Agenda 2030 i Wielki Reset. Rezolucje mają przekazać suwerenność w zakresie zdrowia obywateli do zbrodniczej WHO. Arcybiskup Vigano ostrzega !!

Arcybiskup Viganò o przekazaniu WHO suwerenności w zakresie zarządzania sytuacjami kryzysowymi w ochronie zdrowia

W najbliższych dniach państwa należące do Światowej Organizacji Zdrowia będą głosować nad rezolucjami dotyczącymi zarządzania pandemiami przez WHO. Rezolucje te mają przekazać suwerenność w zakresie zdrowia obywateli, ponadnarodowemu organowi, który jest w dużej mierze finansowany przez przemysł farmaceutyczny oraz Fundację Billa i Melindy Gatesów. 

Jeśli rezolucje te zostaną przyjęte większością głosów, w przypadku pandemii, WHO będzie miała wyłączną władzę narzucania wszystkich regulacji, w tym kwarantann, lokdałnów, obowiązkowych szczepień i paszportów szczepionkowych. Należy również pamiętać, że organizacja ta korzysta z immunitetu, a więc jej członkowie nie mogą być sądzeni ani skazani, jeśli popełnią przestępstwo. Niewybieralni technokraci, paradoksalnie będą mieli większą władzę niż ta, którą obywatele przyznają swoim przedstawicielom w demokratycznym głosowaniu.

Zrzeczenie się suwerenności jest uznawane przez prawo każdego państwa za przestępstwo zdrady stanu, a parlamenty nie mogą stanowić prawa wbrew interesom państwowym, a tym bardziej naruszać naturalnych wolności i praw podstawowych obywateli, których reprezentują, Myślę, że nie umknie niczyjej uwadze, że ta próba zawłaszczenia przez WHO władzy, która  przynależy do poszczególnych państw, ma na celu utrudnienie jakiegokolwiek sprzeciwu wobec Agendy 2030, która w dziedzinie opieki zdrowotnej ma na celu również drastyczne ograniczenie usług medycznych i szpitalnych, prywatyzację służby zdrowia oraz zapobieganie chorobom za pomocą szczepionek.

Psycho-pandemia pokazała zniewolenie rządzących, systemu politycznego, mediów, sądownictwa, całego przemysłu medycznego, a nawet samej Stolicy Apostolskiej i poddanie ich dyktatowi grupy funkcjonariuszy ponadnarodowego podmiotu, pozostającego w rażącym konflikcie interesów. Dopiero teraz dostrzega się katastrofalne skutki uboczne eksperymentalnego serum mRNA i wielu słusznie oczekuje, że osoby odpowiedzialne za te decyzje powinny zostać pociągnięte do odpowiedzialności przed niezawisłym sądem.

Dlatego co najmniej absurdalne wydaje się dążenie do nadania WHO wiążącej mocy decyzyjnej w sytuacji, gdy w zarządzaniu niedawną pandemią i kampanią szczepionkową wyrządzono ogromne szkody, jeśli chodzi o liczbę ofiar śmiertelnych i pacjentów, którzy doznali trwałego uszczerbku na zdrowiu.

Oprócz bezkarności, jaką WHO cieszyła się w związku z popełnionymi przez siebie zbrodniami i dzięki milczeniu mediów głównego nurtu, ma ona także całkowitą swobodę decydowania o tym, jak reagować na nadchodzące sytuacje kryzysowe, które są oczywiście planowane przez lobby farmaceutyczne. Marginalizacja personelu medycznego, który odwołuje się do Przysięgi Hipokratesa, może stać się normą, za pomocą której eliminuje się każdy głos sprzeciwu.

W tym kontekście znamienne jest, że państwa sprzeciwiające się Nowemu Porządkowi Świata – jak Rosja i Brazylia – są świadome bardzo poważnych konsekwencji, jakie pociągnęłaby za sobą ratyfikacja tych rezolucji, i z tego powodu sprzeciwiają się ich zatwierdzeniu. Podczas swojej kadencji prezydent Trump również wysłał jednoznaczny sygnał, wstrzymując finansowanie WHO ze budżetu USA. Był to jeden z powodów, dla których „głębokie państwo” zablokowało jego reelekcję w 2020 roku, popierając skompromitowaną i skorumpowaną osobę, której syn Hunter jest zaangażowany w finansowanie amerykańskich bio-laboratoriów na Ukrainie.

Dlatego wyrażam pełne poparcie – zwłaszcza dla naukowców, lekarzy i ekspertów prawnych – którzy potępiają to zagrożenie dla suwerenności państwowej i proszą o rzucenie światła na wydarzenia z przeszłości oraz na konsekwencje, jakie decyzje WHO spowodowały dla zdrowia ludności świata. Zachęcam głowy państw i przywódców rządów, którzy zostaną wezwani do wyrażenia opinii na temat ratyfikacji tych rezolucji, aby je odrzucili, ponieważ są one sprzeczne z dobrem wspólnym i mają na celu przeprowadzenie globalnego zamachu stanu, który WHO i WEF od lat planują pod nazwami Agenda 2030 i Wielki Reset.

Globalne zarządzanie zdrowiem jest jednym z fundamentalnych elementów Nowego Porządku Świata, co zostało jasno stwierdzone przez autorytatywnych ekspertów, którzy nie są związani z tym systemem, i jako takie musi być odrzucone i oprotestowane. Logika kontroli, zysku i masowej patologizacji musi zostać zastąpiona taką polityką ochrony zdrowia publicznego, której głównym celem jest zdrowie obywateli i obrona ich niezbywalnych praw.

Stolica Apostolska – która od roku jest Stałym Obserwatorem przy Organizacji Narodów Zjednoczonych, a także przy WHO – ma obowiązek potwierdzenia prawa jednostki do akceptacji lub odmowy leczenia, zwłaszcza w obliczu konkretnego niebezpieczeństwa wystąpienia niepożądanych skutków tej eksperymentalnej terapii genetycznej, które są jeszcze częściowo nieznane.  Jeśli do tej pory Bergoglio i jego kabała pobłażali urojeniom Gatesa, Schwaba i Sorosa, nadszedł czas, aby Kościół katolicki stanął w obronie najsłabszych, bezbronnych nienarodzonych, dzieci i osób starszych, a także tych, którzy byli szantażowani przez cynicznych biznesmenów i spiskowców, aby zmusić ich do zaszczepienia się surowicą skażoną liniami komórek abortowanego płodu.

Milczenie Watykanu, po jego pospiesznych wypowiedziach na początku pandemii i haniebnym poparciu dla BigPharmy, można dopisać do listy hańby rzymskiego Sanhedrynu, który uczynił się wspólnikiem w zbrodni przeciwko Bogu i człowiekowi.

Nigdy w całej historii, Hierarchia nie prostytuowała się wobec władzy doczesnej w tak służalczy i wstrętny sposób. Módlmy się, aby niektórzy biskupi znaleźli odwagę, by zdystansować się od kolaboranckiej linii Bergoglio i znaleźli słowa, które otworzą oczy tym dobrym ludziom, którzy do tej pory byli zwodzeni przez globalistyczną propagandę.

+ Carlo Maria Viganò, Arcybiskup

Tłum. Sławomir Soja Źródło: The Remnant (May 21, 2022) – „VIGANÒ’S DECLARATION on yielding sovereignty to the WHO for the management of health emergencies”

Czy „europejskie” trybunały narzucą Polsce aborcję, homomałżeństwa i homoadopcję?

