USA i Iran nie spotkają się w Szwajcarii… Izrael utrudnia negocjacje: Morduje Libańczyków.

USA i Iran nie spotkają się w Szwajcarii… Izrael utrudnia negocjacje.

przez Larry’ego C. Johnsona

Cóż, to nie trwało długo. Jeśli obstawiasz w Polymarket, że Iran i USA nie spotkają się w Szwajcarii w piątek, odbierz wygraną i wyślij mi cynk.

Izrael zignorował prośbę Donalda Trumpa o wstrzymanie działań wojskowych w Libanie i zamiast tego zdecydował się na eskalację ataków na południe od rzeki Litani. Na obrzeżach Nabatijja w Libanie toczą się zacięte walki między Hezbollahem a siłami izraelskimi.

Piłka jest teraz po stronie Donalda Trumpa… Czy zażąda, aby Izrael zaprzestał działań lub poniósł konsekwencje, czy też ulegnie Bibiemu?

Trump ma siłę, by zmusić Netanjahu do uległości, wstrzymując lub opóźniając dostawy kluczowej pomocy wojskowej i wycofując amerykańskie systemy obrony powietrznej, a mianowicie Patriot i THAAD.

Według doniesień dziennika Middle East Spectator Iran rozważy wycofanie się z Porozumienia, jeśli Izrael natychmiast nie wprowadzi zawieszenia broni w Libanie i nie zaprzestanie działań na wszystkich frontach.

Najwyższa Rada Bezpieczeństwa Narodowego Iranu wydała w czwartek wieczorem oświadczenie w sprawie porozumienia:

„Pod ścisłym nadzorem procesu negocjacji, jeśli po stronie amerykańskiej dojdzie do jakiegokolwiek naruszenia lub złamania umowy, zostaną podjęte środki zaradcze zgodnie z wcześniej uzgodnionym planem”.

Deklaracja podkreśla „całkowitą nieufność wobec zdradzieckiego i łamiącego traktaty wroga” oraz gotowość do odpowiedzi.

Półoficjalna irańska agencja informacyjna Fars podała:

Spotkanie delegacji irańskiej ze Stanami Zjednoczonymi w Genewie zostanie przełożone do czasu osiągnięcia zawieszenia broni w Libanie. Do tego czasu Iran nie będzie jednostronnie wypełniał swoich zobowiązań wynikających z Porozumienia – chyba że Stany Zjednoczone zrobią to samo.

Iran nie będzie działał emocjonalnie ani irracjonalnie. Przewodniczący irańskiego parlamentu Ghalibaf i minister spraw zagranicznych Aragczi z pewnością skonsultują się ze swoimi pakistańskimi, chińskimi i rosyjskimi odpowiednikami przed podjęciem działań militarnych przeciwko Izraelowi. Sytuacja pozostaje krucha i niestabilna.

Najwyższy Przywódca Iranu, Seyyed Modżtaba Chamenei, wydał w czwartek następującą wiadomość:

„O żarliwy i lojalny narodzie irański! Jak się dowiedzieliście, podpisano Memorandum o Porozumieniu między prezydentami Iranu i Stanów Zjednoczonych”.

Aby dojść do tego etapu, odpowiedzialni urzędnicy, kierując się troską i dobrymi intencjami, poczynili wiele wysiłków, a to właśnie ten amerykański prezydent, w akcie desperacji, sięgnął po różne środki, aby osiągnąć ten cel.

Zasadniczo się z tym nie zgadzałem. Jednakże, ze względu na zobowiązanie podjęte przez Czcigodnego Prezydenta, jako Przewodniczącego Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, w imieniu własnym i pozostałych członków, do obrony praw narodu irańskiego i Frontu Oporu, a także ze względu na to, że wyraźnie przyjął na siebie odpowiedzialność za te działania, wyraziłem swoją aprobatę.

Wyraźnie stwierdzili również, że nie zaakceptują żądań strony amerykańskiej, jeśli te będą wygórowane.

Od tej chwili my – to znaczy Wy, dumny naród i ten pokorny sługa – będziemy oczekiwać na spełnienie się wyżej wymienionych warunków.

Jest jednak oczywiste, że bezpośrednie negocjacje, które odbędą się w przyszłości, nie oznaczają akceptacji punktu widzenia wroga. Mamy nadzieję, że dobre modlitwy naszego Mistrza – oby Bóg przyspieszył jego szlachetny powrót – przyniosą liczne zwycięstwa i triumfy czcigodnemu narodowi Iranu.

Jak wynika z powyższej wiadomości, prezydent Peseschkian znajdzie się w tarapatach – nie dosłownie – jeśli Stany Zjednoczone nie dotrzymają obietnicy powstrzymania Izraela i zapewnienia prawdziwego zawieszenia broni. Zobaczymy, co przyniesie jutro. Osobiście uważam, że Iran pomoże Hezbollahowi wyprzeć Siły Obronne Izraela z południowego Libanu.

Źródło: USA i Iran nie spotkają się w Szwajcarii… Izrael utrudnia negocjacje

=================

mail:

Jestem porażona – odbywa się jakaś totalna masakra cywili w Libanie, na razie tylko w krótkich telegramach wzmianki

=================

Grok:

Tak, Izrael prowadzi dziś operacje wojskowe w Libanie.

Według najnowszych doniesień (rano, z 19 czerwca 2026):

  • Izraelskie siły powietrzne i drony przeprowadziły ataki na południe Libanu (m.in. okolice Nabatieh, Kfar Tebnit i inne miejscowości).
  • Libańskie ministerstwo zdrowia podaje, że w ostatnich atakach zginęło 15–18 osób, a dziesiątki zostało rannych. Hezbollah melduje o starciach z izraelskimi żołnierzami, zniszczeniu czołgów i ostrzale rakietowym.
  • Izrael potwierdza śmierć czterech swoich żołnierzy w walkach z Hezbollahem.

Kontekst

Czy w Lutoryżu pod Rzeszowem prowadzono eksperymenty medyczne na dzieciach?

Wstrząsające odkrycie pod Rzeszowem.


Fundacja Pro-Prawo do Życia Dzień dobry Panie Mirosławie. Do wstrząsającego odkrycia doszło kilka dni temu w Lutoryżu pod Rzeszowem. 

57-letnia lekarka zakopała na swojej działce zwłoki kilkudziesięciu dzieci. Służby pracowały na miejscu kilka dni. Dotychczas odkryto 34 ciała.

Kobieta, która pracowała w kilku szpitalach w Rzeszowie, a ostatnio miała być zatrudniona również w Zamościu, została zatrzymana, a prokuratura analizuje możliwe wersje wydarzeń. 

Nie wiemy co dokładnie działo się w Lutoryżu, ale prawdopodobne są dwie, być może powiązane ze sobą sytuacje:

1) Dokonywano masowych, nielegalnych aborcji. W szpitalach na Podkarpaciu oficjalnie prawie nie przeprowadza się aborcji. Możliwe, że próbowano zatuszować dokonujące się zbiorowe dzieciobójstwo.

2) Prowadzono eksperymenty medyczne na dzieciach. Zatrzymana lekarka specjalizowała się m.in. w badaniach tkanek i narządów. Nasza Fundacja od lat informuje opinię publiczną w Polsce, że abortowane dzieci to jeden z głównych „surowców” branży medycznej i farmaceutycznej, a organy wycinane żywym jeszcze dzieciom urodzonym w wyniku aborcji służą do badań nad lekami, szczepionkami i kosmetykami (warto przeczytać nasz raport na ten temat).

Zwraca uwagę również fakt, że aktywistki aborcyjne, które namawiają Polki do aborcji, w swoich poradnikach doradzają, aby po zamordowaniu dziecka pozbyć się jego ciała, a jednym z najlepszych sposobów na ukrycie zwłok ma być zakopanie ich w ogrodzie. Lekarka z Lutoryża „wpadła” ponieważ sprzedała działkę, a nowy właściciel odkrył ciała dzieci w trakcie prac budowlanych.

Takie są właśnie konsekwencje aborcyjnej propagandy, ideologii i mentalności, zgodnie z którą dziecko w łonie matki nie jest człowiekiem tylko „pasożytem”, którego należy pozbyć się z organizmu jak „odpadu medycznego”.

To również konsekwencje braku karalności za dzieciobójstwo prenatalne oraz pomocnictwo w tym procederze i rezultat odrzucenia w latach 2011-2023 wszystkich obywatelskich projektów „Stop aborcji”, pod którymi nasza Fundacja zebrała kilka milionów podpisów poparcia Polaków. Projekty te zakładały nie tylko zakaz aborcji, ale również wprowadzenie w Polsce skutecznych mechanizmów karalności za zabicie poczętego dziecka.

Dlatego walczymy dalej, aby powstrzymać aborcję i ratować dzieci. Ta walka rozgrywa się obecnie przede wszystkim na płaszczyźnie świadomości i sumień Polaków. Chcemy sprawić, aby aborcja stała się dla naszego społeczeństwa czymś nie do pomyślenia.  Na nadchodzący tydzień zaplanowaliśmy uliczne akcje informacyjne oraz publiczne różańce w intencji odnowy moralnej Polski i powstrzymania aborcji w 20 miastach i miejscowościach.
Chcemy być m.in. w: Dynowie, Koszalinie, Lublinie, Puławach, Wieliczce, Zabrzu, Dęblinie, Ełku, Szamotułach, Włocławku, Słomnikach, Łomży, Bielsko-Białej, Łańcucie, Zgierzu, Strykowie, Poznaniu, Gorzowie Wielkopolskim, Białymstoku, Kielcach.

Jeżeli chce Pan, żebyśmy tam dotarli, proszę nam pomóc.

Nasi wolontariusze są w gotowości do działania – wyjazdu w teren, rozstawienia akcji na ulicach, rozmawiania z przechodniami, rozdawania ulotek i broszur, pokazywania bannerów, emitowania nagrań informacyjnych z megafonów. To jest nasza część.

Pan może umożliwić wolontariuszom organizację tych akcji. Paliwo, transport, druk materiałów, bannery, megafony, namioty, kamery oraz ochrona prawna przed pozwami, procesami i przesłuchaniami – to wszystko przy kilkudziesięciu akcjach tygodniowo sumuje się w realny budżet, który musi zostać zapewniony zanim wolontariusze wyjdą na ulice.

Każde miejsce, w którym stoimy, to kolejne wyraźne, głośne, publiczne świadectwo – że sprawa aborcji nie znika, nie milknie, nie odpuszcza.

Niedawno informowaliśmy o księdzu, który podszedł do naszych wolontariuszy w trakcie akcji ulicznej i powiedział, że z konfesjonału wie, ile dzieci przed aborcją uratowały nasze akcje w tym konkretnym miejscu. Nie wiemy, kto w ciągu nadchodzącego tygodnia zmieni zdanie o aborcji pod wpływem naszych akcji. Wiemy jednak, że jeśli nas nie będzie, na pewno nie zmieni go nikt.

