„Globaliści” i „antyglobaliści” w Davos – dwie strony tego samego medalu

Jakub Bożydar Wiśniewski https://www.prokapitalizm.pl/globalisci-i-antyglobalisci-w-davos-dwie-strony-tego-samego-medalu/

Globaliści” z Davos i protestujący przeciwko nim „antyglobaliści” to dwie strony tego samego złego szeląga. Jedni i drudzy bezustannie epatują tą samą groteskową nowomową o „dochodzie gwarantowanym”, „sprawiedliwości klimatycznej”, „cyfrowej inkluzywności” i pokrewnych ideologicznych andronach, których wspólnym mianownikiem i nieodzownym narzędziem jest zinstytucjonalizowana destrukcja, grabież, reglamentacja i psychomanipulacja prowadząca do całkowitego duchowego upokorzenia człowieka.

Jedyna między nimi różnica jest taka, że ci drudzy bywają na tyle głupi, iż autentycznie wierzą, że podobne upokorzenie jest dla człowieka czymś dobrym, podczas gdy ci pierwsi są na tyle źli, iż autentycznie wierzą, że podobne upokorzenie wszystkich pozostałych jest dobre dla nich samych.

Innymi słowy, ci drudzy są pożytecznymi idiotami dla tych pierwszych, zaś ci pierwsi są pożytecznymi strachami na wróble dla tych drugich.

Tymczasem człowiek dobrej woli wie, że tworzenie tego rodzaju fałszywych alternatyw i popularyzujących je „globalnych narracji” to zgrana sztuczka złego – tym nachalniej eksploatowana, im bardziej brakuje mu subtelniejszych zastępników. Taki człowiek wie doskonale, że należy bezwarunkowo wstrzymywać się od złodziejstwa, pożądliwości cudzego i budowania wszelkiego rodzaju wież Babel i „ziemskich rajów”: czy to oligarchiczno-technokratycznych, czy to komunistyczno-prymitywistycznych. Wszystkie one skazane są na samozniszczenie: i do końca zachowa swój rozum, sumienie i godność tylko ten, kto w pełni świadomie będzie się zawsze trzymał z dala od pola ich rażenia.

Oddajcie ostatnią koszulę! [Przecież ONI jej żądają !!]

Katarzyna Treter-Sierpińska

Maj 23, 2022 https://wprawo.pl/katarzyna-ts-oddajcie-ostatnia-koszule/

[Ciekawa dyskusja – w oryginale. MD]

===============

W niedzielę (22.05.2022) prezydent Andrzej Duda przemawiał w ukraińskim parlamencie w Kijowie. – Moment dziejowy sprawia, że Ukraina i Polska mają niesamowitą polityczną szansę jako dwa blisko spokrewnione narody tej samej części Europy – powiedział PAD. – Nadszedł dzisiaj czas, w moim głębokim przekonaniu, na nowy polsko–ukraiński traktat o dobrym sąsiedztwie, na traktat, który uwzględni wszystko to, co razem zbudowaliśmy w naszych relacjach choćby w ostatnich miesiącach – stwierdził PAD.

Prezydent Duda oświadczył też, że osobiście bardzo zależy mu na tym, aby Ukraina dołączyła do inicjatywy Trójmorza i zapewnił, że Polska będzie „ze wszystkich sił” wspierać Ukrainę w drodze do członkostwa w Unii Europejskiej. Podkreślił, że „Ukraina musi być odbudowana przede wszystkim na koszt agresora”, czyli Federacji Rosyjskiej. – Na ten cel w pierwszej kolejności należy przeznaczyć zamrożone dziś w zachodnich bankach rosyjskie rezerwy walutowe, a te są ogromne. Ogromne! To Rosja zrujnowała Ukrainę i to Rosja musi za to zapłacić. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. I wierzę w to, że nikt uczciwy na świecie też żadnych wątpliwości nie ma – powiedział prezydent Duda.

Odwoływanie się do uczciwości w polityce jest – delikatnie mówiąc – naiwne. Polityka jest antytezą uczciwości. Czy to się komuś podoba, czy nie, w polityce liczy się siła i brak siły.

Gdyby w polityce liczyła się uczciwość, to Wielka Brytania i Francja przyszłyby Polsce z pomocą we wrześniu 1939 roku, a Churchill i Roosevelt nie sprzedaliby nas Sowietom na konferencji w Teheranie w 1943 roku. Gdyby w polityce liczyła się uczciwość, to zbrodnia katyńska zostałaby osądzona w Norymberdze jako zbrodnia sowiecka. Tyle o uczciwości w realiach międzynarodowych. Teraz przejdźmy do postulowanego przez prezydenta Dudę nowego traktatu polsko-ukraińskiego. Co to ma być?

W poniedziałkowym (23.05.2022) wywiadzie w Rozmowie RMF Jakub Kumoch, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, wyjaśnił, że traktat ów mógłby być wzorowany np. na traktacie elizejskim, czyli francusko–niemieckim traktacie o współpracy podpisanym w 1963 roku przez prezydenta Francji Charles’a de Gaulle’a i kanclerza Niemiec Konrada Adenauera. Traktat ten uważany jest za fundament powojennego pojednania i przyjaźni między Niemcami i Francuzami. Kumoch powiedział, że traktat polsko-ukraiński mógłby nosić nazwę „traktatu sarmackiego” lub „paktów sarmackich”.  – Chcemy, żeby Polska i Ukraina były powiązane tak, żeby nie dało się tego rozerwać – podkreślił.

I jeszcze jedna kwestia, czyli jak mają wyglądać granice Ukrainy. Oto deklaracja prezydenta Dudy wygłoszona w ukraińskim parlamencie: Świat, wspólnota międzynarodowa powinien się domagać od Rosji zaprzestania agresji, całkowitego wycofania się z terytorium Ukrainy (…) Jeżeli dla świętego spokoju, interesów gospodarczych czy politycznych ambicji zostanie poświęcona Ukraina, choćby centymetr jej terytorium i kawałek suwerenności, będzie to olbrzymi cios nie tylko dla ukraińskiego narodu, ale dla całej wspólnoty Zachodu.

Mamy zatem plan, którego założenia wyglądają tak: Ukraina wygrywa wojnę i zachowuje „każdy centymetr” swojego terytorium; Rosja zostaje obarczona kosztami odbudowy Ukrainy; Polska i Ukraina podpisują traktat, który ma je powiązać tak, żeby „nie dało się tego rozerwać”; Zachód przestaje robić jakiekolwiek interesy z Rosją; Rosja upada; wszyscy żyją długo i szczęśliwie. Kurtyna!

To jest plan, dla realizacji którego Polacy mają wspierać Ukrainę za każdą cenę, a nawet ponad siły. Przecież warto oddać ostatnią koszulę, żeby zniszczyć Rosję, prawda? Tak  przedstawia to rządowa propaganda. Oddajcie ostatnią koszulę, ale cieszcie się, że na wasze domy nie spadają bomby. A benzyna może być i po 10 złotych! Za ten dzisiejszy wysiłek dostaniecie reaktywację Rzeczypospolitej Obojga Narodów. I wróci dawna wielkość „sarmackiej” potęgi. Razem z Ukraińcami będzie nas 80 milionów i to my będziemy dyktować warunki Niemcom i Francuzom.

W całym tym planie tylko jedna rzecz jest pewna: jeśli nasi „sarmaccy” wizjonerzy nie opamiętają się, to Polska faktycznie odda ostatnią koszulę i zostaniemy z gołą dupą. Czyli jak zawsze.

Bądźmy poważni. Komisja Europejska (czytaj: Niemcy) właśnie prowadzi akcję „zagłodzenia” Polski i ma w nosie to, czy to jest uczciwe, czy nieuczciwe. Jednocześnie Niemcy i Francja robią, co mogą, żeby przypadkiem ich biznesy z Rosją za bardzo nie ucierpiały. Podczas gdy prezydent Duda opowiada w kijowskim parlamencie o tym, że „jako Polska od dawna ostrzegaliśmy Europę przed imperialnymi zapędami Rosji i Putina; przed chęcią odbudowy wpływów Związku Sowieckiego, a może i carskiej Rosji; przed uzależnianiem od rosyjskich źródeł energii”, europejscy nabywcy rosyjskiego gazu zgodzili się płacić za niego w rublach, tak jak zażyczył sobie prezydent Putin. Natomiast Komisja Europejska przedstawiła instrukcję, w jaki sposób te rublowe płatności mają się odbywać, aby nie naruszało to unijnych sankcji. Spotkanie w tej sprawie zostało zwołane na wniosek Francji, a jego ustalenia  zostały entuzjastycznie przyjęte przez niemieckie spółki. Wojna wojną, sankcje sankcjami, ale biznes z Rosją trwa i Polska może sobie protestować do upojenia. Nie każdy chce oddawać ostatnią koszulę, żeby realizować „sarmackie” projekty.

