Orlen i PGNiG pomogą odbudować Ukrainę „po wojnie”.

Orlen i PGNiG pomogą odbudować Ukrainę po wojnie

5 października 2022, https://biznesalert.pl/pkn-orlen-pgnig-ukraina-odbudowa/?utm_source=wykop.pl&utm_medium=link-6847401&utm_campaign=wykop-poleca

Podczas Międzynarodowej Konferencji „Europe-Poland-Ukraine. Rebuild Together” zorganizowanej przez Związek Pracodawców Polskich przedstawiciele PKN Orlen i PGNiG mówili o inwestycjach swoich spółek w Ukrainie, które mają przyczynić się do usuwania skutków wojny.

Międzynarodowa Konferencja „Europe-Poland-Ukraine. Rebuild Together”. Fot. BiznesAlert.pl

Międzynarodowa Konferencja „Europe-Poland-Ukraine. Rebuild Together”. Fot. BiznesAlert.pl

Członek zarządu PKN Orlen Jan Szewczak przypomniał, że od wybuchu wojny Polska współpracuje z Ukrainą w sferze politycznej, humanitarnej, ale i energetycznej. – Wiemy jakie trudności przeżywa infrastruktura energetyczna w Ukrainie. Żeby myśleć o przyszłości, trzeba najpierw wygrać wojnę. Jako Polacy czynimy wszystko, żeby Ukraina wojnę wygrała. Wtedy będziemy myśleć o tym jak odbudować gospodarkę Ukrainy, a według niektórych szacunków może to oznaczać koszt około 350 mld dolarów, z drugiej strony bank PKO SA mówi o co najmniej 500 mld dolarów. To, co czyni wspólnota międzynarodowa, to kropla w morzu – powiedział Jan Szewczak.

– Widzimy bardzo duże możliwości współpracy z Ukrainą, na przykład w obszarze energii elektrycznej. Ukraina ma grono wybitnych naukowców i inżynierów. Dzisiaj jest to jednak pomoc doraźna. Mamy kontakty z przedstawicielami najwyższych władz Ukrainy, rozmowy są dobre, dostarczamy pomoc humanitarną jako PKN Orlen. Budowa koncernu multienergetycznego ma znaczenie również dla Ukrainy, bo po połączeniu z Lotosem i PGNiG będziemy mogli oferować większy obszar współpracy, a na światowych rynkach będziemy mogli być ambasadorem gospodarczych interesów Ukrainy – dodał Szewczak.

Z kolei doradca zarządu PGNiG ds. współpracy z Ukrainą Ireneusz Derek przypomniał, że spółka ma opracowany plan współpracy z Kijowem, który wdraża. – Mamy z PKN Orlen te same kontakty w rządzie i w Naftogazie. Wojna zmieniła wszystko, wszyscy rozumiemy, że gaz oznacza fizyczne bezpieczeństwo naszych krajów. Wiedząc o tym, że Ukraina ma ogromne złoża gazu, chciałbym zapytać dlaczego przez 30 lat nie uniezależniła się od importu gazu? PGNiG chce w Ukrainie wydobywać gaz, w zeszłym roku kupiliśmy tam spółkę z koncesją. Mam nadzieję, że pomimo wojny jeszcze w tym roku uda nam się dokonać pierwszych odwiertów, będzie to nasz wkład we wzmocnienie bezpieczeństwa energetycznego tego kraju. Na pewno chcemy współpracy, na której skorzystają obie strony – powiedział Ireneusz Derek.

===============

mail: będzie zero zysku, za to gigantyczne wtopy i upychanie forsy po kieszeniach kamratów, skok na państwową kasę inaczej mówiąc

===============================

mail: Szkoda,  że nie pomagają  odbudować polskiego górnictwa i przemysłu zniszczonego w trakcie przynależności do ue 

Na Uniwersytecie wraca nauka zdalna. Teraz nie lockdown, tylko gwałtownie rosnące ceny energii, papieru itp.

Oficjalnie: Na Uniwersytecie wraca nauka zdalna. Teraz nie lockdown, tylko gwałtownie rosnące ceny energii, papieru itp.

Firmy energetyczne wypowiadają umowy, podpisują nowe, to jest wzrost 600-700 proc.”

https://nczas.com/2022/10/05/to-juz-oficjalnie-wraca-nauka-zdalna-teraz-nie-lockdown-tylko-gwaltownie-rosnace-ceny/

W styczniu studenci Uniwersytetu w Białymstoku, największej uczelni w regionie, będą uczestniczyć w zajęciach zdalnie. To pokłosie gwałtownie rosnących cen za energię elektryczną i ogrzewanie.

Zgodnie z podpisanym przez rektora prof. Roberta Ciborowskiego zarządzeniem, od 7 stycznia do 6 lutego 2023 r. zajęcia na białostockiej uczelni będą odbywać się zdalnie. Studenci nie będą przychodzić na uczelnię już wcześniej, od 22 grudnia będzie trwała przerwa świąteczna.

„Rok akademicki się zaczął, wydziały już podporządkują się temu, żeby w styczniu było troszeczkę wolnego, więc jest to decyzja nieodwołalna” – powiedział dziennikarzom rektor Uniwersytetu. Dodał, że nie podjęto jeszcze decyzji w sprawie pracy administracji w tym czasie.

„Studenci rozumieją sytuację. Ja zakładam, że to sytuacja wyjątkowa, że to jest przypadek jednoroczny (…). Nie ma innego wyjścia w tej sytuacji, myślę, że jest najmniejszy koszt, jaki możemy ponieść, żeby zajęcia były w miarę dobrze skonstruowane” – dodał prof. Ciborowski.

Mówił też, że wielu dziekanów planuje tak, aby do 22 grudnia skończyć semestr. „Nie będzie sytuacja tak wyglądała na wszystkich wydziałach” – mówił i dodał, że najtrudniej będzie na tych kierunkach, na których jest dużo studentów: prawo, ekonomia, pedagogika. Dodał, że sam będzie miał wykłady dwa razy w tygodniu, a nie raz.

Drożeje nie tylko energia

Ciborowski powiedział, że oszczędzanie energii to nie jedyne oszczędności, które wprowadza uczelnia.

Papier podrożał o 300 proc., poligrafia mniej więcej tyle samo, nie mówię już, ile podrożały preparaty (…). Wszystko drożeje co najmniej kilkadziesiąt procent rocznie, a na to środków nie ma, więc oszczędzać będziemy na wszystkim” – powiedział rektor.

Ciborowski pytany o koszty energii, mówił, że wzrosły o 80 proc. „Tylko trzeba pamiętać, że my mamy umowę podpisaną do końca przyszłego roku na starych cenach, więc to tylko koszty przesyłów, opłat stałych etc. Jeśli by się okazało, jak w przypadku niektórych uczelni, że firmy energetyczne wypowiadają umowy, podpisują nowe, to jest już wzrost 600-700 proc.” – podsumował rektor.

Uniwersytet w Białymstoku to największa uczelnia w regionie. Studiuje na niej ok. 9 tys. żaków. Na uczelni funkcjonuje 15 jednostek: dziewięć wydziałów i pięć instytutów oraz filia Uniwersytetu w Białymstoku w Wilnie. Największą inwestycją w historii uczelni była budowa kampusu, który działa od kilku lat. Siedziby mają tam m.in. wydziały matematyki, fizyki, biologii i chemii oraz instytut informatyki. W ubiegłym roku w kampusie otwarto też uniwersytecką bibliotekę. Powstało także obserwatorium astronomiczne. W planach uczelni jest budowa kolejnego budynku w kampusie, gdzie siedziby znajdą wydziały nauk humanistycznych.

Zafałszowano pierwszy obraz Jezusa Miłosiernego wg wizji Św. Siostry Faustyny. A również Koronkę.

Dlaczego zafałszowano pierwszy obraz Jezusa Miłosiernego wg wizji Św. Siostry Faustyny

https://gloria.tv/share/34XkWpcRrdtx3JQA2TtPDVqiS

Oto prawdziwy obraz Jezusa Miłosiernego namalowany wg. wizji św. Siostry Faustyny w Wilnie. Promienie wychodzące z serca są delikatnie różowe i białe.

Zafałszowany obraz z Wilna nr 1

Zafałszowany obraz Jezusa z ROGAMI. Dlaczego namalowano Pana Jezusa z siwymi po bokach włosami, które wyglądają na ciemnym tle jak rogi?. Promienie wychodzące z serca są mocno czerwone i biało- czerwone

Zafałszowany obraz aktualny z Łagiewnik nr 2

Na tym obrazie też na ciemnym tle Pan Jezus ma dłuższą i rozdzieloną brodę jak u Żydów. Ma promienie czerwono -niebieskie i te promienie są opisane w Dzieniczku św. Siostry Faustyny.
I tu jest też dowód fałszerstwa Dzienniczka Faustyny. Dlaczego siostra pisze w Dzienniczku o promieniach czerwono-niebieskich, skoro w pierwszym obrazie dała instrukcje malarzowi, aby wg jej wizji namalował promienie bladoczerwone i białe. W dodatku też nie kazała malować Pana Jezusa na ciemnym tle, które jest w symbolice katolickiej kolorem demonicznym

=======================

Mirosław Dakowski:

Jest uzasadnione podejrzenie, że sam tekst Koronki do Miłosierdzia też jest zafałszowany, PRZYCIĘTY. Chciałem to sprawdzić, takie podejrzenie usunąć,

Przed paru laty miałem wiele rozmów u Sióstr w Warszawie i Łagiewnikach – chciałem zobaczyć ORYGINAŁ DZIENNICZKA, ze stronami tuż obok Koronki do Miłosierdzia. Jest podobno w Łagiewnikach .

Przez miesiące dostawałem odpowiedzi wymijające, „tak, ale…”, że np. „laikom nie pokazują”.

Posłałem więc księdza w sutannie. Też nie pokazano. Wreszcie – biskupa !! Sufragan co prawda – ale BISKUP!!

I NIC…

Wreszcie po miesiącach pewnemu upartemu księdzu posłały – fotokopię strony SAMEJ KORONKI, właśnie bez stron otoczenia, o które chodziło.

======================

Mail: Przecież w kolejnych wydaniach „Dzienniczka” są kolejne oszustwa: Np. fałszują słowa Pana Jezusa, który [w oryginale] mówi o „heretykach i schizmatykach” a potem w Dzienniczku i „cytaty” w Naszym Dzienniku – zmieniają na „braci odłączonych”, a potem jeszcze jakoś..

Rząd [„władza”] chce mieć wgląd w skrzynki mailowe Polaków. Oczywiście „dla naszego dobra”

Jeśli czujecie się zagrożeni przez fakt, że ktoś nie ma dostępu do logów waszych działań w skrzynkach e-mail, to mam dobre wieści: inwigilacja poczty elektronicznej Polaków wkrótce stanie się faktem. No dobrze, ale koniec głupich żartów, bo sprawa jest bardzo poważna.

Inwigilacja poczty elektronicznej Polaków przez rząd

Dobra wiadomość, o ile można o czymś takim mówić w tym przypadku, jest taka, że nikt nie chce wczytywać się w samą treść wiadomości. Chodzi tu jednak o inne metadane, które już mogą pomóc w ustaleniu zawartości i tematyki rozmowy. Dokładniej rzecz biorąc, to dostawcy poczty mają utworzyć specjalne dzienniki, w których będą rejestrowane poszczególne akcje użytkownika poczty. 

Co więcej, informacje o ich wykonywaniu mają być zapisywane co do sekundy. Oprócz tego w dzienniku ma się znaleźć adres IP i port przypisany użytkownikowi podczas danego połączenia. Zebrane w ten sposób informacje dostawca usług pocztowych ma przechowywać przez okres przynajmniej 90 dni i udostępniać je na prośbę organów ścigania. 

Jak podaje Dziennik Gazeta Prawna, zapis ten został podpisany przez podsekretarza stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej Michała Wiśniewskiego. Ten argumentuje taki zapis tym, że „przestępcy korzystają z poczty elektronicznej”. Niby racja, ale jeśli dobrze się zastanowimy, to przestępcy korzystają z tego samego, co wszyscy inni ludzie. Inwigilacja poczty elektronicznej w takim wypadku to dopiero początek.

Nie można więc pokładać zbytniej wiary w takiej retoryce. W końcu idąc tym tokiem myślenia, można wymusić kompletną inwigilację obywateli i tłumaczyć to walką z przestępczością. Przestępcy prowadzą rozmowy? Nagrywajmy rozmowy. Przestępcy piszą wiadomości? Zachowujmy wiadomości. Przestępcy wychodzą na miasto i rozmawiają w kawiarni? Zamontujmy podsłuch pod każdym stolikiem w kawiarni. 

I, mimo że przestępcy stanowią znaczną mniejszość, to monitoring obejmie wszystkich, bo w końcu wszyscy mogą okazać się przestępcami. A jeśli komuś to się nie podoba, to zawsze znajdzie się ktoś bardzo krótkowzroczny, kto zacznie krzyczeć coś w stylu: skoro nie masz nic do ukrycia, to czego się boisz? Nie rozumiejąc, że pod płaszczykiem ochrony obywateli dostajemy system monitorowania i ich kontroli. 

