Prawdziwe oblicze wojny. Na przykładzie Ukrainy

Piskorski: Prawdziwe oblicze wojny

Konflikt zbrojny na Ukrainie, wbrew medialnym doniesieniom i politycznym egzaltacjom polskiego establishmentu, nie jest pasmem zbrodni wojennych, a tym bardziej zbrodni ludobójstwa.

Według kolejnych wyliczeń ONZ, jest on wręcz przeciwnie – jedną z tych współczesnych wojen, w których straty wśród ludności cywilnej są relatywnie bardzo niskie. Nie zmienia to oczywiście faktu, że po jednej z jego stron giną tysiące ludzi przymusowo wcielonych do armii, często poziomem swego przeszkolenia i wiedzy wojskowej wciąż bardziej przypominający cywilów, albo po prostu – znane od tysiącleci mięso armatnie.

Zimowe tygodnie w Kijowie i kilku innych ukraińskich miastach przynoszą nam jednak obrazki pozwalające sobie wyobrazić jak w istocie wygląda współczesna wojna, szczególnie z punktu widzenia ludności cywilnej. Na początku przerwy w dostawach energii elektrycznej były tylko nieco denerwującym elementem codziennej rzeczywistości. Dostawcy prądu starali się informować z wyprzedzeniem o tym, że w określonych godzinach nastąpią wyłączenia. Można było dostosować swoją aktywność czy działalność gospodarczą i zawodową do owych grafików. Kolejnym krokiem w kierunku katastrofy były coraz częstsze odstępstwa od wspomnianych grafików, czyli tzw. nieplanowane przerwy w dostawach energii elektrycznej. Z czasem chaos się pogłębiał, a wiarygodność ogłaszanych grafików nie była większa od długoterminowych prognoz pogody.

Aż nastąpił blackout, czyli długotrwałe, niezapowiedziane wyłączenia zasilania. System w końcu musiał odmówić posłuszeństwa, bo ataki dronowe i rakietowe na infrastrukturę energetyczną były regularne i systematyczne, zaś spora część środków przeznaczanych na ochronę i remonty uszkodzonych obiektów trafiała do przepastnych kieszeni skorumpowanych urzędników z bezpośredniego otoczenia Władimira Zełenskiego. To że ów blackout wydarzył się w mroźne, zimowe dni nikogo nie powinno dziwić – wszak system właśnie w takich okresach jest najbardziej przeciążony. Dziwić można się chyba jedynie, że katastrofa nastąpiła tak późno.

Jak wygląda życie w aglomeracji miejskiej pozbawionej prądu? Może trudno nam było sobie to wyobrazić, ale mamy teraz obrazki ilustracyjne z Kijowa i innych ukraińskich miast. Najpierw zamykane są kafejki, restauracje, bary i inne punkty usługowe. Pierwsi ofiarą upadku systemu energetycznego padają najubożsi – ci, których nie było stać na kupno drogich w eksploatacji agregatów prądotwórczych. Zamykane są zatem po kolei wszystkie małe biznesy, a w kolejce do upadłości stają również te średnie. Dotyczy to też w pewnym momencie punktów świadczących najbardziej niezbędne usługi. Nie mogą funkcjonować dłużej apteki, więc nie kupimy najbardziej potrzebnych lekarstw. Przestają docierać tak popularne przesyłki kurierskie – wszak nie mamy łączności internetowej i nie bardzo jest jak cokolwiek zamówić, a później to dostarczyć.

W końcu pozostajemy też często bez łączności telefonicznej, bo punkty, w których naładować możemy baterie telefonu są zbyt nieliczne, a w samochodzie nie mamy już paliwa i podczas kolejnych mroźnych nocy rozładował się nam akumulator. Zamykane są po kolei wszystkie okoliczne sklepy, w których robiliśmy zakupy. Zresztą już wcześniej nie mogliśmy w nich zapłacić kartą, a nie mamy gotówki, bo przecież okoliczne bankomaty od dawna nie są już czynne. Tymczasem w bloku, w którym mieszkamy, wyłączono ogrzewanie, bo przestała funkcjonować miejscowa elektrociepłownia. Przez siarczysty mróz popękały rury, w których wciąż była woda. Nie wiadomo jak długo potrwać może remont po tak poważnych uszkodzeniach.

W końcu władze miejskie ogłaszają, że powinniśmy wyjechać. Nie każdy ma jednak jak i dokąd się ewakuować. Ceny wynajmu mieszkań w regionach nieco mniej narażonych na skutki konfliktu są już wyśrubowane do maksimum. Zresztą, wielu ludzi boi się pozostawienia swych mieszkań i dobytku na pastwę szabrowników, którzy niechybnie pojawią się w wyludnionym mieście. Udajemy się zatem po gorącą herbatę i by naładować telefon do punktów interwencyjnych uruchomionych przez miasto. Niestety, tych jest zbyt mało, a wkrótce i one przestaną funkcjonować.

To nie hipotetyczny scenariusz, lecz wydarzenia ostatnich tygodni w ukraińskiej stolicy. Jeśli rzeczywiście Polska znalazłaby się w sytuacji konfliktu, to w XXI wieku nie będą przez nasze granice wkraczać wrogie armie i nie nadjadą czołgi nieprzyjaciela, na które rzucimy się z koktajlami Mołotowa. Nadlecą rakiety i drony, dla których bariery tworzone z taką pompą na naszych granicach za grube miliardy nie stanowią żadnej przeszkody.

Rozbudowane oddziały piechoty, obrony terytorialnej i nawet najlepiej wyposażone jednostki wojska nie będą w stanie zrobić kompletnie nic przeciwko hipersonicznym pociskom nadlatującym w najmniej oczekiwanych momentach. Wszyscy fani wojaczki z „odwiecznym wrogiem” powinni sobie w tych dniach bacznie śledzić obrazki z Kijowa i zapomnieć, że ich „bohaterskie” pohukiwania cokolwiek nam dadzą w chwili realnego ataku.

Mateusz Piskorski

Myśl Polska, nr 5-6 (1-8.02.2026)

Jak młody Niemiec może wykręcić się od poboru

Wyobraź sobie, że jest wojna…

Autor: Friedrich Fellrocker Artykuł ukazał się 3 lutego 2026 roku na stronie : apolut.net/stell-dir-vor-es-ist-krieg-von-friedrich-fellrocker

W czasach przedwojennych młodym ludziom zaleca się zapoznanie z formalnościami dotyczącymi odmowy służby wojskowej ze względu na przekonania i uświadomienie sobie pułapek związanych z tą procedurą.

Pobór do wojska, służba wojskowa, a być może wkrótce faktyczne zaangażowanie bojowe – dla starszego pokolenia z nas to raczej teoretyczne debaty. Wielu jest oburzonych, ale może rozkoszować się kojącym poczuciem, że nie są osobiście dotknięci. W przeciwieństwie do młodych ludzi, którzy teraz otrzymują kwestionariusz dotyczący ich stosunku do Bundeswehry (niemieckich federalnych sił zbrojnych) jako swego rodzaju prezent powitalny od państwa po osiągnięciu dorosłości.

Na szczęście, pomimo masowej propagandy, mentalne przygotowanie młodzieży do wojny nie jest jeszcze tak powszechne. Mogą jednak spotkać się z represjami ze strony władz, a nawet z poborem, jak w okresie powojennym, jeśli „wystarczająco” młodych mężczyzn i kobiet nie zgłosi się do koszar. Ponieważ nie każdy chce uciekać z kraju, aby uniknąć służby wojskowej lub trafić do więzienia za swoje sumienie, pojawia się dziś trudne pytanie: jak wyrwać się ze szponów klasy politycznej, która coraz bardziej przekształca się w środowisko dalekie od pokoju, pozostając jednocześnie w zgodzie z prawem?

Niniejszy artykuł zawiera praktyczne wskazówki oparte na informacjach od prawników. Kolejnym punktem ciężkości jest analiza metod stosowanych do przechwytywania jednostek poprzez wcześniej obowiązkowy ustny „test sumienia” oraz opracowanie kontrstrategii. Ponadto, ujawnione zostają przyczyny wojny oraz motywy faktycznych podżegaczy wojennych i spekulantów, którzy kryją się za propagandową retoryką.

Punkt widzenia Friedricha Fellrockera.

W Niemczech i UE ogłoszono „punkt zwrotny”: nie jesteśmy jeszcze w stanie wojny z Rosją, ale nie jesteśmy już też w stanie pokoju, a przynajmniej tak twierdzi kanclerz. Dlatego, według ministra obrony, musimy bezwzględnie osiągnąć „gotowość do wojny” do 2030 roku. Putin z pewnością jest na tyle uprzejmy, że czeka, aż będziemy gotowi nas zaatakować, prawda? Aby zapewnić pół biliona euro w „funduszach specjalnych” – czyli długu – na zbrojenia, złamano obietnice wyborcze, a nawet zmieniono konstytucję.

Propagandowa militaryzacja społeczeństwa nie kończy się nawet na szkołach, które są atakowane przez Bundeswehrę (niemieckie siły zbrojne) w celach rekrutacyjnych. Dobra wiadomość: nie jesteśmy bezbronni. „Jeśli Bundeswehra wkroczy do szkół, to my, rodzice, powinniśmy tam być i powiedzieć im: Halo, musicie z nami porozmawiać! Bo to, o czym mówicie, znacie tylko z gier wideo. Drodzy żołnierze, nigdy nie byliście na froncie!” (1). A nagrane wywiady z ciężko rannymi weteranami mogłyby dać niepewnym siebie uczniom bardziej realistyczny obraz wojny. Szkolny strajk przeciwko poborowi pokazał przynajmniej, że wielu uczniów nie chce w nim uczestniczyć.

Jednak najważniejszym środkiem oporu dla jednostek jest sprzeciw sumienia. Ponieważ w przypadku „scenariusza obrony” wszyscy mężczyźni w wieku od 18 do 60 lat, nawet ci uznani za niezdolnych do służby wojskowej, mogą zostać powołani do wojska, problem ten dotyczy nie tylko 18-latków.

Sprzeciw sumienia – prosta procedura

Po pierwsze: termin „wniosek o sprzeciw sumienia” jest nieco mylący, ponieważ w rzeczywistości jest to osobiste oświadczenie o zamiarze odmowy służby z bronią, do którego państwo wymaga prawidłowej formy prawnej i wiarygodnego uzasadnienia. Co istotne, odpowiedniego formularza wniosku nie można znaleźć na żadnej oficjalnej stronie internetowej. Ta prawdopodobnie celowa luka została teraz wypełniona dzięki prywatnej inicjatywie: prawnika, Markus Bönig i jego zespół opracowali narzędzie oparte na sztucznej inteligencji, www.kriegsdienstblocker.de , które pozwala każdemu użytkownikowi bezpłatnie i łatwo utworzyć własny formularz sprzeciwu sumienia w ciągu piętnastu minut. Poniżej podsumowałem kilka ważnych punktów dotyczących tego i dalszej procedury (2):

W Kriegsdienstblocker (blokada służby wojennej) wymagane są wszystkie informacje niezbędne do złożenia sprzeciwu sumienia. Dostępnych jest kilka gotowych przykładów uzasadnienia. Należy je wiarygodnie uzupełnić własnymi słowami, dodając indywidualne argumenty, ponieważ jest to osobista decyzja sumienia, a zatem samo skopiowanie gotowych szablonów jest niewystarczające.

Dlatego jeszcze lepiej jest sformułować całe uzasadnienie w formie krótkiego tekstu, koncentrując się w miarę możliwości na jednym uzasadnieniu, korzystając z gotowych przykładów lub argumentów przedstawionych w dalszej części artykułu.

Zarysy powinny być traktowane wyłącznie jako sugestie.

Cały dokument jest następnie przekształcany w spersonalizowany list za pomocą sztucznej inteligencji i umieszczany w ramach prawnych – z odniesieniami do odpowiednich paragrafów. Wystarczy go wydrukować i podpisać – a wniosek jest kompletny. Należy dołączyć krótkie CV, a cały wniosek należy przesłać do właściwego centrum kariery Niemieckich Sił Zbrojnych (dawniej: okręgowego biura rekrutacji wojskowej).

Ważne: Niezbędne jest posiadanie wiarygodnej dokumentacji prawnej potwierdzającej, że wniosek został wysłany do właściwego adresata i kiedy tam dotarł. Dlatego dopuszcza się wyłącznie przesyłki polecone. Przesyłka polecona z potwierdzeniem odbioru może nie być wystarczająca, ponieważ tylko doręczyciel potwierdzi jej odbiór. Podpisane potwierdzenie odbioru tylko przez agenta pocztowego lub pracownika urzędu eliminuje możliwość ubiegania się o odszkodowanie za zaginięcie w transporcie. Dlatego warto zainwestować dodatkowe 30 centów w standardową przesyłkę poleconą (dawniej zwaną przesyłką poleconą z potwierdzeniem odbioru adresata ).

Również ważne: Wniosek o odmowę służby wojskowej z powodów sumienia zawiesza służbę wojskową tylko wtedy, gdy zostanie złożony przed otrzymaniem wezwania do poboru. Jeśli wniosek zostanie złożony później, możesz zostać powołany do wojska do czasu podjęcia ostatecznej decyzji. Dlatego najlepiej zacząć wcześniej niż później – wniosek o odmowę służby wojskowej ze względu na przekonania można złożyć już w wieku 17,5 roku.

Odebranie i przekazanie wniosku o odmowę służby wojskowej ze względu na przekonania należy potwierdzić pisemnie w ciągu czterech tygodni; w przeciwnym razie należy podjąć dalsze kroki. Często kontrowersyjna odpowiedź Bundeswehry brzmi: Tak, ale najpierw wniosek o powołanie do wojska, a potem wniosek, ponieważ to eliminowałoby zawieszenie. Jednak wspomniany wcześniej, wstępnie sformułowany formularz wniosku już odrzuca powołanie do wojska, ponieważ po złożeniu odmowy służby wojskowej ze względu na przekonania nie ma ku temu powodu, ponieważ w przeciwnym razie pośrednio stałbyś się częścią machiny wojennej. Nawet w tej sytuacji kriegsdienstblocker.de oferuje pomoc, sporządzając bezpłatną pisemną odpowiedź o odmowie powołania do wojska i wyznaczając czterotygodniowy termin, grożąc wszczęciem postępowania sądowego za bezczynność przed właściwym sądem administracyjnym. Sąd administracyjny przychyliłby się do tego wniosku bez konieczności reprezentacji prawnej, a jednorazowy koszt w wysokości 114 euro w opłatach sądowych powinien być znikomy w porównaniu z ryzykiem związanym ze służbą wojskową.

Obecnie powinno to zazwyczaj rozstrzygać wszystkie kwestie do czasu wydania ostatecznej decyzji. Jednak nie zawsze było to takie proste. Przed zawieszeniem obowiązkowej służby wojskowej badanie i ocena motywów osobistych osoby odmawiającej służby wojskowej z powodów sumienia (wówczas zwanej „Wehrdienstverweigerer”, czyli „osobą odmawiającą służby wojskowej z powodów sumienia”) były obowiązkowe – z przerwami w latach 1977/78 i 1983–2003, a od 1983 r. tylko dla osób już powołanych do wojska i byłych żołnierzy. Należy się spodziewać, że po przywróceniu poboru kryteria takiego „przesłuchania w sprawie odmowy służby wojskowej z powodów sumienia” zostaną ponownie zaostrzone, aby rozwiązać lub przynajmniej zmniejszyć przewidywany niedobór nowych rekrutów, wynikający również z tymczasowego, dobrowolnego charakteru służby. Prawdopodobnie stosowane będą „sprawdzone” struktury i procedury, dlatego analiza doświadczeń osób, które odmówiły służby wojskowej z powodów sumienia, może być pomocna dla przyszłych.

Pułapka „przesłuchania w sprawie sprzeciwu sumienia”

Chociaż obecnie obowiązująca wersja ustawy o sprzeciwie sumienia (KDVG) z 9 sierpnia 2003 r. zasadniczo zwalnia z obowiązku przeprowadzenia ustnego przesłuchania, pisemne uzasadnienie sprzeciwu sumienia powinno być nadal bardzo wiarygodne. Dlatego warto przynajmniej zapoznać się z możliwymi liniami rozumowania i argumentacji strony przeciwnej. Są one szczególnie widoczne w ustnych przesłuchaniach w sprawie sprzeciwu sumienia, stosowanych do 1983 r.: na początku osoba badana mogła wyjaśnić, że i dlaczego nie może pogodzić zabijania innych ludzi ze swoim sumieniem. Następnie musiała odpowiadać na pytania komisji egzaminacyjnej, zazwyczaj składającej się z funkcjonariusza i kilku cywilów. Pytano ją, jak zachowałaby się w hipotetycznych sytuacjach ekstremalnych. Wyraźnym zamiarem było postawienie osoby odmawiającej służby wojskowej z powodów sumienia, a raczej powodów, dla których to zrobiła, w trudnej sytuacji. Tę metodę zilustrujemy teraz przykładem.

Szczególnie popularnym pytaniem w tamtym czasie było to, co zrobiłaby osoba odmawiająca służby wojskowej z powodów sumienia, gdyby jej dziewczyna, żona lub matka zostały zaatakowane, a ona mogłaby je uratować jedynie za pomocą potencjalnie śmiercionośnej siły. Zazwyczaj stawiało go to w trudnej sytuacji: gdyby nie interweniował, komisja mogłaby zakwestionować wiarygodność jego zeznań – z wyjątkiem przypadków uzasadnienia ściśle religijnego lub przynależności do zdecydowanie pacyfistycznej wspólnoty religijnej. Pewien dobrowolny odmawiający służby wojskowej z powodów sumienia powiedział mi wówczas, że w takich przypadkach praktycznie zaakceptowałby wyłącznie względy religijne.

Jeśli jednak osoba badana interweniowała, aby uratować kogoś szczególnie bliskiego, nawet jeśli oznaczało to pogodzenie się ze śmiercią napastnika, śledczy mieli okazję zakwestionować integralność jej przekonań dotyczących fundamentalnego odrzucenia zabijania. Stwierdzenie etyczne „Nie chcę zabijać” staje się podatne na atak, gdy tylko powołuje się na wyjątek od bezwzględnego zakazu zabijania. Jeśli osoba odmawiająca służby wojskowej z powodów sumienia jest gotowa zabić napastnika, aby chronić swoją dziewczynę/żonę/matkę, dlaczego nie mogłaby tego zrobić również w celu ochrony innych osób mniej jej bliskich, takich jak rodzeństwo, przyjaciele, sąsiedzi, krewni itd.? I dlaczego nie miałaby tego zrobić również w celu ochrony większej części swojej społeczności lub wspólnego losu, takiej jak miasto, naród czy stan? Dopiero dość późno „sądy ustaliły, że gotowość do działania w samoobronie i udzielenia pomocy w nagłych wypadkach nie może być interpretowana na niekorzyść wnioskodawcy i nie umniejsza wiarygodności osoby odmawiającej służby wojskowej z powodów sumienia” (3). Jednak do tego czasu wiele osób odmawiających służby wojskowej z powodów sumienia, których wnioski odrzucono, stosując tę ​​linię rozumowania, zostało już zmuszonych do służby wojskowej.

Zasadniczo zarówno ustawodawstwo, jak i orzecznictwo można dostosować do nowych okoliczności i wymagań. Dlatego sensowne jest wcześniejsze rozważenie dalszych linii argumentacji, aby być o krok do przodu, choć oczywiście nie da się dokładnie przewidzieć, jakie manewry państwo może zastosować w przyszłości, aby utrudnić odmowę służby wojskowej ze względu na sumienie, jeśli zajdzie taka potrzeba. Alternatywne, spójne podejście musi przede wszystkim złagodzić dylemat wyjątków od tego, co w istocie jest bezwzględnym zakazem zabijania, z punktu widzenia etyki przekonań, aby nie tylko odeprzeć argumenty przeciwko niemu, nawet w nowych ramach prawnych, ale także uczynić takie ataki jak najbardziej bezcelowymi.

Myślenie i argumentowanie nie z punktu widzenia etyki przekonań, lecz etyki odpowiedzialności

Podejściem kontrastującym z etyką przekonań jest etyka odpowiedzialności. Etyka przekonań opiera się na subiektywnych, często emocjonalnych postawach, które są zawsze absolutne i nie dopuszczają wyjątków. Wynikające z tego stanowisko osobiste lub zbiorowe jest trudne do zakwestionowania i dlatego nie wykazuje realnego zainteresowania rozważeniem konsekwencji.

