Hiszpania tonie w syjonistycznym bagnie

Hiszpania tonie w syjonistycznym bagnie

28.08.2026 wolnemediahiszpania-tonie-w-syjonistycznym-bagnie

Według ustaleń Brown University nawet 60 mln ludzi musiało zmienić miejsce zamieszkania w wyniku tzw. wojny z terrorem a więc kampanii Stanów Zjednoczonych wymierzonej w kraje islamskie, w interesie Izraela. Ogromna część z nich zasiliła kraje sąsiednie wobec tych zbombardowanych przez USA. Afgańczycy powędrowali do Iranu, Syryjczycy do Libanu a Libijczycy do Tunezji i Egiptu. Jednak znaczna część z nich powędrowała do Europy. Zalewać nasz kontynent falą islamu.

Dzisiaj już wszyscy widzą, kto jest sprawcą islamizacji Europy. Wszyscy oczywiście powyżej pewnego ilorazu inteligencji. Już nawet absolutny mainstream a więc publicyści Defence24 piszą artykuły o syjonistycznym sprawstwie inwazji islamistów na Europę. Wobec tego co dzieje się w Ceucie trudno już pisać innym tonem.

Jednak już dawno temu dla każdego obserwatora polityki międzynarodowej było oczywiste, że to Stany Zjednoczone oraz Izrael względnie jeszcze Wielka Brytania oraz Francja, ta ostatnia jednak pod żydowskim przywództwem Sarkozy’ego, odpowiadają za islamizację Europy. Oczywiście odpowiada także np. Charles de Gaulle, francuski mąż stanu, który nie wiadomo dlaczego dopuszczał pewną ilość obcych kulturowo ludzi we Francji. Był to błąd który zapoczątkował tragedię. Piszę o Francji nie przypadkowo. Francja dzięki de Gaulle’owi była krajem suwerennym, który po wojnie mógł zbudować własną bombę jądrową i uniezależnić się od zdominowanego przez USA sojuszu NATO. De Gaulle robił prawie wszystko tak jak należy. Jednak z imigracją wyraźnie się pomylił.

Zupełnie inaczej wyglądało to w Niemczech. Tam za islamską imigracją z Turcji optował Waszyngton aby związać ten kraj mocniej z Zachodem w okresie po rozmieszczeniu tam rakiet z głowicami jądrowymi. Niemcy były więc islamizowane pod presją USA. Francja niestety nie.

Po 2001 roku islamizacja Europy wskoczyła na najwyższe tory. Wraz z upadkiem państwowości lub rządów w krajach miękkiego podbrzusza Europy: od Maroka, Tunezji, Libii, przez Egipt, Palestynę, Liban, Syrię, Irak, Iran aż po Afganistan.

Część z tych państw rzeczywiście upadło, część jednak została zdestabilizowana i wywrócona w ramach kampanii znanej jako arabska wiosna. W tym drugim przypadku chodzi o Tunezję, Egipt, Syrię i Libię. W tym pierwszym o Afganistan, Irak, Syrię oraz Libię. Niektóre kraje więc zostały tak zdestabilizowane arabską wiosną, jak i zniszczone kampaniami wojennymi, prowadzonymi w przypadku Libii i Syrii przez Anglosasów rękoma islamskich terrorystów, zwłaszcza z formacji Al-Kaida, stworzonej przez amerykańskich pełnomocników z czasów wojny radziecko-afgańskiej.

Francja odegrała także haniebną rolę w destabilizacji miękkiego podbrzusza Europy jednak czyniła to przede wszystkim pod żydowskim przywództwem Sarkozy’ego. Francja Chiraca nie zgodziła się na udział w kampanii wojennej przeciwko Irakowi, której celem było okrążenie Iranu przez amerykańskie wojsko (polecam poczytać jaki % ropy naftowej w Iraku po 2003 roku kontrolowały USA – od razu odpowiem: niewielki). Francja Macrona nie wzięła udziału w dwukrotnej agresji na Iran. Francja Sarkozy’ego bardzo szybko wróciła do wojskowych struktur NATO oraz wzięła udział w obaleniu Muammara Kaddafiego a więc w zniszczeniu Libii, przez którą przechodzi dzisiaj ważny szlak imigracyjny z Afryki, kontrolowany przez agenta amerykańskiego Khalifę Haftara. Który to Haftar zawarł także bliskie przymierze z Mossadem, o czym pisałem latem 2023 roku, kiedy Haftar aktywizował w bardzo znaczący sposób szlak imigracyjny prowadzący na włoską Lampedusę przez wschodnie wybrzeże Libii.

W 2019 roku, w słynnej już rozmowie francuskiego prezydenta Macrona z Trumpem, ten pierwszy zakomunikował rezydentowi Białego Domu, że po porzuceniu Kurdów ich więzienia pełne islamistów z ISIS, zostaną otwarte a terroryści zaleją Europę. Na co Trump odpowiedział: Emmanuel, to twój problem (nie są to cytaty dosłowne).

Był to obraz podejścia USA wobec zalewania Europy przez islamskich terrorystów. Które to zalewanie jest na rękę pewnym kręgom w USA oraz zwłaszcza całemu Izraelowi, gdyż tworzy Europejczykom takie same warunki w jakich egzystuje Izrael. Co powoduje wzrost znaczenia na starym kontynencie partii proizraelskich oraz wzrost poparcia dla Izraela w jego konfrontacji z ludnością i państwami arabskimi. Od kilku-kilkunastu lat notuje się pojawianie na europejskiej scenie politycznej znacznej ilości partii pseudoprawicowych, które zajmują się głównie walką z islamem oraz wspieraniem USA i Izraela, w tym amerykańskich i izraelskich wojen. Co jest aberrację bo przecież to właśnie te wojny w konsekwencji zalewają Europę muzułmanami.

Jedną z partii, która bezczelnie odwołuje się do prawicy, a służy żydowskim i amerykańskim interesom hegemonicznym, jest hiszpański VOX, którego przywództwo wyraźnie cierpi na syndrom sztokholmski. To właśnie VOX wspiera amerykańskie i izraelskie wojny na miękkim podbrzuszu Europy, które niszczą stabilne rządy w krajach muzułmańskich, dzięki czemu możliwe jest przejmowanie w tych krajach władzy przez agenturę amerykańsko-izraelską, która następnie wypycha muzułmanów oraz chociażby Afrykańczyków z Afryki Subsaharyjskiej, do Europy. Albo po prostu możliwy jest upadek państw i emigracja mas ludności do Europy. Wspomniana Libia jest tego najlepszym przykładem.

Już nawet absolutny polski mainstream, jak chociażby redaktor „Defence 24” Witold Repetowicz, zauważają, że to syjoniści grają pierwsze skrzypce w zalewaniu Europy islamistami. Mowa konkretnie o przykładzie Ceuty i najazdu na tą hiszpańską eksklawę imigrantów z końca lipca 2026 roku.

Tymczasem VOX, który popierał wojnę z Iranem a więc zniszczenie Iranu i wyrzucenie z tego kraju milionów ludzi, bo taka jest konsekwencja amerykańskich wojen, i który wspierał Izrael w trakcie ludobójstwa Palestyńczyków, jeżdżąc do tego kraju i sprzeciwiając się powstaniu państwa palestyńskiego, w kontekście najazdu na Ceutę oskarża rząd w Madrycie o uległość wobec Maroka. A nie swoich syjonistycznych sponsorów o zalewanie ich kraju islamem, jak powinien to robić.

Przypomnijmy, że partia VOX była finansowana przez komunistyczno-terrorystyczną organizację MEK – Ludowych Mudżahedinów Iranu – która to jest agenturą Izraela i USA przeznaczoną do podpalania co jakiś czasu Iranu. Jej członkowie byli szkoleni w USA, konkretnie w Nevadzie, a ona sama ma swoją lokalną siedzibę w Azerbejdżanie skąd robi wypady, w porozumieniu z syjonistami, którzy także mają swoją siedzibę w kraju ze stolicą w Baku, do Iranu. Między innymi po to aby mordować irańskich naukowców. Terroryści na motocyklach, którzy zabijali irańskie elity na ulicach irańskich miast to właśnie MEK.

MEK oczywiście był tylko pośrednikiem pomiędzy Waszyngtonem i Tel Awiwem a Hiszpanami w finansowaniu VOX-u. Wiemy przecież że komunistyczno-islamscy fundamentaliści z Ludowych Mudżahedinów Iranu nie biorą udziału w inspirowaniu polityki i ideologii, którą kieruje się VOX. Jest jednak wysoce zastanawiające jak VOX łączy walkę z islamskim terroryzmem i ekstremizmem z braniem setek tysięcy dolarów od islamskich terrorystów. Hmmm…

W mediach czytamy, iż VOX wykorzystuje kryzys w Ceucie do zwiększenia poparcia dla siebie. Logiczna rzecz. W Hiszpanii scena polityczna zdominowana jest całkowicie przez siły umiarkowane. Siły umiarkowane wspierają Palestynę zgodnie z ideą samostanowienia narodów, którą to Stany Zjednoczone wspierały jeszcze 80 lat temu. Więc Tel Awiw popycha swoje oraz amerykańskie popychadło a więc Maroko, udziałowca tzw. ustaleń abrahamowych – normalizacji stosunków Izrael-świat arabski, do tego, aby to przerzuciło dziesiątki tysięcy imigrantów, w tym przecież Marokańczyków, do hiszpańskiej Ceuty. Siły syjonistyczne z USA od dłuższego czasu wywierają presję na kradzież Madrytowi jego afrykańskich eksklaw w odwecie za wspieranie suwerenności Palestyny oraz sprzeciw wobec wojny z Iranem a więc de facto eksterminacji irańskich elit narodowych.

W wyniku zalewania Hiszpanii muzułmanami przez amerykańsko-syjonistyczne popychadło Maroko, partia VOX czyli agentura Waszyngtonu i Tel Awiwu może urosnąć w siłę, wzmacniając proizraelski i proamerykański przekaz nad rzeką Ebro. Tym sposobem destabilizowany jest rząd, którego miejsce wkrótce może zająć opcja amerykańska.

Jak skończy się dla Hiszpanów ta niebezpieczna gra pobłażania na amerykańsko-syjonistyczną agresję oraz destabilizację ich kraju lecz tak naprawdę także całej Europy, z jednoczesnym przekierowywaniem winy na innych aktorów i wspieraniem agresji na kraje islamskie? Cóż, w 2004 roku islamscy terroryści odpowiedzieli Hiszpanii za udział tego kraju w agresjach na kraje muzułmańskie, u boku wojska amerykańskiego. W zamachach w Madrycie zginęło 191 osób a prawie 2000 zostało rannych (niektóre źródła podają liczbę ponad 2000). Do tego chce doprowadzić partia VOX, wspierając syjonistyczno-amerykański terror wymierzony w suwerenne narody wyznające islam.

Autorstwo: Terminator 2019
Źródło: WolneMedia.net

Inwazja na Ceutę – narzędzie geopolitycznej układanki Izraela i USA

Inwazja na Ceutę – narzędzie geopolitycznej układanki Izraela i USA

Posted by Marucha 2026-08-28 marucha/inwazja-na-ceute-narzedzie-geopolitycznej-ukladanki-izraela-i-usa

Koniec lipca stał się teatrem największego szturmu imigrantów na Ceutę, hiszpańską enklawę na północnym wybrzeżu Afryki. Jednego dnia do tego 83-tysięcznego miasta wdarło się około 60 tysięcy, głównie młodych mężczyzn w wieku poborowym.


Można sobie wyobrazić przerażenie mieszkańców widzących tłumy wałęsających się mężczyzn szukających zaczepki, wskutek czego zapanował chaos.

Świat natychmiast obiegły zdjęcia i filmy przedstawiające biednych ludzi usiłujących za wszelką cenę, często z narażeniem życia, dostać się do upragnionej Europy.

Niemniej jednak wydarzenie to, ze względu na swoją złożoność, nie może być analizowane wyłącznie jako ciekawostka medialna czy kryzys humanitarny. Przede wszystkim należy na nie spojrzeć jako na przemyślane narzędzie w złożonej układance geopolitycznej. Dlatego, aby zrozumieć przyczyny tego, co doprowadziło do tych wydarzeń, trzeba cofnąć się w czasie i tam szukać źródeł.

Historia relacji między Hiszpanią a Marokiem, a szerzej – między Hiszpanią a Afryką Północną – jest wynikiem wielowiekowych kontaktów politycznych, militarnych i kulturowych. Ich początki sięgają VIII wieku, kiedy Maurowie podbili znaczną część Półwyspu Iberyjskiego. Od XV wieku Hiszpania rozpoczęła ekspansję w Afryce Północnej. XIX i początek XX wieku były okresem intensywnej kolonizacji, natomiast w latach 60. i 70. XX wieku nastąpił proces dekolonizacji. Współcześnie relacje w tym regionie są złożone. Obok współpracy gospodarczej i politycznej występują również spory dotyczące granic, migracji oraz statusu Sahary Zachodniej.

Istotnym punktem napięć pozostają także Ceuta i Melilla – dwa hiszpańskie miasta autonomiczne położone na północnym wybrzeżu Afryki, które od ponad pięciu wieków są częścią Hiszpanii. Jednak Rabat od czasu uzyskania przez Maroko niepodległości w 1956 roku uznaje je za część swojego terytorium.

Prawo międzynarodowe nie uznaje Ceuty i Melilli za kolonie, a ONZ nie uwzględnia ich na liście terytoriów oczekujących na dekolonizację, co w praktyce oznacza, że obie eksklawy należą do Hiszpanii, a zarazem stanowią jedyne lądowe granice Unii Europejskiej z Afryką.

Ich położenie sprawia, że są szczególnie podatne na presję migracyjną. Wystarczy przekroczyć przejście graniczne, przejść przez płot lub przepłynąć niewielki odcinek morza, by znaleźć się w upragnionym Eldorado. To zresztą jest tam normalnym procederem. Przejścia graniczne w Ceucie i Melilli niemal codziennie są atakowane przez grupy mężczyzn, którzy w ten sposób próbują przedostać się do Europy.

Innym spornym terytorium jest Sahara Zachodnia, leżąca w północno-zachodniej Afryce. W 1884 roku Hiszpania ustanowiła protektorat nad tym terytorium, jednak w 1976 roku wycofała się z tego terenu, nie rozwiązując kwestii jego statusu. W międzyczasie narodziły się ruchy niepodległościowe, z których najważniejszym stał się Front Polisario, utworzony w 1973 roku.

