Donald Trump oraz “stop LGBT”. / foto: domena publiczna (kolaż)
Od powrotu Trumpa wiele się zmienia. Jedne z największych zmian, które zawdzięczamy byłemu i ponownemu prezydentowi Stanów Zjednoczonych, to skuteczna walka z ideologią gender. Walka ta jest na tyle efektowna, że nawet polskie organizacje LGBT, które od lat promowały skrajną lewicę, zostały bez pieniędzy.
Administracja Bidena, jak się okazuje, sypała kasą nie tylko swoim rodzimym działaczom queer, ale pomagała także destabilizować politykę w Polsce. Finansowane były nawet organizacje kompletnie skompromitowane, takie jak Kampania przeciw Homofobii.
„Trump zablokował środki na pomoc zagraniczną, co uniemożliwiło działanie wielu organizacjom społeczeństwa obywatelskiego. Również tym, które walczą o prawa dla osób LGBT+ w Polsce”
– czytamy w obwieszczeniu, które KPH zamieściła w swoich mediach kilka dni temu. Kampania przeciw Homofobii wbrew pozorom, które może stwarzać jej nazwa, nie zajmowała się tylko walką z uprzedzeniami wobec gejów i lesbijek. KPH już wiele lat temu zajęła się forsowaniem legalności aborcji w Polsce, niesprawiedliwą krytyką Kościoła, promowaniem masowej migracji i polityki „otwartych granic”, i transowaniem dzieci. To również KPH współodpowiedzialna była za tworzenie raportu ILGA. Gdyby nie KPH, o wiele mniej osób poszłoby na obsceniczne parady równości, mniej ludzi dowiedziałoby się o propagandzie szerzonej przez Bartosza Staszewskiego i mniej kobiet wzięłoby udział w „czarnych marszach”. KPH od dawna szkodziła naszemu krajowi i obywatelom, którzy nie popierają progresywnego ekstremum.
Na antypolskie działania KPH składali się oczywiście lewicowi działacze.
Znaczna część finansów grupy płynęła jednak z USA za czasów administracji Bidena. Sytuacja prawna jednak w USA się zmieniła i kurek, z którego płynęła forsa na KPH, został dokręcony:
„100 tys. dolarów rocznie, które trafiało do nas przez pośredników od amerykańskiego Departamentu Pracy, wydawaliśmy na rzecznictwo, szkolenia dla aktywistów, czy lokalną walkę z uchwałami anty-LGBT. Ta pula została niemal w całości wydana, ale mieliśmy obietnicę kontynuacji – kolejne 75 tys. dolarów. Chcieliśmy je przeznaczyć m.in. na wielką kampanię społeczną o związkach partnerskich. Z dnia na dzień straciliśmy 350 tys. złotych”
– dowiadujemy się jednak teraz z mediów społecznościowych KPH.
KPH nie jest też jedyną poszkodowaną przez działania Trumpa organizacją – o stratach finansowych rozpisują się też inne media, np. OKOpress, działające od lat na rzecz otwierania polskich granic nielegalnym imigrantom:
„Administracja Trumpa na trzy miesiące wstrzymała środki na pomoc zagraniczną. Perspektywa wstrzymania prac i wydawania pieniędzy dotknie tysiące organizacji na świecie. „Nikt się tego nie spodziewał – ani my, ani grantodawcy. Wciąż liczymy straty”
– czytamy więc w OKOpress.
Żeby jednak rozumieć, jak pozytywne skutki dla naszej Ojczyzny mają zmiany za Oceanem, wystarczy przyjrzeć się historii KPH i dyskredytacji, którą organizacja sama na siebie ściągnęła. A żeby zrozumieć to, trzeba zacząć od agresywnych anarcho-komunistów ze Stop Bzdurom, którzy pojawili się, naszkodzili, a potem kompletnie zniknęli ze świadomości społecznej.
Stop “Stop Bzdurom”
“Stop Bzdurom” było kolektywem anarcho-komunistycznym, którego założycielami był Michał Szutowicz (ps. Margot), Zuzanna Madej (ps. Łania) oraz Maja Gaszyńska, identyfikująca się jako „Lu”. Wszystkie trzy osoby używały w różnym czasie różnych „genderowych” zaimków i twierdziły, się są jakiejś innej płci niż ta, na którą wskazywały dokumenty. Założyciele Stop Bzdurom pozostawali też rzekomo w relacji romantycznej, której szczegóły nie są znane – wiadomo jednak, że Michał przez jakiś czas uznawał się za lesbijkę, a Łanię – za swoją partnerkę.
“Stop Bzdurom” zyskało jednak swój rozgłos nie tyle dzięki swojej niestandardowej intymności, ale dzięki atakom na katolików. W czerwcu 2020 roku, Michał „Margot” Szutowicz, aktywista zdający się przewodniczyć grupie Stop Bzdurom, rozpoczął akcję przeciwko furgonetce Fundacji Pro – Prawo do Życia. Dnia 26 czerwca 2020, Margot i inni członkowie grupy zaatakowali pojazd, zamazując na nim antyaborcyjne hasła. Samochód został kompletnie zwandalizowany: zniszczono jego plandekę, połamano lustra, wyrwano tablice rejestracyjne i przebito opony auta. Akcja ta, nazwana przez lewicowych aktywistów „obywatelskim zatrzymaniem”, była tylko jednym z pierwszych głośnych incydentów, które przyniosły grupie rozpoznawalność.
“Stop Bzdurom” nie ograniczało się jednak tylko do wandalizowania katolickich pojazdów. Działacze chętnie napadli na kierowców katolickich furgonetek, wdawali się z nimi w bójki i wszczynali przepychanki z policją. Gdy nie starczyła realna przemoc, anarcho-komuniści sięgnęli po tę symboliczną. W lipcu 2020, członkowie grupy wywiesili bowiem tęczowe flagi na pomnikach w Warszawie, w tym na pomniku Mikołaja Kopernika, Syrenki Warszawskiej oraz na figurze Chrystusa.
Starcia z policją stały się częste; jedno z najbardziej znaczących miało miejsce 7 sierpnia 2020, kiedy Margot został aresztowany za wcześniejszy atak na furgonetkę. Po aresztowaniu Margot, przed siedzibą Kampanii Przeciw Homofobii zebrała się grupa protestujących, co doprowadziło do zamieszek na Krakowskim Przedmieściu. Policja aresztowała wtedy 48 osób, w tym Margot, który zostały tymczasowo aresztowany na dwa miesiące. KPH stanęła oczywiście po stronie zadymiarzy.
Kampania przeciw Homofobii zaangażowała się jednak znaczenie głębiej we wsparcie dla StopBzudrom – KPH poparła bowiem na ślepo kłamstwo o zamachu na życie Lu.
Tramwaj morderca
„Hej osoby, bardzo potrzebuję Waszej uwagi i Waszego działania. Ktoś mnie dzisiaj wepchnął na tory tramwajowe. Uprzedzając pytania – nic nie pamiętam, zareagował maszynista, nie jestem teraz sam (sic!) fizycznie nic mi nie jest. Natomiast: Strasznie się boję poruszać. Strasznie się boję cokolwiek teraz zrobić, strasznie się boję (…). W sensie, ktoś próbował mnie dzisiaj zabić? Czy za to, że mam nieco rozpoznawalny pyszczek? Za tęczowe przypinki na plecaku? Po prostu? Nie wiem, ale po prostu strasznie bym nie chciał umrzeć, tym bardziej na czyichś warunkach…”
– pisała Lu (która uważa się za mężczyznę; interpunkcja w cytacie została poprawiona – przyp. red.), zachęcając dalej, by jej zwolennicy radykalizowali się w imię genderyzmu, feminizmu i ekologizmu, i podkreślając, że nie może wskazać ani dokładnego miejsca, ani czasu, gdzie dojść miało do zamachu. Czy tak wygląda reakcja osoby, która właśnie otarła się o śmierć? Czy potencjalna ofiara nie jest w stanie podać żadnych danych na temat poważnego przestępstwa, które właśnie miało miejsce?
Sprawa od początku była podejrzana, Kampania przeciw Homofobii automatycznie jednak stanęła po stronie agresywnej aktywistki.
„Poszukujemy świadków i świadkiń (sic!) próby wepchnięcia Lu ze Stop Bzdurom pod koła tramwaju! Osoby, które były naocznymi świadkami próby wepchnięcia Lu pod tramwaj lub posiadają jakiekolwiek informacje proszone są o kontakt z grupą prawną KPH: prawo@kph.org.pl”
– grzmiała KPH w swoich mediach. Nawet jednak bardziej lewicowi odbiorcy wpisu zaczęli pod nim zadawać niewygodne pytania. O jaki tramwaj chodzi? Jaka była to linia tramwajowa? O której godzinie miał wydarzyć się zamach na Lu? Czy znana jest chociaż godzina albo dzielnica, gdzie doszło niby do zdarzenia? Dlaczego zachęca się do kontaktu mailowego z jakąś lewicową grupą, a nie z policją?
Zamiast konkretnych informacji, KPH zamieściło kolejną zbiórkę na rzecz Stop Bzdurom. Takich zbiórek było wiele, a każda z nich zebrała od kilku do kilkuset tysięcy, z których aktywiści rozliczyli się tylko częściowo, ironizując nawet, że część pieniędzy poszła na… pizzę i seks. I wspieranie aborcji.
ZTM kontra kłamstwa
KPH podkreślało jednak, że jest w kontakcie z ZTMem – warszawskimi tramwajami – i poszukuje nagrania z monitoringu, które miałoby udowodnić zeznania Lu.
Wtedy do akcji postanowiłem włączyć się ja, skromny autor tego tekstu, i wysłałem zapytanie do ZTMu, prosząc o szczegóły sprawy. ZTM odpowiedział bardzo szybko i zaprzeczył wersji Lu. Co więcej! ZTM zaprzeczył nawet, jakoby współpracował w tej sprawie z KPH.
„Uprzejmie informujemy, że w przedmiotowej sprawie do Zarządu Transportu Miejskiego nie wpłynęło żadne oficjalne zgłoszenie. Sytuacja nie dotyczy również zachowania pracownika stołecznej komunikacji miejskiej ani zdarzenia w pojeździe Warszawskiego Transportu Publicznego. Mając to na uwadze, informujemy, że ZTM nie prowadził w przedmiotowej sprawie żadnego postępowania wyjaśniającego w trybie skargowym. Niemniej na podstawie doniesień medialnych sprawdzone zostały raporty z tego dnia, które nie potwierdziły żadnego zatrzymania mogącego wynikać z opisanej sytuacji. W sprawie tej nie wpłynęło również zgłoszenie ze strony motorniczego”
– można było przeczytać w wiadomości od ZTMu. Szczególnie ważna była informacja, która potwierdzała, że żaden motorniczy na żaden zamach nie musiał zareagować – Lu kłamała bowiem w swojej historii, że to motorniczy uratował jej życie, hamując na czas. Poza pracownikami ZTMu nie zgłosił się też żaden świadek sprawy, a na pogłoski o zamachu na życie kobiety zareagowało Ordo Iuris.
KPH idzie w zaparte
Instytut OI złożył nawet zawiadomienie do Prokuratury Krajowej o możliwości popełnienia przestępstwa – usiłowania zabójstwa. Jednak również zawiadomienie złożone przez katolickich prawników pokazało, że nie ma dowodów na potwierdzenie historii opowiedzianej przez Lu i nagłośnionej przez KPH.
Kampania przeciw homofobii poszła jednak w zaparte i dalej broniła anarcho-komunistów, nigdy nie przepraszając za fejka, którego podała w świat. To odebrało jej wielu odbiorców, dotychczas ślepo wierzących tęczowej organizacji.
Od tych wydarzeń minęło wiele lat i niektórzy zapomnieli o szkodach, jakie wyrządziła Kampania przeciw Homofobii. Teraz jednak można cieszyć się, że KPH straciło dofinansowanie, które szerokimi strumieniami płynęło z USA. Nie ma kasy na propagandę, będzie mniej propagandy.
Taką przynajmniej można mieć nadzieje – że efekt Trumpa dosięga właśnie i naszą Ojczyznę!
Kuźnia Społeczna w Olsztynie opublikowała przeprosiny za wynajęcie sali kandydatowi na prezydenta Grzegorzowi Braunowi. Organizacja tłumaczy, że zabrakło im „głębszej analizy i refleksji” nad charakterem tego wydarzenia. W Polsce coraz bardziej zakorzenia się selekcjonowanie „akceptowalnych” polityków.
