Potrójnie zaszczepiona królowa Elżbieta… z koronawirusem

Królowa Elżbieta uzyskała pozytywny wynik testu na koronawirusa – poinformował Pałac Buckingham. Jak poinformowano, 95-letnia królowa doświadcza łagodnych objawów podobnych do przeziębienia.

https://nczas.com/2022/02/20/potrojnie-zaszczepiona-krolowa-elzbieta-z-koronawirusem/

—————–

Monarchini ma nadal wykonywać mniej obciążające ją obowiązki w Windsorze.

Obawy o to, że monarchini mogła być narażona na kontakt z koronawirusem, pojawiły się 10 dni temu, gdy pozytywny wynik testu uzyskał jej najstarszy syn, książę Karol i okazało się, że widziała się z nim dwa dni wcześniej.

Rodzina królewska ma prywatnych lekarzy, którzy na bieżąco będą monitorować i dbać o zdrowie monarchini. Brytyjskie media przypominają, że królowa Elżbieta jest potrójnie zaszczepiona przeciwko koronawirusowi. [—-bla…]

Wielka zmiana covidiańskiej narracji jest już realizowana. Można kłamać, ale nie da się kłamać cały czas i okłamywać wszystkich.

Obostrzenia z którymi zmagał się cały świat przez ostatnie 2 lata w ciągu ostatnich tygodni zostały prawie całkowicie zniesione. Czemu się tak stało?

—————————–

Co prawda u nas wszystko jeszcze opornie, jeszcze faszyzm Hoca, jeszcze bolszewizm Piechy, ale i tu coś świta. Można kłamać, ale nie da się kłamać cały czas i okłamywać wszystkich. Tym bardziej w dobie internetu.

Jeśli więc parę miesięcy temu teksty o maseczkach za 30 groszy ratujących życie innych robiły na kimś wrażenie, to obecnie coraz częściej nawet biedni ludzie w mundurkach beznamiętnie klepią swoje mandatowe formułki służąc już tylko złu i bezdennej głupocie, i w ten sposób zarabiając na kromkę „uczciwego” chleba.

Tylko bowiem ludzie zupełnie zaślepieni i niepotrafiący wyciągać żadnych wniosków nie widzą, że w krajach podwójnych masek FFP2 wirus robi co chce. Ale u nas – mandaty za „brak” symbolu strachu. Władzunia pokazuje, że może.

„Zaszczepieni przeciwko COVID-19 nie będą zarażali, bo nie będą zakażeni” powiedział 28 grudnia 2020 roku główny doradca premiera ds. Covid-19 prof. Andrzej Horban. Jak się okazało, były to kompletne brednie:

„Nie, z założenia osoby, które szczepimy nie zarażają, bo powinny być zdrowe. Ponieważ jednak nie sprawdzamy, czy człowiek jest z tym momencie nosicielem wirusa, czy nie (jest), to nie. Istotą szczepienia jest wytworzenie takiego poziomu odporności, żeby człowiek nie był zarażony. W związku z tym należy odpowiedzieć krótko i zwięźle: nie ? nie będą zarażali, bo nie będą zakażeni „ podkreślił.

Bardzo szybko okazało się, że to, co mówił „ekspert”, to stek bzdur. Jego słowa szybko zweryfikował czas. Teraz obowiązuje narracja, według której zaszczepieni co prawda roznoszą wirusa i również się zakażają, ale ponoć lżej przechodzą chorobę. Na przykład zdaniem prof. Włodzimierza Guta od początku ludziom obiecywano nierealne rzeczy. Szczepienia chronią bowiem ” według niego przed ciężkim przebiegiem choroby, a nie zakażeniem.

ZOBACZ: Francja: Agencja Bezpieczeństwa Zdrowia zaleca unikanie masek FFP2

Nie znaczy to, że sporo osób przyspawanych do telewizora nadal w to nie wierzy. Wierzy, nosi i cierpi, gdy ktoś nie nosi – „może zabić innych!”, a przynajmniej sprawić im ból i podważyć wiarę w covidianizm swoim widokiem. To nawet gorsze.

Nie inaczej jest u ludzi z tytułami naukowymi. Oto tygodnik lemingów cytuje panią profesor: „Nie mogę pogodzić się z tym, że nasi pacjenci ciężko chorzy nie mogą być prawidłowo leczeni, bo łóżka zajmują osoby, które się nie zaszczepiły i zachorowały na COVID-19. Brak restrykcji, takich jak wprowadzenie obowiązkowych szczepień, osłabia nasz system opieki zdrowotnej”.

Co grzecznego można powiedzieć o takiej kobiecie? Można jak o zmarłych: dobrze, bo wcale, więc milcząc przejdźmy tylko do suchych danych. Tylko może bardziej wiarygodnych niż produkcja sprawozdawcza naszych felczerów, robiona pod premie covidowe.

Oto „The Jerusalem Post” z 1 lutego 2022 donosi: „Spośród (1084) osób obecnie hospitalizowanych w ciężkim stanie, 520 jest zaszczepionych, 117 zaszczepionych częściowo, 427 nieszczepionych. Większość poważnych przypadków zgłaszana jest u osób w wieku 60 lat i starszych. 642 137 osób zostało zaszczepionych czterokrotnie na COVID-19; 4 442 029 trzy razy; 6 093 060 dwukrotnie; a 6 691 151 otrzymało co najmniej jedną szczepionkę”.

Wróćmy do dostosowanego do faktów, profesorskiego wywodu: „Nie mogę pogodzić się z tym, że nasi pacjenci ciężko chorzy nie mogą być prawidłowo leczeni, bo łóżka zajmują osoby, które się zaszczepiły i zachorowały na COVID-19. Jest ich ponad 60%! Brak restrykcji, takich jak wprowadzenie obowiązkowych szczepień, osłabia nasz system opieki zdrowotnej”.

To znaczy chciałam powiedzieć, że „skoro 60% zajmują zaszczepieni to… jest to wina nieszczepionych, gdyż ich sceptycyzm sprawił, że nawet potrójne i poczwórne szczepienie w ciągu 12 miesięcy nie chce działać!” To wasza wina i macie krew na rękach, jak mówił inny profesor cytowany wczoraj z kolei przez portal najpatriotyczniejszych prorządowych patriotów, utrzymywany hojnie przez państwowe reklamy.

O tym zajmowaniu łóżek przekonał się jeden znajomy. Trzykroć kłuty żył w błogostanie zabezpieczenia aż do dnia, w którym wzięli go do szpitala „z innych przyczyn”, zrobili test, test pokazał „wirusa” i wylądował na „covidowym”. Tam ponoć pies z kulawą nogą nie zagląda do pokojów przez dzień cały prócz express-obchodu, zwłoki leżą godzinami na salach, a on wypisuje SMSy po znajomych, by go ktoś ratował. Zdaje się, sam za czasów innej piżamy życzył zarażonym nieszczepom, by nikt ich nie przyjmował do leczenia, ponieważ sami sobie winni… No i teraz widzi jak to jest płacić całe życie składki i mając test pozytywny, bezobjawowy trafić w łapska polskiej służby „zdrowia”, że ze względów procesowych tak nazwę tę rzeźnię.

A jak komuś mało szaleństwa, to jeden znany dziennikarz „katolickiego” tygodnika, zarzekający się na piśmie, że nie bierze covidowych łapówek on, ani jego redakcja, z uporem „dowodzi”, że wstrzyknięcie wszystkim eliksiru zakończy śmiertelne żniwo, gdyż teraz w Singapurze niemal nikt nie umiera z przyczyn covidowych.

I znów, co tu delikatnego można napisać, by tego sponiewieranego człowieka nie dobić? Może jedynie, że zalecałbym mu zimne okłady na rozpalone czoło, zwłaszcza, że w Singapurze jest lato i plus 30 stopni Celsjusza.

Poza więc sprawą organizacji opieki zdrowotnej i sposobami postępowania z pacjentem na oddziale u nas i w Singapurze, nieśmiało przypomnę komunikat Ministerstwa Zdrowia z czasów takiej samej pogody u nas. „Mamy 74 nowe i potwierdzone przypadki koronawirusa” – poinformowało 26.07.2021 r Ministerstwo Zdrowia. Jak dodał resort, nikt nie zmarł z powodu COVID-19 Tydzień temu odnotowaliśmy 67 nowych przypadków i jeden zgon.

Czy jednak nasi profesorowie, dziennikarze i 90 procent polityków chcą czy nie, odwilż covidowa nadchodzi z racji medycznego fiaska tej hucpy i powinni szybko coś sensownego wymyślić, by usprawiedliwić 200 000 ofiar swoich działań, choroby, samobójstwa, bankructwa itp.

O Niedzielskim: – Po pierwsze natychmiast znieść wszelkie obostrzenia i całkowicie przywrócić normalność, po drugie dymisja, po trzecie sąd.

Kulesza o Niedzielskim: – Po pierwsze natychmiast znieść wszelkie obostrzenia i całkowicie przywrócić normalność, po drugie dymisja, po trzecie sąd. „Skazywanie ludzi na cierpienie lub śmierć, podżeganie do przestępstwa…”

https://nczas.com/2022/02/19/kulesza-ostro-o-niedzielskim-skazywanie-ludzi-na-cierpienie-lub-smierc-podzeganie-do-przestepstwa/

————————–

Jakub Kulesza, szef koła Konfederacji, członek prezydium partii KORWiN i były prezes Stowarzyszenia KoLiber, umieścił na Twitterze ostry wpis dotyczący m.in. ministra zdrowia Adama Niedzielskiego.

– Współodpowiedzialność za miesiące bezprawnego lockdownu i dewastowania naszego życia społeczno-gospodarczego, odwoływanie zabiegów planowych i skazywanie ludzi na cierpienie lub śmierć, wprowadzanie i utrzymywanie absurdalnych restrykcji (na czele z zakazem jedzenia i picia w kinie), podżeganie przedsiębiorców do przestępstwa w postaci przymuszania ich do wprowadzania paszportów covidowych i segregacji sanitarnej. Totalny brak jakiejkolwiek wiarygodności w kwestiach związanych nie tylko z Covid-19, ale z całą ochroną zdrowia. Oto Adam Niedzielski – napisał na Twitterze korwinista.

Po pierwsze natychmiast znieść wszelkie obostrzenia i całkowicie przywrócić normalność, po drugie dymisja, po trzecie sąd – wymienia Kulesza.

– Nasze zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez niego oraz innych czołowych polityków rządu, jak Morawiecki, Dworczyk czy ex-minister Szumowski, są w prokuraturze i czekają. Prędzej czy później winni działań na szkodę polskiego społeczeństwa zostaną pociągnięci do odpowiedzialności – pisze dalej szef koła Konfederacji.

Pyrć…Pyrć…Pyrć…Silnik propagandy nie może się zatrzymać.„Normalne” szprycowanie to za mało, czyli o szprycy prewencyjnej, a także…

„Normalne” szprycowanie to za mało, czyli o szprycy prewencyjnej, a także podawanej w sprayu

Zamiast szprycy może spray do nosa? I jaką właściwie mają pełnić funkcję nowe preparaty, skoro stare spełniły ponoć swoją rolę? Będzie „szpryca prewencyjna”?
https://nczas.com/2022/02/17/normalne-szprycowanie-to-za-malo-czyli-o-szprycy-prewencyjnej-a-takze-podawanej-w-sprayu/

———————————

Czwartkowy „Dziennik Gazeta Prawna” wskazuje, że „zbliżający się koniec pandemii stawia przed światem naukowym pytanie: co dalej ze szczepionkami przeciw koronawirusom?”.

