Proroctwo Marksa, realizacja Schwaba. Śpiewają – Macrony.

Proroctwo Marksa, realizacja Schwaba. Śpiewa Macron.

Adam Wielomski https://konserwatyzm.pl/wielomski-proroctwo-marksa/

Do zapowiedzi Klausa Schwaba o „wielkim resecie”, e-rewolucji technologicznej i nieuniknionym przerwaniu „łańcuchów dostaw”, w wyniku którego dojdzie do pauperyzacji  całych narodów i kontynentów, dołączył ostatnio Emmanuel Macron.

W szeroko relacjonowanym wystąpieniu Macron rzekł: „Zasadniczo żyjemy pod koniec ery obfitości, będziemy musieli wyciągnąć konsekwencje ekonomiczne. To koniec produktów i technologii, które wydawały się nam wiecznie dostępne”. Następnie, za Schwabem, powtórzył, że „dojdzie do przerwania łańcuchów dóbr” z powodu rozpadu dotychczasowego porządku międzynarodowego i z powodu konieczności zadbania o klimat. Swoje wystąpienie zakończył stwierdzeniem, że obawia się „populizmu”, lecz powszechna pauperyzacja jest „ceną za naszą wolność i nasze wartości”.

Nieprzypadkowo połączyłem tę wypowiedź Emmanuela Macrona z zapowiedziami Klausa Schwaba, ponieważ związki towarzyskie tych dwóch osób są znane, a sam Macron – obok premiera Kanady Jeana Trudeau, premier Finlandii Sanny Marin i szefowej niemieckiego MSZ z Zielonych Annaleny Baerbock – uważany jest za najlepszego wykonawcę agendy globalistycznej. Wypowiedzi o zbliżającej się rewolucji ekonomiczno-społecznej polityków powiązanych ze Schwabem i Davos jest ostatnio zbyt wiele, aby je zlekceważyć.

O ile stypendyści Światowego Forum Ekonomicznego mówią nam tylko o kryzysie i powszechnej pauperyzacji narodów, końcu świata kultury konsumpcyjnej, to Klaus Schwab – nie musząc studiować słupków poparcia społecznego – zupełnie otwartym tekstem informuje nas, że rzecz nie tkwi tylko w tym, że z powodu wariactwa klimatycznego świat zbiednieje. Rzecz w tym, że radykalnie zmieni się podział bogactwa. Zaniknie dotychczasowa klasa średnia, która zostanie ekonomicznie zdegradowana do roli dawnego proletariatu, proletariusze zostaną prekariuszami, a licząca kilka czy kilkanaście tysięcy osób elita finansistów i właścicieli międzynarodowych korporacji dorobi się takich pieniędzy, jakich jeszcze nigdy nie widziano.

Słowem, w agendzie globalistycznej nie tyle mówi się o zbiednieniu świata, co o radykalnej rewolucji w rozłożeniu własności między ludźmi. W efekcie jakieś 2/3 z nas ma nie posiadać nic i wegetować na tzw. dochodzie gwarantowanym, który w Polsce miałby wynosić 1.300 PLN miesięcznie. W sam raz, aby przeżyć bez możliwości jakiegokolwiek rozwoju, niczym hinduska kasta niedotykalnych.

Część krytyków agendy globalistycznej, tych prawicowych i wolnorynkowych, mówi w tym kontekście o „komunizmie korporacyjnym”, czyli sytuacji, gdy korporacje będą właścicielami wszystkiego, a ogół będzie żył w kompletnej nędzy i bez szans na wydostanie się z niej. Jako dla historyka myśli politycznej pojęcie „komunizmu korporacyjnego” brzmi głupio, gdyż komunizm zakłada zniesienie własności – poprzez jej uspołecznienie (wersja Marksa) lub upaństwowienie (wersja Lenina) – gdy tymczasem tutaj właścicielami wszystkiego będzie nieliczna garstka globalnych biznesmenów i finansistów, czyli osób prywatnych, mających nieprawdopodobną wręcz własność prywatną do dyspozycji. Nie jest to żaden marksizm, lecz faktycznie sama koncepcja z Karolem Marksa ma całkiem sporo wspólnego, choć nieco od innej strony niż wiele osób sądzi.

Karol Marks przewidując w połowie XIX wieku przyszłość, obserwując procesy ekonomiczne zachodzące na jego oczach, sformułował przypuszczenie bardzo podobne do tego, które dziś formułuje Klaus Schwab: dojdzie do zjawiska „koncentracji kapitału” („akumulacji”), w wyniku której zaniknie klasa średnia (drobnomieszczaństwo i oparta o samodzielne średnie gospodarstwa klasa rolników). Dotychczasowa klasa średnia ulegnie pauperyzacji i z posiadaczy niewielkich i ograniczonych środków produkcji spadnie do poziomu najemnych robotników, pozbawionych własności. Równocześnie kapitalistów, naucza Marks, będzie liczebnie coraz mniej, lecz będą posiadaczami coraz większych fortun. W ostatecznym rozrachunku dojdzie do sytuacji w której własność będzie posiadało na całym świecie kilka czy kilkanaście tysięcy osób, a reszta będzie proletariatem. Stąd jego nadzieja, że miliardy spauperyzowanych na samym końcu wywiozą na taczkach te kilkanaście tysięcy kapitalistów. Tę defenestrację czy „wytaczkowanie” z budynków wielkich korporacji Marks nazywał rewolucją.

