Imperium się wycofuje, na razie

Imperium się wycofuje, na razie

„Tak więc, biorąc pod uwagę obecną sytuację, z pewnością wygląda to na upokarzającą porażkę imperium”.

Caitlin Johnstone 8 kwietnia 2026 r. /caitlinjohnstone-au/the-empire-backs-down-for-now

Czytanie Tima Foleya :

Trump ogłosił, że zgodzi się na dwutygodniowe zawieszenie broni z Iranem, po tym jak wcześniej groził zniszczeniem „całej cywilizacji” tego kraju. Jako powód zmiany stanowiska podał „10-punktową propozycję Iranu”.

Trump i jego kolesie przedstawiają to jako kolosalne zwycięstwo Stanów Zjednoczonych, prezentując 10-punktowy plan Teheranu jako znaczącą kapitulację wobec gróźb prezydenta. Niektórzy reporterzy wskazują jednak, że Iran od tygodni trzymał te warunki na stole – co oznaczałoby, że to Biały Dom się wycofuje.

Zaledwie kilka godzin przed ogłoszeniem decyzji prezydenta, Ryan Grim z Drop Site opublikował na TikToku film, w którym argumentował, że Trump mógłby uratować swoją twarz i wycofać się ze swoich apokaliptycznych gróźb, po prostu akceptując irański 10-punktowy plan pokojowy i udając, że to nowa propozycja przedstawiona właśnie przez Irańczyków. Grim argumentował, że Trump mógłby się na to zgodzić, ponieważ zachodnie media od samego początku całkowicie ignorowały deklarowane przez Iran warunki zawieszenia broni.

To szaleństwo, Trump naprawdę zrobił dokładnie to, co Ryan Grim zasugerował kilka godzin wcześniej: udawał, że dziesięciopunktowy plan Iranu to nowa propozycja, zakładając, że media nie poinformowały o żądaniach Iranu, by wyglądało to jak desperacka nowa propozycja Teheranu.

Co ciekawe, wydaje się, że był to właśnie skutek działań Trumpa. Po wcześniejszym odrzuceniu propozycji Iranu jako „niewystarczająco dobrych”, prezydent zmienił zdanie i przedstawił irańską ofertę jako zupełnie nową odpowiedź na presję, jaką jego administracja była w stanie wywierać na ten kraj.

Drop Site News podał już 28 marca następującą informację :

Warunki Iranu dotyczące trwałego zakończenia wojny obejmują długoterminową gwarancję, że USA i Izrael nie zaatakują ponownie Iranu oraz że ewentualne zawieszenie broni obejmie również Liban, Irak i Palestynę; rekompensatę za szkody poniesione przez Iran w trakcie wojny; zniesienie sankcji; oraz utrzymanie kontroli Iranu nad Cieśniną Ormuz”.

Iran twierdzi, że te same warunki wymusił dziś na USA. Irańska państwowa stacja telewizyjna Press TV, cytując Najwyższą Radę Bezpieczeństwa Narodowego Iranu, stwierdziła: „Iran odniósł historyczne zwycięstwo, zmuszając zbrodnicze Stany Zjednoczone do zaakceptowania ich 10-punktowego planu. USA zaakceptowały kontrolę Iranu nad Cieśniną Ormuz, prawo do wzbogacania uranu i zniesienie wszelkich sankcji”.

W artykule opublikowanym przez „New York Times” czytamy : 

„Dwóch wysoko postawionych irańskich urzędników, wypowiadających się na temat delikatnych negocjacji pod warunkiem zachowania anonimowości, stwierdziło, że propozycja obejmuje gwarancję, że Iran nie zostanie ponownie zaatakowany, a także zakończenie izraelskich ataków na Hezbollah w Libanie i zniesienie wszystkich sankcji”.

W zamian Iran zniósłby faktyczną blokadę kluczowego szlaku żeglugowego przez Cieśninę Ormuz. Iran pobierałby również opłatę w wysokości około 2 milionów dolarów za statek, którą podzieliłby się z Omanem, położonym po drugiej stronie cieśniny. Zgodnie z planem, Iran przeznaczyłby swoją część dochodów na odbudowę infrastruktury zniszczonej w wyniku ataków amerykańskich i izraelskich, zamiast domagać się bezpośrednich reparacji.

New York Times: „10-punktowa propozycja Iranu obejmuje zniesienie wszystkich sankcji nałożonych na Iran przez każdą amerykańską administrację od czasów administracji George’a W. Busha”.

======================================

Steve Lookner @lookner

NY Times: „The Iranian 10-point proposal includes a lifting of all sanctions — placed on Iran by every American administration since the George W. Bush administration”

Zdjęcie

,1 mln wyświetleń

================================

W obecnej sytuacji wygląda to na upokarzającą porażkę imperium. Iran zyskuje wiele korzyści, których nie miał przed wojną, w tym opłatę za Cieśninę Ormuz i złagodzenie amerykańskich sankcji, które od lat miażdżą jego gospodarkę, podczas gdy imperium może wznowić działalność transportową za wysoką opłatą i udawać, że właśnie uratowało świat przed nuklearnym Iranem.

Całkiem niezła zmiana stanowiska ze strony Białego Domu, który jeszcze w zeszłym miesiącu oznajmiał: „ Nie będzie żadnego porozumienia z Iranem, poza BEZWARUNKOWĄ KAPITULACJĄ!”

Trita Parsi z Instytutu Quincy, który zawsze ma cenne spostrzeżenia na temat zachodniego podżegania do wojny z Iranem, pisze następujące słowa :

„Nie mogę tego wystarczająco podkreślić. Nowa dynamika pojawi się, gdy USA i Iran spotkają się w Islamabadzie, aby wynegocjować ostateczne porozumienie oparte na 10-punktowym planie Iranu: nieudana wojna Trumpa zniweczyła potencjał amerykańskich gróźb militarnych w dyplomacji amerykańsko-irańskiej. Stany Zjednoczone nadal mogą rzucać groźby, ale wszyscy będą wiedzieć, że nie mają już one większego znaczenia. W istocie, wojna z Iranem została podjęta i zakończyła się porażką. W rezultacie negocjacje będą musiały opierać się na autentycznych kompromisach obu stron, a nie na przymusie którejkolwiek z nich”.

=============================

Furkan Gözükara @FurkanGozukara

This shall age like a milk let that sink in

The White House @WhiteHouse

„There will be no deal with Iran except UNCONDITIONAL SURRENDER!… IRAN WILL HAVE A GREAT FUTURE. 'MAKE IRAN GREAT AGAIN (MIGA!).’” – President Donald J. Trump

Obraz

=============================================

Oczywiście istnieje wiele, wiele powodów do pesymizmu. USA i Izrael wielokrotnie pokazywały, że potrafią atakować Iran w trakcie negocjacji, a nawet jeśli USA dotrzymają umowy, Izrael może ją sabotować własnymi działaniami.

Iran musi już rozumieć [zrozumiał, zrozumiał.. md] , że jedynym sposobem obrony przed Izraelem jest narzucenie kosztów jego agresji całemu światu zachodniemu; Teheran może doprowadzić do sytuacji, w której będziemy ogrzewać domy ogniskami ze śmieci i uprawiać marchew w ogródkach, jeśli Zachód nie znajdzie sposobu na powstrzymanie Izraela.

Warto odnotować, że prorządowe środowiska proizraelskie w mediach społecznościowych są obecnie w stanie skrajnego wzburzenia — znane postacie takie jak Laura Loomer, Eve Barlow i Eli David wyrażają oburzenie faktem, że walki zakończyły się w obecnej formie.

Autor pozostaje sceptyczny wobec trwałości zawieszenia broni, ale fakt, że najbardziej radykalne środowiska reagują tak emocjonalnie, daje pewien cień nadziei.

Zobaczymy.

Klęska Stanów Zjednoczonych

Jastrzębski: Klęska Stanów Zjednoczonych

Łukasz Jastrzębski

Prezydent USA Donald Trump został zmuszony do zaakceptowania propozycji Pakistanu dotyczącą dwutygodniowego rozejmu z Iranem. Prezydent USA podjął decyzję o zawieszeniu broni niecałą godzinę przed końcem ultimatum.

Później pozytywnie na pakistańską propozycję zareagowała również Islamska Republika Iranu. „New York Times”, pisze, że na decyzję Teheranu mogły wpłynąć również argumenty i dyplomatyczne działania Chin. Potwierdza to wiele niezależnych portali internetowych. Papież Leon XIV stanowczo potępił groźby Stanów Zjednoczonych wobec Iranu, określając je jako nieakceptowalne. Działania USA skrytykował również prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka.

„Otrzymaliśmy 10-punktową propozycję od Iranu i uważamy, że stanowi ona praktyczną podstawę do negocjacji. Prawie wszystkie kwestie sporne z przeszłości zostały uzgodnione między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, a okres dwóch tygodni pozwoli na sfinalizowanie i zawarcie porozumienia” – poinformował kapitulacyjnie prezydent Trump.

Według węgierskich mediów 10-punktowa propozycja Iranu wysłana do Stanów Zjednoczonych obejmuje kontrolowany tranzyt przez cieśninę Ormuz, skoordynowany z irańskimi siłami zbrojnymi, zakończenie wojny z Iranem i grupami sojuszniczymi. Teheran zagrał va banque i jak na razie wygrywa. Niektóre agencje informują również o tym, że Iran miał domagać się wycofania amerykańskich sił bojowych ze wszystkich baz regionalnych. Tu jednak informacje są sprzeczne. Spełnienie takiego warunku przez USA wydaje się jednak mało prawdopodobne.

Władze w Teheranie ogłosiły też, że w piątek 10 kwietnia w stolicy Pakistanu Islamabadzie rozpoczną się rokowania pokojowe między Iranem i USA. Szef MSZ Iranu Abbas Aragczi potwierdził w oświadczeniu, że Iran wstrzyma na dwa tygodnie „operacje obronne”, a bezpieczna żegluga przez cieśninę Ormuz „będzie możliwa w koordynacji z siłami zbrojnymi Iranu i z odpowiednim uwzględnieniem ograniczeń technicznych”.

Amerykanie robią dobrą minę do złej gry. Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt napisała na platformie X: „To zwycięstwo Stanów Zjednoczonych, które udało się osiągnąć prezydentowi Trumpowi i naszej niesamowitej armii (…). Dzięki niewiarygodnym możliwościom naszych wojowników osiągnęliśmy, a nawet przekroczyliśmy nasze podstawowe cele wojskowe w 38 dni (…). Nigdy nie lekceważ zdolności prezydenta Trumpa do skutecznego wspierania interesów Ameryki i zapewniania pokoju.” [nie mogę się powstrzymać: CO ZA BREDNIA md]

Izraelscy urzędnicy są „zaniepokojeni” tymczasowym porozumieniem o zawieszeniu broni, jakie Stany Zjednoczone zawarły z Iranem – o czym informuje miedzy innymi „Do Rzeczy”. Biuro premiera Izraela poinformowało jednak, że popiera dwutygodniowe zawieszenie broni, jednak według Izraela nie obejmie ono Libanu. Co oznacza kontynuowanie izraelskiej agresji na to państwo, w tym na libańskich chrześcijan. „The Times of Israel” napisał, że izraelskie siły powietrzne kontynuują ataki na Iran pomimo ogłoszenia zawieszenia broni.

„New York Times” sugeruje, że za decyzjami dotyczącymi agresji na Iran prezydenta Donalda Trumpa stoi Izrael. Według redakcji NYT, kluczowa dla decyzji prezydenta USA była wizyta premiera Izraela Benjamina Netanjahu w lutym tego roku. Szef izraelskiego rządu, wraz z szefem Mossadu Davidem Barneą, miał przedstawić wówczas prezentację planu, zakładającego zniszczenie irańskiego programu rakietowego, obalenie rządów ajatollahów i instalację proizraelskiego rządu. Izraelczycy przekonywali prezydenta USA, że działania te są korzystne dla Stanów Zjednoczonych. Izrael liczył na powstanie ludności irańskiej przeciwko swojej władzy.

Trzeźwy politycznie Przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, gen. Dan Caine, ostrzegał, że ewentualna operacja znacząco uszczupli amerykańskie zapasy uzbrojenia – w tym rakiet przechwytujących – już nadwyrężone wsparciem dla niestabilnej i kłopotliwej Ukrainy i ciągle zagrożonego Izraela. Poinformował również o wysokim ryzyku zablokowania cieśniny Ormuz przez Iran. Co oczywiście się stało.

Prof. Adam Wielomski słusznie zauważył, że jednoznacznie przeciwko wojnie podczas tych rozmów wystąpił wiceprezydent USA J.D. Vance. Prezydent Donald Trump swoje nieprzemyślane antyirańskie oświadczenie wydał w czasie, gdy J.D. Vance przebywa na Węgrzech. Wspiera on tam przed nadchodzącymi wyborami antysorosowski Fidesz – Magyar Polgári Szövetség na czele z premierem Viktorem Orbanem. W Polsce antywojennej postawie podczas rozmów z Izraelem wiceprezydenta USA poinformowała Wirtualna Polska.

Prezydent USA Donald Trump traci również poparcie konserwatywnych kongresmenów. Wpływowy polityk Jim McGovern uważa, że wojsko powinno odmówić wykonania ewentualnego rozkazu prezydenta Trumpa ataku na infrastrukturę cywilną Iranu. Według informacji w mediach społecznościowych od prezydenta Donalda Trumpa odwróciło się 25 konserwatywnych kongresmenów.

Trochę zagubiła się w zgiełku wojennym informacja, że 14 i 15 maja Donald Trump przyleci do Pekinu na rozmowy z Xi Jinpingiem. To będzie pierwsza wizyta w Chinach od 2017 roku. Sebastian Pitoń słusznie pisze o wspólnej grze USA, Chin i Rosji. Państwa te jako współczesne imperia, są skazane na współpracę gospodarczą i wzajemny respekt militarny. Być może strona chińska, uzależniła w jakiś sposób spotkanie przywódców od tego jak USA zachowają się w stosunku do sojuszniczego Iranu.

Łukasz Jastrzębski

Mówię NIE „cywilizacji”, która chce unicestwić Cywilizację

Mówię NIE „cywilizacji”, która chce unicestwić Cywilizację

7-my kwietnia 2026 roku, może być (wg Trumpa) zapamiętany jako najważniejszy moment w historii świata. Nie wiem czy się Trump z Netanjahu odważą, nie wiem czy zginą Irańczycy tworzący w całym kraju ludzkie łańcuchy na mostach i wokół krytycznej infrastruktury, aby chronić swój kraj przed atakami bandytów z Izraela i Ameryki.
Nie wiem czy „dzisiaj w nocy zginie cała cywilizacja i nigdy nie wróci”, ta najstarsza i najznamienitsza w dziejach ludzkości cywilizacja. Mam nadzieję, że nie!

Skoro jednak Trump spekuluje, że dziś wieczorem ( u nas w nocy) może nastąpić najważniejszy moment w dziejach świata, to mimo iż biorę poprawkę, że mówi to człowiek udający niespełnego rozumu i mówi by jedynie świat szantażować (bo w szaleństwie jest metoda), to jednak pewności nie mam czy nie wariat jednak, czy jako, że nie tak dawno draśnięty kulą koło ucha, dlatego (jak by rzekł Wołodyjowski) „przez rozum cięty i na umyśle szwankuje”, a i na mesjasza przez sektę duchowych opiekunów namaszczony, to mimo poprawki zakładam, że gotów swej „misji” dać upust.

Zatem jeśli moment dziejowy, a przy okazji takich zwykły po czasie padać pytania: a co ty robiłeś/aś w danym (pamiętnym) dniu, to wybiegam pytaniu na przeciw i reaguję jak mogę, a mogę tylko tyle, że upominam i domagam się by świat, ten niby lepiej, od przeznaczonego na zagładę, cywilizowany natychmiast obłożył infamią i ostracyzmem zbrodniarza-megalomana z Białego Domu (obojętnie szalony, czy szaleńca udaje), a wraz z nim zbrodniarza Netanjahu.

Wiem, wiem, mogę pisać na Berdyczów, a jednak nie powstrzyma mnie to przed wyrażeniem tego co wezbrało, a co już tylko obrzydzenie budzi. A obrzydzenie budzi stanowisko, polskojęzycznych tzw. polityków.

Dlatego 7-kwietnia 2026 roku to może jest ten dzień, w którym nigdy jak dotąd polskojęzyczni politykierzy, wszystkich szczebli, powinni usłyszeć brzydzimy się waszym politykierstwem i wzywamy do ocalenia wizerunku Polski rozsądnej (bo taka ona jest, tam wszędzie gdzie nie ma polityków).

Zatem Panowie: Prezydencie, Premierze, państwo Parlamentarni z Sejmu, Senatu, koncesjonowani, ci z kanap & wszystkie przystawki polskiej sceny politycznej, Wy wszyscy rządzący się w Polsce w imieniu USA, czy Brukseli, Wy deklarujący się wierzącymi dziś u steru władzy, Wy neutralni ateiści, Wy walczący z religią, Wy wreszcie z Kościoła Katolickiego (którego jestem członkiem) w purpurze, zwykli proboszczowie, czy jeszcze zwyklejsi kapłani zreflektujcie się, opamiętajcie się, odetnijcie od zła wcielonego, nie nazywajcie cywilizacją barbarzyństwa, gdy cywilizacji dwóch szaleńców grozi zagładą!!! Przynajmniej potępcie, ostro, wymownie, bez niedomówień!, nie, nie jutro, nie dopiero wówczas gdy ktoś się inny ze świata polityki odważy, dziś, bo dziś tego wymaga!

Bo dziś granica tolerancji dla wściekłego zła została przekroczona nieodwracalnie i obojętnie czy to tylko czcze pogróżki, czy „balon próbny”, dziś jest ta chwila, ten moment (chce Trump by był najważniejszy, nie taki otrzyma) by przestać „pomagać”, liczyć na „pomoc”, ten moment by odciąć się od barbarzyńców i spróbować ocalić, jeśli się jeszcze da ,wizerunek Polski rozsądnej. Tej i takiej Polski, która wie, że nikt nie ma prawa dysponować życiem narodów, nie ma prawa kazać im umierać tylko dlatego, że szatański plan Izraela i USA zakłada dominację w świecie, każdy ze swoją doktryną hegemonii i swoją wizją zysków.

Bo jeśli brzmicie zadeklarowani „mesjasze” jastrzębie, podżegacze w chórze z Trumpem i Netanjahu, waszymi vel Affą i Omegą śpiewające, że gdy już ci zajmą całe terytoria Iranu, Libanu, Gazy i co tam jeszcze mają w planie, to wraz z tym zajmą serca, dusze, ludności, która je zamieszkuje i że ta ludność wyrzeknie się tożsamości, to się mylicie. A jeśli mówicie, że gdy już posiądą bandyci terytoria, to lgbt-y, wynaturzeńcy, feministki zyskają prawa, biedni, uciskani zyskają dostatek, media wolność, etc. itd. to się mylicie. Wystarczy, że Iran zacznie jeść z ręki Trumpowi, a życie społeczeństwa przestanie „zbawcę” interesować.

Wielkiej wyobraźni trzeba?, czy może wystarczą przykłady? Czy Irakijczycy, Afgańczycy by nie wymieniać innych uszczęśliwianych siłą, a których jest jakże wielu, stali się Amerykanami, wyrzekli się swojego? Serio, wyrzekli się tożsamości?! Wszędzie tam gdzie sięgnął amerykański but, a choćby i nie but, a tylko ingerencja w wybory, organizacja kolorowych i inaczej zwanych rewolucji, przewrotów, pod płaszczykiem dobroczynności, stało się naprawdę to, że zapanował tam dostatek, spokój, ład?!

Serio?! Te wszystkie amerykańskie „dobroczynne misje” przyniosły zapowiadane poprawienie sytuacji w krajach, do których dotarły, czy odwrotnie, sprawiły, że stały się te kraje przysłowiowymi beczkami prochu, stały się krajami- królestwami chaosu i niepewności. Stały się, tak jak Polska po wielkiej akcji lat 80-tych i dalej CIA ( na szczęście -jeszcze- nie areną krwawych porachunków, choć wiele nas od tego nie dzieli) arenami podziałów, antagonizmów tak wielkich, że zapanować nad tym nie może już nawet ten, który swoje marionetki tam wszędzie i tu w Polsce zainstalował.

