Tucker Carlson: Republikanie zdradzili Amerykę dla Izraela

Tucker Carlson: Republikanie zdradzili Amerykę dla Izraela

23 czerwca 2026 pch24/tucker-carlson-republikanie-zdradzili-ameryke-dla-izraela

Tucker Carlson.jpg
Tucker Carlson, fot. Kremlin.ru, CC BY 4.0

Nie poparłbym Partii Republikańskiej. Nie ma szans, żebym poparł Partię Republikańską – ogłosił 22 czerwca Tucker Carlson – amerykański konserwatywny komentator i były zwolennik prezydenta USA Donalda Trumpa. Według niego partia „zdradziła” własnych wyborców, stawiając bezpieczeństwo Izraela ponad bezpieczeństwem Stanów Zjednoczonych. Były gospodarz Fox News podkreślił jednocześnie, że nie zamierza przejść na stronę Demokratów.

Odchodzę – ogłosił Carlson w podcaście „Can’t Be Censored”. – A jeśli ja odchodzę, to myślę, że wiele innych osób również odchodzi – dodał. Komentator stwierdził, że nie widzi możliwości dalszego wspierania Republikanów.

– Jak ja lub jakikolwiek amerykański wyborca mógłby popierać partię polityczną, która nie jest lojalna wobec Stanów Zjednoczonych? Która przedkłada interesy obcego państwa nad interesy własnych obywateli? Nie da się głosować na takich ludzi i ja nie zamierzam tego robić – mówił Carlson.

Publicysta od początku sprzeciwiał się amerykańskiemu zaangażowaniu w konflikt z Iranem i próbował przekonać Trumpa do rezygnacji z tej operacji. Jak nietrudno się domyślić, przeciwnicy Carlsona zarzucają mu antysemicki charakter części jego wypowiedzi.

Były gospodarz Fox News podkreślił jednocześnie, że nie zamierza przejść na stronę Demokratów i jeszcze nie wie, na kogo odda głos w przyszłości. Jak zaznaczył, przez 35 lat konsekwentnie wspierał Republikanów, lecz obecnie nie potrafi już tego robić. Jego deklaracja padła na kilka miesięcy przed jesiennymi wyborami uzupełniającymi do Kongresu.

Portal Axios zwrócił uwagę, że odejście Carlsona od Partii Republikańskiej pokazuje skalę napięć wewnątrz ruchu MAGA stworzonego przez Trumpa. Źródłem sporów są m.in. wojna z Iranem oraz polityka gospodarcza obecnej administracji.

Portal przypomniał również, że Carlson należy do grona konserwatystów przekonanych, iż Waszyngton zaangażował się w konflikt z Iranem pod wpływem nacisków izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu. Krótko po rozpoczęciu działań wojennych podobne sugestie częściowo potwierdził sekretarz stanu Marco Rubio.

W kwietniu Trump ostro zaatakował prawicowych komentatorów i influencerów krytykujących jego stanowisko wobec wojny z Iranem, w tym Carlsona. Prezydent określił ich mianem „wariatów”, „przegrywów” oraz głupków.

Mimo obecnych sporów Carlson przez lata należał do najważniejszych medialnych sojuszników Trumpa. Wspierał go w swoim popularnym podcaście, występował podczas konwencji Partii Republikańskiej i uczestniczył w inauguracji jego prezydentury. Po wybuchu wojny z Iranem przyznał jednak, że żałuje udzielonego mu wcześniej poparcia.

Axios przypomniał także, że kongresmenka Marjorie Taylor Greene, która również była bliską sojuszniczką Trumpa, promuje pomysł startu Carlsona w wyborach prezydenckich w 2028 roku.

Źródło: PAP

===========================

mail:

Gdyby zastąpić słowa „wobec Stanów Zjednoczonych” przez „wobec Polski
też miałoby sens.

Zaszufladkowano do kategorii O Świat | Otagowano

Jasionka jak Bagram

Jasionka jak Bagram

20 czerwca 2026, idziemy.pl/komentarze/jasionka-jak-bagram

Amerykanie, wykrawający sobie bez żadnych podstaw lub zgód coś w rodzaju eksklawy z polskiego terytorium. Oficerowie wywiadów, przylatujący do Polski i wylatujący z niej poza wszelką kontrolą naszych służb i bez śladu w dokumentach. Chaos prawny i organizacyjny. Brak podstaw prawnych do stosowania w cywilnym porcie lotniczym wojskowych procedur. Olbrzymie i nigdy nieodzyskane wydatki na paliwo tankowane do samolotów różnych państw, nie tylko amerykańskich i ukraińskich.

A wreszcie ukraińscy bonzowie z rekomendacją rządu w Kijowie, szlajający się przez tydzień po lotnisku z gotówką, którą chcieli wcisnąć jako łapówkę osobom decyzyjnym za ułatwienie odprawienia samolotu z uzbrojeniem. 

To nie opis lotniska gdzieś w Afganistanie, Iraku albo innym miejscu w trzecim świecie. To podrzeszowska Jasionka po wybuchu wojny w Ukrainie. Taki obraz tego portu lotniczego znajdziemy w nowej książce Zbigniewa Parafianowicza „Kłopot z Zełenskim”. Obraz – dodajmy – wyłaniający się z wypowiedzi jego rozmówców (z nich bowiem złożona jest książka): oficerów naszych służb, ludzi pracujących na lotnisku, polskich polityków. Jest to obraz dramatyczny, najlepiej podsumowany słowami jednego z rozmówców Parafianowicza, który stwierdza, że Amerykanie traktowali Jasionkę jak Bagram (miasto w Afganistanie).

Tak jakby działali nie na terytorium jednego ze swoich europejskich, NATO-wskich sojuszników, ale w jakiejś drugorzędnej, traktowanej całkowicie przedmiotowo kolonii. 

Tego wątku skądinąd bardzo ciekawej, ale też bardzo przygnębiającej książki znanego dziennikarza nie należy traktować czysto anegdotycznie. Wręcz przeciwnie: ma on walor symboliczny. Jak w soczewce pokazuje, jakie miejsce w hierarchii zajmuje nasze państwo (i zajmowało za poprzedniej władzy, bo przecież mówimy o okresie, gdy jeszcze rządziło PiS).

Nie jest wytłumaczeniem, że wszystko to działo się w czasie chaosu, związanego z atakiem Rosji na Ukrainę. Można nawet postawić tezę, że to jeszcze gorzej. Gdyby nasze państwo było przygotowane na nadzwyczajne okoliczności i było poważnie traktowane przez partnerów, miałoby skuteczne, zawczasu przygotowane procedury, które nie pozwoliłyby na kompletne bezhołowie. 

Miałem okazję zapytać o ten opis Mateusza Morawieckiego podczas czerwcowego zjazdu Klubu Jagiellońskiego. Pan premier bardzo się oburzył i oznajmił, że jest to nieprawda. Że wszystko było pod kontrolą i Amerykanie nie zrobili sobie z Jasionki eksklawy. Szkopuł w tym, że w swojej książce Parafianowicz nie cytuje jednej osoby. Cytuje ich wiele, a ich relacje są ze sobą spójne i pokazują to samo. W jakim celu ci ludzie mieliby opowiadać nieprawdę? Jestem natomiast w stanie pojąć, dlaczego Mateusz Morawiecki usilnie takiemu obrazowi zaprzecza. Wszak stanowi on oskarżenie wobec stanu państwa po czterech latach jego rządów (licząc od końca 2017 do początków 2022 r.). 

Książka Parafianowicza jest bezlitosna dla złudzeń każdej ze stron politycznego sporu o rzekomej wielkości Polski. Zaczyna się bowiem od wątku podróży Donalda Tuska do Kijowa w maju 2025 r.

Przypomnijmy: podróż, która miała świadczyć o uczestnictwie naszego kraju w układaniu nowego porządku, skończyła się wrażeniem odwrotnym, gdy okazało się, że pan premier jechał w osobnym wagonie, a trzej pozostali uczestnicy wyjazdu – brytyjski premier Keir Starmer, francuski prezydent Emmanuel Macron oraz niemiecki kanclerz Friedrich Merz – w innym. Oni razem, Polak osobno. I nie był to przypadek. Było to celowe działanie strony ukraińskiej, której celem było uderzenie w Tuska i w Polskę. Właśnie tak: i w premiera, i w nasze państwo w ogóle, dlatego przeciwnicy polityczni Tuska nie mają się z czego cieszyć. 

Książka Parafianowicza to coś więcej niż tylko historia naszych relacji z Kijowem. To opowieść o stanie polskiego państwa. Opowieść z bardzo niewesołą konkluzją.

Izraelski agent przejął kontrolę nad „The Charlie Kirk Show” kilka dni po jego zamordowaniu.

Izraelski agent zagraniczny przejął kontrolę nad „The Charlie Kirk Show” kilka dni po jego zabójstwie.

Izraelski agent zagraniczny przejął kontrolę nad „The Charlie Kirk Show” kilka dni po jego zamordowaniu.

Przez Maxa Blumenthala

Imperium medialne Charliego Kirka i jego prawicowa organizacja aktywistów Turning Point USA (TPUSA) znalazły się pod kontrolą tych samych sił wspieranych przez Izrael, którym sprzeciwiał się w ostatnich miesiącach swojego życia. Erika Kirk twierdzi teraz, że jej mąż wspierał Izrael do samego końca, podczas gdy TPUSA błędnie interpretuje jego sprzeciw wobec wojny z Iranem.

Program „Charlie Kirk Show” jest obecnie dystrybuowany przez federalnie zarejestrowanego agenta izraelskiego, którego zadaniem jest dostarczanie amerykańskim mediom syjonistycznej propagandy. Jest to część oszałamiającego kontraktu o wartości 46 milionów dolarów rocznie między rządem Izraela a Bradem Parscale, byłym szefem sztabu kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa w 2020 roku. Może to być największy kontrakt lobbingowy w historii zagranicznych operacji wpływu w Stanach Zjednoczonych.

10 września 2025 roku Kirk został zamordowany na Uniwersytecie Stanowym Utah Valley podczas pierwszego przystanku swojej trasy „American Comeback Tour”. Osiem dni później Parscale zarejestrował się jako przedstawiciel zagraniczny izraelskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych i przyznał się do odpowiedzialności za ofensywę propagandową „skrojoną na miarę pokolenia Z na wielu platformach, w tym TikToku, Instagramie, YouTube, podcastach i innych istotnych mediach cyfrowych i nadawczych”.

Umowa oznaczała, że ​​program „Charlie Kirk Show”, dystrybuowany przez Salem Media Network od 2020 roku, został oddany pod kontrolę zagranicznego agenta Izraela, a Parscale objął stanowisko dyrektora ds. strategii w Salem. Zgodnie z warunkami umowy, firma Parscale’a, Clock Tower, miała „zintegrować swoje proizraelskie przesłania z ofertą Salem Media Network”.

Według raportu Radio Ink z grudnia 2025 r. „Charlie Kirk Show” „będzie nadal nadawany jako podcast w Salem Podcast Network, ponieważ Salem Media „utrzymuje bliską współpracę zawodową i osobistą z Turning Point USA””.

Od czasu zamachu na Kirka jego następcy robili wszystko, co w ich mocy, aby ukryć jego zaciekły sprzeciw wobec wojny z Iranem, a także publiczne wybuchy obrzydzenia wobec Netanjahu i jego armii lobbystów w USA. Wdowa po Kirku i następczyni na stanowisku prezesa TPUSA, Erika Kirk, podkreśla teraz, że ona i jej mąż nigdy nie zachwiali się w swoim poparciu dla Izraela. Odmówiła również komentarza na temat tego, co jej zmarły mąż myślałby o wojnie, którą USA i Izrael stoczyły z Iranem w tym roku.

„Mój mąż już nie jest z nami i nie może nam mówić, czy powinniśmy toczyć wojnę z Iranem, czy nie” – powiedziała Erika Kirk w odpowiedzi na pytanie zadane podczas spotkania TPUSA w maju 2026 roku. „Chciałabym, żeby teraz tu był i mógł nam powiedzieć, czy powinniśmy to robić, czy nie”.

Tłumaczenie „X” : Erika Kirk twierdzi, że nie może odpowiedzieć na pytanie, czy Charlie Kirk poparłby inwazję USA na Iran, czy nie, ponieważ nie żyje. „To frustrujące, gdy ludzie mówią w jego imieniu”.

W miesiącach poprzedzających jego zabójstwo Kirk nie pozostawiał jednak wątpliwości co do swojego stanowiska w sprawie wojny USA z Iranem. W jednej ze swoich licznych tyrad przeciwko atakowi na Iran nazwał senatora Lindseya Grahama i innych zwolenników wojny „patologicznie szalonymi”. Ostrzegał również, że wojna o zmianę reżimu nieuchronnie „stworzy grzęzawisko. A potem doprowadzi do wojny domowej”.

Następca Kirka nieuczciwie zaprzecza jakimkolwiek powiązaniom z Izraelem

Od czasu zabójstwa Kirka, Andrew Kolvet, wieloletni dyrektor ds. komunikacji TPUSA, objął jego miejsce jako gospodarz programu „The Charlie Kirk Show”. W odcinku z maja tego roku Kolvet zaatakował antywojennego republikańskiego kongresmena Thomasa Massiego, który właśnie przegrał w prawyborach z kontrkandydatem wspieranym przez Trumpa, którego finansowanie wyniosło rekordowe 15 milionów dolarów z darowizn od izraelskich organizacji lobbingowych. Przyznając, że Kirk był „wielkim fanem” Massiego, Kolvet stwierdził, że jego zmarły kolega był prywatnie „naprawdę sfrustrowany” blokowaniem programu Trumpa przez kongresmena.

Komentarze pochodzące od wątpliwych źródeł skłoniły Massiego do zadania Grokowi, chatbotowi opartemu na sztucznej inteligencji serwisu Twitter/X, pytania: „Czy to prawda, że ​​program „Charlie Kirk Show” jest obecnie dystrybuowany przez zarejestrowanego zagranicznego agenta Izraela?”

Po uporczywych pytaniach innych użytkowników X, Grok w końcu potwierdził: „Tak, istnieje tu istotny związek, o którym warto wspomnieć”. Grok wyjaśnił również, że „dystrybutor (Salem Media) ma bezpośrednie, wysokopoziomowe powiązania i aktywnie współpracuje z zarejestrowanym izraelskim agentem zagranicznym”.

Tłumaczenia „X” : Hej @grok, odpowiedz proszę na pytanie Thomasa.

Tak, istnieje tu istotny związek, o którym warto wspomnieć.

Podcast Charliego Kirka jest emitowany w formie podcastu (i rozgłośni radiowej) za pośrednictwem Salem Media Group / Salem Podcast Network, które utrzymuje współpracę z Turning Point USA po zamachu na Kirka.

Dyrektor ds. strategii w Salem Media, Brad Parscale, jest właścicielem i kontroluje firmę Clock Tower X LLC. Firma ta zarejestrowała się jako agent zagraniczny izraelskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych 18 września 2025 roku w ramach FARA (nr 7649) – zaledwie kilka dni po śmierci Kirka. Kontrakt o wartości ponad 6 milionów dolarów obejmuje komunikację strategiczną, usługi medialne i kampanie cyfrowe skierowane do pokolenia Z (w tym podcasty/media społecznościowe), a także wyraźnie uwzględnia „integrację przekazu narracyjnego z siecią Salem Media Network”.

Dystrybutor ma zatem bezpośredni, ścisły związek z zarejestrowanym izraelskim agentem zagranicznym i aktywnie z nim współpracuje. Nie chodzi o to, że „sam program jest agentem”, ale powiązania są rzeczywiste i jawne dzięki dokumentom Departamentu Sprawiedliwości (DOJ-FARA).

Odpowiedź Groka bezpośrednio przeczyła próbie Kolveta, by obalić twierdzenie Massiego. Według Kolveta, „The Charlie Kirk Show” („The CK Show”) „jest emitowany w [programie Steve’a Bannona „Real America’s Voice”], a nie w Salem. Byłem zaangażowany przez cały czas. Zarezerwowałem wszystkich gości… Opracowałem wszystkie materiały redakcyjne. Bazujemy na programie Bannona „War Room”.

