Kanadyjska dziennikarka radiowa, 43-letnia Adrienne Pan zmarła 15 stycznia br. po wielomiesięcznej walce z poważnymi chorobami.
Ani media, ani rodzina nie informują co mogło być przyczyną jej nagłej zmiany kondycji fizycznej a później wycieńczającej choroby. Prześledźmy zatem kilka wydarzeń.
Adrienne Pan prowadziła codziennie od 2018 roku radiowy program Radio Active. 21 kwietnia 2021 roku pochwaliła się, umieszczając zdjęcia, że zaszczepiła się „szczepionką przeciwko Covid-19”, firmy Moderna. Co prawda – jak sama wtedy przyznała – mając zatorowość płucną lekarze odradzili jej przyjęcie preparatu firmy AstraZeneca, ale ci sami „mądrzy specjaliści” w kitlach stwierdzili, że przyjęcie preparatu firmy Pfizer bądź Moderna, będzie bezpieczne. Pomimo, że nawet oficjalne dane (z pewnością zaniżone) pokazują, że właśnie Moderna powoduje 2,5-krotnie częstsze przypadki np. zapalenie mięśnia sercowego, pani Adrienne Pan z radością przyjęła preparat Moderny.
Na antenie radia i w sieci stała się piewcą „szczepionek”, a szczególnie produktu firmy Moderna. Narzekała, że ludzie nie szczepią się, wzywała, apelowała. Stwierdziła też, że nie odczuła żadnych skutków ubocznych po zaszczepieniu się. „Jestem niesamowicie wdzięczna i cały czas nie wierzę, że jestem zaszczepiona przeciwko Covid-19 … Ludzkość może być wspaniała” – piała zwolenniczka preparatów, których pełenego składu po dziś dzień producenci nie są skłonni ujawnić.
Ostatni jej tweet pojawił się 27 maja 2021 roku i zamilkła, pomimo tego, że znana była z umieszczania około 100 tweetów miesięcznie. Jeszcze 20 czerwca na Instagramie umieściła zdjęcie urodzinowego tortu, ale nawet swoje imię wpisała błędnie.
Nie wiemy czy Pan przyjęła drugą dawkę Moderny, choć pisała wcześniej, że umówiona jest na nią 22 maja. Zniknęla jednak z anteny radiowej i zamilkła w mediach właśnie w kilka dni po planowanej dacie przyjęcia drugiej dawki.
Słuchacze dopytywali się co dzieje się ze swoją dziennikarką radiową, lecz nie otrzymywali odpowiedzi, aż do stycznia, kiedy nadeszła wiadomość, że pani Adrienne Pan zmarła po „długim pobycie w szpitalu”.
RIP
Dane ze 145 krajów pokazują jasno, że „szczepionki przeciwko Covid-19” powodują więcej „przypadków kowida” oraz zgonów
Najnowsze kompleksowe badania pokazują, że efekt „szczepionek” jest dokładnie odwrotny od oficjalnie zamierzonego i głoszonego: powodują one wzrost zachorowań na przeróżne choroby – w tym „na kowida” – oraz wzrost śmiertelności.
Np. w Stanach Zjednoczonych „szczepionki” są odpowiedzialne za 38% wzrost przypadków Covid-19 (licząc przypadki na milion) i 31% wzrost zgonów (z/na Covid). W innych państwach wskaźniki są podobne. Oto tylko kilka badań potwierdzających wzrost zachorowań i śmiertelności wśród osób zaszczepionych:
Czy w Polsce tzw. eksperci i lekarze czytają te badania, czy też jedynie czytają to co sami napisali i ich podobnie uważający koledzy? Prawdziwy rozwój nauki to ścieranie się poglądów i swobodna dyskusja, czyli to co w czasie tzw. pandemii zostało wyrugowane z przestrzeni publicznej, z mediów, z konsyliów lekarskich, a nawet z wielu pism naukowych. Lekarze, którzy en masse utracili resztki swojej reputacji i autorytetu powszechnie zalecając wstrzykiwanie niezbadanych, eksperymentalnych, szkodliwych i niebezpiecznych preparatów, powinni teraz pokornie przyjąć swoją nieroztropność i odrzucić swój zawodowy i osobisty narcyzm.
Jestem absolutnie przeciwny edukacji zdalnej, bo będziemy mieli schorowane pokolenie i przez dziesiątki lat będziemy płacili za to ogromną zdrowotną cenę — powiedział PAP prof. Piotr Kuna z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Dodał, że taka decyzja nie ma oparcia w wiedzy, a jest jedynie emocjonalnym reagowaniem na zagrożenie.
=========================
Ekspert stwierdził, że pomysł ponownego wprowadzania edukacji zdalnej przy fali zakażeń wariantem Omikron nie ma nic wspólnego z logiką, ale jest emocjonalnym reagowaniem na zagrożenie, które nie jest poparte faktami i nauką.
„Chciałbym zwrócić uwagę na straty zdrowotne w dłuższej perspektywie. Mamy liczne badania naukowe i publikacje pokazujące, że lockdown i nauka w domach, a nie w szkole, powoduje praktycznie całkowity zanik aktywności na świeżym powietrzu wśród dzieci i młodzieży oraz izolację społeczną. Nie ma bowiem zajęć wychowania fizycznego i przerw na zabawę w grupie.
Do tego dochodzi utrata więzi społecznych i wyrabianie złych nawyków m.in. siedzenie przy telewizorze i komputerze. W ciągu ostatnich dwóch lat już dwukrotnie wzrosło ryzyko otyłości u dzieci na skutek lockdownu. Dwukrotnie wzrosło także ryzyko cukrzycy, nadciśnienia, chorób sercowo-naczyniowych. Nie wspominając nawet o depresji i zaburzeniach psychicznych u dzieci, których epidemię widzimy coraz wyraźniej. W konsekwencji to pokolenie będzie pokoleniem cierpiącym całe życie. Będziemy za to płacić przez kilkadziesiąt lat” – ocenił prof. Kuna.
Dodał, że siedmiodniowa kwarantanna jest za długa i nie ma oparcia w danych naukowych. W jego ocenie powinna ona zostać skrócona do maksymalnie 5 dni, bo okres inkubacji Omikronu jest ok. trzydniowy.
„Niech dzieci nawet po tym czasie będą testowane antygenowo i zdrowi uczniowie niech jak najszybciej wracają do szkoły. (…) Czeka nas w związku z nauką zdalną epidemia otyłości, cukrzycy, chorób sercowo-naczyniowych i chorób psychicznych oraz niewyobrażalny dług zdrowotny, który zaciągamy. Będzie nas to kosztowało setki miliardów złotych na ochronę zdrowia w przyszłości” – dodał prof. Kuna.
Wcześniej w rozmowie z PAP swoją negatywną opinię o pomyśle powrotu do edukacji zdalnej wyraził szef WIM gen. dyw. prof. Grzegorz Gielerak.
„Kontynuacja polityki zamykania szkół będzie niosła za sobą większe szkody i straty, niż ryzyko związane z utrzymaniem edukacji stacjonarnej. Dzieci, z racji specyficznej budowy i funkcji układu immunologicznego, dobrze radzą sobie z zakażeniem tym wirusem, przechodzą je łagodnie, ze sporadycznie występującymi powikłaniami. Natomiast mogą transmitować wirusa na inne osoby podatne, stąd trzeba po prostu szukać praktycznego rozwiązania tego problemu” – powiedział w rozmowie z PAP prof. Gielerak.
Przyznał, że są dwa rozwiązania. Pierwszym byłyby tzw. szczepienia pierścieniowe mające na celu ochronę osób grup wysokiego ryzyka ciężkiego przebiegu COVID-19 poprzez szczepienie wszystkich osób z bliskiego kontaktu oraz – w drugiej kolejności – osób kontaktujące się z bliskimi. Dzięki tej metodzie można przerwać tzw. „łańcuch zakażeń”. Drugim wyjściem – w obliczu bardzo krótkiej inkubacji Omikrona, której mediana wynosi trzy dni – jest skrócenie okresu kwarantanny dla dzieci.
„To podejście zbieżne z zaleceniami amerykańskiego CDC w odniesieniu do personelu medycznego. W szkołach moglibyśmy wprowadzić dokładnie ten sam mechanizm. Przy jednym bądź dwóch zakażeniach w klasie reszta klasy trafia na trzydniową kwarantannę. Po tym okresie wykonujemy test antygenowy, na podstawie którego wszystkie osoby niezakażone wracają do stacjonarnej edukacji. Tego rodzaju praktykę stosujemy już przecież w szpitalach, a za chwilę, w obliczu już blisko miliona osób na kwarantannie w Polsce, będzie on konieczny nie tylko w odniesieniu do dzieci, ale całej populacji” – powiedział prof. Gielerak.
Bilans korzyści i strat w związku z rozwojem epidemii w Polsce spowodowanej wariantem Omikron jednoznacznie przemawia za utrzymaniem stacjonarnej edukacji – powiedział PAP szef WIM gen. dyw. prof. Grzegorz Gielerak. Dodał, że kwarantannę dzieci można skrócić do trzech dni zakończonych testem antygenowym. Szef Wojskowego Instytutu Medycznej wskazał, że doświadczenia, jakimi dysponujemy na obecnym etapie epidemii … Czytaj dalej
Był to okres, w którym mówiono już że Big Farma ma szczepionkę, a więc badacze skupili się na tym czy to możliwe, by mieć tak szybko (bezpieczny) preparat do zaczopowania pandemii. Przeprowadzono ciekawą analizę rodzajów walki z kowidem, której szczepionka wydaje się najbardziej niepewnym środkiem, zaś wskazano na zaniedbanie podstawowej formy walki z pandemią – budowę i wzmacnianie naturalnej odporności. Po tej diagnozie następuje mrożąca krew w żyłach analiza JAKICH szkodliwych efektów ubocznych można się spodziewać z powodu przyspieszenia, a właściwie skrócenia badań nad szczepionką, które zwyczajowo trwają do… 15 lat. Zobaczmy co o tym piszą naukowcy:
„Główne środki podjęte w celu kontroli rozprzestrzeniania się koronawirusa SARS-CoV-2 (wirusa związanego głównie z COVID-19) to te, które zostały podjęte w celu kontroli rozprzestrzeniania się koronawirusa SARS-CoV w latach 2002-2003: dobra higiena i kwarantanna (lockdown). Różnica polega na skali tych środków. Obecnie w wielu krajach obowiązuje lockdown (na różnym poziomie dotkliwości), ograniczający wiele działań i firm, które obejmują zgromadzenia dużej liczby osób w bliskim sąsiedztwie. Na początku października 2020 r. nie wiadomo, jak długo te ograniczenia będą obowiązywać. Oprócz identyfikacji krótkoterminowych niekorzystnych skutków szczepionki, niniejszy artykuł identyfikuje potencjalne średnio- i długoterminowe niekorzystne skutki szczepionki, których nie można zidentyfikować w krótkoterminowych badaniach klinicznych na ludziach, charakterystycznych dla testowania skuteczności szczepionek. Aby zapewnić bezpieczeństwo szczepionki, wymagane są długoterminowe testy na ludziach w warunkach rzeczywistych (ekspozycja na wiele bodźców toksycznych). Istnieje niezgodność między przyspieszonym czasem opracowywania szczepionek, do którego dąży rząd i przemysł, a długimi czasami wymaganymi do walidacji bezpieczeństwa szczepionek.
Skuteczność szczepionek jako remedium na pandemię.
Podsumowując, trudno jest zobaczyć, w jaki sposób bezpieczne szczepionki przeciw COVID-19 można opracować i w pełni przetestować pod kątem bezpieczeństwa w skali czasu wynoszącej rok lub dwa lata, jak proponuje się obecnie. Jedyną rzeczywistą ochroną przed przyszłą pandemią COVID-19 lub jakąkolwiek inną pandemią jest ta, która, jak wykazano, działa podczas pandemii (ognisk SARS, MERS i COVID-19) oraz podczas corocznych epidemii wybuchów grypy: zdrowy układ odpornościowy zdolny do neutralizacji nadchodzących wirusów zgodnie z zamierzeniami natury. W celu przeciwdziałania pandemii COVID-19 stosuje się cztery rodzaje leczenia w różnym stopniu: zmniejszenie transmisji wirusa (kwarantanna, maski na twarz, dystans społeczny, stosowanie środków odkażających itp.); kuracje (głównie przetworzone leki przeciwwirusowe); szczepionki (w trakcie opracowywania); wzmocnienie układu odpornościowego (eliminacja toksycznych bodźców degradujących układ odpornościowy; dodanie zachowań/substancji wzmacniających odporność).
