Sunday Strip: The Near is End
Trump Takes DC
Robert W Malone MD, MS Jan 19, 2025

Deja-vu:












I watched the whole, so you don’t have to…
(The truth is – once you start watching, it is hard to press that pause button)









Robert W Malone MD, MS Jan 19, 2025

Deja-vu:












I watched the whole, so you don’t have to…
(The truth is – once you start watching, it is hard to press that pause button)









https://pch24.pl/jak-pijany-noe-pawel-lisicki-o-papieskich-inwektywach-w-kierunku-tradsow
Papież Franciszek w swojej autobiografii pt. „Miej nadzieję” uderzył w tradycjonalistów, zarzucając im m.in. niestabilność emocjonalną. Kuriozalne słowa papieża ostro skomentował publicysta katolicki, Paweł Lisicki.
Publicysta na łamach dorzeczy.pl przypomina fragment Księgi Rodzaju, w którym pijany Noe leży nieprzytomny w swoim namiocie, a synowie muszą okryć jego nagość. „Niezależnie od tego jak się interpretuje ten fragment Biblii można uznać, że Franciszek zachowuje się jakby był właśnie odurzonym Noem: wyrzuca z siebie brutalne i opryskliwe sądy, nie zważa na to jak muszą się czuć systematycznie przez niego obrażani wierni; gorzej, robi wrażenie, jakby wręcz nie rozumiał i nie znał prawdy katolickiej” – podkreśla Lisicki.
Franciszek za „kuriozalne” uznał zainteresowanie tradycyjną liturgią zwłaszcza młodszych pokoleń. Zdaniem papieża to nie jest wcale „radość z Tradycji”, ale „przejaw klerykalizmu”. Umiłowanie tradycyjnej liturgii określił jako „sekciarską nowoczesność”, rzekomo zamaskowaną pod powrotem do sacrum.
Papież posunął się jeszcze dalej. De facto oskarżył tradycjonalistów o niestabilność psychiczną. „Czasem za tymi kostiumami kryje się poważne niezrównoważenie, zaburzenia afektywne, problemy z zachowaniem, złe samopoczucie, co można instrumentalizować” – napisał.
„Podsumujmy nauki Franciszka: katolicy przywiązani do tradycyjnych form pobożności są sekciarzami, ludźmi poważnie niezrównoważonymi, cierpiącymi na „zaburzenie afektywne” itd., itp. Jest to nie tylko obraźliwe i pogardliwe, ale także najzwyczajniej w świecie, niedorzeczne” – przekonuje Lisicki.
W jego opinii nie dziwi, że coraz więcej ekspertów powątpiewa czy Franciszek w ogóle jest papieżem, skoro wygłasza jawnie niekatolickie poglądy. Do takich Lisicki zaliczył nie tylko przekłamania na temat tradycyjnej liturgii, ale zgodę na błogosławieństwa par LGBT i ataki wymierzone w tym kontekście w biskupów stojących na straży dotychczasowej nauki Kościoła.
Źródło: dorzeczy.pl PR
Autor: CzarnaLimuzyna , 19 stycznia 2025
– Nie za bardzo wiadomo w jaki sposób mielibyśmy wypełnić tę lukę zwłaszcza jeśli chcemy być w zgodzie z tym, czego naucza dzisiejsze filisterium naszego Kościoła mieszanego.
Słowa kardynała odbiły się szerokim echem. Najpierw od najbliższego otoczenia – ścian i sklepienia, rezonując cichym klaśnięciem w opróżnionych – na czas skupienia – głowach zgromadzonych dostojników, by w chwilę potem zostać wessane przez wytworzoną w ten sposób próżnię.
Oryginalna wypowiedzi na temat banera „Chanuka czy Boże Narodzenie” jest autorstwa kardynała Rysia wymienionej przeze mnie obediencji.
– Ten baner jest antyludzki, antyeuropejski, nie wiem, czy jest antysemicki, ale na pewno jest antychrześcijański. Jeśli ktoś po raz kolejny stawia taką ‘alternatywę’ w Europie, to robi rzecz niedopuszczalną.
Katolicki baner jest rzeczą Niedopuszczalną?
Dlaczego zwolennik synodalności nie powiedział po prostu, że baner nie jest żydowski, lecz użył takich właśnie słów na jego określenie, pozostanie gorzką tajemnicą jego intelektualnego podniebienia. Nie jest za to tajemnicą, że kardynał Kościoła mieszanego z uporem heretyka organizując co roku w Kościele katolickim “dni bez Jezusa i Maryi “, wpisuje się antykatolicki nurt.
Aby nikt nie pozostał z uczuciem niedosytu wyjaśnię, że obediencja, do której przystał swego czasu kardynał, twierdzi, że dzieło zbawienia dokonuje się nie tylko w Kościele katolickim, ale również w Synagodze.
Co powstrzymuje w takim razie od przejścia na judaizm wyświęconego swego czasu na katolickiego kapłana Grzegorza Rysia? Są dwie odpowiedzi.
Pierwsza: kardynał Rys nie musi nigdzie przechodzić, bo już jest w nowym Kościele. Poprzedni Kościół, wedle jego własnych słów „mylił się”.
Drugiej odpowiedzi udzielił Stanisław Michalkiewicz:
“Minął kolejny Dzień Judaizmu. Na razie jeszcze na judaizm nie przechodzimy, bo Żydowie nie potrzebują konwersji katolickiego duchowieństwa na judaizm. Ono jest im potrzebne raczej do rozmydlania chrześcijaństwa, więc gdyby przeszło na judaizm, byłoby im potrzebne, jak psu piąta noga. Z żydowskiego punktu widzenia pożytek z katolickiego duchowieństwa jest wtedy, kiedy lansuje ono wśród katolickich mas pogląd o wyższości judaizmu nad chrześcijaństwem”.
19.01.2025 https://nczas.info/2025/01/19/klimatystom-przeszkadza-mleko-ruszyla-kampania/

Farmerzy z brytyjskiego hrabstwa Gloucestershire są oburzeni po tym, gdy lokalni politycy zorganizowali kampanię przeciwko… mleku. Wszystko oczywiście w imię „walki z globalnym ociepleniem”.
Kampania zorganizowana przez radę hrabstwa Gloucestershire „zachęcała” mieszkańców do rozważenia alternatyw dla mleka krowiego jako części planów walki ze zmianami klimatycznymi.
Decydenci twierdzili, że jak ludzie przestaną pić mleko, to klimat się poprawi, bo zmniejszy się produkcja śladu węglowego. Radny David Gray wprost stwierdził, że „mleko krowie jest znaczącym źródłem emisji metanu”, więc należy docelowo z tym skończyć.
Urzędnicy zachwalali napój owsiany jako zamiennik mleka i namawiali, by kawę i herbatę pić bez mleka. Ponadto sugerowano mieszkańcom, by zrobili sobie „bezmięsne poniedziałki” jako kolejną odsłonę „walki z globalnym ociepleniem”.
Kampania spotkała się z ostrą krytyką ze strony lokalnych rolników, którzy obawiają się negatywnego wpływu na przemysł mleczarski. Jeden z farmerów stwierdził, że kampania jest „niewiarygodnie frustrująca” i wskazywał wprost, że działania urzędników to nic innego jak dobijanie drobnych rolników.
Farmer Jacob James dodał, że zamiast krytykować lokalnych producentów mleka, lepiej skupić się na maksymalizacji korzyści zdrowotnych wynikających z ich produkcji.
Ostatecznie lokalni politycy częściowo się ugięli. Z kampanii usunięto odniesienia do alternatyw mlecznych. „Bezmięsne poniedziałki” wciąż obowiązują jako oficjalna narracja.
Stanisław Michalkiewicz, tygodnik „Goniec” (Toronto) • 19 stycznia 2025 http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5756
Obywatel Tusk Donald sprawia wrażenie wielkiego twardziela i w ogóle – ale okazało się, że to wszystko blaga, skoro na minę wsadził go pan prezydent Andrzej Duda, który z pozoru nie potrafi zliczyć do trzech. Inna sprawa, że prezydent Duda, czy to z własnej inicjatywy, czy to z czyjegoś podszeptu, wsadził obywatela Tuska Donalda na minę przy pomocy dźwigni Archimedesa. Archimedes, jak wiadomo, przechwalał się, że potrafi podnieść nawet Ziemię, byle tylko dostarczyć mu stosowny punkt oparcia do jego dźwigni. I pan prezydent znalazł taki punkt oparcia w postaci bezcennego Izraela, w konkretnie – w postaci premiera bezcennego Izraela, Beniamina Netanjahu. Na całym świecie wielkie wrażenie zrobił widok Kongresu Stanów Zjednoczonych, który właśnie Beniaminowi Netanjahu urządził owację na stojąco i to nawet zanim Dostojny Gość otworzył paszczę, by poinformować Ludzkość, w jaki sposób zamierza przychylać jej nieba. I amerykańscy twardziele wiedzą i my wiemy, że gdyby tak który nie wstał i nie oklaskiwał Beniamina Netanjahu, to już następnego dnia niezależne media zrobiłyby z niego marmoladę – a i tak mógłby taki jeden z drugim uważać się za szczęściarza, gdyby tylko na tym się skończyło. Toteż kiedy pan prezydent Duda z ostentacyjną wylewnością zwrócił się do znienawidzonego obywatela Tuska Donalda, by jego vaginet udzielił premierowi Netanjahu listu żelaznego, gdyby tylko zechciał on przyjechać do naszego nieszczęśliwego kraju na uroczystość 80 rocznicy wyzwolenia dziś chwilowo nieczynnego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, to obywatel Tusk Donald nie wahał się ani chwili i kazał swojemu vaginetowi powziąć stosowną uchwałę, którą vaginet w podskokach podjął.
Atoli problem w tym, że Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze wystawił był za Beniaminem Netanjahu nakaz aresztowania z powodu zbrodni wojennych, popełnionych w ramach ostatecznego rozwiązywania kwestii palestyńskiej w Strefie Gazy. W odróżnieniu od USA, Rosji, Chin, no i oczywiście – bezcennego Izraela – które tego całego Trybunału „nie uznają”, Polska „uznaje” go jak najbardziej. Ale z drugiej strony jakże tu aresztować premiera Netanjahu? Prezydent Duda coś tam przecież musi wiedzieć, więc pewnie wiedział, że na samą myśl o podobnym zuchwalstwie obywatel Tusk Donald prędzej splamiłby mundur, więc wykorzystał tę okoliczność, żeby zdemaskować go przed światem jako zwyczajnego szabesgoja. Na domiar złego, obywatel Tusk Donald, przyzwyczajony do pobłażliwości ze strony Reichsfuhrerin Urszuli von der Leyen, załatwił sprawę w drodze uchwały swojego vaginetu, podczas gdy traktat międzynarodowy – a taki charakter ma „uznanie” MTK przez Polskę – ma rangę ustawy i to mającej priorytet przed regulacjami wewnętrznymi, więc ta uchwała była ostentacyjnym złamaniem prawa i to w dodatku – międzynarodowego. Natychmiast zareagował sam Trybunał, piętnując samowolkę vaginetu obywatela Tuska Donalda, a ku jego konfuzji – również rzecznik Komisji Europejskiej – bo tak się akurat stało, że Reichsfuhrerin Urszula von der Leyen została złożona dyplomatyczną chorobą w postaci „ciężkiego zapalenia płuc”. Zapanowało powszechne oburzenie, na które przesłuchiwani przez niezależne media głównego nurtu członkowie Volksdeutsche Partei reagowali bezradnymi krętactwami. Na wyżyny krętactwa wzbił się Wielce Czcigodny Roman Giertych, który ofuknął „purystów prawnych”, że nie zauważają „stanu wyższej konieczności”. Ciekawe, czy po ogłoszeniu tej rewolucyjnej teorii Wielce Czcigodny Roman Giertych zostanie wreszcie włączony do stada autorytetów moralnych, czy jednak będzie musiał poddać się nieodwracalnej operacji chirurgicznej? Coś może być na rzeczy, bo obywatel Tusk Donald, który akurat doznał kolejnego ataku wścieklizny z powodu ślimaczących się „rozliczeń” ze znienawidzonym PiS-em, zagroził ministru Adamu Bodnaru z czarnym podniebieniem, że poszczuje na niego Wielce Czcigodnego Romana Giertycha, mianując go wiceministrem sprawiedliwości.
Żeby zatrzeć niemiłe wrażenie, spowodowane wsadzeniem go przez pana prezydenta na minę, obywatel Tusk Donald ogłosił wielki sukces. Wielki sukces polega na tym, że obywatel Tusk Donald myśli, iż władze Ukrainy zgodziły się na ekshumację ofiar rzezi wołyńskiej. Tymczasem ukraiński wiceminister kultury Andrij Nadżos zapewnił tylko o „pozytywnych intencjach” ukraińskich władz na rzecz „rozwiązania sporów”, związanych „z tematem ekshumacji”. Istotą tych „sporów” jest – po pierwsze – odmowa zgody ukraińskich władz na uznanie tej rzezi za „ludobójstwo”, a po drugie – żądanie od Polski „symetrii”, to znaczy – przeprowadzenia ekshumacji i upamiętnienia z pietyzmem w Polsce poległych członków Ukraińskiej Powstańczej Armii. Władze ukraińskie stoją bowiem na nieubłaganym stanowisku, że Polacy zamordowani w 1943 roku na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, to ofiary polsko-ukraińskiej „wojny”. Jest to oczywiście nieprawda, bo żeby mówić o „wojnie”, wszystko jedno – domowej, czy jakiejkolwiek innej, to muszą być przynajmniej dwie strony wojujące. W przypadku rzezi wołyńskiej tak nie było. Była tylko strona mordująca i strona mordowana, więc o żadnej „wojnie” nie może być mowy. Toteż zarówno Konfederacja, jak i kandydat na prezydenta z ramienia PiS, pan Karol Nawrocki nie podzielają euforii obywatela Tuska Donalda i Volksdeutsche Partei w tej sprawie. Pan Nawrocki powiedział nawet, że dopóki Ukraina nie zadośćuczyni polskim oczekiwaniom w tej sprawie, to on „nie widzi” tego państwa ani w strukturach NATO, ani w strukturach UE. Natychmiast ofuknął go również kandydujący na prezydenta pan Rafał Trzaskowski z pierwszorzędnymi korzeniami, stwierdzając, że realizacja tych ukraińskich ambicji jest „polską racją stanu”.
Okazuje się, że nie tylko to. Oto policja złapała jakiegoś starowinę z Małopolski, który miał zadzwonić do biura Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy z wiadomością, że „Jurka” Owsiaka trzeba „zastrzelić”. „Jurek” Owsiak, w obawie o życie swojej osoby, zaraz wystąpił o policyjną ochronę, której pan minister Siemoniak w podskokach mu udzielił. Ale na tym nie koniec, bo złapany starowina nie tylko przyznał się do wszystkiego, ale w dodatku zaczął prawidłowo zeznawać, że jego zbrodniczy zamiar został zainspirowany audycjami telewizji „Republika”, która zaapelowała, żeby pieniądze przekazywać nie „Jurkowi” Owsiakowi, tyko jej. To oczywiście zbrodnia niesłychana, więc wcale bym się nie zdziwił, gdyby stare kiejkuty tego starowinę zwyczajnie wynajęły, żeby nie tylko zadzwonił, nie tylko się przyznał, ale i prawidłowo zeznał, co konkretnie go do myślozbrodni zainspirowało. W związku z tym również przewodniczący KRRiTV zamierza podjąć w stosunku do „Republiki” stosowne kroki, pewnie w nadziei, że w ten sposób również i on wyleczy się politycznie. Okazuje się, że „Jurek” Owsiak, niczym Putin, jest dobry na wszystko.
Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).
Stanisław Michalkiewicz 18 stycznia 2025 http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5755
A to się dopiero narobiło! Polska, za sprawą naszych Umiłowanych Przywódców, po raz kolejny skompromitowała się na arenie międzynarodowej, pokazując nie tylko Europie, ale i światu, wizytówkę tubylczej praworządności, o którą, na polecenie Naszej Złotej Pani z 2017 roku, walczymy do upadłego – obecnie pod wodzą obywatela Tuska Donalda i jego ferajny z Volksdeutsche Partei oraz bodnarowców z czarnym podniebieniem. Mam oczywiście na myśli deklarację obywatela Tuska Donalda, jako prezesa tubylczego vaginetu, że Polska udzieli ochrony premierowi bezcennego Izraela, Beniaminowi Netanjahu, nie dopuszczając do jego aresztowania, jeśli tylko zapragnąłby przespacerować się po chwilowo nieczynnym obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu-Brzezince, w 80 rocznicę jego oswobodzenia przez Ukraińców z Pierwszego Frontu Ukraińskiego.
Jak wiadomo, Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze, wydał za izraelskim premierem nakaz aresztowania za zbrodnie wojenne popełnione podczas operacji ostatecznego rozwiązania kwestii palestyńskiej w Strefie Gazy.
Nasz nieszczęśliwy kraj, w odróżnieniu od Stanów Zjednoczonych, Rosji i Chin, które trybunału haskiego na wszelki wypadek nie uznają, uznaje go jak najbardziej – co oznacza, że zobowiązał się do respektowania jego orzeczeń. Ale są sprawy ważne i sprawy ważniejsze, podobnie jak są zbrodniarze wojenni ważni i ważniejsi. Na przykład zimny ruski czekista Putin też został mianowany zbrodniarzem wojennym przez Senat Stanów Zjednoczonych, w związku z czym nie tylko obywatel Tusk Donald, ale i pan minister Siemoniak, oczywiście gdyby tylko mogli, to natychmiast by go aresztowali, a kto wie – może nawet własnoręcznie udusili krawatem wypożyczonym od Księcia-Małżonka.
Jednakże w przypadku premiera bezcennego Izraela, Beniamina Netanjahu, Kongres Stanów Zjednoczonych zgotował mu owację na stojąco i to jeszcze zanim Dostojny Gość otworzył paszczę, żeby poinformować Ludzkość, jak zamierza przychylić jej nieba. W takiej sytuacji żaden wasal Stanów Zjednoczonych nie ośmieli się zrobić najmniejszej przykrości Beniaminowi Netanjahu, nawet jeśli – jak to ma miejsce w przypadku naszego bantustanu – „uznaje” Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze. Okazuje się, że Polska nie po to podpisuje rozmaite zobowiązania międzynarodowe, żeby je wykonywać, tylko – żeby było ładniej.
Ale to zaledwie część pikanterii w tej sprawie.
Oto bowiem obywatel Tusk Donald złożył swoje oświadczenie w odpowiedzi na prośbę pana prezydenta Andrzeja Dudy. Ciekawe, jaka motywacja towarzyszyła panu prezydentowi kiedy tę prośbę pod adresem znienawidzonego obywatela Tuska Donalda kierował. Na pozór sprawia ona wrażenie autentycznej, bo wiadomo, że nie ma takiej rzeczy, której pan prezydent Duda nie zrobiłby dla bezcennego Izraela, podobnie, jak dla Ukrainy. Ale nie można też wykluczyć, że pod pozorem troski o dobrostan Beniamina Netanjahu podczas ewentualnego spaceru po chwilowo nieczynnym obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu-Brzezince, pan prezydent realizował perfidny zamiar wsadzenia obywatela Tuska Donalda na minę. Najwyraźniej pan prezydent wiedział, że obywatel Tusk Donald prędzej splami mundur, niż odważy się odmówić takiej prośbie, więc uznał, że nic łatwiejszego, by pod pozorem prośby, skompromitować jego vaginet, co to ma pełną paszczę frazesów o praworządności – że jak przychodzi co do czego, to po staremu wszystko załatwia po uważaniu.
Krótko mówiąc – pan prezydent pokazał Europie i światu, że obywatel Tusk Donald nie jest żadnym płomiennym szermierzem praworządności, tylko zwyczajnym szabesgojem, od których aż się w tak zwanych establishmentach roi. Dla Naczelnika Państwa, który dotychczas za takiego szabesgoja uchodził, taki obrót sprawy to prawdziwy dar Niebios, bo po raz kolejny okazało się, iż w sprawach naprawdę ważnych, z obywatelem Tuskiem Donaldem zawsze idą ręka w rękę. Co innego obywatele; czy ten incydent otworzy im oczy, czy też po staremu będą kibicowali jak nie jednemu, to drugiemu starszemu panu, którzy odgrywają role wyznaczone im jeszcze przez generała Kiszczaka?
Żebyśmy jednak nadmiernie się tą kompromitacją naszego i tak przecież wystarczająco nieszczęśliwego kraju nie dołowali, zwłaszcza, że wszyscy nawołują do myślenia pozytywnego, warto zwrócić uwagę, że pod względem praworządności nasz nieszczęśliwy kraj i buszujący w nim sędziowie nie są bynajmniej gorsi od sędziów amerykańskich. Oto prezydent-elekt Donald Trump został właśnie skazany za to, że – jak twierdziła jakaś wyeksploatowana dama – oferował jej pieniądze, żeby nie trzaskała dziobem. To dokładnie tak samo, jak u nas; jak tylko jakaś dama, a nawet jakiś jegomość, zaczyna trzaskać dziobem, że został „skrzywdzony”, to niezawisły sąd zaraz zalepia mu paszczę złotym plastrem. Ostatnio – czego nie może się nachwalić pan red. Tomasz Terlikowski – niezawisły sąd zalepił paszczę złotym plastrem wartości 400 tys. złotych jegomościowi, którego ksiądz proboszcz regularnie „krzywdził” dzień w dzień, nieprzerwanie przez trzy, czy nawet cztery lata, a ten regularnie tej krzywdzie dzień w dzień się poddawał. A mówiłem, że jak pani sędzia Anna Łasik ze znanego na całym świecie z niezawisłości sądowej Poznania, wprowadziła zasadę odpowiedzialności zbiorowej, to przemysł molestowania wejdzie w swój złoty wiek – i wszyscy, jeden przez drugiego, zaczną sobie przypominać, jak to zostali „skrzywdzeni”. – podobnie jak to się dzieje w Stanach Zjednoczonych.
Ale w USA, gdzie sądy wprawdzie są jeszcze niezawiślejsze, niż w naszym bantustanie – ale też – jak mówi Pismo Święte – „mają wzgląd na osoby”. Nowojorski niezawisły sędzia wprawdzie skazał prezydenta-elekta Donalda Trumpa, ale kary już nie odważył mu się wymierzyć. Tak samo było podczas procesu, jaki przez 7 lat toczył się w Lublinie przeciwko panu Grzegorzowi Wysokowi z donosu niejakiego pana Karola Adamaszka, podówczas kolaboranta tamtejszej „Gazety Wyborczej”. Niezawisły sędzia przez 7 lat wił się, jak piskorz, bo z jednej strony bał się zlekceważyć pana Adamaszka, żeby Judenrat nie zrobił z niego marmolady, ale z drugiej – resztki sumienia nie pozwalały mu skazać pana Wysoka, który nic złego nie zrobił. Oto jednym z „zarzutów” było zdanie, że „Adam Michnik – Żyd roku któregoś tam” – a reszta temu podobna. Toteż po 7 latach wydał wyrok salomonowy; uznał „winę” pana Wysoka, ale kary mu nie wymierzył.
Ja nie miałem takiego szczęścia, może dlatego, że w hierarchii donosicieli pan Jaś Kapela stoi wyżej od pana Adamaszka, a może niezawisłe sędzie z innych powodów, na przykład – na delikatną sugestię ze strony ABW, postanowiły mi dosolić, więc powoli kończę spłacać grzywnę i koszta, jakie poniósł drogi pan mecenas, stawający w charakterze oskarżyciela posiłkowego u boku mojej Prześladowczyni. W tej sytuacji jakże miło mi usłyszeć, że w waszyngtońskim Białym Domu zasiądzie taki sam szubienicznik, jak ja – tyle, że bez obowiązku płacenia grzywny i kosztów. Czegóż mogę chcieć więcej?
Stanisław Michalkiewicz
Filip Adamus https://pch24.pl/sw-bp-jozef-sebastian-pelczar-w-obronie-prawdy-nie-z-tego-swiata/