Nie, nie będę rozwodzić się nad politykierskimi geo układankami, politpoprawnością, która oszalała mrocznymi wizjami podpowiada dzisiejszemu światu, nie jedynie na Bliskim Wschodzie, jak powinien on wyglądać, bo kolejni szaleńcy stęsknili się za wojną i dlatego uzurpują sobie prawo do rządzenia umysłami, wrażliwością milionów istnień, w tym moim, i nakazywania w imię ich fantazji tego kogo/co mam, co wolno mi, czego nie wolno cenić, o co się upominać, z kim przyjaźnić się, kogo (i że w ogóle muszę) nienawidzić.

Im wszystkim 7-go kwietnia 2026 roku mówię -precz!!!, Precz!!!, z waszymi izmo/geo wizjami , z dolarami, ropą, semi/czy antysemi-tyzmami, fobiami, philiami, precz z mojego życia, łapy precz od życia miliardów ludzi. Precz!!!, jeśli jedyne co macie do zaproponowania to dominacja, panowanie, wojny, wojenki, zbrojenia to precz!!! Możecie, polsko czy obcojęzyczni, urabiać, każdy swoich, doktrynami, teoriami, demagogią o wyższości jednych nad drugimi, z bandami przybocznych klakierów, z bandami zewnętrznych doradców, propagandystów, podżegaczy, nienawistników, z hordami strategów, że wojna to pokój, że są wojny sprawiedliwe i niesprawiedliwe, że jakieś dobro jest dobrzejsze, a zło źlejsze, możecie to wszystko, tyle, że demagogią nie zmienicie faktu iż to co robicie jest zwyczajnie obrzydliwe.

Dobrem życie, miłość i pokój. Kto uderza w te wartości podpierając się teorią wyższości własnej wizji i racji bytu dla jedynie własnej wizji człowieka „doskonałego”, modelu życia „doskonałego”, szczęśliwości wg własnego mniemania ten draniem i współwinnym, ten ma taki sam udział w przelewie krwi, w śmierci niewinnych, jak ten, który na drugiego ruszył pierwszy. Niedobrze się robi czytając gapiów-kibiców- podżegaczy, propagandystów jednych i drugich. Giną ludzie, giną, wysłani i „błogosławieni” przez między innymi propagandystów z mównic sejmowych, okienek telewizorów, z łamów prasowych. Rozentuzjazmowany tłum, w imię pokoju „oczywiście”, klaszcze, pławi się obrazami tragedii, rąk nie mając czystych, przeciwnie z rękami pośrednio umazanymi krwią; bo gdy nasi zabili to dobrze – „aniołowie” ich wiedli i pomogli, gdy naszych kula dosięgła zło wcielone – „szatan” rękę i kulę prowadził. Kibicują jednym i drugim – hieny z ludzkimi twarzami, gapie, kibice, propagandyści, podżegacze. Hieny, hipokryci, bandziory, takie same bestie jak ci, którzy na Iran napadli.

„Nonsensami
karmią się nawzajem
spraw komicznych
omotani siecią
wstyd mi za tych
co nie mając wstydu
zapomnieli
że u kresu
groby nas zrównają.”

Bożena Gaworska-Aleksandrowicz

Iran wygrywa tę wojnę ?

 Iran wygrywa tę wojnę

Iran wygrywa wojnę rozpoczętą przez Trumpa i Netanjahu. Teheran zniszczył kluczowe bazy wojskowe USA w Azji Zachodniej i wyparł amerykańskie wojska do Europy.

===========================================================

Administracji Trumpa nie udało się doprowadzić do zmiany reżimu ani upadku państwa. Rząd Iranu okazał się odporny. Teheran stosował asymetryczną taktykę obronną, celując w słabości imperium USA i poważnie uderzając w jego armię, gospodarkę i sojuszników. W rzeczywistości udało się Iranowi zniszczyć amerykańskie bazy wojskowe w Azji Zachodniej i wypędzić dużo amerykańskich wojsk z regionu. Pentagon prowadzi teraz tę wojnę głównie z baz w Europie.

To, że Iran wygrywa wojnę, potwierdzają nawet główne zachodnie media. Brytyjski dziennik ‚The Independent’  opublikował artykuł zatytułowany „Iran jest zdecydowanym zwycięzcą, ponieważ desperacka próba pokojowa Trumpa pokazuje, że chce się on wycofać z wojny”. ”Politico’  opublikowało tekst, w którym argumentuje, że „wojna z Iranem jest o wiele większym błędem strategicznym”  od inwazji USA na Irak w 2003 roku. Jak na ironię, artykuł ten został napisany przez byłego ambasadora USA przy NATO, Ivo Daaldera, który wcześniej popierał wojnę z Irakiem.

Większość amerykańskich mediów przyczyniła się do poparcia wojny w Iraku prowadzonej przez administrację George’a W. Busha, która stanowiła rażące naruszenie prawa międzynarodowego. W rzeczywistości, od dziesięcioleci prasa głównego nurtu wspierała każdą poważną wojnę USA, w tym wojny w Korei, Wietnamie, Jugosławii, Iraku (nawet dwukrotnie), Afganistanie, Libii, Syrii i Jemenie – lista jest długa.

To pierwsza od dziesięcioleci poważna wojna USA, którą zachodnie media krytykują od samego początku. Wszystko jest jasne. Dla wszystkich jest jasne, że ten konflikt to katastrofa, a Iran wygrywa. ‚Foreign Affairs’  to oficjalna publikacja Rady Stosunków Zagranicznych, której członkowie to prawdziwa elita amerykańskiej klasy rządzącej. Mimo to nawet ta gazeta opublikowała artykuł, w którym przyznała, że Iran wygrywa tę wojnę.

Autorka eseju, Narges Bajoghli, jest profesorką prestiżowego Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa, kluczowego ośrodka rekrutacji dla Departamentu Stanu USA. Bajoghli napisała w ‚Foreign Affairs‚:

„Według standardów konfliktów konwencjonalnych Iran słabo radzi sobie w walce z USA i Izraelem. Jego przeciwnicy niszczą kluczowe cele w Iranie, zabijają jego dowódców i osłabiają instalacje wojskowe. Jednak te standardy są niewystarczające do oceny pozycji Iranu w tej wojnie. Prawidłowym kryterium nie jest nawet to, czy Iran dobrze znosi ataki – a z pewnością tak jest. Kluczowym pytaniem po wojnie będzie to, czy Teheran osiągnie swoje cele strategiczne. I pod tym względem Iran czyni postępy.

Ten wynik nie jest przypadkowy. Teheran przygotowywał się do tej wojny przez prawie cztery dekady, odkąd nowy rząd rewolucyjny stanął przed pierwszym poważnym sprawdzianem militarnym w wojnie iracko-irańskiej (1980–1988). Obecnie Iran realizuje strategię, która skutecznie zneutralizowała kluczowe pozycje obrony powietrznej USA i Izraela, poważnie uszkodziła amerykańskie bazy wojskowe w Zatoce Perskiej, spowodowała znaczne straty gospodarcze i wbiła klin między Stany Zjednoczone a ich sojuszników z Zatoki Perskiej. Reżim irański nie tylko przetrwał bombardowania USA i Izraela; poważne problemy gospodarcze i polityczne, które stwarza swoim przeciwnikom, dają Iranowi strategiczną przewagę”.

Aby ocenić, czy Iran wygrywa wojnę, konieczna jest analiza celów Teheranu. Pierwszym i najbardziej oczywistym celem strategicznym było zapobieżenie zmianie rządu i upadkowi państwa. Administracja Trumpa początkowo wierzyła, że może obalić rząd Iranu poprzez tzw. ataki dekapitacyjne, w których ginęli wysocy rangą przywódcy polityczni i wojskowi. Mimo to Waszyngtonowi nie udało się doprowadzić do zmian. W rzeczywistości rząd Iranu nie tylko zademonstrował swoją odporność, ale prawdopodobnie stał się jeszcze silniejszy, ciesząc się większym poparciem społecznym.

Wielu Irańczyków, którzy krytykowali Republikę Islamską, zjednoczyło się pod jej sztandarem i poparło państwo, aby uniemożliwić Stanom Zjednoczonym przejęcie kontroli nad ich krajem (i eksploatację jego ropy naftowej, zasobów mineralnych i innych lukratywnych bogactw naturalnych). W pierwszym miesiącu wojny amerykańsko-izraelskiej w Iranie odbyło się ponad 850 publicznych demonstracji poparcia dla rządu.

Iran zniszczył amerykańskie bazy wojskowe w Zatoce Perskiej, bombardując większość z nich. Od dawna strategicznym celem Iranu było wyparcie armii USA z Azji Zachodniej. USA otoczyły Iran około dwudziestoma bazami wojskowymi, budowanymi przez dziesięciolecia. Według oficjalnych danych tureckiej państwowej agencji prasowej Anadolu, Iran przeprowadził co najmniej 5471 ataków rakietowych i dronowych na USA i ich sojuszników w pierwszym miesiącu wojny.

Te ataki okazały się niezwykle skuteczne. Tak więc ‚The New York Times’  doniósł, że armia amerykańska została praktycznie wyparta z Azji Zachodniej. „Wiele z 13 baz wojskowych w regionie, wykorzystywanych przez wojska amerykańskie, jest praktycznie niezdatnych do zamieszkania” – napisał ‚Times’  w artykule zatytułowanym „Ataki Iranu zmuszają wojska amerykańskie do pracy zdalnej”. Wśród amerykańskich obiektów, które zostały poważnie uszkodzone, znajdują się baza lotnicza Al-Udeid w Katarze, największa baza USA w Azji Zachodniej, oraz siedziba Piątej Floty Marynarki Wojennej w Bahrajnie.

Największy amerykański dziennik doniósł: „W odwecie Iran zbombardował bazy amerykańskie na Bliskim Wschodzie, zmuszając wielu amerykańskich żołnierzy do przeniesienia się do hoteli i biur w regionie, jak donosi personel wojskowy i urzędnicy amerykańscy. W rezultacie znaczna część sił lądowych prowadzi obecnie wojnę w zasadzie zdalnie, z wyjątkiem pilotów myśliwców i załóg, które obsługują i konserwują myśliwce oraz przeprowadzają ataki”.

Zanim Trump rozpoczął tę agresywną wojnę, w regionie stacjonowało około 40 tysięcy żołnierzy amerykańskich. W ciągu pierwszego miesiąca walk tysiące z tych sił zostały przeniesione do Europy. Według doniesień ‚Timesa’  wojska amerykańskie pozostające w Azji Zachodniej zostały przeniesione do ‚tymczasowych i alternatywnych’  lokalizacji poza swoimi bazami. Krytycy zauważyli, że fakt, iż żołnierze amerykańscy prowadzą wojnę z Iranem z hoteli i biur, oznacza, że Pentagon w istocie wykorzystuje cywilów w tych obszarach jako żywe tarcze.

Wojsko amerykańskie prowadzi wojnę z Iranem z baz w Europie. Fakt ten został dodatkowo potwierdzony w artykule w Wall Street Journal’  zatytułowanym „Europa odgrywa kluczową rolę za kulisami w wojnie z Iranem”. Gazeta donosiła: „Chociaż wielu europejskich przywódców publicznie potępiło ataki USA na Iran, ich bazy wojskowe umożliwiają jedną z najbardziej złożonych logistycznie operacji, w jakiej armia amerykańska bierze udział od dziesięcioleci”.  Według oficjalnych oświadczeń, w ostatnich tygodniach amerykańskie bombowce, drony i okręty były tankowane, uzbrajane i startowały z baz w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Portugalii, Włoszech, Francji i Grecji.

Jak twierdzą niemieccy i amerykańscy urzędnicy, drony bojowe są kontrolowane z rozległej bazy amerykańskiej w Ramstein w Niemczech, będącej centrum dowodzenia amerykańskich operacji przeciwko Iranowi. Ciężkie bombowce B-1 zostały sfotografowane podczas ładowania amunicji i paliwa w brytyjskiej bazie lotniczej RAF Fairford.

Największy na świecie lotniskowiec USS Gerald R. Ford jest obecnie zakotwiczony w bazie morskiej na Krecie w celu przeprowadzenia napraw po pożarze [„pralni”, jak piszą… md].

Generał Sił Powietrznych USA Alexus Grynkewich, najwyższy dowódca NATO, powiedział niedawno na przesłuchaniu w Senacie, że większość europejskich sojuszników udzieliła Ameryce ‚niezwykle dużego wsparcia’. Kontynent, na którym znajduje się około 40 amerykańskich baz wojskowych, gdzie stacjonuje 80 tydięcy żołnierzy, służy jako baza wypadowa dla operacji USA na Bliskim Wschodzie i w Afryce. „Odległości są krótsze, jest to bardziej opłacalne, a nasza sieć baz i sojuszników znacznie ułatwia demonstrację siły” – powiedział.

Tak więc niektóre rządy europejskie publicznie krytykowały wojnę USA z Iranem, przyznając, że narusza ona prawo międzynarodowe i stanowi bezprawną wojnę agresywną. Jednak w ukryciu większość państw członkowskich UE i Wielka Brytania wspierają Waszyngton w tej wojnie, pozwalając Pentagonowi na wykorzystywanie swojego terytorium do ataków na Teheran. Europa jest zatem współwinna konfliktu.

uncutnews.ch/der-iran-gewinnt-den-krieg-gegen-die-usa-so-funktioniert-es/

Napisał: Ben Norton

** * * * * *

Tekst został opublikowany przez Bena Nortona cztery dni temu. Dziś około godziny 1:00 ogłoszono 14-dniowe zawieszenie działań wojennych.

Iran ogłosił ‚historyczną i druzgocącą klęskę’ Stanów Zjednoczonych i reżimu izraelskiego po 40 dniach wojny, ogłaszając, że Waszyngton został zmuszony do przyjęcia 10-punktowej propozycji Iranu, która obejmuje trwałe zawieszenie broni, zniesienie wszystkich sankcji i wycofanie amerykańskich wojsk bojowych z regionu.

Opracował: Zygmunt Białas

Nieznane's awatarAutor zygmuntbialas
Opublikowano

Jeden komentarz na temat “08.04.2026. – Iran wygrywa tę wojnę”

  1. SZS's awatarSZS //
  2. Waszyngton został zmuszony do przyjęcia 10-punktowej propozycji Iranu, która obejmuje trwałe zawieszenie broni,//Czy to tyczy zawieszeniem działań wojennych z USA ? Czy też z USA i Izraelem ? A może tylko z Izraelem ?
  3. Czy oni (mieszkańcy Bliskiego Wschodu) wyciągają wnioski z przeszłości ? Wynika, że nie. Ciemność widzę…

Upadek umysłu Trumpa nie pozostawia żadnej wątpliwości



John Helmer, Moskwa

Głównymi doradcami Trumpa są obecnie członkowie sekty Chabad Lubawicz

—————————————————–

W ciągu czterech dni, między 1 a 5 kwietnia, prezydent Donald Trump dał świadectwo załamania swojego umysłu w kierunku ludobójczej przemocy, od której nikt z jego urzędników nie jest w stanie go odwieść, ograniczyć, kontrolować — jeśli w ogóle próbują — ani nawet jej ukryć. Ani eksperci wojskowi ze Połączonych Szefów Sztabów; ani specjaliści od sondaży szefa personelu Białego Domu; ani prawnicy doradcy prawnego Białego Domu; nawet korektorzy dyrektora ds. komunikacji.

Pomiędzy stwierdzeniami: „cofniemy ich do epoki kamienia łupanego, tam gdzie ich miejsce” a „Otwórzcie tę cholerną cieśninę, wy szaleńcy, albo będziecie żyć w piekle. PO PROSTU PATRZCIE! Chwała Allahowi”, Trump ujawnił, że uważa, iż dla państwa, narodu czy boga nie ma alternatywy poza podporządkowaniem albo zniszczeniem. Ich — albo jego.

W Moskwie panowała cisza, z wyjątkiem zwolennika Trumpa wewnątrz Kremla, Kiriła Dmitrijewa. Opublikował on wpisy wspierające ataki Trumpa na jednego z jego krajowych przeciwników — „New York Times” — oraz jednego z zagranicznych — Europę.

————————————————-

Ten zapis został opracowany poprzez analizę wypowiedzi Trumpa od momentu, gdy przećwiczył frazę o „epoce kamienia” tuż przed swoim przemówieniem telewizyjnym o 21:00 dnia 1 kwietnia, aż po jego poranny wpis z 5 kwietnia; zestawiając je w kolejności ich wypowiadania oraz czasu publikacji; a następnie umieszczając je w ciągu oficjalnych spotkań i innych działań — w tym braku działań i tajnych aktywności — zidentyfikowanych w opublikowanym „Publicznym harmonogramie prezydenta”.

Słowa mówią same za siebie. Analizę polityczną przemówienia z 1 kwietnia można znaleźć tutaj. Standard prawny ludobójstwa obejmuje zarówno zamiar — jak Trump wyraził go w tym zapisie — jak i działania, które zarówno zapowiadał, jak i podejmował, a następnie celebrował w tym zapisie. Oto jak standard ten definiują Organizacja Narodów Zjednoczonych:

„Aby można było mówić o ludobójstwie, musi istnieć udowodniony zamiar sprawców fizycznego zniszczenia grupy narodowej, etnicznej, rasowej lub religijnej. Zniszczenie kulturowe nie wystarcza, podobnie jak zamiar jedynie rozproszenia grupy. To właśnie ten szczególny zamiar, czyli dolus specialis, czyni zbrodnię ludobójstwa wyjątkową. Ponadto orzecznictwo wiąże zamiar z istnieniem planu lub polityki państwowej albo organizacyjnej, nawet jeśli definicja ludobójstwa w prawie międzynarodowym nie zawiera tego elementu.”

Słowa Trumpa oraz kontekst kalendarza, w którym je wypowiadał, wskazują na coś więcej.

Przemówienie z 1 kwietnia zostało opracowane przez komitet doradców, którzy spotkali się z nim o godzinie 15:00, aby przygotować ostateczny projekt. W kalendarzu zapisano to jako „spotkanie polityczne”. Według relacji o procesie decyzyjnym w Białym Domu opublikowanej przez magazyn Time 2 kwietnia, a także motywów anonimowych źródeł i informatorów stojących za tym artykułem, w grupie doradczej Trumpa istnieje głęboki podział co do ryzyka, jakie ponosi, kontynuując wojnę z Iranem i eskalując ją zamiast zakończyć.

W normalnej praktyce Białego Domu ostateczna wersja przemówienia powinna odzwierciedlać kompromis między zwolennikami eskalacji a tymi, którzy opowiadają się za wycofaniem. Ślady obu stanowisk widać w tekście, który Trump odczytał z promptera sześć godzin po rozpoczęciu spotkania.

Jednak równowaga została przechylona na rzecz eskalacji. W kluczowym zdaniu: „Cofniemy ich do epoki kamienia łupanego, tam gdzie ich miejsce” — Trump opowiedział się za eskalacją. Użył też frazy, którą wcześniej niepewnie przećwiczył w wpisie opublikowanym po rozpoczęciu „spotkania politycznego”, lecz przed jego zakończeniem. Napisał wtedy:

„Rozważymy sytuację, gdy Cieśnina Ormuz będzie otwarta, wolna i bezpieczna. Do tego czasu zmieciemy Iran z powierzchni ziemi albo — jak się mówi — cofniemy go do epoki kamienia łupanego!!!”

W tej formie była to wypowiedź warunkowa — bardziej jednoznacznie niż w przemówieniu końcowym. Jak bardzo nieskuteczna była frakcja doradców opowiadających się za wycofaniem, pokazuje charakterystyczne zastrzeżenie w tweecie: „albo — jak się mówi — do epoki kamienia łupanego!!!”. Faktem jest, że nikt tak nie mówi; powód jest oczywisty nawet dla uczniów — była tylko jedna epoka kamienia. Jednak nikt z personelu Trumpa ani uczestników spotkania 1 kwietnia nie odważył się mu tego powiedzieć ani poprawić tej frazy. Prezydent powtórzył ją później bez zastrzeżenia. O 21:00, w wieczór prima aprilis, Trump był pewien, że może pominąć to zastrzeżenie, ponieważ nikt z frakcji „wyjścia” nie odezwał się ani słowem.

Kim byli przedstawiciele tej frakcji, którzy 1 kwietnia milczeli? Według raportu Time należą do nich: szefowa personelu Susan Wiles, doradca prawny David Warrington, specjalista od sondaży Tony Fabrizio oraz wiceprezydent JD Vance.

Kim są zwolennicy eskalacji, którzy zdobyli przewagę? Raport wskazuje m.in. na Stephena Millera, Stevena Witkoffa, Jareda Kushnera, sekretarza wojny Petera Hegsetha, doradcę ds. bezpieczeństwa narodowego Marco Rubio, przewodniczącego Połączonych Szefów Sztabów Daniela Caine’a oraz być może dyrektora CIA Johna Ratcliffe’a.

