Stąpanie po krawędzi

[Musze skomentować, dla mniej uważnych: Oba omawiane bloki należą do Nowy Porządek Świata (ang. New World Order), a więc do anty-cywilizacji. Mirosław Dakowski]

Stąpanie po krawędzi

Prof. Stanisław Bieleń

Niekończąca się wojna na Ukrainie spowodowała silną identyfikację polskich elit politycznych z interesami tego państwa. Im więcej ujawnia się negatywnych skutków tego zdogmatyzowanego stanowiska, tym bardziej narasta werbalizowanie  wrogości i nienawiści wobec Rosji i jej prezydenta.

Służy to przede wszystkim uzasadnianiu dotychczasowej polityki upartego trzymania się racji ukraińskich, gdy w rzeczywistości ze względu na postawę USA i paru mniejszych państw kruszy się solidarność Zachodu w obronie jednolitego frontu wsparcia dla Kijowa. Publiczne osądzanie Władimira Putina jako zbrodniarza wojennego stało się rytuałem wystąpień najważniejszych polityków w państwie na czele z prezydentem Nawrockim. Ponieważ zbrodnie wojenne mają miejsce także na Bliskim Wschodzie, występuje jaskrawy dysonans między piętnowaniem rosyjskiego przywódcy a dobrotliwym podejściem do prezydenta USA i premiera Izraela, którzy przecież także zasługują na miano zbrodniarzy wojennych. Postawa taka razi jednostronnością i relatywizmem, nie mówiąc o hipokryzji.

Koncentrowanie gniewu wyłącznie na rosyjskim przywódcy świadczy z jednej strony o afektywnym i emocjonalnym nastawieniu polskich polityków, a z drugiej o braku jakiegokolwiek pomysłu na perspektywiczne i realistyczne zrównoważenie stosunków z sąsiadami. Polscy politycy ze swoją pryncypialnością w ocenach Rosji, zawziętością i nieustępliwością, tkwią w XIX-wiecznej filozofii insurekcjonizmu i dziedziczonym po komunizmie kompleksie zależności satelickiej. Tymczasem świat znajduje się już w całkiem innym miejscu!

Polskie myślenie polityczne o Rosji…

determinuje pamięć o dominacji radzieckiej i przymusowej „komunizacji” PRL. Niezależnie od orientacji ideowo-politycznej, wszystkie ekipy rządzące w III RP uczyniły z „polityki pamięci” główne narzędzie swoich działań i zaniechań wobec Rosji, narzucając w dyskursie publicznym język moralizatorski, przywołujący „odwieczne zagrożenie” w postaci „imperium” i „barbarzyńskiej tyranii”. Ze względu na presję polityczną zamilkły środowiska profesjonalnych rosjoznawców, fachowców od rosyjskiej historii, kultury, literatury, teatru, filmu. Otwarto pole dla harcowników i zagończyków, przydatnych w podsycaniu napięć i konfliktów, zadeklarowanych rusofobów i podżegaczy wojennych. Czy naprawdę dla uzasadnienia strategicznej reorientacji na Zachód, w stronę NATO i Unii Europejskiej, trzeba było się uwiarygadniać poprzez całkowite wyparcie pozytywnych ocen wcale niemałego dorobku w stosunkach między obu państwami i narodami?

Polska i Polacy wpisali się wzorowo w ogólne trendy wyobcowania Rosji ze wspólnoty europejskiej. Okres po „zimnej wojnie” sprzyjał bowiem wyizolowaniu wschodniego mocarstwa jako egzystencjalnego wroga. Na XX-wieczną historię Rosji spoglądano przez pryzmat dwu wielkich katastrof geopolitycznych, tj. rewolucji bolszewickiej 1917 roku i rozpadu ZSRR w 1991 roku. Wydarzenia te wpisano w cykl jej historycznych klęsk wewnętrznych, prowadzących do całkowitego zerwania z Zachodem. Towarzyszyło im budowanie „muru niewiedzy” i lekceważenia wokół Rosji, który wyzwolił nawet w państwach małych – jak wśród Bałtów – nienawistną chęć odegrania się za historyczne traumy i porażki.

Polskim politykom odpowiada interpretowanie historii Rosji przez pryzmat największych katastrof rosyjskich, gdyż dzięki zwycięskiej wojnie z bolszewikami oraz pozbyciu się radzieckiej kurateli Rzeczpospolita mogła odzyskać – przynajmniej w wyobraźni – samodzielność podmiotową. Podtrzymywanie wizerunku „Rosji barbarzyńskiej” sprzyja jednak tworzeniu pustej przestrzeni na mentalnej mapie wschodniego sąsiedztwa. Epatowanie społeczeństwa wrogą propagandą i poleganie jedynie na tendencyjnych przekazach ukraińskich powoduje, że Polacy z premedytacją nie znają dzisiejszej Rosji. Widać już tego opłakane skutki w sferze medialnej, w debatach politycznych i opracowaniach pseudonaukowych. Staliśmy się zakładnikami ignorancji i ogłupienia na własne życzenie. Rządzącym brakuje politycznej przenikliwości oraz dalekowzroczności. Doradztwo polityczne  ma charakter tendencyjny i oderwany od realiów. Polscy politycy nie myślą w kategoriach własnych interesów i korzyści, a dominująca wśród nich logika szkodzenia Rosji całkowicie  sparaliżowała niezależną inicjatywność dyplomatyczną.

Dekompozycja hegemonicznego porządku pokazuje jednak żywotną zdolność Rosji do udziału w nowych konstelacjach geopolitycznych, które mogą osłabiać zbiorowy Zachód. Może ona tworzyć rozmaite ogniska napięć oraz współdecydować o niestabilności regionalnej w różnych częściach świata. Ponieważ Ameryka, ten idealizowany lider Zachodu, kompromituje się ze względu na swoje nowe podboje o charakterze imperialistycznym, Rosja przychodzi w sukurs zagrożonym narodom, co czyni ją ważnym uczestnikiem gry rywalizacyjnej. Widać to choćby w finezyjnej pomocy dla zaatakowanego przez Izrael i USA Iranu, czy energetycznego wspierania Kuby.

W kontekście negocjacji dotyczących Ukrainy Rosjanie wykazują się godną uwagi stanowczością. Wywołuje to irytację zachodnich polityków, sympatyzujących z władzami w Kijowie. Rosja przekonała się, podobnie jak Iran w ostatnich miesiącach przed izraelsko-amerykańską agresją, że gotowość do kompromisu w jakiejkolwiek sprawie prowokuje ciągle nowe żądania, a za naiwność i ufność płaci się wysoką cenę. Podstawą równoprawnych rokowań jest zawsze minimum zaufania wzajemnego i gotowość do rozmawiania w dobrej wierze. Tymczasem USA ze swoimi zachodnimi partnerami dopuszczają iście makiaweliczne  metody osiągania swoich celów, nie wyłączając podstępu, szantażu i oszustwa.

Szczególnie perfidne stają się celowane ataki na przywódców politycznych i dowódców wojskowych, które przeczą jakimkolwiek zwyczajom wojennym i konwencjom międzynarodowym. W kontekście tego, co stało się w Iranie, gdy śmierć ajatollaha Alego Chameneiego, członków jego rodziny oraz wysokich rangą osobistości armii i władzy wstrząsnęła opinią międzynarodową, wszystkie państwa, które są w konflikcie z Zachodem, także Rosja, muszą zdawać sobie sprawę z zagrożeń dla własnych przywódców. Przypadki Wenezueli i Iranu pokazują, że ochrona przywódców narodowych staje się zadaniem nie tylko służb specjalnych, ale także sił zbrojnych.

Ze względu na kryzys cywilizacyjny Zachodu Rosja dysponuje – zdaniem wielu obserwatorów – licznymi atutami, aby przyczynić się do odnowy kulturalnej Starego Świata. Otwarcie administracji Donalda Trumpa na dialog dyplomatyczny z Władimirem Putinem, mimo sprzeciwów ze strony europejskich sojuszników Ameryki, oznacza radykalną rewizję podstaw aksjologicznych i zmianę kryteriów przynależności do światowej „ekstraklasy”. O ile Stany Zjednoczone kolejny raz w historii mają inicjatywę w zmienianiu  mapy geopolitycznej, o tyle Europa traci na znaczeniu, nie mając żadnych przewag cywilizacyjnych.

Atuty Rosji

Rosja, Chiny czy Indie, a także atakowany z furią Iran należą do odrębnych oryginalnych cywilizacji i nie podporządkują się monokulturze zachodniej. Czynniki historyczne, kulturowe, religijne czy ideologiczne odgrywają w nich ważne role spoiwa i konsolidacji wewnętrznej. Paradoksem jest to, że Europie spośród wymienionych „państw-cywilizacji” najbliżej jest właśnie do Rosji. Działając wbrew własnym interesom – co jaskrawo uwidoczniła osobna postawa Węgier i Słowacji – Europejczycy odmówili lukratywnych dostaw energii, cierpiąc z powodu antyrosyjskich sankcji nie mniej niż sama Rosja. Obecnie, gdy świat stanął na krawędzi kryzysu, który z winy Izraela i Stanów Zjednoczonych może objąć globalną gospodarkę, politycy zachodnioeuropejscy tracą grunt pod nogami. Odmawiając solidarnego wsparcia administracji Trumpa, narażają się na wiele ryzyk, wśród których konieczność rewizji stosunków z Rosją może okazać się najmniej kosztowną.

Europa znalazła się w pułapce polityki powstrzymywania Rosji, jaką narzucały jej przez lata Stany Zjednoczone. Polityka ta skończyła się niepowodzeniem. Putinowi udało się obronić niezależność, a Rosja nie uległa ani próbom „ucywilizowania” jej na modłę zachodnią, ani „wasalizacji” przez Stany Zjednoczone. Europejscy przywódcy utracili natomiast samosterowność, gdyż ślepo podporządkowywali się dyrektywom Waszyngtonu. Znikła ich zdolność budowania długoterminowej wizji jedności kontynentu europejskiego oraz realistyczne poczucie historii.

Rosji nie udało się pokonać, ani upokorzyć, mimo ogromnej pomocy udzielonej przez Zachód Ukrainie podczas toczącej się wojny. Kolejny raz okazało się, że gdy stawką są żywotne interesy mocarstwa, szanse na jego pokonanie są znikome. Amerykanie jako pierwsi zrozumieli to, że wejście Ukrainy do NATO, traktowanego przez Moskwę jako  wrogi sojusz, oznaczałoby koniec Rosji jako suwerennego państwa. Jak przyznają amerykańscy realiści, ich reakcja byłaby identyczna jak reakcja Rosjan. Nie bez powodu tu i ówdzie przywołuje się lekcje z kryzysu kubańskiego 1962 roku, kiedy amerykański establishment jednoznacznie reagował na zagrożenia egzystencjalne ze strony wrogiego mocarstwa.

Nauczeni tymi doświadczeniami Amerykanie podczas drugiej kadencji Donalda Trumpa odrzucili błędną koncepcję globalnej dominacji, stawiając Europę przed faktem dokonanym. Było nim otwarcie na dialog z Putinem na temat zakończenia bezsensownej wojny na Ukrainie. Ze względu na inercję psychologiczną oraz  interesy kompleksów zbrojeniowych Unia Europejska i jej przywódcy nie są jednak zainteresowani zakończeniem tej wojny. Choć apele prezydenta Ukrainy o kolejne transze pomocy stały się mniej nachalne, to jednak  niekończące się konsultacje Wołodymyra Zełenskiego z Emmanuelem Macronem, Keirem Starmerem i Friedrichem Merzem podtrzymują iluzję, że stare potęgi jeszcze cokolwiek znaczą. Kompromituje się też Ursula von der Leyen, przekształcając Komisję Europejską w sztab wojenny wspomagający soldateskę w Kijowie.

Haniebna napaść na Iran

Tymczasem dynamika procesów międzynarodowych zaskakuje swoją przewrotnością w stosowaniu siły w innych miejscach globu o skutkach trudnych do przewidzenia. Haniebną napaść izraelsko-amerykańską na Iran i związane z tym działania odwetowe można potraktować jako punkt zwrotny w przekraczaniu wszelkich barier, które wcześniej służyły przynajmniej szukaniu pretekstów czy zachowaniu pozorów dla usprawiedliwienia interwencji militarnych zakrojonych na dużą skalę. Okazuje się, że ambicje i obsesje dwu uwikłanych w skandaliczne afery polityków, Netanjahu i Trumpa, wykorzystujących dziwaczne ideologiczne i pseudoreligijne uzasadnienia dla swoich misji, odsłoniły nie tyle patologie osobowości, ile drapieżne oblicze sił stojących za nimi, zmierzających do narzucania swojej regionalnej i globalnej supremacji.

Agresorzy zadają Iranowi potężne ciosy i wykorzystują  wszelkie atuty przewagi militarnej, przy osobliwym milczeniu tzw. społeczności międzynarodowej wobec ewidentnego ludobójstwa i zbrodni wojennych. Nie mogą jednak zdusić determinacji dumnego narodu irańskiego do obrony swoich wartości i żywotnych interesów. A co najważniejsze, Iran nie jest w stanie wygrać  militarnie z agresorami, ale ma siłę destrukcji – może skutecznie zdestabilizować globalne rynki energetyczne. To spowoduje eskalację napięć w wielu miejscach globu. W obliczu deficytu nośników energii wojna przywraca znaczenie Rosji jako ważnego ich dostawcy i producenta.

Agonia Ukrainy

W tym kontekście wiele wskazuje na to, że w obliczu katastrofy geopolitycznej na Bliskim Wschodzie rozwiązanie konfliktu ukraińskiego nastąpi na warunkach rosyjskich. Elity zachodnioeuropejskie muszą bowiem dokonać przewartościowania, czy bardziej zależy im na losach wyludnionej i zniszczonej Ukrainy, czy na przywróceniu stabilności kontynentalnej i bezpieczeństwa energetycznego. Rosjanie zdają sobie wszak sprawę z tego, że regres na tle losów Ukrainy utrzyma się przez najbliższe dekady. Sporadyczne łagodzenie  sankcji i ograniczeń nie zmieni radykalnie wzajemnych nastawień Rosji i Zachodu. Jest to zjawisko związane z naturą zglobalizowanego kapitalizmu, którego immanentną cechą pozostaną permanentne kryzysy.

Póki co, zachodni sojusznicy Ukrainy dokładają wszelkich starań, aby przedłużyć jej agonię, zamiast stworzenia planu powrotu do normalności. Z wypowiedzi czołowych polityków polskich przebija przy tym infantylna bezradność i żenujący brak pomysłu na obronę własnych suwerennych interesów. Potrzebne jest wyjście poza skostniałe frazesy i maniakalne zaklęcia o niezłomności swoich stanowisk, gdyż dynamiczna rzeczywistość wymaga odwagi w dokonywaniu przewartościowań, roztropnego reagowania na zmiany i znalezienia korzystnego miejsca w nowych układach.

Niestety, nie zawsze to, co najbardziej racjonalne, nabiera realistycznych kształtów. Górę biorą pesymistyczne scenariusze rozwoju sytuacji, zainfekowane irracjonalizmem. Brakuje skutecznych narzędzi analitycznych, a prognozowanie praktycznie straciło sens w obliczu nieprzewidywalności i nieobliczalności polityków. Spełnia się wizja jednego z brytyjskich i południowoafrykańskich teoretyków stosunków międzynarodowych, Charlesa Manninga, że próby zrozumienia tego, co się dzieje, przypominają „stąpanie po śliskiej krawędzi górskiej, w ciemnościach, nad przepaścią”. To stan skrajnej niepewności, gdzie każdy krok wiąże się z ryzykiem błędu, a brak widoczności (informacji) potęguje lęk. Ludzkość znalazła się w takim momencie, kiedy wysiłek intelektualny staje się walką o przetrwanie, a odwaga polityków w nazywaniu rzeczy po imieniu jest na wagę złota.

Wieki przegrany – Europa

Upierając się przy swoim zaangażowaniu w konflikt ukraiński, najważniejsi gracze Unii Europejskiej będą zapewne dążyć do rozmieszczenia na Ukrainie broni dalekiego zasięgu, a nawet wysłania swoich kontyngentów wojskowych. Taka jest dotychczasowa logika tej wojny, aby w żadnym wypadku nie nagrodzić agresora i nie uznać jego zwycięstwa. To najgorszy z możliwych scenariusz, którego realizacja będzie w dużej mierze zależeć od tego, jak ukształtuje się sytuacja po zakończeniu awantury irańskiej. Jeśli bowiem administracji amerykańskiej udałoby się zawrócić z drogi eskalacji, to faktycznie jedynie ona może zatrzymać negatywny trend staczania się Europy w katastrofę totalnego zwarcia z Rosją.

Takie przypuszczenie wynika z obserwacji, że Stany Zjednoczone, manipulując  i strasząc opuszczeniem NATO, przejmują przynajmniej na jakiś czas rolę „zewnętrznego” policjanta na scenie europejskiej, przywracając „żelazną kurtynę” między Rosją a resztą Europy, pozostawiając natomiast Ukrainę niczym „krwawiącą ranę” w okrutnym klinczu na długie lata. W ten sposób Trumpowi może nie tylko udać się kolejne „ogranie” Europejczyków, ale i zagwarantowanie ich trwałego uzależnienia wojskowego i energetycznego od Ameryki. Na barkach Unii Europejskiej spocznie obrona Ukrainy, zaopatrywanej w amerykańską broń za pieniądze Europejczyków. W rzeczywistości to USA będą kontrolować przebieg konfliktu, bo przecież w każdej chwili mogą wstrzymać dostawy broni i uzbrojenia.

W procesach poszukiwania nowych przestrzeni dla przywrócenia równowagi i stabilności systemowej  stosunki amerykańsko-rosyjskie pozostaną ważną osią odniesienia. Obu mocarstwom będzie zależeć na tym, aby Chiny ustawić w bezpiecznym dystansie i zapobiec nowemu hegemonizmowi. Losy Tajwanu pozostaną zakładnikiem bezpośredniego ułożenia się między Państwem Środka a słabnącą Ameryką. USA nie opuszczą także dobrowolnie Bliskiego Wschodu, gdyż lobbing proizraelski jest zbyt silny, aby zmieniły się priorytety strategiczne USA wobec Izraela. Zagadką pozostaje Iran, który paradoksalnie może przyspieszyć swoją drogę do przekroczenia progu nuklearnego. W ten sposób ukształtuje się nowa konstelacja wielobiegunowa, gwarantująca powrót do przestrzegania podstawowych reguł gry. Za tym pójdzie przebudowa porządku instytucjonalnego z udziałem nowych potęg Globalnego Południa. W połowie stulecia, gdy nie będzie już Unii Europejskiej ani ONZ, a po potędze Stanów Zjednoczonych pozostaną wspomnienia, system międzynarodowy oprze się na nowej organizacji, która będzie reprezentacją różnorodności cywilizacyjnej, a nie prymitywnego i manichejskiego podziału na autokracje i demokracje.

