W niewoli ekranów… Pomóżmy naszym dzieciom się z niej wyrwać!

W niewoli ekranów… Pomóżmy naszym dzieciom się z niej wyrwać!

Paweł Ozdoba | Centrum Życia i Rodziny <kontakt@czir.org>

Szanowni Państwo, pamiętają Państwo czasy swojej edukacji?
Mniej lub bardziej ciekawe lekcje, zwykłe czarne albo zielone tablice, po których pisało się kredą? I przerwy spędzane na korytarzach – zabawy w berka lub w gumę, a czasem drobne bójki z kolegami? A kiedy tylko zaczynało się robić cieplej, na całe przerwy wychodziło się na szkolne boisko. Wszyscy biegaliśmy, rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Trudno uwierzyć, że dzisiaj szkoła coraz rzadziej tak wygląda… Na lekcjach dzieci niby są obecne, ale często nie wiedzą, co mówi nauczyciel, nie piszą nic w zeszycie, a wywołane do odpowiedzi, nie mają nawet pojęcia, jaki jest temat zajęć. Na przerwach… tak, też są razem z rówieśnikami. Ale tylko siedzą obok siebie. A wszystko to przez telefony komórkowe, które absorbują całą ich uwagę i pochłaniają tak bardzo, że choć obecni ciałem, myślami są całkowicie zatopieni w świecie wirtualnym. Smartfony w ich rękach zastępują i nauczycieli, i rówieśników. Może pomyślą Państwo, że to przesadzony i wyolbrzymiony obraz, ale, niestety, nie przesadzam ani trochę. Tracimy nasze dzieci i młodzież na rzecz wirtualnego pseudożycia, zamkniętego za ekranem smartfona czy smartwatcha. Dlatego musimy podjąć zdecydowane i radykalne działania w tej sprawie: proszę o Państwa podpis pod petycją do Ministra Edukacji i Nauki o wprowadzenie zakazu używania smartfonów w szkołach!
Chcę walczyć o dobro dzieci i młodzieży!
Proszę przyjrzeć się statystykom z raportu Państwowego Instytutu Badawczego NASK:
Przeciętny nastolatek spędza w sieci średnio 4 godziny i 50 minut dziennie. W dni wolne od zajęć szkolnych czas ten wydłuża się średnio do 6 godzin i 10 minut. Blisko co dziesiąty (11,5%) nastolatek jest aktywny w sieci ponad 8 godzin dziennie! Zjawisko problematycznego [szkodliwego md] używania internetu dotyczy już co trzeciego nastolatka w Polsce. Zapewne sami Państwo dostrzegają, że nadużywanie technologii to dziś ogromny problem wśród młodych ludzi. Ale szczególnie jest on widoczny właśnie w szkołach. To tam używanie telefonów – nawet w czasie lekcji – jest prawdziwą plagą. A jak się Państwo zapewne domyślacie, trudno efektywnie uczyć się, gdy nasze myśli zajęte są przeglądaniem portali społecznościowych czy… oglądaniem pornografii.
To, czym zajmują się dzieci w szkole, właśnie za pośrednictwem swoich smartfonów powinno najbardziej dać nam do myślenia.
Pewnie, podobnie jak ja, przypominają sobie Państwo tragiczne przypadki samobójstw młodych ludzi, do których doszło właśnie w wyniku prześladowania przez rówieśników w przestrzeni wirtualnej.
Statystyki wskazują, że nawet co czwarty nastolatek doświadczył przemocy w internecie. Mogą to być wulgarne czy ośmieszające komentarze na portalach społecznościowych, upublicznianie wstydliwych zdjęć czy filmów, także nagrań ukazujących przemoc czy upokarzanie ze strony rówieśników. Internet stał się więc niezwykle skuteczną areną przemocy.
Ale problemem jest także to, że dzięki stałemu dostępowi do internetu poprzez urządzenia mobilne, dzieci i młodzież mogą mieć styczność z niewłaściwymi treściami, jak patostreamy (nagrania ukazujące przemoc, spożywanie alkoholu i inne patologiczne zachowania) czy pornografia. Apeluję do MEiN ws. smartfonów w szkołach!
To chyba najbardziej szokujące, choć nie jedyne problemy, jakie niesie ze sobą ciągły dostęp do tych urządzeń.
Skutki nadużywania ekranów objawiają się także w sferze psychicznej i po prostu odbijają się na zdrowiu młodego pokolenia. Z powodu zbyt częstego używania smartfonów dzieci mają obniżone zdolności koncentracji (co skutkuje oczywiście gorszymi wynikami w nauce), są nadpobudliwe, rozdrażnione, cierpią na bóle głowy, zaburzenia snu czy stany lękowe i depresyjne.
A w końcu uzależniają się od swoich smartfonów.
Czy potrafią sobie Państwo wyobrazić uzależnienie tak silne, że utrata kontaktu z jego obiektem dosłownie odbiera nam sens życia? To proszę pomyśleć, że aż 40% nastolatków zgadza się ze stwierdzeniem, że ich życie byłoby puste bez ich smartfona czy telefonu.
Lekarstwem na ten problem jest ograniczenie możliwości korzystania z urządzeń elektronicznych w szkołach. Dlaczego właśnie tam? Przecież po powrocie do domów dzieci i tak będą mogły ponownie zatopić się w świecie internetu.
Ale to w szkole dzieci spędzają nawet osiem godzin dziennie. To tam prowadzą większą część swojego życia towarzyskiego, kształtując umiejętności społeczne niezbędne w dalszym życiu. To tam w końcu zdobywają wiedzę, a do tego konieczna jest spokojna głowa i skupienie.
Tymczasem w szkołach często brakuje kontroli nad tym, czy i jak uczniowie mogą korzystać z technologii. Brakuje odpowiednich przepisów albo, nawet jeśli jakieś są, to nie są przez nikogo egzekwowane.
Dlatego apelujemy do Ministra Edukacji i Nauki o wprowadzenie zakazu używania przez uczniów polskich szkół urządzeń elektronicznych m.in. smartfonów i smartwatchów! Podpisuję ten apel, by chronić dzieci przed wirtualnym nałogiem!
Takie rozwiązania z powodzeniem funkcjonują już w innych krajach, np. we Francji, Australii czy we Włoszech. Ich przykład pokazuje, że możliwe jest ich skuteczne wprowadzenie i co najważniejsze egzekwowanie, ale także, że regulacje dotyczące korzystania z technologii w szkołach naprawdę przynoszą efekty.
Wyniki badań przeprowadzonych w 2015 roku przez London School of Economics and Political Science pokazały, że rezultaty uczniów w nauce poprawiają się po wprowadzeniu zakazu używania telefonów komórkowych w szkołach. Dodatkowo poprawa jest szczególnie widoczna u tych uczniów, którzy znajdowali się w najtrudniejszej sytuacji.
To pokazuje, że zmiana – choć wymaga zdecydowania, konsekwencji i współpracy – jest możliwa i osiągalna!
Na stronie www.Szkolabezsmartfonow.pl znajdziecie Państwo naszą petycję skierowaną do Ministra Edukacji i Nauki. Bardzo proszę Państwa o podpisanie tego apelu! Podpisuję ten apel, by chronić dzieci przed wirtualnym nałogiem!
Zależy nam, aby z naszym apelem dotrzeć do jak największej liczby odbiorców. Każdy podpis daje nam większą siłę przebicia i przybliża nas do osiągnięcia sukcesu, którym będzie wprowadzenie przez ministerstwo skutecznych regulacji prawnych w tym zakresie.
Dlatego poza złożeniem podpisu, proszę Państwa o rozesłanie tej wiadomości dalej: do swoich bliskich i znajomych, a także o wsparcie naszych działań promocyjnych.
Chcemy szeroko wypromować ten apel w Internecie, a, jak zapewne zdają sobie Państwo sprawę, skuteczna reklama w mediach społecznościowych jest kosztowna.
Mamy już też sygnały od naszych Przyjaciół w całej Polsce, że są gotowi i chętnie będą zbierać podpisy w swoich środowiskach, wspólnotach i parafiach, ale potrzebują wydrukowanych kart i broszur informacyjnych.
Dlatego bardzo Państwa proszę o wsparcie tej kampanii, której celem jest wprowadzenie zakazu używania smartfonów w szkołach dobrowolnym datkiem w wysokości 30 zł, 60 zł czy 100 zł, 200 zł lub nawet większym, jeśli uznają Państwo, że ta sprawa jest istotna dla przyszłości polskiej młodzieży. Wspieram działania CŻiR w obronie dzieci i młodzieży!
Stawką naszej akcji jest dobro i zdrowie polskich dzieci.
Dlatego bardzo liczę na Państwa zaangażowanie i wsparcie w promocję tego apelu.
Serdecznie pozdrawiam

Wspieram działania Centrum Życia i Rodziny!

