Czemu nie odpowiadamy tak, żeby ich zabolało? – pytają Rosjanie

Czemu nie odpowiadamy tak, żeby ich zabolało? – pytają Rosjanie

Ukraińskie drony hulają nad rosyjskimi miastami. Tylko stosunkowo niewielka ich część osiąga cel, ale skutki są dla Rosji druzgocące: zniszczenia w infrastrukturze energetycznej, przerwanie komunikacji i dostaw towarów na Krym, gdzie paliwo jest teraz racjonowane, i gdy dalej tak pójdzie, a Kreml nie znajdzie sposobu na ‚uciszenie’  kijowskiego reżimu, zabraknie żywności na półwyspie. I giną ludzie, bo neobanderowscy terroryści nieszczególnie mają na uwadze rosyjskich cywilów.

Intensywność i częstotliwość ataków nasila się, płoną bloki mieszkalne, wieżowce, rafinerie, co sprawia, że Ukraińcy – a widzimy to na krótkich filmach-wideo – cieszą się, wpadają w euforię; nie traktują Rosjan jako braci, lecz jako śmiertelnych, znienawidzonych wrogów. 

Co na to rosyjska opinia publiczna? Czy nastąpią zmiany fundamentalne w prowadzeniu wojny z kijowskim reżimem? Ile razy mogą państwa NATO przekraczać ‚czerwone linie’  wyznaczone przez Kreml? – Próbuje na te pytania odpowiedzieć szef platformy  strajk.eu  Maciej Wiśniowski, który akurat powrócił z 10-dniowego wojażu po Rosji. W 54-minutowym podcaście zadaje pytania i podejmuje dyskusję Bojan Stanisławski.

Pojawiły się nowe, nieprzewidziane przeszkody w wojnie z neo-banderą. Nastąpiła przewaga Ukraińców w zakresie dronów. Niebezpieczny jest transport drogowy w Rosji, co utrudnia zaopatrzenie lub w ogóle uniemożliwia komunikację z Półwyspem Krymskim (droga na Krym to ‚droga śmierci’). W wieloletniej już wojnie śmierć poniosło około 350 tysięcy żołnierzy rosyjskich. Dodać tu trzeba ogromną ilość ciężko rannych, którzy wyłączeni zostali z normalnego życia.

„Czemu nie odpowiadamy tak, żeby ich zabolało?” pytają rozmówcy. Jeden z nich stwierdza: „Próbujemy dopchać się do stolika, gdzie rozdają karty. Problem w tym, że jeszcze niedawno chcieliśmy wywrócić ten stolik, a teraz prosimy, żeby nas tam dopuścili”. BRICS miał być antyimperialistyczny, a teraz Kreml próbuje dogadać się z imperializmem. Pytają Rosjanie, dlaczego Iran, o znacznie mniejszych zasobach niż ich kraj, potrafił efektywnie walić po Amerykanach i żydach, a rząd rosyjski stoi niezmiennie na pozycji rozważnej, a teraz defensywnej.

Prezydent Władimir Putin notuje spadek poparcia. Zwykli Rosjanie doceniają jego osiągnięcia w zakresie dotychczasowego rozwoju rosyjskiej gospodarki i – jest to charakterystyczne dla naszych wschodnich sąsiadów – krytykują rząd, ale nie samego prezydenta, choć zwracają uwagę na jego wiek i zużycie po 26 latach sprawowania władzy. Pojawia się myśl: ‚Może trzeba go zmienić? – Tak, ale na kogo?’

Siergiej Karaganow to przewidział; proponował oddać władzę w sprawach militarnych w ręce wojskowych. I tu nasuwają się myśli o pierwotnych zamierzeniach demilitaryzacji i denazyfikacji Ukrainy. I wychodzi tak, że po ponad czterech latach działań wojennych armia ukraińska jest 3-krotnie silniejsza, a neo-banderyzm wzniósł się na wyżyny.

I jeszcze parę słów o dzisiejszym życiu społeczeństwa w Rosji. Maciej Wiśniowski opowiada o niewyobrażalnej biurokracji, która jeszcze niedawno nie była rozwinięta w takim stopniu, oraz o ograniczeniu swobód obywatelskich. Obraz nie do pozazdroszczenia. Dodam, że narrator był wielokrotnie w Federacji, ma tam wielu przyjaciół i jest nader przychylny Rosji.

Zygmunt Białas

Putin na drodze do Armagedonu. [!! publicysta jojcy ?]

Putin na drodze do Armagedonu

Paul Craig Roberts

Od jakiegoś czasu obserwuję, jak John Helmer ostrożnie zmierza do wniosku, że stale rozszerzająca się, niekończąca się „operacja specjalna” Putina nie kończy się dobrze dla Putina, dla Rosji, dla Europy, a pośrednio również dla USA. Dla zainteresowanych, oto najnowszy artykuł Helmera:

Putin próbuje jeździć na dwóch koniach. Jeden z nich to minister finansów Anton Siłuanow, prezes Banku Centralnego Elwira Nabiullina oraz agent-oligarcha Kirył Dmitrijew, który przejął kontrolę nad ukraińskimi „rozmowami pokojowymi” od rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, a także rosyjskich służb wywiadowczych i wojska. Dla Dmitrijewa i oligarchów, których najwyraźniej reprezentuje, jedynym zmartwieniem jest zarabianie pieniędzy. Ta frakcja mówi Putinowi, że musi albo zaniechać swojej „operacji specjalnej”, albo zdecydować się na powszechną mobilizację i podwyżki podatków, co jeszcze bardziej pogrążyłoby gospodarkę.

Drugą stronę tworzy rosyjski Sztab Generalny i szef wywiadu wojskowego, admirał Igor Kostiukow. Ta frakcja przekonuje Putina, że ​​gdyby tylko nie wchodził im w drogę, mogliby szybko i zwycięsko zakończyć konflikt.

Co więc zrobił Putin? Postanowił zjeść ciastko i mieć ciastko – z półśrodkami w każdym przypadku.

Helmer myśli podobnie jak ja, a ja, podobnie jak Gilbert Doctorow, wierzę, że strategiczne błędy Putina prowadzą wprost do wojny na większą skalę w Europie. Kraje europejskie współpracują obecnie z Ukrainą nad budową rozległych zakładów produkujących drony, których broń może penetrować Rosję – w ten sposób sprowadzając bezsensowną „operację specjalną” Putina bezpośrednio do rosyjskiej ludności, do obiektów energetycznych, lotnisk, szkół i domów. Innymi słowy, ciężkie straty po stronie rosyjskiej i zakłócenia w codziennym życiu mają miejsce daleko od pola bitwy na Ukrainie.

Kilka lat temu Michael Hudson i ja wskazaliśmy, że szef banku centralnego Putina utrudnia Rosji radzenie sobie z sankcjami USA i wspieranie zarówno rosyjskiej gospodarki, jak i konfliktu z Zachodem na Ukrainie. Nasz artykuł został przetłumaczony i opublikowany w Rosji. Kreml zignorował naszą analizę, a Elwira Nabiullina, którą uważam za de facto agentkę Ameryki, pozostaje u władzy, hamując rozwój gospodarczy Rosji i lobbując przeciwko wysiłkom wojennym.

Kirył Dmitriew, agent oligarchów, który zastąpił rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych i rosyjskie wojsko w „negocjacjach pokojowych”, nakazuje Putinowi porzucić wojnę i zawrzeć pokój – nawet na warunkach wroga. Liczy się zarabianie pieniędzy.

Szefowa banku centralnego powiedziała Putinowi, że 20-procentowe stopy procentowe, które rujnują firmy na korzyść oligarchicznych monopoli, są niezbędne dla ochrony Rosji przed sankcjami USA. Dodała, że ​​gdyby Putin tylko zakończył wojnę i zawarł pokój, mogłaby obniżyć stopy procentowe.

Niestety, Putin wie zbyt mało o obu kwestiach, by wiedzieć, co jest słuszne. Próbuje więc jeździć na dwóch koniach. Jedzie bladym koniem ku Armagedonowi – a świat podąża za nim.

Czy Rosja przetrwa pod rządami tchórza Putina, dopóki wyborcy jesienią nie będą mieli okazji odsunąć jego partii od władzy?

Wczoraj ukraińskie drony po raz drugi zaatakowały Sankt Petersburg, podczas gdy Rosja gościła Międzynarodowe Forum Ekonomiczne, w którym uczestniczyli uczestnicy ze 130 krajów. Lotnisko w Sankt Petersburgu zostało zamknięte w odpowiedzi na atak.

Jaka była odpowiedź Putina? Skrytykował ton wypowiedzi Zełenskiego o wizycie drona, nazywając go „niestosownym”.

Świadkowie ze 130 krajów byli świadkami słabości Rosji.

Źródło: Putin na drodze do Armagedonu

Przesłanie Putina w sprawie Ukrainy: „Pracujcie dalej, bracia”

Przesłanie Putina w sprawie Ukrainy: „Pracujcie dalej, bracia”

6 czerwca 2026 r.przez Larry C. Johnson sonar21-com.translate.goo/putins-message-to-ukraine-keep-on-working-brothers

Podczas sesji zamykającej Międzynarodowe Forum Ekonomiczne w Sankt Petersburgu (SPIEF) Władimir Putin użył sformułowania, które moim zdaniem większość osób spoza Rosji przeoczyła lub zignorowała. Powiedział: „Pracujcie, bracia”. Najpierw pozwólcie, że wyjaśnię kontekst tych słów.

Zełenski opublikował otwarty list do Putina, który – jak sądzę, i wielu innych – został celowo zaplanowany tak, aby zbiegał się z sesją plenarną SPIEF… Był to prowokacyjny ruch mający na celu zakłócenie atmosfery forum. Putin został o to zapytany podczas sesji pytań i odpowiedzi ostatniej sesji. Nazwał list „ niegrzecznym ” i powiedział, że „ nie ma sposobu na zorganizowanie spotkania twarzą w twarz ”. Putin ujawnił, że rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow próbował pokazać mu list dwukrotnie – najpierw 4 czerwca, a potem tuż przed przybyciem do SPIEF na swoje przemówienie dziś rano (piątek, 5 czerwca). W swojej odpowiedzi odniósł się do listu w sposób lekceważący, tzn. nie uważał, aby był wart poważnej odpowiedzi.

Zamiast odnieść się do propozycji Zełenskiego, Putin całkowicie odrzucił list. Stwierdził, że adresatami listu są rosyjscy żołnierze i kombatanci na linii rozgraniczenia, mówiąc im:

Kraj jest z Ciebie dumny i pokłada w Tobie swoje nadzieje.Powinniśmy zwrócić się nie do autorów tego listu ani miłośników literatury epistolarnej, lecz do naszych żołnierzy na pierwszej linii frontu.

Następnie zakończył słowami: „Pracujcie, bracia!”

Aby zrozumieć znaczenie tego zwrotu, trzeba poznać Magomeda Nurbagandowa:

Magomed Nurbagandowicz Nurbagandow (9 stycznia 1985 – 10 lipca 2016) był porucznikiem policji w Gwardii Narodowej Rosji, stacjonującym w Kaspijsku w Republice Dagestanu. Z pochodzenia był Darginem, urodzonym we wsi Sergokała. Był, jak mówią, wybitnym uczniem – ukończył liceum ze złotym medalem, a następnie z wyróżnieniem wydział prawa Uniwersytetu Państwowego w Dagestanie.

Rankiem 10 lipca 2016 roku Nurbagandow spędzał wakacje z rodziną w pobliżu wioski Sergokala, gdy został zaatakowany przez pięciu uzbrojonych bojowników. Dowiedziawszy się, że jest policjantem, bojownicy wciągnęli go i jego brata do bagażnika skradzionego samochodu, wywieźli z terenu rekreacyjnego, a następnie zastrzelili. Morderstwo zostało sfilmowane telefonem komórkowym i opublikowane na stronie internetowej ekstremistów.Wikipedia

Cel bojowników był psychologiczny – chcieli, żeby pojawił się przed kamerami i wezwał swoich kolegów do odejścia z policji i zaprzestania walki. Zamiast tego, patrząc prosto w kamerę, Nurbagandow nawoływał: „Pracujcie dalej, bracia” (Работайте, братья) – czyn wymagający ogromnej odwagi.

Bojownicy opublikowali zmontowaną wersję nagrania, w której wycięli ostatnie słowa Nurbagandowa. Jego bunt został stłumiony – aż do interwencji losu. Kilku bojowników z grupy zginęło we wrześniu 2016 roku, a podczas badania zwłok znaleziono telefon komórkowy, którym nagrano oryginalne, nieedytowane nagranie. Pełne nagranie – z nienaruszonymi ostatnimi słowami Nurbagandowa – zostało następnie opublikowane przez rosyjskie władze. Fraza stała się viralem 12 września 2016 roku i stała się ogólnokrajową sensacją.

Od czasu publikacji nieedytowanego nagrania, fraza Pracujcie, bracia! była wielokrotnie słyszana w rosyjskim radiu i telewizji państwowej, wykorzystywana w mediach, przemówieniach publicznych, filmach dokumentalnych, apelach, raportach i kampaniach. Niosła ze sobą wielowarstwowe znaczenie – bunt w obliczu śmierci, lojalność wobec kolegów i odmowę bycia narzędziem propagandy przez wroga. Od tego czasu fraza ta zyskała znaczenie wykraczające poza kontekst walki z terroryzmem – jest szeroko stosowana w Rosji jako wyraz stoickiej wytrwałości i obowiązku zawodowego, szczególnie w kręgach wojskowych i organów ścigania.

Przywołując go przed międzynarodową publicznością w SPIEF , Putin złożył wielowarstwowe oświadczenie: że list Zełenskiego był wrogą propagandą, że należy traktować go z taką samą pogardą, jaką Nurbagandow okazywał swoim porywaczom, i że jedynymi ludźmi, do których warto się zwracać, są ci, którzy faktycznie walczą. Twarz Putina była ponura, gdy wypowiadał te słowa.

——————————————–

Zmieniając temat, chcę skomentować ostatnią wymianę pocisków i dronów między USA a Iranem w Zatoce Perskiej. Oto moja teoria: rozkaz wykonawczy, na podstawie którego działają siły amerykańskie, prawdopodobnie stanowi, że ich misją jest zapewnienie swobody żeglugi przez Cieśninę Ormuz oraz identyfikacja i zniszczenie systemów łączności i uzbrojenia w tym rejonie, które Irańczycy wykorzystują do przechwytywania statków.

Oto wyjaśnienie IRGC dotyczące tego, co się wydarzyło:

W imię Boga, pogromcy tyranów. Jeśli więc ktoś cię atakuje, atakuj go w ten sam sposób, w jaki on atakował ciebie.

Dziś o godzinie 1:30 rano cztery tankowce naruszające przepisy, sprowokowane i dowodzone przez inwazyjną armię amerykańską, próbowały nielegalnie opuścić Cieśninę Ormuz bez koordynacji i bez uwzględnienia ostrzeżeń wydanych przez Marynarkę Wojenną Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Po otrzymaniu ostrzeżenia jeden z tankowców został namierzony i zatrzymany, a pozostałe jednostki naruszające przepisy zawróciły.

Po tym incydencie, o godzinie 14:00, amerykańskie drony zaatakowały dwoma pociskami ośrodek łączności w Qeshm i kolejny w Sirik. W odpowiedzi na agresję armii amerykańskiej, która zabiła dzieci, natychmiast dwie amerykańskie bazy lotnicze w Kuwejcie, Ali Al-Salem, oraz pozostałe ważne obiekty w bazie morskiej Piątej Floty USA w Bahrajnie, zostały zaatakowane pociskami balistycznymi przez siły powietrzno-kosmiczne IRGC.

Możliwe, że Stany Zjednoczone wykorzystują tankowce jako przynętę, aby zidentyfikować irańskie pozycje ogniowe i środki łączności wykorzystywane do namierzania statków próbujących przepłynąć przez Cieśninę.

W tym momencie nie sądzę, aby Stany Zjednoczone wykorzystały te spotkania jako pretekst do powrotu do pełnej gotowości bojowej i przeprowadzenia zmasowanych ataków w Iranie. Pomimo tych potyczek morskich i powietrznych, wydaje się, że trwają poważne negocjacje. Nie wiem, czy zakończą się one sukcesem, ale Stany Zjednoczone są ewidentnie w sytuacji bez wyjścia.

Na początek dnia rozmawiałem przez 30 minut z moim kumplem Rasheedem Muhammadem:

Na żywo z analitykiem CIA Larrym Johnsonem: Czy Iran ma 💣?

Pułkownik Wilkerson i ja odbyliśmy naszą regularną piątkową rozmowę z Nimą:

Larry Johnson i płk. Wilkerson: Iran WYSTRZA RAKIETAMI w kierunku amerykańskich niszczycieli – amerykańskie statki uciekają na Ocean Indyjski

Ray McGovern i ja odbyliśmy porywającą sesję z sędzią Napolitano:

Okrągły stół INTEL z Johnson & McGovern: podsumowanie tygodnia 5 czerwca

Mario i ja zaczęliśmy rozmowę akurat wtedy, gdy zaczęły pojawiać się doniesienia o nowych atakach USA na Iran. Spekulowałem, że Iran wkrótce odpowie:

PILNE: USA PONOWNIE ATAKUJĄ IRAN, WKRÓTCE OCZEKIWANE SĄ DUŻE ODWETY – z byłym agentem CIA Larrym Johnsonem

Opuściłem podcast Maria i zostałem poprowadzony przez Sulaimana, gdzie kontynuowaliśmy dyskusję na temat najnowszych wiadomości o atakach rakietowych. Po 40 minutach programu dowiedzieliśmy się, że Iran odpowiedział atakiem:

PILNE: USA ZBOMBARDOWAŁY SIRIK, GORUK I WYSPĘ QESHM W IRAN, 4 OSOBY ZGINĘŁY, W TYM BYŁY CZŁONEK CIA, LARRY JOHNSON

Dwadzieścia minut po pożegnaniu z Sulaimanem, producent Maria zadzwonił do mnie i błagał, żebym odwiedził go ponownie, aby omówić konsekwencje nowych strajków:

PILNE: IRAN ATAKUJE BAHRAJN I KUWEJT. Były agent CIA Larry Johnson

===================

Dziękuję za nieocenione wsparcie w postaci czasu poświęconego na czytanie i komentowanie. Nie pobieram opłat abonamentowych ani nie akceptuję reklam.

Putin o gospodarce Rosji, wojnie na Ukrainie i rakiecie Oresznik

Prezydent Rosji Władimir Putin odpowiada na pytania szefów międzynarodowych agencji informacyjnych w Petersburgu, 4 czerwca 2026 r. © Sputnik / Alexander Kazakov

Putin o gospodarce Rosji, wojnie na Ukrainie i rakiecie Oresznik: najważniejsze wypowiedzi z Petersburga

Podczas Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Sankt Petersburgu prezydent Rosji Władimir Putin odpowiadał na pytania czołowych międzynarodowych agencji informacyjnych. W ponad dwugodzinnej sesji pytań i odpowiedzi uczestniczyli przedstawiciele chińskich, białoruskich, niemieckich, francuskich, hiszpańskich i irańskich mediów państwowych, a także dziennikarze agencji Reuters i Associated Press.

Dyskusja obejmowała kwestie takie jak sytuacja gospodarcza Rosji, wojna na Ukrainie, perspektywy negocjacji pokojowych i rozmieszczenia nowych systemów uzbrojenia.

Putin odrzuca prognozy o załamaniu się rosyjskiej gospodarki

Zapytany, czy Rosja będzie w stanie udźwignąć długoterminowe obciążenia ekonomiczne wojny na Ukrainie i sankcji Zachodu, Putin powołał się na słynny cytat Marka Twaina: „Doniesienia o mojej śmierci są mocno przesadzone”.

Przypomniał, że zachodni politycy i media na początku wojny sankcji zapowiadały, że rosyjska gospodarka zostanie „rozerwana na strzępy”. W rzeczywistości jednak rosyjska gospodarka rozwijała się ponad trzy razy szybciej niż gospodarka Unii Europejskiej w ciągu ostatnich trzech lat.

Chociaż Rosja musiała podjąć zdecydowane kroki w walce z inflacją, w tym znaczne podwyżki stóp procentowych, decyzje te były konieczne i obecnie przynoszą rezultaty. Jednocześnie produkcja przemysłowa i realne dochody nadal rosły.

Putin oświadczył, że Rosja wyprzedziła już wszystkie kraje europejskie pod względem parytetu siły nabywczej.

Armia rosyjska posuwa się wzdłuż całego frontu

Odnosząc się do wojny na Ukrainie, Putin oświadczył, że rosyjskie siły zbrojne będą posuwać się naprzód na całej linii frontu.

Według jego relacji, Ukraina zmaga się z dramatycznym niedoborem kadrowym. Ukraińska armia traci około 40 000 żołnierzy miesięcznie. Dodatkowo, według rosyjskich danych, miesięcznie dochodzi do około 20 000 dezercji.

Dlatego też władze Ukrainy coraz częściej siłą zatrzymują ludzi na ulicy i powołują ich do służby wojskowej.

Putin podkreślił również, że Ukraina nie posiada kompleksowego systemu obrony powietrznej, a jedynie jego poszczególne komponenty. Co więcej, Kijów nie dysponuje taką liczbą ani jakością pocisków manewrujących i broni hipersonicznej, jaką posiada Rosja.

Putin ujawnia szczegóły dotyczące rozmieszczenia rakiety Oresznik

Ze szczególną uwagą śledzono wypowiedzi Putina dotyczące nowego rosyjskiego systemu rakietowego średniego zasięgu „Oreshnik”.

Według prezydenta Rosja nigdy jeszcze nie wykorzystała tej broni w pełnym zakresie w rzeczywistych warunkach bojowych.

Chociaż doszło już do kilku ataków z użyciem rakiety Oresznik, m.in. na firmę zbrojeniową w Dnieprze pod koniec 2024 r., na fabrykę samolotów we Lwowie i na cel w pobliżu Kijowa w maju tego roku, to jednak operacje te miały częściowo charakter testowy.

Putin mówił o „wielkiej tajemnicy wojskowej”, którą właśnie ujawnił. Podczas ostatniego ataku Rosja celowo wybrała cel, w którym efekt pocisku mógł być szczególnie dobrze widoczny.

Po uderzeniu na ten obszar wysłano rosyjskie drony w celu przeanalizowania skutków, rozproszenia i siły rażenia tej broni.

Odkrycia te mają istotne znaczenie dla podejmowania przyszłych decyzji dotyczących pełnego wdrożenia systemu.

Putin nie wykluczył jednoznacznie możliwości wykorzystania Oresznika przeciwko innym celom w przyszłości – w tym celom na obszarach miejskich.

Moskwa nadal uważa się za gotową do negocjacji pokojowych.

Według Putina Rosja nadal jest gotowa szukać pokojowego rozwiązania konfliktu.

Podstawą musi być jednak porozumienie, które – jego zdaniem – osiągnięto już wcześniej w rozmowach z prezydentem USA Donaldem Trumpem.

Obecnie głównym problemem nie jest Moskwa, lecz przekonanie władz Ukrainy do przyjęcia odpowiednich warunków.

Putin powtórzył, że rosyjska kontrola nad Donbasem i innymi regionami, które według Rosji zagłosowały za przyłączeniem do Rosji, jest zgodna z porozumieniem pokojowym.

Jednocześnie wyraził wątpliwości, czy ukraińskie władze faktycznie są zainteresowane zakończeniem walk.

Z rosyjskiego punktu widzenia samo zawieszenie broni nie wchodzi w grę, gdyż mogłoby ono jedynie posłużyć do przezbrojenia i restrukturyzacji ukraińskich sił zbrojnych.

Wątpliwości co do legalności Zełenskiego

Zapytany, czy Władimir Zełenski jest prawowitym partnerem negocjacyjnym w sprawie podpisania traktatu pokojowego, Putin unikał udzielenia bezpośredniej odpowiedzi.

Powiedział, że jest to pytanie dla prawników.

Jednocześnie zaznaczył, że Rosja może podpisywać umowy jedynie z osobami, których prawowitość nie budzi żadnych wątpliwości.

Putin zauważył, że regularna kadencja Zełenskiego dobiegła już końca w maju 2024 r. i że od tego czasu nie odbyły się żadne nowe wybory prezydenckie.

Putin domaga się zmiany kursu dla Europy

Odnosząc się do Unii Europejskiej Putin stwierdził, że Bruksela mogłaby zasadniczo odegrać pozytywną rolę w pokojowym rozwiązaniu.

Warunkiem jest jednak, aby Europa zaprzestała dostaw broni i przekonała władze Ukrainy do pójścia na niezbędne kompromisy.

Jak dotąd jednak większość rządów europejskich nie była gotowa stawić czoła Rosji na równych zasadach.

Putin podsumował, że jeśli Europa chce współpracować z Rosją, musi porzucić swoje „podejście kolonialne” i traktować Moskwę jako równorzędnego partnera.

Źródło: „Tajemnica wojskowa” o Oreszniku i „śmierci” rosyjskiej gospodarki: najważniejsze wnioski z sesji pytań i odpowiedzi z Putinem

Putin o Ukrainie, Iranie, USA i Chinach

Thomas Röper anti-spiegel.ru/putin-ueber-die-ukraine-den-iran-die-usa-und-china

Polityka światowa

Putin własnymi słowami o Ukrainie, Iranie, USA i Chinach

W sobotę Putin mówił na konferencji prasowej o eskalacji na Ukrainie, której udało się uniknąć, o stosunkach z USA i Chinami oraz o wojnie z Iranem, ujawniając wiele nowych informacji.

Anti-Spiegel  10 maj 2026

W ciągu ostatnich kilku dni obszernie relacjonowałem prowokacje Kijowa, które, gdyby się ziściły, doprowadziłyby do eskalacji na Ukrainie. Ostatecznie do tego nie doszło i, jak już donosiłem, jest to ewidentnie zasługą prezydenta Trumpa. W moim artykule zapowiedziałem, że zamierzam przetłumaczyć sobotnie wypowiedzi Putina dla prasy.

Początkowo zamierzałem przetłumaczyć tylko wypowiedzi Putina na ten temat, ale konferencja prasowa wydała mi się tak interesująca, że ​​przetłumaczyłem całość. Putin odniósł się również do wszystkich innych bieżących kwestii polityki światowej i stanowiska Rosji w tej sprawie. Co więcej, od jakiegoś czasu nie tłumaczyłem żadnych dłuższych wypowiedzi Putina, więc najwyższy czas, abym to zrobił ponownie, aby pokazać niemieckiej opinii publicznej stanowisko Rosji w bieżących kwestiach.

Konferencja prasowa powinna zainteresować również stałych czytelników „Anti-Spiegla”, ponieważ Putin, pytany o faktyczny udział Europejczyków w wojnie, odpowiada bardzo bezpośrednio, potwierdzając, że Europejczycy prowadzą wojnę z Rosją. Jego precyzyjne sformułowanie jest szczególnie godne uwagi.

Polecam wszystkim przeczytać tłumaczenie do końca, ponieważ nie jest ono uporządkowane tematycznie. Dziennikarze zadawali pytania na najróżniejsze tematy, dlatego konferencja prasowa przeskakuje między tematami i wielokrotnie powraca do niektórych wątków. Europejscy czytelnicy z pewnością uznają za szczególnie interesujące wysłuchanie komentarzy Putina na temat przywództwa UE i jej państw członkowskich w różnych momentach konferencji.

Początek tłumaczenia:

Pytanie: Czy mogę zacząć od oceny dzisiejszego dnia? Dzisiejszy dzień jest ważny. Wczoraj prezydent USA Donald Trump zaproponował trzydniowe zawieszenie broni. Pan to poparł, Zełenski poparł. Jednak Kijów wygłosił kilka poważnych i prowokacyjnych oświadczeń przed 9 maja.

Jak Pan ocenia dzisiejszy dzień? Jak przebiegał? Przecież nawet parada została nieco ograniczona ze względów bezpieczeństwa. Czy może Pan przedstawić nam swoją ogólną ocenę dzisiejszego dnia? Czy doszło do jakichś prowokacji?

Putin: Jeśli chodzi o prowokacje, widział Pan, że tu jestem. Ministerstwo Obrony jeszcze mnie o tym nie poinformowało, więc nie mogę się wypowiedzieć. Wkrótce wrócę do pracy, a wojsko złoży mi raport.

Odnośnie parady: Jak Pan wie, postanowiliśmy, że w tym roku nie będzie to parada rocznicowa, ale Dzień Zwycięstwa. Zdecydowaliśmy się na zorganizowanie obchodów bez eksponowania sprzętu wojskowego, nie tylko ze względów bezpieczeństwa, ale przede wszystkim dlatego, że siły zbrojne muszą skupić się na ostatecznym pokonaniu wroga w ramach operacji wojskowej.

Jeśli chodzi o prowokacyjne oświadczenia, tak, jak Pan powiedział, decyzje te zostały podjęte na długo przed wszystkimi prowokacyjnymi oświadczeniami.

Jak Pan wie, zareagowaliśmy na te oświadczenia. Najpierw Ministerstwo Obrony wydało – dobrze znane – oświadczenie, że jeśli ktokolwiek spróbuje zakłócić nasze obchody, będziemy zmuszeni odpowiedzieć zmasowanymi atakami rakietowymi na centrum Kijowa. Czego tu nie rozumieć? To była właśnie zaplanowana odpowiedź.

Ale na tym nie poprzestaliśmy. Potem pojawiła się notatka Ministerstwa Spraw Zagranicznych, dokument, a nie tylko oświadczenie. Ale nawet na tym się nie skończyło. Rozpoczęliśmy współpracę z naszymi kluczowymi partnerami i przyjaciółmi, zwłaszcza z Chińskiej Republiki Ludowej, Indii i kilku innych krajów, w tym z rządem USA. Jakiego rodzaju pracę? Po prostu przedstawialiśmy naszym przyjaciołom, kolegom i partnerom możliwy scenariusz. Absolutnie nie mamy zamiaru eskalować ani napinać relacji z kimkolwiek. Mogło się to jednak zdarzyć, biorąc pod uwagę, że wszystkie ośrodki dowodzenia i podejmowania decyzji w Kijowie znajdują się w bliskim sąsiedztwie placówek dyplomatycznych wielu krajów – a właściwie dziesiątek. Właśnie o to chodziło. Rozpoczynając ten dialog z rządem USA, ostrzegaliśmy go o tym, wskazywaliśmy na potencjalne konsekwencje i prosiliśmy o podjęcie wszelkich niezbędnych działań w celu zapewnienia bezpieczeństwa ich placówkom dyplomatycznym.

W wyniku tych wszystkich rozmów prezydent USA Trump zaproponował dwudniowe zawieszenie broni i wymianę jeńców w ciągu tych dwóch dni.

Zgodziliśmy się natychmiast, tym bardziej że moim zdaniem była to propozycja uzasadniona, motywowana szacunkiem dla naszego wspólnego zwycięstwa nad narodowym socjalizmem i mająca wyraźnie humanitarny charakter.

Nawiasem mówiąc, kilka dni wcześniej, 5 maja, również złożyliśmy stronie ukraińskiej propozycję wymiany, obejmującą listę 500 ukraińskich żołnierzy stacjonujących w Rosji. Ich pierwszą reakcją było stwierdzenie, że muszą bliżej przyjrzeć się sprawie, że może nie powinno być ich wszystkich 500, a może tylko 200, po czym zniknęli i wprost stwierdzili, że nie są gotowi na tę wymianę. Nie chcą jej.

Dlatego, kiedy pojawiła się propozycja prezydenta USA Trumpa, naturalnie natychmiast ją poparliśmy. I oczekujemy, że strona ukraińska odpowie na propozycję prezydenta USA w tej sprawie. Niestety, do tej pory nie otrzymaliśmy żadnych propozycji.

Pytanie: Dzień dobry! Aleksiej Konopko, kanał Rossija. Władimirze Władimirowiczu, odbył Pan dziś prawdziwy maraton spotkań dwustronnych. Czy mógłby Pan nam powiedzieć, jakie były główne tematy rozmów? I, jeśli mogę, jeszcze jedna kwestia w podobnym temacie.

Putin: Oczywiście.

Pytanie: Często widywaliśmy przedstawicieli innej byłej republiki radzieckiej, Armenii, na paradach z okazji Dnia Zwycięstwa. W tym roku nikogo nie było. Jednak Paszynian niedawno spotkał się z Zełenskim, dając mu tym samym okazję do wygłoszenia gróźb pod adresem naszego kraju. Jakie jest Pana stanowisko w tej sprawie? Jak będą się rozwijać stosunki z Erewanem w przyszłości? Dziękuję.

Putin: Jeśli chodzi o spotkania dwustronne i ich tematykę, głównym tematem było samo wydarzenie, które ma ogromne znaczenie zarówno dla Rosji, jak i dla wszystkich innych krajów – państw zaprzyjaźnionych, jak je nazywamy, w tym przypadku tych, których przedstawiciele przybyli do Moskwy na obchody. Dyskusja koncentrowała się na Dniu Zwycięstwa, naszym wspólnym sukcesie w walce z nazizmem oraz na tym, jak zachować pamięć o bohaterach II wojny światowej i Wielkiej Wojny Ojczyźnianej i jak stworzyć podstawę do zapobiegania podobnym wydarzeniom w przyszłości.

Oczywiście rozmawialiśmy również o stosunkach dwustronnych. Nasze relacje z najbliższymi sojusznikami i partnerami – Białorusią, Kazachstanem i Uzbekistanem – są oczywiście priorytetem.

Nasza wymiana handlowa z Białorusią przekracza 50 miliardów dolarów. Kraj ten ma nieco ponad 10 milionów mieszkańców, a wyobraźcie sobie taką wielkość wymiany! Mamy wiele do omówienia.

To samo dotyczy Kazachstanu i Uzbekistanu, obu krajów o szybko rozwijających się gospodarkach. Mamy dobre plany, również w obszarze inwestycji. Łączą nas wspólne interesy z Kazachstanem w ramach Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej. A także z innymi krajami, z którymi rozmawialiśmy, takimi jak Laos. Laos jest oczywiście również dla nas ważnym partnerem. Chociaż wolumen handlu z tym krajem w dolarach amerykańskich jest wciąż niewielki, perspektywy są dobre, a kraj jest korzystnie położony. ASEAN jest dla nas ważnym regionem.

W każdym przypadku było wiele do omówienia, a wszystko było bardzo konkretne i pragmatyczne.

Jeśli chodzi o plany Armenii, władze Armenii… Jak wiecie, nikogo nie zaprosiliśmy na te wydarzenia; to nie są obchody rocznicowe. Poinformowaliśmy jednak wszystkich, że będziemy zadowoleni, jeśli ktoś przyjedzie, ponieważ nikogo nie wykluczamy z udziału. Nie było oficjalnego zaproszenia, więc nie tylko Armenia, ale także wiele innych krajów – naszych dobrych sąsiadów, partnerów i przyjaciół – było dziś nieobecnych. Nie widzę w tym nic niezwykłego.

