Klimatyczna indoktrynacja w szkole

Klimatyczna indoktrynacja w szkole

21.12.2024 Tomasz Cukiernik https://nczas.info/2024/12/21/klimatyczna-indoktrynacja-w-szkole/

Klimatyści z Ostatniego Pokolenie blokują ulice Warszawy.
Klimatyści z Ostatniego Pokolenie blokują ulice Warszawy. / Fot. PAP

Indoktrynacja seksualna to nie jedyna radykalna zmiana w polskich szkołach wdrażana przez aktualny rząd uśmiechniętej koalicji. Do tego dochodzi także skrajna pro-europejskość czy klimatyzm.

Nauczyciele mają przekazywać uczniom propagandę zdobytą na szkoleniach finansowanych z zagranicznych pieniędzy oraz dotacji unijnych.

Beata Maciaś pełni osobliwe stanowisko doradcy do spraw klimatu i środowiska w Starostwie Powiatowym w Bochni. Porozsyłała ona do nauczycieli na terenie powiatu informację o szkoleniach z zakresu klimatycznej indoktrynacji. W ramach projektu LIFE-IP EcoMałopolska „Wdrażanie Regionalnego Planu Działań na rzecz Klimatu i Energii dla województwa małopolskiego” na przełomie września i października 2024 roku zaplanowano szkolenia w tym temacie. Są to 54 kursy i e-lekcje dla nauczycieli i uczniów z różnych etapów edukacyjnych: od przedszkoli, poprzez szkoły podstawowe (także specjalne), po szkoły ponadpodstawowe.

Propaganda dla nauczycieli

– Szkolenia dla nauczycieli na temat zmian klimatycznych czy „działań dla klimatu” organizowane przez organy nadzorujące pokazują, jak łatwo poprzez centralne zarządzanie edukacją indoktrynować młodzież i sterować nauczycielami. Ministerstwo może za dosłownie kliknięciem myszki uruchomić w każdej szkole ten sam program szkoleń, program nauczania i wdrożyć podręczniki o takiej samej tematyce, jednocześnie ograniczyć czy wyciąć w całości inne materiały. Dzieje się tak niezależnie, czy materiał taki zgadza się z faktyczną wiedzą naukową, czy jest on tylko ideologią, czy propagandą. Programy nauczania narzucają bowiem zmieniające się przy władzy różne partie polityczne według własnego uznania, a nie naukowcy dbający o rzetelność i poziom nauczania – komentuje Paweł Wieciech, nauczyciel ze szkoły średniej z Bochni.

– Kiedyś indoktrynowano młode pokolenia „jedynie słuszną” niedorzeczną komunistyczną ideą Marksa czy Lenina. Obecnie masowo poprzez centralne zarządzanie indoktrynuje się tzw. klimatyzmem, gdyż taki kurs narzuca wszystkim Komisja Europejska i interesy wpływowych, niekoniecznie polskich, środowisk.

Wszak absurdalny temat obliczania śladu węglowego zaczął się pojawiać nawet w podręcznikach do języka angielskiego, a temat „działania na rzecz klimatu” ma dotyczyć wszystkich nauczycieli niezależnie od przedmiotu.

Partnerami realizowanego przez Województwo Małopolskie od 1 stycznia 2021 do 31 grudnia 2030 roku projektu LIFE-IP EcoMałopolska są: Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii, Województwo Śląskie, Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie, Fundacja Europejskie Centrum Czystego Powietrza oraz samorządy gminne i powiatowe z województwa małopolskiego. Projekt realizowany jest przy wsparciu partnerów z Niemiec: Instytutu ds. Energii, Klimatu i Środowiska w Wuppertalu oraz Brandenburskiego Uniwersytetu Technicznego w Cottbus.

Główne cele małopolskiego Regionalnego Planu Działań dla Klimatu i Energii, który wpisuje się w długoterminową strategię Unii Europejskiej zakładającą osiągnięcie neutralności klimatycznej do roku 2050, to: ograniczenie emisji gazów cieplarnianych o co najmniej 40 proc. (w porównaniu z rokiem 1990), zwiększenie udziału energii pozyskiwanej ze źródeł odnawialnych do co najmniej 32 proc. zużycia energii końcowej brutto oraz poprawa efektywności energetycznej na poziomie co najmniej 32,5 proc. Cele te mają zostać osiągnięte głównie poprzez działalność propagandową.

W związku z tym w ramach programu utworzono sieć doradców ds. klimatu i energii w 21 powiatach województwa małopolskiego oraz prowadzone jest regionalne Centrum Kompetencji, które ma zapewnić szkolenia oraz bazę wiedzy. Do tego dochodzą szkolenia dla instalatorów OZE, uczniów szkół technicznych, nadzoru budowlanego i inspekcji handlowej. Propaganda mająca na celu zwiększenie świadomości mieszkańców Małopolski i Śląska na temat zmian klimatu ma być realizowana poprzez kampanie informacyjne i edukacyjne w województwie małopolskim i śląskim. Ponadto władze lokalne „mają uzyskać wsparcie w przyjmowaniu lokalnych planów klimatycznych i energetycznych, planów adaptacji do zmian klimatu itp., a także włączanie działań w dziedzinie ochrony klimatu do innych dokumentów planistycznych i strategicznych”.

Kto to wszystko finansuje?

Budżet projektu LIFE-IP EcoMałopolska wynosi 16,4 mln euro (ok. 70 mln zł), z czego 60 proc. finansuje unijny program LIFE, 35 proc. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, a 5 proc. to wkład własny partnerów (w tym dwóch wymienionych wyżej podmiotów z Niemiec). Ze strony Krajowego Punktu Kontaktowego Programów Badawczych UE wynika, że program LIFE to „jedyny instrument finansowy Unii Europejskiej poświęcony wyłącznie współfinansowaniu projektów z dziedziny ochrony środowiska i klimatu.

Jego głównym celem jest wspieranie procesu wdrażania wspólnotowego prawa ochrony środowiska, realizacja unijnej polityki w tym zakresie, a także identyfikacja i promocja nowych rozwiązań dla problemów dotyczących środowiska, w tym przyrody”. W ten sposób realizuje się niewiadome interesy zagranicznych ośrodków władzy. – Cały koszt tych bezsensownych szkoleń oraz wyprodukowanych gadżetów, programów czy pomocy do zajęć odbywa się oczywiście za pieniądze podatnika [UE dysponuje przecież wyłącznie pieniędzmi podatników – przyp. TC] bez pytania się go o zdanie. Mam nadzieję, że nauczyciele nie będą się niepotrzebnie rozpraszać tymi szkoleniami, a czas poświęcą uczniom i własnemu przedmiotowi. A temat zmian klimatu to raczej domena lekcji geografii. Klimat bowiem zawsze się zmieniał i nie ma związku wyłącznie tylko z naszymi czasami – słusznie zauważa Wieciech.

Indoktrynacja postępuje

Jak zauważył wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak na portalu X, z podstawy programowej zaproponowanej przez minister edukacji Barbarę Nowacką wynika, że uczeń „wymienia przyczyny i konsekwencje kryzysu klimatycznego, wyszukuje informacje na temat działań na rzecz jego powstrzymania, oraz w miarę możliwości angażuje się w wybrane z nich”. Z kolei z rozporządzenia ministra edukacji dotyczącego zmiany podstawy programowej z 28 czerwca 2024 roku wynika, że już uczeń szkoły podstawowej ma umieć wskazać współczesne zagrożenia dla przyrody i różnorodności biologicznej, w tym wynikające z antropogenicznej zmiany klimatu, znać konsekwencje spalania paliw kopalnych dla klimatu oraz umieć przedstawić zagrożenia dla środowiska przyrodniczego wynikające z działań człowieka, w tym z antropogenicznej zmiany klimatu, a także sposoby zwalczania tych zagrożeń. – Wszystkie działania ministerstwa edukacji narodowej należy rozpatrywać w kontekście budowania globalnego komunizmu – mówi Dariusz Rozwadowski, autor książki „Marksizm w edukacji. Szkolnictwo jako oręż w budowie nowego człowieka”.

W związku z tym, że do programu nauczania został wpisany klimatyzm, Krzysztof Bosak zapytał w jednym z programów Polsat News: – Dlaczego dzieci mają być popychane do aktywności w obszarze tzw. klimatyzmu? I nie jest tam nawet napisane, że ma to być aktywność w ramach prawa – legalna. Polityk zwrócił uwagę na sytuację, kiedy „dzieciaki przyklejają się do dróg, niszczą obrazy”. Policja walczy z podpuszczoną młodzieżą, która myśli, że jak zablokuje ruch w godzinach szczytu, to robi coś dla planety. – I wy to wpisujecie do programu nauczania! Przecież to jest czyste szaleństwo! Tam należy napisać, że młodzież powinna się stosować do prawa, a wy wpisujecie, że ma aktywizm klimatyczny robić? – oburzał się marszałek Bosak w rozmowie z politykiem koalicji rządowej.

Co więcej, o ile do tej pory o rankingu szkół decydowały wyniki matur i olimpiad, to od 2026 roku o rankingu szkół będzie decydował m.in.… ranking LGBTQ+ i działalność proeuropejska. Otóż jak na początku grudnia 2024 roku poinformował na FB Waldemar Siwiński, prezes IREG Observatory on Academic Ranking and Excellence, międzynarodowego stowarzyszenia organizacji rankingowych, uniwersytetów i innych podmiotów zainteresowanych rankingami uniwersytetów, Kapituła Rankingu Liceów i Techników wspierająca Fundację Edukacyjną Perspektywy podjęła decyzję, że do rankingu mają zostać wprowadzone cztery nowe wskaźniki tworzące wspólne kryterium „otwartość”. „Otwartość” „odzwierciedlać będzie pozaedukacyjne aspekty działalności szkoły i pokazywać jej aktywność w wymiarze europejskim (dane z Erasmusa), kształtowanie umiejętności wspólnej realizacji przez uczniów zadań projektowych (w oparciu o inicjatywę Szkoły Zwolnione z Teorii) oraz sukcesy szkół w kształtowaniu postaw przyjaznych, otwartych i tolerancyjnych (w oparciu o inicjatywę Szkoły Przyjazne LGBT+)”.

– Ranking Liceów i Techników „Perspektywy” przestał mieć jakąkolwiek wartość! I piszę to z przykrością, ponieważ jako absolwent „sądeckiego elektryka”, który w latach mojej edukacji nie schodził z podium najlepszych techników w Polsce w tym rankingu, doskonale pamiętam radość związaną z każdym kolejnym miejscem w top 3. Kryterium „otwartość” to promocja lewicowej agendy światopoglądowej kosztem obiektywnej oceny wyników nauczania. Tym samym ranking przestaje promować najlepszych, a zaczyna promować „ideologicznie poprawnych” – skomentował Krzysztof Rzońca, sekretarz Krajowy Nowej Nadziei i prezes zarządu krajowego Młodych dla Wolności.

Klimatyści na uczelniach

Niestety od propagandy i klimatycznej indoktrynacji nie są wolne także uczelnie wyższe. W listopadzie br. w ramach 50 Tygodni w Mieście Nauki w Katowicach zorganizowano Tydzień Klimatu w Mieście Nauki. Został on sfinansowany – a jakże! – z funduszy Unii Europejskiej. Organizatorami Tygodnia Klimatu poza samorządem miasta Katowice był Uniwersytet Śląski, Politechnika Śląska w Katowicach oraz Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach. Pieniądze unijne nie mogły pójść na rzetelną naukę czy choćby próbę zaprzeczania antropogenicznym przyczynom tzw. zmian klimatu. No więc spotkania i wykłady (także w szkołach) dotyczyły działań pro-klimatycznych i obwiniania człowieka za zmiany klimatu. Zaplanowano także wypracować zielone kompetencje, czyli zestaw wytycznych i wskazówek dla każdego mieszkańca, dzięki którym wszyscy mają się dowiedzieć, co sami mogą zrobić dla klimatu w codziennym życiu.

Najbardziej obrzydliwe jest wciąganie w to dzieci od najmłodszych lat. Dla dzieci i młodzieży ogłoszono konkurs na prace plastyczne „Zielona kartka dla przyszłości”. Do tego quiz wiedzy na temat klimatu, warsztaty artystyczne „Zielona energia” czy warsztaty dotyczące obliczania śladu węglowego. W działania podczas Tygodnia Klimatu zaangażowano organizacje finansowane w dużej mierze z zagranicy, jak np. Fundacja Edukacji Klimatycznej, która prowadzi serwis „Nauka o klimacie dla sceptycznych”. Nie zabrakło szkolenia dla nauczycieli o kreatywnej edukacji w duchu klimatu, które poprowadziła Anna Machacz z Krakowskiego Centrum Edukacji Klimatycznej. Jeden z wykładów został poprowadzony przez prof. dr hab. Ewę Bińczyk z Katedry Filozofii Praktycznej na Wydziale Filozofii i Nauk Społecznych Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu, która jest członkiem Rady Fundacji Greenpeace Polska oraz Koalicji Klimatycznej. Oczywiście wydarzeniom towarzyszyła narracja straszenia społeczeństwa destabilizacją klimatu, kryzysem klimatycznym, znikającymi niszami ekologicznymi, masowym wymieraniem gatunków czy utratą zasobów naturalnych.

Indoktrynacja klimatyczna dla obecnych władz okazuje się ważniejsza niż wychowanie w duchu moralności i etyki. Otóż na stronie internetowej Rządowego Centrum Legislacji został opublikowany projekt rozporządzenia ministra edukacji, który od września 2025 roku przewiduje ograniczenie liczby lekcji religii do jednej tygodniowo oraz narzuca dyrektorom szkół konieczność umieszczania religii przed obowiązkowymi zajęciami edukacyjnymi w danym dniu lub po zakończeniu tych zajęć. Zdaniem Instytutu Ordo Iuris, wprowadzenie w formie rozporządzenia ograniczenia w zakresie organizacji lekcji religii i etyki jako odnoszącego się do konstytucyjnego prawa do nauki oraz prawa do nauczania religii jako przedmiotu w szkole, jest sprzeczne m.in. z art. 31 ust. 3 zd. 1 Konstytucji, zgodnie z którym „ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej albo wolności i praw innych osób”.

Według Ordo Iuris utrudnianie uczęszczania na zajęcia religii i etyki prowadzi do naruszenia konstytucyjnego prawa do nauki, a w przypadku zajęć religii – również wolności religii, przejawiającej się m.in. w wolności jej nauczania jako przedmiotu szkolnego. Sytuacja taka godzi również w prawo rodziców do wychowania dzieci według własnych przekonań, w tym sferze nauczania i wychowania moralnego i religijnego, oraz prowadzi do faktycznej dyskryminacji uczniów chcących uczęszczać na religię lub etykę – konkluduje Instytut.

Amerykański system edukacji jest wysoce zdecentralizowany. Każdy stan reguluje te kwestie we własnym zakresie. Prezydent-elekt Donald Trump zapowiedział, że władze centralne w ogóle mają przestać zajmować się edukacją. Tymczasem u nas idzie to w przeciwnym kierunku. Unia Europejska tworzy Europejski Obszar Edukacji. Parlament Europejski przyjął rezolucję w sprawie europejskiej świadomości historycznej. A same kraje członkowskie, w tym Polska, tworzą ciągle zmieniane podstawy programowe (pamiętamy afery ze szkolnymi lekturami), które muszą być realizowane przez szkoły.

Dlaczego państwo w końcu nie odczepi się od edukacji? Niech szkoły same decydują, czy będą uczyły genderyzmu, klimatyzmu, seksualizmu, europeizmu, darwinizmu i marksizmu czy może jednak religii, historii narodowej, prowadzenia biznesu, finansów osobistych i zdrowego odżywiania lub zaoferują dowolny miks różnych przedmiotów. Wtedy każdy rodzic będzie mógł posłać swoje dziecko do wybranej szkoły. Niech zdecyduje rynek, a nie minister ciągle zmieniający się zgodnie z polityczną karuzelą.

Cyber-atak na rejestry państwowe Ukrainy. W tym na kopie zapasowe na serwerach w Polsce.

Cyberatak na rejestry państwowe Ukrainy. Kopie zapasowe na serwerach w Polsce

2024-12-20, https://www.pap.pl/aktualnosci/cyberatak-na-rejestry-panstwowe-ukrainy-kopie-zapasowe-na-serwerach-w-polsce

Największy cyber-atak, przeprowadzony przez rosyjskich hakerów, zawiesił funkcjonowanie kluczowych systemów z rejestrami państwowymi Ukrainy. Hakerzy twierdzą, że zniszczyli wszystkie dane, do których mieli dostęp, w tym kopie zapasowe na serwerach w Polsce – przekazał w piątek portal Ukrainska Prawda.

Wicepremier i ministra sprawiedliwości Ukrainy Olha Stefaniszyna oświadczyła, że cyberatak doprowadził do tymczasowego zawieszenia Jednolitego i Państwowego Rejestru, które podlegają jej resortowi. Ustalono, że atak został zorganizowany przez rosyjskich hakerów w celu zakłócenia funkcjonowania kluczowych usług rządowych.