Nie jest jasne, jak i kiedy zdobyli przewagę. Z kalendarza wynika, że gdy Trump pozostaje „sam” — co oznaczane jest jako „czas wykonawczy”, „lunch lid”, „full lid”, „czas podpisywania”, „golf”, „Mar-a-Lago” — język i znaczenie jego wpisów stają się bardziej gwałtowne, bardziej chaotyczne, mniej kontrolowane. Według doniesień prasowych, gdy Trump jest „sam”, ogląda telewizję oraz starannie przygotowane materiały wideo z działań wojskowych w Iranie, na Bliskim Wschodzie, w Wenezueli i innych miejscach. Często ogląda je w towarzystwie innych osób.

Tożsamość tych osób jest tajemnicą państwową. Doniesienia sugerują, że są to członkowie rodziny, jak jego synowie, zięć Kushner oraz Miller. Jego żona nie jest wśród nich. Miller odgrywa kluczową rolę w nadzorowaniu wpisów Trumpa; sam stworzył publiczny zapis przemocy zbliżony do Trumpa pod względem celów i religijnego języka. Miller i Kushner są żydowskimi wyznawcami ruchu Chabad; odniesienia Trumpa do „piekła”, „chwały Bogu”, „chwała Allahowi” oraz do ukrzyżowania i zmartwychwstania wielkanocnego są przez nich wzmacniane i powtarzane.

Na kalendarzu Trumpa nie ma śladu obecności wiceprezydenta Vance’a. Kiedyś był odnotowywany jako regularnie jedzący z nim lunch po cotygodniowym briefingu wywiadowczym. Briefing nadal widnieje w harmonogramie — Vance już nie. Nie jest też jasne, jak obecnie wygląda Prezydencki Codzienny Brief (PDB) i czy Trump otrzymuje go w formie papierowej, ustnej czy wideo.

Kalendarz pokazuje także brak innej ważnej postaci — doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Marco Rubio. Mapy Białego Domu wskazują, że jego biuro znajduje się dalej od Trumpa niż było to zwyczajowo. Tymczasem wpływ doradcy wynikał zawsze z kontroli dokumentów trafiających na biurko prezydenta oraz z fizycznej bliskości umożliwiającej rozmowy. W przypadku Trumpa gabinet został zamieniony w sklep z pamiątkami; nie czyta dokumentów; doradca nie rozmawia z nim w cztery oczy; a większość jego „czasu wykonawczego” spędzana jest w prywatnych apartamentach.

Zamiłowanie Trumpa do przemocy — werbalnej i fizycznej — do przemocy w rodzinie i seksualności (udokumentowane przez Mary Trump w książce Too Much and Never Enough) oraz do przemocy w filmach doprowadziło do jego zainteresowania udziałem w transmisjach operacji wojskowych w Situation Room, często w towarzystwie Hegsetha i generała Caine’a.

Najnowsze wpisy mogą wskazywać, że Trump uczestniczył w oglądaniu materiałów z akcji ratunkowej zestrzelonego pilota F-15 z południowo-zachodniego Iranu. Jednak powód jego entuzjazmu jest polityczny: Próbuje ukryć obawę przed nowym kryzysem zakładników oraz przed powtórzeniem katastrofalnych skutków politycznych nieudanej operacji ratunkowej z 1980 roku (Operacja Eagle Claw), w której zginęło ośmiu żołnierzy, zniszczono dwa samoloty, a zakładników nie uratowano.

Obecna operacja, nazywana „Epic Fury”, jest według krytyków źle nazwana. Trump i jego otoczenie skupiają się na sukcesie, ukrywając doniesienia, że za jednego uratowanego zakładnika zestrzelono co najmniej dwa amerykańskie samoloty — być może trzy — a liczba zabitych, rannych i pojmanych pozostaje nieznana.

Oświadczenie Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu w sprawie dwutygodniowego zawieszenia broni i warunków negocjacji

depositphotos.com

Oświadczenie Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu w sprawie dwutygodniowego zawieszenia broni i warunków negocjacji

Jeśli myślisz, że wojna się skończyła, zastanów się jeszcze raz. Iran nie zgodził się na zawieszenie broni. Zgodził się zaprzestać odwetu, o ile Izrael i Stany Zjednoczone zaprzestaną ataków.

To stawia sprawę po stronie Zachodu. Pomimo zapewnień Białego Domu, że Cieśnina Ormuz jest teraz otwarta na handel, tak nie jest. Iran nadal będzie pozwalał statkom wpływać do Zatoki Perskiej i wypływać z niej w indywidualnych przypadkach – za opłatą. Iran podzieli się tą kwotą z Omanem. Jeśli Iran zażąda miliona dolarów – płatnych w juanach chińskich – będzie to szacowane na 96 miliardów dolarów rocznie. To pozwoli na odbudowę jednej lub dwóch szkół.

==========================================================

Prosimy o uważne przeczytanie oświadczenia Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu. Jest to szczegółowe, oficjalne oświadczenie stanowiska Iranu:

Wróg poniósł niezaprzeczalną, historyczną i druzgocącą klęskę w niesprawiedliwej, nielegalnej i zbrodniczej wojnie przeciwko narodowi irańskiemu. Dzięki poświęceniu męczennika przywódcy rewolucji islamskiej, Wielkiego Ajatollaha Imama Chameneiego, przywództwu Najwyższego Przywódcy i Naczelnego Wodza, ajatollaha Seyyeda Modżtaby Chameneiego, odwadze bojowników na linii frontu oraz historycznej i bohaterskiej obecności narodu irańskiego od samego początku wojny, Iran odniósł wielkie zwycięstwo i zmusił Stany Zjednoczone do zaakceptowania jego 10-punktowego planu.

Zgodnie z tym planem Stany Zjednoczone zobowiązały się zasadniczo do zagwarantowania nieagresji, uznania ciągłej kontroli Iranu nad Cieśniną Ormuz, zaakceptowania wzbogacania uranu, zniesienia wszystkich sankcji pierwotnych i wtórnych, wypowiedzenia wszystkich rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ i Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, zrekompensowania Iranowi strat, wycofania wojsk bojowych USA z regionu i zakończenia wojny na wszystkich frontach, w tym przeciwko oporowi w Libanie.

Gratulujemy narodowi irańskiemu tego zwycięstwa i podkreślamy, że dopracowanie szczegółów będzie nadal wymagało wytrwałości, mądrego przywództwa i jedności.

W ciągu ostatnich 40 dni Iran i siły oporu w Libanie, Iraku, Jemenie i na terytoriach palestyńskich zadały wrogowi ciosy, których nigdy nie zapomnimy. Iran i Oś Oporu, jako przedstawiciele honoru i człowieczeństwa, dały historyczną lekcję swoim najokrutniejszym wrogom, niszcząc ich siły zbrojne, infrastrukturę oraz zasoby polityczne, gospodarcze, technologiczne i militarne, nie pozostawiając im innego wyboru niż poddanie się.

Na początku wojny wróg wierzył, że może szybko zdominować Iran militarnie i wymusić jego kapitulację poprzez niestabilność. Zakładał, że irański potencjał rakietowy i dronów zostanie zneutralizowany i nie przewidywał tak silnej reakcji regionu.

Wierzył, że ta wojna doprowadzi do końca Iranu, pozwalając mu [tj.usa md] działać swobodnie, podzielić kraj, przejąć jego zasoby i pogrążyć go w długotrwałym chaosie.

Pomimo utraty przywódcy, irańscy bojownicy i ich sojusznicy, ufając swojej wierze i zainspirowani przez imama Husajna, postanowili udzielić kluczowej lekcji: pomścić dawne czyny i dopilnować, by wróg porzucił wszelkie myśli o przyszłej agresji, zmuszając go do ukorzenia się przed narodem irańskim.

Dzięki tej strategii, wspieranej przez bezprecedensową jedność polityczną i społeczną, Iran i ruch oporu stoczyli jedną z najpoważniejszych wojen hybrydowych w historii przeciwko Stanom Zjednoczonym i Izraelowi, osiągając wszystkie zaplanowane cele.

Iran i ruch oporu twierdzą, że w dużej mierze zniszczyli amerykańską infrastrukturę wojskową w regionie, zadali ciężkie straty i zadali poważne ciosy siłom, infrastrukturze i zasobom wroga, zarówno w regionie, jak i na terytoriach kontrolowanych przez Izrael. Presja stała się tak intensywna, że ​​żaden z głównych celów wroga nie został osiągnięty, a po około dziesięciu dniach wróg zdał sobie sprawę, że nie może wygrać. Następnie zaczął kontaktować się z Iranem różnymi kanałami, prosząc o zawieszenie broni.

Irańscy urzędnicy twierdzą, że wróg od ponad miesiąca domaga się zaprzestania działań wojennych, ale prośby te zostały odrzucone, ponieważ wojna powinna trwać do momentu osiągnięcia kluczowych celów, w tym osłabienia wroga i wyeliminowania długoterminowych zagrożeń. Iran odrzucił również kilka ultimatum USA, podkreślając, że nie uznaje takich terminów.

Władze twierdzą obecnie, że większość celów wojny została osiągnięta, a wróg poniósł historyczną klęskę. Deklarowane stanowisko Iranu polega na kontynuowaniu konfliktu tak długo, jak będzie to konieczne do konsolidacji zdobyczy i ustanowienia nowych regionalnych realiów bezpieczeństwa i polityki w oparciu o swoją potęgę i wpływy.

W tym kontekście, za zgodą Najwyższego Przywódcy i Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, podjęto decyzję — biorąc pod uwagę pozycję Iranu na polu bitwy i niezdolność wroga do wyegzekwowania swoich gróźb — o rozpoczęciu negocjacji w Islamabadzie w celu sfinalizowania szczegółów w ciągu maksymalnie 15 dni.

Iran odrzucił wszystkie przeciwne propozycje i zamiast tego przedstawił własny 10-punktowy plan przez Pakistan.

Kluczowe żądania obejmują: Kontrolowany przepływ przez Cieśninę Ormuz pod koordynowaniem przez Iran; zakończenie działań wojskowych przeciwko grupom sojuszniczym; wycofanie sił USA z regionu; ustanowienie protokołu bezpieczeństwa dla Cieśniny Ormuz, który uznaje rolę Iranu; pełne odszkodowanie za szkody; zniesienie wszystkich sankcji i rezolucji międzynarodowych; uwolnienie zamrożonych aktywów irańskich; oraz formalną ratyfikację tych warunków w wiążącej rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Według irańskich urzędników, Pakistan przekazał, że USA, pomimo swojego publicznego stanowiska, zaakceptowały te zasady jako podstawę negocjacji. Na tej podstawie Iran zgodził się na dwutygodniowy etap negocjacji w Islamabadzie.

Należy podkreślić, że nie oznacza to końca wojny i Iran nie zaakceptuje całkowitego zakończenia konfliktu, dopóki wszystkie warunki jego propozycji nie zostaną spełnione.

=========================================================

To Stany Zjednoczone, a nie Iran, wnioskowały o wznowienie negocjacji w ciągu ostatnich czterech tygodni. W przeciwieństwie do dwóch poprzednich razy, Iran nie ma już złudzeń co do zdolności USA do oszustwa i zdrady. Iran nie złagodzi swoich żądań.

Syjoniści są wściekli, a Netanjahu i jego rząd pogrążeni w panice. Jeśli J.D. Vance’owi uda się wynegocjować porozumienie z Iranem, prawdopodobnie będzie to oznaczać koniec wsparcia dla izraelskiej machiny wojennej. Jeśli Izrael rozpocznie nowe ataki na Iran w ciągu najbliższych dwóch tygodni, Iran natychmiast odpowie odwetem.

Nieprzewidywalnym czynnikiem jest tu Hezbollah. Jeśli Izrael będzie kontynuował ataki na Liban i pozycje Hezbollahu na południu, Hezbollah będzie nadal zadawał niszczycielskie ciosy siłom syjonistycznym.

Źródło: Oświadczenie Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu w sprawie dwutygodniowego zawieszenia broni i warunków negocjacji

USA poniosły poważną strategiczną porażkę podczas operacji w Isfahanie

[Poniższy tekst jest wyraźnie propagandowy. Ale opiera się na ewidentnych FAKTACH. Sadzę, że niedługo poznamy pełniejsza wersję. Mirosław Dakowski]


[dostałem od A z notką: (z press.tv nigdy nie korzystałam, ale mąż potwierdza, że te informacje są zgodne z tezami Scotta Rittera i Douglasa McGregora) ]

==========================================================

Ekskluzywny materiał Press TV: Stany Zjednoczone poniosły poważną strategiczną porażkę podczas nieudanej operacji w Isfahanie

======================================

Z Press TV:

Informacje uzyskane przez stację Press TV na temat niedawnej operacji amerykańsko-izraelskiej koalicji w środkowo-irańskiej prowincji Isfahan ujawniają poważną strategiczną porażkę wroga.

Rozpaczliwe groźby, jakie w ostatnich dniach wypowiedział prezydent USA Donald Trump, dotyczące ataków na cywilną infrastrukturę Iranu, w tym elektrownie i mosty, są bezpośrednim następstwem ciężkiej porażki, jaką poniosły siły USA w operacji w Isfahanie.

Według ekskluzywnych informacji, nieudany atak przeprowadzono po tym, jak wróg przeprowadził szeroko zakrojone operacje rozpoznawcze z powietrza na kilka dni przed atakiem.

Podczas tych początkowych misji infiltracyjnych i rozpoznawczych, USA, a prawdopodobnie także reżim syjonistyczny, straciły znaczną liczbę samolotów, w tym co najmniej jeden śmigłowiec A-10 Thunderbolt II i dwa śmigłowce Black Hawk.

Informacje uzyskane przez Press TV ujawniają, że „godzina zero” dla nieudanej operacji w Isfahanie została ustalona podczas tajnego spotkania w Białym Domu pod bezpośrednim nadzorem samego prezydenta USA.

Stało się jasne, że operacja ta nie miała nic wspólnego z rzekomą akcją ratunkową pilota zestrzelonego myśliwca F-15, co pierwotnie twierdzili amerykańscy urzędnicy. Dowody zbadane i potwierdzone przez Press TV wskazują natomiast, że prawdziwym celem była infiltracja i atak na jeden z irańskich obiektów nuklearnych w Isfahanie.

Miejsce lądowania samolotu transportowego C-130, wybrane na podstawie wcześniejszych lotów rozpoznawczych, znajdowało się na opuszczonym pasie startowym, położonym niebezpiecznie blisko jednego z tych obiektów nuklearnych.

==========================================================

Tłumaczenie „X” : NAJNOWSZE: Press TV uzyskała informacje o niedawnej operacji amerykańsko-izraelskiej w Isfahanie, które dowodzą, że operacja się nie powiodła. Według dowodów, nieudana operacja NIE MA NIC wspólnego z tak zwaną akcją ratunkową amerykańskiego pilota. [no, może „niewiele„.. md]

Amerykanie przeliczyli się, wierząc, że irańska obrona powietrzna nie jest w stanie przechwycić samolotów biorących udział w operacji. Jednak Press TV dowiedziała się, że rozmieszczenie wielu amerykańskich samolotów miało miejsce, gdy siły irańskie były w stanie najwyższej gotowości i czekały na nie. W rzeczywistości amerykańskie siły specjalne wpadły prosto w pułapkę zastawioną przez irańskie siły zbrojne.

Irańskie siły zbrojne, w tym armia, siły bezpieczeństwa (Faraja), Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) i lokalne milicje, początkowo nie zareagowały poważnie na lądowanie pierwszego C-130, na pokładzie którego znajdowało się kilkudziesięciu komandosów sił specjalnych. Istnieją przesłanki wskazujące na to, że samolot ten nieznacznie zboczył z pasa startowego podczas lądowania na opuszczonym, nieutwardzonym pasie startowym.

Kilka minut później nadleciał drugi samolot C-130, przewożący specjalistyczne pojazdy, kilka śmigłowców MH-6 Little Bird i inny sprzęt. W tym momencie irańskie siły naziemne zaatakowały drugi samolot, zanim zdążył wylądować, zmieniając planowane lądowanie w awaryjne. Wkrótce potem przybyły również dwa śmigłowce Black Hawk.

W tym momencie samolot, śmigłowce i komandosi, którzy wysiedli z pierwszego samolotu, stali się idealnymi celami dla irańskich sił zbrojnych.

Gdy siły specjalne zdały sobie sprawę, że wpadły w pułapkę, centrum sytuacyjne Białego Domu podjęło kluczową decyzję: główna operacja infiltracji obiektu nuklearnego przekształciła się w desperacką misję ratunkową dla dziesiątek amerykańskich komandosów uwięzionych pod irańskim ostrzałem.

Amerykanie natychmiast wysłali kilka mniejszych samolotów, aby uratować swoich żołnierzy i ledwo udało im się zebrać ludzi i uwolnić ich ze śmiertelnie niebezpiecznej sytuacji.

=================================

Top: Wreckage of US aircraft in Tabas, east-central Iran, 1980

Down: Wreckage of US aircraft in southern Isfahan, 2026

Follow:
T.me/presstv
Image
885
Reply
Copy link

Two C-130s and two Black Hawks as the toll of defeat

By 10:20 local time, Iranian media began broadcasting the first official confirmations.

The Khatam al-Anbiya spokesperson announced that two Black Hawk helicopters and one C-130 military transport plane had been destroyed, left burning in southern Isfahan.

Subsequent detailed reporting, including images released by local media and verified by geolocation analysis, revealed the full scope: two C-130 aircraft had been hit, not one.

The discrepancy was explained by the dynamics of the engagement; the first C-130 was immobilized by police commando fire and then completely destroyed minutes later, while the second was struck during an attempted escape manoeuvre.

Both Black Hawk helicopters were downed in the vicinity of the abandoned airport, their wreckage scattered across the arid landscape.

At least five American personnel were killed in the operation, according to Iranian military sources. Some unofficial reports have put the death toll even higher.

The IRGC’s Public Relations Department issued a terse but devastating statement.

„The invading enemy aircraft in southern Isfahan, including two Black Hawk helicopters and two C-130 military transport aircraft, were hit and are now burning in the flames of the wrath of the heroic fighters of Islam,” it stated.

For the first time since the aggression began on 28 February, Washington had lost not just strike aircraft but the very platforms designed to retrieve downed pilots, a catastrophic failure of combat search-and-rescue doctrine.

================================================

Tłumaczenie „X” : Reportaż – Z Tabas do Isfahanu: Iran niszczy dwa amerykańskie samoloty C-130 – powtórka katastrofy „Orlego Pazura” z 1980 roku

[Dla młodzieży: Przegląd od AI:

W pobliżu irańskiego miasta Tabas miało miejsce historyczne wydarzenie znane jako operacja „Orli Szpon” (Eagle Claw)

Oto kluczowe informacje na ten temat:

  • Kiedy: W nocy z 24 na 25 kwietnia 1980 roku.
  • Cel: USA przeprowadziły tajną operację wojskową w celu uwolnienia 52 amerykańskich zakładników przetrzymywanych w ambasadzie USA w Teheranie.
  • Przebieg: Operacja zakończyła się katastrofą na pustyni niedaleko Tabas. Z powodu burzy piaskowej i awarii śmigłowców, prezydent Jimmy Carter rozkazał przerwać misję. Podczas ewakuacji doszło do kolizji śmigłowca z samolotem transportowym EC-130, w wyniku czego zginęło 8 amerykańskich żołnierzy. 

Obecnie na irańskiej pustyni można obejrzeć pozostałości po tym nieudanym przedsięwzięciu.

==============================================================

Akcję ratunkową przeprowadzono w tak pośpiechu, że niektórzy żołnierze i oficerowie porzucili swój sprzęt – w tym, według dowodów uzyskanych przez Press TV, dane identyfikacyjne amerykańskiego oficera, który pozostał w tym rejonie – aby ratować życie.

Po ewakuacji komandosów amerykańskie myśliwce utworzyły linię ognia o promieniu 5 kilometrów, aby uniemożliwić siłom irańskim zbliżenie się do porzuconego na lotnisku samolotu C-130. Samoloty przeprowadziły również intensywne naloty bombowe na własny sprzęt, aby zapobiec jego przejęciu przez Iran.

Podczas tej nieudanej operacji amerykańskie siły specjalne nie miały nawet możliwości wykorzystania specjalnych śmigłowców Little Bird; niektóre z nich zostały zniszczone na ziemi, inne zaś zostały zniszczone w drugim samolocie C-130.

