„Sytuacja na Bliskim Wschodzie, w tym kwestia palestyńska”

Włoszka Francesca Albanese, Specjalna Sprawozdawczyni ONZ ds. sytuacji praw człowieka na okupowanych od 1967 r. terytoriach palestyńskich, ośmiela się nazwać przerażające zbrodnie Izraela przeciwko ludności palestyńskiej w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu, ale zachodnie media w dużej mierze to ignorują… (Zdjęcie: Andrej Isakovic AFP)

„Sytuacja na Bliskim Wschodzie, w tym kwestia palestyńska”

3 sierpnia 2026 r. Od: Karin Leukefeld globalbridge-ch/die-situation-im-mittleren-osten-einschliesslich-der-palaestina-frage

(Uwaga redaktora) Kwestia ta jest regularnie omawiana w ONZ i przyjęto niezliczone rezolucje, ale Izraelowi to nie przeszkadza i nadal strzela i zabija. Siły Obronne Izraela mordują również wiele kobiet cywilnych i niezliczone dzieci. Stany Zjednoczone robią jednak wszystko, co w ich mocy, aby uciszyć Francescę Albanese, Włoszkę, której ONZ powierzyło monitorowanie tamtejszych zabójstw. – Karin Leukefeld zna sytuację Palestyńczyków z pierwszej ręki od dziesięcioleci – i zna również historię tego regionu. (cm)

„Region Bliskiego Wschodu (w tym Egipt, Izrael, Liban i Syria)” to tytuł regularnie powtarzających się debat w Radzie Bezpieczeństwa ONZ  od 1946 roku.  W tym czasie Liban i Syria zwróciły się do Rady Bezpieczeństwa ONZ o nadzorowanie  wycofania  brytyjskich i francuskich wojsk mandatowych z obu krajów. Mandaty wygasły, a ciągła obecność wojsk brytyjskich i francuskich naruszała suwerenność państwową i integralność terytorialną dwóch państw członkowskich ONZ, Libanu i Syrii. Sytuacja na Bliskim Wschodzie i kwestia palestyńska nigdy nie były kwestią samej Palestyny, lecz raczej kwestią państw europejskich, a później Izraela, który dążył nie do dzielenia się, lecz do zawłaszczenia ziemi regionalnych narodów arabskich – Libanu, Syrii i Palestyny.

Początkowo debaty w Radzie Bezpieczeństwa ONZ koncentrowały się na Palestynie, później na terytoriach okupowanych, a następnie ponownie na sytuacji w Syrii, Jordanii, Iraku i Libanie. Dziś cały region między wschodnią częścią Morza Śródziemnego a Zatoką Perską stoi w płomieniach.

Od 80 lat Rada Bezpieczeństwa ONZ zmaga się z sytuacją, która – kontynuując błędną decyzję Ligi Narodów – została stworzona przez Zgromadzenie Ogólne ONZ i Radę Bezpieczeństwa ONZ wbrew woli pierwotnych mieszkańców historycznej Palestyny. Na konferencji pokojowej w Paryżu w 1919 roku Liga Narodów poszła w ślady „Wielkiej Czwórki”: Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch i Stanów Zjednoczonych. Wielka Brytania i Francja podzieliły cały region między siebie na mocy porozumienia Sykes-Picot, tworząc terytorium międzynarodowe między Jerozolimą a Hajfą. Deklaracja Balfoura z 1917 roku utorowała drogę imigracji europejskich Żydów i utworzeniu „żydowskiej ojczyzny w Palestynie”. 

„Rozwiązanie dwupaństwowe” zostało ustanowione przez  Zgromadzenie  Ogólne ONZ  29 listopada 1947 roku dla państwa Żydów w Palestynie, którzy zostali wypędzeni z Europy. Ci europejscy Żydzi, milicje syjonistyczne, natychmiast zwrócili się przeciwko pierwotnym mieszkańcom Palestyny ​​po przyjęciu rozwiązania dwupaństwowego, wypędzając co najmniej 700 000 Palestyńczyków z ich ojczyzny podczas Nakby w latach 1947/48.

Od momentu swojego powstania Rada Bezpieczeństwa ONZ konsekwentnie uznawała prawa narodów arabskich w regionie, jednak nigdy nie podjęła żadnych działań w celu wdrożenia odpowiednich rezolucji ONZ. Wszystkie decyzje były podporządkowane interesom europejskich, byłych państw kolonialno-imperialnych, a przez lata także USA i Izraela. Dlaczego?

Rutyna w Radzie Bezpieczeństwa ONZ

28 lipca 2026 roku Rada Bezpieczeństwa ONZ zebrała się, aby omówić „Sytuację na Bliskim Wschodzie, w tym kwestię palestyńską”. 

Spotkania poświęcone temu tematowi odbywają się kwartalnie i stały się już rutyną w ramach komitetu. Po otwartej debacie, w której głos mają przedstawiciele państw członkowskich ONZ, organizacji międzynarodowych i agencji ONZ, odbywa się zamknięte posiedzenie komitetu.  

W tym roku zainteresowanie ponownie było wysokie – udział wzięli przedstawiciele RPA, Algierii, Australii, Austrii, Brazylii, Bułgarii, Kanady, Kuby, Egiptu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Hiszpanii, Indii, Indonezji, Iraku, Irlandii, Islandii, Japonii, Jordanii, Kazachstanu, Libanu, Malezji, Malediwów, Maroka, Meksyku, Namibii, Norwegii, Ugandy, Filipin, Polski, Portugalii, Kataru, Wenezueli, Korei Północnej, Iranu, Sri Lanki, Szwajcarii, Tunezji, Turcji i Wietnamu. Obecni byli również przedstawiciele Ligi Państw Arabskich i Unii Europejskiej. Stały Przedstawiciel Państwa Palestyna i Ambasador Izraela zasiedli przy stole państw członkowskich Rady Bezpieczeństwa ONZ. 

Ramiz Alakbarov, zastępca specjalnego koordynatora i stały koordynator w Biurze Specjalnego Koordynatora ONZ ds. Procesu Pokojowego na Bliskim Wschodzie (UNSCO) w Jerozolimie,  dołączył do spotkania za pośrednictwem łącza wideo  . Przez około 12 minut informował zgromadzonych o rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 2803, znanej również jako „Plan Pokojowy Trumpa dla Gazy”, która została przyjęta jako prawnie wiążąca rezolucja przez Radę Bezpieczeństwa ONZ 17 listopada 2025 roku.

Mówił o rozbrojeniu Hamasu, wycofaniu wojsk izraelskich ze Strefy Gazy, międzynarodowych siłach stabilizacyjnych oraz przejęciu odpowiedzialności rządowej za Strefę Gazy przez nowo utworzony Narodowy Komitet Administracji Strefy Gazy. Alakbarov mówił o ludności Strefy Gazy, która niemal codziennie pada ofiarą trwającej izraelskiej agresji militarnej. Powiedział, że ich odporność jest inspirująca i daje rzadką iskierkę nadziei na przyszłość. Chociaż nastąpiła poprawa w zakresie bezpieczeństwa żywnościowego i utylizacji odpadów, ludność nadal zmaga się z powszechnymi zniszczeniami, przesiedleniami i przeludnieniem.

Omówiono również sytuację na okupowanym przez Izrael Zachodnim Brzegu. Według Alakbarowa sytuacja gwałtownie się pogarsza, co widać w ostatnich dniach. Stwierdził, że sytuacja na wszystkich okupowanych terytoriach palestyńskich prawdopodobnie się pogorszy, jeśli nie zostaną podjęte środki mające na celu powstrzymanie tego rozwoju. Poruszono również sytuację w Libanie i Syrii, gdzie Izrael okupuje ziemię i ponosi odpowiedzialność za rozległe zniszczenia i ofiary wśród ludności cywilnej. Wielu mówców potępiło sytuację na Bliskim Wschodzie i w Palestynie. W szczególności potępiono wojnę prowadzoną przez USA i Izrael przeciwko Iranowi. Ta debata również nie miała żadnych praktycznych konsekwencji. 

Sesja 28 lipca trwała ponad sześć godzin; pisemne  podsumowanie  przedstawiła ONZ. Debata,   podzielona na dwie części, jest dostępna w formie wideo  na kanale telewizji ONZ .

Uderzająca była nieobecność jednej z najważniejszych ekspertek w tej dziedzinie, Specjalnego Przedstawiciela ONZ ds. sytuacji praw człowieka na okupowanych przez Izrael terytoriach, Franceski Albanese.

Podczas gdy w Nowym Jorku toczyła się debata na temat sytuacji na Bliskim Wschodzie i kwestii palestyńskiej, izraelscy osadnicy, wspierani przez izraelską armię okupacyjną, bezkarnie atakowali Palestyńczyków na okupowanym przez Izrael Zachodnim Brzegu, podpalając ich domy, wioski i gospodarstwa. Masakra izraelskiej armii trwała również w Strefie Gazy. Arabskie media codziennie donoszą o izraelskich  nalotach  na Strefę Gazy. Liczba ofiar śmiertelnych w Strefie Gazy od początku „zawieszenia broni” 10 października 2025 roku wzrosła do 1207, a liczba rannych w tym samym okresie wyniosła 3914. 

Od początku wojny izraelskiej 7 października 2023 r. oficjalne dane ( stan na 22 lipca 2026 r .) wskazują, że zginęło 73 305 Palestyńczyków, a 173 918 zostało rannych. Inne raporty, takie jak te z  Instytutu Maxa Plancka,  szacują liczbę ofiar śmiertelnych w tym okresie na ponad 100 000. Wojny prowadzone przez Izrael i USA rozszerzyły się na siedem frontów: Gazę, Zachodni Brzeg, Liban, Syrię, Jemen, Irak i Iran. Podpalają cały region.

Powiedz potężnym prawdę

Głos Franceski Albanese rzadko słyszany w dzisiejszych niemieckojęzycznych mediach to głos tej włoskiej prawniczki. Ta włoska prawniczka należy do grona najodważniejszych i najbardziej otwartych osób, które sprzeciwiły się ludobójstwu Palestyńczyków. Albanese pełni funkcję Specjalnego Sprawozdawcy ONZ ds. Praw Człowieka Palestyńczyków od 2022 roku i została ponownie powołana na drugą kadencję w 2024 roku. Pracując w Radzie Praw Człowieka ONZ, jej zadaniem jest raportowanie na temat sytuacji praw człowieka na okupowanych przez Izrael terytoriach palestyńskich. Praca ta stanowi dla niej i jej zespołu szczególne wyzwanie od początku wojny 7 października 2024 roku. 

W trzech raportach Albanese pisał o „ Anatomii ludobójstwa ” (marzec 2024), „ Ludobójstwie jako kolonialnej zagładzie ” (październik 2024) oraz „ Od ekonomii okupacji do ekonomii ludobójstwa ” (lipiec 2025). Raporty te szczegółowo opisują, wraz ze źródłami, morderczy rozmiar tej wojny dla Palestyńczyków. Wymieniają one osoby odpowiedzialne w polityce, biznesie i wojsku z całego świata, które pomagały i nadal pomagają w zagładzie Palestyńczyków, a także czerpią z tego korzyści ekonomiczne. Albanese wskazuje na obowiązek wszystkich państw członkowskich ONZ do zapobiegania ludobójstwu i zapewnia każdemu państwu członkowskiemu ONZ i każdemu rządowi narzędzia do przeciwdziałania wojnie na wyniszczenie przeciwko Palestyńczykom za pomocą własnych środków krajowych. Listę sankcji można znaleźć między innymi w Karcie Narodów Zjednoczonych, Rozdział VII, Artykuł 41. (Podkreślenie dodane).

Republika Południowej Afryki wszczęła postępowanie przeciwko Izraelowi w Międzynarodowym Trybunale Karnym (MTK) w związku z podejrzeniem ludobójstwa. Pełniący obowiązki prokuratora generalnego MTK, Karim Khan, wydał międzynarodowe nakazy aresztowania trzech palestyńskich funkcjonariuszy Hamasu, którzy zostali zabici przez izraelską armię. Międzynarodowe nakazy aresztowania zostały również wydane wobec premiera Izraela Benjamina Netanjahu i jego (ówczesnego) ministra obrony Joawa Gallanta. Kierowana przez USA wspólnota państw zachodnich, w tym UE, była szczególnie oburzona tą decyzją i zmobilizowała swoje siły, aby ją zaprotestować.

W Niemczech Francesce Albanese zakazano wystąpień na uniwersytetach w Monachium i Berlinie, a relacje medialne na temat jej pracy i wydarzeń w Strefie Gazy zostały ograniczone. Z kolei krytyka ze strony rządu izraelskiego i jego partnerów dotycząca pracy Specjalnego Sprawozdawcy ONZ ds. sytuacji praw człowieka na okupowanych terytoriach palestyńskich była niemal zawsze szeroko komentowana.

Administracja USA zapowiada zniszczenie Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości

W lutym 2026 roku kilku ministrów spraw zagranicznych UE, w tym minister spraw zagranicznych Niemiec  Johann Wadephul , zażądało rezygnacji Franceski Albanese po opublikowaniu zmanipulowanego nagrania w mediach społecznościowych. Wadephul stwierdził między innymi, że Albanese jest „nie do utrzymania” na stanowisku. Żądanie to nigdy oficjalnie nie zostało wycofane, mimo że wiadomo było, że oskarżenia wysunięte przeciwko Albanese (w tym te wysunięte przez Izrael) były bezpodstawne. 

W związku z trzecim raportem „Od ekonomii okupacji do ekonomii ludobójstwa”, Stany Zjednoczone (lipiec 2025 r.) sięgnęły po jedno ze swoich ulubionych narzędzi tłumienia dysydentów i opozycji politycznej: nałożyły  sankcje na Francescę Albanese , główną prokurator Międzynarodowego Trybunału Karnego, oraz cztery sędziny tego samego sądu. Sankcje uzasadniono tym, że wszystkie były zaangażowane w sprawy wymierzone w USA i Izrael, w tym żołnierze amerykańscy w Afganistanie i osoby odpowiedzialne za izraelską operację wojskową w Strefie Gazy. 

Prokurator generalny Khan był wcześniej otwarcie zagrożony, jeśli nie wycofa międzynarodowych nakazów aresztowania Netanjahu i Gallanta. Nie wycofał ich. Wkrótce potem postawiono mu dwa zarzuty „nadużyć seksualnych” wobec pracownic. Khan zaprzeczył zarzutom i wziął urlop do czasu rozstrzygnięcia postępowania. Międzynarodowy Trybunał Karny wszczął dochodzenie. Zarzuty wobec Khana zostały oddalone przez skład sędziowski, jednak Khan został zawieszony w obowiązkach w czerwcu 2026 roku. 13 lipca 2026 roku sekretarz stanu USA  Marco Rubio ogłosił  , że Departament Stanu USA rozpocznie  kampanię „mającą na celu wyeliminowanie zagrożenia dla amerykańskiej suwerenności, jakie stwarza Międzynarodowy Trybunał Karny”. Wkrótce potem, 24 lipca 2026 roku, Karim Khan został odwołany  większością głosów państw członkowskich ONZ będących członkami Międzynarodowego Trybunału Karnego  .

Zagubiony w biurokracji

Wszyscy objęci sankcjami są urzędnikami i pracownikami Organizacji Narodów Zjednoczonych i dlatego podlegają  immunitetowi , zgodnie z  decyzją podjętą dla całej organizacji ONZ w  1946 roku.  Wszyscy objęci sankcjami USA podejmują kroki prawne przeciwko nim, które dodatkowo „karzą” ich ograniczeniami w podróżowaniu, zamrożeniem ich kont i aktywów (w USA), zablokowaniem dostępu do amerykańskich usług komunikacyjnych (internet) i innymi ograniczeniami. Ze względu na ścisłe powiązania finansowe i instytucjonalne USA na całym świecie, sankcje USA mają ogromny wpływ na życie osób objętych sankcjami. Czterech sędziów MTK utknęło w postępowaniu, a główny prokurator MTK, Khan, został odwołany. Khan jest obywatelem brytyjskim, a brytyjskie stowarzyszenia prawnicze ogłosiły jego wydalenie.

Specjalna Sprawozdawczyni ONZ Albanese odniosła swój pierwszy sukces w maju 2026 roku. Jej mąż i córka, obywatelka USA, pozwali administrację Trumpa przed sądem USA, argumentując, że sankcje USA „faktycznie wykluczają ją z bankowości i praktycznie uniemożliwiają jej zarabianie na życie”, jak donosił  brytyjski dziennik „The Guardian”  14 maja. Sędzia okręgowy Richard Leon z Waszyngtonu orzekł, że administracja Trumpa próbowała „uregulować lub ograniczyć jej wolność słowa”. Jednakże Albanese jest chroniona przez  Pierwszą Poprawkę do Konstytucji Stanów Zjednoczonych  , a ona „nie zrobiła nic więcej, niż tylko zabrała głos!” – napisał sędzia w swoim orzeczeniu. „Nie ulega wątpliwości, że jej rekomendacje nie są wiążące dla działań MTK – są jedynie jej opinią”.

Pierwsza poprawka do Konstytucji z 1787 r. (str. 11) stanowi:

„Kongres nie może uchwalać żadnych praw, które narzucają religię, ograniczają swobodne wykonywanie praktyk religijnych, ograniczają wolność słowa i prasy lub ograniczają prawo ludzi do pokojowego zgromadzania się i składania petycji do rządu w celu zaradzenia krzywdom”.

Tydzień później, 21 lipca 2026 roku, Departament Skarbu USA ogłosił zniesienie sankcji wobec Specjalnego Sprawozdawcy ONZ Albanese  . Jednak tydzień później, 27 lipca 2026 roku, w raporcie  agencji Reuters podano, że Departament Skarbu USA przywrócił ją na listę osób objętych sankcjami. Według raportu, trzyosobowy skład sędziowski amerykańskiego sądu apelacyjnego, do którego odwołała się administracja USA, wydał decyzję o administracyjnym wstrzymaniu wykonania poprzedniego orzeczenia (sędzia Richard Leon z Waszyngtonu). Pozwoliło to rządowi „wzmocnić status Albanese jako obcokrajowca objętego sankcjami”. Wniosek rządu był „bardziej rozbudowany” niż wniosek sądu niższej instancji w Waszyngtonie. Batalia prawna trwa.

Celowo spowodowane cierpienie

Głos Franceski Albanese jest słyszalny na całym świecie, ale rzadko w Europie. Mówi ona wpływowym prawdę, która ma niewielką tradycję, zwłaszcza w Niemczech. Irlandia była krajem w Europie, który wcześnie zrozumiał, co dzieje się z Palestyńczykami, mówi w wywiadzie dla lewicowo-liberalnego amerykańskiego magazynu  „The Nation” , przeprowadzonym w maju i opublikowanym w numerze lipcowo-sierpniowym. „Irlandczycy doświadczyli brytyjskich rządów kolonialnych. Doszło do ludobójstwa, choć nie jest ono uznawane. Prawie milion ludzi zmarło w wyniku głodu celowo wywołanego przez Brytyjczyków ( 1845–1852 )”. 

W wywiadzie dla  „The Nation”  Francesca Albanese wspomina, że ​​dla jej pokolenia (urodzonego w 1977 roku) „nigdy więcej” było niemal codziennością, przynajmniej we Włoszech, w okresie jej nauki i studiów. Pamięć o Holokauście i nakaz, by „nigdy więcej” się nie powtórzył, były wszechobecne. Ludzie wiedzieli wtedy, że „coś tak strasznego jak Holokaust zaczyna się niezauważone – mianowicie od normalizacji zbrodni przeciwko określonej grupie”. W tym kontekście, tuż na początku wojny w Strefie Gazy, na początku października 2023 roku, koledzy powiedzieli jej: „To ludobójstwo”. Wśród tych kolegów byli Izraelczycy, którzy mówili o „ludobójstwie”, podczas gdy ona sama odmawiała używania tego terminu. 

To, co zobaczyła, czego się dowiedziała i co udokumentowała w kolejnych tygodniach, skłoniło ją do „mówienia o możliwości”, że w Gazie rozwija się ludobójstwo, zwłaszcza „z powodu języka, którym się posługiwano, który był językiem ludobójstwa”. Niezliczone przypadki celowego zadawania cierpienia psychicznego i fizycznego, które zebrała, to: „Oto, co Izrael zrobił w ciągu pierwszych pięciu miesięcy: zabił 30 000 osób, średnio 150 osób dziennie. Statystyki mówiły same za siebie: 85 procent ofiar stanowiły wyłącznie kobiety i dzieci. Czy to ma być przypisane wyłącznie zabłąkanej rakiecie? Zrozumiałam, że to było ludobójstwo i, podobnie jak inne ludobójstwa, było niewidoczne. Zaprzeczanie ludobójstwu jest nieodłącznym elementem samego ludobójstwa”. 

W styczniu 2024 roku Międzynarodowy Trybunał Karny uznał „prawdopodobną, nieodwracalną szkodę wyrządzoną Palestyńczykom w Strefie Gazy zgodnie z Konwencją o Ludobójstwie”, jak twierdzi Albanese. Wszystkie państwa członkowskie Międzynarodowego Trybunału Karnego są zobowiązane do zapobiegania ludobójstwu natychmiast po jego uznaniu. Po decyzji Trybunału wszystkie państwa członkowskie powinny były natychmiast zaprzestać wszelkiego handlu z Izraelem, zwłaszcza handlu bronią: „Kontynuowali”.