„Obecnie, wraz z zespołem i specjalistami z innych służb, koordynujemy wysiłki w celu przeciwdziałania cyberatakowi i przywrócenia systemów. Jest już jasne, że atak został przeprowadzony przez Rosjan w celu zakłócenia działania infrastruktury krytycznej państwa” – powiadomiła Stefaniszyna na Facebooku.

Rosjanie zaatakowali rejestry aktów stanu cywilnego i nieruchomości, a także rejestr osób prawnych i przedsiębiorców indywidualnych. Na przywrócenie normalnej działalności tych serwisów potrzeba dwóch tygodni.

Hakerzy, które wzięli na siebie odpowiedzialność za atak, twierdzą, że ukradli i usunęli łącznie ponad 1 miliard wierszy danych, w tym dane przechowywane w Polsce. 

Na konferencji prasowej Stefaniszyna uchyliła się od odpowiedzi na pytanie o możliwe cyberataki na ukraiński serwer zapasowy, który znajduje się w Polsce.

„Nasze serwery nie są zlokalizowane w jednym miejscu. To był zmasowany atak na całą infrastrukturę. Nie chcę teraz komentować szczegółów” – zaznaczyła.

„Wróg próbuje wykorzystać tę sytuację w swoich operacjach informacyjnych, aby zasiać panikę wśród obywateli Ukrainy i za granicą” – powiedziała Stefaniszyna, która jako wicepremier nadzoruje integrację europejską i euroatlantycką oraz kieruje ministerstwem sprawiedliwości.

Największy cyberatak na ukraińskie rejestry państwowe był przygotowywany od kilku miesięcy – poinformowała Służba Bezpieczeństwa Ukrainy na konferencji prasowej. SBU dodała, że nie może podać szczegółów na temat jego przygotowania.

Poinformowano, że w związku z cyber-atakiem wszczęto postępowanie karne, a za atakiem może stać grupa hakerska rosyjskiego wywiadu wojskowego.

Wszystkie rejestry są obecnie zawieszone. SBU nie była w stanie odpowiedzieć, czy wróg uzyskał dostęp do informacji z rejestrów.

Z Kijowa Iryna Hirnyk (PAP) ira/ ap/ mhr/ mar/

Opery mydlane na czas nirwany

Stanisław Michalkiewicz: Opery mydlane na czas nirwany https://www.magnapolonia.org/stanislaw-michalkiewicz-opery-mydlane-na-czas-nirwany/

   Jak co roku, tak i teraz nasz nieszczęśliwy kraj pogrąża się w świątecznej nirwanie, która będzie trwała mniej więcej do Trzech Króli, których Wielce Czcigodny Ryszard Petru w swojej szczodrobliwości naliczył aż sześciu. W tym czasie każdy będzie starał się wypić i zakąsić, jako że Pan Bóg stworzył rzeczy smaczne nie tylko dla grzeszników, takich jak Wielce Czcigodna feministra z vaginetu obywatela Tuska Donalda, albo ta druga – ale również, a może nawet przede wszystkim dla porządnych – ot właśnie takich, jak Czytelnicy tych felietonów.

Ale nirwana nie polega tylko na tym, by wypić i zakąsić, ale również – by przy wódeczce, czy czymś, co kto tam lubi, nieśpiesznie przedyskutować w miłym gronie aktualne sprawy, nie tylko polityczne, ale przede wszystkim – opery mydlane, których vaginet obywatela Tuska Donalda i Państwowa Komisja Wyborcza, przygotowały aż w dwóch postaciach.

   Jeśli chodzi o vaginet, to przygotował on operę mydlaną w postaci “poszukiwania” pana Marcina Romanowskiego, którego niezawisły sąd skazał na umieszczenie w areszcie wydobywczym. Domagała się tego niezależna prokuratura, w przede wszystkim – czołowy bodnarowiec w tym gronie, pan Dariusz Korneluk, który twierdzi, że to on jest Prokuratorem Krajowym, a nie inny Dariusz, to znaczy – pan Dariusz Barski. Już sam ten wątek wystarczyłby na operę mydlaną, której scenariusz niewątpliwie wzbogacony powinien zostać o dramatyczny pojedynek na pięści i zęby, pomiędzy obydwoma Dariuszami.

Myślę, że obywatelom, duszonym podatkami, jak nie przez jeden, to przez drugi polityczny gang, też się coś należy za te zgryzoty. Ale spór między prokuratory to tylko jeden z elementów opery mydlanej autorstwa obywatela Tuska Donalda. Jeden z członków jego vaginetu – ale drobniejszego płazu – wpadł na pomysł, żeby bezpieka złapała pełnomocnika pana Romanowskiego, skoro on sam po ogłoszeniu orzeczenia niezawisłego sądu o wtrąceniu go do aresztu wydobywczego, zniknął jak kamfora.

Na takie dictum zawrzało gniewem środowisko adwokackie, a pan mecenas zaraz złożył do niezawisłego sądu zażalenie na to postanowienie, z jednoczesnym wnioskiem o wstrzymanie decyzji co do aresztu. Co niezawisły sąd z tym zrobi – tego oczywiście nie wiemy, bo  bezpieczniacy prowadzący niezawisłych sędziów nam się nie zwierzają – ale nie jest wykluczone, że po dwóch latach zażalenie i wniosek albo oddali albo uwzględni.

Tak właśnie było z moim sprzeciwem od wyroku zaocznego, który w szczodrobliwości swojej przysoliła mi niezawisła pani sędzia Urszula Jabłońska-Maciaszczyk. Zanim jeszcze rozszalała się egzekucja tego wyroku, złożyłem sprzeciw, który został uwzględniony po 22 miesiącach, kiedy już rok minął od zakończenia egzekucji. Oczywiście 190 tysięcy złotych nikt już mi nie oddał; przepadły one w czeluściach mojej Prześladowczyni, bez śladu, niczym w kosmicznej czarnej dziurze.

Teraz czekam na apelację i kto wie – może przed śmiercią się doczekam, chociaż oczywiście nie jest to pewne. Zresztą może to mieć plusy dodatnie, bo jeśli niezawisły sędzia, który tę apelację będzie rozpatrywał, dostanie rozkaz, by ją oddalić, to lepiej byłoby mi wcześniej umrzeć.

Skoro ja sobie tak w nirwanie rozmyślam, to cóż dopiero musi przeżywać pan Romanowski? Właśnie niezawisły Sąd Okręgowy w Warszawie dostał rozkaz wydania za nim europejskiego nakazu aresztowania – więc teraz pana Romanowskiego będą szukali nie tylko nasi, ojczyści bezpieczniakowie, ale również – “bo każdy kraj ma Gestapo” – bezpieczniakowie europejscy.  Chyba jednak nic z tego nie będzie, za sprawą Victora Orbana, który udzielił mu azylu politycznego.

Więc – niczym w porządnej, mydlanej operze – Judenrat w każdym numerze  wyśpiewuje: spieszmy, ach spieszmy chwytać pana Romanowskiego! – ale tak naprawdę ani drgnie, przynajmniej do końca nirwany.

   Z kolei Państwowa Komisja Wyborcza, co to liczy głosy – więc zgodnie ze spiżową tezą klasyka demokracji Józefa Stalina – ważniejsza jest od tych wszystkich suwerenów, co to tylko głosują – właśnie odroczyła decyzję co do ewentualnego przyjęcia lub odrzucenia sprawozdania finansowego PiS – chociaż Izba Kontroli Nadzwyczajnej Sądu Najwyższego uwzględniła skargę Naczelnika Państwa na wcześniejszą decyzję PKW o odrzuceniu wspomnianego sprawozdania.

Ale PKW nie uznaje Sądu Najwyższego, a w szczególności – Izby Kontroli Nadzwyczajnej, bo orzekają tam sędziowie nie rekomendowani, ani nie zatwierdzeni przez  stare kiejkuty, no i przez Judenrat. Dlatego odroczyła wydanie decyzji do czasu, aż w Sądzie Najwyższym będą zasiadali tylko sędziowie koszerni. Naczelnik Państwa, któremu wskutek tego przeleciało koło nosa 75 milionów subwencji budżetowej, z tej desperacji naskarżył na PKW do prokuratury – że podejrzewa tu przestępstwo.

Z desperacji – bo przecież nie może nie wiedzieć, że ostatnie słowo będzie miał tu pan Dariusz Korneluk, co to uważa się za Prokuratora Krajowego, a poza tym – jako bodnarowiec z najczarniejszym podniebieniem – zieje nienawiścią do Naczelnika Państwa i jego komandy. Więc albo desperacja – albo pragnienie dołączenia do grona autorów i wykonawców opery mydlanej.

   Ale to jeszcze nic, bo jegomoście z vaginetu obywatela Tuska Donalda zorientowali się, że decyzja PKW może szalenie skomplikować, albo nawet zablokować przyszłoroczne wybory prezydenckie, w których na zwycięzcę zatwierdzony został i ze względu na korzenie i ze względu na pochodzenie z porządnej, konfidenckiej rodzicielki – pan Rafał Trzaskowski.

Toteż spanikowany pan minister Bodnar, którego pan Leszek Miller ironicznie nazywa “wybitnym prawnikiem”, wykombinował sobie, żeby uchwalić, że ważność wyborów stwierdza nie żaden trefny Sąd Najwyższy, tylko koszerna PKW.

Kto by mógł zmienić konstytucję – tego “wybitny prawnik” nie powiedział – i to był ten point faible tej “koncepcji”. W tej sytuacji jakiś życzliwy poradził panu marszałku Hołowni, żeby przyjął “koncepcję” awaryjną. No i pan marszałek ją przyjął, ogłaszając, że przeforsuje ustawę, według której ważność wyborów będzie jednak stwierdzał Sąd Najwyższy – ale w pełnym składzie. Niestety i ta koncepcja ma swój point faible w postaci zbyt krótkiego terminu do jej uchwalenia – abstrahując już od tego, czy pan prezydent Duda by ją podpisał – który przypadałby już w trakcie kampanii, kiedy zasad wyborczych zmieniać już nie wolno.

   Jak widzimy, vaginet obywatela Tuska Donalda zafundował nam na świąteczną nirwanę niezłe widowisko, zatem nie ma rady – trzeba  będzie przy wódeczce nieśpiesznie je zrecenzować.

Radość Maryi i Elżbiety może być naszą radością

Fundacja Pro-Prawo do życia
Szanowny Panie! 
Ewangelia Czwartej Niedzieli Adwentu koncentruje naszą uwagę na spotkaniu dwóch matek – Maryi i Elżbiety. Obie niewiasty i Jan nie mogą powstrzymać radości. Powodem jest bliskość Boga. Kiedy rozważamy tę scenę, przychodzi nam na myśl smutek współczesnego świata.
Skąd bierze się ten smutek i jak przywrócić światu radość? Zachęcam do przeczytania ostatniej części naszych krótkich rozważań adwentowych. Można ich również odsłuchać w formie podcastu.Radość Maryi i Elżbiety może być naszą radością [foto]Elżbieta pyta: A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Dzięki oświeceniu z wysoka, Elżbieta rozpoznaje w swojej młodej kuzynce Matkę Boga. Ukryty w jej łonie Jan podskakuje uradowany. Maryja odpowiada wspaniałym hymnem – Magnificat
Scena przepełniona jest radością. Radością matek i radością ich dzieci. A przecież z ludzkiego punktu widzenia Elżbieta i Maryja miały powody do niepokoju. Elżbieta przez wiele lat obciążona była hańbą bezdzietności, a kiedy poczęła w starości, przez 5 miesięcy ukrywała swój stan, zapewne obawiając się komentarzy „życzliwych”. Maryja, która poczęła z Ducha Świętego, a nie mieszkała jeszcze z mężem, mogła obawiać się co na temat Jej stanu powiedzą ludzie.
Obie niewiasty i Jan nie mogą jednak powstrzymać radości. Powodem jest bliskość Boga. Kiedy rozważamy tę scenę, przychodzi nam na myśl smutek współczesnego świata. Wielu w ostatnich latach korzysta z dobrobytu i wygody, ale nie widać u nich radości. Nie potrafią dostrzec, że Pan jest blisko, a może nawet nie chcą Go zauważyć, bo boją się Go. Pogrążają się w smutku. 
Współczesne media pracują ciężko aby przedstawić Boga jako okrutnego tyrana, który tylko czyha, aby ukarać nas za odrobinę przyjemności, na którą sobie pozwolimy. 
Katoliccy celebryci z kolei przedstawiają Boga jako pobłażliwego staruszka, któremu właściwie wszystko jedno jak się zachowujemy, bo i tak nas zbawi, niezależnie od tego czy chcemy, czy nie chcemy. Jedna i druga wizja kłóci się z ludzkimi doświadczeniami i pragnieniami; dlatego żadna z nich nie jest pociągająca.
Bóg Prawdziwy jest miłującym Ojcem, który pragnie byśmy byli doskonali, jak On jest doskonały. Jest kochającym Synem, który stał się naszym bratem i oddał swoje życie, aby uwolnić nas z niewoli zła. Jest Duchem Świętym, który uzdalnia nas do wzrostu w wierze, nadziei i miłości. Prawdziwego Boga odkryjemy kontemplując wydarzenia w stajence betlejemskiej, ciesząc się radością aniołów i pasterzy.
Będzie nam łatwiej odkryć dobroć Boga, kiedy oczyścimy się w sakramencie pokuty, ale również wtedy, kiedy otworzymy się na potrzeby bliźnich, przychodząc im z pomocą. 

Coraz więcej takich potrzebujących osób zgłasza się do naszego programu Ocalone.org, w ramach którego nasza Fundacja wspiera rodziny w trudnej sytuacji życiowej. Jak już informowaliśmy, aktualnie pomagamy m.in. Lily i jej maleńkiemu synkowi Mikołajowi, który jako skrajny wcześniak przebywa na oddziale intensywnej terapii. 
Wspieramy rodzinę z poważnymi problemami finansowymi, która oczekuje narodzin bliźniaków. Chcemy pomóc dziadkom wychowującym kilkumiesięczną wnuczkę gdyż ich córka w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Potrzebna jest też pomoc dla samotnej mamy 4 dzieci, która potrzebuje tak podstawowych rzeczy jak drewno na opał, aby nie zamarznąć w nadchodzące Święta. W najbliższym czasie chcemy ufundować również dwie wyprawki dla noworodków.
Wszystkie te działania można wesprzeć przekazując 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolną inną kwotę, umożliwiając w ten sposób dalsze prowadzenie naszego programu Ocalone.org i niesienie pomocy potrzebującym. Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW
Z wyrazami szacunku
Mariusz DzierżawskiFundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
stronazycia.pl

Niemcy: Niesłusznie skazany musi zapłacić 100 tys. euro za 13 lat w więzieniu

Niesłusznie skazany musi zapłacić 100 tys. euro za pobyt w więzieniu

Dorian Skrzypnik 19.12.2024 https://espresso.com.pl/nieslusznie-skazany-musi-zaplacic-100-tys-euro-za-pobyt-w-wiezieniu/

Manfred Genditzki, były dozorca z Niemiec, który spędził ponad 13 lat w więzieniu za morderstwo, którego nie popełnił, stanął przed kolejnym absurdem systemu prawnego. Pomimo uniewinnienia, niemieckie władze domagają się od niego zwrotu kosztów pobytu w zakładzie karnym.

Kwota, o której mowa, wynosi aż 100 tys. euro – na tyle bowiem wyliczono koszty jego pobytu w więzieniu.

Genditzki został w 2010 roku skazany za morderstwo 87-letniej kobiety, która zmarła w wyniku utonięcia w wannie. W 2022 roku, po licznych apelacjach i analizach dowodów, sąd wyższej instancji uniewinnił go, stwierdzając, że nie było wystarczających podstaw, by przypisać mu winę. Jednak niemiecki wymiar sprawiedliwości postanowił obciążyć Genditzkiego kosztami związanymi z jego wieloletnim pobytem w więzieniu, uznając, że państwo zapewniło mu „pożywienie i zakwaterowanie”.

Decyzja wywołała falę krytyki. Eksperci prawni, organizacje broniące praw człowieka oraz opinia publiczna wskazują na cynizm takiego działania. Manfred Genditzki, który po latach więzienia próbuje odbudować swoje życie, zmaga się z ogromnymi trudnościami finansowymi. Teraz, zamiast otrzymać odszkodowanie za stracone lata, musi zmierzyć się z dodatkowym ciężarem finansowym, co zdaniem wielu stanowi rażący przykład niesprawiedliwości.

Cała sytuacja budzi pytania o funkcjonowanie niemieckiego systemu prawnego. Choć Genditzki nie ukrywa swojej frustracji, podkreśla, że nie przestanie walczyć o swoje prawa. Jego adwokat zapowiada odwołanie od decyzji, podkreślając, że takie działania mogą prowadzić do podważenia zaufania obywateli do państwa i jego instytucji.