Przełomowym momentem był rok 1975, kiedy Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w wydanej opinii uznał prawo mieszkańców Sahary Zachodniej do samostanowienia. Mimo tego król Maroka Hassan II zorganizował tzw. Zielony Marsz, w którym około 350 tysięcy Marokańczyków przekroczyło granicę Sahary Zachodniej, aby zamanifestować roszczenia Maroka do tego obszaru.

W 1976 roku Front Polisario ogłosił powstanie Saharyjskiej Arabskiej Republiki Demokratycznej i rozpoczęła się wojna z Marokiem i Mauretanią. Po kilku latach walk Mauretania zrezygnowała ze swoich roszczeń, co wykorzystało Maroko i przejęło kontrolę nad opuszczonymi przez nią terenami.

W 1991 roku, dzięki mediacji ONZ, zawarto zawieszenie broni, a jednym z jego głównych założeń było przeprowadzenie referendum, do którego nigdy nie doszło.

Obecnie większość terytorium Sahary Zachodniej znajduje się pod administracją Maroka, które je uważa za integralną część swojego państwa, natomiast Front Polisario kontroluje wschodnią część terytorium. ONZ nadal uznaje Saharę Zachodnią za terytorium niesamorządne, którego ostateczny status powinien zostać określony zgodnie z prawem mieszkańców do samostanowienia.

Część państw uznaje Saharyjską Arabską Republikę Demokratyczną, natomiast inne popierają marokański plan przyznania temu obszarowi szerokiej autonomii w granicach Maroka, w tym USA, które w 2020 roku uznały suwerenność Maroka nad Saharą Zachodnią.

Właśnie te dwa nierozwiązane spory – o Ceutę i Melillę oraz o Saharę Zachodnią – są kluczowe dla zrozumienia współczesnych relacji Hiszpanii i Maroka. Bez tego kontekstu trudno zrozumieć, co naprawdę wydarzyło się w Ceucie.

Inwazja pod koniec lipca nie była pierwszą tego typu demonstracją siły. Już w 2021 roku w ciągu kilku godzin do Ceuty wdarło się około 10–14 tysięcy Marokańczyków i tak jak teraz – była to rozgrywka polityczna pomiędzy Rabatem a Madrytem. Hiszpania przyjęła wówczas do szpitala szefa Frontu Polisario, co Rabat uznał za wrogi gest i wykorzystał jako pretekst, aby 17 maja tysiące Marokańczyków wdarły się do tego hiszpańskiego miasta.

W obu przypadkach świat zobaczył jednak przede wszystkim obrazy kryzysu migracyjnego. Media ze szczegółami opowiedziały nam o tym, co wydarzyło się w sławetny czwartek. Z detalami pokazywały ludzi walczących z morzem i biedne dzieci pozostawione przez rodziców. Spójrzmy jednak, jak ta „inwazja” wyglądała od strony Maroka.

Otóż 29 lipca, w środę wieczorem, król Maroka Mohammed VI wygłosił przemówienie z okazji 27. rocznicy swojego wstąpienia na tron. Starał się w nim stworzyć wizerunek stabilności i postępu gospodarczego kraju.

Jednak zaledwie kilka godzin później dziesiątki tysięcy Marokańczyków próbowały opuścić kraj i przedostać się do Ceuty. Kontrast ten podważył oficjalną narrację rządu, a główną ofiarą polityczną, oprócz samego monarchy, stał się szef rządu Aziz Akhannouch. W ten sposób inwazja na Ceutę stała się rozgrywką polityczną przed wrześniowymi wyborami – ruchem wymierzonym w obecną władzę.

To, co wydarzyło się w ów czwartek, nie było spontanicznym aktem. Już kilka dni wcześniej tysiące młodych ludzi podążały przez Maroko w kierunku Ceuty. Robili to pociągami, ciężarówkami, a także pieszo. Dziennik „El Mundo” opublikował wypowiedzi niektórych z nich, którzy twierdzili, że na trasie ich wędrówki nie było żadnych marokańskich kontroli policyjnych.

Według „The New York Times” władze marokańskie wręcz zachęcały ludzi do przekroczenia granicy. Natomiast hiszpańska Gwardia Cywilna i służby specjalne wykryły agentów marokańskiego wywiadu obecnych w tłumie ludzi maszerujących na Ceutę. Ustalono również, że wielu młodych ludzi zrezygnowało z pracy, a za tę specyficzną „wycieczkę” do Hiszpanii otrzymywali około 350 euro.

W ostatnich dniach Facebook stanął na wysokości zadania i zlikwidował kilka grup liczących ponad 230 tysięcy członków, które od kilku lat służyły jako platformy do organizacji i koordynacji nielegalnych przekroczeń granicy z Hiszpanią. Wśród publikowanych treści znajdowały się reklamy płatnych przewodników, mapy z trasami do Ceuty i Melilli, porady dotyczące pokonania przeszkód granicznych i odcinka morskiego, oraz oferty zakupu sprzętu, który mógł być wykorzystywany podczas podróży.

Jak widać, ta inwazja była dobrze zorganizowanym przedsięwzięciem, a świat przy okazji zobaczył, że ruch migracyjny jest dobrze zorganizowanym przemysłem.

Analizując ostatnie wydarzenia, można zauważyć, że to, co się wydarzyło, ma jeszcze szerszy wymiar. Tutaj w grę wchodzą ostatnie napięcia pomiędzy USA a Hiszpanią w sprawie NATO i Iranu.

Odmowa Hiszpanii udzielenia USA dostępu do baz wojskowych w Rota i Morón podczas kampanii irańskiej, konsekwentne pozostawanie poniżej poziomu wydatków uzgodnionego w NATO oraz konfrontacyjna postawa premiera Hiszpanii Pedro Sáncheza wobec administracji Donalda Trumpa – te okoliczności nieoczekiwanie otworzyły Maroku możliwość wysuwania śmiałych roszczeń wobec Ceuty i Melilli.

Natomiast Izrael, jako nowy i najważniejszy partner Maroka, natychmiast dostrzegł w tej wyjątkowej sytuacji okazję do realizacji własnych celów i działając w ramach sojuszu pod przewodnictwem USA, dyplomatycznie zaczął wspierać Rabat.

Tak też w marcu tego roku Michael Rubin z American Enterprise Institute wezwał administrację Trumpa do formalnego uznania Ceuty i Melilli za okupowane terytorium marokańskie, a Hiszpanię określał mianem „kolonialnej potęgi”.

Kilka dni później kongresmen Mario Díaz-Balart, przewodniczący Podkomisji ds. Bezpieczeństwa Narodowego Izby Reprezentantów, a zarazem jeden z najbliższych kongresowych powierników Marca Rubio, publicznie oświadczył, że obie eksklawy „nie znajdują się na terytorium geograficznym Hiszpanii”, lecz na terytorium Maroka, a ich los już dawno powinien zostać ustalony.

Oliwy do ognia dolał wewnętrzny e-mail Pentagonu, o którym w kwietniu 2026 roku poinformował Reuters. W jego treści znajdowała się m.in. informacja o zawieszeniu członkostwa Hiszpanii w NATO, które miało być konsekwencją odmowy wspierania operacji USA przeciwko Iranowi. To nie były jedyne sygnały narastającej niechęci Waszyngtonu wobec Madrytu. Sekretarz obrony Pete Hegseth wyraził pogardę wobec europejskich, jak to określił, „pasożytów”, wskazując Hiszpanię jako wątpliwego „sojusznika”. Natomiast w marcu sam Donald Trump nazwał Hiszpanię „straszną” i nakazał swojemu sekretarzowi skarbu zerwanie stosunków gospodarczych z Madrytem.

W tym miejscu należy też podkreślić, że Maroko od 2004 roku posiada status głównego sojusznika Stanów Zjednoczonych spoza NATO, a w dniach 14–16 kwietnia tego roku USA i Maroko podpisały nowy, dziesięcioletni plan działań dotyczący współpracy obronnej.

Patrząc z tej perspektywy pojawia się zasadnicza kwestia, kogo będzie wspierać Waszyngton. O czym rzadko się mówi – to status Ceuty i Melilli w ramach NATO. Hiszpania jest członkiem Sojuszu, a art. 6 Traktatu Północnoatlantyckiego określa geograficzne granice stosowania art. 5. Obejmuje on terytoria państw NATO w Europie i Ameryce Północnej oraz kilka wskazanych w traktacie obszarów, ale nie wymienia terytoriów państw członkowskich położonych w Afryce.

Ceuta i Melilla, choć są integralną częścią Hiszpanii, leżą właśnie w Afryce. Oznacza to, że w przypadku ich zaatakowania nie ma jednoznacznej traktatowej gwarancji automatycznego zastosowania art. 5.

I właśnie tutaj pojawia się zasadniczy problem. Hiszpania jest członkiem NATO, ale jej dwa najbardziej narażone na marokańską presję terytoria znajdują się poza jasno określonym geograficznym zakresem artykułu 5. Co prawda NATO mogłoby zdecydować o udzieleniu Hiszpanii pomocy, jednak nie wynika to wprost z automatycznego mechanizmu obrony zbiorowej.

Kolejnym elementem układanki są Porozumienia Abrahama, które przekształciły dotychczasowe, w dużej mierze nieformalne kontakty Maroka z Izraelem w otwartą współpracę i doprowadziły do powstania formalnego partnerstwa wojskowego. Działania te dają Izraelowi bezpośredni strategiczny udział w ewentualnym sukcesie Rabatu w regionie, co ma oczywiste znaczenie odnośnie do Ceuty i Melilli.

W tym kontekście Abrahamowa koalicja administracji Trumpa, zbudowana wokół wspólnej opozycji wobec Iranu i bodźców ekonomicznych, stworzyła nowe relacje w trójkącie między Waszyngtonem, Jerozolimą i Rabatem.

W rezultacie roszczenia terytorialne Maroka wobec eksklaw stały się już nie tylko dwustronnym sporem z Hiszpanią, ale znacznie poszerzyły swój zasięg. Maroko konsekwentnie wykorzystuje presję dyplomatyczną, prawną i demograficzną, budując wokół swoich północnych roszczeń odpowiednią narrację. Rola Izraela sprowadza się natomiast do wzmocnienia marokańskiej dyplomacji w ramach struktury sojuszu, która już teraz przychylnie odnosi się do stanowiska Rabatu.

Jak widać, nic z tych działań nie wymaga militarnego awanturnictwa, a koszty pozostają minimalne. Reasumując obecną sytuację, można wyciągnąć następujące wnioski:
1) Hiszpania znajduje się w izolacji dyplomatycznej dokładnie w momencie, gdy jej południowe terytoria są zagrożone;
2) Porozumienia Abrahama stworzyły ramy dla rekonfiguracji sojuszy na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej w sposób, który służy jednocześnie interesom USA i Izraela;
3) pomoc Maroku w przejęciu Ceuty i Melilli służy tym ramom i dodatkowo może stać się karą dla członka NATO – Hiszpanii – który utrudnia działania;
4) dla Izraela wzmacnianie roszczeń Maroka nie jest aktem dobroczynności. To strategiczna inwestycja w partnera, który po drugiej stronie Cieśniny Gibraltarskiej ma klucz do jednego z najważniejszych morskich punktów strategicznych na świecie.

W kontekście Cieśniny Ormuz, Ceuta może być kolejnym punktem zapalnym.

Ewa Marcinkowska
https://myslpolska.info/

Izrael wykorzystuje kryzys migracyjny w Ceucie do „wyrównania rachunków” z Hiszpanią

Izrael wykorzystuje kryzys migracyjny w Ceucie do wyrównania rachunków z Hiszpanią

Date: 31 luglio 2026Author: Uczta Baltazara babylonianempire/izrael-wykorzystuje-kryzys-migracyjny-w-ceucie-do-wyrownania-rachunkow-z-hiszpania

Maroko de facto dokonało inwazji na Ceutę. Wykorzystując tę samą strategię, co podczas słynnego „Zielonego Marszu” z 1975 roku, kiedy to 350 000 nieuzbrojonych Marokańczyków wtargnęło na Saharę Zachodnią i w ciągu trzech dni zmusiło Hiszpanów do opuszczenia protektoratu. https://en.wikipedia.org/wiki/Green_March

Obecny król, Mohammed VI praktycznie zwolnił z więzień tysiące przestępców, zorganizował ich i wykorzystał do nieuzbrojonej inwazji na Ceutę, która może paść. Tak twierdzą hiszpańskie służby wywiadowcze.

To, że mamy do czynienia z inwazją, jest całkowicie pewne – wystarczy spojrzeć na liczby i sposób działania. Ponadto Maroko jest państwem, w którym kontrola terytorialna jest sprawą niezwykle poważną. Byłem tam wielokrotnie. Przy wjeździe (a zatem i wyjeździe) z każdego miasta (nawet liczącego zaledwie 10 000 mieszkańców) znajduje się wojskowy punkt kontrolny, w którym wszystkie pojazdy muszą się zatrzymać, z “pachołkami” zwężającymi jezdnię oraz urządzeniami przebijającymi opony w przypadku próby ominięcia kontroli. Oznacza to, że nie zatrzymuje się jedynie wybranych pojazdów, lecz muszą zatrzymać się wszyscy. Mieszkańcy odpowiadają na pytania policjantów, pojazdy użytkowe przechodzą standardową procedurę, a cudzoziemcy muszą się zatrzymać, aby na piśmie zadeklarować, jak długo zamierzają pozostać w mieście i skąd przybywają, jeśli wjeżdżają, lub podać, dokąd zmierzają, jeśli wyjeżdżają. Jest to formalność załatwiana szybko i z wielką uprzejmością przez Gendarmerie Royale. Pokażą ci formularz, w którym wpisujesz dane osobowe podróżujących wraz z numerem paszportu i numerem rejestracyjnym samochodu oraz deklarujesz, dokąd się udajesz.

Jest więc absolutnie niemożliwe, aby młodzi „migranci” wędrowali po Maroku, by spotkać się pod murami Ceuty. W każdym razie nieuzbrojeni najeźdźcy to w dużej mierze więźniowie zwolnieni w ostatnich dniach z marokańskich więzień, wspierani przez marokańską policję i przez nią zorganizowani – co potwierdza również hiszpański wywiad, choć można do tego wniosku dojść na podstawie logiki, która w dzisiejszych czasach jest rzadkością.

