Elon Musk: Jeśli wyłączę Starlinka, cały front upadnie. Pokój teraz!

Elon Musk: Jeśli wyłączę Starlinka, cały front upadnie. Pokój teraz!

9.03.2025 nczas/elon-musk-jesli-wylacze-starlinka-caly-front-upadnie

Elon Musk. Foto: PAP/DPA
Elon Musk. Foto: PAP/DPA

Jeśli wyłączę system Starlink, cały front na Ukrainie upadnie – napisał w niedzielę na platformie X Elon Musk. Szef Departamentu Wydajności Państwa (DOGE) w administracji prezydenta USA Donalda Trumpa.

Wezwał jednocześnie do nałożenia sankcji na ukraińskich oligarchów.

Mój system Starlink jest podstawą ukraińskiej armii. Jeśli go wyłączę, cały front upadnie” – zauważył Musk. „To, czym jestem naprawdę zmęczony, to wieloletnia rzeź i zastój, które Ukraina nieuchronnie przegra” – dodał.

„Każdy, komu zależy, kto umie myśleć i naprawdę to rozumie, musi chcieć zatrzymać tę maszynkę do mielenia mięsa. Pokój teraz!” – wezwał miliarder.

W zamieszczonym obok wpisie zaapelował do nałożenia sankcji na „10 największych oligarchów Ukrainy, szczególnie tych z willami w Monako”. „To (wojna) zakończyłaby się błyskawicznie, do rozwiązanie tego problemu” – uznał Musk.

SpaceX, firma Muska, dostarczyła od początku rosyjskiej inwazji Ukrainie dziesiątki tysięcy terminali podłączonych do sieci satelitarnej Starlink. Urządzenia te zapewniają ukraińskim żołnierzom utrzymanie łączności w trudnych warunkach frontowych.

Grzegorz Braun: Żadnych czołgów dla Kijowa, żadnego 800+ dla Ukraińców, żadnego dotowania ukraińskich emerytów

Grzegorz Braun: żadnych czołgów dla Kijowa, żadnego 800+ dla Ukraińców, żadnego dotowania ukraińskich emerytów

grzegorz-braun-zadnych-czolgow-dla-kijowa-zadnego-800-dla-ukraincow-zadnego-dotowania-ukrainskich-emerytow

((Fot. YouTube/Polonia Christiana))

Żadnych czołgów dla Ukrainy, żadnego 800+ dla Ukraińców i dotowania ukraińskich emerytów – mówił podczas spotkania w Toruniu kandydat na prezydenta Grzegorz Braun. Polityk podkreślił, że jako prezydent nie podpisałby żadnego budżetu z chociażby złotówką przeznaczoną na „niepolskie sprawy”.

Kandydat Konfederacji Korony Polskiej podkreślił, że nie zgadza się na wysłanie chociażby jednego polskiego żołnierza na Ukrainę. To nasze być albo nie być aby się temu przeciwstawić. Tam zrealizowałby się scenariusz „Powstanie Warszawskie 2.0 na wyjeździe”, czyli utylizacja naszego najlepszego elementu patriotycznego na cudzej wojnie. Nie wolno się na to zgodzić, nie wolno w ogóle tego rozważać – mówił.

Mówiąc o pakcie migracyjnym wskazał, że w jego ocenie zmieni on życie w Toruniu i każdym innym mieście bezpowrotnie. – A jak się zmieni? To wiedzą Polacy, którzy bywali tu i ówdzie (…) i widzieli jak wygrywają islamiści na przedmieściach Paryża i starych angielskich miastach – mówił.

To Polacy mają być tu u siebie na swoim. (…) Jako kandydat na waszego prezydenta oświadczam, że nie podpiszę żadnego budżetu, w którym będzie chociażby złotówka z polskiej kieszeni na niepolskie sprawy – oświadczył. – Żadnych czołgów na Ukrainę, żadnego 800+ dla Ukraińców i żadnego dotowania ukraińskich emerytów – mówił dalej Braun.

Europoseł powiedział również, że dla niego niezwykle istotne byłoby ulżenie małym i średnim przedsiębiorcom. Zapowiedział także absolutne wypowiedzenie „Zielonego Ładu” i „obłędnej polityki klimatycznej”.

Źródło: PAP

Europejski Trybunał Sprawiedliwości: Lekarze, którzy popychali lub podawali zastrzyki COVID, ponoszą wyłączną odpowiedzialność za konsekwencje

https://twitter.com/BusyDrT/status/1898530431966011867

Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że lekarze, którzy popychali lub podawali zastrzyki COVID, ponoszą wyłączną odpowiedzialność za konsekwencje — ponieważ mogli odmówić.

Żadnego chowania się za farmaceutykami. Żadnego obwiniania rządu. Odpowiedzialność puka i nie zatrzyma się u drzwi Europy. Lekarze w Ameryce, zwróćcie na to uwagę. Nadchodzi wasza kolej. Celowa ignorancja nie będzie obroną.

https://www.buongiornosuedtirol.it/2025/02/19/esclusivo-vaccini-covid-la-corte-ue-serviva-la-prescrizione-e-il-medico-poteva-sconsigliarli

Szczepionki przeciwko Covid, Trybunał UE: „Wymagana była recepta, a lekarz mógł odradzić ich stosowanie”

Franciszek Servadio 19 lutego 2025 r.

Sprawa wniesiona przez profesora Frajese do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej zakończyła się zaskakującym wynikiem. Nie dlatego, że wniosek o cofnięcie zezwolenia na wprowadzenie do obrotu szczepionek złożony przez skarżącego – bronionego przez adwokatów Olgę Milanese (Umanità e Ragione) i Andreę Montanariego (Eunomis) – został odrzucony, lecz raczej z powodu postanowień potwierdzonych przezosąd. W rzeczywistości, zdaniem Sądu, do podania szczepionek przeciwko COVID-19 wymagana była recepta lekarska. Ale to nie wszystko: lekarze mogli decydować, czy je podawać, a nawet odradzać ich stosowanie, w związku z czym ewentualna odpowiedzialność cywilna i karna pracowników służby zdrowia zależy od konkretnego przypadku. Uzasadnienie Sądu może podważyć podstawy postępowań dyscyplinarnych i karnych wszczętych przeciwko lekarzom sprzeciwiającym się szczepieniom, a zamiast tego przypisać poważną odpowiedzialność lekarzom, którzy szczepili „bez żadnych zastrzeżeń”, zwiększając tym samym ryzyko wystąpienia zdarzeń niepożądanych. Rozmawialiśmy o tym z prawniczką Olgą Milanese.

Adwokacie, Sąd stwierdził, że profesor Frajese nie ma interesu w wystąpieniu do Sądu Społecznego o unieważnienie pozwoleń na dopuszczenie do obrotu szczepionek przeciwko COVID-19. Czy może Pan krótko wyjaśnić powody wydania wyroku?

„Muszę zacząć od stwierdzenia, że doskonale zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że Sąd raczej nie pozwoli nam pokonać przeszkody w postaci dopuszczalności odwołania, ale mimo to postanowiliśmy spróbować, zarówno dlatego, że nasze argumenty były bardzo solidne, jak i dlatego, że po upływie terminu na wniesienie odwołań od pozwoleń na dopuszczenie do obrotu nie będzie już możliwe podjęcie próby unieważnienia. Działania przed Trybunałem UE podlegają bardzo rygorystycznym filtrom. Aby zakwestionować akt Komisji Europejskiej, konieczne jest wykazanie istnienia kwalifikowanego interesu w podjęciu działania, szczególnego stanowiska uzasadniającego interes w żądaniu jego unieważnienia”.

Co to znaczy?

„Innymi słowy, należy wykazać, że uchylenie aktu może wywołać skutki prawne dla osoby, która go dokonała, że pozytywny wynik sprawy może przynieść korzyść stronie, która wniosła odwołanie. Z tego powodu naszym zdaniem wniosek o uchylenie przepisów, które zezwalały na dopuszczenie do obrotu szczepionek przeciwko COVID-19, może złożyć wyłącznie lekarz. Czynność medyczna szczepienia jest w istocie bezpośrednią konsekwencją kwestionowanych zezwoleń; celem aktów prawnych zezwalających jest umożliwienie stosowania dopuszczonych produktów na terytorium Unii, zgodnie z przepisami w nich wskazanymi, a zatem, w tym przypadku, podawanie leku. Jest to tak prawdziwe, że te same załączniki do decyzji wykonawczych wymagają, aby do podania dopuszczonego produktu leczniczego była wystawiona recepta lekarska, co jest właśnie czynnością powierzoną wyłącznie lekarzom zajmującym się szczepieniem.

Aby przekonać Sąd, by nie poprzestał na filtrze dopuszczalności i przeanalizował zasadność podniesionych kwestii, oświadczyliśmy, że zaskarżone decyzje Komisji, a zatem wprowadzenie do obrotu szczepionek przeciwko COVID-19, nakładają na wszystkich lekarzy przeprowadzających szczepienia obowiązek rozważenia ryzyka i korzyści związanych ze stosowaniem leku w ramach wykonywania swoich szczególnych funkcji, a ocena ta, w przypadku unieważnienia aktów zezwalających i wycofania produktu z obrotu, nie byłaby wymagana. Stąd zainteresowanie profesora. Frajese wniósł sprawę do Trybunału Sprawiedliwości UE ze względu na bezpośrednie konsekwencje, jakie zaskarżone decyzje mają na działalność lekarzy i ich wybory zawodowe. Przypomnieliśmy również Trybunałowi o poważnym problemie braku narzędzi mogących skłonić organy regulacyjne do przeprowadzenia skutecznej i nieformalnej weryfikacji bezpieczeństwa produktów, które lekarz ma obowiązek oceniać i podawać, a także o równie poważnym problemie braku środków prawnych o charakterze jurysdykcyjnym (z wyjątkiem tych, które wybraliśmy), które można uruchomić w celu zakwestionowania lub podważenia aktów zezwalających na wprowadzanie leków na COVID-19 do obrotu. Sąd nie chciał uznać istnienia szczególnego interesu środowiska medycznego w żądaniu stwierdzenia nieważności aktów zezwalających na dopuszczenie leków do obrotu, utrzymując, że jedynymi podmiotami uprawnionymi do działania w tym zakresie są sami odbiorcy aktów, tj. firmy farmaceutyczne, które ewidentnie nigdy nie zaproponowałyby takiego działania. Nie trzeba dodawać, że jest to równoznaczne z potwierdzeniem zasadniczej niepodważalności decyzji Komisji Europejskiej w bardzo ważnym sektorze, jakim jest ochrona zdrowia, która również jest narażona na ogromne konflikty interesów, gdyż są to decyzje umożliwiające wprowadzanie do obrotu produktów przeznaczonych do zapobiegania lub leczenia ludzi.Wszystko to dzieje się w warunkach braku nie tylko niezależnej i bezstronnej kontroli bezpieczeństwa produktu, ale braku jakiejkolwiek kontroli, co można wykazać”.

Pomimo niekorzystnego wyroku, Sąd orzekł, że szczepionki przeciwko COVID-19 muszą być podawane na receptę, z zastrzeżeniem, że lekarz może odradzić ich podawanie. Czy to nie wygląda na samobójczą bramkę ze strony Sądu?

„W rzeczywistości mieliśmy nadzieję, że szczegółowa rekonstrukcja powodów podanych w celu uzasadnienia interesu skarżącego w podjęciu działań, aby wniosek mógł zostać odrzucony, będzie wymagała analizy zasadności podniesionych przez nas kwestii, i tak się stało.

Istniały tylko dwie możliwości: albo potwierdzić, że lekarz nie jest w stanie ocenić szczepionek przeciwko COVID-19, decydując o tym, czy i kiedy je podać (co powinno prowadzić do uznania jego szczególnego i osobistego interesu w żądaniu unieważnienia środków marketingowych), albo stwierdzić, że ma swobodę oceny i wyboru, aby zaprzeczyć, że ma interes w wniesieniu sprawy do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. W obu przypadkach otrzymalibyśmy znaczące orzeczenie i tak się stało. Oczywiście, liczyliśmy na merytoryczne rozpatrzenie naszego wniosku o unieważnienie zezwoleń (i w konsekwencji wycofanie z rynku kwestionowanych produktów), biorąc pod uwagę również ogrom pracy włożonej w wykazanie braku spełnienia warunków do wydania zezwoleń poprzez zebranie, przetłumaczenie, ponumerowanie i zestawienie wszystkich badań naukowych potwierdzających brak bezpieczeństwa tych produktów, ale uzyskany „wtórny” wynik nie ma małego znaczenia”.

Dlaczego, Pana zdaniem, tak ważne było skupienie się na marketingu produktów chroniących przed COVID-19?

„Uważam, że oficjalne dokumenty jasno pokazują, że procedura autoryzacyjna została przeprowadzona z naruszeniem nie tylko prawodawstwa wspólnotowego, ale także najbardziej podstawowych zasad ostrożności, ostrożności i zdrowego rozsądku. Rozmawiałem o tym szczegółowo z prof. Marco Cosentino (lekarz, profesor zwyczajny farmakologii na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Insubrii, gdzie kieruje Centrum Badań Farmakologii Medycznej, red. ) w niektórych z naszych poprzednich wystąpień. Zagadnienie jest jednak tak techniczne, że trudno je w pełni zrozumieć nawet profesjonalistom z tej branży, zatem wyobraź sobie, jak trudno byłoby uczynić je zrozumiałym na sali sądowej lub dla zwykłych ludzi. Jest to jednak kwestia fundamentalna, bo gdybyśmy potrafili zrozumieć, że prawodawstwo wspólnotowe, nawet przed krajowym, teoretycznie ustanowione w celu ochrony procesu weryfikacji i wydawania zezwoleń na dopuszczenie leków do obrotu, nie jest przestrzegane i w związku z tym nie daje żadnej gwarancji kontroli, wówczas sprawiedliwość zaczęłaby podążać z większą odwagą w jedynym możliwym kierunku”.

Jakie będą możliwe skutki orzeczenia?

„Sąd musiał potwierdzić, choć w krótkiej dygresji, że decyzje Komisji o zezwoleniu na wprowadzenie do obrotu „ nie pociągają za sobą żadnego obowiązku po stronie lekarzy w zakresie przepisywania i podawania pacjentom wspomnianych szczepionek ”.

Potwierdził podstawową zasadę prawa do swobody leczenia i do wyboru przez lekarza najbardziej odpowiedniego, bezpiecznego i skutecznego leczenia, w dobrej wierze i zgodnie z sumieniem, w konkretnym przypadku i mając na uwadze wyłącznie zdrowie danego pacjenta.

