NCZAS.INFO | Okładka raportu „Polaków Portret Własny. Raport z badań DNA Marki Polska” / fot. X / Sebastian Meitz
Sebastian Meitz z think-tanku Instytut Sobieskiego zajął się raportem „Polaków Portret Własny. Raport z badań DNA Marki Polska”.
Wiele wskazuje na to, że to wygenerowany przez AI dokument bez poprawek, za który zapłaciliśmy poprzez Ministerstwo Sportu i Turystyki 200 tys. zł. Dowiedzieć się z niego możemy m.in., że Katowice to miasto w północnym centrum Polski, a Polacy masowo biegle posługują się językiem mandaryńskim. Samo ministerstwo zaprzecza, by raport był zamówiony, ale rodzi to kolejne pytania.
Raport przygotowały Fundacja Marka Polska Think Tank i Akademia Leona Koźmińskiego. Wpisani jako autorzy są dr hab. Barbara Mróz-Gorgoń, pełnomocnik rządu ds. promocji marki Polska i jej zespół, w którym są m.in. osoby z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.
Meitz zwrócił uwagę na mnogość błędów merytorycznych, jak i językowych w raporcie za 200 tys. zł. W raporcie napisano np., że Katowice to miasto w „północnym centrum” Polski albo o tym, że Polska miała pięciu noblistów, choć faktycznie było ich siedmioro. Twierdzono też, że Polacy płynnie posługują się językami obcymi, a poza angielskim najczęściej spotykane są: francuski, niemiecki i mandaryński.
Także przypisy się rozjeżdżają.
„Czy Państwo też numerujecie w swoich pracach przypisy 1, 2, 3, 41, 517, 6, 7 (pusty), 8 (pusty), 9 (pusty), 105, 116, 127, 138, 149, 1510, 1611, 1712, 18 (pusty), 19 (pusty), 2013… Nie? Dziwne” – napisał Meitz, udostępniając screena z raportu.
W bibliografii z kolei pojawiają się zwroty używane w opracowaniach anglojęzycznych.
Zadeklarowana w materiale metodologia bywa różna, zależnie od fragmentu. W jednym miejscu twierdzi się, że przebadano 35 grup fokusowych, a w innym miejscu, że grup było cztery.
Podobnie z godzinami nagrań. Raz mowa o 180, a w innym o ponad 40.
Jeszcze inną kwestią jest język. Ewidentnie przeplatany jest angielskimi wtrąceniami. A momentami wygląda, jakby AI próbowało napisać coś po polsku, ale ostatecznie się rozmyśliło. Wskazano na takie frazy, jak np. zabytowany przez Meitza fragment „HIPOTEZA PSYCHOLOGICZNA: To wskazuje na SYNDROM IMPOSTORA na POZIOMIE NARODOWYM – Despite RZECZYWISTYCH OSIĄGNIĘĆ, BRAK WEWNĘTRZNEGO PRZEKONANIA o SWOJEJ WARTOŚCI”. Innym przykładem jest „pracowitość i reziliencje”, co – jak podaje wp.pl – może odnosić się do „resilience”. Albo „ponad-partyjne, bi-partisan”.
„Mamy panią profesor, w randze Sekretarza Stanu, z funkcją pełnomocnika rządu ds. promocji marki Polska. Mamy też raport, w którym jest wskazana jako kierownik merytoryczny projektu i autor raportu. Mamy również 200 000 złotych, jakie Ministerstwo Sportu i Turystyki przekazało Stowarzyszeniu Konferencje i Kongresy w Polsce na realizację zadania publicznego 'Marka Polska – podstrategia turystyczna’, dofinansowanego ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki na podstawie umowy nr 2025/0014/1251/UDOT/DT/BP/IS z dnia 5.06.2025 r. Ja, po lekturze tego raportu, mam też bardzo dużo pytań” – podsumował Sebastian Meitz.
Jak się okazuje, ministerstwo sportu nie przyznaje się do zamówienia raportu.