W przeciwieństwie do tego, etyka odpowiedzialności rozpatruje kwestie faktyczne i problemy w sposób bardziej racjonalny i formułuje niuanse w oparciu o konkretne sytuacje. Nie tylko poszukuje ona realnych rozwiązań, ale także dąży do ciągłej refleksji nad własnymi postawami i działaniami w świetle wynikających z nich konsekwencji oraz kwestionowania ich słuszności (4).

Zastosujmy teraz etyczne podejście do odpowiedzialności do sytuacji lub problemu „rachunku sumienia”. Punktem wyjścia dla tych rozważań może być bezwzględna natura współczesnej wojny od czasów II wojny światowej, pomimo wszelkich regulacji międzynarodowych. W praktycznie wszystkich późniejszych wojnach – zwłaszcza tych z wiodącym udziałem krajów zachodnich, takich jak Korea i Wietnam, a później Afganistan, Irak, Somalia, Libia i Syria, by wymienić tylko kilka – największy odsetek ofiar wojny stanowili niezaangażowani, czyli niewinni cywile – średnio około 90 procent tzw. „strat ubocznych”.

„Ciekawostka”, że w wojnie na Ukrainie stosunek liczby zabitych do ofiar cywilnych jest dokładnie odwrotny ze względu na rosyjską metodę prowadzenia tej wojny, powinna być w tym kontekście pomijana, ponieważ mogłaby przynieść odwrotny skutek.

„ Na podstawie tych faktów można łatwo uniknąć pułapki argumentacyjnej selektywnego pacyfizmu: jeśli nie mogę usprawiedliwić ani pogodzić się z własnym sumieniem w udziale w wojnie, w której wiem już, że na podstawie doświadczenia, aby wyeliminować jednego „winnego” bojownika wroga, muszę zaakceptować dziewięć niewinnych ofiar, to popularne wcześniej podchwytliwe pytanie, czy nie broniłbym mojej dziewczyny/żony/matki, nawet ze śmiertelnymi konsekwencjami dla napastnika, również staje się nieistotne.

Argument ten jest daremny. Dotknięty zostałby jedynie bezpośrednio „winny” agresor, a nie niezaangażowani, niewinni świadkowie, a kwestia indywidualnej winy osoby wykonującej rozkaz nie wymaga rozpatrywania. Co więcej, brak ochrony słabszych ofiar przed atakami można postrzegać jako brak udzielenia pomocy; dobór środków musi być adekwatny do konkretnej sytuacji i okoliczności, w razie potrzeby nawet obejmujący kontrprzemoc, ale najlepiej bez niedopuszczalnych „strat ubocznych”. Nie trzeba nawet być pacyfistą – sam nigdy nim nie byłem – aby argumentować w „teście sumienia” na podstawie praktycznie niepodważalnej odpowiedzialności etycznej.

Otóż każdy musi się spodziewać, że strona przeciwna w końcu wymyśli hipotetyczne sytuacje, które doprowadzą do podchwytliwego pytania o to, jaki rodzaj lub zakres strat ubocznych byłby nadal akceptowalny lub zgodny z własnym sumieniem. Z jednej strony fikcyjne przypadki przytoczone w tym celu mogą być tak arbitralnie skonstruowane, że trudno je sobie wyobrazić w rzeczywistości. Jeśli ten zarzut jest niewystarczający, należy konsekwentnie kontynuować dotychczasowy tok rozumowania oparty na etyce odpowiedzialności, posługując się podanym przykładem. W razie wątpliwości należy poprosić o wystarczająco dużo czasu na refleksję przed udzieleniem odpowiedzi, co może zająć kilka dni lub tygodni, ponieważ przed udzieleniem uczciwej odpowiedzi należy najpierw rozważyć własne zachowanie w tej hipotetycznej sytuacji, w szczególności w odniesieniu do własnej odpowiedzialności i wszystkich wynikających z niej konsekwencji. Etyka przekonań prowokowałaby lub przynajmniej dopuszczała spontaniczne odpowiedzi, podczas gdy wiarygodna argumentacja oparta na etyce odpowiedzialności wymaga gruntownej refleksji.

Ustawa Zasadnicza nie przewiduje możliwości całkowitego sprzeciwu sumienia. Jednakże możliwości argumentacyjne w tym kierunku mogłyby obecnie sięgać dalej niż w etyce przekonań, która koncentruje się głównie na odmowie służby wojskowej. Z drugiej strony, argument etyki odpowiedzialności, uwzględniający konsekwencje, mógłby odrzucić jakąkolwiek formę udziału w wojnie lub jej wspierania, w tym również służbę medyczną na froncie itd. Jedynie utrzymanie infrastruktury cywilnej, zaopatrzenie ludności cywilnej, a prawdopodobnie także opieka medyczna i leczenie rannych żołnierzy w kraju, byłyby w tym kontekście bezsprzecznie etycznie uzasadnionymi obowiązkami.

Nawiasem mówiąc, w odniesieniu do bezwzględnego unikania ofiar wśród niewinnych cywilów, oświadczenie wydane przez Federalny Trybunał Konstytucyjny (BVG) w kontekście ataków z 11 września idzie jeszcze dalej, o ile wiem: O ile pamiętam, na przykład samolot pasażerski nie mógłby zostać zestrzelony w przypadku porwania przez terrorystów, nawet jeśli groziłoby mu zderzenie z elektrownią jądrową, ponieważ życie poszkodowanych pasażerów nie podlegałoby ważeniu odszkodowań, a liczba ofiar nie mogłaby być równoważona. Nawet aby zapobiec zagrożeniu życia i zdrowia wielu tysięcy ludzi w wyniku zniszczenia elektrowni jądrowej, nie można było zaakceptować pewnej śmierci niewinnych pasażerów.

Jednakże, czy BVG, w obecnym składzie, rozpatrywałaby kwestię celowo przyjętych strat ubocznych w razie wojny z taką samą konsekwencją na korzyść niewinnych świadków, to osobna kwestia.

Zablokowanie pozornych dróg ucieczki

Niemiecka Ustawa Zasadnicza przewiduje pobór wyłącznie dla mężczyzn. Wprowadzenie Ustawy o samostanowieniu przyznaje teraz każdemu, niezależnie od cech biologicznych, prawo do zarejestrowania dowolnej płci innej niż poprzednia, zgodnie z orientacją seksualną. Jednak to prawo cywilne, które jest rygorystycznie egzekwowane w życiu codziennym, nie ma zastosowania do Niemieckich Sił Zbrojnych (Bundeswehry): w przypadku służby wojskowej nie tylko każdy biologiczny mężczyzna jest uważany za mężczyznę, ale nawet mężczyźni trans-płciowi, którzy przeszli już operację zmiany płci, są rejestrowani jako pierwotnie mężczyźni podczas poboru. Wykorzystanie lub nadużycie Ustawy o samostanowieniu, w zależności od interpretacji, nie zapewniłoby zatem ochrony przed poborem.

Bundeswehra – podobnie jak inne instytucje państwowe – nie chce w swoich szeregach ekstremistów politycznych, a zwłaszcza „ekstremistów prawicowych”. Niektórzy młodzi mężczyźni mogą rozważać wstąpienie do partii rzekomo prawicowo-ekstremistycznej, aby uniknąć służby wojskowej. Może to jednak mieć nie tylko negatywne konsekwencje zawodowe, ale także prawdopodobnie nie przyniesie zamierzonego celu w dłuższej perspektywie. Wiele partii początkowo uważanych za ekstremistyczne przesunęło się w stronę centrum i przeciętności, gdy tylko znalazły się w zasięgu władzy. Dlatego to rzekomo proste wyjście dla tych, którzy nie chcą odbyć służby wojskowej, byłoby jedynie kolejnym iluzorycznym rozwiązaniem.

Odnosząc się do nadziei na zwolnienie ze służby wojskowej z powodu problemów zdrowotnych, należy pamiętać, że kryteria poboru do wojska zawsze były traktowane stosunkowo elastycznie, gdy zachodziła potrzeba dostosowania ich do wymagań kadrowych. Zwolnienie ze służby nie daje gwarancji uniknięcia poboru w czasie wojny. A nawet jeśli nikt się tego nie spodziewa w Niemczech: praktyka „biznesizacji” nowych rekrutów na Ukrainie pokazuje, jak ekstremalne mogą być kryteria i metody poboru, gdy stale potrzeba mięsa armatniego.

W Niemczech odmowa służby wojskowej ze względu na sumienie, konsekwentnie podtrzymywana w toku rozumowania, pozostaje najbardziej obiecującą drogą.

W mgle propagandowych kłamstw

Kłamstwa mające na celu ukrycie władzy i interesów finansowych nie są niczym nowym. Już 7 kwietnia 1888 roku ówczesny kanclerz Otto von Bismarck powiedział o zachowaniu europejskich mocarstw kolonialnych, a zwłaszcza Imperium Brytyjskiego: „Ludzkość, pokój i wolność są zawsze ich pretekstem, gdy nie może nimi być chrześcijaństwo i szerzenie błogosławieństwa i cywilizacji wśród dzikusów i półbarbarzyńców”. Oprócz tuszowania własnych motywów, tradycyjnie demonizuje się przeciwnika lub wroga: Wilhelm II,jeszcze w 1913 roku czczony przez prasę międzynarodową jako „Cesarz Pokoju” , został oczerniony w prasie zachodniej jako krwiożerczy i żądny podbojów „król Hunów” już w 1914 roku, po wybuchu I wojny światowej.

Motywy Cesarstwa Niemieckiego są nie tylko upiększane, ale i oczerniane. Emocjonalnie manipulująca dehumanizacja wrogich żołnierzy poprzez sfabrykowane historie o okrucieństwach jest również klasyką: podczas I wojny światowej niemieckie siły okupacyjne w Belgii były przedstawiane przez wrogą prasę propagandową jako krwiożerczy sadyści, którzy bagnetami rozcinali brzuchy ciężarnych kobiet i mordowali dzieci. Operacje pod fałszywą flagą, mające na celu usprawiedliwienie własnych wojen agresywnych, również istniały od zawsze. Rzekomy polski atak na niemiecką stację radiową Gliwice w 1939 roku jako usprawiedliwienie hitlerowskiej inwazji na Polskę to tylko jeden z przykładów.

Podobnie skonstruowane kłamstwa propagandowe są również znane z czasów współczesnych. Oczywiście, dla wielu naszych „wykwalifikowanych dziennikarzy” nieproporcjonalna masakra w Strefie Gazy jest po prostu uzasadnioną samoobroną Izraela, a zachodnie demokracje i „wartości” są bronione przed Rosją przez nikogo innego, jak najbardziej skorumpowane państwo w Europie. „Autokrata” Putin, demokratycznie wybrany przez zdecydowaną większość Rosjan, rzekomo chce nas szantażować rosyjskim gazem, w swej żądzy władzy odbić terytoria byłego Związku Radzieckiego i po podbiciu Ukrainy najechać Europę Zachodnią. Nieważne, że Rosja zawsze wywiązywała się ze wszystkich kontraktów na dostawy, a prezydent Rosji cierpliwie oferuje współpracę dla obopólnych korzyści, podkreślając, że nie jest zainteresowany podbojem krajów zachodnich. Jako dobry Europejczyk, po prostu nie możesz ufać Rosjanom, prawda?

Znanymi kontynuatorami dwóch powyższych przykładów są kłamstwo o reaktorze z pierwszej wojny w Iraku i kłamstwo o broni masowego rażenia, użyte do uzasadnienia drugiej wojny w Iraku.

Niektóre rzeczy zdają się nigdy nie zmieniać: agresor zawsze deklaruje szlachetne motywy swoich działań, a przeciwnik jest zawsze demonizowany. My zawsze jesteśmy dobrzy, przeciwnicy zawsze źli. W końcu łatwiej zdobyć poparcie większości społeczeństwa, gdy wbija się im do głowy emocjonalne przesłania. I nieustannie powtarzana propaganda zdaje się przynosić pożądany skutek, przynajmniej chwilowo. „Jeśli powiesz wielkie kłamstwo i będziesz je powtarzać wystarczająco często, ludzie w końcu w nie uwierzą” – powiedział (rzekomo) Joseph Goebbels, ówczesny minister propagandy Rzeszy, uznany ekspert w tej dziedzinie.

Ale jakie są przyczyny wojen? Jakie motywy kryją się za kłamstwami propagandowymi, a raczej, czyje interesy są najskuteczniej realizowane? Jaka jest rzeczywista dynamika władzy w elitach?

W „autokratycznych dyktaturach”, takich jak Rosja i Chiny, rządy najwyraźniej kontrolują swoich oligarchów. Jednak w globalistyczno -kapitalistycznych „demokracjach” typu zachodniego politycy i ich partie ewidentnie uzależnili się od dobrej woli i pieniędzy bankierów, oligarchów i dyrektorów korporacji z ich „wysokiej jakości mediami”. Czyje interesy wywierają zatem najsilniejszy wpływ na politykę?

Jak zauważył już Frank Zappa: „Polityka to dział rozrywki w kompleksie militarno-przemysłowym”. Do tego należy dodać Wielkie Pieniądze, Wielkie Farmacje i Wielkie Technologie jako kolejne dominujące obszary zainteresowania naszych superbogatych oligarchów. Przepraszam, politycznie poprawne określenia to oczywiście „inwestorzy”, „filantropi” lub coś podobnego. Były niemiecki minister spraw wewnętrznych Horst Seehofer powiedział z niezwykłą szczerością w telewizyjnym programie „Pelzig unterhält sich” 20 maja 2010 roku: „Ci, którzy decydują, nie są wybierani; a ci, którzy są wybierani, nie decydują”. Zgadza się, tak właśnie działa nasz system.

To również nic nowego. Przyczyny ekonomiczne i finansowe zawsze były kluczową siłą napędową konfliktów. Powstanie Cesarstwa Niemieckiego z jego rozwijającą się gospodarką było postrzegane przez ówczesną dominującą potęgę morską i handlową, Wielką Brytanię, jako konkurencyjne zagrożenie dla jej własnej hegemonii gospodarczej, a tym samym dla jej bogactwa, co było główną przyczyną późniejszej wojny światowej.

Stany Zjednoczone przystąpiły do ​​I wojny światowej dopiero w 1916 roku, gdy wojska niemieckie zdawały się być gotowe do zdobycia przewagi. Stany Zjednoczone zostały wciągnięte w tę wojnę – naturalnie, z odpowiednią retoryką propagandową, jak wspomniano powyżej – przez wielkich amerykańskich bankierów, których instytucje pożyczyły ogromne sumy krajom alianckim w Europie w formie pożyczek wojennych, które musiałyby umorzyć w przypadku zwycięstwa Niemiec. Chodziło, i nadal chodzi, o interesy finansowe.

Widzimy więc:

Każda wojna to wojna bankierów (lub inwestorów).

Wojny od dawnej przeszłości do dziś pokazują, jak prawdziwe jest to powiedzenie. Weźmy na przykład dwie wojny w Iraku, które ostatecznie dotyczyły kontroli nad krajem posiadającym ogromne złoża ropy naftowej. Albo, jak ujął to artysta kabaretowy Volker Pispers:

Zawsze chodzi o prawa górnicze, nigdy o prawa człowieka. Pamiętaj o tym!”

Oczywiście, zachodnie, a zwłaszcza amerykańskie, korporacje czerpały korzyści z tych dwóch wojen na wiele sposobów: w trakcie wojny, uzbrajając i zaopatrując własnych żołnierzy, co naturalnie kontynuowano przez cały okres okupacji; a po wojnie, odbudowując zniszczoną infrastrukturę – wszystko to finansowane iracką ropą po preferencyjnych cenach, na czym firmy naftowe czerpały ogromne zyski. Banki i instytucje finansowe były silnie zaangażowane jako pożyczkodawcy i inwestorzy, zapewniając sobie również znaczny zwrot z inwestycji.

Wbrew oficjalnej narracji, sytuacja w wojnie na Ukrainie nie jest zupełnie inna: głównym celem zamachu stanu na Majdanie w 2014 roku było zapewnienie członkostwa w NATO i UE dla całej Ukrainy. Jednak w tle kraj ten miał wiele do zaoferowania zachodnim inwestorom: żyzne czarnoziemy, duże złoża surowców, takich jak lit i pierwiastki ziem rzadkich, i wiele innych.

Dodatkowym efektem było osłabienie gospodarcze Rosji, mające na celu zasianie niezadowolenia w kraju i ostatecznie doprowadzenie do zmiany reżimu, a także większego „otwarcia” kraju na tanią eksploatację jego ogromnych zasobów naturalnych przez zachodnie korporacje. Miało to zostać osiągnięte dzięki chętnej Ukrainie, silnie uzbrojonej od 2014 roku na wypadek potencjalnego konfliktu zbrojnego z dużym sąsiadem. Przeważająco rosyjskojęzyczna ludność na wschodzie kraju od 2014 roku spotykała się z narastającymi represjami ze strony radykalnego, nacjonalistycznego rządu centralnego w Kijowie, który dążył do wykorzenienia wszystkiego, co rosyjskie, w tym języka, kultury i religii. Zrozumiałe jest, że pięć tamtejszych regionów ogłosiło secesję po referendach – które oczywiście nie zostały uznane przez Zachód – i przyłączyło się do Rosji.

Zachód zręcznie ignoruje tło tego konfliktu: około 14 000 ofiar śmiertelnych wśród cywilów, potwierdzonych przez ONZ, w wyniku ataków nacjonalistycznych milicji ukraińskich w tych czterech regionach w latach 2014–2021.

Oczywiście Rosja czuje się zobowiązana do ochrony etnicznych Rosjan we wschodniej Ukrainie. Jednak pomimo licznych wcześniejszych prowokacji, to prawdopodobnie dopiero niekwestionowane żądanie prezydenta Ukrainy Zełenskiego, wysunięte na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa na początku 2022 roku, dotyczące rozmieszczenia broni jądrowej i natychmiastowego członkostwa w NATO, doprowadziło do „niesprowokowanej rosyjskiej wojny agresywnej”, na którą Zachód natychmiast zareagował dobrze przygotowanymi „sankcjami”. Od tego czasu liczba pakietów wzrosła do 20.

Jedyny problem polega na tym, że pakiety sankcji zaszkodziły rosyjskiej gospodarce w znacznie mniejszym stopniu niż sankcje w krajach UE, zwłaszcza w Niemczech. Niestety, armia rosyjska wyciągnęła wnioski ze swoich początkowych błędów i skutecznie wypiera wojska ukraińskie. A szczególnie niefortunne jest to, że ukraińskie złoża mineralne, tak pożądane przez zachodnie korporacje i inwestorów, znajdują się w regionie Donbasu, który jest roszczony i okupowany przez Rosję!

To właśnie dlatego hasło „Rosja musi przegrać tę wojnę!”, które dzięki rosyjskim sukcesom zostało nieco złagodzone do „Rosja nie może wygrać tej wojny!”. Bo jeśli Rosja wygra tę wojnę, zachodnie korporacje będą musiały umorzyć swoje miliardy zainwestowane już na Ukrainie, a to jest oczywiście całkowicie niedopuszczalne. Aby zapobiec tej katastrofie, BlackRock i jemu podobni, wraz z podległymi im politykami, są gotowi pozwolić, aby ta wojna zastępcza trwała „tak długo, jak będzie to konieczne” (5), jeśli to konieczne, aż zginie ostatni Ukrainiec, a być może nawet ostatni Europejczyk. Co więcej, kontynuowanie wojny generuje również stałe zyski dla producentów broni i ich akcjonariuszy. Ten ogólny obraz to rzeczywistość, która jest zaciemniana przez głośną propagandę.

Pamiętajcie: „Nie ten, kto pierwszy chwyta za broń, podżega do zła, ale ten, kto je wymusza” (Nicolo Machiavelli).

Drogie dzieci, teraz powiem wam coś jeszcze: Rosjanin wcale nie jest zły, a on nie chce nam zrobić krzywdy! Chce po prostu być traktowany z szacunkiem, jak równy z równym, w pokoju, z uwzględnieniem jego interesów, a najlepiej prowadzić z nami pokojową wymianę handlową – tak jak robi to z większością krajów na świecie – dla obopólnych korzyści. Fakt, że Rosja, jako supermocarstwo nuklearne, nie może tolerować członkostwa Ukrainy w NATO i rozmieszczenia rakiet nuklearnych 500 km od jej stolicy, znajduje również odzwierciedlenie w zachowaniu Stanów Zjednoczonych podczas kryzysu kubańskiego w 1962 roku.