Dane do przelewu:
Centrum Życia i Rodziny
Skrytka pocztowa 99, 00-963 Warszawa 81 Nr konta: 32 1240 4432 1111 0011 0433 7056, Bank Pekao SA Z dopiskiem: Darowizna na działalność statutową Centrum Życia i Rodziny”
SWIFT: PKOPPLPW

Miłośnikom smartphonów: «Anomaly Six»…   jest w stanie jednocześnie monitorować trzy miliardy smartfonów w czasie rzeczywistym. Nawet w tajnych bazach Korei Płn.

Miłośnikom smartphonów: «Anomaly Six»…   jest w stanie jednocześnie monitorować trzy miliardy smartfonów w czasie rzeczywistym. Nawet w tajnych bazach Korei Płn.

Date: 20 dicembre 2022Author: Uczta Baltazara

Wikipedia: Anomaly Six (A6) to amerykańska firma zajmująca się wywiadem medialnym. Sprzedaje produkty global-location-data dla rządu Stanów Zjednoczonych i sektora prywatnego. Firma osadziła swoje oprogramowanie w ponad 500 aplikacjach mobilnych, co daje jej możliwość śledzenia setek milionów telefonów komórkowych.[1][2] W jednej z prezentacji firma twierdziła, że może śledzić 3 miliardy telefonów w czasie rzeczywistym.[3]

Firma została założona w 2018 roku przez dwóch byłych oficerów wywiadu wojskowego. Jej siedziba znajduje się w Alexandrii w stanie Wirginia[3].

Firma kupuje dane o lokalizacji telefonu komórkowego od reklamodawców, którzy z kolei uzyskują informacje z wbudowanych zestawów programistycznych (SDK) w powszechnie używanych aplikacjach telefonicznych.[3] Wydawcy aplikacji często pozwalają stronom trzecim na wstawianie SDK do swoich aplikacji za opłatą.[1] Niektóre aplikacje mają wbudowane autorskie SDK firmy Anomaly Six. System ten często bazuje na ujawnieniach zawartych w zawiłych warunkach świadczenia usług, na które należy się zgodzić, aby korzystać z aplikacji.[3] Polityka prywatności większości aplikacji nie ujawnia, czy SDK są wbudowane w ich produkt, czy nie.[1]

We wrześniu 2020 roku U.S. Special Operations Command Africa, jednostka operacyjna Dowództwa Operacji Specjalnych Stanów Zjednoczonych, zapłaciła Anomaly 6 589 500 dolarów za “Commercial Telemetry Feed”. Jest to pierwszy zgłoszony kontrakt pomiędzy rządem Stanów Zjednoczonych a Anomaly 6.[2]

W kwietniu 2022 roku ujawniono, że firma zademonstrowała swoje zdolności inwigilacyjne, śledząc telefony komórkowe członków CIA i NSA. Firma ujawniła śledzenie podczas spotkania pomiędzy A6 a Zignal Labs. Obie firmy prowadziły rozmowy w celu omówienia potencjalnego partnerstwa, którego postanowiły nie kontynuować.[4][3] https://en.wikipedia.org/wiki/Anomaly_Six

…………………………

Przecieki: prywatna firma szpiegowska namierza populację całego świata przy pomocy nielegalnego oprogramowania szpiegowskiego

Data publikacji: 6 grudnia 2022

Firma Anomaly Six z Waszyngtonu wprowadza na rynek nielegalną technologię szpiegowską, która może wyłuskać najbardziej wrażliwe dane osobowe osoby poprzez śledzenie jej smartfona. Potencjalnymi nabywcami są brytyjskie Ministerstwo Obrony oraz GCHQ (Government Communications Headquarters https://en.wikipedia.org/wiki/GCHQ).

Wyciekłe dokumenty przejrzane przez The Grayzone ujawniają, jak technologia śledzenia smartfonów depcze podstawowe zasady ochrony danych i prawo międzynarodowe, naruszając prywatność obywateli na całym świecie bez ich wiedzy i zgody. To tajne narzędzie może przekształcić każdego w potencjalną osobę będącą w kręgu zainteresowania zachodnich agencji wywiadowczych, a tym samym celem rekrutacji, nadzoru, nękania lub czegoś gorszego.

Prawdopodobnie większość czytelników nie zna firmy Anomaly 6. Jej spartańska, jednostronicowa strona internetowa zawiera nazwę firmy, ogólny adres e-mail i ogólną lokalizację – Fairfax, Virginia, niedaleko siedziby CIA – ale nic o jej usługach, personelu i innych https://www.anomalysix.com/. Przebijając się przez warstwy “zanonimizowanych” danych, owa mało znana firma odkrywa pokłady wrażliwych informacji o każdej osobie, którą wybierze w dowolnym miejscu na Ziemi.

Działalność Anomaly 6 przybiera formę ogólnoświatowej siatki przestępczej, której zasięg może sięgać jeszcze dalej niż CIA i NSA. Jak zobaczymy, jego założyciele są bardzo ostrożni wobec zainteresowania mediów, nie tylko dlatego, że obawiają się, że “podstawy prawne” ich operacji “nie są w stanie sprostać weryfikacji”, biorąc pod uwagę przeszłe udane działania sądowe przeciwko państwowym agencjom szpiegowskim, takim jak GCHQ i NSA. https://www.theguardian.com/uk-news/2021/may/25/gchqs-mass-data-sharing-violated-right-to-privacy-court-rules

Firma, założona przez dwójkę weteranów wywiadu wojskowego USA, potajemnie umieszcza zestawy programistyczne (SDK) w setkach popularnych aplikacji na smartfony i IoT, umożliwiając śledzenie ruchów użytkownika i wiele innych. Dane te są następnie analizowane, a wyniki przekazywane klientom z sektora prywatnego i rządowego. https://www.wsj.com/articles/u-s-government-contractor-embedded-software-in-apps-to-track-phones-11596808801

Jednym z potwierdzonych klientów jest US Special Operations Command Africa, które we wrześniu 2020 roku zapłaciło Anomaly 6 589 500 dolarów za “Commercial Telemetry Feed”. https://www.usaspending.gov/award/CONT_AWD_H9227620P0070_9700_-NONE-_-NONE-

W kwietniu, The Intercept doniósł o wyciekłej promocji Anomaly 6 dotyczącej nowego biznesu, w której firma twierdziła, że jest w stanie jednocześnie monitorować w przybliżeniu trzy miliardy smartfonów w czasie rzeczywistym (przekład fragmentów artykułu, o którym mowa, poniżej).

Aby wykazać swoją inwazyjną brawurę, Anomaly 6 śledziło ruchy setek pracowników Centralnej Agencji Wywiadowczej i Agencji Bezpieczeństwa Narodowego jednocześnie za pośrednictwem ich smartfonów. Anonimowe źródło wycieku prezentacji “wyraziło poważne obawy” co do legalności ujawniania przez firmę “postów społecznościowych, nazw użytkowników i lokalizacji Amerykanów” amerykańskim agencjom rządowym.

Grayzone może ujawnić, że nie tylko obywatele USA, ale cała populacja świata znajduje się na linii strzału niezmrużonego oka Anomalii 6. A firma potajemnie sprzedaje swoje hiperinwazyjne wyroby wielu zagranicznym rządom, wojsku oraz służbom bezpieczeństwa i wywiadu.

Anomaly 6 twierdzi, że śledzi amerykańskiego naukowca, i setki innych zachodnich obywateli w Korei Północnej

Jednym z najbardziej niepokojących plików Anomaly 6 przejrzanych przez The Grayzone jest studium przypadku, ukazujące zdolność firmy do śledzenia “ruchów osób w całkowicie zanegowanym terenie”.  Firma zidentyfikowała 100 000 oddzielnych użytkowników smartfonów, którzy podróżowali do Korei Północnej w ciągu 14 miesięcy, wśród nich obywateli USA, “aby pokazać przydatność naszych danych” zarówno dla celów kontrwywiadu, jak i rozwoju źródeł.

Korea Północna została wybrana do studium przypadku, ponieważ jest to “bardzo wyjątkowa bestia” i “taka, w której tradycyjnie jest niezwykle, jeśli nie niemożliwe, wypracowanie umiejscowienia i dostępu w sposób spójny”.

Badając “wzorce życia” tychże obywateli, Anomaly 6 namierzyło “bardzo interesujący przypadek użycia” w postaci jednej osoby, eksperta od fizyki jądrowej mieszkającego w USA, który rzekomo przeprowadził “wielokrotne podróże do Korei Północnej” między marcem a sierpniem 2019 roku. Grayzone zdecydowało się nie identyfikować naukowca w trosce o jego bezpieczeństwo.

“Zagłębiając się w tę aktywność widzimy kilka bardzo ciekawych odwiedzanych lokalizacji” – zauważa Anomaly 6.

