielem. Mieszkańcy departamentu Val d’Oise preferują Adama, Gabriela, a Mohamed jest na trzecim miejscu przed Issakiem, Ibrahimem i Liamem. W samym Paryżu, w którym skład społeczny ludności jest jednak odmienny, na czele rankingu popularności imion jest Gabriel, na drugiej pozycji Adam, a na trzeciej Raphael. Mohamed jest tu „dopiero” na 5 pozycji. To tylko kilka przykładów z regionu stołecznego, ale podobnie jest w większości ośrodków wielkomiejskich Francji.

Zanikanie tradycyjnych imion to swoisty „znak czasów” i ilustracja m.in. zmniejszającego się wpływu chrześcijaństwa w życiu społecznym. Nowi „patroni” małych Francuzów mają swoje „korzenie” coraz częściej gdzieś na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. Ta ewolucja zmiany imion trwa już od lat, razem ze zmianami demografii i raczej nie widać trendów odwrotnych.

Przypomina się tu rysunkowy żart z policjantami zatrzymującymi za kilkanaście lat do kontroli kierowcę samochodu. Jeden z funkcjonariuszy sprawdza dokumenty kierowcy i mówi do drugiego – „Ty, Mohamed, popatrz jak on się śmiesznie nazywa – Jean-Pierre”.

Bogdan Dobosz

Francja wycofuje się ze 'stref czystego transportu’; „nasi dupiarze” nadal je wprowadzają mimo rosnącego sprzeciwu

Francja wycofuje się ze stref czystego transportu,

Polska nadal je wprowadza mimo rosnącego sprzeciwu

20/06/2025 zmianynaziemi/francja-wycofuje-sie-ze-stref-czystego-transportu

Źródło: zmianynaziemi

Francuskie Zgromadzenie Narodowe podjęło przełomową decyzję o likwidacji wszystkich stref niskiej emisji w kraju. Wynikiem głosowania z 28 maja 2025 roku było 98 głosów za zniesieniem przeciwko 51 głosom za utrzymaniem. Decyzja ta stanowi symboliczne zwycięstwo zdrowego rozsądku nad ideologią ekologiczną, która przez lata dzieliła społeczeństwo francuskie na bogatszych i biedniejszych. Tymczasem Polska, ignorując negatywne doświadczenia zachodnich sąsiadów, konsekwentnie wprowadza te kontrowersyjne rozwiązania w kolejnych miastach.

Francuscy politycy różnych opcji politycznych – od prawicowego Zjednoczenia Narodowego, przez centrum, po lewicową Francję Niepokorną – dostrzegli fundamentalny problem stref niskiej emisji. Okazało się, że zamiast poprawiać jakość powietrza, głównie pogłębiały one nierówności społeczne. Osoby o niższych dochodach, mieszkańcy obszarów wiejskich oraz przedsiębiorcy prowadzący małe firmy zostali pozbawieni możliwości swobodnego poruszania się po własnym kraju.

Przeciwnicy stref we Francji słusznie argumentowali, że regulacje te uderzają głównie w tych, których nie stać na zakup nowych, drogich pojazdów elektrycznych lub hybrydowych. Brak odpowiedniej infrastruktury transportowej w wielu regionach sprawił, że alternatywy dla indywidualnego transportu po prostu nie istnieją. Mieszkaniec małej miejscowości pod Lyonem czy Paryżem, który musi dojeżdżać do pracy starszym dieslem, zostaje automatycznie wykluczony z życia ekonomicznego centrum.

Jeśli ustawa zostanie ostatecznie przyjęta przez francuski Senat, ponad 2,7 miliona pojazdów będzie mogło wrócić na ulice takich miast jak Paryż czy Lyon. To oznacza przywrócenie podstawowego prawa obywatelskiego – swobody poruszania się.

============================

W Polsce sytuacja rozwija się w przeciwnym kierunku. Warszawa jako pierwsza uruchomiła strefę czystego transportu 1 lipca 2024 roku, obejmującą 37 kilometrów kwadratowych centrum miasta. Ograniczenia dotykają właścicieli samochodów benzynowych starszych niż z 1997 roku oraz diesli sprzed 2005 roku. To rozwiązanie, które w praktyce oznacza wykluczenie najbiedniejszej części społeczeństwa z dostępu do centrum stolicy.

Kraków poszedł jeszcze dalej, wprowadzając od stycznia 2026 roku jeszcze bardziej restrykcyjne przepisy. Radni miasta, mimo burzliwych protestów mieszkańców, przyjęli uchwałę zakazującą wjazdu autom benzynowym starszym niż z 2005 roku oraz dieslem sprzed 2014 roku. Strefa obejmie obszar do IV obwodnicy miasta, praktycznie blokując dostęp do centrum dla tysięcy mieszkańców regionu.

Wrocław planuje podobne rozwiązania na 2025 rok, które mają objąć 6 procent powierzchni miasta, w tym najważniejsze dzielnice handlowe i usługowe. Plany te spotykają się z rosnącym oporem lokalnych przedsiębiorców i mieszkańców, którzy słusznie obawiają się o swoje możliwości ekonomiczne.

Najgorsze jednak dopiero nadchodzi. Nowe przepisy wprowadzają obowiązek tworzenia stref czystego transportu we wszystkich miastach powyżej 100 tysięcy mieszkańców, w których przekroczono poziom dwutlenku azotu. Dotyczy to już Krakowa, Wrocławia i Katowic, ale potencjalnie może objąć aż 37 polskich miast. To oznacza systematyczne wykluczanie milionów Polaków z dostępu do centrów największych ośrodków miejskich.

Krytycy tych rozwiązań słusznie wskazują na fundamentalne problemy. Po pierwsze, strefy te tworzą społeczeństwo dwóch prędkości – bogatych, którzy mogą sobie pozwolić na nowe auta, i biednych, którzy zostają wykluczeni. Po drugie, skuteczność ekologiczna tych rozwiązań pozostaje wątpliwa – najstarsze pojazdy stanowią marginalny procent całej floty, ale ich właściciele to często osoby, które nie mają środków na wymianę samochodu.

Po trzecie, alternatywy w postaci komunikacji publicznej w polskich miastach wciąż są niewystarczające, szczególnie dla mieszkańców przedmieść i okolicznych gmin. Po czwarte, koszty kontroli i egzekwowania przepisów obciążają budżety miast, które mogłyby te środki przeznaczyć na rzeczywistą poprawę infrastruktury.

Przedsiębiorcy, szczególnie ci prowadzący małe firmy transportowe, kurierskie czy rzemieślnicze, stoją przed dramatycznym wyborem: albo ponieść ogromne koszty wymiany floty pojazdów, albo zostać wyeliminowani z rynku. To szczególnie dotkliwe dla firm rodzinnych, które przez dekady budowały swoją pozycję rynkową.

Mandaty za wjazd do strefy wynoszące do 500 złotych stanowią dodatkowy cios dla budżetów rodzinnych. Dla osoby zarabiającej minimalną pensję taki mandat oznacza utratę znacznej części miesięcznych dochodów.

Francuzi pokazali, że można mieć odwagę przyznania się do błędu i wycofania z nietrafionych regulacji. Ich przykład powinien być sygnałem ostrzegawczym dla polskich polityków, którzy wciąż forsują ideologiczne rozwiązania kosztem zwykłych obywateli. Podczas gdy zachodni sąsiedzi uczą się na własnych błędach i przywracają swoim mieszkańcom podstawowe prawa, Polska kroczy w przeciwnym kierunku, wprowadzając coraz bardziej restrykcyjne ograniczenia dla motoryzacji.

Czas najwyższy, aby polscy samorządowcy wzięli przykład z francuskich kolegów i zrezygnowali z dzielenia społeczeństwa na lepszych i gorszych kierowców. Prawdziwa troska o środowisko nie może odbywać się kosztem wykluczenia społecznego najuboższych obywateli.