“Zielony Marsz” z 1975 roku, zorganizowany przez ojca obecnego króla – Hassana II, był wzorem dla tej inwazji, której celem jest „odzyskanie” Ceuty przez Maroko. Jest to zatem akt wrogi wobec kraju europejskiego.

Hiszpania otwarcie opowiedziała się przeciwko ludobójstwu w Strefie Gazy (które wciąż trwa) oraz przeciwko wojnie w Iranie, dlatego też prawdopodobne jest, że Stany Zjednoczone i Izrael dały Mohammedowi VI zielone światło na inwazję na Ceutę, której celem jest doprowadzenie do utraty przez Hiszpanię, państwa uważanego za wrogie, enklawy przydatnej do kontroli Cieśniny Gibraltarskiej, która pozostałaby w rękach Anglii i Maroka, czyli państw sprzyjających interesom syjonistycznym.

Że tak właśnie jest, widać wyraźnie po hasbarze kibicującej tej sprawie. Po stronie hiszpańskiej pojawia się problem: premier jest marionetką z Muppet Show. Czy Sanchez zdoła zachować się jak prawdziwy mąż stanu, czy też zachowa się jak polityk-karierowicz, za którego go uważam? – I co zrobi król?

INFO: ariannaeditrice.it/articoli/muppet-show

……………………

Hiszpańscy politycy i komentatorzy zarzucają Izraelowi podsycanie chaosu w związku z kryzysem migracyjnym w Ceucie

Napięcia dyplomatyczne między Hiszpanią a Izraelem związane z wojną w Strefie Gazy w coraz większym stopniu przenoszą się do mediów społecznościowych, a kryzys migracyjny w hiszpańskiej enklawie Ceuta w Afryce Północnej stał się najnowszym punktem zapalnym po wymianie złośliwości między izraelskim ambasadorem przy ONZ Dannym Danonem a hiszpańskim ministrem transportu Oscarem Puente.

Danon oskarżył Hiszpanię o wielokrotną krytykę Izraela, podczas gdy sama ogłosiła stan wyjątkowy w Ceucie w związku z kryzysem migracyjnym.

„Hiszpania, która nigdy nie przegapia okazji, by pouczać Izrael, ogłosiła stan wyjątkowy w Ceucie w związku z kryzysem dotyczącym swojej polityki imigracyjnej” – napisał Danon na X.

„Być może zanim zacznie nas dalej pouczać, nadszedł czas, by wyjaśniła światu, dlaczego nadal utrzymuje kolonialne enklawy w Afryce” – dodał, nawiązując do hiszpańskich terytoriów Ceuty i Melilli na śródziemnomorskim wybrzeżu Maroka.

Cytując wpis Danona na platformie X, Óscar Puente odpowiedział: „Cóż, wydaje się, że wszystko staje się całkiem jasne”. Chociaż minister nie rozwinął tej kwestii, jego uwaga została powszechnie zinterpretowana jako odpowiedź na krytykę Danona i pojawiła się w kontekście nasilającej się debaty politycznej w Hiszpanii na temat kryzysu migracyjnego oraz roli Izraela w polityce regionalnej.

Ta internetowa wymiana zdań nastąpiła po komentarzach hiszpańskiej komentatorki politycznej Caroliny Alonso, która zarzuciła Izraelowi, że stara się podkopać pozycję hiszpańskiego rządu w odwecie za stanowisko Madrytu w sprawie wojny w Strefie Gazy. Udostępniając wpis dotyczący apeli niektórych włoskich polityków o zawieszenie członkostwa Hiszpanii w strefie Schengen, Alonso stwierdziła, że działania te są prowadzone „za pośrednictwem Maroka, przy wsparciu Izraela”, a także hiszpańskiej i europejskiej skrajnej prawicy.

Oskarżyła również Stany Zjednoczone o próby osłabienia hiszpańskiego rządu w celu rozszerzenia swoich wpływów nad Cieśniną Gibraltarską, argumentując, że kryzys migracyjny stał się częścią szerszej walki geopolitycznej.

Do debaty włączył się również hiszpański poseł Gabriel Rufián, rzecznik parlamentarny Republikańskiej Lewicy Katalonii (ERC), który powtórzył pojawiające się w mediach społecznościowych twierdzenia, że kryzys migracyjny służy interesom Stanów Zjednoczonych i Izraela. Wezwał on do osiągnięcia szerokiego konsensusu narodowego w tej sprawie zamiast partyjnej konfrontacji politycznej.

Dziennikarz Jose Vizner przypomniał wpis z 2019 roku opublikowany w mediach społecznościowych przez Yaira Netanjahu, syna izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu, w którym mowa była o rzekomym wsparciu Izraela dla ruchów separatystycznych w Ceucie i Melilli.

Cytując ten wpis, Vizner zastanawiał się, czy obecna presja migracyjna stanowi „zemstę” wobec hiszpańskiego premiera Pedro Sancheza, za którą „płacą wszyscy Hiszpanie”.

Hiszpański komentator Ruben Gisbert wysunął podobne twierdzenia, argumentując, że Maroko nie nasiliło swoich roszczeń dotyczących Ceuty i Melilli, dopóki Sanchez nie objął urzędu, a następnie nie przyjął coraz bardziej krytycznego stanowiska wobec Izraela i nie zbliżył się do sprawy palestyńskiej.

Stosunki między Hiszpanią a Izraelem uległy gwałtownemu pogorszeniu od początku wojny w Strefie Gazy w październiku 2023 r. Hiszpania należy do krajów europejskich najbardziej krytycznych wobec izraelskiej kampanii wojskowej, w maju 2024 r. uznała Państwo Palestyńskie i wielokrotnie wzywała do natychmiastowego zawieszenia broni oraz zapewnienia szerszego dostępu pomocy humanitarnej do Strefy Gazy.

INFO: aa.com.tr/en/europe/spanish-politicians-commentators-accuse-israel-of-stirring-chaos-over-ceuta-migration-crisis

Największy od 2021 roku. Co wiadomo o kryzysie migracyjnym w Ceucie?

Największy od 2021 roku. Co wiadomo o kryzysie migracyjnym w Ceucie?

Według Cadena SER w ciągu ostatnich 24 godzin na teren autonomicznego miasta mogło nielegalnie przedostać się 49 000 migrantów.

tass-ru/mezhdunarodnaya-panorama

© AP Photo

Według stacji radiowej Cadena SER, która powołuje się na szacunki hiszpańskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, w ciągu ostatnich 24 godzin do autonomicznego miasta Ceuta, położonego na północnym wybrzeżu Afryki, mogło dostać się około 49 tys. migrantów.

Kryzys graniczny w Ceucie stał się największym od 2021 r. i doprowadził do sytuacji humanitarnej i społecznej w całym kraju, podaje Politico .

Agencja TASS zebrała najważniejsze informacje dotyczące sytuacji.

Skala kryzysu

  • Jak podaje El Confidencial , powołując się na szacunki hiszpańskiej Gwardii Cywilnej, 30 lipca około 40 000 osób mogło nielegalnie wjechać do Ceuty z Maroka .
  • Według publikacji migranci przybywali do Ceuty przez całą noc.
  • Politico zauważa, że ​​sytuacja ta wywołała krytykę strategii migracyjnej rządu hiszpańskiego.
  • Niezadowolenie z hiszpańskich władz wyrazili Santiago Abascal, lider skrajnie prawicowej partii Vox, który nazwał sytuację w autonomicznym mieście „inwazją”, a także Alice Weidel, współprzewodnicząca niemieckiej partii Alternatywa dla Niemiec, i Manfred Weber, lider Europejskiej Partii Ludowej, który zaapelował do Madrytu o przestrzeganie unijnego paktu migracyjnego.
  • Politico dodało, że dwa miasta autonomiczne Hiszpanii, Ceuta i Melilla, są jedynymi terytoriami UE mającymi granice lądowe z Afryką, co czyni je regularnym źródłem kontrowersji dotyczących polityki migracyjnej UE.
  • Jak podkreślono w publikacji, w 2021 roku co najmniej 8000 osób wjechało z Maroka przez Ceutę.
  • Jak wcześniej donosiły hiszpańskie media, w ciągu ostatniego tygodnia ponad 1500 migrantów dotarło do Ceuty z Maroka, podczas gdy inni pokonali tę odległość pieszo.
  • Według innych źródeł, na teren miasta autonomicznego mogło wejść około 20 tysięcy osób.
  • Liczba przybyszów nie została jeszcze określona.
  • Jak podaje gazeta El Pais , od 300 do 400 migrantów przedostało się z Maroka do autonomicznego miasta Melilla, położonego w Afryce Północnej .
  • Władze wcześniej nakazały zamknięcie przejścia granicznego między Melillą a północnoafrykańskim królestwem.
  • Jak podaje EFE , setki migrantów, którzy w ostatnich godzinach nielegalnie przekroczyli granicę z Ceutą, zaczęło wracać do Maroka przez to samo przejście graniczne, z którego korzystali wcześniej.
  • Jak podała stacja radiowa Cadena SER, w ciągu ostatnich 24 godzin do Ceuty mogło wjechać około 49 tys. migrantów.
  • Według jej informacji około 7 tysięcy spośród przybyłych mogą stanowić osoby nieletnie.
  • Liczba ludności miasta wynosi około 83 tysięcy osób.
© TASS/Reuters/Europa Press/EFE

Starcia

  • Jak podaje agencja EFE , 31 lipca rano setki osób próbujących dostać się do Ceuty i Melilli wywołały starcia z siłami bezpieczeństwa na granicy między Marokiem a Hiszpanią .
  • Według niego, grupy ludzi próbowały sforsować ogrodzenie od strony miasta Fnidek, na granicy z Ceutą, rzucając kamieniami w funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa.
  • Ponadto w pobliżu przejścia granicznego Beni Ansar doszło do gwałtownych starć między siłami bezpieczeństwa a setkami młodych ludzi, w tym wieloma nieletnimi, którzy próbowali dostać się do miasta Melilla zarówno przez ogrodzenie graniczne, jak i port.
  • Jak podało radio Cadena SER , marokańska policja użyła gazu łzawiącego i armatek wodnych wobec osób próbujących przedostać się do Hiszpanii.
  • Według niej marokańska policja rozproszyła osoby próbujące przekroczyć granicę.

Powody

  • Kryzys migracyjny może mieć związek z orzeczeniem Sądu Najwyższego Królestwa Iberyjskiego, poinformowała stacja RTVE .
  • Według niej Sąd Najwyższy orzekł wcześniej, że ustawa o cudzoziemcach nie pozwala na zastosowanie natychmiastowej procedury deportacyjnej wobec migrantów zatrzymanych na morzu.
  • W związku z tym osoby te muszą przejść standardową procedurę administracyjną.
  • Decyzja sądu została szeroko rozpowszechniona w marokańskich mediach społecznościowych.
  • Hiszpańskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie wyklucza możliwości, że organizacje zajmujące się handlem ludźmi wykorzystują orzeczenie Sądu Najwyższego w celu zwiększenia napływu nielegalnych imigrantów, zwłaszcza ludzi młodych.

Reakcja władz

  • Władze Ceuty zwróciły się do hiszpańskiego rządu centralnego o zamknięcie granicy z Marokiem, poinformowała agencja EFE.
  • Według niego władze miasta również zwróciły się z prośbą o wysłanie wojsk.
  • Jak stwierdził w wywiadzie dla stacji radiowej Onda Cero szef rządu Ceuty, Juan Jesús Vivas, sytuacja, która ma miejsce, jest „stanem wyjątkowym w kraju”.
  • Podkreślił, że liczba przybyłych migrantów stanowi 2% całkowitej populacji miasta.
  • Związek zawodowy hiszpańskiej policji stwierdził, że sytuacja w Ceucie jest całkowicie poza kontrolą.
  • Rząd Hiszpanii podjął decyzję o wysłaniu wojsk lądowych stacjonujących w Ceucie, poinformował dziennik El Pais.
  • Według niej wojsko będzie wspierać Gwardię Cywilną w zapewnianiu bezpieczeństwa w mieście.
  • Premier Hiszpanii Pedro Sánchez odwiedzi miasto 31 lipca w związku z kryzysem migracyjnym.
  • Premierowi będzie towarzyszył minister spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaska.
  • Król Hiszpanii Filip VI przeprowadził rozmowę telefoniczną z premierem Pedro Sánchezem, aby omówić kryzys migracyjny, podał dziennik El Pais .
  • Według niej monarchini rozmawiała również z szefem władz miasta, Juanem Jesúsem Vivasem.

Stanowisko Maroka

  • Jak podaje Europa Press , powołując się na źródła dyplomatyczne w ambasadzie Maroka w Madrycie, władze Maroka obwiniły za tę sytuację organizacje przestępcze.
  • Według niego misja dyplomatyczna stwierdziła również, że współpraca z Hiszpanią w kwestiach migracyjnych układa się wzorowo.
  • Jednakże, według związków zawodowych hiszpańskiej policji, władze marokańskie „nie robią nic”, aby zapobiec masowemu napływowi migrantów do Ceuty, zarówno drogą morską, jak i lądową.

Porozumienia między Hiszpanią a Marokiem

  • Hiszpania i Maroko zgodziły się podjąć działania mające na celu zagwarantowanie szybkiego transferu osób, które przybyły nielegalnie do Ceuty, poinformowało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych iberyjskiego królestwa.
  • Ministerstwo zwróciło uwagę na wzorową współpracę między państwami we wszystkich obszarach, także w zakresie migracji.
  • Agencja uważa, że ​​„sieci handlu ludźmi” próbują „stymulować napływ migrantów”.
  • Madryt podziękował Rabatowi za wysiłki podejmowane w ostatnich dniach przez siły bezpieczeństwa w celu uniemożliwienia przedostania się do kraju nielegalnych imigrantów.
  • Władze hiszpańskie we współpracy ze stroną marokańską rozpoczynają proces masowego odsyłania nielegalnych imigrantów, poinformował portal informacyjny Hespress .
  • Według jego źródeł „podjęto decyzję o natychmiastowym rozpoczęciu procesu masowego deportacji nielegalnych migrantów, którzy próbowali przekroczyć drogi wodne wokół Ceuty”.
  • Według tych samych źródeł operacja będzie prowadzona „we współpracy z odpowiednimi strukturami marokańskimi”.
  • Zaznaczono, że działania mające na celu deportację nielegalnych imigrantów „obejmą wszystkich migrantów, w tym nieletnich”.