Anomaly 6 wykorzystała swoją technologię szpiegowską do śledzenia interesującej ją osoby na terenie Changsuwon Residence należącej do Kim Il Sunga, lokalizacji “godnej uwagi ze względu na fakt, że obszar ten został zbudowany specjalnie dla byłego przywódcy Korei Północnej Kim Il Sunga, dziadka obecnego przywódcy Kim Jong Un’a”. Firma twierdzi, że obszar ten jest pełen “sił szybkiego reagowania ochrony, stanowisk artylerii przeciwlotniczej i rakiet oraz obiektów podziemnych.” https://wikimapia.org/66718/Changsuwon-Residential-Palace

“Dostęp do miejsca takiego jak to nie wydaje się być przypadkowy i można założyć, że ten gość miał autoryzację i był eskortowany w tak wrażliwym miejscu przywództwa” – stwierdza Anomaly 6. “Wspomniana podróż do ‘podziemnego obiektu’ jest interesująca pod tym względem, że wskazuje również na inne ‘przypadkowe’ schematy podróży w góry w innej lokalizacji poza stolicą”.

Ta lokalizacja to kolejny podejrzany “podziemny obiekt” około 31 mil na południowy wschód od Pyongyang, “w górzystym terenie”. Zaciekawiona, Anomaly 6 śledziła ruchy tej osoby po powrocie do USA, odkrywając po drodze “kilka bardzo unikalnych spostrzeżeń”.

Łącząc użytkownika smartfona z hotelami, szkołami, rezydencjami i innymi miejscami w całych Stanach Zjednoczonych, Anomaly 6 wskazała ich “najbardziej prawdopodobną miejscowość, w której śpią”. Korzystając z “informacji z otwartego źródła”, firma szpiegowska ustaliła następnie, kim jest ta osoba, gdzie pracowała, jej adres, stan cywilny, imiona i zdjęcia jej dzieci oraz szkoły i uniwersytety, do których uczęszczają.

Takie spostrzeżenia są niezwykle złowieszcze, biorąc pod uwagę, że osoba ta została uznana za “obiekt zainteresowania”, ze względu na “obawy” kontrwywiadu. Anomaly 6 stwierdziła, że osoby te mogły pochwalić się poświadczeniem bezpieczeństwa wydanym przez rząd USA, a zatem albo podróżowały do Korei Północnej “poza kanałami bezpieczeństwa, które muszą być przestrzegane”, albo w imieniu rządu USA. Tak czy inaczej, firma oceniła, że ta działalność zasługuje na “dalszą analizę”.

Według Anomaly 6, podróż naukowca stanowiła zagrożenie dla bezpieczeństwa nie dlatego, że był on szpiegiem, ale dlatego, że chiński wywiad mógł zastosować podobne narzędzia szpiegowskie do śledzenia jego ruchów i w ten sposób odkryć “potencjalne tajne negocjacje między USA a Koreą Północną”. To z kolei “mogłoby szybko wywołać napięcia” z Pekinem, alarmowała firma.

“Tutaj widzimy, że jeśli bezpośredni cel nie jest dostępny, istnieje [sic] inne pomocnicze wysiłki, które można podjąć, aby znaleźć interesującą osobistość” – chwaliła się Anomaly 6 w swojej prezentacji. “Efektem końcowym jest pokazanie, jak szybko i głęboko mogą klienci zagłębić się w cele z bardzo małą liczbą punktów startowych lub bardzo mglistymi punktami startowymi i uzyskać informacje w krótkim czasie”.

Ale co jeśli te cele okażą się błędne?

Stanowcze zaprzeczenie “osoby będącej obiektem zainteresowania” Anomaly 6

Pracownik naukowy, z którym skontaktowała się The Grayzone poprzez e-mail, określony jako “obiekt zainteresowania” przez Anomaly 6, upierał się, że firma szpiegowska wszystko pomyliła.

“Nigdy nie byłem w Korei Północnej i mój telefon też nie” – stwierdzili. “Powinieneś być wysoce sceptyczny wobec wszelkich informacji mówiących inaczej”.

Naukowiec nie był w stanie wyjaśnić, jak Anomaly 6 mogło popełnić podobny błąd. “W jakiś sposób udało im się namierzyć mój telefon” – powiedział. “Wydaje się, że z tego względu powinni byli wiedzieć, że nie byłem w Korei Północnej w marcu 2019 roku, więc mamy tu raczej do czynienia z niezgodnymi informacjami”.

Ten oczywisty błąd popełniony przez Anomaly 6 wyraźnie podkreśla potencjał milionów niewinnych ludzi, którzy mogą być badani i potencjalnie skompromitowani przez agencje rządowe na całkowicie fałszywych podstawach.

Uzyskane “wrażliwe informacje”, “planowane kolejne działania”.

Na zakończenie prezentacji, Anomaly 6 firma ujawniła, że naukowiec był jedynie jednym z “setek” obywateli USA, których rzekomo śledziła podczas rzekomych wizyt w Korei Północnej w ciągu ostatniego roku. Szpiegowała również użytkowników “urządzeń z innych przyjaznych krajów”, w tym członków składowych globalnej sieci szpiegowskiej Five Eyes oraz Francji i Niemiec. (…)

Nie jest jasne, dla kogo lub po co to studium przypadku zostało przygotowane, ale tego typu komentarze silnie sugerują, że potencjalnymi klientami były podmioty rządowe USA – w szczególności CIA i/lub NSA. Oba te podmioty mają prawny zakaz szpiegowania obywateli USA i często były przedmiotem kontrowersji z tego powodu. Technologia Anomaly 6 pozwoliłaby owym agencjom obejść takie ograniczenia.

Obawiając się kontroli mediów i oskarżenia, Anomaly 6 zwraca się do brytyjskiej firmy zajmującej się wywiadem wojskowym

Wyciekłe dokumenty przejrzane przez The Grayzone wskazują, że dane ze smartfonów i IoT, które zbiera Anomaly 6, są tak precyzyjne, że mogą wskazać piętro budynku, na którym znajduje się użytkownik, jego usługodawcę telekomunikacyjnego, markę i model urządzenia, poziom naładowania baterii i wiele innych.

Niestety dla firmy, jej usługi szpiegowskie są absolutnie nielegalne z punktu widzenia wielu krajowych i międzynarodowych systemów ochrony danych.

Aby ominąć owe ograniczenia, Anomaly 6 zwróciła się do brytyjskiej prywatnej firmy wywiadowczej o nazwie Prevail Partners. https://www.prevailpartners.com/

W listopadzie tego roku Grayzone ujawnił wniosek firmy Prevail dotyczący budowy tajnej partyzanckiej armii terrorystycznej na rzecz odeskiego oddziału Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, z polecenia wysokich rangą szpiegów brytyjskich. https://thegrayzone.com/2022/11/03/british-spies-terror-army-ukraine/

Inne wyciekłe pliki ujawniają, że Prevail działa jako zaufany pośrednik, potajemnie promując i sprzedając usługi Anomaly 6 klientom państwowym i niepaństwowym na całym świecie. Protokół ze spotkania pomiędzy przedstawicielami Prevail i Anomaly 6 z maja tego roku pokazuje, że ta druga firma “wyraziła znaczące obawy” dotyczące zgodności z wymogami GDPR Unii Europejskiej (https://en.wikipedia.org/wiki/General_Data_Protection_Regulation,https://gdpr-info.eu/), których Wielka Brytania pozostaje sygnatariuszem pomimo jej wyjścia z bloku.

Główną obawą Anomaly 6 było to, że “obiekt zainteresowania” złapany w jej wszechogarniające zasysanie danych mógłby złożyć Subject Access Request https://en.wikipedia.org/wiki/Right_of_access_to_personal_data do firmy lub instytucji rządowej korzystającej z jej usług, “co ujawniłoby ich działanie i potencjalnie mogłoby doprowadzić do podjęcia działań prawnych kupionych [sic] przez Biuro Komisarza ds. Informacji (ICO) kraju europejskiego”. (…)

Aby uniknąć szkód w sferze public relations i prawnej, które mogłyby wyniknąć z ujawnienia programu szpiegowskiego Anomaly 6, Prevail zbadał schematy, dzięki którym można by ominąć przepisy o ochronie danych, w tym “czy możliwe byłoby zastosowanie odstępstwa rządowego”. Jako część środków kontroli szkód, Prevail zakontraktował elitarne firmy prawnicze, takie jak londyński Cooley, aby doradziły im, czy i jak działania Anomaly 6 “będą możliwe do obrony w sądzie europejskim”.

Stawka jest wysoka dla Prevail, ponieważ firma może zebrać miliony jako tajny łącznik między Anomaly 6 a brytyjskim Home Office i Ministerstwem Obrony.

Zgodnie z warunkami umowy sporządzonej w grudniu 2021 roku, Prevail otrzymał “wyłączne prawa do wprowadzania na rynek i sprzedaży” towarów Anomaly 6 dla londyńskiej Agencji Wywiadu Obronnego, Stałego Połączonego Dowództwa, różnych elitarnych wojskowych jednostek szpiegowskich, GCHQ, MI5, MI6 oraz służb bezpieczeństwa i wywiadu, a także sił specjalnych, w krajach takich jak Argentyna, Australia, Dania, Malta i Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Potencjalny zakup nielegalnej i wysoce inwazyjnej technologii Anomaly 6 przez praktycznie całe brytyjskie państwo bezpieczeństwa narodowego oznacza, że wrażliwe dane osobowe miliardów obywateli mogą być wykorzystywane do szeregu złośliwych celów.