Francja ma potężną i rządzącą diasporę żydowską, a rosnącą w liczebność i siłę mniejszość muzułmańską. Irańskie rakiety nad Izraelem. Czy Francja „oberwie” rykoszetem?

15 czerwca 2025

Irańskie rakiety nad Izraelem. Czy Francja „oberwie” rykoszetem?

(Emmanuel Macron)

Francja posiada największą w Europie diasporę żydowską, a jednocześnie rosnącą w liczebność i siłę mniejszość muzułmańską. Atak Izraela na Iran i riposta rakietowa tego kraju wzbudzają nad Sekwaną duże zaniepokojenie. Władze obawiają się przeniesienia tego konfliktu na terytorium Francji.

We Francji istnieją coraz mocniejsze nastroje antyizraelskie i rośnie liczba aktów uznawanych za antysemickie. W podparyskim i imigranckim departamencie Seine-Saint-Denis palestyńska flaga została 13 czerwca oficjalnie podniesiona na maszcie ratusza Saint-Denis, a ten weekend ma być we Francji dniem „mobilizacji na rzecz Palestyny”. Wezwało do tego kilka dużych central związkowych. Warto podkreślić, że palestyńska flaga została wciągnięta na maszt przed merostwem Saint Denis w obecności ambasador Palestyny ​​we Francji.

Wszystko to spowodowało, że prezydent Emmanuel Macron ogłosił podniesienie stanu alertu bezpieczeństwa w ramach operacji antyterrorystycznej „Sentinel”. Macron zapewnił, że „podjęto środki w celu zagwarantowania bezpieczeństwa „naszych obywateli, naszych żołnierzy i naszych ambasad w regionie”. „Nadchodzące dni są niezwykle niebezpieczne dla całego regionu i nie tylko” – powiedział francuski prezydent.

Jego zdaniem „izraelskie ataki na Iran to nowy etap wojny” na Bliskim Wschodzie. Prezydent mówił wprost o możliwych „zagrożeniach” dla Francji, przypominając, że Iran już „wykazywał swoją zdolność do przeprowadzania działań terrorystycznych” za granicą. Dlatego w ramach operacji Sentinel Force przewiduje się m.in. rozmieszczenie dodatkowych patroli wojskowych wokół wrażliwych obiektów infrastruktury, a także do pilnowania miejsc uczęszczanych przez Francuzów i turystów. Macron zalecił także wstrzymanie się od wyjazdów w region konfliktu. Poinformował również o postawieniu w stan podwyższonej gotowości francuskich sił wojskowych w regionie Bliskiego Wschodu.

Prezydent Republiki wezwał „wszystkie strony do zachowania powściągliwości”. Dodał, że „nie ma zamiaru” angażować kraju w ten konflikt, ale zaznaczył, że Francja będzie jednak mogła uczestniczyć w „operacjach obronnych Izraela”. Mówiąc o irańskim programie nuklearnym, Macron dodał, że „w tym kontekście Francja potwierdza prawo Izraela do swojej ochrony i zapewnienia sobie bezpieczeństwa”.

„Nie możemy żyć w świecie, w którym Iran posiada broń jądrową” — oświadczył prezydent, twierdząc, że zagraża to nie tylko regionowi, ale także Europie. [kotuś, a dlaczego ci to przeszkadza? pozatem – ten twój wywiad jest do dupy (oh, przepraszam, że dotykam niechcący twych zainteresowań.). md

Dla Emmanuela Macrona Iran jest „blisko krytycznego etapu”, który „pozwoli mu produkować urządzenia nuklearne”. Zaznaczył jednak, że Paryż „nie planuję udziału w żadnej ofensywnej operacji”. Według Macrona, konflikt będzie też miał poważne „globalne konsekwencje gospodarcze”, w tym pod względem produkcji ropy naftowej i zapowiedział przygotowania na różne scenariusze.

Zapalił też „ogarek” przed pro-palestyńskimi nastrojami we własnym społeczeństwie. Emmanuel Macron oświadczył, że „zdemilitaryzowane państwo palestyńskie” jest niezbędnym warunkiem” pokoju regionalnego. Poinformował także, że konferencja ONZ na temat państwa palestyńskiego, która miała się odbyć w przyszłym tygodniu w Nowym Jorku, „musi zostać przełożona ze względów logistycznych i bezpieczeństwa, chociaż nie zmienia to „naszej determinacji do kontynuowania wdrażania rozwiązania dwupaństwowego”.

Przestarzałe F-14, hipersoniczne pociski „Fattah”, zabójcze drony: jaką wagę militarną ma Iran w porównaniu z Izraelem?

Był czas, kiedy armia irańska była – obok Izraela – najpotężniejszą na Bliskim Wschodzie. Ale w tym czasie państwo imperialne rządzone przez perską dynastię Pahlawi było nie tylko sojusznikiem państwa żydowskiego, ale także „przyjacielem” i jako takie współpracowało w sprawach wojskowych, podpisując nawet umowę w 1977 r. w sprawie rozwoju wspólnych pocisków balistycznych.

Dziś oba kraje, obecnie zaprzysiężeni wrogowie, nigdy nie były bliżej otwartej wojny. Izrael zaatakował dziesiątki obiektów nuklearnych i wojskowych w Iranie w nocy z czwartku na piątek, zabijając w szczególności przywódcę Gwardii Rewolucyjnej. Armia izraelska ogłosiła wielodniową operację w celu wyeliminowania „zagrożenia nuklearnego” ze strony Iranu. Teheran obiecał „silną odpowiedź”. Od dawna przygotowując się na taką ewentualność, Republika Islamska rozwijała swoje siły zbrojne odpowiednio przez cztery dekady.

BD

Państwa atomowe zaczęły wyścig zbrojeń jądrowych

Państwa atomowe zaczęły wyścig zbrojeń nuklearnych

17.06.2025 https://nczas.info/2025/06/17/panstwa-atomowe-zaczely-wyscig-zbrojen-nuklearnych/

Bomba atomowa. Guzik atomowy. Broń jądrowa. Rakieta. Broń atomowa.
Broń atomowa. Ale w kolorach Francji.md

Eksperci branżowi twierdzą, że „liczba głowic nuklearnych zaczyna wzrastać” i wskazują kraje, które przyspieszają produkcję nowych głowic. Kraje posiadające broń nuklearną jednak już wcześniej zmodernizowały swoje arsenały.

SIPRI, czyli Sztokholmski Międzynarodowy Instytut Badań nad Pokojem jest zaniepokojony tym procesem i nowym wyścigiem zbrojeń. „Liczba gotowych do użycia głowic nuklearnych zaczyna wzrastać i jest to fakt” — powiedział Dan Smith, dyrektor SIPRI.

Ta organizacja w swoim raporcie stwierdza, że „obserwujemy wyraźną tendencję do zwiększania arsenałów nuklearnych, nasilenia retoryki nuklearnej i porzucania porozumień o kontroli zbrojeń”.

„Sygnały ostrzegawcze” przyspieszenia wyścigu zbrojeń nuklearnych nadchodzą z różnych krajów. W styczniu 2025 r. SIPRI doliczył się łącznie 12 241 głowic, w tym 9614 rozmieszczonych na stanowiskach.

Intensywna produkcja trwa zwłaszcza w Chinach. Na całym świecie oficjalnie broń jądrową posiada dziewięć krajów. Obecnie sześć z nich prowadzi programy jej modernizacji i rozwoju swoich arsenałów. Dotyczy to Stanów Zjednoczonych, Rosji i Izraela, chociaż państwo żydowskie oficjalnie nadal nie przyznaje się do posiadania broni jądrowej.

Francja ma 290 głowic, ale też nie pozostaje w tyle, bo „kontynuowała swoje programy rozwoju nowego pocisku manewrującego wystrzeliwanego z powietrza, a także odnawiała i modernizowała już posiadane systemy” – stwierdza raport SIPRI. Z kolei Wielka Brytania podobno nie zwiększyła liczby głowic jądrowych w 2024 r., ale oczekuje się, że zrobi to w najbliższej przyszłości, ponieważ kraj ten zdecydował się jeszcze w 2021 roku podnieść zasób tej broni z 225 głowic do 260.

