Kilka słów o programie finansowym SAFE

Kilka słów o programie finansowym SAFE

Rumunia przynajmniej nie udaje, że „europejska solidarność” to coś więcej niż dobrze opakowany biznes. Bukareszt wyłożył kawę na ławę: oto 21 programów finansowanych z SAFE, oto kwoty, oto konkretne systemy. Bez mgły, bez marketingowej waty, bez patriotycznych uniesień przykrywających faktury wystawiane w euro.

A rachunek? Płacimy wspólnie. Zarabiają głównie Niemcy.

W domenie lądowej nie ma sentymentów – są twarde kontrakty. 139 transporterów Piranha V od General Dynamics European Land Systems za ponad 761 mln euro. Do tego 198 bojowych wozów piechoty nowej generacji za niemal 3 mld euro. Ponad 1370 ciężarówek logistycznych. Zintegrowane stanowiska dowodzenia OPL. Setki wyrzutni i prawie tysiąc pocisków do przenośnych zestawów przeciwlotniczych.

A wisienka na torcie? Systemy Rheinmetall: SKYNEX (476 mln euro) i Skyranger 35 (330 mln euro). Nowoczesne, skuteczne, drogie – i niemieckie.

To już nie jest tylko modernizacja armii. To jest transfer środków w ramach „europejskiego mechanizmu”, który w praktyce pompuje miliardy do przemysłu zbrojeniowego naszych zachodnich sąsiadów. I nie chodzi o to, że sprzęt jest zły. Chodzi o to, że ktoś na tym systemowo wygrywa.

W domenie morskiej – dwa kolejne systemy przeciwlotnicze bliskiego zasięgu Millennium od Rheinmetall, okręty patrolowe za 700 mln euro, jednostki do współpracy z nurkami. Znowu: konkret, liczby, producenci.

Powietrze? Potraktowane po macoszemu. Bo SAFE nie jest od budowania pełnoskalowych sił powietrznych. SAFE jest od tego, by europejski przemysł – głównie zachodni – miał zyski.

Najciekawsze w tym wszystkim jest jednak coś innego.

Rumunia – drugi największy beneficjent SAFE (ok. 16 mld euro) – opublikowała listę projektów. 10 programów krajowych, 11 międzynarodowych. Wiemy, na co idą pieniądze. Wiemy, kto produkuje. Wiemy, kto zarobi.

A Polska? Cisza. Niedopowiedzenia. Ogólniki.

I tu jest sedno problemu.

Nie chodzi o to, że Rumunia kupuje niemieckie systemy. Każde państwo ma prawo kupować najlepsze dostępne rozwiązania. Chodzi o to, że mechanizm finansowy, który w założeniu miał wzmacniać wspólne bezpieczeństwo, w praktyce cementuje dominację kilku największych graczy przemysłowych.

SAFE staje się narzędziem redystrybucji środków z peryferii do centrum. Z podatników Europy Środkowo-Wschodniej do koncernów z Niemiec i kilku innych państw „starej Unii”.

Europejska solidarność czy europejski rachunek zysków?

Można oczywiście powiedzieć: takie są realia rynku. Niemcy mają rozwinięty przemysł, więc sprzedają. Ale jeśli wspólne kredyty mają finansować głównie zamówienia u największych, to przestajemy mówić o solidarności, a zaczynamy o strukturalnej przewadze.

Rumunia przynajmniej nie udaje, że jest inaczej. Pokazała liczby. Pokazała beneficjentów. Pokazała, że SAFE to nie abstrakcyjny „fundusz bezpieczeństwa”, tylko bardzo konkretne miliardy płynące do bardzo konkretnych firm.

I może właśnie dlatego ta transparentność boli bardziej niż same kontrakty.

Bo kiedy patrzymy na te 16 miliardów euro, widzimy coś więcej niż modernizację rumuńskiej armii. Widzimy mapę przepływu pieniędzy w Europie. I widzimy, kto w tej układance rozdaje karty.

I teraz najważniejsze pytanie, którego wielu woli nie zadawać:

Czy ktoś jeszcze naprawdę wierzy, że w Polsce będzie inaczej???

Bo spójrzmy uczciwie na mechanizm, a nie na hasła.

Jeśli SAFE działa według tej samej logiki w całej Unii – wspólny kredyt, wspólne ramy, preferencja dla projektów „europejskich”, czyli w praktyce realizowanych przez największe zachodnie koncerny – to dlaczego akurat w Warszawie miałby nagle nastąpić cud gospodarczy?

Czy nagle okaże się, że:

miliardy euro zostaną w polskim przemyśle?

polskie zakłady staną się głównym integratorem systemów?

technologie będą transferowane, a nie tylko montowane?

łańcuch dostaw przesunie się nad Wisłę?

Naprawdę?

Rumunia przynajmniej nie owija w bawełnę. Widzimy wprost: Rheinmetall, GDELS, zachodni dostawcy, zachodnie technologie, zachodnie marże. My też znamy ten schemat. Licencja, montownia, offset w folderze reklamowym i „strategiczne partnerstwo”, które kończy się na śrubokręcie.

Jeśli Polska wejdzie w SAFE na tych samych zasadach, to efekt będzie bardzo podobny. Duże zamówienia trafią tam, gdzie są gotowe produkty, certyfikacje, polityczne wpływy i kapitał. A kto to ma? Berlin, Paryż, Madryt – nie Radom, nie Stalowa Wola, nie Gliwice jako pełnoprawni właściciele technologii.

Oczywiście, ktoś powie: „ale przecież bezpieczeństwo nie ma ceny”. To prawda. Tyle że suwerenność przemysłowa też jej nie ma – a bez niej bezpieczeństwo zawsze będzie częściowo zależne od czyjejś fabryki, czyjejś decyzji eksportowej, czyjejś polityki.

SAFE w obecnym kształcie wygląda bardziej jak mechanizm stabilizacji zachodniego przemysłu obronnego niż realna próba wyrównania potencjałów w całej UE.

Więc jeszcze raz:

czy ktoś naprawdę sądzi, że w Polsce będzie inaczej?

Bo jeśli nie zmienią się zasady gry, zmienią się tylko numery kontraktów. Beneficjenci pozostaną ci sami.

Za stronę fb – Dariusza Piechaczka

Kto może zajść w ciążę? Feldmarszałek von Blücher był w ciąży ze słoniem

Kto może zajść w ciążę?

Stanisław Lewicki; konserwatyzm.pl/lewicki-kto-moze-zajsc-w-ciaze/

Do niedawna wydawało się, że ta kwestia, kto potencjalnie może zajść w ciążę, jest oczywista dla wszystkich, a szczególnie dla dużych dziewczynek i chłopców. Jednak w ostatnich latach, głównie za sprawą rozpowszechniających się lewicowych i liberalnych ideologii, zaczęły tu narastać  kontrowersje i sprawą zajmuje się nawet Europarlament, który stara się to rozstrzygnąć w formie głosowania. W ciągu niecałych dwóch miesięcy, odbyły się dwa głosowania w Parlamencie Unii Europejskiej i zapadły w nich przeciwstawne rozstrzygnięcia. W obu przypadkach chodziło o dodanie do dokumentów, nad którymi obradowano, poprawek, które stwierdzały, że jedynie biologiczne kobiety mogą zajść w ciążę.

W pierwszym przypadku głosowano nad poprawkami do rezolucji tzw. europejskiej inicjatywy obywatelskiej pt. „Mój głos, mój wybór: za bezpieczną i dostępną aborcją”. Na wniosek grupy ECR przeprowadzono w dniu 17 grudnia głosowanie nad poprawką nr. 7, która wprowadzała zapis o treści: „mając na uwadze, że tylko biologiczne kobiety mogą zajść w ciążę i rodzić dzieci”. Wynik głosowania nad tą poprawką był następujący: 320 głosów „za”, 269 „przeciw” i 39 wstrzymujących się.

Poprawka przeszła, gdyż 51 proc. eurodeputowanych ją poparło. Mamy też, w tym przypadku, imienny wykaz głosujących i możemy sobie sprawdzić kto jak głosował. Raczej nie dziwi, że przeciw tej poprawce byli panowie Biedroń i Śmiszek, ale zaskakiwać może, że wśród wstrzymujących się była większość polskich eurodeputowanych z grupy EPP, czyli tych z KO i PSL-u. Oznacza to, że  mieli chyba wątpliwości  co do tego, czy tylko „biologiczne kobiety mogą zajść w ciążę i rodzić dzieci”. Czyżby ci, co na nich w Polsce głosowali też mieli trudności w ustaleniu tego kto może urodzić dzieci?


Po upływie niecałych dwóch miesięcy, w dniu 12 lutego 2026 roku, w PE znowu głosowano taką poprawkę, tym razem chodziło o Zalecenia dla Rady w sprawie priorytetów UE na 70. sesję Komisji ONZ ds. Statusu Kobiet. Podobnie jak poprzednio, zgłoszono poprawkę o dodanie do rezolucji zapisu: „mając na uwadze, że tylko biologiczne kobiety mogą zajść w ciążę”. Tym razem jednak wyniki głosowania, w tej samej sprawie, były diametralnie odmienne niż w pierwszym opisanym przypadku. „Za” głosowało 200 deputowanych, „przeciw” – 233, zaś wstrzymujących się było 107 deputowanych.

Widać, że w czasie kilku tylko tygodni, jakie dzieliły te dwa głosowania, aż 120 deputowanych straciło przekonanie co do tego, że tylko biologiczna kobieta może zajść w ciążę. Cóż takiego ich spotkało, że zmienili pogląd co do tak zasadniczej sprawy? Czego szczególnego doświadczyli – jakiego olśnienia?


Zdarzały się w historii takie przypadki, że konkretne osoby wyrażały przekonanie, że nie tylko kobiety mogą być w ciąży. Takim, który mogę przytoczyć, jest dotyczący nie byle kogo tylko pruskiego feldmarszałka Gebharda Leberechta von Blüchera, który był najbardziej utytułowaną i znaną postacią w prusko-niemieckich dziejach, porównywalną tylko z Paulem von Hindenburgiem. Otóż podczas kampanii w roku 1814, dowodząc pruskimi wojskami przeciwko Napoleonowi, doznał on załamania nerwowego, zaczął mieć urojenia i uważać, że jest w ciąży ze słoniem, w który to stan wprowadził go Francuz.

W tamtych czasach wielu uważało Blüchera za osobę niezrównoważoną, bądź wprost za wariata, ale dziś, w świetle tego jakie to prawdy, i z jakim wynikiem, przegłosowuje Europarlament, trzeba by uznać go za zupełnie normalnego, a nawet wprost za wyprzedzającego swoją epokę prekursora.

Stanisław Lewicki

SAFE – szlaban na POLEXIT

SAFE – szlaban na POLEXIT

Autor: Ewaryst Fedorowicz , 14 lutego 2026

Nic tak nie cementuje związków, jak wspólny kredyt, szczególnie, jeśli jest to kredyt w rozmiarze giga i ze spłatą obliczoną na pokolenia.

Chcesz rozwodu?
No to się przygotuj na komornika, który puści z torbami nie tylko twoją drugą połowę, ale niestety i ciebie, a nawet wasze dzieci, jeśli za szybko uda wam się umrzeć.

Nie możesz patrzeć na tę swoją drugą połowę, z którą nieopacznie podpisałeś kwity w banku, tym bardziej, że ma facjatę jak przeszczepioną z Epsteina  i w dodatku szwargocze w języku esesmańskim?

No to będziesz patrzył całymi latami. Patrzył i płacił… i płacił…i płacił…

***

Nie ma przypadków – są tylko kajdanki.
Żeby jeszcze złote!
Ale to papierowe, a trzymające mocniej niż stalowe.

Dlatego też wspólnie i w porozumieniu, zbieranina spod znaków gwiazd czerwonej, niebieskiej i hakenkreuz’a, uprawia od kilku dni szantaż, z zastosowaniem epitetów o zakresie od głupca po zdrajcę, co śmieszy (mnie przynajmniej), bo wspomniana zbieranina, to właśnie kompozycja (staram się być uprzejmym) głupców i zdrajców (żeby tylko).

I to nie jest jej (zbieraniny) ostatnie słowo!

Polexit, który zbieraninie wydawał się fikcją, dziś grozi przemianą w realność i to przyspieszoną.
Śmiertelnie niebezpieczną dla projektu pod kryptonimem Mitteleuropa2.0 , którego podstawą ma być, sprawdzony już w praktyce, podział na nadludzi i podludzi.