Warto także przypomnieć, że Unia Europejska poszła w tym o krok dalej i już teraz chce skanować nasze wszystkie rozmowy przez komunikatory internetowe. Po co? No oczywiście dla dobra dzieci. W końcu to ma je chronić przed atakami ze strony osób, które zechcą je wykorzystać. A jeśli komuś nie spodoba się ten pomysł, to mogą zapytać: ale jak to? Chcesz, żeby wykorzystywano dzieci? 

I nie zrozumcie mnie źle: daleko mi do eurosceptyka, czy tym bardziej anarchisty. Po prostu jeśli ktoś mówi, że chce odebrać nam kawałek wolności i prywatności dla naszego dobra, to niekoniecznie to dobro ma na celu. A nawet jeśli, to po nim może przyjść ktoś, kto chce dla nas jak najgorzej i już ma odpowiednie systemy kontroli i nadzoru.

Jeśli więc ktoś jest przekonany co do tego, że obecny rząd chce tylko i wyłącznie naszego dobra, to niech pamięta, że ci drudzy też mogą wygrać wybory i przejąc wszystkie systemy, o których wyżej mowa. Inwigilacja poczty elektronicznej nie skończy się wraz z kadencją obecnego rządu.

Źródło: DziennikGazetaPrawna

9. październik– Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe.

9.10.2022 – Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe.

05/10/2022 przez antyk2013

Z Maryją Królową Polski modlić się będziemy o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu

BIŁGORAJ – w każdą drugą niedzielę miesiąca w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny o godz. 18.00 Msza Święta za Ojczyznę i Pokutny Marsz Różańcowy!

WARSZAWA – zapraszamy na comiesięczny Pokutny Marsz Różańcowy, który już od 9 lat odbywa się w stolicy. Rozpoczynamy Mszą Świętą o godz. 8.00 w kościele św. Andrzeja Apostoła i św. Brata Alberta na pl. Teatralnym 20, po niej udajemy się ulicami Warszawy pod Sejm RP.

Zgodnie ze słowami Najświętszej Dziewicy Maryi (zawartych we wszystkich uznanych objawieniach) modlitwa na Różańcu Świętym jest ostatnim ratunkiem dla świata. To jest FAKT – władze tego świata, odrzucają Boga a na Jego miejsce intronizują zachcianki człowieka (lub w najlepszym wypadku sentymentalnie celebrują humanizm).

Trasa naszego comiesięcznego Pokutnego Marszu Różańcowego w Warszawie:  Po drodze z placu Teatralnego idziemy ogarniając modlitwą Różańca Świętego ważne instytucje i ministerstwa położone przy Krakowskim Przedmieściu, modlimy się za Prezydenta RP pod jego siedzibą, skręcamy w  ul. Świętokrzyską by modlić się pod Ministerstwem Finansów, później przy pl. Powstańców Warszawskich 7 dochodzimy do budynku TVP, gdzie mieszczą się główne studia informacyjne telewizji publicznej (przez dziesięciolecia komunizmu i liberalizmu siejących nienawiść oraz kłamstwa). Modlić się będziemy o konieczne zmiany w mediach i nawrócenie środowisk dziennikarskich. Kierujemy się później w stronę placu Trzech Krzyży i na ul. Wiejską aby ogarnąć modlitwą władze ustawodawcze naszego Kraju. Zakończenie Pokutnego Marszu Różańcowego będzie pod Sejmem i Senatem RP (wcześniej podejdziemy pod ambasadę Kanady, gdzie Panu Bogu i Jego Matce zawierzać będziemy Mary Wagner, która toczy samotny bój o przestrzeganie prawa Bożego w Kanadzie).

Będziemy się modlić o ustanie kłamliwych ataków na nasz Kościół i Ojczyznę, o nawrócenie nieprzyjaciół i pojednanie ludzi, narodów i państw na fundamencie prawdy, aby wobec ofiar zbrodni i ludobójstwa nastąpiło sprawiedliwe zadośćuczynienie za zło jakiego doświadczyli od prześladowców. Będziemy modlić się także o to by dla wszystkich narodów, dawniej i dziś zamieszkujących ziemie Rzeczypospolitej i Europę Środkowo Wschodnią, Jezus Chrystus był  j e d y n ą  Drogą, Prawdą i Życiem, o to też by na ziemiach nasączonych krwią ofiarną poprzednich pokoleń umocniona została święta wiara katolicka, poza którą nie ma zbawienia, by porzucone zostały błędne wyznania i religie wiodące na bezdroża nienawiści.

Zwolennicy pedofilii otwierają przedszkole. BERLIN.

Mariusz Dzierżawski <pomagam@stopaborcji.pl>
Powstaje właśnie pierwsze przedszkole LGBT. Za otwarciem tej placówki stoi m.in. znany aktywista, który od kilkudziesięciu lat walczy o zalegalizowanie pedofilii! Tak właśnie wygląda postępująca ofensywa tzw. „edukacji seksualnej”, przed którą ostrzega nasza Fundacja. Celem tych działań jest przemiana przedszkoli i szkół w ośrodki zorganizowanej przemocy seksualnej wobec dzieci. Dlaczego zwolennicy pedofilii otwierają przedszkola? Czym się kierują? Proszę przeczytać więcej poniżej. 
Dowie się Pan m.in. jak bardzo zagrożone są wszystkie dzieci w Polsce, jeżeli w porę nie zareagujemy i nie dotrzemy do świadomości rodziców i nauczycieli.
Po co zwolennicy pedofilii otwierają przedszkole?
Przedszkole ma zostać otwarte na wiosnę 2023 roku w Berlinie. Już teraz zapisanych do niego jest 60 dzieci. Nadzór nad placówką sprawuje organizacja Schwulenberatung Berlin zajmująca się „poradnictwem gejowskim”. Jest ona finansowana i wspierana przez liczne państwowe instytucje, w tym niemieckie ministerstwo ds. rodziny (!). Jak powiedział dyrektor Schwulenberatung Berlin Marcel de Groot: „W przedszkolach należy zilustrować, jak to jest być gejem lub lesbijką.” W ogłoszeniu o pracę do nowego przedszkola zaznaczono, że aby się o nią ubiegać trzeba być aktywistą LGBT. Dzięki temu, uczęszczające do przedszkola dzieci będą codziennie „edukowane seksualnie” i oswajane z homoseksualnym stylem życia. To jednak nie wszystko. W zarządzie organizacji Schwulenberatung Berlin, która odpowiada za otwarcie tego przedszkola, znajduje się aktywista działający na rzecz legalizacji pedofilii. 
To Rudiger Lautmann – homoseksualista, który w 2005 roku wziął „ślub” ze swoim partnerem. Lautmann od kilkudziesięciu lat znany jest również z publicznych działań na rzecz legalizacji pedofilii. Już w 1979 roku Lautmann domagał się usunięcia z niemieckiego kodeksu karnego paragrafu kryminalizującego seks z dziećmi. Jest także autorem książki pt. „Przyjemność z dzieckiem”. W swoich publikacjach Lautmann apelował, aby wyraźnie oddzielać wykorzystywanie seksualne dziecka od dobrowolnych kontaktów seksualnych dzieci z dorosłymi, które jego zdaniem mogą mieć pozytywny wpływ na najmłodszych. Lautmann pisał swoje pro-pedofilskie artykuły m.in. do pisma wydawanego przez organizację Pro-Familia, odpowiedzialnej za wdrażanie „edukacji seksualnej” w Niemczech. Do „naukowego” dorobku organizacji Pro-Familia oficjalnie odsyłają Standardy Edukacji Seksualnej w Europie, wedle których deprawuje się dzieci już nie tylko w Niemczech i na Zachodzie, ale również w dużych miastach Polski takich jak Warszawa, Gdańsk, Poznań czy Wrocław, a także w polskojęzycznym internecie. Autorzy Standardów nie ukrywają, że korzystali z wymysłów ludzi takich jak Lautmann, którzy postulowali legalizację pedofili i wychwalali zalety „dobrowolnych” kontaktów seksualnych dorosłych z dziećmi. Panie MirosĹ‚awie, właśnie w tym celu w przedszkolach i szkołach forsowana jest tzw. „edukacja seksualna”. Jednym z jej celów jest nauczenie dzieci wyrażania zgody na seks. Wynika to wprost z wytycznych zawartych w Standardach Edukacji Seksualnej w Europie. Wedle Standardów, już w wieku 6 lat dzieci mają rozpoczynać rozumienie tego, czym jest „akceptowalny seks”. Komu najbardziej zależy na tym, aby dzieci potrafiły sprawnie wyrażać zgodę na seks? Zwolennikom pedofilii, którzy sami publicznie się do tego przyznają. To dlatego trwa ofensywa „edukatorów seksualnych” na przedszkola i szkoły. Tam, gdzie jest to możliwe, np. w Niemczech, środowiska te zakładają już nawet własne placówki po to, aby już kilkuletnie dzieci poddawać nieustannej, codziennej seksualizacji i indoktrynacji. Mogą to robić swobodnie, gdyż tamtejsze społeczeństwo od dziesięcioleci było bombardowane propagandą oswajającą z rozwiązłością seksualną oraz rozmaitymi patologiami seksualnymi. Dlatego dziś, kiedy zwolennicy pedofilii zakładają przedszkole, niemal nikt nie reaguje. 
Wie Pan dlaczego musimy patrzeć na Niemcy i inne kraje Zachodu? Bo w Polsce zachodzi dokładnie ten sam proces, tyle tylko, że u nas antymoralna rewolucja nie poszła jeszcze tak daleko do przodu. Aby móc wykonać kolejne kroki, aktywiści LGBT i „edukatorzy seksualni” potrzebują jeszcze bardziej oswoić Polaków z deprawacją i rozmiękczyć sumienia naszego społeczeństwa. Być może pamięta Pan jak jeszcze 10 lat temu propaganda LGBT w Polsce skupiała się przede wszystkim na wmawianiu Polakom, że chodzi im tylko o to, aby homoseksualiści mogli odwiedzać się w szpitalach i trzymać się za rękę na ulicy bez obawy, że ktoś ich pobije. Wszystko po to, aby zdobyć zaufanie naszego społeczeństwa i oswoić ze swoimi postulatami. Jak wielkie było to kłamstwo możemy zobaczyć po tym, co dzieje się w Niemczech. Wulgarna „edukacja seksualna” LGBT jest tam obowiązkowa dla wszystkich dzieci od najmłodszych lat życia, a rodzice idą do więzienia za odmowę posłania uczniów na deprawacyjne zajęcia. Już małe dzieci w przedszkolach uczy się masturbacji i oswaja z niebezpiecznymi praktykami seksualnymi. Dzieci zachęca się do oglądania pornografii i eksperymentowania z homoseksualizmem. Wszystko w oparciu o Standardy Edukacji Seksualnej w Europie. „Edukacja seksualna” prowadzona wedle tych samych Standardów wdziera się obecnie do szkół w Polsce pod przykrywką lekcji na temat tolerancji, dojrzewania i dorastania.
Sami „edukatorzy seksualni” ukrywają się pod tytułami rozmaitych psychologów, pedagogów i rzekomych ekspertów od wychowania. Ma to uśpić czujność rodziców i nauczycieli, aby nieświadomi zagrożenia umożliwili dzieciom udział w tego typu zajęciach. Równolegle, w polskojęzycznym internecie, szczególnie w mediach społecznościowych, trwa intensywna produkcja kolejnych materiałów, artykułów i nagrań video, których celem jest oswojenie dzieci i młodzieży z rozwiązłością seksualną. „Edukatorzy seksualni” nie ukrywają, że jest to dla nich świetny sposób na bezpośrednie dotarcie do dzieci z pominięciem rodziców, którzy najczęściej w ogóle nie kontrolują tego, co ich dzieci oglądają na swoich smartfonach. 
Panie Mirosławie, musimy to powstrzymać. Kluczem do uratowania polskich uczniów przed zwolennikami pedofili, deprawacją i zgorszeniem jest kształtowanie świadomości naszego społeczeństwa. Świadomi zagrożenia Polacy, w szczególności rodzice i nauczyciele, mogą skutecznie reagować i dać opór ofensywie cywilizacji śmierci. Kształtowaniu tej świadomości służą działania naszej Fundacji – za pomocą niezależnych akcji informacyjnych głośno mówimy prawdę o „edukacji seksualnej” i docieramy z nią do kolejnych osób. W rezultacie, udaje się ocalić kolejne dzieci. Jak może wyglądać taka reakcja w praktyce? W ubiegłym miesiącu w mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia młodej kobiety, zatrudnionej jako psycholog w jednej ze szkół podstawowych w WarszawiePozdrawiam z gabinetu psychologa szkolnego” – głosi napis pod neutralnym i niebudzącym żadnych podejrzeń zdjęciem zamieszczonym na jednym z profili tej kobiety. Dociekliwi internauci szybko odkryli jednak drugie oblicze szkolnej psycholog. 
Okazało się, że na innych serwisach społecznościowych pani psycholog… publicznie rozbiera się i pozuje nago. W internecie dostępne jest także nagranie, na którym widać ją na wybiegu w skórzanej bieliźnie i pejczem w dłoni. Jest także zaangażowana w aktywizm LGBT i „edukację seksualną”. Sama określa się jako osoba „panseksualna”, czyli czująca pociąg seksualny do osób niezależnie od ich płci. Wedle relacji medialnych, taka osoba, przynajmniej przez jakiś czas, pracowała z dziećmi jako psycholog w szkole podstawowej. Skończyła psychologię na uniwersytecie, miała stosowne uprawnienia, więc zapewne zatrudniono ją bez żadnych podejrzeń. Na szczęście ktoś dopatrzył się prawdy. Jak poinformowała szkoła, podjęto odpowiednie procedury i kobieta nie jest już jej pracownikiem. To dobra informacja, jednak stanowi tylko kroplę w morzu pilnych potrzeb.
Walczymy o świadomosć kolejnych Polaków
Rozmaici „edukatorzy seksualni” i aktywiści LGBT wdzierają się do polskich szkół korzystając z rozmaitych kamuflaży i często maskują swoją prawdziwą tożsamość. To, czy zostaną rozpoznani, zależy tylko od czujności rodziców i nauczycieli. Niestety, większość Polaków w ogóle nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia i nie jest świadoma tego, że tego typu środowiska robią wszystko, aby uzyskać dostęp do dzieci. A „edukacja seksualna” jest już prowadzona w naszym kraju na dużą skalę. Urząd miasta Poznań oficjalnie wspiera i finansuje wchodzących do szkół „edukatorów seksualnych” LGBT, którzy publicznie przyznają się do organizowania orgii seksualnych z udziałem młodych chłopców. 
Z inicjatywy władz Gdańska prowadzony jest oficjalny program „edukacji seksualnej”, w ramach której zachęca się uczniów do regularnej masturbacji, zarówno w pojedynkę jak i grupowo oraz podejmowania kontaktów seksualnych z wieloma partnerami równocześnie. Z kolei w Warszawie samorządowe pieniądze trafiają m.in. do grup „edukatorów seksualnych”, którzy tworzą filmowe instruktaże dotyczące zażywania narkotyków przed gejowskim seksem dla „lepszej zabawy”. Podobne rzeczy dzieją się w innych rejonach Polski. Musimy zorganizować kolejne, niezależne akcje informacyjne, aby ostrzec przed tym Polaków i powiedzieć jak największej liczbie osób, w jaki sposób można skutecznie działać i chronić dzieci w swoim miejscu zamieszkania.
Już wkrótce chcemy być obecni nie tylko w Poznaniu, Gdańsku i Warszawie, ale też co najmniej 14 innych miejscowościach. Planujemy użyć bannerów, billboardów, furgonetek, lawet i megafonów oraz rozdawać kolejne egzemplarze naszego poradnika dla rodziców i nauczycieli „Jak powstrzymać pedofila?”. Na organizację tych działań potrzebujemy ok. 11 000 zł. Dlatego zwracam się do Pana z prośbą o przekazanie 35 zł, 70 zł, 140 zł, lub dowolnej innej kwoty, aby przeprowadzić akcje za pomocą których dotrzemy do Polaków z prawdą o „edukacji seksualnej” i ostrzeżemy ich przed zagrożeniem jakie czeka na ich dzieci. Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW

Broń nuklearna w Polsce? Nuclear Sharing. To nie tylko głupcy i tchórzliwi zbrodniarze. Coś gorszego…

Prezydent Duda: „Rozmawialiśmy z amerykańskimi przywódcami o tym…”

https://nczas.com/2022/10/05/bron-nuklearna-w-polsce-prezydent-duda-

Problemem przede wszystkim jest to, że nie mamy broni nuklearnej. Nic nie wskazuje na to, żebyśmy w najbliższym czasie jako Polska mieli posiadać ją w naszej gestii. Zawsze jest potencjalna możliwość udziału w Nuclear Sharing. Rozmawialiśmy z amerykańskimi przywódcami o tym, czy Stany Zjednoczone rozważają taką możliwość. Temat jest otwarty – powiedział prezydent Andrzej Duda w wywiadzie dla tygodnika „Gazeta Polska”.

„Chcę powiedzieć tylko jedno: Polska będzie niezmiennie stała przy Ukrainie. To nasza racja stanu. Ukraina musi się obronić i przetrwać tę wojnę. Naszą racją stanu jest doprowadzenie do sytuacji, w której Rosja będzie musiała wycofać swoje wojska. Ukraina powinna wrócić do międzynarodowo uznanych granic, czyli sprzed rosyjskiej agresji w 2014 r.” – powiedział prezydent Andrzej Duda.

Prezydent, odpowiadając na pytanie o rosyjskie groźby użycia broni jądrowej, stwierdził, że to wskazuje na myślenie, że „jeśli Rosja ma nie być wielka, to świat mógłby nie istnieć”. Dodał także, że gdyby Rosja zaczęła wojnę nuklearną, to odpowiedzialni za to byliby „wyklęci na całym świecie”. Mówił także o tym, czy w takiej sytuacji Polska nie powinna myśleć o parasolu nuklearnym.

„Problemem przede wszystkim jest to, że nie mamy broni nuklearnej. Nic nie wskazuje na to, żebyśmy w najbliższym czasie jako Polska mieli posiadać ją w naszej gestii. Zawsze jest potencjalna możliwość udziału w Nuclear Sharing. Rozmawialiśmy z amerykańskimi przywódcami o tym, czy Stany Zjednoczone rozważają taką możliwość. Temat jest otwarty” – powiedział Andrzej Duda.

==============

mail:

„Ukraina powinna wrócić do międzynarodowo uznanych granic, czyli sprzed rosyjskiej agresji w 2014 r.”

Tymczasem jednak, zgodnie z dokumentami ONZ granice Ukrainy są NIEUREGULOWANE, czyli Ukraina nie ma szczegółowo określonych i wyznaczonych granic państwowych zaakceptowanych i potwierdzonych dokumentami międzynarodowymi. Dlatego do dnia dzisiejszego nikt nie wypowiedział Aktu Wojny drugiej Stronie, ani Putin Zełenskiemu, ani Zełenski Putinowi bo nie można udowodnić naruszenia Granicy Państwowej w świetle Prawa Międzynarodowego! 

Ustawka PiS?„Ochrona ludności” prowadzi do totalnej dyktatury. Trader21

Ustawka PiS? Wprowadza WIELKI RESET?

Ochrona ludności” prowadzi do totalnej dyktatury”. Trader21

https://nczas.com/2022/10/04/ta-ustawa-pis-u-wprowadza-wielki-reset-

– Jeśli masz nazwę „ochrona ludności”, to tak naprawdę jest stryczek dla tej ludności. Im piękniejsza nazwa, tym gorszy efekt jak np. Demokratyczna Republika Konga – stwierdził autor bloga Independent Trader w rozmowie z redaktorem portalu Biznes Misja – Cezarym Głuchem.

Głuch pytając blogera u stawę „O ochronie ludności”, którą chce wprowadzić pisowski rząd w Warszawie, zapytał, czy to jest ten „wielki reset”. – Czy to się zbliża? – zapytał dziennikarz.

Trader21 twierdzi, że ta ustawa, „podobnie jak #WielkiWał”, została „napisana przez kogoś z góry, a osoba, którą się podaje, to jest tak zwany frontman”.

– To jest ustawa która zmierza ewidentnie do totalnej dyktatury. Jeśli ktoś uważa, że my dalej żyjemy w demokracji, no to niech sobie dalej żyje w swojej bańce – uważa ekspert.

Publicysta twierdzi jednak, że ustawa w tym kształcie „na pewno nie przejdzie”. – To jest sondowanie znowu tego, jak daleko mogą się posunąć – stwierdza Trader21.

Bloger sądzi jednak, że ustawa w okrojonej formie zostanie przepchnięta. – Żeby on w ogóle nie przeszła, to ludzie musieliby zacząć się buntować i wychodzić na ulice. A żeby to robili, to musimy ich uświadomić, jakie są zagrożenia – mówi publicysta.

A jakie są? Jeśli ustawa zostanie uchwalona, to Rada Ministrów, ale też premier czy wojewoda, będą mogli ograniczyć prowadzenie działalności gospodarczej bez wypłaty odszkodowań.

Nawet w ocenie skutków regulacji stwierdzono, że ustawa będzie miała znaczący wpływ na przedsiębiorców. Mimo to nie skierowano jej do konsultacji społecznych z środowiskiem przedsiębiorców.

Uchwalenie projektu oznaczałoby brak rekompensat za straty firmy spowodowane decyzjami rządu. Jest to o tyle ciekawe, że w czasie pandemii PiSowski rząd nie ogłaszał stanu klęski żywiołowej, tylko ogłoszono stan epidemii właśnie po to, by nie płacić odszkodowań. Po wejściu w życie antywolnościowej ustawy, władza nie musiałaby się już tym przejmować.

Jeśli projekt przejdzie, a rząd ogłosi stan klęski żywiołowej, to państwo będzie mogło zawiesić lub zakazać prowadzenia przedsiębiorcy określonej działalności, nakazać prowadzenie innej, a także oddelegować pracowników do różnych prac i wprowadzić zakaz podwyższania cen lub ustalić stałe ceny.

Warto tu zaznaczyć, że przez stan „klęski żywiołowej” aparat władzy w Warszawie nie musi rozumieć jedynie pandemii lub katastrof. Powodem do wprowadzenia tego stanu mogą być na przykład niedobory energii lub gazu.

Ograniczenie w czasie stanu nadzwyczajnego wolności i praw człowieka i obywatela bez wypłat odszkodowań można uznać za krok niebezpiecznie zbliżający Polskę do dyktatury i oddalający nas od podstawowych standardów państwa prawa. Odszkodowania także często powstrzymywały rządzących przed wprowadzaniem bezmyślnych ograniczeń.

=======

[VIDEO] – w oryg. MD

Ogromna skala: Kurczaki dla Polaków: Jemy drób karmiony tłuszczem do produkcji smarów… Berg+Schmidt.

Ogromna skala: Jemy drób karmiony tłuszczem do produkcji smarów… Berg+Schmidt.

3 października https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-drob-karmiony-tluszczem-do-produkcji

Do polskich sklepów trafiało mięso zwierząt, które były karmione paszą z dodatkiem komponentów do produkcji paliwa. Czołowi potentaci w kraju kupowali ją od małej poznańskiej spółki, na czele której stali małżonkowie Maciej i Monika J. Para najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. W tym tygodniu prokuratura i Główny Inspektorat Weterynarii mają otrzymać szczegółowe badania sfałszowanych produktów.

W ubiegłym tygodniu na terenie całego kraju miała miejsce ogromna akcja Centralnego Biura Śledczego Policji. Jego funkcjonariusze przeprowadzili kontrole w kilkudziesięciu zakładach produkujących paszę do karmienia m.in. kurczaków, indyków i kaczek. Śledczy pozyskali dowody na to, że drób, który trafiał na krajowy rynek, otrzymywał pożywienie zawierające oleje techniczne przeznaczone do produkcji smarów i biopaliw. 

Z ustaleń WP wynika, że podejrzaną karmę mogło nieświadomie stosować co najmniej 66 zakładów należących do kilku największych koncernów produkujących m.in. paszę dla zwierząt w Polsce. Wszystko za sprawą mało znanej spółki z Poznania, od której rynkowi potentaci kupowali produkty.

Mowa o polskim oddziale niemieckiej firmy Berg+Schmidt, prowadzonej przez poznańskie małżeństwo: Monikę i Macieja J. 

„Berg+Schmidt jest jedną z wiodących firm europejskich wyspecjalizowanych w produkcji i dystrybucji olejów i tłuszczów paszowych. 50 lat funkcjonowania na rynku upoważnia pracowników firmy do nazwania się „Specjalistami od lipidów”. Firma dostarcza standaryzowane tłuszcze płynne i w formie proszku. Obecnie jest czołowym światowym wytwórcą lecytynowanych tłuszczy paszowych, które docierają do odbiorców na całym świecie” – czytamy na stronie internetowej polskiego oddziału firmy, w której 90 procent udziałów ma niemiecki koncern o tej samej nazwie.

Ze sprawozdania niemieckiej spółki za 2020 r. wynika, że jej poznański oddział zanotował przychód ze sprzedaży tłuszczów w wysokości ponad 90 mln złotych. Zdaniem śledczych, większość tej kwoty pochodziła ze sfałszowanych produktów, które nie powinny znaleźć się w pożywieniu dla drobiu, trafiającego później na polski rynek.

Komponenty do produkcji paliwa w karmie dla zwierząt. Zatrzymano cztery osoby

Eksperci podkreślają, że drób trafiający na polskie stoły, musi być hodowany w odpowiednich warunkach. Zwierzęta hodowlane takie jak m.in. kurczaki i kaczki powinny otrzymywać w pożywieniu tłuszcze, które zapewnią większy dzienny przyrost masy, a u niosek zwiększają liczbę znoszonych jaj. Mogą być one dodawane zarówno w postaci sypkiej, jak i płynnej. 

Wspomniane tłuszcze produkuje się m.in. z oleju rzepakowego, słonecznikowego, palmowego i kokosowego. Podczas ich tworzenia niezbędne jest zachowanie norm. Wśród nich wymienia się przede wszystkim pozyskiwanie produktów z pełnowartościowych komponentów. Jak wynika ze śledztwa, proces ten miał okazać się dla szefów poznańskiej spółki zbyt kosztowny i postanowili oni sprowadzać z m.in. z Rosji, Ukrainy Malezji i Rumunii fałszywe zamienniki – techniczne kwasy tłuszczowe.

