Jak ci się to spina? MEM-y IV.

—————————-

——————————–

—————————————————————

——————————–

————————————–

——————————————-

—————————————————————————


—————————–

———————————

—————————-

Wańka wstańka. Deportowani wracają. MEM-y III.

———————————————–

——————————————

————————–

———————————————-

———————————————

—————————————-

[Poroszenko nie ma żydowskich korzeni, tylko interesy]

—————————————————————————–

————————————

—————————————————-

———————————————————

————————————————————–

Przejawy opacznie pojętej demokracji. MEM-y II.

——————————————————

———————————————-

———————————————–

———————————————————-

——————————–

—————————————————

———————————————-

——————–

——————————————

——————————-

Wódz niezwyciężony – Magdalena Sobkowiak. MEM-y I.

————————————-

——————————————————–

——————————————-

—————————————

————————–

————————————————————————

——————————————————

———————————————

————————————————–

——————————————————

VI KONGRES ŚRODOWISK WOLNOŚCIOWYCH

VI KONGRES ŚRODOWISK WOLNOŚCIOWYCH

VI KONGRES ŚRODOWISK WOLNOŚCIOWYCH

Organizatorzy zapraszają 3 października 2026 roku do siedziby Lubelskiego Domu Technika NOT, przy ulicy M. C. Skłodowskiej 3 w Lublinie.

Temat Kongresu: Wolny świat wobec współczesnych przemian.

Obrady będą poświęcone zwłaszcza wolności w gospodarce, w medycynie, w życiu społecznym i politycznym. Jak podkreślają przedstawiciele Stowarzyszenia Inicjatyw Naukowych – „na polskie problemy chcemy spojrzeć w szerszej perspektywie historycznej i międzynarodowej”. Oprócz celów edukacyjnych Kongres służy też szerokiej integracji środowiskowej, promowaniu ciekawej książki oraz zdrowej żywności.

Obrady otworzy o godzinie 9:00 prof. dr hab. Ryszard Zajączkowski, a kwadrans później rozpoczną się wykłady, które będą prowadzone w trzech wątkach tematycznych:

wolność w gospodarce, wolność w medycynie i rolnictwie, wolność społeczna i religijna.

O 15:30 organizatorzy planują otworzyć panel dyskusyjny pod nazwą „przyczyny i kierunki współczesnych przemian geopolitycznych”.

O godzinie 17:30 uczestnicy zostaną zaproszeni na wieczór filmowy, podczas którego przedstawiony zostanie obraz Jacka Międlara „Sąsiedzi. Ostatni świadkowie ludobójstwa na Polakach. Część 3 – Exodus”. Po projekcji odbędzie się dyskusja z udziałem autora filmu i dr Lucyny Kulińskiej.

Szczegółowy program znajduje się na stronie Stowarzyszenia.

Wszystkie koszty wydarzenia pokrywają jego uczestnicy. Gwarantuje to wolność słowa i dostęp do prawdziwej, niezmanipulowanej wiedzy. Organizatorzy proszą o udział, udostępnianie informacji oraz wsparcie finansowe, którego można udzielić pod adresem zrzutki celowej tutaj.

O czym informuje

Sławomir M. Kozak

Nich pan pije dużo wody… MEM-y III.

—————————————————–

——————————————

—————————–

————————————

—————————-

[ta „doskonała praca operacyjna” to jakiś ponury żart?]

=================================

——————————————–

——————————————

——————————–

——————————————————–

Fryzury antykoncepcyjne. MEM-y II.

—————————————–

————————————————

—————————————————————

————————————————————————–

——————————————————————

——————————————

—————————-

————————————————————————

————————————————-

—————————————————————-

Witaj szkoło ! MEM-y I.

———————————————-

————————————————————

—————————————-

———————————————————

——————————–

———————————————–

———————————————-

——————————————

————————————————

Łańcuch „dowodów”

Łańcuch „dowodów”

2. września 2026 Marek Wojcik world-scam/lancuch-dowodow

Analizując mainstreamowe media przedstawiające kluczowy łańcuch dowodów „rosyjskiego” ataku dronowego w Lipsku z 4 sierpnia, przeżywam déjà vu. Sześć lat temu mieliśmy podobną sytuację. Wtedy była to wojna biologiczna ze światem, dzisiaj trwają przygotowania do wysłania mięsa armatniego, a raczej dronowego, na sztucznie sprowokowaną gorącą wojnę. Jakie są podobieństwa?

  • Politycy i media używają identycznych skoordynowanych argumentów prowojennych;
  • Telewizyjni „eksperci” przeżywają swoje po-kowidowe odrodzenie, zamieniając białe fartuchy na mundury;
  • Jednomyślnie zaprojektowana propaganda przedstawia jasny obraz sytuacji: to Rosja zastępuje wymyślonego wirusa;
  • Bezalternatywne rozwiązanie: śmiercionośne szczepionki zastąpiono eskalacją wydatków na zbrojenia;
  • Bezwzględne eliminowanie wszelkich głosów sprzeciwu – cenzura prowojenna zamiast proszczepiennej.
  • Rzucanie oskarżeń wobec Rosji bez dowodów, zastąpiło nieuczciwy proces porwanego przez władze niemieckie adwokata Reinera Füllmicha;
  • Dzisiaj Bergamo jest wszędzie tam, gdzie atakują „rosyjskie” drony;
  • Strach przed wirusem został już zapomniany – teraz trzeba się bać Putina.

O czym to świadczy? O ludziach, którzy stoją za takimi planami wojennymi.

11.08.2026 r. Zakłócenia na lotnisku w Hanowerze spowodowane przez drony kilka dni po znalezieniu materiałów wybuchowych w Lipsku.
Tak właśnie działa zaplanowana akcja propagandowa.

Mark Rutte, Emmanuel Macron, Ursula von der Leyen, Alexander Stubb, Giorgia Meloni, Pedro Sánchez, Ulf Kristersson i inni czołowi politycy nie pojawiają się razem przed kamerą – a jednak brzmią, jakby wszyscy napisali tę samą deklarację. Impulsem do tego politycznego chóru ze strony NATO jest incydent na lotnisku Lipsk/Halle 4 sierpnia: dron uzbrojony w ładunki wybuchowe został odkryty w pobliżu ukraińskich samolotów transportowych. 1 września rząd niemiecki przyznał odpowiedzialność Rosji, powołując się na śledztwo policyjne, techniczne podobieństwa do poprzednich operacji oraz ustalenia wywiadu. Co jednak kluczowe, dowody łączące państwo rosyjskie z próbą ataku nie zostały jeszcze upublicznione; nie aresztowano żadnych podejrzanych. Niemniej jednak przywódcy NATO i UE już mówią o udowodnionym ataku rosyjskim.

Cytat z dzisiejszego artykułu na UncutNews.ch: Kto wydał rozkaz? Koordynacja szefów rządów: przywódcy NATO uznali Rosję za sprawcę – ale dowody pozostają tajne. Źródło.

Niemieckie służby odnalazły na lotnisku w Lipsku szczątki drona i materiały wybuchowe.
Czy tego drona sprowadziły tutaj jakieś inne służby?

Z tej propagandowej akcji widać wyraźnie stereotypowy obraz o rosyjskich możliwościach militarnych, jaki mają ci podżegacze wojenni. Ten dron, który zderzył się ponoć z ukraińskim samolotem transportowym, był wyposażony w ładunek wybuchowy typu Semtex, który jednak nie wybuchł. Ach ci Rosjanie pewnie piją za dużo wódki i nic im nie wychodzi! Biorą się za akcję prowokacyjną, która mogłaby przynieść im jedynie straty taktyczne, wizerunkowe i polityczne.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

<Jeśli podoba Wam się to, co piszę, bardzo pomogłoby dalszemu rozpowszechnianiu tych artykułów, gdybyście je udostępniali Waszym znajomym na mediach społecznościowych.

Kto wygrał wojnę?

Kto wygrał wojnę?

1. września 2026 Marek Wojcik world-scam/kto-wygral-wojne

W dawnych czasach znacznie łatwiej przychodziło określić, kto jest zwycięzcą wojny niż dzisiaj. Zdobyte twierdze, traktaty pokojowe jednoznacznie wskazywały, kto wygrał. Po odsieczy wiedeńskiej polskiego króla Jana III Sobieskiego cesarz austriacki Leopold I niechętnie przyznał zasługę polskiemu monarsze.

Jednak stracenie niefortunnego przywódcy tureckich wojsk wezyra Kara Mustafy w roku 1683, jednoznacznie świadczyło o tym, kto był przegranym tamtej wojny.

Egzekucja Kara Mustafy Paszy w Belgradzie w 1683 roku.
Źródło.

Dzisiejsi „zwycięzcy” wojen sami sobie tworzą sukcesy, dzięki opanowaniu mediów, głównie telewizji. Ukraina od blisko pięciu lat stoi tuż przed zwycięstwem nad Kremlem. Propaganda odnosi sukcesy wśród bezkrytycznych odbiorców telewizyjnej papki kłamstw, zaprzeczeń i przede wszystkim przemilczeń niepasujących do narracji zdarzeń.

Podobnie pokazuje swoje „sukcesy” Trump, wypowiadając kompletne brednie na temat upadającej gospodarki, armii i możliwości wojennych Iranu doskonale wie, że kłamie. Cóż innego mu pozostało niż utrzymywać przynajmniej część swoich wyborców przy nadziei niemożliwego zwycięstwa.

Drugim odbiorcą tych konfabulacji jest wspólnik – Izrael. To dla uspokojenia Netanjahu przeznaczone są groźby Trumpa wobec Teheranu.

