Wielobiegunowość kłamstwa. Fałszywa racja stanu

Wielobiegunowość kłamstwa. Fałszywa racja stanu

Autor: CzarnaLimuzyna, 30 maja 2026

Wielobiegunowość to rozproszenie dominacji i wpływów na kilku hegemonów. Ogromna część układów dwubiegunowych, a także wielobiegunowych wpisana jest w zasadę fałszywych alternatyw.

Postanowiłem w kontekście planowanego odebrania orderu Orła Białego prezydentowi banderowskiej Ukrainy wykazać fałszywość narracji Tuska reprezentującego opcję niemiecką oraz poddać krytyce narrację Nawrockiego, również fałszywą.

————————————————————-

Wypowiedź Tuska

Każdy naród ma prawo do swoich interpretacji.

Jeżeli każdy naród, to również Niemcy, Rosjanie i Żydzi, nieprawdaż?

Dalsza część wypowiedzi Tuska brzmiała tak:

Dla Polski i dla Ukrainy nasza przyjaźń i współpraca, sojusz wobec zagrożenia rosyjskiego, to było coś i jest coś bezcennego. Mogliśmy i ciągle mamy szansę przełamać ponure fragmenty naszej historii, które ciążyły nad naszymi relacjami, ale to wymaga wyobraźni i wrażliwości – i od jednego, i od drugiego – powiedział dziennikarzom w Sejmie Donald Tusk. – Oczekiwałbym od obu prezydentów, żeby raczej potrafili wznieść się ponad te historyczne emocje i próbować jednak budować tę trudną, ale konieczną przyjaźń i współpracę polsko-ukraińską – dodał.

Premier podkreślił, że bez umiejętności współpracy stracą obie strony, na czym najbardziej skorzysta Rosja. – Mam nadzieję, że obaj prezydenci zrozumieją wagę i powagę sprawy – oświadczył. /link/

Wypowiedź Nawrockiego

– Prezydent Ukrainy nadaniem ukraińskiej jednostce imienia “Bohaterów UPA” dostarczył najlepszego materiału i wiele tlenu rosyjskiej propagandzie. Oceniam tę decyzję bardzo krytycznie – powiedział Karol Nawrocki.

Nawrocki nie ograniczył się jedynie do krytyki samej decyzji. W piątek stwierdził, że działania władz w Kijowie podważają europejskie aspiracje Ukrainy. – Niestety prezydent Zełenski udowodnił, że Ukraina pod względem mentalnym, gloryfikowania bandytów, morderców z Ukraińskiej Powstańczej Armii nie jest gotowa do tego, aby być częścią rodziny europejskiej – powiedział.

Dodał, że “w rodzinie europejskiej nie można gloryfikować bandytów i morderców, którzy mordowali kobiety i dzieci, mordowali Polaków”. /link/

Ruchomy wektor nienawiści

Widać gołym okiem, że obydwaj politycy są zakładnikami narracji u podstaw której leży założenie, że Polska musi angażować się po którejś ze stron. Jest to fałszywa alternatywa ponieważ ani ze względów moralnych ani z powodu politycznej strategii – dwa byty: postsowiecka Rosja i banderowska Ukraina nie są warte naszych dotychczasowych strat, nie mówiąc już o kontynuacji dalszego okradania Polski i jej niszczenia przez dywersję niemiecką, rosyjską i ukraińską.

Ruchomy wektor nienawiści jakim jest banderyzm działał i działa tylko na dwóch kierunkach: antypolskim i antyrosyjskim. Z tego powodu polską racją stanu jest upadek banderowskiej Ukrainy z zachowaniem ukraińskiego buforu oddzielającego nas w sposób przynajmniej częściowy od Rosji.

Na szali jest ocalenie Polski

W tym momencie mogę po raz kolejny przypomnieć pogląd Marka Chodorowskiego, że każde ograniczenie lub zaniechanie realizacji trzech najbardziej ohydnych projektów Bestii jakimi są: Izrael, Unia i Ukraina może w znaczącym stopniu pomóc Polsce w uzyskaniu podmiotowości.

Karol Nawrocki uprawiający ględę o „rodzinie europejskiej” najprawdopodobniej jest mało bystrym obserwatorem, nie widzącym, że nie ma już „rodziny europejskiej”, która została zniszczona przez antyeuropejską Unię.

Prezydent trzeciej eRP nie radzi sobie również z wątkiem historiozoficznym na poziomie rozróżnienia cywilizacji żydowskiej i turańskiej od łacińskiej, której zgodnie z deklaracją zobowiązał się bronić, i która nigdy nie zintegruje się w sferze wartości z dwiema pierwszymi, chyba że w formie stręczonego od lat uwiądu pod nazwą „Ukropolin”.

Rosja ostrzega USA przed wysyłaniem tysięcy żołnierzy w pobliże swoich granic: NATO zmierza w kierunku „samobójczego konfliktu”

Getty Images

Rosja ostrzega USA przed wysyłaniem tysięcy żołnierzy w pobliże swoich granic: NATO zmierza w kierunku „samobójczego konfliktu”.

Autorstwa Tylera Durdena

Rosja jest głęboko zaniepokojona planami USA dotyczącymi rozmieszczenia tysięcy dodatkowych żołnierzy na wschodniej flance NATO w Polsce. Moskwa uznała doniesienia z Waszyngtonu za niedopuszczalne i ostrzegła przed dalszą eskalacją wojny na Ukrainie.

Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa oświadczyła w czwartek na konferencji prasowej, że wysłanie dodatkowych żołnierzy amerykańskich do Polski „doprowadziłoby do eskalacji napięć w całej Europie” i że Moskwa będzie zmuszona podjąć „działania odwetowe”.

Jednocześnie przyznała, że ​​przesunięcie około 5000 żołnierzy z Niemiec do Polski jest zasadniczo sprzeczne z wcześniej ogłoszonymi planami redukcji amerykańskiej obecności wojskowej w Europie. Jej zdaniem, faktyczna redukcja obecności wojsk amerykańskich w Europie byłaby, ogólnie rzecz biorąc, „rozsądnym, uzasadnionym i dawno spóźnionym” krokiem w kierunku stabilizacji „niezrównoważonej” sytuacji bezpieczeństwa stworzonej przez NATO i politykę Zachodu.

Kilka tygodni temu Biały Dom zagroził znaczącą i historyczną redukcją wojsk w Niemczech po tym, jak przedstawiciele niemieckiego rządu wielokrotnie krytykowali wojnę USA i Izraela z Iranem. Początkowo media przedstawiały to jako element szerszego wycofania wojsk z Europy. Jednak obecnie wydaje się, że siły amerykańskie zostaną jedynie przegrupowane – 5000 żołnierzy ma podobno zostać przesuniętych bliżej granicy z Rosją.

Według Zacharowej, rozmieszczenie dodatkowych wojsk w Polsce może skłonić Rosję do podjęcia „środków wojskowo-technicznych”. W najbardziej prowokacyjnym fragmencie swojego oświadczenia ostrzegła, że ​​NATO popycha kontynent europejski w stronę „samobójczego” konfliktu.

Obecnie w Polsce stacjonuje około 10 000 żołnierzy amerykańskich w ramach systemu rotacyjnego. Nowe rozmieszczenie z Waszyngtonu zwiększyłoby tę liczbę o kilka tysięcy. Łącznie w Europie przebywa obecnie około 80 000 żołnierzy amerykańskich.

Polska graniczy bezpośrednio z rosyjską enklawą Kaliningrad. To nasila obawy Moskwy dotyczące potencjalnych celów wojskowych i aktywności dronów.

Zacharowa wyjaśniła:

„Rozmieszczenie dodatkowych sił zbrojnych USA w Polsce może doprowadzić do jakościowej eskalacji napięć między Rosją a Zachodem i zmusić Moskwę do podjęcia działań odwetowych”.

Wyjaśniła również, że liczba ataków dronów na terytorium Rosji z kierunku Europy i państw Europy Północnej rośnie.

Moskwa wyraziła również obawy, że ukraińskie drony mogłyby wykorzystywać przestrzeń powietrzną państw bałtyckich lub innych krajów europejskich do ataków na cele w Rosji. Twierdzenie to zostało odrzucone zarówno przez Kijów, jak i trzy państwa bałtyckie.

Warszawa natychmiast zareagowała na rosyjskie oskarżenia.

Szef polskiego MSZ Maciej Wewiór powiedział polskiej agencji prasowej PAP, że obecność wojsk sojuszniczych w Polsce jest „koniecznym wzmocnieniem wschodniej flanki NATO” w odpowiedzi na działania Rosji na Ukrainie i „eskalację retoryki” Kremla wobec sojuszu.

Wewiór dodał, że „prawdziwym źródłem eskalacji i napięć w Europie” pozostają „nielegalne i agresywne działania militarne” Moskwy, a nie środki podejmowane przez państwa NATO w celu ochrony swoich ludności i granic, które uważał za uzasadnione.