Importowane komponenty były odpadami z produkcji bardziej szlachetnych produktów lub też wytwarzano je z zastosowaniem mniej bardziej prymitywnej technologii, niż tej stosowanej w przemyśle spożywczym. W związku z tym składniki te były bardziej zanieczyszczone i w żadnym wypadku nie spełniały norm dla produktów spożywczych. Powinno się je stosować np. do produkcji biopaliw, smarów i olejów technicznych.

Z informacji udostępnionych w śledztwie wynikało także, że w powyższych substancjach wykryto znaczną ilość pestycydów, które mają potężny wpływ na zwiększenie ryzyka zachorowania na raka prostaty, nowotworu płuc oraz białaczki. Powodują one także m.in. choroby Alzheimera i Parkinsona oraz uszkadzają układ nerwowy.

WP podaje, że techniczne tłuszcze trafiały do poznańskiej firmy z wyraźnym oznaczeniem, że nie nadają się do wykorzystania w produkcji spożywczej. Na terenie zakładu w Pomarzanowicach należącego do poznańskiej spółki, były one mieszane z tłuszczami spożywczymi, a następnie sprzedawane producentom pasz.

Okazuje się, że proceder ten mógł trwać od co najmniej 2017 roku. Jak dotąd funkcjonariusze z CBŚP zatrzymali cztery osoby: małżeństwo Macieja i Monikę J., księgowego i prokurenta oraz laborantkę z poznańskiej spółki. Na razie, zarzuty obejmują okres od stycznia 2020 r. Z informacji przekazanych przez Wirtualną Polskę wynika, że część podejrzanych przyznała się do winy, złożyła wyjaśnienia i wyszła na wolność.

Prokuratura postawiła Maciejowi i Monice J. zarzuty prania pieniędzy i uzyskania korzyści ze sprzedaży tłuszczów ze sfałszowaną dokumentacją na co najmniej 176 mln złotych. Małżeństwo trafiło w czwartek do aresztu. Zatrzymani spędzą w nim trzy następne miesiące.

Niebezpieczna pasza. GIW wydał ostrzeżenia

Tzw. afery drobiarskiej nie chce komentować zarówna prokuratura, jak i Główny Inspektorat Weterynarii. Głos w sprawie, w imieniu największych polskich firm, które pozyskały produkty ze sfałszowanymi certyfikatami i badaniami, zabrał natomiast Dariusz Goszczyński, dyrektor generalny Krajowej Rady Drobiarstwa. 

„W związku z działaniami prowadzonymi przez organy skarbowe w sprawie podmiotu wchodzącego w skład niemieckiej grupy kapitałowej, dostarczającego komponenty do produkcji pasz do wielu producentów w Europie informujemy, że według naszej wiedzy, postępowanie ma charakter karno-skarbowy. Podmioty, do których produkt był dostarczany, są stroną pokrzywdzoną w sprawie” – powiedział w rozmowie z WP.

Wirtualna Polska dotarła także do dokumentów, które trafiły do powiatowych lekarzy weterynarii w całym kraju. Inspektoraty z powiatów, w których produkowano pasze z tłuszczów pozyskanych od poznańskiej spółki, wysyłały ostrzeżenia o prawdopodobnie skażonej paszy.

„Podejrzany materiał był wykorzystywany do produkcji wszystkich pasz dla drobiu, kaczek i indyków przeznaczonych na tucz. W związku z powyższym informujemy, że w okresie od 1.08.2022r. na teren państwa powiatu trafiła pasza potencjalnie niebezpieczna” – cytuje jedno ze wspomnianych pism WP.

Afera doprowadzi najprawdopodobniej do końca biznesowej kariery małżeństwa z Poznania.

– Zapewne straci teraz olbrzymi majątek, którego się dorobił. Ma kamienicę w Poznaniu, kolekcję luksusowych samochodów, żył na bardzo wysokim poziomie. Sporą część majątku, o ile go znam, brał na siebie. Do tego wpadła też jego żona, a mogą im dojść kolejne zarzuty. Aż strach się bać, co jeszcze może wyjść z tego śledztwa – mówi nam znajomy Macieja J., w rozmowie z Onetem.

W tym tygodniu prokuratura i Główny Inspektorat Weterynarii mają otrzymać szczegółowe badania fałszowanych olejów.

============================

 SANEPID😂😂Wirusa nawet bezobjawowego wykrywaja 👏A smaru i oleju technicznego w drobiu przez lata nie zauważyli🤔

O pożytkach z sentencji. A zakręcanie, odkręcanie, kręcenie?

Stanisław Michalkiewicz „Goniec” (Toronto)  •  2 października 2022 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5259

Starożytni Rzymianie z upodobaniem posługiwali się pełnymi mądrości sentencjami, wśród których była i ta: fama crescit eundo, co się wykłada, że wieści rosną po drodze. Może tak było w starożytnym Rzymie, ale nie u nas. U nas, jak się okazuje, wieści po drodze maleją.

Ale incipiam. W telewizorze pojawiła się scena, jak gdzieś pod Goleniowem pan premier Mateusz Morawiecki, w towarzystwie pani premier Danii i norweskiego ministra do spraw ropy, kręci jakimś kołem. Okazało się, że to jest kurek do gazociągu Baltic Pipe, który w ten sposób został otwarty dla przepływu gazu do Polski. Ale ta scena z kręceniem miała również charakter symboliczny. Dając odpór fałszywym pogłoskom PGNiG oświadczyło, że przez otwarty właśnie gazociąg przepłynie 100 procent gazu. To była wiadomość krzepiąca, bo jakże tu się nie cieszyć? To znaczy – byłaby, gdyby te radosne wieści nie malały po drodze. Po drodze bowiem okazało się, że nie 100, tylko 80, a w porywach może nawet 90 procent . Ale – jak powiadają – dobra psu i mucha – tym bardziej, że wygląda na to, iż Baltic Pipe został otwarty dosłownie w ostatniej chwili.

Oto Szwecja oświadczyła, że rozszczelnienie biegnących po dnie Bałtyku gazociągów NordStream 1 i NordStream 2 nastąpiło wskutek eksplozji, odnotowanych przez odpowiednie służby. Znaczy, że ktoś albo chciał wysadzić obydwa te gazociągi, albo dać do zrozumienia, że bez problemu może to zrobić. Starożytni Rzymianie w takich sytuacjach używali innej, też pełnej mądrości sentencji: is fecit cui prodest, co się wykłada, że ten zrobił, kto skorzystał. Któż zatem mógłby skorzystać na wysadzeniu w powietrze gazociągów NordStream 1 i NordStream 2? Tradycyjnie nasze podejrzenia kierują się w pierwszej kolejności w stronę zimnego ruskiego czekisty Putina, który nie tylko prowadzi na Ukrainie wojnę ze Stanami Zjednoczonymi i innymi państwami Sojuszu Atlantyckiego, do ostatniego Ukraińca, nie tylko wywołuje na świecie sztuczny głód i przyczynia się do katastrofalnego ocieplenia klimatu, ale w dodatku jest również odpowiedzialny za inflację w Polsce, czym dopełnia miary swoich nieprawości.

No dobrze – ale jaką korzyść mógłby osiągnąć Putin z wysadzenia w powietrze obydwu gazociągów, w które Rosja przecież sporo zainwestowała? Wprawdzie zdolny jest on do wszystkiego, ale na to pytanie bardzo trudno odpowiedzieć tym bardziej, że jeden z tych gazociągów był czynny, natomiast NordStream 2 został wprawdzie napełniony, (dlatego puszcza bąbelki), ale zakręcony na skutek sankcji, jakie Europie nakazały zastosować wobec Rosji Stany Zjednoczone. To już więcej korzyści mogłaby z wysadzenia w powietrze obydwu gazociągów odnieść Polska, bo nie tylko omijały one Ukrainę, co samo w sobie stanowi zbrodnie niesłychaną, ale również Polskę, bo prowadziły prosto do Niemiec i dopiero za niemieckim pośrednictwem ruski gaz mógł trafić do Polski. Jest to oczywiście możliwość teoretyczna, bo rząd „dobrej zmiany” prędzej by przekonał nasz naród do palenia chrustem, niż miałby się w ten sposób strefić w oczach Naszego Najważniejszego Sojusznika.

Ale czy Polska byłaby w stanie przeprowadzić operację wysadzenia gazociągów i to w dodatku – w pobliżu Bornholmu? W tym momencie ogarniają mnie wątpliwości, chociaż z drugiej strony wybuchy, które jednakże nie doprowadziły do wysadzenia gazociągów, noszą znamiona partactwa, a to udziału naszych sił specjalnych by nie wykluczało.

W tej rozterce podejrzenia nasze kierują się do Niemiec. Niemcy – wiadomo – sojusznicy Putina, z którym kombinują, jakby tu dokonać rozbioru Europy, a Ukrainy w szczególności, też mogłyby podjąć próbę wysadzenia gazociągów w powietrze. Ale właściwie po co? Przecież kryzys energetyczny w Europie nastąpił na skutek sankcji wobec Rosji, jakie zostały nakazane przez Stany Zjednoczone, które w ten sposób swoim interesom eksportowym – żeby swój gaz eksportować do Europy, bo kiedy Europa kupowałaby amerykański gaz zamiast ruskiego, to wtedy byłaby dywersyfikacja – nadać szlachetny wymiar moralniacki.

Tymczasem wskutek tego kryzysu cierpią gospodarki europejskie z niemiecką włącznie – na co zwrócił uwagę Wiktor Orban, który wygląda na bardziej spostrzegawczego od Naczelnika Państwa, o którym mówią złośliwcy, że wierzy tylko w to, co powie mu pani Goss [Janina md] – ta sama, co podobno kazała mu spuścić z wodą Jacka Kurskiego.

Toteż rząd niemiecki kreśli apokaliptyczne wizje lokalnego wymrożenia, które na tle globalnego ocieplenia wyglądają szczególnie dramatycznie, przygotowując w ten sposób i niemiecką opinię publiczną i Amerykanów, na nieubłaganą konieczność uruchomienia gazociągu NordStream 2, w który przecież też sporo zainwestowały. Po cóż zatem Niemcy miałyby wysadzać obydwa gazociągi? Nie. Niemcy, owszem, robią rozmaite rzeczy, ale nie wyglądają na samobójców.

No to w takim razie kto by mógł skorzystać na wsadzeniu w powietrze tych gazociągów? Myślę z trwogą, że mógłby to zrobić Nasz Najważniejszy Sojusznik, który przecież nie ukrywa, że celem wojny, którą prowadzi na Ukrainie z Rosją do ostatniego Ukraińca jest „osłabnie Rosji”. A cóż mogłoby bardziej osłabić Rosję, niż wysadzenie w powietrze obydwu gazociągów, z którymi Rosja wiąże takie nadzieje? Jak gazociągi zostałyby wysadzone, to żadne niemieckie supliki nic by już nie pomogły i Niemcy, a za nimi – cała Europa – z podwiniętym ogonem musiałaby ulec dywersyfikacji to znaczy – kupować gaz amerykański i to po cenie dyktowanej. Dzięki temu wszelkie mrzonki o „europeizacji Europy” rozwiałyby się w mglistość i to jeszcze zanim Niemcom uda się stworzyć z Bundeswehry najpotężniejszą armię europejską. Kanclerz Scholz właśnie niedawno to potwierdził, dzięki czemu teraz Niemcy już na pewno zapłacą Polsce reparacje wojenne.

Ale na tym nie koniec, bo wypada przypomnieć jak francuski prezydent Macron uzasadniał prezydentowi Trumpowi konieczność utworzenia europejskich sił zbrojnych. Miały one – jak pamiętamy – bronić Europy m.in. przed… Stanami Zjednoczonymi. Wprawdzie Francja za tę szczerość zapłaciła kotłowaniną na ulicach z „żółtymi kamizelkami”, które nie wiedzieć skąd właściwie się wzięły, chociaż pewnie w CIA ktoś to wie, ale nawet jak wie, to przecież nie powie.

W takiej sytuacji czy nie lepiej będzie, jeśli Niemcy środki przeznaczone na rozbudowę Bundeswehry przekażą Ameryce jako zapłatę za dywersyfikacyjne dostawy gazu? To z pewnością byłoby lepiej, tym bardziej, że i amerykańscy Żydzi podobno też uważają, że lepiej, jak Rosjanie zakręcają gaz, niż żeby Niemcy go odkręcali.

Okazuje się, że pełne mądrości starożytne sentencje mogą być przydatne przy rozwiązywaniu rozmaitych współczesnych zagadek, które z pewnością będą wkrótce jeszcze bardziej gmatwane przez pierwszorzędnych fachowców.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Bóg obecny w sokólskiej Hostii nadal uzdrawia

Bóg obecny w sokólskiej Hostii nadal uzdrawia

https://pch24.pl/bog-obecny-w-sokolskiej-hostii-nadal-uzdrawia/

#Cud Eucharystyczny #cud w sokółce #cześć dla Najświętszego Sakramentu #Sokółka #W tej Hostyi jest Bóg żywy #wezwanie do nawrócenia

(Fot. AB/ PCh24.pl Oprac. GS)

Liczba cudów nie maleje. Wciąż otrzymuję informacje o uzdrowieniach osób, które modliły się przed sokólską Hostią. Ludzie dołączają do nich nierzadko świadectwa lekarskie, mówiące o tym, że powrót do dobrej kondycji z punktu widzenia medycyny jest niewytłumaczalny – podkreśla ksiądz kanonik Jarosław Ciuchna, proboszcz parafii pod wezwaniem św. Antoniego Padewskiego w Sokółce oraz kustosz Sanktuarium Najświętszego Sakramentu w rozmowie z Adamem Białousem.