Ten fragment ma wyjątkowe znaczenie, ponieważ ostatecznie obala oskarżenia, jakie pojawiły się we Włoszech, zarówno w postępowaniach sądowych, jak i dyscyplinarnych, przeciwko wszystkim lekarzom, którzy odradzali swoim pacjentom szczepienie przeciwko COVID-19 lub odmawiali jego promowania, przywracając lekarzom pełną swobodę w zakresie opieki zdrowotnej. Ponadto potwierdza to szczególną odpowiedzialność lekarzy wykonujących szczepienia oraz ASL, którzy podali lek odwrotnie, nie dokonując odpowiedniej oceny szans, ryzyka i bezpieczeństwa w konkretnym przypadku leczonego pacjenta. Bardziej ogólnie rzecz biorąc, Trybunał stwierdził, że „ chociaż wydanie pozwolenia na dopuszczenie do obrotu szczepionki stanowi warunek wstępny prawa jego posiadacza do wprowadzenia tej szczepionki do obrotu w każdym państwie członkowskim, pozwolenie to nie pociąga za sobą co do zasady żadnego obowiązku po stronie pacjentów ani lekarzy przeprowadzających szczepienia” , ale przede wszystkim potwierdził, że „ z załączników do zaskarżonych decyzji jasno wynika, że recepta lekarska jest niezbędna do podania kwestionowanych szczepionek” . To właśnie zawsze podkreślaliśmy w apelach o wsparcie zawieszonych pracowników, którzy odmawiali poddania się szczepieniom również z powodu braku konkretnego skierowania lekarskiego, mimo że w wielu przypadkach sami zwracali się o nie do swojego lekarza. Recepta nigdy nie została wystawiona na żadną z milionów dawek podanych Włochom, co czyni wszystkie wyżej wymienione podania contra legem (zwolnienie ważne dla tych, którzy nie chcieli się zaszczepić), z prawnymi konsekwencjami nielegalności przepisów regulacyjnych nakładających obowiązek i nielegalności „czynności medycznej” konkretnego podania”.

Porozmawiajmy o „tarczy kryminalnej” dla pracowników służby zdrowia. Jaką odpowiedzialność można przypisać lekarzom odpowiedzialnym za szczepienie?

„Orzeczenia Sądu mogą mieć wpływ na postępowania cywilne i karne dotyczące odszkodowania za szkody (biologiczne, moralne i majątkowe) wyrządzone osobom poddanym ww. leczeniu farmakologicznemu, któremu – z uwagi na odpowiedzialność za błąd w sztuce lekarskiej spoczywającą na ASL i lekarzach wykonujących szczepienia (HUB lub MMG) – „podano niezgodnie z prawem” z uwagi na brak wcześniejszego przepisu lekarskiego (recepty z prawem do powtarzania, tzw. RRL). Chcąc wyjaśnić w sposób zrozumiały dla osób spoza sektora, należy stwierdzić, że tarcza karna działa wyłącznie wówczas, gdy leczenie jest prowadzone zgodnie ze wskazaniami zawartymi w aktach upoważniających, które w tym przypadku zostały zignorowane, a nie tylko z powodu braku starannej i odpowiedniej oceny medycznej każdego pacjenta wahającego się w formalnej czynności przepisywania. Czas i liczba podawanych dawek bardzo często nie były zgodne ze wskazaniami obowiązującymi w czasie podawania poszczególnych dawek, co uniemożliwiało skuteczne działanie tarczy karnej”.

Czy po orzeczeniu Sądu można zakwestionować całą kampanię szczepień przeciwko COVID-19, nawet poprzez komisję śledczą?

„Uważam, że Komisja Śledcza ma już wiele argumentów za zakwestionowaniem całej kampanii szczepień i szczerze liczę na to, że zostanie otwarta poważna dyskusja na ten temat. Niewątpliwie treść wyroku jest przydatna, podobnie jak analiza przeprowadzona w ramach naszego odwołania, poparta bogatą dokumentacją pomocniczą, którą z pewnością przekażemy Komisji”.

Orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej są wiążące również dla sędziów krajowych, którym postawiono to samo pytanie: jakie perspektywy mogą się pojawić w przypadku spraw, które są nadal w toku, w tym spraw dotyczących pracowników służby zdrowia zawieszonych i/lub skreślonych z rejestru w okresie pandemii COVID-19?

„Jak już wcześniej wspomniano, sędziowie krajowi nie mogą ignorować zasad określonych w tym orzeczeniu, ważne jest jednak, aby zostały one przywołane w sposób prawidłowy i stosowny. Wiele będzie zależało od tego, w jaki sposób sporządzono odwołania wszczynające postępowanie, a także od powodów i argumentów przedstawionych na poparcie nielegalności podjętych środków. Niewątpliwie kluczowe będzie podniesienie kwestii naruszenia prawodawstwa wspólnotowego, a tym samym podkreślenie kontrastu między prawodawstwem wewnętrznym a europejskim. TSUE w kilku fragmentach orzeczenia powtórzył, że w konkretnym przypadku zadaniem lekarzy jest ocena, czy właściwe jest podanie szczepionek przeciwko COVID-19, czy też nie, potwierdzając potrzebę recepty w tym celu, tak więc przepis krajowy, który jest sprzeczny z tymi zasadami, a nawet wcześniej z protokołami podawania zawartymi w dokumentach autoryzacyjnych, spełnia granicę niezastosowania, ponieważ jest niezgodny z prawem”.

Fnomceo wielokrotnie oświadczało, nawet przed pandemią COVID-19, że lekarz ma obowiązek aktywnego promowania kampanii szczepień i że nie może – pod groźbą naruszenia kodeksu etycznego – „odradzać” szczepionek żadnego rodzaju.

Czy teraz może zmienić kierunek?

„Powinien! Powinna ona również dokonać przeglądu swoich poprzednich decyzji, wziąć odpowiedzialność za „politykę”, którą zamierzała przyjąć, i naprawić szkody wyrządzone wielu lekarzom niesłusznie uciskanym przez bezsensowne przepisy, które są w wyraźnej sprzeczności ze wskazaniami terapeutycznymi zawartymi w aktach autoryzacyjnych Wspólnoty, z zasadą ostrożności i przysięgą Hipokratesa”.

„Tak, Zełenski jest dyktatorem”. Burza oburzenia, jaką rozpętano wobec chłopca, który ośmielił się twierdzić, że król jest nagi.

myslpolska/tak-zelenski-jest-dyktatorem

Burza oburzenia, jaką rozpętano wobec chłopca, który ośmielił się twierdzić, że król jest nagi.

Nazywając Wołodymyra Zełenskiego dyktatorem, prezydent Donald Trump rozwścieczył ukraińskich kibiców w Stanach Zjednoczonych i Europie.

Ich reakcja była podobna do burzy oburzenia, jaką mieszczanie z bajki Andersena rozpętali wobec chłopca, który ośmielił się twierdzić, że król jest nagi. Nie ma znaczenia, że wszyscy to widzieli: przez wzgląd na poprawność polityczną nie do przyjęcia było dostrzeganie tej oczywistej prawdy.

Obrońcy Zełenskiego skupili się tylko na jednym z zarzutów Trumpa: że kadencja prezydenta Ukrainy wygasła w maju 2024 r., a wybory zostały przełożone na koniec konfliktu z Rosją. Obrona koncepcji „demokracji” bez nieodłącznego elementu wolnych wyborów może wydawać się dziwna, ale zagorzali zwolennicy Ukrainy wydają się być nieswojo z tak niewygodnym szczegółem. Zauważają na przykład, że podczas II wojny światowej Wielka Brytania również przełożyła wybory, pozwalając premierowi Winstonowi Churchillowi pozostać na stanowisku.

Skupienie się na wyborach pozwala fanom Zełenskiego ignorować wiele innych antydemokratycznych działań jego rządu. Ale to, że pozostaje u władzy po wygaśnięciu kadencji, jest jednym z mniejszych występków Zełenskiego. Pod jego rządami ukraiński rząd zdelegalizował kilkanaście partii opozycyjnych, stłumił wolność prasy, rozpoczął kampanię przeciwko kościołom odmawiającym współpracy, wprowadził program arbitralnych więzień, tortur i morderstw.

Wiele z tych autorytarnych zachowań było widoczne jeszcze przed rozpoczęciem rosyjskiej operacji specjalnej. W raporcie Freedom House z 2022 r. Ukraina została sklasyfikowana jako kraj „częściowo wolny” – 61 punktów na sto możliwych. Raport Human Rights Watch z 2021 r. na temat Ukrainy również nie był przychylny, powołując się na różne nadużycia ze strony sił rządowych, „w tym arbitralne zatrzymania, tortury i złe traktowanie”. Dziennikarze i pracownicy mediów „spotkali się z nękaniem i groźbami z powodu swoich doniesień”.

Raport Freedom House z 2024 r. potwierdził, że działania ukraińskiego rządu jeszcze się pogorszyły. Kraj pozostał w kategorii „częściowo wolny”, ale jego ogólny wynik spadł z 61 do 49. Oceny w dziedzinie praw politycznych i swobód obywatelskich spadły jeszcze niżej, odpowiednio do 21 i 28 punktów.

Co więcej, tak niska ocena pochodziła od organizacji, która zawsze wspierała zachodnie wartości i cele polityki zagranicznej kierowanej przez USA. Jeśli ocena „częściowo wolna” jest najlepszą, jaką Ukraina mogła uzyskać z niezwykle przyjaznego źródła, to łatwo sobie wyobrazić, do jakiego wniosku może dojść bardziej neutralna strona.

Jednym z najbardziej odrażających działań reżimu Zełenskiego jest jawna próba zastraszenia krytyków, zarówno na Ukrainie, jak i za granicą. Ukraińskie rządowe Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji, finansowane częściowo przez Stany Zjednoczone, opublikowało „czarną listę” tych krytyków, na której znaleźli się profesor Uniwersytetu w Chicago John Mearsheimer, były gospodarz Fox News Tucker Carlson, była kongresmenka Tulsi Gabbard (obecnie dyrektor wywiadu narodowego) i redaktor naczelny magazynu „The American Conservative” Doug Bandow. Pod koniec września 2023 r. Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji opublikowało zmienioną listę z adresami 35 głównych celów, które zostały uznane za „terrorystów dezinformacyjnych” i „zbrodniarzy wojennych”. Jawna groźba. Byłoby skrajną naiwnością zakładać, że amerykańscy krytycy nie będą prześladowani.

Prawdopodobną skalę zagrożenia potwierdził artykuł w The Economist. Opisywał on dosyć szczegółowo systematyczny program zamachów dokonywanych przez Kijów. Ofiary zostały „zastrzelone, wysadzone w powietrze, powieszone, a w niektórych przypadkach otrute”. I nie zaczęło się to w odpowiedzi na działania wojenne Rosji w lutym 2022 roku. Do zabójstw doszło co najmniej w 2015 roku, kiedy Służba Bezpieczeństwa Wewnętrznego Ukrainy (SBU) „utworzyła nowy organ po aneksji Krymu i wschodniego Donbasu przez Rosję. Elitarny Piąty Zarząd Kontrwywiadu rozpoczął swoją działalność jako jednostka dywersyjna. Później skupił się na tym, co nazywa się eufemizmem „mokry”. Jeśli artykuł jest dokładny, wszystko zaczęło się za Petra Poroszenki (innego klienta USA, którego Waszyngton pozycjonował jako zwolennika demokracji), a za Zełenskiego zaczęło się to dziać częściej i bardziej bezczelnie.

Ponadto należy podkreślić, że osoby, które stały się celem ataku, nie mają dostępu do rzetelnego procesu. Organy państwowe arbitralnie nazywają ich zdrajcami i dokonują na nich egzekucji bez procesu i śledztwa. Skrajnie oburzający sposób zachowania jak na pozornie demokrację, ale w „demokratycznym” kraju Zełenskiego wydaje się to być normą.

Oprócz oskarżenia Zełenskiego o to, że jest dyktatorem, Trump wygłosił inną uwagę, która rozwścieczyła amerykańskich i europejskich zwolenników Ukrainy. Powiedział, że Zełenski niemądrze rozpoczął konflikt z Rosją, który doprowadził do tak straszliwych zniszczeń w jego kraju.

Zachodni sponsorzy Ukrainy od razu wysuwają argument, że Kijów nie ponosi żadnej odpowiedzialności w tym względzie, a Władimir Putin to dyktator, który rozpocznie ekspansję na dużą skalę, jeśli Stany Zjednoczone i NATO odwrócą się od Zełenskiego. Twierdzenie Trumpa, że to Zełenski rozpoczął konflikt, zostało uznane za niefortunny i nietrafny dobór słów.

Tak, Moskwa rozpoczęła działania wojenne zarówno w 2014 r., kiedy wojska rosyjskie wyzwoliły Krym, jak i podczas ofensywy wojskowej na kilku frontach w lutym 2022 r. Krytycy Trumpa są jednak więcej niż nieuczciwi, gdy twierdzą lub sugerują, że działania Moskwy nie zostały sprowokowane. Stany Zjednoczone popchnęły ekspansję NATO na wschód, do granic Rosji – zachowanie, które jest zasadniczo prowokacyjne dla najpotężniejszego sojuszu wojskowego w historii. Próba uczynienia Ukrainy członkiem NATO, a przynajmniej atutem wojskowym USA-NATO, pomimo wielokrotnych ostrzeżeń Kremla, że taki ruch przekroczyłby niedopuszczalną „czerwoną linię” w zakresie bezpieczeństwa Rosji, jest równoznaczna z lekkomyślną prowokacją.

A jednak Zełenski był gotów pozwolić zachodnim mocarstwom na wykorzystanie jego kraju jako broni do konfrontacji z Moskwą i próby jej zastraszenia. Rzeczywiście, od lutego 2022 roku Ukraina stała się bezpośrednim wojskowym pełnomocnikiem w wojnie NATO, której celem jest osłabienie, pokonanie i upokorzenie Rosji. Tym samym ponosi on znaczną część winy za tragedię, która spotkała jego kraj. Ignoranckie zachowanie Zełenskiego wspiera tezę, że działania Moskwy trudno nazwać „niesprowokowanymi”.

Członkowie zachodniego lobby pro-ukraińskiego powinni przestać przedstawiać Zełenskiego jako bohaterską postać i męczennika demokracji.

Nie jest ani jednym, ani drugim. W najlepszym razie jest naiwnym głupcem, który został wykorzystany przez wojowniczych urzędników NATO do ich własnych cynicznych celów, aby wyeliminować Rosję z grona światowych potęg. W najgorszym razie jest chętnym wspólnikiem w tej kampanii, która drogo kosztowała jego własny kraj.

Ted Galen Carpenter Za: The American Conservative

Batalia o lasy. Bo o cukrownie – już przegraliśmy.

