Scenariusz nadchodzącego głodu. Gry biznesowe.

Ernst Wolff 30 maja 2022 roku

Świat zmierza obecnie w kierunku gigantycznego głodu. Każdemu, kto uważa, że ​​wynika to z niekompetencji lub braku planu polityków, przypominają się słowa prezydenta USA Roosevelta, który ponad osiemdziesiąt lat temu powiedział: „W polityce nic nie dzieje się przypadkowo. Jeśli coś się wydarzy, możesz się założyć, że zostało to zaplanowane w ten sposób.“

Tak zwany artykuł LOCKSTEP wydany przez Fundację Rockefellera z 2010 roku, który przewidywał trwający od dwóch i pół roku globalny kryzys zdrowotny, potwierdził oświadczenie Roosevelta. Czy to blokady gospodarki, szczepienia czy wprowadzenie ograniczeń w cyfrowym publikowaniu– wszystkie te środki zostały w nim opisane ponad dziesięć lat przed ich wprowadzeniem.

Ponadto w październiku 2019 r. odbyło się EVENT 201, gra biznesowa prowadzona przez Johns Hopkins University wspólnie ze Światowym Forum Ekonomicznym oraz Fundacją Billa i Melindy Gatesów, w której symulowana była pandemia a z perspektywy odpowiedzialnych czynników podejmowano środki, które należało podjąć.

Oczywiście nie inaczej jest z nadchodzącym globalnym głodem.

Dla niego też przeprowadzono grę biznesową, sześć i pół roku temu:

W dniach 9 i 10 listopada 2015 r. 65 międzynarodowych liderów ze świata polityki i sektora prywatnego wzięło udział w wydarzeniu FOOD CHAIN ​​REACTION ( reakcja łańcuchowa w systemie żywnościowym przyp. tłumacza) w waszyngtońskiej siedzibie World Wildlife Fund (WWF), gdzie symulowano kryzys globalnego systemu żywnościowego.

Scenariusz został opracowany przez grupę ekspertów z Departamentu Stanu USA, Banku Światowego i firmy rolniczej Cargill. Wydarzenie zostało zorganizowane przez oddział CNA Corporation, który działa na zlecenie Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA oraz Krajowego Biura Koordynacji Pomocy Katastrofom. Finansowanie zapewnili Cargill, który kontroluje jedną czwartą amerykańskiego eksportu zboża, oraz producent słodyczy Mars.

Całość została wyprodukowana przez World Wildlife Fund wraz z Center for American Progress, think tankiem założonym w 2003 roku przez doradcę politycznego Billa Clintona, Johna Podestę. Kieruje nim lobbysta Tom Daschle, czołowy polityk Partii Demokratycznej, który miał zostać sekretarzem zdrowia za Baracka Obamy, ale nie mógł objąć urzędu z powodu ujawnionych nieczystych transakcji finansowych.

Uczestnicy spotkania przez dwa dni musieli reagować na scenariusz symulujący globalny kryzys żywnościowy na lata 2020-2030. Został on wywołany przez „niestabilne ceny żywności, niestabilną podaż żywności w warunkach przyspieszającego wzrostu populacji, gwałtowną urbanizację, ciężkie zjawiska pogodowe i niepokoje społeczne”.

Przebieg kryzysu został podzielony na cztery okresy:

  • Runda pierwsza obejmuje lata 2020-2021, z dużymi suszami w Ameryce Północnej, niepokojami społecznymi w Azji Południowo-Wschodniej i Afryce, a ceny żywności rosną do 262 procent średniej długoterminowej.
  • W drugiej rundzie od 2022 do 2024 r. nastąpią znaczne susze na najważniejszych obszarach upraw i dramatyczny wzrost cen ropy. Wzrastają niepokoje i migracja, podobnie jak panika kupowania w obliczu rosnącej niepewności. Ceny żywności rosną z 262 do 395% średniej długoterminowej.
  • Trzecia runda 2024-2027 przyniesie ożywienie w produkcji roślinnej na całym świecie, zmniejszając presję na rynkach. Ponieważ odosobnione susze powodują niepokoje w strefie Sahary, światowe ceny żywności spadają z 395 do 141 procent średniej długoterminowej.
  • Runda czwarta to susze w Brazylii, Chinach i Stanach Zjednoczonych, niepokoje społeczne w Indiach i protesty w miastach Afryki Zachodniej, a ceny żywności ponownie rosną z 141% do 387% średniej długoterminowej.
  • =====================

Dziwny wydaje się koniec gry biznesowej, w której oprócz wprowadzenia podatku od CO2 na Światowy Program Żywnościowy Organizacji Narodów Zjednoczonych trafiają niespodziewanie wysokie darowizny z całego świata. W rezultacie „świat jest dobrze przygotowany do radzenia sobie z katastrofą na obszarach, do których mogą dotrzeć organizacje humanitarne”.

Choć brzmi to absurdalnie – w tym momencie śmiech powinien ci utknąć w gardle.

Pod pojęciem „organizacje humanitarne” kryją się liczne organizacje pozarządowe i fundacje, takie jak Open Society Foundation George’a Sorosa, Fundacja Billa i Melindy Gatesów, Światowe Forum Ekonomiczne czy Chleb dla Świata Kościoła Protestanckiego.

To właśnie te organizacje rosną w siłę i wpływy z dnia na dzień w naszych czasach i sterują, by kryzysy były systematycznie przygotowywane i wykorzystywane do zabezpieczania i umacniania rządów światowej elity – poprzez planowanie ich przebiegu z militarną precyzją i w razie potrzeby, zaostrzają je – niezależnie od tego, że duża część ludzkości już popadła w ruinę.

Nawiasem mówiąc, strona internetowa wydarzenia, FoodChainReaction.org, została usunięta bez podania powodu.

Ernst Wolff

Tłumaczył : Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

Źródła :

https://www.cna.org/archive/CNA_Files/pdf/iqr-2015-u-012427.pdf
https://www.cargill.com/story/food-chain-reaction-simulation-ends-with-global-carbon-tax

Oryginał ukazał się 30 maja 2022 roku w języku niemieckim na stronie

https://apolut.net/bereits-vorhanden-das-szenario-fuer-die-kommende-hungerkatastrophe-von-ernst-wolff/

Dlaczego mieszkańcy miejscowości, które przeciąć ma kolej prawie dużych prędkości, protestują przeciwko projektom CPK? Aspekty społeczne, techniczne i środowiskowe.

Agnieszka Medrek https://www.facebook.com/groups/NieDlaCPK/permalink/763952914968751/

Nie dlatego, że są przeciw rozwojowi kraju. Nie dlatego, że nie chcą rozwoju polskiego transportu zbiorowego. Nie dlatego, że wariant na ich podwórku im przeszkadza, ale wariant w sąsiedniej wsi już nie. Nie dlatego, że są zwolennikami opozycji, a skoro ta krytykuje projekty, znaczy to, że trzeba też je krytykować. I też nie dlatego, że nie znają się na niczym, nic nie wiedzą i nie rozumieją, że to dla ich własnego dobra.

Wszyscy chcemy rozwoju kraju. Każdy z nas jest zapewne patriotą. Wszystkim nam zależy na właściwie realizowanej polityce transportowej, na odpowiedzialnym wydatkowaniu środków publicznych, a także na wdrażaniu rozwiązań, które podnosić będą ogólnie rozumiany dobrostan przeciętnego Polaka.

Projekty CPK, a w tym konkretnie przypadku, proponowane rozwiązania dotyczące budowy komponentu kolejowego, nie są tym, czego Polacy obecnie oczekują. Z wielu względów. Społecznych, ekonomicznych, środowiskowych, technicznych, infrastrukturalnych, gospodarczych, politycznych.

Tutaj niektóre powody, z jakich kolej w wariancie proponowanych przez CPK nie jest rozwiązaniem właściwym. Punkty te zostały przygotowane przez kogoś dwa lata temu na cele konsultacji.

====================

Aspekty społeczne:

1. Niewłaściwie przeprowadzone konsultacje społeczne z mieszkańcami terenów, przez które ma przebiegać linia KDP [Kolej Dużych Prędkości] . Właściciele wielu działek na trasie planowanego przebiegu KDP do tej pory nie zostali powiadomieni o inwestycji.

2. Brak konkretnych informacji związanych z powstawaniem studium wykonalności dla poszczególnych linii powoduje budowę wciąż nowych obiektów na przewidywanej trasie przebiegu KDP, zarówno mieszkalnych jak i gospodarczych (np. warsztaty pracy, garaże, drogi asfaltowe, przyłącza ziemne wodne i energetyczne)

Nieustannie są wydawane nowe pozwolenia na budowę w/w obiektów, które w większości są finansowane z kredytów. Skutkuje to wyższym obciążeniem hipotek nieruchomości w stosunku do ich wartości rynkowej. Istnieje realne ryzyko, że banki będą żądały podwyższenia zabezpieczenia hipotecznego tych nieruchomości.

Dysproporcja ta pogłębia się w związku z gwałtownym spadkiem cen nieruchomości na terenach planowanej inwestycji KDP. Przez KDP rodziny mogą stracić dorobek życia.

3. Planowane jest wyburzenie nowo-wybudowanych i aktualnie powstających domów, których właściciele uzyskali pozwolenia na budowę po roku 2008. Inwestycja ta dosłownie zabiera dach nad głową wielu rodzinom w Polsce. Ilość obiektów przewidzianych do wyburzenia jest nie do zaakceptowania. Podobnie koszt wywłaszczeń.

4. Nastąpi spadek wartości nieruchomości usytuowanych na oddzielonych częściach wsi, działki rolne stracą swoją podstawową funkcję ze względu na brak bezpośredniego uzasadnionego ekonomicznie dojazdu do działek. Ilość CO2 generowanego w wyniku budowy KDP zwiększy się, a nie zmniejszy jeśli drogi dojazdowe się wydłużą.

5. Na terenach wielu gmin od kilku lat dominują uciążliwości związane z trwającymi budowami obwodnic i dróg ekspresowych. Ruch ciężkiego sprzętu budowlanego, jego przejazdy oraz praca ograniczają możliwości dojazdu do posesji, niszczą infrastrukturę lokalną i stwarzają zagrożenia komunikacyjne.

6. Planowany jest podział i przecięcie działek, który uniemożliwi ich rolnicze wykorzystanie zgodnie z dotychczasowym przeznaczeniem. Wymusi to przemysłowe ich wykorzystanie. Skutkować to będzie eliminacją mieszkańców tych terenów z życia społecznego, gwałtownym wzrostem bezrobocia wśród ludności wiejskiej będącym skutkiem nagłej utraty warsztatu pracy rolnika jaką jest ziemia rolna. KDP zniszczy życie wielu rodzin.

7. Działalność KDP na tych terenach będzie skutkowała zmniejszeniem atrakcyjności gmin jako rezerwy osadniczej i wypoczynkowej . Wzrost negatywnego oddziaływania hałasu na mieszkańców, na trasie przebiegu KDP, będzie eliminowała obecne funkcje pełnione przez te tereny. Gminy są bowiem miejscem noclegowym i wypoczynkowym.

8. Działalność KDP spowoduje istotne zaburzenia komunikacji lokalnej na wielu płaszczyznach:

odcięcie wielu dróg gminnych obecnie funkcjonujących od dróg powiatowych

– oddzielenie rodzin poprzez rozcięcie działek na których wybudowane są nowe domy rodzin

(przykładowo: w gm. Wodzierady po jednej stronie linii KDP ma mieszkać ojciec a po drugiej córka z wnukami. Nie jest to przypadek odosobniony.)

– utrudnienie dojazdu do uprawianych pól poprzez wymuszenie dalekich objazdów. Będzie to skutkowało koniecznością korzystania z dróg powiatowych przez pojazdy rolnicze, które do tej pory nie musiały z nich korzystać. W sezonie prac polowych spowoduje to dodatkowe utrudnienia, a także wypadki komunikacyjne na i tak już przeciążonych szlakach. Każdy wyjazd maszyny rolniczej z pola na drogę asfaltową wiąże się z zanieczyszczaniem drogi resztkami ziemi i nawozów wynoszonych na oponach tychże pojazdów. Oznacza to konieczność sprzątania drogi a tym samym dodatkowo blokuje przejazd i zwiększa koszty produkcji rolnej. Stanowi też dodatkowe obciążenie dla środowiska naturalnego. Koszty te powinny zostać uwzględnione na każdym etapie inwestycji.

– zmiana stosunków wodnych poprzez uszkodzenie istniejącej sieci melioracyjnej naziemnej i podziemnej

– przecięcie szlaków wypoczynkowych wybudowanych w ostatnich latach kosztem dużych nakładów finansowych gmin, miast i Unii Europejskiej m. in.:

a) Łódzki Szlak Konny ( najdłuższy szlak konny w Europie) koszt 33 mln. zł.

b) Szlaki rowerowe i piesze turystyczne

c) Nowo projektowana ścieżka rowerowa Pabianice – Łódź.

d) Łódzka Magistrala Rowerowa.

9. Planowany przebieg KDP niszczy ciągłość Łódzkiego Szlaku Konnego i uniemożliwia kontynuację rozwoju i działalności ekoturystycznej związanej z tymże szlakiem. Ludność gmin rozpoczęła budowę obiektów związanych z agroturystyką i turystyką aktywną np. konną.

Złe planowanie i dezinformacja spowodowały zagrożenie sytuacji finansowej wielu rodzin, gdyż inwestycje te oparte są na kredytach bankowych. Niedopuszczalne jest, aby planowana inwestycja niszczyła poprzednią, dopiero co ukończoną.

10. Budowa KDP ograniczy swobodny dostęp do posesji nie tylko mieszkańcom, ale także służbom ratunkowym. Ochrona przeciwpożarowa zostanie ograniczona. Konieczne będzie opracowanie od nowa procedur ratunkowych na wypadek katastrof i zagrożeń jak również schematu ratownictwa medycznego na terenie budowy i działalności KDP. Konieczne jest ujęcie tych kosztów w ogólnym kosztorysie budowy i funkcjonowania Kolei Dużych Prędkości.

11. Istniejąca zabudowa mieszkalna zostanie otoczona kilkumetrowymi ścianami wiaduktów, ogrodzeń, ekranów akustycznych i innych budowli związanych z funkcjonowaniem KDP. Tam gdzie tych ekranów nie będzie, obciążenie sąsiedztwem infrastruktury kolejowej znacząco pogorszy jakość życia okolicznych mieszkańców.

12. Zmiany w możliwościach zarobkowych mieszkańców, konieczność przekwalifikowania dużej grupy ludności z działalności rolniczej na inną oraz zwiększenie obciążeń gmin z tytułu wypłaty zasiłków dla bezrobotnych i zagrożonych ubóstwem (PKPS) będą znaczne, gdyż duża grupa mieszkańców straci często jedyne źródło utrzymania.

13. Przebieg KDP wstrzyma rozwój gmin. Brak ich rozwoju będzie skutkował zmniejszeniem wpływów finansowych i utratą możliwości pełnienia przez nie celów społecznych. Postęp zostanie zatrzymany. Gminy zubożeją i możliwe jest, że nie będą rozwijały się w obecnym tempie. Doświadczenia krajów zachodnich dowodzą, ze obszary działania KDP wyludniają się. Inwestycja ta jest tak uciążliwa, że ludzie uciekają na inne tereny.

14. KDP będzie miało negatywny wpływ na aspekty życia religijnego społeczności. W gminach znajduje się wiele miejsc kultu religijnego[głównie kościołów] , często wpisanych do rejestru zabytków, które utracą swoje istotne znaczenie poprzez utrudnienie dojazdu. Również zasięg terytorialny parafii będzie musiał ulec zmianie, gdyż wizyty duszpasterskie w domach mieszkańców będą utrudnione.

15. Poprzez przecięcie istniejących możliwości komunikacyjnych nastąpi istotne zaburzenie więzi społecznych wśród dzieci i młodzieży z powodu niemożności spotykania się. Nastąpi znaczący wzrost wydatków gmin na wszelkie dojazdy: np. dowóz dzieci do szkół okrężnymi drogami.

16. Usytuowanie trasy KDP na terenie rezerwy gruntów przeznaczonych na linie kolejowe dałoby możliwość stworzenia miejsc pracy zarówno w przebiegu linii jak i na ewentualnym dworcu, który powinien być wzięty pod uwagę.

Aspekty techniczne:

1. Niewspółmiernie wysoki koszt budowy infrastruktury kolejowej w zaproponowanym wariancie. Szczególnie w aspekcie wyjścia z terenu miasta Łódź. Planowana budowa tunelu lub innego równie koszto-chłonnego wariantu na terenie osiedla Retkinia. W sytuacji zadłużenia gmin i miast jako obywatele mający świadomość zagrożeń finansowych stanowczo protestujemy przeciwko wydatkowaniu finansów Państwa Polskiego na nierentowne i drogie rozwiązania komunikacyjne.

2. Dodatkowym zagrożeniem są wibracje gruntu wywołane przejazdem pociągów i ich częstotliwością, a także drganiami wywołanymi na etapie budowy KDP ze względu na możliwe zniszczenia istniejących zabudowań. Konieczne będzie zapewnienie nowych miejsc zamieszkania dla lokatorów zniszczonych zabudowań.

3. Trasy dróg szybkiego ruchu i KDP przecinają się co powinno być uwzględnione na etapie planowania dróg szybkiego ruchu. Błędy planistyczne na obecnym etapie są nie do naprawienia.

4. Na skutek osuszania gruntu pod budowę KDP znacznie się zwiększy zagrożenie erozją wietrzną gleb. Również podmuchy powietrza wywołane przejazdami pociągów zwiększą erozję wietrzną gleb wzdłuż całego naziemnego przebiegu KDP.

5. Polska jako kraj posiada wystarczającą infrastrukturę kolejową, która podlega obecnie modernizacji i może przyjąć Kolej Dużych Prędkości po dostosowaniu jej do warunków jakie powinny spełniać składy poruszające się po torach konwencjonalnych po modernizacji. Kraje, które zrealizowały projekt KDP nie miały na terenach jej powstania tak dobrze rozwiniętej sieci komunikacyjnej jak Polska. W ramach rozwoju i modernizacji istniejącej infrastruktury kolejowej, jednocześnie popieramy realizację projektu „Tiry na tory”, w celu odciążenia dróg publicznych z tranzytowych przewozów ciężarowych.

6. Nie pasujący do reszty infrastruktury planowany model techniczny KDP jest marnotrawieniem pieniędzy publicznych, gdyż KDP w proponowanym kształcie nie będzie integralną częścią sieci kolejowej w Polsce. Nie będzie możliwe wykorzystanie torowisk KDP w sytuacjach awaryjnych co jest sprzeczne z założeniami zrównoważonego transportu !

7. KDP nie ma być skomunikowana z istniejącymi dworcami i liniami kolejowymi w gminach poza głównymi przystankami co znacznie zawęża jej użyteczność i zmniejsza rentowność.

8. Odległości między miastami w Polsce są dużo mniejsze niż w państwach zachodnich. które wdrożyły do realizacji projekty KDP.

9. Nasz kraj już posiada Kolej Dużych Prędkości na torach konwencjonalnych: właśnie zakupiono Pendolino dla spółek realizujących szybkie przewozy pasażerskie, które stopniowo będą zwiększać prędkość przejazdów między miastami. Nie ma uzasadnienia dla powstania osobnej inwestycji będącej konkurencją dla już istniejącej. Nie ma sprawdzonych prognoz dla tak dużych potoków pasażerskich aby obie te inwestycje były rentowne.

10. Miasta w planowanym przebiegu KDP borykają się z nierentownością Portów Lotniczych. Nie ma uzasadnienia dla budowy KDP skoro nie ma chętnych na bardzo szybkie przeloty krajowe w coraz niższych cenach.

11. W Europie KDP jest nierentowna i pierwsze nierentowne linie są już zamykane. Jako świadomi obywatele stanowczo protestujemy przeciwko kolejnej nierentownej inwestycji, która może być realnym zagrożeniem dla polskich firm budowlanych wplątanych w procedury związane z budową KDP.