Realizm polityczny wskazuje wyraźnie, że bez udziału największych potęg, tj. USA, Chin i Rosji nie uda się wyciągnąć systemu międzynarodowego z zapaści, ani ograniczyć eskalacji wojen, które wybuchły w dużej mierze ze względu na arogancję neoliberalnego Zachodu. Gdy Rosja i Chiny, wspierane przez siły Globalnego Południa, przeciwstawią się ekspansji skłóconego Zachodu, istnieje duża szansa i nadzieja na przywrócenie równowagi międzynarodowej i powrót do pokojowego współżycia.

Prof. Stanisław Bieleń  

Myśl Polska, nr 15-16 (12-19.04.2016)

Świat może mieć pokój lub Izrael, ale nie oba

Świat może mieć pokój lub Izrael, ale nie oba

Izrael to ludobójcze państwo apartheidu, którego istnienie opiera się na strategii nieustannej przemocy i nadużyć na Bliskim Wschodzie. Dopóki to państwo będzie istniało w obecnej formie, pokój nigdy nie będzie możliwy.

Caitlin Johnstone

9 kwietnia 2026 r. hcaitlinjohnstone-com-au/the-world-can-have-peace-or-israel-but-not-both

Czytanie Tima Foleya :

Izrael już teraz agresywnie sabotuje dwutygodniowe zawieszenie broni z Iranem, zawarte przez administrację Trumpa, dokonując masakry ogromnej liczby cywilów w Libanie, kraju, który jest wyraźnie wyłączony [przez katów… md] spod warunków zawieszenia broni uzgodnionych z Teheranem. Nie może zostać objęty żadnymi atakami. 

Stany Zjednoczone i Izrael próbują twierdzić, że Liban nie jest stroną porozumienia o zawieszeniu broni, ale Pakistan, wyznaczony przez USA do mediacji w tym porozumieniu, twierdzi, że to nieprawda . „New York Times” donosi , że Biały Dom brał udział w publicznym komunikacie Pakistanu, który wyraźnie uwzględniał Liban w warunkach zawieszenia broni, po czym zmienił zdanie po ataku Izraela.

Jak podano, Iran odpowiedział na te naruszenia ponownym wstrzymaniem ruchu przez Cieśninę Ormuz.

To kolejne przypomnienie, że świat może mieć pokój albo Izrael – ale nie może mieć obu. Izrael to ludobójcze państwo apartheidu, którego całe istnienie opiera się na strategii nieustannej przemocy i nadużyć na Bliskim Wschodzie. Dopóki to państwo będzie istniało w obecnej formie, pokój nigdy nie będzie możliwy.

Gdyby w twojej firmie zatrudniono faceta, który ciągle wdaje się w kłótnie z twoimi współpracownikami i twierdzi, że to dlatego, że są wobec niego rasistowscy, przez tydzień mógłbyś mu uwierzyć.

Po miesiącu miałbyś wątpliwości.

Po dwóch miesiącach zdasz sobie sprawę, że on najprawdopodobniej jest po prostu dupkiem.

Izrael robi to od osiemdziesięciu lat.

===================

md: No, ale realu – jest bezczelnym kłamcą i krwawym zbrodniarzem.

Prawo międzynarodowe czy zagraniczne bazy wojskowe: musisz wybrać

Prawo międzynarodowe czy zagraniczne bazy wojskowe: musisz wybrać.

przez Thierry’ego Meyssana voltairenet-org/article

Wojna prowadzona przez Izrael, Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię przeciwko Iranowi podważyła prawo międzynarodowe. Nawet Rada Bezpieczeństwa zapomniała o własnej definicji agresji. Orzekła przeciwko sobie. Nigdy nie było precedensu w tej sytuacji. Wszystkie państwa członkowskie ONZ muszą teraz wybrać między prawem międzynarodowym a systemem sojuszniczym stworzonym przez Stany Zjednoczone.

Sieć Voltaire | Paryż (Francja) 7 kwietnia 2026 r.

11 marca 2026 r. Rada Bezpieczeństwa przyjęła rezolucję w sprawie wojny z Iranem, co stoi w całkowitej sprzeczności z definicją „agresji” stosowaną przez ONZ.

Wojna izraelsko-amerykańsko-brytyjska  [ 1 ] przeciwko Iranowi głęboko ukształtowała Organizację Narodów Zjednoczonych i zrewolucjonizowała podejście do prawa międzynarodowego. Do tego czasu wszyscy wierzyli, że prawo to opiera się wyłącznie na poszanowaniu podpisu i prawa ludzi do samostanowienia. Z czasem jednak wszyscy przyzwyczaili się również do faktu, że Izrael i Stany Zjednoczone nigdy nie mogą być uznane za wyjęte spod prawa.

Choć wspomina o „uzasadnionej zbiorowej samoobronie” Izraela (sic), punkt ten został zepchnięty na dalszy plan przez zdumiewającą szczerość prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, który oświadczył, że Iran nie zagraża jego krajowi  [ 2 ] . Do tej pory Waszyngton bezczelnie kłamał, aby podtrzymywać iluzję, że przestrzega prawa międzynarodowego. Przypomnijmy kłamstwa George’a W. Busha i Baracka Obamy na temat ataków z 11 września, broni masowego rażenia w Iraku, masakr w Libii i Syrii oraz późniejszych wojen.

Benjamin Netanjahu odwołał się do swojego trzydziestoletniego przemówienia o „głowie ośmiornicy”, czyli Iranie, aby wyjaśnić jego wpływy. Nie znalazł lepszego sposobu niż odwołanie się do irańskich haseł: „Śmierć tworowi syjonistycznemu!” i „Śmierć Stanom Zjednoczonym!”, sugerując, że Iran chce zabić wszystkich Izraelczyków i Amerykanów. Jednakże okrzyk „Śmierć tworowi syjonistycznemu!” nigdy nie oznaczał nadziei na śmierć państwa Izrael i jego mieszkańców, lecz raczej kwestionowanie samo-ogłoszenia się tego państwa bez zgody Organizacji Narodów Zjednoczonych i w sprzeczności z pierwotnym projektem państwa dwunarodowego. Co do okrzyku „Śmierć Stanom Zjednoczonym!”, oznacza on, że Iran kwestionuje prawowitość państwa zbudowanego na masakrze milionów rdzennej ludności i zniewoleniu milionów czarnych Afrykanów.

Można by oczekiwać, że wszystkie państwa członkowskie ONZ uznają tę wojnę za nielegalną, za akt „agresji” w rozumieniu Karty. Nie! Nikt tego nie powiedział – z wyjątkiem Korei Północnej – mimo że wszyscy tak myśleli. Choć stanowisko to jest zrozumiałe, biorąc pod uwagę potęgę militarną Stanów Zjednoczonych – fakt, który wszyscy wolą ignorować – oczywiste jest, że to zbiorowe tchórzostwo będzie miało konsekwencje.

Najważniejsza jest jednak inna kwestia: ta wojna nie tylko sama w sobie stanowi akt agresji i podważa ważność podpisów Tel Awiwu i Waszyngtonu, ale jest również prowadzona w sposób barbarzyński – w rozumieniu Konferencji Haskiej (1899). Benjamin Netanjahu wziął na siebie odpowiedzialność za kolejne zabójstwa wszystkich przywódców religijnych, wojskowych i politycznych, których uważa za swoich wrogów. Zbrodnie te zostały przejęte i zaakceptowane przez Donalda Trumpa.

Do tej pory Zachód uważał zabójstwa mężów stanu za niemoralne i kontrproduktywne. Izrael i Stany Zjednoczone są w pełni świadome, że ich działania są kontrproduktywne, ale nie dbają o to, czy są moralne, czy nie  [ 3 ] . Izrael od siedemdziesięciu ośmiu lat dokonuje zamachów na palestyńskich przywódców. Osierocił ten naród i teraz może winić tylko siebie za to, że nie ma już nikogo, z kim mógłby negocjować.

Nawiasem mówiąc, Izrael zniszczył dom przywódcy rewolucji, ajatollaha Alego Chameneiego, i zamordował go. To dokładnie tak, jakby zbombardował Watykan i zamordował papieża Leona XIV, ponieważ on – i wszyscy jego poprzednicy – ​​sprzeciwiali się utworzeniu imperium żydowskiego, jak stwierdził Władimir Zeew Żabotyński (1880–1940), nawet jeśli – jak ujął to Teodor Herzl (1860–1904) – Izrael i Palestyna były schronieniem dla Żydów z całego świata.

Nie powinno zatem dziwić, że powstają ruchy terrorystyczne takie jak Harakat Ashab al-Yamin al-Islamia (HAYI) (Prawicowy Islamski Ruch Ludowy), podkładające bomby w Belgii, Holandii, Wielkiej Brytanii i prawdopodobnie we Francji. Szyici, którzy przyjęli Velayat-e faqih, muszą pomścić swojego duchowego mistrza.

Jakby tego było mało, Benjamin Netanjahu i Donald Trump atakują teraz irańskich cywilów  [4 ] , których wczoraj wzywali do „obalenia reżimu”. Och! Irańczycy, których zachodnia propaganda nie przekonała, że ​​Gwardia Rewolucyjna dokonała masakry 40 000 ich rodaków, teraz masowo zaciągają się do Gwardii Rewolucyjnej, by trzymać agresorów w ryzach.

Te okrutne operacje rozpoczęły się od bombardowania złóż węglowodorów w Teheranie, w wyniku czego uwolniono „tlenki siarki i azotu”, powodując kwaśne deszcze  [ 5 ] .

Każdy, kto zrozumiał, że Benjamin Netanjahu i Donald Trump prowadzili nielegalną „agresję” przeciwko Iranowi, zachowując się jak barbarzyńcy, mordując przywódców i celowo atakując cele cywilne, mógł zrozumieć, że Iran miał pełne prawo zareagować na takie traktowanie.

Oto wielkie odkrycie tej wojny: prawo międzynarodowe stanowi, że państwa zaatakowane mogą skierować swoje działania nie tylko przeciwko agresorom na własnych terytoriach, ale także przeciwko bazom wojskowym agresorów uczestniczącym w agresji z zagranicy, a wreszcie przeciwko państwom trzecim, które te bazy posiadają  [ 6 ] . Od czasu powstania Organizacji Narodów Zjednoczonych żadne państwo zaatakowane nigdy nie zaatakowało swojego agresora na terytorium państwa trzeciego. Cały świat zapomniał o tej reakcji, która jest szczególnie skuteczna w dobie globalizacji gospodarczej  [ 7 ] .

Sami członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ zapomnieli o „definicji agresji”, przyjętej jednomyślnie, bez głosowania, 14 grudnia 1974 roku. Do tego stopnia, że ​​11 marca 2026 roku przyjęli rezolucję 2817, która „w najostrzejszych słowach potępia niedopuszczalne ataki Islamskiej Republiki Iranu” na sześć państw Zatoki Perskiej i Jordanię. Nieświadomie zagłosowali za tekstem, który był sprzeczny z podpisami wszystkich państw, a tym samym z prawem międzynarodowym.

Arabia Saudyjska, Bahrajn, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Jordania, Kuwejt, Oman i Katar zostały wciągnięte w tę wojnę wbrew swojej woli. Te siedem państw – podobnie jak Rada Bezpieczeństwa – początkowo zareagowało z niezrozumieniem. Złożyły skargę do Rady Bezpieczeństwa. Następnie, w serii listów, musiały przyznać, że Iran miał rację, a Rada przeoczyła ten fakt. Wszystkie podpisały rezolucję Zgromadzenia Ogólnego ONZ nr 3314 (XXIX) (14 grudnia 1974 r.). Ich protesty stały się mniej gwałtowne, bardziej niejasne. Wszystkie zgodziły się na goszczenie amerykańskich baz wojskowych, aby zagwarantować sobie bezpieczeństwo, i wszystkie są uwięzione przez obecność tych baz.

Istnieje kilka sposobów, aby zareagować na tę sprzeczność: albo deklarując, że prawo międzynarodowe jest niewystarczające, ale kto będzie ich chronił w przyszłości? Albo deklarując, że Stany Zjednoczone mogą robić, co chcą, narażając ich tym samym na niebezpieczeństwo, ale jak mogą uwolnić się od swojego cennego obrońcy?

W chwili pisania tego tekstu w Radzie Bezpieczeństwa wymieniono już ponad 80 listów, ale żadne z tych siedmiu państw nie rozstrzygnęło dylematu: prawo międzynarodowe czy zagraniczne bazy wojskowe. Trzeba dokonać wyboru.

Sułtanat Omanu, który podobnie jak inne państwa nie jest w stanie pogodzić tego, co nie do pogodzenia, „wzywa Radę Bezpieczeństwa do wypełnienia swojego obowiązku i przeprowadzenia kompleksowej i bezstronnej oceny przyczyn tego kryzysu, aby można było zająć się nimi u źródła, a nie tylko powierzchownie”  [ 8 ] .

Thierry Meyssan

Co przyniesie to zawieszenie broni?

Pepe Escobar i podpułkownik Daniel Davis: Co przyniesie to zawieszenie broni?

Głęboka analiza Pepe Escobara i podpułkownika Daniela Davisa

W niezwykle interesującej rozmowie na konferencji „Daniel Davis Deep Dive” znany analityk geopolityczny Pepe Escobar i emerytowany podpułkownik USA Daniel Davis rzucili światło na obecną sytuację po nagłym ogłoszeniu zawieszenia broni w konflikcie między USA, Iranem i Izraelem.

To, czy zawieszenie broni doprowadzi do trwałego pokoju, czy będzie jedynie chwilowym wytchnieniem w wysoce złożonej geopolitycznej rozgrywce szachów, pozostaje całkowicie otwarte. Escobar i Davis analizują sprzeczne sygnały płynące z Waszyngtonu, rolę zewnętrznych mediatorów, takich jak Pakistan i Chiny, oraz ogromne różnice w interpretacji, które już od pierwszego dnia grożą zerwaniem całego porozumienia.

Sprzeczne komunikaty Trumpa:

Od „Zniszczenia cywilizacji” do „Złotego wieku”

Prezydent Donald Trump opublikował w ciągu kilku godzin dwa skrajnie sprzeczne oświadczenia na portalu Truth Social. Zaledwie dzień wcześniej zagroził zbombardowaniem Iranu, cofając go do epoki kamienia łupanego i unicestwiając całą cywilizację – sformułowanie, które Escobar klasyfikuje jako retoryczną eskalację „Imperium Chaosu”.

Zaledwie kilka godzin później Trump nagle powiedział o „wielkim dniu dla pokoju na świecie”. Iran miał już dość, Stany Zjednoczone miały pomóc w transporcie morskim przez Cieśninę Ormuz, wesprzeć odbudowę i zarobić „mnóstwo pieniędzy”.

Escobar postrzega to nie tylko jako typową dla Trumpa zmienność, ale także jako klasyczny przykład manipulacji narracją: Trump ani nie czyta oryginalnych dokumentów, ani nie zastanawia się nad własnymi wypowiedziami. Nagły zwrot akcji nie jest ani logicznie, ani strategicznie zrozumiały, lecz jest raczej wynikiem gorączkowych dyskusji w tle.

Ukryci architekci:

Pakistan, Chiny i dyplomacja „zagubiona w tłumaczeniu”

Prawdziwe źródło zawieszenia broni nie leży w Waszyngtonie, ale w łańcuchu dyplomatycznym, który rozpoczął się kilka dni temu w Islamabadzie. Cztery państwa muzułmańskie – Pakistan, Arabia Saudyjska, Egipt i Turcja – spotkały się, aby omówić deeskalację.

Następnie pakistański minister spraw zagranicznych udał się do Pekinu, gdzie Chiny jednoznacznie dały do ​​zrozumienia, że ​​przedstawione dotychczas propozycje są niewystarczające. Pekin przedstawił pięciopunktowy plan, który stał się podstawą dalszych negocjacji.

Pepe Escobar, który doskonale zna Pakistan, ponieważ przez dziesięciolecia zajmował się reportażem (zarówno przed, jak i po 11 września), podkreśla kluczową rolę tego kraju jako „posłańca”, a nie architekta.

Obecny rząd w Islamabadzie – który obalił i uwięził Imrana Khana – ma bliskie powiązania z amerykańskim kompleksem wojskowo-przemysłowym, Pentagonem i CIA. Feldmarszałek Asim Munir ma nawet numer Trumpa na szybkim wybieraniu.

Niemniej jednak sam Iran nie był bezpośrednio zaangażowany; wszystkie informacje były rozpowszechniane kanałami pakistańskimi. Escobar mówi o „epickim zdarzeniu zaginionym w tłumaczeniu”: Stany Zjednoczone opracowały 15-punktowy plan, Iran – 10-punktowy. Obie strony interpretują dokumenty zupełnie inaczej.

Chiny przekonały Teheran dopiero w ostatniej chwili, aby dał szansę rozejmowi – obietnicą „Wesprzemy cię”.

Główne konflikty:

Liban, Cieśnina Ormuz i 10-punktowe żądania Iranu

Porozumienie o zawieszeniu broni już pierwszego dnia groziło załamaniem. Pakistan od początku jasno dawał do zrozumienia, że ​​Liban jest stroną zawieszenia broni. Sharif opublikował to publicznie na Twitterze – sugerując, że Waszyngton wyraził na to zgodę.

Mimo to, zaledwie kilka godzin później Izrael rozpoczął masową kampanię bombardowań Bejrutu, w tym w dzielnicach o wpływowych tradycjach Zachodu, takich jak Corniche. Rzeczniczka Departamentu Stanu USA Caroline Levitt potwierdziła później, że Liban nie był stroną porozumienia.

Escobar uważa to za jasny znak: Izrael – „kult śmierci w Azji Zachodniej” – nie został nawet włączony do negocjacji i zniweczył umowę już pierwszego dnia.

Jeszcze poważniejszy jest spór o Cieśninę Ormuz. Iran, z pomocą Chin, wprowadził tam alternatywny system opłat (E1) i obecnie pobiera opłaty w juanach.

Podczas gdy Trump wspomniał o pomocy USA w transporcie, Iran grozi całkowitym zamknięciem cieśniny, jeśli „zawieszenie broni na wszystkich frontach” zostanie naruszone. Escobar wyjaśnia: To oznaczałoby koniec petrodolara, jaki znamy.

Analizy Goldman Sachs ostrzegały Waszyngton od lat – ale nikt nie słuchał. Iran mógł finansować swoje reparacje wyłącznie z opłat drogowych.

Dziesięć punktów Iranu jest nie do przyjęcia dla Waszyngtonu: gwarancja nieagresji, utrzymanie kontroli nad Cieśniną Ormuz, zakończenie wszystkich wojen regionalnych, w tym z Hezbollahem, wycofanie wszystkich wojsk amerykańskich, reparacje, uznanie prawa do wzbogacania uranu, zniesienie wszystkich sankcji.

Trump później twierdził, że „nie doszło do wzbogacenia” i że Stany Zjednoczone usuwają „głęboko zakopany pył nuklearny” – choć jednocześnie przyznał, że pył ten pozostał nietknięty pod nadzorem satelitarnym od czasu ataku.