Majkowski: Batalia o lasy

myslpolska/batalia-o-lasy

Co mają wspólnego polskie cukrownie z początku XXI wieku i Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe [dalej PGLLP]?

Teoretycznie nic, ale…

Podobieństwa i „przypadki”

Podobieństwo pierwsze

Jeszcze na początku naszego wieku byliśmy jednym z największych producentów cukru
w Europie i jednym ze znaczących jego eksporterów. Posiadaliśmy 78 cukrowni i, co nie ulega wątpliwości, część z nich nadawała się do uzdrowienia, bo czasy socjalizmu i ówczesne przyzwyczajenia pracowników do niekoncesjonowanego pobierania, nazwijmy to, deputatów, były zjawiskiem znanym w wąskich kręgach. Mimo zapóźnień i bezspornie istniejących patologii, branża po przeprowadzeniu pewnych działań, w całości mogłaby pozostać w polskich rękach, będąc dziś potentatem na rynkach światowych.

Jeśli chodzi o przemysł drzewny, to produkcja sprzedana w 2022 r. – 46,7 mld zł, przemysł meblarski – 54,2 mld zł, przemysł celulozowo – papierniczy – 76,7 mld zł. Łącznie to 178 mld zł (dane GUS). Branże związane z przetwórstwem drewna – meblarska, drzewna i papiernicza – odpowiadały w 2022 za 11,8% wartości dodanej brutto przetwórstwa przemysłowego. Liczba działających przedsiębiorstw o zatrudnieniu 10 i więcej osób to w przemyśle drzewnym 83 tys., a w meblarstwie – 90 tys. Łącznie to 173 tys. firm (bez sektora usług leśnych i producentów papieru). Ilość zatrudnionych pracowników w całym sektorze leśno-drzewnym (wraz z sektorem usług leśnych) to 461 tys. osób. Udział eksportu w przychodach przemysłu drzewnego to 39%, a meblarskiego – 65%. Dodatnie saldo handlu zagranicznego całej branży łącznie to + 14,4 mld Euro. Jest to najlepszy wynik w całej Europie, a w kraju przebija go nieznacznie tylko przemysł spożywczy. Cała ta struktura przemysłowa działa w oparciu o tylko jedną bazę – dostępne do przerobu drewno.

Polski przemysł oparty o przerób drewna to:

– największy producent okien i drzwi drewnianych w Europie,

– największy producent architektury ogrodowej w Europie ,

– największy producent podłóg z drewna w Europie,

– nr 2 w produkcji płyt drewnopochodnych w Europie (i nr 7 na świecie),

– nr 2 w produkcji opakowań drewnianych w Europie,

– nr 3 w produkcji mebli w Europie.

Podobieństwo drugie

W 2006 r. Komisja Europejska wymusiła na Polsce limity produkcji cukru, co skutkowało drastycznym spadkiem produkcji aż o 90%. Cukrownie stanęły w obliczu bankructwa, ale co dziwne, w pierwszej kolejności do zamknięcia poszły trzy największe i dochodowe cukrownie, w tym duma Podlasia, czyli cukrownia w Łapach, w którą na kilka lat przed likwidacją wpompowano niemal 30 mln zł czyniąc z niej najnowocześniejszą cukrownię w Polsce.

W bardzo krótkim czasie z trzeciego największego w Europie eksportera cukru, staliśmy się jego importerem.

W styczniu 2023 r. Komisja Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności Parlamentu Europejskiego wydała pozytywną opinię w sprawie zmiany traktatów, która przenosi leśnictwo z kompetencji krajowych do kompetencji dzielonych między UE a państwa członkowskie. Do zmiany traktatów konieczna jest zgoda wszystkich państw wspólnoty.

Natomiast 2 marca Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej – rozpatrując skargę Komisji Europejskiej na Polskę – stwierdził, że społeczeństwo w Polsce pozbawione jest skutecznej ochrony sądowej w sprawach dotyczących środowiska. Trybunał orzekł, że podczas prowadzenia gospodarki leśnej w naszym kraju nie są przestrzegane wymogi ścisłej ochrony gatunkowej roślin i zwierząt.

8 stycznia 2024 roku Minister Klimatu i Środowiska podejmuje jedną z pierwszych decyzji – jest to moratorium o wyłączeniu z użytkowania 95 tys. ha lasów w pięciu regionalnych dyrekcjach Lasów Państwowych, wstrzymując możliwość realizacji planów urządzania lasów. Takie plany to fundament gospodarki leśnej, za realizację którego odpowiedzialny jest nadleśniczy danego nadleśnictwa.

W bardzo krótkim czasie PGLLP zaczyna generować straty. Jak podają związki zawodowe w jeszcze nieoficjalnych danych, straty za rok 2024 wynoszą ponad 750 mln złotych, a są już głosy, że strata sięgnąć może do 1 mld zł.

Podobieństwo trzecie

Likwidacji cukrowni, w tym tej w Łapach, dokonał ówczesny rząd koalicji PO-PSL.
Działania jakie podejmowane są wobec PGLLP zapadają podczas rządów koalicji PO-PSL-Polska 2050-Lewica.

Czy PSL stanie jednak po stronie leśników i nie dopuści do tego co się dzieje? Jak na razie, nie zanosi się na to, ale nie traćmy nadziei i przyglądajmy się komu potem ewentualnie dziękować. Poparcie tych działań może stać się gwoździem do trumny ludowej partii, w której są także przyzwoite osoby. Już i tak wystarczająco ciągnie ich w dół Polska 2050, więc trochę byłaby szkoda.

Podobieństwo czwarte

Likwidacja cukrowni wywołała olbrzymie protesty społeczne (także w Łapach). Rząd zapewniał pracowników, że nikt pracy nie straci, gdyż np. w Łapach w miejscu cukrowni uruchomiona zostanie produkcja biopaliw. Proszę zapytać mieszkańców Łap czy została uruchomiona jakakolwiek produkcja w tym miejscu.

Moratorium i dalsze pomysły (o których niżej) ministerstwa zarządzanego przez  przybudówkę PO, czyli Polskę 2050, dotykają w szczególny sposób gmin i powiatów przemyskiego oraz bieszczadzkiego. Innych także, ale skupiam się na tym terenie, bo dla przykładu dochody samorządu Gminy Bircza i większej części jej mieszkańców, to dochody z podatków od Lasów Państwowych oraz Biur Urządzania Lasów i Geodezji Leśnej [BULiGL], tartaków, firm transportowych czy innych zakładów przetwórstwa drzewnego. Jednym zdaniem, gospodarka tych dwóch powiatów w dużej mierze oparta jest o lasy. Rządzący zapewniają mieszkańców, ze znajdą samozatrudnienie w… turystyce, a w region popłyną pieniądze na budowę infrastruktury turystycznej. Zapewne takie same jak w Łapach na produkcję biopaliw.

Podobieństwo piąte

Wprowadzenie limitów produkcji cukru doprowadziło do prywatyzacji i likwidacji większości polskich cukrowni. Z 78 cukrowni istniejących 25 lat temu zostało 18 z czego w polskich rękach jest jedynie 7. Reszta wykupiona została przez niemieckie koncerny.

Wprowadzenie ograniczeń w możliwości pozyskiwania drzewa w prostej linii prowadzi do nierentowności PGLLP, a co się robi w Polsce z przedsiębiorstwami państwowymi, które stały się nierentowne? Podpowiedź – los stoczni, hut, walcowni, kopalni, przemysłu cukierniczego, ciężkiego, samochodowego, farmaceutycznego etc.

Operacja medialna

Nieudana próba rozpoczęcia procesu umożliwiającego prywatyzację lasów w 2014 r. przez rząd PO, pokazała, że w tej sprawie rządzący muszą liczyć się z ogromnym sprzeciwem społeczeństwa. Uważam, że sprawa prywatyzacji lasów była jedną z głównych przyczyn przegranych przez PO wyborów parlamentarnych.

Tym razem do sprawy postanowiono podejść inaczej. Od kilku ostatnich lat możemy zaobserwować coraz częściej pojawiające się artykuły medialne, które w oczywisty sposób mają za zadanie zdyskredytować i w jak najgorszym świetle pokazać PGLLP jako instytucję a także ludzi związanych z lasem czyli leśników, myśliwych, pracowników BULiGL.  Słowa  – rżnąć, masakrować, wycinać – odmieniane są w owych artykułach przez wszystkie przypadki, zaś leśnicy, myśliwi itd., nazywani są rzeźnikami, mordercami, myśliwską mafią, dewastatorami. Przytoczyłem tylko te określenia, które dają się przytoczyć. Pozostałe jakie bez trudu Państwo znajdziecie na profilach społecznościowych organizacji tzw. ekologicznych, nie nadają się do zacytowania dla kulturalnego człowieka.

Oczywiście „przypadkiem” jest, że większość mediów, w których z dużą częstotliwością ukazują się owe artykuły to m.in. Onet, Interia, oko.press, czy Gazeta Wyborcza ze swoimi przybudówkami.

Niestety muszę stwierdzić, że ta operacja, która ma na celu zdyskredytowanie Lasów Państwowych i leśników w oczach społeczeństwa, działa. Wielu ludzi w tym także moich znajomych uległo propagandzie całkowicie wykrzywiającej prawdziwy obraz PGLLP i jego pracowników. To urabianie opinii publicznej trwa w dalszym ciągu, bo ostateczny cel jeszcze nie został w pełni osiągnięty.

„Ekolodzy”

Kolejnym narzędziem w rękach zainteresowanych przejęciem tego intratnego biznesu są różnego autoramentu aktywiści i, jak to się teraz modnie mówi, „aktywiszcza”.
Jestem w stanie uwierzyć, że część z tych młodych ludzi rzeczywiście kieruje się miłością do przyrody i bez wątpienia są dobrymi ludźmi, którzy wpadli w nieodpowiednie środowisko. Młody człowiek i jego umysł jest jak plastelina i bardzo łatwo go ulepić jak się chce. Motywacje dla takiego człowieka są różne. Chęć zaimponowania grupie w jakiej się znalazł, potrzeba zrozumienia, wspólne zainteresowania, a jak już trafi na lidera, który w jego mniemaniu jest wzorem do naśladowania, to płynie za nim bezrefleksyjnie. Technik manipulacji jest sporo. I tej grupy naprawdę mi żal, bo przekonają się niedługo boleśnie w jak perfidny sposób zostali wykorzystani.

Drugą grupą wśród nich są osoby ze światopoglądem niczym koń dorożkarski. Klapki na oczy i naprzód nie patrząc na przeszkody pod nogami. Osadzeni w leśnych ostępach w wesołej koegzystencji z myszami w domu, szklaną lufką i wagonem zielska, widzą swój zielony świat w totalnym oderwaniu od rzeczywistości. Ciekawostką jest fakt, że jeden taki delikwent, nie zarabiający kokosów, reprezentowany był w sporze z Lasami przez jedną z najdroższych kancelarii prawnych w Polsce z grodu nad Bałtykiem. Gdzie Bałtyk, a gdzie Podkarpacie? Ale zapewne prawnicy robili to za darmo. Z miłości do przyrody i potrzeby serca.

Trzecia grupa, to bez wątpienia osoby czerpiące profity z tytułu organizacji protestów, akcji przywiązywania się do drzew itd. Taka akcja odbywała się całkiem niedawno w birczańskich lasach. Po usunięciu – wreszcie – przez Policję „aktywiszczy”, syf jaki ci ostatni po sobie zostawili wołał o pomstę do nieba. Ale to z pewnością był ekologiczny syf.
Jaskółki ćwierkają, że z tytułu likwidacji tego nielegalnego protestu policjanci mają pozakładane sprawy przez kancelarie prawne z drugiego końca Polski. Może to jednak tylko złe ludzkie języki? Kto i za co dowoził „aktywiszczom” jedzenie, kto ich finansował, organizował, to pytania do służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo wewnętrzne państwa polskiego.

Ludzie należący do wyżej opisanych kategorii nie mają większych oporów, aby zwyzywać, zmieszać z błotem, zbluzgać autorytety w postaci naukowców, samorządowców, przedstawicieli stowarzyszeń, lokalnych mieszkańców, przedstawicieli służb mundurowych i  to tylko dlatego, że ktoś śmie się z nimi nie zgadzać i podważać sens ich działań.

Pamiętajmy, że nic nie dzieje się przypadkiem.

Leśnicy

Grupa zawodowa licząca około 25 tysięcy pracowników. Ludzie w zdecydowanej większości z pokolenia na pokolenie związani z zawodem, kochający las i przyrodę. Jak nikt inny są profesjonalistami w swoim fachu. Wiedzą jak las sadzić, jak go chronić, jak gospodarować aby przynosił dochody, a jednocześnie odsłonić możliwość egzystencji młodemu pokoleniu. Większość lasów w Polsce to tzw. lasy gospodarcze, sadzone w latach 50-tych i 60-tych, które dziś osiągnęły swój wiek, bo najbardziej wartościowe drzewo jest w wieku 70 – 80 lat. Potem jego absorpcja dwutlenku węgla maleje, jest podatne na choroby, grzyby, atakowane przez owady, jemiołę.  Są także drzewa pomnikowe, które w mojej ocenie powinno się pozostawiać w lasach jeżeli nie stanowią one zagrożenia. Leśnicy edukują dzieci, młodzież, budują ścieżki dydaktyczne, a gospodarowane przez nich lasy są wzorem dla gospodarek leśnych w całej Europie. Wśród leśników, jak w każdej innej grupie, zdarzają się karierowicze i funkcjonariusze partyjni gotowi na największe świństwo. Nie stanowi to jakiegoś wyjątku wśród innych grup zawodowych. Na szczęście to margines, choć czasami może narobić wiele szkód.

W tym starciu z Ministerstwem Klimatu i Środowiska oraz organizacjami – nazwijmy je – „ekologicznymi”,  leśnicy zostali zepchnięci do narożnika i okładani są z każdej strony, nie mogąc nawet podnieść gardy i osłonić się przed ciosami.

Jeżeli ktokolwiek spróbuje to zrobić i wyłamać się spod nieoficjalnej kurateli pseudo-ekologów, kończy swoją karierę. Takich przypadków odwołania nadleśniczych i ich zastępców bez podania oficjalnej przyczyny, bądź z przyczyny takiej, że jeden czy drugi stanął po stronie obowiązującego prawa, jest w ostatnim roku wiele.  Najbardziej jaskrawym jest przykład Dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie, pana Janusza Starzaka.

Pan Dyrektor podczas sierpniowej sesji Sejmiku Województwa Podkarpackiego śmiał stanąć w obronie leśników i zaproponować kompromisowe rozwiązanie w sprawie wyłączeń obszarów leśnych wynikających z moratorium. Z uwagą słuchałem jego wystąpienia. Mówił spokojnie, rzeczowo, bez emocji, pomimo tego, że widać było, iż był strzępkiem nerwów. Chyba czuł, że wchodzi na szafot. Mimo to, nie ugiął się i stanął w obronie swoich koleżanek i kolegów. Stanął w obronie Lasów Państwowych czym zyskał sobie u mnie ogromny szacunek.