Covidianie, rzecz jasna, maja na ten temat swoje zdanie, które nie zawsze idzie w parze ze zdrowym rozsądkiem:

„Musimy sobie odpowiedzieć – czego właściwie od oczekujemy od szczepionek? Moim zdaniem potrzebujemy szczepionki, która będzie chroniła osoby z grup ryzyka głównie w sezonie jesienno-zimowym, bo nie oszukujmy się, SARS-CoV-2 dalej będzie zabijał” – mówi prof. Krzysztof Pyrć, wirusolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Jak napisano w DGP, „w praktyce oznaczałoby to preparat, który zapewniałby ochronę przed kilkoma wariantami wirusa (naukowcy mówią, że szczepionka byłaby +poliwalentna+) – podobnie, jak jest to dzisiaj ze szczepionkami przeciw grypie”. „Dla zapewnienia jak najsilniejszego efektu ochronnego preparat powinien uwzględniać warianty jak najbardziej odległe genetycznie, czyli w obecnej sytuacji np. +oryginalnego+ SARS-CoV-2, Deltę i Omikrona. W razie pojawienia się nowych kuzynów uwzględniałby również ich” – dodano.

Jak wskazuje jednak prof. Pyrć, dzięki współczesnej technologii nie musimy ograniczać się wyłącznie do wzorców wirusów zapewnianych przez naturę. „Teoretycznie moglibyśmy projektować szczepionki, które wyprzedzałyby istniejące warianty i uwzględniały pojawiające się pojedyncze mutacje. Taka szczepionka lepiej przygotowywałaby nasz układ odpornościowy na rozpoznawanie zmiennych elementów SARS-CoV-2” – wyjaśnił.

Jednym słowem w niektórych głowach już jawi się koncept, by szprycować zanim jeszcze (pytanie: czy w ogóle sie pojawi?) pojawi się powód szprycowania! Nadchodzi projekt „szpryca prewencyjna”?

Zaskoczonym wirusolog tłumaczy, że „to taki trochę +inteligentny projekt+, wychodzący poza reguły +starej szkoły+, zgodnie z którymi działamy tylko z tym, co podsunie nam natura”.

„Jeśli priorytetem w najbliższej przyszłości faktycznie okaże się ochrona osób z grup ryzyka, to rozwiązaniem może się okazać szczepionka wycelowana w dwóch przeciwników – koronawirusa i grypę. Nad takim preparatem pracuje producent jednego z obecnie stosowanych preparatów, czyli Moderna. Z zapowiedzi firmy wynika, że mógłby być gotowy w drugiej połowie przyszłego roku, czyli jeszcze przed sezonem jesienno-zimowym” – czytamy w „DGP”.

Gazeta przytacza też stanowisko innej grupy naukowców, którzy wychodzą z założenia, że skoro obecne szczepionki zapewniają nam ochronę przed ciężką postacią COVID-19 i zgonem, ale słabiej przeciwdziałają zakażeniu (co boleśnie obnażył Omikron), to wzmocnić powinniśmy ten drugi element.

„Tutaj pomysł jest prosty: zastąpić preparaty w zastrzyku preparatem w sprayu podawanym do nosa, czyli bezpośrednio do miejsca, w którym rozwija się wirus (np. Omikron zdaje się bardziej preferować górne drogi oddechowe). Prace nad produktem w sprayu trwają jednocześnie w kilku miejscach na świecie. Tego typu preparaty wykazały dużą skuteczność w badaniach na zwierzętach, stąd zainteresowanie ze strony naukowców i podmiotów komercyjnych. Jedną z firm, która ma nadzieję wprowadzić taki produkt na rynek, jest hinduska Bharat Biotech, ale badania kliniczne na różnym etapie prowadzone są także w Meksyku i Chinach” – podał „DGP”.

================

PolakWolny

Proponuję tym ,,naukowcom” oprócz zastrzyków nowe formy ,,szprycowania” : w pigułce, w aerozolu, w czopku, w inhalatorach, w żelach do higieny intymnej, w butlach tlenowych,w napojach, w jedzeniu, w słodyczach, w hostii, w kosmetykach, w instalacjach wodociągowych, a najlepiej w chmurach aby to dobrodziejstwo, bez którego nie można przeżyć, spływało na nas cały czas jak ta manna z nieba. Jeszcze jakieś pomysły?  [toć chemtrails już mamy.. md]

Siarkowska: Niech pan rzecznik nie straszy medyków prawną fikcją. Niedopuszczalna dyskryminacja, która nie ma prawnego ani naukowego uzasadnienia!

Czy chce Pan wywołać paraliż służby zdrowia? Niezaszczepieni medycy zapowiadają odejście z pracy!

Poseł Anna Maria Siarkowska jest znana z odmiennego od wodza Jarosława i Naczelnika Niedzielskiego zdania w sprawie obostrzeń i cud preparatów.

Pani Poseł w mocnych słowach skomentowała zapowiedź rzecznika resortu zdrowia ws. obowiązku szczepień medyków.

————————-

„Niech Pan Rzecznik Ministerstwa Zdrowia nie straszy personelu medycznego, bo rozporządzenie jest zwyczajnie bezprawne. Brak mu podstawy ustawowej. Pracownicy medyczni wygrają ten spór w sądzie. Ta kuriozalna decyzja MZ nie tylko godzi w prawa obywatelskie, ale też urąga powadze państwa” – napisała na Twitterze należąca do klubu PiS parlamentarzystka.

Wg partaczy prawa istnieje obowiązek szczepień dla pracowników medycznych i pracowników okołomedycznych oraz studentów medycyny

7 grudnia ubiegłego roku szef Ministerstwa Zdrowia Adam Niedzielski zapowiedział, że jego resort od 1 marca 2022 roku będzie chciał wprowadzić obowiązek szczepienia przeciwko COVID-19 dla medyków, nauczycieli i służb mundurowych. Jednak już 23 grudnia w Dzienniku Ustaw opublikowano rozporządzenie, zgodnie z którym tylko osoby wykonujące zawód medyczny, farmaceuci i studenci medycyny muszą zaszczepić się w pełni preparatem przeciw COVID-19.

– Do 1 marca każdy medyk musi się zaszczepić dwiema dawkami. W przeciwnym razie będzie kara finansowa. Takie osoby nie powinny być też dopuszczone do opieki nad pacjentami – oznajmił we wtorek na konferencji prasowej rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz.

To właśnie te słowa wywołały oburzenie Anny Marii Siarkowskiej.

W tym miejscu warto zanegować wypowiedziane słowa przez rzecznika Ministerstwa Pandemii, ponieważ pochodzący z rozporządzenia „obowiązek” to prawna fikcja.

Więcej o tym można dowiedzieć się z naszego artykułu pt.: Obowiązkowe szczepienie medyków i zawodów okołomedycznych. Jak się przed nim bronić!

Wypowiedź Andrusiewicza krytykuje też poseł Solidarnej Polski Maria Kurowska: ” – zapowiada rzecznik MZ. Panie Ministrze Niedzielski, jaka jest podstawa prawna? Czy chce Pan wywołać paraliż służby zdrowia? Niezaszczepieni medycy zapowiadają odejście z pracy!”.

I dodaje: „Rzecznik MZ powiedział też, że to niedopuszczalna dyskryminacja, która nie ma prawnego ani naukowego uzasadnienia!”.

Koniec pandemii w powiatach najmniej wyszczepionych? Szczepienia mają wpływ na pandemię, ale odwrotny niż zakładany przez propagandę. Mapka.

Co się dzieje w powiatach Małopolski?

Wczoraj na portalu Wirtualna Polska mogliśmy przeczytań artykuł o możliwości zniesienia obostrzeń w powiatach, gdzie jest najmniej zarażeń koronawirusem. Nie byłoby nic w tym nadzwyczajnego, gdyby nie mapka, która tam się ukazała:

https://jest.neon24.pl/post/166796,koniec-pandemii-w-powiatach-najslabiej-wyszczepionych

W artykule możemy przeczytać:
„To mógłby być pierwszy region bez obostrzeń. Ogromna zmiana w danych o epidemii
Zaledwie co szósty test wychodzi pozytywnie, a przez cały tydzień w liczącym 68 tys. mieszkańców powiecie uzbierało się jedynie 63 zakażonych. To dane z powiatu tatrzańskiego, który ma najlepsze statystyki epidemiczne w kraju i spełnia kryteria tzw. strefy zielonej, gdzie obowiązywały minimalne obostrzenia. Nawet słynny lekarz z zakopiańskiego szpitala, który w sylwestra ostrzegał przed Omikronem, jest optymistą w sprawie końca epidemii.”

Pamiętam, jak jeszcze niedawno, gdy miał się odbyć słynny „Sylwester Marzeń” organizowany przez TVP, inne telewizje grzmiały, że
będzie teraz wysyp zachorowań w Zakopanem. Przypomnę jeszcze, że powiat tatrzański jest słabo wyszczepiony, bo zaledwie 40% mieszkańców – źródło. Jeszcze gorzej jest w powiecie nowotarskim 38%, który też jest na zielono oznaczony – źródło .Powiat nowosądecki 42% – źródło
Jak widzimy szczepienia mają wpływ na pandemię,
ale odwrotny niż zakładany. Chyba nie jest tajemnicą, że obecnie chorują w większości zaszczepieni, a to ma wpływ na wygaszanie kolejnych fal.

https://wiadomosci.wp.pl/to-moglby-byc-pierwszy-region-bez-obostrzen-ogromna-zmiana-w-danych-o-epidemii-6737682618362656a

Zdjęcie

We Włoszech nadal zabija się ludzi respiratorami i propofolem…

Nieliczni, odważni, włoscy dziennikarze usiłują dowiedzieć się, dlaczego liczba osób zmarłych z powodu tzw. «Covida» jest w kraju – w dalszym ciągu – bardzo wysoka (od 300 do 400 zgonów dziennie).

—————————-

Jak wiadomo, jako zmarłego z powodu wirusa uznaje się każdego chorego mającego wynik pozytywny z wymazu (przed śmiercią, czy po niej), niezależnie od tego na co naprawdę ów człowiek umarł.

W tych dniach wychodzi jednakże na jaw, że we włoskich szpitalach, wobec chorych na «Covida», w dalszym ciągu stosuje się protokół sprzed półtora roku, przewidujący podpięcie do respiratora, czy zastosowanie tzw. kasku – bez żadnej przyczyny czy konieczności. Opowiadają o tym pacjenci, którzy odmawiają poddania się tymże zabójczym praktykom i którym w porę udaje się uciec ze szpitala w taki, czy inny sposób, jak również krewni chorych, których płuca – nie wytrzymując ciśnienia tlenu tłoczonego przez urządzenie – popękały, co stwierdzają autopsje.

By zarobić na terapiach intensywnych (szpital inkasuje prawie 10 000 euro dziennie za jednego chorego), lekarze forsują przenoszenie do tychże oddziałów chorych, którym w ogóle nie jest to potrzebne, a w przypadku sprzeciwu grożą im wezwaniem policji lub nasyłają na nich psychiatrę. Relacja VIDEO poniżej:

https://www.mediasetplay.mediaset.it/video/fuoridalcoro/virus-perche-cosi-tante-morti-in-ospedale_F311546601006C34

Na kolejnym video, syn chorego (NIE na Covid, 92 lata, który na własnych nogach wsiadł do karetki), opowiada o tym, że odmówiono mu wszelkiego kontaktu z ojcem przebywającym w szpitalu; także kontaktu przez telefon. Po 9 dniach z kilkunastogodzinnym opóźnieniem zawiadomiono go o śmierci ojca, bez udzielenia mu jakichkolwiek informacji na temat przyczyny zgonu. Opowiadający stwierdza, że sytuacje tego rodzaju są częste.

https://www.mediasetplay.mediaset.it/video/quartarepubblica/ancora-si-muore-da-soli-in-ospedale_F311546301006C01

Wydaje się również, iż zabijanie Włochów odbywało się (i wygląda na to, że nadal odbywa się) nie tylko respiratorami, ale także propofolem i sukcynylocholiną. Obydwie te substancje używane były tak w przypadkach ogromniej ilości całkowicie niepotrzebnych i ekstremalnie niebezpiecznych intubacji, jak i BEZ INTUBACJI – po to, by «odciążyć oddziały szpitalne» – jak w przypadkuzdenuncjowanego Carla Mosca – ordynatora jednego ze szpitali we włoskiej prowincji Brescia, oskarżonego o zabicie co najmniej dwóch osób.

