Nadzieja umiera ostatnia. Na Ukrainie właśnie umiera

Nadzieja umiera ostatnia. Na Ukrainie właśnie umiera

25.12.2024 https://nczas.info/2024/12/25/nadzieja-umiera-ostatnia-na-ukrainie-wlasnie-umiera/

Mało kto żyje nadzieją, że okupowane tereny wrócą do Ukrainy. Coraz częściej mówi się o pokoju zamiast o zwycięstwie Ukrainy – powiedział PAP dyrektor Caritas-Spes-Charków ks. Wojciech Stasiewicz. To już trzecie w cieniu wojny święta Bożego Narodzenia na Ukrainie.

Pochodzący z Lublina ks. Wojciech Stasiewicz posługuje we wschodniej Ukrainie od 2006 r. Jest dyrektorem Caritas-Spes-Charków, wikariuszem w parafii katedralnej w Charkowie. Zapytany o aktualną sytuację podkreślił, że w tym ukraińskim mieście widać duży wzrost napływu uchodźców ze wschodniej Ukrainy, w szczególności mieszkańców Donbasu. Zaznaczył, że od października 2024 r. władze ukraińskie prowadzą dość rygorystycznie działania mobilizacyjne, weryfikując objętych poborem mężczyzn, co jest spowodowane brakami kadrowymi w armii.

„Wojna wciąż trwa. Charków jest nadal ostrzeliwany. Niedawno mieliśmy w ciągu nocy dwa uderzenia na miasto. Nie ma tak naprawdę tygodnia, by można oznajmić, że jest spokój” – dodał duchowny.

Zwrócił uwagę, że po ponad tysiącu dniach wojny społeczeństwo ukraińskie jest zmęczone i pragnie tylko jednego – pokoju.

„Coraz częściej mówi się o pokoju zamiast o zwycięstwie Ukrainy. Mało kto żyje nadzieją, że okupowane tereny wrócą do Ukrainy” – zaznaczył ksiądz.

Jego zdaniem, ostatnie miesiące pokazały, że ta wojna niesie coraz większe okrucieństwo.

„Ukraina się wykrwawia. Nikt nie podaje statystyk, ale patrząc nawet na jeden z cmentarzy w Charkowie, to pochowanych jest tu ponad 3 tys. ofiar wojny. To prowadzi do refleksji, pytań, ile dni jeszcze można żyć w takim zagrożeniu, strachu, lęku i w stresie” – powiedział duchowny.

Ks. Stasiewicz podkreślił, że Ukraińcy wiążą duże nadzieje z obietnicami zakończenia wojny w Ukrainie formułowanymi przez prezydenta elekta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa.

„Za jego pierwszej kadencji Ameryka miała najmniej wojen i konfliktów zbrojnych na całym świecie. Każdy liczy, że skoro sankcje nie działają na władze Rosji, to może on jest w stanie jakoś spowodować zaprzestanie dalszej eskalacji na terenie Ukrainy” – wyraził nadzieję.

Zapytany o święta Bożego Narodzenia podkreślił, że na ulicach Charkowa widać ich namiastkę, bo – w porównaniu do dwóch poprzednich lat – pojawiło się więcej ozdób i iluminacji. Dekoracje są również w podziemiach, na stacjach metra, gdzie przebywa sporo ludzi.

Duchowny przekazał też, że ze względów bezpieczeństwa wszelkie nabożeństwa i pasterka będą celebrowane znacznie wcześniej z powodu godziny policyjnej.

„Szykujemy się do świąt, ale cały czas w cieniu wojny. Mimo wszystko mamy nadzieję, że będą one czasem radości, wsparcia i spokoju. Te dni przypominają też, że w tym trudnym czasie jesteśmy razem i się wspieramy” – powiedział ks. Stasiewicz.

===================

[Czyj to komentarz? Bo nie – księdza. md]

Od rozpoczęcia pełno-skalowej wojny Rosja okupuje ok. 20 proc. terytorium Ukrainy. Z powodu rosyjskiej inwazji zginęło ponad 11 tys. cywilów, co najmniej dwa razy tylu zostało rannych, a kilkanaście milionów Ukraińców zostało zmuszonych [przez kogo? Czyje propagandę? Bo nie przez wojnę na ich terytorium. MD] do ucieczki ze swoich domów. Według danych amerykańskiego i brytyjskiego wywiadu, straty po stronie rosyjskiej mogą wynosić nawet 700 tys. zabitych i rannych żołnierzy, a po stronie ukraińskiej co najmniej 300 tys. Nie da się jednak precyzyjnie określić liczby ofiar wojskowych. [To ostatnie zdanie to na pewno nieprawda. Ale.. przemknęło się w NCz.. md]

==============

mail:

Czyli  zapomina się, kto zerwał układy mińskie.

Zełenski – łapówkarz międzynarodowy

Szokująca propozycja Zełenskiego. Łapówka dla premiera Fico

22.12.2024 https://nczas.info/2024/12/22/szokujaca-propozycja-zelenskiego-lapowka-dla-premiera-fico/

Wołodymyr Zełenski i Robert Fico.
Wołodymyr Zełenski i Robert Fico. / Fot. PAP/DPA/EPA/kolaż

Premier Słowacji Robert Fico twierdzi, że prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zaproponował mu 500 milionów euro łapówki w zamian za poparcie członkostwa Ukrainy w NATO. Do tej nietypowej rozmowy miało dojść podczas ostatniego szczytu Unii Europejskiej.

Propozycja została złożona podczas spotkania za zamkniętymi drzwiami. Była ona bezpośrednią odpowiedzią na obawy Słowacji związane ze stratami finansowymi, jakie kraj ten poniesie w związku z decyzją Ukrainy o nieprzedłużeniu umowy na tranzyt rosyjskiego gazu. Słowacja szacuje potencjalne straty na około 500 milionów euro rocznie.

Według relacji premiera Fico, Zełenski zaproponował rekompensatę dokładnie tej kwoty, która miałaby pochodzić z zamrożonych rosyjskich aktywów. Warunkiem miało być poparcie Słowacji dla ukraińskich aspiracji do członkostwa w NATO.

Fico ocenił tę propozycję jako „absurdalną”. – Ja oczywiście powiedziałem: Nigdy – zadeklarował słowacki premier.

Zasugerował też, że Ukraina zaszkodziła gospodarce państwa członkowskiego UE. – Stajemy przed kryzysem gazowym dzięki prezydentowi Zełenskiemu – stwierdził Fico.

Biuro prasowe prezydenta Zełenskiego nie odniosło się do tych zarzutów mimo próśb o komentarz ze strony Politico.

Sprawa ma szerszy kontekst gospodarczy. Ukraina oficjalnie potwierdziła, że z dniem 1 stycznia 2025 roku wstrzyma tranzyt rosyjskiego gazu przez swoje terytorium. Obecnie przez ukraińskie rurociągi przepływa 35-37 milionów m3 gazu dziennie, głównie do Włoch, Słowacji i Austrii. Premier Ukrainy Denys Szmyhal zapowiedział, że wznowienie tranzytu będzie możliwe wyłącznie dla gazu niepochodzącego z Rosji, na wniosek Komisji Europejskiej.

Tymczasem prezydent Serbii Aleksandar Vucić na antenie jednej z serbskich stacji radiowych obwieścił, że Fico spotka się w poniedziałek z Władimirem Putinem, by rozmawiać o kwestii gazu i kończącej się umowy na tranzyt tego surowca z Rosji przez Ukrainę.

Cyber-atak na rejestry państwowe Ukrainy. W tym na kopie zapasowe na serwerach w Polsce.

Cyberatak na rejestry państwowe Ukrainy. Kopie zapasowe na serwerach w Polsce

2024-12-20, https://www.pap.pl/aktualnosci/cyberatak-na-rejestry-panstwowe-ukrainy-kopie-zapasowe-na-serwerach-w-polsce

Największy cyber-atak, przeprowadzony przez rosyjskich hakerów, zawiesił funkcjonowanie kluczowych systemów z rejestrami państwowymi Ukrainy. Hakerzy twierdzą, że zniszczyli wszystkie dane, do których mieli dostęp, w tym kopie zapasowe na serwerach w Polsce – przekazał w piątek portal Ukrainska Prawda.

Wicepremier i ministra sprawiedliwości Ukrainy Olha Stefaniszyna oświadczyła, że cyberatak doprowadził do tymczasowego zawieszenia Jednolitego i Państwowego Rejestru, które podlegają jej resortowi. Ustalono, że atak został zorganizowany przez rosyjskich hakerów w celu zakłócenia funkcjonowania kluczowych usług rządowych.

„Obecnie, wraz z zespołem i specjalistami z innych służb, koordynujemy wysiłki w celu przeciwdziałania cyberatakowi i przywrócenia systemów. Jest już jasne, że atak został przeprowadzony przez Rosjan w celu zakłócenia działania infrastruktury krytycznej państwa” – powiadomiła Stefaniszyna na Facebooku.

Rosjanie zaatakowali rejestry aktów stanu cywilnego i nieruchomości, a także rejestr osób prawnych i przedsiębiorców indywidualnych. Na przywrócenie normalnej działalności tych serwisów potrzeba dwóch tygodni.