Dlaczego Trump tak desperacko potrzebuje porozumienia z Iranem?! Scott Ritter.
Polska ścieżka dźwiękowa.

Nawet jeśli to prawda, że Trump walczy z głębokim państwem, nie usprawiedliwia to popełnianych z jego rozkazu zbrodni wojennych. Oczywiste jest, że żadna wojna nie jest możliwa bez ofiar. Jednak wspieranie mordowania niewinnych cywilów pod pretekstem walki z terroryzmem jak w Strefie Gazy lub z kartelami narkotykowymi na morzu Karaibskim jest niewybaczalnym przestępstwem.

Palestyńska dziewczynka Israa al-Hassi zginęła z rąk izraelskich sił zbrojnych w Deir al-Balah, w środkowej części Strefy Gazy.

Deptanie tradycji nietykalności negocjatorów, nadużywanie pertraktacji w celu przygotowania się do zdradzieckiego ataku nie świadczy o szlachetności polityków, którzy pragnęliby być wzorcem w stylu bohaterów z westernu. Nie dość, że jest to podła zbrodnia, jest ona wyjątkowo bezmyślna i będzie miała konsekwencje podczas przyszłych negocjacji.

Prezydent Iranu Massud Pezeshkian podpisał w niedzielę umowy o współpracy w ramach Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SCO).
Jest to odpowiedź na plany USA blokady gospodarczej Iranu.

Amerykanom pali się dosłownie grunt pod nogami w Zatoce Perskiej. Rząd iracki stanowczo odrzucił propozycję Stanów Zjednoczonych dotyczącą utrzymania kontyngentu sił koalicyjnych w kraju po upływie terminu wyznaczonego na 30 września. Źródło.

Jesteśmy świadkami upadku zachodniej cywilizacji wojny ze słabszymi. Nadchodzi nowy porządek świata. Miejmy nadzieję, że nie jest to porządek zgodny z planami Klausa Schwaba.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

============================

<Jeśli podoba Wam się to, co piszę, bardzo pomogłoby dalszemu rozpowszechnianiu tych artykułów, gdybyście je udostępniali Waszym znajomym na mediach społecznościowych.

„Głupszych nie było” czyli taniec śmierci III RP

„Głupszych nie było” czyli taniec śmierci III RP

Autor: AlterCabrio, 2 września 2026

Największe kłamstwo III RP i jej pseudoelit polega na wmówieniu Polakom, że obie sylaby popisu prezentują jakąś inną jakość i mają przeciwstawne cele. Niezależnie od osób liderów i zmiennych nazw, obie siły należą do tego samego układu, do Loży Okrągłego Stołu, ukonstytuowanego w Magdalence, a wymyślonego wcześniej, w jakichś kabalistycznych lożach. Celem obydwu sylab popisu jest władza oscylacyjna, czyli cykliczna zamiana miejsc między rządem i opozycją, zawsze w tym samym układzie, wokół wspólnego punktu. Jest nim Socjalistyczna Okupacja Likwidacyjno Transformacyjna, polegająca na stopniowej likwidacji struktur państwa i transformacji narodu w zasób.

Obraz tytułowy: Danse Macabre z klasztoru dominikanów w Bernie, Niklas Manuel Deutsch, 1516-1520 LINK

=========================================

Taniec śmierci III RP

Ad mortem festinamus peccare desistamus – ku śmierci spieszymy, grzeszyć zaniechajmy – tak głosi refren słynnej pieśni, zapisanej w El Libre Vermell, rękopisie Czerwonej księgi, przechowywanym w benedyktyńskim klasztorze Montserrat.

Kodeks pochodzi z 1399 r., jednak niektóre utwory znacznie są wcześniejsze. Ad mortem festinamus, czyli taniec śmierci to jeden ze standardów epoki, zwanej średniowieczem, w której ludzie mieli świadomość przemijania czasu i nieuchronności śmierci. Ówczesna skłonność do grzechu miała więc swoje granice – śmierć, czyli praktyczna realizacja trzeciej zasady termodynamiki. Tak wierzono w średniowieczu i jeszcze później, dopóki trwały w umysłach wpływy chrześcijaństwa. Później jednak, w ramach modernizacji życia, dokonywanej pod skrywanym kierownictwem masonów, pozostających pod subtelnym wpływem żydowskiej Kabały formalni chrześcijanie uwierzyli w żydowską gnozę, co oznacza, że czują się bogami, uważają się za nieśmiertelnych i zachowują się tak, jakby mogli wszystko.

Czytaj też:

reset-polski

taniec-trzech-murew-czyli-prostytucja-iii-rp

Tak właśnie działają zarządcy Zachodu, w tym politycy USA i Europy, a wśród nich politycy w Polsce, tworzący grupę trzymającą III RP. Obce im są prawa Boskie, chętnie łamią prawa natury, a prawo stanowione dowolnie tworzą, zmieniają i łamią. Przyzwyczaili się do własnej bezkarności, która wywodzi się z pozornej bezalternatywności ich rządów. Zastosowali model gnostyckiej dialektyki, który nazwałem Trójprostytucją, w którym w państwie działają dwie duże siły polityczne, mające własne media i żelazne elektoraty. Na co dzień zwalczają się zaciekle, rozniecając potężne emocje i wzajemną wrogość w obydwu elektoratach. Ich politycy prezentują się na przemian jako postępowcy lub konserwatyści, mogą jednak dowolnie zmieniać przynależności partyjne i głosić po jakimś czasie coś odwrotnego.

Wobec swoich zwolenników i przeciwników posługują się debilizacją, ogłupiając ich do tego stopnia, że przez emocje nie dostrzegają ich nieustannego kłamstwa. Stabilność systemu zapewnia trzecia, mała siła polityczna, przyklejająca się raz do jednej, raz do drugiej dużej. Wszystkie te siły polityczne i media oraz dyżurni pseudoeksperci zarządzani są przez talmudyczne siły spoza jakiegokolwiek kraju. Nawet bowiem państwo Izrael podlega temu sterowaniu. Wybory są łatwe do zarządzania i przewidzenia, i tak tanim kosztem gnostycy zarządzają Zachodem już od XIX wieku, coraz bardziej odbierając sprawczość narodom, coraz mocniej im szkodząc, coraz głębiej wpychając w hańbę i samo-upodlenie. To zemsta za odebranie wybraństwa, zburzenie Świątyni i rozproszenie.

Największe kłamstwo III RP i jej pseudoelit polega na wmówieniu Polakom, że obie sylaby popisu prezentują jakąś inną jakość i mają przeciwstawne cele. Niezależnie od osób liderów i zmiennych nazw, obie siły należą do tego samego układu, do Loży Okrągłego Stołu, ukonstytuowanego w Magdalence, a wymyślonego wcześniej, w jakichś kabalistycznych lożach. Celem obydwu sylab popisu jest władza oscylacyjna, czyli cykliczna zamiana miejsc między rządem i opozycją, zawsze w tym samym układzie, wokół wspólnego punktu. Jest nim Socjalistyczna Okupacja Likwidacyjno Transformacyjna, polegająca na stopniowej likwidacji struktur państwa i transformacji narodu w zasób. Dwa są warunki jej trwania: bazowanie na zasobach własnych i brak świadomości ludności. Bazowanie na zasobach własnych polega na tym, że ten proces musi być prowadzony własnymi siłami, tak, aby ludzie myśleli, że wszystko jest normalnie i im służy, aby uniknąć jawnej okupacji wojskowej lub nawet politycznej. Wszystko to obsługują więc politycy udający Polaków i realizację polskiego interesu, wykorzystujący krajowe systemy sterowania, w tym administrację, sądy, policję, wojsko, edukację, służbę zdrowia i inne. Rolę obcych wojsk, które byłyby konieczne w klasycznej okupacji wypełniają własne systemy, które ludność akceptuje właśnie z tego powodu, że są własne, dlatego jest to samo-okupacja. Ktoś mógłby skontrować, że przecież w Polsce stacjonują wojska sojusznicze NATO. Na to odpowiem, że owszem, są to oddziały okupacyjne, lecz jest ich zbyt mało, aby utrzymać kraj tej wielkości. Nawet Armii Czerwonej było za mało, i służyła głównie temu, aby pilnować Wojska Polskiego, gdyby coś komuś przyszło do głowy. Drugi warunek to brak świadomości ludności, że polityka kolejnych rządów jest samobójcza dla państwa i narodu. Osiąga się to licznymi metodami debilizacji i dezinformacji, ogłupiając, rozpraszając i odwracając uwagę, podsuwając pozorne cele, wskazując zagrożenia, które sami wymyślają lub prowokują. I wszystko to cały czas pod dyktando gnostyków. Nawet własnego rozumu używać nie muszą, wystarczy im ślepe klepanie instrukcji i wykonywanie poleceń, podawanych przez sms jako przekaz dnia. Tak działa debilokracja, o której piszę w Wesołym wymieraniu, księdze trzeciej Poradnika świadomego narodu, już niedługo w druku. Tam nie trzeba mądrych, lecz przeciwnie, cnotą jest głupota. Polityczny mainstream III RP może mieć wspólny szyld: „Głupszych nie było”.

To wszystko jednak do czasu, ad mortem festinamus, trzecia zasada termodynamiki działa również na władzę. Ludzie, którzy odrzucili Boga i przyjęli gnozę uważają co prawda, że są wszechmądrzy i wszechmocni, a ich poddani niczego nie rozumieją, nie zrozumieją i sami bez gnostyków niczego nie zrobią, są jednak w błędzie, wynikającym z pychy. Ludność Polski akceptuje debilokrację z jednego powodu: niepisanego i domyślnego kontraktu społecznego. Fundamentem III RP nie jest bowiem układ z Magdalenki, czyli sitwa Żydów z Żydami, lecz przekonanie Polaków, aby dali sobie spokój z władzą, dali spokój władzy i zajęli się swoimi prywatnymi sprawami.