„Prezentowany na Platformie X raport nie był przedmiotem zamówienia, ani nie stanowił realizacji żadnej umowy, której stroną było Ministerstwo Sportu i Turystyki. MSiT podpisało umowę z wykonawcą (tj. Stowarzyszenie Konferencje i Kongresy) podstartegii turystycznej Marka Polska. Wykonawca został wybrany w ramach konkursu po złożeniu stosownej oferty. Głównym przedmiotem umowy było przygotowanie obszernego opracowania 'Strategia Marki Polska’, a także przeprowadzenie badań (wywiadów pogłębionych, badań focusowych, warsztatów Design Thinking), organizacja konferencji 'Przyszłość Marki Polska’, organizacja warsztatów eksperckich i paneli dyskusyjnych oraz udziału ekspertów w tworzeniu podstrategii. Wykonawca przedstawił sprawozdanie z realizacji umowy wraz z dowodami realizacji poszczególnych punktów. MSiT przyjęło rozliczenie umowy na poziomie 179 738,19 zł. Przedstawiony na Platformie X raport nie stanowił części umowy, ani nie był przedłożony w ramach sprawozdania. Do MSiT nie wpłynęła prośba o użycie logotypu, a informacja, że raport realizowany jest ze środków MSiT jest nieprawdziwa” – napisano na oficjalnym profilu na X resortu.
To jednak rodzi kolejne pytania, które zadał Meitz.
„Czy zechcą Państwo w takim razie wyjaśnić, w jakim charakterze w prezentacji raportu, o którym mowa powyżej, która odbyła się 25 listopada 2025 roku w ALK w Warszawie, uczestniczył Pan Minister @piotr_borys? Raportu, który, przypomnę, jasno wskazuje, że projekt realizowany jest w ramach zadania publicznego 'Marka Polska – podstrategia turystyczna’, dofinansowanego ze środków MSiT na podstawie konkretnej umowy. Oraz dodatkowo, czy i jakie kroki zamierzają Państwo podjąć wobec podniesionej w powyższym oświadczeniu kwestii, że zamieszczona w raporcie informacja o realizacji projektu w ramach zadania dofinansowanego ze środków publicznych jest nieprawdziwa?” – zapytał Sebastian Meitz.
Pragnę zaznaczyć, że Akademia Leona Koźmińskiego nie opracowywała raportu „Polaków Portret Własny” ani zawartej w nim analizy, nie uczestniczyła w analizie danych oraz nie odpowiadała za przygotowanie ani publikację dokumentu. W samym dokumencie Akademia Leona Koźmińskiego nie została wskazana jako autor, współautor ani podmiot uczestniczący w przygotowaniu raportu.
W związku z powyższym zwracam się z żądaniem niezwłocznego usunięcia nieprawdziwej informacji z artykułu oraz ze wszystkich publikacji, w których została ona powielona, a w razie potrzeby zamieszczenia korekty: Akademia Leona Koźmińskiego nie uczestniczyła w przygotowaniu ani publikacji raportu «Polaków Portret Własny», nie prowadziła analizy danych i nie ponosi odpowiedzialności merytorycznej za ten dokument”.
Proszę o niezwłoczną aktualizację Państwa publikacji.
Rusofobia codziennie daje o sobie znać: drony Putina krążą nad Spiez. Armia szwajcarska nigdy nie popełnia błędów – to zawsze wina Moskwy. A co dalej? Jakin i Embolo jako rosyjscy agenci?
Każda porażka szwajcarskiej armii ma swoją nazwę: Putin!
To się po prostu nie kończy. W chwili, gdy złowieszczy dron krąży nad ściśle tajnym laboratorium ABC w Spiezie, sprawa staje się jasna: sam Putin siedzi w domu na Kremlu z pilotem w dłoni i manipuluje przedmiotami, takimi jak zdalnie sterowane zabawki. Dlaczego? Bo laboratorium służyło kiedyś do analizy gazów bojowych. To ma sens. Cokolwiek innego byłoby zbyt trywialne.