Liderem wyścigu zbrojeń są Chiny. Kraj ten ma teraz co najmniej 600 głowic, a jego arsenał nuklearny rośnie szybciej niż jakiegokolwiek innego kraju, o około 100 nowych głowic rocznie. Takie tempo utrzymują od 2023 roku.

Także Indie i Pakistan „kontynuowały opracowywanie nowych typów systemów przenoszenia broni jądrowej w 2024 r.”, a ostatni konflikt pomiędzy tymi krajami, zapewne te prace przyspieszy. W Indiach rosną „zapasy” i kraj ten miał około 180 głowic na początku 2025 r. Pakistan dysponuje podobno „stabilną” liczbą 170 takich środków zniszczenia. Pewną tajemnicą są zbrojenia KRL-D. Korea Północna ma obecnie prawdopodobnie około pięćdziesięciu głowic i jest w stanie wyprodukować ich jeszcze 40.

Źródło: Valeurs

Francuzi usunęli izraelskie stoiska z targów zbrojeniowych. Żydzi – Obrońcy Pokoju – uśś – jak grzmią.

Francuzi usunęli izraelskie stoiska z targów zbrojeniowych.

Żydzi grzmią o „skandalicznej i bezprecedensowej decyzji”

16.06.2025 francuzi-usuneli-zydzi-grzmia

Izraelskie stoiska na targach zbrojeniowych Paris Air Show
Izraelskie stoiska na targach zbrojeniowych Paris Air Show.

Organizatorzy otwierających się w poniedziałek targów zbrojeniowych Paris Air Show zamknęli stoiska wystawiennicze czterech głównych firm zbrojeniowych Izraela – podała agencja Reutera, powołując się na urzędników izraelskiego ministerstwa obrony.

Przyczyną decyzji było żądnie strony francuskiej by firmy Elbit Systems, Rafael, IAI i Uvision usunęły z targów „broń ofensywną oraz kinetyczną”. Wystawcy odmówili, stoiska zostały obudowane i zasłonięte wzniesionymi naprędce czarnymi ekranami.

Akcję przeprowadzono w środku nocy, gdy izraelscy urzędnicy i firmy zbrojeniowe zakończyły już przygotowywanie ekspozycji. Trzy mniejsze stoiska izraelskie, na których nie ma ofensywnego uzbrojenia oraz stoisko ministerstwa obrony Izraela pozostają otwarte.

Izraelski resort obrony oświadczył w poniedziałek, że „skandaliczna i bezprecedensowa decyzja jest podyktowana względami politycznymi i komercyjnymi (…). Francuzi kryją się za rzekomo politycznymi względami, aby wykluczyć izraelską broń ofensywną z międzynarodowej wystawy – broń, która konkuruje z francuskim przemysłem”.

Sasson Meszar, wiceprezes Elbit Systems, potępił decyzję władz Francji. – Jeśli nie możesz ich pokonać w technologii, po prostu ich ukryj, prawda? – powiedział, wskazując na serię kontraktów, które Elbit wygrał w Europie. Firma Rafael określiła decyzję jako „bezprecedensową, nieuzasadnioną i motywowaną politycznie”, dodając, że w pełni popiera zalecenie izraelskiego ministerstwa obrony o niezastosowaniu się do nakazu usunięcia części sprzętu z ekspozycji.

Francja, długoletni sojusznik Izraela, stopniowo zaostrzyła swoje stanowisko wobec rządu Benjamina Netanjahu w związku z jego działaniami w Strefie Gazy i „interwencjami wojskowymi” za granicą. Po ataku Izraela na Iran prezydent Emmanuel Macron podkreślił, że Francja popiera prawo Izraela do samoobrony, ale w kontekście ataku „nie podziela tego podejścia i potrzeby operacji wojskowej” w Iranie.

Zanim okazało się, że stoiska zostaną zamknięte media informowały, że do najciekawszych prezentowanych przez Izrael broni będzie należeć m.in. Iron Beam (Żelazny Promień) – rodzina systemów uzbrojenia laserowego wysokiej energii firmy Rafael. Iron Beam jest wykorzystywany przeciwko rakietom krótkiego zasięgu, pociskom i dronom. Na wystawie miały być również prezentowane inne systemy obrony powietrznej – Arrow i Barak MX firmy Israel Aerospace Industries.

Jak podkreślił przed otwarciem targów branżowy portal Defense News, w ubiegłym roku Francja odwołała udział izraelskich firm zbrojeniowych w wydarzeniu Eurosatory 2024.

Były prezydent Francji Nicolas Sarkozy został pozbawiony Legii Honorowej

To drugi taki przypadek w historii Francji. Były prezydent stracił najwyższe odznaczenie

15.06.2025 drugi-w-historii-francji-byly-prezydent-stracil-legie

Były prezydent Francji Nicolas Sarkozy został pozbawiony Legii Honorowej, najwyższego francuskiego odznaczenia, po wyroku skazującego byłego szefa państwa za korupcję – wynika z dekretu, cytowanego przez AFP.

Nicolas Sarkozy - były prezydent Francji To drugi taki przypadek w historii Francji. Były prezydent stracił najwyższe odznaczenie

Nicolas Sarkozy – były prezydent Francji

Dziadek urodzony jako Aaron Mallah, był greckim Żydem pochodzącym z Salonik

Sarkozy pozbawiony Legii Honorowej

Jak zauważyła agencja, to drugi przypadek w historii Francji, kiedy przywódca państwa został pozbawiony tego odznaczenia. W 1945 r. Legię Honorową odebrano marszałkowi Philippe’owi Petain za zdradę stanu i współpracę z nazistowskimi Niemcami podczas II wojny światowej. Adwokat byłego prezydenta oświadczył, że Sarkozy „przyjmuje do wiadomości” tę decyzję. Zauważył jednocześnie, że Europejski Trybunał Praw Człowieka nie wydał jeszcze orzeczenia w sprawie jego odwołania.

W grudniu 2024 r. Sąd Kasacyjny odrzucił apelację prezydenta Francji w latach 2007-2012 od wyroku trzech lat więzienia, w tym dwóch w zawieszeniu, za korupcję i handel wpływami. W praktyce oznaczało to rok aresztu domowego i noszenie bransoletki elektronicznej, którą zdjęto w połowie maja ze względu na wiek skazanego. W styczniu Sarkozy skończył 70 lat.

Prawicowi politycy krytycznie podchodzili do idei pozbawienia Sarkozy’ego Legii Honorowej. Prezydent Francji Emmanuel Macron wyraził pod koniec kwietnia opinię, że „nie byłaby to dobra decyzja”. Jak dodał, „ważne jest, aby byli prezydenci byli szanowani”.

Czym jest Legia Honorowa?

Legia Honorowa to najwyższe francuskie odznaczenie państwowe, ustanowione w 1802 r. przez Napoleona Bonaparte i przyznawane za wybitne zasługi cywilne lub wojskowe. Zgodnie z opublikowanym w niedzielę dekretem, Sarkozy został również pozbawiony Orderu Narodowego Zasługi, ustanowionego w grudniu 1963 r. przez ówczesnego prezydenta Charles’a de Gaulle’a.

Francja. Zlikwidowali wszystkie Strefy Czystego Transportu.

Zlikwidowali wszystkie Strefy Czystego Transportu.

Wygrała równość i inkluzywność

[jednak bełkot o inkluzywności został… md]

Wiktor Seredyński motoryzacja/zlikwidowali-wszystkie-strefy-czystego-transportu-wygrala

O Strefach Czystego Transportu mówi się od wielu lat, a dyskusje na temat równego traktowania kierowców wciąż nie milkną. W jednym z europejskich krajów zwyciężyła idea inkluzywności promowana przez środowiska progresywne. Ostatecznie rząd podjął decyzję o likwidacji „stref niskiej emisji” (ZFE).