Musimy działać

Niewielu śledziło pracę Franceski Albanese tak uważnie, jak Chris Hedges, wieloletni korespondent zagraniczny „ New York Timesa” , który relacjonował wydarzenia ze wszystkich stref wojennych na Bliskim Wschodzie. Przez siedem lat relacjonował wydarzenia z okupowanej Palestyny ​​i w 2002 roku otrzymał Nagrodę Pulitzera. Jego wywiady z Francescą Albanese można odsłuchać na jego kanale YouTube „ The Chris Hedges Report ” (w języku angielskim). Więcej informacji na stronie  https://chrishedges.substack.com/

Ostatnia rozmowa obu  autorek  nosi tytuł nowej książki Franceski Albanese, wydanej w jej ojczystym języku włoskim w kwietniu 2026 roku: „Quando il mondo dorme” („Kiedy świat śpi”) – historie, słowa i krzywdy z Palestyny, jak głosi podtytuł. Wydanie angielskie, „Kiedy świat śpi”, prezentuje Chris Hedges. W dziesięciu rozdziałach Albanese opisuje „ludzki koszt” izraelskiej okupacji i masowych mordów. Autorka przedstawia ludzi, których poznała podczas lat spędzonych w Palestynie, i, według Hedgesa, „nadaje cierpieniu ludzką twarz”. Niemieckie tłumaczenie, również zatytułowane „Wenn die Welt schläft”, ma się ukazać nakładem wydawnictwa Palmyra Verlag Heidelberg pod koniec 2026 roku. 

Wywiad z Francescą Albanese obejmuje liczne obszary i indywidualne losy, które ilustrują konsekwencje izraelskiej okupacji i ludobójstwa w Strefie Gazy. Hedges odnosi się do pediatry  dr. Hussama Abu Sayifa , dyrektora szpitala Kamal Adwan, który przebywa w izraelskim areszcie od ponad 18 miesięcy bez postawienia zarzutów i niedawno został przeniesiony do podziemnego więzienia. Oprócz niego w izraelskim areszcie przebywa 13 innych lekarzy bez postawienia zarzutów. Albanese twierdzi, że przemoc i tortury wobec tych lekarzy znajdują odzwierciedlenie w przemocy wobec całego sektora medycznego w Strefie Gazy. Kliniki, ośrodki zdrowia i karetki są systematycznie niszczone. Ratownicy medyczni i personel medyczny zostali skutecznie „ wyeliminowani ”.

Europejskie media w dużej mierze przyjmują izraelską narrację, która przedstawia personel medyczny jako wspólników grup zbrojnych (Hamasu), a kliniki i apteki jako magazyny broni i centra dowodzenia, aby usprawiedliwić ataki. Każdy, kto tego nie kwestionuje, a zwłaszcza media europejskie, staje się „wspólnikiem”. Dyskusja koncentruje się wokół terminów „Holokaust” i „ludobójstwo”, Palestyny ​​i reszty świata, kwestii prawnych oraz Palestyny ​​jako kolonii. Poruszono również kwestie sankcji nałożonych na te państwa, a także przyszłość Strefy Gazy jako „Riwiery Gazy”, którą Albańczyk krytykuje jako „rozpraszającą uwagę”. Omawiane są palestyńskie zasoby naturalne, takie jak złoża gazu u wybrzeży Gazy, a nacisk kładziony jest wielokrotnie na dzieci, z których ponad 20 000 to sieroty lub półsieroty. 

„Niesprawiedliwość nie kończy się dlatego, że tego chcemy lub dlatego, że się o nią modlimy” – podsumowuje Francesca Albanese  . „Musimy działać”. Tylko w ten sposób można pokonać niesprawiedliwość. Ważne jest, aby wytrwać, nie poddawać się, bez względu na to, ile to zajmie – mówi Albanese. „Jeśli Izrael będzie bezkarnie łamał prawo międzynarodowe, fundamenty międzynarodowego systemu prawnego zostaną zniszczone”. 

„Nigdy się nie poddawaj” to mantra Chrisa Hedgesa, a na ekranie pojawia się zdjęcie Juliana Assange’a. „Uwolnienie Juliana zajęło 14 lat” – przypomina Hedges. Zdjęcie przedstawia Juliana Assange’a na Festiwalu Filmowym w Cannes w 2025 roku. Ma na sobie koszulkę z imionami  4986 dzieci zabitych w wojnie w Strefie Gazy. 

Ambasador Niemiec przy ONZ Heusgen – Katastrofa dyplomatyczna

Ambasador Niemiec przy ONZ

Christoph Heusgen

– Katastrofa dyplomatyczna

Anti-Spiegel Thomas Röper  archive/https://anti-spiegel.ru/2020/deutscher-uno-botschafter-christoph-heusgen-der-diplomatische-supergau

Niemcy miały nadzieję, że dwuletnie członkostwo w Radzie Bezpieczeństwa ONZ zwiększy ich szanse na uzyskanie stałego miejsca. Teraz wydaje się to mało prawdopodobne, a niemiecki ambasador przy ONZ ponosi znaczną część winy, co po raz kolejny dobitnie zademonstrował.

Wczoraj donosiłem, że Niemcy wykorzystały swoje dwuletnie członkostwo w Radzie Bezpieczeństwa ONZ do roztrwonienia znacznej części międzynarodowego prestiżu.

Trudno ustalić, na ile wynikało to z bezpośrednich instrukcji Berlina, a ile szkód dyplomatycznych wyrządził samodzielnie niemiecki ambasador przy ONZ. Z pewnością otrzymuje on od Berlina wytyczne dotyczące sposobu głosowania. Berlin jednak nie pisze jego przemówień, które tak poważnie zaszkodziły zarówno jemu, jak i międzynarodowej pozycji Niemiec. Nawet jeśli jego przemówienia i wystąpienia przed Radą leżą w jego gestii, Berlin wyraźnie dawał mu wolną rękę od samego początku.

Jednak Berlin najwyraźniej pozwalał mu robić, co mu się żywnie podoba. 

Międzynarodowa reputacja Niemiec bardzo ucierpiała

Heusgen zachowywał się jak pitbul w ONZ, twardo trzymając się antyrosyjskiej i antychińskiej linii USA. To może być również oficjalna linia Berlina, ale wówczas Berlin prawdopodobnie nie byłby zainteresowany osiągnięciem deklarowanego celu, jakim było uzyskanie stałego członkostwa w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, ponieważ wystąpienia Heusgena nie tylko głęboko rozgniewały Chiny i Rosję, ale także wywołały znaczne niezrozumienie w świecie pozaatlantyckim. Niemcy były wcześniej uważane za popularnego mediatora w tym kraju; ten okres prawdopodobnie już minął.

Minęły czasy, gdy Niemcy sprzeciwiały się żądaniom USA, by zezwolić Bundeswehrze na udział w wojnie w Wietnamie. Minęły czasy, gdy Helmut Schmidt sprzeciwiał się prezydentowi USA Carterowi. Minęły czasy, gdy Helmut Kohl za wszelką cenę zapobiegłby wojnie w Jugosławii, wbrew wszelkim żądaniom USA, i minęły czasy, gdy Gerhard Schröder otwarcie sprzeciwiał się USA w sprawie wojny w Iraku. Dziś Niemcy ślepo podążają za USA, a USA są skrajnie niepopularne poza światem zachodnim, o czym może zaświadczyć każdy, kto kiedykolwiek był w tych częściach świata i rozmawiał z tamtejszymi ludźmi. Konsekwencje tego dla reputacji Niemiec na świecie, budowanej przez dekady, są oczywiste.

To, jak niepopularny stał się Heusgen (a tym samym Niemcy), było już widoczne około tydzień temu podczas wideokonferencji Rady Bezpieczeństwa ONZ, kiedy chiński ambasador stwierdził, że droga Niemiec do stałego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa ONZ będzie prawdopodobnie „trudna”. Gdyby przetłumaczyć to z dyplomatycznej powściągliwości, z której znani są chińscy dyplomaci, na prosty niemiecki, to przesłanie do niemieckiego rządu brzmiałoby: „On jest popieprzony, zapomnijcie o miejscu w Radzie Bezpieczeństwa!”

Przedstawiciel Rosji w ONZ również wyraził się jasno, mówiąc Heusgenowi:

„Nie będziemy za tobą tęsknić”.

Heusgen po prostu nie może się powstrzymać.

Teraz odbyła się kolejna wideokonferencja w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, a Heusgen, na krótko przed końcem członkostwa Niemiec w tej organizacji, po raz kolejny podwoił stawkę. Tematem był Iran, ale Heusgen wykorzystał każde spotkanie i każdy temat do atakowania Rosji i/lub Chin. Tym razem nie było inaczej. Der Spiegel relacjonuje to następująco:

„Ambasador Niemiec Christoph Heusgen wykorzystał spotkanie w sprawie Iranu w swoim przemówieniu końcowym, aby wezwać Chiny do uwolnienia dwóch uwięzionych Kanadyjczyków. »Ta Rada straci swoją legitymację, jeśli przestanie troszczyć się o los jednostek« – powiedział Heusgen podczas wirtualnego spotkania w Nowym Jorku”.

„Heusgen może mieć rację, że Rada musi troszczyć się o los jednostek i oczywiście Der Spiegel przedstawia to stwierdzenie w pozytywnym świetle. Problemem dla reputacji Niemiec jest jednak to, że około 140 ze 190 państw członkowskich ONZ nie znajduje się w bezpośredniej strefie wpływów zachodnich mediów. A każdy, kto krytykuje Chiny w sprawie dwóch Kanadyjczyków, ale nigdy nie wypowiedział ani jednego słowa krytyki wobec licznych amerykańskich więźniów w Guantanamo, w końcu przestanie być traktowany poważnie poza zachodnią strefą wpływów. Jeśli niemiecki ambasador przy ONZ, jeden z najważniejszych niemieckich dyplomatów, jest tak rażąco stronniczy, to po pewnym czasie Niemcy zdyskwalifikują się jako neutralny mediator, jakim kiedyś były, gdy okazjonalnie wypowiadały się przeciwko USA (lub przynajmniej zachowywały dyplomatyczne milczenie).

Chińska reakcja na najnowszy wybuch hejtu Heusgena została opisana w Der Spiegel:

„Ambasador Chin, Yao Shaojun, poskarżył się na „złośliwą” treść wypowiedzi Heusgena. Twierdził, że Niemcy przejęli kontrolę nad spotkaniem, które w rzeczywistości zostało zwołane w celu omówienia irańskiego programu nuklearnego. Chiny były przekonane, że Rada Bezpieczeństwa będzie funkcjonować lepiej bez Niemiec. Zwracając się do Heusgena, dyplomata Yao Shaojun powiedział: »Dobrze, że się ciebie pozbyliśmy«”.

Jak wspomniano, Chińczycy znani są z kulturowo powściągliwego podejścia do formułowania mocnych oświadczeń. Fakt, że chiński dyplomata wypowiedział się tak otwarcie, pokazuje, co Pekin myśli o Heusgenie (i, co za tym idzie, o niemieckim rządzie, który pozwalał mu działać bezkarnie przez dwa lata).

Der Spiegel nie poinformował o reakcji Rosji, co jest równie godne uwagi. Rosyjska telewizja zacytowała rosyjskiego przedstawiciela w Radzie Bezpieczeństwa ONZ w następujący sposób:

„Drogi Christophie, chciałbym pożegnać Cię aforyzmem niedawno zmarłego pisarza Michaiła Żwaneskiego: „Szkoda, że ​​w końcu odchodzisz”.

To oświadczenie wyraźnie pokazuje również, jak „popularny” jest Heusgen wśród państw spoza zachodniej strefy wpływów. Rosyjski dyplomata dodał na zakończenie, że z Heusgenem „nie było spotkania bez krytyki Rosji, nawet gdy temat wydarzenia był zupełnie inny”.

Za rządów Merkel i jej sztabu Niemcy stały się dodatkiem do polityki USA, co nie wpłynęło korzystnie na reputację Niemiec na świecie. Heusgen jest tylko jednym z przykładów – aczkolwiek bardzo dobitnym”.

Dlaczego kandydatura Niemiec do Rady Bezpieczeństwa ONZ zakończyła się fiaskiem

Thomas Röper anti-spiegel.ru/warum-deutschlands-kandidatur-fuer-den-un-sicherheitsrat-gescheitert-ist

Ukarani za podwójne standardy

==========================

Dlaczego kandydatura Niemiec

do Rady Bezpieczeństwa ONZ

zakończyła się fiaskiem

Globalne Południe wystawiło rachunek za politykę Niemiec w ostatnich latach. Trzy państwa europejskie ubiegały się o dwa dostępne, niestałe miejsca w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Niemcy zostały ukarane, a miejsca przypadły Austrii i Portugalii.

Anti-Spiegel 4 czerwiec 2026

Oprócz pięciu stałych członków – Chin, Francji, Wielkiej Brytanii, Rosji i USA – Rada Bezpieczeństwa ONZ ma dziesięciu członków niestałych, których miejsca są rozdzielone między grupy regionalne ONZ. Afryka ma prawo do trzech miejsc, państwa Azji i Pacyfiku, Ameryki Łacińskiej i Karaibów, grupa państw Europy Zachodniej i pozostałych państw ma po dwa miejsca, a Europa Wschodnia – jedno. Zgromadzenie Ogólne ONZ co roku wybiera pięciu członków niestałych na dwuletnią kadencję.

W środę odbyły się wybory na kadencję 2027/2028, w których obsadzono oba zachodnioeuropejskie miejsca. Kandydatami były Austria, Portugalia i Niemcy.

Niemiecka arogancja

Dla niemieckiego rządu odzyskanie miejsca w Radzie Bezpieczeństwa ONZ było ukochanym projektem, a „Der Spiegel” doniósł na przykład, że minister spraw zagranicznych Wadephul udał się na tydzień do Nowego Jorku specjalnie po to, by promować kandydaturę Niemiec. Nawet „Der Spiegel” pokazał nutę samokrytyki, relacjonując szanse powodzenia niemieckiego wniosku:

„W przeszłości niemiecki wniosek mógł być pewny, choćby ze względu na znaczną pomoc rozwojową, jaką Republika Federalna udzieliła. To się zmieniło. Spóźniony wniosek to nie jedyny problem. Polityka Niemiec wobec Bliskiego Wschodu i Rosji również może działać na niekorzyść rządu”.

Ujmując to bardzo delikatnie, ponieważ poza około 50 państwami dawnego Zachodu, żaden inny kraj na świecie nie popiera polityki antyrosyjskiej i proukraińskiej, której Niemcy są jednym z głównych orędowników. Rosja nie jest, jak twierdzą niemieckie media i politycy, izolowana na arenie międzynarodowej; wręcz przeciwnie, jak często podkreślałem, siły napędowe polityki antyrosyjskiej zostały odizolowane na arenie międzynarodowej. Fakt, że bezwarunkowe poparcie Niemiec dla ludobójstwa Izraela w Strefie Gazy oraz wojen na Bliskim Wschodzie spotyka się z otwartym odrzuceniem na globalnym Południu, powinien w najlepszym razie zaskoczyć ludzi, którzy czerpią informacje wyłącznie z Tagesschau (niemieckiego programu informacyjnego).

Do tego dochodzi arogancja, z jaką niemieccy politycy próbują narzucać swoje „wartości” całemu światu, zaczynając od nonsensów LGBT i tak dalej, co nie jest dobrze odbierane w reszcie świata, gdzie propaganda LGBT nie jest zakorzeniona od lat w podręcznikach szkolnych. Wystarczy przypomnieć sobie występ Nancy Fibre na Mistrzostwach Świata w Katarze z opaską LGBT, który wywołał niezrozumienie i negatywne reakcje na całym świecie.

„Historyczna porażka”

„Historyczna porażka” w wyborach do Rady Bezpieczeństwa ONZ jest jak najbardziej zasłużoną konsekwencją tej arogancji i podwójnych standardów, które od lat charakteryzują niemiecką politykę. Niemcy nie zdobyły mandatu w pierwszej turze głosowania, Portugalia otrzymała 134 głosy, Austria 131, a Niemcy zaledwie 104.

Określenie „historyczna porażka” nie jest mojego autorstwa, lecz pochodzi z „Handelsblatt”, który po tej katastrofie opublikował artykuł zatytułowany „Rada Bezpieczeństwa ONZ – Jak doszło do historycznej porażki Niemiec” i napisał w zapowiedzi:

„Od 2019 roku Berlin zabiegał o głosy ze 191 krajów. Ale to nie wystarczyło, by dostać miejsce w Radzie Bezpieczeństwa. Szukając powodów, wciąż pojawiają się dwa słowa: Izrael i Rosja”.

Ta porażka ma swoją nazwę.

Niemiecka arogancja nie stała się odrażająca dla świata dopiero w 2022 roku; zaczęła się za rządów Merkel, która wysłała swojego powiernika, Christopha Heusgena, na ambasadora Niemiec przy ONZ. Heusgen zwrócił tam na siebie uwagę swoją arogancją i zarozumiałością, zrażając do siebie wiele krajów i ich przedstawicieli.

W 2022 roku napisałem, że starania Niemiec o miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ będą skazane na porażkę. A jednym z głównych powodów jest Heusgen, bo Heusgen jest nie tylko arogancki, ale i kłamie jak z nut.

Zilustrowałem to w artykule przykładem wywiadu, którego Heusgen udzielił na początku 2022 roku, przed eskalacją na Ukrainie. Ponieważ niemiecka opinia publiczna jest utrzymywana w niewiedzy przez media głównego nurtu, większość niemieckich czytelników nie dostrzega jego kłamstw, ale na arenie międzynarodowej ludzie i osoby odpowiedzialne politycznie są po prostu lepiej poinformowani, dlatego Heusgen wywołał tam jedynie kręcenie głowami.

Podczas swojej pracy w ONZ Heusgen narobił sobie więcej wrogów niż ktokolwiek inny. Nie chodziło nawet o to, że Niemcy miały odmienne zdanie niż inne kraje w niektórych kwestiach – to jest całkowicie normalne. To aroganckie i lekceważące zachowanie Heusgena przysporzyło mu wrogów i poważnie zaszkodziło reputacji Niemiec na świecie.

Kiedy Heusgen opuścił ONZ, otrzymał bardzo jasny komunikat o tym, co o nim tam myślą. Nie znam żadnego dyplomaty, który kiedykolwiek otrzymał takie pożegnanie.

Dla Chińczyków uprzejmość jest bardzo ważna ze względu na ich kulturę i zależy im na tym, aby nawet ich przeciwnicy mogli zachować twarz.

Dlatego też bezprecedensowe było pożegnanie Heusgena przez chińskiego ambasadora przy ONZ następującymi słowami:

„Dobrze, że się pana pozbyliśmy”.

Rosyjski ambasador przy ONZ był nieco bardziej uprzejmy, mówiąc do Heusgena:

„Jaka szkoda, że ​​w końcu pan odchodzi”.

======================================

O „bohaterskich czynach” Heusgena w ONZ pisałem już wcześniej, co bez wątpienia odegrało istotną rolę w ostatnich wyborach. Szczegóły można znaleźć w artykułach   

archive.org/web

anti-spiegel.ru/2020/deutschlands-hoffnungen-auf-einen-staendigen-sitz-im-uno-sicherheitsrat-sind-zerstoben/   i 

 https://web.archive.org

anti-spiegel.ru/2020/deutscher-uno-botschafter-christoph-heusgen-der-diplomatische-supergau/  .

ONZ odwołuje klimatyczny koniec świata. Czy „ONI” oddadzą ludziom biliony?

ONZ odwołuje koniec świata. Kto odda ludziom biliony?

neon24/onz-odwoluje-koniec-swiata-kto-odda-ludziom-biliony

Skrajne scenariusze emisyjne, zostały oficjalnie usunięte jako „niemożliwe”. Nie „mało prawdopodobne”. Nie „przesadzone”. Po prostu – niemożliwe.

========================

W kwietniu 2026 roku Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu – ten sam, który przez dekady dyktował ton globalnej panice – ogłosił coś, co jeszcze niedawno uchodziłoby za herezję godną stosu. Skrajne scenariusze emisyjne RCP8.5, SSP5-8.5 i SSP3-7.0, te same, na których budowano ETS-y, zakazy pieców, dyrektywy budynkowe, strefy czystego transportu i biliony euro w „zielonych” transferach, zostały oficjalnie usunięte jako „niemożliwe”. Nie „mało prawdopodobne”. Nie „przesadzone”. Po prostu – niemożliwe.

Paweł Usiądek napisał na X to, co wielu myślało, ale mało kto ośmielił się powiedzieć tak elegancko: „ONZ odwołuje koniec świata”. I nagle cała katedra klimatycznej pewności siebie zaczęła się chwiać jak wieża z piasku. Bo to nie jakiś „klimato-sceptyk z piwnicy” ogłosił fiasko. To sami kapłani modelu przyznali, że fundament, na którym przez dwie dekady wznosili politykę, podatki i moralny szantaż, był z kartonu.

Przez kilkanaście lat obywatelom Zachodu – a zwłaszcza tym w Europie, którzy jeszcze pamiętają, co to znaczy rachunek za prąd – tłumaczono, że planeta płonie, ludzkość stoi nad przepaścią, a jedynym ratunkiem jest oddanie coraz większej kontroli państwom, bankom centralnym, urzędnikom klimatycznym i samozwańczym kapłanom „zielonego zbawienia”. Dziecko miało czuć winę za oddychanie. Rolnik – za krowę. Kierowca diesla – za to, że śmie jeździć do pracy. Natomiast miliarder przelatujący prywatnym odrzutowcem na szczyt w Davos był, rzecz jasna, „bohaterem planety”.