Hakerzy, które wzięli na siebie odpowiedzialność za atak, twierdzą, że ukradli i usunęli łącznie ponad 1 miliard wierszy danych, w tym dane przechowywane w Polsce. 

Na konferencji prasowej Stefaniszyna uchyliła się od odpowiedzi na pytanie o możliwe cyberataki na ukraiński serwer zapasowy, który znajduje się w Polsce.

„Nasze serwery nie są zlokalizowane w jednym miejscu. To był zmasowany atak na całą infrastrukturę. Nie chcę teraz komentować szczegółów” – zaznaczyła.

„Wróg próbuje wykorzystać tę sytuację w swoich operacjach informacyjnych, aby zasiać panikę wśród obywateli Ukrainy i za granicą” – powiedziała Stefaniszyna, która jako wicepremier nadzoruje integrację europejską i euroatlantycką oraz kieruje ministerstwem sprawiedliwości.

Największy cyberatak na ukraińskie rejestry państwowe był przygotowywany od kilku miesięcy – poinformowała Służba Bezpieczeństwa Ukrainy na konferencji prasowej. SBU dodała, że nie może podać szczegółów na temat jego przygotowania.

Poinformowano, że w związku z cyber-atakiem wszczęto postępowanie karne, a za atakiem może stać grupa hakerska rosyjskiego wywiadu wojskowego.

Wszystkie rejestry są obecnie zawieszone. SBU nie była w stanie odpowiedzieć, czy wróg uzyskał dostęp do informacji z rejestrów.

Z Kijowa Iryna Hirnyk (PAP) ira/ ap/ mhr/ mar/

Orban – Zełensky. Zdjęcie mówi wszystko.

„To wasza odpowiedzialność”. Spięcie na linii Viktor Orban i Wołodymyr Zełenski

18.12.2024 https://www.tysol.pl/a132565-to-wasza-odpowiedzialnosc-spiecie-na-linii-viktor-orban-i-wolodymyr-zelenski

Na portalu X doszło do spięcia między premierem Węgier Viktorem Orbanem i prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim ws. zawieszenia broni na okres świąt Bożego Narodzenia.

Premier Węgier Viktor Orban i prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski

Premier Węgier Viktor Orban i prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski / PAP/Vladyslav Musiienko

Profil portalu Ukraińska Prawda zacytował wypowiedź prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego na temat rozmów premiera Węgier Viktora Orbana m.in. z rosyjskim przywódcą Władimirem Putinem.

Kto jeszcze w Europie ma takie doświadczenie jak Ukraina? Nikt. Czy Orban ma taką armię? Nie. Jak miałby wywierać presję na Putina? Żartem, uśmiechem? – stwierdził prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

Odpowiedź premiera Węgier

Po kilkunastu godzinach premier Węgier Viktor Orban postanowił odpowiedzieć ukraińskiemu przywódcy.

Nie będziemy reagować na żadne prowokacje. Na stole leży propozycja zawieszenia broni. Weź to lub zostaw. To wasza odpowiedzialność – napisał premier Węgier Viktor Orban.

Propozycja zawieszenia broni i wymiany więźniów 

Należy przypomnieć, że kilka dni wcześniej służby prasowe szefa węgierskiego rządu poinformowały, że Viktor Orban odbył rozmowę telefoniczną z przywódcą Rosji Władimirem Putinem. Orban zapewniał, że w sprawie wojny na Ukrainie, jest gotowy promować „wspólne poszukiwanie rozwiązań politycznych i dyplomatycznych”.

Z kolei minister spraw zagranicznych Węgier Peter Szijjarto przekonywał, że prezydent Rosji otrzymał z Budapesztu propozycję kilkudniowego zawieszenia broni i wymiany więźniów w czasie świąt Bożego Narodzenia. Propozycja miała zostać zaakceptowana przez Moskwę, lecz miał nie znaleźć akceptacji po stronie ukraińskiej.

Ukrainiec zmasakrował w Warszawie starszą kobietę. Czy – i jak – zostanie ukarany i wygoniony z Polski?

Ukrainiec zmasakrował w Warszawie starszą kobietę

Wcześniej dostałem informacje od syna zmasakrowanej Polki. Nie wiedziałem, jak nagłośnić. Bo są obawy:

W dniu 07.12.2024r. ok godz. 12 obywatel z Ukrainy napadł i skopał po głowie moją 71-letnia Mamę na przystanku autobusowym przy metrze Marymont. Został zatrzymany i odwieziony na komisariat przy Rydygiera. Mamie potrzeba była kilkugodzinna operacja. Proszę udostępnijcie  ten post. Jak będzie głośno o sprawie to może uda się prokuraturze zastosować areszt. 
Tak wygląda Mama po spotkaniu tego sk..syna.
 

=============================

https://www.magnapolonia.org/ukrainiec-zmasakrowal-w-warszawie-starsza-kobiete/

Na warszawskim Żoliborzu doszło do prawdziwego dramatu. 35-letni “uchodźca wojenny” z Ukrainy, bez żadnego powodu zaatakował i brutalnie pobił 71-letnią Polkę, oczekującą na przystanku. Kobieta przeszła kilkugodzinną operację. Decyzją sądu, rezun trafił na trzy miesiące do aresztu tymczasowego, gdzie będzie czekał na wyrok.

Ukrainiec pobił w Warszawie starszą kobietę. Napaść miała miejsce na ulicy Włościańskiej w Warszawie. Miejscowa policja poinformowała, że do ataku doszło kompletnie bez powodu, zupełnie jakby w turańcu obudził się głęboko skrywany, wołyński zew mordu i zniszczenia. Mężczyzna podszedł do starszej kobiety i zaczął ją z całej siły okładać. W jej obronie wystąpili dwaj przechodnie, którzy widząc atak, podbiegli i obezwładnili napastnika, a następnie powiadomili służby.

Na miejscu szybko zjawili się policjanci, którzy zatrzymali agresora. Z kolei kobieta z licznymi obrażeniami ciała trafiła do szpitala.

Ukrainiec usłyszał zarzut naruszenia czynności narządu ciała powyżej siedmiu dni. Sąd Rejonowy dla Warszawy Żoliborza na wniosek prokuratury zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na trzy miesiące. Teraz rezunowi grozi do pięciu lat pozbawienia wolności.

Media podkreślają informację, że przed atakiem nie doszło do żadnej wymiany zdań pomiędzy Ukraińcem a Polką. 71-latka nie zamieniła z napastnikiem nawet jednego słowa. Ponadto Ukrainiec był trzeźwy.

Sfingowano dane raportu z Kancelarii Prezydenta. „Braki” dotyczące MILIONÓW dla ukraińskich studentów

Sfingowano dane raportu z Kancelarii Prezydenta. „Braki” dotyczące [ponad 20] MILIONÓW dla ukraińskich studentów

11.12.2024 https://nczas.info/2024/12/11/sfingowano-dane-raportu-z-kancelarii-prezydenta-braki-dotyczace-milionow-dla-ukrainskich-studentow/

Ukraińcy. Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: pixabay
Ukraińcy. Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: pixabay

„Obserwator Gospodarczy” poinformował, że studenci z Ukrainy otrzymują w Polsce zapomogi z polskich kieszeni, których kwoty opiewają na miliony złotych. Natomiast nie ujęto ich w oficjalnym dokumencie, w którym podsumowano polską pomoc.

Kancelaria Prezydenta RP przygotowała raport podsumowujący polską pomoc dla Ukrainy. Wynika z niego, że Polska przeznaczyła na rząd kijowski aż 4,91 proc. swojego PKB.

Jak się okazuje, nie jest on najwyraźniej pełny. Czemu – nie wiadomo, choć można się domyślać.

Na „braki” zwrócił uwagę „Obserwator Gospodarczy”. Redakcja wskazuje, że w szacunkach z raportu prezydenckiej kancelarii „brakuje m.in. pomocy w formie zapomogi, o którą mogli ubiegać się ukraińscy studenci przez fakt wybuchu wojny”.

„Zapomoga przysługuje każdemu studentowi, który znalazł się przejściowo w trudnej sytuacji życiowej. Zapomoga jest świadczeniem jednorazowym, które uczelnia może przyznać do dwóch razy do roku” – czytamy.

„Dlatego wystosowaliśmy prośbę o udostępnienie informacji publicznej do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa wyższego o udzielenie naszej redakcji powyższych danych za lata 2021; 2022 oraz 2023. Zgodnie z odpowiedzią w 2021 roku zapomogę otrzymało 258 studentów z Ukrainy, w 2022 roku 8053 studentów, a w 2023 roku było to 1969 studentów” – wskazał „Obserwator Gospodarczy”.

Urzędy nie skatalogowały konkretnej kwoty przekazanej w ramach zapomogi z powodu wybuchu wojny ani konkretnej kwoty przyznanej Ukraińcom. Główny Urząd Statystyczny jednak opublikował jej średnią wysokość.

W 2021 roku średnia wysokość zapomogi przyznanej studentowi wynosiła 1639,30 zł. Rok później było to 2071,50 zł a w 2023 roku 2303,50 zł.

„Posiadając te dane możemy obliczyć, że zapomogi dla studentów z Ukrainy w 2021 roku wyniosły około 422 939,30 zł; w 2022 roku było to już 16 681 789,50 zł, a w 2023 roku 4 535 591,5 zł. Oczywiście zapomogi zawierają również pomocą inną niż ta dotycząca wojny. W 2021 roku gdy wojna jeszcze nie wybuchła, o pomoc wnioskowało 258 studentów z Ukrainy” – wskazał „Obserwator Gospodarczy”.