2 października w Sokółce odbywa się Dzień Eucharystii, związany z 14. rocznicą Cudu Eucharystycznego. Jak mają przebiegać niedzielne uroczystości?

Rozpoczęliśmy już 30 września 40-godzinnym nabożeństwem. Najpierw ulicami Sokółki przeszła procesja, której uczestnicy odmawiali modlitwę różańcową. Główne niedzielne uroczystości rozpoczynają się o godzinie 11:00. Mszę Świętą przy ołtarzu polowym odprawi ks. arcybiskup Józef Guzdek, metropolita białostocki. W godzinach 13:00 – 18:00 na ołtarzu głównym w kościele wystawiona będzie do publicznej adoracji w niezwykły sposób przemieniona cząstka Ciała Pańskiego. O godzinie 14:30 będziemy modlić się na Różańcu, o 15:00 odmówimy koronkę do Miłosierdzia Bożego. Wspomnę tu, iż w naszej kolegiacie znajduje się jeden z dwóch istniejących przepięknych, obrazów Pana Jezusa Miłosiernego, autorstwa wybitnego wileńskiego malarza Ludomira Sleńdzińskiego. Obrazy te namalował on na specjalną prośbę ks. Michała Sopoćki. Wizerunki miały trafić do Watykanu jako dowód zgodności objawień siostry Faustyny z teologią katolicką. Pozostały jednak w naszym regionie. Jeden znajduje się w białostockiej farze, zaś drugi w naszym kościele. Modlący się przy nich doznają wielu łask.

Dzień Eucharystii kończy również intensywny sezon pielgrzymowania do sokólskiego Sanktuarium. Jaki był pod tym względem ostatni rok na tle poprzednich?

Pierwsi wierni zaczęli przybywać z różnych stron do Sokółki pod koniec roku 2009, niedługo po podaniu do publicznej wiadomości, w formie komunikatu białostockiej Kurii, informacji na temat niezwykłego zdarzenia eucharystycznego. Od tamtej pory rozpoczął się duży ruch pielgrzymkowy, który trwa do dziś. Tegoroczny sezon nie był pod tym względem skromniejszy niż poprzednie. Nie podliczyliśmy jeszcze grup autokarowych, które przybyły, bo robimy to zwykle po Dniu Eucharystycznym. Jednak z moich obserwacji wynika, że wiernych było bardzo dużo. Peregrynacji indywidulnych lub rodzinnych nie da się nawet policzyć. Niektórzy chętni, zanim do nas przybyli, dzwonili z pytaniem, czy do Sokółki można wjeżdżać z powodu ograniczeń, jakie obowiązywały w związku z sytuacją na pobliskiej granicy polsko-białoruskiej. Kiedy informowaliśmy, że nie ma takich przeszkód w Sokółce, śmiało przyjeżdżali. Gościmy ludzi z różnych stron Polski, a nawet świata, z krajów tak odległych jak m.in. Chiny, Indonezja, Argentyna, Australia. Są też, coraz bardziej liczne pielgrzymki z Europy Zachodniej m.in. z Anglii, Niemiec, Francji.

Czy cudowne uzdrowienia fizyczne i duchowe nadal trwają?

Ich liczba nie maleje. Wciąż otrzymuję informacje o uzdrowieniach osób, które modliły się przed sokólską Hostią. Ludzie dołączają do nich nierzadko świadectwa lekarskie, mówiące o tym, że powrót do dobrej kondycji z punktu widzenia medycyny jest niewytłumaczalny. Wiem też, że nie wszyscy informują nasze sanktuarium o łaskach, których doznali. Dlatego też proszę te osoby, aby zechciały nas o tym powiadamiać. Do przesyłania świadectw zachęcamy również na stronie internetowej Sanktuarium Najświętszego Sakramentu. Jest tam podany dokładny nasz adres. Te relacje są bardzo ważne, przede wszystkim wzmacniają wiarę innych. Z kolei dykasterie watykańskie już od kilku lat badają i obserwują sprawę sokólskiego Cudu Eucharystycznego oraz uzdrowień.

Jakie szczególne nabożeństwa odprawiane są w sanktuarium?

Od czasu rozpętania wojny przez Rosję podczas wielu Mszy świętych modlimy się o pokój na Ukrainie. Natomiast 16. dnia każdego miesiąca celebrowana jest specjalna Eucharystia w intencji naszej Ojczyzny. Codziennie po Mszy Świętej o 7:30 wystawiany jest Najświętszy Sakrament. Adoracja eucharystycznego Pana Jezusa trwa cały dzień, do wieczornej Eucharystii. Charakterystyczna dla naszego sanktuarium jest Koronka do Jezusa Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Odmawiamy ją po Mszy św. o 7:15, od poniedziałku do soboty. A w każdą niedzielę o godzinie 14:30 modlimy się na Różańcu.

Na jakim etapie są obecnie remonty i modernizacje prowadzone w sanktuarium?

W tym roku utwardziliśmy aleje, które prowadzą od kościoła do ołtarza polowego. Właśnie nimi w Dniu Eucharystii niesiona jest w specjalnej kustodii przemieniona w niezwykły sposób cząstka Ciała Pańskiego. Aleja główna jest wówczas pięknie wysypana płatkami kwiatów. Wygląda jak utkany dywan. Ważną renowacją będzie rozpoczynające się niebawem odnowienie przepięknej mozaiki Matki Bożej Miłosierdzia – Ostrobramskiej. Wizerunek ten znajduje się nad wejściem do świątyni. Wymienione zostaną części mozaiki, które uległy zniszczeniu z powodu warunków atmosferycznych – twarz i dłonie. Zaplanowaliśmy też remont prezbiterium. To ostatni etap renowacji wnętrza kościoła, który w ostatnich latach odzyskał wspaniały wygląd. Doceniają to m.in. osoby zaangażowane w produkcję filmu „U Pana Boga w Królowym Moście”, do którego niektóre zdjęcia powstają obecnie w naszej kolegiacie. Część ekipy, również aktorzy, modlą się czasem przy przemienionej cząstce Ciała Pańskiego. To budujący widok.

Dziękuję za rozmowę.

*****

Historia niezwykłej przemiany cząstki Ciała Pańskiego w sokólskiej kolegiacie

W niedzielę 12 października 2008 roku podczas udzielania Komunii świętej podczas Najświętszej Ofiary odprawianej w kościele św. Antoniego Padewskiego w Sokółce, jeden z księży upuścił konsekrowaną Hostię. Umieszczono ją w naczyniu liturgicznym zwanym vasculum, wypełnionym wodą. Komunikant miał się w niej zupełnie rozpuścić. Jednak wbrew prawom fizyki, tak się nie stało. Po tygodniu siostra zakonna (Eucharystka) zajrzała do vasculum i zobaczyła, iż woda w nim przybrała czerwoną barwę. Zachowała się centralna część komunikantu, który wyglądał jakby czerwona plamka czy maleńki skrzep krwi. To zastanowiło miejscowych księży, którzy o niezwykłym zdarzeniu powiadomili księdza arcybiskupa Edwarda Ozorowskiego, ówczesnego metropolitę białostockiego.

Arcypasterz skierował do Sokółki swoich wysłanników, którzy po obejrzeniu niezwykłego zjawiska stwierdzili, że zachowany fragment Hostii należy poddać badaniom naukowym. Przeprowadziło je dwoje niezależnych specjalistów z dziedziny patomorfologii – profesorowie białostockiego Uniwersytetu Medycznego. Choć naukowcy pracowali oddzielnie, doszli do tego samego wniosku, a mianowicie, że badana przez nich substancja jest cząstką mięśnia ludzkiego serca będącego w agonii.

Dlatego ksiądz arcybiskup Edward Ozorowski powołał specjalną komisję, która wiele miesięcy badała sprawę dotyczącą tego niezwykłego zdarzenia. Komisja nie wykryła żadnej mistyfikacji, potwierdzając tym nadprzyrodzony charakter zjawiska. Akta sprawy zostały przekazane do Nuncjatury Apostolskiej w Warszawie. Od tej pory przypadek ten bada Watykan. W marcu 2017 roku kościół św. Antoniego Padewskiego w Sokółce został ustanowiony Sanktuarium Eucharystycznym.

Adam Białous

Pszenica, żyto, owies na opał ?! To świetna alternatywna dla drogiego węgla. Daje tyle samo ciepła, a jest 3 razy tańsza. Biomasa do ogrzewania domów.

Pszenica, żyto, owies na opał ?! To świetna alternatywna dla drogiego węgla. Daje tyle samo ciepła, a jest 3 razy tańsza. Biomasa zdatna do ogrzewania domów.

Moto Newsy 30.09.2022 Magdalena Hajduk https://wrc.net.pl/mh-to-swietna-alternatywna-dla-drogiego-wegla-daje-tyle-samo-ciepla-a-jest-3-razy-tansza

Podaj dalej

Ceny węgla nie spadają, a dostęp do najtańszego krajowego surowca nadal jest utrudniony. Pomimo nowych zasad zakupu z polskich kopalń wciąż jest go za mało, a zima coraz bliżej. W poszukiwaniu alternatywy dla węgla Polacy sięgają po kolejne surowce, które są tańsze, dostępne i sprawdzą się jako opał.

Braki węgla- Polacy przerabiają piece i będą palić zbożem i pelletem

Problem z zakupem taniego węgla spowodował, że Polacy poszukują alternatywy na opał, która jest tańsza i dostępna bez problemu. Sejm dopuścił co prawda węgiel brunatny jako opał, ale ten też już zdrożał i nie kosztuje już 500 zł za tonę.

Przez szalejącą inflację Polacy muszą oszczędzać więc poszukują paliwa na opał, które kosztuje znacznie mniej. W tym celu przerabiają swoje piece tak, by móc w nich palić czymś innym niż węgiel.

Jak czytamy w publikacji Interii , to nie jest duży problem. Często wystarczy dokupić specjalny palnik do posiadanego pieca. To tani sposób, by móc ogrzać dom tańszym pelletem, zbożem lub owsem. To rozwiązanie ostatnio cieszy się sporym zainteresowaniem Polaków.

Ile to kosztuje i czy jest legalne?

Tanie paliwo na opał, jakim może być zboże lub owies na opał, to według ogłoszeń wydatek od 1100 zł do 1200 zł. Palenie zboża i owsa jest niewątpliwie dyskusyjne pod względem moralnym, ale nie da się ukryć, że oba surowce są znacznie tańsze niż węgiel.

Rządowy dodatek na węgiel nie wystarcza już na zakup chociaż jednej tony węgla, więc w poszukiwanie oszczędności i wybór tego typu surowca to oznaka, że Polacy są zdesperowani. Stosowanie zamiennie do węgla ziaren zbóż, owsa i kukurydzy jest znane poza granicami kraju. Ten sposób na ogrzewanie domów wykorzystuje się również w Skandynawii, USA i Kanadzie, jak pisze Interia.
Zboża są na tyle kaloryczne, że mogą stanowić zamiennik węgla. Jak obliczyli polscy naukowcy, 1 tona owsa zapewnia mniej więcej tyle energii, co 700 kg węgla. To dobra wiadomość, bo jest ok. trzy razy tańsza od deficytowego surowca.

Skoro dopuszcza się korzystanie z węgla brunatnego, to bezpieczne dla środowiska zboża też mogą trafić na listę. Na przykład jako biomasa zdatna do ogrzewania domów.

===============================

Mirosław Dakowski:

Gdy 30 lat temu walczyłem w Sejmie o powstanie Agencji Poszanowania Energii, szyderstwem z rozsądku nazywałem posłom takie praktyki. Cytowałem posłom kraje, którymi rządzą ludzie tak głupi, że opłaca się tam spalać w kotłach kukurydzę, żyto, pszenicę.

Agencja Poszanowania Energii została energicznie zablokowana, zamiast niej wprowadzono URE czyli Urząd Regulacji Energii. Była to decyzja anonimowa ale skuteczna.

I teraz, 30 lat później, ci wszyscy, którzy mają kotły na pelety, wsypują tam ze śmiechem zwycięzcy tony pszenicy, kukurydzy. A ci którzy nie mają takich kotłów, takich przystawek do kotłów, to je sobie kupują.

Tę skandaliczną sytuacją proszę przekazać prezesowi Kaczyńskiemu lub mianowanemu – przez niego chyba – premierowi Morawieckiemu. Ale oni mają szklany nocnik, więc to co robią nie jest dla nich niespodzianką. Wykonują polecenia BESTII.

Wyprzedażowy wrzesień [bessa] na GPW. Cały kwartał był jeszcze gorszy

Wyprzedażowy wrzesień na GPW. Cały kwartał był jeszcze gorszy

Michał Kubicki redaktor Bankier.pl 2022-09-30 https://www.bankier.pl/wiadomosc/Wyprzedazowy-wrzesien-na-GPW-Caly-kwartal-byl-jeszcze-gorszy-8415164.html

Piątkowa sesja zakończyła tydzień wyprzedaży na GPW. Wyznaczyła także koniec miesiąca i kwartału, które okazały się jeszcze bardziej spadkowe niż ostanie dni. Agencja Bloomberga kolejny raz określiła WIG20 najgorszym indeksem na świecie, wskazując główne przyczyny słabości w ostatnim czasie.