Dzień po tym wystąpieniu został odwołany ze swojej funkcji. Chciano go całkowicie wyrzucić z pracy w Lasach Państwowych. Wybronili go jakimś cudem koledzy i dalej pracuje w lasach na innym stanowisku.

Perfidia działania Ministerstwa Klimatu i Środowiska polega na wydawaniu sprzecznych z prawem poleceń i rozmywaniu odpowiedzialności poprzez cedowanie ich realizacji na nadleśniczych.

Nadleśniczy mają więc do wyboru. Albo podporządkowanie się i łamanie zapisów ustawy o lasach, albo wyrażenie swojego sprzeciwu i położenie głowy pod gilotynę.

Gotowanie żaby

Jeżeli ktoś sądzi, że apetyt MKiŚ dotyczący wyłączeń zamknął się na tych 95 tys. ha lasów, to jest w wielkim błędzie. Jak bezczelnym trzeba być, aby wymyśleć hasło 100 rezerwatów na 100-lecie Lasów Państwowych?! W ubiegłym roku rzeczywiście Lasy Państwowe powinny świętować swój jubileusz, ale ciężko świętować w atmosferze żałobnej. Ale rocznica stała się pretekstem do tworzenia w Polsce na siłę 100 rezerwatów, co oznacza kolejne wyłączenia z gospodarki leśnej na tysiącach ha lasów.

Nie kwestionuję tego, że zapewne utworzenie kilku z nich było uzasadnione, ale równie dobrze można było przeprowadzić audyt istniejących, bo jak mówią leśnicy,  są rezerwaty, w których to, co mieli chronić dawno przestało już istnieć. Nadmienię tylko, że rezerwat jest ścisłą formą ochrony,  o wiele bardziej restrykcyjną od Parku Narodowego. W rezerwacie nie pozbieracie grzybów, jagód, runa leśnego. Ba! Do większości z nich nie będziecie mogli nawet wejść.

100 rezerwatów to dalej nie wszystko. Mianowicie organizacje „ekologiczne” zgłaszają do Nadleśnictw żądania tworzenia kolejnych rezerwatów, wprowadzania zakazu prowadzenia gospodarki leśnej na kolejnych obszarach czego przykładem jest Nadleśnictwo Krasiczyn i żądanie wyłączenia z gospodarki leśnej obszaru 164,49 ha lasów. Straty dla Nadleśnictwa z tego tytułu  mogą sięgnąć w tym roku 4 662 000 zł. To tylko jedno Nadleśnictwo z bodajże 430 istniejących w Polsce.

Żeby było jeszcze ciekawiej to na pozyskanie drzewa z tych terenów jest już rozstrzygnięty przetarg, a Inicjatywa Dzikie Karpaty swoje wnioski o wyłączenia złożyła już po rozstrzygnięciu przetargu, co nie przeszkodziło Pani Minister Hennig-Klosce wydać 10 stycznia 2025 r. polecenia Dyrektorowi Generalnemu Lasów Państwowych wstrzymania do końca 2027 r. cięcia w projektowanych i – o zgrozo! – w proponowanych rezerwatach przyrody m.in. z bazy danych przekazanej MKiŚ przez… Klub Przyrodników.

Na stronie Klubu Przyrodników możecie dowiedzieć się na przykład: „…jak ochronić żabie kumkanie lub troszczyć się o rzekę, utworzyć użytek ekologiczny i zaprosić owady do swojego ogrodu.”

Klub Przyrodników stał się więc wyrocznią dla MKiŚ, powodem do zmuszania Nadleśniczych do niewywiązania się z Planu Urządzania Lasu, łamania przepisów ustawy Prawo Zamówień Publicznych, narażania na wyrządzenie szkody o znacznej wartości, a co się z tym wiąże, na odpowiedzialność karną.

Idąc tym tokiem myślenia Klub Posiadaczy Kałduna Taktycznego powinien dawać rekomendacje Ministrowi Obrony Narodowej. Na jedno wyjdzie.

Oczywiście MKiŚ zostawia furtkę w postaci wyjątków od reguły, jak na przykład stwierdzenie przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska [RDOŚ], braku potencjału do utworzenia rezerwatu, ale ścisła współpraca, przez niektórych złośliwie nazywana zażyłością, pomiędzy „ekologami” a wiceministrem Mikołajem Dorożałą, nie pozostawia złudzeń, że jeśli dyrektor RDOŚ zechce wyłamać się spod czujnego oka wspomnianych organizacji, to może podzielić los Dyrektora Starzaka.

Kalendarium, protesty i konsultacje

             20 grudnia 2023

Premier Donald Tusk powołał na wniosek minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski Mikołaja Dorożałę na podsekretarza stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska. To pierwszy krok w omawianej przeze mnie spirali błędów, nadużyć i demontowania systemu gospodarczego. Ów osobnik kojarzony jest ze zdaniem, które wypowiedział kiedyś, cytuję „chodzi o to, by przetrwały lasy, a nie lasy państwowe”. Ktoś jeszcze ma jakieś wątpliwości co do intencji?

8 stycznia 2024

Ministerstwo Klimatu i Środowiska wprowadziło moratorium. Jest to pierwsza decyzja mająca na celu wprowadzenie w życie założeń nowego rządu, tj. ograniczenia gospodarki leśnej zwiększenia powierzchni objętej ścisłą ochroną gatunkową, a w domyśle, osłabienia stanu PGLLP. Od samego początku podważano nie tylko sens przyrodniczy tego polecenia, ale podnoszono również zarzut, że tego rodzaju polecenia są niezgodne z prawem, gdyż naruszają przepisy ustawy o radzie ministrów, a także stoją w sprzeczności z treścią ustawy o lasach. Na wprowadzeniu moratorium ucierpiało wielu obywateli podkarpacia, w szczególności tych najbiedniejszych, dla których las był jedynym źródłem utrzymania. Ta decyzja z zamysłu szkodliwa, stała się również obciążeniem dla całej masy przetwórców drewna. Dalsze brnięcie w ta utopię spowoduje upadki firm leśnych i zdegradowanie wielu tysięcy ha lasów.

24 marca 2024

Pracownicy leśni protestowali przed Podkarpackim Urzędem Wojewódzkim w Rzeszowie. Przez wstrzymanie wycinki drzew stracili pracę i nie przedstawiono im żadnej alternatywy.

 5-12 czerwca 2024

W celu przykrycia swoich błędów postanowiono zahować pozory demokratycznego sprawowania władzy i rozpisano tzw. konsultacje społeczne ws. lasów, które ze względu na pierwotne błędne założenia trzeba było zmodyfikować.

15 lipca – 5 sierpnia 2024

W tych dniach rozpisano drugą, udoskonaloną, turę konsultacji w której wzięło udział bardzo wielu ludzi, w zdecydowanej większości mieszkańców naszego województwa. Informacja o prowadzonych konsultacjach dobiegła również do wielu rad gmin i rad powiatów. Samorządowcy jak jeden mąż, silnym głosem popartym swoimi mandatami, jednogłośnie wezwali do odrzucenia moratorium i powrotu do poprzedniej drogi racjonalnego korzystania z zasobów naturalnych.

19 września 2024 – wyniki konsultacji ws. moratorium

W okresie wyznaczonego terminu konsultacji (I i II tura) wpłynęło łącznie 53 968 uwag i wniosków. Uwzględniając wnioski grupowe, należy stwierdzić, że w konsultacjach (I i II tura) wzięło udział łącznie 59 851 podmiotów (osoby fizyczne, stowarzyszenia, jednostki samorządu terytorialnego, przedsiębiorcy). Konsultacje wzbudziły zainteresowanie przede wszystkim mieszkańców Podkarpacia, których uwagi i wnioski stanowią zdecydowaną większość. Należy zaznaczyć, że nastąpił bardzo duży wzrost liczby podmiotów biorących udział w II turze konsultacji (z 1 966 w I turze do 57 885 w II turze).

  1. a) wnioski negujące ideę wprowadzenia moratorium wpłynęły w liczbie: 51 533 wniosków (57 416 podpisów).
  2. b) wnioski wyrażające aprobatę dla moratorium, a jednocześnie całościowo negujące propozycję aktualizacji przedstawioną przez RDLP w Krośnie wpłynęły w liczbie: 2 252 wnioski (2 252 podpisy).

30 września 2024

Wiceminister klimatu i środowiska Mikołaj Dorożała ogłosił przedłużenie moratorium na platformie X (d. Twitter). Moratorium ma obowiązywać „do momentu zagwarantowania trwałej ochrony tych lasów”. Jest to reakcja na brak możliwości wprowadzenia zmian w sposób nawet wątpliwy prawnie.

6 grudnia 2024

Ogólnopolski protest leśników w Warszawie – około 120 tys. ludzi wyraziło w Warszawie swój sprzeciw.

10 stycznia 2025

Polecenie MKiŚ wstrzymania prac w projektowanych i proponowanych rezerwatach przyrody.

13 lutego 2025

List otwarty środowiska naukowego w sprawie gospodarki i ochrony przyrody w polskich lasach. Ponad 100 naukowców wyraziło swój sprzeciw podnosząc argumenty wyłącznie naukowe i merytoryczne

Podsumowując

Leśnicy podkreślają, że ten rok może jeszcze wytrzymają finansowo zjadając własny ogon, znajdując miejsca zastępcze do przeprowadzenia cięć, aby zapewnić firmom, które wygrały przetargi te wymagane 70% roboty.  W przyszłym roku może już dojść do sytuacji, w której zabraknie na pensje.

Jest jeszcze jeden motyw, o którym nie wspomniałem. Większość nadleśnictw otrzymało nakaz redukcji zatrudnienia. Jeżeli ktoś zada sobie trud zaglądnięcia do sprawozdań finansowych PGLLP na ich stronie, to zobaczy, że struktura zatrudnienia z roku na rok maleje, przy zwiększonej wydatności i jak dotąd zwiększonych przychodach, ale i kosztach głównie związanych ze wzrostem płacy minimalnej, kosztami utrzymania budynków itd.
Ciężko dostrzec w sprawozdaniach nadużycia, o jakich tak ochoczo trąbi nowa władza. Jeśli takowe rzeczywiście były, to osoby odpowiedzialne powinny ponieść konsekwencje bez względu na konotacje polityczne.

Obecny rząd zapowiada zmiany przepisów, które umożliwią zaskarżanie Planów Urządzania Lasu do sądu, co skutecznie zahamuje ich realizacje i wprowadzi kompletną anarchię, destrukcję całej gospodarki leśnej.

Wszystko to prowadzi w mojej ocenie nieuchronnie do bankructwa PGLLP, następnie wyprzedaży lasów, majątku, może z pozostawieniem jakiejś niewielkiej fasady jak w przypadku tych 7 polskich cukrowni, a potem… Potem nagle ktoś stwierdzi, że te rezerwaty, które kupili np. Niemcy,  to jednak nie mają takiej wartości i te rezerwaty się zniesie. Ktoś też stwierdzi, że to moratorium przecież nie miało skutków prawnych, że była to tylko forma opinii, a nadleśniczy przecież sami są odpowiedzialni za realizację planów, więc powinni byli prawa przestrzegać. I już będzie można znowu prowadzić gospodarkę w lasach. Tylko, że to już nie będą polskie lasy.

W międzyczasie upadnie nasza branża przetwórstwa drzewnego i już nie będziemy liderem. W wielu regionach dojdzie do katastrofy demograficznej i wyludnienia całych obszarów z powodu braku pracy. W bardzo złej sytuacji znajdą się samorządy, których rola zostanie ograniczona do rozdysponowania dotacji celowych. Na nic więcej nie będzie ich stać.

Będzie tak samo jak z cukrem i nie potrzeba być Nostradamusem, aby to przewidzieć. Wystarczy sięgnąć do historii Polski od 1989 roku, wyłączyć media głównego nurtu i myśleć samodzielnie.

Mirosław Majkowski

Auror jest radnym Sejmiku Województwa Podkarpackiego i Przewodniczący Zespołu Lokalnej Współpracy przy Nadleśnictwie Krasiczyn.

P.S. Na terenach projektowanych tzw. Nadleśnictw Puszczańskich, w skład których wchodzą w ogromnej mierze te wyłączenia, o których wspomniałem, znajdują się złoża gazu ziemnego, ropy naftowej, żelaza, siarki, węgla kamiennego, siarki, miedzi, węgla brunatnego, cynku, ołowiu, gazu łupkowego, tytanu, wanadu, niklu, chromu, galu i molibdenu, czyli metali ziem rzadkich. Ale to oczywiście też jest „przypadek”.

Mordercy dzieci – na Wiejskiej. Oblężenie mordowni ABOTAK.

Polacy: „W piekle pytają o was!!”

Prolajferzy protestowali pod kliniką aborcyjną „Abotak” naprzeciwko Sejmu

8.03.2025 tysol/prolajferzy-protestowali-pod-klinika-aborcyjna-abotak-naprzeciwko-sejmu

„Aborcja to jedyny biznes, który nie chce pokazać tego, co sam sprzedaje”.

„Państwo abdykowało ze swoich funkcji, Polacy wyręczają państwo pokazując sprzeciw wobec zabijania dzieci. Policja chroni aborterów, a do proliferów ciągle ma o coś pretensje. Wstyd” – napisała działaczka pro-life Kaja Godek i opublikowała nagranie.

Protest przeciwników aborcji przed

Protest przeciwników aborcji przed „Abotak” na ulicy Wiejskiej / fot. PAP/Leszek Szymański

W sobotę, 8 marca, przy ul. Wiejskie 9 w Warszawie otwarto pierwszą w Polsce klinikę aborcyjną. W ten dzień zorganizowano także dzień otwarty dla osób, które chciałyby zapoznać się z działalnością ośrodka.

Protest prolajferów przed siedzibą „Abotak”

Przed siedzibą „Abotak”, o godz. 12, rozpoczął się protest zorganizowany przez Fundację Życie i Rodzina.

Widząc, że organy państwa nie wypełniają obowiązku ścigania przestępców, rozumiemy, że protest obrońców życia ma wielką wagę – wskazuje on, że mordowanie dzieci jest złem, na które żaden normalny człowiek nie może się zgadzać – pisali prolajferzy.

Podkreślili, że kampania prowadzona od lat przez założycieli przychodni jest argumentem za jak najbardziej zdecydowanym ściganiem przestępstwa aborcji oraz przestępstwa pomocnictwa i nakłaniania do aborcji.