(PCh24.pl)
Obrona wiary to charyzmat, z którego słynie święty Józef Sebastian Pelczar. Na kartach swoich książek i w wystąpieniach biskup nie tylko przeciwstawiał się złym filozofiom i niebezpiecznym nurtom teologicznym – ale opowiadał się również za katolickim charakterem państwa, czy podkreślał znaczenie wiary dla życia rodzinnego i moralnego. Skoro religia objawiona daje poznanie Stwórcy i jego praw, to jest bezpiecznym fundamentem, na którym oprzeć można całość życia. To właśnie olbrzymi kontrast pomiędzy postawą tego obrońcy doktryny a modnymi dziś postulatami zmiany nauczania. Kontrast, który każe nam po jego dorobek sięgać jak najczęściej.
Oba rozdziały swoich szeroko znanych prac – „Obrony Religii Katolickiej” oraz obszernego katechizmu „Religia katolicka. Jej podstawy, jej źródła, jej prawdy wiary” święty Józef Sebastian Pelczar rozpoczynał rozdziałami poświęconymi objawionemu charakterowi wiary katolickiej. Jak podkreślał, w doktrynie Kościoła poznajemy prawdę o Bogu – „źródle i celu wszechrzeczy”.
Przekonanie (zresztą ogłoszone ponad wszelką wątpliwość w konstytucji Dei Filius Soboru Watykańskiego I) o charakterze prawd religii jako rzeczywistej wiedzy danej z bożej łaski, ma swój brzemienny skutek. Skoro wiara daje prawdziwe poznanie Boga i Jego Woli – to promienie tego nadprzyrodzonego źródła muszą oświecać i wiele spraw natury.
„W ziemskiej wędrówce swojej spotyka człowiek różne rzeczy, które zajmują jego ducha i przywiązują swoje serce, ale cóż powinno obchodzić go najbardziej i być mu najdroższym? Religia. Dlaczegóż to? Dlatego, że od niej zależy szczęście na ziemi i poza grobem. Religia wnika głęboko w stosunki życia prywatnego, rodzinnego, społecznego i politycznego, tak że człowiek na każdym kroku spotyka się z nią”, podkreślał święty biskup w apologetycznej „Obronie Religii Katolickiej”.
„Ona wpływa na wszystkie władze człowieka, wkłada obowiązki na całą jego istotę, zaspokaja wszystkie jego potrzeby duchowe – tak, że religia – a mówimy tu o religii katolickiej – jest światłem i przewodniczką dla rozumu, prawidłem i siłą dla woli, źródłem szczęścia i pokoju dla serca, najpotężniejszą dźwignią w życiu jednostek, rodzin, narodów i społeczeństwa ludzkiego. Religia ma inne zadanie, którego wiedza, ani kultura nie może wypełnić. Owszem, wiedza prawdziwa prowadzi do prawdy Prawdy Najwyższej, a prawdziwa kultura do Najwyższego Ideału i pierwowzoru wszystkich ideałów – do Boga”, dodawał.
Uwagi te zasługują dziś na szczególną uwagę. Stawiają bowiem religię w roli rezerwuaru inspiracji dla życia społecznego, politycznego, rodzinnego. Słowem, dzięki religii możemy tym skuteczniej działać dla poprawy świata, bo ta otwiera nas na poznanie płynące od samego Stwórcy. Tymczasem współcześnie górę biorą nurty teologiczne każące na doczesne przedsięwzięcia patrzeć nie przez soczewkę mądrości chrześcijańskiej – ale dopasowywać religię do świeckich wymagań.
Do atmosfery tej przyczyniła się w znacznym stopniu „teologia wyzwolenia”. Lektura dzieł zmarłego niedawno Gustavo Guttiereza – zyskujących pochwałę Franciszka – ukazuje próbę bezpośredniego uzależnienia teologii od okoliczności społeczno-ekonomicznych.
W inkrustowanej odwołaniami do marksistowskich ideologów książce „Teologia Wyzwolenia” ten peruwiański duchowny zaproponował przeniesienie na religię zasad dialektyki zapoczątkowanej przez Hegla i rozwiniętej przez komunizm.
Guttierez powołując się na przekonanie, że próby rozumienia Boga zakorzenione są zawsze w lokalnym kontekście i związane z doświadczeniami danego ludu przekonywał, że dopiero w połowie XX wieku Kościół mógł poznać jeden z elementów jego misji, którego tak długo nie był świadomy. Chodzi rzecz jasna o polityczną emancypację – projekt budowy świata wolności i dobrobytu, który autor uznał za integralną część… „historii zbawienia”. Byt determinuje świadomość, chciał widać powiedzieć.
Pełne zrozumienie posłania Kościoła umożliwić miało zatem spotkanie z doświadczeniem ludności Ameryki Południowej sprzed kilku dekad oraz z myślą marksistowską. Objawienie miało zrodzić się przez konfrontację dwóch sprzecznych czynników – wiary i bezbożnego marksizmu… i zaowocować syntezą w postaci teologii wyzwolenia. To opis tożsamy z tym, jak historię pojmował Hegel. Na możliwość rozumienia teologii z perspektywy heglowskiej filozofii, Guttierez wskazywał przy tym wprost.
Zostawmy na boku sam postulat sakralizacji emancypacji politycznej. To, na co szczególnie warto zwrócić uwagę, to wizja uzależnienia objawienia od spotkania z doczesnością. Nauka chrześcijańska przez tysiące lat mogła pozostawać poważnie wybrakowana, bo nie wystąpiły odpowiednie warunki bytowe i polityczne, aby Kościół pojął swoją emancypacyjną rolę. „Duch” miał przemówić nie w doktrynie Kościoła, ale w spotkaniu wiary i warunków ekonomiczno-społecznych.
Podobne mniemanie przenika wiele postulatów reformy Kościoła i zdaje się leżeć u podstaw procesu synodalnego. Dokument roboczy przygotowany dla drugiej sesji synodu o synodalności wprost proponuje nadanie takiej zasadzie stałego miejsca w kościelnym nauczaniu. Wszak jego głównym postulatem było wsłuchiwanie się w głos „ducha”, przemawiający nie w Kościele – a w doczesności – przede wszystkim w dążeniach marginalizowanych i uciśnionych społeczności. Traktując je jako pełne religijnej treści Kościół miałby wywodzić z nich wskazania dla siebie i swojej nauki…
Model, w którym dopiero napotkanie pewnych okoliczności bytowych umożliwia Kościołowi poznanie prawdy ma swoją drugą stronę. To przekonanie, że w nauczaniu i praktyce katolickiej są już elementy zaczerpnięte właśnie z uczestnictwa w konkretnych „strukturach dominacji”, które można wyłonić i w perspektywie nowych okoliczności rewidować…
Takie dążenie jest w naszych czasach regułą. Niewygodne dla modnych ideologii prawdy religijne tłumaczy się świeckimi niedomaganiami teologii – brakiem przyrodniczo pojętej naukowości, związkami z rzekomo opresyjną kulturą… Okazuje się, że nauka chrześcijańska i teologia nie tylko muszą ze światem dialogować – ale nawet wypracowywać z nim jakieś syntetyczne porozumienie i dopiero w taki sposób docierać do prawdy. Podobna wizja – rzecz jasna – nie ma nic wspólnego z prawdą wiary o kompletności Objawienia przekazanego Kościołowi.
Pejzaż ten przynagla do sięgnięcia po dziedzictwo zdrowego katolickiego nauczania, w którym to nie religia ma dopasowywać się i czerpać pouczenia z doczesności – ale uczyć i inspirować kulturę i społeczeństwo, zbliżając je ku boskiemu światłu. Gorliwa apologetyczna działalność św. bp. Józefa Sebastiana Pelczara tego właśnie uczy – z wiary Objawionej – pełnej i pewnej czerpać lekcję dla świata… Nigdy odwrotnie.
Filip Adamus
19.01.2025 https://nczas.info/2025/01/19/rabin-zadzwonil-do-kardynala-pozalic-sie-na-brauna-dwa-tygodnie-sie-zastanawiam/

Metropolita łódzki kardynał Grzegorz Ryś potępił kampanię billboardową polskiego posła do Parlamentu Europejskiego Grzegorza Brauna podczas centralnych obchodów Dnia Judaizmu we Wrocławiu. Wcześniej ze skargą do kardynała zadzwonił rabin Michael Schudrich.
Braun wystartował z kampanią bilboardową przed ostatnimi Świętami Bożego Narodzenia. Na wielkich plakatach widzieliśmy m.in. grafiki – przedzielone symbolem gaśnicy – przedstawiające symbole żydowskiej chanuki i chrześcijańskiego Bożego Narodzenia. „Chanuka czy Boże Narodzenie? Europo! Wybór należy do ciebie!” – takie hasło widniało na billboardzie.

Konfederacja Korony Polskiej @KoronyPolskiej
Polski Poseł @GrzegorzBraun_ruszył do kampanii… billboardowej! GIGA billboard w Kielcach. A na nim kluczowe (!) dla nas, jako dla Polaków i Europejczyków, pytanie: CHANUKA CZY BOŻE NARODZENIE #ChanukaCzyBożeNarodzenie #Kielce #BożeNarodzenie2024 #GrzegorzBraun
Do tej kampanii podczas XXVIII Dnia Judaizmu we Wrocławiu nawiązał kard. Ryś. Zdradził, że zadzwonił do niego rabin Schudrich, by się pożalić.
– Kiedy uczestniczyłem w Europejskim Spotkaniu Młodych w Tallinie na przełomie roku 2024/2025, zadzwonił do mnie rabin Schudrich, mówiąc o banerach, które pojawiły się w różnych miejscach Polski, podpisane przez jednego z naszych europarlamentarzystów. Sam widziałem te banery. Ten baner jest antyludzki, antyeuropejski, nie wiem, czy jest antysemicki, ale na pewno jest antychrześcijański. Jeśli ktoś po raz kolejny stawia taką 'alternatywę’ w Europie, to robi rzecz niedopuszczalną – powiedział metropolita łódzki.
– Dwa tygodnie się zastanawiam, czy powiedzieć to, co chcę powiedzieć, ale chyba jednak trzeba – opowiedział o swoich rozterkach.
Według hierarchy stawianie takiej alternatywy w przestrzeni publicznej jest działaniem niedopuszczalnym i stoi w sprzeczności z oficjalnym nauczaniem Kościoła Katolickiego. – Nie wiem, w jaki sposób mielibyśmy obchodzić Boże Narodzenie, wykreślając Chanukę – dodał.
Postawę kardynała i rabina krótko w mediach społecznościowych skomentował sam Braun. „Najuprzejmiej dziękuję Eminencji za energiczne włączenie się w moją kampanię” – napisał prezes Konfederacji Korony Polskiej.

Jestem zaniepokojona.
W ubiegłym tygodniu pisałam Panu, jakie wartości promuje WOŚP i Jerzy Owsiak – po współpracy z aborterami, obecnie współpracuje ze środowiskiem wulgarnych drag queens. Jednak rząd roztacza nad tą współpracą parasol ochronny.
Tymczasem my kolejny raz doświadczamy prób zastraszania ze strony organów ścigania.
Przesyłam Panu nagranie, na którym widać, że Policja prowadzi systematyczną obserwację Publicznych Różańców o zatrzymanie aborcji w Częstochowie. Znowu w tym samym mieście, znowu pokazowe nękanie.

Co oni wyprawiają? W jakim celu nagrywają księdza i modlących się z nim ludzi…? Czy będą ich „opiłowywać”?
Dla kontrastu – załączam poniżej mój poprzedni list, aby zobaczył Pan, jak bardzo różni się traktowanie obrońców życia od traktowania promotorów LGBT.
Serdecznie Pana pozdrawiam,
Kaja Godek
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl
Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci,
To już oficjalne: lobby LGBT gra dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Organizacja Jerzego Owsiaka ma już na koncie współpracę ze środowiskami proaborcyjnych strajków. Teraz także ze środowiskiem queer.

W ten weekend w Krakowie odbył się show przygotowany przez 16 krakowskich drag queens. Drag queen to określenie na szczególny rodzaj transwestyty. To mężczyzna, który przebiera się w wyuzdany sposób za kobietę i manifestuje w ten sposób, że płeć to tylko konstrukt społeczny, zjawisko płynne i niedookreślone.
Drag queens na całym świecie mają szczególne upodobanie w występach przed dziećmi. Epatują wtedy swoim zboczeniem i robią striptiz przed młodziutką publicznością. Jak wyglądają takie występy, może Pan zobaczyć np. tutaj:

Subkultura drag to jeden z najbardziej radykalnych odłamów środowiska LGBT. Są obsceniczni, za nic mają normy, celowo gorszą najmłodszych. W Polsce spotykali się w bibliotekach z publicznością złożoną z kilkuletnich dzieci i zachęcali, by spróbować, jak to jest „być drag”.
Jak wielkie szkody czyni w psychice dzieci tak zdeformowany obraz ludzkiej płciowości – nie muszę chyba tłumaczyć…
Szanowny Panie,
Krok po kroku zamiast wielkiej apolitycznej akcji charytatywnej mamy w Polsce co roku festiwal wspierania lewicowych ideologii. Do wrogów życia płynie strumień pieniędzy, także publicznych, bo rząd i samorządy przekazują ogromne środki na WOŚP.
I właśnie w tym czasie chcę prosić Pana o wsparcie dla Fundacji Życie i Rodzina, bo jesteśmy w trudnym położeniu. Koniec ubiegłego roku był czasem wielkich trudności, które spiętrzyli przed nami wrogowie życia. Przeżyliśmy próby cenzury, zastraszanie naszej koordynatorki, nękanie naszych wolontariuszy przez organy ścigania. Jesteśmy w trakcie kilkudziesięciu procesów sądowych, a każdy z nich to stres dla naszych działaczy i dla mnie samej – bardzo martwię się o każdą osobę prześladowaną za obronę życia.
Nie będę owijać w bawełnę.
W tym miesiącu muszę kupić co najmniej:
– 2 megafony z mikrofonami i wejściem na Buetooth dla nowych grup, które zaangażowały się w Publiczny Różaniec o zatrzymanie aborcji, jeden zestaw kosztuje 800 złotych, w sumie 1600 złotych,
– 5 nowych banerów czołowych (każdy 350 złotych) i 6 banerów antyaborcyjnych (każdy 350 złotych), w sumie 3850 złotych,
– 6 banerów #stopLGBT (każdy 350 złotych, w sumie 2100 złotych), szczególnie do akcji związanych z edukacją pseudo-zdrowotną wprowadzaną przez Minister Edukacji Barbarę Nowacką.
Dojdą do tego koszty przesyłek kurierskich i inne koszty codziennej logistyki naszych oddziałów terenowych.
W sumie potrzebuję zebrać 7550 złotych plus koszty organizacyjno-logistyczne.
Czy może Pan pomóc?
Czy zamiast wpłacać na orkiestrę złożoną z miłośników zboczeń może Pan przekazać darowiznę na Fundację Życie i Rodzina, abym mogła wyposażyć oddziały terenowe Fundacji w niezbędne materiały?
Numer konta Fundacji Życie i Rodzina:
47 1160 2202 0000 0004 7838 2230.
Kod SWIFT: BIGBPLPW
Wszelkie dane do wpłat Blikiem i kartami znajdzie Pan w stopce niniejszego maila.
Gdy wiele lat temu zakładałam ŻiR, postanowiłam, że nie będziemy ograniczać się do samej Warszawy. Od początku miałam wielkie pragnienie, aby działalność prolife objęła siecią całą Polskę. To marzenie realizuje się, ale potrzeba zaopiekować się ludźmi i ich wyposażyć. Oni w swoim miejscu zamieszkania zmieniają świadomość o tym, czym jest aborcja. Budzą sumienia, edukują i przekonują nieprzekonanych. Często odwodzą od aborcji konkretne skołowane kobiety.
Czy wesprze Pan tę trudną codzienną pracę?
Serdecznie Pana pozdrawiam,
![]() Kaja Godek ![]() Fundacja Życie i Rodzina www.RatujZycie.pl |
PS – Już teraz dziękuję za każdą kwotę, jaką zdecyduje się Pan przelać. Numer konta, dane do Blika i wpłat kartami znajdują się pod linkiem www.RatujZycie.pl/wesprzyj.
NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW
MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