Aborcyjni lobbyści i genderowi ideolodzy od lat używają międzynarodowych instytucji do narzucania swoich radykalnych postulatów odpornym na inżynierię społeczną narodom. Aby zmusić państwa takie jak Polska do wprowadzenia aborcji na życzenie, próbują przemycać do systemu prawa międzynarodowego termin „praw reprodukcyjnych i seksualnych”, pod którym kryje się nieistniejące „prawo do aborcji”. Aby zmusić nas do przyznania małżeńskich przywilejów i prawa adopcji związkom jednopłciowym, dokonują manipulacji pojęciami „rodziny” i „małżeństwa”. Niestety, coraz częściej są w tym skuteczni. Kolonizacja prawa przez ideologię odbywa się na naszych oczach.
W ubiegłym tygodniu Światowa Organizacja Zdrowia określiła aborcyjne mordowanie nienarodzonych dzieci „kluczową częścią opieki zdrowotnej”. Jednak działania WHO, Rady Europy czy ONZ nie mają (na razie) waloru obowiązującego prawa. Znacząco większą moc mają wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, które muszą być wykonywane przez państwa należące do Rady Europy – w tym również przez Polskę.Wiedzą o tym zwolennicy radykalnej przebudowy naturalnego ładu społecznego, powszechnego dostępu do aborcji, redefinicji małżeństwa oraz promowania wbrew rodzicom wulgarnej edukacji seksualnej. To ich ofensywie przed Trybunałem w Strasburgu przeciwstawiają się eksperci Ordo Iuris.Polscy działacze aborcyjni złożyli do ETPC ponad tysiąc skarg, domagając się podważenia wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 roku, w którym sędziowie TK potwierdzili, że aborcja eugeniczna jest niezgodna z Konstytucją RP. W skargach czytamy, że brak dostępu do aborcji na życzenie stanowi naruszenie art. 3 i art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, które zakazują stosowania tortur i chronią prawo do prywatności. Jeżeli Trybunał Strasburski stanie po ich stronie, to nasza wieloletnia walka o podniesienie prawnej gwarancji dla życia w Polsce może zostać przekreślona, a do polskich szpitali mogą powrócić barbarzyńskie praktyki selekcjonowania nienarodzonych dzieci.
Aby temu zapobiec, Instytut Ordo Iuris przystępuje do każdego takiego postępowania przed ETPC, składając opinie prawne w trybie „przyjaciela sądu”. Nasi prawnicy precyzyjnie wskazują w nich, że żaden akt prawa międzynarodowego nie ustanawia „prawa do aborcji”, natomiast prawo międzynarodowe jednoznacznie gwarantuje każdemu człowiekowi, bez względu na wiek czy stan zdrowia, prawną ochronę życia.Do ETPC trafiają też sprawy składane przez polskich aktywistów LGBT, którzy domagają się przyznania związkom jednopłciowym przywilejów należnych małżeństwom – w tym także prawa do adopcji dzieci. Nasi prawnicy interweniują w siedmiu takich sprawach.Skargi polskich radykałów stanowią jednak tylko część tzw. litygacji strategicznej – wielkiej kampanii, w ramach której lewicowi aktywiści z całej Europy starają się za pomocą orzeczeń ETPC zmusić wszystkie państwa kontynentu do podporządkowania się rewolucyjnym projektom społecznym. Ordo Iuris interweniuje w każdej z takich spraw. W każdym miesiącu przystępujemy do jednej lub dwóch kolejnych spraw. Obecnie oczekujemy na rozpatrzenie naszych wniosków o przystąpienie do 8 spraw. Zazwyczaj jesteśmy jedyną europejską organizacją występującą w tych precedensowych postępowaniach po stronie życia, małżeństwa i rodziny.
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk. [w oryginale.. md]
Nie mogło też zabraknąć naszej reakcji na kolejny, podyktowany ideologicznym skrzywieniem sędziów, wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, w którym TSUE zmusza Polskę i inne kraje UE do uznawania aktów urodzenia, w których jako rodzice dziecka figurują osoby tej samej płci. Nasi prawnicy już niedługo przedstawią szczegółową ekspertyzę w tej sprawie, zwracając polskiemu rządowi i opinii publicznej uwagę na poważne zagrożenia wynikające z tego orzeczenia. Wcześniej TSUE wydał podobny wyrok, w którym nakazał Rumunii przyznanie prawa stałego pobytu obywatelowi USA, który sformalizował w Belgii związek jednopłciowy z obywatelem Rumunii. Obecnie sprawa jest przedmiotem skargi złożonej do ETPC. Sędziowie Trybunału Strasburskiego już otrzymali opinię prawną Ordo Iuris.W ramach naszej działalności w Strasburgu angażujemy się w sprawy dotyczące surogacji – współczesnej formy handlu ludźmi, w ramach której pary jednopłciowe mogą zamówić i kupić sobie „wymarzone dziecko”. Skutecznie interweniowaliśmy w sprawie skargi dwóch mężczyzn z Izraela, którzy chcieli, aby bliźniętom urodzonym przez surogatkę w USA nadać polskie obywatelstwo. W złożonej w trybie „przyjaciela sądu” opinii wykazaliśmy, że państwo ma prawo odmówić uznania skutków prawnych zagranicznej umowy o surogację, która jest sprzeczna z prawem krajowym. Przywołując argumenty naszej opinii, sędziowie ETPC odrzucili skargę. 
Odnieśliśmy też sukces w sprawie pary dwóch obywatelek Islandii, które domagały się uznania ich za matki dziecka urodzonego przez surogatkę w USA. Zwycięsko zakończyły się kolejne cztery interwencje przed ETPC, w których stanęliśmy po stronie rodziców, którym norwescy urzędnicy odebrali dzieci i radykalnie ograniczyli z nimi kontakt. W naszym stanowisku wskazaliśmy, że działania norweskiego Barnevernet naruszają art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który gwarantuje każdemu człowiekowi prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego. Trybunał Strasburski przyznał rację naszym argumentom i orzekł o naruszeniu przez Norwegię Konwencji.
Ordo Iuris złożyło opinię prawną w sprawie dotyczącej czterech irlandzkich polityków lewicowych i jednej aktywistki ateistycznej, którzy twierdzili, że składanie przez prezydenta Irlandii i tamtejszych członków Rady Państwa przysięgi z odwołaniem do Boga narusza ich wolność sumienia i religii. I tym razem ETPC odrzucił ich skargę. Sędziowie Trybunału przychyli się też do naszego stanowiska w sprawie rumuńskich aktywistów LGBT, którzy twierdzili, że skandowanie haseł sprzeciwiających się postulatom ruchu politycznego LGBT stanowiło formę tortur.Wszystkie wymienione sukcesy to dowód na to, że możemy skutecznie wpływać na wyroki ETPC, zatrzymując ideologiczną ofensywę lewicowych radykałów. Nie mam wątpliwości, że nasza aktywność przed międzynarodowymi trybunałami jest absolutnie kluczowa. To właśnie tym sposobem próbuje się nam dziś narzucić radykalne postulaty skrajnej lewicy, które są często nie tylko niezgodne z wolą Polaków ale też z polską Konstytucją.
Nie możemy pozwolić na to, by garstka lewicowych aktywistów, przy pomocy sędziów ETPC i TSUE, podważała cały polski system prawny, który konsekwentnie stoi dziś po stronie ochrony ludzkiego życia oraz tożsamości małżeństwa i rodziny. Wierzę, że dzięki wsparciu ludzi takich jak Pan będziemy w stanie obronić polską suwerenność.Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przyciskPonad tysiąc skarg polskich feministekWyrok Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 roku, w którym sędziowie TK stwierdzili niezgodność aborcji eugenicznej z Konstytucją RP, jest wielkim sukcesem wszystkich obrońców życia, którzy od wielu lat konsekwentnie zabiegali o zapewnienie prawnej ochrony życia nienarodzonych dzieci podejrzanych o chorobę lub niepełnosprawność. Jednak radykalizujące się ruchy aborcyjne ignorują prawa niewinnych i bezbronnych dzieci, dążąc, wszelkimi możliwymi sposobami, do unieważnienia przełomowego wyroku TK. W tym celu zorganizowały akcję składania masowych skarg do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.W ponad tysiącu skarg aborcjoniści zarzucają Polsce między innymi naruszenie art. 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który dotyczy zakazu stosowania tortur oraz nieludzkiego lub poniżającego traktowania. 
Co ciekawe, większość ze skarg, które do tej pory zostały zakomunikowane polskiemu rządowi przez Trybunał, nie dotyczy nawet kobiet, którym odmówiono przeprowadzenia eugenicznej aborcji. Ich autorki twierdzą najczęściej, że rzekomymi torturami jest… „stres i strach przed zajściem w ciążę”. Jedna ze skarżących przyznaje natomiast, że zabiła swoje dziecko w Holandii, bo „obawiała się, że mogą jej odmówić aborcji” w Polsce. Kobieta narzeka na to, że odczuwała stres związany z wyjazdem oraz obciążeniem finansowym. Tylko jedna z dotychczas zakomunikowanych polskiemu rządowi skarg dotyczy kobiety, której odmówiono aborcji ze względu na wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Chciała ona zabić swoje dziecko, gdyż zdiagnozowano u niego zespół Downa.
Jeśli sędziowie ETPC staną po stronie aborcyjnych lobbystów, skutki wyroku TK zostaną zniweczone, a wieloletnie wysiłki obrońców życia przekreślone. Chcąc skutecznie przeciwstawić się zorganizowanej akcji feministek, Instytut Ordo Iuris interweniuje przed ETPC, przystępując do postępowań i składając opinie prawne. Wskazujemy w nich, że o ile wiele przepisów prawa międzynarodowego gwarantuje wszystkim ludziom prawo do życia, to żaden nie przyznaje kobietom prawa do aborcji.
Małżeńskie przywileje dla par jednopłciowych?Stojąc po stronie fundamentów Konstytucji RP, włączamy się także w inne postępowania inicjowane przeciwko Polsce w Strasburgu. 
Przedstawiliśmy ETPC opinie prawne dotyczące siedmiu skarg złożonych przez politycznych aktywistów LGBTQ+ z Polski. Większość dotyczy przyznania związkom jednopłciowym przywilejów należnych w Polsce tylko małżeństwom.W sprawie Handzlik-Rosuł i Rosuł v. Polska skarżący żądają rejestracji zawartego za granicą „małżeństwa” jednopłciowego. W sprawie Przybyszewska i inni v. Polska pięć par jednopłciowych domaga się sformalizowania ich związku w naszym kraju. Skarga w sprawie Szypuła i inni v. Polska dotyczy odmowy wydania przez polski urząd zaświadczenia o zdolności do zawarcia małżeństwa na potrzeby „ślubu” pary jednopłciowej zagranicą.W sprawach Formela i inni v. Polska oraz Meszkes v. Polska skarżący domagają się przyznania związkom jednopłciowym przywilejów podatkowych przynależnych małżeństwom. Sprawa Grochulski v. Polska dotyczy odmowy udzielenia przez prywatnego ubezpieczyciela ubezpieczenia rodzinnego na życie parze jednopłciowej. Skarga Starska v. Polska dotyczy zmiany nazwiska przez kobietę na nazwisko swojej partnerki. Natomiast w zbliżonej tematycznie sprawie X. i Z. v. Polska, Polka żyjąca w związku jednopłciowym z cudzoziemką domaga się przyznania polskiego obywatelstwa dzieciom cudzoziemki.
Nasza porażka w tych postępowaniach otwierałaby drogę ku narzuceniu Polsce formalizacji związków jednopłciowych i przyznania im małżeńskich przywilejów, włącznie z adopcją dzieci. Dlatego każda sprawa spotyka się z pogłębioną analizą i systematyczną opinią prawną, w której szczegółowo omawiamy argumenty na rzecz ochrony małżeństwa, rodziny i chronionej konstytucyjnie moralności publicznej.
Prowadzony przez naszych prawników monitoring prac Trybunału wciąż ujawnia kolejne sprawy, w których nasza interwencja może mieć kluczowe znaczenie. W ten sposób złożyliśmy wniosek o dopuszczenie do postępowania w sprawie Bunzel v. Polska zainicjowanego przez organizatorkę kieleckiej demonstracji proaborcyjnej, która została ukarana przez polskie sądy za to, że część uczestników manifestacji znieważyła symbol Polski Walczącej poprzez dołączenie do niej kobiecych piersi.Chcą narzucić radykalną ideologię całej EuropieSkładane przez polskich aktywistów skargi do ETPC stanowią zaledwie część zorganizowanej przez europejską lewicę tzw. litygacji strategicznej. Jej celem jest narzucenie wszystkim państwom Europy, z wykorzystaniem międzynarodowych sądów i z pominięciem procedur demokratycznych, radykalnych rozwiązań prawnych w zakresie ochrony życia, prawa rodzinnego i edukacji seksualnej.
Skuteczna obrona tych wartości wymaga od Instytutu Ordo Iuris pełnej czujności i gotowości do wytężonej pracy analitycznej. W każdym miesiącu identyfikujemy kolejne sprawy i przygotowujemy w konsultacji z ekspertami co najmniej dwie wyczerpujące opinie. Każda z nich, za osobną zgodą Trybunału, składana jest do akt sprawy i pozwala nam na oficjalne włączenie się w proces decyzyjny ETPC. W chwili, gdy piszę te słowa, oczekujemy też na rozpatrzenie naszych wniosków o przystąpienie do kolejnych 8 spraw.Nie trudno wyobrazić sobie, ile wysiłku kosztuje przygotowanie każdej opinii. Wiele z nich dotyczy przecież złożonych, specjalistycznych tematów, prawa międzynarodowego, ale także prawa innych krajów.
Jedno jest pewne – zaniechanie tej pracy odbiłoby się szybko na polskim prawie i orzecznictwie polskich sądów.Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przyciskStanowisko Ordo Iuris trafiło do Strasburga między innymi w sprawie Koilova v. Bułgaria, dotyczącej skargi dwóch kobiet domagających się uznania w Bułgarii związku cywilnego zawartego w Wielkiej Brytanii.