Po zabójstwie Kirka Kolvet wyraźnie podziękował kontrolowanej przez Izrael stacji Salem Media za kontynuowanie emisji programu „The Charlie Kirk Show”. „Salem wykazał się ogromną hojnością przez cały czas trwania programu i nawet zachęcał nas do kontynuowania emisji programu w Salem Radio Network” – powiedział Kolvet w wywiadzie dla Radio Ink.

Do dziś „The Charlie Kirk Show” można oglądać na stronie internetowej Salem Podcast Network.

Próba Kolveta ograniczenia szkód nie powiodła się i spowodowała nasilenie publicznej krytyki TPUSA, ponieważ organizacja zdradziła zmieniające się stanowisko jej założyciela w sprawie Izraela i Iranu.

Przywrócić TPUSA zgodność z Izraelem

Jak donosił portal The Grayzone, w tygodniach poprzedzających zabójstwo Kirka, założyciel TPUSA był dręczony narastającą presją ze strony izraelskich pośredników i samego Netanjahu, by rozpocząć błyskawiczną kampanię syjonistycznej propagandy skierowanej do młodzieży. 6 sierpnia 2025 roku, nieco ponad miesiąc przed śmiercią, Kirk otwarcie skrytykował żydowskich „liderów” i „lobbystów”, którzy naciskali na niego za krytykę polityki Izraela. „Nagle pomyślał: »Och, Charlie: On już z nami nie jest«. Chwila, co właściwie znaczy „z nami”? Jestem Amerykaninem, jasne? Reprezentuję ten kraj” – grzmiał w rozmowie z prowadzącą podcast Megyn Kelly.

Na kilka dni przed publicznym wybuchem gniewu Kirk wziął udział w prywatnym spotkaniu zorganizowanym przez syjonistycznego miliardera Billa Ackmana w Hamptons. Tam, jak ujawnił portal The Grayzone, izraelska lobbystka Natasha Hausdorff ostro skrytykowała Kirka za narzekanie na „moralny szantaż” ze strony Tel Awiwu. Do tego czasu Kirk odrzucił już znaczną część darowizn na rzecz Izraela dla TPUSA i był w trakcie odrzucania osobistego zaproszenia Netanjahu do odwiedzenia Jerozolimy. Był również platformą dla niektórych z najbardziej zagorzałych izraelskich krytyków prawicowych, od Tuckera Carlsona i Megyn Kelly po antysyjonistycznego żydowskiego komika Dave’a Smitha.

6 września 2025 roku arcy-konserwatywny syjonista i multimilioner Robert Shillman potępił Kirka z trybun prywatnej gali w Los Angeles, wyrażając żal z powodu zmarnowania fortuny na TPUSA, teraz gdy jej założyciel zwrócił się przeciwko Izraelowi. Jak ujawnił portal The Grayzone, Shillman właśnie wycofał darowiznę w wysokości 2 milionów dolarów na rzecz TPUSA jako karę za herezję Kirka.

Cztery dni później Kirk został postrzelony w szyję przez snajpera na oczach tysięcy uczestników jego tzw. „American Comeback Tour”.

Niecały tydzień po szokującym zamachu izraelskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, dzięki umowie lobbingowej z programem Parscale’a „Clock Tower X”, przejęło faktyczną kontrolę nad programem „Charlie Kirk Show”. Biorąc pod uwagę publiczne i prywatne wypowiedzi Kirka na temat Izraela składane osobom zaufanym w tygodniach poprzedzających jego morderstwo, wydaje się mało prawdopodobne, aby zgodził się on na układ, który powierzyłby zarejestrowanemu lobbyście Izraela odpowiedzialność za nadawanie jego programu.

Kilka dni później, 15 września, Ben Shapiro, jeden z najwybitniejszych propagandystów amerykańskiej siatki politycznej Netanjahu, pojawił się w studiu TPUSA, aby ogłosić dramatyczne oświadczenie. Siedząc obok byłych współprowadzących Kirka, Shapiro oświadczył, że jego firma medialna, Daily Wire, przekaże TPUSA milion dolarów, rzekomo w celu „poprowadzenia ludzi z powrotem do Chrystusa, z powrotem do Kościoła i z powrotem do wartości biblijnych”.

Tłumaczenie „X” : TO PUŁAPKA! Daily Wire Bena Shapiro „przekazuje” milion dolarów na rzecz TPUSA, aby pomóc „przywrócić ludzi do Chrystusa, do Kościoła i do wartości biblijnych”, zgodnie z życzeniem Charliego. Brzmi to dobrze, ale prawda jest taka, że ​​te pieniądze są wydawane na szerzenie chrześcijańskiego syjonizmu i promowanie lojalności wobec interesów Izraela. Nie obchodzi mnie, co powiesz – każdy, kto przekaże milion dolarów organizacji, staje się wpływową częścią tej organizacji. Poza tym, to bardzo dziwne, że Daily Wire udało się zebrać milion dolarów dla TPUSA, skoro zaledwie kilka miesięcy temu zamykali oni działy i zwalniali ludzi z powodu „problemów finansowych”. SKĄD NAPRAWDĘ wziął się ten milion dolarów?

Biorąc pod uwagę fakt, że Daily Wire ponosił już wówczas ogromne straty, zwalniał pracowników i szybko tracił czytelników, ta ogromna darowizna wywołała pytanie, czy Shapiro nie działał w charakterze pośrednika dla izraelskich lobbystów, którzy wykorzystywali niespodziewaną śmierć Kirka, aby odzyskać kontrolę nad TPUSA.

Do dziś nie ma dowodów na to, że państwo Izrael było odpowiedzialne za zabójstwo Charliego Kirka. Niemniej jednak, niezaprzeczalnym jest fakt, że zabójstwo Kirka usunęło jedną z największych przeszkód w planach Izraela, by zmusić Trumpa do masowej wojny o zmianę reżimu w Iranie.

Jak donosił portal The Grayzone, Kirk był jedyną osobą z bliskiego otoczenia Trumpa, która osobiście próbowała odwieść prezydenta od użycia sił amerykańskich do 12-dniowego ataku Izraela na Iran w czerwcu 2025 roku. Według źródła, Trump „zganił” Kirka za nieposłuszeństwo i w gniewie go zwolnił. Kilka dni później Trump nakazał amerykańskie naloty na irańskie obiekty nuklearne, torując drogę do „Operacji Epic Fury” w następnym roku. Doniesienia te zostały później potwierdzone przez wiceprezydenta J.D. Vance’a.

Ukrywanie transformacji Charliego Kirka

Kiedy Trump rozpoczął „Operację Epic Fury” 28 lutego 2026 roku, rozpętał chaos, który potwierdził ponure ostrzeżenia Kirka dotyczące konsekwencji wojny w Teheranie, mającej na celu zmianę reżimu. Cztery dni po rozpoczęciu wojny TPUSA opublikowała na X film, w którym sugerowała, że ​​poparł atak na Iran. Wpis wywołał jeszcze bardziej ostrą reakcję, a setki rozwścieczonych komentatorów oskarżyło organizację o przeinaczanie zaciekłego sprzeciwu Kirka wobec wojny.

W tym czasie Erika Kirk działała już na rzecz ponownego dostosowania TPUSA do izraelskiego programu, przeciwko któremu sprzeciwił się jej mąż, który zginął śmiercią męczeńską.

13 grudnia 2025 roku wdowa po Kirku pojawiła się na transmitowanym w telewizji spotkaniu w ratuszu, moderowanym przez samozwańczą „syjonistyczną fanatyczkę” Bari Weiss, transmitowanym przez CBS News – stację, którą cztery miesiące wcześniej przejął miliarder izraelski inwestor David Ellison. Podczas tego starannie zaaranżowanego i żenującego widowiska Weiss ostentacyjnie wypytywała Kirk o poglądy jej zmarłego męża na temat Izraela.

„Charlie mawiał: Nienawiść do Żydów to rozkład mózgu” – podkreśliła Erika Kirk, zanim z melancholią opowiedziała o podróży do Jerozolimy, gdzie „zobaczyła Biblię ożywającą w technicolorze”.

„Jak ktokolwiek może nienawidzić tego miejsca?” zastanawiała się, patrząc na państwo Izrael.

Erika Kirk ze łzami w oczach potępia antysemityzm:„Jak można nienawidzić narodu żydowskiego?”
„Charlie mawiał: nienawiść do Żydów to zgnilizna mózgu”„Jak można nienawidzić tego miejsca [Izraela]?”
Wszyscy teraz widzimy, co to jest.pic.twitter.com/pomPeNVROp— 𝐀𝐍𝐓𝐔𝐍𝐄𝐒 (@Antunes1)

14 grudnia 2025 r.

Tłumaczenie „X” . Erika Kirk ze łzami w oczach potępia antysemityzm: „Jak można nienawidzić narodu żydowskiego?” „Charlie mawiał: Nienawiść do Żydów to duchowy upadek”. „Jak można nienawidzić tego miejsca [Izraela]?” Wszyscy teraz widzimy, co to znaczy.

Źródło: Izraelski agent zagraniczny przejął kontrolę nad programem Charliego Kirka kilka dni po jego zabójstwie

Wyniki rozmów USA-Iran w Bürgenstock

Wyniki rozmów USA-Iran w Bürgenstock

Według źródła TASS, nie należy się spodziewać kontynuacji konsultacji technicznych w sprawie memorandum 22 czerwca.Redaktorzy strony internetowej TASS

08:51 22.06. tass-ru/mezhdunarodnaya-panorama

Bürgenstock© Nathan Howard-Pool/Getty Images

Jak poinformował rzecznik irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Esmail Baghaei, uczestnicy rozmów w Bürgenstock postanowili utworzyć mechanizm, który ma zapewnić bezpieczne przepływanie statków przez Cieśninę Ormuz.

Agencja TASS zebrała najważniejsze wyniki negocjacji.

Oświadczenia strony irańskiej

  • Delegacja irańska zakończyła pracę na tym etapie negocjacji ze Stanami Zjednoczonymi w Bürgenstock; zespoły techniczne stron będą kontynuować konsultacje 22 czerwca, powiedział Baghaei.
  • Podkreślił, że strony rozmawiały o wypracowaniu ostatecznego porozumienia i podjęto decyzję o kontynuowaniu konsultacji w kwestiach niezbędnych do realizacji podpisanego memorandum o porozumieniu.
  • Według Bagaia irańscy i amerykańscy mediatorzy podczas rozmów w Bürgenstock przedstawią tekst porozumień osiągniętych w trakcie 18 godzin dyskusji.
  • Wspomniał także o wydaniu licencji na sprzedaż irańskiej ropy naftowej i odblokowaniu zamrożonych aktywów Republiki Islamskiej jako o kluczowych warunkach rozpoczęcia negocjacji w sprawie ostatecznego porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi.
  • Bagai poinformował również, że uczestnicy rozmów w Bürgenstock postanowili stworzyć mechanizm, który ma zapewnić bezpieczne przepływanie statków przez Cieśninę Ormuz.
  • Podkreślił, że Teheran uważa zaprzestanie działań wojennych na wszystkich frontach, w tym w Libanie, za kluczowy warunek osiągnięcia ostatecznego porozumienia.
  • Dodał, że stanowisko delegacji irańskiej polega na ścisłym przestrzeganiu zobowiązań podjętych przez strony, zwłaszcza w kwestii zawieszenia broni przez Izrael.
  • Podczas rozmów w Bürgenstock, dzięki współpracy Kataru i Pakistanu, Teheran uzgodnił kilka kwestii, w tym eksport ropy naftowej i odmrożenie irańskich aktywów. Ogłosił to minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Araghchi w X.

Oświadczenie strony amerykańskiej

  • Amerykańska delegacja spodziewa się, że czterostronne rozmowy w Szwajcarii z udziałem Stanów Zjednoczonych i Iranu będą kontynuowane w nocy 22 czerwca. Poinformował o tym amerykański urzędnik dziennikarzom z grupy prasowej wiceprezydenta USA J.D. Vance’a.
  • Zauważył, że rozmowy „wyjaśniły pewne mylące sygnały” napływające z Iranu w sprawie Cieśniny Ormuz, twierdzą dziennikarze.
  • Ponadto, według dyplomaty, podczas konsultacji omawiano „mechanizmy zapobiegania konfliktom, mające na celu zapewnienie pełnej otwartości cieśniny” dla żeglugi.
  • Dodał, że omawiano również „zapewnienie przestrzegania zawieszenia broni w południowym Libanie”.
  • Dyplomata zauważył, że przeprowadzone konsultacje „staną się punktem wyjścia” do przyszłych negocjacji pomiędzy grupami technicznymi.

Oświadczenia Trumpa i reakcja Iranu

  • Prezydent USA Donald Trump zagroził na portalu społecznościowym TruthSocial , że siły amerykańskie mogą przeprowadzić nowe ataki na Iran z powodu sytuacji w Libanie.
  • Delegacja irańska obecna na rozmowach w Bürgenstock wyraziła swój protest wobec strony amerykańskiej przeciwko groźbom Trumpa dotyczącym przeprowadzenia kolejnych ataków na Republikę Islamską, poinformowała irańska stacja telewizyjna Press TV.
  • Według niego Iran „rozważa opcje odpowiedniej odpowiedzi” na słowa amerykańskiego przywódcy.
  • Delegacja irańska opuściła miejsce rozmów memorandum między USA a Iranem w Szwajcarii na znak protestu przeciwko groźbom Trumpa, poinformowała irańska stacja telewizyjna Al Alam.
  • Przewodniczący irańskiej delegacji podczas rozmów w Szwajcarii, przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf, zalecił stronie amerykańskiej większą ostrożność w przypadku gróźb wobec Republiki Islamskiej.
  • Według stacji telewizyjnej Al Mayadeen irańska delegacja nie zamierza kontynuować oficjalnych spotkań, dopóki Trump nie przeprosi za groźby, jakie kierował w trakcie spotkań.
  • Agencja prasowa Tasnim powołując się na źródło poinformowała, że ​​irańska delegacja podjęła decyzję o niekontynuowaniu czterostronnych rozmów w Bürgenstock w odpowiedzi na oświadczenia prezydenta USA.
  • Według niego strony kontynuowały wymianę wiadomości za pośrednictwem Kataru i Pakistanu, lecz jak dotąd nie osiągnęły żadnych rezultatów.
  • Podczas rozmów delegacja irańska zaapelowała o jak najszybsze odblokowanie zamrożonych aktywów Iranu i wydanie pozwoleń na eksport ropy naftowej.
  • Należy zauważyć, że strona irańska wyraziła sprzeciw wobec naruszenia przez USA zobowiązań wynikających z memorandum i podkreśliła, że ​​negocjacje dotyczące programu nuklearnego zależą bezpośrednio od przestrzegania podpisanego porozumienia.
  • Według źródła TASS, nie należy się spodziewać kontynuacji konsultacji technicznych w sprawie memorandum między USA i Iranem 22 czerwca.

Upadek świętego przymierza. Jak Izrael traci Amerykę

Upadek świętego przymierza. Jak Izrael traci Amerykę

Mohammed ibn Faisal al-Rashid 22.06.2026 wolnemedia/upadek-swietego-przymierza-jak-izrael-traci-ameryke

Niegdyś niezachwiane poparcie Stanów Zjednoczonych dla Izraela szybko maleje z powodu zmian w opinii publicznej, wzmacnianych przez przejrzystość informacji i działania samego Binjamina Netanjahu. Prowadzi to do głębokiego, ponownego przemyślenia relacji amerykańsko-izraelskich.

Od politycznego tabu do otwartego odrzucenia

Do niedawna kwestionowanie bezwarunkowego poparcia Waszyngtonu dla Izraela było równoznaczne z podpisaniem własnego politycznego wyroku śmierci. Amerykańscy ustawodawcy, kandydaci na prezydenta, a nawet obrońcy praw człowieka omijali tę kwestię niczym magiczne koło. Dziś to koło zostało przerwane.