Tak się gra, jak przeciwnik pozwala. A w tej rozgrywce przeciwnikiem Polski jest nie tylko Rosja. Przede wszystkim są to Niemcy, które nie po to zrobiły z Unii Europejskiej narzędzie swojej hegemonii w Europie, żeby teraz Polska realizowała jakieś mrzonki o powrocie Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Dlatego pytam, czy polskie władze mają jakiś plan B na wypadek, gdyby oddanie ostatniej koszuli nie wystarczyło do zbudowania wyśnionej potęgi w sojuszu z Ukrainą, która czci sprawców ludobójstwa na narodzie polskim. Czy polskie władze w ogóle zakładają możliwość porażki koncepcji o pokonaniu Rosji „raz na zawsze” przy pomocy ukraińskiego przedmurza?

Obawiam się, że cała ta zabawa skończy się dla nas bardzo smutno. Decyzje premiera Morawieckiego doprowadziły do tego, że Niemcy mają nas w garści i sukcesywnie odcinają nam środki finansowe. Za zgodę na wdrożenie mechanizmu „pieniądze za praworządność” i akceptację dekarbonizacji, a co za tym idzie, utratę suwerenności energetycznej przez Polskę, Morawiecki powinien utracić stanowisko i stanąć przed Trybunałem Stanu. Oczywiście nic takiego się nie stanie. Zamiast oglądać świat zza krat, premier Morawiecki będzie wydawał kolejne miliardy, żeby sfinansować pomoc dla Ukrainy, a prezydent Duda będzie opowiadał, że to „wielka, dziejowa, historyczna szansa i wielki, dziejowy, historyczny przełom”. Ze zdroworozsądkowego punktu widzenia nawet ostatnia polska koszula nie wystarczy, żeby zrealizować utopijny plan naszych „sarmatów”. Ale za to biedę z nędzą mamy gwarantowaną.

Czy jest jakiś plan B? Obawiam się, że nie ma.

Jak powstaje inflacja – krótka bajka na przykładzie wioski smerfów

https://joemonster.org/art/64162 · 24 maja 2022 Mateusz Borowiecki

Jak powstaje inflacja? Ta krótka bajeczka autorstwa Mateusza Borowieckiego wyjaśni to w bardzo prosty sposób. Pojawiła się ona na jego profilu na Facebooku.

W wiosce smerfów mieszkało ich – wiadomo – setka. Każdy smerf miał inne umiejętności, które codziennie mógł sprzedać za jedną monetę, za którą mógł następnie kupić u innego smerfa to co mu akurat było potrzebne. Np. Łasuch każdego dnia produkował jedno ciastko i sprzedawał je za jedną monetę. Wszystkim oczywiście zarządzał Papa Smerf – on też będąc szefem wioski jako jedyny miał prawo wydawać nowe monety dla wioskowej społeczności, jeśli zaszłaby taka potrzeba.
Na początku zupełnie wystarczało 100 monet – po jednej dla każdego Smerfa. Pewnego dnia Smerf Malarz zaczął malować dwa obrazy dziennie zamiast jednego – pomyślał, że mógłbym zarabiać dwie monety. W jego ślady poszły jeszcze dwa inne Smerfy. Papa Smerf wyprodukował więc dodatkowe 3 monety i kupił za nie usługi u pracowitych smerfów. Dzięki tej operacji w obrocie były już 103 monety a trzech smerfów pracowało więcej i zarabiało 2 razy więcej od pozostałych – po dwie monety dziennie.
Inne smerfy też zapragnęły dobrobytu i zaczęły mocniej pracować aby zarabiać więcej monet. Papa Smerf stopniowo produkował nowe monety. Nie minął więcej niż rok i w obrocie było już 150 monet i odpowiednio tyle samo produktów i usług wytwarzanych przez społeczność. Wzbudziło to jednak niepokoje i niezadowolenie. Przykładowo taki Smerf Poeta występował 3 razy dziennie i zarabiał 3 monety, nie wspominając o Pracusiu, który prawie nie sypiał ale zarabiał aż 5 monet. Nadal jednak aż 60 smerfów zarabiało tylko 1 monetę. Bardzo drażniło to szczególnie Smerfa Ciamajdę, który niewiele potrafił zrobić dobrze i nadal sprzedawał swoje usługi za 1 monetę. Wraz z Smerfem Marudą i Lalusiem postanowili bardziej sprawiedliwie podzielić monety.
Ogłosili, że jeśli Smerf Ciamajda zostanie wybrany na nowego szefa wioski, to natychmiast da po dodatkowej monecie każdemu smerfowi, który dziś zarabia tylko jedną. Smerfy – reformatorzy zwołali zebranie całej społeczności i ogłosili swój program. Spodobał się on oczywiście 60 smerfom zarabiających po jednej monecie – byli oni chętni na głosowania na nowego szefa. Szefem wioski został Ciamajda a Papę Smerfa odsunięto od rządzenia jako niezdolnego do zapewnienia dobrobytu mieszkańcom.
Nowy szef Ciamajda rozdał więc dodatkowe 60 monet – mieliśmy ich zatem w wiosce już 210. Niestety nadal produkowano łącznie towary i usługi warte jeszcze wczoraj tylko 150 monet. Nowo wzbogacona grupa smerfów posiadająca już do dyspozycji 2 monety ustawiła się w kolejkach na zakupy. Pracuś szybko zorientował się, że nie da rady świadczyć więcej niż 5 usług dziennie a w kolejce stało 10 Smerfów.
Co więc zrobił? Ogłosił, że od dziś każda jego usług kosztuje 2 monety zamiast jednej. Smerfy z kolejki trochę ponarzekały na drożyznę, ale koniec końców pierwszych pięciu szczęśliwców z kolejki zapłaciło tyle ile oczekiwał Pracuś. Ten zakończył dzień z 10 monetami, nie miał zatem problemu aby zacząć płacić na ciastka Łasucha też 2 monety, bo te oczywiście też zdrożały.
Zwykłe smerfy zaczęły się orientować, że wszystko kosztuje coraz więcej, przyszły więc ze skargą do Ciamajdy.

Ten jednak uspokajał ich – to wszystko wina Gargamelflacji a nie jego decyzji o rozdaniu 60 monet. W końcu Papa smerf też rozdał 50 monet przez poprzedni rok i nic się nie działo. Ogłosił też, że Smerfy powinny się cieszyć bo zarabiają teraz 2 monety a nie jak za czasów Papy tylko jedną. Kazał nadawać o tym materiał promocyjny codziennie przez wioskowy radiowęzeł. Dodał też, że chętnie rozda kolejne 100 monet i teraz to już na pewno Smerfy będzie na wszystko stać.
Smerfy odeszły szczęśliwe do domu, już myśląc jak to będzie wspaniale zarabiać 3 monety. Pracuś natomiast już drukował nowy cennik za swoje usługi.

Rabunki w Europie. Mapa i komentarze.

Zdjęcie

Marcin Palade: rabunki w Europie. Wsi spokojna, wsi anielska, ta środkowoeuropejska 😉

Andrzej Zdzitowiecki: Ciekawe, że w UK czy Hiszpanii nie można nosić przy sobie nawet scyzoryka. Nic dziwnego, że tam, gdzie tak się dba o BHP w zawodzie bandziora, to usługi rabunku kwitną.

Jacek Piekara: Szukanie powiązań pomiędzy liczbą rabunków a liczbą wpuszczonych do danego kraju „lekarzy i inżynierów” z Azji oraz Afryki jest w oczywisty sposób wstrętnym rasizmem!

Kiedy skończy się płot…

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”  •  24 maja 2022 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5184

Konrad Lorenz opisywał kiedyś dwa psy, biegnące wzdłuż płotu z drucianej siatki. Każdy z psów był uosobieniem wściekłości; już nawet nie warczały, ale charczały na siebie i można było odnieść wrażenie, że gdyby nie ten płot, pożarłyby się nawzajem w mgnieniu oka. I kiedy tak biegły, nagle płot się skończył, a psy, zamiast rzucić się na siebie i się nawzajem pożreć, nagle umilkły; cała wściekłość wyparowała z nich w jednej chwili i na sztywnych łapach, w pozach pełnych godności, rozeszły się, każdy w swoją stronę.

Ta historia jest znakomitą ilustracją polskiej sceny politycznej, przez którą od 30 lat przewala się konflikt między obozem zdrady i zaprzaństwa, a obozem płomiennych dzierżawców monopolu na patriotyzm. Można odnieść wrażenie, że gdyby mogły, to pożarłyby się wzajemnie. No dobrze, ale dlaczego właściwie się nie pożerają? Przecież żadnego płotu między nimi nie ma. Płotu może i nie ma, ale jest niewidzialne, mocne pole siłowe, jak między biegunami magnesu, które sprawia, że obydwa takie bieguny odpychają się nawzajem i w rezultacie pojawia się między nimi pusta przestrzeń, pełniąca funkcję siatkowego płotu, dzięki któremu psy mogły całkiem dla siebie bezpiecznie odgrywać sceny nieprzejednanej wściekłości i wrogości.

