Czarnoksiężnik, szaleniec – czy wizjoner? Niewygodne fakty o Schwabie i Forum Ekonomicznym w Davos.

Czarnoksiężnik, szaleniec czy wizjoner? Piotr Relich ujawnia niewygodne fakty o Schwabie i Forum Ekonomicznym w Davos

https://pch24.pl/czarnoksieznik-szaleniec-czy-wizjoner-piotr-relich-ujawnia-niewygodne-fakty-o-schwabie-i-forum-ekonomicznym-w-davos

Klaus Schwab znany jest z tego, że próbuje nas zaczarować swoimi wizjami. Kiedy czytamy jego programy, chociażby „Wielki Reset”, „Kapitalizm interesariuszy” czy „Czwarta Rewolucja Przemysłowa” to widzimy, że są wizje często z pogranicza science fiction, które mogą się wydawać czasami tak nieprawdopodobne, że można odnieść wrażenie, iż są to zaklęcia, którymi Schwab próbuje opinię publiczną czarowaćmówił we wtorek w rozmowie z Bartłomiejem Graczakiem na antenie Radia Warszawa Piotr Relich, dziennikarz PCh24, reżyser filmu dokumentalnego PCh24 TV „Klaus Schwab. Czarodziej z Davos”.

Gość Radia Warszawa przypomniał, że Klaus Schwab to człowiek zasłużony dla postępu agendy globalizmu i dla postępu strategii zrównoważonego rozwoju. – Jest to człowiek potrafiący łączyć ludzi, utrzymywać z nimi kontakty przez wiele lat, snujący jednocześnie różne globalne wizje, pretendujący również do postrzegania siebie jako wizjoner – wyjaśnił.

Na pytanie Bartłomieja Graczaka, dlaczego nazwał Klausa Schwaba „czarodziejem z Davos” Relich odpowiedział:

„Klaus Schwab znany jest z tego, że próbuje nas zaczarować swoimi wizjami. Kiedy czytamy jego programy, chociażby „Wielki Reset”, „Kapitalizm interesariuszy” czy „Czwarta Rewolucja Przemysłowa” to widzimy, że są wizje często z pogranicza science fiction, które mogą się wydawać czasami tak nieprawdopodobne, że można odnieść wrażenie, iż są to zaklęcia, którymi Schwab próbuje opinię publiczną czarować”.

To są chociażby wizje, zaklęcia dotyczące wysokich technologii informacyjnych, które już za chwilę, jak przekonuje Schwab, mają zapewnić nam dostęp do powszechnej szczęśliwości, mają zapewnić nam dobrobyt, bardzo dobre zdrowie, podnieść standard życia itd. Tego jest naprawdę mnóstwo. Sam „Wielki Reset” – program, który Klaus Schwab zaprezentował w zaledwie kilka miesięcy po ogłoszeniu przez WHO pandemii koronawirusa – wzywa do rewolucji systemów finansowych, systemów ekonomicznych, ale nie tylko, ponieważ mówi on również o rewolucji systemów społecznych, systemów politycznych na całym świecie – dodał.

Bartłomiej Graczak zwrócił uwagę, że na przykład dr Pliszka twierdzi, iż koncepcja Klausa Schwaba to jest hybryda Związku Sowieckiego z III Rzeszą, a sam „czarodziej z Davos” proponuje światu globalny obóz koncentracyjny.

Oczywiście to są bardzo ostre i bardzo radykalne wypowiedzi. Jeżeli jednak wczytać się w to, co proponuje Klaus Schwab, jeżeli weźmiemy pod uwagę historię jego ojca, jego rodziny to rzeczywiście można czasami dojść do takich wniosków. Jeżeli popatrzymy chociażby na to, że Klaus Schwab pochodzi z rodziny przemysłowej bardzo zasłużonej dla Szwajcarii, ale również zasłużonej dla przemysłu wojennego w III Rzeszy… Jeżeli dodamy do tego pewne konotacje marksistowskie i pewną wizję marksistowską, która leży u podłoża koncepcji „czwartej rewolucji przemysłowej” czy „kapitalizmu interesariuszy”, to rzeczywiście możemy dostrzec te kierunki, czy też możemy dostrzec ten fundament filozoficzny, na którym Klaus Schwab buduje – podkreślił Piotr Relich.

Źródło: Radio Warszawa TG

==================================

mail:

Demokratycznej Republice Konga: „Ubogacacze kulturowi” uciekli z więzienia. Setki kobiet zgwałconych i spalonych żywcem.

„Ubogacacze kulturowi” uciekli z więzienia. Setki kobiet zgwałconych i spalonych żywcem

5.02.2025 https://nczas.info/2025/02/05/ubogacacze-kulturowi-uciekli-z-wiezienia-setki-kobiet-zgwalconych-i-spalonych-zywcem/

Po ucieczce tysięcy mężczyzn, osadzonych w zakładzie karnym w Gomie w Demokratycznej Republice Konga, zgwałcono i spalono żywcem setki kobiet, które przebywały w żeńskim skrzydle więzienia – poinformował w środę brytyjski dziennik „Guardian”, powołując się na przedstawicielkę ONZ.

Do zbrodni doszło w ubiegłym tygodniu, po zajęciu Gomy przez rebeliantów z Ruchu 23 Marca (M23), wspieranych przez Rwandę. Vivian van de Perre, zastępczyni szefa sił pokojowych ONZ w Gomie, powiadomiła, że kilku tysiącom mężczyzn udało się uciec z więzienia, a obszar przeznaczony dla kobiet został podpalony.

„Doszło do masowej ucieczki 4 tys. więźniów. W tym zakładzie (karnym) przebywało także kilkaset kobiet i wszystkie zostały zgwałcone. Ich skrzydło zostało potem podpalone i zamknięte tam kobiety zginęły” – powiedziała van de Perre, która przebywa w Gomie wraz z tysiącami żołnierzy sił pokojowych ONZ.

„Chociaż szczegóły pozostają niejasne, wydaje się, że jest to najstraszniejsza zbrodnia w najnowszym konflikcie we wschodniej części DRK. Siły pokojowe ONZ nie mogły odwiedzić więzienia w celu przeprowadzenia dalszego dochodzenia z powodu ograniczeń nałożonych przez rebeliantów M23. Oznacza to, że tożsamość sprawców pozostaje nieznana” – powiadomił „Guardian”.

Miasto, w którym mieszka ponad 1 mln osób, znajduje się pod całkowitą kontrolą sił M23. Od wtorku w Gomie obowiązuje ogłoszone przez tę grupę „humanitarne zawieszenie broni”. Van de Perre oświadczyła, że prowadzi „ciągły dialog” z oddziałami M23 odpowiedzialnymi za Gomę. Jak przyznała, sytuacja humanitarna w mieście jest tragiczna.

Walki w prowincji Kiwu Północne na wschodzie DRK wybuchły w 1994 r., tuż po ludobójstwie w sąsiedniej Rwandzie, gdzie przedstawiciele grupy etnicznej Hutu zabili ponad 800 tys. osób, głównie z plemienia Tutsi. Kontrofensywa Tutsi, na czele której stanął obecny prezydent Rwandy Paul Kagame, położyła kres ludobójstwu i pozwoliła im przejąć kontrolę nad krajem. Dwa miliony Hutu uciekło następnie do DRK, narażając się na akcje odwetowe grup Tutsi w tym państwie.

Jednym z tych ugrupowań jest powstały w 2012 r. M23. Rebelianci opanowali na krótko Gomę w 2012 r., a następnie pięć lat później zaatakowali wschodnie tereny kraju. W roku 2022 rozpoczęli kolejne oblężenie Gomy, którą zdobyli w styczniu 2025 r.

Władze w Kinszasie oskarżają rebeliantów i wspierającą ich Rwandę o chęć kontrolowania zasobów mineralnych wschodnich prowincji, bogatych m.in. w złoto, diamenty, cynę i koltan [ruda tantalu i niobu]. Przywódcy M23 utrzymują, że chodzi im tylko o ochronę mniejszości etnicznych przed rządem DRK, który oskarżają o podsycanie nienawiści między dwiema grupami etnicznymi.

Źródło:PAP

Syria: Prześladowania i męczeństwo chrześcijan.

https://gloria.tv/post/8f3uRgD9YMbt6aUDhrQsncnLB

Syryjscy chrześcijanie: „To prawda, co powiedział Bashar al Assad

Monsignor Jacques Mourad, syryjski katolicki arcybiskup Homs w Syrii, który w 2015 r. został porwany na kilka miesięcy przez dżihadystów z Państwa Islamskiego, którzy obecnie przejęli kontrolę nad krajem, wypowiedział się dla Fides.org (31 stycznia) na temat obecnej sytuacji swojej ojczyzny.

– Zachodnia propaganda na temat Syrii nie zgadza się z tym, co Monsignor Mourad widzi i słyszy na temat cierpienia Syrii.

– Zachodnia dezinformacja ukrywa powszechną przemoc i strach, które po raz kolejny naznaczyły życie dużej części narodu syryjskiego.

– W ostatnich tygodniach ludzie znikają, więzienia się zapełniają, „a w środku nie wiadomo już, kto żyje, a kto nie”.

– Osoby oskarżone o współpracę z poprzednim rządem są publicznie torturowane.

– Jest „kilka przypadków młodych chrześcijan, którym grożono i których torturowano na ulicy, na oczach wszystkich, aby szerzyć terror i zmusić ich do wyrzeczenia się wiary i zostania muzułmanami”.

– Sprawy nie mają się dobrze.

– Rząd Assada przedstawiał się jako obrońca chrześcijan, mówiąc: „Jeśli odejdziemy, fanatycy wrócą”.

– W obliczu reżimu dżihadystów wielu księży pesymistycznie patrzy w przyszłość i mówi: „Widzi pan, to prawda, co powiedział Baszar al-Assad”.

– Wielu chrześcijan nie widzi innego wyjścia niż emigracja.

– W kościołach, od czasu upadku rządu Assada, pod wieloma względami wszystko wygląda jak zwykle: msze, procesje, modlitwy i działalność charytatywna.

– Urodzony w Arabii Saudyjskiej Ahmad Sharaa (Abu Muhammad Jolani), były przywódca Isis i Al-Kaidy, jest obecnie dyktatorem w Syrii, który rozwiązał parlament i konstytucję.

– Nadal jest „poszukiwany za terroryzm” przez kilka krajów, w tym Stany Zjednoczone, a za jego głowę wyznaczono nagrodę w wysokości 10 milionów dolarów.

– 29 stycznia dyktator spotkał się z ojcem Ibrahimem Faltasem OFM i miał „słowa uznania” dla papieża Franciszka. Uspokajające przemówienia, ale potem nic się nie zmienia.

– Kiedy rozpoczęła się konfiskata broni, rozbrojono żołnierzy chrześcijańskich i alawickich, ale nikt nie odebrał broni sunnitom.

– Rzeczywistość jest taka, że nie ma rządu, tylko uzbrojone grupy, różniące się od siebie, niektóre fanatyczne, inne nie, każda z nich ma swoją władzę i narzuca swoje rządy na obszarach, które kontroluje.

Prezydencka para i polscy biskupi z rabinem od <<zabawek dla dorosłych>>. „Może Szesnastu Szabesgojów jakoś to skomentuje?”

Prezydencka para i polscy biskupi z rabinem od zabawek dla dorosłych. „Może Szesnastu Szabesgojów jakoś to skomentuje?” [FOTO/VIDEO]

5.02.2025 https://nczas.info/2025/02/05/prezydencka-para-i-polscy-biskupi-z-rabinem-od-zabawek-dla-doroslych-moze-szesnastu-szabesgojow-jakos-to-skomentuje-foto-video/

Rabin Smuley z Agatą Kornhauser-Dudą, Andrzejem Dudą oraz hierarchami Kościoła Katolickiego
Rabin Smuley z Agatą Kornhauser-Dudą, Andrzejem Dudą oraz hierarchami Kościoła Katolickiego. / foto: X: @RabbiShmuley (kolaż)

Rabin Shmuley Boteach obficie chwali się w swoich mediach społecznościowych zdjęciami z przedstawicielami władz warszawskich oraz hierarchami Kościoła Katolickiego. Redaktor naczelny „Najwyższego Czas-u!” Tomasz Sommer zadał ważne pytanie.

Rabin Shmuley pojawił się w Polsce pod koniec stycznia przy okazji obchodów 80. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Jak można zobaczyć na jego profilu w serwisie X, Shmuley wziął udział w uroczystości w Oświęcimiu, ale także w spotkaniu, jakie w Pałacu Prezydenckim zorganizował prezydent Andrzej Duda.

W swoich mediach społecznościowych rabin pochwalił się licznymi zdjęciami i nagraniami z ważnymi postaciami polskiego życia publicznego. Shmuley zamieścił m.in. nagranie, na którym mówi pierwszej damie Agacie Kornhauser-Dudzie, że bardzo ją podziwia i docenia to, jak wiele para prezydencka zrobiła dla relacji polsko-żydowskich.

Shmuley podkreślił także, że jest zdumiony tym, że przez kilka ostatnich lat pierwszą damą w Polsce jest żydówka. Co prawda rabin powiedział, że będzie za nią tęsknił, ale może nie wszystko stracone, bowiem Kornhauser-Duda wyraziła nadzieję, że spotkają się jeszcze na stopie prywatnej.

„Rozmowa z Pierwszą Damą RP Agatą Kornhauser-Dudą. Pierwsza Dama jest Żydówką i cieszy się ogromnym szacunkiem w kraju i za granicą” – możemy przeczytać w opisie nagrania.

Rabin Shmuley zamieścił także zdjęcie z prezydentem Dudą. Jak napisał, podziękował warszawskiemu przywódcy „za lata przyjaźni ze społecznością żydowską i jego osobistą przyjaźń”.

Rabbi Shmuley @RabbiShmuley

Thanking President Duda of Poland for his years of friendship with the Jewish community and his personal friendship.

Zdjęcie

·

2 048 wyświetleń

Na tym jednak nie koniec. Shumley udostępnił też zdjęcie „z jego braćmi z katolickiego duchowieństwa”, na którym widzimy między innymi kard. Grzegorza Rysia. Ten sam kardynał całkiem niedawno potępił akcję bilboardową polskiego europosła Grzegorza Brauna, w której polityk zadawał pytanie: „Chanuka czy Boże Narodzenie? Europo! Wybór należy do ciebie!”.