Gdy czytamy książki Klausa Schwaba, słuchamy różnych Macronów i Trudeau, to trudno oprzeć się wrażeniu, że to wypisz wymaluj analiza przyszłości ekonomicznej świata pióra Marksa! To, co Schwaba i Marksa różni, to sympatia i antypatia do zantagonizowanych grup: gdy Karol Marks sympatyzował całym sercem z proletariatem, to Klaus Schwab jednoznacznie jest po stronie garstki kapitalistów. Nie tyle jest po ich stronie, co jest nawet nadwornym ideologiem ich „interesów klasowych”. Obydwaj jednak zgodnie prognozują zbliżanie się momentu, gdy zniknie całkowicie klasa średnia i naprzeciwko siebie zostanie garstka posiadaczy wszystkiego i miliardy ludzi bez niczego. Obydwaj zdają sobie też sprawę, że będzie to moment kluczowy dla historii: albo masy się zbuntują, albo zostaną spauperyzowane i własność zostanie skupiona w rękach globalnej elity.

Cały błąd Marksa polegał na braku cierpliwości: wbrew temu co sam pisał, że rewolucja dokona się dopiero po objęciu przez rynek całego świata, czekał na rewolucję pod koniec XIX wieku i chyba wierzył, że jeszcze jej dożyje, a Lenin dokonał jej w kraju… rolniczym i przedkapitalistycznym, czyli w carskiej Rosji.

Karol Marks pomylił się o jakieś 150 lat, gdyż rządy znajdywały przez półtora wieku środki do obrony klasy średniej przez pauperyzacją. Wraz z neoliberalizmem rządy powiedziały „niech zadecyduje rynek”. I zamiast neoliberalnej teorii „skapywania” bogactwa od najbogatszych do najbiedniejszych mamy Schwabów i Macronów, uczących nas, że mamy milczeć i klepać biedę, patrząc na limuzyny, którymi jeżdżą globalni finansiści. Może przez uchyloną szybę rzucą nam niedopałek papierosa…

Francja objęła prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Superpaństwo, aborcja i cenzura zamiast Europy narodów.

Programem jest ideologiczna radykalizacja, wojna z obrońcami życia i cenzura politycznych przeciwników.

Szanowny Panie, z początkiem 2022 roku Francja objęła prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Po kilku tygodniach jedno jest już pewne – programem Francji jest ideologiczna radykalizacja, wojna z obrońcami życia i cenzura politycznych przeciwników.
Jerzy Kwaśniewski Ordo Iuris kontakt@ordoiuris.pl
—————————–
Rozpoczynając prezydencję, Prezydent Francji Emmanuel Macron wygłosił przemówienie na forum Parlamentu Europejskiego. W wystąpieniu zapowiedział wpisanie do Karty Praw Podstawowych UE „prawa do aborcji” oraz walkę z „mową nienawiści”, co będzie oznaczać nową epokę prawnej cenzury w Europie. Euforia lewicowej prasy i polityków spotkała się jak dotąd jedynie ze słabym głosem sprzeciwu Komisji Wspólnej Episkopatów UE. To na Ordo Iuris, naszych europejskich sojusznikach i odważnych rządach państw narodowych spocznie ciężar obrony narodów Europy przed ideologiczną wojną zapowiedzianą przez francuskiego prezydenta. Z Pana wsparciem jesteśmy na to gotowi. Nieostrość pojęcia „mowa nienawiści” już od lat jest pretekstem do cenzurowania użytkowników portali społecznościowych. Komisja Europejska przyjęła w grudniu inicjatywę wpisania tego ideologicznego terminu do jednego z najważniejszych unijnych traktatów jako „przestępstwa europejskiego”, obok takich przestępstw jak handel ludźmi, seksualne wykorzystywanie kobiet i dzieci czy nielegalny handel bronią. Decyzja o dalszych pracach musi być jednak podjęta jednomyślnie przez Radę. Dlatego prawnicy Ordo Iuris już przygotowują memorandum wzywające rządy państw UE do zawetowania tego projektu. Szczególnie liczymy na aktywność i odwagę rządów Europy Środkowej. Nasze działania mogą zatem wywrzeć realny wpływ na ochronę wolności słowa w całej Europie. Widząc, że narodowe państwa blokują radykalnie ideologiczne projekty, Emmanuel Macron chce przyznać prawo inicjatywy ustawodawczej Parlamentowi Europejskiemu. Europosłowie w swoich rezolucjach wielokrotnie dowiedli już, że wolą zajmować się ideologią i sztucznymi problemami teorii gender, a nie rzeczywistymi potrzebami państw Unii. 
Parlament Europejski w ostatnich miesiącach wzywał do łamania prawa, powoływał się na nieistniejące przepisy, powtarzał fake newsy i łamał traktaty, ingerując w kompetencje państw członkowskich, a nawet usiłując narzucać swoją wolę… amerykańskiemu stanowi Teksas.
Propozycja wpisania do Karty Praw Podstawowych UE „prawa do aborcji” to jeden z najgroźniejszych pomysłów ostatnich lat. Traktatowe uznanie aborcji za prawo byłoby precedensem. Jak dotąd żaden wiążący akt prawa międzynarodowego nie zmusza państw do legalizacji aborcyjnego zabijania dzieci. Radykalna lewica od lat postuluje jednak, by Unia Europejska była pionierem aborcyjnego przymusu. To Parlament Europejski przyjął w czerwcu 2021 skrajnie proaborcyjny Raport Maticia, w którym europosłowie bezprawnie stwierdzili, że aborcja jest „prawem człowieka”, postulując nieograniczony dostęp do „aborcji na życzenie”, ograniczenie wolności sumienia oraz finansowanie zabiegów „zmiany płci” ze środków publicznych we wszystkich państwach UE. Tak jak powstrzymaliśmy podobne próby odgórnego narzucenia aborcyjnych regulacji na szczycie ONZ w Nairobi, tak i teraz budujemy koalicję organizacji pozarządowych, polityków i rządów, gotową powstrzymać ideologiczne szaleństwo podważające fundamenty europejskiej cywilizacji, zbudowanej na szacunku dla każdego życia. Propozycje Prezydenta Francji rysują przed nami wizję Europy, w której Parlament Europejski może stanowić prawo nadrzędne wobec prawa państw członkowskich, zapewnienie darmowej aborcji na życzenie jest obowiązkiem każdego rządu, a sprzeciw wobec ideologii gender czy postulatów ruchu LGBT karany będzie więzieniem jako „mowa nienawiści”. Taka Europa nie będzie już unią suwerennych państw narodowych, ale europejskim superpaństwem.