Po tej upokarzającej i dotkliwej porażce Trump pospiesznie i chaotycznie zwołał kilka konferencji prasowych, aby ukryć porażkę i fałszywie przedstawić ją jako operację ratunkową pilotów.

Informacje uzyskane przez Press TV opisują te programy propagandowe, prowadzone przez Trumpa i jego Sekretarza Obrony Pete’a Hegsetha, jako przypominające hollywoodzkie filmy – kłamstwa, których nie zaakceptowało nawet wielu amerykańskich widzów.

Według dostępnych informacji Trump będzie nadal wymyślał kolejne operacje „w stylu Hollywood”, aby fałszywie przypisywać sobie sukcesy i uspokoić opinię publiczną w USA.

===============================

=============================================================

Tłumaczenie „X” : Wideo: Zestrzelony amerykański myśliwiec na południe od Isfahanu

Jednak powtarzające się kłamstwa i przekłamania jego oraz Hegsetha, które doprowadziły do ​​spadku zaufania publicznego do niego zarówno w USA, jak i na całym świecie do najniższego poziomu w historii, sprawiają, że trudno uwierzyć w jego „goebbelsowskie kłamstwa”.

Ludzie w USA i na całym świecie zadają sobie trafne pytanie: „Jak to możliwe, że kraj, który rzekomo nie ma ani obrony powietrznej, ani armii czy sił zbrojnych, zdołał zestrzelić i zniszczyć tak wiele myśliwców i innych statków powietrznych, a jednocześnie ciągle powiększa swój rejestr zniszczonych myśliwców, samolotów, śmigłowców i dronów?” powiedział wysoko postawione źródło w Teheranie agencji Press TV.

Zauważył, że miażdżąca porażka operacji w Isfahanie może przejść do historii jako najgorsza i najbardziej haniebna porażka armii USA, gorsza nawet od nieudanej operacji Tabas z 1980 r., kiedy to nieudana próba ratunku dla Waszyngtonu zakończyła się katastrofą.

Informacje uzyskane przez Press TV wskazują, że poważne reperkusje tej „wielkiej katastrofy” dla Trumpa wpłyną nie tylko na losy toczącej się wojny z Islamską Republiką Iranu, ale także na polityczną przyszłość „spekulacyjnego i ignoranckiego prezydenta Ameryki”, jego Partii Republikańskiej i amerykańskiej sceny politycznej w nadchodzących latach.

Źródło: Press TV Exclusive: USA poniosły poważną strategiczną porażkę podczas nieudanej operacji w Isfahanie

Dobro i Zło, Bóg i Szatan – a polityka USA

Esej na Niedzielę Wielkanocną uznający interwencję Szatana w naszych czasach

GILBERT DOCTOROW 5 kwietnia 2026

paulcraigroberts.org/an-easter-sunday-essay-recognizing-the-intervention-of-satan-in-our-times

Wady osobowości Donalda J. Trumpa są przedmiotem amatorskiej psychologii w mediach masowych od czasu jego pierwszej kampanii prezydenckiej w 2016 roku. Najczęściej omawianą cechą był i jest narcyzm.

Wyszukiwarka AI Google’a mówi o tym następująco:

„Wielu specjalistów zdrowia psychicznego i krytyków publicznie sugerowało, że Donald Trump wykazuje cechy zgodne z narcystycznym zaburzeniem osobowości (NPD), antyspołecznym zaburzeniem osobowości (ASPD) oraz paranoidalnym zaburzeniem osobowości, często ujmując je pod wspólnym określeniem ‘złośliwego narcyzmu’. Twierdzenia te, wysuwane głównie przez psychologów i psychiatrów, wskazują na wzorce wielkościowości, brak empatii, potrzebę podziwu oraz impulsywność.”

Ten obraz Trumpa jest wytworem specjalistów działających w naszej świeckiej kulturze.

Jednak dziś jest Niedziela Wielkanocna i uważam za całkowicie właściwe podejście do tego zagadnienia w chrześcijańskim, binarnym schemacie analitycznym: Dobro i Zło, Bóg i Szatan. Jest to tym bardziej zasadne, że Trump deklaruje poważne traktowanie religii. Kluczowi członkowie jego administracji, jak Marco Rubio i Pete Hegseth, są gorliwymi wierzącymi i publicznie mówią o swojej religii. [ale nie mówią, jakiej?!? Kogo czczą? md]

W tym kontekście, oraz biorąc pod uwagę wielkanocną datę tego przesłania do społeczności, stwierdzam, że Trump i czołowi członkowie jego administracji wyszli wprost z powieści Dostojewskiego Biesy. Są ucieleśnieniem Zła, są opętani przez Szatana w swoim poparciu dla izraelskiego ludobójstwa w Gazie, a teraz także w brutalnej, nieludzkiej przemocy, którą kierują przeciwko narodowi irańskiemu. Słuchając codziennych tyrad Trumpa, jego krwawych gróźb pod adresem Teheranu, trudno uwierzyć, że te słowa wypowiada najwyższy wybrany urzędnik naszego państwa.

I dlatego konkluduję: Hańba Stanom Zjednoczonym, jeśli ten człowiek nie zostanie postawiony w stan oskarżenia i usunięty z urzędu oraz postawiony przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości za zbrodnie wojenne.

Amen

Pajac – wariat – zbrodniarz prezydentem Imperium ???

https://x.com/wszewko/status
Wojciech Szewko (@wszewko) Polubienia: 2 tys. · Odpowiedzi: 95
x.com

———————————————————–

Ciekawe czasy. Filary polityczne MAGA: Tucker Carlson, Megyn Kelly, Joe Rogan, Candace Owens, Alex Jones, Marjorie Taylor Greene twierdzą że Trumpowi odbiło i należy go usunąć w drodze 25 poprawki lub impeachmentu. Mają łącznie wielomilionową widownię republikańską. 

Ciekawe kiedy/ czy wybrani republikanie wobec takich sygnałów uznają, że idąc za Trumpem ryzykują byt polityczny.

================================

MD:

Pajac – wariat – zbrodniarz prezydentem Imperium, miotający się tak ze zmiennymi decyzjami, jak kłamliwymi oświadczeniami.

W widocznym przez wszystkich kagańcu trzymanym przez innego zbrodniarza, premiera malutkiego, ale krwiożerczego kraiku.

Nieszczęśni ci rozsądni Amerykanie z ruchu MAGA.

Bywali tacy, jak Tyberiusz, Kaligula czy Heliogabal. Ale obecny – już na skalę globalną..

Piszę 8 kwietnia, bo ciągle nic nie wiadomo, co wynikło z jego ostatnich drgawek i wrzasków.

===================================

Wojciech Szewko @wszewko

USA. Dwudziestu czterech członków Kongresu wyraziło poparcie dla wszczęcia procedury impeachmentu prezydenta Trumpa lub powołania się na 25. poprawkę do Konstytucji USA w celu przekazania uprawnień prezydenckich wiceprezydentowi.

==================================

Krzysztof Stanowski @K_Stanowski

W najbardziej optymistyczne wersji największym mocarstwem świata rządzi człowiek, który uznał, że będzie udawał pierdolniętego i że to najlepsza pozycja negocjacyjna.


M. Dakowski:

Tak dobrym aktorem to on nie jest. Potrzeby Kaftan bezpieczeństwa (ang. straitjacket), obecnie „humanitarnie” wyeliminowany ze szpitali.

Hegsethowi grozi impeachment. Oskarżenia o zbrodnie wojenne.

Hegsethowi grozi impeachment?

Padły oskarżenia o zbrodnie wojenne

pch24.pl/hegsethowi-grozi-impeachment-oskarzenia-o-zbrodnie-wojenne

(fot. PAP/EPA/JIM LO SCALZO)

Wielokrotne złamanie przysięgi urzędowej i obowiązków konstytucyjnych, a nawet zbrodnie wojenne – to lista oskarżeń, które Demokraci wysuwają przeciwko szefowi amerykańskiego resortu wojny, jednocześnie zapowiadając wniosek o jego impeachment. Pete Hegseth może więc niedługo zostać usunięty ze stanowiska.

Jak informuje portal Axios, przedstawiciel Izby Reprezentantów Yassamin Ansari ma w przyszłym tygodniu złożyć dokumenty w tej sprawie. Demokraci zarzucają Hegsethowi m.in. wielokrotne złamanie przysięgi urzędowej i obowiązków konstytucyjnych, a sama Yassamin Ansari wprost nazywa go wspólnikiem popełnianych w Iranie zbrodni wojennych. Jej zdaniem, istnieje podstawa do impeachmentu szefa Pentagonu i usunięcia go ze stanowiska.

Jednym z najpoważniejszych zarzutów wobec Hegsetha jest dokonany 28 lutego atak na irańską szkołę dla dziewcząt w Minab. Zniszczona została wówczas szkoła Shajareh Tayyebeh, a podczas eksplozji zginęło co najmniej 175 osób, głównie dzieci w wieku od 7 do 12 lat. Jak donoszą źródła, atak na szkołę był wynikiem nieprawidłowego wyznaczenia celu przez armię USA. [druga rakieta wybuchła po jakimś czasie, gdy już przyszli tam ratownicy md]

Sam Hegseth mówił 13 marca zapowiadał „brak litości dla wrogów”. – Będziemy naciskać. Będziemy napierać, posuwać się naprzód. Żadnych jeńców, żadnej litości dla wrogów powiedział wówczas. Słowa te spotkały się z krytyką ekspertów i organizacji broniących praw człowieka. Ich zdaniem, takie zapowiedzi stanowią złamanie prawa międzynarodowego, w tym Konwencji Haskiej.

Źródło: dorzeczy.pl, PCh24.pl

A jeśli armia USA dokona inwazji lądowej na Iran?

A jeśli armia USA dokona inwazji lądowej na Iran?

geopolitika.ru/de/das-problem-das-eine-bodeninvasion-des-iran-aufwerfen-wuerde

Napisał: Raphael Machado

Biorąc pod uwagę obecny rozwój wydarzeń na Bliskim Wschodzie i fiasko planów Waszyngtonu wobec Teheranu, nie mamy pojęcia, czy Stany Zjednoczone odstąpią od konfliktu z Iranem i skupią się na innych celach, czy też po prostu podwoją wysiłki i spróbują wysłać tam swoje wojska lądowe. Tej wojny nie da się analizować z perspektywy interesów ekonomicznych ani koniecznych i realistycznych celów geopolitycznych USA, dlatego decyzje USA są zazwyczaj irracjonalne i trudne do przewidzenia.

Załóżmy więc, że Stany Zjednoczone rzeczywiście planują podwoić wysiłki i rozpocząć lądowanie na Iran.

US-army

Po pierwsze: dlaczego miałyby to zrobić? – Ponieważ jedynym sposobem na militarne pokonanie regionalnego lub globalnego mocarstwa jest użycie wojsk lądowych. Możliwe jest zmuszenie małego państwa do kapitulacji za pomocą bombardowań, ale nie mocarstwa, nawet regionalnego. Ataki polegające na dekapitacji są równie nieskuteczne. Embarga i blokady morskie są jeszcze mniej istotne. Tylko użycie wojsk lądowych – armii w klasycznym rozumieniu – może doprowadzić do okupacji terytorialnej, obalenia rządu oraz strategicznego i ostatecznego pokonania silnego wroga.

Motywacją byłoby zatem zadanie Iranowi jednoznacznej i nieodwołalnej klęski, zadanie mata, a przynajmniej szacha. Innymi słowy, moglibyśmy mówić o operacji mającej na celu zmianę reżimu poprzez wojnę lądową (mat), a także o zajęciu jednego lub kilku punktów strategicznych w celu wymuszenia negocjacji na warunkach korzystnych dla USA, bez dążenia do ostatecznego zniszczenia wroga (szach).

W praktyce jedynym tematem dyskusji jest możliwość desantu na wyspę Charg, ale istnieją również inne hipotezy docelowe. Na przykład zdobycie Keszmu i innych wysp w Cieśninie Ormuz. Omawiane jest również zdobycie Bandar-Abbas, leżącego bezpośrednio po drugiej stronie cieśniny. Inni spekulują o bardziej ambitnej operacji w porcie Chabahar w irańskim Beludżystanie. W zasadzie wszystko jest możliwe, w tym udana operacja desantowa (tj. lądowanie wojsk na terytorium wroga), która osiągnie swoje cele. Jednak historyczne precedensy nie sprzyjają potencjalnym zamiarom Stanów Zjednoczonych.

Poza kilkoma bardzo specyficznymi okolicznościami, nie ma w historii żadnego przypadku operacji desantowych, które można by uznać za zwycięstwo. Można by tu szybko wskazać na słynne lądowanie w Normandii, operację Overlord, w której 160-tysięczna straż przednia przeprawiła się przez kanał La Manche, aby rozpocząć inwazję na ‚zgermanizowaną’  Europę. Jest to jednak bardzo specyficzny przypadek.

Niemcy byli wyraźnie w mniejszości podczas działań wojennych w północnej Francji – półtora miesiąca po lądowaniu 300 tysięcy Niemców stanęło naprzeciw 1,5 miliona żołnierzy alianckich. Co więcej, 80% niemieckich żołnierzy i zasobów wojskowych zostało skierowanych na front wschodni przeciwko ZSRR. Innymi słowy, Niemcy toczyły wojnę na dwóch frontach. W tym czasie alianci osiągnęli również całkowitą przewagę powietrzną nad Niemcami. Luftwaffe praktycznie nie istniała, więc żołnierze alianccy nie musieli już martwić się o niemiecką artylerię powietrzną.

Żaden z tych warunków nie ma zastosowania w Iranie. Irańczycy przewyższą liczebnie Niemców w każdej zachodniej operacji desantowej. W Artesh służy 350 tys. aktywnych żołnierzy, 200 tys. w Gwardii Rewolucyjnej, a Basidż ma 90 tys. aktywnych żołnierzy, 400 tys. jest w rezerwie i nawet milion lub więcej możliwych rekrutów.

Niemcy walczyli równocześnie na froncie wschodnim. Irańczycy nie toczą wojny lądowej na dwóch frontach. Wydaje się jednak, że Stany Zjednoczone próbują rozwiązać ten problem, wykorzystując Kurdów jako taktykę dywersyjną, aby ściągnąć wojska irańskie na północny zachód, podczas gdy potencjalne lądowania mają miejsce na południu.

Problem polega na tym, że Kurdowie nie stanowią wystarczająco dużego zagrożenia z żadnej perspektywy, aby zmusić Irańczyków do przesunięcia większości swoich sił na północny zachód. Wręcz przeciwnie, Irańczycy już teraz trzymają Kurdów w ryzach za pomocą ataków rakietowych i dronów, a także kilku szybkich i ukierunkowanych operacjach lądowych. Co więcej, atak Kurdów musiałby zmierzyć się z własną tylną flanką ze względu na obecność szyickich milicji irackich i możliwość interwencji tureckiej.

Irańska armia zniszczyła amerykański samolot wczesnego ostrzegania i kontroli AWACS. To pierwszy taki przypadek od początku eksploatacji tych maszyn. Eksperci nie mają wątpliwości: zdarzenie to powinno skłonić Pentagon do poważnej refleksji nad bezpieczeństwem swoich kluczowych zasobów.

Boeing E-3 Sentry zniszczony w wyniku irańskiego ataku

Boeing E-3 Sentry zniszczony w wyniku irańskiego ataku

Nawet przewaga powietrzna jest wątpliwa. Naloty bombowe na Iran omijają irańską przestrzeń powietrzną. Samoloty ostrzeliwują z dystansu, niezależnie od tego, czy są z Iraku, Arabii Saudyjskiej, czy z innych krajów. Jeśli wkroczą w irańską przestrzeń powietrzną, często zostaną trafione i rozbiją się lub będą zmuszone do awaryjnego lądowania. Iran mógł stracić własne siły powietrzne lub po prostu nie chciał ich użyć, ale jeśli chodzi o taktyczne wsparcie piechoty i piechoty morskiej, pociski rakietowe i drony mogą pełnić tę samą funkcję.

Jak realistyczny byłby sukces operacji lądowej ze znaczną przewagą liczebną, z udziałem znacznej części irańskich sił zbrojnych i bez przewagi powietrznej?

Można wskazać inne historyczne przykłady. Na przykład amerykańską kampanię na Pacyfiku przeciwko Japonii? Pierwszy problem z tym porównaniem polega na tym, że większość japońskich sił zbrojnych była skupiona w samej Japonii. Japonia dysponowała na swoich wyspach na Pacyfiku małymi, rozproszonymi siłami, praktycznie bez wsparcia powietrznego i z bardzo ograniczonym wsparciem morskim. Decydującym ciosem, który doprowadził do kapitulacji Japonii, była jednak radziecka inwazja na Mandżurię, przeprowadzona przez duże siły zbrojne, a nie amerykańskie operacje desantowe.

Wojna krymska? – Tam francusko-brytyjski cel był niezwykle ograniczony, a Rosja utrzymywała większość swoich wojsk w pobliżu państw bałtyckich, aby zapobiec inwazji z tego kierunku, a także w pobliżu Polski.

Inwazja na Sycylię? – Tutaj powtarzają się opisane wcześniej scenariusze i warunki: Włochy straciły już większość swoich wojsk w Afryce Północnej, nie miały wsparcia powietrznego ani morskiego, były w mniejszości, a włoski rząd nie chciał już walczyć i wkrótce miał dokonać zamachu stanu przeciwko Mussoliniemu.

A co z niemal wszystkimi innymi operacjami desantowymi ostatnich 200 lat? Zakończyły się niepowodzeniem. Klasycznym przykładem jest kampania dardanelska, w której zacofanej i słabej armii osmańskiej udało się unieruchomić i osłabić dwa przyczółki Ententy, dopóki Brytyjczycy nie zostali zmuszeni do ewakuacji wojsk lub przegrupowania ich na inne fronty. Należy zrozumieć, że woda jest jedną z największych przeszkód na wojnie i że niewiele rzeczy chroni kraj lepiej niż morze. Jak często, na przykład, Wielka Brytania była atakowana w sposób przypominający inwazję? Albo Stany Zjednoczone, które w porównaniu ze swoimi głównymi rywalami są praktycznie wyspą?

Krótko mówiąc, możliwe, że Stany Zjednoczone rzeczywiście podejmą taką decyzję, a jeśli będzie to ograniczona operacja mająca na celu jedynie wymuszenie negocjacji, połączona z niszczycielską kampanią powietrzną i zakrojoną na szeroką skalę inwazją kurdyjską, to mimo tego szanse na sukces są niewielkie. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem pozostaje więc niepowodzenie operacji desantowej i straty osobowe i materialne Amerykanów.

geopolitika.ru/de/das-problem-das-eine-bodeninvasion-des-iran-aufwerfen-wuerde

Napisał: Raphael Machado

Opracował: Zygmunt Białas

Atak rakietowy Iranu na amerykański okręt USS Tripoli

Atak rakietowy Iranu

na amerykański okręt USS Tripoli

kolejna eskalacja na horyzoncie

7/04/2026 hzmianynaziemi/atak-rakietowy-iranu-na-okret-uss-tripoli-kolejna-eskalacja

Napięcie w regionie Bliskiego Wschodu osiągnęło krytyczny poziom. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (KSR) ogłosił 6 kwietnia 2026 roku, że przeprowadził udany atak rakietowy na jeden z najpotężniejszych okrętów desantowych Stanów Zjednoczonych – USS Tripoli (LHA-7). Według oficjalnego komunikatu irańskich władz, który został przekazany przez państwowe media, uderzenie zmusiło amerykańską jednostkę do natychmiastowego wycofania się z obszaru działań.

Z informacji przekazanych przez stronę irańską wynika, że atak był częścią szerszej operacji militarnej o nazwie „True Promise 4”. W ramach tej akcji siły morskie i powietrzne KSR nie ograniczyły się jedynie do uderzenia w okręt wojenny. Iran twierdzi, że jego rakiety precyzyjnie raziły centra dowodzenia, węzły logistyczne oraz obiekty wojskowe należące do Stanów Zjednoczonych i Izraela. Strategia ta ma na celu nie tylko zadanie bezpośrednich strat materialnych, ale przede wszystkim zademonstrowanie siły i zdolności do rażenia celów strategicznych daleko od własnych wybrzeży.

Sytuacja wokół USS Tripoli budzi szczególny niepokój ze względu na skalę operacji. Według doniesień, na pokładzie okrętu znajdowało się ponad 5 000 żołnierzy. Irańscy oficjele twierdzą, że jednostka, po zaatakowaniu, została zmuszona do odwrotu w kierunku południowej części Oceanu Indyjskiego. Jest to sygnał niezwykle alarmujący, ponieważ USS Tripoli jest jednostką o ogromnym znaczeniu strategicznym, zdolną do przenoszenia dużych kontyngentów wojsk lądowych oraz nowoczesnych myśliwców, co czyni go kluczowym elementem amerykańskiej obecności w tym regionie świata.