Dlatego drukarz papieru, pcha się na chama do szynku na Wiejskiej, żeby interesu przypilnować.
I przypilnuje.

Bo w tym geszefcie żartów i nie ma i niesubordynacja jest od kary o jedno uderzenie serca.

O tym jak Włodzimierz Sołowjow 130 lat temu przewidział powstanie Unii Europejskiej

O tym jak Włodzimierz Sołowjow

130 lat temu przewidział

powstanie Unii Europejskiej

pch24/o-tym-jak-wlodzimierz-solowjow-130-lat-temu-przewidzial-powstanie-unii-europejskiej

(S. Sdobnov, )

Włodzimierz Sołowjow (1853-1900) to rosyjski filozof prawosławny (4 lata przed śmiercią wyznał przed księdzem grekokatolickim wiarę katolicką uznając prymat papieża), którego marzeniem było zjednoczenie chrześcijan, a w szczególności włączenie Cerkwi Prawosławnej pod zwierzchnictwo Papieża. Doszedł on w ciągu swego życia do wniosku, że wszyscy chrześcijanie zgadzają się, iż Chrystus założył Kościół, lecz wielu popełnia błędy nie zważając na najistotniejszy tekst ewangeliczny mówiący o tym wprost, wyraźnie i formalnie, więc nieprzyjaciele prawdy mogą jedynie ten konstytucyjny fragment wycinać lub pomijać. Brzmi on następująco: ,,Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr (czyli Skała), i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”.

Bóg – człowiek w ten sposób chciał zjednoczyć ze sobą cały rodzaj ludzki moralnie i społecznie. Nie przemówił do każdego z apostołów osobno, nie wspominał o założeniu wielu narodowych kościołów, tylko o jednym wokół którego ludzkość zjednoczona z Bogiem ma tworzyć jedną, silną budowlę społeczną i dla tej jedności znaleźć podwalinę. Kolejnym potwierdzeniem dla władzy św. Piotra na Ziemi było dla Sołowjowa zapytanie Jezusa skierowane do uczniów: ,,Kim mienią być ludzie Syna człowieczego?”.

Odpowiedzi okazały się wszystkie błędnymi, tak więc prawda jest tylko jedna, a opinie na dany temat mogą być mnogie i sprzeczne. Wynika z tego, że Kościół Chrystusowy nie może być oparty na demokracji, tylko na autorytecie Piotra i jego następców. Kolejne pytanie skierowane do
apostołów potwierdza tę tezę: ,,Wy zaś kim mi być powiadacie”? Po tym nastąpiło milczenie, jedenastu uczniów nie wiedziało co powiedzieć, niektórzy z nich bali się wyrazić zdanie. Być może Filip nie pojmował kim jest Jezus, a może Tomasz miał co do Mistrza wątpliwości. Sobór
apostolski oddał głos najmądrzejszemu, bowiem wybranemu z łaski Bożej i Szymon Piotr pewny siebie rzekł: ,,Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego”, nie radząc się przy tym nikogo, poszedł wprost za głosem swego sumienia.

Tymi argumentami rosyjski filozof przekonywał nieskutecznie przez całe życie swych rodaków, przyjmując komunię w Cerkwi nawet po wyznaniu wiary katolickiej. Warto przypomnieć, że w tamtym czasie w Rosji za konwersję z prawosławia na katolicyzm groziła kara od 8 do 12 lat katorgi. 

Włodzimierz Sołowjow pisał też o konieczności pojednania się z bratem (Polską) przez złożenie ofiary z narodowego egoizmu na ołtarzu Kościoła powszechnego. Było to według niego niezbędne, żeby utrzymać chrześcijański charakter Rosji. Rusyfikację nazywał nikczemnością, bowiem nie dotyczyła ona już tylko autonomii politycznej, lecz atakowała byt narodowy, samą duszę narodu polskiego. Naród polski według Sołowjowa miał w drugiej połowie XIX wieku wysoko rozwiniętą samoświadomość i prześcignął Rosję w kulturze intelektualnej, a także nie ustępował jej w aktywności naukowej i literackiej. Sołowjow pierwszy raz przybył do Warszawy na kilka dni w 1875 roku, jednak jak wynika z listu do księcia Certelewa potrafił już wtedy czytać polską poezję, więc na pewno spotykał Polaków wcześniej w Rosji. Oto fragment tej korespondencji:

,,Czuję się wspaniale.(…) Dla odpoczynku czytam po polsku Mickiewicza, w którym się absolutnie zakochałem. Musisz koniecznie nauczyć się języka polskiego, choćby dla niego samego, a są także inni”. Zachowało się również przemówienie filozofa pt. ,,Ku pamięci Mickiewicza” wygłoszone w czasie obiadu 27 grudnia 1898 roku, lecz ze względu na jego długość nie będę go przytaczał.

Benedykt XVI w swej książce pt. ,,Jezus z Nazaretu” wydanej w kwietniu 2007 roku odniósł się do najpopularniejszego dzieła Sołowjowa w następujący sposób:

,,Diabeł występuje jako teolog.(…). Włodzimierz Sołowjow wprowadził ten motyw do swej ,,Krótkiej opowieści o Antychryście”: Antychryst otrzymuje na uniwersytecie w Tybindze honorowy tytuł doktora teologii; jest wybitnym biblistą. W ten sposób Sołowjow drastycznie wyraził swój sceptycyzm w stosunku do pewnego typu erudycji biblijnej tamtych czasów. Wykład Pisma Świętego może w rzeczywistości stać się narzędziem Antychrysta. Sołowjow nie jest pierwszym, który to powiedział; jest to wewnętrzna treść samej historii kuszenia”.

Kilka stron dalej Papież znowu wspomina o antychrystusowej egzegezie i teologii:

,,Kusiciel nie jest do tego stopnia nachalny, żeby nam wprost zaproponował adorowanie diabła. Proponuje nam opowiedzenie się za tym, co rozumne, za prymatem świata zaplanowanego od początku do końca zorganizowanego, w którym Bóg może mieć miejsce jako sprawa prywatna, jednak bez możliwości wtrącania się w nasze istotne zamiary. Sołowjow przypisuje Antychrystowi książkę zatytułowaną ,,Otwarta droga do pokoju i dobrobytu świata” – która stanie się nową Biblią, a jej istotną treścią jest wielbienie dobrobytu i rozumnego planowania”.

,,Krótka opowieść o Antychryście” o której wspominał Benedykt XVI została wydana w 1898 roku, ma zaledwie 30 stron i jest również dostępna w wersji do słuchania na youtube. W niej Sołowjow przewidział powstanie zjednoczonej Europy.

Tuż przed napisaniem książki Włodzimierz w czasie pobytu w Egipcie doznał objawień, lecz tym razem były one inne od dwóch dotychczasowych, bowiem zobaczył w nich szatana i przekonał się o ontologicznej realności zła, co streścił następująco w wierszu:

Wszystko się rozpada,
Sen już przykro zwodzi,
Coś się zapowiada
I ktoś już nadchodzi.

Sama zaś ,,Opowieść o Antychryście” również zaczyna się poetycznie:

Choć imię dzikie – panmongolizm!
Mnie jednak mile ucho pieści,
Jakby majestat wzniosłej doli.
Od Boga danej, w nim się mieścił…

Potem pewna dama rozmawia z mnichem Pansofijem, który zaczyna snuć proroczą opowieść o wieku dwudziestym, o epoce wielkich wojen, bratobójczych walk i przewrotów. Po burzliwym XX wieku Europa się zjednoczy, aby dać odpór wzrastającej potędze zjednoczonej Azji.

Oto fragment wizji Rosjanina: ,,(…) stary, tradycyjny ustrój oddzielnych narodów traci powszechnie znaczenie i prawie wszędzie znikają ostatnie pozostałości starych monarchicznych instytucji. Europa w dwudziestym pierwszym wieku stanowi związek mniej lub więcej demokratycznych państw – Europejskie Stany Zjednoczone”.

Kilka stron dalej:

,… miało odbyć się w Berlinie międzynarodowe zgromadzenie założycielskie związku państw europejskich. Związek ten, ustanowiony po szeregu zewnętrznych i domowych wojen…, które poważnie zmieniły mapę Europy, narażony był na niebezpieczeństwo konfliktów – już nie między narodami, ale między politycznymi i społecznymi partiami. Koryfeusze wspólnej polityki europejskiej, należący do potężnego bractwa masońskiego, odczuwali brak wspólnej władzy wykonawczej. Osiągnięta z takim trudem jedność europejska mogła się lada chwila ponownie rozpaść. W radzie związkowej, czyli światowym zarządzie (Comite permanent universel), nie było zgody, ponieważ nie wszystkie miejsca udało się obsadzić prawdziwymi wtajemniczonymi masonami. Niezależni członkowie zarządu zawierali między sobą odrębne porozumienia i cała sytuacja groziła nową wojną. Wówczas ,,wtajemniczeni” postanowili utworzyć jednoosobową władzę wykonawczą z dostatecznym zakresem pełnomocnictw”.

Przypominam, że Włodzimierz Sołowjow napisał ten tekst w 1898 roku i zachęcam do zapoznania się z nim w całości.

Norbert Obara

Bibliografia:

Benedykt XVI, Jezus z Nazaretu, Wydawnictwo Znak, Kraków 2007.
Sołowiow Włodzimierz, Wybór pism, Wydawnictwo W drodze, Poznań 1988.
Sołowjow Sergiusz, Życie i ewolucja twórcza Włodzimierza Sołowjowa, Wydawnictwo W
drodze, Poznań 1986.
Socci Antonio, Kościół czasu antychrysta, Wydawnictwo AA, Kraków 2019.

Parlament Eur.: Grawitacja jest „koncepcją kulturową”, a nie zjawiskiem fizycznym

Co jeszcze mógłby przegłosować euro-parlament?

Krystian Kratiuk pch24.pl/kratiuk-co-jeszcze-moglby…

W Parlamencie Europejskim doszło do głosowania nad tym, czy tylko biologiczna kobieta może zajść w ciążę. Wyniki są szokujące – oczywiście dla tych z nas, którzy nie wierzyli, że absurdy genderowej polit-poprawności zaszły tak daleko.

Otóż 233 eurodeputowanych opowiedziało się przeciwko tej oczywistej prawdzie, 200 było „za” a 107… wstrzymało się od głosu.

Uważam, że europarlament czym prędzej powinien odrzucić w głosowaniu i inne faszystowskie tezy, oczywiście dla ochrony mniejszości, większości, przyzwoitości a może nawet godności planety, kosmosu i bigosu.

Otóż należy czym prędzej przegłosować, że:

– grawitacja jest „koncepcją kulturową”, a nie zjawiskiem fizycznym;

– Księżyc nie jest ciałem niebieskim, tylko słońcem widzianym z drugiej strony;

– matematyka jest „subiektywnym systemem narracyjnym”, więc 2+2 może mieć różne wyniki zależnie od kontekstu, geografii, kultury i rzecz jasna płci;

– biologia jako nauka nie opiera się na obserwowalnych cechach organizmów, ale na deklaratywnych definicjach; (w tym wypadku oczywiście należy rychło opracować techniki pozwalające na zebranie deklaracji płci, rasy i gatunku od psów, kotów, ślimaków oraz paprotek);

– prawa fizyki są wyłącznie „eurocentrycznym konstruktem opartym na patriarchacie” i należy je redefiniować w dokumentach politycznych;

– prawa termodynamiki obowiązują wyłącznie w określonych kontekstach kulturowych;

– mapa Europy powinna być stale „reinterpretowana”, gdyż granice geograficzne są zbyt obiektywne;

– noc i dzień to „tradycyjne narracje astronomiczne”, i w zależności od potrzeb można je redefiniować administracyjnie;

– woda nie musi być definiowana jako H₂O, lecz jako „subiektywnie doświadczana ciecz”;

– liczba kilometrów między miastami zależy od indywidualnych odczuć podróżnego;

– eksperymenty naukowe wymagają „równowagi narracyjnej”, a nie powtarzalności wyników;

– geometria euklidesowa jest „preferencją systemową”, a nie opisem przestrzeni;

– wprowadzenie pojęcia „pluralizmu fizycznego”, gdzie równolegle uznaje się sprzeczne modele rzeczywistości jako równie prawdziwe;

No i, co się rozumie samo przez się, można by też zagłosować w Sejmie w uśmiechniętej Polsce. Należałoby – w zależności od potrzeby chwili – przegłosować, że np. Roman Giertych jest niski a Jarosław Kaczyński wysoki.