Jednak ci, którzy przybyli, niewątpliwie wykazali się osobistą odwagą, ponieważ dowiedzieli się o niektórych porozumieniach z opóźnieniem, w tym o przedłużeniu zawieszenia broni, rozmowach zainicjowanych przez prezydenta Trumpa itd. Oznacza to, że dowiedzieli się o deeskalacji sytuacji dopiero po przyjeździe. Choć nie byli tego świadomi, podjęli decyzję o przyjeździe i to zasługuje na szczególny szacunek. Powtarzam jednak: nie widzimy niczego niezwykłego w nieobecności przedstawicieli.

Jeśli chodzi o plany Armenii dotyczące przystąpienia do UE, wymagają one oczywiście szczególnej uwagi. Rozmawiałem o tym z premierem Paszynianem kilkakrotnie i nie widzimy w tym nic niezwykłego. On Panu to potwierdzi; mówiłem mu o tym już kilkakrotnie i teraz mogę to powtórzyć publicznie: Będziemy wspierać wszystko, co służy narodowi ormiańskiemu. Od wieków utrzymujemy szczególne stosunki z narodem ormiańskim. I jeśli jakaś konkretna decyzja będzie korzystna dla narodu ormiańskiego, oczywiście nie będziemy mieli nic przeciwko.

Oczywiście musimy też wziąć pod uwagę kilka czynników, które są ważne zarówno dla nas, jak i dla naszych partnerów. Co mam na myśli? Na przykład, wolumen naszej wymiany handlowej z Armenią ostatnio spadł; w ciągu ostatnich dwóch lat był znacznie wyższy, ale w 2025 roku nadal wyniósł 7 miliardów dolarów. Biorąc pod uwagę PKB Armenii wynoszący 29 miliardów dolarów, jest to znaczna kwota, a Armenia czerpie znaczne korzyści z Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej. Dotyczy to rolnictwa, produkcji, ceł i innych opłat itd. Migracja również jest istotnym czynnikiem.

Moim zdaniem, w najlepszym interesie zarówno narodu ormiańskiego, jak i nas, jako ich najważniejszego partnera handlowego, leżałoby jak najszybsze podjęcie decyzji, być może w drodze referendum. Chociaż nie jest to bezpośrednio naszym zmartwieniem, byłoby całkowicie logiczne, aby przeprowadzić referendum i zapytać naród ormiański, jaką decyzję chce podjąć. Wyciągnęlibyśmy wtedy odpowiednie wnioski i dążyli do pokojowego, rozsądnego i korzystnego dla obu stron rozstania.

Moim zdaniem, w najlepszym interesie zarówno Armenii, jak i nas, jako ich najważniejszego partnera handlowego, leży jak najszybsze podjęcie decyzji, być może w drodze referendum. Jesteśmy obecnie świadkami wszystkiego, co dzieje się na Ukrainie. A gdzie to wszystko się zaczęło? Od przystąpienia Ukrainy do UE, a raczej próby przystąpienia do niej. To był pierwszy etap, zaledwie pierwszy. Już wtedy rozpoczęliśmy rozmowy, także z Europejczykami. Powiedzieliśmy im: „Słuchajcie, standardy ochrony roślin są zupełnie inne w waszych krajach, w UE i w Rosji”. Nawiasem mówiąc, mamy znacznie surowsze standardy ochrony roślin. „To niemożliwe, żeby wasze produkty trafiły na rynek rosyjski przez terytorium Ukrainy. Nie możemy na to pozwolić, a przecież mieliśmy wtedy otwarte granice, strefę wolnego handlu z Ukrainą. Bylibyśmy zmuszeni zamknąć granicę”. To samo dotyczyło całej gamy towarów przemysłowych.

Szczerze mówiąc, byłem zaskoczony stanowczym, bezpośrednim stanowiskiem Europejczyków. Pozostawali stanowczy w każdej sprawie: Nie, nie, nie. W końcu ówczesny prezydent Janukowycz przeczytał dokument dokładniej, rozważył go i powiedział: „Nie, nie jestem jeszcze na to gotowy”. Ponieważ szkody dla ukraińskiej gospodarki byłyby zbyt duże. Nie odrzucił od razu akcesji. Powiedział: „Muszę to przemyśleć i wszystko przeanalizować”. Wszystko to doprowadziło później do zamachu stanu, aneksji Krymu, zmiany sytuacji południowo-wschodniej Ukrainy i walk. Do tego to doprowadziło. To poważna sprawa.

Dlatego nie powinniśmy popadać w skrajności; muszą nam z odpowiednim wyprzedzeniem powiedzieć, co zrobią. Nie ma w tym nic niezwykłego. Wszystko trzeba przekalkulować. Strona ormiańska musi to przekalkulować i my musimy to przekalkulować. Odpowiadając, myślę sobie: z pewnością dałoby się poruszyć tę kwestię na kolejnym szczycie Euroazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej.

Pytanie: Dobry wieczór! Andriej Kolesnikow, gazeta Kommiersant.

Putin: Dobry wieczór!

Pytanie: Władimirze Władimirowiczu, powiedziałeś jakiś czas temu, że ogłosisz zawieszenie broni od 8 maja.

Putin: Tak.

Pytanie: Potem Zełenski ogłosił zawieszenie broni od 6 maja. Milczałeś w tej sprawie. Dlaczego?

Jeszcze jedno. Media donosiły, że Robert Fico miał przekazać ci wiadomość od Władimira Zełenskiego. Czy to zrobił, czy nie? Bo w tej sprawie panuje cisza. Nic nie wiemy. Może chodzi o to, że wciąż musisz przezwyciężyć niechęć do rozmowy z Władimirem Zełenskim, czy nie? Dziękuję bardzo.

Putin: Po pierwsze, w sprawie zawieszenia broni. Podczas mojej ostatniej rozmowy telefonicznej z prezydentem USA, panem Trumpem, omawialiśmy datę 9 maja. Nawiasem mówiąc, moim zdaniem, mówił o tym z dużym szacunkiem. Wspomniał o naszym sojuszu we wspólnej walce z narodowym socjalizmem.

Powiedziałem mu, że zamierzam ogłosić zawieszenie broni 8 i 9 maja. Dlaczego akurat 8 maja? Ponieważ na Zachodzie jest 8 maja, a Ukraina również się do tego przyłączyła; sądzę, że oni również teraz traktują 8 maja jako Dzień Zwycięstwa.

Ale to nie jest ważne. Ważne jest to, że prezydent Trump aktywnie je poparł, a my ogłosiliśmy je dosłownie dzień później. Ale gdy tylko to ogłosiliśmy, nie było żadnej reakcji z ich strony. Dzień lub dwa później, kiedy Kijów najwyraźniej rozważył sprawę i był pewien, że rząd USA je popiera, najwyraźniej uznali za dobry pomysł, aby odpowiedzieć. Ale jak? Najwyraźniej uznali za niekorzystne po prostu przystać na naszą propozycję, więc zaproponowali inną, rozpoczynającą się 6 maja.

Wiecie, dla nas, dla Rosji, 9 maja to nie jakaś komedia grana na pianinie. Dla nas to święty dzień. Bo cierpiała każda rodzina. Biorąc pod uwagę, że Związek Radziecki poświęcił 27 milionów ludzi dla zwycięstwa, ZSRR, czyli dzisiejsza Federacja Rosyjska, poniosła stratę prawie 70 procent ofiar. Według dokumentów powojennych prawie 70 procent strat przypisano ZSRR, a dokładniej nieco ponad 69 procent.

Policzmy: jeśli łączna liczba strat wynosi 27 milionów, to ile poniosła Rosja? Prawie 19 milionów ludzi. Oczywiście, to wydarzenie dotyka każdego obywatela Federacji Rosyjskiej, każdą rodzinę. I nie gramy tu w żadne gierki.

Złożyliśmy propozycję, przez dwa dni nie otrzymaliśmy odpowiedzi, a potem nagle zaczęły się jakieś gierki. Nie gramy w takie gierki.

Ale ponieważ prezydent USA później również zaproponował wymianę, którą my również proponowaliśmy 5 maja – zapytajcie [dyrektora FSB Aleksandra] Bortnikowa, nie będzie tego ukrywał, wysłaliśmy listę 500 osób – naturalnie przyjęliśmy to z zadowoleniem i byliśmy gotowi ją przeprowadzić. I tak zrobiliśmy, przedłużając zawieszenie broni o kolejne dwa dni, mając nadzieję, że uda nam się przeprowadzić wymianę. Mam nadzieję, że ostatecznie nam się uda.

A jaka była druga część pytania?

Pytanie: Przesłanie.

„ Putin: Tak, pan Fico opowiadał mi o swoim spotkaniu. Nie było konkretnego komunikatu, ale usłyszałem ponownie, że strona ukraińska, pan Zełenski, jest gotowa na spotkanie twarzą w twarz. Tak, słyszałem. Ale to nie pierwszy raz, kiedy to słyszymy.

Co mogę na to powiedzieć? Nigdy tego nie odrzuciliśmy i ja też nigdy tego nie odrzuciłem. Nie proponuję tego spotkania, ale jeśli ktoś je zaproponuje, każdy, kto chce się spotkać, powinien przyjechać do Moskwy i się spotkamy.

Moglibyśmy spotkać się w państwie trzecim, ale dopiero po osiągnięciu ostatecznych porozumień w sprawie traktatu pokojowego, który będzie uwzględniony w długoterminowej perspektywie historycznej. Moglibyśmy wziąć udział w tym wydarzeniu lub coś podpisać, ale musi to być ostateczne porozumienie, a nie tylko negocjacje, bo wiemy, czym są negocjacje.

Sam tego doświadczyłem w Mińsku podczas opracowywania porozumień mińskich. Można rozmawiać godzinami, bez końca, dniem i nocą, a i tak nic z tego nie wyjdzie. Eksperci muszą ciężko pracować i robić wszystko, co w ich mocy, aby obie strony rozumiały, że istnieje pełna jedność w sprawie porozumień. Wtedy możemy spotkać się w dowolnym miejscu, zarówno podczas podpisywania, jak i po to, aby być obecnym przy podpisywaniu.

Pytanie: Czy mogę zapytać o coś jeszcze na temat Ukrainy?

Putin: Proszę.

Pytanie: Aleksandrze Junashev, na żywo. Dzień dobry, Władimirze Władimirowiczu! Wesołych świąt!

Putin: Dobry wieczór!

Pytanie: W świetle Pana komentarzy na temat negocjacji, jakie jest Pana ogólne stanowisko w sprawie kontynuowania rozmów z Amerykanami w sprawie rozwiązania konfliktu na Ukrainie? Przerwa od ostatnich negocjacji jest coraz dłuższa; rozmowy odbywały się zimą. Skoro Rubio powiedział, że może nie warto tracić na to czasu…

Putin: Słuchaj, chodzi przede wszystkim o Rosję i Ukrainę. Jeśli ktoś chce nam pomóc i to robi – a widzimy, że obecna administracja USA i prezydent USA szczerze, podkreślam, szczerze dążą do rozwiązania, bo ewidentnie nie potrzebują tego konfliktu; mają wiele innych priorytetów – to jesteśmy im wdzięczni. Ale to przede wszystkim sprawa między Rosją a Ukrainą.

Pytanie: Dobry wieczór! Pavel Sarubin, Rossija TV. Najważniejszymi światowymi wiadomościami ostatnich dwóch i pół miesiąca były oczywiście wydarzenia wokół Iranu. Jak według Pana może rozwinąć się sytuacja na Bliskim Wschodzie i w Zatoce Perskiej? I czy widzi Pan realne perspektywy na zawarcie pokoju między USA a Iranem?

I muszę po prostu zadać to pytanie: Wspomniał Pan niedawno, że zagrożenie terrorystyczne ze strony reżimu kijowskiego rośnie. Jesteśmy świadkami ataków na miasta położone daleko od granicy, takie jak Jekaterynburg, Perm, i niedawnych wydarzeń w Czeboksarach. Czy Zachód nie posunął się za daleko? Przecież sam Zachód przyznaje, że reżim kijowski nie przetrwałby nawet kilku dni bez jego wsparcia. Dziękuję bardzo.

Putin: Czym jest Zachód? Myślę, że to tak zwany globalistyczny segment zachodnich elit. Ten segment prowadzi z nami wojnę rękami Ukraińców. Oni tak wygodnie urządzili sprawę. To oni sprowokowali konflikt. Już wyjaśniłem, jak to się wszystko zaczęło. Nie ja wymyśliłem punkt wyjścia. O dziwo, chodziło o to, czy Ukraina przystąpi do UE, czy nie. Mogłaby dołączyć, gdyby chciała, ale sytuacja przerodziła się w konflikt zbrojny. A dlaczego? Bo nikogo nie obchodziły interesy Rosji.

Co więcej, próbując wykorzystać Ukrainę jako narzędzie do realizacji swoich celów geopolitycznych, ci zachodni aktorzy zdradzili nas i teraz otwarcie się do tego przyznają. Zaczęli nas oszukiwać już na początku lat 90. w sprawie rozszerzenia NATO na wschód. „NATO nie zrobi ani kroku na zachód” – mówili nam wtedy. I co? Gdzie oni teraz są?

To wszystko razem doprowadziło do obecnej sytuacji. Toczą więc z nami wojnę, ale – powtarzam, jak wszyscy od dawna wiedzą – rękami Ukraińców.

Omawialiśmy to niedawno z kolegami i wspominaliśmy wydarzenia z tamtych czasów. Przecież w 2022 roku doszliśmy do porozumienia z Ukraińcami w Stambule, które oni parafowali. Potem zadzwonił do mnie kolega – po co to ukrywać, panie Macron? – i powiedział: „Ukraina nie może podpisywać takich historycznych dokumentów z pistoletem przystawionym do głowy”. To był cytat; mamy nagranie rozmowy.

Zapytałem: „Co mam zrobić?”

„Wycofać wojska z Kijowa”.

No cóż, wycofaliśmy je. Potem pojawił się przedstawiciel show-biznesu, ówczesny premier Wielkiej Brytanii. I co powiedział? „Nie wolno wam tego podpisywać, ta umowa jest niesprawiedliwa”.

Ale kto decyduje, czy jest sprawiedliwa, czy nie? Skoro szef ukraińskiego zespołu negocjacyjnego parafował te dokumenty, co w tym niesprawiedliwego? Kto o tym decyduje? No cóż, wspaniale, obiecali pomoc i zaczęli eskalować konfrontację z Rosją, która trwa do dziś. Myślę, że zbliża się koniec, ale to wciąż poważna sprawa.

Pytanie brzmi: dlaczego? Początkowo spodziewali się „miażdżącej klęski” Rosji, wiemy to aż za dobrze, upadku państwowości w ciągu kilku miesięcy.

To się nie udało. A potem wpadli w ślepy zaułek i nie wydają się w stanie się z niego wydostać, to jest problem. Chociaż są tam mądrzy ludzie. Są tacy, którzy rozumieją naturę sytuacji. Mam nadzieję, że te siły polityczne stopniowo powrócą do władzy lub przejmą ją przy poparciu zdecydowanej większości krajów europejskich.

Jeśli chodzi o konflikt między Iranem a Stanami Zjednoczonymi, jest to bardzo trudny i złożony konflikt, który stawia nas w trudnej sytuacji, biorąc pod uwagę, że utrzymujemy dobre stosunki z Iranem i, bez przesady, przyjazne stosunki z państwami Zatoki Perskiej. Pozostajemy w kontakcie z obiema stronami. Mamy nadzieję, że konflikt ten zostanie rozwiązany jak najszybciej.

Moim zdaniem nikt nie ma interesu w kontynuowaniu tej konfrontacji. Oczywiście rozumiemy, że wszelkie osiągnięte porozumienia muszą uwzględniać interesy wszystkich narodów i państw regionu. Istnieją różne opcje. Nie chcę teraz wchodzić w szczegóły; możemy sobie wyobrazić, jakie one mogą być i ogólnie rzecz biorąc, są one możliwe do osiągnięcia.

Jednak jeśli sytuacja się zaostrzy, wszyscy stracą.

Pytanie: Wesołych Świąt! Rossina Bodrova, kanał telewizyjny Zvezda. Władimirze Władimirowiczu, wiemy, że istnieje „koalicja chętnych”, która ma pomóc Kijowowi i Ukrainie, ale ostatnio pojawiła się, a może nawet odżyła, kolejna „koalicja chętnych”, która chce nawiązać kontakty z Rosją. Przewodniczący Rady Europejskiej oświadczył to wczoraj, dodając, że szukają idealnego kandydata, idealnej osoby, która będzie reprezentować wszystkich.

Moje pytanie: Kto byłby Pana preferowanym kandydatem do takich negocjacji? I czy uważa Pan, że w Europie Zachodniej są jeszcze rozsądni politycy, z którymi moglibyśmy prowadzić dialog?

Putin: Osobiście wolałbym byłego kanclerza Republiki Federalnej Niemiec, pana Schrödera. Ale poza tym Europejczycy powinni wybrać lidera, któremu ufają i który nie powiedziałby o nas nic złego. Proszę, nigdy nie byliśmy zamknięci na negocjacje, nigdy. To nie my odmówiliśmy, ale oni.

Pytanie: Dzień dobry, Władimirze Władimirowiczu! Anna Kurbatowa, Pierwszy Kanał. To trudne pytanie, jeśli pozwoli Pan: Co obecnie obserwujemy?

Putin (śmiech): Czy naprawdę musisz zadawać trudne pytanie? Dzisiaj jest święto.

Pytanie: Niebo nad krajami bałtyckimi staje się w zasadzie korytarzem dla ukraińskich dronów. Drony, których używają do ataków na nas, są montowane w fabrykach w UE. Ministerstwo Obrony opublikowało listę; znane są adresy, lokalizacje itd. Co zrobimy z tymi informacjami?

I – ta kwestia została już częściowo omówiona, i jeśli pozwolicie mi to wyjaśnić – rozszerzamy strefę bezpieczeństwa w naszym regionie przygranicznym, ale widzimy również ukraińskie drony wojskowe atakujące nasze zaplecze, w tym Perm, obwód leningradzki i Tuapse. Czy to oznacza, że ​​musimy rozszerzyć strefę bezpieczeństwa dalej, a jeśli tak, to jak daleko? Być może do najbardziej wysuniętych na zachód granic Ukrainy…

Putin: Cóż, odpowiedziała pani na to pytanie. Musimy upewnić się, że nikt nam nie zagrozi, to wszystko. I nad tym popracujemy.

Wiemy, że są zaopatrywani w technologię w Europie i że część ich sprzętu jest tam montowana. Zwiększają swoje działania, ale sądząc po tym, co właśnie powiedziano, już się z nami kontaktują, zdając sobie sprawę, że to rozszerzenie może być kosztowne.

Proszę.

Pytanie: Dziękuję bardzo. Nassr Hassan, Russia Today. Panie Prezydencie, chciałbym powrócić do tematu sytuacji w Zatoce Perskiej. Jednym z trudnych warunków, na jakie nalegają Stany Zjednoczone, jest usunięcie wzbogaconego uranu. Rosja zaoferowała własne terytorium do składowania, ale Stany Zjednoczone odmawiają. Irańczycy twierdzą, że chcą je zatrzymać. Jak Pan widzi wyjście z tej sytuacji?

Putin: Wie Pan, dzielę się z Panem sekretami, ale są one tylko częściowo tajne.

Nie zaproponowaliśmy tego tylko po to; zrobiliśmy to już w 2015 roku. Iran ufa nam całkowicie i ma ku temu powody: po pierwsze, nigdy nie złamaliśmy porozumienia, a po drugie, kontynuujemy pokojowy program nuklearny Iranu. Zbudowaliśmy już Buszehr; on już działa i go rozwijamy. Kontynuujemy naszą pracę, a nasza współpraca w zakresie pokojowego wykorzystania energii jądrowej nie jest uzależniona od bieżącej polityki. Zrobiliśmy to w 2015 roku i stanowiło to podstawę porozumienia między wszystkimi zainteresowanymi krajami a Iranem, więc odegrało bardzo pozytywną rolę. To doświadczenie istnieje. Powiedziałem już, że jesteśmy gotowi je powtórzyć.

I początkowo, i to jest ta nieco tajemnicza część, wszyscy się zgodzili: przedstawiciele USA, Iranu i Izraela. Ale potem USA zaostrzyły swoje stanowisko i zażądały, aby uran był transportowany wyłącznie do USA. Iran również zaostrzył swoje stanowisko i dowiedziałem się, że przyjechał pan Larijani, który niestety już nie żyje. To wielka szkoda, bo był człowiekiem, z którym można było prowadzić konstruktywny dialog; potrafił słuchać, słuchał i poruszał wszystkie tematy.

Ale potem przyszedł i powiedział: „Nie, widzi pan, my również zmieniliśmy nasze stanowisko. Nie chcemy już nigdzie transportować wzbogaconego uranu. Proponujemy Rosji nowy model współpracy: utworzenie spółki joint venture w Iranie, która wspólnie będzie rozrzedzać tamtejszy uran”.

Odpowiedziałem: „Oczywiście, nie jesteśmy temu przeciwni. Najważniejsze jest, żeby rozładować sytuację. Ale nie sądzę, żeby ktokolwiek się na to zgodził, ani USA, ani Izrael”.

I tak się stało i, szczerze mówiąc, sytuacja w tym obszarze utknęła w martwym punkcie.

Nasze propozycje są na stole. Uważam, że to dobre propozycje. Dlaczego? Po pierwsze, jeśli wszyscy się zgodzą, Iran będzie miał absolutną pewność, że przetransportował te materiały do ​​zaprzyjaźnionego kraju, który współpracuje z Iranem w pokojowym wykorzystaniu energii jądrowej i będzie to nadal robił. Iran nie chce innego programu nuklearnego; nie chce broni jądrowej. Jest fatwa od byłego Najwyższego Przywódcy i słyszeliśmy wielokrotnie oświadczenia w tej sprawie. MAEA nigdy nie twierdziła, że ​​istnieją dowody na to, że Iran dąży do uzyskania broni jądrowej. Moim zdaniem, wszystkie inne strony zaangażowane w ten proces również mogłyby być tym zainteresowane. Myślę, że ta propozycja mogłaby je usatysfakcjonować.

Dlaczego? Po pierwsze, wszyscy widzieli, ile i gdzie tego jest. Po drugie, wszystko byłoby pod kontrolą MAEA. Po trzecie, rozcieńczanie uranu również byłoby zorganizowane pod kontrolą MAEA i byłoby transparentne i bezpieczne. Jednocześnie nie chcemy niczego w zamian; nie chodzi o to, żebyśmy – mówiąc w ten sposób – chcieli „wygłaszać polityczne tezy” i twierdzić, że bez nas nic się nie da zrobić. Nie, chcemy po prostu wnieść niewielki wkład w deeskalację sytuacji, jeśli wszyscy tego chcą.

Jeśli nie chcą, niech tak będzie. Ale będziemy wspierać każdą sytuację, każde rozwiązanie, które przełamie ten impas i utoruje drogę do pokojowego rozwiązania. Myślę, że są tu pewne niuanse, ale z pewnością nie będę o nich teraz dyskutować, choć kompromisy są możliwe.

Pytanie: Ludmiła Aleksandrowa, Moskiewski Komsomolec. Wiadomo, że trwają intensywne przygotowania do Pańskiej wizyty w Chinach, a spotkanie Trumpa z Xi Jinpingiem jest również spodziewane. Czy mógłby Pan powiedzieć, czy istnieje związek między tymi dwoma kontaktami dyplomatycznymi? I jeśli to możliwe, jakie ważne tematy chciałby Pan omówić z Xi Jinpingiem?

Putin: Nie ma w tym nic tajemnego.

Po pierwsze, i zawsze to powtarzamy, współpraca między Rosją a Chinami jest obecnie kluczowym czynnikiem stabilizacji stosunków międzynarodowych. W końcu nie ma już prawie żadnych traktatów regulujących kwestie bezpieczeństwa, rozbrojenia czy kontroli zbrojeń jądrowych. A współpraca między państwami takimi jak Chiny i Rosja jest niewątpliwie czynnikiem odstraszającym i stabilizującym. To pierwsza kwestia.

Po drugie, są naszym największym partnerem handlowym i gospodarczym. Ponad 140 miliardów dolarów obrotu to znacząca kwota, która stale rośnie. To druga kwestia.

Po trzecie, jest zdywersyfikowana, a ta dywersyfikacja obejmuje również sektory zaawansowanych technologii, co jest bardzo ważne. Chcę podziękować kierownictwu Chińskiej Republiki Ludowej, a mój przyjaciel, jak słusznie mówię, prezydent Chińskiej Republiki Ludowej, pan Xi Jinping, osobiście to popiera. Widzę to, czuję to; popiera dywersyfikację w kierunku sektorów zaawansowanych technologii.

Ale są też problemy w sektorze energetycznym. Energia jądrowa jest jednym z nich. Kontynuujemy współpracę z Chinami i budujemy elektrownie jądrowe. Są to alternatywne źródła energii, a Chiny poczyniły w tej dziedzinie znaczne postępy, ale wciąż istnieją możliwości współpracy. Dotyczy to również sektora kosmicznego.

Dotyczy to również tradycyjnych paliw kopalnych, zarówno ropy naftowej, jak i gazu. Nie chcę teraz rozwijać tego tematu, ale zasadniczo istnieje szerokie porozumienie w sprawie podjęcia ważnego kroku w kierunku współpracy w sektorze ropy naftowej i gazu. Nie chcę uprzedzać tych kwestii; widzę, i moi koledzy mnie o tym poinformowali, że praktycznie wszystkie kluczowe kwestie zostały rozwiązane. Jeśli uda nam się sfinalizować te porozumienia i wyjaśnić to podczas wizyty, będę bardzo zadowolony.

Fakt, że Stany Zjednoczone kontynuują kontakty z Chinami, jest bardzo ważny i cieszymy się z tego, ponieważ stanowi to kolejny element stabilności. Po pierwsze, oba kraje są bardzo ważnymi partnerami handlowymi i gospodarczymi, a stan całej światowej gospodarki zależy od ich współpracy. Uważnie to monitorujemy i oczekujemy, że nie będzie żadnych bezprawnych sankcji ani napięć gospodarczych między tymi dwoma krajami. Korzystamy tylko z tej stabilności i konstruktywnej współpracy między USA a Chinami.

Pytanie: Anton Sołotnicki, Izwiestia. Chciałbym powrócić do Dnia Zwycięstwa. Europejscy politycy wywierają presję na szefów państw i rządów zgromadzonych w Moskwie i generalnie nadal próbują przepisać historię i wymazać rolę Związku Radzieckiego w zwycięstwie nad nazizmem. Jak ocenia Pan te działania? I dokąd mogą one doprowadzić Europę?

Putin: To szaleństwo może ostatecznie doprowadzić donikąd.

Pytanie: RIA Novosti, Olga Wołkowa. Kontynuując pytanie mojego kolegi, chciałabym zapytać o świadomość historyczną i jej pielęgnowanie. Dlaczego, Pana zdaniem, Europa obecnie tak uporczywie unika wzmianek o bohaterskich czynach żołnierzy radzieckich? Zakazali nawet Wstążki Świętego Jerzego. Biorąc pod uwagę obecne nastroje na Zachodzie, czy uważa Pan, że sytuacja się pogorszy? Czy Rosja może coś z tym zrobić?

Putin: Im silniejsza będzie Rosja, tym szybciej to zniknie. To po pierwsze.

Po drugie: Dlaczego w ogóle to się dzieje? Uważam, choć może to zabrzmieć dziwnie, że jest to przejaw rewanżyzmu ze strony globalistycznych elit Zachodu, o których już wspomniałem. Jeszcze nie noc, ale już późno.

Co mam na myśli? Jak już powiedziałam, i wszyscy wiemy, wszyscy obstawiali szybki upadek Rosji. Wyobrażali sobie, że wszystko się zawali w ciągu sześciu miesięcy: firmy staną w miejscu, system bankowy się załamie, a miliony ludzi stracą źródło utrzymania.

Nawiasem mówiąc, mamy najniższą stopę bezrobocia spośród wszystkich krajów G20, obecnie na poziomie 2,2%. I wszyscy liczyli na to, że coś Rosji zabierze, coś dla siebie – wybaczcie tę dosadność.

Dlaczego Finlandia przystąpiła do NATO? Czy mieliśmy z Finlandią jakiś spór terytorialny? Nie, wszystko było ustalone dawno temu; nie było powodu, żeby do niej dołączyć, i fińskie władze doskonale to rozumiały. Dlaczego więc przystąpili do NATO? Mieli nadzieję, że wszystko się tu zawali, a teraz czeka ich gorzkie przebudzenie.

Widzicie, już budują granicę wzdłuż rzeki Siestry. Chciałbym zrobić jakiś gest, ale pochodząc z kulturalnej stolicy Rosji, powstrzymuję się. Myślę, że to, co się dzieje, jest w dużej mierze podyktowane właśnie takimi względami.

Ale teraz, gdy zaczynają rozumieć, że to nie takie proste, że pojawiają się problemy trudne do rozwiązania i że lepiej szukać sposobów na przywrócenie normalnych relacji, lepiej dążyć do porozumień, porozumień akceptowalnych dla obu stron…

Nawiasem mówiąc, zawsze budowaliśmy nasze relacje z Europą na zasadach wzajemnego szacunku i poszanowania interesów. To nie jest pusta dyplomatyczna retoryka. Właśnie to robiliśmy. Dziś nie wszyscy tak rozmawiają z Europą. Ale my zawsze tak robiliśmy. Ale jak się okazuje, to im nie wystarczyło.

Mam nadzieję, że świadomość, iż to był błąd, stała się już jasna i nabiera rozpędu i siły, abyśmy mogli ostatecznie przywrócić relacje z wieloma krajami, które obecnie próbują zdradzić nasze. Im szybciej to nastąpi, tym lepiej dla nas, a w tym przypadku także dla krajów europejskich.

Dziękuję bardzo. Wesołych Świąt i szczęśliwego Dnia Zwycięstwa! Do widzenia.

Propaganda Putina atakuje małe miejscowości śniegiem i mrozem

Propaganda Putina

atakuje małe miejscowości

śniegiem i mrozem

5 stycznia 2026

AIX

Dopóki była szansa wyboru Rafa Trzaskowskiego na urząd prezydenta III RP sytuacja była stabilna – planeta paliła się. Niestety, po rezygnacji z ponownego liczenia głosów (niektórzy żądali powtórki pierwszej tury) kandydat lewicy został ostatecznie pozbawiony szansy na przeciwstawienie się klimatycznym zmianom.

Wzrost sympatii do skrajnej prawicy okazał się czynnikiem sprzyjającym patrzeniu na zimę w sposób nieodpowiedzialny.

Powinniśmy przyśpieszyć proces redukcji emisji dwutlenku węgla i światła słonecznego. Powinniśmy jak najszybciej zamknąć wszystkie kopalnie. Powinniśmy zamknąć X, główny rozsadnik rosyjskiej propagandy.

– mówi ekspert ds. stabilizacji klimatu, Mariusz Wdech.

Drogowcy i służby? Zdali egzamin! Najgorzej wypadli kierowcy

=============================

Plan Trumpa na rzecz udawanego pokoju na Ukrainie

Plan Trumpa na rzecz udawanego pokoju na Ukrainie

babylonianempire/plan-trumpa-na-rzecz-udawanego-pokoju-na-ukrainie

Data: 21 novembre 2025Author: Uczta Baltazara 0 Commenti

Rozpowszechniana jest opinia, że pokój jest bliski; że 28-punktowy plan pokojowy przedstawiony przez Trumpa został już omówiony na najwyższym szczeblu między Waszyngtonem a Moskwą i że w związku z tym wszystko zostało uzgodnione. Ten rodzaj nadziei i wiary w bezpośrednie porozumienie między Putinem a amerykańskim prezydentem zawsze był podstawą cichego optymizmu wyrażanego przez wielu analityków we Włoszech, zakładając, że są tacy wśród tłumu komentatorów. Fakt, że podejmowane są działania mające na celu nakłonienie Zelenskiego oraz jego zaufanego doradcy Jermaka – uwikłanych w skandal łapówkarski – do realizacji planu, potęguje poczucie, że perspektywa jest pozytywna.

W rzeczywistości, plan Trumpa jest zasadniczo fatalny; może być co najwyżej kanwą do dyskusji, ale w obecnej formie jest nie do przyjęcia.

Na pozór przyznaje on Rosji Donbas i Krym, przewiduje koniec sankcji i zadowala Moskwę w odniesieniu do członkostwa Kijowa w NATO, które zostałoby uroczyście wykluczone, ale za ustępstwami kryje się idea istnienia uzbrojonej Ukrainy gotowej uderzyć na Rosjan. Jest to plan o bardzo dwuznacznym charakterze, który nie zaprzecza ani nie ukrywa intencji Zachodu.

Po pierwsze, plan zakłada “zmniejszenie” liczebności ukraińskiej armii do 600 000 żołnierzy. To ma być “zmniejszenie” armii? – Dla kraju, w którym żyje obecnie 20 milionów ludzi i do którego, jeśli wszystko pójdzie dobrze, powróci kilkaset tysięcy, oznacza to ogromną liczbę, dającą obraz państwa w stanie wojny i jest to – aby dokonać konkretnego porównania – tak, jakby Włochy posiadały 1,8 miliona żołnierzy.

Ten stan rzeczy dodatkowo wspiera twierdzenie, że europejskie samoloty bojowe zostaną skoncentrowane w Polsce. Nie ma śladu demilitaryzacji, której domagała się Rosja, a co więcej, członkostwo Kijowa w UE – które również jest uwzględnione w owym majaczącym planie – sprawiłoby, że sprawy stałyby się jeszcze bardziej niejednoznaczne w przypadku utworzenia armii europejskiej. Tak czy inaczej, sytuacja zakrawa na kpinę, ponieważ na początku konfliktu, ukraińskie siły zbrojne w całości liczyły mniej niż 300 000 żołnierzy.

Co więcej, Rosja musiałaby zapisać w prawie politykę nieagresji wobec Europy, której nigdy w rzeczywistości nie zagroziła, musiałaby zaakceptować utratę Zaporoża, którego elektrownia jądrowa byłaby zarządzana przez MAEA, agencję atomową ONZ, która w rzeczywistości jest w rękach amerykańskich, wystarczy spojrzeć, jak ten formalnie międzynarodowy i neutralny organ działał jako informator, aby umożliwić syjonistom zabicie irańskich naukowców nuklearnych.

Jakby tego było mało, nie ma nawet prawdziwego wycofania się z Sojuszu Atlantyckiego, ponieważ jeden z punktów planu mówi: „Oczekuje się, że Rosja nie będzie dokonywać inwazji na sąsiednie kraje, a NATO nie będzie się dalej rozszerzać”. Krótko mówiąc, wciąż mamy do czynienia z przewidywaniami, ulotnymi obietnicami, a nie faktycznymi traktatami, od których Zachód jako całość stroni, ponieważ nie chce powstrzymywać swojej agresywności. Co do reszty, nie przewiduje się nawet, że fundusze zamrożone w zachodnich bankach zostaną zwrócone Rosji, ale że zostaną one wykorzystane przez USA do odbudowy, zarabiając 50 procent zysków z tej operacji.