„Przyjmij, że i w kolejnych latach 260 obywateli Ukrainy wnioskowało o pomoc na innej podstawie niż trudna sytuacja wynikająca z faktu wybuchu wojny. Daje to kwotę 538 590 zł za 2022 rok oraz 598 910 zł w 2023 roku. Po pomniejszeniu wyniku przez te liczby w 2022 roku zostaje 16 098 199,5 zł oraz 3 936 681,50 zł w 2023 roku. Oznacza to, że kwota nadmiarowych zapomóg z faktu wojny w ciągu dwóch lat wyniosła 20 034 881 zł” – napisano.

Choć teoretycznie zapomogi można przyznawać dwa razy do roku, to ustawa z 12 marca 2022 roku o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium Ukrainy zniosła ten limit. Oprócz tego normalnie Ukraińcy mogli ubiegać się o stypendium socjalne i kredyt studencki.

Ukraińcy dezerterują podczas szkoleń w Polsce

Ukraińcy dezerterują podczas szkoleń w Polsce

https://www.magnapolonia.org/ukraincy-dezerteruja-podczas-szkolen-w-polsce

Jak podaje gazeta “Financial Times“, od stycznia do października 2024 br. ukraińscy prokuratorzy wszczęli 60 000 spraw karnych przeciwko personelowi wojskowemu za nieuprawnione porzucenie stanowisk i jednostek wojskowych, co stanowi prawie dwukrotność łącznej liczby podobnych spraw wszczętych w latach 2022-2023. W przypadku uznania winy żołnierzom grozi do 12 lat więzienia. Coraz więcej z nich ucieka w Polsce.

Ukraińcy coraz częściej dezerterują. Jako modelowy przykład ucieczki z wojska, w artykule “Financial Times” wspomniano incydent z października br., w którym kilkuset żołnierzy ze 123. Brygady opuściło swoje stanowiska w twierdzy Wuhłedar. Na własną rękę wyjechali oni do Mikołajowa, domagając się większych ilości broni oraz rotacji jednostek. Niektórzy podobno wrócili na front, podczas gdy inni ukrywają się lub przebywają w aresztach.

Gazeta zauważa również, że niektórzy ukraińscy żołnierze wykorzystują okazje do uczestnictwa w obozach szkoleniowych w krajach sojuszniczych jako sposób na dezercję. Według anonimowego polskiego urzędnika ds. bezpieczeństwa, miesięcznie średnio 12 ukraińskich żołnierzy dezerteruje podczas szkolenia wojskowego w Polsce. Dane na temat tych ucieczek są ściśle tajne i energicznie tuszowane. Nie wiadomo ilu z tych przypadków towarzyszył np. zabór polskiego mienia wojskowego, w tym broni.

Jak podała BBC, powołując się na oficjalne dane zamieszczone na portalu ukraińskiej Prokuratury Generalnej, na Ukrainie od początku działań wojennych w 2022 roku, wszczęto już ponad 95 tys. spraw karnych dotyczących dezercji i nieuprawnionego porzucenia jednostki, co stanowi jedną dziesiątą całej armii ukraińskiej. Anonimowe źródła w Sztabie Generalnym Sił Zbrojnych Ukrainy podają, że rzeczywista liczba przypadków porzucenia i dezercji jest znacznie wyższa i sięga około 100-150 tys. przypadków.

KOMENTARZ MagnaP: Do wszystkich problemów toczących III RP, brakuje już chyba tylko grasujących z bronią ukraińskich dezerterów z problemami psychicznymi.

Niemcy judzą z NATO, by Polska zaatakowała Rosję…

Felietony Zinkiewicz: Tuska Drang nach Osten https://myslpolska.info/2024/12/03/zinkiewicz-tuska-drang-nach-osten/

„Nadchodzi czas, którego brutalizacji nie potrafimy sobie wyobrazić. Więcej – znajdujemy się już pośrodku tej epoki. Rwącej fali powodzi, której grzywa czerwieni się od krwi” (Joseph Goebbels, Dzienniki).

Żaden z 32 członków NATO nie został zaatakowany przez Rosję. Jednak NATO pod przewodnictwem USA otwarcie dyskutuje obecnie o „wyprzedzających precyzyjnych uderzeniach” na terytorium Rosji, jak też o rozmieszczeniu broni jądrowej na terenie Ukrainy.

Bauer wzywa do agresji NATO

Robert Bauer, holenderski admirał i szef Komitetu Wojskowego NATO, przemawiając w poniedziałek (25.11.2024) w Brukseli powiedział, że rosyjskie siły lądowe są obecnie większe, niż w chwili inwazji na Ukrainę w lutym 2022 roku. Cytowany przez agencję Reutersa wojskowy podkreślił zarazem, że ich jakość spadła od tego czasu. Wezwał też firmy do przygotowania się na scenariusz wojenny i odpowiedniego dostosowania linii produkcyjnych i dystrybucyjnych w tym celu.

Bauer w trakcie tego przemówienia w Brukseli oświadczył, że NATO nie powinno już myśleć o sobie jak o sojuszu obronnym. Przemawiając w Brukseli, Bauer stwierdził: „To nowa dyskusja w NATO i cieszę się, że zmieniliśmy nasze stanowisko w tej sprawie i co do koncepcji, że jesteśmy sojuszem obronnym, który będzie siedział i czekał, aż zostanie zaatakowany, zanim odpowie. Rozsądniej jest nie czekać, ale uderzyć w rosyjskie wyrzutnie, jeśli Rosja nas zaatakuje”. „Właściwiej jest nie czekać, ale trafić w wyrzutnie w Rosji, na wypadek gdyby Rosja nas zaatakowała. Potrzebna jest kombinacja precyzyjnych uderzeń, które wyłączą systemy użyte do ataku na nas, a my musimy uderzyć pierwsi” – powiedział Bauer, cytowany przez Bloomberga.

Przed 2030?

Należy zauważyć, że szef Komitetu Wojskowego NATO, jakim jest Bauer, nie mówi czegoś takiego bez uprzedniej zgody rządu USA. Wypowiadanie się poza obowiązującą w danej chwili doktryną NATO nie jest dozwolone w tym sojuszu wojskowym. Według doniesień mediów, część amerykańskich urzędników sugerowała, że Joe Biden może „zwrócić” (sic!) Ukrainie broń nuklearną odebraną jej po upadku Związku Radzieckiego. „To byłby natychmiastowy i ogromny środek odstraszający. Jednak taki krok byłby skomplikowany i miałby poważne konsekwencje”podaje „The New York Times”.

Cytując za publikacją z Wiadomości WP, dowiadujemy się, że w połowie października bieżącego roku „szef niemieckiej Federalnej Służby Wywiadowczej, Bruno Kahl, ostrzegał, że Rosja może zaatakować NATO przed 2030 rokiem. Według niego, Kreml postrzega Niemcy jako wroga, ponieważ Berlin jest drugim co do wielkości wsparciem dla Kijowa. Podkreślił również, że prawdopodobieństwo zastosowania przez NATO artykułu o wzajemnej obronie w najbliższych latach pozostanie wysokie. – Władimir Putin dąży nie tylko do zwiększenia wpływów Kremla w Europie, ale także do wyparcia obecności militarnej Stanów Zjednoczonych z kontynentu, ponieważ wydatki obronne USA znacznie przewyższają wydatki krajów Unii Europejskiej – dodał Kahl. – Jesteśmy w bezpośredniej konfrontacji z Rosją – powiedział Kahl, zaznaczył również, że celem Putina jest nie tylko zdobycie Ukrainy, ale także ‘dążenie do stworzenia nowego porządku światowego’”.

18-latkowie na mięso armatnie?

Według „Daily Express”, Wielka Brytania i Francja prowadzą rozmowy w sprawie wysłania żołnierzy na Ukrainę, aby odstraszyć Władimira Putina. Innymi słowy, jeśli Donald Trump będzie negocjował pokój, dołączą do żołnierzy na Ukrainie, wciągając nas w wojnę. Trump być może będzie musiał przystąpić do wojny lub ewentualnie wycofać się z NATO, jeśli w ogóle będzie mógł to zrobić. Wielu w Kongresie chce III wojny światowej. Londyn i Paryż chcą stworzyć „rdzeń sojuszników w Europie” na wypadek, gdyby prezydent-elekt Donald Trump próbował wycofać wsparcie militarne dla Ukrainy. To my opłacimy większość wsparcia.

W ramach wspierania wojny na Ukrainie administracja Bidena wzywa Kijów do obniżenia wieku mobilizacji do 18 lat, ponieważ występują poważne braki kadrowe żołnierzy na ukraińskim froncie. Według Associated Press, ukraińscy urzędnicy uważają, że ukraińskie siły zbrojne potrzebują dodatkowych 160 tys. personelu wojskowego. Natomiast w USA twierdzą, że liczba ta jest zbyt zaniżona.