Spotkanie Brauna w Kuźni Społecznej w Olsztynie odbyło się 14 lutego. Organizacje lewicowe nie chciały do niego dopuścić, a teraz podnoszą raban sugerując, by przestrzeni ekipie Brauna nie wynajmować.
Kuźnia Społeczna wydała oświadczenie, w którym „kaja się” za wynajęcie sali Braunowi i zapowiada, że teraz wprowadzi dodatkowe procedury regulujące wynajmowanie.
„W imieniu Kuźni Społecznej oświadczamy, że wizyta Pana Brauna nie odbyła się na nasze zaproszenie, ani z jakimkolwiek naszym organizacyjnym zaaranżowaniem. Było to wynajęcie sali na spotkanie. Z naszej strony zabrakło głębszej analizy i refleksji czego te spotkanie będzie dotyczyć, za co przepraszamy. Obecnie wprowadziliśmy procedury, które regulują zarówno wynajęcia na cele polityczne jak i używanie nazwy „Kuźnia Społeczna”, aby w przyszłości nie miały miejsce takie sytuacje” – czytamy w oświadczeniu.
Takie postępowanie to nic innego jak forma cenzury prewencyjnej. Ograniczanie możliwości wypowiedzi politykom, niezależnie od ich poglądów, stoi w sprzeczności z fundamentalnymi zasadami demokracji i swobodnej debaty publicznej.
Wynajęcie sali – co jest przecież normalnym procesem biznesowym – nie oznacza przecież poparcia dla poglądów mówcy. Przestrzenie publiczne tyle trąbią o otwarciu na „różnorodność opinii”, ale najwyraźniej nie wszystkie opinie i nie wszyscy politycy są „akceptowalni”.
Oczywiście poglądy Brauna mogą się komuś nie podobać, ale jest legalnie działającym politykiem i kandydatem w wyborach prezydenckich. Odmawianie mu możliwości spotkań z wyborcami jest po prostu śmieszne, ale też podważa demokratyczne zasady, o których tyle trąbią tzw. postępowcy. Przecież oni mogliby spróbować podjąć merytoryczną dyskusję i podważać tezy promowane przez Brauna, ale z jakiegoś powodu tego nie robią, tylko stawiają na ograniczanie możliwości ich wygłaszania.
Komentarze pod przeprosinami Kuźni Społecznej są dość jednoznaczne. „Dobra co Braun zrobił, że przepraszacie? Czy sam fakt, że to on wynajął salę i przybył? Weźcie sie ogarnijcie. Rozumiał bym jak byście mieli spotkanie neonazistów, komunistów, mafii czy zjazd pedofilów a tak. Co w tym złego poza tym, że ktoś kogoś nie lubi i za wczasu wolicie kajać się jak byście sale samemu Stalinowi wynajęli” – pisze jeden z internatów.
„Piękna i zgodna z najlepszymi wzorcami minionego okresu samokrytyka. Czyżby komuna wróciła?” – dodaje inny komentujący. A jeszcze kolejny pyta, z jakiego klucza politycznego będzie w przyszłości wynajmowana sala.
Po zdradliwych ciosach wymierzonych w same fundamenty Unii Antyeuropejskiej „Głupsi razem” zbierają siły. Tworzy się koalicja sił demokracji walczącej. Dołączają „silni razem” i „nienawidzący razem”. Koalicję spaja konieczność obrony granic utopii.
Siłą lewicy są jej poglądy. Na początku był błąd: dwa plus dwa równa się więcej. Po kolejnej rewolucji i zdobyczach consensusu, w oknie Overtona ukazał się długo oczekiwany komunikat: dwa plus dwa jest tyle ile ogłosimy. Jak widać, wszystkie ideały są już osiągalne, szczególnie teraz, przy milionowych zasięgach wiodących mediów.
„Głupsi razem” zbierają się w Paryżu. Świeże fundamenty dystopii są zagrożone, a są nimi demokracja sponsorowana i demokracja torturująca. Chodzi też o dodatkową funkcję machiny Prokrusta.
Współczesne łoże Prokrusta powiększy ci usta – Obetnie piersi, odcedzi sumienie i tłuszcz – A wszystko w cenie trzech wizyt specjalnej porady – Wyrzucisz do kosza ubrania od Bossa i Prady – Diabeł dziś chodzi nago, nie ubiera się tam – Pozornie jest zmiennym, lecz stały ma gust – Morduje dzieci małymi kęsami żując twój mózg.
Głupsi razem będą deliberować jak przeciwdziałać faktom, które destabilizują rzeczywistość. Jak wiadomo narracja dzieli się na następujące kategorie: na fakty bez faktów, na fakty po faktach (przejęzyczenia i pogłos) oraz na dezinformację czyli fakty podane z nienawiści (preferowany skrót – fakty nienawiści) często używane w mowie nienawiści.
Jutro nadzwyczajny szczyt europejskich liderów w Paryżu z udziałem @donaldtusk. Czas przyspieszył. Musimy być razem. I być silni. Dla bezpieczeństwa Europy!
Cytat prawdziwy, wrzucony na platformę X przez członka “demokracji walczącej”.
Szanowny Panie ! Donald Trump zdecydował o tymczasowym wstrzymaniu finansów, jakie rząd USA wydawał na dotacje dla grup radykalnej lewicy na całym świecie. Polskojęzyczni aborcjoniści i lobbyści LGBT mówią otwarcie, że teraz będą mieli przez to problemy np. z organizacją “marszów dumy gejowskiej” w małych miejscowościach, szkoleniem aktywistów oraz forsowaniem zmian prawnych. Tak właśnie wygląda w praktyce budowa “społeczeństwa demokratyczno-obywatelskiego” w Polsce – jest to obcy naszej tradycji cywilizacyjnej projekt ideologiczny, przyniesiony nad Wisłę z zagranicy i sponsorowany przez rządy obcych państw i ponadnarodowe korporacje. Ruch Trumpa nie powstrzyma jednak tego procederu, gdyż aktywiści szybko otrzymają finansowanie z innych źródeł, w tym jeszcze więcej pieniędzy z moich i Pana podatków. Rozwiązaniem przejściowych trudności lewicy ma być też dalsze finansowanie organizacji “pozarządowych” przez rząd. Kto w tym samym czasie wesprze ocalenie i odbudowę Polski? Konieczna jest dalsza mobilizacja społeczna, szczególnie teraz, w czasie kampanii wyborczej.Prezydent Stanów Zjednoczonych wstrzymał wielomilionowe dotacje, jakie rząd USA wysyłał do rozmaitych organizacji na całym świecie. Na liście grup, którym tymczasowo zawieszono finansowanie, znajdują się m.in. liczne organizacje radykalnej lewicy, zajmujące się upowszechnianiem mordowania dzieci w łonach matek i deprawacji seksualnej. Jak możemy przeczytać na portalu lewicy Oko Press:
“Trump zablokował środki na pomoc zagraniczną, co uniemożliwiło działanie wielu organizacjom społeczeństwa obywatelskiego. Również tym, które walczą o prawa dla osób LGBT+ w Polsce. 100 tys. dolarów rocznie, które trafiało do nas przez pośredników od amerykańskiego Departamentu Pracy, wydawaliśmy na rzecznictwo, szkolenia dla aktywistów, czy lokalną walkę z uchwałami anty-LGBT. Ta pula została niemal w całości wydana, ale mieliśmy obietnicę kontynuacji – kolejne 75 tys. dolarów. Chcieliśmy je przeznaczyć m.in. na wielką kampanię społeczną o związkach partnerskich. Z dnia na dzień straciliśmy 350 tys. złotych – mówi Mirka Makuchowska, dyrektorka KPH dla OKO.press. Mamy też drugi projekt, który robimy razem z ILGA-Europe, w którym połowa budżetu pochodzi ze Stanów. Pieniądze szły na wsparcie inicjatyw, które organizują np. marsze równości w mniejszych miejscowościach w Polsce.”
Proszę zwrócić uwagę na istotną kwestię – aktywiści i propagandyści lewicy mówią otwarcie, że w ten sposób tworzone jest w Polsce “społeczeństwo obywatelskie”. Tymczasem taki proceder nie ma z prawdziwym społeczeństwem obywatelskim nic wspólnego, gdyż jest ono z definicji tworzone, organizowane i finansowane oddolnie i lokalnie przez ludzi. Jakie to “społeczeństwo obywatelskie”, które polega na tym, że niewielkie grupki skrajnych aktywistów, opłacane za pieniądze z zagranicy, organizują propagandowe kampanie skierowane do ogółu ludności, która nie popiera ich ideologicznych postulatów? Jakie to “społeczeństwo obywatelskie”, kiedy grupa finansowanych z obcej ambasady aktywistów przyjeżdża do małej miejscowości i organizuje tam “marsz równości”, na który nikt poza nimi nie przychodzi…?
Panie Mirosławie, to wszystko ma tyle wspólnego z “obywatelskością”, co kiedyś Milicja Obywatelska. Dzisiaj mamy za to Koalicję Obywatelską, której politycy hojnie finansują organizację skrajnej lewicy z naszych podatków. Wiele wskazuje na to, że teraz popłynie do nich jeszcze większy strumień pieniędzy podatników.
Jak napisał w mediach społecznościowych wpływowy aktywista LGBT Bart Staszewski:
“Dziesiątki organizacji (moja nie) w Polsce a setki w Europie polegało na wsparciu z amerykańskich grantów (…) i innych źródeł. Teraz, nagle zostali tego wsparcia pozbawieni. Od jakiegoś czasu widać jak zamykają się kolejne wartościowe inicjatywy z powodu braku funduszy. Czas aby państwo polskie przejęło na siebie te obowiązki, w tym stworzenie rozbudowanego systemu wsparcia da 3-sektora, który przez 8 lat budował społeczeństwo demokratyczne w Polsce z pieniędzy: Amerykanów, Norwegów, dużych korporacji (…).”
“Społeczeństwo obywatelskie” ma być więc finansowane w Polsce już nie przede wszystkim z zagranicznych dotacji, a z pieniędzy podatników. Innymi słowy – organizacje “pozarządowe” mają być finansowane jeszcze większymi środkami przez rząd. W praktyce zabija to istotę jakichkolwiek organizacji “pozarządowych”, gdyż przestają być one niezależne od władzy. Proceder ten od dawna ma miejsce w naszym kraju.
W ubiegłym tygodniu w mediach pojawiła się informacja, że Rafał Trzaskowski jako prezydent Warszawy miał przekazać w latach 2018-2024 co najmniej 40 milionów złotych organizacjom aktywistów LGBT. Warto w tym momencie przypomnieć, że w 2019 r. warszawski ratusz sfinansował m.in. szkolenie dla aktywistów i anarchistów z tzw. “taktyk miejskich”, czyli metod organizacji zamieszek i blokowania ulic. Uczestnicy tego szkolenia napadli potem na kierowców naszej furgonetki. Ze stołecznego budżetu finansowano także inne projekty, takie jak np. produkcja filmów instruktażowych dotyczących zażywania narkotyków przed homoseksualnym seksem. W nagraniach wystąpił m.in. striptizer z gejowskich klubów. Teraz aktywiści domagają się jeszcze większych pieniędzy ze środków publicznych, zarówno samorządowych jak i ministerialnych.
Ambasada USA jest tylko jednym z wielu źródeł finansowania lobby LGBT i aborcyjnego w Polsce. Należy pamiętać, że Trump jedynie tymczasowo zawiesił wypłatę grantów, a nie powstrzymał ją całkowicie. Propagatorzy deprawacji seksualnej i mordowania dzieci nienarodzonych mają jeszcze wielu innych sponsorów.
Takim sponsorem deprawacji i dzieciobójstwa prenatalnego w Polsce jest m.in. Unia Europejska. Dla przykładu – ponad 1,2 miliona złotych rocznego budżetu za 2023 r. proaborcyjnej organizacji Strajk Kobiet pochodziło ze “środków europejskich”. Rozmaite granty i dotacje przekazują polskojęzycznym aborcjonistom i deprawatorom także inne ponadnarodowe organizacje, korporacje i rządy. Wszystko po to, aby w Polsce dokonała się (anty)moralna rewolucja podobna do tej, która przetoczyła się przez kraje Zachodu, zbierając krwawe żniwo wielu milionów ofiar aborcji oraz powodując zapaść demograficzną i lawinowy wzrost zjawisk takich jak pedofilia oraz przemoc seksualna wobec dzieci.