Źródło: Rosja ostrzega USA przed wysłaniem tysięcy kolejnych żołnierzy w pobliże swoich granic: zmierzamy w kierunku „konfliktu samobójczego”

Polska potrzebuje trupów

Polska potrzebuje trupów

Autorstwo: Daniel Tokar 29.05.2026 wolnemedia.net/polska-potrzebuje-trupow

Kiedy Rosja ostrzegła ambasadorów przed pozostaniem w Kijowie, Radek Sikorski oczywiście dumnie oświadczył, że każdy przypadek uderzenia w polskie przedstawicielstwa dyplomatyczne Polska potraktuje jako celowy i zamierzony.

Wydaje się więc temu panu, że autorytet państwa, które niestety obdarowało go fotelem wicepremiera i ministra jest tak wielki, że ze strachu przed konsekwencjami ze strony tego państwa Federacja Rosyjska podkuli ogon i podda się bezzwłocznie. Otóż tak nie będzie.

Będzie za to polski trup, bo Radek Ciężki Przypadek nie wycofa personelu ambasady w tej nadziei, że rosyjska bomba spadnie tam i zabije jakiegoś pracownika, a najlepiej wszystkich. Bo to da pretekst do krzyków o zbrodniczej działalności Putina i napompuje martyrologię narodu polskiego, która przez stulecia napęczniała do rozmiarów wszechświata, ale idiotom z szabelkami i to za mało.

Rozsądne rządy ewakuują personel ze strefy działań wojennych, szczególnie po usłyszeniu ostrzeżenia z ust napastnika. Oznacza to bowiem, że będzie gorzej niż było dotąd.

Ale nie z nami takie numery, Putin.

My potrzebujemy świeżych, polskich trupów. Oczywiście poległych z ręki znienawidzonego Moskala. Zabici w Przewodowie nie mieszczą się w tym zbiorze i nie mogli być powodem do wypowiedzenia wojny. Chyba, że Ukrainie, ale przecież ona walczy, żebyśmy my nie musieli, więc jak tu się czepiać o ten niezamierzony, właściwie to całkiem niewinny przypadek śmierci. Zdarza się.

I chociaż wysyłamy zasoby Zełenskiemu, żebyśmy my nie musieli, to my, dokładnie to nasze rządy, bardzo chcą. A jak naród nie chce, ale „elyta” chce, to trzeba nieuświadomiony politycznie naród przekonać. A cóż lepiej przekona ludzi kierujących się emocyjkami prosto z serca dumnego jak dzięcielina, co panieńskim rumieńcem pała, a nie rozumem, że zbombardowanie polskiej ambasady to hańba, która krwi wymaga.

I hajda na Moskwę, śladem Słomki Adama, który co prawda najdalej dotarł bodajże do Lublina, ale zamiary się liczą, a nie czyny.

Gdy zaś już opadnie bitewny kurz, na Wielkiej Emigracji gdzieś w Londynie czy innym Nowym Jorku łkać będą nad Polską nasi politycy, którzy, co za przypadek, zdążyli uciec.

I znowu będzie polska Chrystusem narodów, a racja moralna będzie nasza, choć terytorium napromieniowane. Za to w podręcznikach do historii będzie o głupcach o szlachetnym sercu, którzy zginęli, by Zachód mógł robić interesy.

Autorstwo: Daniel Tokar
Źródło: Strajk.eu

Pamiętaj, czego cię uczyli na studiach. MEM-y II.

———————————————

————————————————-

—————————————–

————————————————

——————————

———————————

—————————————–

————————————————-

————————————————

Wózek polsko-niemiecki

Wózek polsko-niemiecki

Mateusz Piskorski myslpolska/wozek-polsko-niemiecki

Wbrew wypowiadanym ostatnio przez niektórych alarmistycznym głosom o rzekomej rosnącej potędze Niemiec, pogłoski o tym, że nasz zachodni sąsiad mozolnie odtwarza mogące nam zagrozić imperium, należą do tych mocno przesadzonych.

Dowodzą tego fakty, ale również opinie, których miałem okazję wysłuchać podczas rozmów, które przeprowadziłem ostatnio z niemieckimi politykami opozycyjnymi. W pierwszej kolejności straszeni jesteśmy rosnącą militaryzacją gospodarki niemieckiej. Ożywają historyczne demony. Niemcy budują armię, ładują kolejne miliardy euro, a – znając historię najnowszą – musi się to nieuchronnie skończyć źle.

Istotnie nie brzmi to najlepiej, ale tylko do momentu, w którym zaczynamy rozumieć, że potencjał niemiecki nie jest tworzony przez Niemców, a jego ewentualne przyszłe wykorzystanie również nie do końca od Niemców będzie zależało.

Gdy przyjrzymy się strukturze własności Rheinmetall i innych gigantów działającego w republice federalnej przemysłu, szybko zorientujemy się, że to firmy… nie całkiem niemieckie. Dużą część udziałów w nich kontrolują bowiem międzynarodowe, ogromne fundusze inwestycyjne z siedzibą zazwyczaj w Nowym Jorku, a zatem sieć kapitału atlantyckiego, politycznie wyrażana przez ideologię współczesnego globalizmu. A wykorzystanie gromadzonej broni możliwe będzie wyłącznie za zgodą, akceptacją i w interesie klasy rządzącej za Atlantykiem.

Możemy się o tym przekonać, czytając głośny ostatnio manifest korporacji Palantir sygnowany przez jej prezesa, Alexandra Karpa (tego samego, który niedawno odwiedził Kijów, zapowiadając współpracę z armią ukraińską w dziedzinie broni opartej na sztucznej inteligencji). Niemiecka potęga militarna nie będzie zatem w istocie niemiecka – Berlin ma w myśl koncepcji obecnie panującej stać się zbrojnym ramieniem prawicowej [?? md] odmiany globalizmu. Przeszłość Friedricha Merza w międzynarodowych, kontrolowanych przez Anglosasów strukturach finansowych to nie przypadek.

Po drugie, nieustannie wykorzystywany jest stary schemat straszenia nas sojuszem niemiecko-rosyjskim ponad naszymi głowami. Sojusz taki byłby jednak możliwy pod warunkiem realnej podmiotowości każdego z tych państw. Siły suwerenistyczne w Berlinie opowiadają się, owszem, za dialogiem z Moskwą. Ich postulaty ograniczają się wszakże do współpracy energetycznej, ze wszech miar dla nas również korzystnej.

Pamiętajmy, że to Polska jest naturalnym krajem tranzytowym dla rosyjskich surowców zmierzających do niemieckich odbiorców. A to ustawia nas w pozycji, z której każdy kraj kierujący się zdrowym rozsądkiem czerpałby pokaźne korzyści. Nie wspominamy już o tym, że – czy nam się to podoba, czy nie – wchodzimy w skład jednolitej przestrzeni ekonomicznej, a nasza gospodarka utrzymuje się w dużym stopniu dzięki roli podwykonawcy przemysłu niemieckiego.

Wreszcie, zderzamy się z podobnymi wyzwaniami zewnętrznymi, na przykład w postaci migracji, w tym tej niekontrolowanej. Pamiętajmy, że destabilizacja najbliższego otoczenia Europy automatycznie powoduje napływ imigrantów, których oba nasze kraje nie są w stanie zaabsorbować, a tym bardziej zasymilować. Do tego dochodzi zagrożenie z kierunku ukraińskiego; w tym przypadku stajemy się nie tylko krajem docelowym, ale też tranzytowym na nowym szlaku przemytu ludzi, broni i substancji zabronionych, wiodącym również do Niemiec.

Mamy zatem wyraźne, wspólne interesy. Interesy te łączyć mogą suwerenistów polskich i niemieckich, rozumiejących, że jedziemy na tym samym wózku. Że obiektywnym interesem obu naszych krajów jest: 1) jak najszybsze zakończenie wojny na Ukrainie; 2) normalizacja stosunków z Rosją i przywrócenie bezpiecznych dostaw surowców energetycznych; 3) zabezpieczenie granic przed napływem imigrantów, w tym szlakiem ukraińskim.

Mamy zatem o czym rozmawiać. Być może w najbliższym czasie dojdzie do istotnych zmian politycznych u naszych zachodnich sąsiadów. Kolejne sondaże wskazują, że na pozycję lidera liczyć może Alternatywa dla Niemiec (AfD). Najpierw ugrupowanie to zdobyć może władzę w kilku landach wschodnich, a pamiętajmy, że w niemieckim systemie federalnym jest to już realny wpływ na politykę. Później – kto wie – nie możemy wykluczać, że to właśnie to ugrupowanie zdobędzie duży wpływ na rząd federalny w Berlinie. Dlatego poszukiwanie z nim nie tylko kontaktów, ale też wspólnych, łączących nas spraw ma sens. W przeciwieństwie do obrażania się na rzeczywistość i tkwienia w stereotypach każących uznawać niemieckich prawicowych suwerenistów za ludzi o poglądach z założenia antypolskich i rewizjonistycznych.