Escobar postrzega to jako ostateczne ujawnienie uzasadnienia wojny przez USA: „nieuchronna bomba atomowa” była pretekstem. Prawdziwym celem była zmiana reżimu i powstrzymanie irańskiej projekcji siły – oba te cele zakończyły się niepowodzeniem.

Rzeczywistość wojskowa kontra narracja Waszyngtonu

Trump, sekretarz obrony Pete Hegseth i generał CQ Brown przedstawili atak jako „spektakularne zwycięstwo militarne”. Twierdzili, że Iran został „zdewastowany”, gdyż 80% jego produkcji dronów i pocisków rakietowych zostało zniszczonych, a 80% jego obrony powietrznej zostało wyłączonych.

Escobar nazywa to po prostu „kłamaniem w żywe oczy”.

Większość podziemnych „miast rakietowych” (ponad 31 obiektów, wiele w odległych prowincjach, takich jak Sistan-Beludżystan) pozostaje nietknięta. Iran poinformował Stany Zjednoczone i Pakistan, że nadal posiada ponad 15 000 pocisków i 40 000 dronów – wiele z nich to zaawansowane modele zmodernizowane w Rosji, odporne na zakłócenia.

Chociaż siły powietrzne i część marynarki wojennej zostały trafione, miniaturowe okręty podwodne i rezerwy rakiet strategicznych pozostały nienaruszone.

Natomiast przemysł petrochemiczny i infrastruktura cywilna (mosty, uniwersytety, Isfahan) poniosły poważne straty – cenę, którą Iran może odbudować w dłuższej perspektywie przy pomocy Chin i Rosji.

Spójność narodowa w Iranie i rola krytyków wewnętrznych

Pomimo zniszczeń Iran przeżywa bezprecedensową jedność narodową.

Escobar opowiada o swojej długoletniej wiedzy na temat kraju: Po 47 latach najbrutalniejszych sankcji suwerenne państwo walczy praktycznie samotnie z najsilniejszą armadą na świecie – i doprowadziło do jej paraliżu.

Dotychczasowe rozbieżności w społeczeństwie (polityka gospodarcza, Republika Islamska) schodzą obecnie na dalszy plan.

Nawet były minister spraw zagranicznych Zarif został okrzyknięty zdrajcą w irańskich mediach społecznościowych, ponieważ jego artykuł w „Foreign Affairs” został odebrany jako dokument kapitulacji.

Perspektywy:

Negocjacje w Islamabadzie i główne linie geopolityczne

Rozmowy mają rozpocząć się w Islamabadzie w piątek. Iran mają reprezentować minister spraw zagranicznych Araghchi i przewodniczący parlamentu Ghalibaf.

Escobar oczekuje, że Irańczycy szczegółowo wyjaśnią swoje żądania i będą skłonni pójść na kompromis w jednej lub dwóch kwestiach (np. w kwestii reparacji poprzez opłatę za przejście graniczne w Ormuzie).

Prawdziwym pytaniem jest jednak „dobra wola” delegacji USA. Po dwóch poprzednich zdradach w trakcie negocjacji (w tym zabójstwie Najwyższego Przywódcy) zaufanie to zostało zachwiane.

Iran zdaje sobie sprawę, że jest to wojna na większą skalę, skierowana przeciwko suwerennym cywilizacjom (Iranowi, Rosji, Chinom), które kontrolują źródła energii.

Wniosek

Escobar i Davis przedstawiają ponury, ale realistyczny obraz: bez jasnych instrukcji ze strony Stanów Zjednoczonych skierowanych do Izraela, nakazujących przestrzeganie porozumienia, zawieszenie broni jest już „DOA” (dead on arrival – martwe od samego początku).

Nieracjonalni aktorzy po obu stronach – Izrael i niestabilny Trump – sprawiają, że każda prognoza jest ryzykowna.

Niemniej jednak, gdyby zawieszenie broni utrzymało się, mogłoby ono radykalnie zmienić geopolitykę regionu – wzmocniłoby Iran, osłabiło petrodolara i wprowadziło nową rolę mediatorów dla Chin i Pakistanu.

Rozmowa kończy się uświadomieniem: świat się temu przygląda, zwłaszcza kraje Globalnego Południa. Nie widzą tam „zdewastowanego” Iranu, lecz kraj, który radzi sobie pomimo wszelkich przeciwności.

Kluczowym pytaniem na nadchodzące dni pozostaje, czy Waszyngton kiedykolwiek uzna tę rzeczywistość.

Trump został oszukany przez Izrael… i ponura gra trwa dalej.

Trump został oszukany przez Izrael… i gra trwa dalej.

Larry C. Johnson uncutnews-ch./trump-wurde-von-israel-ausgetrickst-und-das-spiel-geht-weiter

Oto pierwsza mało spektakularna wiadomość: rzekome zawieszenie broni między USA a Iranem upadło. Choć nie ma oficjalnego oświadczenia, uwierzcie mi, to już koniec. Farsa  zorganizowana  przez administrację Trumpa, zwłaszcza w Waszyngtonie, jest absurdalna. Ogłaszają oni znaczące zwycięstwa militarne nad Iranem, nie mając najmniejszych dowodów na to, że USA osiągnęły jakiekolwiek cele strategiczne – poza przejęciem przez Iran kontroli nad Cieśniną Ormuz i uwięzieniem światowej gospodarki w kryzysie łańcucha dostaw.

Zarówno Iran, jak i Pakistan, mediatorzy w zawieszeniu broni, podkreślają, że administracja Trumpa   zaakceptowała dziesięciopunktowy plan Iranu jako realną podstawę do negocjacji :

  1. Zaangażowanie USA w pakt o nieagresji  – formalna gwarancja, że ​​Stany Zjednoczone (i Izrael) nie przeprowadzą dalszych ataków na Iran, Liban, Jemen i Irak.
  2. Irańska kontrola nad Cieśniną Ormuz pozostaje niezmienna  – Iran zachowuje suwerenność i podstawową koordynację ruchu statków przez cieśninę, a na rzecz bezpiecznego przepływu statków obowiązuje „uregulowany” lub „bezpieczny protokół tranzytowy”.
  3. Uznanie praw Iranu do wzbogacania uranu  – wyraźne uznanie przez Stany Zjednoczone i społeczność międzynarodową prawa Iranu do wzbogacania uranu na potrzeby cywilnego programu nuklearnego.
  4. Zniesienie wszystkich głównych sankcji USA wobec Iranu  – usunięcie bezpośrednich dwustronnych sankcji gospodarczych nałożonych przez Stany Zjednoczone.
  5. Zniesienie wszystkich sankcji wtórnych  – usunięcie sankcji wobec państw trzecich i organizacji prowadzących interesy z Iranem.
  6. Zakończenie wszystkich rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ przeciwko Iranowi  – zniesienie istniejących sankcji i rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ przeciwko Iranowi.
  7. Anulowanie wszystkich rezolucji Rady Gubernatorów Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej przeciwko Iranowi  – zakończenie rezolucji i środków nadzorczych Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej odnoszących się do irańskiego programu nuklearnego.
  8. Wypłata odszkodowań / reparacji wojennych dla Iranu  — rekompensata finansowa lub pomoc w odbudowie szkód wyrządzonych przez kampanię militarną USA i Izraela.
  9. Uwolnienie wszystkich zamrożonych irańskich aktywów  – odblokowanie irańskich funduszy i aktywów zlokalizowanych za granicą (w tym tych przechowywanych w bankach amerykańskich i europejskich).
  10. Wycofanie wojsk USA z Bliskiego Wschodu (i zakończenie ataków na sojuszników Iranu)  — wycofanie amerykańskich wojsk bojowych z regionalnych baz i rozszerzenie zawieszenia broni na sojuszników Iranu w „osi oporu” (w tym zaprzestanie izraelskich działań w Libanie przeciwko Hezbollahowi i zaprzestanie działań wojennych na innych frontach regionalnych).

Początkowa reakcja syjonistycznych zwolenników Trumpa i administracji Netanjahu była mieszanką szoku i gniewu. Opór rozpoczął się natychmiast we wtorek wieczorem, a w środę rano administracja Trumpa upierała się, że zgodziła się na inny – choć jak dotąd nieokreślony – dziesięciopunktowy plan. Izrael doprowadził do fiaska negocjacji, rozpoczynając brutalną i morderczą kampanię bombardowań centralnego i południowego Libanu.

Jak więc wpakowaliśmy się w ten bałagan? Artykuł w „New York Timesie” zatytułowany „Jak Trump poprowadził USA do wojny z Iranem”  przyciągnął  uwagę opinii publicznej, obarczając winą Benjamina Netanjahu i jego szefa Mossadu. Artykuł przedstawia premiera Netanjahu jako siłę napędową amerykańskiej interwencji. Netanjahu od miesięcy intensywnie prowadził kampanię na rzecz wspólnego, zakrojonego na szeroką skalę ataku na Iran. Przełomowe spotkanie 11 lutego 2026 roku w Białym Domu – gdzie Netanjahu wygłosił ściśle tajną prezentację w Sali Sytuacyjnej – pomogło Trumpowi przełamać początkową niechęć i ograniczone możliwości, ostatecznie autoryzując zakrojone na szeroką skalę ataki u boku Izraela.

W miesiącach poprzedzających spotkanie 11 lutego Netanjahu wielokrotnie naciskał na administrację Trumpa, aby USA poparły ataki militarne, nazywając je niezbędnymi dla neutralizacji irańskiego programu nuklearnego, pocisków balistycznych i wpływów regionalnych. Przedstawiciele izraelskiego rządu sygnalizowali, że Izrael jest gotowy do jednostronnego działania w razie potrzeby, co wzbudziło w Stanach Zjednoczonych poczucie pilności i nieuchronności. 11 lutego Netanjahu przybył do Białego Domu na rozmowy, które obejmowały szczegółową odprawę na temat gróźb ze strony Iranu. Podczas prawie trzygodzinnego spotkania omówiono potencjalne terminy ataków, ryzyko dla trwających rozmów dyplomatycznych między USA a Iranem (które Netanjahu starał się podważyć) oraz korzyści płynące z działań militarnych. Trump i jego zespół otrzymali informacje wywiadowcze i argumenty, które podkreśliły potrzebę zdecydowanych działań.

No cóż, pozwólcie, że trochę pospekuluję… Myślę, że moment publikacji tego artykułu wpisuje się w waszyngtoński rytuał szukania jednego lub więcej kozłów ofiarnych za nieudaną politykę. J.D. Vance i, w mniejszym stopniu, Marco Rubio są przedstawiani jako dwa głosy rozsądku, które próbowały odwieść Donalda Trumpa od ataku na Iran. Generał Dan Caine był pod tym względem bliski, ale artykuł w „New York Timesie” przedstawia go jako stosunkowo słabego człowieka, który nie odważył się rzucić wyzwania prezydentowi.

Kto ponosi winę? Pete Hegseth. Jeśli ataki USA ponownie się nasilą w tym tygodniu, a Iran będzie nadal bombardował amerykańskie bazy wojskowe w Zatoce Perskiej, krytyczną infrastrukturę gospodarczą państw Zatoki Perskiej i Izrael, nadejdzie dzień rozliczenia, kiedy Trump będzie zmuszony przyznać, że USA nie są w stanie pokonać Iranu, a koszt kontynuowania wojny będzie katastrofalny dla amerykańskiej gospodarki – i dla perspektyw politycznych Republikanów tej jesieni.

Źródło: Trump dał się oszukać Izraelowi… A gra trwa dalej

Barbarzyństwo kapituluje strategicznie. Cywilizacja zwycięża. Na razie.

Barbarzyństwo kapituluje strategicznie. Cywilizacja zwycięża. Na razie.

Zawsze chodziło o cywilizację.

„Cała cywilizacja umrze dziś w nocy i nigdy nie powróci”. Historia zarejestruje to spojrzeniem bezlitosnym jak słońce. Zaskakująco barbarzyńska pieczęć, którą prezydent Stanów Zjednoczonych umieścił w mediach społecznościowych.

Krótko mówiąc: była to tandetna „cywilizacja”, która dała światu Big Maca i groziła unicestwieniem starożytnej cywilizacji, która dała światu algebrę; która wywarła bezprecedensowy wpływ na sztukę, naukę i rządzenie; która wydała na świat postaci od Cyrusa Wielkiego po Awicennę, od Omara Chajjama po wybitnego poetę Dżalaladdina Rumiego; która rozwinęła serię wspaniałych ogrodów, dywanów, cudów architektury oraz ram filozoficznych i etycznych.

Co istotne, ze strony przywódców politycznych całego „cywilizowanego” Zachodu nie wydobył się ani jeden dźwięk w odpowiedzi na ten wybuch barbarzyństwa, nie było nawet udawanego oburzenia, co po raz kolejny dowodzi ich całkowitego, nieodwracalnego moralnego i politycznego bankructwa.

Irańczycy odpowiedzieli na to barbarzyństwo w ten sam sposób. Ponad 14 milionów ludzi zarejestrowało się, tworząc żywe tarcze wokół swoich elektrowni w całym kraju, chroniąc swoje źródła utrzymania i stawiając bezpośredni opór „syndykatowi Epsteina”.

Gdy zbliżał się mrożący krew w żyłach moment, pawian barbarzyństwa – co innego? – przerzucił się na TACO: ludzie z LEGO uwiecznili go.

Nie ma absolutnie żadnej możliwości, aby Pakistan mógł zaoferować Iranowi „gwarancje”, że zawieszenie broni będzie sposobem na ostateczne zakończenie wojny. Jak potwierdziły źródła dyplomatyczne, w rzeczywistości wydarzyło się coś takiego: Pekin w ostatniej chwili wkroczył jako gwarant i zapewnił Teheran, że Stany Zjednoczone zaakceptują przynajmniej część irańskich żądań zawartych w 10-punktowym planie.

Potwierdził to również ambasador Iranu w Chinach, Abdolreza Rahmani Fazili. Negocjacje rozpoczną się w najbliższy piątek w Islamabadzie.

Prezydent Stanów Zjednoczonych, ten śliniący się pawian barbarzyństwa, w obliczu nieuniknionych, ponurych konsekwencji własnego strategicznego błędu, wykorzystał Pakistan jako drogę ucieczki. Potwierdził to kolejny epicki błąd pakistańskiego premiera: zapomniał usunąć nagłówek tweeta/posta X, który został dla niego napisany przez Biały Dom.

Obecny reżim pakistański – de facto kierowany przez marszałka polowego Asima Munira, który ma Trumpa na szybkim wybieraniu – mógł korzystać i będzie nadal korzystać geopolitycznie z wyjątkowego statusu: muzułmańskiej potęgi nuklearnej ze znaczną mniejszością szyicką; dobrych stosunków z Radą Współpracy Zatoki Perskiej; sąsiada Iranu, z którym ma dobre stosunki; umowy obronnej z Arabią Saudyjską; strategicznego partnera Chin; brak baz USA na jego terytorium.

Ale Islamabad zawsze był jedynie mediatorem, nigdy architektem jakiejkolwiek „mediacji”. Niezależnie od zaciemnienia ze strony Białego Domu, to Chiny musiały stworzyć podstawowe ramy dla ewentualnego odprężenia.

Syndykat Epsteina błaga o przerwę

Dotarliśmy do punktu, w którym kult śmierci w Azji Zachodniej był jednocześnie tłumiony przez Iran i Hezbollah w południowym Libanie. Pomimo zalewu propagandy, ich prośby o pomoc odegrały znaczącą rolę w przekonaniu Trumpa do zgody na zawieszenie broni.

Syndykat Epsteina jako całość wręcz się o to prosił. Nie chodziło o geopolitykę, ale o piekło operacyjne: Imperium Chaosu wyczerpało swoje zasoby militarne.

Ostatecznym sygnałem było wycofanie się USS Tripoli – pod ostrzałem – w głąb południowego Oceanu Indyjskiego wraz z 2500 marines na pokładzie. Oznaczało to, że Marynarka Wojenna USA opuściła teatr działań wojennych – z wyjątkiem okrętów podwodnych uzbrojonych w pociski Tomahawk, z których około połowa chybiała celu z alarmującą niecelnością.

A problemy są dalekie od zakończenia. Finansowe piekło wisi w powietrzu, niezależnie od tego, co zostanie ustalone w Islamabadzie i poza nim, z 10 bilionami dolarów obligacji rządowych, które trzeba będzie zrefinansować w 2026 roku. A petrodolar szybko zmierza na śmietnik historii.

I po raz kolejny pojawia się obłąkańczy kult śmierci.

Nikt nigdy nie powinien o tym zapominać. Syndykat Epsteina nie jest zdolny do zawierania porozumień. A kult śmierci nie zawiera rozejmów: w najlepszym razie tworzy luki prawne, które pozwalają mu zabijać każdego, kogo zobaczy.

Pismo [mane tekel fares md] jest już na ścianie. Jeśli kult śmierci złamie zawieszenie broni – co już się dzieje – Iran i Hezbollah odpowiedzą zmasowanym atakiem, nie atakując amerykańskich celów.

Niemniej jednak jest jeszcze za wcześnie, by twierdzić, że pawian barbarzyństwa przegrał wojnę pod każdym względem: moralnym, prawnym, politycznym, ekonomicznym i strategicznym.

Ostatecznie imperium chaosu z natury zawsze będzie niezdolne do honorowania porozumień – zwłaszcza, gdy weźmiemy pod uwagę, że w trakcie negocjacji dyplomatycznych doszło do dwóch ataków na Iran, w których zginęli wszyscy, od przywódcy ajatollaha Chameneiego po licznych potencjalnych negocjatorów.

Ogólny obraz pozostaje ten sam (zaśpiewajcie to!): to wojna do samego końca z trzema głównymi zwolennikami świata wielobiegunowego – Iranem, Chinami i Rosją.

Gra o władzę w Chinach i kilka ustalonych faktów

Przed zawieszeniem broni Chiny otrzymywały 1,2 miliona baryłek irańskiej ropy dziennie, głównie za pośrednictwem 26 tankowców-widm z wyłączonymi transponderami, a płatności w juanach były realizowane za pośrednictwem systemu CIPS na terminalu poboru opłat w Cieśninie Ormuz.

Wszystko to odbywało się z pominięciem systemu SWIFT, sankcji, petrodolara i zachodnich ubezpieczeń.

To nowy, alternatywny system płatności, który został wdrożony w miejscu, gdzie jest największe ryzyko przestoju na świecie.

Ta złożona architektura ukrytej energii pozostaje nienaruszona po zawieszeniu broni – o ile zostanie utrzymana. Kluczowe jest jednak to, że Chiny zyskują dodatkową swobodę. Widmo grożące wstrzymaniem całego eksportu irańskiej ropy naftowej najwyraźniej zniknęło. To wyjaśnia logikę stojącą za chińską gwarancją złożoną w ostatniej chwili.