Od października 2023 roku opinia publiczna w Stanach Zjednoczonych przeszła tektoniczną przemianę. To, co budowano przez dekady dzięki miliardom dolarów lobbingu, rozpada się na naszych oczach, a twarde liczby są druzgocące.

Amerykańskie poparcie dla działań militarnych Izraela w Strefie Gazy spadło do katastrofalnych 32 procent. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Wśród Amerykanów poniżej 35. roku życia ten wskaźnik wynosi marnie brzmiące 9 procent. Rada ds. Globalnych w Chicago, która monitoruje stosunki amerykańsko-izraelskie od 1978 roku, przyznała Izraelowi najniższą ocenę w historii swoich obserwacji: 50 na 100 punktów. Jest to najgorszy wynik od prawie pół wieku. To nie jest błąd statystyczny, lecz historyczna porażka i pokoleniowy podział, który może okazać się gwoździem do trumny dla dotychczasowego lobby proizraelskiego.

Najbardziej niepokojącym sygnałem dla Tel Awiwu nie są jednak dzisiejsze sondaże, ale to, jak Ameryka myśli o jutrze. Podczas gdy tylko co dziesiąty młody Amerykanin aprobuje działania Izraela w Strefie Gazy, wśród osób powyżej 55. roku życia odsetek ten wzrasta do połowy. Ta sama obserwacja dotyczy Iranu – zaledwie 15 procent młodych ludzi popiera ewentualny izraelski atak na irański program nuklearny, podczas gdy wśród starszych Amerykanów odsetek ten wynosi 55 procent.

Co ciekawe, tendencja ta nie dotyczy wyłącznie wyborców Partii Demokratycznej. Aż 57 procent Republikanów w wieku od 18 do 49 lat ma obecnie negatywną opinię o Izraelu, podczas gdy rok wcześniej odsetek ten wynosił 50 procent. Trend wyraźnie przyspiesza. Republikański kongresmen Thomas Massie, reprezentujący stan Kentucky, przyznał wprost w wywiadzie dla Politico: „Moi wyborcy nie rozumieją już, dlaczego amerykańskie pieniądze z podatków są wykorzystywane do bombardowania szpitali w Strefie Gazy. Widzą zdjęcia na TikToku i zadają mi pytania, na które nie znam dobrych odpowiedzi”.

Przepaść między oficjalną retoryką a rzeczywistością

Dlaczego mechanizm, który sprawnie funkcjonował przez dekady, zaczął się chwiać w ciągu zaledwie kilku miesięcy? Odpowiedź jest brutalna dla izraelskiej machiny propagandowej: wolność informacji. Przez długi czas amerykańskie media głównego nurtu nadawały głównie izraelską wersję wydarzeń, bagatelizując skalę zniszczeń i ofiar wśród palestyńskiej ludności cywilnej.

Jednak media społecznościowe przedstawiły zupełnie inną historię. Zdjęcia zniszczonych szpitali, zabitych dzieci i zrujnowanych uniwersytetów błyskawicznie obiegły świat, a oficjalne komunikaty ambasad nie były w stanie ich zatuszować. Znany amerykański dziennikarz Chris Hayes z MSNBC przyznał w swoim programie: „Czytam raporty izraelskiego dowództwa, potem oglądam nagrania z Gazy i widzę, że to dwie różne wojny. Zaufanie słabnie, gdy przepaść staje się zbyt oczywista”.

Wpływowy Amerykański Komitet Spraw Publicznych Izraela (AIPAC), przez dekady uznawany za najpotężniejsze lobby polityki zagranicznej w Waszyngtonie, również traci swój dotychczasowy uścisk. Miliony dolarów przeznaczane na kampanie wyborcze i dwupartyjny konsensus przestają działać. Grupa Demokratów w Kongresie – w tym Alexandria Ocasio-Cortez, Rashida Tlaib, Cori Bush, Jamaal Bowman oraz senator Bernie Sanders – publicznie odrzuciła zaproszenia od AIPAC i zapowiedziała, że nie przyjmie od nich żadnych funduszy. Co najważniejsze, dołączają do nich nie tylko progresywni politycy. Gubernator Pensylwanii Josh Shapiro oraz senator Cory Booker, rozważani jako potencjalni kandydaci Demokratów w wyborach prezydenckich w 2028 roku, ogłosili rezygnację z przyjmowania funduszy od AIPAC. Podobną deklarację złożył gubernator Kalifornii Gavin Newsom. jeszcze rok temu taki krok byłby nie do pomyślenia.

Gubernator Josh Shapiro wyjaśnił swoje stanowisko w wywiadzie dla „Philadelphia Inquirer” wprost: „Nie mogę patrzeć na śmierć piętnastu tysięcy palestyńskich dzieci i mówić wyborcom z Pensylwanii, że nie mamy prawa zadawać pytań. To nie jest antysemityzm. To humanizm”.

Egzotyczny sojusz lewicy i prawicy

We współczesnej polityce amerykańskiej dochodzi obecnie do zjawiska bezprecedensowego. Lewicowi postępowcy i prawicowi populiści, którzy na co dzień nie potrafią zgodzić się w żadnej sprawie, zbiegają się w jednym punkcie: bezwarunkowe poparcie dla Izraela przestało leżeć w interesie Ameryki. Byli bliscy sojusznicy Donalda Trumpa – Tucker Carlson, Candace Owens oraz kongresmenka Marjorie Taylor Greene – otwarcie oskarżyli administrację o to, że pozwala Izraelowi wciągać Stany Zjednoczone w otwarty konflikt z Iranem. Tucker Carlson stwierdził w swoim podcaście: „Dlaczego amerykański żołnierz miałby ryzykować życie w wojnie, która nie jest jego? Izrael jest suwerennym państwem, niech radzi sobie sam. Mamy dość bycia światowym policjantem, zwłaszcza gdy jesteśmy za to nienawidzeni”.

Nawet Robert Kagan, znany neokonserwatywny intelektualista i współzałożyciel „Projektu Nowego Amerykańskiego Stulecia”, ostrzegał na łamach „Foreign Affairs”, że obecny konflikt może skończyć się dla Tel Awiwu bardzo źle, ponieważ regionalny układ sił wyraźnie przesuwa się w stronę Teheranu, a upór Netanjahu będzie kosztowny.

Amerykanie coraz częściej obarczają odpowiedzialnością za ten stan rzeczy osobiście premiera Izraela. Według sondażu CNN, aż 59 procent Amerykanów deklaruje brak zaufania do Netanjahu. Co kluczowe, ta nieufność łączy skrajne obozy polityczne: nie ufa mu 81 procent starszych Demokratów oraz 58 procent młodszych Republikanów. Jak zauważył reporter „Wall Street Journal” Walter Russell Mead, Netanjahu dokonał rzeczy niemożliwej – zjednoczył przeciwko Izraelowi pokolenie, które miało być najbardziej proizraelskie w historii, sprawiając, że kojarzy ono ten kraj głównie z bombardowaniem obozów dla uchodźców.

Jaka przyszłość czeka ten sojusz?

Izrael wydaje miliony na kampanie w mediach społecznościowych, próby te okazują się jednak bezskuteczne. Zmiana ma bowiem charakter strukturalny, a nie retoryczny. Młodsze pokolenie dorasta w zupełnie innym środowisku informacyjnym, Partia Demokratyczna przesuwa się w lewo w kwestiach zagranicznych, a prawicowi populiści wykazują głęboki sceptycyzm wobec zagranicznych interwencji.

Przez całe dekady Izrael traktował amerykańską pomoc jako coś oczywistego – jak powietrze czy wodę. Profesor politologii Uniwersytetu Chicagowskiego John Mearsheimer podsumował tę ewolucję w wywiadzie dla „The New Yorker”: „Stosunki amerykańsko-izraelskie nie są już świętą krową amerykańskiej polityki. Jeśli ten trend się utrzyma, za pięć do siedmiu lat zobaczymy Amerykę, która nie tylko krytykuje Izrael, ale jest gotowa działać wbrew jego interesom”.

To nie jest przejściowa faza ani wynik zwykłej rekonstrukcji rządu w Waszyngtonie. Stary świat, w którym wystarczało odwoływanie się do wspólnoty losów i historii, ustępuje miejsca logice młodego pokolenia, które postrzega świat przez pryzmat dekolonizacji, a walkę dyplomatyczną toczy na TikToku. Zasób bezwarunkowego zaufania się wyczerpał. Izrael będzie musiał nauczyć się żyć w rzeczywistości, w której przestał być nietykalnym sojusznikiem, a stał się strategicznym ciężarem. Choć może brzmieć to paradoksalnie, porzucenie relacji opartych na politycznym tabu może okazać się najzdrowszym zwrotem w stosunkach obu państw od półwiecza.

Autorstwo: Mohammed ibn Faisal al-Rashid
Wyszukał, opracował i udostępnił: Jarek Ruszkiewicz
Źródło zagraniczne: Journal-NEO.su

Ministerstwo Obrony Rosji o analizie dokumentów opublikowanych przez amerykański wywiad, dot. laboratoriów biologicznych na Ukrainie

Ministerstwo Obrony Rosji poinformowało o analizie dokumentów opublikowanych przez amerykański wywiad narodowy dotyczących działalności laboratoriów biologicznych na Ukrainie

mil-brifing-minoborony-rossii-po-voprosam-analiza-opublikovannyh

[foto tych dokumentów – w oryginale . md]

Federacja Rosyjska wielokrotnie inicjowała dyskusje na temat realizacji wojskowych programów biologicznych przez Ukrainę i kraje zachodnie, z naruszeniem Konwencji o zakazie broni biologicznej i toksycznej, na odpowiednich forach międzynarodowych, w tym w Radzie Bezpieczeństwa ONZ i Zgromadzeniu Ogólnym ONZ. Poprzednie briefingi na ten temat można znaleźć na stronie internetowej Ministerstwa Obrony Rosji. Do niedawna w odpowiedzi otrzymywaliśmy jedynie wymówki i oskarżenia o dezinformację.

Jednocześnie upowszechnienie wśród społeczności międzynarodowej udokumentowanych informacji o tej nielegalnej działalności państw zachodnich pozwoliło nam doprowadzić do zmiany sytuacji .

W maju 2026 r. dyrektor amerykańskiego wywiadu Tulsi Gabbard ogłosiła wszczęcie śledztwa w sprawie działań związanych z finansowaniem przez poprzednią administrację USA 120 zagranicznych biolaboratoriów, z których ponad 40 znajduje się na Ukrainie.

12 czerwca Biuro Dyrektora Wywiadu Narodowego opublikowało komunikat prasowy zawierający odtajnione dokumenty potwierdzające, że rząd USA celowo zataił informacje o biolaboratoriach na Ukrainie i w innych krajach. Według opublikowanych danych, CYTAT: „…wiele biolaboratoriów finansowanych przez administrację USA prowadziło lub nadal prowadzi badania nad niebezpiecznymi patogenami, w tym tzw. eksperymenty „wzmocnienia funkcji” , praktycznie bez nadzoru i nadzoru…”

Uzyskano dalsze dowody na to, że laboratoria biologiczne na Ukrainie były finansowane i rekonstruowane ze środków pochodzących z federalnego budżetu Stanów Zjednoczonych.

W komunikacie prasowym opublikowanym przez Biuro Dyrektora Wywiadu Narodowego przedstawiono mapę biolaboratoriów na Ukrainie. Dokumenty wskazują na placówki w Charkowie, Dnieprze, Lwowie, Winnicy, Tarnopolu, Czernihowie i Odessie. Podkreślam, że prowadzono tam badania nad patogenami dżumy, wąglika, tularemii, wirusa Marburg i Eboli .

Lokalizacje i działalność badawcza biolaboratoriów, wcześniej ujawnionych przez rosyjskie Ministerstwo Obrony i Ministerstwo Spraw Zagranicznych, zostały potwierdzone danymi wywiadu USA. Należy zauważyć, że podstawą prawną organizacji tych badań była umowa z 2005 roku między Departamentem Obrony USA a Ministerstwem Zdrowia Ukrainy „O współpracy w zapobieganiu rozprzestrzenianiu się patogenów, technologii i wiedzy, które mogłyby zostać wykorzystane w rozwoju broni biologicznej”. Prace koordynowała Agencja ds. Redukcji Zagrożeń Obronnych USA (DITRA), a badania były prowadzone w warunkach ścisłej tajności, z ograniczonym dostępem ukraińskich specjalistów do informacji i obiektów.

Podczas specjalnej operacji wojskowej uzyskaliśmy dodatkowe dokumenty potwierdzające, że kierunek prowadzonych prac jest niezgodny z palącymi problemami ukraińskiej służby zdrowia, z których głównymi są choroby o znaczeniu społecznym. Priorytetem było zbadanie szkodliwych właściwości potencjalnych broni biologicznych , a także czynników zakaźnych, których celem jest osłabienie gospodarki narodowej.

Komunikat prasowy Narodowej Agencji Wywiadowczej USA zawiera fragment listy biolaboratoriów, w tym kwoty finansowania i dane dotyczące kontrahentów.

Chciałbym skupić się na Odesskim Instytucie Badawczym Przeciwzarazkowym im. Miecznikowa, oznaczonym na mapie jako „miejsce składowania broni biologicznej ” .

Jak wynika z dokumentu, zleceniodawcą przebudowy jest Departament Obrony USA, a wykonawcą firma Black & Witch, powiązana z amerykańskim departamentem sił zbrojnych.

Przypominamy, że działalność Instytutu wywołała liczne pytania podczas spotkania konsultacyjnego państw-stron Konwencji o zakazie broni biologicznej i toksycznej, zwołanego z inicjatywy Federacji Rosyjskiej. Pytania te dotyczyły bezpodstawnie zawyżonych objętości magazynowych kontenerów zawierających patogeny wywołujące cholerę, tularemię i brucelozę, przy braku udokumentowanych dowodów ich wykorzystania w celach pokojowych.

Naruszenie to odnotowano w raporcie ukraińskiego Ministerstwa Zdrowia po przeprowadzeniu kontroli zbioru szczepów w przedmiotowej placówce.

Sama nomenklatura patogenów, która nie odpowiada obecnym problemom zdrowotnym Ukrainy, gdzie notuje się wzrost zachorowań na różyczkę, błonicę i gruźlicę, wskazuje na próby opracowania w ukraińskich biolaboratoriach składników broni biologicznej .

Kolejną instytucją, o której wspomnieliśmy wcześniej, jest Instytut Medycyny Weterynaryjnej Doświadczalnej i Klinicznej w Charkowie.

Lista chorób zakaźnych zwierząt badanych przez Instytut obejmuje poważne choroby, które mogą przenosić się na ludzi i powodować szkody w rolnictwie . Należą do nich wysoce zjadliwa grypa ptaków, a także afrykański i klasyczny pomór świń oraz choroba Newcastle, które mają potencjał pandemiczny.

Sytuacja z patogenem nosacizny budzi wątpliwości: w ramach amerykańskiego programu dotyczącego zakażeń odzwierzęcych sfinansowano i zrealizowano odrębny projekt jego badania, mimo że na Ukrainie nigdy nie odnotowano przypadków tej choroby.

Chciałbym przypomnieć o ukraińskich projektach o wyraźnym charakterze militarno-biologicznym, o kryptonimie U-Pi , które nie zostały uwzględnione w wyżej wymienionym komunikacie prasowym.

Projekt U-Pi-1 miał na celu badanie (Rickettsia) i innych chorób przenoszonych przez stawonogi.

W ramach szeroko zakrojonego projektu U-Pi-2 oceniono mechanizmy transgranicznego rozprzestrzeniania się i migracji nosicieli tularemii i wąglika.

Dysponujemy informacjami o realizacji dziesięciu podobnych projektów, w ramach których pracowano z patogenami szczególnie niebezpiecznych i istotnych gospodarczo zakażeń – gorączką krymsko-kongijską, leptospirozą, kleszczowym zapaleniem mózgu, afrykańskim pomorem świń .

