Zelmer: Czy będzie prezent z okazji Dnia Zwycięstwa?

Czy 9 maja, w dniu Święta Zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami i nazizmem, radośnie panującymi w ówczesnym czasie, dojdzie do ataku rakietowego na Moskwę. Czy będzie to prezent? No właśnie. Ciekawe dla kogo?
Moskwa z takiego prezentu zapewne się ucieszy. Da jej to carte blanche do zakończenia tej farsy. Farsy, która z naszego i zachodniego punktu widzenia świadczy o słabości Rosji i wielkiej niemocy poradzenia sobie z armią ukraińską. Ale czy tak powinniśmy do tego podchodzić? Podchodzić z naszego zachodniego punktu widzenia, czy może, aby lepiej zrozumieć, należy wejść w czyjeś buty. Ja nazywam to odwróceniem mapy. Termin zaczerpnięty prawdopodobnie od podróżnika Wojciecha Cejrowskiego kilka lat temu.
Co w związku z taką ewentualnością, takim scenariuszem? – Przewiduję, że wówczas zostaną zniszczone w Kijowie obiekty wojskowe, administracyjne i rządowe. Bunkry również będą spenetrowane w głąb, jak fabryka Jużmasz w listopadzie 2024 roku. Idąc dalej, wojsko wpadnie w panikę, linia frontu się załamie na dobre (zostało to powiedziane wprost przez rząd Federacji Rosyjskiej). I jak sądzę od blisko czterech lat, Federacja Rosyjska zajmie osiem obwodów i być może rejon Sumski, żeby z tej strony mieć święty spokój. Odetną Odessę i połączą się granicami z Mołdawią, gdzie żyje spora grupa rosyjskojęzyczna. Zostanie utworzona strefa buforowa.
Przy takim scenariuszu, pokuszę się o dalsze prognozowanie; UE oczywiście zaostrzy retorykę wojenną i zacznie wydawać każdy grosz na zbrojenia – ku naszej uciesze i gromkiemu aplauzowi, co dla ludzi rozsądnych będzie zupełnie niezrozumiałe. Uważam, że do tej pory powolna i precyzyjna wojna czy – jak to określa FR – operacja specjalna, jest taktycznym zagraniem na wykrwawienie UE. Taktycznym w mojej ocenie, ale nie strategicznym, precyzyjnym i konsekwentnym.
Pod jednym z poprzednich tekstów komentator, dziwił się wolnym postępom wojsk rosyjskich i brakiem zdecydowanej inicjatywy. Co ma być dowodem na słabość FR, brak zdecydowania, miękkie przywództwo Rosji w osobie prezydenta W. Putina. W przestrzeni medialnej pojawiają się zarzuty wobec prezydenta FR o braku zdecydowanych działań w 2014 roku, braku wsparcia dla prezydenta Janukowycza, braku wsparcia rejonów „separatystycznych” itp. I zapewne w każdej takiej krytycznej ocenie są ziarna prawdy. Obrazu dopełniają nasze zachodnie „cywilizowane” media i platformy przekazu i kształtowania myśli ludzkiej. Wyłaniają się te obrazy, które są zamazane, niejasne i nieczytelne. Tylko ludzie głęboko siedzący w realiach i posiadający informacje – są w stanie połączyć te wszystkie obrazy w jedno „dzieło”. Kim oni są? Ja nie znam. Kilku światowej sławy komentatorów, kilku miejscowych – wot i wsio.
A my nie znamy strategicznych celów FR, znamy tylko te, które nam wmawiają nasi zachodni „znafcy” tematu i tylko te, które są uszyte dla nas i zgodne z panującą narracją antyrosyjską. Takie podejście jest dla nas niebezpieczne. I czy nie popełniamy błędu projekcji? Czy nie powinniśmy odwrócić mapy i na poziomie podstawowym spróbować zrozumieć położenie FR i nasze zachodnie położenie.
Dlaczego tak? – Jeżeli prawdą jest, że deficyt budżetowy FR jest na poziomie poniżej 20% PKB (Białorusi na poziomie 36%) – to należy przyjąć że kraje te nie są w ogóle zadłużone, samodzielne i niemal samowystarczalne. Dla porównania Włochy to 136%, Polska 60% (na razie), Francja 114% itd., w zależności od kreatywnej księgowości.
Już te wskaźniki powinny wzbudzić nasze wątpliwości co do informacji, jakie otrzymujemy przez 24 godziny na dobę z radia i telewizji. Rosja upada, Rosja na kolanach, Rosja za chwile zbankrutuje, Rosja to Rosja tamto …. Serio? – Takie otrzymujemy analizy od analityków, którzy biorą grube pieniądze za swoje profesjonalne opracowania?