Francuzi wycofują się ze Stref Czystego Transportu.

Francuzi wycofują się ze Stref Czystego Transportu.Mohamad Salaheldin Abdelg Alsayed/AnadoluGetty Images


Francuskie Zgromadzenie Narodowe zagłosowało za likwidacją wszystkich stref czystego transportu, krytykowanych za brak widocznej poprawy jakości powietrza i wykluczenie społeczne.

Strefy ZFE początkowo miały poprawić jakość powietrza w aglomeracjach, lecz ostatecznie uznano je za nieskuteczne i niesprawiedliwe dla mniej zamożnych obywateli.

Decyzja rządu jeszcze musi zostać zatwierdzona przez Senat i Radę Konstytucyjną, a sytuację w dalszym ciągu komentują przedstawiciele wszystkich stron politycznych.

Niebawem minie rok, odkąd w Warszawie funkcjonuje pierwsza Strefa Czystego Transportu. Niebawem do tego grona dołączy Kraków i wszystko wskazuje na to, że wprowadzeniem SCT zainteresowane są także inne miasta wojewódzkie. We Francji działa około czterdziestu takich obszarów, jednakże sposób ich wdrażania oraz kryteria stosowania różnią się w zależności od regionu. Pierwsze ZFE (Zones à Faibles Émissions) wprowadzono w 2019 r., a przepisy zostały rozszerzone w 2021 r.

Strefy ekologiczne zostały powołane na mocy dekretu z czerwca 2016 r. Każde miasto samodzielnie decyduje, czy kierowcy muszą posiadać specjalną plakietkę Crit’Air, a także określa, jakie pojazdy spalinowe – w zależności od spełnianych norm emisji – mogą wjeżdżać do strefy. Poziom 0 zarezerwowany jest dla pojazdów elektrycznych, a poziom 5 dla pojazdów najbardziej zanieczyszczających środowisko.


Znaki drogowe we Francji informujące o ograniczeniach dostępu dla określonych typów pojazdów oraz godzinach obowiązywania ruchu, widoczne piktogramy autobusów, samochodów i motocykli, przejrzyste oznaczenia czasowe i wyjątki.

Pojazdy klasyfikowane były według sześciu poziomów.Mohamad Salaheldin Abdelg Alsayed/AnadoluGetty Images


SCT do likwidacji. Zgromadzenie Narodowe podjęło decyzję


Jak informuje Le Figaro, francuskie Zgromadzenie Narodowe podjęło w ubiegłą środę decyzję o likwidacji wszystkich działających we Francji stref czystego transportu. Ich celem była poprawa jakości powietrza poprzez ograniczenie emisji CO2 generowanych z pojazdów spalinowych. Według Santé Publique France, każdego roku dochodziło do około 40 tys. zgonów spowodowanych chorobami układu oddechowego.

Francuskie prawo nakładało obowiązek tworzenia stref ZFE we wszystkich aglomeracjach liczących ponad 150 tys. mieszkańców. Obowiązek posiadania plakietki Crit’Air dotyczył nie tylko mieszkańców, lecz także turystów. Kara za brak winiety lub złamanie zakazu wjazdu mogła sięgać nawet 135 euro, czyli około 570 złotych.


Naklejka ekologiczna Crit'Air umieszczona w lewym dolnym rogu szyby samochodu, jasna zielona etykieta z symbolem auta i kodem QR, tło lekko rozmyte.

Winieta Crit’Air zezwalała na wjazd do obszarów objętych zakazem. Jej brak wiąże się z mandatem w wysokości do 135 euro.Mohamad Salaheldin Abdelg Alsayed/AnadoluGetty Images


Francja znosi strefy czystego transportu


Strefy ZFE są krytykowane niemal przez wszystkie ugrupowania francuskiej sceny politycznej. Wśród głównych zarzutów pojawia się brak zauważalnej poprawy jakości powietrza, a także wykluczenie tej części społeczeństwa, której nie stać na zakup nowszego, bardziej ekologicznego auta.

Wszyscy są za poprawą jakości powietrza, ale uważamy, że nie można tego robić kosztem wykluczenia społecznego


argumentował Ian Boucard, poseł LR (Republikanie).

Minister ds. transformacji ekologicznej w rządzie Emmanuela Macrona, Agnès Pannier-Runacher, przekonywała, że strefy niskiej emisji przyczyniły się do zmniejszenia liczby przedwczesnych zgonów spowodowanych zanieczyszczeniem powietrza. Zaproponowała, aby ZFE obowiązywały wyłącznie w Lyonie i Paryżu, jednak propozycja ta nie została przyjęta. Za zniesieniem stref niskiej emisji zagłosowało 98 francuskich parlamentarzystów, przeciw było 51.

Nie chcą umierać jeśli otrzymają pomoc. Dlaczego Francja brnie w „cywilizację śmierci”? Na szerokiej drodze do Piekła.

Nie chcą umierać jeśli otrzymają pomoc. Dlaczego Francja brnie w „cywilizację śmierci”?

Bogdan Dobosz

27 maja, deputowani zagłosowali za legalizacją eutanazji. 305 głosów padło „za”, przy sprzeciwie 199 posłów. Premier François Bayrou postanowił podzielić „reformę” na dwie odrębne części: jedną poświęconą opiece paliatywnej, drugą „opiece” nad osobami pod koniec życia. Opieka paliatywna przeszła jednogłośnie, „opieka” w formie eutanazji natrafiła jednak na pewne opory. Chodzi o tzw. „prawo do wspomaganego samobójstwa”, które jednak jest tylko wstępem do pełnej eutanazji, co pokazują przykłady krajów, które na taką ścieżkę już wkroczyły.

Pilotujący ustawę deputowany Olivier Falorni, na widok aktora Richarda Berry’ego, zagorzałego zwolennika eutanazji, wykrzyknął triumfalnie w parlamencie – „nareszcie!”. Jednak już minister zdrowia Yannick Neuder, były chirurg i były poseł Partii Republikanie, wyraził swoje zastrzeżenia wobec ustawy, zwłaszcza, że we Francji nadal występują trudności w dostępie do opieki paliatywnej, która jest alternatywą wobec wyboru śmierci. Minister oświadczył, że gdyby był nadal posłem, być może by ustawy nie poparł. Obecnie we Francji tylko jeden na dwóch pacjentów w stanie terminalnym ma dostęp do opieki paliatywnej – mówił ten były kardiolog w Szpitala Uniwersyteckiego w Grenoble. Minister Neuder przytoczył też badanie przeprowadzone przez Krajową Radę Konsultacyjną ds. Etyki (CCNE), które wykazało, że na każde 100 pacjentów proszących o „aktywną pomoc w umieraniu”, 91 rezygnuje z takiej decyzji, jeśli otrzyma opiekę paliatywną.

Nacisk społeczny, duża akcja Kościoła katolickiego i organizacji pro-life przyniosły jednak pewne wyniki. Pod wpływem nacisków wyborców, wielu posłów zmieniło zdanie w trakcie dyskusji i debat w ostatnich miesiącach. Ostatecznie 199 zagłosowało przeciwko eutanazyjnej, chociaż jej propagatorzy spodziewali się mniejszego oporu. Trzeba tu dodać, że walka jeszcze się nie skończyła. Głosowanie było tylko pierwszym krokiem w procesie legislacyjnym. Teraz pierwsze czytanie ustawy odbędzie się jeszcze w Senacie i jest zaplanowano na jesień. Ustawa wróci później do izby niższej i czeka ją drugie czytanie w Senacie. Skład Senatu to duża część polityków dawnej centroprawicy, która kiedyś opierała się takim ustawom. Społeczny nacisk na Senatorów może przynieść jeszcze pewne efekty. Później zostaje jeszcze podpis prezydenta, chociaż Macron obiecywał taką ustawę jeszcze w swoich propozycjach wyborczych.