Rabbi Shmuley @RabbiShmuley

With my brothers from the Catholic clergy #AuschwitzLiberation80

Zdjęcie

Kim jest rabin Shmuley?

Ważne pytanie, dotyczące ochoczego fotografowania się z rabinem Shmuleyem zadał redaktor naczelny „Najwyższego Czas-u!” Tomasz Sommer.

„Czy polscy biskupi, w tym słynny Ryś, naprawdę nie wiedzą czym się zajmuje rabin Shmuley? Może Szesnastu Szabesgojów plus Terlikowski Tomasz jakoś to skomentują?” – napisał w swoich mediach społecznościowych Sommer.

Shmuley w 1999 roku wydał książkę „Koszerny seks: Przepis na namiętność i intymność”, która okazała się bestsellerem. Jak możemy przeczytać, zdaniem rabina „namiętne uprawianie miłości… prowadzi do intymności”. Inne wypowiedzi oraz aktywność Shmuleya rozwijają jego rozumienie miłości i intymności.

Rabin twierdzi m.in., że „pary powinny uprawiać najbrudniejszy seks”, a to oznacza, że jest zwolennikiem rozmaitych gadżetów erotycznych. Nie może to dziwić, bowiem sam Shmuley jest prezesem sklepu z koszernymi artykułami seksualnymi, który założyła jego córka.

„Niewielu zdaje sobie sprawę z radykalnie otwartego, oświeconego podejścia judaizmu do seksualności” – możemy przeczytać w sekcji „O nas”. Jak wyjaśniono, „żydowscy mędrcy zezwalają na praktycznie każdą praktykę seksualną między parą małżeńską”. Na końcu opisu zwrócono się do wszystkich kochanków: „Niech Wasz seks będzie koszerny”.

Co można nabyć w sklepie rabina Shmuleya oraz jego córki, łatwo się domyślić. Dla przykładu, w lutym 2024 roku „Jerusalem Post” opisywał, że Shmuley „ogłosił właśnie wypuszczenie na rynek najnowszego produktu swojej firmy: lubrykantu, który jest nie tylko koszerny, ale także wyprodukowany w Izraelu”.

Miesiąc później Shmuley wszedł w konflikt z konserwatywną amerykańską dziennikarką Candance Owens, która napisała, że „bezbożny rabin Shmuley promuje teraz stronę internetową, która sprzedaje wibratory i korki analne w imieniu jego córki” i nazwała ich działalność „brudną” (nieczystą / sprośną). W odpowiedzi na to rabin posłużył się zawsze przydatnym antysemityzmem.

Shmuley nazwał Owens antysemitką, a następnie zadał niezwykle przenikliwe pytanie, czy aby dziennikarka nie „powiedziała tak, ponieważ (zabawki erotyczne) zostały wyprodukowane w Izraelu?”, czym właściwie zakończył dyskusję na temat niestosowności rodzinnego biznesu. Okazało się, że krytyka sprzedaży korków analnych, dildosów, wibratorów i wielu innych przedmiotów jest antysemityzmem, jeśli tylko zostaną one nazwane koszernymi i są wyprodukowane w Izraelu.

Kto płaci za niszczenie Polski? [My, oczywiście…]

Fundacja Pro-Prawo do życia
Szanowny Panie !
 Donald Trump zdecydował o tymczasowym wstrzymaniu finansów, jakie rząd USA wydawał na dotacje dla grup radykalnej lewicy na całym świecie. Polskojęzyczni aborcjoniści i lobbyści LGBT mówią otwarcie, że teraz będą mieli przez to problemy np. z organizacją „marszów dumy gejowskiej” w małych miejscowościach, szkoleniem aktywistów oraz forsowaniem zmian prawnych.
Tak właśnie wygląda w praktyce budowa „społeczeństwa demokratyczno-obywatelskiego” w Polsce – jest to obcy naszej tradycji cywilizacyjnej projekt ideologiczny, przyniesiony nad Wisłę z zagranicy i sponsorowany przez rządy obcych państw i ponadnarodowe korporacje. Ruch Trumpa nie powstrzyma jednak tego procederu, gdyż aktywiści szybko otrzymają finansowanie z innych źródeł, w tym jeszcze więcej pieniędzy z moich i Pana podatków. Rozwiązaniem przejściowych trudności lewicy ma być też dalsze finansowanie organizacji „pozarządowych” przez rząd. Kto w tym samym czasie wesprze ocalenie i odbudowę Polski? 
Konieczna jest dalsza mobilizacja społeczna, szczególnie teraz, w czasie kampanii wyborczej.Kto płaci za niszczenie Polski? [foto]Prezydent Stanów Zjednoczonych wstrzymał wielomilionowe dotacje, jakie rząd USA wysyłał do rozmaitych organizacji na całym świecie. Na liście grup, którym tymczasowo zawieszono finansowanie, znajdują się m.in. liczne organizacje radykalnej lewicy, zajmujące się upowszechnianiem mordowania dzieci w łonach matek i deprawacji seksualnej. Jak możemy przeczytać na portalu lewicy Oko Press:

„Trump zablokował środki na pomoc zagraniczną, co uniemożliwiło działanie wielu organizacjom społeczeństwa obywatelskiego. Również tym, które walczą o prawa dla osób LGBT+ w Polsce. 100 tys. dolarów rocznie, które trafiało do nas przez pośredników od amerykańskiego Departamentu Pracy, wydawaliśmy na rzecznictwo, szkolenia dla aktywistów, czy lokalną walkę z uchwałami anty-LGBT. Ta pula została niemal w całości wydana, ale mieliśmy obietnicę kontynuacji – kolejne 75 tys. dolarów. Chcieliśmy je przeznaczyć m.in. na wielką kampanię społeczną o związkach partnerskich. Z dnia na dzień straciliśmy 350 tys. złotych – mówi Mirka Makuchowska, dyrektorka KPH dla OKO.press. Mamy też drugi projekt, który robimy razem z ILGA-Europe, w którym połowa budżetu pochodzi ze Stanów. Pieniądze szły na wsparcie inicjatyw, które organizują np. marsze równości w mniejszych miejscowościach w Polsce.” 

Proszę zwrócić uwagę na istotną kwestię – aktywiści i propagandyści lewicy mówią otwarcie, że w ten sposób tworzone jest w Polsce „społeczeństwo obywatelskie”. Tymczasem taki proceder nie ma z prawdziwym społeczeństwem obywatelskim nic wspólnego, gdyż jest ono z definicji tworzone, organizowane i finansowane oddolnie i lokalnie przez ludzi. Jakie to „społeczeństwo obywatelskie”, które polega na tym, że niewielkie grupki skrajnych aktywistów, opłacane za pieniądze z zagranicy, organizują propagandowe kampanie skierowane do ogółu ludności, która nie popiera ich ideologicznych postulatów? Jakie to „społeczeństwo obywatelskie”, kiedy grupa finansowanych z obcej ambasady aktywistów przyjeżdża do małej miejscowości i organizuje tam „marsz równości”, na który nikt poza nimi nie przychodzi…? 

Panie Mirosławie, to wszystko ma tyle wspólnego z „obywatelskością”, co kiedyś Milicja Obywatelska. Dzisiaj mamy za to Koalicję Obywatelską, której politycy hojnie finansują organizację skrajnej lewicy z naszych podatków. Wiele wskazuje na to, że teraz popłynie do nich jeszcze większy strumień pieniędzy podatników.

Jak napisał w mediach społecznościowych wpływowy aktywista LGBT Bart Staszewski:

„Dziesiątki organizacji (moja nie) w Polsce a setki w Europie polegało na wsparciu z amerykańskich grantów (…) i innych źródeł. Teraz, nagle zostali tego wsparcia pozbawieni. Od jakiegoś czasu widać jak zamykają się kolejne wartościowe inicjatywy z powodu braku funduszy. Czas aby państwo polskie przejęło na siebie te obowiązki, w tym stworzenie rozbudowanego systemu wsparcia da 3-sektora, który przez 8 lat budował społeczeństwo demokratyczne w Polsce z pieniędzy: Amerykanów, Norwegów, dużych korporacji (…).” 

„Społeczeństwo obywatelskie” ma być więc finansowane w Polsce już nie przede wszystkim z zagranicznych dotacji, a z pieniędzy podatników. Innymi słowy – organizacje „pozarządowe” mają być finansowane jeszcze większymi środkami przez rząd. W praktyce zabija to istotę jakichkolwiek organizacji „pozarządowych”, gdyż przestają być one niezależne od władzy. Proceder ten od dawna ma miejsce w naszym kraju.

W ubiegłym tygodniu w mediach pojawiła się informacja, że Rafał Trzaskowski jako prezydent Warszawy miał przekazać w latach 2018-2024 co najmniej 40 milionów złotych organizacjom aktywistów LGBT.
Warto w tym momencie przypomnieć, że w 2019 r. warszawski ratusz sfinansował m.in. szkolenie dla aktywistów i anarchistów z tzw. „taktyk miejskich”, czyli metod organizacji zamieszek i blokowania ulic. Uczestnicy tego szkolenia napadli potem na kierowców naszej furgonetki. Ze stołecznego budżetu finansowano także inne projekty, takie jak np. produkcja filmów instruktażowych dotyczących zażywania narkotyków przed homoseksualnym seksem. W nagraniach wystąpił m.in. striptizer z gejowskich klubów. Teraz aktywiści domagają się jeszcze większych pieniędzy ze środków publicznych, zarówno samorządowych jak i ministerialnych. 

Ambasada USA jest tylko jednym z wielu źródeł finansowania lobby LGBT i aborcyjnego w Polsce. Należy pamiętać, że Trump jedynie tymczasowo zawiesił wypłatę grantów, a nie powstrzymał ją całkowicie. Propagatorzy deprawacji seksualnej i mordowania dzieci nienarodzonych mają jeszcze wielu innych sponsorów.

Takim sponsorem deprawacji i dzieciobójstwa prenatalnego w Polsce jest m.in. Unia Europejska. Dla przykładu – ponad 1,2 miliona złotych rocznego budżetu za 2023 r. proaborcyjnej organizacji Strajk Kobiet pochodziło ze „środków europejskich”. Rozmaite granty i dotacje przekazują polskojęzycznym aborcjonistom i deprawatorom także inne ponadnarodowe organizacje, korporacje i rządy. Wszystko po to, aby w Polsce dokonała się (anty)moralna rewolucja podobna do tej, która przetoczyła się przez kraje Zachodu, zbierając krwawe żniwo wielu milionów ofiar aborcji oraz powodując zapaść demograficzną i lawinowy wzrost zjawisk takich jak pedofilia oraz przemoc seksualna wobec dzieci.  

Jak już informowaliśmy, rząd Tuska postanowił wyciszyć budzące opór społeczny tematy z uwagi na wybory prezydenckie oraz sytuację na świecie, przede wszystkim związaną z zaprzysiężeniem Donalda Trumpa w Stanach Zjednoczonych. Równolegle lobby radykalnej lewicy narzeka na łamach mediów głównego nurtu na wstrzymane dofinansowanie z USA, gdy w tym samym czasie i tak dostaje miliony złotych z innych źródeł na budowę „społeczeństwa obywatelskiego” w Polsce, czyli po prostu na aktywizm aborcyjny i LGBT. 

To wszystko tylko propagandowe zagrywki, mające na celu uśpić czujność Polaków na czas wyborów. Zaplecze medialno-społeczne Tuska i Trzaskowskiego mówi otwarcie – po wyborach przejdziemy do ataku, a pieniądze na deprawację i aborcję wyciągniemy z kieszeni podatników, UE oraz lewackich miliarderów takich jak George Soros. Takim atakiem będzie m.in. wprowadzenie przymusowej deprawacji do polskich szkół, o co bez przerwy apelują liczni „eksperci” i aktywiści.  

W tym samym czasie kandydat PiS na prezydenta Karol Nawrocki mówi w mediach, że będzie gotowy na „nowy kompromis” w sprawie mordowania dzieci w łonach matek.
Podobnie deklarują inni czołowi politycy PiS mówiąc, że co prawda „prywatnie są za życiem”, ale jednocześnie twierdzą też otwarcie, że jeśli wrócą do władzy to, nie zamierzają zakazać lub ograniczyć aborcji, gdyż najważniejszy jest „kompromis”, który umożliwi dalsze zabijanie dzieci. Kierunek tej polityki wyznaczył Jarosław Kaczyński, który w czerwcu 2023 przyznał, że w trakcie jego rządów aborcja jest w Polsce czymś powszechnym, co można „załatwić na każdym rogu w Warszawie i wielu różnych miejscach i nikt tego nie zwalcza”. Wcześniej Kaczyński publicznie wskazywał w mediach lukę w polskim prawie, które umożliwia legalne zamordowanie dziecka na żądanie nawet do końca ciąży i mówił, że „można z tego skorzystać”. 

To wszystko sprawia, że okres najbliższych kilku miesięcy, do maja 2025, będzie kluczowy dla budowy świadomości społecznej i mobilizacji Polaków wokół kwestii najbardziej fundamentalnych – prawa do życia dla każdego dziecka oraz skutecznej ochrony przed przemocą seksualną i deprawacją. Głównym siłom parlamentarnym zależy na tym, aby wyciszyć kwestię aborcji, a temat pedofilii wykorzystać na potrzeby bieżącej walki politycznej. Dlatego chcemy organizować kolejne niezależne kampanie informacyjne w przestrzeni publicznej, publiczne różańce, wystawy, akcje billboardowe i przejazdy furgonetek.W 2024 roku zorganizowaliśmy takich kampanii blisko 1000 na ulicach całego kraju. Było to możliwe dzięki pracy wolontariuszy oraz zaangażowaniu darczyńców. Chcemy zwiększyć tę liczbę, do czego potrzebne jest stałe i regularne wsparcie. W najbliższym czasie potrzebujemy ok. 14 000 zł.
Proszę Pana o wsparcie tych działań i przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, jaka jest dla Pana w obecnej sytuacji możliwa, co umożliwi nam dotarcie do kolejnych Polaków z prawdą o aborcji i deprawacji oraz zmobilizowanie nowych osób do walki o życie i przyszłość naszej ojczyzny.
Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW

Z wyrazami szacunkuMariusz DzierżawskiFundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków

stronazycia.pl

Niewiara Trzaskowskiego. To nie jest kandydat na prezydenta Polaków

Niewiara Trzaskowskiego. To nie jest kandydat na prezydenta Polaków

https://pch24.pl/niewiara-trzaskowskiego-to-nie-jest-kandydat-na-prezydenta-polakow

(Fot. PAP/Piotr Nowak)

Rafał Trzaskowski nie wierzy w Boga – a to sprawia, że powinien być dla Polaków kandydatem niewybieralnym. Trzeba odrzucić prymitywne przekonanie, że we współczesnym świecie ateizm czy jakieś pokrętne wersje panteizmu są tak samo dopuszczalne jak katolicka wiara. Tak nie jest – i są po temu dobre powody.