Najwyraźniej takie pole siłowe między obozem zdrady i zaprzaństwa, a obozem „dobrej zmiany” musi istnieć. Ale co je wytwarza? Na trop odpowiedzi na to pytanie naprowadza nas pewna okoliczność. Jak bowiem wiadomo, w sprawach o zasadniczym znaczeniu dla państwa, na przykład dla jego suwerenności, obydwa psy, to znaczy – pardon, żadne tam „psy”, tylko wrogie obozy, zachowują się identycznie. Tak było w przypadku referendum w sprawie Anschlussu do Unii Europejskiej w roku 2003, tak było w sprawie głosowania nad ustawą upoważniającą prezydenta do ratyfikacji traktatu lizbońskiego, który amputował Polsce ogromny kawał suwerenności, czego skutki dzisiaj odczuwamy w postaci szantażu finansowego ze strony Niemiec i tak było podczas „Majdanu” na Ukrainie, podobnie było przy ratyfikowaniu w Sejmie ustawy o zasobach własnych UE, kiedy to PiS zostało wsparte tym razem nie przez PO, która pragnęła uniknąć ostentacji, tylko przez Lewicę – i tak dalej.

Jaki z tego można wyciągnąć wniosek? Ja wyciągam taki, że obydwie formacje, tkwiące korzeniami w uzgodnieniach z Magdalenki, odgrywają komedię w postaci walki kogutów na użytek ogłupianych propagandą „suwerenów”, podczas gdy tak naprawdę, mają ten sam interes – żeby ani z jednej, ani z dru7giej strony nie pojawiła się żadna polityczna alternatywa.

Ujawnił to jeszcze w latach 90-tych Stefan Bratkowski, odpowiadając na łamach „Gazety Wyborczej” na list grupy AK-owców ze Stanisławem Jankowskim „Agatonem”, na czele – że w Magdalence umówiono się, by na scenę polityczną nie dopuszczać żadnych alternatyw, czy to narodowców, czy to katolików, czy to liberałów, którzy dzisiaj, gwoli odróżnienia od żydokomuny nazywają się „wolnościowcami– a tymczasem za kulisami rzeczywistą władzę sprawują bezpieczniacy, których stronnictwa Ruskie, Pruskie i Amerykańsko-Żydowskie, rotacyjnie rządzą naszym nieszczęśliwym krajem w interesie swoich mocodawców, do których przewerbowali się jeszcze na przełomie lat 80-tych i 90-tych.

Czyż tej teorii spiskowej nie potwierdza podmianka, jaka w roku 2015 została dokonana na pozycji lidera tubylczej sceny politycznej, gdy Polska spod kurateli niemieckiej ponownie przeszła pod kuratelę amerykańską? Dopóki Polska była pod kuratelą niemiecką, to naturalnym liderem była Volksdeutsche Partei Donalda Tuska, ale kiedy po resecie resetu nasz nieszczęśliwy kraj ponownie trafił pod kuratelę amerykańską, to pozycję lidera zajęło PiS z satelitami i utrzymuje się na topie mimo polityki służącej interesom partii, kosztem interesów państwa. Mam tu na myśli niebywałą rozrzutność finansową rządu, między innymi w postaci wzięcia na utrzymanie obywateli ponad 3,5 mln ukraińskich uchodźców, zgodnie z rozkazem Naszego Najważniejszego Sojusznika, który tak właśnie porozkładał na uzależnione od niego bantustany koszty wojny, jaką prowadzi z Rosją na Ukrainie. Obóz zdrady i zaprzaństwa nie ośmiela się przeciwko temu protestować, a tylko działa na rzecz Niemiec, popierając na terenie UE szantaż finansowy wobec Polski i Węgier, dzięki któremu Berlin ma nadzieję na wybicie obydwu tym państwom z głowy wszelkich mrzonek o „Trójmorzu”.

Tymczasem, korzystając z tego, że pod pretekstem wojny na Ukrainie, Ameryka mocno chwyciła całą Europę za twarz, Niemcy wpadli na pomysł przekonania Naszego Najważniejszego Sojusznika do kolejnej podmianki na tubylczej scenie politycznej. Chodzi o to, że USA pod rządami Partii Demokratycznej, której lewe skrzydło to czysta komuna, stają się eksporterem komunistycznej rewolucji, przede wszystkim w sferze obyczajowej, jednocześnie odwracając uwagę opinii światowej od banksterów, poprzez kierowanie jej na walkę z klimatem. Ponieważ PiS uwodzi znaczną cześć swoich wyznawców udawaniem konserwatyzmu obyczajowego, w postępowych środowiskach USA musi rodzić to rosnące zniecierpliwienie. Toteż do Ameryki poleciał na zwiady pan Rafał Trzaskowski, który na stanowisku prezydenta Warszawy znacznie przekroczył własny szczebel niekompetencji.

Co prawda nadskakiwanie ze strony PiS póki co Amerykanom całkowicie wystarcza, ale pan Rafał prezentował się gdzie tylko mógł w charakterze Wielkiej Nadziei Białych. Namawiał Amerykanów, żeby mianowicie „nie tracili z pola widzenia jakości demokracji w Polsce”. A kiedy demokracja w Polsce będzie się charakteryzowała pierwszorzędną jakością? Wtedy, kiedy Amerykanie sprawiedliwie podzielą się z Niemcami wpływami politycznymi w naszym bantustanie.

Wyobrażam to sobie tak, że pozycję lidera sceny politycznej objęłaby koalicja Volksdeutsche Partei z Polską 2050 na fasadzie której Nasz Najważniejszy Sojusznik umieścił pana Szymona Hołownię. Najwyraźniej pan Rafał Trzaskowski już się do tego sposobi zwłaszcza, że wcześniej spotkał się z synem starego żydowskiego finansowego grandziarza, a poza tym, sondaż pokazał, że jeśli tylko opozycja (bez Konfederacji) zewrze szeregi (i pośladki), to bezapelacyjnie wygra. Wtedy pan Rafał, któremu w marcu udało się schwytać prezydenta Bidena – na razie tylko za rękę – spróbowałby ponownie zostać prezydentem naszego bantustanu, więc już dzisiaj zaprezentował swoje polityczne priorytety w postaci walki z klimatem i promowaniem sodomczyków. Jestem pewien, że taki program wielu naszym rodakom bardzo się spodoba, więc możliwe, że bezpieczniacy do spółki z Amerykanami, przy dyskretnym wsparciu Niemców, wylansują go naszemu bantustanowi na następnego prezydenta.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Małpia ospa… Prawda kontra porno – panika – dr Robert Malone

Ciągle zadaje mi się to samo pytanie: czy epidemia małpiej ospy stanowi realne zagrożenie, czy też jest to kolejny przypadek groźnych komunikatów dotyczących zdrowia publicznego o charakterze mobilizacyjno-wojennym? Zamierzam zachować moją odpowiedź na to pytanie na koniec tego artykułu, a zamiast tego skupić się na tym, czym jest małpia ospa, na naturze i cechach charakterystycznych związanej z nią choroby, na tym, co wiemy, a czego nie wiemy.

Wirus ospy małpiej, który pochodzi z różnych regionów Afryki, jest spokrewniony z wirusem ospy prawdziwej (Variola), i oba należą do rodzaju Orthopoxvirus. Ważne jest jednak, aby zrozumieć, że Variola (wielka lub mała) to gatunek wirusa, który jest odpowiedzialny za najcięższe choroby ludzkie wywoływane przez wirusy Orthopox.

Na przykład ospy: krowia, końska i wielbłądzia, również należą do tego rodzaju, ale żadna z nich nie stanowi poważnego zagrożenia dla zdrowia ludzi, a jedna z nich (ospa krowia) była nawet (w przeszłości) używana jako szczepionka przeciwko ospie. Chodzi mi o to, że tylko dlatego, że ospa małp jest spokrewniona z ospą, nie oznacza to w żaden sposób, że stanowi podobne zagrożenie dla zdrowia publicznego. Każdy, kto sugeruje, że jest inaczej, w gruncie rzeczy uprawia lub w inny sposób wspiera propagandę o charakterze broni ofensywnej. Innymi słowy, szerzy strach, a działanie takie  ostatnimi czasy zaczęto określać mianem porno-paniki.