W zamian za to kamaryla III RP zaoferowała Polakom to, czego im od bardzo dawna brakowało: konsumpcję. Nie tylko PRL miał tu duże ograniczenia, wcześniej była wojna, jeszcze wcześniej odbudowa po poprzednich wojnach, jeszcze wcześniej zabory. Polakom pokazano bogactwo wszelkich dóbr w telewizorach, w kolorowych pismach z Zachodu, przykładem katalog Burda, w przekazach tych, którym pozwolono wyjechać na saksy na Zachód. Gdy Trójprostytucja zaoferowała Polakom dostęp do tego, w zamian za utratę wszystkiego, co nie należało do nich prywatnie, Polacy na to przystali i zawarli z Trójprostytucją kontrakt. Brzmi on tak: Polacy: wiemy, że jesteście złodziejami i zdrajcami, wiemy, że wasza polityka to bagno, ale machamy na to ręką i nie wtrącamy się, bylebyśmy mieli osobistą konsumpcję i swobodę wyjazdów zagranicznych. Trójprostytucja: ok, my się wszystkim zajmujemy, a wy niczego nie musicie robić, będziecie zadowoleni. Rousseau miał jednak sporo racji, umowa społeczna jest możliwa, tyle że zawsze zamieni się w swoją własną patologię, w Trójprostytucję, w debilokrację, w talmudyczne rządy gnostyków.

Zawsze jednak nastanie kres tego, a dla III RP nie majaczy on mglisto na horyzoncie, ale nadciąga niczym światło pociągu w tunelu. Gnostycy bowiem mają swoje plany, a teraz musieli przyspieszyć, bo im się pozawalały, i próbują improwizować. Starają się więc wykorzystać wszystkie swoje aktywa, w tym III RP i jej debilokrację. Celem dla nas była zamiana Polski i Ukrainy w Ukropolin (kto pamięta jeszcze wspólne mistrzostwa Euro 2012?), ale stopniowa i niezauważalna. Sprawa jednak się rypła, dlatego teraz mamy robione na szybko metodami szokowymi. Polacy to zaczęli w końcu zauważać i zaczynają się stawiać. Dlatego rządy III RP próbują używać przemocy, czego przykładem jest sotnia prokuratorów Żurka do ścigania Polaków za mowę nienawiści. Skutek jednak będzie odwrotny, bo im więcej prześladowań i represji, tym więcej stawiających się Polaków. Nie wystarczy już jedna Sotnia Żurka, potrzebne będą kolejne, i w końcu zabraknie kadr.

To jednak nie koniec problemów III RP. Gnostycy chcą rozszerzyć wojnę ukraińską, bo potrzebują jej, aby utrzymać Unię Europejską i potężną spółkę z Zeleńskim do prania pieniędzy. Wykorzystują do tego Nową Chazarię oraz rządy w Polsce i państwach bałtyckich, tam mają bowiem posłuszne aktywa polityczne. Jednocześnie chcą się nachapać, okradając Polaków z czego się da, zadłużając państwo, niszcząc gospodarkę i podrażając koszty życia. Polacy dotąd to akceptują, bo wciąż mają tą swoją prywatną konsumpcję, tą małą stabilizację III RP. Nie da się jednak w nieskończoność okradać Polski, jest jakiś próg, poza którym zabraknie szmalu na rozdawnictwo i zacznie się niedobór. Dlatego w ręku mają uniwersalne rozwiązanie: stan wojenny, jak w latach 80-tych.

Poza tym gnostycy muszą jeszcze dbać o resztę Europy, a tu we Francji wybory na wiosnę przyszłego roku, w których może wygrać Le Pen, i wtedy zacznie się szybka jazda do rozpadu UE. Stan wojenny w Polsce mógłby bardzo pomóc jeszcze trochę przytrzymać Europę w talmudycznym uścisku unijnym. Nie pierwszy raz jakaś polska wojenka służy do załatwiania spraw na Zachodzie, większość naszych powstań temu służyła.

Wojna lub chociaż stan wojenny w Polsce nie będzie więc służył tylko władzom III RP, aby się utrzymać, ale gnostykom, aby utrzymać Unię i Ukrainę w swoim ręku. Jeśli bowiem ktoś nie wesprze Ukrainy, ta w końcu będzie zmuszona uznać władzę Rosji. Widzimy więc, ile jest powodów, aby uruchomić w Polsce stan wojenny, a do tego będą potrzebne jakieś działania wojenne. A to bez Rosji się nie uda, dlatego najbardziej oczywistym sposobem jest prowokacja tak duża, aby Rosja została zmuszona do jakiejś formy ataku na jakieś państwo NATO.

Jest w tym jeden problem. Wówczas gwałtownemu zatrzymaniu ulegnie konsumpcja w Polsce, a jej niezakłóconość jest warunkiem umowy społecznej III RP. Atak Rosji na Polskę najpewniej będzie realizowany według wzorców, sprawdzonych już na Ukrainie i na Bliskim Wschodzie: punktowe uderzenia na infrastrukturę krytyczną, centra zarządzania i węzły logistyczne. Będą one skuteczne, ostatnie kilka lat pokazało, jak bardzo państwo polskie jest odsłonięte i podatne na ataki, w tym sabotaż i dywersję. Dopóki jednak życie zwykłych obywateli płynie swoim leniwym nurtem, nic gwałtownego w Polsce się nie dzieje. Jeśli jednak uruchomią to, co zapowiada premier i ministrowie, czyli wojnę z Rosją, ostatnio w ciągu najbliższych 8 miesięcy, czyli akurat na wybory we Francji, wówczas konsumpcja, a w jej ramach poczucie dobrostanu ulegnie gwałtownemu załamaniu, a wtedy nikt nie wie, co się wydarzy.

Na pewno nastanie chaos, a władze nie będą w stanie zaspokoić podstawowych potrzeb ludności. W krótkim czasie mogą nastać bardzo gwałtowne wystąpienia, a funkcjonariusze władzy zaczną zwalczać się między sobą. System władzy szybko się rozpadnie, wściekły tłum rzuci się do gardeł decydentom, i przeżyją ci, którzy zdołają uciec z Polski, co wcale nie będzie łatwe, bo tych ludzi nie będzie chciał przyjąć nikt na świecie, nawet ich mocodawcy. Jeśli bowiem politycy III RP zdecydują się na wejście Polski do wojny z Rosją, wszyscy natychmiast wskażą ich jako winnych Trzeciej Wojny Światowej. Zostaną okrzyknięci jako podżegacze wojenni przez swoich sojuszników, i być może wykończeni przez własnych podwładnych. Jeśli więc ludzikom tym wydaje się, że jakieś ich plecaki ucieczkowe zapewnią im przetrwanie, srodze mogą się zawieść.

Czytaj też:

kaczynski-tusk-kabala

wzrost-represji-wobec-polakow

Coś z tego zapewne się wydarzy, gdyż debilokracja uruchomiła takie procesy, których nie jest już w stanie zatrzymać ani kontrolować. Ludność III RP zostanie zaś brutalnie i boleśnie wytrącona ze swego letargu, a wówczas władza znajdzie się na ulicy. Paradoksalnie największym beneficjentem upadku systemu władzy III RP będzie środowisko polityczne Grzegorza Brauna i Korony, do którego ja również się zaliczam. Jednak to właśnie my robimy wszystko, aby powstrzymać wojnę, bo nie chcemy ludzkich cierpień. Nie chcemy cierpień Ukraińców, życzymy im pokoju, aby mogli wrócić do swojej ojczyzny. Chcemy, aby wojna z Rosją zakończyła się jak najszybciej. Nie chcemy przemocy w Polsce ani w żadnym innym kraju. Nie chcemy obalania siłą ustroju i władzy, bo to oznacza chaos i zaburzenia, a my jesteśmy państwowcami i legalistami. Nie chcemy, aby politycy w Polsce, nawet najbardziej winni padali ofiarami samosądów. Chcemy dla wszystkich sprawiedliwości, a od ferowania wyroków są sądy, które powinny być sprawiedliwe, a nie talmudyczne. Nie nawołujemy do przemocy, nawołujemy do pokoju, opamiętania i nawrócenia.

My nie zdestabilizujemy sytuacji w Polsce, my nie obalimy ustroju, nie obalimy władzy w sposób nielegalny, nie będziemy powodować ani nawoływać do przemocy. Ale jeśli władza obali się sama, będziemy wiedzieli, co zrobić. Politycy w Polsce obu sylab popisu nie mają alternatywy dla tego, w czym biorą udział. Oni nie wyobrażają sobie żadnego innego ustroju ani innej polityki. A my tak, my będziemy wiedzieli, co zrobić z Polską, i to nasze wizje wyznaczą politykę Polski, bo innej drogi nie ma, poza śmiercią narodu i państwa. Melodia Ad mortem festinamus, pomimo poważnej treści skoczna jest i wesoła.

Wszyscy uczestnicy korowodu śmierci pląsają wesoło ku nieuchronnemu końcowi. Tak właśnie trupio cieszy się III RP w swoich podrygach. Jeszcze nie agonalnych, choć może to nastąpić w każdej chwili. A już niedługo trzecia księga Poradnika świadomego narodu: Wesołe wymieranie. Będzie ostro, obiecuję.

*

O zagrożeniach, wojnach, Żydach, gojach, Ukrainie, Rosji, Chinach, Ameryce, i wyjściu z matni piszę w mojej najnowszej książce: Nasza polska walka. Tak odniesiemy zwycięstwo.

