| 11.01.2019. https://dakowski.pl/archiwum/pliki/index.24620_53.php | |
Żydzi i Murzyni tańsi od małp – RAK. P-324.” Państwo istnieje formalnie.” Dr J.Jaśkowski Motto: ; „A do polityki garną się ludzie, którzy nic nie osiągnęli, a więc nieudacznicy i darmozjady. Polityka to dla nich deska ratunku, mogą godnie żyć, nie dając w zamian nic.” Józef Piłsudski Lekarza od handlarza łatwo odróżnić. Lekarz informuje za i przeciw danej metodzie. Handlarz tylko chwali towar. Oświata jest jednym z najważniejszych zadań państwa. Jednakże oświata nigdy nie może być państwowa, ponieważ w ten sposób likwiduje się indywidualność i rozwój. Oświata nigdy nie może także iść przed nauką. Redukcja wydatków na naukę jaka ma miejsce w Polsce od 1989 roku [z 2.48 % PKB w stanie wojennym do 0.38 za czasów rządów agenta WSI, Jerzego Buzka], jednoznacznie wpływa na obniżenie poziomu edukacji. Wprowadzenie powszechnej państwowej, rzekomo bezpłatnej oświaty, to nic innego jak wprowadzenie cywilizacji azjatyckich do Europy. Tylko cywilizacje azjatyckie są znane z działań masowych i z masami. Proszę zauważyć, że cały rozwój ludzkości oparł się na odkryciach i wynalazkach europejskich. Przypisuje się co prawda np. odkrycie prochu Chińczykom, ale to tylko częściowa prawda. Chińczycy używali prochu do zabawy, jakimi były race, czyli sztuczne ognie w czasie festynów. Naprawdę proch dla ludzkości odkrył zakonnik bawarski Berthold Schwarz, ok. 1380 roku. Schwarz to po polsku czarny. Stąd nazwa czarny proch, czyli proszek Schwarza. Podobnie było z papierem i innymi tzw. wynalazkami. Konstytucja Soborowa z 1320 roku mówiła wyraźnie, że każdy proboszcz musi prowadzić szkołę parafialną, a każdy biskup szkołę wyższą, czyli odpowiednik naszego liceum. Szkoły te muszą być zaopatrzone w książki, ponieważ są one tak tanie, że żaden „dyrektor” szkoły nie może się tłumaczyć brakiem pieniędzy na ich zakup. Obecnie, w okresie rzekomo powszechnej oświaty zdecydowana większość szkół nie posiada bibliotek, szczególnie tzw. prywatnych. Przypominam, to było na prawie 150 lat przed Gutenbergiem, który tylko wynalazł tzw. ruchomą czcionkę. Czcionka ta pozwalała dalej obniżyć koszty druku, ponieważ można było tę samą literę wykorzystywać wielokrotnie, ale jednocześnie utrudniała w sposób zasadniczy dodruki czy nowe wydania, jednocześnie ułatwiając fałszowanie ksiąg. Szkoły prowadzone przez Kościół Katolicki pozwalały na swobodny rozwój nauki pod jednym tylko zastrzeżeniem, że białe jest białe, a czarne to czarne. Czyli, celem nauki było dochodzenie do prawdy. Przypomnę, że ok. 1018 roku we Włoszech istniała nawet akademia medyczna, w której mogły studiować kobiety, dopiero sekta protestancka ograniczyła rolę kobiet w nauce. Rozwój sekt z katolicyzmu typu Wiklif, John Ball [John Ball (c. 1338– 15 July 1381) was an English Lollard] czy Luter załamało ten system edukacji. Nie muszę przypominać, że sekty te powstawały za pieniądze możnych tego świata, czyli np. Wikfield finansowany przez ruch Lolbanów w Anglii ok. 1350-1380 roku. Ruch ten żądał zniesienia pańszczyzny, zamiany jej na czynsz i uwolnienie chłopa. Dodatkowo, członkowie tego ruchu żądali odebrania majątków kościelnych, które stanowiły konkurencję dla bankierów z City. Przypomnę, ówczesne zakony katolickie, zobowiązane były do przekazywania bezpłatnie żywności i innej pomocy potrzebującym, np. w przypadku powodzi czy pożaru. Bankierzy natomiast chętnie udzielali pożyczek, ale na wysoki procent, korzystając z przymusowej sytuacji poszkodowanych. Obecnie, najlepszym dowodem takiego działania jest np. tzw. pożyczka we frankach. Ludzie nie widzieli franka na oczy, ale mają spłacać wartość obecną franka i rząd warszawski, rzekomo pilnujący prawa nic w takiej sprawie ewidentnego przekrętu nie robi. Było to nie do pomyślenia w epoce działań klasztorów katolickich. Nie można tych żądań XIV wiecznych, oddzielić od gwałtownie rozwijającego się w Anglii sukiennictwa, potrzebującego rąk do pracy. Nie da się również ukryć, że produkcją sukiennictwa i handlem, zajmowało się głównie City of London Corporation. Te opowieści, że jakiś człowiek napisał poemat czy książkę i lud od razu zrozumiał o co chodzi, należy włożyć pomiędzy bajki. W Anglii, podobnie jak np. na Ukrainie, w 500 lat później [ Ukraina to głównie prawosławie i grekokatolicyzm ] analfabetyzm był powszechny w 99.99%. Żadna więc książka, chociażby podawała instrukcję jak robić przysłowiowe złoto, nie odniosłaby sukcesu, ponieważ nikt nie umiałby jej przeczytać. Podsumowując. Wszelkie ruchy społeczne były inspirowane i opłacane przez możnych tego świata. Nie kto inny, tylko Hohenzollernowie opłacali i utrzymywali np. Lutra. Nie kto inny tylko Konsorcjum Rothschilda utrzymywało i opłacało zarówno Marksa jak i Lenina Goldmana. Podobnie, wprowadzenie powszechnej tresury państwowej zostało opracowane i realizowane przez agentów City of London. Konkretnie, w połowie XVIII wieku, najpierw we Francji, a od 1773 roku w Polsce, projekt ten realizował niejaki DuPoint. Po wyjeździe z Polski kontynuował swoją rolę „edukatora”, czyli tresera młodego pokolenia w USA, we współpracy z członkiem BAR-u gen. Waszyngtonem. Co to jest BAR? Sam poszukaj Dobry Człeku w encyklopedii. https://pl.wikipedia.org/wiki/City_of_London https://warszawskagazeta.pl/teoria-spisku/item/5237-city-of-london-corporation-nastepni-w-kolejce-do-rzadzenia-swiatem https://www.cityoflondon.gov.uk/Pages/default.aspx http://alexjones.pl/aj/aj-nwo/aj-informacje/item/101630-corona-temple-city-of-london-cooperation-co-to-jest https://www.towerbridge.org.uk/city-of-london/ Dlaczego niezwykle ważna jest różnorodność systemów edukacyjnych ? Chociażby z tego powodu, że trudniej ukrywać fałszywe idee i poglądy. Przykłady, proszę bardzo: Po 1989 roku błyskawicznie, przy pomocy Ministerstwa Oświaty wprowadzono do szkół tematykę dziury ozonowej i globalnego ocieplenia. Globalne ocieplenie było mistyfikacją, pozwalającą narzucić słabszym krajom, podatek od dwutlenku węgla, czyli legalnie okradać lokalną, mniej wartościową ludność. Proszę zauważyć, Polska od kilku dekad płaci po 20 miliardów rocznie tego podatku. Żaden z tzw. posłów, nigdy nie zadał pytania do jakiego to banku w City te pieniądze płyną, jaki jest Skład Rady Nadzorczej tego banku i na co są owe kwoty wydawane nigdzie i nigdy nie podano. Jeżeli policzymy to okaże się, że 196 państw płacących co roku po te średnio 20 miliardów tworzy potężny zastrzyk gotówki – KOMU? Nigdy w Sejmie warszawskim, ani w żadnej polskojęzycznej gazecie niemieckich właścicieli, nie podano rocznego sprawozdania z wydatków tych pieniędzy. Proste pytanie: dlaczego? Sam musisz sobie na nie odpowiedzieć Szanowny Czytelniku. Wracając do tematu. Posiadając monopol w mass mediach, a przypomnę, że od 1848 roku to Agencja Wolf monopolizuje mass media oraz posiadając monopol na oświatę, można za pomocą testów i odpowiednich procedur dowolnie tresować młode pokolenia w poprawności politycznej. Poniżej przytoczę to na podstawie art. P. SD Wellsa pt: „Prawdziwa historia raka w USA”. Tytuł mojego artykułu pochodzi z tej publikacji. Otóż okazuje się, że w 1963 roku „naukowcy” wstrzykiwali komórki nowotworowe starszym i osłabionym pacjentom, w żydowskim szpitalu Chronical Disease Hospital w Brooklynie. Eksperyment przeprowadzano na Czarnoskórych i Żydach- cytat:” ponieważ byli tańsi niż szympansy”, jak twierdzili przedstawiciele przemysłu farmaceutycznego. Ale od początku. Jak o tym pisałem, p. Rockefeller dorobił się majątku na handlu ropą w okresie, kiedy jeszcze nie było samochodów. Po prostu butelkował ropę i poprzez pośredników sprzedawał ją chorym na nowotwory i inne dolegliwości, jako najlepsze lekarstwo, po ok. 35 -37 dolarów za butelkę. W owym czasie koń kosztował ok. 10 dolarów. W Polsce co dwie – trzy dekady ten proceder jest powtarzany, szczególnie w województwach wschodnich, i całkowitej bierności zarówno Ministerstwa nie wiadomo dlaczego zwanego Zdrowia, jak i Izb Lekarskich, szczególnie Naczelnej, jak i GIS. Zawsze znajdują się cwaniacy, którzy pod pretekstem ratowania zdrowia okradają społeczeństwo. Najlepiej robią to banksterzy przy pomocy lokalnych trolli. W roku 1905, Rockefeller, dzięki pomocy swojego kolegi p. Carnegie, tego od stali, po przeprowadzeniu analizy poziomu oświaty w szkołach medycznych w USA, zaczął dofinansowywać kosztem ok. 100 milionów dolarów tylko te szkoły, które uczyły o syntetycznych lekach, takich , które można opatentować. W celu łatwiejszej dystrybucji tych preparatów zaczął organizować towarzystwa medyczne, przerabiając lekarzy, na dealerów koncernów farmaceutycznych. Było to znacznie tańsze i łatwiejsze oraz szybsze, aniżeli przekonywanie każdego z lekarzy osobno. Pierwszym towarzystwem powołanym i finansowanym przez Rockefellera było Towarzystwo do walki z rakiem, założone już w 1913 roku. Wymuszając odpowiednie przepisy oraz finansując kogo trzeba, doprowadził do zmniejszenia szkół medycznych w USA z ok. 460 do 60. Interes zaczął się rozwijać. Od początków XX wieku walka z rakiem nabrała rozpędu. W 1900 roku na raka płuc chorowało ok. 9 osób na 100 000. Była to rzadka choroba. 1905 rok. Pod naciskiem Amerykańskiego Towarzystwa Medycznego [Rockefeller] zaczęto zwalczać wszelkie naturalne metody leczenia takie jak: fitoterapia, homeopatia czy osteopatia. Wymuszono usuwanie tych przedmiotów z programów szkół medycznych. W Polsce to samo zaczęło się już przed 1989 roku, kiedy to zlikwidowano fitoterapię i naukę o żywieniu, a nasiliło po tej ustawce WSI, zwanej Okrągłym Stołem, czyli przejęciu naszego biednego kraju pod całkowitą kontrolę City of London, czego dowodem wprost, były wypowiedzi zarówno p. premiera Morawieckiego, jak i ministra Sienkiewicza. 1930r. Każdy naukowiec, który miał niezależne poglądy na metody leczenia był oskarżany, ośmieszany, niszczono jego laboratoria, konfiskowano wyniki badań, a nawet zdarzały się przypadki morderstw. Tak dzieje się do dnia dzisiejszego. W USA, w okresie ostatnich 5 lat podobno zamordowano już ok. 80 lekarzy, przeciwników szczepień, a dr Burzyńskiego, Polaka z Lublina, szykanuje się procesami za odkrycie lekarstwa na niektóre formy raka. W Polsce po 1989 zaczęto postępować podobnie. Przykładowo. O ile do 1995 roku mogłem spokojnie prezentować wyniki swoich prac na konferencjach naukowych i były zaliczane do mojego dorobku w Akademii Medycznej, to od 2000 roku lekarze są ścigani przez Izby Lekarskie, w dodatku przez osobników pełniących tylko i wyłącznie funkcje administracyjne, bez żadnego dorobku naukowego w dziedzinach, w których usiłują zabierać głos w rodzaju dr : Budkiewicza, Hamankiewicza, Wrony i kilku innych. 1930 – od tego roku rozpoczęło się tłumienie przez organa państwowe takie jak CDC, FDA czy AMA wszelkich innych metod leczenia, z wyjątkiem tych przepisywanych w procedurach. Tylko metody wymieniane w procedurach określano jako naukowo udowodnione. Powstał problem, co nazywamy metodą naukowo udowodnioną? Oczywiście, koncerny stworzyły specjalne pojęcie, uznające za naukowo udowodnione tylko te metody czy procedury, które były publikowane w wydawanych przez siebie magazynach. Już natomiast od 1990 roku redaktor Naczelny BMJ twierdziła publicznie, że ponad 50 % takich prac jest fałszywa. Najlepszym przykładem jest reklama leku Vioxx przez koncern Merck, który posunął się do tego, że przez kilka lat wydawał specjalne czasopismo chwalące ten preparat. Nawet po ujawnieniu tego oszustwa, żadne z towarzystw medycznych nie skreśliło tych prac i ich nie odwołało. Kwoty przekazywane Towarzystwom Medycznym za promowanie preparatów medycznych stanowią podobno co najmniej jedną trzecią kosztów leku. To samo po 1989 roku widzimy w Polsce. W celach reklamowych wydawano czasopismo Vilkacora jako medyczne, chociaż ks. Szeliga w obszernym wywiadzie odciął się całkowicie od tej reklamówki. Polskie ministerstwo, nie wiadomo dlaczego nazywane zdrowia oraz NIL, nie ostrzegały o tym fałszerstwie. Także tutaj musisz sobie zdać Szanowny Czytelniku proste pytanie. Dlaczego tak szacowne z nazwy instytucje, tolerowały oszukiwanie ludności pod swoim bokiem.? W 1931 roku, wyszła na jaw sprawa dr Royala Rifa, wynalazcy mikroskopu o dużej mocy powiększania. 1937r. W związku z faktem, że wielu lekarzy zaczyna potwierdzać, w oparciu o badania, wnioski dr Rifla, AMA oskarża go o oszukańcze praktyki medyczne. 1938r. AMA oskarża wszystkich lekarzy pracujących z mikroskopem i stawia przed dylematem: albo natychmiast zrezygnują z tych praktyk, albo zostaną pozbawieni licencji. Skąd my to znamy w Polsce po 1989 roku? 1939r. AMA i FDA niszczą laboratoria dr Rifa i wszelką dokumentację, ponieważ przedstawiane wyniki udowadniały możliwości wyleczenia z raka , prawie w 100 %. 1939r.– w tym samym roku innemu lekarzowi dr Arturowi Kenedall wypłacono ok 250 000 dolarów [ obecnie byłoby to ok. 5 milionów dolarów], aby zaprzestał swojej praktyki i wyjechał z USA. Dr Kenedall wyjechał do Meksyku, gdzie zmarł w tajemniczych okolicznościach w 4 lata później. Lata 50 – wybucha epidemia raka płuc, szczególnie wśród ludności zamieszkujących tereny w pobliżu poligonu atomowego w Los Alamos. Pentagon powołuje specjalnego rzecznika, bratanka dr Freuda, Edwarda Bernays ,a do przekierowania podejrzeń raka płuc z atomu, na inny tor. W ten sposób za przyczynę raka płuc zostają uznane papierosy, a właściwie tytoń. I tak jest do dnia dzisiejszego, pomimo braku danych medycznych i statystycznych. Już w 1986 roku na konferencji DOLMEDU przedstawiliśmy pracę, kwestionującą udział tytoniu w powstawaniu raka płuc, na podstawie analizy sprzedaży papierosów w poszczególnych województwach i wzrostem liczby przypadków raka w danym województwie na przestrzeni 50 lat. Podobnie udowodniliśmy, że rak płuc jest pochodną tzw. wybuchów atomowych zwanych doświadczalnymi oraz Czarnobyla, czy Fukushimy, a także materiałów budowlanych stosowanych od lat 60 – tych w wielkiej płycie. Przypomnę, że śp. dr Jerzy Pucek z Gdańska, przypłacił swoje badania nad skażonymi domami zawałem i śmiercią, po „przesłuchaniu” przez Komitet Wojewódzki w Gdańsku. Natychmiast po 1989 roku zamknięto temat skażonych domów i ludzie nadal w nich mieszkają , a w majestacie prawa popierają rząd warszawski czynem, umierając przed terminem. Nie dostają więc emerytur na poczet których zabierano im ok. 50% wynagrodzenia przez 40 lat pracy zawodowej. Ale interes się kręci i ogłupianie trwa. Od razu widać kto na tym zarabia. Próba przedstawienia tych prac szerszemu ogółowi spotkała się z odpowiedzią w 1993 roku , że koncerny zbrojeniowe stanowią ok. 95% dochodu tych Grup Kapitałowych, a papierosy to tylko ok 5%, więc nie warto zadzierać z wojskiem. Przez całe lata 40 i 50 trwała walka AMA i ponad 20 000 lekarzy, którzy popierali papierosy jako produkt zdrowotny np. poprawiający trawienie, z tym absurdalnymi przepisami o szkodliwości tytoniu. Rok 1945 rok, pomyślny dla przemysłu, który doprowadził do usuwania wysoce niebezpiecznego odpadu, jakim jest kwas fluorowodorowy w przemyśle, a pozwolił do uznania go jako „lekarstwo” i wprowadzenia jako dodatku do wody, w celu rzekomego zapobiegania próchnicy. Pierwszym miastem w USA, w którym to masowe trucie ludności zastosowano, było Grand Rapids w stanie Michigan. W tym czasie już od 1938 roku wiadomym było, że Sowieci używali fluoru w łagrach, a od 1942 roku Niemcy w obozach koncentracyjnych. Współpraca NKWD i Gestapo trwała nieprzerwanie od 1935 roku i pierwszych spotkań w Gdańsku w budynku nr 24 przy ulicy Piastowskiej, gdzie spotykali się płk NKWD, zwany w Polsce Bierutem, z przyszłym gaulajterem Forsterem. Po 1939 roku, z ludzi organizujących te spotkania powstała polskojęzyczna grupa Gestapo w Gdańsku, która po 1945 roku bezstratnie przeszła w polskojęzyczną grupę UB. „Zbrodnia na Morzu Białym 1940” Gdańsk 2011 http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4859996/zbrodnia-na-morzu-bialym-1940 Powodem dodawania fluoru do napojów w więzieniach, był fakt podobnego efektu fizjologicznego fluoru do bromu. Oba te pierwiastki mają działanie otępiające na ludzki mózg. Problem z bromem polega na tym, że ma swoisty smak i nie nadaje się z tego powodu jako dodatek do wody. W wojsku polskim jeszcze chyba do lat 60 podawano brom do kawy. Fluor jest bez zapachu i bez smaku. Jest więc znacznie łatwiejszym do podawania do wody, z powodu niemożności jego wykrycia organoleptycznie. Od lat 70 – to samo zadanie, czyli eliminację wysoce toksycznego odpadu przemysłu np. aluminiowego, atomowego – produkcja bomb atomowych Przypomnę, dokonano ok. 3000 wybuchów atomowych o mocy ok. 50 000 bomb zrzuconych na Hiroszimę, a wyprodukowano ponad 50 000 głowic atomowych. Co mniej więcej dwa lata trzeba je konserwować w odpowiedni sposób, spełniają pasty do zębów zawierające fluor. Dzięki odpowiedniej tresurze dentystów udało się tak ogłupić społeczeństwo, że samo kupuje te pasty, pomimo udowodnienia, że mycie samą szczoteczką i wodą o wiele lepiej eliminuje zanieczyszczenia w jamie ustnej, aniżeli za pomocą past. Nie wspomnę już o rakotwórczym działaniu tych past. Fluor doprowadza do zwapnienia bardzo ważnego organu, jakim jest szyszynka. http://www.polishclub.org/2013/12/13/dr-jerzy-jaskowski-fluor-a-trucie-ludzi/ http://www.kuprawdzie.pl/pasta-do-zebow/ http://biotalerz.pl/1007-2/ Generalnie, otumanianie ludności przez fluor ma uczynić z nich bezwolne, posłuszne stada Biologicznych Robotów. 1950 r.- rozpoczęto na masową skalę produkcje przetwarzanej w puszkach żywności, stosując dodatki m.in. tzw. konserwanty, czyli związki antyseptyczne, które nie były przebadane medycznie. Substancje te, co udowodniono w sposób niepodważalny, niszczą florę przewodu pokarmowego, powodując stany zapalne przewodu pokarmowego i raka. 1955 r. Dr Jonas Salk tworzy szczepionkę, rzekomo przeciwko wirusowi polio. Procedura polega na usunięciu nerki małpie rezus i wszczepieniu do niej 3 różnych szczepów polio. Następnie inkubuje się ten preparat, w celu rozmnożenia wirusa. Potem wstrzykuje się go żywym małpom i nazywa to szczepionką. CDC radośnie reklamuje nowy preparat jako bezpieczną, silną i skuteczną broń przeciwko polio, nazywając szczepionką stulecia. W celu zwiększenia zysków, formułuje się teorię stada, czyli trzeba zaszczepić wszystkich, aby szczepionka była skuteczna. Propaganda i tresura Robotów Biologicznych przy pomocy zmonopolizowanego sytemu edukacji jest bardzo skuteczna do dnia dzisiejszego. Pomimo licznych dowodów, że szczepienia przeciwko polio doprowadzają do epidemii polio na danym terenie, czego przykładem jest akcja B.Gatesa i WHO w Indiach i epidemia 61700 chorych dzieci, przed akcją szczepień w Indiach na polio chorowało ok 200 dzieci rocznie. Podobna epidemia wystąpiła w 2015 roku na Ukrainie, kiedy to Amerykanie zaczęli szczepić dzieci. Na samą odrę zachorowało ponad 30 000 dzieci. Przed akcją szczepień od 2007 roku na Ukrainie na odrę chorowało ok. 50 dzieci rocznie. Problem polega na tym, że w celu uzyskania „dobrych” wyników szczepionki, sfałszowano definicję choroby zwanej polio. Do czasu wprowadzenia szczepionki Salka definicja polio brzmiała : porażenie wiotkie, które występuje w okresie 24 godzin od początku choroby. Po 1954 roku definicja polio: porażenie wiotkie które występuje w okresie 24 godzin od początku choroby i trwające co najmniej miesiące. Otóż lekarze, a nie koncerny, odkryli lekarstwo na to porażenie. Porażenie ustępowało w okresie 24- 36 godzin, jeżeli podano choremu co 4-6 godzin 2 -4 gramów witaminy C domięśniowo lub dożylnie. Oczywiście, jeżeli wyleczenie występowało po 36 godzinach i porażenie mijało, to nie było notowane jako polio i statystyki znacząco się poprawiły. CDC przypisało to skuteczności nowej szczepionki. Pod koniec lat 50 XX wieku, szczepionkę otrzymywało już ponad 100 milionów Amerykanów, nie licząc reszty mieszkańców całego świata. I znowu problem polegał na tym, że w ten prosty sposób podawano tym wszystkim zaszczepionym rakotwórczego wirusa białaczki SV – 40, który znajdował się w szczepionce Salka. W krajach tzw. sowieckich ta szczepionka była stosowana, aż do lat 80 XX wieku. Wszystko to zostało dokładnie opisane i zbadane przez byłego pracownika Mercka p. dr Maurycego Hillemana, nazywanego obecnie zapomnianym bohaterem. I znowu, pomimo posiadanej wiedzy od początku lat 60 o zawartości w szczepionce wirusa Sv- 40 , PZH nadal sprowadzał tę szczepionkę do Polski. Nikt nie poniósł za to konsekwencji, nawet teoretycznych. 1963r., „naukowcy” wstrzykują komórki rakowe starszym i osłabionym chorym w żydowskim szpitalu Chronic Disease Hospital w Brooklinie. Eksperyment prowadzono na Żydach i Murzynach, przez koncerny farmaceutyczne z powodu jak to określono: „ponieważ Żydzi i Murzyni byli tańsi od małp” koniec cytatu. 1970r. Wprowadzenie inwazyjnych metod leczenia raka z powodu ich znacząco wyższej ceny. Mammografia, radioterapia chemioterapia stają się normą w leczeniu i diagnostyce raka, pomimo braku dowodów ich skuteczności. Badania z lat 90 wykazały np., że mammografia nie tylko nie ułatwia leczenia, ale naraża ok. 50% kobiet na niepotrzebne operacje i chemioterapię. Średni czas życia po tych metodach uległ skróceniu do ok 3.5 roku, a metody zachowawcze pozwalały przeżyć chorym, średnio ok. 13.5 roku. 1971r., Prezydent Nixon ogłasza plan „wojny z rakiem.” Uruchamiając National Cancer Act. I przeznacza ówczesne 100 milionów dolarów, w tym do National Cancer Institute – czytaj placówka Rockefellera, na promowanie radio i chemioterapii. Po 30 latach wojny z rakiem, czyli okradania ludności poprzez podatki na tę wojnę, wyniki wskazują, że została ona przegrana na całej linii. Liczba chorych na raka wzrasta z roku na rok. W Polsce rozpoczęliśmy badania nad epidemiologią raka w województwie pomorskim [ówczesne gdańskie] w 1991 roku. W regionie chorowało na raka średnio ok. 3 000 ludzi rocznie, a umierało spośród nich ok. 1 500. Po 20 latach liczba chorych wzrosła do 17 500 rocznie, a liczba zgonów do ok. 5 000 . Jak wykazały to nasze badania, głównym trucicielem były Gdańskie Zakłady Nawozów Fosforowych, pracujące przez ponad 15 lat bez odpowiedniej decyzji wojewody. Nikt nie poniósł za to kary. W latach 70 dr Burzyński z Lublina, w USA opatentował nowy lek na raka m.in raka mózgu, raka kręgosłupa, szczególnie u dzieci. 1977r. FDA napada na klinikę dr Burzyńskiego, kradnąc dane 12 000 chorych i opatentowaną formułę, niszczy zapasy leku i fałszuje dane, poprzez rozcieńczenie preparatu zwanego Neoplaston. Neoplaston to nazwa leku dra Burzyńskiego. Zostaje w tak rozcieńczonej wielokrotnie formie, testowany przez FDA, z „negatywnym” wnioskiem. 1980 –te lata. Wprowadzono na masową skalę GMO, szczególnie kukurydzę 97 % znajdującej się na rynku jest zmodyfikowana, soję -98 % zmodyfikowana, ziemniaka. Rośliny te znoszą wielokrotnie większe stężenia rakotwórczych pestycydów czy herbicydów. Roundup jest typowym tego przykładem. Pomimo jednoznacznych wyników badań nad rakotwórczością glifosatu, nadal w Polsce można nim spokojnie handlować. GIS nie wykonuje podstawowego obowiązku i nie publikuje wyników badań nad skażeniem glifosatem zboża czy owoców oraz innych produktów żywnościowych. GIS zajmuje się głównie handelkiem szczepionkami. http://www.polishclub.org/2014/05/29/dr-jerzy-jaskowski-randap-samounicestwienie-smutne-refleksje-w-niedzielny-wieczor/ http://biotalerz.pl/dr-jerzy-jaskowski-randap-samounicestwienie/ https://www.facebook.com/JJaskow/posts/748353462163949 http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/roundup_czyli_quotdziadku,p1752732574 2010 r. Główne wyszukiwarki zaczynają masowo czyścić strony internetowe, na których są publikowane prace naukowe, dotyczące skażenia glifosatem. Badania wykonane na zlecenie UE wskazują na skażenie glifosatem nawet mleka kobiet karmiących czy moczu niemowląt. 2012 r. National Cancer Institute wydaje ponad 1.2 miliarda dolarów na ukrywanie naturalnych terapii, czyli na łapówki. Leczenia raka. 2018 r. Rtęć nadal jest stosowana w szczepionkach np. przeciwko grypie, pomimo zakazu. Można ją znaleźć od 2000 roku nawet w kosmetykach. Badania toksykologiczne wykazują, że nie ma bezpiecznego poziomu koncentracji rtęci, aluminium czy formaldehydu, które można wstrzyknąć człowiekowi. Nie przeszkadza to wakcynologom zwiększać poziom koncentracji np. aluminium, aż o 1800% powyżej dopuszczalnej dawki toksycznej u dzieci. Przypominam. Vaca znaczy krowa, a wiadomo, że tylko krowa nie zmienia zdania, szczególnie gdy za to jej płacą. 2018 r. Toksyczne fluorki nadal występują w całej gamie np., w pastach do zębów oraz w niektórych lekach psychotropowych. Zwyrodnienie szyszynki jest udowodnionym skutkiem toksycznego działania fluoru. Zachęcam do zapoznania się z filmem dr Leonarda Caldwella oraz ze stronami www.cancer.news www.NaturalPedia.com. dan w dniu św. Paschalisa I tj 11 stycznia https://www.franciszkanie.pl/artykuly/sw-paschalis-baylon-1540-1592 Paschalis Baylon urodził się w 1540 roku w Torre Hermosa, w hiszpańskiej Aragonii. Pochodził z ubogiej, wiejskiej rodziny. Pragnął uczyć się i chodzić do szkoły, jednak aby utrzymać się przy życiu, musiał pracować. Zajmował się wypasem owiec. Na pastwisku czytał książki, a kiedy nikt go nie widział, modlił się i oddawał praktykom pokutnym. W wieku 24 lat zgłosił się do Zakonu Braci Mniejszych w Montfort. Z powodu zaniedbanego wyglądu zakonnicy bali się wpuścić go do klasztoru. Ostatecznie został przyjęty do zakonu, wkrótce przekonano się, że Paschalis jest bardzo dojrzałym i wartościowym człowiekiem. Kontakt: jerzy.jaśkowski@o2.pl {już nie.. MD, 17 stycznia 2025. Proszę o modlitwę za Doktora} | |
Archiwum autora: Mirosław Dakowski
Witamina D zmniejsza ryzyko demencji o 40%. Cukrzycy też… Dr. Jerzy Jaśkowski
Witamina D zmniejsza ryzyko demencji o 40%. Cukrzycy też…
Witamina D zmniejsza ryzyko demencji o 40%
Dr. Jerzy Jaśkowski
[M.Dakowski: U mnie na stronie wystarczy wejść na Archiwum, potem w szukaj wpisać : J.Jaśkowski – i wyskakuje b. dużo dobrych artykułów.]
==========================
Badanie przeprowadzone na kohorcie 12 388 osób wykazało, że witamina D przyjmowana przez 10 lat może zmniejszyć ryzyko demencji o 40%; kobiety biorące udział w badaniu odniosły większe korzyści niż mężczyźni
- Na świecie żyje 50 milionów osób z demencją, a eksperci szacują, że do 2050 roku liczba ta prawie się potroi. Niedobór witaminy D jest również szeroko rozpowszechnionym problemem, który występuje u około 1 miliarda ludzi na całym świecie
- Witamina D ma działanie ochraniające układ nerwowy, może zmniejszyć odsetek osób, które przechodzą od stanu przedcukrzycowego do cukrzycy i może pomóc w zapobieganiu i/lub leczeniu niektórych nowotworów, chorób przewodu pokarmowego, mięśniaków macicy, tocznia, otyłości i chorób neurodegeneracyjnych, takich jak stwardnienie rozsiane
- Jej działanie jest wzmocnione, gdy przyjmowana z magnezem, witaminą K2 i wapniem, a brak równowagi może zwiększać ryzyko zawału serca i udaru mózgu.
- Jedynym sposobem określenia, ile ekspozycji na słońce lub jakiej suplementacji potrzebujesz, jest zbadanie poziomu witaminy D
Norma dla starszych ludzi to 100 ng +- 10 [4 000 IU]
Po 50 roku życia nie powinno się przyjmować witaminy D-3 zmieszanej z wapnem
Obowiązkowo natomiast trzeba przyjmować K-2 w ilości ok 100 mg na 5000 UI
Jedynym udowodnionym czynnikiem raka szyjki macicy jest częsta zmiana partnerów. Dr. Jerzy Jaśkowski.
Jedynym udowodnionym czynnikiem raka szyjki macicy jest częsta zmiana partnerów
Nowo mowa w medycynie – Komisja Przejrzystości
„Przejrzyści” wykonali karkołomny skok myślowy. Na pytanie o słoniu odpowiadali jak studenci: słoń to jest zwierzę które ma trąbę. A trąba to jest instrument muzyczny. Trąba jest z blachy a my mamy mało hut, to aby stworzyć orkiestrę musimy sprowadzić rudę żelaza do huty.
dr Jerzy Jaśkowski 27.11.2013. [Zmarł. 17 stycznia 2025. Przypominam. MD]
Pamiętaj to twoje ciało, Twoje zdrowie,
Oni chcą tylko twoich pieniędzy.
Małe wyjaśnienie, członków Rady Przejrzystości powołuje Minister Zdrowia, Kadencja członka trwa 6 lat! Taka Rada w dniu 5 sierpnia 2013 roku opiniowała projekty złożone przez powiaty dotyczące szczepień przeciwko brodawczakowi.
Ciekawy jest skład owej rady w dniu zajmowania się powyższym tematem. I tak funkcję przewodniczącego pełnił p.prof Rafał Suwiński, a członkami byli PT mgr. Grzegorz Błażewicz, dr farm. Agata Maciejczyk, prof. Michał Myśliwiec, prof. Zbigniew Szawarski, dr Janusz Szyndler i dr hab Marek Wroński
Rada zajęła się między innymi aż 12 programami szczepień HPV:
Budowanie właściwych zachowań higienicznych i przeciwdziałanie problemowi społecznemu jaki stanowi rak szyjki macicy w Gminie kamieniec Ząbkowski
Powiatowy program profilaktyki zakażeń wirusem brodawczaka ludzkiego na lata 2013 – 1018 pow. Bolesławiec
Gminny program profilaktyki raka szyjki macicy – szczepienie HPV na lata 2013 – 2015. gm. Murów
Program zdrowotny w zakresie profilaktyki zakażeń wirusami brodawczaka ludzkiego HPV typu 6,11,16,18 Bierutów.
Gminny program profilaktyki zakażeń wirusem brodawczaka ludzkiego HPV Kętrzyn
Program zakażeń Wirusem Brodawczaka Ludzkiego HPV w gminie Drzewica na lata 2012 – 2015.
Program profilaktyki zakażeń wirusem brodawczak ludzkiego HPV na lata 2013 – 2017.
Program zdrowotny w zakresie profilaktyki zakażeń wirusami brodawczaka ludzkiego HPV w gminie miejskiej Głogów na lata 2013 – 2015.
Program zakażeń wirusem brodawczaka ludzkiego HPV Katowice
Program profilaktyki zakażeń wirusem brodawczaka ludzkiego HPV w Gminie Wilków na lata 2013 – 2015.
Pilotażowy program profilaktyki zakażeń wirusem brodawczaka ludzkiego HPV w Gminie Zagnańsk na lata 2013 – 2017.
Program profilaktyki szczepień przeciwko wirusowi HPV Bydgoszcz.
Wszystkie opinie były wydawane w trybie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych ….i aneksu: Program przeciwdziałania zakażeniom brodawczaka ludzkiego HPV, oraz rakowi szyjki macicy, wspólne podstawy oceny. [Aneks do raportów szczegółowych Warszawa lipiec 2012.]
Programy opiewały na wydatkowanie z budżetów gmin od 20 000 do 50 000 rocznie.
I mamy kolejny problem. Pod pojęciem walka z rakiem pojawiają się szczepienia, które wg twórcy szczepionki nie maja nic wspólnego z profilaktyką raka.
Czyli innymi słowy nasi „Przejrzyści” wykonali karkołomny skok myślowy. Na pytanie o słoniu odpowiadali jak studenci: słoń to jest zwierzę które ma trąbę. A trąba to jest instrument muzyczny. Trąba jest z blachy a my mamy mało hut, to aby stworzyć orkiestrę musimy sprowadzić rudę żelaza do huty.
Wyraźnie widoczne są braki merytoryczne i nieznajomość piśmiennictwa Szanownej Komisji dotycząca tego problemu.
Jaki, nawet hipotetyczny, związek ma szczepionka z rakiem szyjki macicy nie wiadomo, ponieważ jak to podają stare podręczniki, jedynym udowodnionym czynnikiem jest częsta zmiana partnerów.
Raczej trudno to sobie wyobrazić u 12 letnich dziewczynek. Utrzymywanie się odporności po szczepieniu wynosi średnio ok. 5 lat, czyli znowu, zanim normalna dziewczyna zaczyna życie seksualne odporność, o ile istnieje w ogóle, zanika.
Za 10 lat może okazać się, że będzie potrzebne drugie, trzecie i kolejne tzw. przypominające szczepienie. Brak w chwili obecnej jakichkolwiek danych doświadczalnych na ten temat. Czyli Szacowna Komisja opiniuje typowy eksperyment, gwoli ścisłości bez odpowiednich uprawnień.
Wszelkie prace na temat działania szczepionki, pochodzą od producenta. Stopień tajności jet tak wielki, że szczepione dziewczynki nie dostają nawet zaświadczenia z podaniem numeru i serii szczepionki. Rodzice nie są poinformowani o skutkach ubocznych i o fakcie, że szczepionka wcale nie zapobiega rakowi.
Jeszcze ciekawsza jest analiza uzasadnienia szczepień podana przez wysoką Radę Przejrzystości.
Strona 2 drugi akapit. |W etiologii raka szyjki macicy najważniejszą rolę odgrywa zakażenie wirusem brodawczaka ludzkiego| . Jest to ewidentna nieprawda.
Po pierwsze; wirusa jak do tej pory nie wyizolowano.
Po drugie; jedynym udokumentowanym czynnikiem jest częsta zmiana partnerów. ale to jest sprzeczne z obecnie lansowaną filozofią edukacji seksualnej w szkołach podstawowych.
I w następnym akapicie PT Autorzy tego dokumentu dokonują przeskoku do blachy, pisząc, że program jest zgodny z programem Profilaktyki Raka Szyjki Macicy wnikającym z ustawy z 2005 roku. Program z 2005 roku zakładał opiekę cytologiczną kobiet od 25 do 59 roku życia. Nie wspomina nawet o dzieciach. Chyba poziom intelektualny tej Rady Przejrzystości, jest na tyle wysoki, że potrafią odróżnić 11 letnie dziecko od 25-59 letniej kobiety? A może nie wszyscy?
A Autorzy tego opracowania włączają już samodzielnie do rozważań program szczepień ochronnych dla dzieci. „Tylko Boh raczy wiedzieć” na jakiej podstawie.
Dalej jest jeszcze gorzej.
str 3. od góry
Obniżenie wieku inicjacji seksualnej i liberalizacja kontaktów erotycznych…..
Gdzie i kiedy tak doświadczeni medycy odkryli obniżenie kontaktów seksualnych do 11 – 12 roku życia? Czyżby to były własne doświadczenia?
Kolejne zdanie: Wszystkie odnalezione zalecenia kliniczne rekomendują szczepienia młodych dziewcząt.
Pomieszanie z poplątaniem . Do 14 roku życia są to dzieci. Żadne badanie nie było prowadzone na takiej grupie dzieci. Twórca szczepionki dr Harper twierdzi, że oceniano tylko dziewczynki od 16 roku życia. Czyli znowu dezinformacja.
Kolejny akapit: Badania kliniczne z randomizajcą wykazały, że obie szczepionki są wysoce skuteczne w zaponbieganiu zmianom przedrakowych.
Nic takiego żadne badanie nie wykazało. Po pierwsze w ogóle nie były prowadzone badania dzieci. Po drugie, wyniki można oceniać po co najmniej 240 miesiącach, a nie 15 miesiącach. Czyżby usunięcie matematyki z matur przez nieodżałowanego R. Giertycha taki miało wpływ na rozumienie czasu przez członków tego Szacownego Gremium?
Następny akapit: Liczne analizy efektywności kosztowej sugerują , że wprowadzenie populacyjne szczepień młodych dziewcząt przeciwko HPV jest potencjalnie efektywne kosztowo.
„Dalipan”, takiego pomieszania z poplątaniem to nawet w szkolnych wypracowaniach się nie widzi. Po pierwsze, jeżeli tzw. efekt końcowy jest nieznany, to jak można oceniać koszty?
Po drugie: nie prowadzono żadnych badań na dzieciach, to jest eksperyment.
Jak można porównywać koszty eksperymentu teoretycznego, ponieważ w praktyce nie zakończonego? „Bez wodki nie razbieriosz”.
Kolejny akapit na tej samej 3 stronie: Wprowadzenie powszechnych szczepień przeciwko wirusowi brodawczaka ludzkiego [ przypominam nieodkrytego] może doprowadzić do redukcji liczby przypadków raka szyjki macicy.
Na jakiej podstawie to szanowne inaczej grono takie wnioski wysuwa ? Jeżeli wirus nie został wyhodowany, a badania przerwano po 15 miesiącach? I dodatkowo prowadzono je na zupełnie innym wzorcu tj. znacznie starszych osobników. ? Poza tym w tym akapicie zastosowano tryb warunkowy „może doprowadzić”, a koszty już obliczyli, w jaki sposób jeżeli nie wiedzą jaki będzie koniec? Poza tym w opracowaniu nie ma słowa o jakichkolwiek obliczeniach kosztów. Szanowna Komisja je sobie wydumała? wymyśliła? ………?
Szanowna Komisja ani słowem nie wspomniała o powikłaniach takich jak:
paraliż,
porażenie nerwu twarzowego,
zespół Guilliana-Barra,
napady padaczki,
wprowadzenie DNA wirusa HPV do krwioobiegu dziecka. Badania wykazały, że szczepionka zawiera rekombinowany DNA wirusa HPV,
młodzieńcze zapalenie stawów.
uszkodzenia neurologiczne-badania dr Andrew Mouldena,
śpiączka,
szok anafilaktyczny,
http://wolnemedia.net/wiadomosci-ze-swiata/powiklania-poszczepienne-u-15-mln-japonek/
Dalsza analiza tego dokumentu jest bezsensowna. Jest to zlepek stwierdzeń z reklamówki szczepionki.
Zdziwienie budzą dwie sprawy.
Zawodowo, żadna z osób nie jest przygotowana do oceny szczepień. Przynajmniej mnie nie udało sie znaleźć żadnej pracy, nikogo z tej grupy, na temat jakichkolwiek szczepionek czy epidemiologii.
Po drugie dwu specjalistów od raka, także w swoich pracach nie poruszało związku raka ze szczepieniami. A przecież takie prace od ponad 30 lat się pojawiają. Jeżeli więc analizuje się np. przerzuty nowotworu to dlaczego nie sprawdzono, czy chory był szczepiony i na co?
Tak więc pod pretekstem zapobieganiu czegoś, czego jeszcze nie udowodniono, daje sie zezwolenie na wyciąganie z kasy pieniędzy podatników i przerzucanie ich do prywatnej producenta. Jak podają różne źródła udaje się naciągnąć ten mniej wartościowy tubylczy ludek na kilka set milionów złotych rocznie.
Poza tym koszty wszelkich powikłań pokryje także ten mniej wartościowy ludek.[St. Michalkiewicz]
PS. Warto notować sobie te wszystkie nazwiska radnych i innych dilerów. Może przyjdzie czas na rozliczenia. Przecież biorąc pod uwagę teorię prawdopodobieństwa, to niedługo już odpowiednia ilość dzieci prawników będzie poszkodowana. Wtedy sądy zaczną myśleć. Widać to po krajach zachodnich.
http://szczepieniahpv.wordpress.com/silgard-skutki-uboczne/
http://tidsskriftet.no/english
http://www.newscientist.com/article/dn20928-we-need-to-talk-about-hpv-vaccination–seriously.html?full=true#.Uo_Z6-BIf0A
http://szczepieniahpv.wordpress.com/silgard-nieskutecznosc/
Nastąpił wzrost o 21,5% zmian szyjki macicy stopnia 2 i 3 wywołanych pozostałymi 11 typami wirusa HP przyczyniającymi się do rozwoju raka szyjki macicy wśród szczepionych kobiet biorących udział w badaniu w porównaniu do grupy nieszczepionej Silgardem,
Konsultanci współpracujący z producentami szczepionek Silgard/Cervarix zrzeszeni w Polskim Towarzystwie Ginekologicznym >> czytaj Uzupełnione stanowisko Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego dotyczące szczepień przeciwko zakażeniom wirusami brodawczaka ludzkiego (HPV) w ten sposób ustosunkowali się w 2009 roku do grupy wiekowej powyżej 26 roku życia:
„Nie ma wystarczających danych klinicznych i ekonomicznych, które jednoznacznie wskazywałyby, czy należy szczepić młode kobiety w wieku 19-26 lat oraz kobiety starsze do 55 roku życia w ogólnej populacji, które miały już kontakt z HPV. Decyzja o szczepieniu powinna zostać podjęta na podstawie rozmowy pomiędzy zainteresowaną kobietą a jej lekarzem. Ginekolog powinien wskazać kobiecie zagrożenia związane z wcześniejszą ekspozycją na HPV i potencjalne korzyści, jakie może odnieść po zaszczepieniu. Należy pamiętać, że 96% aktywnych seksualnie kobiet powyżej 26 roku życia jest HPV16/18 DNA negatywna. Z pozostałych 4%, jedna czwarta jest seronegatywna i odniesie korzyść ze szczepienia przeciwko HPV 16/18.
http://szczepieniahpv.wordpress.com/hpv-a-rsm/
http://www.gramzdrowia.pl/prof-maria-dorota-majewska/szczepienia/alert-odnosnie-szczepionki-gardasil-silgard-hpv.html
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/japonia-odrzuca-szczepionke-gardasil-2013-09
http://www.kolposkopia.com/index.php/Szczepionka_Gardasil_nieskuteczna/
“..Aktualnie, szczepienie przeciwko HPV nie jest zalecane u mężczyzn i chłopców..”
http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2012/01/24/hpv-vaccine-victim-sues-merck.aspx
http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2008/08/02/hpv-vaccine-blamed-for-teen-s-paralysis.aspx
http://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJMoa053284
http://www.judicialwatch.org/press-room/press-releases/judicial-watch-uncovers-fda-gardasil-records-detailing-26-new-reported-deaths/
„Gdybym wiedziała o skutkach ubocznych, nigdy nie pozwoliłabym córce zaszczepić się przeciwko rakowi szyjki macicy. Dziś byłaby ze mną, mogłabym ją przytulić” – żaliła się miesiąc temu w telewizji CBS Amerykanka Emily Tarsell. Jej 21-letnia córka Christina zmarła nagle trzy tygodnie po wzięciu ostatniej, trzeciej dawki szczepionki przeciwko wirusowi HPV. http://www.wprost.pl/ar/157315/Miliard-w-szczepionce/
http://www.judicialwatch.org/press-room/press-releases/judicial-watch-uncovers-fda-gardasil-records-detailing-26-new-reported-deaths/
KROPS alarmuje: MEN wróci do obowiązku edukacji zdrowotnej. To zamiar łamania praw rodzicielskich
17 stycznia 2025 https://pch24.pl/krops-alarmuje-men-wroci-do-obowiazku-edukacji-zdrowotnej-to-zamiar-lamania-praw-rodzicielskich/
KROPS alarmuje: MEN wróci do obowiązku edukacji zdrowotnej. To zamiar łamania praw rodzicielskich