Równolegle z atakiem na okręt desantowy, Korpus Strażników Rewolucji poinformował o uderzeniu w statek handlowy o nazwie SDN7, należący do podmiotu powiązanego z Izraelem. Według irańskich źródeł, kontenerowiec został precyzyjnie trafiony rakietami manewrującymi, co doprowadziło do wybuchu pożaru na jednostce. Fakt, że Iran uderza zarówno w cele militarne, jak i cywilne lub półcywilne, wskazuje na próbę całkowitego zablokowania szlaków komunikacyjnych i wywarcia maksymalnej presji ekonomicznej oraz psychologicznej na przeciwników.

Analiza tych wydarzeń sugeruje, że mamy do czynienia z nowym etapem eskalacji konfliktu. Dotychczasowe starcia często miały charakter pośredni, lub ograniczonych potyczek w przestrzeni cyfrowej i informacyjnej. Bezpośredni atak na amerykański okręt wojenny, zwłaszcza tak dużej jednostki jak USS Tripoli, jest krokiem milowym, który może doprowadzić do otwartej wojny morskiej między Teheranem a Waszyngtonem.

Operacja „True Promise 4” jest bezpośrednią odpowiedzią na wcześniejsze działania USA i Izraela, a jej skala sugeruje, że Iran nie obawia się już bezpośredniej konfrontacji z największą potęgą militarną świata.

Video URL

Dla obserwatorów sytuacji kluczowe pozostaje pytanie, jak zareaguje Pentagon. Amerykańska flota w regionie jest potężna, jednak irańska strategia „asymetrycznej wojny” – polegająca na wykorzystaniu szybkich rakiet, dronów i min – sprawia, że nawet najnowocześniejsze okręty stają się podatne na ataki. Wycofanie USS Tripoli, jeśli zostanie potwierdzone przez stronę amerykańską, będzie oznaczało nie tylko stratę taktyczną, ale przede wszystkim potężny cios wizerunkowy dla USA, pokazujący, że ich dominacja na wodach Zatoki Perskiej i Oceanu Indyjskiego nie jest już bezdyskusyjna.

Źródła:

https://www.turkiyetoday.com/region/uss-tripoli-withdraws…

https://www.dnaindia.com/world/report-us-iran-war-irgc-cl…

https://timesofindia.indiatimes.com/videos/international/…

https://news.az/news/irgc-claims-attack-on-uss-tripoli-ot…

https://english.news.cn/20260406/cd3f4105a3d84e3fbd0e05fd…

Huti. Irańscy pomocnicy grożą blokadą Morza Czerwonego, a więc Kanału Sueskiego

Irańscy pełnomocnicy grożą blokadą Morza Czerwonego

Aby wesprzeć Teheran, proirańscy rebelianci Huti mogliby zablokować cieśninę Bab al-Mandab na Morzu Czerwonym. Byłaby to kolejna asymetryczna odpowiedź Irańczyków na ataki USA.

Alex World Politics 5 kwietnia 2026 r. Autorstwa Alexa Männera alexmaenner/proxys-des-iran-drohen-mit-blockade

Konflikt między Iranem a Stanami Zjednoczonymi i Izraelem zaostrza się i wciąga nowych aktorów z regionu Zatoki Perskiej. Jak pokazują ostatnie wydarzenia, Teheran od kilku dni otrzymuje wsparcie militarne od tzw. ruchu Huti w Jemenie, na południu Półwyspu Arabskiego.

Jemeńscy Huti, którzy walczą o swoją szyicką wiarę od ponad 20 lat i obecnie kontrolują duże prowincje na zachodzie kraju ogarniętego wojną, są powszechnie uważani za „partnerów” Iranu. Są oni ideologicznie i politycznie blisko powiązani z Iranem i, dzięki jego wsparciu, skutecznie przeciwstawili się interwencji Arabii Saudyjskiej w ostatnich latach. Działają również głównie przy wsparciu Teheranu w wielu innych sprawach, konsekwentnie wzmacniając irańskie interesy.

Iran z kolei walczył z amerykańską i izraelską machiną wojenną praktycznie bez pomocy zagranicznej. (Zwłaszcza że kraje arabskie w regionie, zgodnie z przewidywaniami, albo opowiedziały się po stronie Waszyngtonu, albo zachowały neutralność). Jednak wraz z przystąpieniem jemeńskich Huti do wojny, równowaga sił w tym konflikcie może ulec znaczącej zmianie.

W odpowiedzi na izraelsko-amerykańskie naloty na Iran, rebelianci Huti ogłosili już na początku marca zamiar podjęcia działań przeciwko Stanom Zjednoczonym, Izraelowi i ich sojusznikom. Jak donosiły media, oddziały milicji Huti rozpoczęły w zeszły poniedziałek ataki na Izrael rakietami i dronami. Od tego czasu doszło do licznych nalotów na Izrael, w tym pocisków balistycznych wystrzelonych na cele w rejonie Tel Awiwu.

Wysoko postawieni przedstawiciele Huti podkreślają jednak, że ataki te były dopiero pierwszym krokiem. Z pełną siłą uderzą tylko wtedy, gdy „agresja na Iran i Liban znacząco się nasili” i jeśli jedno z państw Zatoki Perskiej weźmie w niej udział. Stwierdza to między innymi w oświadczeniu wiceministra informacji Huti z 2 kwietnia. W odwecie rebelianci zablokują strategiczną cieśninę Bab al-Mandab na wybrzeżu Jemenu , która łączy Morze Czerwone z Zatoką Adeńską i stanowi południową bramę do Kanału Sueskiego.

Cieśnina Bab al-Mandab ma około 30 kilometrów szerokości i ogromne znaczenie, zwłaszcza dla handlu między Azją a Europą. Szacuje się, że rocznie przepływa przez nią około 20 000 statków, co stanowi około 30% światowego ruchu kontenerowego i około 10% handlu ropą naftową.

Poważne ograniczenia żeglugi w Cieśninie Bab al-Mandab, a nawet całkowite zablokowanie tego szlaku transportowego, zmusiłyby firmy żeglugowe do kosztownego objazdu wokół Przylądka Dobrej Nadziei. Wydłużyłoby to również czas podróży i poważnie zakłóciło globalne łańcuchy dostaw, potencjalnie doprowadzając do ich zatrzymania. Konsekwencje dla całej światowej gospodarki byłyby katastrofalne.

Huti dwa i pół roku temu udowodnili, że blokada jest rzeczywiście możliwa. W listopadzie 2023 roku, w odpowiedzi na izraelską ofensywę w Strefie Gazy, przeprowadzili ataki na izraelskie i powiązane z Izraelem statki handlowe na Morzu Czerwonym, poważnie ograniczając żeglugę w regionie. Żegluga nie została wówczas całkowicie sparaliżowana, ponieważ wtedy, między innymi, Huti powstrzymali się od atakowania statków przewożących ropę naftową lub skroplony gaz ziemny.

Zatem ataki Huti w cieśninie Bab al-Mandab byłyby kolejną skuteczną, asymetryczną odpowiedzią Teheranu na zmasowane naloty USA i Izraela. Być może równie skuteczną, jak blokada Cieśniny Ormuz, która już doprowadziła do globalnego kryzysu energetycznego. Wynika to przede wszystkim z ograniczeń w dostawach surowców z Bliskiego Wschodu i wynikającego z nich niedoboru energii, a także gwałtownego wzrostu światowych cen ropy naftowej i gazu.

Nie strasz, Trump, nie strasz… bo…

Trump grozi, że dziś wieczorem „zniszczy cały Iran”, żąda „swobodnego przepływu ropy” przez Cieśninę Ormuz i podaje inne aktualności.

——————————

==========================================================

Trump grozi, że dziś wieczorem „zniszczy cały Iran”, żąda „swobodnego przepływu ropy” przez Cieśninę Ormuz i podaje inne aktualności.

Autorstwa Tylera Durdena

Streszczenie:

  • Trump grozi: „Iran może zostać zdobyty w jedną noc… może nawet dziś”; ostrzega, że ​​„każdy most i każda elektrownia” zostaną zniszczone.
  • Dziennik „Wall Street Journal” donosi, że armia amerykańska przygotowuje się do ewentualnych ataków na irańskie obiekty energetyczne . Uniwersytety i lotniska zostały już zaatakowane.
  • Raport organizacji Axios z niedzielnego wieczoru dotyczący 45-dniowego zawieszenia broni zaproponowanego przez Stany Zjednoczone został odrzucony w poniedziałek rano przez Iran , który później w poniedziałek wydał 10-punktowy list za pośrednictwem Pakistanu .
  • Izrael atakuje duży zakład petrochemiczny w Południowym Parsie , który odpowiada za połowę krajowej produkcji petrochemicznej.
  • Trump potwierdził, że wtorkowy termin przed atakami na kluczową infrastrukturę został uznany za „ostateczny” i nazwał Amerykanów sprzeciwiających się wojnie z Iranem „głupimi” – argumentując, że jedynym celem jest uniemożliwienie Teheranowi uzyskania broni jądrowej.
  • Izrael zabija doświadczonego, długoletniego szefa wywiadu IRGC; irański atak rakietowy na kompleks mieszkalny w Hajfie zabija 4 osoby .

W tym kontekście szanse na zawieszenie broni do końca kwietnia (2026 r.) rosną (choć nadal są niskie)…

==========================================================

Irański Uniwersytet „MIT” zaatakowany przez naloty

W ostatnich dniach liczba amerykańskich i izraelskich nalotów na irańskie uniwersytety znacznie wzrosła. Obejmowało to między innymi zakrojony na szeroką skalę atak na Uniwersytet Sharif w Teheranie , często nazywany „Irańskim MIT” .

Po tym ataku irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi zagroził irańskim odwetem, ostrzegając: „Napastnicy poczują naszą siłę”. Stwierdził, że w ostatnich dniach zaatakowano również kilka innych uniwersytetów. Według raportu regionalnego (Al Jazeera), co najmniej 30 irańskich uczelni i uniwersytetów ucierpiało w wyniku trwających ataków .

Ani Stany Zjednoczone, ani Izrael nie ujawniły przyczyn ataków na kampusy uniwersyteckie. Wielu studentów z tych właśnie miejsc uczestniczyło w protestach w styczniu . Stany Zjednoczone twierdzą, że „pomagają” protestującym poprzez masową kampanię bombardowań zarządzoną przez Trumpa.

Uniwersytet Shahid Beheshti w północnym Teheranie został zaatakowany w zeszły piątek. Uczelnia wydała oświadczenie, w którym stwierdziła: „Ten wrogi akt nie tylko godzi w bezpieczeństwo pracowników naukowych i środowisko naukowe kraju, ale jest również wyraźnym atakiem na rozum, badania naukowe i wolność myśli ”.

Trump grozi zniszczeniem Iranu do północy we wtorek, jeśli nie zostanie osiągnięte porozumienie.

Po rozmowie z dziennikarzami wcześniej tego dnia (przed, w trakcie i po święcie Wielkanocy) i omówieniu propozycji zawieszenia broni („niewystarczająco dobrych”), a także chęci „zdobycia ropy”, prezydent Trump wszedł na podium w sali prasowej Białego Domu o godzinie 13:00 czasu wschodniego, aby opowiedzieć o akcji ratunkowej pilotów, którzy polegli w weekend.

Prezydent Trump skupił swoje wystąpienie na weekendowej akcji poszukiwawczo-ratunkowej po zestrzeleniu pilotów, podkreślając jej sukces i jednocześnie potępiając wyciek szczegółów dotyczących misji. „Niedyskrecja dotycząca akcji ratunkowej stanowi kwestię bezpieczeństwa narodowego” – powiedział, dodając, że władze „zbadają media, które poinformowały o tej niedyskrecji”. Stwierdził również: „Musimy znaleźć to źródło; to chory człowiek” i ostrzegł przed potencjalnymi działaniami prawnymi za „grożenie dziennikarzowi więzieniem za niedyskrecję”, po czym dodał: „Lewacy to pokochają!”.

Następnie przyjął bardziej agresywne stanowisko wobec Iranu, deklarując: „Iran można pokonać w jedną noc, może nawet jutro”, i podkreślając to słowami: „Cały Iran można pokonać w jedną noc”. W pewnym momencie dodał: „Wygraliśmy”. Pete Hegseth wtrącił się, zaostrzając sytuację, stwierdzając: „Dzisiaj nastąpi najwięcej ataków na Iran” i ostrzegając: „Jutro ataki na Iran będą liczniejsze niż dzisiaj”.

Podczas sesji pytań i odpowiedzi Trump zasugerował nieujawnioną strategię, mówiąc: „Mam najlepszy plan ze wszystkich, ale nie zdradzę wam, jaki”, podkreślając jednocześnie: „Nie zrobiliśmy tego z powodu zmiany reżimu”. Opisał zmianę przywództwa w Iranie w dosadnych słowach: „Nowy reżim jest mądrzejszy, bardziej przebiegły, mniej radykalny”.

Ataki na kluczową infrastrukturę już trwają…

Tłumaczenie „X” : Stany Zjednoczone i Izrael prowadzą intensywne naloty bombowe na irański kompleks petrochemiczny South Pars, który odpowiada za 85% produkcji kraju w tym sektorze. Zniszczenia są ogromne, ale kompleks zajmuje powierzchnię 54 000 hektarów, więc jego całkowite zniszczenie wymagałoby wielu dni intensywnych bombardowań. Niemniej jednak straty spowodowane zniszczeniem infrastruktury i utratą zysków z pewnością sięgają dziesiątek miliardów dolarów.

Zwrócił się również bezpośrednio do irańskiej opinii publicznej, oświadczając: „Irańczycy powinni się zbuntować, inaczej konsekwencje będą straszne”, twierdząc jednocześnie: „Irańczycy chcą, abyśmy kontynuowali bombardowania”, i dodając: „Naród irański jest gotowy cierpieć za wolność”. Podkreślił również, że „swobodny przepływ ropy naftowej” przez Cieśninę Ormuz „musi zostać uwzględniony w porozumieniu z Iranem ”. Ostrzegł, że „każdy most” i każda elektrownia zostaną zniszczone do północy jutro, jeśli Irańczycy nie zaakceptują porozumienia o zawieszeniu broni.

Stało się to po tym, jak w „Wall Street Journal” ukazał się artykuł, w którym kilku amerykańskich urzędników poinformowało, że armia amerykańska przygotowuje się do ewentualnych ataków na cele energetyczne w Iranie , podczas gdy prezydent Trump nasila swoje żądania, aby Teheran otworzył Cieśninę Ormuz, co powoduje znaczny wzrost cen ropy naftowej…

To, że stratedzy wojskowi opierają się na istniejących listach potencjalnych celów, aby przedstawić prezydentowi opcje na wypadek, gdyby zdecydował się zaatakować infrastrukturę energetyczną (według źródeł WSJ), nie powinno być niczym nowym dla inwestorów (jednak rynek reaguje bardzo wrażliwie) , biorąc pod uwagę fakt, że Trump w ostatnich dniach nasilił swoje groźby, mówiąc w niedzielę dziennikowi „Wall Street Journal”, że zniszczy wszystkie irańskie elektrownie, jeśli reżim nie zgodzi się na ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz do wtorkowego wieczora.

Szef wywiadu IRGC zabity; Izrael ponosi ciężkie straty

Według doniesień irańskich mediów, w poniedziałek w nalocie zginął szef wywiadu Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC). Agencja informacyjna Tasnim, powiązana z IRGC, poinformowała, że ​​dział PR IRGC potwierdził w poniedziałek, że generał dywizji Majid Khademi zginął w porannym ataku sił USA i Izraela. Tasnim nie ujawniła miejsca ataku.

Siły Obronne Izraela (IDF) oświadczyły wcześniej, że Khademi był jednym z najwyższych rangą dowódców Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej z wieloletnim doświadczeniem . „Khademi pracował nad wspieraniem ataków terrorystycznych na całym świecie i był odpowiedzialny za monitorowanie irańskiej ludności cywilnej w ramach tłumienia wewnętrznych protestów przez reżim” – podano.

RFE/RL poinformowało, że Khademi objął stanowisko latem ubiegłego roku po tym, jak Mohammad Kazemi zginął w izraelskich atakach podczas 12-dniowej wojny. Wcześniej kierował działem ochrony wywiadu Ministerstwa Obrony i Logistyki Sił Zbrojnych. Iran zapowiedział teraz pomszczenie jego śmierci na Izraelu.

Tymczasem Izrael poniósł znaczne straty w nocy z niedzieli na poniedziałek, po tym jak Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), w oświadczeniu opublikowanym przez media państwowe, stwierdził, że siły irańskie zaatakowały rafinerię ropy naftowej w Hajfie. Wygląda jednak na to, że pocisk uderzył w budynek mieszkalny, zabijając co najmniej czterech Izraelczyków . Ekipy poszukiwawczo-ratownicze spędziły około 18 godzin na przeszukiwaniu gruzów kompleksu budynków i w poniedziałek rano odnalazły dwa ciała, po wcześniejszym odkryciu dwóch kolejnych. Liczba ofiar śmiertelnych może wzrosnąć w miarę kontynuowania akcji ratunkowej. Inne regionalne źródło podało, że „ ponad 160 Izraelczyków trafiło do szpitali w ciągu ostatnich 24 godzin, według izraelskiego Ministerstwa Zdrowia w poniedziałek”.

Tłumaczenie „X” : Izrael jest atakowany. Ponad 15 bomb kasetowych trafiło w cel. Doniesienia wskazują, że w ciągu ostatnich kilku godzin około 60% irańskich pocisków ominęło izraelski system obrony powietrznej. Operacja „Żelazna Kopuła” została wykończona.

Trump: wtorkowy termin jest „ostateczny i nie ulegnie zmianie”; Amerykanie sprzeciwiający się wojnie z Iranem są „głupi”

Podczas dorocznej uroczystości wielkanocnej w Białym Domu prezydent Trump powtórzył, że wtorkowy termin jest ostateczny , dodając, że przeanalizował wszystkie propozycje. Uznając nową, 10-punktową propozycję dotyczącą Iranu za „duży krok”, stwierdził jednak, że „nie jest ona wystarczająco dobra; zobaczymy, co się stanie”. W oświadczeniu czytamy dalej:

  • Wojna może zakończyć się bardzo szybko, jeśli zrobią to, co trzeba.
  • Ludzie, którzy przemawiają w imieniu Iranu, są teraz bardziej rozsądni.
  • Wojna toczy się o jedno: Iran nie może posiadać broni jądrowej .
  • „Gdybym miał wybór, kupiłbym irańską ropę”.
  • Jeśli Iran nie ustąpi, nie będzie już mostów i elektrowni.
  • Przed Wielką Brytanią jeszcze długa droga.

Pojawiły się również interesujące oświadczenia, w których twierdzono, że do dziś rano w Iranie „zginęło 45 000 demonstrantów” – choć nie jest do końca jasne i wątpliwe, skąd wziął tę liczbę. Stwierdził, że Irańczycy potrzebują broni i że wysłał jej trochę, ale „pewna grupa” postanowiła ją zatrzymać.

„Irańczycy chcą słyszeć bombardowania, bo chcą być wolni” – stwierdził. Pierwsza Dama Melania dodała, że ​​Stany Zjednoczone walczą o „przyszłość” dzieci w Iranie. [Już 186 dziewczynek osiągnęło tę przyszłość md].

Kolejnym ciekawym momentem jest to, że niektóre odłamy ruchu MAGA stają się coraz bardziej sceptyczne i rozgniewane na wojnę.

Prezydent USA przemawia do dziennikarzy w Białym Domu. Zapytany, co powiedziałby Amerykanom sprzeciwiającym się wojnie, Trump odpowiedział:„To głupcy”.

„Bo w tej wojnie chodzi o jedno: Iran nie może posiadać broni jądrowej” – powiedział.

Iran odrzuca „proste zawieszenie broni” w 10-punktowym planie

Według PressTV: „10-punktowy plan odrzuca proste zawieszenie broni i podkreśla potrzebę trwałego rozwiązania, które zabezpieczy interesy Iranu. Kluczowe postulaty obejmują zakończenie działań wojennych w regionie, zapewnienie bezpiecznego przejścia przez Cieśninę Ormuz, zniesienie sankcji i odbudowę dotkniętych obszarów”. Nie jest tajemnicą, że Iran dąży do trwałego zakończenia wojny pod warunkami gwarantującymi, że nigdy więcej nie zostanie zaatakowany .