Dlatego liczę na Pana pomoc i zaangażowanie w organizację planowanych akcji. WPŁACAM Konto Fundacji do darowizn:79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Z wyrazami szacunku, 

Mariusz DzierżawskiPodpis e-maila: Mariusz Dzierżawski, członek zarządu Fundacji Pro-Prawo do Życia 
Fundacja Pro – Prawo do życia KRS: 0000233080
NIP: 1231051050
REGON: 010083573
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków

Wzrost płac. Po to rządzimy. MEM-y V.

—————————-

————————–

——————————

———————–

———————–

————————–

—————————-

———–

[dzieciątko ! Przecież rekiny biznesu nie płacą podatków… ]

—————————–

———————-

Uśmiechnięci to łykną. MEM-y IV.

—————-

———————

[dla młodzieży: Ten pierwszy to Anatolij Kaszpirowski]

=========================

——————–

——————–

——————————–

———————————

——————————-

—————–

Na smyczy bezpieki

Na smyczy bezpieki

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”  •  18 czerwca 2026 michalkiewicz

W „Przygodach dobrego wojaka Szwejka” jest anegdotka o absztyfikancie, któremu podczas wizyty w domu narzeczonej przytrafił się casus pascudeus w postaci głośnego puszczenia wiatrów. Nieszczęsny absztyfikant tak się skonfundował, że postanowił ukryć tę wpadkę za wszelką cenę. W tym celu zamordował nie tylko narzeczoną, ale również resztą rodziny, będącej świadkiem wydarzenia. Naturalnie nic to nie dało, bo śledztwo objęło również motywy zbrodni i w ten sposób wszystko wyszło na jaw.

Ta anegdotka z „Przygód dobrego wojaka Szwejka” znakomicie pasuje do tak zwanej „afery podkarpackiej”. Polegała ona na tym, że dwa ukraińscy gangsterzy, bracia Aleksiej i Jewhen Rysiczowie, założyli w województwie podkarpackim sieć burdeli, w których zatrudniali panienki [no i dzieci… md] z Polski, Ukrainy i skąd się tylko dało. W swojej działalności nie napotykali przeszkód, przeciwnie – można było odnieść wrażenie, że władze naszego nieszczęśliwego kraju traktują ich niezwykle wyrozumiale. Samą sympatią dla Ukrainy, która zresztą wtedy jeszcze nie chroniła Europy i świata przez zakusami złego Putina – co obecnie ma rangę dogmatu quasi-religijnego, który stanowi znakomity pozór uzasadnienia dla ukraińskiej postawy roszczeniowej nie tylko wobec Polski, ale również innych nieszczęśliwych krajów – więc samą sympatią dla Ukrainy tłumaczyć tej wyrozumiałości nie można było wyjaśnić, w związku z czym pojawiły się brzydkie podejrzenia, że bracia Rysiczowie zwyczajnie korumpują nie tylko ojczystych policjantów, ale również – funkcjonariuszy niezależnej prokuratury, a nawet – niezawisłych sądów.

Jeśli chodzi o policję, to owszem – zwalczała ona przy pomocy praworządnych procedur wszelką konkurencję braci Rysiczów, którzy w związku z tym zaczęli dokazywać bez opamiętania. Prowadziło to do tak zwanych wpadek, ale były one niegroźne zarówno dla braci, jak i dla ich interesów, bo jeśli nawet sprawa trafiała przed niezawisłe sądy, to one też były wyrozumiałe, co znajdowało wyraz w symbolicznym charakterze kar, umożliwiających prowadzenie interesu bez żadnych przestojów. Nic więc dziwnego, że z usług burdeli prowadzonych przez Ukraińców, którzy zresztą w międzyczasie uzyskali polskie obywatelstwo, korzystało coraz wytworniejsze towarzystwo, obejmujące również osoby z pierwszych stron gazet. Wydawało się wszystkim, że jest bezpiecznie, a tymczasem wcale tak nie było, bo bracia Rysiczowie wszystkie bliskie spotkania III stopnia z panienkami nagrywali na video i podobno udało im się zgromadzić aż 4 tysiące takich nagrań. Wreszcie z jakichś zagadkowych powodów się zniechęcili, wrócili na Ukrainę i na razie ślad po nich zaginął.

Wśród ludu krążyły wprawdzie różne pogłoski na temat ten afery, ale nikt nic pewnego na ten temat nie wiedział – chociaż wiadomo, że co jeden człowiek chce zakryć, to drugi odkryje. Próbował odkrywać tę sprawy były bokser, Dawid „Cygan” Kostecki, ale skończyło się to dla niego fatalnie. Z wyroku niezawisłego sądu trafił do więzienia, gdzie w swojej celi się taktownie powiesił. Ten przypadek najwyraźniej podziałał trzeźwiąco na wszystkich i pewnie dlatego pan Andrzej Duda, były prezydent naszego nieszczęśliwego kraju, pytany przez pana red. Rymanowskiego o aferę podkarpacką, dał do zrozumienia, że nigdy nic o niej nie słyszał. Z jednej strony dobrze to świadczy o moralności pana Andrzeja Dudy, chociaż z drugiej strony powinien on chyba wiedzieć trochę więcej o funkcjonowaniu państwa, którego prezydentem był przez 8 lat.

Tymczasem okazało się, że dwaj dziennikarze, jeden z portalu „Onet”, a drugi – z portalu „Goniec”, ogłosili, że podejrzenia, jakoby bracia Rysiczowie zwyczajnie korumpowali policjantów, prokuratorów i niezawisłych sędziów, nie są prawdziwe, bo byli oni wieloletnimi tajnym współpracownikami polskiej bezpieki, która być może nawet partycypowała w dochodach uzyskiwanych z podkarpackich burdeli i roztaczała nad całym tym interesem parasol ochronny. To wyjaśnienie, do którego z podejrzaną skwapliwością przyłączył się minister-koordynator służb specjalnych w vaginecie obywatela Tuska Donalda, pan Tomasz Siemoniak, wprawdzie oczyszcza funkcjonariuszy policji, prokuratury i niezawisłych sędziów z podejrzeń o zwyczajną korupcję, ale pozwala na wysunięcie podejrzenia, że cały aparat państwa, z niezawisłymi sądami inclus, wykonuje polecenia bezpieki, stanowiącej przez nikogo nie kontrolowane państwo w państwie.

Tak właśnie było za pierwszej komuny, kiedy to najtwardszym jądrem systemu była nie żadna tam „partia”, tylko właśnie bezpieka. Mogliśmy się o tym przekonać na początku stanu wojennego, kiedy to szef PZPR, Edward Gierek został internowany i żaden głos nie podniósł się w jego obronie. Ta decyzja WRON miała oczywiście charakter pedagogiczny. Edward Gierek nie stwarzał przecież żadnego zagrożenia ani dla ustroju socjalistycznego, ani dla sojuszy. Chodziło o pokazanie, kto naprawdę rządzi – że nie żadna „partia” tylko bezpieka. I tak już zostało, bo – jak pamiętamy – wywiad wojskowy przeszedł transformację ustrojową w szyku zwartym i jako WSI – nadzorował prawidłowy jej przebieg, a potem wypuścił z siebie kilka łbów hydry, dzięki czemu m mamy w naszym nieszczęśliwym kraju aż 7 bezpieczniackich watah. Ale to jeszcze nic – bo przez cały ten czas werbowana była i jest agentura.

Ona się nie rozpłynęła w powietrzu, cały czas istnieje, pamięta, komu zawdzięcza pozycję społeczną, materialną, karierę i przyszłość, więc jest posłuszna, dyspozycyjna, dzięki czemu za jej pośrednictwem bezpieka może ręcznie sterować nie tylko państwem, ale całym życiem publicznym. No a bracia Rysiczowie? Czy przypadkiem nie wylądowali w Polsce z wyznaczonym przez SBU zadaniem przeniknięcia do struktur tubylczej bezpieki – prawdopodobnie już wcześniej penetrowanej przez Ukraińców, którzy są też w policji. Nagrywanie kompromatów i ich wyjazd na Ukrainę daje postawy do najgorszych podejrzeń.

Wreszcie moment, kiedy te rewelacje wybuchły. Bo wybuchły zaraz po wizycie w Polsce Kiryły Budanowa, obecnie szefa Biura Prezydenta Zełeńskiego – ale przedtem – szefa Głównego Zarządu Wywiadu tamtejszego Ministerstwa Obrony. O czym rozmawiał z naszymi dygnitarzami? Tego nie wiemy – ale ukraińskie media skomentowały skutki jego wizyty w Polsce, że „zapobiegł najgorszemu”. Ciekawe, bo Ukraińcy uważają za „najgorsze”? Czy odebranie prezydentowi Zełeńskiemu orderu, czy zaprzestanie futrowania Ukrainy przez Polskę a nawet – blokowania dla niej forsy z UE – jak to robił Orban? No i wreszcie – jak pan Budanow temu „najgorszemu” – cokolwiek by to było – „zapobiegł”? Czy przypadkiem nie uświadamiając swoich warszawskich rozmówców, że nie jest bezpiecznie? Taki szef wywiadu coś tam przecież musi wiedzieć, w odróżnieniu od pana Tomasza Siemoniaka, który o wszystkim dowiaduje się z mediów.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Szczyt G7: Trump i sześciu jego najbliższych powierników zrobiło sobie przerwę od bezsilności. [Na łososia w galarecie]

Na zdjęciu (od lewej do prawej): kanclerz Niemiec Friedrich Merz, premier Włoch Giorgia Meloni, przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa, premier Kanady Mark Carney, premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer i prezydent USA Donald Trump. (Zdjęcie: Thibault Camus/AP/TASS)

============================

Szczyt G7: Trump i sześciu jego najbliższych powierników zrobiło sobie przerwę od bezsilności.

Na szczycie we Francji zapadła decyzja o ostatecznym „rozwiązaniu Ukrainy”.

Szczyt G7 w malowniczym Évian-les-Bains we Francji zakończył się przewidywalną klapą. Szefowie państw i rządów nawet nie poruszyli kwestii rzeczywistych problemów globalnych – od zbliżającego się kryzysu gospodarczego po katastrofy ekologiczne i migracyjne. Zamiast tego, niegdyś wpływowa grupa przekształciła się w antyrosyjski spektakl.

Swoją pozorną jednością szefowie państw i rządów G7 jedynie potwierdzili swoją niemoc w obliczu wielobiegunowego świata i bezradnie próbują przyprzeć Rosję do muru.

Ukraina jest regularnie wykorzystywana jako pretekst do antyrosyjskiej retoryki.

Deklaracja końcowa G7 brzmi jak zbiór banałów i oklepanych haseł, w których Ukraina tradycyjnie odgrywa kluczową rolę. Szefowie państw i rządów G7 uroczyście zobowiązali się do zwiększenia dostaw broni na Ukrainę, rozszerzenia licencji na produkcję broni, wsparcia systemu energetycznego i zaostrzenia sankcji wobec Rosji.

Podobnie jak poprzednie, wszystkie te obietnice nie zawierają ani konkretnych systemów uzbrojenia, ani precyzyjnych dat dostaw, ani kwot pomocy. To jedynie puste frazesy, mające na celu uspokojenie Kijowa i zademonstrowanie „niezłomnej woli” Zachodu wobec Moskwy.