Zwolennicy rozdziału dobra od państwa versus zwolennicy mniejszego zła

Zwolennicy rozdziału dobra od państwa versus zwolennicy mniejszego zła

Autor: CzarnaLimuzyna , 19 grudnia 2024

Negocjacje_A_AI

Jakie owoce rodzi walka zła mniejszego ze złem większym?

Czy są li tylko pozorem – walka i jej owoce?

Realny skutek czy pozór?

A może, aby być skuteczną, wymaga kompromisu?

Czy walka zła mniejszego ze złem większym wymaga kompromisu?

Do takiego zdania, sygnalizując nową mądrość etapu, doszedł Jarosław Kaczyński, a jak wiadomo do uprawiania takiej dialektyki potrzebni są relatywiści, których w PiS nigdy brakowało. Jednak, co by nie mówić o prezesie, dudowaty nie jest, dlatego temat został ledwie zasygnalizowany i aby za bardzo nie bulwersował, ubrany w odpowiednie słowa.

Narodziny mniejszego zła

Przez wiele lat niektórzy słomiani patrioci, mam tu na myśli zwolenników formacji PiS, przyparci do muru faktami, bełkotali o konieczności wyboru zła, nazywając go mniejszym.

Mniejsze zło narodziło się o wiele wcześniej niż „Okrągły Stół”. W czerwcu 1989 roku została ogłoszona światu kolejna jego wersja – pokazana Polakom pod szyldem „wasz prezydent, nasz premier”.

Kogo symbolizowali moskiewski pachołek Jaruzelski i Mazowiecki – komunistyczny publicysta szkalujący “Żołnierzy Wyklętych”?

Doskonale opisał to Ewaryst Fedorowicz odnosząc się do podobnego, ważnego wydarzenia w felietonie „Marzec 1968, czyli wielka ściema

“Miałem wtedy 10 lat i doskonale pamiętam, jak Ojciec, b. żołnierz wyklęty, wrócił z pracy do domu i powiedział tak:

to nie jest nasza sprawa – oni się za łby wzięli, bo chodzi o to, kto z nich, nas Polaków będzie za twarz trzymał:
Wiesiek czy Mosiek.

I to była najkrótsza i najcelniejsza definicja tej marcowej, komunistycznej wojny domowej, jaką w ciągu swojego życia usłyszałem.

Bo 8 marca 1968 dla każdego uczciwego Polaka znaczy jedno:

tego dnia dwa straszne, komunistyczne gangi skoczyły sobie do gardeł”.

* * *

“Okrągły Stół” i ostateczne obalenie Solidarności

W tych dniach przedstawiciele wymienionych gangów  padli sobie w ramiona, pijąc wódkę i dowcipkując nad Polską. I tak doszło do kompromisu zła większego w roli „starej komuny” ze złem mniejszym w roli rozmnażającej się przez podział „opozycji” pod zmieniającymi się szyldami.

Do bolesnych podziałów dochodziło każdego roku. Rozdzielili się kapuś Bolek i bracia Kaczyńscy. Podział dotknął chamokomunę – podzielili się starzy komuniści z młodymi, a dawna żydokomuna uzyskała wyższy stan obecności roztapiając się we wszystkich formacjach.

Kompromis. Wizja Kaczyńskiego

Kaczyński w kwestii kompromisu proponuje zacząć od spraw najważniejszych, bo dotyczących moralności – sprawy ludzkiego życia. Czy ma intencję trochę się przypodobać lub przynajmniej trochę zainteresować albo ułagodzić w ten sposób zwolenników zła większego?

Z drugiej strony łagodząc wymowę sprawy Kaczyński nazywa ją obyczajową. Używa też, jak zwykle, fałszywej maski, nazywając się reprezentantem strony konserwatywnej.

Zwolenników rozdziału dobra od państwa określa łagodnie, nazywając ich liberałami, a moralną i prawną kwalifikację aborcji – ingerowaniem w prywatność. Tak myślała każda formacja lewicowa pozwalając na dokonywanie publicznych lub prywatnych zbrodni nazywając to wolnością lub rewolucją.

– To ogromne wyzwanie, ale trzeba przynajmniej spróbować zbudować w sprawach obyczajowych kompromis między myśleniem konserwatywnym a liberalnym. Przy czym oczywiście my nie chcemy rezygnować z naszych poglądów. Z drugiej jednak strony zdajemy sobie sprawę, że państwo nie powinno zbyt głęboko ingerować w ludzką prywatność. Mamy świadomość, że decyzja Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji naruszała to poczucie i dlatego wywołała tak silny sprzeciw.

W PiS jest wielu zwolenników budowania kompromisu i są też zwolennicy znacznie bardziej radykalni niż ja. Ale jest też wielu przeciwników. Co ciekawe, także wśród młodych polityków.

My się jakoś tam ze sobą dogadamy. Prawdziwym problemem jest porozumienie się z tą drugą stroną, bo nie wiem, czy ona jest zainteresowana kompromisem. Być może przyjdzie czas, w którym taki kompromis będzie możliwy.

powiedział w wywiadzie dla Tygodnika Solidarność prezes PiS.

Oto „gadzia mowa” Kaczyńskiego. Pamiętajmy „są też zwolennicy znacznie bardziej radykalni niż ja”.

Przy czym oczywiście my nie chcemy rezygnować z naszych poglądów

Tu chyba chodzi też o poglądy na temat czerwonego ładu nazywanego zielonym coś na kształt jestem za, a nawet przeciw. Jestem za, zgadzam się na kompromis, a potem, gdy nie ma to żadnego znaczenia, jestem przeciw. Ze starszych przykładów przypomnę kompromis w sprawie Traktatu Lizbońskiego ratyfikowanego w sojuszu z Donaldem Tuskiem i całą postokrągłostołową sitwą.

To wszystko dedykuję aktualnym zwolennikom PiS, szczególnie tym, którzy posiadają podstawowe zasoby wiedzy, sprawność intelektualną i moralną pozwalającą na ocenę absurdu wyboru „mniejszego zła” nazywanego kompromisem, a będącym w swojej istocie rezygnacją z obrony ludzkiego życia.

Ogólnie, na koniec, można zadać pytanie: Czy odczyn trującej strawy zmieni się na korzyść w momencie, gdy zwolennicy mniejszej ilości trucizny zgodzą się, w ramach tegoż kompromisu, dosypać jej ciut więcej do społecznego, politycznego tygla? Co wówczas się stanie? W krwioobiegu prawa na miejscu ciał odpornościowych pojawią się toksyny osłabiające prywatne sumienia.

Tagi:sojusz Kaczyńskieo i Tuska, walka mniejszego złą ze złęm większym

O autorze: CzarnaLimuzyna

Przeciw lewackim „reformom”! Podhale staje w obronie polskiej szkoły

Przeciw lewackim „reformom”! Podhale staje w obronie polskiej szkoły

https://pch24.pl/przeciw-lewackim-reformom-podhale-staje-w-obronie-polskiej-szkoly

(Ilustracja: m-ming/Pixabay)

W trudnych momentach historii Polski głos z Podhala często przypominał o przywiązaniu do polskości i wartościach narodowych. Dziś, w obliczu zmian narzucanych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, Górale po raz kolejny stają w obronie tradycyjnych wartości, wyrażając swój sprzeciw wobec niszczenia polskiej szkoły.

Manifestacja w Nowym Targu

W sobotę, 21 grudnia, w godzinach 12.00–14.00, w Parku Miejskim w Nowym Targu odbędzie się manifestacja zorganizowana przez Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi, Koalicję na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły oraz Stowarzyszenie Rodzice Chronią Dzieci. Organizatorzy zapraszają wszystkich, którym leży na sercu przyszłość polskiej edukacji.

Uczestnicy są zachęcani do przyniesienia biało-czerwonych flag i zaangażowania swojej rodziny oraz znajomych w obronę tradycyjnych wartości, zanim zmiany wprowadzone przez MEN staną się trudne do odwrócenia.

Koalicja na rzecz przyszłości Polski

Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły (KROPS) zrzesza ponad 70 organizacji społecznych, w tym rodzicielskich, nauczycielskich, patriotycznych i polonijnych. Wspólnym celem tych grup jest troska o edukację, która będzie wychowywać młode pokolenia Polaków w duchu umiłowania Ojczyzny oraz w oparciu o klasyczne wartości i tradycyjne wzorce. Członkowie Koalicji podkreślają, że pomysły lewicowej koalicji rządzącej zagrażają przyszłości Polski i tożsamości narodowej.

Sukcesy KROPS

Wielkim sukcesem Koalicji była manifestacja zorganizowana 1 grudnia w Warszawie. Na Placu Zamkowym zgromadziło się blisko 15 tysięcy rodziców, nauczycieli i młodzieży, wyrażając głośny sprzeciw wobec narzucanych przez MEN ideologicznych reform. Teraz głos sprzeciwu płynie z Podhala, gdzie lokalne społeczności pragną wyrazić swoje niezadowolenie z przemycania ideologii do programów szkolnych.

Głos w obronie tradycyjnych wartości

Organizatorzy protestu szczególnie zwracają uwagę na wprowadzenie nowego przedmiotu „Edukacja Zdrowotna”, który według nich promuje światopogląd sprzeczny z konstytucyjnym prawem rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (art. 48). Zdaniem protestujących, takie zmiany godzą w podstawowe prawa obywatelskie i rodzinne.

„Protestujemy i zapraszamy do protestu” – piszą organizatorzy, podkreślając, że jedynie wspólne działanie może powstrzymać niszczenie polskiej edukacji.

Zaproszenie do udziału

Manifestacja w Nowym Targu będzie okazją do zamanifestowania troski o przyszłość polskiej młodzieży i systemu edukacji. Organizatorzy zachęcają mieszkańców Podhala oraz całej Polski do przybycia i wyrażenia swojego sprzeciwu wobec wprowadzanych zmian. Niech biało-czerwone flagi w Parku Miejskim staną się symbolem walki o szkołę opartą na polskich wartościach i tradycji.

Źródło: piotrskarga.pl

Krakowianie jednogłośnie przeciwko Strefie Czystego Transportu. Co zrobią z wrogimi sobie urzędnikami?

Krakowianie jednogłośnie przeciwko Strefie Czystego Transportu. Co urzędnicy zrobią z ich głosem?

https://pch24.pl/krakowianie-jednoglosnie-przeciwko-strefie-czystego-transportu-co-urzednicy-zrobia-z-ich-glosem

(Źródło: nieoddamymiasta.pl)

W Krakowie konsultacje dotyczące wprowadzenia Strefy Czystego Transportu dobiegają końca. Na ostatnim otwartym dla mieszkańców spotkaniu, Krakowianie wypełnili salę i jednogłośnie opowiedzieli się przeciwko strefie.

Czy urzędnicy w końcu się opamiętają i zrozumieją, że miasto nie jest ich własnością, a dobrem, którym mają rozważnie zarządzać, wsłuchując się w głos mieszkańców?

[Ależ skądże !! Należy ich złapać, wytarzać w smole i pierzu, jak zawsze czynino z takimi łobuzami – i pogonić na golasa przez miasto. Potem pręgierz! MD]

„ZAORANE! Kraków. Wypełniona ludźmi aula UMK w Rynku Podgórskim. Ostatnie spotkanie konsultacyjne nt. wprowadzenia (jeszcze) ostrzejszego reżimu SCT. Najpierw próba zastraszenia obecnych złą jakością powietrza (na podstawie próbek pyłów z 2018 roku 😆😆). Następnie zaczynają padać pytania z sali. Pytania coraz bardziej niewygodne dla reżimu Łukasza Franka.

W pewnym momencie jeden z naszych ludzi pyta: „KTO Z PAŃSTWA OBECNYCH NA SALI JEST ZA STREFĄ W OBSZARZE ZAPROPONOWANYM PRZEZ ZARZĄD? PROSZĘ PODNIEŚĆ RĘKĘ”. Ani jednej dłoni w górze.

A KTO Z PAŃSTWA JEST PRZECIWKO JAKIEJKOLWIEK STREFIE LUB ZA STREFĄ W GRANICACH RYNKU GŁÓWNEGO?” Dłonie podnieśli wszyscy. No prawie wszyscy, bo stół prezydialny siedział w zamroczeniu” – relacjonują przedstawiciele inicjatywy „Nie Oddamy Miasta” na swoim profilu w mediach społecznościowych.

„Po sugestii przekazania tych wyników panu Łukaszowi Frankowi z prośbą o podanie się do dymisji, rozległa się burza oklasków. A po niej okrzyki: „NIE dla SCT!”, „Nie chcemy strefy!”. Dziękujemy, kurtyna. Zobaczycie, co krakowski Zarząd Transportu napisze po konsultacjach. Spodziewamy się tego co zawsze, czyli kłamstw i manipulacji, wciskania nam, że zwolenników reżimu SCT jest więcej. Reżimu, którego nikt normalny nie chce” – czytamy.

Warto przypomnieć, że na początku grudnia mieszkańcy Krakowa w podobnych okolicznościach wyrazili swoją negatywną opinię na temat SCT. Wówczas nie znany był jeszcze projekt uchwały. Przed ostatnią rundą konsultacji urząd pokazał karty. Propozycje są kuriozalne. Więcej o sprawie pisaliśmy TUTAJ. Okazało się, że do gry powróciły nieco przypudrowane stare rozwiązania, zakładające, że SCT będzie dotyczyła całego miasta (tym razem z określonymi wyłączeniami).

Nic dziwnego, że czwartkowe spotkanie konsultacyjne zgromadziło licznie mieszkańców oburzonych postawą urzędników, którzy ignorują ich głos. Dość dodać, że na początku grudnia od przedstawicieli urzędu – wobec niezgody na SCT – padła propozycja, że jeśli ustawa nałoży na miasto taki obowiązek, utworzona będzie minimalna strefa np. w obszarze Rynku Głównego. Niedługo potem Krakowianie otrzymali takie „nowe założenia” dla krakowskiej SCT:

SCT – nowe założenia dla Krakowa

Mieszkańcy dawnej stolicy zostaną objęci wymogami SCT od 1 lipca 2030 roku.  Wyłączenie to przewidziane jest dla wszystkich pojazdów zakupionych przed wejściem w życie uchwały.

Dla niespełniających wymogów pojazdów spoza Krakowa wprowadzony ma być okres przejściowy: do 30 czerwca 2028 r. Do tego czasu wjechać można będzie po dokonaniu opłaty emisyjnej. Po wymienionej dacie kierowcy niezameldowani w największym mieście Małopolski poruszać się będą mogli po nim już tylko samochodami mieszczącymi się w surowych kryteriach.

Zaproponowane opłaty to: 2,50 zł za 1 godz., abonamentowe 20 zł za dzień oraz 500 zł za miesiąc.

Początkowe wymagania dla aut osobowych – przewidywany termin wejścia SCT 1 lipca 2025 – nie dotyczy mieszkańców Krakowa:

  • z silnikiem benzynowym (w tym LPG): rok produkcji przynajmniej 2005 albo spełniony wymóg normy emisji nie niższej niż EURO 4,
  • dla diesli: minimum 2014 rok produkcji albo minimum norma emisji Euro 6.

Wymagania od 1 lipca 2030 r.

  • dla diesli: rok produkcji minimum 2018 albo norma emisji Euro 6dT,
  • aut z silnikiem benzynowym – bez zmian – rok produkcji minimum 2005 lub norma emisji co najmniej Euro 4.

Obszar SCT to niemal cały Kraków, z wyjątkami umożliwiającymi dojazd do niektórych szpitali czy autostradowej obwodnicy oraz bez obszarów położonych na wschód od drogi ekspresowej S7. Przewidywane są wyłączenia dla osób z niepełnosprawnościami. Planowana jest automatyzacja kontroli pojazdów i redukcja zbędnej biurokracji. 

UWAGA!

W związku z publikacją propozycji projektu nowej uchwały o SCT, mieszkańcy mogą zgłaszać uwagi i rekomendacje do 8 stycznia 2025 roku (w komunikacie nie sprecyzowano w jaki sposób można przekazywać uwagi).

„Specjalne wyjątki”

Projekt uchwały uwzględnia szczególne przypadki pojazdów, które nie spełniają wymogów, ale będą mogły wjechać do SCT. To maszyny historyczne lub zabytkowe (wjazd maksymalnie 50 dni w roku), pojazdy specjalne (dźwigi, nietypowe maszyny, campery) – jeśli mają odpowiedni wpis w dowodzie rejestracyjnym, będą mogły wjeżdżać do SCT bez ograniczeń. Wprowadzono także wyłączenia do 30 czerwca 2028 r. dla organizacji non-profit działających w Krakowie (zajmujących się np. pomocą społeczną) oraz pojazdów służbowych ważnych instytucji państwowych.