Europa z kolei musiałaby wyłożyć kolejne 100 miliardów. Podczas gdy Moskwa zostałaby wezwana do odmrożenia europejskich aktywów zamrożonych po sankcjach, rosyjskie aktywa obecnie zamrożone miałyby zostać “zainwestowane w amerykańsko-rosyjskie projekty inwestycyjne, które będą realizować wspólne projekty w obszarach, które zostaną określone. Fundusz ten będzie miał na celu wzmocnienie stosunków dwustronnych i wzmocnienie wspólnych interesów w celu stworzenia silnej motywacji, aby nie wracać do konfliktu”.

W praktyce, ten plan to puste słowa, a raczej teatr i tani biznes. Pomijając oczywistą intencję USA, aby pożreć Ukrainę (zobaczcie wszystkie 28 punktów, aby się o tym przekonać), zgodnie z mentalnością Trumpa, sens omawianego planu znajduje się właśnie w ostatnim punkcie, gdzie mowa jest o zawieszeniu broni po podpisaniu porozumienia. W rzeczywistości powstał on właśnie po to, aby uzyskać rozejm, zanim armia rosyjska zmiażdży reżim ukraiński. Koncesje (w tym powrót do G8, na którym Rosji nie zależy ani trochę) mają na celu jedynie sprawienie, że Moskwa wpadnie w pułapkę miodową, jak w przypadku zachowań roślin mięsożernych.

Czytając uważnie punkty omawianego majaczenia, wydaje się, że to Rosja przegrała konflikt, ponieważ po raz kolejny, zasadniczo zaprzecza ono warunkom pokoju, którego chce Moskwa, tj. demilitaryzacji Ukrainy, zniszczenia nazistowskiego reżimu (którego niegodziwości miałyby zamiast tego zostać całkowicie odpuszczone) oraz neutralności Ukrainy, co oczywiście w przypadku kraju, który przystąpiłby do UE, nie może być tak naprawdę możliwe, chyba że sama UE wyrzeknie się NATO i zadeklaruje neutralność. Krótko mówiąc, jest to “plan pokojowy”, który przypomina raczej plan odroczonej wojny.

Przecież lampart nie może zmienić swoich cętek.

INFO: https://ilsimplicissimus2.com/2025/11/21/il-piano-trump-per-la-finta-pace-in-ucraina/

„Pianista musi nie tylko pięknie grać, ale również rytualnie potępić Putina”. Konkurs Antyputinowski

Konkurs Antyputinowski

„Pianista musi nie tylko pięknie grać, ale również rytualnie potępić Putina”

Zapewne pamiętacie film Wojciecha Marczewskiego „Dreszcze” z 1981 roku. Żeby zrozumieć film trzeba wczuć się w epokę rządów Bermanów i Fejginów. Obowiązująca wtedy doktryna stała się parareligią, która co prawda pozbawiona jest sensu – ale niewielu ma odwagę o tym głośno mówić. Oczekiwaniem ośrodków decyzyjnych była bezgraniczna wiara w panującą ideologię, rządzących i sojusze. I w to, że zewnętrzny wróg jest zły, podstępny i tylko czeka by nas zaatakować. By temu zapobiec trzeba tępiąc przede wszystkim wroga wewnętrznego, który jest przeciw, ma wątpliwości lub może mieć wątpliwości.

Cyniczni kapłani kłamstwa hartowali fanatycznych wiernych wyznawców tych idei. Ci zaś pilnowali, by wszyscy powszechnie je wyznawali lub udawali, że je wyznają. Propaganda była sączona przez ówczesne środki przekazu. Prasa, radio, pogadanki. Do tego wszystkiego niezbędne okazały się teatralne przedstawienia samokrytyki. W „Dreszczach” powodem takiej samokrytyki była tragedia, która zaistniała z powodu słuchania przez jednego z bohaterów zachodniego ośrodka dezinformacji.

Ale co się tak naprawdę zmieniło? Dzisiaj wektor jest zwrócony w drugą stronę, ale mechanizm pozostał dokładnie ten sam. Uwzględniając oczywiście wszystkie zmiany czasu, atlantyści reagują na słuchanie „RIA Nowosti” dokładnie tak samo jak reagowały wtedy bermany na słuchanie „Głosu Ameryki”. Ba, często twórcami i strażnikami obecnego ustroju są dzieci i wnuki, tych co tworzyli tamten system – a wpływy stracili na rzecz polskiej lewicy w 1956 i 1968 roku.

Karol Marks napisał „Hegel powiada gdzieś, że wszystkie historyczne fakty i postacie powtarzają się, rzec można, dwukrotnie. Zapomniał dodać: za pierwszym razem jako tragedia, za drugim jako farsa”. Włączam rano radio i słyszę, w XIX Konkursie Chopinowskim wystąpiło dwóch Rosjan Andriej Żenin i Filip Lynow. Ze względu na wojnę na Ukrainie wystąpili nie pod flagą Rosji, ale pod neutralną.

To jednak zbyt mało dla hunwejbinów atlantyzmu. Rzecznik prasowy Konkursu Chopinowskiego Aleksander Laskowski powiedział: „Oczekiwaliśmy od tych uczestników jednoznacznego stanowiska wobec rosyjskiej agresji, czyli jej potępienia, i oni się na to decydowali. Dlatego zostali dopuszczeni”. Młodzi pianiści musieli według ukraińskich mediów „jednoznacznie potępiać wszelkie działania Federacji Rosyjskiej stanowiące naruszenie prawa międzynarodowego” by brać udział w polskim konkursie. Pozostawiam to bez komentarza.

PS. Czy może być żałośniej i bardziej karykaturalnie? Okazuje się, że jak najbardziej może!

Słucham dalej radia i słyszę, że w gminie Dołhobyczów zamalowano pomnik bandziorów z Ukraińskiej Powstańczej Armii Pomnik ukraińskiej formacji odpowiedzialnej za ludobójstwo Polaków na Kresach Wschodnich II RP. Na obelisku namalowano flagę Polski. Napisał o tym „Najwyższy Czas!” i potwierdziła to policja.

Słyszę o „powszechnym oburzeniu”. Słucham o „dewastacji, zniszczeniu, akcie wandalizmu!” Gdzie my żyjemy! Dewastacją zbiorowej pamięci, zbezczeszczeniem naszej historii i zniszczeniem zdrowego rozsądku jest istnienie na terenie Polski takich obiektów! Co będzie kolejne – pamiątkowy obelisk dla rodziny komendanta i załogi KL Auschwitz?

łj

Najważniejsze wypowiedzi Putina na Forum Wałdajskim

Najważniejsze wypowiedzi Putina na Forum Wałdajskim

Thomas Röper https://apolut.net/putins-wichtigste-erklarungen-auf-dem-valdai-forum-von-thomas-roper

W czwartek Putin złożył coroczną wizytę w Klubie Wałdajskim, wygłosił godzinne przemówienie na temat polityki międzynarodowej, a następnie przez ponad trzy godziny odpowiadał na pytania międzynarodowych „ekspertów”.

Punkt widzenia: Thomasa Röpera.

Dla osób zainteresowanych geopolityką, coroczne Forum Wałdajskie to ważna data w kalendarzu, ponieważ Klub Wałdajski to najważniejsza konferencja poświęcona kwestiom geopolitycznym w Rosji, a prezydent Rosji Putin również co roku tam przyjeżdża, aby wygłosić przemówienie na temat polityki zagranicznej, a następnie przez wiele godzin odpowiadać na pytania międzynarodowych ekspertów. Przetłumaczyłem już przemówienie Putina; teraz tłumaczę, jak rosyjska telewizja relacjonowała wystąpienie Putina w swoim cotygodniowym przeglądzie wiadomości w niedzielny wieczór i które z jego wypowiedzi były najważniejsze z rosyjskiej perspektywy.

Początek tłumaczenia:

================================

Konceptualne przemówienie Putina w Wałdaju przyciąga uwagę całego świata

Odbyło się najważniejsze i najbardziej oczekiwane przemówienie tygodnia Władimira Putina. Prawie cztery godziny intelektualnej intensywności ze sceny Klubu Wałdaj przykuły uwagę całego świata. Prezydent Rosji został natychmiast zacytowany na żywo. Jego ton wobec globalnej większości był bardzo łagodny, wobec wojowniczej Europy – bezlitosny, a wobec Trumpa – pełen szacunku.

Tradycyjnie oczekiwano, że prezydent przedstawi koncepcyjną perspektywę na temat tego, co stanowi rodzący się świat wielobiegunowy i przyczyn gwałtownego schyłku ery niepodzielnej dominacji Zachodu. Putin skomentował: „Jest takie rosyjskie powiedzenie: »Przeciw łomowi nie ma obrony, jak tylko drugi łom«. Zawsze znajdzie się antidotum, rozumiesz? Paradoksalnie, wielobiegunowość stała się bezpośrednią konsekwencją prób ustanowienia i utrzymania globalnej hegemonii”.

Ale oczywiście Zachodowi te zmiany się nie podobają. Zaczął przedstawiać Rosję jako arcywroga, jak wyjaśnił Putin:

Zachowywali się tak, jakby wojna z Rosjanami była praktycznie na horyzoncie. Powtarzali te bzdury, tę mantrę, w kółko. Myślę: oni sami nie mogą w to uwierzyć. Nie mogą uwierzyć w to, co mówią, że Rosja planuje atak na NATO. Uwierzyć w to jest niemożliwe. Ale próbują przekonać o tym swoich obywateli. Szczerze mówiąc, chciałbym powiedzieć: uspokójcie się, śpijcie dobrze i w końcu zajmijcie się swoimi problemami”.

Wśród najbardziej wrogich krajów jest Francja pod rządami Macrona, który jako jeden z pierwszych mówił o wysłaniu wojsk na wojnę z Rosją, co Putin skomentował podczas sesji pytań i odpowiedzi: „Mam w domu na biurku książkę Puszkina. Wczoraj ją otworzyłem, przekartkowałem i natknąłem się na wiersz. To tak, jakby Aleksander Puszkin napisał ją wczoraj i powiedział mi: »Słuchaj, idź do Klubu Wałdajskiego, weź to ze sobą, przeczytaj tam ludziom, co o tym myślę«”. Czy mogę? To ciekawe. Odpowiada na wiele pytań. Nazywa się „Jubileusz Borodino”. (Uwaga niemieckiego tłumacza: Puszkin jest uważany za największego rosyjskiego poetę i żył w XIX wieku. Wiersz pochodzi zatem z tego okresu, dekad po zwycięstwie nad Napoleonem).

Prezydent przeczytał go na głos:

A teraz? Ich katastrofalny lot,

Napuszeni, zapomnieli;

Zapomnieli o rosyjskim bagnecie i śniegu,

który pogrzebał ich chwałę na pustyni.

Znów wzywa ich znajoma uczta.

Słowiańska krew ich upaja;

Lecz kac będzie dla nich ciężki;

A goście będą długo spać.

Na zacisznym, chłodnym przyjęciu powitalnym,

Pod zbożem północnych pól!”

Putin dodał: „Wszystko zostało tu powiedziane”.

Prawie dwa wieki później znów jesteśmy świadkami tej samej wojowniczości i ambicji. Oto zdjęcia z tego tygodnia: francuskie siły specjalne dokonały abordażu cywilnego tankowca, rzekomo powiązanego z Rosją, na oczach kamer telewizyjnych.

„Co to jest z pana punktu widzenia?” zapytał Łukjanow, moderator spotkania, a Putin odpowiedział: „Cóż, to piractwo. Tak, znam tę sprawę. Tankowiec został porwany bez żadnego uzasadnienia na wodach neutralnych. Czy to naprawdę takie ważne dla Francji? Tak. Czy wie pan dlaczego? Z powodu trudnej sytuacji politycznej, w jakiej znajdują się elity rządzące we Francji, ponieważ nie mają innego sposobu, aby odwrócić uwagę ludności, obywateli Francji, od złożonych, nierozwiązywalnych problemów Republiki Francuskiej. Dlatego chcą przenieść napięcie na zewnątrz i powiedzieć Francuzom: „Francuzi, chodźcie tu, zbierzcie się wokół mnie, poprowadzę was do zwycięstwa. Jak Napoleon. O to właśnie chodzi”.

Kanclerz Merz jest taki sam. Jego najważniejszym celem jest podwojenie budżetu wojskowego i rozbudowa Bundeswehry, co Putin również skomentował w swoim przemówieniu:

Słyszymy, i wiecie o tym, że na przykład Niemcy mówią, że niemiecka armia powinna znów być najsilniejsza w Europie. Cóż, uważnie słuchamy i sprawdzamy, co mają na myśli. Odpowiedź na te groźby będzie, delikatnie mówiąc, bardzo przekonująca”.

Glenn Diesen, profesor Uniwersytetu Południowo-Wschodniej Norwegii, zapytał Putina podczas sesji pytań i odpowiedzi: „Moje pytanie dotyczy Finlandii i Szwecji, które przystąpiły do ​​NATO. Jak Rosja interpretuje ten krok?”.

Putin odpowiedział: „Jaki jest sens przystępowania do NATO, bloku, który prowadzi agresywną politykę wobec Rosji? Aby chronić co? Jakie interesy Finlandii lub Szwecji? Czy Rosja zamierzała zdobyć Helsinki lub Sztokholm? Wszystko, czego Rosja chciała, rozstrzygnęła ze Szwecją po bitwie pod Połtawą. A jaki jest problem Finlandii? Nie ma żadnych problemów. Wszystko zostało rozwiązane; wszystkie traktaty podpisano po II wojnie światowej. Po co wstąpić do NATO?

Ale Finlandia straciła przewagę w postaci neutralnego statusu, a nawet przyjaznych stosunków z Rosją, przystępując do bloku wojskowego. I wygląda na to, że nikt nie rozważał konsekwencji. Zwracając się do Finlandii, Putin powiedział: „Weźmy pana Stubba, Donalda, on mówi, że dobrze gra w golfa. To dobrze. Ale to nie wystarczy. Gdzie są perspektywy? Czy ktoś może mi powiedzieć, na czym polega ta przewaga? Proszę podać jakąś nazwę”.

Preteksty są zawsze inne, tym razem chodzi o Ukrainę, ale sedno jest takie samo: powrót do konfrontacji militarnej, jak wyjaśnił Putin: „Wcześniej nie mieliśmy sił zbrojnych w tej części Rosji, teraz będą. Z Finlandii powiedziano nam: »Nie dopuścimy do obecności żadnej broni niebezpiecznej dla Rosji, zwłaszcza broni jądrowej«. Wiemy, jak podejmowane są decyzje w NATO. Czy ktoś zapyta Finów? Wiecie, nie chcę nikogo urazić, ale wiem, jak podejmowane są decyzje. Rozmieszczają broń i tyle. A potem co?

„Władimirze Władimirowiczu, dlaczego wysyłasz tyle dronów do Danii?” zapytał Łukjanow.

Putin żartobliwie odpowiedział: „Nie będę już tego robił. Nie wyślę ich do Francji, Danii ani Kopenhagi. Gdzie indziej latają?”

„Latają wszędzie” – wyjaśnił Łukjanow.

„Do Lizbony. Dokąd lecą? Jak rozumiesz, jeśli chcemy być poważni, nie ma tam żadnych celów, a to jest najważniejsze, to się liczy. To również jeden ze sposobów eskalacji ogólnej sytuacji, wykonania rozkazów Naczelnego Dowództwa w Waszyngtonie i zwiększenia wydatków na obronę” – wyjaśnił Putin.

Ukraina zostanie uzbrojona w te pieniądze. Reżim w Kijowie otrzymał już prawie całą dostępną broń. Posunięto się nawet do rozmów o dostawie Tomahawków, amerykańskich pocisków manewrujących o zasięgu do 2500 kilometrów. Użycie właśnie tej broni dalekiego zasięgu towarzyszyło wszystkim znanym interwencjom wojskowym USA w ciągu ostatniego półwiecza.

„Jak niebezpieczne są dostawy Tomahawków na Ukrainę?” – zapytał Putina Anatol Lieven, starszy pracownik naukowy w Quincy Institute for Responsible Statecraft.

Są niebezpieczne. To potężna broń. Oczywiście, niczego to nie zmieni; w ogóle nie zmieni równowagi sił na polu bitwy. Były ATACMS-y, i co z tego? Owszem, wyrządziły szkody. Ale ostatecznie rosyjskie systemy obrony powietrznej, pomimo ich hipersonicznych zdolności, dostosowały się i zaczęły je zestrzeliwać. Czy zaszkodzi to naszym relacjom, które dostrzegły promyk nadziei na końcu tunelu? Oczywiście. Jak inaczej? Użycie tomahawków jest niemożliwe bez bezpośredniego udziału amerykańskich żołnierzy. Oznaczałoby to zupełnie nowy, jakościowo nowy poziom eskalacji, również w stosunkach między Rosją a Stanami Zjednoczonymi” – podkreślił Putin.

Rosja i Stany Zjednoczone to największe mocarstwa nuklearne, posiadające tysiące głowic jądrowych. Propozycja Putina, aby przedłużyć o rok wygasający w przyszłym roku traktat New START, jest obecnie rozważana. Biorąc pod uwagę, że Rosja w ostatnim czasie wprowadziła do służby wiele zaawansowanych technologicznie systemów uzbrojenia, Waszyngton rozważa taką możliwość.

Putin powiedział: „Weźmy system rakietowy Oresznik. Dopiero niedawno pokazaliśmy, że taka broń nie jest strategiczna. Teraz słyszymy, jak niektórzy eksperci w USA mówią: »Nie, to broń strategiczna«. To wymaga wyjaśnienia. Opracowaliśmy inne systemy, hipersoniczny pocisk Kinżał i międzykontynentalny pocisk balistyczny Awangard. Możemy również rozwijać kolejne systemy. Nie zapomnieliśmy o niczym, co zaplanowaliśmy, a prace trwają”.

Rosja opiera się na swojej tarczy atomowej – wyjaśnił prezydent.

Ważnym tematem była oczywiście pierwotna przyczyna konfliktu na Ukrainie, a mianowicie wykorzystanie konfliktu jako taranu przeciwko Rosji. Putin tymczasem jest przekonany, że Zachód nie przejmuje się interesami Ukrainy: „Nie mają litości dla tych ludzi; są dla nich materiałem eksploatacyjnym, globalistami, ekspansjonistami na Zachodzie i ich pachołkami w Kijowie”.

Kijów jest już o krok od terroryzmu nuklearnego, ponieważ infrastruktura elektrowni jądrowej w Zaporożu jest stale ostrzeliwana przez ukraińskie siły zbrojne, a wszystko to odbywa się pod czujnym okiem inspektorów Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej. Putin skomentował: „Wojsko po stronie ukraińskiej próbuje zaatakować obszar wokół elektrowni jądrowej. Kilka dni temu, krótko przed przyjazdem pana Grossiego do Rosji, doszło do ataku, ostrzału artyleryjskiego, na słupy energetyczne. Zawaliły się i teraz elektrownia jądrowa w Zaporożu jest zasilana prądem z generatorów.

„Więc Grossi wie, co się tam dzieje?” – zapytał Łukjanow.

„On doskonale wie. Siedzą tam, w elektrowni, i to widzą. To niebezpieczna gra. Ludzie po drugiej stronie również powinni zrozumieć: jeśli grają w tę niebezpieczną grę, to oni również mają działające elektrownie jądrowe. Co więc powstrzymuje nas przed odwetem? Powinni się nad tym zastanowić” – wyjaśnił Putin.

To wszystko pokazuje, w jak niebezpiecznej fazie znajduje się konflikt, który rozpoczął się od sfingowanego zamachu stanu i przerodził się w działania wojenne na pełną skalę. W swoim przemówieniu Putin powiedział: „Możemy zadać sobie kolejne pytanie: czy sprawy mogły potoczyć się inaczej?” Wiemy również, i wracam do wypowiedzi prezydenta Trumpa, że ​​gdyby był u władzy, można by tego uniknąć. Zgadzam się z tym. Widzimy, że obecna administracja USA kieruje się przede wszystkim interesami własnego kraju, tak jak je rozumie. Uważam to za racjonalne podejście. Wyraża swoje interesy i pragnienia bezpośrednio, myślę, że się ze mną zgodzicie, czasami wprost, ale bez zbędnej hipokryzji.

Chiny i Indie, dwa nowe bieguny policentrycznego świata, są gotowe pełnić rolę mediatorów. Są członkami-założycielami BRICS, których głowy państw i rządów zbudowały szczególne relacje, bliski, oparty na zaufaniu dialog, nawet na poziomie osobistym, jak wyjaśnił Putin: „Robimy to z premierem Modim, z przewodniczącym Xi Jinpingiem. Na przykład był w Petersburgu i popłynęliśmy statkiem. „Aurora” – powiedział. „Ach, to jest Aurora?”. Odpowiedziałem: „Tak, chcesz, żebyśmy ją odwiedzili?”. Dla głowy państwa chińskiego, dla przewodniczącego Komunistycznej Partii Chin, to ważne; widział Aurorę. Potem poszliśmy do Ermitażu i obejrzeliśmy tam występy naszych artystów. Rozmawialiśmy przez cały czas. To ożywiona wymiana międzyludzka”. (Uwaga niemieckiego tłumacza: Aurora to stary pancernik z czasów carskich, który oddał pierwszy strzał podczas rewolucji październikowej, a obecnie znajduje się jako muzeum w Petersburgu).

Rozmowy i dyskusje stanowią fundamentalne wartości Klubu Wałdajskiego. Stanowiska mogą się różnić, ale dialog trwa. Uczestniczy w nim 150 ekspertów z 42 krajów, w tym politolodzy, historycy i dziennikarze. Richard Sakwa, profesor polityki rosyjskiej i europejskiej na Uniwersytecie w Kent, starszy pracownik naukowy w Wyższej Szkole Ekonomicznej i emerytowany profesor nauk politycznych na Uniwersytecie Państwowym im. Łomonosowa w Moskwie, powiedział nam: „To spotkanie jak żadne inne na świecie!” Prezydent ważnego kraju rozmawia z narodem”.

W tegorocznym forum uczestniczył prezydent Republiki Serbskiej Milorad Dodik, z którym prezydent spotkał się również osobno. Dodik powiedział nam: „Federacja Rosyjska prowadzi absolutnie słuszną politykę. Chcę, aby wszystkie cele jej operacji wojskowej na Ukrainie zostały osiągnięte”.

Rosja, podkreślił Putin, niewątpliwie będzie bronić swoich interesów narodowych: „Widzicie, wielu nie podoba się sam fakt istnienia Rosji, a każdy chce w jakiś sposób uczestniczyć i czerpać korzyści z tego historycznego wydarzenia, jakim jest zadanie nam strategicznej porażki, i ugryźć tu, ugryźć tam. Chciałbym wykonać gest, ale jest tu wiele kobiet, więc tego nie zrobię”.

To, co powiedziano w tej sali, oczywiście było słyszalne na całym świecie, zarówno na Globalnym Południu, jak i w krajach mniejszości zachodniej. Jednym z celów Wałdaja jest to, że tam również wyciągane są wnioski.

Koniec tłumaczenia

Tłumaczył Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

Artykuł ukazał się 6 października 2025 roku na stronie https://apolut.net/putins-wichtigste-erklarungen-auf-dem-valdai-forum-von-thomas-roper

Thomas Röper, urodzony w 1971 roku, piastował stanowiska kierownicze i nadzorcze jako ekspert ds. Europy Wschodniej w firmach świadczących usługi finansowe w Europie Wschodniej i Rosji. Obecnie mieszka w swoim przybranym domu w Sankt Petersburgu. Mieszka w Rosji od ponad 15 lat i biegle włada językiem rosyjskim. Jego krytyka medialna koncentruje się na (medialnym) wizerunku Rosji w Niemczech, ogólnej krytyce doniesień mediów zachodnich oraz na tematach (geo)polityki i ekonomii. ”

Szczyt Putin – Trump. Sukces! Odnośnie którego nikt dokładnie nie wie, na czym polega

Thomas Röper źródło  https://anti-spiegel.ru/2025/der-erfolg-von-dem-keiner-so-genau-weiss-worin-er-besteht 16 sierpnia 2025,

Szczyt Putin – Trump

Sukces, odnośnie którego nikt dokładnie nie wie, na czym polega

Spotkanie prezydentów Putina i Trumpa na Alasce zostało przez obie strony ocenione jako sukces. Nie ujawniono jednak, co dokładnie uzgodniono. Są jednak pierwsze sygnały – i to one są koszmarem Europejczyków.

Szczyt prezydentów Putina i Trumpa na Alasce był z niecierpliwością oczekiwany na całym świecie, a przynajmniej w Europie i Kijowie ludzie prawdopodobnie wstrzymywali oddech, ponieważ doniesienia wskazywały, że szefowie państw i rządów UE oraz Ukrainy śledzili wieści z Alaski do późnych godzin nocnych. Przyjazne powitanie i fakt, że Putin wsiadł do samochodu Trumpa na lotnisku, musiały wywołać krople potu w Europie.

Po tym, jak prezydenci Trump i Putin najpierw usiedli razem w małym kręgu, w gronie jedynie swoich najważniejszych doradców, a następnie spotkali się w większym gronie, prezydenci zorganizowali wspólną konferencję prasową, zapowiedzianą przed spotkaniem. I, bądźmy szczerzy, była ona zupełnie bez znaczenia. W swoim ośmiominutowym przemówieniu Putin podkreślił podobieństwa między Rosją a USA z przeszłości. Trump przemawiał przez cztery minuty i również podkreślał wspólne stanowisko. Obaj chwalili się nawzajem i mówili o dobrych i produktywnych dyskusjach, mówiąc, że osiągnęli porozumienie w niektórych kwestiach, ale w innych jeszcze nie.

Nie powiedzieli, o czym rozmawiali i co uzgodnili. W zasadzie brzmiało to trochę jak „zgodziliśmy się kontynuować negocjacje”.

I bądźmy szczerzy: kto spodziewał się czegoś więcej po tym pierwszym spotkaniu? Przed spotkaniem żadna ze stron nie wyraziła nadziei na przełom i osiągnięcie ostatecznego porozumienia na Alasce. Przed spotkaniem Trump powiedział, że chcą się poznać i jeśli wszystko pójdzie dobrze, wkrótce odbędzie się kolejne spotkanie. Rosjanie również stwierdzili, że na Alasce jest wiele kwestii do rozstrzygnięcia i nie wyrazili nadziei na osiągnięcie tam porozumienia.

Dlatego spotkanie należy uznać za sukces, nawet jeśli opinia publiczna nie wie jeszcze dokładnie, co zostało osiągnięte. Fakt, że obie strony pochwaliły rozmowy i wzajemną gotowość do osiągnięcia porozumienia, to maksimum, czego można realistycznie oczekiwać od spotkania.

Znaki

Są jednak oznaki tego, co było przedmiotem rozmów i co mogło zostać osiągnięte. Fakt, że ministrowie finansów obu krajów uczestniczyli w spotkaniu, wskazuje, że w programie znalazły się również kwestie współpracy gospodarczej między USA a Rosją, a prawdopodobnie także złagodzenia sankcji. Potwierdza to również fakt, że obaj prezydenci w swoich oświadczeniach wyraźnie odnieśli się do perspektyw gospodarczych między USA a Rosją.

Potwierdza to również to, co strona rosyjska powtarza od miesięcy: spotkania przedstawicieli Rosji i USA dotyczą przede wszystkim wzajemnych relacji, ponieważ najpierw trzeba odbudować zaufanie, zanim uda się osiągnąć porozumienie w kwestiach drażliwych. Zniszczone zaufanie można odbudować jedynie poprzez zawarcie porozumień i pokazanie przez obie strony, że będą ich przestrzegać w praktyce. Nie było to bynajmniej normą w ostatnich dekadach.

Oczywiście, poruszano również kwestię Ukrainy. Nie wiadomo jednak, o czym tam rozmawiano. Jednak wstępne reakcje Europy i Ukrainy z pewnością pozwalają na wyciągnięcie wniosków.

Kijów i Europejczycy wciąż żyją w świecie marzeń, że Rosję można pokonać sankcjami i dostawami broni, mimo że ostatnie trzy i pół roku pokazało, że to nie działa. Ale w starym świecie ludzie zdają się żyć w równoległym wszechświecie, ignorując wszelkie realia. Dlatego Europa nadal polega na receptach, które nie sprawdziły się od trzech i pół roku.

Złe wieści dla „Europejczyków

Z tego powodu Europejczycy byli wręcz spanikowani, gdy ogłoszono spotkanie Putina z Trumpem. Komisja Europejska już przed spotkaniem zdecydowała, że UE pod żadnym pozorem nie złagodzi sankcji wobec Rosji, ale pracuje już nad kolejnym pakietem sankcji przeciwko Rosji. UE podtrzymuje zatem swoją konfrontacyjną postawę wobec Rosji i zamierza ją jeszcze bardziej zaostrzyć. Jednak negocjacje z Rosją są nadal wykluczane w Europie, pozornie bez zrozumienia tego faktu, i dlatego UE obiera kurs konfrontacyjny z rządem USA.

Po spotkaniu z Putinem Trump powiedział w wywiadzie dla Fox News, że spotkanie z Putinem przebiegło pomyślnie i że w związku z tym nie rozważa nowych sankcji wobec Rosji. Dla Europejczyków, którzy domagają się od Trumpa nałożenia surowych sankcji na rosyjski sektor naftowo-gazowy, mógł to być pierwszy cios.

W tym samym wywiadzie Trump powiedział również, że kraje europejskie muszą teraz dołożyć swoją cegiełkę do osiągnięcia porozumienia na Ukrainie. Stwierdził, że jego zdaniem porozumienie jest możliwe i że zakończenie konfliktu zależy teraz od Zełenskiego. To dokładne przeciwieństwo tego, co twierdzą Europejczycy, ponieważ zawsze powtarzają, że to Putin musi zakończyć wojnę. Trump zdaje się postrzegać to inaczej.

W sobotę rano doniesiono, że Trump poinformował szefów państw i rządów europejskich, przewodniczącego Komisji Europejskiej, sekretarza generalnego NATO i przywódcę Ukrainy Zełenskiego podczas półtoragodzinnej rozmowy telefonicznej o wynikach spotkania z Putinem. Według Axios, rozmowa nie była łatwa. Zełenski oświadczył następnie, że w poniedziałek uda się do Waszyngtonu, aby omówić wyniki z Trumpem.

Trump chce porozumienia pokojowego, a nie zawieszenia broni

Kolejnym ciosem dla Europejczyków będzie prawdopodobnie wpis Trumpa na TruthSocial:

„Wspaniały i bardzo udany dzień na Alasce! Spotkanie z prezydentem Rosji Władimirem Putinem było bardzo udane, podobnie jak nocna rozmowa telefoniczna z prezydentem Ukrainy Zełenskim i różnymi europejskimi przywódcami, w tym z szanowanym sekretarzem generalnym NATO. Wszyscy zgodzili się, że najlepszym sposobem na zakończenie straszliwej wojny między Rosją a Ukrainą jest porozumienie pokojowe, które zakończyłoby wojnę, a nie zwykłe porozumienie o zawieszeniu broni, które często zawodzi. Prezydent Zełenski będzie w Gabinecie Owalnym w Waszyngtonie w poniedziałek po południu. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, umówimy się na spotkanie z prezydentem Putinem. Potencjalnie można by uratować miliony istnień ludzkich. Dziękuję za uwagę!”

Właśnie tego domaga się Rosja. Od początku eskalacji Rosja twierdziła, że do rozwiązania konfliktu na Ukrainie potrzebne jest kompleksowe rozwiązanie pokojowe, a Rosja zawsze sprzeciwiała się samomu zawieszeniu broni, które albo zostałoby naruszone, albo trwale zamroziło konflikt, zamiast go definitywnie rozwiązać.

Europejczycy natomiast wielokrotnie wzywali ostatnio do bezwarunkowego zawieszenia broni, ale odrzucali negocjacje z Rosją. Celem Europejczyków jest kontynuacja wojny z Rosją, a w przeciwnym razie – zamrożenie konfliktu w celu trwałego utrwalenia problemu, a nie jego rozwiązania.

Fakt, że Trump de facto podąża teraz linią Rosji, prawdopodobnie będzie kolejnym szokiem dla Europejczyków.

Oświadczenie europejskie

Po rozmowie telefonicznej z Trumpem prezydenci Finlandii i Francji, kanclerz Merz, premierzy Włoch, Polski i Wielkiej Brytanii, a także przewodniczący Komisji Europejskiej i przewodniczący Rady Europejskiej przeprowadzili rozmowy z Zełenskim, a następnie wydali wspólne oświadczenie, które ledwie ukrywało różnice zdań z Trumpem. Choć sumiennie rozpoczęli od napisania, że z zadowoleniem przyjmują „wysiłki prezydenta Trumpa zmierzające do położenia kresu zabójstwom na Ukrainie, zakończenia rosyjskiej wojny agresywnej i osiągnięcia sprawiedliwego i trwałego pokoju”, później stało się jasne, jak bardzo różnią się stanowiska w Europie i USA.

Należy jednak poczynić pewne zastrzeżenie: fakt, że pojawiło się jedynie oświadczenie kierownictwa UE wraz z pięcioma szefami państw i rządów UE, a nie oświadczenie całej UE, świadczy o wyraźnym oporze w UE wobec kursu obranego przez Brukselę, Berlin, Warszawę, Paryż i Londyn. Przynajmniej Węgry i Słowacja prawdopodobnie odmówiły podpisania wspólnego oświadczenia UE o takiej treści. Można spekulować, które kraje UE mają również odmienne zdanie za kulisami w Brukseli.

W całym oświadczeniu nie ma ani słowa o możliwych negocjacjach z Rosją, a jedynie powtarzane są groźby sankcji i nacisków na Rosję. Zamiast wspomnieć o negocjacjach z Rosją, Europejczycy piszą w swoim oświadczeniu, że są również „gotowi do współpracy z prezydentem Trumpem i prezydentem Zełenskim w celu zorganizowania trójstronnego szczytu przy wsparciu Europy”.

Innymi słowy, Europejczycy ponownie domagają się swojego miejsca przy stole negocjacyjnym, ponieważ wciąż go tam nie ma. Zełenski ma w poniedziałek polecieć samotnie do Waszyngtonu, gdzie Trump najwyraźniej chce go przekonać do udziału w trójstronnym spotkaniu z Trumpem i Putinem, ale Europejczycy nie zostali zaproszeni.

Europejczycy piszą również, że Rosja „nie ma prawa weta wobec drogi Ukrainy do UE i NATO”. Jest to również wyraźna sprzeczność ze stanowiskiem administracji USA, która całkowicie wykluczyła przystąpienie Ukrainy do NATO. Temat przystąpienia Ukrainy do NATO jest martwy, ale Europejczycy najwyraźniej nadal tego nie zauważyli. A może chcą przyjąć Ukrainę do NATO bez zgody USA? To właśnie wspomniany równoległy świat, w którym najwyraźniej żyją Europejczycy.

O zdenerwowaniu Europejczyków świadczył również fakt, że w sobotę rano, zaledwie kilka godzin po szczycie na Alasce, w Brukseli pospiesznie zwołano spotkanie ambasadorów państw UE. Spotkanie było objęte ścisłą tajemnicą, a telefony, personel i doradcy ambasadorów nie zostali wpuszczeni, aby zapobiec przedostaniu się informacji do prasy.