Podczas kampanii wyborczej w 2020 roku przez pewien czas głównym tematem była religia Rafała Trzaskowskiego. W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” kandydat na prezydenta stwierdził, że „wierzy w Boga Spinozy”. Wypowiedź mogłaby przemknąć bez echa, ale została podchwycona przez TVP i szeroko nagłośniona. Rzecz była nośna, bo zdawała się dobrze tłumaczyć, dlaczego Trzaskowski tak bardzo angażuje się w radykalną politykę ideologiczną. Jako prezydent Warszawy zaledwie rok wcześniej podpisał niesławną „Deklarację LGBT+”, która zakładała wprowadzanie w szkołach „edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej zgodnej ze standardami WHO”. Standardy, o których mowa, opierają się na wypaczonej pedagogice spod znaku rewolty ’68 i traktują seksualność instrumentalnie, nawet w przypadku dzieci. Na krótko przed wybuchem „afery spinozjańskiej” żona Trzaskowskiego, Małgorzata, mówiła w mediach o swojej niechęci do Kościoła. Wyznała, że dzieci potencjalnej pary prezydenckiej nie chodzą w szkole na lekcje religii, a syna nie posłała też do Komunii świętej. Przy okazji zadeklarowała mocne poparcie dla wprowadzania w szkole „tęczowych piątków”.

Nie Kościół zatem, a Baruch Spinoza. Ten żydowski myśliciel (1632-1677) głosił panteizm, to znaczy jedność Boga i natury, z czego wyprowadzał konsekwencje w postaci negowania wolnej woli.

W swojej epoce Spinoza był filozofem marginalizowanym. Katolicy i protestanci, a pewnie również większość żydów, nie mogła pogodzić się z wizją odrzucającą osobowość Boga. Mógł zyskać na popularności dopiero w czasach po rewolucji francuskiej, kiedy modny stał się ateizm i różne jego derywaty; choć myśl Spinozy jest w teorii teistyczna, to ostatecznie stanowi tylko niereligijny, sztuczny konstrukt intelektualny, z konieczności skażony arbitralnością i chwiejnością. W systemie panteistycznym trudno w ogóle mówić o Bogu jako takim; używa się tego pojęcia raczej siłą przyzwyczajenia. Panteizm – to opinia wielu cenionych katolickich filozofów – jest w gruncie rzeczy romantyczno-fantasmagoryjnym ateizmem.

Już w 2020 roku rozgorzał w mediach spór o to, na ile poważnie można traktować deklarację Trzaskowskiego. Część autorytetów lewicowych brała to zupełnie serio, być może chcąc w ten sposób dowartościować swojego kandydata jako oczytanego intelektualistę. Inni przypuszczali, że Trzaskowski chciał raczej w elegancki sposób odciąć się od chrześcijańskiej wiary w Boga Trójjedynego. Sam zainteresowany w późniejszych komentarzach sugerował, iż odwołanie do Spinozy miało podkreślać jego oddanie sprawie walki o klimat – spinozjański panteizm byłby w tej narracji ideologią proto-ekologiczną. Jakie są osobiste przekonania religijne i filozoficzne Trzaskowskiego, wie on sam i ci, którzy dobrze go znają; dla obserwatora zewnętrznego kluczowe pozostaje radykalne odcięcie się od Kościoła, co kandydat na prezydenta poświadczył w 2020 roku nie tylko deklaracjami, ale również czynami.

Po pięciu latach niewiele się w tej kwestii zmieniło, chyba, że na gorsze. Rafał Trzaskowski konsekwentnie budował swój wizerunek polityczny na sprzeciwie wobec nauki Kościoła katolickiego, choćby w tak kluczowych kwestiach jak bezwarunkowe prawo do życia dla każdego człowieka. Zarządził krótką i pełną sprzeczności walkę z krzyżami w warszawskich urzędach. Paradował w tęczowych marszach. Z jakiej filozofii Trzaskowski wyprowadził poparcie dla dzieciobójstwa prenatalnego (tzw. aborcja), społecznego antyklerykalizmu i pochwały dewiacji seksualnych? Być może nie ma w tym wszystkim żadnej głębszej myśli i to po prostu cyniczny amoralizm: przekonanie, że dzięki głoszeniu tych akurat sloganów można zyskać u niereligijnego elektoratu, dobrze odciąć się od kandydata Prawa i Sprawiedliwości i zasłużyć sobie na przychylność ważnych podmiotów zagranicznych, których wsparcie może być kluczowe w kampanii.

Jak jest, powtórzmy, nie wiadomo; pewne pozostaje, że Rafał Trzaskowski odrzuca wiarę w Boga Trójjedynego. To powinno wystarczyć, by u każdego rozsądnego wyborcy zapaliła się czerwona lampka. Skoro nie Bóg, to ostatecznie co jest dla tego kandydata na prezydenta probierzem dobra i zła? Polska konstytucja w preambule dzieli obywateli na dwie kategorie: wierzących w Boga „będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna” oraz tych, którzy tej wiary „nie podzielają”, a owe „uniwersalne wartości” wywodzą w efekcie „z innych źródeł”. Jest to ujęcie bardzo prymitywne, bo zakłada, że wszyscy ludzie, niezależnie od wiary w Boga, podzielają dokładnie te same wartości. Jak dowodzi jednak niezbicie historia, prawda, sprawiedliwość, dobro i piękno nie są bynajmniej takimi wartościami. „Prawdą” nazywał się główny sowiecki dziennik, chociaż komuniści pod tym terminem rozumieli coś zgoła innego niż na przykład adepci filozofii tomistycznej. „Sprawiedliwość” w świetle katolickiej nauki to również coś zupełnie innego niż „sprawiedliwość”, dajmy na to, niemieckich „sądów specjalnych”, które gęsto szafowały w czasach II wojny światowej wyrokami śmierci na Polaków, między innymi za pomoc udzieloną Żydom. Prawda, sprawiedliwość, dobro i piękno istnieją obiektywnie, ale żeby je właściwie zrozumieć, konieczne jest uznanie Boga jako ich źródła. Źródła alternatywne, o których mówi nieszczęsna konstytucja Rzeczypospolitej, to albo określone systemy ideologiczne – nierzadko w tym czy innym aspekcie po prostu zbrodnicze – albo też systemy agnostyczne, jak relatywizm imperium rzymskiego przed przyjęciem chrześcijaństwa, albo też współczesny amerykański liberalizm. W pierwszym przypadku kryterium dobra i zła stanowią założenia ideologiczne, w drugim – stosunek sił panujących w społeczeństwie.

Gdzie sytuuje się Rafał Trzaskowski? Niezależnie od jego spinozjańskiej auto-atrybucji, wydaje się że po stronie ideologii. Polityk ten stara się mówić i zachowywać dokładnie tak, jak inni zachodni reprezentanci stricte wokeistowskiego nurtu – Justin Trudeau, Emmanuel Macron, Joseph Biden. Bóg nie ma dla nich żadnego znaczenia: jedyną granicą przyzwoitości jest konsensus zachodniej społeczności międzynarodowej, aktualnie zdominowanej przez klikę ateistycznych radykałów proweniencji postoświeceniowej.

Wybór Rafała Trzaskowskiego na prezydenta Rzeczypospolitej byłby po prostu groźny, bo nie wiemy nic na temat granic, których człowiek ten nie chciałby przekroczyć. Skoro nie wierzy w Boga, to zakotwicza pojmowanie dobra i zła w jakimś z natury rzeczy chwiejnym i niepewnym gruncie. Dla większości pokoleń Polaków w naszej długiej historii powierzenie najważniejszego urzędu w państwie człowiekowi niewierzącemu w Boga byłoby nie do pomyślenia. Nie dlatego, by nie znano fenomenu ateizmu; znano przecież, ale niemal automatycznie kojarzono go ze skrajną niegodziwością. Nasza epoka tak oswoiła nas z niewiarą, że wydaje nam się to dziś czymś zupełnie normalnym. Tak jednak nie jest. Ta prosta intuicja przeszłych wieków, zgodnie z którą odrzucenie Boga jest skrajnie niebezpiecznym i perwersyjnym wyuzdaniem intelektu, była i pozostaje głęboko prawdziwa. Powtórzmy: w przypadku Rafała Trzaskowskiego nie wiemy nic o jego pojęciu dobra i zła. Zaufanie takiemu politykowi byłoby po prostu aktem głupoty. Na Trzaskowskiego może głosować tylko ten, kto gotów jest powierzyć urząd prezydencki człowiekowi chwiejniejszemu niż kurek na dachu – tam pójdzie, gdzie zostanie pchnięty przez nieznane siły: czy to gnające go wewnętrzne impulsy, czy zewnętrzne naciski.

To nie jest poważny kandydat na prezydenta Polaków, ludzi w przytłaczającej większości w Boga wierzących. Czy są takimi kandydatami inni politycy wystawieni w tegorocznej kampanii wyborczej, to oczywiście osobna historia; społeczno-polityczna degradacja imienia „katolik” postąpiła tak bardzo, że – jak pokazuje przypadek Ameryki – za wyznawcę Chrystusa może podawać się dziś nawet przekonany członek loży masońskiej. Rafał Trzaskowski, w każdym razie, przegrywa w przedbiegach.

Paweł Chmielewski

wyścigi kto wymyśli najgłupszy przepis

Adam Abramowicz @AdamAbramowicz1 https://x.com/AdamAbramowicz1/status/1886522801261002965

Myśleliście, że opodatkowanie płotów to już było maksimum wysiłku umysłowego urzędników? Nic bardziej mylnego. Trwają wyścigi kto wymyśli najgłupszy przepis i teraz

@MRPiPS_GOV__PL

chce wyjść na prowadzenie.

Będziecie dostosowywać temperaturę w pomieszczeniach firm ale także na zewnątrz do tempa metabolizmu pracowników. Będą cztery tempa metabolizmu (klasy): niskie, umiarkowane, wysokie i bardzo wysokie. Zgodnie z dodawanym nowym par. 30a ust. 1, w pomieszczeniach pracy należy zapewnić temperaturę odpowiednią do rodzaju wykonywanej pracy nie wyższą niż: 28 °C (301 K) dla pracy o niskim i umiarkowanym tempie metabolizmu i w pomieszczeniach biurowych, 25 °C (298 K) dla pracy o wysokim tempie metabolizmu lub 22 °C (295 K) dla pracy o bardzo wysokim tempie metabolizmu.

To w biurze a na zewnątrz? Przy pracach wykonywanych na otwartej przestrzeni w czasie występowania temperatury – powyżej 32 °C (305 K), żadna praca o wysokim tempie metabolizmu lub bardzo wysokim tempie metabolizmu nie będzie mogła być wykonywana.

Jak policzyć tempo metabolizmu? Bardzo prosto. Załączam tabelę. Musicie znać wzrost, wagę, powierzchnię ciała i wiek pracownika. Potem podstawicie do wzorów i już możecie klimę nastawiać na określoną temperaturę. Powodzenia.

Zdjęcie

Zdjęcie

225,5 tys. wyświetleń

Towarzyszka Szmaciakowa

Towarzyszka Szmaciakowa

Stanisław Michalkiewicz  serwis „Prawy.pl” (prawy.pl)    4 lutego 2025 http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5766

Wpierw szarże były wielkim szykiem

lecz dziś z nich każdy – pułkownikiem.

Przejadł się także im doktorat,

więc na tytuły przyszła pora

pisał Janusz Szpotański w nieśmiertelnym poemacie „Towarzysz Szmaciak”.

Tak było w latach 80-tych, bo w poprzedniej dekadzie doktoraty nikomu jeszcze się nie przejadły. Świadczy o tym anegdota, jak to Edward Gierek rozmawiał z rektorem pewnego uniwersytetu. – Na którym roku jestem, towarzyszu rektorze? – Na drugim – towarzyszu sekretarzu. – Oj słabo się rektorze staracie, słabo!

Więc wtedy jeszcze doktoraty nikomu się nie przejadły, ale już na horyzoncie pojawił się nowy snobizm, sygnalizowany zresztą przez Janusza Szpotańskiego we wspomnianym nieśmiertelnym poemacie: „Dziś bowiem u partyjnych w modzie, jest pleść koszałki o swym rodzie”. Jak pamiętamy, na tym tle doszło do spięcia między Szmaciakiem a Rurką podczas przyjęcia, którym Rurka podejmował autokratę z sąsiedniego powiatu. Autokrata, gdy już sobie wypił, zaczął przechwalać się koligacjami żony, „z domu Pękal”: „Wiecie, Pękale herbu Walec. Lecz Szmaciak tu nie pękał wcale, bowiem na imię miał Waldemar (…) rzucił więc jakby od niechcenia, że ziemiańskiego pochodzenia i że dzieciństwo spędził w dworze”. Na to gospodarz przyjęcia, Rurka odrzekł: „Czyż być może? Odkąd to dworem jest chałupa? Patrzcie go: Szmaciak herbu Dupa – i opowiadać autokracie zaczął facecje o kamracie.

Okazało się jednak, że w środowisku szczerych demokratów walczących panują snobizmy jeszcze z poprzedniego etapu. Już nie „szarże” – bo dzisiaj mało kto snobuje się na wojsko, w czym wielki udział mają panowie generałowie naszej niezwyciężonej armii. Wystarczy tylko niektórych posłuchać, żeby raz na zawsze wybić sobie z głowy wszelkie snobizmy na „szarże”. Nazwisk oczywiście wymieniał nie będę, bo jeden proces o naruszenie faszystowskiej regulacji RODO mi wystarczy – ale przecież i tak każdy wie, o których generałów chodzi.