Opinię przesłaliśmy w sprawach 21 podobnych skarg rumuńskich aktywistów. Analizę prawną przedstawiliśmy w sprawie Könyves-Tóth v. Węgry, w której transseksualna kobieta twierdzi, że Węgry, przyjmując ustawę potwierdzającą, że „płeć ustalona w momencie urodzenia” nie może podlegać dowolnym zmianom, naruszyły Europejską Konwencję Praw Człowieka.Sędziowie Trybunału otrzymali nasze stanowisko także w sprawie Maymulakhin i Markiv v. Ukraina, gdzie dwóch Ukraińców skarży się na brak możliwości formalizacji związku jednopłciowego w swoim kraju. 
Inna z opinii Ordo Iuris dotyczy sprawy A.H. i inni v. Niemcy, gdzie mężczyzna identyfikujący jako kobieta domaga się uznania go za „matkę” dziecka, które spłodził ze swoją partnerką. Chcąc narzucić Europejczykom radykalną ideologię, skrajna lewica wykorzystuje także Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. W grudniu sędziowie TSUE wydali wyrok w sprawie Pancharevo. Obywatelka Bułgarii i obywatelka Hiszpanii domagały się od Bułgarii uznania wydanego w Hiszpanii aktu urodzenia dziecka, w którym obie kobiety figurują jako jego „matki”. Trybunał stanął po ich stronie, uznając, że państwa UE mają obowiązek uznać akt urodzenia wystawiony w innym państwie UE, nawet jeśli jako rodzice figurują w nim dwie osoby tej samej płci. Reagujemy na ten ideologiczny wyrok. Już niedługo przedstawimy kompleksową ekspertyzę, wykazującą, że orzeczenie TSUE narusza kompetencje wyłączne państw członkowskich UE i prezentuje niedopuszczalne interpretacje szeregu przepisów unijnych, co w praktyce prowadzi do dyskryminacji państw nie zgadzających się na redefinicję małżeństwa i rodziny.
Wcześniej TSUE podobny wyrok wydał w sprawie Coman, uznając, że Amerykanin, który w Belgii sformalizował swój związek jednopłciowy z obywatelem Rumunii, powinien otrzymać prawo stałego pobytu w tym kraju jako „małżonek” obywatela Rumunii, pomimo tego, że zgodnie z rumuńskim prawem małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. Obecnie sprawa Coman trafiła do Strasburga. Prawnicy Ordo Iuris już przedstawili sędziom ETPC nasze stanowisko. Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przyciskZwycięskie bitwy przeciw surogacji
Coraz więcej spraw rozpatrywanych przed Trybunałem w Strasburgu dotyczy surogacji. Handlarze żywym towarem chcą przy pomocy orzeczeń ETPC znormalizować i zalegalizować to współczesne niewolnictwo, którego największymi ofiarami są niewinne dzieci. „Kupowane” często przez pary jednopłciowe dzieci zwykle do końca życia nie poznają swoich biologicznych rodziców. W efekcie nie tylko nie znają swoich korzeni i prawdziwego pochodzenia, ale też chociażby historii chorób w rodzinie, która może być kluczowa w procesie ewentualnego leczenia. Zgodnie z prawem surogacja jest w Polsce nielegalna, jednak niekorzystne orzeczenie Trybunału Strasburskiego może narzucić naszej Ojczyźnie akceptację tego procederu.Dlatego także i w tej sprawie interweniujemy przed ETPC. W listopadzie osiągnęliśmy sukces w sprawie dwóch mężczyzn, którzy domagali się przyznania obywatelstwa polskiego bliźniętom urodzonym przez surogatkę w Kalifornii. Amerykanka urodziła i przekazała mężczyznom dzieci poczęte in vitro z wykorzystaniem nasienia jednego z mężczyzn i komórki jajowej anonimowej dawczyni. Jeden z mieszkających na stałe w Izraelu mężczyzn posiadał polskie obywatelstwo. Dlatego złożył wniosek do wojewody mazowieckiego o potwierdzenie obywatelstwa dla dzieci. Ponieważ surogacja jest w naszym kraju zakazana, umowa zawarta pomiędzy obywatelką USA a mężczyznami została uznana za bezskuteczną, w konsekwencji czego wojewoda wydał decyzję odmowną, co potwierdził Minister Spraw Wewnętrznych i sądy administracyjne.
Mężczyźni wnieśli skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Zarzucili w niej Polsce złamanie art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który zapewnia każdemu prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego. Sędziowie ETPC przyznając rację argumentom przedstawionym przez naszych prawników, odrzucili skargę, uznając, że mężczyźni nie przedstawili żadnej okoliczności świadczącej o negatywnych konsekwencjach czy praktycznych trudnościach związanych z odmową przyznania dzieciom pozostającym pod ich opieką obywatelstwa polskiego.Naszym zwycięstwem zakończyła się też sprawa Fjölnisdóttir v. Islandia, w której sędziowie ETPC oddalili skargę pary kobiet skarżących się na naruszenie ich prawa do poszanowania życia rodzinnego z powodu nieuznania ich za „matki” dziecka urodzonego i przekazanego im za pieniądze przez surogatkę w USA. Sytuacja jest zresztą doskonałym dowodem na to, jak wielkim dramatem dla dziecka mogą być takie praktyki. Homoseksualny związek kobiet wychowujących dziecko rozpadł się bowiem krótko po jego narodzinach, a władze Islandii rozszerzyły prawo do opieki nad dzieckiem na nowe partnerki każdej z kobiet.
Tym samym dziecko ma obecnie cztery „matki”, choć żadna z nich nie jest jego prawdziwą matką. Chłopiec nie zna też ani swojego biologicznego ojca, ani matki, ponieważ do poczęcia doszło w procedurze in-vitro, w której nasienie i komórka jajowa pochodziły od anonimowych dawców.
Interweniujemy w sprawie dwóch Szwajcarów domagających się od swojego państwa uznania ich za ojców dziecka poczętego w procedurze in vitro i urodzonego przez surogatkę oraz duńskiego małżeństwa, które zawarło umowę o surogację z Ukrainką. W obu postępowaniach przedstawiliśmy już ETPC nasze opinie prawne. Ponadto złożyliśmy wniosek o przystąpienie do czterech kolejnych postępowań. Jedno z nich dotyczy skargi złożonej przeciw Francji, pozostałe trzy przeciw Włochom.Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przyciskChcąc zatrzymać surogacyjny handel dziećmi, zorganizowaliśmy także petycję, pod którą podpisały się 33 organizacje pozarządowe z całego świata. W petycji wezwaliśmy Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka do poszerzenia Konwencji o prawach dziecka o Protokół fakultatywny, wprost zakazujący surogacji komercyjnej, jej reklamy i pośrednictwa w jej uczestnictwie.Walcząc z procederem nielegalnej surogacji w Polsce, złożyliśmy do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez firmę, która w naszym kraju oferuje usługi „macierzyństwa zastępczego”. Ponieważ prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania, złożyliśmy zażalenie do sądu. Sąd jednak podtrzymał decyzję prokuratury, przy czym niestety nie podjął rzeczowej polemiki z naszymi zarzutami. To naszym zdaniem nie kończy dyskusji na ten temat i powinno być przyczynkiem do zmian przepisów, tak aby proceder ten bez wątpliwości był w Polsce zakazany. W tej sprawie zawiadomiliśmy również Urząd Ochrony Danych Osobowych, składając wniosek o sprawdzenie, czy firma przestrzega wymagań dotyczących ochrony danych osobowych wynikających z przepisów RODO, dotyczących przekazywania tych danych poza teren Unii Europejskiej (zwłaszcza do Gruzji, Ukrainy i Meksyku).Trybunał przyznaje rację argumentom Ordo Iuris
Sukcesy odnosimy w innych postępowaniach przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Sędziowie ETPC uznali, że radykalne ograniczenie prawa do kontaktów rodzinnych przez Barnevernet i norweskie sądy rodzicom, którym w 2015 roku odebrano 2,5 miesięczną córkę, uniemożliwiło im odbudowanie więzi rodzinnych z dzieckiem, co naruszyło art. 8 Konwencji. Rodzicom ograniczono możliwości kontaktu z dzieckiem do dwóch godzinnych spotkań w miesiącu, a następnie do trzech rocznie pod nadzorem pracownika Barnevernet.Nie mogąc pogodzić się z tak krzywdzącą decyzją, rodzice wnieśli skargę do ETPC, oskarżając Norwegię o pogwałcenie prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego. Nasz Instytut przystąpił do sprawy, składając opinię w trybie „przyjaciela sądu”. Trybunał podzielił nasze stanowisko, uznając, że państwo ma obowiązek podjąć starania o odbudowę więzi pomiędzy dzieckiem a rodzicami biologicznymi. Nie była to pierwsza sprawa przeciwko norweskiemu Barnevernet, w której prawnicy Ordo Iuris stanęli po stronie skrzywdzonych rodziców. Wcześniej w trzech podobnych sprawach Trybunał w Strasburgu przychylił się do naszych argumentów, uznając, że Norwegia naruszyła prawo rodziców do ochrony życia rodzinnego.Nasza interwencja przyczyniła się również do wydania przez ETPC korzystnego orzeczenia w sprawie rumuńskich aktywistów LGBT, którzy twierdzili, że protest przeciwników propagowania postulatów ruchu LGBT stanowił złamanie zakazu stosowania tortur. Sędziowie Trybunału, zgodzili się z naszymi argumentami i uznali, że skandowanie haseł to nie tortury. Zwycięstwem zakończyło się również postępowanie w sprawie Shortall v. Irlandia. Europejski Trybunał Praw Człowieka przyznał rację naszym prawnikom, uznając, że odwołanie do Boga w przysiędze składanej przez irlandzkiego prezydenta i członków tamtejszej Rady Państwa nie narusza Konwencji. To orzeczenie jest szczególnie istotne w kontekście podnoszonych przed polskich radykałów postulatów usuwania krzyży i innych symboli religijnych z przestrzeni publicznej.
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk.[w oryg. md]
O tym, że można skutecznie przeciwstawiać się akcji lewicowych aktywistów świadczą też orzeczenia ETPC w sprawach Y. v. Polska i Lee v. Zjednoczone Królestwo. Pierwsza z nich dotyczyła Polki identyfikującej się jako mężczyzna, która domagała się od urzędu stanu cywilnego wykreślenia z jej metryki informacji o tym, że poddała się procedurze korekty płci metrykalnej. Ponieważ urząd odmówił spełnienia jej żądania, czego zgodność z prawem potwierdzili wojewoda i sądy administracyjne, kobieta złożyła skargę do ETPC. W drugiej aktywista LGBT Gareth Lee skarżył się na to, że brytyjski Sąd Najwyższy, uznając, że chrześcijańscy właściciele piekarni mieli prawo odmówić mu wykonania tortu z napisem wyrażającym poparcie dla „małżeństw homoseksualnych”, naruszył jego prawo do prywatności, wolności sumienia i religii oraz niedyskryminacji. Sędziowie Trybunału Strasburskiego odrzucili obie skargi.Razem zatrzymamy ofensywę radykałów
Skuteczna obrona życia, rodziny, małżeństwa, ale także wolności słowa i wolności wyznania wymaga zbudowania szerokiego zespołu ekspertów, gotowych do rzetelnego przeciwstawienia się niszczycielskim zakusom aktywistów politycznych i lobby aborcyjnego. Dzięki wsparciu Darczyńców i Przyjaciół Ordo Iuris możemy przekonywać sędziów ETPC do odrzucania umotywowanych ideologicznie skarg, skutecznie broniąc fundamentów Konstytucji RP oraz suwerenności Polski. To dzięki naszym interwencjom system praw człowieka nie staje się narzędziem ideologicznych wojen i może pozostać wierny idei, by stać na straży praw podstawowych.Każda z naszych interwencji powoduje konkretne wydatki. Monitorowanie prac ETPC to godziny pracy naszych analityków. Miesięcznie to koszt nie mniejszy niż 6 000 zł. Przystąpienie do pojedynczego postępowania przed Trybunałem Strasburskim wiąże się z koniecznością przygotowania anglojęzycznej opinii prawnej, w której w sposób kompleksowy analizujemy stan prawny, aby sędziowie Trybunału mogli wydać sprawiedliwy wyrok. Opracowanie każdej z nich to nie mniej niż 8 000 zł, a w złożonych i wielowątkowych sprawach nawet 12 000 zł. Przy planowanych 8 interwencjach w najbliższych tygodniach to kwota ok 80 000 zł. Przygotowanie specjalistycznej ekspertyzy w szczególnej sprawie legalizacji adopcji dzieci przez pary jednopłciowe (sprawa Pancharevo) to koszt 15 000 zł. Za jej pomocą zwrócimy uwagę polskiemu społeczeństwu i rządzącym na poważne zagrożenie, jakim jest możliwość narzucenia naszej Ojczyźnie i innym państwom regionu legalizacji adopcji dzieci przez pary jednopłciowe.Kontynuowanie interwencji w sprawie surogacyjnej kliniki dotyczące naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych to wydatek rzędu 3 000 zł. Zwycięstwo w tej precedensowej sprawie pozwoli nam uchronić wiele dzieci przed staniem się przedmiotem surogacyjnego handlu ludźmi.Aby ochronić polski system prawny przed wdrażaniem zideologizowanych rozwiązań promowanych przez inżynierów społecznych, musimy zdecydowanie opowiedzieć się po stronie wartości.
Dlatego bardzo proszę Pana o wsparcie Instytutu kwotą 50 zł, 80 zł, 130 zł lub dowolną inną, dzięki czemu będziemy mogli nadal interweniować w kluczowych dla obrony podstawowych wartości sprawach rozpatrywanych przez Europejski Trybunał Praw Człowieka.
Z wyrazami szacunkuAdw. Jerzy Kwaśniewski - Prezes Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo IurisP.S. Jeśli nie będziemy reagować i na czas nie sprzeciwimy się próbom narzucenia Polsce ideologicznych rozwiązań prawnych za pomocą orzeczeń Trybunału Strasburskiego, to już wkrótce wbrew woli polskiego społeczeństwa naszej Ojczyźnie może zostać narzucona instytucjonalizacja związków jednopłciowych i przyznanie im przywilejów zastrzeżonych dla małżeństw. Nadal mamy szansę zatrzymać ten proces. Jestem pewien, że z Pana pomocą wspólnie obronimy życie, małżeństwo i rodzinę przed antycywilizacyjnymi projektami radykalnych ideologów.Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris jest fundacją i prowadzi działalność tylko dzięki hojności swoich Darczyńców.