Ale czy Rosja rzeczywiście od czasu rozpadu Związku Radzieckiego rozszerzała się na zachód, aż do granic NATO? Dlaczego Rosja miałaby chcieć wiązać się z coraz bardziej dysfunkcyjnymi krajami Europy Zachodniej, które były i nadal są pogrążane w ruinie przez politykę motywowaną ideologicznie? Rosja posiada ogromne terytoria i wszystkie zasoby naturalne, które tak bardzo pragną zdobyć zachodni oligarchowie/inwestorzy i ich politycy. Jest najbardziej samowystarczalnym krajem na świecie, a w dużej części słabo zaludnionym. Rosja nie potrzebuje naszych terytoriów. Jednak pomimo cierpliwości, jaką okazali jej przywódcy, nie będzie tolerować wszystkiego z naszej strony.

Nadszedł czas.

Werble wojenne rozbrzmiewają coraz głośniej: prezydent Francji Emmanuel Macron kilka miesięcy temu nakazał, aby szpitale we Francji priorytetowo traktowały leczenie rannych odniesionych w czasie wojny. W dokumencie strategicznym niemieckich sił zbrojnych „Plan Operacyjny Niemcy” stwierdza się, że Niemcy, jako logistyczne centrum kolejnej wojny, muszą ponownie nauczyć się wykonywać amputacje i leczyć okaleczonych żołnierzy na pierwszej linii frontu. Jednak największym zmartwieniem wydaje się być to, jak zastąpić przewidywane 1000 ofiar dziennie nowymi żołnierzami, aby utrzymać siłę bojową. Dalsze przykłady eskalacji propagandy wokół przygotowań do wojny można znaleźć na stronie german-foreign-policy.de (7).

Podżegacz wojenny Roderich Kiesewetter chciałby teraz ogłosić stan wyjątkowy, którego prawdopodobnym efektem ubocznym byłoby uniemożliwienie przeprowadzania wyborów w trakcie stanu wyjątkowego i zakazanie wszelkich „zakłóceń” w niemieckich siłach zbrojnych. Jednakże poniższe sytuacje mogą być szczególnie kontrowersyjne i trudne:

W przypadku wojny podstawowe prawo do odmowy służby wojskowej ze względu na sumienie mogłoby zostać zawieszone, zgodnie z kontrowersyjnym orzeczeniem Federalnego Trybunału Sprawiedliwości (BGH) z marca 2025 r. Nie jest do tego wymagana nowelizacja konstytucji (6). Stan napięcia to tylko ostatni etap przed tzw. stanem obronnym. Chociaż odmowa służby wojskowej ze względu na sumienie byłaby zasadniczo możliwa nawet po tym orzeczeniu, co się stanie, jeśli stan obronny zostanie ogłoszony wkrótce potem, a wiele wniosków o odmowę służby wojskowej ze względu na sumienie pozostanie nierozpatrzonych lub niekompletnych?

Zgodnie z obowiązującym prawem, jeśli wniosek zostanie złożony w terminie i przed otrzymaniem zawiadomienia o powołaniu do wojska, powołanie osoby odmawiającej służby wojskowej ze względu na sumienie zostaje zawieszone do czasu podjęcia decyzji. Czy jednak można mieć pewność, że tak pozostanie w przypadku rzeczywistego stanu wyjątkowego?

Czy podżegający do wojny przywódcy, tacy jak kanclerz i przewodnicząca Komisji Europejskiej, byliby gotowi wysłać własne dzieci lub wnuki na front wschodni w przypadku wojny? To prawdopodobnie oznaczałoby raczej zamarznięcie piekła. Elity chcą zgarniać zyski – a za to pospólstwo ma wyginąć. „Dywidendy rosną, proletariat upada” – powiedziała Róża Luksemburg o wojnie. Albo, jak ujął to Wolter: „Ci, którzy rozpoczynają wojny, rzadko muszą w nich walczyć”. A kiedy celebryci lojalni wobec systemu, tacy jak Campino, Robert Habeck, biskup Ernst-Wilhelm Gohl i inni, publicznie ogłaszają, w celu podniesienia morale, że nie będą już odmawiać służby wojskowej – co powstrzymuje ich przed wycofaniem się z odmowy i zgłoszeniem się na ochotnika?

Każdy, kto wypowiada się przeciwko wojnie z Rosją, a nawet potępia sprzeczności i podwójne standardy w zachodniej społeczności giełdowej, jest coraz częściej etykietowany wrogimi określeniami, zniesławiany, cenzurowany, a czasem nawet karany z powodu braku merytorycznych kontrargumentów. Bo tylko kłamstwa potrzebują wsparcia państwa, ale prawda obroni się sama, jak trafnie ujął to Peter Hahne.

† … Nie dajcie się zwieść! Nie dajcie się zastraszyć bezpodstawnym obelgom ani naciskać pustymi hasłami, takimi jak walka o „nasze” (zauważcie zaimek dzierżawczy!) wartości, takie jak demokracja i wolność (czyja?). Egon Bahr już zauważył:

Kiedy polityk zaczyna prawić morały o „wartościach” zamiast mówić o swoich interesach, najwyższy czas opuścić salę”.

Każdy, kto nie chce poświęcić się jako żołnierz pierwszej linii w beznadziejnej wojnie w interesie kapitału i elit, powinien to zrobić teraz, a nie później.

Ważne jest, aby działać szybko, aby uzyskać potwierdzenie odmowy służby wojskowej ze względu na sumienie i uniknąć niepotrzebnych opóźnień. Biorąc pod uwagę napięcia polityczne, sprawy mogą toczyć się bardzo szybko – szybciej, niż sądy i władze mogą lub chcą pracować. Wraz ze wzrostem zapotrzebowania na mięso armatnie, nie tylko wymogi dotyczące poboru staną się mniej rygorystyczne, ale kryteria dotyczące odmowy służby wojskowej ze względu na sumienie, zwłaszcza rachunek sumienia, staną się bardziej rygorystyczne, nie wspominając o możliwości – choć kontrowersyjnej prawnie – zawieszenia podstawowego prawa do odmowy służby wojskowej ze względu na sumienie w przypadku wojny. Oczywiście, w razie potrzeby, każdy w wieku od 18 do 60 lat może zostać powołany do wojska, nawet ci, którzy zostali uznani za niezdolnych do służby.

Mniejsza liczba żołnierzy gotowych do walki mogłaby znacząco przyczynić się do pokojowego potencjału ojczyzny. Ale czy warto również osobiście odmówić udziału w wojennym szaleństwie? Posłuchajmy raz jeszcze niezłomnego Kayvana Soufi-Siavasha:

Jeśli musisz pracować dla państwa (w razie wojny), to rób to w szpitalu, bo i tak tam trafisz jako żołnierz; równie dobrze możesz tam pójść już teraz!” (8)

Dodam: Zwłaszcza jeśli nie chcesz wracać z frontu w trumnie czy worku na zwłoki.

===============================

Tłumaczył Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

Artykuł ukazał się 3 lutego 2026 roku na stronie : apolut.net/stell-dir-vor-es-ist-krieg-von-friedrich-fellrocker

Źródła :

(1) https://www.apolut.net/der-kommentar-9-wenn-die-usa-auf-europas-aufmupfige-schauen-von-kayvan-soufi-siavash  ab Minute 13.55

(2) https://www.youtube.com/watch?v=7nptagSqJBs  besonders ab Minute 7.00

(3) Zitiert aus Wikipedia-Artikel „Kriegsdienstverweigerung in Deutschland“, „Kritik“

(4) Wer ein gutes Buch über Verantwortungsethik lesen möchte, dem sei „Das Prinzip Verantwortung“ von Hans Jonas empfohlen.

(5) Vgl. dazu den ehemaligen Seleskyj-Berater Oleksej Arestovich über die EU-Strategie: https://tkp.at/2026/01/02/ex-selenskyj-berater-das-ist-der-weitere-eu-kriegsplan/

(6) https://www.german-foreign-policy.com/news/detail/10241 der letzte Abschnitt „Die Front ist überall“

(7) https://verfassungsblog.de/kriegsdienstverweigerung-kriegsfall-bundesgerichtshof/  Das Urteil bezog sich wohl auf einen ukrainischen Bürger, weshalb ich die rechtliche Einschätzung der Autorin teile. Trotzdem könnte sich das BVG für ein abschließendes Urteil ggf. viel Zeit nehmen, sofern es ein Verfahren gegen dieses Urteil des BGH überhaupt zulassen würde. Mindestens bis dahin könnten sich andere Gerichte auf das Urteil des BGH beziehen.

(8) https://www.apolut.net/der-kommentar-9-wenn-die-usa-auf-europas-aufmupfige-schauen-von-kayvan-soufi-siavash / ab Minute 12.25

+++

Arcybiskup JÓZEF TEODOROWICZ: Niechaj wodze spierają się i swarzą. To jest Cud nad Wisłą.

[przypominam, bo ważne TERAZ; 24 wrzesień 2024 md]

Niechaj wodze spierają się i swarzą. To jest Cud nad Wisłą.

…Dziś pomóc mogą więcej wasze modlitwy, niżeli nasza sztuka wojenna…

[Wstęp do książki płk. Franciszka Arciszewskiego „CUD NAD WISŁĄ, rozważania żołnierza”, Veritas, Londyn, 1957]

[ Ze zbioru kazań pt. NA PRZEŁOMIE, stronica  251. Nakład Księgarni Świętego Wojciecha. Poznań  – Warszawa – Wilno ‹- Lublin, rok 1923. ]   

[Jesteśmy dumni, że wiek temu mieliśmy TAKICH arcybiskupów i TAKICH żołnierzy. By się TERAZ przydali.. MD]

Wyciąg z kazania ks. arcybiskupa JÓZEFA TEODOROWICZA wypowiedzianego w katedrze warszawskiej w 1920 r., podczas nabożeństwa dziękczynnego za oswobodzenie stolicy i kraju od najazdu bolszewickiego.

===============

Ciężkie były zmagania się Izraela z Amalekitaini; bitwa rozgorzała wielka. Po jednej i drugiej stronie równy zapał ożywiał żołnierzy i wodzów. Nikt nie mógł rozróżnić, nikt rozpatrzyć, na która stronę przechyli się szala zwycięstwa. A wtedy Mojżesz odszedł, ażeby z dala od wrzawy i zgiełku bitwy do Pana się modlić. I wznosił obie dłonie w błagalnej modlitwie i jął zaklinać Boga, ażeby błogosławił orężowi Izraela. W tej samej chwili szyki wroga zachwiały się i cofać poczęły, a Izrael następował na nie. Lecz wysoko wyciągnione w górę ręce Mojżesza w zemdleniu poczęły opadać. Jak gdyby na dany znak, gdy osłabła modlitwa, wróg w lot poprawił trudne swoje położenie i odwrócił się, ścigany, jak gdyby czując słabość w Izraelu. I znowu losy bitwy poczęły być dla ludu wybranego wątpliwe. Jak fala zawrócona w biegu, odbita od twardej skały, tak duch Izraela cofał się i słabnął. A wtedy Mojżesz wznosił znów dłonie ku Panu i, o dziwo, Izrael na nowo poczynał brać górę. Az się spostrzegli i opatrzyli Mojżesza towarzysze, i wzięli jego ręce w swoje dłonie, i trz mali je wyciągnięte ku niebu. i juz szczęście wojenne trwale było przy Izraelu. I trzymali dłonie Mojżeszowe tak długo, aż ostatecznie zatryumƒował lud wybrany i w surmę zwycięstwa uderzył. (Ks. Wyjścia XVII,  8-16) 

Patrzcie, jak w tym wizerunku sprzęgają się i wzajem wspomagają: duch męstwa żołnierza i duch modlitwy. Bitwa ta rozgrywała się niezawodnie podług wszelkich praw znanej ówczesnej strategii. Losy przegranej, czy zwycięstwa ważyć się zdawały tylko podług rachunku ludzkiego, tj. gorszych czy lepszych planów strategicznych, większej czy mniejszej liczby żołnierzy, większej czy mniejszej sprawności wodzów.

I każdy historyk wojenny mógł śmiało uczniom wykładać, gdzie i w której chwili i dlaczego losy bitwy przechyliły się na tę, czy na tamta stronę.  A jednak i plany wojenne, i męstwo żołnierza, i zdolności dowódców nie rozegrały tej walki. Wszystko to, co bitwie stanowi, było narzędziem tylko w ręku niewidzialnego Wodza, który podług miary i wagi układa sam swój plan bitwy.

Nie miesza się On cudownie w zastępy walczących, nie zsyła Aniołów swych z nieba, by hufce mdlejące zasilały, bierze jednak w swe ręce to, co się wymyka z wszelkich i najlepszych obliczeń rycerskich dowódców i czego nie dosięgnie ni zapał, ni bohaterstwo żołnierzy; bierze On w swe ręce to, co się wydaje czystym przypadkiem albo jakimś niedopatrzeniem czy nie-doliczeniem, i wciąga to w swój rachunek, w swój plan, i albo daje przegrana albo też darzy zwycięstwem. 

Ten obraz żywo mi staje przed oczyma, kiedy dziś wespół z wami wspominam przed Bogiem ciężkie dni oblężenia Warszawy. Wasze wielkie wysiłki i ofiary, złożone w obronie stolicy przed straszliwym wrogiem, ale tez i wasze gorące po świątyniach modlitwy, wasze nowenny, wasze spowiedzi i wasze Komunie św., na intencję wybawienia Polski przyjmowane.

Niechaj wodze spierają się i swarzą, niech długo i uczenie rozprawiają, jaki to plan strategiczny do zwycięstwa dopomógł. Będziemy im wierzyli na słowo i słuszność im przyznamy. Ale cokolwiek wypowiedzą, nigdy nas o jednym nie przekonają, by plan, choćby najmędrszy, sam przez się dokonał zwycięstwa.

Jeżeli w każdej bitwie, nawet najlepiej przygotowanej, przy doborze wodzów i żołnierza, przy planach genialnych, jeszcze zwycięstwo -waha się niepewne, jeszcze zależnym jest od gry przypadków, a raczej od woli Bożej, to cóż dopiero mówić tutaj? – Tu, pod Warszawą, taka była pewność przegranej, że wróg telegramami światu oznajmił na dzień naprzód jej zajęcie. Sam zas wódz francuski, który tyle zasług niespożytych położył około obrony naszej stolicy, gdy go nuncjusz zapytał w przededniu bitwy. czy liczy na zwycięstwo – odpowiedział znacząco: „Dziś pomóc mogą więcej wasze modlitwy, niżeli nasza sztuka wojenna“. Istotnie modlitwy pomogły. Nie ujęły zasługi wodzom, ni chwały męstwu żołnierzy; nie ujęły tez wartości ofiarom i wysiłkom całego społeczeństwa; ale modły bitwę rozegrały, modły cud nad Wisłą sprowadziły.

Dlatego cokolwiek mówić czy pisać się będzie o bitwie pod Warszawą, wiara powszechna nazwie ją cudem nad Wisła, i jako cud przejdzie ona do historii.

Zupełnie podobny to cud do cudu pod Częstochową. Dzieje pisać o nim będą i takimiż złotymi upamiętnią, go w sercu narodu głoskami, jak pisały i wspominały obronę Częstochowy. Tu i tam czerń zalała Polskę, tu i tam od zdobycia jednego grodu losy Polski zawisły; tu i tam boje i zwycięstwo uwieńczone zostały cudem Pańskim. W niczym cud pod Częstochową nie obniży wartości męstwa broniących grodu żołnierzy; ni jednego nie uszczknie lauru ze skroni Kordeckiego. Bóg, czyniąc cuda, nie przytłacza i nie niszczy chlubnych wysiłków swojego stworzenia;  owszem, tam, gdzie i największe ofiary przed przemagającą siłą ustąpić musza, cudem je wspiera  zi cudami bohaterstwo wieńczy. Pycha to tylko, bałwochwaląca siebie, zdolna jest tak wysoko się wynieść, iż Bogu samemu urąga, dumnie w przechwałkach wołając: O cudach nam mówicie, cuda nam głosicie?  Zali to nie ramię nasze ocaliło Warszawę? zali to nie  geniusz wodzów ja zbawił? 

Tylko tym, co się mienia bogami na ziemi, wydaje się Bóg i Jego moc i Jego łaska jakąś konkurencją niepożądaną, która z zasług ich odziera. Nie za sługi Pańskie, ale za wcielone bóstwa uważają się ci, którzy ze śmiesznej i zuchwalej nadętości tak mówią.

Veni, vidi, Deus vicit” – Przyszedłem, zobaczyłem, Bóg zwyciężył – powiedział Sobieski pod Wiedniem.  Pytam się was, czy te słowa pokory i wiary umniejszyły w czymkolwiek lub obniżyły bohaterstwo króla i wodza? czy uszczknęły co z wawrzynów, jakie potomność i historia włożyły na skroń jego?

Nic,  zaiste, raczej mu ich przymnożyły: bo przepoiły jego  bohaterstwo wdziękiem niezwykłym, ze tak kornie o sobie trzymał, a nie nadymał się pysznie i nie  wynosił. Rzuciły te słowa na czoło królewskie aureolę, utkaną z promieni wiary, które Jana III pasują na chrześcijańskiego rycerza.

Można więc śmiało powiedzieć, ze te piękne i korne słowa wieńczą i zdobią jego skronie jeszcze wdzięczniej, niż samo męstwo. W słowach jego tkwi prawdziwa filozofia ducha wojen, w których Bóg, rozrządzający losem narodów, przegraną lub zwycięstwem dla swoich posługuje się  celów. Tkwi w nich obraz i symbol takich zwycięstw, które, jak zwycięstwo pod Warszawą, tylko w sposób nadprzyrodzony wyjaśnić i wytłumaczyć można.  Deus vicit! – powtarzamy za naszym zwycięskim królem, kiedy dzisiaj wspominamy o naszych przejściach strasznych i wielkim zmiłowaniu Bożym.  Deus vicit – Bóg zwyciężył! – zawołamy tym wszystkim, którzy by ludzkiej mocy czy zręczności wyłącznie przypisywać chcieli zwycięstwo i wiązać je nie z nadziemska pomocą Bożą, ale tylko z wojennymi planami. 

Cóż tu mówić dużo o planach, skoro przejścia do Warszawy dla wroga, jak się pokazało później, podobne były do nici pajęczej, którą trochę silniejszy napór albo trochę słabsza obrona każdej chwili mogły przerwać? Nie plan strategiczny rozstrzygał o ocaleniu Warszawy, skoro pozostawiał punktu obrony niezabezpieczone. Plan to inny ocalenie przyniósł. Plan ten skreślony był ręką Bożą a tworzył go i wykonywał  Duch Pański. Czego nie zdołał ni zabezpieczyć ni przewidzieć plan ludzki, to zabezpieczył i przewidział plan Boży. Gdy za słaba była obrona na przedmościu warszawskim i wróg już począł zwycięsko napierać, wtedy, jak spod ziemi dobywa Duch Boży serca bohaterskie… Kiedy szeregi wojsk poczynają się łamać, coƒać i pierzchać, wtedy Wódz Niebieski odkomenderowywa poruszeniem wewnętrznym kapelana Skorupkę i ten pierzchających zawraca, a śmiercią męczeńską zwycięstwo zabezpiecza. Bóg  to jeden do warunków, do potrzeb, do chwili odnajdywał i wydobywał serca, poddawał im szczęśliwe  natchnienia, uzbrajał męstwem bohaterskim i przez  nie swoje przeprowadzał plany.

To, co jest najsłabszą stroną w planie strategicznym człowieka, to właśnie stanie się najsilniejszym w planie nadprzyrodzonym, Bożym… Bóg, który bohaterów wzbudził, który ich przewidział i wybrał, na właściwym miejscu- postawił  i w chwili stosownej użył, czyż nie wsławia w nich  imienia swojego? czyż przez nich chwały swej nie rozgłasza?  A jak jedni papierowe plany, Bożej przeciwstawiają mocy, tak znowu inni twierdza, że zwycięstwo pod Warszawa było łatwe, bo wróg był wyczerpany.  Wyczerpany? On przecież gonił, duchem zwycięskim  ożywiony, naszego żołnierza aż pod Warszawę. Taka gonitwa wyczerpywała wojsko nasze, ale nie jego siły.  Poczucie tryumƒu i zwycięstwa jest i w najsłabszej armii zadatkiem potęgi, podobnie jak poczucie przegranej jest i w najpotężniejszej zadatkiem jej słabości i rozgromu. I gdyby naprawdę wróg czuł się słabym, toć właśnie tutaj skupiłby wszystkie swe siły, ażeby ostatecznym uderzeniem zwycięstwo sobie zapewnić.  Czy jednak czuł on naprawdę niemoc swoja? Czyżby rozgłaszał światu swoje zwycięstwo jako dokonane, i narażał tak siebie na ośmieszenie i poniżenie, gdyby zwycięstwa tego nie był sam pewien? A czyżby rozdzielał armie swoje najniepotrzebniej i jedne oddziały wysyłał ku Niemcom, a drugie ku Warszawie, gdyby co do obliczeń swoich nie był upewniony? Zapewne w takim rozdzieleniu sił był olbrzymi błąd strategiczny, który tylko oczywistemu zaślepieniu przypisać można.