Brendon Clark, przedstawiciel handlowy Anomaly 6, powiedział The Grayzone, że przedstawiciel public relations jego firmy zadzwoni, aby omówić ich związek z Prevail i brytyjskim aparatem wojskowo-wywiadowczym. Mimo upływu kilku dni, ten wątek wciąż czeka na odpowiedź.

https://thegrayzone.com/2022/12/06/files-anomaly-6-firm-spyware/ (przekład automatyczny)

…………………………………………..

Amerykańska firma śledząca telefony zaprezentowała swoje umiejętności w zakresie inwigilacji, szpiegując CIA i NSA

Anomaly Six, tajny kontrahent rządowy, twierdzi, że monitoruje ruchy miliardów telefonów na całym świecie i demaskuje szpiegów za pomocą jednego przycisku.

(Artykuł z kwietnia 2022)

W miesiącach poprzedzających inwazję Rosji na Ukrainę, dwa mroczne amerykańskie startupy spotkały się, aby omówić potencjalne partnerstwo w zakresie nadzoru, które połączyłoby zdolność do śledzenia ruchów miliardów ludzi za pośrednictwem ich telefonów z ciągłym strumieniem danych zakupionych bezpośrednio od Twittera. Według Brendona Clarka z Anomaly Six – lub “A6” – połączenie jego technologii śledzenia lokalizacji telefonu komórkowego z nadzorem mediów społecznych dostarczonych przez Zignal Labs pozwoliło rządowi amerykańskiemu bez wysiłku szpiegować rosyjskie siły, kiedy zgromadziły się wzdłuż granicy z Ukrainą, lub podobnie śledzić chińskie atomowe łodzie podwodne. Aby udowodnić, że technologia działa, Clark wycelował potencjał A6 do wewnątrz, szpiegując Agencję Bezpieczeństwa Narodowego i CIA, używając ich własnych telefonów komórkowych przeciwko nim.

Anomaly Six z siedzibą w Wirginii założona w roku 2018 przez dwóch byłych oficerów wywiadu wojskowego i utrzymująca jawność, która jest skąpa do granicy tajemniczości, jej strona internetowa nie ujawnia nic na temat tego, co firma faktycznie robi https://www.anomalysix.com/. Ale istnieje duża szansa, że A6 wie o tobie niezmiernie dużo. Firma jest jedną z wielu, która kupuje ogromne ilości danych o lokalizacji, śledząc setki milionów ludzi na całym świecie poprzez wykorzystywanie słabo rozumianego faktu: niezliczone popularne aplikacje na smartfony stale zbierają informacje o Twojej lokalizacji i przekazują je reklamodawcom, zazwyczaj bez Twojej wiedzy lub świadomej zgody, opierając się na powiadomieniach zakopanych w języku prawnym rozległych warunków świadczenia usług, które zaangażowane firmy liczą na to, że nigdy ich nie przeczytasz. Gdy Twoja lokalizacja jest przesyłana do reklamodawcy, nie ma obecnie w Stanach Zjednoczonych prawa zabraniającego dalszej sprzedaży i odsprzedaży tych informacji firmom takim jak Anomaly Six, które mogą je sprzedawać swoim klientom z sektora prywatnego i rządowego. Dla każdego zainteresowanego śledzeniem codziennego życia innych, przemysł reklamy cyfrowej zajmuje się niewdzięczną pracą dzień w dzień – wszystko, co musi zrobić osoba trzecia, to kupić dostęp.

Materiały otrzymane przez The Intercept i Tech Inquiry dostarczają nowych szczegółów na temat tego, jak potężne są uprawnienia Anomaly Six do inwigilacji całego świata, zdolne do zapewnienia każdemu opłacającemu klientowi zdolności zarezerwowanych wcześniej dla biur szpiegowskich i wojska.

Według nagrań audiowizualnych z prezentacji A6 recenzowanych przez The Intercept i Tech Inquiry, firma twierdzi, że może śledzić około 3 miliardów urządzeń w czasie rzeczywistym, co odpowiada jednej piątej ludności świata. Oszałamiająca zdolność nadzoru została przytoczona podczas pitchu, który miał udostępnić potencjał A6 w zakresie śledzenia telefonów firmie Zignal Labs https://zignallabs.com/, firmie monitorującej media społecznościowe, która wykorzystuje swój dostęp do rzadko przyznawanego przez Twittera strumienia danych “firehose” https://developer.twitter.com/en/docs/twitter-api/enterprise/compliance-firehose-api/overview, pozwalającego na nieograniczone przeglądanie setek milionów tweetów dziennie. Z połączenia ich mocy, proponowanego przez A6, klienci korporacyjni i rządowi firmy Zignal byliby w stanie nie tylko śledzić globalną aktywność w mediach społecznościowych, ale także ustalić, kto dokładnie wysłał pewne tweety, skąd je wysłał, i z kim był, gdzie był wcześniej i gdzie udał się później. Ta niezwykle rozbudowana możliwość byłaby oczywistym dobrodziejstwem zarówno dla reżimów mających na oku swoich globalnych przeciwników, jak i dla firm mających na oku swoich pracowników.

Źródło informacji, które wypowiedziało się pod warunkiem zachowania anonimowości, aby chronić swoje życie, wyraziło poważne obawy co do legalności działań kontrahentów rządowych takich jak Anomaly Six i Zignal Labs “ujawniających posty społecznościowe, nazwy użytkowników i lokalizacje Amerykanów” użytkownikom “Departamentu Obrony”. Źródło również twierdziło, że Zignal Labs miał świadomie oszukać Twittera przez zatajenie szerszych wojskowych i korporacyjnych przypadków wykorzystania nadzoru z jego dostępu firehose. Warunki korzystania z usług Twittera technicznie zabraniają stronie trzeciej “prowadzenia lub dostarczania nadzoru lub zbierania danych wywiadowczych” przy użyciu jej dostępu do platformy, choć praktyka jest powszechna i egzekwowanie tego zakazu jest rzadkie. Zapytany o tego typu obawy, rzecznik Tom Korolsyshun powiedział The Intercept “Zignal przestrzega przepisów dotyczących prywatności i wytycznych określonych przez naszych partnerów danych.”

A6 twierdzi, że jej siatka GPS dostarcza od 30 do 60 pingów lokalizacyjnych https://en.wikipedia.org/wiki/Ping_(networking_utility) na pojedyncze urządzenie dziennie i 2,5 biliona punktów danych lokalizacyjnych rocznie na całym świecie, co daje 280 terabajtów danych lokalizacyjnych rocznie i wiele petabajtów łącznie, co sugeruje, że firma śledzi około 230 milionów urządzeń średnio w ciągu dnia. Przedstawiciel A6 dodał, że podczas gdy wiele konkurencyjnych firm zbiera dane o indywidualnej lokalizacji za pośrednictwem połączeń Bluetooth i Wi-Fi telefonu, które umożliwiają ogólną lokalizację, Anomaly 6 zbiera wyłącznie dane GPS, potencjalnie z dokładnością do kilku stóp. Oprócz lokalizacji, A6 twierdził, że zbudował bibliotekę zawierającą ponad 2 miliardy adresów e-mail i innych danych osobowych, które ludzie udostępniają podczas rejestracji w aplikacjach smartfonów, które mogą być wykorzystane do identyfikacji, do kogo ping GPS należy. Całość jest napędzana, jak zauważył Clark z A6 podczas pitchu, przez ogólną ignorancję wszechobecności i inwazyjności zestawów do tworzenia oprogramowania dla smartfonów, znanych jako SDK: “Wszystko jest uzgodnione i wysłane przez użytkownika, mimo że prawdopodobnie to oni nie czytają 60 stron w [umowie licencyjnej użytkownika końcowego]”.

The Intercept nie był w stanie zweryfikować twierdzeń firmy Anomaly Six dotyczących jej danych lub możliwości, które zostały przedstawione w kontekście kampanii sprzedażowej. Badacz prywatności Zach Edwards powiedział The Intercept, że wierzy, iż twierdzenia są wiarygodne, ale ostrzegł, że firmy mogą być skłonne do wyolbrzymiania wartości swoich produktów. Badacz bezpieczeństwa mobilnego, Will Strafach, zgodził się, zauważając, że przechwałki A6 dotyczące pozyskiwania danych “brzmią niepokojąco, ale nie są dalekie od ambitnych twierdzeń innych”. Według Wolfie Christl, badacza specjalizującego się w inwigilacji i implikacjach prywatności przemysłu danych aplikacji, nawet jeśli możliwości Anomaly Six są przesadzone lub oparte częściowo na niedokładnych danych, firma posiadająca nawet ułamek tych szpiegowskich uprawnień byłaby głęboko niepokojąca z punktu widzenia prywatności osobistej.