Mateusz Piskorski

Myśl Polska, nr 21-22 (24-31.05.2026)

120 tysięcy wykroczeń drogowych. 3443 mandaty. Imigranci, zwłaszcza z Ukrainy wiedzą, że są w Polsce bezkarni.

Paweł Usiądek @PUsiadek, x.com/PUsiadek

120 tysięcy wykroczeń drogowych. 3443 mandaty. Imigranci, zwłaszcza z Ukrainy wiedzą, że są w Polsce bezkarni.

Dane Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego są druzgocące. W 2025 roku fotoradary zarejestrowały ponad 120 tysięcy wykroczeń popełnionych przez kierowców aut spoza Unii Europejskiej (w zdecydowanej większości z Ukrainy). Nałożono 3443 mandaty. Ściągalność: 2,5 procent.

Skąd taka przepaść? Polska nie ma umów międzynarodowych pozwalających na identyfikację właścicieli aut z Ukrainy na podstawie tablicy rejestracyjnej z fotoradaru. Bez znajomości właściciela nie ma postępowania. Bez postępowania nie ma mandatu.

Kierowcy z Ukrainy popełnili w 2025 roku 77,2 tysiąca wykroczeń drogowych. Otrzymali 2500 mandatów — tylko w przypadku bezpośredniej kontroli na drodze. Reszta przeszła bezkarnie.

Rozwiązanie jest proste i tanie. Kamery na granicach zewnętrznych wystarczy podłączyć do systemu CANARD. Zdjęcie wjeżdżającego auta, weryfikacja bazy — jeśli jest nieopłacony mandat, kierowca nie wjeżdża.

Czechy już to zrobiły. Polska mogłaby zrobić to samo. Projekt ustawy homologacyjnej — który wymusiłby rejestrację aut ze Wschodu w polskim systemie po roku — miał trafić do Sejmu w pierwszym kwartale 2026 roku. Nie trafił. Ministerstwo Infrastruktury tłumaczy: „trwają uzgodnienia międzyresortowe.”

Polska zaostrzyła właśnie przepisy drogowe. Wyższe mandaty, konfiskata aut, więzienie za brawurę. Polacy płacą coraz więcej i coraz szybciej. Kierowcy z Ukrainy jeżdżą bez konsekwencji.⁩

Zdjęcie

39,3 tys. wyświetleń

„Otwarte plucie w twarz każdemu Polakowi”. L. Miller żąda, by Nawrocki odebrał Zełenskiemu Order Orła Białego

„Otwarte plucie w twarz każdemu Polakowi”. Były premier żąda, by Nawrocki odebrał Zełenskiemu Order Orła Białego

27.05.2026 nczas/otwarte-plucie-w-twarz-kazdemu-polakowi-byly-premier-zada-by-nawrocki-odebral-zelenskiemu-order-orla-bialego

leszek miller wolodymyr zelenski
NCZAS.INFO | Leszek Miller i Wołodymyr Zełeński / fot. screen Polsat News / Michael Kappeler/dpa Dostawca: PAP/DPA (kolaż)

To jest otwarte plucie w twarz każdemu Polakowi – komentuje decyzję prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego Leszek Miller.

26 maja Zełenski podpisał dekret nadający imię „Bohaterów UPA” Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ”, działającemu w strukturach Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy. To właśnie to wydarzenie wywołało tak ostrą reakcję byłego premiera Polski.

Żeleński nadał jednostce wojskowej imię „Bohaterów UPA”. To jest otwarte plucie w twarz każdemu Polakowi, którego dziadkowie, babcie, wujowie i ciotki zostali wyrżnięci siekierami, widłami i piłami na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. To jest kopniak w twarz dla pamięci o tysiącach zamordowanych dzieci, kobiet i starców – rzezi, którą UPA przeprowadziła z premedytacją, z takim bestialstwem, że nawet Niemcom robiło się niedobrze” – napisał Miller.

Miller interpretuje decyzję Zełenskiego jako świadome uhonorowanie formacji odpowiedzialnej za ludobójstwo Polaków, a nie jedynie jako gest patriotyzmu ukraińskiego. Nawiązuje do tego porównaniem z Einsatzgruppen – mobilnymi oddziałami SS odpowiedzialnymi za masowe mordy podczas II wojny światowej

„Wyobraźcie sobie, że ktoś w Niemczech nazwałby jednostkę wojskową imieniem „Bohaterów Einsatzgruppen”. Świat by eksplodował. A tu? Cisza” – sugeruje podwójne standardy.

„To nie jest uhonorowanie walczących o niepodległość. To jest uhonorowanie rzeźników, którzy mordowali bezbronnych ludzi tylko dlatego, że mówili po polsku i chodzili do kościoła. I Zełenski, zamiast odcinać się od tego bandyckiego dziedzictwa, świadomie wali nim w twarz Polsce. Czuję obrzydzenie i palący wstyd za tych wszystkich, którzy to będą bagatelizować i mówić 'nie czas na protest’. Bo jest czas. Zawsze jest czas, żeby nie pozwolić, by mordercy zostali bohaterami” – kontynuuje emerytowany polityk.

Miller kończy wpis żądaniem, by prezydent Karol Nawrocki odebrał Zełenskiemu Order Orła Białego.

W poniedziałek pracuję na kilometrówki dla polityków. We wtorek… Itd… MEM-y V.

——————————————————

—————————————–

————————————————————

———————————————-

—————————-

——————————————-

—————————————————

Holland: Krakowianie nie dorośli do Demokracji. MEM-y IV.

————————————————

————————-

———————————-

—————————————————–

————————————-

——————————-

————————————–

—————————–

——————————————–

———————————-

Nauczycielka tańca która nie wie, ile jest województw – ministrem. Nie wie też, czym będzie się zajmować. Skąd ten Tusk je bierze?

Skąd ten Tusk je bierze? Nowa wiceminister nie wie, czym będzie się zajmować

27.05.2026 nczas/skad-ten-tusk-je-bierze-nowa-wiceminister-nie-wie-czym-bedzie-sie-zajmowac

Żaneta Cwalina-Śliwowska
NCZAS.INFO | Żaneta Cwalina-Śliwowska. / Fot. PAP

Żaneta Cwalina-Śliwowska została wiceministrem sportu i turystyki w rządzie Donalda Tuska. Jak przyznała, nie wie, czym będzie się zajmować.

W rozmowie z portalem Zero.pl przeprowadzonej bezpośrednio po objęciu stanowiska nowa wiceminister zapytana o zakres swoich przyszłych obowiązków przyznała, że jeszcze ich nie zna.

Jeszcze nie wiem, to będziemy jutro z panem ministrem ustalać – powiedziała Cwalina-Śliwowska dziennikarzowi portalu.

O nowej wiceminister zrobiło się głośno na początku maja. Przed kamerami TVN z rozbrajającą szczerością przyznała, że nie, ile jest w Polsce województw.

Nie liczyłam ich nigdy. Nie potrafię odpowiedzieć – powiedziała. – Ale wiem, że wcześniej było 49 przed reformą. To pamiętam akurat – dodała.

Podział administracyjny na 16 województw obowiązuje w Polsce od 1999 roku.

CZYTAJ TAKŻE: Rządzą nami idioci! Kompromitacja posłów przy najprostszych pytaniach

Podczas rozmowy z Zero.pl Cwalina-Śliwowska zapytana ponownie o liczbę województw odpowiedziała, że „uzupełni tę wiedzę”. Po chwili dodała, że będzie odpowiadać wyłącznie na pytania dotyczące jej działalności w Sejmie.

Żaneta Cwalina-Śliwowska uzyskała mandat poselski w wyborach parlamentarnych w 2023 roku startując z list Trzeciej Drogi. W lutym 2026 roku, po rozpadzie Polski 2050, opowiedziała się po stronie Pauliny Hennig-Kloski i przystąpiła do nowo utworzonego klubu Centrum. Przed wejściem do polityki przez wiele lat była nauczycielką tańca.