Był to błąd podobny do tego jaki popełnił Absalon, ścigając wojsko Dawida. Zamiast uderzyć na oddziały jerozolimskie cała siłą, jak mu radził Ahitophel, poszedł on raczej za złą radą Chuzy i ociągał się, pewien, iż stanie się to, co ma Chuza zapowiadał:  „Przypadniemy nań a okryjemy go, jako zwykła rosa  padać na ziemię, a nie zostawimy z mężów, którzy  z nim są, ani jednego” (Por. II Król. XVII, 12)

Tak samo myślał wróg o grodzie naszym; sądził on, że może swobodnie dzielić wojska, bo i tak stolica Polski, jak dojrzały owoc z drzewa, na pewno mu się dostanie. Bóg dopuścił, że nieprzyjaciel upoił się pycha i pewnością siebie i zaślepił się.

Mówił mi jeden z generałów: ,,Pod Warszawa Bog zdziałał cud”.

Pomijam już wszystko inne, ale podobnie szalony plan, jak rozdzielenie sił wojennych przez bolszewików w pochodzie na Warszawę, tylko jakiemuś szczególniejszemu zaślepieniu przez Boga przypisać się musi.  Myśmy zaś wówczas, patrząc na to, mogli powtarzać za Prorokiem: Wypuścicie z piersi waszych okrzyk wojenny, a mimo to zniszczeni będziecie. Wnijdźcie w narady, a one będą rozerwane i unicestwione. Dawajcie jakie chcecie rozporządzenia, a one się staną bez skutku, albowiem Bóg jest z nami. (por. Iz. VIII,  9-10). Prawdziwie, kiedy się rozejrzymy w całym planie i dziele, wołamy z Prorokiem: „Oto Bóg Zbawiciel  mój… moc moja i chwała moja Pan, bo stał się wybawieniem“ (Iz. XII, 2).

Nie z nas to, o Panie, nagle wystrzelił promień nadziei. Z nas było tylko przygnębienie, z nas mówiło zrozpaczenie, kiedyśmy hordy dzikie pod Warszawa ujrzeli. Z nas szły tylko cienie, które chmura czarnej nocy przysłaniały oczy nasze. Ty to pośród ciemności rozpaliłeś światło, Ty w zwątpieniu wskrzesiłeś nadzieję, Ty w omdlałej naszej duszy rozpaliłeś płomień  życia, miłości i bohaterstwa. Bohaterstwo zatętniło w skroniach naszego polskiego żołnierza, a ono dziełem było rak Twoich. Ty je spuściłeś z niebios na jego rozmodloną przed ołtarzami Twymi duszę. Bo żołnierz w rozsypce, który od tygodni całych miał tylko jedno na myśli – ucieczkę, żołnierz wyczerpany na ciele i na  duchu, żołnierz zwątpiały, który wierzył święcie  w przegrana, a zrozpaczył o zwycięstwie, taki żołnierz  tylko od Ciebie, tylko z serca Twojego mógł zaczerpnąć  nowej wiary, nowej ufności i nowego zapału. Czym on był wówczas sam przez się, 0 tym świadczył ten oddział, który w chwili poczynającej się bitwy, wbrew zakazom, cofnął się z pola, oddając na pastwę wroga losy ostatecznej rozegranej. Oto czym był wówczas żołnierz sam z siebie, lecz w lwa się przemienił, gdyś Ty, o Panie, tchnął weń moc Twoją. «  A kiedyś nas tak przemądrze wspierał i wspomagał, nie spuszczałeś jednocześnie i wroga. z oczu.  – Nas oświecałeś, o Panie, a wroga naszego zaślepiałeś; w nas wskrzeszałeś ufność i wiarę, a jemu zatwardnieć dałeś w wyniosłości i pysze; z nas dobywałeś płomień bohaterstwa i wysiłki najszczytniejsze,  kiedy tymczasem u wroga pewność zwycięstwa wywoływała lekceważenie i nieopatrzność.

Teraz już rozumiemy, teraz już wiemy, teraz już czytamy plany Twoje, o Panie. Dziełami Twymi przemawiasz do nas tak, jak przemawiałeś do Izraela przez Izajasza Proroka, który o Tobie i w Twoim imieniu powiedział: Znam Ja me plany, którem powziął względem was – to plany na pokój, a nie na nieszczęście; aby wam przyszłość tworzyć i dać nadzieję (Jer. XXIX, 1,1).

 -Jak zaś sama obrona Warszawy, tak i moralne jej skutki świadczą o zmiłowaniu Bożym i o dziele Bożym. Bóg przez swój cud pod Warszawa dał nam odpowiedź wymowną na nasze trwożne pytania, które rozpacz ciskała na usta. Patrząc na zwycięskie hordy, następujące na stolicę, pytaliśmy: Dlaczego dopuściłeś to wszystko na nas, Panie? Bóg odpowiada: Jam was  na to nawiedził, ażeby mój lud poznał Imię moje;  dlatego pozna on w ten dzień, iż to Ja jestem, który  mu mówię.: otom tu jest (por. Iz. LII, 6).

Poznaliśmy Imię Pańskie w dzień wskrzeszenia Polski, ale dusze nasze wkrótce odbieżały od Jego świętego imienia, i pilno nam było imię własne wywyższać i wynosić. I Bóg dopuszcza na nas straszne nawiedzenie i ratuje nas z niego cudem swoim, ażebyśmy przez nowe przeżycie poznali, iż to On  prawdziwie jest pośród nas. W odpowiedzi zaś swojej cudzie swoim Bóg nam ukazał przyszłość naszą.

Pod Warszawą zrozumieliśmy: albo ogarnąć się damy hordom i nawale od Wschodu, a wtedy utracimy i byt nasz i duszę naszą, lub tez staniemy przeciw niej, ażeby wybawić siebie, a murem ochronnym stać się dla świata.

Przez cud swój pod Warszawą Bóg powiązał przyszłość naszą z przeszłością. Powiązał i sprzągł myśl swoją względem nas z dnia wczorajszego dniem dzisiejszym i jutrzejszym. I odzywa się do nas Bóg, jak się odzywał do Izraela przez Izajasza Proroka:  Narodzie, oczy twoje patrzą na Mistrza twego, i usłyszą  uszy twoje słowa napominającego: Ta jest droga,  chodźcie po niej, a nie ustępujcie ani na prawo, ani  na lewo (por. Iz. XXX, 20-21).

Cud pod Warszawą był też pochodnią, rozpaloną przez Boga, w której blasku ujrzały narody przeznaczenie Polski. Na co to – pytały – i dla jakich to celów Polska powstała i pośród nas stanęła? Na to odpowiada Bóg przez cud pod Warszawa – by murem ochronnym wam była, tarczą waszą i puklerzem waszym.

Bo ani wiedziały, ani się domyśliwały nawet narody, jak wielkie ma Polska dla nich znaczenie i przeznaczenie.  Oprócz wiernej sojuszniczki Francji, wszystkie inne państwa zostawiły nas w chwili oblężenia pod Warszawą własnemu losowi. Były pośród nich i takie nawet, które utrudniały dowóz broni i amunicji do stolicy. Inne z uśmiechem sceptycznym na ustach wołały, wzruszając ramionami: Już przepadli, już zginęli! Ze szpalt zaś prasy narodów, nawet z nami  sprzymierzonych, dolatywały nas nieraz docinki: Dobrze im tak, zasłużyli na ten los.

Gdyśmy walczyli o byt nasz, ludy i narody patrzyły na nasze zmagania tak, jak się wpatruje widz z galerii w jakieś cyrkowe widowisko.

Nigdy nie uwidocznił się żywiej brak wszelkiej myśli politycznej w Europie, jak w tej pamiętnej chwili.  Bo ci, którzy nam płacili obojętnością lekkomyślną, nie byli zdolni zadrżeć chociażby o swoje własne bezpieczeństwo. Jakżeż to więc chcemy, ażeby ludy te, państwa i narody wniknąć miały, pojąć i zrozumieć naszą misję dziejową -względem nich?

Dopiero gdy się rozległ po Europie i świecie okrzyk, iż Warszawa jest wolna, dreszcz przeszedł po wszystkich. Dopiero wtedy jęły się pytać narody: A cóż by to z nami się stało, gdyby Warszawa była padła, a dziki huragan przewalił się po niej i biegł, ażeby potem nam nieść zniszczenie?  Dopiero wtedy z piersi narodów dobył się okrzyk:  W zwycięstwie Warszawy jest zwycięstwo nasze, a wolność Polski poręcza i nam wolność.

Cud pod Warszawą był dopełnieniem cudu wskrzeszenia Polski. Powstanie narodu związał Bóg z wytrwałością jego w znoszeniu cierpień niewoli; ale cud nad Wisła wywołały nasze nowe przeniewierstwa.

Wskrzeszenie Polski było nowym tworem Bożym; ochrona zaś jej była dziełem zbawienia. Kiedy Polska stanęła pośród narodów, Bóg jeszcze nie wypisał na jej czole jej przeznaczeń. Ani ona sama nie wiedziała, czy ma powrócić do dawnych tradycji przeszłości, ani świat jej dawnego posłannictwa ku obronie świata od  Wschodu nie pamiętał.

Cudem pod Warszawą Bóg głoskami krwawymi, ale chwalebnymi, posłannictwo Polski na drogach jej nowych zapisał.  W dziele wskrzeszenia Polski Bóg posługuje się narodami, ażeby wespół z Nim, w myśl Jego, współdziałały ku jej powstaniu. Lecz w cudzie nad Wisłą, Bóg chce szczególniej stwierdzić, ze jednak On sam przede wszystkim dzierży naród nasz w ręce i kiedy chce, dopuszcza nań karę, a kiedy zechce, wybawia go.

Bóg łaskę zwycięstwa i cud pod Warszawą dał nam przez ręce Tej, która Polski jest Królowa. Mówił mi kapłan, pracujący w szpitalu wojskowym, iż żołnierze rosyjscy zapewniali go i opisywali, jak pod Warszawa widzieli Najświętsza Pannę, okrywającą swym płaszczem Polski stolicę. I z różnych innych stron szły podobne świadectwa; zupełnie jak pod Częstochową. I właśnie dzień 15 sierpnia dzień poświęcony czci Matki Boskiej, a dzień ostatni wielkiej nowenny narodowej, był dniem pamiętnym zwycięstwa. Na ten dzień wróg zapowiadał był swój tryumf; w tym dniu miał odbyć swój wjazd do stolicy sam naznaczył tę właśnie datę na upokorzenie i na rozgromienie nasze.

I to właśnie w tym dniu stało się coś zgoła nieprzewidzianego, niespodziewanego. Dzień 15 sierpnia, obwołany w biuletynach całego świata – jeszcze przed czasem jako dzień zajęcia Warszawy, obraca się dla pysznego wroga w klęskę, a dla nas w chwałę i zwycięstwo. „Haec dies, quam fecit Dominus, Alleluja.  (Ps. CXVII, 24)

To jest prawdziwy dzień Najświętszej  Panny – dzień Jej zmiłowania i dzień Jej opieki –  dzień cudu nad Polska. Chce Ona w nim przed narodem całym zaświadczyć, że będzie tym Polsce, czym  była w całej przeszłości: Panią jej i Obronicielką. Jak ongi nad murami Częstochowy, tak dziś rozbłysnąć zapragnęła nad Warszawą, ażeby przez ten nowy cud wycisnąć w sercu nowej Polski miłość swoją.  Cud pod Częstochowa prowadził króla i naród do ślubów świętych, złożonych przed ołtarzem Maryi w archikatedrze Lwowskiej i do obwołania Jej Królową Polskiej Korony.

Niechajże cud pod Warszawą zdziała to samo. Niechaj zwiąże naród cały w jedno bractwo wdzięcznych czcicieli Maryi. I niechaj bractwo to podejmie się dopełnienia zaciągnionych, a jeszcze nie wykonanych ślubów.

„Europa” jak Polska

„Europa” jak Polska

Stanisław Michalkiewicz „Prawy.pl”   31 stycznia 2026 michalkiewicz

Ku powszechnemu zaskoczeniu, przybywszy do Davos na Światowe Forum Ekonomiczne, ukraiński prezydent Zełeński wygłosił przemówienie, w których w pełnych goryczy słowach skrytykował Europę za to, że nie poświęca się w sposób dostateczny, by Ukraina mogła wygrać wojnę. Pikanterii dodaje okoliczność, że to przemówienie prezydent Zełeński wygłosił nazajutrz po zatwierdzeniu przez Parlament Europejski przekazania przez UE Ukrainie 90 miliardów euro.

Przypomnijmy, że kiedy Reichsfuhrerin Urszuli Wodęleje nie udało się zmłotować Unii Europejskiej, by przejęła zamrożone rosyjskie aktywa, to zaraz ogłosiła plan „B” – żeby udzielić Ukrainie pożyczki w wysokości 90 mld euro, która zostanie spłacona, jak tylko Rosja wypłaci Ukrainie reparacje wojenne, czyli – prawdopodobnie nigdy. Inna sprawa, że i przekazanie zamrożonych rosyjskich aktywów przyniosłoby dla obywateli UE skutki podobne.

Chodzi o to, że te aktywa to w większości, a może nawet w całości, obligacje wystawione ongiś dla Rosji przez państwa UE. Żeby mogły one być zamienione na gotówkę – a dopiero wtedy Ukraina mogłaby zrobić z nich użytek – to najpierw musiałyby zostać wykupione – ale prze- cież nie przez Rosję, tylko przez kraje, które te obligacje wyemitowały. Zatem tak czy owak, beknąć będą musieli obywatele UE.

Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje, zrobiła to samo, co państwa wojujące w I wojnie światowej. Były one przygotowane do wojny która nie powinna trwać dłużej, jak pół roku. Tymczasem pół roku minęło, a wojna ani myślała się skończyć. W tej sytuacji państwom wojującym zaczęło brakować środków na jej kontynuowanie. Ponieważ nie mogły obrabować obywateli państw nieprzyjacielskich, to obrabowały własnych obywateli, zawieszając standard złota i narzucając przymusowy kurs walutowy. Przewidział to wszystko Alexis de Tocqueville pisząc, że nie ma takiego okrucieństwa, ani takiej niesprawiedliwości, jakiej nie dopuściłby się nawet łagodny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.

Ale chociaż z inicjatywy Reichsfuhrerin Urszuli Wodęleje, którą w związku z tym podejrzewam o branie pieniędzy od prezydenta Zełeńskiego, który przezornie zapisywał w kapowniku, kto z dobroczyńców Ukrainy ile od niego wziął i gdzie schował, a teraz zagroził, że to wszystko ujawni, jeśli nie dostanie dodatkowej forsy, obywatele Unii Europejskiej zostali obrabowani na co najmniej 90 mld euro, które będą musieli oddać. Reichfuhrerin Urszula Wodęleje właśnie wygrała głosowanie w PE o votum nieufności w związku nie tylko z podpisaniem umowy z Mercosur, ale i zapowiedzią, że ta umowa wejdzie w życie natychmiast, chociaż PE właśnie skierował ją do TSUE, żeby sprawdzić, czy jest zgodna z unijnymi traktatami. Tę z kolei sytuację przewidział Franciszek ks. de La Rochefoucauld pisząc, że tylko dlatego Pan Bóg nie zesłał na ziemię drugiego potopu, bo przekonał się o bezskuteczności pierwszego.

Pomijając już widoczną na tym tle solidarność biurokratów i łapowników, niepodobna nie zauważyć, że w Davos Unia Europejska, w także Wielka Brytania, zostały przez prezydenta Zełeńskiego potraktowane tak, jak Polska. Przypomnijmy, że kiedy się okazało, że Polska, realizując umowę z 2 grudnia 2016 roku przekazała nieodpłatnie Ukrainie znaczną część swoich zasobów państwowych, a ponadto wzięła na swoje utrzymanie około 2 mln obywateli Ukrainy, więc już niczego więcej dla tego państwa nie jest w stanie zrobić, prezydent Zełeński, a także tamtejsi banderowcy, szalenie się wobec Polski usztywnili, nie zamierzając ustąpić nawet w sprawie ekshumacji ofiar „rzezi wołyńskiej”, nie mówiąc już o eksportowaniu produktów rolniczych z Ukrainy na teren UE, przeciwko czemu daremnie protestowali polscy rolnicy, których interesów jakoby broniło Polskie Stronnictwo Ludowe.

Teraz jednak, po podpisaniu umowy z Mercosur i głosowaniu w PE nad wnioskiem o votum nieufności wobec Reichsfuhrerin Urszuli Wodęleje wyjaśniło się, że PSL nie broni niczyich interesów poza własnymi – a interes własny PSL polega na tym, by jego zaplecze polityczne utrzymało synekury w gminach wiejskich i małych miasteczkach i w zamian za to tworzyło Stronnictwu aparat wyborczy, dzięki któremu jest ono w stanie zawsze przeturlać się przez klauzulę zaporową, a dzięki stuprocentowej, a w patriotycznych porywach nawet większej zdolności koalicyjnej, może wprowadzać swoich ludzi do rządu i używać życia całą paszczą.

No a teraz, kiedy ze strachu przez zdemaskowaniem przez prezydenta Zełeńskiego cała „koalicja chętnych” załatwiła dla Ukrainy 90 mld euro, ukraiński przywódca, najwyraźniej musiał dojść do wniosku, że więcej już od Unii Europejskiej nie dostanie, więc pryncypialnie zrugał „Europę” w Davos, przymilając się w ten sposób do prezydenta Donalda Trumpa. Wprawdzie prezydent Donald Trump już co najmniej od roku nie dał Ukrainie ani centa, ale ponieważ NABU zaczęła robić tam kurację przeczyszczającą, w ramach której do aresztu wydobywczego została wtrącona piękna w swoim czasie Julia Tymoszenko, która podobnie chlapie na samego prezydenta Zełeńskiego, to sprytny „sługa narodu” zorientował się, że jeśli nie chce zostać skrócony o głowę – bo na Ukrainie bywa, że z Żydami się nie ceregielą tak jak w Polsce i nawet żadnych „Dni Judaizmu” nikt tam nie celebruje – powinien umizgać się do amerykańskiego prezydenta i schronić się pod jego skrzydła.

Jest w tym również jądro racjonalne – bo tylko wysłannicy prezydenta Trumpa utrzymują kontakt i rozmawiają z Rosjanami, podczas gdy europejska „koalicja chętnych” tylko gada, co tam kiedyś zrobi, ale z Putinem nie rozmawia, żeby nawet w ten sposób nie narazić się prezydentowi Zełeńskiemu, który w kapowniku – i tak dalej. No to dlaczego prezydent Zełeński miałby nadal traktować ich z rewerencją, zwłaszcza gdy musiał dojść do wniosku, że więcej forsy już od UE nie dostanie? Tymczasem amerykańscy negocjatorzy, pan Witkoff i zięć, prosto z Kremla polecieli do Kataru, żeby delegacji ukraińskiej przekazać, co też usłyszeli od zimnego ruskiego czekisty Putina.

Nietrudno się domyślić, co mogą powiedzieć, bo ruscy szachiści od samego początku mówią to samo, a teraz dodają tylko żądania terytorialne, na które prezydent Zełeński zgodzić się nie może bez ryzyka skrócenia o głowę, zwłaszcza gdyby nie zdążył w porę ewakuować się do Izraela szlakiem Timura Mindycza. W tej sytuacji jedyna rada, to odwlekać jakiekolwiek uzgodnienia – bo w ten sposób „negocjacje” mogą się ciągnąć i ciągnąć, a Wołodymir Zełeński będzie względnie bezpieczny, jako „sługa narodu”, co to prowadzi walkę o pokój. Prezydentowi Trumpowi najwyraźniej to nie przeszkadza, bo forsy Ukrainie już nie daje, a zorientował się, że Rosja, to nie Wenezuela, więc zaprosił prezydenta Putina i prezydenta Łukaszenkę do Rady Pokoju.