Jak już informowaliśmy, rząd Tuska postanowił wyciszyć budzące opór społeczny tematy z uwagi na wybory prezydenckie oraz sytuację na świecie, przede wszystkim związaną z zaprzysiężeniem Donalda Trumpa w Stanach Zjednoczonych. Równolegle lobby radykalnej lewicy narzeka na łamach mediów głównego nurtu na wstrzymane dofinansowanie z USA, gdy w tym samym czasie i tak dostaje miliony złotych z innych źródeł na budowę “społeczeństwa obywatelskiego” w Polsce, czyli po prostu na aktywizm aborcyjny i LGBT.
To wszystko tylko propagandowe zagrywki, mające na celu uśpić czujność Polaków na czas wyborów. Zaplecze medialno-społeczne Tuska i Trzaskowskiego mówi otwarcie – po wyborach przejdziemy do ataku, a pieniądze na deprawację i aborcję wyciągniemy z kieszeni podatników, UE oraz lewackich miliarderów takich jak George Soros. Takim atakiem będzie m.in. wprowadzenie przymusowej deprawacji do polskich szkół, o co bez przerwy apelują liczni “eksperci” i aktywiści.
W tym samym czasie kandydat PiS na prezydenta Karol Nawrocki mówi w mediach, że będzie gotowy na “nowy kompromis” w sprawie mordowania dzieci w łonach matek. Podobnie deklarują inni czołowi politycy PiS mówiąc, że co prawda “prywatnie są za życiem”, ale jednocześnie twierdzą też otwarcie, że jeśli wrócą do władzy to, nie zamierzają zakazać lub ograniczyć aborcji, gdyż najważniejszy jest “kompromis”, który umożliwi dalsze zabijanie dzieci. Kierunek tej polityki wyznaczył Jarosław Kaczyński, który w czerwcu 2023 przyznał, że w trakcie jego rządów aborcja jest w Polsce czymś powszechnym, co można “załatwić na każdym rogu w Warszawie i wielu różnych miejscach i nikt tego nie zwalcza”. Wcześniej Kaczyński publicznie wskazywał w mediach lukę w polskim prawie, które umożliwia legalne zamordowanie dziecka na żądanie nawet do końca ciąży i mówił, że “można z tego skorzystać”.
To wszystko sprawia, że okres najbliższych kilku miesięcy, do maja 2025, będzie kluczowy dla budowy świadomości społecznej i mobilizacji Polaków wokół kwestii najbardziej fundamentalnych – prawa do życia dla każdego dziecka oraz skutecznej ochrony przed przemocą seksualną i deprawacją. Głównym siłom parlamentarnym zależy na tym, aby wyciszyć kwestię aborcji, a temat pedofilii wykorzystać na potrzeby bieżącej walki politycznej. Dlatego chcemy organizować kolejne niezależne kampanie informacyjne w przestrzeni publicznej, publiczne różańce, wystawy, akcje billboardowe i przejazdy furgonetek.W 2024 roku zorganizowaliśmy takich kampanii blisko 1000 na ulicach całego kraju. Było to możliwe dzięki pracy wolontariuszy oraz zaangażowaniu darczyńców. Chcemy zwiększyć tę liczbę, do czego potrzebne jest stałe i regularne wsparcie. W najbliższym czasie potrzebujemy ok. 14 000 zł. Proszę Pana o wsparcie tych działań i przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, jaka jest dla Pana w obecnej sytuacji możliwa, co umożliwi nam dotarcie do kolejnych Polaków z prawdą o aborcji i deprawacji oraz zmobilizowanie nowych osób do walki o życie i przyszłość naszej ojczyzny. Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667 Fundacja Pro – Prawo do życia ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW
Z wyrazami szacunkuFundacja Pro – Prawo do życia ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
LA Fires Show Liberal, Socialist Policies Have Failed—Again
In 1873, President Ulysses S. Grant tasked Colonel B. S. Alexander from the U.S. Army Corps of Engineers with assessing California’s water supply. Eventually, some 1,200 dams were built to manage what is both vital for California’s farming and the state’s most elusive resource.
However, managing water was only part of the equation that made California habitable and profitable. Aside from water, fire also threatened.
Over the twentieth century, California waged a meticulous war against wildfires, taming nature’s fury. It created land-management agencies to clear excess timber, cultivated fire-resistant forests to withstand the Santa Ana-fueled fires and promoted projects that bolstered mountain economies and public coffers.
Sheep and cattle were brought into public lands, transforming grazing into an unorthodox solution for brush control. Firebreaks were carved into the earth like scars, and robust infrastructure ensured that sparks did not turn into infernos. Back then, politicians took seriously their mandate to act for the common good.
Enter leftist policies. That system is now in disarray.
The four recent fires in Los Angeles have exposed the disastrous consequences of foolish socialist policies and woke priorities.
Despite warnings about the growing risk of wildfires, the region’s leadership has neglected to invest in fire prevention and squandered vital resources, instead promoting LGBTQ+ and environmental initiatives.
Environmental red tape has hamstrung California’s ability to manage its forest floors effectively for years. Regulations intended to preserve the natural ecosystem intact have instead created a disaster waiting to happen. Leaves, debris and dead trees accumulate in the forest floor, providing ample fuel for wildfires when the ferocious Santa Ana winds inevitably arrive.
Proper forest management, including controlled burns and debris clearing, can significantly mitigate the risk of catastrophic fires. The wise use of fire can save California from fire.
However, leftist environmentalists and lawmakers resisted these measures, leaving taxpayers to pay the price when fires strike. Adding insult to injury, Governor Gavin Newsom cut spending on wildfire and forest resilience by $101 million months before the recent fires.
Los Angeles Fire Chief Kristin Crowley harshly criticized city leaders: “Let me be clear. The $17 million budget cut and elimination of our civilian positions like our mechanics did and has and will continue to severely impact our ability to repair our apparatus,” adding that more than 100 fire apparatuses are already out of service.
California’s infrastructure is crumbling under the weight of political theater masquerading as woke progress.
Perhaps the irony of California’s ambition lies in its juxtaposition—a state with the fifth-largest economy in the world cannot protect its citizens while championing environmental and immoral initiatives. Sacrificing the immediate needs of its populace for aspirational, high-profile projects is no longer a mark of vision; it has become a glaring failure of governance.
From forest management and electrical generation to water resources, California needs authentic leaders who will invest in actionable, evidence-based policies rather than pander to woke environmentalists and the Alphabet mob.
The Palisades, Eaton, Kenneth and Hurst fires should serve as a wake-up call for Los Angeles and California. The lives lost, homes incinerated, and communities shattered are not just the result of natural forces; they are the product of deeply-rooted moral failures. Addressing these issues will require a return to order by prioritizing principles in governance over political optics.
Governor Newsom laments that the fires are being politicized. Fire is a reality of nature, but a proper response is a deliberate choice. The heartbreaking events in California stem from years of misguided leftist policies crafted by self-serving politicians. Voters have the power to rewrite this narrative by voting out socialist politicians and holding those in charge accountable. The question is, will they act before the next wildfires ignite?
Czy Kalifornijczycy podejmą próbę odwołania gubernatora Newsoma, demokraty. Został wybrany w wyborach powszechnych w 2023 roku na 4 lata.
W 2021 roku było referendum w sprawie jego odwołania, ale prawie 62% głosujących było przeciw. Referendum było wynikiem inicjatywy głównie republikańskich organizacji, które od 2019 r. siedmiokrotnie próbowały zebrać podpisy w sprawie odwołania Newsoma.
2024 Election: It Was Not the Economy but Something Far More Profound
Kurz po listopadowych wyborach już opadł , dzięki czemu łatwiej jest zobaczyć, co się wydarzyło.
Not everyone realizes just how much the elections changed the American political scene. The Democrats will try to minimize the damage with blame sessions, soul-searching and finger-pointing as they look for scapegoats. However, the loss cannot be reduced to persons or even specific policies. The election represented a historic shift.
To nie była gospodarka
Pierwszy wniosek jest taki, że porażka nie dotyczyła jedynie gospodarki . Amerykanie przyzwyczaili się myśleć o wyborach w kategoriach portfela. Typowa odpowiedź na każdą porażkę wyborczą to znany refren: To gospodarka, głupcze!
Jednak te wybory są inne. Choć wybory miały wymiar ekonomiczny, nie dotyczyły gospodarki. Główne kwestie krążyły wokół zapalnego programu lewicy. Wyborcy odrzucili wokizm, socjalistyczną politykę ekonomiczną , która wywołała inflację, masową nielegalną imigrację, transpłciowość i oderwanie Partii Demokratycznej od tego, co dzieje się w społeczeństwie.
Wielkie niezadowolenie : Dość już tego
Wybory wskazały na wielkie niezadowolenie z kierunku, w jakim podąża Ameryka. To niezadowolenie zostało spotęgowane przez urazę, jaką typowi Amerykanie odczuwają wobec programu, który jest im narzucany. Nie był to głos na prezydenta-elekta Donalda Trumpa, lecz protest przeciwko temu, co reprezentowała jego opozycja.
Bystry francuski polityk, Hubert Védrine, nazwał wyniki „potężną, popularną falą w najszerszym sensie, ludzi, którzy chcą położyć kres amerykańskiemu progresywizmowi i globalizmowi, które trwają od sześćdziesięciu lat”. Ten socjalistyczny były minister spraw zagranicznych zauważył, że zwycięstwo było buntem. Jego przesłaniem było: „Progresywizm: dość! Dość!”
Fareed Zakaria z „Washington Post” stwierdził, że jedną z głównych przyczyn porażki była „dominacja polityki tożsamościowej po lewej stronie, która sprawiła, że Demokraci naciskali na wszelkiego rodzaju politykę różnorodności, równości i integracji, która w dużej mierze wywodziła się z miejskiej, akademickiej bańki, ale zrażała wielu wyborców głównego nurtu”.
Innymi słowy, wybory zagroziły pracy sześćdziesięciu lat. Ludzie czują, że postępowcy popychają ich za daleko, za szybko i w złym kierunku. Mają dość aroganckiej postawy tylu liberałów, którzy umniejszają tym, którzy się z nimi nie zgadzają.
Zatrzymajmy to, powstrzymajmy lewicową agendę
Powieściopisarka z Minnesoty Ann Bauer napisała bardzo0 weymowny felieton w The Wall Street Journal (7 listopada 2024 r.), w którym wyjaśniła, dlaczego głosowała przeciwko Demokratom. Jej głos nie był oddany na pana Trumpa, ale na protest przeciwko „fanatyzmowi lewicy”.
„Głosowaliśmy, aby powstrzymać pęd tych ruchów — aby zatrzymać postępującą chorobę. Głosowaliśmy przeciwko idei, że pójście dalej zawsze jest lepsze. W sercach wielu z nas uderzało w napastliwą wyższość, w ludzi, którzy mówili nam, że jesteśmy zbyt głupi, aby zrozumieć, lub zbyt rasistowscy, zbyt seksistowscy, zbyt nienawidzący samych siebie, zbyt podobni do nazistów ”.
Jej ocena dobrze wyraża protekcjonalną postawę tak wielu osób, które odmawiają słuchania tego, co dzieje się w rzeczywistych sytuacjach. Sytuacja jest nie do zniesienia; wyborcy w prawdziwym świecie chcą wydostać się z koszmaru przebudzenia. Ludzie mówią: „Zakończmy to”.
Katolicki głos
Podobnie, sposób, w jaki lewica traktowała religię, był również krytycznym czynnikiem w tych wyborach. Szczególnie ważny był głos katolików. Wielu uważa, że był on niezbędny do odwrócenia losów przeciwko Demokratom .
Głosy katolików zazwyczaj odzwierciedlają głosy Amerykanów. Jednak w tym roku katolicy głosowali na kandydata Republikanów mocniej niż dawniej, średnio osiemnastoma procentami. Profesor Paul Kengor z Grove City College przypisuje tę zmianę faktowi, że „naród nigdy nie widział tak skrajnej listy prezydenckiej jak Harris i Walz w kwestiach moralno-kulturowych”.
Zauważa również, że kandydat Demokratów wykazywał obojętność i wrogość wobec tematów religijnych. Kampania Trumpa przyjęła katolickie obrazy i tematy. Prezydent-elekt przywoływał nawet św. Michała Archanioła w swoje święto.
Wyniki wyborów wysłały wiadomość, że religia jest ważna dla Amerykanów. Ci, którzy ignorują ten wpływ, ponoszą konsekwencje.
Katastrofa biblijnych rozmiarów
Tak więc wybory nie były tylko porażką, ale porażką. Stanowią odrzucenie sześćdziesięcioletniego programu progresywizmu. Ujawniły niecierpliwość i urazę wielu Amerykanów, którzy są zmęczeni byciem odwoływanymi, wyśmiewanymi i ignorowanymi.