Rzecznik prasowy firmy Zignal, poproszony o komentarz, wydał następujące oświadczenie: “Podczas gdy Anomaly 6 w przeszłości zademonstrował swoje umiejętności firmie Zignal Labs, Zignal Labs nie ma relacji z Anomaly 6. Nigdy nie zintegrowaliśmy możliwości Anomaly 6 z naszą platformą, ani nigdy nie dostarczyliśmy Anomaly 6 żadnemu z naszych klientów”.

Zapytany o prezentację firmy i jej możliwości inwigilacyjne, współzałożyciel Anomaly Six, Brendan Huff, odpowiedział w mailu, że “Anomaly Six to mała firma należąca do weteranów, która dba o amerykańskie interesy, naturalne bezpieczeństwo i zna prawo.”

Firmy takie jak A6 są napędzane przez wszechobecność SDK https://en.wikipedia.org/wiki/Software_development_kit, które są gotowymi pakietami kodu, które producenci oprogramowania mogą wsunąć do swoich aplikacji, aby łatwo dodać funkcjonalność i szybko spieniężyć swoje oferty z reklamami. Według Clarka, A6 może pozyskiwać dokładne pomiary GPS zebrane dzięki tajnemu partnerstwu z “tysiącami” aplikacji na smartfony, podejście, które opisał w swojej prezentacji jako “farm-to-table approach to data acquisition”. Te dane są przydatne nie tylko dla ludzi, którzy mają nadzieję sprzedać ci rzeczy: W dużej mierze nieuregulowany globalny handel danymi osobowymi coraz częściej znajduje klientów nie tylko w agencjach marketingowych, ale także agencjach federalnych śledzących imigrantów i cele dronów, a także sankcje i unikanie podatków. Według rejestrów publicznych, o których po raz pierwszy doniósł Motherboard, U.S. Special Operations Command zapłacił Anomaly Six 590 000 dolarów we wrześniu 2020 roku za rok dostępu do “komercyjnego kanału telemetrycznego” firmy.

Oprogramowanie Anomaly Six pozwala swoim klientom przeglądać wszystkie te dane w wygodnym i intuicyjnym rzucie satelitarnym Ziemi w stylu Map Google. Użytkownicy muszą tylko znaleźć interesującą ich lokalizację i narysować wokół niej pole, a A6 wypełnia tę granicę kropkami oznaczającymi smartfony, które przeszły przez ten obszar. Kliknięcie w kropkę dostarczy Ci wierszy reprezentujących urządzenie – i jego właściciela – przemieszczanie się po okolicy, mieście, a nawet całym świecie.

Jako że rosyjskie wojsko kontynuowało gromadzenie się wzdłuż granicy z Ukrainą, przedstawiciel handlowy A6 wyszczególnił, w jaki sposób nadzór GPS może pomóc przekształcić Zignal w rodzaj prywatnej agencji szpiegowskiej, zdolnej do pomocy klientom państwowym w monitorowaniu ruchów wojsk. Wyobraźmy sobie, wyjaśnił Clark, że tweety z obszaru kryzysowego, które Zignal szybko wyłapuje za pomocą firehose’a, byłyby tylko punktem wyjścia. Wykorzystując zdjęcia satelitarne zamieszczane na Twitterze przez konta prowadzące coraz popularniejsze śledztwa typu “open-source intelligence” lub OSINT, Clark pokazał, jak śledzenie GPS przez A6 pozwoliłoby klientom Zignal nie tylko ustalić, że ma miejsce gromadzenie wojsk, ale także śledzić telefony rosyjskich żołnierzy w trakcie mobilizacji, aby dokładnie określić, gdzie się szkolili, gdzie stacjonowali i do jakich jednostek należeli. W jednym przypadku Clark pokazał oprogramowanie A6 śledzące telefony rosyjskich żołnierzy w czasie, z dala od granicy i z powrotem do instalacji wojskowej poza Jurgą, i zasugerował, że mogą być śledzone dalej, aż do ich indywidualnych domów. Poprzednie doniesienia Wall Street Journal wskazują, że ta metoda śledzenia telefonów jest już wykorzystywana do monitorowania rosyjskich manewrów wojskowych i że amerykańscy żołnierze są równie podatni na ataki. https://www.wsj.com/articles/academic-project-used-marketing-data-to-monitor-russian-military-sites-11595073601 https://www.wsj.com/articles/the-ease-of-tracking-mobile-phones-of-u-s-soldiers-in-hot-spots-11619429402 (…)

Aby w pełni zaimponować publiczności ogromną mocą tego oprogramowania, Anomaly Six zrobiła to, co niewielu na świecie może przyznać: szpiegowała amerykańskich szpiegów. “Lubię żartować z naszych własnych obywateli” – zaczął Clark. Wyciągając widok satelitarny przypominający Google Maps, przedstawiciel handlowy pokazał siedzibę NSA w Fort Meade w stanie Maryland oraz siedzibę CIA w Langley w stanie Virginia. Po narysowaniu wirtualnych pól granicznych wokół obu tych obiektów, techniką znaną jako geofencing, oprogramowanie A6 ujawniło niesamowitą zdobycz wywiadowczą: 183 kropki reprezentujące telefony, które odwiedziły obie agencje, potencjalnie należące do pracowników amerykańskiego wywiadu, z setkami linii ciągnących się na zewnątrz, ujawniających ich ruchy, gotowych do śledzenia na całym świecie. “Jeśli więc jestem oficerem wywiadu zagranicznego, to mam teraz 183 punkty startowe” – zauważył Clark. Zarówno NSA, jak i CIA odmówiły komentarza.

Kliknięcie na jedną z kropek z NSA pozwoliło Clarkowi śledzić dokładne ruchy tej osoby, praktycznie każdy moment jej życia, od tego poprzedniego roku do chwili obecnej. “Chodzi mi o to, że wystarczy pomyśleć o takich zabawnych rzeczach jak sourcing” – powiedział Clark. “Jeśli jestem oficerem wywiadu zagranicznego, nie mam dostępu do takich rzeczy jak agencja czy sztab, mogę dowiedzieć się gdzie ci ludzie mieszkają, mogę dowiedzieć się gdzie podróżują, mogę zobaczyć kiedy opuszczają kraj”. Pokaz następnie śledził osobę po Stanach Zjednoczonych i za granicą aż do centrum szkoleniowego i lotniska mniej więcej godzinę jazdy na północny zachód od bazy lotniczej Muwaffaq Salti w Zarqa w Jordanii, gdzie USA podobno utrzymuje flotę dronów.

FOTO: Anomalia Six namierzyła urządzenie, które odwiedziło siedziby NSA i CIA, w bazie lotniczej na obrzeżach Zarqa w Jordanii. Screenshot: The Intercept / Google Maps

“Z pewnością istnieje poważne zagrożenie bezpieczeństwa narodowego, jeśli broker danych może śledzić kilkuset urzędników wywiadu do ich domów i na całym świecie” – powiedział w wywiadzie dla The Intercept senator Ron Wyden, D-Ore., głośny krytyk przemysłu danych osobowych. “Nie potrzeba wiele kreatywności, aby zobaczyć, jak zagraniczni szpiedzy mogą wykorzystać te informacje do szpiegostwa, szantażu, wszelkiego rodzaju, jak to się kiedyś mówiło, podłych czynów”.

Po powrocie do kraju, osoba ta została namierzona do własnego domu. Oprogramowanie A6 zawiera funkcję o nazwie “Regularność”, przycisk, który klienci mogą nacisnąć, aby automatycznie przeanalizować często odwiedzane miejsca w celu wywnioskowania, gdzie cel mieszka i pracuje, nawet jeśli punkty GPS uzyskane przez A6 pomijają nazwisko właściciela telefonu. Badacze prywatności już dawno wykazali, że nawet “zanonimizowane” dane lokalizacyjne są banalnie łatwe do przypisania do osoby na podstawie miejsc, w których najczęściej przebywa. Po naciśnięciu przycisku “Regularność”, Clark powiększył obraz Google Street View swojego domu.

“Branża wielokrotnie twierdziła, że zbieranie i sprzedawanie tych danych o lokalizacji komórek nie naruszy prywatności, ponieważ są one związane z numerami identyfikacyjnymi urządzeń, a nie z nazwiskami ludzi. Ta funkcja udowadnia, jak bardzo fałszywie brzmią te twierdzenia” – powiedział Nate Wessler, wicedyrektor projektu Speech, Privacy, and Technology Project w American Civil Liberties Union. “Oczywiście, śledzenie przemieszczania się osoby 24 godziny na dobę, dzień po dniu, powie ci, gdzie mieszka, gdzie pracuje, z kim spędza czas i kim jest. Naruszenie prywatności jest ogromne.” (…) (przekład automatyczny)

Dalszy ciąg artykułu pod linkiem: https://theintercept.com/2022/04/22/anomaly-six-phone-tracking-zignal-surveillance-cia-nsa/

&&&

SHADOWY US SPY FIRM PROMISES TO SURVEIL CRYPTO USERS FOR THE HIGHEST BIDDER https://www.mintpressnews.com/anomaly-6-surveil-crypto-users-highest-bidder/283036/

Tak będzie wyglądał człowiek za tysiąc lat? Ewolucja szyi, oczu…

https://nczas.com/2022/11/23/tak-bedzie-wygladal-czlowiek-za-tysiac-lat-przerazajace-video/

Jak będzie wyglądał człowiek za tysiąc lat? Ludzkie ciała zaczną się w końcu przystosowywać do nowego trybu życia ludzi. „Smartfonowa” szyja lub kciuk, zmiany w łokciach – tak może ewoluować ludzkie ciało w ciągu następnych stuleci.