Reakcja krajów europejskich

  • Premier Włoch Giorgia Meloni oświadczyła, że ​​jest gotowa zawiesić układ z Schengen o swobodnym przekraczaniu granic z Hiszpanią.
  • Minister spraw zagranicznych kraju Antonio Tajani poparł pomysł zawieszenia układu z Schengen z Hiszpanią ze względu na fakt, że kryzys migracyjny w Ceucie może zagrozić bezpieczeństwu narodowemu całej Europy.
  • Hiszpański minister spraw zagranicznych José Manuel Albarez poinformował, że po komentarzach Tajaniego wezwał ambasadora Włoch.
  • Władze francuskie zaostrzyły kontrole na granicy z Hiszpanią, poinformował francuski minister spraw wewnętrznych Laurent Nunez.

O Ceucie

  • Ceuta ma status miasta autonomicznego w Hiszpanii.
  • Ze względu na położenie geograficzne kraju, migracja stanowi jeden z głównych problemów tego kraju.
  • Obecny rząd włoski uważa walkę z nielegalną migracją za swój priorytet.

Kryzys 2021

  • W maju 2021 r. w ciągu kilku dni około 10 000 nielegalnych migrantów przedostało się z Maroka do Ceuty.
  • Stało się to na tle kryzysu w stosunkach między Rabatem a Madrytem, ​​który nastąpił po tym, jak władze hiszpańskie przyjęły na swoje terytorium w celu leczenia prezydenta Saharyjskiej Arabskiej Republiki Demokratycznej (SADR, proklamowanej 27 lutego 1976 r.) oraz sekretarza generalnego Frontu Polisario (Ludowego Frontu Wyzwolenia Saguia el-Hamra i Rio de Oro, który opowiada się za niepodległością Sahary Zachodniej od Maroka) Brahima Ghaliego.

„Wielka Podmiana”, czyli nowe kłamstwa w miejsce starych

„Wielka Podmiana”, czyli nowe kłamstwa w miejsce starych

Marek Klecel wpolityce/wielka-podmiana-czyli-nowe-klamstwa-w-miejsce-starych


Lewica hiszpańska wygrywa wreszcie, jak się zdaje, wojnę domową z 1936 roku. Od tamtych heroicznych lat pełnych legend zachodniej lewicy i wojennego zaciągu europejskich intelektualistów na fronty hiszpańskie, do okopów wojennych, gdzie nie walczono już na słowa, walczono nie na żarty.

Pamiętamy, że na tamtą rewolucyjną frazeologię, hasła „Partia o muerte!”, pieśni w rodzaju „Asturio mych młodych lat, Asturio, ziemio jedyna!”, za którymi szły zbrojne sowieckie posiłki, dali się skusić tacy ludzie jak późniejsi antykomuniści – Orwell czy Koestler lub kultowy w swym czasie pisarz Ernest Hemingway. Przez lata walczyła hiszpańska lewica z cieniem generała Franco i chyba z resztkami monarchii. I do dzisiaj właściwie Hiszpanie „przepracowują” swą przeszłość, ale nie przepracowali jej tak skutecznie jak np. przodujący w tej dziedzinie w Europie Niemcy, którzy zamknęli swą zbrodniczą przeszłość i doszli do tego, że nazizm to międzynarodówka, od której wyzwoliła ich Armia Czerwona. Hiszpania dotąd walczy i chyba nie wyzwoliła się jeszcze z rąk faszystów, Nie wyzwoliła jej Armia Czerwona jak nas w 1945 roku, choć przecież w 1936 roku to pierwszy młody Związek Sowieckich Republik Rad pośpieszył ze zbrojną pomocą młodej republice hiszpańskiej (trzeba tu odnotować także polską pomoc „polskich Hiszpanów” z KPP z generałem ‘Walterem’ Świerczewskim na czele). Teraz jednak powstaje nowa sytuacja, która pozwoli ostatecznie przepędzić winnych wszystkiemu faszystów.

„Ale w Grenadzie zaraza”

Wszystko to przypominam z powodu jednej pięknej sceny, której bohaterką była hiszpańska posłanka Montero Gil z lewicowej partii Podemos; działo się to bodaj w Saragossie (pamiętnej choćby z fantastycznej powieści Jana Potockiego). Na swoim publicznym wiecu młoda Hiszpanka wypaliła wprost o co chodzi z tą imigracją, która stała się plagą Europy (choć to już tzw. tajemnica poliszynela). Nie chodzi o żadne względy humanitarne. Ogłaszając triumfalnie, że udało się przepchnąć prawa obywatelskie, a za tym i wyborcze dla najeżdżających Hiszpanię imigrantów, wyraziła przekonanie, że będą oni głosować właśnie na nich, na lewicę, której zwycięstwo ma usunąć z życia publicznego tamtejszych faszystów, jak się wyraziła, mając zapewne na myśli innych niż ona obywateli hiszpańskich. Ogłosiła to z taką radością, ciesząc się całą sobą, skacząc po scenie i podrygując jak na koncercie rockowym lub kibicując na tradycyjnej corridzie, że wglądało to rzeczywiście było ostateczne zwycięstwo w nieustającej hiszpańskiej wojnie domowej.

Przypowieść z wojny hiszpańsko-hiszpańskiej

Przeglądając ostatni numer zasłużonego pisma „Arcana”, znalazłem ciekawe, polskie świadectwo z tej wojny w Hiszpanii. Jest to krótka relacja polskiego karmelity o. Bernarda Smyraka, który studiował w Hiszpanii, był tłumaczem pism św. Jana od Krzyża i widział wydarzenia wojenne 1936 roku z bliska. Tak oceniał tę rewolucję: „Nie idzie tu o reformy społeczne, o poprawę doli ludu, ale o całkowity przewrót, o zwalczenie Boga i katolicyzmu. By to osiągnąć, czerwoni nie cofnęli się przed niczym. (…) Najwymowniejszym dowodem na to, że zupełne zniszczenie świątyń i zgładzenie całkowite kapłanów było z góry postanowione, jest przerażająca cyfra ofiar. Możemy liczbę kościołów zniszczonych albo całkowicie spustoszonych określić na około 20 tysięcy. Liczba zamordowanych kapłanów w diecezjach spustoszonych średnio 40 na 100, w niektórych nawet 80 na stu. Polowano na nich z psami, ścigano przez góry, tropiono zawzięcie, gdzie mogli się ukryć. Mordowano ich bez procesu, często natychmiast, dlatego tylko, że byli kapłanami”. Zasłużony duchowny (później uczestnik Powstania Warszawskiego, założyciel klasztoru w Zawoi) ledwo umknął z płonącej Hiszpanii. Dostał się w ręce republikanów, którzy przeznaczyli go na śmierć, ale wpadli na wymyślny sposób jej zadania. Wsadzili go do łodzi bez wioseł i wypuścili na morze, szydząc, żeby ratował się modlitwami do tych, którym uwierzył. Ojciec Bernard rzeczywiście uratował się, nie zaniedbując modlitw. Wiatr odwrócił się i przygnał łódź do brzegu.

Nowa lewica w miejsce starej

Każda tzw. lewica, poczynając od rewolucji francuskiej, odznacza się zadziwiającą naiwnością, która staje się z czasem naiwnością zbrodniczą, gdy zabiera się do naprawiania świata, w rezultacie przy użyciu siły, represji, przemocy, w rewolucjach większej niż ta, którą zwalczała. W warunkach demokracji, gdy trudno jawnie używać środków rewolucyjnej przemocy, kamufluje się, ‘etapuje’ swe cele, (‘etapy’ to właśnie frazeologia z ustrojów sowieckich w drodze do pełnego komunizmu) i posługuje ideowym, czy raczej ideologicznym oszustwem, ową podmianą wszystkiego dotychczasowego na coś przeciwnego. Walczymy, powiadają, zawsze o jakieś dobro, choćby to wymagało nieobliczalnych, nieznanych kosztów i konsekwencji niszczenia już jakiegoś dobra, porządku, zbudowanej struktury społecznej. Nie oglądamy się koszty i skutki w ślepym marszu naprzód, w istocie do władzy przecież, a nie czego innego, zawsze władzy dla dobra ludzi.

Naiwność obecnej lewicy hiszpańskiej polega na tym, że ona wierzą, że tamtejsi imigranci, chyba raczej islamscy, będą popierać lewicę, a nie islam, prawo szariatu, państwo islamskie, religię, która wyklucza inne, życie arabskie silne obyczajowo, nie integrujące się ze społeczeństwami europejskimi. Chyba widzą, co się stało w Europie i czym Europa będzie w przyszłości przy rosnącej populacji arabskiej, a dekadencji i depopulacji, przy słabnącej demografii europejskiej. Ale zapewne o to właśnie chodzi, o podmianę Europy w coś innego, ale w co, nie wiadomo; żeby było jakoś dobrze, szczęśliwie i bez dyskryminacji, Ale to właśnie czysta demagogia, populizm, który zarzuca się stronie przeciwnej, by zdobywać poparcie i władzę, nic konstruktywnego, demontaż, destrukcja w rezultacie. Nie wiadomo więc nawet, czy brać ideologię lewicową poważnie, skoro chodzi tylko o zdobycie władzy, a po drodze może być chaos, zniszczenie, odrzucenie tego co już osiągnięto. Bo ta ideologia nie jest nawet konstruktywna, nie chce opierać się na jakichś fundamentach, lecz budować niejako od góry, od dachu, od niewiadomej przyszłości, której teraz niema. Choć od razu zabezpiecza się sankcjami prawnymi i prewencyjną cenzurą.

Europa, właściwie UE w podczerwieni

Oczywiście jasno widać, że dla hiszpańskiej lewicy imigranci są traktowani instrumentalnie, mają posłużyć do usunięcia mitycznych faszystów, którzy śnią się w skołowanej Hiszpanii od 1936 roku, czyli wszystkich, którzy poczuwają się do jakiejś narodowości, ale także do naruszenia czy wręcz usunięcia tradycji europejskiej z Hiszpanii, wiary katolickiej i instytucji Kościoła. No cóż, Hiszpanią rządzili już kiedyś Saraceni, a pochód arabski na Europę zatrzymali niegdyś przodkowie Karola Wielkiego w Pirenejach. Dziś nie ma Karola Wielkiego i Francja jest półislamska, podobnie jak niektóre, mniejsze kraje Europy. Lewica taka jak hiszpańska może być w rezultacie pożytecznym idiotą dla nowego ruchu islamskiego, jak była takową dla ruchu bolszewicko-sowieckiego w 1936 roku. Nie na darmo mówiło się o Europie od Władywostoku do Lizbony. Nawet dziś na zachodnim krańcu Europy nie bardzo interesują się obecną wojną na Ukrainie, bo to daleko, a przecież ślad sowiecki od 1936 roku na tym krańcu Europy pozostał. Hiszpanie, Francuzi, Włosi mają słabość do komunizmu, bo znają go tylko teoretycznie jako szczytną ideologię, nigdy sowieckiej realizacji komunizmu nie doznali. Może dlatego w UE myśli się, że można ten komunizm poprawić, wprowadzać go na nowo, etapami, podmianą, nowymi manipulacjami w miejsce starych. Nie od rzeczy przecież hasło włoskiego komunisty Spinellego, które widniej na głównym budynku UE w Brukseli, głosi, że nie będzie wspólnej Europy bez likwidacji państw narodowych. Walka z mitycznym faszyzmem, nawet jeśli to będzie zwykła narodowość, jest więc w programie wprowadzanej siłą, podstępem prawniczym i sankcjami finansowymi Europy nie ojców założycieli UE, lecz postmarksizmu w rodzaju Gramsciego czy Spinellego. Czy nie wielka podmiana?

Z obecną ‘nowoczesną’ lewicą zachodnią jest jeszcze inny, większy kłopot. Posiada ona przecież cały wywrotowy ideologiczny pakiet haseł i szczytnych idei, który po poprzednich rewolucyjnych celach wygląda dość niezrozumiale, by nie powiedzieć podejrzanie czy wręcz obłędnie. Nie ma dawnego paliwa rewolucyjnego, klasy robotniczej (chłopi jako ‘glebae adscripti’ są raczej konserwatywni, niepodatni na hasła rewolucyjne, dlatego w UE będą eliminowani, by nie powiedzieć dyskryminowani), trzeba wymyśleć nowych ‘nosicieli’, kobiety (stąd feminizm), mniejszości seksualne (Gender+LGBT), wszyscy rzekomo dyskryminowani, właśnie imigranci, których ‘wilkomen’ i właśnie po to sprowadzimy jako nową masę wyborczą, nie z żadnych wyższych powodów, jak się głosi. Obecna polityka i w ogóle komunikacja społeczna opiera się przecież już jawnie w dużym stopniu na oszustwie, manipulacji, pustych obietnicach, propagandzie ideologicznej i tym bardziej jest to w agendzie, jak się ładnie mówi, lewicowej, która ma program walki o lepszy świat (koniecznie cały), postęp i przyszłość w ogóle.

Wielka podmiana natury

Pakiet lewicowy zawiera przecież ogólny program podmiany świata na jakiś inny, ale jest w szczegółach bardzo konkretny. W obronie całej natury i Planety jest polityka klimatyczna, bardzo kosztowna i eliminująca co biedniejszych (czy to w ramach hasła ‘mieszkanie prawem nie towarem’?). W polityce równości, niedyskryminacji i niewykluczania mamy cały pakiet rewolucji obyczajowej i seksualnej. Dla mniejszości seksualnych mamy nie tylko prawa, których nie są przecież pozbawieni, ale i przywileje. Związki homoseksualne i inne mają być zrównane z małżeństwem i rodziną, a więc mają mieć zapewnioną adopcję dzieci. W obronie kobiet, prócz równej z mężczyznami pracy i parytetów (jakby praca w domu dla rodziny nie była pracą i to bardziej odpowiedzialną niż inne), promocja swobodnej aborcji, jako prawa kobiety, ma jej ułatwić sytuację życiową i stałą pracę. Trudno nie zauważyć, że cały ten pakiet liberalno-lewicowy, uchodzący za nowoczesny, postępowy i prospektywny, jest już w swych skutkach, które widać po kilkudziesięciu latach, przeciwny temu co zakładał i głosił. Jest przeciwny naturze, przeciwny naturze samego człowieka. Rewolucja kulturowa, obyczajowa, seksualna nie zatrzymuje się, w tej chwili doszła do absurdu w transseksualizacji zwłaszcza nieletnich z niewiadomymi skutkami i stratami i prowadzi do aberracji w obrębie właśnie natury ludzkiej. Nie ma dwóch płci, nie ma mężczyzny i kobiety, którzy mają, o ile mi wiadomo swoje kody genetyczne (podobnie jak dziecko w łonie matki), lecz jest fantastyczna feeria stanów pośrednich, o jakich Panu Bogu i żadnej naturze się nie śniło. Byłaby to tylko jakaś działalność w rodzaju twórczości artystycznej, gdyby nie sankcjonowano tego faktycznie, prawem i cenzurą. A to jest już niszczenie fizyczne i psychiczne człowieka. Nie wspominam już o reszcie całej cenzurze i produkcji nowych praw, podmianie języka, by osłonić ten absurdalny bieg obłędnej ideologii i idącej, niestety, za nią praktyki.