Jak podaje krakow.pl, zgodnie z ustawą o elektromobilności, każdy pojazd oznakowany kartą parkingową osoby z niepełnosprawnościami i którym porusza się taka osoba, jest zwolniony z wymagań SCT. Oznacza to, że w Krakowie tego rodzaju wyłączenie będą mogły też uzyskać osoby legitymujące się ważną kartą osoby z niepełnosprawnościami, nawet jeśli nie mają swojego samochodu – wystarczy, że danym pojazdem jadą.

The Soul-Crushing and Oppressive Effect of Modern Architecture

The Soul-Crushing and Oppressive Effect of Modern Architecture

by Norman Fulkerson December 17, 2024 https://www.tfp.org/the-soul-crushing-and-oppressive-effect-of-modern-architecture/?PKG=TFPE3502

The celebrated nineteenth-century English architect C. Welby Pugin is known for designing over 100 stunningly beautiful Gothic churches across the British Isles. His success and the popularity he garnered were due to a simple philosophy.

Pugin was a devout Catholic and understood that man is a composite being of both body and soul. Buildings, therefore, should not only satisfy man’s material but also his spiritual side. In other words, they should be useful and beautiful. This concept could aptly be defined by the word beautility.

Orlando Public Library

This concept is sorely lacking in modern architectural designs like the one shown here. This crude concrete box defies description. What is it? If not for the title stenciled into the unfinished concrete, we might mistake it for the county jail rather than Orlando, Florida’s public library.

It will come as no surprise to the reader that John M. Johansen, the person responsible for this architectural absurdity, comes from the Brutalist school of architecture. This minimalist style focused exclusively on the functional aspect of architecture. It commonly features exposed or unpainted concrete or brick like that seen here.

Orlando is the fourth-largest city in Florida, and its public library is the biggest one in the state. One would think that its architect would have pity on the passers-by and create something pleasing to the eye.

This structure, however, is both an aggression to the senses and an assault on the intellect. While it may be useful to keep the visitors dry and cool during hot Florida summers, there is nothing to feed the souls of patrons. It may be useful, but the complete lack of beauty is an implicit denial of the soul of man and his innate need for spiritual nourishment.

We can only truly appreciate how bad this Orlando oddity is when we contrast it with a building found in the sleepy town of Howie in the Hills, Florida, population 1700. While it may be hard to believe, this is its post office. The architectural style is something one would expect to find in Florida, which was originally colonized by the Spanish. The designer had the good sense to provide customers with both historical context and Old World charm that are attractive to the soul. A trip to this post office brings a smile to one’s face and transforms a trivial activity into an uplifting and restful experience. By contrast, a visit to the library shown above –which should be inspiring– is crushing and oppressive.

Such modern structures pollute cities throughout the world and implicitly deny man’s spiritual side. What the world needs are city designers capable of understanding what was obvious to Pugin or even the designer of this small-town Florida post office.

These two buildings illustrate very well two opposing philosophies of life. One implicitly professes that matter is the only thing that is important. Sadly, this materialistic perspective dominates our world and is possibly a factor in the widespread depression that plagues society. Thankfully, the opposing mentality exists and produces what comes naturally to man. There are things of beauty like the Howie post office.

Prof. Andrzej Nowak: Misja Polski w XXI wieku wyrasta z chrztu

Prof. Andrzej Nowak: Misja Polski w XXI wieku wyrasta z chrztu

https://pch24.pl/prof-andrzej-nowak-misja-polski-w-xxi-wieku-wyrasta-z-chrztu

(Prof. Andrzej Nowak)

Polska wraz z chrztem przyjęła na siebie zobowiązanie do współodpowiedzialności za Europę i cywilizację łacińską. Musimy to zadanie realizować również w XXI wieku. Mówił o tym prof. Andrzej Nowak w rozmowie z red. Krystianem Kratiukiem w PCh24 TV.

Rozmowa zaczęła się od krótkiej prezentacji trzech książek prof. Andrzeja Nowaka, jakie ukazały się w ciągu ostatniego miesiąca. To zarówno eseje profesora jak i rozmowy, jakie przeprowadził – i jakie z nim przeprowadzono. Red. Krystian Kratiuk prosił następnie profesora o refleksję na temat tego, co Polacy dziś myślą o samej Polsce. Są przecież ludzie, którzy Polski nie lubią… 

Prof. Andrzej Nowak zaczął od wskazania na wielki sukces Polski. Kiedy powstawała Polska, na zachodzie i wschodzie istniały już starsze wspólnoty polityczne. Z jednej strony Królestwo Niemieckie, z drugiej – Ruś wschodnich Słowian. Polakom, o wiele mniej licznym niż obie te wspólnoty, udało się utworzyć swoją własną państwowość, co było wielkim sukcesem. Dziś Polska ma kształt terytorialny mniej więcej taki sam, jak za czasów Bolesława Chrobrego; jednak również dzięki naszym wysiłkom na wschodzie nie ma tylko jednej formacji – Rusi, ale są jeszcze Litwa, Białoruś i Ukraina.

Nie mamy już tylko jednego, wielkiego Kaganatu Ruskiego; w jakiejś części istnienie tych krajów to jest efekt działalności historycznej Polski – powiedział, dodając, że trzeba to niewątpliwie uznać za sukces.

Jak dodał, można powiedzieć, że dziś nie ma najlepszego czasu na „przygodę duchową bycia Polakiem”; ale mamy tak olbrzymi zasób dziedzictwa kulturowego stworzony przez tysiąc lat naszej wspólnoty, że „wystarczy do niego sięgnąć, żeby umocnić się na XXI wiek”.

Profesor wskazał też, że z badań przeprowadzonych na przełomie lat 2022 i 2023 wynika, iż 14 proc. polskiego społeczeństwa „Polski nie lubi, a nawet nie cierpi”.

To jest dość wyjątkowa sytuacja. Ja rozumiem, że są ludzie obojętni na swoją wspólnotę, nie przeżywają jej emocjonalnie. Niesłychane jest jednak, że aż 14 proc. naszego społeczeństwa odcina się od Polski, nie cierpi jej, nie chce poznać jej historii ani tradycji – zaznaczył.

Dodatkowo są jeszcze dwie „trudne” grupy. Pierwsza to, ci którzy są tak bardzo zaprzątnięci życiem „od pierwszego do pierwszego”, zmagając się z kłopotami bytowymi, że trudno jest im zainteresować się Polską. Są wreszcie ci, którzy uważają się za nowoczesnych Europejczyków. Nie odcinają się bynajmniej od Polski, ale uważają, że z polskości trzeba „wyrosnąć”, bo ona jest po prostu przestarzała. Nie podła albo zła, ale – właśnie przestarzała. Ta ostatnia grupa, dodał, będzie się pewnie szybko kurczyć, bo zachodnioeuropejskość przestaje mieć taką siłę przyciągania, jaką miała dawniej. Nie ma już „idealnego wzoru”, do której można przymierzyć Polskę i powiedzieć, że tam jest dobrze, a u nas słabo.

Według uczonego warto byłoby zrobić badania, jak duży procent ludzi nielubiących Polski znajduje się w tzw. elitach opiniotwórczych i wśród ludzi, którzy próbują kreować wyobraźnię masową, korzystając z narzędzi odziedziczonych po PRL. Zwrócił uwagę na film „Kos”, „drastycznie niedobry, głupi, radykalnie odległy od prawdy historycznej”, a który zdobył sobie jednak w Polsce popularność.

Myślę, że jest bardzo duża nadreprezentacja elit, które Polski nie lubią, albo nawet jej nienawidzą. To ludzie w kręgu tych, którzy decydują o przyznawaniu złotych lwów w Gdańsku, bo „Kos” zdobył właśnie najważniejszą polską nagrodę filmową – wskazał.

Profesor podkreślał brak zainteresowania tej grupy prawdą historyczną. Red. Krystian Kratiuk pytał w tym kontekście o rabację galicyjską. Historyk wskazał, że tzw. nowa szkoła historyczna Holokaustu w Polsce przekonuje, że rabacja galicyjska wiązała się ze straszliwym wybuchem antysemityzmu. W istocie jednak w czasie całego powstania zginęło dwóch Żydów – a ofiar łącznie było od 1200 do 2000. Co więcej, żaden nie zginął dlatego, że był Żydem. Jeden został zabity atakując wraz z chłopami dwór szlachecki, a drugi – broniąc innego dworu szlacheckiego.

Rozmówca PCh24 TV mówił też o nadchodzącej rocznicy tysiąclecia koronacji Bolesława Chrobrego.

To wielkie wydarzenie, bo w kwietniu 2025 roku jeden z organizatorów wspólnoty piastowskiego panowania sięgnął po zaszczyt, który uczynił zeń formalnie niepodległego władcę w strukturze wspólnoty europejskiej – wskazał. Jak dodał, korona Bolesława Chrobrego była równa koronom francuskiej czy niemieckiej, oznaczała, można powiedzieć, równą współodpowiedzialność za świat łaciński.

Korona królewska jest symbolem suwerenności, a suwerenność jest ważna również dzisiaj. Czy chcemy, żeby ktoś decydował za nas? Istotą suwerenności jest być u siebie w domu gospodarzem. W wymiarze politycznym obrazuje to korona, którą na swoje skronie przywdział w katedrze w Gnieźnie w 1025 roku Bolesław Chrobry – dodał.

Do tego dochodzi jeszcze 500-rocznica Hołdu Pruskiego, wydarzenia bardzo ważnego, które było polskim sukcesem – uznania przez Niemców, którzy skolonizowali tereny Prus, że jest nad nimi Rzeczpospolita. Według profesora należałoby w Krakowie przeprowadzić rekonstrukcję tego wydarzenia.

Na koniec red. Krystian Kratiuk pytał o chrześcijańską tożsamość Polski i wypływające stąd zadanie. Prof. Andrzej Nowak wspomniał, że kandydat na urząd prezydenta Rafał Trzaskowski mówił niedawno na swojej konwencji o Wielkiej Polsce. Używał dokładnie tego określenia, którym kiedyś posługiwał się Roman Dmowski.

Wielka Polska jest dziś na ustach wszystkich albo prawie wszystkich, co mnie cieszy, nawet, jeżeli nie wszyscy mówiący o niej w to wierzą. Wielkość Polski nie opiera się na panowaniu nad innymi, na wyzysku, ale na poczuciu własnej wartości. Musimy bez kompleksów spojrzeć na własną wspólnotę jako na wartą poświęcenia się dla niej. […] Sami siebie musimy nawracać, ale musimy myśleć również o szerszej wspólnocie, do której weszliśmy w 965 czy 966 roku, wraz z chrztem Mieszka. Nie możemy machnąć ręką na Europę i powiedzieć, nasza chata skraja, niech sobie ci Niemcy, Francuzi i Włosi gniją, my sobie zbudujemy tu jakieś gniazdko i przetrwamy przy dawnych wartościach – powiedział.

Musimy zdawać sobie sprawę, że z chwilą chrztu zostaliśmy powołani do myślenia o całej naszej wspólnocie oraz o tych, którzy jeszcze do niej nie należą. Stawką jest coś najważniejszego: zbawienie wieczne. Choć to łaska Boża o wszystkim rozstrzyga, jest też miejsce na naszą pracę. W polską historię jest wpisanych wiele wspaniałych przykładów pracy misyjnej. Królestwo Polskie może poszczycić się aktem nawrócenia ostatniej, dużej wspólnoty pogańskiej w Europie, czyli Litwy. To stanowi przypomnienie tego, na czym polega wielkość Polski i wielkość zadania, które powinniśmy kontynuować w XX wieku – zakończył.

Więcej w nagraniu.

Bodnar i Śmiszek chcą Pana wsadzić do więzienia. Reaguj !

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

=============

Bardzo Pana proszę o podpisanie PILNEJ petycji o odrzucenie projektu Bodnara i Śmiszka. Panowie z Ministerstwa Sprawiedliwości działają sprytnie – tuż przed Bożym Narodzeniem, gdy ludzie zajęci są szykowaniem świąt, wpychają do Sejmu ideologiczną ustawę i liczą, że nikt nie zareaguje.

=====================

Groźna ustawa już w parlamencie.

Minister Sprawiedliwości Adam Bodnar oraz jego zastępca Krzysztof Śmiszek (konkubent Roberta Biedronia) przygotowali ustawę, która przewiduje 2 lata więzienia za każdą krytykę LGBT.

Obecnie Art. 257 Kodeksu karnego brzmi:

Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Po zmianach ma brzmieć:

Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę lub narusza nietykalność cielesną innej osoby w związku z przynależnością narodową, etniczną, rasową, wyznaniową, bezwyznaniowością, niepełnosprawnością, wiekiem, płcią lub orientacją seksualną, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo karze pozbawienia wolności do lat 2.

Jak sam Pan widzi, autorzy ustawy dopisali także osoby niepełnosprawne oraz kryterium wieku i płci, zmniejszają także przewidywane kary – wszystko po to, aby rozmyć swój prawdziwy cel: chcą wsadzać do więzienia za każdą opinię na swój temat, która nie będzie jednoznaczną pochwałą ich chorej ideologii.

Lobby homoseksualne od dawna posługuje się terminem „orientacja seksualna”, aby podkreślić, że różne kierunki zainteresowania seksualnego są sobie równe. I wszystkie są OK, bo człowiek jest po prostu w taki lub inny sposób „zorientowany”. Tymczasem w sferze seksualnej mamy do czynienia z normą, czyli heteroseksualizmem i mnożącymi się odstępstwami od tej normy. Fakt, że od kilkudziesięciu lat próbuje się nas przekonać, że homoseksualizm czy transseksualizm są równe normie, nie zmienia fundamentalnej prawdy antropologicznej: płci są dwie, są wobec siebie komplementarne, a związki jednopłciowe nie są normalne.

Tymczasem po zmianach w ustawie nie będzie można już wypowiadać powyższych słów, bo zostaną one uznane za znieważenie grupy ludności o określonej „orientacji” seksualnejPrawda przegra z ustawową cenzurą.

Także Pan będzie mógł pójść do więzienia za mówienie najprostszych prawd o dwóch płciach lub cytowanie Pisma Świętego, które mówi, że homoseksualizm to grzech i zboczenie (List św. Pawła do Rzymian, 1,27).

Ministerstwo Sprawiedliwości prowadzi Polskę w obłęd i trzeba ich zatrzymać.

Bardzo Pana proszę o podpisanie PILNEJ petycji o odrzucenie projektu Bodnara i Śmiszka. Panowie z Ministerstwa Sprawiedliwości działają sprytnie – tuż przed Bożym Narodzeniem, gdy ludzie zajęci są szykowaniem świąt, wpychają do Sejmu ideologiczną ustawę i liczą, że nikt nie zareaguje.

Pokażmy im, że jesteśmy i nie zgadzamy się na homodyktat.

Petycja jest pod linkiem: https://twojepetycje.pl/petycja/nie-dla-karania-za-krytyke-lgbt/.

Po podpisaniu bardzo proszę podać ją dalej na swoje profile w mediach społecznościowych oraz rozesłać do Rodziny i Przyjaciół.

Brońmy normalności.

Serdecznie Pana pozdrawiam,

Kaja GodekKaja Godek
Kaja GodekFundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

Stan wojenny i odpowiedzialność zbiorowa

Stan wojenny i odpowiedzialność zbiorowa

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”    19 grudnia 2024 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5738

Kiedy wprowadza się w państwie stan wojenny? Ach, co za głupie pytanie! Przecież wiadomo, że wtedy, gdy głowę podnoszą siły antysocjalistyczne! Czyż nie inaczej było w roku 1981 w Polsce? Siły antysocjalistyczne, które „opanowały” Solidarność – bo trzon Solidarności stanowili robotnicy, albo szerzej – pracownicy najemni, którzy „antysocjalistyczni” być nie mogli z definicji – tak w każdym razie twierdzili marksistowscy mełamedowie, czyli „uczeni w Piśmie”, w związku z czym nie było innej rady, jak uradzić, że musieli zostać „opanowani” i dlatego zbuntowali się przeciwko socjalizmowi, Partii i sojuszom. Warto dodać, że stan wojenny w 1981 roku w Polsce wprowadzony został „suwerenną decyzją” generała Wojciecha Jaruzelskiego – co wykorzystałem w liście, jaki napisałem z obozu dla internowanych w Białołęce do generała Czesława Kiszczaka, nazywanego przez złośliwców „Czekiszczakiem”. Dowodziłem tam, że decyzja Komendanta Stołecznego MO w Warszawie o internowaniu mnie pod pretekstem „kontynuowania działalności antysocjalistycznej” to jakieś nieporozumienie.