Absurd osiągnął poziom kabaretu finansowanego z naszych podatków.

A teraz? Cisza. Nie ma alarmowych pasków w telewizjach. Nie ma Greta-mode-on. Nie ma przyklejania się do asfaltu ani dramatycznych okładek o końcu cywilizacji. Bo problem polega na tym, że klimat nadal się zmienia – jak zmieniał się od milionów lat – ale propaganda właśnie zaczęła się kompromitować wprost na oczach publiczności.

Nikt rozsądny nigdy nie negował zmian klimatu. Były epoki lodowcowe. Były okresy, gdy na Spitsbergenie rosły palmy. Problemem nie była obserwacja. Problemem było dogmatyczne wmawianie, że:
człowiek jest głównym sprawcą,
– modele są nieomylne,
– bez natychmiastowej transformacji czeka nas apokalipsa,
– a społeczeństwa muszą się podporządkować „nauce”.

Czyli de facto – polityce sprzedawanej pod etykietą nauki.

Klimat przestał być nauką. Stał się eko-religią XXI wieku. Mieliśmy proroków, rytuały, dogmaty, heretyków i – co najważniejsze – poczucie winy na skalę industrialną. I oczywiście gigantyczny rynek: banki zarabiały, fundusze zarabiały, korporacje dostawały subsydia, a zwykły człowiek płacił. Za piec. Za samochód. Za prąd. Za „ślad węglowy”. Za samo istnienie.

Wszystko na podstawie scenariuszy, które dziś same instytucje klimatyczne uznają za nierealistyczne.

Gdzie są dziś ekoterroryści? Jeszcze wczoraj krzyczeli: „zostało dwanaście lat!”, „świat się kończy!”, „ludzkość wymrze!”. Dziś nagle okazuje się, że modele były „przesadzone”, prognozy „zbyt skrajne”, a rzeczywistość – cóż za zaskoczenie – bardziej złożona. I co teraz?

Kto odda społeczeństwom biliony euro?
Kto odpowie za niszczenie przemysłu?
Kto za podnoszenie kosztów życia?
Kto za ideologiczne pranie mózgów dzieci w szkołach?

Czy zobaczymy komisje śledcze? Procesy? Audyt transferów? A może wszystko zostanie zamiecione pod dywan, a ci sami eksperci po prostu ogłoszą nowy kryzys – tym razem wymagający jeszcze większej kontroli i jeszcze wyższych podatków?

Największy problem elit nie leży dziś w temperaturze. Oni boją się utraty wiarygodności. Bo jeśli społeczeństwa wreszcie zrozumieją, że przez lata zarządzano nimi poprzez strach, emocjonalny szantaż, selekcję informacji i moralną presję, to runie coś znacznie ważniejszego niż polityka klimatyczna.

Runie wiara, że „eksperci” i „globalne instytucje” działają w interesie zwykłych ludzi.

A wtedy cały mechanizm zarządzania kryzysowego – oparty na permanentnym poczuciu zagrożenia – straci swoją najskuteczniejszą broń: społeczne posłuszeństwo.

I właśnie dlatego cisza jest tak ogłuszająca. Bo gdy koniec świata zostaje oficjalnie odwołany, ktoś musi w końcu zapłacić rachunek.

Tylko kto?


Chcą uciszyć głos pro-life – ONZ nazywa go „dezinformacją”. My odpowiemy Marszem!

Głos obrońców życia musi dziś wybrzmieć!
Przechodzę na stronę Marszu dla Życia i Rodziny w Krakowie!

Szanowni Państwo,
w ostatnim czasie dotarły do nas niepokojące informacje ze świata.
Organy ONZ wprost zażądały od platform internetowych cenzurowania treści pro-life
 – twierdząc, że poglądy broniące życia nienarodzonych stanowią… „dezinformację”. Tak. Przekonanie, że każde ludzkie życie zasługuje na ochronę, ma być traktowane jak fałszywa wiadomość i usuwane z przestrzeni publicznej.
Specjalny Program ONZ ds. Badań nad Reprodukcją Człowieka (HRP), działający przy Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), uważa, że poglądy pro-life ograniczają dostęp do tzw. zdrowia oraz praw seksualnych i reprodukcyjnych.
To nie jest daleka polityka. To realne zagrożenie dla każdego z nas – dla rodziców, którzy chcą mówić dzieciom prawdę o życiu, dla wspólnot, które od lat działają na rzecz rodzin, dla wszystkich, którzy wierzą, że głos sumienia ma prawo wybrzmieć.
Głos pro-life jest nazywany niebezpiecznym – właśnie dlatego musimy go podnosić głośniej niż kiedykolwiek!Odpowiedzią na tego rodzaju próby usunięcia treści obrońców życia jest świadectwo.
Odpowiedzią jest coroczny Marsz dla Życia i Rodziny.
Właśnie dlatego z tym większą determinacją przygotowujemy XII Marsz dla Życia i Rodziny w Krakowie – wstępnie planowany na 21 czerwca br. (data może zostać przesunięta).
Każdego roku Marsz gromadzi tysiące ludzi: rodziny z dziećmi, młodzież, seniorów, wspólnoty parafialne, organizacje społeczne i zagranicznych gości. Wspólny, radosny pochód ulicami Krakowa jest dowodem na to, że głos pro-life żyje – i że żadna instytucja na świecie nie jest w stanie go wygasić, dopóki są ludzie gotowi za nim stanąć.
W tym roku to świadectwo nabiera szczególnego znaczenia. Kiedy ci, którzy powinni chronić wolność słowa, stają się jej cenzorami – wychodzenie na ulice staje się czymś więcej niż tradycją. Staje się aktem odwagi.
Zapraszamy do odwiedzenia strony Marszu:
https://akcje.piotrskarga.pl/marsz-dla-zycia-krakow/
Znajdą tam Państwo relacje z poprzednich edycji, aktualności o przygotowaniach oraz możliwość włączenia się w organizację tegorocznego wydarzenia.Czas mija szybciej, niż się wydaje – potrzebujemy Państwa pomocy już teraz!Wiemy, że do czerwca jeszcze kilka miesięcy. Ale organizacja wydarzenia na taką skalę to ogromne przedsięwzięcie, które zaczyna się na długo przed dniem wydarzenia. Już teraz trwają prace nad:zapewnieniem odpowiedniego nagłośnienia i pojazdów technicznych,materiałami informacyjnymi i upominkami dla uczestników,promocją medialną i obecnością w internecie,pełnym zabezpieczeniem logistycznym i organizacyjnym.
Nie ukrywamy, każdy z tych elementów wymaga środków – i każde wsparcie, które otrzymamy dziś, pozwala nam działać spokojnie i planować XII edycję święta życia z rozmachem, zamiast „gasić pożary” w ostatniej chwili. Po tygodniu zbiórki udało nam się zebrać niecałe 5 700 złotych. Przed nami jednak jeszcze dużo pracy. Aby to wydarzenie mogło odbyć się hucznie i bezpiecznie, do zebrania mamy jeszcze niecałe 95 000 złotych.Dlatego, jeśli mają Państwo taką chęć i możliwość, serdecznie prosimy o wsparcie organizacji XII Marszu. Kwotę wsparcia wybierają Państwo.
Wspieram organizację XII edycji Marszu!
Dziękujemy za Państwa życzliwość i wszelkie zaangażowanie w to wydarzenie.Będziemy informować Państwa o postępach przygotowań, haśle tegorocznej edycji oraz ostatecznym terminie wydarzenia. Mamy głęboką nadzieję, że spotkamy się na ulicach Krakowa – i razem damy świadectwo temu, co naprawdę ważne, a tym samym nie pozwolimy na cenzurę wolności słowa za życiem!
Pozdrawiamy i do usłyszenia!Marsz dla Życia i Rodziny w Krakowie
Zapraszamy na stronę Marszu!

Tell the United Nations & Planned Parenthood -„STOP!” Comprehensive Sexuality Education NOW!

Tell the United Nations & Planned Parenthood-„STOP!” Comprehensive Sexuality Education NOW!

americaneedsfatima.org/petitions/stop-comprehensive-sexuality-education-now

Say „No!” to Immoral „Comprehensive Sexuality Education” Programs – Then SHARE!

Vigilant family-watch groups report that the United Nations, national governments, international and national agencies are pushing a deeply destructive program by the name of Comprehensive Sexuality Education (CSEd). Its victims, are children as young as five years old in our schools.

While you and I go about our lives taking care of our daily duties and fighting our spiritual battles, the enemies of God are out there, well positioned in places of Government pushing for the total destruction of the innocence of our children.

“In the name of sexuality education children are seeing obscene materials that have been ruled by Congress and by the Supreme Court impossible to show to children.”
Judith Reisman, Ph.D., Director of Liberty Child Protection Center,
Liberty University School of Law

My Good Friend, for the sake of decency, I have removed all graphicly explicit quotes. These quotes described, in unequivocal language, all sorts of sexual perversions. {The CSEd program is essentially a training-grooming of children into hard core pornography. ~ Ed.]

CAREFUL… one marginally publishable quote reads:

“They are giving them handouts negotiating sexual encounters with other students. For example, there are statements like this:

‘Can I take your shirt off?’ ‘It makes me hot when you touch me here.’
‘Is it OK if I take my pants off?’”
Kristine Swarts, Power2Parent,
(Nevada)

That’s enough. I know it’s disgusting and I apologize for this almost brutal display of information… but believe me, this is hardly the worst. I am omitting the really crude and impure material.

But as you can see, CSEd is a program designed to introduce children to everything sexual and pornographic from a very young age.

Please Send Your “STOP!” Message to The U.N. & Planned Parenthood NOW!

Much of the CSEd material, with explicit images – in kid-friendly, cartoony style – is morally filthy, showing male and female private parts and ways to derive sexual pleasure from sexual self-abuse and other mortally sinful behaviors, both natural and unnatural.

Of course, America is also on the U.N. hit list. One such program is called “It’s All One Curriculum: Guidelines and Activities for a Unified Approach to Sexuality, Gender, HIV, and Human Rights.”

Not surprisingly, International Planned Parenthood Federation was instrumental in its creation.

Here are some of the activities – the ones I’m allowed to print – being pushed in this program:

  • They want the children to work together and come up with a “short skit involving an intimate relationship — married, male–female unmarried, or same-sex couple.”
  • They put together a worksheet on Sexual Desire for the children. It has questions about male and female genitalia in arousal, and “sexual fantasies.”
  • With the objective of having the children “empathizing with them,” case studies, followed by discussions regarding homosexuality, are presented.

Naturally you wonder: why is the United Nations making such a major effort to get CSEd programs into schools and communities around the world?

The answer is as evil as it is simple – Get the children: … control the future.

Please help us STOP THE Sexualization OF OUR CHILDREN

Join the Petitionit’s easy.it’s the right thing to do!

These enemies of modesty, chastity, and purity – enemies of God – have so many programs, agencies, and affiliates in our country and the world that an index listing alone would take many pages.

We are truly a David against this evil Goliath. But with God all things are possible.

LET ME REPEAT: The innocent victims are children as young as FIVE YEARS OLD in our schools.

Just remember, purity is the answer. And we have Mary Most Pure as our Advocate!

Please help us spread this petition.

Sincerely yours, in Jesus and Mary,
Robert Ritchie; Executive Director

Please Sign and forward this URL and SHARE it on Social Media!

===========================

Podpisz tu:

americaneedsfatima.org/petitions/stop-comprehensive-sexuality-education-now

Ostatnie podrygi: ONZ grozi bankructwo.

ONZ grozi bankructwo

30.01.2026 tysol.pl/onz-grozi-bankructwo

Cytowany przez BBC szef organu ostrzegł, że Organizacji Narodów Zjednoczonych grozi „bezpośrednie załamanie finansowe” z powodu niepłacenia przez państwa członkowskie składek.

ONZ grozi bankructwo - zdjęcie ilustracyjne

ONZ grozi bankructwo

=====================

António Guterres powiedział, że ONZ stoi w obliczu kryzysu finansowego, który „pogłębia się, zagraża realizacji programu” i że pieniądze mogą się wyczerpać do lipca. W liście do wszystkich 193 państw członkowskich napisał, że muszą one honorować swoje obowiązkowe płatności lub dokonać przeglądu zasad finansowych organizacji, aby uniknąć upadku.

USA odmówiły wpłacania składek

Nastąpiło to po tym, jak największy płatnik ONZ, Stany Zjednoczone, odmówił wpłacania składek do swoich budżetów regularnych i budżetów operacji pokojowych oraz wycofał się z kilku agencji, które nazwał „marnotrawstwem dolarów podatników”. Kilku innych członków zalega z płatnościami lub po prostu odmawia zapłaty.

Chociaż Zgromadzenie Ogólne ONZ zatwierdziło częściową zmianę swojego systemu finansowego pod koniec 2025 r., organizacja w dalszym ciągu stoi w obliczu ogromnego kryzysu gotówkowego spotęgowanego zasadą, która oznacza, że zwraca pieniądze, których nigdy nie otrzymała.

W jej siedzibie w Genewie wszędzie ustawiono znaki ostrzegające o sytuacji. W niemal desperackiej próbie zaoszczędzenia gotówki schody ruchome są regularnie wyłączane, a ogrzewanie wyłączane.

Bezprecedensowy kryzys

Guterres napisał w swoim liście, że ONZ w przeszłości zmagała się z kryzysami finansowymi, ale obecna sytuacja jest „diametralnie inna”.

„Decyzje o nieuhonorowaniu ustalonych składek, które finansują znaczną część zatwierdzonego regularnego budżetu, zostały już formalnie ogłoszone” – powiedział sekretarz generalny, nie wymieniając jednak konkretnych członków.

Stwierdził, że „integralność całego systemu” zależy od tego, czy państwa wywiążą się ze swoich zobowiązań wynikających z Karty Narodów Zjednoczonych w zakresie płacenia „oszacowanych składek” – dodając, że w 2025 r. zapłacono 77% całkowitej kwoty zadłużenia, co oznacza, że pozostała rekordowa kwota niezapłacona.

„Oczekuje się, że ONZ zwróci nieistniejącą gotówkę”

Guterres stwierdził, że zasada, zgodnie z którą ONZ musi zwrócić członkom niewydane pieniądze na określone programy, jeśli nie jest w stanie wykonać budżetu, stanowi „podwójny cios”, w wyniku którego „oczekuje się, że zwróci nieistniejącą gotówkę”.

„Nie mogę przecenić pilności sytuacji, przed którą stoimy obecnie. Nie możemy wykonywać budżetów z nieodebranych środków, ani zwracać środków, których nigdy nie otrzymaliśmy”

Poinformował, że w rezultacie ONZ zwraca obecnie miliony dolarów, których tak naprawdę nigdy nie miała.

W liście czytamy:

„Tylko w tym miesiącu, w ramach oceny za 2026 r., byliśmy zmuszeni zwrócić 227 mln USD [£165 mln] – środków, których nie zebraliśmy”.

„Zapobiec załamaniu finansowemu”

„Podsumowanie jest jasne”

„Albo wszystkie państwa członkowskie wywiązują się ze swoich zobowiązań do zapłaty w całości i terminowo, albo państwa członkowskie muszą zasadniczo zmienić nasze zasady finansowe, aby zapobiec nieuchronnemu załamaniu finansowemu” – podkreślał.

Stanowisko USA

Stany Zjednoczone wnoszą największy wkład do ONZ, ale prezydent Donald Trump stwierdził, że nie wykorzystują one swojego „wielkiego potencjału” i skrytykował je za brak wsparcia wysiłków pokojowych pod przewodnictwem USA.

Stany Zjednoczone nie wpłaciły swojego wkładu do zwykłego budżetu ONZ w 2025 r. i zaoferowały jedynie 30% oczekiwanego finansowania operacjom pokojowym ONZ.

Następnie w styczniu Trump wycofał go z kilkudziesięciu organizacji międzynarodowych, w tym 31 agencji ONZ, aby „zakończyć finansowanie amerykańskich podatników i zaangażowanie w podmioty, które realizują globalistyczne programy ponad priorytetami USA”.

Pod koniec grudnia Stany Zjednoczone zadeklarowały przeznaczenie 2 mld dolarów (£1,5 mld) na programy humanitarne ONZ, ostrzegając, że organizacja międzynarodowa musi się „dostosować albo zginąć” – co stanowi ułamek 17 mld dolarów wydanych w 2022 r.

Inne kraje, takie jak Wielka Brytania i Niemcy, również zapowiedziały znaczące ograniczenia pomocy zagranicznej, co nieuchronnie wpłynie na pracę ONZ.

„Wyścig do bankructwa”

Guterres ostrzegł na początku tego samego miesiąca, że ONZ stoi w obliczu najbardziej niestabilnej sytuacji finansowej od lat – ponownie powołując się na niezapłacone opłaty – po tym, jak w październiku powiedział, że stoi w obliczu „wyścigu do bankructwa”.

Krytycy oskarżyli Trumpa o próbę zastąpienia niektórych funkcji ONZ swoją Radą Pokoju, która miałaby nadzorować działania rewitalizacyjne w Strefie Gazy.

Prezydent USA powiedział, że jego praca będzie prowadzona „we współpracy z Organizacją Narodów Zjednoczonych” – ale gdy wcześniej dziennikarz Fox TV zapytał go, czy zarząd zajmie miejsce ONZ, odpowiedział: „Cóż, może”.

Stany Zjednoczone oficjalnie opuściły Światową Organizację Zdrowia ONZ w zeszłym tygodniu. Odmówiła zapłaty składek za lata 2024 i 2025, mimo że, jak twierdzą prawnicy WHO, była do tego prawnie zobowiązana.

Zaszufladkowano do kategorii O Świat | Otagowano

USA zablokowały rezolucję ONZ: „Przemycała agendę gender i zielonego komunizmu”


USA zablokowały rezolucję ONZ

„przemycała agendę gender

i zielonego komunizmu „

Jan Cichocki 23.12.2025 gloria

Afera na zgromadzeniu ogólnym ONZ – odrzucono rezolucję humanitarną, z powodu genderyzmu i klimatyzmu.


„Polska delegacja milczała, choć zdrowy rozsądek nakazywał wesprzeć głos Paragwaju i USA. Pokazuje to, że rząd Tuska po cichu wspiera agendę dewiacyjną oraz zielonych komunistów, bredzących o płonącej planecie.”

=====================
USA zablokowały rezolucję ONZ. Przemycała agendę gender i zielonego komunizmu
Coroczna rezolucja ONZ dotycząca wzmocnienia koordynacji pomocy humanitarnej w sytuacjach nadzwyczajnych, przyjmowana w drodze konsensusu od 33 lat, została wycofana z obrad Zgromadzenia Ogólnego z powodu sprzeciwu delegacji USA.

Obóz Trumpa argumentował, że część zapisów wprowadza ideologiczne elementy, w tym odniesienia do tzw. „zdrowia seksualnego”, klimatyzmu i ideologii neołysenkizmu gender, które odciągają uwagę od rzeczywistych problemów w biednych częściach świata.
USA zablokowały rezolucję ONZ.