Demokratom, nawet tym „walczącym” z kolei nie bardzo wypada „pleść koszałki o swym rodzie”, więc pozostaje nieszczęsny „doktorat”. Oczywiście bywają wyjątki, bo na tym etapie jest moda na tak zwane „korzenie” – ale poza panią reżyserową zbyt wielu chętnych nie ma. Owszem, coraz więcej głupich gojów, jeśli nawet nie udaje Żydów, to im się podlizuje – jak na przykład szesnastu sygnatariuszy listu w sprawie chanuki, którzy za przykładem Jego Eminencji Grzegorza kardynała Rysia, tak się wgryźli w to całe chrześcijaństwo, tak się wgryźli, że aż się przegryźli na drugą, znaczy się – judaistyczną stronę.

W tej sytuacji tylko patrzeć, jak Judenrat rozpocznie rekrutację do „Kościoła Otwartego”, pod którego namiotem znajdzie się miejsce dla każdego, nawet dla Szatana – bo kto to widział, żeby Szatan doznawał stygmatyzacji i wykluczenia jeszcze gorszego niż sodomczykowie i gomorytki? Więc powściągliwy jest nawet pan Rafał Trzaskowski, o którym mówią na mieście, że „korzenie” ma pierwszorzędne, bo podwójne. Raz jako przedstawiciel szlachty jerozolimskiej, a dwa – jako heres bliskich spotkań III stopnia ze starymi kiejkuty – ale jakoś się tymi zaletami nie chwali. Być może uważa, że skoro na prezydenta mniej wartościowego narodu tubylczego namaścił go przed kilkoma laty sam przewodniczący Światowego Kongresu Żydów Ronald Lauder i młody Soros, któremu stary grandziarz przekazał swoją fortunę, to wystarczy? Kto wie? Jeśli snobizm na „korzenie” dozna dynamicznego rozwoju, to wszystko jest możliwe,.

Jednak poza tymi wyjątkami, na tym etapie panuje snobizm na „doktorat”. Oto okazało się, że Wielce Czcigodna Katarzyna Kotula nie tylko chwaliła się wyższym wykształceniem i tytułem magistra, ale nawet w wywiadach prasowych dawała do zrozumienia, iż pracuje nad „doktoratem” i że im głębiej wgryza się w naukę, tym bardziej oddala się od Kościoła. Tymczasem okazało się, że wyższa szkoła gotowania na gazie, do której uczęszczała, w ogóle nie miała uprawnień do nadawania tytułu magistra, więc jej absolwenci musieli zadowolić się tytułem licencjata. Czy taki licencjatus może pracować nad „doktoratem”? Oczywiście może, jakże by inaczej, bo kto by mu zabronił, zwłaszcza w sytuacji gdyby był członkiem vaginetu obywatela Tuska Donalda – bo czyż Sejm nie mógłby podjąć uchwały, że uczonym doktorem może być każdy, nawet jak ma tylko wykształcenie średnie, to znaczy – coś tam wie, a czegoś tam nie wie? A jeśli chodzi o to, że w miarę wgryzania się w naukę, zwłaszcza tę, którą Józef Stalin nazywał „nauką przodującą”, taki licencjatus „oddala się” od Kościoła, to jest to dość zakorzeniona świecka tradycja. Już od stu lat najliczniejszymi wyznawcami „światopoglądu naukowego” są absolwenci akademii pierwszomajowych, a przypadek Wielce Czcigodnej Katarzyny Kotuli dowodzi, że tradycja ta jest ciągle żywa.

Tym bardziej, że Wielce Czcigodna Katarzyna Kotula chyba nie jest odosobniona. Członkiem vaginetu obywatela Tuska Donalda na stanowisku wiceministra sprawiedliwości, jest pan doktor nauk prawnych Arkadiusz Myrcha, który doktoryzował się pod kierunkiem profesora Marka Chmaja, najmłodszego profesora w naszym nieszczęśliwym kraju, na podstawie rozprawy „Postępowanie ustawodawcze”. Tytuł tej rozprawy doktorskiej wydaje mi się bardzo zachęcający i przypomina mi, jak to w 1972 roku przeglądając katalog rozpraw doktorskich w bibliotece Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, poprosiłem o kilka tych rozpraw, których tytuły wydały mi się zachęcające; na przykład „Przyczyny przestępstw ciężkiego uszkodzenia ciała”, albo „Budżet miasta Poznania w latach” jakichś tam. O wartości naukowej tych wszystkich rozpraw świadczyła okoliczność, że po wielu latach, kiedy to zostały napisane i stały się ozdobą Biblioteki Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, byłem ich pierwszym i jedynym czytelnikiem. To oczywiście niekoniecznie musi przesądzać o wartości rozprawy doktorskiej – ale muszę powiedzieć, że nie zawiodłem się również po ich przeczytaniu. Co więcej – w przypadku rozprawy traktującej o przyczynach przestępstw ciężkiego uszkodzenia ciała powziąłem podejrzenie, że autorowi w badaniach musiała pomagać cała rodzina. W pierwszej części rozprawy bowiem autor na wielu stronach maszynopisu wyliczał miejsca – nawet najdelikatniej mówiąc, mało prawdopodobne – w których może człowieka spotkać ciężkie uszkodzenie ciała. Ta wyliczanka została powtórzona w drugiej części rozprawy, z tą jednak poprawką, że w tych miejscach człowiek może doznać przestępczego ciężkiego uszkodzenia ciała. Naukowa konkluzja zaś była taka, że w poniedziałek o 3 nad ranem zdarza się mniej przestępstw ciężkiego uszkodzenia ciała, niż w sobotni wieczór. To akurat wydaje się prawdopodobne. Przypuszczam, że lektura rozprawy doktorskiej pod tytułem „Postępowanie ustawodawcze”, też mogłaby czytelnikowi dostarczyć wiele radości, chyba, żeby okazała się podobna do rozprawy o budżecie miasta Poznania, która była raczej nużąca.

Stanisław Michalkiewicz

Ambasador Izraela, skrajnie antypolsko nastawiony Żyd, odwołany „w trybie nagłym”

Ambasador Izraela opuści Polskę. Został odwołany „w trybie nagłym”

4.02.2025 https://nczas.info/2025/02/04/ambasador-izraela-opusci-polske-zostal-odwolany-w-trybie-naglym/

Ja'akow Liwne, Robert Mazurek, Izrael, Polska
Ja’akow Liwne Fot. print screen z YouTube/Kanał ZERO

Rzecznik resortu spraw zagranicznych Izraela Oren Marmorstein potwierdził w poniedziałek PAP informację podaną przez dziennik „Rzeczpospolita”, że ambasador Jakow Liwne opuści Polskę i obejmie stanowisko wicedyrektora ds. dyplomacji publicznej w tamtejszym MSZ.

Według dziennika do czasu mianowania nowego ambasadora obowiązki charge d’affaires ma objąć Bosmat Baruch, która obecnie jest dyrektorką ds. dyplomacji publicznej w ambasadzie Izraela w Polsce.

Gazeta, powołując się na własne informacje podała, że decyzję o zmianie ambasadora podjął „w trybie nagłym” minister spraw zagranicznych Izraela Gideon Saar.

Ambasador Liwne ostatnio uczestniczył w obchodach 80. rocznicy wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau, które odbyły się 27 stycznia.

„Ponadto resort spraw zagranicznych Izraela ogłosił już konkurs na nowego szefa ambasady” – poinformowała „Rz”, powołując się na izraelskie źródła dyplomatyczne.

Liwne był ambasadorem w Warszawie od lipca 2022 roku. Dyplomata urodził się w 1967 roku w Moskwie, w wieku siedmiu lat wraz z rodzicami opuścił Rosję i wyemigrował do Izraela.

W latach 1994-1997 był attache w ambasadzie Izraela w Federacji Rosyjskiej, następnie był radcą ds. politycznych w placówce w Berlinie (1999-2003). Zanim przyjechał do Polski, był też charge d’affaires ambasady Izraela w Rosji (2019-2020).

Liwne dał się poznać jako skrajnie antypolsko nastawiony Żyd. Nie tylko nie przeprosił za morderstwo przez izraelskie wojsko m.in. polskiego wolontariusza w Strefie Gazy czy za ostrzelanie konwoju humanitarnego, ale także twierdził, że Izrael o zbrodnie wojenne oskarża tylko „skrajna prawica” i „skrajna lewica”. I oczywiście nazywał to „antysemityzmem”.

Trying to Make Sense Out of Our Childless and Childish Age

Trying to Make Sense Out of Our Childless and Childish Age

by John Horvat II February 3, 2025 https://www.tfp.org/trying-to-make-sense-out-of-our-childless-and-childish-age/?PKG=TFPE3532

Trying to Make Sense Out of Our Childless and Childish Age
Trying to Make Sense Out of Our Childless and Childish Age

Suddenly, a demographic winter is upon us. We’ve seen it coming for decades. However, the effects of this population implosion are now starting to be felt. Nation after nation reports low birth rates and aging populations.

No amount of monetary incentive is enough to change people’s minds—even in more traditional societies. Women and couples seem intent on remaining childless.

Many are discussing why no one wants to have children. Experts debate the causes, but few present convincing conclusions.

Looking for Causes

Of course, many people cite the financial challenges young people face, such as student debt, inflation or barriers to homeownership

While these financial obstacles do exist, many young people today are actually in better financial shape than their parents were at their age. Lack of money alone cannot explain the dearth of children.

Others cite climate change and political instability, but past generations have endured catastrophes while having families.

A Shallowness, Full of Emotions and Feelings

The problem is much simpler than it appears. People try too hard to find deep philosophical or psychological reasons for the crisis. They search long and hard and only find shallowness in the end.

However, this shallowness could well be the reason for what is happening. We are immersed in a world of emotions and feelings that trumps any profound considerations beyond self. We throw ourselves passionately into these surface sentiments that consume and absorb.

What makes these delights so harmful is that they need not involve grand or luxurious passions that require fortunes and commitment. They can be quite trivial and insignificant. They are accessible to everyone. Indeed, the shallower the emotion, the more passionate the attachment to it.

Rousseau’s Confession

A quote from Rousseau commenting on his all-consuming yet shallow life is illuminating. The eighteenth-century philosopher was known for celebrating the atomistic, autonomous self, immersed in emotions without commitments.

This quote helps explain the cause of our population crisis and the prevailing attitude that excludes the need or desire for children.

Commenting on his life of pleasures, he claims: “The sword wears out the sheath, as it is sometimes said. This is my story. My passions have made me live, and my passions have killed me. What passions, it may be asked: Trifles, the most childish things in the world. Yet they affected me as much as if the possession of Helen or the throne of the Universe, had been at stake.”

A Culture of Self

Our culture carries this subtle Rousseauean message of self-absorption. It tells youth: Live your passions without sacrifice or effort. There is no need for great pleasures; seek the “trifles” of mediocrity that surround you. However, make these “childish things” the objects of existential desire. Let nothing, not even a small child, come between you and them.

This call to triviality finds its expression in generations that fail to grow up. They live in basement apartments with their parents, playing video games, posting on social media and putting off the responsibilities of adulthood until later … or never.

This flight from meaning is not exclusively the fault of young people. As our secular and liberal society exhausts itself, little profundity and meaning remain. Everything becomes Facebook trivial. It is hard to escape.

These young people no longer find support in their families (now broken) or their faith (no longer taught). They have no roots to anchor themselves amid the shredded meta-narratives of our postmodernity.

They are further mired in modern education’s habits of immaturity, which make it harder to have the will and discipline to move toward goals. Thus, they are stuck, unable to move forward, scared to make commitments, and willing to bypass what was once taken as a given—children.

A Tipping Point

Not all youth follow this tragic path. Some have managed to break out of the bonds of mediocrity by embracing the remnants of stability found in family and faith. They yearn for tradition and follow it with a passion.

However, we have reached a tipping point, and significant numbers worldwide are entering this dark Rousseauean descent into passionate shallowness. We need not look deep; it is all around us.

The population implosion is not caused by economic obstacles or political fears. It is an existential crisis that involves the religious and moral issues that give meaning and purpose to life. If we want to avoid population implosion, we must address these deeper issues to find a way out of our shallowness.

Szczepionki na COVID-19 nie zostały przebadane? Szokująca, potwierdzająca odpowiedź GIS. [uzup. o świat]

Szczepionki na COVID-19 nie zostały przebadane? Szokująca odpowiedź GIS

dorzeczy/gis-odpowiedzial-placzkowi-ws-szczepionek-liczby-szokuja

Szczepionka, zdjęcie ilustracyjne
Szczepionka, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / Łukasz Gągulski

W 2023 roku nie przebadano żadnej szczepionki na COVID-19 – wynika z interwencji posła Konfederacji Grzegorza Płaczka. Polityk otrzymał odpowiedź od GIS.

Płaczek opublikował na portalu X informację, którą otrzymał od Głównego Inspektoratu Sanitarnego.

„Ja chyba śnię! Po przejęciu władzy przez rząd Pana premiera Donalda Tuska i przy coraz większym »dociskaniu« Polaków w kwestii szczepień przez Główny Inspektorat Sanitarny i szefa tej instytucji – Pana Pawła Grzesiowskiego (który zablokował mnie swoją drogą na platformie X), Główny Inspektorat Farmaceutyczny właśnie poinformował mnie [sygn. http://BGIK.054.1.2025.MK] – w odpowiedzi na moją interwencję poselską – że w 2023 roku przebadano wyrywkowo ZERO szczepionek dostępnych na polskim rynku, a w 2024 roku: dwie! Zatem hasło, że wszystko jest przebadane i bezpieczne nabiera nowego znaczenia. Pytanie – dlaczego Ministerstwo Zdrowia na to wszystko pozwala?” – napisał polityk Konfederacji.

=====================

Grzegorz Płaczek @placzekgrzegorz

Ja chyba śnię! Po przejęciu władzy przez rząd Pana premiera @donaldtusk i przy coraz większym „dociskaniu” Polaków w kwestii szczepień przez Główny Inspektorat Sanitarny [@GIS_gov ] i szefa tej instytucji – Pana Pawła Grzesiowskiego (który zablokował mnie swoją drogą na platformie X), Główny Inspektorat Farmaceutyczny [ @GIF_GOV_PL] właśnie poinformował mnie [sygn. http://BGIK.054.1.2025.MK] – w odpowiedzi na moją interwencję poselską – że w 2023 roku przebadano wyrywkowo ZERO szczepionek dostępnych na polskim rynku, a w 2024 roku: dwie! Zatem hasło, że wszystko jest przebadane i bezpieczne nabiera nowego znaczenia. Pytanie – dlaczego Ministerstwo Zdrowia [@MZ_GOV_PL] na to wszystko pozwala?