Link do książki: sklep

________________

Taniec śmierci III RP, Bartosz Kopczyński, 2 września 2026

Dwie pieczenie

Dwie pieczenie

Już wielokrotnie powoływałem się na Gilberta Doctorowa, którego opinie bardzo cenię, mimo tego, że nie ze wszystkimi się zgadzam. Zawsze zazdroszczę mu, gdy pisze w czasie swoich pobytów w Rosji, że był na koncertach orkiestry Teatru Marijskiego w Petersburgu pod dyrekcją Giergiewa. To dla mnie obecnie światowy dyrygent numer jeden. Niestety nie mam okazji pójść na jego koncert.

Ale nie o muzyce tu chciałem! Doctorow jest zwolennikiem twardej odpowiedzi Rosji na natowskie prowokacje, na coraz bardziej otwarte i bezczelniejsze włączanie się niektórych państw zachodnich w wojnę na Ukrainie. Ja nie jestem pewny, czy byłaby to (w chwili obecnej!) właściwa droga. Czas gra bez wątpienia na korzyść Rosji. Owszem, ukraińskie, a właściwie natowskie ataki na rosyjską infrastrukturę są dla Rosji bolesne, ale nie są aż na tyle groźne i bolesne, by ryzykować światową wojnę nuklearną. Owszem, zgadzam się z twierdzeniem, że podkopują one wizerunek groźnego rosyjskiego niedźwiedzia, ale to nie zmienia faktu, że ten niedźwiedź nadal jest w stanie w ciągu kilku godzin (to nie przesada!!!!) zamienić całą Europę od Atlantyku do Bugu w obszar radioaktywny.

Ale Doctorow wysunął akurat szalenie interesującą tezę, według której Rosja być może zamierza obecnie upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: zakończyć wojnę na Ukrainie i równocześnie zdestabilizować Europę.

Obecne zmasowane rosyjskie ataki coraz szybciej zamieniają ukraińskie miasta w obszary nie nadające się do życia. Na razie jest jeszcze ciepło, jeszcze handel i ludzie mają zapasy, jeszcze funkcjonują resztki infrastruktury, ale gdy się oziębi, to miliony mieszkańców miast ruszą na zachód.

A w Europie szykuje się kryzys energetyczny, brak gazu i paliw, horrendalny wzrost cen żywności i cała masa rzeczy, od których włos jeży się na głowie. Już widzę radość, z jaką ci uchodźcy zostaną powitani!

Czy ten scenariusz się spełni? Nie wiadomo. Поживём – увидим, jak mawiali starożytni Rosjanie, czyli pożyjemy – zobaczymy…

Doskonała REKLAMA. Łódzki [****] wietrzy antysemityzm

Łódzki „społecznik” wietrzy antysemityzm.

Wszystko przez TE książki

w witrynie księgarni

2.09.2026 nczas/lodzki-spolecznik-wietrzy-antysemityzm-wszystko-przez-te-ksiazki-w-witrynie-ksiegarni

NCZAS.INFO | Książki oraz cenzura i menora. Zdjęcie ilustracyjne.
NCZAS.INFO | Książki oraz cenzura i menora. Zdjęcie ilustracyjne. / Foto: Pixabay (kolaż)

„Garbate nosy – kulisy judaizacji”, „Niewolnictwo Słowian”, „Poradnik świadomego narodu”, „Myśli Nowoczesnego Polaka”, czy „Talmud o gojach” i „Protokoły mędrców Syjonu” – m.in. te pozycje oburzyły pewnego społecznika, który dostrzegł je w witrynie jednej z łódzkich księgarni – Klubu Książki Patriotycznej. Poszedł z zawiadomieniem do prokuratury.

Na wystawie działającej w centrum Łodzi księgarni Klubu Książki Patriotycznej łódzki społecznik Stanisław Roszczyk dostrzegł niepokojące go tytuły. Sprawa trafiła do Prokuratury Rejonowej Łódź-Górna.

„W tej sprawie nie mają znaczenia sympatie polityczne. Na antysemityzm i ksenofobię po prostu nie może być miejsca w przestrzeni publicznej, zwłaszcza w Łodzi, w mieście, w którym w czasie Holokaustu zginęła jedna trzecia mieszkańców. Wolność słowa kończy się tam, gdzie zaczyna się szczucie na drugiego człowieka” – grzmiał, cytowany przez radiolodzy.pl.

„Można znaleźć u nas publikacje niewygodne, których próżno szukać w popularnych sieciach. Czytelnik nie musi się z nimi zgadzać, ale powinien mieć możliwość samodzielnego czytania, myślenia czy wyrobienia sobie opinii” – odpowiedział natomiast prowadzący księgarnię Kornel Kapuściński.

O jakie książki chodzi? Na zamieszczonym przez portal Radia Łódź zdjęciu widać m.in. następujące pozycje:

  • „Talmud o gojach” – Ks. Dr Stanisław Trzeciak
  • „Myśli Nowoczesnego Polaka” – Roman Dmowski
  • „Niewolnictwo Słowian. Żydowscy handlarze, germańscy łowcy, arabscy eksploatatorzy” – Tomasz Szkopek
  • „Polska czy UkroPolin czyli Polska Palestyną Europy” – Krzysztof Baliński
  • „Garbate nosy – kulisy judaizacji” – Marcin Rola.

Portal wymienia także „Protokoły mędrców Syjonu”.

W witrynie widać również podpisaną przez Grzegorza Brauna gaśnicę oraz inne pozycje:

  • „Paszkwil Wyborczej” – Leszek Żebrowski
  • „Masoneria. Jej istota, zasady, dążności, początki, rozwój, organizacja, ceremoniał i działanie” – Św. bp Józef Sebastian Pelczar
  • „Ekshumacja. Ludobójcy w masce ofiar” – Wojciech Sumliński, Małgorzata Grupa
  • „Operacja Okrągły Stół” – Leszek Szymowski
  • „Poradnik świadomego narodu. Księga II. Rewolucja Bachantek” – Bartosz Kopczyński.

UKRAIŃSKI GŁOS W TWOIM DOMU

UKRAIŃSKI GŁOS W TWOIM DOMU

Krzysztof Baliński

„Bij Ukraińca – wzrost nastrojów antyukraińskich w Polsce” – już sam tytuł napawał strachem. Grozą powiało także w zapowiedzi programu: „Relacje polsko-ukraińskie ulegają wyraźnemu pogorszeniu na tle rosnącej niechęci i incydentów wymierzonych w Ukraińców. Agresja przybiera postać nasilającej się mowy nienawiści w internecie i przestrzeni publicznej, a także bezpośrednich ataków werbalnych oraz napaści fizycznych. W audycji postawimy pytanie o potencjalne wykorzystanie tych napięć w rosyjskich operacjach wpływu. Były prezes Fundacji Solidarności Międzynarodowej Rafał Dzięciołowski przedstawi zagrożenia dla obu krajów i możliwości naprawy relacji”.

Gdy Radio Wnet wyemitowało program, to okazało się, że to dzień pamięci ofiar zbrodni na Wołyniu, że to tuż po tym, gdy we Wrocławiu 18-letni Ukrainiec wszedł za 30-letnią Polką do klatki schodowej i dźgnął ją nożem, a kobieta w stanie krytycznym walczy o życie i że to dokładnie rok po tym, gdy niejaka Natalia Panczenko trafnie (i skutecznie) przewidziała plagi, jakie spadną na Polaków, gdy będą sprzeciwiać się Ukraińcom.

Bohater programu przemówił: „Rozwija się zdziczenie Polaków (…) „Zdziczały kraj bandytów, którzy dokonują samosądów”. Na koniec, łypiąc spode łba bandyckimi ślepiami zapytał lub raczej podsunął pomysł na „naprawę relacji polsko-ukraińskich”: „Dlaczego rząd polski nie weźmie tego za mordę?”. I chyba nie trzeba wyjaśniać, że przez „tego” miał na myśli nas, Polaków. A co do nienawistnych ślepiów, to trudno było odpędzić wrażenie, że takimi ślepiami łypał ukraiński rezun, gdy zarzynał Polaka.

Wyliczając krzywdy, jakie spotykają Ukraińców i złorzecząc na „polskich nienawistników”, ani słowem nie wspomniał, że „zdziczeni” ugościli w lutym 2022 roku milion jego ziomków, że do dziś zapewniają nierobom wikt i opierunek i że wydali na to kilkanaście miliardów złotych. Nie wspomniał też o tym zaproszony do programu wolontariusz Igor Tracz, bo opowiadając o niesionej Ukrainie pomocy ani słowem nie powiedział, kto ją „niesie” i kto za nią płaci. Podsumowując: uchodzące za tubę prawicowych patriotów radio, doszlusowało do akcji polowania na Polaków i przyłączyło się do ataku na „brunatną, szowinistyczną, przepełnioną nienawiścią do gości polską prawicę”.

Co to za jeden? Sam o sobie mówi: „Od zawsze zajmowałem się Polakami na Wschodzie”. My dodajmy, że jego nazwisko pojawia się, też od zawsze, we władzach wszystkich fundacji zajmujących się „pomocą Polakom na Wschodzie” i że na jego przykładzie prześledzić można, jak fundacje te, zamiast zajmować się Polakami na Wschodzie, zajmują się Ukraińcami na Ukrainie. A jeśli już „zajmują się” Polakami, to tak, jak on w Radiu Wnet.