12. Planowany przebieg trasy KDP nie jest usytuowany w obrębie Paneuropejskiego Korytarza Transportowego. Jest to niezgodne z zasadami planowania przestrzennego ruchu komunikacyjnego w Europie

13. Planowany przebieg inwestycji niszczy obszary ochrony archeologicznej i zabytki architektury. W konsekwencji zostaną zaprzepaszczone bezpowrotnie historyczne dobra narodowe jak Zespół Pałacowy Arkadia-Nieborów. W przypadku tego ostatniego zniszczeniu ulegnie niepowtarzalny, zabytkowy system kanałów wodnych na terenie parków.

14. Państwo Polskie nie przygotowało podstawy prawnej do funkcjonowania KDP. Wszelkie ustalenia odległości i norm związanych z budynkami na trasie przebiegu są analogiczne jak dla kolei konwencjonalnej. Jest to inwestycja nowego typu, powoduje większe uciążliwości dla środowiska i nie może być realizowana według dotychczasowych norm ! W krajach zachodnich prawodawstwo przewiduje większe uzasadnione badaniami odległości strefy ochronnej.

Aspekty środowiskowe:

1. Proponowany przebieg KDP przechodzi przez gleby rolnicze wysokiej jakości, których utrata na rzecz planowanej inwestycji jest nie do zaakceptowania.

2. Proponowany przebieg KDP przechodzi przez teren ochrony wysokiej podziemnych zbiorników wody pitnej. Szlaki komunikacyjne o dużym natężeniu ruchu są w tym miejscu zagrożeniem.

3. Konieczne odwodnienia dla budowy KDP spowodują dramatyczną zmianę w rozkładzie wód gruntowych co spowoduje:

– stepowienie i erozję gleb

– wysuszanie terenów leśnych

– nieodwracalne zniszczenie ekosystemów objętych ochroną czynną tj, koniecznością zatrzymania wody na danym terenie. Ma to znaczący wpływ na ogólną sytuację powodziową w kraju.

– zniszczenie siedlisk gatunków prawnie chronionych, które potrzebują terenów o innej strukturze rozkładu wód niż KDP. Nie robiono żadnych badań, nie dokonano konsultacji hydrologicznych niezbędnych w przypadku miejsc o wysokiej koncentracji wód powierzchniowych różnego typu.

4. Na terenie planowanego przebiegu KDP występują siedliska rzadkich gatunków ptaków oraz innych gatunków które podlegają ochronie na mocy Ustawy z dn. 16. 04. 2004 o ochronie przyrody. Wymuszanie przenoszenia tych gatunków w inne miejsca lub inne działania kompensacyjne znacznie podnoszą koszt inwestycji, a są to działania niezbędne dla ochrony środowiska na tych terenach. Koszty kompensacyjne nie są uwzględnione w planowanych nakładach inwestycyjnych.

5. KDP w planowanym wariancie przecina korytarze ekologiczne koryt rzek.

6. KDP w planowanym wariancie spowoduje zniszczenie unikatowych okazów drzew zarówno poprzez zniszczenie na etapie budowy jak i spowodowane przez inwestycję zmniejszenie ilości wody w glebie w sąsiedztwie KDP.

7. Powstanie bariera dla ruchu zwierząt dzikich występujących na terenie gmin. Przejścia dla zwierząt są bardzo drogie w budowie- koszt inwestycji wzrasta niepomiernie !

8. Powstaną nieodwracalne zniszczenia środowiska naturalnego na etapie budowy i eksploatacji KDP:

– zanieczyszczenie substancjami ropopochodnymi i elementami ściernymi

– zapylenie

– skażenie światłem

– skażenie hałasem

– oddziaływanie pola elektromagnetycznego z sieci zasilającej wysokiego napięcia.

– zniszczenie walorów krajobrazowych

9. Planowany przebieg KDP nie został uzgodniony z planami gmin w zakresie planowanych w gminach inwestycji ekologicznych i jest rażąco niezgodny z planami zagospodarowania gmin w tym zakresie.

10. Ośrodki wypoczynkowe usytuowane na terenach gmin stracą swoje walory związane z usytuowaniem na terenie atrakcyjnym ekologicznie i krajobrazowo. Będą odbywały się procesy sądowe spowodowane nieprzemyślanym usytuowaniem inwestycji. Ewentualny koszt zasądzonych świadczeń odszkodowawczych na rzecz osób poszkodowanych obciąży finansowo Skarb Państwa.

#niedlaKDP #stopprzeskalowanyminwestycjom #chaosprzestrzenny

Może być zdjęciem przedstawiającym stoi i tekst „OGÓLNOPOLSKI protest przeciwko projektom CPK 10 czerwca 2022, godz. 17.00 wb #NIEdlaA50 #NIEdlaKDP #NIEdlaCPK”

[Masońska, a …] jednak… „po-błogosławiona i po-święcona”

https://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=1626&Itemid=46

Maria K. Kominek OPs   http://www.krajski.com.pl

            „Błogosławiona i poświęcona” – tymi słowami, wypowiedzianymi od ołtarza polowego, poświęcił Jego Ekscelencja ks. biskup Tadeusz Rakoczy „Golgotę Beskidów”. Z ołtarza polowego również odmówił Modlitwę poświęcenia (nieco inną niż ta, która znajduje się w księgach liturgicznych). Nie było okadzenia poszczególnych stacji. Jego Ekscelencja pokropił wodą święconą stację XIV i zgromadzonych wiernych.
            Poświęcenie odbyło się 12 września 2009 r., tak jak zapowiadano. Uroczystość była podniosła. Msza święta koncelebrowana, przedstawiciele władz lokalnych, mnóstwo ludzi. Obecny był też prof. Czesław Dźwigaj. Listy gratulacyjne nadesłali Prezydent Rzeczpospolitej Lech Kaczyński i Marszałek Sejmu – Bronisław Komorowski.
            W dniu 12 września br. już gotowe były wszystkie stacje Drogi Krzyżowej. Stację XII – Śmierć Chrystusa na Krzyżu – jak można się dowiedzieć z internetowych wiadomości i z kazania ks. Proboszcza – montowano w nocy przed planowanymi uroczystościami. Ostatecznie, „dzięki ofiarnej pracy parafian” zdążono i poświęcenie mogło się odbyć.
(Zdjęcia omówionych poniżej monumentów można znaleźć w Galerii Matyska)
            Wypada więc po raz kolejny odezwać się w sprawie tej Drogi Krzyżowej. Najpierw trzeba podkreślić, że pojawił się pozytywny akcent w całej, głośnej już sprawie. Mianowicie na stacji IV spiłowano datę wyboru papieża Jana XII (rok 955) i wprowadzono prawidłową datę ogłoszenia dogmatu o Nieustannym Dziewictwie Maryi – rok 649. Jestem wdzięczna za to, zrobiono bardzo niewiele, ale jednak zrobiono.
            Nie usunięto dzbanka z rozlana wodą, co jak już kilkakrotnie mówiłam, urąga Matce Bożej. Ale jeśli można było spiłować datę i zrobić nową, to na pewno można poprawić i inne konieczne do poprawienia elementy, tak by nadać monumentom katolicki wydźwięk. Nowe stacje nie wiele różnią się od poprzednich, styl jest ten sam, elementów masońskich nie brakuje. I tak w stacji VIII Chrystus znowu wchodzi przez bramę, ozdobiona kilkoma kolumnami. Stoją tam niewiasty – jednak nie są one płaczące. Są raczej dziwne, jedna karlica, jakaś postać, która trzyma dziecko o starczej twarzy na rękach i tym samym przypomina scenę ukazania się diabła z filmu Pasja. Za jedną z kolumn „chowa się” Matka Teresa z Kalkuty. Można długo się zastanawiać dlaczego umieszczono Ją w tej stacji, ale nie miejsce tu na rozważania teologiczne. Warto jednak podkreślić, że Matka Teresa wydaje się być umieszczona na zewnątrz świątyni masońskiej (prawdopodobnie symbolizowanej przez olbrzymią ilość kolumn). Matka Teresa jako błogosławiona Kościoła nie ma tam wstępu, przygląda się z zewnątrz.
            Chociaż ktoś, kto nie chce zobaczyć, że stacja VIII jest daleka od przyjętych w sztuce kanonów, może argumentować, że kobiety jednak tam są, Chrystus do nich mówi, by nie płakały nad Nim, lecz nad synami swoimi, one nie rozumieją o co chodzi, dlatego tak obojętnie patrzą na Pana. Jedynie Matka Teresa zrozumiała przesłania – dlatego stoi osobno. Symbolika – jak widać jest niejasna, zagmatwana i nie kieruje jednoznacznie ku modlitwie. Taka jest właśnie logika wprowadzania symboliki masońskiej do miejsc chrześcijańskich – wszystkie symbole są zrozumiałe dla wtajemniczonych, a dla nas „profanów” – pozostaje odczytywać symbolikę na sposób zbliżony do katolickiego i pozostawać przedmiotem pogardy dla „oświeconych„.
            Należy powiedzieć też kilka słów o stacji XII. Bardzo to dziwna stacja. Najpierw rzuca się w oczy to, że Tabliczka z winą Jezusa ma postać dwustronnego proporca, wypełnionego wiatrem i z lewa i z prawa, wbrew wszystkim prawom natury. Wizja artysty jest trochę dziwaczna, co jak co, ale Tabliczka winy była z drewna i nie miała żadnych proporców na końcach. Jest zachowana, można ją zobaczyć, wątpliwie by prof. Dźwigaj nie wiedział o tym.
Po obu stronach Chrystusa umieszczono różne postacie. Nie tylko postać Matki Bożej i św. Jana, ale i mnóstwo innych postaci. Jest to dopuszczalne w ikonografii chrześcijańskiej. Co prawda wydaje się jakby postacie po prawej strony Chrystusa wychodziły z litery G, symbolicznej litery masonów, szczególnie Rytu Szkockiego Dawnego i Uznanego. Z lewej zaś strony, w symetrycznej odbitce litery G, wśród postaci znajduje się sam prof. Dźwigaj! Prawdopodobnie skorzystał z prawa twórcy uwiecznienia swego portretu. Nad nim i jakby w bezpośrednim kontakcie z nim stoi kobieta z workiem, wyraźny symbol wdowy, a wdowa – to symbol masonerii. A pamiętajmy – masoni sami nazywają siebie dziećmi wdowy. Przypadek?             Zdziwienie budzi postać mężczyzny stojącego po lewej strony, poza grupą wystająca z odwróconej litery G. Mężczyzna ma podniesiona lewą rękę i poucza lub wskazuje na coś. Lewą ręką! A lewa ręka jest w symbolice jednoznacznie rozumiana. Zawsze związana z czymś złym. Biorąc pod uwagę wygląd twarzy tej postaci i zarys rogów na jego czole, prawie identyczny jak zarys rogów na czole szatana w stacji IX, myśl o tym, że to szatan stoi obok krzyża, nasuwa się sama. Przecież wiadomo, że na mszach satanistycznych błogosławi się i żegna lewą ręką. A te dwa podniesione palce, na co wskazują? Może na to, że tylko ta postać zna drogę do nieba, do doskonałości. Przecież palce podniesione są w górę.
            Krzyż umieszczono znowu w symbolicznej bramie. Oczywiście artysta nam powie, że zarysował na bokach bramy pęknięcia w formie krzyża, że te pęknięcia mają symbolizować krzyże łotrów, powieszonych po lewej i po prawej stronie Chrystusa. Jednak przyzwyczaił on nas już do kolejnych stacji, gdzie Chrystus uparcie pokazywany jest przechodzący przez bramę, więc na pewno i tu symbolika jest utrzymana. Chrystus ukazany jest jako uczeń, który niczego nie osiągnął, nie udało mu się wejść do świątyni masońskiej, ciągle stoi w bramie! Obok litery G, po prawej stronie, stoi drabina, której ostatnie szczeble są złamane. Drabina do zdjęcia Ciała z krzyża? Połamana drabina do nieba? Nawiązanie do drabiny Jakubowej, ale z połamanymi szczeblami. Ta drabina jest nieużyteczna przez to, że jest połamana. Symbol nieużyteczności Ofiary Chrystusa? Pewna „przeciwwaga” w stosunku do postaci z drugiej strony? Tu połamana drabina, tam postać lewą ręką wskazującą na „wyższe sprawy!”
Jedna drabina, a tyle pytań. Miejmy nadzieję, że twórca nam odpowie na te pytania.
            Chrystus, wiszący na krzyżu ma (tak jak i na innych stacjach) kołki na głowie. Wspominaliśmy już o tym, że kołki to kolejny symbol ucznia. Jednak warto popatrzeć na nie i pod innym kątem – ostrza tych kołków skierowane są na zewnątrz. One nie ranią głowy Chrystusa. A może to też nawiązanie do korony z promieni, umieszczonej na głowie Statuy Wolności? Tam kołki symbolizują wolność. Idąc tym torem myślenia zobaczymy, że wolność się nie udała. Bowiem w stacji XIII, o czym wspominaliśmy w poprzednich artykułach nie ma już kołków, tylko nad Matką Bożą domniemany anioł trzyma koronę z cierni. O tym, że jest to obraźliwe dla Matki Bożej mówiliśmy. Ale nie powiązaliśmy dotychczas wymowy tych „koron” w całość. Teraz układa się logicznie: Chrystus, nieudany uczeń, nie przyniósł wolności światu, kołki mu zabrano, czyli wrócił do stanu profanów, a dla Matki Jego zachowano prześmiewczą koronę.
           
Do wszystkich stacji dodano też krzyżyki. Cieszy to, że zauważono i wzięto (chociaż częściowo) pod uwagę zarządzenia papieża Pawła VI. Krzyżyki są bardzo małe, nieproporcjonalnie małe do monumentów, a na dodatek są z jakiegoś plastyku. Nie są to normalne krzyżyki, a raczej ozdobne, bardziej przypominają modna biżuterię, niż prawdziwy krzyż. Jednak są, choć i tu należy zapytać dlaczego tak umieszczono krzyżyk przy stacji XII, że przechodnie lub pielgrzymi chcąc podejść bliżej i obejrzeć monument mogą niechcący na ten krzyżyk wstąpić. I choć to krzyżyk ozdobiony jakimiś dziwnymi ornamentami, to dla pielgrzyma zawsze krzyż, a z podeptania (lub możliwości podeptania) krzyża wiadomo kto się cieszy.
            Przy okazji krzyży wspomnę, że spotkałam się w Internecie z jednym z wywiadów przeprowadzonych z prof. Cz. Dźwigajem, w którym on się broni, mówiąc, że na Jasnej Górze nie ma drewnianych krzyży ma stacjach Drogi Krzyżowej. Myślę, że w tej sprawie powinien on zapytać się oo. paulinów czy krzyżyki umieszczone na każdej stacji są z drewna. Są one piękne, prawdziwe krzyże, bez żadnych udziwnień. I przy okazji może on sprawdzić kiedy stacje te były poświęcone (Droga na Wałach Jasnogórskich była budowana w latach 1900 -1913). O ile udało mi się sprawdzić przy poświęceniu Drogi Krzyżowej na wałach odprawiono nabożeństwo Drogi Krzyżowej i każdą ze stacji poświęcono osobno. W sposób podobny i do dziś poświęca się często Drogi Krzyżowe ” w plenerze”.
            Zarządzenia papieża Pawła VI obowiązują po ich wydaniu, więc należało by sprawdzić jakie były nakazy Kościoła wtedy, gdy poświęcano Drogę Jasnogórską. Co do krzyży na Beskidzkiej Drodze – obowiązują zarządzenia Pawła VI i niestety do nich nie zastosowano się w całości. (Dobrze, że chociaż częściowo.)
            Krzyże te, jak wspomniałam są bardzo dziwne. Wspomniane zarządzenia Pawła VI mówią o zwykłych drewnianych krzyżykach. Tu mamy do czynienia z udziwnionymi i zawierającymi mało czytelną symbolikę. W centrum krzyży znajduje się symboliczny wizerunek feniksa. Ten mityczny ptak ma bardzo rozbudowana symbolikę. W największym skrócie można powiedzieć, że jest poświęcony słońcu, dziś używany jest jako talizman. Symbolizm feniksa ma charakter ambiwalentny: jest ptakiem lunarnym poprzez skojarzenia z księżycem w nowiu, ale i solarnym jako ognisty ptak. W Egipcie uważano, że pieśń feniksa jest magiczna: dodaje odwagi ludziom „o czystym sercu”, a napawa strachem serca nieczystych. Feniks był atrybutem Ozyrysa, Oriona, a także Dionizosa uratowanego jako płód przez ojca, Zeusa, z łona Semele, która spłonęła od piorunów kochanka objawionego na jej żądanie, w boskim majestacie. Chrześcijaństwo zaadaptowało motyw feniksa jako symbolu zmartwychwstania: W ostatnich latach pojawił się w niesławnej literaturze, mianowicie występuje w serii książek o Harrym Potterze m.in. jeden z tomów nosi tytuł „Zakon Feniksa” a opis feniksa znajduje się w podręczniku hogwarckim, z którego uczył się Harry Potter pt. „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć„.
            Dlaczego więc umieszczono na krzyżu taki symbol? Znowu mamy do czynienia z zasadą masońska – symbol ma być niejasny, zagmatwany, ale i taki, że mason potrafi się obronić przed zarzutami.
            Co symbolizują płomienie umieszczone na ramionach krzyża? Nie wiem. Zakładam jednak, że pielgrzymi lub zwiedzający Golgotę nie będą posługiwać się lusterkiem by badać jak układają się gdy się je obserwuje w odbiciu lustrzanym. Bo gdyby chcieli tak obserwować, zobaczyliby tam twarz Bahometa.
           
I tak – Golgota Beskidów została poświęcona i będzie miejscem, dokąd ludzie udawać się będą z różnych powodów: zobaczyć, pomodlić się, może wyśmiać się z naiwności „profanów”.
Pierwsi będą zwiedzać, komentować, cieszyć się pięknem okolicy. Drudzy – prawdopodobnie będą się szczerze modlić. Ostatni będą mieli swoją drobną satysfakcję. I to wszystko nie jest istotne w obliczu tego, że ubliżono Chrystusowi Panu i Jego Matce. Ale wiemy już, że nie ma technicznych problemów by poprawić to, co najbardziej rażące. Jeśli można było zmienić datę ubliżającą Matce Najświętszej, to można też usunąć sowę, rozmontować piramidy, zmienić układ kamieni w stacji XIV, spiłować rozwiane końce tabliczki-proporca, zmienić napisy przy „gwoździach” na stacji IX i ich ilość i zostawić tylko siedem grzechów głównych (wtedy miało by to katolicki wydźwięk, zdjąć kolumnę ze stacji I. I na pierwszym miejscu – przerobić całą stację IV ubliżającą Matce Bożej, bowiem nie wolno ukazywać Jej jako kobietę, której „rozlało się mleko”, co ma miejsce na skrzydle prawym. Lewe skrzydło należy też zmienić, ponieważ nie wolno ukazywać Ją strojącą na kuli ziemskiej, oplatanej przez węża, podnoszącego głowę. Maryję Niepokalaną należy pokazywać jako depczącą głowę węża. Ze stacji XIII zdjąć „anioła” i zostawić tylko Pietę.
            A nade wszystko zdjąć krzyżyki,
które bardziej przypominają talizmany niż krzyże i postawić obok każdego monumentu duże proste drewniane krzyże, przewyższające monumenty i górujące nad nimi. Wtedy „Golgota” zacznie przyjmować wygląd zbliżony do ikonografii katolickiej i nie będzie ubliżała Chrystusowi i Jego Matce jawnymi symbolami masońskimi.
Maria K. Kominek OPs
8 grudnia 2009, W Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP, ku Jej chwale i obronie!4 listopada 2009, w Kościele na Skałce u Ojców Paulinów po Mszy św. w intencji rychłej beatyfikacji i kanonizacji Jana Pawła II, celebrans ks. infułat Jerzy Bryła odznaczył przyznanym przez Prymasa Polski ks. Józefa kardynała Glempa medalem prymasowskim „Zasłużony w służbie dla Kościoła i Narodu” prof. Czesława Dźwigaja. Na zaproszenie ks. inf. Jerzego Bryły w uroczystości tej udział wzięli też wójt gminy i sekretarz gminy Nowe Brzesko, którzy w imieniu mieszkańców Ziemi Nowobrzeskiej przekazali panu profesorowi list gratulacyjny. Obecny był też burmistrz Nowego Wiśnicza

Golgota Beskidów. Masońska profanacja trwa…

Przypominam…. MD

Chrustus we wnętrzu węża. Obok kamień – symbol ucznia masońskiego.