Na video zamieszczonym poniżej, Carlo Montaperto, przewodniczącego lombardzkiego oddziału Krajowego Stowarzyszenia Ordynatorów Szpitalnych, wypowiadający się rok temu w programie RTL 102.5 na temat aresztowania Carla Mosca, stwierdził, że: «Podawanie tych leków było (we Włoszech) praktyką powszechną» (8 minuta)

[w oryg. MD]

Tysiące „zdrowych” 90 i 100-latków zmarło- więc wpisano „na COVID”? Zaskakująca odpowiedź MZ

Ministerstwo Zdrowia odpowiedziało DoRzeczy.pl ws. artykułu, w którym pisaliśmy o tysiącach zgonów na COVID-19 wśród „zdrowych” 90 i 100 latków.

Biuro Komunikacji Ministerstwa Zdrowia przekazało nam odpowiedź w związku z artykułem, który został zamieszczony na naszym portalu w ostatni wtorek, czyli 9 lutego.

Napisaliśmy w nim, że dane podawane na stronie Biura Analiz Systemowych i Wdrożeniowych ws. zgonów na COVID-19 wydają się być zdumiewające, ponieważ zarejestrowano w nich tysiące zmarłych „zdrowych” osób w niezwykle zaawansowanym wieku, niekiedy nawet mających ponad 100 lat.

MZ: Te dane wypełniają lekarze

W odpowiedzi na nasze zapytanie poinformowano nas, że MZ w żaden sposób „nie weryfikuje poprawności wprowadzania danych” agregowanych do resortu zdrowia z formularza ZLK-5, który wypełniają lekarze wypisujący kartę zgonu, zgodnie z ustawą „o przeciwdziałaniu i zwalczaniu chorób zakaźnych u ludzi”.

Przekazano nam również, że kwestia kodowania zgonów z powodu COVID-19 została opisana w wytycznych opracowanych przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego, Polski Związek Higieny i Państwowy Instytut Badawczy.

Podany dokument wskazuje m.in., że „Kod wyjściowej przyczyny zgonu zostanie nadany przez lekarza – kodera (16 lekarzy na terenie naszego kraju). W przypadku wątpliwości dotyczących przyczyn przedstawionych na karcie zgonu, lekarz – koder kontaktuje się w celu wyjaśnienia lub uściślenia opisu przyczyn zgonu podanego przez lekarza stwierdzającego zgon poprzez bezpośredni kontakt z tym lekarzem, a także poprzez możliwość wglądu do dokumentacji medycznej pacjenta”.

Dziesiątki „zdrowych” 100-latków – zmarło na COVID-19…

Nasz artykuł pokazuje, że żadnych wątpliwości – w stosunku do dziesiątek zgonów wśród zupełnie „zdrowych” i ponad stuletnich osób oraz tysięcy im podobnych zmarłych na COVID-19 mających więcej niż 90 lat – powyżej opisywani urzędnicy służby zdrowia najprawdopodobniej nie mieli. Tak jest, pomimo że wspomniane zgony stanowią 31 proc. wszystkich zgonów z i na koronawirusa w grupie 100+ (28 z 94) i 27,3 proc. w przedziale wiekowym 90-100 (2338 z 8571)

Podobne dane zarejestrowano również dla przedziałów 85-89 i 80-84 – odpowiednio w 27,8 proc. (3139 z 11 258) i 26,8 proc. (3079 z 11 491) przypadków zgon na COVID-19 wystąpił w podanych grupach u osób bez innych chorób współistniejących.

Łącznie ze wszystkich 21 996 osób, które zmarły wyłącznie na sam COVID-19 w okresie od 2 stycznia 2021 roku do 31 stycznia 2022 roku, 10,7 procent zaraportowano w przedziale 90-100+, a 38,5 proc. miało powyżej 80 lat. Kolejne 29 proc. osób zmarłych wyłącznie na COVID-19 było w wieku od 70 do 79 lat.

Żyrinowski hospitalizowany w stanie ciężkim. Twierdził, że przyjął osiem dawek szczepionki. „Lider LDPR ruszył w prywatną podróż”.

Kontrowersyjny „rosyjski” polityk ma zaawansowane zapalenie płuc spowodowane przez koronawirusa SARS CoV-2. Twierdził, że przyjął osiem dawek szczepionki. „lider LDPR ruszył w prywatną podróż”.

Karol Kaźmierczak https://kresy.pl/wydarzenia/regiony/rosja/wladimir-zyrinowski-hospitalizowany-w-stanie-ciezkim/

——————————

Żyrinowski miał zostać przyjęty w trybie nagłym do Centralnego Szpitala Klinicznego (CKB) z obustronnym zapaleniem płuc. Według „Komsomolskiej Prawdy” 50-70 proc. płuc polityka zostało objęta chorobą COVID-19. Według gazety lekarze określili stan Żyrinowskiego jako „ciężki”.

Rosyjskie Ministerstwo Zdrowia potwierdziło, że przewodniczący Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji trafił do CKB z powodu COVID-19. 75-letni polityk miał, według resortu, trafić do szpitala już 2 lutego. Jest zarażony wariantem Omikron. Służba prasowa Ministerstwa określiła stan Żyrinowskiego jako stabilny.

O poważnej chorobie Żyrinowskiego świadczyło to, że w piątek odwołał on swój cotygodniowy wywiad dla rozgłośni radiowej „Komsomolskiej Prawdy” czego, jak twierdzi portal tej gazety, „nie robił nigdy”.

Gazeta twierdzi, że informacja o stanie zdrowotnym polityka okazała się szokiem dla jego politycznych współpracowników, nie poinformowanych o przyczynie nie podjęcia przez niego zwyczajowych obowiązków. Przekazano im, że lider LDPR ruszył w prywatną podróż.

Jednak jak podkreśla „Komsomolska Prawda” Żyrinowski obawiał się zarażenia koronawirusem i po wybuchu pandemii ograniczył swoje podróże. W Dumie Państwowej nosił maskę i rękawiczki. Twierdził też, że przyjął aż osiem dawek szczepionki przeciwko COVID-19.

Urodzony w Ałmaty – niegdysiejszej stolicy Kazachskiej SRR Żyrinowski jest obecny w rosyjskiej polityce od ponad trzech dekad. Absolwent filologii tureckiej, który jako młody człowiek został w 1969 r. na krótko aresztowany w Turcji gdzie pracował jak tłumacz dla radzieckiej firmy konstrukcyjnej, w politykę zaangażował się w czasach rozkładu ZSRR. {Narodowość prawnicza..] [—-]

Rośnie liczba covidowych zakażeń i zgonów wśród „w pełni zaszczepionych” [OFICJALNE DANE]

Ministerstwo zdrowia opublikowało raport o zakażeniach i zgonach z uwzględnieniem zaszczepionych i niezaszczepionych. Kolejny tydzień z rzędu większość zakażonych to „w pełni zaszczepieni”. Rośnie także liczba zgonów przypisanych do covida wśród zaszczepionych.

O tych danych nie usłyszycie ani w mediach głównego nurtu, ani od większości gadających politycznych i eksperckich głów, bo są po prostu niewygodne.

https://nczas.com/2022/02/11/a-glowne-media-milcza-rosnie-liczba-covidowych-zakazen-i-zgonow-wsrod-w-pelni-zaszczepionych-oficjalne-dane/

————————

A prawda jest taka, że w 2022 roku większość spośród zakażonych koronawirusem to osoby w pełni zaszczepione. W ostatnich dniach rośnie także liczba zgonów wśród w pełni zaszczepionych – to już ponad 36 proc. To najwyższy wskaźnik z dotychczas notowanych.

Ministerstwo zdrowia, wyliczając swoje statystyki i publikując je na Twitterze, bierze pod uwagę wszystkie zakażenia w Polsce od momentu rozpoczęcia szczepienia drugą dawką, czyli od 17 stycznia 2021 roku. Tego dnia podano 3 tys. drugich dawek.

W styczniu czy lutym 2021 roku praktycznie nikt w Polsce nie był w pełni zaszczepiony (za takie uznaje się osoby 14 dni po drugiej dawce, wszelkie wcześniejsze zakażenia, np. dwa dni po pierwszej, albo siedem po drugiej dawce lądują w statystyce niezaszczepieni), przez kraj przechodziła trzecia fala i notowano po kilkanaście tysięcy dziennych przypadków zachorowań na COVID-19, a zakażenia z tego okresu wlicza się do ogólnej statystyki zaszczepieni /niezaszczepieni.

Bardziej miarodajne jest porównanie liczby zakażeń wśród zaszczepionych i niezaszczepionych tydzień do tygodnia. Zresztą sam Niedzielski w wielu przypadkach apeluje, by porównywać statystyki covidowe właśnie tydzień do tygodnia, a w kwestii zakażeń i zgonów niezaszczepionych/zaszczepionych jego resort nagle sięga po dane od dnia, gdy pierwsze osoby przyjęły drugą dawkę szczepionki.

Tygodniowe zakażenia i zgony wśród zaszczepionych i niezaszczepionych

W minionym tygodniu, od 4 do 10 lutuego, opierając się na oficjalnych danych z MZ widzimy, że wśród wszystkich zakażeń 60,88 proc. stanowili zaszczepieni. A w pełni zaszczepionych osób w Polsce jest 58,03 proc.

4 lutego:

  • Liczba zakażeń w Polsce od momentu rozpoczęcia szczepienia drugą dawką – 3 593 982
  • Liczba zakażeń wśród w pełni zaszczepionych po upływie 14 dni od pełnej dawki – 1 058 165

11 lutego:

  • Liczba zakażeń w Polsce od momentu rozpoczęcia szczepienia drugą dawką – 3 839 401
  • Liczba zakażeń wśród w pełni zaszczepionych po upływie 14 dni od pełnej dawki – 1 207 577

Biorąc pod uwagę różnice w raportach z 4 i 11 lutego widzimy, że w tym czasie zanotowaliśmy w Polsce 245 419 zakażeń koronawirusem. Wśród w pełni zaszczepionych wykryto 149 412 zakażeń, czyli 60,88 proc. ogółu.

Jeśli chodzi o zgony przypisane do covida, sytuacja wygląda następująco:

4 lutego:

  • Liczba zgonów w Polsce od momentu rozpoczęcia szczepienia drugą dawką – 70 254
  • Liczba zgonów wśród w pełni zaszczepionych po upływie 14 dni od pełnej dawki – 8 961

11 lutego:

  • Liczba zgonów w Polsce od momentu rozpoczęcia szczepienia drugą dawką – 71 705
  • Liczba zgonów wśród w pełni zaszczepionych po upływie 14 dni od pełnej dawki – 9 493

W minionym tygodniu do covida przypisano zatem 1451 zgonów. 532 zmarłe osoby były w pełni zaszczepione. Oznacza to, że 36,66 proc. zmarłych to w pełni zaszczepieni, a 63,34 proc. to niezaszczepieni. [Zapominalskim o stopniu oficjalnego zakłamania: „Niezaszczepieni” to też ci, co dostali dawki w ostatnich dwóch tygodniach, wg. statystyk. A wtedy właśnie szaleją NOP-y..MD]

Teraz będą zarabiać pieniądze na chorobach spowodowanych przez «szczepionki».

Od reBOOST Management GmbH do polityki «booster’ów»:

Kiedy skończy się kariera BioNTech’u? – firmy powstałej znikąd (kierowanej przez zabobonnego, niemieckiego Turka z błękitnym amuletem na szyi) – której “szczepionka” aplikowana jest miliardom ludzi – i której założyciele zasypywani są nagrodami… Od roku 2019, twórcy preparatu BNT162b2 są 100-procentowymi właścicielami firmy o nazwie reBOOST Management GmbH. W dniu 15 grudnia 2020 roku, firma reBOOST Management GmbH została przemianowana na reSano GmbH.

———————————

FOTO: Sanhedryn pandemiczny; w żółtym kółku – Ugur Sahin, właściciel spółki BioNTech

Gdyby Zachód był obszarem cywilizacji, a nie miejscem, gdzie grasują gangi bandytów bez skrupułów i gdzie sądy występują w roli lojalnych urzędników autorytarnych reżimów – trybunały i komisje śledcze przez całe dziesięciolecia musiałyby zająć się obnażaniem korupcji i konfliktów interesów stojących za tzw. pandemią i tzw. szczepionkami.