(Oprac. GS/PCh24.pl)
Nie wyrażamy zgody na krzywdzenie części uczniów poprzez wprowadzenie nieobowiązkowego szkodliwego przedmiotu edukacja zdrowotna do polskich szkół przy jednoczesnej likwidacji przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie – podkreśla Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły. A jak dodaje, sugestia Barbary Nowackiej o planowanej zamianie przedmiotu na obowiązkowy w kolejnym roku szkolnym, jest szczególnie groźna i wskazuje na zamiar łamania praw rodzicielskich w niedalekiej przyszłości!
Pod naporem społecznym Barbara Nowacka, minister edukacji, zadeklarowała wycofanie się resortu z pomysłu wprowadzenia obowiązkowego przedmiotu „edukacja zdrowotna”. Pomysł jednak zostaje – na razie w postaci lekcji nieobowiązkowych. Kolejne decyzje mają zapaść w kolejnym roku, po ewaluacji. Celem, z którego najwyraźniej MEN nie chce rezygnować, a jedynie odsuwa ów fakt w czasie, jest obowiązkowość przedmiotu.
Stanowisko, wobec takich zapowiedzi MEN, zajęła KROPS, wskazując, że było i nie będzie zgody na deprawację uczniów w ramach edukacji zdrowotnej – czy to w formie obowiązku czy dobrowolności.
Koalicja wskazuje, że wciąż aktualny zostaje postulat pozostawienia w podstawie programowej kształcenia ogólnego przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie, w którym edukacja seksualna osadzona jest w kontekście małżeństwa i rodziny. To oznacza brak zgody na wprowadzanie do szkół nowego przedmiotu „edukacja zdrowotna”, obejmującego edukację seksualną osadzoną w kontekście zdrowia. KROPS upomina się też o poszanowanie konstytucyjnej zasady pierwszeństwa wychowawczego rodziców, poprzez pozostawienie dobrowolnymi tych zajęć w szkołach, które obejmują tematykę wychowania w dziedzinie życia seksualnego (edukacji seksualnej).
„Zawarta w wystąpieniu minister Barbary Nowackiej w dn.16.01 w audycji RMF sugestia o planowanej zamianie przedmiotu na obowiązkowy w kolejnym roku szkolnym jest szczególnie groźna i wskazuje na zamiar łamania praw rodzicielskich w niedalekiej przyszłości!” – alarmuje Koalicja.
„Nie mamy wątpliwości, że obecna władza, po roku wyborów prezydenckich, ponowi próbę wprowadzenia do szkół permisywnej edukacji seksualnej w ramach zajęć obowiązkowych. Dlatego jako Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły zachęcamy do sprzeciwu oraz do wytrwałej, aktywnej postawy wszystkich, którym na sercu leży dobro polskiej młodzieży oraz poszanowanie praw wychowawczych rodziców. O przykładowych formach aktywności można przeczytać na naszej stronie internetowej: www.ratujmyszkole.pl” – czytamy.
Stanowisko poparli Hanna Dobrowolska, Ruch Ochrony Szkoły, Bartosz Kopczyński, Towarzystwo Wiedzy Społecznej, Agnieszka Pawlik-Regulska, Stowarzyszenie „Nauczyciele dla Wolności”, Marek Puzio, Instytut na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, Sebastian Zuber, Stowarzyszenie Serce Wolności. Poparcie dla działań KROPS wyraziło również Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi.
Poniżej prezentujemy pełną treść dokumentu.
***
Warszawa, dnia 16 stycznia 2025 r.
Stanowisko KROPS
w kwestii nieobowiązkowej edukacji zdrowotnej
Wobec informacji przekazanej 16.01.2025 r. przez minister Barbarę Nowacką w kwestii nieobowiązkowości edukacji zdrowotnej w 2025 r. Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły podtrzymuje swoje stanowisko wyrażone w formalnej petycji do MEN z 21.08.2024 r. podpisanej przez 64 organizacje społeczne.
W petycji jasno wyartykułowaliśmy trzy postulaty:
1) pozostawienie w podstawie programowej kształcenia ogólnego przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie, w którym edukacja seksualna osadzona jest w kontekście małżeństwa i rodziny;
2) niewprowadzanie do szkół nowego przedmiotu „edukacja zdrowotna”, obejmującego edukację seksualną osadzoną w kontekście zdrowia;
3) poszanowanie konstytucyjnej zasady pierwszeństwa wychowawczego rodziców, poprzez pozostawienie dobrowolnymi tych zajęć w szkołach, które obejmują tematykę wychowania w dziedzinie życia seksualnego (edukacji seksualnej).
Każdy z powyższych punktów ma istotne znaczenie dla wychowania młodych pokoleń w sposób niezagrażający ich spokojnemu rozwojowi psychofizycznemu oraz w duchu konstytucyjnych wartości, wyrażonych w szczególności w art. 18 Konstytucji RP. Nie wyrażamy zgody na krzywdzenie części uczniów poprzez wprowadzenie nieobowiązkowego szkodliwego przedmiotu edukacja zdrowotna do polskich szkół przy
jednoczesnej likwidacji przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie. Zawarta w wystąpieniu minister Barbary Nowackiej w dn.16.01 w audycji RMF sugestia o planowanej zamianie przedmiotu na obowiązkowy w kolejnym roku szkolnym jest szczególnie groźna i wskazuje na zamiar łamania praw rodzicielskich w niedalekiej przyszłości!
Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły w pełni podziela stanowisko Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia, wyrażone liście otwartym
do wicepremiera Władysława Kosiniaka Kamysza ws. przedmiotu “Wychowanie do życia w rodzinie”. W stanowisku tym Federacja
zwraca uwagę, że istotą problemu związanego z wprowadzeniem do szkół nowego przedmiotu o nazwie „edukacja zdrowotna” jest nie tylko zapowiadana obligatoryjność nowych zajęć, poświęconych m.in. tematyce seksualności, ale także usunięcie z podstawy programowej zajęć wychowania do życia w rodzinie, w ramach których edukacja seksualna osadzona jest w kontekście małżeństwa i rodziny.
Nie mamy wątpliwości, że obecna władza, po roku wyborów prezydenckich, ponowi próbę wprowadzenia do szkół permisywnej edukacji seksualnej w ramach zajęć obowiązkowych.
Dlatego jako Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły zachęcamy do sprzeciwu oraz do wytrwałej, aktywnej postawy wszystkich, którym na sercu leży dobro polskiej młodzieży oraz poszanowanie praw wychowawczych rodziców. O przykładowych formach aktywności można przeczytać na naszej stronie internetowej: https://www.ratujmyszkole.pl/
Koordynatorzy KROPS
Hanna Dobrowolska, Ruch Ochrony Szkoły,
Bartosz Kopczyński, Towarzystwo Wiedzy Społecznej,
Agnieszka Pawlik-Regulska, Stowarzyszenie „Nauczyciele dla Wolności”,
Marek Puzio, Instytut na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris,
Sebastian Zuber, Stowarzyszenie Serce Wolności
Rok Święty – idea i rzeczywistość
Prof. Marek Kornat: Rok Święty – idea i rzeczywistość
https://pch24.pl/prof-marek-kornat-rok-swiety-idea-i-rzeczywistosc