Jak się okazuje, Unia Europejska bez Ameryki jest w takim samym położeniu, jak Polska pod rządami Naczelnika Państwa, czy obywatela Tuska Donalda, wobec których prezydent Zełeński okazał się takim samym niewdzięcznikiem, jak w Davos wobec Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii, z którą ma podpisane „stuletnie partnerstwo”.

Stanisław Michalkiewicz

Rzecz o Rzeczpospolitej Polskiej Bylejakiej

Rzecz o Rzeczpospolitej Polskiej Bylejakiej

Bożena Gaworska-Aleksandrowicz myslpolska/rzecz-o-rzeczpospolitej-polskiej-bylejakiej/

Szukam i chyba (mam nadzieję) znalazłam miejsce gdzie ludzie znają i cenią sobie tożsamość.

Gdy coraz częściej, a w zasadzie gdy nachalnie już z każdej strony starają się nas zaprogramować na nieuchronność wojny (muszą wiedzieć co planują, w przeciwnym razie szukaliby na nas innego niż strach przed wojną sposobu), gdy bombardują zewsząd nie niewinnymi już domniemaniami, a z premedytacją i wyrafinowaniem zaklęciami: „Przygotowanie to odpowiedzialność za siebie i najbliższych. Skompletuj najpotrzebniejsze rzeczy na sytuację kryzysową. Co powinien zawierać plecak ewakuacyjny …” etc. itd., bo wróg czyha, wróg dybie, wróg nadchodzi, gdy prowadzący publicystyczne programy pytają nie o to czy wejdą, ale kiedy wejdą, bo „zielone”,bo „hybrydy”, bo „onuce”, bo „dezinformacja”, bo drony, pierony …, bo teraz to już naprawdę wojna, dlatego rozsyłamy wam niezbędnik pt.„Poradnik bezpieczeństwa”, w którym co prawda nic prócz sloganów nie znajdziecie, no może to, że można do wiaderka kupkę zrobić i wiedzieć jak się z tym dalej obchodzić … czas może rozprawić się z tym upiorem „wrogiem”, ale zanim, nie daj Boże, wojna, znaleźć go tam gdzie się przechera chowa, obezwładnić i nie pozwolić przejął sterów nad naszym myśleniem. Nad myśleniem, nad zarządzaniem nami przez strach, nad czyszczeniem nam portfeli w imię: potrzeba jest pilna bombek zamiast chleba …

Gdy zamiast rozwiązywania coraz większych problemów Polaków, nie jedynie z tym jak związać koniec z końcem (cokolwiek to znaczy), na śniadanie, obiad i kolację otrzymujemy porcję czarnych scenariuszy i „dobrych” rad pt. spakuj plecak, bądź gotowy, a w razie „w” uciekaj, bez jednak wskazania gdzie … wszak Polak potrafi i radę sobie da?, rodzi się, a przynajmniej powinno, pytanie, kto nam większym wrogiem, ten wskazywany, wytykany, prowokowany, czy ten, który służąc obcym podsyca w nas lęki, straszy, potencjalnego agresora prowokując, zaczepiając do wojny podżegając.

Otóż, a co jeśli ten wróg to nie ten, na którego nam (z nazwy ) obsługujący instrumenty inżynierii społecznej ,geo- polit -poprawni (jedynie słuszni) wskazują , a co jeśli wrogiem po pierwsze serwilizm, po wtóre odwieczny wirus hegemonii mocarstwowej, który zakaża , wymusza, szantażuje, popycha, ingeruje, inspiruje, mutuje na karmie „cel uświęca środki”, wirus, na którego, czy naprawdę, szczepionki nie ma?! Otóż jest!, w zasięgu i mocy każdego z osobna i wszystkich razem: unikać jak ognia, nie karmić, obłożyć sankcjami ostracyzmu, pozostawić na pastwę własnej mocy/niemocy, tyle wystarczy by „łeb urwać hydrze”, by się nie roznosiła po świecie.

Jest na to jeszcze takie lekarstwo, wyłączyć ich. Udać się wewnętrznie na „pustynię” i zamiast słuchać suflerów, zamiast dopasowywać wyraz twarzy i dobierać słowa we frazy takie jakich oczekują od nas opiniotwórczy (i gadać nimi) włączyć samych siebie, z tym co mam, co chcę mieć, czy aby ten/ta, który/a mówiąc, że chce mnie uszczęśliwić na pewno moje szczęście ma na myśli?

Nie chcemy wojen, nie chcemy patrzeć na ludzkie dramaty, nie dajmy się mamić, nie bądźmy bezwolnymi zapalnikami w rękach bankrutujących frustratów, nie przyzwalajmy na to by kontrolę nad naszymi umysłami, uczuciami przejęli fabrykanci „szczęścia” , korporacje i rozsadnicy chaosu. Tylko tyle i aż tyle.

A przecherom, tej wielopartyjnej polskojęzycznej hydrze zwanej wybrańcami narodu do rządzenia jego krajem powiedzmy zdecydowanie NIE! Przestańcie nas straszyć! Wasze fobie, zyski, korzyści i straty nie są tożsame z naszymi. To, że ludzie chwilowo ulegają strachowi, że ludzie głupieją, nie znaczy, że są głupi, a już na pewno nie znaczy, że to na zawsze, że są bezradni.

To, że politykierzy sprzeniewierzyli się „misji” służenia narodowi i zamiast budować społeczeństwo, umacniać naród na fundamentach tożsamości z odziedziczonymi wraz z nią wartościami postawili sobie (realizując się w swoim sposobie na życie jako politycy)za cel zniszczyć je i z tożsamości obedrzeć nie znaczy, że bylejakość i obcość, którą usilnie próbują narodowi wszczepić, na gruncie tego co cenne, na gruncie ciągłości i przynależności do dziedziczonej, ukształtowanej, kultury, zwyczajów, symboli, norm, tradycji, języka, że na tym gruncie bylejakość i obcość się przyjmą. Bo nie. Nie przyjmą się.

Kształtowanie człowieka mentalnie pięknego, dobrego, szlachetnego, miłującego pokój, to misterny wielowiekowy wysiłek prawdziwie pojmowanej cywilizacji. Żadne pseudo wartości, a już na pewno nie wojna, do której się sposobią, do której prowokują, do której podżegają bardziej człowieka nie uczłowieczą, przeciwnie, zniszczą nawet to, co jeszcze zdrowego w człowieku z człowieczeństwa zostało. Nawet jeśli „zabetonują” wszystko i wydawać im się będzie, że skutecznie zabetonowali ludzkie umysły swoimi fobiami, geo-fobiami, nienawiścią etc. itd., obliczonymi na własne korzyści i zyski to prawidłowość w naturze jest taka, że natura mocna jest. Człowiek to jej część. Beton ma tendencje do pękania i nie ma takiej siły by przez pęknięcia nie wyrósł jakiś listek. A listek to zieleń, a zieleń to nadzieja.

Ale paradoksalnie w tym szaleństwie rządzących Polską, ale i tzw. opozycji, w którym metodę na „zabetonowanie” społeczeństwu samodzielnego myślenia poprzez zarządzanie jak „cywilizowanie” żyć, wpierw więc przez próby odarcia nas z tożsamości, a dziś dodatkowo przez strach, już dziś widać jak natura okazuje się mocna, jak mocna jest (wbrew pozorom i na szczęście) nasza tożsamość. Gdy bowiem nachalnie już z każdej strony starają się nas zaprogramować na nieuchronność wojny, z premedytacją i wyrafinowaniem zaklęciami straszą nią i ogłaszają stan alarmu włącznie z „Poradnikiem”, plecakami, odpowiedź społeczeństwa jest, przynajmniej tego zaangażowanego, świadomego manipulacji (i wcale nie mniejszość to) dla tzw. „establishmentu” wydawać by się mogło kuriozalna, a brzmi krótko: „walcie się”.

No i pięknie. Bo i jak można oczekiwać, że człowiek latami programowany na bezpaństwowca, obywatela świata, ma się czuć w obowiązku uczestniczyć w fanaberiach, jak się zwykli określać, „strony patriotycznej” i „strony demokratycznej” gdy ani jedna, ani druga nie jest „stroną tożsamościową”, dlaczego ma uczestniczyć, a może jeszcze ginąć za serwilizm, którego obie realizatorami, każda na służbie u swojego mocodawcy. Paradoksalnie gdy człowieka ukształtowanego już mentalnie, pięknego, dobrego, szlachetnego, miłującego pokój, wszelkiej maści uszczęśliwiacze, cywilizowani inaczej, próbują przerobić na wypranego z uczuć wyższych, uczynić zeń zaprzeczenie naturalnego piękna, wpoić weń egoizm, małoduszność, szlachetność zastąpić wyrachowaniem, za cel mu wytyczyć materializm, to trzeba przyznać, że poniekąd w jakiejś części udało się im.

Gdy od lat nieomal czterdziestu podważana jest cenność wartości takich jak rodzima kultura, rodzina, relacje, doświadczenia życiowe, negowane jest poczucie ciągłości państwa i przynależności do wspólnoty narodowej, gdy język, historia, kultura narodowa to dla wielu powód do wstydu, gdy wg po nowemu cywilizowanych swoje miejsce na świecie możemy znaleźć wszędzie bez poczucia/potrzeby przynależności i celu, to oto macie szanowni model obywatela jakiego stworzyliście. A jeśli nie tylko ten nowy wzór obywatela, ale poczucie odpowiedzialności za kraj podpowiada tym, którzy mówią „walcie się”, chcecie niszczyć kraj hańba wam, ale my do tego ręki nie przyłożymy, to jeszcze lepiej.

A jeśli osobiste życiowe doświadczenia, te pozytywne i te negatywne,historia, wspomnienia, doświadczenia, relacje, symbole, wypracowane, odziedziczone normy, to są te wartości, dla których warto żyć i przekazywać je kolejnym pokoleniom, odgrywają kluczową rolę w kształtowaniu postaw NIE WOJNIE, a jeśli już ją planujecie, prowokujecie, wymuszacie, to nie zamierzamy was w tym osobiście zasilać, to znaczy, że tożsamość mimo prób jej wydarcia z serc Polaków ma się dobrze. Bo tożsamość to nie urządzenie na pstryczek. Czy się komu podoba czy nie, nie da się jej jak telewizora włączyć i wyłączyć, jak światła zapalić i zgasić, bo ona jest i nie może być inna niż ta pierwotna.

Tak, że szykujcie wy „demokratyczni” i wy „patriotyczni” tysiące cel w więzieniach,(ponoć dopadniecie każdego), tyleż obsługi, gdyż wiedzcie, że z własnej woli na jawnie planowaną, prowokowaną, wręcz wymuszaną przez was i waszych mocodawców wojnę dobrowolnie nikt nie pójdzie.

Bożena Gaworska-Aleksandrowicz

Ukraina nie przekaże Polsce danych sabotażystów

„Rzeczpospolita”: Ukraina nie przekaże Polsce danych sabotażystów

Piotr Relich


pch24.pl/rzeczpospolita-ukraina-nie-przekaze-polsce-danych-sabotazystow

Ukraina nie chce udostępnić Polsce danych wewnętrznych dotyczących podejrzanych o terroryzm i „działanie na rzecz Federacji Rosyjskiej”. To wśród Ukraincówy „współpracujących z Rosją”.. [A skąd to wiesz, kotek?? md] jest najwięcej osób dokonujących aktów sabotażu w naszym kraju. Tylko w listopadzie ubiegłego roku, dwie osoby chciały wykoleić pociąg pod Lublinem.

W odpowiedzi na akty terroryzmu, 11 grudnia 2025 r. nową międzynarodową umowę „o współpracy w zapobieganiu, wykrywaniu i zwalczaniu przestępczości, a także ściganiu sprawców przestępstw” podpisali ministrowie spraw wewnętrznych obu państw – Marcin Kierwiński oraz Ihor Kłymenko.

Okazuje się jednak, że umowa wciąż nie weszła w życie – do tego niezbędna jest jej ratyfikacja przez Sejm, a służby dopiero ustalają szczegóły tej współpracy” . Jak dowiedziała się gazeta, strona Polska nie chce jednak udostępnić swoich baz danych ukraińskim służbom, nie wierząc w ich transparentność. W związku z tym, również Ukraina nie przekaże danych o takich osobach z wyprzedzeniem. Eksperci tłumaczą wstrzemięźliwość strony polskiej, podkreślając, że jedynie służba antykorupcyjna NABU jest w miarę odporna na rosyjską penetrację, ale tylko dlatego, że znajduje się pod ochroną Amerykanów, którzy wykorzystują ją do wewnętrznego rozgrywania ukraińskich władz.

Gdyby zacieśniono współpracę wywiadowczą na linii Warszawa-Kijów, być może nie doszłoby do aktów sabotażu wymierzoną w polską infrastrukturę kolejową w listopadzie zeszłego roku.

Jeden z podkładających ładunki w okolicach Lublina, Jewhenij Iwanow, był już notowany na Ukrainie. W maju 2025 r. został skazany przez sąd w Kijowie na 15 lat więzienia. Wcześniej był notowany za przemyt ludzi, a od 2015 r. mieszkał w Rosji. Z kolei pochodzący z Donbasu Oleksandr Kononow, pracownik tamtejszej prokuratury współpracował z rosyjskimi służbami. Mężczyźni po dokonaniu aktów sabotażu udali się bez problemów na Białoruś. Czynnikiem niezwykle utrudniającym wyłapywanie sabotażystów jest fakt, że pomiędzy Polską a Ukrainą odbywa się ruch bezwizowy.

Źródło: rp.pl PR

Cena zachodniego szczęścia i dobrobytu; Reportaż z zimowego Kijowa AD26

Cena zachodniego szczęścia i dobrobytu;

Reportaż Tani Fionej

z zimowego Kijowa AD26

Katastrofa humanitarna w Kijowie: brak ogrzewania i prądu, życie w namiotach (Niezniszczalnych Punktach).

DR IGNACY NOWOPOLSKI JAN 27

Młoda ukraińska dziennikarka oprowadza widzów po dzisiejszym Kijowie, a właściwie po jego zachodniej stronie Dniepru. Według jej słów, wschodnie dzielnice, pogrążone w niezmiennej ciemności, nie nadają się do przetrwania.

Na samym wstępie reportażu dzieli się ona swą radością z widzami, zdradzając fakt tego szczęścia, jako kilka godzin ciepła i wody w jej apartamencie, które to umożliwiły jej umycie włosów.

Następnie oprowadza nas po mroźnych ulicach Kijowa rozmawiając z nielicznymi przechodniami. Są to głównie ponad 80-cio letnie osoby, które (jak mówi) przetrwały II Wojnę Światową, „epidemię covida”, a teraz walkę o miejsce Ukrainy w „zachodnim raju”.

Jak nietrudno się domyślić, wstęp do „raju” nie jest rzeczą trywialną. Wymaga poświęceń i żelaznej woli.

W swej wędrówce odwiedza też apartamenty w budynkach mieszkalnych. Do większości przyłączone są generatory, które w ustalonych godzinach napędzają windy, by ludzie mgli nimi transportować, wodę, żywność i inne niezbędne materiały, be konieczności wdrapywania się na wyższe piętra po schodach.

W apartamentach tych temperatura utrzymuje się od ujemnych, do kilku stopni powyżej zera (Celsjusz).

Zależy to od liczby przebywających tam osób, które same w sobie stanowią źródło ciepła, przynajmniej do momentu śmierci.

Ci, którzy nie są w stanie wytrzymać tych warunków, mogą ogrzać się i napić gorącej herbaty w tzw. „niezniszczalnych punktach”, czyli namiotach z generatorami, czy nawet w restauracjach, dostosowanych do tych wymogów, w centrum miasta.

Te ostatnie mają dodatkowy „walor” w postaci piwnic, które mogą służyć podczas nalotów jako schrony.

Na koniec tego reportażu, nie była ona już w stanie wstrzymać się od łez.

I nie trudno ją zrozumieć. Można tylko współczuć.

W tym miejscu należy zadać pytanie: kto jest winien temu piekłu?

Dla większości „rozumnych” obywateli Zachodu, odpowiedź jest oczywista: „krwawy dyktator Putin”.

Oczywiście rosyjska armia jest fizyczne odpowiedzialna za ten stan rzeczy. Gdyby jednak na jej miejscu znalazła się „niezwyciężona US Army”, to po czterech latach konfliktu z Kijowa nie pozostałby kamień na kamieniu. I nie jest to fantazja, ale twardy fakt.

Ilustrują go przykłady „humanitarnych bombardowań” z byłej Jugosławii, Afganistanu, Syrii, Libii, Libanu i innych państw, które ośmieliły się nie akceptować „zachodnich wolności i demokracji”.

Ukraina ją zaakceptowała, wierząc w zachodnią fatamorganę , której dostąpi po zniszczeniu znienawidzonych Rosjan.

Sami Ukraińcy mają tysiącletnią historię pozbywania się swych urojonych wrogów w najkrwawszy z możliwych sposobów. [nie było „Ukraińców”.. Były różne plemiona. [Samo pojęcie „Ukraińców” powstało w XIX wieku.. md]

Zaczęło się to od powstań chłopskich na jej terenie, w okresie gdy była ona prowincją Wielkiej Rzeczpospolitej Polskiej, rządzonej nota bene przez własną (ukraińską) [ruską md] arystokrację, której „przestępstwem” była dobrowolna asymilacja w Polskiej Cywilizacji i Kulturze.

Niejednokrotnie ukraińscy wojewodowie (administratorzy tych ziem z ramienia Polski), musieli topić tą nieszczęsną i nieokiełzaną ludność we krwi w celu utrzymania porządku.

Ich jedynym „grzechem” było to, że się dobrowolnie spolonizowali. Ukraińskie pospólstwo stanowiło odrębną grupę etniczną, której jedyną spoiną była nienawiść do bardziej cywilizowanych Narodów (Polski & Litwy). [no i do żydów – wyzyskiwaczy md]

Do dnia dzisiejszego, „perłą w Koronie” jest polski Lwów, od wieków stanowiący kolebkę kultury polskiej.

Co prawda przewrotni i zakłamani Niemcy (Austriacy) starają się przywłaszczyć tą perłę. Ich jedynym „osiągnięciem” jest zgarnięcie jej w zbrodniczych rozbiorach Polski.

Ukraińcy „podziękowali” Polakom za próbę ucywilizowania, mordując w czasie II Wojny Światowej ponad 200 tysięcy polskich kobiet i dzieci na Wołyniu.

Teraz zaś „rewanżują” się Rosji, za lata agresji na Ługańsk i Donieck, które od 2014 roku ostrzeliwali, mordując rosyjskojęzyczną ludność.

Reasumując, agresorem w tym konflikcie proxy jest Zachód, używający głupich Ukraińców, zaślepionych [propagandą..] nienawiścią do Rosjan, jako tarana w zniszczeniu RF.

A jak to uczy nas doświadczenie, najwyższą cenę płaci się za własną głupotę!

[Starsza Pani ok. 37 minuty jest Polką, mówi po polsku..md]

Kolejna wielka afera korupcyjna na Ukrainie. Dosyć robienia za bankomat Kijowa! Łapówki 10 milionów dolarów miesięcznie.

Kolejna wielka afera korupcyjna na Ukrainie.

Zajączkowska-Hernik:

dosyć robienia za bankomat Kijowa!

pch24/kolejna-wielka-afera-korupcyjna-na-ukrainie-dosyc-robienia-za-bankomat-kijowa

(fot. PAP/EPA/ROBERTAS DACKUS / HANDOUT)

Właśnie dowiedzieliśmy się, że przy eksporcie zboża z Ukrainy korupcja tak rozkwitła, że łapówki dla byłego szefa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) oraz szefa tamtejszego Departamentu Bezpieczeństwa sięgały nawet… 10 milionów dolarów miesięcznie!informuje europoseł Ewa Zajączkowska-Hernik w mediach społecznościowych. To kolejna afera korupcyjna na Ukrainie, a w największą z nich zamieszani są najbliżsi ludzie prezydenta Zełenskiegoprzypomina polityk Konfederacji.

Co chwilę dowiadujemy się o kolejnych aferach korupcyjnych u naszego wschodniego sąsiada. W listopadzie 2025 r. na jaw wyszło istnienie rozbudowanego systemu korupcyjnego w sektorze energetycznym. Miesiąc później ukraińskie służby informowały, że niektórzy posłowie oferowali za pieniądze głosowania w Radzie Najwyższej Ukrainy. Teraz dowiadujemy się o kolejnej aferze korupcyjnej – tym razem przy eksporcie ukraińskiego zboża.