Porównajmy to z deklarowanymi celami Imperium Chaosu: sprowokowanie zmiany reżimu; zabezpieczenie wzbogaconego uranu; zniszczenie programu rakietowego; unicestwienie zdolności Iranu do projekcji siły. Wszystko to zakończyło się ogromnym błędem strategicznym.

Iran i Oman będą koordynować „punkt poboru opłat” dla każdego statku przepływającego przez Cieśninę Ormuz – w okresie zawieszenia broni i po jego zakończeniu – w ramach szczegółowych ram prawnych. Amerykańskie statki przepływające przez Cieśninę Ormuz po uiszczeniu opłaty w juanach – niewiele jest rzeczy bardziej ironicznych w historii.

Jednak jedno jest jasne: imperium chaosu gra na czas, podczas gdy Iran zachowuje inicjatywę.

Główne punkty 10-punktowego planu Iranu:

  • Obowiązek nieagresji
  • Utrzymanie irańskiej kontroli nad Cieśniną Ormuz
  • Porozumienie w sprawie wzbogacania uranu
  • Zniesienie wszystkich głównych sankcji
  • Zniesienie wszystkich sankcji wtórnych
  • Zakończenie obowiązywania wszystkich rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ
  • Zakończenie obowiązywania wszystkich decyzji Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej
  • Wypłata odszkodowania Iranowi
  • Wycofanie amerykańskich wojsk bojowych z regionu
  • Zakończyć wszystkie wojny, w tym te przeciwko Hezbollahowi

Jest jasne: Iran nie pójdzie na kompromis w żadnej z tych kwestii.

Cywilizacja przetrwała – na razie.

Kilka faktów:

  • USA nie są już supermocarstwem
  • Iran ponownie stał się jedną z wiodących potęg
  • Monarchie Zatoki Perskiej pozbędą się baz USA
  • Katar i Oman zawrą z Iranem umowy o bezpieczeństwie

Pozostaje pytanie centralne: Jak znaleźć lekarstwo na ten „rak” występujący w Azji Zachodniej?

Źródło: Barbaria strategicznie się poddaje. Cywilizacja wygrywa. Na razie.

Pokój pod dyktando Teheranu

Pokój pod dyktando Teheranu

Autor artykułu Marek Wójcik 9. kwietnia 2026 world-scam/pokoj-pod-dyktando-teheranu

Zapowiedziany na wczoraj koniec cywilizacji został w ostatniej chwili odroczony na dwa tygodnie. Pomimo że została już obwieszczona, apokalipsa nie nastąpi. Donald Trump doprowadził do 9. z kolei pokoju na świecie. Cóż z tego, że to jego działanie wywołało tę całą awanturę? Najważniejsze, że w nocy z wtorku na środę przywrócił światu pokój.

Z ręką na sercu, czy ktokolwiek z was poszedłby bronić własnym ciałem mostu, albo elektrowni – obiektów zagrożonych zniszczeniem przez największą potęgę militarną świata? To już nie jest patos, to rzeczywistość – Irańczycy są prawdziwymi bohaterami tej wojny.

Jak wynika ze zdjęć opublikowanych przez media państwowe, Irańczycy utworzyli łańcuchy ludzkie, aby chronić mosty i elektrownie po groźbach prezydenta Trumpa dotyczących ataku na infrastrukturę energetyczną, a najwyżsi urzędnicy oświadczyli, że są gotowi poświęcić za to nawet swoje życie.

Jak zdesperowani muszą być ci mieszkańcy Persji, żeby tak odważnie stawiać czoła amerykańsko-syjonistycznemu imperializmowi?

Irańczycy gromadzą się na mostach i przy elektrowniach w całym kraju, aby zapobiec temu, by stały się one celem zbrodni wojennych Trumpa.
Źródło:
Telegram 07.04.2026 r. 16:33.

Możliwe, że Trump wystraszył się wizji przejścia do historii jako największy na świecie tyran. Może to właśnie postawa tych ludzi spowodowała, że jak pies podkulił ogon i wycofał się z tej przez niego wywołanej i sromotnie przegranej awantury światowej. Może dotarła do niego informacja o systemie rosyjskim S 500 zainstalowanym w Iranie.

S-500 Prometheus (55R6M „Triumfator-M”) to rosyjski system rakietowy ziemia-powietrze nowej generacji, opracowany przez firmę Almaz-Antey jako następca modelu S-400. Przeznaczony do przechwytywania celów na dużych wysokościach i dalekich odległościach, wszedł do służby w 2021 roku. Działa jako mobilny, wielowarstwowy system przeznaczony do zwalczania samolotów, myśliwców stealth, broni hipersonicznej oraz satelitów na niskiej orbicie w zasięgu do 600 km i na wysokości do 200 km.

Prezydent USA przyjął do wiadomości, że nie będzie bezwarunkowej kapitulacji Iranu. Będzie bezwarunkowe przyjęcie przez USA wszystkich dziesięciu irańskich warunków:

  1. Żadnych nowych aktów agresji wobec Iranu;
  2. Utrzymanie irańskiej kontroli nad Cieśniną Ormuz;
  3. Akceptacja wzbogacania uranu;
  4. Zniesienie wszystkich sankcji pierwotnych;
  5. Zniesienie wszystkich sankcji wtórnych;
  6. Unieważnienie wszystkich rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ;
  7. Unieważnienie wszystkich rezolucji Rady Gubernatorów:
  8. Wypłata odszkodowania dla Iranu;
  9. Wycofanie amerykańskich sił bojowych z regionu;
  10. Zakończenie wojny na wszystkich frontach, w tym przeciwko bohaterskiemu Islamskiemu Ruchowi Oporu w Libanie.

Nic dziwnego, że Izrael tak popierany przez globalistów i ich marionetki w rządach wielu krajów świata, ogłosił kontynuację walki z Hezbollah w Libanie. Dla Izraela porażka USA wiąże się z utratą najważniejszego sprzymierzeńca. Wraz z upadkiem hegemonii USA w tym regionie, siła Izraela – tego najbardziej terrorystycznego na świecie kraju – znacznie osłabła. Decyzja Izraela kontynuacji wojny w Libanie spowodowała, że ataki rakietowe Iranu na Izrael będą nadal kontynuowane.

Godny zaufania partner do negocjacji.

Dla lepszego zrozumienia, w jaki sposób Donald Trump odnosi tak wiele sukcesów, przedstawię wam cykle decyzyjne tego męża stanu zjednoczonego:

Diagram cykli decyzyjnych Donalda Trumpa.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Czy Erika Kirk zamordowała Charliego w ramach izraelskiego zamachu stanu w USA?

Czy pierwszy zamach na Trumpa został zaplanowany i zatuszowany przez Izrael

drugα ɐuoɹʇs mєdαlu @M_Christo1410

Tucker Carlson sugeruje, że pierwszy zamach na prezydenta Trumpa został zaplanowany i zatuszowany przez Izrael oraz Benjamina Netanjahu. Powołując się na Joe Kenta, Tucker twierdzi, że śledztwo w sprawie tego zamachu zostało natychmiast zamknięte, zanim można było ujawnić jakikolwiek zagraniczny udział. Tucker mówi też, że „dobrzy ludzie” w rządzie potajemnie walczą z Izraelem, ale są przytłoczeni jego wpływami i potęgą.

Izrael złamał zawieszenie broni, Iran odpowiada atakami rakietowymi. Możliwe scenariusze.

Seyed M. Marandi: Izrael łamie zawieszenie broni, Iran odpowiada atakami rakietowymi i możliwe scenariusze

W niedawnym wywiadzie dla amerykańskiego dziennikarza Glenna, irański profesor Seyed Mohammad Marandi analizuje najnowsze wydarzenia na Bliskim Wschodzie. Marandi, wykładowca Uniwersytetu w Teheranie i były doradca irańskiego zespołu negocjacyjnego ds. programu nuklearnego, opisuje naruszenie zawieszenia broni przez Izrael, odwet Iranu oraz złożone tło negocjacji z USA.

Seyed M. Marandi: Israel Breaks Ceasefire, Iran Retaliates With Missile Strikes
============================================================

Obecny konflikt i zerwanie zawieszenia broni

Według Marandiego, Izrael masowo naruszył niedawno uzgodnione zawieszenie broni. Podczas nagrania wywiadu 8 kwietnia irańskie pociski zostały wystrzelone w kierunku Izraela w bezpośredniej odpowiedzi na trwające izraelskie ataki na Liban. Izrael przeprowadza naloty dywanowe na libańskie miasta i ludność cywilną, w wyniku których giną setki osób, w tym wiele kobiet i dzieci. Dzieje się tak pomimo porozumienia o zawieszeniu broni.

Marandi podkreśla, że ​​pakistański premier wyraźnie napisał na Twitterze, że Liban jest stroną zawieszenia broni. Niemniej jednak prezydent USA Trump twierdzi, że jest to „odrębna potyczka”. Te sprzeczności świadczą o słabości Trumpa i zamiarze Netanjahu, by celowo sabotować proces pokojowy. Ataki służą podważeniu zawieszenia broni i realizacji własnych celów politycznych poprzez dalszą radykalizację izraelskiej ludności.

Tło negocjacji i plan irański

Wywiad rzuca światło na tło zawieszenia broni. Stany Zjednoczone początkowo domagały się „bezwarunkowej kapitulacji” Iranu – podobnie jak w przypadku poprzedniej 12-dniowej wojny. Stanowisko to przekształciło się w 15-punktowy plan, który Iran odrzucił. Zamiast tego irańska Najwyższa Rada Bezpieczeństwa Narodowego, z udziałem Najwyższego Przywódcy Alego Chameneiego, opracowała własny 10-punktowy plan. Został on przekazany Stanom Zjednoczonym za pośrednictwem Pakistanu i ostatecznie zaakceptowany przez Trumpa jako podstawa do negocjacji.

Marandi opisuje ten krok jako symbolicznie znaczący: aroganckie imperium, takie jak Stany Zjednoczone, zostało zmuszone do uznania praw suwerennego państwa. Niemniej jednak sceptycyzm jest uzasadniony. Stany Zjednoczone to wyjątkowo aroganckie imperium, a Trump jest najbardziej aroganckim z „cesarzy”. Negocjacje z nim są nieprzewidywalne, ponieważ stale zmienia swoje stanowiska.

Sytuacja militarna i siła Iranu

Pomimo zawieszenia broni Iran przygotowuje się na najgorsze. Marandi, który sam walczył jako ochotnik w wojnie iracko-irańskiej w latach 80., wskazuje na długoterminowe przygotowania Iranu: od ponad 25 lat kraj ten rozwija i gromadzi rakiety i drony – znacznie więcej, niż podejrzewa druga strona. W ciągu ostatnich 40 dni Iran nieprzerwanie atakował cele w Izraelu, bazy amerykańskie i inne podmioty zaangażowane w konflikt, nie tracąc przy tym potencjału.

Stany Zjednoczone stoją przed poważnymi problemami: ich wojska zostały pospiesznie przemieszczone w regionie, bazy zostały zniszczone, a ekstremalne warunki klimatyczne (upał, wilgotność, burze piaskowe) w Zatoce Perskiej poważnie wpływają na sprzęt i logistykę. Koszty napraw w poprzednich wojnach sięgały setek miliardów dolarów. Do tego dochodzi presja polityczna w USA i krytyka międzynarodowa. Zamknięcie Cieśniny Ormuz przez Iran dodatkowo potęguje tę presję.

Rola Izraela, USA i zachodnich mediów

Marandi ostro krytykuje podwójne standardy Zachodu. Podczas gdy Izrael bombarduje libańskie obszary cywilne zgodnie z „doktryną Dahija” (systematyczne niszczenie całych dzielnic) – porównywalną do „koszenia trawników” w Strefie Gazy – prasa zachodnia milczy lub usprawiedliwia ataki jako ataki na „bazy Hezbollahu”. Ani „Washington Post”, „New York Times”, „Guardian”, ani liberalni czy konserwatywni komentatorzy nie wyrazili oburzenia groźbami Trumpa, że ​​„zbombarduje Iran do epoki kamienia łupanego” lub zniszczy irańską cywilizację.

Zachodem rządzi „klasa Epsteina” – oligarchiczna elita pozbawiona moralnego kompasu. Irańczycy i muzułmanie są postrzegani jako „Amalekici” (biblijni wrogowie) i podludzie. Taka postawa podważa humanitarną i demokratyczną legitymację Zachodu.

Cieśnina Ormuz i jej skutki gospodarcze

Kluczowym punktem negocjacji jest kontrola nad Cieśniną Ormuz. Iran tymczasowo zamknął ten strategiczny szlak wodny i obecnie domaga się wspólnego zarządzania lub ustalenia opłat, być może z Omanem. Nie był to pierwotny zamiar Iranu, lecz bezpośrednia konsekwencja ataku USA. Kontrola nad cieśniną znacząco wzmocniłaby Iran, a jednocześnie osłabiłaby USA.

Zamknięcie poważnie utrudnia transport ropy naftowej, LNG i nawozów, grożąc globalną recesją. Kraje takie jak Indie już odczuwają konsekwencje gospodarcze. Marandi postrzega to jako utratę siły przez Stany Zjednoczone: państwa Globalnego Południa mogłyby teraz działać bardziej asertywnie.

Perspektywy na przyszłość: negocjacje czy nowa wojna?

Marandi jest pesymistą co do osiągnięcia kompleksowego porozumienia w ciągu planowanych dwóch tygodni. Możliwe, że łatwiejsze kwestie zostaną rozwiązane, a termin przedłużony. Dziesięć kluczowych punktów Iranu – w tym wzbogacanie uranu, program rakietowy i relacje regionalne – jest trudnych do zaakceptowania dla aroganckiego imperium.

Możliwe scenariusze:

Kontynuacja izraelskich ataków na Liban i irańskich działań odwetowych.

Udział państw Zatoki Perskiej (np. Zjednoczonych Emiratów Arabskich) jest możliwy, ale są one bezsilne militarnie. Ich krytyczna infrastruktura jest odsłonięta na wybrzeżu i byłaby bezpośrednio zagrożona w razie konfliktu.

Przejście do wojny czysto irańsko-izraelskiej, w której USA pozostawały pośrednio zaangażowane (tankowanie, rozpoznanie).

Dyktatury Zatoki Perskiej zagroziły swojej pozycji, wspierając USA. Iran będzie faworyzował państwa przyjazne (Chiny, Rosję) podczas tranzytu przez Ormuz i dyskryminował swoich oponentów.

Sojusze regionalne i długoterminowe konsekwencje

Siła Iranu opiera się na partnerstwach z Irakiem, Jemenem i Hezbollahem, które działają autonomicznie. Sojusze te skomplikowały wojnę. W dłuższej perspektywie, jeśli konfrontacyjna polityka państw Zatoki Perskiej będzie się utrzymywać, granice mogą ulec zmianie.

Marandi kończy refleksją historyczną: Konfliktu można było uniknąć, gdyby Stany Zjednoczone posłuchały głosów takich jak Flynt i Hillary Leverett (autorzy książki „Going to Tehran”). Zamiast tego, wpływy syjonistyczne uniemożliwiły pokój. Iran zaoferował nawet współpracę po 11 września, ale spotkało go rozczarowanie.

Wniosek

Wywiad ukazuje pewny siebie Iran, który wychodzi z konfliktu wzmocniony militarnie, strategicznie i symbolicznie. Jednocześnie podkreśla niestabilność spowodowaną izraelskimi prowokacjami i nieprzewidywalnością USA. To, czy zawieszenie broni utrzyma się, zależy w dużej mierze od zdolności USA do powstrzymania Izraela – w co Marandi głęboko wątpi.

Nadchodzące dni i tygodnie zadecydują o postępach w negocjacjach, czy też eskalacji konfliktu. Zamknięcie Cieśniny Ormuz i irańskie ataki rakietowe wysyłają wyraźne sygnały: Iran jest gotowy bronić swojej suwerenności i praw regionu wszelkimi możliwymi środkami.

Udział Izraela w negocjacjach: Atak na strategiczny most w Iranie: Jedwabny Szlak pod ostrzałem.

Atak na strategiczny most w Iranie: Jedwabny Szlak pod ostrzałem

zmianynaziemi/atak-na-strategiczny-most-w-iranie-jedwabny-szlak-pod-ostrzalem

Wewnętrzne linie komunikacyjne Iranu stały się celem precyzyjnych uderzeń militarnych, które mogą zmienić układ sił w regionie Bliskiego Wschodu. 7 kwietnia 2026 roku siły izraelskie, przy wsparciu technicznym i operacyjnym Stanów Zjednoczonych, przeprowadziły serię ataków na kluczowe elementy irańskiej infrastruktury transportowej. Głównym punktem uderzenia stał się most kolejowy Yahya Abad, zlokalizowany w rejonie miasta Kaszan w prowincji Isfahan. To strategiczne ogniwo transportowe, łączące ważne centra przemysłowe i logistyczne, zostało poważnie uszkodzone, co wywołało natychmiastowy wstrząs w irańskim systemie transportowym.

Z oficjalnych doniesień agencji IRNA oraz informacji przekazywanych przez lokalne władze w prowincji Isfahan wynika, że w wyniku ataku na most Yahya Abad zginęły 2 osoby, a 3 kolejne odniosły obrażenia. Choć liczba ofiar śmiertelnych jest niska, znaczenie polityczne i gospodarcze tego zdarzenia jest ogromne. Most w Kaszanie nie jest jedynie lokalnym obiektem inżynieryjnym, lecz elementem szerszej sieci kolejowej, która stanowi kręgosłup irańskiego eksportu i transportu wojskowego. Uderzenie w ten konkretny punkt sugeruje, że agresorzy dysponują dokładną wiedzą na temat logistycznych słabych punktów Teheranu.

Działania w Kaszanie nie były odosobnionym incydentem. Atak ten stanowił część szerszej ofensywy, której celem było sparaliżowanie ruchu wewnątrz kraju. Równocześnie rakiety uderzyły w most w pobliżu świętego miasta Kum oraz w kluczową autostradę w północnej części Iranu, łączącą Tabriz z resztą kraju. Wybór celów nie był przypadkowy – uderzono w arterie komunikacyjne, które umożliwiają szybki przerzut wojska oraz transport surowców. Strategia ta ma na celu odcięcie głównych ośrodków decyzyjnych od baz operacyjnych i magazynów sprzętu.

Sytuacja stała się jeszcze bardziej napięta ze względu na kontekst polityczny. Ataki nastąpiły w momencie, gdy zbliżał się wyznaczony przez administrację Donalda Trumpa termin ostateczny w kwestii negocjacji nuklearnych i bezpieczeństwa regionalnego. Armia Obrony Izraela (IDF) wysłała bezpośrednie ostrzeżenia do mieszkańców Iranu, zalecając unikanie podróży pociągami. Takie działanie jest rzadko spotykane i wskazuje na to, że kolejne uderzenia w infrastrukturę kolejową mogą nastąpić w każdej chwili. Jest to forma wojny psychologicznej, mająca na celu wywołanie paniki wśród cywilów i wywarcie presji na rząd w Teheranie.