Wesprzyj nas już teraz!

25 zł

50 zł

100 zł

Głosowanie z 27 maja i przyjęcie ustawy jest opisywane jako „wydarzenie historyczne”, chociaż już „konstytucjonalizacja aborcji” pokazała, że Francja weszła na cywilizacyjną drogę śmierci. Decyzja parlamentu pokazała jak głębokie zmiany zaszły w pojmowaniu i wyznawaniu zasad aksjologii i rozumieniu antropologii. Debatę o eutanazji zapoczątkowano we Francji w 1974 r., jako pewien odprysk przebudzenia lewicowej ideologii po „wiośnie 1968 roku”. Pierwszy projekt ustawy w tej sprawie został złożony w 1978 r., a eutanazyjne Stowarzyszenie na rzecz Prawa do Godnej Śmierci (ADMD) powstało w 1980 r. Idea była od lat wspierana i propagowana przez loże masońskie. Jednak na jej „przebicie się” i złamanie oporu społecznego potrzebowali ponad pół wieku.

Może dlatego, że dość długo np. media były raczej przychylne ruchowi rozwoju opieki paliatywnej, która jest alternatywą dla rezygnujących z życia pod wpływem bólu i cierpienia osób chorych. Tak było jeszcze w latach 80. i 90. XX wieku. Jednak w wieku XXI nastąpił już medialny zwrot i wsparcie dla eutanazji. Ta medialna „obróbka” przyniosła z czasem zmiany sondażowej „opinii publicznej”, a dodatkowo była wspierana politycznie „metodą salami”, czyli przyjmowaniem ustaw, które etapami i ewolucyjnie kruszyły i podważały fundamentalne prawo człowieka do życia. Przykładem była tu np. „etyczna” ustawa Claeysa-Leonettiego z 2016 r., która wprowadziła możliwość zakończenia „uporczywej terapii” dla osób w stanie terminalnym. Po drodze były spektakularne i przegrane procesy i batalie o życie osób w śpiączce, które postanowiono odłączyć od aparatury podtrzymującej życie. W tym chyba najgłośniejsza sprawa Vincenta Lamberta. 42-letni Francuz w 2008 roku uległ poważnemu wypadkowi i po wieloletnim postępowaniu przed sądami, Trybunałem Stanu i Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, wbrew woli rodziców, wydano szpitalowi zgodę na wyłączenie aparatury. Była to sprawa precedensowa, bo na dalsze leczenie i ponoszenie jego kosztów godziły się stowarzyszenia pro-life, a Lamberta były gotowe przyjąć szpitale w innych państwach. Pacjent został jednak odłączony i chociaż nadal żył, to pobawiony wody i pokarmu został… zagłodzony na śmierć.

Walka się jednak nie kończy. Przeciwnicy eutanazji ożywili m.in. ruch „Veilleurs”, który powstał w 2013 r. na marginesie protestów przeciwko „małżeństwom” osób tej samej płci. 27 maja na Place de la Concorde, setki osób zebrało się pokojowo na czuwanie w pobliżu gmachu parlamentu, aby sprzeciwić się ustawie o „wspomaganym umieraniu”. Osoby te zostały otoczone jednak wielkim kordonem policji. Na wszelki wypadek debaty filozoficzne i decyzje polityczne wsparto pokazem siły. Jeden z portali francuskich przypomniał z tej okazji dokument podpisany przez niejakiego… Adolfa Hitlera. Dokument archiwalny stwierdza, że „Reichsleiter Bouhler (szef Kancelarii Führera NSDAP) i doktor Brandt mają za zadanie rozszerzyć uprawnienia lekarzy do selekcji osób według ludzkiej oceny, tak aby śmiertelnie chorzy pacjenci mogli skorzystać z miłosiernej śmierci w najbardziej krytycznym stanie ich zdrowia”. Przypomniano w ten sposób, że nawet w III Rzeszy eutanazję uzasadniano „dobrem ludzi”, a nawet „miłosierdziem”. Obecnie są to „prawa człowieka” i „godność”…

Bogdan Dobosz

Francji kolejny krok do piekła. Jest zgoda Zgromadzenia Narodowego na legalizację eutanazji

Francji kolejny krok do piekła.

Jest zgoda Zgromadzenia Narodowego

na legalizację eutanazji

pch24/francji-kolejny-krok-do-piekla-legalizacja-eutanazji

(fot. PAP/EPA/TERESA SUAREZ)

Po dwóch tygodniach dyskusji francuskie Zgromadzenie Narodowe przyjęło w pierwszym czytaniu dwie ustawy: o opiece paliatywnej i tzw. „prawie do pomocy w umieraniu”, która oznacza legalizację wspomaganego samobójstwa i eutanazji. Pierwszy projekt uchwalono jednogłośnie, drugi stosunkiem głosów 305 za do 199 przeciw.

Katoliccy biskupi tego kraju od pewnego czasu wzywali do wyrażania sprzeciwu wobec tej drugiej propozycji. Jeszcze dziś biskupi regionu paryskiego (Ile-de-France) zwrócili się do parlamentarzystów z listem, w którym wskazali, że przyjęcie ustawy o pomocy w samobójstwie i eutanazji stanowiłoby „zbrodnię przeciwko godności, zbrodnię przeciwko braterstwu, zbrodnią przeciwko życiu”.

Wskazali na konieczność rozróżnienia między śmiercią naturalną a świadomym spowodowaniem czyjejś śmierci. Wyrazili obawę, że prawo to mogłoby zostać w przyszłości wykorzystane wobec osób małoletnich, czy dotkniętych chorobą Alzheimera. Zaprosili parlamentarzystów do wsłuchania się w głos lekarzy, którzy mówią, że zadanie śmierci nie jest leczeniem, i w głos prawników, którzy przekonują, że ustawa taka naruszałaby równowagę prawną dotychczas obowiązujących przepisów.

Również Konferencja Zwierzchników Religijnych Francji (CRCF), grupująca katolików, protestantów, prawosławnych, żydów, muzułmanów i buddystów we wspólnym oświadczeniu przestrzegła parlamentarzystów przed poważnymi nadużyciami związanymi z proponowanymi przepisami. Podkreśliła zarazem, że za „pozornym pragnieniem współczucia i kontroli, tekst ten dokonuje radykalnej zmiany: prawnie wprowadza możliwość administrowania śmiercią – poprzez wspomagane samobójstwo lub eutanazję – głęboko zaburzając fundamenty etyki medycznej i społecznej”. Stanowi to wyraz „nie postępu, lecz regresu etycznego, społecznego i medycznego”.

Sygnatariusze oświadczenia zachęcili do inwestowania w opiekę paliatywną, by kompleksowo wspierać ludzi w końcowej fazie ich życia. „Jest to wybór człowieczeństwa przeciwko opuszczeniu, relacji przeciwko samotności, troski przeciwko rezygnacji” – czytamy w międzyreligijnym dokumencie.

Źródło: KAI / la-croix.com

Filmik, jak Prezydent Francji dostał od swego męża – żony po twarzy. [a może – po pysku?]

Emmanuel Macron uderzony przez żonę. Jest nagranie

https://www.tysol.pl/a141003-emmanuel-macron-uderzony-przez-zone-jest-nagranie

Prezydent Francji Emmanuel Macron miał zostać [ależ, kurwa, dyplomacja.. md] uderzony przez żonę Brigitte przed wyjściem z samolotu podczas podróży do Wietnamu. Do sieci trafiło nagranie z tego incydentu.

Prezydent Francji Emmanuel Macron Emmanuel Macron uderzony przez żonę. Jest nagranie

Prezydent Francji Emmanuel Macron / PAP/EPA/NHAC NGUYEN / POOL

W niedzielę wieczorem do stolicy Wietnamu, Hanoi przybył prezydent Francji Emmanuel Macron. Przed opuszczaniem pokładu maszyny doszło do pewnego incydentu, które uwieczniły kamery telewizyjne. Francuski przywódca miał zostać uderzony przez jego żonę Brigitte, która odepchnęła go rękami. Zaskoczony Emmanuel Macron, pomachał do przybyłych na lotnisku wietnamskich oficjeli.