O Dzięciołowski Radio Wnet pisze: „to były prezes Fundacji Solidarności Międzynarodowej”. Przyjrzyjmy się zatem tej fundacji. Przypomnijmy, kto ją założył i czym się zajmowała. A to było tak: Za „Pierwszego Tuska” ministrem sprawa zagranicznych zostaje Radek Sikorski. Na tym stanowisku wykazuje wielką aktywność, ale nie w sprawach dotyczących polskiego interesu narodowego i niekoniecznie najpilniejszych. Na zastępcę dobiera sobie Krzysztofa Stanowskiego, wcześniej wiceministra Edukacji Narodowej, współorganizatora  przewrotu ideologicznego w szkolnictwie, etatowego propagatora i rzecznika wdrożenia w programach szkolnych ideologii „społeczeństwa otwartego”.

Radek przydziela Stanowskiemu nadzór nad tzw. pomocą rozwojową, ale – jak się później okazało – chodziło mu o reorganizację dystrybucji takiej pomocy, poprzez wyprowadzenie przeznaczonych na nią publicznych pieniędzy poza MSZ. A to wyglądało tak: Stanowski tworzy Fundację Solidarności Międzynarodowej, odchodzi z MSZ i zostaje prezesem zarządu fundacji, która „obsługuje” dystrybucję pieniędzy. Takiej machinacji kibicuje „Gazeta Wyborcza” i to dzięki niej dowiedzieliśmy się, o co w tym wszystkim chodziło: Podstawowym działaniem Fundacji będzie wspieranie organizacji pozarządowych poprzez finansowe granty […] Fundację powołano mając na uwadze ograniczenia instytucjonalne administracji rządowej przy realizowaniu projektów pomocowych, aby dzielić się solidarnie tym, co mamy – doświadczeniem skutecznej transformacji.

W skład Rady Fundacji wchodzą Marek Borowski, Henryka Krzywonos, ks. Kazimierz Sowa i Henryk Wujec. Taki egzotyczny skład Rady nie był żadną osobliwością, bo nikogo nie dziwiło, że promocją „praw człowieka” i ich eksportem zajmuje się ferajna Michnika. W zarządzie fundacji Radek umieszcza swego rzecznika prasowego Marcina Wojciechowskiego, dziennikarza „Gazety Wyborczej”, autora filmów poświęconych dziejom Żydów polskich na Wschodzie jak również zakłamanych artykułów opisujących relacje polsko-ukraińskie, w tym rzezie na Wołyniu.

Według tego samego schematu, Stanowski dokonuje selekcji kadr dla nowo powstałej fundacji. W wywiadzie dla „Polityki” wygaduje się: „Doradztwo na Wschodzie to sprawa delikatna, także pod względem etnicznym i historycznym. Ale mamy swoje sposoby, aby dobrać właściwych ludzi do tej pracy. Już na etapie zgłoszenia patrzę, jak ktoś pisze na przykład o Ukrainie. Czy ‘sąsiedzi’, czy ‘Kresy’. Jeśli ‘Kresy’ to wiadomo, że nie ma go tam po co wysyłać. Tylko sprowokuje konflikty”.

Wśród form działalności Fundacji, czyli „Spółki Stanowski & Sikorski” jest „ a także udzielanie kredytów i pożyczek. Do odbiorców tego wsparcia i tych pożyczek wyznaczono opozycjonistów na Ukraina oraz na Białorusi (a nawet w Kazachstan).

Jednak dopiero lektura statusu Fundacji pozwala zrozumieć, po co ją powołano i że celem nie była sama pomoc, a skierowanie przeznaczonych na nią w budżecie MSZ środków na konto Fundacji Stanowskiego. Odpowiednie zapisy statutu czynią z niego organ decyzyjny w zakresie dystrybucji pieniędzy: „W przypadku państw niedemokratycznych lub o niestabilnej sytuacji politycznej” ich rozdział będzie się odbywał „bez konieczności organizowania przetargów publicznych”. A zatem Stanowski sam decydował, komu i za ile udzielić pożyczki. A jeśli konkurs był organizowany, to „ze względu na szczególne warunki polityczne w krajach, do których adresowane są wybrane projekty (a w szczególności – bezpieczeństwo beneficjentów i realizatorów projektów) zarząd Fundacji może zdecydować o niezamieszczaniu szczegółowych informacji na temat wybranych projektów”.

Nie trzeba dodawać, że takim „niedemokratycznym” krajem była wówczas Ukraina jęcząca pod jarzmem Wiktora Janukowycza. Pytany o to w Sejmie, Stanowski oświadczył: „”. Tylko w pierwszym roku działalności Spółka Stanowski & Sikorski „dofinansowała” w takim utajnionym trybie kilkadziesiąt projektów na łączną kwotę 22 mln zł.

Gdy stery Fundacji, a konkretnie jej fundusze przejmuje Rafał Dzięciołowski, szczyci się: „Opracowałem i wdrożyłem sprawny system pomocy humanitarnej, obejmujący analizę potrzeb, proces zakupowy i logistykę oraz dystrybucję na terenie Ukrainy”. Informuje też z dumą, że zorganizował ponad 50 konwojów humanitarnych do 120 hromad z obszarów wschodniej i centralnej części Ukrainy oraz zapowiada kontynuowanie pomocy „nawet na większą skalę”.

Dzięciołowski zajmuje się też Polakami na Wschodzie. Zasiada we władzach Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie, która w swym statucie ma zapis „Niesienie pomocy i wspieranie Polaków zamieszkałych w krajach byłego ZSRR”, ale zajmuje się wyłącznie pomocą Ukraińcom, i to nie tylko tymi na Wschodzie, ale i tym koczującymi w Polsce. Prowadzi zbiórkę pieniędzy „na rzecz ofiar wojny w Ukrainie, dla potrzebujących przebywających zarówno po polskiej jak i ukraińskiej stronie granicy, uchodźców przebywających w Polsce oraz osób w potrzebie, które przebywają w Ukrainie”. Tak więc, zamiast Polakom na Wschodzie, pomaga ciemiężycielom Polaków na Wschodzie. Nic też dziwnego, że tamtejsi Polacy pytają, czy nie powinna nosić nazwę „Fundacja Nękania Polaków na Wschodzie”.

Ale to nie wszystko – na swojej witrynie internetowej szczyci się: „Przy dystrybucji pomocy korzystamy z rozgałęzionej sieci kontaktów z organizacjami polskiej mniejszości narodowej, polskimi szkółkami i parafiami rzymskokatolickimi”. Tak, więc, zamiast służyć Polakom na Wschodzie przerabia tamtejszych Polaków na sługi narodu ukraińskiego.

Przez władze fundacji „pomagającej Polakom na Wschodzie” przewijają się rotacyjnie osobnicy, których łączy jedno: Nie są Polakami. Przyjrzyjmy się bliżej Elizie Dzwonkiewicz. To była konsul generalny RP we Lwowie, „Nie mogę już dłużej milczeć. Z miłości do własnej Ojczyzny. Nie mogę udawać, że nie widzę tych hańbiących Polskę działań na granicy polsko-ukraińskiej. Przepraszam Was, drodzy ukraińscy Przyjaciele. To, co się dzieje, nie może być dziełem moich rodaków. Hańba i wstyd” – takimi pogardliwymi słowami wyzwała tych, którzy protestowali przeciw zalewaniu Polski ukraińskim zbożem.

Gdy Ukraina zablokowała tranzyt pociągów jadących do Polski z Chin, ta sama Dzwonkiewicz milczała. Gdy z okazji rocznicy śmierci Romana Szuchewycza ulicami Lwowa przeszedł marsz ku czci składającej się z ukraińskich ochotników dywizji SS Galizien, która spaliła żywcem tysiąc kobiet i dzieci w Hucie Pieniackiej, też milczała. Dlaczego na placówkę wymagającą najwyższych kompetencji, wysłano dyletantkę? Bo posiadła podstawową kwalifikację – jest Ukrainką. No i wcześniej pracowała w Ośrodku KARTA, wówczas gdy przejęli go Ukraińcy i niszczyli zdeponowane tam archiwa dokumentujące zbrodnie UPA na Polakach.

Rafał Dzięciołowski nie poprzestał na „pomocy” Polakom na Ukrainie. Zabrał się też za Polaków na Litwie. Wziął czynny udział w bitwie z polskością na Litwie wytoczonej przez sitwę wyznającą doktrynę, że przeszkodą w budowaniu dobrych relacji z sąsiadami na Wschodzie są tamtejsi Polacy i liderzy organizacji zrzeszających Polaków. Sekundowała mu ambasador RP w Wilnie Urszula Doroszewska. Nawiasem mówiąc, zadanie takie nikt nie mógł wykonać lepiej niż była aktywistka KOR i współpracowniczka Kuronia, zwolennika depolonizacji Kresów przekształcenia tamtejszych Polaków w grupy folklorystyczne i autora słów: „Ja Polak ze Lwowa dumny jestem z tego, że Lwów jest miastem ukraińskim”.

W antypolskiej akcji brała udział Maria Przełomiec, sekretarz Rady inkryminowanej fundacji, która określiła lidera Polaków na Litwie mianem „łobuza”, a równocześnie chełpiła się „przyjaźnią” z hołubionym przez Geremka i Michnika największym antypolskim draniem Vytautasem Landsbergisem, pogromcą polskich samorządów na Litwie i autorem polityki dyskryminacji Polaków. Nawiasem mówiąc Radek Sikorski, którego zasługi na polu pomocy Polakom na Wschodzie są nie do przecenienia, nadał Przełomiec odznakę Bene Merito („za działalność wzmacniającą znaczenie Polski na arenie międzynarodowej”), a odznaczeniem „Zasłużony dla kultury polskiej” wyróżnił ministra kultury Litwy, mimo że ten popierał rugowanie języka polskiego ze szkół.