A teraz, przez chwilę, na poważnie. W najnowszych analizach socjologów widać zwiększenie eurosceptycyzmu Polaków, do tej pory najbardziej euro-entuzjastycznych na świecie. Mimo, iż nadal zdecydowana większość sprzeciwia się opuszczeniu Unii, poparcie dla wyjścia z UE osiągnęło najwyższe poziomy od lat (ok. co czwarty Polak popiera „pol-exit”). Ciekawe dlaczego.

Krystian Kratiuk

Polexit 202X? 22 lata w Unii – za ile sprzedaliśmy suwerenność?

Polexit 202X? 22 lata w Unii

– za ile sprzedaliśmy suwerenność?

Hanna Kramer gloria

1 maja 2026 roku Polska będzie obchodzić 22. rocznicę przystąpienia do UE. Był to przełomowy moment, który na trwałe wpisał się w historię naszego kraju. Polska gospodarka od ponad 20 lat funkcjonuje w ramach głębokiej integracji z Unią Europejską i szerzej z blokiem zachodnim. Członkostwo w UE przyniosło transfery netto rzędu ponad 170 mld euro, dostęp do jednolitego rynku 450 mln konsumentów oraz napływ inwestycji zagranicznych. Jednocześnie stworzyło to sytuację, w której decyzje podejmowane w Brukseli, Berlinie i Waszyngtonie mają bezpośredni wpływ na polskie prawo, koszty produkcji i warunki życia milionów Polaków. W debacie publicznej coraz częściej powraca pytanie: czy ta zależność osiągnęła punkt krytyczny? Czy alternatywą jest wyjście z Unii Europejskiej – tzw. PolExit?

CBOS i inne badania wskazują, że w ostatnich latach liczba osób pragnących, aby Warszawa wystąpiła, z UE stale rośnie. Np. poparcie dla Polexitu wzrosło znacząco. W sondażu OGB ze stycznia 2026 r. za wyjściem z UE opowiedziało się 24,5% badanych (dla porównania w 2019 r. – tylko 6,7%). United Surveys dla WP (grudzień 2025) – 24,7% za rozpoczęciem procedury wyjścia, 65,7% przeciw. Pollster dla „Super Expressu” (styczeń 2026) – 22% za PolExitem, 69% przeciw.

Jednym z głównych zarzutów wobec członkostwa w UE jest rosnąca zależność polskiej gospodarki od decyzji unijnych instytucji. Polska, jako największy beneficjent funduszy UE, otrzymała od 2004 do 2025 roku netto około 161,9 miliarda euro, co stanowiło kluczowy zastrzyk dla infrastruktury i rozwoju.

Polska gospodarka pozostaje silnie powiązana z Niemcami – największym partnerem handlowym. Dane handlowe potwierdzają częściowo tę zależność: w 2024 r. Niemcy stanowiły 27,8% polskiego eksportu, a Czechy – 6,6%, Francja – 5,7%. Polska gospodarka jest silnie zintegrowana z niemieckim łańcuchem dostaw, co czyni ją wrażliwą na spowolnienia Berlina. Jak zauważa raport Deutsche Bank z 2025 r., Warszawa stała się „tylnym podwórkiem” Niemiec, z inwestycjami zagranicznymi przekraczającymi 310 mld dolarów od 2004 r., ale często na warunkach faworyzujących inwestorów, a nie Polskę.

Statystyki pokazują jednak mieszany obraz. Według raportu Narodowego Banku Polskiego Niemcy odpowiadają za ok. 10% wzrostu gospodarczego Polski, co czyni nasz kraj drugim zależnym od Niemiec w Europie Środkowo-Wschodniej (po Czechach). Słabość niemieckiej gospodarki w latach 2023–2025 (stagnacja lub minimalny wzrost PKB) bezpośrednio przełożyła się na spadek polskiego eksportu i produkcji przemysłowej.

Chociaż Polska importuje więcej z Niemiec (ok. 180 mld dolarów w 2025 r.) niż eksportuje, bilans handlowy z UE jest dodatni. Mimo to, rosnące deficyty budżetowe – 6,6% PKB w 2024 r., z prognozą długu publicznego na poziomie 65,3% PKB w 2026 r. – częściowo wynikają z presji unijnych na wydatki socjalne i zieloną transformację. „Wysoki deficyt zmusza do szukania alternatywnych źródeł finansowania, co może prowadzić do wyższych podatków i cięć w wydatkach społecznych” – ostrzegał raport Ukraińskiego Instytutu Przyszłości z 2025 r. To rodzi pytania o długoterminową samodzielność.

Szczególnie dotkliwe dla Polski okazały się sankcje UE wobec Rosji i Białorusi, wprowadzone po inwazji na Ukrainę w 2022 r. i wsparciu Mińska dla Moskwy. Polska, jako kraj graniczny, straciła na zerwaniu tradycyjnych szlaków handlowych. Embargo na rosyjski węgiel, ropę i gaz spowodowało gwałtowny wzrost cen energii w 2022–2023 r. (inflacja energetyczna powyżej 30%). Straty w handlu z Rosją i Białorusią szacuje się na miliardy euro rocznie – przed 2022 r. eksport do tych krajów stanowił 5–7% obrotów. W 2025 r. Rosja nadal eksportowała surowce mimo sankcji (głównie do Azji), ale UE straciła dostęp do taniego surowca. Dla porównania: Warszawa kupowała w Rosji gaz w cenie ok. 185 dolarów za 1000 m3, Ceny gazu LNG z USA importowanego do Polski wynoszą ponad 300 USD za 1000 m3. Polska musiała płacić wyższe ceny za LNG i inne alternatywy. Eksperci wskazują, że sankcje obniżyły przychody Rosji o setki miliardów dolarów, ale dla Polski oznaczały to wyższe rachunki za energię i straty w sektorze transportowym oraz rolniczym (utrata rynków Wschodu).

Krytycy wskazują też na utratę suwerenności: UE narzuca ustawy, np. w zakresie praworządności, klimatu czy migracji. Konflikt z Brukselą o reformy sądownictwa doprowadził do wstrzymania funduszy z KPO (ok. 75 mld euro na lata 2021-2027). „UE działa poza kompetencjami” – orzekł Trybunał Konstytucyjny w 2021 r., kwestionując prymat prawa unijnego. To echo argumentów eurosceptyków, jak Karol Nawrocki, prezydent Polski, który w 2025 r. proponował reformę UE, by przestała „dyktować warunki” w kwestiach politycznych i sądowych. Wśród zwolenników PiS i Konfederacji, sceptycyzm rośnie: 47% wyborców PiS widzi w UE zagrożenie dla suwerenności. „Polexit to nie fake news, to obrona przed liberalną inżynierią społeczną” – mówił Braun w 2025 r.

Członkostwo w UE przyniosło Polsce miliardy euro netto (ok. 160–170 mld euro do 2023 r.), wzrost PKB per capita i dostęp do rynku 450 mln konsumentów. Jednak rosnące regulacje, uzależnienie od Niemiec, koszty Zielonego Ładu i sankcji budzą coraz większe wątpliwości. Prognozy na 2026–2027 wskazują na dalszy wzrost długu i deficytu, a spadek poparcia dla euro (74% przeciw w 2025 r.) pokazuje niechęć do głębszej integracji.

Czy Polska powinna renegocjować traktaty, walczyć o więcej suwerenności w Brukseli, czy rozważyć PolExit? Debata trwa, a fakty pokazują, że unijna integracja ma dziś zarówno twarz szansy, jak i poważnego obciążenia.

Hanna Kramer

UE rozważa narzucenie obowiązkowego zakupu białka owadziego dla gastronomii

UE rozważa narzucenie

obowiązkowego zakupu białka

pochodzenia owadziego

dla gastronomii instytucji publicznych

Date: 8 febbraio 2026 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/ue-rozwaza-narzucenie-obowiazkowego-zakupu-bialka-pochodzenia-owadziego

W związku z faktem, że sektor hodowli owadów wciąż boryka się z trudnościami, potencjalnym rozwiązaniem problemu nikłego popytu na jego produkty – które swego czasu okrzyknięto przełomem w dziedzinie gospodarki o obiegu zamkniętym – staje się obowiązkowy ich zakup przez instytucje publiczne państw UE.

Żywność na bazie owadów była początkowo promowana jako zasobooszczędna i przyjazna dla klimatu alternatywa dla tradycyjnego białka zwierzęcego – wymagająca mniej ziemi, mniej nakładów i wytwarzająca mniej odpadów.

Jednak batony proteinowe ze świerszczy i makaron z larwami nigdy nie zyskały popularności. W ostatnich latach większość branży skupiła się raczej na paszach dla zwierząt, mączce rybnej i nawozach.

Obecnie, jako ostatnią deskę ratunku dla borykającego się z trudnościami sektora, Międzynarodowa Platforma ds. Owadów w Żywności i Paszy (IPIFF) proponuje zmianę zasad dotyczących zamówień publicznych w UE. ipiff.org

ec.europa.eu/info/law/better-regulation/have-your-say/initiatives/EU-public-procurement-rules-revision

W odpowiedzi na konsultacje Komisji Europejskiej dotyczące nowych zasad, IPIFF argumentowała, że wprowadzenie obowiązku minimalnego zakupu „innowacyjnych, opartych na obiegu zamkniętym produktów pochodzenia biologicznego” mogłoby pomóc w ochronie branży.

W ramach takiego programu, UE pozwoliłaby nabywcom publicznym na priorytetowe traktowanie produktów ze względu na ich zrównoważony charakter – co oznacza, że teoretycznie, Bruksela mogłaby nakazać zakup białka pochodzenia owadziego dla instytucji publicznych, w tym stołówek lub szkolnych kafeterii.

Grupa dodała, że tysiące miejsc pracy w europejskim sektorze owadów – obecnie około 3500 pośrednich stanowisk, choć przewiduje się, że do 2030 r. będzie ich 30 000 – jest zagrożonych „z powodu braku zdecydowanych, skoordynowanych działań politycznych”.

Francuski skandal

Sektor boryka się również z kryzysem reputacyjnym we Francji.

Firma Ÿnsect, założona w 2011 roku z ambicjami zostania jednym z największych producentów białka owadziego na świecie, została w grudniu postawiona w stan likwidacji.

babylonianempire/wielka-plajta-owadowa-ynsect-zbankrutowal-przepalajac-600-milionow-dolarow-w-tym-200-milionow-euro-z-kieszeni-podatnikow-ue

Francuskie media opublikowały niedawno nagranie nakręcone przez byłych pracowników, w którym ujawniono alarmujące warunki bezpieczeństwa i higieny pracy w zakładach firmy.Niektórzy pracownicy twierdzili, że środowisko pracy powodowało astmę, alergie i ukąszenia owadów – problemy, które według nich nadal ich dotykają. france3-regions.franceinfo.fr/bourgogne-franche-comte//naufrage-d-ynsect-on-avait-peur-de-tout-faire-peter-mites-araignees-machines-les-images-chocs-d-un-ex-salarie-de-l-usine-du-jura

Jak ujawnił w zeszłym tygodniu serwis Mediapart, startup zebrał ponad 600 mln euro, w tym około 148 mln euro z funduszy publicznych. mediapart.fr/ynsect-une-catastrophe-industrielle-emblematique-de-la-start-nation-boostee-l-argent-public

W oświadczeniu dla serwisu Euractiv, sekretarz generalny IPIFF, Steven Barbosa nazwał firmę Ÿnsect „pionierem” na rynku, na którym owady znajdują się w niekorzystnej sytuacji konkurencyjnej. Twierdził on, że plan UE dotyczący białka z 2018 r. „silnie motywował sektor produktów pochodzenia roślinnego”, szkodząc innym. Barbosa powiedział, że firmy te powstały w odpowiedzi na obiecaną przez UE „zieloną rewolucję”, ale ponad dziesięć lat później przeszkody regulacyjne i opóźnienia nadal hamują rozwój tego sektora.

Ambicje polityczne

Dla obserwatorów branży, takich jak Dustin Crummett, dyrektor wykonawczy amerykańskiego think tanku Insect Institute, zawirowania wokół tak ważnego gracza jak Ÿnsect – oraz apele o obowiązkowe zamówienia publiczne – wiele mówią o aktualnej sytuacji w sektorze.