Globalne siły chcą przejąć TOTALNĄ kontrolę nad naszym życiem, a do tego planują użyć WHO.

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Kaja Godek – Fundacja Życie i Rodzina <kontakt@zycierodzina.pl>

Wszyscy modlimy się o sprawiedliwy pokój za naszą wschodnią granicą, życzymy sobie, aby moskiewski agresor został pokonany i zastanawiamy się, jak uzbroić na wojnę naszą Ojczyznę, bo przecież to my możemy być kolejnym celem ataku.

Jednak w czasie, gdy oczy całego świata zwrócone są na Ukrainę, po cichu dzieje się coś bardzo niedobrego… Globalne siły chcą przejąć kontrolę nad życiem obywateli w pojedynczych państwach, a do swojego celu planują użyć WHO.

To niestety nie żart. Światowa Organizacja Zdrowia przygotowuje traktat, w myśl którego przejmie zarządzanie epidemiami. W razie wystąpienia zagrożenia szybkim rozprzestrzenianiem się określonej choroby, to nie rządy państw będą decydować o wdrożonych rozwiązaniach, ale właśnie WHO.

Jak pewnie Pan się domyśla, łatwo będzie wykazać, że taki stan właśnie nastąpił. Wystarczy, że padnie hasło, aby na całym świecie ogłosić kolejną epidemię. Po sytuacji z koronawirusem wiemy, jakie to proste.

Co będzie mogła robić WHO w razie wystąpienia epidemii? Wciąż jest to przedmiotem dyskusji, jednak proponowane rozwiązaniaidą w tę stronę, aby mogła:

– uczestniczyć w określeniu że epidemia wystąpiła – de facto narzucając, że epidemia już jest,

– podyktować sposoby radzenia sobie z chorobą – we wstępnych ustaleniach jest mowa o szybkim opracowywaniu i wdrażaniu szczepień, odgórnym ustalaniu restrykcji w życiu społecznym, podporządkowaniu życia obywateli pojedynczych państw jednemu nadrzędnemu celowi,

– pada hasło „międzynarodowa architektura zdrowotna” – niezwykle pojemne i mogące objąć właściwie całość polityki zdrowotnej wszystkich państw sygnatariuszy projektowanego traktatu.

Dlaczego to, o czym Panu piszę, jest groźne?

Po pierwsze – po dwóch latach ogłoszonej przez polski rząd epidemii Covid-19 możemy obserwować, że nadzwyczajne stany związane z pojawieniem się tej choroby, zostały wykorzystane do wdrażania środków, na które człowiek sumienia nie może dać zgody. Wymuszanie przyjęcia preparatów skażonych aborcją – to jedna z niemoralnych praktyk, za to niezwykle opłacalna dla rozwoju biznesu aborcyjnego. Po cichu następuje także rozmycie oceny moralnej aborcji – skoro z zabitych dzieci powstało jakieś dobro (tak określa się linie płodowe dla farmacji), to może nie wszystkie aborcje są tak samo złe…?

Po drugie – WHO jest instytucją silnie zlobbowaną przez środowiska skrajnej lewicy i w swoich działaniach często kieruje się ideologią zamiast faktami. W rozważaniach dotyczących płci przyjmuje jednoznacznie optykę gender i w takim duchu opracowuje publikacje i plany swoich polityk. Działa także na rzecz popularyzacji aborcji. Ostatnio w lipcu 2021, gdy prezentowała raport o konieczności dostępu do zabijania dzieci w czasie lockdownu. Postulowała szeroki dostęp do aborcji środkami poronnymi, także w domu, i wzywała państwa do ułatwienia przesyłania preparatów poronnych. WHO od zawsze traktuje morderstwo na nienarodzonych jako podstawowy element opieki medycznej nad kobietą…

Drogi Panie!

Jak sam Pan widzi, sytuacja jest poważna. Co gorsza, polscy politycy rozpoczęli już rozmowy o przystąpieniu do traktatu pandemicznego WHO i nawet nie próbują tego ukrywać. Dlatego my, obywatele, musimy natychmiast działać.

Bardzo Pana proszę o pilne podpisanie petycji do Premiera RP Mateusza Morawieckiego, w której zaznaczamy, że jako obywatele nie dajemy rządowi upoważnienia do negocjowania w jakikolwiek sposób traktatu pandemicznego WHO

Petycja znajduje się pod linkiem: https://twojepetycje.pl/petycja/nie-dla-traktatu-pandemicznego-who/

Po podpisaniu proszę koniecznie PRZESŁAĆ PETYCJĘ DALEJ. Rządzący muszą dowiedzieć się, jak wiele osób nie daje im mandatu do negocjowania niemoralnego traktatu!

Polska nie może stawiać żadnego dokumentu międzynarodowego ponad swoją Konstytucję – ustawę napisaną na czasy złe i dobre, regulującą podstawy życia społecznego i politycznego w naszej Ojczyźnie. W Konstytucji RP znajdują się zapisy o ochronie życia, rodziny, a także szeregu wolności, do jakich ma prawo każdy obywatel.

Drogi Panie!

Czasem myślę sobie, w jaki jeszcze sposób zło podniesie głowę. Zastanawiam się wtedy, czy znajdą się ludzie, dla których wystarczająco ważne będzie bronić nienarodzonych dzieci, naturalnej rodziny czy przyrodzonej, danej nam na zawsze wolności… Nie mam wątpliwości, że nasze wspólne działania są kluczowe, aby poukładać świat zgodnie z najważniejszymi wartościami. Cieszę się, że w obliczu tylu zagrożeń możemy być razem i iść naprzód.

Serdecznie Pana pozdrawiam!


Kaja Godek
Inicjatywa #ZATRZYMAJABORCJĘ
Inicjatywa #STOPLGBT
Fundacja Życie i Rodzina
zycierodzina.pl

PS – Proszę koniecznie podpisać petycjęhttps://twojepetycje.pl/petycja/nie-dla-traktatu-pandemicznego-who/, a następnie rozesłać ją dalej. W tych dniach polscy politycy wypracowują stanowisko w sprawie traktatu pandemicznego. Niech usłyszą głos Polaków!

Powstaje międzynarodówka ds. pandemii! „Nasz” rząd PO CICHU ZAAKCEPTOWAŁ plan traktatu dającego WHO potężną władzę nad światem?

Na stronie Rady Europejskiej (RE) znajduje się informacja o negocjacjach nad „traktatem antypandemicznym”. Jak podkreślono, już 1 grudnia 194 państwa członkowskie Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) – a więc również Polska – „porozumiało się co do rozpoczęcia procesu redagowania i negocjowania konwencji, umowy lub innego międzynarodowego instrumentu na podstawie konstytucji Światowej Organizacji Zdrowia, by poprawić profilaktykę, gotowość i reakcję pandemiczną”.

Dominik Cwikła 10.02.2022 https://prawy.pl/118276-szok-powstaje-miedzynarodowka-ds-pandemii-nasz-rzad-po-cichu-zaakceptowal-plan-traktatu-dajacego-who-potezna-wladze-nad-swiatem/

——————————————–

Teraz zostanie powołany międzyrządowy organ negocjacyjny, którego pierwsze posiedzenie odbędzie się najpóźniej 1 marca 2022 r. (by uzgodnić sposoby i terminy pracy), a drugie – najpóźniej 1 sierpnia 2022 r. (by omówić postępy redakcyjne). Następnie, podczas 76 sesji Światowego Zgromadzenia Zdrowia w 2023 r., przedstawi on sprawozdanie z postępów prac, tak by instrument można było przyjąć do 2024 r. – czytamy na stronie RE.

Jak przekonują autorzy informacji, „pandemia Covid-19 to problem globalny” i „żaden rząd ani żadna instytucja nie są w stanie samodzielnie stawić czoła przyszłym pandemiom”. Zaznaczyć należy, że jest to albo fideistyczne założenie covidiańskiego dogmatu o tym, że to nie rządy poprzez bezsensowne i szkodliwe restrykcje wytworzyły problemy milionom ludzi na całym świecie albo istna groźba przed ewentualnym planowanym większym zamordyzmem i terrorem pod pretekstem kolejnych domniemanych pandemii.

Konwencja, umowa lub inny międzynarodowy instrument byłby prawnie wiążącym aktem prawa międzynarodowego. Umowa o profilaktyce, gotowości i reakcji pandemicznej, przyjęta w ramach WHO, pozwoliłaby państwom na całym świecie wzmocnić zdolności krajowe, regionalne i globalne oraz zwiększyć odporność na przyszłe pandemie – zaznacza RE.

Oprócz tego zaznaczono, że taki dokument „zapewniłby większe, konsekwentne i długofalowe zaangażowanie polityczne na szczeblu światowych przywódców państw i rządów” i określił „jasne procedury i zadania”. Ponadto „zintensyfikowałby długofalowe wsparcie sektora publicznego i prywatnego na wszystkich szczeblach”.

Musimy stworzyć środowisko, w którym wszyscy naukowcy, pracownicy służby zdrowia i rządy mogą połączyć siły we wspólnej sprawie. Współpracując na rzecz wypracowania nowych rozwiązań, tak by chronić to, co najcenniejsze – nasze zdrowie i życie – mówił Charles Michel podczas Światowego Szczytu Zdrowia 25 października, cytowany przez autora informacji na stronie RE.

Traktat ten ma mieć odgórnie określone cele. Miałyby one eksponować: „wczesne wykrywanie pandemii i profilaktykę pandemiczną”,odporność na przyszłe pandemie”, „reagowanie na przyszłe pandemie, w szczególności poprzez zapewnienie powszechnego i równego dostępu do rozwiązań medycznych, takich jak szczepionki, leki i diagnostyka”, „silniejsze międzynarodowe ramy zdrowotne, w których WHO działałaby jako organ koordynujący globalne kwestie zdrowotne” oraz „podejście 'jedno zdrowie’ obejmujące zdrowie ludzi, zwierzęta i całą planetę”. Założenia przedstawiają de facto globalne „ministerstwo zdrowia”, które będzie przejmowało władzę w okresie, gdy ogłoszona zostanie rzeczywista lub rzekoma pandemia. Warto zaznaczyć, że ogłaszać i odwoływać ją będzie WHO, które w ten sposób przydziela sobie władzę.