W odpowiedzi na te działania Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) wydał ostre oświadczenie, w którym stwierdzono, że czas „powściągliwości” dobiegł końca. Retoryka Teheranu sugeruje, że Iran może przejść do otwartej odpowiedzi militarnej, co stawia region na krawędzi pełnoskalowego konfliktu. Mosty i linie kolejowe, które w czasie pokoju służą handlowi w ramach tzw. Jedwabnego Szlaku, stały się teraz polami bitwy w nowoczesnej wojnie hybrydowej, gdzie precyzyjne uderzenia mają zastąpić tradycyjną inwazję lądową.

Z perspektywy logistycznej zniszczenie mostu Yahya Abad powoduje ogromne utrudnienia w transporcie towarów. Kolej w Iranie odgrywa kluczową rolę w przesyłaniu produktów naftowych oraz minerałów, które są głównym źródłem dochodów państwa. Każdy dzień przerwy w funkcjonowaniu tej linii to straty finansowe liczone w milionach dolarów oraz opóźnienia w dostawach strategicznych materiałów. Uderzenie w infrastrukturę cywilną, która pełni funkcje podwójnego przeznaczenia, jest jasnym sygnałem, że celem nie jest jedynie armia, ale cała wydolność państwa irańskiego.

Światowi obserwatorzy zwracają uwagę na synchronizację działań USA i Izraela. Wspólne ataki, z których jeden uderzył bezpośrednio w Teheran 6 kwietnia, pokazują poziom współpracy wywiadowczej i militarnej obu państw. Wykorzystanie precyzyjnej broni do niszczenia konkretnych przęseł mostów dowodzi wysokiej zdolności do operowania w głębi terytorium przeciwnika bez konieczności angażowania dużych sił naziemnych.

Obecnie region znajduje się w stanie najwyższej gotowości. Zniszczony most w Kaszanie to nie tylko problem inżynieryjny, ale symbol geopolitycznego przełomu. Jeśli Iran nie powstrzyma się od odwetu, a USA i Izrael nie wycofają swoich żądań, infrastruktura transportowa Bliskiego Wschodu może stać się głównym celem w nadchodzących tygodniach. Każda kolejna stacja kolejowa i każdy most mogą stać się punktem zapalnym w konflikcie, który z lokalnego sporu przekształca się w globalną rozgrywkę o dominację w Azji Zachodniej.

Źródła:

https://www.aljazeera.com/news/2026/4/7/israel-warns-iran…

https://www.trtworld.com/article/894c32615891

https://report.az/en/amp/region/us-and-israel-attack-rail…

https://english.news.cn/20260407/289c389df4494001a5db2516…

https://iranwire.com/en/news/150913-bridges-hit-rail-line…

https://english.mathrubhumi.com/news/world/israel-airstri…

Trump uległ Netanjahu. Kulisy ataku na Iran.

Trump uległ Netanjahu, tylko Vance był przeciwko. Kulisy ataku na Iran

8.04.2026 nczas/trump-ulegl-netanjahu-tylko-vance-byl-przeciwko-kulisy-ataku-na-iran

Donald Trump oraz Benjamin Netanjahu
Donald Trump oraz Benjamin Netanjahu. / foto: domena publiczna

Donald Trump podjął decyzję o wojnie z Iranem pod wpływem swoich instynktów i namów ze strony premiera Izraela Benjamina Netanjahu – wynika z opisu przez „New York Timesa” kulis decyzji. O negatywnych skutkach ostrzegali go m.in. gen. Dan Caine i wiceprezydent J.D. Vance’a. Sceptycyzm wyrażał też Marco Rubio.

Według relacji „New York Timesa”, mającej stanowić fragment powstającej książki pary dziennikarzy gazety, kluczowa dla decyzji Trumpa była wizyta premiera Izraela Benjamina Netanjahu 11 lutego. Szef izraelskiego rządu, wraz m.in. z szefem Mossadu Davidem Barneą, miał przedstawić wówczas prezentację planu, zakładającego zniszczenie irańskiego programu rakietowego, obalenie reżimu ajatollahów i instalację świeckiego przywództwa. Wśród potencjalnych następców zaprezentowano m.in. Rezę Pahlawiego, syna ostatniego szacha. Plan zakładał również interwencję irańskich Kurdów.

Trump miał zareagować przychylnie, choć już następnego dnia, 12 lutego, amerykańskie służby wywiadowcze przedstawiły własną ocenę planu Netanjahu. Dyrektor CIA John Ratcliffe określił izraelskie scenariusze zmiany reżimu jako oderwane od rzeczywistości. Sekretarz stanu Marco Rubio potwierdził tę ocenę, określając plan jako „bullshit”. Analitycy uznali jednak za osiągalne dwa pierwsze cele: wyeliminowanie najwyższego przywództwa Iranu oraz zniszczenie jego zdolności militarnych.

Trump odłożył na bok kwestię zmiany reżimu, stwierdzając, że to „ich problem” (choć nie określił, czy miał na myśli Irańczyków, czy Izrael) i skoncentrował się na celach uznanych przez wywiad za wykonalne.

Gen. Dan Caine, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, ostrzegał w kolejnych dniach, że kampania drastycznie uszczupli amerykańskie zapasy uzbrojenia, w tym rakiet przechwytujących, nadwyrężone już latami wsparcia dla Ukrainy i Izraela. Wskazywał też na ryzyko zablokowania przez Iran cieśniny Ormuz. Trump miał jednak uznać, że reżim w Teheranie będzie zbyt osłabiony i podda się, zanim zdoła zamknąć cieśninę.

Caine miał również sceptycznie odnosić się do izraelskiego planu, uważając go za nazbyt optymistyczny.

– Z mojego doświadczenia wynika, że to standardowa procedura operacyjna Izraelczyków. Obiecują na wyrost, a ich plany nie zawsze są dobrze opracowane. Wiedzą, że nas potrzebują i dlatego tak agresywnie nas namawiają – miał powiedzieć generał.

Tylko Vance był przeciwko atakowi na Iran

Mimo ostrzeżeń, Caine nie wydał żadnej rekomendacji, uważając, że nie jest to jego rolą. Według „NYT”, ostatecznie poglądy Trumpa były jednak bardzo zbliżone do Netanjahu i od dekad uważał on Iran za groźnego wroga.

Jedynym członkiem gabinetu, który miał jednoznacznie wyrazić opinię przeciwko wojnie był wiceprezydent J.D. Vance.

Według „NYT”, Vance ostrzegał przed chaosem regionalnym, ogromnymi kosztami i rozbiciem koalicji politycznej prezydenta. Vance nieobecny był na spotkaniu 11 lutego z powodu wizyty w Azerbejdżanie. Trumpa ostrzegać miał też zaprzyjaźniony z Vancem kontrowersyjny prawicowy publicysta Tucker Carlson.

Szefowa gabinetu Białego Domu Susie Wiles wyrażała prywatnie obawy przed wciągnięciem USA w kolejny bliskowschodni konflikt i jego wpływem na ceny paliw przed wyborami do Kongresu, lecz ostatecznie poparła operację. Szef Pentagonu Pete Hegseth był jej najgorętszym zwolennikiem w gabinecie, twierdząc, że USA i tak kiedyś musiałyby „zająć się” Iranem. Rubio był bardziej ambiwalentny – preferował kontynuację polityki maksymalnej presji, lecz nie próbował odwieść prezydenta od decyzji.

W ostatnich dniach lutego wywiad dostarczył informację, że najwyższy przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei, ma spotkać się z innymi wysokimi przedstawicielami reżimu na otwartym terenie, co stanowiło okazję do uderzenia.

Jednocześnie zięć prezydenta Jared Kushner i wysłannik Steve Witkoff przekazali z Genewy, że negocjacje z Iranem nie rokują szybkiego przełomu. Irańczycy odrzucili m.in. propozycję darmowego paliwa jądrowego. Mieli ocenić, że jakieś porozumienie z Iranem mogłoby być możliwe, lecz wymagałoby dużego i długiego wysiłku ze względu na wybiegi stosowane przez Teheran.

Na ostatniej naradzie w Pokoju Sytuacyjnym 26 lutego Trump poprosił kolejno każdego z obecnych o stanowisko. Vance powiedział, że uważa operację za zły pomysł, ale poprze prezydenta. Wiles stwierdziła, że jeśli Trump uznaje to za konieczne dla bezpieczeństwa narodowego, powinien działać. Rubio zasugerował, że zniszczenie irańskiego programu rakietowego jest celem osiągalnym, ale zmiana reżimu już nie.

Z kręgu planowania wykluczeni zostali m.in. minister finansów Scott Bessent, minister energii Chris Wright oraz dyrektorka wywiadu narodowego Tulsi Gabbard.

Biały Dom odmówił komentarza.

Oświadczenie Ambasady Islamskiej Republiki Iranu

Oświadczenie Ambasady Islamskiej Republiki Iranu

1. Niedawna wojna narzucona Iranowi była ostatnią próbą USA zmuszenia Iranu do kapitulacji. Dzięki mężnej postawie i oporowi narodu oraz sił zbrojnych Iranu, ich kalkulacje po raz kolejny okazały się błędne i zakończyły się niepowodzeniem. W tej wojnie Iran stanął w imieniu niezależnych i cywilizowanych narodów przeciwko światu dążącemu do wojny i łamiącemu międzynarodowe prawo i regulacje.


2. Przy tym USA oraz reżim izraelski zastosowały wszystkie metody – w tym sankcje, wzniecanie rozruchów wewnętrznych, wojnę itd. – w celu zmuszenia Iranu do kapitulacji, jednak za każdym razem napotykały opór narodu irańskiego.


3. Żądania Trumpa w tej nierównej wojnie zmieniły się z „bezwarunkowej kapitulacji” Iranu na „ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz”, co świadczy o skuteczności niezachwianej determinacji społeczeństwa irańskiego.


4. Wielokrotnie podkreślano, że jeśli USA chcą osiągnąć rezultaty w negocjacjach z Iranem, powinny przemawiać nie językiem zastraszania i presji, lecz językiem szacunku i respektu wobec narodu irańskiego. Wzajemny szacunek, wzajemne zrozumienie i wspólne interesy – nie zaś podstęp i zwodzenie – stanowią podstawę rozwiązywania sporów na drodze dyplomacji.


5. Tworzenie ludzkich łańcuchów wokół narodowych aktywów Iranu – takich jak mosty, elektrownie i kluczowa infrastruktura miejska – w celu ich ochrony przed agresją USA oraz wyrażenia swego poparcia, ukazało nowy poziom ofiarnego wysiłku, poświęcenia i narodowej solidarności Irańczyków, nie tylko w kraju, lecz także na całym świecie, i to na niespotykaną dotąd skalę.


6. Agresorzy w tej wojnie dopuścili się wszelkiego rodzaju zbrodni wojennych, w tym ataków na szkoły z uczącymi się dziećmi, szpitale, ośrodki medyczne i ratunkowe, karetki pogotowia, dziedzictwo historii i kultury, uniwersytety, budynki mieszkalne oraz kluczową infrastrukturę komunalną itd. – co również nie ma precedensu w historii wszystkich wojen. Naród irański zachowuje prawo do przeprowadzenia stosownych dochodzeń w związku z tymi zbrodniami.


7. Wojna ta ewidentnie ukazała granicę między opowiedzeniem się po stronie człowieczeństwa a postępowaniem niehumanitarnym. Dziękujemy świadomemu społeczeństwu polskiemu i tym przedstawicielom władz, którzy stanęli w tej wojnie po właściwej stronie historii.

8. Dla Iranu, zwłaszcza po dwóch ostatnich rundach negocjacji, stało się jasne, że w żadnym wypadku nie należy ufać stronom negocjacji. Dlatego zostaje utrzymana konieczna i maksymalna gotowość do oporu i obrony. Z nadzieją na ustanowienie pokoju i sprawiedliwości.


Dziękujemy za poświęcenie uwagi tej kwestii.

Za: X

Imperium się wycofuje, na razie

Imperium się wycofuje, na razie

„Tak więc, biorąc pod uwagę obecną sytuację, z pewnością wygląda to na upokarzającą porażkę imperium”.

Caitlin Johnstone 8 kwietnia 2026 r. /caitlinjohnstone-au/the-empire-backs-down-for-now

Czytanie Tima Foleya :

Trump ogłosił, że zgodzi się na dwutygodniowe zawieszenie broni z Iranem, po tym jak wcześniej groził zniszczeniem „całej cywilizacji” tego kraju. Jako powód zmiany stanowiska podał „10-punktową propozycję Iranu”.

Trump i jego kolesie przedstawiają to jako kolosalne zwycięstwo Stanów Zjednoczonych, prezentując 10-punktowy plan Teheranu jako znaczącą kapitulację wobec gróźb prezydenta. Niektórzy reporterzy wskazują jednak, że Iran od tygodni trzymał te warunki na stole – co oznaczałoby, że to Biały Dom się wycofuje.

Zaledwie kilka godzin przed ogłoszeniem decyzji prezydenta, Ryan Grim z Drop Site opublikował na TikToku film, w którym argumentował, że Trump mógłby uratować swoją twarz i wycofać się ze swoich apokaliptycznych gróźb, po prostu akceptując irański 10-punktowy plan pokojowy i udając, że to nowa propozycja przedstawiona właśnie przez Irańczyków. Grim argumentował, że Trump mógłby się na to zgodzić, ponieważ zachodnie media od samego początku całkowicie ignorowały deklarowane przez Iran warunki zawieszenia broni.

To szaleństwo, Trump naprawdę zrobił dokładnie to, co Ryan Grim zasugerował kilka godzin wcześniej: udawał, że dziesięciopunktowy plan Iranu to nowa propozycja, zakładając, że media nie poinformowały o żądaniach Iranu, by wyglądało to jak desperacka nowa propozycja Teheranu.

Co ciekawe, wydaje się, że był to właśnie skutek działań Trumpa. Po wcześniejszym odrzuceniu propozycji Iranu jako „niewystarczająco dobrych”, prezydent zmienił zdanie i przedstawił irańską ofertę jako zupełnie nową odpowiedź na presję, jaką jego administracja była w stanie wywierać na ten kraj.

Drop Site News podał już 28 marca następującą informację :

Warunki Iranu dotyczące trwałego zakończenia wojny obejmują długoterminową gwarancję, że USA i Izrael nie zaatakują ponownie Iranu oraz że ewentualne zawieszenie broni obejmie również Liban, Irak i Palestynę; rekompensatę za szkody poniesione przez Iran w trakcie wojny; zniesienie sankcji; oraz utrzymanie kontroli Iranu nad Cieśniną Ormuz”.

Iran twierdzi, że te same warunki wymusił dziś na USA. Irańska państwowa stacja telewizyjna Press TV, cytując Najwyższą Radę Bezpieczeństwa Narodowego Iranu, stwierdziła: „Iran odniósł historyczne zwycięstwo, zmuszając zbrodnicze Stany Zjednoczone do zaakceptowania ich 10-punktowego planu. USA zaakceptowały kontrolę Iranu nad Cieśniną Ormuz, prawo do wzbogacania uranu i zniesienie wszelkich sankcji”.

W artykule opublikowanym przez „New York Times” czytamy : 

„Dwóch wysoko postawionych irańskich urzędników, wypowiadających się na temat delikatnych negocjacji pod warunkiem zachowania anonimowości, stwierdziło, że propozycja obejmuje gwarancję, że Iran nie zostanie ponownie zaatakowany, a także zakończenie izraelskich ataków na Hezbollah w Libanie i zniesienie wszystkich sankcji”.

W zamian Iran zniósłby faktyczną blokadę kluczowego szlaku żeglugowego przez Cieśninę Ormuz. Iran pobierałby również opłatę w wysokości około 2 milionów dolarów za statek, którą podzieliłby się z Omanem, położonym po drugiej stronie cieśniny. Zgodnie z planem, Iran przeznaczyłby swoją część dochodów na odbudowę infrastruktury zniszczonej w wyniku ataków amerykańskich i izraelskich, zamiast domagać się bezpośrednich reparacji.

New York Times: „10-punktowa propozycja Iranu obejmuje zniesienie wszystkich sankcji nałożonych na Iran przez każdą amerykańską administrację od czasów administracji George’a W. Busha”.

======================================

Steve Lookner @lookner

NY Times: „The Iranian 10-point proposal includes a lifting of all sanctions — placed on Iran by every American administration since the George W. Bush administration”

Zdjęcie

,1 mln wyświetleń

================================

W obecnej sytuacji wygląda to na upokarzającą porażkę imperium. Iran zyskuje wiele korzyści, których nie miał przed wojną, w tym opłatę za Cieśninę Ormuz i złagodzenie amerykańskich sankcji, które od lat miażdżą jego gospodarkę, podczas gdy imperium może wznowić działalność transportową za wysoką opłatą i udawać, że właśnie uratowało świat przed nuklearnym Iranem.

Całkiem niezła zmiana stanowiska ze strony Białego Domu, który jeszcze w zeszłym miesiącu oznajmiał: „ Nie będzie żadnego porozumienia z Iranem, poza BEZWARUNKOWĄ KAPITULACJĄ!”

Trita Parsi z Instytutu Quincy, który zawsze ma cenne spostrzeżenia na temat zachodniego podżegania do wojny z Iranem, pisze następujące słowa :

„Nie mogę tego wystarczająco podkreślić. Nowa dynamika pojawi się, gdy USA i Iran spotkają się w Islamabadzie, aby wynegocjować ostateczne porozumienie oparte na 10-punktowym planie Iranu: nieudana wojna Trumpa zniweczyła potencjał amerykańskich gróźb militarnych w dyplomacji amerykańsko-irańskiej. Stany Zjednoczone nadal mogą rzucać groźby, ale wszyscy będą wiedzieć, że nie mają już one większego znaczenia. W istocie, wojna z Iranem została podjęta i zakończyła się porażką. W rezultacie negocjacje będą musiały opierać się na autentycznych kompromisach obu stron, a nie na przymusie którejkolwiek z nich”.

=============================

Furkan Gözükara @FurkanGozukara

This shall age like a milk let that sink in

The White House @WhiteHouse

„There will be no deal with Iran except UNCONDITIONAL SURRENDER!… IRAN WILL HAVE A GREAT FUTURE. 'MAKE IRAN GREAT AGAIN (MIGA!).’” – President Donald J. Trump

Obraz

=============================================

Oczywiście istnieje wiele, wiele powodów do pesymizmu. USA i Izrael wielokrotnie pokazywały, że potrafią atakować Iran w trakcie negocjacji, a nawet jeśli USA dotrzymają umowy, Izrael może ją sabotować własnymi działaniami.

Iran musi już rozumieć [zrozumiał, zrozumiał.. md] , że jedynym sposobem obrony przed Izraelem jest narzucenie kosztów jego agresji całemu światu zachodniemu; Teheran może doprowadzić do sytuacji, w której będziemy ogrzewać domy ogniskami ze śmieci i uprawiać marchew w ogródkach, jeśli Zachód nie znajdzie sposobu na powstrzymanie Izraela.