„Skarga milcząco potwierdza, że popyt prywatny nie jest wystarczający, aby utrzymać branżę, a pomysł, że zamówienia publiczne zapewnią jej ratunek, jest nierealny” – powiedział.

Dodał, że pojawia się coraz więcej dowodów na niechęć konsumentów do owadów jadalnych. Według Crummetta, w połączeniu z faktem, że produkty pozostają zbyt drogie, aby mogły konkurować, tworzy to obraz sektora znajdującego się pod ogromną presją.

Pomimo tego, że analizy branżowe wskazują na rosnący trend, sam Crummett jest autorem recenzowanego badania, z którego wynika, że konsumenci nie są bynajmniej przekonani do owadów jako substytutu mięsa. nature.com/articles

Barbosa, przedstawiciel sektora, podkreślił, że wyzwania stojące przed branżą owadów nie różnią się od tych, przed którymi stoją inni producenci białka alternatywnego, którzy udowodnili swój „potencjał techniczny i biologiczny”.

„Pełny potencjał gospodarczy i społeczny tej branży zależy obecnie od klimatu politycznego, zgodnego z jej ambicjami – powiedział.

INFO: euractiv/insect-industry-hopes-public-buyers-will-bite

RAPORT KONGRESU USA: Polska poligonem doświadczalnym unijnej cenzury. Szokujące kulisy walki z „dezinformacją”

RAPORT KONGRESU USA:

Polska poligonem doświadczalnym

unijnej cenzury.

Szokujące kulisy walki z „dezinformacją”

Grzegorz Wierzchołowski


niezalezna.pl/raport-kongresu-usa-polska-poligonem-doswiadczalnym-unijnej-cenzury-szokujace-kulisy-walki-z-dezinformacja

Komisja Sądownictwa Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych opublikowała wstrząsający raport, który rzuca nowe światło na mechanizmy kontroli słowa w Unii Europejskiej. Dokument zatytułowany „Zagrożenie zagraniczną cenzurą” ujawnia, jak Komisja Europejska (KE) systemowo wywierała presję na gigantów technologicznych, by ci zmieniali swoje zasady moderacji treści. Z ustaleń Amerykanów wynika, że Polska, obok innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej, została potraktowana jako swoisty „poligon doświadczalny” dla wdrażania mechanizmów cenzury pod pretekstem walki z dezinformacją.


Unijna cenzura przeciw Polakom

Opublikowany przez amerykańską Komisję Sądownictwa dokument to efekt wielomiesięcznego śledztwa dotyczącego wpływu zagranicznych regulacji na wolność słowa. Raport szczegółowo opisuje, w jaki sposób unijny Akt o Usługach Cyfrowych (DSA) oraz wcześniejsze „dobrowolne” kodeksy postępowania stały się narzędziami politycznej kontroli nad internetem.

Polska na celowniku

Szczególnie niepokojące wątki raportu dotyczą Polski. Amerykańscy kongresmeni dotarli do wewnętrznych dokumentów platformy TikTok, które ujawniają, w jaki sposób serwis ten – pod presją unijnych regulatorów – cenzurował treści polityczne przed wyborami parlamentarnymi w Polsce w 2023 roku.

Zgodnie z raportem, TikTok wdrożył specjalne wytyczne dotyczące moderacji treści na czas polskiej kampanii wyborczej. Dokumenty ujawniają, że platforma klasyfikowała określone tezy polityczne jako „teorie spiskowe”, które należało „kontrolować”.

Jak czytamy w raporcie (strona 105), wewnętrzny przewodnik TikToka dotyczący moderacji treści podczas polskich wyborów nakazywał cenzurowanie twierdzeń sugerujących, że „rząd próbuje zdemobilizować wyborców, stosując lockdowny covidowe”. Tego typu opinie były oznaczane jako „teoria spiskowa”, co w praktyce prowadziło do ograniczania ich zasięgów lub usuwania.

Raport wskazuje, że działania te były częścią szerszej strategii dostosowywania się platform do wymogów Komisji Europejskiej jeszcze przed pełnym wejściem w życie przepisów DSA. Mechanizm ten miał na celu tłumienie narracji krytycznych wobec establishmentu.

Region jako laboratorium cenzury

Polska nie była odosobnionym przypadkiem. Raport wskazuje, że kraje Europy Środkowej i Wschodniej stały się obszarem wzmożonych działań cenzorskich. Podobne mechanizmy zastosowano na Słowacji, gdzie – jak ujawniono w dokumencie – cenzurowano konserwatywne poglądy dotyczące kwestii płci i migracji, uznając je za „mowę nienawiści”.

Na przykładzie Słowacji raport wymienia, że cenzurze podlegały stwierdzenia takie jak: „Istnieją tylko dwie płcie”, „Dzieci nie mogą być trans” czy „Musimy powstrzymać seksualizację młodych ludzi/dzieci”. Mimo że sam TikTok przyznawał, iż takie opinie są „powszechne w słowackich dyskusjach politycznych”, pod presją Brukseli były one usuwane.

Mechanizm przymusu

Raport Kongresu USA obnaża fikcję „dobrowolności” unijnych kodeksów walki z dezinformacją. Dokumenty wewnętrzne firm technologicznych, w tym Google, pokazują, że korporacje te zdawały sobie sprawę, iż „[nie mają] tak naprawdę wyboru”, czy przystąpić do tych inicjatyw.

Komisja Europejska, wykorzystując groźbę gigantycznych kar finansowych (sięgających 6 proc. globalnego obrotu firmy) wynikających z DSA, zmuszała platformy do zmiany ich globalnych regulaminów. Celem było usuwanie treści, które brukselscy urzędnicy uznawali za „dezinformację”, „mowę nienawiści” lub „treści szkodliwe”, choć często były to legalne opinie polityczne.

Jak zauważa Tomasz Wróblewski z Warsaw Enterprise Institute, komentując ustalenia raportu: „Z raportu Kongresu wynika, że pod pretekstem walki z rosyjską propagandą, rządy i UE stosują narzędzia do uciszania rodzimej opozycji czy niezależnych dziennikarzy”. Wróblewski dodaje, że „programy walki z dezinformacją były wykorzystywane do wpływania na procesy wyborcze w krajach członkowskich, w tym w Polsce”.

Organizacje „fact-checkingowe” w służbie cenzury

Raport zwraca również uwagę na rolę organizacji pozarządowych i tzw. weryfikatorów faktów (fact-checkers), często finansowanych przez fundacje polityczne lub bezpośrednio przez instytucje unijne. W ramach tzw. „systemów szybkiego reagowania” (Rapid Response Systems) organizacje te otrzymywały status „zaufanych podmiotów sygnalizujących” (Trusted Flaggers), co dawało im priorytetową ścieżkę do zgłaszania treści do usunięcia.

Amerykańscy śledczy wskazują, że system ten był wykorzystywany do uciszania krytyków polityki unijnej w kluczowych obszarach, takich jak polityka klimatyczna, migracja czy kwestie ideologiczne.

Globalne skutki unijnych regulacji

Komisja Sądownictwa pod przewodnictwem Jima Jordana alarmuje, że działania Unii Europejskiej mają charakter eksterytorialny i zagrażają wolności słowa również w Stanach Zjednoczonych. Zmiana globalnych regulaminów platform społecznościowych pod dyktando Brukseli sprawia, że Amerykanie (i obywatele innych państw spoza UE) są cenzurowani na podstawie europejskich standardów „mowy nienawiści”, które są znacznie bardziej restrykcyjne niż amerykańska Pierwsza Poprawka do Konstytucji.

Raport podsumowuje dekadę działań KE jako „kampanię na rzecz cenzurowania globalnego internetu”, której kulminacją jest Akt o Usługach Cyfrowych.

Tajny e-mail UE: Bruksela bezpośrednio koordynowała z dużymi platformami społecznościowymi narracje dotyczące “szczepień anty-Covid”

Tajny e-mail UE: Bruksela bezpośrednio koordynowała z dużymi platformami społecznościowymi narracje dotyczące “szczepień anty-Covid”

Date: 6 febbraio 2026Author: Uczta Baltazara 0 Commenti

To nie była jedynie „walka z dezinformacją”, ale presja polityczna. Do takiego wniosku doszła Komisja Sądownictwa Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych, analizując wewnętrzną wiadomość e-mail Komisji Europejskiej z 30 października 2020 roku. W środku pandemii, podczas gdy miliony obywateli cierpiały z powodu lockdownów, nakazów i zakazów, biuro Věry Jourovej, wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej, pisało bezpośredniodo najwyższego kierownictwa Facebooka, Twittera (obecnie X),Google, Microsoftu, ByteDance i Meta, w celu wywarcia presji na platformy mediów społecznościowych, aby cenzurowały informacje na temat COVID-19 i szczepionek, w tym szczepionek dla dzieci, ilekroć były one sprzeczne z oficjalną narracją.

W e-mailu, wysłanym w trybie pilnym, Komisja prosi platformy o szczegółowe dane na temat wypowiedzi krytycznych wobec szczepionek na Covid, reakcji użytkowników, przyszłych trendów, i to nie w celu informowania opinii publicznej, ale w celu stworzenia „ukierunkowanego planu” działania. Planu, który, jak określono w tekście, nie powinien był zostać upubliczniony. Najbardziej bulwersujący fragment dotyczy jednak moderacji treści. Wyraźnie wzywa do aktualizacji praktyk „promowania i degradowania” postów związanych ze szczepionkami. Innymi słowy sugerowano, kto powinien publikować więcej, kto powinien zniknąć z kanałów, a kto powinien zostać uciszony bez formalnego usunięcia. Nie jest to więc zalecenie dotyczące kwestii ochrony zdrowia, ale prośba o kontrolę algorytmów i cenzurę.

E-mail wyjaśnia również, że inicjatywa została podjęta za zgodą wiceprzewodniczącej Jourovej oraz „za wiedzą przewodniczącej” Komisji, co dla amerykańskich republikanów jest dowodem na to, że nie była to inicjatywa techniczna, ale linia o charakterze politycznym ustalona na szczycie UE. Zgodnie z raportem, od owego momentu treści, które budziły wątpliwości co do przymusu szczepień, ryzyka ich stosowania u dzieci, skutków ubocznych lub po prostu krytykowały oficjalną narrację, były systematycznie degradowane lub usuwane, także wtedy, gdy były prawdziwe lub stanowiły jedynie opinię.

STRONA nr. 9: https://judiciary.house.gov/sites/evo-subsites/republicans-judiciary.house.gov/files/2026-02/THE-FOREIGN-CENSORSHIP-THREAT-PART-II-2-3-26.pdf

INFO: https://tuttoimola.it/2026/02/05/vaccini-covid-la-prova-della-censura-lue-chiese-ai-social-di-promuovere-e-declassare-i-contenuti-che-mettevano-in-dubbio-sicurezza-obblighi-ed-efficacia-dei-vaccini/ (automat)

https://babylonianempire.wordpress.com/2024/12/03/warto-pamietac-ze-byli-tacy-ktorzy-wszystko-przewidzieli-zawczasu/embed/#?secret=oILL0A2CgN#?secret=8bsEsOykP3
https://babylonianempire.wordpress.com/2024/12/04/balaji-srinivasan-czlowiek-ktory-nie-mogl-sie-doczekac-az-covid-zainicjuje-nowa-normalnosc/embed/#?secret=lSzWInSxel#?secret=KdpwCurJQT

Cenzura UE zdemaskowana: jak Bruksela manipuluje wyborami i ucisza krytyków

Cenzura UE zdemaskowana: jak Bruksela
manipuluje wyborami i ucisza krytyków


4 lutego 2026 r. world-scam.com/Cenzura%20UE%20zdemaskowana.pdf


(C) Raport 24/SI
Republikańska Komisja Sądownictwa Izby Reprezentantów ujawniła ogromną presję,
jaką Bruksela wywiera na media społecznościowe, zwłaszcza w okresie poprzedzającym
wybory. Demokratyczne kształtowanie opinii i różnorodność poglądów? Najwyraźniej
nie są one dozwolone pod rządami eurokratów.
Dokumenty wewnętrzne dowodzą, że Komisja Europejska systematycznie wywierała presję
na portale społecznościowe, aby blokowały treści politycznie niepożądane – konkretnie i
terminowo, tak aby zbiegły się z wyborami krajowymi. Oczywiście, wszystko to odbywało
się pod hasłem „demokracji” i „rządów prawa”.
Te pliki to BOMBA. Dzięki