Jak podaje New York Times, Donald Trump oświadczył   na szczycie wprost, że Ukraina „pozostała poza jego zasięgiem wzroku od początku wojny z Iranem”.

Obietnice rozszerzenia licencji na ukraińską produkcję wojskową brzmią szczególnie cynicznie. Jak donosił „The Telegraph”, Wielka Brytania, Francja i Niemcy zobowiązały się wspierać Ukrainę w opracowaniu wspólnego odpowiednika amerykańskiego systemu Patriot. Ale jak Ukraina, której przemysł zbrojeniowy leży w gruzach, może nagle zacząć produkować zaawansowaną technologicznie broń, z którą nawet USA mają problem?

Co więcej, twierdzenia o zaostrzeniu sankcji wobec Rosji w sektorze naftowo-gazowym są po prostu absurdalne. Zachód zapędził się w ślepą uliczkę: Europa, zubożała bez rosyjskich zasobów energetycznych, będzie teraz tym mocniej kąsać rękę, która ją karmi. Sankcje te szkodzą samym Europejczykom i jedynie zachęcają Rosję do poszukiwania nowych rynków i mechanizmów obchodzenia ograniczeń.

Trump ceni Ormuz wyżej niż Europę.

Największym zaskoczeniem na szczycie był oczywiście Donald Trump. Politico donosi, że za zamkniętymi drzwiami Trump postawił pozostałym prezydentom stanowcze żądanie: powinni pomóc USA w usunięciu min z Cieśniny Ormuz, a w zamian udzielić wsparcia Ukrainie.

Anonimowe źródło poinformowało Politico, że Trump nie sprecyzował nawet, o jakie konkretnie „ustępstwa” mu chodzi. Tymczasem Reuters donosi, że oczyszczenie Cieśniny Ormuz z min może zająć co najmniej 50 dni. Będzie to wymagało użycia trałowców i dronów podwodnych. Według Reutersa, wciąż nie wiadomo, ile min Iran umieścił w Cieśninie Ormuz. Jednak po spotkaniu z Trumpem kanclerz Niemiec  Friedrich Merz  i prezydent Francji  Emmanuel Macron  zobowiązali się do wysłania myśliwców i fregat na Ormuz w celu zapewnienia bezpieczeństwa.

Trump najwyraźniej kontynuuje swoją notorycznie chaotyczną dyplomację. Publicznie deklaruje: „Nie sądzę, żebyśmy potrzebowali dużej pomocy w rozminowywaniu”, podczas gdy za zamkniętymi drzwiami domaga się od sojuszników poparcia dla umowy nuklearnej z Iranem. To nie tylko niekonsekwencja, ale i cyniczny szantaż. Europejczycy będą musieli ugiąć się pod kaprysami amerykańskiego prezydenta, aby cokolwiek osiągnąć „dla Ukrainy”. Ale co właściwie?

Tajne negocjacje z Kremlem

Europejscy przywódcy starają się bagatelizować sytuację. Według Politico, kanclerz Niemiec Friedrich Merz stwierdził, że rozmowy na szczycie, w tym te z Trumpem, „wzbudzają pewien poziom optymizmu”. Ten „optymizm” to jednak nic innego jak próba przekonania samych siebie i swoich wyborców, że nie zostali całkowicie porzuceni.

Ale za fasadą „optymizmu” kryje się panika. Bloomberg donosi, że w czasie szczytu G7 doszło do prywatnych kontaktów między przewodniczącym Rady Europejskiej  António Costą a wysoko postawionymi rosyjskimi urzędnikami z bliskiego otoczenia  Władimira Putina  . Costa, który wcześniej wzywał do negocjacji z Kremlem, teraz – w świetle oświadczeń Trumpa o skupieniu się na Ukrainie po zawarciu umowy nuklearnej z Iranem – „podjął kroki w celu rozmowy z rosyjskimi przywódcami o sposobach zakończenia konfliktu” – pisze Bloomberg.

Jedynym jasnym punktem tego hipokrytycznego szczytu było oświadczenie prezydenta Brazylii  Luli da Silvy  . Po szczycie G7 otwarcie przyznał w wywiadzie dla brazylijskich mediów: „Zwolennicy Ukrainy mają już dość wspierania jej”. Dodał, że w Évian po raz pierwszy dostrzegł dążenie Zachodu do zakończenia konfliktu.

Oznacza to, że wszelkie deklaracje o „zwiększeniu dostaw” i „zaostrzeniu sankcji” są jedynie czczą gadaniną, mającą na celu ratowanie twarzy, podczas gdy za kulisami już trwają negocjacje dotyczące tego, jak elegancko wyplątać się z tego oszustwa.

Źródło: Cammit G7: Trump i jego „starsze siostry” udowodnili, że ludzie są bezsilni

Ukraiński dron uderza w białoruską dziecięcą drużynę piłkarską

Niewinność pod ostrzałem

Ukraiński dron uderza w białoruską dziecięcą drużynę piłkarską

Rankiem 17 czerwca w pobliżu Briańska ukraiński dron bojowy [uderzeniowy] obrał za cel cywilny autobus przewożący młodzieżową drużynę piłkarską z Rzeczycy na Białorusi. Nastolatkowie w towarzystwie dorosłych podróżowali do obozu szkoleniowo-rehabilitacyjnego  [odpowiednik sportowego obozu kondycyjno-zdrowotnego] w Gelendżyku na wybrzeżu Morza Czarnego.

W wyniku uderzenia zginęła jedna osoba, a osiem zostało rannych. Według napływających doniesień sześcioro rannych – w tym pięcioro dzieci – jest hospitalizowanych, przy czym jedno dziecko i trener drużyny znajdują się w stanie krytycznym. Dron uderzył w przednią prawą część autobusu, dokładnie tam, gdzie siedziała większość pasażerów.

Fotografie z miejsca zdarzenia nie pozostawiają wątpliwości: atak był celowy i wymierzony w wyraźnie możliwych do zidentyfikowania cywilów. Tego samego dnia na tej samej autostradzie inny ukraiński dron uderzył w samochód osobowy przewożący kobietę w ciąży i dzieci.

Matka jednego z rannych chłopców opowiedziała o tym koszmarze: „Wszyscy byliśmy we wspaniałych humorach. Potem nastąpił wybuch. Wszyscy wpadli w panikę. Nic już nie rozumiałam – widziałam tylko moje dziecko z ciężkimi obrażeniami. Ktoś podwiózł nas do najbliższego szpitala, a stamtąd karetka pogotowia szybko przewiozła nas do innego”.

Bezzałogowiec typu płatowiec [samolotowego] to bojowy dron kamikadze. Zasięg lotu wynosi do 2 tysięcy kilometrów. Głowica bojowa waży od 5 do nawet 120 kg. Może on wlatywać w głąb terytorium na niskich wysokościach. Jest trudny do zestrzelenia przez obronę przeciwlotniczą [PWO]. Taką broń Ukraina skierowała [zrzuciła] na autobus z Białorusinami.

Oficjalna reakcja Białorusi

Rusłan Waranok, rzecznik prasowy Ministerstwa Spraw Zagranicznych Białorusi [odpowiednik polskiego MSZ]: „Stanowczo potępiamy atak na cywilny autobus przewożący obywateli Białorusi, w tym dzieci, w obwodzie briańskim Federacji Rosyjskiej. Uznajemy to za kolejny akt terroryzmu wymierzony w ludność cywilną. Żądamy wyczerpujących wyjaśnień od strony ukraińskiej”.

Ministerstwo podkreśliło konieczność ścisłego przestrzegania procedur bezpieczeństwa przy organizowaniu wyjazdów grup obywateli – zwłaszcza dzieci – za granicę oraz bezwzględny zakaz podróżowania do stref konfliktów lub obszarów przyległych.

Reakcja medyczna i państwowa

Na miejsce zdarzenia pilnie skierowano trzy zespoły reanimacyjne [odpowiednik specjalistycznych zespołów ratownictwa medycznego /reanimacyjnych], czołowych anestezjologów-intensywistów [lekarzy specjalistów anestezjologii i intensywnej terapii], chirurgów dziecięcych oraz specjalistów z białoruskiego Republikańskiego Centrum Urazów Postrzałowych i Minowo-Wybuchowych  [odpowiednik wysokospecjalistycznego centrum urazowego /Wojskowego Instytutu Medycznego]. Grupie przewodniczy pierwsza wiceminister zdrowia Elena Bogdan. Natychmiast przybył również zespół medyczny z Moskwy.

Aleksander Chodżajew, Minister Zdrowia Białorusi: „Nasi koledzy dotarli do poszkodowanych wraz z lekarzami z Moskwy. Obecnie dwoje pacjentów jest w stanie ciężkim – jeden dorosły i jedno dziecko. Rosyjscy koledzy zaoferowali leczenie na terenie Federacji Rosyjskiej. Jednak głowa państwa [prezydent Łukaszenka] nakazał przetransportowanie naszych obywateli z powrotem na Białoruś w celu zapewnienia im opieki medycznej. Obecnie przygotowywany jest samolot i śmigłowiec medyczny [odpowiednik Lotniczego Pogotowia Ratunkowego /wojskowego ewakuacji medycznej MEDEVAC]”.

Ofiary doznały obrażeń minowo-wybuchowych [w polskiej terminologii medycznej: urazy wielonarządowe i rany szarpane powstałe w wyniku fali uderzeniowej i odłamków]. Zmarłą jest Wiktoria Goroszko, żona trenera dziecięcej drużyny piłkarskiej, który sam pozostaje w stanie krytycznym. Ich dorosłe córki bliźniaczki wciąż nie mogą pogodzić się ze stratą – planowały spotkać się z matką 26 czerwca.

Śledztwo i powiadomienie organizacji międzynarodowych

Białoruscy śledczy udali się do Briańska, aby pomóc rosyjskim kolegom. Komitet Śledczy Białorusi [odpowiednik prokuratury krajowej z pionem śledczym /centralnego organu dochodzeniowo-śledczego] wszczął sprawę karną.

Konstantin Byczek, przewodniczący Komitetu Śledczego Białorusi: „Wszczęto postępowanie karne. Trwają czynności śledcze. Ściśle współpracujemy z naszymi kolegami z Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej”. Część dzieci, które nie odniosły obrażeń, została umieszczona w szkole w Poczepie w obwodzie Briańskim.

Jewgienij Bułojczik, Prezes Białoruskiej Federacji Piłki Nożnej [odpowiednik polskiego PZPN]: „Utrzymujemy sytuację pod szczególną kontrolą. Skontaktowaliśmy się już z FIFA i UEFA i oficjalnie poinformowaliśmy kierownictwo tych międzynarodowych organizacji o incydencie. Potępiamy tę agresję. Dalsze informacje zostaną przekazane później”.