Kim jest kobieta, która znalazła się między faryzeuszami i stoi obok rzymskiego żołnierza?

Wąż spokojnie opłata ziemię. Stopa Maryi go nie depcze.

Co Matka Boża trzyma w ręku?

[a rok 955 – to najgorszy rok w dziejach papiestwa (oczywiście przed V2) Na skutek protestów wiernych – tę bluźnierczą datę skuto md]

Jan Paweł II i wąż oplatający Chrystusa

Drugi upadek i 13 symbolicznych płyt

Dalczego lancę św. Tomasza oplata sznur z główką węża?

Dwa węże u św. Jana! Jeden, związany z legenda o zatrutym winie. A drugi?? [Nie udało mi się zobaczyć obrazu… md]

Pomocnik diabla w III upadku

Trzeci upadek odbywa sie na piramidzie!

Diabeł dźgający Chrystusa Pana.

https://web.archive.org/web/20220530101128if_/http://www.krajski.com.pl/duze/dsc06477.jpg

Fartuszek masoński postaci diabła

Ten sam fartuszek, symbole sa wyraźnie widoczne

W symbolice masońskiej dzieci masonów nazywane są wilczkami!

Płaszcz śmierci układa się w literę V ! A gwoździ jest… 17!

Młot w ręku śmierci. jego forma jest typowa dla symboliki masońskiej.

Czy to jest na pewno proporzec rzymski? Czy pomyłka historyczna?

https://web.archive.org/web/20220530102152if_/http://www.krajski.com.pl/duze/dsc06426.jpg

Drzewo Samobójców…

https://web.archive.org/web/20220530102334/http://www.krajski.com.pl/duze/dsc06432.jpg

Widok ogólny stacji IV

Dziwny wyraz twarzy Matki Bożej.

Scena Zwiastowania z rokiem 955 i rozlanym mlekiem

[Tyle udało mi się odzyskać… A tam – bluźnierstwa trwają. MD]

Jan Paweł I i Fatima. „Korona Chrystusa i dni Chrystusa”

https://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1109&Itemid=46

26-go sierpnia 1978 r. kardynał Luciani został papieżem i przyjął imię Jana Pawła I. Wiadomo, że Monsigniore Luciani, patriarcha Wenecji, widział się z siostrą Łucją z Fatimy. W książce „El diario secreto de Juan Pablo I” (wyd. Planeta,1990) autor, Ricardo de la Cieva y de Hoces, relacjonuje następujące fakty:

            W swym tajnym dzienniku papież napisał dn. 21 września 1978 r. , osiem dni przed swym męczeństwem: „11 lipca 1977, don Diego Lorenzi towarzyszył mi w koncelebracji w kościele karmelitów w Coimbra. Siostra ?ucja, która przebywała w tym klasztorze, chciała się ze mną zobaczyć. Zgodziłem się z pewnymi oporami. Takie sprawy wywołują u mnie pewne zaniepokojenie.

Łucja była zakonnicą, żywą i komunikatywną. Wciągnęła mnie w rozmowę na dwie długie godziny, gdy uprzednio przewidziałem parę minut, by ja pobłogosławić i sobie odejść. Te godziny minęły mi jak jedna chwila. Nie mówiła ani o Objawieniach, ani o sławnej Tajemnicy (trzeciej – md), ale o trosce, która dręczy jej duszę, spowodowanej obniżeniem wartości kapłanów oraz wiary wiernych. Potem znieruchomiała na moment w skupieniu; tak przeszło kilka chwil w milczeniu.

            Przedtem mówiła do mnie z oczami spuszczonymi, gdy teraz przez parę sekund zwróciła na mnie wzrok: „Co do Was, Monsigniore, powiedziała słowami, które ewidentnie nie były jej – korona Chrystusa i dni Chrystusa.”

Zamilkła, i ja milczałem bardzo wzruszony. Od tego czasu nie przestaję myśleć o tym każdej nocy. „Korona Chrystusa” – coś mówi w mym wnętrzu – jest być może tym, co nazywam „opresją”; „dni Chrystusa” – czy to będą me dni, tygodnie, czy lata… nie wiem. Dziś jest 25-ty dzień mego pontyfikatu. Nie wiem!”

Tygodnik „Genta Veneta” z 23 lipca 1977 oraz Biuletyn CRC (Contre Revolution Catholique au XXI siecle), nr 325, wrzesień 1996, w którym opublikowano artykuł o spotkaniu kardynała Luciani z siostrą Łucją, nic nie wspomina o poufności tej sprawy. W każdym razie, jeśli wierzyć Ricardo de la Cieva y de Hoces, w tym spotkaniu Siostra ?ucja przewidziała dla kardynała Luciani „koronę Chrystusa”, to jest koronę męczeńską, a „dni Chrystusa” to były te 33 dni jego krótkiego pontyfikatu.

Korona Chrystusa i dni Chrystusa – to zdanie nie przestało nawiedzać myśli Monsigniore Luciani, szczególnie po 26 sierpnia 1978 r., gdy został wybrany Papieżem. Zwierzył się wtedy przyjacielowi teologowi don Germano Pattaro: „To, co powiedziała mi siostra Łucja w lipcu 1977 r. , ciąży mi na sercu. Ta myśl była zbyt uciążliwa, zbyt sprzeczna z całą mą istotą. To było nie do wiary, a jednak przewidywanie siostry Łucji się sprawdziło. Jestem papieżem. Jeśli będę żył, powrócę do Fatimy, by poświęcić świat, a szczególnie ludy Rosji,  Świętej Dziewicy według wskazań , które Ona dała siostrze Łucji”.

            Jego bardzo krótki pontyfikat trzydziestu trzech dni nie pozwolił mu na ujawnienie światu autentycznego ostatniego przesłania Matki Bożej Fatimskiej, ale pewne zwierzenia ludzi dobrze umiejscowionych pozwalają nam myśleć, że miał ten zamiar. Czy chciał on ponadto wygonić prałatów – masonów z Watykanu? Wszystko odnowić w Chrystusie? Nie wiemy tego na pewno, lecz jak się wydaje, dla uniknięcia tego został zamordowany przez otrucie.

Tłumaczenie z miesięcznika „Lumière, Amour et Verité”, numero speciale 2007 (90o Anniversaire des Apparitions).

Trwa Specjalna Operacja Fiskalna, czyli wojna z narodem. Inflacja, paliwa…

https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/trwa-specjalna-operacja-fiskalna-przeciwko-polakom Źródło: 123rf.com

Od kilku miesięcy w Polsce trwa „Specjalna Operacja” fiskalna. Jest ona prowadzona skrytobójczo na naszych portfelach, w sposób tak perfidny, że większość nawet nie ma świadomości, że są bezczelnie okradani, a będą bardziej. Urząd Skarbowy w Polsce zyskał ważnych sprzymierzeńców. 

Specjalna operacja fiskalna, czyli wojna z narodem, jest wymierzona w majątek Polaków. Zgromadzone przez Polaków oszczędności były solą w oku byłego już ministra finansów, kumpla premiera, Tadeusza Kościńskiego. Publicznie ubolewał, że Polacy trzymają je w skarpetach i domagał się wydania tych środków. Nic takiego jednak nie nastąpiło i dlatego cała na biało weszła inflacja, będąca skutkiem wenezuelskiej szkoły ekonomii zaprezentowanej przez socjalistów z PiS. 

Inflacja jest de facto ukrytym podatkiem, który ludzie płacą nie zdając sobie z tego sprawy. Winny inflacji jest rząd i jego działania a nie Putin czy Covid. To reakcja rządu na Covida i na wojnę na Ukrainie spowodowała to nagłe uszczuplenie tych denerwujących rządzących oszczędności Polaków. 

Wszystko dzieje się przy aktywnej współpracy NBP i wybranego na kolejną kadencję prezesa tej instytucji, dziwnego pana opowiadającego czerstwe dowcipy i robiącego żarty z pogrzebu, Adama Glapińskiego. Manipulacje stopami procentowymi spowodowały, że w pułapkę kredytową wpadły setki tysięcy Polaków, którzy nagle zaczęli płacić wielokrotnie wyższe raty. 

Okazało się, że bzdurą jest gadanie tzw. ekspertów o tym, że kredyt bierze się w walucie w której się zarabia. Polacy wyleszczeni kredytami frankowymi jeszcze się nie pozbierali a tu już mamy całą rzeszę nabitych w zmienną stopę procentową. Na końcu zawsze są gigantyczne zyski banków i nie inaczej stało się za czasów rządów premiera-bankstera. 

Poza tym, specjalna operacja fiskalna jest prowadzona na ulubionych dawcach kapitału czyli na kierowcach. Na tym froncie prowadzone są działania dwutorowo. Przede wszystkim sposobem na dodatkowe opodatkowanie Polaków są ceny paliw, które są nijak skorelowane z cenami ropy naftowej na świecie. Wygląda na to, że premier-bankster wprowadził w ten sposób dodatkowy podatek stosując metodę „zarządzania oczekiwaniami”, wyrażoną w trakcie jednej z podsłuchanych rozmów w Restauracji Sowa i Przyjaciele. Wyznał wtedy, że ludzie mają za duże oczekiwania i trzeba coś z tym zrobić, sugerując, że wojna zmienia oczekiwania w 5 minut.

Zatem skoro banksterowi trafiła się wojna to wykorzystał ją windując ceny paliw i tłumacząc ludziom, że to wina Putina. Dodatkowo wzmocniono to przekazem propagandowym, że benzyna może być i po 10 zł ale przynajmniej nie spadają ruskie bomby. Mistrzowski management od expectations, jak to nazwał Morawiecki i przestraszony motłoch daje się okradać nawet nie piszcząc słówkiem w obawieo ogłoszenie go ruską onucą.

Dowodem na to, że Orlen rżnie nas na kasę na niewyobrażalną skalę są dane finansowe samego Orlenu. Na przerobie tony benzyny grupa Orlen zarabiała w pierwszym kwartale tego roku 187 dol., czyli o 363 proc. więcej rok do roku i 76% więcej niż w 4 kwartale 2021 r., a na tonie diesla 148 dol., czyli o 80% więcej rok do roku i o 5 proc. więcej kwartał do kwartału.

Z cenami oleju napędowego dzieją się zresztą ostatnio dziwne rzeczy, bo gwałtownie rośnie cena paliwa PB95 i PB98 a zaskakująco tanieje ON. A przecież to nielogiczne, skoro trwa wojna. Słyszeliśmy zresztą, że słudzy narodu ukraińskiego z PiS przekazali za darmo Ukrainie 25 tysięcy ton oleju napędowego do prowadzenia wojny zatem paliwa brakuje a jego cena tajemniczo spada. Można to wytłumaczyć tylko tym, że zbliżają się wakacje i Orlen planuje „wyleszczyć na kasę” Polaków jadących na wakacje.

A jak już Polacy pojadą na te wakacje, to na drogach zaczają się na nich rabusie rządowi z radarami, laserami i dronami. Panowie w niebieskich ubraniach, którzy stracili szacunek w Covidzie, stali się teraz wyrobnikami Urzędu Skarbowego na pełną skalę. Podwyższono ceny mandatów i wysłano na drogi hordy poborców skarbowych udających stróżów prawa.

Oficjalnie wszyscy mają gęby pełne frazesów o tym jak to dobrze, że w 2021 r. podniesiono taryfikator mandatów. Okazało się jednak, że wypadków w zeszłym roku było i tak więcej tak jak i przychodów mandatowych. Bo jak wiadomo nie o bezpieczeństwo tu chodzi tylko o złupienie kierowców. W dawnych czasach na gościńcu można było zostać złupionym przez rabusiów a obecnie przez rządowych zbójcerzy drogowych.

Wszystko to prowadzi do konkluzji, że trwa specjalna operacja fiskalna wymierzona w Polaków i ci w większości nie są jej świadomości i wierzą w kłamstwa rządu o tym, że ten obniża podatki i rozdaje cudze pieniądze bez konsekwencji. Ludzie przekupieni przez rządzących stają się współwinni temu do czego doszło na skutek ich głupoty przy urnie wyborczej.

================

[Ba, to głupi argument – bo na kogo „dać głos”?? Na Nowaka i jego panów?? MD]

Promocja satanizmu podczas Nocy Muzeów 2022 w Warszawie.ASP…


Akademia Sztuk Nie-Pięknych.
Niezależny obserwator
Polska https://www.prisonplanet.pl/kultura/akademia_sztuk_nie-pieknych,p687530303
2022-05-29
Kultura

14 maja w ramach Nocy Muzeów, Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie zaprezentowała pod patronatem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach XVIII edycji Nocy Muzeów kontrowersyjne “dzieła sztuki”.

Na oficjalnej stronie Akademii można obejrzeć fotorelację z wystawy przy ulicy Krakowskie Przedmieście 5, gdzie ogólnikowo przedstawiono to co faktycznie zostało przedstawione, z pominięciem istotnych elementów wystawy. A mianowicie oficjalna fotorelacja z tego wydarzenia pomija szokujący perwersyjny akt, który przez twórców i organizatorów został określony mianem “dance perverse”, a który był po prostu zwyczajnym aktem diabolicznego ekshibicjonizmu.

W ramach Warszawskiej Nocy Muzeów pokazano także obsceniczne i odrażające filmy (nakłuwanie ciała, obieranie skóry, akt topienia się kobiety).

Środowiska postępowej lewicy pod patronatem Unii Europejskiej dokonują obecnie jawnego ataku na polskie uczelnie, kontynuując promocję środowisk LGBT+ (głośna obecnie sprawa forsowania polityki równościowej i antydyskryminacyjnej na Uczelni im. Adama Mickiewicza w Poznaniu) – o procesie zawłaszczania uczelni i początkach totalitaryzmu naukowego w Polsce odwołuję do wywiadu jakiego dla Radia Poznań udzielił profesor Tadeusz Żuchowski z Instytutu Historii Sztuki UAM (link pod artykułem).  

Polecamy również Państwa uwadze wcześniejsze artykuły o deprawujących wystawach w Warszawie, o których pisaliśmy już w 2017 i 2019 roku, a które jasno określają nieprzemijający “trend” w sztuce: LINK, LINK

Powyżej prezentujemy wystawę widzianą okiem naszych reporterów. Nie będziemy komentować ani samego aktu, ani tego czy miejsce w którym się on odbył jest miejscem do tego odpowiednim, zważywszy na ponad stuletnią tradycję Akademii.

Najważniejszym obecnie wyborem przed którym stają w obecnym czasie młodzi ludzie jest wybór przyszłej uczelni, rekrutacja trwa. Warto się zatem poważnie zastanowić nad wyborem tej właściwej drogi dla swoich dzieci.

Władzom uczelni gratulujemy natomiast „wyczucia i dobrego smaku” a rodziców ostrzegamy…

|  Glamour promuje krwawe okultystyczne „rytuały”.  |  Żona premiera Wielkiej Brytanii Borisa Johnsona promowała sztukę A. Crowleya.  |  Okultystyczny bal UNICEF-u.  |  Zdjęcia z balu Rothschildów obnażają fascynację elit okultyzmem. |  Według akt FBI Lord Mountbatten z rodziny królewskiej był pedofilem.   |  A teraz w ramach pogłębiania religijnej tolerancji sataniści chcą publicznie odprawiać czarne msze.  |  Arcybiskup Viganò: Papież poddaje Kościół „potężnym siłom”, które chcą budowy rządu światowego.  |  Świątynia na pedo-wyspie Jeffreya Epsteina.  |  Panorama okultyzmu w muzeum narodowym.  |  Uczestnicy Synodu Amazonii czczą Pachamame.  |  Współpracownik Fox News został zwolniony po tym jak gość programu stwierdził, że Demokraci czczą Molocha.  |  Katolicki Amazoński Synod promuje pogańskie ceremonie i modły do bożków.  |  Bergoglio i Jezuici chcą zeświecczyć kościół.  |  Armageddon i Kolektywny Chrystus.  Rządy obecnie rozszerzają „prawa człowieka” na rzeki.  |   Zmierzch kościoła.  |  Nowa globalna religia.  |  UNESCO. Droga do posthumanistycznego piekła.  |  Papież Franciszek i Szimon Peres rozmawiają na temat stworzenia „religijnego ONZ”.  |  Papież realizuje cele Klubu Rzymskiego tworząc nową zieloną globalną religię.Globalna religia: Franciszek stwierdza, że wszystkie główne religie łączą się z tym samym bogiem.  |  Do 2050 Klub Rzymski planuje konwersję Chrześcijaństwa w zieloną religię.  |  Nowa globalna religia.  |  Religia, kultura i wielka wojna. #1   |  Religia, kultura i wielka wojna. #2   |  Przeciwko masonerii.  |   Film: Odkrywając ruch Nowej Ery. ( New Age )   |  Film: Megiddo 1. Nowy Porządek Świata z punktu widzenia religii.   |  Film: Megiddo 2. Nowy Porządek Świata z punktu widzenia religii.   | Wesołych demonicznych świąt: Walmart, Target i Amazon sprzedają książki, które uczą pięciolatków jak wywoływać demony.   |

Więcej na ten temat

Raport z Iron Mountain. Co powinieneś wiedzieć o…
Były pracownik kliniki aborcyjnej: edukujemy…
Globalne trendy strategiczne 2007-2035. Witamy w…
Kontrola umysłu. Jak to działa?
Film: Władcy Pieniędzy. The money masters.
NBIC- zabawa w Boga. Obraz świata w 2025 roku.
Al Kaida: Pionki Insurekcji CIA od Libii po Jemen.
Religia, kultura i wielka wojna. #1
Film: Niewidzialna wojna. Wykład o procesach…
Anglo- Amerykański establishment. #3

Reporter lewicowego portalu napisał część prawdy o wojnie na Ukrainie

Zła prawda jest lepsza od żadnej

Fragmenty

25 maja opublikowałem w Onecie komentarz “Stan na dziś: Ukraina przegrywa tę wojnę”. Na początku tamtego tekstu napisałem, że za każdym razem, kiedy wracam z Ukrainy do Polski, rozjeżdżają mi się rzeczywistości. Jedna to ta z polskich mediów, która każe mi wierzyć w rychłe zwycięstwo Ukrainy nad Rosją. A druga to ta, którą widzę w Donbasie i wskazuje ona na coś zupełnie innego. Następnie wyjaśniłem, dlaczego to donbaska rzeczywistość jest bliższa prawdy.

Na początku jednak chciałbym skomentować te zwykłe anonimowe zarzuty, jakobym pisząc o przegrywającej na tę chwilę Ukrainie, “powtarzał rosyjską propagandę” oraz “siał defetyzm”. Uważam, że zła prawda jest lepsza od żadnej. Rzetelna informacja o niezwykle trudnej sytuacji ukraińskiego wojska na Donbasie jest potrzebna wszystkim tym, którzy decydują o dosyłaniu na front niezbędnego sprzętu i amunicji, czyli politykom z krajów Zachodu. Usypianie ich bajkami o pasmach zwycięstw ukraińskiej armii przyniesie wiele złego i nic dobrego.