Europa w stanie wojny

„Europa jest już w stanie wojny z Rosją!”. Tak w wywiadzie dla Sky News powiedział były szef brytyjskiej służby wywiadu zagranicznego Mi6 (1999-2004) Richard Dearlove. „[Premier Polski] Donald Tusk nazwał to sytuacją przedwojenną, ale wydaje mi się, że się myli. Myślę, że to prawdziwa wojna. Z rosyjskiego punktu widzenia niekoniecznie oznacza to konflikt zbrojny, może to oznaczać konflikt hybrydowy lub konflikt innego typu, toczący się w różnych sferach”dodał Dearlove 27 listopada. Niezwykle interesujące jest oświadczenie premiera Donalda Tuska przed wylotem do Szwecji na szczyt w Harpsund (Szwecja), na którym kraje skandynawskie, bałtyckie i Polska postanowiły zwiększyć poparcie dla Ukrainy i dostawy jej amunicji. „Wzmocnimy nasze poparcie dla Ukrainy. Nasze kraje są największymi dostawcami pomocy wojskowej dla Ukrainy w przeliczeniu na mieszkańca, a nasze wsparcie nie osłabnie. Ukraina musi być w stanie przeciwstawić się rosyjskiej agresji, aby zapewnić kompleksowy, sprawiedliwy i trwały pokój” – czytamy we wspólnym oświadczeniu szefów rządów Danii, Norwegii, Szwecji, Finlandii, Polski, Estonii i Łotwy.

Władze Szwecji wykazują szczególną lojalność wobec ustępującej administracji USA.

Sprawa wydaje się być taka, że wybór Donalda Trumpa na drugą kadencję prezydencką podważył zaangażowanie USA we wspieranie Ukrainy w jej wojnie z Rosją. Wątpliwa jest także rola Waszyngtonu w NATO. I dlatego, jak mówią, kraje skandynawskie, bałtyckie i Polska powinny wziąć na siebie „odpowiedzialność” za Ukrainę.

Eskalacja w Poznaniu

W celu podniesienia poziomu eskalacji konfliktu z Rosją polskie MSZ w połowie listopada wycofało zgodę na funkcjonowanie rosyjskiego konsulatu w Poznaniu i zobowiązało rosyjskich dyplomatów do jej zamknięcia do 30 listopada. Zostało to nazwane odpowiedzią na rzekome „działania sabotażowe”, o które Warszawa oskarża Moskwę. We wtorek rosyjska ambasada w Polsce poinformowała, że konsulat zakończy swoją pracę 28 listopada.

Polski minister spraw zagranicznych Sikorski opowiadał się również za oddaniem budynku w Poznaniu, gdy zostanie on opuszczony, pod konsulat ukraiński. „Jestem wdzięczny polskiemu koledze za tę propozycję. Wysłaliśmy już oficjalną notatkę do strony polskiej z odpowiednim zapytaniem i czekamy na konkretne szczegóły” – odpowiedział minister spraw zagranicznych Ukrainy Andriej Sibigapodaje Ukraińska Agencja Informacyjna „Ukrinform”.

10 Machów i 11 minut

Nowy rosyjski pocisk balistyczny „Oriesznik” będzie w stanie dostarczyć ładunki jądrowe o łącznej mocy do 900 kiloton.

Tam też zaznaczono, że czas przelotu rakiety z poligonu Kapustin Jar do siedziby NATO w Brukseli wyniesie 17 minut. Do bazy lotniczej Ramstein w Niemczech doleci w 15 minut, a do bazy obrony przeciwrakietowej w polskim Redzikowie w 11 minut. Maksymalny zasięg uderzenia „Oriesznika”, według danych portalu, wynosi 5,5 tysiąca kilometrów, rozwija on prędkość do 10 Machów (12 380 kilometrów na godzinę) i przenosi część bojową o masie do półtora tony.

Ostrzeżenie

Zełenski poprosił NATO o środki obrony powietrznej przed „Oriesznikiem”. Prezydent Ukrainy omówił z szefem Sojuszu Północnoatlantyckiego Markiem Rutte dostawę środków, które „mogą zadziałać” przeciwko nowemu pociskowi balistycznemu. Tylko narkoman może prosić o coś, czego nie ma. Nawet gdyby taki środek był, to by go nie dali, bo NATO może wkrótce być on potrzebny do obrony.

Przemawiając w ONZ (27.11.2024), Dmitrij Polanski zapowiedział użycie przez Rosję broni przeciwko obiektom krajów zachodnich. Pierwszy zastępca stałego przedstawiciela Rosji przy ONZ powiedział, zauważając, że na każdą rundę eskalacji z Zachodu Rosja udzieli zdecydowanej i lustrzanej odpowiedzi: „Uważamy się za uprawnionych do użycia naszej broni przeciwko celom wojskowym tych krajów, które pozwalają na użycie swojej broni przeciwko naszym celom”. „Ostrzegaliśmy was przed tym, ale to wy dokonaliście wyboru” – dodał Polanski.

Fortuna

Na podstawie wcześniejszych wypowiedzi malarza kominów i wyników szczytu w Harpsund (Szwecja), można wnioskować, że Polsce wyznaczono główną rolę aktywnego kontynuatora kończącej się już wojny za naszą wschodnią granicą. Przy wsparciu Danii, Norwegii, Szwecji, Finlandii, Estonii i Łotwy… na początek Morze Bałtyckie ma być przekształcone w wewnętrzne morze NATO. Zaś Unia Europejska pod polską prezydencją, która niebawem się rozpocznie, z unii gospodarczej przeobrazi się w unię militarną, której celem będzie wojna z Rosją, ponieważ w ocenie głównego lobbysty z właściwymi tradycjami rodzinnymi Rosja jest państwem słabym, które  ulegnie w ramach konfrontacji ze zintegrowanym blokiem państw UE. Ot, takie współczesne Drang nach Osten. Fortuna kołem się toczy!!

Eugeniusz Zinkiewicz

Józio podpala świat?

Józio podpala świat?

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”    3 grudnia 2024 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5729

W starym piecu diabeł pali – mówi przysłowie. Coś musi być na rzeczy, bo jakże inaczej wytłumaczyć decyzję prezydenta Józia Bidena, który końcówkę swej kariery politycznej postanowił uczcić – no właśnie – czy przypadkiem nie podpaleniem świata? Ciekawe, że podobnie marzył wybitny przywódca socjalistyczny Adolf Hitler – że skoro on przegrał wojnę, to świat nie ma już po co dalej istnieć. Tak w każdym razie objaśnia to w swoich pamiętnikach Albert Speer, dając do zrozumienia, że tylko dzięki jego przytomności, a także instynktu samozachowawczego gauleiterów, rozkazy Hitlera o całkowitym zniszczeniu Niemiec nie zostały wykonane. W przypadku Józia Bidena może być inaczej, bo o ile Adolf Hitler w roku 1945 mógł tylko marzyć o zniszczeniu świata, czy choćby tylko Niemiec, to on naprawdę może otworzyć puszkę Pandory, która może położyć kres istnienia ludzkości. Co prawda smutek z tego powodu byłby nam trochę osłodzony świadomością, że Józio dobrze chciał, że jeśli nawet otworzył puszkę Pandory, to w obronie demokracji – a wiadomo, że nie ma takich poświęceń, których nie moglibyśmy dokonać dla demokracji. Jeśli tedy w obronie demokracji trzeba by poświęcić Ludzkość – to – mówi się – trudno.

Chciałbym bowiem wierzyć, że jeśli zginiemy – to w obronie demokracji – a nie na przykład w następstwie partyjnego zacietrzewienia, które skłoniło prezydenta Józia Bidena do zrobienia na złość zwycięskiemu prezydentowi-elektowi Donaldowi Trumpowi, które odgraża się, że wojnę na Ukrainie zakończy w 24 godziny. Ale nie tylko partyjne zacietrzewienie mogło skłonić prezydenta Józia Bidena do tego kroku. Nie zapominajmy bowiem, że to on musiał namówić ukraińskiego prezydenta Zełeńskiego do odrzucenia porozumień mińskich – czy przypadkiem nie przy pomocy marchewki, że Ukraina zostanie przyjęta do NATO? – co doprowadziło do wkręcenia Ukrainy w maszynkę do mięsa. Jak już wspominałem, z punktu widzenia Ameryki jest to gratka niebywała; taka wojna z Rosją per procura, bo kiedy Ameryka bezpośrednio prowadziła „operację pokojową i misję stabilizacyjną” w Iraku i Afganistanie, wydawała na ten cel ok. 300 mln dolarów dziennie, podczas gdy wojna na Ukrainie kosztuje ją około 6 razy mniej, bo tylko ok.55 mln dolarów dziennie – a poza tym Amerykanie nie giną, nic nie obrywa im rąk, ani nóg – więc czegóż chcieć więcej?

Taka motywacja wskazywałaby nawet, że prezydent Józio Biden poczuwa się do odpowiedzialności za wojnę na Ukrainie, a że nie potrafi już jej zakończyć, to przynajmniej chciałby na koniec spełnić marzenie prezydenta Zełeńskiego – żeby mianowicie ta wojna rozlała się na Europę Środkową. Z punktu widzenia Ameryki to żadna różnica, czy wojuje tylko jeden mniej wartościowy naród ukraiński, czy dołącza do niego jeszcze jakiś inny mniej wartościowy naród – na przykład polski – ale z naszego punktu widzenia sprawa wygląda już inaczej – mniej więcej tak, jak w bajce pozbawionego złudzeń księdza biskupa Ignacego Krasickiego „Dzieci i żaby” – jak to chłopcy rzucali kamieniami w żaby: „Chłopcy, przestańcie, bo się źle bawicie; dla was to jest igraszką, nam idzie o życie”.