No, ja tylko inżynierem jestem i dawno temu miałem całki, macierze i równania z 28 niewiadomymi. Pewnie i matematykę UE zmieniła w międzyczasie. Dalej, FR nie ogłosiła powszechnej mobilizacji, a rotacja żołnierzy tylko wzmacnia ich potencjał militarny w walce lądowej, ale i nie tylko o siłę żywą chodzi. W mojej ocenie należy włożyć w wielki cudzysłów informacje o ogromnych stratach FR, przewyższających 2-3 krotnie straty wojsk Ukraińskich – bo wiadomo co mówią nam analitycy, że atakując trzeba mieć 3-krotną przewagę liczebną. Gdyby tak było to bylibyśmy zalewani filmikami o niszczeniu wojsk rosyjskich każdego dnia. A tak nie jest – pojedyncze strzały dronami, fake informacje itp. Oczywiście informacje dotyczące strat są blokowane, oczywiście straty są – pytanie jakie? Ja tego nie wiem. Mogę jedynie wymyślać, że będzie 2 mln Ukraińców i 150 tysięcy Rosjan.
Dalej, bezrobocie na wschodzie nie jest duże, a możliwości zmobilizowania do pracy w fabrykach przemysłu obronnego są ogromne, i nie tylko Rosjan ale wszystkich wkoło. Zapominamy, że na wschodzie są fabryki, jest technologia (rakieta Sojuz-5), jest produkcja. Zapominamy, że przestawienie się Rosji na produkcję czegokolwiek w obecnym czasie zajmuje prawdopodobnie tygodnie. U nas na zachodzie 3 lata czekamy na decyzję środowiskową, aby móc rozpocząć proces projektu, potem rok lub dwa uzgodnień – paranoja, a przy projektowaniu dla wojska nawet Toi Toia trzeba mieć certyfikat bezpieczeństwa (wiem, o czym piszę).
I dalej; jeżeli weźmiemy pod uwagę zdolności militarne UE jako całości – to jest to mimo wszystko ogromna siła. Ale UE nie posiada odpowiedzi na systemy rakietowe i balistyczne FR. Prezydent Putin powiedział wyraźnie „jesteśmy na to gotowi, tylko jak skończymy, nie będzie z kim negocjować”. Oczywiście nasi „znafcy” przekazują nam gawiedzi, że Putin nam grozi. Nie znalazłem nigdy żadnej wypowiedzi z groźbami Putina – żadnej. Zawsze jest to odpowiedź w kontekście słów, zachowań i działań zachodu.
Dla mnie szaraka taka wypowiedź prezydenta FR jest absolutnie jasna i czytelna (pomijam, że bezprecedensowa), on mówi wprost „czy wy postradaliście zmysły, chłopcy w krótkich spodenkach i białych podkolanówkach z gilami do pasa?”. Czy nie popadliśmy w wishful thinking (myślenie życzeniowe – podpowiedziała mi AI) i brak weryfikacji na gruncie. Skutkiem są błędne decyzje strategiczne (pominę fakt, że nasi umiłowani przywódcy jedynie wykonują polecenia), na które my Naród pozwalamy. Pozwalamy na patokrację.
Podam tylko jeden przykład naszego zachodniego „myślenia”: Rosjanie nie potrafią samochodu zbudować, bo są za głupi i pijani. Serio? Fakt, nie potrafili nigdy zbudować samochodu osobowego. Ale te, które zbudowali w latach 70-tych i 80-tych nadal jeżdżą po całej Rosji, Bochanki, Uazy w każdym zakątku. Pragmatyzm – czyż nie? Ale to auta osobowe. Natomiast ciężarówki Maz-y, Krazy, Gazy, Urale, Kamazy są najlepszymi wołami roboczymi na świecie. Technologia rakietowa, balistyczna, jądrowa, hipersoniczna. Stare Wiatki, czy lodówki Mińsk z lat 80-tych jeszcze w wielu domach funkcjonują.
Podobnie myśleliśmy o Chinach jako o kraju napędzanym rikszami trójkołowymi, a teraz? Zatem, czy nasze analizy i decyzje strategiczne naszych przywódców są właściwe. Czy analizując odwracamy mapę? Pytania pozostawię otwarte.

W obecnej sytuacji uważam, że FR nie musi nawet rubla wydać na zbrojenie się przeciwko zachodowi, nawet rubla. Taniej będzie, jak zakręcą kurki z gazem i ropą na kilka miesięcy. I mamy Game Over, strajki, protesty i rewolucje na ulicach. My tu na zachodzie zupełnie przestaliśmy rozumieć, że wschód bez nas sobie poradzi, ba nawet bez VW, BMW czy innego Fiata – oni sobie poradzą.
Natomiast my bez zastrzyków z innych części świata już nie. U nas dobiegło końca życie na kredyt, teraz przychodzi czas na pracę i walkę o byt. Dokładnie taką, jaką nasi ojcowie i dziadowie prowadzili po 1945 roku odbudowując świat w którym żyjemy, dźwigając go z kompletnych ruin, przenosząc groby w godne miejsca, stawiając pomniki tym, którzy ginęli podczas wyzwalania nas z nazizmu. Właśnie 9 maja ludzie na wschodzie czczą pamięć poległych żołnierzy. Jest to dla nich największe święto, najświętsza świętość. Dodam, że my walczyliśmy na wszystkich frontach z nazizmem i faszyzmem – no ale to już dla przeciętnego Kowalskiego może być za wiele jak na jeden tekst.