Następnie wyrażono w tekście na tronie RE przekonanie, że „taki instrument mógłby pogłębić międzynarodową współpracę w wielu ważnych dziedzinach, takich jak obserwowanie, ostrzeganie i reagowanie, oraz zwiększyć społeczne zaufanie do międzynarodowego systemu zdrowotnego”, co w obliczu zarówno założeń traktatu jak również praktyki w czasie Wielkiej Histerii brzmi jak ponury i jednocześnie bezczelny żart.

Traktat zwiększyłby przejrzystość, rozliczalność i współodpowiedzialność w międzynarodowym systemie. Ponadto przygotowałby grunt pod lepszą komunikację i lepsze informowanie obywateli. Przekazywanie błędnych informacji podważa zaufanie społeczne i może też osłabić reakcję na zagrożenia dla zdrowia publicznego. Aby odzyskać zaufanie obywateli, należy przewidzieć konkretne kroki, by usprawnić przepływ wiarygodnych, dokładnych informacji, a także globalnie przeciwdziałać dezinformacji – czytamy w dalszej części. Można na tej podstawie bez problemu wywnioskować, że chodzi o zwiększenie cenzury. Jak wiemy, w czasie Wielkiej Histerii „dezinformacją” nazywało się wszelkie opinie sprzeczne z narracją podawaną przez rządy i wielkie media. Traktat więc ma zakładać jeszcze większy zamordyzm w tej kwestii. 

Przyjęcie tego typu traktatu po raz pierwszy zaproponował przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel podczas Paris Peace Forum w listopadzie 2020 r.. Podobny apel powtórzyli przywódcy grupy G-7 19 lutego ubiegłego roku. Niecały tydzień później – 25 lutego – również unijni przywódcy zadeklarowali pracę nad międzynarodowym traktatem antypandemicznym.

31 maja 2021 r., na spotkaniu Światowego Zgromadzenia Zdrowia, 194 członków WHO przyjęło decyzję, by na specjalnej sesji rozpoczynającej się 29 listopada 2021 r. podjąć rozmowy na temat międzynarodowego traktatu antypandemicznego. 1 grudnia 2021 r. 194 członków Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) porozumiało się co do rozpoczęcia procesu redagowania i negocjowania konwencji, umowy lub innego międzynarodowego instrumentu na podstawie konstytucji Światowej Organizacji Zdrowia, by poprawić profilaktykę, gotowość i reakcję pandemiczną– czytamy na europa.eu. Oznacza to, że wśród rządów deklarujących poparcie dla totalitarnego projektu był również rząd warszawski, czym chyba nie chciał się pochwalić.

„Badania skuteczności maseczek” firmowane przez CDC opierały się na obserwacji… dwóch fryzjerek

… I na tej podstawie narzucono Ameryce i światu zabobon maseczkowy

Od samego początku tzw. pandemii ludzie na całym świecie zostali zmuszeni do noszenia maski na twarzy w celu „ochrony zdrowia publicznego”. W ciągu niemal już dwóch lat trwania tej operacji socjotechnicznej, nikt i nigdzie nie zaprezentował naukowych dowodów wskazujących, że maseczki chronią przed przenoszeniem „wirusa Covid-19”, zmniejszają „transmisję wirusa”, redukują hospitalizację czy zmniejszają liczbę zgonów. Nie zaprezentował, gdyż maseczki i inne śmieszne gadżety (jak sławetne „przyłbice”) nie służą i nigdy nie służyły do jakiejkolwiek prewencji wirusowej, natomiast okazały się idealnym narzędziem ujarzmiania społeczeństw i krępowania wolności.

Jeszcze na początku górę brał zdrowy rozsądek i zgromadzona do tamtej pory wiedza naukowa, lecz z czasem jakaś odgórna dyrektywa przenikała coraz szerzej, niżej i mocniej. Jeszcze na początku agencje rządowe, urzędnicy i „eksperci” (nawet osławiony Fauci) wyśmiewali się z przydatności maseczek, a media ochoczo im przytakiwały.

W lutym 2020 r. Christine Francis, konsultantka ds. zapobiegania i kontroli zakażeń w Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) powiedziała: „Maski medyczne… nie mogą chronić przed nowym koronawirusem, gdy są stosowane samodzielnie… WHO zaleca stosowanie masek tylko w określonych przypadkach”. WHO twierdziło zatem, że maseczki mogą mieć jakieś znaczenie gdy jesteś aktywnie chory i masz objawy. Jeśli nie masz tych objawów [kaszel, gorączka]  – kontynuowała konsultantka WHO –  nie musisz nosić masek, ponieważ nie ma dowodów na to, że chronią one osoby, które nie są chore.” I jest to zgodne z wiedzą medyczną (zob. „Jeśli maski nie są skuteczne, to dlaczego chirurdzy je noszą?”), bowiem maseczki nie chronią przed wirusami ani przed rozprzestrzenianiem wirusów.

Również w lutym 2020 r. brytyjskie władze ds. zdrowia odradzały używanie masek nawet osobom pracującym w ośrodkach opieki społecznej lub stacjonarnej, stwierdzając: „Podczas normalnych codziennych czynności maski na twarz nie zapewniają ochrony przed wirusami układu oddechowego, takimi jak COVID- 19 i nie muszą być noszone przez personel”.

W marcu 2020 r. główny chirurg USA, dr Jerome Adams przekazał społeczeństu amerykańskiemu tweet o treści: „Ludzie, piszę to poważnie: – PRZESTACIE KUPOWAĆ MASKI!” i dalej pisał, że nie są one skuteczne w zapobieganiu zarażaniu się koronawirusem przez ogół społeczeństwa.

Jeszcze do 31 marca WHO odradzało stosowanie masek na twarz u osób bez objawów, stwierdzając, że „nie ma dowodów”, że takie maski zapobiegają przenoszeniu COVID-19.

Z czasem jednak wszystko obróciło się o 180 stopni, cała nauka została przenicowana a zdrowy rozsądek zastąpiono magią. Ten nowy program wymagał jednakże jakiejś podbudowy i „przebudzone” (woke) agencje rządowe musiały czymś podeprzeć się, musiały przedstawić zdezorientowanemu społeczeństwu amerykańskiemu jakiś nowy „dowód”, jakieś „nowe badania” mające skasować dotychczasową wiedzę i doświadczenie. Trzeba przyznać, że w tym projekcie nie wysilono się zbytnio, bo majac już wszystkie bez wyjątku media w karbach, można było wymyślić każdą abstrakcję i kłamstwo, które przedstawione zostało – i przyjęte bez sprzeciwu – jako nowa prawda objawiona.

Badanie w salonie piękności użyte do nałożenia obowiązku używania masek

Amerykańskie Centra Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC), jedna z najbardziej skorumpowanych agencji rządowych odpowiedzialnych za firmowanie „pandemii” (obok FDA, NIH i dziesiątek innych) zleciło więc przeprowadzenie 15 „badań” celem „udowodnienia”, że „maski chronią przed transmisją wirusa Covid-19”.

„Badania” przeprowadzono w salonie piękności, gdzie przypatrywano się losom dwóch fryzjerek i ich klientów. Wszystkie te „badania” miały charakter obserwacyjny i nie są randomizowanymi badaniami kontrolowanymi (Randomized Controlled Trial -RCT), które są uważane za złoty standard eksperymentów klinicznych i badań naukowych.

Ogólnie rzecz biorąc, badania obserwacyjne są nie tylko gorszej jakości niż RCT, ale są również bardziej podatne na upolitycznienie, ponieważ mogą w większym stopniu wprowadzić osąd badacza do badania i nadają się, znacznie bardziej niż RCT, do znalezienia tego, czego się chce znaleźć” – wyjaśnił Jeffrey Anderson, były dyrektor Bureau of Justice Statistics, w recenzji opublikowanej przez City Journal.

CDC skupiło się w szczególności na jednym z badań: obserwacyjnym badaniu kohortowym dwóch stylistów fryzur w salonie kosmetycznym w stanie Missouri, u których wynik testu na COVID-19 był pozytywny. Zanim objawy chorobowe tych dwóch stylistek rozwinęły się w układzie oddechowym, przez kilka dni przyjęły one 139 klientów. Obie stylistki nosiły w tym czasie maski, podobnie jak większość klientów.

Sześćdziesięciu siedmiu klientów zostało przetestowanych pod kątem COVID-19, z których żaden nie uzyskał pozytywnego wyniku. Pozostałych 72 klientów nie zgłosiło żadnych objawów, co skłoniło CDC do stwierdzenia: „Przestrzeganie wytycznych dotyczących zakrywania twarzy prawdopodobnie łagodziło rozprzestrzenianie się SARS-CoV-2”. Ale czy maski były naprawdę kluczowym czynnikiem w pozorny brak transmisji w salonie? – zapytał Jeffrey Anderson i napisał:

To badanie ma poważne ograniczenia. Po pierwsze, dowolna liczba z 72 niesprawdzonych klientów mogła mieć Covid-19, ale nie miała objawów, lub miała objawy, których zdecydowali się nie zgłaszać do Departamentu Zdrowia Hrabstwa Greene, podmiotu wykonującego zapytanie. Pozorny brak rozprzestrzeniania się Covid-19 mógł być wynikiem dobrej wentylacji, dobrej higieny rąk, minimalnego kaszlu przez stylistów lub faktu, że styliści generalnie, jak zauważają naukowcy, „obcinają włosy, gdy klienci są odwróceni od nich.

Brak grupy kontrolonej

Jednym z najważniejszych czynników ograniczających użyteczność tego „badania” jest jednak brak grupy kontrolnej. Czy rezultaty byłyby inne, gdyby styliści lub klienci nie nosili masek? Nikt nie wie. Dla porównania, Anderson wspomniał o scenariuszu na siłowni w Wirginii, gdzie większość ludzi nie nosiła masek. Trener uzyskał pozytywny wynik testu na COVID-19, ale żaden z 50 członków siłowni, którzy pracowali z trenerem, nie zachorował.

Oczywiście nie dowodzi to, że nie noszenie masek zapobiega przenoszeniu.” – zauważył Anderson, ale to jest właśnie logika, którą CDC zastosowało, aby wesprzeć badanie przeprowadzone w salonie kosmetycznym.


Badania kontrolowane pokazują: maski nie chronią, lecz są szkodliwe

To uderzające, jak bardzo CDC, gromadząc dowody uzasadniające zmienione wytyczne dotyczące masek, starannie unika wspominania o randomizowanych kontrolowanych badaniach” – kontynuował Anderson. „Zwolennicy masek często twierdzą, że nie mamy innego wyjścia, jak polegać na badaniach obserwacyjnych zamiast RCT, ponieważ RCT nie mogą nam powiedzieć, czy maski działają, czy nie. Ale tak naprawdę mają na myśli to, że nie podoba im się to, co pokazują RCT.”

Anderson ocenił 14 badań RCT przeprowadzonych na całym świecie, dotyczących skuteczności masek w ograniczaniu przenoszenia wirusa przez drogi oddechowe. Jedenaście z nich stwierdziło, że maski nie działają w celu zmniejszenia transmisji lub, co gorsza, są szkodliwe i mogą zwiększać ryzyko. Tylko trzy badania sugerują, że maski mogą być nieco przydatne.

… stwierdzono, że połączenie masek chirurgicznych i higieny rąk było mniej skuteczne niż sama higiena rąk, stwierdzono, że połączenie masek chirurgicznych i higieny rąk było mniej skuteczne niż nic, i stwierdzono, że maski z tkaniny były mniej skuteczne niż maski chirurgiczne.

W jednym przykładzie, który twierdzi, że jest pierwszym badaniem RCT masek tkaninowych, przeprowadzonym w 2015 r., 1607 pracowników szpitalnej opieki zdrowotnej zostało losowo przydzielonych do noszenia masek medycznych, masek tkaninowych lub grupy kontrolnej, która obejmowała noszenie masek. Maskę używano na każdej zmianie przez cztery kolejne tygodnie.