Owszem, Rosjanie przeszarżowali, rzucając się na Kijów, którego zdobycie przesądziłoby o wyniku wojny. Warto jednak pamiętać, że Kijów – jakkolwiek ważny – był tylko jednym z celów. Wiele ze swoich podstawowych celów Rosjanie osiągnęli.

Wojna o wodę

Po pierwsze, zajęli cały obwód chersoński, co było dla nich jednym z absolutnie najważniejszych celów. Dlaczego? Od lat słyszymy, że kolejna wojna z pewnością będzie dotyczyć wody. O ile wojna pomiędzy Rosją i Ukrainą taką wojną nie jest, to działania w obwodzie chersońskim już w znacznym stopniu tak. Przed aneksją Krymu przez Rosję półwysep pozyskiwał wodę z rzeki Dniepr, poprzez biegnący przez cały obwód chersoński Kanał Północnokrymski.

Po zajęciu Krymu przez Rosjan Ukraińcy zablokowali kanał tamą, co skończyło się dla rolniczych ziem półwyspu potwornymi zniszczeniami, często bezpowrotnymi. Skalę katastrofy obrazują dwie liczby: przed postawieniem tamy Dniepr nawadniał 130 tys. ha ziemi na Krymie, a po postawieniu tamy – jedynie 14 tys. ha. Nie bez powodu Rosjanie zburzyli tamę już po dwóch dniach swojej ofensywy.

Drugi osiągnięty cel to wyrąbanie sobie korytarza od Rostowa nad Donem do Krymu. W ten sposób Rosjanie połączyli się z półwyspem drogą lądową, co pozwala dostarczać tam wszelkie dobra w prostszy i tańszy sposób. Przeprowadzony przez Zatokę Kerczeńską most był pod tym względem dalece niewystarczający.

Wraz z korytarzem na Krym Rosjanie zajęli ważne przemysłowo miasto Mariupol oraz całe wybrzeże Morza Azowskiego, z portami w Mariupolu i Berdiańsku.

Od wschodu i północy Rosjanie znacznie przybliżyli się do drugiego co do wielkości ukraińskiego miasta – Charkowa. O ile podstawowy cel zajęcia miasta nie został zrealizowany, to pozycje wyjściowe do ataku są dziś o wiele lepsze niż przed 24 lutego.

W końcu ostatnia zdobycz terytorialna, czyli dalsze połacie obfitującego w węgiel, ale także w inne cenne surowce Donbasu. Od 2014 r. Rosjanie kontrolowali części obwodów ługańskiego i donieckiego. Dziś obwód ługański jest zajęty w 95 proc., a wokół pozostałych pięciu procent coraz mocniej zaciska się rosyjski pierścień. Także w obwodzie donieckim Rosjanie poczynili znaczne postępy.

Jednak rosyjskie cele nie dotyczą tylko terytoriów. Skoro nie udał się kilkudniowy blitzkrieg, celem bardziej czasochłonnym, ale jak najbardziej wykonalnym, jest gospodarcze wyniszczenie Ukrainy. A to postępuje z każdym dniem. Przed rosyjską ofensywą 70 proc. ukraińskiego eksportu odbywało się poprzez porty, które obecnie są blokowane (Odessa) lub kontrolowane przez Rosjan (Mariupol, Berdiańsk). Rosja właśnie ogłosiła, że największa ukraińska elektrownia jądrowa w Enerhodarze będzie przesyłać prąd do Rosji, a Ukraina może go co najwyżej kupować.

Takie przykłady można mnożyć.

***

Przytoczone fragmenty pochodzą z tekstu: “Wyrwał: Chciałbym się mylić w sprawie Ukrainy. Ale zła prawda jest lepsza od żadnej” Portal onet zazwyczaj powtarza ukraińską propagandę w skali 1:1. [całość jest tu: https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/ukraina-przegrywa-wojne-zla-prawda-jest-lepsza-od-zadnej-polemika/5wnn6qk . MD. Ale raczej nie warto...]

Polskie armatohaubice KRAB [18 szt] trafiły do ukraińskiej armii. [Stać nas, a co??]

https://polskieradio24.pl/5/1222/Artykul/2968446,polskie-armatohaubice-krab-trafily-do-ukrainskiej-armii 29.05.2022

Ukraińskie wojsko otrzymało od Polski 18 sztuk nowoczesnych samobieżnych armatohaubic KRAB – ustaliła Informacyjna Agencja Radiowa.

Polskie armatohaubice KRAB zostały przekazane ukraińskiej armii.

Według naszego rozmówcy z kręgów rządowych chodzi o wyposażenie dla trzech dywizjonów artylerii. Polska przeszkoliła także stu ukraińskich artylerzystów z obsługi armatohaubic KRAB. Dzięki polskiej pomocy Ukraińcy dysponują obecnie co najmniej 24 zachodnimi samobieżnymi armatohabicami.

Polska przeszkoliła także stu ukraińskich artylerzystów z obsługi KRAB-ów.

6 sztuk podobnego typu sprzętu o nazwie Caesar przekazała Francja. Z kolei Niemcy i Holandia zadeklarowały przekazanie łącznie 12 sztuk, ale Berlin tłumaczy, że wciąż trwa szkolenie załóg do obsługi ich Panzerhaubitzen 2000 i nie jest znany termin, kiedy sprzęt trafi na wschód. Wczoraj o pojawieniu się armatohaubic bez sprecyzowania ich pochodzenia poinformował szef ukraińskiego resortu obrony. Ołeksij Reznikow napisał, że na Ukrainę trafiła „modyfikacja” haubicy M109, obecnej w arsenałach wielu państw.

Polska drugim największym donatorem sprzętu na Ukrainę

KRAB-y to sprzęt, który jest na wyposażeniu polskiej armii od kilku lat. Kontrakt z rodzimym przemysłem zbrojeniowym został zawarty w 2016 roku i przewidywał dostawę prawie 100 sztuk haubic. Dwa lata temu resort obrony zaktualizował umowę i zamówił kolejne sztuki uzbrojenia. Kraby są produkowane przez Hutę Stalowa Wola. Podwozie gąsienicowe jest na koreańskiej licencji, a armata kaliber 155 mm to modyfikacja brytyjskiego uzbrojenia. Maksymalny zasięg ognia to 40 km przy podstawowej amunicji. W ciągu minuty Krab może wystrzelić 6 razy.

Przekazywanie ukraińskiej armii nowego sprzętu jest możliwe m.in. dzięki ustawie obowiązującej od połowy marca, która wprowadziła ułatwienia w transferze do naszych wschodnich sąsiadów uzbrojenia. Polska jest drugim największym donatorem sprzętu na Ukrainę – po USA.

Wśród broni, która trafiła na Ukrainę z Polski, jest około 250 czołgów T-72, haubice samobieżne 2S1 Goździk, a także wyrzutnie rakietowe Grad. Polska przekazała też rakiety powietrze-powietrze do samolotów MIG-29 i Su-27.

Prócz ciężkiego sprzętu to także drony produkcji polskiego WB Electonics służące m.in. do działań rozpoznawczych. Ukraińcy chwalą się posiadaniem polskich dronów Warmate – systemu amunicji krążącej podobnego do amerykańskich Switchblade. Z polskiego arsenału do walczących z Rosją trafiły też m.in. przenośne przeciwlotnicze zestawy rakietowe Piorun, które mają już na swoim koncie niepotwierdzone oficjalnie zestrzelenia rosyjskich śmigłowców. Polska przekazuje też Ukrainie duże ilości amunicji.

================================

mail:

Och, tak, powinniśmy być bardzo samobójczo dumni. Takie rzeczy jak dostawa broni do jednej ze stron konfliktu zbrojny  (przez państwo nie zaangażowane  w konflikt ) załatwiało się na świecie bez rozgłosu, zwłaszcza jeśli chodzi o szkolenie żołnierzy strony walczącej.  Ponieważ zgodnie  z międzynarodowymi konwencjami  państwo neutralne powinno żołnierzy strony walczącej na swoim terytorium rozbroić i internować. 
Jeśli zaś czyni ze swego terytorium bazę szkoleniową  dla obcych żołnierzy strony walczącej, jest to włączenie się w konflikt po  jednej ze stron.  
Wywiad rosyjski nie musi się  trudzić. My sami podajemy o tym informację, i nawet podpowiadamy GDZIE …aby Rosja mogła dokładnie wycelować swoje rakiety.  
Pojęcie tajemnicy wojskowej i państwowej u  nas  całkowicie zanikło. Jesteśmy we władzy ludzi kompletnie nieodpowiedzialnych  którzy głęboko w zadku mają bezpieczeństwo  ludności swojego kraju. Umieją za to chlapać jęzorem na lewo i na prawo. 
Cieszmy się, proszę Państwa, tańczmy na wulkanie… póki jeszcze żyjemy. Po nas potop. 
Mirosław, Stalowa Wola

=========================

mail: Inflacji się nie boimy, zawsze dodrukujemy. A te „Kalibry” przereklamowane !! Może nie trafią w Stalową Wolę? A zresztą – zbudujemy nową fabrykę gdzie indziej !

Ukraina została kupiona przez… Vanguard, Blackrock, Blackstone.

… Są to więc firmy Cargill, Dupont oraz Monsanto…

Date: 28 Maggio 2022 Author: Uczta Baltazara https://babylonianempire.wordpress.com/2022/05/28/ukraina-zostala-kupiona-przez-ameryke/

Czy wiecie, dlaczego USA wysyłają tak dużo broni na Ukrainę? – Bądźcie pewni, że nie dzieje się tak z powodu miłosierdzia chrześcijańskiego. Po prostu dlatego, że trzy duże amerykańskie firmy międzynarodowe kupiły od „Zelenskiego” 17 milionów hektarów świetnej ziemi.

Są to firmy Cargill (która wzięła udział w symulacji «Food Chain Reaction – A Global Food Security Game»), Dupont oraz Monsanto (spółka formalnie niemiecko-australijska, ale z kapitałem amerykańskim).

Pięć procent ukraińskich gruntów rolnych zostało zakupionych przez Chiny.

Aby zrozumieć, ile to jest 17 mln hektarów, wystarczy pomyśleć, że całe Włochy mają 16,7 mln hektarów gruntów rolnych.

Krótko mówiąc, 3 amerykańskie firmy wykupiły na Ukrainie więcej użytecznych gruntów rolnych niż mają ich Włochy.

A kim są udziałowcy owych trzech firm?

Zawsze ci sami: Vanguard, Blackrock, Blackstone. To znaczy te same 3 firmy finansowe, które kontrolują wszystkie banki świata, jak również wszystkie znaczące przedsiębiorstwa przemysłu zbrojeniowego na kuli ziemskiej.

Krótko mówiąc, są samowystarczalni.

To dlatego już w okresie poprzedzającym wybuch wojny na Ukrainie nastąpił gwałtowny wzrost cen pasz (Cargill i Du Pont) oraz nawozów (Monsanto-Bayer): ponieważ oni już wtedy wszystko wiedzieli, o wszystkim byli poinformowani.

A czy wiecie, kiedy skończy się ta wojna? – Wtedy, gdy wielkie koncerny finansowe pozbędą się zapasów broni – zmuszając do płacenia za nie nas, idiotów z Europy, którzy wcześniej zostaną wyciśnięci przez ten sam gang, spekulujący w międzyczasie na pszenicy, ryżu, paszy i nawozach.

Mass-media nagłaśniają wojnę. Rzecz jasna – ich właścicielami są te same Vanguard, Blackrock i Blackstone. A Biden chce wojny – bo, co oczywiste, został wybrany przez tę samą wspaniałą trójkę.

Zastanawiam się jednak na koniec, co z tymi wszystkimi pieniędzmi zrobią powszechnie znane nam osoby – czyli Buffet, Soros i Gates – którzy są jawnymi i ukrytymi udziałowcami wymienionych wczesniej 3 wielkich firm finansowych? – Czy żywią się gwarancjami bankowymi i funduszami hedgingowymi? – Na to pytanie nie umiem dać sobie odpowiedzi. https://parolelibere.blog/2022/05/17/lucraina-se-le-comprata-lamerica/

Niejaki Harari ze swoim „mężem” poucza tut. prezydenta, premiera, Polaków. 6 min. […ludzie to zwierzęta..]

Prezydent Siemianowic Śląskich Rafał Piech komentuje, udostępnia:

Koniecznie wysłuchajmy, co nam proponuje, narzuca.

https://www.facebook.com/watch/?v=1367188387094955&extid=NS-UNK-UNK-UNK-AN_GK0T-GK1C&ref=sharing

to tylko sześć minut.

====================

ludzie to zwierzęta, które można hakować..

Istnieje cała idea, że ludzie mają duszę, ducha… mają niby wolna wolę…

Wojna powszednieje. Czym straszyć, zajmować i bawić tłumy?

Stanisław Michalkiewicz „Goniec” (Toronto) http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5187 29 maja 2022

Papież Franciszek zapytany o prawdopodobną przyczynę wojny, jaką Rosja prowadzi z NATO na Ukrainie wyraził przypuszczenie, że było nią „szczekanie NATO pod rosyjskimi drzwiami”. Jak pamiętamy, wzbudziło to ostentacyjne zgorszenie nie tylko zawodowych i postępowych katolików, którzy skwapliwie przestrzegają przykazań nowych, nadanych nam przez Naszego Pana z Waszyngtonu, ale również Juderatu, bo wiadomo od dawna, że nic tak nie gorszy, jak prawda. Sęk w tym, że nie wiadomo do końca, czy przypuszczenie papieża Franciszka co do przyczyn wojny na Ukrainie jest trafne.

Istnieją bowiem podejrzenia, że wojna ta wybuchła, by przykryć aferę z „Pegasusem”, która wybuchła zaraz po tym, jak pan mecenas Roman Giertych odkrył, że był inwigilowany. Wkrótce potem takie odkrycia porobiły również inne znane osobistości i nie wiadomo, jak by się to skończyło, gdyby nie wojna na Ukrainie, w porównaniu z którą „Pegasus” zszedł na plan dalszy i wydawało się nawet, że w ogóle zniknął. Ale wojna na Ukrainie zaczyna się przeciągać, w związku z czym ludzie przyzwyczajeni do przeżywania codziennie czegoś nowego, stopniowo tracą nią zainteresowanie, chociaż ukraiński sztab generalny dokonuje cudów pomysłowości, by zainteresowanie wojną podtrzymać.

Ponieważ spowszedniały doniesienia o zbrodniach na cywilach, a nawet o gwałtach na kobietach, to ostatnio okazało się, że rosyjscy żołnierze znajdują szczególne upodobanie w gwałceniu niemowląt. Nie wiadomo, na jak długo to starczy, więc ludzie przewidujący postanowili reanimować „Pegasusa”. Jak tylko Senat po raz kolejny stanął murem w obronie immunitetu pana marszałka Grodzkiego, podejrzewanego o branie łapówek, zaraz wznowiła działalność nadzwyczajna komisja do spraw inwigilacji, przez którą właśnie „wysłuchany” został pan Adam Bodnar, chwilowo bez przydziału mobilizacyjnego. Nieomylny to znak, że zbliżają się wybory parlamentarne, w których pan Adam pewnie będzie chciał wziąć udział w charakterze kandydata na Umiłowanego Przywódcę. Zresztą nie tylko on, bo inni też się przymierzają. Wśród nich – obóz zdrady i zaprzaństwa, w którym bryluje Donald Tusk na czele Voldsdeutsche Partei, chociaż na mieście krążą fałszywe pogłoski, że jest podgryzany przez pana Rafała Trzaskowskiego, co to niedawno odbył nawet pielgrzymkę do Naszego Najważniejszego Sojusznika, który na początek dał mu do potrzymania rękę. Kto wie, czy to nie będzie miało w przyszłym roku wyborczym decydującego znaczenia. Tak czy owak, przeprowadzony został nawet sondaż, z którego wynikało, że obóz zdrady i zaprzaństwa, oczywiście pod warunkiem, że zewrze szeregi i pośladki [oj, może jednak odwrotnie?? md] , uzyskałby nawet 50 procent głosów, odsuwając w ten sposób od rządów obóz płomiennych dzierżawców monopolu na patriotyzm. Sęk w tym, że chyba jednak nie zewrze, bo np. pobożny poseł Gowin, który przyszedł już do siebie po załamaniu spowodowanym utratą stanowiska wicepremiera, nie chce stawać do wyborów z tej samej listy, co bezbożny poseł Włodzimierz Czarzasty, czy, dajmy na to, pan Biedroń. Nawiasem mówiąc, moja faworyta, Wielce Czcigodna Joanna Scheuring-Wielgus puściła wodze fantazji, zwierzając się pani red. Elizie Michalik, iż marzy jej się, by przyszłym premierem został pan Krzysztof Śmiszek, prywatnie l’ami pana Biedronia. Mało to prawdopodobne, bo z Volksdeutsche Partei i z Lewicą nie chcieliby również startować „ludowcy” z Marszałkowskiej. Już woleliby z panem Hołownią i ewentualnie – również z pobożnym posłem Gowinem.

Charakterystyczne jest, że ani obóz zdrady i zaprzaństwa, ani obóz płomiennych dzierżawców, nie przewiduje fraternizowania się z Konfederacją. Kiedy jednak przypomnimy kampanię wyborczą z roku 2020, kiedy to partie tworzące „bandę czworga” (KO, Lewica, PSL i Zjednoczona Prawica) licytowały się, która wyda więcej pieniędzy, podczas gdy Konfederacja w tej licytacji udziału nie wzięła wyjaśniając, że nie będzie nikomu nic dawała, ale też nie będzie odbierała, to jasne jest, że ponad podziałami traktują one Konfederację, jak wroga, bo gdyby program przez nią głoszony zaczął być realizowany, to straciłyby one rację bytu.

Tymczasem Zjednoczona Prawica najwyraźniej stawia na rozrzutność, dając każdemu wszystko, co tylko można sobie wyobrazić i nawet planując „program pilotażowy” w landzie warmińsko-mazurskim, by każdemu obywatelowi wypłacać miesięcznie po 1300 zł tylko za to, że istnieje. W tej sytuacji Donald Tusk und Volksdeutsche Partei nie jest w stanie przelicytować Naczelnika Państwa, więc głosi potrzebę „rozdziału państwa od Kościoła”, czy może odwrotnie – i że jak tylko obejmie władzę, to natychmiast rozdzieli, aż będą leciały wióry, Tak samo podczas słynnej „Rozmowy w kartoflarni” odgrażał się Gnom: „Gdy tylko w Polsce obejmę władzę, szereg surowych ustaw wprowadzę. Za krowobójstwo, za świniobicie, będę odbierał mienie i życie”. Wyobrażam sobie, jak taki program udelektowałby Wielce Czcigodną Sylwię Spurek, a także – grafinię Różę Thun und Handehoch, która przestrzega, że z krowobójstwa i świniobicia będziemy musieli gęsto tłumaczyć się na Sądzie Ostatecznym. Kto by pomyślał, że u potomstwa zawodowych katolików ekumenizm zejdzie aż do tego poziomu?

Tymczasem w naszym nieszczęśliwym kraju inflacja wspaniale się rozwija i rząd obwinia za to Putina, ale chyba nie jest dobrze, bo pan premier Morawiecki, który chyba musi wiedzieć, jak jest naprawdę, niedawno wystąpił z rozpaczliwym pomysłem, by Norwegia podzieliła się z Polską dochodami z eksportu ropy i gazu. Rząd norweski, najwyraźniej podejrzewając możliwość psychicznego kryzysu u pana premiera, wprawdzie mu odmówił, ale bardzo łagodnie.