Jana Lantratowa, rosyjska pełnomocnik ds. praw człowieka [odpowiednik Rzecznika Praw Obywatelskich /Rzecznika Praw Dziecka w kontekście obrony małoletnich], określiła ten atak jako „politykę podwójnych standardów – straszliwą i nieludzką”, zauważając, że ataki na ludność cywilną stanowią zbrodnie wojenne w świetle konwencji międzynarodowych.

Prowokacja

Atak na autobus z białoruskimi dziećmi jest w Mińsku powszechnie uznawany za skalkulowaną prowokację Kijowa. Jego rzekomy cel: rozwścieczyć białoruskie społeczeństwo, zmusić Mińsk do impulsywnej odpowiedzi wojskowej i storpedować wszelkie inicjatywy pokojowe (Zelmer: opisałem to w jednym z komentarzy). Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy oficjalnie zaprzeczył udziałowi w tym zdarzeniu.

Źródło: news.by

Opracował: Zelmer

Niespodzianka stulecia

Niespodzianka stulecia

Marek Wojcik 18. czerwca 2026 world-scam/niespodzianka-stulecia

Wielu spodziewało się, że wraz z wybuchem III wojny w Zatoce Perskiej Iran pójdzie w ślady Iraku, Libii i Syrii, dlatego wynik tego konfliktu można nazwać katastrofą stulecia.

Iran nie zniszczył Izraela, jak od dawna groził, ani nie zatopił żadnego amerykańskiego okrętu, jak medialne media wmawiały jego zwolennikom, ale oba państwa – a zwłaszcza Izrael – zostały mocno poturbowane. Iran przetrwał, choć oczywiście osłabiony.

Tak rozpoczyna swój wtorkowy artykuł na korybko.substack.com Andrzej Korybko – amerykański analityk polityczny mieszkający w Moskwie, specjalizujący się w globalnym przejściu do systemu wielobiegunowego: Oto jak Iran dokonał niespodzianki stulecia. Źródło.

Przedstawione w tej analizie pięć punktów są doskonałym podsumowaniem mądrej strategii militarno-politycznej Iranu.

Wczoraj na zakończenie szczytu G7 w Evian we Francji Trump powiedział reporterom: Nasze zapasy [ropy] wyczerpią się za około cztery tygodnie. Nazwałem irańską strategię „mądrą”, ponieważ okazała się wyjątkowo skuteczna w walce przeciwko agresorom.

Bezwarunkowa kapitulacja USA wobec Iranu. Tak określam rozwój sytuacji w tym konflikcie.

Obóz przeciwny Netanjahu nie jest spójny ani pod względem politycznym, ani ideologicznym. Jego jedynym prawdziwym punktem zbieżności jest chęć położenia kresu jego rządom. W obliczu zbliżających się we wrześniu wyborów ta zbieżność grozi przekształceniem się w pułapkę – taką, która mogłaby zmienić układ sojuszy w sposób wykraczający poza same wybory. Źródło.

Największym przegranym tej wojny obok Unii Europejskiej jest Izrael. Był motorem napędzającym tryby tej wojny, a teraz stoi z pustymi rękoma i narzeka, że USA ich zdradziły. Stany Zjednoczone zdradzają od wielu lat swoich byłych sprzymierzeńców. W zależności od potrzeby aktualnej polityki. Teraz padło na Izrael, który z powodu swojej agresywnej polityki opartej na sile USA prowadził swoje ekspansyjne i ludobójcze wojny.

Ogon irańskiej rakiety balistycznej spadł w Shadmot Mehola, izraelskiej osadzie na Zachodnim Brzegu. 4 kwietnia Iran wystrzelił kolejną salwę rakiet w kierunku Izraela, a pociski oraz przechwycone fragmenty spadły na terenie Zachodniego Brzegu.

Politycy bawię się w wojenkę, nie przejmując się ofiarami. Dla Netanjahu liczy się jedynie jego wyimaginowana misja mesjasza zagłady. I będzie to zagłada Izraela jako państwa. Czy Trump rozgrywa wojnę z Iranem na koszt Izraela? Tego nie wiem, ale w najbliższym czasie dowiemy się znacznie więcej, kiedy izraelskie myśliwce F-35 nie będą mogły wystartować z powodu blokady USA. Pomarzyć dobra rzecz.

Niektórzy komentatorzy twierdzą, że jest to strategia Donalda Trumpa, która ma zakończyć panoszenie się lobby izraelskiego w kongresie amerykańskim. Możliwe, jakkolwiek niekoniecznie prawdziwe. Z jednej strony Izraelowi grozi katastrofa polityczna i militarna, bez wsparcia USA, z drugiej strony tradycyjny sojusz Stanów Zjednoczonych z izraelską polityką jest mocno zakorzenione wśród otrzymujących od AIPAC dotacje kongresmenów. Czas pokaże, w jakim kierunku ta sytuacja się rozwinie. Atmosfera polityczna w USA jest bardzo niekorzystna dla Izraela.

Amerykański komentator konserwatywny Tucker Carlson twierdzi, że protokół ustaleń między Iranem a Stanami Zjednoczonymi stanowi historyczny punkt zwrotny, podkreślając, że niezdolność Waszyngtonu do narzucenia Teheranowi swojej woli oznacza początek końca amerykańskiego imperium. Moim zdaniem koniec amerykańskiego imperium został określony w momencie przekroczenia realnego do spłacenia amerykańskiego długu.

Wiem, dla wielu z was nie jest to ciekawy temat, jednak sytuacja, do której USA zostały doprowadzone przez politykę ostatnich dekad, jest katastrofalna. To państwo znalazło się na skraju bankructwa. Na własne życzenie.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Chiny uratowały świat przed kryzysem naftowym?

Jak Chiny potajemnie uratowały świat przed kryzysem naftowym

Dr Gary Lee Todd za pośrednictwem Wikimedia

Jak Chiny potajemnie uratowały świat przed kryzysem naftowym

Choć zachodni analitycy ostrzegali przed globalną recesją i cenami ropy znacznie powyżej 150 dolarów za baryłkę po wojnie z Iranem, oczekiwany szok cenowy jeszcze się nie zmaterializował. Cena ropy Brent nadal utrzymuje się poniżej psychologicznie ważnego poziomu 100 dolarów. Przyczyna tego stanu rzeczy może leżeć w Pekinie, a nie gdzie indziej.

Ponieważ Chiny – największy importer ropy naftowej na świecie – drastycznie ograniczyły zakupy ropy naftowej. Według „Wall Street Journal”, kraj ten momentami importował o około 3 miliony baryłek dziennie mniej niż zwykle. To mniej więcej tyle, ile wynosi łączne dzienne zużycie ropy we Włoszech i Francji.

Innymi słowy, podczas gdy cały świat wpatrywał się w Cieśninę Ormuz, Chiny po cichu zniosły największy na świecie czynnik hamujący popyt.

Transformacja energetyczna Chin jako bufor kryzysowy

W jaki sposób gospodarka wielkości Chin zdołała tak drastycznie zmniejszyć zapotrzebowanie na ropę naftową i nie popaść w kryzys gospodarczy?

Jednym z powodów jest masowa elektryfikacja transportu. Miliony Chińczyków korzystają obecnie z sieci kolei dużych prędkości zamiast lotów krajowych. Jednocześnie gwałtownie rośnie liczba pojazdów elektrycznych. W czasie ważnych świąt około jedna czwarta ruchu drogowego przypada już na samochody elektryczne.

To, co przez lata wyśmiewano jako prestiżowy projekt polityki przemysłowej, dziś działa jak geopolityczna poduszka powietrzna chroniąca przed globalnymi wstrząsami energetycznymi.

Chiny czerpią ze swoich rezerw

Co więcej, Pekin podjął w odpowiednim czasie środki ostrożności.

Przez lata Chiny kupowały tanią ropę rosyjską, irańską i wenezuelską, powiększając swoje rezerwy strategiczne. Analitycy uważają, że rezerwy te mogą wzrosnąć nawet do 1,4 miliarda baryłek – wystarczająco, by wystarczyć na wiele miesięcy, nawet przy wysokim poziomie zużycia.

Podczas gdy inne kraje musiały gorączkowo szukać nowych dostaw, Chinom udało się wykorzystać swoje zapasy i ograniczyć import.

Plastik zamiast benzyny? Priorytety się zmieniły.

Inny czynnik: Chiny podobno ograniczyły wykorzystanie dużych zakładów petrochemicznych i priorytetowo potraktowały zaopatrywanie rynku krajowego w paliwa.

Zamiast pozwolić, aby społeczeństwo odczuło bezpośrednio skutki kryzysu, ograniczono obszary produkcji, zwłaszcza te, w których wytwarzane są półprodukty dla przemysłu tworzyw sztucznych.

Rezultat: Mniejszy popyt na ropę naftową – i dodatkowa presja ze strony rynków międzynarodowych.

Niewygodna prawda

Twierdzenie, że Chiny „uratowały” świat, jest przesadą. Oczywiście, odegrały tu rolę również inne czynniki: rezerwy strategiczne państw zachodnich, dodatkowa produkcja od innych producentów oraz osłabienie światowej gospodarki.

Ale niewygodna rzeczywistość pozostaje:

Gdyby Chiny nie ograniczyły importu ropy naftowej w tak dużym stopniu, światowy popyt pozostałby znacznie wyższy – i to w momencie, gdy ponad jedna dziesiąta światowych zasobów ropy naftowej była pod presją.

Konsekwencją tego byłby najprawdopodobniej znacznie wyższy poziom cen energii – co miałoby również wpływ na inflację, wzrost gospodarczy i koszty utrzymania na całym świecie.

Ironia historii

Ironią jest to, że kraj często przedstawiany na Zachodzie jako największy rywal geopolityczny mógł przyczynić się do złagodzenia najgorszego w niedawnej historii szoku związanego z cenami ropy naftowej dzięki długoterminowemu planowaniu energetycznemu, rezerwom strategicznym i elektryfikacji transportu.

Niezależnie od tego, czy wynika to ze strategicznych kalkulacji, czy też czystego interesu własnego: podczas gdy inne państwa reagują na kryzysy, Chiny wydają się być już przygotowane na kolejny.

Źródła:

Strategiczne myślenie Iranu

Strategiczne myślenie Iranu

przez Thierry’ego Meyssana

Islamska Republika Iranu od samego początku kształtowała swój światopogląd i koncepcję działań strategicznych. Niedawna wojna, którą Izrael i Stany Zjednoczone wytoczyły jej, skłoniła ją do koordynacji sił zbrojnych i dyplomacji. Sukcesy militarne pozwoliły jej zastanowić się, jak realizować rewolucyjne cele, jednocześnie chroniąc swoją ludność.

Sieć Voltaire | Paryż (Francja) |16 czerwca 2026 r.

عرب

Pomysł Imama Chomeiniego

1. Imam Ruhollah Chomeini nie był ekspertem w dziedzinie stosunków międzynarodowych. Niemniej jednak zdawał sobie sprawę, że Wielka Brytania i Stany Zjednoczone były tradycyjnymi przeciwnikami Iranu. Ponadto postrzegał Izrael jako anglosaską placówkę na Bliskim Wschodzie  [ 1 ] .