Warto odnotować, że prorządowe środowiska proizraelskie w mediach społecznościowych są obecnie w stanie skrajnego wzburzenia — znane postacie takie jak Laura Loomer, Eve Barlow i Eli David wyrażają oburzenie faktem, że walki zakończyły się w obecnej formie.

Autor pozostaje sceptyczny wobec trwałości zawieszenia broni, ale fakt, że najbardziej radykalne środowiska reagują tak emocjonalnie, daje pewien cień nadziei.

Zobaczymy.

Klęska Stanów Zjednoczonych

Jastrzębski: Klęska Stanów Zjednoczonych

Łukasz Jastrzębski

Prezydent USA Donald Trump został zmuszony do zaakceptowania propozycji Pakistanu dotyczącą dwutygodniowego rozejmu z Iranem. Prezydent USA podjął decyzję o zawieszeniu broni niecałą godzinę przed końcem ultimatum.

Później pozytywnie na pakistańską propozycję zareagowała również Islamska Republika Iranu. „New York Times”, pisze, że na decyzję Teheranu mogły wpłynąć również argumenty i dyplomatyczne działania Chin. Potwierdza to wiele niezależnych portali internetowych. Papież Leon XIV stanowczo potępił groźby Stanów Zjednoczonych wobec Iranu, określając je jako nieakceptowalne. Działania USA skrytykował również prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka.

„Otrzymaliśmy 10-punktową propozycję od Iranu i uważamy, że stanowi ona praktyczną podstawę do negocjacji. Prawie wszystkie kwestie sporne z przeszłości zostały uzgodnione między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, a okres dwóch tygodni pozwoli na sfinalizowanie i zawarcie porozumienia” – poinformował kapitulacyjnie prezydent Trump.

Według węgierskich mediów 10-punktowa propozycja Iranu wysłana do Stanów Zjednoczonych obejmuje kontrolowany tranzyt przez cieśninę Ormuz, skoordynowany z irańskimi siłami zbrojnymi, zakończenie wojny z Iranem i grupami sojuszniczymi. Teheran zagrał va banque i jak na razie wygrywa. Niektóre agencje informują również o tym, że Iran miał domagać się wycofania amerykańskich sił bojowych ze wszystkich baz regionalnych. Tu jednak informacje są sprzeczne. Spełnienie takiego warunku przez USA wydaje się jednak mało prawdopodobne.

Władze w Teheranie ogłosiły też, że w piątek 10 kwietnia w stolicy Pakistanu Islamabadzie rozpoczną się rokowania pokojowe między Iranem i USA. Szef MSZ Iranu Abbas Aragczi potwierdził w oświadczeniu, że Iran wstrzyma na dwa tygodnie „operacje obronne”, a bezpieczna żegluga przez cieśninę Ormuz „będzie możliwa w koordynacji z siłami zbrojnymi Iranu i z odpowiednim uwzględnieniem ograniczeń technicznych”.

Amerykanie robią dobrą minę do złej gry. Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt napisała na platformie X: „To zwycięstwo Stanów Zjednoczonych, które udało się osiągnąć prezydentowi Trumpowi i naszej niesamowitej armii (…). Dzięki niewiarygodnym możliwościom naszych wojowników osiągnęliśmy, a nawet przekroczyliśmy nasze podstawowe cele wojskowe w 38 dni (…). Nigdy nie lekceważ zdolności prezydenta Trumpa do skutecznego wspierania interesów Ameryki i zapewniania pokoju.” [nie mogę się powstrzymać: CO ZA BREDNIA md]

Izraelscy urzędnicy są „zaniepokojeni” tymczasowym porozumieniem o zawieszeniu broni, jakie Stany Zjednoczone zawarły z Iranem – o czym informuje miedzy innymi „Do Rzeczy”. Biuro premiera Izraela poinformowało jednak, że popiera dwutygodniowe zawieszenie broni, jednak według Izraela nie obejmie ono Libanu. Co oznacza kontynuowanie izraelskiej agresji na to państwo, w tym na libańskich chrześcijan. „The Times of Israel” napisał, że izraelskie siły powietrzne kontynuują ataki na Iran pomimo ogłoszenia zawieszenia broni.

„New York Times” sugeruje, że za decyzjami dotyczącymi agresji na Iran prezydenta Donalda Trumpa stoi Izrael. Według redakcji NYT, kluczowa dla decyzji prezydenta USA była wizyta premiera Izraela Benjamina Netanjahu w lutym tego roku. Szef izraelskiego rządu, wraz z szefem Mossadu Davidem Barneą, miał przedstawić wówczas prezentację planu, zakładającego zniszczenie irańskiego programu rakietowego, obalenie rządów ajatollahów i instalację proizraelskiego rządu. Izraelczycy przekonywali prezydenta USA, że działania te są korzystne dla Stanów Zjednoczonych. Izrael liczył na powstanie ludności irańskiej przeciwko swojej władzy.

Trzeźwy politycznie Przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, gen. Dan Caine, ostrzegał, że ewentualna operacja znacząco uszczupli amerykańskie zapasy uzbrojenia – w tym rakiet przechwytujących – już nadwyrężone wsparciem dla niestabilnej i kłopotliwej Ukrainy i ciągle zagrożonego Izraela. Poinformował również o wysokim ryzyku zablokowania cieśniny Ormuz przez Iran. Co oczywiście się stało.

Prof. Adam Wielomski słusznie zauważył, że jednoznacznie przeciwko wojnie podczas tych rozmów wystąpił wiceprezydent USA J.D. Vance. Prezydent Donald Trump swoje nieprzemyślane antyirańskie oświadczenie wydał w czasie, gdy J.D. Vance przebywa na Węgrzech. Wspiera on tam przed nadchodzącymi wyborami antysorosowski Fidesz – Magyar Polgári Szövetség na czele z premierem Viktorem Orbanem. W Polsce antywojennej postawie podczas rozmów z Izraelem wiceprezydenta USA poinformowała Wirtualna Polska.

Prezydent USA Donald Trump traci również poparcie konserwatywnych kongresmenów. Wpływowy polityk Jim McGovern uważa, że wojsko powinno odmówić wykonania ewentualnego rozkazu prezydenta Trumpa ataku na infrastrukturę cywilną Iranu. Według informacji w mediach społecznościowych od prezydenta Donalda Trumpa odwróciło się 25 konserwatywnych kongresmenów.

Trochę zagubiła się w zgiełku wojennym informacja, że 14 i 15 maja Donald Trump przyleci do Pekinu na rozmowy z Xi Jinpingiem. To będzie pierwsza wizyta w Chinach od 2017 roku. Sebastian Pitoń słusznie pisze o wspólnej grze USA, Chin i Rosji. Państwa te jako współczesne imperia, są skazane na współpracę gospodarczą i wzajemny respekt militarny. Być może strona chińska, uzależniła w jakiś sposób spotkanie przywódców od tego jak USA zachowają się w stosunku do sojuszniczego Iranu.

Łukasz Jastrzębski

Mówię NIE „cywilizacji”, która chce unicestwić Cywilizację

Mówię NIE „cywilizacji”, która chce unicestwić Cywilizację

7-my kwietnia 2026 roku, może być (wg Trumpa) zapamiętany jako najważniejszy moment w historii świata. Nie wiem czy się Trump z Netanjahu odważą, nie wiem czy zginą Irańczycy tworzący w całym kraju ludzkie łańcuchy na mostach i wokół krytycznej infrastruktury, aby chronić swój kraj przed atakami bandytów z Izraela i Ameryki.
Nie wiem czy „dzisiaj w nocy zginie cała cywilizacja i nigdy nie wróci”, ta najstarsza i najznamienitsza w dziejach ludzkości cywilizacja. Mam nadzieję, że nie!

Skoro jednak Trump spekuluje, że dziś wieczorem ( u nas w nocy) może nastąpić najważniejszy moment w dziejach świata, to mimo iż biorę poprawkę, że mówi to człowiek udający niespełnego rozumu i mówi by jedynie świat szantażować (bo w szaleństwie jest metoda), to jednak pewności nie mam czy nie wariat jednak, czy jako, że nie tak dawno draśnięty kulą koło ucha, dlatego (jak by rzekł Wołodyjowski) „przez rozum cięty i na umyśle szwankuje”, a i na mesjasza przez sektę duchowych opiekunów namaszczony, to mimo poprawki zakładam, że gotów swej „misji” dać upust.

Zatem jeśli moment dziejowy, a przy okazji takich zwykły po czasie padać pytania: a co ty robiłeś/aś w danym (pamiętnym) dniu, to wybiegam pytaniu na przeciw i reaguję jak mogę, a mogę tylko tyle, że upominam i domagam się by świat, ten niby lepiej, od przeznaczonego na zagładę, cywilizowany natychmiast obłożył infamią i ostracyzmem zbrodniarza-megalomana z Białego Domu (obojętnie szalony, czy szaleńca udaje), a wraz z nim zbrodniarza Netanjahu.

Wiem, wiem, mogę pisać na Berdyczów, a jednak nie powstrzyma mnie to przed wyrażeniem tego co wezbrało, a co już tylko obrzydzenie budzi. A obrzydzenie budzi stanowisko, polskojęzycznych tzw. polityków.

Dlatego 7-kwietnia 2026 roku to może jest ten dzień, w którym nigdy jak dotąd polskojęzyczni politykierzy, wszystkich szczebli, powinni usłyszeć brzydzimy się waszym politykierstwem i wzywamy do ocalenia wizerunku Polski rozsądnej (bo taka ona jest, tam wszędzie gdzie nie ma polityków).

Zatem Panowie: Prezydencie, Premierze, państwo Parlamentarni z Sejmu, Senatu, koncesjonowani, ci z kanap & wszystkie przystawki polskiej sceny politycznej, Wy wszyscy rządzący się w Polsce w imieniu USA, czy Brukseli, Wy deklarujący się wierzącymi dziś u steru władzy, Wy neutralni ateiści, Wy walczący z religią, Wy wreszcie z Kościoła Katolickiego (którego jestem członkiem) w purpurze, zwykli proboszczowie, czy jeszcze zwyklejsi kapłani zreflektujcie się, opamiętajcie się, odetnijcie od zła wcielonego, nie nazywajcie cywilizacją barbarzyństwa, gdy cywilizacji dwóch szaleńców grozi zagładą!!! Przynajmniej potępcie, ostro, wymownie, bez niedomówień!, nie, nie jutro, nie dopiero wówczas gdy ktoś się inny ze świata polityki odważy, dziś, bo dziś tego wymaga!

Bo dziś granica tolerancji dla wściekłego zła została przekroczona nieodwracalnie i obojętnie czy to tylko czcze pogróżki, czy „balon próbny”, dziś jest ta chwila, ten moment (chce Trump by był najważniejszy, nie taki otrzyma) by przestać „pomagać”, liczyć na „pomoc”, ten moment by odciąć się od barbarzyńców i spróbować ocalić, jeśli się jeszcze da ,wizerunek Polski rozsądnej. Tej i takiej Polski, która wie, że nikt nie ma prawa dysponować życiem narodów, nie ma prawa kazać im umierać tylko dlatego, że szatański plan Izraela i USA zakłada dominację w świecie, każdy ze swoją doktryną hegemonii i swoją wizją zysków.

Bo jeśli brzmicie zadeklarowani „mesjasze” jastrzębie, podżegacze w chórze z Trumpem i Netanjahu, waszymi vel Affą i Omegą śpiewające, że gdy już ci zajmą całe terytoria Iranu, Libanu, Gazy i co tam jeszcze mają w planie, to wraz z tym zajmą serca, dusze, ludności, która je zamieszkuje i że ta ludność wyrzeknie się tożsamości, to się mylicie. A jeśli mówicie, że gdy już posiądą bandyci terytoria, to lgbt-y, wynaturzeńcy, feministki zyskają prawa, biedni, uciskani zyskają dostatek, media wolność, etc. itd. to się mylicie. Wystarczy, że Iran zacznie jeść z ręki Trumpowi, a życie społeczeństwa przestanie „zbawcę” interesować.

Wielkiej wyobraźni trzeba?, czy może wystarczą przykłady? Czy Irakijczycy, Afgańczycy by nie wymieniać innych uszczęśliwianych siłą, a których jest jakże wielu, stali się Amerykanami, wyrzekli się swojego? Serio, wyrzekli się tożsamości?! Wszędzie tam gdzie sięgnął amerykański but, a choćby i nie but, a tylko ingerencja w wybory, organizacja kolorowych i inaczej zwanych rewolucji, przewrotów, pod płaszczykiem dobroczynności, stało się naprawdę to, że zapanował tam dostatek, spokój, ład?!

Serio?! Te wszystkie amerykańskie „dobroczynne misje” przyniosły zapowiadane poprawienie sytuacji w krajach, do których dotarły, czy odwrotnie, sprawiły, że stały się te kraje przysłowiowymi beczkami prochu, stały się krajami- królestwami chaosu i niepewności. Stały się, tak jak Polska po wielkiej akcji lat 80-tych i dalej CIA ( na szczęście -jeszcze- nie areną krwawych porachunków, choć wiele nas od tego nie dzieli) arenami podziałów, antagonizmów tak wielkich, że zapanować nad tym nie może już nawet ten, który swoje marionetki tam wszędzie i tu w Polsce zainstalował.

Nie, nie będę rozwodzić się nad politykierskimi geo układankami, politpoprawnością, która oszalała mrocznymi wizjami podpowiada dzisiejszemu światu, nie jedynie na Bliskim Wschodzie, jak powinien on wyglądać, bo kolejni szaleńcy stęsknili się za wojną i dlatego uzurpują sobie prawo do rządzenia umysłami, wrażliwością milionów istnień, w tym moim, i nakazywania w imię ich fantazji tego kogo/co mam, co wolno mi, czego nie wolno cenić, o co się upominać, z kim przyjaźnić się, kogo (i że w ogóle muszę) nienawidzić.

Im wszystkim 7-go kwietnia 2026 roku mówię -precz!!!, Precz!!!, z waszymi izmo/geo wizjami , z dolarami, ropą, semi/czy antysemi-tyzmami, fobiami, philiami, precz z mojego życia, łapy precz od życia miliardów ludzi. Precz!!!, jeśli jedyne co macie do zaproponowania to dominacja, panowanie, wojny, wojenki, zbrojenia to precz!!! Możecie, polsko czy obcojęzyczni, urabiać, każdy swoich, doktrynami, teoriami, demagogią o wyższości jednych nad drugimi, z bandami przybocznych klakierów, z bandami zewnętrznych doradców, propagandystów, podżegaczy, nienawistników, z hordami strategów, że wojna to pokój, że są wojny sprawiedliwe i niesprawiedliwe, że jakieś dobro jest dobrzejsze, a zło źlejsze, możecie to wszystko, tyle, że demagogią nie zmienicie faktu iż to co robicie jest zwyczajnie obrzydliwe.

Dobrem życie, miłość i pokój. Kto uderza w te wartości podpierając się teorią wyższości własnej wizji i racji bytu dla jedynie własnej wizji człowieka „doskonałego”, modelu życia „doskonałego”, szczęśliwości wg własnego mniemania ten draniem i współwinnym, ten ma taki sam udział w przelewie krwi, w śmierci niewinnych, jak ten, który na drugiego ruszył pierwszy. Niedobrze się robi czytając gapiów-kibiców- podżegaczy, propagandystów jednych i drugich. Giną ludzie, giną, wysłani i „błogosławieni” przez między innymi propagandystów z mównic sejmowych, okienek telewizorów, z łamów prasowych. Rozentuzjazmowany tłum, w imię pokoju „oczywiście”, klaszcze, pławi się obrazami tragedii, rąk nie mając czystych, przeciwnie z rękami pośrednio umazanymi krwią; bo gdy nasi zabili to dobrze – „aniołowie” ich wiedli i pomogli, gdy naszych kula dosięgła zło wcielone – „szatan” rękę i kulę prowadził. Kibicują jednym i drugim – hieny z ludzkimi twarzami, gapie, kibice, propagandyści, podżegacze. Hieny, hipokryci, bandziory, takie same bestie jak ci, którzy na Iran napadli.

„Nonsensami
karmią się nawzajem
spraw komicznych
omotani siecią
wstyd mi za tych
co nie mając wstydu
zapomnieli
że u kresu
groby nas zrównają.”

Bożena Gaworska-Aleksandrowicz

Iran wygrywa tę wojnę ?

 Iran wygrywa tę wojnę

Iran wygrywa wojnę rozpoczętą przez Trumpa i Netanjahu. Teheran zniszczył kluczowe bazy wojskowe USA w Azji Zachodniej i wyparł amerykańskie wojska do Europy.

===========================================================

Administracji Trumpa nie udało się doprowadzić do zmiany reżimu ani upadku państwa. Rząd Iranu okazał się odporny. Teheran stosował asymetryczną taktykę obronną, celując w słabości imperium USA i poważnie uderzając w jego armię, gospodarkę i sojuszników. W rzeczywistości udało się Iranowi zniszczyć amerykańskie bazy wojskowe w Azji Zachodniej i wypędzić dużo amerykańskich wojsk z regionu. Pentagon prowadzi teraz tę wojnę głównie z baz w Europie.

To, że Iran wygrywa wojnę, potwierdzają nawet główne zachodnie media. Brytyjski dziennik ‚The Independent’  opublikował artykuł zatytułowany „Iran jest zdecydowanym zwycięzcą, ponieważ desperacka próba pokojowa Trumpa pokazuje, że chce się on wycofać z wojny”. ”Politico’  opublikowało tekst, w którym argumentuje, że „wojna z Iranem jest o wiele większym błędem strategicznym”  od inwazji USA na Irak w 2003 roku. Jak na ironię, artykuł ten został napisany przez byłego ambasadora USA przy NATO, Ivo Daaldera, który wcześniej popierał wojnę z Irakiem.

Większość amerykańskich mediów przyczyniła się do poparcia wojny w Iraku prowadzonej przez administrację George’a W. Busha, która stanowiła rażące naruszenie prawa międzynarodowego. W rzeczywistości, od dziesięcioleci prasa głównego nurtu wspierała każdą poważną wojnę USA, w tym wojny w Korei, Wietnamie, Jugosławii, Iraku (nawet dwukrotnie), Afganistanie, Libii, Syrii i Jemenie – lista jest długa.

To pierwsza od dziesięcioleci poważna wojna USA, którą zachodnie media krytykują od samego początku. Wszystko jest jasne. Dla wszystkich jest jasne, że ten konflikt to katastrofa, a Iran wygrywa. ‚Foreign Affairs’  to oficjalna publikacja Rady Stosunków Zagranicznych, której członkowie to prawdziwa elita amerykańskiej klasy rządzącej. Mimo to nawet ta gazeta opublikowała artykuł, w którym przyznała, że Iran wygrywa tę wojnę.