Lenin, którego kompetencji w tych sprawach nikt chyba nie zamierza podważać pisał, że „socjalizm to władza radziecka, plus elektryfikacja całego kraju”. Tymczasem ja elektryfikacji zwłaszcza „całego kraju” nigdy się nie sprzeciwiałem, zaś „władza radziecka” ze stanem wojennym w Polsce nie ma przecież nic wspólnego, jako że generał Jaruzelski kilkakrotnie z naciskiem podkreślał, iż jest on wynikiem jego własnej, „suwerennej decyzji”. Oczywiście głuche milczenie było mi odpowiedzią, ale nie o to chodzi, by się tu teraz na to żalić, bo ważniejsze jest przecież to, że stan wojenny wprowadza się wtedy, gdy głowę podnoszą siły antysocjalistyczne. Czy rzeczywiście podnosiły one głowę, to z dzisiejszej perspektywy nie jest wcale takie pewne, bo Kukuniek wielokrotnie mówił o stronie solidarnościowej i rządowej, że „oni udawali władzę, a my – opozycję”. To że Lech Wałęsa – boć wszak o nim mowa – „udawał opozycję”, to rzecz pewna, ponieważ właśnie dlatego został przewodniczącym NSZZ Solidarność, a potem nawet – tu podejrzewam, że generał Czekiszczak zakpił sobie w ten sposób z narodu polskiego – prezydentem tak zwanej „wolnej Polski” – ale tak czy owak, tempore criminis, to znaczy – w momencie wprowadzania stanu wojennego, Solidarność uchodziła z formację antysocjalistyczną.

Później, to znaczy – na przełomie lat 80-tych i 90-tych – już po przeprowadzeniu w strukturach opozycyjnych kuracji przeczyszczającej je z tzw. „ekstremy”, zgodnie z sugestią Jacka Kuronia przekazaną w 1986 roku wywiadowi wojskowemu za pośrednictwem pułkownika SB Jana Lesiaka, Solidarność odrzuciła nawet pozory ruchu antysocjalistycznego, domagając się przy „okrągłym stole” powszechnej indeksacji płac i dochodów oraz zwiększenia roli samorządów w zakładach pracy – które oczywiście miały być państwowe – dzięki czemu stare kiejkuty, czyli wywiad wojskowy, bez problemów je sobie przywłaszczył i przefrymarczył za łapówki zachodnim partnerom – bo przecież wojsko umiało tylko malować trawę na zielono przed wizytą jakiegoś dygnitarza – no i oczywiście – „organizować sobie” to i owo z majątku państwowego. Właśnie dlatego trzeba było przynajmniej na pewien czas, dopóki stare kiejkuty nie zdążą wszystkiego rozkraść, pozostawić państwową własność środków produkcji – jak przykazywał Lenin.

Ale 3 grudnia br. świat został poderwany na równe nogi wiadomością, że stan wojenny został wprowadzony w Korei Południowej. O co naprawdę tam chodzi – trudno na razie powiedzieć, bo tamtejszy prezydent mówi zagadkami – że na przykład opozycja „kontrolowała parlament”. Co to konkretnie znaczy – trudno zgadnąć, bo skoro była opozycją, to ipso facto „kontrolować parlamentu” nie mogła, bo parlament kontroluje aktualna większość – na przykład u nas – Volksdeutsche Partei z satelitami. Ale na tym właśnie polega demokracja – więc o co chodzi z tym stanem wojennym? Kto konkretnie zbuntował się w Korei Południowej przeciwko socjalizmowi – czy opozycja, czy może rząd, czy wreszcie – obywatele, którzy gromadzą się przed gmachami publicznymi i podobno „protestują” – ale przeciwko komu i z jakich pozycji? Czy wreszcie przeciwko socjalizmowi zbuntowało się wojsko, które ponoć „wdarło się” do gmachu parlamentu. „kontrolowanego” przez opozycję? To ostatnie chyba niemożliwe, bo przecież stan wojenny przeprowadza się właśnie siłami wojska, milicji i Służby Bezpieczeństwa, które – jak pamiętamy z przeszłości – niezłomnie stały na nieubłaganym gruncie ustroju socjalistycznego, przewodniej roli Partii w budowie socjalizmu, no i sojuszu ze Związkiem Radzieckim i innymi sojuszniczymi armiami. Kto zatem i w jaki sposób w Korei Południowej zbuntował się przeciwko ustrojowi socjalistycznemu i sojuszom?

Pojawiła się wprawdzie wiadomość, że Stany Zjednoczone „monitorują” sytuację – ale to niewiele wyjaśnia, bo nie wiadomo, czy monitorują „za”, czy „przeciw” stanowi wojennemu? Podczas stanu wojennego w Polsce Stany Zjednoczone, podobnie jak większość państw NATO monitorowały sytuację „przeciw” – może z wyjątkiem Republiki Federalnej Niemiec, której kanclerz Helmut Schmidt wykazał generału Wojciechu Jaruzelskiemu wiele zrozumienia, a nawet jakby życzliwości. Kto wie, czy przypadkiem nie dlatego, że wprowadzenie stanu wojennego, co prawda ex post, niemniej jednak – jakby potwierdzało słuszność wprowadzenia przez Generalnego Gubernatora Hansa Franka surowych praw, godzących w sprawców zdradzieckich zamachów na niemieckie dzieło odbudowy w Generalnym Gubernatorstwie? Wprawdzie Reinhardt Gehlen, podówczas szef „Fremde Heere Ost”, czyli „Obce armie Wschód” dowodził, że przy pomocy metod policyjnych nie da sie opanować sytuacji – co możemy przeczytać sobie w książce „Polskie podziemie w oczach wroga” – ale i on nie podawał żadnego skuteczniejszego remedium na polskie konspiratorstwo.

Wspominam o tym, bo zastanawiam się, jaką metodę niwelacji terenu pod budowę Generalnego Gubernatorstwa przyjmuje vaginet obywatela Tuska Donalda, któremu to zadanie zleciła sama Reichsfuhrerin Urszula von der Leyen w ramach podmianki na pozycji lidera sceny politycznej naszego bantustanu. Pewnej wskazówki dostarcza nam działalność niezależnej prokuratury, która zawsze była gotowa spełniać wszelkie łajdactwa, czy to w służbie komuny, czy w służbie demokracji. Bo w służbie demokracji też trzeba popełniać łajdactwa – o czym przekonuje nas Willy Stark, bohater powieści Roberta Penn Warrena o władzy – pod tytułem „Gubernator”. Tę właśnie powieść zalecałem jako lekturę studentom nauk politycznych, z którymi w swoim czasie miałem zajęcia. Nie ma co czytać opasłych wypracowań uczonych politologów, którzy o mechanizmach władzy nic nie wiedzą, a tylko zrzynają jeden z drugiego i w ten sposób kolekcjonują sobie naukowe tytuły – mówiłem. – Zamiast tej makulatury przeczytajcie sobie tę powieść, a potem jeszcze drugą, polskiego autora Juliusza Kadena-Bandrowskiego „Mateusz Bigda” i stamtąd dowiecie się jeśli nie wszystkiego, to w każdym razie – znacznie więcej, niż ze wspomnianej makulatury, a przy tym doznacie przyjemności, bo obydwaj autorzy wspomnianych powieści, to pisarze całą gębą – nie jak laureaci Nagrody Nobla z literatury z ostatnich dziesięcioleci. Otóż właśnie ów Willy Stark twierdził, że Dobro można tworzyć jedynie ze Zła, bo Zło jest zawsze pod ręką, a poza tym – jest go znacznie więcej, niż Dobra.

Jestem pewien, że do tej reguły stosuje się nasza niezależna prokuratura, przynajmniej na tym etapie. Zauważyli zapewne Państwo, że każde, a przynajmniej prawie każde przestępstwo, którego wykryciem nasza niezależna prokuratura publicznie się chwali, jest ostatnio popełniane, jeśli nie wyłącznie, to w coraz większym stopniu przez „zorganizowaną grupę przestępczą”? Ciekawe, że na poprzednim etapie, to znaczy – na przełomie lat 80-tych i 90-tych oraz w pierwszej połowie lat 90-tych, żadnej „zorganizowanej przestępczości” u nas nie było, w związku z czym niezależna prokuratura niczego takiego nie wykrywała. Zapewniał nas o tym nie byle kto, tylko faworyt Kukuńka, pan minister spraw wewnętrznych Andrzej Milczanowski. Tymczasem skądinąd wiadomo było, że negatywnie zweryfikowani SB-ecy natychmiast przerzucili się na bandyterkę, tworząc gangi, które terroryzowały nie tylko drobnych przedsiębiorców handlowych, ale i międzynarodowy transport ciężarowy.

Skoro to wszystko było publiczną tajemnicą, to dlaczego niezależna prokuratura niczego takiego nie zauważyła? Otóż dlatego, że niezależna prokuratura była częścią tak zwanej „nomenklatury”, czyli środowiska władzy, które właśnie w tym okresie gwałtownie się „uwłaszczało” kosztem rozkradania majątku państwowego oraz przy pomocy bandyterki, więc trudno, by akurat niezależna prokuratura srała we własne gniazdo. Teraz to co innego. Na tym etapie jedne gangi próbują wykańczać gangi konkurencyjne, toteż prokuratura, w służbie gangów wchodzących, sprawców wszystkich wykrytych przestępstw łączy w „zorganizowane grupy” przywracając w ten sposób, a może nie tyle przywracając, co wprowadzając zasadę odpowiedzialności zbiorowej, która w Generalnym Gubernatorstwie była regułą. Tego oczekuje od niezależnej prokuratury Reichsfuhrerin Urszula von der Leyen i to właśnie egzekwuje obywatel Tusk Donald w ramach niwelacji terenu pod budowę Generalnej Guberni.

Na koniec wróćmy do Korei Południowej i wprowadzonego tam właśnie stanu wojennego. Czy pewnej wskazówki nie dostarcza nam zwycięstwo Donalda Trumpa w amerykańskich wyborach prezydenckich? Zwróćmy uwagę, że Donald Trump nie tylko przez nominacje członków swojej administracji, ale również przez rozliczne deklaracje, daje do zrozumienia, że sprzeciwia się i będzie się sprzeciwiał rewolucji komunistycznej, której postępy będzie hamował, a jeśli się uda, to nawet cofał? Trudno o wyraźniejszą deklarację antysocjalistyczną, o antysocjalistyczny manifest. Czy w związku z tym proklamowanie stanu wojennego w Korei Południowej nie jest przypadkiem odpowiedzią na ten manifest? Jak wy tak, to my tak? Niech nas nie zwodzi iluzja, że komunizm to był tylko w bloku sowieckim, podczas gdy na Zachodzie, wśród amerykańskich wasali żadnego komunizmu nie było. Przecież przez całe dziesięciolecia państwami wasalnymi rządziły partie socjaldemokratyczne, których odpowiednikiem amerykańskim jest tamtejsza Partia Demokratyczna. Cóż takiego robiły partie socjaldemokratyczne? A cóż by innego, jak wprowadzały w swoich krajach tyle socjalizmu, ile tylko mogły! Stany Zjednoczone nie są tu żadnym wyjątkiem, a kandydatura Kamali Harris uzmysłowiła nam przerażającą wizję, że Ameryka będzie eksportowała do swoich wasali komunę, tak, jak poprzednio – demokrację. Dwie godziny przed napisaniem tych słów, parlament Korei Południowej odrzucił decyzję prezydenta o wprowadzeniu stanu wojennego. A już myślałem, że właśnie został wykonany milowy krok na drodze do zjednoczenia obydwu Korei; I tu stan wojenny i tu.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Święty żartowniś – Filip Nereusz

Święty żartowniś

Agnieszka Stelmach https://przymierzezmaryja.pl/swiety-zartownis,11463,a.html

Świętość mimowolnie kojarzy się z powagą. Ale zauważmy, że w życiu Kościoła było wiele wspaniałych postaci zarówno spokojnych, jak i bardziej temperamentnych. Wszystkie łączyła miłość do Pana Boga i gorliwość o zbawienie dusz. Każdy święty miał własny pomysł, jak to zrealizować w praktyce. Przyjrzyjmy się więc św. Filipowi Nereuszowi, jednemu z najradośniejszych świętych – jeśli tak można powiedzieć – który wybrał niepowtarzalną metodę prowadzenia ludzi ku Bogu.

Filip Nereusz urodził się w 1515 roku we Florencji w niezbyt zamożnej rodzinie notariusza jako jedno z czworga dzieci. Matka zmarła, gdy był mały. Nazywano go „małym poczciwym Filipem”, bo był chłopcem obowiązkowym, wesołym i posłusznym. Dzięki temu szybko zjednywał sobie przyjaciół.

W wieku osiemnastu lat został wysłany do San Germano, gdzie miał pracować u zamożnego krewnego. Spodziewano się, że odziedziczy po nim majątek i zajmie się interesami. Ale chłopak nie miał talentu do zarabiania pieniędzy.



objawienia fatimskie

Wkrótce po przybyciu, Filip doznał głębokiego duchowego wstrząsu i nawrócił się. Wyjechał więc do Rzymu bez konkretnego planu, całkowicie oddając się w opiekę Opatrzności Bożej. W końcu trafił pod dach florentczyka Galeotto Caccia. Ten zamożny celnik zaproponował mu schronienie na strychu w zamian za lekcje udzielane jego dwóm synom.

Młodziutki Filip przez prawie dwa lata żył jak odludek. Rano nauczał, po południu i w nocy modlił się na strychu, prowadząc przy tym żywot ascety. Raz dziennie zjadał posiłek – chleb i oliwki, popijając wodą.
Po tym okresie studiował filozofię i teologię na uniwersytecie Sapienza oraz w klasztorze św. Augustyna. Potem, poruszony wewnętrznym impulsem, zarzucił naukę, sprzedał prawie wszystkie książki i rozpoczął misję nawracania mieszkańców Rzymu.

Świętość w bezbożnych czasach…


Filip Nereusz żył w czasach trudnych dla Kościoła. Odnosiło się wrażenie, że ludzie zapomnieli o Bogu. Kościół borykał się z poważnymi nadużyciami, a zauroczeni pogaństwem artyści, a także intelektualiści propagowali bezbożną kulturę, która zastępowała chrześcijańskie ideały. Wiele kościołów popadło w ruinę, bo kapłani całkowicie zaniedbywali swoje obowiązki.

Choć brzmi to paradoksalnie, właśnie wtedy – pomimo niesprzyjającej atmosfery – rodzili się wspaniali święci i to oni wykonali ogromną pracę na rzecz odzyskania dusz dla Boga. Jednym z nich był właśnie Filip Nereusz, który zachowując pogodę ducha, postanowił „zarazić” swoim religijnym zapałem innych.



objawienia fatimskie

W tej epoce bałwochwalstwa i kultu ciała, Filip zaczął zbliżać się do ludzi w sposób najbardziej bezpośredni. Zaczepiał ich na placach i włączał się do dyskusji. Wykorzystywał każdą okazję, by móc rozpocząć rozmowę, a następnie doprowadzić swoich słuchaczy – poprzez pytania i sugestie – do zastanowienia się nad tym, czy nie warto jednak zmienić stylu życia na bardziej wartościowy.

Jego ciepło, życzliwość i żywe poczucie humoru szybko zjednywały mu słuchaczy. Niektórzy z nich zaczęli pomagać Filipowi, głosząc naukę chrześcijańską pośród żebraków i chorych w szpitalach. Nowy apostoł Rzymu swoją energię do pracy czerpał z częstej samotnej modlitwy w katakumbach.

W jednej z grot, położonej przy Via Appia doświadczył czegoś, co głęboko nim wstrząsnęło. Podczas modlitwy w wigilię Zesłania Ducha Świętego w 1544 roku, ukazała mu się kula ognia, która niejako przeniknęła przez usta do serca. Filip napełniony został tak wielką miłością Bożą, że upadł na ziemię, wykrzykując: Dosyć, dosyć, Panie! Nie zniosę więcej! Kiedy doszedł do siebie, odkrył obrzęk nad sercem, choć ani wtedy, ani później nie czuł bólu.

Gdzie trafią twoje plotki?

Filip założył bractwo ludzi świeckich, którzy spotykali się na rekolekcjach w kościele San Salvatore in Campo. Spopularyzował nabożeństwo czterdziestogodzinne i praktykę odwiedzania Siedmiu Kościołów w celu adoracji Najświętszego Sakramentu – pielgrzymowanie do nich przy akompaniamencie muzyki w radosnej atmosferze miało m.in. odciągnąć młodych od udziału w karnawale. Założył Bractwo Trójcy Świętej dla opieki nad pielgrzymami i przytułkami dla chorych. Tym samym doprowadził do budowy słynnego szpitala Świętej Trójcy. W końcu na wyraźne polecenie swego spowiednika został kapłanem i stał się jednym z najsłynniejszych spowiedników w swoich czasach.

Miał dar trafiania do najbardziej zagubionych dusz. Przychodzili do niego biedni i bardzo zamożni, książęta i kardynałowie. Widzieli w nim przede wszystkim człowieka Bożego.

Duchowny miał dar czytania w duszach grzeszników. Widział ich wszystkie przewinienia, zanim jeszcze zdążyli je wyjawić.