Tomasz Wypych https://www.salon24.pl/newsroom/1423104,epidemia-chorob-przenoszonych-droga-plciowa-w-polsce-wzrost-zakazen-o-300-proc
W Polsce liczba zakażeń chorób przenoszonych drogą płciową wzrosła o kilkaset procent w ciągu ostatnich lat. W 2023 roku odnotowano niemal 3 tysiące przypadków kiły oraz ponad 1,3 tysiąca zachorowań na rzeżączkę. Eksperci alarmują, że wzrost zakażeń wiąże się między innymi z napływem imigrantów z krajów o wyższym odsetku zakażeń.
– Na pewno związane jest to z napływem osób innego obywatelstwa niż polskie, co też podnosi te statystyki. To często nie są nowo zakażone osoby, tylko nowo zarejestrowane w Polsce – wyjaśnia dr Marta Niedźwiedzka-Stadnik z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – Państwowego Instytutu Badawczego
Światowa Organizacja Zdrowia podaje, że codziennie odnotowuje się ponad milion nowych zakażeń chorób przenoszonych drogą płciową. W rzeczywistości może ich być wielokrotnie więcej. W Polsce tylko w 2023 roku wykryto ponad 5 tys. przypadków kiły, chlamydii i rzeżączki. Ze względu na tę samą drogę transmisji zakażenia choroby te często ze sobą współwystępują, a zakażenie jedną z nich zwiększa znacząco ryzyko zakażenia HIV.
Przez kontakt seksualny przenoszonych jest ponad 30 różnych bakterii, wirusów i pasożytów. W 2020 roku wśród osób między 15. a 49. rokiem życia wykryto 374 mln nowych zakażeń jedną z czterech chorób przenoszonych drogą płciową: chlamydiozą (129 mln), rzeżączką (82 mln), kiłą (7 mln) i rzęsistkowicą (156 mln).
– Od roku 2020 nastąpił wzrost zarówno liczby zakażeń STI, czyli kiły, chlamydii, rzeżączki, jak i wzrost zakażeń HIV w populacji w Polsce. To zawsze było około 1 tys. nowych przypadków, jeżeli chodzi o HIV, a w ostatnich dwóch latach ta liczba znacznie wzrosła, mamy teraz nawet ponad 2,5 tys. zakażeń wirusem HIV – mówi agencji Newseria dr Marta Niedźwiedzka-Stadnik.
W Polsce liczba nowo rozpoznanych STI w ostatnich latach szybko rośnie. O ile jeszcze w 2020 roku odnotowano 703 przypadki kiły, o to w 2023 roku liczba ta sięgnęła 2986, co oznacza ponad czterokrotny wzrost. W przypadku chlamydii liczba zakażeń w ciągu dwóch lat wzrosła ze 169 do 977, a rzeżączki – z 246 do 1322. Choroby przenoszone drogą płciową mogą zwiększać ryzyko zakażenia wirusem HIV, nawet do 10 razy w przypadku kiły i rzeżączki. W Polsce w 2020 roku potwierdzono 915 przypadków wirusa HIV, a w ubiegłym roku było ich 2876.
Raport PZH „Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania w 2022 roku” wskazuje, że liczba zakażeń HIV wykrywanych wśród obcokrajowców zwiększyła się z 23 w 2015 roku do 210 w 2021 roku. Około 80 proc. z tych rozpoznań dotyczyło osób pochodzących z Ukrainy. To jednak analizy odnoszące się do okresu przed wybuchem wojny w 2022 roku, a zatem odzwierciedlają sytuację w grupie imigrantów, którzy już wcześniej przybyli do naszego kraju. Rozpowszechnienie zakażenia HIV w populacji ogólnej w Ukrainie według szacunków UNAIDS jest dziesięciokrotnie wyższe niż w populacji ogólnej w Polsce.
W 2023 roku wirusa HIV potwierdzono u 270 obcokrajowców. Zakażenia są częstsze wśród osób młodszych, ale wzrosty są też wśród osób starszych. Zakażenia dotyczą każdego. [gówno prawda!! MD ]. Obecnie najwięcej przypadków STI rozpoznaje się u osób w wieku 20–39 lat, przede wszystkim u mężczyzn, ale coraz częściej choroby przenoszone drogą płciową diagnozuje się u kobiet. W 2020 roku zaraportowano wśród nich 147 zachorowań na kiłę, w 2023 – już 357. Podobne wzrosty widać również u kobiet w przypadku rzeżączki (wzrost z 16 do 98) i chlamydii (wzrost ze 123 do 364 w 2023 roku).
– Wzrosty mogą być związane ze zwiększoną świadomością osób, które chcą sprawdzić, czy są zakażone, czyli ze zwiększonym testowaniem. Oczywiście może to być związane z nowymi zakażeniami, ale tego bez badań diagnostycznych, badań epidemiologicznych nie jesteśmy w stanie do końca powiedzieć – ocenia dr Marta Niedźwiedzka-Stadnik.
Chociaż infekcje przenoszone drogą płciową są uleczalne, mogą prowadzić do poważnych komplikacji zdrowotnych – nie tylko do większego ryzyka zakażenia HIV, ale także do niepłodności, problemów neurologicznych i sercowo-naczyniowych. Kluczowa jest szybka diagnostyka. W Polsce nawet połowa populacji osób zakażonych może być diagnozowana zbyt późno. Jak wskazuje Krajowe Centrum ds. AIDS, wiele osób pozostaje także niezdiagnozowanych, więc rzeczywista liczba zakażonych może być kilkukrotnie wyższa.
– To bardzo intymne i wrażliwe aspekty naszego życia i bardzo ważne jest, aby powstały miejsca, w których są specjaliści, którzy, po pierwsze, nie boją się mówić czy pytać o zdrowie seksualne, nasze rytuały seksualne, ale także specjaliści, którzy poza sferą psychoseksualną jeszcze zajmują się sferą medyczną, gdzie przechodzimy od badania, poprzez rozmowę, do leczenia – podsumowuje Izabela Pazdan ze Społecznego Komitetu ds. AIDS.
Tomasz Wypych
Stanisław Michalkiewicz: Prezent na Dzień Judaizmu
“Byłby to przypadek rzadki – a czy w ogóle są przypadki?” – pytał retorycznie poeta w nieśmiertelnym poemacie “Towarzysz Szmaciak”. Toteż i ja zachodzę w głowę (“Zachodzim w um z Podgornym Kolą…”), czy to przypadek zrządził, czy dobry los, że niezależna prokuratura bodnarowska umorzyła śledztwo w sprawie udziału Wielce Czcigodnego Romana Giertycha w powstaniu niedoborów w słynnej spółce “PolNord” akurat, gdy w Kościele w naszym bantustanie, obchodzony jest doroczny Dzień Judaizmu?
Jak czytamy na łamach organu Judenratu, siepacze Zbigniewa Ziobry, co to uwili sobie gniazdko w niezależnej prokuraturze, nękali Wielce Czcigodnego Romana Giertycha aż przez 8 lat, doprowadzając do tego, że z tej desperacji aż go zemdliło, w następstwie czego siepacz musiał przedstawić zarzuty zadowi Wielce Czcigodnego. Sprawa trafiła nawet do niezawisłego sądu, który salomonowo uznał, że przedstawienie zarzutów zadowi podejrzanego nie jest w myśl prawa skuteczne.
Tę sentencję trzeba by ryć spiżem na marmurze i to nie tylko na większą cześć i chwałę niezawisłych sądów w naszym bantustanie, ale również gwoli pouczenia wszystkich niewinnych, co przystoi im czynić, gdy znienacka jakiś siepacz zechce przedstawić im zarzuty. Wzorem Wielce Czcigodnego Romana Giertycha, każdy niewinny powinien się w tym momencie odwrócić twarzą do ściany i zemdleć – a siepacz niech się w swojej nieskuteczności buja.
Już z tego powodu Wielce Czcigodny Roman Giertych ma zapewnione miejsce w historii naszego i tak już wystarczająco nieszczęśliwego kraju – ale przecież nie zwalnia to nas z obowiązku rozebrania sobie z uwagą kolejnych okoliczności, dotyczących ostatniej decyzji niezależnej prokuratury o umorzeniu trwającego tyle lat śledztwa przeciwko Wielce Czcigodnemu.
Przede wszystkim zwraca uwagę okoliczność, że chociaż Roman Giertych został wciągnięty – ale nie na członka Volksdeutsche Partei, tylko na listę wyborczą w ostatnich wyborach parlamentarnych – a potem, dzięki oszałamiającemu sukcesowi, związanemu z koniecznością dokonania podmianki na pozycji lidera sceny politycznej naszego bantustanu – nie tylko został Wielce Czcigodnym, ale w dodatku obywatel Tusk Donald powierzył mu obowiązki “bicza Bożego” na PiS-iaków – to jednak śledztwo przeciwko niemu nadal trwało, jak-gdyby-nigdy-nic.
Najwyraźniej obywatel Tusk Donald, widząc rezerwę, z jaką stado autorytetów moralnych traktuje Wielce Czcigodnego, a także – na wszelki wypadek, gdyby Wielce Czcigodnemu coś niestosownego strzeliło do głowy – postanowił nie odcinać go od stryczka. I słuszna jego racja, bo jegomość, nawet niekoniecznie Wielce Czcigodny, kiedy zostanie odcięty od stryczka, to może popaść w sprośne błędy Niebu obrzydłe, a nawet próbować ukąsić rękę, która daje mu chleb i władzę.
Toteż Wielce Czcigodny na czele swego zespołu płomiennych szermierzy praworządności, demaskował i razobłaczał znienawidzonych osobników, których wskazał mu nieubłagany palec – ale z drugiej strony niezależna prokuratura cały czas trzymała go na stryczku, gdyby tylko coś poszło nie tak.
W ten sposób minęło aż 14 miesięcy od powołania vaginetu obywatela Tuska Donalda, ale sytuacja procesowa Wielce Czcigodnego nic się nie zmieniła w stosunku do okresu, gdy władzę nad niezależna prokuraturą sprawował znienawidzony Zbigniew Ziobro.
Mówiąc obrazowo, przez cały ten czas siedział on na jednym półdupku. Tymczasem niezależna prokuratura, na rozkaz ministra Adama Bodnara z czarnym podniebieniem, przeglądała sprawy wadliwie prowadzone przez prokuraturę Zbigniewa Ziobry, z punktu widzenia potrzeb politycznych nowego vaginetu.
Nowy vaginet bowiem naliczył aż 600 przypadków nieprawidłowości – a kiedy obywatel Tusk Donald niedawno doznał kolejnego ataku wścieklizny i w tym stanie zagroził ministru Adamu Bodnaru, że jak “rozliczenia” będą się ślimaczyły, jak do tej pory, to on poszczuje go Wielce Czcigodnym Romanem Giertychem, nastręczając mu go na wiceministra sprawiedliwości. Najwyraźniej w Ministerstwie Sprawiedliwości i Prokuraturze Krajowej musiała zapanować trwoga, bo zaraz ogłoszony został “raport” – ale cząstkowy, dotyczący tylko 200 przypadków. Czy ten raport objął również przypadek śledztwa w sprawie spółki “PolNord”?
Możliwe, że objął, ale możliwe, że nie – bo oto wystąpiły inne okoliczności, które mogły zmobilizować niezależną prokuraturę do pospiesznego umorzenia tego śledztwa i ogłoszenia tego postanowienia akurat w Dzień Judaizmu.
Jak bowiem pamiętamy, pan prezydent Duda zwrócił się do obywatela Tuska Donalda z prośbą, by jego vaginet udzielił listu żelaznego premierowi bezcennego Izraela Beniaminu Netanjahu, gdyby przypadkiem przyszedł mu do głowy pomysł odwiedzenia dziś chwilowo nieczynnego obozu w Oświęcimiu-Brzezince, by się tam przespacerować w 80 rocznicę jego wyzwolenia przez Ukraińców z Pierwszego Frontu Ukraińskiego.
Sprawa była kłopotliwa, bo wcześniej Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze wydał za Beniaminem Netanjahu nakaz aresztowania z powodu zbrodni wojennych, popełnionych podczas operacji ostatecznego rozwiązywania kwestii palestyńskiej w Strefie Gazy. Wprawdzie Polska “uznaje” ten trybunał i nawet ratyfikowała stosowny traktat, ale co tam traktaty, kiedy chodzi o premiera bezcennego Izraela? Toteż vaginet obywatela Tuska Donalda w podskokach podjął stosowną uchwałę, najwyraźniej nie zdając sobie sprawy, że perfidny prezydent Duda wsadził go na minę.
Toteż zaraz Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze ofuknął obywatela Tuska Donalda, że nie respektuje podpisanych traktatów, a na domiar złego ofuknął go również rzecznik Komisji Europejskiej. Krótko mówiąc – prezydent Duda zdemaskował przed całym światem obywatela Tuska Donalda, jako zwyczajnego szabesgoja, a nie żadnego płomiennego szermierza praworządności i demokracji.
I tu w sukurs obywatelu Tusku Donaldu przyszedł Wielce Czcigodny Roman Giertych, w gorzkich słowach wyrzucając “purystom prawniczym”, że nie rozumieją “stanu wyższej konieczności”.
Jestem pewien, że te skrzydlate słowa zostały usłyszane gdzie trzeba i w nagrodę za uznanie premiera bezcennego Izraela Beniamina Netanjahu za “stan wyższej konieczności”, vaginet obywatela Tuska Donalda nie tylko dostał rozkaz natychmiastowego odcięcia Wielce Czcigodnego Romana Giertycha od stryczka, ale również – ogłoszenia stosownego postanowienia akurat w Dniu Judaizmu. Nie wierzę, by zbieg tych wszystkich okoliczności mógł być przypadkowy.
20 października 2017 https://pch24.pl/ciemna-strona-marcina-lutra/