===================================================

Ministerstwo Sportu i Turystyki

@SPORT_GOV_PL

Żaneta Cwalina-Śliwowska dołącza do kierownictwa Ministerstwa Sportu i Turystyki. Nowa wiceminister odebrała nominację na stanowisko we wtorek, 26 maja. Jej doświadczenie pedagogiczne, działalność społeczna oraz wieloletnie zaangażowanie w sport to ważne wzmocnienie i nowa energia dla ministerstwa. #TworzymyPolskiSport 🇵🇱

@PremierRP

@KubaRutnicki

@ZanetaSliwowska

Zdjęcie

18,5 tys. wyświetleń

Gliwice: Jubileusz 400-lecia cudownej obrony miasta

[oczywiście obecnie zmieniono. md]

Gliwice: Jubileusz 400-lecia cudownej obrony miasta

25 maja 2026 pch24/gliwice-jubileusz-400-lecia-cudownej-obrony-miasta

Gliwice_cudowna obrona.png
opr. PCh24.pl

30 maja w gliwickiej katedrze rozpoczną się obchody 400-lecia cudownej obrony Gliwic oraz ślubowania corocznej pielgrzymki mieszkańców na Jasną Górę. Obchody nawiązują do wydarzeń z sierpnia 1626 roku, kiedy podczas wojny trzydziestoletniej Gliwice zostały ocalone przed wojskami nieprzyjaciela.

W lokalnej tradycji utrwaliło się przekonanie o szczególnej opiece Matki Bożej Częstochowskiej nad miastem. Według przekazów mieszkańcy mieli widzieć Maryję rozpościerającą płaszcz nad Gliwicami i chroniącą je przed atakiem.

W tradycji miasta zachowała się również opowieść o mieszkankach Gliwic, które podczas oblężenia miały wylewać z murów obronnych wrzącą kaszę jaglaną na szturmujących żołnierzy. Motyw ten pojawiał się później w lokalnych przekazach i literaturze, m.in. w balladzie „Gliwiczanki” autorstwa ks. Antoniego Stabika.

Po zakończeniu oblężenia mieszkańcy miasta złożyli ślubowanie pielgrzymowania do Częstochowy w podziękowaniu za ocalenie Gliwic. Według dawnych przekazów pierwsza pielgrzymka liczyła osiemdziesięciu mieszkańców, którzy udali się na Jasną Górę ze sztandarem przedstawiającym cudowną obronę miasta. Tradycja ta była kontynuowana przez kolejne pokolenia. Po przejściu Śląska pod panowanie Prus i utrudnieniach związanych z pielgrzymowaniem do Częstochowy miejscem dorocznych pielgrzymek stała się Góra św. Anny.

Pamiątką wydarzeń z XVII wieku jest także herb Gliwic. W 1628 roku cesarz Ferdynand II nadał miastu herb uzupełniony o wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej.

Organizatorzy podkreślają, że jubileusz jest okazją do przypomnienia historii miasta oraz duchowego dziedzictwa związanego z kultem Matki Bożej i tradycją pielgrzymowania na Jasną Górę.

Rozszerzyć zakaz na wszystkich influencerów ! MEM-y IV.

————————

———————————————-

——————————–

——————————————————

————————————————————

———————————————————–

—————————————————

—————————————————–

—————————————–

\————————

——————————

Policja w krainie czarów

Policja w krainie czarów

Stanisław Michalkiewicz „Goniec” (Toronto)    24 maja 2026 michalkiewicz

Jest publiczną tajemnicą, że rodzajem pryszcza dla vaginetu obywatela Tuska Donalda jest Telewizja Republika, której prezesem i redaktorem naczelnym jest pan red. Tomasz Sakiewicz. Telewizja ta nadaje nawet specjalny program pod tytułem „Piachem w tryby”, w którym chłoszcze vaginet obywatela Tuska Donalda biczem krytyki.

Nic więc dziwnego, że samo istnienie tej stacji telewizyjnej głęboko zasmuca obywatela Tuska Donalda, oddalając w odległą przyszłość osiągnięcie stanu jedności moralno-politycznej naszego mniej wartościowego narodu tubylczego – jaka panowała za Edwarda Gierka. W tej sytuacji trudno się dziwić, że w łonie vaginetu pojawiały się koncepcje, jakby tu rozprawić się ze znienawidzoną telewizją Republika i jej ścisłym kierownictwem, z panem red. Tomaszem Sakiewiczem na czele. Za rządów „dobrej zmiany” takie zlecenia załatwiała Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, blokując na przykład portal „Najwyższego Czasu!” – jako że nie wykazywał on entuzjazmu dla rządu „dobrej zmiany”, na którego czele stał wówczas premier Mateusz Morawiecki.

Ale Telewizja Republika to nie żaden portal, który ABW może w każdej chwili zablokować nie tylko bez słowa wyjaśnienia, ale również udając, że nie ma z tym nic wspólnego – jak to bezpieka, przywykła ukrywać swoje łajdactwa za murami tajności. Telewizji Republika tak zwyczajnie wyłączyć niepodobna, już nawet nie dlatego, że jest ona zaprzyjaźniona z administracją prezydenta Trumpa, z którą – póki co – musi liczyć się nie tylko obywatel Tusk Donald, ale nawet Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje, która w obywatelu Tusku Donaldu dlaczegoś sobie upodobała – ale również dlatego, że jest to chyba niemożliwe ze względów prawnych i technicznych.

Od czego jednak stare, ubeckie sposoby nękania przeznaczonych do odstrzału „figurantów”? Toteż konfident, albo nawet kilku bezpieczniackich konfidentów dostało zadanie bombardowania policji fałszywymi zawiadomieniami, związanymi ze wspomnianą telewizją.

I stało się, że w jednym z warszawskich komisariatów policji pojawiła się wiadomość, że w mieszkaniu pana red. Sakiewicza pojawił się podrzutek, który zamierza targnąć się na własne życie. Gdy idzie o życie, to policja reaguje natychmiast, nawet, a może zwłaszcza w sytuacji, gdy sprawa jest ukartowana. Toteż i tym razem policja wtargnęła do mieszkania pana red. Sakiewicza razem z drzwiami. Jednak – i tu zaczynają dochodzić do głosu fałszywe pogłoski – zamiast podrzutka, policjanci natknęli się na złowrogiego Zbigniewa Ziobrę i natychmiast skuli go kajdankami. Jednak na ich oczach złowrogi Zbigniew Ziobro natychmiast przemienił się w asystentkę pana red. Tomasza Sakiewicza – ale kajdanki, jako własność państwowa i policyjna – pozostały na rękach, na świadectwo tego, co się stało.

Ludzie małej wiary, jak np. przewielebny ks. Kazimierz Sowa, co to z niejednego komina wygartywał, nie wierzą w metamorfozę Zbigniewa Ziobry i wysuwają insynuacje, jakoby asystentki asystowały panu red. Sakiewiczowi przez 24 godziny na dobę – ale przecież wiadomo, że w dzisiejszych czasach zmiana płci zachodzić może błyskawicznie, tym bardziej, że i policjanci muszą mieć jakieś alibi i uzasadnienie, dlaczego właściwie zakuwać mieliby w kajdany asystentkę, która z całą pewnością nie była podrzutkiem? W tej sytuacji błyskawiczna przemiana Zbigniewa Ziobry w asystentkę pana red. Sakiewicza staje się wprost koniecznością tym bardziej, że poruszone zostały Moce w postaci Wielce Czcigodnych posłów, którzy, jeden przez drugiego, rzucili się do odbywania „kontroli poselskich”, co z pewnością zaowocuje lawiną interpelacji. W tej sytuacji i panu ministrowi Kierwińskiemu, który w vaginecie obywatela Tuska Donalda odpowiada za policję, łatwiej będzie zwalić wszystko na metamorfozę Zbigniewa Ziobry w asystentkę.

Jestem w związku z tym pewien, że przygotowywane w tej sprawie policyjne raporty są tworzone właśnie pod tym kątem, co w perspektywie może nawet wzbogacić naszą kinematografię o stosowny obraz pod tytułem „Policja w krainie czarów”. Taki film mógłby nakręcić np. pan Smarzowski, a gdyby nie chciał – to pani reżyserowa, tylko nie ta lecz ta druga, którą zdemaskowała pani Rigamonti.

A skoro już jesteśmy na terenie kultury, to wypada odnotować jedynie słuszną decyzję polskich jurorów na Festiwalu Eurowizji, którzy najwyższą notę 12 punktów – tyle, ile było pokoleń Izraela – przyznali właśnie izraelskiemu piosenkarzowi, za co otrzymali podziękowanie od ambasady Izraela w Warszawie. Żeby tedy prawdziwa cnota nie pozostała bez nagrody, podaję pełną listę wiedeńskich szabesgojów. Tworzą ją następujące osoby: Eliza Orzechowska, dziennikarka rządowej telewizji (w likwidacji), Filip Kuncewicz, „specjalista prawa autorskiego i nowych technologii”, piosenkarka Wiki Gabor z korzeniami, ale nie tymi, tylko cygańskimi, „Staś” Kukulski, co to zdobył w ubiegłym roku nagrodę publiczności w Opolu, Wiktoria Kida, co to „ma talent” i w ogóle, „Jasiek” Piwowarczyk, z „The Voice of Poland” oraz Maurycy Żółtański, „muzyk i producent muzyczny”. Izrael, ma się rozumieć, potraktował poświęcenie polskich jurorów jako rzecz należną i zwyczajną i ani myślał się rewanżować. Reprezentująca nasz nieszczęśliwy kraj pani Alicja Szemplińska, mimo nałożenia imponujących szarawarów, od Izraela nie dostała ani jednego punktu i zajęła 12 miejsce, a w dodatku śpiewała za darmo. Nie otrzymała ani jednego punktu również od Ukrainy, co tylko potwierdza opinię pana Łukasza Jasiny, że Polska jest „sługą narodu ukraińskiego” Dodajmy, że żydowskiego też.