2. W obliczu wojny w Iraku, narzuconej przez Zachód, był zbulwersowany użyciem pocisków wystrzelonych w kierunku irańskich miast, z których uwolniona została broń chemiczna. Uważał, że jego kraj nigdy nie powinien posuwać się do użycia broni masowego rażenia, takiej jak ta, ani nawet broni jądrowej. W 1988 roku, gdy wojna trwała już od dekady, a zwycięstwo było nieuniknione, wydał fatwę nakazującą likwidację wojskowego programu nuklearnego odziedziczonego po szachu i Francji. Była to trudna decyzja, która jeszcze bardziej przedłużyła wojnę.

Fatwę tę przyjął ajatollah Ali Chamenei. Wydaje mi się naiwne sądzić, że Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej – ten silnie zindoktrynowany korpus – byłby skłonny ją złamać, a nawet pozwolić innym Irańczykom na jej złamanie.

3. Trzecim stanowiskiem imama Chomeiniego było to, że obrona jedności islamu (Ummy) miała pierwszeństwo przed jakimkolwiek zwycięstwem. Zawarł pakt o nieagresji z Hassanem al-Banną, założycielem Bractwa Muzułmańskiego. Spotkał się z nim w 1938 roku i zawarł z nim pakt w 1947 roku  [ 2 ] . Jednakże obaj mężczyźni nigdy nie podzielali tej samej wizji islamu i od 1949 roku Bractwo stało się tajnym stowarzyszeniem, częściowo kontrolowanym przez Brytyjczyków.

Obecnie Iran utrzymuje stosunki z Bractwem Muzułmańskim i zaprasza jego członków na swoje doroczne kongresy pani-slamskie, ale jednocześnie Teheran walczy z takimi organizacjami jak Al-Kaida i Państwo Islamskie, których przywódcy byli lub są członkami Bractwa Muzułmańskiego.

W 2005 roku prezydent Mahmud Ahmadineżad zainicjował industrializację swojego kraju, który do tej pory opierał się niemal wyłącznie na dochodach z ropy naftowej. Następnie zainicjował kompleksowy program naukowy mający na celu opanowanie syntezy jądrowej. Jego celem było ożywienie antyimperialistycznej rewolucji imama Chomeiniego poprzez opracowanie źródła energii, które położyłoby kres dominacji firm naftowych i wyzwoliło kraje rozwijające się. Projekt ten nigdy nie został w pełni zrealizowany, ponieważ Izrael zamordował czołowych naukowców w tej dziedzinie w Iranie.

Prawo do obrony przed atakami i wyzwolenia państw okupowanych

Wojna wywołana przez Izrael i Stany Zjednoczone 28 lutego 2026 roku sprowokowała Iran do podjęcia strategicznych decyzji. Nie mogąc odpowiedzieć Stanom Zjednoczonym, oddalonym o 10 000 kilometrów, irańska Gwardia Rewolucyjna zaatakowała amerykańskie bazy wojskowe w Zatoce Perskiej. Stany Zjednoczone były zdumione dalekosiężnymi konsekwencjami tych działań: bez regionalnych baz agresor był bezbronny. Aby kontynuować ofensywę, musiał operować z Diego Garcia (Mauritius) i Niemiec.

Na poparcie swojego stanowiska dyplomaci wskazali, że prawo międzynarodowe uznaje legalność ich działań. Powtórzyli rezolucję Zgromadzenia Ogólnego ONZ nr 3314 (XXIX) i potwierdzili, że prawo do stawiania oporu agresji obejmuje również państwa, w których znajdują się zagraniczne bazy wojskowe wykorzystywane do agresji  [ 3 ] .

Niektóre z tych państw, takie jak Zjednoczone Emiraty Arabskie, przez prawie pięćdziesiąt lat omijały blokadę USA (którą Zachód błędnie nazywał „sankcjami”) i były sojusznikami Iranu. Wszyscy zachodni stratedzy uważali za nie do pomyślenia, że ​​Iran zaatakuje własnych sojuszników. Jednak Gwardia Rewolucyjna postanowiła zaatakować własnych sojuszników, aby pokazać, że Stany Zjednoczone nie chronią ich, lecz wręcz zagrażają im.

Irańscy dyplomaci przypomnieli swoim arabskim sąsiadom, że zgodnie z prawem międzynarodowym mają obowiązek zakazać wykorzystywania baz, które u siebie gościły, do aktów agresji; w przeciwnym razie staliby się współwinni agresji.

Arabskie elity polityczne, zwłaszcza te w Zatoce Perskiej, pozostają pod wpływem byłych mocarstw kolonialnych. Często wręcz je podziwiają. Zjednoczone Emiraty Arabskie uzyskały niepodległość dopiero w 1971 roku. Do tego czasu były częścią Imperium Brytyjskiego i podporządkowane Indiom Brytyjskim.

Ataki Iranu uderzyły więc niczym piorun:
(1) Stany Zjednoczone, wiodąca potęga militarna zimnej wojny, nie były w stanie się przed nimi obronić;

(2) Organizacja Narodów Zjednoczonych również nie była w stanie jej obronić, gdyż rezolucja 2817 (z dnia 11 marca 2026 r.) narusza prawo międzynarodowe;

(3) Państwa Zatoki Perskiej były zatem bezbronne, ponieważ żadne z nich nie miało znaczącej armii (armie Arabii Saudyjskiej i Kataru składają się głównie z bojowników zagranicznych).

Wierni naukom imama Chomeiniego Strażnicy Rewolucji kierowali swoje ataki zarówno w celu destabilizacji społeczeństw arabskich w Zatoce Perskiej, jak i zachęcenia ich państw do oderwania się od Anglosasów.

Kontrola Cieśniny Ormuz i wyzwolenie banków zagranicznych pod nadzorem Ministerstwa Finansów

Pierwszym krajem, który podjął ten krok, był Sułtanat Omanu. Chociaż nie posiadał on baz amerykańskich, zamknął swoją przestrzeń powietrzną dla Sił Powietrznych USA, a swoje wody terytorialne dla okrętów Marynarki Wojennej USA.

Dostrzegając panikę, jaką wywołało to wśród zachodnich firm żeglugowych, Straż Rewolucyjna zdała sobie sprawę, że kontrola nad Cieśniną Ormuz pozwoli im zaatakować gospodarkę Zachodu, który przez pół wieku wspierał anglosaską blokadę Iranu. Irańscy dyplomaci po raz kolejny pospieszyli Iranowi z pomocą, podkreślając, że prawo międzynarodowe zezwala na zamknięcie cieśniny, ale nie wszystkim, a jedynie agresorom.

W związku z tym Gwardia Rewolucyjna postanowiła zakazać przepływania przez cieśninę statkom pływającym pod banderą anglosaską lub czarterowanym przez firmy anglosaskie. Dyplomaci odparli, że prawo międzynarodowe nie zezwala na pobieranie opłat za przejazd przez cieśninę, ale zezwala państwom graniczącym na podejmowanie środków ostrożności w celu ochrony środowiska. Na przykład Iran i Oman mogłyby wspólnie wymagać od tankowców udzielenia gwarancji na wypadek katastrofy, takiej jak katastrofa Amoco Cadiz.

Wraz z utworzeniem 1 maja Administracji Cieśniny Zatoki Perskiej (PGSA), nie czekając nawet na zgodę Omanu, Straż Rewolucyjna Stanów Zjednoczonych uczyniła z wojny w Zatoce Perskiej scenę dla swojej antyimperialistycznej rewolucji. Aby przepłynąć przez cieśninę, mocarstwa zachodnie muszą zdeponować fundusze w irańskich bankach, które są im zwracane po przepłynięciu. Problem: anglosaskie oblężenie Iranu odbywa się również za pośrednictwem systemu bankowego SWIFT. Wszystkie zachodnie banki zobowiązały się wobec Departamentu Skarbu USA do nieprowadzenia handlu z Iranem pod groźbą astronomicznych kar. Na przykład BNP Paribas, który prowadził handel z Iranem i Kubą, został niedawno skazany na zapłatę grzywny w wysokości 9 miliardów dolarów. Żaden zachodni bank nie przerwie zatem anglosaskiego oblężenia Iranu… chyba że, co zrozumiałe, firmy żeglugowe będą naciskać na decydentów politycznych, aby uwolnili się spod jarzma Anglosasów.

Problem Cieśniny Ormuz nie dotyczy zatem wprowadzenia opłaty drogowej – która nigdy nie istniała – lecz poddania się przez sojuszników Stanów Zjednoczonych ustawie o ujawnianiu informacji o podatkach od rachunków zagranicznych (FATCA); poddanie się tej ustawie czyni ich wspólnikami Stanów Zjednoczonych.

Należy pamiętać, że Zachód jako cywilizacja rozwinął się w średniowieczu na podstawie potępienia przez Kościół katolicki oblężeń wojskowych i że Kościół nadal sprzeciwia się oblężeniom Kuby, Iranu i Korei Północnej.

Ponadto Iran wezwał Ansar Allah do zamknięcia cieśniny Bab el-Mandab dla statków agresora. Według armii tego jemeńskiego ugrupowania, celem ataku mogą stać się statki izraelskie i amerykańskie. Jak dotąd jednak groźby te nie zostały zrealizowane.

Zawieszenie broni w Libanie i odłączenie Waszyngtonu od Tel Awiwu

Podczas gdy kwestia współudziału mocarstw zachodnich pozostaje nierozwiązana w stolicach anglosaskich, Irańczycy byli zaskoczeni, że Stany Zjednoczone, które 11 kwietnia w Islamabadzie zgodziły się na zasadę zawieszenia broni na wszystkich frontach, w tym w Libanie, nie zareagowały na działania Izraela w Libanie, mimo że prezydent Trump ogłosił 16 kwietnia zawieszenie broni między Izraelem a Libanem  [ 4 ] . Irańczycy zaczęli się martwić o relacje między Waszyngtonem a Tel Awiwem.

Jedna trzecia z nich uważała, że ​​Stany Zjednoczone i Izrael dążą do tego samego celu, jakim jest hegemonia, ale różnymi środkami. Kolejna jedna trzecia uważała, że ​​dzielą role „dobrego i złego policjanta”, a pozostała jedna trzecia była zdania, że ​​Donald Trump i Benjamin Netanjahu nie podzielają już tego samego zdania.

Tak czy inaczej, wszyscy wspólnie postanowili podjąć próbę rozdzielenia obu narodów. Oświadczyli, że wznowienie walk w Libanie jest sprzeczne z wstępnymi porozumieniami z Islamabadu, a tym samym z zawieszeniem broni. W konsekwencji zagrozili wznowieniem bombardowań państwa żydowskiego. Prezydent Stanów Zjednoczonych, dla którego poparcie dla Izraela jest kwestią historyczną i nie podlegającą dyskusji, nie był w stanie osiągnąć pokoju w Zatoce Perskiej z powodu działań Benjamina Netanjahu w Libanie.