Zdjęcie

========================

Pierwszy pozew ws. szczepionek w Polsce

W grudniu 2024 roku mieszkanka Wielkopolski pozwała Skarb Państwa i Ministerstwo Zdrowia na kwotę 201 tys. złotych w ramach zadośćuczynienia za doznaną krzywdę w związku z wystąpieniem niepożądanych odczynów poszczepiennych po przyjęciu szczepionki przeciwko COVID-19. Nie wiadomo, jakiej firmy preparat przyjęła kobieta. Wiadomo jednak, że skutki jego przyjęcia mają utrudniać jej funkcjonowanie w normalnym życiu.

Pierwsza rozprawa, której część nie była jawna, nie przyniosła żadnych rozstrzygnięć. Sąd wysłuchał stron postępowania oraz świadków. Zapadła decyzja o odroczeniu rozprawy bez ustalenia terminu.

Warto przypomnieć przy tej okazji, że inaczej prezentuje się sytuacja jeśli chodzi o świat. Dla przykładu, AstraZeneca została pozwana w trybie pozwu zbiorowego w związku z twierdzeniami, że szczepionka spowodowała śmierć i poważne obrażenia w dziesiątkach przypadków. Wówczas, gigant farmaceutyczny przyznał po raz pierwszy w dokumentach sądowych, że wyprodukowana przez niego szczepionka przeciwko COVID może powodować rzadkie skutki uboczne. Sprawę opisywał brytyjski „The Telegraph”.

===================

Uzupełniam:

Humanspective @Humanspective

The vaccines everyone took never went through a clinical trial. Pfizer did a „Bait and Switch” – Kevin McKernan. Pfizer’s clinical trial used „Process 1” and then they Bait and Switched, adding SV40 promoters into „Process 2”, the product rolled out to the global population. The approvals using Process 1 were done under President Trump. But in the week – weeks leading into Joe Biden taking over as President, Pfizer did a „bait and switch”, swapping to process 2, which had SV40 promoters and other DNA contaminants (now confirmed by 8 x independent labs globally) in vials tested. Process 2 was the process used to roll out Pfizer mRNA covid vaccines to the global population. Even though not directly related, very interesting that the „switch” happened as the political parties changed power, into the formations of new administrations with different agendas.

Ostatnia zmiana:

=============================

Humanspective @Humanspective

·

Prezydent Warszawy i „rzecznik praw pacjenta” chcą delegalizacji Stowarzyszenia Niezależnych Lekarzy PSNLiN.

Prezydent Warszawy i „rzecznik praw pacjenta” chcą delegalizacji stowarzyszenia niezależnych lekarzy PSNLiN.

(Fot. Pixabay)

Polskie Stowarzyszenie Niezależnych Lekarzy i Naukowców [PSNLiN ]poinformowało o wniosku złożonym w stołecznym sądzie przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego na wniosek Rzecznika Praw Pacjenta. Obaj dążą do zdelegalizowania organizacji, która podczas „pandemii” Covid-19 wspierała leczenie chorych – wbrew wprowadzanym urzędowo zakazom i blokadom.

Stowarzyszenie opublikowało na swej internetowej witrynie obszerne oświadczenie, w którym opisuje kontekst i szczegóły bulwersującej sprawy.

„Prezydent Rafał Trzaskowski mieniący się liberałem ceniącym tolerancję, wolność i gotowym na debatę, kandydat na Prezydenta RP, zamierza zniszczyć jedyną niezależną organizację lekarską w Polsce, której członkowie mieli i mają odwagę mówić prawdę o sytuacji zdrowotnej i zagrożeniach związanych z wprowadzanymi oficjalnie rozwiązaniami i terapiami oraz łamaniu prawa” – czytamy w komunikacie.

„Nie będąc zainteresowanym argumentami naukowymi, opiniami autorytetów polskich i światowych, licznymi aktualnymi publikacjami naukowymi, nie zaproponował debaty, o którą bezskutecznie zabiegamy w środowiskach medycznych od 2020 roku. Jedyną narracją jest wniosek o rozwiązanie PSNLiN” – dodają władze organizacji.

Kandydujący z poparciem Koalicji Obywatelskiej na najwyższy urząd w państwie polityk zarzuca stowarzyszeniu „propagowanie postaw antyzdrowotnych, rozpowszechnianie treści odnoszących się do kwestii medycznych – niezgodnych z aktualną wiedzą medyczną oraz obowiązującymi przepisami prawa w tym zakresie”.

Składając swój wniosek Trzaskowski oparł się na doniesieniu Rzecznika Praw Pacjenta Bartłomieja Chmielowca oraz rekomendacji Ministerstwa Zdrowia.

PSNLiN przypomina, iż Chmielowiec oskarżał dr. Włodzimierza Bodnara – autora skutecznego protokołu leczenia Covid-19 z zastosowaniem znanej od lat amantadyny – o „naruszanie zbiorowego prawa pacjentów do leczenia zgodnego z aktualną wiedzą medyczną”. Podobne zarzuty rzecznik formułował wobec innych lekarzy. Był to jednak klasyczny przykład „odwracania kota ogonem”. Stowarzyszenie przypomina, że Chmielowcowi nie przeszkadzała zbrodnicza wręcz praktyka wielu szpitali, które w trakcie „pandemii” nie przyjmowały nawet ciężko chorych pacjentów pod pretekstem dodatniego wyniku testu PCR.

„Jako Stowarzyszenie wielokrotnie zwracaliśmy się do Ministerstwa Zdrowia wskazując na brak podstaw naukowych i zagrożenia dla zdrowia związane z wprowadzonymi w czasie pandemii procedurami – cytowaliśmy światowych naukowców, liczne publikacje” – podkreślają niezależni medycy. Wskazują na zatwierdzenie przez resort zdrowia szczepień przeciw C-19 dla dzieci pomimo wciąż wówczas trwających badań klinicznych populacji osób dorosłych. Równocześnie ministerstwo zaakceptowało powołanie w Polsce 8 ośrodków, prowadzących eksperymentalne badania mające ustalić dawkę i bezpieczeństwo tych preparatów u dzieci.

„Mówiliśmy o doniesieniach na temat działań niepożądanych, w tym zapalenia mięśnia sercowego u najmłodszych – bezskutecznie. Zabiegaliśmy o otwartą debatę – bezskutecznie. Przekazane przez nas opinie naukowców dotyczące szczepień przeciw HPV zaowocowały skierowaniem wniosku o popełnienie przewinienia zawodowego do Naczelnej Izby Lekarskiej” – czytamy w oświadczeniu.

„Naczelna Izba Lekarska (NIL) przyjmuje wiedzę za jednolity monolit zgodny z narzuconym trendem firm farmaceutycznych. Lekarze czy naukowcy, pracując na rzecz firm farmaceutycznych narzucają postępowanie lekarzom zgodnie z procedurami. Tak jak genotyp człowieka nigdy się nie powtarza, tak leczenie każdego człowieka przy pomocy tej samej procedury jednemu pomoże, drugiemu zaszkodzi. Nie może być jednomyślności w tym zakresie, to szkodzi lekarzom, a głównie chorym” – wskazuje organizacja.

Medycy wskazują na konstytucyjną gwarancję wolności wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Bądź co bądź, pretekstem do tak drastycznych kroków nie są dla rzecznika i dla prezydenta Warszawy jakieś konkretne przypadki szkód poniesionych przez chorych, lecz jedynie odstępstwo od norm dyktowanych faktycznie przez Big Pharmę.

PSNLiN przybliżyło odbiorcom komunikatu „specyficzną” sytuację panująca w polskim środowisku medycznym. „Obecnie, jeśli nie postępujemy zgodnie z procedurami to mamy natychmiast procesy w samorządzie/sądzie lekarskim – sądzeni przez ludzi zajmujących stanowiska w OIL/NIL i wypłacających sobie niemałe pensje z naszych tzw. składek pobieranych obligatoryjnie. Jest nas lekarzy i lekarzy dentystów pracujących – 178 tysięcy. Każdemu pobierana jest składka 120 zł miesięcznie, co w skali roku daje sumę 21 360 000 zł. NIL nie ma żadnego państwowego nadzoru nad finansami od 45 lat. Nikt z władz do dziś się tym nie zainteresował. Może ta sytuacja zainteresuje pana Rafała Trzaskowskiego bardziej niż pomysł zlikwidowania PSNLiN i inwigilacja prawych lekarzy i naukowców, którzy odważnie przedstawiają światowe wyniki badań naukowych” – wskazują niezależni medycy.

Stowarzyszenie przypomina też o konstytucyjnym prawie do zrzeszania się. „Ograniczenie tej wolności jest możliwe jedynie w przypadkach przewidzianych w ustawie, np. w przypadku naruszenia porządku prawnego, jednak nie w sposób arbitralny i dyskryminacyjny” – przypominają.

Medycy wskazują na fakt, iż ewentualna likwidacja organizacji stoi w sprzeczności z konstytucyjną gwarancją równości wobec prawa i zakazem dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny.

„Likwidacja stowarzyszenia głoszącego określone poglądy, akceptowalne w innych państwach, prowadzi do naruszenia ww. przepisu prawa międzynarodowego, jeśli ogranicza przepływ informacji i idei. Tymczasem PSNLiN wpisuje się w paradygmat już powstałych organizacji środowisk medycznych na świecie, wśród których wymienić można: America’s Frontline Doctors (USA), Children’s Health Defense (USA), World Freedom Allience (UK), organizacja naukowa zrzeszająca 30 tys. lekarzy i 30 tys. pielęgniarek i pielęgniarzy we Francji, do której dołączyła Narodowa Akademia Medyczna, organizacje lekarzy we Włoszech, w Hiszpanii – Medicos por la Verda” – wylicza stowarzyszenie.

„Oświadczamy, że uznajemy działanie pana Rafała Trzaskowskiego za bezpodstawne, bezprawne, niekonstytucyjne, niezgodne z zasadą praworządności, a zarzuty stawiane PSNLiN nie znajdują potwierdzenia w faktach oraz aktualnej wiedzy medycznej.

Jako lekarze jesteśmy wierni zasadom i składanej przysiędze w czasie odbierania dyplomu lekarskiego: Primum non nocere – Po pierwsze nie szkodzić oraz Salus aegroti suprema lex esto Zdrowie chorego jest najwyższym prawem” – wskazuje PSNLiN puentując swoje stanowisko.

Źródło: PSNLiN.pl RoM

Powstała Światowa Koalicja Przeciwko Okupacji Palestyny

Powstała Światowa Koalicja Przeciwko Okupacji Palestyny

Agnieszka Piwar 2025-02-03 https://piwar.info/powstala-swiatowa-koalicja-przeciwko-okupacji-palestyny/

Aktywiści, przedstawiciele świata nauki i kultury, urzędnicy państwowi, pracownicy humanitarni, a nawet zacni rabini, zjechali do Stambułu w Turcji, aby zawalczyć o wolność dla uciemiężonego narodu palestyńskiego. W dniach 24–25 stycznia 2025 roku nad Bosforem zawiązała się Światowa Koalicja Przeciwko Okupacji Palestyny.

Wydarzenie zorganizował Ludowy Kongres Diaspory Palestyńskiej. Wzięło w nim udział kilkadziesiąt osób wspierających sprawę palestyńską z ponad 30 krajów Europy, obu Ameryk, Azji oraz Afryki.

Konferencję inaugurującą otworzył dr Anasa Al-Hajja, szef katarskiego oddziału Ludowego Kongresu Diaspory Palestyńskiej. W przemówieniu zwrócił uwagę na znaczenie państwa, o które toczy się walka.

«Palestyna to nie tylko nazwa, którą słyszymy, ani odległe miejsce, o którym mówimy w kontekście walki. Palestyna to ziemia niezłomności. Palestyna to symbol wolności – wolnych ludzi, którzy pragną żyć, którzy postanowili powstać, mimo że wszystkie przeciwności zdają się mówić, że to niemożliwe.»

Palestyńczyk nawiązał także do niedawnego zawieszenia broni w Strefie Gazy. Wyraził wdzięczność, że wreszcie to nastało i zaapelował o kontynuowanie tej drogi. Jednocześnie wezwał świat, by nie odwracał wzroku od Palestyny, gdyż ich walka o wolność jeszcze się nie skończyła.

«Nadal ponad cztery tysiące Palestyńczyków jest przetrzymywanych bez wyroku w więzieniach. Tysiące domów legło w gruzach. Szkoły, uniwersytety, szpitale, budynki socjalne – są całkowicie zniszczone. To nie koniec walki. Zawieszenie broni nie zakończy cierpienia Palestyńczyków. Ono trwa.»

Al-Hajja zaznaczył, że Palestyńczycy wykazali się niezłomnością, nauczyli się radzić sobie w warunkach okupacji, zwłaszcza mieszkańcy Gazy, co zauważył świat. «Wierzymy, że każdy głos, każdy czyn i każda forma wsparcia ma znaczenie. Musimy powiedzieć światu, że sprawa palestyńska i walka Palestyńczyków przeciwko okupacji muszą się wkrótce zakończyć.»

PEŁNA MOBILIZACJA

Sari Zuayter
, szef Komitetu Przygotowawczego Globalnej Koalicji Przeciwko Okupacji Palestyny, powiedział, że współpraca w ramach koalicji ma na celu wywarcie presji na zachodnie rządy oraz te państwa, które rywalizują o wpływy w Palestynie. Dodał, że osiągnięcie tego celu jest możliwe dzięki ruchowi ludzi rzeczywiście walczących z okupacją, który oparty jest na zaangażowaniu i determinacji. Kluczowe, jak zaznaczył, jest teraz stworzenie odpowiednich narzędzi, które uczynią tę walkę realną i zagwarantują jej demokratyczny charakter.

Dr Mireille Fanon Mendès, prezes Międzynarodowej Fundacji Frantza Fanona z Francji, wskazała, że międzynarodowe instytucje zawiodły w reakcji na cierpienie Palestyńczyków, a hasła takie jak „Nigdy więcej ludobójstwa” pozostają jedynie pustymi słowami. Podkreśliła, że nie możemy czekać na decyzje innych – musimy działać sami. Zwróciła uwagę, że opór jest jedyną drogą, która nie jest wyborem, lecz koniecznością.