Za to pan prezydent Duda, podczas pielgrzymki do Kijowa został owacyjnie powitany przez tamtejszą Radę Najwyższą. Inna rzecz, że zachowywał się tak, jakby starał się o rękę sławnej śpiewaczki i wypada tylko żałować, że nie angażuje się tak w obronę polskich interesów państwowych, jak w obronę interesów ukraińskich. Być może uważa, że to wszystko jedno, chociaż w Kijowie nie posunął się aż tak daleko, jak 3 maja, kiedy ogłosił rychłą likwidację granicy polsko-ukraińskiej. Widocznie ktoś starszy i mądrzejszy go zmitygował, bo mówił tylko, że ta granica powinna „”łączyć”, a nie „dzielić” – ale jeśli tak, to przynajmniej musi istnieć. Poza tym stanowczo stwierdził, że Ukraina będzie „odbudowana”, a koszty tej odbudowy „musi” ponieść Rosja. Nic dziwnego, że Ukraińcom przemówienie prezydenta Dudy się spodobało tym bardziej, że oto mieli dowód, iż głowa państwa polskiego zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością, a w tej sytuacji obcinanie kuponów z prezentowania na arenie międzynarodowej Ukrainy jako państwa specjalnej troski może być jeszcze łatwiejsze. Nie wszyscy jednak myślą tak, jak pan prezydent Duda, bo ostatnio 99-letni Henry Kissinger zauważył, że Ukraina powinna wrócić do granic sprzed wojny, bo w interesie stabilizacji w Europie nie leży nie tylko rozczłonkowywanie, ale nawet osłabianie Rosji, a już wpychanie jej w trwały sojusz z Chinami nie leży nawet w interesie Ameryki. W Ameryce na razie nikt inny tak nie mówi, może poza Normanem Finkelsteinem, ale w Europie, to znaczy w Niemczech, we Francji i we Włoszech, zaczyna się dostrzegać zniecierpliwienie ręcznym sterowaniem Europą przez Stany Zjednoczone pod pretekstem wojny.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Upada jedna z ostatnich hut z polskim kapitałem. Bo ośmiokrotny wzrost cen gazu.

https://www.bibula.com/?p=134239

Huta Szkła Gloss została zmuszona do ogłoszenia bankructwa z powodu rosnących cen surowców energetycznych. Rodzinne przedsiębiorstwo działające w Wielkopolsce jest jedną z ostatnich hut, które pozostają w rękach polskiego kapitału. Wcześniej media pisały o poważnych problemach firm z województwa Lubuskiego.

Firma z miejscowości Poniec funkcjonuje nieprzerwanie od 1968 roku. Obecnie zajmuje się przede wszystkim produkcją gotowych zniczy oraz pojemników zniczowych, a także wyrobów tworzonych na specjalne zamówienie. Jej właściciele są jednak zmuszeni teraz do ogłoszenia swojego bankructwa.

Wszystko za sprawą drastycznej podwyżki cen gazu przez Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. Przedstawiciele huty twierdzą, że tylko w styczniu musieli zapłacić rachunek wyższy od dotychczasowych o blisko 2 mln zł, czyli o blisko 790 proc.. Hutnictwo jest tymczasem sektorem mocno energochłonnym.

Początkowo rodzinna firma próbowała ratować się poprzez wstrzymanie produkcji. Ostatecznie takie działania nie przyniosły rezultatu, dlatego pracę straci najprawdopodobniej około 80 osób. Część z nich znajduje zatrudnienie w zakładzie od kilkudziesięciu lat.

W rozmowie z Money.pl prezes huty Łukasz Busz wykazuje niezrozumienie dla decyzji PGNiG. Spółka sprzedaje bowiem gaz w cenie giełdowej, chociaż krajowy surowiec nie podlega obrotowi giełdowemu.

Media opisywały wcześniej podobne problemy przedsiębiorstw z województwa lubuskiego, także mających problem z rentownością z powodu nowych taryf PGNiG. Państwowa firma miała dotychczas zwodzić tamtejsze firmy, dlatego w końcu zdecydowały się one na redukcję zatrudnienia, również narzekając na nieuzasadnione wysokie ceny.

Rzecznik małych i średnich przedsiębiorców Adam Abramowicz mówi w rozmowie z Money.pl, że samo państwo nie pomaga przedsiębiorcom, bo potrzebowałoby na to zgody ze strony organów Unii Europejskiej.

Na podstawie: Money.pl, TenPoznan.pl Źródło: Autonom.pl

Za: WolneMedia.net (28.05.2022) https://wolnemedia.net/upada-jedna-z-ostatnich-hut-z-polskim-kapitalem/

Sodoma w Watykanie. B. sekretarz kard. Ratzingera jest aktywnym homoseksualistą.

Abp Viganò potwierdza, że były sekretarz kard. Ratzingera jest homoseksualistą.

https://www.bibula.com/?p=134241

W dniu inauguracji swojego pontyfikatu, papież Benedykt XVI prosił o modlitwę o odwagę dla niego, aby nie uciekł ze strachu przed wilkami. „Módlcie się za mnie, abym nie uciekł ze strachu przed wilkami” – powiedział.

Wiedzieliśmy już wcześniej, że jako szef Kongregacji Nauki Wiary (KNW) miał wiedzę o wielu ciemnych stronach Kościoła i zachęcał Jana Pawła II do zajęcia się niektórymi z nich, zwłaszcza skandalem wokół założyciela Legionistów Chrystusa, księdza Marciala Maciela.

Ale czy zdawał sobie sprawę, że zepsucie moralne wśród duchowieństwa jest aż tak głębokie? Czy wiedział, że jego własny sekretarz, który przez prawie 20 lat dla niego pracował, był prawdopodobnie praktykującym homoseksualistą, o czym Arcybiskup Viganò dowiedział się, gdy zlecono mu zbadanie tej sprawy? (…)

Wczorajszy artykuł dr Maike Hickson w LifeSite traktował o kontrowersyjnej misji jaką powierzono z ramienia Watykanu, biskupowi Josefowi Clemensowi, celem zbadania zarzutów o molestowanie seksualne na tle homoseksualnym w jednym z najsłynniejszych klasztorów w Europie, niemieckim Klosterneuberg. Sprawa okazała się kontrowersyjna, ponieważ Watykan zamknął dochodzenie bez żadnych istotnych konsekwencji zarówno dla sprawców jak i tych, pod których okiem dochodziło do nadużyć seksualnych.

W raporcie końcowym ogłoszonym przez biskupa Clemensa w marcu tego roku stwierdzono, że „dochodzenie kanoniczne zostało zakończone, a przeszłość została rozliczona. Mając już za sobą burzliwy okres, można teraz patrzeć w przyszłość, stawiając czoła nowym wyzwaniom”. Przełożony klasztoru, Bernhard Backovsky, jak donosi dr Hickson, „nie poniósł żadnych poważnych konsekwencji za swoją obiektywną porażkę w sprawie nadużyć seksualnych. Miał jedynie pozostać z dala od klasztoru 'przez odpowiedni okres czasu’, w celu poratowania zdrowia. Obecnie jest z powrotem w  klasztorze”.

Na domiar złego, kiedy biskup Clemens udał się do klasztoru w samym środku watykańskiego dochodzenia w sprawie nadużyć seksualnych, na czele którego stał, wygłosił tam homilię, w której zacytował słowa mnicha uważanego za najbardziej znanego sprawcę nadużyć seksualnych w klasztorze.

Wymienienie nazwiska sprawcy w pozytywnym kontekście, w homilii wygłoszonej w klasztorze, w którym doszło do nadużyć, wywołało oburzenie i skandal wśród ofiar nadużyć seksualnych, ich rodzin i adwokatów. Zwróciło to również uwagę na samego biskupa Clemensa.

LifeSite zapytał biskupa Clemensa, dlaczego zacytował księdza-zboczeńca, na co biskup Clemens odpowiedział, że cytowanie autora „nie mówi nic o jego osobie”, dodając, że „cytaty lub odniesienia nie są osobistymi ocenami, ale pomocnymi w nauce odnośnikami lub niezbędnymi dowodami na potwierdzenie wykorzystanych źródeł”. Można jednak przypuścić, że każdy, kto ma choć odrobinę roztropności, starannie unikałby cytowania podczas homilii głównego podejrzanego o okropne nadużycia seksualne.  

Jak dowiedzieliśmy się od Arcybiskupa Carlo Marii Viganò, a także z innych wiarygodnych źródeł, Josef Clemens, który przez 19 lat był osobistym sekretarzem kardynała Ratzingera w Kongregacji Nauki Wiary, jest aktywnym homoseksualistą. 

Clemens pracował pod kierownictwem Ratzingera jako jego sekretarz od 1984 do 2003 r., kiedy to został mianowany przez papieża Jana Pawła II podsekretarzem Kongregacji Instytutów Życia Zakonnego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego. W tym samym 2003 r. został sekretarzem Papieskiej Rady ds. Świeckich. 6 stycznia 2004 r., za czasów papieża Jana Pawła II, kardynał Ratzinger osobiście konsekrował Clemensa na biskupa. 

Przed mianowaniem biskupów, Watykan przeprowadza dochodzenie w sprawie kandydata na biskupa, aby upewnić się, czy jest on odpowiedni. W tym czasie, w 2003 r., za takie dochodzenia odpowiedzialny był Arcybiskup Carlo Maria Viganò. 

Rozmawiałem osobiście z Arcybiskupem Viganò na ten temat, który potwierdził, że to on prowadził dochodzenie w sprawie Clemensa.

„Pracując w kurii, była to moja odpowiedzialność i ja sam prowadziłem dochodzenie” – powiedział. „W tym czasie nuncjuszem w Niemczech był kardynał Giovanni Lajolo. Z informacji, które przysłał z Niemiec, wynikało, że istnieją poważne podejrzenia, iż Clemens jest praktykującym homoseksualistą. Dlatego jego opinia, aby uczynić go biskupem była negatywna. Moja opinia, jako odpowiedzialnego za personel w kurii, była również taka, że Clemens nie powinien być promowany”.

Arcybiskup Viganò wysłał swój raport do przełożonych w Watykanie, nie może jednak potwierdzić, że jego raport otrzymał papież Jan Paweł II lub kardynał Ratzinger. Viganò zauważył jednak, że powiedziano mu, iż „Ratzinger chciał, aby Clemens został awansowany pomimo informacji, które zostały mi przekazane z Niemiec”. 

Dr Hickson dowiedziała się z innego wiarygodnego źródła, że sam Ratzinger zwrócił się do kardynała Joachima Meisnera, arcybiskupa Kolonii, z pytaniem, czy mógłby przyjąć Clemensa do swojej diecezji. 

„Mogę potwierdzić” – podało źródło LifeSite, które wypowiedziało się pod warunkiem zachowania anonimowości – „że kardynał Meisner powiedział nam, że odrzucił prośbę Ratzingera o przyjęcie Clemensa w Kolonii, słowami: 'nie, z powodu homo[seksualizmu]’. On [Meisner] chciał również zaproponować Clemensowi terapię, którą ten odrzucił”.

Inne źródło w Rzymie powiedziało LifeSite: „Fakt, że Josef Clemens był i jest aktywnym homoseksualistą, jest dobrze znany wśród nas tutaj w Rzymie”. Kolejny kontakt w Rzymie był w stanie potwierdzić w oparciu o swoje własne źródła, że Clemens jest aktywnym homoseksualistą.

LifeSite skontaktowało się z biskupem Clemensem, prosząc go o skomentowanie informacji przedstawionych w tym artykule, zarówno odnoszących się bezpośrednio do jego życia osobistego, jak i do stanowiska urzędników kościelnych na jego temat.

Clemens powiedział, że twierdzenie, iż jest praktykującym homoseksualistą, „jest nieprawdą”, a później dodał, zapytany o niemoralność aktów homoseksualnych popełnianych przez księdza, „wie o tym teolog moralny, który napisał pracę doktorską z teologii moralnej”. 

Zapytany o kardynała Lajolo i Arcybiskupa Viganò oraz ich wypowiedzi, Clemens wyjaśnił, że nic mu o tym nie wiadomo. Co więcej, powiedział LifeSite, że nie będzie odpowiadał na żadne dalsze pytania: „Udzielając wam tych jasnych i jednoznacznych odpowiedzi, uważam tę sprawę za zamkniętą”. 

Prośby mediów o komentarz w sprawie biskupa Clemensa skierowane do papieża emeryta Benedykta XVI, Watykańskiego Biura Prasowego oraz kardynała Lajolo pozostały bez odpowiedzi. Archidiecezja Wiedeńska w Austrii również nie odpowiedziała na nasze prośby o komentarz, chociaż biskup Clemens twierdził, że postępował zgodnie z wiedeńską linią oceny rozmaitych przypadków nadużyć seksualnych. Opat Bernhard Backovsky również nie odpowiedział na pytania  LifeSite. 

Jest jednak jeszcze jedna ciekawa rzecz, o której wspomniał Abp Viganò. „Doniesiono mi, że kiedy Ratzinger wybrał Georga Gänsweina na swojego nowego sekretarza w 2003 r, między Gansweinem a Clemensem doszło do ostrej konfrontacji.

To, że po odsunięciu Clemensa na boczny tor dochodziło nawet do  publicznych awantur między Clemensem a Gänsweinem, odnotował w książce „W szafie Watykanu” działacz homoseksualny Frederic Martel, który napisał, że miały tam miejsce „publiczne awantury (…), na przykład odmowa George’a podania nowego numeru telefonu Josefowi [Clemensowi]; czy wreszcie nowoczesna wersja filmu Strzelanina w O.K. Corral, jakim był skandal związany z wyciekiem dokumentów znany jako Vatileaks”.

Martel łączy Clemensa z aferą Vatileaks, która – jak wielu uważa – doprowadziła do rezygnacji papieża Benedykta. 

Martel nie jest jedyną osobą, która dostrzegła związek między Clemensem a aferą Vatileaks. 

Niemiecki dziennikarz Paul Badde w czasach afery Vatileaks, 15 lipca 2012 roku, napisał w Die Welt o zazdrości Josefa Clemensa, która mogła skłonić go do zachęcenia papieskiego kamerdynera Paolo Gabriele do wykradzenia z biurka Ratzingera dokumentów, które rzuciłyby złe światło na jego nowego sekretarza Gänsweina. „Dramat w Watykanie – pisze Badde w swoim artykule – nie jest zamachem stanu ani pałacową rewolucją,  chodzi raczej o zazdrość o bycie blisko papieża”.

Jedną z osób, które według Badde są zazdrosne o bliskość Gänsweina z papieżem, jest Clemens, „któremu przez lata nie udawało się utrzymywać w tajemnicy i na wodzy niemal irracjonalnej zazdrości o swojego następcę u boku papieża. Służył Josephowi Ratzingerowi przez 19 lat. O tym, że uważa swojego następcę za „niekompetentnego współpracownika” papieża, od dawna świergotały wróble na watykańskich dachach.”

Badde stwierdził, że Clemens wraz z dwoma innymi osobami stał „przy, obok lub przed” Paolo Gabriele, kamerdynerem, który wykradł dokumenty papieskie i przekazał je dziennikarzom. 

Włoski korespondent watykański Marco Ansaldo również podchwycił tę historię i zasugerował, że część śledztwa w sprawie Vatileaks, które na wniosek papieża Benedykta prowadziło trzech kardynałów, dotyczyła również Clemensa.  

„Nawet wróble na dachach Watykanu – pisał Ansaldo w lipcu 2012 roku – wiedzą o zazdrości żywionej przez Clemensa, który w 2003 roku po wielu latach porzucił stanowisko sekretarza Ratzingera, prosząc o awans na biskupa.”

Być może to właśnie kłopoty z Clemensem skłoniły papieża Benedykta, aby w 2005 roku, w swoim pierwszym oficjalnym dokumencie jako papież, zdecydowanie powtórzyć stanowisko Kościoła, że homoseksualiści nie powinni być dopuszczani do seminariów i przyjmowani do stanu duchownego. W dokumencie tym stwierdzono, że „Kościół, głęboko szanując osoby, o których mowa, nie może dopuścić do seminarium ani do święceń tych, którzy praktykują homoseksualizm, przejawiają głęboko zakorzenione tendencje homoseksualne lub wspierają tak zwaną 'kulturę gejowską’”.

John-Henry Westen

Tłum. Sławomir Soja Źródło: Lifesitenews (May 27, 2022) – „Abp. Viganò confirms Cdl. Ratzinger’s former secretary for 19 years was homosexual”

Skończyły się słoiki z ogórkami, traktory i zatrute pierożki. A Polska w tym cyrku jest tylko klownem.

Matka Kurka https://www.kontrowersje.net/skonczyly-sie-sloiki-z-ogorkami-traktory-i-zatrute-pierozki/

Na wojnie, choćby takiej dziwnej i nie do końca przypominającej wojnę, propaganda ma swoje znaczenie. Nie bez powodu mówi się, że największe propagandy przypisane są do największych reżimów.

W czasie II Wojny Światowej mieli swoje kroniki wojenne Niemcy i ZSRR, ale ludzie rozumni nie brali za prawdę tych bredni spreparowanych pod ideologię. Skala i toporność kłamstw w końcu uodporniły ludzi i częstszą reakcją była obojętność niż autentyczne emocje. Wojna ma też to do siebie, że choćby na siłę tworzy bohaterów i tacy też się pojawiali, nie tylko na II Wojnie Światowej.

Marszałek III Rzeszy Hermann Wilhelm Göring, po 1939 roku prawdopodobnie nie zmieściłby się do samolotu, ale sławę myśliwskiego asa zbudował w czasie I Wojny Światowej. Sama postać jest odpychająca, natomiast legenda związana z jego wyczynami nie była oparta na fikcji, ale zawierała prawdziwy lotnicze wyczyny.

Jak to wyglądało, bo teraz nieco przycichło, w trakcie konfliktu na Ukrainie? Powiedzieć, że groteskowo, to trochę mało, jednak z szacunku dla prawdziwych ofiar poprzestanę na tym eufemizmie. Od samego początku powstawały bzdurne mity i chociaż dość szybko były weryfikowane, to większość ludzi nadal powtarzała propagandową sieczkę. Chyba nic nie przebije bohaterów z „Wyspy węży”, co to najpierw krzyknęli „ruskij wajennyj karabl’ idi na ch…”, potem zginęli, następnie zostali pośmiertnie odznaczeni, po czym zmartwychwstali i trafili do ruskiej niewoli, a na końcu ponownie zostali odznaczeni jako „żywi polegli”.

Mam nadzieję, że teraz dobitnie widać moje litościwe podejście do propagandy ukraińskiej, którą nazywam groteskową, chociaż człowiek niemal naturalnie ma ochotę parsknąć śmiechem. Takich historii, nie powiem z czego wziętych, jest cała lista. Jeden z pierwszych obrazów „wojennych”, które bulwersowały cały świat, to transporter opancerzony przejeżdżający na kijowskiej ulicy po dachu samochodu osobowego. Miała to być ilustracja barbarzyństwa ruskich sołdatów, tymczasem wiadomo, że żaden ruski transporter, ani inny czołg nigdy do Kijowa nie dotarł. Ukrainiec przejechał Ukraińca, prawdopodobnie w wyniku awarii sprzętu.

Nikt nigdy ze strony ukraińskiej podobnych wymysłów nie prostował, bo one służyły budowaniu morale, ale wszystko ma swoje granice. Gdy się pojawiły opowieści o czołgu ukradzionym przez „Romów”, a potem o dzielnych babciach strącających helikoptery słoikiem ogórków, wiara w siłę ukraińskiej armii i całego narodu przekroczyła granice śmieszności.

Dziś to wszystko odbija się bardzo głęboką czkawką i przygnębieniem. Postępy ruskiej armii na wschodniej Ukrainie są tak oczywiste, że nawet Zełenski przestał czarować. Ostatni wydumany mit o bohaterach z Azowstalu zakończył się upokarzającym wywieszeniem białej flagi i co gorsza ruskimi autobusami wywieziono jeńców z Azow w bliżej nieznanym, ale na pewno ruskim kierunku. Propagandą można czarować i wspierać działanie wojskowe, ale samych działań i realnej siły armii nie zastąpi nic. Przez trzy miesiące wszelkiej maści eksperci śmiali się z Ruskich, po części słusznie, ale gdy słyszałem, że parę pancerfaustów, stare migi i T72 z Polski zatrzymają jedną z większych armii świata, to uprzejmie zwracałem uwagę, że to kompletne bzdury.