Dziś na przykład, dowiadujemy się, że BioNTech – podmiot współpracujący z Pfizerem – nie tylko opracowywał preparat mRNA przeciwko Covidowi, na rok przed pojawieniem się owego Covida, ale, że w sierpniu 2019 roku – jak podaje skonsolidowane sprawozdanie finansowe – firma “zawarła umowę nabycia wszystkich pozostających w obrocie udziałów spółki reBOOST Management GmbH od Medine GmbH, która jest w 100% własnością dyrektora generalnego BioNTech, prof. dr Ugura Sahina.”(strona 30 PDF – sprawozdanie z roku 2019)

https://web2.cylex.de/firma-home/reboost-management-gmbh-14740827.html
https://investors.biontech.de/static-files/843bc647-3473-4046-806d-20432c7fce60
https://investors.biontech.de/static-files/1ba2757b-6e08-4c03-ae9a-f25877cb4e1e

======================

Pomijając całkowitą nieprzejrzystość samego przejęcia, które stanowi niezły bajzel i pokazuje, że reBoost powstał w rzeczywistości wewnątrz firmy BioNTech, interesujące jest to, co owa spółka obiecała produkować, a mianowicie leki na wszystkie te choroby, o których wiadomo, że są niepożądanymi skutkami ubocznymi «szczepień» mRNA, czyli choroby autoimmunologiczne, sercowo-naczyniowe, płucne oraz schorzenia centralnego układu nerwowego.

Nie można powiedzieć, by ci osobnicy nie byli dalekowzroczni: najpierw zarabiają miliardy na tak zwanej «szczepionce», która z kolei tworzy serię chorób, a następnie leczą je opracowanymi przez siebie lekami. Krótko mówiąc, cykl jest kompletny. Brakuje jedynie zakupu kilku szpitali i zakładów pogrzebowych, aby można było nadzorować pełny cykl ludzkiego życia ludzi których na siłę pozbawiono zdrowia. Jako model biznesowy, jest on z pewnością skuteczny, ale pozostaje do zrozumienia, dlaczego firma BioNTech, która do momentu nieoczekiwanego wkładu finansowego Billa Gatesa i Pfizera była wiecznie zadłużona, precyzyjnie odgadła co będzie potrzebne po przeprowadzeniu kampanii «szczepień». Wszak już sama nazwa reBoost antycypuje model biznesowy tzw. booster shot’ów, co w roku 2019 nie było wyobrażalne.

Nasuwa się teraz pytanie, czy ogromna ilość poważnych reakcji niepożądanych nie była już wcześniej przewidziana i czy nie była to świadoma decyzja, aby pójść tą właśnie drogą, zamiast opracowania szczepionki tradycyjnej. Być może wykalkulowano, że jeśli ilość reakcji niepożądanych będzie niewielka, to nie warto podejmować tego rodzaju działań.

Zamiast pozwolić się zdominować przez strach, umysły ludzi mądrych powinny rozwiać wątpliwości, jako że istnieje ogromna literatura na temat techniki mRNA, która przewiduje znaczną liczbę reakcji niepożądanych: była ona badana przez co najmniej dwie dekady, ale nigdy nie funkcjonowała; wiele eksperymentów na zwierzętach zostało przerwanych w pewnym momencie właśnie dlatego, że świnki morskie dostawały zakrzepów krwi, zatorów, chorób serca – w efekcie czego klatki pozostawały puste.

Podsumowując, stoimy przed pytaniem: konsekwencje szczepionek na tak masową skalę i tak poważne jak to obserwujemy (nawet jeśli lekarze – którzy są za nie współwinni i którzy są odpowiednio opłacani przez bigPharmę – nazywają je dziś “łagodnym” zapaleniem mięśnia sercowego i osierdzia, które do zeszłego roku były uważane za bardzo poważne choroby) były zaskoczeniem, czy też zostały wzięte pod uwagę, a nawet przygotowano się do czerpania z nich zysków?  

Bardzo chciałoby się uniknąć konieczności odpowiadania na tego rodzaju pytanie; pragnęłoby się nie myśleć o tym, sądzić, że popełniono błąd. Niestety zła wiara, z jaką międzynarodowe koncerny farmaceutyczne działały przez ostatnie dziesięciolecia, pokazuje, że najgorszy scenariusz jest niestety absolutnie możliwy.

W końcu, jeżeli siłą napędową operacji jest strach, to równie dobrze można go przenieść z wirusa na konsekwencje walki z nim: tak właśnie będą wyglądały sprawy, kiedy zostanie przedstawiony realny rachunek za wszystko to, co się odbywa. https://ilsimplicissimus2.com/2022/02/04/e-ora-guadagnano-sulle-patologie-da-vaccino/

Wynalazca “szczepionki” Ugur Sahin nie “szczepi się”… „Musimy utrzymać nasz personel w stanie nienaruszonym.»

Date: 7 dicembre 2021 https://babylonianempire.wordpress.com/2021/12/07/video-wynalazca-szczepionki-nie-szczepi-sie/

Na fotografii widzimy Ugura Sahina, urodzonego w Turcji Niemca, który – według wysoce wątpliwej, oficjalnej narracji – “stworzył” w swoim mikroskopijnym przedsiębiorstwie BioNTech (którego Sahin jest dyrektorem generalnym) słynne serum mRNA, które obecnie Pfizer produkuje miliardami sztuk.

https://en.wikipedia.org/wiki/U%C4%9Fur_%C5%9Eahin

Poniżej VIDEO, podczas którego Sahin mówi, że on sam bynajmniej nie zaszczepił się opracowanym przez siebie preparatem, ponieważ «uczestniczenie pracowników spółki w eksperymencie jest prawnie zabronione». Sahin precyzuje: «Nie wolno nam szczepić, ponieważ musimy wyprodukować miliardy szczepionek; nie wolno nam też brać udziału w testach klinicznych, ponieważ musimy utrzymać nasz personel w stanie nienaruszonym.»

Kowidowa szuria w Polskiej Akademii Nauk. Prof. Horban najbardziej jaskrawym przykładem upadku nauki.

7 luty 2022

Pandemia koronawirusa pokazała, jak nisko mogą upaść osoby z tytułami naukowymi, byle tylko naganiać klientów dla koncernów farmaceutycznych.

Katarzyna Treter-Sierpińska
https://wprawo.pl/katarzyna-ts-kowidowa-szuria-w-polskiej-akademii-nauk/

——————————

Przykładem takiego upadku jest prof. Andrzej Horban, główny doradca premiera ds. Covid-19, który nie tylko opowiadał bzdury na temat wieloletniej odporności po szczepionce i zapewniał, że zaszczepieni nie będą zarażać, ale również straszył milionem pacjentów w szpitalach podczas tzw. piątej fali koronawirusa. W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” z 22 grudnia 2021 roku Horban opowiadał o nadciągającym tsunami i zimie śmierci.

– W polskich szpitalach leży ok. 20 tys. osób, za chwilę nałożą się na to dziesiątki tysięcy nowych pacjentów. Zabraknie nawet stadionów – wieszczył Horban. Jako jedyne remedium zalecał szczepienia.

Od tego czasu minęło półtora miesiąca. Liczba pacjentów w szpitalach kowidowych nie tylko nie wzrosła, ale wręcz spadła. 7 lutego 2022 roku liczba zajętych łózek kowidowych to 18 287. Trzeba też pamiętać, że na oddziały kowidowe trafiają osoby, które nie chorują na kowid, ale mają jedynie pozytywny wynik testu. Ci pacjenci powinni być na kardiologii, onkologii, chirurgii i innych oddziałach, gdzie powinny być leczone ich choroby. Tymczasem leżą na zakaźnym, z którego nie mogą wyjść ze względu na nakaz izolacji.

Prof. Horban jest najbardziej jaskrawym przykładem upadku nauki, ponieważ jest stale obecny w mediach, gdzie opowiada banialuki dyskwalifikujące go jako naukowca. Oczywiście nie jest to jedyny medialny hucpiarz, który straszy Polaków i domaga się bezsensownej segregacji sanitarnej, DDM oraz wprowadzenia obowiązku przyjmowania eksperymentalnych preparatów nazywanych szczepionkami na kowid. Takich hucpiarzy, którzy robią za ekspertów, jest więcej, ale teraz spójrzmy na hucpiarzy pozamedialnych, a konkretnie na interdyscyplinarny zespół doradczy ds. Covid-19 powołany w Polskiej Akademii Nauk 30 czerwca 2020 roku.

Przewodniczącym grupy jest prezes PAN prof. Jerzy Duszyński, a jego zastępcą – prof. Krzysztof Pyrć (Uniwersytet Jagielloński). Funkcję sekretarza pełni dr Anna Plater-Zyberk (Polska Akademia Nauk). Członkami zespołu są ponadto: dr Aneta Afelt (Uniwersytet Warszawski), prof. Małgorzata Kossowska (Uniwersytet Jagielloński), prof. Radosław Owczuk (Gdański Uniwersytet Medyczny), dr hab. Anna Ochab-Marcinek (Instytut Chemii Fizycznej PAN), dr Wojciech Paczos (Instytut Nauk Ekonomicznych PAN, Cardiff University), dr hab. Magdalena Rosińska (Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH – Państwowy Instytut Badawczy), prof. Andrzej Rychard (Instytut Filozofii i Socjologii PAN) oraz dr hab. Tomasz Smiatacz (Gdański Uniwersytet Medyczny).

24 stycznia 2022 roku powyższe gremium opublikowało stanowisko pt. „Omikron atakuje – ratujmy siebie i państwo”. Oto, co wyprodukowało to szacowne gremium z PAN:

Najwyższa pora skończyć z poglądem, że jeszcze wielu rzeczy o SARS-CoV-2 czy o szczepionkach nie wiemy. COVID-19 to jedna z najlepiej poznanych chorób zakaźnych w historii medycyny, a szczepionka przeciw tej chorobie jest najlepiej zbadaną szczepionką w historii szczepień. Wyraźny jest natomiast deficyt woli zwalczania epidemii COVID-19 u rządzących.

Pora odrzucić założenie, że pewna część społeczeństwa to osoby o zrozumiałych wątpliwościach co do restrykcji i szczepień. Nadszedł etap walki z groźnymi dla społeczeństwa działaniami dobrze zorganizowanej – choć mniej licznej, niż się wydaje – grupy antyszczepionkowców, którzy otumaniają dużą jego część. Trzeba im się zdecydowanie przeciwstawiać w polityce, w instytucjach publicznych i w życiu społecznym. Trzeba użyć wszelkich środków prawnych w celu obrony społeczeństwa przed ekspansją tych środowisk. Wolność człowieka do dokonywania nieracjonalnych, sprzecznych z naukowymi poglądami wyborów kończy się tam, gdzie zaczynają one zagrażać zdrowiu i życiu współobywateli.

Po pierwsze – szczepionka na Covid-19 jest tak świetnie przebadana, że producenci zastrzegli sobie zwolnienie od odpowiedzialności za skutki stosowania tego produktu, który, jak już dziś wiemy, wywołuje NOP-y zagrażające życiu, a nawet prowadzi do zgonu. Po drugie – nazywanie „antyszczepionkowcami” osób, które odmawiają przyjęcia eksperymentalnego preparatu będącego wciąż w fazie badań, jest ohydnym, propagandowym szczuciem i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Po trzecie – nawoływanie do walki z osobami wyrażającymi wątpliwości co do oficjalnej narracji, która już okazała się fikcją, to metoda znana z totalitarnych reżimów, która nie powinna mieć miejsca w instytucji naukowej w demokratycznym państwie.

Zobaczmy teraz, czego jeszcze domagają się naukowcy z PAN.