  • „Według korespondenta ds. polityki zagranicznej IRNA, w tej dziesięcio-akapitowej odpowiedzi Iran podkreślił potrzebę trwałego zakończenia wojny, biorąc pod uwagę stanowisko Iranu, jednocześnie odrzucając zawieszenie broni”.
  • „Ta odpowiedź zawiera szereg żądań ze strony Iranu, w tym zakończenie konfliktów w regionie, protokół dotyczący bezpiecznego przejścia przez Cieśninę Ormuz, odbudowę i zniesienie sankcji”.

Wygląda na to, że przypomina projekt opublikowany przez Iran około dwa tygodnie temu. Teheran przy każdej okazji zaprzecza jakimkolwiek bezpośrednim rozmowom z Waszyngtonem. Teheran nadal odrzuca również oferty zawieszenia broni złożone przez Biały Dom . A jednak ten sam mały taniec powtarza się w każdy poniedziałek…

Tłumaczenie „X” : Zdumiewające jest to, że co niedzielę wieczorem otrzymujemy raport od Axios, w którym stwierdza się, że porozumienie pokojowe jest bliskie.

Izrael atakuje zakład petrochemiczny na polu gazowym Południowy Pars

Irańskie media państwowe poinformowały w poniedziałek o ataku na zakład petrochemiczny South Pars w Asaluyeh. „Kilka minut temu słychać było kilka eksplozji dochodzących z kompleksu petrochemicznego South Pars w Asaluyeh” – donosił Fars. Agencja Tasnim poinformowała również o ataku na dwie firmy użyteczności publicznej w Asaluyeh, który odciął dostawy prądu do zakładów petrochemicznych . Później Izrael ogłosił drugi atak na kolejny zakład chemiczny w Iranie. To samo źródło podało następujące szczegóły:

  • Celem były zakłady petrochemiczne w Asaluyeh, w tym Jam i Damavand.
  • Zaatakowano firmy Mobin i Damavand, które zaopatrywały zakłady petrochemiczne w Assaluyeh w energię elektryczną, wodę i tlen.
  • Pars Petrochemical jest bezpieczny i nie został uszkodzony.

Izrael przyznał się do ataku, donosi „Washington Post”. Czy narusza to wcześniejsze zobowiązanie Izraela złożone Trumpowi, że nie podejmie jednostronnych działań przeciwko South Pars? Dzieje się to w kontekście zbliżającej się masowej eskalacji działań USA przeciwko kluczowej infrastrukturze energetycznej i cywilnej.

Izrael zaatakowałkluczowy zakład petrochemiczny na rozległym polu gazowym Południowy Pars w Iranie, zabijając wysokiego rangą dowódcę Gwardii Rewolucyjnej izagrażając negocjacjom mającym na celu doprowadzenie do zawieszenia broni między USA a Teheranem.

Minister obrony Izraela Israel Katz potwierdził, że to, co określiłjako „potężny cios dla największego zakładu petrochemicznego w Iranie”, który odpowiada za połowę krajowej produkcji petrochemicznej. Rzecznik izraelskiego wojska, podpułkownik Nadav Shoshani, powiedział, że w miarę postępu rozmów Iran nie będzie miał „żadnego immunitetu”.

Tłumaczenie „X” : Izraelskie Siły Powietrzne zaatakowały największy irański zakład petrochemiczny, złoże gazu Południowy Pars w Asaluyeh. Zostało ono całkowicie zniszczone.

Irańskie rakiety nadal atakują Izrael z regularną częstotliwością; izraelskie służby ratunkowe zgłosiły w poniedziałek co najmniej 28 uderzeń w centralnym Izraelu, gdzie bomby kasetowe wyrządziły szkody. Trafione zostały Ramat Gan, Bene Berak i Giwatajim, a mężczyzna po czterdziestce został podobno „umiarkowanie ranny”.

Iran odrzuca jakiekolwiek tymczasowe zawieszenie broni: „Normalizacja zbrodni wojennych”

Iran odrzucił tymczasowe zawieszenie broni w wojnie między USA i Izraelem, twierdząc, że da to przeciwnikom czas na przegrupowanie się i przygotowanie do dalszego konfliktu. Jednak oświadczenie Ministerstwa Spraw Zagranicznych nie odniosło się wprost do 45-dniowej propozycji, o której poinformował portal Axios.

„Domagamy się zakończenia wojny i zapobieżenia jej nawrotom ” – powiedział rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Esmail Baghaei, według państwowej irańskiej agencji informacyjnej IRNA. Analitycy od dawna wiedzą, że działania odwetowe Teheranu wobec państw Zatoki Perskiej i Izraela są tak surowe, ponieważ chcą one odstraszyć od potencjalnych przyszłych ataków . Władze Iranu obawiają się, że bez odpowiedniego i ostatecznego rozwiązania kraj zostanie po prostu ponownie zaatakowany, czy to za rok, czy nawet za kilka lat.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych oświadczyło również w poniedziałek, że Iran przygotował odpowiedź na żądania USA dotyczące zakończenia wojny i opublikuje ją „w razie potrzeby”. Odniosło się do 15-punktowej listy, którą Waszyngton wysłał do Teheranu przez Pakistan – którą Baghaei ponownie określił jako „skrajnie przesadną, nietypową i nielogiczną”. Przypomniał również światu, że Teheran ma „bardzo gorzkie doświadczenia w negocjacjach z USA”. Pomysł rozmów w tym momencie jest „absolutnie nie do pogodzenia z ultimatum, zbrodniami i groźbami popełnienia zbrodni wojennych” – kontynuował Baghaei.

W poniedziałkowy poranek, zaledwie kilka godzin przed otwarciem giełdy, znów pojawiła się fala nagłówków o „negocjacjach”…

Mimo to rzecznik irańskiego wojska Ebrahim Zolfaghari oświadczył w poniedziałek, jak donosi Tasnim, że jeśli ataki na cele cywilne będą kontynuowane, irańskie środki odwetowe zostaną znacznie rozszerzone, a straty będą „wielokrotnie większe”.

Tymczasem irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi w poniedziałek, w związku z groźbami Trumpa dotyczącymi zniszczenia infrastruktury cywilnej, powiedział swojemu francuskiemu odpowiednikowi: „To zagrożenie jest równoznaczne z normalizacją zbrodni wojennych i ludobójstwa”.

Nowy raport Axios na temat proponowanego przez USA 45-dniowego zawieszenia broni

W obliczu groźby katastrofalnej globalnej eskalacji, która ma nastąpić we wtorek, mediatorzy na Bliskim Wschodzie kontaktują się z Iranem i Stanami Zjednoczonymi w celu wynegocjowania proponowanego 45-dniowego zawieszenia broni , poinformował w niedzielę wieczorem portal Axios . Zawieszenie broni jest przedstawiane jako pierwszy krok dwuetapowego porozumienia, którego celem jest wynegocjowanie trwałego zakończenia wojny, którą Izrael i Stany Zjednoczone rozpoczęły niespodziewanym atakiem 28 lutego w trakcie trwających negocjacji.

Ten nikły promyk nadziei pojawił się po tym, jak prezydent Trump w Niedzielę Wielkanocną wygłosił wulgarną groźbę, że zrujnuje życie 90 milionom Irańczyków, którym obiecał wyzwolenie zaledwie kilka tygodni wcześniej: „Wtorek będzie dniem elektrowni i mostów w Iranie, w jednym. Nie będzie niczego podobnego!!! Otwórzcie tę cholerną cieśninę, wy szalone dranie, albo traficie do piekła”.

Tłumaczenie „X” : Jak to się zaczęło i jak to się dzieje obecnie.

Oprócz ostrych uwag, Trump ogłosił również w mediach społecznościowych przedłużenie pierwotnie dziesięciodniowego terminu otwarcia Cieśniny Ormuz przez Iran — terminu, który pierwotnie miał upłynąć w poniedziałek wieczorem. Trump twierdzi teraz, że Iran ma czas do wtorku, do godziny 20:00. Tymczasem Trump zaplanował konferencję prasową na poniedziałek, na godzinę 13:00 . Opisał ją jako konferencję prasową „z wojskiem”, sugerując, że może ona skupić się na świętowaniu uratowania zestrzelonego oficera uzbrojenia Sił Powietrznych USA przez amerykańskie siły specjalne w weekend. Ponieważ konferencja odbywa się w Gabinecie Owalnym, może być dostępna tylko dla niewielkiej części akredytowanych przez Biały Dom mediów.

Połączenie lekko zachęcającego raportu Axios i konferencji prasowej Trumpa może doprowadzić do kolejnego z wielu wahań na rynku od początku wojny. Trump powiedział Axios , że trwają „intensywne negocjacje” z „dużą szansą” na sukces. Z drugiej strony, szybko dodał: „Jeśli nie dojdą do porozumienia, wysadzę wszystko tam w powietrze”. Groźby Trumpa dotyczące zniszczenia irańskiej infrastruktury cywilnej skłoniły Iran do deklaracji odwetu w Zatoce Perskiej. W opublikowanym w niedzielę nagraniu wideo Iran zagroził „całkowitym i całkowitym zniszczeniem” wartego 30 miliardów dolarów centrum danych Stargate firmy OpenAI w Dubaju.

Iran kontynuuje

Opublikowali wideo, w którym grożą atakiem na 1-GW centrum danych Stargate AI w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Centrum danych jest ukryte na Mapach Google – nawet to pokazali

Tłumaczenie „X” : Rzecznik irańskiej centrali „Khatam al-Anbiya”: Nic nam nie umknie. Wszystkie firmy ICT w regionie są przez nas uważane za legalne cele.

Chociaż dokładne szczegóły negocjacji nie są jasne, Axios donosi , że mediatorzy pakistańscy, egipscy i tureccy są w centrum rozmów, a wysłannik Trumpa Steve Witkoff wymieniał „wiadomości tekstowe” z irańskim ministrem spraw zagranicznych Abbasem Araghchim. Co istotne, źródła medialne podały, że mediatorzy uważają, że pełne otwarcie Cieśniny Ormuz będzie możliwe dopiero po podpisaniu ostatecznego porozumienia .

  • Mediatorzy chcą zbadać, czy Iran mógłby podjąć częściowe kroki dotyczące wzbogacania uranu i transportu przez Cieśninę Ormuz w pierwszej fazie porozumienia. Pracują również nad środkami, które administracja Trumpa mogłaby podjąć, aby dać Iranowi gwarancje, że zawieszenie broni nie jest jedynie tymczasowe i że wojna nie zostanie wznowiona.
  • Przedstawiciele Iranu jasno dali do zrozumienia mediatorom, że nie chcą sytuacji podobnej do tej w Strefie Gazy czy Libanie , gdzie zawieszenie broni istnieje tylko na papierze, ale USA i Izrael mogą w każdej chwili ponownie zaatakować, jeśli zechcą. — Axios

Na początku tych ostatnich rozmów rozdźwięk między żądaniami USA i Iranu był ogromny. Trump domaga się między innymi, aby Iran ograniczył swój program rakiet balistycznych, który już dwukrotnie wykorzystał w odwecie za agresję USA i Izraela, oraz zaprzestał wszelkiego wzbogacania uranu, mimo że Iran, jako sygnatariusz Traktatu o Nierozprzestrzenianiu Broni Jądrowej, ma do tego prawo (statusu, którego Izrael nie posiada). Iran zażądał reparacji za szkody wyrządzone przez ataki Izraela i USA, zamknięcia baz amerykańskich w regionie , zniesienia wszystkich sankcji oraz wiążącej gwarancji przed kolejnymi rundami sporadycznych ataków amerykańsko-izraelskich. W odniesieniu do tego ostatniego żądania, niektórzy rozważali uchwalenie przez USA ustawy, która wstrzymałaby pomoc dla Izraela w przypadku ponownego ataku na Iran.

Spekuluje się, że akcja ratunkowa pilotów stanowiła przykrywkę dla naziemnej operacji wydobycia uranu

Oprócz ryzyka eskalacji poprzez ataki na infrastrukturę cywilną, istnieje również niebezpieczeństwo rozmieszczenia amerykańskich wojsk lądowych . Trump może poczuć się ośmielony proponowanymi operacjami zdobycia wyspy Charg i/lub obszaru graniczącego z cieśniną, po dramatycznej akcji ratunkowej członka załogi zestrzelonego F-15E, która miała miejsce w weekend – co samo w sobie stanowiło pierwsze znane rozmieszczenie wojsk na terytorium Iranu. (Należy zauważyć, że coraz więcej weteranów i innych osób – wskazując na takie czynniki, jak użycie samolotów transportowych C-130 i lokalizacja prowizorycznego lotniska – wysnuwa teorię, że akcja ratunkowa była w rzeczywistości nieudaną próbą przejęcia irańskich zapasów uranu wzbogaconego do 60 procent ).

KOSZT OPERACJI „RATUNKOWEJ” PILOTÓW USA:
— 2 samoloty MC-130 (ponad 100 MILIONÓW DOLARÓW KAŻDY) „celowo zniszczone”
— 4 śmigłowce MH-6 Little Bird
zrzucone przez Iran NOWE ZDJĘCIA WRAKUpic.twitter.com/TMYCEspepc— RT (@RT_com)

5 kwietnia 2026 r

Tłumaczenie hasła „X” : KOSZT AMERYKAŃSKIEJ MISJI RATOWNICTWA LOTNICZEGO:

— 2 samoloty MC-130 (każdy wart ponad 100 milionów dolarów) „celowo zniszczone”

— 4 śmigłowce MH-6 Little Bird

Iran publikuje nowe zdjęcia gruzów

Jednakże obecnie niewiele wskazuje na to, że premier Izraela Benjamin Netanjahu jest zainteresowany deeskalacją.

***

Źródło: Trump grozi dziś wieczorem „wyeliminowaniem całego Iranu”, żąda „swobodnego przepływu ropy” w Ormuz

Co do diabła wydarzyło się podczas akcji ratunkowej F-15E-WSO w Iranie?

Co do cholery wydarzyło się podczas akcji ratunkowej F-15E-WSO w Iranie?

Larry C. Johnson

Irański system obrony powietrznej z powodzeniem zestrzelił amerykański samolot F-15E nad Iranem w piątek, 3 kwietnia. Istnieją pewne nieścisłości i niejasności co do dokładnej lokalizacji (więcej na ten temat później). Pilot i oficer uzbrojenia (WSOWeapons Systems Officer) katapultowali się, ale zostali rozdzieleni. Pilot został szybko odnaleziony przez zespół poszukiwawczo-ratowniczy (CSAR), a dwa śmigłowce Pave Hawk, które przetransportowały go w bezpieczne miejsce, zostały trafione, ale zdołały dotrzeć do Kuwejtu pomimo wyraźnie widocznego czarnego dymu.

WSO miał mniej szczęścia. Podobno wylądował około pięciu mil na północny zachód od miejsca, w którym ostatecznie został uratowany. Nie zaprzeczam, że został odnaleziony przez amerykańskie siły specjalne na grzbiecie wzgórza – czerwone kółko po lewej stronie zdjęcia oznacza zgłoszoną lokalizację pilota, a czerwone kółko po prawej stronie oznacza lotnisko, na którym lądowały amerykańskie siły specjalne.

Ta historia ma kilka naprawdę dziwnych aspektów. WSO jest zazwyczaj porucznikiem lub kapitanem… Ten WSO jest pułkownikiem i zastępcą dowódcy eskadry w bazie lotniczej Muwaffaq Salti (MSAB) w Jordanii.

To wyjaśnia dużą liczbę sił wysłanych na jego ratunek. Różne doniesienia prasowe twierdzą, że złamał nogę lub kostkę. Nasuwa to uzasadnione pytanie: jak człowiek ze złamaną nogą mógł przejść pięć mil, a następnie wspiąć się na górę? Nie twierdzę, że to niemożliwe, ale stawia to pod znakiem zapytania dokładność relacji armii amerykańskiej.

I teraz nadchodzi kluczowy moment… Zlokalizowany wrak samolotu C-130, który najwyraźniej korzystał z lokalnego „pasa startowego dla farm” (patrz zdjęcie powyżej), znajduje się tuż nad górą, około 35 km (21 mil) od elektrowni jądrowej w Isfahanie, gdzie rzekomo składowany jest wzbogacony uran o jakości bliskiej do budowy broni. Czy to wszystko była nieudana operacja amerykańskich sił specjalnych, mająca na celu zabezpieczenie irańskiego uranu z elektrowni w Isfahanie?

Zanim wyrażę swoją opinię, warto rozważyć inne krążące doniesienia. Po pierwsze, artykuł Simpliciusa na Substacku: „To oficjalne: amerykańskie wojska lądowe w głębi Iranu – w połączeniu z kolejnymi upokarzającymi stratami”. Simplicius twierdzi, że zakrojona na szeroką skalę amerykańska operacja ratunkowa drugiego członka załogi (oficera uzbrojenia) zestrzelonego F-15E Strike Eagle skutecznie potwierdziła pierwsze oficjalne „amerykańskie wojska lądowe w Iranie”.

To, co Stany Zjednoczone przedstawiły jako zwykłą misję CSAR, obejmowało znaczną penetrację terytorium Iranu przez siły specjalne, co poskutkowało znacznymi stratami w amerykańskich samolotach – wynikają z irańskich doniesień i dowodów ze źródeł jawnych.

Simplicius argumentuje, że narracja o „ratunku” służyła jako przykrywka lub zbiegała się z szerszym celem: Operacja koncentrowała się właśnie na obszarze, gdzie Iran przechowuje znaczne ilości wzbogaconego uranu i materiałów jądrowych. Uważa to za niebezpieczną eskalację – z amerykańskimi siłami specjalnymi w głębi Iranu.

Anthony Aguilar, emerytowany oficer operacji specjalnych, ma nieco inną ocenę. Formułuje następującą hipotezę:

Operacja ratunkowa została rozszerzona i miała być misją wysokiego ryzyka z udziałem Delta Force, JSOC, SOF i ST-6, mającą na celu zabezpieczenie uranu w Iranie; stąd duże rozmieszczenie personelu, wsparcia i samolotów. Taki był plan. Poniósł porażkę. Co więc stało się z samolotami? Nie sądzę, żeby „utknęły”. Widziałem MC-130J przedzierające się przez błoto, śnieg i żwir. Bardziej prawdopodobne jest, że zostały uszkodzone podczas podejścia i na ziemi, szczególnie na prowizorycznym pasie startowym w pobliżu Isfahanu, „dogodnie” blisko domniemanego składowiska uranu.

Jest też Greg Bagwell, prezes UK Air & Space Power Association, podcaster, członek RUSI Distinguished Fellow i były dowódca RAF. Napisał na X:

Niektórzy mogą się zastanawiać, dlaczego Stany Zjednoczone wysłały dwa śmigłowce MC-130 na lądowisko w Iranie. Klucz tkwi w użytych śmigłowcach AH-6 Little Bird z serii Night Stalker, które również zostały zniszczone. Baza WSO znajdowała się kilkaset kilometrów w głąb lądu i uznano, że bezpośrednie loty śmigłowców w obie strony po poprzednich atakach są zbyt ryzykowne. Niemniej jednak, górzyste położenie wymagało wsparcia, które mógł zapewnić tylko śmigłowiec. Rozwiązaniem były transportowe śmigłowce AH-6, przewożone przez C-130.

Niestety, pas startowy najwyraźniej nie był wystarczająco wytrzymały dla C-130. Dlatego użyto samolotów Dash 8, które jednak nie mogły transportować śmigłowców. W rezultacie zarówno MC-130, jak i AH-6 musiały zostać zniszczone.

A teraz moja ocena: zestrzelenie F-15E nie było pretekstem do zaplanowanej operacji specjalnej przeciwko bazie w Isfahanie. To był nieszczęśliwy incydent.

Biorąc pod uwagę wysoką rangę WSO – i jego wiedzę o operacjach USA – jego ratunek stał się priorytetem. Doprowadziło to do wezwania jednostki JSOC (prawdopodobnie stacjonującej w Kuwejcie) w celu zapewnienia wsparcia.

Dwa samoloty C-130J były prawdopodobnie już wyposażone w śmigłowce AH-6. To, że WSO znajdowało się w pobliżu planowanej bazy operacyjnej, było czystym zbiegiem okoliczności. Jednostka znała już ten obszar z wcześniejszych planów ewentualnego ataku na Isfahan.

Przyczyna, dla której samoloty C-130 nie mogły wystartować, pozostaje niejasna. Ostatecznie do ewakuacji sił wykorzystano samoloty z 427. Eskadry Operacji Specjalnych (C295).