Ospa małpia została po raz pierwszy zidentyfikowana w 1958 roku w koloniach małp, a pierwszy przypadek wirusa u człowieka stwierdzono w 1970 roku w Demokratycznej Republice Konga. Najprawdopodobniej był to dopiero pierwszy zidentyfikowany przypadek, ponieważ ludzie żyjący w Afryce od tysiącleci mieli kontakt z małpami i innymi zwierzętami będącymi żywicielami ospy małpiej. Zachodnioafrykański klad ospy małpiej (klad = wariant) krążący obecnie poza Afryką powoduje łagodniejszą chorobę w porównaniu z blisko spokrewnionym wirusem występującym w innych regionach Afryki (klad kongijski)

Objawy ospy małpiej są nieco podobne do objawów ospy wietrznej, ale znacznie łagodniejsze. Ogólny obraz kliniczny choroby wywołanej przez zachodnioafrykański wirus kladu ospy małpiej obejmuje objawy grypopodobne – gorączkę, bóle ciała, dreszcze – oraz obrzęk węzłów chłonnych. Często obserwuje się wysypkę na dłoni. W drugim stadium choroby, które w niektórych przypadkach może trwać do miesiąca lub dłużej, mogą wystąpić małe rany, na których tworzy się strup i które mogą prowadzić do powstania niewielkiej blizny z przebarwieniami.

Nie ma dowodów na bezobjawowe przenoszenie choroby. Innymi słowy, aktualny stan wiedzy medycznej wskazuje, że choroba rozprzestrzenia się wyłącznie przez kontakt między osobami niezakażonymi a osobami, u których wystąpiły już objawy choroby. Dlatego rozprzestrzenianie się choroby można łatwo kontrolować za pomocą klasycznych działań z zakresu ochrony zdrowia publicznego, takich jak śledzenie kontaktów, czasowa kwarantanna osób, które miały kontakt fizyczny z kimś zakażonym, oraz długoterminowa kwarantanna osób, u których wystąpiły objawy choroby.

wszystkie przypadki zachorowań na Zachodzie, o których słyszymy w wiadomościach, dotyczą mężczyzn uprawiających seks z innymi mężczyznami

Zasadniczo wszystkie przypadki zachorowań na Zachodzie, o których słyszymy w wiadomościach, dotyczą mężczyzn uprawiających seks z innymi mężczyznami i wydają się wynikać z bliskiego kontaktu fizycznego. Ospa małpia występuje endemicznie w wielu częściach Afryki i jest wirusem „zoonotycznym”, co oznacza, że może być przenoszona z różnych zwierząt (nie tylko małp) na ludzi. Początkowe przeniesienie wirusa ze zwierzęcia na człowieka, po którym następuje ograniczone przeniesienie wirusa z człowieka na człowieka, jest prawdopodobnie przyczyną sporadycznych zachorowań obserwowanych zwykle w Afryce.

Ospa wietrzna, która jest wysoce zakaźna, nie należy do rodzaju Orthopoxvirus, pomimo nazwy „ospa”. Jeszcze raz podkreślam, że ospa krowia i wielbłądzia również należą do rodzaju Orthopoxvirus, a nie są szczególnie patogenne w przypadku zarażenia się nimi przez człowieka; to, że ospa małp jest wirusem „ospy” z rodzaju Orthopoxvirus, nie oznacza, że jest szczególnie śmiertelna.

Ospa małpia jest wirusem DNA o podwójnej nici, co oznacza, że ze względu na dwuniciowy charakter DNA każda z dwóch nici działa jak „kontrola” dla drugiej podczas replikacji. W konsekwencji tego „sprawdzania błędów” ten i inne wirusy DNA mutują znacznie wolniej niż wirusy RNA. Z czasem genomy wirusów DNA są stosunkowo stabilne. Oznacza to, że w przeciwieństwie do SARS-CoV-2 (COVID) lub grypy, jest mało prawdopodobne, aby ospa małpia szybko ewoluowała aby uniknąć odporności nabytej w sposób naturalny lub wywołanej szczepionką.

 Jeśli chodzi o stworzenia szczepionki jest to o wiele łatwiejsze zadanie niż np. w przypadku szybko ewoluującego  koronawirusa RNA, takiego jak SARS-CoV-2, czyli wirusa wywołujący COVID-19. Ponadto, z immunologicznego punktu widzenia, różne wirusy Orthopox często wykazują ochronę krzyżową. Innymi słowy, jeśli ktoś został zaszczepiony szczepionką przeciwko ospie wietrznej lub był wcześniej zakażony wirusem ospy krowiej, wielbłądziej lub małpiej, jest wysoce prawdopodobne, że będzie dość odporny na zachorowania wywołane wirusem ospy małpiej, który jest obecnie (dość rzadko) zgłaszany w krajach innych niż afrykańskie.

Aktualne dane wskazują, że ospa małpia nie jest szczególnie zakaźna dla ludzi – ma niski współczynnik Ro (być może poniżej 1), czyli termin określający, jak skutecznie choroba zakaźna może się rozprzestrzeniać z człowieka na człowieka. Ponownie, jest to bardzo dobra wiadomość z punktu widzenia ograniczania rozprzestrzeniania się choroby. Ro <1 oznacza, że (nawet przy braku dystansu społecznego i innych środków ograniczania rozprzestrzeniania się choroby) na każdą osobę już zakażoną przypada średnio mniej niż jedna inna osoba, która się zarazi. Dla porównania, warianty Omicron wirusa SARS-CoV-2 mają Ro w zakresie od 7 do 10.

 Wirus o współczynniku Ro mniejszym niż jeden można łatwo opanować za pomocą standardowych metod ochrony zdrowia publicznego omówionych powyżej. Wirus o Ro równym 7-10 w zasadzie nie może być opanowany i będzie się szybko rozprzestrzeniał po całym świecie, jak to miało miejsce w przypadku wariantów Omicron. W przypadku wirusa o współczynniku Ro około 1 lub niższym do opanowania wirusa wystarczą tradycyjne metody zapobiegania chorobom zakaźnym, takie jak śledzenie kontaktów, identyfikacja i izolacja zakażonych osób. Fakt, że ospa małpia rozprzestrzenia się z człowieka na człowieka (a nie tylko w wyniku kontaktu człowieka z zakażonym zwierzęciem) nie jest dobrą wiadomością, ale ponieważ wydaje się, że do przeniesienia wirusa dochodzi w wyniku bardzo bliskiego kontaktu, oznacza to, że można go łatwo opanować bez uciekania się do kampanii szczepień dla całej populacji.

W tego typu warunkach, w razie wystąpienia znacznego ogniska epidemicznego, szczepienia często ograniczają się do personelu medycznego i/lub ratowniczego, który najprawdopodobniej będzie miał kontakt z zakażoną osobą. Stosowanie szczepionki w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się zakażenia poprzez szczepienia „pierścieniowe” lub powszechne jest na ogół niepotrzebne, a nawet może przynieść efekt przeciwny do zamierzonego, w zależności od bezpieczeństwa szczepionki – pamiętając, że żaden lek ani szczepionka nie są całkowicie bezpieczne.

Moim zdaniem, w oparciu o obecnie dostępne informacje, ospa małpia jest wirusem i chorobą endemiczną występującą w Afryce, pojawiającą się sporadycznie po przeniesieniu na ludzi z żywicieli zwierzęcych i rozprzestrzeniającą się zazwyczaj przez bliski kontakt między ludźmi. Choroba jest łatwo zwalczana za pomocą klasycznych środków ochrony zdrowia publicznego. Nie charakteryzuje się wysoką śmiertelnością. O ile nie doszło do jakiejś zmiany genetycznej, czy to w wyniku ewolucji, czy celowej manipulacji genetycznej, nie stanowi ona istotnego zagrożenia biologicznego i nigdy w przeszłości nie była uważana za patogen o wysokim stopniu zagrożenia.

Należy więc zaprzestać szerzenia strachu i dezinformacji.

Robert W Malone

Doktor nauk medycznych

Tłum. Sławomir Soja

Źródło: The Remnant (May 22, 2022) – „Monkey Pox… Truth v Panic Porn”


KOMENTARZ BIBUŁY: Choć nie jesteśmy zwolennikami teorii istnienia wirusów i związanych z tym kolejnych teorii o ich mutacjach, publikujmey powyższy tekst z uwagi na 1) autora – bo szczyci się on reputacją w świecie naukowym, podczas tzw. pandemii był uważnym obserwatorem zachodzących zjawisk politycznych oraz był odważnym komentatorem; 2) pokazuje że znowu mamy do czynienia z chorobami wywodzącymi się z najbardziej zepsutych moralnie środowisk homoseksualnych.

Przypomnijmy, że tzw. AIDS również pochodzi z tych samych środowisk i początkowa nazwa tej jednostki chorobowej brzmiała „Gay Related Immune Deficiency” (GRID), czyli Osłabienie Odporności u osób ze środowisk gejowskich. Była to bardzo adekwatna nazwa, gdyż ta nowa jednostka chorobowa dotyczyła TYLKO I WYŁĄCZNIE homosekualistów. Później polityczna poprawność, pod wpływem środowisk gejowskich, doprowadziła do zmiany nazwy na AIDS, choć po drodze cały czas nazywano tę chorobę bardzo konkretnie: „syndrom homoseksualny”, „rak gejowski”, „syndrom osłabienia u gejów” itp. Tak brzmiały opisy medyczne i naukowe, dopóki nie przeważyła polityczna poprawność.