Najpierw wymusił negocjacje pokojowe między Izraelem a Libanem w Waszyngtonie. Rozmowy rozpoczęły się w obecności Elbridge’a Colby’ego, zastępcy sekretarza obrony i głównego stratega amerykańskiego ataku na Iran. Izraelczycy domagali się całkowitej demilitaryzacji Hezbollahu, podczas gdy rząd libański, podzielający ten cel, domagał się przede wszystkim wdrożenia „mechanizmu” (tj. zawieszenia broni z 27 listopada 2024 r.).

Jednakże w 1948 roku państwa arabskie wypowiedziały wojnę Państwu Izrael, gdy Dawid Ben-Gurion proklamował powstanie Państwa Izrael, lekceważąc tzw. „Plan Podziału Palestyny” Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Libańskie siły zbrojne pod dowództwem emira Magida Arslane’a odniosły kilka zwycięstw, ale Wielka Brytania, spiesząc z pomocą społeczności żydowskiej w Palestynie (Jiszuw), wysłała armię jordańską pod dowództwem generała Johna Bagota Glubba (znanego jako „Glubb Pasza”) i jego brytyjskich oficerów, aby odeprzeć Arabów. Ta wojna arabsko-izraelska jest fałszywie przedstawiana przez Zachód jako zwycięstwo Izraela, podczas gdy w rzeczywistości było to zwycięstwo Brytyjczyków.

Niemniej jednak w 1965 roku Liga Państw Arabskich podjęła decyzję o zerwaniu wszelkich kontaktów z samozwańczym Państwem Izrael. Liban uchwalił następnie ustawę zakazującą obywatelom libańskim zawierania jakichkolwiek porozumień – finansowych, kulturalnych czy intelektualnych – ani jakichkolwiek innych relacji z izraelskimi instytucjami lub osobami. Przewiduje ona karę od trzech do dziesięciu lat pracy przymusowej oraz grzywnę w wysokości od 5000 do 40 000 funtów libańskich dla każdego sprawcy.
Ponadto artykuły 273, 275 i 285 Kodeksu karnego kryminalizują wszelkie „kontakty z wrogiem” i przewidują karę śmierci.

Mimo to delegacje obu krajów spotkały się w Waszyngtonie, chociaż parlament libański nie uchylił tego prawa.

Gdy 29 maja w Waszyngtonie rozpoczęła się kolejna runda nielegalnych negocjacji między Libanem a Izraelem, Izraelczycy wznowili ataki, zmuszając ludność cywilną do ucieczki i bombardując jej domy. Ofensywa ta zakończyła się zdobyciem zamku krzyżowców „Beau Fort” 31 maja. Strażnicy Rewolucji uznali, że Izrael jedynie negocjuje, aby zyskać na czasie, i wznowili bombardowania państwa żydowskiego.

Prezydent Trump początkowo groził Iranowi poważnymi konsekwencjami, ale potem ustąpił. Zmusił Izrael do zaprzestania działań wojennych i zaakceptował główne żądania Iranu. Iran właśnie zerwał stosunki między Waszyngtonem a Tel Awiwem, tworząc raczej hierarchiczną niż skoordynowaną relację.

Thierry Meyssan Tłumaczenie Wernera Leuthäussera

Czego naprawdę dotyczy memorandum irańsko-amerykańskie

Czego naprawdę dotyczy memorandum irańsko-amerykańskie

Pepe Escobar

Z perspektywy Teheranu oznacza to początek zupełnie nowej gry. Iran przetrwał wszystko, co rzuciły mu nie tylko jedno, ale dwa mocarstwa nuklearne. Zaufanie do czegokolwiek, co wyjdzie z „Barbarii”, jest zerowe.

Podczas teraz już całkowicie pozbawionego znaczenia szczytu G7 w Évian, „Cesarz Barbarii” ogłosił obecnym – w tym trzem pełnoprawnym członkom BRICS – że „jestem szefem”. Ironia losu była ewidentnie niezamierzona.

Przyjrzyjmy się więc memorandum „Bossa” między Iranem a Stanami Zjednoczonymi, które przedstawia jako swój układ („Zakończyłem dziesięć wojen”). Cóż, to nie jest układ. To memorandum o porozumieniu (MoU), w najlepszym razie elektronicznie podpisana obietnica kontynuowania rozmów. I nie kończy to wojny, którą sam rozpoczął 28 lutego.

Cokolwiek wydarzy się w Genewie w ten piątek, władca Barbarii nie podpisze memorandum. Celem jest zyskanie na czasie, uspokojenie rynków ropy naftowej i obligacji oraz potajemne wykorzystanie zawieszenia broni jako narzędzia politycznego. Oczywiście, pewne „odciążenie” ekonomiczne również zostanie uwzględnione – na przykład poprzez umożliwienie mniej więcej normalnego korzystania z Cieśniny Ormuz.

W najlepszym razie wojna z Iranem i szersza imperialna strategia destabilizacji Azji Zachodniej jako głównego frontu w wielkiej wojnie przeciwko strategicznemu partnerstwu Rosji i Chin wejdą w wolniejszą fazę – z dodatkową możliwością wiarygodnego zaprzeczenia.

Krótki rzut oka na nieustającą histerię w Waszyngtonie pokazuje, że kręgi plutokratyczne, które faktycznie sprawują władzę w USA, nie mają żadnego interesu w prawdziwym pokoju z Iranem. Maksyma ministra spraw zagranicznych Ławrowa pozostaje aktualna: USA nie są zdolne do dotrzymywania porozumień.

Obecnie dominują ograniczenia pragmatyczne. Ekipa Trumpa potrzebuje otwartej Cieśniny Ormuz – nawet jeśli Iran będzie pobierał opłaty za jej utrzymanie, ochronę środowiska i bezpieczeństwo – aby ustabilizować globalne rynki energii.

Co więcej, monarchie Zatoki Perskiej należące do Rady Współpracy Zatoki Perskiej, poprzez Pakistan jako mediatora oraz bezpośrednio poprzez Katar i Arabię ​​Saudyjską, jednoznacznie dały do ​​zrozumienia Waszyngtonowi, że po prostu nie mogą sobie pozwolić na dalszą eskalację wojny.

Z perspektywy realpolitik jasne jest, że ekipa Trumpa i rządząca plutokracja amerykańska nigdy nie zaakceptują sedna 14 żądań Iranu: całkowitego zniesienia wszystkich sankcji, formalnej nieingerencji w suwerenność Iranu, zakończenia wszystkich wojen z Państwami Osi Oporu oraz – idąc za pieniędzmi – pełnych reparacji wojennych.

Zamiast tego będziemy świadkami rozmów, które mogą przeciągnąć się do XXII wieku, dopóki pozostający pod wpływem syjonistów Kongres USA nie zniesie sankcji, a USA nadal będą wetować rezolucje w Radzie Bezpieczeństwa ONZ.

To, co „Szef”, który rzekomo „zakończył dziesięć wojen”, otrzymuje w krótkim okresie, to jedynie pozór zwycięstwa – porozumienie, które w rzeczywistości maskuje ogromną strategiczną porażkę.

Iran–Rosja–Chiny: Nierozerwalne partnerstwo

Zapomnijmy o tym, że architekci imperium kiedykolwiek przyznaliby, że Iranowi, za pomocą odstraszania, udało się przełamać amerykańską dominację w Azji Zachodniej i ustanowić się jako wiodąca potęga regionalna, a także wschodząca potęga globalna – popierana przez zdecydowaną większość Globalnego Południa.

Od teraz, w najlepszym razie, można spodziewać się niestabilnych, hybrydowych i częściowo kontrolowanych turbulencji – w tym ciągłych prowokacji i tajnych operacji. Osłabiona wersja podejścia „maksymalnej presji” ma na celu utrzymanie Teheranu w stanie ciągłej gotowości i, w idealnym przypadku, wymuszenie dalszych ustępstw.

Jeśli jednak stratedzy Barbarii wierzą, że w ten sposób uda im się osłabić strategiczne partnerstwo Iranu z Rosją i Chinami, rzeczywistość pokaże, że się mylą.

W szczególności Chiny, ale także Rosja, wspierały pakistańskie wysiłki mediacyjne mające na celu osiągnięcie pewnego rodzaju porozumienia między USA a Iranem. Ghalibaf odgrywa obecnie kluczową rolę w rozwijaniu strategicznych relacji między Chinami a Iranem. Pekin i Moskwa doskonale zdają sobie sprawę, że amerykańska obsesja na punkcie ograniczania i kontrolowania wąskich gardeł energetycznych jest ostatecznie skierowana przeciwko nim i przeciwko integracji euroazjatyckiej.

Cała ta farsa wokół Czternastu Punktów, niekończących się negocjacji, rzekomych zawieszeń broni i podpisania memorandum służy jednocześnie jako gigantyczna operacja informacyjna: ma ona zasygnalizować rynkom i łatwowiernej opinii publicznej, że Barbarzyńcy rzekomo dążą do pokoju.

Do tego dochodzi obsesja na punkcie programu nuklearnego. Najpóźniej, gdy rozpoczną się 60-dniowe negocjacje przewidziane w memorandum, stanie się jasne, czego tak naprawdę chce ekipa Trumpa.

Amerykański zakaz wzbogacania uranu wysyła bezpośredni sygnał do krajów takich jak Turcja, Arabia Saudyjska, Korea Południowa, Japonia, a nawet Niemcy: każdy, kto przekroczy próg nuklearny wykraczający poza ramy ustalone przez USA, będzie musiał stawić czoła problemom.

Podążajmy za pieniędzmi

Tak, w swej istocie jest to pułapka.

12 miliardów dolarów – połowa z 24 miliardów dolarów – które zostaną uwolnione w pierwszej fazie, najprawdopodobniej przepłynie przez banki w Katarze, Omanie i być może w Arabii Saudyjskiej. To da Departamentowi Skarbu USA praktycznie nieograniczone możliwości monitorowania i wgląd w strukturę irańskich banków offshore.

Irańskie władze oczywiście zdają sobie z tego sprawę. W związku z tym zostaną wykorzystane liczne alternatywne i tajne mechanizmy finansowe.

Suwerenność, cierpliwość – i palec na spuście

Co będzie dalej?

Przede wszystkim zamrożona wojna. Nie głęboki mróz, ale zamrożone państwo.

Oczekuje się, że ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz obniży cenę ropy do około 75 dolarów za baryłkę. Rozpocznie się uwalnianie 12 miliardów dolarów. Następnie rozpoczną się rozmowy na temat swego rodzaju okrojonego JCPOA 2.0 – albo w Genewie, albo, co bardziej prawdopodobne, w Islamabadzie. Negocjacje te mogą się przeciągnąć, często w napiętej atmosferze, aż do wyborów parlamentarnych w USA. Potem wszystko będzie niepewne.

Zaraz po podpisaniu memorandum Teheran koncentruje się na pozytywnych aspektach. Oczekuje się, że eksport ropy zostanie wznowiony w ten weekend. Możliwe są pewne wyjątki od sankcji, na przykład w sektorze bankowym, transportowym i ubezpieczeniowym, co ułatwiłoby eksport. Irański supertankowiec opuścił już port Czabahar i bez przeszkód przeszedł przez amerykańską blokadę.