Mendès zaznaczyła, że Palestyna to nie tylko sprawa Palestyńczyków, lecz kwestia godności, sprawiedliwości i prawa do życia dla każdego człowieka. Wezwała do mobilizacji wszystkich zapomnianych przez świat – w Ameryce Łacińskiej, Afryce i Azji, podkreślając, że solidarność międzynarodowa jest naszą siłą.

Ziad Al-Aloul, rzecznik Ludowego Kongresu Diaspory Palestyńskiej reprezentujący oddział w Wielkiej Brytanii, wyraził nadzieję, że utworzenie koalicji wyciągnie jego naród z izolacji i bitwa zostanie zakończona w odpowiedni sposób. Co znamienne, przy okazji przemówienia zaznaczył, że Palestyńczycy nie walczą z Izraelem, tylko z syjonizmem.

Raed Jarrar, dyrektor ds. globalnego wsparcia w amerykańskiej organizacji Demokracja dla Świata Arabskiego Teraz (DAWN), podkreślił konieczność pociągnięcia amerykańskich urzędników do odpowiedzialności za naruszenia praw człowieka, podobnie jak ma to miejsce w przypadku Międzynarodowego Trybunału Karnego. Zwrócił uwagę, że nowy rząd może kontynuować wcześniejsze polityki wsparcia, dlatego kluczowe jest międzynarodowe zaangażowanie i współpraca.

David Miller, profesor socjologii politycznej z Wielkiej Brytanii, podkreślił konieczność wprowadzenia nowych przepisów, by zapobiec upadkowi, i zaznaczył, że władze często nie są pomocne. Wskazał, że anty-syjonizm oparty na demokratycznych wartościach zasługuje na ochronę, a rentowność państw kontrolowanych przez syjonistów wpływa na polityczne propozycje w innych krajach. Miller podkreślił, że zakończenie okupacji na całym świecie jest kluczowe, aby przezwyciężyć globalne trudności, wprowadzić zmiany i egzekwować prawo.

Lee Si-Hin z Chin, koordynator Humanitarnej Misji Wsparcia Medycznego w Strefie Gazy, zadeklarował gotowość do rozszerzenia działalności pomocowej. Wskazał przy tym na pewne trudności, bo walka z przeciwnościami trwa nieprzerwanie.

«Tym razem, gdy zakończyliśmy pewne działania, napotkaliśmy przeszkody – nie tylko w Egipcie, ale i w innych krajach. Zmierzyliśmy się z dużą opozycją, także ze strony biznesów oraz lokalnych społeczności. Zmieniamy nasze tematy i organizujemy wydarzenia na lotnisku. Tym razem jednym z naszych celów jest prowadzenie szpitala w Gazie, pomimo krytyki. Mam nadzieję, że możemy razem pracować nad wsparciem tej inicjatywy i działać wspólnie na równych zasadach, a także nagłaśniać sprawę pacjentów» – powiedział chiński wysłannik.

Prof. Paola Manduca, przewodnicząca Grupy Badawczej ds. Nowej Broni we Włoszech, podkreśliła pilność sytuacji w Palestynie, zaznaczając, że nie możemy pozwolić sobie na bezczynność. Według niej, katastrofa, która tam się rozgrywa, stanowi poważne zagrożenie dla stabilności świata i wpływa na całe społeczeństwa oraz kultury.

Manduca zwróciła uwagę, że tylko wspólne wysiłki mogą przeciwdziałać niesprawiedliwości, a sytuacja, w której rosną ceny gazu i zaostrzają się konflikty, ma globalne konsekwencje. Podkreśliła, że nie możemy biernie przyglądać się temu, co się dzieje – potrzebujemy definicji, wyjaśnień i działań. Wezwała do organizowania się, współpracy i determinacji w dążeniu do zmian, zaznaczając, że przyszłość zależy od naszej gotowości do działania.

Omar Faris, szef Stowarzyszenia Społeczno-Kulturalnego Palestyńczyków w Polsce, wyraził nadzieję, że koalicja przyczyni się do stworzenia demokratycznego państwa i zniesienia reżimu apartheidu wobec Palestyńczyków, na wzór upadku tego systemu w Republice Południowej Afryki. Zwrócił także uwagę na podobieństwa między historią Polski i Palestyny, przypominając o 123 latach zaborów polskich ziem.

Faris podkreślił przy okazji aktywne zaangażowanie Polaków w solidarność z Palestyńczykami. «W Polsce, razem z przyjaciółmi Polakami, prowadzimy akcje solidarności przeciwko ludobójczej wojnie. Ostatnio, przeciwko próbie przyjazdu zbrodniarza Netanjahu do Polski, napisałem list do prezydenta i premiera» – zaznaczył polsko-palestyński aktywista.

W JEDNOŚCI SIŁA

Celem Światowej Koalicji Przeciwko Okupacji Palestyny jest wzmocnienie międzynarodowych wysiłków na rzecz wspierania sprawy palestyńskiej oraz legitymizacji praw narodu palestyńskiego. Inicjatywa dąży również do sprzeciwu wobec polityki okupacji izraelskiej oraz pociągnięcia jej do odpowiedzialności za ludobójstwo w Gazie. Utworzenie koalicji, to rezultat drugiego Palestyńskiego Forum Dialogu Narodowego, które odbyło się w czerwcu 2024 roku.

Do koalicji dołączyli także rabini z żydowskiej organizacji Neturei Karta ze Stanów Zjednoczonych. Ruch skupia ultra-ortodoksyjnych wyznawców judaizmu, którzy odrzucają syjonizm i protestują przeciw istnieniu państwa Izrael przed nastaniem czasów mesjanicznych. Żydzi z Neturei Karta podkreślają potrzebę całkowitego zwrotu ziemi Palestyńczykom.

Obecny w Stambule rzecznik organizacji Rabin Yisroel Dovid Weiss podkreślił, że zasady judaizmu nie powinny być mylone z polityczną okupacją. Zauważył, że przed powstaniem państwa [Izraela] sytuacja wyglądała inaczej, a teraz granice i możliwości są ograniczone. Wskazał, że pokój na świecie wymaga zrozumienia tych różnic i szacunku dla historii oraz tradycji.

Taimour Alrifai
, członek organizacji Urgence Palestine z Francji, zaznaczył, że celem koalicji jest legitymizacja oporu i walka o prawa Palestyńczyków oraz mniejszości, szczególnie w obliczu trudnej sytuacji społeczno-politycznej. Podkreślił znaczenie współpracy z różnymi organizacjami, aby wzmocnić globalny głos oporu i promować prawa człowieka na całym świecie.

Saif Abu Kishk, przedstawiciel Ruchu Intersekcjonalnego Katalonii, podczas swojego wystąpienia zaznaczył, że walka o prawa człowieka trwa już od dłuższego czasu, a obecna sytuacja wymaga od nas aktywności. Podkreślił, że nie możemy pozostać bierni, a konieczne jest przyjęcie stanowiska antykolonialnego i działanie na skalę globalną. Zwrócił uwagę, że mamy do czynienia z poważnymi kwestiami geopolitycznymi, takimi jak dążenie do kontroli nad zasobami i terytoriami, które wymagają nowego podejścia.

Abu Kishk zaapelował do wszystkich, którzy nie podejmują działań, by zrozumieli, iż musimy myśleć poza tradycyjnymi schematami. Wskazał, że celem nie jest jedynie wyrażenie sprzeciwu, ale walka o fundamentalne prawo do życia bez dyskryminacji. Podkreślił również, że kluczowym problemem są państwa, które wspierają Izrael, finansując system okupacji.

Dodał, że konflikt ten należy traktować nie tylko jako część większej walki, ale jako kluczową część ruchu oporu, który z determinacją walczy o prawa i sprawiedliwość, przeciwstawiając się każdej formie współczesnej kolonizacji.

Dr Ruba Zaidan, profesor w dziedzinie mediów cyfrowych z Jordanii, wskazała, że uczy studentów podstawowych zasad i stara się przekazać wiedzę o historii, agresji i ludobójstwie. Wezwała o działanie i refleksję nad tym, co możemy zrobić, aby odzyskać kontrolę nad sytuacją, wspierać bezradnych i dążyć do prawdy.

Azril Mohd Amin, przewodniczący Centrum Badań i Wspierania Praw Człowieka (Centhra) w Malezji, podkreślił znaczenie zjednoczonego działania na rzecz uchodźców i kobiet. Zwrócił uwagę na potrzebę opracowania cyfrowych strategii wspierających koalicję, które pomogą w budowaniu lepszej przyszłości dla tych, którzy najbardziej tego potrzebują. Zaznaczył również, że ważne jest podejmowanie działań z pełnym poszanowaniem ryzyka i odpowiedniego modelu działania.

Annai Kadamani Fonrodona
, wiceminister Sztuki, Kultury i Gospodarki Kreatywnej z Kolumbii, podkreśliła, że rozwiązanie problemów wymaga większej wrażliwości i zaangażowania. Zwróciła przy tym uwagę na konieczność działania, a nie tylko słów, aby walczyć o zmiany. Jej zdaniem kultura i działania są kluczowe w dążeniu do rozwiązania i zaprzestania przemocy.

Ruba Masrouji, koordynator Ludowego Kongresu Palestyńczyków 14 milionów na Zachodnim Brzegu z Palestyny, podsumowała tworzenie koalicji następująco: «Razem tworzymy ten globalny ruch i potwierdzamy, że wola ludzi jest w stanie doprowadzić do zmian i położyć kres niesprawiedliwości».

Z kolei Thiago Avila, przedstawiciel Ruchu Bem Viver z Brazylii, dostrzega w inicjatywie kluczową rolę na rzecz ludzkości. «Koalicja, która może zgromadzić ruch oporu na całym świecie, ma do odegrania strategiczną rolę nie tylko w wyzwoleniu Palestyny, ale w wyzwoleniu całego świata» – uważa Brazylijczyk.

METODYCZNIE DZIAŁANIE

W drugim dniu obrad uczestnicy wzięli udział w warsztatach poświęconych strategii działania. Wydarzenie skoncentrowało się między innymi na koordynacji produkcji treści medialnych w różnych językach, co ma na celu zwiększenie globalnego wsparcia dla sprawy palestyńskiej.

Dr Ruba Zaidan zaznaczyła, że kluczowym wynikiem spotkania jest powołanie grupy członków odpowiedzialnych za koordynację kampanii medialnych, które będą spójnie rozpowszechniane na różnych platformach.

Yasser Hamad, członek Sekretariatu Generalnego Kongresu Ludowego Palestyńczyków za Granicą, podkreślił, że koalicja ma na celu zjednoczenie międzynarodowych wysiłków w obronie praw Palestyńczyków, w tym prawa do powrotu, samostanowienia oraz sprzeciwu wobec polityki okupacji izraelskiej. Zwrócił również uwagę na niezależność uczestniczących organizacji oraz powołanie komitetu wykonawczego odpowiedzialnego za rozwój koalicji i przyciąganie nowych członków.

Seri Zaiter, przewodniczący komitetu przygotowawczego konferencji, zauważył, że mimo zakończenia ludobójstwa w Gazie, nadal trwają poważne niesprawiedliwości na Zachodnim Brzegu. Dodał, że celem jest wywarcie presji na odpowiedzialnych za te naruszenia, a globalne protesty są kluczowe dla zwiększenia świadomości na temat sprawy palestyńskiej.

Lamis Deek, dyrektor ds. prawnych i dyplomatycznych w Niezależnej Palestyńskiej Komisji ds. Zbrodni Wojennych, podkreśliła, że zmagania Gazy przyczyniły się do wzrostu globalnej świadomości, budząc świat na brutalność, z jaką na co dzień spotykają się mieszkańcy Gazy. Zwróciła uwagę, że te brutalności nie tylko wynikają z historycznych niesprawiedliwości, ale również z trwającego ludobójstwa, które nadal dotyka ludność palestyńską.

Deek podkreśliła potrzebę dobrze zaplanowanego podejścia strategicznego, podobnego do działań ruchu syjonistycznego, kładąc nacisk na odpowiedzialność wszystkich stron wspierających izraelskie polityki opresji – w tym liderów, osadników, żołnierzy i współpracowników w zbrodniach przeciwko Palestyńczykom.

W ramach podsumowania obrad sformułowano wnioski końcowe, które podczas konferencji prasowej przedstawiono w trzech językach – arabskim, angielskim i hiszpańskim.

W przesłaniu podkreślono, że koalicja powstała w odpowiedzi na bierność globalnych instytucji wobec ludobójstwa, apartheidu i okupacji Palestyny. Jej celem jest pociągnięcie społeczności międzynarodowej do odpowiedzialności za niepowodzenie w zapobieganiu rosnącej przemocy ze strony Izraela, zarówno ze strony wojskowych, jak i osadników, a także za zbrodnie wojenne, zbrodnie przeciwko ludzkości oraz systematyczną opresję wywołaną przez nielegalną okupację.

Koalicja stawia sobie za cel stworzenie jednoczącej platformy do koordynacji globalnych wysiłków w obronie Palestyńczyków, w tym w zakresie mediów, dyplomacji, prawa, działań prawnych i mobilizacji ludzkiej, w celu zdemontowania okupacji, pociągnięcia sprawców do odpowiedzialności oraz dążenia do wyzwolenia Palestyny, naprawy szkód i realizacji prawa do powrotu.

Inicjatywa ta, inspirowana walką i poświęceniem narodu palestyńskiego, podkreśla konieczność wspólnego działania przeciwko brutalnej okupacji oraz globalnej solidarności z wszystkimi represjonowanymi mniejszościami i ruchami dekolonizacyjnymi. Koalicja dąży do stworzenia zjednoczonej struktury oporu, która podejmie zdecydowane działania w obronie Palestyńczyków i wykorzysta wszelkie dostępne środki, aby zdemontować nielegalną okupację, w zgodzie z międzynarodowym prawem.

Koalicja apeluje o jedność i współpracę organizacji, instytucji oraz osób na całym świecie, by wspólnie walczyć o sprawiedliwość i odpowiedzialność w sprawie Palestyny.

DROGA DO ZWYCIĘSTWA

Z racji mojego dziennikarskiego zaangażowania zostałam zaproszona do współtworzenia koalicji. Po raz kolejny miałam więc okazję zobaczyć od środka godną podziwu i naśladowania determinację Palestyńczyków. Dzięki temu wydarzeniu nabrałam przekonania, że ta determinacja doprowadzi ich do zwycięstwa. Ten umęczony naród jest przykładem dla świata.