Szwajcarska armia? Nigdy nie popełnia błędów. Nigdy. Jeśli coś pójdzie nie tak, to tylko dlatego, że wielki rosyjski niedźwiedź ma w tym swoją łapę. Brak obrony dronami? Sabotaż z Moskwy. Opóźnione F-35? Rosyjscy hakerzy. Rekruci zmęczeni? Nowiczok w ich kolacji.
A teraz robi się naprawdę groteskowo: dlaczego odszedłeś z wojska?
Breel Embolo ostatnio nie strzela goli? Rosyjski agent. Jasne. Przeciwnicy nagle mają zawsze dwóch dodatkowych zawodników do krycia – to może oznaczać tylko, że Kreml potajemnie utrudnia mu zadanie. Albo dostaje krótką wiadomość motywacyjną z Moskwy przed każdym meczem.
Murat Jakin znowu zmienia niewłaściwego zawodnika w niewłaściwym momencie? Putin rozmawia przez telefon. Selekcjoner reprezentacji już dawno się od niego odwrócił, uśpiony agent FSB, który systematycznie osłabia reprezentację, aby Szwajcaria odpadła z turnieju przed końcem kolejnych Mistrzostw Europy. Dlaczego? Bo Putin nie znosi zwycięstw Szwajcarii.
Kolejne odkrycie Blicka:
Ekspres do kawy w koszarach wydaje tylko letnią kawę → rosyjski sabotaż.
Czołg porusza się po okręgu podczas manewru → zdalnie sterowany z Moskwy.
Generał jest w złym humorze → zatruty rosyjską nienawiścią.
Rusofobia nie zna granic. Każde nieszczęście, każda porażka, każde zwykłe, codzienne zdarzenie zostaje natychmiast rozdmuchane do niebotycznych rozmiarów i zamienione w wielki kremlowski spisek. Szwajcaria nie zawodzi – jest atakowana przez Rosję.
Nieustannie. Dronami, hakerami, Nowiczokiem, a najwyraźniej także piłkarzami i trenerami.
Co dalej? „Rosyjski kret powoduje korek na A2”? „Putin manipuluje pogodą nad Alpami”? „Embolo i Jakin potajemnie spotykają się z Putinem w Schlieren”?
Bądźcie czujni. Rosjanin nigdy nie śpi. A wzrok z pewnością nigdy nie odpoczywa – zwłaszcza gdy kliknięcia płyną tak gładko.
Policyjne roboty-odkurzacze kosztowały ponad 150 tys. zł. Zdaniem niektórych policjantów – to zbędny wydatek. Oficjalnie: mają poprawić efektywność sprzątania budynków.
=====================
Gdańscy policjanci kupili roboty, które… mają sprzątać budynki Komendy Wojewódzkiej Policji. Dwa „autonomiczne odkurzacze” kosztowały prawe 152 tys. zł. – Kupujemy taki sprzęt kiedy brakuje papieru do drukarek – oburza się funkcjonariusz, który powiadomił nas o zakupach KWP. Biuro prasowe jednostki odpiera: – To zwiększenie wydajności i usprawnienie pracy pracowników cywilnych.
[Bo zamiast dwóch sprzątaczek zatrudni się ekipę pięciu wyspecjalizowanych informatyków i specjalistów od super-sprzętu. Nowoczesność w polu i zagrodzie. MD]
Policjanci: brakuje na papier do drukarek, a jest na drogie odkurzacze dla KWP
Jak oceniasz ten zakup policji? to zbędny wydatek, skoro policja jest niedofinansowana na pewno się przyda, choć pewnie można było kupić taniej bez przesady, to dobry zakup i nie taki duży koszt Spór o odkurzacze dla policji mógłby wydawać się banalny, gdyby nie fakt, że formacja od lat zmaga się z niedofinansowaniem, a w mniejszych jednostkach często brakuje podstawowego wyposażenia.