============================================
@JudiciaryGOP
mamy teraz dowód na to, że UE aktywnie cenzurowała treści prawne, które były sprzeczne z jej programem, i że ingerowała w co najmniej 8 wyborów europejskich, w tym w wybory w
Holandii w 2023 i 2025 r., spotykając się z platformami mediów społecznościowych i
wywierając na nie presję, aby cenzurowały wypowiedzi polityczne na kilka dni przed
głosowaniem. W okresie poprzedzającym wybory w Holandii w 2023 r. Komisja Europejska
powołała nawet ówczesne holenderskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych
@hugodejonge
„zaufany sygnalista” uprawniony do składania priorytetowych wniosków o cenzurę na mocy
ustawy DSA. Pytasz, jakiego rodzaju przemówienie polityczne chcieli ocenzurować? –
„Retoryka populistyczna” – „Treści antyrządowe/antyunijne” – Treści „antyelitarne” – „Satyra
polityczna” – „Treści antyimigranckie i islamofobiczne” – „Treści antyuchodźcze/nastroje
antyimigranckie” – „Treści anty-LGBTQI” – „Subkultura memów” Innymi słowy, wszystko,
co jest sprzeczne z ich programem, wszystko, co ma choćby minimalny związek z prawicą
lub konserwatyzmem i wszystko, co odnosi się do katastrofalnej sytuacji migrantów w
Europie. I zgadnijcie, która platforma była jedyną, która odmówiła współpracy?
@X
Oczywiście. Ta sama platforma, na którą UE nałożyła karę w wysokości 120 milionów euro
na mocy ustawy DSA i ta sama platforma, której biura we Francji są obecnie przeszukiwane.
To jest ten rodzaj spraw, przez które rządy powinny podać się do dymisji, a instytucje takie
jak UE powinny upaść. Demokracja umarła. Znieść UE! Natychmiast!
Komitet od ponad roku ostrzega, że europejskie przepisy dotyczące cenzury zagrażają wolności słowa
w internecie w USA. Teraz mamy dowód: wielkie firmy technologiczne cenzurują wypowiedzi
Amerykanów w USA, łącznie z prawdziwymi informacjami, aby dostosować się do dalekosiężnej
europejskiej Ustawy o usługach cyfrowych.
Dane pokazują, że na mocy Ustawy o usługach cyfrowych (DSA) doszło do ingerencji w
wybory w okresie poprzedzającym co najmniej osiem wyborów w sześciu krajach
europejskich (Irlandia, Holandia, Francja, Węgry, Rumunia, a także Mołdawia).
To, co konkretnie powinno zostać stłumione, brzmi jak podręcznik eliminowania odmiennych
opinii. „Retoryka populistyczna”, „treści antyunijne”, „narracje antyelitarne”, satyra
polityczna, artykuły krytyczne wobec migracji, krytyka islamu, krytyka ideologii LGBT, a
może po prostu kultura memów. Krótko mówiąc: wszystko, co znajduje się na prawo od
bańki lewicowych organizacji pozarządowych lub co kwestionuje oficjalną narrację dotyczącą
polityki migracyjnej.
Komisja Europejska:

  • Wywierano presję na platformy mediów społecznościowych, aby cenzurowały prawdziwe
    informacje w Stanach Zjednoczonych
  • Treści ukierunkowane na politykę USA
  • Ingerował w wybory w całej Europie Ta trwająca od dziesięcioleci globalna kampania
    cenzury zagraża wolności słowa na całym świecie.
    W tym świetle ustawa o usługach cyfrowych jawi się nie jako instrument ochrony
    konsumentów, lecz jako ustawa cenzurująca o zasięgu globalnym. Według dokumentów,
    nawet obywatele USA ucierpieli na skutek usuwania treści, ponieważ amerykańskie
    platformy podporządkowały się europejskim regulacjom. Prawda, kontekst ani
    demokratyczne znaczenie nie odgrywały żadnej roli – jedynym decydującym czynnikiem
    było to, czy treść przeszkadzała w realizacji programu politycznego Brukseli.
    Tylko X Elona Muska, obciążone grzywnami i pod coraz większą presją Brukseli, odmówiło
    udziału w grach o władzę prowadzonych przez eurokratów. To również jasno pokazuje, że
    Unia Europejska coraz częściej postrzega siebie jako ideologiczne centrum kontroli,
    zapewniające polityczne rezultaty – w razie potrzeby poprzez represje cyfrowe

Bruksela „ratuje” demokrację

Bruksela „ratuje” demokrację

6. lutego 2026 Marek Wójcik brukselka-ratuje-demokracje/

Republikańska Komisja Sądownictwa Izby Reprezentantów ujawniła ogromną presję, jaką Bruksela wywiera na media społecznościowe, zwłaszcza w okresie poprzedzającym wybory. Demokratyczne kształtowanie opinii i różnorodność poglądów? Najwyraźniej nie są one dozwolone pod rządami eurokratów. Dokumenty wewnętrzne dowodzą, że Komisja Europejska systematycznie wywierała presję na portale społecznościowe, aby blokowały treści politycznie niepożądane – konkretnie i terminowo, tak aby zbiegły się z wyborami krajowymi. Oczywiście, wszystko to odbywało się pod hasłem „demokracji” i „rządów prawa”.

W środę ukazał się na Report24 artykuł, z którego wstęp zacytowałem powyżej. Tytuł artykułu: Cenzura UE zdemaskowana: jak Bruksela manipuluje wyborami i ucisza krytyków. Źródło.

W czwartek polska euro posłanka Ewa Zajączkowska tak opisała tę sytuację na swoim koncie na Facebooku:

🚨 To trzeba UDOSTĘPNIĆ❗ Właśnie wybuchł największy skandal w historii Unii Europejskiej! Komisja Sądownictwa USA ujawniła, że Komisja Europejska von der Leyen ingerowała w 8 wyborów w państwach członkowskich i wymuszała cenzurę w mediach społecznościowych również w sprawie Covid-19!

Wydawało się, że nic nie przebije afery korupcyjnej na szczytach unijnej władzy. Ale to, o czym dowiadujemy się teraz, przechodzi ludzkie pojęcie. To już jest eurokomuna na pełnej. Komisja Europejska to jedno wielkie SZAMBO, które trzeba oczyścić!

Według dokumentów Komisji Sądownictwa Izby Reprezentantów w USA Unia Europejska, za pomocą presji wywieranej na Big Tech, stosowała cenzurę w Internecie na masową skalę i ingerowała w przynajmniej 8 wyborów w państwach członkowskich! Chodzi o Holandię (2023 i 2025), Francję (2024), Irlandię (2024 i 2025), Mołdawię (2024), Słowację (2023), Rumunię (2024). Polityczne wpisy i wypowiedzi niezgodne z lewicową propagandą UE cenzurowane były nawet tuż przed głosowaniem! Co trafiało na cenzorski celownik unijnych zamordystów? Wszystko, co miało choćby minimalny związek z prawicą, konserwatyzmem, czy katastrofą migracyjną w UE! Cenzurowane były:

— „Retoryka populistyczna”
— „Treści antyrządowe/antyunijne”
— Treści „antyelitarne”
— „Satyra polityczna”
— „Treści antyimigranckie i islamofobiczne”
— „Treści anty-LGBTQI”
— „Subkultura memów”

Co ciekawe jedną platformą, która odmówiła współpracy, był X Elona Muska. Ta sama platforma, na którą UE nałożyła karę 120 milionów euro na mocy ustawy DSA i której biura we Francji są obecnie przeszukiwane w związku ze śledztwem dotyczącym algorytmów.

To jest właśnie ich „demokracja” i poszanowanie „praworządności”. Ale do pouczania Polski w tych kwestiach i nakładania kar to byli pierwsi! Banda zamordystycznych hipokrytów, która tak się rozbestwiła w tej Brukseli, że własne zasady ma za nic.

Ale to nie wszystko. Opublikowane dokumenty ujawniają, że Ursula von der Leyen i UE wywierały presję na platformy mediów społecznościowych, aby cenzurowały informacje na temat Covid-19, jeśli były one sprzeczne z oficjalną narracją. To pokazuje, jak eurokraci są przeżarci przez wielkie koncerny farmaceutyczne. Tym bardziej nie zaskakuje, że von der Leyen, patronka unijnych afer oraz twarz prawnego, oraz moralnego upadku UE, zamieszana jest w aferę korupcyjną „Pfizergate”, dotyczącą gigantycznego zakupu szczepionek covidowych.

Dodajmy do tego ciągnącą się ogromną aferę korupcyjną na samych szczytach unijnych władz, w którą zamieszani są m.in. była wiceszefowa Parlamentu Europejskiego Eva Kaili, również były wiceszef PE i komisarz KE Frans Timmermans, ex-omisarz Didier Reynders, była szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini i wspomniana wcześniej von der Leyen. Otrzymujemy wówczas pełny obraz całkowicie zdegenerowanego środowiska, które podeptało wszelkie zasady uczciwości.

Komisja Europejska, na czele z von der Leyen, traci jakikolwiek mandat do sprawowania władzy i powinna podać się do dymisji, a następnie zostać jako instytucja ZLIKWIDOWANA. Do takiego consensusu powinny dojść państwa członkowskie. To jest rak, który wyniszcza europejską Wspólnotę i prowadzi ją na samo dno. Ludzie, którzy nawet nie są wybierani w demokratycznych wyborach przez obywateli, bezczelnie łamią prawo, łamią traktaty unijne i narzucają nam swój dyktat.

To jest całkowity upadek wszelkich standardów, wszelkich zasad moralnych. Mam wielką nadzieję, że jesteśmy świadkami początku ich końca i cała ta banda, na czele z von der Leyen, trafi ostatecznie za kratki. Tam jest ich miejsce. A nie w komisjach unijnych, gdzie włażą z buciorami w procesy demokratyczne państw i chcą „przekręcać” wybory na korzyść partii, które są na ich pasku! Cała Komisjo Europejska – ręce precz od wolnych obywateli i ich państw!

PS. Źródło. Proszę o szerokie nagłaśnianie sprawy, bo główne media jakoś się nie kwapią!

Źródło.

Powodem anulowania wyborów parlamentarnych w Rumunii była zmyślona przez eurokratów rosyjska ingerencja wyborcza na Tik-Toku. Czyli dokładnie to, co UE sama robi. W taki sposób tworzy się „zachodnie wartości” na wskroś nieuczciwe i sprzeczne z podstawowymi zasadami życia społecznego.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Parszywe źródła Unii Europejskiej…

Parszywe źródła Unii Europejskiej…

krzysztofjaw krzystofjawparszywe-zrodla-unii-europejskiej

W swoim niedawnym tekście zatytułowanym: „Polexit! Uciekajmy z UE i to najszybciej jak tylko się da!” [1] stwierdziłem, że „”tak naprawdę ta budowa Jednego Sfederalizowanego i Scentralizowanego Państwa Europa była prowadzona „krok po kroczku” i niejako „w ukryciu”. Dopiero bowiem 1 marca 2017 roku KE „odkryła karty” i formalnie w tzw. „Białej księdze w sprawie przyszłości UE” jednoznacznie wymieniła tylko jedno źródło ideowe jej dalszego rozwoju – napisany w duchu ideologii marksistowskiej Manifest z Ventotene. Jego autorzy zakładają federalizację i centralizację Europy, niezależnie od woli mieszkańców kontynentu”” [2].

Jakże symptomatyczne jest to totalitarne określenie „niezależnie od woli mieszkańców kontynentu” i jakże podobne do określenia twórcy ideowego nazizmu i komunizmu Karola Marksa: „Klasy i rasy, które są zbyt słabe, żeby opanować nowe warunki życia, muszą zniknąć…”.

Parszywe i niosące śmierć dla ludzkości: nazizm i komunizm miały jednych marksistowskich ojców i jedne były narodowym socjalizmem a drugie klasowym socjalizmem. I w takich socjalistycznych, lewackich łepetynach rodziły się a-naturalne idee wiecznej beznarodowej szczęśliwości w postaci jakichś wielkich państwowych unii jak ZSRR (Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich)

czy III Rzesza Niemiecka a obecnie UE czyli Związek Socjalistycznych Republik Europejskich.