Wycofanie rezolucji dotyczącej pomocy humanitarnej pokazuje rosnące napięcia wśród państw członkowskich co do roli Organizacji Narodów Zjednoczonych i jej priorytetów związanych ze wsparciem zagrożonych biedą regionów świata oraz ochrony grup zagrożonych cierpieniem.
Podczas 59. i 60. posiedzenia Zgromadzenia Ogólnego, odbywających się 10 grudnia, delegaci dyskutowali nad szerokim pakietem rezolucji humanitarnych w ramach punktu 72 agendy (porządku obrad). Omawiano m.in. kwestie koordynacji pomocy humanitarnej i reagowania w sytuacjach katastrof, wsparcia gospodarczego dla poszczególnych państw i regionów, a także pomocy dla narodu palestyńskiego i działań związanych z minimalizowaniem skutków katastrofy w Czarnobylu.
W trakcie debaty rozpatrywano także liczne projekty rezolucji oraz zgłoszone do nich poprawki. Z powodu licznych poprawek, z głosowania wycofano rezolucję ONZ dotyczącą wzmocnienia koordynacji pomocy humanitarnej w sytuacjach nadzwyczajnych.
Wyjątkową uwagę przykuła sytuacja dotycząca projektu rezolucji A/80/L.25 – „Wzmacnianie koordynacji nagłej pomocy humanitarnej ONZ” (punkt 72A agendy) który przez 33 lata był corocznie przyjmowany w drodze konsensusu. W tym roku dokument został wycofany przez Szwecję, głównego negocjatora tekstu, w reakcji na liczne poprawki dotyczące kontrowersyjnych zapisów, wnoszone przez delegacje państw członkowskich, które sprzeciwiają się skrajnie lewicowej agendzie klimatystycznej i genderowej.
W swoim wystąpieniu przedstawicielka Paragwaju podkreśliła znaczenie suwerenności państw w realizacji działań humanitarnych oraz ochronę życia od poczęcia w konstytucji Paragwaju. Nie zgodziła się na narzucanie przez ONZ podejrzanej agendy klimatycznej oraz elementów uderzających w prawa dzieci. Rezolucja podnosiła bowiem aborcję do rangi „prawa kobiet”.
– W ramach punktu 72A porządku obrad, nawiązując do wzmianek o Agendzie 2030 i Celach Zrównoważonego Rozwoju, zwracamy uwagę, że ustęp 74 rezolucji 70/1, ustanawiającej Agendę 2030 i Cele Zrównoważonego Rozwoju, podkreśla dobrowolny charakter procesów monitorowania i przeglądu Agendy 2030. Powinno to być dostosowane do ram prawnych i priorytetów wszystkich państw. W związku z tym rząd krajowy realizuje plany rozwoju w pełnym zakresie suwerenności państwa paragwajskiego, z należytym poszanowaniem zasad konstytucyjnych.
Ponadto należy podkreślić, że w konstytucji Paragwaju prawo do życia jest chronione od momentu poczęcia, wobec czego realizacja uzgodnionych postanowień dotyczących zdrowia kobiet w dokumentach, w odniesieniu do których dziś podejmowane są działania, będzie uwzględniać fakt, że krajowe normy nie dopuszczają aborcji – powiedziała.
Stanowisko Stanów Zjednoczonych było bardziej rozbudowane i obejmowało szczegółową krytykę zapisów rezolucji wprowadzających elementy ideologiczne. Stany Zjednoczone zaproponowały cztery poprawki (A/80/L.30, L.31, L.32, L.33), argumentując, że mają one „chronić pierwotny cel rezolucji przed agendami ideologicznymi”.
W szczególności sprzeciwiły się odniesieniom do „praw reprodukcyjnych i seksualnych”, które, jak wskazano, w praktyce nabyły kontrowersyjnych znaczeń łączonych z aborcją, postulatami ruchu dewiacyjnego LGBT i „seksualnymi prawami” dzieci. USA sprzeciwiły się też zapisom dotyczącym zmian klimatycznych, nazywając je „nieproporcjonalnymi” i „sprzecznymi z pragmatyczną polityką” administracji USA oraz określiły tekst rezolucji mianem „globalistycznej listy życzeń”.
Przedstawiciel USA mówił wprost: – Niestety, ta rezolucja jest kolejnym przykładem dokumentu fasadowego, który w niewielkim stopniu poprawia życie obywateli państw członkowskich, jednocześnie marnując zasoby ONZ i państw członkowskich. Ponadto administracja Trumpa jasno wskazała, że wysiłki na rzecz promowania radykalnej ideologii gender w ONZ nie będą wspierane i wręcz odciągają uwagę od rzeczywistej ochrony i promowania praw kobiet i dziewcząt na świecie.
Ten organ nadal promuje wywołujący podziały i bezsensowny język, który nie wspiera międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa. W przeciwieństwie do tego, Stany Zjednoczone są zdecydowanym zwolennikiem działań mających na celu ochronę praw i bezpieczeństwa kobiet oraz dziewcząt, aby wspierać realną równość między biologicznymi mężczyznami i kobietami. W związku z tym, Stany Zjednoczone wnioskują o głosowanie i będą głosować przeciwko tej rezolucji.
Przedstawiciel Waszyngtonu skrytykował również neokomunistyczny język używany w dokumentach ONZ, zwracając uwagę na jego polaryzujący charakter.
– Przechodząc do rezolucji dotyczącej współpracy międzynarodowej w zakresie pomocy humanitarnej w sytuacjach katastrof, od pomocy doraźnej, po działania rozwojowe, spostrzegamy, że jest to kolejny przykład fasadowej rezolucji, która odciąga uwagę od podstawowego uprawnienia ONZ w zakresie utrzymania międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa. Rezolucje ONZ powinny być krótkie, wykonalne i ukierunkowane na przyszłość.
Tymczasem wiele z tych dokumentów, w tym omawiany, zawiera problematyczny język, który podważa zaufanie państw członkowskich do ważnej pracy tej instytucji. Tekst ten jest niczym więcej jak globalistyczną listą życzeń zawierającą wywołujące podziały kwestie kulturowe, w tym klimat, zdrowie seksualne i reprodukcyjne, gender oraz wypaczony system interesów oparty na relacji darczyńca-beneficjent. Jest to w całkowitej sprzeczności z odważną i pragmatyczną polityką zagraniczną administracji Trumpa.
Stany Zjednoczone wyrażają zaniepokojenie licznymi kontrowersyjnymi znaczeniami jakich terminologia dotycząca „zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego” nabrała w niektórych politykach i programach ONZ, w tym odnoszącymi się do „prawa do aborcji”, ideologii transgenderowej i „autonomii seksualnej dzieci”. Chcemy mieć pewność, że rezolucja nie stanowi ogólnego poparcia dla tych nowych znaczeń – zauważył delegat USA.


Wskazał on również na zbytnie skupienie ONZ na kwestiach klimatycznych.
– Wiele państw, w tym sponsorzy tej rezolucji, skupia się na ideologicznych kwestiach, takich jak Zielony Nowy Ład, genderowe szaleństwo i innych tego typu pomysłach. Istnieje fałszywe przekonanie, że niewielkie ograniczenie użycia tego języka wystarczy. To nieprawda. Musimy usunąć tę ideologiczną zawartość z całej naszej pracy. Stany Zjednoczone jasno podkreśliły, że Agenda 2030 i Cele Zrównoważonego Rozwoju ingerują w suwerenność państw jako miękka forma globalnego rządzenia i nie będą już automatycznie potwierdzane.
Prezydent Trump przekazał bardzo wyraźny komunikat. ONZ i wiele państw świata zeszło z kursu, wyolbrzymiając zmiany klimatu do rangi największego zagrożenia. Ta praktyka nie będzie już tolerowana. Rezolucja jest działaniem pozorowanym, które w żaden sposób nie poprawia życia obywateli. Aby wzmocnić koordynację w reagowaniu na katastrofy naturalne, główna odpowiedzialność spoczywa na państwach członkowskich, a nie na rezolucjach ONZ. W związku z tym, Stany Zjednoczone wnioskują o głosowanie i będą głosować przeciwko tej rezolucji – stwierdził.
Po zaproponowaniu tych poprawek delegacja Szwecji wycofała dokument, aby „chronić interesy setek milionów osób, dla których został on przedłożony”. W ogóle nie dopuszczono do głosowania nad poprawkami. Delegacja Szwecji stwierdziła, że pozytywny wynik głosowania nad tekstem można osiągnąć, jeśli delegaci zgodzą się na kompleksowy, nowy tekst. W odpowiedzi przedstawiciel Stanów Zjednoczonych podkreślił, że jego delegacja będzie nadal sprzeciwiać się temu projektowi, jeśli zostanie on ponownie przedłożony pod obrady w tej samej, lub podobnej formie i z tymi samymi elementami.
Polska delegacja milczała, choć zdrowy rozsądek nakazywał wesprzeć głos Paragwaju i USA. Pokazuje to, że rząd Tuska po cichu wspiera agendę dewiacyjną oraz zielonych komunistów, bredzących o płonącej planecie.
źródło : magnapolonia.org

“Wasze kraje idą do piekła” – Trump rzuca prawdę w twarz globalistom w ONZ. Europejscy lewacy w szoku!

zmianynaziemi.pl

“Wasze kraje idą do piekła” – Trump rzuca prawdę w twarz globalistom w ONZ. Europejscy lewacy w szoku!

https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/wasze-kraje-ida-do-piekla-trump-rzuca-prawde-w-twarz-globalistom-w-onz-europejscy-lewacy


Wtorkowe wystąpienie prezydenta USA Donalda Trumpa podczas 80. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ przejdzie do historii jako moment, gdy amerykański przywódca bezpośrednio skonfrontował międzynarodowy establishment z nieprzyjemną prawdą. Trump, rozpoczynając z typową dla siebie swobodą, najpierw zażartował z awarii telepromptera, by następnie przejść do bezpośredniej krytyki organizacji, katastrofalnej polityki migracyjnej w Europie i nieefektywnej polityki energetycznej zachodnich państw.

“Wasze kraje idą do piekła!” – powiedział stanowczo amerykański prezydent, nazywając rzeczy po imieniu w kwestii kryzysu migracyjnego w Europie. Bez ogródek wskazał na przykład Londynu i nieudolnych rządów burmistrza Sadiqa Khana, którego nazwał “okropnym, okropnym burmistrzem”. “Teraz chcą wprowadzić prawo szariatu, ale jesteście w innym kraju. Nie możecie tego zrobić” – stwierdził Trump, wyrażając to, o czym wielu Europejczyków mówi od lat, ale co jest systematycznie ignorowane przez polityczne elity kontynentu.

Prezydent USA nie oszczędził samej Organizacji Narodów Zjednoczonych, celnie punktując jej nieskuteczność. “ONZ nawet nie zbliża się do realizacji swojego potencjału” – powiedział Trump, dodając, że organizacja ogranicza się jedynie do “silnie sformułowanych listów” i “pustych słów”. Przypomniał, że USA wstrzymały do miliarda dolarów finansowania ONZ, zmuszając organizację do redukcji wydatków i personelu.

W kwestii konfliktu w Strefie Gazy Trump wezwał do natychmiastowego zakończenia wojny, ale jednocześnie ocenił działania krajów uznających państwo palestyńskie, nazywając to “nagrodą dla Hamasu za 7 października”. Stanowisko amerykańskiego prezydenta uderza w hipokryzję wielu zachodnich sojuszników – Wielkiej Brytanii, Kanady, Australii, Portugalii i Francji – które w ostatnich dniach oficjalnie uznały państwo palestyńskie, ignorując terrorystyczny charakter Hamasu. [co to za żmijowy unik redaktora? Przecież mordują Palestyńczyków, kobiety i dzieci, a nie „bojowników hamasu”. MD]

Odnośnie wojny w Ukrainie, Trump z typową dla siebie przenikliwością zdemaskował podwójną grę niektórych mocarstw, oskarżając Chiny i Indie o faktyczne finansowanie rosyjskich działań wojennych poprzez zakup ropy naftowej. Bez dyplomatycznych uników wezwał kraje europejskie do natychmiastowego zaprzestania wszelkich zakupów energii z Rosji, nazywając dotychczasową praktykę “niewybaczalną” i “zawstydzającą”. “Kupują ropę i gaz z Rosji, podczas gdy walczą z Rosją” – powiedział, obnażając hipokryzję europejskiej polityki.

Trump odważnie przeciwstawił się także dogmatowi polityki klimatycznej, nazywając ją wprost “zielonym oszustwem” i ostrzegając, że doprowadzi ona do upadku europejskich gospodarek. “Jeśli nie odejdziecie od tego zielonego oszustwa, wasze kraje upadną” – ostrzegał, jednocześnie chwaląc Niemcy za pragmatyczny powrót do paliw kopalnych i energii jądrowej, które gwarantują bezpieczeństwo energetyczne.

Podczas wystąpienia Trump, jako jeden z niewielu światowych przywódców, stanął w obronie chrześcijaństwa, wzywając ONZ do ochrony tej “najbardziej prześladowanej religii na świecie”. Apelował o obronę wolności słowa i wolności religijnej, wartości, które coraz częściej są marginalizowane we współczesnym świecie.

Przewidywalne reakcje establishmentu nie kazały na siebie długo czekać. Minister zdrowia Wielkiej Brytanii, Wes Streeting, pośpieszył z zaprzeczeniem faktom przedstawionym przez Trumpa, pisząc na platformie X, że Khan nie próbuje narzucać prawa szariatu, ignorując rosnące wpływy radykalnych środowisk w stolicy Wielkiej Brytanii.

Po zakończeniu przemówienia Trump zaplanował spotkania z przywódcami Ukrainy, Argentyny i Unii Europejskiej, pokazując, że pomimo bezkompromisowych słów, jest gotów do konstruktywnego dialogu i poszukiwania realnych rozwiązań dla globalnych problemów, zamiast zadowalać się pustymi deklaracjami charakterystycznymi dla międzynarodowych forów.

Źródła:

https://www.gbnews.com/politics/donald-trump-rips-into-sadiq-khan-shari…
https://ca.news.yahoo.com/donald-trump-launches-fresh-attack-150347985…
https://www.nbcnews.com/politics/donald-trump/trump-address-un-division…
https://news-pravda.com/world/2025/09/23/1710974.html
https://trump.news-pravda.com/world/2025/09/23/222850.html

Izrael nie ma prawa do „samoobrony” przeciwko Iranowi, ponieważ to Izrael jest agresorem

Izrael nie ma prawa do „samoobrony” przeciwko Iranowi, ponieważ to Izrael jest agresorem

Counterpunch 17 czerwca 2025 r.

Alfred de Zayas https://pascallottaz.substack.com/p/israel-is-out-of-control

Dr. Alfred de Zayas, the first UN Independent Expert on the promotion of a democratic and equitable international order, assesses that Israel should be expelled from the General Assembly.

========================================


Izrael wymknął się spod kontroli


Obecny rząd izraelski jest rządem terrorystycznym, który zagraża międzynarodowemu pokojowi i bezpieczeństwu w rozumieniu artykułu 39 Karty Narodów Zjednoczonych. Dotychczasowe działania Rady Bezpieczeństwa były blokowane przez nadużywanie prawa weta przez Stany Zjednoczone. W związku z tym obowiązkiem Zgromadzenia Ogólnego ONZ przyjęcie rezolucji „Zjednoczeni dla pokoju” i podjęcie się obowiązków związanych z utrzymaniem pokoju zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych. Istnieje bowiem niebezpieczeństwo poważnej eskalacji konfliktu, a nawet konfrontacji nuklearnej, jeśli kraje regionu, takie jak Turcja, Pakistan i Irak, zaangażują się w konflikt izraelsko-irański.


Zgromadzenie Ogólne powinno przyjąć rezolucję wykluczającą Izrael z członkostwa w Organizacji Narodów Zjednoczonych, zgodnie z art. 6 Karty. Nawet jeśli wykluczenie mogłoby zostać zablokowane przez veto Stanów Zjednoczonych,  Zgromadzenie Ogólne mogłoby nadal dochodzić swoich uprawnień, odmawiając akredytacji izraelskim dyplomatom, tak jak uczyniło to w 1974 r. w odniesieniu do dyplomatów z apartheidowej Republiki Południowej Afryki. W tamtym czasie chodziło o apartheid, zbrodnię przeciwko ludzkości. Dzisiaj mamy do czynienia z dużo bardziej niebezpieczną sytuacją wynikającą z agresji Izraela, zbrodni wojennych, zbrodni przeciwko ludzkości i ludobójstwa.
Zgromadzenie Ogólne powinno wezwać wszystkie państwa do natychmiastowego zerwania wszelkich stosunków handlowych i dyplomatycznych z Izraelem oraz podjęcia odpowiednich środków w celu aresztowania Benjamina Netanjahu, który powinien zostać osądzony przez Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze.

Nakazy aresztowania Netanjahu i Gallanta zostały wydane już 21 listopada 2024 r., siedem miesięcy temu, i nadal nie zostały wykonane.
Nieuzasadniona agresja Izraela wobec Iranu rodzi fundamentalne pytania dotyczące autorytetu i wiarygodności Organizacji Narodów Zjednoczonych, a bardziej ogólnie – dalszej ważności prawa międzynarodowego i porządku międzynarodowego opartego na zakazie groźby użycia siły i jej użycia.

Szczególnie szkodliwe są oświadczenia Ursuli von der Leyen i przywódców G7 popierające Izrael. Takie oświadczenia czynią ich współwinnymi zbrodni. Jesteśmy świadkami otwartego buntu przeciwko prawu międzynarodowemu i moralności – prowadzonego przez Izrael i popieranego przez Stany Zjednoczone, Kanadę, Wielką Brytanię, Francję, Niemcy i inne państwa, które odwróciły się od Karty Narodów Zjednoczonych.


W 2003 roku Stany Zjednoczone zaatakowały Irak na podstawie całkowicie fałszywych twierdzeń, że Saddam Hussein posiadał broń masowego rażenia. Zginęło około miliona osób. W całkowitej bezkarności. Obecnie Stany Zjednoczone i Izrael stosują tę samą taktykę, aby zaatakować Iran w celu wymuszenia zmiany reżimu, ale wykorzystują bezpodstawne zarzuty, że Iran buduje bombę atomową i prowadzi program broni jądrowej, którego istnienie zaprzecza nawet szef wywiadu USA Tulsi Gabbard.

Izrael nie ma prawa do „samoobrony” przeciwko Iranowi, ponieważ to Izrael jest agresorem i rażąco naruszył art. 2 ust. 4 Karty Narodów Zjednoczonych oraz art. 5 statutu rzymskiego. To Iran ma prawo do samoobrony przed nieuzasadnioną agresją Izraela. Nie zapominajmy, że Iran był w trakcie negocjacji dyplomatycznych przewidzianych w art. 2 ust. 3 Karty Narodów Zjednoczonych. Ten niespodziewany atak na Teheran stanowi perfidię i świadczy o bardzo wysokim poziomie cynizmu i złej wierze.
Izrael jest krajem już zaangażowanym w okrutną kampanię ludobójczą przeciwko nieszczęsnym Palestyńczykom.
Zgodnie z opiniami doradczymi Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości z dnia 9 lipca 2004 r. i 19 lipca 2024 r. okupacja Palestyny przez Izrael jest nielegalna, a Izrael jest zobowiązany do wycofania się z okupowanych terytoriów palestyńskich, uznania prawa uchodźców i wysiedleńców do powrotu, a także do wypłacenia odszkodowań ofiarom.

Dowody przedstawione przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości w sprawie Republika Południowej Afryki przeciwko Izraelowi w sprawie ludobójstwa jednoznacznie wskazują, że na naszych oczach dochodzi do ludobójstwa. Pilnym obowiązkiem społeczności międzynarodowej jest powstrzymanie tego ludobójstwa i zaprzestanie agresji Izraela wobec jego sąsiadów.

Izrael wymknął się spod kontroli.
W dniu 17 czerwca 2025 r. Genewski Międzynarodowy Instytut Badań nad Pokojem wystosował następujące wezwanie do Organizacji Narodów Zjednoczonych i wszystkich ludzi dobrej woli.
„ Bombardując Iran, Benjamin Netanjahu naruszył art. 2 ust. 4 Karty Narodów Zjednoczonych i art. 5 statutu rzymskiego. Tego aktu nieuzasadnionej agresji nie można usprawiedliwić odwołaniem się do nieistniejącej doktryny „ataku prewencyjnego”, którą George W. Bush powołał się, aby zaatakować Irak, i nie mieści się on w znaczeniu art. 51 Karty Narodów Zjednoczonych, który zezwala na samoobronę.
W dniu 14 lipca 2015 r. Iran podpisał wspólny kompleksowy plan działania (JCPOA).

W dniu 8 maja 2018 r. prezydent Trump ogłosił wycofanie się Stanów Zjednoczonych z porozumienia wiedeńskiego i nałożył szereg maksymalnych sankcji.
Rok po wycofaniu się Stanów Zjednoczonych, cierpiący z powodu sankcji Iran wznowił
wzbogacanie uranu ponad limity określone w porozumieniu z 2015 roku.


Izrael posiada od 200 do 300 głowic nuklearnych poza kontrolą MAEA, której odmawia dostępu do swoich obiektów. Nie można stosować podwójnych standardów bez utraty autorytetu i wiarygodności.


Po raz kolejny Izrael, Stany Zjednoczone i ich zwolennicy lekceważą prawo międzynarodowe i uczestniczą w konflikcie, który może doprowadzić do katastrofy nuklearnej.
GIPRI wzywa do powrotu do prawa międzynarodowego i negocjacji, które się z tym wiążą.

Udało się! Ogromne zwycięstwo na forum ONZ!


Sebastian Lukomski <petycje@citizengo.org>

Wychodzę właśnie z siedziby ONZ w Nowym Jorku z ogromnym uśmiechem na twarzy.

Komisja ds. Statusu Kobiet (CSW) właśnie się zakończyła. I wreszcie – WRESZCIE – mogę powiedzieć te słowa, które przez cały tydzień chciałam wykrzyczeć:

WYGRALIŚMY!

Ty i ja walczyliśmy. Stawiliśmy zdecydowany opór. I powstrzymaliśmy jeden z największych proaborcyjnych ataków, jakie kiedykolwiek widzieliśmy na forum ONZ!

Dzięki TWOJEJ presji ostateczna Deklaracja Polityczna CSW — tegoroczny, wysokiej rangi dokument ONZ, który kształtuje globalną politykę — została pozbawiona kluczowych proaborcyjnych zapisów.

Aborcja NIE jest prawem człowieka. I dzięki Tobie NIGDY nim nie będzie!

Nie potrafię wyrazić, jak ogromną ulgę i radość teraz czuję. To była intensywna walka — dwa miesiące pełne strategicznych narad, spotkań z delegacjami i przygotowań do późnych godzin nocnych, które doprowadziły do dziesięciu wyczerpujących dni w siedzibie ONZ.

Lobby aborcyjne zastosowało każdą możliwą sztuczkę: podstępne poprawki, presję w ostatniej chwili, ukryte przypisy, tajne klauzule… wszystko, co tylko możliwe.

Ale Ty i ja trwaliśmy niezłomnie.

Dzięki presji, jaką zbudowaliśmy, dzięki naszej współpracy z kluczowymi delegacjami — udało nam się powstrzymać najgorsze. Najbardziej niebezpieczne zapisy dotyczące aborcji nie znalazły się w ostatecznej Deklaracji Politycznej. To ogromne zwycięstwo!

Ale nie przyszło to łatwo.

Po drugiej stronie było widać desperację — i szybko przerodziła się w agresję…

W pewnym momencie moja droga koleżanka, Lucia, została zaatakowana tylko za to, że broniła głosu pro-life. Za to, że stanęła w obronie życia — Twojego głosu, mojego głosu i głosu nienarodzonych.