(Fot. Schoening / Arco Images / FORUM)
Istnieje popularna narracja na temat Lutra, odgrywana nieco podobnie do Gwiezdnych wojen. Skromny syn Kościoła powstaje, by obalić ciemną stronę mocy, imperium zła: Kościół rzymskokatolicki. Przez cały czas ma jednocześnie poznać swoją prawdziwą tożsamość. Uwielbiamy opowieści o słabszych, niektórym więc łatwo jest Lutrowi kibicować. Ale warto znać prawdę. A ta jest zupełnie inna, niż popularne legendy.
Złota legenda Lutra polega na dwóch zestawach fałszów: (1) wypaczeniu i wyolbrzymieniu zła popełnianego po stronie katolickiej oraz (2) wybielaniu prawdziwej historii Lutra i pierwszych protestantów. Punktem pierwszym zająłem się już wcześniej, a dzisiaj chciałbym bezpośrednio zająć się punktem drugim.
Rzeczywisty Luter był człowiekiem przesadnie przekonanym o swojej prawości – do tego stopnia, że uważał każdego, kto się z nim nie zgadza, albo za niedouczonego, albo głupiego, albo złego. To ta zbytnia pewność siebie jest źródłem pewnych szokująco złych rzeczy, za którymi się opowiadał. Moim zamiarem jest przedstawienie ich tutaj i pozwolenie, by mówiły same za siebie, nim rozpatrzymy ich konsekwencje.
I. Ciemniejsza strona Lutra: niemieccy chłopi
Kilka lat po zerwaniu przez Lutra z Kościołem katolickim rewolucyjny impet, do którego wyzwolenia się przyczynił, skończył się masowym (i krwawym) powstaniem ludowym, które nazywa się niemiecką wojną chłopską. James Stayer, historyk zajmujący się niemiecką reformacją, odmalował tę scenerię:
Kiedy dwór rzymski przypadkowo potępił Lutra w roku 1520, wielu niemieckojęzycznych teologów młodszego pokolenia i biblistów zwróciło się przeciwko niemu [Rzymowi/papiestwu]. Z pewnością występowały tutaj elementy niemieckiej rebelii kulturalnej przeciwko łacińskiej kaście duchownej, która dominowała północną Europę w czasach średniowiecza. […] Otóż rewolta Niemców przeciwko łacinie połączyła się z rewoltą plebejuszy przeciwko duchowieństwu i arystokracji. Taka rewolta osiągnęła swój punkt kulminacyjny na olbrzymich obszarach Południowych Niemiec w postaci niemieckiej wojny chłopskiej z lat 1525-26. Ta tak zwana wojna zjednoczyła nieuprzywilejowanych w miastach i wiejskich rejonach i jako spontaniczny ruch ludowy była apogeum reformacji.
Wywoławszy przypadkowo krwawą rewolucję Luter znalazł się w nieprzyjemnym położeniu. Szybko został skojarzony ze zrewolucjonizowanym chłopstwem zarówno przez samych wieśniaków (by zwiększyć swą popularność), jak i poprzez jego katolickich przeciwników (by pokazać niebezpieczeństwo jego idei). Spowodowało to, że zareagował na tę rewolucję w dwojaki sposób.
Początkowe stanowisko: wezwanie do pokoju
Pierwszą reakcją Lutra była krytyka obu stron sporu w jego „Napomnieniu do pokoju”. Do chrześcijańskich książąt i panów pisał:
Nikomu innemu nie zawdzięczamy tego katastrofalnego buntu, jak tylko książętom i panom, a w szczególności wam, ślepym biskupom i szalonym księżom oraz mnichom, których serca są nawet po dziś dzień zatwardziałe. Nie przestajecie grzmieć przeciwko świętej Ewangelii; choć wiecie, że jest ona prawdziwa i że nie możecie jej zaprzeczyć. Oprócz tego, podobnie do władców świeckich, nie robicie nic innego, jak tylko oszukujecie i okradacie lud, by wieść życie w luksusie i zbytku. Biedni zwykli ludzie nie mogą już tego znieść. Miecz już jest u waszych gardeł, ale myślicie, że siedzicie tak mocno w siodle, że nikt nie może pozbawić was konia. To fałszywe bezpieczeństwo i ta uparta przewrotność połamie wam karki, jak się o tym przekonacie.
(Tak na marginesie, proszę zauważyć, jak bardzo Luter jest przekonany o tym, że jego przeciwnicy wiedzą, iż to on ma rację i że po prostu odmawiają zaakceptowania tego faktu: nie bierze pod uwagę uczciwej różnicy zdań czy biblijnej interpretacji.)
Ale Luter zwrócił się także do zbuntowanych chłopów, uznając słuszność niektórych z ich argumentów, choć wzywając ich do umiarkowania:
Jednakże wy także musicie starać się o to, by podejmować swoją sprawę sprawiedliwie i w dobrej wierze. Jeśli działacie w dobrej wierze, macie tę podnoszącą na duchu przewagę, że Bóg będzie z wami i pomoże wam. Nawet jeśli nie powiodłoby się wam przez chwilę albo nawet jeśli ponieślibyście śmierć, w końcu wygralibyście i zachowalibyście swe dusze na wieczność wraz z wszystkimi świętymi. Ale jeśli będziecie postępować niesprawiedliwie i działać w złej wierze, zostaniecie pokonani. A jeśli nawet byście chwilowo zwyciężyli, a książąt pozabijali, będziecie ostatecznie cierpieć wieczne męki z powodu utraty swojego ciała i duszy.
Późniejsze stanowisko: wezwanie do masakry
„Napomnienie do pokoju” Lutra zostało opublikowane na początku 1525 roku. Wkrótce potem Luter odwiedził rozdarte wojną tereny, widząc zarówno srogość działań chłopskich, jak i nieskuteczność swoich własnych kazań. Po tym, jak jego napomnienie do pokoju zawiodło, nowe stanowisko Lutra można uczciwie scharakteryzować jako nawoływanie do masakry.
W maju 1525 roku opublikował dzieło zatytułowane „Przeciwko buntującym się chłopom”, którego tytuł szybko został zmieniony na „Przeciw morderczym i zbójeckim bandom chłopskim”, w którym wzywał on wszystkich do masowego zabijania chłopów:
Poza tym każdy człowiek, któremu można udowodnić, że podburza do buntu, znajduje się poza prawem Boga i cesarstwa, a więc pierwszy, który go zabije, czyni słusznie i dobrze. Gdyż, jeśli człowiek jest otwarcie buntownikiem, każdy inny jest jego sędzią i katem, tak jak wówczas, gdy wybucha pożar: pierwszy, który go ugasi, jest najlepszym z ludzi. Albowiem bunt nie jest prostym zabójstwem, ale jest jak wielki pożar, atakujący i pustoszący cały kraj. Stąd rebelia przynosi ze sobą kraj pełny morderstw i rozlewu krwi, zostawia po sobie wdowy i sieroty i wywraca wszystko do góry nogami, jak największa z katastrof. A zatem niech każdy, kto może, uderza, zabija, dźga w tajemnicy i otwarcie, pamiętając, że nie może być nic bardziej trującego, szkodliwego czy diabelskiego niż buntownik. Przypomina to po prostu sytuację, kiedy należy zabić wściekłego psa: jeśli go nie uderzysz, on uderzy ciebie, a wraz z tobą cały kraj.
Jego nowym przesłaniem było zaoferowanie perspektywy męczeństwa tym, którzy walczą za arystokrację, ale jedynie perspektywy ognia piekielnego wszystkim pomordowanym chłopom:
Tak oto może się stać, że ten, który zginął walcząc po stronie władcy, stanie się prawdziwym męczennikiem w oczach Boga, jeśli walczy z takim sumieniem, jakie właśnie opisałem, gdyż jest w Słowie Bożym i mu posłuszny. Z drugiej strony ten, który ginie po stronie chłopskiej, jest wieczną pochodnią piekła, gdyż podnosi miecz przeciwko Słowu Bożemu i jest mu nieposłuszny, i jest członkiem diabła. […] Dziwne to czasy, kiedy książę może zdobyć niebo rozlewem krwi, w większym stopniu niż każdy inny modlitwą!
Jak zauważa dr Mark U. Edwards junior: „Luter postawił na swoim” i „chłopstwo brutalnie stłumiono. Szacuje się liczbę ofiar tej rzezi na od 100 000 do 300 000 ludzi.
II. Ciemniejsza strona Lutra: Żydzi
Innym poważnym problemem w świecie Marcina Lutra była rozpowszechniona katolicka podejrzliwość i nienawiść wobec Żydów. Był to problem, którego Luter nie mógł być całkowicie nieświadom: jego własny kościół w Wittenberdze miał Judensau: na zewnątrz kościoła znajdowała się (i wciąż się znajduje) obsceniczna rzeźba grupy Żydów i prosiąt ssących sutek maciory, gdy rabin zagląda jej pod ogon.
Początkowe stanowisko: żarliwa obrona wierzących Żydów
W roku 1532 Luter opublikował dzieło O tym, że Jezus Chrystus urodził się Żydem – elokwentną krytykę antysemityzmu. Luter ostro potępił tych katolików, którzy nienawidzili Żydów, i oskarżał ich zarówno o traktowanie Żydów jako podludzi, jak i o odciąganie ich od Ewangelii:
Nasi głupcy, papieże, biskupi, sofiści oraz mnisi – prymitywne ośle głowy – tak do tej pory traktowali Żydów, że każdy, kto pragnął być dobrym chrześcijaninem, niemalże musiał stać się Żydem. Gdybym był Żydem i miał przed sobą takich głupców i tępaków, którzy rządzą i nauczają wiary chrześcijańskiej, prędzej zostałbym świnią niż chrześcijaninem.
Postępowali z Żydami tak, jakby były to psy, a nie istoty ludzkie; jedynie szydzili z nich i przejmowali ich własność. Kiedy ich chrzczą, nie pokazują im nic z chrześcijańskiej doktryny ani życia, ale poddają ich papiestwu i mnichom. Jak w ogóle mogliby Żydzi widząc, że judaizm ma tak silne wsparcie w Piśmie Świętym, a chrześcijaństwo stało się zwykłą paplaniną niepolegającą na Biblii, ułożyć się i stać od razu prawymi, dobrymi chrześcijanami? Sam słyszałem od pobożnych ochrzczonych Żydów, że gdyby nie usłyszeli Ewangelii w naszych czasach, pozostaliby na resztę swoich dni Żydami pod przykrywką chrześcijaństwa. Albowiem przyznają, że nigdy jeszcze nie dowiedzieli się niczego o Chrystusie od tych, którzy ochrzcili ich i udzielali im nauk.
Mam nadzieję, że jeśli będzie się postępować życzliwie z Żydami i uczyć ich starannie na podstawie Pisma Świętego, wielu z nich stanie się autentycznymi chrześcijanami i zwróci ponownie ku wierze swoich ojców, proroków i patriarchów. Jeszcze bardziej ich to tylko od niej odstręczy, jeśli tak całkowicie będzie się odrzucać ich judaizm, że nie pozwoli się na zachowanie z niego niczego, a ich będzie się traktować jedynie z arogancją i pogardą. Gdyby apostołowie, którzy także byli Żydami, postępowali z nami, gojami tak, jak my, goje, postępujemy z Żydami, nigdy nie byłoby chrześcijanina pośród gojów. Ponieważ tak po bratersku postępowali z gojami i my z kolei powinniśmy traktować Żydów po bratersku, abyśmy mogli niektórych z nich nawrócić. Albowiem nawet my sami nie posunęliśmy się jeszcze wcale tak bardzo naprzód, nie mówiąc już o dotarciu na miejsce.
Przypuszczam, że większość ludzi dzisiaj zgodziłaby się w tych kwestiach całkowicie z Lutrem: traktowanie Żydów w tak nikczemny sposób było zarówno niechrześcijańskie, jak i przynoszące efekt przeciwny do zamierzonego (przynajmniej jeśli ktoś rzeczywiście troszczy się o swoje wieczne zbawienie). Ponieważ w tym momencie reformacja była jeszcze wciąż młoda, także Luter był wyraźnie pełen nadziei, jeśli chodzi o perspektywę pozytywnej reakcji Żydów na Jego przeformułowanie Ewangelii.
Stanowisko późniejsze: wezwanie do unicestwienia Żydów
Podobnie jak w przypadku niemieckich chłopów, Luter szybko się rozczarował. Żydzi nie nawracali się masowo na luteranizm. Zatem Luter zwrócił się przeciwko nim, stając się w ciągu swojego życia coraz bardziej im nieprzyjazny. Jednym z ostatnich dzieł, które Luter napisał, była jego książka z roku 1543 O Żydach i ich kłamstwach, opublikowana zaledwie trzy lata przed jego śmiercią. Książka jest przepełniona typowymi antysemickimi teoriami spiskowymi i czarnymi legendami o wszystkich złach, jakie rzekomo Żydzi popełniają, kiedy w pobliżu nie ma chrześcijan. To prowadzi Lutra w rozdziale 11 książki do przedstawienia problemu żydowskiego:
Cóż my, chrześcijanie, powinniśmy zrobić z tym odrzuconym i potępionym ludem, Żydami? Ponieważ żyją pośród nas, ważymy się nie tolerować ich postępowania, gdyż jesteśmy teraz świadomi ich kłamstw, oszczerstw i bluźnierstw. Gdybyśmy je tolerowali, mielibyśmy udział w ich kłamstwach, przekleństwach i bluźnierstwach. Tak oto nie możemy ugasić wiecznego ognia Bożego gniewu, o którym mówią prorocy, ani nie możemy nawrócić Żydów.
Luter zaproponował siedmiokrotne rozwiązanie problemu żydowskiego:
„Po pierwsze spalić ich synagogi lub szkoły i zakopać, przykryć ziemią to, co się nie spali, aby człowiek nigdy już nie oglądał ponownie kamienia czy żużli, które po nich pozostały. Należy to zrobić na chwałę naszego Pana i świata chrześcijańskiego, aby Bóg ujrzał, że jesteśmy chrześcijanami i że nie godzimy się na takie kłamstwa, przekleństwa i bluźnierstwa wymierzone w Jego Syna i Jego chrześcijan ani ich nie tolerujemy”.
„Po drugie radzę, by również zetrzeć z powierzchni ziemi i zniszczyć ich domy. Gdyż dążą w nich do tych samych celów, jak w swych synagogach. Zamiast tego można ich zakwaterować pod dachem lub w stodole, jak Cyganów. To im uświadomi, że nie są panami w naszym kraju, jak się przechwalają, ale że żyją na wygnaniu i w niewoli, jak nieustannie zawodzą i lamentują o nas przed Bogiem”.
„Po trzecie doradzam pozbawienie ich wszystkich ich modlitewników i pism talmudycznych, w których naucza się takiego bałwochwalstwa, kłamstw, przekleństw i bluźnierstw”.
„Po czwarte doradzam, by zakazano ich rabinom od tej pory nauczania pod karą utraty życia i zdrowia”.
„Po piąte doradzam całkowite zniesienie gwarancji bezpieczeństwa dla Żydów na drogach. Albowiem nie mają interesów na wsi, gdyż nie są panami, urzędnikami, rzemieślnikami ani tym podobnymi. Niech zostaną w domu”.
„Po szóste doradzam, by zabronić im lichwy i aby całą gotówkę oraz skarb w postaci srebra i złota im zabrać i pod opieką odłożyć. Powodem takiego postępowania jest to, że – jak już powiedziano wyżej – nie posiadają żadnych innych źródeł zarabiania środków do życia niż lichwa, a przez nią okradli nas i ograbili z tego, co teraz posiadają. […] Jeśli Żyd się uczciwie nawróci, powinno mu się wręczyć sto, dwieście albo trzysta florenów w zależności od osobistych okoliczności. Dysponując tymi środkami mógłby urządzić się w jakimś zawodzie dla utrzymania swojej biednej żony i dzieci oraz dla opieki nad starymi i słabymi”.
„Po siódme zalecam włożyć cep, siekierę, motykę, łopatę, kądziel czy wrzeciono w ręce młodych, silnych Żydów i Żydówek, by zarabiali na swój chleb w pocie czoła, jak zostało to narzucone dzieciom Adama (Rdz 3,19). Albowiem niestosowne jest, aby oni pozwalali nam, przeklętym gojom, mozolić się w pocie czoła, gdy sami, jako święty lud, trwonią swój czas za piecem, ucztując i popierdując, a jeszcze na domiar wszystkiego chełpiąc się bluźnierczo swoim panowaniem nad chrześcijanami poprzez nasz pot. Nie! Należy wyrzucić tych leniwych drani, chwytając ich za portki na tyłku.
Innymi słowy: spalić wszystkie synagogi, spalić domy Żydów, pozbawić Żydów ich zatrudnienia (i zabrać wszystkie ich pieniądze, by powierzyć je „opiece”), zabić ich rabinów i każdego Żyda, który opuści dom. Ponieważ Żydzi tak po prostu nie zaprzestaliby praktykowania swej religii, propozycja Lutra wymagałaby wymordowania nieskończonych zastępów rabinów i ich następców.
III. Ciemniejsza strona Niemiec?
Warto prawdopodobnie wspomnieć o wpływie, jaki idee Lutra miały na szerzenie się niemieckiego antysemityzmu i powstanie nazizmu. Nie kto inny, jak William L. Shirer w swej słynnej książce Powstanie i upadek Trzeciej Rzeszy, opisuje powiązania pomiędzy Lutrem a Hitlerem:
Trudno zrozumieć zachowanie większości niemieckich protestantów w pierwszych latach nazizmu, jeśli nie jest się świadomym dwóch rzeczy: ich historii i wpływu Marcina Lutra. Wielki założyciel protestantyzmu był zarówno namiętnym antysemitą, jak i zaciętym wyznawcą posłuszeństwa wobec władzy politycznej. Chciał, aby Niemcy pozbyli się Żydów, a po ich odesłaniu doradzał, by pozbawiono ich „całej gotówki, klejnotów, srebra i złota”, a ponadto „by ich synagogi spalić, a ich domy zburzyć i zniszczyć (…) i żeby umieścić ich pod dachem albo w stajni, jak Cyganów (…), w niedoli i niewoli, jak nieustannie lamentują i narzekają przed Bogiem o nas” – tę radę zrealizowali dosłownie cztery wieki później Hitler, Goering i Himmler.
Podczas być może jedynego buntu ludowego w historii Niemiec, powstania chłopskiego z roku 1525, Luter doradzał książętom, by zastosowali najbardziej bezwzględne środki przeciwko „wściekłym psom”, jak nazywał zrozpaczonych, uciskanych chłopów. Tutaj, tak jak w swoich wypowiedziach na temat Żydów, Luter stosował ordynarność i brutalność językową, jakiej w dziejach Niemiec nie było równej, aż do czasów nazistowskich. Wpływ tej wybitnej postaci trwał w Niemczech przez pokolenia, w sposób szczególny pośród protestantów. Spośród różnych skutków należy wymienić łatwość, z jaką niemiecki protestantyzm stał się od XVI wieku narzędziem królewskiego i książęcego absolutyzmu, aż do chwili, gdy w roku 1918 królowie i książęta zostali obaleni. Dziedziczni monarchowie i drobni władcy stali się najwyższymi biskupami kościoła protestanckiego na swoich ziemiach. Tak zatem w Prusach król z rodziny Hohenzollernów był głową Kościoła. W żadnym innym kraju, z wyjątkiem carskiej Rosji, duchowieństwo nie stało się na mocy tradycji tak całkowicie służalcze wobec politycznej władzy państwa. Jego członkowie, z nielicznymi wyjątkami, opowiadali się zdecydowanie za królem, junkrami i armią, a w XIX wieku posłusznie sprzeciwiali się powstaniu ruchów liberalnych i demokratycznych. Nawet Republika Weimarska była rzeczą wyklętą dla większości protestanckich pastorów, nie tylko dlatego, że zdetronizowała królów i książąt, ale dlatego, że swe główne wsparcie czerpała ze strony katolików i socjalistów. W czasie wyborów do Reichstagu, nie można było nie zauważyć, że duchowieństwo protestanckie – typowym przykładem był Niemöller – całkiem otwarcie wspierało nacjonalistów, a nawet nazistowskich wrogów Republiki. Podobnie jak Niemöller, większość pastorów z zadowoleniem powitała objęcie urzędu kanclerza przez Adolfa Hitlera w roku 1933.
Myśl, że naziści odnieśli początkowe zwycięstwo dzięki fundamentom, jakie położył Luter, jest intrygującą hipotezą, a Shirer przedstawia na jej rzecz kilka mocnych argumentów. Jednak warto zauważyć na obronę Lutra, że sytuacja jest bardziej złożona. Po pierwsze Luter nienawidził Żydów z powodu ich religii, a nie rasy: był gotów pozwolić Żydom żyć, utrzymywać się z drobnego zasiłku, jeśli szczerze nawrócą się na chrześcijaństwo. Sprzeciw Hitlera wobec Żydów opierał się bardziej na podstawach rasowych, a zatem nawet wielka liczba chrześcijan pochodzenia hebrajskiego zginęła w holokauście. Po drugie, jak wspomniano wyżej, antysemityzm jest starszy od Lutra. Powiedziawszy to, nie można zaprzeczyć, że Luter dostrzegał niebezpieczeństwa tej nienawiści do Żydów, a jednak mimo to podsycał ów ogień.
IV. Dlaczego to ma znaczenie
Pytanie, w jakim stopniu Luter był winny holokaustu, jest intrygującą kwestią, ale zamiast tego chciałbym podążyć w kilku odmiennych kierunkach.
1. Grzech pychy
Wspomniałem przedtem, że Luter był tak przesadnie przekonany o swej prawości, że sądził, iż jego przeciwnicy muszą siłą rzeczy być niedouczeni, głupi lub źli. Jest to duch, który stale ożywia pisma Lutra. Kiedy pisze do kogoś, kto zgadza się z nim, albo – jak mu się wydaje – zgodzi się z nim, wówczas mamy doktora Jekylla. Kiedy uświadamia sobie, że ta druga osoba w rzeczywistości uważa, że Luter się myli, pojawia się pan Hyde. Widzimy to od samego początku w jego pismach adresowanych do papieża, słodko obiecujących posłuszeństwo wobec wszystkiego, co papież zdecyduje, a następnie potępiających go jako Antychrysta, kiedy papież nie podejmuje decyzji na jego korzyść.
Widzimy odgrywanie tego motywu wciąż na nowo w powyższych fragmentach: jest przekonany, że władcy chrześcijańscy, którzy nie zgadzają się z nim, potajemnie znają prawdę na temat „Ewangelii”, ale po prostu odmawiają jej przyjęcia. Jest łagodny wobec wieśniaków, aż uświadamia sobie, że nie są mu posłuszni; następnie wzywa do ich masowej rzezi. Podobnie – broni Żydów, kiedy myśli, że są otwarci na słuchanie jego wersji Ewangelii; kiedy jego wysiłki kończą się niepowodzeniem, nawołuje również do ich unicestwienia.
Ma to wszystko oznaki grzechu pychy, grzechu, o którym się mówi, że spowodował upadek Lucyfera. I nikt z nas, niezależnie od związków kościelnych, nie jest chroniony przed tymi pokusami. Tak łatwo popaść w nastawienie, że nasi polityczni albo religijni przeciwnicy to idioci lub potwory. Niech pod tym względem życie Lutra stanie się umoralniającą opowiastką.
2. Mniej katolicki, mniej chrześcijański
Kiedy katolicy wskazują, że kilka z wczesnych pism Lutra brzmi całkiem katolicko, typowa protestancka odpowiedź (i całkiem rozsądna, mogę dodać) jest taka, że Luter nie był jeszcze całkowicie zreformowany. Nawet po tym, jak doprowadził do schizmy, spędził kolejne ćwierć wieku powoli wyzbywając się swej katolickiej wiary. Ale niezwykłą rzeczą jest fakt, że gdy Luter stawał się coraz mniej katolikiem, stawał się jednocześnie coraz mniej chrześcijaninem.
Porównajcie przed i po, a zobaczycie, co mam na myśli. Istnieje niezliczona ilość innych przykładów, które także wskazują na to samo. Na przykład Luterański Kościół Hosanna zauważa, że język Lutra w dokumencie Przeciwko papiestwu w Rzymie, przez diabła założonemu, napisanym w roku 1545 (na rok przed jego śmiercią) był „najostrzejszy i najbardziej prostacki, jakim Luter się kiedykolwiek posługiwał. Luter zlecił serię politycznych rysunków autorstwa Lucasa Cranacha, które książce towarzyszyły, a szkalowały papieża i Rzym”.
Człowiek wychwalany za zajęcie śmiałego stanowiska w obronie wolności sumienia, był wręcz krwiożerczy wobec tych, których sumienia nie zgadzały się z jego własnym sumieniem. I stawał się coraz okrutniejszy i bardziej krwiożerczy, im dłużej pozostawał poza Kościołem.
3. Czy protestantyzm został założony przez świętego?
To jedno z najważniejszych pytań, jakie moim zdaniem możemy wyprowadzić z tego: czy mamy jakikolwiek powód, by wywnioskować na podstawie świadectw, że Marcin Luter był świętym?
W ciągu tego samego roku 1525 zarówno ostrożnie zachęcał do rewolty chłopskiej, jako być może pochodzącej od Boga, oraz wzywał, by wszystkich, którzy zaangażowali się w bunt, zabijać, stwierdzając, że wszyscy oni idą do piekła. Czy brzmi to tak, jakby Luter był kimś, kogo prowadził Duch Święty, czy raczej jednym z tych, „którymi – według ostrzeżenia świętego Pawła – miotają fale i porusza każdy powiew nauki, na skutek oszustwa ze strony ludzi i przebiegłości w sprowadzaniu na manowce fałszu” (Ef 4,14)?
Rozumiem, że nawet święci popełniają błędy i że nawet święci grzeszą. Naprawdę zdaję sobie z tego sprawę. Nikt nie oczekuje od Lutra, że będzie doskonały. Ale wydaje mi się, że daleko od tego komunału do stwierdzenia, że człowiek, który idzie do grobu nawołując do masowego mordu, jest świętym.
Rozumiem także, że wielu współczesnych protestantów nie czuje potrzeby bronienia Lutra (szczególnie, jeśli sami nie są luteranami). Ale zakwestionuję to. Wydaje mi się, że kwestia ta powinna być niezmiernie ważna dla tych, którzy bronią reformacji. Jeśli reformacja została zainicjowana przez kogoś, kim kierowała intelektualna pycha, a nie Duch Święty, dlaczego jej ufać?
Eklezjologia protestancka zazwyczaj utrzymuje, że Kościół to jedynie zgromadzenie zbawionych (my, katolicy, nie zgadzamy się, ale to zagadnienie na inny dzień). Według tego rozumowania, jeśli Luter nie jest świętym, nie jest nawet członkiem Kościoła. Czym wobec tego czyni to denominację, którą zapoczątkował? Jak protestanci mogą liczyć na kogoś, kto jest poza Kościołem, że zreformuje i odtworzy Kościół?
A zatem taki jest powód, dla którego podnoszę kwestię tych niemiłych fragmentów historii. Robiąc to, mam nadzieję, że byłem fair wobec Lutra, wysuwając wątpliwości warte poważnej analizy.
Joe Heschmeyer Źródło: shamelesspopery.com Tłum. Jan J. Franczak
https://pch24.pl/jednosc-w-prawdzie-czy-falszywa-jednosc-w-roznorodnosci-fakty-o-protestantyzmie