Demokratyczny strateg Chris Kofinis ocenił rozmiary porażki, komentując : „To historyczna katastrofa o biblijnych rozmiarach. Partia Demokratyczna, taka jaka jest, jest martwa. To historyczna reorganizacja”. Analiza wyborów agencji Reuters donosi, że wybory pokazały Demokratom, że „ich wartości – lewicowe, liberalne społecznie – stanowią obecnie zdecydowaną mniejszość wśród Amerykanów”. Doug Sosnik, inny strateg Demokratów , zauważył: „Wybory w 2024 r. oznaczają największy zwrot w prawo w naszym kraju od zwycięstwa Ronalda Reagana w 1980 r.”.
Wszystko oprócz narracji
Wyborcy przemówili, wykonując ostry skręt w prawo. Są zdenerwowani pogardliwym przesłaniem lewicy. Są wyczerpani szybkością chaotycznego marszu lewicy w stronę socjalizmu, trans-płciowości i polityki tożsamości. Wyborcy postrzegają proces samozniszczenia, który należy powstrzymać. Wszystkie te obawy ukształtują krajobraz polityczny po listopadzie. Lewica będzie musiała ocenić, jak zareagować na weryfikację rzeczywistości porażki. W następstwie krwawej łaźni lewica pogrążyła się w kryzysie. Obwinia swoje przywództwo, przesłanie i strategie — nie swoje idee. Wielu lewicowców podwaja stawkę w swojej nieudanej polityce i przyjmuje jeszcze bardziej protekcjonalne postawy wobec wyborców, którzy ich zdaniem nie zrozumieli prawdziwych problemów. Radykałowie czują, że czekali zbyt długo na swoją rewolucję i błędnie widzą zradykalizowany lewicowość jako swoją drogę do zwycięstwa.
Inni lewicowcy wydają się być gotowi zmienić wszystko — poza socjalistyczną narracją walki klasowej i ucisku. Jest to niepodlegające negocjacjom dla wszystkich odcieni lewicy, ponieważ ta narracja ich definiuje.
Zmiana Kursu
Rzeczywiście, aby odpowiedzieć na obawy wyborców, lewica musiałaby przestać być lewicą. Musiałaby porzucić swój odrzucony program, który przepychała przez społeczeństwo przez ponad sześćdziesiąt lat. Każdy odwrót w stronę centrum grozi zdemoralizowaniem jej radykalnego rdzenia.
Ta potrzeba jednoczesnego postępu i cofania się stawia lewicę w trudnej sytuacji. Rzeczywiście, Michael Sean Winters z National Catholic Reporter zaleca Demokratom zmianę przekazu w kierunku centrum, „aby odzyskać wyborców z klasy robotniczej”, w przeciwnym razie „będą musieli zacząć robić zakupy w kraju”.
Tak więc coś bardzo głębokiego wydarzyło się w Ameryce podczas tych wyborów. Nie była to gospodarka, ale zmiana poglądów, kierunków myślenia wyczerpanej populacji. Nie chce socjalizmu, ale powrotu do porządku.
Jednym z zabójczych mitów szkodliwych dla sprawy konserwatystów jest przekonanie, że gdy cały ciężar władzy popchnie liberalną inicjatywę do przodu, to sprzeciwienie się jej jest daremne.
Taki fatalizm jest fałszywy. Wiele dobrze rozwiniętych inicjatyw lewicowych poniosło druzgocące porażki. Wystarczy przypomnieć skazaną na niepowodzenie Poprawkę o Równych Prawach, Roe v. Wade lub Common Core . Wszystkie trafiły na liberalny cmentarz straconych spraw, oczekujących na reinkarnację pod innymi nazwami.
Los DEI
Najnowszym programem, który cierpi z powodu upokorzenia przedwczesnej śmierci, jest DEI. Programy różnorodności, równości i integracji (DEI) wymagają, aby rasa, pochodzenie etniczne, płeć i orientacja LGBTQ+ były podstawowymi kryteriami do prowadzenia i obsadzania pracowników w korporacjach, uniwersytetach i instytucjach.
Te programy były w modzie jeszcze rok temu. Każda korporacja, uniwersytet lub instytucja musiała mieć swojego urzędnika DEI lub wydział, który sygnalizowałby cnotę zgodności z nakazami. Absolwenci specjalizujący się w studiach DEI mieli zagwarantowane wygodne posady w firmach “przebudzonych” [woke]
Te dni już minęły. DEI i jego paskudny kuzyn, ESG (żądania środowiskowe, społeczne i dotyczące ładu korporacyjnego), odchodzą w zapomnienie. Ogromny opór konserwatywnych aktywistów niemal przypieczętował ich los.
Ogromny sprzeciw przynosi rezultaty
Upadek DEI był spowodowany tym, że ludzie zakwestionowali fatalistyczny mit, że opór wobec takich programów jest daremny.
DEI kona, ponieważ aktywiści i grupy interesu publicznego prowadzą przeciwko niemu zaciętą kampanię. Widzieli, jak programy DEI, z ich obsesją na punkcie rasy, orientacji seksualnej i innych preferencji, działają na szkodę dobrych praktyk biznesowych. Krytycy twierdzą, że inicjatywy DEI uczyniły miejsce pracy bronią, tworząc atmosferę nieufności i przeciętności.
Zamiast pracować nad zmniejszeniem dyskryminacji, programy DEI tworzą tarcia i urazy, które powodują odwrotną dyskryminację. Zamiast włączać wszystkich, kończą na wyraźnym wykluczaniu grup ludzi, pogarszając w ten sposób sytuację.
W kierunku neutralności w miejscu pracy i rekrutacji
Rozumni aktywiści od jakiegoś czasu prowadzą wojnę z DEI. Jednak orzeczenie Sądu Najwyższego z czerwca ubiegłego roku pomogło w ogromnym stopniu. W orzeczeniu stwierdzono, że rekrutacja na studia wyższe na Harvardzie i Uniwersytecie Karoliny Północnej oparta na rasie narusza gwarantowaną przez Konstytucję równą ochronę prawną.
Biorąc pod uwagę tę decyzję, organizacje takie jak Wisconsin Institute for Law and Liberty (WILL) pracują nad zapewnieniem równej ochrony i neutralności w miejscu pracy i wszędzie.
W walce z tyranią DEI, WILL i inne grupy działające w interesie publicznym złożyły ponad 100 pozwów, kwestionując nakazy dotyczące różnorodności, koncentrujące się na rasie, pochodzeniu etnicznym, płci i orientacji LGBTQ+.
Organizacje takie jak Color Us United i American First Legal założyły nawet strony internetowe, ogłoszenia w mediach społecznościowych i bezpłatne numery telefonów, aby pomóc osobom, które uważają, że padły ofiarą niesprawiedliwości DEI, uzyskać bezpłatną pomoc prawną.
Mrożący wpływ na DEI
Wysiłki te przyniosły owoce. Najbardziej udane pozwy były przeciwko rządowi federalnemu, który wykorzystał swoje programy i potęgę pieniężną do narzucania nakazów DEI. Kilka orzeczeń sądowych zlikwidowało programy rządowe lub ograniczyło fundusze warte dziesiątki miliardów dolarów.
Prywatne firmy mają znacznie większą elastyczność w zatrudnianiu i prowadzeniu działalności. Jednak naruszenia istnieją, a grupy aktywistów biorą na cel firmy przebudzone [woke] , które promują odwrotną dyskryminację.
Groźba podjęcia kroków prawnych stłumiła aktywizm DEI wszędzie. Nawet najbardziej świadome firmy zamykają swoje programy DEI jako środek ostrożności przed możliwymi procesami sądowymi. Groźba ta miała bardzo potrzebny efekt mrożący, ponieważ większość firm chce uniknąć kontrowersji, kosztownych procesów sądowych lub wyzwań dla akcjonariuszy.
DEI jest niepopularne
Sondaże pokazują, że podczas gdy Amerykanie mogą zaakceptować niektóre specjalne programy faworyzujące niedoreprezentowane grupy, sprzeciwiają się obowiązkowym programom, kwotom i alokacjom przyjęć na studia. Amerykanie opowiadają się za sprawiedliwością, ale nie za tyranią wymuszania używania nabytych zaimków w miejscu pracy.
Takie sondaże ujawniają również, że większość respondentów, w tym przedstawiciele wszystkich grup rasowych, uważa, że kwalifikacje pracownika powinny być najważniejszym kryterium przy podejmowaniu decyzji o zatrudnieniu i awansie — nawet jeśli skutkuje to mniejszą różnorodnością kadry pracowniczej.
Mimo to administracja Bidena sponsorowała ustawodawstwo i podpisała rozporządzenia sprzeczne z nastrojami pro-merytorycznymi narodu. Na przykład, pierwszego dnia urzędowania, prezydent Joe Biden podpisał rozporządzenie, w którym oświadczył, że „afirmatywne promowanie równości , praw obywatelskich, sprawiedliwości rasowej i równych szans jest odpowiedzialnością całego naszego rządu”. Jego pro-DEI deklaracja opowiada się za mandatami, kwotami i arbitralnym wykluczaniem grup nieuprzywilejowanych.
Anty-DEI jest popularne
Mimo że DEI nie cieszy się popularnością wśród Amerykanów, grupy aktywistów sprzeciwiających się DEI cieszą się popularnością i mają się świetnie.
Dziesięć najpopularniejszych grup prawnych kwestionujących odwrotną dyskryminację DEI i brak neutralności w miejscu pracy rośnie. The Washington Post informuje, że od 2017 do 2022 r. darowizny na rzecz dziesięciu największych grup wzrosły z prawie 35 milionów dolarów do ponad 135 milionów dolarów.
Grupy podejmują działania głównie na szczeblu stanowym. Spory w interesie publicznym okazały się o wiele skuteczniejsze niż zwykłe działania lobbingowe. Ich spory zatrzymały sesje szkoleniowe dotyczące różnorodności, zniosły kwoty rasowe dla zarządów i wyeliminowały stypendia oparte na rasie.
Zmiana zmienia krajobraz, ponieważ zasługi i umiejętności mają szansę przebić sztuczne kryteria różnorodności w miejscu pracy. Solidne praktyki biznesowe mają szansę ponownie rozkwitnąć.
Wszystko to dzieje się, ponieważ byli tacy, którzy podważali mit, że bezcelowe jest przeciwstawianie się dobrze ugruntowanym programom liberalnym. Można to zrobić, a upadek DEI jest tego dowodem.
“Biali uczestnicy gwałtów zbiorowych są niezwykle rzadcy, [ale] zdecydowana większość ofiar to białe dziewczyny. … Są one postrzegane przez napastników jako chętni, bo są biali. “Białe mięso jest dostępne”. … Czarni z Antillean, Surinamu i Wysp Zielonego Przylądka postrzegają gwałt zbiorowy jako coś w rodzaju macho. … [arabski] Marokańczycy nadal są bardzo wyraźnie nadreprezentowani w incydentach na basenach”.
22 grudnia 2001 r., Volkskrant (główna gazeta holenderska), “Nog geen twee turven en nu al verdacht van verkrachting; Bij de rechtbank in Rotterdam kijken ze niet vreemd meer op van vermeende verkrachters van 11” (“Nie ma nawet dwóch muraw wysokich, a już jest podejrzany o gwałt; W sądzie w Rotterdamie nie dziwią ich już podejrzani o gwałt 11′).
Celem tego artykułu, podobnie jak tego o Holandii, jest nie tylko dostarczenie dowodów na to, że tak zwany “kryzys gwałtów muzułmańskich” sięga wiele lat wstecz przed sytuacją w Niemczech w Sylwestra 2015-2016, ale także wykazanie, że zwykli ludzie byli świadomi tej napaści na tle seksualnym i skądinąd brutalnego kryzysu imigracyjnego przez cały ten czas; To właśnie politycy establishmentu i media udają, że wszystko wokół imigracji z Trzeciego Świata jest w porządku.
Podczas gdy ta sama historia tuszowania dotyczy w zasadzie wszystkich krajów Europy Zachodniej, ten artykuł dotyczy w szczególności wydarzeń w Norwegii.