Apelujemy o niezwłoczne:

  • rygorystyczne egzekwowanie zasady MDDW (maseczki, dystans, dezynfekcja, wietrzenie), ale też zasady „masz infekcję – zostań w domu” oraz w najbliższych tygodniach powrót, gdzie tylko możliwe, do pracy zdalnej, także wśród osób zaszczepionych.
  • wprowadzenie ułatwień dla zaszczepionych oraz ograniczeń dla niezaszczepionych. Należy przy tym stosować się do wytycznych dotyczących trwałości ochrony, jaką zapewniają szczepionki oraz konieczności przyjęcia dawki przypominającej, odpowiednio ustalając datę ważności certyfikatu. Działania powinny mieć charakter systemowy, a trudne decyzje i odpowiedzialność nie powinny ciążyć na pracodawcach. Decyzje o przyszłych dawkach czy wprowadzeniu szczepienia do kalendarza szczepień obowiązkowych należy podjąć na podstawie racjonalnych przesłanek oraz uwzględniając stan pandemii.
  • promowanie powszechnego testowania dla wszystkich zainteresowanych (np. poprzez bezpłatne testy antygenowe bez skierowania, choćby korzystając z brytyjskiego rozwiązania darmowych pakietów testów dla każdego w każdej aptece) oraz regularne testowanie dzieci i personelu w szkołach.
  • pilną intensyfikację kampanii informacyjnej dotyczącej epidemii COVID-19. Wprowadzenie do szkół programów edukacyjnych dotyczących epidemii i sposobów jej zwalczania, w szczególności tak podstawowych narzędzi do walki z chorobami zakaźnymi jak szczepionki.
  • podjęcie zdecydowanych działań piętnujących poglądy i postawy negujące dobrze udokumentowane fakty naukowe i bezpośrednio zagrażające zdrowiu i życiu Polaków.

Reasumując: zamiast apelować o zmianę dotychczasowych metod walki z pandemią, które doprowadziły do tragicznych skutków, naukowcy z PAN domagają się jeszcze więcej tego samego. DDM, segregacja sanitarna, masowe testowanie oraz obowiązkowe szczepionki. I do tego indoktrynacja w szkołach oraz „działania piętnujące poglądy i postawy”. To są rekomendacje osób z tytułami naukowymi.

Najwyraźniej te osoby z tytułami naukowymi nie zauważyły wyników badań jednoznacznie wskazujących na nieskuteczność, a nawet szkodliwość noszenia masek. Naukowcy z PAN nie zauważyli wyników badań wykazujących bezsens dezynfekcji i dystansowania społecznego. Nie dotarło do nich, że segregacja sanitarna nie ma sensu, ponieważ zaszczepieni również chorują i zarażają. Nie zrozumieli jeszcze, że masowe testowanie nie zatrzymuje wirusa, ale odcina pacjentów od leczenia, tym samym przyczyniając się do zwiększenia liczby zgonów. Nie dotarło do nich, że szczepionki indukują krótkotrwałą odporność, po wygaśnięciu której zaszczepieni są narażeni na większe ryzyko infekcji niż niezaszczepieni.

Kowidowa szuria ma w głowach jedno: przykręcać sanitarną śrubę i szczuć na tych, którzy ostrzegali, że to się źle skończy i którzy wielokrotnie apelowali, żeby natychmiast zakończyć kowidowe szaleństwo. Mamy już 200 tysięcy nadmiarowych zgonów, a kowidowa szuria dalej swoje. Zero refleksji. Zero opamiętania. Zero analizy. Oto obraz upadku nauki. Polska Akademia Nauk szoruje po dnie.

Źródło cytatów: rp.pl, stanowisko opublikowane na pan.pl

Kolejne okrążenie na „ostatniej prostej”. Numer szprycy to nr. bieżącej fali minus jeden.

Kolejne okrążenie na ostatniej prostej. Szprycują już czwartą dawką. Robią to planowo i systematycznie: numer szprycy to numer bieżącej fali minus jeden.

Rozpoczęliśmy podawać czwartą dawkę szczepionki dla osób z obniżoną odpornością – powiedział w poniedziałek na konferencji prasowej rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz. Jak dodał, powinno ją przyjąć ponad 200 tys. osób.

Wojciech Andrusiewicz podczas poniedziałkowej konferencji prasowej odniósł się m.in. do kwestii skierowań na czwartą dawkę szprycy na koronawirusa dla osób z obniżoną odpornością.

https://nczas.com/2022/02/07/kolejne-okrazenie-na-ostatniej-prostej-w-polsce-szprycuja-juz-czwarta-dawka/

—————————

– Podobnie jak w przypadku trzeciej dawki rozpoczęliśmy podawać dla osób z obniżoną odpornością. Mówimy tu o grupie ponad 200 tysięcy osób i dla tych osób jest przewidziana czwarta dawka. Osoby te nie muszą nic robić, żeby na tą czwartą dawką dostać skierowanie, podobnie jak w przypadku trzeciej dawki – stwierdził.

– W tej chwili mamy wystawionych w granicach tysiąca skierowań, ale prosiłbym te osoby z obniżoną odpornością żeby się nie przejmowały. Trzecia dawka dla tych osób była podawana we wrześniu – musi minąć okres 5 miesięcy, dlatego dopiero te tysiąc osób dostało skierowanie. Kolejne osoby będą systematycznie po upływie tych 5 miesięcy otrzymywały kolejne skierowania – zaznaczył Andrusiewicz.

W liczeniu szpryc i fal, można się pogubić. Całe szczęście, rząd robi to planowo i systematycznie: numer szprycy to numer bieżącej fali minus jeden.

Źródło: PAP

„Komu bije dzwon” wolności? Bije on tobie, ale pod warunkiem, że go słyszysz.

6.02. Porzućcie nadzieję na Norymbergę – wy, którzy to czytacie.

6 lutego, dzień 706. Wpis nr 695 https://dziennikzarazy.pl/6-02-porzuccie-nadzieje-na-norymberge-wy-ktorzy-to-czytacie/

No dobra, widzę ochotę na pomstę. Tabuny płaskoziemców wykrzykują: a nie mówiłem!? W przekaziorach widać nawróconych, niekiedy nawet niezakłopotanych, niegdysiejszych ultrasów (wierzymy, że bezinteresownych i teraz, i wtedy), którzy mówią rzeczy, za które wywalało się jeszcze miesiąc temu z mediów społecznościowych i studia (czasami z pracy). Ale dziennikarzami zajmiemy się później. Dzisiaj – eksperci. Przypomnę, że byli oni źródłem wiedzy nieomylnej, nie mylić z naukową. Jak na sesji u Ojca Rydzyka powiedział doktor Martyka, banowano i pociągano do odpowiedzialności nie za nienaukowe stwierdzenia, gdzieżby – wywalano za tezy niezgodne z (dodajmy – aktualnym) stanowiskiem (dodajmy – dobranych) ekspertów. Brylowali ultrasi z Rady Medycznej, którzy wprawiali w szok publiczność i chyba im (lekarzom i mediom) się to spodobało.

Jak straszyli

Ale po porządku. Najpierw straszyli, od razu i bez opamiętania. To znaczy, pardon, od kiedy, jak twierdzi naród „nie przyszły przelewy”. Przyszli ultrasi najpierw pękali z pandemii, maseczek i wręcz twierdzili, że to kolejny medialny humbug. Profesor Gut, minister Szumowski – szydzili z maseczek. Profesor Simon, ultras kowidowy nr jeden, obśmiewał pandemię. Potem im się odmieniło. Niektórzy mieli momenty zachwiania, gdy mówili rzeczy niedopuszczalne, a że to tylko sprawa społeczno-psychologiczna (Pinkas), czy o tym, że pandemia będzie ciągnięta, aż producenci masek zarobią (żarcik Horbana). Ale to nie tylko u nas – ciekawy filmik pokazujący jak łgali w świecie – nie odstajemy od średniej.

No, straszono – popatrzmy np. na TVN z 6 kwietnia 2020: „W Olsztynie kierowcy spod myjni odjeżdżali z mandatami. To nie jest czas na mycie samochodów – wyjaśniają funkcjonariusze.” No i słynny zakaz wchodzenia do lasów, autorstwa Lasów Państwowych, z 3 kwietnia 2020. Ale znając leśników, taki pomysł musiał pochodzić z zewnątrz. Skąd? To jest tajemnica lasu, jak głosi kabaret „Łowcy. B”. Albo taki Krzysztof Stanowski, no przecie, że dziennikarz. 19 marca 2020 jako jeden z pierwszych nawołuje do większej stanowczości naszych mundurowych, oczywiście w imię dobra głupich mandatowanych. Już pojawiają się (marzec 2020, a więc 2 tygodnie od pacjenta „zero”) niewybredne wyzwiska w stosunku do (przyszłego) foliarstwa: „Uważam, że do akcji #ZostańWdomu najbardziej aktywnie powinna się włączyć policja i wyrobić sobie roczny rekord mandatów, po raz pierwszy w historii kraju przyjętych owacją. Nie idziesz do pracy albo po pilne zakupy – siedź na dupie. Nie rozumiesz? Płać, dopóki nie zrozumiesz”.

Eksperci bonmociarze

No, ale nie myślmy, że to tylko wtedy, dawno, w Kwarantannie Pierwszej, kiedy wszystkim odbiło. Otóż nie. Wraz ze zwycięstwem rewolucji (tu – kowidowej) walka klas (zaszczepionych i niezaszczepionych – moje) zaostrza się. Dodają się do tego dwie rzeczy – media potrzebują świeżej krwi szokujących setek, najlepiej w wykonaniu tytułu profesorskiego w fartuchu. Do tego nakłada się ewidentny ciąg na szkło kowidowych ultrasów, którzy prześcigali się jeszcze niedawno w mnożeniu zagrożeń, opakowanych w dobre do cytowania szlagworciki. Proszszsz…

Profesor Matyja: „Świąt nie będzie. Będziemy chodzili na pogrzeby”. Tak, to o ostatnich świętach. Pamiętacie państwo, jak nie wychodziliście z cmentarzy, zaś kolędy zamieniliście na pieśni żałobne. I co? No, nie ze świętami, ale z wiarygodnością profesora? My tu sobie śmiechy-chichy, a tu nam koło nosa przeszła katastrofa. Profesor Horban wieszczył przed świętami (tymi co my spędzaliśmy z profesorem Matyją na cmentarzach), że do końca stycznia trafi do szpitali do miliona pacjentów (w Polsce jest jakieś 200.000 łóżek) i że zabraknie stadionów dla chorych. Mamy pierwszy tydzień lutego i jakoś nic. Nie, żebym tęsknił, żeby się Horbanowi sprawdziło, ale też nie mam co się cieszyć, że profesor – głowa słynnej Rady – po raz kolejny straszy.

Wielu nie wyczuło mądrości etapu i krzyknęło: do ataku!, kiedy odwody światowe zaczęły już się zwijać. Minister Kraska już się pogubił: 21 stycznia stwierdził (herezja nr 1 jeszcze dwa tygodnie temu), że koronawirus będzie traktowany jak grypa, by dwa dni później oświadczyć, że nieszczepiony będzie wykluczony z życia publicznego. Za brak szczepionki przeciw… grypie? Profesor Flisiak, tak ten z Rady Medycznej, się obudził. „Kwarantanna jest zbędna, to fikcyjne panowanie nad epidemią”. To jak to jest, panie profesorze? Był Pan w Radzie i oczywiście głosił Pan takie zdania odrębne, kiedy koledzy walili sanitaryzmem w logikę, i nic? A teraz – o! Było wtedy stawać okoniem, ale pewnie Pan stawał, i wszystko jest w protokołach posiedzeń tego superrządu? Ups, chwileczkę… a gdzie protokoły? A?

Ale zastosujmy tu biblijną zasadę syna marnotrawnego, cieszmy się z każdego nawrócenia. Ale co powiedzieć o zatwardzialcach? Profesor Czuczwar: „Antyszczepionkowcy mają krew na rękach”. Tak, mówi o tym przedstawiciel zawodu, którego praktyki posłały do grobów już około 200.000 Polaków, bo do tylu wzrosły zgony ponadnadmiarowe licząc średnią z 10 lat (Paweł Klimczewski już to liczy). I to antyszczepionkowcy mają krew na rękach z powodu… zakrzepicy. Rozumiem, że ją wywołują, bo krew stygnie w przerażonych żyłach. Nie, to nie szczepionki powodują kłopoty z zakrzepicami i zapaleniami mięśnia sercowego. Tylko nieszczepy. I to wszystko 30 stycznia, kiedy tabory sanitaryzmu światowego zawróciły – paru profesorów wciąż trwa w okopach i wygraża przez przedpiersie nieistniejącemu przeciwnikowi. Żałosne.