To, jak człowiek będzie wyglądał w przyszłości, naukowcy pokazują na przykładzie hipotetycznej kobiety, która miałaby żyć za tysiąc lat. Nazywają ją Mindy.

Mindy będzie wyglądała inaczej od kobiet, które teraz mijamy na ulicach i w komunikacji miejskiej. Wpływ na jej wygląd będzie miała rewolucja technologiczna i nowy tryb życia, która zapoczątkowały nasze czasy.

Jak będzie wyglądał człowiek za tysiąc lat?

Gdy naukowcy tworzą modele, by pokazać, jak człowiek będzie wyglądał w przyszłości, biorą pod uwagę to, jak obecnie wygląda ludzkie życie.

Długotrwałe przyjmowanie tej samej postawy oraz powtarzanie danych ruchów wpływa bowiem już teraz na nasz wygląd (wady kręgosłupa, waga etc.). Gdy tryb życia, który obecnie prowadzimy, się utrwali, to nasze ciała będą musiały się do niego przystosować.

Tak będzie ewoluował ?

Jak zmieni się ludzkie ciało w przyszłości? Po pierwsze – szyja Mindy będzie dużo szersza i bardziej umięśniona niż u dzisiejszych kobiet. Wynika to z nieustannego użytkowania smartfonów i laptopów.

– Kiedy pracujesz na komputerze lub patrzysz w telefon, mięśnie z tyłu szyi muszą się skurczyć, aby utrzymać głowę w górze. Im bardziej patrzysz w dół, tym ciężej pracują – wyjaśnia na łamach Health Matters ortopeda K. Daniel Riew.

Kolejną zmiana zajdzie w kciukach. Tak jak zmieniły się one, gdy ludzie zaczęli używać narzędzi, tak za tysiąc lat zmienią się od nieustannego pisania SMS-ów i przeglądania mediów społecznościowych na telefonie.

Zmieni się także budowa łokci. Obecnie staw łokciowy jest nieustannie nienaturalnie wygięty pod kątem 90 stopni. Najpierw jednak będziemy mieć problemy z tymi stawami – drętwienie lub mrowienie palców, ból przedramienia i osłabienie dłoni.

Ewolucja ludzkich oczu. Tak będzie wyglądał człowiek w przyszłości

Obecnie ok 1,6 mld ludzi cierpi na krótkowzroczność. Nasz wzrok psuje się m.in. od ciągłego wpatrywania się w ekran – smarfotna, laptopa, telewizora. Naukowcy przewidują, że ludzki organizm w końcu dostosuje się do nowej sytuacji.

– Organizm człowieka znajdzie receptę na to, by chronić oczy. Może rozwinąć wewnętrzną, dodatkową powiekę, która będzie osłaniać oczy przed nadmiernym absorbowaniem niebieskiego światła. W ten sposób udałoby się zredukować jego dewastujący wpływ na organizm – twierdzi bioanalityk Kasun Ratnayake z uniwersytetu w Toledo.

Tak będzie wyglądała Mindy – kobieta przyszłości:

III RP – kraj analfabetów i niewolników smartfonów

Demokratyczna III RP – kraj analfabetów i niewolników smartfonów

21 października 2020 Na podstawie: nacjonalista.pl/bn.org.pl

Krótka rozmowa z przedstawicielami „generacji smartfona” wystarczy, aby poznać poziom zidiocenia młodych ludzi. Widoczna u nich konieczność wypowiedzenia się na każdy temat idzie w parze ze znikomą wiedzą. Odcięcie od internetu obnaża totalnych ignorantów. „Julki” z Twittera, zawodowi „antyfaszyści” w wersji wirtualnej, janczarzy „postępu” i „nowoczesności”. Skąd się to bierze? Dlaczego Polacy dają się ogłupiać koszernym mediom i demoliberalnym politykom? Pomocne będą statystki czytelnictwa za rok 2019, przygotowane jak zwykle przez Bibliotekę Narodową.

Według badania w 2019 roku przeczytanie przynajmniej jednej książki zadeklarowało 39% Polaków (rok wcześniej – 37%). Najlepiej sytuacja przedstawiała się w 2004 roku, kiedy to odsetek wynosił 58%. Osób czytających więcej niż 7 książek rocznie nadal jest niewiele – 9%., taki sam wynik pojawił się w podsumowaniu badania z 2018 roku.

Realne wskaźniki są dużo gorsze, gdyż w badaniu uwzględniane są odpowiedzi uczniów, a ci jak wiadomo w szkołach mają obowiązkowe lektury do przeczytania. Stąd też jednymi z najpopularniejszych autorów w 2019 roku byli Henryk Sienkiewicz i Adam Mickiewicz.

Największy odsetek czytelników kupuje książki (41%), drugie na liście jest pożyczenie od znajomego (35%). 31 proc. zadeklarowało, że książki otrzymuje w prezencie, natomiast 27% wypożycza je z biblioteki. 20% sięga do własnego księgozbioru. Nadal najchętniej wybieramy książki drukowane. Sięganie po e-booki zadeklarowało 6% czytelników.

Efekty takiego poziomu czytelnictwa? Plagą współczesnego społeczeństwa cyfrowego stają się analfabetyzm wtórny i funkcjonalny. Na czym polegają? Analfabetyzm wtórny to po prostu zanik umiejętności pisania i czytania u osób, które je kiedyś posiadały. Natomiast osoby dotknięte analfabetyzmem funkcjonalnym nie rozumieją tekstów pisanych – potrafią połączyć litery w słowa, a te następnie w całe zdania, ale nie rozumieją ich przekazu. Z badań przeprowadzonych przez PISA i OECD wynika, że co szósty polski magister to analfabeta funkcjonalny. Pozostałe wyniki również nie napawają optymizmem. Okazuje się, że 40% Polaków nie rozumie tego, co czyta, a kolejne 30% rodaków rozumie, ale w niewielkim stopniu. Praktycznie każdy ma za to smartfona. Dzieci od najmłodszych lat otoczone są elektronicznymi złodziejami czasu, jednak nie znają książek.

Przypominamy o przesłaniu kultowego opracowania „Polityczny Żołnierz”: „Jeśli nie jesteś nawykły do czytania, to przyzwyczajaj się i zawsze wspinaj na wyższy poziom. Wiedza jest potęgą, a im więcej wiesz, tym większym stajesz się zagrożeniem dla systemu (Derek Holland).

Smartfony. Osiem obiekcji.

Zawsze Wierni nr 3/2022 (220) https://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/3057

ks. Alvaro Calderon FSSPX

Komunikacja, w znaczeniu przekazywania sobie informacji, pełni w życiu człowieka, będącego z natury istotą społeczną, niezwykle istotną rolę. Bez tego niemożliwa byłaby edukacja – czy to w rodzinie, czy też w społeczeństwie – i człowiek nie mógłby się rozwijać.

Jeszcze większe znaczenie ma ona dla chrześcijanina, ponieważ Jezus Chrystus pragnął, aby pomiędzy Nim a Jego wiernymi istniała jedność tak ścisła, jak w łonie samej Trójcy Przenajświętszej: „A nie tylko za nimi [apostołami] proszę, ale i za tymi, którzy przez słowo ich uwierzą we mnie; aby wszyscy byli jedno, jako ty, Ojcze, we mnie, a ja w tobie, aby i oni w nas jedno byli” (J 17, 20–21). Chodzi tu o relację i zjednoczenie z Bogiem, dzięki czemu możemy budować więzi z naszymi bliźnimi – o miłość, miłość nadprzyrodzoną, której obiektem jest tak Bóg, jak i bliźni. Bez komunikacji nie ma ani Kościoła, ani zbawienia.

Środki komunikacji

Z tego właśnie wynika fundamentalne znaczenie środków komunikacji. Używamy tego sformułowania celowo, obecnie bowiem bardzo dużo mówi się o różnego rodzaju mediach społecznościowych. Zasadniczym środkiem chrześcijańskiej komunikacji jest Eucharystia. Ludzie zawsze jednoczyli się z Bogiem poprzez ofiarę i porozumiewali między sobą poprzez udział w uczcie, a Eucharystia jest jednym i drugim: boską ofiarą i boską ucztą, poprzez które chrześcijanin jednoczy się z Bogiem oraz swymi braćmi, stając się członkiem Mistycznego Ciała, którego głową jest sam Jezus Chrystus. Eucharystia jest sakramentem jedności Kościoła, środkiem, który tworzy, buduje i umacnia ową nadprzyrodzoną społeczność. Jest znakiem niezwykle prostym, zrozumiałym dla każdego, a równocześnie najskuteczniejszym – pod postaciami chleba i winą obecne są prawdziwe Ciało i Krew Chrystusa. A dla wyjaśnienia tego znaku Bożej miłości, przez który Jezus Chrystus ofiaruje się Ojcu jako żertwa i daje się nam jako pokarm, Kościół umieszcza klejnot podwójnej konsekracji w liturgii Mszy Świętej, będącej źródłem naszego uświęcenia i całej kultury chrześcijańskiej. Prawdziwym środkiem komunikacji chrześcijańskiej jest więc Eucharystia.