Czy dojdzie do spotkania Putina, Trumpa i Zełenskiego?

Najbliższym celem prezydenta Trumpa wydaje się być szczyt trójstronny z udziałem Putina i Zełenskiego. Nie trzeba dodawać, że nie chce on obecności Europejczyków. Zamierza przekonać Zełenskiego do tego spotkania w poniedziałek w Waszyngtonie. Trump już oświadczył, że zarówno Putin, jak i Zełenski chcą, aby Trump wziął w nim udział.

Może tak być, ponieważ samo spotkanie Putina z Zełenskim raczej nie przyniesie większych efektów. Putin prawdopodobnie liczy na to, że Trump utrzyma Zełenskiego w ryzach. Dla Putina istotne może być to, że Trump na takim spotkaniu dostrzeże, że to Zełenski blokuje jakiekolwiek porozumienie, stawiając nierealistyczne, maksymalne żądania (granice z 1991 roku, w tym Krym, przystąpienie Ukrainy do NATO itd.). Zełenski jak dotąd obrzucał Putina jedynie obelgami, dlatego spotkanie Putina z Zełenskim bez mediatora należy uznać za bezcelowe.

W swoim wpisie na TruthSocial Trump napisał już, że „jeśli wszystko pójdzie dobrze”, po rozmowie z Zełenskim w poniedziałek w Waszyngtonie zostanie zorganizowane spotkanie z prezydentem Putinem.

Jeśli tak się stanie, może to być dzień prawdy dla Zełenskiego. A dla Europejczyków, którzy nie zostaną zaproszeni, może to być koszmar, bo wszyscy wiedzą, jak bardzo impulsywny jest Zełenski.

Dodatek: Krótko po publikacji tego artykułu „New York Times” poinformował, że Trump zamierza jednak zaprosić czołowych europejskich polityków na spotkanie w Białym Domu.

Szczyt Putin-Trump: Triumf Putina, katastrofa neokonserwatystów

Larry Johnson: Szczyt Putin-Trump: triumf Putina, katastrofa neokonserwatystów

Źródło: https://sonar21.com/the-putin-trump-summit-a-triumph-for-putin-a-disaster-for-the-neocons/

DR IGNACY NOWOPOLSKI AUG 16

Jeśli oglądałeś amerykańskie kanały „informacyjne” [napisałem to słowo kursywą, aby podkreślić sarkazm], przygotowania do konferencji prasowej były jak oczekiwanie dziewicy na pierwsze doświadczenie seksualne. Człowieku, co za rozczarowanie, po godzinach gorączkowego oczekiwania, kiedy Putin i Trump w końcu przemówili. Postanowiłem obejrzeć Fox News i nie zawiodłem się na pianie, wściekłości i kłamstwach wypowiadanych przez całą gamę tępaków, w tym generała Jacka Keane’a i Treya Gowdy’ego. Zanim Trump i Putin pojawili się przed zgromadzoną prasą, komentatorzy wielokrotnie oczerniali Putina, nazywając go potworem, zabójcą, złym autorytarnym przywódcą i dzieciobójcą. A ich obelgi powtarzało wielu tak zwanych dziennikarzy prezenterów . To było żałosne.

Wszyscy, którzy wypowiadali się w Fox News , powtarzali propagandę, że Putin jest w rozpaczliwej sytuacji, że rosyjska gospodarka jest bliska załamania i że rosyjskie wojsko nie jest w stanie pokonać dzielnych Ukraińców. Moja żona myślała, że dostałem udaru, bo krzyczałem na telewizor w odpowiedzi na tę głupotę.

Kiedy Putin podszedł do mikrofonu i zaczął mówić, świat neokonserwatystów załamał się. Zamiast skruszonego Putina błagającego Trumpa o ulgę, prezydent Rosji przemawiał spokojnie, początkowo skupiając się na historycznym znaczeniu Alaski jako mostu powietrznego, który zaopatrywał Rosję w niezbędne zaopatrzenie podczas II wojny światowej. W trakcie swojego wystąpienia Putin chwalił Trumpa za rzetelność w negocjacjach i za nawiązanie dialogu, który niesie obietnicę normalizacji stosunków. Putin nie wycofał się z żadnego ze stanowisk, które wcześniej przedstawił w odniesieniu do rosyjskich żądań zakończenia wojny na Ukrainie. Powtórzył, że sednem sprawy są pierwotne przyczyny , czyli rozszerzenie NATO na wschód.

Trump wbił srebrny gwóźdź w serce wampirów neokonserwatystów , którzy ślinili się na samą myśl o tym, że Trump zmusił Putina do zaakceptowania zawieszenia broni, ponieważ Putin, przynajmniej w ich urojonym świecie, desperacko pragnął porozumienia. Nic z tego. Trump pochwalił Putina i powiedział, że ich rozmowy były produktywne, choć niektóre kwestie pozostają nierozwiązane.

Oto próbka rozczarowanych reakcji propagandystów w mediach drukowanych:

15 sierpnia 2025, 19:12 czasu wschodniego (ET)

David E. Sanger

Raport z bazy wspólnej Elmendorf-Richardson

Po trzech godzinach rozmów prezydent Trump i prezydent Rosji Władimir Putin poinformowali dziennikarzy, że poczynili postępy w nieokreślonych kwestiach, nie podali jednak żadnych szczegółów, nie odpowiadali na żadne pytania i, co najważniejsze, nie ogłosili żadnego zawieszenia broni.

15 sierpnia 2025, 19:11 czasu wschodniego (ET)

Katie Rogers

Podróż z prezydentem Trumpem. Obaj panowie powoływali się na porozumienie, ale nie podali szczegółów. Trump zignorował krzykliwe pytania o to, co się właśnie wydarzyło i na czym polegało porozumienie. Ci z nas, którzy z nim podróżowali, zostali po prostu przewiezieni do Air Force One. To była długa droga. Trump wykonał wszystkie możliwe kroki, by zabłysnąć na czerwonym dywanie, i wraca do domu z pustymi rękami.

15 sierpnia 2025, 19:10 czasu wschodniego (ET)

Maggie Haberman

Reporter Białego Domu, Putin, odniósł ze spotkania kilka sukcesów. Dostał wizytę w Stanach Zjednoczonych – i to na bazie wojskowej – oraz wizualizacje ciepłego powitania od Trumpa, a także kolejne opóźnienie sankcji wobec Rosji.

15 sierpnia 2025, 19:07 czasu wschodniego (ET)

Erica L. Green

Reporter Białego Domu​Chociaż nie jest jasne, czy i jakie porozumienia zostały zawarte, Putin pokazuje, że wciąż nie wycofuje się ze swojego stanowiska, że niezależnie od tego, co mówi Trump, dąży on do własnych celów w tej wojnie. Stwierdził, że chociaż Trump, który podkreślał korzyści ekonomiczne płynące z powstrzymania inwazji Rosji, jest zainteresowany dobrobytem Ameryki, Trump rozumie również, że „Rosja ma własne interesy narodowe. Obejmują one między innymi zajęcie terytoriów Ukrainy”.

15 sierpnia 2025, 19:03 czasu wschodniego (ET)

Anatolij Kurmanajew

Mówiąc o potrzebie wyeliminowania „pierwotnych przyczyn” wojny na Ukrainie, Putin posługuje się swoim typowym skrótem myślowym, wymieniając listę żądań, które zostały kategorycznie odrzucone przez Ukrainę i Europę. Sugeruje to, że podtrzymuje swoje twarde stanowisko.

15 sierpnia 2025, 20:09 czasu wschodniego

Constant Méheut

Relacja z Kijowa na Ukrainie. Czekamy teraz na wieści od Zełenskiego i innych europejskich przywódców, do których Trump zapowiedział, że zadzwoni, aby poinformować ich o swoim spotkaniu z Putinem. Jednak niejednoznaczny charakter spotkania sugeruje niektórym mieszkańcom Ukrainy, że porozumienie pokojowe jest nadal wysoce nieprawdopodobne. „Wygląda na to, że Putin zyskał sobie więcej czasu” – napisał w mediach społecznościowych ukraiński deputowany Ołeksij Honczarenko. „Nie uzgodniono zawieszenia broni ani żadnej deeskalacji”.

Po prostu zabawne jest obserwowanie, jak prasa się wierci i kręci. Smutną prawdą jest, że zachodni establishment jest tak zarażony intensywną nienawiścią do Putina i Rosji, że nie jest w stanie słuchać, co Putin mówi. Kelly Anne Conway, na przykład, skompromitowała się, ośmieszając prezydenta Putina za wspominanie o znaczeniu prawosławia jako elementu rosyjskiej kultury.

Następne spotkanie, o ile w ogóle dojdzie do skutku, odbędzie się w Moskwie… prawdopodobnie pod koniec września lub na początku października. Przewiduję, że weekendowy cykl informacyjny będzie wypełniony okrzykami oburzenia większości europejskich przywódców oraz Zełenskiego i jego ekipy. To nic innego jak frustracja napędzana impotencją.

Trump – Putin na Alasce: Unia Europejska nie gra już w lidze wielkich mocarstw

Niemiecki analityk geopolityczny Thomas Kolbe opublikował dokument strategiczny „Trump-Putin Alaska Summit: Peace Talks And Power Plays On Former Russian Soil”

[Wymowa symboli]

https://www.zerohedge.com/markets/trump-putin-alaska-summit-peace-talks-and-power-plays-former-russian-soil

Donald Trump pozostaje wierny swojej linii i potwierdza dominację nad geopolityczną szachownicą – również symbolicznie.

Po ogłoszeniu umowy handlowej z UE w jego ośrodku golfowym w Turnberry w Szkocji, rozmowy pokojowe w sprawie konfliktu na Ukrainie z prezydentem Rosji Władimirem Putinem są teraz zaplanowane na Alasce.

Miejsce negocjacji często określa równowagę sił między przeciwnikami. W tym sensie należy odczytywać jako wyraźny pokaz siły, że zarówno przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, jak i premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer – zwłaszcza bez militarnej fanfary – pojechali do prywatnego kurortu Trumpa w Turnberry, aby zostać politycznie „umieszczeni” przez amerykańskiego prezydenta.

Sądząc po wyniku tych rozmów, jeden wniosek jest nieunikniony: Unia Europejska nie gra już w lidze wielkich mocarstw. Zainteresowanie Waszyngtonu sprawami wewnątrzeuropejskimi wyraźnie ochłodziło się, koncentrując się zasadniczo na dwóch rzeczach: uporządkowanym wycofaniu się z wątków wojskowych i obronie amerykańskich interesów korporacyjnych na jednolitym rynku UE.

Jesteśmy świadkami przesunięcia władzy z Atlantyku na Pacyfik. Europa traci kontrolę.

To nie jest tajemnica: Chiny i Stany Zjednoczone będą wyznaczać standardy polityki międzynarodowej w przyszłości. Rosja, najbogatszy w zasoby kraj na świecie, może być określany przez Europejczyków jako państwo parias i ohydne centrum wszelkiego zła – ale to nie zmienia faktu, że era postkolonialnej dominacji europejskiej dobiega końca, a Moskwa nie będzie miała problemu z graniem w karty rynku surowcowego poza kurczącą się europejską sferą wpływów.

W tym duchu prezydent Rosji Władimir Putin uda się 15 sierpnia na „terytorium wyjazdowe” na Alaskę – niegdyś część Rosji – aby wstępnie wynegocjować warunki pokoju na Ukrainie z prezydentem Trumpem. Trump widzi postęp w impasie konfliktu i podkreśla, że rozmowy prawdopodobnie doprowadzą do porozumienia o zamianie ziemi „z korzyścią dla obu stron”. Chociaż rosyjski rząd nie wydał oficjalnego oświadczenia, wiele sugeruje, że Moskwa nie zwróci okupowanych terytoriów w Donbasie, Ługańsku, Zaporożu i Chersoniu, ani na Krymie. Rosja obecnie utrzymuje inicjatywę wojskową i zwiększa presję na Ukrainę i jej sojuszników, aby wymusić rozwiązanie.

Aby uniknąć przyćmienia osobistego spotkania, Biały Dom przełożył ultimatum taryfowe – pierwotnie ustalone na 9 sierpnia – które nałożyłoby 100% cła na rosyjskie towary, gdyby wojna trwała dalej, przesuwając ją do 27 sierpnia.

Alaska jako sygnał.
Będziemy musieli zobaczyć, co się wydarzy w międzyczasie i czy potencjalne zakłócenia po raz kolejny wykoleją to ostrożne zbliżenie. Przypomina się bardzo dyskutowaną wizytę byłego premiera Wielkiej Brytanii Borisa Johnsona, który dwa miesiące po wybuchu wojny działał jako rodzaj ciemnego dyplomaty, aby odrzucić zaproponowane przez Rosję porozumienie pokojowe.

To, co jest teraz ponownie na stole – zamiana ziemi i wykluczenie Ukrainy z NATO – zostało wtedy kategorycznie odrzucone. Setki tysięcy zabitych i rannych później, wydaje się, że nastąpił ponowny zwrot w kierunku dyplomacji w świetle ponurej sytuacji wojskowej. Tym razem jednak to Amerykanie wywierają presję na walczące strony. Z Europy niewiele słychać poza intensywnymi wysiłkami zbrojeniowymi i deklarowaną wolą „remilitaryzacji” ludności, jak wielokrotnie podkreślał rząd niemiecki.

Powrót do dyplomacji.
Wątek dyplomatyczny ma teraz zostać ponownie podniesiony na Alasce. Do 1867 roku Alaska była terytorium Rosji, zanim USA kupiły ją od cara Aleksandra II za 7,2 miliona dolarów – po tym, jak klęska Rosji w wojnie krymskiej wyczerpała jej skarbiec.

Geografia tutaj wiele mówi: Alaska leży między Rosją a USA, oddzielona tylko Cieśniną Beringa, symbolizującą bezpośrednie sąsiedztwo dwóch wielkich mocarstw, które mogą teraz wchodzić w nową fazę zbliżenia w szybko zmieniającym się porządku światowym.

W przypadku rozmów na Alasce lokalizacja sygnalizuje, że nawet głęboko zakorzenione podziały geopolityczne można pokonać poprzez pragmatyczne porozumienia. Jednocześnie Alaska ma strategiczne znaczenie dla Arktyki, której szlaki handlowe i zasoby prawdopodobnie zostaną zintegrowane z przyszłą architekturą globalnych potęg.

Goszcząc rosyjskiego prezydenta w tak newralgicznym miejscu, Trump łączy historyczne pojednanie z dzisiejszą polityką władzy, tworząc symboliczne ustawienie, które sugeruje gotowość do kompromisu bez przyznawania suwerenności.

Ruch Trumpa
To, co może wyglądać jak spektakularny pijar w nagłówkach, jest w rzeczywistości ruchem na najwyższym poziomie geopolityki.

Zapraszając Putina na ziemię USA, Trump otwarcie zrywa z dominującą doktryną utrzymywania Rosji w izolacji.

Nakaz aresztowania ICC, reżim sankcji, lata starannie kultywowanych obrazów wroga – wszystko to, gdyby spotkanie miało miejsce, wyparowałoby na znaczeniu z jedną fotografią.

Przesłanie.


Zasady, które establishment polityki zagranicznej uważa za nietykalne, są do negocjacji – nie są wykute w kamieniu – przynajmniej jeśli tak zdecyduje prezydent Stanów Zjednoczonych. Za zamkniętymi drzwiami nastąpi prawdopodobnie przerysowanie sfer wpływów: możliwy koniec gry Ukrainy w zamian za rosyjskie ustępstwa – energia, przejście arktyczne, być może nawet stopniowe oddalanie się od Pekinu. Dla Trumpa spotkanie daje szansę na wciągnięcie Rosji, być może poprzez handel, w geostrategiczną orbitę Ameryki. Byłoby to zgodne z umową o surowcach podpisaną z Ukrainą w kwietniu, dając USA wyłączny dostęp do ziem rzadkich, a także niektórych rezerw ropy i gazu.

Ale prawdziwy test związany z tym spotkaniem leży w wewnętrznym funkcjonowaniu amerykańskiej machiny mocy: czy Trump może przeprowadzić tak niekonwencjonalną operację bez sabotażu ze strony własnego aparatu bezpieczeństwa? Jeśli uda mu się rozpocząć solidny proces pokojowy, Trump udowodni, że przejął pełną kontrolę nad strategią polityki zagranicznej USA.

Byłby to decydujący cios w neokonserwatystów naciskających na eskalację na Ukrainie – i kolejny krok w kierunku pokoju.

Paul Craig Roberts: Trump i Putin mogą przynieść pokój światu

Paul Craig Roberts: Trump i Putin mogą przynieść pokój światu

Źródło: https://www.paulcraigroberts.org/2025/03/30/trump-and-putin-could-bring-peace-to-the-world/

Paul Craig Roberts, Institute for Political Economy [former United States Assistant Secretary of the Treasury for Economic Policy]

=============================

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAR 31

Anglia i Francja, państwa marionetkowe wobec Ameryki, przez dziesięciolecia aż do pojawienia się Trumpa 2, wyraźnie pracują nad zakłóceniem wysiłków Trumpa zmierzających do osiągnięcia porozumienia z Putinem, które zakończy konflikt na Ukrainie. Rosyjskie Ministerstwo Obrony stwierdziło, że drugi atak na infrastrukturę rurociągu Sudzha w rosyjskim obwodzie kurskim w zeszły piątek, który zakończył zniszczenie obiektu, był dziełem [żołnierzy -specjalistów md] Wielkiej Brytanii i Francji.

Według rosyjskiego Ministerstwa Obrony, celowanie i nawigacja amerykańskich pocisków HIMARS (pocisków, których Biden powiedział, że nie da Zełenskiemu, ale dał) zostały zapewnione przez Francję. Brytyjscy specjaliści wprowadzali współrzędne celu, a polecenie wystrzelenia przyszło z Londynu.

Co wyjaśnia, że ​​dwa amerykańskie państwa marionetkowe działają przeciwko rządowi Stanów Zjednoczonych? Czy to kolejna operacja CIA przeciwko Trumpowi? Czy to amerykański kompleks militarno-bezpieczeństwa płaci rządom brytyjskiemu i francuskiemu za podtrzymywanie dochodowego (dla amerykańskiego kompleksu militarno-bezpieczeństwa) konfliktu? Czy to wspierani przez Izrael amerykańscy neokonserwatyści syjonistyczni kontynuują swoje wysiłki, aby zmniejszyć wpływ Rosji na sprawy światowe?

Jakakolwiek jest odpowiedź, rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie ma lepszego pomysłu niż ja. Rzeczniczka Zacharowa obwinia Zełenskiego o nieprzestrzeganie wynegocjowanego porozumienia, zgodnie z którym obie strony zaprzestają ataków na infrastrukturę energetyczną drugiej strony. Rosja zgodziła się na propozycję Trumpa jako sposób ochrony elektrowni jądrowych, których zniszczenie może być śmiertelne dla dużej liczby cywilów w Rosji, na Ukrainie i w Europie.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow obwinił ukraińskie wojsko o niewykonanie rozkazów Zełenskiego. To zagadka, jak Zacharowa i Pieskow mogą nadal opisywać sytuację jako kwestię ukraińską, kiedy dwa uzbrojone w broń jądrową (uzbrojone przez Waszyngton) kraje NATO, Wielka Brytania i Francja, pracują nad podważaniem negocjacji pokojowych Trumpa i Putina.

Gdyby Trump i Putin byli w lidze, w zgodzie z wielkimi strategami w historii, co zrobiliby, aby położyć kres temu klaunowskiemu aktowi? Ogłosiliby sojusz wojskowy. Putin może mieć Ukrainę, kraje bałtyckie i tyle Europy, ile zechce. Trump weźmie Kanadę, Grenlandię i Panamę. Nikt na świecie nie mógłby nic z tym zrobić.

Putin nie chce Ukrainy, krajów bałtyckich ani Europy. Chce tylko, aby Rosja została sama i swobodnie angażowała się w sprawy krajów tworzących świat. Czego naprawdę chce Trump, jeszcze nie wiemy. Ale sojusz Trumpa z Putinem ustanowiłby dominację nad rządami na Ziemi, w tym nad Izraelem. Izraelski plan Wielkiego Izraela mógłby łatwo zostać zniweczony, broń jądrowa Izraela zniszczona, a Palestyńczykom oddana zostałaby sprawiedliwość. Izrael zostałby zmniejszony, a nie rozszerzony, w granicach, a Żydzi mogliby wykorzystać swój talent do biznesu, aby uczynić Bliski Wschód zamożnym obszarem świata.

Prezydent Trump wydaje się mieć pogląd, że dążenie do wspólnych interesów w biznesie jest o wiele lepsze od dążenia do wojny. Putin pokazał, że jest najmniej wojowniczym z przywódców potężnych krajów.

Gdyby tylko Trump i Putin zdali sobie sprawę, że sojusz wojskowy USA i Rosji zaprowadzi pokój na świecie, bez NATO, bez CIA obalających rządy, bez propagandy fałszywych wiadomości, moglibyśmy wkroczyć w złotą erę pokoju.

Oczywiście, kompleks wojskowo-bezpieczeństwa zamordowałby [MD: łagodzę; usiłowałby zamordować] zarówno Trumpa, jak i Putina.

Mimo wszystko uważam, że obaj powinni podjąć to ryzyko!

Ukraina grozi Mongolii „konsekwencjami” za niearesztowanie Putina

Ukraina grozi Mongolii „konsekwencjami” za niearesztowanie Putina

https://thepeoplesvoice.tv/ukraine-threatens-mongolia-with-consequences-for-not-arresting-putin

DR IGNACY NOWOPOLSKI SEP 4
 
READ IN APP
 

Ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zagroziło Mongolii  „konsekwencjami”  za to, że nie aresztowała prezydenta Rosji Władimira Putina po jego przybyciu do Ułan Bator w poniedziałek.

Mieli nadzieję, że rząd mongolski wyda Putina Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu (MTK).

Wizyta Putina w Mongolii jest jego pierwszą wizytą w państwie będącym członkiem Międzynarodowego Trybunału Karnego od czasu wydania przez ten sąd nakazu jego aresztowania w marcu 2023 r.

Nakaz zobowiązuje 124 państwa członkowskie sądu do zatrzymania Putina w celu ekstradycji, gdyby postawił stopę na ich terytorium, ale rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział przed podróżą, że Moskwa „nie ma obaw” , że „nasi przyjaciele z Mongolii”  podporządkują się nakazowi sądu.

Po tym, jak Putin bez problemu wylądował, rzecznik ukraińskiego MSZ Gieorgij Tychy poskarżył się w mediach społecznościowych.

„Niewypełnienie przez rząd Mongolii wiążącego nakazu aresztowania Putina wydanego przez MTK jest ciężkim ciosem dla Międzynarodowego Trybunału Karnego i międzynarodowego systemu wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych” – napisał na portalu X. 

„Mongolia pozwoliła oskarżonemu przestępcy uniknąć sprawiedliwości, dzieląc tym samym odpowiedzialność za jego zbrodnie wojenne. Będziemy współpracować z partnerami, aby zapewnić, że będzie to miało konsekwencje dla Ułan Bator” –dodał.

Międzynarodowy Trybunał Karny mógłby formalnie potępić Mongolię za niewykonanie nakazu. Jednak nie ma uprawnień do nakładania grzywien, sankcji ani innych kar. Nie ma również żadnego mechanizmu egzekwowania własnych nakazów, polegając na państwach członkowskich, które decydują, czy je wykonać.

Ani Rosja, ani Ukraina nie są sygnatariuszami Statutu Rzymskiego, porozumienia z 1998 r., na mocy którego ustanowiono sąd. Parlament Ukrainy ratyfikował statut w zeszłym miesiącu, ale dodał klauzulę, że nie uzna jurysdykcji sądu w sprawach dotyczących obywateli Ukrainy. 

Międzynarodowy Trybunał Karny wydał nakaz w marcu 2023 r., oskarżając Putina i rosyjską komisarz ds. praw dziecka Marię Lwową-Biełową o „nielegalną deportację” dzieci z „okupowanych obszarów Ukrainy”. Moskwa odrzuciła oskarżenia jako absurdalne, wskazując, że jej siły ewakuowały cywilów ze strefy walk, gdzie groziło im bezpośrednie niebezpieczeństwo ze strony ukraińskiej artylerii i ataków dronów.

Trump, Orban, Putin; dlaczego ci wszyscy „dyktatorzy” chcą pokoju? 

Robert Bridge: Trump, Orban, Putin; dlaczego ci wszyscy „dyktatorzy” chcą pokoju? 

Robert Bridge jest amerykańskim pisarzem i dziennikarzem, autorem „Midnight in the American Empire”, „How Corporations and Their Political Servants are Destroying the American Dream”.

DR IGNACY NOWOPOLSKI JUL 14
 
READ IN APP
 

Ponieważ establishmentowi w Waszyngtonie i Brukseli najwyraźniej zależy tylko na dalszym rozlewie krwi, ktoś musi przemówić do rozsądku

Jedną z największych fars naszych czasów jest to, że ci, którzy najgłośniej krzyczą o demokracji i prawach człowieka, to ci sami ludzie, którzy przy każdej okazji łamią normy międzynarodowe.

W czerwcowym numerze The New Republic, lewicowego amerykańskiego czasopisma politycznego, na okładce widniał zmarszczony Donald Trump z wąsami Hitlera i podpisem:  „Amerykański faszyzm — jak mógłby wyglądać”.

„Wybraliśmy okładkę, opartą na dobrze znanym plakacie kampanii Hitlera z 1932 r., z konkretnego powodu: każdy, kto zostałby przeniesiony do Niemiec w 1932 r., mógłby bardzo, bardzo łatwo wytłumaczyć ekscesy Herr Hitlera i zostać przekonanym, że jego krytycy przesadzają” –  wyjaśnili redaktorzy w poście na X (dawniej Twitter).  „W końcu [Hitler] spędził 1932 r. na kampanii, negocjacjach, udzielaniu wywiadów – będąc w większości normalnym politykiem. Ale on i jego ludzie przysięgali przez cały czas, że użyją narzędzi demokracji, aby ją zniszczyć, i dopiero po tym, jak objął władzę, Niemcy zobaczyły pełną twarz jego ruchu”.

Jest tylko jeden problem z nerwowym łamaniem rąk w czasopiśmie: Trump pełnił już czteroletnią kadencję jako przywódca USA i nie było widocznych oznak faszystowskiego gęsiego kroku na Main Street w tym okresie. W rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie. Podczas gdy Adolf Hitler najechał Polskę 1 września 1939 r., wywołując w ten sposób II wojnę światową, Trump zapisał się w księgach historii jako pierwszy amerykański naczelny dowódca w czasach nowożytnych, który uniknął konfliktu zbrojnego. Teraz, po raz drugi w trakcie kampanii wyborczej, gdy nienasycony przemysł zbrojeniowy oblizuje się dla większych zysków, faworyt Republikanów oświadczył, że zakończy konflikt ukraińsko-rosyjski w ciągu 24 godzin, jeśli zostanie ponownie wybrany.

Gdy weźmiemy pod uwagę, że „demokracja” dzisiaj działa przede wszystkim na rzecz kompleksu militarno-przemysłowego i innych powiązanych interesów biznesowych, łatwiej zrozumieć, dlaczego Trump jest opisywany w mediach będących własnością korporacji jako egzystencjalne zagrożenie dla amerykańskiej republiki. Pokój jest ostatnią rzeczą, o której myśli Waszyngton, a Rosja rozumie to lepiej niż jakikolwiek inny kraj.

W 2008 r.  „dyktator”  Władimir Putin  wygłosił  swoje słynne przemówienie na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, w którym ostrzegał swoich zachodnich kolegów przed niebezpieczeństwami związanymi z ekspansją militarną.

„Rozszerzenie NATO… stanowi poważną prowokację, która obniża poziom wzajemnego zaufania. I mamy prawo zapytać: przeciwko komu jest to rozszerzenie skierowane? I co stało się z zapewnieniami naszych zachodnich partnerów po rozwiązaniu Układu Warszawskiego? Gdzie są te deklaracje dzisiaj? Nikt ich nawet nie pamięta”.

Pomimo wyraźnego ostrzeżenia Putina, NATO dodało kolejnych sześciu członków do sojuszu, zwiększając jego łączną liczbę do 32, przy czym Ukraina, ignorując główną czerwoną linię Moskwy,  planuje  być numerem 33. Każdy, kto twierdzi, że jest to tylko  „sojusz obronny”,  powinien zastanowić się, jaka byłaby odpowiedź Ameryki, gdyby cała Ameryka Łacińska i państwo graniczne Meksyk dołączyły do ​​sojuszu wojskowego kierowanego przez Moskwę. Nie trzeba dodawać, że od takiego momentu bylibyśmy po kolana w rozlewie krwi. A jednak Rosja ma zaakceptować niekończącą się inwazję militarną uderzającą w jej granicę.

Z pewnością nie był to ostatni raz, kiedy Rosja próbowała wynegocjować porozumienie pokojowe z Waszyngtonem. Prawie osiem lat po rewolucji na Majdanie w 2014 r. i kilka miesięcy przed rozpoczęciem przez Moskwę specjalnej operacji wojskowej na Ukrainie, Kreml opublikował swój plan pokojowy na kontynencie. Między innymi  projekt traktatu  wzywał USA i Rosję do powstrzymania się od rozmieszczania wojsk w regionach, w których mogłyby być postrzegane jako zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego drugiej strony, a także do zakazu wysyłania swoich wojsk i sprzętu wojskowego na obszary, w których mogłyby uderzyć na terytorium drugiej strony. Traktat miał również na celu zakazanie rozmieszczania pocisków średniego zasięgu w Europie. Gdyby mocarstwa zachodnie wyraziły zgodę na ten plan – który ledwo trafił on na pierwsze strony gazet w krajach NATO – łatwo sobie wyobrazić dziesięciolecia pokoju między Wschodem a Zachodem, ale to jest ostatnia rzecz, jakiej chce Waszyngton.

Zamiast tego, USA i ich europejskie marionetki postawiły Rosję w niemożliwej sytuacji w związku z trwającą militaryzacją i nazyfikacją Ukrainy, zmuszając ją do reakcji w taki sam sposób, w jaki zrobiłby to każdy inny kraj dbający o swoje bezpieczeństwo narodowe.

Prowadzi nas to do trzeciego ulubionego straszaka Zachodu, premiera Węgier Viktora Orbana, który odważył się zadeklarować, że jego kraj jest w przeważającej mierze chrześcijański i konserwatywny i ma wszelkie prawo, aby taki pozostał. Orban, którego kraj sprawuje obecnie rotacyjne przewodnictwo w Radzie UE, udał się w podróż pokojową z przystankami w Moskwie, Kijowie, Pekinie i Waszyngtonie (gdzie nastroszył pióra niejednego jastrzębia, odwiedzając Trumpa w Mar-a-Lago zamiast Bidena w DC). Frustracja Brukseli, gdy oglądała, jak węgierski  „tyran”  wypowiada się na rzecz ograniczenia sprzedaży broni, była śmieszna, jeśli nie wręcz żałosna.

„Węgry przedstawiły te podróże jako 'misję pokojową’, aby pomóc wynegocjować zawieszenie broni w wojnie na Ukrainie. Orban może uważać się za jednego z niewielu, który może przemawiać do obu stron – ale w rzeczywistości nie ma mandatu, aby to robić” –  napisała  Armida van Rij, starsza pracownica naukowa w Chatham House, europejskim think tanku. Pozostaje jednak pytanie, kto będzie przemawiał w imieniu pokoju, jeśli nie Trump, Putin i Orban? Odpowiedź na razie brzmi: nikt.

Chociaż na arenie międzynarodowej oprócz Trumpa, Putina i Orbána są z pewnością inni mężowie stanu, którzy mogą przedstawić argumenty na rzecz pokoju, to czasu na wysłuchanie tych krytycznych głosów jest coraz mniej.

Wszystkim kręci Putin

Wszystkim kręci Putin

Stanisław Michalkiewicz 15 czerwca 2024 putin

Trwa cisza wyborcza przed wyborami go Parlamentu Europejskiego. „W takiej ciszy – pisze Adam Mickiewicz – tak ucho natężam ciekawie, że słyszałbym głos z Litwy”. Jak wiemy, żadnego głosu z Litwy Adam Mickiewicz nie usłyszał („jedźmy, nikt nie woła!”) – i nic dziwnego, skoro nasłuchiwał głosu akurat z Litwy. Gdyby tak słuchał głosu z Rosji, to na pewno by coś usłyszał, zwłaszcza w takiej ciszy. Na jego usprawiedliwienie możemy jednak przypomnieć, że wtedy Litwa znajdowała się w Rosji, podobnie jak znaczna część Polski – więc ta cisza i brak jakiegokolwiek wołania stamtąd wyglądał co najmniej dziwnie. Inna sprawa, że cisza, którą opisuje Adam Mickiewicz, nie była ciszą wyborczą, tylko zwyczajną („Stójmy! Jak cicho. Słyszę ciągnące żurawie, których by nie dościgły źrednice sokoła. Słyszę, kędy się motyl kołysa na trzawie, kedy wąż śliską piersią dotyka się zioła…”)

O żadnych wyborach do Parlamentu Europejskiego ani słowa – i w tym, jak sądzę należy szukać przyczyny, że nie słychać było żadnego wołania – wszystko jedno; z Litwy, czy z Rosji. Gdyby wtedy zbliżały się wybory, zwłaszcza do Parlamentu Europejskiego, to jazgot panujący na Litwie były słyszalny aż na Stepach Akermańskich, a towarzyszyłyby mu z pewnością głuche odgłosy dobiegające z czeluści Rosji.

Skąd ta pewność? A skądże by, jeśli nie z komunikatów vaginetu Donalda Tuska, który ostrzega, że w te wybory stara się ingerować Putin, sypiąc piasek w szprychy rozpędzonego parowozu dziejów, który całą Europę wiezie do Ausch… to znaczy pardon – nie do żadnego „Auschwitz”, tylko oczywiście – do świetlanej przyszłości w IV Rzeszy. Skąd wiemy, że do świetlanej przyszłości? A choćby z wypowiedzi pana Aleksandra Kwaśniewskiego, wygłoszonej przy okazji obchodów Ogólnopolskiego Dnia Konfidenta na Placu Zamkowym w Warszawie w dniu 4 czerwca, kiedy to obchodzona była tam rocznica odwołania rządu premiera Olszewskiego, który podjął próbę ujawnienia agentury w strukturach państwa. Pan Kwaśniewski właśnie został wyciągnięty z naftaliny i ponownie zadaniowany na propagandowym, ale chyba i wywiadowczym odcinku frontu ideologicznego. Ponownie – bo żyją jeszcze ludzie pamiętający, jak to Aleksander Kwaśniewski z wprawą stręczył Polakom pogłębianie integracji ze Związkiem Radzieckim. Takie zadanie postawił przed Tajnym Współpracownikiem „Alkiem” jego oficer prowadzący, jako że na tamtym etapie tak zwane „sojusze”, a zwłaszcza ten jeden, że Związkiem Radzieckim, uchodził za źrenicę oka ówczesnego reżymu. Za to Aleksander Kwaśniewski był hojnie wynagradzany podczas uwłaszczania nomenklatury – bo kogóż hojnie wynagradzać, jeśli nie wytrawnych stręczycieli, którzy wprawnie stręczyli Polakom pogłębianie integracji ze Związkiem Radzieckim? No a teraz, kiedy etap się zmienił, oficerowie prowadzący wydają całkiem inne rozkazy, to znaczy nie całkiem inne, tylko podobne, tyle, że skierowane w przeciwną stronę. Toteż z okazji Ogólnopolskiego Dnia Konfidenta Aleksander Kwaśniewski wygłosił spiżową sentencję, która – tylko patrzeć – jak stanie się obowiązującym prawem naszego bantustanu – że „kto nie chce unijnej współpracy, działa w interesie Putina”. A na czym polega istota „unijnej współpracy”, jej najtwardsze jądro? Właśnie na „pogłębianiu integracji”, tyle, że nie ze Związkiem Radzieckim, tylko z IV Rzeszą.