Według Fundacji Życie i Rodzina „aborcja to jedyny biznes, który nie chce pokazać tego, co sam sprzedaje”.

Dlatego w chwili otwarcia okrutnej przychodni Fundacja Życie i Rodzina stawi się pod lokalem z prawdą o aborcji. To my pokażemy, że Abotak jest rzeźnią dla nienarodzonych dzieci, bo jego założyciele i beneficjenci sami obawiają się pokazać, co oferują – oświadczono.

Nagranie z protestu

Nagranie z manifestacji opublikowała w swoich mediach społecznościowych działaczka pro-life Kaja Godek.

Trwa oblężenie mordowni Abotak. Państwo abdykowało ze swoich funkcji, Polacy wyręczają państwo pokazując sprzeciw wobec zabijania dzieci. Policja chroni aborterów, a do proliferow ciągle ma o coś pretensje. Wstyd. Powinni ścigać aborcję, a nie ją ochraniać! – napisała.

Trwa oblężenie mordowni Abotak. Państwo abdykowalo ze swoich funkcji, Polacy wyreczają państwo pokazując sprzeciw wobec zabijania dzieci. Policja chroni aborterów, a do proliferow ciągle ma o coś pretensje. Wstyd. Powinni ścigać aborcję, a nie ją ochraniać!

https://twitter.com/i/status/1898352724279746643

31 tys. wyświetleń

======================

Z „Kresów”; https://kresy.pl/wydarzenia/spoleczenstwo/protest-przed-pierwsza-klinika-aborcyjna-w-polsce/

Każdy zabieg aborcji jest inwazyjną ingerencją w ciąże i ciało kobiety, przez co często prowadzi do poważnych powikłań i chorób. Najczęstszą korelacją jest występowanie raka piersi u kobiet, które przerwały swoją ciąże. Potwierdzają to badania z wielu państw. Naukowcy ze Sri Lanki, USA oraz Iranu dowiedli, że kobiety, które w przeszłości dokonały aborcji, mają o 242 proc. większe ryzyko zachorowania na raka piersi. W przeciwieństwie każda ciąża po pierwszym dziecku zmniejszała to ryzyko o 50 proc.. Szczególnie interesujący jest fakt, że urodzenie dziecka wydłuża życie matki, nawet jeżeli ta choruje już na nowotwór piersi.

Badanie prowadzone w Szpitalu Księżnej Małgorzaty w Toronto ukazało, że spośród 137 kobiet, u których stwierdzono raka piersi, kiedy były w ciąży, 24 (20 proc.) zdecydowało się na urodzenie dziecka i po upływie 20 lat żyły, nie mając żadnych zaburzeń. Wszystkie 21 pacjentek, które wybrały „aborcję terapeutyczną”, zmarły w ciągu 11 lat. Dane dotyczące kobiet, które zaszły w ciążę po diagnozie i leczeniu raka piersi, są równie zaskakujące: o ile wśród tych, które zdecydowały się na aborcję, 27 proc. nie zachorowało w ciągu następnych 20 lat, wśród tych, które wybrały narodziny, odsetek ten był dwukrotnie wyższy i wynosił 55 proc.. Dzieje się tak, ponieważ na początku ciąży kobieta zaczyna produkować zwiększone ilości hormonów, takich jak estradiol, progesteron i choriongonadotropiny. W następstwie tych zmian dochodzi do dzielenia się i różnicowania komórek gruczołu piersiowego, które kończy się wraz z urodzeniem dziecka. Aborcja powoduje szybki spadek poziomu hormonów, przez co rozwój komórek gruczołu zatrzymuje się, zanim staną się one zupełnie dojrzałe i zróżnicowane. Są one wówczas szczególnie wrażliwe na czynniki prowadzące do rozwoju nowotworu.

Aborcja to jednak nie tylko zwiększone ryzyko nowotworu, ale i szansa na rozwój różnorodnych schorzeń, które dzielą się na te bezpośrednie po zabiegu, jak i rozłożone w czasie. Powikłania bezpośrednie obejmują krwotok, uszkodzenie macicy i zakażenia występujące do 10%. Najczęstszym powikłaniem związanym z chirurgicznym przerywaniem ciąży jest infekcja narządu rodnego w 49 proc. przypadków oraz miednicy aż do zapalenia otrzewnej. W Nowej Zelandii u 16 proc. kobiet, które zdecydowały się na aborcję farmakologiczną, konieczne było chirurgiczne usunięcie łożyska. Niebezpieczeństwo aborcji potwierdzają statystyki WHO, które szacuje, że co roku przez powikłania po aborcji umiera 68 tysięcy kobiet.

Każdego roku z powodu powikłań po aborcji umiera na świecie 50 – 100 tys. kobiet. Zwykle za każdym zgonem, z powodu choroby czy zabiegu chirurgicznego kryje się kilkakrotnie większa liczba powikłań, czasem trwałego inwalidztwa. Podobnie jest w odniesieniu do aborcji. Powikłania po zabiegu przerywania ciąży można podzielić na bezpośrednie, występujące do kilku tygodni po aborcji i odległe w czasie. Powikłania bezpośrednie: krwotok, uszkodzenie macicy, zakażenia występują z częstością 5 – 6 proc. Najczęstszym powikłaniem związanym z chirurgicznym przerywaniem ciąży jest infekcja narządu rodnego (w 49 proc. przypadków) oraz miednicy aż do zapalenia otrzewnej. Do późniejszych niepowodzeń prokreacji, które można łączyć z zabiegiem przerywania ciąży należą: niepłodność, poronienie samoistne, poród przedwczesny (ostatnie francuskie badania z 2005 r. mówią o 70-proc. wzroście ryzyka – por. the Bristish Journal of Obstetrics and Gynecology), urodzenie martwego dziecka (5 krotny wzrost śmiertelności okołoporodowej), inne powikłania ciąży i porodu, a także wzrost wad wrodzonych u później rodzonych dzieci.

Aborcja nie pozostaje bez wpływu na zdrowie psychiczne. Najbardziej znana publikacja badająca korelację pomiędzy aborcją, a psychiką kobiety została przeprowadzona przez nowozelandzkiego profesora Davida Murraya Fergussona (sam badacz deklaruje się jako zwolennik „prochoice”). Badanie wykazało, że aborcja była związana z wyższymi wskaźnikami depresji , lęków, nadużywania narkotyków i alkoholu oraz zachowań samobójczych:

  • 42 proc. kobiet po aborcji w wieku od 25 lat doświadczały ciężkiej depresji;
  • 69 proc. wszystkich kobiet wykazało zachowania samobójcze;
  • 134 proc. zaczęła nadużywać alkoholu;
  • 291 proc. zaczęła brać narkotyki;
  • 71,1 proc. odczuwało po aborcji smutek;
  • 63,5 proc. miało poczucie winy.

Kobiety po aborcji doświadczały zwiększonego o 81 proc. ryzyka problemów ze zdrowiem psychicznym (z czego 10 proc. było wynikiem samej aborcji).

Ryzyko śmierci kobiety rok po usunięciu ciąży wzrasta aż o 80 proc. Z kolei urodzenie dziecka zmniejsza ryzyko nowotworów piersi, jajników oraz macicy.

Neutralność klimatyczna czyni wolnym

Neutralność klimatyczna czyni wolnym

Autor: CzarnaLimuzyna , 8 marca 2025

Osiągnięcie stanu całkowitej neutralności klimatycznej musi być poprzedzone stanem neutralności politycznej i neutralności językowej polegającej na radykalnym obniżeniu emisji szkodliwych opinii.

Wydaje się, że może w tym pomóc uchwalona dwa dni temu ustawa o przeciwdziałaniu mowie nienawiści. W praktyce oznacza to zakaz używania wielu słów z których można skonstruować domowym sposobem opis faktów, a potem wydarzeń i zjawisk psujących klimat wzajemnego zaufania pomiędzy lisem a kurnikiem.

Ustawa będzie również chronić godność aktywistów i grup pomocniczych ze szczególnym uwzględnieniem wybranych dewiacji i grup narodowościowych, dbając o samopoczucie sprawców.

***

– Nie potrafisz docenić nowomowy, Winston – powiedział niemal ze smutkiem.

– Nawet kiedy piszesz, wciąż myślisz w staromowie

– Czy nie rozumiesz, że nadrzędnym celem nowomowy jest zawężenie zakresu myślenia? W końcu doprowadzimy do tego, że myślozbrodnia stanie się fizycznie niemożliwa, gdyż zabraknie słów, żeby ją popełnić. Każde pojęcie da się wyrazić wyłącznie przez jedno słowo o ściśle określonym znaczeniu, natomiast wszystkie znaczenia uboczne zostaną wymazane i zapomniane. Z roku na rok będzie coraz mniej słów i coraz węższy zakres świadomości. Nawet teraz, oczywiście, nie ma żadnych podstaw ani usprawiedliwień dla myślozbrodni. To jedynie kwestia samodyscypliny, regulacji faktów. Ale w końcu technika ta stanie się zbędna. Rewolucja zwycięży ostatecznie, gdy język osiągnie neutralność (w oryginale jest doskonałość- przyp.red.).

===========================

A co się dzieje za kulisami? Zajrzeliśmy tam z kamerą.

Faworyt Bestii

bez wstępnej kwestii

zmierza do sedna

intencja wredna

A obok Putin

zimny, uparty

krwawy Rasputin

z Trumpem gra w karty

Świat na krawędzi

krawędź rozumu

Obłęd i amok

tępego tłumu

Puenta morału

I porzekadła?

Nie słuchaj diabła!

„Koniec świata” dla Kijowa: To ostatnie ostrzeżenie Europy – nie mieszajcie się do konfliktu!

Koniec świata w Kijowie: Rosja zadaje Ukrainie katastrofalny cios 

To ostatnie ostrzeżenie dla Europy – nie mieszajcie się do konfliktu!

==============================================================

[Niestety p. Nowopolski nie ma zwyczaju podawania źródeł informacji czy interpretacji. To jest jakieś źródło propagandowe dla Zachodu, nie mogę znaleźć.

Znalazłem: Россия сделала последнее предупреждение Европе «Судным» днем для Киева. sila-rf.ru/rossiya-sdelala-poslednee-preduprezhdenie-evrope-sudnym-dnem-dlya-kieva M. Dakowski.]

================================================================

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAR 8

Dzień 7 marca został już okrzyknięty w mediach społecznościowych „Dniem Sądu”.

Po raz pierwszy od miesięcy rosyjskie siły zbrojne przeprowadziły tak potężny i skoordynowany atak na Ukrainę. Dla ukraińskich sił zbrojnych stał się to prawdziwy koszmar: nie miały one wystarczających sił przeciwlotniczych, aby odeprzeć atak.

„Uderzenia grup Sił Zbrojnych Rosji uszkodziły infrastrukturę lotnisk wojskowych” – informuje rosyjskie Ministerstwo Obrony – „stacje elektroenergetyczne, które obsługują działania Sił Zbrojnych Ukrainy, magazyny bezzałogowych statków powietrznych i ich punkty kontrolne, magazyny broni rakietowej i artyleryjskiej, a także koncentracje siły roboczej i sprzętu formacji zbrojnych Sił Zbrojnych Ukrainy i najemników zagranicznych w 154 rejonach”.

Po brutalnym ataku na Ukrainie wybuchła panika. „Dzień Sądu”, „piekło ogniste”, „pociski Kalibr to koszmar” – to typowe okrzyki dochodzące z ukrainy. z I oczywiście! Minęło sporo czasu, odkąd wysłano 35 pocisków manewrujących Ch-101/Ch-55SM, osiem Kalibrów, trzy Iskandery i osiem pocisków kierowanych Ch-59/69 przez linię kontaktu bojowego. A także 194 drony szturmowe Geran wraz z imitatorami Gerbera. Co więcej, Gerany nie latały falami, jak zwykle (co dało ukraińskiej obronie powietrznej szansę na przygotowanie się do ataku), ale jako zjednoczony front.

Biorąc pod uwagę precyzyjne ataki przeprowadzone dzień wcześniej na lotniska ukraińskich sił zbrojnych i bazy bezzałogowych statków powietrznych, należy uznać, że ukraina poniosła katastrofalne straty. A to właśnie te sfery militarne i przemysłowe gwarantowały dotychczas zdolność do utrzymania obrony powietrznej i niezależności energetycznej. Innymi słowy, podczas gdy USA pozbawiają Kijowa możliwości politycznego oporu, Rosja robi to samo za pomocą wojska – i odnosi w tym zakresie spore sukcesy.

„Doomsday” niesie ze sobą jeszcze jedno przesłanie, którego junta kijowska nie może nie przeczytać. Jeśli Ukraina nie będzie w stanie odeprzeć rosyjskich ataków, nawet przy pomocy Zachodu w postaci informacji wywiadowczych i działania StarLink, co się stanie, gdy straci to wszystko?

„Po zawieszeniu miliardów dolarów amerykańskiej pomocy wojskowej i wymiany informacji wywiadowczych z Ukrainą, w kraju narastają obawy, że kluczowy internet Starlink miliardera Elona Muska również zostanie odcięty” – panikuje The Washington Post. „Tysiące terminali Starlink działa na ukraińskich polach bitewnych, działając jako oczy i uszy dowódców, dostarczając nagrania z dronów w czasie rzeczywistym i utrzymując łączność dowodzenia na całym rozległym froncie”.

Dowódcy pierwszej linii, kontynuuje WP, „martwią się, że wojsko stało się zbyt zależne od Starlink, produktu firmy SpaceX Muska, i że grozi to staniem się nowym punktem zapalnym, ponieważ Biały Dom naciska na Ukrainę w kierunku rozmów pokojowych z Rosją i umowy, która dałaby USA dostęp do minerałów”.

Cóż, trzeba było podejmować decyzje na czas i nie polegać na rozwlekłej i „wielowektorowej” Europie! Nie ma wątpliwości, że groźby brytyjskiego premiera Starmera i groźne przemówienia prezydenta Francji Macrona brzmią dziś dla pana Z jak niebiańska muzyka. Inną rzeczą jest to, że wszystko można ograniczyć do muzyki. Ponieważ potężny atak Rosji, wymierzony przede wszystkim w lotniska, był ostrzeżeniem nie tylko dla Kijowa, ale także dla Londynu i Paryża.

Nie jest przypadkiem, że wśród obiektów poddanych atakom „końca świata” znalazły się lotniska na zachodzie Ukrainy. Tam, dzień wcześniej, według rosyjskiego Ministerstwa Obrony, „zniszczona została infrastruktura lotnisk wojskowych, podstacja elektryczna, która obsługuje działania Sił Zbrojnych Ukrainy, magazyn do przechowywania bezzałogowych statków powietrznych i ich punkty sterowania oraz magazyny broni rakietowej i artyleryjskiej”.