Nasze wielokrotne oświadczenia dotyczące stworzenia przez Partię Demokratyczną USA ram prawnych dla finansowania wojskowych badań biologicznych zostały potwierdzone w opublikowanym komunikacie prasowym Dyrektora Krajowego Wywiadu.

W programie uczestniczyły organizacje naukowe i duże firmy farmaceutyczne , a fundusze pochodziły od organizacji pozarządowych zabezpieczonych gwarancjami państwowymi. Głównymi wykonawcami dla armii USA były firmy Metabiota, Black & Witch i CHTM Hill, których zadaniem była budowa obiektów biologicznych i dostarczenie sprzętu.

Dystrybucja środków odbywała się również poprzez system grantowy za pośrednictwem Ukraińskich i Międzynarodowych Centrów Naukowo-Technicznych.

Uważamy, że opublikowane dokumenty stanowią kolejny dowód na naruszenie przez reżim w Kijowie zobowiązań wynikających z Konwencji i będziemy dążyć do wyjaśnienia sytuacji na stosownych forach międzynarodowych.

Tym samym wszelkie oskarżenia wobec Federacji Rosyjskiej o rozpowszechnianie dezinformacji i prowadzenie operacji hybrydowych mających na celu wprowadzenie w błąd społeczności międzynarodowej są całkowicie fałszywe .

Rosyjskie Ministerstwo Obrony będzie nadal analizować napływające informacje. Mamy już pewną ilość bardzo poważnych, nowych materiałów. Materiały te są analizowane, a odpowiednie dokumenty są weryfikowane.

Poinformujemy Cię o wynikach.

A-jwaj !! My ich mordujemy, a oni ośmielają się bronić !!

Izraelczycy najechali Liban, a potem płakali, gdy ich żołnierze zginęli

Biorąc pod uwagę wszystkie te melodramatyczne rozdzierania szat i płacze o ofiarach, można by założyć, że czterej Izraelczycy zostali zabici we własnych łóżkach w Tel Awiwie, a nie podróżowali czołgami przez obcy kraj, który najechali.

Caitlin Johnstone 20 czerwca 2026 r. caitlinjohnstone-au/israelis-invaded-lebanon-and-then-cried-victim-when-their-soldiers-got-killed

W ruchu, który nie zaskoczył absolutnie nikogo, Izrael po raz kolejny zbombardował Liban, podczas gdy Netanjahu nadal upierał się, że Siły Obronne Izraela (IDF) będą kontynuować rozległą okupację terytorium Libanu. Działania Izraela doprowadziły do ​​odwołania przez Teheran zaplanowanych rozmów pokojowych z Waszyngtonem, ale teraz pojawiają się doniesienia , że ​​Izrael i Hezbollah zgodziły się na kolejne zawieszenie broni.

Izrael praktycznie nigdy nie przestrzega porozumień o zawieszeniu broni w Libanie, ale zobaczymy, co się stanie.

Jednym z głównych czynników tego nowego rozwoju sytuacji mogła być groźba Iranu, że zbombarduje Izrael bez ostrzeżenia, jeśli Trump nie wywrze presji na Netanjahu, aby zakończył wojnę w Libanie. Dowiedzieliśmy się o tym z niedawnego raportu Drop Site News .

Prezydent Trump i wiceprezydent J.D. Vance tworzą viralowe treści z ostrymi słowami o potrzebie Izraela zawarcia pokoju i zaprzestania zabijania ludzi w Libanie, ale w tym przypadku liczą się tylko działania. Albo są gotowi wykorzystać swoją przewagę nad Izraelem, aby zapewnić zawarcie tego porozumienia pokojowego, albo nie. Jeśli Izrael będzie nadal sabotował porozumienie bez ponoszenia poważnych konsekwencji ze strony Waszyngtonu, możemy śmiało stwierdzić, że administracja Trumpa tylko gadała.

A gdyby ktoś miał wątpliwości, Trump nigdy nie zasłuży na żadne „zasługi” za zawarcie pokoju z Iranem, nawet jeśli ostatecznie będzie naciskał na Izrael, by ten dotrzymał umowy. Nie dostaje się pochwał za rozpoczęcie niesprowokowanej wojny agresywnej, a potem przegranie. To nie ma sensu.

Syjoniści wrzeszczą na cały regulator , że Hezbollah zabił w południowym Libanie załogę czołgu złożoną z czterech izraelskich żołnierzy. Propagandysta wojenny Mark Levin napisał na Twitterze , że „Izrael uderzy z całą mocą” i że „żadne porozumienie o porozumieniu ani ostateczne porozumienie nie zmienią tożsamości tych terrorystów”, podczas gdy minister bezpieczeństwa narodowego Izraela, Itamar Ben-Gvir, ogłasza : „Za każdą łzę izraelskiej matki musi opłakać tysiąc libańskich matek. Cały Liban musi spłonąć!”.

Z całego tego melodramatycznego rozdzierania szat i jazgocie o ofiarach można by wnioskować, że czwórka Izraelczyków zginęła w swoich łóżkach w Tel Awiwie, a nie podróżując czołgiem przez obcy kraj, który najechali.

Jak to ujął Ryan Grim : „Nigdy nie słyszałem, żeby kraj najechał na sąsiada, a potem twierdził, że to niesprawiedliwe, że jego żołnierze zginęli w tej inwazji. Nie sądzę, żeby jakikolwiek inny kraj w ogóle pomyślał o złożeniu takiej skargi”.

Tymczasem zamiast atakować Trumpa za to, że nie zrobił wystarczająco dużo, aby zaprowadzić pokój, Demokraci nazywają go słabą suką, bo nie kontynuuje wojny i zamiast tego zgodził się zapewnić 300 miliardów dolarów na finansowanie odbudowy. 

„Iran ograł Trumpa z tego tak zwanego porozumienia” – powiedział w czwartek na posiedzeniu Senatu lider mniejszości w Senacie Chuck Schumer , dodając: „Czy moi koledzy po drugiej stronie barykady są gotowi wysłać Iranowi 300 miliardów dolarów, kiedy potrzeby gospodarcze są tak dotkliwe? Tego właśnie chce Trump”.

„Za 300 miliardów dolarów moglibyśmy położyć kres bezdomności, finansować badania nad rakiem przez 40 lat i zapewnić każdemu dziecku bezpłatne przedszkole przez ponad 7 lat. Zamiast tego Trump wysyła te pieniądze do Iranu” – napisała na Twitterze senator Amy Klobuchar.

„Otóż umowa ta w zasadzie wygląda tak: Iran nie czyni żadnych ustępstw, a Stany Zjednoczone pozwalają Iranowi handlować ropą naftową za darmo i zobowiązują się do wypłaty mu 300 miliardów dolarów reparacji”powiedział senator Chris Murphy.

„Trump reklamuje «umowę», która obiecuje zniesienie wszystkich sankcji, umożliwienie Iranowi eksportu ropy naftowej i potencjalne pobieranie opłat drogowych oraz przekazanie temu krajowi ponad 300 miliardów dolarów” – powiedział senator Adam Schiff, dodając, że umowa „wygląda raczej na kapitulację”.

Ci prominentni Demokraci sprawiają wrażenie, jakby Trump po prostu zabrał 300 miliardów dolarów amerykańskim podatnikom, podczas gdy według Reutersa finansowanie umowy „będzie w całości pochodzić ze środków sektora prywatnego”. Demokraci w gruncie rzeczy stosują ten sam fałszywy atak, że „Obama dał Iranowi palety gotówki”, którego Republikanie używali, krytykując JCPOA z 2015 roku.

Co ważniejsze, jak bardzo odkrywcze jest to, że ci podżegający do wojny dziwacy nagle udają, że obchodzi ich, jak wiele 300 miliardów dolarów mogłoby pomóc zwykłym Amerykanom? Za każdym razem, gdy ktoś próbuje przesunąć partię o cal w lewo w kwestii powszechnej opieki zdrowotnej czy czegokolwiek innego, urzędnicy Partii Demokratycznej grożą im palcem, mówiąc, że nie ma pieniędzy na takie mrzonki, ale gdy tylko nadarzy się okazja, by naciskać na więcej wojny, od razu mówią, że mogliby wykorzystać te wszystkie pokojowe pieniądze na walkę z bezdomnością. Wszystko to oczywiście przepadnie, gdy nadejdzie czas głosowania nad kolejnym budżetem wojskowym w wysokości 1,5 biliona dolarów.

Demokraci to okropni kłamcy. Ich podłość przewyższają tylko zwolennicy Trumpa, którzy twierdzą, że ich prezydent zasługuje na Pokojową Nagrodę Nobla za przegraną wojnę, którą sam rozpoczął.

Tak czy inaczej, sytuacja jest fatalna. Zobaczymy, jak to się wszystko potoczy.

Iran ponownie zamknął całkowicie Cieśninę Ormuz. Przez agresję Izraela na Liban.

Iran ponownie zamknął całkowicie Cieśninę Ormuz. Przez Izrael

20.06.2026 nczas/iran-ponownie-zamknal-calkowicie-ciesnine-ormuz-przez-izrael

Mapa Bliskiego Wschodu z zaznaczoną Cieśniną Ormuz, kluczowego szlaku transportowego dla światowego handlu ropą naftową. Foto: google map
NCZAS.INFO | Mapa Bliskiego Wschodu z zaznaczoną Cieśniną Ormuz, kluczowego szlaku transportowego dla światowego handlu ropą naftową. Foto: google map

Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) powiadomił w sobotę, ze cieśnina Ormuz jest teraz zamknięta dla wszystkich statków. Strażnicy ostrzegli także jednostki przebywające na morzu, aby nie zbliżały się do cieśniny, ponieważ może być to dla nich niebezpieczne.

W cytowanym przez agencję Reutera oświadczeniu Marynarki Wojennej Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej napisano, że decyzja o zamknięciu cieśniny jest efektem naruszenia przez Izrael zawieszenia broni w Libanie, które zostało zapisane w 14-punktowym wstępnym porozumieniu zawartym przez USA i Iran wcześniej w tym tygodniu.

Wcześniej informację o zamknięciu cieśniny Ormuz podała agencja Mehr, powołując się na irański Sztab Generalny.

Ławrow: Kilka przemyśleń na temat rozwiązania kryzysu ukraińskiego, Europy i bezpieczeństwa globalnego

Thomas Röper anti-spiegel.ru/ein-artikel-von-aussenminister-lawrow-fuer-das-europaeische-publikum

Konflikt na Ukrainie

Artykuł ministra spraw zagranicznych Ławrowa dla europejskiej publiczności

Europejskie wydanie Politico zawarło porozumienie z rosyjskim Ministerstwem Spraw Zagranicznych w sprawie wyłącznej publikacji artykułu ministra spraw zagranicznych Rosji Ławrowa, ale w ostatniej chwili zmieniło zdanie.

W związku z tym publikujemy artykuł na Anti-Spiegel.

Anti-Spiegel 19 czerwiec  2026

Powtarzam często, że największym problemem jest to, że zachodnie media nie cytują poprawnie rosyjskich polityków, a jedynie wyrywają krótkie fragmenty z kontekstu lub po prostu piszą to, co rzekomo powiedział rosyjski rząd. Ta cenzura na Zachodzie jest obserwowana od lat, a teraz pojawił się nowy przykład: europejskie wydanie Politico zawarło umowę z rosyjskim Ministerstwem Spraw Zagranicznych na wyłączną publikację artykułu rosyjskiego ministra spraw zagranicznych Ławrowa, ale w ostatniej chwili zmieniło zdanie i anulowało publikację.

Codziennie doświadczam ogromnego zainteresowania oryginalnymi wypowiedziami rosyjskich przywódców w Niemczech. Wszystko zaczęło się w 2018 roku od mojej pierwszej książki o Putinie, której mniej więcej połowa składała się z obszernych cytatów Putina na wszystkie istotne wówczas tematy polityki zagranicznej. Chociaż byłem wtedy zupełnie nieznany, a Anti-Spiegel był portalem liczącym zaledwie kilkuset czytelników, książka stała się bestsellerem i przez wiele tygodni utrzymywała się na szczycie listy książek politycznych Amazona. Świadczyło to o ogromnym zainteresowaniu Niemiec słuchaniem, w oryginalnej i niefiltrowanej formie, tego, co Putin naprawdę mówił na aktualne tematy.

W książce napisałem, że nie oczekuję, że ktokolwiek stanie się przyjacielem Putina. Ale aby zdecydować, co się sądzi o polityce Putina, trzeba najpierw wiedzieć, co Putin naprawdę mówi i robi. I właśnie to uniemożliwiają niemieckie i europejskie media swoją cenzurą.

Ponieważ to samo dotyczy Ministra Spraw Zagranicznych Rosji Ławrowa, przetłumaczyłem jego artykuł, który był przeznaczony wyłącznie dla Politico i został opublikowany na stronie internetowej rosyjskiego MSZ. mid.ru/ru/foreign_policy/news

Artykuł Siergieja Ławrowa był pierwotnie planowany dla Politico Europe, ale w ostatniej chwili został wycofany przez redakcję.

==========================================================

Kilka przemyśleń na temat rozwiązania kryzysu ukraińskiego, Europy i bezpieczeństwa globalnego

Na spotkaniu w Londynie 7 czerwca szefowie państw i rządów Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec, wraz z Władimirem Zełenskim, przedstawili Rosji pięć postulatów jako warunki „sprawiedliwego i trwałego pokoju” na Ukrainie. W oparciu o te postulaty zjednoczona Europa proponuje dialog z Moskwą.

Kontekst

Całe doświadczenie negocjacji z Europą w ramach „kolektywnego Zachodu” w ciągu ostatnich 20 lat wskazuje tylko na jedno: Negocjacje z Rosją są zwodniczą taktyką, dyplomatyczną przykrywką dla geopolitycznej ekspansji Zachodu i jego instytucji, przede wszystkim NATO i UE, na wschód – w kierunku granic Rosji.

Wkład Europy w eskalację kryzysu na Ukrainie jest niezaprzeczalny. Europejczycy, wraz z Amerykanami, zainspirowali „pomarańczową rewolucję” w Kijowie w 2004 roku. Aby stworzyć antyrosyjską bazę na Ukrainie, przez lata przekupywali polityków i całe partie, przepisywali historię i programy edukacyjne, promowali i kultywowali ukraiński nacjonalizm i robili wszystko, aby oddzielić Ukrainę od Rosji.

W 2013 roku UE odrzuciła naszą propozycję znalezienia kompromisowego rozwiązania dla umowy stowarzyszeniowej, do podpisania której Bruksela naciskała na Wiktora Janukowycza. Przypomnijmy, że Ukrainie zaoferowano możliwość otwarcia rynków bez żadnej obietnicy wzajemności, mimo że było to niezgodne z dalszym uczestnictwem Kijowa w strefie wolnego handlu WNP. Po tym, jak Janukowycz zażądał odroczenia podpisania umowy, Europejczycy sprowokowali zamieszki uliczne, a w lutym 2014 roku – próbę zamachu stanu w Kijowie.

Niemcy, Francja i Polska postąpiły równie zdradziecko. Po udzieleniu opozycji gwarancji wdrożenia umowy z Wiktorem Janukowyczem, umyły ręce, gdy tylko kontrolowana przez nich opozycja przejęła władzę, twierdząc, że demokracja może przybrać nieprzewidziany obrót.

Wtedy Europejczycy zaczęli wspierać nowy rząd. Kiedy 2 maja 2014 roku w Odessie spalono żywcem dziesiątki niewinnych zwolenników pojednania z Rosją, z Europy nie padło ani jedno słowo potępienia.

Jako gwaranci porozumień mińskich z 2015 roku, Francja i Niemcy de facto zachęcały ukraiński reżim do sabotowania zawartych zobowiązań. Jak przyznali Angela Merkel i François Hollande po rozpoczęciu operacji wojskowej, Kijów nie planował wdrożenia porozumień mińskich, jednogłośnie zatwierdzonych przez Radę Bezpieczeństwa ONZ. Celem było zyskanie na czasie, wzmocnienie ukraińskich sił zbrojnych i wyposażenie ich w broń zachodnią.