Odkąd zaczęłam opisywać sytuację Palestyńczyków, wielokrotnie spotkałam się z atakami. Hejterzy wyżywają się na internetowych forach, wyzywając mnie w komentarzach od „pożytecznej idiotki”. Główne zarzuty? Zdaniem adwersarzy, z antysemickich pobudek wspieram islamskich terrorystów. Kiedyś pewnie wdawałabym się z prowokatorami w słowne pyskówki, ale po tym jak przyjrzałam się postawie Palestyńczyków, postanowiłam ćwiczyć w sobie cierpliwość.

Palestyńczycy to naród, który doświadczył wyjątkowo dużo cierpienia. Od 1948 roku znajdują się pod brutalną okupacją syjonistów, tworzących tzw. Państwo Izrael. Miliony Palestyńczyków wypędzono z ich ziemi, odebrano im domy, zamordowano bliskich, ograbiono z ojczyzny. Okupanci pastwią się nad swoimi ofiarami w sposób wyjątkowo brutalny i perfidny, łamiąc przy tym wszelakie prawa. Agresor niszczy każdego, nie oszczędzając nawet dzieci i kobiet.

Jestem wprost zdumiona, że po doświadczeniu tych wszystkich okrucieństw, Palestyńczycy zachowali godność. Niezwykła pokora tego narodu budzi wręcz mój podziw i szacunek. Siedem milionów z nich pozostało pod okupacją. Drugie siedem milionów Palestyńczyków jest rozproszonych po świecie, gdyż zostali zmuszeni do opuszczenia ojczystej ziemi. Z przedstawicielami palestyńskiego narodu na wygnaniu było mi dane poznać się bliżej.

Wszyscy Palestyńczycy jakich spotykam są bardzo dobrze wykształceni, doskonale znają języki obce, zachowują najwyższy poziom kultury w kontaktach międzyludzkich. Przyglądałam się kilku wydarzeniom przez nich organizowanych. Żadnych pyskówek, prowokacji, oszołomstwa, wariactwa, ekstremizmów czy idiotyzmów. Zamiast tego spokojne, merytoryczne dyskusje, których celem jest metodyczne wypracowanie drogi do wolności. Już wiem, że osiągną swój cel.

Agnieszka Piwar

Fot. palabroad.org, rajeen.tv

Kiedy deportacje?! Milion lub więcej nielegalnych i niechcianych migrantów w Polsce

Kiedy deportacje?! Milion lub więcej nielegalnych i niechcianych migrantów w Polsce

Autor: CzarnaLimuzyna , 3 lutego 2025

Political fiction. Prezydent Trzaskowski na konferencji “Razem przeciw rasizmowi i ksenofobii” AI/X

O tym jak bardzo niebezpieczne były mniejszości narodowe w Polsce uczy nas historia. O tym jak zbrodnicza jest polityka wpuszczania do Europy nachodźców – barbarzyńców dotkniętych dysfunkcjami intelektualnymi i moralnymi świadczą popełniane każdego dnia, niezliczone już, w tej chwili, przestępstwa i zbrodnie. Napady, kradzieże, pobicia, gwałty, morderstwa. Część z tych tragedii przykrywa się propagandą o rzekomych uchodźcach lub wymazuje za pomocą zwykłej cenzury.

Nie powinna nas wobec tego dziwić polityka Bestii i jej unijnej agendy  pod kierownictwem niemieckim oraz realizacja tych antyeuropejskich i antypolskich wytycznych przez antypolską ekipę Tuska z Nowacką w roli „historycznej edukatorki”.

Dziwić nas powinna nasza własna bierność w obliczu tak dużego zagrożenia.

Ks. prof. Waldemar Chrostowski podczas wykładu o “przyczynach antypolonizmu” analizując poszczególne wątki, przypomniał:

“17 maja 1939 roku  Cesare Vincenzo Orsenigo, nuncjusz Stolicy Apostolskiej w Berlinie, odbył godzinną rozmowę z Joachimem von Ribbentropem, ministrem spraw zagranicznych III Rzeszy. Nuncjusz próbował odwlec swojego rozmówcą  od zamiaru ataku na Polskę, który w maju 1939 roku był już wyraźnie widoczny. Zachowało się sprawozdanie, które nuncjusz Orsenigo skierował,  adresował do Watykanu  i w tym sprawozdaniu przytoczył słowa Ribbentropa, który oświadczył, że w starciu z Niemcami Polska nie ma żadnych szans.

Dlaczego? I teraz spojrzenie na nas, oczami naszych wrogów.

Orsenigo with Hitler and Joachim von Ribbentrop/ Wikipedia

Cytat

Od liczby 34 milionów mieszkańców kraju należy odjąć 8 milionów Ukraińców, którzy nie kiwną palcem, by wspomagać Polskę oraz 4 miliony Żydów, wspomniał bez uściślenia liczbowego o znacznych mniejszościach niemieckiej i rosyjskiej. Ostatecznie widział 18 milionów Polaków skłonnych do walki. W razie wojny z narodem jak nasz 85 milionowym, to nadal słowa Ribbentropa, uzbrojonym po zęby, Polsce przypadnie niewiele dni walki. Zostanie unicestwiona błyskawicznie, zaatakowana równocześnie z 10 stron.

Ribbentrop wyraźnie daje do zrozumienia, że ówczesne mniejszości narodowe w Rzeczypospolitej  będą wobec państwa polskiego nielojalne.

Rzecz jasna, że Ribbentrop tutaj okazał się niestety prorokiem tego, co najgorsze. Oczywiście, że można zadać pytanie, dlaczego tak się stało, dlaczego te mniejszości narodowe były nielojalne. Spojrzenie tych mniejszości będzie zapewne inne  niż spojrzenie Polaków, a wszystko to pewnie jest ugruntowane w okresie zaborów  i w zasadzie [przez politykę] zaborców, która była forsowana przez cały czas – divide et impera – dziel i rządź”. /Ks. prof. Waldemar Chrostowski/link do wykładu/

Polska ma być ofiarą paktu migracyjnego

W kłamstwo, że Polska ma być beneficjentem czegoś, co zostało pomyślane jako kontynuacja procesu destrukcji społeczeństw europejskich, jest tezą dla skończonych idiotów.

Z wyrywkowych Kontroli Straży Granicznej wynika, że jedna czwarta tzw. migrantów przebywa w Polsce nielegalnie. Do tej grupy należy dodać przesiedleńców z Ukrainy.

Manipulacja obecnych urzędników III RP polega na przeniesieniu uwagi na bliżej nieokreśloną „świetlaną przyszłość”, gdy tymczasem już dziś wystąpiła pilna potrzeba deportacji ogromnej rzeczy nielegalnych i pozornie legalnych nachodźców oraz  przesiedleńców z Ukrainy. Wyjątkiem od reguły mogą być wdowy i sieroty (dzieci) z terenów objętych wojną. Inne osoby dorosłe (niepracujące oraz tzw. turyści socjalni) powinny zostać natychmiast deportowane.

Ucieczka w przyszłość oraz postawienie Polaków przed faktami dokonanymi – na tym polega plan tej ekipy.

Powinniśmy wyrwać się z tej manipulacji czyli żądać natychmiastowej deportacji. Zaniechanie tego, jak uczy historia, może nas bardzo drogo kosztować.

Właśnie w tym kontekście widać najbardziej zakłamanie “rządu Tuska”, który wypomina poprzednikom przyjęcie liczby kilkuset tys. nielegalnych imigrantów, ale jak widać wcale nie kwapi się, aby ich deportować.

W tym kontekście, Polską racją stanu jest:

  • Jak najszybsze rozpoczęcie procesu masowej deportacji
  • Bezwarunkowe wypowiedzenie paktu migracyjnego

==========================

O autorze: CzarnaLimuzyna

Wpisy poważne i satyryczne

1 komentarz:

CzarnaLimuzyna 3 lutego 2025 godz. 16:42

    Dodaj komentarz

    Choroba Creutzfeldta-Jakoba [CJD] po szczepieniu kowida.

    Choroba Creutzfeldta-Jakoba po szczepieniu przeciwko chorobie koronawirusowej

    https://turkishjic.org/pdf/articles/tybd.galenos

    CJD jest bardzo rzadką, szybko postępującą, zaraźliwą chorobą neurodegeneracyjną ze współczynnikiem śmiertelności wynoszącym 100%, powodowaną przez białka prionowe.

    ABSTRAKT

    Coraz częściej zgłaszane są problemy neurologiczne w przypadku klinicznego obrazu choroby koronawirusowej 2019 (COVID-19). Obraz kliniczny zgłoszony w tym badaniu wydaje się być połączeniem niespecyficznych powikłań choroby układowej, zapalenia układu naczyniowo-mózgowego i skutków bezpośredniej infekcji wirusowej. Choroba Creutzfeldta-Jakoba, gąbczasta encefalopatia wywołana przez priony, charakteryzuje się poważnym zniszczeniem neurologicznym, które wiąże się z niezwykle wysoką śmiertelnością. W tej publikacji przedstawiliśmy pacjenta, który został przyjęty na oddziały intensywnej terapii anestezjologicznej Uniwersytetu Pamukkale z wynikami badań neurologicznych, które rozwinęły się po szczepionce przeciwko COVID-19 (CoronaVac, Sinovac Life Sciences, Pekin, Chiny). Pacjent zmarł z powodu postępujących zaburzeń neurologicznych. W przypadkach, w których obserwuje się szybko postępujące zaburzenia neurologiczne, należy wziąć pod uwagę chorobę Creutzfeldta-Jakoba i zbadać rolę stanów związanych z odpornością w postępie choroby.

    Słowa kluczowe:

    COVID-19, szczepionka, choroba Creutzfeldta-Jakoba, białko prionowe

    Wstęp

    Neurologiczne skutki infekcji koronawirusem 2019 (COVID-19) są obecnie udokumentowane w badaniach naukowych (1). Objawy neurologiczne mogą być powiązane, np. z bezpośrednim wpływem wirusa na układ nerwowy, para-postinfekcyjną chorobą o podłożu immunologicznym i powikłaniami neurologicznymi ogólnoustrojowych skutków COVID-19.

    Osoby niezaszczepione są bardziej narażone na poważne zachorowanie na COVID-19, co może powodować tymczasowe lub długotrwałe skutki neurologiczne u niektórych pacjentów. Autoimmunizacja i przeciwstawny stan, zespół metaboliczny, są dobrze znanymi działaniami niepożądanymi wywoływanymi przez szczepionki (3). Zakażenia COVID-19 są związane z indukcją autoprzeciwciał i chorób autoimmunologicznych, co sprawia, że jest więcej niż rozsądne, że szczepionka może zrobić to samo. Nie ma dowodów na to, że szczepionki przeciwko COVID-19 prowadzą do chorób neurodegeneracyjnych, o ile nam wiadomo.

    W tym raporcie przypadku zbadano pacjenta, u którego po szczepieniu przeciwko COVID-19 zdiagnozowano chorobę Creutzfeldta-Jakoba (CJD).

    Raport przypadku

    82-letnia pacjentka ze zdiagnozowanym nadciśnieniem tętniczym i demencją zaczęła odczuwać drżenie i osłabienie prawej strony ciała. Objawy u pacjentki pojawiły się dzień po podaniu pierwszej dawki szczepionki COVID-19 CoronaVac. Przyjęto ją do szpitala z dodatkowymi objawami, takimi jak regresja stanu świadomości, niezdolność do rozpoznawania osób wokół niej, upośledzenie widzenia, upośledzona orientacja w miejscu i czasie oraz bezsensowne krzyki przez następny miesiąc. Została przyjęta do naszego szpitala oddziału neurologicznego z rozpoznaniem zapalenia mózgu i krwiaka podtwardówkowego.

    Przy przyjęciu miała skurcze miokloniczne i dezorientację w prawej kończynie. Nie miała żadnych wyników badań nerwów czaszkowych. Klonus, sztywność i hiper-refleksja były obecne w prawej połowie ciała. Skala śpiączki Glasgow (GCS) wynosiła 10/15 w badaniu neurologicznym. Wykonano badania laboratoryjne, takie jak testy czynności wątroby i nerek, elektrolity, morfologia krwi, analiza gazów we krwi, testy krzepnięcia, testy czynności tarczycy, markery autoimmunologiczne, markery wirusowego zapalenia mózgu. Pobrano i zbadano próbki płynu mózgowo-rdzeniowego (PMR). Wykonano badanie elektroencefalograficzne (EEG). Wykonano posiewy krwi, moczu, wydzielin oddechowych i płynu mózgowo-rdzeniowego. Nie stwierdzono żadnych nieprawidłowych wyników badań laboratoryjnych w badaniach krwi. Panele encefalopatii autoimmunologicznej były ujemne. EEG wykazało napadowe mieszane ostre i ostro powolne napady, rozproszone spowolnienie aktywności bioelektrycznej mózgu bez lateralizacji i lokalizacji. Otrzymała terapię pulsacyjną sterydami i dożylną immunoglobuliną G (IVIG) ze zdiagnozowanym autoimmunologicznym zapaleniem mózgu na oddziale neurologicznym. Kiedy GCS spadł do 4 na oddziale neurologicznym, została zaintubowana i hospitalizowana na naszym oddziale intensywnej terapii. Wykonano tomografię komputerową mózgu i klatki piersiowej oraz badania rezonansu magnetycznego czaszki (MRI). Otrzymała empiryczne antybiotyki i terapię przeciwpadaczkową w celu profilaktyki zapalenia opon mózgowych oprócz terapii pulsacyjnej sterydami i dożylną IVIG na oddziale intensywnej terapii. Wykonano echokardiografię przezprzełykową w celu wykrycia infekcyjnego zapalenia wsierdzia. MRI dyfuzyjne wykazało ograniczenie dyfuzji korowej w lewym płacie ciemieniowym, potylicznym, skroniowym i prawym płacie potylicznym. W badaniu FLAIR (fluid-attenuated inversion recovery) zaobserwowano hiperintensywność w tych samych obszarach ( Rycina 1 ).

    U pacjentki zdiagnozowano sporadyczną CJD po pozytywnym wyniku testu białkowego 14-3-3, wynikach MRI, badaniu fizykalnym i ocenie historii klinicznej. W wyniku badań wykluczono wirusowe zapalenie mózgu, autoimmunologiczne zapalenie mózgu i krwiak podtwardówkowy. Pacjentka zmarła w wyniku postępującego przebiegu choroby. Do prezentacji pacjentki dopuszczono jej krewnych.