Kamery telewizyjne uchwyciły także moment jak Macron podaje żonie ramię podczas wspólnego zejścia po schodach do wietnamskich oficjeli, lecz Brigitte miała zignorować ten gest.

Otoczenie Macrona bagatelizuje incydent. Przywykli?

Jak podaje portal Globalnation.inquirer.net, biuro prezydenta Emmanuela Macrona miało początkowo zaprzeczyć autentyczności zdjęć. Jednakże później jeden z bliskich współpracowników francuskiego przywódcy w rozmowie z mediami miał określić incydent jako „niegroźną kłótnię pary”. Inny z przedstawicieli otoczenia Macrona miał zbagatelizować znaczenie incydentu.

To był moment, w którym prezydent i jego żona po raz ostatni odprężali się przed rozpoczęciem podróży – miał powiedzieć reporterom jeden z informatorów, cytowanych przez portal Globalnation.inquirer.net.

Wizyta prezydenta Macrona w Azji

Wietnam jest pierwszym przystankiem w prawie tygodniowej podróży po Azji Południowo-Wschodniej, Emmanuela Macrona, gdzie będzie promował Francję jako  „alternatywę” dla Stanów Zjednoczonych i Chin.

https://twitter.com/i/status/1926906906133639208

https://twitter.com/WarNewsPL1/status/1926906906133639208?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1926906906133639208%7Ctwgr%5E26f790ae13f641fd06d31c234f03dd723b97a397%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.tysol.pl%2Fa141003-emmanuel-macron-uderzony-przez-zone-jest-nagranie
https://twitter.com/DomFreePress/status/1926802069190582421?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1926802069190582421%7Ctwgr%5E777c3a92a72625e9234dbfc46ed3939f11a94d2b%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.tysol.pl%2Fa141003-emmanuel-macron-uderzony-przez-zone-jest-nagranie

Francja, Polska. Obserwując postępowanie posłów (zwolenników eutanazji), można odnieść wrażenie, że zaprzedali oni swoją duszę diabłu.

Paryż: Posłowie przegłosowali wczoraj w pierwszym czytaniu ustawę wprowadzającą karę 2 lat pozbawienia wolności i grzywnę w wysokości 30 000 € dla osób, które utrudniają eutanazję.

Ostateczne głosowanie w Zgromadzeniu Narodowym zaplanowano na 27. maja.

Fundacja Ordo Medicus @OrdoMedicus

Jako przestępstwo będzie się już liczyć zakłócanie „dostępu” do miejsc, w których udzielana jest pomoc w umieraniu, „poprzez wywieranie presji moralnej lub psychologicznej”, „poprzez stosowanie gróźb lub angażowanie się w jakiekolwiek akty zastraszania” wobec pacjentów lub pracowników służby zdrowia.

Jest to podobne do przestępstwa utrudniania dobrowolnego przerwania ciąży. Starożytna maksyma lekarska „primum non nocere” (po pierwsze nie szkodzić) staje się martwa.

Ustawa zakładająca wsadzanie za kratki obrońców życia (narodzonego) została przyjęta 84 głosami do 49.

Niewielu posłów w Polsce, wśród nich był poseł @GrzegorzBraun_ , ostrzegało, że zgoda na aborcję, któregoś dnia doprowadzi do zgody na eutanazję.

To właśnie dzieje się we Francji. Obserwując postępowanie posłów (zwolenników eutanazji), można odnieść wrażenie, że zaprzedali oni swoją duszę diabłu.

Burza w szklance wody. „Za ten pacierz, co nie w jidysz”

Burza w szklance wody. „Za ten pacierz, co nie w jidysz”

25.05.2025 Stanisław Michalkiewicz

stanislaw michalkiewicz francja policja
Stanisław Michalkiewicz zatrzymany przez francuską policję / fot. X / Leszek Szymowski

„Hen od Wisły po Sekwanę

Biją głosy w chór wezbrane

Biją głosy, ziemia jęczy

Pana Brata Francuz dręczy.

Za ten pacierz, co nie w jidysz

Zostań w aucie, tam sze wstydzysz

Choć ich ostrzegały matki

Francuzom ściągnęli gatki”

– napisał mi „ku pocieszeniu” mój Honorable Correspondant, poruszony do głębi burzą w szklance wody, jaka przewaliła się przez podparyską miejscowość Aulnay sous Bois.

Zaplanowany został tam festyn miejscowej Polonii, na który zostali m.in. zaproszeni autorzy książek, wśród nich również niżej podpisany – bo jednym z punktów programu miał być właśnie „kiermasz książki patriotycznej” oraz pokaz filmów. I kiedy wydawało się, że – jak mówią gitowcy – „wszystko gra i koliduje” – na miejscu okazało się, że nic nie gra, a koliduje dosłownie wszystko.

Muszę tu sprostować sformułowanie mego Honorable Correspondanta co do dręczenia. Tak naprawdę to nie żaden „Francuz” był przyczyną naszej udręki, tylko delatorskie Stowarzyszenie „Nigdy Więcej” z Warszawy, kierowane przez pana prof. Rafała Pankowskiego, który specjalizuje się w demaskowaniu i wytykaniu nieubłaganym palcem polskich „antysemitów”, „homofobów” oraz „ksenofobów”, dzięki czemu nie tylko zażywa reputacji wybitnego naukowca, ale również zarabia „na bułeczkę i masełko” – bo cóż wynagradzać w tych zepsutych czasach, jeśli nie „sygnalistów”, którzy potrafią wytropić myślozbrodniarzy pod każdym krzakiem? Otóż „Nigdy Więcej” swoim zwyczajem „zasygnalizowało” nasze przybycie do słodkiej Francji komu trzeba, no i się zaczęło.

A zaczęło się od tego, że pismo „Charlie Hebdo” zamieściło publikację, iż do Aulnay sous Bois przybywają myślozbrodniarze, to znaczy „antysemici”, „homofobowie” oraz „ksenofobowie”, którzy zamierzają przekształcić pogodny festyn w swój potępieńczy sabat. Toteż kiedy już przybyliśmy na miejsce, dowiedzieliśmy się od zdenerwowanej pani organizatorski wydarzenia, że w związku z publikacją „Charlie Hebdo” w tutejszym merostwie zapanowała „panika”, wobec czego nie ma innego wyjścia, jak nas „odprosić”.

To znaczy – decyzja chyba dojrzewała stopniowo, bo pierwszego dnia na przykład ja dowiedziałem się, że nie wolno mi będzie sprzedawać książek – co przyjąłem do wiadomości, chociaż na prośbę o udzielenie mi rady, co mam w tej sytuacji zrobić, pani organizatorka żadnej rady udzielić mi nie potrafiła – a może i nie chciała. Następnego dnia okazało się jednak, że poprzedni rozkaz nie jest już aktualny, bo nowy rozkaz zabraniał mi w ogóle przebywania na terenie, gdzie miał odbywać się festyn. Było to trochę dziwne, bo impreza miała charakter otwarty, więc przychodził na nią, kto tylko chciał – a nie widziałem, by komukolwiek z przybywających na festyn jacyś rewidenci cnoty sprawdzali światopogląd – czy na przykład nie mają oni skłonności do jakichś myślozbrodni.

W tej sytuacji, gwoli uniknięcia ostentacji, usiadłem sobie w samochodzie, czekając na rozwój wypadków. Nie musiałem czekać długo, bo najpierw na placu pojawili się urzędnicy municypalni, którzy w energicznych słowach dali wyraz swemu niezadowoleniu z naszej obecności, a potem – również dwóch miejscowych policjantów, którzy – jak to się mówi – „podjęli interwencję”. Polegała ona na tym, że na moje pytanie, jakie konkretnie stawiają mi zarzuty, oświadczyli, iż powinienem zamknąć drzwi samochodu. Zapytałem, czy właśnie te, przez które teraz rozmawiamy, czy jakieś inne. Okazało się, że nie te, tylko drugie, które akurat były zamknięte i bardziej zamknąć ich już nie było można.