Jak informuje Ewa Zajączkowska-Hernik, w tej sprawie rozpoczęło się postępowanie karne dotyczące m.in. nielegalnych korzyści i działania zorganizowanej grupy przestępczej. – To kolejna afera korupcyjna na Ukrainie, a w największą z nich zamieszani są najbliżsi ludzie prezydenta Zełenskiego – przypomina europoseł.

Pomimo tak wielkiej nieuczciwości polityków naszego wschodniego sąsiada, Komisja Europejska… rozważa sposoby umożliwienia szybkiego przystąpienia Ukrainy do UE. – To już kwestie korupcji, praworządności i generalnego stanu państwa nagle nie mają znaczenia dla eurokratów? – pyta retorycznie Zajączkowska-Hernik.

O „tajnym planie” KE dotyczącym szybkiego przyjęcia Ukrainy do UE informował również Victor Orban. – Brukselczycy zaakceptowali w nim wszystkie ukraińskie żądania. 800 miliardów dolarów dla Ukrainy, przyspieszenie akcesji do UE do 2027 roku i dalsze wsparcie aż do 2040 roku – powiedział premier Węgier.

Przed takim krokiem ostrzega Ewa Zajączkowska-Hernik. – Czyli nie dość, że dalej mamy robić za bankomat dla Ukrainy, to jeszcze mamy sprowadzić na siebie duże zagrożenie ekonomiczne i społeczne. Z jednej strony oznaczałoby to totalny zalew ukraińskich produktów rolno-spożywczych, a z drugiej niekontrolowany napływ kolejnych setek tysięcy, jeśli nie milionów, imigrantów z Ukrainy – zaznacza europoseł Konfederacji.

Polityk postuluje koniec dalszego zadłużania się na rzecz Ukrainy, koniec spłacania odsetek za ukraińskie pożyczki, niewysyłanie polskich żołnierzy na Ukrainę, zatrzymanie wejścia Ukrainy do UE i NATO, oraz zniesienie jakichkolwiek przywilejów dla Ukraińców w Polsce.

Koniec robienia z siebie sług narodu ukraińskiego, czas na asertywną politykę i dbanie przede wszystkim o własnych obywateli – apeluje europoseł. – Jak nie zaczniemy się szanować, to nikt nas nie będzie szanował. To POLSKIE interesy zawsze muszą być na pierwszym miejscu! – podkreśla Ewa Zajączkowska-Hernik.

Sytuacja ukraińskiej infrastruktury energetycznej pogarsza się. Zmasowany atak na cele koło Kijowa.

Zmasowany atak na Kijów

Wysłane przez: Marucha w dniu 2026-01-25 Krzysztof Podgórski marucha/zmasowany-atak-na-kijow

Sytuacja ukraińskiej infrastruktury energetycznej pogarsza się, nocą z 23/24 stycznia Rosjanie znów wykonali na nią potężne kombinowane uderzenie.

W obliczu, mówiąc oględnie, dość oszczędnego gospodarowania faktami przez nasze media głównego nurtu, zebrałem dostępne informacje o ostatnim rosyjskim uderzeniu na energetykę Ukrainy i po poddaniu ich krytycznej analizie zebrałem je w całość i udostępniam Państwu.

Ukraina stoi na krawędzi katastrofy humanitarnej i potrzebuje zawieszenia broni w sektorze energetycznym, powiedział w południe 24.01.2026 roku w Davos prezes ukraińskiej firmy dostarczającej energię elektryczną DTEK Maksym Timczenko: „Potrzebujemy zawieszenia broni w sektorze energetycznym. Jesteśmy o krok od katastrofy humanitarnej. Ludzie otrzymują prąd przez 3-4 godziny, a potem następuje 10-15-godzinna przerwa w dostawie. Budynki mieszkalne są bez ogrzewania od kilku tygodni. DTEK stracił 60-70% swoich mocy wytwórczych i poniósł straty rzędu setek milionów dolarów. Odbudowa sektora energetycznego będzie kosztować 65-70 miliardów dolarów i zajmie kilka lat. Chodzi raczej o konieczność stworzenia nowego systemu energetycznego na Ukrainie”.

Zaledwie po 4 dniach od ostatniego zmasowanego uderzenia, na energetykę Ukrainy Rosjanie, kolejne wyprowadzili nocą z 23/24 stycznia kolejne, starając się doprowadzić do blackoutu. Rosyjski atak rozpoczął się ok. godz. 20.30 23.01.2026 kiedy na ekranach radarów ukraińskiej OPL zobaczono, że granice obwodu czernihowskiego zaczęły przekraczać liczne grupy rosyjskich bezzałogowych statków powietrznych Geranja-2, Geranja-4 i Gerbera.

Ok. godz. 21,30 kilkadziesiąt dronów Gernaja-2 przekroczyło granicę również na wschodzie i rozpoczął się atak na Charków. Mer miasta Teriechow poinformował o 25 trafieniach dronami Gernaja-2 . Głównym celem była stacja elektroenergetyczna Łosiewoje 330 kV, zlokalizowana w strefie przemysłowej oraz mobilne, duże generatory.

Od godz. 23.15 fale rosyjskich dronów dalekiego zasięgu zaczęły docierać nad Kijów ogłoszono alarm przeciwlotniczy i rozpoczęła się wielka bitwa ukraińskiej OPL broniącej aglomeracji kijowskiej z rosyjskim nalotem. Tuż po północy pierwsze drony trafiły w Elektrociepłownię TES-6 a potem TES-6.

Ok. godz. 0.30 kanały ukraińskie kanały monitoringu zaczęły informować o lecących na Kijów rakietach balistycznych. O godz.0.42 dostrzeżono nowoczesną trudno wykrywalną rakietę manewrująca Ch-69 odpaloną z samolotu wielozadaniowego Su-57 lecącą na cel opodal Czarnobyla. W/g oficjalnych informacji ukraińskich rakietę miano zestrzelić.

Do godziny 0.55 w obwodzie Kijowskim na cele infrastruktury energetycznej Rosjanie wystrzelili 6 rakiet balistycznych z czego gros to rakiety systemu Iskander-M oraz cele pozorne rakiety systemu OPL dalekiego zasięgu S-400 i cele pozorne typu PM-48U. Szczątki co najmniej jednej rakiety systemu S-400 pokazano nad ranem 24 stycznia.

Ok. godziny pierwszej w nocy od strony północnej granicy Ukrainy, po raz pierwszy od wiosny 2022 nadleciały trzy bombowce strategiczne Tu-22M3 z 52 Gwardyjskiego Pułku lotnictwa Dalekiego Zasięgu. Druga trójka z obszaru obwodu biriańskiego, atakowała cele w obwodzie kijowskim około godziny 1.12

Przemieszczające sie z dwukrotną prędkością dźwięku bombowce Tu-22M3 wychodziły na rubież rażenia i w/g strony ukraińskiej miały odpalić łącznie 12 naddźwiękowych rakiet manewrujących Ch-32, służących w/g założeń konstruktorów do ataków na lotniskowce stąd przenoszących potężna głowicę bojową o masie aż 900 kg. Głowice te były w stanie zniszczyć ukraińskie transformatory energetyczne ukryte w specjalnie zbudowanych przez Ukraińców, wielkich żelbetonowych sarkofagach.

W/g komunikatu Ukraińskich Sił Zbrojnych z 12 rakiet Ch-32 miano zestrzelić, za pomocą systemów OPL w tym amerykańskich MIM-104 Patriot i niemieckich IRIS-T SLM aż 9, co nie wydaje się jednak wiarygodne. Dotychczas Ukraińcy sami twierdzili, że nie są wstanie zestrzeliwać Ch-22 (starszej wersji Ch-32) więc tym bardziej nie jest łatwo zestrzelić jej unowocześnionej wersji.

Uderzenie bombowców strategicznych atakujących za pomocą ciężkich naddźwiękowych rakiet manewrujących Ch-32 wskazuje na to, że Rosjanie próbowali „energetycznie odciąć Kijów” od zasilania, niszcząc doszczętnie lub powodując rozległe zniszczenia kluczowych obiektów infrastruktury energetycznej podczas tego nocnego ataku.

Co ważne, do ataku Rosjanie wykorzystali również hiperdźwiękowe, niezstrzeliwalne, ultranowoczesne rakiety 3M22 „Cyrkonia” bazowania morskiego, które startowały Morza Czernego z fregaty Admirał Essen. O godz. 0.42 obie trafiły w największą na Ukrainie, strategiczną podstację energetyczną 750KV „Kijewskaja”. Znajdująca się w Białej Cerkwi ogromna podstacja, łącząca Równieńską Elektrownię Jądrową z Kijowem broniona była przez silne zgrupowanie ukraińskiej OPL, w tym uzbrojone w baterię amerykańskiej produkcji systemu przeciwlotniczo/przeciwrakietowego MIM-104 Patriot.

W/g danych obiektywnych, Kijowska Elektrownia Cieplna-6 ponownie została kilkukrotnie trafiona rosyjskimi rakietami i dronami, podobnie jak Elektrociepłownia nr 5 oraz szereg innych obiektów jak transformatory i podstacje energetyczne. W/g komunikatu Ukraińskich Sił Powietrznych łącznie Rosjanie wysłali do ataku 375 dronów dalekiego zasięgu, spośród których lotnictwo, środki OPL (rakietowe, lufowe), mobilne grupy OPL, jednostki dronów przeciwlotniczych oraz środki Walki Radiowo Elektronicznej miały zestrzelić/obezwładnić łącznie 357, co wydaje się wobec skali zniszczeń ilością zawyżoną.

Władze miasta informują, że w związku z trudną sytuacją w kwestii dostaw prądu, Kijów miało opuścić ok. 600 000 mieszkańców. W mieście w wielu dzielnicach brak jest dostaw nie tylko energii elektrycznej, ale i cieplnej a nawet wody. Na większości obszaru Kijowa prąd dostarczany jest w/g grafika, przez ok. 4 godziny dziennie.

Widzimy zatem, że strona rosyjska konsekwentnie prowadzi ofensywę lotniczą wymierzoną w ukraiński system energetyczny w celu wywołania katastrofy humanitarnej. Ma to w efekcie w/g zamysłu Moskwy doprowadzić do niepokojów społecznych i zgody władz ukraińskich na warunki pokoju podyktowane przez Rosjan.

Krzysztof Podgórski https://myslpolska.info/

Oburzenie z ręką w nocniku

Oburzenie z ręką w nocniku

Zorard oburzenie-z-reka-w-nocniku

Wszyscy się zatrzęśli z oburzenia po tym jak Trump „umniejszał rolę sojuszników w Afganistanie”. I jak czytam te wszystkie wypowiedzi od oficjalnych do tych pisanych na Internecie przez ludzi to tylko się załamuję.

Wypowiedź Trumpa była niedyplomatyczna, chamska wręcz, ale… prawdziwa. Wystarczy przeczytać historię konfliktu w Afganistanie (Amerykanie dokonują inwazji, polski kontyngent pojawia się w ramach sił „stabilizacyjnych” teoretycznie po zakończeniu głównych walk). Największa liczba żołnierzy USA obecnych w Afganistanie to 90000, największa liczba polskich żołnierzy tam obecnych to 2600, poległo odpowiednio 2463 i 44 żołnierzy. Naprawdę uważamy, że bez tego wsparcia Amerykanie nie daliby rady, że ono było kluczowe dla powodzenia tej wojny (zresztą, dodajmy, ostatecznie przez USA przegranej)?

Pan Trump w swoim prostackim stylu właśnie powiedział nam gdzie jest prawdziwe miejsce Polski w tych wszystkich sojuszach i układach. Wdzięczność? Dajcie spokój… niby za co? Za oddziały, które stanowiły drobny procent całości sił? A poza tym w stosunkach z mocarstwami nie ma czegoś takiego jak wdzięczność. Tą mogą prywatnie odczuwać i wyrażać na prywatnych spotkaniach wojskowi, którzy tam ramię w ramię walczyli. Ale dla polityki państw nie ma to żadnego znaczenia. Jak ktoś ma jakieś wątpliwości to może sobie przypomnieć jak wyglądała wdzięczność Wielkiej Brytanii za wkład polskich sił na Zachodzie w II Wojnie Światowej – a był on nieporównywalnie większy niż znaczenie polskich misji w Afganistanie i Iraku.

Najwyraźniej NIC nie zrozumieliśmy z tej lekcji, nic a nic. Tak właśnie wygląda „stronger together” i „silni w sojuszach” w praktyce. Jak się zmienią interesy to sojusznik sobie pójdzie a my zostaniemi – zwłaszcza zaś sojusznik, który jest mocarstwem morskim, odległym i mającym zupełnie inne problemy niż Polska czy Ukraina.

Niestety, nawet wśród patriotów nadal trwa zaczadzenie chorymi ideami Towiańskiego, którymi Mickiewicz – głupiec ale niestety utalentowany poeta – skutecznie zatruł całe pokolenia Polaków. Polska jako „Chrystus narodów”, „danina krwi” i inne brednie tego rodzaju niestety nadal są żywe.

Jak na to patrzą Amerykanie najlepiej ujął pułkownik Douglas MacGregor w jednej z niedawnych rozmów:

„Ale wiele innych krajów NATO dołączyło do nas nie dlatego, że uważali, że to [inwazja na Afganistan] jest dobry pomysł, nie dlatego, że naprawdę popierali to, co tam robiliśmy, ale dlatego, że chcieli zachować naszą dobrą wolę, naszą przyjaźń. Siedziałem z wieloma polskimi oficerami i oni wprost mówili: wiesz, jesteśmy tu by krwawić z wami. A ja się pytałem: po co?

  • No, musimy krwawić z wami żeby scementować przyjaźń z Polską. A ja próbowałem im powiedzieć, że rozumiem teorię, która za tym stoi ale my jesteśmy bardzo daleko od Polski. I jeśli myślicie, że będziemy was ratować od przyszłych wrogów w regionie lub ludzi, których nie lubicie, nie ważne czy to będą Rosjanie czy Niemcy, Węgrzy czy ktokolwiek inny, to myślę, że cierpicie na urojenia. Nie sądzę żeby to nastąpiło. I do pewnego stopnia całe NATO jest w pułapce takiego myślenia.
  • Są w pułapce iluzji, że są jak Polska w 1939 roku i mówią „Nie lubimy Rosjan. Nie lubimy Niemców. Z nikim się nie będziemy dogadywać. Będziemy wrogiem dla obu. A będziemy tak postępować, bo Brytyjczycy obiecali nam pomóc.” Rozumiesz, to jest ta sama mentalność. Możemy zawsze pójść do Amerykanów a oni nam pomogą. My nie jesteśmy tym zainteresowani. Nigdy nie byliśmy. Nie jesteśmy teraz. I nie będziemy w przyszłości.”

Dla wyjaśnienia, emerytowany od 2004 roku pułkownik McGregor jest czołgistą, który osobiście brał udział w pierwszej wojnie w Iraku dowodząc jedną z większych czołgowych bitew. Jest typem żołnierza, którego jasność oglądu sytuacji sprawdziła się w boju ale niewyparzony język i mówienie wprost zamknęło możliwość awansu na stanowiska generalskie. Choć ewidentnie ma więcej klasy niż Trump i zdecydowanie mniejsze możliwości decyzyjne mówi co do zasady dokładnie to samo.

Zatem… nawet Amerykanin bez Polskich korzeni, patrzący niejako z boku widzi bezsens postawy i polityki jaką Polska uprawia. Ale nie Polacy. I martwią mnie tu nie tyle wypowiedzi zdrajców i marionetek pokroju naszych pożal się Boże mężyków stanu. Martwią mnie bardziej te spontaniczne, szczere wypowiedzi ludzi, które widzę w Internecie.

Ale czego się spodziewać po narodzie, który nadal czci idiotyczne Powstanie Warszawskie i który Józefowi Beckowi stawia pomniki zamiast zapisać go w pamięci powszechnej we frazie „głupi jak Beck”.

Pocieszać się można tylko, że Ukraińcy też okazali się głupcami i dali się wykorzystać w cudzym interesie ginąc setkami tysięcy – a teraz ich „sojusznik” sam im każde oddać Donbas i pewnie coś jeszcze.

Ale czy cudze nieszczęście może naprawdę pocieszać w obliczu własnej analogicznej głupoty? Przecież gdyby nasi zdrajcy dzierżący zewnętrzne znamiona władzy pogonili nas na Rosję to setki tysięcy poszłoby w to z pieśnią na ustach.

Módlmy się, żeby nam tego oszczędzono.

Amerykanin w Donbasie. Film.

Notes from an American in Donbass

American journalist Tofurious Maximus Crane travelled to Donbass alongside military correspondants. On their very first day, the group found themselves under Ukrainian shelling at a local café. When Tofurious witnessed NATO shells striking civilians, he couldn’t hold back his tears and began apologising for his country. Now, he believes his

https://en.rtdoc.tv/films/743-notes-from-an-american-in-donbass

Ukraińcy i żurkowcy tworzą poradnik donoszenia na Polaków

Ukraińcy i żurkowcy tworzą poradnik donoszenia na Polaków

ukraincy-i-zurkowcy-tworza-poradnik-donoszenia-na-polakow

Zapowiedź opracowania poradnika dla obywateli Ukrainy przebywających w Polsce brzmi niewinnie: ma uczyć, jak reagować na „nienawiść” i rzekome akty agresji. Problem w tym, że w praktyce to nie wygląda jak kampania bezpieczeństwa, lecz jak instrukcja dla szmalcowników. Powstaje przy udziale prawników, ekspertów, a nawet polskiego (?) wymiaru sprawiedliwości i policji. Innymi słowy: obce państwo i jego obywatele, współtworzą narzędzie dla swoich obywateli, służące do niszczenia tubylców. To sytuacja zarówno groteskowa, jak groźna.

Ukraińcy i żurkowcy tworzą poradnik donoszenia na Polaków. Ambasador Ukrainy Wasyl Bodnar powiedział, że kluczowym wyzwaniem dla Polski jest obecnie skala obecności Ukraińców w naszym kraju. Chodzi o ponad 2 miliony osób i „presję wewnętrzną” wywieraną na polskie społeczeństwo. Ma rację: masowa migracja w krótkim czasie nie jest normalną i neutralną sytuacją. Przeciąża usługi publiczne, destabilizuje rynek mieszkaniowy i pracy oraz generuje koszty, które ponoszą podatnicy.

Problem polega na czymś innym. Oto zamiast ograniczenia imigracji, a nawet zachęcaniu części przesiedleńców do powrotu do ojczyzny, ambasador proponuje coś innego. Chce, by wszelka krytyka tej sytuacji była zabroniona i ścigana karnie. Rosnąca niechęć Polaków do Ukraińców ma być według niego skutkiem przesuwania się sceny politycznej w prawo i „retoryki antyimigracyjnej”. To klasyczne odwracanie znaczeń.

Sprzeciw wobec przeciążenia systemu ochrony zdrowia, edukacji czy świadczeń socjalnych nie jest żadną „nienawiścią”. To elementarna reakcja na realne konsekwencje decyzji politycznych. Jeśli Polacy pytają, kto finansuje leczenie, edukację i transfery dla cudzoziemców, nie jest to agresja — tylko normalna debata o tym, jak działa państwo. Tymczasem zamiast rozmowy o granicach solidarności, ambasador buduje narrację, w której to obywatele polscy mają być zagrożeniem, a przybysze grupą wymagającą szczególnej ochrony i instruktażu. Zaproponował napisanie specjalnego poradnika dla ukraińskich donosicieli i szmalcowników.

Najbardziej niepokojące jest to, że poradnik powstaje we współpracy z polskim wymiarem sprawiedliwości i służbami. W praktyce oznacza to uprzywilejowanie jednej grupy narodowościowej w dostępie do wsparcia instytucjonalnego. Polscy obywatele nie dostają żadnych „poradników”, jak bronić się przed skutkami niekontrolowanej migracji, jak reagować na realne konflikty interesów na rynku pracy czy w usługach publicznych, wreszcie – jak dochodzić swoich praw w starciu z instytucjami. Za to cudzoziemcy mają otrzymać instrukcję, jak skutecznie reagować na każdy przejaw krytyki — nawet tej uzasadnionej.