Istnieją jednak środki komunikacji międzyludzkiej, w ostatnich czasach ogromnie udoskonalone, które, o ile nie używa się ich w sposób chrześcijański, mogą być słusznie określone mianem światowych. One także jednoczą ludzi w społeczność niejako powszechną, ale – możemy to tu powiedzieć – stanowiącą prawdziwy anty-Kościół, którego niewidzialną głową jest szatan. Obecnie podstawowym środkiem komunikacji jest smartfon (nazwa pochodzi z języka angielskiego, będącego sakralnym językiem doczesnej antyliturgii), sprytny mały telefon stanowiący rodzaj anty-Eucharystii, za pośrednictwem którego komunikują się ze sobą ludzie w dzisiejszym antytradycyjnym społeczeństwie. Tak jest obecnie, ponieważ być może jutro wszyscy będą już mieli w swoich mózgach czip, a na czołach liczbę 666. Jest to społeczeństwo wrogie wszelkiej tradycji, w którym wszystko zmienia się w coraz szybszym tempie.

Być może niektórzy uznają, że określenie przez nas smartfonu mianem anty-Eucharystii stanowi grubą przesadę. Czy nie zauważyliście jednak, w jaki sposób te małe urządzenia wciągają was w pułapkę i zniewalają, odciągając od modlitwy, rodziny i prawdziwej przyjaźni? Ileż to razy złośliwy dźwięk dzwonka przerywa nasze rozmowy, ile razy widzimy ludzi mówiących coś pozornie do siebie samych? Nie bez powodu nalegamy na wyłączanie telefonu przed wejściem do kościoła; jest tak dlatego, że odciąga nas on od Chrystusa. I to w stopniu o wiele większym, niż można by podejrzewać.

Rewolucja antychrześcijańska

Związek pomiędzy postępem w dziedzinie środków komunikacji a postępem rewolucji antychrześcijańskiej jest bardzo wyraźny. Proces, którego jesteśmy świadkami, rozpoczął się w XIV wieku wraz z narodzinami tzw. renesansu humanistycznego, kiedy wielu chrześcijan przestało stawiać Boga w centrum swego życia i skupiło się na sobie samych. Jest jednak niezaprzeczalnym faktem historycznym, że do narodzin tego antropocentrycznego ruchu przyczyniło się w ogromnej mierze wynalezienie papieru i prasy drukarskiej oraz, będący tego konsekwencją, spadek cen książek. Ludzie wykształceni nie chcieli już czerpać wiedzy od kapłanów i teologów; pragnęli mieć bezpośredni dostęp do źródeł mądrości: Biblii oraz pism starożytnych filozofów.

Dwa stulecia później, w XVI wieku, szeroki dostęp do przekładów Biblii na języki rodzime oraz zalew broszur różnego rodzaju samozwańczych teologów doprowadziły do tzw. reformacji protestanckiej, co byłoby niemożliwe bez znajomości technologii produkcji papieru i wynalezienia druku. To samo można powiedzieć o rewolucji francuskiej, która miała miejsce 200 lat później – w końcu XVIII wieku. Stała się ona możliwa dzięki zalewowi gazet i cienkich broszurek, które atakowały porządek chrześcijański, nie zadając już sobie nawet trudu – jak to czynili jeszcze herezjarchowie protestanccy – aby uzasadnić swoje stanowisko. Zwróćmy uwagę, iż im większe bogactwo środków komunikacji, tym większe ubóstwo przekazywanej treści.

Dwa wieki później mieliśmy II Sobór Watykański, podczas którego rewolucja modernistyczna zainfekowała samą hierarchię Kościoła. Był to w istocie sobór prasy, podczas którego ojcowie soborowi kierowali się w większym stopniu tym, co wówczas pisały dzienniki, niż głosem Ducha Świętego. Nie ulega wątpliwości, że reforma soborowa – będąca de facto skażeniem Kościoła zasadami antychrześcijańskiej rewolucji – nie byłaby możliwa bez współczesnych środków przekazu: maszyn drukarskich, codziennie wypluwających z siebie miliony egzemplarzy dzienników, radia męczącego nieustanną paplaniną oraz telewizji przyprawiającej wyobraźnię o zawrót głowy. Gazety pukały do drzwi, radio wkroczyło do domu, a telewizja zajęła miejsce przy stole w jadalni. Katolicy nie byli już w stanie myśleć.

Jednak dzisiejsze środki komunikacji są znacznie potężniejsze i nie znajdują się jedynie w domu, zagnieździły się w naszych kieszeniach! Obecnie nie tylko poprzez nasze smartfony mamy dostęp do bibliotek całego świata, ale też każdy czuje się dzięki nim powołany do bycia autorem; nie tylko można nieustannie słuchać radia, ale też zachęca się wszystkich do własnych transmisji; nie tylko możemy oglądać z otwartymi ustami różnego rodzaju programy telewizyjne, ale też stać się ich gwiazdami obserwowanymi przez innych. Zastanówmy się, jakie mogą być tego wszystkiego konsekwencje, biorąc pod uwagę, jak potężne narzędzia, pozwalające łatwo zawładnąć umysłami ludzi, ma obecnie do swej dyspozycji szatan.

Osiem obiekcji wobec smartfonów

Nas, kapłanów, nigdy nie przestaje zadziwiać, jak wiele różnych szkód mogą wyrządzić te małe, iście szatańskie urządzenia. Jesteśmy zdumieni i przestraszeni, jeśli zaś nie jesteśmy nimi przerażeni (tak jak powinniśmy), to wyłącznie dlatego, że pojawiają się one stopniowo i człowiek stopniowo się do nich przyzwyczaja. Spróbujmy więc sporządzić listę zagrożeń – niekiedy tak perwersyjnych, iż pisanie o nich jest krępujące; uważamy jednak, że naszym obowiązkiem jest powiedzieć to jasno i wyraźnie.

Zagrożenie nieczystością. Człowiek nosi obecnie w kieszeni ogromny zbiór materiałów pornograficznych, do którego dostęp może uzyskać bez konieczności stania w kolejce do kina porno albo robienia kłopotliwych zakupów u właściciela kiosku, który zarabia pieniądze na nieszczęściu innych – wystarczy tylko nacisnąć klawisz. Znajduje się więc w stałej okazji do grzechu, trzymając w ręku gotowy wybuchnąć przy każdej pokusie kanister z benzyną. Jak wielkiej cnoty potrzeba w takiej sytuacji, aby nie skończyć w płomieniach?

Zagrożenie nieskromnością. W wypadku mężczyzny pokusa dotyczy głównie tego, aby patrzeć, u kobiety zaś, aby być obserwowaną. Obserwowaną, ale niedotykaną. Ulegająca pysze młoda dziewczyna pragnie zwracać na siebie uwagę, jednak bez dawania tego do zrozumienia. Mały ekran stwarza jej idealne warunki do zaspokajania swej próżności i wyzbywania się wstydu, ponieważ pozwala jej „zarządzać” swoim wizerunkiem i daje złudzenie bezpieczeństwa. Są jeszcze tacy, których wciąż szokuje wulgarność reality shows1, nie dostrzegają jednak tego, że obecnie małe kamery rejestrują niemal wszystko, czyniąc całe społeczeństwo aktorami podobnego widowiska. Rodzice nie przejmują się w najmniejszym stopniu tym, że dzięki smartfonowi chłopak ich córki może zaglądać do jej pokoju.

Zagrożenie uwiedzeniem. Uwodziciel ma obecnie do dyspozycji idealne narzędzie, dające mu bezpośredni dostęp do jego ofiary. Młoda dziewczyna ceni się zazwyczaj na tyle, aby nie rozmawiać z nieznajomym. Kto jednak może oprzeć się pokusie przeczytaniem esemesa? Nikt nie pozwoliłby, aby jakiś obcy człowiek zbliżył się do ich córki i zaczął szeptać jej coś do ucha – telefon komórkowy mu to umożliwia. Jeszcze gorsze są wszystkie anonimowe rozmowy; anonimowość rodzi bowiem pokusę kontaktu ze zboczeńcem lub prostytutką, podobnie jak Ewa była kuszona poznaniem dobrego i złego. A owe małe urządzenia pozwalają człowiekowi wkroczyć do tych piekielnych obszarów ze złudnym przeświadczeniem, że można je w każdej chwili opuścić, jednym kliknięciem. Regularnie słyszy się jednak o przypadkach, kiedy młoda dziewczyna, niczym mysz zahipnotyzowana przez węża, wchodzi do domu swego dusiciela.