(il. A. Bednarski)
Ideę Roku Świętego wydało średniowiecze w swej szczytowej fazie. Papież Bonifacy VIII, którego pontyfikat przyniósł zarówno apogeum potęgi papiestwa, jak i wielki upadek, zostawił Kościołowi doniosłą ideę. Zakładała ona ogłaszanie jubileuszu co sto lat – decyzją biskupa rzymskiego. Istotą tej wzniosłej nauki pozostaje dziękczynienie Stwórcy i odpusty z rozporządzenia Stolicy Apostolskiej. Rozwój idei lat jubileuszowych wpisuje się w dzieje Kościoła na przestrzeni stuleci. A trzeba zauważyć, że od pierwszego Roku Świętego upływa 725 lat.
===================
Pierwszy Święty Jubileusz obchodził Kościół w roku 1300. Przyniósł on wielki sukces i wzmocnił papiestwo. Do Wiecznego Miasta pielgrzymowały tłumy wiernych – większe, niż w kurii rzymskiej oczekiwano.
Konflikt Stolicy Apostolskiej z królem francuskim Filipem Pięknym przyniósł – jak wiadomo – rozłam w kolegium kardynalskim. Papież Klemens V osiadł w Avignonie i nastała trwająca ponad siedemdziesiąt lat doba uzależnienia papiestwa od Francji. Nie stanęło to jednak na przeszkodzie wznowieniu idei jubileuszu. Według rachub Bonifacego VIII następny Rok Święty miał Kościół celebrować dopiero w roku 1400. Papież Klemens VI zdecydował się jednak odstąpić od odmierzania lat jubileuszowych stuleciami, jak z pewnością rozumiał to Bonifacy VIII, ale wyznaczył ów rok łaski od Pana (Iz 61, 2) na rok 1350. Skracając okres między jubileuszami do półwiecza, Stolica Apostolska na swój sposób zbliżyła tę praktykę do żydowskiej tradycji nakazującej obchody takie – według Księgi Kapłańskiej – co czterdzieści dziewięć lat.
Jeszcze jednak nie minął wiek XIV, a papież Urban VI – za którego panowania nastąpiła wielka schizma zachodnia – nakazał sprawować jubileusz również jako pamiątkę rocznicy ukrzyżowania Zbawiciela. Miał to być jubileusz nadzwyczajny. I jako taki był celebrowany przez następcę tegoż papieża, czyli Bonifacego IX w 1392 roku.
W drugiej połowie XV wieku papież Paweł II wprowadził jeszcze jedną istotną innowację. Uznał mianowicie, że jubileusz zwyczajny należy sprawować nie co pięćdziesiąt lat, ale co dwadzieścia pięć. I taki obchód naznaczył na rok 1475, z tym że go nie celebrował, ponieważ zmarł po siedmiu latach pontyfikatu w roku 1471.
Jubileusze zwyczajne i nadzwyczajne
I tak już zostało. Mamy w Kościele jubileusz zwyczajny co dwadzieścia pięć lat i nadzwyczajny ku upamiętnieniu „okrągłych” rocznic męki i zmartwychwstania Chrystusa Pana. Praktyka ta nie wiąże jednak rąk biskupowi rzymskiemu i może on zarządzić jubileusz nadzwyczajny z jakiegoś ważnego powodu (innego niż rocznica narodzenia Zbawiciela albo Jego zmartwychwstania) dla dobra Kościoła.
Od roku 1475 regularnie co dwadzieścia pięć lat odbywały się uroczyste obchody w Rzymie. Wyłom przyniósł dopiero rok 1800, w którym jubileuszu nie było. Europa bowiem pogrążona była w wojnach wywołanych przez rewolucję francuską, a Stolica Apostolska – zagrożona w samym swym istnieniu. Nie dało się świętować jubileuszu. Dzięki wsparciu Austrii zdołano w Wenecji odprawić historyczne konklawe (1799/1800), które zapewniło Kościołowi ciągłość najwyższej władzy, dając mu papieża Piusa VII.
Ale – dla odmiany – w roku 1875, a więc pięć lat po zajęciu Rzymu przez armię piemoncką (włoską) Pius IX nie dopuścił do rezygnacji z proklamacji Roku Świętego. Uczynił to bullą Gravibus Ecclesiae et huius saeculi calamitatibus. Stolica Apostolska przetrwała ciężki kryzys utraty Państwa Kościelnego.
Idea papieża Urbana VI, by czcić „okrągłe” rocznice ukrzyżowania Zbawiciela wybrzmi dobitnie dopiero w XX wieku. Papież ów naznaczył jubileusz nadzwyczajny na rok 1390, co zobowiązywało do odprawienia następnego jubileuszu w roku 1423. Odprawiono go, ale zwyczaj zanikł. Bonifacy IV wypełnił pierwszą zapowiedź w roku 1392 (z powodu śmierci Urbana VI w roku 1389). Obchód drugi odprawił papież Marcin V – wybrany podwójną większością (ojców soborowych i kolegium kardynalskiego) na soborze w Konstancji, aby mogła ustać schizma.
Mijały stulecia. Kościół nie obchodził jubileuszy nadzwyczajnych. Powrócił do tej praktyki dopiero Pius XI, zarządzając obchody Roku Świętego w roku 1933. Świat zmierzał ku straszliwej drugiej wojnie światowej. Po wydaniu fenomenalnych encyklik Quas primas i Mortalium animos papież na nowo zobowiązał ludzkość do zwrócenia się ku Chrystusowi. Pół wieku później, krocząc tą drogą, Jan Paweł II wyznaczył na rok 1983 nadzwyczajny Jubileusz Odkupienia – w tysiąc dziewięćset pięćdziesiątą rocznicę Ofiary Zbawiciela na Kalwarii.
Owoce dla Kościoła
Powszechnie rozpoznawalnym symbolem Roku Świętego są Drzwi Święte w pięcionawowej Bazylice Świętego Piotra na Watykanie. Celebrację ich otwierania sprawuje się jednak dopiero od roku 1423.
Zdarzyło się i tak, że w Roku Świętym zmienił się papież – w roku 1700, gdy w końcu września zmarł Innocenty XII a na jego miejsce wstąpił Klemens XI. Ten pierwszy zatem otwierał Święte Drzwi, ten drugi je zamykał.
Nie zmienia się zaś – pomimo upływu stuleci – jedno. Nawiedzać należy cztery bazyliki patriarchalne: Świętego Piotra na Watykanie, Świętego Jana na Lateranie, Świętego Pawła za Murami i Matki Bożej Większej na Awentynie. Co jeszcze ważniejsze, nie zmieniają się warunki odpustu: należy być w stanie łaski uświęcającej i przystąpić do Stołu Pańskiego. Trzeba też modlić się w intencjach Ojca Świętego – co dziś stwarza pewną trudność, bo wiemy, jak dalekie od nauki Kościoła są inicjatywy otoczenia obecnego papieża (żeby wspomnieć tylko realizację synodalności…). Ale da się tu wybrać dobre rozwiązanie. Papież bowiem jest zobowiązany z definicji swojego urzędu służyć pomyślności Kościoła, wobec czego należy prosić Boga o łaski dla niego w tym wszystkim, co służy budowaniu, a nie burzeniu. Bo biskup rzymski – mimo że jest nieomylny – nie otrzymał od Chrystusa Pana prawa do burzenia.
Nasuwa się oczywiście pytanie o owoce Lat Świętych dla Kościoła. Tu na pewno warto zwrócić uwagę na impuls, jaki dał Pius XI. Otóż pod koniec niezapomnianego (chociaż dzieli nas stulecie) Roku Świętego 1925 wydał on wspaniałą encyklikę Quas primas. Przykład ten doczekał się naśladownictwa. Pius XII, zwołując bullą Iubilleum Maximum obchody Roku Świętego 1950, zadbał o mocny przekaz doktrynalny do wiernych. 1 listopada tego roku proklamował dogmat o fizycznym wzięciu do Nieba Najświętszej Maryi Panny. Wcześniej zaś, 13 sierpnia wydał nie mniej doniosłą niż Quas primas encyklikę Humani generis o filozoficznych błędach naszych czasów, w której poddaje krytyce egzystencjalizm, marksizm, ewolucjonizm, idealizm subiektywistyczny i im podobne. Nie bez powodu upowszechniło się wśród teologów nazywanie tego dokumentu małym syllabusem w odróżnieniu od Wielkiego Syllabusa autorstwa wspomnianego już Piusa IX z roku 1864.
Wielki Jubileusz roku 2000 również wpisał się w tę myśl o potrzebie stanowczego przekazu doktrynalnego do wiernych Kościoła. Jest bowiem godne uwagi, że deklaracja Dominus Iesus, którą stworzył ówczesny prefekt Kongregacji Doktryny Wiary Joseph Ratzinger, przemówiła jednoznacznie o Kościele, o jego jedyności i konieczności do zbawienia. Szkoda, że ten dokument nie został wydany przez Stolicę Apostolską jako osobna encyklika Jana Pawła II, bo jego ranga byłaby w ten sposób wyższa (ale to już inna sprawa). Treść deklaracji Dominus Iesus dobitnie wyrażała tożsamość Kościoła. A że dzisiejsi hierarchowie w Watykanie zapewne nie podpisaliby się pod jej stwierdzeniami – to już świadczy tylko o rozmiarach kryzysu wewnętrznego, jaki przechodzi Kościół posoborowy, czego jesteśmy świadkami.
Nie może ulegać wątpliwości, że praktyka Lat Świętych przyczyniła się do podniesienia prestiżu Stolicy Apostolskiej wśród ludzi i narodów. Wybrzmiewała w ten sposób dobitnie prawda o Bogu jako szafarzu łask. Narody pielgrzymowały do progów apostolskich. Chciano zobaczyć Namiestnika Chrystusa, kiedy naucza i błogosławi. Głęboko katolicka – i bezspornie słuszna – nauka o odpustach zdobywała sobie uznanie i rodziła owoce nawrócenia. Kościół nie przejmował się propagandą protestancką, która zawsze zwracała się przeciw tej praktyce w myśl potępionej doktryny Lutra.
Polski udział
Nie od rzeczy będzie w tym kontekście refleksja na temat Polski i Polaków. Kiedy papież Bonifacy VIII ogłaszał pierwszy Rok Święty, nie istniało jednolite państwo polskie. Toczyły się zmagania o wielką sprawę jego odbudowy. I warto zauważyć, że kujawski książę Władysław nazwany Łokietkiem pielgrzymował do Wiecznego Miasta. A dwadzieścia lat po tym wydarzeniu dopełnił koronacji w Krakowie i odtąd Polska pozostała już królestwem aż po tragiczne rozbiory pod koniec XVIII wieku.
Nietypowy jubileusz z 1392 roku papież Bonifacy IX wzbogacił zezwoleniem również na odpust w Krakowie od 1 czerwca do 30 września tegoż roku – dla pielgrzymów z Królestwa Polskiego, którzy nie mogą dotrzeć do Rzymu. Z kolei podczas obchodów jubileuszowych roku 1450 Mikołaj V przychylił się do supliki kardynała Zbigniewa Oleśnickiego (biskupa krakowskiego), aby ustanowić kościoły jubileuszowe w całym Królestwie i na Litwie. Wyznaczył w tym celu katedry w Gnieźnie, Krakowie, Lwowie i Wilnie jako miejsca zdobywania odpustu.
W latach świetności Rzeczypospolitej (czyli od XV do XVII wieku) pielgrzymowały do Rzymu w Latach Jubileuszowych elity państwa. Magnaci, ministrowie i oczywiście biskupi. W dobie narodowej niewoli zaś Polacy-emigranci, bo jak powiedział Mickiewicz, emigracja jest to wielkie poselstwo, które naród w niewoli wyprawił przed oblicze świata.
Obyśmy dzisiaj zdobyli się na pielgrzymowanie do Wiecznego Miasta, albowiem taka manifestacja jest Kościołowi bardzo potrzebna. Szalejące siły antychrześcijańskie wypowiedziały wojnę katolickiej Polsce. Ta wojna nie ustanie. A wysiłki dechrystianizacyjne przechodzą wszelkie wyobrażenie Polaków, którzy żyli w czasach Jana Pawła II. Chociaż na pewno nie wszyscy podzielaliśmy nadzieję tego papieża na nadejście nowej wiosny Kościoła, to nikt nie przypuszczał, że zaledwie po dwudziestu latach od jego śmierci kwestionowany będzie właściwie każdy punkt moralnego nauczania i niemal w całości dogmatyczne zasady wiary. Co więcej i co gorsza, będą się pojawiać „eksperci”, którzy wszystkie innowacje wytłumaczą odkrywaniem rzekomo zdrowej tradycji, której nikt wcześniej nie zauważył.
Prof. Marek Kornat
Udało się! Wulgarna edukacja seksualna nie będzie obowiązkowa!
![]() |
| Szanowny Panie, kilka dni temu mec. Jerzy Kwaśniewski pisał do Pana o naszej walce w obronie życia, wolności, praw rodziców, praw obywatelskich i całego polskiego systemu prawnego, niszczonego przez konkretne działania rządu Donalda Tuska. Z ogromną radością uzupełniam dzisiaj ten list informacją o naszym ważnym, wspólnym sukcesie! Ostatnie dni potwierdziły, że nasze profesjonalne i systematyczne działanie wywiera prawdziwy wpływ i przywraca normalność. W czwartek Minister Edukacji Narodowej Barbara Nowacka ogłosiła, że – wbrew oficjalnym planom – rząd nie będzie zmuszał uczniów do uczestnictwa w „edukacji zdrowotnej”, pod płaszczykiem której planowano wprowadzić do szkół wulgarną edukację seksualną. Przedmiot ma być nieobowiązkowy. Rzecz jasna to nie koniec walki. Naszym jednym celem jest całkowite powstrzymanie deprawacji. Nie ma w szkole miejsca nawet na „dobrowolne” demoralizowanie dzieci. Jednak pierwsza kapitulacja rządu wlewa nowe siły w wielki ruch sprzeciwu rodziców i nauczycieli, a od teraz opór przeciwko „edukacji zdrowotnej” nie będzie już zagrożony odmową promocji naszych dzieci do kolejnej klasy.To nasz wielki, wspólny sukces! To dzięki naszym interwencjom, powstaniu wielkiej Koalicji na rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły, nagłośnieniu sprawy w mediach i koordynacji wielkiej akcji masowego sprzeciwu Polaków, rodzice nie będą zmuszani do posyłania dzieci na lekcje, na których byliby uczeni o „masturbacji”, homoseksualizmie, „transpłciowości”, aborcji i „prawach osób LGBT”. A przecież jeszcze niedawno Barbara Nowacka z arogancją mówiła: „Bardzo mi przykro, ale nie obchodzi mnie, co boli Ordo Iuris”. Nazywała nas „grupą ortodoksów” i zapewniała, że nasze protesty nie robią na niej wrażenia. Ostatecznie musiała się poddać. Jeden z portali pisał, że „organizacje katolickie na czele z Ordo Iuris mogą chyba powoli otwierać szampana”, bo „MEN przestraszył się ich protestów przeciwko wprowadzeniu do szkół edukacji zdrowotnej”. Gdy Barbara Nowacka oficjalnie ogłosiła już swoją decyzję, Jan Śpiewak napisał w mediach społecznościowych, że rząd „boi się Ordo Iuris” a kandydat Partii Razem na prezydenta Adrian Zandberg stwierdził wręcz, że Ordo Iuris „zakazało” premierowi wprowadzenia zajęć z „edukacji zdrowotnej”. Kandydatka Lewicy Magdalena Biejat zdefiniowała swoją wizję prezydentury słowami: „ja się nie będę bała pohukiwania Ordo Iuris”. To kolejny dowód na to, że Pana wsparcie dla wysiłków ekspertów Ordo Iuris ma sens.Nasze petycje, poradniki dla nauczycieli i rodziców, analizy, skargi, manifestacje – wszystko to tworzy system merytorycznej presji społecznej, której nie da się zignorować. Wspólnie, także dzięki Pana wsparciu jesteśmy wielką siłą. Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w ten przycisk Wiele udało się już osiągnąć, ale to nie koniec walki. Mamy świadomość, że rządzący są szczególnie podatni na presję społeczną z powodu zbliżających się wyborów prezydenckich. Taktykę radykalizacji po wyborach zdradziła minister ds. równości Katarzyna Kotula, która publicznie ujawniła powód wstrzymania prac nad projektem dotyczącym „zmiany płci”, mówiąc w Sejmie: „podjęliśmy decyzję, że do końca kampanii prezydenckiej nie chcemy o tym mówić”. Wywalczyliśmy zatem kilka dodatkowych miesięcy na skuteczną kampanię przeciwko demoralizacji dzieci w ramach „edukacji zdrowotnej”. Nie zmarnujemy tego czasu – ale niezbędne będzie w tym celu także Pana wsparcie.Przedmiot „Edukacja zdrowotna” nie powinien być w ogóle wprowadzany do szkół. Nie pozwolimy także na usuwanie dobrowolnego „Wychowania do życia w rodzinie”. Nie możemy osiadać na laurach. Teraz przyszedł czas na jeszcze większą mobilizację. Nie możemy dać się zwieść i zadowolić się ustępstwami, których celem jest ukrywanie prawdziwych planów radykałów przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi. Jeżeli zawiedziemy, zaraz po wyborach rząd zmusi nasze dzieci do wulgarnych zajęć skupionych na wypaczonej perspektywie ludzkiej seksualności. W najbliższym czasie napiszemy Panu więcej o wszystkich naszych aktywnościach związanych z obroną naszych dzieci przed demoralizacją, seksualizacją i ideologiczną indoktrynacją. Tymczasem zachęcam Pana do przeczytania załączonej poniżej wiadomości, w której mec. Kwaśniewski pisał Panu o naszej walce z rządowym bezprawiem. Jeśli do tej pory nie udało się Panu zapoznać z jej treścią to gorąco zachęcam do nadrobienia zaległości. Z wyrazami szacunku |
Anti-Defamation League: Niemal połowa dorosłej populacji świata to… antysemici
Niemal połowa dorosłej populacji świata to… antysemici
18.01.2025 https://nczas.info/2025/01/18/niemal-polowa-doroslej-populacji-swiata-to-antysemici/