Tymczasem, chociaż nie ustają dyskusje wokół wstrzymania przerzucenia do Polski części niezwyciężonej armii amerykańskiej z Niemiec – a nasi Umiłowani Przywódcy wygłaszają uspokajające komunikaty i obiecują sprawę „wyjaśnić”. Trochę to pewnie potrwa, bo chociaż obywatel Tusk Donald Kazał Księciu-Małżonku odbyć rozmowę z panem ambasadorem Różą, to – chociaż nakazana rozmowa się odbyła – to nie słychać, by pan ambasador Róża był „wzywany” do Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

W tej sytuacji możliwe jest, że Książę-Małżonek pofatygował się do amerykańskiej ambasady, by wysłuchać, co tam Jego Ekscelencja ma mu do powiedzenia, a potem powtórzył to obywatelu Tusku Donaldu, taktownie omijając słowa powszechnie uznane za obelżywe. Dzięki temu obywatel Tusk Donald mógł otrąbić wielki sukces w postaci zapowiedzi uruchomienia w Dęblinie warsztatu remontowego silników do amerykańskich czołgów „Abrams”. Podobno na świecie są tylko trzy takie warsztaty: w Ameryce, Australii – no a teraz, ten trzeci, będzie w Polsce. W ten oto sposób nasz nieszczęśliwy kraj jednym susem znajdzie się w czołówce światowych mocarstw, a w tej sytuacji nie ma rady; zimny ruski czekista Putin schowa dudy w miech i zacznie się słuchać prezydenta Zełeńskiego, który właśnie spuścił z wodą swojego dotychczasowego totumfackiego Andrzeja Jermaka, aresztowanego pod zarzutem korupcji.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Podpalić Węgry, wyhamować Polskę, uzależnić Europę

Podpalić Węgry, wyhamować Polskę, uzależnić Europę

23.05.2026 wolnemedia.net/podpalic-wegry-wyhamowac-polske-uzaleznic-europe

20 października 2025 rok. Pewnie niewiele już osób pamięta tą datę. Jest ona jednak istotna nie tylko dla tego artykułu lecz także dla nas Polaków oraz w zasadzie wszystkich Europejczyków. Tego dnia Unia Europejska zrezygnowała z dalszych zakupów rosyjskich nośników energii. A konkretnie gazu ziemnego.

Nie byłoby nic dziwnego w tym wydarzeniu gdyby nie fakt, że jeszcze tego samego dnia węgierski minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto zadeklarował że decyzja UE zniszczy bezpieczeństwo energetyczne Węgier. Także tego samego dnia doszło do wybuchów w dwóch europejskich rafineriach, przetwarzających rosyjską ropę naftową. W Rumunii oraz oczywiście na Węgrzech.

W tzw. spontanicznej, zupełnie przypadkowej eksplozji na Węgrzech, w największej węgierskiej rafinerii położonej w Szazhalombatta, około 27 kilometrów od Budapesztu, nikt nie ucierpiał. Co innego w eksplozji w Rumunii, w rafinerii przetwarzającej ropę naftową z Rosji, należącej do rosyjskiego Łukoilu. Tam jeden z pracowników doznał poważnych obrażeń głowy i nóg. Trafił do szpitala.

Możemy oczywiście naiwnie wierzyć, że były to eksplozje przypadkowe, dokładnie w dniu w którym UE zrezygnowała z rosyjskich surowców a węgierski szef dyplomacji zanegował tą decyzję. Wszyscy jednak dobrze wiemy, znając oczywiście praktyki pewnych sił, że nie był to przypadek i kto był sprawcą. Kim byli terroryści nienawidzący Węgrów ale także innych Europejczyków, którzy dokonali tego, nie bójmy się stwierdzić dosadnie, aktu terroru. Tak go nazwałem w artykule pt. „Paryska szkoła Hyperion – oni nie chcą, abyś o niej usłyszał” z 25 października 2025 roku i podtrzymuję swoją opinię.

„W czasie tamtych jesiennych miesięcy w Aston – Clarke znalazł czas na napisanie podręcznika sabotażu. Jego »Blue Book« zawierała instrukcje dotyczące wszystkiego: począwszy od kamuflażu po materiały wybuchowe, i dodatkowo nosiła charakterystyczne piętno jego pisarstwa: materiały wybuchowe to były »słodycze«, a detonatory – »zabawki«. Jak zawsze w przypadku Clarke’a, wesoły ton był jedynie przykrywką. Rady, których udzielał, wynikały z wnikliwego podejścia do tematu sabotażu. »Praca jest dobrze wykonana – pisał – jeśli wygląda na wypadek, akt Boga lub nie ma żadnego wyjaśnienia«. Nie zostawiając śladów, sabotażysta mógł uciec z miejsca wydarzeń niezauważony, co zmniejszało również szanse odwetu” – napisał Giles Milton w książce o operacjach tajnych służb podczas drugiej wojny światowej, pt. „Ministerstwo Niedżentelmeńskich Działań Wojennych”.

Pamiętajmy, że trwa trzecia wojna światowa. Tylko nie wszyscy ją dostrzegają bo prowadzona jest także za pomocą niezwykle zaawansowanej techniki militarnej a nie wyłącznie czołgami czy też artylerią ciągniętą przez konie.

21 maja 2026 roku. Na Węgrzech wybory kilka tygodni wcześniej wygrała opcja europejska – Tisza – której głównym konkurentem była opcja amerykańsko-żydowska – Fidesz.

Porażka Fideszu od razu skutkowała tym, że nowy przywódca Peter Magyar, skądinąd wywodzący się z partii Orbana, niemal natychmiast zagroził aresztowaniem żydowskiego ludobójcy Netanjahu. Jednak nie to było najistotniejsze.

Wspomnianego już 21 maja 2026 roku przebywający w Polsce Magyar zakomunikował w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że Unia Europejska po zakończeniu wojny na Ukrainie powróci do rosyjskiego gazu ziemnego.

Co więcej, stwierdził, że geografia Węgier oraz ekonomia sprawiają, że kierunek rosyjski importu nośników energii jest naturalnym kierunkiem dla jego kraju. Ale także dla Polski. Stwierdził, że liczy na to iż wojna na Ukrainie skończy się jak najszybciej a więc że jak najszybciej Europa wróci do rosyjskiego gazu. „Wiem o tym, ale sądzę, że ta polityka Unii bardzo się zmieni po zakończeniu wojny. Miejmy nadzieję, że stanie się to bardzo szybko. Musimy być konkurencyjni, Węgry, Polska. A do tego konieczne są niższe ceny energii. W tym względzie jestem bardzo pragmatyczny” – zakomunikował Magyar. „Sądzę, że kiedy wojna się zakończy, cała Unia Europejska powróci do zakupu rosyjskiego gazu, bo jest on tańszy. To nakazuje konkurencyjność, geografia” – dodał.

Artykuł z tymi słowami ukazał się w serwisie „Rzeczpospolitej” o 12:00 21 maja 2026 roku. A więc wczoraj. Dzisiaj 22 maja 2026 roku rano, o 8:47, miała miejsce kolejna eksplozja na Węgrzech, w tamtejszym naftowym kompleksie przemysłowym. Oczywiście kompleksie, który podłączony jest do rosyjskiego ropociągu „Przyjaźń II” i który przetwarza rosyjską ropę naftową.

Tym razem mowa jest już nie o jednym rannym, lecz nawet wielu zabitych oraz wielu rannych. Oficjalnie podaje się jednego zabitego oraz 7 rannych. Tak podają media polskie. Jednak media węgierskie mówią, że zabitych może być znacznie więcej.

„Jedna osoba zginęła w wyniku wybuchu w zakładzie Mol w Tiszaújváros. Zgodnie z informacją premiera Pétera Magyara, minister ds. energetyki István Kapitány oraz prezes i dyrektor generalny Mol Zsolt Hernádi są w drodze na miejsce zdarzenia. Na miejsce zdarzenia wezwano trzy helikoptery ratunkowe. Według szefa rządu na uszkodzonym rurociągu obecnie widoczny jest płomień przypominający pochodnię. Zgodnie z doniesieniami lokalnej prasy w wyniku tego zdarzenia może być kilka ofiar śmiertelnych” – podał serwis index.hu.