Skoro Aleksander Kwaśniewski wygłasza takie spiżowe sentencje, to jakże tu nie wierzyć głęboko, że te całe wybory do Parlamentu Europejskiego zostały zmanipulowane przez Putina? Jak zauważył wspomniany Adam Mickiewicz, „gawiedź wierzy głęboko”, więc w tej sytuacji pozostaje nam tylko zilustrować autentycznymi faktami tę manipulację. Nie jest to żadna trudność, bo – jak wiadomo – Putin jest dobry na wszystko, nawet „na ładną, niewinną panienkę” – o czym jeszcze za komuny zapewniali nas Starsi Panowie w znanym telewizyjnym kabarecie. Okazało się na przykład, że seria zagadkowych pożarów, jakie strawiły część naszego nieszczęśliwego kraju, została spowodowana przez agentów Putina. Tak w każdym razie twierdzą bezpieczniacy z ABW, którym nawet udało się ich ująć, no a teraz w areszcie wydobywczym trzeba będzie z nich wydobyć potwierdzenie tych podejrzeń. Nie może być bowiem tak, że kraj trawią pożary, a ABW nie wie, z jakiej przyczyny. Jak w areszcie wydobywczym podłączy się delikwenta do prądu, to przyzna się do wszystkiego, niczym dobry wojak Szwejk surowemu panu w Dyrekcji Policji w Pradze: ja, wielmożny panie, przyznaję się do wszystkiego, bo wiem, że w wojsku dyscyplina musi być. Ale gdyby wielmożny pan powiedział: Szwejku, nie przyznawajcie się do niczego to będę się zapierał rękami i nogami.

A skoro już jesteśmy przy wojsku, to mamy kolejny przykład. Oto zmarł żołnierz Straży Granicznej, ugodzony nożem przez migranta, a kilku innych jęczy i szlocha w areszcie wydobywczym, do którego wtrąciła ich Żandarmeria Wojskowa. Kto za tym wszystkim stoi? A któż by inny, jak nie Putin? Okazało się bowiem, że nikt nie wiedział o incydencie z użyciem broni palnej na polsko-białoruskiej granicy. Ani nie wiedział o tym pan premier Tusk, w co chętnie wierzę, jako że w ogóle co on tam wie? Ani nie wiedział o tym pan minister – prokurator generalny Adam Bodnar, ani nawet jego zastępca, złowrogi ziobrysta, prokurator Janeczek, którego prokurator generalny Bodnar, jako zatwardziałego ziobrystę, odciął od wszystkich ciekawych informacji, a zwłaszcza – od faktów autentycznych.

Co prawda z pewnymi komplikacjami, ale okazało się też, że o niczym nie wiedział pan minister Władysław Kosiniak-Kamysz. To znaczy – podobno Kosiniak o wszystkim wiedział, ale ukrywał to przed Kamyszem i w rezultacie również pan minister-ministrowicz znalazł się poza wszelkim podejrzeniem. W tej sytuacji na usta ciśnie się pytanie – kto właściwie kazał Żandarmerii Wojskowej zakuć żołnierzyków w kajdany? Odpowiedź wydaje się jasna – to Putin, nikt inny.

To z jednej strony dobrze, ale z drugiej – niedobrze. Dobrze – bo nasi Umiłowani Przywódcy znaleźli się poza wszelkim podejrzeniem. Ale zarazem niedobrze – bo jeśli Putin wydaje rozkazy Żandarmerii Wojskowej, to chyba mamy do czynienia z sytuacją jeszcze gorszą, niż przejście ochrony pana prezydenta Dudy na żołd i służbę pana ministra Kierwińskiego, który właśnie rejteruje do Parlamentu Europejskiego i pojmanie w pałacu Prezydenckim panów Kamińskiego i Wąsika. Taka Żandarmeria Wojskowa może przecież wtargnąć na posiedzenie komisji badającej ruskie wpływy w – pożal się Boże – „polityce” naszego bantustanu i zakuć w kajdany wszystkich jej członków, z kobietami i dziećmi włącznie.

Stanisław Michalkiewicz

ZAMACHY NA ROBERTA FICO I NA WŁADIMIRA PUTINA

Tomasz MIANOWICZ (Monachium)

ZAMACHY NA ROBERTA FICO I NA WŁADIMIRA PUTINA

(Z Notatnika)

15/16.5.2024

Zamach na Roberta Fico. Obstawa zawiodła zupełnie, zamachowiec zdołał oddać 4 strzały, w dodatku z najbliższej odległości. W czasie zamachu na Reagana padły tylko 2 strzały. Podobnie w przypadku Jana Pawła II, choć w pobliżu Agcy nie było żadnych ochroniarzy.

Dla globalistów Fico stanowił ryzyko, zwłaszcza obecnie, gdy trwają przygotowania do wojny z Rosją na pełną skalę. Ostrzegał przed niebezpieczeństwem III wojny światowej; w dodatku Słowacja graniczy z Ukrainą. Także sąsiadujące ze Słowacją Węgry w tej wojnie udziału nie wezmą. W dodatku stronnik Fico – Peter Pellegrini – wygrał wybory prezydenckie.

A przy tym Fico otwarcie mówił o sprawach, o których ideologiczna poprawność każe milczeć: korupcja na Ukrainie, straty słowackiego rolnictwa z powodu niekontrolowanego ukraińskiego eksportu do krajów UE, konsekwencje masowego napływu imigrantów z krajów muzułmańskich do Europy. Media zrobiły z niego „prawicowca” (w rzeczywistości jest socjaldemokratą; najważniejsze jednak, że reprezentuje tak rzadką dzisiaj orientację zdroworozsądkową).

Zuzanę Čaputową otwarcie nazwał „amerykańską agentką” – i na pewno nie było to komplementem. W Polsce agenci wywiadu amerykańskiego to bohaterowie narodowi i obiekty niemal religijnego kultu. Najbardziej legendarnemu wśród nich – Zdzisławowi Jeziorańskiemu, czyli „Janowi Nowakowi”, nie zaszkodziła nawet kolaboracja z administracją okupanta w latach II wojny światowej, na niezbyt chlubnym stanowisku starszego komisarza w zarządzie „mienia pożydowskiego”. W Centralnej Agencji Wywiadowczej doszedł do rangi pułkownika – mówił mi o tym Bohdan Korab-Osadczuk – a mam podstawy by ufać, że był w tej sprawie dobrze zorientowany. Jeden z prokuratorów IPN-u podjął nawet postępowanie w celu zbadania charakter działalności Nowaka-Jeziorańskiego w latach okupacji w Warszawie; długo ono jednak nie trwało…

Gdy Imperium Dobra zamierzało rozlokować bazy wojskowe na terytorium Słowacji, nasi południowi sąsiedzi podziękowali, uzasadniając odmowę tym, że obecność obcych wojsk na własnym terytorium świadczy o braku suwerenności. W Polsce elity polityczne , przy pełnym poparciu opinii publicznej, optują unisono za zwiększeniem liczby wojsk amerykańskich w Polsce w celu… obrony suwerenności. Warto się zastanowić, o czym to świadczy.

Vladimir Volkoff – znawca „działań aktywnych” (był doktorem filozofii, a także solidnie przygotowanym – i z sukcesami – oficerem wywiadu francuskiego) – opisał w powieści „Le Retournement” mechanizm organizowania przez tajne służby zamachów na niewygodnych polityków. Ważna jest odpowiednia motywacja zamachowca, jego przeświadczenie o słuszności planowanej akcji – o to musi zadbać oficer prowadzący. Dobrze, jeśli agent cierpi przy tym na zaburzenia psychiczne, bowiem ta okoliczność zwalnia z reguły sąd od obowiązku dociekliwego badania sprawy i jej możliwego tła. Techniczne aspekty zamachu, takie jak wybór miejsca i czasu, leżą w gestii tajnych służb.

16.5.2024

Jak poinformowała Wirtualna Polska, Piotr Niemczyk mówił w Studiu PAP, że inspiracja do zamachu na Fico wyszła zapewne z Rosji (to do mego zbioru „Putin jest dobry na wszystko”). Skoro – jak przekonują media masowej manipulacji i eksperci – Rosjanie strzelają sami do siebie i wysadzają w powietrze wybudowane przez siebie gazociągi – to dlaczego nie mieliby strzelać do szefa rządu, który konsekwentnie sprzeciwia się eskalacji wojny NATO z Federacją Rosyjską? „Gdy rozum śpi – rodzą się demony” – tak Goya zatytułował swą najbardziej znaną akwafortę z cyklu Los Caprichos. Polityczny rozsądek w Polsce jest w stanie trwałej hibernacji, zaś taki stan rodzi całe zastępy demonów a przede wszystkim piramidy absurdu.

Niemczyk był swego czasu – jako aktywista ruchu „Wolność i Pokój” (niechętnego polityce amerykańskiej w czasie 1. kadencji Ronalda Reagana) – specjalistą od pokoju. Teraz jest specjalistą od wojny, na której zależy polskiej classe politique. Dziś przeciwnicy wojny to ekstremiści, ma się rozumieć prawicowi. Pomiędzy pacyfizmem a militaryzmem Piotr Niemczyk był również specjalistą od bezpieki i pełnił odpowiedzialne funkcje w UOP-ie. Jednym słowem – autorytet i to wszechstronny.

17/18.5.2024

Kolejny autorytet wystąpił z twierdzeniem, że za zamachem na Roberta Fico stoją „służby rosyjskie”, czyli – nazwijmy rzecz po imieniu – Putin. Tym autorytetem jest generał Andrzej Pawlikowski – specjalista od spraw bezpieczeństwa. Generał, w dodatku profesor, była szef Biura Ochrony Rządu, doradca prezydenta Dudy – ktoś taki mylić się nie może. MMM, prezentując tego rodzaju autorytety, tworzą wirtualny świat, który ogłupiana publiczność uznaje za rzeczywistość.

W tym samym wystąpieniu generał ocenił zachowanie ochroniarzy Roberta Fico jako „bardzo profesjonalne”. Tymczasem zdjęcia zamachu pokazują coś dokładnie odwrotnego: zamachowiec bez przeszkód strzela kilkakrotnie z bliskiej odległości, co ułatwiają mu barierki, oddzielające go od premiera i… obstawy tego ostatniego. „Goryl”, którego obowiązkiem było zasłonienie osoby chronionej własnym ciałem, chyba się wystraszył. Żaden z agentów bezpieczeństwa nie zdążył nawet sięgnąć do własnej broni. Kierowca opancerzonego samochodu wysiadł z pojazdu (może z ciekawości?), wokół którego ochroniarze biegali bez widocznego celu itd.

Przypomniało mi się wydarzenie z lat chyba jeszcze 90-tych ubiegłego wieku. Otóż gdzieś w Polsce z cyrku uciekł tygrys. Do akcji ruszyły organy bezpieczeństwa, zaś dla zapewnienia wolności informacji marszrucie tygrysa towarzyszył cały zastęp fotoreporterów. Dowodzący eksperci wydali rozkaz zastrzelenia drapieżnika. Strzelec spudłował, trafił jednak śmiertelnie fotoreportera, znajdującego się na linii strzału. Wypowiedzi generała Pawlikowskiego dowodzą, że przez 30 lat kompetencje specjalistów od spraw bezpieczeństwa pozostają na tym samym poziomie.

W tym okresie miała również miejsce katastrofie samolotu TU-154 pod Smoleńskiem, w której zginęło 96 osób, m.in. szef sztabu generalnego i dowódcy wszystkich rodzajów polskich sił zbrojnych. Oczywiście najważniejszą postacią w makabrycznej hierarchii ofiar był Prezydent RP. Pokaźna część opinii publicznej w Polsce jest przekonana, że Lecha Kaczyńskiego zamordował Putin. Nie można co prawda odpowiedzieć na pytanie o motywy zbrodniarza, ale jeśli „rozum śpi” – to racjonalne poszukiwanie motywów jest zbędne. W moim przekonaniu istotne pytanie (a nie wiem, czy ono w ogóle się pojawiło) brzmi: Kto był odpowiedzialny za wysłanie do Smoleńska prezydenta państwa i kompletu najwyższych dowódców sił zbrojnych na pokładzie samolotu, który nie należał do bezpiecznych? Nawet jeśli nie wszystkie wypadki TU-154 (zwłaszcza te na liniach wewnętrznych w latach sowieckich) są znane, ten model tupolewa był w czołówce statystyk katastrof lotniczych.

Katastrof będzie więcej, nie tylko lotniczych. Odważny Andy Duda już zapowiedział zgodę za rozmieszczenie na terytorium Polski broni atomowej. Prezydent państwa nie wie, że główną przyczyną wojny, rozpoczętej 24 lutego 2022 roku, była perspektywa dyslokacji na terytorium Ukrainy, po jej włączeniu do NATO, amerykańskiej broni rakietowej, zdolnej do przenoszenia głowic nuklearnych. Umożliwiałoby to przeprowadzenie w ciągu kilku minut ataku atomowego na Moskwę czy Petersburg, przy czym Rosja nie ma możliwości analogicznej reakcji (taka sytuacja uzasadnia dokonanie zgodnego z prawem międzynarodowym ataku prewencyjnego; Wowa Putin zdecydował się jednak na propagandową formułę „specjalnej operacji wojskowej”).

Polski prezydent nie wie, ponieważ doradcy nic mu nie powiedzieli; zapewne oni też nie wiedzą. Andy Duda jest typowym polskim mężem stanu, bowiem ignorancja jest nie od dziś podstawą polskiej polityki, prowadzącej do katastrof narodowych. Aliści z uwagi na zajmowane stanowisko Duda może swoimi decyzjami spowodować nieobliczalne konsekwencje.

19/20.5.2024

Odnotować wypada – choćby ex – post – ważne „wydarzenie artystyczne” w Monachium. Otóż wystąpiła tu legendarna rosyjska grupa Pussy Riot, laureatka wielu prestiżowych nagród, zwłaszcza w Niemczech. Uhonorowała ją też Fundacja Vaclava Havla, co również dziwić nie powinno. Performance miał miejsce w Pinakothek der Moderne (powstała w 2002 roku, uzupełniając XIX-wieczne Alte i Neue Pinakothek).

Publiczność waliła do pinakoteki nowoczesności drzwiami i oknami. Ponieważ budynek jest w remoncie, do wnętrza dostało się jednak tylko niewiele ponad 500 osób. Szczęśliwcy wyczekiwali w napięciu na performance… I wreszcie – jest! Dzieło sztuki wykonała sama Maria Aljochina: położywszy na podłodze oprawione w ramy „urzędowe” zdjęcie rosyjskiego prezydenta i rozkraczywszy się nad obrazem – oddała nań mocz, czyli dokonała symbolicznego zamachu na Putina, obszczywając jego wizerunek. Owacjom i okrzykom zachwytu nie było końca…. O wszystkim doniosła „Tageszeitung” w rubryce „Kultura”, pisząc o „ataku na Putina”.

Moczem, a także krwią, padliną i zwierzęcymi wnętrznościami posługiwali się w swych występach „Wiener Aktionisten” już w latach 1960-tych (najbardziej znani „akcjoniści” to Günter Brus, Otto Muehl i Hermann Nitsch). Aljochina i towarzyszki nie są zatem oryginalne, ale są „politycznie zaangażowane”. W akcjach Wiedeńczyków doszukiwano się co prawda politycznego przekazu: protest przeciwko burżuazyjnej moralności itp. Nitsch mówił natomiast otwarcie, że im większy skandal, tym większy dochód; ale w końcu jedno nie wyklucza drugiego. Pussy Riot oferuje swe występy bezpłatnie, ich polityczny przekaz nie wymaga egzegezy a przede wszystkim jest super-poprawny ideologicznie.

Ideologicznie poprawny był też zamach na szefa słowackiego rządu. Nie można zrównywać strugi perlistego moczu, która spłynęła po wizerunku Wowy Putina, z ładunkami, które ugodziły Roberta Fico. Można natomiast dopatrzyć się analogii w motywacji sprawców obu ataków. W czasach, kiedy słuszny jest tylko jeden pogląd polityczny, szermierze tolerancji, chcąc zapewnić jego tryumfalny pochód, usuwają przeszkody i sięgają przy tym do skrajności, które mogą manifestować się w różnej formie. Nota bene zamachowiec z Handlovej to również artysta, ma się rozumieć „proeuropejski”.

Patrząc na sprawę z pewną dozą przekory, można dojść do wniosku, że Władimir Władimirowicz Putin stał się inspiracją nowoczesnej, (post)modernistycznej sztuki. A ma już przecież spore zasługi jako promotor kultury ukraińskiej. Od marca 2022 roku w Reichu (a zapewne również w innych krajach UE) trwa niekończący się festiwal imprez, wykładów, seminariów, wystaw poświęconych Ukrainie: nie tylko ukraińska historia i literatura, lecz również ukraińska filozofia, ukraiński balet, ukraiński film, ukraiński jazz, rock, folk… Czy to na festiwalach filmowych, czy konkursach muzyki chóralnej, przedstawiciele Ukrainy mają a priori zapewnione nagrody.

A może – aby nie pozostać w tyle za Berlinem, przewodnią siłą Unii Europejskiej – zorganizować performance Pussy Riot w Polsce? Najbardziej godnym patronem takiej imprezy wydaje mi się Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej.

Tomasz Mianowicz (Monachium)

=====================

mail:

Juraj Cintula, który strzelał do premiera Słowacji

Putin był gotowy zakończyć wojnę, wszystko było ustalone. „Die Welt” ujawnia „sensacyjny” dokument.

Putin był gotowy zakończyć wojnę, wszystko było ustalone. Niemiecka gazeta ujawnia sensacyjny dokument


[Wziąłem w cudzysłów „sensacyjny”, bo to było wiadome od początku. M. Dakowski]

==============================

dziennik.pl/putin-byl-gotowy-zakonczyc-wojne-wszystko-bylo-ustalone

Porozumienie o pokoju mogło zostać zawarte kilka tygodni po rozpoczęciu wojny w Ukrainie. – To była najlepsza umowa, jaką mogliśmy zawrzeć – mówi teraz w rozmowie z „Die Welt” członek ukraińskiej delegacji, który brał udział w negocjacjach.

Ujawniony przez „Die Welt” projekt traktatu pokojowego, zawiera na 17 stronach zapisy warunków zawarcia pokoju. Jedynym z nich było to, że Ukraina nie wstąpi do NATO. Kolejne mówiły o tym, że Ukraina ma nie produkować ani nie kupować” broni nuklearnej, nie wpuszczać obcej broni i żołnierzy do kraju.

Według dziennika tylko kilka kwestii pozostało nierozstrzygniętych, miały one zostać omówione osobiście na szczycie przez prezydenta Rosji Władimira Putina i prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, ale do szczytu nie doszło.

W odpowiedzi Rosja obiecała, że ​​zakończy wojnę w Ukrainie i zgodziła się, aby Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja, Chiny i sama Rosja zapewniły Ukrainie gwarancje bezpieczeństwa. Nie zgodziła się jednak wycofać z Krymu i części Donbasu.

„To była najlepsza umowa, jaką mogliśmy zawrzeć”

Czy Ukraina żałuje, że nie doszło do porozumienia?

To była najlepsza umowa, jaką mogliśmy zawrzeć – mówi teraz w rozmowie z „Die Welt” członek ukraińskiej delegacji, który chce zachować anonimowość.

Teraz Ukraina ponosi straty. „Patrząc wstecz, możemy powiedzieć, że Ukraina miała wtedy silniejszą pozycję negocjacyjną niż obecnie.

Gdyby wojna zakończyła się około dwa miesiące po jej rozpoczęciu, uratowałoby to życie niezliczonych istnień ludzkich” – pisze „Die Welt”.

Prezydent Rosji Władimir Putin. Wywiad z Carlsonem. Część II.

Tucker Carlson : Czy byłbyś zadowolony z terytorium, które posiadasz obecnie?
Władimir Putin : Skończę odpowiadać na pytanie. Właśnie zadałeś pytanie dotyczące neonazizmu i denazyfikacji.
Słuchajcie, Prezydent Ukrainy odwiedził Kanadę. Ta historia jest dobrze znana, ale w krajach zachodnich jest przemilczana: parlament kanadyjski przedstawił człowieka, który – jak powiedział przewodniczący parlamentu – walczył z Rosjanami podczas II wojny światowej.
No cóż, kto walczył z Rosjanami podczas II wojny światowej? Hitlera i jego wspólników. Okazało się, że ten człowiek służył w oddziałach SS. Osobiście zabijał Rosjan, Polaków i Żydów. Oddziały SS składały się z ukraińskich nacjonalistów, którzy wykonali tę brudną robotę. Prezydent Ukrainy wstał wraz z całym parlamentem Kanady i oklaskiwał tego człowieka. Jak można to sobie wyobrazić? Nawiasem mówiąc, sam Prezydent Ukrainy jest Żydem ze względu na narodowość.
Tucker Carlson : Naprawdę moje pytanie brzmi: co z tym zrobić? To znaczy, Hitler nie żyje od osiemdziesięciu lat, nazistowskie Niemcy już nie istnieją i to prawda. Więc myślę, że to, co mówisz, chcesz wygasić lub przynajmniej kontrolować ukraiński nacjonalizm. Ale jak ty to robisz?
Władimir Putin : Posłuchaj mnie. Twoje pytanie jest bardzo subtelne. A czy mogę powiedzieć co myślę? Nie obrażaj się.
Tucker Carlson : Oczywiście!
Władimir Putin : To pytanie wydaje się subtelne, jest dość nieznośne.
Mówisz, że Hitler nie żyje od tak wielu, 80 lat. Ale jego przykład jest nadal żywy. Żyją ludzie, którzy eksterminowali Żydów, Rosjan i Polaków. A prezydent, obecny prezydent dzisiejszej Ukrainy, oklaskuje go w parlamencie kanadyjskim, robi owację na stojąco! Czy możemypowiedzieć, że całkowicie wykorzeniliśmy tę ideologię, jeśli to, co widzimy, dzieje się dzisiaj?
To właśnie jest denazyfikacja w naszym rozumieniu. Musimy pozbyć się tych, którzypodtrzymują tę koncepcję i wspierają tę praktykę, i starać się ją zachować – na tym polega denazyfikacja. To właśnie mamy na myśli.
Tucker Carlson : Jasne. Moje pytanie jest niemal konkretne, nie miało ono oczywiście na celu obrony nazizmu. W przeciwnym razie było to pytanie praktyczne. Nie kontrolujesz całego kraju, nie wyglądasz, jakbyś tego chciał. Jak więc wyeliminować tę kulturę, ideologię, uczucia lub pogląd na historię w kraju, nad którym nie masz kontroli? Co z tym zrobić?
Władimir Putin : Wiesz, choć może ci się to wydawać dziwne, podczas negocjacji w Stambule zgodziliśmy się, że – mamy to wszystko na piśmie – że na Ukrainie nie będzie kultywowany neonazizm, w tym, że będzie on zakazany na Ukrainie poziom legislacyjnym. Panie Carlson, zgodziliśmy się co do tego. Okazuje się, że można tego dokonać w trakcie procesu negocjacji. I nie ma nic upokarzającego dla Ukrainy jako nowoczesnego cywilizowanego państwa. Czy jakiemukolwiek państwu wolno promować nazizm? Tak nie jest, prawda? To jest to.
Tucker Carlson: Czy będą rozmowy? A dlaczego nie było rozmów o rozwiązaniu konfliktu na Ukrainie? Rozmowy pokojowe.

Władimir Putin : Byli. Osiągnęły bardzo wysoki etap koordynacji stanowisk w złożonym procesie, ale mimo to były już prawie sfinalizowane. Ale po wycofaniu naszych wojsk z Kijowa, jak już powiedziałem, druga strona Ukraina odrzuciła wszystkie te porozumienia i zastosowała się do instrukcji krajów zachodnich, krajów europejskich i Stanów Zjednoczonych, aby walczyć z Rosją do samego końca.
Ponadto Prezydent Ukrainy wprowadził zakaz prowadzenia negocjacji z Rosją. Podpisał dekret zabraniający wszystkim negocjacji z Rosją. Ale jak mamy negocjować, skoro zabronił sobie i wszystkim tego robić? Wiemy, że przedstawia pewne pomysły w sprawie tej ugody. Ale żeby się w czymś zgodzić, potrzebny jest dialog. Czy to nie prawda?
Tucker Carlson : No cóż, ale nie rozmawiałbyś z prezydentem Ukrainy, rozmawiałbyś z
prezydentem USA. Kiedy ostatni raz rozmawiałeś z Joe Bidenem?
Władimir Putin : Nie pamiętam, kiedy z nim rozmawiałem. Nie pamiętam, możemy sprawdzić.
Tucker Carlson : Nie pamiętasz?!
Władimir Putin : Nie, dlaczego? Czy muszę o wszystkim pamiętać? Mam swoje sprawy do
zrobienia. Mamy wewnętrzne sprawy polityczne.
Tucker Carlson : Ale on finansuje wojnę, w której toczysz, więc myślę, że byłoby to
niezapomniane?
Władimir Putin : No cóż, finansuje, ale oczywiście rozmawiałem z nim przed Specjalną Operacją Wojskową. A ja mu wtedy na marginesie powiedziałem – nie będę wdawał się w szczegóły, nigdy tego nie robię – ale wtedy mu powiedziałem: „Uważam, że popełniacie ogromny błąd na skalę historyczną, wspierając wszystko, co się tam dzieje, na Ukrainie, odpychając Rosję.” Mówiłem mu, przy okazji, powtarzałem mu to wielokrotnie. Myślę, że byłoby to słuszne, gdybym się tutaj zatrzymał.
Tucker Carlson : Co on powiedział?
Władimir Putin: Zapytaj go, proszę. Tobie jest łatwiej, jesteś obywatelem Stanów
Zjednoczonych, idź i go zapytaj. Nie wypada mi komentować naszą rozmowę.
Tucker Carlson: Ale nie rozmawiałeś z nim od lutego 2022 roku?
Władimir Putin: Nie, nie rozmawialiśmy. Pewne kontakty jednak zostały utrzymane. A skoro
już o tym mowa, czy pamiętacie, co wam mówiłem o mojej propozycji współpracy nad
systemem obrony przeciwrakietowej?
Tucker Carlson: Tak.
Władimir Putin: Możesz zapytać ich wszystkich. Wszyscy są cali i zdrowi, dzięki Bogu.Były prezydent Condoleezza jest cały i zdrowy, a moim zdaniem pan Gates i obecny dyrektor Centralnej Agencji Wywiadowczej pan Burns, ówczesny ambasador w Rosji, są moim zdaniem ambasadorami odnoszącymi duże sukcesy. Wszyscy byli świadkami tych rozmów. Poprosić ich.To samo tutaj. Jeśli interesuje Cię, co odpowiedział mi prezydent Biden, zapytaj go. W każdym razie rozmawiałem z nim na ten temat.
Tucker Carlson: Zdecydowanie jestem zainteresowany. Ale z drugiej strony wydaje się, że
może to ewoluować, ewoluować w coś, co wprowadzi cały świat w konflikt i może
zainicjować wystrzelenie broni nuklearnej, więc dlaczego po prostu nie zadzwonisz do
Bidena i nie powiesz „rozpracujmy to”?
Władimir Putin: Nad czym trzeba popracować? To jest bardzo proste. Powtarzam, mamy
kontakty za pośrednictwem różnych agencji. Powiem wam, co mówimy w tej sprawie i co
przekazujemy przywódcom USA: „Jeśli naprawdę chcecie przestać walczyć, musicie przestać dostarczać broń. Zakończy się w ciągu kilku tygodni. Otóż to. A potem możemy uzgodnić pewne warunki, zanim to zrobisz, przestań.Co jest łatwiejsze? Dlaczego miałbym do niego zadzwonić? O czym mam z nim rozmawiać?
Albo błagać go o co? „Będziecie dostarczać na Ukrainę taką a taką broń. Och, boję się, boję
się, proszę, nie.”. O czym tu rozmawiać?
Tucker Carlson: Czy sądzi Pan, że NATO obawiało się, że przerodzi się to w wojnę globalną lub konflikt nuklearny?
Władimir Putin: Przynajmniej o tym mówią. Próbują zastraszyć własną ludność
wyimaginowanym rosyjskim zagrożeniem. To oczywisty fakt. A myślący ludzie, nie filistyni,
ale myślący ludzie, analitycy, ci, którzy zajmują się prawdziwą polityką, po prostu mądrzy
ludzie doskonale rozumieją, że to podróbka. Próbują podsycić rosyjskie zagrożenie.
Tucker Carlson: Zagrożenie, o którym myślę, że wspomniałeś, to rosyjska inwazja na Polskę i Łotwę – zachowanie ekspansjonistyczne. Czy możesz sobie wyobrazić scenariusz, w którym wysyłasz wojska rosyjskie do Polski?
Władimir Putin: Tylko w jednym przypadku: jeśli Polska zaatakuje Rosję. Dlaczego? Bo nie
interesuje nas Polska, Łotwa ani gdziekolwiek indziej. Dlaczego mielibyśmy to zrobić? Po
prostu nie mamy żadnego interesu. To tylko szerzenie groźby.
Tucker Carlson: Cóż, argument, wiem, że to wiesz, jest taki, że cóż, najechał Ukrainę – ma
cele terytorialne na całym kontynencie. A ty twierdzisz jednoznacznie, że nie?
Władimir Putin: To absolutnie wykluczone. Po prostu nie trzeba być żadnym analitykiem,
angażowanie się w jakąś globalną wojnę jest sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem. A globalna wojna doprowadzi całą ludzkość na skraj zagłady. To jest oczywiste.
Z pewnością istnieją środki odstraszające. Przez cały czas straszyli nas wszystkich: jutro Rosja użyje taktycznej broni nuklearnej, jutro Rosja jej użyje, nie, pojutrze. Więc co? To są po prostu horrory dla ludzi na ulicy mających na celu wyłudzenie dodatkowych pieniędzy od
amerykańskich i europejskich podatników w konfrontacji z Rosją na ukraińskim teatrze
wojny. Celem jest maksymalne osłabienie Rosji.
Tucker Carlson: Jeden z naszych starszych senatorów Stanów Zjednoczonych ze stanu Nowy Jork, Chuck Schumer, powiedział wczoraj, jak sądzę, że musimy w dalszym ciągu finansować wysiłki Ukrainy, w przeciwnym razie żołnierze amerykańscy, a obywatele [? md] mogliby tam walczyć. Jak to oceniasz?
Władimir Putin: To prowokacja, i to tania prowokacja.
Nie rozumiem, dlaczego amerykańscy żołnierze mieliby walczyć na Ukrainie. Są tam
najemnicy ze Stanów Zjednoczonych. Najwięcej najemników pochodzi z Polski, na drugim miejscu najemnicy ze Stanów Zjednoczonych, a na trzecim najemnicy z Gruzji. Cóż, jeśli ktoś miałby ochotę wysłać regularne wojska, z pewnością postawiłoby to ludzkość na krawędzi bardzo poważnego, globalnego konfliktu. To oczywiste.
Czy Stany Zjednoczone tego potrzebują? Po co? Tysiące mil od terytorium Twojego kraju!
Nie masz nic lepszego do roboty?
Masz problemy na granicy, problemy z migracją, problemy z długiem publicznym – ponad 33
biliony dolarów. Nie masz nic lepszego do roboty, więc powinieneś walczyć na Ukrainie? Czy nie byłoby lepiej negocjować z Rosją? Zawrzyjcie porozumienie, już rozumiejąc rozwijającą się dzisiaj sytuację, mając świadomość, że Rosja będzie walczyć o swoje interesy do końca. I zdając sobie z tego sprawę, faktycznie wróćcie do zdrowego rozsądku, zacznijcie szanować nasz kraj i jego interesy i szukajcie konkretnych rozwiązań. Wydaje mi się, że jest to o wiele mądrzejsze i bardziej racjonalne rozwiązanie.
Tucker Carlson: Kto wysadził Nord Stream?
Władimir Putin: Ty na pewno.
Tucker Carlson: Tego dnia byłem zajęty. Nie wysadziłem Nord Stream.
Władimir Putin: Ty osobiście możesz mieć alibi, ale CIA go nie ma.
Tucker Carlson: Czy masz dowód, że zrobiły to NATO lub CIA?
Władimir Putin: Wiesz, nie będę wdawał się w szczegóły, ale ludzie zawsze w takich
przypadkach mówią: „Poszukaj kogoś, kto jest zainteresowany”. Ale w tym przypadku
powinniśmy szukać nie tylko kogoś zainteresowanego, ale także kogoś, kto ma możliwości.
Bo zainteresowanych może być wielu, ale nie wszyscy są w stanie opaść na dno Bałtyku i
dokonać tej eksplozji. Należy połączyć te dwa elementy: kto jest zainteresowany i kto jest w
stanie to zrobić.
Tucker Carlson: Ale jestem zdezorientowany. To znaczy, że jest to największy akt
terroryzmu przemysłowego w historii i największa emisja CO₂ w historii. OK, więc jeśli
miałbyś dowody i prawdopodobnie, biorąc pod uwagę twoje służby bezpieczeństwa, twoje
służby wywiadowcze, zrobiłbyś to, że NATO, USA, CIA, Zachód to zrobiły, dlaczego nie
miałbyś ich przedstawić i wygrać propagandowe zwycięstwo?
Władimir Putin: W wojnie propagandowej bardzo trudno jest pokonać Stany Zjednoczone,
ponieważ Stany Zjednoczone kontrolują wszystkie media światowe i wiele mediów
europejskich. Ostatecznym beneficjentem największych europejskich mediów są
amerykańskie instytucje finansowe. Czy tego nie wiesz? Można więc zaangażować się w tę
pracę, ale jest to, że tak powiem, zaporowe. Możemy po prostu zwrócić uwagę na nasze
źródła informacji, a nie osiągniemy rezultatów. Dla całego świata jest jasne, co się stało, i
nawet amerykańscy analitycy mówią o tym bezpośrednio. To prawda.