Nie tylko wskaźniki infekcji były znacznie wyższe u osób noszących maski z tkaniny w porównaniu z maskami medycznymi lub kontrolami, ale oba rodzaje masek przepuszczały cząstki — „Penetracja masek z tkaniny przez cząstki wyniosła prawie 97%, a masek medycznych 44%” – napisali naukowcy. Nie chodziło tylko o to, że maski z materiału nie były skuteczne; naukowcy ostrzegają przed ich stosowaniem, ponieważ „zatrzymywanie wilgoci, ponowne użycie masek z tkaniny i słaba filtracja mogą skutkować zwiększonym ryzykiem infekcji”.

W innym przypadku, przegląd 13 z 14 badań RCT wspomnianych powyżej, opublikowany w Cochrane Database of Systematic Reviews, stwierdza podobnie: „Istnieje niepewność co do efektów masek na twarz” i „zbiorcze wyniki badań randomizowanych nie wykazały wyraźne zmniejszenie infekcji wirusowej dróg oddechowych przy użyciu masek medycznych/chirurgicznych podczas grypy sezonowej.

Badanie „Danmask-19 Trial” opublikowane 18 listopada 2020 r. w Annals of Internal Medicine wykazało, że wśród osób noszących maskę 1,8% (42 uczestników) uzyskało pozytywny wynik testu na SARS-CoV-2, w porównaniu z 2,1% (53) w grupie kontrolnej.

Kiedy usunęli osoby, które zgłosiły, że nie przestrzegają zaleceń dotyczących stosowania, wyniki pozostały takie same — 1,8% (40 osób), co sugeruje, że przestrzeganie nie ma znaczącej różnicy. Autorzy mieli trudności z opublikowaniem badania, ponieważ jego wyniki kwestionują obowiązkowe noszenie maseczek – dodał Anderson.

Tymczasem strona internetowa CDC przedstawia duńskie badanie RCT (z jego 4800 uczestnikami) jako znacznie mniej istotne lub ważne niż badanie obserwacyjne fryzjerów z Missouri bez grupy kontrolnej, odrzucając to pierwsze jako „niejednoznaczne” i „zbyt małe”, jednocześnie chwaląc ostatnie, co zdumiewające, jako „pokazanie, że noszenie maski zapobiegało rozprzestrzenianiu się infekcji” – kiedy nie pokazała niczego w tym rodzaju” – podsumowuje Anderson

Pomimo wielu solidnych badań RCT pokazujących nieskuteczność, bezużyteczność a nawet szkodliwość masek, upolityczniona agencja CDC przyjęła inne standardy, sprzeczne z nauką, logiką i zdrowym rozsądkiem. W ślad za tą agencją, w jakiejś tajemniczej skoordynowanej akcji na całym świecie, podmieniono naukę na kuglarstwo, wmawiając społeczeństwom przydatność masek i zobowiązując do ich noszenia.

2022-01-01
na podstawie Mercola.com – „How Two Hairstylists Changed Our Mask Policy” https://www.bibula.com/?p=130082

WHO, jak i CDC potwierdzają, że test RT-PCR (stosowany do uzasadnienia każdego nakazu politycznego, w tym lockdownów, dystansu społecznego, masek, ograniczania zatrudnienia, zamykania działalności gospodarczej itp.) jest wadliwy i niewłaściwy.

Powtórka z… czyli WHO też potwierdza

Świat jest w stanie kryzysu od prawie dwóch lat, a teraz oficjalne oświadczenia zarówno WHO, jak i CDC potwierdzają, że test RT-PCR (stosowany do uzasadnienia każdego nakazu politycznego, w tym lockdownów, dystansu społecznego, masek, ograniczania zatrudnienia, zamykania działalności gospodarczej itp.) jest wadliwy i niewłaściwy.

−∗−

W menu na dziś danie powtórkowo-noworoczne. Serwis Truth Unmuted przypomniał artykuł prof. Michela Chossudovsky’ego z marca 2021r. na temat zasadności stosowania testów rt-PCR. W ostatnich dniach sieć obiegła informacja o wycofywaniu z użycia przez amerykańską CDC testów na covid, dlatego warto zapoznać się z tym opracowaniem. Tekst nie był wcześniej publikowany na łamach Portalu św. Ekspedyta.

Zapraszam do lektury.

____________***____________

WHO potwierdza, że test Covid-19 PCR jest wadliwy: szacunki „pozytywnych przypadków” są bez znaczenia. Lockdown nie ma podstaw naukowych

(Prof Michel Chossudovsky | Global Research) – Ponownie zamieszczamy ten artykuł opublikowany po raz pierwszy w marcu 2021r. w świetle sensacyjnej decyzji Centers for Disease Control and Prevention [CDC] o wycofaniu testu PCR jako oficjalnej metody wykrywania i identyfikacji SARS-CoV-2. Niniejsza decyzja wejdzie w życie 1 stycznia 2022r.

Więcej informacji w artykule:

Bombshell: CDC No Longer Recognizes the PCR Test As a Valid Method for Detecting “Confirmed Covid-19 Cases”?

Prof Michel Chossudovsky, December 29, 2021

* ◊ *

WHO wydała również starannie sformułowane „odwołanie” dotyczące testu RT-PCR prawie rok temu (styczeń 2020). Zobacz naszą analizę poniżej.

Oznacza to, że zarówno CDC, jak i WHO formalnie uznały niepowodzenia testu RT-PCR, nie wprowadzając jednak zmiany w metodologii wykrywania i identyfikacji SARS-CoV-2.

Świat jest w stanie kryzysu od prawie dwóch lat, a teraz oficjalne oświadczenia zarówno WHO, jak i CDC potwierdzają, że test RT-PCR (stosowany do uzasadnienia każdego nakazu politycznego, w tym lockdownów, dystansu społecznego, masek, ograniczania zatrudnienia, zamykania działalności gospodarczej itp.) jest wadliwy i niewłaściwy.

Michel Chossudovsky, Global Research, December 29, 2021

* ◊ *

Laureat Nagrody Nobla Kary B. Mullis był wynalazcą techniki łańcuchowej reakcji polimerazy, która analizowana jest w poniższym artykule.

Dr Kary B. Mullis, który zmarł 7 sierpnia 2019r. w wieku 74 lat, stanowczo stwierdził, że za pomocą RT-PCR nie można dokładnie zdiagnozować żadnej infekcji ani choroby.

„PCR to proces. Nie mówi ci, że jesteś chory. (…) Pomiar nie jest dokładny”.

Mullis opisał PCR-RT jako „technikę”, a nie „test”.

Jest to przydatna technika, która pozwala na „szybką amplifikację małego odcinka DNA”.

* ◊ *

Istnieje szereg jawnych kłamstw i wymysłów wykorzystywanych do uzasadnienia dalekosiężnych decyzji politycznych w ciągu ostatnich 20 miesięcy.

Największym kłamstwem, które jest potwierdzone zarówno przez opinie naukowe, jak i samo WHO, jest to, że test RT-PCR używany do „wykrywania” rozprzestrzeniania się wirusa (a także jego wariantów) jest nie tylko wadliwy, ale CAŁKOWICIE NIEPRAWIDŁOWY [INVALID].

Od samego początku, w styczniu 2020r. wszystkie dalekosiężne decyzje polityczne utrzymywane i prezentowane opinii publicznej jako „środek do ratowania życia” opierały się na wadliwych i fałszywie pozytywnych przypadkach RT-PCR.

Te nieważne „szacunki” dla Covid-19 zostały wykorzystane by uzasadnić odosobnienia, dystans społeczny, maski na twarz, zakazy spotkań towarzyskich, imprez kulturalnych i sportowych, zamykanie działalności gospodarczej, a także „szczepionki” mRNA wprowadzonej w listopadzie 2020.

* ◊ *

Test reakcji łańcuchowej polimerazy z odwrotną transkrypcją w czasie rzeczywistym (rRT-PCR) został przyjęty przez WHO 23 stycznia 2020r. jako środek do wykrywania wirusa SARS-COV-2, zgodnie z zaleceniami grupy badawczej zajmującej się wirusologią (z Charité University Hospital, w Berlinie) i wspieraną przez Fundację Billa i Melindy Gatesów. (Dalsze szczegóły znajdują się w Drosten Study)

Dokładnie rok później, 20 stycznia 2021r., WHO wycofuje się. Nie mówią „Popełniliśmy błąd”. Odwołanie jest starannie sformułowane. (Patrz oryginalny dokument WHO tutaj oraz w załączniku)

Chociaż WHO nie zaprzecza ważności swoich mylących wytycznych ze stycznia 2020r., niemniej jednak zaleca „ponowne testowanie” (o czym wszyscy wiedzą, że jest niemożliwością).

Sporna kwestia dotyczy liczby cykli progu wzmocnienia (Ct). Według Pietera Borgera i in.

Liczba cykli amplifikacji [powinna być] mniejsza niż 35, najlepiej 25-30 cykli. W przypadku wykrycia wirusa, >35 cykli wykrywa tylko sygnały, które nie korelują z zakaźnym wirusem, co określono przez izolację w hodowli komórkowej… (Critique of Drosten Study)

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) milcząco przyznaje rok później, że WSZYSTKIE testy PCR przeprowadzone przy 35 cyklowym progu amplifikacji (Ct) lub wyższym są NIEWAŻNE. Ale właśnie to zalecili w styczniu 2020r. w porozumieniu z zespołem wirusologicznym szpitala Charité w Berlinie.

Jeśli badanie jest przeprowadzane przy progu 35 Ct lub wyższym (co było zalecane przez WHO), nie można wykryć segmentów genetycznych wirusa SARS-CoV-2, co oznacza, że ​​WSZYSTKIE tzw. potwierdzone „przypadki pozytywne” zestawione w tabeli w ciągu ostatnich 18 miesięcy są nieważne.

Według Pietera Borgera, Bobby’ego Rajesha Malhotry, Michaela Yeadona i innych, Ct > 35 jest normą „w większości laboratoriów w Europie i USA”.

WHO wyznaje: Mea Culpa.

Poniżej znajduje się starannie sformułowane „Odwołanie” WHO. Pełny tekst z linkiem do oryginalnego dokumentu znajduje się w załączniku:

Wytyczne WHO Diagnostic testing for SARS-CoV-2 [Testy diagnostyczne na SARS-CoV-2] stwierdzają, że potrzebna jest dokładna interpretacja słabo pozytywnych wyników (1). Próg cyklu (Ct) potrzebny do wykrycia wirusa jest odwrotnie proporcjonalny do miana wirusa u pacjenta. Jeżeli wyniki testu nie odpowiadają obrazowi klinicznemu, należy pobrać nową próbkę i ponownie ją przetestować przy użyciu tej samej lub innej technologii NAT. (podkreślenia dodane)

WHO przypomina użytkownikom IVD, że częstość występowania choroby zmienia wartość prognostyczną wyników badań. Wraz ze spadkiem częstości występowania choroby wzrasta ryzyko fałszywie dodatnich wyników (2). Oznacza to, że prawdopodobieństwo, iż osoba, która ma pozytywny wynik (wykryto SARS-CoV-2) jest rzeczywiście zarażona SARS-CoV-2 zmniejsza się wraz ze spadkiem częstości występowania, niezależnie od deklarowanej swoistości.

„Fałszywie pozytywne” to podstawowa koncepcja

To nie jest kwestia „słabo pozytywnych” i „Ryzyka wzrostu wyników fałszywie pozytywnych”. Stawką jest „wadliwa metodologia”, która prowadzi do nieprawidłowych szacunków.