Contra naturam?

Mamy tu więc wielką podmianę obrony natury i rozwoju człowieka na destrukcję tejże natury i samego człowieka, podmianę wielu szczytnych idei i wartości na pragmatykę polityczną i ideologiczną nieustannego zaparcia postępowego. Nic nie może trwać i rozwijać się w sposób naturalny tylko musi być nieustannie kwestionowane, burzone, by wprowadzać stale coś nowego (stąd ten nieznośny przymus stałego przekraczania granic, jak się powiada w panującym porzekadle), ale nie wiadomo czy lepszego; podmiana języka komunikacji w propagandę, pustosłowie, wreszcie w całkowity fałsz, bo przy takim przewrotnym użyciu języka traci on swe znaczenie, wiarygodność, porozumiewanie się ludzi już potoczne, swoja moc sprawczą. Taki oto przekaz lewicowo-liberalny, przynoszący rozmaite zaburzenia i kompletnie zbędne zmiany bywa wprowadzany mocą władzy, stanowionych praw i ich egzekucji. Czy to nie przemoc, wykluczenie totalne, nowe represje w miejsce starych, odbieranie wolności w imię wolności przez tych, którzy głoszą naprawę świata i obronę człowieka, wyzwolenie go od wydarzającego się zła. Podmiana zła w dobro, czy przeciwnie, głoszonego dobra w jego dziwne przeciwieństwa.

Hipokryzja to za mało

Ostatnio przejęli się sprawą pedofilii, tej amerykańskiej sprzed lat. Ma u nas powstać komisja, która sprawę zbada i rozliczy. Pewnie ma ona tło polityczne, antyamerykańskie. Byłoby to nawet zabawne, jak to w całej naszej coraz bardziej farsowej polityce, gdyby nie było smutne. Bo nie chodzi o żadne dzieci czy nieletnich. Akurat u nas dopiero teraz forsuje się te lewicowe ustawki i standardy naśladowane poniewczasie po Zachodzie. Tak, kamuflowany nowomową ‘status osoby najbliższej’ czyli ‘związki partnerskie’, czytaj ‘homoseksualne’, podejrzana edukacja zdrowotna w szkołach, którą wciska się na siłę, po cichu przemycane standardy WHO już od przedszkola. To też wielka moralna podmiana. Niby to wszystko walka o dobro dziecka. Czy rzeczywiście?

No, bo jak właściwie rozwinęła pedofilia w niepokojące, powszechniejsze, nie tylko jednostkowo kryminalne zjawisko. Przecież dziś wiadomo, że takim jej źródłem była rewolucja obyczajowa na Zachodzie w latach 60., głównie w Ameryce, propagująca całkowitą swobodę seksualną, wszelkiego rodzaju „związki partnerskie”, komuny i sekty seksualne, a w dalszej konsekwencji propagowanie homoseksualizmu, siłą rzeczy kontestacja związków małżeńskich, rodziny i naturalnego wychowania potomstwa. ‘Postęp’ seksualny, coraz większe seksualne wyzwolenie, nie ustawało, choć wikłało się w coraz większe sprzeczności aż do walki z naturą włącznie. Feminizm propagujący swobodną aborcję, tolerował też prostytucję i pornografię, a więc wcale nie bronił godności kobiet; zjednoczone lobby, przemysł medyczny i farmaceutyczny na rzecz antykoncepcji i aborcji, eutanazji i in vitro, ruchy forsujące pakiet LGBT, biologiczną fanaberię o wymienności i dowolności płci. Jednym słowem z popłuczyn ideologii marksistowskiej i freudowskiej rewolucja 68. przeszła do całkiem realnej i dominującej obecnie wszechstronnej praktyki seksualnej. Nie byt już, lecz seks ma kształtować świadomość!

Na początku lat 70. Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne, opierając się na rzekomych badaniach Kinseya, teoriach psychologicznych postfreudysty Reicha i wielu psychologach tej szkoły (później całkowicie skompromitowanych) usunęła homoseksualizm z listy zboczeń seksualnych. Później zamierzała to zrobić z pedofilią, uzasadniając, że to jeden z przejawów „bogactwa życia seksualnego człowieka”. Dopiero protesty psychiatrów zatrzymały to szaleństwo. Ale do dziś jest w zachodniej Europie wiele organizacji domagających się legalizacji pedofilii. Trzeba więc przypomnieć choć jeden przykład guru liberalnej lewicy Daniela Cohn-Bendita, zasiadającego w Parlamencie UE, który sam przyznawał się do pedofilii, opisując w swych wspomnieniach, jak podczas swej pracy w przedszkolu w latach 70. nie tylko molestował małe dziewczynki, ale i sam był przez nie molestowany. Nikt go wtedy nie piętnował za to, nie oskarżał, nie ścigał. Pedofilia była tolerowana jako pewne zachowanie w ramach swobody seksualnej, dopuszczalna również w ramach ‘edukacji seksualnej’ dzieci.

Podmiana seksualna, czyli komu bije dzwon?

Za teoriami „gender” i rozmaitymi ideologiami LGBT szły konkretne praktyki: seksualizacja dzieci i liberalizacja pedofilii (trzeba przypomnieć standardy i edukację według WHO) jako sposoby kształtowania i zaprogramowania człowieka od początku, jeszcze przed okresem osiągania tożsamości osobowej i dojrzałości seksualnej. Tak to się odbywało przez lata i wyglądało na dość chaotyczne, nieskoordynowane i mało zrozumiałe dla postronnych obserwatorów ruchy i postulaty niewielkich środowisk, uzbrojonych wszakże w wymyślne ideologie, wspieranych przez naciski i wpływy medialne na stanowienie odpowiedniego dla tych środowisk prawa. Aż doszło do wynaturzeń, których nie dało się już ukryć.

Teraz święte oburzenie, a przecież to wszystko należało przez lata do ‘pakietu’ liberalnej lewicy, która nie tylko dołączała kolejne aberracje z punktu widzenia rozwoju człowieka i społeczeństwa, ale też obwarowywała je specjalnymi prawami, a następnie cenzurą, która miała zastraszać, dyscyplinować i eliminować krytykę i sprzeciw. Dlatego powstała ‘mowa nienawiści’ jako liberalna podmiana na żądanie wolności, sensu i zdrowego rozumu. Nasi ‘nowocześni’, zawsze spóźnieni, ale gorliwie naśladujący, też chcą dodać swe trzy grosze. Ustawka z ‘edukacją zdrowotną’ w wykonaniu zagadkowych edukatorów, a zwłaszcza organizacji NGO, które już wcześniej próbowały wchodzić do szkół, powinna być ściśle skontrolowana, bo jest to niebezpieczny precedens ingerencji państwa w życie rodzin i dzieci, zwłaszcza gdy jest to w wykonaniu tak zaciętej minister/ry, tej od ‘polskich nazistów’. Podobnie ustawka o ‘związkach partnerskich’ czyli homoseksualnych (w mediach jest to bardzo zamącone, podmieniono właśnie związki homoseksualistów w związki partnerskie kobiet i mężczyzn, którzy ich nie legalizują). To niby taka minimalna ‘ustawka’, jak jednak wszędzie wcześniej oznaczająca początek ‘etapowania’, zrównanie z małżeństwem i rodziną, a później uzyskanie praw z tego wynikających, włącznie z adopcją dzieci. Pytanie, czy adopcja dzieci przez pary homoseksualne jest dla dzieci bezpieczna, czy nie rodzi ryzyka, jeśli nie ich wykorzystania, to przynajmniej wychowania i kształtowania w duchu innym niż rodzinny, gdzie człowiek rozwija się pełniej dzięki bliższym, uczuciowym związkom z matką i ojcem. Wiem, wiem, te słowa mają być zakazane, podobnie jak mąż i żona, a to właśnie ze względu na cały pakiet liberalno-lewicowy (jak tam wplątał się liberalizm, tego nie wiem). Rzeczywiście, konsekwentna aż do paranoi logika.

Co? Pytania i myśli karalne? Język nienawiści? A jest paragraf? Znajdzie się. A wyrok wyda sąd krzywoprzysiężny. Nie, to nie ja, to klasyk, chociaż romantyk…

Ps. Wspominałem o zasłużonym piśmie „Arcana”, z którego wziąłem hiszpańską przypowieść. Obchodzi ono właśnie 30-lecie swego istnienia (przedtem wychodziło jako podziemna „Arka”). Obecne ministerstwo kultury pod kierunkiem zasłużonej inaczej minister/ry, którą trzeba chyba nominować do tytułu mistrza mowy polskiej, odmówiło mu jednak dotacji; zejdzie więc chyba znów do podziemia. Nie pożałowano natomiast takich dotacji „Krytyce Politycznej”, które to środowisko ma wiele dochodów z innych źródeł, a także pismu „Kultura Liberalna” – oba pisma dostały dotacje po prawie pół miliona. Nie wsparto także finansowo poważnego pisma filozoficznego „Kronos”. Podobno sam Premier czytał jakiś jego archiwalny numer, jak pokazały media, ale jak dotąd nic to nie dało.

Walka z Krzyżem w Hiszpanii. Jak socjaliści usiłują zniszczyć prawdę

Ángel Manuel García Carmona:

Walka z Krzyżem w Hiszpanii.

Jak socjaliści próbują zniszczyć prawdę

Ángel Manuel García Carmona https://pch24.pl/angel-manuel-garcia-carmona-walka-z-krzyzem-w-hiszpanii-jak-socjalisci-probuja-zniszczyc-prawde/

(fot. Wikipedia)

Historyczne zapomnienie jako sensacyjny pretekst do ataku na Boga i chrześcijaństwo w Hiszpanii, na przykładzie sprawy Doliny Poległych

W ostatnich dniach hiszpańskie życie polityczne, społeczne i kulturalne przyniosło kilka tematów o niemałym ciężarze. Niektóre z nich starano się szczególnie wyeksponować przy okazji pięćdziesiątej rocznicy śmierci generała Francisco Franco, który zmarł 20 listopada i który przejął władzę w Hiszpanii po zwycięstwie w „Krucjacie Wyzwolenia 1936 roku”.

Niedawno pojawił się projekt rzekomo wybrany jako podstawa do przeprowadzenia eufemistycznie określanego „przekształcenia znaczenia” Doliny Poległych. To naturalny zarazem i duchowy kompleks położony w rejonie Cuelgamuros, jednym z dolin pasma Sierra de Guadarrama na północnym zachodzie Wspólnoty Madrytu. Projekt nazwano La base y la cruz, ponieważ w założeniu jego osią ma być właśnie Krzyż.

Poza elementem rzeźbiarskim odnoszącym się do motywu Pietà przewiduje się budowę „centrum interpretacyjnego”, którego przekaz nie będzie wynikał z wolnej opinii czy interpretacji żadnego zgromadzenia zakonnego ani żadnych spontanicznych środowisk społecznych, lecz z tego, co zadecyduje rząd Hiszpanii. Rząd miałby mianować rzekomych „akademickich ekspertów i badaczy”, odpowiedzialnych za ustanowienie obowiązującej wersji „oficjalnej prawdy”.

Co więcej, dwadzieścia procent składu jury odpowiedzialnego za ten projekt miałoby być powiązane z laicyzmem oraz z tą dziewiętnastowieczną konsekwencją, jaką jest masoneria. W „komitecie” tym znaleźli się Fernando Martínez López, Jordi Martí Grau, Luis Pérez de Prada, María Teresa Verdú Martínez, David Chipperfield, Fuensanta Nieto de la Cierva, María Langarita Sánchez, Cristina Iglesias Fernández Berridi i Elena Calama Martín, przy udziale doradców José Ferrándiza Martínez i Daniela Alberto Escobara Portillo.

W artykule nie zamierzam jednak rozwijać szerzej ani tego zagadnienia, ani różnych interpretacji historycznych dotyczących „Krucjaty Wyzwolenia”, ani też oskarżeń odnoszących się do działań odpowiedzialnych za hiszpański Czerwony Terror. Nie jest również moim celem pogłębiona analiza motywacji, które stały za budową tego pomnika pojednania Hiszpanów według koncepcji Juána de Ávalosa, socjalisty z Méridy.

Chciałbym raczej przypomnieć, i to nieco głębiej, że lewica nie dąży wcale do rzekomego „pojednania”, które sprzedaje się dziś w mediach. Nie chodzi jej też wyłącznie o potępienie tego wojskowego przywódcy, który przyszedł na świat w galicyjskim porcie Ferrol. Sprawy związane z tym miejscem w gminie San Lorenzo de El Escorial wykraczają poza zwykłe „oficjalne wybielanie” zbrodni tych, którzy pragnęli uczynić z Hiszpanii satelitę Moskwy.

Ostatecznym celem jest zburzenie samego krzyża, który łatwo dostrzec z autostrady A Coruña w kierunku północno-zachodnim, kiedy zbliża się do zjazdów prowadzących do najbardziej habsburskiego zakątka Madrytu albo ku przyrodniczym uciechom Cercedilli i Navacerrady. Ktoś powie, że przecież nie odważyli się tego zrobić, ale wszyscy wiemy, że najpierw trzeba „przeprowadzać inżynierię społeczną” i „oswajać ludność”, aby nikt zanadto się nie zbulwersował.