Sam piątek przyniósł nieco spokojniejszy dzień handlu, mimo że lokalnie kilka istotnych informacji pojawiło się na rynku. Na koniec dnia WIG20 stracił 0,16 proc. przy wzroście WIG o 0,23 proc. W niższych segmentach rynku sesja skończyła się na plusie dla mWIG40 (1,4 proc.) i sWIG80 (0,66 proc.) Obroty przekroczyły 1,02 mld zł, z czego 892 mln dotyczyło WIG20.

Bankier.pl

W bilansie tygodnia duże przeceny odnotowały wszystkie główne indeksy. WIG20 był niżej o 5,48 proc., a zaraz za nim był WIG (-4,39 proc.). mWIG40 oddał 3,41 proc., a o 3,53 proc. spadły notowania sWIG80.

Jeszcze więcej indeksy oddały na przestrzeni całego miesiąca. Wrzesień, jak przypominałem pod koniec sierpnia, jest najgorszym miesiącem dla rynków akcji. Rzeczywistość w tym roku nawiązała do statystycznych wyliczeń. Nie był jednak najgorszym miesiącem w tym roku dla WIG20, bo gorsze okazały się kwiecień (-12,89 proc.) i sierpień (-11,2 proc.). Od początku roku indeks blue chipów jest niżej o 39 proc. 

[bla, bla „fachowców”.. MD]

W perspektywie całego kwartału znów najgorzej radziły sobie największe spółki ze spadkiem o 19 proc., WIG w tym czasie oddał 14 proc., mWIG40 – 13 proc., a najlepszy sWIG80 był 8 proc. pod kreską.

Jako przyczyny tego stanu rzeczy agencja Bloomberg w nowym wpisie wymienia bezpośrednie sąsiedztwo konfliktu na Ukrainie, kryzys energetyczny i gospodarczy związany z dynamicznie rosnącą inflacją.

Nawet jeśli wyceny polskich spółek są już niskie, brakuje nam impulsu, który mógłby odwrócić negatywne trendy” – powiedział Grzegorz Zawada, dyrektor BM PKO BP, cytowany przez Bloomberga.

„Trudno spodziewać się szybkiego powrotu kapitału zagranicznego, bo inwestorzy nadal obawiają się ryzyka geopolitycznego i wpływu inflacji na polską gospodarkę” – dodał. Cały wrzesień był dla inwestorów przede wszystkim miesiącem pogłębiania dna bessy wszystkich indeksów. Najbardziej spektakularna była przecena WIG20, który po próbie obrony poziomów 1400-1410 pkt., zaczął wchodzić w strefę, gdzie mocniejsze wsparcie znajduje się dopiero przy covidowym dołku z marca 2020 r.

Nie ulega wątpliwości, że główny sentyment płynie z Wall Street, które wrzesień również zaliczy do fatalnych. Tam najważniejsze indeksy straciły (przed końcem piątkowej sesji) od 7,2 do 8,5 proc. w skali miesiąca. W nowym miesiącu nie ma zaplanowanego posiedzenia Fedu, ale zacznie się sezon wynikowy, który [bla, bla „fachowców”.. MD]

Walka o OGIEŃ. Kupić węgiel. Sprzedaż węgla na stronie PGG odbywa się obecnie we wtorki i czwartki o godz. 16.

Walka o OGIEŃ. Kupić węgiel na stronie PGG. Sprzedaż węgla na stronie PGG odbywa się obecnie we wtorki i czwartki o godz. 16.

Chcieliśmy kupić węgiel na stronie PGG. Tak wygląda walka o surowiec na zimę

Tomasz Mateusiak https://wiadomosci.onet.pl/krakow/chcielismy-kupic-wegiel-na-stronie-pgg-tak-wyglada-walka-o-surowiec-na-zime/hl7ttg0

Próbowałem kupić tani węgiel na stronie internetowej Polskiej Grupy Górniczej. Efekt? Mizerny! Odszedłem z kwitkiem, bo gdy tylko nastała godzina sprzedaży, strona się zawiesiła. Czy więc zakup opału w tym miejscu dalej jest misją niemożliwą? Okazuje się, że nie. Po tym, jak PGG (kilka tygodni temu) wprowadziła w sprzedaży internetowej zmiany, do redakcji Onetu docierają relacje osób, które kupiły węgiel nawet przez 2-3 dni pod rząd. — Najpierw zdobyłem go dla siebie, a później, zachęcony sukcesem, kupiłem dla ciotki — mówi Mateusz, mieszkaniec Podhala.

  • W czwartek 29 września próbowaliśmy kupić węgiel na stronie internetowej PGG. Minutę po godz. 16 strona zawiesiła się jednak i ponownie wyświetliła, gdy do kupienia nie została już nawet tona węgla
  • Z taką samą sytuacją każdego dnia spotykają się tysiące Polaków
  • Coraz więcej osób twierdzi jednak, że węgiel na stronie Polskiej Grupy Górniczej udało im się kupić. Niektórym udaje się to nawet kilka dni z rzędu
  • Zakup węgla mają ułatwić dwie zmiany wprowadzone na stronie PGG: lista Kwalifikowanych Dostawców Węgla oraz to, że po dodaniu węgla do koszyka zakupów możemy dokończyć transakcję do godziny 23.59 w tym samym dniu; wcześniej, jeśli np. strona się zawiesiła podczas wpisywania danych lub dokonywania płatności, węgiel znikał z koszyka

O problemach zwykłych Kowalskich z zakupem węgla piszemy na Onecie od wiosny. To nasza redakcja była jedną z pierwszych, które zauważyły rosnące dzień po dniu ceny węgla, czy ogromną frustrację ludzi, którzy tygodniami spędzali długie godziny na stronie internetowej PGG, gdzie upolować można tani (w porównaniu z cenami w składach) węgiel.

To nigdy nie było jednak proste. Choć węglowy gigant przekonuje, że od początku 2022 r. sprzedał już gospodarstwom domowym (poprzez swoją stronę internetową) ponad 1 mln ton węgla, to jednak większość osób, które próbują dokonać tam zakupu, nie może dokończyć transakcji. Węgiel na stronie sprzedawany jest tylko w określone dni i o określonej godzinie. To sprawia, że wówczas rzucają” się na niego wszyscy i najczęściej jest tak, że cały asortyment sklepu wyczerpuje się w ciągu 2-3 minut.

Kupić jest łatwiej?

Temat węglowy śledzę od początku. W połowie wakacji uznałem, że przez stronę internetową opału nie kupię. Znalazłem więc inny sposób na zaopatrzenie się na zimę i zamówiłem węgiel bezpośrednio w kopalni. Napisałem też specjalny poradnik na temat tego, jak to zrobić.

W ostatnim czasie coraz częściej do naszej redakcji docierają jednak sygnały od czytelników, którzy twierdzą, że na stronie PGG coś się zmieniło i teraz węgiel można zdobyć łatwiej.

— Oczywiście dalej nie jest to bułka z masłem, ale jeśli ma się szybki internet i troszkę cierpliwości, to ten zakup jest faktycznie możliwy — mówi Mateusz, mieszkaniec Podhala, który w ostatnich dniach węgiel na stronie PGG kupił aż dwa razy. — Najpierw kupiłem węgiel (trzy tony) do domu, w którym mieszkam z rodzicami, a później zachęcony sukcesem szukałem węgla dla ciotki. Aż skakałem do góry z radości, gdy po czterech dniach udało mi się kupić trzy tony także dla niej — dodaje i na potwierdzenie swych słów wysyła zrzut ekranu ze strony sklepu.

Kolejne osoby, którym ostatnio udał się zakup, twierdzą, że w działaniu sklepu PGG nastąpiły dwie zasadnicze zmiany, które ułatwiają klientom życie.

— Pierwszą z nich jest to, że Polska Grupa Górnicza stworzyła listę Kwalifikowanych Dostawców Węgla (KWD). Dzięki temu można teraz zamówić węgiel na stronie, ale odebrać go w położonym bliżej miejsca zamieszkania składzie opału — mówi Damian z Wielunia (woj. łódzkie). — To sprawiło, że pewnie wrzucają tego węgla więcej na sklep, bo później nie mają problemu takiego, że korkuje im się plac przed kopalnią, gdzie do tej pory wszyscy odbierali zakupy.

Jeszcze istotniejsza była jednak zmiana odnośnie samego koszyka zakupowego.

Jak tłumaczy mężczyzna, chodzi o to, że od pewnego czasu już samo dodanie węgla do koszyka gwarantuje sukces, czyli to, że w ostatecznym rozrachunku go kupimy. Wcześniej było tak, że po dodaniu węgla do koszyka strona mogła nam się jeszcze zawiesić podczas wpisywania danych czy w ostatnim kroku: płatności kartą. Węgiel wówczas znikał i „przejmował go” kolejny klient.

Teraz, jak informuje PGG, dodanie węgla do koszyka oznacza, że go kupimy, bo transakcję można wówczas zawiesić i dokończyć do godziny 23.59 w tym samym dniu. Odłożenie dokończenia transakcji w czasie o parę godzin sprawia, że serwery sklepu nie są już tak obciążone i strona nie zawiesza się przy kolejnych krokach.

Tak to działa. Krok po kroku…

By sprawdzić, czy zakup węgla na stronie PGG faktycznie jest teraz łatwiejszy, w czwartek 29 września sam spróbowałem dokonać transakcji. Niestety, węgla nie kupiłem. Minutę po godz. 16 — czyli wtedy, gdy węgiel pojawił się w sprzedaży — strona PGG zawiesiła się.

Gdy ponownie udało mi się na nią zalogować, węgiel był już niedostępny.

Sprzedaż węgla na stronie PGG odbywa się obecnie we wtorki i czwartki o godz. 16. W czwartek 29 września weszliśmy na stronę już 20 minut przed tym, gdy na e-półkę powinien zostać dołożony nowy węgiel. O godz. 15.38 strona załadowała nam się całkiem sprawnie

Chwilę później napotkaliśmy jednak na pierwszy problem. Strona po raz pierwszy zawiesiła się bowiem gdy chcieliśmy się zalogować na konto klienta. Bez tego zakup jest niemożliwy

Kryzys energetyczny. Trzeba natychmiast wyjść z ETS, zlikwidować opłaty mocowe i OZE.

Kryzys energetyczny. Tomasz Sommer: „Trzeba natychmiast wyjść z ETS, zlikwidować opłaty mocowe i OZE.

https://nczas.com/2022/10/01/kryzys-energetyczny-tomasz-sommer-trzeba-natychmiast/

Tomasz Sommer, redaktor naczelny Najwyższego Czasu! twierdzi, że w dobie obecnego kryzysu energetycznego Polska powinna m.in. opuścić Europejski System Handlu Emisjami [ ETS].

Kryzys energetyczny dotyka wszystkich Polaków. Kolejne miasta informują o tym, że będą wyłączać oświetlenie na danych obszarach lub w danych godzinach. Dodatkowo zarówno osoby prywatne jak i firmy i samorządy dotykają wysokie ceny prądu.

Trzeba natychmiast wyjść z ETS, zlikwidować opłaty mocowe i OZE. Odłączyć fotowoltaikę od systemu. Wyjść z przymusu sprzedaży energii przez giełdy.

Nie ma powodu oglądać się na UE w sytuacji gdy jej działania prowadzą do bankructwa milionów Polaków” – napisał Tomasz Sommer.

Operacja „Bracia Kaczyńscy”. Ano, idą wybory i nic innego mówić nie mogą…

Jastrzębski: Operacja „Bracia Kaczyńscy”

https://konserwatyzm.pl/jastrzebski-operacja-bracia-kaczynscy/

„Polska pozostanie Polską, Ukraina pozostanie Ukrainą (…). Nie będzie unii polsko-ukraińskiej. Nie mamy takich planów. Nie są to plany naszej formacji politycznej. Ekshumacja polskich ofiar, powiedzenie prawdy o Wołyniu, o innych rzeczach i unikanie tego, żeby czcić ludzi, którzy gdyby dożyli pewnych momentów, to niewątpliwie stanęliby przed sądem i wyrok mógłby być tylko jeden” – powiedział Jarosław Kaczyński na spotkaniu z wyborcami w Opolu.

.===============

Co to oznacza? Ano to, że idą wybory i nic innego. Być może wcześniej niż myślimy. Jarosław Kaczyński zawsze łże z wzmożoną siłą w czasie przedwyborczym. Przed każdymi wyborami środowisko skupione wokół braci Kaczyńskich (teraz jednego z braci) mówi dokładnie to co chce usłyszeć elektorat patriotyczny. Jest to elektorat wewnętrznie uczciwy i autentycznie patriotyczny, tyle że cholernie naiwny. Kaczyński teraz zrobi groźne miny się jako patriota powarczy na Rosję, Niemcy, Białoruś a być może też na Ukrainę. Złoży kwiaty pod wszelakimi mogiłami i pomnikami. Pogrozi palcem spekulantom i jakimś hurtownikom. Ogłosi również, że Unia Europejska to złodzieje takie same jak Tusk. To wystarczy by Ci mniej odporni na manipulacje powiedzieli po raz kolejny „mimo wszystko PiS”. I znów zagłosowali jak karpie za wcześniejszą wigilią.