[Luter na łożu śmierci. md]
==================
Rozpoczął się Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Już w 1896 roku papież Leon XIII zachęcał do tego, by prosić Boga o jedność między ochrzczonymi.
Chciał, żeby ta jedność polegała na przystąpieniu błądzących do Kościoła katolickiego.
Dziś o „nawracaniu” nie ma mowy. Świętuje się raczej „jedność w różnorodności”.
W ciągu najbliższego tygodnia – a w kilku diecezjach Polski jeszcze dłużej – katolicy będą wprost bombardowani wydarzeniami ekumenicznymi. Najrozmaitsze denominacje, różnorakie błędy i herezje – wszystko zyska nagle wstęp do katolickich kościołów. Wielu biskupów, księży i świeckich będzie wychwalać „przyjaźń” z niekatolikami i mówić o świetlanych perspektywach współpracy i zjednoczenia.
Czym naprawdę jest jednak protestantyzm? O tym przypominamy na portalu PCh24.pl. Chcemy przedstawić Państwu szereg tekstów, które idą w kontrze do obowiązującej oficjalnie narracji o wielkiej jedności i miłości z tymi, którzy trwają w oporze względem Stolicy Apostolskiej.
Marcin Luter. Buntownik czy Sługa Boży?
https://pch24.pl/ciemna-strona-marcina-lutra/embed/#?secret=DWLREI2GRQ#?secret=ocwf7TiOHL
https://pch24.pl/luter-to-ojciec-wszystkich-rewolucji/embed/#?secret=n7KCcWiFJ8#?secret=YN8Kbsra8C
Związek szczepień z autyzmem udowodniony
dr J.Jaśkowski https://dakowski.pl/archiwum/pliki/index.12028_53.php
Po wielu latach przepychanek, oszustw i kłamstw, przemysł szczepionkarski musiał przyznać, że związek pomiędzy szczepionkami, a autyzmem, istnieje. Dane ujawnił PRWEB.com 19 lutego 2014 roku. Na nic się zdały zaprzeczenia, szkalowanie lekarzy i naukowców.
Ujawnione dokumenty udowadniają niezbicie, że już od 20 lat zainteresowani sprzedawcy wiedzieli o tym, że zawarty w szczepionkach preparat rtęciowy uszkadza mózg i jest jednoznaczną przyczyną zaburzeń, zwanych autyzmem.
Jak podała prasa medyczna, po prawie 10 latach niezwykle upartych starań dr Briana Hookera, profesora na Uniwersytecie Simson, przy pomocy senatorów Stanów Zjednoczonych, Centrum Kontroli Leków, słynne CDC w USA, MUSIAŁO UJAWNIĆ DOKUMENTY DOTYCZĄCE BADAŃ NAD WPŁYWEM SZCZEPIONEK NA DZIECI.
Dopiero oparcie się na ustawie o wolności informacji, słynnym Freedom Act – FOIA, pozwoliło na ujawnienie, że środek zwany tiomersalem, nadal używany np. w szczepionkach grypowych, ba, podawany nawet kobietom w ciąży i małym dzieciom, może spowodować autyzm i inne zaburzenia rozwojowe układu nerwowego.
Dr Hooker, dzięki pomocy dwóch senatorów, otrzymał po 10 latach starań dane dotyczące 400 000 dzieci urodzonych pomiędzy 1991 – 1997 rokiem. Dane te były przeanalizowane przez epidemiologów z CDC, z dr Thomasem Verstraetenem na czele.
Analiza tego materiału dowodzi jednoznacznie, że urzędnicy CDC wiedzieli o bardzo wysokim ryzyku zachorowań na autyzm, na zaburzenia snu, zaburzenia mowy i o innych poważnych uszkodzeniach Centralnego Układu Nerwowego, związanych z rtęcią, zawartą w preparacie zwanym tiomersal.
Wyniki analizy udowadniają niezbicie, że autyzm występował aż 7,6 razy częściej u dzieci narażonych na działanie tiomersalu w okresie niemowlęcym.
Już w 1999 roku raport CDC uzasadniał twierdzenie, że istnieje związek pomiędzy zwiększonym ryzykiem rozwoju zaburzeń neurologicznych, a wysoką ekspozycją w pierwszym miesiącu życia na szczepionki zawierające tiomersal.
Dane te zostały utajnione przez najwyższych rangą urzędników CDC. Rtęć stanowi wagowo 50% tiomersalu, wykorzystywanym w szczepionkach dziecięcych do 2000 roku i obecnie np. w grypowych. Ostatnio pediatrzy ponownie wyrazili zgodę na dopuszczenie dodawania rtęci do szczepionek. Oparli się przy tym na raporcie defraudanta z CDC, niejakiego Paula Torsena.
W Polsce ten raport jest przedstawiany jako tzw. „Raport Duński”. Torsen jest ścigany listem gończym za malwersacje ponad miliona dolarów, rzekomo wydanych na badanie związku pomiędzy rtęcią i autyzmem. I co ciekawe, wszelkiej maści reklamówki przemysłu farmakologicznego w Polsce wciąż powołują się na ten raport. A pediatrzy, naśladując konsultantów, bezmyślnie to powtarzają.
Karygodne i oburzające są wypowiedzi dyrektorów CDC, twierdzących jeszcze w 2005 roku, że rtęć nie ma znaczenia. Jak wiemy, w Polsce grupa związana z Towarzystwem Wakcynologicznym i niektórzy pediatrzy, szczególnie tzw. konsultanci, twierdzili tak jeszcze w 2013 roku. Mało tego, robili specjalne szkolenia, typowe pranie mózgu, dla pielęgniarek i samorządowców, w celu zwiększenia sprzedaży szczepionek.
Twierdzenia te wypowiadali wbrew faktom naukowym, znanym CDC, a opartym na analizie bazy danych, posiadanych przez tę rządową instytucję.
Przypomnę, że w Polsce od 1964 roku nie jest realizowana ustawa zobowiązująca PZH, obecnie przekształcony w Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego [Jakiego narodu? Polska była zawsze wielonarodowa], do ewidencjonowania wszelkich powikłań poszczepiennych.
Na stronach internetowych, tej jeszcze państwowej instytucji, nadal nie można znaleźć danych, dotyczących zachorowań w kontekście szczepień i powikłań. Wręcz oszukuje się społeczeństwo, podając jako jedną jednostkę statystyczną, np. grypę i zapalenia płuc. Jest to kompromitacja medyczna. Rozróżniania zapalenia płuc od grypy uczy się na 3 roku medycyny. Zupełnie inne leczenie jest w tych dwóch jednostkach chorobowych.
A PZH powołuje Flu- forum p. profesor magister Lidii Brydak [a swoją drogą, kto finansuje takie forum, przejazdy, konferencje, spotkania?] w skład którego wchodzi dwóch lekarzy, a resztę stanowią dziennikarze i przedstawiciele zawodów z pogranicza medycyny, którzy chcą występować w roli ekspertów medycznych, wymuszających strachem na społeczeństwie chęć szczepienia.
Przykładem jest typowe żółte dziennikarstwo Gazety Wyborczej w tej dziedzinie.
Dlaczego CDC nie przyznawała się do związku pomiędzy rtęcią w szczepionkach, a uszkodzeniem mózgu, wyjaśnia przewodnicząca CDC, dr Marie McCormick: „Nigdy nie przyznamy, że istnieje związek pomiędzy rtęcią, a szczepieniami”. Obecnie jest on prezesem działu firmy Merck, jednego z głównych producentów szczepionek, np. MMR wartości 4 000 000 000 [cztery miliardy dolarów wyciągane z worka zwanego ubezpieczeniami przymusowymi].
Trzeba przypomnieć, że znaczny wkład w ten zysk koncernu mają polscy urzędnicy, bezmyślnie wymuszając ustawowo szczepienie dzieci na nieistniejące choroby, już w pierwszej dobie życia.
Oczywiście, urzędnicy, jak wszyscy mądrzy inaczej, zabezpieczają się, powołując się na ekspertów, których sami stworzyli. Od 1990 roku wszystkie towarzystwa, nie tylko medyczne, służą trzymaniu ludzi w szachu. Chodzi o kontrolowanie ich w taki sposób, aby nie powodowali zamieszania w wyciąganiu pieniędzy z tego worka, zwanego przymusowymi ubezpieczeniami, pod pretekstem czynienia dobra. Cała działalność tzw. zdrowia publicznego jest jednym wielkim hochsztaplerstwem. Nigdy nie można wszystkich ludzi zaszufladkować według jednego schematu, a do tego sprowadzają się wszelkiego rodzaju dyrektywy NFZ.
I jeszcze pytania:
Kiedy ta informacja zostanie przekazana do PT Kolegów Pediatrów, że przez co najmniej 20 lat, zamiast leczyć, truli dzieci?
Kiedy te reklamówki medyczne i Biuletyny Izb lekarskich zajmą się rzetelną informacją PT Lekarzy?
Kiedy prokuratura zajmie się sprawą trucia polskich dzieci?
PS. Jak łatwo rozpoznać „funkcjonariusza” na blogach? Otóż podstawową zasadą dezinformacji jest wpisywanie treści oderwanych od meritum problemu. Zamiast dopisywać, czy krytykować materiał zamieszczony w artykule, mądrzy inaczej i opłacani osobnicy wpisują różne bzdety na temat braku przysłowiowych przecinków w tekstach, stylu artykułu itd. To są tzw. Trolle.
Kolejnym sposobem dezinformacji jest odrywanie dyskusji od meritum, a nawiązywanie ad personam. Jest to stały i stary sposób działania. Musimy pamiętać, że przemysł farmaceutyczny zatrudnia całe stada użytecznych idiotów. Podważanie zaufania do autora jest najtańszym sposobem odwracania uwagi od tematu. No, a jak autor jest niewiarygodny, to per analogiam i tekst musi być fałszywy.
Pisanie rozmaitych bzdur nie wymaga podania żadnego dowodu. Proszę zauważyć, że takie wpisy nigdy nie powołują się na wyniki badań, na analizy epidemiologiczne itd. Dla takiego osobnika są natomiast źródłem łatwych pieniędzy. Gdyby musiał np. leczyć ludzi, to zawsze musiałby się liczyć z niepowodzeniem. A w przypadku pracy dla przemysłu liczy się sprzedaż, a nie dobro chorego. Więc może pisać i mówić największe głupoty i jest bezkarny.
Od lat 60-tych szczepionka przeciw polio, rozprowadzana „za darmo” w Polsce, była skażona rakotwórczym wirusem SV-40. Podawano ją dzieciom co najmniej do połowy lat 80-tych. Salk zeznając przed Komisją Kongresu USA w 1960 roku przewidywał, że w krajach Europy Środkowej wybuchnie prawdziwa epidemia nowotworów.
A nasi wakcynolodzy zamiatają tą informację pod dywan. Liczy się biznes, Szanowni Czytelnicy, a „Wy jesteście tylko pionkami dla naszych zysków”.
Poniższa lista przedstawia czołowych propagandzistów szczepień w Polsce. Bez komentarza. GSK i MSD to czołowi producenci szczepionek na świecie. Na samej epidemii tzw. świńskiej grypy i ludzkiej głupocie zarobili w jednym roku ponad 4 miliardy dolarów
http://healthimpactnews.com/2013/can-we-trust-the-cdc-claim-that-there-is-no-link-between-vaccines-and-autism/
http://www.ageofautism.com/2012/12/brian-hookers-testimony-autism.html
http://www.courthousenews.com/2012/08/24/49635.htm
http://autyzmaszczepienia.wordpress.com/gdzie-ten-dowod/rtec-a-autyzm/6-hviiddania/
http://www.jim.org/czytnik/nowyrok
http://www.autyzm-szczepienia.eu/uploads/List_do_wakcynologow_poprawiony%5B3%5D%20adobe.pdf
http://www.biomedical.pl/aktualnosci/grypa-podczas-ciazy-zwieksza-ryzyko-autyzmu-8677.html
http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/dunscy-naukowcy-ustalili-ze-szczepionki-grype-nie-dzialaja-tak-sie-tego-oczekuje
http://www.polskiportal.net/classifieds/2901/151/szczepionka-mmr-wywolala-autyzm
https://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=11972&Itemid=53
https://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=11797&Itemid=53
https://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=11461&Itemid=53
https://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=11547&Itemid=53
http://www.polishclub.org/2013/10/08/dr-jerzy-jaskowski-dziwna-historia-szczepionki-przeciwko-odrze-mmr-dr-andrew-wakefield-ma-racje-autyzm-czesc-5/
http://www.polishclub.org/2013/04/10/dr-jerzy-jaskowski-dofinansowywani-przez-koncerny-szczepionkarskie-czesc-2/
http://kefir2010.wordpress.com/2014/02/02/dr-piotr-zwolinski-lekarz-ktory-przelamal-zmowe-milczenia/
Rozpowszechniane wszelkimi możliwymi sposobami, szczególnie w przychodniach SŁUŻBY ZDROWIA, jak najbardziej wskazane.
| 11.01.2019. https://dakowski.pl/archiwum/pliki/index.24620_53.php | |
Żydzi i Murzyni tańsi od małp – RAK. P-324.” Państwo istnieje formalnie.” Dr J.Jaśkowski Motto: ; „A do polityki garną się ludzie, którzy nic nie osiągnęli, a więc nieudacznicy i darmozjady. Polityka to dla nich deska ratunku, mogą godnie żyć, nie dając w zamian nic.” Józef Piłsudski Lekarza od handlarza łatwo odróżnić. Lekarz informuje za i przeciw danej metodzie. Handlarz tylko chwali towar. Oświata jest jednym z najważniejszych zadań państwa. Jednakże oświata nigdy nie może być państwowa, ponieważ w ten sposób likwiduje się indywidualność i rozwój. Oświata nigdy nie może także iść przed nauką. Redukcja wydatków na naukę jaka ma miejsce w Polsce od 1989 roku [z 2.48 % PKB w stanie wojennym do 0.38 za czasów rządów agenta WSI, Jerzego Buzka], jednoznacznie wpływa na obniżenie poziomu edukacji. Wprowadzenie powszechnej państwowej, rzekomo bezpłatnej oświaty, to nic innego jak wprowadzenie cywilizacji azjatyckich do Europy. Tylko cywilizacje azjatyckie są znane z działań masowych i z masami. Proszę zauważyć, że cały rozwój ludzkości oparł się na odkryciach i wynalazkach europejskich. Przypisuje się co prawda np. odkrycie prochu Chińczykom, ale to tylko częściowa prawda. Chińczycy używali prochu do zabawy, jakimi były race, czyli sztuczne ognie w czasie festynów. Naprawdę proch dla ludzkości odkrył zakonnik bawarski Berthold Schwarz, ok. 1380 roku. Schwarz to po polsku czarny. Stąd nazwa czarny proch, czyli proszek Schwarza. Podobnie było z papierem i innymi tzw. wynalazkami. Konstytucja Soborowa z 1320 roku mówiła wyraźnie, że każdy proboszcz musi prowadzić szkołę parafialną, a każdy biskup szkołę wyższą, czyli odpowiednik naszego liceum. Szkoły te muszą być zaopatrzone w książki, ponieważ są one tak tanie, że żaden „dyrektor” szkoły nie może się tłumaczyć brakiem pieniędzy na ich zakup. Obecnie, w okresie rzekomo powszechnej oświaty zdecydowana większość szkół nie posiada bibliotek, szczególnie tzw. prywatnych. Przypominam, to było na prawie 150 lat przed Gutenbergiem, który tylko wynalazł tzw. ruchomą czcionkę. Czcionka ta pozwalała dalej obniżyć koszty druku, ponieważ można było tę samą literę wykorzystywać wielokrotnie, ale jednocześnie utrudniała w sposób zasadniczy dodruki czy nowe wydania, jednocześnie ułatwiając fałszowanie ksiąg. Szkoły prowadzone przez Kościół Katolicki pozwalały na swobodny rozwój nauki pod jednym tylko zastrzeżeniem, że białe jest białe, a czarne to czarne. Czyli, celem nauki było dochodzenie do prawdy. Przypomnę, że ok. 1018 roku we Włoszech istniała nawet akademia medyczna, w której mogły studiować kobiety, dopiero sekta protestancka ograniczyła rolę kobiet w nauce. Rozwój sekt z katolicyzmu typu Wiklif, John Ball [John Ball (c. 1338– 15 July 1381) was an English Lollard] czy Luter załamało ten system edukacji. Nie muszę przypominać, że sekty te powstawały za pieniądze możnych tego świata, czyli np. Wikfield finansowany przez ruch Lolbanów w Anglii ok. 1350-1380 roku. Ruch ten żądał zniesienia pańszczyzny, zamiany jej na czynsz i uwolnienie chłopa. Dodatkowo, członkowie tego ruchu żądali odebrania majątków kościelnych, które stanowiły konkurencję dla bankierów z City. Przypomnę, ówczesne zakony katolickie, zobowiązane były do przekazywania bezpłatnie żywności i innej pomocy potrzebującym, np. w przypadku powodzi czy pożaru. Bankierzy natomiast chętnie udzielali pożyczek, ale na wysoki procent, korzystając z przymusowej sytuacji poszkodowanych. Obecnie, najlepszym dowodem takiego działania jest np. tzw. pożyczka we frankach. Ludzie nie widzieli franka na oczy, ale mają spłacać wartość obecną franka i rząd warszawski, rzekomo pilnujący prawa nic w takiej sprawie ewidentnego przekrętu nie robi. Było to nie do pomyślenia w epoce działań klasztorów katolickich. Nie można tych żądań XIV wiecznych, oddzielić od gwałtownie rozwijającego się w Anglii sukiennictwa, potrzebującego rąk do pracy. Nie da się również ukryć, że produkcją sukiennictwa i handlem, zajmowało się głównie City of London Corporation. Te opowieści, że jakiś człowiek napisał poemat czy książkę i lud od razu zrozumiał o co chodzi, należy włożyć pomiędzy bajki. W Anglii, podobnie jak np. na Ukrainie, w 500 lat później [ Ukraina to głównie prawosławie i grekokatolicyzm ] analfabetyzm był powszechny w 99.99%. Żadna więc książka, chociażby podawała instrukcję jak robić przysłowiowe złoto, nie odniosłaby sukcesu, ponieważ nikt nie umiałby jej przeczytać. Podsumowując. Wszelkie ruchy społeczne były inspirowane i opłacane przez możnych tego świata. Nie kto inny, tylko Hohenzollernowie opłacali i utrzymywali np. Lutra. Nie kto inny tylko Konsorcjum Rothschilda utrzymywało i opłacało zarówno Marksa jak i Lenina Goldmana. Podobnie, wprowadzenie powszechnej tresury państwowej zostało opracowane i realizowane przez agentów City of London. Konkretnie, w połowie XVIII wieku, najpierw we Francji, a od 1773 roku w Polsce, projekt ten realizował niejaki DuPoint. Po wyjeździe z Polski kontynuował swoją rolę „edukatora”, czyli tresera młodego pokolenia w USA, we współpracy z członkiem BAR-u gen. Waszyngtonem. Co to jest BAR? Sam poszukaj Dobry Człeku w encyklopedii. https://pl.wikipedia.org/wiki/City_of_London https://warszawskagazeta.pl/teoria-spisku/item/5237-city-of-london-corporation-nastepni-w-kolejce-do-rzadzenia-swiatem https://www.cityoflondon.gov.uk/Pages/default.aspx http://alexjones.pl/aj/aj-nwo/aj-informacje/item/101630-corona-temple-city-of-london-cooperation-co-to-jest https://www.towerbridge.org.uk/city-of-london/ Dlaczego niezwykle ważna jest różnorodność systemów edukacyjnych ? Chociażby z tego powodu, że trudniej ukrywać fałszywe idee i poglądy. Przykłady, proszę bardzo: Po 1989 roku błyskawicznie, przy pomocy Ministerstwa Oświaty wprowadzono do szkół tematykę dziury ozonowej i globalnego ocieplenia. Globalne ocieplenie było mistyfikacją, pozwalającą narzucić słabszym krajom, podatek od dwutlenku węgla, czyli legalnie okradać lokalną, mniej wartościową ludność. Proszę zauważyć, Polska od kilku dekad płaci po 20 miliardów rocznie tego podatku. Żaden z tzw. posłów, nigdy nie zadał pytania do jakiego to banku w City te pieniądze płyną, jaki jest Skład Rady Nadzorczej tego banku i na co są owe kwoty wydawane nigdzie i nigdy nie podano. Jeżeli policzymy to okaże się, że 196 państw płacących co roku po te średnio 20 miliardów tworzy potężny zastrzyk gotówki – KOMU? Nigdy w Sejmie warszawskim, ani w żadnej polskojęzycznej gazecie niemieckich właścicieli, nie podano rocznego sprawozdania z wydatków tych pieniędzy. Proste pytanie: dlaczego? Sam musisz sobie na nie odpowiedzieć Szanowny Czytelniku. Wracając do tematu. Posiadając monopol w mass mediach, a przypomnę, że od 1848 roku to Agencja Wolf monopolizuje mass media oraz posiadając monopol na oświatę, można za pomocą testów i odpowiednich procedur dowolnie tresować młode pokolenia w poprawności politycznej. Poniżej przytoczę to na podstawie art. P. SD Wellsa pt: „Prawdziwa historia raka w USA”. Tytuł mojego artykułu pochodzi z tej publikacji. Otóż okazuje się, że w 1963 roku „naukowcy” wstrzykiwali komórki nowotworowe starszym i osłabionym pacjentom, w żydowskim szpitalu Chronical Disease Hospital w Brooklynie. Eksperyment przeprowadzano na Czarnoskórych i Żydach- cytat:” ponieważ byli tańsi niż szympansy”, jak twierdzili przedstawiciele przemysłu farmaceutycznego. Ale od początku. Jak o tym pisałem, p. Rockefeller dorobił się majątku na handlu ropą w okresie, kiedy jeszcze nie było samochodów. Po prostu butelkował ropę i poprzez pośredników sprzedawał ją chorym na nowotwory i inne dolegliwości, jako najlepsze lekarstwo, po ok. 35 -37 dolarów za butelkę. W owym czasie koń kosztował ok. 10 dolarów. W Polsce co dwie – trzy dekady ten proceder jest powtarzany, szczególnie w województwach wschodnich, i całkowitej bierności zarówno Ministerstwa nie wiadomo dlaczego zwanego Zdrowia, jak i Izb Lekarskich, szczególnie Naczelnej, jak i GIS. Zawsze znajdują się cwaniacy, którzy pod pretekstem ratowania zdrowia okradają społeczeństwo. Najlepiej robią to banksterzy przy pomocy lokalnych trolli. W roku 1905, Rockefeller, dzięki pomocy swojego kolegi p. Carnegie, tego od stali, po przeprowadzeniu analizy poziomu oświaty w szkołach medycznych w USA, zaczął dofinansowywać kosztem ok. 100 milionów dolarów tylko te szkoły, które uczyły o syntetycznych lekach, takich , które można opatentować. W celu łatwiejszej dystrybucji tych preparatów zaczął organizować towarzystwa medyczne, przerabiając lekarzy, na dealerów koncernów farmaceutycznych. Było to znacznie tańsze i łatwiejsze oraz szybsze, aniżeli przekonywanie każdego z lekarzy osobno. Pierwszym towarzystwem powołanym i finansowanym przez Rockefellera było Towarzystwo do walki z rakiem, założone już w 1913 roku. Wymuszając odpowiednie przepisy oraz finansując kogo trzeba, doprowadził do zmniejszenia szkół medycznych w USA z ok. 460 do 60. Interes zaczął się rozwijać. Od początków XX wieku walka z rakiem nabrała rozpędu. W 1900 roku na raka płuc chorowało ok. 9 osób na 100 000. Była to rzadka choroba. 1905 rok. Pod naciskiem Amerykańskiego Towarzystwa Medycznego [Rockefeller] zaczęto zwalczać wszelkie naturalne metody leczenia takie jak: fitoterapia, homeopatia czy osteopatia. Wymuszono usuwanie tych przedmiotów z programów szkół medycznych. W Polsce to samo zaczęło się już przed 1989 roku, kiedy to zlikwidowano fitoterapię i naukę o żywieniu, a nasiliło po tej ustawce WSI, zwanej Okrągłym Stołem, czyli przejęciu naszego biednego kraju pod całkowitą kontrolę City of London, czego dowodem wprost, były wypowiedzi zarówno p. premiera Morawieckiego, jak i ministra Sienkiewicza. 1930r. Każdy naukowiec, który miał niezależne poglądy na metody leczenia był oskarżany, ośmieszany, niszczono jego laboratoria, konfiskowano wyniki badań, a nawet zdarzały się przypadki morderstw. Tak dzieje się do dnia dzisiejszego. W USA, w okresie ostatnich 5 lat podobno zamordowano już ok. 80 lekarzy, przeciwników szczepień, a dr Burzyńskiego, Polaka z Lublina, szykanuje się procesami za odkrycie lekarstwa na niektóre formy raka. W Polsce po 1989 zaczęto postępować podobnie. Przykładowo. O ile do 1995 roku mogłem spokojnie prezentować wyniki swoich prac na konferencjach naukowych i były zaliczane do mojego dorobku w Akademii Medycznej, to od 2000 roku lekarze są ścigani przez Izby Lekarskie, w dodatku przez osobników pełniących tylko i wyłącznie funkcje administracyjne, bez żadnego dorobku naukowego w dziedzinach, w których usiłują zabierać głos w rodzaju dr : Budkiewicza, Hamankiewicza, Wrony i kilku innych. 1930 – od tego roku rozpoczęło się tłumienie przez organa państwowe takie jak CDC, FDA czy AMA wszelkich innych metod leczenia, z wyjątkiem tych przepisywanych w procedurach. Tylko metody wymieniane w procedurach określano jako naukowo udowodnione. Powstał problem, co nazywamy metodą naukowo udowodnioną? Oczywiście, koncerny stworzyły specjalne pojęcie, uznające za naukowo udowodnione tylko te metody czy procedury, które były publikowane w wydawanych przez siebie magazynach. Już natomiast od 1990 roku redaktor Naczelny BMJ twierdziła publicznie, że ponad 50 % takich prac jest fałszywa. Najlepszym przykładem jest reklama leku Vioxx przez koncern Merck, który posunął się do tego, że przez kilka lat wydawał specjalne czasopismo chwalące ten preparat. Nawet po ujawnieniu tego oszustwa, żadne z towarzystw medycznych nie skreśliło tych prac i ich nie odwołało. Kwoty przekazywane Towarzystwom Medycznym za promowanie preparatów medycznych stanowią podobno co najmniej jedną trzecią kosztów leku. To samo po 1989 roku widzimy w Polsce. W celach reklamowych wydawano czasopismo Vilkacora jako medyczne, chociaż ks. Szeliga w obszernym wywiadzie odciął się całkowicie od tej reklamówki. Polskie ministerstwo, nie wiadomo dlaczego nazywane zdrowia oraz NIL, nie ostrzegały o tym fałszerstwie. Także tutaj musisz sobie zdać Szanowny Czytelniku proste pytanie. Dlaczego tak szacowne z nazwy instytucje, tolerowały oszukiwanie ludności pod swoim bokiem.? W 1931 roku, wyszła na jaw sprawa dr Royala Rifa, wynalazcy mikroskopu o dużej mocy powiększania. 1937r. W związku z faktem, że wielu lekarzy zaczyna potwierdzać, w oparciu o badania, wnioski dr Rifla, AMA oskarża go o oszukańcze praktyki medyczne. 1938r. AMA oskarża wszystkich lekarzy pracujących z mikroskopem i stawia przed dylematem: albo natychmiast zrezygnują z tych praktyk, albo zostaną pozbawieni licencji. Skąd my to znamy w Polsce po 1989 roku? 1939r. AMA i FDA niszczą laboratoria dr Rifa i wszelką dokumentację, ponieważ przedstawiane wyniki udowadniały możliwości wyleczenia z raka , prawie w 100 %. 1939r.– w tym samym roku innemu lekarzowi dr Arturowi Kenedall wypłacono ok 250 000 dolarów [ obecnie byłoby to ok. 5 milionów dolarów], aby zaprzestał swojej praktyki i wyjechał z USA. Dr Kenedall wyjechał do Meksyku, gdzie zmarł w tajemniczych okolicznościach w 4 lata później. Lata 50 – wybucha epidemia raka płuc, szczególnie wśród ludności zamieszkujących tereny w pobliżu poligonu atomowego w Los Alamos. Pentagon powołuje specjalnego rzecznika, bratanka dr Freuda, Edwarda Bernays ,a do przekierowania podejrzeń raka płuc z atomu, na inny tor. W ten sposób za przyczynę raka płuc zostają uznane papierosy, a właściwie tytoń. I tak jest do dnia dzisiejszego, pomimo braku danych medycznych i statystycznych. Już w 1986 roku na konferencji DOLMEDU przedstawiliśmy pracę, kwestionującą udział tytoniu w powstawaniu raka płuc, na podstawie analizy sprzedaży papierosów w poszczególnych województwach i wzrostem liczby przypadków raka w danym województwie na przestrzeni 50 lat. Podobnie udowodniliśmy, że rak płuc jest pochodną tzw. wybuchów atomowych zwanych doświadczalnymi oraz Czarnobyla, czy Fukushimy, a także materiałów budowlanych stosowanych od lat 60 – tych w wielkiej płycie. Przypomnę, że śp. dr Jerzy Pucek z Gdańska, przypłacił swoje badania nad skażonymi domami zawałem i śmiercią, po „przesłuchaniu” przez Komitet Wojewódzki w Gdańsku. Natychmiast po 1989 roku zamknięto temat skażonych domów i ludzie nadal w nich mieszkają , a w majestacie prawa popierają rząd warszawski czynem, umierając przed terminem. Nie dostają więc emerytur na poczet których zabierano im ok. 50% wynagrodzenia przez 40 lat pracy zawodowej. Ale interes się kręci i ogłupianie trwa. Od razu widać kto na tym zarabia. Próba przedstawienia tych prac szerszemu ogółowi spotkała się z odpowiedzią w 1993 roku , że koncerny zbrojeniowe stanowią ok. 95% dochodu tych Grup Kapitałowych, a papierosy to tylko ok 5%, więc nie warto zadzierać z wojskiem. Przez całe lata 40 i 50 trwała walka AMA i ponad 20 000 lekarzy, którzy popierali papierosy jako produkt zdrowotny np. poprawiający trawienie, z tym absurdalnymi przepisami o szkodliwości tytoniu. Rok 1945 rok, pomyślny dla przemysłu, który doprowadził do usuwania wysoce niebezpiecznego odpadu, jakim jest kwas fluorowodorowy w przemyśle, a pozwolił do uznania go jako „lekarstwo” i wprowadzenia jako dodatku do wody, w celu rzekomego zapobiegania próchnicy. Pierwszym miastem w USA, w którym to masowe trucie ludności zastosowano, było Grand Rapids w stanie Michigan. W tym czasie już od 1938 roku wiadomym było, że Sowieci używali fluoru w łagrach, a od 1942 roku Niemcy w obozach koncentracyjnych. Współpraca NKWD i Gestapo trwała nieprzerwanie od 1935 roku i pierwszych spotkań w Gdańsku w budynku nr 24 przy ulicy Piastowskiej, gdzie spotykali się płk NKWD, zwany w Polsce Bierutem, z przyszłym gaulajterem Forsterem. Po 1939 roku, z ludzi organizujących te spotkania powstała polskojęzyczna grupa Gestapo w Gdańsku, która po 1945 roku bezstratnie przeszła w polskojęzyczną grupę UB. „Zbrodnia na Morzu Białym 1940” Gdańsk 2011 http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4859996/zbrodnia-na-morzu-bialym-1940 Powodem dodawania fluoru do napojów w więzieniach, był fakt podobnego efektu fizjologicznego fluoru do bromu. Oba te pierwiastki mają działanie otępiające na ludzki mózg. Problem z bromem polega na tym, że ma swoisty smak i nie nadaje się z tego powodu jako dodatek do wody. W wojsku polskim jeszcze chyba do lat 60 podawano brom do kawy. Fluor jest bez zapachu i bez smaku. Jest więc znacznie łatwiejszym do podawania do wody, z powodu niemożności jego wykrycia organoleptycznie. Od lat 70 – to samo zadanie, czyli eliminację wysoce toksycznego odpadu przemysłu np. aluminiowego, atomowego – produkcja bomb atomowych Przypomnę, dokonano ok. 3000 wybuchów atomowych o mocy ok. 50 000 bomb zrzuconych na Hiroszimę, a wyprodukowano ponad 50 000 głowic atomowych. Co mniej więcej dwa lata trzeba je konserwować w odpowiedni sposób, spełniają pasty do zębów zawierające fluor. Dzięki odpowiedniej tresurze dentystów udało się tak ogłupić społeczeństwo, że samo kupuje te pasty, pomimo udowodnienia, że mycie samą szczoteczką i wodą o wiele lepiej eliminuje zanieczyszczenia w jamie ustnej, aniżeli za pomocą past. Nie wspomnę już o rakotwórczym działaniu tych past. Fluor doprowadza do zwapnienia bardzo ważnego organu, jakim jest szyszynka. http://www.polishclub.org/2013/12/13/dr-jerzy-jaskowski-fluor-a-trucie-ludzi/ http://www.kuprawdzie.pl/pasta-do-zebow/ http://biotalerz.pl/1007-2/ Generalnie, otumanianie ludności przez fluor ma uczynić z nich bezwolne, posłuszne stada Biologicznych Robotów. 1950 r.- rozpoczęto na masową skalę produkcje przetwarzanej w puszkach żywności, stosując dodatki m.in. tzw. konserwanty, czyli związki antyseptyczne, które nie były przebadane medycznie. Substancje te, co udowodniono w sposób niepodważalny, niszczą florę przewodu pokarmowego, powodując stany zapalne przewodu pokarmowego i raka. 1955 r. Dr Jonas Salk tworzy szczepionkę, rzekomo przeciwko wirusowi polio. Procedura polega na usunięciu nerki małpie rezus i wszczepieniu do niej 3 różnych szczepów polio. Następnie inkubuje się ten preparat, w celu rozmnożenia wirusa. Potem wstrzykuje się go żywym małpom i nazywa to szczepionką. CDC radośnie reklamuje nowy preparat jako bezpieczną, silną i skuteczną broń przeciwko polio, nazywając szczepionką stulecia. W celu zwiększenia zysków, formułuje się teorię stada, czyli trzeba zaszczepić wszystkich, aby szczepionka była skuteczna. Propaganda i tresura Robotów Biologicznych przy pomocy zmonopolizowanego sytemu edukacji jest bardzo skuteczna do dnia dzisiejszego. Pomimo licznych dowodów, że szczepienia przeciwko polio doprowadzają do epidemii polio na danym terenie, czego przykładem jest akcja B.Gatesa i WHO w Indiach i epidemia 61700 chorych dzieci, przed akcją szczepień w Indiach na polio chorowało ok 200 dzieci rocznie. Podobna epidemia wystąpiła w 2015 roku na Ukrainie, kiedy to Amerykanie zaczęli szczepić dzieci. Na samą odrę zachorowało ponad 30 000 dzieci. Przed akcją szczepień od 2007 roku na Ukrainie na odrę chorowało ok. 50 dzieci rocznie. Problem polega na tym, że w celu uzyskania „dobrych” wyników szczepionki, sfałszowano definicję choroby zwanej polio. Do czasu wprowadzenia szczepionki Salka definicja polio brzmiała : porażenie wiotkie, które występuje w okresie 24 godzin od początku choroby. Po 1954 roku definicja polio: porażenie wiotkie które występuje w okresie 24 godzin od początku choroby i trwające co najmniej miesiące. Otóż lekarze, a nie koncerny, odkryli lekarstwo na to porażenie. Porażenie ustępowało w okresie 24- 36 godzin, jeżeli podano choremu co 4-6 godzin 2 -4 gramów witaminy C domięśniowo lub dożylnie. Oczywiście, jeżeli wyleczenie występowało po 36 godzinach i porażenie mijało, to nie było notowane jako polio i statystyki znacząco się poprawiły. CDC przypisało to skuteczności nowej szczepionki. Pod koniec lat 50 XX wieku, szczepionkę otrzymywało już ponad 100 milionów Amerykanów, nie licząc reszty mieszkańców całego świata. I znowu problem polegał na tym, że w ten prosty sposób podawano tym wszystkim zaszczepionym rakotwórczego wirusa białaczki SV – 40, który znajdował się w szczepionce Salka. W krajach tzw. sowieckich ta szczepionka była stosowana, aż do lat 80 XX wieku. Wszystko to zostało dokładnie opisane i zbadane przez byłego pracownika Mercka p. dr Maurycego Hillemana, nazywanego obecnie zapomnianym bohaterem. I znowu, pomimo posiadanej wiedzy od początku lat 60 o zawartości w szczepionce wirusa Sv- 40 , PZH nadal sprowadzał tę szczepionkę do Polski. Nikt nie poniósł za to konsekwencji, nawet teoretycznych. 1963r., „naukowcy” wstrzykują komórki rakowe starszym i osłabionym chorym w żydowskim szpitalu Chronic Disease Hospital w Brooklinie. Eksperyment prowadzono na Żydach i Murzynach, przez koncerny farmaceutyczne z powodu jak to określono: „ponieważ Żydzi i Murzyni byli tańsi od małp” koniec cytatu. 1970r. Wprowadzenie inwazyjnych metod leczenia raka z powodu ich znacząco wyższej ceny. Mammografia, radioterapia chemioterapia stają się normą w leczeniu i diagnostyce raka, pomimo braku dowodów ich skuteczności. Badania z lat 90 wykazały np., że mammografia nie tylko nie ułatwia leczenia, ale naraża ok. 50% kobiet na niepotrzebne operacje i chemioterapię. Średni czas życia po tych metodach uległ skróceniu do ok 3.5 roku, a metody zachowawcze pozwalały przeżyć chorym, średnio ok. 13.5 roku. 1971r., Prezydent Nixon ogłasza plan „wojny z rakiem.” Uruchamiając National Cancer Act. I przeznacza ówczesne 100 milionów dolarów, w tym do National Cancer Institute – czytaj placówka Rockefellera, na promowanie radio i chemioterapii. Po 30 latach wojny z rakiem, czyli okradania ludności poprzez podatki na tę wojnę, wyniki wskazują, że została ona przegrana na całej linii. Liczba chorych na raka wzrasta z roku na rok. W Polsce rozpoczęliśmy badania nad epidemiologią raka w województwie pomorskim [ówczesne gdańskie] w 1991 roku. W regionie chorowało na raka średnio ok. 3 000 ludzi rocznie, a umierało spośród nich ok. 1 500. Po 20 latach liczba chorych wzrosła do 17 500 rocznie, a liczba zgonów do ok. 5 000 . Jak wykazały to nasze badania, głównym trucicielem były Gdańskie Zakłady Nawozów Fosforowych, pracujące przez ponad 15 lat bez odpowiedniej decyzji wojewody. Nikt nie poniósł za to kary. W latach 70 dr Burzyński z Lublina, w USA opatentował nowy lek na raka m.in raka mózgu, raka kręgosłupa, szczególnie u dzieci. 1977r. FDA napada na klinikę dr Burzyńskiego, kradnąc dane 12 000 chorych i opatentowaną formułę, niszczy zapasy leku i fałszuje dane, poprzez rozcieńczenie preparatu zwanego Neoplaston. Neoplaston to nazwa leku dra Burzyńskiego. Zostaje w tak rozcieńczonej wielokrotnie formie, testowany przez FDA, z „negatywnym” wnioskiem. 1980 –te lata. Wprowadzono na masową skalę GMO, szczególnie kukurydzę 97 % znajdującej się na rynku jest zmodyfikowana, soję -98 % zmodyfikowana, ziemniaka. Rośliny te znoszą wielokrotnie większe stężenia rakotwórczych pestycydów czy herbicydów. Roundup jest typowym tego przykładem. Pomimo jednoznacznych wyników badań nad rakotwórczością glifosatu, nadal w Polsce można nim spokojnie handlować. GIS nie wykonuje podstawowego obowiązku i nie publikuje wyników badań nad skażeniem glifosatem zboża czy owoców oraz innych produktów żywnościowych. GIS zajmuje się głównie handelkiem szczepionkami. http://www.polishclub.org/2014/05/29/dr-jerzy-jaskowski-randap-samounicestwienie-smutne-refleksje-w-niedzielny-wieczor/ http://biotalerz.pl/dr-jerzy-jaskowski-randap-samounicestwienie/ https://www.facebook.com/JJaskow/posts/748353462163949 http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/roundup_czyli_quotdziadku,p1752732574 2010 r. Główne wyszukiwarki zaczynają masowo czyścić strony internetowe, na których są publikowane prace naukowe, dotyczące skażenia glifosatem. Badania wykonane na zlecenie UE wskazują na skażenie glifosatem nawet mleka kobiet karmiących czy moczu niemowląt. 2012 r. National Cancer Institute wydaje ponad 1.2 miliarda dolarów na ukrywanie naturalnych terapii, czyli na łapówki. Leczenia raka. 2018 r. Rtęć nadal jest stosowana w szczepionkach np. przeciwko grypie, pomimo zakazu. Można ją znaleźć od 2000 roku nawet w kosmetykach. Badania toksykologiczne wykazują, że nie ma bezpiecznego poziomu koncentracji rtęci, aluminium czy formaldehydu, które można wstrzyknąć człowiekowi. Nie przeszkadza to wakcynologom zwiększać poziom koncentracji np. aluminium, aż o 1800% powyżej dopuszczalnej dawki toksycznej u dzieci. Przypominam. Vaca znaczy krowa, a wiadomo, że tylko krowa nie zmienia zdania, szczególnie gdy za to jej płacą. 2018 r. Toksyczne fluorki nadal występują w całej gamie np., w pastach do zębów oraz w niektórych lekach psychotropowych. Zwyrodnienie szyszynki jest udowodnionym skutkiem toksycznego działania fluoru. Zachęcam do zapoznania się z filmem dr Leonarda Caldwella oraz ze stronami www.cancer.news www.NaturalPedia.com. dan w dniu św. Paschalisa I tj 11 stycznia https://www.franciszkanie.pl/artykuly/sw-paschalis-baylon-1540-1592 Paschalis Baylon urodził się w 1540 roku w Torre Hermosa, w hiszpańskiej Aragonii. Pochodził z ubogiej, wiejskiej rodziny. Pragnął uczyć się i chodzić do szkoły, jednak aby utrzymać się przy życiu, musiał pracować. Zajmował się wypasem owiec. Na pastwisku czytał książki, a kiedy nikt go nie widział, modlił się i oddawał praktykom pokutnym. W wieku 24 lat zgłosił się do Zakonu Braci Mniejszych w Montfort. Z powodu zaniedbanego wyglądu zakonnicy bali się wpuścić go do klasztoru. Ostatecznie został przyjęty do zakonu, wkrótce przekonano się, że Paschalis jest bardzo dojrzałym i wartościowym człowiekiem. Kontakt: jerzy.jaśkowski@o2.pl {już nie.. MD, 17 stycznia 2025. Proszę o modlitwę za Doktora} | |
Witamina D zmniejsza ryzyko demencji o 40%
Dr. Jerzy Jaśkowski
[M.Dakowski: U mnie na stronie wystarczy wejść na Archiwum, potem w szukaj wpisać : J.Jaśkowski – i wyskakuje b. dużo dobrych artykułów.]
==========================
Badanie przeprowadzone na kohorcie 12 388 osób wykazało, że witamina D przyjmowana przez 10 lat może zmniejszyć ryzyko demencji o 40%; kobiety biorące udział w badaniu odniosły większe korzyści niż mężczyźni
Norma dla starszych ludzi to 100 ng +- 10 [4 000 IU]
Po 50 roku życia nie powinno się przyjmować witaminy D-3 zmieszanej z wapnem
Obowiązkowo natomiast trzeba przyjmować K-2 w ilości ok 100 mg na 5000 UI
Nowo mowa w medycynie – Komisja Przejrzystości
„Przejrzyści” wykonali karkołomny skok myślowy. Na pytanie o słoniu odpowiadali jak studenci: słoń to jest zwierzę które ma trąbę. A trąba to jest instrument muzyczny. Trąba jest z blachy a my mamy mało hut, to aby stworzyć orkiestrę musimy sprowadzić rudę żelaza do huty.
dr Jerzy Jaśkowski 27.11.2013. [Zmarł. 17 stycznia 2025. Przypominam. MD]
Pamiętaj to twoje ciało, Twoje zdrowie,
Oni chcą tylko twoich pieniędzy.
Małe wyjaśnienie, członków Rady Przejrzystości powołuje Minister Zdrowia, Kadencja członka trwa 6 lat! Taka Rada w dniu 5 sierpnia 2013 roku opiniowała projekty złożone przez powiaty dotyczące szczepień przeciwko brodawczakowi.
Ciekawy jest skład owej rady w dniu zajmowania się powyższym tematem. I tak funkcję przewodniczącego pełnił p.prof Rafał Suwiński, a członkami byli PT mgr. Grzegorz Błażewicz, dr farm. Agata Maciejczyk, prof. Michał Myśliwiec, prof. Zbigniew Szawarski, dr Janusz Szyndler i dr hab Marek Wroński
Rada zajęła się między innymi aż 12 programami szczepień HPV:
Budowanie właściwych zachowań higienicznych i przeciwdziałanie problemowi społecznemu jaki stanowi rak szyjki macicy w Gminie kamieniec Ząbkowski
Powiatowy program profilaktyki zakażeń wirusem brodawczaka ludzkiego na lata 2013 – 1018 pow. Bolesławiec
Gminny program profilaktyki raka szyjki macicy – szczepienie HPV na lata 2013 – 2015. gm. Murów
Program zdrowotny w zakresie profilaktyki zakażeń wirusami brodawczaka ludzkiego HPV typu 6,11,16,18 Bierutów.
Gminny program profilaktyki zakażeń wirusem brodawczaka ludzkiego HPV Kętrzyn
Program zakażeń Wirusem Brodawczaka Ludzkiego HPV w gminie Drzewica na lata 2012 – 2015.
Program profilaktyki zakażeń wirusem brodawczak ludzkiego HPV na lata 2013 – 2017.
Program zdrowotny w zakresie profilaktyki zakażeń wirusami brodawczaka ludzkiego HPV w gminie miejskiej Głogów na lata 2013 – 2015.
Program zakażeń wirusem brodawczaka ludzkiego HPV Katowice
Program profilaktyki zakażeń wirusem brodawczaka ludzkiego HPV w Gminie Wilków na lata 2013 – 2015.
Pilotażowy program profilaktyki zakażeń wirusem brodawczaka ludzkiego HPV w Gminie Zagnańsk na lata 2013 – 2017.
Program profilaktyki szczepień przeciwko wirusowi HPV Bydgoszcz.
Wszystkie opinie były wydawane w trybie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych ….i aneksu: Program przeciwdziałania zakażeniom brodawczaka ludzkiego HPV, oraz rakowi szyjki macicy, wspólne podstawy oceny. [Aneks do raportów szczegółowych Warszawa lipiec 2012.]
Programy opiewały na wydatkowanie z budżetów gmin od 20 000 do 50 000 rocznie.
I mamy kolejny problem. Pod pojęciem walka z rakiem pojawiają się szczepienia, które wg twórcy szczepionki nie maja nic wspólnego z profilaktyką raka.
Czyli innymi słowy nasi „Przejrzyści” wykonali karkołomny skok myślowy. Na pytanie o słoniu odpowiadali jak studenci: słoń to jest zwierzę które ma trąbę. A trąba to jest instrument muzyczny. Trąba jest z blachy a my mamy mało hut, to aby stworzyć orkiestrę musimy sprowadzić rudę żelaza do huty.
Wyraźnie widoczne są braki merytoryczne i nieznajomość piśmiennictwa Szanownej Komisji dotycząca tego problemu.
Jaki, nawet hipotetyczny, związek ma szczepionka z rakiem szyjki macicy nie wiadomo, ponieważ jak to podają stare podręczniki, jedynym udowodnionym czynnikiem jest częsta zmiana partnerów.
Raczej trudno to sobie wyobrazić u 12 letnich dziewczynek. Utrzymywanie się odporności po szczepieniu wynosi średnio ok. 5 lat, czyli znowu, zanim normalna dziewczyna zaczyna życie seksualne odporność, o ile istnieje w ogóle, zanika.
Za 10 lat może okazać się, że będzie potrzebne drugie, trzecie i kolejne tzw. przypominające szczepienie. Brak w chwili obecnej jakichkolwiek danych doświadczalnych na ten temat. Czyli Szacowna Komisja opiniuje typowy eksperyment, gwoli ścisłości bez odpowiednich uprawnień.
Wszelkie prace na temat działania szczepionki, pochodzą od producenta. Stopień tajności jet tak wielki, że szczepione dziewczynki nie dostają nawet zaświadczenia z podaniem numeru i serii szczepionki. Rodzice nie są poinformowani o skutkach ubocznych i o fakcie, że szczepionka wcale nie zapobiega rakowi.
Jeszcze ciekawsza jest analiza uzasadnienia szczepień podana przez wysoką Radę Przejrzystości.
Strona 2 drugi akapit. |W etiologii raka szyjki macicy najważniejszą rolę odgrywa zakażenie wirusem brodawczaka ludzkiego| . Jest to ewidentna nieprawda.
Po pierwsze; wirusa jak do tej pory nie wyizolowano.
Po drugie; jedynym udokumentowanym czynnikiem jest częsta zmiana partnerów. ale to jest sprzeczne z obecnie lansowaną filozofią edukacji seksualnej w szkołach podstawowych.
I w następnym akapicie PT Autorzy tego dokumentu dokonują przeskoku do blachy, pisząc, że program jest zgodny z programem Profilaktyki Raka Szyjki Macicy wnikającym z ustawy z 2005 roku. Program z 2005 roku zakładał opiekę cytologiczną kobiet od 25 do 59 roku życia. Nie wspomina nawet o dzieciach. Chyba poziom intelektualny tej Rady Przejrzystości, jest na tyle wysoki, że potrafią odróżnić 11 letnie dziecko od 25-59 letniej kobiety? A może nie wszyscy?
A Autorzy tego opracowania włączają już samodzielnie do rozważań program szczepień ochronnych dla dzieci. „Tylko Boh raczy wiedzieć” na jakiej podstawie.
Dalej jest jeszcze gorzej.
str 3. od góry
Obniżenie wieku inicjacji seksualnej i liberalizacja kontaktów erotycznych…..
Gdzie i kiedy tak doświadczeni medycy odkryli obniżenie kontaktów seksualnych do 11 – 12 roku życia? Czyżby to były własne doświadczenia?
Kolejne zdanie: Wszystkie odnalezione zalecenia kliniczne rekomendują szczepienia młodych dziewcząt.
Pomieszanie z poplątaniem . Do 14 roku życia są to dzieci. Żadne badanie nie było prowadzone na takiej grupie dzieci. Twórca szczepionki dr Harper twierdzi, że oceniano tylko dziewczynki od 16 roku życia. Czyli znowu dezinformacja.
Kolejny akapit: Badania kliniczne z randomizajcą wykazały, że obie szczepionki są wysoce skuteczne w zaponbieganiu zmianom przedrakowych.
Nic takiego żadne badanie nie wykazało. Po pierwsze w ogóle nie były prowadzone badania dzieci. Po drugie, wyniki można oceniać po co najmniej 240 miesiącach, a nie 15 miesiącach. Czyżby usunięcie matematyki z matur przez nieodżałowanego R. Giertycha taki miało wpływ na rozumienie czasu przez członków tego Szacownego Gremium?
Następny akapit: Liczne analizy efektywności kosztowej sugerują , że wprowadzenie populacyjne szczepień młodych dziewcząt przeciwko HPV jest potencjalnie efektywne kosztowo.
„Dalipan”, takiego pomieszania z poplątaniem to nawet w szkolnych wypracowaniach się nie widzi. Po pierwsze, jeżeli tzw. efekt końcowy jest nieznany, to jak można oceniać koszty?
Po drugie: nie prowadzono żadnych badań na dzieciach, to jest eksperyment.
Jak można porównywać koszty eksperymentu teoretycznego, ponieważ w praktyce nie zakończonego? „Bez wodki nie razbieriosz”.
Kolejny akapit na tej samej 3 stronie: Wprowadzenie powszechnych szczepień przeciwko wirusowi brodawczaka ludzkiego [ przypominam nieodkrytego] może doprowadzić do redukcji liczby przypadków raka szyjki macicy.
Na jakiej podstawie to szanowne inaczej grono takie wnioski wysuwa ? Jeżeli wirus nie został wyhodowany, a badania przerwano po 15 miesiącach? I dodatkowo prowadzono je na zupełnie innym wzorcu tj. znacznie starszych osobników. ? Poza tym w tym akapicie zastosowano tryb warunkowy „może doprowadzić”, a koszty już obliczyli, w jaki sposób jeżeli nie wiedzą jaki będzie koniec? Poza tym w opracowaniu nie ma słowa o jakichkolwiek obliczeniach kosztów. Szanowna Komisja je sobie wydumała? wymyśliła? ………?
Szanowna Komisja ani słowem nie wspomniała o powikłaniach takich jak:
paraliż,
porażenie nerwu twarzowego,
zespół Guilliana-Barra,
napady padaczki,
wprowadzenie DNA wirusa HPV do krwioobiegu dziecka. Badania wykazały, że szczepionka zawiera rekombinowany DNA wirusa HPV,
młodzieńcze zapalenie stawów.
uszkodzenia neurologiczne-badania dr Andrew Mouldena,
śpiączka,
szok anafilaktyczny,
http://wolnemedia.net/wiadomosci-ze-swiata/powiklania-poszczepienne-u-15-mln-japonek/
Dalsza analiza tego dokumentu jest bezsensowna. Jest to zlepek stwierdzeń z reklamówki szczepionki.
Zdziwienie budzą dwie sprawy.
Zawodowo, żadna z osób nie jest przygotowana do oceny szczepień. Przynajmniej mnie nie udało sie znaleźć żadnej pracy, nikogo z tej grupy, na temat jakichkolwiek szczepionek czy epidemiologii.
Po drugie dwu specjalistów od raka, także w swoich pracach nie poruszało związku raka ze szczepieniami. A przecież takie prace od ponad 30 lat się pojawiają. Jeżeli więc analizuje się np. przerzuty nowotworu to dlaczego nie sprawdzono, czy chory był szczepiony i na co?
Tak więc pod pretekstem zapobieganiu czegoś, czego jeszcze nie udowodniono, daje sie zezwolenie na wyciąganie z kasy pieniędzy podatników i przerzucanie ich do prywatnej producenta. Jak podają różne źródła udaje się naciągnąć ten mniej wartościowy tubylczy ludek na kilka set milionów złotych rocznie.
Poza tym koszty wszelkich powikłań pokryje także ten mniej wartościowy ludek.[St. Michalkiewicz]
PS. Warto notować sobie te wszystkie nazwiska radnych i innych dilerów. Może przyjdzie czas na rozliczenia. Przecież biorąc pod uwagę teorię prawdopodobieństwa, to niedługo już odpowiednia ilość dzieci prawników będzie poszkodowana. Wtedy sądy zaczną myśleć. Widać to po krajach zachodnich.
http://szczepieniahpv.wordpress.com/silgard-skutki-uboczne/
http://tidsskriftet.no/english
http://www.newscientist.com/article/dn20928-we-need-to-talk-about-hpv-vaccination–seriously.html?full=true#.Uo_Z6-BIf0A
http://szczepieniahpv.wordpress.com/silgard-nieskutecznosc/
Nastąpił wzrost o 21,5% zmian szyjki macicy stopnia 2 i 3 wywołanych pozostałymi 11 typami wirusa HP przyczyniającymi się do rozwoju raka szyjki macicy wśród szczepionych kobiet biorących udział w badaniu w porównaniu do grupy nieszczepionej Silgardem,
Konsultanci współpracujący z producentami szczepionek Silgard/Cervarix zrzeszeni w Polskim Towarzystwie Ginekologicznym >> czytaj Uzupełnione stanowisko Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego dotyczące szczepień przeciwko zakażeniom wirusami brodawczaka ludzkiego (HPV) w ten sposób ustosunkowali się w 2009 roku do grupy wiekowej powyżej 26 roku życia:
„Nie ma wystarczających danych klinicznych i ekonomicznych, które jednoznacznie wskazywałyby, czy należy szczepić młode kobiety w wieku 19-26 lat oraz kobiety starsze do 55 roku życia w ogólnej populacji, które miały już kontakt z HPV. Decyzja o szczepieniu powinna zostać podjęta na podstawie rozmowy pomiędzy zainteresowaną kobietą a jej lekarzem. Ginekolog powinien wskazać kobiecie zagrożenia związane z wcześniejszą ekspozycją na HPV i potencjalne korzyści, jakie może odnieść po zaszczepieniu. Należy pamiętać, że 96% aktywnych seksualnie kobiet powyżej 26 roku życia jest HPV16/18 DNA negatywna. Z pozostałych 4%, jedna czwarta jest seronegatywna i odniesie korzyść ze szczepienia przeciwko HPV 16/18.
http://szczepieniahpv.wordpress.com/hpv-a-rsm/
http://www.gramzdrowia.pl/prof-maria-dorota-majewska/szczepienia/alert-odnosnie-szczepionki-gardasil-silgard-hpv.html
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/japonia-odrzuca-szczepionke-gardasil-2013-09
http://www.kolposkopia.com/index.php/Szczepionka_Gardasil_nieskuteczna/
“..Aktualnie, szczepienie przeciwko HPV nie jest zalecane u mężczyzn i chłopców..”
http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2012/01/24/hpv-vaccine-victim-sues-merck.aspx
http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2008/08/02/hpv-vaccine-blamed-for-teen-s-paralysis.aspx
http://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJMoa053284
http://www.judicialwatch.org/press-room/press-releases/judicial-watch-uncovers-fda-gardasil-records-detailing-26-new-reported-deaths/
„Gdybym wiedziała o skutkach ubocznych, nigdy nie pozwoliłabym córce zaszczepić się przeciwko rakowi szyjki macicy. Dziś byłaby ze mną, mogłabym ją przytulić” – żaliła się miesiąc temu w telewizji CBS Amerykanka Emily Tarsell. Jej 21-letnia córka Christina zmarła nagle trzy tygodnie po wzięciu ostatniej, trzeciej dawki szczepionki przeciwko wirusowi HPV. http://www.wprost.pl/ar/157315/Miliard-w-szczepionce/
http://www.judicialwatch.org/press-room/press-releases/judicial-watch-uncovers-fda-gardasil-records-detailing-26-new-reported-deaths/
17 stycznia 2025 https://pch24.pl/krops-alarmuje-men-wroci-do-obowiazku-edukacji-zdrowotnej-to-zamiar-lamania-praw-rodzicielskich/

(Oprac. GS/PCh24.pl)
Nie wyrażamy zgody na krzywdzenie części uczniów poprzez wprowadzenie nieobowiązkowego szkodliwego przedmiotu edukacja zdrowotna do polskich szkół przy jednoczesnej likwidacji przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie – podkreśla Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły. A jak dodaje, sugestia Barbary Nowackiej o planowanej zamianie przedmiotu na obowiązkowy w kolejnym roku szkolnym, jest szczególnie groźna i wskazuje na zamiar łamania praw rodzicielskich w niedalekiej przyszłości!
Pod naporem społecznym Barbara Nowacka, minister edukacji, zadeklarowała wycofanie się resortu z pomysłu wprowadzenia obowiązkowego przedmiotu „edukacja zdrowotna”. Pomysł jednak zostaje – na razie w postaci lekcji nieobowiązkowych. Kolejne decyzje mają zapaść w kolejnym roku, po ewaluacji. Celem, z którego najwyraźniej MEN nie chce rezygnować, a jedynie odsuwa ów fakt w czasie, jest obowiązkowość przedmiotu.
Stanowisko, wobec takich zapowiedzi MEN, zajęła KROPS, wskazując, że było i nie będzie zgody na deprawację uczniów w ramach edukacji zdrowotnej – czy to w formie obowiązku czy dobrowolności.
Koalicja wskazuje, że wciąż aktualny zostaje postulat pozostawienia w podstawie programowej kształcenia ogólnego przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie, w którym edukacja seksualna osadzona jest w kontekście małżeństwa i rodziny. To oznacza brak zgody na wprowadzanie do szkół nowego przedmiotu „edukacja zdrowotna”, obejmującego edukację seksualną osadzoną w kontekście zdrowia. KROPS upomina się też o poszanowanie konstytucyjnej zasady pierwszeństwa wychowawczego rodziców, poprzez pozostawienie dobrowolnymi tych zajęć w szkołach, które obejmują tematykę wychowania w dziedzinie życia seksualnego (edukacji seksualnej).
„Zawarta w wystąpieniu minister Barbary Nowackiej w dn.16.01 w audycji RMF sugestia o planowanej zamianie przedmiotu na obowiązkowy w kolejnym roku szkolnym jest szczególnie groźna i wskazuje na zamiar łamania praw rodzicielskich w niedalekiej przyszłości!” – alarmuje Koalicja.
„Nie mamy wątpliwości, że obecna władza, po roku wyborów prezydenckich, ponowi próbę wprowadzenia do szkół permisywnej edukacji seksualnej w ramach zajęć obowiązkowych. Dlatego jako Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły zachęcamy do sprzeciwu oraz do wytrwałej, aktywnej postawy wszystkich, którym na sercu leży dobro polskiej młodzieży oraz poszanowanie praw wychowawczych rodziców. O przykładowych formach aktywności można przeczytać na naszej stronie internetowej: www.ratujmyszkole.pl” – czytamy.
Stanowisko poparli Hanna Dobrowolska, Ruch Ochrony Szkoły, Bartosz Kopczyński, Towarzystwo Wiedzy Społecznej, Agnieszka Pawlik-Regulska, Stowarzyszenie „Nauczyciele dla Wolności”, Marek Puzio, Instytut na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, Sebastian Zuber, Stowarzyszenie Serce Wolności. Poparcie dla działań KROPS wyraziło również Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi.
Poniżej prezentujemy pełną treść dokumentu.
***
Warszawa, dnia 16 stycznia 2025 r.
Stanowisko KROPS
w kwestii nieobowiązkowej edukacji zdrowotnej
Wobec informacji przekazanej 16.01.2025 r. przez minister Barbarę Nowacką w kwestii nieobowiązkowości edukacji zdrowotnej w 2025 r. Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły podtrzymuje swoje stanowisko wyrażone w formalnej petycji do MEN z 21.08.2024 r. podpisanej przez 64 organizacje społeczne.
W petycji jasno wyartykułowaliśmy trzy postulaty:
1) pozostawienie w podstawie programowej kształcenia ogólnego przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie, w którym edukacja seksualna osadzona jest w kontekście małżeństwa i rodziny;
2) niewprowadzanie do szkół nowego przedmiotu „edukacja zdrowotna”, obejmującego edukację seksualną osadzoną w kontekście zdrowia;
3) poszanowanie konstytucyjnej zasady pierwszeństwa wychowawczego rodziców, poprzez pozostawienie dobrowolnymi tych zajęć w szkołach, które obejmują tematykę wychowania w dziedzinie życia seksualnego (edukacji seksualnej).
Każdy z powyższych punktów ma istotne znaczenie dla wychowania młodych pokoleń w sposób niezagrażający ich spokojnemu rozwojowi psychofizycznemu oraz w duchu konstytucyjnych wartości, wyrażonych w szczególności w art. 18 Konstytucji RP. Nie wyrażamy zgody na krzywdzenie części uczniów poprzez wprowadzenie nieobowiązkowego szkodliwego przedmiotu edukacja zdrowotna do polskich szkół przy
jednoczesnej likwidacji przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie. Zawarta w wystąpieniu minister Barbary Nowackiej w dn.16.01 w audycji RMF sugestia o planowanej zamianie przedmiotu na obowiązkowy w kolejnym roku szkolnym jest szczególnie groźna i wskazuje na zamiar łamania praw rodzicielskich w niedalekiej przyszłości!
Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły w pełni podziela stanowisko Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia, wyrażone liście otwartym
do wicepremiera Władysława Kosiniaka Kamysza ws. przedmiotu “Wychowanie do życia w rodzinie”. W stanowisku tym Federacja
zwraca uwagę, że istotą problemu związanego z wprowadzeniem do szkół nowego przedmiotu o nazwie „edukacja zdrowotna” jest nie tylko zapowiadana obligatoryjność nowych zajęć, poświęconych m.in. tematyce seksualności, ale także usunięcie z podstawy programowej zajęć wychowania do życia w rodzinie, w ramach których edukacja seksualna osadzona jest w kontekście małżeństwa i rodziny.
Nie mamy wątpliwości, że obecna władza, po roku wyborów prezydenckich, ponowi próbę wprowadzenia do szkół permisywnej edukacji seksualnej w ramach zajęć obowiązkowych.
Dlatego jako Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły zachęcamy do sprzeciwu oraz do wytrwałej, aktywnej postawy wszystkich, którym na sercu leży dobro polskiej młodzieży oraz poszanowanie praw wychowawczych rodziców. O przykładowych formach aktywności można przeczytać na naszej stronie internetowej: https://www.ratujmyszkole.pl/
Koordynatorzy KROPS
Hanna Dobrowolska, Ruch Ochrony Szkoły,
Bartosz Kopczyński, Towarzystwo Wiedzy Społecznej,
Agnieszka Pawlik-Regulska, Stowarzyszenie „Nauczyciele dla Wolności”,
Marek Puzio, Instytut na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris,
Sebastian Zuber, Stowarzyszenie Serce Wolności
https://pch24.pl/prof-marek-kornat-rok-swiety-idea-i-rzeczywistosc

(il. A. Bednarski)
Ideę Roku Świętego wydało średniowiecze w swej szczytowej fazie. Papież Bonifacy VIII, którego pontyfikat przyniósł zarówno apogeum potęgi papiestwa, jak i wielki upadek, zostawił Kościołowi doniosłą ideę. Zakładała ona ogłaszanie jubileuszu co sto lat – decyzją biskupa rzymskiego. Istotą tej wzniosłej nauki pozostaje dziękczynienie Stwórcy i odpusty z rozporządzenia Stolicy Apostolskiej. Rozwój idei lat jubileuszowych wpisuje się w dzieje Kościoła na przestrzeni stuleci. A trzeba zauważyć, że od pierwszego Roku Świętego upływa 725 lat.
===================
Pierwszy Święty Jubileusz obchodził Kościół w roku 1300. Przyniósł on wielki sukces i wzmocnił papiestwo. Do Wiecznego Miasta pielgrzymowały tłumy wiernych – większe, niż w kurii rzymskiej oczekiwano.
Konflikt Stolicy Apostolskiej z królem francuskim Filipem Pięknym przyniósł – jak wiadomo – rozłam w kolegium kardynalskim. Papież Klemens V osiadł w Avignonie i nastała trwająca ponad siedemdziesiąt lat doba uzależnienia papiestwa od Francji. Nie stanęło to jednak na przeszkodzie wznowieniu idei jubileuszu. Według rachub Bonifacego VIII następny Rok Święty miał Kościół celebrować dopiero w roku 1400. Papież Klemens VI zdecydował się jednak odstąpić od odmierzania lat jubileuszowych stuleciami, jak z pewnością rozumiał to Bonifacy VIII, ale wyznaczył ów rok łaski od Pana (Iz 61, 2) na rok 1350. Skracając okres między jubileuszami do półwiecza, Stolica Apostolska na swój sposób zbliżyła tę praktykę do żydowskiej tradycji nakazującej obchody takie – według Księgi Kapłańskiej – co czterdzieści dziewięć lat.
Jeszcze jednak nie minął wiek XIV, a papież Urban VI – za którego panowania nastąpiła wielka schizma zachodnia – nakazał sprawować jubileusz również jako pamiątkę rocznicy ukrzyżowania Zbawiciela. Miał to być jubileusz nadzwyczajny. I jako taki był celebrowany przez następcę tegoż papieża, czyli Bonifacego IX w 1392 roku.
W drugiej połowie XV wieku papież Paweł II wprowadził jeszcze jedną istotną innowację. Uznał mianowicie, że jubileusz zwyczajny należy sprawować nie co pięćdziesiąt lat, ale co dwadzieścia pięć. I taki obchód naznaczył na rok 1475, z tym że go nie celebrował, ponieważ zmarł po siedmiu latach pontyfikatu w roku 1471.
Jubileusze zwyczajne i nadzwyczajne
I tak już zostało. Mamy w Kościele jubileusz zwyczajny co dwadzieścia pięć lat i nadzwyczajny ku upamiętnieniu „okrągłych” rocznic męki i zmartwychwstania Chrystusa Pana. Praktyka ta nie wiąże jednak rąk biskupowi rzymskiemu i może on zarządzić jubileusz nadzwyczajny z jakiegoś ważnego powodu (innego niż rocznica narodzenia Zbawiciela albo Jego zmartwychwstania) dla dobra Kościoła.
Od roku 1475 regularnie co dwadzieścia pięć lat odbywały się uroczyste obchody w Rzymie. Wyłom przyniósł dopiero rok 1800, w którym jubileuszu nie było. Europa bowiem pogrążona była w wojnach wywołanych przez rewolucję francuską, a Stolica Apostolska – zagrożona w samym swym istnieniu. Nie dało się świętować jubileuszu. Dzięki wsparciu Austrii zdołano w Wenecji odprawić historyczne konklawe (1799/1800), które zapewniło Kościołowi ciągłość najwyższej władzy, dając mu papieża Piusa VII.
Ale – dla odmiany – w roku 1875, a więc pięć lat po zajęciu Rzymu przez armię piemoncką (włoską) Pius IX nie dopuścił do rezygnacji z proklamacji Roku Świętego. Uczynił to bullą Gravibus Ecclesiae et huius saeculi calamitatibus. Stolica Apostolska przetrwała ciężki kryzys utraty Państwa Kościelnego.
Idea papieża Urbana VI, by czcić „okrągłe” rocznice ukrzyżowania Zbawiciela wybrzmi dobitnie dopiero w XX wieku. Papież ów naznaczył jubileusz nadzwyczajny na rok 1390, co zobowiązywało do odprawienia następnego jubileuszu w roku 1423. Odprawiono go, ale zwyczaj zanikł. Bonifacy IV wypełnił pierwszą zapowiedź w roku 1392 (z powodu śmierci Urbana VI w roku 1389). Obchód drugi odprawił papież Marcin V – wybrany podwójną większością (ojców soborowych i kolegium kardynalskiego) na soborze w Konstancji, aby mogła ustać schizma.
Mijały stulecia. Kościół nie obchodził jubileuszy nadzwyczajnych. Powrócił do tej praktyki dopiero Pius XI, zarządzając obchody Roku Świętego w roku 1933. Świat zmierzał ku straszliwej drugiej wojnie światowej. Po wydaniu fenomenalnych encyklik Quas primas i Mortalium animos papież na nowo zobowiązał ludzkość do zwrócenia się ku Chrystusowi. Pół wieku później, krocząc tą drogą, Jan Paweł II wyznaczył na rok 1983 nadzwyczajny Jubileusz Odkupienia – w tysiąc dziewięćset pięćdziesiątą rocznicę Ofiary Zbawiciela na Kalwarii.
Owoce dla Kościoła
Powszechnie rozpoznawalnym symbolem Roku Świętego są Drzwi Święte w pięcionawowej Bazylice Świętego Piotra na Watykanie. Celebrację ich otwierania sprawuje się jednak dopiero od roku 1423.
Zdarzyło się i tak, że w Roku Świętym zmienił się papież – w roku 1700, gdy w końcu września zmarł Innocenty XII a na jego miejsce wstąpił Klemens XI. Ten pierwszy zatem otwierał Święte Drzwi, ten drugi je zamykał.
Nie zmienia się zaś – pomimo upływu stuleci – jedno. Nawiedzać należy cztery bazyliki patriarchalne: Świętego Piotra na Watykanie, Świętego Jana na Lateranie, Świętego Pawła za Murami i Matki Bożej Większej na Awentynie. Co jeszcze ważniejsze, nie zmieniają się warunki odpustu: należy być w stanie łaski uświęcającej i przystąpić do Stołu Pańskiego. Trzeba też modlić się w intencjach Ojca Świętego – co dziś stwarza pewną trudność, bo wiemy, jak dalekie od nauki Kościoła są inicjatywy otoczenia obecnego papieża (żeby wspomnieć tylko realizację synodalności…). Ale da się tu wybrać dobre rozwiązanie. Papież bowiem jest zobowiązany z definicji swojego urzędu służyć pomyślności Kościoła, wobec czego należy prosić Boga o łaski dla niego w tym wszystkim, co służy budowaniu, a nie burzeniu. Bo biskup rzymski – mimo że jest nieomylny – nie otrzymał od Chrystusa Pana prawa do burzenia.
Nasuwa się oczywiście pytanie o owoce Lat Świętych dla Kościoła. Tu na pewno warto zwrócić uwagę na impuls, jaki dał Pius XI. Otóż pod koniec niezapomnianego (chociaż dzieli nas stulecie) Roku Świętego 1925 wydał on wspaniałą encyklikę Quas primas. Przykład ten doczekał się naśladownictwa. Pius XII, zwołując bullą Iubilleum Maximum obchody Roku Świętego 1950, zadbał o mocny przekaz doktrynalny do wiernych. 1 listopada tego roku proklamował dogmat o fizycznym wzięciu do Nieba Najświętszej Maryi Panny. Wcześniej zaś, 13 sierpnia wydał nie mniej doniosłą niż Quas primas encyklikę Humani generis o filozoficznych błędach naszych czasów, w której poddaje krytyce egzystencjalizm, marksizm, ewolucjonizm, idealizm subiektywistyczny i im podobne. Nie bez powodu upowszechniło się wśród teologów nazywanie tego dokumentu małym syllabusem w odróżnieniu od Wielkiego Syllabusa autorstwa wspomnianego już Piusa IX z roku 1864.
Wielki Jubileusz roku 2000 również wpisał się w tę myśl o potrzebie stanowczego przekazu doktrynalnego do wiernych Kościoła. Jest bowiem godne uwagi, że deklaracja Dominus Iesus, którą stworzył ówczesny prefekt Kongregacji Doktryny Wiary Joseph Ratzinger, przemówiła jednoznacznie o Kościele, o jego jedyności i konieczności do zbawienia. Szkoda, że ten dokument nie został wydany przez Stolicę Apostolską jako osobna encyklika Jana Pawła II, bo jego ranga byłaby w ten sposób wyższa (ale to już inna sprawa). Treść deklaracji Dominus Iesus dobitnie wyrażała tożsamość Kościoła. A że dzisiejsi hierarchowie w Watykanie zapewne nie podpisaliby się pod jej stwierdzeniami – to już świadczy tylko o rozmiarach kryzysu wewnętrznego, jaki przechodzi Kościół posoborowy, czego jesteśmy świadkami.
Nie może ulegać wątpliwości, że praktyka Lat Świętych przyczyniła się do podniesienia prestiżu Stolicy Apostolskiej wśród ludzi i narodów. Wybrzmiewała w ten sposób dobitnie prawda o Bogu jako szafarzu łask. Narody pielgrzymowały do progów apostolskich. Chciano zobaczyć Namiestnika Chrystusa, kiedy naucza i błogosławi. Głęboko katolicka – i bezspornie słuszna – nauka o odpustach zdobywała sobie uznanie i rodziła owoce nawrócenia. Kościół nie przejmował się propagandą protestancką, która zawsze zwracała się przeciw tej praktyce w myśl potępionej doktryny Lutra.
Polski udział
Nie od rzeczy będzie w tym kontekście refleksja na temat Polski i Polaków. Kiedy papież Bonifacy VIII ogłaszał pierwszy Rok Święty, nie istniało jednolite państwo polskie. Toczyły się zmagania o wielką sprawę jego odbudowy. I warto zauważyć, że kujawski książę Władysław nazwany Łokietkiem pielgrzymował do Wiecznego Miasta. A dwadzieścia lat po tym wydarzeniu dopełnił koronacji w Krakowie i odtąd Polska pozostała już królestwem aż po tragiczne rozbiory pod koniec XVIII wieku.
Nietypowy jubileusz z 1392 roku papież Bonifacy IX wzbogacił zezwoleniem również na odpust w Krakowie od 1 czerwca do 30 września tegoż roku – dla pielgrzymów z Królestwa Polskiego, którzy nie mogą dotrzeć do Rzymu. Z kolei podczas obchodów jubileuszowych roku 1450 Mikołaj V przychylił się do supliki kardynała Zbigniewa Oleśnickiego (biskupa krakowskiego), aby ustanowić kościoły jubileuszowe w całym Królestwie i na Litwie. Wyznaczył w tym celu katedry w Gnieźnie, Krakowie, Lwowie i Wilnie jako miejsca zdobywania odpustu.
W latach świetności Rzeczypospolitej (czyli od XV do XVII wieku) pielgrzymowały do Rzymu w Latach Jubileuszowych elity państwa. Magnaci, ministrowie i oczywiście biskupi. W dobie narodowej niewoli zaś Polacy-emigranci, bo jak powiedział Mickiewicz, emigracja jest to wielkie poselstwo, które naród w niewoli wyprawił przed oblicze świata.
Obyśmy dzisiaj zdobyli się na pielgrzymowanie do Wiecznego Miasta, albowiem taka manifestacja jest Kościołowi bardzo potrzebna. Szalejące siły antychrześcijańskie wypowiedziały wojnę katolickiej Polsce. Ta wojna nie ustanie. A wysiłki dechrystianizacyjne przechodzą wszelkie wyobrażenie Polaków, którzy żyli w czasach Jana Pawła II. Chociaż na pewno nie wszyscy podzielaliśmy nadzieję tego papieża na nadejście nowej wiosny Kościoła, to nikt nie przypuszczał, że zaledwie po dwudziestu latach od jego śmierci kwestionowany będzie właściwie każdy punkt moralnego nauczania i niemal w całości dogmatyczne zasady wiary. Co więcej i co gorsza, będą się pojawiać „eksperci”, którzy wszystkie innowacje wytłumaczą odkrywaniem rzekomo zdrowej tradycji, której nikt wcześniej nie zauważył.
Prof. Marek Kornat
![]() |
| Szanowny Panie, kilka dni temu mec. Jerzy Kwaśniewski pisał do Pana o naszej walce w obronie życia, wolności, praw rodziców, praw obywatelskich i całego polskiego systemu prawnego, niszczonego przez konkretne działania rządu Donalda Tuska. Z ogromną radością uzupełniam dzisiaj ten list informacją o naszym ważnym, wspólnym sukcesie! Ostatnie dni potwierdziły, że nasze profesjonalne i systematyczne działanie wywiera prawdziwy wpływ i przywraca normalność. W czwartek Minister Edukacji Narodowej Barbara Nowacka ogłosiła, że – wbrew oficjalnym planom – rząd nie będzie zmuszał uczniów do uczestnictwa w „edukacji zdrowotnej”, pod płaszczykiem której planowano wprowadzić do szkół wulgarną edukację seksualną. Przedmiot ma być nieobowiązkowy. Rzecz jasna to nie koniec walki. Naszym jednym celem jest całkowite powstrzymanie deprawacji. Nie ma w szkole miejsca nawet na „dobrowolne” demoralizowanie dzieci. Jednak pierwsza kapitulacja rządu wlewa nowe siły w wielki ruch sprzeciwu rodziców i nauczycieli, a od teraz opór przeciwko „edukacji zdrowotnej” nie będzie już zagrożony odmową promocji naszych dzieci do kolejnej klasy.To nasz wielki, wspólny sukces! To dzięki naszym interwencjom, powstaniu wielkiej Koalicji na rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły, nagłośnieniu sprawy w mediach i koordynacji wielkiej akcji masowego sprzeciwu Polaków, rodzice nie będą zmuszani do posyłania dzieci na lekcje, na których byliby uczeni o „masturbacji”, homoseksualizmie, „transpłciowości”, aborcji i „prawach osób LGBT”. A przecież jeszcze niedawno Barbara Nowacka z arogancją mówiła: „Bardzo mi przykro, ale nie obchodzi mnie, co boli Ordo Iuris”. Nazywała nas „grupą ortodoksów” i zapewniała, że nasze protesty nie robią na niej wrażenia. Ostatecznie musiała się poddać. Jeden z portali pisał, że „organizacje katolickie na czele z Ordo Iuris mogą chyba powoli otwierać szampana”, bo „MEN przestraszył się ich protestów przeciwko wprowadzeniu do szkół edukacji zdrowotnej”. Gdy Barbara Nowacka oficjalnie ogłosiła już swoją decyzję, Jan Śpiewak napisał w mediach społecznościowych, że rząd „boi się Ordo Iuris” a kandydat Partii Razem na prezydenta Adrian Zandberg stwierdził wręcz, że Ordo Iuris „zakazało” premierowi wprowadzenia zajęć z „edukacji zdrowotnej”. Kandydatka Lewicy Magdalena Biejat zdefiniowała swoją wizję prezydentury słowami: „ja się nie będę bała pohukiwania Ordo Iuris”. To kolejny dowód na to, że Pana wsparcie dla wysiłków ekspertów Ordo Iuris ma sens.Nasze petycje, poradniki dla nauczycieli i rodziców, analizy, skargi, manifestacje – wszystko to tworzy system merytorycznej presji społecznej, której nie da się zignorować. Wspólnie, także dzięki Pana wsparciu jesteśmy wielką siłą. Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w ten przycisk Wiele udało się już osiągnąć, ale to nie koniec walki. Mamy świadomość, że rządzący są szczególnie podatni na presję społeczną z powodu zbliżających się wyborów prezydenckich. Taktykę radykalizacji po wyborach zdradziła minister ds. równości Katarzyna Kotula, która publicznie ujawniła powód wstrzymania prac nad projektem dotyczącym „zmiany płci”, mówiąc w Sejmie: „podjęliśmy decyzję, że do końca kampanii prezydenckiej nie chcemy o tym mówić”. Wywalczyliśmy zatem kilka dodatkowych miesięcy na skuteczną kampanię przeciwko demoralizacji dzieci w ramach „edukacji zdrowotnej”. Nie zmarnujemy tego czasu – ale niezbędne będzie w tym celu także Pana wsparcie.Przedmiot „Edukacja zdrowotna” nie powinien być w ogóle wprowadzany do szkół. Nie pozwolimy także na usuwanie dobrowolnego „Wychowania do życia w rodzinie”. Nie możemy osiadać na laurach. Teraz przyszedł czas na jeszcze większą mobilizację. Nie możemy dać się zwieść i zadowolić się ustępstwami, których celem jest ukrywanie prawdziwych planów radykałów przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi. Jeżeli zawiedziemy, zaraz po wyborach rząd zmusi nasze dzieci do wulgarnych zajęć skupionych na wypaczonej perspektywie ludzkiej seksualności. W najbliższym czasie napiszemy Panu więcej o wszystkich naszych aktywnościach związanych z obroną naszych dzieci przed demoralizacją, seksualizacją i ideologiczną indoktrynacją. Tymczasem zachęcam Pana do przeczytania załączonej poniżej wiadomości, w której mec. Kwaśniewski pisał Panu o naszej walce z rządowym bezprawiem. Jeśli do tej pory nie udało się Panu zapoznać z jej treścią to gorąco zachęcam do nadrobienia zaległości. Z wyrazami szacunku |