 Obejrzyj nagranie tutaj!

Tak wyglądała wrogość, z jaką musieliśmy się mierzyć na każdym kroku.

Ale każda sekunda, każda nieprzespana noc, każda ofiara — to wszystko było tego warte.

I naprawdę, to zwycięstwo jest Twoją zasługą.

Każdy moment, każde spotkanie, każda zmiana w tekście, każdy zdobyty fragment — to efekt strategii możliwej dzięki Twojemu wsparciu.

Jest jeszcze tak wiele do opowiedzenia, i wkrótce podzielę się z Tobą kolejnymi historiami.

Ale nie mogłam czekać ani sekundy dłużej, żeby Ci powiedzieć: TO TY pomogłeś odnieść to zwycięstwo!

Wyjeżdżam z Nowego Jorku z dumą za to, co razem osiągnęliśmy. Odnieśliśmy OGROMNE zwycięstwo.

Osiągnęliśmy to, na czym nam zależało. Ty również możesz być z tego dumny — ja jestem zachwycony!

Dziękuję, że walczysz w tej bitwie razem ze mną. Wiem, że często to powtarzam, ale naprawdę — to by się NIE UDAŁO bez CIEBIE.

Pomogłeś powstrzymać jeden z największych proaborcyjnych nacisków w historii — to naprawdę ogromne osiągnięcie! Dziękuję!

Sebastian Lukomski i cały zespół CitizenGO

PS. Po wszystkim, przez co przeszliśmy — nieustannych spotkaniach, nieprzespanych nocach, ogromnej presji, a nawet atakach i agresji, z jaką musieliśmy się mierzyć tylko za to, że stanęliśmy w obronie życia — to zwycięstwo znaczy wszystko. I to wszystko dzięki Tobie.

Dzięki Tobie udało się zablokować zapis o „powszechnym dostępie do aborcji” w międzynarodowym prawie. Ten jeden zwrot mógł otworzyć drogę agendom ONZ do wywierania nacisku na rządy na całym świecie. Ale Ty i ja to zatrzymaliśmy.

Teraz musimy walczyć dalej… Jeśli chcesz, żebyśmy odnosili kolejne zwycięstwa — realne i namacalne — proszę, rozważ dziś darowiznę. Dzięki Twojemu wsparciu będziemy mogli dalej walczyć i bronić życia oraz rodziny na arenie międzynarodowej.

Lewica w panice! Przedstawiliśmy suwerennościowy projekt reformy UE – w Komisji ONZ ds. Statusu Kobiet

Ordo Iuris
Lewica w panice! Przedstawiliśmy suwerennościowy projekt reformy UE

Szanowny Panie,
tę wiadomość piszę do Pana w drodze powrotnej z Waszyngtonu, gdzie we wtorek zaprezentowaliśmy przełomowy raport zatytułowany „Wielki Reset. Pilna potrzeba reformy Unii Europejskiej”, przygotowany przez zespół ekspertów Instytutu Ordo Iuris i naszego węgierskiego partnera Mathias Corvinus Collegium (MCC). W tych samych dniach przedstawicielki Ordo Iuris uczestniczyły w pracach nowojorskiej Komisji ONZ ds. Statusu Kobiet (CSW) – największej dorocznej konferencji tego typu, gdzie dotąd głos z Europy zdominowany był przez radykalnych zwolenników aborcji, ideologii gender i LGBT.
W anglojęzycznej publikacji, której premierę zorganizowaliśmy w siedzibie The Heritage Foundation w Waszyngtonie, przedstawiliśmy dwa scenariusze reformy Unii Europejskiej, która pozwoliłaby na przywrócenie demokracji i suwerenności państwom członkowskim. 
Pierwszym z nich jest „Powrót do korzeni”, czyli 23 konkretne propozycje zmian, przywracających kontrolę nad Unią w ręce państw członkowskich, likwidujących biurokratyczną potęgę Komisji i odbierających TSUE nadrzędną pozycję wobec narodowych konstytucji.
Drugi scenariusz to „Nowy początek” – oznaczający rozwiązanie Unii i stworzenie zupełnie nowej struktury, w ramach której państwa europejskie na nowo ustaliłyby model i obszary współpracy międzyrządowej.
Nasz raport i zacieśnienie współpracy z zapleczem administracji Donalda Trumpa przypadł na chwilę szczególnego napięcia pomiędzy USA i Unią Europejską, która kilka dni temu z ogromnym pośpiechem wróciła do planów budowy „Superpaństwa” i wspólnej armii, kosztem resztek suwerenności państw członkowskich – w tym Polski.
To dlatego nasza obecność w samym sercu politycznych decyzji USA wzbudziła popłoch w mediach liberalnej lewicy w Europie i Ameryce.
– Najbardziej wpływowy think tank administracji Trumpa, The Heritage Foundation, otrzymuje propozycje od nieliberalnych sił w Polsce i na Węgrzech dotyczące tego, jak kształtować przyszłość Unii Europejskiej. Propozycje obejmują likwidację kluczowych instytucji UE i zmianę nazwy całego bloku – jako pierwszy doniósł jeszcze przed naszą konferencją portal VSquare finansowany dotąd hojnie przez Niemców oraz ze środków USAID i NED – dwóch agencji rządu USA zamrożonych przez Donalda Trumpa
– Ordo Iuris nie będzie musiało stać w korytarzu, wyglądając łaskawej uwagi kogoś z Heritage Foundation , niczym podenerwowany Andrzej Duda czekający na audiencję u Trumpa. Obie organizacje łączą bliskie relacje, które w ubiegłym roku doprowadziły do powstania Międzynarodowej Koalicji Przeciwko Ideologii Gender – relacjonowała złośliwie i z niepokojem lewicowa Krytyka Polityczna, która niedawno także informowała o zamrożeniu jej finansowania z USA.
– Fundacja Heritage planuje teraz zniszczyć Unię Europejską, z pomocą polskich i węgierskich partnerów – przed naszym raportem ostrzegała Anne Applebaum, publicystka The New York Times i żona polskiego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego.
Ta panika lewicy nie dziwi, bo nasz raport został zaprezentowany nie tylko w ważnym miejscu, ale – jak już wspomniałem – w kluczowym czasie. Udało nam się dotrzeć do zaplecza administracji Donalda Trumpa z konkretną propozycją słusznych reform UE właśnie w momencie, gdy zarówno urzędujący Prezydent Stanów Zjednoczonych jak i kierujący programem DOGE Elon Musk ostro atakowali obecny kształt Unii Europejskiej.
Nasz raport pokazuje, że Unia Europejska nie jest skazana tylko na model centralistyczny, w którym eurokraci skupiają się na wmuszaniu państwom członkowskim lewicowych ideologii, Zielonego Ładu i masowej migracji.Europa może wyglądać inaczej! Europa może znów być wspólnotą silnych, wolnych i bogatych narodów, a nie biurokratyczną machiną, szerzącą lewicowe ideologię i odbierającą nam wolność i suwerenność.Kolejne prezentacje naszego raportu odbędą się w najbliższych tygodniach w Budapeszcie, w Warszawie i w Brukseli.
Ale premiera naszego raportu nie była w ostatnich dniach jedynym powodem wizyty ekspertów Ordo Iuris w USA. Gdy autorzy raportu odwiedzali Waszyngton, eksperci Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris uczestniczyli w 69. sesji Komisji ONZ ds. Statusu Kobiet.W trakcie konferencji wielokrotnie wzywano do uznania aborcji za „prawo człowieka”, likwidacji klauzuli sumienia i wdrażania permisywnej edukacji seksualnej. 
Głos zabierała także „minister ds. równości” rządu Donalda Tuska – Katarzyna Kotula. W imieniu Polski żądała powszechnego dostępu do aborcji oraz edukacji seksualnej.

Gdyby nie obecność Ordo Iuris, byłby to jedyny głos docierający do ONZ z Polski…

Przedstawicielki Ordo Iuris brały udział w konferencji, współtworząc koalicję organizacji pro-life i uczestnicząc w wydarzeniach towarzyszących, spotkaniach bilateralnych, monitorując przebieg negocjacji oraz przedstawiając argumenty na rzecz ochrony prawa do życia i suwerenności państw w zakresie kształtowania polityki rodzinnej i społecznej.
Dzięki naszym wysiłkom, przyjęta w ramach konferencji deklaracja polityczna nie wspomina o „prawach reprodukcyjnych i seksualnych”. Z dumą musimy podkreślić, że Instytut Ordo Iuris był w tym roku jedyną (!) organizacją z całej Europy, której przedstawiciele aktywnie bronili życia i rodziny.
[Dalszy ciąg można otrzymać pod adresem:
www.ordoiuris.pl

==========================

mail:

Pedryle: Premierze, jak rzyć? Dramat lewicy w erze „prawicowego populizmu”

Premierze, jak żyć? Dramat lewicy w erze „prawicowego populizmu”

Piotr Relich https://pch24.pl/premierze-jak-zyc-dramat-lewicy-w-erze-prawicowego-populizmu/

(Fot. Nathan Howard / Reuters / Forum)

Sponsorowanej lewicy wali się świat. Podczas gdy Trump zakręca kurek z dolarami na wywrotową działalność, wielki biznes zrzuca jarzmo politycznej i ideologicznej poprawności. Nic dziwnego, że organizacje „pozarządowe”, zwracają się z niegdyś słynnym pytaniem: panie premierze, jak żyć?

Rafał Ziemkiewicz w „Strollowanej rewolucji” przekonywał, jak wielki biznes, sponsorując szaleństwa radykalnej lewicy, kupował sobie tak naprawdę bunt społeczny. Miliardy dolarów na promocję genderyzmu, inkluzywności etc. miały spacyfikować środowiska znane ze sprzeciwu wobec monopolizacji i wyzysku. Przez jakiś czas ta strategia rzeczywiście się sprawdzała. Miejsce alterglobalistów zajęły „julki” z tęczowymi włosami, których bardziej niż prawa pracownicze interesowała aborcja i tranzycje na koszt pracodawcy.

Ale to, co wydawało się sprytnym zagraniem, z czasem zaczęło odbijać się czkawką. Rzekomo udobruchani aktywiści, tym razem już sowicie opłacani i wchodzący do rad nadzorczych, zamienili się w terrorystów pasożytujących na zdrowym (to jest nastawionym na zysk) organizmie firmy.

Dość powiedzieć, że rynek polityki DEI (różnorodność, równość, włączenie) wyceniano w 2020 r. na 7,5 miliarda dolarów, z perspektywą 15 mld USD do 2026 r. W Polsce widoczny głównie za sprawą zachodnich koncernów, które obficie sponsorowały postęp rewolucji obyczajowej nad Wisłą. Ich zaangażowanie widać było szczególnie podczas miesiąca gejowskiej pychy, kiedy tęczowe loga dumnie prezentowali przedstawiciele CitiBanku, IBM, Netflixa, Ben&Jerry, Google’a, Microsoftu, Discovery TVN Polska, Avivy, Goldman Sachs, Procter & Gamble, Nielsena czy BNP Paribas.

W Polsce jednak zideologizowane korporacje nigdy nie posunęły się do tego, co zrobiły w USA. Kiedy koncerny zaczęły mówić Amerykanom jak mają żyć, serwować podstępną propagandę dzieciom oraz szantażować ucieczką do bardziej „inkluzywnych” stanów, dotychczas spokojni, zwyczajni konsumenci wpadli w szał.

Gniew ludu, wyrażony na początku w postaci bojkotu konsumenckiego, a ostatecznie przy urnie wyborczej, doprowadził do potężnego przeorania polityk wewnętrznych firm.

Z postępowych praktyk wycofały się m.in. Harley Davidson, Ford Motors, Boeing Aircrafts, Lowe’s Home Improvement, John Deere, Brown-Fordman Distilleries, Molson Coors, McDonald’s, Walmart, Target czy The Smithsonian Institution. Ale prawdziwy wiatr zmian nadszedł z Doliny Krzemowej. Politykę DEI porzucili bowiem tacy giganci jak Amazon, Meta, Google czy oczywiście X (Twitter). Koryto zostało wysuszone, a wraz z nim zniknęło pasożytnicze eldorado.

Nic dziwnego, że wszelkiej maści cenzorzy (tudzież „weryfikatorzy treści”), edukatorzy-deprawatorzy czy zawodowi aktywiści zaczęli podnosić larum. Tym bardziej, że Musk wraz z chłopakami z DOGE zakręcił również kurek z miliardami wysysanymi podstępnie z kieszeni amerykańskiego podatnika w ramach Amerykańskiej Agencji ds. Rozwoju Międzynarodowego (USAID).

Orzeszki – peanuts

W styczniu guru lewicowego dziennikarstwa, Fareed Zakaria podzielił się gorzką relacją z tegorocznego Davos. Jakie było jego zaskoczenie, gdy zobaczył tam „wielki globalny biznes, bardzo pozytywnie nastawiony” wobec Donalda Trumpa. Nic dziwnego. Koncerny miały już dość moralnego szantażu i ponoszenia z tej racji gigantycznych obciążeń. Zbyt długo płaciły za skutki zaklęć lewicowych propagandystów, przekonujących jakoby zatrudnianie ze względu na kolor skóry, płeć, czy orientację seksualną miało przynosić jakieś nieprawdopodobne korzyści. Szybko okazało się, że inwestycje w ideologię przynosiły niemal wyłącznie straty.

Najlepiej widać ten proces na przykładzie zjawiska ratingu ESG (środowisko, społeczna odpowiedzialność, ład korporacyjny). Mówimy tu o rynku wycenianym na 30-40 BILIONÓW dolarów, przy którym koszty polityk DEI to marne grosze, albo, jak mawiają Amerykanie – orzeszki (peanuts). Jednak mimo ogromnego zaangażowania instytucji finansowych, banków i mechanizmów administracyjnych, polityczno-poprawnościowa machina nigdy nie wskoczyła na wystarczające obroty.

Głównie dlatego, że system wymuszający zakupy wyłącznie u „etycznych” dostawców obciążonych kosztami ESG, nigdy nie został domknięty. Nie pomogły drastyczne regulacje, nie pomogły apele, nie pomogli też „świadomi” konsumenci. Masa krytyczna w postaci zdroworozsądkowego, odpornego na eko-propagandę społeczeństwa, nie została przekroczona.

Nic dziwnego, że Tim Buckely, szef Vanguard, jednego z czterech największych funduszy inwestycyjnych świata stwierdził, że „ESG nie daje żadnej przewagi nad inwestowaniem tradycyjnym”. Odpływ środków z funduszy ESG w USA odnotowano w ciągu ostatnich ośmiu kwartałów, a tylko w kwietniu 2024 r. fundusze giełdowe zajmujące się „ochroną środowiska, społeczeństwem i ładem korporacyjnym” odnotowały największe odpływy netto na poziomie 4,6 miliarda dolarów.

Nie minęło wiele czasu, jak z ekologistycznych polityk zaczęli wycofywać się sami ich twórcy; w zeszłym roku główny orędownik ESG, Black Rock opuścił szereg inicjatyw, w tym czołową grupę Net Zero Coalition 2050. Jednocześnie amerykańska prokuratura zaczęła ścigać największe fundusze inwestycyjne na świecie, zarzucając im zmowę w celu „ograniczenia produkcji węgla i sztucznego zawyżenia cen, by wygenerować kolosalne zyski”.

Od sponsora do sponsora

Jak w takich przypadkach bywa, skutki trzęsienia ziemi za oceanem czuć również u nas. O ile pomoc wielkiego biznesu miała nad Wisłą charakter bardziej okazyjny, o tyle wstrzymanie grantów z USAID spowodowało prawdziwą katastrofę. Amerykańskie środki stanowiły, jeżeli wierzyć aktywistom, od kilku do nawet 70 proc. budżetu danych organizacji.

Ciężko jednak zliczyć całkowity koszt wsparcia, ponieważ środki z USAID były dystrybuowane przez inne organizacje międzynarodowe jak ONZ, UNHCR czy WHO.

Wiadomo jednak, że szczególnie mocno oberwało się Polskiemu Forum Migracyjnemu, a w mediach najgłośniej płakali przedstawiciele Kampanii Przeciw Homofobii, którzy – jak twierdzi mec. Jerzy Kwaśniewski – już wkrótce mieli przeznaczyć amerykańskie pieniądze na podważenie konstytucyjnej ochrony małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny.

Teraz aktywistom żyjącym z „ciężko wywalczonych zagranicznych grantów” zagląda w oczy konieczność poszukiwania nowego sponsora. W tym celu organizacje POZARZĄDOWE, w teorii patrzące politykom na ręce, są gotowe prosić o pomoc… rząd.

Ale Donald Tusk to nie wujek Sam. Zawodowi działacze mogą doświadczyć podobnego traktowania, jak pozostali obywatele „uśmiechniętej Polski”. Choć w budżecie na 2025 r. znalazło się dodatkowych 70 milionów, to, cytując Bułata Okudżawę, „cukierków nie starczy dla wszystkich”. Nadzieje rozwiał również marszałek Hołownia, który – choć opowiedział się całym sercem za rozwojem społeczeństwa obywatelskiego – otwarcie przyznał, że o pieniądze na ten cel będzie bardzo trudno.

Fareed Zakaria przekonywał, że druga kadencja Trumpa to nie przypadek, lecz prawdziwa zmiana paradygmatu. Dokonujące się zmiany mają tak głęboki i strukturalny charakter, że lewicy liberalnej zaglądają w oczy całe lata, wręcz dekady „prawicowego populizmu”.

I bardzo dobrze.

Piotr Relich

Tajne, nieczyste „układy pandemiczne” mają miejsce właśnie TERAZ. Protestuj !!


Tajne, nieczyste układy pandemiczne mają miejsce właśnie TERAZ
„Sebastian Lukomski, CitizenGO” <petycje@citizengo.org>

W chwili, gdy to czytasz, globalne „elity” spotykają się na 12. – i być może ostatniej – sesji Międzyrządowego Ciała Negocjacyjnego Światowej Organizacji Zdrowia (INB). W tajemnicy knują, aby przeforsować Traktat Pandemiczny ONZ.

Decyzje, które mogą zmienić Twoje życie, są właśnie teraz podejmowane za zamkniętymi drzwiami przez garstkę ludzi, którzy dążą do pełnej kontroli nad nami – i działają szybko, aby uniemożliwić Ci jakikolwiek opór.

Globaliści mają czas do 15 listopada, by sfinalizować to przejęcie władzy, po czym mogą zwołać sesję nadzwyczajną, aby ostatecznie je zatwierdzić.

Jednak podobnie jak w maju, gdy skutecznie ich powstrzymaliśmy, śledzimy każdy ich ruch – i z Twoim wsparciem możemy ponownie zablokować ich niecne plany.

Powiem wprost: tu nie chodzi o zdrowie, lecz o pełną kontrolę nad swobodą podróżowania, praktykowania wiary, a nawet nad tym, co można mówić w Internecie.

Obaj doskonale wiemy, o co naprawdę chodzi biurokratom z ONZ – chcą pozbawić Polskę suwerenności i przekazać WHO miliardy dolarów pochodzących z Twoich podatków.

Krew się we mnie gotuje na myśl o tym, w jaki sposób traktowano nas podczas pandemii COVID – lockdowny, zamknięte szkoły i kościoły, ludzie zmuszani do przyjmowania niewystarczająco przetestowanych szczepionek, podzielone rodziny, seniorzy umierający w samotności, a także zniszczone przedsiębiorstwa.

Wszystko to w imię „zdrowia publicznego”.

Na pewno pamiętasz ten chaos. Teraz Traktat Pandemiczny ma sprawić, że te przerażające środki staną się standardem podczas każdej sytuacji „zagrożenia zdrowia”, zmuszając Cię do akceptowania eksperymentalnych szczepionek i lockdownów.

Czy przyłączysz się do mnie i wyślesz wiadomość do Stałego Przedstawiciela RP przy Biurze Narodów Zjednoczonych w Genewie oraz urzędników WHO, domagając się odrzucenia tego traktatu? To dzieje się właśnie teraz. Jeśli nie zareagujemy, może być za późno.

W maju, Ty i ja wraz z tysiącami sympatyków CitizenGO, powstrzymaliśmy ich zapędy. Teraz jednak są zdeterminowani, by przywrócić swój plan na właściwe tory.

Podczas niedawnego Światowego Szczytu Zdrowia w Berlinie WHO otrzymała prawie miliard dolarów od rządów między innymi Niemiec, Francji i Norwegii. Te państwa wykorzystują pieniądze podatników, aby wesprzeć ten zamach na władzę, którego celem jest pełna kontrola Twojego życia. 

Byłem tam z zespołem CitizenGO i, uwierz mi, oni idą na całość.

Mają czas do 15 listopada na sfinalizowanie tego traktatu, po tym terminie może zostać zwołana sesja nadzwyczajna, po której Traktat Pandemiczny stanie się oficjalnym dokumentem.

Ty i ja znajdziemy się w bardzo niebezpiecznej sytuacji, jeśli globalistyczne elity osiągną swój cel. Im więcej rządów podpisze ten traktat, tym większą władzę zyska WHO —  będzie mogła ogłaszać nowe pandemie i dyktować nam, co możemy obić — dokładnie tak, jak podczas pandemii COVID.