Po wyborach wszystko wróci do normy, a elektorat patriotyczny (zresztą dokładnie tak samo jak socjalny) po raz kolejny dostanie brutalnego kopa w twarz. Kaczyński poklepie po plecach Zełenskiego. Powie również kilka gładkich słów o Unii Europejskiej i dokończy dekarbonizację Polski zgodnie z zaleceniami szaleńców od zielonej energii. Przecież nie po raz pierwszy Jarosław Kaczyński odgrywa kogoś kim nie jest. Nie po raz pierwszy oglądamy ten tandetny spektakl.

.

Wszyscy chyba pamiętają słowa Kaczyńskiego o Zjednoczeniu Chrześcijańsko Narodowym – „„ZChN to najkrótsza droga do dechrystianizacji Polski”, by w późniejszym okresie robić politykę skrajnie klerykalną, a przed każdą istotną decyzją pokazać się w gronie biskupów.

.

Nie inaczej jest z Radiem Maryja. W dawnych czasach, gdy Kaczyński mógł być sobą mówił – „Radio Maryja jest dziś głęboko antyzachodnie, niechętnie nastawione do hierarchii kościelnej, prorosyjskie, wcale nie nieżyczliwe PR – takimi słowami w 1998 roku Kaczyński określał rozgłośnię Tadeusza Rydzyka. – Ma nadajnik na Uralu. W Rosji panuje wprawdzie bałagan, ale niektórych rzeczy tam jednak pilnują dość dobrze (…)

Kilka lat później Kaczyński stwierdził, że – „Trzeba dziękować, trzeba się w pas kłaniać ojcu dyrektorowi i tym wszystkim ojcom i tym wszystkim ludziom, którzy to niezwykłe dzieło wspierają”.

Najbardziej wymownym przykładem jest stosunek do Rosji. Jaki on jest wszyscy wiemy. Przy każdej nadarzającej się okazji Jarosław Kaczyński okazuje wobec największego naszego sąsiada niechęć i jaśniepańska pogardę. Kto z Was pamięta czas po wypadku samolotu w Smoleńsku? W przesłaniu do narodu rosyjskiego powiedział – „„Panie i Panowie, Przyjaciele Rosjanie, dziś 9 maja 2010 roku na Placu Czerwonym miał stać mój ukochany brat prezydent Polski Lech Kaczyński. Wiem o czym by myślał patrząc z dumą na defilujących polskich żołnierzy. Myślałby o milionach żołnierzy, milionach żołnierzy rosyjskich, którzy polegli w walce z niemiecką Trzecią Rzeszą (…) Wiem jednocześnie, że nowe można budować tylko w oparciu o prawdę, że musimy tę prawdę poznać nawet wtedy, jeżeli jest ona bardzo bolesna (…) Polacy pamiętają ciosy i kule zbrodniarzy z NKWD. Ale pamiętają także, że w tym strasznym czasie od bardzo wielu Rosjan spotykała ich pomoc. Pamiętają, że wielu Rosjan potrafiło podzielić się tym, co mieli, choć mieli bardzo, bardzo niewiele. Ja sam wiem, że mój dziadek Aleksander Kaczyński usłyszał od Rosjanina: Aleksandrze Piotrowiczu, biegite. I dzięki temu uratował moją babkę, mojego ojca i siebie. 10 kwietnia tego roku doszło do wielkiej tragedii. Odruch współczucia i sympatii milionów Rosjan, został przez Polaków dostrzeżony. Został dostrzeżony i doceniony. Dziękujemy za każdą łzę, za każdy zapalony znicz, za każde wzruszające słowo. Są w historii takie momenty, które potrafią zmienić wszystko, które potrafią zmienić bieg historii. Mam nadzieję i taką nadzieję mają także miliony Polaków, w tym, także i ci, którzy popierali Lecha Kaczyńskiego, że taki moment nadchodzi, że dojdzie do tej wielkiej potrzebnej zmiany, dla nas, dla naszych dzieci, dla naszych wnuków”.

.

Ale żaden z tych Jarosławów Kaczyńskich nie był prawdziwy. Bo on jest typowym przedstawicielem tych elit co utworzyły Unię Wolności. Kaczyński był człowiekiem, który nie tylko intelektualnie ale nawet towarzysko i rodzinie był związany z Janem Józefem Lipskim. A cała ta heca jego nagłego neo-patriotyzmu jest spowodowana tym, że w czasie przełomu Przeciwnik miał do realizacji Celu Głównego lepszych – Mazowieckiego, Michnika, Kuronia, Geremka czy Balcerowicza. Ta zadra w nim została i stąd Porozumienie Centrum, które tak naprawdę zawsze było „patriotycznym” dodatkiem do UWolstwa. To przecież jedna KOR-owska rodzina. To Ci sami styropianowi rycerze parteru. Każdy kto przypomni sobie deklarację ideową PC, zauważy że podpisało ją kilka formacji, w tym chadeków, liberalnych ludowców i wściekłych liberałów. Byli wśród nich Donald Tusk i Jan Krzysztof Bielecki. Ten Tusk i ten Bielecki. Znaczna część dzisiejszych kadr PiS-u na czele z Dudą, Glińskim czy do niedawna Gowinem to Unia Wolności.

.

Po bankructwie błogosławionej pamięci UW Przeciwnik właśnie postawił na środowisko dawnego Zakonu PC. Postawił na nich ponieważ jest ich pewien. Postawił na nich bo doskonale zna nasz polski charakter narodowy. Kolega Bohdan Poręba znakomicie to zdiagnozował w czasie gdy PiS powstawał – ” sądzę że dzisiejsze oparcie o patriotyzm piłsudczykowski, a więc łatwiejszy – jest technicznie konieczny. Taki patriotyzm odpowiada większości naszego narodu i nie zmienimy tego w ciągu jednego pokolenia. Jest to szansa na masowość. Jak my tego nie zrobimy, to zrobi to środowisko byłego PC czyli PiS-u”.

.

Wykorzystano tradycję piłsudczyzny, bajania o powstaniach, wyklęcizm i cierpiętnictwo. I zbudowali na tym bracia Kaczyńscy nowy rodzaj patriotyzmu będącego w istocie oszukańczą kołderką zakrywającą realne plany globalistyczne. To bezpieczny rodzaj patriotyzmu, bo doskonale kanalizuje wiele niebezpieczeństw.

.

Inicjatywa „Bracia Kaczyńscy” okazał się najlepszym i najtrwalszym projektem Przeciwnika. Miał rację Antoni Macierewicz gdy mówił „Nie byłoby wojsk NATO w Polsce, gdyby PiS nie wygrał wyborów”. Polska bez PC byłaby zupełnie w innym miejscu.

Moim zdaniem byłaby to Polska bezpieczniejsza, solidniejsza i bardziej suwerenna.

.

Łukasz Marcin Jastrzębski za: FB

Polski cud różańcowy. Parafia Garnek.

https://gloria.tv/post/3BQQjnzupMAsCdBDv2UAicmZz

Oto polski cud różańcowy, który wydarzył się w czasie II wojny światowej

POTĘGA RÓŻAŃCA PRZED WYSTAWIONYM NAJŚWIĘTSZYM SAKRAMENTEM
Działo się to w Polsce w czasie II wojny światowej. Ciągle trzeba o tym mówić, szczególnie młodzieży, co czynili Niemcy w Polsce w czasie II wojny. Jakiej ruinie uległa cała Polska; spalone wioski, miasta, zniszczone fabryki. Ile milionów ludzi zginęło w Polsce w czasie wojny (35 mln Polaków było w 1939r. 23 mln W 1945r.). Ludzie ginęli na frontach wojny, podczas bombardowań miast i wsi, ginęli w obozach koncentracyjnych, więzieniach, byli rozstrzeliwani, wieszani na ulicach, ginęli od mrozu, głodu w obozach śmierci. Pojawienie się żołnierzy niemieckich w jakiejś miejscowości oznaczało śmierć nawet wielu mieszkańców. Bardzo często żołnierze niemieccy, którzy przyjechali do jakiejś miejscowości strzelali do napotkanych na ulicy ludzi tak jak do zwierząt w lesie. Są w Polsce miejscowości, parafie, które straciły nawet do 60 80% mieszkańców.
JEST TYLKO JEDNA PARAFIA W POLSCE, KTÓREJ MIESZKAŃCY NIE ZAZNALI tych
NIESZCZĘŚĆ I TRAGEDII


Nikt z tej parafii nie zginął w czasie wojny!
Wszyscy żołnierze powrócili z wojny do swoich rodzin!
Przez cały czas wojny, żaden Niemiec nie przekroczył granicy tej parafii!


TO JEST CUD!

Jak to się stało, że ta parafia doznała tego cudu?
Parafia ta nazywa się Garnek. Leży w centrum Polski, około 70 km od Warszawy. W 1939r. liczyła 7 tys. mieszkańców. Dnia 1.IX. 1939r. gdy Niemcy zaatakowały Polskę w parafii w/w proboszczem był bardzo mądry i pobożny kapłan. W tym tragicznym dniu w tamtejszym kościele zgromadziło się trochę ludzi na Mszy świętej był to pierwszy piątek miesiąca.
Proboszcz do zgromadzonych w kościele ludzi powiedział wtedy takie słowa: Dziś Niemcy pod wodzą Hitlera zaatakowały Polskę. Hitler to człowiek opętany przez szatana. Hitler wyrządzi straszliwe zło Polsce i całej Europie. Zginą miliony ludzi, Europa ulegnie wielkiemu zniszczeniu. Czy jest jakiś ratunek? Czy możemy uniknąć śmierci, uratować nasze domy, gospodarstwa, zakłady pracy ? Tak, jest ratunek ! Tym ratunkiem jest różaniec przed wystawionym w monstrancji Najświętszym Sakramentem ! Od dzisiaj, aż do końca wojny, (nie wiemy ile będzie trwać ta wojna), każdego dnia w naszym kościele będzie odmawiany Różaniec przed wystawionym Najświętszym Sakramentem. Zapraszam wszystkich każdego dnia na to nabożeństwo.

Wojna trwała 6 lat, Różaniec w kościele trwał 6 lat. Proboszcz podał ludziom godz. nabożeństwa. Na to nabożeństwo ludzie zaczęli przychodzić. Odmawiali cząstkę Różańca (5 tajemnic) po Różańcu proboszcz udzielał błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem. Początkowo ludzi było niewiele, ale w miarę upływu wojny przychodziło coraz więcej. Kościół codziennie był zapełniony ludźmi. Gdy spostrzeżono, jaka jest potęga tego nabożeństwa, tzn. że nikt z tej parafii nie zginął (w innych zginęło już wielu), na Różaniec codziennie gromadziło się tyle ludzi, że kościół nie mógł wszystkich pomieścić!
Nie było w Polsce miejscowości, do której by nie dotarli żołnierze niemieccy w czasie wojny.

Nawet do najdalej położonych wiosek, 300 400 km od Warszawy. Docierali nawet do tych wiosek, które nie miały szosy (dojeżdżali końmi), a ta parafia jest w centrum Polski, tak blisko Warszawy. A więc: JAK WIELKA JEST POTĘGA MODLITWY RÓŻAŃCOWEJ W KOŚCIELE PRZED WYSTAWIONYM NAJŚWIĘTSZYM SAKRAMENTEM!
Z tej parafii przed IX 1939r. wielu młodych mężczyzn zostało zmobilizowanych do wojska. Jedni walczyli (we wrześniu 1939r). z Niemcami, inni z Rosjanami. Nikt z nich nie zginął na froncie! Część z nich wróciła do domów po ustaniu walk, część dostała się do niewoli. Jedni byli w obozach niemieckich, inni w rosyjskich, również na dalekiej Syberii. Wszyscy powrócili do swoich rodzin ! A więc cudowną opieką w/w modlitwy zostali otoczeni żołnierze z tej parafii, którzy byli nawet kilkanaście tys. km od niej (Syberia).

Jak to wszystko zrozumieć? Jak to wszystko wytłumaczyć? Można stwierdzić z całą pewnością, że Różaniec w kościele przed wystawionym w monstrancji Najświętszym Sakramentem jest wielką potęgą. Okazał się silniejszy, niż wszystkie bomby, czołgi, armaty, karabiny maszynowe itp. Silniejszy niż cała potęga hitlerowskich Niemiec.
Czy tylko w czasie wojny? A czy dziś nie ma już tej samej mocy, potęgi, skuteczności w innych dziedzinach ludzkiej egzystencji? Wstępną informację podał +ks.Bp Zbigniew Kraszewski na spotkaniu Kapłańskiego Ruchu Maryjnego.
„Różaniec to Credo, które stało się modlitwą” (bł.John Henry Newman).

Optymista Mentzen o rekordowej inflacji: „Pozwoliliśmy rządzić idiotom”. [Przecież to rabusie].Ten kilkuletni bal z elementami cyrku był na nasz koszt.

https://nczas.com/2022/09/30/slawomir-mentzen-o-rekordowej-inflacji-pozwolilismy-rzadzic-idiotom/

Sławomir Mentzen, ekonomista i wiceprezes partii KORWiN, skomentował w swoich mediach rekordową inflacja ogłoszoną właśnie przez GUS. Zdaniem Mentzena w przyszłym roku inflacja przebija 20 proc.

„Inflacja za wrzesień wyniosła 17,2%. Nasza gospodarka zbliża się do ściany, ale niestety daleko nam do sufitu tej inflacji. W przyszłym roku raczej bez problemu przebijemy 20%, najgorsze dopiero przed nami” – twierdzi Sławomir Mentzen.