Możemy oczywiście naiwnie wierzyć, że to kolejny cudowny zbieg okoliczności. Premier Węgier deklaruje chęć kontynuowania współpracy z Rosją i kupowania taniego rosyjskiego gazu zamiast najdroższego na świecie – amerykańskiego – który preferuje Polska. Po czym następuje zupełnie przypadkowa eksplozja w zakładzie petrochemicznym przetwarzającym rosyjski surowiec. Bądźmy jednak realistami. Na Węgrzech dzisiaj doszło do zamachu terrorystycznego, który był sygnałem aby Węgry nie kupowały rosyjskiego gazu. Tylko gaz … no właśnie, jaki? Jak państwo myślicie?

Sprawcy byli tak perfidni, że do wybuchu doszło w kombinacie chemicznym Tisza a Tisza to przecież nazwa partii, która obecnie rządzi na Węgrzech i do której należy Magyar.

Był to także najprawdopodobniej sygnał dla innych państw. Pamiętajmy, że po wybuchach październikowych Indie zadeklarowały wycofywanie się z kupna rosyjskich surowców.

Po eksplozji w węgierskiej rafinerii 20 października 2025 roku ówczesny rząd węgierski także bardzo szybko zmienił swoje podejście do kupowania rosyjskich surowców. Już 25 października media polskie obiegła wiadomość, że nowa strategia energetyczna Węgier pozycjonuje Federację Rosyjską jako zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego a zależność od rosyjskich surowców jako ryzyko, które należy zniwelować. „Zmniejszenie zależności od rosyjskiego partnera leży nie tylko w interesie Węgier, ale także całego regionu” – podano.

Polska podjęła decyzję, że będzie kupować najdroższy gaz ziemny na świecie – gaz amerykański. Co więcej, będzie hubem do rozprowadzania tego gazu po całej Europie Środkowej i Wschodniej. Uznano więc, że Polacy mają być biedniejsi a polscy przedsiębiorcy mają płacić horrendalne sumy za energię. A więc że Polska ma się rozwijać wolniej aby tylko zadowolić i nakarmić żandarma zza oceanu.

Jak długo jeszcze jednak Europejczycy będą ulegać szantażowi, terrorowi i zastraszeniom i będą realizować cudze interesy zamiast własnych?

Węgry są idealnym przykładem kraju gdzie istnieje ponadpartyjna zgoda co do tego, że interes narodowy Węgier w pewnych istotnych kwestiach ma być na pierwszym miejscu, bez względu na kierunek geopolityczny który preferuje aktualny rząd, aczkolwiek rządowi Orbana jak wiele na to wskazuje kolana ugięły się pod zastraszeniem październikowym. Czy Magyar okaże się odporniejszy?

Bez względu na kłamstwa, które o tym polityku w Polsce słyszymy nowy premier Węgrów, naszych chyba jedynych przyjaciół w Europie (a jeżeli nie jedynych to i tak nielicznych), twardo od początku 2026 roku, jeszcze zanim objął swój urząd, artykułuje interes narodowy swojego kraju. To nie tylko niskie ceny energii, których chce, preferując rosyjskie surowce (oczywiście tuż po zakończeniu wojny na wschodzie) zamiast surowców, które będą pochodzić z eksportu do polskich terminali. Lecz także powstrzymanie legalnej imigracji, którą rząd Orbana rozkręcił, wyrzucają tysiące Węgrów z kraju (przejęcie najmniej płatnych zawodów przez imigrantów i zaniżanie realnych płac) oraz kwestia ukraińska i kwestia węgierskiej mniejszości w tym kraju, której prawa reżim neobanderowski łamie.

„Każdy kraj, w tym Ukraina, ma prawo i obowiązek bronić swojej integralności terytorialnej i niezawisłości. Jednak nasza sytuacja na Węgrzech jest szczególna. Mamy mniejszość węgierską żyjącą w Ukrainie, która nie ma podstawowych praw. W Europie Środkowej w 2026 r.! […] Nasz rząd jest jednak gotowy do otwarcia nowego rozdziału w relacjach z Ukrainą. Ale wcześniej nasza mniejszość musi uzyskać te podstawowe prawa” – powiedział w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Magyar.

Zresztą, pomijając słowa Magyara, które ten wypowiedział w rozmowie z polskimi dziennikarzami, już samo to, że po objęciu przez niego władzy globalni terroryści podnoszą rękę na Węgry (nazywajmy tą eksplozję po prostu zamachem, nie bawmy się w miękkie słówka o hipotetycznym zamachu czy też możliwym zamachu) najlepiej świadczy o tym, że pan Magyar realizuje węgierski interes narodowy i narusza tym samym interesy potężniejszych od Węgier. Za samo to już należy mu się szacunek.

Autorstwo: Terminator 2019
Zdjęcie: Calistemon (CC BY-SA 4.0)
Źródło: WolneMedia.net

Źródłografia

1. Milton G., „Ministerstwo Niedżentelmeńskich Działań Wojennych”, Warszawa 2018.

2. borsod24.hu/orosz-nyersanyagbol-finomitott-gazolajat-ad-el-a-mol-ukrajnanak

3. index.hu/mol-tiszaujvaros-uzem-robbanas-baleset-magyar-peter-miniszterelnok-kapitany-istvan-miniszter

4. mezha.net/eng/explosion_tears_through_mol/

5. tass.com/emergencies

6. wiadomosci.wp.pl/wybuch-w-zakladzie-mol-a-na-wegrzech-jedna-osoba-nie-zyje

7. businessinsider.com.pl//stany-zjednoczone-poparly-plan-polski-koniec-z-historyczna-zaleznoscia

8. pap.pl/ekspert-wegry-i-slowacja-poradza-sobie-bez-rosyjskiego-gazu

9. energia.rp.pl/gaz/jest-decyzja-w-sprawie-gazu-z-rosji-unia-mowi-mu-zegnaj-na-zawsze

10. energetyka24.com/gaz/szijjarto-bez-rosyjskiego-gazu-wegry-utraca-bezpieczenstwo-dostaw-energii

11. https://businessinsider.com.pl/gospodarka/wegry-reaguja-na-decyzje-ue-w-sprawie-gazu-to-zniszczy-bezpieczenstwo/1n7b6fj

12. wydarzenia.interia/news-zwrot-na-wegrzech-rosja-stala-sie-zagrozeniem

13. biznesalert.pl/pozar-europejskich-rafinerii-wspolpracujacych-z-rosja-straci-serbia

14. wolnemedia.net/paryska-szkola-hyperion-oni-nie-chca-abys-o-niej-uslyszal

15. rp.pl/polityka/peter-magyar-100-tys-wegrow-zyjacych-na-zakarpaciu-bez-podstawowych-praw-czlowieka

16. money.pl/gospodarka/cala-europa-wroci-do-rosyjskiego-gazu-kontrowersyjne-slowa-petera-magyara

17. english.news.cn

18. polsatnews.pl/potezny-wybuch-w-wegierskim-zakladzie-mol-jedna-osoba-nie-zyje/

19. wiadomosci.wp.pl/wybuch-w-zakladzie-mol-a-na-wegrzech-jedna-osoba-nie-zyje

20. en.wikipedia.org/wiki/Liquefied_natural_gas

21. iea.org/reports/energy-policies-of-iea-countries-hungary-2003

Spójrzmy prawdzie w oczy! [Gospodraka w neo-PRL-u]

Spójrzcie prawdzie w oczy!

Bogdan Morkisz

Polacy! Rodacy! Spójrzcie prawdzie w oczy!

​To, co przez dekady wmawiano nam jako „cud gospodarczy”, było w rzeczywistości największym rozbiorem ekonomicznym w historii naszego narodu! Pod płaszczykiem „transformacji” i „modernizacji” dokonano systematycznej, bezwzględnej likwidacji Państwa Polskiego. Majątek wypracowany krwią, potem i wyrzeczeniami kilku pokoleń naszych ojców i dziadków został rozszarpany, rozkradziony i oddany w obce ręce za bezcen!

​Architekci naszej nędzy i ich bezkarność. Sprawcy tego sabotażu uchodzą dziś za ludzi sukcesu. Bławaty salonów, bywalcy mediów głównego nurtu, samozwańcze „autorytety”! Mają milionowe i miliardowe majątki, konta w zagranicznych bankach i zabezpieczony byt dla swoich potomków po wieczne czasy. [aaale… inflacja lub głupota im zeżre.. md]

​Podczas gdy oni pławią się w luksusach, bezczelnie kpią z tradycji, gardzą zwykłym człowiekiem i powołując się na wieczny „kryzys”, bezwstydnie wzywają nas do zaciskania pasa! Cieszą się pełną wolnością w tym karykaturze „demokratycznego” kraju, chronieni przez system, w którym sądy i prokuratury okazują się „niezawisłe” wyłącznie od sprawiedliwości!