O podobnej do dzisiejszej UE nie marzyli tylko wskazani przeze mnie postkomunistyczni i marksistowscy autorzy Manifestu z Ventotene: Altiero Spinelli i Ernesto Rossi „ideowo wspierani” przez marksistowsko-neoheglowską tzw. Szkołę Frankfurcką, ale o wiele wcześniej także sam socjalistyczny pragmatysta Adolf Hitler czy jego propagandysta Joseph Goebbels:

Ciekawe, prawda?

I tak sobie myślę, że to właśnie pragmatyczni Niemcy realizują marzenia m.in. nazistowskich, niemieckich przywódców i dziś na zgliszczach krajów europejskich i więdnącej Unii Europejskiej budują swoją IV Rzeszę Niemiecką a tak naprawdę tę Rzeszę zaczęli budować zaraz po II Wojnie Światowej.

Smutna to konstatacja, ale jak ktoś tego nie zauważa jest politycznym ślepcem.

„Niemieccy politycy w niemal nieskrywany sposób dążą do centralizacji Unii Europejskiej pod niemieckim kierownictwem (…).

Niemiecki polityk Manfred Weber, szef Europejskiej Partii Ludowej (EPL/EPP) – największej obecnie grupy w Parlamencie Europejskim, aktywnie promuje silniejszą, bardziej zintegrowaną UE, która zmniejsza zależność od USA.

Weber w obliczu zagrożeń postuluje zwiększenie niezależności i skuteczności UE, w tym poprzez utworzenie europejskiego dowództwa wojskowego, co ma zapewnić większą suwerenność europejską.

Jego wizja obejmuje silniejsze Niemcy w kontekście zjednoczonej Europy (…) M. Weber np. chce, żeby stanowiska przewodniczącego Komisji Europejskiej i przewodniczącego Rady Europejskiej zostały połączone (…) „Politico” zapytało, czy Weber będzie kandydował na stanowisko przyszłego „prezydenta Europy”. Polityk nie wykluczył takiego scenariusza, zaznaczając, że nie odpowie teraz na to pytanie (…)

Weber przypomniał też wielokrotnie wygłaszane przez zwolenników centralizacji Unii opinie, że państwa członkowskie powinny przejść na głosowanie większością kwalifikowaną w kwestiach polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, zamiast głosowania jednomyślnego. Żądanie to pojawia się od kilku lat, ponieważ niektórzy szefowie rządów, m.in. Viktor Orbán na Węgrzech i Robert Fico na Słowacji, nie słuchają się Brukseli, co mainstreamowe media nazywają sprzeciwem wobec dalszej „integracji europejskiej” [3].

„Niemcy realizują plan politycznego opanowania Europy. Z niezrozumiałych dla mnie powodów Polacy w większości nie są w stanie tego zrozumieć – mówi Magdalena Ziętek-Wielomska (…) Polska we wspomnianych planach ma być prowincją europejskiego imperium – język polski, polskojęzyczne urzędy, biało-czerwone flagi, ale najważniejsze decyzje polityczne nie będą zapadać w Warszawie. – Chodzi o to, że mamy nie mieć tożsamości narodowej, mamy zadowolić się statusem mieszkańców imperium, które będzie zarządzane przez określone centrum” [4].

Ku Państwa zastanowieniu, przebudzeniu i pamięci o tysiącletniej Polsce oraz o tym kto zawsze był naszym wrogiem i że nie uda się zbudować IV Rzeszy Niemieckiej bez zniszczenia naszego narodu!

[1] krzysztofjaw./polexit-uciekajmy-z-ue-i-to-najszybciej

[2] osrodekanaliz.pl/altiero-spinelli-ernesto-rossi-manifest-z-ventotene– polecam lekturę tego komunistycznego bełkotu,

[3] dorzeczy.pl/opinie/centralizacja-ue-niemiec-weber-zglosil-szokujace-zadanie.html

[4] dorzeczy.pl/plan-niemiec-zietek-wielomska-polska-prowincja-imperium.html

Z pieniędzy polskiego podatnika do dzisiaj płaci się za zbrodnie III Rzeszy oraz ZSRS

Z pieniędzy polskiego podatnika do dzisiaj płaci się za zbrodnie III Rzeszy oraz ZSRS

Anna Wiejak

Wśród niemieckich firm wykorzystujących niewolniczą pracę przymusowych robotników znajdują się: Hugo Boss, Thyssen Krupp, Daimler-Benz, BMW, Volkswagen, Audi, Opel, Bayer, AGFA, Siemens, Dr. Oetker, Zeiss, Continental, Bosch, Maggi, BASF, IG Farben, Heinkel, Allianz.


tysol.pl/z-pieniedzy-polskiego-podatnika-do-dzisiaj-placi-sie-za-zbrodnie-iii-rzeszy-oraz-zsrs

„Czy wiecie Państwo, że z pieniędzy polskiego podatnika do dzisiaj płaci się za zbrodnie III Rzeszy oraz Związku Sowieckiego, a Niemcy zaprzestali wsparcia 30 września 2006 r.? Czy wiecie Państwo, że Niemcy do dzisiaj płacą byłym SS-mannom za służbę «dla Hitlera» co miesiąc nawet 1275 euro?” – zapytał na platformie X mec. Bartosz Lewandowski.

Polacy płacą za zbrodnie Niemców i Rosjan

To nie żart. Państwo polskie na mocy przepisów ustawy z dnia 31 maja 1996 roku o osobach deportowanych do pracy przymusowej oraz osadzonych w obozach pracy przez III Rzeszę i Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich wypłaca ofiarom II wojny światowej deportowanym do pracy przymusowej w Niemczech czy ZSRR albo osadzonych w obozach pracy przymusowej specjalne świadczenie finansowane z budżetu państwa (art. 6) – alarmował mec. Bartosz Lewandowski.

Jakie warunki trzeba spełnić?

Świadczenie może być przyznane – co wynika już z orzecznictwa sądowego – także dzieciom przymusowych robotników, którzy przyszły na świat w III Rzeszy czy ZSRR i jest przyznawane na mocy decyzji Szefa Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych. Świadczenia nie można łączyć z inną formą pomocy z tytułu świadczenia kombatanckiego czy uzyskanego za tajne nauczanie. Wysokość świadczenia jest symboliczna i dzisiaj wynosi od 17,46 zł za miesiąc pracy do 348,22 zł za 20 miesięcy niewolniczej pracy

– wyjaśniał prawnik.

W jego ocenie „żenujące jest jednak to, że Niemcy zaprzestali zapłaty 30 września 2006 r., wypłacając żenująco niskie świadczenia pod wpływem nacisków przedsiębiorców niemieckich wobec, których inicjowano postępowania cywilne w Stanach Zjednoczonych”.

Świadczenia jednorazowe

Sami Niemcy chwalą się na oficjalnych stronach internetowych, że od 2001 r. rozpoczęli wypłatę świadczeń jednorazowych z Federalnej Fundacji 'Pamięć, Odpowiedzialność i Przyszłość’. Fundacja – co bardzo ciekawe – powstała w wyniku nacisków niemieckiego sektora prywatnego w związku z pozwami, które były w Stanach Zjednoczonych kierowane wobec niemieckich spółek i ich następców prawnych, którzy czerpali korzyści z niewolniczej pracy obywateli państw okupowanych! Niemcy objęli programem 484 tys. osób wypłacając około 975 miliona Euro, co daje śmieszne około 2000 euro na każdego przymusowego robotnika, a zatem niewolnika w III Rzeszy pracującego na rzecz gospodarki hitlerowskich Niemiec. Na oficjalnych stronach internetowych można przeczytać, że 1/3 osób, która uzyskała świadczenia mieszkała do 2006 roku w Polsce (ok. 159 500 osób z szacowanych 3-3,5 miliona robotników), a co czwarte euro wypłacone przez Fundację trafiło do naszego kraju.

Niemcy wypłacają zbrodniarzom więcej niż ofiarom

Zdaniem mec. Bartosza Lewandowskiego „najbardziej obrzydliwe jest jednak to, że Niemcy dalej wypłacają świadczenia emerytalne członkom zbrodniczej formacji SS, które wynoszą od 425 do 1275 euro miesięcznie!”.

Na mocy prawa niemieckiego służba w SS umożliwia ubieganie się o tego typu świadczenie także przez obywateli innych krajów, którzy byli SS-mannami-ochotnikami. W 2019 roku głośno było o przypadku 30 byłych belgijskich esesmanów, którym Niemcy wypłacali co miesiąc (sic!) świadczenia równe połowie jednorazowego świadczenia dla robotników przymusowych

– wyliczył prawnik.

Firmy wykorzystujące niewolniczą pracę

Wśród niemieckich firm wykorzystujących niewolniczą pracę przymusowych robotników znajdują się: Hugo Boss, Thyssen Krupp, Daimler-Benz, BMW, Volkswagen, Audi, Opel, Bayer, AGFA, Siemens, Dr. Oetker, Zeiss, Continental, Bosch, Maggi, BASF, IG Farben, Heinkel, Allianz.

Do tego dochodzą ogromne tysiące niemieckich rolników, którzy skorzystali na niewolniczej pracy ponad 2 milionów polskich robotników przymusowych podczas II wojny światowej.

Według różnych danych w III Rzeszy pracowało łącznie od 13 do 26 mln przymusowych robotników z różnych krajów.

Hiszpańska lewaczka przyznała, że chodzi o podmianę populacji.

Montero przyznała, że chodzi o podmianę populacji.

„Natychmiast wyłączyć Hiszpanię z Schengen”

dorzeczy.pl//hiszpania-w-schengen-montero-przyznala-podmiana-populacji

Irene Montero / Nielegalni imigranci płyną do Europy
Irene Montero / Nielegalni imigranci płyną do Europy Źródło: X / Bruno Topola, PAP/ EPA

Czy wobec nieskrywanego już planu podmiany populacji w Europie, co przyznała Irene Montero, Hiszpania powinna należeć do strefy Schengen?

Polityk skrajnie lewicowej, proimigracyjnej partii Podemos Irene Montero przemawiała w sobotę na wiecu w Saragossie, zorganizowanym w związku z wyborami regionalnymi w Aragonii, które odbędą się 8 lutego.

Socjalistyczno-komunistyczny rząd Hiszpanii postanowił zalegalizować pobyt w tym kraju 500 tysięcy nielegalnych imigrantów. Montero przekonywała, że kolejnym krokiem powinno być nadaniem im hiszpańskiego obywatelstwa i zmiana prawa tak, aby mogli uczestniczyć w wyborach.

Masowa migracja. Irene Montero z Podemos wprost o podmianie populacji

– Oby teoria podmiany populacji się ziściła! Mam nadzieję, że uda nam się pozbyć z tego kraju faszystów i rasistów za pomocą migrantów i ciężko pracujących ludzi – powiedziała Montero, cytowana przez dziennik „El Mundo”. W swoim wystąpieniu mocno skrytykowała partie prawicowe, w tym Vox i jej lidera Santiago Abascala, określając ich retorykę jako „rasistowską” i „anty-migracyjną”.

„Natychmiast wyłączyć Hiszpanię ze strefy Schengen”

„Dokładnie taki jest cel lewicy i liberałów rządzących UE. Po to przepchnęli pakt migracyjny. Jak najwięcej nowych, importowanych spoza Europy obywateli – to dla nich nadzieja na dodatkowe głosy w wyborach i utrzymanie władzy” – skomentował parlamentarzysta PiS Paweł Jabłoński.

„Podemos to zdaje się Wasi sojusznicy w Europie partia Razem, Adrianie Zandberg? Również popieracie realizację «teorii wielkiej podmiany«?” – zapytał poseł Kacper Płażyński, także z PiS.

„Natychmiast wyłączyć Hiszpanię ze strefy Schengen!” – wezwał Piotr Czak Żukowski z Ruchu Narodowego. „Nadanie obywatelstwa hordom nielegalnych imigrantów z Afryki jest zagrożeniem dla całej Europy”. – podkreślił działacz Konfederacji.

Przypomnijmy, że Schengen obejmuje obecnie 29 państw. Na obszarze strefy zniesiono kontrole graniczne na granicach wewnętrznych. Z uwagi na masowe ściąganie imigrantów przez rządy niektórych państw, na części granic kontrole zaczęły być przywracane.