Limit mitologiczny się wyczerpał i w życie wchodzi dawno ustalony plan, przyklepany przez USA, Niemcy i Francję. Putin według tych ustaleń miał sobie wziąć kawałek wschodniej Ukrainy, co właśnie robi, a Zachód udaje, że jakoś tam wspiera Zełenskiego kolejnymi dostawami granatów „obronnych”. Nie policzę ile psów na mnie wieszano, gdy pisałem o krwawym, ale tylko i wyłącznie wojennym teatrze z rozpisanym scenariuszem i rolami. Putina coś w ostatniej chwili spłoszyło i dokonał korekty, ale cała reszta to polityczna gra tych samych tłustych misiów, które mydlą oczy maluczkim za pomocą taniej propagandy i wzruszających obrazków. Chciałbym z tej groteskowej historii wyciągnąć jakiś optymistyczny morał, ale musiałbym kłamać.

Morał jest pesymistyczny, bo w tym cyrku Polska nie jest dyrektorem, ani pogromcą lwów, tylko klownem.

Czerwoni – ze wstydu

Izabela Brodacka 28 maj 2022

Proponuję państwu eksperyment myślowy. Wyobraźmy sobie, że minister kultury proponuje, żeby odwołać wszystkie koncerty podczas których wykonuje się utwory Bacha i Beethovena ponieważ Hitler dopuścił się zbrodni ludobójstwa. To, że Hitler był przywódcą Niemiec unieważnia również dzieła Kanta i Heideggera, powieści Manna i Musila. A ponieważ Strauss urodził się w Austrii raz na zawsze zabrania się wykonywania jego walców. Unieważnia się również teorię względności bo Einstein pisał po niemiecku. Jak sądzę Bach i Beethoven zeszliby do podziemia i ludzie słuchaliby ich muzyki z płyt.  Nikt nie zmusiłby nas pozbycia się powieści Manna, ani fizyków do rezygnacji z odkryć Einsteina. 

Obecnie proponuje się nam rezygnację z lektury Dostojewskiego oraz odwołanie koncertów podczas których wykonywałoby się utwory Czajkowskiego czy Skriabina tylko dlatego, że Putin jest zbrodniarzem wojennym.  Przepytywałam znajomych melomanów czy nadal będą słuchać płyt z muzyką rosyjską. Tylko jeden z nich Francuz Jean -Paul zadeklarował, że wyrzuci płyty z ukochanymi rosyjskimi kompozytorami do śmietnika. Jean-Paul to typowy przykład francuskiego lewaka kulturowego. Syn mera Wersalu, właściciel pięknej willi otoczonej murem z metalową bramą oraz posiadłości na Lazurowym Wybrzeżu oburzył się bardzo gdy kiedyś powiedziałam, że odpowiada mi obecność na ulicach Paryża karabinierów ( było to po zamachach bombowych) bo nie jestem narażona na zaczepki Arabów. Powiedział że powinno mnie cieszyć, że w tak podeszłym wieku  (miałam wówczas 30 lat) mam powodzenie i ktoś chce mieć ze mną aventure, a Arabowie  to tacy sami ludzie jak Polacy czy Francuzi. Dodam, że Jean-Paul nie wpuszczał nikogo za bramę swego domu nie tylko Arabów lecz nawet listonosza. Innym razem, kiedy krytykowałam rabunkową polską transformację ustrojową Jean- Paul oświadczył, że własność jest wartością sama w sobie, bo wspaniale reguluje stosunki społeczne  i  jest zupełnie obojętne kto jest właścicielem jakiejś fabryki czy nieruchomości. „Jeżeli to wszystko jedno kto jest właścicielem domu to dlaczego bierzesz czynsz od swoich lokatorów, od jutra ty zacznij im płacić czynsz” powiedziałam, ale tylko się roześmiał.

Wspominam to dlatego, że osoby nie znające żabojadów nie są w stanie zrozumieć jak pokrętne są ścieżki ich fascynacji ideologicznych i jak bardzo są sprzeczne z ich codziennym życiem. Jean- Paul, bogaty bourgeois który wielbi Mao, oraz Che Guevarę nigdy nie obniżył czynszu ubogim lokatorom swojej kamienicy. Teraz kiedy en vogue jest potępianie Putina wyrzuca płyty z rosyjską muzyką do kosza co  jest przecież gestem zupełnie bez znaczenia. Nie przeszkadza mu to jednak głosować na Macrona i popierać jego lawiranckiej polityki w kwestii konfliktu na Ukrainie. 

Kilka dni temu rosyjski ambasador został oblany czerwoną farbą co spotkało się z powszechną aprobatą. W czerwcu 2013 roku sędzia Anna Wielgolewska została zaatakowana tortem przez jednego z działaczy dawnej opozycji antykomunistycznej. Sąd miał podjąć decyzję, czy stan zdrowia generała Kiszczaka pozwala na kontynuowanie procesu dotyczącego pacyfikacji górników z kopalni Wujek w czasie stanu wojennego. Po ogłoszeniu decyzji o utajnieniu dalszej części procesu, kiedy sędzia zarządziła przerwę i skierowała się do wyjścia, Zygmunt Miernik rzucił w nią tortem. Początkowo został skazany przez sąd na 2 miesiące, a później w wyższej instancji już na 10 miesięcy pozbawienia wolności. Wyszedł na wolność po niecałych 6 miesiącach.  Zwykły Kowalski ma prawo cieszyć się z wybryku Miernika bo Kiszczak był jak wiadomo odpowiedzialny za śmierć górników. Państwo polskie stanęło jednak w obronie sędzi  bo wszyscy sędziowie objęci są ochroną. Gdyby każdy miał prawo manifestować niezadowolenie z wyroku obrzucając sąd zgniłymi pomidorami czy tortami państwu groziłaby anarchia. Czy jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, że premier rządu wyraziłby wówczas zadowolenie z wybryku Miernika i powiedział, że sędzia jest sama sobie winna?

W taki właśnie sposób skomentował premier Morawiecki oblanie rosyjskiego ambasadora farbą na cmentarzu. Powiedział, że ambasador jest sam sobie winien bo nie posłuchał ostrzeżenia MSZ, a składanie wieńców  na cmentarzu żołnierzy radzieckich to rosyjska prowokacja. Premier zapomniał chyba, że dyplomatom zgodnie z konwencją wiedeńską przysługuje w każdym państwie ochrona i niezależnie od tego co  premier sobie prywatnie myśli powinien ograniczyć się do wyrażenia swego ubolewania. Natomiast lewacka aktywistka i awanturnica za swój wybryk powinna odpowiadać przed sądem nawet gdyby oblała farbą tylko nielubianego sąsiada.

Zdumiewa mnie fakt, że jako uzasadnienie tych absurdalnych posunięć wszyscy od lewa do prawa powtarzają, że Rosjanie zabijają dzieci i gwałcą kobiety a poza tym kradną. Jak to mówią  górale – odkryli siekierę pod ławą.  Rosjanie   kradli, gwałcili kobiety i zabijali dzieci w 1939 roku gdy napadli na Polskę razem z hitlerowcami, a także w 1945 gdy ją wyzwalali spod hitlerowskiej okupacji i jakoś nikomu to nie przeszkadzało. Nikomu  z zainstalowanych przez sowietów komunistycznych władz i nikomu z intelektualistów też –nie oszukujmy się- zainstalowanych przez sowietów i czerpiących z tego faktu korzyści nie tylko przez całe swoje życie lecz do kolejnego pokolenia swojej progenitury. Korzyści i przywileje, które zdołali zachować pomimo wszelkich przemian sterowanych mądrością etapu. Przyjaźń do Związku Radzieckiego czy miłość do Rosji też przenieśli przez te wszystkie rewolty i zawirowania. Wraz z nienawiścią do ducha polskiego, do kościoła katolickiego i patriotyzmu. Cóż to za dziwny etap, którego mądrość  nakazuje tym wszystkim ludziom głosić obecnie  jak jeden mąż nienawiść do Rosjan i przekonywać nas o ich zbrodniczej naturze? 

Kiedyś Michnik uczył nas katechizmu. Teraz ONI – byli czerwoni, – którzy chcieli wpisać miłość do sowietów do polskiej konstytucji przekonują nas, że każdy Rosjanin nie wyłączając Dostojewskiego jest zbrodniarzem. Powinni być czerwoni ze wstydu.

Dwie części Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej

https://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=7783&Itemid=46

The Devil’s Final Battle
o. Paul Kramer i Stowarzyszenie Misjonarzy (2002)
http://www.devilsfinalbattle.com/content2.htm
Tłumaczenie Ola Gordon

ROZDZIAŁ 4 – TRZECIA TAJEMNICA

Dokładnie tak jak przepowiedziała Panna Najświętsza, II wojna światowa wybuchła za panowania Piusa XI. Do roku 1943 Józef Stalin nabrał już wprawy w likwidowaniu katolików i eksporcie światowego komunizmu z sowieckiej Rosji. W czerwcu tego roku, s. Łucja, mając 36 lat, zachorowała na zapalenie opłucnej. To bardzo zaalarmowało b-ap da Silva z Leiria -Fatima i kanonika Galamba, jego bliskiego przyjaciela i doradcę. Obaj obawiali się, że s. Łucja mogłaby umrzeć nie spisując Trzeciej Tajemnicy.

Tak przerażająca, że nie była w stanie jej zapisać

We wrześniu 1943 roku bp da Silva zasugerował jej by zapisała Tajemnicę, lecz odmówiła, gdyż nie chciała wziąć odpowiedzialności za taką inicjatywę z własnej woli. S. Łucja była bardzo zaniepokojona tym, że bez formalnego nakazu od jej biskupa, nie miała jeszcze pozwolenia od naszego Pana, żeby ujawnić Trzecią Tajemnicę. Powiedziała, że zrobi to jeśli dostanie nakaz od bp da Silva.

W połowie października 1943 roku, w czasie jej wizyty w klasztorze w Tuy, Hiszpania (około 250 mil od Fatimy i blisko granicy z Portugalią), bp da Silva wydał formalny nakaz spisania Tajemnicy s. Łucji . Wtedy s. Łucja spróbowała wykonać nakaz biskupa, ale nie była w stanie tego zrobić przez kolejne dwa i pół miesiąca.

Matka Boża nakazuje s. Łucji ujawnienie Tajemnicy
W końcu 2 stycznia 1944 roku Matka Boża pokazała się Łucji ponownie, żeby ją wzmocnić i potwierdzić, że faktycznie wolą Boga jest, by ujawniła ostatnią część Tajemnicy. Dopiero wtedy s. Łucja była w stanie pokonać lęk i spisać Trzecią Tajemnicę Fatimską [1]. Ale mimo to, nie wcześniej niż 9 stycznia 1944 roku s. Łucja napisała następującą wiadomość do biskupa da Silva, informując go o tym, że Tajemnica w końcu została spisana:

Napisałam to o co mnie prosiłeś; Bóg chciał mnie trochę wypróbować, ale w końcu taka była faktycznie Jego wola: (tekst) jest w zaklejonej kopercie, a [zaklejona koperta] jest w dziennikach. . .” [2]

Pojedyncza kartka papieru

W ten sposób stało się natychmiast oczywiste, że Tajemnica składała się z dwóch dokumentów: jeden w zaklejonej kopercie, a drugi w dziennikach s. Łucji. (Z jakiego innego powodu miałaby przekazać dziennik, jak również zaklejoną kopertę?) Teraz skupimy się na tym, co było zaklejone w kopercie.

Łucja była nadal tak ogarnięta lękiem z powodu treści Tajemnicy, że chciała przekazać ją w zaklejonej kopercie (razem z dziennikiem) i tylko biskupowi, żeby ten dostarczył ją bp da Silva. 17 czerwca 1943 roku s. Łucja opuściła Tuy, przekroczyła rzekę Minho i przybyła do Asilo Fonseca, gdzie abp-owi Manuelowi Maria Ferreira da Silva (arybiskup Gurza) przekazała dziennik, w który włożyła kopertę zawierającą Tajemnicę.

Tego samego dnia abp da Silva dostarczył Tajemnicę bp-owi José Alves Correia da Silva (biskup Leiria) w jego wiejskim domu niedaleko Braga. Następnie biskup Leiria zabrał Tajemnicę do Pałacu Biskupiego w Leiria. Te szczegóły będą bardzo ważne ze względu na to, co przedstawiono w watykańskim komentarzu na temat Trzeciej Tajemnicy, ostatecznie opublikowanym 26 czerwca 2000 roku.

Od początku jednomyślnym świadectwem było, że Trzecia Tajemnica napisana jest w formie listu na jednej kartce papieru. Ojciec Joaquin Alonso (oficjalny archiwista dokumentów nt objawień fatimskich) mówi, że obydwoje, s. Łucja i kard. Ottaviani oświadczyli, że Tajemnica była spisana na pojedynczej kartce papieru.

Łucja mówi, że spisała ją na kartce papieru. Kard. Ottaviani, który ją przeczytał, mówi to samo: “Napisała to na kartce papieru. . .” [3]

Kard. Ottaviani, jako prefekt Kongregacji ds. Doktryny Kościoła i Wiary w roku 1967, powiedział, że przeczytał Trzecią Tajemnicę i że napisana była na pojedynczej kartce papieru. Zeznał to 11 lutego 1967 roku, na konferencji prasowej podczas spotkania Papieskiej Akademii Maryjnej w Rzymie.

Kard. Ottaviani stwierdził:

I wtedy co ona [Łucja] zrobiła by spełnić wolę Panny Najświętszej? Napisała na kartce papieru, po portugalsku, to o co poprosiła ją Święta Dziewica. . .” [4]

Kard. Ottaviani jest świadkiem tego faktu. Na tej samej konferencji prasowej oświadcza:

Ja, który miałem łaskę i dar przeczytania tekstu Tajemnicy – chociaż również uznaję zachowanie tajemnicy, ponieważ jestem zobowiązany do zachowania Tajemnicy. . .” [5]

Mamy także zeznanie bp Venciano, który wtedy był biskupem pomocniczym Leiria-Fatima, że w połowie marca 1957 roku dostał nakaz od bp da Silva przyniesienia kopii wszystkich pism s. Łucji – łącznie z oryginałem Trzeciej Tajemnicy – do nuncjusza apostolskiego w Lizbonie w celu przeniesienia ich do Rzymu. Przed przyniesieniem pism Łucji nuncjuszowi, bp Venencio spojrzał na kopertę zawierającą Trzecią Tajemnicę trzymając ją pod światło i zobaczył, że Tajemnica była “napisana na małej kartce papieru” [6]. Ojciec Michel najpierw określa charakter tego świadectwa:

Ale dzięki ujawnieniom biskupa Venencio, ówczesnego biskupa pomocniczego Leiria i blisko związanego z tymi wydarzeniami, teraz mamy wiele wiarygodnych faktów, których postaramy się nie zaniedbywać. Sam otrzymałem je z ust biskupa Venencio 13 lutego 1984 roku w Fatimie. Były biskup Fatimy powtórzył mi, niemal słowo w słowo, to co już powiedział wcześniej o. Caillon, który zdał bardzo szczegółową relację o tym na swoich konferencjach [7].

Poniżej świadectwo biskupa Venancio, według ojca Michela:

Bp Venancio zrelacjonował, że kiedy był sam, wziął wielką kopertę z Tajemnicą i próbował przez nią zobaczyć jej zawartość. W dużej kopercie biskupa zauważył mniejszą kopertę, tę od Łucji, i wewnątrz tej koperty ‘zwykłą kartkę papieru’ z marginesami po obu stronach szerokości 3 /4 centymetra. Zadał sobie trud zapamiętania wymiarów wszystkiego. A zatem finałowa treść Tajemnicy Fatimskiej napisana była na małej kartce papieru [8].

To świadectwo dalej mówi, że ta pojedyncza kartka papieru składała się z około 20-25 linijek tekstu. W tym punkcie świadectwa s. Łucji, kard. Ottaviani, bpa Venencio, o. Alonso, o. Michela i o. François, wszystkie się zgadzają:

. . . jesteśmy tylko tak pewni, że 20 lub 25 linijek trzeciej Tajemnicy. . . [9]

Ostateczna Tajemnica Fatimska, napisana na małej kartce papieru, zatem nie jest bardzo długa. Prawdopodobnie 20 do 25 linijek. . .[10]

Bp Venancio spojrzał na kopertę [zawierającą Trzecią Tajemnicę] trzymając ją pod światło. Wewnątrz zobaczył małą kartkę którą dokładnie zmierzył. A zatem wiemy, że Trzecia Tajemnica nie jest bardzo długa, prawdopodobnie 20 do 25 linijek. . .” [11]

Napisana w formie listu

Równie jasne jest to, że Trzecia Tajemnica była napisana w formie listu do bpa da Silva. Sama s. Łucja mówi, że Trzecia Tajemnica napisana była jako list. O tym mamy spisane świadectwo o. Jongena, który 3-4 lutego 1946 roku przesłuchiwał s. Łucję w następujący sposób:

‘Już ujawniłaś dwie części Tajemnicy. Kiedy będzie czas na trzecią część?” Już przekazałam trzecią część w liście do biskupa Leira’ odpowiedziała [12].

Następnie mamy stanowcze słowa kanonika Galamba:

Kiedy biskup odmówił otwarcia listu, Łucja wymogła na nim obietnicę, że zostanie on na pewno otwarty i przeczytany światu albo po jej śmierci, albo w roku 1960, zależnie od tego co nastąpi wcześniej [13].

Do ujawnienia światu w roku 1960

Dlaczego rok 1960? Kard. Ottaviani zapytał ją dlaczego nie można otworzyć go przed 1960. Powiedziała mu “ponieważ wtedy będzie wydawał się bardziej zrozumiały (mais claro)”.

S. Łucja wymogła na biskupie Leiria -Fatimy obietnicę, że Tajemnica zostanie odczytana światu po jej śmierci, ale nie wcześniej niż w roku 1960, “ponieważ tak życzy sobie Matka Boża” [14]. I od kanonika Barthasa:

Ponadto, to [Trzecia Tajemnica] wkrótce będzie znane, bo s. Łucja potwierdza, że wolą Matki Bożej jest, że można ją opublikować na początku 1960 roku”.

To świadectwo wprowadza trzeci istotny fakt dotyczący Tajemnicy: że ma być ujawniony w roku 1960. Faktycznie, w lutym 1960 roku patriarcha Lizbony deklaruje:

Bp da Silva włożył (kopertę zaklejoną przez Łucję) do innej koperty, na której napisał, że list ma być otwarty przez niego, bpa José Correia da Silva, jeśli będzie żył, a jeśli nie, przez kardynała patriarchę Lizbony w roku 1960 [15].

Ojciec Alonso mówi:

Inni biskupi również mówili – i z autorytetem – o roku 1960 jako dacie wskazanej dla otwarcia słynnego listu. A zatem, kiedy ówczesny tytularny biskup Taiva i biskup pomocniczy Lizbony zapytał Łucję kiedy miała być otworzona Tajemnica, zawsze otrzymywał taką sama odpowiedź: w roku 1960 [16].

I w roku 1959 biskup Venancio, nowy biskup Leiria oświadczył:

Uważam, że list nie zostanie otwarty przed 1960. S. Łucja poprosiła, że nie powinien być otwarty przed jej śmiercią, ani przed rokiem 1960. Teraz mamy 1959 i s. Łucja jest w dobrym zdrowiu [17].

W końcu mamy informację z Watykanu z 8 lutego 1960 (wydaną w komunikacie przez portugalską agencję informacyjną ANI), odnośnie decyzji ukrycia Tajemnicy – dokument do którego wrócimy w Rozdziale 6. Informacja Watykanu mówi:

. . . jest najbardziej prawdopodobne, że nigdy nie zostanie otwarty list, w którym s. Łucja spisała słowa przekazane przez Matkę Bożą jako tajemnicę trojgu pastuszkom z Cova da Iria [18].