Autorka eseju, Narges Bajoghli, jest profesorką prestiżowego Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa, kluczowego ośrodka rekrutacji dla Departamentu Stanu USA. Bajoghli napisała w ‚Foreign Affairs‚:

„Według standardów konfliktów konwencjonalnych Iran słabo radzi sobie w walce z USA i Izraelem. Jego przeciwnicy niszczą kluczowe cele w Iranie, zabijają jego dowódców i osłabiają instalacje wojskowe. Jednak te standardy są niewystarczające do oceny pozycji Iranu w tej wojnie. Prawidłowym kryterium nie jest nawet to, czy Iran dobrze znosi ataki – a z pewnością tak jest. Kluczowym pytaniem po wojnie będzie to, czy Teheran osiągnie swoje cele strategiczne. I pod tym względem Iran czyni postępy.

Ten wynik nie jest przypadkowy. Teheran przygotowywał się do tej wojny przez prawie cztery dekady, odkąd nowy rząd rewolucyjny stanął przed pierwszym poważnym sprawdzianem militarnym w wojnie iracko-irańskiej (1980–1988). Obecnie Iran realizuje strategię, która skutecznie zneutralizowała kluczowe pozycje obrony powietrznej USA i Izraela, poważnie uszkodziła amerykańskie bazy wojskowe w Zatoce Perskiej, spowodowała znaczne straty gospodarcze i wbiła klin między Stany Zjednoczone a ich sojuszników z Zatoki Perskiej. Reżim irański nie tylko przetrwał bombardowania USA i Izraela; poważne problemy gospodarcze i polityczne, które stwarza swoim przeciwnikom, dają Iranowi strategiczną przewagę”.

Aby ocenić, czy Iran wygrywa wojnę, konieczna jest analiza celów Teheranu. Pierwszym i najbardziej oczywistym celem strategicznym było zapobieżenie zmianie rządu i upadkowi państwa. Administracja Trumpa początkowo wierzyła, że może obalić rząd Iranu poprzez tzw. ataki dekapitacyjne, w których ginęli wysocy rangą przywódcy polityczni i wojskowi. Mimo to Waszyngtonowi nie udało się doprowadzić do zmian. W rzeczywistości rząd Iranu nie tylko zademonstrował swoją odporność, ale prawdopodobnie stał się jeszcze silniejszy, ciesząc się większym poparciem społecznym.

Wielu Irańczyków, którzy krytykowali Republikę Islamską, zjednoczyło się pod jej sztandarem i poparło państwo, aby uniemożliwić Stanom Zjednoczonym przejęcie kontroli nad ich krajem (i eksploatację jego ropy naftowej, zasobów mineralnych i innych lukratywnych bogactw naturalnych). W pierwszym miesiącu wojny amerykańsko-izraelskiej w Iranie odbyło się ponad 850 publicznych demonstracji poparcia dla rządu.

Iran zniszczył amerykańskie bazy wojskowe w Zatoce Perskiej, bombardując większość z nich. Od dawna strategicznym celem Iranu było wyparcie armii USA z Azji Zachodniej. USA otoczyły Iran około dwudziestoma bazami wojskowymi, budowanymi przez dziesięciolecia. Według oficjalnych danych tureckiej państwowej agencji prasowej Anadolu, Iran przeprowadził co najmniej 5471 ataków rakietowych i dronowych na USA i ich sojuszników w pierwszym miesiącu wojny.

Te ataki okazały się niezwykle skuteczne. Tak więc ‚The New York Times’  doniósł, że armia amerykańska została praktycznie wyparta z Azji Zachodniej. „Wiele z 13 baz wojskowych w regionie, wykorzystywanych przez wojska amerykańskie, jest praktycznie niezdatnych do zamieszkania” – napisał ‚Times’  w artykule zatytułowanym „Ataki Iranu zmuszają wojska amerykańskie do pracy zdalnej”. Wśród amerykańskich obiektów, które zostały poważnie uszkodzone, znajdują się baza lotnicza Al-Udeid w Katarze, największa baza USA w Azji Zachodniej, oraz siedziba Piątej Floty Marynarki Wojennej w Bahrajnie.

Największy amerykański dziennik doniósł: „W odwecie Iran zbombardował bazy amerykańskie na Bliskim Wschodzie, zmuszając wielu amerykańskich żołnierzy do przeniesienia się do hoteli i biur w regionie, jak donosi personel wojskowy i urzędnicy amerykańscy. W rezultacie znaczna część sił lądowych prowadzi obecnie wojnę w zasadzie zdalnie, z wyjątkiem pilotów myśliwców i załóg, które obsługują i konserwują myśliwce oraz przeprowadzają ataki”.

Zanim Trump rozpoczął tę agresywną wojnę, w regionie stacjonowało około 40 tysięcy żołnierzy amerykańskich. W ciągu pierwszego miesiąca walk tysiące z tych sił zostały przeniesione do Europy. Według doniesień ‚Timesa’  wojska amerykańskie pozostające w Azji Zachodniej zostały przeniesione do ‚tymczasowych i alternatywnych’  lokalizacji poza swoimi bazami. Krytycy zauważyli, że fakt, iż żołnierze amerykańscy prowadzą wojnę z Iranem z hoteli i biur, oznacza, że Pentagon w istocie wykorzystuje cywilów w tych obszarach jako żywe tarcze.

Wojsko amerykańskie prowadzi wojnę z Iranem z baz w Europie. Fakt ten został dodatkowo potwierdzony w artykule w Wall Street Journal’  zatytułowanym „Europa odgrywa kluczową rolę za kulisami w wojnie z Iranem”. Gazeta donosiła: „Chociaż wielu europejskich przywódców publicznie potępiło ataki USA na Iran, ich bazy wojskowe umożliwiają jedną z najbardziej złożonych logistycznie operacji, w jakiej armia amerykańska bierze udział od dziesięcioleci”.  Według oficjalnych oświadczeń, w ostatnich tygodniach amerykańskie bombowce, drony i okręty były tankowane, uzbrajane i startowały z baz w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Portugalii, Włoszech, Francji i Grecji.

Jak twierdzą niemieccy i amerykańscy urzędnicy, drony bojowe są kontrolowane z rozległej bazy amerykańskiej w Ramstein w Niemczech, będącej centrum dowodzenia amerykańskich operacji przeciwko Iranowi. Ciężkie bombowce B-1 zostały sfotografowane podczas ładowania amunicji i paliwa w brytyjskiej bazie lotniczej RAF Fairford.

Największy na świecie lotniskowiec USS Gerald R. Ford jest obecnie zakotwiczony w bazie morskiej na Krecie w celu przeprowadzenia napraw po pożarze [„pralni”, jak piszą… md].

Generał Sił Powietrznych USA Alexus Grynkewich, najwyższy dowódca NATO, powiedział niedawno na przesłuchaniu w Senacie, że większość europejskich sojuszników udzieliła Ameryce ‚niezwykle dużego wsparcia’. Kontynent, na którym znajduje się około 40 amerykańskich baz wojskowych, gdzie stacjonuje 80 tydięcy żołnierzy, służy jako baza wypadowa dla operacji USA na Bliskim Wschodzie i w Afryce. „Odległości są krótsze, jest to bardziej opłacalne, a nasza sieć baz i sojuszników znacznie ułatwia demonstrację siły” – powiedział.

Tak więc niektóre rządy europejskie publicznie krytykowały wojnę USA z Iranem, przyznając, że narusza ona prawo międzynarodowe i stanowi bezprawną wojnę agresywną. Jednak w ukryciu większość państw członkowskich UE i Wielka Brytania wspierają Waszyngton w tej wojnie, pozwalając Pentagonowi na wykorzystywanie swojego terytorium do ataków na Teheran. Europa jest zatem współwinna konfliktu.

uncutnews.ch/der-iran-gewinnt-den-krieg-gegen-die-usa-so-funktioniert-es/

Napisał: Ben Norton

** * * * * *

Tekst został opublikowany przez Bena Nortona cztery dni temu. Dziś około godziny 1:00 ogłoszono 14-dniowe zawieszenie działań wojennych.

Iran ogłosił ‚historyczną i druzgocącą klęskę’ Stanów Zjednoczonych i reżimu izraelskiego po 40 dniach wojny, ogłaszając, że Waszyngton został zmuszony do przyjęcia 10-punktowej propozycji Iranu, która obejmuje trwałe zawieszenie broni, zniesienie wszystkich sankcji i wycofanie amerykańskich wojsk bojowych z regionu.

Opracował: Zygmunt Białas

Nieznane's awatarAutor zygmuntbialas
Opublikowano

Jeden komentarz na temat “08.04.2026. – Iran wygrywa tę wojnę”

  1. SZS's awatarSZS //
  2. Waszyngton został zmuszony do przyjęcia 10-punktowej propozycji Iranu, która obejmuje trwałe zawieszenie broni,//Czy to tyczy zawieszeniem działań wojennych z USA ? Czy też z USA i Izraelem ? A może tylko z Izraelem ?
  3. Czy oni (mieszkańcy Bliskiego Wschodu) wyciągają wnioski z przeszłości ? Wynika, że nie. Ciemność widzę…

Upadek umysłu Trumpa nie pozostawia żadnej wątpliwości



John Helmer, Moskwa

Głównymi doradcami Trumpa są obecnie członkowie sekty Chabad Lubawicz

—————————————————–

W ciągu czterech dni, między 1 a 5 kwietnia, prezydent Donald Trump dał świadectwo załamania swojego umysłu w kierunku ludobójczej przemocy, od której nikt z jego urzędników nie jest w stanie go odwieść, ograniczyć, kontrolować — jeśli w ogóle próbują — ani nawet jej ukryć. Ani eksperci wojskowi ze Połączonych Szefów Sztabów; ani specjaliści od sondaży szefa personelu Białego Domu; ani prawnicy doradcy prawnego Białego Domu; nawet korektorzy dyrektora ds. komunikacji.

Pomiędzy stwierdzeniami: „cofniemy ich do epoki kamienia łupanego, tam gdzie ich miejsce” a „Otwórzcie tę cholerną cieśninę, wy szaleńcy, albo będziecie żyć w piekle. PO PROSTU PATRZCIE! Chwała Allahowi”, Trump ujawnił, że uważa, iż dla państwa, narodu czy boga nie ma alternatywy poza podporządkowaniem albo zniszczeniem. Ich — albo jego.

W Moskwie panowała cisza, z wyjątkiem zwolennika Trumpa wewnątrz Kremla, Kiriła Dmitrijewa. Opublikował on wpisy wspierające ataki Trumpa na jednego z jego krajowych przeciwników — „New York Times” — oraz jednego z zagranicznych — Europę.

————————————————-

Ten zapis został opracowany poprzez analizę wypowiedzi Trumpa od momentu, gdy przećwiczył frazę o „epoce kamienia” tuż przed swoim przemówieniem telewizyjnym o 21:00 dnia 1 kwietnia, aż po jego poranny wpis z 5 kwietnia; zestawiając je w kolejności ich wypowiadania oraz czasu publikacji; a następnie umieszczając je w ciągu oficjalnych spotkań i innych działań — w tym braku działań i tajnych aktywności — zidentyfikowanych w opublikowanym „Publicznym harmonogramie prezydenta”.

Słowa mówią same za siebie. Analizę polityczną przemówienia z 1 kwietnia można znaleźć tutaj. Standard prawny ludobójstwa obejmuje zarówno zamiar — jak Trump wyraził go w tym zapisie — jak i działania, które zarówno zapowiadał, jak i podejmował, a następnie celebrował w tym zapisie. Oto jak standard ten definiują Organizacja Narodów Zjednoczonych:

„Aby można było mówić o ludobójstwie, musi istnieć udowodniony zamiar sprawców fizycznego zniszczenia grupy narodowej, etnicznej, rasowej lub religijnej. Zniszczenie kulturowe nie wystarcza, podobnie jak zamiar jedynie rozproszenia grupy. To właśnie ten szczególny zamiar, czyli dolus specialis, czyni zbrodnię ludobójstwa wyjątkową. Ponadto orzecznictwo wiąże zamiar z istnieniem planu lub polityki państwowej albo organizacyjnej, nawet jeśli definicja ludobójstwa w prawie międzynarodowym nie zawiera tego elementu.”

Słowa Trumpa oraz kontekst kalendarza, w którym je wypowiadał, wskazują na coś więcej.

Przemówienie z 1 kwietnia zostało opracowane przez komitet doradców, którzy spotkali się z nim o godzinie 15:00, aby przygotować ostateczny projekt. W kalendarzu zapisano to jako „spotkanie polityczne”. Według relacji o procesie decyzyjnym w Białym Domu opublikowanej przez magazyn Time 2 kwietnia, a także motywów anonimowych źródeł i informatorów stojących za tym artykułem, w grupie doradczej Trumpa istnieje głęboki podział co do ryzyka, jakie ponosi, kontynuując wojnę z Iranem i eskalując ją zamiast zakończyć.

W normalnej praktyce Białego Domu ostateczna wersja przemówienia powinna odzwierciedlać kompromis między zwolennikami eskalacji a tymi, którzy opowiadają się za wycofaniem. Ślady obu stanowisk widać w tekście, który Trump odczytał z promptera sześć godzin po rozpoczęciu spotkania.

Jednak równowaga została przechylona na rzecz eskalacji. W kluczowym zdaniu: „Cofniemy ich do epoki kamienia łupanego, tam gdzie ich miejsce” — Trump opowiedział się za eskalacją. Użył też frazy, którą wcześniej niepewnie przećwiczył w wpisie opublikowanym po rozpoczęciu „spotkania politycznego”, lecz przed jego zakończeniem. Napisał wtedy:

„Rozważymy sytuację, gdy Cieśnina Ormuz będzie otwarta, wolna i bezpieczna. Do tego czasu zmieciemy Iran z powierzchni ziemi albo — jak się mówi — cofniemy go do epoki kamienia łupanego!!!”

W tej formie była to wypowiedź warunkowa — bardziej jednoznacznie niż w przemówieniu końcowym. Jak bardzo nieskuteczna była frakcja doradców opowiadających się za wycofaniem, pokazuje charakterystyczne zastrzeżenie w tweecie: „albo — jak się mówi — do epoki kamienia łupanego!!!”. Faktem jest, że nikt tak nie mówi; powód jest oczywisty nawet dla uczniów — była tylko jedna epoka kamienia. Jednak nikt z personelu Trumpa ani uczestników spotkania 1 kwietnia nie odważył się mu tego powiedzieć ani poprawić tej frazy. Prezydent powtórzył ją później bez zastrzeżenia. O 21:00, w wieczór prima aprilis, Trump był pewien, że może pominąć to zastrzeżenie, ponieważ nikt z frakcji „wyjścia” nie odezwał się ani słowem.

Kim byli przedstawiciele tej frakcji, którzy 1 kwietnia milczeli? Według raportu Time należą do nich: szefowa personelu Susan Wiles, doradca prawny David Warrington, specjalista od sondaży Tony Fabrizio oraz wiceprezydent JD Vance.

Kim są zwolennicy eskalacji, którzy zdobyli przewagę? Raport wskazuje m.in. na Stephena Millera, Stevena Witkoffa, Jareda Kushnera, sekretarza wojny Petera Hegsetha, doradcę ds. bezpieczeństwa narodowego Marco Rubio, przewodniczącego Połączonych Szefów Sztabów Daniela Caine’a oraz być może dyrektora CIA Johna Ratcliffe’a.

Nie jest jasne, jak i kiedy zdobyli przewagę. Z kalendarza wynika, że gdy Trump pozostaje „sam” — co oznaczane jest jako „czas wykonawczy”, „lunch lid”, „full lid”, „czas podpisywania”, „golf”, „Mar-a-Lago” — język i znaczenie jego wpisów stają się bardziej gwałtowne, bardziej chaotyczne, mniej kontrolowane. Według doniesień prasowych, gdy Trump jest „sam”, ogląda telewizję oraz starannie przygotowane materiały wideo z działań wojskowych w Iranie, na Bliskim Wschodzie, w Wenezueli i innych miejscach. Często ogląda je w towarzystwie innych osób.

Tożsamość tych osób jest tajemnicą państwową. Doniesienia sugerują, że są to członkowie rodziny, jak jego synowie, zięć Kushner oraz Miller. Jego żona nie jest wśród nich. Miller odgrywa kluczową rolę w nadzorowaniu wpisów Trumpa; sam stworzył publiczny zapis przemocy zbliżony do Trumpa pod względem celów i religijnego języka. Miller i Kushner są żydowskimi wyznawcami ruchu Chabad; odniesienia Trumpa do „piekła”, „chwały Bogu”, „chwała Allahowi” oraz do ukrzyżowania i zmartwychwstania wielkanocnego są przez nich wzmacniane i powtarzane.

Na kalendarzu Trumpa nie ma śladu obecności wiceprezydenta Vance’a. Kiedyś był odnotowywany jako regularnie jedzący z nim lunch po cotygodniowym briefingu wywiadowczym. Briefing nadal widnieje w harmonogramie — Vance już nie. Nie jest też jasne, jak obecnie wygląda Prezydencki Codzienny Brief (PDB) i czy Trump otrzymuje go w formie papierowej, ustnej czy wideo.

Kalendarz pokazuje także brak innej ważnej postaci — doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Marco Rubio. Mapy Białego Domu wskazują, że jego biuro znajduje się dalej od Trumpa niż było to zwyczajowo. Tymczasem wpływ doradcy wynikał zawsze z kontroli dokumentów trafiających na biurko prezydenta oraz z fizycznej bliskości umożliwiającej rozmowy. W przypadku Trumpa gabinet został zamieniony w sklep z pamiątkami; nie czyta dokumentów; doradca nie rozmawia z nim w cztery oczy; a większość jego „czasu wykonawczego” spędzana jest w prywatnych apartamentach.

Zamiłowanie Trumpa do przemocy — werbalnej i fizycznej — do przemocy w rodzinie i seksualności (udokumentowane przez Mary Trump w książce Too Much and Never Enough) oraz do przemocy w filmach doprowadziło do jego zainteresowania udziałem w transmisjach operacji wojskowych w Situation Room, często w towarzystwie Hegsetha i generała Caine’a.

Najnowsze wpisy mogą wskazywać, że Trump uczestniczył w oglądaniu materiałów z akcji ratunkowej zestrzelonego pilota F-15 z południowo-zachodniego Iranu. Jednak powód jego entuzjazmu jest polityczny: Próbuje ukryć obawę przed nowym kryzysem zakładników oraz przed powtórzeniem katastrofalnych skutków politycznych nieudanej operacji ratunkowej z 1980 roku (Operacja Eagle Claw), w której zginęło ośmiu żołnierzy, zniszczono dwa samoloty, a zakładników nie uratowano.

Obecna operacja, nazywana „Epic Fury”, jest według krytyków źle nazwana. Trump i jego otoczenie skupiają się na sukcesie, ukrywając doniesienia, że za jednego uratowanego zakładnika zestrzelono co najmniej dwa amerykańskie samoloty — być może trzy — a liczba zabitych, rannych i pojmanych pozostaje nieznana.