Ograniczenie transmisji wirusa może przynieść pewne korzyści, ale okazało się, że jest szkodliwe pod względem psychologicznym i ekonomicznym. Leczenie przeciwwirusowe przyniosło mieszane rezultaty i żadna terapia nie osiągnęła konsensusu w środowisku medycznym. Szczepionki są w fazie przyspieszonego rozwoju. Zmiany w stylu życia i regulacje mające na celu wzmocnienie układu odpornościowego są minimalne. Szczepionki są promowane przez sektor opieki zdrowotnej, polityków, decydentów i media głównego nurtu jako największa nadzieja na powstrzymanie pandemii COVID-19, co znajduje odzwierciedlenie w finansowaniu, jakie otrzymuje ich przyspieszony rozwój (Moderna, wiodący COVID- 19 pretendent do szczepionek, zarobił 2,48 miliarda dolarów w badaniach i rozwoju oraz finansowaniu przez rząd USA dla swojego programu). Wydaje się, że celem jest wstępna dystrybucja szczepionki do około końca 2020 r., chociaż wątpliwe jest, czy taki przyspieszony program rozwoju szczepionek obejmowałby odpowiednie średnio- i długoterminowe testy bezpieczeństwa.
Nie tak szybko
Te optymistyczne perspektywy wczesnego rozpowszechniania szczepionek w społeczeństwie są sprzeczne z historią rozwoju szczepionek, zwłaszcza szczepionek na koronawirusa. Opracowanie szczepionek, w tym ograniczone testy bezpieczeństwa, zajęło średnio 12–15 lat. Szczepionki na koronawirusy najściślej związane z pandemią/wybuchem SARS w 2002 r. i pandemią/wybuchem MERS z 2012 r. nie zostały jeszcze pomyślnie opracowane, nawet po dwóch dekadach badań. Obecne badanie przeanalizowało wiele mechanizmów wirusowych, które mogą prowadzić do szczepionek raczej zaostrzających niż osłabiających infekcję wirusową. Ogólnie rzecz biorąc, głównym problemem jest to, że wcześniejsza ekspozycja na wirusy (wywołane szczepionką) może mieć pozytywny lub negatywny wpływ na przyszłą ekspozycję na wirusy. Mogą być potrzebne lata, aby określić, jaki wynik przyniesie to działanie, zarówno w perspektywie krótkoterminowej, jak i długoterminowej. Ponadto wykazano, że wiele chorób przewlekłych wynika z ekspozycji na wirusy, a lata obserwacji w badaniach na ludziach mogą być wymagane w celu ustalenia, która z tych chorób, jeśli w ogóle, wynikałaby ze szczepionki przeciw COVID-19.”
I teraz autorzy przechodzą do analizy jakie niepożądane skutki szczepienne mogą nam umknąć jeśli skrócimy (a skróciliśmy) proces testowania szczepionek. Pokazuje to doskonale poniższy graf.
Pierwszy z wymienionych to mechanizm ADE, wzmocnienie zależne od przeciwciał. Jest to mechanizm zaostrzania się choroby po otrzymaniu szczepionki. Oficjalnie odrzucany w przypadku kowida, bo ma działać podobno tylko na wirus Denga. Badano to podając osocze ozdrowieńców testowanym pacjentom i nie zaobserwowano negatywnych reakcji. Ale szczepionki mRNA nie polegają na wszczepieniu antyciał, tylko na ich wygenerowaniu przez organizm w odpowiedzi na wstrzyknięte białko kolcowe. A to różnica. W rejestracji NOP jest dużo doniesień o nagłych objawach chorobowych po zaszczepieniu. Może także dojść do osłabienia naturalnej odporności, czego jesteśmy obecnie świadkami, gdy w krajach zaszczepionych w zupełności następuje gwałtowny, rekordowy wzrost zakażeń, przewyższający ten z okresu przedszczepiennego. Następny problem to reakcje krzyżowe, bo to trzeba dużo czasu, by zbadać z jakimi innymi preparatami i chorobami i jak reaguje szczepionka. Następne to niespecyficzne objawy w działaniu systemu immunologicznego, na których wykrycie trzeba czekać także długo, bo mogą się objawić późno i to w zależności od innych czynników. Kolejne zagrożenie to Antigenic Distance Hypotesis (ADH), która zakłada możliwość negatywnej reakcji przebytej w poprzednim roku grypy na tegoroczną szczepionkę. Bystander activation to mechanizm aktywujący limfocyty zaostrzające stan zapalny, tak że dochodzi do tzw. burzy cytokinowej, kiedy mamy do czynienia z utratą tolerancji odpornościowej na własne antygeny, które organizm rozpoznaje jako wrogie i atakuje je. Kolejne niebezpieczeństwo to presja selekcyjna, to oznacza, że wirus mutuje właśnie dlatego, że spotyka się z jednym rodzajem szczepionki i ewoluuje ze swym składem, by uniknąć konkretnego wszczepionego białka, które wstrzymuje jego rozwój. Może też dojść do szkodliwego nałożenia się różnych reakcji immunologicznych.
Praktyczne dodatki do teoriiW 2020 roku, w październiku badacze nie wiedzieli jeszcze o specyficznych efektach dla szczepionek mRNA. Wywodzili swoje tezy jedynie z teorii dotyczących efektów wszelkich szczepionek z możliwym skróconym okresem badań. To była analiza jakby obok konkretnych szczepionek. Myślę, że gdyby dano więcej czasu na przebadanie tych preparatów wyszłoby na mniejszej próbie, że szczepionki powodują m.in. zakrzepicę oraz zapalenie mięśnia sercowego. Na genetyczne skutki dla następnych pokoleń pochodzących od zaszczepionych matek też będziemy musieli poczekać, z dużą dozą niepewności. Myślę, że pora skończyć tę zabawę w słowa, że to nie jest eksperyment. To, że jest czyniony na masową skalę wcale nie znaczy, że to nim nie jest. Po to się latami bada szczepionki, by na małej próbie bohaterów lub straceńczych desperatów sprawdzić jak to działa. Tego żeśmy się pozbawili z własnej woli. Wiadomo – daliśmy sobie wdrukować w głowy, że tylko szczepionka da nam normalność. A więc było oficjalne zamknięcie oczu na procedury i społeczne, stymulowane akcją propagandowo-panikarską, przyzwolenie motywowane niecierpliwością powrotu do „normalności”. W efekcie jesteśmy daleko od tej normalności z połową ludzkości, w których organizmach gromadzą się nieznane i odłożone na przyszłość efekty największego eksperymentu medycznego w dziejach świata. A z eksperymentem jak to z eksperymentem – nie każdy musi się udać, a czasem może przynieść nieoczekiwane rezultaty. Obyśmy szczęśliwie doszli do jego końca, na co się coraz bardziej nie zanosi. Tym bardziej jest niezrozumiały ciąg, aby przymuszać wszystkich do uczestnictwa w tym eksperymencie, a niechętnych wtrącać w społeczny ostracyzm i medialną infamię.
Jerzy Karwelis
https://dziennikzarazy.pl/24-01-jak-sie-farma-spieszy-to-sie-nikt-nie-cieszy/
Fuellmich ujawnia, że jego zespół wie, że firmy należące do Big Pharmy eksperymentują na nas ze śmiertelnymi dawkami szczepionek Covid. Mówi również, że pomysł „Norymberga 2.0” jest zmyśloną koncepcją, prawdopodobnie zaprojektowaną jako psy-op.
−∗−
W menu na dziś danie przedprocesowe. Materiał stanowiący uzupełnienie do artykułu ‘Czy mają się czego bać?‘, omawiającego przygotowania aktów oskarżenia w sprawach związanych z tzw. ‘pandemią covid’. Kto uczestniczy w pracach, dlaczego ‘Norymberga 2.0’ nie odbędzie się i na czym ma polegać ‘modelowy proces’, który ma ją zastąpić – o tym Reiner Fuellmich w dwóch krótkich wywiadach.
Zapraszam do lektury i oglądania.
________________***________________
Reiner Fuellmich w Brukseli, przed rozprawą
Komentarz redakcyjny TLB: Reiner Fuellmich przebywa obecnie w Brukseli. Długo oczekiwany proces, błędnie określany jako „Norymberga 2.0”, ma się rozpocząć jeszcze w tym tygodniu. Oto kilka krótkich wywiadów, których udzielił w weekend. Przeprowadzili je francuscy dziennikarze, ale nikt nie musi znać innego języka poza angielskim.
Zamieściliśmy szczegółowe uwagi do drugiego filmu, w którym Reiner daje nam interesujący wgląd w różne systemy prawne na całym świecie. Sądownictwo w Indiach i RPA jest MNIEJ skorumpowane niż na przykład w Europie.
——————————
WIDEO 1
(Proszę zignorować pierwsze 30 sekund po francusku, gdyż niezależny dziennikarz Richard Boutry przedstawia Fuellmicha.)
W tym filmie Fuellmich ujawnia, że jego zespół wie, że firmy należące do Big Pharmy eksperymentują na nas ze śmiertelnymi dawkami szczepionek przeciw Covid. Mówi również, że pomysł „Norymberga 2.0” jest zmyśloną koncepcją, prawdopodobnie zaprojektowaną jako psy-op (nasze określenie). Szeroko omawia koncepcję Operacji Spinacz [Operation Paperclip], aby lepiej wyjaśnić, co właściwie oznacza „Norymberga”. Widać, że posiada wiedzę. Ostatnie pytanie dotyczy Novaka Djokovicha, i że we Francji są dziś trzy gwiazdy – Kennedy (JFK), Djokovich i Reiner Fuellmich. Fuellmich wyraził dużą chęć by porozmawiać z Djokovichem, bo ważne jest, aby pokazywać bohaterów z prawdziwego życia, takich jak najlepsi sportowcy.
* * *
WIDEO 2
Uwagi:
Efektem lub skutkiem ubocznym pracy jego komisji z niektórymi kluczowymi biegłymi sądowymi jest to, że prawnicy z całego świata kontaktowali się z nim (od końca 2020r.). Wtedy dowiedział się o fałszerstwie testu PCR. Jego firma złożyła kilka pozwów przeciwko testowi PCR w Niemczech. Jest to najskuteczniejsza podstawa, na której można rzucić wyzwanie całej „plandemii”. W zasadzie nie było żadnej pandemii. Drugie kłamstwo to „infekcje bezobjawowe”. Złożyli więc własne pozwy i pomogli międzynarodowym kolegom zrobić to samo, kontaktując ich z tymi samymi ekspertami. .
Sąd Konstytucyjny Republiki Południowej Afryki wydaje się być niezależny. W Europie jest skorumpowane sądownictwo – po prostu taka jest część sędziów w zawodzie. Nie oznacza to jednak, że przyjmują pieniądze. Nie możemy ufać naszemu sądownictwu, więc potrzebujemy nowego, tak jak potrzebujemy nowych systemów prawa, opieki zdrowotnej, edukacji, ekonomii itp. .
Nasz pozew to „pozew modelowy” (nowego typu), pokazujący wszystkim, że musimy wziąć sprawy w swoje ręce, że da się to zrobić. Ten pozew nadal wykorzystuje dochodzenie przed wielką ławą przysięgłych, co pochodzi ze starego systemu. Ale kiedy już będziemy mieli akty oskarżenia, nastąpi prawdziwy proces wymierzenia sprawiedliwości ludziom przez ludzi. To nowy system. Pracują nad tym ludzie w Stanach Zjednoczonych, na kontynencie afrykańskim i prawie we wszystkich innych miejscach. Ale kluczową rzeczą jest, aby dać ludziom pojęcie o całym obrazie poprzez postępowanie prawne, wspierane przez FAKTYCZNYCH ekspertów, gdzie będą mogli podejmować własne decyzje. .