Tucker Carlson: Tak. Ale oto pytanie, na które być może będziesz w stanie odpowiedzieć.
Zasłynąłeś z pracy w Niemczech. Niemcy doskonale wiedzą, że zrobił to ich partner z NATO, że bardzo zaszkodził ich gospodarce, która może nigdy się nie odnowić. Dlaczego o tym milczą [bo mają 80000? żołnierzy US Army u siebie, KZ]? To jest dla mnie bardzo mylące. Dlaczego Niemcy nie mieliby nic o tym powiedzieć?
Władimir Putin: To też mnie dezorientuje. Ale dzisiejsi niemieccy przywódcy kierują się
interesami zbiorowego Zachodu, a nie interesami narodowymi [nie wydaje mi się, nie zapomniano o ziemiach utraconych, ani o IV Rzeszy, KZ] , bo inaczej trudno
wytłumaczyć logikę ich działania lub bierności. Przecież nie chodzi tylko o Nord Stream-1,
który został wysadzony w powietrze i Nord Stream-2 został uszkodzony, ale jedna rura jest
cała i zdrowa i można nią dostarczać gaz do Europy, ale Niemcy jej nie otwierają . Jesteśmy
gotowi, proszę. Przez Polskę przebiega inna trasa, zwana Jamał-Europa, która również umożliwia duży przepływ. Polska go zamknęła, ale Polska dziobie z niemieckiej ręki, otrzymuje pieniądze z funduszy paneuropejskich, a Niemcy są głównym darczyńcą tych paneuropejskich funduszy. Niemcy w pewnym stopniu zasilają Polskę. I zamknęli drogę do Niemiec. Dlaczego? Nie rozumiem. Ukrainę, której Niemcy dostarczają broń i dają pieniądze. Niemcy są drugim po Stanach Zjednoczonych sponsorem pomocy finansowej dla Ukrainy. Przez Ukrainę przebiegają dwie trasy gazu. Po prostu zamknęli jedną trasę, Ukraińców. Otwórzcie drugą trasę i proszę o gaz z Rosji. Nie otwierają go. Dlaczego Niemcy nie powiedzą: „Słuchajcie, chłopaki, dajemy wam pieniądze i broń. Proszę otworzyć zawór, żeby przepuścił dla nas gaz z Rosji.
W Europie kupujemy gaz skroplony po zawyżonych cenach, co sprowadza poziom naszej
konkurencyjności i w ogóle gospodarki do zera. Czy chcesz, żebyśmy dali Ci pieniądze?
Pozwólmy sobie na godne życie, zarabiajmy dla naszej gospodarki, bo stamtąd pochodzą
pieniądze, które Wam dajemy”. Odmawiają tego. Dlaczego? Poprosić ich. ( Puka w stół. ) To
co jest tutaj i to co siedzi w ich głowach to to samo. Ludzie tam są bardzo niekompetentni.
Tucker Carlson: Cóż, może świat rozpada się na dwie półkule. Jeden z tanią energią, drugi
bez niej. I chcę pana zapytać, czy jeśli jesteśmy teraz światem wielobiegunowym, oczywiście, że nim jesteśmy, czy może pan opisać bloki sojuszy? Jak myślisz, kto jest po każdej ze stron?
Władimir Putin: Słuchaj, powiedziałeś, że świat rozpada się na dwie półkule. Ludzki mózg
dzieli się na dwie półkule: jedna odpowiada za jeden rodzaj czynności, druga odpowiada
bardziej za kreatywność i tak dalej. Ale to wciąż jedna i ta sama głowa. Świat powinien
stanowić jedną całość [inny wariant NWO? KZ], bezpieczeństwo powinno być dzielone , a nie przeznaczone dla „złotego miliarda”. To jedyny scenariusz, w którym świat mógłby być stabilny, zrównoważony [co to znaczy? KZ] i przewidywalny. Do tego czasu, choć głowa jest podzielona na dwie części, jest to choroba, poważny, niekorzystny stan. To okres ciężkiej choroby, przez którą przechodzi obecnie świat. Ale myślę, że dzięki uczciwemu dziennikarstwu [sic! KZ] – ta praca przypomina pracę lekarzy – można temu jakoś zaradzić.
Tucker Carlson: Cóż, podamy tylko jeden przykład — dolar amerykański, który w pewnym
sensie zjednoczył świat na wiele sposobów, może nie na twoją korzyść, ale z pewnością na
naszą. Czy to odejdzie jako waluta rezerwowa, powszechnie akceptowana waluta? Jak
Twoim zdaniem sankcje zmieniły miejsce dolara na świecie?
Władimir Putin: Wiecie, używanie dolara jako instrumentu polityki zagranicznej do walki jest jednym z najpoważniejszych błędów strategicznych popełnionych przez amerykańskie
przywództwo polityczne. Dolar jest kamieniem węgielnym potęgi Stanów Zjednoczonych.
Myślę, że wszyscy doskonale rozumieją, że niezależnie od tego, ile dolarów zostanie
wydrukowanych, szybko rozchodzą się po całym świecie. Inflacja w Stanach Zjednoczonych jest minimalna. Wynosi około 3–3,4 procent, co moim zdaniem jest całkowicie akceptowalne dla Stanów Zjednoczonych. Ale nie przestaną drukować. O czym mówi nam dług wynoszący 33 biliony dolarów? Chodzi o wydanie. Niemniej jednak jest to główna broń używana przez Stany Zjednoczone do utrzymania swojej władzy na świecie. Gdy tylko przywódcy polityczni postanowili wykorzystać dolara amerykańskiego jako instrument polityczny, amerykańskiej potędze został zadany cios.Nie chcę używać żadnych nieliterackich wyrażeń, ale to głupota i ogromny błąd.
Spójrz na to, co dzieje się na świecie. Nawet sojusznicy Stanów Zjednoczonych zmniejszają
obecnie swoje rezerwy dolarowe. Widząc to, każdy zaczyna szukać sposobów na
zabezpieczenie się. Jednak fakt, że Stany Zjednoczone stosują wobec niektórych krajów
środki ograniczające, takie jak wprowadzanie ograniczeń w transakcjach, zamrażanie
aktywów itp., budzi poważne zaniepokojenie i stanowi sygnał dla całego świata.
Co my tu mieliśmy? Do 2022 r. około 80 proc. transakcji handlu zagranicznego Rosji
dokonywanych było w dolarach i euro. Dolary amerykańskie stanowiły około 50 proc.
naszych transakcji z krajami trzecimi, podczas gdy obecnie jest to zaledwie 13 proc. To nie
my zakazaliśmy używania dolara amerykańskiego, nie mieliśmy takiego zamiaru. To była
decyzja Stanów Zjednoczonych o ograniczeniu naszych transakcji w dolarach amerykańskich. Uważam, że jest to kompletna głupota z punktu widzenia interesów samych Stanów Zjednoczonych i ich podatników, gdyż szkodzi amerykańskiej gospodarce, podważa siłę Stanów Zjednoczonych na świecie.
Nawiasem mówiąc, nasze transakcje w juanach stanowiły około 3 proc. Dziś 34 procent
naszych transakcji dokonywanych jest w rublach i mniej więcej tyle samo, bo nieco ponad 34 procent, w juanach.
Dlaczego Stany Zjednoczone to zrobiły? Moje jedyne przypuszczenie to zarozumiałość.
Pewnie myśleli, że doprowadzi to do całkowitego zawalenia się, ale nic się nie zawaliło. Co
więcej, inne kraje, w tym producenci ropy, zastanawiają się i już akceptują płatności za ropę
w juanach. Czy w ogóle zdajesz sobie sprawę, co się dzieje, czy nie? Czy ktoś w USA zdaje
sobie z tego sprawę? Co robisz? Odcinasz się… wszyscy eksperci tak mówią. Zapytaj
jakąkolwiek inteligentną i myślącą osobę w Stanach Zjednoczonych, co dolar oznacza dla
USA? Zabijasz to własnymi rękami.
Tucker Carlson: Myślę, że to sprawiedliwa ocena. Pytanie brzmi, co będzie dalej? A może
zamienisz jedną potęgę kolonialną na inną, znacznie mniej sentymentalną i wyrozumiałą
potęgę kolonialną? Czy na przykład BRICS jest zagrożone całkowitą z dominacją przez chińską gospodarkę? W sposób, który nie jest dobry dla ich suwerenności. Martwisz się o to?
Władimir Putin: Słyszeliśmy już wcześniej te historie o straszydłach. To historia
boogeymana. Jesteśmy sąsiadami z Chinami. Nie możesz wybierać sąsiadów, tak jak nie
możesz wybierać bliskich krewnych. Dzielimy z nimi granicę liczącą 1000 kilometrów. To jest
numer jeden.
Po drugie, mamy wielowiekową historię współistnienia, jesteśmy do tego przyzwyczajeni.
Po trzecie, filozofia polityki zagranicznej Chin nie jest agresywna, jej ideą jest zawsze
szukanie kompromisu i to widać [Putin nie pamięta o ziemiach odebranych Chinom na Syberii? Chiny pamiętają!KZ].

Następny punkt jest następujący. Zawsze opowiada się nam tę samą historię o straszydle i
tutaj powracamy, choć w eufemistycznej formie, ale wciąż jest to ta sama historia o
straszydle: współpraca z Chinami stale się zwiększa. Tempo wzrostu współpracy Chin z
Europą jest wyższe i większe niż tempo wzrostu współpracy chińsko-rosyjskiej. Zapytaj
Europejczyków: czy się nie boją? Być może tak jest, nie wiem, ale nadal za wszelką cenę
próbują uzyskać dostęp do chińskiego rynku, zwłaszcza teraz, gdy borykają się z problemami gospodarczymi. Chińskie firmy eksplorują także rynek europejski.
Czy chińskie firmy mają niewielką obecność w Stanach Zjednoczonych? Tak, decyzje
polityczne są takie, że próbują ograniczyć współpracę z Chinami.
Ogranicza pan współpracę z Chinami na własną szkodę, panie Tucker, szkodzi pan sobie. To delikatna sprawa i nie ma tu złotego środka, tak jak w przypadku dolara.
Zatem przed wprowadzeniem jakichkolwiek bezprawnych sankcji – nielegalnych w
rozumieniu Karty Narodów Zjednoczonych – należy się bardzo dokładnie zastanowić. Dla
decydentów wydaje się to stanowić problem.
Tucker Carlson: A więc przed chwilą powiedziałeś, że świat byłby znacznie lepszy, gdyby nie był podzielony na konkurencyjne sojusze i gdyby istniała współpraca globalna. Jednym z
powodów, dla których tego nie masz, jest to, że obecna administracja amerykańska jest
całkowicie przeciw tobie. Czy sądzi Pan, że gdyby po Joe Bidenie powstała nowa
administracja, byłbyś w stanie ponownie nawiązać komunikację z rządem USA? A może nie
ma znaczenia, kto jest Prezydentem?
Władimir Putin: Powiem ci. Ale pozwólcie, że dokończę poprzednią myśl. Razem z moim
kolegą i przyjacielem prezydentem Xi Jinpingiem postawiliśmy sobie za cel osiągnięcie w tym
roku wzajemnego handlu z Chinami o wartości 200 miliardów dolarów. Przekroczyliśmy ten
poziom. Według naszych danych nasz dwustronny handel z Chinami wynosi już 230
miliardów, a chińskie statystyki mówią o 240 miliardach dolarów.
I jeszcze jedno ważne: nasz handel jest zrównoważony i wzajemnie się uzupełnia w obszarze
zaawansowanych technologii, energetyki, badań naukowych i rozwoju. Jest bardzo
zrównoważony.
Jeśli chodzi o BRICS, w którym Rosja objęła w tym roku prezydencję, kraje BRICS rozwijają
się, ogólnie rzecz biorąc, bardzo szybko.
Słuchajcie, jeśli dobrze pamiętam, w 1992 r. udział krajów G7 w gospodarce światowej
wynosił 47 proc., podczas gdy w 2022 r. spadł do, jak sądzę, nieco ponad 30 proc.

W 1992 r. kraje BRICS stanowiły zaledwie 16 procent, ale obecnie ich udział jest większy niż w przypadku G7. Nie ma to nic wspólnego z wydarzeniami na Ukrainie. Wynika to z trendów
globalnego rozwoju i gospodarki światowej, o których przed chwilą wspomniałem, a to jest
nieuniknione. To będzie się powtarzać. To jest jak wschód słońca – nie możesz zapobiec
wschodowi słońca, musisz się do tego dostosować. Jak dostosowują się Stany Zjednoczone? Za pomocą siły: sankcje, naciski, bombardowania i użycie sił zbrojnych.
Tu chodzi o zarozumiałość. Wasz establishment polityczny nie rozumie, że świat się zmienia, w obiektywnych okolicznościach i aby utrzymać swój poziom – nawet jeśli ktoś aspiruje,przepraszam, do poziomu dominacji – trzeba podejmować właściwe decyzje w kompetentny i terminowy sposób sposób.
Takie brutalne działania, także wobec Rosji i, powiedzmy, innych krajów, przynoszą efekt
przeciwny do zamierzonego. Jest to oczywisty fakt; stało się to już oczywiste.
Właśnie zapytałeś mnie, czy przyjdzie inny lider i coś zmieni. Nie chodzi tu o przywódcę, nie
chodzi o osobowość konkretnej osoby. Miałem bardzo dobre stosunki, powiedzmy, z
Bushem. Wiem, że w USA był przedstawiany jako jakiś wiejski chłopak, który niewiele
rozumie. Zapewniam Cię, że tak nie jest. Myślę, że popełnił wiele błędów także w stosunku
do Rosji. Opowiadałem wam o roku 2008 i decyzji podjętej w Bukareszcie o otwarciu drzwi
NATO dla Ukrainy i tak dalej. Stało się to za jego prezydentury. Faktycznie wywierał presję
na Europejczyków. Ale ogólnie rzecz biorąc, na poziomie osobistym, miałem z nim bardzo dobre relacje. Nie był gorszy niż jakikolwiek inny polityk amerykański, rosyjski czy europejski. Zapewniam, że rozumiał, co robi, równie dobrze jak inni. Ja też miałem takie osobiste relacje z Trumpem. Nie chodzi tu o osobowość przywódcy, ale o sposób myślenia elit. Jeśli w społeczeństwie amerykańskim zdominuje idea dominacji za wszelką cenę, opartej także na siłowych działaniach, nic się nie zmieni, a będzie tylko gorzej. Ale jeśli w końcu dojdzie się do świadomości, że świat zmienia się pod wpływem obiektywnych okoliczności i że należy się do nich z czasem dostosować, korzystając z przewag, jakie Stany Zjednoczone mają do dziś, to być może coś może się zmienić.
Spójrzcie, gospodarka Chin stała się pierwszą gospodarką na świecie pod względem parytetu siły nabywczej; pod względem wolumenu już dawno wyprzedził USA. Na drugim miejscu znajdują się USA, następnie Indie – półtora miliarda ludzi, a na drugim miejscu Japonia, a na piątym miejscu znajduje się Rosja. Rosja była w zeszłym roku pierwszą gospodarką w Europie, pomimo wszystkich sankcji i ograniczeń. Czy z Twojego punktu widzenia to normalne: sankcje, ograniczenia, brak możliwości płatności w dolarach, odcięcie od usług SWIFT, sankcje wobec naszych statków przewożących ropę, sankcje wobec samolotów, sankcje we wszystkim i wszędzie? Najwięcej sankcji na świecie, które są stosowane – stosuje się wobec Rosji. W tym czasie staliśmy się pierwszą gospodarką w Europie. Narzędzia, których używają Stany Zjednoczone, nie działają. No cóż, trzeba pomyśleć, co zrobić. Jeśli ta świadomość dotrze do elit rządzących, to tak, wówczas pierwsza osoba w państwie będzie działać w oczekiwaniu na to, czego od tej osoby oczekują wyborcy i osoby podejmujące decyzje na różnych szczeblach. Wtedy może coś się zmieni.
Tucker Carlson: Ale opisujesz dwa różne systemy. Mówisz, że przywódca działa w interesie wyborców, ale mówisz też, że te decyzje nie są podejmowane przez przywódcę – są podejmowane przez klasy rządzące. Rządziłeś tym krajem tak długo, znałeś wszystkich tych amerykańskich prezydentów. Jak myślisz, jakie są te centra władzy w Stanach
Zjednoczonych? A kto właściwie podejmuje decyzje?
Władimir Putin: Nie wiem. Ameryka jest krajem złożonym, z jednej strony
konserwatywnym, z drugiej szybko zmieniającym się. Nie jest nam łatwo to wszystko
uporządkować. Kto podejmuje decyzje w wyborach – czy można to zrozumieć, skoro każde państwo ma swoje ustawodawstwo, każde państwo reguluje się samo, to można kogoś wykluczyć z wyborów na szczeblu stanowym. To jest dwuetapowy system wyborczy, bardzo trudno nam go zrozumieć. Z pewnością dominują dwie partie, Republikanie i Demokraci, a w ramach tego systemu partyjnego znajdują się ośrodki, które podejmują decyzje i przygotowują je. No to spójrzcie, dlaczego moim zdaniem po upadku Związku Radzieckiego prowadzono wobec Rosji tak błędną, prymitywną, zupełnie nieuzasadnioną politykę nacisku? W końcu jest to polityka nacisku. Rozszerzenie NATO, wsparcie dla separatystów na Kaukazie, utworzenie systemu obrony przeciwrakietowej – to wszystko elementy nacisku. Ciśnienie,ciśnienie, ciśnienie.
Zatem wciąganie Ukrainy do NATO wiąże się z presją, presją, presją. Dlaczego? Myślę, że
między innymi dlatego, że powstały nadmierne moce produkcyjne. W czasie konfrontacji ze
Związkiem Radzieckim powstało wiele ośrodków i specjalistów od Związku Radzieckiego,
którzy nie mogli zrobić nic innego. Wydawało im się, że przekonali przywódców
politycznych: należy kontynuować „dłutowanie” Rosji, próbować ją rozbić, stworzyć na tym
terytorium kilka quasi-państwowych bytów i podporządkować sobie je w podzielonej
formie, wykorzystać ich połączony potencjał przyszłej walki z Chinami. To błąd, w tym
nadmierny potencjał tych, którzy pracowali na rzecz konfrontacji ze Związkiem Radzieckim.
Trzeba się tego pozbyć, powinny pojawić się nowe, świeże siły, ludzie, którzy patrzą w
przyszłość i rozumieją, co dzieje się na świecie.
Zobacz jak rozwija się Indonezja! 600 milionów ludzi. Gdzie możemy od tego uciec? Nigdzie. Trzeba tylko założyć, że Indonezja dołączy, już przyłącza się do klubu czołowych gospodarek świata, nieważne jak będzie – czy się to komuś podoba, czy nie.
Tak, rozumiemy i mamy świadomość, że w Stanach Zjednoczonych, pomimo wszystkich
problemów gospodarczych, sytuacja jest nadal normalna, gospodarka rozwija się
przyzwoicie, PKB rośnie o 2,5 proc., jeśli się nie mylę.
Jeśli jednak chcemy zapewnić przyszłość, musimy zmienić nasze podejście do tego, co się
zmienia. Jak już powiedziałem, świat i tak by się zmienił, niezależnie od tego, jak zakończy
się rozwój sytuacji na Ukrainie. Świat się zmienia. W samych Stanach Zjednoczonych
eksperci piszą, że Stany Zjednoczone mimo to stopniowo zmieniają swoją pozycję w świecie, piszą to Wasi eksperci, właśnie ich czytam. Pytanie tylko, jak to się stanie – boleśnie i szybko, czy delikatnie i stopniowo. A to piszą ludzie, którzy nie są antyamerykańscy; po prostu podążają za światowymi trendami rozwojowymi. Otóż to.
A żeby je ocenić i zmienić politykę, potrzebujemy ludzi, którzy myślą, patrzą w przyszłość,
potrafią analizować i rekomendować pewne decyzje na poziomie przywódców politycznych.
Tucker Carlson : Muszę tylko zapytać. Powiedziałeś wyraźnie, że ekspansja NATO na wschód jest pogwałceniem obietnicy złożonej wam w latach 90. To zagrożenie dla waszego kraju. Tuż przed wysłaniem wojsk na Ukrainę wiceprezydent Stanów Zjednoczonych przemawiał na Konferencji Bezpieczeństwa i zachęcał Prezydenta Ukrainy do przyłączenia się do NATO. Czy uważa pan, że była to próba sprowokowania Pana do działań zbrojnych?
Władimir Putin : Jeszcze raz powtarzam, wielokrotnie, wielokrotnie proponowaliśmy
poszukiwanie rozwiązania problemów, które powstały na Ukrainie po zamachu stanu w
2014 r., metodami pokojowymi. Ale nikt nas nie słuchał. Co więcej, ukraińscy przywódcy
znajdujący się pod całkowitą kontrolą USA nagle oświadczyli, że nie będą przestrzegać
porozumień mińskich
, nie podobało im się tam wszystko i kontynuowali działalność
wojskową na tym terytorium. Równolegle terytorium to było wykorzystywane przez struktury wojskowe NATO pod przykrywką różnych ośrodków szkolenia i przekwalifikowania personelu. W zasadzie zaczęli tam tworzyć bazy. To wszystko.
Na Ukrainie ogłoszono, że Rosjanie są narodem nietytularnym, uchwalając jednocześnie
ustawy ograniczające prawa narodów nietytularnych. Ukraina, otrzymawszy w darze od
narodu rosyjskiego wszystkie te terytoria południowo-wschodnie, nagle ogłosiła, że Rosjanie
są na tym terytorium narodowością nietytularną. Jest to normalne? Wszystko to razem
doprowadziło do decyzji o zakończeniu wojny rozpoczętej przez neonazistów na Ukrainie w
2014 roku.
Tucker Carlson : Czy sądzi Pan, że Zełenski ma swobodę negocjowania rozwiązania tego
konfliktu?
Władimir Putin: Nie znam szczegółów, oczywiście trudno mi to ocenić, ale sądzę, że w
każdym razie miał. Jego ojciec walczył z faszystami, nazistami podczas II wojny światowej,
kiedyś z nim o tym rozmawiałem. Powiedziałem: „Wołodia, co robisz? Dlaczego dzisiaj
wspierasz neonazistów na Ukrainie, podczas gdy twój ojciec walczył z faszyzmem? Był
żołnierzem pierwszej linii frontu.” Nie powiem, co odpowiedział, to osobny temat i uważam,
że niewłaściwie to robię. Ale co do wolności wyboru – dlaczego nie? Doszedł do władzy w odpowiedzi na oczekiwania narodu ukraińskiego, że doprowadzi Ukrainę do pokoju. Mówił o tym, dzięki temu zdecydowanie wygrał wybory. Ale potem, kiedy doszedł do władzy, moim zdaniem, zdał sobie sprawę z dwóch rzeczy: po pierwsze, lepiej nie ścierać się z neonazistami i nacjonalistami, bo oni są agresywni i bardzo aktywni, można się po nich spodziewać wszystkiego, a po drugie , Zachód pod przewodnictwem USA ich wspiera i zawsze będzie wspierał tych, którzy antagonizują się z Rosją – jest to korzystne i bezpieczne. Zajął więc odpowiednie stanowisko, mimo że obiecał swojemu narodowi zakończenie wojny na Ukrainie. Oszukał swoich wyborców.
Tucker Carlson : Ale czy sądzisz, że w tym momencie – od lutego 2024 r. – ma on swobodę, swobodę rozmawiania bezpośrednio z Tobą lub rządem, co wyraźnie pomogłoby jego krajowi lub światu? Czy może to zrobić, jak myślisz?
Władimir Putin: Dlaczego nie? Uważa się za głowę państwa, wygrał wybory. Chociaż
wierzymy w Rosji, że zamach stanu jest głównym źródłem władzy wszystkiego, co wydarzyło się po 2014 roku, i w tym sensie nawet dzisiejszy rząd ma wady. Ale uważa się za prezydenta i w tej roli jest uznawany przez Stany Zjednoczone, całą Europę i praktycznie resztę świata – dlaczego nie? On może.
Negocjowaliśmy z Ukrainą w Stambule, zgodziliśmy się, był tego świadomy. Co więcej, lider
grupy negocjacyjnej, pan Arakhamia, jak sądzę, nadal stoi na czele frakcji partii rządzącej,
partii Prezydenta w Radzie. Nadal stoi na czele frakcji prezydenckiej w Radzie, parlamencie
kraju, nadal w nim zasiada. Złożył nawet swój wstępny podpis na dokumencie, o którym
Państwu mówię. Ale potem oświadczył publicznie całemu światu: „Byliśmy gotowi podpisać
ten dokument, ale przyszedł pan Johnson, ówczesny premier Wielkiej Brytanii, i odradził
nam to, mówiąc, że lepiej jest walczyć z Rosją. Oddaliby wszystko, abyśmy mogli zwrócić to, co straciliśmy podczas starć z Rosją. I zgodziliśmy się z tą propozycją.” Słuchajcie, jego
oświadczenie zostało opublikowane. Powiedział to publicznie.
Czy mogą do tego wrócić, czy nie? Pytanie brzmi: chcą tego, czy nie?
Następnie Prezydent Ukrainy wydał dekret zabraniający negocjacji z nami. Niech unieważnia ten dekret i tyle. Tak naprawdę nigdy nie odmówiliśmy negocjacji. Cały czas słyszymy: czy Rosja jest gotowa? Tak, nie odmówiliśmy! To oni publicznie odmówili. No cóż, niech odwoła swój dekret i przystąpi do negocjacji. Nigdy nie odmówiliśmy.
A to, że usłuchali żądania czy namowy pana Johnsona, byłego premiera Wielkiej Brytanii,
wydaje mi się śmieszne i bardzo smutne. Ponieważ, jak to ujął pan Arakhamia: „Mogliśmy
powstrzymać te działania wojenne, tę wojnę już półtora roku temu. Ale Brytyjczycy nas
przekonali, a my odmówiliśmy.” Gdzie jest teraz pan Johnson? A wojna trwa.
Tucker Carlson: To dobre pytanie. Czemu to zrobił?
Władimir Putin: Piekło wie. Sama tego nie rozumiem. Był ogólny punkt wyjścia. Z jakiegoś
powodu wszyscy mieli złudzenie, że Rosję można pokonać na polu bitwy. Z powodu
arogancji, z powodu czystego serca, ale nie z powodu wielkiego umysłu.
Tucker Carlson: Opisałeś powiązania między Rosją i Ukrainą; opisałeś samą Rosję kilka razy jako prawosławną – to jest kluczowe dla twojego zrozumienia Rosji. Co to oznacza dla
Ciebie? Według własnego opisu jesteś chrześcijańskim przywódcą. Jaki to ma na ciebie
wpływ?
Władimir Putin: Wiadomo, jak już wspomniałem, w 988 roku sam książę Włodzimierz
przyjął chrzest za przykładem swojej babci, księżniczki Olgi, a potem ochrzcił swój oddział, a
potem stopniowo, przez kilka lat, ochrzcił wszystkich Rusów. Był to proces długotrwały – od
pogan do chrześcijan, trwał wiele lat. Ale ostatecznie to prawosławie, chrześcijaństwo
wschodnie, głęboko zakorzeniło się w świadomości narodu rosyjskiego.
Kiedy Rosja rozszerzała się i wchłaniała inne narody wyznające islam, buddyzm i judaizm,
Rosja zawsze była bardzo lojalna wobec ludzi wyznających inne religie. To jest jej siła. To jest absolutnie jasne. A faktem jest, że główne postulaty, główne wartości są bardzo podobne, żeby nie powiedzieć takie same, we wszystkich religiach świata [sic??], o których wspomniałem, a które są tradycyjnymi religiami Federacji Rosyjskiej, Rosji. Nawiasem mówiąc, władze rosyjskie zawsze bardzo uważały na kulturę i religię narodów, które przybyły do Imperium Rosyjskiego. To, moim zdaniem, stanowi podstawę zarówno bezpieczeństwa, jak i stabilności państwowości rosyjskiej – wszystkie narody zamieszkujące Rosję uważają ją w zasadzie za swoją Ojczyznę.
Jeśli, powiedzmy, ludzie przenoszą się do Was lub do Europy z Ameryki Łacińskiej – przykład jeszcze jaśniejszy i bardziej zrozumiały – ludzie przyjeżdżają, ale mimo to przybyli do Was lub do krajów europejskich ze swojej historycznej ojczyzny. A ludzie wyznający różne religie w Rosji uważają Rosję za swoją Ojczyznę, innej Ojczyzny nie mają. Jesteśmy razem, to jedna wielka rodzina. Nasze tradycyjne wartości są bardzo podobne. Wspomniałem właśnie o jednej dużej rodzinie, ale każdy ma swoją rodzinę i na niej opiera się nasze społeczeństwo. I jeśli mówimy, że Ojczyzna i rodzina są ze sobą szczególnie powiązane, to rzeczywiście tak jest, ponieważ nie da się zapewnić normalnej przyszłości naszym dzieciom i naszym rodzinom, jeśli nie zapewnimy normalnej, zrównoważonej przyszłości całemu krajowi [tzn jakiej? NWO? KZ] , za Ojczyznę. Dlatego nastroje patriotyczne są w Rosji tak silne.
Tucker Carlson: Czy mogę powiedzieć, że religie różnią się między sobą tylko tym, że
chrześcijaństwo jest religią pozbawioną przemocy. Jezus mówi: „Nadstaw drugi policzek, nie
zabijaj”. Jak przywódca, który musi zabijać, w jakimkolwiek kraju, jak przywódca może być
chrześcijaninem? Jak to pogodzić ze sobą?
Władimir Putin: To bardzo proste: jeśli chodzi o ochronę siebie i rodziny, ojczyzny. Nie
będziemy nikogo atakować. Kiedy rozpoczęły się wydarzenia na Ukrainie? Od kiedy zaczął się zamach stanu i działania wojenne w Donbasie, właśnie wtedy się zaczęły. I chronimy naszych ludzi, siebie, naszą ojczyznę i naszą przyszłość. Jeśli chodzi ogólnie o religię.
Wiadomo, tu nie chodzi o przejawy zewnętrzne, nie chodzi o codzienne chodzenie do
kościoła czy walenie głową o podłogę. To jest w sercu. A nasza kultura jest bardzo
zorientowana na człowieka. Dostojewski, znany na Zachodzie jako geniusz rosyjskiej kultury, literatury rosyjskiej, dużo mówił o tym, o rosyjskiej duszy.
Przecież zachodnie społeczeństwo jest bardziej pragmatyczne. Rosjanie myślą bardziej o
tym, co wieczne, o wartościach moralnych. Nie wiem, może się ze mną nie zgodzicie, ale
kultura zachodnia jest przecież bardziej pragmatyczna.
Nie twierdzę, że to coś złego, pozwala dzisiejszemu „złotemu miliardowi” osiągnąć dobry
sukces w produkcji, nawet w nauce i tak dalej. Nie ma w tym nic złego, mówię tylko, że w
pewnym sensie wyglądamy tak samo, ale nasze umysły są zbudowane nieco inaczej.
Tucker Carlson : Czy widzisz działanie zjawisk nadprzyrodzonych? Czy patrząc na to, co dzieje się obecnie na świecie, widzisz działanie Boga? Czy zastanawiałeś się kiedyś: to są siły, które nie są ludzkie?
Władimir Putin: Nie, szczerze mówiąc, nie sądzę. Moim zdaniem rozwój społeczności
światowej odbywa się w zgodzie z nieodłącznymi prawami i te prawa są, jakie są
. [deizm,poglądy masońskie. Skoro Bóg nie interesuje się światem, zostawia historię jej biegowi,zaprzecza posłannictwu i ofierze Jezusa, patrz 1 list św. Jana 2:22, KZ] Zawsze tak było w historii ludzkości. Niektóre narody i kraje powstały, stały się silniejsze i liczniejsze, a następnie opuściły scenę międzynarodową, tracąc status, do którego przywykły. Prawdopodobnie nie muszę podawać przykładów, ale moglibyśmy zacząć od Czyngis-chana i zdobywców Hordy, Złotej Ordy, a następnie zakończyć na Cesarstwie Rzymskim. Wydaje się, że w historii ludzkości nie było czegoś takiego jak Cesarstwo Rzymskie. Niemniej jednak potencjał barbarzyńców stopniowo rósł, podobnie jak ich populacja. Ogólnie rzecz biorąc, barbarzyńcy byli coraz silniejsi i zaczęli rozwijać się gospodarczo, jak powiedzielibyśmy dzisiaj. To ostatecznie doprowadziło do upadku Cesarstwa Rzymskiego i reżimu narzuconego przez Rzymian. Jednak rozpad Cesarstwa Rzymskiego trwał pięć wieków. Różnica w stosunku do tego, co dzieje się obecnie, polega na tym, że wszystkie procesy zmian zachodzą w znacznie szybszym tempie niż w czasach rzymskich.
Tucker Carlson : Kiedy, twoim zdaniem, zaczyna się imperium sztucznej inteligencji?
Władimir Putin : Zadajecie coraz bardziej skomplikowane pytania. Aby na nie odpowiedzieć, musisz być ekspertem w dziedzinie dużych liczb, dużych zbiorów danych i sztucznej inteligencji. Ludzkość stoi obecnie w obliczu wielu zagrożeń. Dzięki badaniom genetycznym możliwe jest obecnie stworzenie nadczłowieka, wyspecjalizowanego człowieka – genetycznie zmodyfikowanego sportowca, naukowca, wojskowego.
Istnieją doniesienia, że Elon Musk miał już wszczepiony chip do ludzkiego mózgu w USA.
Tucker Carlson : Co o tym myślisz?
Władimir Putin : Cóż, myślę, że Elona Muska nie da się powstrzymać, zrobi, co uzna za
stosowne
[?? KZ]. Niemniej jednak musisz znaleźć z nim jakąś wspólną płaszczyznę, poszukać sposobów, aby go przekonać. Uważam, że jest mądrą osobą, naprawdę w to wierzę. Trzeba więc z nim dojść do porozumienia, bo proces ten wymaga sformalizowania i
podporządkowania pewnym regułom.
Ludzkość musi rozważyć, co się stanie w związku z najnowszymi osiągnięciami w genetyce
lub sztucznej inteligencji. Można w przybliżeniu przewidzieć, co się stanie. Kiedy ludzkość
poczuła egzystencjalne zagrożenie ze strony broni nuklearnej, wszystkie narody nuklearne
zaczęły się ze sobą dogadywać, ponieważ zdały sobie sprawę, że niedbałe użycie broni
nuklearnej może doprowadzić ludzkość do wyginięcia.
Nie da się dziś zatrzymać badań nad genetyką czy sztuczną inteligencją, tak jak nie można
było powstrzymać użycia prochu strzelniczego w tamtych czasach. Ale gdy tylko zdamy sobie sprawę, że zagrożenie wynika z niepohamowanego i niekontrolowanego rozwoju sztucznej inteligencji, genetyki lub innych dziedzin, nadejdzie czas na osiągnięcie międzynarodowego porozumienia w sprawie uregulowania tych kwestii.
Tucker Carlson : Doceniam cały czas, który nam poświęciłeś. Chcę ci tylko zadać ostatnie
pytanie i dotyczy ono osoby bardzo znanej w Stanach Zjednoczonych, prawdopodobnie nie
tutaj. Evan Gershkovich, reporter „Wall Street Journal”, ma 32 lata i od prawie roku
przebywa w więzieniu. To ogromna historia w Stanach Zjednoczonych i chcę cię tylko
zapytać bezpośrednio, bez wchodzenia w szczegóły twojej wersji tego, co się stało, czy w
ramach swojej przyzwoitości zechciałbyś go nam wypuścić, a my przywieziemy go z
powrotem do Stanów Zjednoczonych?
Władimir Putin : Zrobiliśmy tak wiele gestów dobrej woli z przyzwoitości, że myślę, że już ich zabrakło. Nigdy nie widzieliśmy, żeby ktoś odwzajemnił się nam w podobny sposób.
Teoretycznie jednak można powiedzieć, że nie wykluczamy, że uda nam się to zrobić, jeśli
nasi partnerzy podejmą wzajemne kroki.
Mówiąc o „partnerach” mam na myśli przede wszystkim służby specjalne. Służby specjalne
są ze sobą w kontakcie, rozmawiają w danej sprawie. Nie ma tabu, które mogłoby
rozstrzygnąć tę kwestię. Jesteśmy gotowi go rozwiązać, ale pewne warunki są omawiane za
pośrednictwem kanałów służb specjalnych. Wierzę, że uda się osiągnąć porozumienie.
Tucker Carlson : Zwykle mam na myśli, że takie rzeczy dzieją się oczywiście od wieków.
Jeden kraj łapie innego szpiega w swoich granicach i wymienia go na jednego ze swoich
wywiadowców w innym kraju. Myślę, że o to właśnie chodzi, ale to nie moja sprawa, ale to,
co robi różnicę, to fakt, że ten facet oczywiście nie jest szpiegiem, jest dzieckiem i może w
jakiś sposób złamał prawo, ale nie jest superszpiegiem i wszyscy wiedzą to i był
przetrzymywany jako zakładnik i wymieniał się, co jest prawdą, z szacunkiem, to prawda i
wszyscy o tym wiedzą. Więc może należy do innej kategorii, może to nie w porządku prosić
o kogoś innego w zamian za wypuszczenie go. Być może takie postępowanie poniża Rosję.
Władimir Putin : Wiesz, możesz różnie interpretować pojęcie „szpiega”, ale są pewne rzeczy przewidziane przez prawo. Jeżeli dana osoba uzyska tajne informacje i zrobi to w sposób konspiracyjny, wówczas kwalifikuje się to jako szpiegostwo. I to jest dokładnie to, co robił. Otrzymywał tajne, poufne informacje i robił to potajemnie. Może był w to zamieszany, ktoś mógł go w to wciągnąć, może zrobił to przez nieostrożność, a może z własnej inicjatywy. Biorąc pod uwagę same fakty, kwalifikuje się to jako szpiegostwo. Fakt ten został
udowodniony, gdyż został przyłapany na gorącym uczynku, gdy otrzymał tę informację.
Gdyby to była jakaś naciągana wymówka, jakieś zmyślenie, coś niepotwierdzonego, wtedy
byłaby to inna historia. Został jednak przyłapany na gorącym uczynku, gdy potajemnie
zdobywał poufne informacje. Co więc jest?
Tucker Carlson : Ale czy sugerujesz, że pracował dla rządu USA lub NATO? A może był po
prostu reporterem, któremu przekazano materiały, których nie powinien mieć? To wydają
się bardzo różne, bardzo różne rzeczy.
Władimir Putin : Nie wiem, dla kogo pracował. Ale chciałbym powtórzyć, że zdobywanie
tajnych informacji w tajemnicy nazywa się szpiegostwem, a on pracował dla amerykańskich
służb specjalnych i kilku innych agencji. Nie sądzę, że pracował dla Monako, ponieważ
Monako nie jest zainteresowane uzyskaniem takich informacji. Dojście do porozumienia leży
w gestii służb specjalnych. Położono pewne podstawy. Są ludzie, którzy naszym zdaniem nie są związani ze służbami specjalnymi.
Opowiem Państwu historię osoby odbywającej karę w sojuszniczym kraju USA. Osoba ta, ze względów patriotycznych, wyeliminowała bandytę w jednej ze stolic europejskich. Czy w
czasie wydarzeń na Kaukazie wiecie, co on [bandyta] robił? Nie chcę tego mówić, ale i tak to zrobię. Ułożył naszych wziętych do niewoli żołnierzy na drodze, a potem przejechał im
samochodem po głowach. Co to za osoba? Czy można go w ogóle nazwać człowiekiem? Ale był patriota, który go wyeliminował w jednej z europejskich stolic. Czy zrobił to z własnej
woli, czy nie, to już inna kwestia.
Tucker Carlson : Evan Gershkovich, to zupełnie co innego, to znaczy, to trzydziestodwuletni reporter gazety.