No i jak tu teraz wierzyć ekspertom? Jak nie wierzyć foliarzom, antyszczepionkowcom, którzy wcale nie byli w większości przeciwni szczepionkom, tylko TEMU preparatowi, alarmując, że nie jest wystarczająco przebadany i będą z tego tylko kłopoty? Autorytety nastraszyły, nałgały jak nie wiadomo co i teraz komu wierzyć, kochana redakcjo? I jestem ciekaw, kto wyjdzie i teraz powie, że idzie coś jeszcze większego i czy ktoś go będzie słuchał? Czy jak naprawdę coś przyjdzie, to będzie jak z bajką o Piotrusiu, który fałszywie alarmował, że idą wilki, a jak naprawdę przyszły to nikt się nie przejął? Oj, ten kowid to będzie totalny reset dla wielu autorytetów, ale same tego chciały i ciężko na to pracowały.

To się wszystko da opowiedzieć

Pojawia się nowa piosenka – zapłacicie za to. W wersji skromnej – odszczekacie jak jeden, w wersji maks: Norymberga 2.0. Lud mówi: „Każdy naród, który nie rozliczy swoich pandemistów, prędzej, czy później będzie musiał przeżyć kolejną pandemię. Pokusa jest zbyt wielka.” Ja już pisałem dlaczego Norymbergi nie będzie. Spoko, będą udawali, że „Polacy, nic się nie stało”… Będą czytać takie „Dzienniki”, jak ten, by (szczególnie dziennikarze) pobrać słownik pojęć i zapiski jak to szło, żeby przeskoczyć do awangardy nowej narracji. Ale moim zdaniem – radość z ujrzenia podeptanej buty jest przedwczesna. To się wszystko da opowiedzieć. My, w PR-rze z nie takich kłopotów wyciągaliśmy klientów.

Będzie to tak szło: na początku nikt nic nie wiedział o koronawirusie, musieliśmy postępować jak chciała WHO, bo „im widnieje”, i tak samo jak inne kraje, bo tego chciały przestraszone narody (tu jakieś badanko paniki). Nad mediami nie mamy kontroli, trzeba było z bólem serca zamykać firmy i ludzi, ale tak robili wszyscy. I tu clou: NIKT NIE WIE JAK ŹLE BY SIĘ TO SKOŃCZYŁO, gdybyśmy tego nie zrobili. Pewnie stosami trupów, a dzięki temu ich uniknęliśmy. 200.000 nadmiarowych zgonów to efekt kolejnych złych wcześniejszych polityk zdrowotnych wszystkich ekip (tu naprzemiennie, jak to w wojnie polsko-polskiej). „PiS wini Pełowca, Pełowiec PiSa, a nam reszcie wszystko zwisa…”). Wypruliśmy się (my?!?) z kasy na tarcze i mamy inflację z tego powodu. Ale cóż było robić? Czemu zwijamy sztandar sanitaryzmu? Bo Omikron – tak to mają wirusy pod koniec pandemii – jest szybko rozprzestrzeniający się ale mało śmiertelny. A więc – drugie clou: możemy odwołać obostrzenia, bo TERAZ już nie ma po co ich trzymać. Wtedy – owszem. To nauka, panowie i panie, nie pomyliliśmy się w niczym, to tylko kolejna faza walki z pandemią. I tu uwaga – clou trzecie – ZWYCIĘSTWO. A co, nie chcecie zwycięstwa? Aha, jeszcze szczepionki. To proste. Były robione na kolejne warianty wstecz i chytrus-koronawirus nas wyprzedzał zawsze o jeden wariant. I tak nie dogoniliśmy go. A staraliśmy się, bo przecież tego chcieliście (tu kolejne badanka, że wszyscy byli za szczepionkami).

To się da zagadać. Zwłaszcza do publiki, która nie zniosłaby tego, że dała się zrobić w szczepiennego konia. A więc ta część opinii par excellence PUBLICZNEJ z szerokimi ramionami przyjmie każdego posłańca nowiny, że daliśmy z siebie wszystko. I władza, i naród. A koszty? No cóż – te są zawsze. Poza tym czeka nas na horyzoncie nowy wspaniały świat, poprzedzany nową normalnością. Nikt nie będzie pamiętał o upadłych firmach i zgonach, których można było uniknąć. Co dowodzi smutnej prawdy, że bankrutujesz i umierasz w samotności.

Żadnej Norymbergi nie będzie

Żadnej Norymbergi nie będzie. Wielu mówi, że to nie koniec, tylko „pieredyszka”. Za dobrze poszło. Okazało się, że w strachu rezygnujemy z wolności. I jest to powtarzalny proces.

Można zadać pytanie: Komu bije dzwon” wolności? Bije on Tobie, ale pod warunkiem, że go słyszysz. Kowid zabrał nam spory jej kawał. A wolność nie odrasta, jak utracony organ. Mamy jej coraz mniej – tym łatwiej będzie zabrać nam te resztki. Z drugiej strony, jak już kiedyś spisałem z pewnego transparentu: „Zabraliście nam wszystko, a więc nie mamy nic do stracenia”.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.   

‘Choroba bez przyczyny’ czyli skuteczny model biznesowy

Sto lat medycyny rockefellerowskiej „ustaliło”, że istnieją tysiące odmiennych, odrębnych i unikatowych chorób, zaburzeń i zespołów. I każde ma przyczynę. W przypadku wielu chorób przyczyna „nie została jeszcze odkryta”. Czytaj: „Tworzymy fikcję. Nie mamy uzasadnienia dla nazywania tych chorób chorobami”.

−∗−

W menu na dziś danie s-f. Czy mogą istnieć choroby bez przyczyny? Jak powstają? W jaki sposób naukowcy i lekarze próbują tłumaczyć ich występowanie? A może to wszystko, to zwyczajny sposób na biznes? O tym w poniższym felietonie.

Zapraszam do lektury. AlterCabrio https://www.ekspedyt.org/2022/02/05/choroba-bez-przyczyny-czyli-skuteczny-model-biznesowy/

___________***___________

Czym jest choroba bez przyczyny?

Choroba bez przyczyny to model biznesowy.

Sporządzasz listę objawów. Mówisz, że wiele osób doświadcza takiego właśnie zespołu objawów.

Przyklejasz tej liście objawów etykietę. Nadajesz nazwę. Nazwę choroby, zaburzenia lub syndromu.

Z biegiem czasu, poprzez promocję, nazwa się przyjmuje.

Finansujesz badania, aby znaleźć przyczynę tej choroby. Te badania mogą trwać bardzo długo. Możliwe, że bez końca.

W międzyczasie opracowujesz i sprzedajesz leki na tę chorobę. To pieniądze.

Ciągle zgłaszasz „postęp” w poszukiwaniu przyczyny. „Na początku szukaliśmy czynników środowiskowych. Ale teraz wiemy, że przyczyna jest prawie na pewno genetyczna. Docieramy do konkretnej dysfunkcji genetycznej…”

Z biegiem czasu zapomnieniu ulega kwestia: czy naprawdę istnieje jedna choroba z jedną przyczyną?

A teraz pomyśl. Jeśli nie możesz zweryfikować jednej przyczyny, to nie masz choroby. Masz tylko oryginalną listę objawów.

Przykładem może być choroba Alzheimera. Innym może być mikrocefalia (dzieci urodzone z małą głową i uszkodzeniem mózgu). Wydaje się, że nazwy chorób potrafią przekonywać. „Cóż, jeśli istnieje nazwa, etykieta, to musi istnieć unikatowa choroba”.

Błąd.

Jeśli jest nazwa, etykieta, to są pieniądze.

Pieniądze na badania, rozwój leków, pieniądze ze sprzedaży tych leków, a także szczepionek.

Badacze mają za zadanie sprawić, by lista objawów wydawała się przekonująca. „Przeprowadziliśmy badania mózgu. Istnieją niezwykłe podobieństwa między pacjentami z chorobą X. Jak widać na tych skanach, na rycinie A…”

Znowu, nic z tych rzeczy. Brakuje zweryfikowanej przyczyny. Dlatego nie ma uzasadnienia dla używania nazwy choroby lub twierdzenia, że ​​odkryłeś unikalną chorobę.

Ale to nie ma znaczenia, ponieważ model biznesowy działa dobrze.

Oto kolejny przykład. ADHD. Czy znaleziono jedną przyczynę tej listy objawów? Nie. Dlatego nie ma testu laboratoryjnego na ADHD. Brak testu potwierdzającego diagnozę ADHD. Ponieważ test wykryłby, że przyczyna jest obecna u pacjenta – i nie ma powodu do szukania.

W rzeczywistości, jeśli przeanalizujesz pełny katalog wszystkich tak zwanych zaburzeń psychicznych – jest ich około 300 – okaże się, że nie ma żadnego testu laboratoryjnego dla ŻADNEGO z nich. Ani jednego. Każde tak zwane zaburzenie to po prostu lista zachowań, które zostały zebrane razem przez komisje psychiatrów i nadano im nazwę. ADHD. Choroba dwubiegunowa. Depresja kliniczna. I tak dalej.

Ale to nie ma znaczenia. Ponieważ model biznesowy działa. Pieniądze napływają. Leki się sprzedają.

Pójdźmy jeszcze dalej. Sto lat medycyny rockefellerowskiej „ustaliło”, że istnieją tysiące odmiennych, odrębnych i unikatowych chorób, zaburzeń i zespołów. I każde ma przyczynę. W przypadku wielu chorób przyczyna „nie została jeszcze odkryta”. Czytaj: „Tworzymy fikcję. Nie mamy uzasadnienia dla nazywania tych chorób chorobami”.

Naukowcy twierdzą, że w przypadku wielu innych chorób znaleziono przyczyny. Najpopularniejszy rodzaj podłoża choroby? Wirus.

Wirus, którego nigdy wcześniej nie widziano. Wirus, który został „odkryty” w laboratorium.

Laboratorium — jak już szczegółowo omówiłem — które nie pozwala osobom z zewnątrz, naprawdę niezależnym obserwatorom, zobaczyć co się tam naprawdę dzieje.

Z tej przyczyny i jeszcze kilku innych, nie ma rzetelnego powodu, by sądzić, że te wirusy są faktycznie odkrywane. Są rzeczywiście prawdziwe.

Co pozostawia nas z tysiącami list objawów.

Ale zawsze istnieje model biznesowy. Pełny model rockefellerowski jest wart biliony dolarów. Coraz więcej dolarów każdego dnia.

Leki i szczepionki to $$$ zysku.

Spędziłem dekady pokazując ich toksyczność.

Oto bardzo ciekawa sztuczka medyczna. Kryminalna sztuczka. Naukowcy twierdzą, że istnieje zaburzenie mózgu zwane ABC, ale nie znaleźli jeszcze przyczyny. Rodzic ma dziecko z poważnymi problemami i zabiera je do lekarza. Lekarz stawia diagnozę: „Tak, ten chłopiec ma ABC”.

Rodzic wychodzi i robi rozeznanie. Okazuje się, że lista objawów ABC może być wynikiem szczepionki. I rzeczywiście u chłopca pojawiły się poważne problemy wkrótce po szczepieniu.

Rodzic wraca do lekarza i mówi: „Myślę, że mój syn ma powikłania poszczepienne”.

Lekarz mówi: „To niemożliwe. Chłopak cierpi na ABC. Przeprowadzaliśmy badania chłopców z ABC i wielu z nich nigdy nie było zaszczepionych. Więc kiedy pan mówi, że przyczyną ABC u tego chłopca jest szczepionka, to wykluczamy to”.

I rodzic nie wie, co robić.

Oczywiście trik polega na tym, że nigdy nie udowodniono, że ABC jest unikatowym zaburzeniem. To tak naprawdę NAZWA nieudowodnionego zaburzenia. Badania, o których mówi ten lekarz, są zupełnie nieistotne.