Demografia etniczna Norwegii i podstawowe dane dotyczące przestępczości
Norwegia liczyła 5,2 miliona mieszkańców. W 2016 r. liczba imigrantów muzułmańskich wyglądała następująco:
Somalijski:
40,000
Pakistański:
38,000
Iracki/Kurdyjski:
32,000
Irański:
20,000
Turecki:
19,000
Erytrei:
17,000
Marokański:
10,000
Etiopczyk:
9,000
Syryjski:
7,000
Palestyński:
4,000
Sudański:
3,500
Libański:
3,000
Algierski:
2,000
Tunezyjski:
1,500
Egipski:
1,300
Łączny:
207 300 / 4% problematycznych muzułmańskich grup etnicznych
Liczby te są bardzo łagodne w porównaniu z resztą Europy. Francja znajduje się blisko 9%. Holandia i Belgia realistycznie utrzymują się na poziomie prawie 10 %, ponieważ tutaj również należy wziąć pod uwagę czarnoskórą populację niemuzułmanów o bardzo wysokiej liczbie przestępstw. Norwegia nie ma znaczącej liczby czarnoskórych niemuzułmanów, więc 4-4,5% to jest to, co jest w tym momencie. Niedobrze, ale wielu obywateli z innych krajów europejskich byłoby o to zazdrosnych.
Badanie przestępczości etnicznej w Europie jest naprawdę fascynujące, ponieważ: a) rzadko przeprowadza się odpowiednie badania i b) każdy kraj ma swoje własne dominujące grupy etniczne. Na przykład Holendrzy i Belgowie tradycyjnie mieli Turków i Marokańczyków, Niemcy wyłącznie Turków (ale 5,5 miliona z nich), Szwedzi Irakijczyków, a Norwegowie i Brytyjczycy Pakistańczyków. We Francji mieszka mnóstwo Algierczyków i Marokańczyków z Afryki Północnej, a także wielu czarnoskórych z Afryki Subsaharyjskiej z francuskojęzycznej Afryki Zachodniej. Istnieją pewne różnice w zachowaniu i liczbie przestępstw między wszystkimi tymi narodowościami i grupami etnicznymi, chociaż żadnej z nich nie można uznać za szczególnie oświeconą, delikatnie mówiąc.
Somalijczycy z Afryki Północno-Wschodniej, zarówno czarni, jak i muzułmanie, są nowi we wszystkich tych krajach, więc bardzo interesujące jest obserwowanie, co ta grupa wnosi do stołu. Cóż, więcej przestępczości. I to dużo. Omówiliśmy już różne znaczące śmiertelne i prawie śmiertelne gwałty uliczne dokonywane przez Somalijczyków w Szwecji w artykule ISGP na temat globalnej przestępczości czarnych. Choć nieco się zapadły, okazuje się, że Norwegowie początkowo uznali Somalijczyków za najbardziej przestępczą grupę w swoim kraju. Liczby:
“W przypadku populacji [norweskiej] bez pochodzenia imigracyjnego nastąpiła niewielka lub żadna realna zmiana w ciągu tych czterech lat, z około 1,7 procentem [1x] sprawców zarówno w 2001 r., jak i 2004 r., ale nieco niższa w ciągu dwóch lat pomiędzy nimi. …
Kraje o najwyższym odsetku sprawców w 2004 r. to Kosowo (5,6 proc. [3,3x]), Maroko (5,4 proc. [3,2x]), Somalia (5,6 proc. [3,3x]), Irak (5,9 proc. [3,5x]) i Iran (5,4 proc. [3,2x])]). Inne kraje w regionach Afryki, Azji oraz Ameryki Południowej i Środkowej są również wyraźnie nadreprezentowane wśród sprawców… Imigranci z Somalii [właściwie] wykazują spadek z 7 [4,1x] do 5,6 procent.
“Kraje z tych regionów, które są niedostatecznie reprezentowane przez resztę populacji, to Filipiny (0,9 procent [0,5x]), Chiny (1,5 procent [0,9x]) i Tajlandia (1,5 procent [0,9x])”. [1]
Liczby te są oczywiście bardzo podstawowe. Jak omówiono bardziej szczegółowo w artykule ISGP na temat liczby przestępczości muzułmańskiej w Holandii, nie uwzględnia się w nich liczby recydywistów ani wagi przestępstw. Seryjnemu gwałcicielowi i mordercy przypisuje się taką samą wagę, jak osobie złapanej za uchylanie się od płacenia podatków lub sprzedaż nielegalnych sztucznych ogni.
Kryzys dotyczący gwałtów ulicznych w Norwegii – i co mówią ludzie
Oslo, Norway.
Głównym powodem, dla którego omawiamy tutaj Norwegię, jest fakt, że kraj ten przeprowadził dość unikalny zestaw badań dotyczących brutalnych gwałtów ulicznych – rodzaju gwałtu, którego najwyraźniej żaden inny zachodni kraj nie zadał sobie trudu oddzielenia go od ogólnych statystyk dotyczących gwałtów lub, co gorsza, ogólnych przestępstw popełnianych . To bardzo źle, ponieważ przypadki gwałtu na Zachodzie często wiążą się z kazirodztwem, podczas gdy takie przypadki rzadko trafiają do policji w rodzinach muzułmańskich, w których kobiety nie mają żadnych praw. Co więcej, przypadki na Zachodzie często dotyczą prześladowania przez samotnika, podczas gdy w przypadku imigrantów z Trzeciego Świata brutalne gwałty zbiorowe i gwałty uliczne są znacznie częstsze. Zatem Norwegia wyświadczyła światu przysługę, podając te statystyki.
Co zatem wykazały te statystyki? Zobaczmy. Jeszcze w 2001 roku liczba muzułmanów i osób rasy czarnej w kraju stanowiła około połowę obecnego odsetka. W raporcie z września 2001 roku na temat liczby gwałtów w Oslo czytamy:
„Spośród 111 oskarżonych o gwałt w Oslo w ubiegłym roku 72 było pochodzenia etnicznego innego niż zachodnie, 25 sklasyfikowano jako norweskie lub zachodnie, a 14 uznano za nieznane. „Oskarżenia o gwałt w stolicy rosną spiralnie, są o 40 procent wyższe w latach 1999–2000 i o 13 procent w tym roku. „Dziewięć na dziesięć spraw nie trafia do prokuratury, większość z nich dlatego, że policja nie wierzy, że dowody są wystarczające do wydania wyroku skazującego. „Inspektor policji Gunnar Larsen z wydziału ds. występków, rabunków i brutalnej przestępczości w Oslo twierdzi, że statystyki są zaskakujące – zarówno rosnąca liczba przypadków gwałtów, jak i powiązanie z pochodzeniem etnicznym to wyraźne tendencje. … „Chociaż 65 procent osób oskarżonych o gwałt klasyfikuje się jako osoby pochodzące ze środowiska spoza Zachodu, grupa ta stanowi zaledwie 14,3 procent populacji Oslo [uwaga: główni sprawcy, muzułmanie i Afrykanie, stanowili obecnie mniej niż 2%] . Norwegki były ofiarami w 80 procentach przypadków, a 20 procent to kobiety obcego pochodzenia. … „Larsen powiedział, że ponieważ było to wstępne badanie dotyczące składu etnicznego, nie istnieją żadne dane liczbowe, które pozwalałyby umieścić te liczby w kontekście”. [2]
1 stycznia 2012 r. około 5% mieszkańców Oslo pochodziło z Afryki, a 12,5% z Azji. [3] Jednakże Wietnamczycy i szereg innych grup etnicznych powinni zostać wykluczeni z odsetka azjatyckiego. Co więcej, aby dopasować sytuację z powyższego raportu, trzeba by cofnąć się w czasie o dekadę, więc jest mało prawdopodobne, że widziałeś w Oslo więcej niż 8–9% najbardziej problematycznych grup etnicznych. Jednak stanowiły one 65% przypadków gwałtów.
W 2006 roku policja w Oslo zaczęła oddzielnie rejestrować brutalne gwałty uliczne jako podkategorię ogółu gwałtów. W tym roku zarejestrowano 7. 20 w 2007 r. i 14 w 2008 r., co daje łączną liczbę 41. Hanne Kristin Rohde, szefowa wydziału ds. przemocy i wiceprezesów policji w Oslo, wyjaśniła prasie, że każdego z tych 41 brutalnych gwałtów ulicznych dopuścił się Trzeci Imigranci z całego świata lub podejrzani imigranci z Trzeciego Świata:
„W ciągu ostatnich trzech lat policja w Oslo zbadała 41 przypadków napaści. Liczby pokazują, że wszystkich 41 zgłoszonych gwałtów dopuścili się imigranci spoza Zachodu. … „Przegląd 41 przypadków w Oslo pokazuje dalej, że większość sprawców ma [irackie] pochodzenie kurdyjskie lub afrykańskie. … „Mamy przykłady tak rażącej przemocy, że kobiety później, opisując gwałt, mówiły, że najbardziej obawiały się utraty życia.” [4]
Afrykanie to tutaj bardzo niejasne określenie, ale biorąc pod uwagę niewielką liczbę północnoafrykańskich Berberów w Norwegii, najprawdopodobniej jest to odniesienie do Somalijczyków, a następnie mniejszej liczby Erytrejczyków i Etiopczyków (tego oszacowania dokonałem przed zapoznaniem się z danymi omówionymi poniżej). Również w tych przypadkach gwałtu napaści nieco ponad 80% ofiar stanowiły etniczne Norweżki: „17 z 21 ofiar [w 2009 r.] to Norweżki o etnicznym nordyckim wyglądzie. W 2008 r. dziewięć z 11 ofiar miało etniczny norweski wygląd. " [5] Statystyki te jasno pokazują, że kobiety z Zachodu są celowo celem arabskich i afrykańskich gwałcicieli.
Być może najbardziej wymowne statystyki dotyczące gwałtów w Norwegii zostały zawarte na stronach 19 i 20 w mało znanym raporcie policji w Oslo z kwietnia 2008 r. zatytułowanym Voldtekt i Oslo 2007 (Gwałt w Oslo 2007). Statystyki te są wyjątkowe i ważne z wielu powodów. Po pierwsze, pokazują, jak w ciągu zaledwie 6 lat liczba Afrykanów wzrosła z 10% całkowitej liczby gwałcicieli w stolicy do aż 31%, czemu towarzyszył procentowy spadek etyki Norwegów. Po drugie, w raporcie – w sposób dość unikalny – wskazano dokładnie kraje, z których pochodzi największa liczba gwałcicieli. Są to wszyscy zwykli podejrzani, w tym niedawno przybyli czarni Somalijczycy i Gambijczycy.
W 2009 r. w Oslo odnotowano 21 przypadków brutalnego gwałtu ulicznego, co stanowi najbardziej znaną część ogólnej liczby gwałtów. 17 z 21 zaatakowanych kobiet to osoby o pochodzeniu etnicznym spoza Zachodu, a szefowa policji Hanne Kristin Rohde wyjaśnia:
„Aresztowaliśmy cztery osoby [imigrantki]. We wszystkich pozostałych przypadkach kobiety wskazują, że sprawca ma niezachodni wygląd lub mówi w niezachodnim języku. […] Celem jest mówienie prawdy i stworzenie lepszego społeczeństwa. Dlatego mam nadzieję rozpocząć debatę na ten temat.” [6]
Raport policji z Oslo dotyczący liczb za rok 2010 wydaje się być ostatnim, w którym wspomniano o grupach etnicznych najbardziej zaangażowanych w przypadki gwałtów w stolicy:
„Wyjątkowi sprawcy według narodowości [pochodzą z] Norwegii (50), Iraku (8), Pakistanu (9), Litwy (7), Maroka (6), Somalii, Afganistanu i Szwecji (5), Turcji i Gambii (4). ” [7]
Somalijczycy są znacznie niżej, ale z wyjątkiem Egiptu, z którego tylko około 1000 osób mieszka w całej Norwegii (podobnie jak Gambijczycy), na liście znajdują się te same kraje muzułmańskie i afrykańskie. Wydaje się, że Litwini z bloku wschodniego tak szybko dotarli na szczyt dzięki masowej imigracji do Norwegii. W 2001 roku w Norwegii mieszkało niecałe 400 Litwinów (w porównaniu z 10 000 Somalijczyków); do 2014 r. w Norwegii mieszkało 36 000 osób, podobnie jak Somalijczycy. Prawdopodobnie złapano kilku z najbardziej znanych Somalijczyków, a teraz przyszedł czas na złapanie najgorszych litewskich złych jabłek.