Ta katastrofa może okazać się błogosławieństwem w nieszczęściu. Utrata kluczowych zasobów powietrznych i ujawnienie lotniska w pobliżu Isfahanu mogą doprowadzić do odwołania planowanej misji zabezpieczenia [tj. rabunku md] materiałów jądrowych.

W piątek, 3 kwietnia, siły amerykańskie najwyraźniej były już na pozycjach. Jednak admirał dowodzący CENTCOM-em może teraz mieć wątpliwości i zgłaszać swoje obawy Sztabowi Generalnemu.

Jedno jest pewne: wciąż nie poznaliśmy całej prawdy na temat ratowania WSO.

Źródło: Co do cholery stało się z akcją ratunkową F-15E WSO w Iranie?

Tak głupiego prezydenta USA jeszcze nie było. [uzup.]

– „Tak głupiego prezydenta USA jeszcze nie było” –

– mówi dr Wojciech Szewko w godzinnym wywiadzie przeprowadzonym przez Jacka Podgórskiego i Andrzeja Rozenka:

Jakie w końcu były przyczyny amerykańsko-izraelskiej agresji na Iran? – pyta J. Podgórski. Odpowiada W. Szewko: Nie odszukamy tych przyczyn w wypowiedziach Trumpa i jego administracji. Kolejne wypowiadane przez nich: zmiana reżimu w Iranie, zatopienie marynarki wojennej, zniszczenie lotnictwa, konfiskata wzbogaconego uranu czy ograniczenie programu rakietowego – są po prostu nieprawdziwe.

Agresorzy zamordowali przywódców irańskich wraz z ajatollahem Chameneim – celem było sparaliżowanie działań władzy, a skutki były odwrotne: miliony ludzi w Iranie oraz szyitów w innych państwach wyszły na ulicę, by opłakiwać męczennika, a jeśli idzie o uran, to Teheran zgodził się we wcześniejszych rokowaniach na rozrzedzenie uranu czy też oddanie go Rosji. Zresztą wzbogacony uran po czerwcowej 12-dniowej wojnie został wywieziony do kilku czy kilkunastu podziemnych miejsc.

Cele Izraela były bardziej konkretne i zostały zrealizowane w pewnym stopniu: armia izraelska zniszczyła znaczną część irańskiego przemysłu maszynowego, metalowego i zbrojeniowego, a także zrównała z ziemią budynki rządu i administracji oraz obiekty użyteczności publicznej. Celem ostatecznym Tel Awiwu jest cofnięcie Iranu do epoki kamienia łupanego [tu dodam, że Iran podjął te same działania wobec Izraela – przypis ZB].

Wojna na Bliskim Wschodzie. Konflikt Izrael - Iran

Wojna na Bliskim Wschodzie

Izrael atakuje obecnie trzy państwa: Iran, Syrię i Liban, więc jego sytuacja nie jest korzystna. Kończą się efektory, więc armia broni tylko najważniejsze obiekty. Brakuje też rekrutów. Nadzieją dla ludzi pokoju byłaby porażka Netanjahu w tegorocznych wyborach, jednak nie nastąpi to raczej, ta wojna służy zbrodniczemu premierowi.

W sumie Trump nie osiągnął żadnego z zakładanych celów: nie zmienił rządu Iranu, nie zniszczył przemysłu rakietowego i nie przejął kilkuset kilogramów wzbogaconego uranu. Wręcz odwrotnie: doprowadził do zamknięcia Cieśniny Ormuz, czego skutkiem jest brak odpowiedniej ilości ropy i gazu na rynkach światowych. Wielu analityków przewiduje, że USA zostawią wzburzony Iran, który zrozumie, że bez broni atomowej nie ma co myśleć o suwerenności.

Wszystko wskazuje na to, że Cieśnina Ormuz, która od miesiąca jest pod całkowitym nadzorem Teheranu, zmieni swój status i stanie się skarbonką dla Iranu i Omanu, które są w trakcie opracowywania statusu cieśniny na wzór cieśnin czarnomorskich. Warunki przepłynięcia statków są jednoznaczne: mogą płynąć wszystkie (z wyłączeniem amerykańskich i izraelskich) po opłaceniu dwóch milionów dolarów w juanach.

Czy USA zdecydują się na wejście na irański ląd? – Byłby to największy prezent od Amerykanów – mówi dr W. Szewko. – Kilka czy kilkanaście tysięcy żołnierzy amerykańskich nie ma najmniejszych szans w terenie górzystym z milionową armią irańską, której na pomoc może przyjść 300 tysięcy szyickich bojowników z Iraku.

I na koniec przytoczę parę zdań z ‚Myśli Polskiej’, które w pełni uzasadniają tytuł tej notki: „Jeśli Iran nie otworzy Cieśniny Ormuz do wtorku wieczorem, straci wszystkie elektrownie i mosty” – zagroził Donald Trump w rozmowie z dziennikiem ‚Wall Street Journal’. Prezydent USA jeszcze ostrzej zareagował w mediach społecznościowych pisząc, że „we wtorek odbędzie się ‚dzień mostów i elektrowni” w Iranie’, zapowiadając kolejne ataki. „Otwórzcie tę pi****oną cieśninę, szaleni dranie!”.

Opracował: Zygmunt Białas

=====================================

tOświadczenie Ambasady Iranu w Republice Południowej Afryki, znalezionego dzisiaj na blogu Bruska Kodłucha. Oceńcie sami poziom i kulturę wypowiedzi najwyższego przedstawiciela USA i dyplomatycznego przedstawiciela Iranu.

————————————————————–

W następstwie wypowiedzi przypisywanych prezydentowi USA Donald Trump, w których zasugerował, że „zepchnie Iran z powrotem do epoki kamienia łupanego”, jeśli ten będzie nadal zamykał Cieśninę Ormuz… Ambasada Iranu w Republice Południowej Afryki wydała oświadczenie o następującej treści:

Epoka kamienia łupanego? Gdy wy szukaliście ognia w jaskiniach, my zapisywaliśmy zasady praw człowieka na Cylindrze Cyrusa. Nasz kraj nie jest opowieścią do opowiadania, lecz dziedzictwem, które się chroni, tożsamością, której nie da się wymazać, i zapisem cywilizacji, której nie złamią burze polityki ani wasze słabe wypowiedzi. Gdy my przekazywaliśmy światu wiedzę, pismo, rolnictwo i inne nauki, nie istniało jeszcze coś takiego jak Stany Zjednoczone, a ziemia, na której dziś stoicie, należała do rdzennych mieszkańców Ameryki, którzy zostali poddani ludobójstwu. Dziś idziecie po ich krwi i po ruinach ich historii, która została siłą wymazana. Historia świadczy na ich korzyść, nie na waszą.

A nasza cywilizacja, trwająca od sześciu tysięcy lat, jest tego dowodem. Zapytajcie swoich przodków, jeśli chcecie… Przepraszamy – to nasz błąd, bo wy nie macie przodków, których moglibyście zapytać.

Ziemia, na której powstał Iran, nie została zbudowana przypadkiem ani nie pojawiła się nagle w historii narodów. To ciągłość cywilizacyjna sięgająca głęboko w przeszłość, która przetrwała zmiany i oparła się burzom dziejów. Persja stawiła czoła najazdowi Aleksandra Wielkiego oraz inwazji Mongołów, a los najpotężniejszych imperiów w historii pokazuje, że upadły – podczas gdy Iran pozostał. Wyobraź więc sobie, jak wielka jest nasza odporność.

● Źródło: oświadczenie ambasady Iranu w Republice Południowej

Mieszanka firmowa. MEM-y IV.

[to dupku zapłacisz za trzy..]

——————————————————-

[nie czytałeś, gnojku, kto zaplanował i wykonał 9/11 ?? ]

===================================================

—————————————————–

——————————————————

—————————————-

—————————————————————-

—————————————–

—————————————————————

———————————————————–

Niewielkie uszkodzenie, awaria toalety. MEM-y III.

——————————-

———————————————————–

—————————————————–

———————————————————–

—————————————————-

——————————————–

—————————————————-

Chrześcijańscy syjoniści, narodowi konserwatyści i wojny Izraela

Chrześcijańscy syjoniści,

narodowi konserwatyści

i wojny Izraela

Jakub Majewski pch24.pl/chrzescijanscy-syjonisci-narodowi-konserwatysci-i-wojny-izraela

[Z pewną obawą, a może niechęcią umieszczam te rozumowanka. Ale nawet takie mazgajstwo powinniśmy przeczytać . Mirosław Dakowski]

(Oprac. PCh24.pl)

Na portalu PCh24, bynajmniej nie muszę komukolwiek przypominać czym jest chrześcijański syjonizm i jaki ma związek z obecną sytuacją polityczną na Bliskim Wschodzie. Ale chrześcijański syjonizm nie wyczerpuje odpowiedzi na zasadnicze pytanie: dlaczego tak duża część politycznego świata zachodniego, zwłaszcza konserwatywnej prawicy, popiera działania państwa, które regularnie dopuszcza się zbrodni wojennych i bezustannie destabilizuje region kluczowy dla światowej gospodarki? Uważam, że w tym szerszym kontekście, chrześcijański syjonizm, jakkolwiek by nie był głośny, jest zaledwie młodszym partnerem dla ponadpaństwowego ruchu narodowo-konserwatywnego jaki buduje się od lat na Zachodzie.

Nie ulega wątpliwości, że seria krwawych wojen prowadzonych przez Izrael w ostatnich latach jest możliwa dzięki nieustającemu wsparciu szeroko pojętego Zachodu. Oczywiście, na poziomie społeczeństw to poparcie jest raczej ograniczone i wręcz słabnie z roku na rok. Jednak na poziomie politycznym, wsparcie dla Izraela wydaje się być nie tylko mocne ilościowo, ale też jakościowo niemalże bezwarunkowe. Ta bezwarunkowość jest paradoksem, biorąc pod uwagę jak wrażliwe na sondaże są współczesne demokracje – oto jest bowiem sprawa, w której główne partie w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, i większości kontynentalnej Europy – Polski nie wyłączając – stoją twardo po stronie Izraela pomimo sprzeciwu ich własnych wyborców. Zamiast słuchać głosów większości, przeciwnie, współpracują z medialnymi propagandystami w celu podtrzymywania poparcia dla działań, których w gruncie rzeczy nie da się żadną miarą usprawiedliwić.

Wielu chciałoby, podążając chociażby za faktami wielokrotnie wykładanymi w publikacjach niniejszego portalu widzieć w tym przede wszystkim polityczne wpływy chrześcijańskiego syjonizmu, protestanckiej herezji, dziś penetrującej również Kościół katolicki (jak widać – nawet w Polsce). Wpływy te faktycznie są głośne i wyraźne, szczególnie w wymiarze propagandowym, w medialnym okładaniu pałką antysemityzmu krytyków Izraela. Niezaprzeczalnie, mają również swoją mocną reprezentację polityczną, szczególnie w Stanach Zjednoczonych. Jednak to nie reprezentanci tego ruchu, jak chociażby senator Ted Cruz, sekretarz wojny Pete Hegseth, czy ambasador Mike Huckabee, podejmują kluczowe decyzje. To nie oni uzasadniają te decyzje wobec bardziej pragmatycznych polityków i wobec szerokich mas popierających tamtejsze rządy. Podobnie rzecz się ma w innych krajach – poza Ameryką, chrześcijańscy syjoniści właściwie nie istnieją politycznie, natomiast pełno jest obrońców Izraela jako rzekomego gwaranta interesów zachodu, reprezentanta naszej cywilizacji, i wręcz wzoru do naśladowania. Trzeba się więc temu przyjrzeć również z tej strony.

Od „prawa do istnienia” do prawa do ludobójstwa

Powstanie Izraela w 1948 r. miało dosyć szerokie poparcie w kręgach szeroko pojętej cywilizacji europejskiej. Po niemieckim ludobójstwie drugiej wojny światowej, sprawa „prawa do istnienia” Izraela nie spotykała się ze sprzeciwem i nie budziła szczególnych kontrowersji – ot, kolejne nowe państwo powstające na gruzach upadających imperiów. Ba, państwo przecież zachodnie w swej formie, założone w znacznej mierze przez żydów z Europy, a potem zasilone osadnikami również z Ameryki. Może to nas dziś szokować, ale nawet wypędzenie wielkiej liczby Palestyńczyków z ich domów nie wzbudzało kontrowersji – po pierwsze, dlatego że w tamtym czasie nikt nie miał głowy by się tym przejmować, a po drugie, dlatego że dopiero co w Europie odbyła się wielka fala przymusowych „wędrówek ludów” o których decydowały mocarstwa – więc takie wygnanie, choć okrutne, było uznawane za dopuszczalne narzędzie. Pomagał oczywiście też fakt, iż część Palestyńczyków została w Izraelu i nawet otrzymała obywatelstwo, dając wrażenie jako takiej równości prawnej.

Izrael od początku pracował nad budowaniem przeświadczenia, iż stanowi forpocztę cywilizacji zachodniej na bliskim wschodzie. Gdy w 1967 roku Izrael zagarnął kolejne części Palestyny, szeroko pojęty zachód – poprzez media, opinię publiczną, ale też w znacznej mierze polityków, patrzał na to jako na radosną okazję, na „wyzwolenie” Jerozolimy. Tym razem jednak Izrael nie nadał praw obywatelskich ogromnym rzeszom Palestyńczyków – nie zostali włączeni do Izraela, lecz pod izraelską okupację. Nie było wprawdzie kolejnych masowych wypędzeń, ale okupanci dbali o zapewnienie Palestyńczykom wielu powodów do emigracji. Represje i ograniczenia narzucane na tubylców narastały, w miarę jak narastał ich zbrojny, często terrorystyczny opór, i w miarę pojawiania się kolejnych izraelskich „osad” na okupowanym terytorium. Raz po raz zresztą w izraelskiej ekstremie powracała propozycja „transferu” ludności palestyńskiej jako alternatywy dla pokojowych układów. Choć tolerowane, i najwyżej symbolicznie oprotestowywane, działania te nigdy nie znajdywały poparcia w Ameryce – nawet tam – za wyjątkiem właśnie ruchu chrześcijańskich syjonistów w Ameryce. Ten zaś może i narastał, ale był raczej marginesem – pamiętajmy, to jest pewna frakcja wśród protestantów, którzy jako całość, na przestrzeni ostatnich kilku dekad spadli z 70% społeczeństwa do mniej niż 40%. To, co realnie zapewniało poparcie – w tym ogromne transfery finansowe – Ameryki dla okupacyjnej polityki Izraela, to był po prostu fakt, iż państwo to stanowiło przydatny w tym regionie „niezatapialny lotniskowiec”. To ten fakt, obok pieniędzy, był koronnym argumentem podnoszonym przez żydowskie lobby w Ameryce. Co się więc wydarzyło, iż dziś nawet najbardziej drastyczne działania Izraela spotykają się tak często z gorącym poparciem, a wśród tych dla których poparcie zbrodni wojennych stanowi granicę nie do przekroczenia – mimo wszystko z przyjazną neutralnością, lub w ostateczności, milczeniem z obawy o ostracyzm?

Wielkie przemiany

Gdyby wskazać na początek zmian, były nim dwa bliskie w czasie wydarzenia. Pierwszym było załamanie ostatnich mających szansę na sukces negocjacji między Palestyńczykami a Izraelem w 2000 r., oraz zamachy z 11 września 2001 r.. Pierwsze z tych wydarzeń doprowadziło do załamania poparcia dla tej części izraelskiej sceny politycznej która uważała że trzeba z Palestyńczykami się dogadać. Drugie wydarzenie drastycznie zmieniło amerykańską scenę polityczną, i prowadząc do wojen Ameryki na bliskim wschodzie – odtąd więc Amerykanie nigdy już realnie nie popierali procesów które mogłyby osłabić Izrael, stanowiący ich sojusznika w tych wojnach. Ale w tle za tymi przemianami były jeszcze dwa inne procesy, znacznie poważniejsze, a były nimi przemiany demograficzne w Izraelu i na zachodzie.

Z jednej więc strony, w Izraelu pojawiło się nowe pokolenie – z różnych przyczyn, znacznie bardziej radykalne i bezwzględnie nastawione wobec Palestyńczyków. Radykalizacja ta przemieliła totalnie izraelską scenę polityczną. Ostatecznie doszliśmy do sytuacji, gdzie Beniamin Netanjahu, niegdyś uznawany za raczej niebezpiecznego polityka, jeszcze mieszczącego się w mainstreamie ale już na jego skraju, dziś rządzi najbardziej ekstremalną koalicją w historii kraju… i uchodzi w tej koalicji za człowieka nazbyt ugodowego. Przy czym, trudno dostrzec jakiekolwiek znaki że Netanjahu jest szczególnie wierzącym człowiekiem, a już zwłaszcza religijnym fundamentalistą. Jest pragmatykiem, gotowym czerpać poparcie zewsząd, by przetrwać na scenie politycznej.

Z drugiej zaś strony, na zachodzie lata niekontrolowanego wręcz napływu ludności muzułmańskiej doprowadziły społeczeństwo do wrzenia – ale nie znajdywała skutecznego głosu politycznego. Rządzący mainstream po prostu odrzucał i zwalczał wręcz te niepokoje jako zwyczajną ksenofobię, tolerując jednocześnie powstawanie „zakazanych dzielnic” imigranckich. Do tego wszystkiego warto dorzucić jeszcze jeden trend – dominacja medialna i internetowa lewicowych, globalistycznych ruchów, i ogólne antynarodowe nastawienie mainstreamowego dyskursu. To wszystko sprawia iż narodowo nastawiona prawica, często ta uznawana za „niedopuszczalną” coraz przyjaźniej patrzy na Izrael jako przykład kraju który potrafi skutecznie tłamsić muzułmańską mniejszość – a skuteczność jest uznawana za ważniejszą niż moralność. Takim przykładem jest brytyjski dziennikarz-aktywista Tommy Robinson, który publicznie wyraża swoje poparcie dla Izraela, jako przykładu dla swego kraju. Równie gorąco swe poparcie wyraża konserwatywny dziennikarz Douglas Murray, znany ze swoich książek ostrzegających przed samobójczym zgonem Europy.

Tymczasem w Ameryce, po kosztownej „wojnie z terroryzmem” która – memento! – pogrążyła republikańską frakcję neokonserwatystów a wraz z nimi cały ruch konserwatywny – amerykańska lewica zdobyła władzę, i wydawało się że dzięki głosom imigrantów, być może na zawsze. Jak pamiętamy, Demokraci nie tylko „odpłynęli” w lewicowe absurdy, ale również zaczęli intensywnie eksportować swoje „nowinki” na cały świat. To wszystko poskutkowało transformacjami wśród i wokół amerykańskich Republikanów. Zaczęła budować się swoista koalicja, stawiająca sobie za cel po pierwsze odbić tę właśnie partię, a po drugie odbić Amerykę. Do budowy tej koalicji posłużyła po pierwsze licząca już pół wieku coroczna konferencja Conservative Political Action Conference (CPAC), po drugie zaś szereg starych i nowych think tanków, i organizowana przez jeden z nich nowa konferencja National Conservatism Conference (NatCon), a także nieco mniejsza konferencja Alliance for Responsible Citizenship (Arc), założona przez Jordana Petersona. Cały ten ruch, owszem, zawiera w sobie amerykańskich chrześcijańskich syjonistów, jak również amerykańskich, a nieraz też izraelskich żydów – ale jest dużo szerszy, i w większości znacznie bardziej pragmatyczny w szukaniu sojuszników na całym świecie.

Na konferencjach NatCon, CPAC i Arc pojawiają się mówcy i goście z narodowych i konserwatywnych partii z całego świata, nawet z Indii i Japonii. Jest w tym również rosnący co roku polski kontyngent, w tym roku przecież z Prezydentem Rzeczypospolitej jako mówcą. Są to konferencje pełne wartościowych treści, a wokół nich gromadzą się intelektualiści o bardzo imponujących profilach, świetnie rozpoznawani na zachodzie – ludzie tacy jak Niall Ferguson i jego żona Ayaan Hirsi Ali, Victor Davis Hanson, David Starkey, JD Vance – gdy jeszcze nie był znaczącym politykiem – Jordan Peterson, biskup Robert Barron i wielu innych, którzy naprawdę mają do przekazania wartościowe idee. Bywają też ludzie tacy jak Douglas Murray czy Ben Shapiro, i inni stronnicy Izraela, walczący by wybielić reputację tegoż kraju i odpierać jakiekolwiek zarzuty o ludobójstwo czy nawet pomniejsze zbrodnie.