Daleko przed nami są Indie i być może niektóre kraje Europy Wschodniej. Indie są znacznie mniej skorumpowane niż nasze sądownictwo. Wydaje się, że ich system nadal działa. Pozew o morderstwo przeciwko Billowi Gatesowi został złożony około 2 tygodnie temu. Traktowane jest to bardzo poważnie. Może grozić mu kara śmierci. To prawda, że Bill Gates został zdemaskowany [exposed] w Indiach w 2017 roku – to nie jest fake news. Konsekwencją tego jest postępowanie sądowe przeciwko niemu. To jest proces karny. .
Od tego tygodnia 20-30 prawników współpracujących z Fuellmichem będzie przedstawiać dowody. Ale właśnie dzisiaj połączył siły z 40 innymi prawnikami z Luksemburga i około 100 z Francji. Następni zgłaszają się z Włoch – a to dopiero początek.
Reiner i Chloe dołączyli następnie do dużej demonstracji, która odbyła się wczoraj w Brukseli. Zobacz film z marszu.
Czy mają się czego bać? Bez wątpienia, prawne bitwy będą niezwykle trudne do prowadzenia, ponieważ pracuje nad tym tak wielu potężnych ludzi, którzy chronią się nawzajem. Ale to nie znaczy, że nie spróbujemy. Wręcz przeciwnie, […]
Andrzej Duda, polityk sezonowy i niemalże tak samo swojski jak wielu jego swojskich poprzedników, zastanawia się nad złamaniem prawa. W tym sensie można powiedzieć, że aktualny prezydent „Polin” szanuje wieloletnią tradycję o której TW Bolek mówił bez ogródek: „nie chcem, ale muszem”. Podobnie było z równie poważanym Bronisławem, który w równie swojskich porywach nie musiał, ale chciał, lecz na szczęście nie zawsze skutecznie.
Chodzi o ustawę o segregacji covidowej. Stanowisko prezydenta Dudy w tej sprawie wyłuszczył szef gabinetu Paweł Szrot. Z wyjaśnień urzędnika wynika, że Andrzej Duda ma zamiar wypośrodkować pomiędzy opcją ochrony dóbr osobistych obywateli a opcją ewidentnego złamania prawa.
Trzeba “wyważyć racje po stronie tych, którzy mówią, że jest to potrzebne do zwalczania tej epidemii” i tych, którzy “bronią tu prawa obywateli do ochrony danych”.
Jakiej wagi użyje Duda do wyważania pomiędzy opcją przestępczą a konstytucyjnym prawem, szef gabinetu prezydenta nie wspomniał.
Zobaczmy co powiedział “tej epidemii” Albert Bourla, szef Pfizera
Fala związana z wariantem Omikron powinna być ostatnią, która wiąże się z licznymi ograniczeniami.
Już niedługo będziemy mogli wrócić do normalnego życia, po 2 latach pandemii /businessinsider.com.pl/
Ten sam osobnik mówił niedawno, że poprzednie dawki „szczepionek’ były mało skuteczne, o ile w ogóle działały. Czy w takim razie preparaty Big Pharmy na których opiera się pomysł globalnego systemu rejestracji i inwigilacji Niewolników, są nic nie warte? Są warte miliardy dolarów, a prócz tego przecierają szlak na drodze do bezkarnego (jak na razie) stosowania inżynierii genetycznej czyniąc ją potencjalnym narzędziem depopulacji.
I to właśnie w takim kontekście należy patrzeć na wszystkie totalitarne regulacje pod szyderczym hasłem „szczepionka czyni wolnym”. Wolnym od „obostrzeń”, bo na pewno nie od choroby. Od „obostrzeń”, które w języku ludzi normalnych są segregacją i prześladowaniem.
Wszelkie brednie akolitów „nowego porządku” zasługują na dwa miejsca docelowe: na kosz od śmieci lub jako załącznik do akt Norymberga 2,0.
COVID-19 deaths and autopsies Feb 2020 to Dec 2021
Release date: 17 January 2022
Table 1: Number of deaths where COVID-19 was the only cause mentioned on the death certificate, 1 February 2020 to 31 December 2021, by sex and age group, England and Wales
Age group
Males
Females
<1
1
0
1-4
0
0
5-9
0
0
10-14
0
1
15-19
1
0
20-24
4
1
25-29
12
3
30-34
24
7
35-39
42
15
40-44
52
24
45-49
87
43
50-54
138
52
55-59
234
92
60-64
254
102
65-69
279
119
70-74
357
204
75-79
395
252
80-84
492
402
85-89
470
533
90+
520
971
===============================
A już tak – w tym samym dokumencie, ale dzień później, 18 stycznia:
Please supply how many people have died from COVID-19 alone with no underlining health issues, from November 2019 to December 2021.
We said
Thank you for your request.
ONS are responsible for the production of mortality data for England and Wales, this is derived from death certificates in the process of death registration.
For mortality figures where COVID-19 was the sole cause of death, please see: Pre-existing conditions of people whose death was recorded with an underlying cause of COVID-19, this dataset can be found in section 8 of the Monthly mortality analysis bulletin. This dataset provides a greater insight into the leading pre-existing cause of death groups, for deaths occurring in England and Wales, in 2020 and the first three quarters of 2021 that were due to COVID-19.
We do not hold COVID-19 data for 2019. The first death involving COVID-19 in England and Wales was registered in March 2020.
Please see 'table 1a, row 28′ (2020) and 'table 1, row 29 (2021)’ for deaths where COVID-19 was listed as the underlying cause, but had no other pre-existing conditions recorded on the death certificate, England and Wales. Table 1b represents these figures for England and table 1c figures are for Wales.
This publication will be updated quarterly. COVID-19 deaths involving pre-existing conditions is split by broad age groups between 1-64 and 65+.
Please see below for death registrations for 2020 and 2021 (provisional) that were due to COVID-19 and were recorded without any pre-existing conditions, England and Wales.
2020: 9400 (0-64: 1549 / 65 and over: 7851)
2021 Q1: 6483 (0-64: 1560/ 65 and over: 4923)
2021 Q2: 346 (0-64: 153/ 65 and over: 193)
2021 Q3: 1142 (0-64: 512/ 65 and over: 630)
We have not yet finalised analysis for 2021 Q4. This is currently scheduled for release on 23 February 2022.
As such, the some of the information you have requested is considered exempt under Section 22(1) of the Freedom of Information Act 2000, whereby information is exempt from release if there is a view to publish the information in the future. Furthermore, as a central government department and producer of official statistics, we need to have the freedom to be able to determine our own publication timetables. This is to allow us to deal with the necessary preparation, administration and context of publications. It would be unreasonable to consider disclosure when to do so would undermine our functions.
A vaccine could meet the companies’ benchmark for success if it lowered the risk of mild Covid-19, but was never shown to reduce moderate or severe forms of the disease, or the risk of hospitalization, admissions to the intensive care unit or death.”
For the past two years, I’ve been demonstrating that the SARS-CoV-2 virus is a fake. It doesn’t exist. Now let’s enter the bubble where people assume the virus is real, and examine a few of the major crimes and contradictions that exist inside that lunatic bubble.
by Jon Rappoport January 21, 2022 (To join our email list, click here.)
I wrote and posted this piece while the clinical trials of the COVID vaccine were in progress. It reveals how and why those trials were doomed to fail. They did fail. Since then, nothing has changed.
The vaccine makers DESIGNED a series of clinical trials that, even on their own terms (“the virus is real, fear the virus”) were destined to be a complete flop.
PART ONE:
Peter Doshi, associate editor of the medical journal BMJ, and Eric Topol, Scripps Research professor of molecular medicine, have written a devastating NY Times opinion piece about the ongoing COVID vaccine clinical trials.
They expose the fatal flaw in the large Pfizer, AstraZeneca, and Moderna trials.
September 22, 2020, the Times: “These Coronavirus Trials Don’t Answer the One Question We Need to Know” [1]:
“If you were to approve a coronavirus vaccine, would you approve one that you only knew protected people only from the most mild form of Covid-19, or one that would prevent its serious complications?”
“The answer is obvious. You would want to protect against the worst cases.”
“But that’s not how the companies testing three of the leading coronavirus vaccine candidates, Moderna, Pfizer and AstraZeneca, whose U.S. trial is on hold, are approaching the problem.”
“According to the protocols for their studies, which they released late last week, a vaccine could meet the companies’ benchmark for success if it lowered the risk of mild Covid-19, but was never shown to reduce moderate or severe forms of the disease, or the risk of hospitalization, admissions to the intensive care unit or death.”
“To say a vaccine works should mean that most people no longer run the risk of getting seriously sick. That’s not what these trials will determine.”
This means these clinical trials are dead in the water.
They are only designed to show effectiveness in preventing “mild cases of COVID,” which nobody should care about, because mild cases (cough, fever) naturally run their course and cause no harm. THERE IS NO NEED FOR A VACCINE THAT PREVENTS MILD CASES.
The leading vaccine clinical trials are useless, irrelevant, misleading, and deceptive.
Now let’s go deeper. Read the next section from the Times piece, and then I’ll make comments.
“The Moderna and AstraZeneca studies will involve about 30,000 participants each; Pfizer’s will have 44,000. Half the participants will receive two doses of vaccines separated by three or four weeks, and the other half will receive saltwater placebo shots. The final determination of efficacy will occur after 150 to 160 participants develop Covid-19…”
Here’s how it works. The vaccine companies are looking for a total of 150 mild COVID cases to occur, combined, in the two groups— those receiving the placebo and those receiving the vaccine. How would that happen? The researchers believe “the coronavirus is spreading everywhere” and it will pounce on some of the volunteers in the clinical trial.
Let’s say that, during the trial, 100 people receiving the placebo develop mild COVID-19, and only 50 people receiving the vaccine develop mild COVID.
The vaccine companies would say, “We just proved the vaccine is 50% effective in preventing COVID, and that’s all we need to do, in order to win emergency authorization from the FDA. Release the vaccine. Inject the world.”
The outcomes for 150 people equal “let’s shoot up seven billion people.” That’s staggering.
But it gets even worse. The magic number of 150 COVID cases? How is a COVID case defined? The authors of the Times piece have the answer:
“In the Moderna and Pfizer trials, even a mild case of Covid-19 — for instance, a cough plus a positive lab test — would qualify and muddy the results. AstraZeneca is slightly more stringent but would still count mild symptoms like a cough plus fever as a case.”
But wait. The NY Times itself recently published an article [2] stating that up to 90% of US COVID cases could very well be false positives—in other words, not cases at all. Why? Because the diagnostic PCR test, as it is performed by many labs, is too sensitive. It registers “positive for COVID” when it shouldn’t.
So, in these vaccine clinical trials, the whole process of determining that “150 people developed COVID-19” is completely unreliable, useless, absurd, and nonsensical. On the one hand, a positive PCR test is unreliable and means nothing. On the other hand, a cough and fever (“mild COVID”) are nothing to worry about, and don’t require a vaccine at all. We’re talking about 150 cases of “who cares.” That’s what the COVID vaccine is designed to prevent.
“So the magic number is 150? That’s the number that will decide the immediate fate of the planet?”
“Of course.”
“And these 150 people, who you say develop mild COVID-19…no one should care, because those symptoms cure themselves, and no vaccine is needed.”
“Correct.”
“And come to think of it, the people receiving the vaccine in the clinical trials could develop symptoms indistinguishable from mild COVID-19, as a result of the effects of the vaccine.”
“Yes, that’s right.”
“But you’re very confident in the success of the vaccine.”
“Indeed.”
“Why?”
“I have to be confident. If we’re exposed as incompetent frauds, our bottom line will take a huge hit. And we’ll wind up in prison.”
“Thank you, sir. And that’s tonight’s news. Make sure you take the vaccine, everyone. It’s vital. This is Fred J Clown, for CBS-NBC-ABC-CNN-FOX-PBS-AP-Reuters and all official news sources East, West, North, and South. The News, brought to you by Venom-X-2, a medicine that has only 463 adverse effects. Ask your doctor if Venom is right for you.”