Dlaczego Szwedzi nagle znaleźli się w Oslo wśród krajów, w których doszło do największej liczby gwałtów, jest dobrym pytaniem, ponieważ w Norwegii było ich mniej więcej tyle samo, co Somalijczyków i Litwinów w tamtym momencie. Polacy w ogóle się nie pojawili, a było już 50 000 imigrantów. Czy Szwedzi zachowują się dużo gorzej od Polaków? Tak czy inaczej, Szwedzi i Litwini, którzy znaleźli się wśród najczęstszych gwałcicieli, a mniejsza liczba Somalijczyków, zaowocowała znacznie większym udziałem Europy w tortie i obniżyła odsetek muzułmanów i Afrykanów. Nawet etniczni Norwegowie ponownie osiągnęli poziom 35%. Mimo to muzułmanie i Afrykanie nadal stanowią przygnębiająco solidne 50% wszystkich gwałtów w Oslo w porównaniu z 35% w 2001 r.
W czerwcu 2012 r. policja w Oslo, której rzecznikiem był Rohde, opublikowała zaktualizowany raport o niemal satyrycznym tytule „Voldtekt i den globale byen 2011” (Gwałt w globalnym mieście 2011). Wykres kołowy jest mniej więcej podobny do poprzedniego roku, przy czym największe szanse to ponowny niewielki wzrost liczby gwałtów „azjatyckich” (Afgańczycy i Pakistańczycy), na Bliskim Wschodzie (Irakijczycy) i w Afryce o 4,2%. [8] Niestety usunięto poszczególne kraje, z których pochodzi większość gwałcicieli, ale jasne jest, że mówimy o tych samych kluczowych krajach, co poprzednio.
W ciągu kilku lat można również znaleźć przykłady gwałcicieli z Nigerii, Tanzanii i Erytrei (napastnicy) w Oslo. W pierwszym przypadku dwóch nigeryjskich gwałcicieli grupowych otrzymało cztery lata więzienia; Ich biała, żeńska ofiara popełniła samobójstwo. [9] Tanzańczyk obrabował sklep przy ruchliwej ulicy handlowej z afgańskim przyjacielem i znalazł czas, by zgwałcić pracownicę nożem przystawionym do gardła. Wcześniej był zamieszany w inny gwałt na nastoletniej dziewczynie. [10] Erytrejczyk, który został aresztowany w 2016 roku, został oskarżony o cztery różne gwałty w Oslo. [11]
Co więcej, raport policji z Oslo za rok 2011 jasno pokazuje, że trend wzrostowy gwałtów w Oslo nie został jeszcze przełamany. W rzeczywistości był on prawie 2,5 razy wyższy niż zaledwie dziesięć lat wcześniej – kiedy już istniały poważne obawy związane z tym trendem wzrostowym.
W 2014 r. zgłoszono około 200 gwałtów, a w 2015 r. – 240, więc przynajmniej tendencja pozostała wysoka.
Sytuacja w Oslo była dość napięta przez wiele lat – na długo przed współczesnym tak zwanym “kryzysem gwałtów” – ale rok 2011 był nowym dołkiem. Gwałty stały się pełnowymiarową epidemią. Na początku kwietnia 2011 roku pięć kobiet zostało zgwałconych w Oslo, wszystkie przez mężczyzn, którzy “mówili łamaną angielszczyzną lub norweskim”. Nie powiedziano ani słowa o kolorze ich skóry, tylko o ich ubraniach i kolorze włosów. I tak, byli “prawdopodobnie Azjatami”, co oznacza Afgańczyków, Pakistańczyków, a może nawet Irakijczyków i Irańczyków. [12] Raport prasowy z maja 2011 r. jasno pokazał, że sytuacja tylko się zaostrza:
“W tym roku w Oslo popełniono dwa razy więcej gwałtów niż w całym 2010 roku, prawie wszystkie z nich przez imigrantów – wynika ze statystyk policji w Oslo. Spośród 48 gwałtów popełnionych w mieście w 2011 r. [w tym momencie], 45 podejrzanych pochodzi od osób o “niezachodnim pochodzeniu” (kod oznaczający nie-białych), z których większość jest uważana za osoby ubiegające się o azyl. …
“W ubiegłą sobotę 300 osób przemaszerowało ulicami Oslo w oświetlonej pochodniami demonstracji przeciwko gwałtom o nazwie “Od strachu do działania – odzyskaj noc”, protestując przeciwko brakowi bezpieczeństwa.
Jednak pomimo tego, że policja wysłała 20 dodatkowych funkcjonariuszy w weekend, do poniedziałku zgłoszono sześć kolejnych gwałtów i napaści na tle seksualnym.
“W sobotę wieczorem dwie 16-letnie dziewczyny zostały zgwałcone na dworcu kolejowym w Oslo. Aresztowano pięciu mężczyzn w wieku od 16 do 20 lat z Afganistanu i Pakistanu.
Inna kobieta została zgwałcona w Slottsparken, zaledwie kilka metrów od norweskiego pałacu królewskiego. 20-latka opisała jednego z dwóch napastników jako “ciemnoskórego i okrągłego na twarzy”. W niedzielę rano 17-letnia dziewczyna została znaleziona naga na ulicy po tym, jak uciekła przed napastnikiem w swoim mieszkaniu.
Tego samego ranka 18-letnia kobieta została zgwałcona przez dwóch mężczyzn w Vaterlandsparken, a 20-letnia kobieta zgłosiła taksówkarza, który próbował zmusić ją do seksu oralnego w swoim samochodzie.
“Kolejna próba gwałtu i napad na kobietę miały miejsce w dzielnicy Bislett. Gazeta donosi, że mężczyźni ze Sri Lanki i Iranu zostali aresztowani. …
“Niestety dla norweskich kobiet, oczywisty środek mający na celu powstrzymanie prawie wszystkich takich gwałtów, zaprzestanie imigracji i deportację wszystkich tak zwanych azylantów, nie znajduje się w programie liberalnego rządu”. [13]
Historie o gwałtach w publicznych toaletach, zaciąganiu kobiet w krzaki i porwaniach na pełną skalę, a następnie gwałtach zbiorowych – wszystkie dokonywane przez złowieszczo wyglądających Afrykanów i Arabów – są dość szokujące. I trwają do dziś.
W 2016 r. norweska telewizja TV2 zmapowała wszystkich skazanych za gwałt w Norwegii w 2015 r. i uszeregowała ich według hrabstwa i pochodzenia etnicznego. [14] W dystrykcie Oslo skazano 55 mężczyzn. 23 z nich, czyli 42%, było etnicznymi Norwegami. 1 przypadek dotyczył Greka, który powinien liczyć się jako mieszkaniec Europy Zachodniej, więc reprezentuje 2%. Pozostałe 56% to imigranci spoza Zachodu. Oznacza to, że 56% gwałtów w Oslo, z których wiele jest traumatyzujących, można było zapobiec, nie wpuszczając do Norwegii przeciętnego obywatela Trzeciego Świata i upewniając się, że nasz wskaźnik urodzeń jest w porządku. Aby poznać częstotliwość pojawiania się tych narodowości wśród gwałcicieli z Oslo:
Somalijski:
5
Irański:
1
Iracki:
3
Jordański:
1
Turecki:
3
Syryjski:
1
Pakistański:
2
Etiopczyk:
1
Wietnamski:
2
Erytrei:
1
Rwandyjski:
2
Nigeryjski:
1
Rumuński:
2
Indianin
1
Macedoński:
1
Sri Lanka:
1
Algierski:
1
Meksykański:
1
Libijski
1
Osoba taka jak ja, która pochodzi z Rotterdamu i jest przyzwyczajona do tego, że ponad połowa miasta składa się z narodowości Trzeciego Świata w pierwszym, drugim i trzecim pokoleniu, łatwo jest odrzucić te liczby jako nic szokującego. 23 tubylców kontra 31 nie-ludzi z Zachodu? Wielkiego! Ale kiedy spojrzysz na demografię Oslo i zdasz sobie sprawę, że to miasto nie jest tak bardzo zamieszkane przez imigrantów z Trzeciego Świata jak Rotterdam, sytuacja wygląda na poważniejszą. W 2017 roku Oslo liczyło 669 000 mieszkańców, mniej więcej tyle samo, co Rotterdam. Oto procenty imigracji i ich nadreprezentacja w porównaniu z norweskimi skazanymi za gwałt w 2015 roku:
Ethnicity
%
Absolute
Overrepresentation in Oslo
Norwegian:
67%
450,000
23 convicts / 1.0x.
Pakistani:
3.5%
23,000
39 convicts / 1.7x more.
Polish:
2.5%
16,500
No problems.
Somali:
2.3%
15,000
150 convicts / 6.5x more.
Swedish:
2.0%
13,000
No problems.
Iraqi:
1.2%
8,000
169 convicts / 7.3x more.
Moroccan:
1.0%
6,500
Unknown.
Afghan:
0.6%
3,800
Unknown.
Romanians:
0.4%
2,900
310 convicts / 13.5x more.
The only surprise here is that the Pakistanis have such a low number, certainly in light of the rape crisis they have been causing in Great Britain. Obviously this data involves too small a sample to be fully reliable, but it does provide yet another decent picture of Third World immigrants being vastly overrepresented in rape crime – which fits all kinds of other research. This data makes one wonder where all of a sudden the Moroccans, Afghans, Lithuanians, Gambians and Egyptians have gone to. Maybe they feature in 90% of rapes that go unsolved and/or unconvicted in Norway. About 3,000 Lithuanians live in Oslo, with Gambian and Egyptian numbers so low – about 1,000 – 1,500 – they aren’t even listed.
What should be clear from these numbers alone is that western society can only sustain small numbers of Third World migrants. Bring in more and you will basically have to set up a brutal dictatorship to keep the population in line. A traditional open society would stop being economically feasible.
Stavanger, Norway.
When we look over at Stavanger, a major city in the west of the country, the numbers look a little better, at least when not paying attention to demographics (they have about 60% of the Third World immigrants): of 22 rape convicts in 2015, 59% were ethnic Norwegians vs 41% non-western immigrants.
However, the situation in Stavanger has been less idyllic than these handful of rape convicts suggest. In November 2009 the Stavanger edition of Aftenbladet Norway published an article entitled 1 in 18 has Ethnic Norwegian Background, a reference to the number of ethnic Norwegians suspected and sentenced in cases of violent assault rape in and around Stavanger. All other perpetrators and suspects were foreigners, mainly Muslims. As the newspaper wrote:
“W latach 2008 i 2009 policja w Stavanger otrzymała co najmniej 17 zawiadomień o popełnieniu przestępstwa w związku z gwałtem lub próbą gwałtu. … W 1 z 17 zgłoszonych przypadków, których jest 18, sprawcą był etniczny Norweg. We wszystkich pozostałych przypadkach ofiary gwałtów opisywały mężczyzn spoza Zachodu jako sprawców. W dużej mierze pochodzą z krajów, w których dominującą religią jest islam. …
“Do tej pory w tym roku policja otrzymała pięć zgłoszeń o gwałtach lub próbach gwałtu przez taksówkarzy. Opłata pobierana jest od czterech taksówkarzy, wszyscy z krajów spoza Zachodu. W najnowszym przykładzie policja wniosła sprawę z nieznanym sprawcą, ale i tutaj opisany jest mężczyzna o obcej kulturze. “W maju 28-letni mężczyzna z Gwinei próbował zgwałcić kobietę w Pedersgata.
Jest byłym skazanym za brutalną napaść, gwałt… w 2005 r. Niedawno, w maju, został skazany za usiłowanie…
“We wrześniu 22-letnia kobieta została zaatakowana i zgwałcona w krzakach w Lervigtunet na Storhaug. Sprawca nie został złapany, ale kobieta opisała go jako osobę o ciemnej karnacji i kręconych włosach.
“W miniony weekend […] Trzy młode kobiety zostały zaatakowane i prawie zgwałcone, gdy wracały same do domu z ośrodka. We wszystkich przypadkach kobiety opisywały mężczyzn z krajów niezachodnich.
“Kobieta, która prawie została zgwałcona w parku Rudla… opisywał mężczyznę pochodzenia afrykańskiego. W niedzielę wieczorem, czyli tydzień później, 26-letni mężczyzna z Somalii został aresztowany i oskarżony o próbę gwałtu. Został aresztowany wkrótce po tym, jak zaatakował i próbował zgwałcić nową kobietę, tym razem w Nedre Blåsenborg na Storhaug. …
“Jedynym przypadkiem z 17 gwałtów lub prób napaści, w przypadku których jest pewne, że sprawca był pochodzenia norweskiego, był napad na parkingu przy Jernbanelokket w lutym. 27-latek z Aust-Agder został skazany na cztery lata więzienia za gwałt, do którego doszło we wrześniu. W sądzie udokumentowano, że jest upośledzony umysłowo, a jego IQ wynosi 68.