Zagrożenie chciwością. Widzimy, jak bardzo wzrasta pragnienie posiadania rzeczy materialnych. Już karta kredytowa stwarzała pokusę do nadmiernych wydatków, pokusę, której tylko niewielu było w stanie się oprzeć, w konsekwencji czego trzeba było trzymać zakupoholików w domach. Obecnie jednak nie ma potrzeby udawania się na zakupy do sklepu. Na wirtualnej witrynie w smartfonie można znaleźć dosłownie wszystko, dostępne w sprzedaży ratalnej za pomocą jednego kliknięcia. Wystarczy jedynie samo medium – smartfon. Skąd biedni tradycyjni katolicy posiadający liczne potomstwo mają wziąć pieniądze na telefon dla każdego dziecka? W przeszłości dzieci prosiły o trochę drobnych na słodycze lub karty kolekcjonerskie, obecnie proszą o smartfon.

Zagrożenie odrealnieniem. Ludzkość zawsze doświadczała konieczności odróżniania rzeczywistości od pozorów, ponieważ twarz nie zawsze odzwierciedla stan duszy, a niemal wszyscy maskują w jakiś sposób swą prawdziwą osobowość. Jak trudno jest poznać faktycznie swego własnego brata! Obecnie jednak wirtualna scena, na której występuje całe społeczeństwo, potęguje ów problem, prowadząc do autentycznego zbiorowego szaleństwa, masowego uzależnienia lub – co jeszcze gorsze – do rodzaju zbiorowego opętania. Wyrafinowane techniki tworzą iluzje, które bardzo trudno rozpoznać. Dziś nawet nasi pobożni wierni wierzą, że mają wirtualnych przyjaciół, wirtualne apostolaty, wirtualne dzieła miłosierdzia, choć rzeczywistość może być bardzo odległa od ich wyobrażeń (nie potępiamy ich tu, ale jedynie ostrzegamy). Zwróćmy uwagę na pewien smutny fakt: jesteśmy pewni, że większa część kapłanów, którzy opuścili Bractwo w ostatnich czasach, uczyniła to, gdyż dała się złapać w pułapkę iluzorycznego wirtualnego braterstwa. Jeśli dzieje się tak w naszej rodzinie kapłańskiej, dzieje się tak również z Wami, drodzy Wierni, w Waszych własnych rodzinach. Czyż tak nie jest?

Zagrożenie bezmyślnością. Widzieliśmy już, jak wraz z rozwojem środków komunikacji zanika zdolność myślenia. Kto mało czyta, wiele rozmyśla, a kto czyta wiele, rozmyśla mało (oczywiście nie mamy tu zamiaru zniechęcać do czytania dobrych książek). A jeśli litera wyczerpuje ducha, w o ileż większym stopniu czyni to film! Obecnie ma się w kieszeni tysiąc filmów, prowadzi się równocześnie tysiąc konwersacji, a nasz mózg bombarduje tysiąc wiadomości. Nie ma już ani sekundy nie tylko na kontemplację, ale nawet na myślenie. Doprowadzona do stanu wrzenia wyobraźnia tłumi właściwie wszystkie akty intelektualne. W podobny sposób dokonuje się demoniczne opętanie.

Zagrożenie upadkiem autorytetu. Są też tacy, którzy pragną rozwijać swe życie intelektualne i odkrywają różnego rodzaju wirtualne uniwersytety. Jednak „uczelnie” te, poza samą nierealnością, obciążone są również innym grzechem – pogardą dla autorytetu. Nie ma znaczenia, kto co wie, każdy ma prawo nauczać. To niczym ogromny rynek miejski, agora nowych Aten, gdzie wszyscy przynoszą swe własne mównice. Setki tysięcy mówią, a miliony słuchają (ponieważ nie ma bloga bez odwiedzających), niczego się jednak nie naucza i niczego się nie uczy, ponieważ wszelkie okruchy prawdy toną w oceanie niedorzeczności – i nikt już niczemu nie ufa.

Zagrożenie niczym nieograniczoną wolnością. Internet jest iluzorycznymi tryumfem wolności słowa. Słyszeliśmy nawet z ust pewnego kapłana: „Gazety i telewizja są kontrolowane, ale w Internecie można się swobodnie wypowiedzieć”. Cóż za iluzja! Wróg rodzaju ludzkiego potrafi wyrzec się dziesięciu, aby zdobyć milion: „Niech ten biedny tradycyjny księżulo mówi sobie, co chce; mnie wystarczy, aby tysiąc innych mówiło równocześnie za i przeciw Tradycji. Niech wszyscy idą na ateńską agorę, aby poznać prawdę!”.

Poprzestaniemy na tym, wszyscy jednak wiemy, że lista zagrożeń jest o wiele dłuższa.

Jeśli nasza sprawiedliwość nie będzie większa

Katolickie rodziny żyją obecnie w stanie pewnego rodzaju faryzejskiej hipokryzji, od której także my, kapłani, nie jesteśmy całkowicie wolni. Przywiązanie do smartfonów jest tak wielkie, a zło, jakie się z tym wiąże, natury tak wstydliwej, że o tym, co z pewnością rozpoznaje się w konfesjonale, nie wspomina się przy rodzinnym stole i trudno uleczyć z ambony. Jednak Zbawiciel ostrzega nas: „Jeśli nie będzie obfitowała sprawiedliwość wasza więcej niż doktorów zakonnych i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (Mt 5, 20). Nie zachowujmy się jak strusie, nie zamykajmy oczu na stojące przed nami zagrożenia. Jeśli prasa utorowała drogę reformacji protestanckiej, a radio i telewizja umożliwiły rewolucję soborową, do czego doprowadzi nas obecna epoka Internetu i smartfonów? Musimy w stosowny sposób reagować.

Właściwa postawa katolików wobec świata i jego spraw nie polega na fizycznym odseparowaniu się od nich, jak w Starym Testamencie, czy też jak to czynią obecnie mennonici. Zbawiciel powiedział: „Nie proszę, żebyś ich zabrał ze świata, ale żebyś ich zachował od złego” (J 17, 15). Święci wydawali książki i broszury, a dziś będą korzystać z tych małych urządzeń, ponieważ zło nie tkwi w układach scalonych, ale w użytku, jaki się z nich robi. Chodzi o to, aby posługiwać się rzeczami tego świata z chrześcijańską cnotą, czerpiąc z nich dobro i odrzucając zło. Decyzja, aby nigdy nie używać komputera czy telefonu komórkowego, nie stanowi bynajmniej panaceum; jest jedynie środkiem, który zazwyczaj jeszcze pogarsza sytuację.

Powinniśmy przede wszystkim uznać, że mamy skłonność do zła ze względu na ranę zadaną naszej naturze przez grzech pierworodny. Praktykowanie cnót przychodzi nam z trudnością, nie należy więc propagować rozwiązań wymagających praktykowania ich w stopniu heroicznym. Musimy jednak w miarę naszych możliwości unikać okazji do grzechu, a taką okazję stwarza właśnie smartfon.

Co więc mamy czynić? Nie istnieją rady, których stosowanie byłoby roztropne w wypadku każdego z nas. Nie każdy też zdolny jest do takich samych wyrzeczeń, tak więc podawanie jakichś ogólnych zasad mogłoby przynieść skutki przeciwne do zamierzonych.

Posiadanie smartfona stwarza iluzję bezpieczeństwa, podczas gdy w rzeczywistości staje się często powodem napadów rabunkowych – tak więc nadzieję należy pokładać raczej w Aniele Stróżu, który nie jest rzeczywistością wirtualną.

Kiedy należy z nich korzystać? Dobrze jest nie mieć osobistych telefonów komórkowych, ale telefon rodzinny, po który sięga się w razie potrzeby.

Nie używajcie ich w domu, ale jedynie kiedy wychodzicie, pozostawiając je przy wejściu, podobnie jak parasol.

Blokujcie sieć wi-fi w waszych domach.

Po cóż zresztą dalej się nad tym rozwodzić; żadne tego rodzaju środki nie wystarczą, jeśli nie znienawidzi się źródła tak poważnych zagrożeń! Trzeba mówić o nim źle, sprawić, aby cieszył się należną mu reputacją, walczyć z urokiem, jaki na nas rzuca. Eucharystia albo smartfon. Pierwsze pociąga nas ku górze, drugie pogrążą w doczesności – na tym właśnie polega fundamentalna sprzeczność. Jeśli się od smartfonu nie uniezależnimy, utracimy Chrystusa Pana.

Za „The Angelus”, wrzesień 2018, tłumaczył Tomasz Maszczyk2.

Przypisy

  1. Programy telewizyjne realizowane bez udziału zawodowych aktorów, przedstawiające sceny z życia codziennego – przyp. red.
  2. http://www.angelusonline.org/index.php?section=articles&subsection=show_article&article_id=4103 [dostęp: 22.04.2022].