Oświadczenie Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu w sprawie dwutygodniowego zawieszenia broni i warunków negocjacji

depositphotos.com

Oświadczenie Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu w sprawie dwutygodniowego zawieszenia broni i warunków negocjacji

Jeśli myślisz, że wojna się skończyła, zastanów się jeszcze raz. Iran nie zgodził się na zawieszenie broni. Zgodził się zaprzestać odwetu, o ile Izrael i Stany Zjednoczone zaprzestaną ataków.

To stawia sprawę po stronie Zachodu. Pomimo zapewnień Białego Domu, że Cieśnina Ormuz jest teraz otwarta na handel, tak nie jest. Iran nadal będzie pozwalał statkom wpływać do Zatoki Perskiej i wypływać z niej w indywidualnych przypadkach – za opłatą. Iran podzieli się tą kwotą z Omanem. Jeśli Iran zażąda miliona dolarów – płatnych w juanach chińskich – będzie to szacowane na 96 miliardów dolarów rocznie. To pozwoli na odbudowę jednej lub dwóch szkół.

==========================================================

Prosimy o uważne przeczytanie oświadczenia Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu. Jest to szczegółowe, oficjalne oświadczenie stanowiska Iranu:

Wróg poniósł niezaprzeczalną, historyczną i druzgocącą klęskę w niesprawiedliwej, nielegalnej i zbrodniczej wojnie przeciwko narodowi irańskiemu. Dzięki poświęceniu męczennika przywódcy rewolucji islamskiej, Wielkiego Ajatollaha Imama Chameneiego, przywództwu Najwyższego Przywódcy i Naczelnego Wodza, ajatollaha Seyyeda Modżtaby Chameneiego, odwadze bojowników na linii frontu oraz historycznej i bohaterskiej obecności narodu irańskiego od samego początku wojny, Iran odniósł wielkie zwycięstwo i zmusił Stany Zjednoczone do zaakceptowania jego 10-punktowego planu.

Zgodnie z tym planem Stany Zjednoczone zobowiązały się zasadniczo do zagwarantowania nieagresji, uznania ciągłej kontroli Iranu nad Cieśniną Ormuz, zaakceptowania wzbogacania uranu, zniesienia wszystkich sankcji pierwotnych i wtórnych, wypowiedzenia wszystkich rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ i Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, zrekompensowania Iranowi strat, wycofania wojsk bojowych USA z regionu i zakończenia wojny na wszystkich frontach, w tym przeciwko oporowi w Libanie.

Gratulujemy narodowi irańskiemu tego zwycięstwa i podkreślamy, że dopracowanie szczegółów będzie nadal wymagało wytrwałości, mądrego przywództwa i jedności.

W ciągu ostatnich 40 dni Iran i siły oporu w Libanie, Iraku, Jemenie i na terytoriach palestyńskich zadały wrogowi ciosy, których nigdy nie zapomnimy. Iran i Oś Oporu, jako przedstawiciele honoru i człowieczeństwa, dały historyczną lekcję swoim najokrutniejszym wrogom, niszcząc ich siły zbrojne, infrastrukturę oraz zasoby polityczne, gospodarcze, technologiczne i militarne, nie pozostawiając im innego wyboru niż poddanie się.

Na początku wojny wróg wierzył, że może szybko zdominować Iran militarnie i wymusić jego kapitulację poprzez niestabilność. Zakładał, że irański potencjał rakietowy i dronów zostanie zneutralizowany i nie przewidywał tak silnej reakcji regionu.

Wierzył, że ta wojna doprowadzi do końca Iranu, pozwalając mu [tj.usa md] działać swobodnie, podzielić kraj, przejąć jego zasoby i pogrążyć go w długotrwałym chaosie.

Pomimo utraty przywódcy, irańscy bojownicy i ich sojusznicy, ufając swojej wierze i zainspirowani przez imama Husajna, postanowili udzielić kluczowej lekcji: pomścić dawne czyny i dopilnować, by wróg porzucił wszelkie myśli o przyszłej agresji, zmuszając go do ukorzenia się przed narodem irańskim.

Dzięki tej strategii, wspieranej przez bezprecedensową jedność polityczną i społeczną, Iran i ruch oporu stoczyli jedną z najpoważniejszych wojen hybrydowych w historii przeciwko Stanom Zjednoczonym i Izraelowi, osiągając wszystkie zaplanowane cele.

Iran i ruch oporu twierdzą, że w dużej mierze zniszczyli amerykańską infrastrukturę wojskową w regionie, zadali ciężkie straty i zadali poważne ciosy siłom, infrastrukturze i zasobom wroga, zarówno w regionie, jak i na terytoriach kontrolowanych przez Izrael. Presja stała się tak intensywna, że ​​żaden z głównych celów wroga nie został osiągnięty, a po około dziesięciu dniach wróg zdał sobie sprawę, że nie może wygrać. Następnie zaczął kontaktować się z Iranem różnymi kanałami, prosząc o zawieszenie broni.

Irańscy urzędnicy twierdzą, że wróg od ponad miesiąca domaga się zaprzestania działań wojennych, ale prośby te zostały odrzucone, ponieważ wojna powinna trwać do momentu osiągnięcia kluczowych celów, w tym osłabienia wroga i wyeliminowania długoterminowych zagrożeń. Iran odrzucił również kilka ultimatum USA, podkreślając, że nie uznaje takich terminów.

Władze twierdzą obecnie, że większość celów wojny została osiągnięta, a wróg poniósł historyczną klęskę. Deklarowane stanowisko Iranu polega na kontynuowaniu konfliktu tak długo, jak będzie to konieczne do konsolidacji zdobyczy i ustanowienia nowych regionalnych realiów bezpieczeństwa i polityki w oparciu o swoją potęgę i wpływy.

W tym kontekście, za zgodą Najwyższego Przywódcy i Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, podjęto decyzję — biorąc pod uwagę pozycję Iranu na polu bitwy i niezdolność wroga do wyegzekwowania swoich gróźb — o rozpoczęciu negocjacji w Islamabadzie w celu sfinalizowania szczegółów w ciągu maksymalnie 15 dni.

Iran odrzucił wszystkie przeciwne propozycje i zamiast tego przedstawił własny 10-punktowy plan przez Pakistan.

Kluczowe żądania obejmują: Kontrolowany przepływ przez Cieśninę Ormuz pod koordynowaniem przez Iran; zakończenie działań wojskowych przeciwko grupom sojuszniczym; wycofanie sił USA z regionu; ustanowienie protokołu bezpieczeństwa dla Cieśniny Ormuz, który uznaje rolę Iranu; pełne odszkodowanie za szkody; zniesienie wszystkich sankcji i rezolucji międzynarodowych; uwolnienie zamrożonych aktywów irańskich; oraz formalną ratyfikację tych warunków w wiążącej rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Według irańskich urzędników, Pakistan przekazał, że USA, pomimo swojego publicznego stanowiska, zaakceptowały te zasady jako podstawę negocjacji. Na tej podstawie Iran zgodził się na dwutygodniowy etap negocjacji w Islamabadzie.

Należy podkreślić, że nie oznacza to końca wojny i Iran nie zaakceptuje całkowitego zakończenia konfliktu, dopóki wszystkie warunki jego propozycji nie zostaną spełnione.

=========================================================

To Stany Zjednoczone, a nie Iran, wnioskowały o wznowienie negocjacji w ciągu ostatnich czterech tygodni. W przeciwieństwie do dwóch poprzednich razy, Iran nie ma już złudzeń co do zdolności USA do oszustwa i zdrady. Iran nie złagodzi swoich żądań.

Syjoniści są wściekli, a Netanjahu i jego rząd pogrążeni w panice. Jeśli J.D. Vance’owi uda się wynegocjować porozumienie z Iranem, prawdopodobnie będzie to oznaczać koniec wsparcia dla izraelskiej machiny wojennej. Jeśli Izrael rozpocznie nowe ataki na Iran w ciągu najbliższych dwóch tygodni, Iran natychmiast odpowie odwetem.

Nieprzewidywalnym czynnikiem jest tu Hezbollah. Jeśli Izrael będzie kontynuował ataki na Liban i pozycje Hezbollahu na południu, Hezbollah będzie nadal zadawał niszczycielskie ciosy siłom syjonistycznym.

Źródło: Oświadczenie Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu w sprawie dwutygodniowego zawieszenia broni i warunków negocjacji

USA poniosły poważną strategiczną porażkę podczas operacji w Isfahanie

[Poniższy tekst jest wyraźnie propagandowy. Ale opiera się na ewidentnych FAKTACH. Sadzę, że niedługo poznamy pełniejsza wersję. Mirosław Dakowski]


[dostałem od A z notką: (z press.tv nigdy nie korzystałam, ale mąż potwierdza, że te informacje są zgodne z tezami Scotta Rittera i Douglasa McGregora) ]

==========================================================

Ekskluzywny materiał Press TV: Stany Zjednoczone poniosły poważną strategiczną porażkę podczas nieudanej operacji w Isfahanie

======================================

Z Press TV:

Informacje uzyskane przez stację Press TV na temat niedawnej operacji amerykańsko-izraelskiej koalicji w środkowo-irańskiej prowincji Isfahan ujawniają poważną strategiczną porażkę wroga.

Rozpaczliwe groźby, jakie w ostatnich dniach wypowiedział prezydent USA Donald Trump, dotyczące ataków na cywilną infrastrukturę Iranu, w tym elektrownie i mosty, są bezpośrednim następstwem ciężkiej porażki, jaką poniosły siły USA w operacji w Isfahanie.

Według ekskluzywnych informacji, nieudany atak przeprowadzono po tym, jak wróg przeprowadził szeroko zakrojone operacje rozpoznawcze z powietrza na kilka dni przed atakiem.

Podczas tych początkowych misji infiltracyjnych i rozpoznawczych, USA, a prawdopodobnie także reżim syjonistyczny, straciły znaczną liczbę samolotów, w tym co najmniej jeden śmigłowiec A-10 Thunderbolt II i dwa śmigłowce Black Hawk.

Informacje uzyskane przez Press TV ujawniają, że „godzina zero” dla nieudanej operacji w Isfahanie została ustalona podczas tajnego spotkania w Białym Domu pod bezpośrednim nadzorem samego prezydenta USA.

Stało się jasne, że operacja ta nie miała nic wspólnego z rzekomą akcją ratunkową pilota zestrzelonego myśliwca F-15, co pierwotnie twierdzili amerykańscy urzędnicy. Dowody zbadane i potwierdzone przez Press TV wskazują natomiast, że prawdziwym celem była infiltracja i atak na jeden z irańskich obiektów nuklearnych w Isfahanie.

Miejsce lądowania samolotu transportowego C-130, wybrane na podstawie wcześniejszych lotów rozpoznawczych, znajdowało się na opuszczonym pasie startowym, położonym niebezpiecznie blisko jednego z tych obiektów nuklearnych.

==========================================================

Tłumaczenie „X” : NAJNOWSZE: Press TV uzyskała informacje o niedawnej operacji amerykańsko-izraelskiej w Isfahanie, które dowodzą, że operacja się nie powiodła. Według dowodów, nieudana operacja NIE MA NIC wspólnego z tak zwaną akcją ratunkową amerykańskiego pilota. [no, może „niewiele„.. md]

Amerykanie przeliczyli się, wierząc, że irańska obrona powietrzna nie jest w stanie przechwycić samolotów biorących udział w operacji. Jednak Press TV dowiedziała się, że rozmieszczenie wielu amerykańskich samolotów miało miejsce, gdy siły irańskie były w stanie najwyższej gotowości i czekały na nie. W rzeczywistości amerykańskie siły specjalne wpadły prosto w pułapkę zastawioną przez irańskie siły zbrojne.

Irańskie siły zbrojne, w tym armia, siły bezpieczeństwa (Faraja), Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) i lokalne milicje, początkowo nie zareagowały poważnie na lądowanie pierwszego C-130, na pokładzie którego znajdowało się kilkudziesięciu komandosów sił specjalnych. Istnieją przesłanki wskazujące na to, że samolot ten nieznacznie zboczył z pasa startowego podczas lądowania na opuszczonym, nieutwardzonym pasie startowym.

Kilka minut później nadleciał drugi samolot C-130, przewożący specjalistyczne pojazdy, kilka śmigłowców MH-6 Little Bird i inny sprzęt. W tym momencie irańskie siły naziemne zaatakowały drugi samolot, zanim zdążył wylądować, zmieniając planowane lądowanie w awaryjne. Wkrótce potem przybyły również dwa śmigłowce Black Hawk.

W tym momencie samolot, śmigłowce i komandosi, którzy wysiedli z pierwszego samolotu, stali się idealnymi celami dla irańskich sił zbrojnych.

Gdy siły specjalne zdały sobie sprawę, że wpadły w pułapkę, centrum sytuacyjne Białego Domu podjęło kluczową decyzję: główna operacja infiltracji obiektu nuklearnego przekształciła się w desperacką misję ratunkową dla dziesiątek amerykańskich komandosów uwięzionych pod irańskim ostrzałem.

Amerykanie natychmiast wysłali kilka mniejszych samolotów, aby uratować swoich żołnierzy i ledwo udało im się zebrać ludzi i uwolnić ich ze śmiertelnie niebezpiecznej sytuacji.

=================================

Top: Wreckage of US aircraft in Tabas, east-central Iran, 1980

Down: Wreckage of US aircraft in southern Isfahan, 2026

Follow:
T.me/presstv
Image
885
Reply
Copy link

Two C-130s and two Black Hawks as the toll of defeat

By 10:20 local time, Iranian media began broadcasting the first official confirmations.

The Khatam al-Anbiya spokesperson announced that two Black Hawk helicopters and one C-130 military transport plane had been destroyed, left burning in southern Isfahan.

Subsequent detailed reporting, including images released by local media and verified by geolocation analysis, revealed the full scope: two C-130 aircraft had been hit, not one.

The discrepancy was explained by the dynamics of the engagement; the first C-130 was immobilized by police commando fire and then completely destroyed minutes later, while the second was struck during an attempted escape manoeuvre.

Both Black Hawk helicopters were downed in the vicinity of the abandoned airport, their wreckage scattered across the arid landscape.

At least five American personnel were killed in the operation, according to Iranian military sources. Some unofficial reports have put the death toll even higher.

The IRGC’s Public Relations Department issued a terse but devastating statement.

„The invading enemy aircraft in southern Isfahan, including two Black Hawk helicopters and two C-130 military transport aircraft, were hit and are now burning in the flames of the wrath of the heroic fighters of Islam,” it stated.

For the first time since the aggression began on 28 February, Washington had lost not just strike aircraft but the very platforms designed to retrieve downed pilots, a catastrophic failure of combat search-and-rescue doctrine.

================================================

Tłumaczenie „X” : Reportaż – Z Tabas do Isfahanu: Iran niszczy dwa amerykańskie samoloty C-130 – powtórka katastrofy „Orlego Pazura” z 1980 roku

[Dla młodzieży: Przegląd od AI:

W pobliżu irańskiego miasta Tabas miało miejsce historyczne wydarzenie znane jako operacja „Orli Szpon” (Eagle Claw)

Oto kluczowe informacje na ten temat:

  • Kiedy: W nocy z 24 na 25 kwietnia 1980 roku.
  • Cel: USA przeprowadziły tajną operację wojskową w celu uwolnienia 52 amerykańskich zakładników przetrzymywanych w ambasadzie USA w Teheranie.
  • Przebieg: Operacja zakończyła się katastrofą na pustyni niedaleko Tabas. Z powodu burzy piaskowej i awarii śmigłowców, prezydent Jimmy Carter rozkazał przerwać misję. Podczas ewakuacji doszło do kolizji śmigłowca z samolotem transportowym EC-130, w wyniku czego zginęło 8 amerykańskich żołnierzy. 

Obecnie na irańskiej pustyni można obejrzeć pozostałości po tym nieudanym przedsięwzięciu.

==============================================================

Akcję ratunkową przeprowadzono w tak pośpiechu, że niektórzy żołnierze i oficerowie porzucili swój sprzęt – w tym, według dowodów uzyskanych przez Press TV, dane identyfikacyjne amerykańskiego oficera, który pozostał w tym rejonie – aby ratować życie.

Po ewakuacji komandosów amerykańskie myśliwce utworzyły linię ognia o promieniu 5 kilometrów, aby uniemożliwić siłom irańskim zbliżenie się do porzuconego na lotnisku samolotu C-130. Samoloty przeprowadziły również intensywne naloty bombowe na własny sprzęt, aby zapobiec jego przejęciu przez Iran.

Podczas tej nieudanej operacji amerykańskie siły specjalne nie miały nawet możliwości wykorzystania specjalnych śmigłowców Little Bird; niektóre z nich zostały zniszczone na ziemi, inne zaś zostały zniszczone w drugim samolocie C-130.

Po tej upokarzającej i dotkliwej porażce Trump pospiesznie i chaotycznie zwołał kilka konferencji prasowych, aby ukryć porażkę i fałszywie przedstawić ją jako operację ratunkową pilotów.

Informacje uzyskane przez Press TV opisują te programy propagandowe, prowadzone przez Trumpa i jego Sekretarza Obrony Pete’a Hegsetha, jako przypominające hollywoodzkie filmy – kłamstwa, których nie zaakceptowało nawet wielu amerykańskich widzów.

Według dostępnych informacji Trump będzie nadal wymyślał kolejne operacje „w stylu Hollywood”, aby fałszywie przypisywać sobie sukcesy i uspokoić opinię publiczną w USA.

===============================

=============================================================

Tłumaczenie „X” : Wideo: Zestrzelony amerykański myśliwiec na południe od Isfahanu

Jednak powtarzające się kłamstwa i przekłamania jego oraz Hegsetha, które doprowadziły do ​​spadku zaufania publicznego do niego zarówno w USA, jak i na całym świecie do najniższego poziomu w historii, sprawiają, że trudno uwierzyć w jego „goebbelsowskie kłamstwa”.

Ludzie w USA i na całym świecie zadają sobie trafne pytanie: „Jak to możliwe, że kraj, który rzekomo nie ma ani obrony powietrznej, ani armii czy sił zbrojnych, zdołał zestrzelić i zniszczyć tak wiele myśliwców i innych statków powietrznych, a jednocześnie ciągle powiększa swój rejestr zniszczonych myśliwców, samolotów, śmigłowców i dronów?” powiedział wysoko postawione źródło w Teheranie agencji Press TV.

Zauważył, że miażdżąca porażka operacji w Isfahanie może przejść do historii jako najgorsza i najbardziej haniebna porażka armii USA, gorsza nawet od nieudanej operacji Tabas z 1980 r., kiedy to nieudana próba ratunku dla Waszyngtonu zakończyła się katastrofą.

Informacje uzyskane przez Press TV wskazują, że poważne reperkusje tej „wielkiej katastrofy” dla Trumpa wpłyną nie tylko na losy toczącej się wojny z Islamską Republiką Iranu, ale także na polityczną przyszłość „spekulacyjnego i ignoranckiego prezydenta Ameryki”, jego Partii Republikańskiej i amerykańskiej sceny politycznej w nadchodzących latach.

Źródło: Press TV Exclusive: USA poniosły poważną strategiczną porażkę podczas nieudanej operacji w Isfahanie