Do tej pory wszystkie dowody pokazują, co następuje: tajemnica spisana w formie listu na pojedynczej kartce papieru, składająca się z 20-25 linijek rękopisu, z 3 /4 cm marginesami po obu stronach; tajemnica ma być ujawniona nie później niż w roku 1960, a w tym roku szczególnie, ponieważ wtedy “będzie dużo bardziej zrozumiała (mais claro)”.

To ten dokument biskup Venancio przekazał nuncjuszowi papieskiemu, który następnie przekazał go do Świętego Oficjum (teraz znanego jako Kongregacja ds. Doktryny Wiary) w 1957 roku:

Przybywając do Watykanu 16 kwietnia 1957 roku, Tajemnica zapewne została umieszczona przez papieża Piusa XII w jego biurku, w małym drewnianym pudełku, z napisem Secretum Sancti Officii (Tajemnica Świętego Oficjum) [19].

Warto zauważyć, że papież był szefem Świętego Oficjum, zanim Paweł VI zreorganizował Watykan w 1967 roku. Dlatego właściwe papież zatrzymał Trzecią Tajemnicę u siebie w pudełku z napisem “Tajemnica Świętego Oficjum”. Ponieważ papież był szefem Świętego Oficjum, pudełko to stanowiło część archiwum Świętego Oficjum. Zapamiętajmy te kluczowe fakty do późniejszego ich rozważenia.

Przepowiednia apostazji w Kościele

Co z treścią Tajemnicy? Wracamy teraz do wymownego wyrażenia “W Portugalii zawsze zostanie zachowany dogmat wiary itd.”, które, jak napisaliśmy w poprzednim rozdziale, pokazuje się na końcu integralnego tekstu pierwszych dwu części Wielkiej Tajemnicy w Czwartym Dzienniku Łucji.

W tym miejscu musimy rozważyć istotne świadectwo o. Josepha Schweigla, któremu papież Pius XII powierzył tajną misję przesłuchania s. Łucji w kwestii Trzeciej Tajemnicy. Zrobił to 2 września 1952 roku w Klasztorze Karmelickim w Coimbra. Po powrocie do Rzymu, o. Schweigl udał się do swojej rezydencji w Russicum i następnego dnia powiedział koledze:

Nie mogę nic ujawnić z tego co się dowiedziałem w Fatimie na temat Trzeciej Tajemnicy, ale mogę powiedzieć, że składa się z dwóch części: jedna dotyczy papieża; druga logicznie (choć nie mogę nic powiedzieć) musi być kontynuacją słów: “W Portugalii zawsze zostanie zachowany dogmat wiary itd.” [20]

W ten sposób mamy potwierdzenie wniosku, że jedna część Tajemnicy faktycznie jest kontynuacją wyrażenia, którego zakończenia Watykan jeszcze nie ujawnił: “W Portugalii zawsze zostanie zachowany dogmat wiary itd.”

To zakończenie potwierdza wielu innych świadków, łącznie z tym poniżej:

Ojciec Fuentes

26 grudnia 1957 roku o. Fuentes przeprowadził wywiad z s. Łucją. Opublikowano go z imprimatur arcybiskupa Sancheza z Veracruz, Meksyk. Wtedy s. Łucja powiedziała o. Fuentesowi między innymi:

Ojcze, Panna Najświętsza jest bardzo smutna, bo nikt nie zwrócił uwagi na Jej przekaz, ani nikt dobry, ani zły. Dobrzy nadal żyją na swój sposób, nie przywiązując żadnego znaczenia do Jej przekazu. Źli, nie dostrzegając spadającej na nich kary Boga, nadal prowadzą grzeszne życie, nawet nie myśląc o tym przekazie. Ale wierz mi, ojcze, Bóg ukarze świat i to w straszny sposób. Kara z nieba jest nieuchronna.

Ojcze, ile zostało czasu do roku 1960? Będzie to bardzo przykre dla każdego, ani jeden człowiek nie będzie się cieszył, jeśli wcześniej świat nie będzie się modlił i nie odprawi pokuty. Nie mogę ujawnić żadnych innych szczegółów, gdyż nadal jest to tajemnica. . .
To jest Trzecia część Orędzia Matki Bożej, która pozostanie tajemnicą do roku 1960.
Powiedz im, ojcze, że wiele razy, Matka Najświętsza mówiła moim kuzynom Franciszkowi i Hiacyncie, a także mnie, że wiele narodów zniknie z powierzchni ziemi. Powiedziała, że Rosja stanie się narzędziem kary wybranym przez niebo, żeby ukarać świat, jeśli wcześniej nie zdobędziemy nawrócenia dla tego nieszczęsnego narodu.

Ojcze, szatan ma ochotę zaangażować się w decydującą bitwę z Panną Najświętszą. I on wie co najbardziej ubliża Bogu, i co w krótkim czasie przysporzy mu największej liczby dusz. Dlatego szatan robi wszystko by zdobyć poświęcone Bogu dusze, bo w ten sposób odniesie sukces, poprzez opuszczenie dusz przez ich przywódców, żeby łatwiej było mu je zdobyć.

Tym co trapi Niepokalane Serce Maryi i Serce Jezusa to odchodzenie religijnych i konsekrowanych dusz. Szatan wie o tym, że religijni i księża, którzy odchodzą z pięknego powołania, wciągają wiele dusz do piekła. . . Szatan chce przejąć konsekrowane dusze. Próbuje korumpować je żeby uśpić dusze świeckich i przez to doprowadzić je do ostatecznej zatwardziałości [21].

Ojciec Alonso

Przed śmiercią w roku 1981, o. Joaquin Alonso, który przez 16 lat był oficjalnym archiwistą Fatimy, zeznał co następuje:

Dlatego jest całkowicie prawdopodobne, że tekst w sposób konkretny odnosi się do kryzysu wiary w Kościele i do zaniedbywania przez samych pasterzy [i] walk wewnętrznych we wnętrzu Kościoła i niebezpiecznego pastoralnego zaniedbywania przez wyższą hierarchię [22].

W okresie poprzedzającym wielki triumf Niepokalanego Serca Maryi, wydarzą się straszne rzeczy. To one stanowią treść trzeciej części Tajemnicy. Co to za rzeczy? Jeśli ‘w Portugalii dogmat wiary zawsze zostanie zachowany,’. . . to z tego można wywnioskować, że w innych częściach Kościoła dogmaty te mają być ukrywane albo nawet w ogóle zgubione [23].

Czy nieopublikowany tekst mówi o konkretnych sytuacjach? Bardzo możliwe, że mówi nie tylko o prawdziwym kryzysie wiary w Kościele w tym przejściowym okresie, ale tak jak na przykład tajemnica La Salette, jest więcej odniesień do wewnętrznych walk katolików, czy odchodzeniu księży i osób religijnych. Być może to odnosi się do słabości wyższej hierarchii Kościoła. W tym przypadku nic z tego nie jest dziwne w porównaniu z innymi przekazami jakie miała w tej sprawie s. Łucja [24].

Kardynał Ratzinger

11 listopada 1984 roku, kard. Ratzinger, szef Kongregacji Doktryny Wiary, udzielił wywiadu czasopismu Jesus, wydawanemu przez Siostry Paulinki [Pauline Sisters]. Wywiad zatytułowany jest “Here is Why the Faith is in Crisis” [Oto dlaczego ma miejsce kryzys wiary], i został opublikowany z wyraźnym pozwoleniem kardynała. Kardynał przyznaje w nim, że kryzys wiary wpływa na Kościół na całym świecie. W tym kontekście ujawnia, że przeczytał Trzecią Tajemnicę, i że Tajemnica mówi o “niebezpieczeństwie zagrażającym wierze i życiu chrześcijanina, a tym samym (życiu) świata”.

W ten sposób kardynał potwierdza tezę o. Fuentesa, że Tajemnica dotyczy powszechnej apostazji w Kościele. Kardynał mówi w tym samym wywiadzie, że Tajemnica również odnosi się do “znaczenia Novissimi [czasy ostateczne / ostatnie rzeczy]“, oraz że “Jeśli to nie jest publikowane, przynajmniej teraz, to w celu uniknięcia pomylenia proroctwa religijnego z sensacjonalizmem. . .” Dalej kardynał ujawnia, że “sprawy zawarte w ‘Trzeciej Tajemnicy’ zgadzają się z tym co ogłoszono w Piśmie Świętym i wielokrotnie mówiono w wielu objawieniach maryjnych, a przede wszystkim w Fatimie. . .” [25]

Biskup Amaral

Z kard. Ratzingerem zupełnie zgadza się bp Amaral – trzeci biskup z Fatimy. W przemówieniu wygłoszonym w Wiedniu, Austria, 10 września 1984 roku, powiedział co następuje:

Jej treść odnosi się tylko do naszej wiary. Utożsamianie [Trzeciej] Tajemnicy z katastroficznymi zapowiedziami czy holokaustem nuklearnym, to zniekształcanie znaczenia Orędzia. Utrata wiary na kontynencie jest gorsza niż unicestwienie narodu; i prawdą jest, że w Europie wiara ciągle zanika [26].

Kardynał Oddi

17 marca 1990 roku kard. Oddi przedstawił następujące świadectwo włoskiemu dziennkarzowi Lucio Brunelli z czasopisma Il Sabato:

To [Trzecia Tajemnica] nie ma nic wspólnego z Gorbaczowem. Panna Najświętsza ostrzegała nas przed apostazją w Kościele.

Kardynał Ciappi

Do tych świadków należy dodać świadectwo kard. Mario Luigi Ciappi, który był nikim innym jak osobistym teologiem papieża Jana Pawła II. W osobistej korespondencji z prof. Baumgartnerem z Salzburga, kard. Ciappi ujawnił:

W Trzeciej Tajemnicy jest przepowiedziane, między innymi, że wielka apostazja w Kościele rozpocznie się od samej góry [27].

Wszystkie te świadectwa są zgodne z powtarzanymi wypowiedziami samej s. Łucji – nie tylko do o. Fuentesa, co wykazaliśmy powyżej, ale do wielu innych wiarygodnych świadków.

Chociaż zobowiązana do zachowania tajemnicy w kwestii dokładnej treści Trzeciej Tajemnicy, jej wypowiedzi do wiarygodnych świadków są pełne odniesień do duchownych “ogłupianych fałszywą doktryną”; do “diabiolicznej dezorientacji” dotykającej “tak wielu osób zajmujących odpowiedzialne stanowiska” w Kościele; do “księży i dusz konsekrowanych”, które “są tak oszukiwane i sprowadzane na manowce”, ponieważ szatanowi udało się przemycić zło pod przykrywką dobra. . . prowadząc do błędu i oszukiwania dusz przez osoby mające dużą odpowiedzialność ze względu na zajmowane przez nie stanowiska. . . One są ślepcami prowadzącymi innych ślepców”  itd. [28]

Pius XII potwierdza przepowiednię apostazji w Tajemnicy

Ale być może najbardziej niezwykłe świadectwo ze wszystkich w tej kwestii, chociaż o pośrednim znaczeniu, należy do kard. Eugenio Pacelli, zanim został papieżem Piusem XII i kiedy nadal był watykańskim sekretarzem stanu w czasie panowania papieża Piusa XI.

Wypowiadając się nawet zanim s. Łucja spisała Trzecią Tajemnicę, przyszły Pius XII wypowiedział zdumiewające proroctwo o nadchodzącym przewrocie w Kościele:

Niepokoją mnie przekazy Matki Bożej do Łucji z Fatimy. Ta uporczywość Maryi [mówiącej] o niebezpieczeństwach zagrażających Kościołowi jest boskim ostrzeżeniem przed samobójstwem zmiany w jego wierze, liturgii, teologii i duszy. . . Wokół mnie słyszę innowatorów chcących rozebrać Świętą Kaplicę, zniszczyć uniwersalny płomień Kościoła, odrzucić jego ornamenty i uczynić go winnym za jego przeszłość historyczną.

Biograf Piusa XII, kard. Roche, napisał, że w tym momencie rozmowy, jak mówi książę Galeazzi, “spojrzenie papieża, widziane przez szkła jego okularów, stało się nadnaturalne, i z tego wysokiego i szczupłego ciała emanowała nieodparta siła mistyczna”. I wtedy Pius XII powiedział (w odpowiedzi na sprzeciw ze strony kardynała z kurii):

Nadejdzie dzień kiedy cywilizowany świat wyprze się swojego Boga, kiedy Kościół zwątpi tak jak zwątpił Piotr. Kościół będzie kuszony by uwierzył, że człowiek stał się Bogiem. W naszych kościołach, chrześcijanie na próżno będą szukać czerwonego światełka gdzie oczekuje na nich Bóg. Tak jak Maria Magdalena, płacząc przed pustym grobem, będą pytać “Dokąd Go zabrali?” [29] [I dokładnie tak się stało – przeważnie na próżno szukamy w bóżnicach, zwanych szyderczo kościołami, czerwonego światełka… choć jeszcze widać je tu i ówdzie, zepchnięte gdzieś na bok – admin]

Dosyć niezwykłe jest to, żeby przyszły papież nawiązywał tą pozornie nadprzyrodzoną intuicją nadchodzącego zniszczenia Kościoła szczególnie do “przekazów Matki Bożej dla s. Łucji” i “tej uporczywości Maryi w kwestii niebezpieczeństw zagrażających Kościołowi”. Przepowiednia byłaby całkowicie niepotrzebna gdyby opierała się na pierwszych dwu częściach Wielkiej Tajemnicy, które nie wspominają o takich rzeczach jak “samobójstwo zmiany wiary, liturgii, teologii i duszy Kościoła” czy “innowatorach chcących rozebrać Świętą Kaplicę, zniszczyć uniwersalny płomień Kościoła, odrzucić jego ornamenty i uczynić go winnym za jego przeszłość historyczną”. W pierwszych dwu częściach nie ma też żadnej wskazówki o tym, że “w naszych kościołach chrześcijanie na próżno będą szukać czerwonego światełka, gdzie oczekuje na nich Bóg”.

Skąd przyszły papież Pius XII mógłby wiedzieć te rzeczy? Jeśli nie z nadprzyrodzonej intuicji, to z bezpośredniej wiedzy, że pewna nieujawniona część “przekazów Najświętszej Panny dla s. Łucji z Fatimy” ujawniała te przyszłe wydarzenia w Kościele.

Mówiąc krótko, każde świadectwo odnoszące się do treści Trzeciej Tajemnicy, od roku 1944 do co najmniej 1984 (daty wywiadu Ratzingera), potwierdza to, że wskazuje ona na katastroficzną utratę wiary i dyscypliny w Kościele, reprezentując przełom dla sił zjednoczonych od dawna przeciwko niemu – “innowatorów”, których przyszły papież Pius XII słyszał “wokół siebie”, wołających o rozbiór Świętej Kaplicy i zmiany w katolickiej liturgii i teologii.

Papież Pius XII ujawnił, że w Orędziu Fatimskim Matka Boża ostrzegła Kościół przed “samobójstwem zmiany wiary, liturgii, teologii i duszy Kościoła”. Wyjaśniamy to w dalszej części książki.

Jak wykażemy później, ten przełom rozpoczął się w roku 1960, dokładnie w roku, kiedy (jak nalegała s. Łucja) powinna zostać ujawniona trzecia część Tajemnicy. Ale zanim powrócimy do tego proroczego roku, kiedy miała początek wielka zbrodnia o której mówimy, należy najpierw omówić motyw poprzedzający tę zbrodnię. Podejmiemy się to zrobić.

________________________________________
Przypisy

1. “Cała prawda o Fatimie – t.III: Trzecia Tajemnica” (ang. przekład, Immaculate Heart Publications, Buffalo, NJ, 1990) s. 47.
2. Ibid.
3. o. Joaquin Alonso, “La Verdad sobre el Secreto de Fatima” [Prawda o Tajemnicy Fatimskiej], (Centro Mariano, Madryt, Hiszpania, 1976) s. 60. Zob. także o. Michel, “Cała prawda o Fatimie – t. III, s. 651.
4. “Cała prawda o Fatimie” – t.III, s. 725.
5. Ibid., s. 727.
6. o. François de Marie des Anges, “Fatima: Tragedy and Triumph” [Fatima: tragedia i triumf], (Immaculate Heart Publications, Buffalo, Nowy Jork, USA, 1994) s. 45.
7. “Cała prawda o Fatimie” – t. III, s. 480.
8. Ibid ., s. 481.
9. Ibid., s. 626.
10. “Fatima: tragedia i triumf”, s. 45.
11. Brat Michael ze Świetej Trójcy, “The Secret of Fatima … Revealed” [Tajemnica fatimska. . . ujawniona], (Immaculate Heart Publications, Buffalo, Nowy Jork, USA.) s. 7.
12. “Revue Mediatrice et Reine”, październik 1946, s. 110-112. Zob. także “Cała prawda o Fatimie” –t. III, s. 470.
13. o. Alonso, “Prawda o Tajemnicy Fatimskiej”, s. 46-47. Zob. także “Cała prawda o Fatimei” – t. III, s. 470.
14. Barthas, “Fatima, merveille du XXe siècle” [Fatima, cud XX wieku], s. 83. Fatima-editions, 1952. Należy zauważyć, że kanonik Barthas opublikował te relację po zdobyciu przywileju spotkania znowu z s. Łucją, 15 października 1950 roku, w towarzystwie kard. Bryanta, OMMI, wikariusza apostolskiego Athabasca-Mackenzie. Zob. “Cała prawda o Fatimie” – t. III, s. 472.
15. Novidades, 24.02.1960, cyt. przez La Documentation Catholique, 19.06.1960, kol. 751. Zob. także “Cała prawda o Fatimie” – t. III, s. 475.
16. o. Alonso, “Prawda o Tajemnicy Fatimskiej”, s. 46. Zob. także “Cała prawda o Fatimie” – t. III, s. 475.
17. Ibid., s. 45. Zob. także “Cała prawda o Fatiimie” – t. III, s. 478
18. “Cała prawda o Fatimie” – t. III, s. 578-579.
19. “Fatima, tragedia i triumf”, s. 45.
20. “Cała prawda o Fatimie” – t. III, s. 710.
21. Angielski przekład wywiadu s. Łucji z o. Fuentesem z książki o. Michela “Cała prawda o Fatimie” – t.III, s. 503-508. O. Michel wyjaśnia, że tekst pochodzi z książki badacza Fatimy o. Joaquina Alonso “Prawda o Tajemnicy Fatimskiej” (s. 103-106). Ten wywiad o. Fuentesa z s. Łucją opublikowano z imprimatur abpa Sancheza z Veracruz, Meksyk.
22. “Cała prawda o Fatimie” – t. III, s. 704.
23. Ibid., s. 687.
24. Ibid., s. 705-706.
25. o. Michel ze Świętej Trójcy, “Cała prawda o Fatimie” – t. III, s. 822-823. Zob. także czasopismo Jesus, 11.11.1984, s. 79. Zob. także The Fatima Crusader, Nr 37, lato 1991, s. 7.
26. Fatima, tragedia i triumf, s. 243-244. Zob. także o. Michel ze Świętej Trójcy, Cała prawda o Fatimie – t. III, s. 676.
27. Zob. o. Gerard Mura, The Third Secret of Fatima: Has It Been Completely Revealed? [Trzecia Tajemnica Fatimska: czy ujawnono ją w całosci?], czasopismo Catholic, (Transalpine Redemptorists, Orkady, Szkocja, W Brytania), marzec 2002.
28. Te cytaty pochodzą z różnych listów s. Łucji napisanych na początku lat 1970 do dwojga swoich bratanków-księży, i innych znanych jej osób religijnych. Zob. Cała prawda o Fatimei – t. III, s. 754-758.
29. Roche, Pie XII Devant L’Histoire, . 52-53.

Bohaterstwo wiary w to, że bitwa zostanie wygrana przez Matkę Bożą. Lepanto a my.