Na tym interwencja w zasadzie się zakończyła, a odniosłem przy tym wrażenie, że policjanci są trochę zakłopotani tą groteskową sytuacją – ale skoro zostali wezwani, to oczywiście musieli swój obowiązek spełnić. I na tym właściwie mój udział w festynie się zakończył, bo po jakiejś godzinie pojechaliśmy z kol. Sommerem do Paryża.

Tymczasem następnego dnia, za sprawą niezależnych mediów francuskich rozszalała się nad Aulnay sous Bois burza w szklance wody. Już nie „Charlie Hebdo”, który swój obowiązek wzmożonej czujności wypełnił wcześniej, tylko odezwał się „Le Parisien”, dokładając do pieca od siebie. Okazało się, że przynajmniej w stosunku do mnie kwalifikacja myślozbrodni zmieniła się w sposób zasadniczy. Już nie byłem oskarżany ani o „antysemityzm”, ani o „homofobię”, ani nawet o „ksenofobię”, tylko o coś znacznie gorszego, mianowicie o „ultrakatolicyzm”.

Domyślam się, że we współczesnej Francji, która kiedyś chlubiła się tytułem „Najstarszej Córy Kościoła”, musi być to rodzaj czołowego grzechu głównego, zwłaszcza gdy organizatorem imprezy okazało się stowarzyszenie „Cosmopolite Village”, które wyjaśniło w oświadczeniu dla prasy, że nie zamierza być „trybuną nienawiści”, tylko „wprost przeciwnie”. Nietrudno się domyślić, że nienawiść powinna zostać raz na zawsze i nieodwołalnie znienawidzona.

Habent sua fata libelli – mawiali starożytni Rzymianie, którzy każde spostrzeżenie zaraz ubierali w postać pełnej mądrości sentencji. Najwyraźniej dotyczy to też naszych książek, z którymi społeczność polska we Francji pod żadnym pozorem nie powinna się zetknąć, żeby w ten sposób uchronić się przed dysonansem poznawczym, jaki mógłby się pojawić, gdyby tak każdy zaczął czytać to, co mu się podoba, a nie to, co jest akurat zalecane do czytania przez zwierzchność.

Ciekawe, że podobny pogląd był dosyć popularny w Rosji za czasów carskich, a ugruntował się na dobre w czasach sowieckich – no a teraz wszedł również do kanonu sławnych „wartości republikańskich”, którymi słodka Francja tak się chlubi. Inaczej chyba zresztą być nie może, w sytuacji gdy La Ferme e Vieux Pays, gdzie się to wszystko odbyło, mieści się przy ulicy Jakuba Duclos, wybitnego francuskiego stalinowca.

I wreszcie warto chyba odnotować, że wspomniana burza w szklance wody, zainicjowana została przez Stowarzyszenie „Nigdy Więcej”, kierowane przez pana prof. Rafała Pankowskiego z Warszawy, zaledwie w dwa dni po podpisaniu francusko-polskiego traktatu „o gwarancjach”. Jeśli tak się to zaczyna, to co będzie dalej?

Najwyraźniej skutkiem delatorskiej działalności wspomnianego stowarzyszenia będzie ugruntowanie we francuskiej opinii publicznej wizerunku Polaków, który pięknie opisał w nieśmiertelnym poemacie „Bania w Paryżu” mój nieżyjący przyjaciel Janusz Szpotański:

„Polacy to nacjonaliści!

Antysemici! To faszyści!

A ten ich cały Konopniki

to pewnie jest watażka dziki,

tak jak Pilsuki, co zdradziecko

zaatakował powstający Kraj Rad

młodziutki, prawie dziecko!”.

Taka w każdym razie opinia panowała w lewicowym salonie księżnej de Guise – chociaż trudno powiedzieć, jaki udział w jej powstaniu miał pan prof. Rafał Pankowski i inni tubylczy delatorzy.

Tragedia Haiti; voodoo. Wynik paktu z diabłem.

[Tragedia Haiti; voodoo, „Southern Decadence”]
Oczy i uszy mocno zamknięte
[Przypominam analizę sprzed 14 lat. Ciągle aktualna M. Dakowski

Najwyżsi urzędnicy państwowi w tym Emile Jonassaint czy Jean-Bertrand Aristid, który w 2003 podniósł ten kult do rangi religii państwowej.

           29 sierpnia 2005 w Nowy Orlean uderzył jeden z najsilniejszych w historii Stanów Zjednoczonych huraganów – Huragan Katrina. Po przejściu przez Zatokę Meksykańską nabrał impetu, który w całości wyładował na mieście, którego 80% zostało zalane. Zginęło ponad 2500 osób a populacja tego półmilionowego miasta spadła do 273 tysięcy.
            Dziś obserwujemy jeszcze bardziej przerażające skutki trzęsienia ziemi na nieodległej Haiti. Zniszczenia są ogromne, w gruzach leży pałac prezydencki, liczby ofiar wciąż nie sposób oszacować, ale coraz częściej mówi się o 200 tysiącach. Skutkami trzęsienia może być dotkniętych aż 3 miliony ludzi, czyli jedna trzecia całkowitej populacji. Na ulicach zapanował chaos i anarchia.
            Niektórzy dziennikarze zadają pytanie „Gdzie w tym całym piekle jest Bóg?” Nie odpowiem na to pytanie, bo jest ono retoryczne i najczęściej stawiane w prowokacyjnych celach, ale gdyby je postawić inaczej „Gdzie w tym wszystkim nie ma Boga?” znalazłoby się sporo osób mówiących, że właśnie w Nowym Orleanie i na Haiti. [w 2024 doszła Francja MD]
            Po pamiętnej tragedii sprzed 5 lat, sporo takich głosów odezwało się w Stanach Zjednoczonych. Wskazywano na zbieżność huraganu z corocznym festiwalem homoseksualnym pod wyzywającą nazwą „Southern Decadence”, co można przetłumaczyć, jako „Południowy Upadek„. Nie inaczej jest i teraz.
            Znany amerykański duchowny Pat Robertson, który kiedyś zasugerował, że huragan Katrina był dla Amerykanów karą zesłaną na nich przez samego Boga, powiedział, że tragiczne trzęsienie ziemi na Haiti to wynik „paktu z diabłem” – poinformował serwis CNN.
            Można dyskutować z radykalizmem i pewnością siebie pastora, zwłaszcza że mówi o rzeczach, które trudno by mu było udowodnić w racjonalny sposób. Także koncepcja bezwzględnie karzącego Boga, jakoś tak bliżej ma do judaizmu niż chrześcijaństwa. W chrześcijaństwie, to co często nazywamy „Karą Bożą”, jest po prostu skutkiem wolnego wyboru człowieka, efektem odrzucenia Boga i wyboru innej drogi, która tylko w naszym zadufaniu wydaje się być niezależną, w istocie nią nie jest.
            Dlaczego o tym piszę? Dlaczego poruszam tak delikatne tematy, które łatwo ktoś może nazwać profanacją ofiar i przejawem bezduszności wobec cierpienia ludzi, którzy przeżyli kataklizmy?
            Od chwili, gdy dotarły pierwsze informacje o trzęsieniu ziemi na Haiti, nieodparcie przychodzi mi na myśl pewien ścisły związek między tymi miejscami. Związek tak ścisły, że wbrew logice każe mi się zastanawiać nad definicją słowa „przypadek„.
            Otóż zarówno Nowy Orlean jak i Haiti są największymi w regionie, jeśli nie na świecie skupiskami wyznawców voodoo – okultystycznego kultu przez wielu nazywanego kultem demonów.
            Voodoo to synkretyczny kult, bo trudno go nazwać religią, łączący elementy wierzeń afrykańskich, animizmu, spirytyzmu i słabo przyswojonego chrześcijaństwa. Mimo iż uznaje on istnienie jednego Boga (Bon Dieu) to w rzeczywistości czczone są inne duchowe istoty-duchy (loa).
            Podstawą kultu są „rytuały opętania„, podczas których w rytmie bębnów uczestnicy zapadają w trans i zapraszają „istoty duchowe” do swego wnętrza. Do tego jeszcze dochodzi wiara w możliwość wskrzeszania zmarłych i wykorzystywania ich w pracy jako zombie, oraz wszechobecna magia ze znanymi wszystkim „laleczkami voodoo” na czele.
            W Nowym Orleanie wciąż istnieją setki sklepów gdzie można się zaopatrzyć w przedmioty magiczne oraz drużyna futbolowa New Orlean VooDoo.