Gdy raz spowiadała się u niego pewna hrabina, która miała problem z plotkarstwem, Filip poradził jej, by udała się na targ, kupiła kurę i ją oskubała. Po powrocie kobieta miała usłyszeć dalszą część pokuty. Zaskoczona hrabina wróciła z oskubaną kurą. Wówczas spowiednik kazał jej pozbierać wszystkie pióra. Oburzona powiedziała:
– Ale, Ojcze! To niemożliwe. Nie wiadomo, gdzie one teraz są!
– No właśnie, tak samo jest z twoimi plotkami. Nie wiadomo, gdzie trafią.
Przyszły święty lubił też żartować z siebie, a atmosferę rozładowywał dowcipnymi uwagami.

Smutek jest największym sprzymierzeńcem szatana

Czym zjednywał sobie rzesze ludzi? Humorem, radosnym usposobieniem, dystansem do siebie, pobożnością, mądrością i niekiedy … dziwnym zachowaniem.

Boży człowiek nigdy nie tracił pogody ducha, bo jak sam mawiał: Radosny duch łatwiej niż melancholijny osiąga chrześcijańską doskonałość, a smutek jest największym sprzymierzeńcem szatana, bo tą drogą, która wiedzie naprawdę do Nieba, jest radość. Diabeł ucieka przed prawdziwą radością. Mówił też: Radość umacnia serca i pomaga wytrwać w dobru. Jest drogą do doskonałości – najkrótszą i najpewniejszą. (…) Im więcej w nas radości, tym bliżej nam do świętości. Albo: Humor jest rzeczą zbyt ważną, by go traktować niepoważnie.
By zwalczać miłość własną, często się upokarzał i podobnie kazał postępować innym. Czasami dziwnie się ubierał, a podczas rozmowy potrafił niespodziewanie dać kuksańca albo zdzielić rozmówcę po głowie, żartując przy tym, że wypędza szatana.

Mimo dziwacznych zachowań biedni i możni zabiegali o spotkanie z nim. Przyjmował zaproszenia na wesela, codziennie spotykał się z każdym, kto tego sobie życzył. Twierdził nawet, że najbardziej pobożni są ci, którzy przychodzą do niego w nocy. Jego pokój nazywany był „Domem Chrześcijańskiej Radości”.

GDZIE NIE MA POKORY, NIE MOŻE BYĆ CUDÓW


Pokora była najważniejszą cnotą, którą Filip próbował zaszczepić innym. Niektóre z jego lekcji pokory wydawały się okrutne, choć częściej były zabawne. Pewnego razu odwiedziła go grupa polskich szlachciców. Bardzo się zdziwili, że świątobliwy człowiek siedział i słuchał anegdot czytanych przez innego mężczyznę. Filip wyjaśnił przybyłym arystokratom, że to jest jego „lektura duchowa”.

Innym razem papież zlecił mu zbadanie sprawy domniemanych cudów, jakich miała dokonywać pewna zakonnica, o czym krążyły plotki. Po długiej podróży Filip dotarł wreszcie do odległego klasztoru i poprosił o widzenie z siostrą zakonną. Kiedy weszła do izby, ściągnął swe zabłocone buty i poprosił, by je wyczyściła. Ta fuknęła wyniośle, obróciła się na pięcie i wyszła. Św. Filip założył buty i wrócił do Rzymu zdać sprawę Ojcu Świętemu. – Niech Wasza Świątobliwość nie wierzy tym plotkom – powiedział. – Gdzie nie ma pokory, nie może być cudów.

Lekcje pokory Filipa przynosiły wiele korzyści. Pewien brat Cesare Baroniusz, chciał mówić na spotkaniach w oratorium na temat piekła i kary wiecznej. Filip nakazał – zamiast tego – mówić o historii Kościoła. Pod koniec życia Baroniusza opublikowano jego wykłady wygłaszane przez 27 lat, które obecnie są powszechnie chwalonym dziełem nt. historii Kościoła – Roczne dzieje kościelne, 1603, a zostały przetłumaczone na język polski przez ks. Piotra Skargę.

Choć Filip lubił żartować, w jednym pozostawał niezwykle poważny – w sprawie modlitwy. Gdy więc go pytano, jak się modlić, radził, by być pokornym i posłusznym, a Duch Święty nauczy reszty. Msza celebrowana przez niego trwała co najmniej dwie godziny. Obcował sam na sam z Panem Jezusem. Mawiał, że już sama miłość do Boga powinna powstrzymywać ludzi przed uleganiem jakiejkolwiek pożądliwości.
Filip był mistykiem najwyższego rzędu, człowiekiem ekstaz i wizji. Na wezwanie Miłości porzucał radość, jaką czerpał z modlitwy i zamiast tego szukał Boga wśród bliźnich potrzebujących pomocy. Całe jego życie było kontemplacją Pana poprzez aktywne działanie.

Mimo nowoczesnych metod ewangelizacyjnych Neri wiernie trzymał się nauczania Kościoła. Jako uważny obserwator rzeczywistości uznał jednak, że nadeszły czasy, kiedy zamiast surowości religijnej ludziom trzeba dać więcej ciepła i stworzyć serdeczną atmosferę. Dlatego też założone przez niego zgromadzenie bardziej przypominało stowarzyszenie niż klasztor starego typu. Reguły zatwierdzone później przez Pawła V były dość luźne. Członkowie oratorium żyli razem, ale każdy płacił sam za swoje wydatki. Oratorianie nie musieli wyzbywać się majątków ani składać ślubów wieczystych. Nereuszowi zależało na tym, aby członkowie Kongregacji przyjęli święte wzory i „zarażali” swoim sposobem życia innych, z którymi spotykali się w różnych środowiskach.

Święty radził dzieciom, by były radosne, ponieważ ponure twarze nie pasują do radości domu niebiańskiego. Wszystkim zalecał umartwianie się w rzeczach małych, aby móc łatwiej umartwiać się w rzeczach wielkich. Wyjaśnił, że dopóki jesteśmy pielgrzymami na tej ziemi wygnania, naszej radości przeciwstawia się grzech – kto jest niewolnikiem grzechu, nie może nawet jej powąchać; przeciwstawia się jej przede wszystkim ambicja; jej wrogiem są zmysły oraz próżność i obmowa. Zawsze podkreślał, że powinniśmy Bogu być wdzięczni za to, iż często wystawia naszą pokorę i cierpliwość na próbę. Bez wykształcenia tych cnót nie ma mowy o radości niebiańskiej. Mówił też, że można zgrzeszyć i nosem, kiedy się go wtyka w sprawy innych ludzi.

Artykuł z PzM 71 lipiec/sierpień 2013 >

Czy mamy szansę na dobrego prezydenta? Ewidentnie system próbuje wepchnąć na to stanowisko Pana Nikt.

Czy mamy szansę na dobrego prezydenta? – Marek T. Chodorowski

Autor: AlterCabrio , 19 grudnia 2024

«Gdyby prezydent był bardzo silną osobowością, byłby w stanie trochę zmieniać. Ja nie znam poziomu uwikłań poszczególnych prezydentów III RP, ale myślę, że tutaj osobowość i intelekt odgrywa bardzo znaczącą rolę.»

(…)

«Niech inni oceniają prezydenta Dudę, najlepiej po zakończeniu tej kadencji. Natomiast w tej chwili ewidentnie system próbuje wepchnąć na to stanowisko pana nikt. Najprawdopodobniej kandydatem nr 1 jest Rafał Trzaskowski i na razie wszystko wskazuje na to, że jest to kandydat odpowiednio przygotowany do swojej roli, tzn. będzie wystarczająco gładki publicznie, żeby nic z tego nie wynikało i wystarczająco cyniczny, żeby zatwierdzać wszystkie kluczowe decyzje Bestii przeciwko Polakom i przeciwko Polsce.»

−∗−

Czy mamy szansę na dobrego prezydenta? – Marek Tomasz Chodorowski

Rzym straci wiarę i stanie się siedzibą Antychrysta. Ukrywane orędzie z La Salette.

Zawsze Wierni nr 2/1997 (15) https://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/30

Zapomniane orędzie z La Salette

W zeszłym roku minęło równe 150 lat od pamiętnych wydarzeń w La Salette. 19 listopada 1846 r. dwoje dzieci – Melania Calvat i Maksymilian Giraud – usłyszało przesłanie Matki Bożej.

Treść orędzia sama Najświętsza Panna podzieliła na dwie części. Pierwsza z nich, tzw. Sekret, miała zostać ujawniona po 1858 r.; druga natomiast, obejmująca ogólne napomnienia, zachętę do modlitwy i naprawy obyczajów, rozgłaszana przez dzieci, stała się powszechnie znana już po kilku tygodniach. Po pięciu latach drobiazgowego dochodzenia, 16 listopada 1851 r., za zgodą Rzymu bp de Bruillard ogłosił dokument uznający objawienie za prawdziwe. Sekret spisany przez dzieci i zapieczętowany, przesłany został Piusowi IX w tym samym roku. Zgodnie z wolą Matki Boskiej opublikowany został po raz pierwszy w 1873 r. z Imprimatur bpa Naples, a potem wkrótce z Imprimatur bpa Lecce, za osobistą aprobatą papieża. W 1879 r. Leon XIII wezwał Melanię Calvat do Rzymu aby usłyszeć treść przesłania z jej ust i otrzymać szczegółowe objaśnienia. Do końca ubiegłego wieku kierownik duchowy Melanii – ks. Rigaux naliczył 28 wydań Sekretu z Imprimatur biskupów i kardynałów. W 1915 r. w związku z nadużyciami interpretacji orędzia – Święte Oficjum wydało dekret zabraniający dodawania do niego jakichkolwiek komentarzy. Dekret ten nie został zniesiony i obowiązuje do dziś. Niestety w XX w. zainteresowanie orędziem znacznie osłabło, a brak wznowień sprawił, że jest ono dziś, zwłaszcza wśród młodego pokolenia, prawie nieznane. Mając to na uwadze publikujemy treść Sekretu wg wydania francuskiego ks. Rigaux: „Sekret ten jest słowo w słowo podany przez naszą Czcigodną Matkę, w takiej postaci przekazałam go Jego świętobliwości Leonowi XIII w 1879 r.”. Kilka miesiecy później napisze:

Protestuję stanowczo przeciwko innym tekstom, które ludzie będą mieli czelność publikować po mojej śmierci. Protestuję przeciwko fałszywym oświadczeniom tych wszystkich, którzy ośmielą się mówić: po pierwsze, że upiększyłam Sekret; po drugie przeciw tym, którzy oświadczają, że nasza Matka i Królowa nie powiedziała, aby przekazać Sekret całemu jej ludowi.

Melania Calvat zmarła w tym samym roku przygotowując się do Mszy św., w której uczestniczyła codziennie.

Sekret

Melanio: to, co powiem ci teraz nie musi pozostawać sekretem na zawsze, możesz to opublikować w 1858 r.

Kapłani – słudzy mojego Syna, kapłani – przez swoje złe życie, przez brak uszanowania i pobożności w celebrowaniu świętych tajemnic, przez miłość do pieniędzy, przez upodobanie w honorach i przyjemnościach; kapłani stali się naczyniami nieczystości.

Tak, stan kapłański woła o pomstę i pomsta jest nad ich głowami. Biada kapłanom i osobom poświęconym Bogu, którzy przez swoją niewierność i złe życie krzyżują mego Syna po raz wtóry! Grzechy osób poświęconych Bogu wołają o pomstę do Nieba i teraz pomsta stoi już w ich drzwiach. Nie ma już nikogo proszącego o miłosierdzie i przebaczenie dla ludzi, nie ma już szczodrych dusz, nie ma już nikogo godnego składania nieskalanej Ofiary Przedwiecznemu w imieniu świata.

Bóg uderzy w niespotykany sposób. Biada mieszkańcom Ziemi. Bóg wyleje swój gniew i nikt nie będzie w stanie uciec od tylu nieszczęść jednocześnie.

Kierownicy i przywódcy ludu Bożego zaniedbali modlitwę i pokutę, szatan zaćmił ich umysły; stali się oni tymi zbłąkanymi gwiazdami, które dawny diabeł pociągnie swoim ogonem na zagładę. Bóg pozwoli starożytnemu wężowi posiać rozłam pomiędzy władcami, we wszystkich społecznościach i rodzinach – będą cierpieć męki zarówno fizyczne, jak i moralne. Bóg pozostawi ludzi samymi sobie i będzie zsyłał kary jedną po drugiej przez ponad 35 lat. Ludzkość znajdzie się w przededniu najbardziej przerażających plag i wielkich wydarzeń; musi oczekiwać, że będzie rządzona rózgą żelazną i pić kielich Bożego gniewu.

Niech Wikariusz mojego Syna, papież Pius IX, nie opuszcza Rzymu po 1859 r., niech będzie nieugięty i wielkoduszny, niech walczy bronią wiary i miłości – ja będę z nim. Niech strzeże się Napoleona, jego serce jest dwoiste -będzie chciał być papieżem i cesarzem równocześnie. Bóg wkrótce go usunie. On jest tym orłem, który chcąc zawsze się wznosić padnie wkrótce pod mieczem, którego chciał użyć, by zmusić ludzi do uwielbienia siebie.

Włochy będą ukarane za swoją chęć zrzucenia jarzma Pana Panów i poddane wojnie, krew będzie płynąć ze wszystkich stron, kościoły będą zamknięte lub zbeszczeszczone, kapłani i duchowni będą wywiezieni lub mordowani -i to w sposób okrutny. Wielu porzuci Wiarę, liczba księży i duchownych, którzy odłączą się od prawdziwej religii będzie wielka, między nimi znajdą się nawet biskupi.

Niech papież strzeże się cudotwórców, bo przyszedł czas na najbardziej zdumiewające cuda na ziemi i na niebie.

W roku 1864 Lucyfer razem z wielką liczbą diabłów zostanie uwolniony z piekła. Stopniowo niszczyć będą Wiarę, nawet osoby poświęcone Bogu tak oślepną, że bez specjalnej łaski osoby te przyjmą ducha tych złych aniołów. Wiele domów duchownych straci Wiarę zupełnie i spowoduje potępienie wielu dusz.

Złe książki będą rozprzestrzeniać się po Ziemi, a duchy ciemności będą wszędzie szerzyć rozprężenie w rzeczach dotyczących służby Bożej. Będą one miały wielką władzę nad naturą, będą też kościoły do służby tym duchom. Ludzie będą przenoszeni z miejsca na miejsce przez te złe duchy, nawet kapłani, ponieważ nie będą oni żyć zgodnie z duchem Ewangelii, który jest duchem pokory, miłosierdzia i gorliwości dla chwały Bożej. Zmarli i sprawiedliwi będą wskrzeszeni (to znaczy, że ciała te będą przybierać postać sprawiedliwych, którzy niedawno żyli na ziemi – aby łatwiej zwodzić ludzi. Ci tzw. zmartwychwstali zmarli, którzy nie będą niczym więcej niż diabłami pod ich postacią, będą głosić inną ewangelię, sprzeczną z prawem Jezusa Chrystusa, przecząc istnieniu Nieba; o ile nie będą oni de facto duszami potępionych. Wszystkie te dusze pojawią się łącząc się ze swymi ciałami – przyp. Melanii). Na każdym miejscu dziać się będą nadzwyczajne cuda, gdyż prawdziwa Wiara została stłumiona i fałszywa światłość oświetla świat.

Biada książętom Kościoła, którzy zajmować się będą wyłącznie dodawaniem bogactw do bogactw, zabezpieczaniem władzy i obnoszeniem swojej pychy.

Wikariusz mojego Syna będzie musiał wiele wycierpieć, bo przez pewien czas Kościół poddany będzie wielkim prześladowaniom; będzie to czas ciemności – Kościół będzie przechodził straszliwy kryzys.

Zapominając o Wierze świętej każdy człowiek będzie chciał sam soba kierować i wynosić się ponad innych, równych sobie. Świeckie i kościelne władze będą obalone, wszelki porządek i sprawiedliwość będą zdeptane.Widać będzie jedynie morderstwa, nienawiść, zazdrość, kłamstwo i nieład, bez miłości ojczyzny i rodziny.

Ojciec Święty będzie bardzo cierpiał. Będę z nim aż do dopełnienia się jego ofiary. Źli będą wielokrotnie nastawać na jego życie; nie będą oni w stanie skrócić jego dni, ale ani on, ani jego następca nie zobaczą tryumfu Bożego Kościoła.

Wszystkie władze świeckie będą miały ten sam cel – obalić i doprowadzić do zaniku wszelkich zasad religijnych, torując drogę materializmowi, ateizmowi, spirytyzmowi i występkom wszelkiego rodzaju.

W roku 1865 obrzydliwość widziana będzie w świętych miejscach, w klasztorach kwiaty Kościoła zginą i diabeł stanie się królem wszystkich serc. Niech ci, którzy są kierownikami wspólnot zakonnych mają się na baczności odnośnie osób, które przyjmują. Diabeł użyje całej swej złości, aby wprowadzić do zakonów osoby oddane grzechowi, by nieporządek i zamiłowanie do cielesnych przyjemności rozprzestrzeniały się po całej Ziemi.