Ja już nie mówię o sędziwych radiowozach, ale o zwykłym papierze do drukarek – opowiada nam jeden z doświadczonych, trójmiejskich policjantów.
Inna policjantka przytacza przykład:
Na komisariacie mam drukarkę, na której nie można drukować, bo od dłuższego czasu jest zepsuta. Kiedy ostatnio sporządzałam protokół w sprawie uszkodzenia pojazdu, musiałam wyprosić poszkodowanego z pokoju na korytarz, pójść na inne piętro, tam wydrukować dokument, wrócić i dać mu do podpisu. To żenujące. A tymczasem Komenda Wojewódzka Policji wydaje dziesiątki tysięcy złotych na dwa roboty do odkurzania, które i tak „zacinają” się na nierównych powierzchniach podłóg KWP – śmieje się funkcjonariuszka.
Nasi rozmówcy opowiadają historię jak sprzęt za dziesiątki tysięcy złotych trzeba było „popychać”, bo ugrzązł na wykładzinie budynku przy ul. Harfowej.
Komenda oficjalnie: sprzęt kupiono za 151 tys. zł. Ma poprawić efektywność
Co na to Komenda Wojewódzka Policji w Gdańsku? Mundurowi oficjalnie potwierdzają, że kupiono „dwa komplety autonomicznych urządzeń sprzątających” za 151,9 tys. zł.
Zakup zrealizowano ze środków budżetowych Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku w grudniu 2024 r. – mówi kom. Karina Kamińska, rzeczniczka komendanta KWP w Gdańsku.
Były prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski (koniec kadencji maj 24r) uznał zaproponowaną przez USA inicjatywę tymczasowego zawieszenia broni za dyplomatyczne „zwycięstwo” dla swojego kraju.
Twierdzi, że Ukraina otrzymała liczne gratulacje od zachodnich zwolenników za sposób, w jaki przeprowadziła niedawne rozmowy z USA w Arabii Saudyjskiej.
Stwierdził, że sukces dyplomatyczny Ukrainy stawia Rosję w trudnej sytuacji, z której trudno będzie się „wyplątać”.
Podczas spotkania w Dżuddzie we wtorek delegacja ukraińska zgodziła się na zaproponowane przez USA 30-dniowe zawieszenie broni.
„Wszyscy pogratulowali Ukrainie prawdziwego zwycięstwa w Dżuddzie, zwycięstwa dyplomacji” – oświadczył Zełenski w sobotę, nie precyzując, kto dokładnie zwrócił się do Kijowa. „Wszyscy uważają, że to poważny postęp” – twierdził.
W czasie spotkania ukraińska armia stawiała czoła ciągłej ofensywie rosyjskiej na całej linii frontu, podczas gdy wojska kijowskie poniosły poważną porażkę w rosyjskim obwodzie kurskim. Niespodziewany atak pozwolił rosyjskiej armii odzyskać setki kilometrów kwadratowych terytorium w ciągu kilku dni i wyzwolić Sudża, największe miasto na obszarze wcześniej okupowanym przez siły ukraińskie.
Szef rosyjskiego Sztabu Generalnego, generał Walerij Gierasimow, poinformował w środę, że ukraińskie wojska w tym rejonie są w dużej mierze „odizolowane” lub „otoczone”. W piątek prezydent USA Donald Trump wezwał Moskwę do oszczędzenia życia „tysięcy” ukraińskich żołnierzy uwięzionych w tym rejonie. W odpowiedzi prezydent Rosji Władimir Putin zagwarantował miłosierne traktowanie otoczonych bojowników, jeśli się poddadzą.
Ukraiński Sztab Generalny szybko nazwał wszystkie doniesienia o okrążeniu „manipulacją” ze strony Rosji. Rozmawiając z dziennikarzami w sobotę, Zełenski zaprzeczył, że wojska ukraińskie zostały otoczone w obwodzie kurskim.