Auxilium Christianorum – Plinio Corrêa de Oliveira

https://www.bibula.com/?p=134216 28 maj 2022

Opisy bitwy pod Lepanto oparte na ówczesnych kronikach katolickich nie wspominają o ważnym fakcie, który można znaleźć w źródłach muzułmańskich. Te ostatnie podają, że w pewnym momencie bitwy, gdy wojskom katolickim groziła klęska, flota turecka ujrzała na niebie majestatyczną i straszną Panią. Patrzyła na nich tak groźnym wzrokiem, że nie mogli tego znieść, stracili odwagę i uciekli.

Tocząca się bitwa była największą bitwą morską w historii, a całe chrześcijaństwo w zrozumiałym napięciu oczekiwało na jej wynik. W pewnym sensie to właśnie tam decydowała się przyszłość Europy. Protestantyzm spowodował pęknięcie w chrześcijaństwie, a wszędzie wybuchały wojny religijne.

Ponieważ wojska chrześcijańskie były potrzebne na różnych frontach, państwa katolickie prawdopodobnie nie byłyby w stanie stawić czoła inwazji muzułmanów na południowe Włochy, co byłoby normalną konsekwencją przegranej bitwy pod Lepanto.

Gdyby Włochy zostały zaatakowane,  papież byłby zmuszony opuścić państwo papieskie, aby uniknąć dostania się do niewoli. Najprawdopodobniej nikt nie zdołałby powstrzymać naporu Turków na Europę Zachodnią.

W tej ogromnej bitwie brały udział trzy potęgi katolickie: Hiszpania, najpotężniejsze państwo tamtych czasów; Wenecja, która była bardzo bogata i dysponowała wówczas znacznymi siłami morskimi, oraz Genua. Była też mała flota papieska – to były całe siły materialne, jakie  papież Pius V mógł zebrać, aby stawić czoła wspólnemu wrogowi.

W takiej atmosferze ogólnego napięcia rozegrała się ta bitwa. Opisy z tamtych czasów mówią o tym, jak straszna była to bitwa. Katoliccy żołnierze wskakiwali na muzułmańskie okręty, Turcy wchodzili na katolickie – jedna strona zabijała drugą, dokonując ogromnej rzezi. Statki tonęły tu i tam; żołnierze i rycerze w zbrojach unosili się na krótko na wzburzonych wodach, po czym zapadali się w głębiny, by spotkać śmierć. Ryczały armaty, ponad wrzawą słychać było okrzyki wściekłości i rozpaczy; wszędzie panował straszliwy zgiełk i ogromny chaos.

Wśród tego całego zamieszania dwóch ludzi modliło się do Matki Bożej, aby dała zwycięstwo katolikom. Na wzburzonych wodach pod Lepanto był to Don Juan z Austrii, dowódca katolickiej Armady; a w Rzymie był to Św. Pius V.

Można sobie wyobrazić, jak głębokiego opanowania i ogromnej samokontroli wymagało aby  w kulminacyjnym momencie bitwy, pośród walczących ludzi, potrafić jednak dostrzec ogólny obraz sytuacji i i zauważyć, że sprawy idą w złym kierunku, mimo że żołnierze katoliccy walczyli jak najlepiej potrafili.

 Pamiętając jednak o nauce naszej wiary,  Don Juan postanowił walczyć do ostatniego tchnienia za sprawę chrześcijaństwa, wciąż mając nadzieję na interwencję Matki Bożej. Oznacza to, że  człowiek ten  ufał wbrew wszelkiej ufności. Wbrew wszelkim ludzkim okolicznościom, oczekiwał interwencji Matki Bożej.

I rzeczywiście, Matka Boża interweniowała. Pojawiła się na niebie, aby zagrozić wrogowi, a mahometańska flota uciekła. Jednak katoliccy żołnierze Jej nie widzieli. Im się nie ukazała. Katolicy mieli tę zasługę, że praktykowali ślepą ufność, czysty akt wiary. Dopiero gdy wróg doniósł później o cudzie, zrozumieli, że pomogła im w najgorszej godzinie.

Rycerze katoliccy, zwłaszcza ci, którzy byli dowódcami i zdawali sobie sprawę z ogólnego  przebiegu bitwy, musieli poważnie myśleć o tym, że w wyniku klęski albo zginą, albo zostaną wzięci do niewoli i oddani Turkom.  Ufali jednak Matce Bożej, że uchroni Ona sprawę chrześcijańską przed zagładą. Była to ogromna ufność z ich strony.

W tym samym czasie Św. Pius V modlił się w Watykanie. Brał też w którymś momencie  udział w spotkaniu na temat watykańskich kwestii finansowych, co było bardzo ważne, ponieważ oznaczało grzech śmiertelny, gdyby ktoś ukradł pieniądze z Kościoła. Z tego też powodu Św. Pius V musiał uważnie analizować dane liczbowe, aby nie stać się współwinnym takiego grzechu.

Nagle wstał, prawdopodobnie pod wpływem nadprzyrodzonego natchnienia, i podszedł do okna pokoju, aby odmówić Różaniec. Podczas modlitwy otrzymał objawienie, że Don Juan z Austrii wygrał bitwę. Wrócił do stołu i powiedział: „Nie czas na rozmowy o interesach; naszym wielkim zadaniem jest obecnie dziękczynienie Bogu za zwycięstwo, które właśnie dał katolickiej Armadzie”.

Wieść o papieskim objawieniu rozeszła się po całym Rzymie i lud zaczął świętować. Niektórzy mogli wątpić w to objawienie i pytać: „Czy to rzeczywiście prawda?”.

Po kilku dniach przybył posłaniec, który zdał oficjalny raport. Papież wysłuchał relacji z uwagą, bez emocji, ze zwykłą sobie dostojnością i życzliwością. Następnie w Rzymie obchodzono wielkie święto, biły dzwony we wszystkich kościołach Wiecznego Miasta. Z Rzymu wieść o tym rozeszła się po całej Italii, a potem do całego chrześcijaństwa. Tak wyglądała wielka radość z powodu zwycięstwa pod Lepanto.

Czy płynie z tego jakaś nauka dla nas?

Na czym polegał największy heroizm rycerzy biorących udział w bitwie pod Lepanto? Nie była to odwaga stawienia czoła Turkom. Oczywiście, aby stawić czoła wrogom w bitwie, trzeba mieć odwagę, ale taką odwagę można znaleźć we wszystkich bitwach w historii. Moim zdaniem największym bohaterstwem katolików, którzy walczyli pod Lepanto, było bohaterstwo wiary w to, że bitwa zostanie wygrana przez Matkę Bożą w chwili, gdy wszystko wydawało się stracone.

Ten akt zaufania nie był aktem nierozważnym czy nieroztropnym, rodzajem rezygnacji z przyjęcia tego, co się wydarzy. Był to akt wierności pewnemu wewnętrznemu głosowi łaski, który zapraszał każdego do zawierzenia i modlitwy, aby Ona dała zwycięstwo.

Szczytny cel na przestrzeni dziejów często znajduje się w sytuacji podobnej do tej, w jakiej znaleźli się katolicy pod Lepanto. Po ludzku rzecz biorąc, wszystko wydaje się stracone, ale Matka Boża wkłada w nasze dusze nadzieję, że wygra bitwę dla większej chwały Bożej. Trzeba więc zaufać temu głosowi wbrew wszelkim prawdopodobieństwom i  przeciwieństwom.

Niejednokrotnie porażka wydaje się nieunikniona, a pokusa każe mówić: „Obiecała, ale tak się nie stało. Wręcz przeciwnie, jest jeszcze gorzej”. Prawdziwe bohaterstwo polega na tym, by ufać nawet w najgorszych okolicznościach. Oznacza to odmowę ulegnięcia pokusie i odpowiedzenie: „Im gorzej się dzieje, tym bliżej jesteśmy Jej interwencji, ponieważ Matka Boża nie kłamie, a ja wiem, że ten głos, który przemawia we mnie, jest Jej głosem”.

Czy istnieje jakieś kryterium, według którego można rozpoznać, czy głos wewnętrzny pochodzi od Matki Bożej, czy nie? Tak, istnieje.

Kiedy perspektywa jakiejś przyszłej rzeczy sprawia, że jesteśmy przygnębieni, zniechęceni i mamy ochotę się poddać, to taka perspektywa zwykle pochodzi od diabła.

Z drugiej strony, jeśli perspektywa zrobienia czegoś bardzo trudnego, co normalnie wywołałoby strach, wywołuje jednak entuzjazm, daje siłę do praktykowania cnoty i budzi nadzieję na zwycięstwo w sytuacji prawie niemożliwej, to prawdopodobnie jest to głos łaski przemawiający w naszej duszy.

Czy łaska działa tylko w ten sposób? Nie. Często łaska inspiruje do pogodzenia się z okolicznościami. Matka Boża może nas prosić, abyśmy się pogodzili z porażką. Wtedy daje nam siłę do znoszenia cierpienia związanego z tą porażką. Na przykład Św. Teresa z Lisieux otrzymała taką łaskę, aby przygotować się na śmierć, a potem poszła do nieba.

Te dwie perspektywy są różne od siebie. Kiedy Matka Boża chce dać zwycięstwo, przygotowuje nas do tego, a nie do śmierci.

Potwierdza to reakcja Św. Piusa V na wieść o zwycięstwie pod Lepanto. Zwrócił się on do Boga i powtórzył modlitwę proroka Symeona: „Teraz odprawiasz sługę swego w pokoju, o Panie, zgodnie z Twoim słowem, bo oczy moje ujrzały moje zbawienie”. To znaczy: „Dokonała się ta szczególna rzecz, dla której się narodziłem, zwycięstwo, którego oczekiwałem na Twoją chwałę. W ten sposób moja misja została wypełniona. Teraz Ty możesz wziąć moją duszę, bo nie mam już nic do zrobienia na tej ziemi”.

Wielki Św. Pius V słyszał ten sam wewnętrzny głos, co rycerze pod Lepanto. W tym przypadku mają zastosowanie słowa naszego Pana: „Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je i one idą za Mną” (J 10, 27).

Głos Matki Bożej przemawia do naszych dusz i mówi nam stanowczo: „Cywilizacja katolicka zostanie przywrócona, na ziemi zapanuje królowanie Maryi”. To jest głos, który dodaje nam odwagi do walki ze wszystkimi wrogami, w najgorszych warunkach i w opuszczeniu. Nie ma wątpliwości, że ten głos jest autentyczny.

To, co stało się z tymi rycerzami i żołnierzami pod Lepanto, stanie się również z nami. Odniesiemy zwycięstwo Matki Bożej.

To jest, moim zdaniem, wewnętrzne przesłanie, jakie Matka Boża – Wspomożenie wiernych przekazała w tamtej bitwie i jakie przekazuje nam dzisiaj. Prośmy Ją, aby dała nam potrzebne łaski, abyśmy byli mu wierni.

Plinio Corrêa de Oliveira

Tłum. Sławomir Soja Źródło: TraditionInAction – „Our Lady Help of Christians Auxilium Christianorum – May 24”

Wesprzyj naszą działalność [to BIBUŁA. md]

Komunizm jest git!

Stanisław Michalkiewicz 28 maja 2022 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5186

Prawo Murphy’ego głosi, że jeśli coś złego może się stać, to na pewno się stanie. Czy rewolucja komunistyczna i komunizm to coś dobrego, czy coś złego? Kiedyś kryteria rozróżnienia między dobrem i złem były ostre, a w każdym razie – ostrzejsze niż dzisiaj, bo dzisiaj zostały stępione przez polityczną poprawność, która jest elegancką nazwą dawnego bolszewickiego duraczenia.

Jak pisze Janusz Szpotański w nieśmiertelnym poemacie Caryca i zwierciadło” –

Wot Gitler, kakoj to durak.

On się przechwalał zbrodnią swoją.

A mudriec, to by sdiełał tak:

nu czto, że gdzieś koncłagry stoją?

Nu czto, że dymią krematoria?

Toż w nich przetapia się historia!

Niewoli topią się okowy!

Powstaje sprawiedliwszy świat!

Rodzi się typ człowieka nowy!”.

Toteż dzisiaj „Gitler”, czyli wybitny przywódca socjalistyczny Adolf Hitler jest uosobieniem zła do tego stopnia, że miłujące pokój narody przylepiają Putinowi wąsy hitlerowskie, a nie na przykład – stalinowskie, chociaż z różnych względów, chyba bardziej by pasowały? No tak – ale z drugiej strony Stalin nie mordował Żydów, przeciwnie – Żydzi bardzo skwapliwie angażowali się nie tylko w propagandę stalinowską („a my wszyscy jesteśmy za towarzyszem Stalinem!”), ale i w stalinowski terror, którego symbolem jest Henryk Jagoda, czy dwaj odescy Żydzi: Cymanowski i Cesarski, którzy kolaborowali z „krwawym karłem”, czyli Mikołajem Jeżowem, między innymi przy „Operacji polskiej” NKWD, w której zginęło około 200 tys. Polaków, nie licząc tych deportowanych.

Dzięki temu Stalin jest postacią zaledwie „kontrowersyjną”, bo chociaż dopuścił się „błędów i wypaczeń”, to przecież zasadniczo chciał dobrze. Co prawda Hitler też chciał dobrze, to znaczy – chciał naprawić świat w ten sposób, by usunąć z niego niewłaściwe rasy, podczas gdy Stalin w tym samym celu usuwał z niego niewłaściwie klasy, a przy okazji – również przedstawicieli niezdatnych klasowo narodowości. Zresztą nie tylko on. Jeden z bohaterów „rewolucji francuskiej”, której rocznicę obchodzą we Francji do dzisiaj jako narodowe święto, Jean Paul Marat, w swoim „Przyjacielu Ludu” pisał tak:Odcinajcie kciuki arystokratom, którzy knują przeciwko wam, rozcinajcie języki księżom, którzy głoszą poddaństwo!

Czytelnikom gazety nie trzeba było tego dwa razy powtarzać, zresztą sami mieli też śmiałe pomysły. Oto uwięzionej księżniczce de Lamballe, Mallard, przywódca bandy „przedstawicieli ludu”, co właśnie przepijali pieniądze otrzymane z publicznych funduszy Paryża w zamian za morderstwa, jakich dopuścili się na masową skalę, nakazał zaprzysiąc nienawiść do swoich najbliższych przyjaciół: króla i królowej. „Gdy odmówiła, zakłuto ją natychmiast ciosami szpad i pik oraz obcięto głowę. Wówczas – jak donosi Stanley Loomis – wyrwano jej z piersi bijące serce, po czym pożarto je, odcięto nogi i ramiona, nabito nimi działa, z których wypalono. Wszystkie te przerażające rzeczy, jakich dokonano potem na jej pozbawionym członków korpusie, nie nadają się do tego, by je opisywać. Szczegóły skrywa medyczna łacina.” Czy przypadkiem nie chodzi o rewolucyjną odmianę słynnej „miłości francuskiej”?

Pod tym względem hitlerowcy byli bardziej powściągliwi, bo Żydów jednak nie zjadali, być może z braku fantazji, a być może z obawy przed dopuszczeniem się w ten sposób „Rassenschande”, czyli zhańbienia rasy?

Ale Hitler przegrał wojnę, podczas gdy Stalin ją wygrał i mało brakowało, a sądziłby Hitlera, który jednak – „obawiając się sądu zagniewanego ludu” – wcześniej się zastrzelił, w co zresztą wielu ludzi nie wierzy.

Nawiasem mówiąc, na Ukrainie przed tamtejszym niezawisłym sądem właśnie odbył się proces rosyjskiego sierżanta, oskarżonego o zbrodnie wojenne. Oczywiście „do wszystkiego” się przyznał, a poza tym poprosił o najwyższy wymiar kary. No naturalnie, jakże by inaczej?!

Jak widzimy, wspomniane kryteria coraz bardziej się zacierają nie tylko na skutek politycznego sprostytuowania wszystkich możliwych instytucji, ale również, a może przede wszystkim – na skutek bomby atomowej. Bomba atomowa sprawia, że wartością najwyższą staje się bezpieczeństwo, przed którym ustąpić muszą wszystkie pozostałe wartości.

O ile zatem zarówno Rosjanie, jak i Ukraińcy wymyślają sobie nawzajem od „nazistów” – wymarłego plemienia, którego gdzie indziej nie ma – przez Amerykę Północną i Europę przewala się komunistyczna rewolucja, w którą większość ludzi też nie wierzy, a to dlatego, że prowadzona jest ona przez jej przywódców według nowej strategii, która w roku 1968 zastąpiła wcześniejszą strategię bolszewicką, składającą się z trzech elementów: gwałtownej zmiany stosunków własnościowych, masowego terroru i masowego duraczenia. Nowa strategia na pierwsze miejsce wysuwa duraczenie, nie bez racji zakładając, że oduraczonych ludzi nie trzeba będzie specjalnie terroryzować, co stwarzałoby ryzyko, że skapują, o co chodzi, a jak już kompletnie zgłupieją, to stosunki własnościowe będzie można zmienić nie tylko w sposób nie zwracający niczyjej uwagi, ale nawet przy powszechnych objawach zachwytu. Duraczenie to prowadzone jest przy pomocy piekielnej triady: państwowego monopolu edukacyjnego, mediów i przemysłu rozrywkowego.

I oto okazało się, że na terenie województwa warmińsko-mazurskiego właśnie rusza „pilotażowy” program wprowadzania „bezwarunkowego dochodu podstawowego” na poziomie 1300 złotych miesięcznie. Program jest „pilotażowy”, co oznacza, że to padgatowka do wprowadzenia takiego rozwiązania na terenie całego kraju. Pan dr Maciej Szlinder z Poznania, który kolaboruje z innymi entuzjastami projektu, bardzo ten pomysł chwali za to, że „likwiduje” on „ubóstwo”, wyraźniej zmniejsza nierówności i zapewnia bezpieczeństwo socjalne, zmniejszając niepewność dochodu. Warto dodać, że to nie jest żaden precedens, bo w rządzonych przez brunatną koalicję Niemczech (zmieszanie koloru czerwonego z zielonym daje brunatny) taki program już funkcjonuje. W landzie warmińsko-mazurskim program ten ma kosztować 78 mln złotych, ale to na początek, kiedy objętych będzie nim zaledwie 5 tys. obywateli. Kiedy zostanie nim objęta cała reszta, tj. pozostałych 25 mln obywateli, jego koszty na pewno będą większe, mniej więcej 39 mld złotych. Skąd będą pochodziły te pieniądze? A skądże by, jak nie od rządu, na który wdzięczni obywatele będą entuzjastycznie głosowali? No dobrze – ale skąd właściwie rząd weźmie 39 mld złotych, kiedy przy dotychczasowej rozrzutności zadłuża nasz nieszczęśliwy kraj ponad wszelką miarę? Odpowiedź jest prosta; jednym źródłem będzie rabunek zasobów obywateli poprzez ukrywające się pod różnymi nazwami podatki, m.in. „podatek emisyjny”, czyli inflację, a drugim – postępujące zwiększanie długu publicznego, którego sama „obsługa” będzie w tym roku, kiedy jeszcze nie został nawet wdrożony „program pilotażowy” kosztowała około 50 mld złotych. Celem ma być „bezpieczeństwo socjalne” i „równość”. Warto w takim razie zwrócić uwagę, że ideał ten został już zrealizowany zarówno w niemieckich kacetach, jak i sowieckich lagrach, gdzie każdy miał zapewnione zakwaterowanie, odzież i wyżywienie.

Tak właśnie przewidywał Janusz Szpotański w nieśmiertelnym poemacie Towarzysz Szmaciak:

By mogła zapanować Równość,

trzeba wpierw wszystkich wdeptać w gówno.

By człowiek był człowieka bratem,

trzeba go wpierw przećwiczyć batem.

Wszystko mu także się odbierze,

by mógł własnością gardzić szczerze. (…)

A kiedy znajdziesz się za drutem,

opuści troska cię i smutek

i radość w sercu twym zagości,

żeś do królestwa wszedł wolności!

Właśnie na tę drogę wchodzimy.