            Na Haiti wśród wyznawców kultu byli najwyżsi urzędnicy państwowi w tym Emile Jonassaint czy Jean-Bertrand Aristid, który w 2003 podniósł ten kult do rangi religii państwowej.
Mimo iż oficjalnie jego wyznawcami jest tylko kilka procent mieszkańców wyspy, to jego wpływy są szerokie. Wielu Haitańczyków uznawanych za katolików praktykuje magię, nosi amulety voodoo czy uczestniczy w ceremoniach, które z nazwy są chrześcijańskie a w istocie odnoszą się do „bóstw voodoo”.
            Tak jest w przypadku corocznej pielgrzymki do wodospadu Saut d’Eau (Wodny Skok). Gdzie pielgrzymi obnażeni do połowy dokonują rytualnego obmycia, wierząc że z wodami wodospadu zstępuje na nich „bogini wody” Erzulie (przy okazji patronka czarownic, prostytutek i wyznawczyń 'voodoo).
            Czy zatem należy wyśmiać i zakrzyczeć tych wszystkich, którzy próbują w tych wydarzeniach dopatrzeć się czegoś więcej niż tylko kataklizmów i straszliwych ludzkich tragedii?
Może czasem wypada spojrzeć na wydarzenia dziejące się w świecie z trochę innej niż racjonalistyczna perspektywy i uświadomić sobie, ze nic nie dzieje się przypadkiem. W każdym wydarzeniu, nawet tym najbardziej tragicznym, można odnaleźć przesłanie skierowane do tych co ocaleli.
To nasz wybór czy tego chcemy, czy zamkniemy uszy i oczy.
            konserwa

Francja bramą do Europy dla islamu

Wstrząsający raport. TEN kraj jest „bramą” do Europy dla islamu

21.05.2025 francja-brama-do-europy-dla-islamu

Mekka. Muzułmanie w Al-Masdżid al-Haram
Mekka. Muzułmanie w Al-Masdżid al-Haram. / Foto: Pixabay

Rozległe sieci, tajne organizacje, zislamizowane dzielnice – takie wnioski zawiera wstrząsający raport na temat Bractwa Muzułmańskiego, którego celem ma być wprowadzenie prawa szariatu we Francji.

Raport liczący ponad 73 strony, udokumentowany przez służby wywiadowcze, został przekazany do MSW, którym kieruje Bruno Retailleau. Ma przedstawiać obraz kraju „podkopanego od wewnątrz przez islamistów”. Odtajniona wersja została ujawniona przez „Le Figaro” i określono ją jako „wybuchową”.

„My, Bractwo Muzułmańskie, jesteśmy jak ogromna sala, do której każdy muzułmanin może wejść przez dowolne drzwi, aby podzielić się tym, czym zechce. Gdybyś szukał sufizmu, znalazłby go. Gdyby szukał zrozumienia islamskiej jurysprudencji, znalazłbyś ją. Jeśli szukałbyś sportu i skautingu, znalazłbyś je tutaj. Jeśli szukałbyś oporu i walki zbrojnej, znalazłbyś je. (…) Przyszedłeś do nas z troską o naród, więc witam cię” – takie przemówienie wygłosił w 1928 roku Hassan-Banna, założyciel Bractwa Muzułmańskiego w Ismalii, na przedmieściach Kairu i jest ono rodzajem „przewodnika” tej organizacji.

Bractwo zajmuje się rekrutacją ludzi na różnych poziomach, którzy ostatecznie doprowadzą do utworzenia państwa islamskiego i podporządkowania go islamskiemu prawu szariatu. Prawie sto lat po ogłoszeniu tej deklaracji, Francja stała się „bramą otwartą” do osiągnięcia takiego celu – stwierdza „Le Figaro”.

Raport rządowy zatytułowany „Bracia Muzułmańscy i polityczny islamizm we Francji” dziennik określa jako „wstrząsający”. Długie lata „tolerancji”, „wielokulturowości” i „otwartości na imigrantów” przynoszą swoje owoce. Francja budzi się z ręką wiadomo w czym, a Francuz okazuje się „mądry po szkodzie”.

Traktat z Francją zawiera zapisy dot. „ochrony klimatu”. Umowa to przykrywka!

Traktat z Francją zawiera zapisy dot. ochrony klimatu.

„Umowa to przykrywka”

Polska i Francja podpisały w piątek traktat o wzmocnionej współpracy i przyjaźni. Dokument zawiera jednak też zapisy dot. „ochrony klimatu”.

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAY 13

Traktat z Francją zawiera zapisy dot. ochrony klimatu. „Umowa to przykrywka”

Premier Donald Tusk i prezydent Francji Emmanuel Macron podpisali w piątek w Nancy traktat polsko-francuski. Dokument zawiera klauzulę wzajemnego wsparcia w przypadku ataku na któreś z naszych państw. Po jego podpisaniu nastąpiło podpisanie drugiego dokumentu, dotyczącego współpracy w zakresie cywilnej energetyki jądrowej.

Drugie dno traktatu. Chodzi o „ochronę klimatu” wprowadzaną tylną furtką.

Łukasz Warzecha zwrócił uwagę, że traktat zawiera zapisy dotyczące ochrony środowiska i klimatu. W artykule 7 dokumentu czytamy, że obie strony będą dążyć do wspierania i wdrażania wielostronnych instrumentów dotyczących zrównoważonego rozwoju, takich jak Agenda 2030 na rzecz zrównoważonego rozwoju ONZ oraz Porozumienie paryskie.

„Strony współpracują na rzecz szybkiej globalnej transformacji w kierunku neutralnych klimatycznie gospodarek i społeczeństw (…), Strony zobowiązują się do przyczynienia się do osiągnięcia europejskich celów klimatycznych, w tym celu na 2030 rok i neutralności klimatycznej UE do 2050 roku, w sposób zapewniający i zwiększający konkurencyjność europejskiego przemysłu przy jednoczesnym osiągnięciu transformacji społecznej i przemysłowej” – głosi traktat.

Zbigniew Ziobro

Umowa wojskowa z Francją to tylko przykrywka. Rząd Tuska znowu kłamie – mówi, że Zielony Ład zostanie dostosowany do Polski, a tymczasem robi wszystko, co każe Bruksela. „Klimatyczna mafia” nie interesuje się losem zwykłych ludzi, a Tusk i Trzaskowski mają wprowadzić unijne cele Pokaż więcej

Łukasz Warzecha

A wiedzieli Państwo, że i takie rzeczy są w traktacie polsko-francuskim? Ciekaw jestem, jak to się ma do oficjalnie wyrażanego przez również obecnie rządzących sceptycyzmu wobec polityki klimatycznej UE.

Uwaga Edytora [NOWOPOLSKI] :

Jak w każdym dziele, którego tyka się Tusk i jego zausznicy, kryje się zdrada, oszustwo i kłamstwo, które są tak oczywiste, że nie wymagają nawet wyjaśnień. Zbrodnicza agenda globalistów została zaakceptowania przez III RP via ten “francuski traktat”!

Ciekawa metoda wprowadzania do Polski międzynarodowych umów organizacji pozarządowych!