Wszyscy, zamiast wspierania rodaków na Wileńszczyźnie, kolaborowali z litewskimi nacjonalistami. Nieprzychylne dla polskich szkół projekty uzgadniali (za plecami Polaków) z władzami Litwy. Nie protestowali, gdy mer Wilna odrzucił pomysł, by w wileńskiej katedrze mogła być odprawiana msza w j. polskim. Tolerowali politykę historyczną Litwy o „zbrodniach polskich okupantów”. Akceptowali judaizowanie pamięci zbrodni na Polakach w Ponarach. Uznawali reprezentację Polaków na Litwie za „ruską agenturę”.

Doszło do tego, że organizacje Polaków na Litwie zwróciły się do Andrzeja Dudy z apelem o odwołanie Dzięciołowskiego z Narodowej Rady Rozwoju. W apelu pisali o haniebnych atakach Dzięciołowskiego na polskie organizacje i ich liderów, o jego nieskrywanie wrogiej i nienawistnej postawie wobec Polaków na Wileńszczyźnie i w ogóle na Kresach, z pełną premedytacją wykonującego działania o charakterze rozbijackim. W apelu widnieje zdanie: „Urzędnik kilku centralnych fundacji, na eksponowanych stanowiskach w centralnych fundacjach w Polsce, które z definicji powinny wspierać Kresy i Kresowiaków, ma na swoim koncie kilka co najmniej wysoce niestosownych, a wręcz hańbiących dokonań w rozdzielaniu publicznych środków finansowych na projekty polonijne”.

Lidera Związku Polaków na Litwie zaatakował także Mikołaj Falkowski, dziś prezes Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie, a wówczas prezes Fundacji Wolność i Demokracja/WiD, która podobnie jak wszystkie wcześniej wymienione ma we władzach Dzięciołowskiego i ma w statucie zapis: Organizacja pozarządowa działająca w obszarze pomoc Polakom i polskim mediom na Wschodzie i niesienie pomocy oraz wspieranie Polaków zamieszkałych w krajach byłego ZSRR. Tymczasem zajmuje się wyłącznie pomocą dla Ukraińców, tych na Ukrainie i tych koczujących w Polsce. Na swojej internetowej witrynie epatuje: wyekspediowaniem 100 TIR-ów z pomocą humanitarną dla Ukrainy; ewakuacją 7,2 tys. ukraińskich rodzin z kompleksowym wsparciem rzeczowym i finansowym; pomocą dla kilkunastu ukraińskich szpitali wojskowych. A fundacja ma z czego „wspomagać”, bo płynie do niej rzeka rządowych pieniędzy, tylko w latach 2017-21 otrzymała 64 mln dotacji.

Członkiem Rady programowej WiD jest oczywiście nasz dobry znajomy Rafał Dzięciołowski. Z innych osób związanych z fundacją wymienićtrzeba Roberta Czyżewskiego. Ten wprost chwali się ukraiński pochodzeniem. To wnuk ministra spraw wewnętrznych Ukraińskiej Republiki Ludowej. Poza chwaleniem się ukraińskimi korzeniami, Czyżewski w wywiadzie dla „Monitora Wołyńskiego” (dwujęzycznego pisma finansowanego przez WiD a redagowanego przez Ukraińców) ogłosił: „Może my, Polacy, powinniśmy zgrzytnąć zębami, niech im ten Bandera stoi, skoro się uparli. Bandera, człowiek, który walczył o wolną Ukrainę, zabijał polskich polityków. Przykro nam, Polakom? No przykro, ale w ostateczności nie on bezpośrednio mordował, ale wydawał rozkazy tak jak Hitler […] Jak się Ukraińcy uparli stawić mu pomniki, to może my powinniśmy odpuścić. Może niech przez polskie gardło przejdzie, że ten cel ukraiński jednak był słuszny. Strona polska również nie jest bez winy, bo reakcja polska była brutalna i również naznaczona akcjami o charakterze zbrodni wojennych”.

Wróćmy do Fundacji Solidarności Międzynarodowej. Znamienny jest skład jej władz: Władysław Teofil Bartoszewski – sekretarz stanu w MSZ (odpowiada za relacje z diasporą żydowską), którego ściga sąd za zdefraudowanie kilkunastu milionów złotych; Marcin Bosacki – były dziennikarz „Gazety Wyborczej” i przewodniczący Polsko-Ukraińskiej Grupy Parlamentarnej;  Aleksandra Uznańska-Wiśniewska – wiceprzewodnicząca Polsko-Tajskiej Grupy Parlamentarnej (co zrozumiałe, z uwagi na jej korzenie etniczne) oraz członkini sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą (co mniej zrozumiałe, bo Polonii w Tajlandii nie ma, chyba że za taką uznamy seksturystów, czego pokłosiem jest zresztą ona sama), też wiceprzewodnicząca Polsko-Ukraińskiej Grupy Parlamentarnej (i jako jedyna w Sejmie nie poparła uchwalenia 11 lipca Dniem Pamięci o ofiarach rzezi wołyńskiej). Prezeską Zarządu jest Justyna Janiszewska, która współpracowała z Fundacją Batorego i działa w zarządzie koalicji 55 organizacji pozarządowych zarejestrowanym pod nazwą Grupa Zagranica, sponsorowanych przez Fundację Batorego (czyli Sorosa) i Fundację Adenauera.

Rafała Dzięciołowskiego w Wikipedii nie ma, ale media piszą o nim: Dziennikarz, w latach 80. działacz Federacji Młodzieży Walczącej, kolporter wydawnictw podziemnych. Ale nie piszą, żeDzięciołowski i jego ferajna są niezwykle elastyczni: Przedwczoraj byli za partią Geremka, wczoraj za PiS a dziś są we frakcji kaszubskiej. Za PRL byli w Federacji Młodzieży Walczącej, a dziś są w Związku Ukraińców w Polsce. i tylko w takiej atmosferze możliwa jest sytuacja, że w Warszawie uchodzą za gorących polskich patriotów, a we Lwowie podają się za banderowców.

A co do kwalifikacji dziennikarskich, to przypomnijmy, że gdy na kijowskim Majdanie, w cieniu czerwono-czarnych flag UPA Jarosław Kaczyński, wyglądając spod pachy banderowca Kliczki i Oleha Tiahnyboka, szefa antypolskiej partii Swoboda, wygłosił przemówienie, kończąc je banderowskim pozdrowieniem „Sława Ukrainie”, to poniżającą dla Polaków scenę w sposób egzaltowany relacjonował z Kijowa Rafał Dzięciołowski, wówczas dziennikarz „Gazety Polskiej” (a wkrótce potem prezes Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie).Dzięciołowski jest również członkiem rady fundacji „Niezależne Media”, założonej przez Tomasza Sakiewicza, redaktora naczelnego ukraińskiej gazeta dla Polaków. Nawiasem mówiąc taką gazetą jest też wydawany przez Radio Wnet „Kurier Wnet”, na łamach którego często głos zabiera Dzięciołowski.

Na koniec kilka pytań:

– W co grają i dlaczego w tej grze karty rozdają Ukraińcy? Dlaczego los Polaków na Wschodzie złożyli na ołtarzu (lub raczej na stosie) sojuszu z Ukrainą i popierają żywioły nieprzyjazne Polakom?

– Kto pozwolił, aby sprawy Polaków na Wschodzie wzięła w łapy jednorodna etnicznie ekipa potomków tych, którzy mordowali Polaków na Wschodzie oraz na to, że gdy przejmują jakąś polską instytucję to dokonują wśród zatrudnionych w niej Polaków czystki etnicznej i że dotyczy to nawet sprzątaczek?

– Czy promując Dzięciołowskiego i jego nienawistną mowę, Radio Wnet nie wpisuje się w zamysł rządzącej Polską szajki mający na celu likwidację polskości na Kresach?

Krzysztof Baliński

Czas na zmianę

Czas na zmianę

Joanna Zinkiewicz

Konferencja Suwerenistów, która ma się odbyć 12 września w Warszawie, to ważna inicjatywa zmierzająca do integracji tych wszystkich, którym leży na sercu dobro wspólne. 

Obecnie jesteśmy w dramatycznej sytuacji, gdyż Europa wpychana jest przez globalistów w wojnę z mocarstwem nuklearnym, jakim jest Rosja. Likwidowane są europejskie państwa narodowe poprzez zaplanowaną emigrację ludzi z różnych stron świata. Zachowanie suwerenności staje się potrzebą chwili. Jest gwarancją przetrwania.

Niebezpieczne narracje

Wszelkie próby oporu dławione są przy pomocy aparatu represji. Przykładem jest casus parlamentarzysty Grzegorza Brauna. Procesy polityczne to polska codzienność. W ten sposób niszczeni są ludzie, którym na sercu jest polska racja stanu. Ludzie, którzy pragną żyć w pokoju. W zgodzie z polskimi sąsiadami. Do głów Polaków wtłaczana jest niebezpieczna retoryka Batyra, przy którym powieściowy Nikodem Dyzma jawi się jako głos rozsądku i patriotyzmu. 

Nawoływanie do zbrodni bezkarne 

Obecną sytuację trafnie definiuje politolog Mateusz Piskorski: „Jeśli napiszecie coś o głębokich i złożonych przyczynach wojny za naszą południowo-wschodnią, może się okazać, że do waszych drzwi zapuka prokurator. Jeśli jednak politycy na najwyższych stanowiskach nawołują do mordowania ludzi lub chwalą się, że udało im się już jakąś ludność wymordować, to wszystko jest w porządku, świat zamyka na to oczy”. 

Prawa człowieka? 