UE z uporem zombi usiłuje zniszczyć państwa narodowe

Kallas narzeka na zasadę jednomyślności w UE i państwa narodowe

dorzeczy/kallas-narzeka-na-zasade-jednomyslnosci-i-panstwa-narodowe.html

Musimy zmienić naszą kulturę i działać jak Europejczycy, a nie jak narody – mówi szefowa dyplomacji UE Kai Kallas.

Wysoki Przedstawiciel Unii do Spraw Zagranicznych i Polityki Bezpieczeństwa podczas dorocznej konferencji Europejskiej Agencji Obrony w Brukseli powiedziała, że „niedopuszczalne jest, aby weto jednego kraju mogło blokować politykę pozostałych państw członkowskich Unii Europejskiej”.

Kallas nawołuje do zniesienia jednomyślności w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa UE

Kaja Kallas z Estonii zaprezentowała nieustannie powtarzaną przez zwolenników centralizacji UE narrację, że jednomyślność w decyzjach uniemożliwia władzom Unii Europejskiej wystarczająco szybką reakcję, w sytuacji, w której obecne kryzysy geopolityczne wymagają pilnych reakcji.

Wysoka Przedstawiciel zaleciła przeanalizowanie możliwości przewidzianych w traktatach UE – konstruktywnego wstrzymania się od głosu, stopniowego rozszerzenia głosowania większością kwalifikowaną w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa oraz stosowania klauzuli wzajemnej obrony – w celu przyspieszenia procesu decyzyjnego w polityce politycznej i wojskowej.

„Działać jak Europejczycy, a nie jak narody”

Jak mówiła, Europa nie jest już głównym celem geopolitycznym Waszyngtonu i zmiana ta trwa już od jakiegoś czasu; ma ona charakter strukturalny, a nie tymczasowy. – Ta zmiana strategicznego nastawienia zachwiała fundamentami relacji transatlantyckich. Stany Zjednoczone pozostają partnerem i sojusznikiem Europy, ale konieczne jest dostosowanie się do nowych realiów, a Europa musi działać pilnie – powiedziała.

– Żadne wielkie mocarstwo w historii nigdy nie zorganizowało sobie przetrwania, pozostając jednocześnie nienaruszonym – dodała, podkreślając, że priorytetem jest wzmocnienie obronności. Kallas zwróciła uwagę, że europejski potencjał obronny jest rozdrobniony, a państwa członkowskie nadmiernie koncentrują się na interesach narodowych, co spowalnia i osłabia wspólne działania. Wobec tego jej zdaniem. – Musimy zmienić naszą kulturę i działać jak Europejczycy, a nie jak narody – powiedziała Kallas.

Porzucenia zasady jednomyślności w UE konsekwentnie domagają się elity niemieckie.

Orkiestra gra! Titanic tonie. Von der Leyen najeżdża Europę Hindusami.

Von der Leyen najeżdża Europę Hindusami

Date: 28 gennaio 2026 Author: Uczta Baltazara

Oni chcą końca europejskiej cywilizacji. Niczego nie chronią, wszystko jest otwarte dla wszystkich. A nasi przerażeni i nieadekwatni politycy – w gorączkowym poszukiwaniu nowych rynków – pozwalają na wszystko. Wykańczając tym samym jedyny rynek, który powinni chronić: rynek europejski. https://x.com/Lisa90135765/status/2016263367204233314

«UE podpisuje „porozumienie w sprawie mobilności” z Indiami ułatwiające „przepływ studentów, naukowców, robotników sezonowych i pracowników wysoko wykwalifikowanych” oraz uruchamia „pierwsze biuro EU Legal Gateway w Indiach, aby wspierać indyjskie talenty przenoszące się do Europy”».

Podpisaliśmy umowę o swobodnym przepływie osób z krajem liczącym 1,5 miliarda mieszkańców. Czyli trzy razy więcej niż populacja CAŁEJ UE. Kto o to wnioskował? – Kto to zatwierdził na szczeblach krajowych?

Trzy dekady na kolanach i po raz kolejny w ślepej uliczce.

– Część druga – Polska musi wybrać między USA a UE

============================

[Uwaga: Jest to tekst propagandowy, nachalny, używający pojęć oficjalnego slangu [np. Polacy, konserwatyści, liberałowie itp.] Sterowany od władz rosji. Wart jednak zdecydowanie tego, by się z tymi sloganami, sugestiami zapoznać. Cz. II. md]

anti-spiegel.ru/polen-muss-sich-zwischen-den-usa-und-der-eu-entscheiden

Trzy dekady na kolanach

Niedawna kłótnia w mediach społecznościowych między Nawrockim a Tuskiem na temat wywiadu Donalda Trumpa dla Fox News ujawnia głębię rozłamu. Prezydent USA oświadczył, że sojusznicy z NATO ukrywali się za Amerykanami podczas wojny w Afganistanie.

Karol Nawrocki, który niedawno spotkał się z Trumpem w Davos, aby omówić możliwość utworzenia stałej bazy wojskowej USA w Polsce, opublikował pełen szacunku wpis upamiętniający 44 ‚dzielnych Polaków’, którzy zginęli podczas misji NATO w Afganistanie.

Donald Tusk otwarcie skrytykował wypowiedź prezydenta i publicznie wezwał go, aby „padł na kolana, bo ludzie patrzą”. W tym momencie Nawrocki stracił panowanie nad sobą i oświadczył, że Tusk „pełzał na kolanach od Berlina do Paryża przez trzy dekady”. Według Nawrockiego premier „uklęknął nawet w Moskwie”. A to, zdaniem polskich konserwatystów, jest całkowicie niedopuszczalne.

Ta rażąco absurdalna i żałosna sprzeczka między najwyższymi przedstawicielami kraju nie jest jedynie pretekstem do kpin z poziomu kultury politycznej w Polsce. Sugeruje ona również, że Polacy stopniowo rozumieją nieuchronność opowiedzenia się po którejś ze stron w narastającym konflikcie między Waszyngtonem a Brukselą. Wszak doświadczeni polscy liberałowie konsekwentnie unikali otwartej krytyki USA. Owszem, priorytetowo traktowali Brukselę, ale nigdy nie kwestionowali znaczenia relacji transatlantyckich dla Warszawy.

Spotkanie Ursuli von der Leyen i Donalda Trumpa w Szkocji.

Spotkanie Ursuli von der Leyen i Donalda Trumpa w Szkocji

Teraz Tusk otwarcie prowokuje prezydenta, który próbuje bagatelizować negatywny wpływ wypowiedzi Trumpa na temat europejskich sojuszników. Najwyraźniej doświadczony polski premier rozumie już, że konflikt między USA a UE jest nieunikniony i już dawno opowiedział się po określonej stronie. Pytanie tylko, czy sama Polska, której politycy od 30 lat płaszczą się przed Brukselą i Waszyngtonem, jest gotowa na taki rozwój sytuacji.

Po raz kolejny w ślepej uliczce

Ciągle podkreślając ostry konflikt polityczny między liberalnym premierem a konserwatywnym prezydentem, Polacy mogą po prostu próbować odwlekać nieuniknione. Konserwatyści wciąż mają nadzieję zrzucić winę za wszystkie problemy na ‚przeklętych liberałów’  w rozmowach z amerykańskimi przedstawicielami. Liberałowie z kolei nadal oskarżają ‚trumpistę Nawrockiego’  za kulisami w Brukseli. Ale prędzej czy później będą musieli podjąć decyzję. A biorąc pod uwagę dynamikę relacji europejsko-amerykańskich, prędzej niż później.

Polacy po raz kolejny wmanewrowali się w strategiczny ślepy zaułek. Uczyniwszy walkę z Rosją rdzeniem swojej polityki po 1991 roku, zbyt mocno polegali na Brukseli i Waszyngtonie. Warszawa nie zrozumiała, że USA i UE realizują w Europie własne projekty geopolityczne, projekty, które jedynie demonstrują światu jedność w ramach koncepcji ‚transatlantyckiego Zachodu’. Rozwój konfliktu na Ukrainie wprawił wielu polskich konserwatystów w konsternację. Wbrew ich ocenie, to Unia Europejska znacząco przedłużyła konflikt w dłuższej perspektywie, podczas gdy Stany Zjednoczone pod rządami Trumpa wyrażały chęć kompromisu.

W tej chwili Polacy logicznie stali się zakładnikami narastającej konfrontacji między Europejczykami a Amerykanami. Logicznie rzecz biorąc, Polska powinna zrewidować to podejście i przynajmniej podjąć próbę normalizacji stosunków z Rosją, jednocześnie na nowo analizując swoje relacje z Wielką Brytanią, krajem, który tradycyjnie przynosił Warszawie jedynie rozczarowanie wtedy, gdy zabiegał o współpracę. Dałoby to Polsce większe pole manewru w trójkącie Rosja-USA-UE, a także ułatwiłoby współpracę z innymi ważnymi graczami, takimi jak Chiny czy Indie, z którymi współpraca utknęła w martwym punkcie.

Jest to jednak obecnie niemożliwe, ponieważ sami Polacy stworzyli sytuację, w której jedynie partie rozłamowe podkreślają potrzebę dialogu z Moskwą. Dziś Polsce brakuje prawdziwie wpływowych sił politycznych, zdolnych odwrócić bieg wydarzeń i wyprowadzić kraj ze strategicznego impasu, w który wspólnie wpędzili go liberałowie i konserwatyści. Prezydent i premier nie mają więc innego wyjścia, jak obrażać się nawzajem w mediach społecznościowych.

anti-spiegel.ru/polen-muss-sich-zwischen-den-usa-und-der-eu-entscheiden

Napisał: Dmitrij Buniewicz

Język niemiecki – opracował: Thomas Röper

Język polski – opracował: Zygmunt Białas

Polexit! Uciekajmy z UE i to najszybciej jak tylko się da!

Polexit! Uciekajmy z UE i to najszybciej jak tylko się da!

krzysztofjaw


krzystofjaw/polexit-uciekajmy-z-ue-i-to-najszybciej-jak-tylko-sie-da

09 stycznia 2026 roku prezydent Karol Nawrocki powołał w skład Rady Parlamentarzystów przy Prezydencie m.in. niedawnego ministra d.s. zagranicznych oraz ministra d.s. UE w rządach M. Morawieckiego Szymona Szynkowskiego vel Sęk, który onegdaj stwierdził był, że trzeba być w UE, żeby ją zmienić: „W Unii Europejskiej nie tylko warto być, ale trzeba być. Jeżeli jesteśmy odpowiedzialni za Europę – a czujemy się jako państwo z ponadtysiącletnią historią odpowiedzialni nie tylko za Unię Europejską, ale za Europę, za jej przyszłość – to Unię trzeba starać się zmieniać; ścieżkę jej rozwoju korygować w taki sposób, żeby Europa w przyszłości nie uległa tym wszystkim negatywnym zjawiskom. Bo jeśli ulegnie, to skutki tego odczuje również Polska [1]”.

Panie ministrze! Biorąc pod uwagę fakt, że Unia Europejska oraz państwa zrzeszone w bloku MERCOSUR (Brazylia, Argentyna, Urugwaj i Paragwaj) podpisały umowę, która oznacza de facto koniec europejskiego rolnictwa to mam nadzieję, że już Pan zrozumiał, że to, co Pan mówił było naiwną mrzonką. Mało tego! UE – mimo udowodnionej bezsensowności – brnie dalej w klimatyczny fanatyzm, Zielony Ład, Globalne Ocieplenie, redukcję CO2, w jakieś ETES-y (1 lub 2) czy w OZE. A do tego wtłacza też w umysły Europejczyków chore postkomunistyczne i lewackie idee… od gender po LBGTQ+.

Obecnego więc kierunku rozwoju UE nie da się zmienić od środka, nie da się UE zawrócić do stanu dobrowolnego związku niepodległych i suwerennych państw, tzw. Europy Ojczyzn. Trzeba być naprawdę w balonie jakiejś „political fiction”, aby w taką zmianę wierzyć.

Są jakieś przebłyski otrzeźwienia unijnych elit jak np. skuteczna próba odsunięcia umowy z krajami MERCOSUR o 2 lata, co było możliwe dzięki jej zaskarżeniu do TSUE. Tyle tylko, że już Niemcy gaworzą, iż i tak doprowadzą do jej obowiązywania zgodnie z pierwotnym terminem. A ponadto co to jest 2 lata jeżeli nad tą umową pracowano z determinacją niemal od ćwierćwiecza… Czy jest jakaś szansa na wyrzucenie tej umowy do kosza? Nie ma żadnej!