Mam oczywiście na myśli pozwolenie wydane w dniach ostatnich przez prezydenta Józia Bidena – by Ukraina mogła atakować cele w głębi Rosji przy pomocy amerykańskich rakiet o zasięgu ok. 300 kilometrów. Świat dowiedział się o tym pozwoleniu z mediów, podczas gdy czynniki oficjalne, zarówno amerykańskie, jak i ukraińskie ani nie potwierdzały, ani nie zaprzeczały. Toteż o ile państwa poważniejsze, a w każdym razie – przewidujące – zachowywały się z rezerwą, przedstawiciele naszego nieszczęśliwego kraju, niczym karpie przed Wigilią, mało jaja nie znieśli z radości. Pan prezydent Duda oświadczył, że jest „usatysfakcjonowany” tym pozwoleniem, zaś Książę-Małżonek wyraził zadowolenie, że wreszcie amerykański prezydent dokuczył złemu Putinowi. Książę-Małżonek najwyraźniej traktuje stosunki międzynarodowe w kategoriach sportowych, kiedy to nawet po strzeleniu gola świat się nie wali, a zawodnicy cali i zdrowi wracają do szatni. Myślałem jednak, że pan prezydent Duda jest od niego trochę mądrzejszy – ale okazuje się, że nic z tego.

Wyrażając publicznie „usatysfakcjonowanie” wspomnianym pozwoleniem, najwyraźniej nawet sobie samemu nie postawił pytania – co dalej? A przecież nie trzeba specjalnej przenikliwości, żeby się domyślić, że w razie ukraińskiego ataku na cele w głębi Rosji, Moskwa, choćby ze względów prestiżowych, musi jakoś zareagować. Co zrobi – tego oczywiście nie wiem, chociaż warto przypomnieć, że już wcześniej prezydent Putin oświadczył, że w takiej sytuacji Rosja uzna, iż NATO jest z nią w stanie wojny. To stanowisko zostało uzupełnione już po ogłoszeniu amerykańskiego pozwolenia uściśleniem rosyjskiej doktryny nuklearnej – że Rosja przyznaje sobie prawo do uderzenia jądrowego na kraj, który nie ma broni jądrowej. Toteż pan prezydent Duda też nie wie, co Rosja zrobi – w odróżnieniu od pana generała Kozieja, który z dużą pewnością siebie twierdzi, że rosyjska reakcja będzie miała charakter wyłącznie propagandowy. Najwyraźniej wyciąga ten wniosek z własnego doświadczenia, a nawet z doświadczenia naszej niezwyciężonej armii. Po zakończeniu stanu wojennego z 1981 roku, działalność naszej niezwyciężonej armii, a generalicji w szczególności, ma charakter wyłącznie propagandowy – oczywiście jeśli nie liczyć kręcenia lodów w spółkach nomenklaturowych, w Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego i innych takich, późniejszych przedsięwzięciach.

Skoro tedy nie możemy polegać ani na mądrości pana prezydenta, ani ma Księciu-Małżonku, ani – tym bardziej – na naszej niezwyciężonej armii, to spróbujmy na własną rękę odpowiedzieć sobie na pytanie – co dalej? Jeśli pan generał Koziej ma rację, to dalej nic nie będzie, a Rosja najwyżej nasili uderzenia na Ukrainę. Jest to również prawdopodobne z tego powodu, że nie wiemy, jakie właściwie szkody powodują ukraińskie uderzenia amerykańskimi rakietami o zasięgu 300 km. w Rosji. Rosyjska strona po pierwszym ataku stwierdziła, że 4 pociski zostały strącone przez rosyjską obronę, a fragmenty piątego spadły na jakiś obiekt – ale nic się nie stało. Oczywiście nie ma powodu, by w to wierzyć, podobnie jak w przechwałki ukraińskie, z których wynikałoby, że Ukrainę tylko włos dzieli od ostatecznego zwycięstwa – a przecież chyba jest dokładnie odwrotnie. Może nic nie będzie również dlatego, że Józio Biden przestanie być prezydentem USA już 20 stycznia, a 21 stycznia prezydent Trump może rozpocząć zakończanie wojny na Ukrainie, wobec czego warto zachować wstrzemięźliwość w reakcjach. „Kto tam, gdzie trzeba, zamilczy roztropnie, a wytrwa choć pod młotem – celu swego dopnie” – zapewnia Adam Mickiewicz.

Ale może też być tak, że Rosja jednak zareaguje jakąś pokazuchą – jak to ma w zwyczaju. Jedna z możliwych reakcji byłaby dla Ukrainy bardzo bolesna, ale nie dostarczałaby ani Ameryce, ani NATO, najmniejszego pretekstu do reakcji. Jak wiadomo, wojska ukraińskie i to te pierwszorzutowe, zajęły kilka powiatów w obwodzie kurskim na terytorium Rosji. Gdyby więc Rosja, zgodnie ze swoją skorygowaną doktryną jądrową, wykonała taktyczne uderzenie nuklearne na obszar zajmowany przez ukraińskie wojsko, to te siły zostałyby jeśli nie całkowicie unicestwione, to w znacznym stopniu wyeliminowane – ale nikt by do Rosji nie mógł się przyczepić, że zaatakowała ona bronią jądrową jakieś inne państwo. Tymczasem użycie broni jądrowej na własnym terytorium nie jest przez żadne traktaty zakazane – bo zakazane są tylko próby nuklearne, a to nie byłaby żadna „próba”, tylko prawdziwy atak. Wprawdzie w Radzie Bezpieczeństwa ONZ na pewno wybuchłyby na ten temat zażarte spory i gdybyśmy wysłali tam Księcia-Małżonka, to na pewno powiedziałby coś do słuchu Rosjanom, a może nawet próbowałby skonfundować ich mimiką – ale o to mniejsza.

Bo może być również tak, że Rosja nie będzie taka grzeczna i na zasadzie – jak wy nam tak, to my wam tak – spróbuje przetestować NATO. Prezydent Litwy zwrócił uwagę, że tak naprawdę, to nie wiadomo, ile tych rakiet amerykańskich na Ukrainie jest, więc może USA musiałyby w najbliższych 2 miesiącach szybko uzupełnić ich zapas, żeby się nie wydało, że Ukraina już się wystrzelała. Jeśli tak, to najprędzej takie dostawy musiałyby nastąpić drogą lotniczą na lotnisko w Jasionce, no a stamtąd dalej. Ta okoliczność stanowiłaby pozór strategicznego pretekstu do rosyjskiego uderzenia – niekoniecznie jądrowego, chociaż dlaczego nie? – na to lotnisko. Co by wtedy zrobiły pozostałe kraje NATO? Weźmy takie Niemcy. Właśnie rozleciała im się koalicja, więc czy w tych warunkach kanclerz Scholz zdobyłby się na jakąś stanowczą reakcję? Nie jest to wcale pewne tym bardziej, że Niemcy już po amerykańskim pozwoleniu, stanowczo odmówiły dostarczenia Ukrainie swoich pocisków dalekiego zasięgu.

No a Francja, słodka Francja? Czy nie za dużo pięknych kobiet i nie za dużo wina, żeby wykonywać jakieś gwałtowne ruchy i umierać za Jasionkę?. Wielka Brytania na pewno by wszystkich zachęcała, ale gdyby nie udało się nikogo namówić, to sama też wystosowałaby tylko ostry protest pod adresem Moskwy, a w ślad za nią poszłyby inni sojusznicy, wypełniając w ten sposób zobowiązanie wynikające ze słynnego art. 5 traktatu waszyngtońskiego. W rezultacie, gdyby dym się już rozwiał, kurz opadł, to Polska z podwiniętym ogonem, musiałaby sama pochować trupy, uprzątnąć gruzy i nadal wierzyć, podobnie jak w 1939 roku, że Nasi Sojusznicy do ostatniej kropli krwi będą walczyć o polskie interesy państwowe. Jestem pewien, że ani Książę-Małżonek, ani pan prezydent Duda w ogóle o tym nie pomyśleli, tylko się radują i nadymają w przekonaniu, że uczestniczą w kształtowaniu polityki światowej.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Niemcy po cichu wspierają Rosję? Mercedes i Volkswagen – gigantyczny skandal

2 grudnia 2024 https://pch24.pl/niemcy-po-cichu-wspieraja-rosje-mercedes-i-volkswagen-milcza-w-obliczu-gigantycznego-skandalu

Niemcy po cichu wspierają Rosję? Mercedes i Volkswagen milczą; gigantyczny skandal

(fot. Pixabay)

„Mimo sankcji na rosyjskie drogi trafia w ostatnim czasie coraz więcej nowych ciężarówek niemieckich producentów. Chodzi głównie o pojazdy marek Mercedes i – należących do koncernu Volkswagen – MAN i Scania. Samochody nie tylko napędzają rosyjską gospodarkę ale też wykorzystywane są do zaopatrywania rosyjskich wojsk na Ukrainie”, informuje na łamach serwisu Interia.pl Paweł Rygas.