Jak podają CNN i New York Post niemal połowa ludzkości cechuje się antysemityzmem. Konkretne powody nie zostały jeszcze zbadane. Badania oczywiście przeprowadzili Żydzi.
Najnowsze badanie przeprowadzone przez izraelsko-amerykańską Ligę Przeciw Zniesławieniu (Anti-Defamation League) ujawnia, że niemal połowa dorosłych na całym świecie „przejawia postawy antysemickie”. W badaniu wzięło udział ponad 58 000 osób ze 103 krajów, z czego 46% wyraziło antysemickie poglądy, co stanowi znaczący wzrost w porównaniu z 2014 rokiem.
Badanie opierało się na tzw. Global Index 100, który mierzy odsetek respondentów zgadzających się z sześcioma lub więcej z jedenastu negatywnych stereotypów na temat Żydów. Wyniki wskazują, że najwyższe wskaźniki antysemityzmu odnotowano na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy (97%), podczas gdy w obu Amerykach wyniosły one najmniej, bo tylko 24%.
„Alarmujące” jest również to, że jedynie 48% respondentów uznaje tezy ADL dotyczące holokaustu, a 20% w ogóle o nim nie słyszało. Co więcej, młodsze osoby (poniżej 35. roku życia) częściej przejawiają „antysemickie” postawy, co może być związane z wpływem mediów społecznościowych w rozpowszechnianiu „dezinformacji”.
Czy czeka nas kolejna odsłona „fact-checkingu” i cenzury, w tym cenzury prewencyjnej? Obyśmy zdążyli poznać powody takich, a nie innych poglądów połowy ludzkości zanim zostaną one „zweryfikowane”.
Grzech Piłata a psychologia motłochu
Grzech Piłata a psychologia motłochu
Izabela BRODACKA
Wielu historyków zajmujących się analizą dwóch wielkich totalitaryzmów, które odebrały życie milionom ludzi, obróciły w ruinę pół Europy i uczyniły nieznośnym życie wielu pokoleń nie wiadomo dlaczego upiera się przy twierdzeniu, że zarówno Hitler jak i Stalin byli postaciami charyzmatycznymi. Wydaje mi się, że mają trudność z pogodzeniem się, że tak odrażający i mali (zarówno duchem jak i wzrostem) ludzie mogli zawładnąć milionami. Łatwiej było zrozumieć podporządkowanie Rosjan bezwzględnemu tyranowi Stalinowi gdyż zawsze uważało się ich za naród przywykły do knuta i absolutnej władzy caratu. Trudniejszy do pojęcia wydawał się fakt, że naród który wydał Beethovena i Kanta stał się narodem morderców i złodziei . Czym innym w oczach ogółu wydaje się być wielki przestępca a czym innym obleśny zbok jakim był Adolf Hitler. Ludzie przez miłość własną chcą postrzegać zło jako demoniczne. Trudno im się przyznać, że tak łatwo mu ulegli.
Tymczasem jak twierdzi Hannah Arendt zło jest banalne. Biografowie Hitlera forsujący tezę o jego niezwykłym wpływie na ludzi powołują się zwykle na filmy przestawiające Niemki wyjące w stanie zbiorowego orgazmu podczas jego przemówień. Tak jakby nic nie wiedzieli na temat psychologii tłumu, na temat praw rządzących motłochem. To motłoch przecież wbrew opinii Piłata zażądał ukrzyżowania Chrystusa, dla rozrywki motłochu zakuwało się w Średniowieczu skazańców w dyby i urządzało publiczne egzekucje, dla rozrywki motłochu zaprojektowano gilotynę. Przecież wyrok śmierci – sprawiedliwy lub nie, prawomocny lub nie – można było wykonywać w zaciszu zakładu karnego.
To paryski motłoch wyciem radości przyjmował każdą spadającą głowę . Zarówno głowy arystokratów jak i przywódców rewolucji, którzy popadli w niełaskę (zgodnie z zasadą, że rewolucja pożera własne dzieci) jak Maximilien de Robespierre. Przywódcy Rewolucji Francuskiej traktowali motłoch czysto instrumentalnie.
Podobnie traktował motłoch Hitler, a Hitlera traktowali współcześni mu politycy i mężowie stanu. Był dla nich użytecznym narzędziem w rozprawie z szerzącymi się w Niemczech ruchami komunistycznymi. Na przykład prezydent Rzeszy Paul Ludwig Hans Anton von Beneckendorff und von Hindenburg lekceważył Hitlera i głęboko nim pogardzał. Jak kiedyś publicznie powiedział – „Hitler nadaje się co najwyżej na naczelnika prowincjonalnej poczty. Mógłby wtedy lizać mnie od tyłu. Mam na myśli – lizać znaczki z moją podobizną”. Jak na arystokratę i prezydenta Rzeszy to trochę mało eleganckie słowa na temat człowieka, którego sam Hindenburg powołał przecież na kanclerza Rzeszy. Hindenburg popełnił grzech zaniechania. Ten sam grzech który popełnił Piłat umywając ręce.
Piłat nie miał zamiaru narażać się dla kłopoty w obronie nic nie znaczącego dla niego człowieka. Cóż z tego, że niewinnego. Miliony niewinnych giną przecież pod walcem historii. Grzech zaniechania wynikający być może ze złej oceny psychopaty, którego dopuściło się do władzy popełniali wszyscy z otoczenia Hitlera z wyjątkiem oczywiście półgłówków tworzących jego oddziały szturmowe.
Dużą rolę odgrywała również chęć korzyści wynikających ze służenia dyktatorowi i jego chorej ideologii. Trudno uwierzyć, że doskonała reżyser Leni Riefenstahl tak zakochała się w Hitlerze, że łaziła za nim jak pies i poświęciła swój bezsporny talent propagandzie zbrodni III Rzeszy.
Równie trudno uwierzyć, że noblistka Szymborska pisała miłosne wiersze do ospowatego karła, tyrana i mordercy Stalina. Trudno również uwierzyć, że ktoś mógł nie wiedzieć o ich zbrodniach. Te zbrodnie eskalując w czasie, stawały się w oczach ludzi banalne, codzienne.
W hitlerowskiej Rzeszy zaczęło się od eutanazji chorych dzieci. No cóż, one i tak nie przeżyłyby – tłumaczono sobie, ich egzystencja jest ciężarem dla państwa i dla rodziców. To samo dotyczyło chorych psychicznie i nieuleczalnie chorych dorosłych. „To nie moja sprawa”- pocieszał się Hans Schmidt . Bicie ludzi na ulicach, prześladowanie Żydów i rabowanie żydowskich sklepów. To też nas nie dotyczy pocieszali się dobrzy Niemcy a Żydzi przecież są sami sobie winni. Wielu z tych dobrych Niemców uważało Hitlera za głupka od brudnej roboty, którego po jej wykonaniu odsunie się od władzy.
Podobnie za nieszkodliwego głupka uważano w stoczni Wałęsę. Bohaterowie strajku wiedzieli o jego donosicielstwie, byli nawet w posiadaniu taśmy z nagranym przyznaniem się pijanego Wałęsy do winy, ale tę taśmę Ania Walentynowicz dała na przechowanie Borusewiczowi i taśma gdzieś zaginęła. Jak mi mówiła Ania uważali, że Wałęsa nadaje się wyłącznie na przejściowego trybuna ludowego a potem go się odsunie od władzy. Jak się okazało nie było to takie łatwe i pospolity tani kapuś został prezydentem RP. ( Przez ostrożność procesową dodam, że jestem w posiadaniu nagrania tej rozmowy z Anią, oczywiście za jej zgodą). Inteligentni, wykształceni ludzie jakimi są Gwiazdowie popełnili wobec Wałęsy ten sam błąd jaki wobec Hitlera ( zachowując wszelkie proporcje ) popełnił Hindenburg. Nie docenili go.
Jestem świadoma, że moja analiza jest jednostronna. Powinnam uwzględnić obiektywne okoliczności dojścia Hitlera do władzy – gorycz niemieckiej klęski w I Wojnie Światowej, rujnujące kraj reparacje, utratę części terytorium w tym Prus Wschodnich, inflację, bezrobocie i wreszcie kryzys światowy 1929 roku. W przypadku samego Hitlera można byłoby rozważać kazirodcze małżeństwo jego rodziców, fakt, że nie mógł udowodnić swej czystości rasowej, fakt że zatrudniony był w wojsku jako szpicel i prowokator. Tak czy owak Hitler pragnął wielkich Niemiec pod swoim przywództwem a sprowadził je na dno upadku mordując przy okazji (ostrożnie licząc) 50 milionów ludzi. Ludzie z jego otoczenia, Hindenburg, Ludendorff , a także zwykli dobrzy Niemcy nie tylko nie docenili tkwiącego w Hitlerze groźnego potencjału szaleństwa lecz popełnili grzech Piłata. Nie przeciwstawili się złu dopóki nie było za późno. Wobec narastającego bezprawia umyli ręce.
Uważajmy żeby nie popełniać tego samego grzechu.
Friday Funnies: New Math. Careful – Red meat causes cancer!
Friday Funnies: New Math
Careful- Red meat causes cancer!
Robert W Malone MD, MS Jan 17, 2025

