W telewizyjnych tubach propagandy lewicowej i „prawd oficjalnych” płynących z pałacu Moncloa wielokrotnie domagano się likwidacji Krzyża, choć ubierano to w rozmaite słowa. Przykładem są choćby fantazje prezentowane około roku 2019 w programie A partir de hoy w TVE 1 albo kpiny słynnego prezentera i posiadacza nieruchomości z La Sexta, znanego pod pseudonimem El Gran Wyoming. Ale dlaczego ten symbol tak ich uwiera?

Krzyż jest najważniejszym znakiem chrześcijaństwa. Nie jest dekoracją o przypadkowym kształcie, kojarzącą się z czymkolwiek. To narzędzie kaźni, na którym Jezus został ukrzyżowany po odmowie wyrzeczenia się swojego mesjańskiego posłannictwa i Boskiego synostwa, które rzekomo miały stanowić obrazę Cezara. Jego przelana krew nie była jedną z wielu śmierci zadanych w morderstwie.

Chrystus pozwolił się ofiarować, bo jako osoba Boska kocha ludzkość bez granic, a zgodnie z tajemnicą Trójcy Świętej pragnie obdarzyć nas wszystkim, co najlepsze. Kocha i chroni nas niezależnie od tego, jak mało znaczącym może wydawać się pojedynczy człowiek, który jako ciało powróci do prochu, choć jego dusza nie ulegnie unicestwieniu.

Jego śmierć na Golgocie była aktem odkupienia w imię całej ludzkości, uwalniającym ją od wiecznej kary wpisanej w niewolę grzechu, z którym człowiek przychodzi na świat po błędach Adama i Ewy. Natura człowieka, choć przejawia się w niezliczonych wariantach, zawsze może popaść w czyny grzeszne, na które odpowiedzią powinna być osobista skrucha, pragnienie poprawy i rachunek sumienia.

Dlatego coś, co wydaje się jedynie skrzyżowaniem dwóch linii, a pierwotnie było zestawem drewnianych belek, ma znaczenie daleko głębsze niż to, które przypisuje mu nierozumny i złośliwy redukcjonizm. Symbol ten wyraża potrzebę skruchy, ofiary i umartwienia, a także odwagę stawiania czoła życiowym burzom, które z pomocą Boga wzmacniają człowieka.

Krzyż można również pojmować jako potężny znak porządku naturalnego, spontanicznie ustanowionego przez Boga Ojca, działającego we wspólnocie Trójcy wraz z tchnącym dobro Parakletem. Jest to symbol niosący moc zbawienia i odkupienia przez Syna Bożego. Nic dziwnego, że tak drażni tych, którzy stoją po stronie ideowych kontynuatorów promotorów Zapomnienia Historycznego.

Nie ma znaczenia, czy mówimy o niezliczonych małych krzyżach w przestrzeni publicznej, czy o monumentalnych konstrukcjach, nawet najwyższych na świecie. Ten znak budzi w nich więcej niż zwykłą „irytację wzrokową”, bo jego treść jest wyjątkowo mocna. To coś więcej niż odstraszacz wszystkiego, co niesione złymi impulsami.

Krzyż może służyć także do wypędzania złych duchów, które próbują zatruwać lub zniewalać rozumną duszę człowieka albo wpływać na jego życie w inny sposób. Mamy tu do czynienia z aktem egzorcyzmu, walki z Demonem, którego pokusy mają skazić to, co najbardziej ludzkie i codzienne. Dlatego niegdyś niebiańską milicję, działającą pod wodzą świętego Michała Archanioła, postrzegano jako siłę bojową.

Nic więc dziwnego, że współcześni wykonawcy kolejnych etapów procesu rewolucyjnego czują wobec Krzyża tak głęboki dyskomfort. Wszyscy nienawidzą Dobra, Prawdy i Piękna, choć każdy z nich daje temu wyraz w różnym natężeniu. Warto też pamiętać, że socjalizm jest ideologią o korzeniach satanicznych, która gromadzi w sobie wszystkie grzechy główne.

Ángel Manuel García Carmona

Obóz dla dzieci zamienił się w tęczowy koszmar

Obóz dla dzieci zamienił się w tęczowy koszmar

23.10.2025 https://www.tysol.pl/a148345-oboz-dla-dzieci-zamienil-sie-w-teczowy-koszmar

Baskijski obóz dla dzieci, który obiecywał naukę języka, zamienił się w piekło. Dzieci były zmuszane do kąpania się nago z dorosłymi i do wykonywania poniżających rytuałów na opiekunach. Główny organizatorem obozu okazał się natomiast aktywista gender, który już wcześniej zapowiadał, że stara się aktywnie „transować” dzieci.

Smutna dziewczynka. Ilustracja poglądowa Obóz dla dzieci zamienił się w tęczowy koszmar

Obóz dla dzieci

Kolejny lewicowy skandal w Hiszpanii. Ponad 500 dzieci w wieku od 6 do 17 lat spędziło wakacje na obozie, który obiecywał naukę baskijskiego i poznawanie lokalnej kultury. Zamiast tego, według relacji rodziców i samych uczestników, obóz miał stać się miejscem, gdzie dorośli opiekunowie naruszali granice prywatności i bezpieczeństwa najmłodszych. Opiekunowie – trans aktywiści i feminiści – mieli zmuszać dzieci do wspólnych, mieszanych płciowo pryszniców na nago z dorosłymi.

A wszystko to działo się, mimo że obóz był już pod lupą policji ze względu na wcześniejsze podejrzenia o nadużycia seksualne wobec nieletnich.

Obóz, zorganizowany przez stowarzyszenie Euskal Udalekuak, sieć letnich kolonii dla dzieci i młodzieży, trwał od 8 sierpnia do 23 sierpnia 2025 roku. Uczestniczyło w nim około 80 dzieci. W teorii celem wydarzenia miało być promowanie baskijskiej tożsamości, ale w praktyce, jak twierdzą świadkowie, skupiono się na „edukacji transfeministycznej” – czyli na ideach kwestionujących tradycyjne pojęcie płci i ról społecznych. Kierownikiem obozu był 23-letni aktywista Aner Peritz Manterola, „niebinarny” poeta i performer. Peritz od lat 13 uczęszczał na podobne imprezy i publicznie pisał o potrzebie „queerowania” dzieci, czyli wpajania im lewicowej, anarchistycznej perspektywy na świat.

Przymusowe prysznice koedukacyjne

Co działo się w obozie? Relacje dzieci szokują. Chłopców i dziewczynki (w wieku gimnazjalnym) miano zmuszać do wspólnych kąpieli razem, nago, obok rozebranych dorosłych. Takie nagie prysznice koedukacyjne miało „pomóc pokonać wstyd przed ciałem i uczyć pozytywnego podejścia do seksu” – relacjonowała 13-letnia uczestniczka obozu. Gdy dzieci zaprotestowały i same ustaliły harmonogram pryszniców według płci, opiekunowie początkowo zgodzili się, ale potem wrócili do starego porządku. Dzieci musiały się dostosować. Inaczej grożono im prysznicem w lodowatej wodzie.

Absurdalne zachowanie opiekunów opierało się też o inne elementy ideologii gender, np. o wmawianie dzieciom dysforii, czyli nienawiści do własnego ciała. Lustra w łazienkach miano więc zamalować, by dzieci „nie musiały patrzeć na siebie i wstydzić się ciała”. Takie zabiegi od dawna promowane są też przez trans aktywistów, którzy uważają, iż niechęć do siebie jest punktem wyjściowym w tzn. „tranzycji”, czyli przy „zmianie płci”.

„Smacznego”

Dzieci miały też być poddawane przez opiekunów poddawane seksualizacji. Na jednym z zamalowanych luster, narysowano nagą kobietę z rozłożonymi nogami i napisem „On egin!” (co po baskijsku oznacza „smacznego!”).

To jednak nie koniec pomysłów organizatorów. Dzieci opowiadają o upadlających „grach”, w których musiały ssać palec u nogi opiekuna, by dostać przekąskę. Inne ofiary miały musieć zdejmować spodnie i pokazywać swoje pośladki całej grupie. Jeden z opiekunów chodziL po obozie z genitaliami na wierzchu, owiniętymi jedynie w folię plastikową podczas przedstawienia baskijskich mitów.

Mieszkańcy Bernedo twierdzą, że widzieli opiekunów topless na ulicach, kąpiących się nago w basenie i palących marihuanę przy dzieciach.

Skargi rodziców

Rodzice ofiar skarżą się też na izolację swojego potomstwa. Telefony komórkowe miały zostać skonfiskowane, rozmowy z rodzinami miały być nagrywane, a pomoc medyczną ograniczana. Jedna dziewczynka z problemami ciśnieniowymi miała nie dostać potrzebnych leków i nie otrzymać pomocy szpitalnej, mimo zawrotów głowy.

– To nie był obóz, to była indoktrynacja

– mówiła później w hiszpańskich mediach jedna z matek. Co gorsza: podczas obozu zgłoszono przypadek napaści seksualnej: chłopiec zaatakował dziewczynkę, a opiekunowie zmusili ich potem do wspólnego prysznica, zamiast interweniować.

Podejrzenia, że na takich obozach dzieje się coś złego, istniały już wcześniej. Policja w Zarautz (prowincja Gipuzkoa) bada rzeczony obóz już od grudnia 2024 roku. Wtedy to pojawiły się pierwsze donosy o przypadkach nadużyć seksualnych wobec dzieci z domów dziecka, które brały udział w edycjach obozu z lat 2021-2024. Mimo to, w 2025 roku obóz ruszył bez przeszkód.

Do października 2025 roku śledztwo baskijskiej policji (Ertzaintza) objęło już 12 zarzutów, w tym naruszenia intymności i godności nieletnich. Stowarzyszenie działało też bez oficjalnej rejestracji, co potwierdził rząd Basków.

Trans aktywista

Aner Peritz, centralna postać afery, nie kryje swoich poglądów. W eseju z lutego 2025 roku w gazecie Berria, zatytułowanym „Dzieci i esencjalizm płciowy”, mężczyzna pisał:

„Nazywajcie to indoktrynacją. Chcemy prowadzić transową indoktrynację […] Chcemy 'zgejować’ wasze dzieci, żebyście ich nie heteroseksualizowali, jak zrobiliście to z nami”.

Stowarzyszenie Euskal Udalekuak zaprzecza jednak nadużyciom i przymusowi nagich kąpieli w towarzystwie dorosłych, twierdząc, że „[wspólne] prysznice to szansa na normalizację ciał i walkę ze stygmatami”. W oświadczeniu stowarzyszenia czytamy natomiast: „Nie zmuszamy nikogo do nagości, oferujemy alternatywy. Pracujemy nad deseksualizacją ciała, by chronić przed przemocą”.

Wielu rodziców, których synowie i córki byli na obozie, jest jednak przekonanych, że ich dzieci zostały skrzywdzone.  

Hiszpania: Nadzy opiekunowie i wspólne prysznice z podopiecznymi obu płci. Oto feministyczne i inkluzywne kolonie dla dzieci.

Hiszpania: Nadzy opiekunowie i wspólne prysznice z podopiecznymi. Oto feministyczne i inkluzywne kolonie dla dzieci

https://pch24.pl/hiszpania-nadzy-opiekunowie-i-wspolne-prysznice-z-podopiecznymi-oto-feministyczne-i-inkluzywne-kolonie-dla-dzieci

(Oprac. PCh24.pl)

Od 40 lat stowarzyszenie Sarrea Euskal Udalekuak organizuje skierowane do baskijskiej młodzieży obozy letnie. Ugrupowaniu przyświecają lewicowe przekonania. Jak podają organizatorzy, ich projekt ma na celu wsparcie rozwoju baskijskiej tożsamości u młodych oraz koncentruje się na „feminizmie, języku baskijskim i pracy społecznej”.

Tegoroczny turnus wywołał jednak spory skandal.

W sierpniu b.r młodzi z Kraju Basków, pomiędzy 13 a 15 rokiem życia, którzy zdecydowali się uczestniczyć w kolonii w Bernedo, zaczęli wysyłać do swoich rodziców niepokojące wiadomości. Nastolatkowie informowali, że opiekunowie zarządzili wspólne prysznice dla dziewcząt i chłopców. Powodem miała być troska o… młodzież „transseksualną”. Kto nie utożsamia się ani z płcią męską, ani żeńską mógłby w innym wypadku poczuć się kategoryzowany, twierdzili organizatorzy. Wraz z podopiecznymi prysznice brali również opiekunowie. Według doniesień uczestników obozu, zachęcali oni do pełnego rozbierania się w trakcie mycia… ponoć dla „lepszej higieny”.

To jeden z przykładów nadużyć, do jakich doszło w ośrodku wypoczynkowym w czasie jednego z tegorocznych wyjazdów. Nastolatkowie donosili również o niestosownym wystrój łazienek. Lustra w nich były zamalowane, a na jednym z nich widniała namalowana kobieta w seksualnej pozie z podpisem „smacznego”.  

Część z młodych wypoczywających na kolonii zgłaszała również rodzicom, że opiekunki i opiekunowie przechadzali się po ośrodku nadzy od pasa w górę. Matka jednej z dziewcząt zapewniła zaś, że ma dowody przeciwko jednemu z dorosłych, który miał chodzić po obozie z widocznymi genitaliami.

O niestosownych zachowaniach kolonijnej kadry mówili również mieszkańcy Bernedo. Media lokalne wskazały, że donosili oni o nagich kąpielach opiekunów w basenie oraz paleniu przez nich marihuany w obecności podopiecznych.

Pod koniec września władze Kraju Basków potwierdziły, że fakty te znane są policji, która rozpocznie śledztwo w sprawie nadużyć. Obejmie ono nie tylko doniesienia z ostatniego turnusu, ale również skargi, jakie kierowali rodzice dzieci uczestniczących w koloniach organizowanych przez Sarrea Euskal Udalekuak w dwóch innych miejscowościach w poprzednich latach.

Sami organizatorzy w wydanym w odpowiedzi na skandal oświadczeniu stwierdzili, że doniesienia to „narracja bardzo odległa od rzeczywistości”.

Źródła: maldita.es, libertaddigital.com, elmundo.com FA

Hiszpanie za deportacją 8 milionów imigrantów i ich dzieci

Adam Gwiazda @delestoile

Nareszcie ktoś! Vox otwarcie opowiada się za deportacją 8 milionów imigrantów i ich dzieci, w tym legalnych, którzy nie integrują się z hiszpańskim obyczajami.