Władimir Putin : Popełnił coś innego.
Tucker Carlson : On jest tylko dziennikarzem
Władimir Putin : To nie jest tylko dziennikarz, powtarzam jeszcze raz. To dziennikarz, który w tajemnicy otrzymał tajne informacje. Jest inaczej, ale nadal mówię o innych osobach, które są zasadniczo kontrolowane przez władze USA, niezależnie od tego, gdzie odbywają karę. Trwa dialog pomiędzy służbami specjalnymi. Należy to rozwiązać w sposób spokojny,
odpowiedzialny i profesjonalny. Utrzymują kontakt, więc pozwól im zająć się swoją pracą.
Nie wykluczam, że osoba, o której pan mówił, pan Gerszkowicz, może wrócić do ojczyzny.
Ostatecznie trzymanie go w więzieniu w Rosji nie ma sensu. Chcemy, aby amerykańskie
służby specjalne zastanowiły się, w jaki sposób mogą przyczynić się do osiągnięcia celów,
jakie realizują nasze służby specjalne. Jesteśmy gotowi porozmawiać. Co więcej, rozmowy
trwają i było wiele udanych przykładów tych rozmów uwieńczonych sukcesem.
Prawdopodobnie i to zakończy się sukcesem, ale musimy dojść do porozumienia.
Tucker Carlson : Mam nadzieję, że go wypuścisz. Panie Prezydencie, dziękuję!
Władimir Putin : Ja też chciałbym, żeby w końcu wrócił do domu. Mówię to szczerze i
całkowicie. Ale powtarzam, dialog trwa. Im częściej nagłaśniamy tego typu sprawy, tym
trudniej jest je rozwiązać. Wszystko powinno być spokojne.
Tucker Carlson : Zastanawiam się jednak, czy to prawda również w przypadku wojny, to
znaczy, myślę, że chcę zadać jeszcze jedno pytanie, a może nie chcesz tego mówić ze
względów strategicznych, ale czy martwisz się, że to, co się dzieje, na Ukrainie może
doprowadzić do czegoś znacznie większego i o wiele straszniejszego. Jak bardzo jesteś
zmotywowany, aby po prostu zadzwonić do rządu USA i powiedzieć „pogódźmy się”?
Władimir Putin : Słuchajcie, już mówiłem: nie odmówiliśmy negocjacji. Nie odmawiamy – to
jest strona zachodnia, a Ukraina jest dziś oczywiście satelitą Stanów Zjednoczonych. To
oczywiste. To prawda, nie chcę, żeby to zabrzmiało jak przekleństwo lub zniewaga wobec
kogoś, ale oboje rozumiemy, prawda, o co chodzi?
Zapewniono wsparcie finansowe w wysokości 72 miliardów dolarów. Niemcy zajmują drugie
miejsce, za nimi plasują się inne kraje europejskie. Dziesiątki miliardów dolarów trafiają na
Ukrainę. Jest ogromny napływ broni. W takim przypadku należy powiedzieć obecnym przywódcom Ukrainy, aby zatrzymali się i zasiedli do stołu negocjacyjnego oraz unieważnili ten absurdalny dekret. Nie odmówiliśmy.
Tucker Carlson : No cóż, jasne, już to powiedziałeś – nie sądziłem, że miałeś to na myśli jako obrazę – ponieważ już powiedziałeś, słusznie, donoszono, że były premier Wielkiej Brytanii uniemożliwił Ukrainie negocjacje w sprawie porozumienia pokojowego… minister działający w imieniu administracji Bidena. Oczywiście to nasz satelita, duże kraje kontrolują małe kraje, to nie jest nowość. I dlatego pytałem, czy należy kontaktować się bezpośrednio z administracją Bidena, która podejmuje te decyzje, a nie z prezydentem Zełenskim Ukrainy.
Władimir Putin : Cóż, jeśli administracja Zełenskiego na Ukrainie odmówiła negocjacji,
zakładam, że zrobiła to na polecenie Waszyngtonu. Jeśli Waszyngton uważa, że to zła
decyzja, niech ją porzuci, niech znajdzie delikatną wymówkę, aby nikt nie poczuł się urażony, niech znajdzie wyjście. To nie my podjęliśmy tę decyzję, to oni, więc niech do tego podejmą. To jest to. Podjęli jednak błędną decyzję i teraz musimy szukać wyjścia z tej sytuacji, naprawić ich błędy. Oni to zrobili, więc niech sami to naprawią. Popieramy to.
Tucker Carlson : Chcę się tylko upewnić, że nie zrozumiałem tego, co mówisz – a nie sądzę, że tak jest – myślę, że mówisz, że chcesz wynegocjowanego rozwiązania tego, co dzieje się na Ukrainie.
Władimir Putin : Jasne. I udało się, przygotowaliśmy w Stambule ogromny dokument, który
parafował szef ukraińskiej delegacji. Pod niektórymi postanowieniami złożył swój podpis, a
nie pod wszystkimi. Złożył swój podpis i sam powiedział: „Byliśmy gotowi to podpisać i
wojna byłaby już dawno zakończona, osiemnaście miesięcy temu. Jednak przyszedł premier
Johnson, wybił nam to z głowy i straciliśmy tę szansę”. Cóż, przeoczyłeś to, popełniłeś błąd,
pozwól im do tego wrócić, to wszystko. Dlaczego musimy zawracać sobie głowę i naprawiać
błędy innych?
Wiem, że można powiedzieć, że to nasz błąd, to my zaostrzyliśmy sytuację i postanowiliśmy
zakończyć rozpoczętą w 2014 roku w Donbasie wojnę, jak już mówiłem, za pomocą broni.
Wróćmy do historii, już to mówiłem, dopiero o tym rozmawialiśmy. Cofnijmy się do roku
1991, kiedy obiecano nam, że NATO nie będzie rozszerzane, do roku 2008, kiedy otworzyły
się drzwi do NATO, do Deklaracji Suwerenności Państwowej Ukrainy, uznającej Ukrainę za
państwo neutralne. Wróćmy do faktu, że na terytorium Ukrainy zaczęły pojawiać się bazy
wojskowe NATO i USA, stwarzając dla nas zagrożenie. Wróćmy do zamachu stanu na
Ukrainie w 2014 roku. To jednak bez sensu, prawda? Możemy wracać i wracać bez końca.
Ale przerwali negocjacje. Czy to błąd? Tak. Popraw to. Jesteśmy gotowi. Co jeszcze jest
potrzebne?
Tucker Carlson : Czy uważa Pan, że zaakceptowanie przez NATO rosyjskiej kontroli nad
terytorium, które dwa lata temu znajdowało się na terytorium Ukrainy, jest w tym
momencie zbyt upokarzające?
Władimir Putin : Powiedziałem, niech pomyślą, jak to zrobić z godnością. Istnieją opcje, jeśli jest taka wola. Do tej pory nie było wrzasku i krzyków o zadaniu Rosji strategicznej porażki na polu bitwy. Teraz najwyraźniej zaczynają zdawać sobie sprawę, że jest to trudne do osiągnięcia, jeśli w ogóle możliwe. Moim zdaniem z definicji jest to niemożliwe i nigdy nie nastąpi. Wydaje mi się, że teraz zrozumieli to również ci, którzy sprawują władzę na Zachodzie. Jeśli tak, jeśli świadomość już nadeszła, muszą pomyśleć, co dalej robić. Jesteśmy gotowi na ten dialog.
Tucker Carlson : Czy byłbyś skłonny powiedzieć: „Gratulacje, NATO, wygrałeś?” I po prostu
utrzymać sytuację tak, jak jest teraz?
Władimir Putin : Wiadomo, to jest temat do negocjacji, którego nikt nie chce prowadzić,
albo, mówiąc dokładniej, nie chce, ale nie wie, jak to zrobić. Wiem, że chcą. Nie tylko to
widzę, ale wiem, że oni tego chcą, ale nie mogą zrozumieć, jak to zrobić. Doprowadzili
sytuację do punktu, w którym się znajdujemy. To nie my to zrobiliśmy, lecz nasi partnerzy i
przeciwnicy. Cóż, teraz niech pomyślą, jak odwrócić sytuację. Nie jesteśmy temu przeciwni.
Byłoby to śmieszne, gdyby nie było takie smutne. Ta niekończąca się mobilizacja na Ukrainie, histeria, problemy wewnętrzne – to wszystko prędzej czy później doprowadzi do
porozumienia. Wiesz, to pewnie zabrzmi dziwnie, biorąc pod uwagę obecną sytuację, ale
stosunki między obydwoma narodami i tak zostaną odbudowane. To zajmie dużo czasu, ale
zagoją się. Podam bardzo nietypowe przykłady. Na polu bitwy dochodzi do starcia bojowego, oto konkretny przykład: żołnierze ukraińscy są otoczeni, to przykład z życia, nasi żołnierze krzyczą do nich: „Nie ma szans! Poddajcie się! Wyjdź, a będziesz żywy!” Nagle ukraińscy żołnierze zaczęli krzyczeć po rosyjsku, doskonale rosyjskim, mówiąc: „Rosjanie się nie poddają!” i wszyscy zginęli. Nadal czują się Rosjanami.
To, co się dzieje, jest w pewnym stopniu elementem wojny domowej. Wszyscy na Zachodzie
myślą, że naród rosyjski został na zawsze podzielony przez działania wojenne. Nie. Zostaną
ponownie zjednoczeni. Jedność nadal istnieje.
Dlaczego władze Ukrainy rozmontowują Ukraińską Cerkiew Prawosławną? Ponieważ łączy
nie tylko terytorium, łączy nasze dusze. Duszy nikt nie będzie w stanie oddzielić.
Czy na tym zakończymy, czy jest coś jeszcze?
Tucker Carlson : Dziękuję, Panie Prezydencie.

Prezydent Rosji Władimir Putin dwugodzinny wywiad z Tuckerem Carlsonem. Część I.

Prezydent Rosji Władimir Putin odbył na Kremlu dwugodzinny wywiad z byłym gospodarzem Fox News, Tuckerem Carlsonem, podczas jego rozmowy w zachodnich mediach, pierwszy od rozpoczęcia inwazji na Ukrainę na pełną skalę dwa lata temu.
P
ełny zapis wywiadu w języku angielskim przetłumaczony z oryginalnej rozmowy w języku rosyjskim.

[ a potem – na polski. Nie poprawiam mało widocznych błędów – nie mam sił ani „ludzi” na sprawdzanie. Wywiad jest głównie dla światłego czytelnika w USA – ale i nam, jeśli mamy światłych mężów myślących o polityce – może się przydać. Kto chce precyzji – może wysłuchać po rosyjsku i/lub angielsku. md]


Uwaga: niniejszy zapis przedstawia słowa Putina i, jak powiedział, może zawierać wybiórcze
spojrzenie na historię oraz informacje uzasadniające inwazję Rosji na Ukrainę.


Tucker Carlson : Panie Prezydencie, dziękuję.
W dniu 24 lutego 2022 r., gdy rozpoczął się konflikt na Ukrainie, zwrócił się Pan do swojego
kraju w swoim ogólnokrajowym przemówieniu i powiedział, że działa Pan, ponieważ doszedł
do wniosku, że Stany Zjednoczone za pośrednictwem NATO mogą zainicjować cytat „z
zaskoczenia atak na nasze kraj”. A dla amerykańskich uszu brzmi to paranoicznie. Powiedz
nam, dlaczego uważasz, że Stany Zjednoczone mogą uderzyć w Rosję niespodziewanie. Jak to doszedłeś do wniosku? [„tykania” też nie będę poprawiał md]
Władimir Putin: Nie chodzi o to, że Stany Zjednoczone zamierzały przeprowadzić
niespodziewany atak na Rosję, nie powiedziałem tego. Prowadzimy talk show czy poważną
rozmowę?
Tucker Carlson : To był dobry cytat. Dziękuję, sprawa jest niezwykle poważna!
Władimir Putin : Twoje wykształcenie ma już historię, o ile rozumiem, prawda?
Tucker Carlson : Tak.
Władimir Putin : W takim razie pozwolę sobie – zaledwie na jedną minutę – na przedstawienie krótkiego tła historycznego, jeśli nie masz nic przeciwko.
Tucker Carlson: Proszę.
Władimir Putin : Spójrzcie, jak zaczęły się nasze stosunki z Ukrainą, skąd się wzięła Ukraina. Państwo rosyjskie stało się scentralizowane, uważa się to za rok powstania państwa rosyjskiego w roku 862, kiedy Nowogród – w północno-zachodniej części kraju znajduje się miasto Nowogród – zaprosili księcia Ruryka ze Skandynawii , od Varangian, do panowania. W 1862 roku Rosja obchodziła 1000-lecie swojej państwowości, a w Nowogrodzie znajduje się pomnik poświęcony 1000-leciu istnienia kraju.
W 882 r. do Kijowa przybył następca Ruryka, książę Oleg, który w zasadzie służył jako regent młodego syna Ruryka, a Rurik już zmarł. Odsunął od władzy dwóch braci, którzy najwyraźniej byli kiedyś członkami oddziału Rurika, i w ten sposób Rosja zaczęła się rozwijać, mając dwa ośrodki: w Kijowie i Nowogrodzie.
Następną, bardzo znaczącą datą w historii Rosji jest rok 988. Jest to Chrzest Rusi, kiedy to
książę Włodzimierz, prawnuk Ruryka, ochrzcił Ruś i przyjął prawosławie – chrześcijaństwo
wschodnie. [Myli się. Wikingowie przyjęli katolicyzm. „Prawosławie” zaczęło się w roku 1054.  Wielka schizma wschodnia – rozłam w chrześcijaństwie na Kościół wschodni i zachodni. Dalej też pokręcona wiedza, ale nie kłamstwa]