True story:

====================
How far have we fallen?
This is the message that our government sent to Americans during WWII.

When people believe that being self sufficient is a worthy endeavor, they take pride in themselves.
Our government once understood this – and promoted healthy living to build healthy Americans.
And this is the message they send now.






Franciszek czy Klaus Schwab. Kto jest papieżem kościoła synodalnego?
Franciszek czy Klaus Schwab. Kto jest papieżem kościoła synodalnego?
Piotr Relich https://pch24.pl/franciszek-czy-klaus-schwab-kto-jest-papiezem-kosciola-synodalnego/

Zgodnie z wizją Klausa Schwaba, również Kościół musi dokonać „Wielkiego Resetu”. A nic nie nadaje się do tego lepiej jak proces synodalny.
Synod o synodalności wprowadził Kościół w nową epokę. Epokę wiecznie ewoluującej sumy wspólnot różnych prędkości, wyruszającej ku bliżej nieokreślonej zmianie. Na początku tej drogi, dokument końcowy synodu, jako kluczowe obszary reform, wymienił: rolę kobiet w Kościele, strukturę władzy oraz liturgię. Na dalszych etapach czekają już zapewne kwestie etyki seksualnej, celibatu czy stosunku wobec środowisk LGBT+. Nad zmianą doktryny w tych obszarach od ponad sześciu lat debatują już katolicy w Niemczech, a głosów akceptacji dla powyższych propozycji nie brakowało również na samym Synodzie.
Obecnej rewolucji wyczekiwali nie tylko progresiści wewnątrz Kościoła, ale i wpływowe środowiska, kreślące globalne scenariusze dla całej ludzkości. Uznając rolę religii w „łączeniu ludzi w dążeniu do wspólnego celu”, już dawno zauważyli, że przywódcy religijni posiadają moc przekonywania ludzi, tam gdzie brakuje autorytetu innym. Jak wskazuje Światowe Forum Ekonomiczne, ponad 80 proc. mieszkańców globu należy do jakiejś wspólnoty religijnej. Tym samym bez zaangażowania ludzi wiary, nie można „stawić czoła globalnym wyzwaniom” takim jak zmiany klimatu, pandemie, wojny etc.
Ale do takich wyzwań należy również zapewnienie „powszechnego dostępu do świadczeń z zakresu zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego (Agenda 2030, cel 3.7)”. To także m.in. konieczność zagwarantowania kobietom „pełnego i efektywnego udziału w procesach decyzyjnych na wszystkich szczeblach (…) oraz równe szanse w pełnieniu funkcji przywódczych” (Cel 5.7).
Nietrudno zauważyć, że przynajmniej w tych punktach nauka Kościoła katolickiego diametralnie rozbiega się z agendą ONZ. I rzeczywiście, eksperci Światowego Forum Ekonomicznego już w 2016 r. w raporcie „Rola wiary w systemowych globalnych wyzwaniach”, wprost wskazali instytucje religijne jako „część problemu” dotyczącego m.in. równości płci.
Eksperci WEF za niedopuszczalne uznali m.in. ograniczenia w zatrudnieniu, dostępie do urzędów lub edukacji ze względu na płeć czy orientację seksualną. Wśród wad instytucji religijnych wymieniono również „klerykalizm” – i to na kilka lat przed spopularyzowaniem określenia przez papieża Franciszka. Jako godne potępienia uznano takie postawy jak „tradycjonalizm” i „konserwatyzm”, a wśród „problemów” wymieniono również patriarchalną strukturę władzy. Obawę globalistów wzbudzał również „gwałtowny opór przeciwko niektórym politykom, takim jak kontrola urodzeń i szczepienia”.
Dlatego przez angaż instytucji religijnych do „przezwyciężania globalnych wyzwań” należy przede wszystkim rozumieć działanie na rzecz zmiany doktryny. Odczytywany w tym kontekście, Synod o synodalności jawi się jako urzeczywistnienie idei Wielkiego Resetu w Kościele.
Kościół Światowego Forum Ekonomicznego
Środowiska globalne nie mogą nie uwzględniać w swoich kalkulacjach największej instytucji religijnej świata. Dlatego właśnie, mimo deklarowanego ateizmu, od ludzi Kościoła nigdy nie stronił sam założyciel Forum, Klaus Schwab.
W 1993 r. podczas Forum przemawiał prekursor procesu synodalnego, kard. Carlo Maria Martini. Włoski purpurat widział w synodzie instrument zmieniania Kościoła, także w obrębie jego doktryny. W jego opinii zmian wymagały takie obszary jak rola kobiet, struktura władzy, etyka seksualna czy stosunek wobec mniejszości seksualnych. W ostatniej wykładni swoich poglądów, książce pt. „Credere e Conoscere” („Wiara i Wiedza”) z 2012 r., arcybiskup Mediolanu poparł ideę związków partnerskich i małżeństw jednopłciowych oraz przyznał, że w nie widzi nic złego w obscenicznych paradach „dumy gejowskiej”. Do dzisiaj jezuicki hierarcha pozostaje punktem odniesienia dla wszystkich pragnących heterodoksyjnych zmian w Kościele.
Ale dużo większy wpływ na poglądy Schwaba wywarł brazylijski biskup Helder Camara. Zmarły w 1999 r. hierarcha znany jest na Zachodzie głównie z wykreowanej hagiografii; we włoskiej prasie przedstawiano go m.in. jako „Proroka ubogich”, „Świętego z faweli” czy „Głos Trzeciego Świata”. W rzeczywistości jednak, Camara stanowił ucieleśnienie ideologii marksistowskiej wewnątrz Kościoła. Przekonywał, że filozofia Marksa osiągnęła taki stopień wpływu na myśl Zachodnią co św. Augustyn, dlatego należy rozważyć jej mariaż z teologią katolicką. Wspierał działaczy Akcji Katolickiej, którzy dołączyli do brazylijskiej partyzantki komunistycznej. Jako jeden z prekursorów teologii wyzwolenia, popierał reżimy komunistyczne w ZSRR, na Kubie i w Chinach. Pozytywnie wypowiadał się m.in. o rewolucji kulturalnej Mao Zedonga.
W 1968 r. otwarcie wystąpił przeciwko encyklice Pawła VI Humanae Vitae, określając ją jako „błąd przeznaczony do torturowania narzeczonych i zakłócania spokoju tak wielu serc”. Był zwolennikiem aborcji eugenicznej i rozwodów, a podczas Soboru Watykańskiego II wyrażał swoje poparcie dla kapłaństwa kobiet, uniemożliwianego przez – jak to określił – „męskie uprzedzenia”.
W obecności ojców soborowych wyraził poparcie dla trans-humanistycznych idei rosyjskiego eugenika Sergieja Woronowa, wierząc w możliwość powoływania sztucznego życia i fizycznego zmartwychwstania umarłych dzięki technologii. Camara był jednym z sygnatariuszy tzw. Paktu katakumbowego liberalnych hierarchów, podzielających wizję Kościoła „ubogiego”, bez własności, insygniów władzy i hierarchii.
Schwab określił spotkanie z brazylijskim biskupem jako jeden z „przełomowych momentów w jego życiu”. Dzięki wizycie w fawelach, Niemiec miał zrozumieć „czym jest ubóstwo”. Brazylijczyk przyjechał do Szwajcarii w styczniu 1974 r., zaledwie trzy lata po inauguracji pierwszego Davos. Stamtąd nawoływał do redystrybucji bogactwa i „sprawiedliwości społecznej”. Wielka inspiracja Schwaba, zamiast ekskomuniki, ma dzisiaj duże szanse na wyniesienie na ołtarze. W 2015 r. ruszył jego proces beatyfikacyjny, a w 2021 r. przekazano do Watykanu całą dostępną dokumentację na temat „czerwonego biskupa”.
Watykański „NGOs”
Choć Schwab w zeszłym roku zrezygnował z przewodzenia WEF, ciężko przecenić jego dokonania w postępie globalizmu. Podobnie, myśl nieżyjącego już Camary wydała na świat m.in. pontyfikat Jorge Bergoglio. Można powiedzieć, że osoba Franciszka spaja ich wspólne dziedzictwo, budując niemal nierozerwalny związek globalnej lewicy z Kościołem.
Argentyński papież osobiście zmienił doktrynę w zakresie kary śmierci, popełnił przełomową z perspektywy agendy klimatycznej encyklikę Laudato Si, uroczyście sygnował ONZ-owską Agendę 2030 oraz w imieniu Stolicy Apostolskiej przystąpił do Porozumienia Paryskiego. Franciszek dopuścił rozwodników w ponownych związkach do Komunii św. oraz umożliwił błogosławieństwa homo-par. Dokonał rewolucji w Papieskiej Akademii Życia, m.in. zapraszając w jej szeregi aborcjonistkę i ekspert WEF, prof. Mariannę Manzuccato. W czasie pandemii COVID-19, Watykan został światowym promotorem sanitaryzmu i szczepionek, a deklaracją Abu Zabi, Kościół poczynił również milowy krok w stronę zrównania wszystkich religii.
Kościół pod przywództwem Franciszka pozostaje zdeterminowany, by jak najszybciej wymazać wszelkie zastrzeżenia wysuwane pod jego adresem przez globalistów. Jednocześnie uruchomia proces, który ma nadrobić – jak to określił kard. Martini – 200-letnie „zacofanie” względem Rewolucji Francuskiej. Może już czas zakończyć grę pozorów i od razu przenieść Stolicę Apostolską do Davos?
Piotr Relich
Licealiści I Liceum w Bochni zbierają na defibrylator

Uczniowie klasy pierwszej z I liceum w Bochni postanowili zebrać środki na zakup defibrylatora, którego brakuje na terenie miasta.
W trosce o dobro społeczne, młodzi ludzie starają się pozyskać środki szukając sponsorów, rozmawiali z przedstawicielami miasta itd. Jest to świetna inicjatywa, w której młodzi ludzie mogą zobaczyć, że warto próbować coś zrobić dla innych. Gdyby ktoś z czytelników miał ochotę wesprzeć, to link do strony jest poniżej:
Niedziela: Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte i pokutne Marsze Różańcowe za Ojczyznę
19.01.2024 Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte i pokutne Marsze Różańcowe za Ojczyznę
16/01/2025przez antyk2013
Na Różańcu świętym będziemy się modlić wraz z Maryja Królową Polski o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii oraz o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu.
========================

BIAŁYSTOK – O godz. 13.30 wyruszymy sprzed Katedry (ul. Kościelna 2), przejdziemy Rynkiem Kościuszki, ul. Lipową do Bazyliki Mniejszej p. w. św. Rocha.
====================

POZNAŃ – początek o godz. 12.30 Msza Święta za Ojczyznę w Sanktuarium Bożego Ciała przy ul. Krakowskiej. Po Mszy Świętej Pokutny Marsz Różańcowy poprowadzi Ojciec Jerzy Garda. Zakończenie u Ojców Franciszkanów w Sanktuarium Matki Boskiej w Cudy Wielmożnej na Wzgórzu Przemysła.

================

ZAMOŚĆ – o godz. 15.00 Koronka do Miłosierdzia Bożego, po modlitwie wyruszy spod kościoła św. Katarzyny Pokutny Marsz Różańcowy.
Msza Święta za Ojczyznę w Kościele Rektoralnym Świętej Katarzyny, ul. Kolegiacka 3 o godz. 17.00

(
Żywność masowego rażenia
Żywność masowego rażenia
Sprawa jest śmiertelnie poważna. http://vitanatural.pl/zywnosc-masowego-razenia-artykul-w-calosci
W amerykańskim przemyśle spożywczym liczą się dwie rzeczy – pokarm i konsument. Pierwszy jest przetworzony, więc tani, a drugi gruby, więc łasy. Oto prawdziwa sztuka tuczu
Według danych rządu Stanów Zjednoczonych raczkujące dziś pokolenie Amerykanów będzie pierwszym od stulecia, które pożyje krócej od swoich rodziców. Powód: otyłość. Co trzecie amerykańskie dziecko ma chroniczną nadwagę, a co za tym idzie – jest skazane na nadciśnienie, cukrzycę, astmę albo raka. Na odsiecz rusza Michelle Obama. W połowie lutego Pierwsza Dama wystartowała z przygotowywaną przez rok kampanią Let’s Move (Ruszmy się!), debiutując tym samym w – tradycyjnie wypełnianej przez żonę prezydenta – roli społecznej aktywistki. Przy wsparciu organizacji pozarządowych, biznesu i mediów będzie zachęcać dzieciaki, żeby odstawiły colę na rzecz soku, frytki na rzecz marchwi i siedzenie przed komputerem na rzecz ganiania za piłką.
Inicjatywa szlachetna, tyle że jej szanse powodzenia są znikome. Żeby przestać tyć, Amerykanie na nowo muszą zbudować sobie system produkowania jedzenia. Ale na taką zmianę się nie zanosi, bo nie pozwolą na nią ci, którzy dziś na karmieniu narodu zarabiają miliardy.
„Jesteś tym, co jesz”