Musimy wykorzystać całe nasze doświadczenie, odnotowane już wielokrotnie przez unijnych urzędników, aby zablokować ten projekt. Już dwukrotnie rezolucje Parlamentu Europejskiego z niechęcią odnosiły się do Ordo Iuris jako kluczowego rzecznika suwerenności narodowej i prawa do życia. Nie bez powodu dostrzeżono nasze działania, wymieniając mnie na liście 28 najbardziej wpływowych ludzi Europy Politico. Ale wobec nowych zagrożeń musimy podjąć jeszcze intensywniejsze działania.
Przed każdym ważnym głosowaniem eurodeputowani dostają przygotowywane przez ekspertów Ordo Iuris analizy kluczowych zagadnień, w których dostarczamy im argumentów na rzecz suwerenności, prawa do życia czy ochrony rodziny. Wielokrotnie możemy usłyszeć nasze tezy wprost artykułowane na forum PE. Tak było między innymi przed styczniową debatą na temat tzw. praw reprodukcyjnych i seksualnych oraz grudniową sesją Parlamentu Europejskiego, w trakcie której debatowano na temat „cyberprzemocy ze względu na gender”. Od dzisiaj tych analiz musi powstawać jeszcze więcej. A do tego kluczowe argumenty musimy prezentować wprost w Parlamencie Europejskim, korzystając z obniżanego poziomu sanitarnych restrykcji. W ten sposób możemy obudzić do działania nie tylko grupę polityków UE, ale za pośrednictwem mediów dotrzeć do obywateli wielu państw członkowskich. Dlatego już wkrótce, wspólnie z organizacjami i politykami oraz naukowcami i badaczami z całej Europy, zaprezentujemy raport o zagrożonej suwerenności i naruszeniach, jakich wobec państw członkowskich dopuszcza się Unia Europejska. A to tylko początek niezbędnej ofensywy analitycznej, komunikacyjnej i organizacyjnej w obronie suwerenności Polski i innych państw członkowskich UE.
Jeżeli my nie zbudujemy koalicji i pakietu racjonalnych argumentów przeciwko totalnym tendencjom w Unii Europejskiej – nie zrobi tego nikt. Europejskie superpaństwo stanie się rzeczywistością, wraz z ideologicznym ubóstwieniem aborcji, radykalnych instrumentów polityki gender i wszechobecną cenzurą politycznych przeciwników pomówionych o „mowę nienawiści”. Ze wsparciem naszych Darczyńców – z Pana wsparciem – stawimy czoła tym zagrożeniom. Inaugurując francuską prezydencję Emmanuel Macron ogłosił wiele inicjatyw, których głównym celem jest wzmocnienie jego pozycji we francuskiej kampanii prezydenckiej. Jednak poza racjonalnymi pomysłami takimi jak przegląd polityki migracyjnej UE, mogliśmy usłyszeć hasła na wskroś populistyczne i groźne. Prezydent Francji kilkukrotnie krytykował państwa łamiące praworządność, o co od dłuższego czasu są oskarżane Polska i Węgry. Macron zachęcał do porzucenia „narodowych egoizmów” i stwierdził, że w niektórych państwach członkowskich „można zaobserwować rewolucję, która próbuje zniszczyć fundamenty naszej cywilizacji”. O tym, kto naprawdę atakuje fundamenty cywilizacji europejskiej świadczyć może zapowiedź, która padła w trakcie tego samego wystąpienia. Wspominając o Karcie Praw Podstawowych Unii Europejskiej, francuski prezydent stwierdził, że należy ją „odnowić” w taki sposób, by „uznawała prawo do aborcji”. To właśnie zrealizowanie tej zapowiedzi byłoby rewolucją niszczącą fundamenty naszej cywilizacji, zbudowanej na chrześcijańskiej etyce. Polska ma zapewnić dostęp do darmowej aborcji na życzenie! Zapowiedź proaborcyjnej inicjatywy Francji w Unii Europejskiej wpisuje się w serię wcześniejszych działań unijnych polityków i urzędników.