​Kronika Narodowej Grabieży. Liczby nie kłamią – one krzyczą! Od 1990 roku bezwzględna machina urzędnicza objęła tzw. przekształceniami własnościowymi niemal 6 tysięcy państwowych przedsiębiorstw! Ponad połowa potęgi gospodarczej kraju poszła pod młotek.

​Grzech założycielski: Uwłaszczenie nomenklatury (1988–1989). Zanim naród zdążył odetchnąć wolnością, komunistyczni dyrektorzy, aparatczycy i agenci służb specjalnych założyli 12 tysięcy spółek. Wysysali soki z państwowych firm, budując pierwsze, zbrukane fortuny na plecach robotników.

​Doktryna Balcerowicza, czyli wyprzedaż na klęczkach. Polski wicepremier stał się gorliwym wykonawcą poleceń obcych doradców, spekulantów i międzynarodowych bankierów. Każdego, kto odważył się bronić polskich fabryk, wyzywano od demagogów i szkodników! Era „Aferałów”. Rządy liberałów jawnie ogłosiły światu, że „pierwszy milion trzeba ukraść”. Obiecywali „milion nowych miejsc pracy”, a przynieśli milion nowych afer!

​Hańba Wyprzedaży: Oddani za półdarmo! Czy można milczeć, widząc jak potężne zakłady oddawano za ułamek ich realnej wartości? To nie była prywatyzacja, to był akt kapitulacji gospodarczej! ​Zakłady Papiernicze w Kostrzynie: Sprzedane za nędzne 80 złotych, podczas gdy zagraniczna firma doradcza za samą „wycenę” skasowała 80 tysięcy dolarów! Celuloza w Kwidzynie: Nowoczesny gigant produkujący większość papieru w kraju oddany za 120 mln dolarów. Wybudowanie takiego zakładu od zera kosztowałoby ponad pół miliarda! Elektrownia Połaniec: Oddana Belgom za 250 mln dolarów – blisko siedmiokrotnie poniżej cen rynkowych! Polskie Huty Stali: Przejęte przez hinduski koncern za śmieszne 6 mln złotych, po czym państwo polskie dopłaciło nowemu właścicielowi miliardy w pomocy publicznej! ​Kupowano nasze cementownie i zakłady elektrotechniczne nie po to, by je rozwijać, ale by je zwyczajnie zniszczyć, zamknąć i zlikwidować konkurencję dla zachodnich rynków! Pozbawieni Suwerenności: Oddaliśmy Banki i Stocznie.

​Dziś jesteśmy pariasami we własnym domu. Oddaliśmy ponad 80 procent sektora bankowego w obce ręce! Kraje takie jak Niemcy czy Francja strzegą swoich banków, nie dopuszczając obcych do więcej niż 10% rynku. My oddaliśmy Pekao SA, BZ WBK i akcje PZU za bezcen, pozbawiając się kontroli nad własnym pieniądzem! ​Mało tego – dopuszczono do celowego zarżnięcia polskiego przemysłu stoczniowego. Gdy Niemcy potajemnie dotowali swoje stocznie setkami milionów euro, rząd Donalda Tuska potulnie schylił głowę przed Brukselą. Dlaczego? Bo stocznie, a zwłaszcza ta w Gdańsku, były symbolem „Solidarności” i oporu. Likwidując wielkie zakłady pracy, władza likwidowała ogniska buntu wolnego narodu!

​Dość Kłamstw!

​Wielki „Program Powszechnej Prywatyzacji” okazał się najdroższą porażką i ordynarnym oszustwem III RP. Miliony Polaków dostały ochłapy w postaci świadectw wartych 100 złotych, podczas gdy fundusze NFI bankrutowały, a garstka powiązanych z władzą biznesmenów i lobbystów liczyła zyski. Spełniły się najgorsze prorocze słowa noblisty Miltona Friedmana: „Cudzoziemcy nie będą inwestować w Polsce po to, by pomóc Polsce, ale po to, by pomóc sobie”.

​To jest nasz protest! ​Historia wyprzedaży polskiego majątku narodowego poraża skalą celowego niszczenia dobra wspólnego.

​Nasze fabryki zaorano! Miliony pracowników wyrzucono na bruk i skazano na strukturalne bezrobocie oraz emigrację!

​Winnych tej zdrady ekonomicznej nigdy nie pociągnięto do odpowiedzialności! Nie zapomnimy tego krzywdzącego szabru! Ten manifest to krzyk pamięci o zagrabionej ojczyźnie i wezwanie do obudzenia narodowej dumy. Ziemia i przemysł należą do narodu – nigdy więcej wyprzedaży Polski!

Bogdan Morkisz

Tusk negocjował tajne porozumienie z Niemcami. Chodzi o kwestie obronności

Tusk negocjował tajne

porozumienie z Niemcami.

Chodzi o kwestie obronności

15 maja 2026 pch24.pl/pilne-tusk-negocjowal-tajne-porozumienie-z-niemcami-kwestie-obronnosci

tusk1.jpg
fot: Andreas Gora / ddp images / Forum

Strona polska prowadziła przez wiele miesięcy tajne negocjacje ze stroną niemiecką w sprawie umowy o bezpieczeństwie – informuje „Rzeczpospolita”. Temat ujawnił niechcący ambasador RFN w Polsce, Miguel Berger podczas konferencji Impact’26 w Poznaniu. 

Nic o tym nie wiedziałam. To musiało być negocjowane w bardzo wąskim gronie – ocenia cytowana przez portal Katarzyna Pisarska przewodnicząca Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego.

Jak podaje „Rz” powołując się na swoje źródła, umowa negocjowana była od wielu miesięcy. Jednak jej istnienie ujawnił dopiero w czwartek ambasador Niemiec w Warszawie Miguel Berger. Stało się to w trakcie konferencji Impact 26 w Poznaniu. Zdaniem jednego z rozmówców portalu, wiadomość „wymsknęła się” niemieckiemu dyplomacie.

Berger później potwierdził doniesienia oraz przekazał, że porozumienie ma zostać zawarte 17 czerwca w trakcie obchodów w Berlinie 35. rocznicy zawarcia polsko-niemieckiego traktatu o sąsiedztwie. Tę informację powtórzył później także wiceszef MON Paweł Zalewski.

Niemcy zapowiadają stworzenie do 2035 r. najpotężniejszej armii na kontynencie liczącej 280 tys. żołnierzy. Kanclerz Friedrich Merz uruchomił plan, według którego do końca dekady na ten cel ma pójść kwota 780 mld euro. Niemcy chcą wydawać 3,5 proc. PKB na obronę. Obecność niemieckich wojsk w Polsce pozostaje jednak śladowa. Inaczej jest np. na Litwie, gdzie stacjonować ma stała brygada Bundeswehry w sile 5 tys. żołnierzy.

Rząd Merza przywrócił powszechny pobór, choć obecnie armia stawia na dobrowolność. Wprawdzie wezwani do służby będą wszyscy, ale kto nie chce, nie musi jej pełnić. Władze zadbały też o poprawę położenia rekrutów, którzy mają otrzymywać wynagrodzenie do 2300 euro netto. Okazuje się jednak, że Niemcy mierzą się z potężnymi brakami kadrowymi. Mimo licznych zachęt, brakuje chętnych do służby w armii. Szef niemieckiego MON Boris Pistorius już wprowadził ograniczenie dla mężczyzn w wieku poborowym, nakładające obowiązek informowania Bundeswehry w przypadku planów wyjazdu z kraju na dłużej niż trzy miesiące. 

Źródło: rp.pl / własne PCh24.pl
PR

43211.jpg

Bundeswehra będzie większa. Przełomowa decyzja Berlina

Niemcy powiększą swoją armię – po raz pierwszy od 25 lat. W ciągu ostatniego ćwierćwiecza Bundeswehra była coraz mniej liczna. Jednak w odpowiedzi na zagrożenie ze strony Rosji i kryzys uchodźczy niemiecki rząd zamierza poprawić swój potencjał obronny. Jak podały we wtorek niemiecka media, minister obrony narodowej Ursula von der Leyen zapowiedziała, że w ciągu siedmiu lat Bundeswe…Czytaj dalej

Niedziela. Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte i pokutne Marsze Różańcowe za Ojczyznę

17.04.2026 Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte i pokutne Marsze Różańcowe za Ojczyznę

15/05/2026 antyk2013

Na Różańcu świętym będziemy się modlić wraz z Maryja Królową Polski o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii oraz o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu.

BIAŁYSTOK – O godz. 13.30 wyruszymy sprzed Katedry (ul. Kościelna 2), przejdziemy Rynkiem Kościuszki, ul. Lipową do Bazyliki Mniejszej p. w. św. Rocha.