Zastanawia mnie od wielu lat to, dlaczego inni moi rodacy nie widzą lub nie rozumieją tego, co się na świecie dzieje. Do niedawna wydawało mi się, że nie można być aż takimi głupcami. Można, ja też głupcem jestem. Każdy z nas widzi to samo zjawisko w tym samym czasie, ale różnie to interpretuje. Każdy się dziwi, jak ten drugi może nie zauważać. No i klops. Klops ten dopiero wychodzi, gdy już zmusili nas do trzymania karabinu, jak zmusili nas do wejścia do okopów, jak zmusili nas do wyrzeczeń wszelakich, jak zmusili nas do oddania całego majątku, jak zmusili nas do poświęcenia naszego zdrowia, jak zmusili nas do elektronicznego nadzoru itp.. I jak wówczas będziemy definiować tego „klopsa”? – Zupełnie jak na początku, każdy po swojemu.
Ale sądzę, że nie jest to nasza wina. Nas ludzi, społeczeństwa. Nie wszystkich. Zaobserwowałem pewną prawidłowość, w zasadzie potwierdziłem to na sobie i swojej rodzinie. Chodzi o demony. Tak o demony. Owładnęły nami demony. I spieszę wyjaśnić od początku. W kontekście tego, co napisałem wyżej, ma to dla mnie sens.
Od czasu kiedy nie posiadam telewizora (ok. 6 lat), zacząłem obserwować otoczenie, znajomych, przyjaciół innych członków rodziny. Kilka lat temu obejrzałem na YT jakiś program o technikach sterowania umysłami, o hipnozie o inżynierii społecznej itp. – demony w czystej postaci. Dało mi to do myślenia. Czy jest możliwym oddziaływanie na ludzkość na taką atomową skalę? Tu na blogu wszyscy znają odpowiedź – tak i to od dziesięcioleci. Pierwsze 6 miesięcy odstawienia było straszne, wszędzie szukaliśmy, aby włączyć telewizor, po ośmiu miesiącach powoli zaczęło być znośnie, po około 1,5 roku przestało mnie do telewizora i wszelkich mediów ciągnąć (no, poza blogiem i tekstami Szanownego Zygmunta czy Ikulalibala 🙂 )
Od tego czasu obserwowałem ludzi, rodzinę, kto, co i na jaki temat sądzą, pandemia pokazała, że nie daliśmy się wciągnąć w histerię. Jednak obserwuję i faktycznie ludzie inaczej postrzegają i mają różny punkt widzenia na obserwowane zjawisko – nawet w tak oczywistych sprawach jak to, że biologiczny mężczyzna nie może urodzić dziecka (skrajny przykład). Czytając na blogach komentarze czy notki, zawsze te zdroworozsądkowe piszą ludzie nie posiadający telewizora, prof. Wolniewicz nie posiadał chyba nigdy telewizora 🙂 Teza o hipnozie zatem, znajduje potwierdzenie w moich prywatnych obserwacjach i w Waszych również. Bo jak inaczej wyjaśnić nasze zachowania, a w zasadzie zupełny brak zachowania i reakcji na otaczającą nas kreowaną rzeczywistość. Stwierdzenie „das elektronische Konzentrationslager”, zaczyna być rzeczywistością nas otaczającą.
Stawiam pytanie, czy przypadkiem te hipnozy z niebieskiego ekranu nie są skierowane przede wszystkim do 60%-wej populacji, aby zachować kontrolę? Z czego 20% populacji niemal nie ulega hipnozie, ale tylko niewielki procent z nich ma świadomość polityczną, pozostałe 20% zalicza się do podatnych na hipnozę niemal od razu.
Bo nikt o zdrowych zmysłach nie zieje nienawiścią do drugiego człowieka, czy do państwa – ot tak sam z siebie. Ta cholerna hipnoza powoduje, że cała UE galopuje ku zagładzie. Zagładzie naszej, zwykłych ludzi chcących uczciwie pracować, żyć godnie i uśmiechać się do siebie. I w związku z tym, czy będziemy świadkami ataku na Moskwę 9 maja, co będzie równoznaczne ze zgwałceniem rosyjskiego najświętszego święta, czy będziemy świadkami zdarzeń będących skutkiem zbiorowej hipnozy społeczeństw?
Wywalmy telewizory na śmietnik. Poddajmy się detoksowi, wyostrzmy zmysły samozachowawcze, zacznijmy dokonywać dobrych wyborów, wybierajmy przedstawicieli z twardym kręgosłupem moralnym. Nie dajmy się wciągnąć do wojny.
Napisał: Zelmer



