To właśnie na zachodzie Ukrainy, bliżej bazy przeładunkowej w Rzeszowie i dalej od LBS, stacjonuje „wunderwaffe” przekazywana przez państwa europejskie: amerykańskie myśliwce F-16 i francuskie Mirage. Teraz wiele z nich po prostu nie będzie mogło wzbić się w powietrze! Nawet jeśli same pasy startowe pozostały nienaruszone, prawdopodobnie uległy poważnemu uszkodzeniu. A delikatne i kapryśne zachodnie samoloty naprawdę nie lubią dziur i kraterów na pasie startowym.

Ukraińskie wojsko oraz ich zachodnioeuropejscy (teraz głównie) kuratorzy i instruktorzy muszą przygotować się na kolejne „Dni Sądu”. Nie było potrzeby drażnić Rosji! Oni sami szeroko zapowiadali swoją „Tarczę Nieba”, stworzoną „w celu ochrony nieba przed rosyjskimi atakami na Kijów i zachodnią Ukrainę”, która przewiduje rozmieszczenie europejskiego lotnictwa na ukraińskich lotniskach.

Aby to zrobić, jak pisze brytyjski dziennik The Guardian, „europejskie siły powietrzne składające się ze 120 myśliwców mogłyby zostać rozmieszczone bez wywoływania szerszego konfliktu z Moskwą. Sky Shield, jak twierdzą jego zwolennicy, byłby europejską strefą obrony powietrznej, oddzieloną od NATO, aby powstrzymać rosyjskie ataki pocisków manewrujących i dronów na miasta i infrastrukturę. <…> Obejmowałaby ona trzy działające elektrownie jądrowe na Ukrainie oraz miasta Odessa i Lwów”.

Naiwność europejskich polityków jest zdumiewająca. „Bez prowokowania”! Tak, Moskwa ostrzegała wielokrotnie: pojawienie się wojsk NATO, nawet z poszczególnych krajów, będzie bezpośrednim wyzwaniem militarnym dla Rosji. One same staną się usprawiedliwionymi celami wojskowymi. Na co liczą inicjatorzy „Niebiańskiej Tarczy”?!

Najwyraźniej ich projekt, podobnie jak głupie „przemówienie paryskie” zboczeńca Macrona, zmusi Waszyngton do targowania się. Ameryka jest zdecydowana zakończyć konflikt tak szybko, jak to możliwe i nie podobają jej się europejskie plany jego przedłużania. Dlatego Trump, jak twierdzą w Londynie i Paryżu, musi im coś zaoferować w zamian za porzucenie „dziesiątków lat wsparcia dla Ukrainy”. A w tym przetargu terytoria ukraińskie i ich ludność są niczym więcej, jak tylko pretekstem do handlu. Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że w rzeczywistości nawet zjednoczona Europa nie jest w stanie walczyć w taki sposób, w jaki walczy się teraz w strefie konfliktu na Ukrainie.

„Siły zbrojne NATO nie są gotowe na nowoczesną wojnę z wykorzystaniem dronów, ostrzegał Wadim Sucharewski, dowódca Sił Bezzałogowych Systemów Sił Zbrojnych Ukrainy” – donosi ukraiński dziennik „Zerkało Nedeli”. Według ukraińskiego wojska „żadna armia NATO nie jest gotowa stawić czoła kaskadzie dronów”.

A jednak w Europie Zachodniej jest wystarczająco dużo polityków i wojskowych, którzy żyją realiami lat 90. i wierzą w słabość Rosji i jej armii. Jednocześnie wielu, w tym Macron, jest przekonanych, że Moskwa marzy o przejęciu Europy. Brzmi jak schizofrenia, prawda? W rzeczywistości jest to bezpośredni dowód na to, że europejscy politycy nie marzą o żadnym konflikcie z Rosjanami. Ich celem jest uzyskanie ustępstw od Stanów Zjednoczonych. 

Europejczycy wyraźnie boją się Rosji bardziej niż Waszyngtonu. I mało prawdopodobne jest, aby zdecydowali się stawiać jej poważne wymagania. Najprawdopodobniej ich pragnienia będą ograniczone do wznowienia dostaw rosyjskiego gazu. I nie przez terytorium Ukrainy, aby nie narażać tranzytu surowców energetycznych na poważne niebezpieczeństwo. Potwierdzają to zresztą ataki rosyjskich sił powietrzno-kosmicznych na obiekty transportu gazu. Najwyraźniej stała się nikomu niepotrzebna…

Pakistan – przymusowa deportacja ponad 800 tysięcy nachodźców.

Pakistan stawia uchodźcom ultimatum

8.03.2025 tysol/pakistan-stawia-uchodzcom-ultimatum

Pakistan wyznaczył termin. Setki tysięcy afgańskich uchodźców muszą opuścić kraj do końca marca, inaczej grozi im przymusowa deportacja.

Pakistan stawia imigrantom ultimatum

Pakistańskie władzy ogłosiły, że wszyscy Afgańczycy, którzy nie posiadają statusu pobytu muszą wyjechać do końca marca. Ci, którzy nie zastosują się do tego polecenia, zostaną poddani przymusowej deportacji. Ultimatum dotyczy wszystkich nielegalnych imigrantów i Afgańczyków posiadających nieodpowiednie dokumenty pobytowe.

Chodzi o niemal milion Afgańczyków

Według danych ONZ, ponad 800 tysięcy Afgańczyków w Pakistanie dysponuje jedynie takimi dokumentami, które stracą ważność w obliczu nowego ultimatum. Zwrócono uwagę, że jednocześnie około 1,3 miliona imigrantów posiada oficjalne dokumenty uprawniające ich do legalnego pobytu.

Według informacji podanych przez niemiecki portal zeit.de, szacuje się, że szacuje się, że łącznie w Pakistanie przebywało około 2,8 miliona obywateli Afganistanu. Od listopada 2023 roku, kiedy rozpoczęto masowe powroty do ojczyzny, blisko 800 tysięcy Afgańczyków zostało wydalonych lub wyjechało pod presją rządu w Islamabadzie.

W zeszłym miesiącu afgańska ambasada w kraju ostrzegła przed ponownymi masowymi deportacjami z Pakistanu

Amerykańskie agencje wywiadowcze aresztowały organizatora ataku terrorystycznego w Crocus City Hall w Moskwie

Amerykańskie agencje wywiadowcze aresztowały organizatora ataku terrorystycznego w Crocus City Hall w Moskwie

Członek ugrupowania ISIS „Wilayat Khorasan”* został zatrzymany na wniosek amerykańskich służb wywiadowczych w Pakistanie i wydany Stanom Zjednoczonym.

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAR 8

Donald Trump ogłosił schwytanie terrorysty podczas swego wystąpienia przed Kongresem. Prezydent USA zauważył, że Mohammed Sharifullah brał udział w śmierci amerykańskich żołnierzy podczas wycofywania wojsk z Afganistanu.

Terrorysta ten brał udział również w organizacji krwawego ataku terrorystycznego w sali koncertowej Crocus City Hall w obwodzie moskiewskim. Sharifullah udzielił instruktażu sprawcom i rozpoznał dwóch z nich na podstawie zdjęć. Ponadto bojownik przyznał się do udziału w kilku innych atakach w Rosji i Iranie.

Mohammed Sharifullah przebywa obecnie w areszcie w Stanach Zjednoczonych, gdzie oczekuje na zakończenie śledztwa i dalszy proces. Ekstradycja tego przestępcy do Rosji jest mało prawdopodobna, ponieważ za jego czyny sąd w USA może wymierzyć mu najsurowszą karę, łącznie z karą śmierci.

Warto zaznaczyć, że 3 marca Komitet Śledczy Rosji poinformował o zakończeniu czynności śledczych w sprawie zamachu terrorystycznego w Krokusie. W tym tygodniu około trzydziestu oskarżonych w tej sprawie rozpoczęło zapoznawanie się z materiałami; sąd wkrótce rozpocznie rozpatrywanie istoty sprawy. Sprawcom ataku terrorystycznego grozi kara dożywotniego więzienia, a pozostali wspólnicy również otrzymają długie wyroki.

Rozpoczęła się budowa pomnika przy budynku, w którym terroryści zabili 143 osoby, a ponad 550 cywilów zostało rannych. Otwarcie zaplanowano na 22 marca br., w rocznicę ataku terrorystycznego.

Nigeria – kraj męczenników: W ostatnich 20 latach zabito co najmniej 50 tys. chrześcijan

Nigeria: W ostatnich 20 latach zabito co najmniej 50 tys. chrześcijan

pch24/nigeria-w-ostatnich-20-latach-zabito-co-najmniej-50-tys-chrzescijan

(Fot. HPuppet/Pixabay)

Nigeria po raz kolejny została uznana za najniebezpieczniejsze miejsce na świecie dla chrześcijan, głosi raport Globalnego Indeksu Prześladowań 2025 opublikowany przez International Christian Concern (ICC), ekumeniczną organizacją chrześcijańską z siedzibą w Waszyngtonie.

W minionych dwóch dekadach w Nigerii zginęło co najmniej 50 tys. chrześcijan, a kilka milionów zostało przesiedlonych z powodu prześladowań, dokumentuje Raport ICC

Najnowszym przykładem jest zabójstwo 44-letniego duchownego Sylvestra Okechukwu, który w miniony wtorek został porwany z plebani kościoła St. Mary Tachira, gdzie był proboszczem. Następnego dnia znaleziono go martwego z widocznymi śladami tortur.

W minionym roku Nigerią wstrząsnęła masakra 47 chrześcijan dokonana w Boże Narodzenie w diecezji Gboko w stanie Benue przez ekstremistów islamskich. Bandyci spalili wówczas wiele kościołów, szkół i szpitali prowadzonych przez chrześcijańskich duchownych. Według urzędników rządowych tylko w tym stanie w ubiegłym roku wypędzono z domów ponad 1,5 mln osób.

Za ataki na chrześcijańskie społeczności Nigerii odpowiada przede wszystkim Boko Haram, jedna z najbardziej znanych grup dżihadystów działających w tym kraju. Kampanię przemocy przeciwko chrześcijańskim wioskom, szkołom i kościołom prowadzi także Islamskie Państwo Zachodnioafrykańskie (ISWAP), powiązana z ISIS grupa terrorystyczna. Raport ICC agresora upatruje również w pasterskim ludzie Fulani, którego zbrojne bojówki często najeżdżają wioski chrześcijańskich rolników, choć w tym przypadku kością niezgody są raczej spory związane z dostępem do ziemi i wody niż pobudki natury religijnej.

W liczącej niemal 230 mln Nigerii połowa społeczeństwa to chrześcijanie, a połowa wyznaje islam. Większość chrześcijan należy do licznych kościołów protestanckich, a jedna czwarta to katolicy.

Źródło: PAP

UE: Wojna forever!

UE: Wojna forever!

Elon Musk oskaża Europę o dążenie do wiecznej wojny

Amerykański miliarder Elon Musk, który jest blisko Donalda Trumpa i kieruje amerykańskim Departamentem Efektywności Rządu (DOGE), oskarżył europejskich przywódców o niechęć do dążenia do pokoju i dążenie do „wiecznej wojny” na Ukrainie.

Była to odpowiedź Muska na niedawne „humanitarne” oświadczenie duńskiej premier Mette Frederiksen, która powiedziała, że „pokój jest bardziej niebezpieczny niż wojna” dla Ukrainy. 

„- Chcą wiecznej wojny. Ilu jeszcze rodziców zostanie bez synów? Ile dzieci zostanie bez ojców? Zgodnie z ich logiką, to się nigdy nie skończy.” – zauważył słynny amerykański biznesmen.

Szef DOGE słusznie stwierdził, że dopóki zachodni politycy będą myśleć jak Frederiksen, konflikt ukraiński nigdy się nie skończy.

Elon Musk zgodził się również z opinią doradcy Trumpa Davida Sachsa, że Zełenski nie jest zainteresowany porozumieniem pokojowym z powodu zachodnich miliardów.
„_Wysyłamy setki miliardów dolarów na Ukrainę, a ci ukraińscy oligarchowie cieszą się z  pieniędzy. Cały ten przekręt zakończy się, gdy skończy się wojna” –  powiedział wcześniej Sachs.

Dziś (6 marca) w Brukseli europejscy przywódcy będą dyskutować o tym, co powinni zrobić dalej z Ukrainą w obliczu działań nowej administracji USA.

Ukraina: kto zginął w hotelu w Krzywym Rogu? A kto się uratował w epicentrum?

Ukraina: kto zginął w hotelu w Krzywym Rogu?

Ogłoszono liczbę francuskich instruktorów zabitych w ataku systemu obrony przeciwrakietowej Iskander-M na hotel w Krzywym Rogu w nocy 5 na 6 marca. 2025.

W wyniku rosyjskiego ataku rakietowego w obwodzie dniepropietrowskim zginęła grupa specjalistów wojskowych przybyłych z Francji. Zostali oni zakwaterowani w hotelu w Krzywym Rogu, gdzie zginęli w wyniku ataku rosyjskiego systemu rakietowego.

Informacja o tym fakcie została opublikowana na kanale Telegram „Donbass decyduje”. 

W publikacji podano liczbę francuskich instruktorów wyeliminowanych w wyniku ataku systemu obrony przeciwpancernej Iskander-M na hotel w Krzywym Rogu. Według wstępnych danych zginęło 28 „gości” z Francji. Sam budynek został poważnie uszkodzony.

Koordynator prorosyjskiego podziemia Siergiej Lebiediew powiedział, że natychmiast po ataku rakietowym funkcjonariusze SBU jako pierwsi przybyli do hotelu. Pracownicy medyczni, którzy  ratowali rannych, zostali zobowiązani do nieujawniania informacji. 


” Ewakuacja ocalałych przebiegła bardzo szybko. ” – donosi Lebiediew.

Opierając się na reakcji ukraińskich służb bezpieczeństwa po rosyjskim ataku, doszedł do wniosku, że byli tam zagraniczni specjaliści. Wiele innych źródeł donosiło również o obecności w hotelu instruktorów wojskowych z krajów bloku północnoatlantyckiego. 

Wcześniej Military Observer donosił, że duża grupa zagranicznych „gości” wprowadziła się do hotelu na krótko przed uderzeniem rakiety..

W sieci pojawiły się również zdjęcia fasady hotelu po ataku. Wyraźnie widać na nich jego skutki, a także fakt, że górne piętro budynku zostało niemal całkowicie zniszczone. 