Od tego czasu scentralizowane państwo rosyjskie zaczęło się umacniać.
Dlaczego? Jedno terytorium, wspólne powiązania gospodarcze, jeden język, a po chrzcie Rusi – jedna wiara i władza księcia. Scentralizowane państwo rosyjskie zaczęło nabierać kształtu.Już w średniowieczu książę Jarosław Mądry wprowadził porządek sukcesji na tronie, jednak po jego śmierci z różnych powodów skomplikował się on. Tron przechodził nie bezpośrednio z ojca na najstarszego syna, ale z księcia, który zmarł, na jego brata, a następnie w różnych liniach na synów. Wszystko to doprowadziło do rozbicia i upadku Rusi jako jednego państwa.
Nie było w tym nic szczególnego, to samo działo się wówczas w Europie. Jednak rozdrobnione państwo rosyjskie stało się łatwym łupem dla imperium utworzonego wcześniej przez Czyngis-chana. Jego następcy, czyli Batu-chan, przybyli na Ruś, splądrowali i zrujnowali prawie wszystkie miasta. Południowa część, nawiasem mówiąc, Kijów i niektóre inne miasta, po prostu utraciły niepodległość, podczas gdy miasta północne zachowały część swojej suwerenności. Musieli oddać hołd Hordzie, ale udało im się zachować część swojej suwerenności. A potem zaczęło kształtować się zjednoczone państwo rosyjskie z centrum w Moskwie.
Południowa część ziem rosyjskich, w tym Kijów, zaczęła stopniowo ciążyć w stronę kolejnego„magnesu” – w kierunku kształtującego się w Europie centrum. Było to Wielkie Księstwo Litewskie. Nazywano go nawet litewsko-rosyjskim, gdyż znaczną część tego państwa stanowili Rosjanie. Mówili po starorusku i byli prawosławnymi. Ale potem nastąpiło zjednoczenie – unia Wielkiego Księstwa Litewskiego i Królestwa Polskiego. Kilka lat później została podpisana kolejna unia w sferze duchowej, a część księży prawosławnych podporządkowała się władzy papieża. Tym samym ziemie te weszły w skład państwa polsko-litewskiego.
Ale Polacy od kilkudziesięciu lat zajmują się polonizacją tej części społeczeństwa: wprowadzili tam swój język, zaczęli wprowadzać przekonanie, że to nie do końca Rosjanie, że skoro żyją na krawędzi, to są Ukraińcami. Pierwotnie słowo „Ukrainiec” oznaczało, że dana osoba mieszka na obrzeżach państwa, „na jego krańcu”, a właściwie jest zatrudniona w służbie granicznej. Nie chodziło tu o żadną konkretną grupę etniczną.
Polacy więc robili wszystko, co mogli, aby wypolerować i w zasadzie traktowali tę część ziem rosyjskich dość surowo, jeśli nie okrutnie. Wszystko to doprowadziło do tego, że ta część ziem rosyjskich zaczęła walczyć o swoje prawa. I pisali listy do Warszawy, żądając poszanowania ich praw, żeby tu ludzi wysyłano, m.in. do Kijowa…
Tucker Carlson: Przepraszam, czy możesz nam powiedzieć, w którym okresie… Gubię się w tym, gdzie w historii się znajdujemy?
Władimir Putin: To było w XIII wieku .
Teraz opowiem, co się wydarzyło później i podam daty, żeby nie było nieporozumień. A w
roku 1654, a nawet nieco wcześniej, ludność sprawująca władzę [?? md] nad tą częścią ziem ruskich zwróciła się do Warszawy, powtarzam, żądając przestrzegania swoich praw, aby przysyłali do nich władców pochodzenia rosyjskiego i wyznania prawosławnego. Kiedy Warszawa im nie odpowiedziała i faktycznie odrzuciła ich żądania, zwrócili się do Moskwy, aby Moskwa ich zabrała. Żebyście nie myśleli, że wymyślam różne rzeczy… Dam wam te dokumenty…
Tucker Carlson: Nie wygląda na to, że to wymyśliłeś, ale nie jestem pewien, dlaczego ma to związek z tym, co wydarzyło się dwa lata temu.
Władimir Putin: Ale to wciąż dokumenty z archiwów, kopie. Oto listy Bogdana Chmielnickiego, człowieka, który wówczas kontrolował władzę w tej części ziem rosyjskich, która obecnie nazywa się Ukrainą. Pisał do Warszawy z żądaniem przestrzegania ich praw, a po odmowie zaczął pisać listy do Moskwy, prosząc o wzięcie ich pod silną rękę cara moskiewskiego. Istnieją kopie tych dokumentów. Zostawię je dla Twojej dobrej pamięci.Istnieje tłumaczenie na język rosyjski, możesz je później przetłumaczyć na angielski.
Rosja nie zgodziła się na ich przyjęcie od razu, zakładając, że wywołałoby to wojnę z Polską.
Niemniej jednak w 1654 r. Sóbor Ziemski [зе́мский собо́р, KZ], będący organem przedstawicielskim władzy państwa staroruskiego, podjął decyzję: te ziemie staroruskie weszły w skład caratu moskiewskiego.
Zgodnie z przewidywaniami rozpoczęła się wojna z Polską. Trwało to 13 lat, po czym zawarto rozejm. W sumie po tym akcie z 1654 r., czyli chyba 32 lata później, został zawarty z Polską traktat pokojowy, „pokój wieczny”, jak to się mówiło. I te ziemie, cały lewy brzeg Dniepru, łącznie z Kijowem, wróciły do Rosji [!! sic! md], podczas gdy cały prawy brzeg Dniepru pozostał w posiadaniu Polski.
Pod rządami Katarzyny Wielkiej Rosja odzyskała wszystkie swoje historyczne ziemie, w tym
południe i zachód. To wszystko trwało aż do rewolucji [!! sic! md] . Przed I wojną światową austriacki Sztab Generalny oparł się na ideach ukrainizacji i zaczął aktywnie propagować idee Ukrainy i ukrainizacji. Ich motyw był oczywisty. Tuż przed I wojną światową chcieli osłabić potencjalnego wroga i zapewnić sobie dogodne warunki na pograniczu. Dlatego też w austriackim Sztabie Generalnym zaczęto propagować pogląd, który narodził się w Polsce,
jakoby ludzie zamieszkujący te tereny nie byli tak naprawdę Rosjanami, lecz należeli do
specjalnej grupy etnicznej – Ukraińców.
Już w XIX wieku pojawili się teoretycy wzywający do niepodległości Ukrainy. Wszyscy jednak twierdzili, że Ukraina powinna mieć bardzo dobre stosunki z Rosją. Nalegali na to. Po rewolucji 1917 r. bolszewicy dążyli do przywrócenia państwowości i rozpoczęła się wojna domowa, w tym działania wojenne z Polską. W 1921 roku ogłoszono pokój z Polską i na mocy tego traktatu ponownie zwrócono Polsce prawy brzeg Dniepru [Czy Putin nie wie, że granica po 1921 roku była na Zbruczu?] .
W 1939 roku, po tym jak Polska współpracowała z Hitlerem – współpracowała z Hitlerem [!! sic! Md] , wiadomo – Hitler zaoferował Polsce pokój oraz traktat o przyjaźni i sojuszu – mamy w archiwach wszystkie istotne dokumenty, żądając w zamian, aby Polska oddała Niemcom tak zwany Korytarz Gdański, który łączył większą część Niemiec z Prusami Wschodnimi i Królewcem. Po I wojnie światowej tereny te przekazano Polsce, a zamiast Gdańska powstało [wolne md] miasto Gdańsk. Hitler poprosił ich, aby dali to polubownie, ale odmówili. Mimo to współpracowali z Hitlerem [!! sic! md] i wspólnie zaangażowali się w rozbiór Czechosłowacji.
Tucker Carlson : Czy mogę zapytać… Twierdzisz, że Ukraina, niektóre części Ukrainy, wschodnia Ukraina w rzeczywistości jest Rosją od setek lat, dlaczego nie przyjąłbyś tego po prostu, kiedy zostałeś prezydentem 24 lata temu? Wy macie broń nuklearną, oni nie. Właściwie to twoja ziemia. Dlaczego tak długo czekałeś?
Władimir Putin : Powiem ci. Do tego dojdę. Ta odprawa dobiega końca [ten wstęp??md] . Może to być nudne, ale wyjaśnia wiele rzeczy.
Tucker Carlson : To nie jest nudne.
Władimir Putin : Dobrze. Dobry. Bardzo się cieszę, że to doceniasz. Dziękuję.
Tak więc przed II wojną światową Polska współpracowała z Hitlerem i choć nie uległa żądaniom Hitlera, to jednak wspólnie z Hitlerem brała udział w rozbiorze Czechosłowacji.
Ponieważ Polacy nie oddali Niemcom Korytarza Gdańskiego i posunęli się za daleko,
naciskając na Hitlera, aby rozpoczął II wojnę światową atakując ich. Dlaczego 1 września
1939 roku wojna rozpoczęła się przeciwko Polsce? Polska okazała się bezkompromisowa, a
Hitlerowi nie pozostało nic innego, jak tylko przystąpić do realizacji swoich planów z Polską.
Swoją drogą, ZSRR – czytałem trochę dokumentów archiwalnych – zachował się bardzo
uczciwie [!! sic! md] . Zwrócił się do Polski o pozwolenie na tranzyt swoich wojsk przez terytorium Polski, aby pomóc Czechosłowacji. Ale ówczesny minister spraw zagranicznych Polski powiedział, że gdyby nad Polską przeleciały sowieckie samoloty, zostałyby zestrzelone nad terytorium Polski. Ale to nie ma znaczenia. Ważne, że wojna się rozpoczęła, a Polska padła ofiarą polityki, jaką prowadziła wobec Czechosłowacji, gdyż na mocy znanego paktu Ribbentrop-Mołotow część tego terytorium, w tym zachodnia Ukraina, miała zostać oddana Rosji. W ten sposób Rosja, zwana wówczas ZSRR, odzyskała swoje historyczne ziemie. Po zwycięstwie w tak zwanej Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej – II wojnie światowej, wszystkie te terytoria zostały ostatecznie uznane za należące do Rosji, do ZSRR. Co do Polski, to otrzymała ona, najwyraźniej w ramach rekompensaty, terytoria zachodnie, pierwotnie niemieckie – wschodnia część Niemiec, część ziem, to są dziś zachodnie rejony Polski. Oczywiście Polska odzyskała dostęp do Morza Bałtyckiego i Gdańska, któremu po raz kolejny nadano polską nazwę. A więc tak rozwinęła się ta sytuacja.
W 1922 roku, kiedy powstawał ZSRR, bolszewicy rozpoczęli budowę ZSRR i utworzyli
sowiecką Ukrainę, która nigdy wcześniej nie istniała.
Tucker Carlson : Jasne.
Władimir Putin : Stalin nalegał, aby republiki te zostały włączone do ZSRR jako jednostki
autonomiczne. Z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu Lenin, założyciel państwa
radzieckiego, nalegał, aby mieli oni prawo wycofać się z ZSRR. I znowu z nieznanych
powodów przekazał nowo utworzonej Radzieckiej Republice Ukrainy część ziem wraz z
ludnością tam mieszkającą, mimo że ziemie te nigdy nie nazywały się Ukrainą; a mimo to
stali się częścią sowieckiej Republiki Ukrainy. Do ziem tych zaliczał się region Morza
Czarnego, który został przyjęty za Katarzyny Wielkiej i który nie miał żadnego związku
historycznego z Ukrainą.
Nawet jeśli cofniemy się do roku 1654, kiedy ziemie te wróciły do Imperium Rosyjskiego, terytorium to miało wielkość trzech do czterech regionów współczesnej Ukrainy, bez regionu Morza Czarnego. To zupełnie nie wchodziło w grę.
Tucker Carlson : W 1654?
Władimir Putin : Dokładnie.
Tucker Carlson : Widzę, że masz encyklopedyczną wiedzę o tym regionie. Ale dlaczego przez pierwsze 22 lata prezydentury nie przekonywał pan, że Ukraina nie jest prawdziwym krajem?
Władimir Putin : Radziecka Ukraina otrzymała znaczną część terytorium, które nigdy do niej nie należało, w tym region Morza Czarnego. W pewnym momencie, gdy Rosja przyjęła je w wyniku wojen rosyjsko-tureckich, nazwano je „Nową Rosją” lub Noworosją. Ale to nie ma znaczenia. Liczy się to, że Lenin, założyciel państwa radzieckiego, w ten sposób ustanowił Ukrainę. Przez dziesięciolecia Ukraińska Republika Radziecka rozwijała się w ramach ZSRR i z nieznanych powodów bolszewicy ponownie zaangażowali się w ukrainizację. Nie działo się tak tylko dlatego, że kierownictwo sowieckie składało się w dużej mierze z osób pochodzących z Ukrainy. Wyjaśniano to raczej ogólną polityką indygenizacji prowadzoną przez Związek Radziecki. To samo zrobiono w innych republikach radzieckich. Wiązało się to z promowaniem języków narodowych i kultur narodowych, co w zasadzie nie jest złe. Tak powstała radziecka Ukraina.
Po II wojnie światowej Ukraina otrzymała, oprócz ziem, które przed wojną należały do Polski, część ziem, które wcześniej należały do Węgier i Rumunii, – dziś Zachodnia Ukraina. Zatem Rumunia i Węgry odebrały część swoich ziem i przekazały je Ukrainie [!! sic! md] , i nadal pozostają częścią Ukrainy. W tym sensie mamy więc podstawy twierdzić, że Ukraina jest sztucznym państwem, ukształtowanym według woli Stalina.
Tucker Carlson : Czy uważa Pan, że Węgry mają prawo odebrać Ukrainie swoją ziemię? I że inne narody mają prawo wrócić do swoich granic z 1654 roku?
Władimir Putin : Nie jestem pewien, czy powinni wrócić do granic z 1654 r., ale biorąc pod uwagę czasy Stalina, tak zwany reżim stalinowski – który jak wielu twierdzi [!! sic! md] , był świadkiem licznych naruszeń praw człowieka i naruszeń praw innych państw – można powiedzieć że mogliby odzyskać te swoje ziemie, nie mając do tego prawa, jest to przynajmniej zrozumiałe…
Tucker Carlson : Czy powiedziałeś Viktorowi Orbánowi, że może mieć część Ukrainy?
Władimir Putin : Nigdy tak nie mówiłem. Nigdy, ani razu. Ani on, ani ja nie odbyliśmy nawet
żadnej rozmowy na ten temat. Ale wiem na pewno, że mieszkający tam Węgrzy oczywiście
chcą wrócić do swojej historycznej ojczyzny.
Ponadto chciałbym podzielić się z Wami bardzo ciekawą historią, zrobię dygresję, jest ona osobista. Gdzieś na początku lat 80-tych wybrałem się w podróż samochodem z ówczesnego Leningradu – obecnie Petersburga, przez Związek Radziecki przez Kijów, zatrzymałem się w Kijowie, a następnie udałem się na zachodnią Ukrainę. Pojechałem do miasta Beregowoje, a tam wszystkie nazwy miast i wsi były po rosyjsku i w języku, którego nie rozumiałem – po węgiersku. W języku rosyjskim i węgierskim. Nie po ukraińsku – po rosyjsku i po węgiersku.
Jechałem przez jakąś wioskę i obok domów siedzieli mężczyźni w czarnych trzyczęściowych garniturach i czarnych cylindrycznych kapeluszach. Zapytałem: „Czy to jacyś artyści?”. Powiedziano mi: „Nie, to nie są artyści. To Węgrzy. Zapytałem: „Co oni tu robią?”. – 'Co masz na myśli? To jest ich ziemia, oni tu mieszkają. Działo się to w czasach sowieckich, w latach 80-tych. Zachowują język węgierski, węgierskie nazwiska i wszystkie stroje narodowe. Są Węgrami i czują się Węgrami. I oczywiście, kiedy teraz dochodzi do naruszenia….
Tucker Carlson: Myślę jednak, że jest tego sporo. Wiele narodów czuje się zaniepokojonych – są mieszkańcy Transylwanii, tak samo jak ty, inni, wiesz – ale wiele narodów czuje się sfrustrowanych ponownym wyznaczeniem granic po wojnach XX wieku i wojnach sprzed tysiąca lat, tych, które wspominasz, ale faktem jest, że nagłośniłeś tę sprawę publicznie dopiero dwa lata temu w lutym, a w przypadku, który przedstawiłeś, a który dziś czytam, obszernie wyjaśniasz, że uważałeś to za fizyczne zagrożenie ze strony Zachód i NATO, w tym potencjalne zagrożenie nuklearne, i to właśnie skłoniło cię do działania. Czy to uczciwa charakterystyka tego, co powiedziałeś?
Władimir Putin: Rozumiem, że moje długie przemówienia prawdopodobnie nie mieszczą się w gatunku wywiadu. Dlatego na początku zapytałem: czy będziemy mieli poważną rozmowę, czy występ? Powiedziałeś, że to była poważna rozmowa. Więc nie obrażaj się na mnie, proszę.
Doszliśmy do momentu, w którym powstała radziecka Ukraina. Potem był rok 1991 –
upadek Związku Radzieckiego. I wszystko, co Ukraina otrzymała w prezencie od Rosji [!! sic ! Naprawdę to był rozpad Imperium Sowietów md] , „z ramienia mistrza”, zabrała ze sobą.
Przechodzę do bardzo ważnego punktu dzisiejszego porządku obrad. Przecież upadek Związku Radzieckiego został skutecznie zainicjowany przez rosyjskie kierownictwo. Nie rozumiem, czym kierowali się wówczas rosyjscy przywódcy, ale podejrzewam, że było kilka powodów, aby sądzić, że wszystko będzie dobrze.
Po pierwsze, myślę, że rosyjskie przywództwo wychodziło z podstawowych zasad stosunków między Rosją a Ukrainą: wspólnego języka – ponad 90 proc. tamtejszej ludności mówiło po rosyjsku; więzi rodzinne — co trzecia osoba tam miała jakieś więzi rodzinne lub przyjacielskie; wspólna kultura; wspólna historia; wreszcie wspólna wiara; współistnienie w jednym państwie przez wieki; i głęboko powiązane gospodarki. Wszystko to było tak fundamentalne. Wszystkie te elementy razem sprawiają, że nasze dobre relacje są nieuniknione.
Drugi punkt jest bardzo ważny. Chcę, żebyś jako obywatel amerykański i twoi widzowie również o tym usłyszeli. Dawne kierownictwo rosyjskie [!! sic ! ] wychodziło z założenia, że Związek Radziecki przestał istnieć i dlatego nie było już żadnych ideologicznych linii podziału. Rosja zgodziła się nawet, dobrowolnie i proaktywnie, na upadek Związku Radzieckiego, wierząc, że zostanie to odebrane przez tzw. w przerażających cytatach „cywilizowany Zachód” jako zaproszenie do współpracy i stowarzyszenia. Tego właśnie Rosja oczekiwała zarówno od Stanów Zjednoczonych, jak i od tzw. kolektywnego Zachodu jako całości. Byli mądrzy ludzie, także w Niemczech. Egon Bahr, czołowy polityk Partii
Socjaldemokratycznej, który w osobistych rozmowach z władzami sowieckimi u progu upadku Związku Radzieckiego nalegał, aby w Europie powstał nowy system bezpieczeństwa.
Należy pomóc w zjednoczeniu Niemiec, ale należy też stworzyć nowy system, który obejmie Stany Zjednoczone, Kanadę, Rosję i inne kraje Europy Środkowej. Ale NATO nie musi się rozszerzać. Oto, co powiedział: jeśli NATO się rozszerzy, wszystko będzie tak samo, jak podczas zimnej wojny, tylko bliżej granic Rosji. To wszystko. Był mądrym starcem, ale nikt go nie słuchał. Rzeczywiście raz się zdenerwował – mamy w naszym archiwum zapis tej rozmowy: „Jeśli – powiedział – nie będziecie mnie słuchać, to już nigdy nie postawię stopy w Moskwie”. Był sfrustrowany kierownictwem sowieckim [jego decyzjami md] . Miał rację, wszystko stało się tak, jak powiedział.
Tucker Carlson: Cóż, oczywiście, to się spełniło i wspominałeś o tym wiele razy. Myślę, że to słuszna uwaga. Wielu Amerykanów uważało, że w swej istocie stosunki między Rosją a Stanami Zjednoczonymi będą w porządku po upadku Związku Radzieckiego. Ale stało się odwrotnie. Ale nigdy nie wyjaśniłeś, dlaczego uważasz, że tak się stało, poza stwierdzeniem, że Zachód boi się silnej Rosji. Ale mamy silne Chiny, których Zachód nie wydaje się zbytnio się obawiać [!! sic ! ] . A co z Rosją? Jak myślisz, co przekonało decydentów do jej usunięcia?
Władimir Putin : Zachód boi się silnych Chin bardziej niż silnej Rosji, ponieważ Rosja liczy 150 milionów ludzi, a Chiny – 1,5 miliarda mieszkańców, a ich gospodarka rośnie w zawrotnym tempie – ponad pięć procent rocznie, to kiedyś było jeszcze więcej. Ale to wystarczy Chinom. Jak to kiedyś ujął Bismark, najważniejszy jest potencjał. Potencjał Chin jest ogromny – to dziś największa gospodarka świata pod względem parytetu siły nabywczej i wielkości gospodarki. Już dawno wyprzedziła Stany Zjednoczone i rośnie w szybkim tempie.
Nie będziemy teraz mówić, kto się kogo boi, nie rozmawiajmy w takich kategoriach.
Porozmawiajmy o tym, że po 1991 roku, kiedy Rosja spodziewała się przyjęcia do braterskiej rodziny „cywilizowanych narodów”, nic takiego się nie wydarzyło. Oszukaliście nas – mówiąc „was”, nie mam oczywiście na myśli was osobiście, ale Stany Zjednoczone – obiecywaliście, że nie będzie rozszerzenia NATO na wschód, ale stało się to pięć razy, pięć fal ekspansji .
Wszystko znosiliśmy, wszystko przekonywaliśmy, powiedzieliśmy: nie ma potrzeby, jesteśmy
już sami, jak to mówią, burżuazyjni, mamy gospodarkę rynkową, nie ma władzy Partii
Komunistycznej, dojdźmy do porozumienia.
Co więcej, mówiłem to już wcześniej publicznie, spójrzmy teraz na czasy Jelcyna, był taki
moment, że zaczął między nami narastać pewien rozłam. Pamiętajcie, że wcześniej Jelcyn
przyjechał do Stanów Zjednoczonych, przemawiał w Kongresie i powiedział dobre słowa:
„Niech Bóg błogosławi Amerykę”. Wszystko, co powiedział, było sygnałem – wpuśćcie nas.
Pamiętajcie o rozwoju wydarzeń w Jugosławii, zanim Jelcyn był zasypywany pochwałami,
gdy tylko zaczął się rozwój wydarzeń w Jugosławii, podniósł głos, wspierając Serbów, a my
nie mogliśmy nie podnieść naszego głosu w imieniu Serbów w ich obronie. Rozumiem, że
toczyły się tam złożone procesy, rozumiem. Ale Rosja nie mogła powstrzymać się od
podniesienia głosu w poparciu dla Serbów, ponieważ Serbowie to także wyjątkowy i bliski
nam naród, z kulturą prawosławną i tak dalej. To naród, który przez pokolenia tak wiele
wycierpiał. No cóż, nieważne, ważne, że Jelcyn wyraził swoje poparcie. Co zrobiły Stany
Zjednoczone? Łamiąc prawo międzynarodowe i Kartę Narodów Zjednoczonych rozpoczęło
bombardowanie Belgradu.
To Stany Zjednoczone wypuściły dżina z butelki. Co więcej, co powiedziano, gdy Rosja
zaprotestowała i wyraziła swoje oburzenie? Karta Narodów Zjednoczonych i prawo
międzynarodowe stały się przestarzałe. Teraz wszyscy powołują się na prawo
międzynarodowe, ale wtedy zaczęto mówić, że wszystko jest przestarzałe, wszystko trzeba
zmienić.
Rzeczywiście, pewne rzeczy trzeba zmienić, bo zmienił się układ sił, to prawda, ale nie w ten sposób. Jelcyna natychmiast wciągnięto w błoto, oskarżono o alkoholizm, o to, że nic nie
rozumie, że nic nie wie. Zapewniam cię, że wszystko zrozumiał.
Cóż, zostałem prezydentem w 2000 roku. Pomyślałem: OK, sprawa jugosłowiańska jest
skończona, ale powinniśmy spróbować przywrócić stosunki. Otwórzmy na nowo drzwi, przez które Rosja próbowała przejść. Co więcej, powiedziałem to publicznie, mogę powtórzyć. Na spotkaniu tutaj na Kremlu z ustępującym prezydentem Billem Clintonem, tutaj, w pokoju obok, powiedziałem mu, zapytałem: „Bill, czy myślisz, że gdyby Rosja poprosiła o członkostwo w NATO, to by to nastąpiło? „ Nagle powiedział: „Wiesz, to ciekawe, myślę, że tak”. Ale wieczorem, kiedy jedliśmy kolację, powiedział: „Wiesz, rozmawiałem z moim zespołem, nie, nie, teraz to nie jest możliwe .„ Możesz go zapytać, myślę, że obejrzy nasz wywiad i potwierdzi. Nie powiedziałbym czegoś takiego, gdyby to się nie wydarzyło. OK, cóż,teraz to niemożliwe.
Tucker Carlson: Czy byłeś szczery? Czy dołączyłbyś do NATO?
Władimir Putin: Słuchaj, zadałem pytanie: „Czy to możliwe, czy nie?” I otrzymałem
odpowiedź, że nie
. Gdybym był nieszczery w swoim pragnieniu poznania stanowiska
kierownictwa…
Tucker Carlson: Ale gdyby powiedział tak, czy dołączyłbyś do NATO?
Władimir Putin: Gdyby powiedział „tak”, rozpocząłby się proces zbliżenia i ostatecznie
mógłby do niego dojść, gdybyśmy zobaczyli szczere życzenie ze strony naszych partnerów.
Ale tak się nie stało. Cóż, nie znaczy nie, OK, w porządku.
Tucker Carlson: Jak myślisz, dlaczego tak jest? Żeby przejść do motywu. Wiem, jesteś
wyraźnie zgorzkniały z tego powodu. Rozumiem. Ale jak myślisz, dlaczego wtedy Zachód cię odrzucił? Dlaczego wrogość? Dlaczego koniec zimnej wojny nie naprawił relacji? Co motywuje to z Twojego punktu widzenia?
Władimir Putin: Powiedziałeś, że jestem zgorzkniały z powodu odpowiedzi. Nie, to nie
gorycz, to po prostu stwierdzenie faktu. Nie jesteśmy małżeństwem, gorycz, uraza, nie o
takie sprawy chodzi w takich okolicznościach. Po prostu zdaliśmy sobie sprawę, że nie
jesteśmy tam mile widziani, to wszystko. Ok dobrze. Ale budujmy relacje inaczej, szukajmy
wspólnej płaszczyzny gdzie indziej. Dlaczego otrzymaliśmy tak negatywną odpowiedź,
powinieneś zapytać swojego lidera. Mogę się tylko domyślać dlaczego: zbyt duży kraj,
mający własne zdanie i tak dalej. A Stany Zjednoczone – widziałem, jak problemy są
rozwiązywane w NATO.
Podam teraz inny przykład, dotyczący Ukrainy. Przywództwo USA wywiera presję, a wszyscy członkowie NATO posłusznie głosują, nawet jeśli coś im się nie podoba. Teraz opowiem Państwu, co wydarzyło się w tej sprawie z Ukrainą w 2008 roku, choć jest to przedmiotem
dyskusji, nie zamierzam zdradzać Państwu tajemnicy, mówić niczego nowego. Niemniej
jednak potem próbowaliśmy budować relacje na różne sposoby. Na przykład wydarzenia na
Bliskim Wschodzie, w Iraku, relacje ze Stanami Zjednoczonymi budowaliśmy w sposób
bardzo miękki, rozważny i ostrożny.
Wielokrotnie podnosiłem kwestię, że Stany Zjednoczone nie powinny wspierać separatyzmu
i terroryzmu na Kaukazie Północnym. Ale i tak robili to dalej. A wsparcie polityczne, wsparcie informacyjne, wsparcie finansowe, a nawet wsparcie wojskowe pochodziło ze Stanów Zjednoczonych i ich satelitów dla grup terrorystycznych na Kaukazie.
Kiedyś poruszyłem tę kwestię z moim kolegą, także prezydentem Stanów Zjednoczonych.
Mówi: „To niemożliwe! Czy masz dowód? Odpowiedziałem: „Tak”. Byłem przygotowany na
tę rozmowę i dałem mu ten dowód. Spojrzał na to i wiesz, co powiedział? Przepraszam, ale
tak się stało, cytuję. Mówi: „No cóż, skopię im tyłki”. Czekaliśmy i czekaliśmy na jakąś
odpowiedź – nie było odpowiedzi.
Powiedziałem dyrektorowi FSB: „Napisz do CIA. Jaki jest wynik rozmowy z Prezydentem?”
Napisał raz, drugi i otrzymaliśmy odpowiedź. Odpowiedź mamy w archiwum. CIA
odpowiedziała: „Współpracowaliśmy z opozycją w Rosji. Wierzymy, że jest to właściwa
decyzja i będziemy to kontynuować.”
Po prostu śmieszne. Cóż, OK. Zdaliśmy sobie sprawę,że to nie wchodzi w grę.
Tucker Carlson: Siły w opozycji do ciebie? Czy uważasz, że CIA próbuje obalić Twój rząd?
Władimir Putin: Oczywiście, w tym konkretnym przypadku mieli na myśli separatystów,
terrorystów, którzy walczyli z nami na Kaukazie. Tak nazwali opozycję. To jest drugi punkt.
Trzeci moment, bardzo ważny, to moment powstania amerykańskiego systemu obrony
przeciwrakietowej ABM. Początek. Długo próbowaliśmy przekonać Stany Zjednoczone, aby
tego nie robiły. Co więcej, po tym, jak zostałem zaproszony przez ojca Busha juniora, Busha
seniora, do odwiedzenia jego miejsca nad oceanem, odbyłem bardzo poważną rozmowę z
prezydentem Bushem i jego zespołem. Zaproponowałem, aby Stany Zjednoczone, Rosja i
Europa wspólnie stworzyły system obrony przeciwrakietowej, który naszym zdaniem
stworzony jednostronnie zagrozi naszemu bezpieczeństwu, mimo że Stany Zjednoczone
oficjalnie oświadczyły, że jest on tworzony przeciwko zagrożeniom rakietowym ze strony
Iranu. Takie było uzasadnienie rozmieszczenia systemu obrony przeciwrakietowej.
Zaproponowałem współpracę – Rosję, Stany Zjednoczone i Europę. Mówili, że to bardzo
interesujące. Zapytali mnie: „Czy mówisz poważnie?” Odpowiedziałem: „Absolutnie”.
Tucker Carlson: Czy mogę zapytać, który to był rok?
Władimir Putin: Nie pamiętam. Łatwo się tego dowiedzieć w Internecie, kiedy byłem w USA
na zaproszenie Busha Seniora. Jeszcze łatwiej jest dowiedzieć się od kogoś, o czym Wam
opowiem.
Powiedziano mi, że to bardzo interesujące. Powiedziałem: „Wyobraźcie sobie, że
moglibyśmy wspólnie stawić czoła tak globalnemu, strategicznemu wyzwaniu w zakresie
bezpieczeństwa. Świat by się zmienił. Prawdopodobnie będziemy mieli spory, zapewne
gospodarcze, a nawet polityczne, ale moglibyśmy drastycznie zmienić sytuację na świecie.”
Mówi: „Tak”. I pyta: „Mówisz poważnie?”. Odpowiedziałem: „Oczywiście”. „Musimy to
przemyśleć” – powiedziano mi. Powiedziałem: „Śmiało, proszę”.
Następnie do biura, w którym teraz rozmawiamy, przybyli Sekretarz Obrony Gates, były
dyrektor CIA i Sekretarz Stanu Rice [Condoliza md] . Tutaj, przy tym stole, wręcz przeciwnie, widzisz ten stół, oni siedzieli po tej stronie. Ja, Minister Spraw Zagranicznych i Minister Obrony Rosji, jestem z drugiej strony. Powiedzieli mi: „Tak, pomyśleliśmy o tym, zgadzamy się”. Odpowiedziałem: „Dzięki Bogu, świetnie”. – „Ale z pewnymi wyjątkami”.
Tucker Carlson: A zatem dwukrotnie opisałeś, że amerykańscy prezydenci podejmują
decyzje, a następnie są podcinani przez szefów swoich agencji. Wygląda więc na to, że
opisujesz system, którym, według ciebie, nie zarządzają wybrani ludzie.
Władimir Putin: To prawda, to prawda. W końcu po prostu kazali nam się zgubić.
Szczegółów nie zdradzę, bo uważam, że to nieprawda, w końcu to była poufna rozmowa. Ale nasza propozycja została odrzucona, to fakt.
To właśnie wtedy powiedziałem: „Słuchaj, ale wtedy będziemy zmuszeni podjąć środki
zaradcze. Stworzymy takie systemy uderzeniowe, które z pewnością pokonają systemy
obrony przeciwrakietowej.” Odpowiedź brzmiała: „Nie robimy tego przeciwko wam, a wy
robicie, co chcecie, zakładając, że nie jest to przeciwko nam, nie przeciwko Stanom
Zjednoczonym”. Powiedziałem: „OK”.
Bardzo dobrze, tak to wyszło. Stworzyliśmy systemy hipersoniczne o zasięgu
międzykontynentalnym i nadal je rozwijamy. Obecnie wyprzedzamy wszystkich – Stany
Zjednoczone i inne kraje – w rozwoju hipersonicznych systemów uderzeniowych i
codziennie je udoskonalamy.
Ale to nie my [jesteśmy przyczyna tego wyścigu md] , proponowaliśmy pójść w drugą stronę i zostaliśmy zepchnięci.
Teraz o rozszerzeniu NATO na Wschód. Cóż, obiecano nam, że nie będzie NATO na
wschodzie, ani cala na wschód, jak nam powiedziano. I co wtedy? Powiedzieli: „No cóż, nie
jest to zapisane na papierze, więc będziemy się rozwijać”. Zatem było pięć fal ekspansji,
kraje bałtyckie, cała Europa Wschodnia i tak dalej.
A teraz dojdę do najważniejszego: ostatecznie przyjechali na Ukrainę. W 2008 roku na
szczycie w Bukareszcie oświadczyli, że drzwi dla Ukrainy i Gruzji do członkostwa w NATO są otwarte.
Teraz o tym, jak podejmowane są tam decyzje. Niemcy, Francja i niektóre inne kraje
europejskie wydawały się być temu przeciwne. Ale potem, jak się później okazało, prezydent Bush, a to taki twardy facet, twardy polityk, jak mi później powiedziano: „Wywarł na nas presję i musieliśmy się zgodzić”. To niedorzeczne, to jak przedszkole. Gdzie są gwarancje? Co to za przedszkole, co to za ludzie, kim oni są? Widzisz, byli naciskani, zgodzili się. A potem mówią: „Wiesz, Ukraina nie będzie w NATO”. Ja odpowiadam: „Nie wiem, wiem, że zgodziłeś się w 2008 roku, dlaczego nie zgodzisz się w przyszłości?” „No cóż, oni wtedy nas naciskali.” Mówię: „Dlaczego nie będą naciskać jutro? I znowu się zgodzisz.”
Cóż, to bezsensowne. Z kim tu rozmawiać, po prostu nie rozumiem. Jesteśmy gotowi
porozmawiać. Ale z kim? Gdzie są gwarancje? Nic.
Zaczęto więc zagospodarowywać terytorium Ukrainy. Cokolwiek tam jest, opowiedziałem
wam tło, rozwój tego terytorium i jakie stosunki istniały z Rosją. Co druga lub trzecia osoba
tam zawsze miała jakieś powiązania z Rosją. A podczas wyborów na już niepodległej,
suwerennej Ukrainie, która uzyskała niepodległość w wyniku Deklaracji Niepodległości, a
swoją drogą mówi, że Ukraina jest państwem neutralnym, a w 2008 roku nagle drzwi lub bramy do NATO zostały otwarty na to. Daj spokój! Nie tak się umawialiśmy.Teraz wszyscy prezydenci, którzy doszli do władzy na Ukrainie, polegali na elektoracie mającym w ten czy inny sposób dobry stosunek do Rosji. To południowo-wschodnia Ukraina, jest tu duża liczba ludzi. A ten elektorat, który był pozytywnie nastawiony do Rosji, bardzo trudno było odwieść.
Wiktor Janukowycz doszedł do władzy i jak: za pierwszym razem zwyciężył po prezydencie
Kuczmie – zorganizowano trzecią turę, czego nie przewiduje Konstytucja Ukrainy. To jest
zamach stanu. Wyobraź sobie, że ktoś w Stanach Zjednoczonych nie byłby zadowolony z
wyniku…
Tucker Carlson: W 2014 roku?
Władimir Putin: Wcześniej. Nie, to było wcześniej. Po prezydencie Kuczmie wybory wygrał
Wiktor Janukowycz. Jednak jego przeciwnicy nie uznali tego zwycięstwa, USA poparły
opozycję i wyznaczono trzecią turę. Co to jest? To jest zamach stanu. USA go poparły i do
władzy doszedł zwycięzca trzeciej tury. Wyobraźcie sobie, że w USA coś komuś nie przypadło do gustu i zorganizowano trzecią turę wyborów, której nie przewiduje Konstytucja USA. Jednakże na Ukrainie udało się to zrobić. OK, do władzy doszedł Wiktor Juszczenko, uważany za polityka prozachodniego. Dobrze, z nim też zbudowaliśmy relacje. Przyjeżdżał z wizytami do Moskwy, my odwiedziliśmy Kijów. Ja też to odwiedziłem. Poznaliśmy się w nieformalnej atmosferze. Jeśli jest prozachodni, niech tak będzie. Wszystko w porządku, pozwólmy ludziom robić, co do nich należy. Sytuacja powinna rozwijać się wewnątrz samej
niepodległej Ukrainy. W wyniku przywództwa Kuczmy sytuacja się pogorszyła i mimo
wszystko do władzy doszedł Wiktor Janukowycz.
Może nie był najlepszym prezydentem i politykiem. Nie wiem, nie chcę oceniać. Pojawiła się
jednak kwestia stowarzyszenia z UE. Zawsze byliśmy wobec tego wyrozumiali: dopasowuj się do siebie. Ale kiedy przeczytaliśmy ten traktat stowarzyszeniowy, okazało się to dla nas
problemem, ponieważ mieliśmy strefę wolnego handlu i otwarte granice celne z Ukrainą, która w ramach tego stowarzyszenia musiała otworzyć swoje granice dla Europy, która mogła doprowadziło do zalania naszego rynku.

Powiedzieliśmy: „Nie, to nie zadziała. Zamkniemy wówczas granicę z Ukrainą”. Granice celne tj. Janukowycz zaczął kalkulować, ile Ukraina zyska, a ile straci i powiedział swoim
europejskim partnerom: „Potrzebuję więcej czasu na przemyślenie przed podpisaniem
umowy”. W chwili gdy to powiedział, opozycja zaczęła podejmować destrukcyjne kroki,
które wspierał Zachód. Wszystko sprowadziło się do Majdanu i zamachu stanu na Ukrainie.
Tucker Carlson: Czyli więcej handlował z Rosją niż z UE? Ukraina zrobiła…
Władimir Putin: Oczywiście. Nie chodzi nawet o wolumen handlu, choć w większości tak. To kwestia powiązań kooperacyjnych, na których opierała się cała ukraińska gospodarka. Więzi kooperacyjne pomiędzy przedsiębiorstwami były bardzo bliskie już od czasów Związku Radzieckiego. Jedno z tamtejszych przedsiębiorstw produkowało komponenty przeznaczone do montażu zarówno w Rosji, jak i na Ukrainie i odwrotnie. Kiedyś były bardzo bliskie kontakty.
Dokonano zamachu stanu, chociaż nie będę teraz wnikać w szczegóły, ponieważ uważam to za niewłaściwe, Stany Zjednoczone powiedziały nam: „Uspokójcie się Janukowycz, a my
uspokoimy opozycję. Niech sytuacja rozwinie się w scenariuszu porozumienia politycznego”.
Powiedzieliśmy: „W porządku. Zgoda. Zróbmy to w ten sposób”. Zgodnie z prośbą
Amerykanów Janukowycz nie użył ani sił zbrojnych, ani policji, a mimo to zbrojna opozycja
dokonała zamachu stanu w Kijowie. Co to miało znaczyć? „Za kogo się uważasz?”, chciałem zapytać ówczesnych przywódców USA.
Tucker Carlson: Przy czyim wsparciu?
Władimir Putin: Oczywiście przy wsparciu CIA. Jak rozumiem, organizacja, do której kiedyś
chciałeś dołączyć. Może powinniśmy dziękować Bogu, że cię nie wpuścili. Chociaż to
poważna organizacja. Rozumiem. Mój były vis-à-vis, w tym sensie, że służyłem w I Głównym Zarządzie – służbie wywiadowczej Związku Radzieckiego [KGB md] . Zawsze byli naszymi przeciwnikami. Praca jest pracą. Technicznie wszystko zrobili dobrze, osiągnęli swój cel, jakim jest zmiana rządu. Jednak z politycznego punktu widzenia był to kolosalny błąd. Z pewnością był to błąd w obliczeniach przywódców politycznych. Powinni byli zobaczyć, w co to się rozwinie.
Tak więc w 2008 roku drzwi NATO zostały otwarte dla Ukrainy. W 2014 roku był zamach
stanu, zaczęli prześladować tych, którzy nie zaakceptowali zamachu stanu, i rzeczywiście był to zamach stanu, stworzyli zagrożenie dla Krymu, które musieliśmy wziąć pod swoją
ochronę. Rozpoczęli wojnę w Donbasie w 2014 roku przy użyciu samolotów i artylerii
przeciwko ludności cywilnej. To był moment, kiedy to się zaczęło. Jest wideo
przedstawiające samoloty atakujące Donieck z góry. Rozpoczęli operację wojskową na dużą
skalę, a potem kolejną. Gdy im się nie udało, zaczęto przygotowywać następny. Wszystko to
na tle militarnego rozwoju tego terytorium i otwarcia drzwi NATO.
Jak moglibyśmy nie wyrazić zaniepokojenia tym, co się dzieje? Z naszej strony byłoby to
zawinione zaniedbanie – i tak by było. Po prostu przywódcy polityczni USA popchnęli nas do
granicy, której nie mogliśmy przekroczyć, ponieważ mogłoby to zrujnować samą Rosję. Poza tym nie mogliśmy w obliczu tej „maszyny wojennej” pozostawić naszych braci w wierze i w istocie części narodu rosyjskiego.
Tucker Carlson: A więc to było osiem lat przed rozpoczęciem obecnego konfliktu. Co było
dla Ciebie wyzwalaczem? Jaki był moment, w którym zdecydowałeś, że musisz to zrobić?
Władimir Putin: Początkowo konflikt wywołał zamach stanu na Ukrainie.
Swoją drogą, przyjechali wówczas przedstawiciele trzech europejskich krajów – Niemiec,
Polski i Francji. Byli gwarantami podpisanego porozumienia między rządem Janukowycza a
opozycją. Podpisali to jako poręczyciele. Mimo to opozycja dokonała zamachu stanu i
wszystkie te kraje udawały, że nie pamiętają, że są gwarantami pokojowego rozwiązania. Po
prostu od razu wrzucili do pieca i nikt o tym nie pamięta.
Nie wiem, czy USA cokolwiek wiedzą o porozumieniu opozycji z władzami i jej trzema
gwarantami, którzy zamiast sprowadzić całą sytuację z powrotem na pole polityczne, poparli
zamach stanu. Choć, proszę mi wierzyć, było to pozbawione sensu, bo prezydent
Janukowycz zgodził się na wszystkie warunki, to jednak był gotowy na przedterminowe
wybory, z którymi nie miał szans wygrać, szczerze mówiąc, każdy o tym wiedział. Więc po co zamach stanu, dlaczego ofiary? Po co grozić Krymowi? Po co rozpoczynać operację w
Donbasie? Tego nie rozumiem. Właśnie na tym polega błąd w obliczeniach. CIA wykonała
swoje zadanie, aby dokończyć zamach stanu. Myślę, że jeden z zastępców sekretarza stanu powiedział, że kosztowało to ogromną sumę pieniędzy, prawie 5 miliardów. Ale błąd
polityczny był kolosalny!

Dlaczego mieliby to zrobić? Wszystko to można było zrobić
legalnie, bez ofiar, bez działań zbrojnych i bez utraty Krymu. Nigdy nie przyszłoby nam do
głowy nawet ruszyć palcem, gdyby nie te krwawe wydarzenia na Majdanie.
Bo zgodziliśmy się z tym, że po upadku Związku Sowieckiego nasze granice powinny
przebiegać na granicach byłych republik związkowych. Zgodziliśmy się na to. Ale nigdy nie
zgodziliśmy się na rozszerzenie NATO, a ponadto nigdy nie zgodziliśmy się, że Ukraina będzie w NATO. Nie zgodziliśmy się na to, aby tam znajdowały się bazy NATO bez dyskusji z nami.

Przez dziesięciolecia pytaliśmy: nie rób tego, nie rób tamtego.
A co spowodowało ostatnie wydarzenia? Po pierwsze, obecni przywódcy Ukrainy
zadeklarowali, że nie będą realizować Porozumień Mińskich, które, jak wiadomo, zostały podpisane, jak wiadomo, po wydarzeniach z 2014 roku, w Mińsku, gdzie ustalono plan pokojowego rozwiązania Donbasu.
Ale nie, obecne kierownictwo Ukrainy, minister spraw zagranicznych, wszyscy inni urzędnicy, a potem sam prezydent powiedzieli, że nie podoba im się nic w Porozumieniach Mińskich. Innymi słowy, nie zamierzali go wdrożyć. Rok, półtora roku temu byli przywódcy Niemiec i Francji powiedzieli otwarcie całemu światu, że wprawdzie podpisali Porozumienia Mińskie, ale nigdy nie mieli zamiaru ich wprowadzać w życie. Po prostu prowadzili nas za nos.

Tucker Carlson: Czy był ktoś, z kim można było porozmawiać? Czy zadzwoniłeś do
prezydenta USA, sekretarza stanu i powiedziałeś, że jeśli będziesz kontynuować militaryzację
Ukrainy siłami NATO, będziemy działać?
Władimir Putin: Cały czas o tym rozmawialiśmy. Zwróciliśmy się do przywódców Stanów Zjednoczonych i krajów europejskich, aby natychmiast zaprzestali tego rozwoju i wdrożyli Porozumienia Mińskie. Szczerze mówiąc, nie wiedziałem, jak to zrobimy, ale byłem gotowy je wdrożyć. Porozumienia te były skomplikowane dla Ukrainy; zawierały wiele elementów niepodległości tych terytoriów Donbasu. To prawda. Miałem jednak całkowitą pewność i mówię to teraz Państwu: szczerze wierzyłem, że jeśli uda nam się przekonać mieszkańców Donbasu – a trzeba było ciężko pracować, aby przekonać ich do powrotu do ukraińskiej państwowości – to stopniowo rany zagoją się zacząłby się leczyć. Kiedy ta część terytorium ponownie zintegruje się ze wspólnym środowiskiem społecznym, kiedy ponownie zostaną wypłacone emerytury i świadczenia społeczne, wszystkie elementy stopniowo ułożą się na swoim miejscu.
Nie, nikt tego nie chciał, wszyscy chcieli rozwiązać problem wyłącznie siłą militarną. Ale nie
mogliśmy do tego dopuścić. I sytuacja doszła do tego, że strona ukraińska oznajmiła: „Nie,
nic nie zrobimy”. Zaczęli także przygotowywać się do działań wojennych. To oni rozpoczęli
wojnę w 2014 roku. Naszym celem jest zatrzymanie tej wojny. I nie rozpoczęliśmy tej wojny
w 2022 roku. To jest próba jej zatrzymania.
Tucker Carlson : Czy myślisz, że już to zatrzymałeś? Mam na myśli, czy osiągnąłeś swoje
cele?
Władimir Putin : Nie, nie osiągnęliśmy jeszcze naszych celów, ponieważ jednym z nich jest denazyfikacja. Oznacza to zakaz wszelkiego rodzaju ruchów neonazistowskich. Jest to jeden z problemów, które omawialiśmy podczas procesu negocjacji, który zakończył się w Stambule na początku ubiegłego roku, i nie była to nasza inicjatywa, ponieważ w zczególności od Europejczyków powiedziano nam, że „konieczne jest stworzenie warunków dla ostateczne podpisanie dokumentów”. Moi odpowiednicy we Francji i Niemczech powiedzieli: „Jak możesz sobie wyobrazić, jak podpisują traktat z pistoletem przy głowie? Należy wycofać wojska z Kijowa. Powiedziałem: „W porządku”. Wycofaliśmy wojska z Kijowa.
Gdy tylko wycofaliśmy nasze wojska z Kijowa, nasi ukraińscy negocjatorzy natychmiast
wyrzucili do kosza wszystkie nasze porozumienia osiągnięte w Stambule i przygotowali się
na długotrwałą konfrontację zbrojną z pomocą Stanów Zjednoczonych i ich satelitów w
Europie. Tak rozwinęła się sytuacja. I tak to teraz wygląda.
Tucker Carlson : Co to jest denazyfikacja? Co by to oznaczało?
Władimir Putin : Właśnie o tym chcę teraz porozmawiać. To bardzo ważna kwestia.
Denacyfikacja. Po uzyskaniu niepodległości Ukraina zaczęła poszukiwać – jak twierdzą
niektórzy zachodni analitycy – swojej tożsamości. I nie wpadło na nic lepszego niż
zbudowanie tej tożsamości na fałszywych bohaterach, którzy współpracowali z Hitlerem.
Mówiłem już, że na początku XIX wieku, kiedy pojawili się teoretycy niepodległości i
suwerenności Ukrainy, wychodzili z założenia, że niepodległa Ukraina powinna mieć bardzo
dobre stosunki z Rosją. Jednak ze względu na rozwój historyczny tereny te weszły w skład
Rzeczypospolitej Obojga Narodów – Polski, gdzie Ukraińcy byli prześladowani i traktowani
dość brutalnie oraz okrutnie. Próbowano także zniszczyć ich tożsamość. Wszystko to
pozostało w pamięci ludzi. Kiedy wybuchła II wojna światowa, część tej skrajnie
nacjonalistycznej elity współpracowała z Hitlerem, wierząc, że przyniesie im wolność.
Oddziały niemieckie, a nawet oddziały SS, zmuszały współpracowników Hitlera do
najbrudniejszej pracy eksterminacji ludności polskiej i żydowskiej. Stąd ta brutalna masakra
ludności polskiej i żydowskiej, a także ludności rosyjskiej. Na jej czele stały osoby dobrze
znane – Bandera, Szuchewicz. To właśnie z tych ludzi zrobiono bohaterów narodowych – w
tym jest problem. Ciągle nam mówi się, że nacjonalizm i neonazizm istnieją także w innych
krajach. Tak, są sadzonki, ale my je wyrywamy, a inne kraje z nimi walczą. Ale na Ukrainie
tak nie jest. Z tych ludzi zrobiono na Ukrainie bohaterów narodowych. Stawia się pomniki
tym osobom, wywiesza je na flagach, ich nazwiska wykrzykują tłumy chodzące z
pochodniami, jak to miało miejsce w hitlerowskich Niemczech. To byli ludzie, którzy
eksterminowali Polaków, Żydów i Rosjan. Należy zaprzestać tej praktyki i zapobiec
rozpowszechnianiu się tej koncepcji.
Mówię, że Ukraińcy są częścią jednego narodu rosyjskiego. Mówią: „Nie, jesteśmy
odrębnymi ludźmi”. OK, OK. Jeśli uważają się za odrębny naród, mają do tego prawo, ale nie w oparciu o nazizm, czyli nazistowską ideologię.