W ubiegłym roku eurodeputowani przyjęli skrajnie proaborcyjny Raport Maticia, w którym nie tylko domagano się nieograniczonego dostępu do „aborcji na życzenie” w całej Europie, ale też wezwano do ograniczenia wolności sumienia pracowników medycznych, wprowadzenia we wszystkich krajach Unii Europejskiej wulgarnej edukacji seksualnej, cenzurowania krytyki radykalnie ideologicznych postulatów i… finansowania zabiegów „zmiany płci” ze środków publicznych. W tym samym dniu odbyło się także głosowanie nad poprawką do innej rezolucji, w ramach której europosłowie mieli wyrazić „zaniepokojenie” faktem, że w rejestrze przejrzystości Komisji Europejskiej znalazły się organizacje broniące życia i rodziny, wśród których na pierwszym miejscu wymieniono Instytut Ordo Iuris. Nie jest to przypadkiem, bo właśnie nasze analizy rozsyłane do eurodeputowanych, miesiąc po miesiącu, mają wpływ na coraz mniejsze poparcie dla radykalnych rezolucji PE. Nawet, jeżeli wielu polityków nie chce wyrażać wsparcia dla obrony życia, to podzielają naszą opinię, że w świetle traktatów Parlament Europejski nie może zajmować się tą sprawą.
Członkowie Parlamentu Europejskiego nie uznają zresztą żadnych granic dla swych rezolucji. Chcą bezprawnie ingerować nie tylko w prawo krajowe państw członkowskich, ale nawet… w ustawodawstwo Teksasu w USA. W jednej z uchwalonych przez PE rezolucji potępiono stan Teksas za zakaz aborcji po wykryciu bicia serca dziecka. W odpowiedzi na lokalne prawo amerykańskiego stanu, europosłowie nie tylko wyrazili swoje oburzenie, ale zażądali od władz amerykańskich zablokowania nowego prawa. Parlament Europejski powoływał się przy tym na Kartę Prawa Podstawowych Unii Europejskiej, zapominając, że Stany Zjednoczone nie są związane postanowieniami Karty, a sama Karta nie przewiduje „prawa do aborcji”. Dotychczas ideologiczne rezolucje Parlamentu Europejskiego nie miały mocy sprawczej. Jednak przedstawiona przez Emanuela Macrona zapowiedź realizacji najradykalniejszych postulatów aborcyjnych, a więc wpisania „prawa do aborcji” do wiążącego Polskę prawa Unii Europejskiej, postawiła naszych analityków i specjalistów od Unii Europejskiej w stan gotowości. A był to tylko początek postulatów nowego przywództwa w UE. Nie pozwolimy na ideologiczną cenzurę Macron ogłosił również walkę z wszelkimi formami nienawiści i dyskryminacji, zapowiadając poparcie dla inicjatywy Komisji Europejskiej, która chce poszerzyć zawarty w traktatach katalog przestępstw ściganych w całej Unii Europejskiej o tzw. „mowę nienawiści”. Praktyka znana choćby z funkcjonowania mediów społecznościowych pokazuje, że nieostry i niezdefiniowany termin „mowa nienawiści” jest dziś często narzędziem ideologicznej cenzury. To właśnie mityczna „mowa nienawiści” jest zazwyczaj pretekstem do usuwania postów i całych profili na portalach społecznościowych takich jak Youtube czy Facebook,który w niesławnych „Standardach społeczności” za „mowę nienawiści” uznaje między innymi „wyrażenia mówiące o byciu mniej niż odpowiednim”, „wyrażenia mówiące o odstępstwie od normy”, „przyznanie się do nietolerancji na podstawie cech chronionych, w tym między innymi: homofobii, islamofobii” czy „treści wyrażające odrzucenie, w tym między innymi: nie uznaję, nie lubię, nie zależy mi”. W efekcie jako „mowę nienawiści” traktuje się zarówno wypowiedzi wprost nawołujące do przemocy czy groźby karalne, jak i zwykłe opinie, przekonania i poglądy. 
Co istotne, Komisja Europejska pisząc w swoim projekcie o skali zjawiska „mowy nienawiści” powołuje się właśnie na liczbę naruszeń „Standardów społeczności” Facebooka, co jasno pokazuje jak może wyglądać praktyka stosowania nowych przepisów. Dlatego nasi eksperci już w kwietniu ubiegłego roku, w ramach konsultacji społecznych projektu, przekazali Komisji Europejskiej wyczerpujące stanowisko Ordo Iuris. Zwracaliśmy w nim uwagę, że w porządku prawnym większości państw europejskich istnieje już przepis zakazujący dyskryminacji „z jakiejkolwiek przyczyny”.W dokumencie przywołaliśmy analizę polskiego Biura Analiz Sejmowych, której autorzy, odnosząc się do jednego z projektów ustawy mającej wprowadzić w Polsce kryminalizację „mowy nienawiści”, pytali o to „dlaczego tylko takie okoliczności jak płeć, tożsamość płciowa, wiek, niepełnosprawność oraz orientacja seksualna zostały wymienione [w projekcie], a