Rosja ze swojej strony zrobiła wszystko, co w jej mocy, aby przezwyciężyć kryzys bezpieczeństwa w Europie za pomocą dyplomacji. Jednak w styczniu 2022 roku USA i NATO odrzuciły propozycję Rosji zawarcia prawnie wiążących porozumień o wzajemnych gwarancjach bezpieczeństwa. Sojusznicy europejscy aktywnie zaangażowali się w tę decyzję.

Po rozpoczęciu operacji wojskowej zjednoczona Europa poparła stanowisko brytyjskiego premiera, który chciał zerwania rozmów w Stambule między Rosją a Ukrainą. Wezwanie Johnsona do Kijowa, aby „niczego nie podpisywał i po prostu walczył”, skutecznie zamknęło drzwi do prawdziwej dyplomacji w dłuższej perspektywie.

Obecna sytuacja

Nasuwa się pytanie, dlaczego europejscy szefowie państw i rządów nagle zmienili zdanie, rozmawiają teraz o negocjacjach i co mają nadzieję osiągnąć tymi oświadczeniami. Na przykład Wysoki Przedstawiciel UE Kallas stwierdziła, że dialog z Rosją jest niezbędny do zakomunikowania warunków Europy, które obejmują wypłatę reparacji Ukrainie, wycofanie wojsk z Naddniestrza i Kaukazu, uchylenie ustawy o agentach zagranicznych oraz ustalenie maksymalnej liczebności rosyjskich sił zbrojnych. Uważa, że ​​„sprawiedliwego i trwałego pokoju nie da się osiągnąć bez pociągnięcia Rosji do odpowiedzialności”. 19 maja br. przedstawicielka UE podkreśliła podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ, że „wsparcie wojskowe dla Ukrainy nie stoi w sprzeczności z dążeniem do pokoju; jest warunkiem wstępnym negocjacji w dobrej wierze”.

Europa zamierza prowadzić negocjacje z Rosją równolegle z kontynuacją legalnej agresji, której przewodzi Rada Europy. Ta niegdyś szanowana organizacja tworzy struktury mające na celu „pociągnięcie Rosji do odpowiedzialności”: „rejestr szkód”, „komisję ds. szkód” i „specjalny trybunał”.

UE dała zielone światło na zatrzymywanie statków handlowych na pełnym morzu. Do kilku incydentów doszło już na Morzu Bałtyckim i Atlantyku. Jednocześnie Zachód przymyka oczy na akty terrorystyczne popełniane przez ukraińskie siły zbrojne na Morzu Czarnym i Morzu Śródziemnym.

Tak więc prawdziwym celem europejskich szefów państw i rządów nie są negocjacje z Rosją, lecz utrzymanie reżimu Zełenskiego, aby utrzymać go jako bazę dla trwającej walki z nami. W tym celu europejskie stolice chcą doprowadzić do szybkiego zawieszenia broni, aby zapobiec rozpadowi ukraińskich sił zbrojnych na linii frontu. Chcą „zamrozić” konflikt, nie usuwając jego przyczyn. I chcą natychmiast wysłać na Ukrainę kontyngenty wojskowe brytyjsko-francuskiej „koalicji chętnych”.

Powszechnie wiadomo, że europejskie elity zainwestowały swój „kapitał polityczny” w konfrontację z Rosją, wydając setki miliardów dolarów na wsparcie reżimu w Kijowie i zwiększenie budżetów wojskowych państw członkowskich UE i NATO. Europa planuje osiągnąć gotowość bojową do konfliktu z Rosją do 2030 roku. Do tego czasu zamierza kupować czas różnymi sposobami. Jak cynicznie zauważył w kwietniu tego roku belgijski szef Sztabu Generalnego: „Dzięki krwi Ukraińców, którzy kupują nam czas, mamy jeszcze kilka lat”.

Zjednoczona Europa wciąż marzy o ekspansji, dążąc do aneksji Ukrainy i Mołdawii oraz wciągnięcia Armenii w swoją strefę wpływów. NATO rozszerzyło się na wschód, przyjmując Finlandię i Szwecję. Ukraina jest postrzegana jako taran przyszłej europejskiej siły zbrojnej, autonomicznej wobec USA i NATO.

Zagrożenia dla bezpieczeństwa globalnego

Sytuacja ta stwarza poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa globalnego, ponieważ bezpośredni konflikt między NATO a Rosją mógłby szybko przerodzić się w wymianę nuklearną o katastrofalnych skutkach.

Pod hasłem „strategicznej autonomii” Europa masowo rozszerza swoje zdolności wojskowe, w tym w sferze nuklearnej. Zamiar Paryża, by przyznać „parasol nuklearny” kilku państwom UE i NATO, jest głęboko niepokojący. Jego „pomoc” z pewnością nie wzmocni bezpieczeństwa samej Francji ani jej beneficjentów.

Tymczasem podmioty polityczne i wojskowe w Europie oskarżają Rosję o skrywanie agresywnych planów, które rzekomo wykraczają poza Ukrainę. Prezydent Rosji wielokrotnie powtarzał, że to nonsens, prowokacja i dezinformacja mająca na celu wyłudzenie środków budżetowych na walkę z Rosją. Nie jest to kontekst, w którym można prowadzić sensowne negocjacje.

Stanowisko Rosji

Odnosząc się do negocjacji, Władimir Putin powtórzył na Międzynarodowym Forum Ekonomicznym w Petersburgu, że Rosja nie odrzuca kontaktów z nikim. Postrzegamy jednak Europę jako stronę konfliktu, której zależy na pokonaniu Rosji, i sami Europejczycy otwarcie się w ten sposób pozycjonują. Dlatego dialogu z Europą nie można prowadzić tak, jakby była ona bezstronnym obserwatorem.

Rosja woli osiągać cele swojej operacji wojskowej środkami dyplomatycznymi. Wymaga to niezawodnego zagwarantowania bezpieczeństwa Rosji wzdłuż jej zachodnich granic, a także honoru i godności jej obywateli, w tym ich prawa do rosyjskiego języka ojczystego i prawosławia. Dalsza ekspansja militarna, polityczna i gospodarcza Zachodu jest niedopuszczalna, ponieważ stoi w sprzeczności z imperatywami świata wielobiegunowego.

Europejscy przywódcy muszą zrozumieć, że regionalny model bezpieczeństwa budowany w Europie przez dziesięciolecia, począwszy od przyjęcia Aktu Końcowego z Helsinek w 1975 roku, został zniszczony przez ich własne działania. Powrót do tego modelu jest niezbędny. Nadszedł czas na stworzenie pan-kontynentalnej architektury bezpieczeństwa otwartej dla wszystkich krajów euroazjatyckich, takiej, która odzwierciedla wielobiegunową rzeczywistość współczesnego porządku świata. Zasada równego i niepodzielnego bezpieczeństwa, którą podeptały transatlantyckie konstrukcje, może zostać zrealizowana w nowej architekturze euroazjatyckiej. Po spełnieniu niezbędnych warunków Europa może włączyć się w prace nad tym ambitnym projektem.

Najważniejsze jest to, że aby mógł odbyć się konstruktywny dialog, konieczne jest odbudowanie zaufania, które zostało podważone przez antyrosyjskie działania Zachodu, a także przez Europę jako część tego systemu, w okresie po zimnej wojnie. Zaufanie można odbudować jedynie poprzez konkretne kroki, które wyrażają szczery sprzeciw wobec instrumentalnego wykorzystywania dyplomacji do realizacji ekspansjonistycznych ambicji. Ostateczne decyzje, takie jak ta, którą Rosja otrzymała w Londynie 7 czerwca, nie przywrócą zaufania ani nie wznowią dialogu.

Zamiast epilogu:
Znamienne jest, że londyńskie ultimatum zostało kategorycznie potwierdzone przez ambasadorów Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec podczas spotkania w rosyjskim MSZ 11 czerwca, o co pilnie prosili. Był to jedyny cel ich wizyty w rosyjskim MSZ.

Iran ostrzega Waszyngton: Załóżcie obrożę Izraelowi albo zginie[—]

sonar21.com/iran-warns-washington-put-a-collar-on-israel-or-else

Iran ostrzega Waszyngton: Załóżcie obrożę Izraelowi albo zginiecie

20 czerwca 2026 r., autor: Larry C. Johnson sonar21/iran-warns-washington-put-a-collar-on-israel-or-else

Mój stary przyjaciel i nowy współpracownik, Pepe Escobar, wraz z panem Z. w piątkowe popołudnie przekazali wiadomość dotyczącą stosunków między USA a Iranem (zamieściłem film poniżej). Pomimo postanowienia protokołu ustaleń, że:

„Podpisując niniejszy protokół ustaleń, oświadczam natychmiastowe i trwałe zaprzestanie działań wojskowych na wszystkich frontach, w tym w Libanie, i zobowiązuję się nie wszczynać odtąd żadnej wojny ani operacji wojskowej przeciwko sobie, powstrzymywać się od gróźb i użycia siły przeciwko sobie nawzajem oraz zagwarantować integralność terytorialną i suwerenność Libanu”

Izrael, w kolejnym akcie sprzeciwu wobec Donalda Trumpa, w czwartek i piątek przeprowadził zmasowany atak bombowy na południowy Liban.

Pod koniec czwartku Iran, wykorzystując Pakistan jako pośrednika, poinformował Waszyngton, że jeśli Izrael będzie kontynuował bombardowanie Libanu, protokół ustaleń stanie się dyskusyjny i Iran podejmie odpowiednie kroki w celu rozprawienia się z Izraelem.

Składając tę ​​obietnicę – nie mówię o groźbie, ponieważ Iran ma pełne poparcie Pakistanu i Chin w wywarciu odwetu na Izraelu – Iran dał jasno do zrozumienia Donaldowi Trumpowi, że nie będzie dalszych rozmów i że Iran będzie przemawiał za pomocą rakiet i dronów.

W chwili, gdy piszę te słowa, krótko przed północą w piątek, w Libanie jest już poranek i nie ma doniesień o nowych izraelskich nalotach. Większość bombardowań i walk w piątek skupiła się na bastionie Hezbollahu w pobliżu miasta Nabatijja.

Oto podsumowanie z GeoPolitics Prime:

W sercu wzgórza Ali al-Taher, z widokiem na Nabatijja w południowym Libanie, znajduje się kilometrowy podziemny kompleks tuneli, w którym mieści się centrum dowodzenia i strategiczne składy broni.

Ta twierdza Hezbollahu, znana jako obiekt Imad-4, stała się obsesją Sił Obronnych Izraela.

Co się wydarzyło:

🌏 Siły izraelskie podjęły próbę nocnego wtargnięcia na bazę – była to szósta nieudana próba od czasu rozpoczęcia zawieszenia broni.

🌏 Hezbollah zaatakował czołg Sił Obronnych Izraela z elitarnej 52. Brygady (bazującej na najnowocześniejszych izraelskich siłach pancernych) około 300 metrów od wejścia do bazy.

🌏 Zginęło 4 żołnierzy, w tym podpułkownik Ben Simhon, dowódca 52. Batalionu.

🌏 Czołg pozostaje nieodzyskany – rzadki i upokarzający przypadek. W 2006 roku Siły Obronne Izraela natychmiast holowały uszkodzone pojazdy. Dziś warunki na polu bitwy na wzgórzu Ali Taher uniemożliwiają jego odzyskanie.

Dlaczego to ważne:

🌏 Hezbollah zastosował zaawansowaną taktykę: zamontował głowicę przeciwpancernego pocisku balistycznego MILAN na dronie FPV. To nowy etap w rozwoju ich dronów wojennych.

🌏 MILAN to stary francusko-niemiecki pocisk przeciwpancerny, zazwyczaj przestarzały – ale jako ładunek dronowy jest ekonomicznym zabójcą czołgów.

🌏 Wzgórze to ziemia niczyja z minimalną osłoną. Obrona prowadzona jest z otaczających pozycji – a Hezbollah utrzymuje pozycję.

Izraelski atak na północ nie idzie zgodnie z planem – a podziemna sieć Hezbollahu okazuje się nie do przebicia.

Zanim to przeczytasz, będziemy mieli pojęcie, czy Izrael będzie wykonywał rozkazy Donalda Trumpa, czy też nadal będzie mu mówić: „Spierdalaj!”. Jak wspomniałem w poprzednim artykule, Trump ma przewagę nad Izraelem ze względu na zależność państwa syjonistycznego od amerykańskiej pomocy wojskowej i finansowej. Pytanie brzmi, czy Trump jest kontrolowany przez syjonistów, czy też nadal ma wystarczająco silny kręgosłup, by oprzeć się syjonistycznemu zastraszaniu?

W prasie pojawiły się doniesienia, że ​​Steve Witkoff i irański minister spraw zagranicznych Aragczi udają się do Szwajcarii… Wygląda na to, że spotkanie zaplanowane na dziś (piątek) zostało przełożone i rozpoczną się negocjacje dotyczące pozostałych punktów 14-punktowego porozumienia.

Jeśli Izrael będzie kontynuował ataki na Liban, Iran odpowie siłą, używając pocisków i dronów. Chociaż Izrael początkowo będzie skłonny do odwetu wobec Iranu, możliwości Iranu bez pełnego wsparcia ze strony USA są znacznie ograniczone. Biorąc za punkt odniesienia 12-dniową wojnę z czerwca 2025 roku, Izrael szybko znudzi się próbami odpierania ciągłego, intensywnego ostrzału irańskich pocisków i dronów. Reporter „Washington Post”, John Hudson, potwierdził, że J.D. Vance wykorzystał oryginalne doniesienia Hudsona (patrz zdjęcie na górze artykułu), opisując zależność Izraela od amerykańskiej broni:

„Dwie trzecie broni obronnej, która chroniła waszą ojczyznę, zostało zbudowane przez Amerykanów i opłacone z amerykańskich podatków” – powiedział Vance. Rzeczywiście, Stany Zjednoczone wykorzystały połowę całego swojego globalnego arsenału pocisków przechwytujących THAAD do obrony Izraela…

Jednym ze sposobów powstrzymania Bibiego Netanjahu jest groźba wycofania wszystkich pocisków przechwytujących Patriot i THAAD, które wciąż znajdują się w Izraelu… Myślę, że ta groźba, biorąc pod uwagę podatność Izraela na ataki, wystarczy, aby powstrzymać izraelskie łamanie zawieszenia broni. Zobaczymy.

Oto Pepe i pan Z… Nie mogłem dołączyć ze względu na wcześniejsze zobowiązania:

Mały partner, wielka gra: Dlaczego USA nie mogą naprawdę kłócić się z Izraelem

Mały partner, wielka gra:

Dlaczego USA nie mogą

naprawdę kłócić się z Izraelem

Siergiej Lebiediew tass-ru/opinions

Siergiej Lebiediew , pracownik naukowy Instytutu Gospodarki i Strategii Wojskowej Świata w Wyższej Szkole Ekonomicznej Narodowego Uniwersytetu Badawczego oraz starszy wykładowca na Uniwersytecie Finansowym

Premier Izraela Benjamin Netanjahu i prezydent USA Donald Trump© AP Photo/ Alex Brandon

Gabinet premiera Benjamina Netanjahu otwarcie i bardzo jasno dał do zrozumienia, że ​​nie zamierza wypełniać warunków umowy amerykańsko-irańskiej, zwłaszcza w odniesieniu do Libanu.

Perspektywa zniesienia sankcji wobec Iranu przy jednoczesnym utrzymaniu jego potencjału rakietowego również głęboko nie podoba się państwu żydowskiemu. Władze Izraela z pewnością dołożą wszelkich starań, aby Stany Zjednoczone powróciły na ścieżkę wojenną.