Tedros Adhanom Ghebreyesus, dyrektor generalny WHO, już wspomina o potrzebie „zwalczania dezinformacji” – co jest sposobem na uciszanie każdego, kto sprzeciwia się temu traktatowi. Pamiętasz, jak podczas pandemii COVID cenzurowano wszystkie informacje, które nie pasowały do ich narracji, a wiele z nich okazało się później prawdą?

To nieustanna próba przejęcia władzy i pieniędzy – ale możemy ich powstrzymać, jeśli zaczniemy działać już teraz.

Wyślij wiadomość do Przedstawiciela RP przy ONZ oraz urzędników WHO i zażądaj, aby powstrzymali WHO i jej skok po władzę. 

Najbardziej wkurza mnie to, że wykorzystują Twoje pieniądze do odbierania Ci wolności. To część ogromnego, globalnego programu na szybkie i łatwe wzbogacenie się.

Został zaprojektowany tak, aby przekazać miliardy z kieszeni podatników w ręce globalnych elit, które chcą decydować, jak mamy żyć, co możemy jeść, jakie decyzje zdrowotne możemy podejmować i czy w ogóle możemy pracować na utrzymanie własnej rodziny.

Być może zadajesz sobie pytanie, jak oni dokładnie chcą to osiągnąć?

Traktat pozwala WHO zmuszać rządy do przyjmowania eksperymentalnych szczepionek i wyrobów medycznych — nieprzetestowanych i potencjalnie niebezpiecznych, forsowanych przez te same globalne elity, które będą czerpać zyski z ich sprzedaży.

Wyobraźmy sobie taką sytuację: rząd zmusza nas do zakupu określonego produktu, a my nie mamy innego wyboru, jak tylko się podporządkować — podczas gdy globalne elity bezczynnie przyglądają się i czerpią zyski. I to jeszcze nie koniec.

Żądają miliardów z twoich podatków, aby sfinansować rozdętą biurokrację i wątpliwe „badania,” takie jak eksperymenty w laboratorium w Wuhan, w komunistycznych Chinach — miejscu, gdzie prawdopodobnie rozpoczął się COVID. To tam trafiają Twoje pieniądze — nie daj się zwieść.Wszystko to dzieje się właśnie teraz, a oni zakładają, że nie zdążymy zareagować, aby ich powstrzymać.

Jednak CitizenGO jest tutaj, aby dać Ci szansę na powstrzymanie tego szaleństwa.

Działaj teraz — zażądaj, aby Twoi przywódcy stanęli w obronie naszej wolności i suwerenności Polski, odrzucając Traktat Pandemiczny WHO, zanim będzie za późno! 

Dziękujemy za wsparcie w tej krytycznej walce. To nasz moment, i razem możemy ochronić nasze wolności.

Sebastian Lukomski z całym zespołem CitizenGO

PS WHO ściga się z czasem, aby przeforsować ten traktat przed końcem roku. 

Ty i ja już wcześniej ich powstrzymaliśmy, i z Twoją pomocą możemy zrobić to ponownie. Czas ucieka — podpisz teraz!

Non grata – czy Izrael wymieni szefa ONZ?

Non grata – czy Izrael wymieni szefa ONZ?

Autor: Ewaryst Fedorowicz , 4 października 2024

Od razu zaznaczę, że kompletnie nie obchodzi mnie, kto jest szefem ONZ, bo nie obchodzi mnie sama ONZ, jako byt fasadowy, służący za instrument do chronienia przy pomocy veta, interesów nuklearnej ferajny, tworzącej (o ironio!) tzw. Radę Bezpieczeństwa.

Cała reszta (ze Szczerskim włącznie) to sztafaż czyli „mało istotne elementy, uzupełniające lub ozdabiające coś”.*

Zainteresowało mnie (ale tylko troszkę), to całe non grata, co chyba znaczy, że gratów/ odpadów/śmieci nie przyjmujemy , tym bardziej, że tzw. polskie media poinformowały, że Izrael przed tym oenzetowskim nołnejmem zamyka granicę.

I to, przyznam, bardzo mi się spodobało, jako że PRLbis/3RP granice przed odpadem wszelkim otwiera na oścież i choć, póki co, kończy się to otwarcie jedynie sekwencją pożarów składowisk, to jesteśmy dorośli i wiemy, że sytuacja jest rozwojowa i najciekawsze fajerwerki dopiero przed  nami.

***
I gdy tak sobie patrzyłem za okno (bo ja mam okno, a za oknem miły widok) przyszło mi na myśl, że to non grata, w rozumieniu Izraela może znaczyć coś innego i niosącego znacznie poważniejsze konsekwencje, bo Izrael to nie jest jakaś popierdułka, ale państwo na serio i to serio bardzo, bo jak już zacznie, to na jednej serii się nie kończy.

No i ma należne mu, związane w posiadaniem veta, miejsce w tzw. Radzie Bezpieczeństwa – teraz siedzi na nim Murzynka, wyposażona dla ozdoby we flagę USA.

I to izraelskie non grata w formie, że użyję nowomowy, wielkoskalowej, ma teraz miejsce w Palestynie i oznacza utylizację, co brzmi ekologicznie, a zatem nikomu ważnemu nie przeszkadza.

***
Wystarczy włączyć sobie po południu Ale Jazeera, by mieć wolny wieczór od oglądania czegokolwiek i zająć się czymś pożytecznym – na przykład nic nierobieniem.

Nadwiślańskie media, ze swoją okrojoną treścią i prymitywną formą (staram się być uprzejmym) są, w porównaniu z tą stacją, 100 lat za Arabami.

Dziennikarze i eksperci różnych narodowości, mówiący (w odróżnieniu od np. CNN) po angielsku nie tylko ładnie, ale i  WYRAŹNIE i stosujący zasadę “The Opinion and the Other Opinion”, znakomite zdjęcia i materiały wideo.

A właśnie: podsumowanie roku porządkowania sytuacji w Gazie przy pomocy sekwencji slajdów, składających się ze zdjęcia + liczby + jej opisu (to dla wyjątkowo niekumatych, bo zdjęcia i liczby są self-explanatory), co udowodnię na jednym tylko obrazku (prawda, że zawodowstwo?) niewymagające protez.

***
Wracając do oenzetowskiego nołnejma, co to od paru dni jest oficjalnie non grata:

w obliczu rozmachu, z jakim jest przeprowadzane oczyszczanie Gazy,  jedna katastrofka samolotowa, a co dopiera jedna, banalna kawa, spontanicznie wypita gdzieś na mieście, to byłby ten, no… przypadek.
Nieistotny zupełnie.

Zresztą, jeśli chodzi o kawę, to i w kraju nad Wisłą, jeden taki wścibski polityk, któremu się zachciało grzebać w nafcie, po paru łykach został rośliną na lat wiele, zanim sobie umarł.

Brrr…

Ja, na miejscu tego nołnejma, ustąpiłbym ze stanowiska, poszedłbym na sutą emeryturę, unikałbym nikomu niepotrzebnych podróży i zająłbym się osobistym parzeniem kawy.

A właśnie  – dziś rano zmieliłem sobie nową porcję ziaren.
Co za zapach…

* https://sjp.pwn.pl/sjp/sztafaz;2577232.html

Tagi:Gaza, Izrael, ludobójstwo, ONZ

O autorze: Ewaryst Fedorowicz

1 komentarz

  1. CzarnaLimuzyna 4 października 2024
  2. Wygląda na to, że potomkowie Kaina chcą wszystkich ludzi wymordować lub wypędzić z Palestyny. Ułatwiając sobie zadanie nie nazywają ich ludźmi.Czy któryś z naszych partyjnych szambonurków przestał bulgotać z wyrazami poparcia? Zdażył się choć jeden taki wypadek?Innym aspektem jest nasza “humanitarna mocarstwowość” to nowe określenie na przyjmowanie wszelkiego syfu z zachodu i ze wschodu. Za obiecane paciorki przyjmujemy śmieci, odpady i bandytów. No i preparaty światowej mafii farmaceutycznej do utylizacji w ciałach pokłutych Polaków, a co gorsze bezbronnych dzieci.

Globalizm idei czyli co zawiera „Pakt dla Przyszłości”

Globalizm idei czyli co zawiera „Pakt dla Przyszłości”

Autor: AlterCabrio , 26 września 2024

«Zacieśnianie współpracy z interesariuszami, w tym społeczeństwem obywatelskim, środowiskiem akademickim, społecznością naukowo-techniczną i sektorem prywatnym, a także zachęcanie do partnerstwa międzypokoleniowego, poprzez promowanie podejścia obejmującego całe społeczeństwo, w celu dzielenia się najlepszymi praktykami i opracowywania innowacyjnych, długoterminowych i przyszłościowych pomysłów w celu zabezpieczenia potrzeb i interesów przyszłych pokoleń.»

−∗−

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

−∗−

Globalizm idei, czyli o czym mówi „Pakt dla Przyszłości” ONZ

Szczyt dla Przyszłości Organizacji Narodów Zjednoczonych dobiegł końca. „Wielcy i dobrzy” światowego przywództwa spotkali się na cztery dni w Nowym Jorku, aby wziąć udział w tym, co ich strona internetowa nazwała…

«niepowtarzalną okazją, która zdarza się raz na pokolenie, aby na nowo wyobrazić sobie system wielostronny i wprowadzić ludzkość na nowy kurs»

…co brzmi po prostu uroczo, wcale nie strasznie czy arogancko.

Czterodniowe wydarzenie zostało podzielone na dwa „dni działań” i dwa dni „Szczytu”.

Oba te określenia są po prostu różnymi określeniami „ludzi w garniturach, siedzących przy dużych stołach i posługujących się żargonem biurokratycznym, przy okazji robiąc poważne miny ważnych osobistości”.

W rezultacie przyjęto dokument, który nazwali „Paktem dla Przyszłości” – 81 stron zarozumiałego bełkotu, tak wypełnionego bezsensownym językiem politycznym, że staje się niemal niezrozumiałym („globalistycznym”, jak nazywa to James Corbett).

Oto losowo wybrany akapit:

«Zacieśnianie współpracy z interesariuszami, w tym społeczeństwem obywatelskim, środowiskiem akademickim, społecznością naukowo-techniczną i sektorem prywatnym, a także zachęcanie do partnerstwa międzypokoleniowego, poprzez promowanie podejścia obejmującego całe społeczeństwo, w celu dzielenia się najlepszymi praktykami i opracowywania innowacyjnych, długoterminowych i przyszłościowych pomysłów w celu zabezpieczenia potrzeb i interesów przyszłych pokoleń.»

wszystko jest w tym tonie. I ja przeczytałem to wszystko. 81 stron.

Wiem, nie ma za co.

Jeśli chodzi o rzeczywistą treść, nie ma tu żadnych nowych pomysłów. Widzieliśmy już wcześniej tę globalistyczną „listę zakupów” rzekomych „problemów”.

Zmiany klimatyczne, konflikty, brak bezpieczeństwa żywnościowego, ubóstwo, dezinformacja, mowa nienawiści. Zwykłe „problemy”, które łącznie tworzą to, co dokument nazywa „złożonymi globalnymi wstrząsami” [“complex global shocks”].

Dokument informuje nas, że „wstrząsy” te można rozwikłać za pomocą szeregu „rozwiązań”, które również nie są zaskoczeniem:

poszanowanie prawa międzynarodowego”,

rozszerzona współpraca”,

zwiększona rola ONZ

i popularne hasło post-covidowe – „interoperacyjność”.

Wszystko to można ogólnie określić mianem naszego starego przyjaciela „rządu globalnego”.

Jak można się spodziewać, dużo mówi się o pieniądzach i finansach (w końcu masowe transfery publicznych pieniędzy w prywatne ręce to sposób na pozyskanie korporacji i funduszy hedgingowych dla swojej autorytarnej sprawy). Na przykład Action 9(28)(f) obiecuje…

«…nowy zbiorowy, ilościowy cel, który ma wynieść minimum 100 miliardów dolarów amerykańskich rocznie, uwzględniający potrzeby i priorytety krajów rozwijających się [w walce ze zmianą klimatu]»

100 miliardów dolarów rocznie. Za to można kupić dużo ScienceTM [tzw. ‘Nauki’ -tłum.].

Najbardziej jaskrawo autorytarny język jest zarezerwowany dla kontroli Internetu (prawie zawsze tak jest), a cele 3 i 4 „Załącznika do Globalnego Paktu Cyfrowego” to dwa z kilku, które nie wymagają szczególnych objaśnień, a zobowiązujące do:

«Wspierania inkluzywnej, otwartej, bezpiecznej i chronionej przestrzeni cyfrowej, która szanuje, chroni i promuje prawa człowieka [oraz] promowanie odpowiedzialnych, sprawiedliwych i interoperacyjnych metod zarządzania danymi»

W załączniku podkreślono znaczenie „integralności informacji” [podkreślenie dodane]:

«33. Dostęp do istotnych, wiarygodnych i dokładnych informacji i wiedzy jest niezbędny dla inkluzywnej, otwartej, bezpiecznej i chronionej przestrzeni cyfrowej. Technologia może ułatwiać manipulowanie informacjami i ingerencję w nie w sposób szkodliwy dla społeczeństw i jednostek oraz negatywnie wpływać na korzystanie z praw człowieka i podstawowych wolności, a także na osiąganie Celów Zrównoważonego Rozwoju.

34. Będziemy współpracować, aby promować integralność informacji, tolerancję i szacunek w przestrzeni cyfrowej, a także chronić integralność procesów demokratycznych. Wzmocnimy międzynarodową współpracę, aby sprostać wyzwaniom dezinformacji i mowy nienawiści.»

Nakłada też na firmy zajmujące się technologią cyfrową obowiązek przekazywania prywatnych informacji badaczom rządowym, aby mogli oni „rozwiązywać problem dezinformacji”:

«Pilnie wzywamy firmy technologii cyfrowych i platformy mediów społecznościowych do zwiększenia przejrzystości i odpowiedzialności ich systemów [oraz] zapewnienia badaczom dostępu do danych […] w celu zbudowania bazy dowodowej na temat tego, jak radzić sobie z dezinformacją i mową nienawiści, która może służyć jako podstawa polityki, standardów i najlepszych praktyk rządowych i branżowych…»

To oznacza cenzurę i nadzór. Tak na wszelki wypadek, gdyby to nie było jasne.

A co z tym?

«Zobowiązujemy się do 2030r.: do opracowania i wdrożenia programów nauczania dotyczących umiejętności korzystania z mediów cyfrowych i informacji, aby zapewnić wszystkim użytkownikom umiejętności i wiedzę umożliwiające bezpieczną i krytyczną interakcję z treściami i dostawcami informacji oraz zwiększenie odporności na szkodliwe skutki dezinformacji i szerzenia nieprawdziwych informacji.»

A to oznacza pranie mózgu.

Bardzo przewidywalne i nieprzyjemne, ale jak już mówiłem, nic w tym nowego.

Nowe idee nie są rolą Szczytów i Paktów, ich rolą jest wzmacnianie starych idei. Zakodowanych na stałe założeń, na których opiera się klasa polityczna.

Aby kształtować konsensus.

I to właśnie zrobił Pakt dla Przyszłości – sam pakt został przyjęty bez głosowania. Dlaczego został przyjęty bez głosowania? Ponieważ dwa lata temu rezolucja ONZ A/RES/76/307 uzgodniła z góry…

«że Szczyt przyjmie zwięzły, zorientowany na działania dokument końcowy zatytułowany „Pakt dla Przyszłości”, uzgodniony wcześniej w drodze konsensusu w ramach negocjacji międzyrządowych»

Złożenie w ostatniej chwili sprzeciwu przez Rosję – popartego przez Sudan, Syrię, Iran, Białoruś i Nikaraguę – okazało się całkowicie bezcelowym, jeśli nie całkowicie teatralnym.

Niemniej jednak zasługuje to na zbadanie.

W swoim oświadczeniu przed ONZ 22 września wiceminister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Wierszynin stwierdził:

«Od samego początku osoby koordynujące prace nad projektem uwzględniały w nim tylko to, co nakazywały im głównie kraje zachodnie. Punkty sporne narastały i nigdy nie zostały rozwiązane. Żadna z naszych próśb o to, by usiąść do stołu negocjacyjnego i je omówić, nie została spełniona. To nie jest to, co jest uważane i nazywane multilateralizmem, o którym wielu lubi perorować.»

Siergiej Ławrow w charakterystycznym dla siebie, elokwentnym stylu zauważył:

«Przyszłość naszych narodów nie może zostać wymyślona w probówce z udziałem Sekretariatu ONZ i zachodnich lobbystów. Ważne jest, aby ukształtować decyzję w tej sprawie w warunkach negocjacji i osiągnąć równowagę interesów»

Jakikolwiek przejaw sprzeciwu w kwestii multilateralizmu – zwłaszcza jeśli chodzi o zmiany klimatyczne i media społecznościowe – stanowi nietypowe zerwanie z trendem całkowitej globalnej harmonii w tych kwestiach.

Czy to świadczy o rzeczywistych podziałach w światowym poparciu dla „wielkiego resetu”?

Cóż, jest to możliwe i wszyscy możemy mieć taką nadzieję, ale nie przesadzajmy. Wiemy, że Rosja popiera praktycznie każdy aspekt Wielkiego Resetu – pojęcie antropogenicznej zmiany klimatu, Agendę 2030, cenzurę, CBDC, tożsamość cyfrową i… cóż, wszystko to, co można nazwać agendą globalistyczną.

Ich sprzeciwy tutaj nie wydają się przedstawiać jakiejkolwiek zmiany w tym zakresie. Nie wydają się sprzeciwiać żadnemu z tych konkretnych działań. Podnoszą kwestie konsultacji i suwerenności narodowej, procedur i wpływów, a nie odrzucają mitów założycielskich Paktu.

Są one oczywiście ważne. Nie minimalizujmy ich.

Ale czy oznaczają one odrzucenie wartości globalistycznych?

Czy Rosja mówi „nie” Wielkiemu Resetowi, czy też mówi, że chce wdrożyć WR na własnych warunkach?

Czy to drugie rozwiązanie oznaczałoby jakieś zwycięstwo lub korzyść dla przeciętnego Rosjanina?

Czy to jest kwestia zasadnicza? Czy też jest to walka o pozycję w wielobiegunowym porządku świata? W tym kontekście milczenie Chin byłoby godne uwagi, prawda?

Czy też, mówiąc bardziej cynicznie, należy te zastrzeżenia traktować z takim samym sceptycyzmem, z jakim traktuje się ekstrawaganckie obietnice składane przez liderów opozycji, którzy wiedzą, że nigdy nie dojdą do władzy, a co za tym idzie, nie będą musieli dotrzymywać słowa?

W końcu Rosjanie wiedzą, że ich sprzeciwy nie mają większego znaczenia praktycznego, ponieważ podpisali umowę przed faktem, co sprawia, że ​​wszelkie sprzeciwy są w tym momencie czysto symboliczne. W najlepszym razie należy to uznać za akt szalonej naiwności ze strony Rosji. Kolejny autodestrukcyjny akt w niedawnej historii autodestrukcyjnych aktów.

Należy zwrócić uwagę Rosji na to, że zgoda na poparcie dokumentu, który jeszcze nie został napisany, bez względu na jego treść, nie jest może najmądrzejszym pomysłem.

Jednak jakkolwiek zinterpretujemy te obiekcje deklarowane w ostatniej chwili, okażą się one nic nie znaczące, ponieważ Pakt ma już charakter oficjalny.

Wszystkie kraje na świecie (tak, nawet te, które zgłosiły sprzeciw) formalnie zgadzają się, że problemem są mowa nienawiści i dezinformacja.

Wszystkie kraje na świecie (nawet te, które zgłosiły sprzeciw) popierają zniesienie prywatności i zwiększenie cenzury jako rozwiązanie.

Wszystkie kraje na świecie (wszystkie) zgadzają się wydawać co najmniej 100 miliardów dolarów rocznie na realizację „celów zrównoważonego rozwoju” w krajach rozwijających się.

A nawet te, które wnosiły sprzeciw, tej polityce nie sprzeciwiały się. W rzeczywistości wielokrotnie popierały tę politykę.

Żeby było całkowicie jasne –

Nie ma ani jednego głosu na tej sali, który naprawdę broniłby rzeczywistości.

Choć nie mamy jeszcze formalnego rządu globalnego, to już mamy globalizm idei, nawet jeśli istnieją pewne rozbieżności co do ich realizacji.

Tak kształtuje się rząd światowy i tak się ostatecznie narodzi – poprzez narastający konsensus fikcyjnych problemów i zbędnych, często szalonych „rozwiązań” po cichu popieranych przez wszystkie kraje świata.

_____________

A Globalism of Ideas – Inside the UN’s “Pact for the Future”, Kit Knightly, Sep 25, 2024

−∗−

Warto porównać:

„Pakt na rzecz przyszłości” czyli jak zdominować masy
Język jest bezpośredni i jednoznaczny: „Rada Bezpieczeństwa poinformuje wszystkie kraje, że jej cierpliwość dotycząca populacji dobiegła końca” i że „wszystkie kraje mają coroczne kwoty do ZREDUKOWANIA” – kwoty, które będą […]

−∗−

Ludzkość „przyjęła” kolejny pakt z diabłem zwany „paktem na rzecz przyszłości”.