Francja, Włochy, Hiszpania i Anglia toczyć będą wojnę, krew płynąć będzie ulicami. Francuz będzie walczył z Francuzem, Włoch z Włochem, wybuchnie wojna powszechna, która będzie przerażająca. Przez pewien czas Bóg nie będzie pamietał o Francji ani Italii, bo Ewangelia Jezusa Chrystusa nie jest już (tam) znana. Niegodziwi spuszczą ze smyczy całą swoją złość, nawet po domach będą morderstwa i wzajemne masakry.

Z pierwszym oślepiającym uderzeniem Bożego miecza z góry cała natura zadrży z przerażenia, gdyż zbrodnie i nieład ludzi przebiją sklepienie niebios. Paryż będzie zburzony i Marsylia pochłonięta, wiele dużych miast zostanie zburzonych i pochłoniętych przez trzęsienia ziemi, wszystkim będzie się zdawało, że to koniec, widać będzie jedynie morderstwa, starcia armii i bluźniercze serca. Prawi będą bardzo cierpieć – ich cierpienia, pokuty i łzy będą się wznosiły do Nieba. Cały lud Boży będzie prosił przebaczenia i miłosierdzia, będzie błagał o moją pomoc i wstawiennictwo. Potem Jezus Chrystus w swej sprawiedliwości i w swym wielkim miłosierdziu wobec wiernych, rozkaże swoim aniołom uśmiercić wszystkich swych wrogów. Od jednego uderzenia prześladowcy Kościoła Jezusa Chrystusa i wszyscy ludzie oddani grzechowi zginą i Ziemia stanie się jak pustynia.

Potem nastanie pokój i pojednanie Boga z ludźmi. Jezus Chrystus będzie czczony i chwalony, ludzie będą Mu znowu służyć. Miłosierdzie będzie kwitło wszędzie, nowi królowie będą prawym ramieniem Kościoła Świętego, który będzie silny, pokorny, pobożny, ubogi, gorliwy i naśladujący cnoty Jezusa Chrystusa.

Ewangelia będzie głoszona wszędzie i ludzie będą bardzo postępować w wierze, ponieważ będą stanowili jedność wokół pracowników Jezusa Chrystusa. Będą żyli w bojaźni Bożej.

Pokój pomiędzy ludami nie będzie trwał długo. 25 lat obfitych zbiorów sprawi, że zapomną, iż grzechy ludzkie są powodem wszystkich klęsk, jakie spotykają Ziemię.

Zwiastun Antychrysta ze swoim wojskiem zebranym z wielu narodów będzie prowadził wojnę z prawdziwym Chrystusem, jedynym Zbawicielem świata. Przeleje on wiele krwi i będzie chciał unicestwić kult Boga, aby sam został uznany bogiem. W Ziemię uderzą wszelkiego rodzaju plagi (poza zarazami i głodem, które będą się szerzyć – przyp. Melanii), będą wojny aż do wojny ostatniej, która będzie prowadzona przez 10 królów Antychrysta; królów, którzy będą mieli wspólny znak i będą jedynymi władcami świata. Zanim to nastapi, będzie panował na świecie rodzaj fałszywego pokoju. Ludzie będą myśleć jedynie o zabawie, źli będą oddawać się wszelkiego rodzaju grzechom; ale dzieci Kościoła Świętego, dzieci prawdziwej Wiary, moi prawdziwi naśladowcy -będą wzrastać w miłości Boga i w cnotach mi najdroższych. Szczęśliwe pokorne dusze prowadzone przez Ducha Świętego! Będę walczyła wraz z nimi aż osiągną pełną dojrzałość.

Natura woła o pomstę ze względu na ludzi, wzdryga się z przerażeniem czekając na to, co musi stać się ze splamioną zbrodniami Ziemią.

Drżyj Ziemio i wy, którzy głosicie się sługami Jezusa Chrystusa, podczas gdy w głębi duszy czcicie siebie. Drżyjcie, bo Bóg wyda was swoim wrogom, gdyż miejsca święte są miejscami zepsucia; wiele klasztorów nie jest już domami Boga, lecz pastwiskami Asmodeusza i jego własnością.

Stanie się w tym czasie, że narodzi się Antychryst z hebrajskiej zakonnicy, fałszywej dziewicy, która będzie w łączności ze starodawnym wężem – panem nieczystości. Jego ojcem będzie biskup, w chwili narodzin będzie wyrzucał z siebie bluźnierstwa, będzie miał zęby, jednym słowem – będzie to wcielony diabeł. Będzie wydawał przerażające krzyki, będzie czynił cuda, będzie żył tylko nieczystością. Będzie miał braci, którzy – choć nie wcielone diabły jak on – będą dziećmi zła. W wieku 12 lat będą znani z wielkich zwycięstw, jakie odniosą, wkrótce każdy z nich stanie na czele armii wspomaganych przez legiony z piekła.

Pory roku będą się zmieniać, a ziemia będzie wydawać tylko złe owoce. Ruch ciał niebieskich będzie tracił swoją regularność, Księżyc będzie odbijał tylko słabe czerwone światło. Woda i ogień spowodują konwulsje całej kuli ziemskiej, pochłaniając góry, miasta etc.

Rzym straci wiarę i stanie się siedzibą Antychrysta.

Demony powietrza razem z Antychrystem będą czynić wielkie cuda na Ziemi i na Niebie, a ludzie staną się coraz bardziej zepsuci. Bóg będzie opiekował się swymi wiernymi sługami i ludźmi dobrej woli; Ewangelia będzie głoszona wszędzie, a wszelkie ludy będą miały znajomość prawdy.

Zwracam się z usilnym wezwaniem do Ziemi; wzywam prawdziwych uczniów Boga żywego i królującego w Niebie; wzywam prawdziwych naśladowców Chrystusa, który stał się człowiekiem – jedynego prawdziwego Zbawiciela ludzi; wzywam moje dzieci, moich prawdziwych czcicieli, którzy oddali Mi się, abym ich prowadziła do Mojego Boskiego Syna; tych których niejako nosiłam w Moich ramionach; tych, którzy żyli w Moim duchu. Wzywam w końcu Apostołów Czasów Ostatecznych, wiernych uczniów Jezusa Chrystusa, którzy żyli z pogardą dla świata i siebie samych, w ubóstwie i skromności, w pogardzie i milczeniu, w modlitwie i umartwieniu, w czystości i zjednoczeniu z Bogiem, w cierpieniu; nieznanych światu. To jest ich czas, by wyszli z ukrycia i oswietlili Ziemię. Idźcie, okażcie, że jesteście Moimi drogimi dziećmi; jestem z wami i w was sprawiając, że wasza Wiara jest światłem oświetlającym was w tych złych czasach. Oby wasza gorliwość wywołała w was głód czci i chwały dla Jezusa Chrystusa. Toczcie walkę dzieci światłości; nieliczni, którzy widzicie, że czas czasu, koniec końców jest blisko.

Kościół będzie zaćmiony, świat będzie przerażony. Ale Enoch i Eliasz napełnieni duchem Bożym będą nauczać z Bożą pomocą, a ludzie dobrej woli uwierzą w Boga, wielka liczba dusz dozna pocieszenia. Będą one czynić wielkie postępy w cnotach mocą Ducha Świętego i potępią diabelskie błędy Antychrysta.

Biada mieszkańcom Ziemi. Będą krwawe wojny, głód, plagi i epidemie, będą przerażające deszcze zwierząt; pioruny, które niszczyć będą miasta, trzęsienia ziemi, które pochłoną całe państwa. Głosy słychać będzie w powietrzu; ludzie będą bić głowami o ściany, będą wzywać śmierci i śmierć dopełni ich cierpienia, krew będzie płynąć ze wszystkich stron. Kto miałby nie ulec, gdyby Bóg nie skrócił czasu próby? Łzy, krew i modlitwy prawych wzruszą Boga. Enoch i Eliasz umrą, pogański Rzym zniknie, ogień spadnie z nieba i pochłonie trzy miasta, cały świat pogrążony będzie w strachu i wielu pozwoli się uwieść, bo nie oddawali czci prawdziwemu Chrystusowi, żyjącemu na wieki. Oto czas; Słońce ciemnieje, tylko Wiara przetrwa. Czas się zbliża, otchłań jest otwarta. Tam jest król królów ciemności. Tam jest bestia nazywająca siebie zbawcą świata – ze swoimi poddanymi. W swej pysze sięgnie Nieba, a św. Michał Archanioł zdusi ją tchnieniem swych ust. Upadnie, a Ziemia, która przez 3 dni będzie w ciągłej zmianie – otworzy swoje gorące wnętrze. Bestia upadnie na zawsze i razem ze swymi zwolennikami pogrąży się w wiecznej otchłani piekła. Potem woda i ogień oczyszczą Ziemię, pochłoną dzieła ludzkiej pychy i wszystko będzie odnowione.

Donald Tusk w sprawie cen masła. Kłamie czy bredzi z głupoty?

Donald Tusk zabrał głos w sprawie cen masła

MD: Miesięcznie produkuje się w Polsce 18-21 tys. ton masła. Więc cała ta „interwencja” to trochę ponad jednodniową produkcję. Patrz tytuł.

=======================

2024-12-18 https://www.pap.pl/aktualnosci/donald-tusk-zabral-glos-w-sprawie-cen-masla

Masło (zdjęcie ilustracyjne). Fot. PAP/Andrzej Lange

Masło (zdjęcie ilustracyjne). Fot. PAP/Andrzej Lange

Interwencja na rynku masła ma utrudnić spekulację tym produktem i zapobiec dalszym podwyżkom jego cen przed świętami – oświadczył premier Donald Tusk po posiedzeniu rządu.

Produkcja masła Fot. PAP/Wojciech Pacewicz

Rządowa interwencja w sprawie masła. „Może obniżyć cenę w sklepach”

„To jest incydentalna interwencja win-win. Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych na tym nie straci, masło jest bardzo drogie” – powiedział w środę Tusk.

Premier wskazał, że masło w Polsce należy do najtańszych w Europie, ale pozostaje zbyt drogie z punktu widzenia najmniej zarabiających klientów. [italic – md]. Dodał, że interwencja ma nie pozwolić spekulantom na grę cenami masła tuż przed świętami.

„Nikt nie da gwarancji, że ceny masła wyraźnie spadną, chociaż to jest dość 'masywna’ interwencja. Mamy uzasadnioną nadzieję i oczekiwania, że utrudni to działanie potencjalnym spekulantom. Masło nie powinno być przed świętami droższe. Chcemy chronić polskie rodziny narzędziami, które mamy w dyspozycji” – podkreślił premier.

We wtorek Kancelaria Prezesa Rady Ministrów podała, że Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych ogłosiła przetarg na sprzedaż mrożonego masła w blokach 25 kg. W sumie RARS chce sprzedać ok. 1000 ton tego produktu. W komunikacie KPRM wskazano, że powinno to przyczynić się do stabilizacji cen masła na rynku.

=====================

MD:

Miesięcznie produkuje się w Polsce 18-21 tys. ton masła. Więc cała ta „interwencja” to trochę ponad jednodniowa produkcję. Patrz tytuł.

Edukacja seksualna odkryta, cz. IV. Propaganda

Autor: AlterCabrio 18 grudnia 2024 Edukacja seksualna odkryta, cz. IV. Propaganda

W roku 2024 naród polski stanął w obliczu kolejnego systemowego działania antypolskiego, jakim jest próba wprowadzenia do szkół edukacji seksualnej według wzorców WHO, pod mylącą nazwą edukacji zdrowotnej. Specjaliści, najęci do dopracowania aspektów technicznych tego zamachu używają zestawu dyżurnych wytłumaczeń, mających uśpić czujność i zmylić naród.

−∗−

Obraz tytułowy: Oni zawsze troszczą się o dzieci. Wielki Językoznawca LINK

Edukacja seksualna odkryta, cz. IV. Propaganda

Oto głos w dyskusji publicznej o edukacji seksualnej dla Polski. Odkrywam ukryte motywy i znaczenia tego, czym globalne siły chcą zaatakować polskie dzieci i rodziny. Część czwarta z sześciu. Na końcu ostatniej części znajduje się bibliografia źródeł.

Niniejszy cykl o edukacji seksualnej jest częścią większej publikacji, która ukaże się już niebawem pt. „Poradnik świadomego narodu”.

Część pierwsza: Edukacja seksualna odkryta, cz. I. Nienaukowość

Część druga: Edukacja seksualna odkryta, cz. II. Wróg u drzwi

Część trzecia: Edukacja seksualna odkryta, cz. III. Mędrcy seksualizacji

W roku 2024 naród polski stanął w obliczu kolejnego systemowego działania antypolskiego, jakim jest próba wprowadzenia do szkół edukacji seksualnej według wzorców WHO, pod mylącą nazwą edukacji zdrowotnej. Specjaliści, najęci do dopracowania aspektów technicznych tego zamachu używają zestawu dyżurnych wytłumaczeń, mających uśpić czujność i zmylić naród. Polacy dowiedzieli się więc, że ta edukacja, którą im się wprowadza, spełnia następujące parametry:

  1. Jest neutralna światopoglądowo, nie narusza więc praw rodziców do wychowania swoich dzieci zgodnie ze swoim światopoglądem, zapisanych w Konstytucji i prawie międzynarodowym.
  2. Stanowi obiektywną wiedzę naukową, a każde dziecko ma konstytucyjne prawo do nauki, która jest obowiązkowa do 18 roku życia.
  3. Wiedza o zdrowiu jest ludziom niezbędna, bo inaczej nie będą potrafili zdrowo żyć, a w ramach edukacji zdrowotnej konieczna jest edukacja seksualna, bo to jest istotny składnik zdrowia.
  4. Edukacja seksualna musi być prowadzona przez państwo, ponieważ rodzice nie rozmawiają ze swoimi dziećmi na te tematy. Dzieci dowiadują się od rówieśników i z pornografii, przez to zapoznają się z niewłaściwymi wzorcami zachowań.
  5. Dzieci i młodzież pod wpływem niewłaściwych wzorców zachowań wchodzą w toksyczne relacje i niebezpieczne zachowania, a dzięki edukacji seksualnej młodzi ludzie będą umieli się przed nimi ustrzec.
  6. Dzieci i młodzież przez brak edukacji nie potrafią zrozumieć, co się z nimi dzieje, nie potrafią też pisać i komunikować swoich potrzeb. Przez to nie wiedzą, jak poprosić o pomoc i popadają w kryzysy psychiczne, co prowadzi ich do depresji, myśli i prób samobójczych. Dlatego edukacja seksualna jest wręcz obowiązkiem społecznym wobec młodych ludzi.
  7. Edukatorów seksualnych spotyka często zarzut, ze mówią o masturbacji, o relacjach seksualnych, różnych modelach rodzin, homoseksualizmie, transpłciowości, antykoncepcji i aborcji, i w ten sposób demoralizują młodzież, przyczyniają się do rozpadu rodzin i pogorszenia demografii. Oni temu wprost zaprzeczają, twierdzą, że te zjawiska są naturalne i normalne, natomiast wszelkie niepożądane sytuacje zachodzą właśnie dlatego, że nie ma edukacji seksualnej w szkołach.

A teraz po kolei rozprawimy się z ich argumentacją.

Ad 1. Żadna edukacja seksualna nie jest neutralna światopoglądowo, dotyczy bowiem bardzo ważnych aspektów życia, które są regulowane nie tylko przez biologię, ale również przez kulturę. Gdyby za seksualność odpowiadała tylko biologia, człowiek nie różniłby się od zwierzęcia i nie osiągnąłby niczego, a w szczególności nie stworzyłby cywilizacji wysokich technologii. Popędy to wielka siła, mogąca tak samo tworzyć, jak i niszczyć, dlatego dla dobra cywilizacji bardzo ważne jest podporządkowanie sfery popędowo – pożądawczo – emocjonalnej normom kultury. W kulturze łacińskiej wzorcem jest porządek sfery seksualnej. Seks jest niezbędny, i służy jako jeden ze składników małżeństwa. Celem małżeństwa jest po pierwsze zrodzenie i wychowanie potomstwa, a dopiero na drugim miejscu – wzajemna pomoc i zaspokojenie pożądliwości. Natomiast edukacja seksualna na dwa sposoby oszukuje w kwestii światopoglądowej. Po pierwsze, jednym z jej rozdziałów są wartości i postawy, a to oznacza, że jednak prezentuje jakiś światopogląd. Nie jest on jednak ujawniony wprost, kryjąc się za kabalistycznym językiem pseudonaukowym. Analiza jednak nie zostawia wątpliwości. Ta edukacja oderwana jest od jakichkolwiek podstaw filozoficznych, etycznych i religijnych, właściwych dla cywilizacji łacińskiej. Seksualność jest traktowana jako element zdrowia, a zdrowie – jako warunek właściwego funkcjonowania. To podejście właściwe jest dla dwóch bytów – zwierząt i maszyn. Zwierzę nie ma moralności, a maszynę można usprawnić i zaprogramować, aby funkcjonowała sprawnie. Zdrowie jest tam też przywoływane w kontekście społecznym – jako zdrowie społeczne. Oznacza to, że całe społeczeństwo traktowane jest jako jeden mechanizm, złożony z biologicznych maszyn. W tym ujęciu człowiek jest biologiczną maszyną, programowaną do „zdrowia”, czyli sprawnego funkcjonowania w ramach „zdrowego” społeczeństwa, czyli zasobu ludzkich, biologicznych maszyn, sprawnie wypełniających swoje zadania. Jest to więc bardzo określony światopogląd, wyrażony w książce oświeceniowego myśliciela Julien de La Mettrie – Człowiek – maszyna z 1747 r., oraz w książce behawiorysty Burrhusa F. Skinnera Poza wolnością i godnością z 1971 r. Pogląd ten, postrzegający człowieka jako maszynę, którą można kierować, programować i usprawniać jest w istocie poglądem lucyferycznym.