To pokazuje szerszy problem: Polska z kraju goszczącego i pomagającego staje się przestrzenią, w której cudzoziemcy są systemowo chronieni przed społeczną krytyką, a obywatele dyscyplinowani moralnie i straszeni etykietą „mowy nienawiści”. Wystarczy, że ktoś nazwie napięcia społeczne „ksenofobią”, a temat znika z debaty, choć koszty pozostają. Dokładnie tą drogą szły państwa Zachodu, gdzie lęk przed oskarżeniem o rasizm paraliżował instytucje — i kończyło się tym, że realne patologie zamiatano pod dywan.

Ta sprawa pokazuje, jak Polska za rządów Tuska traci kontrolę nad własnym terytorium. Z kraju goszczącego staje się przestrzenią, w której cudzoziemcy są chronieni przed społeczną krytyką, a Polacy stają się grupą, którą można ścigać za „nienawiść”. Czy Polacy nie staną się wkrótce ofiarami własnej naiwności, podobnie jak rdzenni brytyjczycy? Jest to pytanie, na które odpowiedzi nie będziemy musieli czekać zbyt długo. Za moment skończy się bowiem wojna i przyjadą do nas ukraińscy weterani z PTSD. Wtedy już będzie za późno na przebudzenie polskiego społeczeństwa.

Jeśli państwo nie zacznie jasno stawiać granic, nie odzyska kontroli nad polityką migracyjną i nie przywróci równowagi między prawami gości, a prawami własnych obywateli, napięcia będą tylko narastać. Poradniki szmalcownictwa tego nie rozwiążą. Rozwiąże to tylko uczciwa polityka: twarde egzekwowanie prawa wobec cudzoziemców oraz prawo Polaków do zadawania pytań bez etykietowania ich jako zagrożenia dla skrajnie lewicowej ideologii multi-kulti.

Polecamy również: Rząd Tuska forsuje ekspresowe rozwody. To prawo, które uczy nietrwałości związków

Amerykańska Akademia Pediatrii została pozwana. Domino.

Amerykańska Akademia Pediatrii została pozwana

22. stycznia 2026 world-scam/amerykanska-akademia-pediatrii-zostala-pozwana

Marek Wójcik

Cały blog jako bezpłatny eBook w formacie pdf.

Niedawno pisałem w artykule Model biznesowy pediatrii na temat roli AAP w propagowaniu ludobójstwa szczepionkowego. Wczoraj Defender – platforma Children’s Health Defense (Obrony Zdrowia Dzieci) – opublikowała artykuł: Obrona Zdrowia Dzieci wnosi pozew przeciwko AAP w ramach ustawy RICO za fałszywe twierdzenia dotyczące bezpieczeństwa szczepionek. Źródło.

Według pozwu, twierdzenia AAP dotyczące bezpieczeństwa szczepionek opierają się na „oszustwie fundamentalnym” – a mianowicie na artykule pediatry dr. Paula Offita z 2002 roku, opublikowanym w czasopiśmie „Pediatrics”. W artykule twierdzi się, że niemowlęta mogą „teoretycznie” otrzymać do 10 000 szczepionek jednocześnie, nie stwarzając zagrożenia dla zdrowia.

Źródło.

Znajdą się na pewno i tacy, którzy stwierdzą: przecież taki pozew i tak niczego nie zmieni. Albo sąd go odrzuci, albo że proces utknie w nieskończonych się formalnościach proceduralnych.

Z reguły te same osoby narzekają jednocześnie: dlaczego nikt nic nie robi? Oczywiście, że mamy do czynienia z postępującą degradacją systemu sądownictwa, że wpływ polityków na jurysdykcję doprowadza do bezkarności zbrodniarzy. Jeszcze nikt nigdy nie dokonał czegoś pożytecznego, narzekając. Kto wybiera tych polityków? W przeciągu trzech ostatnich dekad zajęli się tym globaliści ze szkoły Klausa Schwaba.

Myślisz, że wiara w teorie spiskowe to szaleństwo? Wiara, że ​​ludzie u władzy mają na sercu twoje dobro, jest jeszcze bardziej szalona.

Niedawno zadano mi pytanie – po co ja to wszystko piszę? Dlaczego już szósty rok szukam interesujących materiałów i publikuje je bez żadnej finansowej korzyści? Ja na to patrzę z większego dystansu. Nie szukam szybkich pieniędzy, bo to, co mam wystarcza na moje potrzeby. Widzę korzyść także i dla mnie, kiedy wygramy tę wojnę z propagandą, manipulacją i cenzurą o świadomość coraz większych kręgów ludzi. Nie o to chodzi, by ktoś przyznał mi rację w moich poglądach na świat. Moim celem jest umożliwienie czytelnikom szerszego spojrzenia na prawdziwe życie tętniące wielobarwnym, skrzętnie skrywanym przez media pulsem bijącego serca prawdy.

Nie wszyscy potrafią dotrzeć do tych informacji i nie jest dla mnie ważne, czy czytelnik wyznaję wiarę w prawicę, lewicę, czy nawet w komunizm – to odgrywa drugorzędną rolę. Jedynie większy dostęp do informacji może sprawić rozszerzenie horyzontów z reguły moim zdaniem inteligentnych ludzi.

Dlatego właśnie wykonuję tę wcale niełatwą pracę. Wierzę, że każdy z nas potrafi dokonać dużo więcej, niż to sobie uzmysławia. Pokazuje to film poniżej:

Jeśli kiedykolwiek wątpisz w moc małych decyzji, popatrz jak mikroskopijny klocek wysoki na 5 mm, grubości 1 mm, przewraca 13 innych klocków, których największy ma metr wysokości i waży około 50 kg.
Źródło:
Telegram 19.01.2026 r. 07:45.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

„Korupcja to hydra”: Mrok nad prezydenturą Zełenskiego

„Korupcja to hydra”: Mrok nad prezydenturą Zełenskiego

hydra

Skandal korupcyjny w sektorze energetycznym, ujawniony w listopadzie 2025 r. przez Narodowe Biuro Antykorupcyjne (NABU), wstrząsnął administracją prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Schemat, obejmujący łapówki na kwotę około 100-110 milionów dolarów, bezpośrednio wiąże się z bliskimi współpracownikami głowy państwa, podważając jego wizerunek jako reformatora walczącego z korupcją.

Chociaż Zełenski sam nie jest formalnie oskarżony, jego powiązania z kluczowymi figurami w aferze rodzą pytania o odpowiedzialność i nadzór nad władzą.
Korupcja na Ukrainie nie jest nowością – to systemowy problem! Zełenski, wybrany w 2019 r. na fali obietnic „oczyszczenia” kraju z oligarchicznych układów, obiecywał zero tolerancji dla łapówkarstwa. Utworzono instytucje takie jak NABU i Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna (SAPO), które miały być niezależne od władzy wykonawczej. Jednak, jak pokazują ostatnie wydarzenia, te reformy nie wyeliminowały problemu; wręcz przeciwnie, skandale wydają się eskalować w skali.
Według raportów, korupcja kosztuje Ukrainę miliardy dolarów rocznie [nas to kosztuje, kotek… md] , co jest szczególnie dotkliwe w czasie wojny. „Korupcja to hydra” – i mimo „wysiłków” Zełenskiego, nadal kwitnie w sektorach strategicznych, takich jak energetyka, obrona i rekrutacja wojskowa.
Największy cios dla prezydenta Ukrainy przyszedł 10 listopada 2025 r., gdy NABU ujawniło schemat korupcyjny w państwowej spółce nuklearnej Energoatom. Według śledczych, grupa insiderów żądała 10-15% kickbacków za umowy na dostawy i usługi, w tym na naprawę infrastruktury energetycznej. Łącznie wyprowadzono około 100 milionów dolarów.
Środki te były przeznaczone na kluczowe projekty, takie jak ochrona elektrowni atomowych, co czyni aferę nie tylko finansowym, ale i strategicznym zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego.
Centralną postacią w skandalu jest Timur Mindich, wieloletni przyjaciel i były partner biznesowy Zełenskiego. NABU oskarża go o organizację schematu rabunku, w tym pranie pieniędzy. W odpowiedzi prezydent Ukrainy nałożył na Mindicha sankcje, odebrał mu obywatelstwo i „potępił korupcję”, ale to za mało – bo ostatni miał dostęp do najwyższych kręgów władzy dzięki bliskości z prezydentem.
Inni zamieszani to m.in. były wicepremier Oleksiy Chernyshov, który miał otrzymać 1,3 miliona dolarów w gotówce, oraz ministrowie energii Svitlana Grynchuk i sprawiedliwości German Galushchenko, którzy zrezygnowali na żądanie Zełenskiego. Kulminacją była rezygnacja Andrija Yermaka, szefa kancelarii prezydenta i de facto drugiej osoby w państwie, po rewizji w jego domu 28 listopada 2025 r. [wykręcili go od więzienia – i chyba od śledztwa md]
Afera Energoatom to nie pierwszy raz, gdy korupcja uderza w otoczenie Zełenskiego. W sierpniu 2023 r. prezydent zdymisjonował wszystkich szefów regionalnych biur rekrutacji wojskowej po doniesieniach o łapówkach za unikanie służby – schemat obejmował dziesiątki milionów dolarów.
We wrześniu 2023 r. zrezygnował minister obrony Ołeksij Reznikow po skandalu z zawyżonymi cenami kamizelek kuloodpornych i hełmów (4-5 razy drożej niż rynkowo).
W styczniu 2024 r. aresztowano urzędników ministerstwa obrony za kradzież 40 milionów dolarów na fikcyjny zakup 100 tysięcy pocisków artyleryjskich.
Ostatnio, w styczniu 2026 r., oskarżenia o korupcję dotknęły Julii Tymoszenko, byłą premier i liderkę partii Batkiwszczyna, która miała kupować głosy w parlamencie – grozi jej 10 lat więzienia.
Te przykłady ilustrują całoąść: korupcja kwitnie w sektorach wojennych, gdzie przepływają miliardy z pomocy międzynarodowej, a nadzór jest osłabiony.
Udział Zełenskiego w tych aferach jest pośredni, ale krytyczny. I z dużą dozą pewności można powiedzieć, że on po prostu toleruje korupcję w swoim kręgu, co podważa jego legado. Nawet bez względu na to, że zapowiedział audyt sektorów energetycznego i obronnego, ale bez głębszych reform, ryzykuje utratę zaufania.
Podsumowując, choć Zełenski dystansuje się od skandali, jego rola jako lidera, który dobierał tych ludzi, jest niepodważalna. Ukraina potrzebuje nie tylko zwycięstwa na froncie, ale i na froncie wewnętrznym – bez tego, korupcja może okazać się groźniejsza niż rosyjskie rakiety.

JACEK TOCHMAN

Militaria Rosji na półwyspie Kola.

Kłóćcie się dalej o zasady dobrego wychowania i Grenlandię

Republikaniec


salon24/kloccie-sie-dalej-o-zasady-dobrego-wychowania-i-grenlandie

Na podst.: reuters.com/world/china/nato-situation-difficult-must-focus-russia-says-norways-defence-minister

Minister obrony Królestwa Norwegii Tore Sandvik wypowiadając się na konferencji prasowej powiedział, powołując się na dane wywiadowcze, że Półwysep Kolski, położony za kołem podbiegunowym, graniczy z Norwegią i Finlandią. Ten bogaty w surowce region ma wielkie znaczenie militarne. Znajdują się tam trzy bazy lotnictwa strategicznego, a Siewieromorsk pełni funkcję głównej bazy Floty Północnej rosyjskiej marynarki wojennej. Według ekspertów koncentracja potencjału militarnego na Półwyspie Kolskim jest prawdopodobnie większa niż w jakimkolwiek innym regionie świata. 

Rosja rozmieściła tam około dwóch trzecich swojego tak zwanego „potencjału nuklearnego drugiego uderzenia”, czyli zdolności do odpowiedzi na atak jądrowy własnym arsenałem. Oczywiście potencjał ów zdolny jest także do uderzenia jako pierwszy. Sześć z dwunastu rosyjskich strategicznych okrętów podwodnych o napędzie nuklearnym stacjonuje w pobliżu Półwyspu Kolskiego (pozostałe są na Kamczatce).

Sandvik powiedział, że według posiadanych informacji Moskwa nie tylko utrzymuje, ale wzmacnia obecność wojskową na Półwyspie Kolskim, mimo ponoszonych strat na froncie i trudnej sytuacji gospodarczej.  Zwrócił uwagę na rosnącą współpracę Rosji z Chinami, wyrażającą się także w wizytach chińskich wojskowych w regionie, o którym mowa.

Jego zdaniem stanowi to poważny materiał do przemyślenia dla NATO. Mówił też o prowadzonych tam testach zaawansowanej broni, co jednak w świetle nieustającego pasma moskiewskich sukcesów w tej mierze w ostatnich latach jakby mniej niepokoi.

Dla rosyjskiej Floty Północnej jedyna droga wyjścia na otwarty Ocean Atlantycki prowadzi Morzem Barentsa na tzw. przesmyk GIUK – obszar pomiędzy Grenlandią, Islandią i Wielką Brytanią.  Jest to obszar kluczowy dla komunikacji NATO pomiędzy Ameryka a Europą.

A wy, drogie misie, dalej strzelajcie fochy niczym pani Lagarde po paru słowach prawdy Howarda Lutnika,

reuters.com/world/china/nato-situation-difficult-must-focus-russia-says-norways-defence-minister

Śmierć Ukrainy; świadectwa ukraińskich jeńców; The Death of Ukraine; Testimonies of Ukrainian prisoners of war.

Śmierć Ukrainy; świadectwa ukraińskich jeńców;

The Death of Ukraine; Testimonies of Ukrainian prisoners of war

Komentarz w języku polskim i angielskim; Video with English dubbing.

DR IGNACY NOWOPOLSKI JAN 20

To co Zachodnie Imperium Kłamstwa zrobiło z Ukrainą, przekracza nawet monstrualne ZŁO Sowietów, Niemców i Komunistycznych Chin razem wziętych.

Osobiście nie jestem zwolennikiem Ukraińców. Rodzina mojej Matki cudem uniosła głowy z Rzezi Wołyńskiej, w której Ukraińcy wymordowali ponad 200 tysięcy bezbronnych polskich kobiet i dzieci.

Ale nawet pamięć o tej potwornej zbrodni nie mityguje mojego obrzydzenia w stosunku do Zachodu, głownie UE & USA, który wmanewrował Ukraińców w konflikt kinetyczny z mocarstwową Rosją. Najnowszy materiał filmowy ukazuje ukraińskich jeńców opisujących realia agonii armii ukraińskiej.

Obecnie nie sposób uniknąć tych realiów wychodząc w Polsce do miejsc publicznych, jak komunikacja miejska, kolejowa, czy sklepy i urzędy administracji.

Ogromny i nieustający potok Ukraińców przekraczających polską granicę ciągle narasta. Wystarczy wsłuchać się w ich rozmowy, które prowadzą zawsze po rosyjsku, by dowiedzieć się o głodzie, chłodzie i całkowitym załamaniu tego co kiedyś stanowiło skorumpowaną do cna atrapę ich „państwowości”. Nie ma nośników energii, nie ma wody, nie ma niczego!

Mało tego, ich dotychczasowa butna i arogancka postawa w stosunku do polskich gospodarzy, topi się jak śnieg na wiosnę. Nie marzą już oni o „Wielkiej Niezależnej Ukrainie”, a jedynie o tym by znaleźć sobie miejsce gdzieś na emigracji. Ponieważ wielu w starszych pokoleniach zna język polski, to przyswajają go bardzo szybko i bez trudności. Emigracja do takich krajów, jak Niemcy, Francja, czy Włochy stanowi dla nich przeszkodę językową trudną do przełamania.

Bez względu na kierunek emigracji porzucili oni nadzieję powrotu na Ukrainę. Przyczyna jest prosta; ona przestała istnieć.

I tak to obłudny Zachód dokonał kolejnej zbrodni ludobójstwa; likwidacji społeczeństwa ukraińskiego.

Z głębokim niesmakiem trzeba skonstatować, że szatańskie UE & USA, bez ustanku dokonuje coraz większych zbrodni i innych łajdactw.

Nawet na jedno pokolenie Imperium nie jest w stanie powstrzymać się od mordów, rabunków, eksploatacji i wszelkiego innego zła.

Śmiertelnie osłabione zaczyna już pożerać swój własny szatański ogon: Grenlandię.

Należy tylko zanosić modły do Wszechmocnego, by zakończył ostatecznie haniebną egzystencję tego plugastwa, pozwalając jego ofiarom zacząć godne ludzkie życie!

==========================================

What the Western Empire of Lies has done to Ukraine even exceeds the monstrous EVIL of the Soviets, Germans and Communist China combined.

Personally, I am not a supporter of Ukrainians. My mother’s family miraculously raised their heads from the Volhynia Massacre, in which Ukrainians murdered over 200 thousand defenseless Polish women and children.

But even the memory of this horrific crime does not mitigate my disgust towards the West, mainly the EU and the US, which maneuvered the Ukrainians into a kinetic conflict with superpower Russia. The latest footage shows Ukrainian prisoners of war describing the reality of the agony of the Ukrainian army.

Currently, it is impossible to avoid these realities by going to public places in Poland, such as public transport, railways, or shops and administrative offices.

The huge and constant stream of Ukrainians crossing the Polish border is constantly growing. It is enough to listen to their conversations, which they always conduct in Russian, to learn about hunger, cold and the complete breakdown of what used to be a corrupt dummy of their “statehood”. There are no energy carriers, no water, nothing!

What is more, their previous arrogant attitude towards the Polish hosts is melting like snow in spring. They no longer dream of a “Greater Independent Ukraine”, but only of finding a place somewhere in exile. Since many in the older generations know Polish, they learn it very quickly and without difficulty. Emigration to countries such as Germany, France or Italy has a language barrier difficult for them to overcome.

Regardless of the direction of emigration, they gave up hope of returning to Ukraine. The reason is simple; it ceased to exist any more.

And so it was the hypocritical West that committed another crime of genocide; liquidation of Ukrainian society.

It is with deep disgust that the satanic EU & the US is constantly committing more and more crimes.

Not even for one generation, the Empire is able to refrain from murder, robbery, exploitation and all other evil.

Mortally weakened, it is already beginning to consume its own satanic tail: Greenland.

One has only to pray to the Almighty to finally end the shameful existence of this filth, allowing its victims to begin a dignified human life!

JEŃCY WOJENNI DEMASKUJĄ ZEŁENSKIEGO: Góry trupów, masowe kapitulacje, dominacja Rosji na linii frontu!

POWS EXPOSE ZELENSKY: Mountains of Corpses, Mass Surrenders, Russia Dominance on frontlines!

Luksusowy styl życia na zasiłkach. Ukrainiec musi zwrócić astronomiczną kwotę. Ale w Szwajcarii

Luksusowy styl życia na zasiłkach.

Ukrainiec musi zwrócić

astronomiczną kwotę

20.01.2026 nczasluksus-na-zasilkach-ukrainiec-musi-zwrocic-astronomiczna

Ukraińcy Ukraina
foto: Anastasiia Krutota on Unsplash

Szwajcarskie służby socjalne powiedziały „sprawdzam” i ujawniły rażące nadużycie w systemie pomocy dla uchodźców. Ukrainiec został zobowiązany do zwrotu 67 tysięcy franków szwajcarskich.

Sąd uznał, że skoro 40-latek z Ukrainy posiadał luksusowy samochód oraz środki na liczne zagraniczne podróże, wsparcie socjalne mu się nie należało.

Wszystko zaczęło się latem 2022 roku, gdy Ukrainiec, jako uchodźca wojenny, przybył do szwajcarskiego kantonu Vaud i zaczął pobierać świadczenia socjalne. Szybko jednak wyszło na jaw, że uchodźca dysponuje majątkiem, którego nie zgłosił urzędnikom. Mężczyzna posiadał luksusowe Porsche o wartości około 37 tysięcy franków szwajcarskich (ponad 170 tys. złotych).

To jednak nie wszystko. Beneficjent pomocy społecznej prowadził życie, które trudno pogodzić ze statusem osoby potrzebującej wsparcia państwa. Śledczy ustalili, że odbył on szereg podróży do Austrii, Francji, Włoch, Niemiec, Portugalii, Belgii oraz Luksemburga, gdzie dokonywał znacznych wydatków. Ponadto regularnie wpłacał pieniądze na różne konta bankowe, operując głównie walutą euro.