nie np. bycie osobą chorą psychicznie, chorą na AIDS, uzależnioną od alkoholu lub środków odurzających, otyłą, nadmiernie wysoką, czy niską, czy też bycie bezdomnym, itd. Wszakże i te okoliczności mogą mieć charakter dyskryminacjogenny”. Nasze argumenty były ignorowane przez urzędników Komisji Europejskiej, ale budziły coraz większe zainteresowanie ze strony zagranicznych partnerów oraz opinii publicznej. Nadal nie jest jeszcze za późno, by zatrzymać niebezpieczną inicjatywę. Wpisanie „mowy nienawiści” do unijnych traktatów będzie bowiem wymagało zgody wszystkich państw członkowskich. Dlatego nasi eksperci już pracują nad memorandum przekonującym do zawetowania projektu, które trafi do polskiego rządu i rządów innych państw naszego regionu, by stworzyć skuteczną koalicję blokującą ten projekt. W tej sprawie mamy poważne szanse na sukces. Więcej władzy w ręce ideologów z Parlamentu Europejskiego W wystąpieniu francuskiego prezydenta pojawił się także wątek, niemal całkowicie przemilczany przez relacjonujące wydarzenie media. Choć wydaje się, że przyznanie europosłom inicjatywy ustawodawczej jest nieistotną zmianą formalną, to w rzeczywistości byłby to znaczący krok w stronę radykalizacji i federalizacji Unii Europejskiej.
Przyjmowane w ostatnich latach uchwały PE są świadectwem skrajnej ideologizacji zasiadających w Europarlamencie polityków, którzy reprezentują dziś coraz niższy poziom wiedzy, zaangażowania i świadomości prawnej, bezrefleksyjnie powielając kłamstwa, przekazywane im przez genderowych ideologów i aborcyjnych lobbystów.Wielokrotnie przekonywaliśmy się o tym w ostatnich miesiącach, gdy Parlament Europejski kilkukrotnie atakował w swoich uchwałach Polskę. Pod koniec listopada 2020 roku Parlament Europejski przyjął rezolucję potępiającą wyrok polskiego Trybunału Konstytucyjnego. Europosłowie bezpodstawnie stwierdzili, że „dostęp do aborcji” jest prawem człowieka oraz oskarżali Polskę o „nadużywanie wartości religijnych i kulturowych” i zbyt częste powoływanie się przez lekarzy na wolność sumienia. W rezolucji bezpośrednio nawoływano polski rząd do łamania prawa, poprzez niepublikowanie wyroku TK – całkowicie wbrew przeciwnym opiniom Komisji Europejskiej jeszcze z 2016 roku. Z kolei w 2021 roku, w dniu polskiego Święta Niepodległości, eurodeputowani przyjęli rezolucję w sprawie „pierwszej rocznicy faktycznego zakazu aborcji w Polsce”, w którym europosłowie nie tylko powielili kłamstwa i manipulacje radykalnej lewicy z poprzedniej rezolucji, ale wręcz poszli o krok dalej. Eurodeputowani domagając się wprowadzenia w Polsce powszechnego dostępu do aborcji, stwierdzili bowiem, że ochrona życia w Polsce jest „atakiem na praworządność”, a nawet „zabójstwem motywowanym genderowo”. W obu dokumentach pojawił się też bezpośredni atak na Instytut Ordo Iuris. W uchwałach PE nazwano nas organizacją fundamentalistyczną, wzywającą do utworzenia „stref wolnych od LGBT” oraz „siłą napędową kampanii mających na celu podważenie praw człowieka i równości płci w Polsce”. W związku z naruszeniem przez Parlament Europejski naszych dóbr osobistych, zdecydowaliśmy się zaskarżyć obie rezolucje do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, żądając usunięcia ich z obrotu prawnego. To wreszcie Parlament Europejski wzywał Komisję Europejską, by wstrzymano należne Polsce środki w ramach unijnego Planu Odbudowy z powołaniem na rzekome naruszenia praworządności w naszej Ojczyźnie. Nie bez znaczenia dla takiego stanowiska eurodeputowanych była ich wiara w nieprawdziwe mapy nienawiści, wskazujące na samorządy rzekomo wprowadzające dyskryminacyjną politykę „stref wolnych od LGBT”. Skala przekłamań, złej woli i przesycenia ideologią polityków Parlamentu Europejskiego to zapowiedź szkód, jakich byliby sprawcami, gdyby dać im do ręki możliwość inicjowania wiążącego prawa Unii Europejskiej. Przez ostatnie dwa lata każda kluczowa rezolucja poprzedzona była wysyłką naszego memorandum. 