ABC to zaburzenie bez udowodnionej przyczyny. Dlatego to w ogóle nie jest żadne zaburzenie. To tylko lista objawów.

Chłopiec tego rodzica ma po prostu wiele z tych objawów. Nabył je – wraz z powikłaniami – dzięki szczepionce. Jeśli chcesz nazwać to, co ma chłopiec, nazwij to: powikłaniami poszczepiennymi.

A nie ABC.

Częścią modelu biznesowego ABC jest: „Używamy tej etykiety choroby, aby uniknąć konieczności płacenia ogromnych odszkodowań za szkody spowodowane przez szczepionkę”.

Jeśli znaczenie tego tricku nie dociera do kogoś, to podam inną, tym razem rażąco przesadną analogię.

Inżynierowie twierdzą, że istnieje zjawisko zwane “skołowaniem rzecznym”. Jest unikatowe, ale przyczyna nie została jeszcze znaleziona. Podstawowym objawem jest to, że łodzie na rzekach mają skłonność do tonięcia.

Joe wypływa swoją łodzią na rzekę. Przepływa pod mostem, który zawala się i niszczy jego łódź. Joe ledwo uchodzi z życiem. Po sześciu miesiącach wychodzi ze szpitala i pozywa kilka stron.

Ale przegrywa sprawę. W sądzie biegli zeznają, że jego łódź ucierpiała z powodu “skołowania rzecznego”. Dlatego zatonęła. Wiele badań dotyczących “skołowania” pokazuje, że zawalanie się mostów nie miało miejsca, gdy „następowało zatonięcie”. Dlatego zawalenie się mostu nie było przyczyną zaburzeń w łodzi Joego, czyli “skołowania rzecznego”.

Czym jest więc choroba bez przyczyny?

To model biznesowy.

______________________

What is a disease without a cause?, Jon Rappoport, February 4, 2022

Uzupełnienia:

Izolacja zabobonów czyli co by tu jeszcze zsekwencjonować
Ponieważ nie ufam opracowaniom opartym na badaniach prowadzonych w prestiżowych laboratoriach, do których nie dopuszcza się żadnych niezależnych osób z zewnątrz. I tak wygląda sytuacja, jeśli chodzi o rzekomą izolację […]

______________________

Wzór na pandemię czyli jak zbudować iluzję
Ponad wszystkimi innymi iluzjami, głównym oszustwem jest: „epidemia to jedna choroba lub zespół wywołany przez jeden bakcyl”. Sprzedaje się to z pomocą nieustannej propagandy. Większość ludzi się na to nabiera. […]

______________________

Wirus kłamstwa i konsekwencje nieistnienia
Ostatnio wzrosło zainteresowanie jednym lub dwoma dokumentami, które cytowałem kilka miesięcy temu. Dokumenty te ujawniają oszustwo u samych podstaw testu na wirusa, który nie istnieje. Dokumenty, napisane przez twórców testu, […]

______________________

Okiem lekarza – implozja profesji
Rząd najwyraźniej osiągnął to, czego próbowali ubezpieczyciele medyczni, komisje lekarskie i szpitale, ale jeszcze im się nie udało: całkowitą kontrolę umysłu lekarzy. I wraz z tym umarł ostatni ślad szacunku, […]

______________________

Narzędzia korporacyjnego systemu medycznego
Bez względu na okoliczności, pójście lub przyjęcie do jakiegokolwiek szpitala stało się niezwykle niebezpieczne, zwłaszcza jeśli wykazywane objawy są uważane za związane z covid, takie jak przeziębienie, grypa, zapalenie płuc […]

Były członek Rady Medycznej Flisiak przejrzał na Oczki!! Chce zniesienia kwarantanny.

Zmiana narracji! Były już członek Rady Medycznej Flisiak przejrzał na oczki!! Chce zniesienia kwarantanny: „To fikcyjne panowanie nad epidemią”

Prof. Robert Flisiak, który do niedawna był członkiem Rady Medycznej przy premierze, apeluje, by znieść kwarantannę. Co ciekawe, takiego postulatu ani razu – przynajmniej oficjalnie – nie wysnuł, gdy zasiadał w Radzie Medycznej.
https://nczas.com/2022/02/05/zmiana-narracji-byly-juz-czlonek-rady-medycznej-chce-zniesienia-kwarantanny-to-fikcyjne-panowanie-nad-epidemia/

———————-

O konieczności zniesienia kwarantanny wąska część polskiego środowiska medycznego apeluje od co najmniej roku. Rządzący pozostawali jednak głusi na taki postulat.

Temat staje się dopiero teraz „modny”, bo coraz więcej krajów zaczęło rezygnować z kwarantanny, a nawet izolacji po pozytywnym wyniku testu (jeśli nie ma objawów).

O kwarantannie wypowiedział się prof. Flisiak, który jeszcze niedawno zasiadał w Radzie Medycznej. W połowie stycznia wraz z 12 innymi członkami tego gremium podał się do dymisji.

Kwarantanna u nas nie spełnia swego zadania – mówi prof. Flisiak.

Jak to argumentuje? – To fikcyjne panowanie nad epidemią. Gdyby dochodzenie epidemiczne udało się przeprowadzić w przypadku każdego zakażenia to przecież na kwarantannę musiałoby trafić kilkakrotnie więcej osób niż obecnie. Oczywiście przy obecnych możliwościach Sanepidu jest to nierealne. Poza tym przy kilku milionach osób odsuniętych od pracy nastąpiłaby katastrofa gospodarcza. Wygląda na to, że większość zakażonych deklaruje, że z nikim nie miała kontaktu przez ostatnie dni, a na kwarantannę trafiają co najwyżej osoby zamieszkujące razem z osobą zakażoną – mówi.

W dalszej części wywiadu również padają „ciekawe” stwierdzenia z ust prof. Flisiaka. Ciekawe o tyle, że kiedy podobne niedawno formułował zwykły śmiertelnik, to był osądzany od czci i wiary.

Nie ma sensu kierować się tym, ile zakażeń, a właściwie wyników dodatnich, jest wykrywanych. Bo ta liczba zależy od tego ile testów jest wykonywanych. Bardziej trzeba patrzeć na odsetek wyników dodatnich, który u nas zatrzymał się na poziomie około 30 proc. i wydaje się, że osiągnął już wartość szczytową w tej fali – mówi.

Dodaje, że liczba dodatnich wyników nie równa się liczbie chorych. – Jeden wynik dodatni testu nie jest równy innemu wynikowi dodatniemu – podkreśla.

– Zakaźność danej osoby zależy w dużej mierze od masywności wydalanych cząstek wirusa. Niestety testy, które je wykrywają, to testy jakościowe, dają taki sam wynik dodatni zarówno wtedy, gdy cząstek wirusa jest mało, jak i wtedy, gdy jest ich bardzo dużo – podsumowuje.

Zasiadając w Radzie Medycznej prof. Flisiak nigdy nie wysnuł postulatu zniesienia kwarantanny. A przynajmniej oficjalnie, w wypowiedziach medialnych, bo o posiedzeniach samej Rady nie wiemy nic, gdyż nie były one protokołowane.

Trzeba jednak oddać prof. Flisiakowi, że na tle całej Rady Medycznej wyróżniał się pozytywnie. Nie siał propagandy strachu, nie przewidywał masowych pogrzebów, nie snuł apokaliptycznych wizji. Przed rokiem to prof. Flisiak jako jeden z pierwszych domagał się zniesienia obowiązku masek na świeżym powietrzu, to także ten lekarz mówił wprost, że zakażenia w marcu spadałyby niezależnie od lockdownu bądź jego braku. Z drugiej strony, w kwestii szczepionek na przykład był zwolennikiem robienia medialnego „show”.

W oparach fanatyzmu

Stanisław Michalkiewicz

Świat trwa w oczekiwaniu, co się wkrótce może zdarzyć; czy będzie wojna, czy nie. Wprawdzie Radio Erewań już dawno, jeszcze za pierwszej komuny, ostatecznie zdecydowało, że nie będzie żadnej wojny, a tylko walka o pokój i to taka, że nie zostanie nawet kamień na kamieniu, ale walka o pokój to też nic dobrego, więc wielu ludzi się niepokoi.

Polska w tej walce o pokój oczywiście popiera Ukrainę, mimo, że ta z niezrozumiałych względów blokuje kolejowy tranzyt do Polski i nawet nie udziela żadnych wyjaśnień. Widocznie taki los wypadł nam, podobnie jak za pierwszej komuny, kiedy to myśmy wysyłali do ZSRR cukier, w zamian za co Sowieci brali od nas węgiel.

W tej nieprzyjemnej sytuacji zdarzają się jednak i dobre wiadomości – na przykład, że pobożny poseł Jarosław Gowin już czuje się dobrze i nawet wraca do polityki. Na początek ujawnił, że PiS „planował” użycie wojska przeciwko uczestnikom demonstracji organizowanych przez „Strajk Kobiet”, w następstwie których pojawiła się u nas epizoocja wścieklizny. Takie w każdym razie są podejrzenia. Jak wiemy, wojsko nie zostało użyte i protesty bez tego rozeszły się po kościach, ale jeśli były takie plany, to może rozwinąć się z nich kolejna afera, którą nasi Umiłowani Przywódcy będą rozdziobywali aż do końca sejmowej kadencji, która może być dłuższa, albo krótsza. W tym drugim przypadku Wielce Czcigodna Barbara Nowacka z KO już teraz zapowiada wtrącenie polityków Zjednoczonej Prawicy do więzienia. W takiej sytuacji pobożny poseł Gowin może uważać się za szczęściarza, bo chociaż nadokazywał się co niemiara i w rządzie Donalda Tuska i w rządzie „dobrej zmiany”, to do więzienia chyba nie trafi, skoro właśnie przechodzi na jasną stronę Mocy? Podobnie może być z sędziami; kroczący w białym orszaku męczenników reżymu Jarosława Kaczyńskiego, niezawisły sędzia Waldemar Żurek odgraża się, że nielegalni sędziowie nie tylko doznają surowych kar, ale będą odpowiadali również majątkowo. Nietrudno się domyślić, że ich mienie zostanie skonfiskowane, a następnie rozdane sędziom legalnym – bo cóż w tych zepsutych czasach wynagradzać, jak nie heroiczne przywiązanie do praworządności?

Wszystko jednak może rozstrzygnąć się w całkiem innych kategoriach. Właśnie portal „Onet”, nazywany również „Der Onet”, opublikował informację, że spada w Polsce liczba sióstr zakonnych, a główną tego przyczyną są zgony i że aż jedna trzecia tych zgonów nastąpiła z powodu zbrodniczego koronawirusa. Trudno znaleźć lepsze potwierdzenie szczerej uwagi starego żydowskiego grandziarza finansowego Jerzego Sorosa, że epidemia stworzyła „rewolucyjną szansę” przeforsowania przedsięwzięć, które w normalnych warunkach byłyby albo niemożliwe, albo bardzo trudne. Dialog z judaizmem, chociaż też może doprowadzić do ostatecznego rozwiązania kwestii chrześcijańskiej, musi jednak trochę potrwać, tymczasem przy pomocy zbrodniczego koronawirusa można pójść na skróty i załatwić sprawę od ręki. Toteż rząd „dobrej zmiany” podchodzi coraz bliżej do ustawy o segregacji sanitarnej, zwanej „ustawą Hoca”, Wielce Czcigodnego posła, który w ten sposób wejdzie do historii. Zaczyna się od pracodawców, którzy będą mogli przeprowadzać medyczną inwigilację, a następnie segregację sanitarną swoich pracowników. Jak któryś nie będzie miał „paszportu covidowego”, to będzie mógł zajmować najwyżej stanowisko stróża nocnego, a i to nie jest takie pewne. Ale przecież na pracodawcach się nie skończy, to rzecz pewna, bo zgodnie z prawem Murphy’ego, jak coś złego może się stać, to na pewno się stanie i już wkrótce bez takiego paszportu nie będzie można ruszyć ręką, ani nogą. Ale to jeszcze nic, bo tylko patrzeć, jak bez paszportu covidowego nie będzie można dostać się również do Królestwa Niebieskiego. Myślę, że w takiej sytuacji nawet najwięksi przeciwnicy szczepienia by się zreflektowali i się zaszczepili. Nie byłby to oczywiście żaden „przymus”, a tylko „obowiązek” – jak nas pouczył pan minister Niedzielski. W ten sposób, przynajmniej na tym odcinku, przywrócona zostałaby moralno-polityczna jedność narodu, jak to było za panowania Edwarda Gierka, którego przypomina nam wchodzący właśnie na ekrany film.