Rocío de Meer, rzeczniczka partii, twierdzi, że proces będzie złożony, ale konieczny dla przetrwania narodu hiszpańskiego. Propozycja obejmuje audyt obywatelstwa i deportację m. in. przestępców, osób narzucających obce religie czy żyjących na koszt państwa.

https://elpais.com/espana/2025-07-07/vox-habla-ya-abiertamente-de-deportar-a-ocho-millones-de-inmigrantes-y-sus-hijos.html

Zdjęcie

·

52,5 tys. wyświetleń

Dwa miesiące męczeństwa. 58 dni, kiedy 108 księży zostało zamordowanych w Toledo

58 dni, kiedy 108 księży zostało zamordowanych w Toledo

Republikańscy terroryści pozują do zdjęcia ze zmumifikowanym ciałem zakonnicy po ataku na klasztor Conceptionist w Toledo.

==============

Między lipcem a wrześniem 1936 r. Toledo w Hiszpanii stało się miastem męczeństwa, a krew katolików dosłownie płynęła ulicami.

Mordercze republikańsko-komunistyczne bojówki szalały po mieście w pierwszych miesiącach hiszpańskiej wojny domowej.

Popełniały straszliwe zbrodnie. W ciągu zaledwie 58 dni polowały na księży i zakonników.

Między 22 lipca a 18 września 1936 r. komunistyczni zbrodniarze upolowali 108 księży (11 marystów, 1 franciszkanina, 14 karmelitów bosych, 3 jezuitów i 79 księży diecezjalnych). Zostali aresztowani i zabici.

Bez słowa. Nawet bez procesu. Nawet bez symulacji. Byli księżmi i to wystarczyło, by skazać ich na śmierć.

Republikańscy terroryści pozują do zdjęcia ze zmumifikowanym ciałem zakonnicy po ataku na klasztor Conceptionist w Toledo.

Don Jorge López Teulón, ksiądz, opisuje to w swojej najnowszej książce, Mártires a la sombra del alcázar de Toledo (Męczennicy w cieniu alkazaru w Toledo, opublikowanej przez San Román).

Wśród przypadków opisanych w książce jest przypadek Don Ricardo Pla Espí, mozarabskiego kapelana katedry prymasowskiej, profesora seminarium i doradcy Katolickiego Stowarzyszenia Propagandystów.

Został aresztowany w domu swoich rodziców. Jego matka, która leżała chora w łóżku, powiedziała do syna: „A czy pan jest gotowy na śmierć?”. Jej syn odpowiedział: „Tak, matko, teraz jestem gotowy”.

Kiedy weszli zbrodniarze wojenni, nie pozwolili księdzu pożegnać się z rodzicami.

Pięć minut później, na Paseo del Tránsito, na dużych schodach, został dwukrotnie postrzelony, raz w czoło i raz w bok.

Kiedy zobaczył, że w niego celują, krzyknął: „Niech żyje Chrystus Król!”.

Wszystko to wydarzyło się, gdy kilkaset osób, głównie katolików, było zabarykadowanych w Alcazar w Toledo przez 70 dni.

Oblężenie trwało do 27 września 1936 r., kiedy to wojska pod dowództwem generała Francisco Franco wyzwoliły obrońców Alcazaru.

W ciągu czterech lat komuniści w Hiszpanii zamordowali 4000 męczenników.

Tłumaczenie AI

Nie wolno zapomnieć. Zatuszowane horrory: Jak wykrwawiano Kościół w Hiszpanii

https://gloria.tv/post/36NJPeC4pWzj2ckYj7GB3EbDa pl.news

Zatuszowane horrory: Jak Kościół wykrwawił się w Hiszpanii

Don José Luis Alfaya, 80 lat, były biznesmen, porzucił finanse w wieku 40 lat, aby zostać księdzem.

Napisał kilka książek, z których jedna, Como un río de fuego (Jak rzeka ognia), stała się fundamentalnym dziełem dla zrozumienia straszliwych prześladowań religijnych w Madrycie podczas hiszpańskiej wojny domowej (1936-39).

Powiedział ElDebate.com (7 września), że w ramach doktoratu na Uniwersytecie Nawarry przestudiował wszystkie dokumenty zarchiwizowane przez archidiecezję madrycką na temat tego, co stało się ze świeckim duchowieństwem Madrytu w tym okresie.

Wojna domowa była rewolucją marksistowską wspieraną przez elementy socjalistyczne. Przerodziła się ona w brutalne prześladowania religijne.

Don Alfaya odkrył wiele dokumentów dotyczących księży, którzy zginęli jako męczennicy podczas tych prześladowań.

Kiedy udał się do wydawcy z książką gotową do publikacji, powiedziano mu, że jest ona zbyt „niepoprawna politycznie” [ponieważ dotyczyła zamordowanych księży i katolików…].

Największe okrucieństwa miały miejsce od 17 lipca do połowy sierpnia 1936 roku. Rozwinęły się gwałtowne prześladowania wszystkiego, co katolickie.

Członek Akcji Katolickiej, który pracował w firmie ubezpieczeniowej, został zadenuncjowany jako katolik przez kolegę z zazdrości. Został aresztowany i zniknął. Pod koniec wojny domowej syn ofiary zgłosił donosiciela na policję. Sprawca został aresztowany i przesłuchany.

Żona zaginionego powiedziała mu: „Wybaczam panu; jeśli zabił pan mojego męża, wybaczam panu. Ale proszę mi powiedzieć, gdzie jest pochowany, żebym mogła pójść się pomodlić”.

Mężczyzna w końcu wyjawił: „Pani mąż nie jest nigdzie pochowany. Został pożarty przez dzikie bestie z Parque del Retiro (gdzie wówczas znajdowało się zoo)”.

Odkryto, że wielu więźniów zabito, rzucając ich rozczłonkowane części dzikim bestiom z Retiro. Fakt ten został później zatuszowany.

Od samego początku komuniści, socjaliści i anarchiści podpalali kościoły, seminarium i katedrę San Isidro, które płonęły przez trzy dni, od 17 do 21 lipca.

Ostatecznym celem było zniszczenie relikwii San Isidro. Próbowali tego już w 1931 roku.

Księża z katedry ukryli relikwie, wraz z relikwiami Santa María de la Cabeza i kilkoma dziełami sztuki, w tajnym miejscu. Podjęto próby zniszczenia ściany, w której ukryto relikwie, ale pozostały one nienaruszone, mimo że obszar ten płonął przez trzy dni.
Komuniści uniemożliwili nawet strażakom ugaszenie płomieni. To był cud, że urna zawierająca relikwie nie została uszkodzona w ogromnym upale.

Nienawiść do Kościoła narastała przez długi czas, kiedy idee marksistowskie zaczęły się wkradać z powodu ignorancji klasy robotniczej.

Na sytuację wpłynęło to, co wydarzyło się w Związku Radzieckim od 1917 roku. Doprowadziło to do szczytu prześladowań. Nierozważnie było chodzić po ulicy w sutannie.

Antonio Montero, który był pionierem w badaniu wszystkich danych dotyczących prześladowań religijnych w Hiszpanii w latach trzydziestych, mówił o około 350 księżach diecezjalnych zamordowanych w Madrycie, nie licząc zakonników.

Don Alfaya, ze wszystkimi dokumentami, które znalazł w archiwach archidiecezjalnych, był w stanie policzyć do 450 i udokumentować prawie wszystkie z nich.

Jest jedna bardzo szczególna okoliczność, którą należy wziąć pod uwagę, a mianowicie, że nie było ani jednego apostaty.

Kapłani z wiosek byli ścigani po okolicy. Niektórzy donosiciele odkryli ich i zadenuncjowali.

Polowano na nich jak na robactwo, jak na zwierzęta. Komunistyczni przestępcy wykańczali ich i wrzucali do rowu lub składali z nich prawdziwe, piekirlne ofiary.

Don Alfaya badał również niesławne masakry w Paracuellos z listopada 1936 roku.

Gdy siły wyzwoleńcze Francisco Franco zbliżały się do Madrytu, tysiące więźniów politycznych zostało zabranych z madryckich więzień przez komunistów i przewiezionych do Paracuellos de Jarama i innych pobliskich miejsc, gdzie zostali masowo rozstrzelani i pochowani w masowych grobach.

Szacunkowa liczba zabitych waha się od 2 000 do 5 000.


Don Alfaya znalazł pisemne dowody na to, że przywódca komunistyczny Santiago Carrillo (1915-2012), ówczesny radny ds. porządku publicznego w Madrycie, był jedną z głównych osób odpowiedzialnych za egzekucję. Dokumenty egzekucyjne, które podpisał, nadal istnieją.

Dezinformacyjna encyklopedia Wikipedia wybiela tego zbrodniarza jako „przywódcę demokratycznej opozycji” (sic) wobec rządu Franco.

Guardia Civil: Broń wysłana na Ukrainę – pracuje w rękach handlarzy narkotyków

Hiszpańska Guardia Civil: Broń wysłana na Ukrainę w rękach handlarzy narkotyków

Data: 6 giugno 2024 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/dozbojenie gangów narko

Funkcjonariusze Guardia Civil w południowej Hiszpanii z zadaniem stawienia czoła handlarzom narkotyków odnotowują niezwykły wzrost ilości i jakości broni, której ci używają. W ostatnich tygodniach pojawiły się nowoczesne karabiny bojowe produkcji amerykańskiej lub europejskiej. Źródła wskazują na zaopatrywanie się w nie na czarnym rynku, co jest konsekwencją wojny na Ukrainie.

Broń długa zaczęła stopniowo pojawiać się wśród arsenału przejętego od klanów narkotykowych. Jednym z powodów była konieczność obrony przed organizacjami rywalizującymi ze sobą po to, by zapobiec kradzieżom narkotyków między gangami. Ale obecnie, narcos używają ich do obrony przed agentami policji krajowej oraz funkcjonariuszami Guardia Civil.

Nowością w ostatnich tygodniach jest to, że ta broń, która wcześniej była mocno przestarzała – a wiele z nich było radzieckimi kałasznikowami – teraz jest produkcji europejskiej lub północnoamerykańskiej. Źródła, z którymi się skonsultowano, wskazują, że pochodzi ona z czarnego rynku spowodowanego wysyłaniem broni na Ukrainę.

We wrześniu ubiegłego roku Guardia Civil zorganizowała w Barcelonie konferencję prasową poświęconą przejęciu 5,7 tony haszyszu. Najbardziej uderzające było to, że podczas operacji znaleziono dwie sztuki broni wojennej i trzy sztuki broni palnej. Były to karabin szturmowy AR-10 arad lite i APC223, oba z amunicją kalibru NATO.

Kaliber NATO w Kadyksie

22 maja ubiegłego roku, funkcjonariusze Guardia Civil w Sanlúcar de Barrameda (Kadyks) spotkali się z ostrzałem wojskowym z tego typu broni. Mieli właśnie rozpocząć operację, gdy handlarze narkotyków otworzyli ogień. Strażnicy przejęli około 2500 kilogramów haszyszu w 77 belach, a także cztery pojazdy terenowe, które zostały wcześniej skradzione. Aresztowano dziewięć osób. Operacja rozpoczęła się, gdy zauważono podejrzaną łódź. Kiedy przybiła do brzegu, przestępcy mieli do dyspozycji cztery SUV-y, aby uciec. Kiedy agenci przybyli na miejsce, uczestnicy narkotykowego procederu zaczęli uciekać, oddając liczne strzały z broni automatycznej kalibru NATO z różnych kierunków w stronę żołnierzy Guardia Civil, którzy musieli odpierać agresję przy użyciu broni.

Stowarzyszenie Asociación Unificada de Guardias Civiles wzywa rząd do podjęcia „pilnych działań w obliczu tej niezwykle poważnej sytuacji. Jego rzecznik, Pedro Carmona, uważa, że „istnieje duże ryzyko dla ogółu społeczeństwa”  z powodu rozprzestrzeniania się tego typu broni, a jego organizacja domaga się, aby Ministerstwo Spraw Wewnętrznych podjęło działania w tej sprawie, aby „nie dopuścić do możliwości używania ich przeciwko”  agentom „walczącym z handlem narkotykami”.

INFO: https://www.elindependiente.com/espana/2024/06/05/los-guardias-civiles-piden-medidas-por-el-uso-de-armas-de-la-guerra-en-ucrania-por-parte-de-los-narcos/

W Hiszpanii powstanie największa w Europie statua Buddy. Posąg ma być jedynie symbolem „wrogiego przejęcia” katolickiego niegdyś miasta…

W kierunku pogaństwa. W Hiszpanii powstanie największa w Europie statua Buddy

https://pch24.pl/w-kierunku-poganstwa-w-hiszpanii-powstanie-najwieksza-w-europie-statua-buddy/

W hiszpańskim mieście Cáceres, pełnym katolickich świątyń i klasztorów,‎ ma powstać największa w Europie statua… Buddy. 47-metrowa figura z białego jadeitu będzie ważyć 6 tysięcy ton.

Z deklaracji inicjatorów wynika, że posąg ma być jedynie symbolem „wrogiego przejęcia” katolickiego niegdyś miasta…

Chodzi o uczynienie z Cáceres europejskiego centrum buddyzmu, a z pomysłem tym wystąpiła Lumbini Garden Foundation z siedzibą w Madrycie. To wywodzące się z Nepalu hiszpańskie stowarzyszenie deklaruje, że chce stworzyć pomost pomiędzy Zachodem i Wschodem. Żerując na duchowej pustce, jaka nastąpiła na Zachodzie, buddyści chcą „ułatwić Europie zrozumienie azjatyckiej duchowości i wartości w czasach, gdy ludzie coraz bardziej odwracają się od religii”.

Z oświadczeń jasno wynika charakter inicjatywy, która oficjalnie ma być ateistyczna. Promotorzy projektu traktują buddyzm jako „sposób rozumienia życia”, twierdząc, iż propaguje on wartości takie jak: empatia, współczucie, uprzejmość „bez patrzenia na nie z perspektywy religijnej”, a jedynie humanistycznej. José Manuel Vilanova, kierujący Lumbini Garden Foundation podkreśla, że szczególnie młodzi interesują się buddyzmem jako filozofią, która „nie jest kierowana przez Boga”, lecz „bardziej naturalną, zgodną z prawami wszechświata”. Jego zdaniem jest to podejście bardzo atrakcyjne dla młodych, których wielu „w pseudoreligiach i innych stylach życia szuka odpowiedzi, których nie otrzymuje od tradycyjnych religii”.