Jak dalece w Polsce łamane są prawa człowieka: przykładem jest sprawa polskiego patrioty i autorytetu moralnego Mateusza Piskorskiego, przetrzymywanego bezpodstawnie latami w areszcie wydobywczym. Sądzonego przez ostatnich 10 lat na podstawie pomówień i paszkwili sprokurowanych przez ukraińską służbę bezpieczeństwa bez przedstawienia konkretnych dowodów jego winy. Wszystko na podstawie oskarżenia wspieranego przez krajową kanalię argumentami świadczącymi o paranoi donosiciela. Natomiast nie jest brane pod uwagę skierowane do polskich władz ONZ-owskie zalecenie wydane przez stosowną Komisję Praw Człowieka.

Notatnik Brzezińskiego 

Polska usytuowana w sercu Europy, ma znakomite położenie geograficzne, aby funkcjonować jako europejskie wrota pomiędzy Wschodem a Zachodem. Zainstalowana przez globalistów w Polsce agentura, przekształciła to korzystne położenie w klin oddzielający Europę od Wschodu. Po wykrwawionej Ukrainie to właśnie Polska, ma zająć jej miejsce w agresji przeciwko Rosji. Stąd też retoryka Batyra i tym podobnych spadochroniarzy postsolidarnościowych wytypowanych do władzy z notatnika Zbigniewa Brzezińskiego, który przyleciał z USA do Polski, aby rozstawić pionki na polskiej szachownicy. O tym, między innymi można dowiedzieć się z książki Solidarność i duma Donalda Tuska wydanej w 2005 roku. Autor dzieli się w niej refleksjami na temat polskiej transformacji, historii ruchu „Solidarność” oraz jego spotkania z Brzezińskim w Gdańsku, po którym awansował do polityki.

Kaszubski romantyk? 

Romantyk z Kaszub, Donald Tusk, jest też wydawcą pierwszego w Polsce powojennego elementarza kaszubskiego pt. Kaszëbsczé abecadło. Twój pierszi elemeńtôrz (autorstwa Witołda Bóbrowscziego). Książka została wydana w 2000 roku przez kierowaną przez niego gdańską fundację „Dar Gdańska”. Tusk, będący obecnie premierem, zrzucił z siebie jagnięcą skórę i zaprezentował się jako obrońca obcych, anglosaskich interesów, za które płacić będą kolejne pokolenia Polaków.

Konieczna zmiana

Konieczna jest zmiana, bez której jako państwo narodowe nie przetrwamy. Tak twierdzi historyk wojskowości Przemysław Piasta w trakcie programu „Minął Tydzień”. Naszym marzeniem (mojego małżonka i moim) jest to, aby polski patriota, suwerenista, Przemysław Piasta został zaproszony jako gość honorowy na Konferencję, która ma się odbyć 12 września w Warszawie. Sądzimy, że sama jego obecność doda powagi i splendoru tej Konferencji. Być może zdecyduje się przyjąć zaproszenie i wystąpić przed zgromadzonymi. 

Joanna Zinkiewicz

Z igły widły

Z igły widły

Eugeniusz Zinkiewicz

Motto: „Znaj proporcją, mocium panie” (cześnik Raptusiewicz w rozmowie z Dyndalskim w I akcie komedii Zemsta Aleksandra Fredry).

Procesy sądowe, zwane w czasach PRL-u „pyskówkami”, obecnie zyskały nową nazwę i opisywane są przez współczesną nowomowę jako procesy sądowe związane z „mową nienawiści”. 

Przestępstwo nieistniejące 

Czym jest „mowa nienawiści” i na jakiej podstawie jest ścigana – tłumaczy Policja: „Mimo że w polskim prawie nie stworzono osobnej regulacji dotyczącej mowy nienawiści i zbrodni nienawiści, to oba te zjawiska są uznawane za niezgodne z istniejącym polskim prawem (przepisy Kodeksu karnego oraz Kodeksu cywilnego). Dla przykładu znieważanie, pomawianie, grożenie czy nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość jest zabronione i podlega karze na podstawie kodeksu karnego (art. 212, 216, 256, 257)”. Przywołane przepisy kodeksu karnego (art. 212, 216, 256, 257), miały swoje odpowiedniki w Kodeksie karnym z 1969 roku (prawie PRL-owskim). Natomiast w pierwszej połowie PRL (do 1969 roku) obowiązywał jeszcze przedwojenny Kodeks karny z 1932 roku (tak zwany Kodeks Makarewicza), który w PRL został jedynie unowocześniony. Innymi słowy, od kilkudziesięciu lat praźródłem polskich kodeksów karnych jest Kodeks Makarewicza z 1932 roku. 

Pieniactwo 

Chociaż w mozolnie budowanej współcześnie, pookrągłostołowej historii PRL-u, ówczesna socjalistyczna Polska celowo, propagandowo kojarzona jest głównie z procesami politycznymi oraz aferami gospodarczymi, to właśnie drobne „pyskówki” sąsiedzkie i pracownicze masowo zalewały ówczesne sądy powiatowe. Polacy niezwykle chętnie szukali sprawiedliwości na drodze formalnej za potoczne „nazywanie złodziejem” czy „lżenie” na klatce schodowej. Z czasem, aby odciążyć sądy powszechne od nawału spraw o błahe utarczki słowne, część tego typu konfliktów (zakwalifikowanych jako wybryki chuligańskie lub zakłócanie spokoju) zaczęły rozstrzygać Kolegia ds. Wykroczeń. PRL-owska władza i podległe jej sądownictwo traktowały te procesy jako przejaw „niskiej kultury osobistej” oraz pieniactwa. 

W co gra amerykańska propaganda? 

Od 2024 roku, dostrzegam niepokojącą asymetrię w stosunkach ukraińsko-polskich. Dałem temu wyraz w moim felietonie z 30 lipca 2024 roku. Wykazałem w nim dziwną nadwrażliwość mieszkających Ukraińców w Polsce, którzy pomimo wszczęcia wszelkich procedur polskim prawem przewidzianym, zwrócili się o „pomoc” do amerykańskiej rozgłośni (Radio Wolna Ukraina), finansowanej przez rząd USA, która opublikowała film: Насилля над українськими дітьми у Польщі: матері розповідають деталі (Przemoc wobec ukraińskich dzieci w Polsce: matki opowiadają szczegóły). Ten film wywołał sporo negatywnych emocji wobec Polski i Polaków w ukraińskich środowiskach, o czym świadczy ponad tysiąc czterysta agresywnych komentarzy. Podkreślam, iż zadziwiającym jest to, że przedstawianej w tym filmie sprawie nadano już stosowny bieg prawny przewidziany w polskim prawie. Sprawa się toczy! W tym stanie rzeczy, eksploatowanie tego tematu, w ten sposób jak to zrobiono w Radio Liberty o zasięgu międzynarodowym, rodzi pytanie: czemu to ma służyć? W co gra amerykańska propaganda?

Sybiha reaguje 

W zaistniałej sytuacji w polskiej przestrzeni publicznej nie spotkałem się z ani jednym głosem sprzeciwu. Nie spotkałem się też z protestem polskich czynników rządowych. Nie zażądano wyjaśnień i sprostowania od amerykańskiej rozgłośni Радіо Свобода Україна (Radio Wolna Ukraina), finansowanej przez rząd USA! W grudniu, za sytuację „absolutnie nie do przyjęcia” uznał szef MSZ Ukrainy Andrij Sybiha przypadki nękania Ukraińców. Sybiha zaapelował do Polski o ukaranie osób przejawiających agresywną postawę wobec jego rodaków. „W naszym wspólnym interesie leży zapobieganie takiej niechęci i reagowanie na nią. Jako minister spraw zagranicznych Ukrainy nalegam na sprawiedliwą karę dla tych, którzy pozwalają sobie na ksenofobiczne postawy przeciwko Ukraińcom zarówno w Polsce, jak i w innych państwach. Ukraińcy zdecydowanie na to nie zasłużyli” – czytamy w oświadczeniu. Ukraiński minister wyraził nadzieję, że „kilka demonstracyjnych przypadków odpowiedzialności za takie działania” będzie wystarczającym sygnałem, że nie ma miejsca na takie zachowania w europejskim społeczeństwie. Dodał, że ukraiński pion konsularny będzie śledzić wszystkie takie przypadki i reagować „szybko i zasadniczo”. „Nie będziemy tego tolerować” – podkreślił. 

Żurek odpowiada

Na powyższe, odpowiedział ze sceny podczas obchodów Dnia Niepodległości Ukrainy 24 sierpnia 2026 roku na Placu Zamkowym w Warszawie minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Wygłosił przemówienie, w trakcie którego ogłosił mobilizację śledczych. Minister oświadczył, że powołał ponad 100 prokuratorów w całej Polsce, których zadaniem jest ściganie każdego przejawu nienawiści. Zapewnił o zdecydowanej i systemowej reakcji państwa na przestępstwa motywowane uprzedzeniami narodowościowymi i wezwał obywateli RP, aby pamiętali o ofierze ukraińskich żołnierzy broniących Europy przed agresją ze Wschodu. 

Nadal słudzy 

Po wystąpieniu ministra Waldemara Żurka na scenie teatrum imprezy: Dnia Niepodległości Ukrainy 24 sierpnia 2026 roku na Placu Zamkowym w Warszawie, prześledziłem uważnie ukraińskie media. W ukraińskich mediach odtrąbiono je jako znaczący sukces ukraińskiej polityki zagranicznej i dyplomacji. Jako zasługę ministra Andrija Sybihy, systematycznie naciskającego na polskie władze. Odmiennego zdania były rosyjskie media. Nawiązano w nich do słów, które padły 29 marca 2022 roku z ust ówczesnego rzecznika Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Łukasza Jasiny: „jesteśmy sługami narodu ukraińskiego”. Następnie pokazano wypowiedź ministra Żurka. Przedstawiono ją jako dowód na kontynuację polskiej – służalczej polityki wobec banderowskiej Ukrainy.