    Dyskusja

    COVID-19 to bezprecedensowe zagrożenie, które obciąża zdolności systemów opieki zdrowotnej na całym świecie. Objawy neurologiczne rozwijają się u 17,3% do 36,4% pacjentów w ostrej fazie choroby, a 25% z nich jest spowodowanych przez zaangażowanie ośrodkowego układu nerwowego. Zaangażowanie ośrodkowego układu nerwowego jest najczęściej obserwowane jako wirusowe zapalenie opon mózgowych lub zapalenie mózgu. Najczęstszymi objawami neurologicznymi są ból głowy, zawroty głowy i zmiany świadomości (4).

    Możliwe mechanizmy neurologicznego zaangażowania COVID-19; wirusowe zapalenie mózgu, stan zapalny układowy, dysfunkcja narządów obwodowych i zmiany mózgowo-naczyniowe. Mechanizmy te nasilają objawy neurologiczne poprzez zaostrzenie istniejącego wcześniej zaburzenia neurologicznego lub zapoczątkowanie nowej choroby (5). W przypadku COVID-19 występuje wzrost cytokin i mediatorów zapalnych wynikający ze stanu zapalnego układowego. Z drugiej strony stan zapalny układowy sprzyja pogorszeniu funkcji poznawczych i chorobom neurodegeneracyjnym (6). Autorzy (7) znaleźli sekwencje związane z prionami w białku kolca COVID-19, których nie znaleziono w pokrewnych koronawirusach. Zgłoszono również przypadek choroby prionowej, CJD, początkowo występującej u mężczyzny z COVID-19 (1).

    Szczepienie jest skuteczną strategią zmniejszania obciążenia chorobami, którym można zapobiec. Jednak wiele badań klinicznych wykazało, że różne szczepionki mogą być związane z różnymi zaburzeniami neurologicznymi i patologiami autoimmunologicznymi. Chociaż niektóre badania pokazują, że zaburzenia neurologiczne rozwijające się po szczepieniu mogą nie być związane ze szczepionką, wyniki te mogą być przypadkowe (8). Ponadto zgłaszanie niepożądanych zdarzeń związanych ze szczepieniem może zwiększać wahanie opinii publicznej w kwestii szczepień i wspierać sprzeciw wobec szczepień. W literaturze nie znaleziono żadnego artykułu na temat szczepionek przeciwko COVID-19 powodujących zapalenie mózgu.

    CJD jest bardzo rzadką, szybko postępującą, zaraźliwą chorobą neurodegeneracyjną ze współczynnikiem śmiertelności wynoszącym 100%, powodowaną przez białka prionowe. Chociaż CJD jest na ogół sporadyczna, może wystąpić w 10% przypadków z rodzinnym autosomalnym dominującym dziedziczeniem (9). Utrata neuronów w istocie szarej i liczne wakuole w ośrodkowym układzie nerwowym są odpowiedzialne za klasyczny gąbczasty wygląd mózgu i pojawienie się specyficznych objawów klinicznych w CJD. Ta zakaźna choroba o śmiertelnych konsekwencjach ma szczególne znaczenie, ponieważ może być jatrogennie przenoszona na personel medyczny i innych pacjentów (10).

    Sporadyczna CJD zwykle zaczyna się od niespecyficznych objawów w starszym wieku. Często występują zaburzenia osobowości, depresja, zaburzenia snu i utrata wagi. Ważnymi objawami są problemy behawioralne i dysfunkcja poznawcza. Biopsja mózgu jest złotym standardem w diagnostyce. [— dalej detale medyczne md]

    Wystąpienie ostrych objawów neurologicznych po szczepieniu przeciwko COVID-19 sugerowało, że szczepionka może mieć niekorzystny wpływ. Tłumienie odporności po szczepieniu mogło przyspieszyć pojawienie się choroby prionowej lub wystąpienie choroby może być przypadkowe. Aby diagnoza CJD mogła być powiązana ze szczepionką, należy ujawnić związek przyczynowo-skutkowy między nimi. Dlatego też konieczne są dalsze badania w tym obszarze.

    Spółdzielczość akademicka

    Spółdzielczość akademicka 2 lutego, 2025 Józef Wieczorek

    „Spółdzielnia jest autonomicznym zrzeszeniem osób, które zjednoczyły się dobrowolnie w celu zaspokojenia swoich wspólnych aspiracji i potrzeb ekonomicznych, społecznych i kulturalnych” – głosi definicja. Czołowym prekursorem spółdzielczości i to na początku XIX wieku był Stanisław Staszic, także ojciec polskiej geologii. Spółdzielczość przetrwała nawet PRL, mimo przekonania o niższości własności spółdzielczej w stosunku do własności państwowej, ale po transformacji, w warunkach gospodarki rynkowej, jest zmarginalizowana. Znacznie lepiej radzą sobie akademicy „w celu zaspokojenia swoich wspólnych aspiracji”, szczególnie po wprowadzeniu „punktozy” – systemu oceniania, awansowania, finansowania akademików w zależności od uzyskanych punktów za swoją działalność, szczególnie publikacyjną.

    Akademicy, choć z reguły indywidualiści, wręcz egocentrycy, zrzeszają się w swoiste spółdzielnie, aby jeden drugiego jak najczęściej cytował, aby „wespół w zespół” osiągnąć jak najwięcej punktów. Niektórzy nasi akademicy osiągają w takiej działalności wyniki wręcz imponujące i niedawno ujawniono jednego z profesorów, prowincjonalnej w końcu uczelni, który przewyższył w cytowalności swoich publikacji nawet noblistów. Kilkuosobowa spółdzielnia zręcznościowych akademików może każdą uczelnię, nawet mierną, wynieść na wysokie miejsca w rankingach, także międzynarodowych.

    Taka uczelnia ma szanse na większe dotacje na swoją działalność, stąd nie jest zainteresowana zwalczaniem takiego autonomicznego ruchu spółdzielczego. Przełożenia na pożytek naukowy, społeczny czy innowacje to oczywiście nie ma. Opieranie gospodarki na publikacjach najczęściej cytowanych w ramach funkcjonowania spółdzielni mogłoby się skończyć katastrofą. Często nie mają większego znaczenia, bo i cytowane są nie z powodu ich wartości, ale dla zaspokojenia „swoich wspólnych aspiracji”, jak to w akademickim ruchu spółdzielczym jest praktykowane. Slogany polityków: „gospodarka oparta na wiedzy”, „nauka bliżej gospodarki” realizowane są z oporem, bo jak twierdzi Rafał Ziemkiewicz: „Profesorów kupujesz w byle sklepie z profesorami i wszystko ci zaśpiewają”.

    Franciszek ponownie spotyka buddyjskich mnichów ze świątyni Shaolin. Uczą go kung-fu czy ZEN?

    Fascynacja pogaństwem: Franciszek ponownie spotyka buddyjskich mnichów

    https://gloria.tv/post/cGUZAzwYDXPb1U9EzKVCLchpU

    1 lutego Franciszek przyjął kolejną delegację buddyjskich mnichów. Tym razem przybyli oni ze świątyni Shaolin na górze Song w Henan w Chinach. Jest to miejsce narodzin Shaolin Kung Fu i główny ośrodek buddyzmu zen.

    Już dwa tygodnie temu, 13 stycznia, Franciszek przyjął delegację buddyjskich mnichów z klasztoru Gandantegchenlin w Ułan Bator w Mongolii.

    W listopadzie 2013 r. Watykan wydał wspólne oświadczenie z buddystami, w którym porównano Buddę i Jezusa jako „wielkich uzdrowicieli”. W tekście dodano: „Budda wskazał na chciwość, a Jezus na grzech jako przyczynę cierpienia”.

    Franciszek uważa, że „każda religia jest drogą do Boga” (13 września 2024 r.).

    Imigranckie dzieci jako płatni mordercy. Już w Europie Zachodniej. Wkrótce w Polsce?

    Imigranckie dzieci jako płatni mordercy. Już w Europie Zachodniej. Wkrótce w Polsce?

    https://pch24.pl/imigranckie-dzieci-jako-platni-mordercy-juz-w-europie-zachodniej-wkrotce-w-polsce

    (Oprac. PCh24.pl)

    Ktoś puka do drzwi. Otwierasz. W drzwiach mały chłopiec. W rękach duży karabin. Chłopiec zaczyna strzelać. Przeładowuje. Wchodzi do mieszkania. Morduje resztę rodziny. Ten koszmar to tylko ilustracja.

    Niestety podobne tragedie to już rzeczywistość w Europie Zachodniej. Imigranckie gangi coraz częściej rekrutują nieletnich jako płatnych morderców. Te dzieci to najczęściej imigranci z Bliskiego Wschodu i Afryki.

    Jak już wiadomo, Polska ma wkrótce otworzyć swoje drzwi dla uchodźców z dalekich krajów. Czy sprowadzimy sobie ten sam problem?

    ================

    Dzieci strzelają do dzieci

    Młodociany chłopak o korzeniach imigranckich włamał się niedawno do jednorodzinnego domu pod Sztokholmem. Na kanapie spał 40-letni mężczyzna. Seria z karabinu zakończyła jego życie. Strzały obudziły resztę rodziny. Zaczęli krzyczeć. Młody zabójca znalazł ich na piętrze – przerażoną kobietę z 2-letnią córeczką na rękach. Rozkazał kobiecie odwrócić się do niego tyłem. Dwie serie z karabinu w plecy uciszyło jej błagania o życie. W małej sypialni obok, cichusieńko, siedziała 5-letnia dziewczynka. Jej zabójca nie znalazł.

    Kobieta i jej dziecko, chociaż ciężko ranne, przeżyły swoją egzekucję. Ich mąż i ojciec zginął na miejscu.

    Za każdą zabitą osobę morderca miał otrzymać 150 tys. koron szwedzkich (ok. 56 tys. zł). Nie otrzymał jednak zapłaty za to zlecenie. Bo wszedł do niewłaściwego domu – gdzie strzelał do niewłaściwych ludzi. Ale małoletni zabójca szybko nadrobił straty. Na drugi dzień zastrzelił dwie kobiety – też na zlecenie. 

    Biznes rośnie – szybko też rośnie liczba ofiar

    Coraz więcej osób w Europie ginie z rąk nieletnich o podłożu migracyjnym. W ciągu ośmiu miesięcy w 2023 r. zamordowano za pieniądze 31 obywateli Szwecji. W 2024 r. (w tym samym okresie) już 102 mieszkańców Szwecji zginęło z rąk małoletnich płatnych morderców. 

    Zwykle chodzi o porachunki między gangami. Przestępcy zatrudniają nieletnich, bo nie grożą im kary. Młodociany morderca nie trafia do więzienia, ale do domu poprawczego. Tam mieszka razem z innymi nieletnimi członkami gangów. Szwedzcy eksperci mówią, że takie domy są idealnym polem rekrutacyjnym dla gangów.

    Imigranckie gangi coraz częściej też zatrudniają dzieci z zaburzeniami psychicznymi. Takie dzieci wzbudzają mniej podejrzeń podczas zbliżania się do celu.

    Nieletni mordercy już zabijają za pieniądze także w Danii, Norwegii i Hiszpanii. Również tam sprawcy pochodzą z rodzin imigranckich, a gangi, które zlecają im zbrodnie, wywodzą się z Tunezji czy Turcji.

    Policja hiszpańska aresztowała ostatnio dwuosobową spółkę – ojca i jego 14-letniego syna. Chłopak był odpowiedzialny za rekrutację płatnych zabójców. Najmował wyłącznie imigranckie dzieci z Afryki Północnej. Za każde zabójstwo chciał płacić im od 20 tys. euro (ok. 85 tys. zł) do 50 tys. euro (ok. 213 tys. zł). W tym wypadku do zatrzymania doszło zanim popełniono zbrodnię.

    Kto chce zastrzelić kogoś w Sztokholmie?

    Imigranckie gangi ogłaszają się na mediach społecznościowych. „Kto chce zastrzelić kogoś w Sztokholmie?” – otwarcie pyta jedno z takich ogłoszeń na Telegramie. A jeśli karabin jest za duży dla danego chłopaka, to zawsze można spróbować granatem. Za wrzucenie granatu do mieszkania dzieci w Danii mogą zarobić 70 tys. koron (ok. 40 tys. zł).

    Tak – każdy dzieciak gotowy zabić drugiego człowieka za pieniądze ma równą szansę na tym rynku pracy.

    Trzeba tutaj także dodać, że coraz częściej nieletni z rodzin migracyjnych nie czekają na nowe ogłoszenia – już same kontaktują gangi, szukając zleceń na płatne morderstwa. Dotyczy to zwłaszcza chłopaków mieszkających w domach opieki, choć nie tylko. Do przestępstw garną się nawet nieletni z dobrych domów.

    Nie mogę się doczekać mojego pierwszego trupa

    Szwedzka policja donosi, że w wielu przypadkach młodocianym zabójcom „całkowicie brakuje empatii”. Podczas przesłuchań zachowują całkowity spokój. Często na wszystkie pytania odpowiadają obojętnym głosem: „Bez komentarza”.

    „Bracie, nie mogę się doczekać mojego pierwszego trupa” – powiadomił swojego szwedzkiego zleceniodawcę 11-letni chłopiec na Instagramie. Jak później tłumaczył, chciał pokazać, że się nie boi…

    A oto w jaki sposób jedno z imigranckich dzieci przedstawiło się szwedzkim obywatelom: „Nie obchodzi mnie moje własne życie – więc dlaczego ma mnie obchodzić życie innych ludzi czy też życie tego całego społeczeństwa?”.

    Warto tutaj także przytoczyć słowa Trevora Phillipsa, brytyjskiego Przewodniczącego Komisji Do Spraw Różnorodności i Praw Człowieka: Przestępstwa są często popełniane przez „zbrutalizowane pokolenie dzieci”, które przybywają do Europy z „rozdartych wojną regionów Afryki”. „Przyjmujemy takie dzieci – a następnie oczekujemy, że będą zachowywać się jak wszyscy inni”.

    Wkrótce w Polsce?

    Polska ma wkrótce otworzyć swoje granice dla uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki.

    Niewykluczone więc, że wraz z nimi przyjadą do Polski imigranckie gangi, które będą najmować imigranckie dzieci do „brudnej roboty” – od handlu narkotykami aż po morderstwa za pieniądze.  

    Czy naprawdę pozwolimy naszym politykom zrobić z Polski kraj Trzeciego Świata?

    Bruno Topola