To, czym to przyznanie się WHO jest, to nic innego jak potwierdzenie faktu, że ocena dodatniego wyniku testu PCR (z progiem amplifikacji 35 cykli lub wyższym) jest nieważna. W takim przypadku WHO zaleca ponowne badanie: „powinna zostać pobrana nowa próbka i ponownie przetestowana…”.

Światowa Organizacja Zdrowia wzywa do „ponownych testów”, co jest równoznaczne z „sp…liśmy to”.

To zalecenie jest pro forma. To się nie stanie. Miliony ludzi na całym świecie zostały już przetestowane, począwszy od początku lutego 2020r. Niemniej jednak musimy stwierdzić, że o ile nie zostaną ponownie przetestowane, te szacunki (według WHO) są nieważne.

_______________

Powinienem wspomnieć, że istnieje jeszcze kilka innych powiązanych wad dotyczących testu PCR, które nie zostały omówione w tym artykule. (zob. E-book Michela Chossudovsky’ego: The 2020 Worldwide Corona Crisis: Destroying Civil Society, Engineered Economic Depression, Global Coup d’État i „Great Reset” (rozdział III)

_______________

Od samego początku test PCR był rutynowo stosowany przy progu amplifikacji Ct wynoszącym 35 lub wyższym, zgodnie z zaleceniami WHO ze stycznia 2020r. Oznacza to, że metodologia PCR zastosowana na całym świecie doprowadziła w ciągu ostatnich 12-14 miesięcy do zestawienia wadliwych i wprowadzających w błąd statystyk Covid.

A to są statystyki, które służą do pomiaru postępu tak zwanej „pandemii”. Powyżej cyklu amplifikacji 35 lub wyższego test nie wykryje fragmentów wirusa. Dlatego oficjalne „liczby dotyczące covid” są bez znaczenia.

Wynika z tego, że nie ma podstaw naukowych potwierdzających istnienie pandemii.

Co z kolei oznacza, że ​​lockdowny / środki ekonomiczne, które doprowadziły do ​​paniki społecznej, masowego ubóstwa i bezrobocia (rzekomo w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się wirusa) nie mają żadnego uzasadnienia.

Według opinii naukowej:

„Jeśli ktoś jest testowany metodą PCR i otrzymuje wynik pozytywny, przy zastosowaniu progu 35 cykli lub wyższego (jak ma to miejsce w większości laboratoriów w Europie i Stanach Zjednoczonych), prawdopodobieństwo, że ta osoba jest rzeczywiście zarażona, wynosi mniej niż 3%, prawdopodobieństwo, że ten wynik jest fałszywie pozytywny to 97%

(Pieter Borger, Bobby Rajesh Malhotra, Michael Yeadon, Clare Craig, Kevin McKernan, et al, Critique of Drosten Study)

Jak wyżej wspomniano, „prawdopodobieństwo, że wspomniany wynik jest fałszywie pozytywny wynosi 97%”: wynika z tego, że użycie >35 cykli w wykrywaniu nieodwracalnie przyczyni się do „podwyższenia” liczby „fałszywych wyników pozytywnych”.

W momencie pisania tego tekstu (połowa marca 2021 r.), pomimo wycofania się WHO, test PCR jest szeroko stosowany by podkręcać liczby z myślą o podtrzymaniu kampanii strachu, uzasadniając trwającą politykę lockdownów, a także wdrożenie szczepionki przeciw Covid.

Jak na ironię, błędne liczby oparte na „fałszywie pozytywnych” wynikach są z kolei manipulowane, aby zapewnić trend wzrostowy w tak zwanych „potwierdzonych przypadkach Covid-19”.

Co więcej, tym testom PCR nie towarzyszy rutynowo diagnoza medyczna pacjentów, którzy są testowani.

A teraz krajowe organy ds. zdrowia wydały (fałszywe) ostrzeżenia przed „trzecią falą” w ramach swojej kampanii propagandowej na rzecz szczepionki przeciwko Covid-19.

WHO potwierdza, że ​​zastosowana procedura testu Covid PCR jest nieważna. Nie ma absolutnie żadnych podstaw naukowych do wdrożenia szczepionki przeciw Covid.

Zarówno WHO, jak i naukowa ocena Pietera Borgera i in. (cytowana powyżej) jednoznacznie potwierdzają, że testy przyjęte przez rządy w celu uzasadnienia lockdownów i destabilizacji gospodarek narodowych są NIEWAŻNE.

Nieprawidłowe dane i gra liczbami

Należy rozumieć, że te „nieprawidłowe szacunki” [“invalid estimates”] to „liczby” cytowane nieustannie przez media 24h na dobę, 7 dni w tygodniu w trakcie „pierwszej fali” i „drugiej fali”, które były wykorzystywane do podsycania kampanii strachu i „uzasadniania” CAŁEJ polityki prowadzonej przez rządy:

  • lockdowny,
  • zamknięcie działalności gospodarczej,
  • ubóstwo i masowe bezrobocie,
  • bankructwa,
  • dystans społeczny,
  • maseczki,
  • godzina policyjna,
  • szczepionki.
  • paszport zdrowotny

Nieprawidłowe dane. Pomyśl dwa razy zanim się zaszczepisz

A teraz weszliśmy w tak zwaną „trzecią falę”. (Ale gdzie są dane??)

To cały „worek kłamstw”.

To zbrodnia przeciwko ludzkości.

* ◊ *

WIDEO https://player.vimeo.com/video/565449173 

Produkcja filmu Ariel Rodriguez, Global Research

Więcej informacji i dogłębna analiza koronakryzysu: e-book Michela Chossudovsky’ego (Dziesięć rozdziałów) zatytułowany:

The 2020-21 Worldwide Corona Crisis: Destroying Civil Society, Engineered Economic Depression, Global Coup d’État and the “Great Reset”

________________

Tłumaczenie za Truth Unmuted:

The WHO Confirms that the Covid-19 PCR Test is Flawed: Estimates of “Positive Cases” are Meaningless. The Lockdown Has No Scientific Basis, December 30, 2021

Artykuł źródłowy:

The WHO Confirms that the Covid-19 PCR Test is Flawed: Estimates of “Positive Cases” are Meaningless. The Lockdown Has No Scientific Basis, Prof Michel Chossudovsky, Global Research, December 29, 2021

Uzupełnienia:

‘Przypadkodemia’ czyli jak po cichu odejść od testów
Wielu ekspertów epidemiologicznych twierdziło, że progi cyklu są ważnym wskaźnikiem, dzięki któremu pacjenci, opinia publiczna i decydenci mogą podejmować bardziej świadome decyzje o tym, na ile zakażająca i/lub chora może […]

________________

CDC/FDA czyli koronny dowód na kłamstwo
Przyznają: nie mieli wirusa, kiedy przygotowali test na wirusa. „Wykombinowali” model, udając, że znajdują to, co chcieli znaleźć. To się nazywa samospełniającą się przepowiednią. To oszustwo i zbrodnia, które doprowadziły […]

________________

Największy eksperyment w dziejach
Mówiąc najprościej, ani osoby podające szczepionki, ani osoby je otrzymujące nie mogą mieć pojęcia o potencjalnych średnio- i długoterminowych konsekwencjach tych rzeczy, ponieważ firmy je produkujące nie ukończyły badań nad […]

________________

100% normy czyli jak się pozbyć grupy kontrolnej
Muszą zmusić również nas do zaszczepienia – nas WSZYSTKICH, aby nie było grupy kontrolnej, a tym samym dowodów na to, co zrobili. Mogliby wtedy zrzucić winę za masowe powikłania zdrowotne […]

________________

PCR czyli wyznanie wiary c-19
Liczne badania, które twierdzą, że wirus został wyizolowany, w rzeczywistości okazują się oznaczać: „Mamy wirusa w zupie w naczyniu w laboratorium. Zupa zawiera różne rodzaje komórek zwierzęcych i ludzkich, toksyczne […] https://www.ekspedyt.org/2022/01/01/powtorka-z-czyli-who-tez-potwierdza/

Kategoria: Biologia, medycyna, Co piszą inni, Polityka, Polska, ŚwiatAutor: AlterCabrio, 1 stycznia 2022

Plan tych z WHO: „NOWA NORMALNOŚĆ” to ciągle szpryce co parę miesięcy.

Niemcy szykują się na czwartą turę szczepień. Akcja ma ruszyć latem, najpóźniej jesienią 2022.

Szczepienia przeciw Covid-19 miały być gwarantem powrotu do normalności. Tymczasem dotychczasowe doświadczenia wskazują, że rządy wciąż sięgają po lockdowny, a „normalnością” stają się… kolejne szczepienia.

W Niemczech eksperci już wieszczą, że trzecia tura szczepień, jaka ma teraz miejsce, nie będzie ostatnią, a przed kolejnym sezonem grypowym, potrzebne będą „dawki przypominające”.

Opinię taką przekazał Ulrich Weigeldt, szef niemieckiego Związku Lekarzy Rodzinnych. W jego ocenie, kolejne szczepienie konieczne będzie latem 2022 roku, lub najpóźniej jesienią. „Lekarz” prognozuje też, że być może czwarta dawka będzie mogła być podawana wraz ze szczepionką przeciwko grypie. Nie krył też, że celem jest to, by szczepienia przeciwko koronawirusowi weszły na stałe do kalendarza i stały się rutyną.

Przyspieszaczem szczepień jest wariant Omikron. Jeśli będzie się on nadal rozprzestrzeniał, to – jak uważają „eksperci” – kolejną (czwartą) dawkę szczepionki należałoby przyjmować już po trzech miesiącach od trzeciej!

Póki co nawet producent nie wie czy czwarta dawka będzie „dostosowana” do wariantu Omikron.

[Wg. https://pch24.pl/niemcy-szykuja-sie-na-czwarta-ture-szczepien-akcja-ruszy-latem-najpozniej-jesienia ]

Przecież oni robią sobie z nas jaja! OMICRON to ufoludek z komedii włoskiej z 1963 roku!

Przecież oni robią sobie z nas jaja! OMICRON to ufoludek z komedii włoskiej z 1963 roku!

Jeszcze ten Omicron dobrze nie zadziałał, a już wrzeszczą o szczepieniu!

Szacowna mędrczyni, pani prof. Szuter-Ciesielska już obliczyła,  że „Omicron wydaje się bardziej zakaźny, nawet 500 razy” i wynik swych obliczeń  podała do wiadomości publicznej (https://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/nowy-wariant-covid-19-omicron-co-o-nim-wiadomo-koronawirus-w-polsce/6ecl2cl).   Jednak użytym przez siebie wyrażeniem „wydaje się” odebrała nadzieję tym wszystkim, którzy liczyli, że poda choć jedno źródło, które pozwoliło jej wydalić z siebie obliczenia na tak zawrotnym poziomie analizy matematycznej (z dokładnością do 500).  Bo chyba nie były to doświadczenia własne, skoro wirus przebywa na razie w Afryce, a pani profesor w Warszawie.