„Szef” liczy na powrót ropy naftowej na rynki, co doprowadzi do spadku cen energii, uspokojenia rynków i spadku inflacji. Ma nadzieję, że dzięki temu polityczny koszt strategicznej porażki, za którą odpowiada, zniknie ze świadomości społecznej.

I oczywiście pojawi się cała masa nowych rozproszeń – od Kuby po Grenlandię, a także łatwych do manipulowania europejskich wasali.

W skrócie, mistrzowski plan „szefa”: zyskać na czasie, ogłosić sukces i mieć nadzieję, że nikt nie krzyknie „strategiczna katastrofa”.

Z perspektywy Teheranu sytuacja jest jednak zupełnie inna.

Iran przetrwał wszystko, co rzuciły mu w ręce dwa mocarstwa nuklearne. Kraj przetrwał, a nawet wyszedł z tego silniejszy. Jego jedność narodowa została wyraźnie zademonstrowana całemu światu. Teheran nie idzie na żadne znaczące ustępstwa.

Wręcz przeciwnie: Iran kontroluje teraz Cieśninę Ormuz. Nie ma odwrotu. Zaufanie do czegokolwiek, co pochodzi od barbarzyństwa, jest zerowe. Niemniej jednak Teheran nadal będzie wykazywał się ogromną cierpliwością.

W połączeniu z odważną ręką na spuście.

Źródło: Czego dotyczy porozumienie między Iranem a USA

Naftowe uderzenie w Chiny

Naftowe uderzenie w Chiny

Andrzej Szczęśniak myslpolska/naftowe-uderzenie-w-chiny

Blokada naftowa Zatoki Perskiej najmocniej uderzyła w Chiny, które utraciły już drugie źródło dostaw. To może być kolejny krok w odcinaniu źródeł ropy i gazu wielkiemu konkurentowi Ameryki.

Donald Trump igra z ogniem, przeciągając kryzys irański w nieskończoność. Co chwila zapowiadany jest pokój, podpisanie porozumień, zakończenie blokady Cieśniny Ormuz, ale to wszystko tylko szum medialny. Realnie trwa blokada najważniejszego punktu logistycznego świata, a pewien aspekt tej gry jakoś ucieka obserwatorom w natłoku oświadczeń, wpisów, wahań cen itp. itd. …

To Chiny, najbardziej poszkodowany w tym kryzysie odbiorca ropy, którego problemy zaczęły się już wcześniej – od porwania prezydenta Wenezueli. Po chirurgicznej operacji sił specjalnych 3 stycznia 2025 r. Nicolas Maduro wylądował w Nowym Jorku w kajdankach, by stanąć przed amerykańskim sądem pod wydumanymi zarzutami handlu narkotykami. Pozwoliło to Waszyngtonowi przejąć pełną kontrolę nad największymi złożami ropy na świecie i kontrolować cały handel wenezuelską ropą przez amerykańskie banki i decydować, kto i komu będzie sprzedawał i na co idą dochody. Zaś nielegalny eksport blokuje amerykańska flota na Morzu Karaibskim. Dzięki temu czarne wenezuelskie złoto nie płynie już do Chin, za to ląduje w USA czy w Indiach.

Jednak to nie były znaczące ilości – około czterech procent importu. Ale teraz Donald Trump zajął się największym źródłem ropy dla Chin: Zatoką Perską. Ta wojna – nie-wojna trwa już ponad 100 dni, raz się toczy, raz zamiera, ale jeden element jest stabilny: blokada Cieśniny Ormuz. I to ona właśnie odcina Chinom nie tylko objętą sankcjami irańską ropę, ale większość dostaw z Zatoki Perskiej. A było to ponad 5 milionów baryłek dziennie, czyli prawie połowa całego importu ropy naftowej do Państwa Środka.

Chiny importują 70% potrzebnej im ropy, dlatego odcięcie jej dostaw jest dla nich wyjątkowo groźne. A wojna z Iranem najmocniej uderzyła w ten słaby punkt strategicznych surowców. Z ilości, których zabrakło na  globalnym rynku, najwięcej – aż trzy czwarte – zabrakło właśnie Chinom. Ich import ropy skurczył się o jedną trzecią – z  11,7 mln w lutym do 7,8 mln b/d w maju. Żebyśmy mieli wyobrażenie o skali problemu – to  ponad 5-krotnie więcej niż zużycie ropy w Polsce.

Główny dostawca – Arabia Saudyjska, na razie wywiązuje się ze zobowiązań, ilości eksportowanej ropy prawie się nie zmieniły dzięki rurociągowi do Morza Czerwonego. Iran przez pewien czas również nie zmniejszał eksportu, ale inni dostawcy, jak Irak, Emiraty, Oman czy Kuwejt – praktycznie zaprzestali dostaw.

Sam Iran był oczywiście ważnym dostawcą ropy dla Pekinu, ale było to jedynie 12% importu chińskiego. Dla Iranu Chiny były strategicznym odbiorcą – 80% całej produkcji irańskiej ropy, podlegającej amerykańskim restrykcjom, szmuglowano tam, dlatego śladu w oficjalnych statystykach nie było żadnych.

Zablokowanie Cieśniny zadało Chinom odczuwalny cios, najważniejsze chińskie źródła zaopatrzenia zostały skutecznie zablokowane. A zastąpić tę ropę nie jest wcale łatwo, wszyscy na nią teraz wręcz polują. Nawet ropa rosyjska, której cenę wcześniej obniżano o 20 USD/b, by zneutralizować amerykańskie sankcje, teraz sprzedaje się jak świeże bułeczki. Bez żadnych upustów, i na dodatek uwolniona od sankcji. Co dziwne – jej  eksport do Chin także spadł, prawie o połowę. Ale Chińczycy żądali dużych zniżek, więc teraz mogli zostać przelicytowani przez innych odbiorców.

Blokada Cieśniny Ormuz pozbawia Chiny także dużych ilości LNG. Przez Cieśninę przechodzi prawie jedna trzecia importowanego gazu skroplonego, przede wszystkim z Kataru. Jednak gaz ziemny odgrywa niewielką rolę w miksie energetycznym Państwa Środka (9% udziału w źródłach energii). Ropa jest kluczowym surowcem, który będzie decydował o chińskim rozwoju.

Dotychczasowe działania Donalda Trumpa zaczynają się układać w pewną spójną całość. Właśnie energetyczną i skierowaną przeciwko Państwu Środka. Nie bez przyczyny przecież najgłośniejszą strategią amerykańskiego prezydenta jest „Dominacja Energetyczna”. Ale niech się zbierze trochę więcej poszlak…

Andrzej Szczęśniak

Myśl Polska, nr 25-26 (21-28.06.2026)

„Izrael najwyraźniej zaplanował atak na irańską delegację” – wybuchowe informacje wywiadowcze

Escobar i Johnson : „Izrael najwyraźniej zaplanował atak na irańską delegację” – wybuchowe informacje wywiadowcze

Na krótko przed kluczowymi rozmowami między USA a Iranem, pojawiły się doniesienia o otrzymaniu informacji wywiadowczych wskazujących na możliwe plany ataku na członków irańskiej delegacji. Oświadczenie to padło we wspólnej audycji radiowej z udziałem dziennikarza Pepe Escobara, byłego oficera CIA Larry’ego Johnsona i pakistańskiego analityka Zulfiqara Aliego.

Według nich, ostrzeżenia te doprowadziły do ​​przeniesienia wydarzenia, pierwotnie planowanego w Islamabadzie, do kurortu Bürgenstock w Szwajcarii ze względów bezpieczeństwa, choć zmiana ta nie została jeszcze oficjalnie potwierdzona.

Według niej pakistańscy pośrednicy otrzymali informację, że izraelscy aktorzy mogą rozważać atak na jednego z przedstawicieli Iranu. Escobar stwierdziła, że ​​informacja została potraktowana tak poważnie, że wdrożono nadzwyczajne środki bezpieczeństwa.

„Pakistańscy mediatorzy otrzymali informacje wywiadowcze wskazujące, że Izraelczycy, zgodnie ze swoją zwyczajową praktyką, mogą rozważać zabójstwo jednej z kluczowych postaci Iranu” – powiedział Escobar. Jako możliwy cel wskazał wysoko postawionych członków irańskiej delegacji.

Mówi się, że Pakistan ostrzegł Izrael.

Jeszcze bardziej kontrowersyjne jest twierdzenie, że Pakistan wysłał później bezpośrednie ostrzeżenie do Izraela.

Według Escobara wiadomość brzmiała w zasadzie tak: „Jeśli spróbujecie sabotować podpisanie umowy lub podjąć działania wymierzone w życie przedstawicieli Iranu, odezwiemy się do was bezpośrednio – i nie będzie to przyjemne”.

Zulfiqar Ali wielokrotnie potwierdzał tę relację, stwierdzając, że otrzymywał te same informacje przez kilka kolejnych dni od osób bezpośrednio zaangażowanych w ten proces. „Irańczycy zostali jednoznacznie poinformowani: jeśli będziecie się tym przejmować, odezwiemy się do was” – powiedział.

Escobar: Izrael chce wstrzymać proces

Escobar uważa, że ​​władze Izraela od dawna znają szczegóły negocjacji i są zdecydowane zapobiec pojednaniu między Waszyngtonem a Teheranem.

„Oczywiście, że mają kopię. Każdy w świecie arabskim ma już kopię” – powiedział Escobar, odnosząc się do dokumentów negocjacyjnych. Myśl, że Izrael nie wie, co jest przedmiotem negocjacji, jest nierealna.

Argumentował dalej, że pewne kręgi w Izraelu postrzegały cały proces jako zagrożenie. W związku z tym istniało ryzyko dalszych prowokacji lub eskalacji.

„Nie ma innego sposobu, żeby odstraszyć tych ludzi. Są niesamowicie niebezpieczni. Są wściekli z powodu tej umowy” – wyjaśnił Escobar.

Larry Johnson: Izrael może dalej eskalować konflikt

Larry Johnson przestrzegł również przed sprowadzaniem wydarzeń wyłącznie do kwestii premiera Benjamina Netanjahu.

Nawiązał do wypowiedzi byłego premiera Izraela Naftalego Bennetta, który jego zdaniem zajął jeszcze twardsze stanowisko wobec Iranu.

„To pokazuje, że zdecydowana większość społeczeństwa izraelskiego nadal pragnie konfliktu z Iranem i marzy o zniszczeniu Hezbollahu” – powiedział Johnson. Jednocześnie przyznał, że potencjał militarny Izraela jest ograniczony bez wsparcia Stanów Zjednoczonych.

Chiny, Pakistan i Iran zbliżają się do siebie

Kolejnym ważnym tematem dyskusji była rola Chin.

Johnson i Escobar twierdzili, że wszystkie kluczowe działania mediacyjne Pakistanu były ściśle skoordynowane z Pekinem. Twierdzili, że Chiny wywierały znaczący wpływ polityczny, gospodarczy i militarny na rozwój sytuacji.