Ta pogańska inicjatywa wymierzona w resztki europejskiej duchowości nie cieszy się na szczęście popularnością wśród Hiszpanów. Wcześniej odrzuciły ją duże miasta, Madryt i Barcelona. Z kolei lokalny Historyk i przewodnik po regionie Estremadury, Antonio Cancho Sierra, mówi, że budzi ona niechęć również wśród mieszkańców.

Źródło: KAI oprac. FO

==================================

mail:

Mam nadzieję, że poświęci go sam Jorge Bergoglio, ksywka „Franciszek”

Hiszpania na szerokiej autostradzie do piekła. Feministki zastąpią świętych.

Feministki zastąpią świętych. Barcelona rozpoczyna nowy rozdział walki z chrześcijańskimi symbolami

#feministki #Hiszpania #nazwy ulic #przesladowanie chrześcijan

Antykatolicki i antycywilizacyjny walec, który od wielu lat niszczy Hiszpanię, przyspiesza. Po zrównaniu praw zwierząt domowych z prawami dzieci, po zalegalizowaniu przymusowej eutanazji, po uderzeniu w modlących się katolików, zdecydowano o nowym otwarciu, jeśli chodzi o walkę z katolickimi symbolami.

Socjaliści (komuniści?) rządzący Barceloną zatwierdzili plan zmiany nazw ulic noszących imiona świętych: Rafała, Magdaleny, Agaty oraz Róży. Święci zostaną zastąpieni przez nazwiska feministek zasłużonych m.in. w walce o „podstawowe prawa kobiet”, jak w Hiszpanii nazywa się antykoncepcję i aborcję.

I tak oto barcelońskie ulice Świętego Rafała i Świętej Magdaleny zmienią nazwę Marii Casas Mira, a także Magdaleny E. Blanc.

Z kolei ulice poświęcona Świętej Agacie i Świętej Róży będą nosić imiona Agaty Badia Puig-rodon oraz Rosie Puig-rodon Pla.

Władze Barcelony twierdzą, że zmiana nazw ulic uczyni stolicę Katalonii miastem o „większej inkluzyjności” i nada mu jeszcze bardziej „świecki charakter”.

Źródło: PAP / Oprac. TG

Klasztor klarysek w Hiszpanii, w Granadzie sprzedany buddystom. Modliły się pięćset lat. Ludzie protestują, ale naród sam wybrał apostazję. „Nowa Tradycja Kadampy”.

Klasztor w Hiszpanii sprzedany buddystom. Ludzie protestują, ale naród sam wybrał apostazję.

Paweł Chmielewski

https://pch24.pl/klasztor-w-hiszpanii-sprzedany-buddystom-ludzie-protestuja-ale-sami-zawinili/


Hiszpański klasztor klarysek został sprzedany buddystom. Był pusty: klaryski zmarły, ostatnia przełożona kilka lat temu. Należał do sióstr przez prawie pięćset lat.

Klasztor (Convento de las Vistillas) został zbudowany na początku XVI wieku. Jest położony w hiszpańskiej Granadzie. W związku z upadkiem kultury chrześcijańskiej w Hiszpanii nie ma zbyt wielu powołań, dlatego w ostatnich latach klasztor coraz bardziej pustoszał, aż w końcu, wraz ze śmiercią ostatniej przełożonej, na dobre umarło w nim klauzurowe życie modlitwy i wyrzeczenia. Budynek został następnie sprzedany buddystom.

Przeciwko transakcji protestują mieszkańcy Granady, którzy stworzyli petycję wzywającą do „obrony kulturowego i religijnego dziedzictwa” miasta.

Buddyści z grupy „Nowa Tradycja Kadampy” kupili klasztor za 2,5 mln euro. Organizacja ma siedzibę w Wielkiej Brytanii, a w Granadzie działa od ponad 20 lat, oferując zlaicyzowanym Hiszpanom kursy medytacji. W dawnym klasztorze klarysek buddyści chcą utworzyć centrum duchowe, kawiarnię i ogród. Kaplica sióstr będzie używana jako przestrzeń do medytacji.

Inicjatywa autorów petycji, choć wydaje się słuszna, w ostateczności budzi tylko gorzki śmiech. Hiszpania zdradziła Jezusa Chrystusa: ludzie masowo odwrócili się od Boga. Masońskie, a później skrajnie lewicowe rządy; przyjęcie licznych skrajnie antykościelnych i otwarcie bluźnierczych ustaw; liberalizacja aborcyjnego ludobójstwa; instytucjonalizacja sodomskich związków, które nazywane są małżeństwami; zniszczenie rodziny, które ma swój efekt w postaci skrajnie niskiej dzietności – tak wygląda dziś ten dawniej katolicki kraj. W tej sytuacji klasztor klarysek jest już rzeczywiście tylko „dziedzictwem” – świadectwem pobożnej przeszłości, zamienionej przez wiarołomny naród na pogańską teraźniejszość. Nic dziwnego, że Bóg dopuszcza, by klasztor przejęli dziś poganie. Czego Hiszpanie nie potrafili uszanować, zostaje im zabrane. 

Pach

=========================

„Paw narodów i papuga” 2 grudzień 2023

Sekularyzacja i laicyzacja, odchodzenie od religii całych społeczeństw i grup społecznych, zjawisko „obumierania” religii – procesy te, zanim wystąpiły w Polsce, od dłuższego czasu trwają na Zachodzie i nic nie wydaje się wskazywać na to, że nasz kraj – jeśli ma być członkiem respektującym standardy obowiązujące we Wspólnocie Europejskiej – pójdzie jakąś inną, własną drogą. Zachód – jak zauważa współczesny filozof religii Louis Dupré – już dawno rozstał się z kulturą chrześcijańską i nic w nim nie pozostało z dawnej wrogości ze „starych dobrych” czasów Woltera, Diderota czy innych postaci wojującego ateizmu. Nie wydaje się także, aby – oprócz słyszalnych pomruków niezadowolenia środowisk tradycyjnych – Polskę, pyszniącą się swoją przynależnością do cywilizacji Zachodu, a zarazem będącą – jak to ujął Słowacki – „pawiem narodów i papugą” („Co Francuz wymyśli – pisał też Mickiewicz – to Polak polubi”), stać było w tej sferze na jakąś szczególną oryginalność. Wszystkie znaki na polskim i europejskim „niebie” i „ziemi” zdają się potwierdzać nieubłagalność tej ogólnoeuropejskiej tendencji. W tym kontekście jakże trafnie, głęboko i gorzko brzmią słowa francuskiej filozof Chantal Millon-Delsol. Mając na uwadze procesy sekularyzacyjne i sytuację religii na Zachodzie, ze smutkiem konstatuje ona: „Po walczącym ateizmie przyszła obojętność i pogarda wobec Boga. Ateizm walczący nie ma już sensu, bo straciły sens obrazy Boga i same instytucje «zajmujące się transcendencją». Nowoczesność wygrała więc, jak się wydaje, swą ostateczną walkę, gdyż jednym z jej celów było właśnie wyzwolenie ludzi od transcendencji powodującej ich alienację” (Ch. Millon-Delsol, Bóg na wygnaniu, przeł. D. Zańko, „Znak” 2001, nr 10, s. 11). Kultura zwana chrześcijańską została zasymilowana i niemal zupełnie wchłonięta przez świecką, nowożytną, „odczarowaną” (Max Weber), zachodnią cywilizację i stała się niczym więcej niż jednym z jej „kulturowych artefaktów”. I – jakkolwiek paradoksalnie by to zabrzmiało – oznaką bardziej wskazującą na zjawisko „śmierci Boga” i jego konsekwencję, czyli nihilizm, jest nie to, że – jak pisał Heidegger – „burzy się kościoły i klasztory i morduje ludzi” (Przyczynki do filozofii), ale że w wyemancypowanej i tolerancyjnej Europie już się tego nie robi i nic nie wskazuje na to, aby miał nastąpić powrót do tych praktyk. Zupełnie inaczej jest nadal w tej części świata, w której przeważającą religią jest islam.

Hiszpania: Po raz pierwszy w historii mężatki urodziły mniej dzieci niż samotne… A współczynnik dzietności w rodzinach Hiszpanów jest ok. 1.00… Szybko wymrą.

Hiszpania: Po raz pierwszy w historii mężatki urodziły mniej dzieci niż samotne… A współczynnik dzietności w rodzinach Hiszpanów jest ok. 1.00…

pch24.pl/hiszpania-samotne-matki-urodzily-wiecej-dzieci-niz-mezatki

„Po raz pierwszy w historii Hiszpanii w jednym roku samotne matki urodziły więcej dzieci niż mężatki”, wynika z opublikowanego w środę studium dotyczącego demografii za 2022 r. Jego autorem jest Narodowy Instytut Statystyczny (INE) w Madrycie.

W minionym roku w Hiszpanii wśród małżeństw przyszło na świat ponad 164,1 tys. dzieci. W tym samym czasie samotne kobiety urodziły na terenie tego kraju ponad 165 tys. niemowląt.

Władze rządowej agendy, wskazując na nienotowane wcześniej w historii kraju zjawisko, odnotowały też drastyczny spadek liczby urodzeń pomiędzy 2021 r. a 2022 r. O ile w tym pierwszym urodziło się 454,6 tys. dzieci, to już rok później zaledwie 329,2 tys.

Analizujący w środę statystyki INE dziennikarze gazety „El Pais” zauważyli, że tak niską liczbę urodzeń zanotowano w Hiszpanii po raz ostatni w 1900 r.

Zgromadzone przez rządową agendę dane potwierdzają też postępujący niemal we wszystkich hiszpańskich prowincjach spadek liczby noworodków.

===================

Hiszpania jest drugim państwem Europy o najniższym współczynniku dzietności, „wyprzedza” ją tylko Malta.

Kobieta w Hiszpanii w ciągu swojego życia urodzi średnio 1,19 dziecka, które będzie miała w wieku średnio 31,2 lat.[Ten współczynnik podnoszą do – żałosnego przecież poziomu – imigrantki – mahometanki. Więc w rodzinach hiszpańskich jest o wiele niższy, ale ile wynosi – tego zabraniają publikować md]

W krajach UE dzietność spadła w 2020 r. do 1,5 dziecka na kobietę. Do osiągnięcia dzietności, która pozwoliłaby na zachowanie obecnej wielkości populacji konieczne jest utrzymanie współczynnika na poziomie 2,1.

Muzułmanie mieli zmienić kościół na meczet. Stary Hiszpan nie wytrzymał.

Muzułmanie mieli zmienić kościół na meczet. Stary Hiszpan nie wytrzymał.

muzulmanie-mieli-zmienic-kosciol-na-meczet

80-letni mieszkaniec Katalonii został oskarżony przez regionalną prokuraturę o umyślne podpalenie małego kościoła w prowincji Girona, który miał zostać przekazany lokalnej społeczności muzułmańskiej i zamieniony na meczet.

Jak twierdzą śledczy, mężczyzna działał z „pobudek ideologicznych”. Gdy dowiedział się, że lokalne władze chcą przekazać świątynię pod wezwaniem św. Sebastiana wyznawcom islamu, postanowił ją podpalić.

Z cytowanego przez lokalne media komunikatu policji wynika, że przełom w śledztwie nastąpił po odnalezieniu we wnętrzu świątyni dwóch kamieni.

80-latek miał nimi wybić szybę świątyni, a następnie przy pomocy łatwopalnej substancji zaprószyć ogień.

Znajdujący się w gminie Bescano, w prowincji Girona, XVII-wieczny kościół był wpisany na listę katalońskiego dziedzictwa regionalnego.

Tropienie „złodziei wody” w południowej Hiszpanii. „Truskawki połykają wodę z ptasiego raju”. Jak UE niszczy rolnictwo.

Tropienie „złodziei wody” w południowej Hiszpanii. „Truskawki połykają wodę z ptasiego raju”. Jak UE niszczy rolnictwo.

„W ciągu ostatnich czterech lat zamknęliśmy 1116 nielegalnych otworów wodnych. „

euronews–tracking-water-thieves

[Euronews, największa tuba propagandowa zielonych komunistów]

Andaluzja w południowej Hiszpanii, gdzie nasz reporter szuka – i znajduje! – dużo nielegalnych studni wodnych.

Dwie trzecie Hiszpanii jest zagrożone pustynnieniem. Kryzys klimatyczny przybiera na sile. Mnożą się konflikty związane z wykorzystaniem wody. Doñana, jeden z najbardziej wyjątkowych rezerwatów przyrody w Europie, jest jednym z takich miejsc.

Ochrona wody

Solidnie wyglądający strażnicy patrolują granicę rezerwatu Doñana. Intensywne rolnictwo szklarniowe jest coraz bliżej. Uprawia się tu około 80% hiszpańskiej produkcji owoców jagodowych. Truskawki połykają wodę z ptasiego raju.

Nielegalne rozbudowy i przepompownie „rosną jak grzyby po deszczu”. Ziemia jest perforowana i przekształca się w rodzaj „szwajcarskiego sera”.

Antonio Santos, lider jednostki Konfederacji Hydrograficznej Gwadalkiwiru, podjął działania: „W ciągu ostatnich czterech lat zamknęliśmy 1116 nielegalnych otworów wodnych. „

W lesie napięcie rośnie. Rolnicy energicznie bronią swoich odwiertów. Czasami Antonio musi wzywać Guardia Civil. Zamykanie nielegalnych studni nie jest łatwe. To prawdziwa wojna papierkowa, toczona za pomocą pism procesowych i procedur sądowych, które mogą trwać nawet osiem lat.

======================================================

Mój korespondent:

Niszczenie europejskiego rolnictwa odbywa się różnymi metodami.

W Polsce ukraińskie zboże wypiera nasze.

W Holandii wyrzuca się na ten cel ciężkie pieniądze wykupując i zamykając gospodarstwa rolne.

Kolej na Hiszpanię:

Tam pod pozorem ochrony przyrody zabiera się rolnikom wodę, aby nie mieli czym podlewać:

Ale oni jeszcze walczą o swoją egzystencję i nie dają za wygraną.

Oglądam często Euronews, bo to największa tuba propagandowa zielonych komunistów. Tam można się dowiedzieć co nam grozi i jak się ogłupia widzów, żeby to łyknęli.

Euronews nadaje w 12 językach, ale (jeszcze?) nie po polsku.