Jeśli popularne powiedzenie potraktować dosłownie, naród amerykański jest zaprojektowanym w laboratorium, genetycznie zmodyfikowanym i wielokrotnie przetworzonym produktem wielkiej korporacji.
Nasiona
Największym żywicielem Ameryki jest dziś Monsanto – firma, która przez dziesięciolecia produkowała trucizny, jak środek owadobójczy DDT czy zawierający dioksyny preparat niszczący roślinność, używany przez amerykańską armię w Wietnamie. W połowie lat 80. korporacja Monsanto z giganta chemicznego przepoczwarzyła się w giganta spożywczego. Oprócz środków do trucia naukowcy w jej laboratoriach zaczęli po prostu wymyślać środki do jedzenia. W 1982 roku jako pierwsi zmodyfikowali genetycznie komórkę roślinną. I to właśnie na nasionach Monsanto wyrósł wielomiliardowy przemysł żywności genetycznie modyfikowanej (GMO).
Rozkwit interesu umożliwiła decyzja Sądu Najwyższego USA, który w 1980 roku pięcioma głosami przeciw czterem zezwolił na patentowanie żywych organizmów. Sprawa nie dotyczyła wprawdzie nasion GMO, tylko bakterii stworzonej przez General Electric do pożerania wycieków ropy, ale ustanowiła precedens dający początek przejęciu produkcji rolnej przez korporacje. Prawo do zbóż daje przecież władzę nad tym, co ludzie jedzą i czy w ogóle jedzą.
Ludzie Monsanto (firma istnieje od 1901 roku, a kokosy zarabiała już w latach 30. na sprzedaży sacharyny dla Coca-Coli) wpadli na pomysł tak prosty, że aż genialny: produkujemy jednocześnie silny środek chwastobójczy i roślinę, która będzie na niego odporna. Tak powstał Roundup i zmodyfikowana kukurydza. Farmer kupuje oba produkty, obsiewa pole kukurydzą i pryska Roundupem. Roundup kosi wszystko, co żywe, poza kukurydzą. Ta zaś – pozbawiona konkurencji – rośnie wysoka i żółta jak nigdy.
Wszyscy są zadowoleni. Monsanto – bo uzależnił farmera od swoich produktów. Z kolei zadowolenie farmera z wysokiej i żółtej kukurydzy jest tak duże, że podpisuje umowę licencyjną, która zakazuje mu zbierania nasion z zeszłorocznej uprawy, skazując go na coroczną dostawę nasion z Monsanto. Dzięki temu farmer jest jeszcze bardziej uzależniony, a koncern – jeszcze bardziej zadowolony.
Monsanto ma własną policję i siatkę donosicieli. Prawie setka inspektorów wspierana przez informatorów sprawdza, czy producenci kukurydzy nie dopuszczają się – jak ujmuje to koncern – „nasiennego piractwa”.
Firma ma również sposoby na tych, którzy chcą zostać przy zwykłych uprawach. Metoda pierwsza: Monsanto systematycznie likwiduje rynek tradycyjnych nasion przez przejmowanie ich producentów. Dwa najważniejsze zakupy ostatnich lat – największy światowy producent nasion warzywnych Seminis (2005 rok; za 1,4 miliarda dolarów) i Delta and Pine Land Company, olbrzym specjalizujący się w nasionach bawełny (2007 rok; za 1,5 miliarda dolarów). Na rynku zaczyna więc brakować nasion niepozostających pod kontrolą monopolisty. Druga metoda: presja prawna. Niesione wiatrem nasiona Monsanto rozsiewają się na pola przypadkowych farmerów, a firma oskarża ich o kradzież. U Bogu ducha winnego delikwenta zjawia się inspektor Monsanto i informuje o dwóch możliwościach: albo zawieramy ugodę i podpisujesz z nami umowę licencyjną, albo mobilizujemy naszych prawników i rozpoczynamy długą batalię sądową. Zanim się skończy – będziesz zrujnowany. Według danych organizacji Center for Food Safety, która od lat monitoruje działalność Monsanto, większości farmerów nie stać na prawniczą wojnę i idą na układ z firmą. Ci niepokorni – jak 85-letni Vernon Gansebom z Nebraski – nazywają Monsanto rolniczym gestapo. Gansebom jest jednym z około 500 rolników, którym korporacja każdego roku wytacza proces.
Monsanto jest dziś największym w USA właścicielem biotechnologicznych patentów. Ma ich prawie 700. Nie ma sobie równych na amerykańskim rynku genetycznie modyfikowanej kukurydzy, bawełny, buraków cukrowych, rzepaku, lucerny i soi. W przypadku tej ostatniej – odpowiada za 90 procent sprzedaży. Biorąc pod uwagę fakt, że prawie trzy czwarte żywności przetworzonej – a taką głównie jedzą Amerykanie – jest genetycznie zmodyfikowane, można sobie wyobrazić, jak ogromny jest wpływ Monsanto na ich dietę.
Zboża
Amerykanie jedzą głównie kukurydzę i soję. Powtórzmy: głównie z nasion Monsanto. W przeciętnym amerykańskim supermarkecie na półkach leży ponad 40 tysięcy różnych produktów spożywczych. Ale to bogactwo wyboru jest pozorne. Większość asortymentu jest zrobiona z tych samych składników. Według Larry’ego Johnsona, dyrektora ośrodka badań nad zbożami Uniwersytetu Stanowego w Iowa, 90 procent przetworzonej żywności w supermarketach ma w składzie albo kukurydzę, albo soję. Do tego sól, cukier i cała gama środków chemicznych decydujących o tym, jak jedzenie smakuje, wygląda i jak długo zachowuje „świeżość”. Tak żywi się większość Amerykanów.
Za taki stan rzeczy odpowiada polityka rolna USA, która od połowy lat 70. zwiększa subsydiowanie uprawy czterech zbóż: kukurydzy, soi, ryżu i pszenicy. Ich zaletą, z punktu widzenia rządu, jest to, że można je składować latami. Dla farmerów najwygodniejsza jest kukurydza, bo najlepiej się sprzedaje. 30 procent ziemi uprawianej dzisiaj w Stanach Zjednoczonych jest obsiane kukurydzą. Cmoka na to ze smakiem kilka korporacji kontrolujących rynek jej obróbki – Bunge, Cargill czy Archer Daniels – bo dzięki dopłatom kukurydza ląduje na rynku po cenach znacznie poniżej kosztów uprawy. Produkują z niej mączkę i – przede wszystkim – bogaty we fruktozę syrop i sprzedają dalej kilku gigantom kontrolującym rynek przetwarzania żywności – znanym również u nas – Unileverowi, Nestlé, Coca-Coli, Kellogg’s. Żeby było pysznie, czyli słodko, syropem kukurydzianym (jest tańszy od cukru) słodzi się wszystko – ciasteczka i lody, ale też płatki śniadaniowe, pieczywo, a nawet wędliny, sosy w proszku, zupy w proszku, ziemniaki w proszku i hamburgery. Zadowoleni są rolnicy, korporacje i konsumenci. To, że ci ostatni tyją i umierają od tego tycia, mało kogo interesuje.
Przetworzona, wysokokaloryczna żywność jest na półce w supermarkecie dużo tańsza niż świeże warzywa i owoce. I to wcale nie ekologiczne (te są jeszcze droższe), tylko pochodzące z wielkich, nawożonych na potęgę farm, ale niecieszące się aż tak hojnym wsparciem rządu jak cztery „zboża przetrwania”. Doktor Adam Drewnowski z Uniwersytetu w Waszyngtonie wyliczył, że najtańsze kalorie mają w sobie chipsy (w ich przypadku wyprodukowanie jednego megadżula, czyli 239 kilokalorii, kosztuje 20 centów). Cola jest tylko ciut droższa (30 centów/MJ). Megadżul z marchewki to wydatek 95 centów, a z soku pomarańczowego – 1,43 dolara. Profesor Uniwersytetu Kalifornii Michael Pollon, najpopularniejszy dziś rzecznik rewolucji w amerykańskim systemie rolno-spożywczym, podsumowuje to tak: – Status społeczny i sytuacja finansowa rodziny są dziś w USA decydującym czynnikiem otyłości. Biedni jedzą tanią korporacyjną mamałygę i tyją.
Hamburger
Sam cukier to za mało, żeby było smacznie. Musi jeszcze być tłusto. Dlatego teraz przerobimy mięso. Amerykańskie mięso jest bardzo tłuste, bo robi się je z kukurydzy. Z kukurydzy z nasion Monsanto.
Trudno w to uwierzyć? Sami popatrzcie.
W przemyśle mięsnym wszystko zostało podzielone. 85 procent rynku wołowiny jest w rękach czterech firm: Tyson, Cargill, Swift i National Beef Packing. Wieprzowina w 65 procentach należy do wymienionych wyżej trzech pierwszych i giganta Smithfield, a 60 procent kurczaków to znów Tyson i drobiowy specjalista Pilgrim’s Pride. W latach 70. istniało kilkanaście tysięcy małych ubojni. Dziś zostało 13 gigantycznych. W największej rzeźni świata – należącej do Smithfield – w Karolinie Północnej ubija się 32 tysiące świń dziennie, czyli 1333 na godzinę, czyli 22 na minutę. Non stop, całą dobę.
Większość hodowanych w USA krów karmi się kukurydzą lub soją. Krowy są przystosowane do jedzenia trawy, ale trawa nie rośnie w hodowlanych konglomeratach, poza tym jest droga, a kukurydza i soja cieszą się znanym nam już korporacyjno-rządowym wsparciem. Na kukurydzy krowa szybciej rośnie, mięso jest bardziej tłuste i tańsze. Przeciętny Amerykanin zjada dziś 90 kilogramów mięsa rocznie (Polak 65), czyli o 30 kilogramów więcej niż przed 50 laty.
Michael Pollon: – Kukurydza i soja to fundamenty naszego „fastfoodowego narodu”. Zorganizowaliśmy sobie system, w którym miliony zwierząt podłączone są do nieprzerwanego strumienia taniej paszy.
Oczywiście świeże mięso w kawałku, mimo że wyhodowane na taniej kukurydzy, jest dużo droższe od mięsa przetworzonego. Dlatego niezamożny Amerykanin spożywa przede wszystkim mięso po wielokrotnych fabrycznych przejściach – w postaci hamburgera. Mięso w typowym amerykańskim hamburgerze – jak w październiku zeszłego roku w głośnym artykule na łamach „New York Timesa” opisał Michael Moss – pochodzi z kilkuset zwierząt.

„Mięso” jest tu terminem umownym, bo miele się resztki tego, co nie „poszło” w postaci steków – tłuste ścinki, oczy, uszy i podroby.
Kto jest największym odbiorcą mielonej wołowiny w USA? McDonald’s.
Za symbol uprzemysłowienia produkcji mięsa niech posłuży jedna ze scen z krytycznego wobec branży spożywczej filmu „Food, Inc.” w reżyserii Roberta Kennera. Opowiadając do kamery o swojej pracy, naukowiec grzebie w krowim żołądku. Z tym że żołądek jest jeszcze w krowie, krowa jest jeszcze żywa, stoi na czterech nogach z opuszczonym łbem. Nie zwraca uwagi na to, że ma dziurę wyciętą w boku, oklejoną plastikiem. Nazywa się to rumenotomią, a fachowa nazwa dziury to przetoka. Naukowcy od jedzenia wymyślili taką sztuczkę, żeby „na żywo” badać, co się dzieje w żołądku krowy.
W przypadku kukurydzy nie dzieje się za dobrze. Badania potwierdziły, że najbardziej prawdopodobną przyczyną dręczącej Amerykanów epidemii zakażeń bakterią E. coli jest karmienie krów kukurydzą. Bakterią, która pojawiła się w wołowinie na początku lat 80., gdy tempa nabierał rozwój przemysłu mięsnego, zaraża się 70 tysięcy Amerykanów rocznie. Choć zazwyczaj kończy się na kilkudniowych biegunkach, niektórzy jednak umierają – jak dwulatek Kevin Kovalcyk w 2001 roku, lub zostają sparaliżowani – jak opisana przez Mossa w „New York Timesie” Stephanie Smith. Zakażeń można by uniknąć, gdyby mięso było porządnie badane. Ale nie jest. W latach 70. rząd przeprowadzał 50 tysięcy kontroli mięsa rocznie, dziś – mniej niż 10 tysięcy. Tak zwane prawo Kevina (na cześć małego Kovalcyka), które umożliwiłoby zamykanie zakładów sprzedających zatrute mięso, utknęło w kongresowych komisjach. Dlaczego? Odpowiedź w następnym rozdziale.
Nie gorzej od producentów wołowiny radzą sobie bossowie od kurczaków. Na wzór Monsanto wyspecjalizowali się w uzależnianiu od siebie hodowców. Korporacja stawia halę produkcyjną wartą 300 tysięcy dolarów i podpisuje z farmerem kontrakt. Hale i kury należą do firmy, rolnik dostaje wypłatę za samą hodowlę. Dziesiątki tysięcy ptaków stłoczonych w jednej hali, na dostarczonej przez firmę paszy, rośnie w 48 dni do rozmiaru, jaki jeszcze przed 30 laty osiągały w trzy miesiące. Taki kurczak nie umie nawet chodzić, bo kości nie nadążają za rosnącą jak szalona masą mięśniową. Raz na kilka lat bossowie zgłaszają się do rolnika i przedstawiają listę koniecznych unowocześnień. Możliwości odmowy nie ma, bo firma zerwie kontrakt i farmer zostanie z wielotysięcznym długiem. Więc unowocześnia – znów na kredyt, który dalej wiąże go z korporacją.
Prawo
Żeby interes się kręcił, trzeba mieć swoich ludzi w rządzie. Lobby przemysłu spożywczego kontroluje wszystkie kluczowe dla siebie urzędy i stanowiska w Waszyngtonie. Zasiadają tam:
Tom Vilsack. Dziś sekretarz rolnictwa. Do niedawna – przewodniczący Porozumienia Gubernatorów na rzecz Biotechnologii (jako gubernator Iowa), organizacji lobbującej na rzecz GMO i klonowania zwierząt hodowlanych, regularny pasażer prywatnych odrzutowców zarządu Monsanto.
Islam Siddiqui. Dziś Główny Negocjator Rolniczy (urząd dbający o sprzedaż amerykańskich produktów rolnych za granicą). Do niedawna – wiceprezes koalicji CropLife zrzeszającej biotechnologiczne giganty (z Monsanto na czele).
Roger Beachy. Dziś szef Narodowego Instytutu Żywności i Rolnictwa (badania naukowe nad żywnością). Do niedawna – prezes opłacanego przez Monsanto centrum badań nad roślinami Danforth.
To tylko trzy przykłady z najwyższej półki. W Departamencie Rolnictwa i wszystkich urzędach około-spożywczych roi się od ludzi, którzy w niedalekiej przeszłości zajmowali kluczowe stanowiska w kontrolujących rynek korporacjach.
Pozycję branży rolno-spożywczej w Waszyngtonie cementuje też 1,2 miliarda dolarów wydanych przez ostatnie 10 lat na lobbowanie Kongresu i Białego Domu.
To dzięki tym pieniądzom rokrocznie spada liczba przypadków kontroli mięsa, a prawu Kevina ukręcono łeb. Również dzięki nim w USA nie trzeba na etykietach informować konsumentów, czy żywność jest genetycznie modyfikowana albo czy krowom, od których pochodzi mleko, wstrzykiwano sztuczne hormony. Co więcej, producenci hormonów (w tym największy – uwaga – Monsanto) walczą o to, żeby nie można było mówić ludziom, że mleko NIE pochodzi od krów faszerowanych hormonami. Dziś, jeśli producent chce poinformować o tym odbiorcę, musi na nalepce dorzucić informację, że wedle znanych badań mleko z hormonami jest tak samo dobre. Trwa batalia o to, aby w przyszłości Amerykanie nie mogli się dowiedzieć, czy świnia, z której kotlet jedzą, została poczęta naturalnie, czy w laboratorium genetycznym.
Żywność ekologiczna?
To dzięki pieniądzom wydanym na lobbing branża skutecznie rozmyła definicję żywności ekologicznej (organic). Zachowując na etykiecie przyznawany przez rząd stempel organic, można dziś do jedzenia dodawać środki wzmacniające smak i zapach, spulchniacze, sztuczne tłuszcze, można używać roślin nawożonych i transportowanych z drugiego końca świata. To, że branża organic jest warta 23 miliardy dolarów rocznie i rozwija się szybciej od innych sektorów spożywczych, nie znaczy, że Amerykanie zaczęli jeść zdrowo – choć wielu z nich tak myśli. Najbardziej popularne marki żywności organic należą do gigantów: Nestlé, Krafta, Coca-Coli. Zdrowa żywność została kupiona przez korporacje i przestała być zdrowa.
Wreszcie – dzięki „legalnej korupcji”, jak często nazywa się lobbing – w USA nie ma publicznej dyskusji na temat żywności GMO (genetycznie modyfikowanej). W korporacyjno-politycznych gabinetach już zdecydowano, że jest bezpieczna i uratuje ludzkość przed głodem.
Sprzedaż
Skoro się wyprodukowało, trzeba sprzedać. Tym zajmą się specjaliści od marketingu. Branża wydaje na reklamę 36 miliardów dolarów rocznie, w tym 13 miliardów na przekaz skierowany do dzieci. Mały Amerykanin ogląda codziennie 30 spotów telewizyjnych reklamujących słodki i tłusty junk food. Z taką nieprzerwaną marketingową nawałnicą mierzyć się będzie kampania Let’s Move Michelle Obamy. Szkoda tylko, że gdy ona ją przygotowywała, jej mąż w gabinecie obok podpisywał kolejne nominacje dla agrospożywczych bonzów, którzy – jak mówi jeden z niezależnych farmerów w filmie „Food, Inc.” – traktują konsumentów z taką samą troską jak bydło, które zarzynają.
Polska żywność
Oczywiście USA nie są jedynym krajem, gdzie produkcja żywności została uprzemysłowiona. Jednak nigdzie indziej aż tak silnej kontroli nad tym, co jedzą ludzie, nie dzierży kilka potężnych podmiotów. Polska jest dziś na etapie, na którym Amerykanie byli w latach 70. Nasze rolnictwo się reformuje, przed władzą kluczowe decyzje, które ukształtują system na lata. Trwają prace nad ustawą o GMO. Biotechnologicznym gigantom zależy, aby nasze prawo było wprowadzaniu upraw modyfikowanych jak najbardziej przychylne. Potrzebna jest w tej sprawie otwarta, publiczna dyskusja, bo nie chodzi tylko o to, czy żywność GMO jest bezpieczna dla zdrowia. Chodzi o to, jak w przyszłości będziemy karmieni. Chodzi o to, czy oddamy całe nasze jedzenie w ręce monsantów, cargilli czy tysonów.
Chodzi o to, czy chcemy być traktowani jak bydło.
Kabała – gnostycka odsłona judaizmu. Sprawa „Starszego Brata”.
Kabała – tajemnicza odsłona judaizmu. Sprawa „Starszego Brata”.
Zofia Michałowicz https://pch24.pl/kabala-tajemnicza-odslona-judaizmu-sprawa-starszego-brata-czesc-2/