Specyfika tych konferencji wyraża swoisty faustowski układ – można liczyć na wsparcie potężnej amerykańskiej prawicy, pod warunkiem że się co najmniej unika potępiania Izraela, a wsparcie wzrasta, im bardziej jest się gotów Izrael wspierać bezwarunkowo. Trzeba przy tym też mocno, bardzo mocno zaznaczyć – pomijając pojedyncze rodzynki, wątpliwej zresztą świeżości, większości wiodących postaci tych konferencji daleko od chrześcijańskiego syjonizmu – są, owszem, syjonistami, ale wyłącznie pragmatycznymi, politycznymi. Zresztą, z tego co słyszałem – choć potwierdzić osobiście nie mogę – w samym Izraelu politycy gardzą chrześcijańskimi syjonistami, postrzegając ich jako pożytecznych idiotów którymi można się wysługiwać. Nie trzeba się ze mną zgadzać, ale takie jest też moje zdane – w szerszej geopolitycznej układance, chrześcijańscy syjoniści i żydowscy fanatycy religijni, są raczej narzędziem, swoistym mięsem armatnim zwłaszcza w walce propagandowej, nie zaś realnymi sprawcami (choć chcieliby wierzyć że są). Powtarzam: to Netanjahu i Trump podejmują decyzje, a nie Pete Hegseth, Mike Huckabee, czy Itamar Ben-Gwir.

Korzyści teraz, straty później?

Jak podchodzić do takiego układu? Można by powiedzieć cynicznie – czyż poparcie Republikanów, potężnej siły politycznej obecnie władającej Stanami, nie jest warte swej ceny? Cóż nam do wojen Izraela? Przecież są one odległe dla nas. Dla prawicowych polityków jest więc pokusa by zimno powiedzieć to nie nasza wojna – byle by pozyskać amerykańskie poparcie, byle by uniknąć ataków żydowskiego lobby. Przecież bardzo podobnie patrzymy na większość światowych konfliktów. Nie wtrącamy się w jakieś afrykańskie czy azjatyckie porachunki, utrzymujemy poprawne relacje z skłóconymi krajami, handlujemy z nimi – i bardzo słusznie, bo to nie nasza rzecz. Ale też nie poszukujemy ich wsparcia dla własnych spraw, więc nikt nas z nimi nie „skleja”. Tu zaś dzieje się inaczej.

Nie jestem zwolennikiem spiskowych teorii głoszących, że ciągle ktoś próbuje nas wciągnąć w tę czy inną wojnę. Nie jestem też miłośnikiem doszukiwania się na siłę ukrytych obcych wpływów w naszej polityce – szczerze, te jawne wpływy zagranicy wystarczą aż nadto. Nie mam zamiaru więc twierdzić, że uczestniczenie w CPACu, NatConie czy innych tego typu imprezach jest znakiem ukrytych syjonistycznych powiązań. Nie będę zarzucał tego ani prezydentowi Nawrockiemu, ani politykom z jakiejkolwiek partii, którym zdarza się wybierać na te imprezy, skoro sam z ciekawością wysłuchuje ich potem w internecie. Jednak przed jedną rzeczą przestrzegać trzeba.

Otóż: im bardziej bowiem konserwatyzm będzie utożsamiany z bezwarunkowym poparciem kraju którego działania w oczach globalnej opinii publicznej uchodzą za ludobójcze i destabilizujące, tym większe jest zagrożenie iż wraz z postępującym załamaniem poparcia dla Izraela, może nastąpić załamanie poparcia dla partii które co wyraźniej w tych imprezach uczestniczą. Wydaje się zaś, że w tej materii jest blisko już do przełomu w Stanach Zjednoczonych – już teraz Izrael stał się tak toksyczny wśród Demokratów, że czerpanie pieniędzy z żydowskiego lobby – organizacji AIPAC – jest uznawane za ryzykowne w kontekście wyborów. Również wśród wyborców Republikanów poparcie dla Izraela wzbudza coraz częściej kontrowersje – jeśli Republikanie w listopadzie utracą władzę, będzie to w znacznej mierze wynikało z zaangażowania na rzecz Izraela. Ponieważ zaś poplecznicy Izraela tak często stawiają znak równości między poparciem tego kraju a konserwatyzmem, odbicie w drugą stronę osłabi całą prawą stronę.

Jaki ma więc sens popieranie ruchu, który nie dość, że moralnie skompromitowany, to jeszcze na dodatek minął już szczyt swych wpływów, a w nieodległej przyszłości może załamać się zupełnie, jeśli wojna irańska skończy się tak katastrofalnie jak się zaczęła? Cytując klasyka, to gorzej niż zbrodnia – to błąd. Jeśli bowiem poparcie dla wojen Izraela uderzy w ogólne poparcie dla idei konserwatywnych, nie tylko w Ameryce ale też w innych częściach świata, to odbudowa polityczna tych środowisk przypadnie przede wszystkim tym, którzy nie dołączyli do tego chóru.

Jakub Majewski

Co z tym Trumpem?

Co z tym Trumpem?

Napisał i przeczytał Jerzy Karwelis dziennikzarazy/co-z-tym-trumpem

okł trrr

5 kwietnia, wpis nr 1402

Od razu o czym tu nie będzie. Nie będzie tu o tym czy Trump zwariował, czy porwało go własne ego, oraz czy nie jest to przypadkiem przemyślna strategia z potrójnym dnem, realizacja jakichś dalekowzrocznych planów, których my maluczcy nie rozumiemy.

Będzie o tym, co – bez względu na Trumpa motywacje – może się z nim stać politycznie. Dożyliśmy czasów, gdzie – jak celnie spostrzegł Ziemkiewicz – może jesteśmy w mocy czterech pierdzieli; my znaczy się świat cały, gdy to ich własne, niekoniecznie racjonalne motywacje trzęsą ludzkością. Te jak najbardziej osobiste intencje miałyby zaprzeczać wyrachowaniu w moszczeniu się mocarstw w skorupie nowej normalności.

Jest tu i władca Chin, władca Kremla, politycznym mesjasz z Izraela i nasz dzisiejszy bohater – Trump z USA.

Kadencje

Nasze tu dywagacje będą się skupiały na kilku wariantach rozwoju sytuacji, ale tylko Trumpa. Zacznijmy od pierwszej, najprostszej choć wydaje się ona jedną z mniej możliwych. Zakłada ona pełną kadencję, jeszcze ponad dwuletnie trwanie Trumpa przy władzy, a wydaje się mało możliwa głównie z powodu tego, że jego dotychczasowa polityka staje się nieznośna, a właściwie niezrozumiale nieprzewidywalna dla coraz większych rzesz nie tyle już tylko politycznych sfer, ale i społeczeństw. Jest to jak z Tuskiem, jest tak fatalnie, że nikt sobie nie wyobraża szkód wynikających z trwania pełnej kadencji, więc liczy się na jakiś cudowny scenariusz. Co do Trumpa to pal licho tzw. światową społeczność, można też spuścić zasłonę obłudnego milczenia na gnębienie, upokarzanie i eksterminację coraz większej ilości narodów, ale jako, że operujemy (na razie) w sferze demokracji to najważniejszy jest tu inny aspekt.

Trump zawodzi swoich wyborców w stopniu narastającym i to może mieć duży wpływ na los nie tylko samego Trumpa, ale i Amerykanów, ba – całego świata. Wciąż się skupiamy na międzynarodowych harcach POTUSa (POTUS, to skrót od President of the United States), coraz częściej przezywanego PATUS-em. To wyborca amerykański trzyma klucze do kariery Trumpa. Lud wydał już swój pozytywny wyrok w wyborach i teraz – jak to w demokracji – wybraniec ma kadencyjny placet na rządzenie. Jest wolny na tyle, że może się bezkarnie nawet sprzeniewierzyć (do pewnego stopnia) swym obietnicom i wyborcom. Do pewnego stopnia – i te warianty tu też rozpatrzymy –, gdyż w demokratycznych regulacjach ustrojowych zawiera się zawsze jakiś bezpiecznik pozwalający odwołać w czasie kadencji funkcjonującego wybrańca, ot, na wypadek, gdyby zdradził czy zwariował.

Ale w pierwszym wariancie zakładamy, że nic takiego się nie stanie i Trump dojedzie do końca swej kadencji – uwaga! w świadomości, że będzie to jego ostatnia, bo druga kadencja. To z jednej strony pozwala mu zachowywać się bezceremonialnie, bo nie ma się co cackać w obawie o reelekcję, ale – biorąc pod uwagę jego widowiskowe ego – napawa obawami, nie tylko Amerykanów, czy Trump nie złamie tej zasady dwukadencyjności. W końcu zasada jest taka, jak mówi łacińska paremia, że „cuius est condere, eius est abrogare”, czyli kto ustanowił (prawo), może je i znieść. Co prawda to nie Trump ustanowił limit dwukadencyjności, ale ma wyraźne inklinacje do chodzenia po ustrojowej bandzie.

W 1951 roku wprowadził prezydencką dwukadencyjność Kongres USA, wyciągając wnioski z czterokadencyjnej misji prezydenta Roosevelta. Ale żeby przybić Trumpowi zgodę na kolejne kadencje wymagałoby to najpierw zgody 2/3 Kongresu, a potem ratyfikacji ¾ legislatur stanowych. A Trump jest coraz dalszy od tego, do czego jeszcze wrócimy w innym kontekście. A więc bez zamachu stanu nic z tego nie będzie, stąd pewnie pomysły na nieformalne przewodzenie innym, światowym i alternatywnym ciałom, tak jak dożywotnie królowanie Trumpa w coraz bardziej niesławnej w obliczu wszczynanych wojen – Radzie Pokoju. Mamy tu też do czynienia z wątkami wręcz… dynastycznymi, odkąd na początku marca tego roku Melania Trump, jako pierwsza dama USA, przewodziła amerykańskiej delegacji podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ w Nowym Jorku.

Chaos trwania

No dobra, zakładamy, że Trump dorządzi do końca kadencji, a więc trzeba się zastanowić nad nieodgadnionym, czyli jak taka cała kadencja może wyglądać. Jej dominantą będzie najpewniej stresująca dla świata niepewność. Trudno więc przewidywać co się stanie, gdyż trudno przewidzieć skutki wielowątkowego chaosu. Skoro obiecujący światowy pokój ruchowi MAGA jej lider od razu zaczął prokurować wojny, skoro pretendujący do pokojowej nagrody Nobla zalicza do zakończonych wojen nawet te, które sam wywołał – trudno coś prorokować. Zdezorientowany umysł odbiorców tego pomieszania próbuje racjonalizować te paroksyzmy, ale kłopot polega na tym, że ich autor coraz to zaprzecza wszelkim racjonalnym spekulacjom co do swych poczynań.

Jednym z bardziej frapujących scenariuszy jest podejrzenie, że Trump dogadał się z Putinem na Alasce, że zrobi to co zrobił (na razie wiemy o Wenezueli i Iranie), żeby paliwowo osłabić Chiny, w zamian za wyraźne wzmocnienie pozycji Rosji. Ale takiemu wyrafinowaniu przeczą od razu paniczne gesty Trumpa, któremu jak przestała iść wojna z Iranem przyszło do głowy prosić o pomoc… Chińczyków w wyjściu z lejka w cieśninie Ormuz. Innych wersji jest w opór i – jako się zastrzegliśmy na początku – nie będziemy ich rozwijać, skupimy się bowiem nad możliwymi wariantami losów Trumpa przy założeniu różnego rozwoju wydarzeń w systemie politycznym USA.

Trzeba założyć, i to z dużą dozą prawdopodobieństwa, że pewne jest jedno – za takie wygibasy Trump może zapłacić utratą popularności wśród swoich amerykańskich wyborców, co może mieć efekty wielowątkowe. Ale jest raczej pewne, że poczynania Trumpa na arenie międzynarodowej nie przysporzą mu popularności u siebie, gdyż jest prawdopodobne, że dojdzie do dużego kryzysu gospodarczego, który prędzej niż później poważnie uderzy w społeczeństwo amerykańskie. Jak tam pójdzie POTUSowi na świecie, tak pójdzie, ale jego losy rozstrzygną się nad Potomakiem. A tu wariantów jest kilka.

Trump traci wewnętrznie

Trzeba zacząć od tego, że awantura z Iranem, która postawiła świat na krawędzi III wojny światowej, ale przede wszystkim potężnej zapaści gospodarczej raczej Trumpowi nie pomoże w wyborach niesłusznie nazwanych połówkowymi. Wybory na jesieni dotyczą bowiem wybrania całego nowego Kongresu (taki nasz Sejm) i 1/3 Senatu (taki nasz niby Senat, ale z realnymi w porównaniu do polskiego – kompetencjami). Tu mamy dwa warianty porażki w tych wyborach, na którą na razie mocno pracuje Trump. Pierwszy wariant jest taki, że prezydentowi będzie po prostu trudniej rządzić, bo teraz ma w Kongresie i Senacie przewagę swojej partii, którą to przewagę zapewne w obu izbach niedługo utraci. Ważny jest tu Senat, gdyż jest na styk, bowiem Republikanie mają tam 53 na 100 senatorów i jeśli w obrębie wybieranej 1/3 jego składu zdarzy się raczej pewna klęska Republikanów, to obie izby będą stracone dla Trumpa i wielu rzeczy będzie musiał albo zaniechać, albo przepychać kolanem, na znanej nam skądinąd zasadzie „prawa jak je rozumiemy”.

Ale tu otwiera się kolejny poziom gałęzi drzewka możliwości. Jest nim kwestia impeachmentu, czyli pozbawienia prezydenta stanowiska w trakcie trwania jego kadencji. Powodów merytorycznych dostarcza przeciwko sobie Trump codziennie, można mu więc przypiąć wszystko, od nadużycia władzy, do zarzutów wręcz mentalnych. Nie to jest jednak ważniejsze. Chodzi o reperkusje wyborów jesiennych jeśli chodzi o możliwości impeachmentu. Trzeba się przypatrzeć w tym kontekście całej procedurze.

Złożenie ze stanowiska

Otóż proces impeachmentu inicjuje zwykła większość w Kongresie, którą mogą na jesieni zdobyć Demokraci. To wystarczy, by postawić prezydenta w stan oskarżenia. Ale to dopiero początek procesu – tu, jeśli przyjąć pozycję Kongresu jako oskarżyciela, w drugim etapie rolę sędziego przejmuje Senat. Ten jednak, by ostatecznie „skazać” prezydenta na opuszczenie urzędu musi uzyskać 2/3 swych głosów. I tak, jak zwykła większość w Kongresie Demokratom może pozwolić na postawienie w stan oskarżenia Trumpa, tak w przypadku nawet przejęcia Senatu, to rozmiary tego przejęcia nie wydają się wystarczające do osiągnięcia przewagi 2/3 głosów, by doprowadzić sprawę do końca. Ale sam proces wytoczony przez przejętą Izbę Reprezentantów rozpocznie długotrwałą akcję grillowania Trumpa, z nadzieją na efekty w przyszłych wyborach prezydenckich. To dlatego, oprócz podobno samego sprzeciwu wiceprezydenta wobec wojny Iranie, J.D. Vance gdzieś nam zniknął, co sprawia, że w przyszłych wyborach może nie być kojarzony z błędami Trumpa, co może przybliżyć w przyszłych wyborach prezydenckich szansę wygraną kandydata Republikanów.

Wszystkie te spekulacje zakładają jednak jedną rzecz: że Republikanie będą stali za Trumpem, bez względu na to co ten będzie wyprawiał. Szczególnie reprezentanci i senatorowie ze zdradzonego ruchu MAGA mogą się zachować niespecjalnie lojalnie wobec prezydenta. Mogą ulec pewnej kalkulacji, która może być warta ryzyka.

Otóż jeśli w Kongresie i Senacie część Republikanów poprze impeachment Trumpa, to po jego złożeniu z urzędu fotel POTUSa przejmie J.D. Vance, a ten, jak wykazaliśmy, ma stara się mieć czystą kartę jeśli chodzi o wszczynanie wojen i jako kandydat Republikanów w przyszłych wyborach prezydenckich może uratować ich zdobycze. Dla wielu jest J.D Vance jakąś, jednak wciąż mglistą, szansą na kontynuowanie rewolucji zdrowego rozsądku, z której dziś pozostały działania rewolucyjne, ale w odczuciu wielu nic nie mające wspólnego ze zdrowym rozsądkiem.

Zmarnowana szansa?

Tu warto się zatrzymać na wnioski końcowe. Wygrana Trumpa dała nadzieje na odwrócenie szaleństwa globalizmu przebranego dla tłumów w lewicowe ciuszki deklarowanej równości. A jako rzekł pewien zasłużony dysydent rosyjski – prawdziwa równość istnieje tylko w łagrze. Świat szykuje nam więc łagier na całego, z tym, że Bukowski, bo o nim tu mowa, nie dopowiedział jednej rzeczy: w łagrze równi są tylko więźniowie, ale ci mają nad sobą strażników o całkiem innym statusie.

Do czasów nastania Trumpa szliśmy po równi pochyłej w dół tego scenariusza. Mniej uważni mogli to zauważyć dopiero w czasach pandemii kowidowej, dla tych, których przegapili nawet ten reset „nowej normalności” nie masz już nadziei na przebudzenie. Ci pójdą na rzeź podśpiewując jak Izraelici w schronach.

Wybór Trumpa stał się dużym resetem tego światowego resetu – pochód globalizmu został powstrzymany. Większość szaleństw tej mieszaniny korporacyjnego lewactwa stał się już tylko udziałem pokracznych form europejskich resentymentów. Dopiero po rozpięciu się Ameryki z tego transatlantyckiego tandemu widać tę kuriozalność czasów byłych, aczkolwiek wciąż nam grożących. I pech świata może polegać na tym, że ta szansa na powstrzymanie upadku (zachodniego) świata została zrządzeniem losu złożona w nieodgadnione ręce. Jako się tu rzekło: może i rewolucja, ale czy na pewno – zdrowego rozsądku?

Drugiej kadencji Trumpa nie będzie, ale miejmy nadzieję, że świat będzie. A skoro tak, to pozostaje kwestia kto będzie po Trumpie rządził Ameryką. Jeśli to będzie demokrata, to grozi nam bidenizm do kwadratu: wrócą amerykańskie czerwone agendy, transatlantycki obszar zepnie się tęczową flagą ze Starym Kontynentem, zaś wiatraki zasyfią krajobrazy i energetyczne miksy. Europejski dziś już tylko globalizm odzyska możnego i agresywnego poplecznika i wszystko wróci do zatrzymanej na 4 lata normy.

Z drugiej strony obecna agenda nie jest zadowalającą alternatywą do czasów na razie minionych. Jeśli zaś po Trumpie ma wygrać Republikanin, to pytanie jak to się stanie, a także kto nim będzie? Jeśli J.D. Vance to wydaje się to lepszym wyjściem niż jego obecny szef. Jest bardziej „MAGA”, czyli pamięta jeszcze hasła, pod którymi ta ekipa doszła do władzy. Ale czy pamiętanie zasady „America First” nie jest przypadkiem dla nas takim samym zagrożeniem jak postawa Trumpa? Czyż obaj bowiem panowie nie sprzedadzą nas choćby i Putinowi jeśli tego będzie wymagało ich pojęcie realizacji prymatu USA?   

Spekulacje czy to przez wielkiego ego mieszkańca Białego Domu, czy przez porno- i pedo-afery wywiadowczej pułapki na zdemoralizowane elity, czy przez to, że go namówił lub pocisnął Netanjahu miałaby znaczenie, gdyby były to czynniki do odwrócenia lub choć do powstrzymania. Sytuacja wydaje się jednak bardziej zagmatwana, bo tu już nie chodzi o motywy, tylko, o to, że ciąg zdarzeń popycha Amerykę w lejek eskalacji, która obejmie bardziej świat, niż nią samą. Jeżeli ma się podpalić świat przez ambicje czterech pryków, czy z powodu szantażu, czy mistycznych wręcz wizji własnych misji kilku panów tego świata, to tylko gorzej dla niego – tego świata. Skoro miliardy ludzi dały się doprowadzić do takiego upodlenia ze strony kilku facetów i kilku możnych i wszechmocnych korporacji, to widać zasłużyliśmy na taki reset.

Obietnica rządzenia światem za pomocą demokratycznej ułudy obywatelskiej sprawczości właśnie płonie w naftowych szybach Zatoki Perskiej, przygnieciona ruinami Gazy, przy eutanazyjnych łóżkach „starców mrących, niepotrzebnych światu”.

Napisał i przeczytał Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

=========================

mail: