Bibi, jak wy to robicie? MEM-y

—————————————————-

————————————————

—————————————————

————————————————-

——————————-

———————————

—————————————————-

Piekielna maszyna eskalacji

Pepe Escobar: Piekielna maszyna eskalacji

Pepe Escobar uncutnews-chpepe-escobar-die-infernalische-eskalationsmaschine

„Kult śmierci” w Azji Zachodniej atakuje Południowy Pars, część największego na świecie złoża gazu, które Iran dzieli z katarskim North Dome. Następnie atakuje elektrownię jądrową w Natanz.

Jedna czerwona linia po drugiej jest przekraczana.

Architektura piekielnej machiny eskalacji – z której nie ma wyjścia – jest nieugięta.

„Kult śmierci” w Azji Zachodniej atakuje Południowy Pars, część największego na świecie złoża gazu, które Iran dzieli z katarskim North Dome. Następnie atakuje elektrownię jądrową w Natanz.

Iran atakuje Dimonę i Arad w południowym Izraelu – zaledwie 10 km od ośrodka badań nuklearnych na Negewie.

Izrael kontynuuje bezpardonowe bombardowanie Teheranu i ponownie zaatakował Isfahan. Minister energii Iranu potwierdza, że ​​„kluczowa infrastruktura wodno-elektryczna kraju uległa poważnym zniszczeniom”, w tym „dziesiątki zakładów przesyłu i uzdatniania wody” oraz „krytyczne sieci zaopatrzenia w wodę”.

NeoKaligula, w stanie skrajnej histerii, grozi 48-godzinnym ultimatum: do poniedziałkowego wieczora należy ponownie otworzyć Cieśninę Ormuz, w przeciwnym razie USA „zaatakują i zniszczą” irańskie elektrownie, „zaczynając od największych”.

Iran odpowiedział, że atak na elektrownie na wyspie Ormuz doprowadzi do „całkowitego zamknięcia”. Przewodniczący parlamentu Ghalibaf podkreślił, że cała infrastruktura energetyczna i naftowa w Zatoce Perskiej stanie się „uzasadnionym celem” i zostanie „nieodwracalnie zniszczona”. Nacisk położono na „nieodwracalnie”.

Ten felieton został napisany w rytmie zegara – wczesnym wieczorem w Azji.

Prognozy Goldman Sachs dotyczące cen ropy w kwietniu w przedziale 110–125 dolarów są już nieaktualne. Ceny prawdopodobnie osiągną 200 dolarów.

W miarę upływu czasu Iran powtarza: Nie ma mowy o kapitulacji.

Zamiast tego Teheran opublikował pięć kluczowych warunków w ramach nowego strategicznego równania prawnego:

  • Prawnie wiążące gwarancje, że nie będzie dalszej wojny.
  • Koniec z amerykańskimi bazami wojskowymi w Azji Zachodniej – w ciągu 30 dni.
  • Reparacje. W wysokości 500 miliardów dolarów.
  • Koniec wojen z Osią Oporu.
  • Nowy reżim prawny dla Cieśniny Ormuz.

Natomiast celem Barbarii jest zakończenie wojny „w ciągu kilku tygodni”:

  • Likwidacja irańskiego programu nuklearnego.
  • Surowe ograniczenia dotyczące rakiet.
  • Nie będzie już wsparcia dla „serwerów proxy” w Azji Zachodniej.

Tłumaczenie: Poddać się.

Dekret pawiana barbarzyńcy

Imperium Chaosu, pod wodzą oszołomionego pawiana, rzekomo szuka wyjścia w stylu TACO [TACO = Trump Always Chickens Out / Trump zawsze tchórzy] . Jego nieistnienie jest imperatywem kategorycznym (specjalista od Kanta, Larijani, mógłby to wyjaśnić).

Wraz z upadkiem imperium petrodolar upadnie – to już się dzieje – a przypominające Chihuahua państwa Zatoki Perskiej zostaną później wchłonięte przez Iran jako klienci. Nie wspominając już o tym, że zadłużone na 39 bilionów dolarów imperium chaosu i grabieży samo pogrąży się w nieuniknionym kryzysie gospodarczym.

Iran po prostu nie może sobie pozwolić na osłabienie siły odstraszającej, którą ostatecznie ustanowił. Jeśli cywilna sieć energetyczna zostanie zaatakowana – co już miało miejsce, zanim ultimatum wygasło – reakcja na tę zbrodnię wojenną i tę zbiorową karę musi być przykładna.

Sytuacja jest teraz krytyczna. Jeśli armada NeoKaliguli spróbuje zdobyć wyspę Charg, Huti zablokują Bab al-Mandab. Jeśli NeoKaligula zbombarduje irańskie elektrownie zgodnie ze swoim ultimatum, Iran zniszczy infrastrukturę energetyczną Zatoki Perskiej.

Jeżeli te dwa blefy zostaną wykonane jeden po drugim, droga do mata jest otwarta. Szach-mat.

Wygląda na to, że groźba NeoKaliguli może stać się ostatecznym przykładem nowego paradygmatu: całkowitej bezprawności i bezprawia w międzynarodowym chaosie.Jeśli cię nie lubię, zbombarduję cię i zabiję”.

Wszystko to jest „legitymizowane” przez amerykański system polityczny i prawny: zbrodnia wojenna, głośno ogłoszona z wyprzedzeniem w poście w mediach społecznościowych, jednostronnie, z pominięciem wszelkich mechanizmów kontroli i równowagi, bez nadzoru Kongresu, bez kontroli sądowej, bez debaty publicznej. Dekret z Barbarzyńskiego Pawiana.

Iran ma wszystko, czego potrzeba, aby dostosować swoją reakcję na to szaleństwo – szaleństwo, które może jednocześnie wywołać załamanie się światowych zasobów energii, rynków finansowych i łańcuchów dostaw praktycznie wszystkiego, co kupują ludzie.

Przewodniczący parlamentu Ghalibaf wydał już wyraźne ostrzeżenie: nabywcy amerykańskich obligacji skarbowych są teraz legalnymi celami. „Monitorujemy wasze portfele”. W istocie zachęca on tchórzliwe petro-monarchie z Rady Współpracy Zatoki Perskiej do pozbycia się amerykańskich obligacji skarbowych, aby zejść z listy celów – to odpowiednik finansowej bomby atomowej.

Iran zbombardował już trzy centra danych Amazona w Zatoce Perskiej. Następne na liście są Google, Microsoft, Nvidia, Oracle i Palantir.

Saudyjskie i emirackie fundusze majątkowe muszą poważnie rozważyć wysokie ryzyko związane z posiadaniem amerykańskich obligacji. Imperium chaosu musi zaciągnąć ogromne pożyczki, aby sfinansować tę nieustającą wojnę. Jeśli zyski wymkną się spod kontroli, stanie się nie do utrzymania.

I nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ultimatum NeoKaliguli wygasło samo. Prawdziwie królewskie taco.

Jego tyrada na ten temat w Truth Social wydaje się być kompletnym zmyśleniem. Zawiera stwierdzenia takie jak „bardzo dobre i produktywne rozmowy dotyczące całkowitego i ostatecznego rozwiązania naszych działań wojennych”. Irańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych było jednoznaczne: żadnych rozmów nie było. „Iran odrzuca wszelkie rozmowy, dopóki cele wojny nie zostaną osiągnięte”.

Na pierwszy rzut oka NeoKaligula postanowił „odroczyć o pięć dni wszystkie ataki militarne na irańskie elektrownie i infrastrukturę energetyczną”.

Co tak naprawdę mogło się wydarzyć:

Iran, za pośrednictwem Omanu, dał NeoKaliguli do zrozumienia, że ​​ma wszystkie karty w ręku – i że tylko on – Trump – będzie ponosił odpowiedzialność, jeśli spełni swoją groźbę i położy globalną gospodarkę na kolana. Wywołało to zamieszanie w świecie Mar-a-Lago, podczas gdy amerykańskie obligacje skarbowe i akcje były już w stanie paniki, ataki na irańskie elektrownie rozpoczęły się już w poniedziałek rano, a Iran był gotowy do przeprowadzenia zmasowanego ataku odwetowego tej nocy.

Jednak ta piekielna machina eskalacji jest daleka od opanowania. Do zobaczenia za pięć dni.

Źródło: Maszyna eskalacji piekielnej

Z rumowiska pamięci: Achemenidzi, Persja, szachinszach, Iran.

Z rumowiska pamięci

Szach Reza Pahlavi, Soraya, król Jordanii i Jimmy Carter

Nie od dziś żyjemy w makabrycznym świecie z wizji Orwella. Rządzi Wieczna Teraźniejszość, manipulowana i krańcowo zakłamana. W dozowanych porcjach posiłkuje ją kompletnie fabrykowana przeszłość, w istocie falsyfikat służący bieżącej agitacji. Z kolei przyszłość kryje się w groźnej mgle. Coraz groźniejszej.

Jestem starym człowiekiem. W moim wieku pamięć ma prawo szwankować, nawet pamięć naukowca-historyka. Przez całe lata miałem jednak zwyczaj robienia skrupulatnych notatek z kroniką bieżących wydarzeń, które opatrywałem krótkim komentarzem. Ta pamięć utrwalona na papierze wspomaga nadal pamięć naturalną.

Gdy teraz śledzę w bezsilnej rozpaczy zmagania mordowanego Iranu, właśnie ta pamięć kieruje mnie daleko wstecz. W pierwszym kwartale 1979 r. runęło Cesarstwo Iranu, którego ostatni władca Mohammed Reza z dynastii Pahlawich, Szachinszach Aryamer (Król Królów, Światło Ariów) panował bardzo długo, bo w latach 1941-1979.

Jak doszło do jego upadku?

Muszę więc wprowadzić kilka refleksji historycznych. Olbrzymie indoeuropejskie (aryjskie) imperium Persji pod panowaniem starożytnej dynastii Achemenidów (668-330 r. przed Chr.) wytworzyło całkowicie samoistną kulturę. Podbiło całą Azję Przednią i Azję Mniejszą oraz Egipt, zagroziło Grecji. Przegrało jednak w zderzeniu z imperium macedońskim Aleksandra Wielkiego i zostało pochłonięte przez monarchie hellenistyczne (330-248 r. przed Chr.).

Z tej olbrzymiej klęski podniosło się jednak całkiem szybko w szczuplejszych nieco granicach w postaci Królestwa Partów z dynastią Arsacydów na tronie (248 przed Chr. – 224 po Chr.), rywala hellenistycznych Seleucydów, a następnie Rzymian, ale wrażliwego na wpływ cywilizacji greckiej i rzymskiej. Po Partach powstała kolejna formacja państwa perskiego pod władzą całkowicie rodzimej dynastii Sasanidów (224-651). Jej absolutnym spoiwem była fascynująca, henoteistyczna [uznawanie istnienia wielu bóstw przy jednoczesnym wywyższeniu jednego z nich] religia mazdeizmu (Zaratustry), która w postaci archaicznej była już obecna w Persji Achemenidów. Po latach świetności Persowie doznają serii klęsk. Następuje podbój ich państwa przez muzułmański kalifat Arabów (651-1258) i nieuchronna islamizacja miejscowej ludności. Resztki mazdeistów chronią się w Indiach. Po połowie XIII w. i przez cały wiek XIV Persja ulega naporowi Mongołów (państwo ilchanów z dynastii Hulagu), a w latach 1405-1501 Turkmenom. Wszystkie obce władztwa cechuje jeden rys: afirmacja religii muzułmańskiej. Od tego faktu nie było odwrotu, choć pierwsi ilchanowie mongolscy, wiedzeni typową dla nich tolerancją religijną, wahali się. Ale i oni przyjęli islam w persko-arabskim morzu.

W 1501 r. zaczyna się tzw. okres nowoperski. Persja odzyskuje niepodległość pod władzą szachów z narodowej dynastii Safawidów (1501-1736), potem Nadira (1236-1750/1796), Zandidów (1750-1789) i Kadżarów (1789-1925). To potężne państwo, toczące udane boje z Turcją Osmańską, jest krajem na wskroś muzułmańskim w wersji szyickiej. I oto w 1925 r. na tronie zasiada szach Reza z nowej dynastii Pahlawi, który z dużym umiarem „modernizuje” państwo, a w 1935 r. nadaje mu nową nazwę Iran.

Wracam zatem do panowania ostatniego szacha, syna Rezy, Mohammeda Rezy. Już w czasie drugiej wojny światowej Iran znalazł się pod kuratelą tzw. aliantów, przede wszystkim Wielkiej Brytanii. Na szczęście dla monarchii Pahlawich szybko zostały wyparte wpływy ZSRR, tymczasem apetyty towarzysza Stalina na tym terenie były jasno formułowane. Po słabnącej „opiece” brytyjskiej  Iranem zajęły się po swojemu Stany Zjednoczone i już go nie opuściły. To jednak przyszłości Iranu nie zabezpieczyło. Żarłocznych potentatów przemysłu z USA zawsze nęciło niezmierzone bogactwo naftowe tego kraju. W latach 1953-1954 rząd Mossadeka ośmielił się znacjonalizować złoża ropy naftowej, traktując je jako skarb narodowy. CIA uszykowała zatem pucz, do poparcia którego namówiono bez trudu młodego szacha. Błąd emancypacyjny do końca jego panowania nigdy nie został powtórzony. Jedna lekcja wystarczyła. Nie można jednak Mohammedowi Rezie odmówić bardzo wielu zasług. Poważnie traktując obowiązki władcy i ojca narodu starał się o wszechstronny rozwój w każdej dziedzinie (zwano to „białą rewolucją”), ale całą politykę oparł na sojuszu z USA. Jak wielu przed nim i wielu po nim na całym świecie łudził się, że zapewni w ten sposób na długo pomyślność Iranu. Bez wątpienia motywował go lęk przed ekspansją radzieckiego komunizmu, a w słuszności obranej drogi upewniała go wściekłość demonstrowana przez przywódców „obozu radzieckiego”.

Iran szacha stał na zawadzie w azjatyckich planach ZSRR. Wierząc jednak w wiekuiste gwarancje Amerykanów mylił się boleśnie i głęboko. Oprócz tego błędu strategicznego popełnił jednak drugi, w skutkach znacznie gorszy. W latach 70-tych zaczął jawnie lekceważyć islam szyicki czyli fundament kultury, mentalności i obyczajów całego ludu. Garstka kosmopolitycznej elity jak wszędzie, nie miała żadnego prestiżu w tym kraju. Szach postanowił wskrzesić tradycję starożytnego imperium z epoki Achemenidów i Sasanidów. Nie zdawał sobie sprawy, że miliony  żarliwie wierzących muzułmanów uzna to za ciężką obelgę, a w pojęciu szyickich teologów i prawników będzie to niewybaczalna hańba.

Mało kto pamięta, że na bazie swoistej „laicyzacji” władca sprowadził do Iranu wielu ekspertów z Izraela (z całymi rodzinami), dając im luksusowe warunki do życia. To też budziło gniew. Twarda władza monarchii (w pełni zresztą uzasadniona) nie równoważyła narastającego kryzysu, którego źródłem była iluzja trwałego poparcia z USA (które oczywiście korzystały ile wlezie z możliwości gospodarczych Iranu), a nade wszystko jawna pogarda dworu dla religii całego społeczeństwa. Nadeszła rychła katastrofa. Rewolucja przełomu 1978 i 1979 r. budziła w obserwatorach i cichych wspólnikach zagranicznych wzajemnie sprzeczne nadzieje. ZSRR liczył na zwycięstwo komunistów rodzimych oraz z importu czyli na metodę afgańską. Pupile radzieccy po fazie chaosu mieli przechwycić władzę i dokonać stosownych rzezi.

To się przecież udało wtedy w Afganistanie (co prawda za cenę koszmarnej 10-letniej wojny, ale co tam), udało się w 1975 r. w Indochinach i równocześnie udało się w Afryce (Etiopia, Angola, Mozambik). ZSRR był wtedy wszędzie w natarciu, a „Zachód”, rozmamłany od środka, wszędzie ponosił klęski. Z kolei liberalni „postępusie” tzw. Zachodu liczyli na obalenie „wstecznej” monarchii i powołanie kolejnego patologicznego tworu tzw. demokracji liberalnej, ze wszystkimi immanentnymi cechami degeneracji tego modelu ustrojowego.

Ayatollah Ruhollah Chomeini, który z emigracji we Francji [sic] przygotował cały przewrót, w genialny sposób wykiwał obie strony czające się do skoku. Spiskowcy muzułmańscy pod wodzą duchownych szyickich wykorzystali wszystkie siły wywrotowe do obalenia tronu i zmiany ustroju, a następnie bezwzględnie pozbyli się rywali i chwilowych sojuszników. Pierwsze egzekucje wybiły monarchistów (zamordowano m.in. ponad stu generałów wiernych szachowi, ministrów, dostojników dworskich i uczonych tej orientacji), a następnie zabrano się za „czerwonych” wszelkiej maści i proweniencji.

Pamiętam najpierw szok, a potem biadania komentatorów z Układu Warszawskiego. Dojrzałe jabłko wymknęło się im z łap. Ale wymknęło się też bestyjkom kapitalizmu. Groteskowe grupki liberalne miały do wyboru szybką emigrację, albo więzienie, a przy próbach buntu też egzekucje. Na końcu zwycięski obóz rozdeptał „mudżahedinów ludowych”, lewicową organizację terrorystyczną (jej emigracyjne niedobitki weszły do racjonalnej hodowli pod batutą USA, a po 1990 r. umieszczono ich w Albanii!). Potem już tylko zdarzały się pacyfikacje Kurdów lub Azerów, a większe znaczenie miała nierozstrzygnięta wojna z Irakiem.

Iran przekształcił się w Republikę Muzułmańską. Poszedł własną drogą ustrojową, realizując wskazania Koranu i szariatu. Ustrój ten znalazł poparcie olbrzymiej większości mieszkańców. Duchowni szyiccy cieszyli się olbrzymim poważaniem i zaufaniem. Odnośnie krwawego przełomu 1979 r. na osobną uwagę zasługuje typowy casus USA. Mohammed Reza do końca wierzył w pomoc Amerykanów, którzy mieli wobec niego nielichy dług wdzięczności. Ale tej kategorii w polityce nie ma. Szach wykazał się wtedy niestety tragiczną cechą „ostatnich władców” (inne przykłady: Mikołaj II, Hajle Selassje). Mianowicie w decydującej fazie walki o przyszłość państwa demonstrował dobroduszną fajtłapowatość. Takich władców każda rewolucja żywcem pożera. Na litość i kompromis nie ma miejsca.

Oczywiście USA reagowały typowo: murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść. Amerykanie zostawiali zresztą na lodzie także sprzymierzeńców mężnych i wytrwałych (vide: Chiny narodowe, Tybet, Wietnam, Laos, Kambodża itd.). Gdy szach, ciężko chory na raka, opuszczał swój kraj, ani administracja USA (wtedy Cartera), ani żadna inna plugawa „demokracja liberalna” nie udzieliła mu schronienia, choć dzięki jego rządom globalny kapitalizm nieźle się napchał bogactwem Iranu. Gościny udzielił mu po ludzku prezydent Egiptu Anwar el-Sadat, który za to w 1981 r. został zabity przez zamachowca muzułmańskiego. Sam szach zmarł rok wcześniej.

Republika muzułmańska została zbudowana na przemocy, ale przez tzw. masy była powszechnie akceptowana. Jej specyficzny ustrój oparto na trzech aksjomatach: 1) rzeczywistej niepodległości państwa, 2) traktowaniu całej gospodarki jako źródła dochodu wyłącznie własnych obywateli, 3) obronie islamu jako fundamentu tożsamości i formacji duchowej.

Takich państw demoliberalny Zachód nie toleruje. Było oczywiste, że albo dojdzie do bytowego zduszenia Iranu sankcjami (nie udało się), albo nastąpi brutalna inwazja. Notabene, mimo ustroju muzułmańskiego i prawnie gwarantowanego autorytetu hierarchii duchownych szyickich tolerancja dla ormiańskich chrześcijan, była tam dotąd większa niż u pieszczoszka USA – azerskiego dyktatora Alijewa. To globalu jednak nie wzrusza.

Rzeczywiście muzułmański Iran nazywał Izrael małym szatanem, zaś USA – wielkim szatanem. Szkolił, zbroił i wspierał współwyznawców na całym Bliskim Wschodzie. Ale od 1979 r. państwo to było obiektem nieustannej nagonki, obelg oraz intryg wielce potężnych „szatanów”. Broniło się więc na wielu azymutach. Największą nienawiść globalistów wzbudziło poważne traktowanie religii jako podstawy życia zbiorowego, rodzinnego i osobistego. Dla degeneratów Zachodu to groźny precedens. Trzeba go wypalić. Na dodatek Iran traktował pojęcie suwerenności na serio. To go eliminuje w obecnej koniunkturze na imperia globalne. Jakie kraje muzułmańskie  są kochane przez USA?  Naturalnie arabskie monarchie Zatoki Perskiej – dekoracyjny islam nie naruszający przywilejów i supremacji wielkich korporacji kapitału globalnego, raj dla dekadenckich bogaczy.

W dobie Trumpa i Netanjahu do ludobójczej agresji nie są potrzebne żadne preteksty. Kto się sprzeciwia interesom geopolitycznym USA, a w regionie – Izraela, kto się broni przed jawnym wyzyskiem kapitału globalnego – ten zostaje skazany na zagładę. W tle egzekucji obrzydzenie ogarnia na widok żenujących szczątków ONZ, istotnie do niczego już nieprzydatnej.

Mimo gęstniejącego mroku życzę Irańczykom wytrwałości, w walce o godność i własny dom bez intruzów i bandytów.

Tadeusz M. Trajdos Emerytowany profesor IH PAN

Fot. wikipedia (na zdjęciu Szach Reza Pahlavi, król Jordanii i Jimmy Carter)

Myśl Polska, nr 11-12 (15-22.03.2026)

 Pepe Escobar o wojnie z Iranem

 Pepe Escobar o wojnie z Iranem

=============================================

Konflikt na Bliskim Wschodzie osiągnął nowy, dramatyczny poziom eskalacji wraz z atakiem na największe irańskie złoża gazu i późniejszym irańskim odwetem.

W obszernym wywiadzie z Mario Nawfalem, znany ekspert geopolityki Pepe Escobar analizuje sytuację: od zniszczenia krytycznej infrastruktury energetycznej i faktycznej nacjonalizacji Cieśniny Ormuz po potencjalny paraliż strukturalny Izraela. Escobar przedstawia obraz globalnego systemu na skraju upadku – i ostrzega przed przedłużającą się wojną o nieprzewidywalnych konsekwencjach.

Atak na South Pars i globalne wstrząsy energetyczne

Impulsem do obecnej eskalacji był izraelski atak na złoże gazu South Pars w południowym Iranie – największe na świecie, które geologicznie płynnie przechodzi w katarskie złoże North Dome. Iran odpowiedział symetrycznie: pociski uderzyły w sprężarki i instalacje LNG w Ras Laffan w Katarze, powodując wyłączenie z eksploatacji dwóch z 14 ciągów produkcyjnych LNG.

Pożar w rejonie Ras Laffan, gdzie znajduje się największa na świecie instalacja do produkcji gazu LNG

Pożar w rejonie Ras Laffan, gdzie znajduje się największa na świecie instalacja do produkcji gazu LNG

Prezes Qatar Energy szacuje, że przywrócenie zdolności produkcyjnych zajmie co najmniej pięć lat. Oznacza to utratę około 17% globalnych zdolności eksportowych LNG Kataru – cios, którego nie da się szybko zrekompensować.

Pierwsze skutki: Azja pod presją, Europa bez planu B

Pepe Escobar, przebywający obecnie w Azji Południowo-Wschodniej, informuje o natychmiastowych reperkusjach: racjonowanie paliwa już obowiązuje w Tajlandii i Wietnamie, a stacje benzynowe stoją puste. Singapur i Tajlandia przygotowują się na falę odpływu kapitału z Zatoki Perskiej – szacunki wahają się od 200 do 300 miliardów dolarów amerykańskich dla regionu.

Europa z kolei pogrąża się w rozpaczy i niemocy: niemieccy, włoscy i francuscy liderzy biznesu nie widzą planu B, ponieważ rosyjskie dostawy gazu są sabotowane, a alternatywy, takie jak Norwegia, Algieria czy Turkmenistan, są niewystarczające.

Cieśnina Ormuz: Faktyczna kontrola ze strony Iranu

Iran skutecznie wdrożył system poboru opłat: tankowce mogą przepłynąć, jeśli zapłacą w petrojuanie (juanie chińskim) i będą płynąć blisko wód irańskich – często z wizualną weryfikacją ze strony Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC). Statki z USA, Izraela oraz państw NATO są blokowane. Wyjątki przewidziano dla Chin (dzięki 25-letniej umowie z 400 miliardami dolarów inwestycji), Indii, Pakistanu i Bangladeszu – w zależności od przypadku. Jest to bezpośredni cios w petrodolara: Iran wprowadził alternatywny mechanizm płatności bez oddania strzału, wdrażając w życie pomysły BRICS.

Trump kontra NATO – i rzeczywistość militarna

US-prezydent oskarża NATO o tchórzostwo: sojusz nie wsparł walki z ‚nuklearnym Iranem’, teraz narzeka na wysokie ceny ropy, ale odmawia otwarcia drogi ‚prostymi manewrami wojskowymi’. Escobar częściowo się z tym zgadza – NATO rzeczywiście jest tchórzem – ale podkreśla, że militarne odzyskanie Cieśniny Ormuz jest niemożliwe. Irańskie wybrzeże jest usiane pociskami przeciwokrętowymi, a amerykańskie lotniskowce już uciekły po irańskich testach rakietowych na południowym Oceanie Indyjskim.

Interwencja byłaby samobójcza – „Zatoka Świń razy 1000”.

Strategia Iranu: ‚Wielkie Zwężenie’

Iran realizuje strategię chirurgicznego wyniszczenia, którą Escobar określa mianem  ‚Wielkiego Zwężenia’: Celem jest strukturalny paraliż Izraela poprzez ataki na cztery kluczowe działy gospodarcze:

1) Uduszenie hydrologiczne → Zakłady odsalania wody, 2) Protokół blackoutu → Elektrownia Rabin (centrum sieci energetycznej), 3) Oblężenie żywnościowe → Porty w Hajfie i Aszdodzie (85% importu pszenicy), 4) Ścięcie energetyczne → Rafinerie w Hajfie (już trafione).

Wojna hipersoniczna i ‚paradoks obrony o sumie zerowej’

W tym celu Iran używa pocisków hipersonicznych: Cheibar Szekan-4 i Fattah-2 (do Mach 16, ok. 5,5 km/s). Działania te tworzą ‚paradoks obrony o sumie zerowej’: Izrael wydaje miliony dolarów na nieudane próby przechwytywania, podczas gdy Iran atakuje cele tanio i precyzyjnie – często za pomocą amunicji kasetowej (do 80 pocisków podkalibrowych na rakietę).

Strategia ta opiera się na rosyjskich doświadczeniach z Ukrainy (koordynacja salw dronów i pocisków rakietowych) oraz chińskim całodobowym rozpoznaniu satelitarnym. Zestrzelenie niewidzialnego F-35 przez irański system termowizyjny Majid oznacza początek zaawansowanej technologicznie wojny w Azji Zachodniej.

Globalna zmiana układu sił: Stany Zjednoczone są pod presją

Escobar uważa, że Iran wywiera presję na Stany Zjednoczone: każdy ruch pogarsza sytuację US-army. Stany Zjednoczone są eksporterem netto gazu, ale sojusznicy, tacy jak Japonia, Korea Południowa, Indie i Europa, cierpią najbardziej.

Chiny pozostają w dużej mierze nietknięte – dzięki rurociągom (Siła Syberii, Mjanma), rezerwom (zapasom wystarczającym na co najmniej cztery miesiące) i dywersyfikacji. Korea Północna zaoferowała nawet wsparcie nuklearne, gdyby Iran został zaatakowany bronią jądrową.

Długotrwała wojna zamiast szybkiego zwycięstwa

Pomimo strat dotychczasowych przywódców Iran nie ustępuje i pozostaje pewny siebie: nie chodzi o ataki na poszczególne osoby ani szybkie zwycięstwa, ale o długoterminowe procesy.

Żądaniem numer jeden jest wycofanie wszystkich amerykańskich baz wojskowych z Azji Zachodniej. Długa wojna ma na celu osłabienie wroga pod względem gospodarczym i politycznym – podczas gdy Iran (izolowany sankcjami) jest mniej zależny od systemu globalnego.

Wniosek: eskalacja bez wyjścia

Trump może priorytetowo traktować gospodarkę i chcieć szybkiego rozwiązania – ale Escobar ostrzega: Wojna jest pozbawiona strategii i wymyka się spod kontroli. Eskalacja może doprowadzić do strukturalnego paraliżu w ciągu kilku tygodni lub do desperackiego użycia taktycznej broni jądrowej przez Izrael.

Świat stoi w obliczu gwałtownego załamania globalnego systemu gospodarczego, którego pęknięcia stają się coraz bardziej widoczne w Zatoce Perskiej.

uncutnews.ch/trump-bezeichnet-die-nato-als-papiertiger-pepe-escobar-ueber-den-krieg-gegen-den-iran

Opracował: Zygmunt Białas

Żydowska emigracja do Polin? Ukryty cel arcyrabina krakowskiego?

Bartosz Kopczyński : Żydowska emigracja do Polin?

24 marca 2026

AIX

Obrzucanie Polaków wyzwiskiem antysemityzmu to talmudyczne oskarżenie gojów o to, że w ogóle istnieją i nie dają się podbić przez Żydów. Zaproszenie katolików do synagogi to zachęta do apostazji, wyjścia z Kościoła i wejścia do synagogi szatana. Twierdzenie, że Żydzi nie zostali odrzuceni i przeklęci, pomija fakt, że odrzucili się sami, zabijając Mesjasza rękami pogan, i że klątwę rzucili na siebie sami, krzycząc: „krew Jego na nas i na dzieci nasze”.

Ukryty cel arcyrabina krakowskiego

Należy mieć świadomość, że w Episkopacie główną rolę odgrywa arcyrabin krakowski i jego sitwa. Ich celem jest nawrócenie Polaków na judaizm, i realizują tu agendę tych sił zewnętrznych, które chcą likwidacji Polski. Z ich punktu widzenia im bardziej zaszkodzą Kościołowi w Polsce, im bardziej ośmieszą Episkopat, im bardziej skonfliktują hierarchię z narodem, tym lepiej. To jednak nie wyjaśnia wszystkiego. Ten haniebny list przypada na czas, gdy Izrael i jego sługa, USA, dowodzone przez tzw. chrześcijańskich syjonistów, przystąpili do ostatecznego rozwiązania kwestii Iranu. Synowie tych, co krzyczeli „ukrzyżuj, ukrzyżuj”, wołają dziś: „bombarduj, bombarduj”.

Żydowska emigracja do Polin?

Chrześcijański syjonizm to zdumiewająca herezja prowadząca do szaleństwa lub opętania, do tego stopnia, że jego wyznawcy gotowi są rozpętać III Wojnę Światową, byle tylko pomóc Izraelowi. Ten zaś ma w ręku akta Epsteina dla szantażowania Ameryki. Te siły chcą zaboru Iranu, jego bogactw i położenia, aby kontrolować szlaki handlowe. Wojna nie idzie jednak po myśli syjonistów, dlatego starają się w nią wciągnąć jak najwięcej państw, w tym Polskę. Ten list Episkopatu można więc odczytać jako lobbing proizraelski.

Jest jeszcze jedna rzecz, którą już przewidział Grzegorz Braun: ucieczka żydowskich elit z Izraela, na który spadają pociski napadniętego Iranu w ramach działań obronnych. Być może ten list Episkopatu przygotowuje Polaków na akceptacje dużych ilości Żydów, którzy będą chcieli urządzić się w Polsce. A ich cele geopolityczne co do naszych ziem są jasne: usunąć Słowian. Aby to poszło gładko, wpierw należy zmiękczyć Polaków i przygotować na przyjmowanie żydowskiej migracji.

Cały ten list jest hańbą polskiego Episkopatu i zdradą, i to najpotworniejszą. Zdradza się tu wszystko: Chrystusa, Kościół, wiernych i własny naród. Miejmy nadzieję, że wśród tego Episkopatu znajdziemy jeszcze jakiegoś biskupa, który nadal pozostaje katolikiem i Polakiem, że nie wszyscy zostali już golemami syjonistów i rabinami, że jest jeszcze ktoś, kto nie pogrąży się w zdradzie.

Fragmenty felietonu na prawach cytatu zamieszczonego na portalu doRzeczy /Link/

Cykl: Raport z reduty

Sławomir M. Kozak

oficyna-aurora.pl/aktualnosci/raport-z-reduty

Szanowni Państwo,

Niniejszym rozpoczynamy cotygodniowy cykl, który pozwoliłem sobie nazwać raportem z reduty, nieskromnie odwołując się do wybitnego wiersza niezapomnianego Zbigniewa Herberta. Nie mamy jeszcze co prawda stanu wojennego, o którym pisał poeta, ale z pewnością zbliżamy się nieuchronnie do pisania o życiu codziennym w drugim obiegu, czyli poza oficjalnym systemem wydawniczym. Dzięki Bogu, mamy jeszcze ostatnie bastiony wolnego słowa, za pośrednictwem których możemy dzielić się z Wami interesującymi materiałami. Jako współtwórcy platformy Reduta.TV staramy się wybierać dla Was najciekawsze filmy spośród kanałów kontr-systemowych, bo wiemy, że galopada codzienności nie pozwala na dotarcie do tych najbardziej godnych, oczywiście naszym skromnym zdaniem, uwagi. Będziemy zatem w kolejne wtorki, kiedy otrząśniecie się już z poniedziałkowego szoku po powrocie do pracy, proponowali Wam ciekawe nagrania. A tych nie będzie nam brakowało.

Z pewnością, tym razem na uwagę zasługuje rozmowa redaktora Kamila Klimczaka (Chrobry Szlak) z panem Marcinem Hagmajerem z Narodowej Akademii Informacyjnej, o czytelnym tytule: „Bliski Wschód płonie! Czy to początek większej wojny?”. Ten sam kanał wyemitował fascynującą debatę prowadzoną przez panią Karolinę Pikułę z panami Mateuszem Piskorskim, Sebastianem Pitoniem i Michałem Krupą, zatytułowaną „Perspektywy dla Polski w obliczu zmieniającego się świata”.

Współprowadzący platformę Reduta.TV Jacek Frankowski przypomina z kolei, w czteroczęściowej sadze swojego autorstwa (Historia, Inwazja kornika, Konflikt organizacji ekologicznych z Ministerstwem Środowiska, Perspektywy puszczy) toczący się od dawna dyskurs o Puszczy Białowieskiej.

Redaktor Tomasz Jankowski (Wbrew cenzurze) ustala z doktorem Mateuszem Piskorskim „Kto chce naszego bankructwa?”.

Natomiast profesor Adam Wielomski (Naukowo o polityce) odpowiada na pytanie „Czy Chiny Xi Jinpinga wyznają marksizm?”.

Uwielbiana przez wielu pani Ewa Pawela (Ruch odporu) kontynuuje swoją przerażającą opowieść o globalistycznych zwyrodnialcach, tym razem w materiale „Czarna magia Chabadu w kancelarii prezydenta Zelenskiego”.

Nasz kolejny redakcyjny kolega Marek Skowroński (Te Deum) w odpowiedzi na szokujący, heretycki list Episkopatu Polski daje wyraz swemu oburzeniu w nagraniu „Oskarżam was o zdradę!”.

Polecam także cykliczny przegląd wydarzeń tygodnia, zatytułowany „Minął tydzień”, w którym redaktor Andrzej Kozera omawia najważniejsze wydarzenia minionych siedmiu dni z liderem Ruchu Naprawy Polski, panem Romualdem Starosielcem.

Mamy nadzieję, że pozostaniecie Państwo stałymi widzami naszej platformy. Kończę niniejsze zaproszenie do regularnego wsłuchiwania się w raport z reduty urywkiem jednego z wierszy pochodzącego z tomu poezji, w którym pojawił się „Raport z oblężonego Miasta”. Ku przemyśleniu i pokrzepieniu serc! Będziemy nim rozpoczynali każdą naszą cotygodniową relację.

To wcale nie wymagało wielkiego

charakteru

nasza odmowa niezgoda i upór

mieliśmy odrobinę koniecznej

odwagi

lecz w gruncie rzeczy była to sprawa

smaku

tak, smaku

w którym są włókna duszy i

chrząstki sumienia

=============================================

jeśli uważasz, że moja praca pozwala lepiej zrozumieć świat, nie wahaj się – https://buycoffee.to/s.m.kozak

Sławomir M. Kozak

Operacja „Ślepa Furia”

Operacja Ślepa Furia. Taką nazwę dla operacji koalicji Epsteina przeciwko Iranowi możemy znaleźć na okładce The Economist.

Autor artykułu Marek Wójcik world-scam/operacja-slepa-furia

W jaki sposób Trump chciałby zakończyć tę nieudaną wojnę? Pytanie nie dotyczy kwestii militarnej. Chodzi mi o to, jak zamierza pertraktować z Iranem? Pewnie wcale nie zamierza, bo postawił na inwazję Iranu. I nie pomyślał, co będzie, gdy spotka go kolejna porażka. Czy znajdzie chętnych Amerykanów lub Izraelczyków, by wysłać ich na rozmowy z Teheranem?

Przecież Iran ma teraz wolną rękę, by w odwecie pozabijać tych negocjatorów. Tak jak to zrobił USrael z Irańczykami. Pewnie Iran tak daleko się nie posunie, To jest cywilizowany kraj i nie należy do „osi dobra” mordującej posłów.

Wiele wymiarów ma ta Trumpowska gra w szachy. Zawiera też wymiar logiczny. Ukrywanie celu wojny, zawsze pozwoli Trumpowi na ogłoszenie, że ten niezdefiniowany cel został osiągnięty. A więc kolejny triumf pana prezydenta.

Trump o wojnie z Iranem: „Być może mam plan, a może nie”.
Jest to nowy kierunek w filozofii zwany trumpozofią.
Źródło
Telegram 21.03.2026 r. 02:06.

Wydarzenia z wojny jak zwykle wydane na tkp.at: Dzień 22 izraelsko-amerykańskiej wojny agresywnej przeciwko Iranowi. Źródło.

180 irańskich pocisków balistycznych stanowiło część największej fali ataku, mającej na celu uderzenie w kluczowe izraelskie centra dowodzenia i kontroli. Wystrzelone z doliny na południe od Szyrazu, pociski przeleciały ponad 1600 kilometrów bezpośrednio w kierunku baz F-35, infrastruktury dowodzenia powietrznego i siedziby Mossadu. Newatim. Tel Nof. Hatzerim. Siedziba Mossadu w Tel Awiwie. Izraelska flota F-35 stacjonuje w Newatim i Tel Nof.

Tańcząca rakieta z amunicją kasetową w północnej części Izraela.
Źródło:
Telegram 20.03.2026 r. 01:24.

Kilka lat temu odwiedziłem Izrael. Miałem okazję rozmawiać z normalnymi ludźmi, czyli nie politykami. Nie wszyscy byli zachwyceni zbrodniczą polityką ich rządu. Tak jest we wszystkich krajach świata. Odwet irański, jakkolwiek moralnie uzasadniony, powoduje także ofiary wśród pokojowo nastawionej części żydowskiego społeczeństwa. Tego nie da się uniknąć. Tak zwane szkody kolateralne, to śmierć przypadkowych ludzi, którzy mieli pecha być w nieodpowiednim momencie w nieodpowiednim miejscu. Najczęściej we własnym mieszkaniu lub w pobliżu. Dotyczy to ludzi ze wszystkich krajów, na które spadają rakiety.

I po cóż Kolumb odkrył USA?

Rozbawiła mnie odpowiedź googlowskiej sztucznej indoktrynacji SI na zadane przez mnie pod ostatnim obrazkiem pytanie:

Krzysztof Kolumb nie wyruszył w podróż z zamiarem odkrycia Stanów Zjednoczonych czy w ogóle nowego kontynentu. Jego celem było znalezienie zachodniej drogi morskiej do Indii (Azji), aby ułatwić handel przyprawami i kosztownościami.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Iran, Rosja, Chiny i upadające imperium USA

Iran, Rosja, Chiny i upadające imperium USA

Napisał: Rainer Rupp freedert.online/russland-china-und-selbstmord-us

Stany Zjednoczone nie są już niekwestionowaną potęgą światową. Są w stanie upadku, a arbitralna wojna Trumpa z Iranem przyspiesza upadek imperium. Norweski ekspert ds. geopolityki, prof. Glenn Diesen, podjął próbę odpowiedzi na pytanie, jak zareagują pozostałe dwa supermocarstwa.

W wywiadzie udzielonym sędziemu Andrew Napolitano 18 marca 2026 roku norweski ekspert, prof. Glenn Diesen, stwierdził, że brutalna, niesprowokowana, podstępna i nielegalna wojna prowadzona przez USA i Izrael przeciwko Iranowi była ostatnią próbą Waszyngtonu, by powstrzymać względny upadek imperium USA. Ostatnią próbą odwrócenia biegu wydarzeń i przywrócenia niegdyś niekwestionowanej hegemonii USA na Bliskim Wschodzie, zwłaszcza że region ten ma kluczowe znaczenie dla globalnych dostaw energii.

Próba ta przyniosła spektakularny efekt odwrotny do zamierzonego dla administracji Trumpa i Izraela. W niecałe trzy tygodnie od wybuchu wojny powolny upadek USA przyspieszył i jest widoczny na całym świecie. Nigdzie nie jest to bardziej widoczne niż w reakcjach Moskwy i Pekinu. To, co miało być strategicznym majstersztykiem Trumpa i Netanjahu, okazało się lekcją amerykańskiej beznadziei, paniki, desperackich kłamstw, ciągle sprzecznych wymówek i – co najważniejsze – całkowitego zniszczenia własnej wiarygodności w dyplomacji międzynarodowej.

Od ostrożnej nadziei na reelekcję Trumpa do lodowatego rozczarowania

Zaledwie rok temu na Kremlu panował ostrożny optymizm. Trump obiecał dyplomację podczas swej kampanii wyborczej – i przynajmniej początkowo dotrzymał słowa. Wznowił bezpośrednie rozmowy z Moskwą po trzech latach całkowitej ciszy za czasów Bidena. Mówił otwarcie o zakończeniu wojny ‚w 24 godziny’  na Ukrainie.

Z rosyjskiej perspektywy był to wyraźny sygnał, że Waszyngton miał żywotny interes w przeciągnięciu Rosji na stronę globalnego układu sił, zamiast wpychać ją jeszcze głębiej w ramiona Pekinu, jak twierdzi norweski geostrateg. Podczas gdy Kreml przejrzał prosty plan Trumpa, fanatyczne rusofoby w europejskich kręgach rządowych były zaniepokojone, gdyż propozycja Trumpa otworzyła Rosjanom wiele możliwości kreatywnej dyplomacji.

Niemniej jednak nadzieje Rosji na dwustronne porozumienie z USA legły w gruzach. Profesor Diesen mówi wprost: Rosjanie zadają sobie teraz pytanie, „czy dyplomacja Trumpa nie była jedynie pułapką”. Wojna z Iranem stanowi ostateczny dowód. Waszyngton dwukrotnie nadużył dyplomacji jako przykrywki dla niespodziewanych ataków.

Przypomina to niepokojąco wspierane przez USA ukraińskie ataki na rosyjskie bombowce atomowe i strategiczne instalacje radarowe, a także domniemany zamach na prezydenta Putina w jego rezydencji w Wałdaju.

Kreml wyciągnął teraz gorzkie wnioski i jest w trakcie przepisywania całej historii z Trumpem. Czy kiedykolwiek był on rzeczywiście zainteresowany odprężeniem? A może jedynie grał na zwłokę, aby zyskać na czasie? Profesor Diesen postrzega to jako decydujący punkt zwrotny: Rosja uczy się, że amerykańska dyplomacja pod hasłem przywracania hegemonii nie jest już godna zaufania. Każde negocjacje mogą być preludium do kolejnego ataku.

Szok Pekinu: zniszczenie światowej gospodarki jako straty uboczne

Chińskie władze obserwują ten sam spektakl – tylko z jeszcze większym przerażeniem. Profesor Diesen określa nastrój w Pekinie jako szok. Nie tylko z powodu całkowitego lekceważenia prawa międzynarodowego i wszelkich zasad prowadzenia wojny, ale przede wszystkim z powodu bezwzględnego zniszczenia globalnego porządku gospodarczego. Atak na South Pars, największe na świecie złoże gazu ziemnego, nie jest odosobnionym atakiem militarnym, lecz ‚dosłownym spaleniem’  globalnej gospodarki. Wszystko dosłownie płonie.

Trump odwołał już zaplanowane spotkanie z Xi Jinpingiem w kwietniu. Jego pierwotny plan był jasny: chciał przybyć do Pekinu z pełnym sukcesem w postaci ‚zmiany reżimu w Iranie’, przedstawić go jako trofeum i wywrzeć presję na Xi, przejmując kontrolę USA nad Iranem i Cieśniną Ormuz. Zamiast tego Waszyngton pogrążył się w samo-stworzonym chaosie w Zatoce Perskiej. Chiny dostrzegają tu ten sam schemat co Rosja: USA desperacko próbują powstrzymać swój relatywny upadek i wzmocnić swoją pozycję wobec innych mocarstw – i robiąc to, kierując się ideologią ‚po nas choćby potop’, niszczą system międzynarodowy, nad którym dominowały przez dekady.

Pekin dostrzega nie tylko irracjonalność militarną, ale także szaleństwo gospodarcze. Blokada Cieśniny Ormuz, gwałtowny wzrost cen energii na całym świecie, deindustrializacja Europy – wszystko to nie są skutki uboczne, ale bezpośrednie konsekwencje spanikowanego supermocarstwa, które tworzy jedynie chaos.

Chaos w USA jeszcze bardziej zbliża Rosję i Chiny

W tym miejscu perspektywy Moskwy i Pekinu zlewają się w jedną i tę samą diagnozę. Oba mocarstwa dochodzą do tego samego wniosku: imperium USA nie działa już z rozpędu siły, lecz ze strachu. Stało się nieprzewidywalne, kłamie otwarcie (wystarczy pomyśleć o groteskowym twierdzeniu, że Irańczycy zamordowali własne uczennice tomahawkami), ignoruje zasady i poświęca globalną gospodarkę na ołtarzu własnej hegemonii, a raczej własnej głupoty.

Dzieje się dokładnie odwrotnie niż Trump chciał osiągnąć: zamiast oddzielić Rosję od Chin, zbliża je do siebie. Wojna z Iranem staje się katalizatorem wielobiegunowego porządku świata, którego Waszyngton nie może już powstrzymać, a jedynie przyspieszyć. Profesor Diesen dostrzega tu prawdziwą tragedię: USA zapomniały o lekcji historii – ci, którzy próbują powstrzymać ich upadek przemocą, jedynie go przyspieszają.

Europa jako straty uboczne

Szczególnie gorzkie dla Brukseli jest to, że Stary Kontynent płaci najwyższą cenę. Po latach rusofobii i samozadowolenia z ‚wyzwolenia’  od rosyjskiej energii, Europa znajduje się teraz w podwójnej izolacji. Katarski LNG i bliskowschodnia ropa naftowa są odcięte, a ceny energii gwałtownie rosną. Deindustrializacja, która rozpoczęła się od wojny na Ukrainie, osiąga nowy, śmiertelny poziom – szczególnie w Niemczech.

I właśnie na tym polegają pośrednie korzyści Rosji. Nawet zatwardziali rusofobowie, tacy jak premier Belgii czy prezydent Finlandii nagle wzywają do normalizacji stosunków z Moskwą. Europa i tak już kupuje rosyjską ropę – tylko za pośrednictwem Indii, z wysokimi marżami. Hipokryzja się załamuje. Jak zwięźle ujął to norweski profesor: „Europejczycy najwyraźniej nie mogą jednak żyć bez rosyjskiej energii”. Wojna z Iranem zmusza ich do powrotu do stołu negocjacyjnego z Moskwą.

Wniosek: Wojna z Iranem – grabarzem amerykańskiej hegemonii

Ten wniosek nie opiera się na spekulacjach, lecz na chłodnej, opartej na faktach analizie: Kreml i Pekin obserwują ten sam scenariusz – supermocarstwo działające w warunkach względnej słabości, posługujące się kłamstwami, atakami z zaskoczenia i destrukcją gospodarczą. Rosja wyciągnęła wnioski: zaufanie jest naiwne. Chiny wyciągnęły wnioski: USA niszczą porządek świata, aby ocalić swoją hegemonię.

Rezultat jest nieunikniony. Wojna z Iranem miała powstrzymać upadek USA, ale zamiast tego przyspiesza go w zawrotnym tempie: militarnie w asymetrycznej pułapce, gospodarczo poprzez globalne wstrząsy i geopolitycznie poprzez ostateczną utratę zaufania u dwóch mocarstw, których Waszyngton wciąż musi się obawiać.

Trump i jego jastrzębie nie uratowali imperium. Dostali śmiertelny cios, a Rosja i Chiny obserwują – już nie z nadzieją, lecz z pewnością, że wielobiegunowy świat jest niepowstrzymany. Amerykański wiek nie kończy się z hukiem, lecz samo-sprawczą implozją na pustyniach Bliskiego Wschodu.

freedert.online/russland-china-und-selbstmord-us

Napisał: Rainer Rupp

Opracował: Zygmunt Białas

Hipersoniczny zdobywca Fattah-2

Hipersoniczny zdobywca Fattah-2

Autor artykułu Marek Wójcik 23. marca 2026 world-scam/hipersoniczny-zdobywca-fattah-2/

Wystrzelony przez Iran na początku marca hipersoniczny pocisk manewrujący stanowi rewolucyjny krok w technice rakietowej i daje dużą przewagę irańskim siłom w tej wojnie, w której Iran broni się przed agresją Izraela i Stanów Zjednoczonych.

Jednym uderzeniem wyeliminowano siedmiu wysokich rangą izraelskich oficerów. Pocisk, który trafił w ufortyfikowane centrum dowodzenia? Nikt nie był w stanie go zatrzymać. Ani Arrow, ani THAAD, ani Patriot. Wystrzelono dziesięć pocisków przechwytujących – i każdy z nich zawiódł. Rzeczywistość operacyjna, którą demonstruje tutaj irański hipersoniczny pojazd ślizgowy Fattah-2, nie tylko przełamuje najnowocześniejsze sieci obronne świata. Zasadniczo zmienia wszystko, co sądziliśmy, że wiemy o współczesnym prowadzeniu wojny.

Źródło: opis pod filmem Irański Fattah-2: jedno uderzenie eliminuje 7 izraelskich oficerów.

Jedna rakieta obaliła szereg dominujących dotychczas przekonań wojskowych fachowców od strategii obrony przeciwrakietowej. Izrael dysponuje najbardziej zaawansowanym na świecie systemem obrony powietrznej, stworzył głęboko pod ziemią centrum dowodzenia dla oficerów sił zbrojnych IDF, by zapewnić im bezpieczeństwo przy kierowaniu operacjami wojskowymi i te środki okazały się nieskuteczne wobec jednej irańskiej rakiety, której perska nazwa Fattah oznacza, nie bez przyczyny zdobywcę.

Irański Fattah-2: siedmiu oficerów wojskowych zginęło w jednym ataku.
Można włączyć polskie napisy.

W takiej sytuacji jedyna strategia obrony przed irańskimi rakietami mogłaby polegać na bezustannym kontrolowaniu CAŁEJ powierzchni Iranu przez siły lotnicze antyludzkiej koalicji USA-Izrael. Powierzchnia Iranu wynosi milion sześćset czterdzieści osiem tysięcy kilometrów kwadratowych. Przekracza rozmiarem łączną powierzchnię Francji, Hiszpanii i Niemiec. Załóżmy teoretycznie, że amerykańskie satelity odkryją światło pochodzące od silnika właśnie odpalonej rakiety i w ciągu 30 sekund informacja dotrze do mocno już zniszczonego poprzednimi irańskimi atakami centrum koordynacji obrony powietrznej w regionie.

Wolność i demokracja opierająca się na sile armii to piękne, ale fałszywe hasło.

Reakcją mogłoby być wystrzelenie rakiety obronnej. Problem polega na tym, że irańska rakieta jest w stanie osiągnąć prędkość do 18 tysięcy kilometrów na godzinę, natomiast rakiety obrony potrafią lecieć ze znacznie mniejszą prędkością. Jeśli uwzględnimy przy tym zdolność irańskiej rakiety do nieoczekiwanej zmiany trajektorii, mamy do czynienia z całkowitą porażką dotychczasowej koncepcji obrony powietrznej.

No to może jakaś koalicja przeciwko „osi zła”?

Coś poszło bardzo nie tak w zadufanej we własną potęgę polityce agresorów. Iran okazał się nie tylko moralnie lepszym od zakłamanego imperium bombowej demokracji, ten kraj stosuje dalekowzroczną i inteligentną strategię walki z taką pseudodemokracją. Ciekawe, ile jeszcze niespodzianek oczekuje syjonistycznych barbarzyńców?

Iranowi kończą się rakiety! Tak wybrzmiewa mainstreamowa propaganda oderwana od rzeczywistości.

Jedna z kilkuset irańskich ultraufortyfikowanych baz podziemnych na ogromnych poligonach Iranu. Stąd nadają do Izraela wiadomości hipersoniczną przesyłką ekspresową. Źródło.

Wygląda na to, że Iran wręcz zaprasza amerykańskich żołnierzy do desantu na Iran. Czyżby kolejna pułapka nakierowana przeciwko egocentryzmowi Trumpa?

Filmowa pocztówka z Tel Awiwu. Źródło.

Trump odgrywa polityczny teatr, w którym reflektory zastąpiono menorami – siedmioramiennymi świecznikami wypożyczonymi z synagogi. Im mniej szczegółów widzi publiczność, tym łatwiej można ukryć katastrofalną grę aktorów odgrywających niechciane role w tej tragikomedii.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Iran uderzył w fabrykę helu. Świat IT i AI staje na krawędzi

Brakuje helu na rynku po ataku Iranu na Katar

Iran uderza w fabrykę helu. Świat IT i AI staje na krawędzi

Po atakach Iranu na infrastrukturę gazową Kataru świat może stanąć w obliczu poważnych zakłóceń w dostawach… helu – jednego z kluczowych surowców dla nowoczesnych technologii.

Choć dla większości osób hel kojarzy się głównie z balonami, w rzeczywistości jest absolutnie krytyczny dla przemysłu półprzewodników, medycyny oraz sektora kosmicznego. I właśnie jego globalne dostawy zostały poważnie zagrożone.

Katar odpowiada za jedną trzecią światowego helu

Katar, dzięki ogromnym złożom gazu ziemnego, odpowiada za około 30–33% globalnej produkcji helu. Surowiec ten jest produktem ubocznym wydobycia gazu i pozyskiwany jest w procesie kriogenicznej separacji.

Kluczowym punktem na mapie światowej produkcji jest kompleks w Ras Laffan – największy na świecie zakład LNG. To właśnie tam dochodziło do ataków, które zmusiły państwowego operatora do wstrzymania produkcji już na początku marca.

Sytuację dodatkowo pogorszyły kolejne uderzenia, które – według operatora – spowodowały „rozległe zniszczenia”. W efekcie eksport helu ma zostać trwale ograniczony o około 14%, a pełna odbudowa infrastruktury może potrwać lata.

Ceny helu rosną – i to dopiero początek

Już teraz ceny spotowe helu podwoiły się od początku konfliktu. To jednak dopiero wstęp do potencjalnych podwyżek.

Rynek helu jest specyficzny – większość dostaw odbywa się w ramach długoterminowych kontraktów, a handel spotowy stanowi zaledwie kilka procent rynku. To oznacza, że prawdziwe skutki kryzysu dopiero nadejdą, gdy nowe ceny zaczną obowiązywać w kontraktach.

Eksperci przewidują, że największe problemy pojawią się z kilkutygodniowym opóźnieniem – dokładnie wtedy, gdy wyczerpią się zapasy wysłane jeszcze przed eskalacją konfliktu.

Bez helu nie ma chipów ani AI

Hel odgrywa kluczową rolę w produkcji półprzewodników, które napędzają współczesną gospodarkę – od smartfonów, przez centra danych, aż po modele sztucznej inteligencji.

Jest wykorzystywany m.in. do chłodzenia wafli krzemowych w trakcie ich obróbki. Dzięki wyjątkowym właściwościom przewodzenia ciepła pozwala utrzymać stabilną temperaturę w trakcie niezwykle precyzyjnych procesów technologicznych.

Co istotne – obecnie nie istnieje realny zamiennik helu w tym zastosowaniu.

Uderzenie w medycynę i sektor kosmiczny

Problemy z dostępnością helu mogą uderzyć także w ochronę zdrowia. Gaz ten jest niezbędny do chłodzenia nadprzewodzących magnesów w urządzeniach do rezonansu magnetycznego (MRI).

Jednocześnie hel jest kluczowy dla przemysłu kosmicznego – służy m.in. do oczyszczania zbiorników paliwowych w rakietach. Rosnąca liczba startów realizowanych przez firmy takie jak SpaceX czy Blue Origin tylko zwiększa zapotrzebowanie.

portaltechnologiczny.pl/swiat-bez-chipow-jedna-ciesnina-moze-zatrzymac-cala-branze-tech

Globalny łańcuch dostaw w kryzysie

Sytuację komplikuje fakt, że hel jest niezwykle trudny w przechowywaniu i transporcie. W postaci gazowej łatwo ucieka nawet przez mikroskopijne nieszczelności, dlatego musi być skraplany i transportowany w specjalnych, bardzo drogich kontenerach.

Obecnie około 200 takich zbiorników utknęło na Bliskim Wschodzie. Każdy z nich kosztuje około milion dolarów, co dodatkowo ogranicza możliwości szybkiego przeorganizowania dostaw.

Azja najbardziej narażona

Najbardziej zagrożone są kraje Azji, które odpowiadają za znaczną część globalnej produkcji półprzewodników.

Szczególnie wrażliwa jest Korea Południowa – firmy takie jak Samsung Electronics i SK Hynix importują [importowali... md] nawet około 65% helu z Kataru.

Trump na smyczy – a co z wodą dla Arabów…?

Iran grozi atakiem na instalacje wody pitnej. Kraje Zatoki Perskiej zostaną bez wody

23.03.2026 tysol/iran-grozi-atakiem-na-instalacje-wody-pitnej-kraje-zatoki-perskiej-zostana-bez-wody

Rosnące napięcie na Bliskim Wschodzie może uderzyć w podstawy życia milionów ludzi. Kluczowa infrastruktura dostarczająca wodę pitną w krajach Zatoki Perskiej znalazła się w centrum zagrożenia po ostrzeżeniach Iranu.

Zatoka Perska

Zatoka Perska / pixabay zdj. ilustr.

Groźby i napięcie w regionie

Władze Iranu ostrzegły, że w przypadku amerykańskiego ataku na irańskie elektrownie zagrożone mogą być instalacje odsalania wody w regionie Zatoki Perskiej.

Prezydent USA Donald Trump zagroził wcześniej zniszczeniem irańskich elektrowni, jeśli Teheran nie odblokuje cieśniny Ormuz w ciągu 48 godzin.

W odpowiedzi przewodniczący irańskiego parlamentu zapowiedział: „krytyczna infrastruktura w całym regionie, w tym obiekty energetyczne i odsalarnie, stanie się celem odwetu”.

Kluczowa infrastruktura zagrożona

Instalacje odsalania wody mają fundamentalne znaczenie dla państw Zatoki Perskiej, zapewniając około 70 proc. wody pitnej w regionie.

Bez nich nawet 100 mln mieszkańców mogłoby w krótkim czasie stracić dostęp do wody. W Katarze odsalanie pokrywa około 99 proc. zapotrzebowania, w Kuwejcie i Bahrajnie około 90 proc., w Omanie 86 proc., a w Arabii Saudyjskiej około 70 proc. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich udział ten wynosi około 42 proc.

Pierwsze uderzenia i realne zagrożenie

Po rozpoczęciu bombardowań Iranu przez USA i Izrael 28 lutego oraz irańskich ataków odwetowych pojawiły się pierwsze incydenty dotyczące infrastruktury wodnej.

Iran oskarżył USA o uderzenie 7 marca w zakład na wyspie Keszm, co zakłóciło dostawy wody do 30 wiosek. Dzień później Bahrajn poinformował o uszkodzeniu instalacji odsalania po ataku drona.

Niewielkie uszkodzenia zgłaszały także Kuwejt i Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Eksperci: grozi kryzys humanitarny

Eksperci ostrzegają, że eskalacja ataków może mieć dramatyczne konsekwencje.

Atlantic Council wskazał, że systematyczne uderzenia w instalacje odsalania mogą doprowadzić do kryzysu humanitarnego i gospodarczego na dużą skalę. Uszkodzenia mogą także wywołać rozległe awarie zasilania w miastach.

Raport CIA z 2010 r. podawał, że zniszczenie kluczowej infrastruktury mogłoby pozbawić kraje regionu większości wody pitnej w ciągu kilku dni, a skutki kryzysu mogłyby trwać miesiącami.

Wysoka zależność i ogromne ryzyko

W regionie działa ponad 400 instalacji odsalania, jednak ponad 90 proc. produkcji pochodzi z zaledwie 56 zakładów. Ich koncentracja i położenie w pobliżu Iranu zwiększają podatność na ataki.

Od 2006 r. państwa Zatoki zainwestowały ponad 53 mld dolarów w rozwój tej infrastruktury. Wprowadzono również systemy zabezpieczeń, w tym sieci rurociągów i magazyny wody.

Najlepiej przygotowane są Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie, natomiast Bahrajn, Katar i Kuwejt mają ograniczone rezerwy. W ZEA zapasy wody wystarczają na około 45 dni.

Fundament życia w regionie

Odsalanie wody stało się podstawą funkcjonowania nowoczesnych państw Zatoki Perskiej, umożliwiając rozwój miast i gospodarek mimo skrajnego niedoboru wody słodkiej.

Eksperci podkreślają, że kluczowe są dalsze inwestycje w systemy antydronowe oraz rozwój mniejszych, rozproszonych instalacji opartych na energii odnawialnej. [hi, hi… md]

co ich NAPRAWDĘ interesuje… MEM-y VIII.

——————————————————

—————————————————-

—————————————–

——————————————-

———————————-

———————————–

————————————————

——————————————————————–

————————————————————————————-

Porównanie IQ dla różnych ras.

Porównanie IQ dla różnych ras.

 Przemysław Załuska

21 milionów. Dwie drogi dla Polski www.21milionow.pl
Z rozdziału: Inteligencja, frakcja bystrych a integracja

[Warto kupić, ja umieszczam przecież ułomki… M. Dakowski]

Możemy w uproszczeniu wyróżnić cztery grupy krajów ze względu na strukturę rasową i przeciętny iloraz inteligencji: kraje Azji Wschodniej – ze średnim IQ około 105, kraje zamieszkane przez Europejczyków – o średniej bliskiej 100, kraje o przewadze ludności murzyńskiej – o IQ około 70 i cała reszta świata – o IQ na poziomie 85 punktów.

Dla Polski mediana wyników to 92, średnia arytmetyczna 96,5. Sam Lynn przyjmuje, uwzględniając także wyniki w edukacji (testy PISA), poziom 96,1. A teraz zastanówmy się, co naprawdę mówią te średnie: 85 czy 70 określające przeciętny poziom inteligencji całych wielkich części świata, licznych narodów. […]


Tabela 9. Wyniki badań inteligencji (IQ) w wybranych krajach
KrajLiczba
badań
Zakres
Min.-Maks.
Mediana/
średnia
Uwagi
Kraje Azji Wschodniej105,5
Chiny10101–113105,5
Hongkong9103–120106chińska enklawa
Japonia23100–113105
Korea4100–113106
Mongolia1100–100100
Singapur2103–114108,574% Chińczycy
Tajwan12100–110105chińska enklawa
Kraje ludności europejskiej98
Argentyna593–10296>80% Europejczycy
Australia593–10098
Austria298–10199,5
Belgia399–10399
Bośnia194–9494
Bułgaria291–9492,5
Chorwacja390–10499
Czechy396–10098
Dania297–9998
Estonia298–10099
Francja594–10298
Grecja588–9792
Hiszpania594–10297
Holandia499–107100
Irlandia1187–9793
Islandia1101–101101
Izrael889–9795
Kanada497–100100
Litwa390–9692
Niemcy1090–107999 testów 97–107
Polska590–10692Śr.arytm.96,6
Rumunia288–9491
Rosja296–9796,5
Serbia388–9889
Słowacja396–10098
Słowenia595–10396
St. Zjednoczone597–10098
Szwecja397–10499
Szwajcaria3101–104101
Ukraina195–9595
Węgry295–9896,5
Wielka Brytania2100–100100
Włochy876–103977 testów 90–103
Kraje Azji Południowo-Wschodniej87.5
Bangladesz181–8181
Filipiny286–9490
Indie1478–8882
Indonezja486–8787
Malezja285–9288,5
Pakistan482–8684
Tajlandia387–9188
Wietnam194–9494
Kraje Ameryki Łacińskiej84
Boliwia187–8787
Brazylia784–9289
Dominikana182–8282
Ekwador382–8988
Honduras181–8181
Kolumbia283–8483,5
Meksyk387–8888
Paragwaj184–8484
Portoryko283–8483,5
Wenezuela184–8484
Kraje arabskie, Bliskiego Wschodu84
Arabia Saudyjska278–8079
Egipt377–8381
Iran480–8983,5
Jemen281–8583
Jordania382–8684
Kuwejt286–8786,5
Libia378–8685
Maroko675–8584
Oman281–8784,5
Syria283–8383
Tunezja184–8484
Turcja484–9688,5
Z.E. A.183–8383
Kraje Czarnej Afryki70.5
Etiopia664–86695 testów 64–70
Gambia260–6462
Ghana562–7770
Jamajka360–716792% Murzyni
Kenia763–87746 testów 63–78
Kongo564–75734 testy 73–75
Kongo (Zair)962–82688 testów 62–74
Malawi160–6060
Nigeria1069–8771
Senegal267–7470,5
Sudan1264–8677,5
Tanzania360–7872
Zimbabwe271–7271,5
Mediana (średnia) dla regionów to mediana średnich krajowych
Źródło: Na podstawie Lynn R., Vanhanen R., Intelligence A Unifying Construct
for the Social Sciences
, s. 392-419.


       Porównajmy z sobą trzy kraje: państwo o 40-milionowej liczbie mieszkańców i przeciętnym IQ 100; państwo liczące 200 milionów ludzi o przeciętnym IQ 85 i trzeci kraj – z IQ 70 i też liczący 200 milionów mieszkańców. W pierwszym z nich osób ponadprzeciętnie utalentowanych, o IQ powyżej 130, będzie 900 tysięcy, w pięć razy ludniejszym drugim kraju będzie ich 270 tysięcy, a w tym trzecim będzie już tylko 6 tysięcy osób o IQ powyżej 130. A teraz odpowiedzmy sobie na pytanie: który z tych trzech krajów osiągnie najwyższy poziom rozwoju, stworzy najwięcej wynalazków, osiągnie najwyższy poziom technologiczny? I pytanie drugie: w którym z nich istnieje większe ryzyko, że pogrąży się w biedzie i chaosie? Te trzy kraje mogłyby być reprezentowane kolejno przez Polskę, Pakistan i Nigerię.

Od razu uściślijmy, że choć przytoczone wielkości są przybliżone, ich dokładność jest wystarczająca dla celów wywodu, oddając skalę różnic. Jeżeli już, to przytoczone obliczenia różnice raczej zaniżają na niekorzyść Polski. Gdyby wyrysować mapę ludności świata, uwzględniając tylko osoby o najwyższych poziomach zdolności, czyli potencjalnych kreatorów i wynalazców, to świat wyglądałby nagle zupełnie inaczej. Nasz kraj miałby na takiej mapie poczesne miejsce, tak jak większość krajów Europy czy Stany Zjednoczone, ale dominowałyby jednak Chiny, Japonia, Korea. Kraje pasa Azji Południowo-Wschodniej, kraje arabskie i państwa Ameryki Łacińskiej jawiłyby się o wiele mniejsze, niż ze względu na wielkość populacji wydają się dziś. Czarna Afryka praktycznie by zniknęła. Tak jak od czasów dekolonizacji znika pod względem gospodarczym.

Teoria frakcji bystrych (smart fraction theory) została zaproponowana anonimowo przez naukowca ukrywającego się pod pseudonimem La Griffe du Lion. Mówi ona, że to zasoby intelektualne, czyli grupa ludzi na wysokim poziomie zdolności do przyjmowania i przetwarzania wiedzy, stanowią prawdziwą bazę i zaplecze dla powodzenia kraju. Owa wąska grupa posiada zdolności do dobrego zarządzania, innowacyjności, możności opanowania wysokich technologii, ich obsługi i dalszego rozwoju. Pozornie nieduże różnice w średnim IQ narodów czy ras są w odniesieniu do ludzi wybitnie uzdolnionych bardzo istotne. Frakcja bystrych, w zależności od wybranego do jej zdefiniowania poziomu inteligencji, przy kilkunastu punktach różnicy w przeciętnej inteligencji między populacjami, może być proporcjonalnie kilkukrotnie lub nawet kilkunastokrotnie mniej lub bardziej liczna.

Inteligentni ludzie to cenny zasób, który można zmarnować lub źle wykorzystać, jeżeli kraj ma wadliwy system społeczny czy gospodarczy. Tyle że system zawsze można jeszcze zmienić, a manipulować przy ludzkiej inteligencji jest znacznie trudniej. Jeśli zabraknie rezerwuaru ludzi wybitnych, to nawet najlepszy system nie pomoże. Najlepsze schematy organizacyjne w firmie, najmądrzejsze rozwiązania ustrojowe w państwie, to przecież tylko szkielet, to forma, którą trzeba wypełnić treścią. Jaki schemat organizacyjny, jaki ustrój będzie poprawnie działać, gdy wypełnimy go idiotami lub choćby tylko ludźmi niezbyt lotnymi? Zbudujmy uniwersytet, kupmy najlepszy sprzęt laboratoryjny, nowoczesne wyposażenie audio-video i sprzęt komputerowy i zatrudnijmy wykładowców o przeciętnym poziomie inteligencji, a gmachy napełnijmy studentami o inteligencji i zdolnościach mającego trudności ucznia szkoły średniej. Sam sprzęt na Nagrodę Nobla nie zapracuje, a tak to właśnie może wyglądać obecnie w wielu krajach.

Zawodu i pozycji nie dostaje się jedynie za wynik testu na inteligencję, ale istnieje szereg badań, dzięki którym dla krajów takich jak Stany Zjednoczone czy Wielka Brytania zebrano dane o przeciętnym IQ w zawodach, grupach profesji, według osiągniętego wykształcenia. Prace najbardziej twórcze wykonują – oraz przełomu w technologii i nauce dokonują z zasady ludzie obdarzeni wybitnym intelektem. Również zarządzanie wielkimi organizacjami czy strukturami technicznymi, biurokratycznymi, finansowymi opiera się na ludziach o odpowiednich zdolnościach intelektualnych. Nawet praca inżyniera, nauczyciela czy menadżera średniego szczebla zajmujących stanowiska zawodowe, których w nowoczesnym społeczeństwie są miliony, wymaga z reguły ponadprzeciętnej inteligencji w odniesieniu do naszej, europejskiej średniej.

Ilu ludzi zdolnych do podjęcia tego typu pracy znajdziemy w populacjach o średniej inteligencji 70? A tak się ona kształtuje w wielu krajach Czarnej Afryki. Jak kraje te miałyby zbudować nowoczesne społeczeństwo i gospodarkę bez ludzi o takim potencjale? Czy mogą to osiągnąć, obsadzając stanowiska profesorskie i menadżerskie swoją intelektualną elitą, której iloraz inteligencji nie przekracza 100 punktów? Czy wyniknie z takich decyzji personalnych coś innego niż katastrofa? Czy możemy się dziwić, że w krajach afrykańskich katastrofa jest stanem permanentnym?

I jeszcze jedna dygresja, tym razem optymistyczna. Polska właśnie przez zasób ludzi inteligentnych, czyli przez posiadanie licznej frakcji bystrych, ma wszelkie predyspozycje, aby z czasem zająć ważne i eksponowane miejsce w cywilizacyjnym porządku świata. Potrzeba do tego z jednej strony dobrego „software’u”, czyli utrzymania naszej kulturowej tożsamości poprzez zatrzymanie kolejnej fali marksistowskiej ideologii, która tym razem zalewa nas dla odmiany z Zachodu.

A z drugiej strony należy chronić nasz genetyczny „hardware”, czyli nasz potencjał do generowania nieprzeciętnie utalentowanych jednostek. Można to uczynić przez ochronę naszej genetycznej tożsamości. Nasi przodkowie zostawili nam skarb. Nosimy go w sobie, w naszym kulturowo-genetycznym kodzie.

Tabela IQ dla krajów. Nie dla narodów ! Debil, Imbecyl, Idiota?

IQ

Tabela IQ dla krajów. Nie dla narodów !

Wg.: country-rankings/average-iq . Usunąłem dla przejrzystości małe kraje. Widać to po „starych” numerach. Niestety idiotyzm polit-poprawności uniemożliwił analizę wg. narodów. Inwazja nachodźców zupełnie wymieszała w UE.

====================

Dla jasności, oto definicja pojęć debil, imbecylidiota w Europie:

1) Debil – człowiek o IQ w przedziale 55—69, upośledzony umysłowo w stopniu lekkim, osiągający poziom umysłowy dwunastolatka.
2) Imbecyl – człowiek o IQ w przedziale 35—54, upośledzony umysłowo w stopniu średnim, osiągający poziom umysłowy dziewięciolatka.
3) Idiota – człowiek o IQ mieszczącym się w przedziale 0—35, upośledzony umysłowo w stopniu ciężkim, osiągający poziom umysłowy sześciolatka.
Dla porównania — średnie IQ dorosłego człowieka w Europie wynosi 100.

[to wg debil-imbecyl-idiota-co-znacza ]

Jak autor liczył „Noble” – nie spradzqał≥em. Ale wyniki zabawne..

#CountryAverage IQEducationLiteracyNobel Prizes
1Japan106.4899%29
2Taiwan106.4796.1%4
3Singapore105.8974.5%96.77%
4Hong Kong105.3793.5%1
5People’s China104.196.36%8
6South Korea102.3597.97%
7Belarus101.699.72%2
8Finland101.2100%5
9Liechtenstein101.07100%
10Germany100.7499%111
11Netherlands100.7473%99%22
12Estonia100.7285.8%99.82%
13Luxembourg99.87100%2
14Macau99.82
15Cambodia99.7578.35%
16Canada99.5299%28
17Australia99.2480.1%99%12
18Hungary99.2480%99.38%13
19Switzerland99.2499%27
20United Kingdom99.1279.9%99%137
21North Korea98.82100%
22Slovenia98.699.71%1
23New Zealand98.5775.1%99%3
24Austria98.3898%22
25Iceland98.2674.1%99%1
26Denmark97.8379.3%99%13
27Belgium97.4999%11
28United States of America97.4390.9%99%400
29Norway97.13100%13
30Sweden9799%32
31France96.6999%71
32Poland96.3587.8%99.79%19?
33Slovakia96.3299.6%
34Russia96.2999.72%
35Lithuania95.8989.9%99.82%3
36Croatia95.7599.27%2
37Andorra95.2100%
38Ireland95.1399%11
39Czechia94.9299%6
40Latvia94.7999.89%1
41Italy94.2352.5%99.02%21
44Spain93.953.3%98.11%8
46Cyprus93.3974.5%99.06%1
47Portugal92.7743.5%95.43%2
48Israel92.4397.1%13
50Malta91.2748.3%94.07%
51Myanmar91.1893.09%1
52Mongolia91.0345%98.37%
53Bulgaria90.9977.8%98.39%1
54Greece90.7765.3%95.29%2
55Suriname90.2995.54%
56Ukraine90.0799.76%6
57Moldova89.9899.24%
58Serbia89.698%
59Vietnam89.5394.51%1
60Iraq89.2879.72%1
61Uzbekistan89.01100%
62Kazakhstan88.8999.79%
63Thailand88.8793.98%
64Armenia88.8289.9%99.77%
65Bosnia and Herz.88.5469.1%98.49%2
66Costa Rica88.3440.9%97.65%1
67Bhutan87.9463.91%
68Chile87.8996.63%2
69Mexico87.7338.6%94.55%3
70Tajikistan87.7199.78%
71Uruguay87.5998.44%
73Malaysia87.5894.64%
74Bahamas86.9995.6%
75Romania86.8898.76%5
76Turkey86.895.69%2
77Argentina86.6398.09%5
78Sri Lanka86.6264.8%92.61%
79Mauritius86.5690.62%
80Turkmenistan85.8699.69%
81Montenegro85.7898.72%
82Trinidad and Tobago85.6398.97%1
83Azerbaijan84.8199.81%1
84Georgia84.599.76%
86Paraguay84.0442.4%95.54%
88Fiji83.9693.7%
91Cuba83.999.71%
92Bahrain83.668.7%95.72%
93Brazil83.3892.59%1
94Guyana83.2387.54%
95Colombia83.1353.2%94.58%2
96Venezuela82.9995.4%1
98Afghanistan82.1238.17%
99Haiti82.160.69%
100Dominicana82.0592.47%
101United Arab Emirates82.0592.99%
102Puerto Rico81.9993.33%
103Rep. Macedonia81.9168.3%97.84%
104Albania81.7597.55%
105Lebanon81.794.05%
106Philippines81.6496.62%1
107Peru81.4494.37%1
109Laos80.9979.87%
110Libya80.9291.39%
111Qatar80.7897.76%
112Jordan80.750.2%98.01%
114Iran80.0187.17%1
115Pakistan8056.44%2
116Grenada79.3496%
117Tunisia79.2281.05%1
118Kyrgyzstan79.0999.5%
119Panama7995.04%
120Chad78.8740.02%
121Sudan78.8758.6%
123Oman78.762.2%93.97%
124Kuwait78.6496.12%
126Indonesia78.4938.1%95.44%
127Papua New Guinea78.4963.43%
128Ecuador78.2643.4%94.52%
129Palestine77.6945.9%96.67%1
130Senegal77.3755.62%
131Comoros77.0778.14%
132Madagascar76.7964.66%
134Bolivia76.5359.2%95.14%
135Uganda76.4273.81%
136Saudi Arabia76.3662.3%94.84%
137Egypt76.3275.84%4
138India76.2472.23%12
139Algeria7679.61%2
140Kenya75.278.02%1
141Angola75.171.16%
142Jamaica75.0888.5%
143Tanzania74.9580.36%1
144Syria74.4186.3%
145Bangladesh74.3336.8%61.49%2
146Zimbabwe74.0186.87%
147Burkina Faso73.837.75%
149Mozambique72.558.84%
150Burundi72.0985.5%
151Niger70.8219.1%
153Rwanda69.9571.24%
154Benin69.7138.45%
156El Salvador69.6333.6%87.65%
157Botswana69.4588.22%
158Lesotho68.8779.36%
159South Africa68.8794.6%11
161Eritrea68.7773.85%
163Zambia68.4385.12%
164Ethiopia68.4249.03%1
166Cameroon67.7674.99%
167Nigeria67.7659.57%1
168Somalia67.6737.8%
169Morocco67.0371.71%1
170Namibia66.1990.82%
171Dominica66.0394%
173Democr. Rep. Congo64.9277.22%
175Gabon62.9783.24%
176Republic of the Congo62.9779.31%
177Yemen62.8669.96%1
179Central African Rep.62.5536.75%
180Honduras62.1688.42%
182Mali59.765.4%33.07%
183Mauritania59.7652.12%
184South Sudan58.6131.98%
185Ghana58.1676.58%1
186Ivory Coast58.1643.27%
187Guinea53.4830.47%
188Nicaragua52.6982.47%
189Gambia52.68
190Guatemala47.7279.07%2
191Liberia45.0747.6%2
192Sierra Leone45.0748.43%
193Nepal42.994242.99

=========================

Zainteresowało mnie, bo:

Matematyka w USA; to nie jest surrealistyczny żart. To komunistyczna REALNOŚĆ.

To nie kryzys – to rezultat. Spada IQ Amerykanów. Oj tam, oj tam…

Porównanie IQ dla różnych ras.

===========================

===============

Poprawka, o „obiektywizmie” :

Rosja ma 32.Tymczasem według Tabeli w 

Rosja nie ma żadnych nagród Nobla.”

Zaszufladkowano do kategorii O Świat | Otagowano

Co psy na to?? MEM-y VI.

——————————————–

——————————————————–

———————————-

—————————————-

————————————————-

———————————————

——————————————————

PATRON…

Dyrektor Narodowego Centrum Antyterrorystycznego, który powiedział: Iran „nie stanowił bezpośredniego zagrożenia”

Dyrektor Narodowego Centrum Antyterrorystycznego, który powiedział: Iran „nie stanowił bezpośredniego zagrożenia”.

Autor: Sabiene Jahn

Artykuł ukazał się 20 marca 2026 roku na stronie : apolut.net/der-mann-der-nein-sagte

a dzień wcześniej na stronie: globalbridge.ch/der-mann-der-nein-sagte

Rezygnacja Joe Kenta wstrząsa Waszyngtonem i odbija się echem daleko poza Ameryką. Ten artykuł wyjaśnia, dlaczego ta rezygnacja ma tak wielką wagę

Wysoki rangą urzędnik służb bezpieczeństwa rezygnuje – nie po cichu, nie za kulisami, ale otwarcie atakując oficjalne uzasadnienie trwającej wojny. Joe Kent, do niedawna jeden z kluczowych architektów amerykańskiej polityki antyterrorystycznej, publicznie stawia dalekosiężne i kluczowe pytanie: Co by było, gdyby zagrożenie, na którym opiera się ta wojna, nigdy nie istniało? Jego rezygnacja to coś więcej niż osobisty krok – to pęknięcie w fundamentach amerykańskiej narracji politycznej.

To nie eksplozje wstrząsają porządkami politycznymi – to wyznania. Czasami jedno zdanie wystarczy, by zachwiać gmachem oficjalnej narracji. Joseph „Joe” Kent, jeszcze kilka godzin temu dyrektor Narodowego Centrum Antyterrorystycznego, napisał takie zdanie. Nie mógł „w dobrej wierze popierać” wojny z Iranem. Iran „nie stanowił bezpośredniego zagrożenia”.

Co więcej, wojna ta wybuchła pod presją Izraela i potężnego lobby w USA. To słowa, które nie pochodzą od opozycji, z sekcji komentarzy kulturalnych ani z uniwersyteckich think tanków. To słowa z samego serca amerykańskiej architektury bezpieczeństwa (1)(2)(3).

Kim jest ten człowiek, który tak otwarcie sprzeciwia się kursowi swojej własnej administracji? Aby zrozumieć implikacje jego rezygnacji ze służby publicznej, trzeba zrozumieć urząd, z którego zrezygnował Kent. Joe Kent nie jest urzędnikiem państwowym drugiej kategorii, pacyfistycznym aktywistą ani teoretykiem akademickim. Jest produktem tych samych instytucji, których decyzje teraz kwestionuje.

Kent to 45-letni weteran, pochodzący z Sweet Home w Oregonie, a wychowany w Portland. Służył w armii przez około 20 lat, w tym w 75. Pułku Rangerów, Siłach Specjalnych i Dowództwie Operacji Specjalnych Armii Stanów Zjednoczonych. Jego oficjalny profil w NCTC podkreśla jego 11 misji bojowych na Bliskim Wschodzie i w innych regionach wysokiego ryzyka, a także liczne odznaczenia wojskowe. Po odbyciu służby wojskowej pracował jako oficer paramilitarny dla CIA (4)(5). Politycznie wyróżnił się później jako przedstawiciel ruchu „America First”, który krytycznie odnosił się do interwencjonizmu, ale nie udało mu się wygrać wyborów do Kongresu w stanie Waszyngton ani w 2022, ani w 2024 roku.

Jego biografia nosi znamiona wojny i straty. Jego pierwsza żona, Shannon Kent, była starszym sierżantem marynarki wojennej i specjalistką od kryptologii. Zginęła w zamachu terrorystów w Manbidż w Syrii w 2019 roku. Według doniesień medialnych, pozostawiła po sobie dwoje dzieci (6). Samo NCTC napisało w swojej biografii Kenta, że ​​jego rodzina poświęciła swoje życie walce z terroryzmem i że śmierć Shannon Kent była częścią dziedzictwa, które napędza misję agencji.

Fakt, że ten sam człowiek odrzuca teraz politykę wojenną swojej administracji, powołując się na tę właśnie stratę, nadaje jego pismu szczególną wagę moralną. Ta strata nie jest retorycznym ozdobnikiem; to biograficzny punkt zwrotny, wyczuwalny w jego liście rezygnacyjnym. Kiedy Kent mówi o tym, że nie jest w stanie wysłać kolejnego pokolenia na wojnę, która nie przynosi żadnych korzyści, nie jest komentatorem. Kent jest bezpośrednim uczestnikiem.

Osoba Joe Kenta nie może być rozumiana wyłącznie na podstawie jego rezygnacji. Podobnie jak w przypadku Charliego Kirka, jego historia również jest kształtowana przez lata medialnego przekazu, który w przypadku Kenta wydaje się być utrwalony w momencie zerwania z linią rządu. Kent był wielokrotnie klasyfikowany jako skrajnie prawicowy przez wiodące media, takie jak „The New York Times”, „The Washington Post” i CNN. Czy taka klasyfikacja oddaje sprawiedliwość profilowi ​​Kenta? Klasyfikacja ta opiera się nie tyle na ekstremistycznych zamiarach, co na sieci kontaktów, sojuszach politycznych i przesadnych interpretacjach. Jako kluczowe przykłady wymieniono jego „kontakty” z blogerem i filmowcem Nickiem Fuentesem, otwarcie antysemickim przedstawicielem alt-prawicy, oraz z Joeyem Gibsonem, aktywistą prawicowej sceny ulicznej. Ponadto, tymczasowo zatrudnił doradcę powiązanego z „Proud Boys”, grupą uważaną w USA za agresywną. Te powiązania są udokumentowane, ale jednocześnie stanowią podstawę interpretacji, która przechodzi od kontaktu faktycznego do ideologicznego. Sam Kent odrzucił to oskarżenie. Publicznie oświadczył, że nie chce mieć „niczego wspólnego z ludźmi” dopuszczającymi się przemocy lub wyznającymi rasistowskie ideologie, podkreślając, że indywidualne kontakty nie oznaczają politycznej zgody ani osobistej bliskości. Jednak ten dystans jest często przyćmiewany przez pierwotny opis w ideologicznie nacechowanym dyskursie medialnym.

Sprawa dotyka również fundamentalnego mechanizmu zarówno dawnej, jak i współczesnej komunikacji politycznej: zasady winy przez skojarzenie i maccartyzmu. Pozwala to oceniać aktorów politycznych nie tylko na podstawie ich własnych wypowiedzi, ale także na podstawie peryferii ich otoczenia. W ten sposób debata wkracza w szarą strefę – spotkania stają się relacjami, relacje stają się narracjami. Przejście jest płynne i właśnie dlatego skuteczne. Fakt, że Kent jednocześnie zajmuje stanowiska wysoce kontrowersyjne w samym amerykańskim dyskursie – takie jak krytyka zagranicznych misji, wątpliwości co do wyborów w 2020 roku czy stanowcze odrzucenie ugruntowanych instytucji bezpieczeństwa – dodatkowo ułatwia takie ujęcie sprawy. Ale i tutaj istnieje granica między krytyką a ideologią, granica politycznie kontrowersyjna i nie zawsze jasno zdefiniowana w mediach.

Ci, którzy postrzegają Kenta jako członka establishmentu bezpieczeństwa, rozpoznają w tym rzadki znak: nawet w najściślejszych kręgach pojawiają się wątpliwości – i, jak w tym przypadku, są one otwarcie wyrażane. Jego stanowisko było kluczowe. Narodowe Centrum ds. Zwalczania Terroryzmu to nie byle jaka agencja. To kluczowy węzeł amerykańskiej struktury bezpieczeństwa. To tutaj zbiegają się informacje z wojska, agencji wywiadowczych i partnerów międzynarodowych. To tutaj ocenia się zagrożenia, opracowuje scenariusze i ustala priorytety operacyjne. Dyrektor tego centrum nie jest jedynie administratorem; jest architektem percepcji zagrożeń. Ktokolwiek sprawuje to stanowisko, pomaga decydować, co jest uważane za zagrożenie, a co nie.

ABC podsumowuje rolę Kenta jako głównego doradcy prezydenta w kwestiach terroryzmu i, według Biura Dyrektora Wywiadu Narodowego (ODNI), nadzorującego amerykański aparat antyterrorystyczny i antynarkotykowy (4)(5). ODNI to centralny organ koordynujący działania amerykańskich agencji wywiadowczych. Został utworzony po atakach z 11 września 2001 roku w celu usprawnienia współpracy między różnymi agencjami wywiadowczymi. Codzienna praca Kenta polegała na ocenie, konsolidacji i klasyfikowaniu zagrożeń egzystencjalnych.

Kiedy ktoś taki deklaruje, że nie było bezpośredniego zagrożenia ze strony Iranu, nie jest to opinia. To analiza, a obecnie także tektoniczna zmiana w samookreśleniu polityki bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych.

Dyskusja nastąpiła we wtorek (17 marca 2026 r.) i została opublikowana jako list otwarty do Donalda Trumpa na platformie X (7). Tekst jest klasyczny w swojej strukturze, ale niezwykły w treści. Kent rozpoczyna od uznania wcześniejszej polityki zagranicznej Trumpa, którą interpretuje jako próbę powstrzymania Ameryki przed niekończącymi się wojnami. „Popieram wartości i politykę zagraniczną, którymi kierował się Pan w kampaniach w latach 2016, 2020 i 2024, i które realizował Pan podczas swojej pierwszej kadencji. Do czerwca 2025 roku zrozumiał Pan, że wojny na Bliskim Wschodzie były pułapką, która pozbawiła Amerykę cennego życia naszych patriotów i uszczupliła bogactwo oraz dobrobyt naszego narodu” – stwierdza Kent w liście rezygnacyjnym, przedstawiając swoje postrzeganie Donalda Trumpa.

Podczas swojej pierwszej kadencji rozumiał Pan lepiej niż jakikolwiek inny współczesny prezydent, jak zdecydowanie używać siły militarnej, nie wciągając nas w niekończące się wojny” – kontynuuje. Kent wspomina lata, w których siła militarna była wykorzystywana selektywnie, bez angażowania się w długotrwałe konflikty.

Ale potem nadchodzi przełom. Wysoko postawieni izraelscy urzędnicy i wpływowi przedstawiciele amerykańskich mediów rozpoczęli kampanię dezinformacyjną”– pisze Kent – ​​„która całkowicie podważyła wasz program „America First” i zasiała nastroje prowojenne, by promować wojnę z Iranem. Ten wzmacniający chór został wykorzystany, by was oszukać i wmówić, że Iran stanowi bezpośrednie zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych i że jeśli uderzycie teraz, będzie to jasna droga do szybkiego zwycięstwa”. Podważył linię polityczną, stworzył atmosferę strachu i wykreowałazagrożenie, które nie istniało – kontynuuje Kent.

Oczywiste jest, że rozpoczęliśmy tę wojnę pod presją Izraela i jego potężnego amerykańskiego lobby” – stwierdza Kent, dodając, że prezydent został wciągnięty w strategiczny błąd. Kent podsumowuje: „To było kłamstwo i ta sama taktyka, której Izraelczycy użyli, aby wciągnąć nas w niszczycielską wojnę w Iraku, która kosztowała nasz kraj życie tysięcy naszych najlepszych mężczyzn i kobiet. Nie możemy popełnić tego błędu ponownie”.

To, co następuje, to nie tylko krytyka, ale fundamentalne oskarżenie. Sama wojna, argumentuje, jest wynikiem tej dynamiki. „Jako weteran, który odbył 11 tur służby i jako żołnierz odznaczony Złotą Gwiazdą, który stracił ukochaną żonę Shannon w wojnie zainicjowanej przez Izrael, nie mogę poprzeć wysyłania kolejnego pokolenia na wojnę, w której będą walczyć i ginąć – wojnę, która nie przynosi żadnych korzyści narodowi amerykańskiemu i nie usprawiedliwia kosztów amerykańskiego życia” – wyjaśnił. Jego list zakończył się emocjonalną uwagą: „Modlę się, abyście rozważyli, co robimy w Iranie i dla kogo to robimy. Nadszedł czas na odważne działania. Możecie zmienić kurs i wytyczyć nową ścieżkę dla naszego narodu albo możecie pozwolić nam dalej pogrążać się w upadku i chaosie. Karty są w waszych rękach”.

Reakcje były błyskawiczne. Trump odpowiedział chłodno, wręcz demonstracyjnie obojętnie, deklarując w Gabinecie Owalnym, że choć zawsze uważał Kenta za miłego człowieka, to uważa go również za „bardzo słabego w kwestiach bezpieczeństwa”. Po przeczytaniu oświadczenia zdał sobie sprawę, że „dobrze, że się ujawnił” (8). To sformułowanie ma na celu nie tyle merytoryczne zaangażowanie, co polityczny dystans. Sekretarz prasowa Białego Domu Karoline Leavitt odrzuciła oskarżenia jako fałszywe i obraźliwe (9). Stwierdziła, że ​​otrzymali wyraźne sygnały o zagrożeniu. W systemie politycznym pojawia się znany schemat: polaryzacja zamiast wyjaśnienia i tworzenie frakcji zamiast analizy. Podczas gdy niektórzy przedstawiciele Partii Republikańskiej przedstawiają Kenta jako nielojalnego, inni postrzegają jego posunięcie jako rzadki akt osobistej determinacji. Głosy Demokratów z kolei wykorzystują okazję, by fundamentalnie zakwestionować uzasadnienie wojny.

Dyrektor Wywiadu Narodowego Tulsi Gabbard unikała otwartego rozliczenia się z Kentem, publicznie popierając prawo prezydenta do decydowania o tym, co stanowi bezpośrednie zagrożenie. Przewodniczący Izby Reprezentantów Mike Johnson i senator Tom Cotton sprzeciwili się Kentowi, podczas gdy wiceprzewodniczący Demokratycznej Komisji ds. Wywiadu Mark Warner, pomimo silnych zastrzeżeń wobec Kenta, oświadczył, że ma rację w tej kwestii: nie ma wiarygodnych dowodów na bezpośrednie zagrożenie ze strony Iranu, które uzasadniałyby kolejną „wojnę z wyboru”.

Międzynarodowe media reagują w podobny sposób. Al Jazeera podkreśla wymiar historyczny (1), zauważając, że Kent jest wysoko postawionym urzędnikiem służb bezpieczeństwa, który otwarcie kwestionuje zasadność trwającej wojny. Associated Press (AP) i Reuters opisują to jako bezpośredni atak na oficjalne uzasadnienie ataków militarnych (2)(3). „Financial Times” zinterpretował ten ruch jako symptom narastających napięć w obozie Trumpa i ruchu MAGA między interwencjonistycznymi jastrzębiami a starym anty interwencjonistycznym odruchem „America First” (10). Jednocześnie inne reakcje pokazują, jak spolaryzowana jest interpretacja tego listu. Vox, na przykład, zinterpretował argument Kenta jako powrót antysemickich tropów, podczas gdy konserwatywne głosy, takie jak dziennikarz Tucker Carlson, chwaliły jego ruch jako akt osobistej uczciwości.

Europejskie media analizowały incydent jako symptom wewnętrznych napięć amerykańskich, jako wyraz konfliktu między interwencjonizmem a wycofaniem. Inne głosy z kolei próbowały delegitymizować incydent, przedstawiając go jako odosobniony przypadek, osobiste zboczenie, akt motywowany politycznie.

Nie ma jednolitej reakcji mediów; jest to raczej globalna, natychmiastowo nacechowana ideologicznie walka interpretacji o to, czy Kent jest świadkiem sumienia, nielojalną jednostką, czy też czynnikiem przyspieszającym. Ale to właśnie ta różnorodność interpretacji pokazuje głębię tego podziału. Jeden z nich nosi teraz nazwisko człowieka, który do wczoraj pomagał kierować amerykańską architekturą antyterrorystyczną. Nie jest to jednak wyłącznie decyzja personalna. Chodzi o pytanie, jak uzasadniać wojny – i kto ma prawo kwestionować to uzasadnienie. Kent kwestionuje nie tylko konkretny konflikt, ale także proces, który doprowadził do jego rezygnacji. Podważa to fundamenty legitymacji państwa. Właśnie w tym tkwi historyczne znaczenie tego momentu. (Podkreślenie dodane przez redakcję).

To, co czyni tę rezygnację znaczącą, wykraczającą poza bezpośrednie okoliczności, to jej wewnętrzna sprzeczność. Kent nie był klasycznym dysydentem, politykiem opozycji ani liberalnym krytykiem trumpizmu. Sam należał do środowiska, które postrzegało Donalda Trumpa jako bojownika przeciwko interwencjonizmowi starych republikańskich elit. Nawet agencja Reuters zauważa, że ​​Kent od dawna znany był ze swojej postawy „Ameryka przede wszystkim” i sceptycyzmu wobec amerykańskich interwencji wojskowych (3). Sprzeciw nie pochodzi z zewnątrz, lecz z jego własnego obozu, który czuje się zdradzony przez przebieg wojny i jej uzasadnienie.

Przypadek Josepha Kenta nie jest modelem, który można po prostu zastosować do innych. Jest jednak sygnałem. Sygnałem, że w silnie ustrukturyzowanych, hierarchicznych systemach zdarzają się momenty, w których jednostki stawiają granicę. Zbytnim uproszczeniem byłoby nazwanie Kenta bohaterem lub zdyskredytowanie go jako nonkonformisty. Jego wypowiedzi są polityczne, dosadne i – bezbronne, podważalne. Ale właśnie w tym tkwi ich znaczenie. Wymuszają konfrontację. Otwierają przestrzeń, w której można zadawać pytania, które nie mają miejsca w normalnym funkcjonowaniu władzy.

Pozostał obraz człowieka ukształtowanego przez wojnę, ukształtowanego przez instytucje nastawione na bezpieczeństwo i kontrolę, który postanawia złamać szeregi. Publicznie, z listem, który jest czymś więcej niż formalną deklaracją. Łamie szeregi. Każdy, kto myśli, że Kent zrobił ten krok dla własnej ochrony, myli się w ocenie sytuacji. Takie zerwanie nie zmniejsza ryzyka – ono je przesuwa. Każdy, kto mówi, staje się widoczny. A w jedenastu misjach, które Kent przeprowadził, widoczność rzadko była stanem oznaczającym bezpieczeństwo.

I być może to właśnie to zerwanie ujawnia to, co już dawno zostało wprawione w ruch pod powierzchnią.

Sabiene Jahn

Tłumaczył Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

Artykuł ukazał się 20 marca 2026 roku na stronie : https://apolut.net/der-mann-der-nein-sagte

a dzień wcześniej na stronie: https://globalbridge.ch/der-mann-der-nein-sagte

=============================
Odnośniki do literatury są w II części, czili tu:

Joe Kent: „Śledztwo w sprawie Charliego Kirka wstrzymane po tygodniu!”

List kardynała Rysia o Żydach? Szkoda, że żaden biskup tego nie zablokował

List kardynała Rysia o Żydach?

Szkoda, że żaden biskup

tego nie zablokował

Krzysztof Bosak – wicemarszałek Sejmu

Przeczytałem ten list kardynała Rysia (tak zakładam) o Żydach (upraszczam) który jutro, jako list całego Episkopatu, ma być podobno czytany w kościołach. Parę słów komentarza:

1) Wielka szkoda że żaden biskup tego nie zablokował (*jeśli* w KEP jest wymagana jednomyślność w sprawie takich listów). Może jeszcze jakiś biskup odetnie się od jego formy i jego treści.

2) Czytając go czułem się jakbym się cofnął o 25 lat. Albo więcej! Taka mentalna grupa rekonstrukcyjna klimatów z lat 90.

3) Jeśli macie wrażenie że ten list jest oderwany od bieżących wydarzeń, potrzeb, wyzwań, przeintelektualizowany i bełkotliwy to… macie rację!

4) Nie jestem teologiem więc nie oceniam ile w tym liście prawdy, a ile herezji, błędu, zamętu, niejasności, a ile dopuszczalnego żonglowania cytatami, faktami i koncepcjami po to żeby możliwie mocno zjudaizować przekaz wiary katolickiej, ale sam fakt że te pytania musimy sobie zadawać jest żenujący. Ekscelencje, ogarnijcie się! — jak Wam powiedział trafnie wczoraj redaktor Grzegorz Jankowski w Polsacie.

5) Dyskutowanie o antysemityzmie, judaizmie czy „religii żydowskiej” bez zdefiniowania pojęć jest nonsensem. Jest tworzeniem bełkotu — zdań bez treści. Jest wiele wzajemnie wykluczających się odmian judaizmu i wiele wzajemnie wykluczających się definicji i praktyk klasyfikowania antysemityzmu. Jak można udawać nauczanie niczego w istocie nie ucząc? Wyczuwam brak przywiązania do logiki klasycznej i precyzyjnego formułowania myśli, czyli smrodek toksycznego intelektualnie postmodernizmu.

6) Judeochrześcijanie lubią pozować na odważnych. Skoro tak to niech będą odważni. Odwaga i uczciwość intelektualna polegałbym na *pełnym* odniesieniu się do judaizmu czyli pokazaniu gdzie są potencjalne punkty wspólne i gdzie są różnice — a więc odniesienie się wprost do rozbieżności w kwestii boskości Chrystusa, do treści Talmudu, do treści Kabały i innych istotnych wątków współczesnego judaizmu, w tym jego faktycznych norm etycznych, a także do syjonizmu i jego konsekwencji.

7) Milczenie polskich biskupów na temat wojny Izraelsko-amerykańsko-irańskiej jest znamienne i odmienne od episkopatów innych krajów. Ten list jeszcze to uwydatnia!

8) W ogóle to dlaczego to że papież kilkadziesiąt lat temu odwiedził jakąś synagogę ma być wspominane dziś na Mszach czy upamiętniane? Co ten gest nam przyniósł? Nic. Może zajmijmy się przypomnieniem postaci świętych, jeśli biskupi chcą zajmować się historią?

9) Tak w ogóle to czytanie listów KEP nie jest potrzebne do prawidłowego nauczania wiary, a słuchanie ich nie jest potrzebne do zbawienia. W Kościele te listy często są zwyczajnie ignorowane przez proboszczów.

10) Smutno że taki sygnał wychodzi. Nie mam obaw że to wpłynie na wiarę czy teologię. Nie wpłynie.

Mam obawy związane z dawaniem sygnału tak głębokiego oderwania od rzeczywistości i od tego czym żyją wierni. Mam nadzieję że ktokolwiek z Episkopatu otwarcie się zdystansuje od tego. Milczenie i jedność w marności i sianiu zamętu nie jest wartością!

=======================

mail:

Jakby nie zareagowali, to i tak zaciągnęli ekskomunikę! Zadziałała tu ekskomunika latae sententiae (z mocy samego prawa):

Na podstawie kan. 1364 § 1 KPK, dopuszczenie się herezji, apostazji lub schizmy skutkuje natychmiastowym zaciągnięciem kary.

W praktyce oznacza to, że biskup wyklucza się ze wspólnoty w chwili publicznego wygłoszenia błędnych nauk, natomiast późniejszy dekret hierarchii jedynie oficjalnie stwierdza zaistniały już stan faktyczny.

Ale w tym przypadku nie będzie żadnego dekretu. 

Zgorszyli wielu, ale pewnie liczne osoby też uwiedli… 

a