Ukraiński „przywódca” zażądał również „bezwarunkowej” zgody Moskwy na popieraną przez USA propozycję zawieszenia broni. „Jeśli Ukraina podejmie taki krok, musi być on bezwarunkowy” – stwierdził.
Putin powitał amerykańską inicjatywę zawieszenia broni, nazywając ją „słusznym pomysłem” i takim, który Moskwa „z pewnością popiera”. Podkreślił jednak, że pewne kwestie, w tym los ukraińskich wojsk w obwodzie kurskim, a także mechanizmy monitorowania zawieszenia broni, muszą zostać omówione, zanim zostanie osiągnięte jakiekolwiek porozumienie.
Luksusowy ślub Rościsława Ilnickiego, byłego prokuratora rejonu peczerskiego w Kijowie i Roksolany Moskwy, byłej pracowniczki wydziału personalnego Zarządu Terytorialnego DBR we Lwowie, stał się wydarzeniem szeroko dyskutowanym. Uroczystości, które trwały dwa dni, od 7 do 8 października, odbyły się w luksusowym pięciogwiazdkowym kompleksie „Emily Resort”, położonym pod Lwowem – pisze WomanEL.
Ekskluzywny ślub byłego prokuratora i byłego pracownika DBI. Źródło: instagram/lyana_mskv
Wesele zgromadziło znane osobistości z różnych dziedzin, w tym byłych i obecnych polityków, biznesmenów i funkcjonariuszy organów ścigania. Liczba gości wahała się od 300 do 500 osób, byli wśród nich przedstawiciele prokuratury, organów ścigania, Państwowego Biura Śledczego, służby skarbowej oraz zastępcy.
Duet Tonka nakręcił futurystyczny klip opowiadający o walce dobra ze złem Sarah Jessica Parker zaprezentuje film o życiu ukraińskich tancerzy na emigracji Ekskluzywny ślub byłego prokuratora i byłego pracownika DBI. Źródło: instagram/lyana_mskv
Pan młody, 31-letni Ilnitski, wcześniej znany jako zastępca prokuratora rejonowego w Radechowie i kandydat na stanowisko głównego prokuratora obwodu chersońskiego, zadziwił gości swoim wdziękiem i kosztownym wydarzeniem. Według informacji dostępnych publicznie, ślub uderzał swoim wyrafinowaniem. Tylko dwumetrowy tort, który kosztował około 100 tysięcy hrywien, świadczy o wysokim statusie święta.
Według przybliżonych szacunków koszt tego ślubu wyniósł około miliona dolarów. Ekskluzywny ślub byłego prokuratora i były pracownik DBI. Źródło: instagram/lyana_mskv
Reakcja sieci: Horror! Dopóki w kraju jest wojna, oni to robią; Posłowie postępują źle; Ukradli Ukraińcom pieniądze i dobrze się bawią;
Potrzebujemy mniej pięter na torcie.
To wydarzenie stało się przedmiotem publicznej dyskusji i wzbudziło zainteresowanie Ukraińców ze względu na swój luksus i udział znanych osobistości.
Nawiasem mówiąc, niedawno członek zespołu Kałusz pokazał swoje wesele w stylu ludowym w tradycyjnym stroju ukraińskim. Źródło informacji
Pan młody to 31-letni Rostyslav Ilnytskyi, który w 2019 roku był zastępcą prokuratora w Radziechowie, a następnie prokuratorem w Prokuraturze Okręgu Peczerskiego w Kijowie. Ubiegał się o stanowisko prokuratora generalnego obwodu chersońskiego, ale to się nie udało. Kilka miesięcy temu Ilnytskyi napisał list rezygnacyjny i zrezygnował ze stanowiska w stolicy. Nie wiadomo, co teraz robi świeżo upieczony mąż i jak utrzymuje swoją młodą rodzinę.