(Oprac. GS/PCh24.pl)
Zainicjowany przez Sobór Watykański II trudny dialog między judaizmem a chrześcijaństwem niejako wymógł na katolikach uznawanie religii żydowskiej za silnie związaną z katolicką. Spójrzmy jednak na pewne aspekty judaizmu, które utrudniają katolikom postrzeganie tej religii jako „bratniej”.
Żydowski mistycyzm
Niektórzy Żydzi bardzo wcześnie, bo już na przełomie er, zaczęli poszukiwać dróg poznania sacrum poza Pismami natchnionymi przez Boga – oto początki tzw. kabały, przed którą przestrzegają dziś egzorcyści. Prawowierny do czasów mesjańskich kult lewicki przesiąknął ideami gnostyckimi i ezoterycznymi. Zaczęto tworzyć opowieści o dualizmie Absolutu, który rzekomo miał mieć swą jasną i ciemną stronę – była to próba wyjaśnienia obecności zła na Ziemi. Co więcej, w średniowieczu środowiska rabinistyczne zaczęły nawet akceptować ideę metempsychozy (reinkarnacji, wędrówki dusz).
Znawca historii Żydów Benjamin Kerstein twierdzi, iż kabała reprezentuje żydowską formę tego, do czego dążą wszystkie tradycje mistyczne – to bezpośrednie i intymne poznanie boskości na poziomie wykraczającym poza intelekt. Związek kabały z judaizmem podsumowuje na swoim kanale na YouTube religijny Żyd Elijahu Josef Parypa – nazywa on kabałę “działem religii żydowskiej”. Na przestrzeni wieków powstawały rozmaite dokumenty judaistyczne, jak np. kodeks Szulchan aruch autorstwa Józefa ben Efraima Karo – rabina, talmudysty, kabalisty i mistyka żyjącego na przełomie XV i XVI w. To właśnie on w pierwszej części tegoż pisma skodyfikował Chanukę – wynika z tego, że osoby odpowiedzialne za dzisiejszy kształt judaizmu, takie, jak wspomniany Józef ben Efraim Karo, pławiły się w kabale. Ta hermetyczna droga Żydów-mistyków opiera się na “wiedzy” i “mądrości”, jak wskazują najstarsze jej definicje. Według kabały “spożywanie z drzewa wiedzy” pozwoliło duszy ludzkiej w pełni się rozwinąć, a wąż tak naprawdę był pośrednikiem w realizacji planu Stwórcy.
Kabaliści stworzyli sobie niejako nowe uniwersum pełne archaniołów, duchów i innych nadprzyrodzonych sił, z którymi człowiek ma nauczyć się obcować, by osiągnąć stan “oświecenia”. Fundamentalne znaczenie w kabale ma tzw. Drzewo Życia, które składa się z 10 elementów zwanych sefirami. Funkcjonują one jako stopnie “emanacji boskiego światła” i stanowią kolejne poziomy wtajemniczenia w ów “mistycyzm”. Sefiry są połączone tzw. kluczami Salomona, czyli rodzajem dróg komunikacji między poszczególnymi szczeblami poznania.
Według kabalistów pierwszy człowiek Adam miał otrzymać tajemną wiedzę o świecie od anioła, a wiedza ta miała być przekazywana wtajemniczonym z pokolenia na pokolenie. Szczególną rolę przypisywano świętym literom hebrajskiego alfabetu, których wypowiedzenie mogło urzeczywistnić cele i zdarzenia.
Prof. Tyloch pisze: Główne założenia kabalizmu zostały przedstawione w księdze Zohar, powstałej ok. 1300 r., która w formie komentarza do Pięcioksięgu stara się wyjaśnić ukryty sens opowieści biblijnych i boskich przykazań.
Kabała przeżywała swój rozkwit w XII w. wśród Żydów hiszpańskich. Jak twierdzi prof. Tyloch, była ona połączeniem dawnej mistyki żydowskiej, babilońsko-perskiej astrologii, neopitagoreizmu i manicheizmu z mistyczną filozofią islamu. Przekazywała wiedzę tajemną o świecie tylko wtajemniczonym, wprowadzała system amuletów z napisami o magicznej mocy. Stworzyła też naukę o wcielaniu się obcej duszy w ciało człowieka oraz nauczała o wędrówce dusz. Jak kabalistyczna “teoria” wykorzystywana jest w praktyce? Praktyczny wymiar kabały obejmuje rytuały zdobywania i korzystania z mocy, aby wywołać zmiany w świecie (i w światach niebiańskich). Moc ta jest generowana poprzez przestrzeganie przykazań, przywoływanie i kontrolowanie sił anielskich i demonicznych oraz czerpanie z nadprzyrodzonych energii obecnych w stworzeniu. Prawdziwy mistrz tej sztuki realizuje ludzki potencjał bycia współtwórcą z Bogiem, gdyż postrzega Stwórcę i stworzenie jako kontinuum, a nie odrębne byty. W zakresie zainteresowań kabalisty znajdziemy astrologię, wróżbiarstwo, alchemię, przywoływanie duchów, szkoły ezoteryczne, amulety, tajemnicze inskrypcje itp. W zbiorach Centralnej Biblioteki Judaistycznej znajdują się bardzo stare, kabalistyczne rękopisy. Można w nich dostrzec m.in. ilustracje astrologiczne – przedstawienia znaków zodiaku, które umieszczone są na jednej stronie obok menory, Gwiazdy Dawida, czy mojżeszowych tablic z Dziesięcioma Przykazaniami. Tymczasem Stary Testament mówi przecież jasno: Niechaj się stawią, by cię ocalić, owi opisywacze nieba, którzy badają gwiazdy, przepowiadają na każdy miesiąc, co ma się z tobą wydarzyć. Oto będą jak źdźbła słomiane, ogień ich spali. Nie uratują własnego życia z mocy płomieni. (Iz 47:13-14)
Kościół Katolicki wobec magii
Wiara w możliwość odkrycia znaczenia, zinterpretowania i wykorzystania dla własnych celów znaków zsyłanych przez siłę nadprzyrodzoną i wykorzystywanie takiej wiedzy w praktyce to wiara w magię. Ks. dr hab. Paweł Wygralak z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu w publikacji „Zło magii w pastoralnych wskazaniach Ojców Kościoła” pisze:
Na magię składało się wiele różnych dyscyplin, wśród których należy wymienić m.in. astrologię, alchemię, wróżbiarstwo, nekromancję, oniromancję czy teurgię. Izydor z Sewilli w Etymologiach omawiając praktyki magiczne wymienia liczne techniki wróżenia: wróżenie z zachowania ptaków – auguria, auspicia, wróżenie z wnętrzności zwierząt – haruspicja, wróżenie z obserwacji zjawisk atmosferycznych, przede wszystkim w czasie burzy – aeromancja, wróżenie dzięki nawiązaniu kontaktu z umarłymi – nekromancja, wróżenie z użyciem wody – hydromancja, wróżenie z wybranych ksiąg – sortes sanctorum, przewidywania biegu życia człowieka na podstawie układu gwiazd w dniu narodzin – astrologia. Oprócz wskazanych przez biskupa Sewilli świat starożytny znał jeszcze wiele innych metod wróżenia, jak np. ichtyomanteia – wróżby z zachowania się ryb w wodzie; pyromanteia – wróżenie ze sposobu palenie się drewna – znaczenie miał tu rodzaj płomienia, wydobywający się z niego dym, kierunek dymu; meteoromanteia – wróżenie z obserwowanych zjawisk atmosferycznych, przede wszystkim z błyskawic i grzmotów w czasie burzy; kleromanteia – wróżenie z ruchu najrozmaitszych przedmiotów, np. zawieszonych na nitce pierścieni; chiromanteia – wróżenie na podstawie linii na dłoni człowieka; arytmomanteia – wróżenie z cyfr. Znane były też formy wróżenia, które wymagały przelewu krwi człowieka.
Według autora olbrzymie znaczenie miało wypowiadanie określonych formuł oraz noszenie amuletów i talizmanów odczyniających uroki, chroniących przed nimi lub przynoszących szczęście.
Chrześcijaństwo rodziło się w czasie, gdy magia miała zastosowanie w praktyce. Władcy korzystali z usług magów lub druidów, na podstawie zdania „czarowników” czy astrologów podejmowane były strategiczne decyzje. Było to wówczas czymś naturalnym. Ks. Wygralak wskazuje, że celem praktyk magicznych było uzyskanie władzy nie tylko nad przyrodą, ale także nad losem istot i przebiegiem wydarzeń, co w sposób oczywisty kłóci się z ideą chrześcijańską, w której nadrzędną wartością jest ufność w Bożą Opatrzność.
Ojcowie Kościoła byli przekonani, że magia jest dziełem diabła, który nie tylko inicjuje takie praktyki, ale także w nich uczestniczy, a w końcu jest ich beneficjentem zdobywającym tym sposobem ludzkie dusze. Takie poglądy przedstawiał np. św. Jan Chryzostom czy św. Augustyn, który uważał ponadto praktyki magiczne za kult diabła. W nauczaniu Ojców Kościoła wszelkie praktyki magiczne były grzechem ciężkim – grzechem świętokradztwa, a także formą zniewolenia człowieka, który uzależniał się od magicznych rytuałów, przesądów i wróżbiarstwa.
Maria Piechocka-Kłos z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie w publikacji „Wróżbiarstwo i praktyki magiczne w świetle dokumentów wczesnochrześcijańskich synodów oraz ustaw państwowych pierwszych cesarzy chrześcijańskich (IV–VI w.)” wykazała, że zarówno władze świeckie jak i kościelne późnego antyku, uważały praktyki magiczne za przejaw pogaństwa:
Jak wynika z zachowanych tekstów akt synodalnych, duchowni obradujący na synodach zwołanych w okresie od IV do VI w., ogłosili łącznie 16 kanonów, które dotyczyły bezpośrednio wróżbiarstwa lub magii, nakładają na chrześcijan, zarówno duchownych, jak i świeckich, różne zakazy i ograniczenia. (…) W większości przypadków biskupi nakazywali, aby adresaci kanonów, którymi są chrześcijanie, pod groźbą m.in. wykluczenia z Kościoła na okres próby i pokuty na kilka lat lub dożywotnio, powstrzymali się od tego typu praktyk.
Podobnie edykty cesarskie w tamtym okresie piętnowały praktyki magiczne. Oczywiście nie wszyscy władcy realizowali te zalecenia, jednak oficjalne stanowisko Kościoła było wyartykułowane jasno i jednoznacznie.
W średniowieczu podejście Kościoła do magii przeszło ewolucję, od traktowania jej jako zabobon, przez uważanie jej za iluzję demoniczną, aż po uznanie jej za herezję. Mediewista dominikanin dr hab. Tomasz Gałuszka w artykule „Magia jako herezje” wskazuje, że dzięki powstaniu uniwersytetów i rozwojowi nauk filozoficznych i teologicznych zaczęto rozumieć, iż człowiek praktykujący magię, w istocie w sposób świadomy i dobrowolny wchodzi w kontakty z demonem, co oznacza, że taki człowiek znajduje się „w stanie głębokiego buntu”. Po roku 1576 Kościół oficjalnie uznał, iż wiara w astrologię kłóci się z doktryną o wolnej woli człowieka, w dokumentach papieskich potępiono praktyki magiczne i wróżbiarstwo, a jeśli jakieś przypadki wiązałyby się z herezją, mogły wejść w obszar zainteresowania Inkwizycji Rzymskiej.
Kabała nie dla katolika
Kabaliści twierdzą, że celem kabały jest zbawienie, zaś utożsamianie jej z ezoteryką czy okultyzmem świadczy o jej niezrozumieniu i uleganiu stereotypom, które odcinają kabałę od judaistycznych źródeł. Ja jednak uważam, że stanowisko Kościoła w kwestii amuletów, astrologii i ezoteryki jest na tyle jasne, że żaden katolik nie powinien mieć wątpliwości: nie wolno mu takich praktyk odbywać, nie wolno mu uczestniczyć w kabalistycznych rytuałach.
„Katolicy też mają przecież swoich mistyków” – mogliby polemizować zwolennicy mistycyzmu żydowskiego. Owszem, jednak mistycyzm katolicki dostępny jest dzięki Bożej łasce, jest stanem przebywania z Panem Bogiem. Mistycy katoliccy byli wielkimi Świętymi Kościoła – ćwiczyli się w cnotach, umartwiali się i pokutowali, a wszystko to z powodu miłości ku osobowemu Bogu, który Sam z Siebie zechciał ukazać się ludzkim oczom.
Tymczasem kabała to próba „poznania” Boga, a raczej natury „boskości” dzięki „wiedzy”, wtajemniczeniu i ezoteryce, rozszyfrowaniu starych zapisków, w celu przewidzenia przyszłych czynów Boga. W tym przypadku człowiek niejako chce zaklinać Boga zrywając jego konstytutywną zasłonę transcendencji.
„Nasza” Biblia także jest pełna symboliki i jej zrozumienie wymaga czasem wysiłku, lecz każdy, kto jest pokorny, bogobojny i prostoduszny ją zrozumie, gdyż Pan „objawił te rzeczy prostaczkom”, a bojaźń Boża to właśnie ten rodzaj mądrości, który jest potrzebny, aby zrozumieć Słowo.
Komu spodobała się kabała?
Nietrudno znaleźć przyczynę żywego zainteresowania europejskich stowarzyszeń inicjacyjnych, np. masonerii, kabałą – nieśmiertelne dla wolnomularzy motywy dualizmu, oświecenia, wtajemniczenia, wiedzy, czy samodoskonalenia znajdują oni właśnie w kabale konserwowanej po dziś dzień przez judaizm. Jednym z przykładów wpływu tych wierzeń na masonerię jest choćby wykorzystywanie przez nią heksagramu, czyli Gwiazdy Dawida pojawiającej się wielokrotnie na fartuchach wolnomularzy, w ich dokumentach i rycinach.
Nie jest to znak który towarzyszył Izraelitom, gdy trwali w stanie wierności Jahwe. Heksagram pojawił się u nich jako “przesącz” z pogańskich, kananejskich kultów, m.in. bożka Molocha, ku chwale którego żywcem palono niemowlęta. Ostatecznie symbol ten trafił na sztandar narodu żydowskiego i widnieje na nim do dziś. Jest przedstawieniem dualistycznej natury wszechświata: dobro – zło, dzień – noc, mężczyzna – kobieta, duch – materia, czynność – bierność etc., co perfekcyjnie koresponduje z filozofią wolnomularzy. Powiązania ze “sztuką królewską” są jedynie wierzchołkiem góry lodowej – heksagram zapuścił głębokie korzenie w ezoteryce, alchemii, astrologii i spirytyzmie, które, jak głosi Kościół, są w jawnej opozycji wobec Stwórcy i Jego praw.
Nietrudno się przekonać, iż ezoteryka wprost odwołuje się do szatana, którego wcale nie piętnuje, ani nie wyśmiewa. Upatruje w nim za to duchową siłę równą w potędze Bogu. Moc ta odpowiedzialna jest za mroczny pierwiastek zastanej rzeczywistości, z którym nie ma sensu walczyć, lepiej go ujarzmić, obłaskawić i wykorzystać w swej drodze ku oświeceniu. Ciekawa w tym kontekście jest kwestia stosunku kabały do złych duchów – na przykład demon Asmodeusz z Księgi Tobiasza jest przez kabalistów uznawany za byt dobroczynny, pożyteczny dla człowieka. Tymczasem Pismo Święte podaje, że Archanioł Rafał radził biblijnemu Tobiaszowi, jak nie paść ofiarą działań Asmodeusza, a ostatecznie nawet Anioł ten walczył i pokonał owego demona. Wiedząc, że Rafał to wysłannik Boga, a pełen pychy i zazdrości diabeł jest zbuntowany, od razu wiemy, kto jest dobry i życzliwy człowiekowi, a kto pragnie jego zguby. Kabała natomiast zdaje się nie kierować bezwarunkową „lojalnością” wobec dobra i niejako usprawiedliwia antagonistów Jahwe. Liczy się tutaj matematyczna „wartość bezwzględna” sił nadprzyrodzonych. Mniej ważne jest odpowiadające im dobro lub zło.
Inne tradycyjne komponenty filozofii kabały również wzbudziły zachwyt wśród europejskich mistrzów wiedzy tajemnej. Wspomniane wcześniej “klucze Salomona” przeniknęły do zachodniego ezoteryzmu jako tytuły okultystycznych traktatów z gatunku grimoire (fr. nieczytelne pismo), które zawierały instrukcje dotyczące m.in. wywoływania duchów, zmuszania ich do posłuszeństwa, przeklinania wrogów, odnajdywania skarbów etc. Stało się to w okresie wypraw krzyżowych, kiedy przedstawiciele cywilizacji łacińskiej przesiąknęli doktryną kabały po nawiązaniu ściślejszych kontaktów z Żydami w Ziemi Świętej. Tworzone na przestrzeni wieków “klucze Salomona” przedstawiają niezrozumiałe dla laika ryciny z gąszczem przedziwnych symboli, a wśród nich oczywiście Gwiazdą Dawida, znakami astrologicznymi, pentagramami i wieloma hebrajskimi frazami zaczerpniętymi z Talmudu.
Poszczególne sefiry z kabalistycznego Drzewa Życia również wykorzystywane były w praktyce przez okultystów. Ich nazwy własne, np Chochma, czy Bina nanoszone były na karty tarota i szeroko opisywane w hermetycznych dziełach Aleistera Crowleya – gnostyckiego “świętego”, który sam nazywał siebie Bafometem (diabeł), zakładał okultystyczne, para – masońskie zakony (np. Ordo Templi Orientis) i uważany jest za ojca Thelemy (pseudo – religii, której motto brzmi: Czyń wedle swej woli będzie całym Prawem). Tę samą kabalistyczną materię zgłębiał i przelewał na papier niejaki Eliphas Levi – francuski wolnomularz, mistrz czarnej magii i guru świata wiedzy tajemnej. Jego prace zawierały m.in. konkretny podział pentagramów na tzw. “dobre” i “złe”, a także mnóstwo odwołań do diabła i jego przymiotów. To właśnie z dzieł Leviego czerpał później obficie Anton Szandor la Vey – założyciel kościoła szatana. Dodam, że wśród pism Francuza, takich, jak Historia magii, Biblia wolności, czy Magiczny rytuał Sanctum Regnum znajdziemy również pozycję pt. Większe i mniejsze klucze Salomona…
Judaizm dzieckiem kabały?
W nurt ortodoksyjnego judaizmu wpisuje się dorobek żyjącego w XVI w. palestyńskiego rabina Izaaka Lurii. Już jako młodzieniec był on doskonale obeznany z Talmudem, który jednak mu nie wystarczał, Izaak chciał bowiem doświadczyć prawdziwego mistycyzmu. Luria zafascynował się XIII – wieczną księgą Zohar, za sprawą której wszedł w świat kabały. Żydzi chasydzcy utrzymują, iż Luria często przyzywał zza grobu Eliasza, od którego przyjął tajemną wiedzę, a tą z kolei dzielił się z kilkudziesięcioma uczniami. Oczywiście talmudyczno – kabalistyczna szkoła Izaaka Lurii zakładała system stopni wtajemniczenia – sposób zwracania się do bytów duchowych i przywoływania ich wyjawiany był dopiero tym adeptom, którzy opanowali w zadowalającym stopniu podstawy kabały. Luria jest jedną z najważniejszych postaci dla Żydów – nadali mu oni nawet przydomek Święty Ari (Święty Lew), a podobny zaszczyt spotkał jedynie kilku rabinów w całej historii judaizmu. Od lat wielu Żydów udaje się do Safedu na grób Lurii, by się tam modlić i oddać hołd wielkiemu duchowemu przywódcy z minionych wieków. Widzimy więc, że kabała, tak silnie przecież przesiąknięta gnozą i ezoteryką, gnieździ się u podstaw dzisiejszego judaizmu, jest jego źródłem i silną motywacją.
Odzwierciedlenie tego stanu rzeczy widzimy choćby na przykładzie obecnej w naszym kraju chasydzkiej organizacji żydowskiej Chabad – Lubawicz, która już w samej nazwie kryje powiązania z kabałą: człon chabad jest akronimem nazw trzech sefir z kabalistycznego Drzewa Życia: Chochma (mądrość), Bina (zrozumienie) i Daat (wiedza). Prawdopodobnie jest to subtelne podkreślenie filarów działalności tej organizacji – “edukacja” i ”nawracanie” innych na judaizm. Przedstawiciele tego właśnie ruchu byli zaproszeni tuż przed Świętami Bożego Narodzenia do polskiego Sejmu, gdzie zapalali chanukowe świece. Warto zaznaczyć, iż ruch Chabad – Lubawicz jest aktywny w internecie – posiada m.in. stronę na Facebooku, gdzie spotkamy się z “mistycznymi” treściami – zamieszczane tam są praktyczne opisy gematrii (rodzaj żydowskiej numerologii), stare ilustracje z opisem “Amulet do domu. Jerozolima. Początek XX wieku”, a także grafiki z kręgiem symboli astrologicznych (znaki zodiaku).
Ten, kto odrzuca judaizm i żydowską kulturę, w istocie odrzuca Jezusa […] – pisze redaktor Tomasz Terlikowski dla portalu Więź. W mojej ocenie jest zgoła odwrotnie – jak mamy akceptować judaizm i traktować go jako „starszego brata”, kiedy mamy świadomość bluźnierczych wobec Chrystusa talmudycznych treści oraz mnogich ezoteryczno – gnostyckich powiązań? Wiedząc o nich wszystkich, brakuje mi narzędzi, by próbować obalać tezę o „satanistycznych aktach” odbywających się w sejmie. W najprostszym katolickim ujęciu wszystko, co związane jest z okultyzmem, poświęcone jest złemu, a my chrześcijanie mamy unikać „wszystkiego, co ma choćby pozór zła” (1 Tes 5, 22), dlatego niechrześcijańskie, kabalistyczne rytuały nie powinny odbywać się za przyzwoleniem i aprobatą katolików.
Niedawna niekonwencjonalna interwencja posła Grzegorza Brauna z pewnością wychodziła poza kanon ogólnie przyjętych w naszym kręgu kulturowym działań dyplomatycznych w stosunkach międzynarodowych, jak również w opinii wielu osób przekroczyła ramy savoir-vivre’u. Z drugiej strony, koncentrując się na wymiarze duchowym całej sprawy, cieszy fakt, że w sejmie działają jeszcze osoby o głęboko zakorzenionej katolickiej tożsamości, które wbrew „poprawności politycznej”, próbują zdejmować maski, za którymi kryje się „ojciec kłamstwa”.
Zofia Michałowicz
Franciszek: Wszyscy w Kościele są zaproszeni. Rozwodnicy, homoseksualiści i osoby trans…
15 stycznia 2025 https://pch24.pl/franciszek-wszyscy-w-kosciele-sa-zaproszeni-rozwodnicy-homoseksualisci-i-osoby-trans/
Franciszek: wszyscy w Kościele są zaproszeni. Rozwodnicy, homoseksualiści i osoby trans