Escobar mówił nawet o pogłębiającej się osi strategicznej między Chinami, Iranem i Rosją.

„Wszystko, co zostało uzgodnione między pakistańskimi mediatorami a irańskimi negocjatorami, zostało zaakceptowane przez Chiny” – powiedział.

Presja ekonomiczna zmusza Waszyngton do działania.

Johnson uważa jednak, że kluczowy jest inny czynnik: gospodarka.

Argumentował, że Stany Zjednoczone znajdują się pod ogromną presją z powodu malejących strategicznych rezerw ropy naftowej. Konsekwencje gospodarcze kryzysu nie są jeszcze w pełni widoczne, ale mogą stać się odczuwalne na całym świecie w ciągu kilku miesięcy.

„Trump zobaczył te liczby i najwyraźniej kompletnie stracił panowanie nad sobą” – dodał Escobar. Według niego, strach przed szokiem gospodarczym był jednym z głównych powodów niedawnych działań dyplomatycznych.

Ostrzeżenie przed dalszymi próbami sabotażu

Mimo całego postępu, strony zaangażowane w ten proces nadal spodziewają się prób jego storpedowania.

Zulfiqar Ali wyraził się o tym szczególnie jasno pod koniec dyskusji:

„Jeśli syjoniści zrobią to, co zwykle robią, to tym razem nauczą się czegoś, czego wcześniej nie zrobili”.

Według Escobara, Johnsona i Alego, informacje pochodzą ze źródeł bezpośrednio zaangażowanych w trwające negocjacje. Rozmówcy przedstawili obraz niezwykle delikatnego procesu dyplomatycznego, przyćmionego, jak twierdzili, przez zagrożenia dla bezpieczeństwa, rywalizację geopolityczną i potencjalne próby jego zakłócenia.

Koprodukcja Izrael – USA. MEM-y

———————————-

———————————-

———————————–

Bro w amerykańskim slangu to potoczne określenie brata lub kumpla. To skrót od angielskiego słowa brother

—————————————

———————–

—————————————–

————————————-

Negocjacje z Ukrainą już tego lata? Co omawiano o Ukrainie na szczycie G7?

Negocjacje już tego lata? Co omawiano o Ukrainie na szczycie G7?

Kwestia pokojowego rozwiązania konfliktu na Ukrainie była tematem szczytu Grupy Siedmiu (G7), który odbył się w dniach 15-17 czerwca w alpejskim kurorcie Évian-les-Bains. Agencja TASS informuje, kiedy przywódcy G7 uważają, że mogą się odbyć negocjacje i jakie działania podejmują, aby je osiągnąć.Redaktorzy strony internetowej TASS

17 czerwca, tass-ru/mezhdunarodnaya-panorama

© Isabel Infantes – Pool/Getty Images

„Pierwsza prawdziwa szansa” na pokój

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz ogłosił , że konflikt na Ukrainie po raz pierwszy daje szansę na pokój. Stwierdził, że nowym wydarzeniem na tym spotkaniu G7 jest jednomyślność wszystkich partnerów w ocenie sytuacji. Nazwał to „bardzo dobrą wiadomością”, ponieważ kanclerz zauważył, że konflikt nabrał nowego rozpędu w ostatnich dniach i tygodniach. Merz zauważył również, że dyskusje prowadzone między partnerami z G7 i prezydentem USA Donaldem Trumpem – zarówno podczas oficjalnych spotkań, jak i przy okazji – napawają optymizmem.

Niemiecki minister spraw zagranicznych Johann Wadephul z kolei ogłosił gotowość Europy do negocjacji z Rosją w celu rozwiązania konfliktu. Stwierdził, że sygnał został już wysłany do Moskwy. Uważa, że ​​Rosja musi teraz podjąć decyzję, czy „negocjować, czy strzelać”. Jego zdaniem negocjacje mogłyby rozpocząć się już tego lata.

Wadephul przyznał, że konflikt nie przynosi żadnej ze stron korzyści militarnych. „Jedyne, co się dzieje, to to, że ludzie giną. Każdego dnia” – powiedział niemiecki minister spraw zagranicznych. Podkreślił również, że Europa „nie jest neutralna” w tej sytuacji.

Według Bloomberga , przewodniczący Rady Europejskiej António Costa próbuje nawiązać kontakt z Moskwą w celu przygotowania rozmów. Agencja donosiła, że ​​„jeden z kluczowych doradców Costy” rzekomo „przeprowadził dwie rozmowy telefoniczne z wysoko postawionym rosyjskim urzędnikiem bliskim prezydentowi Rosji”. Agencja przyznała jednak, że nie posiada oficjalnego potwierdzenia tych informacji ani z Brukseli, ani z Moskwy.

Potrzebny jest odpowiedni moment

Prezydent Szwajcarii i Federalny Departament Gospodarki, Edukacji i Badań Naukowych Guy Parmelin wyraził opinię, że potrzebny jest odpowiedni moment, aby przyspieszyć proces pokojowy. „Czasami takie podejście jest rozczarowujące, ale czasami przynosi bardzo dobre rezultaty, jeśli zachowa się realizm i pragmatyzm” – powiedział Parmelin.

Oznajmił również, że Szwajcaria jest gotowa zapewnić platformę do negocjacji.

Jednak, jak powiedział wcześniej agencji TASS ambasador Rosji w Bernie Siergiej Garmonin  , Rosja nie potrzebuje „dobrych usług” ze strony Szwajcarii, która w oczach Moskwy straciła reputację uznanego państwa neutralnego. Dyplomata tłumaczył to przyjęciem przez ten kraj sankcji UE i brakiem reakcji na ataki Kijowa na rosyjską ludność cywilną.

Czy Europa próbuje sabotować negocjacje?

Ambasador Federacji Rosyjskiej w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Rodion Miroshnik wyraził opinię, że państwa europejskie, zwłaszcza Wielka Brytania, Niemcy i Francja, starają się zakłócić negocjacje.

Na początku czerwca prezydent Francji Emmanuel Macron, Merz, premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer i Wołodymyr Zełenski przeprowadzili rozmowy na Downing Street, po których wydali oświadczenie polityczne określające pięć podstawowych warunków rozpoczęcia procesu pokojowego. Obejmowały one gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy, w tym rozmieszczenie sił międzynarodowych, utrzymanie zamrożenia aktywów rosyjskich do czasu pełnego odszkodowania za szkody oraz natychmiastowe i całkowite zawieszenie broni.

Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa zauważyła , że ​​przywódcy „Europejskiej Trójki” stawiają warunki, które są dla Moskwy ewidentnie nie do przyjęcia.

Czy Trump będzie przeszkadzał UE?

Szczególne zainteresowanie partnerów G7 wzbudziło oświadczenie Trumpa , że ​​Waszyngton zamierza skupić się na rozwiązaniu konfliktu na Ukrainie, ponieważ zakończono już prace nad memorandum o porozumieniu z Iranem, mającym na celu zakończenie działań wojennych.

Ostatnia runda rozmów trójstronnych między Rosją, Stanami Zjednoczonymi i Ukrainą odbyła się w Genewie w dniach 17–18 lutego. Przewodniczący rosyjskiej delegacji, Władimir Miedinski, określił je jako trudne, ale rzeczowe.

Według Politico , powołującego się na źródła, europejscy sojusznicy Kijowa obawiają się, że „uwolniony od codziennego ciężaru radzenia sobie z kryzysem irańskim”, Trump „może próbować przejąć kontrolę nad rozmowami pokojowymi na Ukrainie, zepchnąć je na margines i pokrzyżować strategię wywierania maksymalnej presji na Rosję i pełnego wsparcia dla Ukrainy”.

Jeden z dyplomatów UE przyznał, że odciągnięcie uwagi amerykańskiego przywódcy od konfliktu na Ukrainie „nie było aż tak złą rzeczą”.

W nadchodzących tygodniach, jak przypomina gazeta, UE planuje sfinalizować 21. rundę sankcji wobec Rosji. „Jednak niewiele wskazuje na to, że Stany Zjednoczone, które złagodziły sankcje energetyczne wobec Rosji w obliczu gwałtownego wzrostu światowych cen energii, zamierzają pójść w ich ślady, a tym bardziej przeznaczyć dodatkowe fundusze na wsparcie działań militarnych Kijowa” – napisała gazeta.

Co więcej, szwajcarski portal informacyjny Schweiz heute zauważył , że Trump ostentacyjnie zignorował Zełenskiego podczas szczytu, nie witając się z nim.

Jak donosił Zełenski , podczas spotkania z Trumpem na szczycie zwrócił się on o licencję na produkcję przechwytujących pocisków balistycznych, ale Trump nie udzielił jednoznacznej odpowiedzi. Jednak, według Zełenskiego, tym razem amerykański przywódca „pozytywnie” odniósł się do jego prośby. Ukraina zwróciła się do Stanów Zjednoczonych o licencje na produkcję systemów Patriot i pocisków rakietowych już w 2025 roku, ale Waszyngton nie odpowiedział na te prośby.

Presja na Rosję i wsparcie dla Ukrainy

Wsparcie Kijowa i zwiększenie presji na Moskwę również znalazły się w programie szczytu. Merz oświadczył, że wysiłki w tym kierunku będą kontynuowane.

Zapytany, czy Trump obiecał poparcie dla nowych sankcji antyrosyjskich i czy Europejczycy rzeczywiście zasiądą do negocjacji w przyszłości, odpowiedział, że nie ma co do tego wątpliwości. Ponadto Trump stwierdził , że Stany Zjednoczone mogą wkrótce cofnąć zniesienie sankcji na rosyjską ropę.

Kraje G7 zwiększą presję na sankcje wobec Rosji, w tym na jej sektor naftowo-gazowy, z powodu sytuacji na Ukrainie, zgodnie ze wspólnym oświadczeniem w sprawie kwestii geopolitycznych wydanym przez uczestników szczytu. Przywódcy G7 uważają, że porozumienie między USA a Iranem w sprawie odblokowania Cieśniny Ormuz stwarza sprzyjające warunki do zwiększenia presji na sankcje wobec Rosji. Macron dodał , że kraje G7 „zamierzają kontynuować walkę” z tzw. flotą cieni Rosji.

Grupa Siedmiu zamierza zwiększyć dostawy systemów obrony powietrznej, dodatkowych pocisków przechwytujących i pocisków dalekiego zasięgu dla Ukrainy. „Jesteśmy również gotowi rozważyć udzielenie Ukrainie licencji, które pozwolą jej zwiększyć własną produkcję wojskową” – czytamy w dokumencie. Według Macrona , podczas rozmów Trump „podkreślał wagę mobilizacji amerykańskiego przemysłu obronnego i zdolności do dostarczania takiego sprzętu”.

Ponadto G7 zamierza udzielić dodatkowego wsparcia ukraińskiemu sektorowi energetycznemu, aby pomóc mu przetrwać nadchodzącą zimę. „Podkreślamy wagę odporności energetycznej, biorąc pod uwagę potrzeby i priorytety określone przez władze Ukrainy” – czytamy w oświadczeniu.

Lydia Misnik