Serdecznie zapraszam, Tadeusz Rosiński

===================================================================

POZNAŃ – początek o godz. 12.30 Msza Święta za Ojczyznę w Sanktuarium Bożego Ciała przy ul. Krakowskiej. Po Mszy Świętej Pokutny Marsz Różańcowy poprowadzi Ojciec Jerzy Garda. Zakończenie u Ojców Franciszkanów w Sanktuarium Matki Boskiej w Cudy Wielmożnej na Wzgórzu Przemysła.

=================================================

ZAMOŚĆ –  o godz. 15.00 Koronka do Miłosierdzia Bożego, po modlitwie wyruszy spod kościoła św. Katarzyny Pokutny Marsz Różańcowy.

Msza Święta za Ojczyznę w Kościele Rektoralnym Świętej Katarzyny, ul. Kolegiacka 3 o godz. 17.00

Kościół św. Katarzyny, pl. Jaroszewicza Jana, Zamość - zdjęcia

Przebierańcy pokazują pazury

Przebierańcy pokazują pazury

Stanisław Michalkiewicz 14 maja 2026 michalkiewicz

Dziś moja moc się przesili. Dziś poznam, czym najwyższy, czylim tylko dumny” – powiada Konrad w III części „Dziadów” Adama Mickiewicza. Właśnie nadszedł taki moment dla naszego nieszczęśliwego kraju. Poznamy, czy jest on suwerenny, czy też jest popychadłem grona przebierańców ze Strasburga, które przybrało pretensjonalną nazwę „Europejskiego Trybunału Praw Człowieka”. Chodzi oczywiście o wyrok tego Trybunału, nakazujący wszystkim polskim władzom, by nie utrudniały obywatelom, których Sejm mianował kandydatami na sędziów Trybunału Konstytucyjnego, dostępu do „orzekania”, a także – o czym wyrok taktownie już nie wspomina – do wynagrodzeń, których w przeciwnym razie by ci obywatele nie otrzymali. Dlaczego Sejm wybrał akurat tych obywateli, a nie innych – tajemnica to wielka. Można oczywiście dowodzić, że wybrał ich dlatego, że sobie w nich szczególnie upodobał – ale takie wyjaśnienie niewiele wyjaśnia, prowokując do postawienia kolejnego pytania, dlaczego właściwie Sejm, a konkretnie – Wielce Czcigodni posłowie należący do koalicji 13 grudnia – upodobali sobie akurat w tych obywatelach, a nie w jakichś innych, których kandydatury też były zgłaszane. Ja oczywiście tych przyczyn nie znam, bo jak wspomniałem – tajemnica to wielka, a podejrzewam – że nie tylko wielka, ale i państwowa.

Do takich podejrzeń skłoniła mnie reakcja nie tylko pana generała Marka Dukaczewskiego, ale i pana marszałka Czarzastego, a nawet – Naczelnika Państwa Jarosława Kaczyńskiego na pomysł pana prezydenta Karola Nawrockiego, by opublikować „Aneks” do „Raportu o rozwiązaniu Wojskowych Służb Informacyjnych”. Pan generał Dukaczewski uznał pomysł pana prezydenta za „antypaństwowy”, pan marszałek Czarzasty wyraził przypuszczenie, że pomysł ujawnienia treści „Aneksu” musiał panu prezydentowi przyjść do głowy podczas kąpieli, a Naczelnik Państwa Jarosław Kaczyński dał do zrozumienia, że w tym całym „Aneksie” jest tylko jakaś „publicystyka”, a żadnych godnych uwagi rewelacji nie ma.

Okazuje się, że wbrew pozorom istnieją u nas obszary, w których panuje całkowita jedność poglądów ponad podziałami i że jednym z tych obszarów jest zakres władztwa starych kiejkutów. Stare kiejkuty, czyli wywiad wojskowy, był najtwardszym jądrem systemu komunistycznego, a wiele wskazuje na to, iż pozostał tym najtwardszym jądrem systemu również za drugiej komuny. Stare kiejkuty bowiem nie tylko przeszły transformację ustrojową w szyku zwartym, ale jako WSI, kontrolowały prawidłowy jej przebieg, rozwiązując sobie przy okazji problemy socjalne poprzez rozkradanie majątku państwowego w ramach uwłaszczenia nomenklatury i odstępowaniu go po zaniżonej cenie przedstawicielom Naszych Nowych Sojuszników – a gwoli zabezpieczenia całego procederu i zachowania wpływu na funkcjonowanie państwa – werbowały agenturę, między innymi wśród niezawisłych sędziów.

Na przykład kiedy tylko w 1990 roku rozwiązana została PZPR, będąca transmisją bezpieki do niezawisłych sędziów, ci natychmiast utworzyli Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia”, które funkcjonuje do dziś i wysuwa kandydatury niezawisłych sędziów nie tylko do Krajowej Rady Sądownictwa, ale i do Trybunału Konstytucyjnego. Innym takim stowarzyszeniem sędziowskim jest „Themis”, które nawet w nazwie nawiązuje do operacji „Temida”, jaką prowadziła Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a której celem był werbunek agentury w środowisku niezawisłych sędziów. Sprawa ta – jak wielokrotnie wspominałem – wyszła przypadkowo na jaw podczas procesu sędziego Andrzeja Hurasa przez Sądem Okręgowym w Warszawie. Prowadzący tę sprawę pan sędzia Lipiński zażądał od ABW wyjaśnień – ale oczywiście głuche milczenie było mu odpowiedzią, bo ABW schroniła się za murami „tajności”.

Rzuca to pewne światło na tajemnicę, dlaczego koalicja 13 grudnia upodobała sobie akurat w tych kandydatach, a nie w innych, podobnie jak w ogóle – na funkcjonowanie naszego państwa, a nawet – życia publicznego, podszytego niewidzialnymi nićmi agentury. Dzięki temu lepiej rozumiemy zaangażowanie, jakie w tej sprawie wykazał vaginet obywatela Tuska Donalda, wzorem Archimedesa, który gotów były nawet podnieść Ziemię, byleby wcześniej znalazł punkt oparcia dla swojej dźwigni, znajdując punkt oparcia właśnie w Europejskim Trybunale Praw Człowieka, do którego się zwrócił w ramach „Planu B”, obywatela Żurka Waldemara.

Toteż nic dziwnego, że obywatel Tusk Donald, którego Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje przysłała do naszego nieszczęśliwego kraju, by przepoczwarzył go w Generalną Gubernię w ramach IV Rzeszy, nie krył satysfakcji ze wspomnianego wyroku, retorycznie pytając zarówno pana prezydenta Karola Nawrockiego, który nie zaprosił czterech wybranych przez Sejm kandydatów do TK gwoli odebrania od nich ślubowania, jak i pana prezesa TK Bogdana Święczkowskiego, który nie przydzielił tej czwórce obywateli gabinetów i spraw do „orzekania”, oraz pensji – czy „dotarło”?

Ciekawe, co w tej sytuacji uczyni pan prezydent Karol Nawrocki? Czy z podkulonym ogonem wyśle panu prezesowi TK iskrówkę (wiecie, rozumiecie, prezesie; przydzielcie im te cholerne gabinety i sprawy oraz wypłaćcie forsę, bo inaczej i z wami i ze mną będzie brzydka sprawa), czy też – stojąc na nieubłaganym gruncie suwerenności politycznej naszego bantustanu, oleje wspomniany wyrok, jak i strasburskich przebierańców ciepłym moczem? Pamiętamy wszak, jak to Trybunał Konstytucyjny kilkakrotnie buńczucznie stwierdzał, że w dziedzinie praworządności nasz bantustan zachowuje całkowitą suwerenność i ani unijnym, ani europejskim przebierańcom żadne kompetencje stanowiące w tej dziedzinie nie przysługują. Z drugiej jednak strony tamtejsi przebierańcy też muszą się pilnować, by nie stracić prestiżu, więc pewnie obmyślają, albo nawet zawczasu obmyślili jakieś formy nacisku na władze naszego bantustanu, by akomodowały się do ich woli. Akurat obywatel Tusk Donald zamierza podpisać pożyczkę SAFE, która obarczona jest mechanizmem warunkującym, więc Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje miałaby okazję do wstrzymania przekazywania Polsce kolejnych transz pożyczki, która naturalnie trzeby by oddać, nawet gdyby pod pretekstem łamania przez nasz bantustan ludowej praworządności nie dostalibyśmy ani centa. Okazuje się, że ułożywszy odpowiednio traktaty, które – nawiasem mówiąc – obywatelu Tusku Donaldu i Księciu-Małżonku 13 grudnia 2007 roku pozwolono, (albo i nakazano?) w Lizbonie podpisać bez czytania, można praktycznie pozbawić „małe państwa” w Europie wszelkiego znaczenia, żeby nikt nie podskakiwał Niemcom, które jako jedyne potrafią prawidłowo zorganizować Europę – i to nawet bez Auszwicu, bez którego jeszcze nie mógł się obejść wybitny przywódca socjalistyczny Adolf Hitler.

Stanisław Michalkiewicz