Tymczasem napisał do mnie pewien wojskowy informując, że żołnierze, którzy nie chcą przyjąć wyznania covidowego, w soboty muszą uczestniczyć w katechizacji, zwanej „szkoleniami”, podczas których zapoznawani są z dobrodziejstwami szczepionek. Mój Honorable Correspondant twierdzi, że takie katechizacje można by zorganizować niekoniecznie w soboty, tylko w każdy inny dzień, więc wybór soboty ma jego zdaniem charakter szykany, bo w dodatku niewierni żołnierze informowani są o tych szkoleniach podczas apelu, na którym znajduje się „pełny skład osobowy”. W odpowiedzi napisałem, że dobry wojak Szwejk zameldowałby posłusznie, iż zgodnie z wymaganiami dyscypliny wojskowej oczywiście będzie uczestniczył w szkoleniach, ale wyznania covidowego nie przyjmie.

Chodzi o to, że nawet żołnierza nie można zmusić do przyjęcia jakiegokolwiek wyznania, w tym również covidowego. Gwarantuje mu to art. 53 konstytucji, w obronie której, na oczach całej Polski pan mecenas Roman Giertych tak pięknie kicał. Na to mój Honorable Correspondant zwrócił mi uwagę, że on oczywiście na szkolenia uczęszcza, chociaż nie wierzy – ale nie o to chodzi, tylko o to, że dowódcy mają bardzo szeroki arsenał środków, by nakłonić żołnierzy przynajmniej do przyjęcia zewnętrznych znamion covidowego wyznania, na przykład – oddelegowanie na drugi koniec Polski, odmowa zgody na szkolenia, które pozwalają awansować lub zdobywać nowe uprawnienia, czy szlaban na wyjazdy na misje zagraniczne. Obawiam się, że na to dobry wojak Szwejk nie mógłby wiele poradzić, chyba, że jego dowódcą byłby feldkurat Otto Katz, który zaniedbywał nawet zewnętrzne znamiona, na co zwracali mu uwagę feldkuraci pobożni.

Muszę powiedzieć, że nastroje fanatyczne narastają i to z obydwu stron. Oto przewielebny ojciec Tadeusz Rydzyk postanowił zorganizować sympozjon poświęcony różnym aspektom wyznania covidowego, na które zaprosił również „kontrowersyjnych prelegentów”. Wydawać by się mogło, że właśnie tak powinno być, że podczas dyskusji powinny konfrontować się opinie przeciwne. Tymczasem covidowi fanatycy nie szczędzą mu gorzkich słów krytyki, że to „farsa” i w ogóle.

Jak to bywa z totalniakami, zamiast dyskusji wolą odbywać tzw. „zebrania budujące”, podczas których uczestnicy utwierdzają się w jedynej słuszności własnych opinii i fantasmagorii. Szczególnie niepokojące jest to, że ten obyczaj wkracza na uniwersytety, m.in. za sprawą hunwejbinów z komunistycznych młodzieżówek, którzy próbują terroryzować profesorów i inaczej myślących kolegów tak samo, jak ZMP-owcy w czasach stalinowskich. Ale z drugiej strony mamy do czynienia z podobnym fanatyzmem. Oto gdy poinformowałem, że się zaszczepiłem, runęła na mnie fala krytyki, jakbym co najmniej wystąpił ze Zjednoczonego Kościoła Czcicieli Phallusa Uskrzydlonego. Pan Karol P. napisał do mnie niezwykle gorzki list, w którym nie posiada się ze zgorszenia i zdumienia, że się zaszczepiłem i to w sytuacji, kiedy wiadomo, że trzecia dawka jest „w 100 procentach śmiertelna”. Inni korespondenci aż tak daleko nie idą, ale i oni dają wyraz swojemu rozczarowaniu, że nie zachowałem się, jak ów Cygan, który dla towarzystwa dał się powiesić.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5116 „Najwyższy Czas!” 5 lutego 2022

Skutki pandemicznej polityki. Dług zdrowotny Polaków narasta.

Kolega kardiochirurg miał w jednym tygodniu trzech pacjentów z pękniętym sercem, co kiedyś zdarzało się niezwykle rzadko — powiedział PAP kardiolog płk dr hab. n.med. Paweł Krzesiński, profesor Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie. Dodał, że dług zdrowotny Polaków narasta, a wielu pacjentów trafia do szpitali z zawałem czy udarem zdecydowanie za późno.

https://nczas.com/2022/02/04/skutki-pandemicznej-polityki-kolega-kardiochirurg-mial-w-jednym-tygodniu-trzech-pacjentow-z-peknietym-sercem-co-kiedys-zdarzalo-sie-niezwykle-rzadko/

——————————–

„Już po kilku miesiącach epidemii SARS-CoV-2 widzieliśmy sporo problemów związanych z narastaniem długu zdrowotnego wśród pacjentów. Ten problem trwa i narasta. Oczywiście w różnych schorzeniach ma to różny charakter

. W kardiologii widzimy ostre efekty opóźnień w trafianiu pacjentów do lekarza. Powody są najczęściej dwa. Strach pacjentów przed zgłaszaniem się do szpitali w okresie pandemii, ale także przeciążenie systemu opieki zdrowotnej na różnych jego poziomach – dostępu do lekarzy POZ, ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, czy zespołów ratownictwa medycznego” – powiedział w rozmowie z PAP ekspert w dziedzinie kardiologii.

Wyjaśnił, że obecnie wielu pacjentów trafia do WIM nie w pierwszych godzinach zawału, kiedy są największe szanse na uratowanie mięśnia sercowego zabiegiem otwierającym naczynia wieńcowe, ale po kilkunastu godzinach lub nawet dniach.

„Część z nich tłumaczy, że pozostawała w domu kilka dni, bo są „takie trudne czasy”. Inni nie byli w stanie umówić się na wizytę do lekarza. Do nas trafiają w kolejnym dniu dolegliwości, z zaburzeniami funkcji serca, których odwrócenie jest przy takim opóźnieniu dużo trudniejsze” – wskazał prof. Krzesiński.

Podkreślił, że w dużej skali nie ma bezpośredniego związku większej liczby ciężkich i ostrych stanów z zachorowaniem przez pacjentów na COVID-19.

„To nie jest tak, że COVID tak sprzyja zawałowi, że teraz 1/3 zawałów, które się pojawiają, ma podłoże w tej chorobie. Pewne powiązania jednak są. Pacjenci mający zawał często nie mają typowych objawów. Mogą mieć duszność, gorszą tolerancję wysiłku, a nawet bóle brzucha, czyli tzw. maski zawału — inne niż typowy rozpierający, uciskowy ból w klatce piersiowej.

Często jest tak, że gdy w powszechnej świadomości dominuje jakaś inna choroba — jak teraz COVID — to być może część pacjentów interpretuje takie objawy, jako objawy infekcji. Drugi rodzaj wpływu jest już bardziej bezpośredni – leczyliśmy pacjentów, aktualnie zakażonych lub po niedawnym przechorowaniu COVID, którzy przyjeżdżali z zawałem, a w naczyniach wieńcowych stwierdzaliśmy skrzepliny – jako przyczynę wystąpienia ostrego niedokrwienia. To może być związane z COVID, bo jest to również choroba śródbłonka naczyniowego, czyli „wyściółki naczyń”, której nieprawidłowa funkcja sprzyja powikłaniom zakrzepowym. Trzecia kwestia to niestety lęk pacjentów i ich zagubienie w systemie opieki pod presją pandemii” – wskazał.

Przekazał, że wczesna interwencja kardiologów przy zawale ma kluczowe znaczenie dla uratowania pacjenta i zapobiegania trwałemu uszkodzeniu serca prowadzącemu do niewydolności.

Nieleczony zawał powoduje zagrożenie śmiercią przez wywołanie ostrej niewydolności krążenia, tzw. wstrząsu lub śmiertelnych zaburzeń rytmu.

„Opóźnienie jest też przyczyną tego, że pojawiają się pacjenci z powikłaniami zawału np. z pęknięciem serca. To zdarzało się w dawnych czasach, ale w ostatnich latach było ich bardzo niewielu, bo zawał jest leczony tak szybko, że powikłania nie miały szansy się do tego stopnia rozwinąć. Rozmawiałem ostatnio z kolegą kardiochirurgiem, który ratował trzy pęknięte serca w ciągu tygodnia, co mu się nie zdarzyło nigdy, a takie przypadki w ogóle zdarzały się przed epidemią raz na kilka miesięcy” – dodał.

Jego zdaniem jest to wymierny, namacalny skutek zbyt późnego trafiania pacjentów do szpitala. Dodał, że nawet jak uda się uratować życie osoby z zawałem w zaawansowanym stadium, to często uszkodzone serce nie wraca już do pełnej sprawności.

„To największy problem, który odbija się na rokowaniu pacjenta. Będziemy konsekwencje tego ponosili przez kolejne lata” – powiedział.

Pytany o udary mózgu wskazał, że sytuacja w tym zakresie jest analogiczna.

Wystarczy, że pacjent opóźni przyjazd do szpitala o kilka godzin, a ma dużo mniejsze szanse na wyjście z takiego zdarzenia bez konsekwencji. W przypadku udaru taka zwłoka spowoduje nieodwołalną utratę możliwości najskuteczniejszego leczenia” – powiedział.

Pytany o to, jak tej sytuacji można zaradzić, wskazał, że nie ma jednej i prostej recepty.

Przede wszystkim, w jego ocenie, trzeba docierać do pacjentów z edukacją, przekazem ukazującym skutki odkładania decyzji o szukaniu pilnej fachowej pomocy. Powiedzenie „jakoś to będzie” nie działa w przypadku zawału serca lub udaru mózgu. Zadanie to mogą wypełnić nie tylko lekarze, ale również, a może przede wszystkim, media wsparte solidną wiedzą ekspertów.

Po drugie, trzeba jak najszybciej przywrócić sprawne funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia — POZ, ratownictwa medycznego i opieki specjalistycznej, aby znów z powodzeniem ratować jak najszybciej życie i zdrowie pacjentów. Potrzebne są skuteczne rozwiązania organizacyjne, racjonalny podział zadań i odciążenie personelu medycznego od żmudnych obciążeń nie związanych z leczeniem, np. administracyjnych.

„Jestem o tyle optymistą, że latem udało nam się dość szybko wrócić niemal do normalności. Czy lęk pacjentów wywołany epidemią, jak i przekazami o niej, będzie utrzymywał się przez długie miesiące czy lata? Oczywiście może tak być, ale miejmy nadzieję, że tak uda się zapanować nad pandemią, aby wszystko wróciło na właściwe tory jak najszybciej. A leczenie zawałów czy udarów w Polsce przez ostatnie dekady cały czas szło do przodu i było na wysokim poziomie. Jesteśmy nadal gotowi by szybko do tego wrócić. W medycynie liczy się profilaktyka, wczesne rozpoznanie i jak najszybsze leczenie. Tak jest w kardiologii, w onkologii i w innych dziedzinach. Problem to nie tylko +przechodzone zawały+.

Podobnie jest na przykład z zaawansowanym rakiem płuc – tylu takich pacjentów, co mamy obecnie, nie zgłaszało się do szpitali w okresie przed pandemią. Teraz wielu z nich trafia do szpitali, gdy choroba wyrządziła szkody, które ciężko odwrócić. Liczymy jednak, że pandemia ustąpi i da nam szanse skutecznie leczyć naszych pacjentów” – dodał prof. Krzesiński. (PAP)