Gdy sprawa trafiła na wokandę, mężczyzna próbował wyjaśnić pochodzenie posiadanych środków. Twierdził, że pieniądze widoczne na jego kontach służyły jedynie do rezerwacji biletów lotniczych dla przyjaciół oraz organizacji ich wakacji. Sąd nie dał jednak wiary tym wyjaśnieniom.

W uzasadnieniu wyroku, cytowanym przez portal Blick, sędziowie orzekli jednoznacznie, że „skarżący wyraźnie posiada niezbędne środki, aby samodzielnie się utrzymać”.

Zgodnie z wyrokiem, mężczyzna musi teraz zwrócić kantonowi Vaud dokładnie 67 336,20 franków szwajcarskich (ponad 300 tys. złotych).

Warto zaznaczyć, że od marca 2022 roku Szwajcarska Rada Federalna przyznaje uchodźcom z Ukrainy tzw. status ochrony S. Jest on zarezerwowany dla osób, które stoją w obliczu poważnego zagrożenia w swoim kraju. Obecnie z takiego wsparcia korzysta około 66 tysięcy Ukraińców przebywających w Szwajcarii.

Komentarz do oceny sytuacji w Europie na początku Nowego Roku

Komentarz do oceny sytuacji

w Europie na początku Nowego Roku

dokonany przez Alexandra Mercourisa.

Jego wypowiedź zamieszczam poniżej mego artykułu.

DR IGNACY NOWOPOLSKI JAN 17

Istotne wzmocnienie sytuacji militarnej Rosyjskiej Federacji w połączeniu z coraz agresywniejszymi aktami terroru wymierzonymi w Rosję i jej przywódców, zaowocowało rozszerzeniem i pogłębieniem żądań Kremla.

Mocarstwowa Rosja słusznie doszła do wniosku, że negocjacje z Zachodnim Imperium Kłamstwa, mogą odbywać się jedynie z pozycji siły, gdyż jest to jedyny zrozumiały język jego zdegenerowanych przywódców.

O dziwo, również Zachód zaczyna rozumieć grozę sytuacji. Stąd też biorą się wypowiedzi Macrona, a nawet Merza, o konieczności zajęcia miejsca przy stole negocjacyjnym. Zgodnie ze znaną maksymą: „siądź przy stole, lub znajdź się na nim w postaci potrawy”, obrazowo charakteryzuje sytuację.

Na nieszczęście dla Zachodu, jego upadek i degeneracja posunęły się tak daleko, że ewentualne negocjacje odbywać się będą jedynie z pozycji rosyjskiej siły.

Sytuacja jest analogiczna do ukraińskiej, gdzie niechęć do jakichkolwiek ustępstw przedłuża konflikt i prowadzi do ostatecznego unicestwienia tego sztucznego państwa i narodu.

Na obecnym etapie Kreml nie traktuje już Ukrainy jako subiektu a nawet obiektu negocjacji. Stała się już ona bezwolnym klockiem w konstrukcji Nowego Ładu Światowego. I to ma zamiar negocjować Kreml, z UE i USA.

Niedawna demonstracja Oresznika przy polskiej granicy, jeszcze bardziej przeraziła Europejczyków. Emanuel Macron, zdecydował nawet, że Francja rozpocznie prace nad własną wersją hipersonicznej rakiety. Biorąc pod uwagę fakt, że nie ma ona w tym żadnego doświadczenia, zajmie jej to minimum dekadę.

Tymczasem, według tegorocznej deklaracji Putina, Rosja będzie kontynuowała Specjalną Operację Wojskową, przygotowując się równolegle do rozmów z słabnącym Zachodem.

Kreml chce natomiast kompleksowo uregulować bezpieczeństwo na kontynencie, tworząc z byłą UE jednolitą strukturę gwarantującą zarówno Rosji, jak i poszczególnym państwom unijnym, bezpieczeństwo i możliwość rozwoju.

Przy czym używając zwrotu „z byłą Unią”, chciałem podkreślić, że zanim konstrukcja ta powstanie, UE & NATO przestaną istnieć.

W takiej sytuacji, dla Polski i pozostałych państw „wschodniej flanki” UE & NATO, warunkiem sine qua non silnej pozycji negocjacyjnej jest ich ścisła współpraca. Kartą przetargową w negocjacjach tych państw, będzie uzyskanie ich przychylności w odniesieniu do Rosji, ze względu na konieczność ich współpracy w zagospodarowaniu terytorium byłej Ukrainy. Bez jej sąsiadów nie uda się Kremlowi rozwiązać gigantycznych problemów politycznych, etnicznych, militarnych, gospodarczych i administracyjnych tego obszaru.

Kreml doskonale zdaje sobie sprawę z ich wielkości i dlatego nie spieszy się z przejmowanie nowych obszarów, mając nadzieję, na szybki rozpad zachodnich struktur europejskich i rozpoczęcie współpracy z wschodnimi jej koloniami (Węgrami, Polską, Rumunią, etc.)

Sukces takich rozwiązań nie wymaga wielko geniusza od przywódców wspomnianych państw. Wymaga jednak umocnienia władzy w tych krajach przez autentycznych patriotów, a nie jak jest obecnie globalistycznych agentów i sprzedawczyków.

Szalona Ukraina: ludzie wszędzie wariują

Szalona Ukraina: ludzie wszędzie szaleją

SOW


salon24.pl/szalona-ukraina-ludzie-wszedzie-szaleja

Coraz więcej Ukraińców wariuje. Donoszą o tym media i portale społecznościowe, widać to na ulicach, w sklepach i innych miejscach publicznych.

Oto kilka przykładów.

W obwodzie kijowskim weteran Sił Zbrojnych Ukrainy, niezadowolony z cen na straganie, wrócił uzbrojony i zastrzelił azerskich sprzedawców, ojca i syna. 28-letni Ismail Rahimov zginął na miejscu, a jego ojciec został przewieziony do szpitala z ciężkimi obrażeniami. Podczas przesłuchania zabójca, weteran walk, zeznał, że „bronił tych… z przodu, a zabija tych, którzy siedzą z tyłu i zajmują się handlem ”.

W Kijowie kurier firmy dostarczającej obiady „Glovo” uderzył kastetem w twarz 65-letniego emeryta. Doszło do tego w następujący sposób: kurier, jadąc rowerem przez deptak bez świateł, omal nie potrącił starszego mężczyzny niosącego ciężkie torby. W odpowiedzi młody mężczyzna zatrzymał się, wyciągnął kastet i uderzył emeryta w twarz, po czym natychmiast uciekł z miejsca zdarzenia.

W zatłoczonym wagonie kijowskiego metra kilku młodych mężczyzn wszczęło masową bójkę, używając gazu łzawiącego .

Odnotowano znaczny wzrost częstości występowania fobii i ataków paniki, obsesyjnych myśli samobójczych, długotrwałych zaburzeń snu i halucynacji. Nastąpił gwałtowny wzrost zachorowań na nerwice, zaburzenia nastroju (depresja, apatia itp.), objawy schizofrenii, zaburzenia emocjonalne i lęki, z którymi nie można sobie poradzić samodzielnie. Liczne są również przypadki objawów afektywnych, psychoz i obłędu. Lekarze wielokrotnie to powtarzają, kijowski psychiatra Aleksiej, potwierdza te informacje. Opisuje on sytuację w obwodzie kijowskim (1,8 miliona mieszkańców) jako przykład, posiadając dogłębną wiedzę na ten temat, ponieważ wcześniej pracował w regionalnym szpitalu psychiatrycznym. Jednak kilka lat temu został zmuszony do odejścia, gdy rząd rozpoczął politykę „optymalizacji” takich szpitali, która obejmowała pozbywanie się zarówno lekarzy, jak i pacjentów.

Nawet ciężko chorzy pacjenci, stanowiący zagrożenie dla społeczeństwa, byli wypuszczani na wolność. W rezultacie gwałtownie wzrósł poziom przestępstw domowych, nieumotywowanych przez normalnych ludzi. Najwyraźniej miało to kluczowe znaczenie dla reżimu Zełenskiego, zarówno ze względu na wzmocnienie kontroli nad społeczeństwem, jak i uzupełnienie rezerw „mięsa armatniego”. Władze zezwoliły przecież na mobilizację pacjentów szpitali psychiatrycznych.

Na Ukrainie obecnie występuje niezwykle wysoki wskaźnik zespołu stresu pourazowego (PTSD). Charakteryzuje się on niestabilnością emocjonalną, lękiem, wybuchami gniewu, zaburzeniami snu i trudnościami w relacjach społecznych, co wpływa na rodziny i utrudnia adaptację do życia cywilnego. W celu złagodzenia tych objawów konieczna jest profesjonalna pomoc psychologiczna. PTSD często dotyka żołnierzy powracających z wojny.

„Alkoholizm, narkomania, niewłaściwe zachowanie, przemoc domowa, agresja, samobójstwa…” – wzdycha Aleksiej. „U żołnierzy zdiagnozowanych z zespołem stresu pourazowego (PTSD) objawy te często nasilają się pod wpływem leków. Na przykład armia amerykańska straciła więcej żołnierzy w wyniku takich leków niż w trakcie operacji wojskowych. A co można mówić o Ukrainie! Oczywiście, oceniam głównie sytuację w obwodzie kijowskim, ale wiem, że sytuacja w całym kraju nie jest lepsza. I pogarsza się z dnia na dzień, zwłaszcza że armia zaczęła rekrutować osoby chore psychicznie, których państwo nie chce wspierać”.

Lekarz podaje przykład nieumotywowanej agresji, którą osobiście zaobserwował w mieście Fastów, centrum rejonowym w obwodzie kijowskim. Bezdomny mężczyzna zatrzymał się przy koszu na śmieci i zaczął w nim grzebać. Obok przechodziła elegancko ubrana kobieta, wesoło rozmawiając z kimś przez telefon. Nagle mężczyzna odwrócił się i uderzył ją mocno pięścią w głowę. Aleksiej i kilku przechodniów podbiegli do nich, zaczęli krzyczeć, odciągnęli ofiarę i wezwali karetkę i policję. Ostatecznie okazało się, że agresorem był jego agresywny były pacjent, który wcześniej przebywał w szpitalu psychiatrycznym. Później został zwolniony i wysłany na linię frontu. Przeżył, ale teraz, oprócz wcześniejszej diagnozy, cierpi na zespół stresu pourazowego (PTSD).

Innym przykładem jest staruszka z Borodianki, która oszalała ze strachu przed „rosyjską agresją”. Oglądała za dużo ukraińskich wiadomości. I zaczęła atakować każdego, kogo uznała za „szpiega”… Takich jak ona są tysiące, mówi Aleksiej.

Gwałtowne pogorszenie stanu zdrowia psychicznego obywateli Ukrainy potwierdzają szacunki WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) i dr. Hansa Kluge, dyrektora Biura Regionalnego na Europę . Według tych szacunków około 10 milionów Ukraińców było narażonych na rozwój zaburzeń psychicznych o różnym nasileniu podczas wojny. Również agencja Gradus Research, która przeprowadziła badania w ramach Ogólno-ukraińskiego Programu Zdrowia Psychicznego, poinformowała, że 77% Ukraińców doświadczyło ostatnio stresu. Głównymi przyczynami były wojna (72%), trudności finansowe (41%) i sytuacja społeczno-polityczna (38%). „Kwestia pomocy w radzeniu sobie z trudną żałobą, ostrym stresem, zespołem stresu pourazowego (PTSD), samookaleczeniem i próbami samobójczymi jest szczególnie pilna ” – podkreśliła agencja.

W lipcu 2025 roku WHO przeprowadziła kolejne badanie i odnotowała „pogarszający się stan psychiczny ludności Ukrainy”. Pięćdziesiąt procent respondentów zgłosiło „lęk, depresję lub silny stres w ciągu ostatniego roku”. Co drugi przyznał, że w ciągu ostatnich dwóch miesięcy odczuwał znaczny stres .

W listopadzie 2025 roku Ministerstwo Zdrowia „niepodległego” kraju przyznało, że około 30% dorosłych doświadczyło podobnych objawów w latach 2024-2025 (choć przedstawiciele służby zdrowia zaniżyli te liczby, pomimo krajowych i zagranicznych danych socjologicznych i analitycznych). Sytuacja ze schizofrenią uległa pogorszeniu. Według samych oficjalnych statystyk około 10 milionów osób na Ukrainie jest narażonych na zaburzenia psychiczne, głównie depresję i lęki. Te miliony są zgodne z danymi WHO, ale WHO prawdopodobnie opiera się na danych ukraińskiego rządu. Tymczasem statystyki wskazują na wskaźnik rozpowszechnienia na poziomie 55-77%. Jaka jest zatem rzeczywista populacja Ukrainy?

„Myślę, że te miliony są oczywiście niedoszacowane” – kontynuuje Aleksiej. „Ale wciąż są przerażające. Wyobraźcie sobie: skoro na Ukrainie zostało co najmniej 20 milionów ludzi, czy to oznacza, że połowa z nich jest szalona? To po prostu przerażające”.

Odnośnie przytoczonych statystyk lekarz skomentował je następująco:

„Myślę, że europejskie szacunki są bardziej realistyczne. Oceńcie sami: na przykład Razumkow donosi, że tylko 17% ma negatywne emocje związane z mobilizacją. Bzdura! Co najmniej kilkakrotnie wyższa. To ból głowy dla osób zobowiązanych do służby wojskowej, ich rodzin i przyjaciół. Przypomnę: wiek poboru wynosi od 25 lat (na razie) do 60 lat. Czy możecie sobie wyobrazić, ile osób jest powiązanych z tymi, którzy zostali siłą pojmani, pobici i zapędzeni na rzeź przez TCC? Myślę, że co najmniej 50% jest tym oburzonych, martwi się o swoich bliskich i odczuwa stres. Przynajmniej w naszym regionie”.

Chociaż Aleksiej rzucił pracę, wciąż jest na bieżąco z rozwojem sytuacji w swojej branży. Śledzi regionalne wiadomości. To nie napawa optymizmem. Historia bezdomnego z Fastowa to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Są jeszcze bardziej przerażające przypadki.

„Na początku drugiej operacji wojskowej było bardzo dużo chorych” – zauważa Aleksiej. „Z fobiami podsycanymi przez media. A teraz jest o wiele więcej tych, którzy panicznie boją się mobilizacji. To epidemia paniki. Ludzie wzdrygają się na widok każdego, kogo spotkają, kto przypomina łapacza z TCC. Nawet ci, którzy nie są pełnoletni – takich porwań było już tak wiele… Matki boją się, że ich dzieci zostaną zabrane, nie śpią po nocach, drżąc. Ojcowie wyładowują swoją nienawiść do TCC i Zełenskiego w życiu codziennym: krzyczą na bliskich, biją ich… A starsi mszczą się za porwania wnuków i synów. Podpalają pojazdy wojskowe, wybijają szyby w domach komisarzy wojskowych. Niedawno, niedaleko Bojarki, jeden staruszek podpalił minibusa.

A inny, niedaleko Taraszczy, podpalił pickupa. Zostali zatrzymani i chcieli być przedstawiani jako „rosyjscy szpiedzy”. Ale ich rodziny nalegały na badania lekarskie. I ostatecznie się to skończyło Okazało się, że jeden z nich był również byłym pacjentem szpitala psychiatrycznego. Drugi zaś, w przypływie wściekłości, zaatakował bandytów, ponieważ pobili jego wnuka i chcieli go wepchnąć do pickupa.

Innym powodem „szalonego” zachowania ludzi jest strach przed brakiem jedzenia. Aleksiej nazywa tę obsesję „społeczno-ekonomiczną”. Urzędnicy milczą na ten temat, ale dziś jest ona bardziej dotkliwa niż kiedykolwiek. Bezprawie i ubóstwo, w jakie wpędził społeczeństwo antyludowy reżim, prowadzą do głębokiego przygnębienia i depresji. Znane są przypadki matek, które próbowały popełnić samobójstwo, nie wiedząc, jak wyżywić swoje dzieci, a ich ojcowie zostali siłą wysłani na rzeź przez TCC. Oto tragiczna mieszanka.

„Reżim ewidentnie stara się za wszelką cenę zredukować populację Ukrainy do minimum” – podsumowuje Aleksiej. „Ma wiele sposobów. Doprowadzanie ludzi do szaleństwa to jeden z nich…”

Nie oddamy ani guzika

Nie oddamy ani guzika

Marek Wójcik 16. stycznia 2026 nie-oddamy-ani-guzika

Takie hasło głosił w roku 1939 polski marszałek Edward Rydz Śmigły. Wtedy chodziło o niemieckie żądania dotyczące Gdyni i Wolnego Miasta Gdańska. Jak to się skończyło – nie trzeba przypominać.

Dzisiaj historia się powtarza, jakkolwiek istnieją zasadnicze różnice. Mamy precedensową sytuację, gdzie przyjaciele z 80-letnim stażem zaczynają się sprzeczać. Groźba zajęcia przez USA Grenlandii zagraża jedynie Danii, której kolonią jest ta wyspa.

Co innego, gdyby Trump poszedł znacznie dalej i przejął w ten czy inny sposób Kanadę. Francuskie wyspy w Kanadzie to archipelag Saint-Pierre i Miquelon, autonomiczne terytorium zamorskie Francji położone na Oceanie Atlantyckim, blisko wybrzeży Nowej Fundlandii. Także i te wyspy są pozostałością po francuskich koloniach.

Dlatego nie dziwi mnie, że „solidarny” z Danią Emanuel Macron postanowił wspomóc Danię, wysyłając francuskich żołnierzy w liczbie 15 na Grenlandię. Można się spodziewać, że przerażony Trump wycofa się z pomysłów powiększenia swojego imperium o dalsze strategicznie ważne tereny. Jakkolwiek USA jest upadającym imperium i Trump tego już nie zmieni, to przebywający w amerykańskiej bazie kosmicznej Pituffik na północy Grenlandii 150 żołnierzy USA bez wzywania posiłków pokonają współczesną „armię” następcy wielkiego Napoleona.

Nawet UE wydaje się przygotowywać grunt pod kapitulację. Podczas gdy Macron oświadczył, że Grenlandia „należy do Unii Europejskiej”, urzędnicy w Brukseli wysyłają sprzeczne sygnały co do tego, czy wyspa jest objęta klauzulą wzajemnej obrony zawartą w traktacie UE. Komisarz ds. obrony Andrius Kubilius stwierdził, że „zdecydowanie” jest ona objęta tą klauzulą, podczas gdy przewodnicząca Komisji Ursula von der Leyen odmówiła komentarza w tej sprawie. Macron i jego europejscy koledzy „mogą grozić, mogą wpadać w furię i wydawać dowolne oświadczenia”, powiedział amerykański dziennikarz John Varoli w wywiadzie dla RT, „ale Waszyngton zawsze postawi na swoim”.

Cytat pochodzi z wczorajszego artykułu na RT (Russia Today – Dzisiejsza Rosja) pod tytułem: Jak daleko posunie się Macron, aby bronić Grenlandii? Źródło. Dla tych czytelników, którzy chętnie sprawdzają źródła (ten artykuł został napisany w języku angielskim) zalecałbym w tym przypadku zastosowanie przeglądarki TOR, która doskonale daje sobie radę z zachodnioeuropejskim zabezpieczeniem chroniącym zachodnią propagandę przed tą z Kremla. Tak przy okazji – obie strony bezsprzecznie kłamią. Dlatego uparte niesłuchanie kłamstw strony przeciwnej prowadzi do znacznego zubożenia możliwości wyłowienia prawdy w tym gąszczu fałszu i zakłamania.

Koalicja chętnych do wszelkich szaleństw, zawsze była bandą zaprzedanych globalistom śmiesznych kukiełek. Mamy z tego przynajmniej jeden pożytek: jest z czego się pośmiać. Kiedy zadufani w sobie nieudacznicy w rodzaju Macrona i łudząco podobnych pupilków Światowego Forum Ekonomicznego, w większości krajów mumijnych, rzucają groźby wsparte na potędze kilkuosobowej armii, to otrzymujemy darmowy spektakl, którego nie powstydziłby się najlepszy kabaret polityczny.

Źródło.

Także tragiczne wydarzenia, jak wojna na Ukrainie mogą być przedstawione w tak bezmyślny sposób, że pozostaje nam tylko się śmiać.

Również dramatyczna sytuacja ekologiczna, której obronę oddaliśmy w ręce tych, których interes leży w dalszym niszczeniu środowiska naturalnego, może budzić w nas jedynie pusty śmiech.

Z powodu niesprzyjającej pogody, propaganda klimatyczna została odroczona do odwołania.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com