Panna młoda to 27-letnia Roksolana Moskva, która pracowała w dziale kadr Biura Terytorialnego Państwowego Biura Śledczego we Lwowie. W marcu 2022 r. została zwolniona, ale dzięki sądowi odzyskała prawo do powrotu do pracy. We wrześniu 2022 r. sąd orzekł o przywróceniu jej na stanowisko i wypłaceniu jej 231 000 UAH za przymusową nieobecność. SBI nie zgadza się z tą decyzją i obecnie odwołuje się od niej do Sądu Najwyższego.
Ponadto Roksolana jest córką Bohdany Moskwy, znanej lwowskiej prawniczki i bizneswoman, a także krewną byłej żony byłego szefa SBI Romana Truby.
Ani Rostyslav Ilnytskyi, ani Roksolana Moskva nie odpowiadali na telefony dziennikarzy. Nie skontaktowała się również matka Roksolany, Bohdana. Nie wiadomo, na czyj koszt zorganizowano wesele i skąd młoda rodzina miała pieniądze na huczną uroczystość. Dziennikarze sugerowali, że rodzice panny młodej i pana młodego, którzy nie są biednymi ludźmi, mogli dać swoim dzieciom taki prezent.
Później ojciec pana młodego, Vasyl Ilnytsky, zadzwonił do dziennikarzy i poprosił ich, aby nie publikowali śledztwa, mówiąc, że bardzo pomaga wojsku.
………………………
GRUDZIEŃ, 2023:
Były prokurator Ilnytskyi, który świętował huczne wesele we Lwowie, jest poszukiwany
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych postawiło w stan oskarżenia Rostysława Ilnyckiego, 31-letniego byłego prokuratora, który w październiku świętował huczne wesele z byłą pracownicą SBI pod Lwowem.
Ilnytskyi zniknął 1 grudnia, według portalu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, donosi Hromadske.
Zgodnie z publikacją, Ilnytskyi jest oskarżony na podstawie części 1, części 3 i części 4 artykułu 358 Kodeksu karnego Ukrainy – fałszowanie dokumentów, pieczęci, pieczątek i formularzy, sprzedaż lub używanie sfałszowanych dokumentów, pieczęci, pieczątek. Sąd wydał nakaz jego zatrzymania.
Według doniesień, chodzi o fałszowanie dokumentów na wyjazd za granicę. Dziennikarze zauważyli, że dzwonili do Ilnytskyi’ego, aby dowiedzieć się, o jakie dokumenty chodzi, ale jego telefon był wyłączony.
Urzędnicy najwyraźniej mają za dużo publicznych pieniędzy do wydania. W Poznaniu uznali, że przeznaczą pół miliona złotych na „cichsze i milsze” dzwonki oznajmiające przerwę i jej zakończenie w szkołach.
Celem przedsięwzięcia jest zastąpienie tradycyjnych dzwonków mechanicznych, opartych na jednolitym, zwykle dość głośnym dźwięku, innym rodzajem sygnału – bardziej przyjemnym, lepiej odbieranym, zazwyczaj cichszym. Takie jest oficjalne tłumaczenia wydania 500 tys. zł.
„Potrzebę wprowadzenia takiego rozwiązania zgłaszały nam rady rodziców i dyrektorzy szkół, głównie podstawowych. Postanowiliśmy zabezpieczyć pieniądze na ten cel. Zmiany wpłyną m.in. na ograniczenie hałasu w szkole” – poinformował w czwartek dyrektor wydziału oświaty poznańskiego magistratu Przemysław Foligowski.
Jak dodał przy podejmowaniu decyzji uwzględniono również potrzeby dzieci z nadwrażliwością słuchową lub w spektrum autyzmu. Głośność dzwonka oraz jego intensywność sprawia, że ich pobyt w szkole wiąże się z dodatkowym stresem oraz dyskomfortem.
Zainteresowane placówki mogą występować do urzędu miasta o środki na wymianę dzwonków.
„Pieniądze będą przekazywane na wniosek dyrektorów szkół. Zobaczymy, jakie będzie zainteresowanie. Od tego zależy, czy o podobną rezerwę finansową będziemy wnioskować również w przyszłym roku” – podał dyrektor Foligowski.