Niewiele ostrożniej wypowiada się inny ekspert, też ozdobiony uniwersyteckim  laurem nieomylności, który w podobnie naukowy sposób stwierdza, iż na razie „nie wiemy, czy będzie bardziej zakaźny, czy będzie cięższy, czy też łagodniejszy”. O pięciuset razach pani profesor nie wspomina, choć równie wysoki jest u niego poziom wnikliwości naukowej, gdy stwierdza, że “miejscem narodzenia wirusa jest Afryka” “gdzie  jest on obecny “od pewnego czasu”.  A mnie uczono na moich seminariach, prowadzonych wszakże przez profesorów z dawnego, być może bardziej przepojonego pokorą pokolenia, że jak się nie ma nic pewnego do powiedzenia, to najlepiej  siedzieć cicho. (link)

Porzuciłem więc polski świat naukawy i w poszukiwaniu wirusa Omicron udałem się za granicę.  Tu z kolei grasuje sławetny think tank obsługujący WHO, który informuje mnie,  iż “wstępne dowody wskazują na zwiększone ryzyko ponownego zakażenia tym wariantem” u osób, które już miały Covid-19:.(jakie wstępne dowody? gdzie one? gdzie badania? wiarygodne obliczenia? laboratoria? Zamiast tego znów mgła czczej gadaniny i straszenia). I dalej: „zgodnie z praktyką nazywania wariantów na litery greckiego alfabetu, nazwano nowy wariant Omicron”. https://www.who.int/news/item/31-05-2021-who-announces-simple-easy-to-say-labels-for-sars-cov-2-variants-of-interest-and-concern

Plakat włoskiej komedii s-f “Omicron” z 1963  r

Myśl tę rozwija słownik Merriam Webster, dodając w odniesieniu do oświadczenia Światowej Organizacji Zdrowia, że wariant COVID-19 „został nazwany Omicron, po 15. literze alfabetu greckiego. Światowa Organizacja Zdrowia używa greckich liter do nazwania wariantów, ponieważ nazwy te są łatwiejsze do przekazania niż oznaczenia naukowe, takie jak B.1.617.2. Według W.H.O., 13. i 14. grecka litera (nu i xi) zostały pominięte, ponieważ “nu” brzmi jak “nowy”, a “xi” jest również powszechnym nazwiskiem”. https://www.merriam-webster.com/dictionary/omicron

Wiedziony wrodzonym krytycyzmem i czując szwindel w tym nagłym zatroskaniu WHO, aby przeskoczyć literę 13 i 14 alfabetu greckiego i przypadkiem nie urazić tych, którzy noszą popularne (w Chinach) nazwisko xi,  po prostu kliknąłem słowo Omicron na You Tube.  I nie zawiodłem się. Zaraz wyskoczyła mi włoska komedia s-f z 1963 r. pt. „Omicron”  w reżyserii Ugo Gregorettiego z gwiazdą kina lat 60. Renatem Salvadori. A teraz posłuchajcie, o czym jest ten film! Omicron to przybysz z kosmosu, kierowany w swej misji przez centralę obcych na planecie Ultra. Misja jego polega na tym, by dostawać się do wnętrza ciał ludzkich przez ukłucie przypominające akupunkturę i w ten sposób poznawać i zmieniać obyczaje człowieka, przed planowaną inwazją. 

W filmie nie brakuje symboliki  masońskiej, tych trójkątów, piramid etc., doczekał się też w następnych latach całkiem licznych sequeli, również posługujących się imieniem Omicron, w tym audycji radiowych, gier itp. więc przypadków raczej tu nie ma. Rzućcie okiem na ten bardziej prawdopodobny, niż afrykańskie sawanny, matecznik wirusa Omicron, zanim nie zniknie z  kanałów publicznych. https://www.youtube.com/watch?v=8r2RHj8cxgc

Czekamy, aż za miesiąc-dwa, w kolejnej odsłonie tego naukawego teatru, pojawią się  kolejne wcielenia Omicrona noszące równie malownicze i zakorzenione w grece nazwy: Kubuś Puchatek, Pszczółka Maja czy Kapitan Sowa. I jak z równą powagą pochyla się nad nimi, żonglując kolejnymi wskaźnikami zaraźliwości od 500 wzwyż, kolejne grono polskich mędrców, z tym poważniejszymi minami, im większy jest humbug, w którym uczestniczą.

Chyba że o to chodzi.

Pokutujący Łotr

Za: Legion sw. Ekspedyta – ekspedyt.org (1 grudnia 2021) | https://www.ekspedyt.org/2021/12/01/przeciez-oni-robia-sobie-z-nas-jaja-omicron-to-ufoludek-z-komedii-wloskiej-z-1960-roku/?cn-reloaded=1

Wzięte z:

«Zbrodnia i Kara»: Dwa dni przed “wykryciem Omicrona”, RPA poprosiła J&J oraz Pfizer’a o wstrzymanie dostaw “szczepionek”

«Zbrodnia i Kara»: Dwa dni przed “wykryciem Omicrona”, RPA poprosiła J&J oraz Pfizer’a o wstrzymanie dostaw “szczepionek anty-Covid”

24 listopada 2021: RPA informuje firmy produkujące “szczepionki anty-Covid”, że nie życzy sobie dalszych dostaw owych preparatów.

=================
26 listopada 2021: Światowa Organizacja Zdrowia powiadamia, że 24 listopada 2021, w Republice Południowej Afryki wykryto “wariant Covida-19 nazwany Omicron”.
https://www.who.int/news/item/26-11-2021-classification-of-omicron-(b.1.1.529)-sars-cov-2-variant-of-concern

Republika Południowej Afryki zwróciła się do firm Johnson & Johnson oraz Pfizer Inc. z prośbą o wstrzymanie dostaw szczepionek anty-Covid-19, tłumacząc się faktem posiadania wystarczających ich ilości: https://www.bloomberg.com/news/articles/2021-11-24/s-africa-wants-j-j-pfizer-vaccine-delivery-delay-news24-says

===========================

UE jest gotowa oddać władzę WHO i europejskiej agencji „Zdrowia” i chce dać tym organom szerokie uprawnienia polityczne do zarządzania

UE jest gotowa oddać władzę WHO i europejskiej agencji w ramach Organizacji Zdrowia i chce dać tym organom szerokie uprawnienia polityczne do zarządzania światową polityką zdrowotną.

Stwierdzono w decyzji Rady Europejskiej z 21 października 2021 r.

Rezolucja stwierdza, że Rada Europejska „chce, aby WHO odgrywała silną i centralną rolę w przyszłości globalnego zarządzania zdrowiem i popiera cel podpisania międzynarodowego traktatu w sprawie pandemii”.

Miesiąc wcześniej, 15 września, prezydent UE Ursula von der Leyen zainicjowała powołanie Urzędu ds. Gotowości i Reagowania na Sytuacje Zdrowotne (HERA), który będzie koordynował postępowanie związku w przypadku przyszłych pandemii.

W takich sytuacjach HERA będzie zarządzała reakcją kryzysową krajów członkowskich, az decyzji Rady Europejskiej jasno wynika, że ponownie będzie to podlegać WHO.

Kiedy przyjrzymy się, w jaki sposób reakcja na COVID-19 obejmowała praktycznie wszystkie obszary polityki i ominęła wszystkie konstytucje, deklaracje praw człowieka oraz inne przepisy i umowy, staje się jasne, że jeśli WHO ma otrzymać oficjalną rolę, jaką europejska Rada chce , wtedy WHO zdecydowanie stanie się niewybieralnym „rządem światowym” o dalekosiężnych uprawnieniach.

Nigdzie nie rozwiązano tego w sposób demokratyczny, więc prawdopodobnie zostanie narzucone bez przejrzystości i irytujących wpływów wyborców.

WHO nie jest już organizacją międzynarodową, ale instrumentem dla przemysłu farmaceutycznego

Jest to szczególnie niepokojące, ponieważ WHO nie jest już normalną organizacją światową, ale narzędziem dla przemysłu farmaceutycznego i kapitału finansowego.

W wywiadzie, który magazyn Hemali zrobił z Astrid Stuckelberger  , zwraca uwagę między innymi na to, jak WHO została obalona przez Billa Gatesa i międzynarodowy przemysł farmaceutyczny. Stuckelberger przez większość swojej kariery pracowała z WHO i dla WHO , więc ma solidne podstawy do mówienia tego, co mówi.

WHO nie jest tą samą organizacją co wcześniej. KTO zmienił się odkąd tam byłem. Do tej pory tego nie widziałem, ale teraz, kiedy studiuję politycznie to, co się wydarzyło, widzę to.

W 2016 roku nastąpiła zmiana, wyjaśnia Astrid.
– To było wyjątkowe: Organizacje  NGO  – organizacja pozarządowa – jak  GAVI  – Global Alliance for Vaccine Immunization – kierowana przez Billa Gatesa – przybyli do WHO w 2006 roku z funduszem. Od tego czasu WHO rozwinęła się w nowy rodzaj organizacji międzynarodowej. GAVI zdobywał coraz większe wpływy i całkowitą immunitet, bardziej niż dyplomaci w ONZ. GAVI może robić dokładnie to, co chce, policja nie może nic zrobić.

– WHO przeszła audyt w 2014 roku. Potem WHO stała się bardziej firmą z krajem jako filią niż otwartą organizacją. Czy to prawda?
– Tak. Kiedy pracowałem ze stosunkami międzynarodowymi w WHO w 2013 roku, widziałem, że GAVI wchodził coraz częściej. W GAVI przedstawił globalny plan działania dotyczący szczepień na lata 2012-2020. To znaczy osiem lat, w których GAVI miał wszystko w swoich rękach. Bill Gates zajął się szczepieniem, przejął.

Jak niewola

– Jaką władzę ma WHO nad różnymi krajami?
– Oto jest pytanie. Wcześniej wszystkie kraje były wolne. Ale teraz, kiedy przeprowadzam wywiady na całym świecie, widzę, że każdy kraj jest częścią „firmy WHO”. WHO nie jest już demokratyczną organizacją członkowską, taką jak ONZ. Różne rządy tworzą podstawę „przedsiębiorstwa”. Logicznie zgadza się z tym, co się teraz dzieje, „firmy” chcą pieniędzy, biznesu i kontrolowania ludzi. To jak niewolnictwo. Podatki, które płacimy, trafiają do rządów, które podlegają „firmie”. W ramach międzynarodowych organizacji, takich jak GAVI.

GAVI, Bank Światowy i WHO zawarły umowę o nazwie IFFM:  International Facility Finance for Immunization.  Nasze kraje, nasi ludzie płacą WHO, Bankowi Światowemu i GAVI za realizację ich programów odpornościowych.

IFFM jest instrumentem inwestycyjnym i na swojej stronie internetowej obiecuje swoim inwestorom, że „za każdego dolara zainwestowanego w szczepienia otrzymają z powrotem 21 dolarów”.

Gdy będzie to zarządzane przez WHO z globalnym zarządzaniem ponadnarodowym, kraje członkowskie będą zobowiązane do wpłacania do tego funduszu i zostanie ustanowiony instrument, w którym kapitał finansowy będzie miał globalną władzę polityczną za pośrednictwem WHO i dostęp do wszystkich światowych skarbów jak chcą, a dokładniej: tyle WHO mówi, że przyszłe „pandemie” będą wymagać.

Lub jak to się nazywa własnymi słowami IFFM :

IFFIm zapewnia inteligentne rozwiązanie jednego z głównych ograniczeń wysiłków związanych ze szczepieniami: brak długoterminowego finansowania na dużą skalę, które jest stabilne, przewidywalne i skoordynowane. Rozszerzenie zasięgu szczepień na całym świecie wymaga długoterminowego planowania i finansowania projektów, takich jak szkolenie pracowników służby zdrowia i tworzenie przewidywalnych rynków szczepionek.

W ten sposób giganci farmaceutyczni i ich właściciele finansowi będą mieli „przewidywalne rynki” dla swoich szczepionek. Ryzyko podejmą kraje i narody świata. Gwarantowany zysk kończy się na zwykłych podejrzanych.

 Trzej najwięksi właściciele firmy Pfizer to Vanguard, BlackRock i State Street. To samo dotyczy Johnson & Johnson . Dla nich to jak „łapanie ryb w wiadrze”.