PART TWO: THE DEVIOUS TRICK:
Now I’m going to go over the vital information again, but this time I’m going to show you how…
The vaccine companies can use the fatal flaw in their protocol design to…
Actually win approval of their COVID vaccine.
Stick with me. This is big.
Only 150 people are needed to make the major clinical trials of a COVID vaccine look like a success.
Out of 30,000 volunteers in a trial, researchers are waiting for 150 people to “come down with COVID-19.” MILD cases. They assume this will happen because they believe the coronavirus is everywhere, and it’ll infect their volunteers.
Of course, their definition of a mild case of COVID-19 is meaningless. Cough plus fever, and a positive PCR test. The test spits out false positives like a rigged slot machine, and the visible mild symptoms could result from flu, polluted air, or too many candy bars.
Nevertheless, the researchers are waiting for a total of 150 people to “catch a mild case of COVID.” When that number is reached, everything stops.
Now comes the big moment. How many of those 150 COVID cases occurred in the group that received the vaccine, and how many in the group that received the placebo shot of salt water?
Let’s say only 50 COVID cases occurred in the vaccine group, and 100 in the placebo group. The researchers pop champagne corks. They say, “Look, the vaccine is 50% effective at preventing COVID, and that’s all we need to win emergency authorization from the FDA.”
BUT suppose 75 cases occurred in the vaccine group and 75 in the placebo group? No good. No good at all. No way to call the vaccine effective.
Now comes the “reshaping of the data.”
HERE WE GO.
The researchers say, “Wait. Thirty of the COVID cases in the vaccine group were REALLY just adverse reactions to the vaccine. They weren’t cases of COVID. You see, the vaccine can cause symptoms that are indistinguishable from mild COVID. Cough, fever, chills. ACTUALLY, there were only 40 cases of COVID in the vaccine group. There were 110 in the placebo group. The vaccine IS effective. We’re good. We’re golden. We can get emergency authorization from the FDA right now to shoot up everybody.”
Vaccine manufacturers HAVE KNOWN ALL ALONG that they could pull this trick.
Why leave things to chance?
Why risk a few hundred billion dollars of profit on a random distribution of mild COVID cases among the volunteers in their clinical trials?
The definition of a mild COVID case is EXACTLY what the vaccine manufacturers needed. It enabled them to hatch a plan, to make sure they didn’t fail.
They could pawn off a MILD case of COVID as a reaction to the vaccine. They could fake that without causing ripples. The FDA would say, “The vaccine reactions aren’t serious. All right, no problem. We’ll approve this vaccine for emergency use.”
However…If the manufacturers designed their clinical trial protocol to prevent serious cases of COVID, they would be waiting to see 150 cases of really sick people to occur. That might never happen.
If it did happen, and the manufacturers had to pull their devious switcheroo trick and blame the vaccine for some of these SERIOUS cases…
They would have to tell the FDA that their vaccine was causing life-threatening pneumonia; and the FDA, under a lot of scrutiny these days, would find it very difficult to overlook that.
FDA: “We can’t approve this vaccine. It could cause a few million cases of dire pneumonia…”
The vaccine companies didn’t make a titanic stupid mistake in their protocol design. In gearing the protocol to prevent MILD COVID cases, they did what they did on purpose. It allows them to “reshape their data” and win FDA emergency approval for their vaccine.
These companies have no intention of failing, starting over, and spending a year recruiting 30,000 new volunteers. They want success and money now. They want to win the race.
And they will win, if the truth isn’t known and shared widely.
EPILOGUE:
The punchline.
Every “expert,” in August 2021, is instructed to say the vaccine is definitely protecting people against severe illness and hospitalization. This is their promotional message to the world.
“Yes, even if you’re vaccinated, you could become infected with the virus, you could develop COVID, and you could pass the virus to other people, BUT you must take the shot. It will protect you from becoming severely ill.”
As you can see from what I’ve written above, this is a straight-out lie.
It was always a fantastic lie, from the beginning of COVID vaccine development, because the design of the clinical trials had nothing to do with preventing serious illness.
W Wlk. Brytanii linie lotnicze i operatorzy lotnisk domagają się usunięcia restrykcji dotykających podróżnych.
Testowanie pasażerów nie ma sensu, kiedy dobowa liczba przypadków zakażenia koronawirusem przekracza 200 tys. i statystycznie jedna na 25 osób w kraju jest zakażona, więc testowanie osób przylatujących lub wylatujących z niego nie ma realnego wpływu na sytuację pandemiczną.
Zasady dotyczące testowania wprowadzono, gdy na Wyspach było znacznie mniej zakażeń – średnio 40-50 tys. dziennie, a ich dobowa liczba rosła powoli, bo dominującym wariantem była mniej zakaźna Delta.
W grudniu minister zdrowia, p. Sajid Javid, przyznał, że kiedy Omikron stanie się dominujący, będzie mniejsza potrzeba utrzymywania restrykcji w podróżowaniu.
Teraz linie lotnicze przypominają o tych słowach. Związek przewoźników lotniczych Airlines UK uważa, że utrzymywanie obecnych środków oznacza dla branży finansową katastrofę, ograniczenia i wymogi zmniejszające popyt na latanie oraz podważające zaufanie konsumentów.
Zniesienia testów dla podróżnych domaga się też Manchester Airports Group (MAG), operator lotnisk m.in. w Manchesterze i Londynie.
Brytyjski tygodnik naukowy BMJ wystosował apel o natychmiastowe opublikowanie pełnych danych dotyczących wszystkich „szczepionek przeciwko Covid-19”, argumentując że dalsze przetrzymywanie i chowanie tych kluczowych informacji przed opinią publiczną „jest moralnie nie do obrony”.
British Medical Journal (teraz przemianowany na BMJ), jedno z najstarszych pism medycznych na świecie, w obszernym odredakcyjnym artykule opublikowanym 19 stycznia, wezwało agencję rządową FDA do publikacji posiadanych danych pochodzących z badań klinicznych nad „szczepionkami przeciwko Covid-19”. Dane te „powinny być w pełni i natychmiast dostępne do wglądu publicznego” – apelują: główny edytor pisma, Kamran Abbasi, redaktor naczelny Peter Doshi oraz była redaktor naczelny Fiona Godlee.
Niedopuszczalne opóźnienie
Redaktorzy wzywają amerykańską „Agencję Żywności i Leków” (Food and Drug Administration – FDA) do natychmiastowego ujawnienia wszystkich danych przekazanych agencji przez firmy farmaceutyczne. Na podstawie tych danych FDA wydała w lutym 2020 roku tzw. awaryjną autoryzację (EUA) na produkty tych firm, rozreklamowane jako „szczepionki przeciwko Covid-19”, a w sierpniu 2021 roku tzw. pełną autoryzację (BLA). Pomimo, że od ponad roku dokonuje się wyszczepianie społeczeństw tymi „zatwierdzonymi” preparatami, dotychczas nie został opublikowany pełny skład tych produktów, tak jak nie są znane szczegółowe dane z przebiegu tzw. badań klinicznych prowadzonych przez producentów, zakresu badań, obranych metodologii oraz końcowych wyników.
Tysiące przemilczanych ofiar „szczepionek”
Gdy agencja FDA w obliczu nacisków sądowych oraz żądań podpieranych ustawą o jawności informacji (FOIA), opublikowała wreszcie drobną część danych, były one tak wybuchowe, że już na podstawie tych szczątkowych informacji można sądzić, iż ukrywanie może świadczyć o kryminalnych działaniach – tak producenta (firmę Pfizer), jak i samej agencji FDA.
Redaktorzy BMJ zaznaczają, że z opublikowanych w listopadzie 2021 r. przez FDA zaledwie 91 stron (!) materiałów pochodzących z badań nad „szczepionkami” (z 450 tysięcy otrzymanych przez jednego tylko producenta, firmę Pfizer) wynika, że podczas pierwszych 3 miesięcy szczepienia społeczeństwa amerykańskiego, miało miejsce 1200 zgonów i dziesiątki tysięcy poważnych zdarzeń niepożądanych. Warto zaznaczyć, że w tym samym czasie oficjalnie funkcjonujący system VAERS mający śledzić skutki niepożądane, nie zanotował żadnego zgonu i agencje rządowe, „eksperci medyczni” oraz wszystkie media nieustannie wpajały społeczeństwom mantrę o „bezpiecznych i skutecznych szczepionkach”.
Jak piszą redaktorzy: „Kluczowe badanie szczepionek przeciw Covid firmy Pfizer zostało sfinansowane przez firmę oraz zaprojektowane, przeprowadzone, przeanalizowane i opracowane przez pracowników firmy Pfizer [i] firma oraz kontraktowe organizacje badawcze, które przeprowadziły to badanie, trzymają wszystkie dane.”
FDA przeznaczyło na zapoznanie się z przesłaną dokumentacją „badań” nad produktem firmy Pfizer zaledwie 108 dni, w ciągu których rzekomo przeprowadzono „intensywną, solidną, pełną i kompletną weryfikację i analizę dokumentów” celem upewnienia się co do tego, że „szczepionka Pfizer jest bezpieczna i skuteczna”. Jednak gdy FDA została wezwana w pozwie sądowym do opublikowania tych danych, stwierdziła, że potrzebuje na to… 75 lat., choć jej „dogłębne badania” zajęły zaledwie około trzy miesiące. FDA skłonna była do publikacji danych, na podstawie których przyznała autoryzację, lecz stwierdziła, że jest w stanie publikować jedynie 15-20 stron dziennie, co przy 450 tysiącach stron miało trwać do 2096 roku. Na szczęście sąd nie zgodził się na dalsze naigrywanie się z obowiązującego prawa – mówiącego, że FDA musi niezwłocznie opublikować dane po udzieleniu autoryzacji – i nakazał publikację w tempie 55 tysięcy stron na miesiąc. Miejmy nadzieję, że agencja FDA podporządkuje się wyrokowi sądowemu.
Opublikować wyniki badań nad „szczepionkami” wszystkich producentów! Natychmiast!
Jak zauważają redaktorzy BMJ, wyrok sądowy dotyczy produktu niestety tylko jednego producenta, „szczepionki” firmy Pfizer, natomiast wyniki badań „szczepionek” innych producentów są dalej wielką skrywaną tajemnicą. Wynika to z obowiązujących przepisów zwalniających producentów nie tylko z odpowiedzialności za swoje wyroby, ale nawet konieczności publikowania danych. Wszystkie dane pozostają „tajemnicą biznesową” i nie ma żadnego mechanizmu prawnego nakazującego publikację danych. Dopiero po tzw. pełnym zatwierdzeniu „szczepionki”, czyli uzyskaniu autoryzacji BLA, społeczeństwo może mieć dostęp do przesłanych do agencji FDA przez producenta danych. Jak wiemy, dotychczas tylko produkt firmy Pfizer uzyskał „pełną autoryzację” i dlatego nie można zmusić, ani pozostałych producentów „szczepionek” (Moderna i Johnson&Johnson) do publikacji danych, ani agencję FDA.
Innymi słowy: od roku na całym świecie dokonuje się wyszczepiania ludzkości produktami, o których wiemy tylko tyle ile sam producent chciał ujawnić. A ten, zwolniony z jakiejkolwiek, nawet szczątkowej odpowiedzialności, nie ma obowiązku ani korzyści z dzielenia się swoją kryminalną działalnością.
Wielka korupcja
I również na kryminalna przeszłość wielkich korporacji farmacetycznych zwracają uwagę redaktorzy BMJ pisząc, że to właśnie „Big Pharma jest najmniej zaufaną branżą” i zaznaczają, że „co najmniej trzy z wielu firm produkujących szczepionki przeciw Covid-19 miały procesy karne i cywilne zakończone karami bądź ugodami, które kosztowały ich miliardy dolarów”.
Oczywiście problem z wielką korupcją na styku firm farmaceutycznych i agencji rządowych nie jest żadną nowością. Redaktorzy BJM przypominają, że „już 12 lat temu wzywaliśmy do natychmiastowych publikacji danych pochodzących z badań”. Jak widać były to wołania do osób (agencji) celowo i z premedytacją zatykających uszy. Nie ma w tym nic dziwnego, wszak co najmniej 45% (niektóre źródła podają nawet 75%) całego budżetu federalnej agencji FDA pochodzi od… firm farmaceutyczych, czyli że agencje regulujące działanie Big Pharma są w sumie przez nie finansowane. Trudno mówić jest zatem o obiektywizmie badań, a w ślad za tym o bezpieczeństwie produktów.
Konkluzja jest tylko jedna: należy natychmiast opublikować wszystkie dane, a na podstawie dotychczasowych informacji o przerażającym działaniu „szczepionek” trzeba uznać je za najbardziej szkodliwe produkty farmaceutyczne w historii. Jako niebezpieczne i szkodliwe należy natychmiast zaprzestać ich rozprowadzania.
Dziś będzie o lekarzach i od razu muszę zaznaczyć dwie rzeczy. Po pierwsze znam ich bardzo wielu i o tych co znam nie mogę złego słowa powiedzieć. Ale to wcale nie znaczy, że u nich się dobrze dzieje, gdyż nie jestem zwykły widzieć tylko to i wiedzieć tylko o tym, czego sam wyłącznie doświadczyłem. Po drugie – nie za często zdarza mi się zaglądać do cudzych kieszeni, ale w przypadku czegoś co jest traktowane jak służba, lecz wynagradzane z publicznych środków, robię sobie wyjątek.
Od dawna uważałem, że polscy medycy zarabiają za mało. Że muszą dobrabiać, wchodząc w system szarości, czyli współtworząc go, gdzie czasami trudno rozróżnić co jest praktyką prywatną a co jest robione w sferze państwowej. Oddziały szpitalne to często prywatne folwarki ordynatorów z podległościami jak w średniowiecznej hierarchii typu suweren-wasal. Tak było od dawna, naród-pacjent się do tego przyzwyczaił, odtwarzając siłą rzeczy narzucone mu reguły gry. Pojawiły się dwie alternatywne rzeczywistości: prywatna i państwowa i co zamożniejsi nigdy nie przebywali w tej drugiej, żyjąc w pewnej nieświadomości, co do realiów, dopóki nie było tak ciężko, że system prywatny, co ma w zwyczaju, nie przesyłał do systemu publicznego co cięższych (i droższych) przypadków.
Kowid zrównał te obie sfery. Biedny czy bogaty (z małymi wyjątkami, patrz: Janda) równo został potraktowany przez system. Na początku ten nagle zdemokratyzowany lud nawet bił brawo po balkonach Kwarantanny Pierwszej. Pamiętam (nie mogę znaleźć w internecie kopii) nawet jak kompletnie bezradna wtedy Unia Europejska (gdzież te czasy zamienione na kowidową butę, pamięta kto?) miała dzień bicia brawek nawet u siebie na sali obrad. Biliśmy brawo na wyrost, w podzięce, że cały system zadziałał (?) i w nadziei, że ktoś stoi na straży. Czy stał – to już osobna sprawa.
Wiele krajów rozpoczęło swoje strategie kowidowe, gdzie system zdrowia był jednocześnie narzędziem, ale i granicą wyznaczającą progi wydolności podjętych działań. Główny problem z lekarzami był taki, że – pomijając strategie władz państwowych – do ich uzasadnienia wytaszczono przed ekrany ludzi w fartuchach, i to na nich w dłuższej perspektywie padła społeczna odpowiedzialność za działania kowidowe w obszarze zdrowia publicznego. To nie tylko niesławna Rada Medyczna, ale i wielu lokalnych „bohaterów” wygenerowanych przez zaciąg kowidowych celebrytów, którzy mieli ewidentny ciąg na szkło. A że z mediami jest tak, że trzeba codziennie budować napięcie od nowych progów, mieliśmy do czynienia z eskalowaniem narracji ze strony uznanych sław lekarskich. A ci odwrotnie niż w znanym wierszyku przestraszali, tumanili, by w końcu – śmieszyć. I wszystko to poszło na konto medyków.
System zdrowia się zamknął, głównie z powodu procedur, ale i przyjęcia przez środowisko wygodnej formuły teleporad, co oznaczało, że aby się leczyć trzeba było być zdrowym. Przypadek ciężki, gdyż i sam system nie dawał jasnych wytycznych JAK i CZYM leczyć pacjenta. Zwłaszcza na podejrzane wyglądało sekowanie wszelkich potencjalnych i istniejących lekarstw, których można było użyć, a co najmniej spróbować. Mieliśmy więc do czynienia z sytuacją zero-jedynkową: „leczenie” teleporadą albo szpital, a tam i tak nie leczono, tylko czekano czy pacjentowi zaskoczy układ odpornościowy, z rezerwą respiratorową w tle. Do tego doszły okrutne praktyki związane z testowaniem przy przyjęciu do szpitala i nieszczęście gotowe. Doszło do nadmiarowych zgonów na niespotykaną skalę i zaniku społecznego szacunku do lekarzy. Jak do tego dodać „ustawę o dobrym samarytaninie”, która de facto zdejmowała z medyków odpowiedzialność za swoje błędy, głównie zaś zaniechania, to można było zobaczyć, że i struktura, i pojedynczy lekarze nie wytrzymali ciśnienia. Ciśnienia pokusy.
W internecie zaczęły krążyć całe zestawy filmików jak to się na oddziałach kowidowych (z nudów?) bawi personel, jednocześnie wylewając krokodyle łzy swoich medialnych przedstawicieli, jak to jest trudno i że ludzie (coraz bardziej niefrasobliwi) umierają. Aż przyszła szczepionka. Okazało się, że jedyne lekarstwo (?), w dodatku aplikowane (czego się nie robi) w trakcie pandemii. I to już właściwie zakończyło sprawę kwestii leczenia czymkolwiek. Medycy stali się gremialnie ambasadorami szczepiennej dobrej nowiny. Choć zaraz okazało się, że procent niezaszczepionego personelu jest zaskakująco spory, i to w wielu „rozwiniętych” krajach. Tam władza obostrzeniami i wywalaniem z pracy chciała przymusić do szczepień ten, świadomy przecież jak nikt inny, element ale poszło źle. Zwolniono tysiące lekarzy, np. w USA i Wielkiej Brytanii, system się bez nich kompletnie załamał i trzeba było władzom ugiąć karku i przyjąć ich z powrotem.
Ostatnio wyszły
kolejne kwiatki. Pieniądze. Wcześniej o tym taktycznie nie mówiono. Była służba, misja, ba – niech im tam się płaci, mamy wirusa wszędzie a oni na pierwszym froncie. Pomijam czy tak bardzo na pierwszym froncie. Idzie bowiem równolegle z falami pandemicznymi inna fala. Kiedy ta pandemiczna opada powstają pomysły, żeby chociaż wtedy odejść od dodatków kowidowych dla służby zdrowia. Wtedy (zawsze) podnosi się, szybko tłumiony pieniędzmi, postulat ze strony środowisk medycznych, że jak nie będą płacić to nie będziemy leczyć. Bo się boimy. Pomijam kwestię misji, ale okazuje się, że jak się zapłaci, to wirus nie taki straszny. Że ginie po 16.00, kiedy magicznym sposobem lekarz państwowy przeradza się w praktykę prywatną. Ale chciałem przypomnieć, że w takim kontekście to pacjent ma poczucie, że płaci tyle samo, zaś usługę ma gorszą i jeszcze go wyśmiewają ludzie w fartuchach przed ekranami, że debil się za późno zgłosił. Ale czy pacjent płaci tyle samo?
No niby składka jest ta sama (niektórym wzrosła w ramach Nowego Ładu, żarcik taki, głupi) ale czy służba zdrowia dostaje tyle samo? No nie:
Wydaliśmy na kowida ponad 28 miliardów więcej niż normalnie, nie chcę nawet – nie tu miejsce – dywagować czy sensownie. To znaczy, czy przyniosło to dobry efekt, bo pieniądze to jedno, a zaangażowanie (patrz obniżona bezkarność w ramach „dobrego samarytanina”) i procedury to drugie. Chodzi o strukturę, czyli ZA CO płacimy więcej. Popatrzmy: za przekształcenie oddziału na kowidowy (duża kasa i to od razu do decydentów), ale zejdźmy niżej – do personelu: POZ dostaje dodatek za wymazanie kowida, szpital za podpięcie do respiratora, czy za wypisanie aktu zgonu. I w przypadkach jednostkowych mamy takie kwiatki, gdzie np. pacjent z ostrym zapaleniem wyrostka, bezobjawowo pozytywny jest pacjentem liczonym (i traktowanym) jak kowidowy.
Ten system działa tak, jak ktoś celnie opisał na podstawie analogii do samochodu: „Znacie warsztat samochodowy który ma większy zysk gdy nie naprawia samochodów i dostaje dodatkowe pieniądze jak uda mu się przetrzymać pojazd na warsztacie bez naprawy a bonus jak uda się je zezłomować? Ja też nie. To czemu lekarze tak właśnie mają”.
Ja wiem, że nasza służba zdrowia stoi już na emerytach, którzy wcale nie muszą. Nie wiem czy do tak ważnej kontynuacji działalności zawodowej zmusza ich sytuacja materialna czy posłannictwo. Pewnie i to, i to. Ale moim zdaniem system jest korumpowany i poddaje się temu bez żalu. Kiedy władza dochodzi do konstatacji, że idzie (trzeba wywołać – niepotrzebne skreślić) jakaś fala, to system wie co robić. Skieruje większe ilości pacjentów na testy (wystarczy tylko zmienić wytyczne), te automatycznie wyprodukują „skoki” zakażeń, bo im częściej mierzymy tym częściej wychodzi prawda, że większość z nas to przeszła.
To z kolei generuje falę w szpitalach, którą też można (ostatni widzieliśmy ten proceder) łatwo wykazać jako falę niezaszczepionych płaskoziemców, potem mamy już szpitalne procedury, nie chcę nawet myśleć, żeby stymulowały one szybsze kładzenie pod respirator. W końcu klasyfikacje pacjentów Z kowidem jako absolutnie zakaźnych, na opisie zgonów NA kowid skończywszy. Każdy z tych etapów jest bodźcowany finansowo. Stąd się potem biorą takie kwiatki, jak w Wadowicach, gdzie lekarz zarobił ponad pół miliona w 10 miesięcy.
Jeszcze raz – ja jestem za tym, żeby lekarze zarabiali porządnie. Piszę to również we własnym interesie. System zdrowia i przed kowidem był bardzo drogi, z czego niewiele ściekało do medyków, stąd budowa alternatywnego systemu opieki, drugi raz za pieniądze pacjentów. Ale te zostały jeszcze dodatkowo zdublowane.
I co dostaliśmy w zamian? Kowidozę, rzecz jasna. Inne, tańsze w procedurach jednostki chorobowe – poznikały. Jeśli za tym idą państwowe pieniądze, to system sam wie co robić. Ma interes, by kowid falował i by ta zabawa trwała bez końca.
Watykański Sekretarz Stanu, Pietro Parolin, i jego zastępca, arcybiskup Edgar Peña Parra, dwaj sztywni apostołowie Covid, przeszli testy na COVID-19 z pozytywnymi wynikami, donosi Edward Pentin.
Parolin wykazuje objawy. Obaj otrzymali trzy szczepionki Covid.
Watykan Franciszka jest sztywnym reżimem Covid, który narzuca przymusowe szczepienia. Parolin i Peña są w stałym kontakcie z Franciszkiem.
Wojciech Cejrowski, podróżnik z Kociewia, który obecnie mieszka na ranczu w USA, opowiadał w radiu Wnet o teoriach spiskowych, które okazały się prawdą.
– Oglądałem kilka dni temu, przechodząc do Ameryki płynnym krokiem, zestawienie teorii spiskowych z zeszłego roku bądź sprzed dwóch lat, teorii spiskowych, które w tej chwili są oficjalną wykładnią – powiedział Wojciech Cejrowski w Radiu Wnet.
Podróżnik zastanawiał się, czy Joe Biden zostanie zbanowany na FB, tak jak setki innych stron, które głoszą teorie spiskowe, bo „w tej chwili Biden sieje te teorie jako oficjalną wykładnię razem z drem Faucim”.
Podróżnik zaczął wymieniać teorie spiskowe, które ostatecznie okazały się prawdą. – Już przyznali, że [koronawirus] pochodzi [z Wuhan] – powiedział Cejrowski.
Kolejna teoria, którą wymienił podróżnik z Kociewia to „maski na pysku”. Cejrowski stwierdził, że „w Afganistanie mają lepiej, bo tylko kobieta ma zasłaniać twarz, a mężczyźni nie muszą”. – Tutaj też CDC uznało, że rzeczywiście te maseczki […] powiedziała, że jak ktoś zakłada taką maseczkę, to jest jak ozdoba na twarzy – powiedział podróżnik. – To nic nie daje. To daje psychologicznie lepsze samopoczucie i dlatego wylansowaliśmy maski.
– Kolejna teoria spiskowa, że od noszenia masek ci się jęczmienie pod oczami będą pojawiały, bo wydychasz nie w tę stronę […] i przeróżne tego typu choroby skórne pod maską – przywołuje Cejrowski.
– To też było tępione. Lekarze tracili pracę z tego powodu, a dzisiaj „a nie noście tych masek, bo to ozdoba na twarzy, a w dodatku szkodliwa” – mówił podróżnik.
Słynny Kociewiak podał także przykład oficjalnych przewidywań, które z kolei okazały się nieprawdziwe. – 23 grudnia we czwartek na Polsacie podano informację płynącą ze źródeł oficjalnych, że w ciągu 4 tygodni do szpitali może trafić 1 milion osób. No i co? Trafił? Nie trafił – powiedział Cejrowski.
Podróżnik uznał takie strasznie przed wigilią za „bardzo nieodpowiedzialne” i stwierdził, że „taki ekspert powinien wylecieć z roboty”.
Według najnowszych brytyjskich danych rządowych, podczas tzw. pandemii koronawirusa zmarło o wiele mniej osób „na Covid-19” niż podawały media, a nawet oficjalne raporty.
Opublikowane właśnie dane, pochodzące z Narodowego Biura Statystyk (Office for National Statistics – ONS), których ujawnienie zostało wymuszone w ramach ustawy o jawności informacji (Freedom of Information – FOI), jednoznacznie pokazują, że w Anglii i Walii„na kowid” zmarło, w ciągu niemal dwóch lat sześć tysięcy osób.
W akcie zgonu osób zmarłych pomiędzy 1 lutym 2020 roku a 31 grudniem 2021 roku, jako pojedynczy powód śmierci wpisano „Covid-19” u 6183 osób. Przyglądając się jeszcze dokładniej opublikowanym danym wynika z nich, że w ciągu niemal 2 lat „na koronawirusa” zmarły 833 osoby poniżej 63 roku życia, a poniżej 40 roku życia – 111 osób.
Czyli, dla zmarłych rocznie 400 osób w wieku produkcyjnym, zamknięto całą gospodarkę, pozamykano wszystkich ludzi w domach, rozpętano panikę, wprowadzono absurdalne restrykcje, nienaukowe „środki ochronne” i wmówiono społeczeństwom niebezpieczeństwo „koronawirusa”.
Testuj, testuj, będzie więcej…
Przypomnijmy, że osoby „zmarłe na Covid-19” zaklasyfikowano do tej kategorii na podstawie testów, które już w swych założeniach nie mogą służyć do celów klinicznych, a dodatkowo w praktyce były ustawiane na poziomy replikacji przekraczające wszelkie normy. (Np. w Wielkiej Brytanii powszechnie stosowano w testach RT-PRC wskaźnik multiplikacji CR powyżej 40, a już przy poziomie 26 każdy wynik jest fałszywy i wykrywa albo szumy instrumentu, a w najlepszym przypadku fragmenty jakiegokolwiek patogenu występującego w nosogardzieli, np. po przebytym nawet kilka tygodni wcześniej katarze.)
Patrząc jeszcze głębiej w opublikowaną statystykę widzimy, że w ciągu dwóch lat zmarły „na Covid” 3 osoby w wieku do 19 lat (w tym jedno dziecko w wieku poniżej roczku).
I z tego tytułu „autorytety medyczne” oraz rządowi „specjaliści” nawołują do wyszczepiania dzieci i młodzieży! Przeciwko chorobie, która nawet według oficjalnych statystyk jest niemal niegroźna, zaś każde wyszczepianie, a tym bardziej eksperymentalnym preparatem zwanym „szczepionką przeciwko Covid-19” niesie ze sobą znacznie większe skutki śmiertelne i powoduje więcej następstw chorobowych niż rzekome zagrożenie „koronawirusem”.
Grypa groźniejsza niż „koronawirus”
Warto również przypomnieć, że według np. British Medical Journal „grypa sezonowa zabija w Anglii i Walii corocznie do 25 tysięcy osób” (BMJ Dec 2, 2006), zatem porównując tę liczbę ze statystycznymi zgonami 3 tysięcy osób rocznie „na Covid-19”, to „koronawirus” wygląda na niegroźną falę grypową.
Tym bardziej, że nie zastosowano, ani środków prewencyjnych (witamina D, świeże powietrze, ruch, prawidłowe odżywianie), ani wczesnego leczenia ogólnie-dostępnymi, tanimi lekarstwami (jak np. znana od 40 lat Iwermektyna czy znana od 70 lat Hydroxychloroquina – oba lekarstwa rekomendowane przez Światową Organizację Zdrowia i aplikowane miliardy razy na świecie, lecz w początkach tzw. pandemii po prostu administracyjnie zakazane). Gdyby zastosowano prewencję i wczesne leczenie oraz w przypadku hospitalizacji nie stosowano „lekarstw” w rodzaju Remdesiviru – silnej trucizny – to można spodziewać się, że liczba ofiar spadłaby może i 20-krotnie, do 100-200 osób rocznie.
Coraz bardziej przejrzyste dane wyłaniające się po latach propagandy rządowej i medialnej – tak w Wielkiej Brytanii, jak i we wszystkich krajach świata – pokazują, że społeczeństwa były nie tylko trzymane zdala od prawdziwych faktów i liczb, ale były celowo, świadomie i z premedytacją oszukiwane.
Medialne wytwórnie informacji
Jednym z zasadniczych elementów stworzenia psychozy społecznej było medialne zrównanie liczby „zakażeń”, najczęściej na podstawie tzw. testów (choć bywało że i bez nich), z autentycznymi zachorowaniami. W odniesieniu do zachorowań najczęściej dotyczyły one przypadków chorobowych z symptomami przypominającymi sezonową grypę, zaś w innych przypadkach zdegenerowane środowiska lekarskie zaczęły je przypisywać „kowidowi” powiększając statystykę a przy okazji i wpływy do budżetów szpitali. Zrównano „zakażenia” z medycznym terminem przypadku (case), który zaczęto używać ze zmienioną definicją. Epatowano widzów na całym świecie nadawanymi non-stop histerycznymi programami wtłaczającymi kłamstwa i to w zadziwiającym stopniu globalnie zsynchronizowanymi w treści i formie.
Prym w tych medialnych manipulacjach wiodły główne agencje informacyjne, z Thomson Reuters i BBC na czele. Oprócz tych trujących źródeł, wielką rolę odegrał „licznik przypadków” prowadzony przez Worldmeters, firmę o tajemniczych powiązaniach i nieznanych sposobach przetwarzania informacji o „przypadkach koronawirusa” na świecie. Na początku tzw. pandemii strona internetowa Worldometers plasowała się w pierwszej dwudziestce najbardziej odwiedzanych stron na świecie (wliczając do tej klasyfikacji takie strony jak Google, Apple, Microsoft i cały gąszcz stron pornograficznych). Z kolei wiele „naukowych modeli”, w tym słynne modele mające przewidywać rozwój wydarzeń opracowywane przez „renomowany” uniwersytet Johns Hopkins University w Baltimore, jak również rządowe strony wielu państw prezentujących swoje „obliczenia” porównawcze (co robiły np. Wielka Brytania czy Hiszpania) były oparte na licznikach Worldometers.
Oprócz zupełnie niekompatibilnych źródeł tworzenia liczników, nieznanych działaniach algorytmów czy – oczywiście zawsze możliwej – manualnej manipulacji, inną kwestią jest brak jednoznaczności nawet w oficjalnych danych poszczególnych państwowych statystyk. Gdy jedne rządy opierały swoje dane na niejednoznaczych „zakażeniach”, inne brały pod uwagę jedynie przypadki potwierdzone przez lekarzy, a jeszcze inne uwzględniały inne wskaźniki. Te zupełnie nieporównywalne dane spływały z różnych krajów w różnym tempie i bardzo często były kumulowane na najniższych szczeblach (np. jednym razem jako dane dzienne, innym razem jako tygodniowe), by potem podsyłane jeszcze wyżej i jeszcze bardziej przetasowane i pomnożone, wreszcie zostały wyssane przez takie fabryki informacji jak Worldometer, które prezentowane w telewizjach straszyły widzów, a nawet samych demiurgów informacji.
Jeden etap za nami, nadejdzie kolejny
Wykonawcy pandemicznych rozkazów płynących – z dotychczas nie do końca odkrytych źródeł – zaczynają dzisiaj przebąkiwać o „nieścisłościach”, politycy zaczynają wycofywać się z narzuconych restrykcji, niektóre tzw. autorytety medyczne i inni propagandyści zaczynają usprawiedliwiać się z wypowiedzianych słów – wszystko to wskazuje na przejście do kolejnego etapu resetu ludzkości. Na tym właśnie wprowadzanym etapie doświadczymy kilkumiesięcznego uspokojenia społeczeństw, które otrzymają kontrolowaną swobodę i w wirze zmieniającego się świata oraz spragnionych rozrywek szybko zapomną o pandemicznej przeszłości, a wtedy nadejdzie jeszcze większa „plaga”, zresztą już teraz zapowiadana przez Wielkich Manipulatorów.
Wraz z nią wprowadzone mają być kolejne etapy przebudowy świata, z cyfrową walutą, cyfrową identyfikacją, kontrolą i monitoringiem oraz skutecznym ograniczeniem internetowej ekspresji.
Jeśli pozwolimy na to ułaskawiając obecnie rządzących i wszystkich winnych dotychczasowych zbrodni. No i jeśli w międzyczasie globalni planiści nie zdecydują się na rozpętanie wojen.
W Polsce odbył się kolejny protest przeciwko segregacji sanitarnej i obowiązkowi szczepień. Tym razem manifestanci przeszli ulicami Lublina. Z mocnym przekazem do protestujących zwrócił się ratownik medyczny.
Protest odbył się pod hasłem „Stop przymusowi szczepień, biedzie i bezprawiu”. Zorganizowali go przedstawiciele Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP.
Uczestnicy zebrali się przed lubelskim zamkiem z transparentami, gdzie odbyły się przemówienia, a następnie przemaszerowali pod lubelski Ratusz.
Protest w Lublinie. Wypowiedź ratownika medycznego
Jednym z przemawiających był Robert Oleniacz, ratownik medyczny, którego zwolniono z pogotowia ratunkowego w Lublinie. Oto, co miał do powiedzenia:
– Jestem ratownikiem medycznym, 10 lat pracowałem w tym mieście jako ratownik medyczny. Nie możecie mieć za złe innym ratownikom, którzy są tutaj na marszu również, przebrani, bo po prostu nie mogą tego powiedzieć, co ja teraz mówię. Dlatego, że zrobią to co ze mną, czyli zwolnią ich – rozpoczął ratownik.
– Kiedy ujawniłem zgon poszczepienny zostałem po prostu zwolniony. W raporcie przeczytali mi każde moje poczynanie na Facebooku. Zostałem oczyszczony z zarzutów, dlatego że nagrania wysyłałem w wiadomościach prywatnych, a nie publicznie. Dlatego nic nie mogli mi zrobić. Proszę państwa, kto jak nie my, widzimy co się dzieje. Ja nadal pracuję, nie powiem gdzie – kontynuował.
– Ale robiąc w trakcie 12 godzin 14 wyjazdów, nigdy nie widziałem tyle arytmii, tyle migotań przedsionków, ile jest teraz, tyle zaburzeń neurologicznych, udarów. Dlaczego o tym się nie mówi? Kardiologie są pozapychane. Rozumiecie ludzie, co się dzieje? Pozapychane, tyle zatorów.
Jedną z haniebnych rzeczy, którą musiałem wykonać, to przed świętami wielkanocnymi, szpital tymczasowy, który jest tutaj w Lublinie, został zapchany, wtedy kiedy przyjechał pan minister zdrowia z premierem. Został zapchany, tak żeby za kamerami było widać pacjentów. Pacjenci zostali zwiezieni przez ratowników ze Szpitala Specjalistycznego nr 1 do szpitala tymczasowego. My ratownicy zwoziliśmy tam pacjentów, a po wizycie premiera i ministra zdrowia z powrotem ich odwoziliśmy do SPSK1.
Medycy się nie szczepią, dlatego kombinujemy jak możemy. Najpierw medycy, potem cała reszta. Medycy sobie jakoś poradzą, ale nie każdy sobie poradzi – relacjonował ratownik (cytat za: lublin112.pl).
Protestujący mieli wiele transparentów, w tym m.in.: „Dziś paszporty, jutro getta”, „Paszport szczepionkowy – pierwszy krok do chińskiego społecznego systemu punktacji kredytowej”, „Ręce precz od naszych dzieci”, „Wolność to nie przywilej – to prawo”.
Ponadto wnosili hasła „Stop segregacji sanitarnej”, „Stop z medyczną inkwizycją”, „Norymberga, Norymberga, Norymberga” czy „Norymberga dla zbrodniarzy”.
Kraska niechcący zdradził prawdę o paszportach covidowych?
Gościem Polsat News był „wiceminister pandemii” Waldemar Kraska. Polityk przyznał, że paszporty covidowe wcale nie chronią zdrowia Polaków. Mają być tylko „zachętą” do zaszprycowania.
Przypomnijmy, że w Sejmie procedowany jest projekt tzw. ustawy Hoca, która umożliwiłaby segregację sanitarną w szerokim zakresie. Dawałaby bowiem przedsiębiorcom możliwość sprawdzania statusu zaszprycowania swoich pracowników oraz sprawdzania paszportów covidowych klientów.
– Czy w przypadku, gdy zarażają się także zaszczepieni, sam przyjąłem trzy dawki szczepienia i pewnie też niestety mogę się zakazić albo zakazić kogoś, czy ma sens ta idea paszportów covidowych, by wpuszczać do restauracji, kin czy na stadiony osoby wyłącznie zaszczepione albo powyżej limitu osoby zaszczepione? – pytał dziennikarz .
– Idea paszportów covidowych chyba panie redaktorze jest troszeczkę inna, żeby właśnie osoby, które się wahają przed szczepieniem, żeby z tej korzyści, że można wejść i skorzystać z pewnych usług, przyjąć szczepionkę. Te motywacje do przyjęcia szczepień są różne, więc jedną z takich właśnie motywacji może być to, żebyśmy mieli ułatwione poruszanie się w sferze publicznej – odparł z rozbrajającą szczerością Kraska.
– Czyli pandemicznych, czysto wirusologicznych aspektów tutaj za dużych nie ma, jak rozumiem panie ministrze? – dociekał prowadzący.
– Nie chodzi może, że za dużych, ale to jest już stwierdzone, że osoba, która jest zaszczepiona zdecydowanie przenosi mniejszy ładunek wirusa niż osoba, która nie jest zaszczepiona. To jest wielokrotnie mniej niż osoba, która nie jest zaszczepiona, czyli z punktu medycznego także ta osoba, która jest zaszczepiona (…) – usiłował wytłumaczyć się Kraska.
Dziennikarz zwrócił uwagę, że Polacy mają wątpliwości, jak jest naprawdę, skoro potrójnie zaszprycowani prezydenci Duda, czy Wałęsa i tak się zakażają i – jak Wałęsa – przechodzą chorobę „objawowo”.
– Nikt nie mówił, że nie będziemy się zakażać, jeżeli nawet przyjmiemy trzecią dawkę, ale jeżeli patrzymy na te dane eksperckie i informacje z Europy Zachodniej, to ta trzecia dawka przypominająca właśnie w przypadku tego nowego wariantu Omikron, powoduje, że przechodzimy w sposób bardzo łagodny, najczęściej w 90 proc. zabezpiecza nas przed hospitalizacją, a prawie w 100 proc. przed śmiercią, więc to są dane, które naprawdę powinny nas skłonić do tego, abyśmy się szczepili – twierdził „wiceminister pandemii”.
Z filmami science-fiction jest jak z proroctwami. Trzeba żyć długo, by doczekać ich weryfikacji, a w czasach oglądania to są jakieś zabawy z wyobraźnią, lepiej jak z futurologią, czyli z pewnym oparciem o projekcję przyszłości. Z proroctwami jest tak samo, wiem coś o tym, bo tu na przepowiadałem i się… sprawdza coraz bardziej. I… nic z tego nie wynika. Kto tam by weryfikował z rok wstecz, że się miało rację, dzisiaj każdy ją ma, bez względu na to, kiedy na to wpadł. Ja tam nie zawiszczę debiutantom, wolę, że świadomość kowidowej ściemy się rozszerza, bez wypinania licznych piersi pod medal z kowidowego kartofla.
Ale przyszło mi dożyć, niestety, sprawdzenia się jednego filmu. Piszę tu o „Wojnie światów. Ostatnim stuleciu”, filmie Piotra Szulkina. Ostatnio wrócił do mnie jako montaż co celniejszych pasujących do dzisiejszych czasów fragmentów. Tak mnie zafrapował, że sobie go dzisiaj obejrzałem jeszcze raz. Jeszcze raz, bo to film ciekawy. Zrobiony w przełomowym 1981 roku przeleżał się na półce do 1983, kiedy już jarzmo stanowojenne zelżało i generalicja postanowiła poluzować, pewna spacyfikowanego społeczeństwa. A film był alegorią do komunizmu, która – o dziwo i zgrozo – pasuje do czasów dzisiejszych. Film jest po renowacji cyfrowej i można go w całości obejrzeć na Youtubie. Warto.
Film to jako się rzekło interesujący, a właściwie zaskakujący, bo jego przesłanie sprawdziło się dwa razy. Raz za komuny o komunie i drugi raz – za kowida o kowidzie. Na Ziemi lądują Marsjanie, co w czasach kręcenia filmu było alegorią do komunistów, dziś od biedy można to przyrównać do Big Farmy. Ale później już jest bardzo podobnie. Marsjanie mają swoich popleczników w kolaborujących władzach, zaś wszystkim kręcą media. No, jest oczywiście przemoc służb, w miejsce dzisiejszych szczepionek jest pobieranie krwi, po którą tak naprawdę przyjechali Marsjanie. Akcja szczepienna jest oczywiście „dobrowolna”, ale jak się jej nie poddasz, to wylatujesz poza obręb społeczeństwa. Hasło „nie sprawiaj kłopotów, to sam ich nie będziesz miał” pasuje też do naszych czasów.
Jest też bezwolny tłum manipulowany przez telewizję. Są też masowe imprezy. Są też konkursy kto zbierze i odda najwięcej krwi, są kapusie i kolaboranci. Są też foliarze, pozasystemowa mniejszość, wariacka i nawiedzona. W rezultacie kończy się tym, że Marsjanie-komuniści odlatują, zaś dotychczasowi kolaboranci przebierają się za przywódców oporu przeciw marsjańskiemu uciskowi, którego wcześniej sami byli narzędziem. Czyli układ zostaje taki sam, znikają tylko kolonizatorzy, a ich miejsce zajmują lokalni kompradorzy. To w 1981 roku było prorocze, biorąc pod uwagę późniejsze losy naszych transformacyjnych kolaborantów, kiedy Marsjanie-komuniści zniknęli gdzieś w przestworzach. Boże, żeby to była choć część proroctwa na czasy dzisiejsze, gdyby tak ci kowidowi Marsjanie odlecieli. A widać, że pierwsze statki już startują i wielu ultrasów już odlatuje. Co będzie z kolaborantami kowidowych kosmitów? Jakoś pewnie sobie z tym świat poradzi. Byleby nie wrócili jako awangarda sprzeciwu przeciwko kowidowym eksperymentom. Jeśli i tu by się dała zwieźć publika, to należałoby się chyba zaszyć gdzieś daleko od TAKIEJ cywilizacji (?).
Jest jeszcze jeden element filmu, który nie pasuje kompletnie do czasów dzisiejszych. To postać dziennikarza, zagrana genialnie przez Romana Wilhelmiego. Ten celebrycki pracownik mediów buntuje się, bo nie może znieść rozziewu optymistycznie farbowanej narracji z okrutną rzeczywistością. W filmie buntuje się mimo pewnej przegranej, jest to więc z punktu widzenia dzisiejszych czasów największa fantasmagoria tego filmu.
Bo dziś prędzej się znajdzie u nas Marsjanina, niż dziennikarza, który by stanął w prawdzie i oświetlił jej blaskiem drogę skołowanym ludziom.
Przepustki zdrowotne Covid nie służą żadnemu uzasadnionemu celowi, ponieważ zaszczepieni nie są chronieni przed infekcją, a dane pokazują, że w rzeczywistości zarażają się łatwiej niż ich niezaszczepieni odpowiednicy. Z jakiegoś powodu Omicron zdaje się szczególnie dotykać osoby zaszczepione.
−∗−
W menu na dziś kolejne danie ostrzegawcze. I ponownie z Izraela. Prof. Gili Regev-Yochay, kierujący badaniami nad oceną skuteczności szczepionki przeciwko najnowszemu wariantowi koronawirusa, wykazuje, że dotarliśmy do końca drogi szczepień. A w związku z tym wszelkie programy tzw. ‘paszportów zdrowotnych’ nie mają uzasadnienia.
_____________________***_____________________
Zapraszam do lektury.
Izrael potwierdza, że szczepionki przeciw wariantowi Omicron zawiodły: wszystkie nakazy dotyczące szczepień muszą się teraz skończyć
„Najważniejsze jest to, że szczepionka jest świetna przeciwko [wariantom] alfa i delta, a wobec Omicrona już nie jest wystarczająco dobra” – powiedział prof. Gili Regev-Yochay, który kierował izraelskim eksperymentem oceny skuteczności szczepionki przeciwko najnowszemu wariantowi koronawirusa.
Czy zdajesz sobie sprawę, co to oznacza?
Biorąc pod uwagę fakt, że szczepionki nie działają przeciwko Omicronowi, i że Omicron jest obecnie dominującym na świecie szczepem Covid, kontynuowanie szczepień i dawek przypominających w obecnym czasie nie ma ani logicznego, ani medycznego sensu.
W końcu, dlaczego ktokolwiek przy zdrowych zmysłach miałby niepotrzebnie wstrzykiwać ludziom nieskuteczne zabezpieczenia, które niosą ze sobą ryzyko poważnych działań niepożądanych.
W tym momencie nie mamy już opcji szczepionek. Żadna szczepionka, którą obecnie dysponujemy, nie ochroni ludzi przed zarażeniem się i przenoszeniem infekcji Omicronem, ani nie zmniejszy nasilenia jej objawów.
Zobaczyliśmy, że w rzeczywistości jest odwrotnie: osoby zaszczepione oraz te po przyjęciu trzeciej dawki [boostered] zarażają się Omicronem szybciej niż niezaszczepieni.
Oznacza to, że nic nie możemy zrobić poprzez interwencje za pomocą szczepionek, które są dla nas w tej chwili dostępne.
Oto rzeczywistość naszej sytuacji: doszliśmy – przynajmniej na razie – do końca drogi szczepień, jeśli chodzi o Covid-19. W tej chwili po prostu nie dysponujemy skuteczną szczepionką, za pomocą której można by zwalczyć tę chorobę.