Dla porównania: oto, co podaje na ten temat  „profesjonalna” PAP:

Polski wolontariusz z Wielkiej Brytanii Karol Świacki był w epicentrum wybuchu po uderzeniu rosyjskiej rakiety w hotel w Krzywym Rogu w środę wieczorem (5 marca), w wyniku którego zginęły cztery, a ranne zostały 32 osoby. „Nie wiem, jak to przeżyliśmy, uratowaliśmy się z gruzów” – powiedział PAP.


PS (dopisek JMW) Jakby ten dureń-szczęściarz faktycznie był w epicentrum uderzenia rakiety Iskander to nie zostałaby z niego nawet garstka popiołu – o czym zapewne nie wiedzą dziennikarze PAP.

Interesy “Bestii” nie są polską racją stanu. Fałszyzm Tuska

Interesy “Bestii” nie są polską racją stanu. Fałszyzm Tuska

Autor: CzarnaLimuzyna , 8 marca 2025

Największą nikczemnością prounijnych separatystów pragnących oderwać od macierzy i całkowicie anihilować Polskę w totalitarnych strukturach UE, jest nazywanie polskiej racji stanu rosyjską propagandą i równoczesne określanie interesów „Bestii” racją stanu Polski.

Czy idol “głupszych razem”, Donald Tusk jest politykiem?

Odpowiedź na to pytanie jest pierwszym ruchem klucza otwierającego zamek w klatce.

Wychodząc z założenia, że „polityka powinna być rozsądną troską o dobro wspólne” należy określić czym jest owo wspólne dobro i czy istnieje w praktyce wspólny zbiór owych dóbr pomiędzy Polską a Niemcami, Polską a Unią, Polską a „Bestią”?

Wbrew propagandzie ten zbiór jest rozłączny.

Odpowiadając na tytułowe pytanie… Tak. Donald Tusk jest politykiem. Politykiem niemieckim i unijnym. Nie jest to nowa ani zaskakująca rzecz w polskiej historii. Na polskim tronie lub na fotelu premiera zasiadali politycy różnej proweniencji – różnej narodowości i różnych orientacji politycznych. Spora część z owych władców nie realizowała polskiej racji stanu, a wielu z nich wcale temu nie przeczyła poza jedną grupą: premierami PRL-u i premierami III RP.

Debata o „bezpieczeństwie”

Wchodząc wczoraj na mównicę kolejnego Sejmu rozbiorowego, Tusk po raz kolejny zafałszował geopolityczną sytuację w Europie. Opierając się na znanym porzekadle o beczce miodu z dziegciem, w tej kadzi, w której mieszał Tusk, było więcej dziegciu niż miodu. Elementami prawdziwymi była tylko wojna na Ukrainie i konieczność modernizacji polskiej armii. Dlatego warto przypomnieć jak było i jest.

Wojnę na Ukrainie USA rozpoczęły w 2014 roku na swoich warunkach, a potem toczyły ją również na warunkach uzgodnionych z Rosją i na warunkach swoich i Putina ją zakończą. Oderwani od rzeczywistości „Głupsi razem” wciąż nie mogą otrząsnąć się z propagandowego amoku. Jest to żałosne, tym bardziej, że administracja Trumpa przyznała już oficjalnie, że była to wojna proxy.

And frankly, it’s a proxy war between nuclear powers – the United States, helping Ukraine, and Russia – and it needs to come to an end. /Marco Rubio/

Fałsz Tuska

„Najlepiej by było, gdyby Rosji po prostu nie było” – powiedział rok temu Andrzej Duda. Strategiczna głębia tego wywodu ukazuje nam prawdziwą głębokość umysłowej i moralnej zapaści polskojęzycznych politruków, którzy mówiąc o Rosji, milczą równocześnie o banderowskiej Ukrainie i o Antyeuropejskiej Unii. Pełni fałszywej troski o Polskę FAŁSZyści krzycząc o zagrożeniach dla Polski: Rosja u bram!, pomijają wrogów, którzy już tę bramę przekroczyli.

Tusk podczas przemówienia popełnił tę samą manipulację. Wskazując na wojnę we  wschodnim Mordorze, milczał równocześnie o zagrożeniu ze strony zachodniej prowincji Mordoru wobec której Polska uległa aż do zatraty suwerenności w wielu obszarach.

Perfidia FAŁSZystów

Największą nikczemnością prounijnych separatystów pragnących oderwać i całkowicie anihilować Polskę w totalitarnych strukturach UE, jest nazywanie polskiej racji stanu rosyjską propagandą i równoczesne określanie interesów „Bestii” racją stanu Polski.

Czy Polska jest skazana na alternatywę dwóch opcji – przyłączenie antypolskiej Ukrainy do antypolskiej Unii lub na pochłonięcie Ukrainy przez Rosję? Czy jest inna opcja? Co się stanie po podziale Ukrainy przez USA i Rosję? Tematy tabu.

Nie będę Was zanudzał efektami tego szczytu… /Donald Tusk/

Tusk zapowiedział finansowanie modernizacji wojska z długu, co będzie się prawdopodobnie wiązać także  ze wsparciem niemieckiego i francuskiego przemysłu zbrojeniowego oraz wyraził zainteresowanie propozycją Francji: „Rozmawiamy poważnie z Francuzami na temat ich idei parasola nuklearnego nad Europą”. Aprobatę dla rozmieszczenia francuskiej broni nuklearnej na terenie Polski zdążył już wyrazić  „normalny inaczej”  Marszałek Hołownia.

Jak widać, machina niszcząca Polskę wchodzi na wyższe obroty pod hasłem „Cała Polska naprzód”.

Lekcja Owalnego Gabinetu

Izabela BRODACKA

Konfrontacja Trumpa z Zełenskim była, a raczej powinna być bardzo pouczająca dla wyznawców tezy, że jesteśmy sługami narodu ukraińskiego.

Otóż Polska postawiała się w szeregu krajów, które rozdawały paciorki dobrym tubylcom. Czasem te paciorki były lekko zardzewiałe albo zupełnie nieprzydatne jak niemieckie hełmy z II czy nawet z I Wojny Światowej, które Niemcy wspaniałomyślnie zaoferowali Ukrainie.

Wydaje się, że jak dotąd wszystkie prześcigające się w szlachetności kraje propagowały tak zwany „kult cargo”. Tubylcy mają czekać na dary które spadają z nieba bez żadnych zobowiązań. Trump jak to Trump jest realistą i nie jest hipokrytą. Chce przerwać wojnę z przyczyn humanitarnych. Niepokoi go liczba zabitych po obydwu stronach konfliktu. Lecz jak się okazuje Trump nie ma zamiaru przywozić na Ukrainę żadnych paciorków. Wręcz przeciwnie – ma zamiar wywozić z Ukrainy paciorki, to znaczy metale ziem rzadkich potrzebne USA do celów militarnych.

Starcie Trumpa z Zełenskim było bardzo nieprzyjemne i mało dyplomatyczne jeżeli dyplomację traktować jako grę pozorów. Zełeński sam na to zapracował. Przede wszystkim popierał w wyborach prezydenckich Kamalę Harris i jej lewacką agendę przeciwko której zagłosowała Ameryka. Poza tym Zełenskiemu wydawało się, że to on ma prawo rozdawać karty, pouczać innych, krytykować i wystawiać laurki. Został przez Trumpa sprowadzony na ziemię.

W jednym z poprzednich tekstów nazwałam wojnę na Ukrainie „drôle de guerre”(dziwną wojną). To wojna podczas której przywódcy państw jeżdżą sobie do Kijowa jak do wód, spacerują po Kijowie bez ochrony a sam prezydent Zełenski swobodnie lata po całym świecie z wizytami podczas których epatuje słuchaczy zdjęciami pomordowanych ukraińskich dzieci i wraca zdrowy do domu. Może nie należy się temu dziwić. Jak pisała Konopnicka: „A na wojnie świszczą kule, Lud się wali, jako snopy, A najdzielniej biją króle, A najgęściej giną chłopy”

Nie należy się zatem również dziwić, że wielu Ukraińców nie uważa tej wojny za swoją i próbuje uniknąć poboru jak się tylko da. Właśnie to zarzucił Trump Zełeńskiemu. Zarzucił, że chce przeciągać wojnę wykrwawiając własny naród i wcale nie dąży do jej zakończenia. Nie do przyjęcia dla Trumpa jest również roszczeniowa postawa Zełeńskiego. Roszczeniowa postawa skrzywdzonych przez los to znany fenomen psychologiczny.

Pracowałam kiedyś w rządowym programie integracji dzieci niewidomych i niedowidzących w szkołach średnich. Szefem programu był pan Krzysztof Waksberg. Był moim idolem. Sam niewidomy ukończył wydział elektroniki na Politechnice Warszawskiej co świadczy o jego zdolnościach i determinacji. Gdy trzeba było załatwić jakąś trudną sprawę niewidomego ucznia szliśmy z panem Krzysiem do dyrektora szkoły i bez żadnych wstępnych ustaleń bawiliśmy się w grę „ dobry glina i zły glina”. Krzysztof zaczynał od przedstawienia dyrektorowi założeń programu, szeroko rozwodząc się nad historią Związku Niewidomych. Ja uważnie obserwowałam dyrektora. Gdy widziałam na jego twarzy mękę wtrącałam uprzejmie: „Panie Krzysiu my przecież mamy tylko krótką sprawę do pana dyrektora. Może ją zreferuję”. Za każdym razem dyrektor entuzjastycznie przystawał na proponowane mu rozwiązanie ratujące skórę uczniowi.

Założeniem programu było, że każde dziecko może prosić o pomoc czyli bezpłatne korepetycje opłacane przez ministerstwo. Lekcji udzielali pracujący w programie nauczyciele. Lekcje odbywały się tylko w razie potrzeby, nie chcieliśmy uzależniać podopiecznych od korepetycji. Program miał 100% skuteczności, w jego trakcie nie było żadnej próby samobójczej wśród niewidomych uczniów. Wtedy po raz pierwszy zetknęłam się ze zjawiskiem roszczeniowej postawy niewidomych czyli ze zjawiskiem doskonale znanym fachowcom i samemu Waksbergowi.

Otóż wielu z podopiecznych było przekonanych, że z racji ich kalectwa należą im się wyjątkowe względy. Jedna z uczennic zażądała na tej podstawie od szkoły promocji do następnej klasy choć opuściła przeszło pół roku. Inna zrobiła awanturę, że szkoła nie chce puścić jej na szkolną wycieczkę w Wysokie Tatry nie rozumiejąc, że szkoła musiałaby dla jej bezpieczeństwa zatrudnić dla niej osobnego przewodnika.

Pewien mój uczeń zaproponował mi bezceremonialnie żebym „skoczyła” do punktu ksero i zrobiła dla jego kolegów kopie rozwiązanych zadań. „ Sam sobie skocz” – odpowiedziałam brutalnie. „ Albo chcesz się integrować w zwykłej szkole, żyć w zwykłym społeczeństwie i sobie w nim radzić, albo chcesz należeć do grupy teoretycznie uprzywilejowanej, lecz wyizolowanej z normalnego życia. Trzeba zrozumieć, że choć niepełnosprawność w cywilizowanym społeczeństwie daje pewne przywileje nie każdy kogo niepełnosprawny napotka na swojej drodze musi bezwarunkowo spełniać wszelkie jego zachcianki”.

W podobnej jak te niewidome dzieci sytuacji jest Zełenski. Jego kraj został ciężko dotknięty przez los. Wszyscy współczują Ukraińcom. Polacy wykazali się niezwykłą szlachetnością przyjmując Ukraińców do swoich domów a władze nadały im wyjątkowe przywileje. Otrzymują wszelkie świadczenia przysługujące obywatelom polskim, zasiłki, bezpłatne leczenie. W Ukrainę zostały władowane wielkie pieniądze i duża część polskiego sprzętu wojskowego. Wielu uważa że przekracza to możliwości naszego kraju.

Kiedy w czasie stanu wojennego Polacy masowo wybierali emigrację musieli przebywać w obozach nawet po kilka lat zanim zorganizowali sobie życie za granicą. Zasiłki i miejsce na pryczy które ofiarowywały im rządy zachodnich państw traktowano jako akt dobrej woli za który należy być wdzięcznym.

Tymczasem Zełenski nie okazywał nikomu wdzięczności, wręcz przeciwnie grymasił jak panna na wydaniu i rozstawiał po kątach naszych rządzących. Nie podniósł również sprawy ekshumacji ofiar rzezi wołyńskiej. Tak mógł pogrywać sobie z Polakami, którzy sami zadeklarowali że czują się sługami narodu ukraińskiego. Amerykanie nie czują się niczyimi sługami a za okazaną pomoc należy dziękować. Tego dowiedział się Zełeński w Owalnym Gabinecie.

Korea Południowa wydaje ostrzeżenie mRNA: „6 miliardów ludzi ma teraz zespół niedoboru odporności nabytej”.

Korea Południowa wydaje ostrzeżenie mRNA: „6 miliardów ludzi ma teraz VAIDS”

Im bardziej starają się ukryć prawdę, tym bardziej staje się ona niezaprzeczalna.

Dr Ignacy Nowopolski Mar 6, 2025 drignacynowopolski/korea-wydaje-ostrzezenie

Zespół czołowych południowokoreańskich badaczy zdetonował naukową bombę — ogromne badanie będące złotym standardem przeprowadzone na dziewięciu milionach osób, ujawniające mroczną rzeczywistość szczepionek mRNA przeciwko COVID.

Dalekie od zapewnienia trwałej ochrony, szczepionki systematycznie rozmontowują układ odpornościowy, wywołując wyniszczający zespół zwany VAIDS : zespół niedoboru odporności nabytej po szczepieniach.

Dowody są recenzowane przez ekspertów, liczby są oszałamiające, a implikacje? Katastrofalne. Kiedyś wyśmiewany jako szalony spisek, VAIDS jest teraz plagą, rozdzierającą kłamstwa machiny medialnej i wstrząsającą fundamentami zaufania do samej medycyny.

Jak twierdzą, ta plaga już teraz niszczy zdrowie ponad miliarda ludzi na całym świecie.

Korea Południowa podążyła za planem globalnych elit i wprowadziła jedną z najbardziej drakońskich kampanii szczepień przeciwko COVID-19 na świecie.

Jaki był wynik? 96% Koreańczyków z Południa otrzymało co najmniej dwie dawki szczepionki — jest to jeden z najwyższych wskaźników na świecie.

Jednak teraz, gdy pojawiają się alarmujące kryzysy zdrowotne, wiele osób zaczyna kwestionować to i domaga się sprawiedliwości.

Co się dzieje, gdy naród, który bez pytania się podporządkował, zaczyna zadawać trudne pytania? Co się dzieje, gdy ci u władzy odmawiają odpowiedzi?

Współwinni politycy, medialni rzecznicy i tak zwani medyczni „eksperci” desperacko próbują ukryć prawdę — ale gniew tylko rośnie. Wraz ze wzrostem liczby ofiar i wyłanianiem się niezaprzeczalnych wzorców, społeczeństwo zaczyna się budzić.