Prezydent Andrzej Duda. / foto: screen YouTube: Radio ZET
Nie milkną echa niedzielnej wypowiedzi Jana Pietrzaka w telewizji Republika. Do słów satyryka w mocnych słowach odniósł się szef gabinetu prezydenta Marcin Mastalerek.
– Mam okrutny żart z tymi imigrantami, że oni liczą na to, że Polacy są przygotowani, bo mamy baraki. Mamy baraki dla imigrantów: w Auschwitz, w Majdanku, w Treblince, w Stutthofie. Mamy dużo baraków zbudowanych tu przez Niemców. I tam będziemy (…) tych imigrantów, wpychanych nam nielegalnie przez Niemców, ponieważ nielegalni nie są ci ludzie, którzy uciekają do lepszego świata. Nielegalne są te władze, które ich wpuszczają, czyli nielegalni są Niemcy. Ich hasło witające przybyszów było nielegalne, pozatraktatowe, niezgodne z jakimikolwiek prawami. To jest nielegalna działalność niemiecka. Powinniśmy na to się uczulić w nadchodzącym roku, bo zdaje się, że na głowę zaczynają nam bardzo wchodzić – powiedział satyryk i publicysta Jan Pietrzak.
– No, to rzeczywiście bardzo mocny żart – skomentowała prowadząca Katarzyna Gójska.
[skaczące obrazki – w oryginale. MD]
Słowa te wzbudziły powszechne oburzenie – od Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, po ministra sprawiedliwości Adama Bodnara oraz Muzeum Auschwitz.
Teraz odniósł się do nich także Pałac Prezydencki. – Prezydentowi się te słowa nie podobały. Był nimi oburzony – stwierdził w Republice szef gabinetu prezydenta Marcin Mastalerek.
– Są w Polsce tematy i sprawy, których nie wolno wykorzystywać. Dla mnie to była bezdennie głupia wypowiedź. Ja się na nią nie godzę i gdybym spotkał Jana Pietrzaka, to bym mu to powiedział – grzmiał.
Przy okazji jednak oberwało się także Adamowi Bodnarowi. – Jeśli minister sprawiedliwości zajmuje się wypowiedzią publicysty i satyryka, to ja się zaczynam zastanawiać, czy jemu chodzi o tego publicystę i satyryka, czy jemu chodzi o gigantyczny sukces TV Republika i o to, że to ona staje się telewizją, która jest oglądana – ocenił Mastalerek.
– Tu chodzi o Telewizję Republika, że odniosła sukces. Chodzi o to, żeby ją obrzydzić ludziom i że wstyd tutaj przyjść, bo padają takie słowa – stwierdził.
======================================
„Dziwna wypowiedź Janka Pietrzaka. Do tej pory PiSmeni zwalczali Niemców i ich metody – a teraz zaleca nam robić to samo, co Niemcy pięć lat temu, gdy umieszczali imigrantów w Dachau i Buchenwaldzie? Nie prościej odesłać nachodźców do Niemiec, gdzie przecież Niemcy ich kochają?” – napisał Janusz Korwin-Mikke.
Gaśnica z dedykacją Grzegorza Brauna oraz Grzegorz Braun podpisujący gaśnicę. / Foto: ebay.pl / X/Grzegorz Braun (kolaż)
Gaśnica z dedykacją Grzegorza Brauna trafiła na licytację. To jeden z mniej oczywistych efektów „interwencji gaśnicowej” posła w Sejmie.
Przypomnijmy, że w ubiegły wtorek poseł Konfederacji Grzegorz Braun zgasił gaśnicą proszkową uroczyście zapalone w Sejmie RP świece chanukowe. Niemal natychmiast wylała się na niego fala potępienia, także ze strony frontmenów Konfederacji 2.0 – w tym Krzysztofa Bosaka, Sławomira Mentzena i Przemysława Wiplera.