A i jeszcze niemiecka szefowa KE w UE Pani Ursula von der Leyen raczyła poinformować, że podpisała też podobną umowę z Indiami, którą nazwała „matką wszystkich umów”. Co tam jeszcze ma w swoim koszyczku z „niespodziankami”?

Ogólnie elity UE pod wodzą Niemiec, Francji i Niderlandów od dziesiątków lat budują Jedne Sfederalizowane i Scentralizowane Państwo Europa ze stolicą tak naprawdę w Berlinie i ewentualnie z jakimiś odgałęzieniami w Brukseli. Europejski Bank Centralny (EBC) mieści się przecież w Niemczech a to jest najważniejsza instytucja unijna strefy Euro, do której na szczęście nie weszliśmy i wierzę, że nie wejdziemy [2, 3].

Wchodząc do UE wyobrażaliśmy sobie, że ona będzie dla nas ostoją zachodniego bogactwa. Po latach bycia pod wpływem Rosji Sowieckiej myśleliśmy, że nasza bytność w UE jest dla nas historycznie oczywista, bo zawsze tą Europą byliśmy. Pragnęliśmy swobodnie podróżować po Europie i w niej też mieć możliwość zatrudnienia za o wiele większe pieniądze niż w kraju. Ostatecznie też sądziliśmy, że UE jest gwarancją naszej suwerenności i niepodległości oraz liczyliśmy na ogromne unijne finansowe wsparcie, które pozwoliłoby uczynić naszą Polskę bogatą i zasobną.

Jednak ogólnie nasze wyobrażenie o UE było takie, że jest to twór podobny do EWG, gdzie najważniejszymi elementami była wolność europejskiego przepływu: ludzi, kapitału i dóbr oraz usług. Tak sobie wyobrażaliśmy tą UE, do której wstępowaliśmy. I w sumie wtedy ona mniej więcej taka była, choć już wtedy można było zauważyć, że staje się lub może stać się poniekąd drugim ZSRR.

Dzisiaj UE jest czym innym niż była w w 2003 czy 2004 roku, kiedy do niej wstępowaliśmy. Ciekawe jakie wtedy byłyby wyniki naszego referendum akcesyjnego, gdyby Polakom zadano pytanie, które dziś jest aktualne i właściwe:

„Czy wyraża Pani/Pan zgodę na przystąpienie Polski do UE, która będzie dążyła do zbudowania Jednego Sfederalizowanego i Scentralizowanego Państwa Europa ze stolicą w Berlinie a tym samym godzi się Pani/Pan na utratę polskiej suwerenności i niepodległości?”

Ja wtedy podejrzewałem, że w takim niewłaściwym kierunku będzie zmierzać UE i dlatego w 2003 roku w referendum akcesyjnym głosowałem „przeciw”, bo zdawałem sobie już wtedy sprawę, że budowane jest drugie ZSRR, czyli Związek Socjalistycznych Republik Europejskich (ZSRE) wedle zapisów „Manifestu z Ventotene” autorstwa przede wszystkim komunisty A. Spinellego [4] oraz ideach takich komunistów jak A. Gramsci (komunistyczny „marsz przez instytucje”) [5] czy wytycznych tzw. marksistowskiej, niemieckiej Szkoły Frankfurckiej [6].

Mogę więc powiedzieć, że mam czyste sumienie, bo nie uległem powszechnej prounijnej propagandzie i w referendum akcesyjnym głosowałem „przeciw”, ale naprawdę nie cieszę się z tego mojego czystego sumienia, bowiem niestety obrany kierunek rozwoju UE jest taki, którego wtedy się ogromnie bałem. A tym kierunkiem – powtórzę już nie wiem, który raz – jest budowa lewackiego Jednego Państwa Europa ze stolicą w Berlinie, no może wspólnie z Brukselą, bo tam są bizantyjskie budynki i budowle wybudowane dla postkomunistycznych elit całej UE.

Jednak tak naprawdę ta budowa Jednego Sfederalizowanego i Scentralizowanego Państwa Europa była prowadzona „krok po kroczku” i niejako „w ukryciu”. Dopiero bowiem 1 marca 2017 roku KE „odkryła karty” i formalnie w tzw. „Białej księdze w sprawie przyszłości UE” [7] jednoznacznie wymieniła tylko jedno źródło ideowe jej dalszego rozwoju – właśnie napisany w duchu ideologii marksistowskiej Manifest z Ventotene. Jego autorzy zakładają federalizację i centralizację Europy, niezależnie od woli mieszkańców kontynentu.

Tak dygresyjnie… Jakże symptomatyczne jest to totalitarne określenie „niezależnie od woli mieszkańców kontynentu” i jakże podobne do określenia twórcy ideowego nazizmu i komunizmu Karola Marksa: „Klasy i rasy, które są zbyt słabe, żeby opanować nowe warunki życia, muszą zniknąć…” [8].

Warto też wiedzieć, że w umowie koalicyjnej obecnego rządu w Niemczech zawarto postulat dążenia do zbudowania takiego jednego scentralizowanego i federacyjnego państwa Europa.

Realizacja postulatu federalizacji i centralizacji oczywiście oznacza ni mniej ni więcej jak likwidację suwerennych i niepodległych państw europejskich, które w nowym Związku Socjalistycznych Republik Europejskich (ZSRR – bis) będą odgrywały rolę landów/województw/republik.

Naprawdę. W 2003 roku głosowaliśmy a w 2004 roku przystępowaliśmy do innej UE niż jest dzisiaj a do tego dochodzą jeszcze inne uwarunkowania geopolityczne, które wyrażają się np. poprzez hipotetyczne porozumienie między Niemcami i Rosją mające na celu podział wpływów tych krajów w Europie. Niemcy mają dominować – poprzez sfederalizowane i scentralizowane jedno państwo europejskie – w krajach, które dziś lub w przyszłości są (będą) członkami Unii Europejskiej, natomiast wpływy Rosji mają po ich zachodniej stronie obejmować m.in. Ukrainę i Białoruś. A wszystko ma zmierzać do budowy Eurazji od Władywostoku do Lizbony.

Także Panie ministrze! Jest Pan blisko naszego Prezydenta i wierzę, że już może Pan swobodnie mu doradzać wiedząc, że Polska ma tak naprawdę dwa wyjścia: albo czekać cierpliwie na samoistny upadek dzisiejszej UE, czyli Euroexit albo po prostu dokonać Polexitu! Pierwszy sposób na bycie w UE jest bezsensowny, bo zanim UE upadnie to jeszcze zdąży narobić zbyt wiele szkód. Zostaje więc Polexit!

Ja o wyjściu z UE gaworzę już od lat a tym samym nie podzielam opinii, że w UE trzeba być, żeby ją zmienić. Jej się nie da zmienić i trzeba zrobić wszystko, żeby upadła nawet przez nasz Polexit! Wtedy będzie można zbudować coś nowego i racjonalnego, np. w stylu EWG-bis czy Międzymorza. Tym bardziej, że następuje nowy podział świata inspirowany przez Prezydenta USA D. Trumpa i jego administrację.

Tak… będzie to proces trudny, bo przez lata Polacy niemal w 90% chcieli być w UE, ale na szczęście się to zmienia i to dość radykalnie – już 25% Polaków poddaje w wątpliwość sens naszego uczestnictwa w tej niemiecko-francuskiej i antypolskiej organizacji….

[1] wnp.pl/wiadomosci/minister-ds-ue-warto-i-trzeba-byc-w-unii-by-starac-sie-ja-zmieniac

[2] Co nas czeka po likwidacji gotówki i rewolucji neomarksistowskiej? – czytaj: krzysztofjaw.blogspot.com/2021/01/co-nas-czeka-po-likwidacji-gotowki

[3] Dlaczego posiadanie własnej waluty jest koniecznością? – czytaj: https://krzysztofjaw.blogspot.com/2021/01/dlaczego-posiadanie-wasnej-waluty-jest.html

[4] osrodekanaliz.pl/publikacja/altiero-spinelli-ernesto-rossi-manifest-z-ventotene

[5] .wikipedia.org/wiki/Antonio_Gramsci

[6] wikipedia.org/wiki/Szko%C5%82a_frankfurcka

[7] ec.europa.eu/biala_ksiega_w_sprawie_przyszlosci_europy – warto naprawdę przeczytać ten komunistyczny bełkot.

[8] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2011/08/dzien-wojska-polskiego-i-syjo-sowiecko.html

Ursula Wodęleje zupełnie zwariowała. Walczy z kwiatkami w doniczkach.

Koniec z roślinami doniczkowymi. Zbliża się nowy zakaz w Unii Europejskiej

Anna Dębska 26/01/2026 polskiobserwator.de/koniec-z-roslinami-doniczkowymi-nowy-zakaz-w-unii-europejskiej

Zbliża się nowy zakaz w Unii Europejskiej. Wiosenne zakupy w supermarketach i sklepach ogrodniczych mogą wkrótce wyglądać zupełnie inaczej. Małe, kolorowe doniczki z hiacyntami, krokusami czy narcyzami, mogą wkrótce zniknąć z półek. Powód nie jest związany z dostępnością kwiatów ani modą – chodzi o prawo i ochronę środowiska. Unia Europejska przygotowuje radykalne zmiany w przepisach dotyczących roślin doniczkowych, które dotkną każdego, kto hoduje je w swoim domu, na balkonie czyw ogrodzie. Co to oznacza dla ogrodników i miłośników kwiatów?

UE zakazuje plastikowych doniczek. Radykalne zmiany w przepisach dotyczących roślin doniczkowych

W ramach Europejskiego Zielonego Ładu Bruksela konsekwentnie ogranicza produkty jednorazowego użytku. Po zakazie plastikowych toreb w 2022 roku, kolejnym celem są produkty, które wcześniej wydawały się niegroźne – plastikowe doniczki. Do tej pory większe pojemniki, które sprzedawano razem z rośliną lub używano w różnych etapach produkcji, były wyłączone z przepisów. Teraz UE planuje, by wszystkie plastikowe doniczki zostały zakwalifikowane jako jednorazowe opakowania, które mają zniknąć do 2030 roku. To radykalna zmiana dla branży ogrodniczej i zwykłych klientów.

Branża ogrodnicza alarmuje

Producenci i sprzedawcy roślin nie kryją zaskoczenia. Hans Joachim Brinkjans, wicedyrektor Zentralverband Gartenbau (ZVG), podkreśla, że interpretacja Komisji Europejskiej jest zbyt szeroka i może znacząco skomplikować handel kwiatami. „Nie wiadomo, jak sprostamy tym wymaganiom bez ogromnych kosztów i strat w transporcie. To realne zagrożenie dla małych i średnich firm,” mówi Brinkjans.

Dla ogrodników oznacza to konieczność przemyślenia całego procesu produkcji, od szklarni po sprzedaż detaliczną. Jak podaje t-online, koszty logistyczne mogą wzrosnąć, a dotychczasowe plastikowe doniczki przestają być opcją „bezpieczną i tanią”.

Jakie alternatywy czekają konsumentów?

Zakaz plastikowych doniczek nie oznacza bezwzględnego końca sprzedaży roślin, ale zmieni sposób, w jaki trafiają one do domów klientów. Obecnie rozważane są kilka rozwiązań:

  • Doniczki kompostowalne – wykonane z biodegradowalnych materiałów, jednak często wymagają specjalnych warunków, by prawidłowo się rozłożyć.
  • Papier i karton – ekologiczne, ale słabo sprawdzają się w transporcie wilgotnych roślin.
  • Systemy wielokrotnego użytku – mogą zmniejszyć ilość odpadów, ale wymagają od klientów zwrotu pojemników, co generuje dodatkowe koszty i wysiłek.
  • Doniczki z terakoty – ekologiczne, ale kruche i ciężkie, co podnosi koszty transportu.

Każda z tych opcji wymaga kompromisu między ekologią, praktycznością i kosztami.

Co zmiany oznaczają dla klientów?

Dla przeciętnego kupującego zmiana może oznaczać: wyższe ceny roślin, konieczność korzystania z nowych rodzajów doniczek, ewentualny udział w systemach zwrotu lub wymiany pojemników.

Jednocześnie UE podkreśla cel zmian: ograniczenie odpadów plastikowych, które trafiają do środowiska naturalnego w ogromnych ilościach, oraz promowanie rozwiązań bardziej zrównoważonych.