W przypadku tzw. małpiej ospy, dr Malone – po wyboistej drodze tłumaczącej zjawisko od strony współczesnych meandrów i zaklęć naukowych – celnie podsumowuje mówiąc, że „Choroba jest łatwo zwalczana za pomocą klasycznych środków ochrony zdrowia publicznego.” Nie wiemy czy ma to samo na myśli, ale oczywiście jednym z najbardziej klasycznych środków zwalczania jest jej prewencja, lecz nie za pomocą wyimaginowanych (i oczywiście niebezpiecznych) szczepionek, lecz poprzez wyeliminowanie źródła i likwidację warunków społecznych skutkujących wielokrotną wylęgarnią różnych chorób i patologii.

Nagrody w Ministerstwie Finansów. Blisko 65 mln zł w trzy lata. [Za inflację?]

Malwina Gadawa, https://www.money.pl/gospodarka/blisko-65-mln-zl-w-trzy-lata-takie-nagrody-dostali-w-ministerstwie-finansow-6772020765112832a.html

Ministerstwo Finansów doceniło swoich pracowników. Kierownictwo resortu w latach 2019-2021 wypłaciło urzędnikom blisko 65 mln zł netto nagród. W tym roku planowany fundusz na nagrody ma wynieść ponad 8 mln zł. Ministerstwo Finansów długo zwlekało, aby zdradzić te sumy.

Zanim Ministerstwo Finansów odpowiedziało na interpelację poselską, wiceminister Piotr Patkowski dziewięć razy przekładał termin odpowiedzi

W 2019 roku 2392 pracownikom Ministerstwa Finansów wypłacono nagrody w wysokości 36 408 322,14 zł netto. Jak wylicza resort finansów, średnia wysokość pojedynczej nagrody wynosiła 3 418,94 zł netto. Natomiast w 2020 r. wypłacone zostały nagrody 154 pracownikom Ministerstwa Finansów w wysokości 511 013,48 zł netto, średnia wysokość pojedynczej nagrody wynosiła 3 115,94 zł netto. W ubiegłym roku wypłacono nagrody w łącznej wysokości 27.844.060,35 zł netto. Nagrody te wypłacono 2574 pracownikom Ministerstwa Finansów, a przeciętna wysokość nagrody wyniosła 3611,42 zł. Jak podaje resort, nagrody wypłacono „za szczególne osiągnięcia w pracy zawodowej”.

Zarówno w ubiegłym roku, jak i w latach poprzednich kierownictwu resortu, czyli sekretarzom stanu i podsekretarzom stanu nagród nie wypłacono.

Ministerstwo Finansów w odpowiedzi na interpelację przewodniczącego Nowoczesnej, posła Adama Szłapki poinformowało także, że „fundusz na nagrody planowany dla członków korpusu służby cywilnej z wyłączeniem osób zaangażowanych w realizację programów unijnych wynosi w 2022 roku 8 mln 117 tys. zł.

Poseł zawiadamia prokuraturę

Co ciekawe, poseł Adam Szłapka długo musiał czekać na ujawnienie tych danych. Termin odpowiedzi na pierwszą z jego interpelacji, dotyczącą nagród za lata 2019-2020 przekładano aż dziewięć razy.

Jak wynika z informacji dostępnych na stronie Sejmu, w każdym przypadku o przedłużeniu terminu zwracał się Piotr Patkowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów. Poseł pytanie zadał w październiku 2020 roku, a odpowiedź uzyskał dopiero w tym miesiącu. W lutym złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa poprzez niedopełnienie obowiązków przez wiceministra Piotra Patkowskiego, w związku z nieudzieleniem odpowiedzi na poselską interpelację.

Zarówno majątek premiera Morawieckiego, jak i nagrody przyznawana pracownikom administracji publicznej to nie są „sprawy intymne”, które trzeba ukrywać, ale elementarz przejrzystego i uczciwego państwa. W świetle ostatnich wypowiedzi szefa rządu można złośliwie zapytać, czy skoro stać ich na tak wysokie uposażenia, to nie powinni się nimi z Polakami podzielić? Zachęcam do pisania listów do Ministerstwa Finansów w tej sprawie – przekonuje w rozmowie z money.pl poseł Adam Szłapka.

Parlamentarzysta nawiązuje do sobotnich słów premiera Mateusza Morawieckiego, powiedział on, że Norwegowie „żerują na tym, co się dzieje” i zarabiają na wysokich cenach paliw kopalnych. Mateusz Morawiecki uważa, że Norwegowie „powinni się tym błyskawicznie podzielić”. Premier zaapelował także do młodzieży, aby pisała do swoich norweskich rówieśników, licząc na to, że dzięki temu uda się przekonać rząd Norwegii, by ten podzielił się zyskami.

Wydatki resortu finansów pod lupą NIK?

O nagrodach w Ministerstwie Finansów już jest głośno. Jak ustaliła „Wyborcza.biz”, urzędnikom Ministerstwa Finansów przyznano nagrody za przygotowanie Polskiego Ładu. Nagrody miało dostać 122 pracowników resortu finansów. W sumie wypłacono 1,43 mln zł brutto.

Po tym, jak wyszła na jaw kwestia przyznanych nagród, posłowie Lewicy poinformowali w poniedziałek, że złożyli wniosek do Naczelnej Izby Kontroli o prześwietlenie wydatków resortu finansów.

W związku z nowymi informacjami dotyczącymi nagród zapytaliśmy w poniedziałek resort finansów, jakie kryteria były brane pod uwagę przy nagradzaniu urzędników, ile wynosi najwyższa indywidualna nagroda przyznana zarówno w 2019, 2020 i 2021 roku, kto ją otrzymał i za jakie osiągnięcia. Zapytaliśmy też, czy już wiadomo, ilu pracowników w tym roku zostanie nagrodzonych? Jak na razie czekamy na odpowiedź.

O komentarz w sprawie nagród poprosiliśmy także wiceministra finansów Piotra Patkowskiego. Do momentu opublikowania materiału nie odpowiedział na naszą prośbę.

Premier „zWarszawy” w Davos: Wolny świat musi zadbać o nowy porządek…

W Davos rozpoczęło się Światowe Forum Ekonomiczne (WEF). W rozmowach dotyczących najważniejszych światowych problemów, m.in. wojny na Ukrainie, pandemii Covid-19, zmiany klimatu i kryzysów ekonomicznych bierze udział blisko 2500 osób – polityków, przedstawicieli biznesu, organizacji pozarządowych i naukowców.

https://wgospodarce.pl/informacje/112249-permier-w-davos-wolny-swiat-musi-zadbac-o-nowy-porzadek

Premier Mateusz Morawiecki przekonywał w poniedziałek w Davos, że po brutalnej agresji Rosji na Ukrainę wolny świat musi stworzyć nowy porządek, w którym taki atak nie będzie już możliwy. Porządek ten – jak mówił – musi oznaczać niepodległą i niezależną Ukrainę z nienaruszoną integralnością terytorialną. Mówił też o Polsce jako wyspie bezpieczeństwa. Komentował też fuzję Orlenu z Lotosem oraz, że w tej sprawie Donald Tusk „ubrał się w ornat i ogonem na mszę dzwoni”

Premier Morawiecki przebywa w Szwajcarii, gdzie będzie uczestniczyć w Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. W poniedziałek szef rządu otworzył „Dom Polski” („Polish House”), w którym będą odbywać się dyskusje dotyczące możliwości inwestycyjnych w naszym kraju i całym regionie Europy Środowo-Wschodniej, a także transformacji energetycznej i dywersyfikacji źródeł energii.

Podczas otwarcia szef polskiego rządu zabrał głos najpierw po polsku, później po angielsku. W drugiej części swego wystąpienia Morawiecki przekonywał, że trzeba zająć się zagrożeniami płynącymi ze Wschodu i „zwalczać tę brutalną siłę, przemoc wojskową oraz zbrodnie wojenne”. „To jest w rękach naszych ukraińskich przyjaciół, a wszystko, co możemy zrobić, to dostarczać im broń i to organizujemy” – dodał premier.

Przypomniał, że organizowane i koordynowane są także sankcje na Rosję, a Polska jest w tej sprawie – jak ocenił – „jednym z najbardziej radykalnych” zwolenników ciężkich sankcji uderzających w ten kraj. „Sankcje działają na zasadzie wspólnego mianownika, dlatego nie wszystkie sankcje, które proponujemy, są od razu przyjmowane. Tydzień po tygodniu obserwujemy jednak, jak te ogromne sankcje zaczynają działać, być skuteczne w oddziaływaniu na rosyjską gospodarkę. Dlatego wolny świat rozmawiający tutaj w Davos musi wypracować odpowiednie rozwiązania na przyszłość” – powiedział Morawiecki.