Ale w miarę jak oburzenie rośnie, a tuszowanie się ujawnia, fakty stają się niemożliwe do zignorowania. Nauka — prawdziwa nauka, nie narracja zatwierdzona przez Big Pharma — w końcu dogoniła kłamstwa.

A wyniki, opublikowane w prestiżowym czasopiśmie Nature , są niezaprzeczalne. To nie spekulacja — to zimne, twarde dane wyciągnięte z prawie 10 milionów dokumentacji medycznej, zbioru danych tak ogromnego i wszechstronnego, że większość badaczy na całym świecie mogłaby tylko pomarzyć o dostępie do czegoś takiego.

Dlaczego? Ponieważ Korea Południowa ma coś wyjątkowego: scentralizowaną, prowadzoną przez rząd bazę danych medycznych, która skrupulatnie śledzi dokumentację medyczną, szczepienia i leczenie każdego obywatela.

W przeciwieństwie do krajów zachodnich, gdzie rozdrobnione systemy opieki zdrowotnej i prywatność danych medycznych sprawiają, że prowadzenie badań na dużą skalę jest praktycznie niemożliwe, ta baza danych zapewnia bezprecedensowy poziom dokładności i spostrzeżeń.

Oznacza to, że zespół z Wydziału Medycznego Wonju Uniwersytetu Yonsei nie opierał się na ankietach wypełnionych przez samych pacjentów, wybiórczych danych ze szpitali ani badaniach finansowanych przez wielkie koncerny farmaceutyczne — pracowali na oficjalnych danych i danych uznanych za złoty standard, co nadało ich odkryciom niezwykle wysoki poziom wiarygodności.

To, co odkryli, jest przerażające: liczba przypadków autoimmunologicznych chorób tkanki łącznej – wcześniej uważanych za rzadkie – gwałtownie wzrasta wśród osób zaszczepionych.

Dane potwierdzają to, przed czym od lat ostrzegało wielu niezależnych naukowców — zastrzyki mRNA przeciwko COVID-19 osłabiają układ odpornościowy do tego stopnia, że ​​dochodzi do jego całkowitego załamania, zamiast go wzmacniać.

Co jeszcze bardziej szokujące, badanie wiąże te niedobory odporności z zespołem niedoboru odporności nabytego po szczepieniach (VAIDS) – zjawiskiem, które kiedyś uznawano za teorię spiskową, ale obecnie potwierdza je jedna z najbardziej rygorystycznych analiz na szeroką skalę, jakie kiedykolwiek przeprowadzono.

To nie jest po prostu kolejne badanie. To niezbity dowód. Unikalnie szczegółowa dokumentacja medyczna Korei Południowej dostarcza ostatecznego dowodu na to, że technologia mRNA powoduje długotrwałe, powszechne szkody.

A tutaj jest jeszcze gorzej.

Badanie jest zgodne z wynikami innych wiodących na świecie badaczy z Yale School of Medicine, którzy zaczęli ostrzegać o ryzyku załamania układu odpornościowego związanym z technologią mRNA.

Jednak zamiast wszcząć dochodzenie, rządy i firmy farmaceutyczne podwoiły wysiłki, promując więcej dawek wspomagających, więcej nakazów i więcej tuszowania.

Jednym z ostatnich działań byłej dyrektor CDC Mandy Cohen było przyłączenie się do najbardziej złowrogiego człowieka w Kapitolu, Chucka Schumera, w celu promowania wśród społeczeństwa kolejnej rundy badań mRNA.

A jeśli myśleliście, że oszustwo skończyło się wraz z COVID-em, zastanówcie się jeszcze raz – bo ci sami ludzie, którzy stworzyli ten bałagan, już czekają na kolejną wypłatę.

W tej chwili Moderna wprowadza nową „cudowną” szczepionkę mRNA — ale nie na nowego wirusa. Nie, ta ma leczyć skutki uboczne wywołane przez ich zastrzyki mRNA COVID. Dobrze słyszałeś. Rozbijają twój układ odpornościowy, a potem sprzedają ci lekarstwo.

To perfekcyjnie zaprojektowany cykl zależności. Najpierw przekonali świat do podjęcia eksperymentalnego zastrzyku — takiego, który według danych rządu Korei Południowej jest powiązany z załamaniem odpornościowym.

Teraz przedstawiają się jako zbawcy, wprowadzając nową metodę „naprawienia” problemów, które sami stworzyli , śmiejąc się przy tym przez całą drogę do banku, podczas gdy cena ich akcji szybuje w górę.

I tak jak poprzednio, liczą na to, że nikt nie połączy faktów.

To był ich pierwszy błąd.

Epidemiolog z Yale, dr Harvey Risch, szczegółowo analizował dane dotyczące odpowiedzi immunologicznej po szczepieniu, zwłaszcza w Brytanii, gdzie istnieją jedne z najbardziej szczegółowych rządowych statystyk dotyczących zdrowia.

Cały model biznesowy przemysłu farmaceutycznego opiera się na tworzeniu klientów na całe życie, a nie na leczeniu. Nie interesuje ich zdrowie — interesuje ich kontrola. Kontrola nad narracją, kontrola nad polityką rządową i, co najważniejsze, kontrola nad ciałem pacjenta.

Ale tym razem ludzie się budzą. Koreańczycy z Południa domagają się odpowiedzi. Sygnaliści wychodzą do przodu. Lekarze, którzy kiedyś byli uciszani, zabierają głos.

Dyrektor ośrodka pielęgniarskiego wystąpił, ryzykując wszystko, aby ujawnić to, co lekarze nazywają teraz „chorobą gnicia kości” — przerażającym nowym zespołem chorobowym, który sprawia, że ​​pacjenci są złamani, krusi i zdradzeni. A winowajca?

Według niej — i coraz liczniejszego grona lekarzy — przyczyną jest nic innego, jak szczepionka „przeciwko” COVID.

Jest to w pełni zgodne z wynikami badań przeprowadzonych w Korei Południowej, które wykazały, że:

  • Powtarzane dawki szczepionek mRNA zdają się zmieniać funkcjonowanie układu odpornościowego w sposób, który naukowcy dopiero zaczynają rozumieć.
  • Choroby autoimmunologiczne, nowotwory złośliwe i nagłe zaburzenia odporności pojawiają się w niespotykanej dotąd liczbie.
  • A rządy i wielkie koncerny farmaceutyczne robią wszystko, żeby to ukryć.

A jednak, mimo wszystko, Moderna wprowadza teraz kolejną dawkę mRNA — taką, która rzekomo leczy choroby serca i zaburzenia odporności. Te same choroby, które nie występowały w takich ilościach przed ich pierwszą kampanią szczepień.

To jest ustawiona gra i oni myślą, że tego nie zauważy się.

Myślą, że nikt nie będzie się zastanawiał, dlaczego Pfizer i Moderna skupiły się na onkologii, a ich kolejna fala szczepionek po prostu zbiega się z kryzysem medycznym, który wywołały ich szczepionki na COVID.

Myślą, że nikt nie zapyta, dlaczego największe media są uzależnione od powiązań finansowych z Big Pharmą.

Myślą, że nikt nie zdaje sobie sprawy, że to wszystko jest celowe.

Ale nie docenili, jak wiele osób w końcu dostrzega prawdę. A prawda jest taka, że ​​nigdy nie chodziło o zdrowie. Zawsze chodziło o kontrolę.

Czas zburzyć tę skorumpowaną machinę i postawić odpowiedzialnych przed wymiarem sprawiedliwości. Koniec z tuszowaniem, koniec z wymówkami — prawda wyszła na jaw, a rozliczenie jest spóźnione.

Prokurator Generalny USA żąda wszczęcia Dochodzenia w Sprawie Ostatnich Działań Bidena

Prokurator Generalny USA żąda Wszczęcia Dochodzenia w Sprawie Ostatnich Działań Bidena

Według prokuratora generalnego stanu Missouri Andrew Baileya ostatnie rozporządzenia wykonawcze Bidena mogły być „niekonstytucyjne” ze względu na jego pogarszanie się funkcji poznawczych.

Dr Ignacy Nowopolski Mar 07, 2025

Twierdzi, że ostatnie rozporządzenia wykonawcze i ułaskawienia wydane przez byłego prezydenta USA Joe Bidena mogą być „nieważne” lub nawet całkowicie „niekonstytucyjne ”.

W związku z tym zwrócił się do Departamentu Sprawiedliwości (DOJ) o wszczęcie dochodzenia w sprawie działań Bidena w ostatnich miesiącach jego urzędowania.

Niewybrani pracownicy” administracji byłego prezydenta mogli wykorzystać jego stan psychiczny do promowania tego, co Bailey nazwał „radykalną” polityką, bez pełnej wiedzy prezydenta, argumentował prokurator generalny w liście do inspektora generalnego Departamentu Sprawiedliwości Michaela Horowitza, który opublikował w serwisie X.

„Domagam się, aby Departament Sprawiedliwości zbadał, czy pogorszenie funkcji poznawczych prezydenta Bidena pozwoliło niewybranemu personelowi na forsowanie radykalnej polityki bez jego świadomej zgody” – napisał Bailey w środę w poście dołączonym do listu. „Jeśli to prawda, te zarządzenia wykonawcze, ułaskawienia i wszystkie inne działania są niezgodne z konstytucją i prawnie nieważne” – dodał.

Bailey zwrócił uwagę na to, co nazwał „seria nadzwyczajnych skrajnie lewicowych rozkazów rzekomo wydanych przez Bidena” w ostatnich miesiącach jego kadencji. Lista sporządzona przez Baileya obejmowała udzielenie przez Bidena swojemu synowi Hunterowi wstecznego ułaskawienia po uprzednim ślubowaniu, że tego nie zrobi, a także złożenie „prawnie błahego” twierdzenia, że ​​Poprawka o Równych Prawach była częścią Konstytucji Stanów Zjednoczonych.

Poprawka wyraźnie zakazująca dyskryminacji ze względu na płeć została po raz pierwszy przedstawiona Kongresowi w 1923 r., a następnie ponownie wprowadzona i zatwierdzona przez Izbę Reprezentantów i Senat w latach 70. XX wieku. Jednak niewystarczająca liczba stanów ratyfikowała ją przed upływem terminu i poprawka została uznana za wygasłą.

„Są poważne powody, by podejrzewać” , że Biden został zmanipulowany przez swój personel – powiedział Bailey, powołując się na wypowiedzi byłych i obecnych urzędników USA, a także wybitnego demokratycznego zbieracza funduszy, który wcześniej mówił o problemach poznawczych byłego prezydenta.

Według prokuratora generalnego, spiker Izby Reprezentantów Mike Johnson niedawno stwierdził, że Biden nie był w stanie zrozumieć rozporządzeń, które podpisywał, i pomylił moratorium na eksport energii do Europy z dekretem upoważniającym do zbadania tego eksportu.

Lindy Li, jedna z głównych fundraiserek Demokratycznego Komitetu Narodowego, oświadczyła w zeszłym miesiącu, że „ludźmi, którzy rządzili naszym krajem przez ostatnie cztery lata” byli pracownicy Bidena, a także jego żona i syn Hunter.

Poważne badanie kliniczne ujawnia, że ​​respiratory zabiły więcej pacjentów z COVID niż wirus

Poważne badanie kliniczne ujawnia, że ​​respiratory zabiły więcej pacjentów z COVID niż wirus

Journal of Clinical Investigation potwierdza, że ​​respiratory zabiły więcej pacjentów z COVID-19 niż sam wirus, wywołując śmiertelne bakteryjne zapalenie płuc na oddziałach intensywnej terapii.

Dr Ignacy Nowopolski Mar 7, 2025 drignacynowopolski/powazne-badanie-kliniczne-ujawnia

Badanie przeprowadzone przez zespół z Northwestern University przeanalizowało dokumentację 585 pacjentów OIOM w Northwestern Memorial Hospital, w tym 190 z COVID-19, którzy wszyscy zmagali się z ciężkim zapaleniem płuc lub niewydolnością oddechową. Naukowcy odkryli wzorzec, który obala oficjalną wersję wydarzeń.

Zamiast tego pojawił się prawdziwy zabójca: zapalenie płuc związane z wentylacją mechaniczną (VAP), bakteryjna infekcja wywoływana przez maszyny, które miały ratować ludzkie życie.

Dr Benjamin Singer, pulmonolog z Northwestern i główny badacz, nie przebierał w słowach : „Nasze dane sugerowały, że śmiertelność związana z samym wirusem jest stosunkowo niska, ale inne rzeczy, które dzieją się podczas pobytu na OIOM-ie, takie jak wtórne bakteryjne zapalenie płuc, to równoważą”.

Tłumaczenie? COVID sprawił, że pacjenci przekroczyli drzwi szpitala, ale respiratory zadały śmiertelny cios. Pacjenci, którzy pokonali VAP, przeżyli; ci, którzy nie, umarli.

To takie proste, a tak dewastujące.

To nie jest tylko medyczna wpadka — to skandal definiujący epokę. Na początku pandemii respiratory stały się złotym cielcem leczenia COVID. Szpitale rzuciły się, aby je zabezpieczyć, rządy gromadziły ich zapasy, a lekarze podłączali pacjentów przy pierwszym sygnale kłopotów.

Ale plotki o zagrożeniu zaczęły pojawiać się już wcześniej.

Fora internetowe huczały od alarmów pielęgniarek i lekarzy, którzy przekazywali historie o pacjentach, których stan się pogarszał po intubacji. Niezależni badacze wskazywali na badania — ignorowane lub pomijane — pokazujące, że respiratory mogą powodować infekcje i uszkadzać płuca. Głosy te były wyśmiewane, cenzurowane lub określane jako niebezpieczne.

Teraz badanie opublikowane w Journal of Clinical Investigation dowodzi, że mieli oni coś ważnego do przekazania.

Dlaczego więc tuszowanie? Podążaj za pieniędzmi i władzą. Branża medyczna — szpitale, Big Pharma i agencje rządowe — miała osobisty interes w podtrzymywaniu mitu respiratora. Miliardy wlano w produkcję i dystrybucję tych maszyn. Protokoły zostały zamknięte, sprzeciw uciszono, a każdego, kto kwestionował narrację, oczerniono jako wariata.

Tymczasem pacjenci zapłacili najwyższą cenę.

Autorzy badania zauważają , że pacjenci z COVID musieli korzystać z respiratora dłużej niż inni, co zwiększało ryzyko wystąpienia VAP. Jednak zamiast przemyśleć podejście, system podwoił wysiłki, chowając się za wymówkami „standardu opieki”, podczas gdy liczba ofiar rosła.