“W naszym Aftenposten wspomnieliśmy o analizie przeprowadzonej przez policję w Oslo. Okazało się, że sprawcy spoza Zachodu stali za wszystkimi napaściami w Oslo w ciągu trzech lat. W latach 2006–2008 41 zgłosiło dochody z napaści.
“W 2007 roku 72,8 procent sprawców we wszystkich przypadkach gwałtów miało inne pochodzenie niż Norwegowie”. [15]
Na szczęście dla nas, gazeta zamieściła sekcję komentarzy z artykułem. Zgłoszono 84 uwagi. Z wyjątkiem długiego komentarza wstępnego i kilku innych tu i ówdzie, zdecydowana większość dotyczyła Norwegów, którzy byli zarówno zadowoleni, jak i zdumieni, że gazeta – jakakolwiek gazeta – udostępnia te informacje opinii publicznej. I po raz kolejny, w porównaniu z politykami i wielkimi mediami, ludzie naprawdę reprezentują głos rozsądku:
Eirik F.: “Ta nadreprezentacja jest przerażająca. To zdumiewające, że ludzie nie zdają sobie sprawy z faktów. Tylko 1 na 17 nie ma obcego pochodzenia. Jeśli dowiemy się, że obcokrajowcy stanowią mniej niż 10% populacji Stavanger, włosy na głowie stają się jeszcze bardziej przerażające. Politycy, zastanówcie się, jak bardzo [ci obcokrajowcy] są nadreprezentowani i jakie liczby mielibyśmy, gdyby populacja składała się w 50/50 z Norwegów/obcokrajowców. Żadnych polityków, którzy wyczuwają niebezpieczeństwo w przyszłości?
Trond H.: “SA [Stavanger Aftonbladet] [w swoim sondażu]: “Czy prasa powinna wiedzieć, skąd pochodzi gwałciciel?” Teraz, [z] mediami takimi jak radio itp. … “uderza mnie” jedna rzecz: kiedy Norweg coś skrzywdzi lub coś zrobi, mówi się, że stoi za tym “etniczny człowiek z Północy”, a gdy nie jest to Norweg, to nic się o tym nie wspomina… Dzięki temu zdajemy sobie sprawę, że za każdym razem, gdy nie ma wzmianki o Norwegu, to nie jest to [Norweg]… W związku z tym media nie są w stanie powiedzieć, kiedy jest to obcokrajowiec, a zatem mogą nadal być “anty FRP” [norweska partia antyimigracyjna, antyunijna, zorientowana na libertarianizm] i politycznie poprawna”.
Lars N.: “Mały przedsmak wielokulturowego raju. To dopiero początek, będzie znacznie gorzej w miarę jak ta niesamowita różnorodność będzie rosła. Po prostu głosujcie dalej na czerwono-zielono, wszyscy jesteście zadowoleni z rozwoju sytuacji w tym kraju?”
Tom M.:“Z taką polityką, jaką prowadzą, może być tylko tak. Norwegowie nie będą już chronieni. Dzisiejszy rząd gwałci naród norweski. Możecie za to podziękować wszystkim, którzy głosują na te partie. Chcę podziękować SA [Stavanger Aftonbladet] za ujawnienie prawdy”.
Eilif C.:“Podziękowania dla Jone Østebø z SA [Stavanger Aftonbladet]. Tak jak tutaj jest artykuł, który jest nietypowy dla gazety. Miejmy nadzieję, że gazeta w przyszłości będzie częściej nazywać rzeczy po imieniu, także w kontrowersyjnych sprawach dotyczących nowych rodaków [slangowe określenie “obcokrajowców”]. …
To nie jest problem taksówkarza, ale problem z rozwojem równoległych społeczeństw w Norwegii. … Obce kultury wzbogaciły Norwegię na wiele sposobów i powinny to robić nadal, [ale] nie ma usprawiedliwienia dla nowych Norwegów, którzy nie mogą tego zrobić!”
Odd F.: “Stavanger staje się niebezpiecznym miastem z rosnącą przestępczością, a to z powodu dużej imigracji różnego rodzaju”.
Lars S.: “Dlaczego Aftenbladet nie napisał o tym PRZED wyborami, skoro znane były fakty? Czy ma to związek z tym, że redaktor naczelny opowiadał się za czerwono-zielonym rządem i nie chciał, aby na jaw wychodziły nieprzyjemne fakty, które mogłyby wpłynąć na krajobraz polityczny?”
Jonas A.:“Szwedzka gazeta nigdy nie opublikowałaby tego artykułu. 2 dziewczyny w Göteborgu zostały zaatakowane i zgwałcone przez 4 [somalijskich] Afrykanów. W “Aftonbladet” mówiono, że gwałcicielami byli Szwedzi. Z pewnością mieli szwedzkie obywatelstwo…”
Tor H.:“Również w Szwecji istnieje wielka nadreprezentacja niezachodnich imigrantów w przypadku gwałtów.”
Tore K.:“Nareszcie jeden odważny dziennikarz z Aftenbladet….. Liczby gwałtów podawane przez policję w Oslo są następujące, więc wygląda na to, że ten dziennikarz absolutnie wie, o czym pisze. W nawiasach podano liczbę gwałtów. O ile mi wiadomo, większość z tych krajów to muzułmanie: “Somalia (18), Irak (13), Pakistan (9), Maroko (7), Afganistan i Turcja (6), Gambia i Egipt (4)”. [Uwaga: ten komentarz jest sposobem, w jaki ISGP dowiedziało się o dość niejasnym raporcie policyjnym z 2008 roku Voldtekt i Oslo 2007]” Bjørn N.: “
Kiedy 17 na 18 gwałtów w tym mieście i 47 na 47 w Oslo jest popełnianych przez osoby spoza Zachodu, jak to jest w POZOSTAŁEJ części Norwegii? …
Dlaczego tylko jedna konkretna religia dominuje w tych straszliwych nadużyciach? NIGDY nie słyszy się o buddystach, żydach, hinduistach itp., którzy rozważaliby wykorzystanie norweskich kobiet jako przedmiotów jednorazowego użytku. To, że religia daje [mężczyznom] “prawo do gwałtu”, wykracza poza norweskie wartości i jest trudne do zrozumienia. …
Ci, którzy są u władzy, muszą zająć się tym poważnym problemem i zapewnić surowe kary dla winnych oraz zapewnić bezpieczeństwo naszym córkom, matkom, współobywatelom itp.
Ragnar S.:“Ci, którzy obezwładniali i gwałcili kobiety na ulicy, czuli, że mają do tego pełne prawo. Zauważyli pijaną kobietę bez towarzysza. W tym momencie jest uważana za wolną w niektórych środowiskach muzułmańskich. Ich zdaniem, ci mężczyźni mają pojęcie, że kobiety nie mają żadnych praw jako świadkowie w sprawie karnej” – powiedział Thorsen.
Thorsen, cytowany w Dagbladet, jest policjantem Tor Erik Riska Thorsen w okręgu policyjnym Rogaland. Jest specjalistą w zakresie przestępstw związanych z napaścią na tle seksualnym. Uważa on, że wyjaśnienie, dlaczego mężczyźni spoza Zachodu są nadreprezentowani w statystykach, jest proste: “Problematyczne poglądy na temat kobiet i mała otwartość na temat seksualności”.
Jarle N.: “Nikt czytający ten artykuł nie był zaskoczony tymi statystykami? … Tego typu przestępstwa (gwałt) popełniają głównie “niezachodni imigranci”. Dzieje się tak zarówno w Norwegii, jak i w innych krajach europejskich, które nazywamy zachodnimi. Większość ludzi była tego świadoma przez wszystkie lata, z wyjątkiem niektórych polityków, którzy nie mają odwagi się do tego przyznać, a także rzeczników tych (tak długo, jak) mniejszościowych grup.
Egil T.: “Dziękuję AP i innym lewicowym politykom za wielokulturowe “wzbogacenie”. “Wzbogacenie”, które z czasem może zniszczyć norweskie standardy moralne i etyczne”.
Christian F.: “Ślepy idiotyzm polityków. Trzeba odważyć się nazwać rzeczy po imieniu. [Nie mogę przetłumaczyć, ale mówi o powszechnych oszustwach związanych z ubezpieczeniami społecznymi wśród imigrantów z Trzeciego Świata]…”
Håvard F.: “Boję się wypuścić moje córki z miasta, nawet jeśli zachowają środki ostrożności. Tak to już będzie… Ale to, czego naprawdę się boję, to to, że to się utrzyma i stworzy podwaliny pod ekstremalne środowisko, które nie wytrzyma światła dziennego. … Wydaje się, że politycy i policja nie dostrzegają, co tworzy ta “wielka” polityka integracyjna i to “wielkie” wzbogacenie kulturowe.
Frank B.: “Jest tylko gorzej. … Przestań przyjmować tak wielu! Musi być bardziej rygorystyczny w stosunku do brudu, który się wślizguje!”
Espen F.-N.: “Osoby skazane za gwałt powinny mieć opublikowane swoje nazwisko i zdjęcie oraz zostać skazane na surową karę. W Wielkiej Brytanii nazwiska i zdjęcia skazanych przestępców są często publikowane, więc nie widzę powodu, dla którego nie mielibyśmy tego zrobić również w Norwegii. Niech to będzie częścią kary”.
Per E.: “Dość tego. … Rabia Yildiz mówi w gazecie, że to okropne. Po pierwsze, wątpi w liczby, więc może zaprzeczyć, że kultura i religia nie mają nic wspólnego z nadużyciami. 17 na 18 to muzułmanie, to chyba tylko zbieg okoliczności? Jeśli będziemy siedzieć spokojnie i nadal będziemy się temu przyglądać, to będziemy współsprawcami”.
Jens K.: “Często słyszę “nowych rodaków”, którzy [również] nie lubią innych “nowych rodaków” jak ognia. A “rasizm” wydaje się dziś dotyczyć narodowości i religii, a nie koloru skóry i rasy. Patrząc na statystyki, łatwo zauważyć, że mieszkańcy niektórych krajów wyróżniają się… My, etniczni Norwegowie, musimy “szanować” wszystkie religie i narody, nawet jeśli kobieta umiera…
Kenneth H.: “Obudź się!! Teraz!! Na ile powinniśmy pozwolić, aby którykolwiek z naszych polityków przyznał, że polityka azylowa i integracyjna w tym kraju jest całkowicie błędna!!”
Torgrim V.: “Dzień dobry! Ktoś wciąż zastanawia się, skąd bierze się strach przed obcymi, rasizm i opór wobec imigracji? … Jeśli weźmiemy 100 osób ubiegających się o azyl, a 99 z nich będzie się dobrze zachowywać, to i tak będzie to zbyt kosztowne, aby pozwolić na to, by ostatni z nich tak postępował… Lubię widzieć, kiedy pomagamy 99 “dobrym”, czy naprawdę tego potrzebują, czy mają udokumentowane pochodzenie i czy wykazują inspirację do integracji zarówno w życiu rekreacyjnym, jak i zawodowym. Język i kultura”.
Johnny H.: “Policja może zrobić tylko jedną rzecz z tymi przestępcami. Ukarać ich i wypędzić z Norwegii na zawsze. Nie ma znaczenia, czy są to osoby ubiegające się o azyl, czy mieszkają w kraju od jakiegoś czasu. Jeśli stali się obywatelami Norwegii, pozbawiają obywatelstwa na zawsze i są umieszczani w pierwszym locie powrotnym do kraju pochodzenia. Wielu muzułmańskich mężczyzn ma dziwny i protekcjonalny pogląd na kobiety z Zachodu. Nie potrzebujemy ich w tym kraju. Dlatego teraz oczekuję, że rząd zrobi to, co obiecał, i mocno zaostrzy politykę azylową, zwłaszcza z krajów niezachodnich”.
Tore K.:“Przyjechali tutaj, im lub ich rodzicom pomogli rozpocząć nowe życie, dostali dom, otrzymali bezpieczne schronienie. W odpowiedzi gwałcą młode Norweżki.
Narodowość i pochodzenie powinny być również upubliczniane, aby zapobiec podejrzliwości młodych mężczyzn z narodowości, które zachowują się właściwie. Pomyślmy na przykład o imigrantach z Australii, Azji [uwaga: prawdziwi Azjaci, a nie Afgańczycy i Pakistańczycy], którzy nie pojawiają się w tych statystykach.