„Rosja wykorzystuje coraz więcej niemieckich ciężarówek do dostarczania swoim wojskom na Ukrainie amunicji i zaopatrzenia”, poinformował w niedzielę „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ).

„Jeszcze latem z dyskutowanego wówczas 14. pakietu sankcji gospodarczych wobec Rosji wykreślono zapisy o tym, by rozszerzyć listę podmiotów, które nie mogłyby sprzedawać konkretnych produktów europejskich marek. Ściślej – chodziło m.in. o rozszerzenie zakazu sprzedaży na filie europejskich firm działające w krajach trzecich. Ostatecznie pomysł upadł – przeciwko takiemu rozwiązaniu opowiadali się głównie przedstawiali Niemiec, za co spotkała ich zresztą ostra krytyka ze strony Ukrainy”, czytamy.

Gazeta, na której ustalenia powołuje się Rygas, zwraca uwagę, że od 2021 roku wartość importu ciężarówek do Rosji zwiększyła się z 0,8 mld euro do aż 5,7 mld euro w 2023 roku. „FAZ” nie ma wątpliwości: ciężarówki europejskich marek wykorzystywane są przez Rosję m.in. do transportowania na front sprzętu wojskowego, tysięcy ton paliw i milionów pocisków artyleryjskich. 

„Samochody ciężarowe są obecnie drugim – po sprzęcie elektronicznym – towarem, który szerokim strumieniem trafia do Federacji Rosyjskiej pomimo nałożonych przez kraje zachodu sankcji. (…) Wartość importu ciężarówek Mercedesa do Rosji wzrosła w ostatnich latach aż czterokrotnie. W 2021 roku było to jeszcze 17 mln euro, rok 2023 zamknął się kwotą 90 mln euro”, czytamy.

Źródło: Interia.pl TG

Amerykańskie rakiety – polskie cele

Amerykańskie rakiety – polskie cele

https://myslpolska.info/2024/11/26/rekas-amerykanskie-rakiety-polskie-cele/

Jeszcze nigdy od lutego 2022 roku nie byliśmy tak blisko wojny światowej.

Ponieważ jednak i tak nie wiemy co dzieje się za kulisami, możemy się tylko domyślać jak ważone są losy świata, zgadując bliskość atomowej zagłady, albo co najmniej poważnej dewastacji znanego nam świata – wyjaśnijmy lepiej najpierw kilka kwestii tyleż zaciemnionych, co zupełnie podstawowych, o znaczeniu przede wszystkim i ponad wszystko dla Polski i Polaków.

To nie są ukraińskie rakiety

Sformułowanie „czy pozwolić Ukrainie na użycie zachodnich rakiet przeciw Rosji” nie pozwala Polakom zrozumieć istoty problemu. Strzelać mogą sobie Ukraińcy w co zechcą, byle nie w Przewodów ani jakąś inną polską wieś. W końcu prowadzą działania wojenne (bo formalnie wciąż nawet nie wojnę). Sęk w tym, że Ukraińcy nie obsługują ani nawet nie decydują o użyciu sprowadzonych na ich terytorium zachodnich systemów rakietowych średniego i dalekiego zasięgu. W przypadku tego sprzętu nikt im tam nawet nie pozwala krzyknąć „Вогонь!”, namiary celów, kody, ochrona wyrzutni (w końcu swoje kosztują) jest w rękach tzw. ekspertów z państw NATO, Amerykanów, Brytyjczyków, zapewne także Francuzów. Jeśli więc już nie tylko najemnicy, ale żołnierze NATO, obsługujący NATO-wski sprzęt prowadzą ostrzał rakietowy Rosji – to dla Rosjan jest to dołączenie tych wojsk i państw do wojny.

Rzeszów i Lublin w odwecie za Briańsk?

I nawet, jeśli celami są jakieś mniej ważne cele, z daleka do rosyjskich centrów życiowych, w pobliżu teatru wojny – to przecież rosyjski odwet może być adekwatny. Nie będą przecież strzelać w Waszyngton czy Londyn, ale już czemu nie w jakieś nikomu w Stanach i UK niepotrzebne Rzeszów czy Lublin? Amerykański, a wkrótce zapewne brytyjski bezpośredni udział w wojnie z Rosją – to zatem większy problem nie dla Amerykanów, Anglików czy nawet Rosjan, ale niemal na pewno dla Polaków.

Nawet ci z nas, którzy coś nie coś pojmują i odczuwają nieprzyjemny ucisk dołku w związku ze spodziewaną eskalacją konfliktu Zachód – Rosja wciąż jednak mogą się pocieszać, że wprawdzie może i NATO nas naraża, ale „przecież jednocześnie na pewno nas obroni”. Nie wdając się w analizy polityczne, ani nie przypominając po raz kolejny treści osławionego artykułu 5 Paktu Północno-Atlantyckiego, który w istocie nikogo do niczego nie zmusza, a nawet gdyby zmuszał, to co z tego, wszak artykuły tym się różnią od wyrzutni rakiet, że same nie strzelają, zastanówmy się raczej nad praktycznym aspektem owej oczekiwanej obrony polskiego terytorium.

Skutki uboczne

Oto bowiem jeśliby Rosjanie zdecydowali się na odwet, a jego przedmiotem uczynili Polskę – to przecież nasze niebo ochronią NATO-wskie systemy przeciwlotnicze i przeciwrakietowe, czyż nie? Cóż, może tak, może nie, ale jak wyglądają praktyczne skutki takiej obrony zobaczyliśmy 18 listopada w Odessie. Około południa baterii Patriot PAC-3 udało się tam zestrzelić rosyjski pocisk balistyczny 9K720 Iskander, którego celem była miejscowa infrastruktura wojskowa i portowa. Niestety, jak przyznała nawet strona ukraińska – w wyniku trafienia rosyjskiego pocisku jego część wraz z odłamkami NATO-wskiej / ukraińskiej rakiety MIM-104F spadła na odeską dzielnicę mieszkalną, zabijając, jak stwierdzono „około dziesięciu osób”.

Kto z Państwa zgłasza do takiej ochrony własne osiedle w Polsce? Jest może jakiś chętny mieszkaniec Wilanowa? Co tam macie w Rzeszowie blisko lotniska oprócz Jasionki, może od razu Baranówkę? Na kogo wypadnie na Lubelszczyźnie, Felin czy Świdnik? W końcu się ustali czyje to lotnisko… No, kto się zgłasza pod parasol Patriotów? Kto chce być skutkiem ubocznym, przypadkową ofiarą tej wojny? Przecież wszystkim będzie przykro i tym co strzelą, i tym co zestrzelą, tak tylko jakoś głupio wyjdzie, no ale jakieś ofiary muszą być! Aha, i nie bójcie się, infrastrukturę służącą dalszym dostawom dla Kijowa uratują. A co z naszymi bliskimi?

I mało pocieszające będzie, że być może ich ostatnie chwile życia będą wyglądać jak ta scena z Polowania na Czerwony Październik, gdy sowiecki podwodniak (grany przez polskiego aktora) rzuca dowódcy: „Ty arogancki dupku, zabiłeś nas!”. My też mielibyśmy komu się tak odciąć, ale może nie starczyć nam czasu.

Konrad Rękas

Zełenski bezczelnie prowokuje Polaków

J. Kowalski: Zełenski bezczelnie prowokuje Polaków

[MD: Ba, spadł, kutasiński, to i dojrzał. Jak to gnijące jabłko. ]

https://www.fronda.pl/a/J-Kowalski-Zelenski-bezczelnie-prowokuje-Polakow,237309.html


Były wiceminister aktywów państwowych Janusz Kowalski w mocnych słowach ocenił postawę prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który ostatnio wystąpił na tle banderowskiej flagi.

„Powinniśmy zacząć bardzo twardo rozmawiać z Kijowem. Nie może być tak, że prezydent Zełenski prowokuje Polaków, w sposób bezczelny nagrywa swoje filmiki na tle banderowskich flag UPA. To jest po prostu coś całkowicie niedopuszczalnego” – powiedział Kowalski w rozmowie z TVPolska.

„I pytam się, gdzie jest nasze MSZ? Gdzie jest Radosław Sikorski? Dlaczego nie reaguje Donald Tusk? Gdzie jest w ogóle polskie państwo? Nie ma żadnej reakcji na taki skandaliczny gest prowokacyjny ze strony prezydenta Ukrainy, który przecież cały czas wstrzymuje ekshumacje Polaków zamordowanych przez Ukraińców na Wołyniu. Tutaj nie ma przestrzeni do negocjacji. Ta sprawa musi być jak najszybciej załatwiona” – mówił polityk PiS.

Jak stwierdził Janusz Kowalski, jeśli prezydent Zełenski „chce jakiejkolwiek pomocy od Polski, musi bardzo twardo odciąć się od spuścizny Bandery i UPA”.

PAP, Sondaż: ponad połowa Ukraińców chce jak najszybszego zakończenia wojny i negocjacji

Sondaż: ponad połowa Ukraińców chce jak najszybszego zakończenia wojny i negocjacji

2024-11-20 https://www.pap.pl/aktualnosci/sondaz-ponad-polowa-ukraincow-chce-jak-najszybszego-zakonczenia-wojny-i-negocjacji

52 proc. Ukraińców chce jak najszybszych negocjacji pokojowych i zakończenia wojny z Rosją, a 38 proc. uważa, że armia powinna walczyć aż do zwycięstwa – wynika z badań Instytutu Gallupa. Eksperci zauważają zdecydowaną zmianę w nastrojach, na początku konfliktu 73 proc. opowiadało się za walką.