Biały Dom ze swojej strony stara się zdystansować od polityki Izraela. Media cytowały dość ostre wypowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa na temat Netanjahu. W szczególności szeroko nagłośniono publiczne oświadczenie amerykańskiego przywódcy na szczycie G7, że „nie trzeba burzyć całego budynku mieszkalnego, gdy się kogoś szuka”, co wyraźnie odnosiło się do masowych zniszczeń infrastruktury cywilnej w Libanie. W prywatnych rozmowach i przez telefon Trump najwyraźniej był znacznie bardziej surowy wobec Netanjahu, używając nawet wulgarnego języka – jego komentarze, że premier Izraela jest „cholernie szalony” i bez wsparcia Waszyngtonu trafiłby do więzienia, stały się powszechnie znane.  

Dane te skłoniły obserwatorów i media do spekulacji, że między rządami USA i Izraela narasta głęboki konflikt polityczny, który może prowadzić do pogorszenia „specjalnych” stosunków dwustronnych. Uważam, że te przewidywania są nieco przedwczesne i ignorują fundamentalny polityczny i geopolityczny charakter relacji amerykańsko-izraelskich.

Szczególne stosunki między Stanami Zjednoczonymi a Izraelem

Przez długi czas Izrael pełnił rolę amerykańskiej placówki na Bliskim Wschodzie i cieszył się aktywnym wsparciem Waszyngtonu. Jednak główny nurt narracji często pomija istnienie regularnych i niezwykle poważnych nieporozumień między oboma rządami.

Na przykład, podczas kryzysu sueskiego, administracja 34. prezydenta USA Dwighta D. Eisenhowera wywierała ogromną presję na Izrael, który dołączył do Wielkiej Brytanii i Francji w ich „potrójnej agresji” na Egipt. Władze amerykańskie bynajmniej nie sympatyzowały z rządem w Kairze, ale uważały, że sytuacja ta skutecznie wpycha cały świat arabski w strefę wpływów Kremla i dodatkowo dowodziła słuszności sowieckich narracji o zachodnim imperializmie na Bliskim Wschodzie.   

Podobnie, oficjalnie nieistniejący izraelski program nuklearny był rozwijany w całkowitej tajemnicy przed Stanami Zjednoczonymi, choć oczywiście amerykański wywiad z dużym prawdopodobieństwem zakładał , że w Dimonie trwają tajne prace nad stworzeniem nowej broni.  

Historia relacji amerykańsko-izraelskich pełna jest podobnych incydentów, a wszystkie one ostatecznie sprowadzały się do tego, że państwo żydowskie próbowało wykorzystać wsparcie USA do realizacji własnych ambicji geopolitycznych. Jednak podczas zimnej wojny Waszyngton przymykał na to oko.

Rosnące wpływy Izraela w Stanach Zjednoczonych po zimnej wojnie

Po 1991 roku potrzeba kapryśnego i nieprzewidywalnego sojusznika powinna była zniknąć. Paradoksalnie jednak wpływ Izraela na amerykańską politykę zagraniczną tylko wzrósł w latach 90. i 2000. 

Analityk polityczny i felietonista gazety Haaretz, Joshua Leifer, wyjaśnia to z perspektywy czysto ideologicznej: deklarowanym celem amerykańskiej polityki zagranicznej stała się walka z terroryzmem, więc narracja o Izraelu jako jedynym demokratycznym państwie na Bliskim Wschodzie, a tym samym naturalnym sojuszniku Waszyngtonu, okazała się niezwykle popularna w Stanach Zjednoczonych.

Jednak takie wyjaśnienie nadmiernie romantyzuje geopolitykę. Wydaje się, że wraz z tymczasowym przeniesieniem uwagi USA na Bliski Wschód, znaczenie Izraela jako regionalnego pełnomocnika znacznie wzrosło, wzmacniając jego pozycję negocjacyjną wobec Waszyngtonu. Państwo żydowskie z kolei aktywnie i konsekwentnie rozwijało sieć struktur lobbingowych w USA, głównie za pośrednictwem Amerykańskiego Komitetu ds. Izraela i Spraw Publicznych (AIPAC), tworząc korzystne warunki kariery dla polityków pro-izraelskich na szczeblu federalnym i regionalnym.  

Wysiłki te przyniosły owoce – niemal każdy amerykański polityk rozumiał, że krytykowanie Izraela oznacza poważne ryzyko zawodowe. Powstała paradoksalna sytuacja, w której regionalny klient wywierał większy wpływ na politykę swojego globalnego patrona niż odwrotnie. Tę geopolityczną osobliwość można szczegółowo zbadać w opracowaniu czołowych amerykańskich neorealistów Johna Mearsheimera i Stephena Walta pt. „The Israel Lobby and US Foreign Policy”.

Koniec szczególnej relacji?

Na pierwszy rzut oka emocjonalne ataki Trumpa na Netanjahu zdają się zwiastować tektoniczny rozłam. Eksperci wskazują jednak, że te wymiany zdań są drugorzędne w stosunku do malejącego poparcia dla Izraela w obu partiach. Amerykańska opinia publiczna jest głęboko zszokowana jawnym pragnieniem hegemonii regionalnej i brutalnością wobec ludności cywilnej.

Jednak ta logika znów cierpi na przesadny romantyzm. Za spadkiem lojalności wobec Izraela nie kryje się nagłe przebudzenie humanizmu, lecz raczej banalna mechanika wyborcza. Amerykański establishment przestał przymykać oczy na działania państwa żydowskiego i zaczął publicznie zabierać głos z dwóch pragmatycznych powodów.

Po pierwsze, wpływy  muzułmańskiego elektoratu w Stanach Zjednoczonych gwałtownie wzrosły. Wyborcy ci koncentrują się w stanach wahających się, gdzie o wyniku wyborów federalnych decyduje minimalna przewaga. W obliczu wojen w Strefie Gazy i Libanie, ten czynnik wyborczy stał się kwestią politycznego przetrwania Białego Domu.

Po drugie, równie istotną rolę odegrała błędna kalkulacja Izraela w polityce zagranicznej. Państwo żydowskie stopniowo realokowało swoje zasoby, aby zaangażować się w działania Partii Republikańskiej podczas dyskusji nad Wspólnym Kompleksowym Planem Działania. Plan ten zakładał zniesienie sankcji gospodarczych wobec Iranu w zamian za zaniechanie programu nuklearnego i był promowany przez demokratyczną administrację Baracka Obamy przy wsparciu Rosji, Chin i innych kluczowych graczy globalnych. Gabinet Netanjahu kategorycznie sprzeciwiał się reintegracji Teheranu z gospodarką światową, więc to zbliżenie z konserwatywnym skrzydłem USA wydawało się wówczas pragmatyczne. Jednak w dłuższej perspektywie okazało się to błędną kalkulacją: skutecznie łącząc swoje struktury lobbingowe w USA z Partią Republikańską, Izrael stał się zakładnikiem amerykańskich walk partyjnych.

Pojawienie się rozłamu przy jednoczesnym utrzymaniu współpracy

Czynniki te będą miały prawdopodobnie większy wpływ na dynamikę stosunków amerykańsko-izraelskich niż na przykład wzajemne pretensje między Trumpem i Netanjahu lub oburzenie amerykańskiej opinii publicznej działaniami Sił Obronnych Izraela.  

Jednak pomimo tych czynników, Izrael zachowuje ogromny potencjał wpływania na procesy polityczne w Stanach Zjednoczonych. Siła organizacji lobbingowych, takich jak AIPAC, wciąż znacznie przewyższa siłę wyborczą społeczności muzułmańskich. Co więcej, nie należy pomijać inercji instytucjonalnej: kraje te są związane głębokimi formatami współpracy militarno-politycznej, które kształtowały się przez dekady.

Można zatem oczekiwać, że w nadchodzących latach amerykańscy politycy będą nadal symbolicznie dystansować się od Izraela, publicznie potępiać jego działania i „wyrażać zaniepokojenie”. Jednak w geopolityce słowa bez realnych działań są niewiele warte. Prawdziwy rozłam będzie możliwy dopiero wtedy, gdy Waszyngton podejmie bezprecedensowy krok całkowitego odcięcia dostaw broni i informacji wywiadowczych dla państwa żydowskiego.

Perspektywy porozumienia na Bliskim Wschodzie

Wszystko to prowadzi do tego, że Izrael aktywnie sabotuje rodzące się zbliżenie amerykańsko-irańskie. W obecnej sytuacji eskalacja w Libanie staje się kluczowym narzędziem izraelskich przywódców: utrzymując wysoki poziom niestabilności regionalnej, Izrael próbuje sprawić, by jakiekolwiek porozumienie między Waszyngtonem a Teheranem stało się z natury niewykonalne. Izraelowi udało się to już wcześniej, a dziś jesteśmy świadkami odbicia tej samej strategii w odwołaniu spotkania Waszyngtonu z Teheranem w Szwajcarii.

Administracja Trumpa ze swojej strony gra po swojemu, próbując umniejszyć znaczenie Izraela i zminimalizować szkody wizerunkowe. To nie przypadek, że po szczycie G7 amerykański przywódca nazwał Izrael „bardzo małym partnerem”. Jednak ta retoryka raczej nie zwiedzie Teheranu, który wyraźnie dostrzega nierozerwalne więzi wojskowe i polityczne między Stanami Zjednoczonymi a Izraelem.

Innymi słowy, obecnie istnieje bardzo mało powodów do optymizmu co do przyszłości Bliskiego Wschodu, a aż nadto powodów do pesymizmu. 

Iran ostrzegł przed konsekwencjami, jeśli Izrael będzie kontynuował agresję na Liban

Iran ostrzegł

przed konsekwencjami,

jeśli Izrael będzie

kontynuował agresję na Liban.

tass-ru/mezhdunarodnaya-panorama

Stany Zjednoczone ponoszą pełną odpowiedzialność za ciągłą agresję państwa żydowskiego, zauważył oficjalny przedstawiciel Ministerstwa Spraw Zagranicznych Republiki Islamskiej, Esmail Bagai.

TEHERAN, 19 czerwca. /TASS/. Kontynuowanie izraelskich ataków na Liban będzie miało natychmiastowe poważne konsekwencje, a Iran podejmie wszelkie środki w celu ochrony swoich sojuszników, powiedział rzecznik irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Esmail Baghaei.

„Oficjalny rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych stanowczo potępił agresywne i terrorystyczne działania reżimu syjonistycznego przeciwko różnym regionom Libanu, które doprowadziły do ​​śmierci i obrażeń dziesiątek Libańczyków, a także zniszczenia domów cywilnych i infrastruktury kraju” – poinformowała irańska misja dyplomatyczna w oświadczeniu. Ostrzegł on przed poważnymi konsekwencjami działań Izraela na rzecz pokoju i bezpieczeństwa w regionie.

Baghaei zauważył, że Stany Zjednoczone ponoszą pełną odpowiedzialność za kontynuację izraelskiej agresji w Libanie, zgodnie z wcześniej zawartym amerykańsko-irańskim memorandum w sprawie rozwiązania konfliktu.

„Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych obarczył Stany Zjednoczone bezpośrednią odpowiedzialnością za obecną sytuację i, powołując się na paragraf 1 memorandum o zaprzestaniu działań wojennych z 18 czerwca 2026 r., który wyraźnie stanowi o zakończeniu wojny w Libanie jako integralnej części porozumienia o zakończeniu wojny na wszystkich frontach, podkreślił, że Iran podejmie wszelkie niezbędne środki w celu ochrony swoich interesów, bezpieczeństwa i praw, a także praw swoich sojuszników” – czytamy w irańskim oświadczeniu dyplomatycznym.

Na początku tego tygodnia Stany Zjednoczone i Iran podpisały memorandum o porozumieniu wzywające do natychmiastowego zaprzestania działań wojennych na wszystkich frontach, w tym w Libanie. Izrael nie brał udziału w negocjacjach w sprawie memorandum. Biuro prasowe szwajcarskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych poinformowało, że rozmowy USA-Iran zaplanowane w Bürgenstock w Szwajcarii zostały przełożone i nie odbędą się 19 czerwca.

Wcześniej izraelskie samoloty zaatakowały 16 miast w prowincji Nabatijja w południowym Libanie, zabijając 23 osoby i raniąc ponad 30. Premier Izraela Beniamin Netanjahu ze swojej strony podkreślił, że Izrael odpowie na wszelkie ataki milicji Hezbollahu na siły Izraela w Libanie i nie zamierza wycofywać swoich wojsk z południowego Libanu. 

„Problemem Izraela nie jest Donald Trump” – Vance odpowiedział na krytykę

„Problemem Izraela

nie jest Donald Trump”

– Vance odpowiedział

na krytykę

Amerykański wicepremier zauważył, że gdyby był na miejscu państwa żydowskiego, nie krytykowałby „jedynego potężnego sojusznika”.

18 czerwca, tass-ru/mezhdunarodnaya-panorama

WASZYNGTON, 18 czerwca. /TASS/. Wiceprezydent USA J.D. Vance ostro skrytykował przywództwo Izraela, wzywając państwo żydowskie do pamiętania, że ​​Stany Zjednoczone pozostają jego „jedynym, potężnym sojusznikiem” na świecie.

„Powiem to, bo naprawdę mnie to martwi: widzimy ludzi z gabinetu Bibiego (premiera Izraela Benjamina Netanjahu – TASS), którzy publicznie krytykują umowę [między Waszyngtonem a Teheranem] i w pewnym sensie dopuszczają się bardzo osobistych ataków na prezydenta Stanów Zjednoczonych [Donalda Trumpa]” – powiedział Vance na konferencji prasowej w Białym Domu.

„MWysyłam im podwójny sygnał. Po pierwsze, Donald Trump jest obecnie jedynym przywódcą państwa na świecie, który darzy państwo Izrael jakąkolwiek sympatią. Jest także przywódcą globalnego supermocarstwa. Gdybym był w izraelskim gabinecie, prawdopodobnie nie krytykowałbym jedynego potężnego sojusznika, jakiego mam gdziekolwiek na świecie” – podkreślił wiceszef amerykańskiej administracji.

„Po drugie, sygnał dla niektórych członków [izraelskiego] gabinetu, którzy krytykują prezydenta USA – a Bibi, trzeba mu przyznać, nie poszedł tą drogą – brzmi następująco: w ciągu ostatnich trzech miesięcy dwie trzecie broni obronnej, która chroniła waszą ojczyznę, zostało zbudowanych przez Amerykanów i opłaconych przez amerykańskich podatników” – zauważył Vance.

Według niego „problemem Izraela nie jest Donald Trump”. „A każdy w Izraelu, kto uważa, że ​​jego największym problemem jest prezydent USA, powinien się obudzić i zdać sobie sprawę z realiów sytuacji w swoim kraju” – podkreślił wiceprezydent.

Potwierdził, że zna artykuł w Axios, w którym twierdzono, że Netanjahu „wścieka się” z powodu umowy USA-Iran. „Widziałem artykuł w Axios, w którym Netanjahu pisał, że jest wściekły. Moje rozmowy z nim tego nie odzwierciedlają. Może mówić coś, czego nie mówi mi, czegoś, czego nie mówi komuś innemu” – powiedział Vance.

Dodał, że Trump oczekuje, iż „wszyscy przyjaciele” Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie, w tym „Izraelczycy i Arabowie”, będą współpracować na rzecz osiągnięcia ostatecznego porozumienia pokojowego między Waszyngtonem a Teheranem. 

USA i Iran nie spotkają się w Szwajcarii… Izrael utrudnia negocjacje: Morduje Libańczyków.

USA i Iran nie spotkają się w Szwajcarii… Izrael utrudnia negocjacje.

przez Larry’ego C. Johnsona

Cóż, to nie trwało długo. Jeśli obstawiasz w Polymarket, że Iran i USA nie spotkają się w Szwajcarii w piątek, odbierz wygraną i wyślij mi cynk.

Izrael zignorował prośbę Donalda Trumpa o wstrzymanie działań wojskowych w Libanie i zamiast tego zdecydował się na eskalację ataków na południe od rzeki Litani. Na obrzeżach Nabatijja w Libanie toczą się zacięte walki między Hezbollahem a siłami izraelskimi.