Jeszcze bardziej szokująca jest rola naszych polityków w tym procesie. Przemoc i nękanie ze strony tych grup imigrantów są znane w kraju od wielu latW Europie, które weszły dalej niż my w świat wielokulturowy. Przeczytaj na przykład książki Hege Storhaug. … [Przywódcy] tych [lewicowych] partii należą do naszych najbardziej oświeconych ludzi. Ale wiedzą też, że około 80% imigrantów spoza Zachodu głosuje na socjalistów i lewicowców. Wszystko staje się kwestią władzy politycznej, aby utrzymać się przy władzy dla osobistych korzyści. A w tej grze to obecnie nasze kobiety stały się największymi przegranymi.
Jan Erik H.: “W Norwegii gwałcone są kobiety, które nie są muzułmankami, ale norweskimi dziewczętami. W kontekście islamu należy pamiętać, że sprawa o gwałt może być osądzona tylko wtedy, gdy co najmniej czterech dorosłych mężczyzn jest świadkami gwałtu. Wypowiedź kobiety usprawiedliwia połowę wypowiedzi jednego mężczyzny zgodnie z prawem islamskim. A jeśli kobieta nie jest w stanie zmobilizować niezbędnych świadków, to czy kobieta (ofiara) jest karana przez prawo islamskie – bezpośrednio objawione Mahometowi? …
Przemoc jest również problematyczna w krajach muzułmańskich, które często karzą ofiarę gwałtu. Europejski raport na temat Iranu pokazuje, że zgwałcona kobieta jest skazana na śmierć! [Przez chwilę kontynuuje wyjaśnienia]…”
Kjetil Ø.: “Problem polega na tym, że w ciągu ostatnich 30 lat region nordycki został “brutalnie zdeptany” przez przestępczy aspekt nadwyżki młodzieży spoza Zachodu, który ostatnio nasilił się wraz z publiczną polityką “wabić i spać” z hojnymi ofertami opieki społecznej na łączenie rodzin i mieszkania “bez Q”.
Bjørn H.: “To niewiarygodne, że mężczyzna skazany za “bardzo” brutalny gwałt w 2005 roku może ponownie stanąć przed sądem w maju 2009 roku.
Christine U.:“Myślę, że w konsekwencji gwałtów, które miały miejsce, kobiety powinny założyć własną taksówkę. … [Albo] powinien to być rodzaj taksówki, w której zagwarantowane jest, że ma norweskiego kierowcę (oczywiście niekoniecznie białego, ale urodzonego w Norwegii lub adoptowanego), kobietę. Powinna to być opcja dla wszystkich kobiet w Stavanger, które teraz boją się jeździć taksówką. Ktoś może powiedzieć, że to rasistowskie, ale to tylko konsekwencja wydarzeń, którymi należy się zająć”. [16]
Cover up by the media and politicians
Needless to say, these reports of the Stavanger and Oslo police in particular started to make elites really nervous. Amnesty International, Norway’s “Anti-Racism Center”, politicians and various big media outlets were all starting to do their own “analyses” of the data. [17] Debates were stirred up with non-arguments as:
not all immigrants are rapists;
only about 15% of all rapes are assault rapes;
the vast majority of assault rapists are never caught;
a few Norwegians have been mentioned among the assault rapists;
the national average of non-Western immigrant rape is lower than Oslo’s;
over 60% of all rapists are Norwegians!
All of it simply comes down to trying to seed doubt in people’s minds. Point 1 is pointless, because it has nothing to do with statistics. Point 2 is pointless, because non-Western rapists are vastly overrepresented in all forms rape – already obvious by just looking at the total numbers. Point 3 is pointless, unless one chooses to ignore statements of the victim-witness about skin color and language issues. Point 4 is pointless, because, once again, it has nothing to do with statistical analysis. Point 5 is pointless, because regions without immigrants have virtually no immigrant crime; And point 6 is pointless, because in this case publications are focusing on official nationality, not on ethnicity. Do that and 65 to 80% of all rapists turn out to be non-Western.
Another argument I’ve run into is that children have begun to drink a lot more alcohol and that up to 95% of girls raped, also drank alcohol. [18] That’s all nice and well, but without any inclusion of ethnic data, such a discussion is still pointless.
The “debunkings” actually start to become hilarious after a while. One apologist made a big fuss about generally alt-right claims that “all” assault rapes in Oslo were committed by immigrants [19], before explaining in a very serious manner that “the claim that all assault violence in Oslo was committed by immigrants was only correct if more than 80 percent of the reported cases were picked.” [20] What are we talking about here? Of course, the same article also tried to argue that these rape and crime numbers are primarily due to socio-economic factors. All lies. Put 10,000 native white families on welfare and then 10,000 Muslims and African blacks, and the difference will be more than striking. Give the latter more money and it’s unlikely to change much. Then, of course, there’s the very real issue of racial IQ.
Predictably, these days the Oslo police has stopped publishing not just the nationalities of rape perpetrators in its annual reports, but now also stopped reporting numbers on assault rapes altogether. It has even stopped informing the media of the latest rape assault incidents in the capital. In other words, if your daughter gets dragged into the bushes and raped, the police will keep quiet about the incident. And if word gets out, it undoubtedly will not provide ethnicities anymore. The reason for this change in policy? “Because … this is not entertainment [and because it] creates so much fear and diverts attention from other rapes that make up the biggest volume.” [21] Yes, the alt-right does have a tendency to exaggerate, but numbers are numbers and the fact remains that random violent street rape is the most terrorizing of all rape crime because it can happen to anybody anywhere. Corrupt government officials and the liberal superclass benefit from this policy; not the people. It represents a cover up.
A lot of Norwegians seem to make jokes about Sweden’s immigration policy and the censorship of its media and even the police services, but their country is moving in the exact same direction. The same, by the way, goes for another Nordic country, Finland, where the police in October 2015 received a directive from the government to stop all reporting on crime by asylum seekers. Why? To prevent “the radicalization of the mainstream population or asylum seekers, the spread of racism … the erosion of public order and security … and [to prevent from spreading] possible negative opinions on asylum seekers [by] police personnel to their increasing workload…” [22] In other words, governments internationally are telling their people to shut up, so they can continue their criminal immigration policies.
Without a doubt Norway is spending more and more money to keep the increasing crime waves under control. Imagine how bad the situation would be if no additional measures would have been taken since the 1990s? Or if we wouldn’t have access to cheap high definition security cameras and DNA sampling? It would be total anarchy.
Conclusions
Clearly problems in Norway with Third World immigrants started at least two decades before the modern “Muslim Rape Crisis” that began with reports about New Year’s Eve 2015-2016 in Cologne, as well as Oslo. Everybody saw these problems coming, but the establishment media and politicians closed their eyes to it. With that, maybe they should all be held accountable for the countless traumatized female victims living in Norway today as a result of this irresponsible immigration policy.
Appendix A: Swimming pool issues
Little can be found on past problems at Norway’s swimming pools, although this doesn’t mean these problems did not exist. Certainly in more recent years, with the modern wave of Muslims and Africans arriving in Norway, problems have been reported at swimming pools. A number of examples:
July 2015: Little girls attacked by asylum seekers in a water park. The father is accused of being a racist when he opens his mouth about it. [23]
Might be updated in future.
Resources
Anti-immigration news outlets in Norway that have proved very useful:
June 2011 (updated version of September 12, 2011), Statistisk Sentralbyrå, ‘Kriminalitet og straff blant innvandrere og øvrig befolkning’, pp. 24-26.
[2]
September 5, 2001, Aftenposted, ‘Oslo rape statistics shock’. aftenposten.no/english/local/article190268.ece (accessed: April 5, 2005).
[3]
March 17, 2016, Frieord.no, ‘Oslo-politiet innrømmer mørklegging av voldtekter utført av innvandrere’.
[4]
April 15, 2009, NRK.no, ‘Overfallsvoldtekter begås av ikke-vestlige innvandrere’. nrk.no/norge/voldtektsmenn-er-ikke-vestlige-1.6567955 (accessed: August 31, 2017).
[5]
January 13, 2010, tv2.no, ‘Rekordmange overfallsvoldtekter i Oslo’.
[6]
*) January 13, 2010, NRK.no, ‘Rekordmange overfallsvoldtekter’. *) January 13, 2010, Aftenposten, ‘Rekordmange overfallsvoldtekter i Oslo’.
[7]
May 2011, Oslo police, ‘Voldtekt i den globale byen (Rape in the Global City’), p. 53. (PDF)
[8]
June 2012, Oslo police, ‘Voldtekt i den globale byen 2011′ (Rape in the Global City 2011’) p. 66. (PDF)
[9]
August 15, 2014, Frieord.no, ‘Chikezie Okafor og Okechukwu Okolie dømt for gruppevoldtekt i Oslo’.
[10]
December 4, 2015, Frieord.no, ‘Afghaner (17) og tanzanianer (16) voldtok ung jente under kioskran i Oslo’.
[11]
6 grudnia 2016 r., TheLocal.no, “Mężczyzna oskarżony o gwałt na trzech kobietach z Oslo”.
[12]
4 kwietnia 2011 r., newsinenglish.no, “Policja ostrzega przed gwałcicielami w Oslo”.
[13]
15 maja 2016 r., Norway News, “Epidemia gwałtów na osobnikach ubiegających się o azyl w Norwegii nadal się rozprzestrzenia”.
[14]
February 2016, tv2.no, ‘TV 2 Har Kartlagt alle dømte seksualforbryterne i 2015: 398 dømt i 2015 – se hvem de er’.
[15]
November 12, 2009, Stavanger Aftenbladet, ‘1 av 18 har etnisk norsk bakgrunn: Menn med ikke-vestlig bakgrunn er overrepresentert i antallet overfallsvoldtekter og -forsøk i Stavanger’.
[16]
aftenbladet.no/lokalt/stavanger/1110921/ 1_av_18_har_etnisk_norsk_bakgrunn_.html (dostęp: 16 listopada 2009).
[17]
2 maja 2012 r., Utrop, “Myten om ikke-vestlige voldtektsmenn sprekker” (“Mit niezachodnich gwałcicieli pęka”).
[18]
21 listopada 2005 r., NRK.no, “Flere unge jenter blir voldtatt”.
[19]
1 czerwca 2011 r., Herald Sun (Australia), “Wszystkie zgłoszone gwałty w Oslo przez obcokrajowców: policja”.
[20]
November 20, 2013, tjomlid.com, ‘Overfallsvoldtekter og innvandring – en faktasjekk’.
[21]
March 17, 2016, Frieord.no, ‘Oslo-politiet innrømmer mørklegging av voldtekter utført av innvandrere’.
[22]
21 października 2015 r., Iltalehti.fi, “Uusi ohjeistus hämmentää: Poliisi salaa rikoksista epäiltyjen turvapaikanhakijoiden taustan”.
[23]
20 lipca 2015 r., Frieord.no, “Småjenter antastet av asylsøkere på badeland – faren ble kalt rasist da han sa fra”.
Ministra zdrowia Izabela Leszczyna zapowiedziała w środę zmiany w ogólnych warunkach umów z Narodowym Funduszem Zdrowia z oddziałami ginekologiczno-położniczymi. Szpital, który nie wykonuje świadczeń z koszyka, a jednym z nich jest zgodna z prawem terminacja ciąży, nie będzie miał kontraktu z NFZ – zapowiedziała szefowa resortu.
Co to w ogóle za nowomowa – ministra? Rozmawiałem w pracy koleżanką, która za wszelką cenę próbowała mi udowodnić że aborcja jest potrzebna. Argumentowała że może być dziecko, które cierpi z powodu wady genetycznej i dla jego dobra należy je dobić. Tak właśnie rozmiękcza się u ludzi poczucie prawa. Wybiera się jakiś przykład i pod niego zmienia się całe prawo oraz przesuwa na lewo odczucia ludzi. Dlaczego nie zakazać jazdy autem skoro może się trafić pijany kierowca? Zakazać , jak to ma miejsce w UK noży, bo ktoś kiedyś kogoś zaatakował nożem? Zauważyłem niestety, że zwłaszcza kobiety są wrażliwe na takie argumenty. Młody bandyta bez zasad – biedny chłopak, nie zrozumiany, miał trudne dzieciństwo. Nie rozumieją że, dzisiaj aborcja do 10 tygodnia, jutro do 12 miesiąca, po jutrze eutanazja starych a potem jak leci. Skoro algorytmy i automatyzacja sprawi że połowa ludzi (optymistycznie patrząc) będzie bez pracy, to dlaczego mają ich utrzymywać właściciele koncernów -przyszłościowe hasło przymusowa eutanazja darmozjadów. Niestety Polaków (większość) interesuje tylko (co zapamiętałem z pogadanki Dr Jana Przybyła), jak wyraził, zapytany o sens życia,robotnik do Dr Przybyła “Wypić , poruchać i radia posłuchać”. Krzysztof