W raporcie opublikowanym we wtorek czytamy, że poparcie dla prowadzenia działań wojskowych zaczęło spadać wśród Ukraińców już w 2023 r. Wówczas to dwukrotnie więcej (63 proc.) opowiadało się za kontynuowaniem walki, niż za negocjowaniem pokoju (27 proc.). Zmęczenie trwającym konfliktem nasiliło się w bieżącym roku, kiedy to poparcie za rozwiązaniem pokojowym po raz pierwszy osiągnęło przeważającą większość.

Badacze wskazują, że poparcie dla kontynuowania wojny spadło we wszystkich regionach Ukrainy poniżej 50 proc., w tym na wschodzie i południu kraju, gdzie przebiega linia frontu. Największy spadek odnotowano w Kijowie – o 39 punktów procentowych. Wśród Ukraińców mieszkających we wschodnich obwodach ponad dwukrotnie więcej osób chce, aby wojna zakończyła się jak najszybciej (63 proc.), niż aby trwała nadal (27 proc.).

Według badań znaczna część Ukraińców (52 proc.) akceptuje rozwiązanie pokojowe, w którym Ukraina jest otwarta na pewne ustępstwa terytorialne, mające na celu zakończenie wojny. 38 proc. nie zgadza się na to, a 10 proc. nie ma zdania na ten temat. Instytut Gallupa nie zapytał o zakres ustępstw terytorialnych, na jakie byliby otwarci respondenci.

W 2022 i 2023 r. zdecydowana większość (odpowiednio 92 proc. i 93 proc.) Ukraińców opowiadała się za kontynuowaniem walki aż do zwycięstwa, czyli odzyskania wszystkich terytoriów utraconych od 2014 r., w tym Krymu. W 2024 r. nadal jest to wyraźna większość, choć liczba ta spadła do 81 proc.

Gallup zapytał Ukraińców opowiadających się za szybkim negocjacjami pokojowymi o ich poglądy dotyczące mocarstw, które mogłyby pomóc w osiągnięciu takiego celu. Przeważająca większość chce, aby to kraje UE (70 proc.) i Wielkiej Brytanii (63 proc.) odgrywały kluczową rolę. USA poparło mniej niż połowa respondentów.

mzb/ mal/ know/

Ukraina użyła rakiet dalekiego zasięgu ATACMS do ataku na teren Rosji

Ukraina użyła rakiet dalekiego zasięgu do ataku na wojskowe obiekty w obwodzie briańskim

https://pch24.pl/media-ukraina-uzyla-rakiet-dalekiego-zasiegu-do-ataku-na-wojskowe-obiekty-w-obwodzie-brianskim

(Wystrzelenie rakiety wchodzącej w skład systemu ATACMS (zdjęcie ilustracyjne). Fot. Defense Ministry / Zuma Press / Forum)

Teraz mamy ATACMS; to ukraińskie możliwości rażenia bronią dalekiego zasięgu, będziemy z tego korzystać – oświadczył we wtorek prezydent Wołodymyr Zełenski, komentując medialne informacje, że ukraińskie siły po raz pierwszy wykorzystały amerykańskie pociski do zaatakowania terytorium Rosji.

Według portalu RBK-Ukraina Ukraińcy uderzyli w obiekt militarny w okolicy położonego około 130 kilometrów od granicy z Ukrainą miasta Karaczew w obwodzie briańskim w Rosji.

We wtorek po południu rosyjskie ministerstwo obrony potwierdziło, że ukraińskie wojsko użyło ATACMS. Według resortu, Siły Zbrojne Ukrainy zaatakowały nocą sześcioma takimi rakietami obiekt w obwodzie briańskim.

Zełenski powiedział też, że nadszedł czas, aby Niemcy wsparły ukraińskie możliwości ataków w głębi Rosji.

Myślę, że po oświadczeniu Rosji na temat broni nuklearnej nadszedł również czas, aby Niemcy wydały odpowiednie decyzje – powiedział Zełenski podczas konferencji prasowej w Kijowie z premier Danii Mette Frederiksen.

pap logo

Źródło: PAP

Po decyzji Bidena – jest źle, ale zawsze może być gorzej

Po decyzji Bidena [użycie rakiet ATACMS] – jest źle, ale zawsze może być gorzej

zygmuntbialas

Wołodymyr Zełenski potwierdził, że otrzymał pozwolenie od Joe Bidena na użycie rakiet ATACMS przeciwko odległym celom w Rosji.

Pocisk ATACMS to konwencjonalny pocisk dalekiego zasięgu, który może dotrzeć z Ukrainy także do Moskwy

Zawsze może być gorzej, mówi znane powiedzenie. Biorąc pod uwagę obecną sytuację, można mieć tylko nadzieję, że po niezwykle niebezpiecznej decyzji Joe Bidena Rosja odpowie Stanom Zjednoczonym, a nie bliższej geograficznie Europie.

W każdej relacji, czy to prywatnej, biznesowej czy politycznej, zawsze możemy sami zdecydować, jak zareagujemy na zachowanie drugiej osoby: „Pomiędzy bodźcem a reakcją jest przestrzeń. W tej przestrzeni leży nasza wolność i moc wyboru naszej reakcji. Odpowiedź kryje się w naszej dojrzałości” – mówi Stephen Covey. Zbyt często ludzie o tym zapominają i dają się prowokować, także w polityce.

Brian Nichols, podsekretarz stanu w Departamencie Stanu USA, potwierdził we wczorajszym wywiadzie, że prezydent USA Biden udzielił Ukrainie pozwolenia na atak na rosyjskie zaplecze rakietami większego zasięgu, jego zdaniem, w celu ‚lepszej obrony i ataku na Rosję, by doprowadzić do stołu negocjacyjnego’. Doniesienie w ‚New York Times’  zostaje więc oficjalnie potwierdzone.

Bardziej prawdopodobne jest jednak to, że zakulisowym aktorom zależy na tym, aby wojna na Ukrainie trwała w przyszłym roku pod rządami prezydenta Trumpa i aby zyski amerykańskich firm obronnych nadal rosły. Z tego samego powodu należy więc zachęcać podżegaczy wojennych w Europie do dostarczania podobnej broni (Taurus, Storm Shadow) na Ukrainę.

Władimir Putin nie kieruje się emocjami ani poczuciem zemsty, lecz – jak to zwykle w życiu biznesowym – zastanawia się ze swoimi doradcami nad najlepszą możliwą odpowiedzią. Jak już wspomniano, Rosja prawdopodobnie zareaguje symetrycznie, czyli militarnie, na ogień niemieckich rakiet Taurus. Ale z perspektywy Rosji, jaka byłaby najlepsza reakcja na amerykańskie rakiety?

Jedna opcja: Rosja wypowiada wojnę USA, ale nie atakuje militarnie. Rzecz w tym, że większość umów biznesowych zawiera klauzulę wykluczającą realizację w przypadku klęsk żywiołowych lub wojen. Oznacza to, że po wypowiedzeniu wojny wszystkie rosyjskie firmy mogłyby za jednym zamachem wstrzymać dostawy do USA bez naruszania kontraktu i bez konieczności nakładania przez Rosję specjalnych sankcji.

USA potrzebują rosyjskiego uranu do swoich elektrowni jądrowych i wielu innych materiałów, które są rzadkie i drogie, zwłaszcza palladu, ale także tytanu i platyny. Rosja od dwóch miesięcy sprawdza, które surowce można objąć sankcjami, nie strzelając sobie w stopę. Wypowiedzenie wojny Stanom Zjednoczonym przez Rosję połączone z natychmiastowym wstrzymaniem dostaw uranu, palladu, tytanu, platyny i niklu spowoduje trzęsienie ziemi na hipernerwowej Wall Street i wstrząśnie dolarem stojącym na glinianych nogach od kilkudziesięciu lat.

To spowoduje sto razy większe szkody niż kilkadziesiąt rakiet i zwróciłoby całe społeczeństwo w USA przeciwko obecnemu prezydentowi. Rosja nie ma już tam żadnych udziałów, ale reszta świata, zwłaszcza Chiny i państwa Zatoki Perskiej, nie byłyby zadowolone i wywierałyby ogromną presję na USA, dopóki te się nie wycofają. Byłaby to katastrofa dyplomatyczna, koniec dominacji USA według podręcznika: ‚Co uczynić, by Ameryka znów była mała’.

Militaryści tak zawładnęli naszym myśleniem, że ludzie na Zachodzie potrafią myśleć jedynie tymi kategoriami. W rezultacie stopniowo tracimy wszystko, co budowaliśmy przez dziesięciolecia, może nie zawsze uczciwie, ale zawsze w sposób pokojowy. Reszta świata ma dość tych kłótni i chce zawierać umowy korzystne dla obu stron. Przestańmy bawić się w wojnę i dorośnijmy ponownie!

https://globalbridge.ch/werden-wir-wieder-erwachsen/embed/#?secret=5B4RPdYnlj#?secret=2TwYJWIexN

Napisał: Stefan Nold

Opracował: Zygmunt Białas

Bezczelny Zełenski „nie chce” przeprowadzić wyborów prezydenckich na Ukrainie

Zełenski nie chce przeprowadzić wyborów prezydenckich na Ukrainie

20.11.2024 nczas/zelenski-nie-chce

Wołodymir Zełenski, Ukraina, prezydent
Wołodymir Zełenski Fot. Michael Kappeler/dpa Dostawca: PAP/DPA.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nie zamierza przeprowadzać wyborów prezydenckich tak długo, jak długo trwa wojna rosyjsko-ukraińska.