Z miesiąca na miesiąc docieramy z naszymi racjonalnymi argumentami do kolejnych polityków i organizacji społecznych, budując coraz mocniejszą koalicję na rzecz racjonalnej polityki UE. Dzisiaj, wobec bezprecedensowego zagrożenia, musimy pilnie wzmocnić te działania. Wspólnie zatrzymajmy ideologizację UE Przed nami konieczność uruchomienia zbudowanych sojuszy i wypracowanych kontaktów oraz zaangażowania najlepszych europejskich naukowców – a to wszystko po to, by powstrzymać plan budowy europejskiego superpaństwa na fundamencie radykalnych ideologii, cenzury i przekreślenia suwerenności państw członkowskich UE. Nasze zadanie wygląda na starcie Dawida z Goliatem. Jednak gdy uświadomimy sobie, że wystarczy stanowcze weto jednego państwa zdolnego wytrzymać ideologiczną presję, sukces staje się realny. Dlatego skupiamy swoje wysiłki przede wszystkim na państwach Europy Środkowej, których społeczeństwa i rządy podzielają wiele z naszych wartości. Już za kilka tygodni odbędzie się pierwsza z naszych konferencji w Brukseli. Z udziałem naukowców, polityków i organizacji społecznych – zabierzmy stanowczy głos w obronie Europy narodów. Eksperci Instytutu Ordo Iuris będą reagować na wszelkie inicjatywy zgłaszane przez francuską prezydencję, biorąc udział w konsultacjach społecznych, przekazując stosowne analizy przedstawicielom polskiego rządu i organizując międzynarodowe koalicje społecznego sprzeciwu. Monitoring unijnych organów to miesięczny koszt rzędu 6 000 zł. Każda analiza unijnego raportu lub rezolucji, zawierająca rekomendacje i precyzyjne argumenty kluczowe dla zablokowania groźnych ideologicznych inicjatyw to nawet 8 000 zł. Tylko najbliższe tygodnie to kilka zaplanowanych analiz, od sprzeciwu wobec wprowadzenia „prawa do aborcji” do Karty Praw Podstawowych, przez wykazanie wadliwości pomysłu na inicjatywę ustawodawczą Parlamentu Europejskiego, po szczegółowe argumenty przeciwko kodyfikacji „mowy nienawiści” jako przestępstwa w całej Unii. Poważnym przedsięwzięciem jest organizowana przez nas w Brukseli międzynarodowa konferencja, poświęcona suwerenności państw członkowskich i prawdziwej treści pojęcia „praworządność”, na której głos zabiorą członkowie Parlamentu Europejskiego, naukowcy i akademicy z całej Europy. 
Na ten cel będziemy musieli przeznaczyć co najmniej 35 000 zł. Ok. 15 000 zł. kosztować będzie przygotowanie i promocja publikacji, będącej zbiorem wszystkich analiz Instytutu Ordo Iuris dotyczących praworządności, którą chcemy zaprezentować w ramach konferencji. Wszystkie te działania będą dla nas dużym wyzwaniem finansowym, ale wierzę, że z Pana pomocą będziemy mogli udźwignąć ten ciężar, skutecznie stając na drodze do federalizacji i ideologizacji UE. Dlatego bardzo Pana proszę o wsparcie Instytutu kwotą 50 zł, 80 zł, 130 zł lub dowolną inną, dzięki której będziemy mogli kontynuować całą naszą szeroką działalność na arenie międzynarodowej. Z wyrazami szacunku P.S. Postępująca federalizacja Unii Europejskiej jest dziś jednym z najpoważniejszych zagrożeń dla polskiej suwerenności. Proces odbierania kompetencji państwom członkowskim odbywa się stopniowo i jest niedostrzegalny w świecie zdominowanym przez natłok bieżących doniesień medialnych, tworzących swoisty „szum informacyjny”. Dopiero z perspektywy czasu widać, jak z każdym kolejnym rokiem, krok po kroku, tracimy swoją suwerenność, godząc się na jej ograniczenia, na które na pewno nie zgodzilibyśmy się w 2004 roku, przystępując do Unii. Dzięki takim ludziom jak Pan możemy budować racjonalne i wiarygodne argumenty na rzecz polskiej suwerenności, przypominając ideę Europy narodów, która przyświecała współtwórcy wspólnoty – Robertowi Schumanowi. Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris jest fundacją i prowadzi działalność tylko dzięki hojności swoich Darczyńców.


Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris ul. Zielna 39, 00-108 Warszawa (22) 404 38 50 www.ordoiuris.pl

Hidden Alliance of Former WEF 'Young Global Leaders’, including Macron, Trudeau, Merkel, & Boris Johnson, working to Enforce „The Great Reset”

How is it that more than 190 governments from all over the world ended up dealing with the Covid pandemic in almost exactly the same manner, with lockdowns, mask mandates, and vaccination cards now being commonplace everywhere? The answer may lie in the Young Global Leaders school, which was established and managed by Klaus Schwab of the World Economic Forum (“WEF”), and that many of today’s prominent political and business leaders passed through on their way to the top.

Posted By: SpaceCommando , 27-Jan-2022 www.rumormill.news/191940

By The Expose` – January 27, 2022 A hidden alliance of political and corporate leaders is exploiting the pandemic with the aim of crashing national economies and introducing a global digital currency, and these leaders include President of France Emmanuel Macron, Prime Minister of Canada Justin Trudeau, Prime Minister of New Zealand Jacinda Ardern, and Prime Minister of the United Kingdom Boris Johnson. This isn’t fiction, it’s fact. Just listen to the President of the World Economic Foum, Klaus Schwab, himself say the following “I have to say when I mention or names like Mrs Mirkle, Vladimir Putin and so on they have all been Young Global Leaders of the World Economic Forum, but what we’re really proud of now is the young generation like Prime Minister Trudeau, the President of Argentina and so on. So we penetrate the cabinets.So yesterday I was at a reception for Prime Minister Trudeau, and I know that half of his cabinet are Young Global Leaders of the World Economic Forum.” The story begins with the World Economic Forum (WEF), which is an NGO founded by Klaus Schwab, a German economist and mechanical engineer, in Switzerland in 1971, when he was only 32.

The WEF is best-known to the public for the annual conferences it holds in Davos, Switzerland each January that aim to bring together political and business leaders from around the world to discuss the problems of the day. Today, it is one of the most important networks in the world for the globalist power elite, being funded by approximately a thousand multinational corporations. The WEF, which was originally called the European Management Forum until 1987, succeeded in bringing together 440 executives from 31 nations already at its very first meeting in February 1971, which was an unexpected achievement for someone like Schwab, who had very little international or professional experience prior to this. The reason may be due to the contacts Schwab made during his university education, including studying with no less a person than former National Security Advisor and Secretary of State Henry Kissinger.

The Forum initially only brought together people from the economic field, but before long, it began attracting politicians, prominent figures from the media (including from the BBC and CNN), and even celebrities. In 1992 Schwab established a parallel institution, the Global Leaders for Tomorrow school, which was re-established as Young Global Leaders in 2004. Attendees at the school must apply for admission and are then subjected to a rigorous selection process. Members of the school’s very first class in 1992 already included many who went on to become important liberal political figures, such as Angela Merkel, Nicolas Sarkozy, and Tony Blair . . .

INKUBATOR SABOTAŻYSTÓW

Pfizer i Spółka postawili na młodych. Nie byłoby w tym jeszcze nic złego, gdyby nie to, że starych wysyłają do piachu. Przypomina się w tym miejscu ta anegdota sprzed lat o naszych emigrantach, którzy po roku pobytu w Stanach, czy Kanadzie zaczynali mówić dziwnym narzeczem. Po polsku już zapomnieli, a angielskiego jeszcze się nauczyć nie zdążyli. Zostali bez języka. Oczywiście, najchętniej eksponowali ten polisz inglisz podczas chwilowych pobytów w Ojczyźnie. Dziś widzę ich znowu, są wszędzie dookoła. Gdzie okiem nie sięgnąć, degrengolada i nieuctwo.

Do niedawna obowiązywał naturalny zwyczaj rozwoju, wspinania się po  szczeblach kariery zawodowej, w takim tempie, które pozwalało nabrać wiedzy i doświadczenia w sposób bezpieczny zarówno dla siebie, jak i dla innych, a dojście na szczyt wiązało się z samospełnieniem, odpowiednią pozycją społeczną i najczęściej finansową. Kadra (słowo „elita” muszę czymś zastąpić) uznała jednak, że lepiej młodych wyuczyć według własnych potrzeb, wywindować ich na szczyt drabiny, obsypując już na starcie mamoną, a będą gwarantem jej spokoju i stworzą nową, lepszą przyszłość, zgodną z zamówieniem. W którąkolwiek stronę bym nie spojrzał, jakiejkolwiek dziedziny nie dotknął, wszędzie widzę młodych, zastraszonych ludzi, którzy większość energii poświęcają temu, aby nie podpaść niewiele starszym szefom, często improwizując w walce o przetrwanie, bo nie mają skąd czerpać wiedzy, a ta zdobyta na różnego rodzaju przyspieszonych kursach gotowania na gazie, nie starcza na długo. Oczywiście, „nasi” nie wpadli na ten pomysł sami, myślenie kreatywne zabito w polskim światku politycznym już dawno, stawiałbym na rok 1926, a ostatecznie 1989. Niezależnie od tego, którą z tych dat przyjąć za właściwszą, po dziś dzień politycy realizują zamówienia składane w obcych centralach, kopiując przygotowane przez „starszych i mądrzejszych” koncepcje i pospiesznie wklejając je w nasze realia. 