Według niego, po brutalnym, barbarzyńskim ataku Rosji na Ukrainę potrzebne jest stworzenie nowego, światowego porządku, w którym tego typu atak nie będzie już możliwy. „Musimy działać w kierunku rozwiązania pokojowego, ale to rozwiązanie musi oznaczać, że Ukraina będzie niepodległa, niezależna, z niepogwałconą integralnością terytorialną” – podkreślił szef polskiego rządu. Jak dodał, musi się to odbyć na koszt Rosji.

Zwrócił uwagę, że wartość zamrożonych w wyniku sankcji rosyjskich aktywów będzie rosła. „Dlatego musimy konfiskować, przechwytywać te aktywa. Musimy opracować rozwiązania, które przyniosą pokój, dobrobyt oraz sprawiedliwość, czyli ściganie wszystkich przestępstw, które przyniosą odbudowę niepodległej Ukrainy” – wskazał Morawiecki.

Premier Morawiecki: to nie rynki decydują o sile państw, to państwa decydują o rynkach

To nie rynki decydują o sile państw, lecz państwa kształtują okoliczności, od których zależy funkcjonowanie rynków – powiedział premier Mateusz Morawiecki, otwierając w poniedziałek na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos Dom Polski.

To, co dzieje się za naszą wschodnią granicą, wyznaczy na pewno bieg wydarzeń nie tylko na najbliższe lata, ale – jestem przekonany – na najbliższe dekady. Myślę, że agresja każdego agresora, jest poprzedzona poprzez uśpienie. I z takim okresem mieliśmy do czynienia właśnie wcześniej, kiedy Rosja – patrząc na to, co się dzieje wokół – doszła do wniosku, że Zachód nie zareaguje, że jest coraz bardziej uzależniony od surowców energetycznych – powiedział szef rządu.

Dodał, że „Polska przestrzegała przed tymi ryzykami, które dzisiaj się materializują”, a „nasz głos, najpierw głos wołającego na puszczy, potem (był) coraz lepiej odczytywany”.

Według premiera oponenci polityczni obecnej władzy „jakoś tak do końca nie zauważali tej wielkiej zmiany”, która „dotyczyła zmiany paradygmatu – z paradygmatu gospodarczego, zysku, w kierunku zmiany paradygmatu geopolitycznego, bezpieczeństwa, jako najważniejszych elementów, fundamentów globalnego współistnienia i współpracy międzynarodowej”.

Dziś, poniewczasie, wielu naszych partnerów zdało sobie sprawę z tego, że jesteśmy w nowym paradygmacie, żyjemy w nowych okolicznościach. Zdaliśmy sobie sprawę, że to nie rynki decydują o tym, jaka jest siła państw, ale suwerenne państwa kształtują okoliczności tak, żeby rynki mogły w ogóle normalnie funkcjonować – stwierdził Morawiecki.

Premier Morawiecki: nasi sąsiedzi patrzą na nas, jak na bezpieczną wyspę w morzu ryzyk związanych z presją rosyjską

Nasi sąsiedzi patrzą na nas, jak na bezpieczną wyspę w morzu ryzyk związanych z presją rosyjską – powiedział w poniedziałek premier Mateusz Morawiecki. Poinformował, że rano rozmawiał z premierem Słowacji o interkonektorze na Słowację, którego przepustowość będzie wynosiła 5,7 mld metrów sześciennych.

Szef rządu pytany w poniedziałek w TVP info o bezpieczeństwo energetyczne Polski w sytuacji, kiedy w wielu krajach może zabraknąć ważnych surowców takich jak ropa czy gaz, powiedział, że rząd rozpoczął „prace na rzecz suwerenności energetycznej już w 2015 roku”.

Budujemy gazociąg do Norwegii; rozbudowujemy gazoport Świnoujście; przygotowujemy pływający gazoport w Zatoce Gdańskiej i interkonektory – wyliczał premier. „Dziś rano rozmawiałem z premierem Słowacji o interkonektorze na Słowację, który jest bardzo ważny, ponieważ jest o dużej przepustowości 5,7 mld metrów sześciennych” – dodał Morawiecki.

Podkreślił, że „wszystkie działania po stronie infrastrukturalnej, jak również napełnienie magazynów gazem, powodują, że dziś jesteśmy bezpieczni”.

Nasi sąsiedzi patrzą na nas, jak na bezpieczną wyspę w morzu ryzyk związanych z presją rosyjską – stwierdził szef polskiego rządu.

Zaznaczył, że Polska jest solidarna i stara się pomagać swoim sąsiadom południowym i zachodnim w uniezależnieniu się od importu rosyjskiej ropy. „Jeśli nie dziś, jutro, to przynajmniej pojutrze Putin straci swoje wielkie dochody związane z ropą” – ocenił Morawiecki.

Premier przypomniał, że niemiecka polityka polegała „na zmianie poprzez handel”. Zauważył, że zmiana nie nastąpiła a Putin dostał więcej pieniędzy”.

Pytany, czy pomysł Donalda Tuska ws. sprzedaży Lotosu kapitałowi rosyjskiemu wynikał z naiwności, czy raczej był podyktowany oczekiwaniem Niemiec, premier powiedział, że „obecne działania Tuska przypominają złodzieja, który mówi: +Łapać złodzieja+”.

Jest tyle grzechów, wypowiedzi, faktów, pism, dokumentów, które świadczą o tym, że chcieli oni nawiązywać jak najbardziej normalne relacje, że traktowali rosyjskich inwestorów jak normalnych inwestorów, a kapitał rosyjski, jako niezaangażowany politycznie – zauważył Morawiecki.

Szef rządu przyrównał obecne wypowiedzi lidera PO do słów wypowiedzianych przez Zagłobę w „Potopie”, że „diabeł ubrał się w ornat i ogonem na mszę dzwoni”. Przypomniał, że „jeszcze rok temu (Tusk) opowiadał, że rządy Niemiec to jest błogosławieństwo dla Europy, a także dla krajów sąsiadujących, czyli dla Polski”. „Boże broń nas przed takim błogosławieństwem” – stwierdził premier.

Dziś my pokazujemy, że byliśmy tymi, którzy dobrze przewidzieli ryzyka związane z Rosją – oświadczył. – Niestety również ryzyka związane z polityką niemiecką – dodał Morawiecki.

W szwajcarskim Davos w niedziele rozpoczęło się Światowe Forum Ekonomiczne (WEF). W rozmowach dotyczących najważniejszych światowych problemów, m.in. wojny na Ukrainie, pandemii Covid-19, zmiany klimatu i kryzysów ekonomicznych bierze udział blisko 2500 osób – polityków, przedstawicieli biznesu, organizacji pozarządowych i naukowców.

PAP, mw

Kłamstwa ONZ na temat głodu i statków ze zbożem – w rzeczywistości przetrzymywanych przez Ukrainę.

Date: 23 Maggio 2022Author: Uczta Baltazara https://babylonianempire.wordpress.com/2022/05/23/klamstwa-onz-na-temat-statkow-ze-zbozem-w-rzeczywistosci-przetrzymywanych-przez-ukraine/

To nie jest post jak inne, ale raczej próba odtworzenia odrobiny prawdy faktograficznej, po której także ONZ lubi deptać. 

Zdaję sobie sprawę, że jest to zadanie skazane na porażkę, ale nie mogę się powstrzymać, żeby tego nie skomentować. Sekretarz Generalny ONZ – António Guterres, kolejny waszyngtoński pucybut, który całymi dniami pracuje na klęczkach, wszczął alarm żywnościowy, ubolewając nad niedoborem zboża i nawozów spowodowanym wojną (oszczędzę wam jego pieprzenia o globalnym ociepleniu, które nawet gdyby było prawdą, to i tak sprzyjałoby rolnictwu, chociaż wyznawcy owego kultu nie mają o tym pojęcia).

Przemawiając na spotkaniu ONZ w Nowym Jorku poświęconym światowemu bezpieczeństwu żywnościowemu, Guterrres powiedział, że to, co może nastąpić, to “niedożywienie, masowy głód – wręcz klęska głodu, która może trwać latami” – po czym on i inni mówcy wezwali Rosję do uwolnienia eksportu pszenicy ukraińskiej.

Problem polega jednak na tym, że to właśnie Ukraina nie wypuszcza z portów statków załadowanych zbożem i kukurydzą, mimo że Rosjanie utworzyli korytarze dla ich żeglugi, a czyni to zarówno dlatego, że stworzyła ogromne zagrożenie, rozmieszczając ogromne ilości starych min, jak i w ramach szantażu.