„Idziemy w bardzo złym kierunku”

„Jeszcze większym zaskoczeniem i dużo gorszą wiadomością niż inflacja na poziomie 17,2% jest inflacja bazowa, która wyniosła aż 10,8%. Tak dużego skoku inflacji bazowej jeszcze nie mieliśmy. Idziemy w bardzo złym kierunku. Jeżeli stopy procentowe pójdą w górę, będziemy płacić jeszcze więcej za kredyty, a gospodarka będzie się bardzo szybko chłodzić. Jeżeli stopy procentowe nie urosną, kurs złotego będzie dalej leciał na twarz, a inflacja rosła coraz szybciej. Każde rozwiązanie będzie niosło ze sobą negatywne skutki” – czytamy we wpisie eksperta.

„Rządy karmiły tę inflację latami”

Dalej Mentzen pisze, że rządy „karmiły tę inflację latami, głaskały po główce, uczyły ją jak żyć, jak raczkować, chodzić, a na końcu biegać”.

„W końcu stała się duża, dojrzała, niezależna i nie bardzo mamy teraz na nią jakiś wpływ. Działać trzeba było wcześniej, teraz można obserwować spektakularną katastrofę. Nie ma łatwego i bezbolesnego sposobu na wyjście z tak wysokiej inflacji” – pisze Mentzen .

„Rządy ekonomicznych analfabetów”

„To jest cena, którą płacimy za rządy ekonomicznych analfabetów, za durną wiarę, że dobrobyt nie bierze się z pracy, przedsiębiorczości i oszczędności, a z zasiłków, długu i drukowania pieniędzy” – czytamy we wpisie Mentzena.

„Tu ułuda jest popularna nie tylko w Polsce, prawie cała Europa zmaga się z tymi samymi problemami. Wszyscy robili to samo. Najpierw bliskie zeru stopy procentowe, potem lockdown, a następnie zalanie gospodarki niewyobrażalnie wielkimi sumami pustego pieniądza. Nałożyła się na to wojna, sankcje i mamy katastrofę” – pisze dalej Mentzen.

„Pozwoliliśmy rządzić idiotom”

„Wszyscy zapłacimy teraz gigantyczny rachunek za to, że pozwoliliśmy tyle lat rządzić idiotom. Jedni są winni bardziej, bo ich popierali, inni mniej, po prostu zrobili za mało, żeby ich powstrzymać. Cierpieć będziemy jednak wszyscy, ten kilkuletni bal z elementami cyrku był na nasz koszt. Teraz przyszedł czas za niego zapłacić”.

„Chcę zrozumieć”, czyli szokujące wyznanie ministra Niedzielskiego. Dlaczego on jeszcze nie siedzi?

„Chcę zrozumieć”, czyli szokujące wyznanie ministra Niedzielskiego. Dlaczego on jeszcze nie siedzi?

Katarzyna Treter-Sierpińska

28 IX 2022 https://wprawo.pl/katarzyna-ts-chce-zrozumiec-czyli-szokujace-wyznanie-ministra-niedzielskiego/

W środę (28.09.2022) minister zdrowia Adam Niedzielski ogłosił rozpoczęcie nowej kampanii nakłaniającej do szczepień na Covid-19. Hasło tej kampanii to „Chcę zrozumieć”. Podczas konferencji prasowej zaprezentowano trzy spoty reklamowe odsyłające do rządowej strony, która ma „rozwiać wątpliwości i przekonać niezdecydowanych”. Strona ma ruszyć na początku października, a spoty będą pokazywane we wszystkich mediach. Po obejrzeniu tych spotów mogę powiedzieć jedno: jest to kolejne granie na emocjach i traktowanie ludzi jak idiotów. Pokazano nam młode małżeństwo, matkę i córkę oraz dwójkę przyjaciół. Wszyscy kłócą się o szczepienia, ale nagle jedno z nich dochodzi do wniosku, że chce zrozumieć motywy drugiej strony. Dzięki temu konflikt zostaje zażegnany i pada hasło „Porozmawiajmy o szczepieniach na Covid -19”.

Po dwóch latach terroryzowania społeczeństwa wirusem o śmiertelności na poziomie ułamka procenta, po bezczelnych kłamstwach przedstawianych przez tzw. autorytety, po szczuciu na niezaszczepionych i nakłanianiu do wprowadzenia segregacji sanitarnej, rząd postanowił wystąpić w roli mediatora godzącego skłócone rodziny i przyjaciół. Teraz mamy „porozmawiać o szczepieniach na Covid-19” i wszystko skończy się happy endem.

Skąd ten pomysł? Minister Niedzielski poinformował, że kampania była poprzedzona „bardzo rozbudowanym badaniem” z udziałem grup fokusowych, w których zbierano osoby niezaszczepione i pytano o powód odmowy szczepienia. – Bardzo często wskazywano, że ta presja, która była powodowana namawianiem do szczepienia, a nie przekonywaniem, bardzo często była argumentem, który budził wewnętrzny opór, a brak poszanowania dla podejmowania decyzji był rzeczywiście barierą – oświadczył Niedzielski.

Z kolei rzecznik ministerstwa Wojciech Andrusiewicz powiedział, że strona internetowa, do której odsyłają spoty, zawiera odpowiedzi na pytania pojawiające się podczas badań fokusowych. – Pytania ludzi wątpiących, którzy chcą być przekonani i chcą posiąść wiedzę, żeby się zaszczepić. Dlatego nie są to pytania oderwane od rzeczywistości. Nie są to pytania wymyślone przez ekspertów, naukowców, czy też urzędników. Są to pytania sformułowane podczas kontaktu z osobami wątpiącymi przed powstaniem tej kampanii – wyjaśnił Andrusiewicz.

Szkoda, że nie znalazłam się w takiej grupie fokusowej. Zadałabym podstawowe pytanie, czyli dlaczego rząd i jego eksperci kłamali i nadal kłamią wmawiając Polakom, że eksperymentalne preparaty, nazywane szczepionkami na Covid-19, są skuteczne i bezpieczne?

Przypominam, że minister Dworczyk kłamliwie zaręczał, że szczepionki chronią przed zakażeniem i transmisją wirusa. Przypominam, że prof. Horban kłamliwie opowiadał, że zaszczepieni nie będą zarażali, bo nie będą się zakażali. Przypominam, że ministerstwo zdrowia kłamliwie zapewniało, że odporność po zaszczepieniu trwa dłużej niż po przechorowaniu. Przypominam, że kłamliwie przekonywano Polaków, iż nikt nie zmarł na skutek przyjęcia tych preparatów. Przypominam, że przedstawiano kłamliwe informacje dotyczące oceny korzyść/ryzyko w różnych grupach wiekowych.

Gdyby ktoś zapomniał o tych wszystkich kłamstwach, odsyłam do mojej książki „Kowidowe getta”.

Rzeczywistość szybko zweryfikowała brednie opowiadane przez rządzących i ich – pożal się Boże – ekspertów finansowanych przez koncerny farmaceutyczne, które zarobiły dziesiątki miliardów na wciskaniu ludziom „cudownego eliksiru”. Ale nawet gdy już było jasne, że zaszczepieni umierają zarówno na kowid, jak też na wywołane tymi preparatami zakrzepice i zapalenia mięśnia sercowego, kłamstwo powtarzano nadal. Teraz to kłamstwo zostało opakowane w hasełko „Chcę zrozumieć” i wciskanie maści na szczury trwa w najlepsze.

Nie dajcie się złapać na tę kampanię reklamową, za którą stoją ci sami oszuści. Kłamali, kłamią i kłamać będą. Jedyne, co uległo zmianie, to sposób, w jaki teraz będą mamić ludzi. I zostało to powiedziane otwartym tekstem. Oto szokujące wyznanie ministra Niedzielskiego:

Najważniejszą informacją z naszego punktu widzenia jest to, że potrzebujemy pewnego nowego impulsu, jeżeli chodzi o podejście do szczepień. Jesteśmy już na tym etapie, kiedy na świecie zaszczepiło się kilka miliardów ludzi, kiedy wiemy, że mamy do czynienia już z preparatem badanym nie tylko na grupach testowych, ale mamy te realne wyniki dotyczące również tych niekorzystnych zjawisk – mówię tu o niepożądanych odczynach poszczepiennych. Chcielibyśmy uruchomić nową kampanię przekonywującą do szczepienia i ta zmiana narracji, która polega na przekonywaniu i uszanowaniu tego, że decyzja o szczepieniu jest decyzją autonomiczną każdego człowieka, bo cały czas stawiamy na dobrowolność szczepień, ta narracja będzie zmieniona przedstawiając wszystkie dokumenty , dowody, argumenty rzeczowe, które udało się zgromadzić przez ten cały czas szczepień.

Ta zmiana charakteru kampanii zachęcającej do szczepienia może być w zasadzie sprowadzona do tego, że tej pory mówiliśmy: „Szczepmy się”, a teraz będziemy mówili raczej w takiej konwencji: „Co potrzebujesz wiedzieć, jakie informacje potrzebujesz zgromadzić, żeby podjąć tę autonomiczną decyzję, którą planujemy, która budzi emocje, która zawsze jest wypadkową wielu czynników działających w otoczeniu konkretnego człowieka”. Hasło tej kampanii „Chcę zrozumieć” jest też odzwierciedleniem tego, że chcemy pomóc w podjęciu tej decyzji dostarczając rzeczową wiedzę, dostarczając również wątpliwości, z którymi się spotkaliśmy.

Niesamowite! Minister Niedzielski przyznał, że dotychczasowe działania rządzących w zakresie nakłaniania do szczepień nie uwzględniały tego, że decyzja o szczepieniu jest autonomiczną decyzją każdego człowieka. Przyznał też, że dotychczas nie przekazywano rzetelnych informacji. Przyznał, że nakłaniano ludzi do udziału w eksperymencie i dopiero ten eksperyment pokazał „niekorzystne zjawiska”. Tym samym minister Niedzielski przyznał, że potraktowano ludzi jak króliki doświadczalne, na których wymuszano przyjęcie preparatu bez przedstawienia im informacji, co do jego faktycznego działania.

Czy teraz możemy liczyć na to, że rząd przedstawi takie informacje? Naiwny ten, kto tak sądzi. Dopóki celem będzie wciskanie ludziom „cudownego eliksiru”, dopóty nie ma mowy o rzetelnej informacji. Gdyby celem nowej kampanii było rzetelne poinformowanie o „niekorzystnych zjawiskach” i rzetelna kalkulacja korzyści i ryzyka w różnych grupach wiekowych, Niedzielski nie zapowiadałby, że od 3  października wprowadzane są szczepienia pierwszą dawką przypominającą Pfizer Junior dla dzieci  w wieku 5-11 lat. Przecież już wiadomo, że w przypadku dzieci ryzyko związane z przyjęciem szczepienia przewyższa korzyści. Podawanie tego preparatu dzieciom to bandytyzm! Kiedy Niedzielski przyjmie to do wiadomości, skoro tak bardzo „chce zrozumieć”?

Wisienką na torcie podczas konferencji inaugurującej szczepionkową kampanię reklamową był występ dr Aleksandry Lewandowskiej, krajowej konsultant w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży. Przez pięć minut dr Lewandowska tłumaczyła, dlaczego kampania ma hasło „Chcę zrozumieć”. Zaczęła od tego, że ludzie powinni zwracać się do innych „z uważnością [sic!! ms] i z kulturą” oraz starać się spokojnie dowiedzieć, co stoi za negatywnymi reakcjami ich rozmówców, bo najczęściej są to emocje oraz lęk. Należy zatem poświęcić czas na udzielenie wyjaśnień osobie nieprzekonanej do szczepienia na Covid-19. – Zachęcam do uważności w kontakcie, wysłuchania, zrozumienia – powiedziała dr Lewandowska. – Dajmy sobie czas, bo żeby móc słuchać, ważna jest przestrzeń emocjonalna, gdy nie ma napięcia i jest gotowość do wysłuchania i zrozumienia – podkreśliła. I tak dalej w tym stylu. Wicie, rozumicie – jak będziecie „z uważnością” mówić do tych antyszczepów ze stanami lękowymi, to w końcu przekonacie ich, żeby przyjęli szprycę.

Dr Lewandowska to kolejna agitatorka, która najwyraźniej uważa ludzi za kompletnych idiotów i sądzi, że jak opowie się im tę samą bajkę o bezpiecznych i skutecznych szczepionkach, tylko tym razem „z uważnością”, to przyjmą preparat, który nie chroni przed kowidem, ale po którym można przenieść się na tamten świat. Kolejna odsłona hasła „zaufajcie nauce”, tym razem w wersji z psychiatrą dziecięcym. Nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać.

Na koniec warto zadać pytanie, ile ta kolejna kampania będzie kosztować. Szczepionkowa agitacja pochłonęła ogromne sumy. Do tego miliardy zmarnowano na zakup szczepionek, które idą do utylizacji. A na to wszystko wychodzi minister Niedzielski z psychiatrą Lewandowską i zapewniają, że „chcą zrozumieć”. Ja też chcę zrozumieć. Chcę zrozumieć, jak to możliwe, że Niedzielski nadal jest ministrem i nadal marnuje pieniądze podatnika na wciskanie ludziom maści na szczury.

Dlaczego on jeszcze nie siedzi?