Mimo że narracja Konfederacji dopiero po niemal tygodniu ulega lekkiej korekcie, to wśród opinii publicznej nie brakowało ciepłego przyjęcia tej akcji już wcześniej. Jednym z przejawów poparcia dla gestu Brauna były liczne wpłaty na tworzone dla niego zbiórki – w obliczu kar finansowych nałożonych przez Prezydium Sejmu.
Lets add to this list – I don’t think I will ever see a Republican Congressional investigation into the 51 “former” CIA operatives, who signed the letter stating that Hunter Biden’s laptop was Russian misinformation.
Yes, that letter from the Dirty 51 had “all the classic earmarks” of a disinformation operation, all right — one designed to ensure Joe Biden won the presidency. And it was essentially a CIA operation, considering 43 of the 51 signatories were former CIA.
This was treason. It was planned by the deep state and the administrative state.
Rabin Szalom Dow Ber Stambler, przewodniczący Chabad-Lubawicz w Polsce / Foto: screen YouTube/RMF24
Gościem Roberta Mazurka w RMF24 był przewodniczący Chabad-Lubawicz w Polsce rabin Szalom Dow Ber Stambler. Przedstawiciel społeczności żydowskiej twierdził, że armia izraelska jest najbardziej „humanistyczna” na świecie.
Mazurek podkreślał, że „jesteśmy bombardowani strasznymi obrazami z Gazy, gdzie giną niewinni Palestyńczycy również, gdzie giną dzieci palestyńskie, to są obrazy, które w normalnym człowieku wywołują przerażenie”.
– Na pewno, włącznie ze mną. Każdy człowiek, który tam cierpi nie sprawia nikomu żadnej pociechy, natomiast w krótki sposób to powiem: bardziej humanistycznego wojska i polityki, jak Izrael ma, nie ma na świecie – utrzymywał rabin.
– Tego Pan nie spotka nigdzie na świecie – dodał.
– To kontrowersyjna teza – stwierdził Mazurek.
– Bardzo prosto: nawet w szkole u dzieci, jak się kłócą, jeżeli ktoś wymyśla kogoś atakować, on nie informuje go, on po prostu to robi. Tam tyle procedur, żeby poinformować sąsiadów, żeby wyszli z budynku, żeby wyszli z dzielnicy, żeby poszli do drugiej strony, nic podobnego do tego – mówił Szalom Dow Ber Stambler.
Podkreślił też, żeby pamiętać, że „to, co było robione 7 października, to była zło dla zła”.
Mówił też, że „kiedy wpuszczają teraz wiele informacji, ile zła oni zrobili, ile oni robią zła dla swoich obywateli, przyjeżdżają dostawy jedzenia i lekarstwa, oni zabierają to pod ziemią dla siebie i obywatele ich nie interesują”.
– Trochę świat zaczyna otwierać swoje oczy i rozumie, z czym mamy tutaj do czynienia i też rozumie, że jeżeli nie pozwolimy Izraelowi robić tej roboty, to będzie temat bardzo bliski do domów wszystkich ludzi na całym świecie – dodał.
– Sama wojna jest taka, że nie ma ataków na bezbronnych ludzi, to jest nieprawda. To jest po prostu nieprawda. Błagają u nich, dają im kwitki i różne ogłoszenia: proszę wyjść, bo zaraz będziemy tam atakować. Nie ma wojska, które robi takie rzeczy, proszę zrozumieć – utrzymywał.
– Proszę zrozumieć, że dlatego że my jesteśmy tak delikatni, dlatego mamy tyle ofiar wśród naszego wojska. Wczoraj zginęło 10 bardzo ważnych i wysokich rangą oficerów, tylko dlatego że jesteśmy tak delikatni – powiedział.
==================================
mail:
Należy delikatnie wyjaśnić, że to hordy azjatyckiego plemienia – Chazarów – mordują i wyrzynają semitów – palestyńczyków..