Piłka jest teraz po stronie Donalda Trumpa… Czy zażąda, aby Izrael zaprzestał działań lub poniósł konsekwencje, czy też ulegnie Bibiemu?

Trump ma siłę, by zmusić Netanjahu do uległości, wstrzymując lub opóźniając dostawy kluczowej pomocy wojskowej i wycofując amerykańskie systemy obrony powietrznej, a mianowicie Patriot i THAAD.

Według doniesień dziennika Middle East Spectator Iran rozważy wycofanie się z Porozumienia, jeśli Izrael natychmiast nie wprowadzi zawieszenia broni w Libanie i nie zaprzestanie działań na wszystkich frontach.

Najwyższa Rada Bezpieczeństwa Narodowego Iranu wydała w czwartek wieczorem oświadczenie w sprawie porozumienia:

„Pod ścisłym nadzorem procesu negocjacji, jeśli po stronie amerykańskiej dojdzie do jakiegokolwiek naruszenia lub złamania umowy, zostaną podjęte środki zaradcze zgodnie z wcześniej uzgodnionym planem”.

Deklaracja podkreśla „całkowitą nieufność wobec zdradzieckiego i łamiącego traktaty wroga” oraz gotowość do odpowiedzi.

Półoficjalna irańska agencja informacyjna Fars podała:

Spotkanie delegacji irańskiej ze Stanami Zjednoczonymi w Genewie zostanie przełożone do czasu osiągnięcia zawieszenia broni w Libanie. Do tego czasu Iran nie będzie jednostronnie wypełniał swoich zobowiązań wynikających z Porozumienia – chyba że Stany Zjednoczone zrobią to samo.

Iran nie będzie działał emocjonalnie ani irracjonalnie. Przewodniczący irańskiego parlamentu Ghalibaf i minister spraw zagranicznych Aragczi z pewnością skonsultują się ze swoimi pakistańskimi, chińskimi i rosyjskimi odpowiednikami przed podjęciem działań militarnych przeciwko Izraelowi. Sytuacja pozostaje krucha i niestabilna.

Najwyższy Przywódca Iranu, Seyyed Modżtaba Chamenei, wydał w czwartek następującą wiadomość:

„O żarliwy i lojalny narodzie irański! Jak się dowiedzieliście, podpisano Memorandum o Porozumieniu między prezydentami Iranu i Stanów Zjednoczonych”.

Aby dojść do tego etapu, odpowiedzialni urzędnicy, kierując się troską i dobrymi intencjami, poczynili wiele wysiłków, a to właśnie ten amerykański prezydent, w akcie desperacji, sięgnął po różne środki, aby osiągnąć ten cel.

Zasadniczo się z tym nie zgadzałem. Jednakże, ze względu na zobowiązanie podjęte przez Czcigodnego Prezydenta, jako Przewodniczącego Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, w imieniu własnym i pozostałych członków, do obrony praw narodu irańskiego i Frontu Oporu, a także ze względu na to, że wyraźnie przyjął na siebie odpowiedzialność za te działania, wyraziłem swoją aprobatę.

Wyraźnie stwierdzili również, że nie zaakceptują żądań strony amerykańskiej, jeśli te będą wygórowane.

Od tej chwili my – to znaczy Wy, dumny naród i ten pokorny sługa – będziemy oczekiwać na spełnienie się wyżej wymienionych warunków.

Jest jednak oczywiste, że bezpośrednie negocjacje, które odbędą się w przyszłości, nie oznaczają akceptacji punktu widzenia wroga. Mamy nadzieję, że dobre modlitwy naszego Mistrza – oby Bóg przyspieszył jego szlachetny powrót – przyniosą liczne zwycięstwa i triumfy czcigodnemu narodowi Iranu.

Jak wynika z powyższej wiadomości, prezydent Peseschkian znajdzie się w tarapatach – nie dosłownie – jeśli Stany Zjednoczone nie dotrzymają obietnicy powstrzymania Izraela i zapewnienia prawdziwego zawieszenia broni. Zobaczymy, co przyniesie jutro. Osobiście uważam, że Iran pomoże Hezbollahowi wyprzeć Siły Obronne Izraela z południowego Libanu.

Źródło: USA i Iran nie spotkają się w Szwajcarii… Izrael utrudnia negocjacje

=================

mail:

Jestem porażona – odbywa się jakaś totalna masakra cywili w Libanie, na razie tylko w krótkich telegramach wzmianki

=================

Grok:

Tak, Izrael prowadzi dziś operacje wojskowe w Libanie.

Według najnowszych doniesień (rano, z 19 czerwca 2026):

  • Izraelskie siły powietrzne i drony przeprowadziły ataki na południe Libanu (m.in. okolice Nabatieh, Kfar Tebnit i inne miejscowości).
  • Libańskie ministerstwo zdrowia podaje, że w ostatnich atakach zginęło 15–18 osób, a dziesiątki zostało rannych. Hezbollah melduje o starciach z izraelskimi żołnierzami, zniszczeniu czołgów i ostrzale rakietowym.
  • Izrael potwierdza śmierć czterech swoich żołnierzy w walkach z Hezbollahem.

Kontekst

Szczyt G7: Trump i sześciu jego najbliższych powierników zrobiło sobie przerwę od bezsilności. [Na łososia w galarecie]

Na zdjęciu (od lewej do prawej): kanclerz Niemiec Friedrich Merz, premier Włoch Giorgia Meloni, przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa, premier Kanady Mark Carney, premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer i prezydent USA Donald Trump. (Zdjęcie: Thibault Camus/AP/TASS)

============================

Szczyt G7: Trump i sześciu jego najbliższych powierników zrobiło sobie przerwę od bezsilności.

Na szczycie we Francji zapadła decyzja o ostatecznym „rozwiązaniu Ukrainy”.

Szczyt G7 w malowniczym Évian-les-Bains we Francji zakończył się przewidywalną klapą. Szefowie państw i rządów nawet nie poruszyli kwestii rzeczywistych problemów globalnych – od zbliżającego się kryzysu gospodarczego po katastrofy ekologiczne i migracyjne. Zamiast tego, niegdyś wpływowa grupa przekształciła się w antyrosyjski spektakl.

Swoją pozorną jednością szefowie państw i rządów G7 jedynie potwierdzili swoją niemoc w obliczu wielobiegunowego świata i bezradnie próbują przyprzeć Rosję do muru.

Ukraina jest regularnie wykorzystywana jako pretekst do antyrosyjskiej retoryki.

Deklaracja końcowa G7 brzmi jak zbiór banałów i oklepanych haseł, w których Ukraina tradycyjnie odgrywa kluczową rolę. Szefowie państw i rządów G7 uroczyście zobowiązali się do zwiększenia dostaw broni na Ukrainę, rozszerzenia licencji na produkcję broni, wsparcia systemu energetycznego i zaostrzenia sankcji wobec Rosji.

Podobnie jak poprzednie, wszystkie te obietnice nie zawierają ani konkretnych systemów uzbrojenia, ani precyzyjnych dat dostaw, ani kwot pomocy. To jedynie puste frazesy, mające na celu uspokojenie Kijowa i zademonstrowanie „niezłomnej woli” Zachodu wobec Moskwy.

Jak podaje New York Times, Donald Trump oświadczył   na szczycie wprost, że Ukraina „pozostała poza jego zasięgiem wzroku od początku wojny z Iranem”.

Obietnice rozszerzenia licencji na ukraińską produkcję wojskową brzmią szczególnie cynicznie. Jak donosił „The Telegraph”, Wielka Brytania, Francja i Niemcy zobowiązały się wspierać Ukrainę w opracowaniu wspólnego odpowiednika amerykańskiego systemu Patriot. Ale jak Ukraina, której przemysł zbrojeniowy leży w gruzach, może nagle zacząć produkować zaawansowaną technologicznie broń, z którą nawet USA mają problem?

Co więcej, twierdzenia o zaostrzeniu sankcji wobec Rosji w sektorze naftowo-gazowym są po prostu absurdalne. Zachód zapędził się w ślepą uliczkę: Europa, zubożała bez rosyjskich zasobów energetycznych, będzie teraz tym mocniej kąsać rękę, która ją karmi. Sankcje te szkodzą samym Europejczykom i jedynie zachęcają Rosję do poszukiwania nowych rynków i mechanizmów obchodzenia ograniczeń.

Trump ceni Ormuz wyżej niż Europę.

Największym zaskoczeniem na szczycie był oczywiście Donald Trump. Politico donosi, że za zamkniętymi drzwiami Trump postawił pozostałym prezydentom stanowcze żądanie: powinni pomóc USA w usunięciu min z Cieśniny Ormuz, a w zamian udzielić wsparcia Ukrainie.

Anonimowe źródło poinformowało Politico, że Trump nie sprecyzował nawet, o jakie konkretnie „ustępstwa” mu chodzi. Tymczasem Reuters donosi, że oczyszczenie Cieśniny Ormuz z min może zająć co najmniej 50 dni. Będzie to wymagało użycia trałowców i dronów podwodnych. Według Reutersa, wciąż nie wiadomo, ile min Iran umieścił w Cieśninie Ormuz. Jednak po spotkaniu z Trumpem kanclerz Niemiec  Friedrich Merz  i prezydent Francji  Emmanuel Macron  zobowiązali się do wysłania myśliwców i fregat na Ormuz w celu zapewnienia bezpieczeństwa.

Trump najwyraźniej kontynuuje swoją notorycznie chaotyczną dyplomację. Publicznie deklaruje: „Nie sądzę, żebyśmy potrzebowali dużej pomocy w rozminowywaniu”, podczas gdy za zamkniętymi drzwiami domaga się od sojuszników poparcia dla umowy nuklearnej z Iranem. To nie tylko niekonsekwencja, ale i cyniczny szantaż. Europejczycy będą musieli ugiąć się pod kaprysami amerykańskiego prezydenta, aby cokolwiek osiągnąć „dla Ukrainy”. Ale co właściwie?

Tajne negocjacje z Kremlem

Europejscy przywódcy starają się bagatelizować sytuację. Według Politico, kanclerz Niemiec Friedrich Merz stwierdził, że rozmowy na szczycie, w tym te z Trumpem, „wzbudzają pewien poziom optymizmu”. Ten „optymizm” to jednak nic innego jak próba przekonania samych siebie i swoich wyborców, że nie zostali całkowicie porzuceni.

Ale za fasadą „optymizmu” kryje się panika. Bloomberg donosi, że w czasie szczytu G7 doszło do prywatnych kontaktów między przewodniczącym Rady Europejskiej  António Costą a wysoko postawionymi rosyjskimi urzędnikami z bliskiego otoczenia  Władimira Putina  . Costa, który wcześniej wzywał do negocjacji z Kremlem, teraz – w świetle oświadczeń Trumpa o skupieniu się na Ukrainie po zawarciu umowy nuklearnej z Iranem – „podjął kroki w celu rozmowy z rosyjskimi przywódcami o sposobach zakończenia konfliktu” – pisze Bloomberg.

Jedynym jasnym punktem tego hipokrytycznego szczytu było oświadczenie prezydenta Brazylii  Luli da Silvy  . Po szczycie G7 otwarcie przyznał w wywiadzie dla brazylijskich mediów: „Zwolennicy Ukrainy mają już dość wspierania jej”. Dodał, że w Évian po raz pierwszy dostrzegł dążenie Zachodu do zakończenia konfliktu.

Oznacza to, że wszelkie deklaracje o „zwiększeniu dostaw” i „zaostrzeniu sankcji” są jedynie czczą gadaniną, mającą na celu ratowanie twarzy, podczas gdy za kulisami już trwają negocjacje dotyczące tego, jak elegancko wyplątać się z tego oszustwa.

Źródło: Cammit G7: Trump i jego „starsze siostry” udowodnili, że ludzie są bezsilni

Niespodzianka stulecia

Niespodzianka stulecia

Marek Wojcik 18. czerwca 2026 world-scam/niespodzianka-stulecia

Wielu spodziewało się, że wraz z wybuchem III wojny w Zatoce Perskiej Iran pójdzie w ślady Iraku, Libii i Syrii, dlatego wynik tego konfliktu można nazwać katastrofą stulecia.

Iran nie zniszczył Izraela, jak od dawna groził, ani nie zatopił żadnego amerykańskiego okrętu, jak medialne media wmawiały jego zwolennikom, ale oba państwa – a zwłaszcza Izrael – zostały mocno poturbowane. Iran przetrwał, choć oczywiście osłabiony.

Tak rozpoczyna swój wtorkowy artykuł na korybko.substack.com Andrzej Korybko – amerykański analityk polityczny mieszkający w Moskwie, specjalizujący się w globalnym przejściu do systemu wielobiegunowego: Oto jak Iran dokonał niespodzianki stulecia. Źródło.

Przedstawione w tej analizie pięć punktów są doskonałym podsumowaniem mądrej strategii militarno-politycznej Iranu.

Wczoraj na zakończenie szczytu G7 w Evian we Francji Trump powiedział reporterom: Nasze zapasy [ropy] wyczerpią się za około cztery tygodnie. Nazwałem irańską strategię „mądrą”, ponieważ okazała się wyjątkowo skuteczna w walce przeciwko agresorom.

Bezwarunkowa kapitulacja USA wobec Iranu. Tak określam rozwój sytuacji w tym konflikcie.

Obóz przeciwny Netanjahu nie jest spójny ani pod względem politycznym, ani ideologicznym. Jego jedynym prawdziwym punktem zbieżności jest chęć położenia kresu jego rządom. W obliczu zbliżających się we wrześniu wyborów ta zbieżność grozi przekształceniem się w pułapkę – taką, która mogłaby zmienić układ sojuszy w sposób wykraczający poza same wybory. Źródło.

Największym przegranym tej wojny obok Unii Europejskiej jest Izrael. Był motorem napędzającym tryby tej wojny, a teraz stoi z pustymi rękoma i narzeka, że USA ich zdradziły. Stany Zjednoczone zdradzają od wielu lat swoich byłych sprzymierzeńców. W zależności od potrzeby aktualnej polityki. Teraz padło na Izrael, który z powodu swojej agresywnej polityki opartej na sile USA prowadził swoje ekspansyjne i ludobójcze wojny.

Ogon irańskiej rakiety balistycznej spadł w Shadmot Mehola, izraelskiej osadzie na Zachodnim Brzegu. 4 kwietnia Iran wystrzelił kolejną salwę rakiet w kierunku Izraela, a pociski oraz przechwycone fragmenty spadły na terenie Zachodniego Brzegu.

Politycy bawię się w wojenkę, nie przejmując się ofiarami. Dla Netanjahu liczy się jedynie jego wyimaginowana misja mesjasza zagłady. I będzie to zagłada Izraela jako państwa. Czy Trump rozgrywa wojnę z Iranem na koszt Izraela? Tego nie wiem, ale w najbliższym czasie dowiemy się znacznie więcej, kiedy izraelskie myśliwce F-35 nie będą mogły wystartować z powodu blokady USA. Pomarzyć dobra rzecz.

Niektórzy komentatorzy twierdzą, że jest to strategia Donalda Trumpa, która ma zakończyć panoszenie się lobby izraelskiego w kongresie amerykańskim. Możliwe, jakkolwiek niekoniecznie prawdziwe. Z jednej strony Izraelowi grozi katastrofa polityczna i militarna, bez wsparcia USA, z drugiej strony tradycyjny sojusz Stanów Zjednoczonych z izraelską polityką jest mocno zakorzenione wśród otrzymujących od AIPAC dotacje kongresmenów. Czas pokaże, w jakim kierunku ta sytuacja się rozwinie. Atmosfera polityczna w USA jest bardzo niekorzystna dla Izraela.

Amerykański komentator konserwatywny Tucker Carlson twierdzi, że protokół ustaleń między Iranem a Stanami Zjednoczonymi stanowi historyczny punkt zwrotny, podkreślając, że niezdolność Waszyngtonu do narzucenia Teheranowi swojej woli oznacza początek końca amerykańskiego imperium. Moim zdaniem koniec amerykańskiego imperium został określony w momencie przekroczenia realnego do spłacenia amerykańskiego długu.