Mały Słownik Języka Bestii

CzarnaLimuzyna , 24 września 2024

Pinterest (bez sygnatury)

Właśnie dowiedziałem się, że

Kolejny „kamień milowy” ludzkości, dokument o którym można powiedzieć cynicznie, że stanowi wyraz poszanowania wolnej woli człowieka. Potwierdzony w ten sposób cel:

bezpieczniejszy, bardziej pokojowy, zrównoważony i inkluzywny świat dla przyszłych pokoleń”

staje się wizją coraz bardziej realną.

Wojny przygasają, trwa walka o stabilizację liczby urodzeń. Eksperci opracowują, w pocie czoła, procedury nowych lockdownów: po sanitarnym i energetycznym (zielony ład) pora się przygotować na żywnościowy i finansowy.

Sekretarz ONZ zwany generalnym, Guterres mówi:

W obliczu wzrostu mizoginii i ograniczenia praw reprodukcyjnych kobiet rządy wyraźnie zobowiązały się do usunięcia barier prawnych, społecznych i ekonomicznych, które uniemożliwiają kobietom i dziewczętom realizację ich potencjału w każdej sferze.

Co oznaczają poszczególne sformułowania tego bełkotu będącego główną częścią składową retoryki oraz nowych dokumentów Organizacji Narodów Zniewolonych?

Warto wiedzieć, że niezmiennym jest tylko Słowo Boże. Zawiera samą prawdę. Język ludzki może służyć prawdzie lub kłamstwu. Język Bestii zmienia się nieustannie, wije jak wąż, zmieniając skórę wraz z każdą nową ideologią.

Mały Słownik Języka Bestii

Na początku był bunt zrodzony z opinii najstarszego stażem Eksperta, który namówił pierwszą kobietę do wyrwania się spod opresji mężczyzny. Walka trwa do dnia dzisiejszego.

Prawa reprodukcyjne – prawa do zabijania dzieci nienarodzonych i narodzonych, w przyszłości prawo do klonowania i eksperymentów medycznych, dowolnej tożsamości, w tym „transhumanizmu” modyfikującego ludzki organizm za pomocą implantów i inżynierii genetycznej.

Transformacja eko-społeczna – Przekształcenie poszczególnych społeczności w gromadę zielonych niewolników żyjących w cyfrowych obozach koncentracyjnych z „minimalnym śladem węglowym”, niewyczuwalnym śladem logicznego myślenia, bez śladu gotówki i indywidualnej własności.

Inkluzywny świat – świat niewykluczający, włączający i mieszający ze sobą, do konsystencji papki, rzeczy dobre ze złymi, sensowne z bezsensownymi.

Integralność informacji – Nazwa jednolitego, spójnego przekazu propagandowego osiąganego za pomocą cenzury w mediach. Już niedługo walka z „dezinformacją” będzie łatwiejsza. Algorytmy AI przeszukają całą sieć nie wyłączając skrzynek mailowych.

Multilateralizm – w tym przypadku sojusz wielu państw w budowaniu globalnego totalitaryzmu. Guterres ocenił, że międzynarodowe porozumienie, to „krok w kierunku bardziej efektywnego, inkluzywnego, sieciowego multilateralizmu”/Pakt na rzecz przyszłości/.

Inkluzywne i sprawiedliwe społeczeństwa – społeczeństwa z wydrenowanym mózgiem, w stanie anomii.

Pokojowy – tu zamiast opisu użyję cytatu z piosenki Zbigniewa Sekulskiego: Wysyłam ci gazetę, która o wszystkim kłamie. Na czołowej stronie portret diabła, On zamiast duszy złote ma medale, Mówi pokój, gdy sięga do gardła.

Ludzie wołają o globalne działania w celu rozwiązania kryzysu klimatycznego – Brednia. Nikt normalny i świadomy nie domaga się rozwiązań sztucznie wywołanego problemu, wywołanego przez energetyczny lockdown – ograniczający i zamykający dostęp do tanich źródeł energii. Pełen cytat brzmi:

“Ludzie na świecie mają nadzieję na przyszłość w pokoju, godności i dobrobycie. Wołają o globalne działania w celu rozwiązania kryzysu klimatycznego, zwalczania nierówności i zajęcia się zagrożeniami wobec wszystkich. Uważają, że ONZ jest niezbędna do rozwiązania tych wyzwań”. /Guterres/

Jest to klasyka gatunku manipulacji „Stwórz problem, a potem zaproponuj rozwiązanie”. W celu uzyskania zgody społeczeństwa na nieakceptowane zmiany, stwórz poważny kryzys, a potem zaproponuj jedyne i zbawienne rozwiązanie. Zmiany wprowadzaj stopniowo. Nie chodzi oczywiście o kryzys klimatyczny, lecz o kryzys energetyczny, bo ten znacząco podwyższa koszty życia i koszty prowadzenia działalności gospodarczej.

Podobne manipulacje opisał Chomsky.

Wprowadzenia rozwiązań totalitarnych domagają się osoby cierpiące na psychozę indukowaną (aktywiści, fanatycy) lub głupcy i beneficjenci.

Fundament zła

Wolność dla błędu i kłamstwa zrównanych w prawach z prawdą, a potem nad nią wywyższonych.

Równość czyli zakwestionowanie autorytetu Boga i naturalnej hierarchii. Zrównanie do dołu, gdzie rządzi gust barbarzyńców i percepcja głupców.

Braterstwo to poufałość i zbratanie z wyznawcami ideologii zła i fałszywych religii.

Mamy jeszcze:

Nowy Wspaniały Świat światowego rządu ONZ

Nowy Wspaniały Świat światowego rządu ONZ

Szczyt Przyszłości w ramach Zgromadzenia Ogólnego ONZ ma na celu przyjęcie Paktu dla Przyszłości, utopijnego manifestu marksistowskiego, który chce regulować każdy aspekt życia na planecie. 

MARIUSZ JAGÓRA SEP 23
 
READ IN APP
 
Póki co prezydent Argentyny Javier Milei ogłosił, że jego kraj odłącza się od tego projektu.

———————-

Od niedzieli w Nowym Jorku odbywa się Szczyt Przyszłości w ramach Zgromadzenia Ogólnego ONZ, którego celem jest przyjęcie Paktu dla Przyszłości. Jeszcze kilka dni temu projekt tego paktu zawierał plan nadania Sekretarzowi Generalnemu ONZ uprawnień nadzwyczajnych do ogłaszania globalnego stanu wyjątkowego z własnej inicjatywy i koordynowania postępowania w takiej sytuacji.

W wersji opublikowanej na stronach ONZ zapis ten zniknął.

Chodzi o tekst zawarty w trzeciej wersji propozycji w Działaniu 57: „Uznajemy potrzebę bardziej spójnej, opartej na współpracy, skoordynowanej i wielowymiarowej międzynarodowej reakcji na złożone globalne wstrząsy oraz centralną rolę Organizacji Narodów Zjednoczonych w tym zakresie. Złożone globalne wstrząsy to wydarzenia, które mają poważne zakłócenia i niekorzystne konsekwencje dla znacznej części krajów i globalnej populacji, i które prowadzą do skutków w wielu sektorach, wymagając wielowymiarowej, wielostronnej reakcji całego rządu i całego społeczeństwa. (…) Zwracamy się do Sekretarza Generalnego o przedstawienie do rozważenia przez państwa członkowskie protokołów zwoływania i funkcjonowania platform kryzysowych w oparciu o elastyczne podejścia do reagowania na szereg różnych złożonych globalnych wstrząsów, w tym kryteria uruchamiania i wycofywania platform kryzysowych, zapewniając, że platformy kryzysowe są zwoływane na czas określony i nie będą stałą instytucją ani podmiotem.”

Czy ze względu na chwilową porażkę z wprowadzeniem traktatu pandemicznego WHO, ONZ postanowiła zająć się tą kwestią za pośrednictwem Zgromadzenia Ogólnego, dając Sekretarzowi Generalnemu uprawnienia nadzwyczajne, których nie mogli uzyskać dla szefa WHO?

Zapis ten wygląda na niekonstytucyjną próba przyjęcia przepisów, które pozwalałyby organizacjom międzynarodowym naruszać suwerenność państw członkowskich przez ogłoszenie globalnego stanu wyjątkowego. W krótkim raporcie dla ekspertów, zatytułowanym „Our Common Agenda Policy Brief 2” z marca 2023 r., Sekretarz Generalny ONZ wyjaśnił szczegółowo, jakie prawa nadzwyczajne chciałby uzyskać: „Proponuję, aby Zgromadzenie Ogólne zapewniło Sekretarzowi Generalnemu i systemowi Narodów Zjednoczonych stały organ do automatycznego zwoływania i operacjonalizacji platformy kryzysowej w przypadku przyszłego złożonego globalnego wstrząsu o wystarczającej skali, dotkliwości i zasięgu. (…) Sekretarz Generalny decydowałby, kiedy zwołać platformę kryzysową w odpowiedzi na złożony globalny wstrząs. Platforma kryzysowa byłaby inkluzywna i umożliwiałaby udział wszystkich odpowiednich podmiotów, które mogłyby wnieść znaczący wkład w globalną reakcję. Powinno to obejmować odpowiednie podmioty ze wszystkich części świata, w tym sektor prywatny, społeczeństwo obywatelskie, ekspertów merytorycznych, naukowców i innych. Sekretarz Generalny byłby odpowiedzialny za identyfikację takich odpowiednich podmiotów i nadzorowanie ich wkładu w reakcję”.

Ten model koordynacji, który tak znakomicie sprawdził się podczas kryzysu związanego z koronawirusem, z korzyścią finansową dla firm farmaceutycznych i międzynarodowych koncernów informatycznych, miał zostać sformalizowany i zastosowany do wszelkich przyszłych kryzysów. Otwarta lista możliwych złożonych globalnych sytuacji kryzysowych w dokumencie Sekretarza Generalnego jest następująca:

a) zdarzenia klimatyczne lub środowiskowe na dużą skalę, które powodują poważne zakłócenia społeczno-gospodarcze i/lub degradację środowiska;

b) przyszłe pandemie z kaskadowymi skutkami wtórnymi;

c) zdarzenia o dużym wpływie z udziałem czynnika biologicznego (umyślne lub przypadkowe);

d) zdarzenia prowadzące do zakłóceń w globalnym przepływie towarów, osób lub finansów;

e) niszczycielskie i/lub destrukcyjne działania na dużą skalę w cyberprzestrzeni lub zakłócenia globalnej łączności cyfrowej;

f) poważne zdarzenie w przestrzeni kosmicznej, które powoduje poważne zakłócenia w jednym lub kilku krytycznych systemach na Ziemi;

g) nieprzewidziane zagrożenia (zdarzenia typu „czarny łabędź” – rzadkie, nieprzewidywalne wydarzenie o ogromnych konsekwencjach, które jest trudne do przewidzenia, ale ma ogromny wpływ na społeczeństwo, gospodarkę lub systemy. Pojęcie to spopularyzował Nassim Nicholas Taleb w swojej książce z 2007 roku Czarny łabędź. O skutkach nieprzewidywalnych zdarzeń).

Uzyskując prawo do ogłaszania globalnego stanu wyjątkowego, ONZ stałaby się quasi-rządem światowym, bez demokratycznej kontroli. Chociaż formalnie ONZ może jedynie wydawać zalecenia, współpracujące z ONZ potężne organizacje, jak Fundacje Gatesów i Rockefellera, Wellcome Trust, UE, MFW i Bank Światowy, WHO przeprowadziłyby ogólnoświatowe konsultacje pod egidą ONZ i postarały się by te „niewiążące” zalecenia potraktowano jako wiążące nakazy, dokładnie tak jak to stało się podczas pandemii COVID-19. Jest to o tyle niepokojące, że ONZ jest w znacznym stopniu uzależniona od darowizn od dużych korporacji i dobrowolnych składek od państw.

Należy się zatem obawiać, że quasi-światowy rząd ONZ służyłby przede wszystkim interesom potężnych globalnych korporacji i większości reżimowych państwa, tworzących większość członków ONZ. W 2023 roku, według Indeksu Demokracji The Economist Intelligence Unit, spośród 167 państw członkowskich ONZ, tylko 14,4% zostało sklasyfikowanych jako „pełne demokracje”. 29,9% określono jako demokratyczne, ale obarczone wadą (tzw. „wadliwe demokracje”) a pozostałe państwa to „reżimy hybrydowe” (20,4% krajów w rankingu), i „reżimy autorytarne”, które stanowią aż 35,3% krajów członkowskich – łącznie państwa o systemie reżimowym to 55,7% członków ONZ​. Sekretarzem Generalnym ONZ jest od 2017 roku António Guterres, portugalski polityk, były sekretarz generalny portugalskiej Partii Socjalistycznej, były premier Portugalii. Ten sam, który ogłosił zakończenie ery globalnego ocieplenia i nastanie ery globalnego wrzenia planety.

Propozycje treści paktu przygotował stały przedstawiciel Namibii przy ONZ Neville M. Gertze, przy pomocy Antje Leendertse z Niemiec. Gertze to członek rządzącej od 1990 roku w Namibii partii SWAPO (South West Africa People’s Organization – Organizacja Ludowa Południowo-Zachodniej Afryki), która miała ścisłe powiązania z komunistycznym Związkiem Radzieckim w okresie walki o niepodległość Namibii. ZSRR zapewniał SWAPO wsparcie militarne, polityczne i materialne w walce o wyzwolenie Namibii spod kontroli południowoafrykańskiej. Wsparcie to obejmowało szkolenia wojskowe dla członków SWAPO, dostarczanie broni oraz pomoc dyplomatyczną na arenie międzynarodowej.

Nie dziwne więc, że projekt tekstu Paktu nasączony jest utopijnymi ideami marksistowskimi, a jego wydźwięk przypomina wyznanie wiary, a nie propozycję dokumentu prawa międzynarodowego. W liście skierowanym do delegatów Gertze pisze: „Uważamy, że tekst jest wyważony, ambitny, zorientowany na działanie i wybiegający w przyszłość. 60 działań wysyła krytyczne przesłanie solidarności i wspólnego działania w czasach głębokiej globalnej transformacji, mobilizując wspólne wysiłki na rzecz przyspieszenia postępów w realizacji Celów Zrównoważonego Rozwoju oraz sprostania nowym i pojawiającym się wyzwaniom i możliwościom. Staraliśmy się w jak największym stopniu odpowiedzieć na Państwa wezwanie do utrzymania poziomu ambicji Paktu, przy jednoczesnym dalszym równoważeniu języka i odzwierciedlaniu propozycji pomostowych omawianych podczas nieformalnych konsultacji”.

Ten „wyważony tekst” wzywa w „Deklaracji dla przyszłych pokoleń” do nadania  priorytetu pilnym działaniom w celu sprostania krytycznym wyzwaniom środowiskowym, a także zmianom klimatu i ich negatywnym skutkom, w oparciu o zasadę wspólnej, ale zróżnicowanej odpowiedzialności, zwracając uwagę na znaczenie koncepcji sprawiedliwości klimatycznej dla niektórych”, i wzywa do zobowiązania do budowania silniejszego, skuteczniejszego i bardziej odpornego systemu wielostronnego opartego na prawie międzynarodowym, z Organizacją Narodów Zjednoczonych w jego centrum, opartego na przejrzystości, pewności i zaufaniu, z korzyścią dla obecnych i przyszłych pokoleń. Delegaci deklarują „nowy początek multilateralizmu. Działania zawarte w pakcie mają na celu zapewnienie, że Organizacja Narodów Zjednoczonych i inne kluczowe instytucje wielostronne mogą zapewnić lepszą przyszłość dla ludzi i planety,umożliwiając nam wypełnienie naszych obecnych zobowiązań, jednocześnie stawiając czoła nowym i pojawiającym się wyzwaniom i możliwościom.”

ONZ będzie stało na straży migracji deklarując „wzmocnienie współpracy między państwami w celu zapewnienia bezpiecznej, uporządkowanej i regularnej migracji między krajami pochodzenia, tranzytu i przeznaczenia, w tym poprzez rozszerzenie ścieżek regularnej migracji, przy jednoczesnym uznaniu pozytywnego wkładu migrantów we wzrost sprzyjający włączeniu społecznemu i zrównoważony rozwój”

“Zrównoważony rozwój” powtarzany jest jak mantra (pojawia się w teście 147 razy) i brzmi jak niepodważalna doktryna wiary: „Uznajemy, że zrównoważony rozwój we wszystkich jego trzech wymiarach jest głównym celem samym w sobie i że jego osiągnięcie, nie pozostawiając nikogo w tyle, jest i zawsze będzie głównym celem multilateralizmu. Potwierdzamy nasze trwałe zaangażowanie w Agendę na rzecz Zrównoważonego Rozwoju 2030 i jej Cele Zrównoważonego Rozwoju. Będziemy pilnie przyspieszać postępy w osiąganiu celów, w tym poprzez konkretne kroki polityczne i mobilizowanie znacznego finansowania dla krajów rozwijających się (…)”. Również kwestie klimatyczne przedstawione są w sposób dogmatyczny: zmiany klimatu, utrata różnorodności biologicznej i degradacja środowiska są jednymi z największych wyzwań naszych czasów, a ich negatywne skutki są nieproporcjonalnie odczuwalne przez kraje rozwijające się i osoby znajdujące się w trudnej sytuacji. Zobowiązujemy się do przyspieszenia wypełniania naszych zobowiązań wynikających z Ramowej konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu i porozumienia paryskiego. Potwierdzamy cel temperaturowy Porozumienia Paryskiego, jakim jest utrzymanie wzrostu średniej globalnej temperatury na poziomie znacznie poniżej 2 stopni Celsjusza powyżej poziomu sprzed epoki przemysłowej i dążenie do ograniczenia wzrostu temperatury do 1,5 stopnia Celsjusza powyżej poziomu sprzed epoki przemysłowej oraz wspieranie krajów rozwijających się w adaptacji i reagowaniu na negatywne skutki zmian klimatu, uznając, że znacznie zmniejszyłoby to ryzyko i skutki zmian klimatu. Podkreślamy pilność i znaczenie redukcji emisji gazów cieplarnianych w tym krytycznym dziesięcioleciu w celu utrzymania globalnego ocieplenia”.

W tekście padają obietnice zlikwidowania na świecie głodu, biedy, wojen, nierówności, wprowadzenia powszechnego dobrobytu, mieszkań dla każdego, edukacji na najwyższym poziomie, dostępu do taniej energii itp. Pada też obietnica zreformowania Rady Bezpieczeństwa ONZ „uznając pilną potrzebę uczynienia jej bardziej reprezentatywną, inkluzywną, przejrzystą, wydajną, skuteczną, demokratyczną i odpowiedzialną”. Priorytetem jest także naprawienie historycznej niesprawiedliwości wobec Afryki, oraz traktując Afrykę jako szczególny przypadek, poprawa reprezentacji niedostatecznie reprezentowanych i niereprezentowanych regionów i grup, takich jak Azja i Pacyfik oraz Ameryka Łacińska i Karaiby.

Czy czeka nas zupełnie Nowy Wspaniały Świat? 

Póki co prezydent Argentyny Javier Milei ogłosił, że jego kraj odłącza się od tego projektu.

„Więcej klimatyzmu i genderyzmu. Mniej suwerenności”. ONZ przyjął „Pakt na rzecz przyszłości”. Jednogłośnie !!

„Więcej polityki klimatycznej i genderyzmu. Mniej suwerenności”. ONZ przyjął „Pakt na rzecz przyszłości”

wirtualny-dobrobyt-walka-z-klimatem-i-aborcja-dla-wszystkich-onz

Światowi przywódcy przyjęli w niedzielę Pakt na rzecz przyszłości – przełomową deklarację zobowiązującą do konkretnych działań na rzecz „bezpieczniejszego, bardziej pokojowego, zrównoważonego i inkluzywnego świata dla przyszłych pokoleń”.

Pakt wraz z załącznikami, Globalnym Paktem Cyfrowym i Deklaracją na rzecz przyszłych pokoleń przyjęto jednomyślnie.

Państwa członkowskie ONZ zobowiązały się m.in. do przyspieszenia realizacji Celów Zrównoważonego Rozwoju i Porozumienia paryskiego w sprawie zmian klimatu; włączania młodych w proces podejmowania decyzji; budowania silniejszych partnerstw ze społeczeństwem obywatelskim, sektorem prywatnym i władzami lokalnymi; podwojenia wysiłków na rzecz budowania i utrzymywania pokojowych, inkluzywnych i sprawiedliwych społeczeństw; zajęcia się podstawowymi przyczynami konfliktów oraz szybszego wdrażania zobowiązań dotyczących kobiet, pokoju i bezpieczeństwa.

Wchodzący w skład paktu Global Digital Compact jest pierwszym światowym porozumienie w sprawie międzynarodowych regulacji sztucznej inteligencji (AI). Deklaracja w sprawie przyszłych pokoleń koncentruje się m.in. na zapewnieniu im dobrobytu. Dokument, podkreślają źródła ONZ, stał się punktem zwrotnym, ponieważ instytucje finansowe, a nawet same Narody Zjednoczone nie znalazły rozwiązań problemów XXI wieku.

Sekretarz Generalny ONZ António Guterres podkreślił, że Pakt „otwiera ścieżki do nowych możliwości i szans”. „Ludzie na świecie mają nadzieję na przyszłość w pokoju, godności i dobrobycie. Wołają o globalne działania w celu rozwiązania kryzysu klimatycznego, zwalczania nierówności i zajęcia się zagrożeniami wobec wszystkich. Uważają, że ONZ jest niezbędna do rozwiązania tych wyzwań” – podkreślił Guterres.