Wpatrzeni w nieomylnego ich zdaniem guru, jakim jest dla nich Klaus Schwab, spełniają gorliwie jego oczekiwania nie odczuwając odrazy do człowieka, którego ojciec produkował broń na szwabskie potrzeby. Tę, która doprowadziła do likwidacji naszej autentycznej elity. Odpowiedzą sobie zapewne w duchu, że syn nie jest winien grzechów ojca. I mogą mieć rację, choć moim zdaniem potomstwo przejmuje geny przodków, nie mówiąc o kwestii wychowania przez rodziców. Co prawda, Klaus, który w ekonomii nigdy szczytów nie osiągnął, nauki pobierał u samego Henry Kissinger’a w Harvard Business School, gdzie kształtowano jego poglądy. I właśnie tam wybrano go do wypełnienia w przyszłości misji, którą poprzez innych, usłużnych sprzedawczyków, dzisiaj wypełnia.  Światowe Forum Ekonomiczne, któremu przewodzi, pierwotnie nosiło nazwę Europejskiego Forum Zarządzania. Nie wiem, czy to z tego powodu w „wolnej” już Polsce eksplodował ogrom, tak zwanych uczelni, przygotowujących głównie do zarządzania. W pierwszym spotkaniu Forum, w roku 1971, kiedy Schwab miał zaledwie lat 32, wzięli udział przedstawiciele 31 państw. Obecnie, finansuje je już ponad 1000 międzynarodowych korporacji.

W roku 1992, Schwab założył szkołę Global Leaders for Tomorrow („Światowi Przywódcy dla Jutra”). Trzeba przyznać fundatorom, że rozmach zawsze mieli, a pojęcia skromności nikt im wpoić nie zdołał. Dla uwypuklenia trendu, który wpadł im już wtedy do głów, w roku 2004 zmieniono jej nazwę na Young Global Leaders („Młodzi Przywódcy Świata”). „Jutro” było już nieaktualne, bo właśnie zaczęło stawać się dniem dzisiejszym. Przywódców wyniesiono wyraźnie do roli liderów świata. Choć, w rzeczywistości bardziej pasowałoby do nich miano dilerów nowej idei.  Absolwentami pierwszego rocznika tej szkoły byli Angela Merkel, Tony Blair i Nicolas Sarkozy. Ramię w ramię szkoliły się w niej takie tuzy, jak globalny komiwojażer szczepionkowy Bill Gates i ten, który na pandemii zarobił krocie – szef Amazona, Jeff Bezos. Nie zabrakło tam również kolejnego z wielkich przywódców Francji doby kryzysu, Emmanuaela Macron i premier Nowej Zelandii – Jacindy Ardern. W ławkach tej wybitnej uczelni znaleźli swoje miejsce, mniej u nas znani reprezentanci amerykańskiej sceny politycznej, gubernator najbardziej „zarażonego” stanu USA, Kalifornii – Gavin Newsom, czy sekretarz transportu – Pete Buttgieg. Z pewnością jednak, większość z nas kojarzy takie nazwiska, jak Chelsea Clinton, Richard Branson (szef firmy Virgin), czy Larry Fink, który zawiaduje jedną z trzech głównych korporacji światowych – BlackRock. Szkoła miała niezły przerób, bo zdołała „wykształcić” 1300 przywódców z wszystkich kontynentów i są oni dziś rzeczywistymi liderami nowego ładu, budującymi na naszych oczach Światowy (nie)Rząd.

To są ci starsi szefowie, choć młodzi wiekiem. Można odnaleźć ich nazwiska i facjaty na oficjalnej stronie The Forum of Young Global Leaders, bo jak wspominałem, skromność jest w tej grupie pojęciem nieznanym. 

Ale, żeby szefowie nie musieli tyrać sami, postanowiono zbudować im grupę wyrobników pomniejszego płazu i zaprząc do walki o nowy, lepszy świat. Powołano do życia, swego rodzaju inkubator, w którym dojrzewa narybek przyszłych zarządców globu. Schwab uruchomił go w roku 2012 i nazwał Global Shapers Community („Wspólnota Kształtująca Świat”). Jest to w zasadzie sieć sabotażystów działających w 456 miastach świata, nazywanych przez nich hubami. Na swojej stronie deklarują, że są to „zróżnicowane zespoły młodych ludzi, których łączą wspólne wartości – integracja, współpraca i wspólne podejmowanie decyzji. Razem tworzą projekty i zmieniają swoje społeczności”. Czytelnicy będą zapewne ciekawi, czy w tym gronie znaleźć można reprezentantów naszego nieszczęśliwego kraju? Otóż, można, ale nie mam zamiaru ich reklamować, sami łatwo ich wyszukacie na stronach, do których linki podałem. Są to w każdym razie ludzie, którzy już zaszli wysoko w strukturach państwa, a dynamika ich karier świadczy o tym, że zajdą na sam szczyt tej drabiny z powyłamywanymi szczeblami.

2021-12-23   Sławomir M. Kozak

https://www.oficyna-aurora.pl/aktualnosci/inkubator-sabotazystow,p696991656

www.oficyna-aurora.pl