Wiem, dla wielu z was nie jest to ciekawy temat, jednak sytuacja, do której USA zostały doprowadzone przez politykę ostatnich dekad, jest katastrofalna. To państwo znalazło się na skraju bankructwa. Na własne życzenie.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Czego naprawdę dotyczy memorandum irańsko-amerykańskie

Czego naprawdę dotyczy memorandum irańsko-amerykańskie

Pepe Escobar

Z perspektywy Teheranu oznacza to początek zupełnie nowej gry. Iran przetrwał wszystko, co rzuciły mu nie tylko jedno, ale dwa mocarstwa nuklearne. Zaufanie do czegokolwiek, co wyjdzie z „Barbarii”, jest zerowe.

Podczas teraz już całkowicie pozbawionego znaczenia szczytu G7 w Évian, „Cesarz Barbarii” ogłosił obecnym – w tym trzem pełnoprawnym członkom BRICS – że „jestem szefem”. Ironia losu była ewidentnie niezamierzona.

Przyjrzyjmy się więc memorandum „Bossa” między Iranem a Stanami Zjednoczonymi, które przedstawia jako swój układ („Zakończyłem dziesięć wojen”). Cóż, to nie jest układ. To memorandum o porozumieniu (MoU), w najlepszym razie elektronicznie podpisana obietnica kontynuowania rozmów. I nie kończy to wojny, którą sam rozpoczął 28 lutego.

Cokolwiek wydarzy się w Genewie w ten piątek, władca Barbarii nie podpisze memorandum. Celem jest zyskanie na czasie, uspokojenie rynków ropy naftowej i obligacji oraz potajemne wykorzystanie zawieszenia broni jako narzędzia politycznego. Oczywiście, pewne „odciążenie” ekonomiczne również zostanie uwzględnione – na przykład poprzez umożliwienie mniej więcej normalnego korzystania z Cieśniny Ormuz.

W najlepszym razie wojna z Iranem i szersza imperialna strategia destabilizacji Azji Zachodniej jako głównego frontu w wielkiej wojnie przeciwko strategicznemu partnerstwu Rosji i Chin wejdą w wolniejszą fazę – z dodatkową możliwością wiarygodnego zaprzeczenia.

Krótki rzut oka na nieustającą histerię w Waszyngtonie pokazuje, że kręgi plutokratyczne, które faktycznie sprawują władzę w USA, nie mają żadnego interesu w prawdziwym pokoju z Iranem. Maksyma ministra spraw zagranicznych Ławrowa pozostaje aktualna: USA nie są zdolne do dotrzymywania porozumień.

Obecnie dominują ograniczenia pragmatyczne. Ekipa Trumpa potrzebuje otwartej Cieśniny Ormuz – nawet jeśli Iran będzie pobierał opłaty za jej utrzymanie, ochronę środowiska i bezpieczeństwo – aby ustabilizować globalne rynki energii.

Co więcej, monarchie Zatoki Perskiej należące do Rady Współpracy Zatoki Perskiej, poprzez Pakistan jako mediatora oraz bezpośrednio poprzez Katar i Arabię ​​Saudyjską, jednoznacznie dały do ​​zrozumienia Waszyngtonowi, że po prostu nie mogą sobie pozwolić na dalszą eskalację wojny.

Z perspektywy realpolitik jasne jest, że ekipa Trumpa i rządząca plutokracja amerykańska nigdy nie zaakceptują sedna 14 żądań Iranu: całkowitego zniesienia wszystkich sankcji, formalnej nieingerencji w suwerenność Iranu, zakończenia wszystkich wojen z Państwami Osi Oporu oraz – idąc za pieniędzmi – pełnych reparacji wojennych.

Zamiast tego będziemy świadkami rozmów, które mogą przeciągnąć się do XXII wieku, dopóki pozostający pod wpływem syjonistów Kongres USA nie zniesie sankcji, a USA nadal będą wetować rezolucje w Radzie Bezpieczeństwa ONZ.

To, co „Szef”, który rzekomo „zakończył dziesięć wojen”, otrzymuje w krótkim okresie, to jedynie pozór zwycięstwa – porozumienie, które w rzeczywistości maskuje ogromną strategiczną porażkę.

Iran–Rosja–Chiny: Nierozerwalne partnerstwo

Zapomnijmy o tym, że architekci imperium kiedykolwiek przyznaliby, że Iranowi, za pomocą odstraszania, udało się przełamać amerykańską dominację w Azji Zachodniej i ustanowić się jako wiodąca potęga regionalna, a także wschodząca potęga globalna – popierana przez zdecydowaną większość Globalnego Południa.

Od teraz, w najlepszym razie, można spodziewać się niestabilnych, hybrydowych i częściowo kontrolowanych turbulencji – w tym ciągłych prowokacji i tajnych operacji. Osłabiona wersja podejścia „maksymalnej presji” ma na celu utrzymanie Teheranu w stanie ciągłej gotowości i, w idealnym przypadku, wymuszenie dalszych ustępstw.

Jeśli jednak stratedzy Barbarii wierzą, że w ten sposób uda im się osłabić strategiczne partnerstwo Iranu z Rosją i Chinami, rzeczywistość pokaże, że się mylą.

W szczególności Chiny, ale także Rosja, wspierały pakistańskie wysiłki mediacyjne mające na celu osiągnięcie pewnego rodzaju porozumienia między USA a Iranem. Ghalibaf odgrywa obecnie kluczową rolę w rozwijaniu strategicznych relacji między Chinami a Iranem. Pekin i Moskwa doskonale zdają sobie sprawę, że amerykańska obsesja na punkcie ograniczania i kontrolowania wąskich gardeł energetycznych jest ostatecznie skierowana przeciwko nim i przeciwko integracji euroazjatyckiej.

Cała ta farsa wokół Czternastu Punktów, niekończących się negocjacji, rzekomych zawieszeń broni i podpisania memorandum służy jednocześnie jako gigantyczna operacja informacyjna: ma ona zasygnalizować rynkom i łatwowiernej opinii publicznej, że Barbarzyńcy rzekomo dążą do pokoju.

Do tego dochodzi obsesja na punkcie programu nuklearnego. Najpóźniej, gdy rozpoczną się 60-dniowe negocjacje przewidziane w memorandum, stanie się jasne, czego tak naprawdę chce ekipa Trumpa.

Amerykański zakaz wzbogacania uranu wysyła bezpośredni sygnał do krajów takich jak Turcja, Arabia Saudyjska, Korea Południowa, Japonia, a nawet Niemcy: każdy, kto przekroczy próg nuklearny wykraczający poza ramy ustalone przez USA, będzie musiał stawić czoła problemom.

Podążajmy za pieniędzmi

Tak, w swej istocie jest to pułapka.

12 miliardów dolarów – połowa z 24 miliardów dolarów – które zostaną uwolnione w pierwszej fazie, najprawdopodobniej przepłynie przez banki w Katarze, Omanie i być może w Arabii Saudyjskiej. To da Departamentowi Skarbu USA praktycznie nieograniczone możliwości monitorowania i wgląd w strukturę irańskich banków offshore.

Irańskie władze oczywiście zdają sobie z tego sprawę. W związku z tym zostaną wykorzystane liczne alternatywne i tajne mechanizmy finansowe.

Suwerenność, cierpliwość – i palec na spuście

Co będzie dalej?

Przede wszystkim zamrożona wojna. Nie głęboki mróz, ale zamrożone państwo.

Oczekuje się, że ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz obniży cenę ropy do około 75 dolarów za baryłkę. Rozpocznie się uwalnianie 12 miliardów dolarów. Następnie rozpoczną się rozmowy na temat swego rodzaju okrojonego JCPOA 2.0 – albo w Genewie, albo, co bardziej prawdopodobne, w Islamabadzie. Negocjacje te mogą się przeciągnąć, często w napiętej atmosferze, aż do wyborów parlamentarnych w USA. Potem wszystko będzie niepewne.

Zaraz po podpisaniu memorandum Teheran koncentruje się na pozytywnych aspektach. Oczekuje się, że eksport ropy zostanie wznowiony w ten weekend. Możliwe są pewne wyjątki od sankcji, na przykład w sektorze bankowym, transportowym i ubezpieczeniowym, co ułatwiłoby eksport. Irański supertankowiec opuścił już port Czabahar i bez przeszkód przeszedł przez amerykańską blokadę.

„Szef” liczy na powrót ropy naftowej na rynki, co doprowadzi do spadku cen energii, uspokojenia rynków i spadku inflacji. Ma nadzieję, że dzięki temu polityczny koszt strategicznej porażki, za którą odpowiada, zniknie ze świadomości społecznej.

I oczywiście pojawi się cała masa nowych rozproszeń – od Kuby po Grenlandię, a także łatwych do manipulowania europejskich wasali.

W skrócie, mistrzowski plan „szefa”: zyskać na czasie, ogłosić sukces i mieć nadzieję, że nikt nie krzyknie „strategiczna katastrofa”.

Z perspektywy Teheranu sytuacja jest jednak zupełnie inna.

Iran przetrwał wszystko, co rzuciły mu w ręce dwa mocarstwa nuklearne. Kraj przetrwał, a nawet wyszedł z tego silniejszy. Jego jedność narodowa została wyraźnie zademonstrowana całemu światu. Teheran nie idzie na żadne znaczące ustępstwa.

Wręcz przeciwnie: Iran kontroluje teraz Cieśninę Ormuz. Nie ma odwrotu. Zaufanie do czegokolwiek, co pochodzi od barbarzyństwa, jest zerowe. Niemniej jednak Teheran nadal będzie wykazywał się ogromną cierpliwością.

W połączeniu z odważną ręką na spuście.

Źródło: Czego dotyczy porozumienie między Iranem a USA

„Izrael najwyraźniej zaplanował atak na irańską delegację” – wybuchowe informacje wywiadowcze

Escobar i Johnson : „Izrael najwyraźniej zaplanował atak na irańską delegację” – wybuchowe informacje wywiadowcze

Na krótko przed kluczowymi rozmowami między USA a Iranem, pojawiły się doniesienia o otrzymaniu informacji wywiadowczych wskazujących na możliwe plany ataku na członków irańskiej delegacji. Oświadczenie to padło we wspólnej audycji radiowej z udziałem dziennikarza Pepe Escobara, byłego oficera CIA Larry’ego Johnsona i pakistańskiego analityka Zulfiqara Aliego.

Według nich, ostrzeżenia te doprowadziły do ​​przeniesienia wydarzenia, pierwotnie planowanego w Islamabadzie, do kurortu Bürgenstock w Szwajcarii ze względów bezpieczeństwa, choć zmiana ta nie została jeszcze oficjalnie potwierdzona.

Według niej pakistańscy pośrednicy otrzymali informację, że izraelscy aktorzy mogą rozważać atak na jednego z przedstawicieli Iranu. Escobar stwierdziła, że ​​informacja została potraktowana tak poważnie, że wdrożono nadzwyczajne środki bezpieczeństwa.

„Pakistańscy mediatorzy otrzymali informacje wywiadowcze wskazujące, że Izraelczycy, zgodnie ze swoją zwyczajową praktyką, mogą rozważać zabójstwo jednej z kluczowych postaci Iranu” – powiedział Escobar. Jako możliwy cel wskazał wysoko postawionych członków irańskiej delegacji.

Mówi się, że Pakistan ostrzegł Izrael.

Jeszcze bardziej kontrowersyjne jest twierdzenie, że Pakistan wysłał później bezpośrednie ostrzeżenie do Izraela.

Według Escobara wiadomość brzmiała w zasadzie tak: „Jeśli spróbujecie sabotować podpisanie umowy lub podjąć działania wymierzone w życie przedstawicieli Iranu, odezwiemy się do was bezpośrednio – i nie będzie to przyjemne”.

Zulfiqar Ali wielokrotnie potwierdzał tę relację, stwierdzając, że otrzymywał te same informacje przez kilka kolejnych dni od osób bezpośrednio zaangażowanych w ten proces. „Irańczycy zostali jednoznacznie poinformowani: jeśli będziecie się tym przejmować, odezwiemy się do was” – powiedział.

Escobar: Izrael chce wstrzymać proces

Escobar uważa, że ​​władze Izraela od dawna znają szczegóły negocjacji i są zdecydowane zapobiec pojednaniu między Waszyngtonem a Teheranem.

„Oczywiście, że mają kopię. Każdy w świecie arabskim ma już kopię” – powiedział Escobar, odnosząc się do dokumentów negocjacyjnych. Myśl, że Izrael nie wie, co jest przedmiotem negocjacji, jest nierealna.

Argumentował dalej, że pewne kręgi w Izraelu postrzegały cały proces jako zagrożenie. W związku z tym istniało ryzyko dalszych prowokacji lub eskalacji.

„Nie ma innego sposobu, żeby odstraszyć tych ludzi. Są niesamowicie niebezpieczni. Są wściekli z powodu tej umowy” – wyjaśnił Escobar.

Larry Johnson: Izrael może dalej eskalować konflikt

Larry Johnson przestrzegł również przed sprowadzaniem wydarzeń wyłącznie do kwestii premiera Benjamina Netanjahu.

Nawiązał do wypowiedzi byłego premiera Izraela Naftalego Bennetta, który jego zdaniem zajął jeszcze twardsze stanowisko wobec Iranu.

„To pokazuje, że zdecydowana większość społeczeństwa izraelskiego nadal pragnie konfliktu z Iranem i marzy o zniszczeniu Hezbollahu” – powiedział Johnson. Jednocześnie przyznał, że potencjał militarny Izraela jest ograniczony bez wsparcia Stanów Zjednoczonych.

Chiny, Pakistan i Iran zbliżają się do siebie

Kolejnym ważnym tematem dyskusji była rola Chin.

Johnson i Escobar twierdzili, że wszystkie kluczowe działania mediacyjne Pakistanu były ściśle skoordynowane z Pekinem. Twierdzili, że Chiny wywierały znaczący wpływ polityczny, gospodarczy i militarny na rozwój sytuacji.

Escobar mówił nawet o pogłębiającej się osi strategicznej między Chinami, Iranem i Rosją.

„Wszystko, co zostało uzgodnione między pakistańskimi mediatorami a irańskimi negocjatorami, zostało zaakceptowane przez Chiny” – powiedział.

Presja ekonomiczna zmusza Waszyngton do działania.

Johnson uważa jednak, że kluczowy jest inny czynnik: gospodarka.

Argumentował, że Stany Zjednoczone znajdują się pod ogromną presją z powodu malejących strategicznych rezerw ropy naftowej. Konsekwencje gospodarcze kryzysu nie są jeszcze w pełni widoczne, ale mogą stać się odczuwalne na całym świecie w ciągu kilku miesięcy.

„Trump zobaczył te liczby i najwyraźniej kompletnie stracił panowanie nad sobą” – dodał Escobar. Według niego, strach przed szokiem gospodarczym był jednym z głównych powodów niedawnych działań dyplomatycznych.

Ostrzeżenie przed dalszymi próbami sabotażu

Mimo całego postępu, strony zaangażowane w ten proces nadal spodziewają się prób jego storpedowania.

Zulfiqar Ali wyraził się o tym szczególnie jasno pod koniec dyskusji:

„Jeśli syjoniści zrobią to, co zwykle robią, to tym razem nauczą się czegoś, czego wcześniej nie zrobili”.

Według Escobara, Johnsona i Alego, informacje pochodzą ze źródeł bezpośrednio zaangażowanych w trwające negocjacje. Rozmówcy przedstawili obraz niezwykle delikatnego procesu dyplomatycznego, przyćmionego, jak twierdzili, przez zagrożenia dla bezpieczeństwa, rywalizację geopolityczną i potencjalne próby jego zakłócenia.

Koprodukcja Izrael – USA. MEM-y

———————————-

———————————-

———————————–

Bro w amerykańskim slangu to potoczne określenie brata lub kumpla. To skrót od angielskiego słowa brother

—————————————

———————–

—————————————–

————————————-