Przyjęcie Paktu skomentował w mediach społecznościowych prezes Ordo Iuris, Jerzy Kwaśniewski. Jak zaznaczył, ONZ mami świat wizją globalnego zarządzania, który charakteryzuje ograniczanie podmiotowości i suwerenności narodowej. ” Więcej ONZetowskiej biurokracji, więcej międzynarodowych funduszy do utrzymania, więcej globalnych szczytów, więcej polityki klimatycznej i więcej genderyzmu.
Mniej suwerenności, mniej efektywności” – zauważył mec. Kwaśniewski.

„Rada Bezpieczeństwa poinformuje wszystkie kraje, że jej cierpliwość dotycząca populacji dobiegła końca” i że „wszystkie kraje mają coroczne kwoty do ZREDUKOWANIA”

„Pakt na rzecz przyszłości” czyli jak zdominować masy

Autor: AlterCabrio , 15 września 2024

Język jest bezpośredni i jednoznaczny: „Rada Bezpieczeństwa poinformuje wszystkie kraje, że jej cierpliwość dotycząca populacji dobiegła końca” i że „wszystkie kraje mają coroczne kwoty do ZREDUKOWANIA” – kwoty, które będą egzekwowane poprzez „selektywne lub całkowite embargo na kredyty, artykuły handlowe, w tym żywność i lekarstwa, lub siłą militarną, gdy będzie to konieczne”.

−∗−

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

−∗−

Jak zdominować masy

Nowy „Pakt na rzecz przyszłości” ONZ i jego echa dawnych planów elit

Najnowsza wersja Paktu na rzecz Przyszłości [Pact for the Future], zaprezentowana 27 sierpnia, ma niesamowite cechy podobieństwa do „zalecanych działań w zakresie zarządzania środowiskiem” promowanych przez Global Challenges Foundation. To nie przypadek, biorąc pod uwagę skłonność Fundacji do promowania marki zrównoważonego rozwoju, która służy interesom potężnych kosztem marginalizowanych.

Pakt, którego przyjęcie zaplanowano na Szczycie Przyszłości 22 września [Summit of the Future], to klasa mistrzowska alarmistycznej retoryki, ostrzegająca przed „głęboką globalną transformacją” oraz „katastrofalnymi i egzystencjalnymi ryzykami”, które grożą wepchnięciem ludzkości w „przyszłość nieustannego kryzysu i załamania”.

Ale nie dajmy się zwieść apokaliptycznemu językowi – to tylko próba dalszego utrwalania status quo. Autorzy Paktu chcieliby, abyśmy uwierzyli, że „wybory, których dokonujemy” są głównymi czynnikami tych egzystencjalnych ryzyk, wygodnie pomijając rolę systemowych niesprawiedliwości i chciwego dążenia do zysku, które leżą u podstaw naszego obecnego porządku gospodarczego.

„Straszne cierpienie”, którego doświadczają „inni ludzie”, nie jest zjawiskiem naturalnym, lecz bezpośrednim skutkiem neoliberalnej polityki narzuconej nam przez te same elity, które teraz twierdzą, że są naszymi zbawcami.

Proponowana przez Pakt „korekta kursu” to nic więcej niż listek figowy, mający na celu ukrycie faktu, że jedyną „przyszłością nieustannego kryzysu i załamania”, której powinniśmy się obawiać, jest ta, która nieuchronnie nastąpi w wyniku ciągłej dominacji tych samych struktur władzy, które zaprowadziły nas nad tę przepaść.

Apel Organizacji Narodów Zjednoczonych o unowocześnienie globalnego systemu zarządzania, rzekomo w celu zabezpieczenia interesów obecnych i przyszłych pokoleń, jest kolejną próbą konsolidacji władzy i narzucenia drakońskiego reżimu kontroli.

Proponowane „zarządzanie złożonymi globalnymi wstrząsami” to eufemizm określający dalszą erozję suwerenności narodowej i narzucanie uniwersalnego rozwiązania problemów świata, dyktowanego przez tych samych niewybieralnych biurokratów, którzy doprowadzili nas na skraj katastrofy.

Nie jest przypadkiem, że przyjęcie tych nowych ram zarządzania ma nastąpić dokładnie 33 lata po tym, jak na konferencji w Des Moines ogłoszono niesławną „Inicjatywę na rzecz Karty Ziemi Eco-92” [“Initiative for Eco-92 Earth Charter”].

Dokument ten, sporządzony przez Sekretariat Klubów Cobdena ds Porządku Światowego [Cobden Clubs Secretariat for World Order], obnaża prawdziwe intencje globalnych elit: narzucenie reżimu kontroli populacji egzekwowanego przez Radę Bezpieczeństwa przy pomocy połączenia przymusu ekonomicznego i siły militarnej.

Język jest bezpośredni i jednoznaczny: „Rada Bezpieczeństwa poinformuje wszystkie kraje, że jej cierpliwość dotycząca populacji dobiegła końca” i że „wszystkie kraje mają coroczne kwoty do ZREDUKOWANIA” – kwoty, które będą egzekwowane poprzez „selektywne lub całkowite embargo na kredyty, artykuły handlowe, w tym żywność i lekarstwa, lub siłą militarną, gdy będzie to konieczne”.

Nie jest to recepta na zrównoważony rozwój czy ochronę środowiska, ale projekt totalitarnego porządku świata, w którym prawa i wolności jednostek są podporządkowane kaprysom samozwańczej elity.

Fakt, że dokument ten rozesłano w ramach przygotowań do konferencji ONZ w Rio de Janeiro w 1992r. poświęconej środowisku, przypomina, że ​​program kontroli populacji i globalnego zarządzania był realizowany od dawna – i że najnowsza wersja tego programu, Pakt na rzecz Przyszłości, jest jedynie najnowszą odsłoną trwającej od dziesięcioleci kampanii mającej na celu narzucenie ludzkości dystopijnej przyszłości.

Prawdziwe intencje globalnej elity zostały obnażone w tym mrożącym krew w żyłach dokumencie. Rada Bezpieczeństwa, zdominowana przez główne anglosaskie mocarstwa, przejęłaby absolutną władzę nad wszystkimi krajami, dyktując kwoty populacji i egzekwując je poprzez duszenie ekonomiczne, siłę militarną lub wszelkie inne środki uznane za konieczne. Pojęcie suwerenności narodowej zostałoby zredukowane do osobliwego reliktu minionej epoki, ponieważ Rada Bezpieczeństwa zapewnia o swojej „pełnej jurysdykcji prawnej, wojskowej i gospodarczej” nad każdym regionem świata.

Ale to nie wszystko – Rada Bezpieczeństwa przejęłaby również kontrolę nad wszystkimi zasobami naturalnymi, w tym zlewniami [watersheds] i wielkimi lasami, które miałyby być eksploatowane i chronione dla dobra Głównych Mocarstw. To nic innego jak plan globalnej kleptokracji, w której zasoby wielu są rabowane, aby wzbogacić nielicznych. Dokumenty ujawniają światopogląd, w którym silni robią, co chcą, a słabi cierpią, co muszą.

Zasłona tajemnicy została podniesiona, bardzo nieznacznie, nad Cobden Clubs, dzięki think tankowi, który propagował ideologię brytyjskiego „anglosaskiego systemu rasowego”. Ujawniony dokument, dzięki uprzejmości pomysłowego towarzysza konsultanta biznesowego George’a W. Hunta, rzucił światło na prawdziwą naturę tego elitarnego zgromadzenia. Treść tego dokumentu jest ważnym przypomnieniem, że dążenie do władzy i kontroli nie zna granic, nawet granic przyzwoitości i moralności.

Podejrzane podobieństwa między przemyśleniami Klubów Cobdena a niedawnymi propozycjami Global Challenges Foundation, Poczdamskiego Instytutu Badań nad Skutkami Klimatu i Uniwersytetu Narodów Zjednoczonych stanowią brutalne ostrzeżenie, że im bardziej coś się zmienia, tym bardziej wszystko pozostaje takie samo.

Liczba ludności na świecie wzrosła z 5,4 miliarda do 8,2 miliarda od 1991r., a mimo to rozwiązania oferowane przez tych samozwańczych strażników planety są wręcz drakońskie. Zaczyna się prawdziwa walka, a rzeczywiste intencje tych organizacji zostały obnażone.

Wspólna propozycja tych organizacji to popis nowomowy, cyniczny eksperyment mający na celu zmianę wizerunku starego przejęcia władzy na dobroczynną próbę „ochrony” ludzkości.

Koncepcja „globalnych dóbr wspólnych”, niegdyś szlachetna idea, została przejęta, aby uzasadnić zbiorowe zarządzanie samym powietrzem, którym oddychamy, wodą, którą pijemy i ziemią, którą zamieszkujemy. Atmosfera, hydrosfera, biosfera, litosfera i kriosfera mają być zarządzane, kontrolowane i podlegać dyktatowi grupy samozwańczych elit. Pytanie brzmi, kto decyduje, co stanowi „niebezpieczny punkt krytyczny” i kto będzie beneficjentem tego wielkiego eksperymentu w globalnym zarządzaniu?

Syreni śpiew globalnego zarządzania wabi, obiecując harmonijną symfonię regulacji i kontroli, a wszystko w imię ochrony „wspólnoty planetarnej”. Ale jeśli zajrzymy pod powierzchnię, prawdziwe intencje tego wielkiego projektu staną się oczywiste.

Proponowana „zagnieżdżona” struktura zarządzania, z jej wieloma warstwami regulacji i nadzoru w wykonaniu globalnego organu zarządzającego, jest po prostu planem totalitarnego reżimu. Rozdrobnienie suwerenności narodowej, odizolowane podejścia do ochrony środowiska, mają zostać zastąpione monolitycznym, uniwersalnym rozwiązaniem, dyktowanym przez samozwańczą elitę.

A kim są architekci tego wielkiego projektu? Global Challenges Foundation, założona przez miliardera i finansistę László Szombatfalvy’ego, której deklarowanym celem jest opracowanie „ulepszonych globalnych modeli podejmowania decyzji”. Ulepszonych, to znaczy dla dobra globalnej elity, a nie mas.

Proponowane rozwiązanie tego sfabrykowanego „problemu” „przeludnienia” jest przerażającym przykładem totalitarnego impulsu w działaniu. Nowy globalny traktat, w którym kraje są zmuszone do ustalania celów populacyjnych co pół dekady i planu ich osiągnięcia, to nic innego jak przepis na inżynierię demograficzną w skali globalnej.

Echa eugeniki i kontroli społecznej są ogłuszające i należy zadać pytanie: kto decyduje, kto ma żyć, kto umrzeć, a kto się rozmnażać? Odpowiedzią są oczywiście samozwańczy strażnicy planety, którzy nie cofną się przed niczym, aby narzucić ludzkości swoją wypaczoną wizję.

Global Challenges Foundation wydaje się być koniem trojańskim o wiele bardziej podstępnego planu. Flirty Szombatfalvy’ego z prezydentem Klubu Rzymskiego Andersem Wijkmanem i jego hojność wobec Overpopulation Project zdradzają głęboko zakorzenione powinowactwo do światopoglądu Malthusa. Jest to filozofia, która postrzega ludzkość jako plagę na ziemi i dąży do narzucenia drakońskich kontroli wzrostu populacji.

Niepokojący rezonans między poglądami Szombatfalvy’ego a poglądami „Brytyjskich Patriotów Rasowych” i „żyjących fundatorów woli wielkiego Cecila Rhodesa” jest czymś więcej niż zbiegiem okoliczności. „Inicjatywa na rzecz Karty Ziemi Eco-92” tego ostatniego jest donośnym wezwaniem do Nowego Porządku Świata, w którym „Główne Mocarstwa w Radzie Bezpieczeństwa” dyktowałyby warunki globalnego zarządzania. To przepis na globalną oligarchię, w której interesy nielicznych potężnych byłyby najważniejsze.

Zaangażowanie Królewskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (Chatham House) i jego amerykańskiego odpowiednika, Rady Stosunków Zagranicznych (CFR), dodaje tej narracji kolejną warstwę złożoności.

Te organizacje, zrodzone z Ruchu Okrągłego Stołu [Round Table Movement], zostały zaprojektowane, aby wspierać imperialne ambicje Cecila Rhodesa i brytyjskiej elity. Ich ostateczny cel, światowa federacja narodów, jest eufemizmem dla globalnego imperium, z osią anglo-amerykańską na czele.

Pogląd, że te organizacje są jedynie łagodnymi think tankami, zaangażowanymi w promowanie globalnej współpracy, jest śmieszną fikcją. W rzeczywistości są one instrumentami elity władzy w aksamitnych rękawiczkach, zdeterminowanymi, by kształtować świat według swoich wyobrażeń.

Jak napisał Carroll Quigley, historyk CFR i profesor Uniwersytetu Georgetown w Tragedy and Hope [Tragedia i Nadzieja]:

„Główne cele tej rozbudowanej, półtajnej organizacji były w dużej mierze godne pochwały: koordynowanie międzynarodowych działań i opinii całego anglojęzycznego świata w jedną całość (co w dużej mierze, to akurat prawda, byłoby poglądami grupy londyńskiej), praca na rzecz utrzymania pokoju, pomoc zacofanym, kolonialnym i słabo rozwiniętym obszarom w dążeniu do stabilizacji, porządku prawnego i dobrobytu na zasadach nieco podobnych do tych nauczanych w Oksfordzie i na Uniwersytecie Londyńskim”.

Odseparowany świat elity władzy to kraina paradoksów, gdzie „uprzejmi i kulturalni gentlemani” z zamiłowaniem do lepszych rzeczy w życiu, skrywają makiaweliczne zacięcie. Ukazywanie tych osób przez Quigleya jako „bardzo zainteresowanych wolnością wypowiedzi mniejszości i rządami prawa dla wszystkich” jest mistrzowskim niedopowiedzeniem, ponieważ to właśnie ta fasada życzliwości skrywa ich prawdziwe intencje. Ich pragnienie anonimowości jest jednak wymownym wskaźnikiem dwulicowości ich wysiłków.

Stimson Center, kluczowy gracz w przygotowaniach do Szczytu Przyszłości, jest prawdziwym ośrodkiem władzy, a jego założyciele, Barry Blechman i Michael Krepon, są członkami CFR.

Henry Stimson, patron ośrodka, był wiernym działaczem CFR, a jego kadencja na stanowisku Sekretarza Wojny USA w czasie II wojny światowej jedynie podkreśla ogromny wpływ tej organizacji na kuluary władzy.

Przykładem jest kumoterski [incestuous] związek CFR z think tankiem Trilateral Commission [Komisja Trójstronna], założonym przez Davida Rockefellera. Każdy przewodniczący CFR od czasów Rockefellera był członkiem TriCom, prawdziwych drzwi obrotowych dla szarych eminencji władzy.

Obecny przewodniczący CFR, David Rubenstein, jest doskonałym przykładem tego zjawiska, pełniąc podwójną rolę jako przewodniczący Carlyle Group i członek zarządu Światowego Forum Ekonomicznego. Ta ostatnia organizacja, główny oficjalny front działań tych grup, jest prawdziwą izbą rozrachunkową dla globalnej agendy elity władzy. Sieć wpływów, które łączą te podmioty, tworzą złożoną pajęczynę władzy, mającą na celu omotanie i manipulowanie globalną polityką.https://www.youtube.com/embed/rBlIBxKhfrU?si=jjsxXeeR5LgTYIax

Czwarty World Wilderness Congress, spotkanie elit władzy w 1987r., było objawieniem dla George’a W. Hunta, wolontariusza, który natknął się na grupę wpływowych osób, za wszelką cenę pragnących przekształcić świat według własnych wyobrażeń.

Konferencja była prawdziwym „who is who” Komisji Trójstronnej, z udziałem takich luminarzy jak David Rockefeller, Edmond de Rothschild i Maurice Strong. Obecność prezesa MFW Michela Camdessusa i prezesa Banku Światowego Barbera B. Conable’a Jr. tylko podkreśliła powagę wydarzenia.

Gdy Hunt przysłuchiwał się dyskusjom, uderzył go cynizm i bezduszność uczestników. Wypowiedzi kanadyjskiego bankiera inwestycyjnego Davida Lanka były w szczególności jaskrawym przykładem pogardy, z jaką ci ludzie traktowali zwykłego człowieka.

Propozycja Lanka, aby program konferencji „sprzedać” opinii publicznej w ramach procesu omijającego demokrację, aby „nie pochłonął zbyt dużej części funduszy na edukację mięsa armatniego, które niestety zaludnia ziemię”, była przerażającym przyznaniem się elit do pogardy dla mas.

Użycie określenia „mięso armatnie” w odniesieniu do ogółu społeczeństwa było szczególnie jaskrawym przykładem nieludzkiego języka używanego przez te osoby, które postrzegały świat jedynie jako szachownicę, którą można manipulować dla własnych celów.

Czwarty World Wilderness Congress był w istocie zgromadzeniem arcykapłanów Nowego Porządku Świata, którzy uważają się za jedynych arbitrów losu planety. Ich wizja świata była taka, że ​​masy zostają zredukowane do poziomu pionków, zagonione w stado i kontrolowane przez samozwańczą elitę.

Konferencja uświadomiła nam, że obsesja elit władzy na punkcie ochrony środowiska była jedynie koniem trojańskim o wiele bardziej złowrogiego planu, który zagrażał samej istocie demokracji i wolności jednostki.

David Rockefeller napisał w książce konferencyjnej For the Conservation of Earth [Dla ochrony Ziemi]:

„Jednakże obarczanie całą winą za niedopuszczalne zachowania środowiskowe zjawiska uprzemysłowienia lub dużych korporacji jest ewidentnie nieścisłe. Znaczna część dewastacji środowiska na świecie, zwłaszcza w dzisiejszym świecie, jest spowodowana przez osoby pozbawione prądu i uwięzione w skrajnej biedzie. Na przykład wylesianie jest często bardziej wynikiem działań podejmowanych z desperacji przez biednych niż nieodpowiedzialnej eksploatacji przez gigantów przemysłowych. Około 70 procent szybko rosnącej populacji świata obecnie polega na drewnie jako źródle energii do gotowania i ogrzewania. Konsekwencje tego faktu są niemal katastrofalne”.

Ultrabogata superklasa, całkowicie oderwana od problemów zwykłego człowieka, wydaje się żywić głęboką pogardę dla biednych, których postrzega jedynie jako utrapienie, którym należy zarządzać i sprawować nad nimi kontrolę.

Biedni, w ich oczach, są uosobieniem wszystkiego, co złe na świecie – zanieczyszczają, emitują dwutlenek węgla i niszczą naturalny porządek. Są tymi „innymi”, wrogami Ziemi i muszą być rządzeni przez „oświeconych królów filozofów”, którzy wiedzą, co jest dla nich najlepsze.

Raport Komisji Trójstronnej zatytułowany „Beyond Interdependence” jest manifestem nowego porządku świata, w którym „zrównoważone praktyki biznesowe” ultrabogatych uratują świat przed spustoszeniem, jakiego dopuścili się biedni.

To cyniczny i samolubny dokument, mający na celu usprawiedliwienie ciągłej dominacji elit nad masami. Autorzy raportu bez wątpienia postrzegają siebie jako strażników planety, którym powierzono szlachetną misję ratowania świata przed destrukcyjnymi tendencjami biednych.

Pierwszy World Wilderness Congress, który odbył się w Republice Południowej Afryki w 1977r., był przełomowym wydarzeniem w rozwoju tego nowego porządku świata. Obecność francusko-szwajcarskiego bankiera Edmonda de Rothschilda i południowoafrykańskiego konserwatysty Iana Playera nie była przypadkowa, biorąc pod uwagę długą historię współpracy między rodziną Rothschildów a południowoafrykańską firmą diamentową De Beers. Wybór lokalizacji również był prawdopodobnie celowy, biorąc pod uwagę rolę Cecila Rhodesa w tworzeniu monopolu na światowy handel diamentami.

Rhodes, arcyimperialista, miał wizję świata, w którym brytyjskie panowanie jest najwyższe, i był gotów zrobić wszystko, aby to osiągnąć. Jego „Secret Society”, założone w celu promowania brytyjskich interesów i położenia fundamentów pod nowy porządek świata, było prekursorem obsesji współczesnych elit na punkcie globalnego zarządzania.

Fakt, że Rhodes był w stanie wywłaszczyć ziemię czarnych Afrykanów i zainicjować kolonizację Rodezji (obecnie Zimbabwe) bezkarnie, jest jaskrawym przypomnieniem brutalnej i wyzyskującej natury imperializmu. A jednak to jest dziedzictwo, na którym współczesna elita chce budować, mówiąc o „zrównoważonym rozwoju” i „globalnym obywatelstwie”.

_____________

How to Dominate the Masses, A Lily Bit, Sep 11, 2024

−∗−

O autorze: AlterCabrio

If you don’t know what freedom is, better figure it out now!

1 komentarz

  1. AlterCabrio 15 września 2024
  2. COVID-19 był testem odpowiedzialności społecznej – miliardy obywateli na całym świecie zaakceptowały ogromną liczbę niewyobrażalnych ograniczeń na rzecz zdrowia publicznego. Na całym świecie odnotowano liczne przykłady utrzymywania dystansu społecznego, noszenia masek, masowych szczepień i akceptacji aplikacji do śledzenia kontaktów w celu zapewnienia zdrowia publicznego, co wykazało trzon indywidualnej odpowiedzialności społecznej.»WEF o Covidzie: “To był test posłuszeństwa wobec nadchodzącego Nowego Porządku Świata”