Zełenski przemawiał we wtorek w Radzie Najwyższej. Obecny prezydent Ukrainy stwierdził, że świat nie spodziewa się tego, że broniący się przed rosyjską agresją kraj będzie organizował wybory prezydenckie.

– Nikt na świecie nie żądał tego od Ukrainy ani nie żąda tego od niej. Jednak na Ukrainie niektórzy ludzie wydają się być tak chętni, że wydają się bardziej skupieni na konfliktach wewnętrznych niż na obronie państwa. Chcą, aby debaty polityczne odbywały się w okopach, jakby były studiami telewizyjnymi. To szkodzi Ukrainie –
stwierdził Zełenski.

– Ukraina potrzebuje najpierw sprawiedliwego pokoju, a dopiero potem Ukraińcy przeprowadzą uczciwe wybory –
dodała głowa państwa.

A kiedy wybory na Ukrainie powinny się odbyć? „20 maja zakończyła się kadencja prezydencka Wołodymyra Zełenskiego. Zgodnie z ukraińską konstytucją głowa państwa sprawuje urząd przez pięć lat i wykonuje swoje obowiązki do czasu objęcia go przez nowo wybranego następcę. Wybory przeprowadza się co do zasady w ostatnią niedzielę marca w piątym roku kadencji. Przypadające formalnie na 2024 r. głosowanie nie odbyło się – obowiązująca ustawa o reżimie prawnym stanu wojennego wprost zabrania organizowania wyborów prezydenckich, parlamentarnych, referendów czy zmian w konstytucji w czasie jego trwania” – opisuje Ośrodek Studiów Wschodnich.

Wbrew temu, co mówi Zełenski, temat przeprowadzenia wyborów prezydenckich na Ukrainie wypłynął właśnie od zachodnich mediów. Brytyjski „The Economist” twierdzi, że wybory mogłyby zostać przeprowadzone w maju 2025 roku.

Rosyjskie ataki jednak skuteczne. Ukraina bez prądu.

Rosyjskie ataki jednak skuteczne. Ukraina bez prądu. Wyłączenia w całym kraju

17.11.2024 https://nczas.info/2024/11/17/rosyjskie-ataki-jednak-skuteczne-ukraina-bez-pradu-wylaczenia-w-calym-kraju/

Mapa poglądowa rosyjskiego ataku rakietowego na Ukrainę w nocy 17 listopada 2024r. Foto: X/@Liveuamap
Mapa poglądowa rosyjskiego ataku rakietowego na Ukrainę w nocy 17 listopada 2024r. Foto: X/@Liveuamap

W wyniku rosyjskich ataków rakietowych na infrastrukturę energetyczną w poniedziałek we wszystkich regionach Ukrainy nastąpią ograniczenia w dostawie prądu – poinformował w niedzielę państwowy operator sieci przesyłowej Ukrenerho.

„Powodem tymczasowych ograniczeń są uszkodzenia obiektów energetycznych w wyniku zmasowanego ataku rakietowego i dronów” – napisał operator w opublikowanym na Facebooku oświadczeniu.

Ograniczenia zostaną wprowadzone pomiędzy godz. 6.00 rano a 22.00.

Ukraińskie elektrownie jądrowe ograniczyły w niedzielę rano produkcję w ramach środków ostrożności wobec zmasowanych rosyjskich nalotów w całym kraju – poinformował dyrektor generalny Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) Rafael Grossi.

Obecnie tylko dwa z dziewięciu reaktorów ukraińskich elektrowni atomowych pracują z maksymalną wydajnością – przekazał Grossi, cytowany przez agencję Interfax-Ukraina. „Infrastruktura energetyczna kraju jest niezwykle wrażliwa, co bezpośrednio wpływa na bezpieczeństwo jądrowe” – dodał.

W niedzielę rano prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył, że w zmasowanym ataku na wszystkie regiony Ukrainy Rosjanie użyli 120 rakiet i 90 dronów; celem była infrastruktura energetyczna. Ukraińcy poinformowali, że około 90 proc. rakiet i dronów strącili, jednak wygląda na to, że tak nie było.

„Rosja przeprowadziła jeden z największych ataków powietrznych: drony i pociski wymierzone w spokojne miasta, śpiących cywilów, krytyczną infrastrukturę” – poinformował z kolei szef ukraińskiego MSZ Andrij Sybiha.

Jak zwykle – „Dziurawa” reforma 800 plus – płacimy Ukraińcom.

Ukraińskie dzieci wciąż poza systemem szkolnym. „Dziurawa” reforma 800 plus – PCH24.pl


Bo… znowelizowane w lipcu przepisy zaczną na dobre obowiązywać dopiero od roku szkolnego 2025/2026.

Piotr Relich

https://pch24.pl/ukrainskie-dzieci-wciaz-poza-systemem-szkolnym-dziurawa-reforma-800-plus


W związku z uzależnieniem prawa do świadczenia 800 plus od obowiązku szkolnego spodziewano się, że od września 2024 roku do polskiego systemu edukacji trafi około 80 tysięcy ukraińskich dzieci. Tak się jednak nie stało – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”.

W lipcu rząd dokonał nowelizacji ustawy o zmianie ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy. W związku ze zmianą wypłata zarówno 800 plus, jak i świadczenia Dobry start została uzależniona od tego, czy dziecko realizuje obowiązek szkolny w polskim systemie edukacji.

Liczono, że do systemu trafi 80 tys. dzieci z Ukrainy, które do tej pory uchylały się od tego obowiązku. Tak się jednak nie stało. Od września do polskich szkół trafiło zaledwie 33 tys. ukraińskich uczniów, świadczenie utraciło zaś 20 tys.

Wpływ na taką sytuację ma fakt, że znowelizowane w lipcu przepisy zaczną na dobre obowiązywać dopiero od roku szkolnego 2025/2026. Prawo do świadczenia jest przyznawane bowiem za okres rozliczeniowy od 1 czerwca do 31 maja następnego roku. W związku z tym, dzieci ukraińskie, którym przyznano świadczenie przed zmianą przepisów, otrzymują je niezależnie od tego, czy pobierają naukę w Polsce w tym roku szkolnym.

Źródło: gazetaprawna.pl

800 plus dla Ukraińców, nawet jeśli dziecko nie uczy się w Polsce

800 plus dla Ukraińców, nawet jeśli dziecko nie uczy się w Polsce

dorzeczy/800-plus-dla-ukraincow

Poseł Grzegorz Płaczek otrzymał odpowiedź z ZUS. Chodzi o świadczenie socjalne 800 plus dla Ukraińców.

Wraz z nowym rokiem szkolnym wszystkie ukraińskie dzieci mieszkające w Polsce zostały objęte obowiązkiem szkolnym. W przypadku niezastosowania się rodzicom grozić ma postępowanie egzekucyjne i 100 zł grzywny, a od czerwca 2025 roku utrata prawa do korzystania z programu socjalnego 800 plus.

800 plus dla Ukraińców wciąż bez zmian

Poseł Grzegorz Płaczek, który interweniował w tej sprawie w ZUS, zwrócił uwagę, że podatnicy w dalszym ciągu finansują 800 plus Ukraińcom bez względu na to, czy dziecko mieszka w Polsce i uczy się w polskiej szkole, czy nie. Polityk podniósł temat m.in. dlatego, że w przestrzeni publicznej pojawiły się nieprecyzyjne informacje dotyczące ograniczeń socjalnych wypłat.

„Świadczenie 800+ nadal i nieprzerwanie jest wypłacane rodzicom ukraińskich dzieci NAWET WTEDY, gdy NIE uczą się w polskim systemie i nie mieszkają w Polsce (bowiem tej kwestii polskie państwo skutecznie nie kontroluje)!” – twierdzi parlamentarzysta.

ZUS potwierdza

Polityk załączył do swojego wpisu pismo z ZUS, które otrzymał w odpowiedzi na swoją interwencję poselską. [pismo w oryginale.md]

„Odsyłam także do przemilczanego Art. 17 Ustawy z dnia 15 maja 2024 r. o zmianie ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa, który wskazuje, że przepisy «mają zastosowanie po raz pierwszy przy ustalaniu prawa do świadczenia wychowawczego na okres rozpoczynający się dnia 1 czerwca 2025 r. W sprawach dotyczących świadczenia wychowawczego za okresy, które rozpoczęły się przed dniem 1 czerwca 2025 r. stosuje się przepisy dotychczasowe»”. – pisze Płaczek.

„Oznacza to, że Polska nadal wypłaca 800+ ukraińskim uczniom bez względu na to, czy mieszkają w Polsce oraz czy uczą się w polskich szkołach, WYDAJĄC MILIARDY ZŁOTYCH POLSKICH PODATNIKÓW! Jako poseł Konfederacji zastanawiam się, jak można w tak smutny sposób manipulować Polakami? Wstyd” – podsumował swój post Płaczek.