75 zagranicznych statków z 17 krajów pozostaje unieruchomionych w 7 ukraińskich portach (Cherson, Nikołajew, Czarnomorsk, Ochakow, Odessa, Jużnyj i Mariupol). Duże zagrożenie ze strony ukraińskich min rozproszonych tysiącami w basenie wewnętrznym i na morzu terytorialnym uniemożliwia statkom bezpieczne wyjście z portów i dotarcie na otwarte morze. Potwierdzeniem tego jest fakt, że Federacja Rosyjska codziennie od godziny 8:00 do 19:00 (czasu moskiewskiego) otwiera korytarz humanitarny, który jest bezpiecznym pasem w kierunku południowo-zachodnim od wód terytorialnych Ukrainy, o długości 80 mil morskich i szerokości 3 mil morskich. Szczegółowe informacje w języku angielskim i rosyjskim na temat sposobu funkcjonowania owego morskiego korytarza humanitarnego są nadawane codziennie – co 15 minut przez radio VHF na kanałach miedzynarodowych 14 i 16.

Ci, którzy chcą sprawdzić, mogą to zrobić bezpośrednio, bez konieczności słuchania łajdaków z mediów głównego nurtu. Co więcej, sama Międzynarodowa Organizacja Morska (IMO) opublikowała raporty na temat bezpieczeństwa morskiego na Morzu Czarnym i Morzu Azowskim – https://www.imo.org/en/MediaCentre/HotTopics/Pages/MaritimeSecurityandSafetyintheBlackSeaandSeaofAzov.aspx:

sekretarz Generalny ONZ Guterres z pewnością o nich wie. To, że oskarża Rosję o spowodowanie blokady, nie przysparza mu zasług, ale przecież ci ludzie mają w nosie honor – są wyłącznie lokajami rządzących.

Co więcej, kłamstwo to ma jeszcze bardziej globalny charakter, ponieważ globalny niedobór żywności trwa od początku roku 2021. Nie był on spowodowany kryzysem ukraińskim, ale – jak stwierdzono w raporcie z października 2021 roku – wysokimi cenami będącymi skutkiem zakłóceń w łańcuchu dostaw podczas tzw. pandemii.

Według sondażu przeprowadzonego przez Bank Światowy w 48 krajach, znacznej liczbie ludzi kończy się pożywienie lub konsumpcja redukuje się. Zaś według FAO (Organizacja ds. Wyżywienia i Rolnictwa) światowe ceny żywności osiągnęły najwyższy poziom od 10 lat. Niestety, kłamstw jeść nie można, w przeciwnym razie, żywności mielibyśmy pod dostatkiem. https://ilsimplicissimus2.com/2022/05/21/bugie-dellonu-sulle-navi-cariche-di-grano-che-lucraina-trattiene/

Na Planecie Małp pojawia się ospa

Date: 23 Maggio 2022 https://babylonianempire.wordpress.com/2022/05/23/na-planecie-malp-pojawia-sie-ospa/

Nazywa się ją małpią ospą, choć małpy nie mają z nią nic wspólnego: rezerwuarem tego orthopoxvirusa są małe gryzonie żyjące w afrykańskich lasach tropikalnych, gdzie choroba ta, która tak czy inaczej jest bardzo rzadka, została odkryta w latach 50′ ubiegłego wieku i do tej pory ograniczała się do kilku małych, bardzo lokalnych epidemii w Kongo, Nigerii i krajach sąsiednich – powoli zwiększając swoją częstotliwość występowania. Przyczyną tego może być zaprzestanie w latach 80′ szczepień przeciwko ospie wietrznej, które były skuteczne także przeciwko tejże odmianie wirusa oryginalnego.

Ale w tym momencie mamy do czynienia z niespodzianką, której zupełnie nie można było się spodziewać:

– Wirus ten, który od tak dawna, jak wiadomo o jego istnieniu, ograniczał się do Afryki Środkowej, nagle, a w dodatku w czasie, gdy podróże są jeszcze znacznie ograniczone, rozszerzył się poza swój obszar, wdzierając się jednocześnie do 10 krajów spoza Afryki – przy czym 107 potwierdzonych lub podejrzewanych przypadków odnotowano obecnie w Wielkiej Brytanii (9 przypadków), Portugalii (34), Hiszpanii (32), Francji (1), Belgii (2), Szwecji (1), Włoszech (3), Kanadzie (22), Stanach Zjednoczonych (2) i Australii (1).

Jest to całkowicie nowy sposób rozprzestrzeniania się pandemii, którego absolutnie nie da się wytłumaczyć, nawet zakładając naturalną lub sztuczną mutację wirusa (wiemy, że wirus ospy jest jednym z najczęściej wykorzystywanych do opracowywania broni biologicznej w laboratoriach amerykańskich na całym świecie), która zwiększyła jego zdolność do rozprzestrzeniania się: fakt, że nagle pojawia się poza Afryką i jednocześnie na wszystkich kontynentach, choć z bardzo niewielką liczbą przypadków, trudno uznać za wynik przypadku. Co więcej, wirus ten pojawił się wyłącznie w krajach anglosfery i jej europejskich lokajów. I to też jest co najmniej ciekawy przypadek, zarówno pod względem merytorycznym, jak i symbolicznym…

Ale osobliwości i zbiegi okoliczności nie kończą się na tym: chociaż ospa u ludzi została wyeliminowana prawie pół wieku temu, a tak zwana małpia ospa była do wczoraj niezwykle rzadka i ograniczała się do środkowej Afryki

– mimo to, jak na komendę, na samym początku tego roku Europejska Agencja Leków (EMA) zatwierdziła specjalny lek przeciwko ortopoksynowirusom, o nazwie Tecovirimat lub Tpoxx. Można słusznie zapytać, kto w ogóle wpadł na pomysł wyprodukowania leku przeciwko chorobie, która w rzeczywistości nie istnieje – w czasach, gdy zysk jest rzeczą najważniejszą.

Ale w tym momencie różne scenariusze mające na celu wywołanie strachu splatają się w jedną całość: w opracowaniu z roku 2008, w którym przedstawiono aktywny składnik leku zatwierdzonego w Europie kilka miesięcy temu, dosłownie stwierdzono, że “wraz z pojawieniem się wojny biologicznej jako narzędzia terroryzmu ospa nie może być już uważana jedynie za chorobę o znaczeniu historycznym”.

Teraz trzeba się zastanowić, z jakiego rodzaju terroryzmem mamy do czynienia, ponieważ jedynym precedensem były listy z wąglikiem wysłane po ataku na Twin Towers, za które oficjalnie odpowiedzialny stał się niejaki Bruce Ivins, który następnie, bardzo taktownie, popełnił samobójstwo https://en.wikipedia.org/wiki/Bruce_Edwards_Ivins.

Ale tak, czy inaczej, wyjaśniono, że wąglik mógł pochodzić wyłącznie z laboratorium amerykańskiego, a zatem jedynie wysocy rangą urzędnicy amerykańscy mogli zorganizować tego rodzaju operację, która, nawiasem mówiąc, doprowadziła później do uchwalenia tzw. Patriot Act, czyli pierwszego, fundamentalnego kroku w przejściu od demokracji do autokracji feudalnej.

Prace dotyczące leku Tpoxx ujawniają także inne interesujące kwestie, na przykład podziękowania dla kolegów z National Institutes of Health (Fauci), dla tych z National Institute of Allergy and Infectious Diseasesoddziału NIH – i wreszcie dla Office of Biodefense Research Affairs, tj. amerykańskiego organu odpowiedzialnego za tajne laboratoria biologiczne. Należy zauważyć, że ponad połowa badaczy, którzy podpisali się pod tymi badaniami, zadeklarowała posiadanie udziałów w firmie SIGA Technologies, która korzystała z dużych dotacji otrzymanych od NIH.

Na koniec, w maju 2018, komitet doradczy FDA zdecydował, że korzyści płynące z leczenia przeciwwirusowego produktem Tpoxx przewyższają potencjalne ryzyka, mimo że ów lek testowany był wyłącznie na osobach zdrowych. Później, tj. w lipcu, FDA wydała ostateczną zgodę. Spółka SIGA podpisała następnie kontrakt o wartości 23 mln USD z Departamentem Obrony USA na opracowanie profilaktyki poekspozycyjnej dla tegoż leku.

Wszysto to należy uzupełnić informacją, że w roku 2021, podczas Międzynarodowej Konferencji Bezpieczeństwa Biologicznego w Monachium – w której uczestniczył także Bill Gates – przeprowadzono symulację “globalnej pandemii spowodowanej oddziałaniem nietypowego szczepu wirusa małpy – mającej mieć początek od połowy maja 2022 roku”.