Edukacja seksualna z powyższego powodu stanowi naruszenie praw rodziców, zapisanych w Konstytucji RP oraz aktach prawa międzynarodowego. Przede wszystkim jednak narusza naturalne prawa rodziców do wychowania własnych dzieci, wynikające z ich obowiązków rodzicielskich. Tego prawa rodzice nie otrzymują od żadnego organu, ale mają je z natury, a ich zapisanie w prawie stanowi jedynie potwierdzenie, a nie źródło. Nikt nie ma prawa tego naruszać w żaden sposób, ani organy stanowiące, ani stosujące prawo. Jedynym ograniczeniem jest trwała niezdolność rodziców do wykonywania swoich rodzicielskich obowiązków, co jest sytuacją wyjątkową.

Edukacja seksualna jest więc rażącym naruszeniem praw rodziców, a także nieuprawnionym wtargnięciem w prywatną sferę dziecka. Zmusza bowiem dzieci i młodzież do obcowania ze światopoglądem autorów edukacji seksualnej oraz tej wiedzy, którą podoba się edukatorom. Ponieważ jest to wiedza dotycząca spraw głęboko intymnych, stanowi to głębokie naruszenie intymności, a nawet gwałt na psychice dzieci i młodzieży.

Ad 2. Wiedza, podawana w ramach przedmiotu Edukacja o zdrowiu łączy dwie odmiany – obiektywną i ideologiczną. Wiedza obiektywna dotyczy faktów obiektywnych, nie wpływających na przekonania uczniów. Taka wiedza jest już obecna w polskiej podstawie programowej w różnych przedmiotach, nowy przedmiot w tej kwestii nie wprowadza więc niczego nowego. Mało tego, w ramach istniejących przedmiotów rzeczywista wiedza o zdrowiu ujęta jest w konkretnych kontekstach, a nie w teoretycznym oderwaniu, zapewnianym przez nowy przedmiot. W istocie Wiedza o zdrowiu stanowi tylko pretekst do wprowadzenia edukacji seksualnej, postrzegającej człowieka jako maszynę.

Wiedza, stanowiąca podstawę edukacji seksualnej ma swoich autorów, i warto znać główne nazwiska. Magnus Hirschfeld, psychiatra, piewca homoseksualizmu i transwestytyzmu; Wilhelm Reich, psychiatra, zwolennik połączenia rewolucji komunistycznej i seksualnej; Alfred Kinsey, entomolog, autor licznych badań zachowań seksualnych, uważany za jednego z ojców rewolucji seksualnej; Michel Foucault, filozof, zwolennik uwolnienia wolności ludzkiej od opresji i przesądów, a przy tym pedofil; John Money, psycholog, twórca pojęcia gender, pionier chirurgicznej korekty płci, zwolennik pedofilii romantycznej. Takie to autorytety naukowe patronują edukacji seksualnej. Nikt z nich nie był lekarzem, za to wszyscy w mniejszym lub większym stopniu seksualnymi maniakami. Szczególną uwagę należy zwrócić na „dorobek” Alfreda Kinseya. W latach 40-tych XX wieku prowadził on wielkie badania socjologiczne, dzięki finansowaniu Fundacji Rockefellera. Wyniki jego badań jakoby dowodziły, że nie istnieje żadna norma seksualna, ponieważ ludzie w swoim przekroju pozwalają sobie na najbardziej wyuzdane zachowania seksualne, a dziecko jest istotą seksualną od urodzenia. Badania swoje prowadził na prostytutkach, homoseksualistach, pedofilach, przestępcach seksualnych i bywalcach najgorszych spelun.

Część wyników uzyskał od pedofili, którym dawał instrukcje badania reakcji dzieci podczas ich gwałcenia. Gdy Fundacja odebrała mu finansowanie, z rozpaczy powiesił się na własnych genitaliach. Do dziś działa Instytut Kinseya, przyznawana jest Nagroda Hirschfelda, pojęcie gender robi karierę, a WHO korzysta z takiego właśnie dorobku. Oto nauka.

Deprawatorzy seksualni powołują się na konstytucyjne prawo każdego człowieka do nauki. Przez naukę rozumieją oni deprawację seksualną, tylko dlatego, że część jej twórców posiadała tytuły naukowe. Nie zmienia to faktu, że wielu z nich to seksualni maniacy, oszuści, degeneraci, gwałciciele i przestępcy, których nie postawiono przed sądem wyłącznie z powodu pozycji naukowej i koneksji.

Ad. 3. Przed pojawieniem się edukacji zdrowotnej ludzie jakoś żyli, i w wielu obszarach żyło im się lepiej, niż ludziom współczesnym. Na pewno nie cierpieli na powszechną chorobliwą otyłość i problemy psychiczne. Bez wprowadzenia do szkół edukacji seksualnej ludzkość nie miała też problemów z rozmnażaniem i relacjami międzyludzkimi, przeciwnie, odnosi się wrażenie, że problemów tych mieli mniej. Wystarczy porównać ze sobą parametry statystyczne – kiedy w jakich krajach wprowadzono edukację seksualną, ilość nastoletnich ciąż i aborcji, zmiany w demografii. W czasach sprzed wprowadzeniem edukacji seksualnej nie mieli też takich dylematów, jak dysforia płciowa. Promotorzy edukacji seksualnej, również ci w Polsce twierdzą, że ta wiedza jest potrzebna społeczeństwu. Aby sprawdzić zasadność ich twierdzeń, wystarczy porównać okres ich działalności naukowej ze statystycznym obrazem społeczeństwa, i oprzeć się na twardych danych statystycznych – ilości urodzeń, zawieranych małżeństw i rozwodów. Zobaczymy wówczas, że przed rozpoczęciem naukowej i publicznej działalności tych ludzi było z tym dużo lepiej, niż po kilkudziesięciu latach ich pracy. Albo więc specjalistom od seksedukacji nie idzie najlepiej, albo przeciwnie – odnoszą sukces, a teraz chcą go pogłębić.

Prawdą jest, że seksualność jest ważnym elementem życia człowieka. To jednak nie upoważnia seksedukatorów do wchodzenia ze swoją wizją seksualności do prywatnego życia ludzi. Zresztą ci edukatorzy są tylko narzędziem. Za nimi podążają politycy i urzędnicy, którzy korzystają z tego pretekstu, aby wedrzeć się do intymnej sfery ludzkiej i całkowicie ją zawłaszczyć. Jeśli bowiem państwo raz uzna, że ma prawo kształtować ludzką seksualność, a wszyscy ludzie mają obowiązek poddać się tej władzy, to następnym krokiem będzie wtrącanie się, kto, z kim, jak, kiedy powinien uprawiać seks. Niedawno jeszcze ludzie głośno krzyczeli, że nie pozwolą, aby biskupi zaglądali do łózek. Teraz zaś ci sami ludzie potulnie zgadzają się, aby urzędnicy określali im normę seksualną.

Ad 4. Seksedukatorzy i urzędnicy traktują wszystkich rodziców, jakby byli niewydolni wychowawczo, dlatego chcą ich wyręczać, jak zwykle dla dobra dzieci. Od kiedy to państwo ma decydować, o czym rozmawia rodzic z dzieckiem? Żyjemy w demokracji czy w państwowej teokracji? Czy państwo ma być bogiem, decydującym o wszystkim?

Pornografia rzeczywiście jest problemem. Należy więc dojść do tego, jaką drogą dzieci uzyskują do niej dostęp. Dowiemy się wtedy, że głównym źródłem są z jednej strony urządzenia mobilne i komputery, dające każdemu dziecku dostęp do Internetu. Z drugiej zaś strony są łatwo dostępne portale internetowe z pornografią. Wniosek powinien być prosty: państwo wprowadza zakaz używania tych urządzeń w szkole, rezygnuje z cyfryzacji edukacji, wprowadza ustawowe ograniczenia dostępu do określonych treści. Da się to zrobić, są narzędzia, można użyć sztucznej inteligencji, niektóre państwa sobie z tym radzą. Dlaczego politycy i specjaliści, tak bardzo troszczący się o psychikę dzieci nie wprowadzą takich rozwiązań? Skoro istnieje w życiu społecznym jakaś patologia, to dlaczego państwo nie chce usuwać źródeł, ale stara się dostosować społeczeństwo do tego stanu? Czy dlatego, że potężne lobby pornograficzne straciłoby zyski? A może dlatego, że właściwym celem nie jest ochrona dzieci, tylko ich seksualizacja? Czy edukacja seksualna różni się tak bardzo od pornografii?

Argument o niewłaściwych wzorcach zachowań, używany przez seksedukatorów zakrawa na kpinę. Do jakich zachowań zachęcają seksedukatorzy? Do dobrych i zdrowych, bo sami tak twierdzą? Należałoby wpierw zbadać, dlaczego młodzież zachowuje się niewłaściwie, i co to znaczy. Czy przypadkiem to, co jest niewłaściwe jednocześnie jest niemoralne? To może należałoby przywrócić ład moralny? Dlaczego ci edukatorzy nie chcą mówić młodzieży, że ma się zachowywać moralnie? Ano dlatego, że oni moralność odrzucili, a ich cała troska polega na tym, jak się seksować, aby się nie reprodukować.

Jeśli ludzie zachowują się niemoralnie, to państwo nie powinno dostosowywać się do tej patologii, bo wtedy samo ją potwierdza, i patologia staje się normą. Zawsze była tendencja do łamania zasad i sięgania po zakazany owoc, co zwykle przynosi negatywne skutki dla samych ludzi, którzy to robią. Dopóki jednak istnieje ład wartości moralnych i wiadomo, co jest dobre, co złe, ludzie się ograniczają, a nawet, gdy przekraczają normy, zawsze mogą przywrócić ład w swoim życiu. Kiedy jednak nie będzie normy moralnej, a tylko medyczna, wówczas kompletnie stracą orientację, a ich życie będzie pasmem życiowych porażek.

Ad 5. Należałoby uciec się do dwóch źródeł – twardych faktów i rozumu. Jak wyglądają obecne zachowania młodych ludzi w krajach, gdzie istnieje permisywna edukacja seksualna, a jak wyglądały wtedy, gdy nie było takiej edukacji. To oczywiście nie jest całość obrazu, istnieje wiele czynników, wpływających na procesy społeczne, nie dajmy jednak się wyprowadzić w pole. Zważając na zatrute źródła edukacji seksualnej, kto mógłby sądzić, że ich skutki będą lepsze od dobrego wychowania, opartego na cnotach moralnych i intelektualnych?

Wprowadzenie dzieci w edukację seksualną spowoduje raczej efekt odwrotny. Wbrew temu, co sądzili seksualni maniacy w rodzaju Kinseya, przed osiągnięciem dojrzałości płciowej dzieci nie interesują się sferą seksualną, a jeśli nawet, to nie z powodu potrzeb seksualnych, lecz ze zwykłej ciekawości. Jednak to, co tak bardzo podnieca dorosłych, dla dzieci nie jest w ogóle atrakcyjne. Takie zaciekawienie pojawia się samoistnie, wraz z rozwojem psychofizycznym i dojrzewaniem płciowym. Zmienia się wtedy wiele rzeczy – ciało, głos, smak, zainteresowania. Nie ciekawią już bajki ani dziecinne zabawy. Jest to podporządkowane naturalnemu porządkowi rozwoju. Edukacja seksualna zaburza ten porządek, wtrącając dziecko przedwcześnie w obszar obowiązkowych zainteresowań, i to od razu w sposób zaburzony. To element skonstruowanej przez Skinnera „technologii zachowania” – metody inżynierii społecznej, wykorzystującej warunkowanie behawioralne sprawcze, czyli zaawansowaną tresurę. Człowiekiem steruje się tam poprzez zarządzanie jego emocjami i popędami, a te kontroluje się poprzez ich sztuczne wywoływanie. Za edukacją seksualną nie kryje się więc chęć pomocy młodym w ich życiu, ale przejęcie nad nim kontroli.

Ad 6. Brak zrozumienia własnych stanów ma dwa źródła Po pierwsze, brak własnych doświadczeń życiowych, co jest naturalne i nie powinno się w to sztucznie ingerować. Doświadczenia seksualne i uczuciowe należą do tej intymnej sfery, którą każdy musi przeżyć sam, i szczególnie państwo nie powinno się do niej wtrącać. Drugie źródło to rzeczywisty brak narzędzi poznawczych, logicznych i językowych. To akurat można uzupełnić dużo lepiej, niż za pomocą edukacji seksualnej. Wystarczy zadbać o wykształcenie polonistyczne – rozprawki, wypracowania, wypowiedzi własne, połączone ze znajomością klasycznej literatury, która w sposób właściwy do wieku wyjaśnia ludzkie motywacje, uczucia, emocje i wskazuje też właściwe postawy. To jednak właśnie uległo redukcji o co najmniej 20%, właśnie po to, aby zrobić miejsce dla edukacji seksualnej. Podobna sprawa dotyczy przedmiotu biologia, wyjaśniającego te kwestie, którymi ponoć chce się zajmować seksedukacja. Zabiera się więc ze szkoły realne narzędzia do zrozumienia i komunikacji, po to, aby uzasadnić wprowadzenie innych.

Wspomniane problemy psychiczne z całą pewnością mają inne źródła, niż podają seksedukatorzy. Tu można ponownie skorelować istnienie seksedukacji w przestrzeni publicznej i działalność seksedukatorów z problemami psychicznymi młodzieży. Są oczywiście również inne przyczyny, chociażby rozwodowe rozbijanie rodzin, wszechobecna antykultura i kowidowy lockdown. O tych przyczynach jednak seksedukacja nie wspomina, Nie stara się więc w realny sposób pomóc młodym ludziom w kryzysach psychicznych, a raczej głębiej ich pogrążyć. Wtedy edukatorzy będą mieli jeszcze więcej podopiecznych. A co do obowiązków społecznych, to społeczeństwo i władza powinny raczej chronić dzieci i młodzież przed takimi treściami, niż ją na nie wystawiać.

Ad 7. Masturbacja alias zachowania autoseksualne są tam traktowane jako norma medyczna. Seksedukatorzy udają neutralnych światopoglądowo, twierdzą więc, że to, co jest normą medyczną, jednocześnie jest korzystne. Należy to traktować wprost jako zachętę do masturbacji. W ogóle pojęciem normy manipulują dowolnie. Oni sami ustalają, co jest normą, skoro opowiadają o różnych modelach rodziny, o seksualnej normie partnerskiej, o relacjach homoseksualnych, o transpłciowości, i to wszystko przedstawiają jako zjawiska normalne. Dla nich skoro coś występuje, to jest normą, więc można tego używać tak samo, jak coś innego. Traktują więc równo związek małżeński, partnerski i homoseksualny. Transpłciowość traktują jako wyraz ekspresji, tak samo, jak inne zachowania. Jednocześnie cały czas z troską wyrażają się o małżeństwie i dzietności, co po raz kolejny zakrawa na kpinę, mówią to bowiem ludzie, którzy związek homoseksualny traktują na równi z małżeństwem z dziećmi.

Jeśli pozwolimy tym ludziom na dostęp do dzieci na skalę całego narodu, damy im możliwość zaburzania psychiki dzieci i młodzieży. To zaburzenie będzie szczególnie dotkliwe, bo dotyczy sfery najbardziej intymnej, ważnej dla całego późniejszego życia obecnego dziecka. Dotyczy również wieku kluczowego dla jego rozwoju społecznego. Wiedząc, jaki mamy problemy z demografią, ze stanem psychicznym młodych ludzi, z kryzysem rodziny, władza pozwala sobie na masową deformację życia całych pokoleń. Można zrozumieć maniaków seksualnych, udających naukowców, że chcą zaspokajać swoje zboczone marzenia, jak robił to Kinsey, Reich czy Hirschfeld. Można zrozumieć degeneratów, ze chcą się dobierać do sfery seksualnej dzieci, ich to podnieca. Ale jak można wytłumaczyć, że państwo na to pozwala? Tylko tym, że służy obcej sile, dążącej do przejęcia totalitarnej władzy nad Polską, jej narodem i zasobami.

Koniec części czwartej z sześciu. Ciąg dalszy nastąpi.