Cios w powagę państwa polskiego

Z szacunkiem odnoszę się do działań polskich prokuratorów ścigających autentycznych przestępców. Przykładem tego jest sprawa opisana przez Natalię Grzybowską w artykule z 13 sierpnia Kokaina nabijana na kasę jako owoce. Ruszył proces w sprawie gdańskiego klubu nocnego: „W gdańskim klubie nocnym ’Rozi’ miało dochodzić do organizowania prostytucji, handlu kokainą i prania pieniędzy. W czwartek przed Sądem Okręgowym w Gdańsku rozpoczął się proces 32 oskarżonych”. Mój osobisty stosunek do wypowiedzi ministra Żurka, ma inny, nie polityczny charakter, lecz formalnoprawny. W Ustawie z dnia 28 stycznia 2016 roku Prawo o prokuraturze, w art.2, opisano czym powinna się zajmować prokuratura: „Prokuratura wykonuje zadania w zakresie ścigania przestępstw oraz stoi na straży praworządności”. Nie ma w tej Ustawie mowy o tym, że prokurator ma prawo wygłaszać oświadczenia polityczne. Ponadto zastanawia mnie ile trzeba wykonać ekwilibrystyki prawnej, aby do czynów, które kwalifikują się jako „pyskówki” czy też najzwyklejsze wybryki chuligańskie, koniecznym było powołanie aż ponad 100 prokuratorów w całej Polsce do ścigania wykroczeń w postaci pyskówek i drobnych przestępstw? Żeby nadać tym pospolitym, patologicznym zachowaniom wymiaru politycznego… Żeby do much strzelać ze 100 prokuratorskich armat! Podziwiam ekwilibrystykę ministra polegającą na robieniu z igły wideł. W mojej subiektywnej ocenie, tego typu działania godzą w powagę państwa polskiego. 

Eugeniusz Zinkiewicz

To nie humorek, ale smutne memy II WS. MEM-y II.

—————————————————

—————————————–

—————————————————

———————————————————-

————————————————————-

—————————————-

———————————————————————

Requiem. MEM-y I.

————————————

——————————————–

—————————-

—————————————

[Jeśli w 1945, to z pomocą sowietów.md]

========================

———————————

————————————————-

Nr 8 – to polscy nauczyciele sfotografowani na chwilę przed egzekucją przez
niemieckie siły okupacyjne w Fordonie, w okolicach Bydgoszczy, w 1939

1 września było za późno

1 września było za późno

Olaf Swolkień

…i musiało być jak było. Żadne większe wydatki na zbrojenia nic by nie dały, bo różnica potencjałów była zbyt duża. Jedyne co może mogliśmy zrobić, to oddać Niemcom Gdańsk z korytarzem i próbować stworzyć jakieś polskie Vichy.

Straty ludzkie byłyby być może mniejsze, ale czy uzyskalibyśmy tak korzystne granice na końcu wojny? Istnieje spore prawdopodobieństwo że w sumie stracilibyśmy wtedy jeszcze więcej. Co ciekawe, ci sami, którzy plują na Zaleszczyki i na to jak to zła sanacja się skompromitowała (ja też sanacji delikatnie mówiąc ani nie lubię ani zbytnio nie cenię) uważają, że wojnę dzięki komunistom i ZSRR Polacy wygrali [??? md] . To ocena słuszna jedynie geograficznie, bo naród, który stracił cała warstwę przywódczą i mizerniutką klasę średnią, którego miliony albo wymordowano albo wykorzeniono i przegnano z kresowych siedzib i historycznych centrów kultury, który stracił autentyczną niepodległość, któremu po wojnie przez kolejne 10 lat dorzynano warstwy kulturotwórcze, a przez 45 narzucono absurdalny ustrój i negatywną selekcję, taki naród wojny nie wygrał, choć znalazł się w obozie zwycięzców i uzyskał wymarzone granice.[??? md]

Do tego ostatniego w pewnej mierze przyczyniły się zarówno Zaleszczyki, jak i ta część komunistów, którą reprezentował Władysław Gomułka – po wojnie rodzaj polskiego Petaina a rebours. Wbrew zbyt łatwo plującym żółcią, w oczach opinii publicznej w krajach możnych tego świata, ale także w rzeczywistości, Zaleszczyki nie oznaczały ucieczki, ale dalszą walkę, tak samo „uciekł” de Gaulle, a Petain został, i tak samo obaj byli francuskimi patriotami. Różnica polegała na tym, że protektorzy Petaina przegrali, a Gomułki wygrali.

Czy mogło być lepiej? We wrześniu 1939 r. nie mogło. Dwa zasadnicze błędy popełniono wcześniej: najpierw w 1919 r. Józef Piłsudski przekombinował politycznie, a na głębszej płaszczyźnie zdradził cywilizację de facto pomagając zwyciężyć bolszewikom, których rok później cudem odepchnięto spod Warszawy. Gdyby tego błędu nie zrobił, nie byłoby ludobójstwa Polaków w ramach operacji polskiej NKWD, Rosja zawdzięczałaby Polsce uratowanie przed katastrofą i sojusz z nią byłby możliwy. To był błąd zasadniczy, a jednocześnie zaparcie się wartości stanowiących o naszej tożsamości.

Potem w 1938 r. błędem było nie próbować pomóc Czechosłowacji, choć z uwagi na jej nikczemne zachowanie w 1919 i w 1920 r. było to politycznie i psychologicznie prawie nierealne, ale można było przynajmniej próbować nie zachować się tak głupio i podle jak się zachowano. Czytam właśnie wspomnienia Zofii Kossak „Z otchłani”, jaką był obóz niemiecki w Oświęcimiu i Beaty Obertyńskiej „W domu niewoli”, jakim były więzienia i łagry w ZSRR. Choć derywacje ideowe oprawców pozornie krańcowo różne, to wrażenia i realia zderzenia z barbarzyństwem podobne, oba świadectwa powinny zawsze otrzeźwiać wszystkich, którzy majaczą dzisiaj o sojuszach z Hitlerem czy Stalinem. Są momenty, kiedy nie ma dobrych rozwiązań, ale tragiczna sytuacja z reguły jest efektem dłuższego procesu i ciągu wcześniejszych błędów, tak było 83 lata temu i na podobnej drodze jesteśmy dzisiaj.

Szukający poklasku krzykacze lubią powtarzać, że Polska jest skazana na wielkość, że będzie albo wielka albo nie będzie jej wcale. Prawda jest zupełnie inna. Polska jest średnia, położona pomiędzy większymi narodami – cywilizacjami i dlatego skazana nie na niemożliwy do wygrania wyścig zbrojeń i puste slogany, ale na dojrzałą dyplomację a przede wszystkim na dalekowzroczną, mądrą pracę polityczno-cywilizacyjną. Taką lekcję warto sobie co roku 1 września powtarzać.

Olaf Swolkień

Na Okęciu zatrzymano „wora w zakonie”. Gruzin posługiwał się 39 tożsamościami. Oczywiście wypuszczono. Mafiozi mają przecież u nas immunitet.

Na Okęciu zatrzymano „wora w zakonie”. Gruzin mógł posługiwać się 39 tożsamościami

1.09.2026 nczas/na-okeciu-zatrzymano-wora-w-zakonie-gruzin-mogl-poslugiwac-sie-39-tozsamosciami

CBŚP oraz funkcjonariusze Straży Granicznej zatrzymali na Okęciu obywatela Gruzji posiadającego status „wora w zakonie”, czyli wysoką pozycję w postsowieckiej mafii. Podczas weryfikacji ustalono, że mógł posługiwać się on aż 39 tożsamościami.

Jak przekazało we wtorek CBŚP, funkcjonariusze uzyskali informację, że rejsem z Grecji do Warszawy może przylecieć obywatel Gruzji, posiadający status „wora w zakonie”. Po wylądowaniu na lotnisku Okęcie mężczyzna został zatrzymany przez funkcjonariuszy Straży Granicznej. Ustalono, że przebywa on na terytorium Polski nielegalnie.

„Szczegółowa weryfikacja w systemach teleinformatycznych Straży Granicznej wykazała, że Gruzin figuruje w bazach danych pod kątem możliwości posługiwania się innymi danymi osobowymi” – podało CBŚP.

Służby potwierdziły, że na wcześniej używane dane osobowe dokonano wpisów przez służby francuskie i niemieckie. CBŚP poinformowało, że strona francuska wskazała, że cudzoziemcowi należy odmówić wjazdu i pobytu na terytorium państw członkowskich z uwagi na wcześniejszy wyrok skazujący za przestępstwo zagrożone karą co najmniej roku pozbawienia wolności. Z kolei strona niemiecka wskazała jako podstawę wpisu udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz zagrożenie dla bezpieczeństwa i porządku publicznego.

„Z ustaleń funkcjonariuszy wynika ponadto, że mężczyzna mógł posługiwać się 39 innymi danymi osobowymi” – przekazało CBŚP.

Wobec obywatela Gruzji zostało wszczęte postępowanie administracyjne. Wydano decyzję zobowiązującą cudzoziemca do powrotu, orzekając jednocześnie o 10-letnim zakazie ponownego wjazdu na terytorium RP oraz pozostałych państw obszaru Schengen.

Funkcjonariusze zajęli się też sprawą posługiwania się nieprawdziwymi danymi. Gruzinowi przedstawiono zarzut dotyczący składania fałszywego oświadczenia, a następnie przesłuchano go w charakterze podejrzanego. Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia.

Po zakończeniu czynności opuścił Polskę, odlatując najbliższym samolotem do Tbilisi.