Może się to zmienić w przyszłości, ale na razie takie są realia naszej sytuacji i konieczne jest, abyśmy w sposób wyraźny to pojęli i zaakceptowali, aby nie doprowadzać do niepotrzebnych obrażeń lub zgonów.
Ponieważ szczepionki są nieskuteczne przeciwko dominującemu wariantowi, należy zaprzestać tej kowidowej ‘inżynierii szczepień’ [injectioneering]. Podawanie kolejnych dawek tych szczepionek – które, jak już wiemy, nie działają – jest bezsensowne i medycznie nieodpowiedzialne.
Kontynuacja szczepień w obecnych warunkach nie przyniesie żadnych korzyści, a spowoduje jedynie niepotrzebne szkody. Bezsensowne narażanie zdrowych ludzi na potencjalne obrażenia stanowiłoby nadużycie medyczne.
Dlatego wzywamy władze zajmujące się zdrowiem, polityków, pracodawców i szkoły do przestrzegania nauki i zdrowego rozsądku [follow science and common sense].
Nauka i zdrowy rozsądek wyraźnie pokazują, że wszystkie nakazy szczepień łącznie z dawkami przypominającymi muszą zostać zawieszone.
Prosimy, aby stało się to natychmiast i bez zwłoki.
Prosimy również o unieważnienie wszystkich kowidowych programów paszportowych. Przepustki zdrowotne Covid nie służą żadnemu uzasadnionemu celowi, ponieważ zaszczepieni nie są chronieni przed infekcją, a dane pokazują, że w rzeczywistości zarażają się łatwiej niż ich niezaszczepieni odpowiednicy. Z jakiegoś powodu Omicron zdaje się szczególnie dotykać osoby zaszczepione.
Przez całą tę pandemię nasi politycy i urzędnicy ds. zdrowia mówili nam, abyśmy podążali za nauką [follow the science]. Nadszedł czas, aby wreszcie zaczęli postępować zgodnie z własnym nauczaniem.
Zwracamy się do nich z prośbą, aby zrobili to, co jest słuszne w tej sytuacji: wycofali wszystkie nakazy szczepień i programy paszportów zdrowotnych.
W wyniku niepowodzenia szczepień, zrobienie czegokolwiek innego byłoby zaniedbaniem medycznym i postępowaniem nieuzasadnionym naukowo.
Omicron – nowy mistrz slalomu Według danych opublikowanych przez rząd Wielkiej Brytanii za pośrednictwem Urzędu Statystyk Krajowych, osoby potrójnie zaszczepione są 4,5 razy bardziej narażone na uzyskanie pozytywnego wyniku testu na Omicron niż osoby niezaszczepione. […]
_____________
Obowiązkowe szczepienia – pierwsza ofiara Omicrona Oczywiście pomysł, że kraje UE zamierzają „debatować” nad obowiązkiem szczepień, jest żartem. Bardziej są skłonni do ich egzekwowania i to bez względu na wszystko. Ale jakakolwiek prawdziwa, racjonalna debata skończyła […]
_____________
Omicron? Pięć oznak, że go nie masz Istnieje szansa, że doświadczyłeś tych objawów co najmniej raz lub dwa razy w ciągu ostatniego roku. To nie znaczy, że miałeś Omicrona. Nie oznacza to, że Omicron w ogóle istnieje. […]
_____________
O jak omicron. O jak oszustwo. O jak… długo tak jeszcze mogą? „Nie wpychamy ludziom technokracji na siłę. Zdecydowanie nie. Po prostu robimy to, co musimy, ze względu na niebezpieczeństwo ze strony wirusa… ponieważ wszyscy rozprzestrzeniają wirusy… (ponieważ zbyt wielu ludzi chce […]
_____________
Korelacje inokulacyjne czyli skąd ta fala? Biorąc pod uwagę, że eksplodująca liczba przypadków koreluje z wysokimi wskaźnikami zaszczepiania, rodzi się podejrzenie, że to właśnie szczepionki mogą być odpowiedzialne za rekordową liczbę przypadków. […]
Jak pisaliśmy wcześniej, grupa 270 osób, określanych przez media jako „naukowcy i lekarze” wystosowała list otwarty do firmy Spotify, potępiający nadany program radiowo-internetowy, w którym wystąpił dr Robert Malone, współwynalazca metody mRNA, a obecnie wypowiadający się przeciwko przymusowi szczepienia produktami określanymi jako „szczepionki przeciwko Covid-19”.
W liście do kierownictwa Spotify, 270 sygnatariuszy (zwanych „naukowcami”, chociaż wśród nich są weterynarze, pielęgniarki, studenci medycyny, psychologowie, psychiatrzy, dentyści, dziennikarze, blogerzy internetowi) ubolewają nad wyemitowaniem programu, który był „krytykowany za promowanie bezpodstawnych teorii konspiracji” i za propagowanie „fałszywych twierdzeń o szczepionkach Covid-19”. Ta wrzaskliwa grupa despotów oraz inni, którym „dyskusja” kojarzy się tylko o wyłącznie z cenzurą i kijem baseballowym, wezwana została jednak na pojedynek słowny, na debatę na argumenty.
Steve Kirsch, znany milioner, filantrop oraz społecznik wzywający do zaprzestania wyszczepiania ludzkości oraz do udostępnienia skutecznych i tanich lekarstw chroniących przed przypadkami określanymi jako „choroba Covid-19”, zaprosił każdego sygnatariusza – ze stopniem „doktora” lub „lekarza” [PhD oraz MD] – najpierw do identyfikacji celem upewnienia się, że chodzi o realnie istniejącą osobę, a następnie do udziału w dyskusji – otwartej, równej, według następujących reguł:
Debata będzie trwała 3 godziny; możliwa modyfikacja po wspólnym porozumieniu obu stron.
Odbędzie sie wirtualnie, za pomocą Zoom. Będzie nagrywana niezależnie przez obie strony oraz centralnie.
Podczas debaty będą uczestniczyły tylko osoby zaproszone i dwóch moderatorów.
Każda ze stron określi swojego własnego moderatora.
Odbędzie się bez udziału publiczności.
Każda ze stron wyrazi z góry przyzwolenie na publiczne, darmowe i pełne opublikowanie zarejestrowanej debaty.
Pytania, przygotowane przez każdą ze stron, nie będą przedstawione przeciwnej stronie przed ich zadaniem.
Każda ze stron wystawi do 12 osób, realnie istniejących, a podczas debaty muszą one występować na żywo, na wizji, bez zmieniania głosu.
Odpowiedź na pytanie będzie ograniczona do 6 minut.
Moderatorzy będą mogli interweniować tylko w przypadku naruszenia ustalonych reguł.
Jak można było się spodziewać, NIKT z tych głośnych „odważnych” osób składających swój podpis pod apelem o cenzurowanie wypowiedzi, nie zgłosił się, nie wyraził chęci wzięcia udziału w debacie. O czym tu dyskutować skoro od początku do końca wiadomo, że 1) „szczepionki są bezpieczne i skuteczne”, a jak ktoś ma inne zdanie, to patrz punkt pierwszy.
„Powiedz ile chcesz, jeśli milion dolarów to za mało”
W jeszcze innym, wcześniej wystosowanym apelu, Steve Kirsch wezwał wyższych pracowników federalnych agencji FDA oraz CDC do wzięcia udziału w dyskusji online. Tutaj reguły były/są jeszcze prostsze: Kirsch wypisze natychmiast czek na milion dolarów jeśli ktokolwiek weźmie udział w wywiadzie na temat bezpieczeństwa szczepionek. Jak do tej pory nikt nie zgłosił się, nikt nie zainteresował się wzięciem udziału w zwykłym wywiadzie za milion dolarów. Kirsch zatem wezwał osoby pracujące w FDA, CDC, bądź współpracujące z tymi agencjami w ramach różnego rodzaju komitetów doradczych oceniających szczepionki (jak np. Vaccines and Related Biological Products Advisory Commitee – VRBPAC) aby sami określili kwotę, jeśli proponowany milion dolarów to dla nich za mało. Nikt nie zgłosił się, nikt nie jest zainteresowany debatą na argumenty. Kirsch dodał, że jeśli te pieniądze w jakiś sposób mogą naruszyć ich status pracownika federalnego, to interlokutor może z góry określić przelew całej kwoty na wskazany cel dobroczynny. Jak na razie NIE MA chętnych, aby pokazać się publicznie i podyskutować na najbardziej nurtujące tematy (bezpieczeństwo „szczepionek”, wczesne terapie ogólniedostępnymi lekami, ukrywanie danych, itp) oraz przy tym wzbogacić o milion dolarów jakąś fundację charytatywną.
Wielki wiec wolności
Coraz więcej ludzi dostrzega, poprzez brak publicznej debaty, arogancję władz, nachalną propagandę, brak jakichkolwiek argumentów merytorycznych, że oficjalna narracja opiera się tylko na argumencie kija, a nie debacie, wymianie myśli czy na naukowych dociekaniach. To wszystko zniknęło nawet z dotychczas wydawałoby się poważnych pism naukowych, z dyskusji w panelach lekarskich, tym bardziej z głównych mediów.
Jednak cały czas dostępne środki internetowej komunikacji pozwalają na wymianę myśli i przedstawianie faktów ukazujących zakłamanie oficjalnej narracji. Ludzie jednoczą się, a jednym z takich sposobów będzie organizowana w dniu 23 stycznia 2022 r. w stolicy, demonstracja oraz spotkania i publiczne dyskusje.
W niedzielę, o godzinie 11:30 rano, przy Pomniku Waszyngtona, znajdującym się niedaleko parku National Mall w Waszyngtonie, DC, rozpocznie się demonstracja, na którą zgłosili swój udział, między innymi:
Robert F. Kennedy, Jr, Dr. Robert Malone, Dr. Peter McCullough, Dr. Christina Parks, Rabin Zev Epstein, Dr. Pierre Kory, Dr. Ryan Cole, Steve Kirsch, Dr. Angelina Farella, Dr. Aaro Kheriaty, Dr. Richard Urso, Lara Logon, Kyle Warner oraz wiele, wiele innych osób.
Miejmy nadzieję, że któregoś dnia zorganizowana będzie wielka, skoordynowana, ogólnoświatowa manifestacja pozwalająca na przepędzenie ludzi władzy winnej zbrodni przeciwko ludzkości oraz pokazanie tym wszystkim ukrytym siłom sterującym władzami, że ich czas manipulacji skończył się i że przychodzi pora na imienną identyfikację najbardziej wpływowych i na rozliczenie ich.
Piosenka-protest przeciwko uciszaniu ofiar „szczepionek”. Milionom zapomnianych, przemilczanych, pozostawionych sobie samym, ofiar na całym świecie.
Ponad tysiąc prac naukowych o skutkach ubocznych „szczepionek”
Media milczą, władze zaprzeczają i przeinaczają, a lekarze niedowierzają, że wiele z ubiegłorocznych i tegorocznych zgonów, to ofiary preparatów rozprowadzanych pod propagandową nalepką „szczepionki przeciwko Covid-19”. Przekupieni bądź po prostu nierozgarnięci albo zadufani w sobie naukowcy i lekarze dalej uważają, że „szczepionki są bezpieczne i skuteczne” i „nie mogą” powodować coraz liczniejszej liczby ofiar śmiertelnych i chorych, często kalek, przewlekle chorych, cierpiących ludzi. Prosimy zatem tych lekarzy i naukowców, jak również i dziennikarzy mających jeszcze odrobinę odruchu współczucia i przyzwoitości, aby zajrzeli na stronę SaveUsNow.org.uk gdzie znajduje się spis ponad tysiąca naukowych badań pokazujących skutki uboczne „szczepionki przeciwko Covid-19”. Wszystkie z tych badań ukazały się w naukowych czasopismach.
Lekarzu! Jak możesz zaprzeczać rzeczywistości w imię fałszywej narracji nadesłanej z góry przez jakieś anonimowe „autorytety”? Jeśli chcesz opierać swą wiedzę i praktykę na nauce, pora odrzucić religię kowidową!