(fot. EPA/ALESSANDRO DI MEO Dostawca: PAP/EPA.)
„Bóg Ojciec kocha ich tą samą bezwarunkową miłością, kocha ich takimi, jakimi są, i towarzyszy im w taki sam sposób, jak nam wszystkim, będąc blisko, miłosierny i czuły” – napisał o homoseksualistach papież Franciszek w swoim nowym pamiętniku Nadzieja. Równocześnie papież wiele miejsca poświęcił obronie błogosławieństwa par jednopłciowych, wyrażonego w dokumencie Fiducia Supplicans.
„To ludzie są błogosławieni, a nie związki” – napisał papież Franciszek, komentując po raz kolejny kontrowersje wokół dokumentu Fiducia Supplicans. Tymczasem sam tekst mówi o błogosławieństwie udzielanym parze osób tej samej płci. Ciężko również błogosławić parę bez uwzględnienia ich intymnego związku; to właśnie ich wzajemna relacja tworzy parę.
Komentarze Franciszka z pamiętnika Nadzieja, rozszerzają jego wcześniejszą obronę dokumentu, umożliwiającego księżom udzielanie błogosławieństw parom homoseksualnym. „Otwartość, a na pewno nie relatywizm, ani żadna zmiana doktryny, jest duchem i sercem Fiducia supplicans” – napisał Franciszek.
Wydany w grudniu 2023 r. dokument wywołał powszechne oburzenie w całym Kościele, a znaczna liczba biskupów odrzuciła tekst w całości. Emerytowany prefekt Kongregacji Nauki Wiary (dzisiaj – Dykasteria Nauki Wiary) kardynał Gerhard Müller napisał, że „błogosławieństwa” par homoseksualnych stanowią „bluźnierstwo” i że dokument jest „wewnętrznie sprzeczny”.
Rzeczywiście, zaledwie dwa lata wcześniej, w 2021 r., KNW wyraźnie stwierdziła, że Kościół nie ma „władzy udzielania błogosławieństwa związkom osób tej samej płci”. KNW napisała, że „nie jest dozwolone udzielanie błogosławieństwa związkom (…) nawet stabilnym, które obejmują aktywność seksualną poza małżeństwem (tj. poza nierozerwalnym związkiem mężczyzny i kobiety otwartym na przekazywanie życia), jak ma to miejsce w przypadku związków między osobami tej samej płci”.
Ale według Franciszka, zgoda na błogosławieństwa osób tej samej płci „wynika z pragnienia, aby nie przypisywać jednej sytuacji lub jednej kondycji całemu życiu tych, którzy pragną zostać oświeceni i żyć z towarzyszącym im błogosławieństwem”.
„Wszyscy w Kościele są zaproszeni, w tym osoby rozwiedzione, w tym osoby homoseksualne, w tym osoby transpłciowe” – dodał, opierając się na swoich regularnych spotkaniach z grupami osób trans w Watykanie. „Kiedy po raz pierwszy grupa osób transpłciowych przybyła do Watykanu, wyszli ze łzami w oczach, wzruszeni, ponieważ wziąłem ich za ręce, pocałowałem ich… Jakbym zrobił dla nich coś wyjątkowego. Ale one są córkami Boga!”.
Nie jest jasne, czy Franciszek miał na myśli biologiczne kobiety, czy mężczyzn, którzy żyją jako „transpłciowe kobiety”. Na kartach pamiętnika Franciszek potępił „opór” wobec tekstu jako oparty na „niewystarczającej wiedzy lub jakiejś formie hipokryzji”.
Potępiając prawa przeciwko homoseksualizmowi, które są szczególnie rozpowszechnione w krajach afrykańskich, Franciszek powiedział, że homoseksualizm „jest faktem ludzkim”, na który Kościół nie może reagować „bezmyślnie”. Papież zdawał się również sugerować, że nie ma potrzeby nawracania się z homoseksualnego stylu życia, ponieważ Bóg „kocha ich takimi, jakimi są”:
„Bóg Ojciec kocha ich tą samą bezwarunkową miłością, kocha ich takimi, jakimi są, i towarzyszy im w taki sam sposób, jak nam wszystkim, będąc blisko, miłosierny i czuły” – napisał.
Źródło: lifesitenews.com PR
==================
mail:
Czy Franciszek zna ten fragment z Nowego Testamentu 1 listu do Koryntian z Pisma Świętego!???
Cyt. „Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą….”
OBALAMY MITY. W „Dniu Judaizmu” poznaj prawdę na temat nauk Żydów i roli Kościoła
OBALAMY MITY. W „Dniu Judaizmu” poznaj prawdę na temat nauk Żydów i roli Kościoła
https://pch24.pl/obalamy-mity-w-dniu-judaizmu-poznaj-prawde-na-temat-nauk-zydow-i-roli-kosciola

(Oprac. GS/PCh24.pl)
Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan w Kościele katolickim w Polsce poprzedza zawsze wyjątkowe w skali świata wydarzenie: Dzień Judaizmu w Kościele. Zaraz, zaraz… Żydzi odrzucają Chrystusa, nauki Talmudu są wobec Zbawiciela wręcz wulgarnie obraźliwe – a katolicy obchodzą dzień żydowskiej religii w Kościele?
Tak to właśnie wygląda – i to już od 27 lat, a znaczna część biskupów nie kryje, że jest z tego dumna. Są nawet tacy, którzy oczekują celebrowania Dnia Judaizmu w każdej polskiej parafii..
Trudno jest dowiedzieć się z oficjalnych kościelnych wystąpień w Dniu Judaizmu, o co tak naprawdę chodzi we współczesnej religii żydowskiej. Dominują, jak zawsze, fałszywe banały o tym, że Żydzi są naszymi „starszymi braćmi w wierze”, albo że nie da się zrozumieć religii katolickiej bez zrozumienia wiary żydowskiej.
Jak jest naprawdę? O tym piszemy w szeregu tekstów, które w tym miejscu proponujemy Państwa lekturze. Zamiast tkwić w oparach filo-judaistycznej poprawności politycznej – lepiej dowiedzieć się, jak naprawdę wyglądają nauki żydowskie i jaki był zawsze stosunek Kościoła katolickiego wobec judaizmu.
Dzień Judaizmu u dominikanów – sekta 'judaizantes”.
Dzień Judaizmu u dominikanów. „Kościół katolicki musi stale rozpoznawać, pogłębiać swoje związki z judaizmem”

Dzień Judaizmu w kościele dominikanów w piątek, 17 stycznia, rozpocznie w Szczecinie tydzień modlitw o jedność chrześcijan. [Gdzie tu sens, gdzie logika?? MD] Nabożeństwa ekumeniczne zaplanowane są w m.in. w cerkwi, świątyniach luterańskiej i polskokatolickiej oraz klasztorze karmelitanek.
Dzień Judaizmu w Szczecinie organizują dominikanie, zapraszając do wspólnej modlitwy przedstawicieli różnych wyznań, członków gminy żydowskiej i Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów. Uroczyste nabożeństwo w kościele św. Dominika (17 stycznia, godz. 19) rozpocznie cykl wydarzeń pod hasłem „Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan”.
– Kościół katolicki musi stale rozpoznawać, pogłębiać swoje związki z judaizmem – podkreślił w rozmowie z PAP o. Tomasz Dostatni, organizator Dnia Judaizmu i tygodnia modlitw w Szczecinie.
– Centralne, ogólnopolskie obchody Dnia Judaizmu w tym roku odbywają się we Wrocławiu (14-16 stycznia). A szczecińscy dominikanie, jak zawsze włączają się w to święto. Od kilkunastu ma ono charakter ekumeniczny – wyjaśnił.
Zagubienie seksualne – od euforii do depresji







Ratować gospodarkę migracją? Napływ cudzoziemców się nie opłaca.
15 stycznia 2025 https://pch24.pl/ratowac-gospodarke-migracja-eksperci-naplyw-cudzoziemcow-sie-nie-oplaca/
Ratować gospodarkę migracją? Eksperci: napływ cudzoziemców się nie opłaca

W debacie politycznej napływ migrantów bywa przedstawiany jako konieczny element utrzymania wzrostu gospodarczego. Wydany niedawno raport podważa zasadność takiej argumentacji. Według analityków Centrum Myśli Gospodarczej masowa migracja oznacza wiele strat.
„Coraz bardziej palący problem imigracji jest zwykle traktowany jako konflikt pomiędzy korzyściami gospodarczymi a zagrożeniami nieekonomicznymi. W swoim najnowszym raporcie Migracja pod lupą. Jakie są koszty otwartych granic? nasi eksperci pokazują, że nie do końca tak jest”, czytamy w publikacji Centrum Myśli Gospodarczej.
Jak wskazują autorzy dokumentu, silny napływ migrantów przyczynia się do spadku wynagrodzeń – szczególnie pośród pracowników prostych zawodów. Cudzoziemcy pełnią rolę taniej siły roboczej i zmuszają obywateli do zgadzania się na niższe wypłaty pod groźbą zastąpienia tańszym pracownikiem.
Wśród zagrożeń autorzy raportu wymienili też zjawisko „zabierania miejsc pracy” przez obcokrajowców i wzrostu bezrobocia. Takie konsekwencje ma nasilona migracja w połączeniu z wyposażonymi w duże kompetencje instytucjami ochrony zatrudnionych.
Zdaniem ekspertów zbyt wysoka podaż pracy, do jakiej przyczyniają się otwarte granice, „hamuje absorpcję technologii w przedsiębiorstwach”, a tym samym „utrzymuje specjalizację kraju w nisko zaawansowanej produkcji”.
Nie należy również lekceważyć zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego i zaufania społecznego, do jakich przyczynia się nasilona migracja i „wielokulturowość”, wskazują eksperci Centrum Myśli Gospodarczej. Jak wyjaśniają analitycy, „zróżnicowanie etniczne” zdecydowanie sprzyja również przestępczości. Te czynniki przekładają się negatywnie na „długookresowy rozwój”.
Z tych powodów kolejne kraje zachodnie coraz poważniej myślą o ograniczeniu liczby migrantów. Pojawiają się też postulaty deportacji przyjezdnych, zauważają eksperci Centrum Myśli Gospodarczej. Czy te doświadczone od dekad przez napływ obcokrajowców państwa byłby zmuszone do opracowywania takich posunięć, gdyby migracja oznaczała zabezpieczenie dobrobytu?
Źródło: cmg.org.pl FA
Dni protestantów, żydów i islamu? Nie! Każdy dzień należy tylko do Chrystusa
Dni protestantów, żydów i islamu? Nie! Każdy dzień należy tylko do Chrystusa
Chrystus żąda jedności, ale jedności w prawdzie, a nie w różnorodności.
Paweł Chmielewski https://pch24.pl/dni-protestantow-zydow-i-islamu-nie-kazdy-dzien-nalezy-tylko-do-chrystusa/

Tydzień Ekumenizmu i Dialogizmu to przejaw głębokiego zaczadzenia Kościoła politycznym liberalizmem. W Kościele nie ma dni należących do protestantów, żydów czy islamistów. Każdy dzień należy wyłącznie do Chrystusa – tego, poza którego Imieniem nie ma zbawienia.
Zgodnie z ekumenicznym paradygmatem dialogizmu Kościół katolicki w wielu krajach świata zaangażuje się w styczniu w intensywną współpracę z „braćmi odłączonymi”. Spotkaniom z luteranami, kalwinami, metodystami, baptystami, starokatolikami, mariawitami i prawosławnymi wprost nie będzie końca.
W Polsce Tydzień Ekumeniczny ma dodatkowo wyjątkowy początek i zakończenie. Poprzedza go „Dzień Judaizmu w Kościele”, a zamyka takiż „Dzień Islamu”.
Biorąc pod uwagę aktualny stan społeczeństw Europy można byłoby sądzić, że taki właśnie układ obchodów to złośliwy polski komentarz do islamizacji: wszystko zaczęli Żydzi, potem przyszli chrześcijanie, a cały ten kram zamkną dżihadyści. Inicjatorom dialogicznego cyklu nie o to raczej chodziło; Dzień Islamu na przykład obchodzony jest nad Wisłą od 2001 roku – zaczęło się jeszcze przed globalną wojną z terroryzmem; zanim w Polsce zrozumiano, że Półksiężyc to bynajmniej nie tylko przyjazna mniejszość tatarska. Zostawię jednak na boku judaizm i islam; ostatecznie sednem styczniowych obchodów jest uskutecznianie „jedności” z protestantami.
Obchody Tygodnia Ekumenicznego będą odbywać się w całej Polsce. Proszę zobaczyć, jak będzie wyglądać to w dwóch kluczowych dla ekumenizmu miastach, Warszawie i Łodzi. W Warszawie wszystko rozpocznie się w zborze kalwińskim w sobotę 18 stycznia. W niedzielę 19 stycznia inicjatywę przejmą mariawici. Dopiero w poniedziałek przyjdzie czas na Kościół katolicki, ale – jak zaznaczono w komunikacie prasowym diecezji warszawsko-praskiej, która patronuje nabożeństwom ekumenicznym w tym dniu – ambona będzie otwarta również dla niekatolickich duchownych.
We wtorek ekumenizm przenosi się do cerkwi prawosławnej. W środę ponownie pojawia się katolicki kościół, jakkolwiek z głównym udziałem ekumeniczno-charyzmatycznej wspólnoty Chemin Neuf. W czwartek odbędzie się „nabożeństwo centralne” – w zborze luterańskim, dla upamiętnienia rocznicy podpisania umowy o wzajemnym uznawaniu chrztu. W piątek ekumenizm zagości u metodystów. Na tym powinno się zakończyć, bo tydzień – to w końcu tydzień; ale ze względu na mnogość grup protestanckich w Warszawie siedem dni nie wystarcza; dlatego w sobotę 25 stycznia odbędzie się jeszcze nabożeństwo u tzw. polskokatolików. Wreszcie w niedzielę 26 stycznia i czwartek 30 będą dodatkowe nabożeństwa w kościołach katolickich.
Tydzień Ekumeniczny jeszcze dłużej potrwa w w Łodzi. Tam rzecz zaczyna się już 13 stycznia, a kończy dopiero 5 lutego. [To u Rysia… md] Pierwszym aktem będzie ekumeniczny akt charyzmatyczny, czyli Wieczór Uwielbienia. Potem wkroczą do działania, kolejno: katolicy, luteranie, kalwini, polskokatolicy, mariawici, metodyści, prawosławni, baptyści, znowu luteranie, znowu mariawici, znowu kalwini, znowu katolicy, znowu luteranie, znowu katolicy… a na koniec wszystko charyzmatyczną klamrą zamknie wspólnota Chemin Neuf.
Nieco mniej bogaty program mają obchody w innych miejscach Polski: Poznaniu, Ełku, Szczecinie, Częstochowie i Krakowie. Choć bywają „smaczki”. Na przykład w archidiecezji częstochowskiej wszystko zacznie się od panelu ekumenicznego pod tytułem… „Jedność w różnorodności wyznań”. Prawda, że pięknie, a pięknie – bo tak bardzo liberalnie?
Tu właśnie leży clou problemu. Tu, to znaczy: w liberalizmie. Wszystkie te ekumeniczno-dialogiczne projekty nie mają żadnego innego sensu poza gruntowaniem systemu liberalnego relatywizmu religijnego. „Jedność w różnorodności” – oto hasło, którym zabija się prawdę. 16 stycznia wyznawcy Boga Wcielonego mają podawać sobie ręce z żydami, którzy hołubią Talmud – księgę obrzucającą Chrystusa najgorszymi obelgami.
Od 18 do 25 stycznia mamy zapraszać do kościołów i bywać w zborach tych, którzy kategorycznie odrzucają władzę papieską, a Najświętszy Sakrament uważają za jakiś „papistowski” zabobon i coraz powszechniej akceptują największe błędy współczesności (jak aborcjonizm czy genderyzm). Wreszcie 26 jesteśmy wzywani przez pasterzy Kościoła, by z przyjaźnią spojrzeć na mahometan – tych samych, którzy (o ile są gorliwi) każdego dnia recytują sury Koranu wzywające do zabijania (sic!) chrześcijan i odmawiające Zbawicielowi Synostwa Bożego.
Dlaczego Kościół się w to bawi? Bądźmy szczerzy: bynajmniej nie dlatego, że domaga się takich działań sama Ewangelia albo niezmienna nauka Kościoła. Chrystus żąda jedności, ale jedności w prawdzie, a nie w różnorodności. Dialogicznego relatywizmu oczekuje od nas nie Zbawiciel, ale polityczni awangardziści dyktatury liberalizmu. Ci sami, stoją w jednej oświeceniowej tradycji z mordercami i bezbożnikami z czasów rewolucji francuskiej. To francuskie ludobójstwo dokonane pod hasłami równości, wolności i braterstwa zapoczątkowało w Europie rządy relatywizmu: wszyscy mają służyć sekularnemu Lewiatanowi i niech ta służba będzie najwyższym prawem. To, co mogłoby dzielić niewolników Lewiatana w dziele krzewienia rewolucji i „oświecenia”, czyli „przesądy religijne”, musi zejść na drugi plan. Oto właściwy sens „jedności w różnorodności”. Jej kamieniem węgielnym jest niewiara, fundamentem królobójstwo, spoiwem antyklerykalna ideologia wolterianizmu, murami pogarda dla świętości życia, zwieńczeniem bezbożny sekularyzm.
Papież Leon XIII w 1896 roku w encyklice „Satis cognitum” wezwał cały Kościół do modlitwy o jedność chrześcijan. Rozumiał przez to tylko jedno: nawrócenie schizmatyków i heretyków, którzy powinni z miłości do Chrystusa wyrzec się błędów i przyjąć jedną, świętą, powszechną i apostolską wiarę Kościoła. Pod naciskiem politycznej dyktatury liberalizmu wyrzeczono się jednak wezwania tego papieża; gorzej jeszcze – cynicznie wykrzywiono je w dyskusjach towarzyszących przyjęciu deklaracji „Dignitatis humanae” II Soboru Watykańskiego, którą – jak doskonale opisał to amerykański prawnik David Wemhoff – inspirowały działania amerykańskiego wywiadu. CIA chciała przekonać Kościół do zaakceptowania liberalnych podwalin relatywistycznego systemu politycznego USA – i zrobiła to z sukcesem.
Musimy modlić się za luteranów, kalwinów i baptystów; musimy zabiegać o prawosławnych, starokatolików i mariawitów; jesteśmy wezwani do kontaktów z żydami i muzułmanami – ale nie po to, by umacniać ich w błędach, lecz po to, by dawać im świadectwo katolickiej prawdy i wzywać do przyjęcia jedynej prawdziwej religii nauczanej przez Kościół katolicki. To nie jest jakaś „ideologia katolickiego suprematyzmu” ani „religijna ksenofobia”; to zwykła i elementarna wierność wobec tego, co wszystkim nam nakazał Jezus Chrystus: abyśmy byli jedno, w Nim, Zbawicielu, który zbudował swój Kościół na Piotrze, biskupie Rzymu, jedynym na tej ziemi Jego autentycznym przedstawicielu i opoce. Nie wolno nam brać udziału w fałszywym festiwalu, jakim stał się Tydzień Ekumeniczny ani tym więcej w dialogicznym horrendum w postaci Dni Judaizmu i Islamu w Kościele.
Żaden dzień nie należy w Kościele do tych, którzy odrzucają boskość Chrystusa albo ustanowione przez Niego sakramenty. Każdy dzień należy tylko do Niego samego, Chrystusa, Tego, który jest Drogą, Prawdą i Życiem i poza Imieniem którego – nie ma zbawienia.
Paweł Chmielewski