Wydarzenie prawdziwie prorocze. Teraz musimy tylko zadać sobie pytanie, na ile prawdopodobne jest, że bardzo rzadka choroba, która nigdy nie wyszła poza niewielki obszar Afryki równikowej, mogła spontanicznie wybuchnąć w 10 różnych miejscach na świecie (gdzie nigdy wcześniej nie pojawiła się) – dokładnie w tym samym czasie i dokładnie w tym samym miesiącu, który ktoś przepowiedział rok wcześniej. Oczywiste jest to z dokładnością 1 do liczby zawierającej co najmniej 14 zer, co oznacza, że nie zdarzyło się to nigdy, odkąd istnieje homo sapiens, a nawet od czasów jego najodleglejszych przodków. Z tego powodu nosi ona nazwę małpiej ospy. https://ilsimplicissimus2.com/2022/05/22/sul-pianeta-delle-scimmie-arriva-il-vaiolo/

Norwegowie, informatycy i szewcy… Morawiecki na „haju”?

Sławomir Mentzen https://www.prokapitalizm.pl/norwegowie-informatycy-i-szewcy-morawiecki-na-haju/

Zastanawiałem się od jakiegoś czasu, gdzie premier Morawiecki zamierza znaleźć pieniądza na sfinansowanie tych wszystkich wydatków, które zaplanował, żeby przekupić wyborców przed zbliżającymi się wyborami. W końcu idzie kryzys, wszystko drożeje, stopy procentowe drastycznie rosną, a wraz z nimi koszty obsługi długu publicznego. Mimo to premier co chwilę uruchamia nowe dopłaty, nowe zasiłki i nowe programy socjalne. Skąd na to wszystko pieniądze? Okazało się właśnie, że premier też się nad tym zastanawiał i wpadł nawet na parę pomysłów.

W pierwszej kolejności należy uderzyć do Norwegów. Przez wysokie ceny ropy mają teraz nadmiarowe zyski, co według Morawieckiego jest nienormalne i niesprawiedliwe. Dlatego Polacy powinni teraz pisać listy z prośbą do Norwegów, aby się tymi swoimi nadmiarowymi zyskami z nami podzielili. To nie żart, on to naprawdę powiedział. Głęboko obecna w filozofii PiS robotnicza myśl socjalistyczna budzi w premierze oczywiste wnioski. Skoro my zmarnowaliśmy wszystkie pieniądze na głupoty, na zasiłki, na konsumpcję, to niech dorzucą się nam ci, którzy tego nie zrobili. Przecież mają, to co im szkodzi dać nam? Polacy mają oczywiście więcej godności niż premier, więc żadnych listów z prośbą o kasę Norwegom nie będą wysyłać. Jak on to sobie zresztą wyobrażał? Że Norwedzy obok listów z Nigerii z prośbą o pomoc w odzyskaniu spadku, będą teraz dostawali listy z Polski z prośbą o podzielenie się nadmiarowym zyskiem?

Po Norwegach trzeba sięgnąć do kieszeni polskich informatyków. W świecie Morawieckiego bardzo zdolni informatycy czas spędzają głównie na wakacjach, są samolubni i chciwi, daleko im do bycia dobrymi Polakami. Powinni brać przykład z szewca, który nic nie robi, tylko dba o dobro wspólne, dlatego powinien być dla nas wszystkich wzorem. Przyznacie, że to świetny plan. Polacy powinni przestać zarabiać pieniądze, budować firmy, tworzyć dobrobyt. Powinniśmy wszyscy skupić się na wyższych celach, na pracy społecznej i na proszeniu się Norwegów, żeby nam sfinansowali zupę i kubek mleka.

Niektóre państwa budują swoje bogactwo na ropie, inne na przemyśle, handlu, usługach, usługach finansowych czy nawet rolnictwie. My będziemy nasz polski dobrobyt budować na 500+, 13 i 14 emeryturze oraz na proszeniu się Norwegów o podzielenie się z nami swoimi nadmiarowymi zyskami. Słów mi brak, jaki to jest upadek i brak godności. Pomimo wielu przeciwności losu, rekordowo skomplikowanego systemu podatkowego, dziadowskiej administracji i powolnego sądownictwa, Polska w ostatnich dekadach odniosła olbrzymi sukces gospodarczy. Olbrzymim wysiłkiem wydostaliśmy się z potwornej, socjalistycznej biedy. Za te 30 lat byliśmy jedną z 10 najszybciej rozwijających się gospodarek na świecie.

Jak to się udało? Bo Polakom się chciało. Byliśmy pracowici, przedsiębiorczy, oszczędni i pomysłowi. Byliśmy głodni sukcesu i dobrobytu. Gdy inni odpoczywali lub czekali na zasiłki, my ciężko pracowaliśmy, uczyliśmy i rozwijaliśmy. Nie ma innej drogi do dobrobytu. Czemu polski premier, zamiast docenić i podkreślić ten olbrzymi wysiłek włożony w budowę polskiej gospodarki, przedstawia jego twórców jako patologię? Jeżeli w zdolnych i pracowitych młodych ludziach państwo polskie będzie widziało tylko wroga ludu, którego trzeba szybko oskubać z pieniędzy, to można się obawiać, że ci młodzi ludzie poszukają sobie miejsca do życia, gdzie będą bardziej szanowani.

Chciałoby się usłyszeć od premiera, że każdy jest panem własnego losu, że pieniądze pochodzą z pracy, pomysłowości i oszczędności. Chciałoby się posłuchać o sukcesach polskich firm na rynkach międzynarodowych, o testach nowych polskich technologii. Zamiast tego, słyszymy, że sukcesem i podstawą dobrobytu będzie nowy program socjalny, a testujemy tylko „gwarantowany dochód podstawowy” w kilku gminach. To jest droga donikąd, to jest demoralizacja i budowanie wielopokoleniowej biedy.

Polski rząd musi jak najszybciej skończyć z namawianiem Polaków do żebrania, z zachęcaniem do chciwości i zawiści. Chcesz mieć tyle pieniędzy, ile ma sąsiad? To zastanów się, jak on do tego doszedł. Ile wcześniej musiał się uczyć, pracować, jak bardzo oszczędzał i co wpłynęło na jego sukces. A następnie spróbuj go naśladować.

Im więcej Polaków zacznie w ten sposób myśleć, tym szybciej zbudujemy nasz wspólny dobrobyt. Koncentrowanie się tylko na tym, żeby zabrać temu co ma i dać temu co nie ma, sprawi, że wkrótce nikt nic nie będzie miał. Tak jak nikt nic nie miał, gdy dekady trwaliśmy w tej socjalistycznej biedzie, z której z takim trudem próbowaliśmy się wyrwać. I do której pod żadnym pozorem nie powinniśmy nigdy chcieć wrócić.

„500+” teraz jest warte 395 zł. Bo inflacja galopuje…

Ile dziś warte jest 500 plus? Okazuje się, że niewiele.

https://nczas.com/2022/05/23/ile-dzis-warte-jest-500-plus-okazuje-sie-ze-niewiele/
Eksperci z Instytutu Emerytalnego obliczyli, ile dzisiaj warte jest 500 plus. Jak się okazuje – niewiele. Jest to prawdziwy żart losu, bo to m.in. ten program niszczy Polską gospodarkę i obniża wartość pieniądza.

Inflacja zjada Polakom pensje i oszczędności. Nasze pieniądze są coraz mniej warte. Coraz mniej możemy za nie kupić, a po wymienieniu ich na inną walutę również jesteśmy coraz bardziej stratni. Ogromny wpływ na to mają pisowskie programy socjalne, a wśród nich ten wiodący – 500 plus.

Warszawski rząd zapełnia Polskę coraz mniej wartym, pustym pieniądzem. Oczywiście tracą na tym wszyscy – nie tylko ci, którzy pracują na utrzymanie tego wszystkiego, ale także pobieracze wszystkich tych socjalnych zapomóg.

Eksperci z Instytutu Emerytalnego — niezależnego think tanku, który zajmuje się systemem emerytalnym i długoterminowymi oszczędnościami — obliczyli, o ile zmalała wartość samego 500 plus.

„Wartość nabywcza świadczenia 500 plus od 2016 r. spadła poniżej 400 zł i wynosiła pod koniec marca 2022 r. dokładnie 395,45 zł!” — czytamy we wpisie Instytutu Emerytalnego w mediach społecznościowych. „Wydatki na 500+ od początku przekroczyły już 180 mld zł!”.

Przerażająca jest inflacja w tym okresie – to aż 26,44 proc.

Niestety, warszawski rząd nie wyciąga wniosków. Pokazuje to chociażby reakcja na obecną galopującą inflację – z jednej strony podnoszone są stopy procentowe, a z drugiej daje się emerytom 14. emeryturę. Pisowski rząd stał się zakładnikiem swoich socjalnych łapówek, którymi kupuje sobie głosy i wszystko wskazuje na to, że prędzej do końca zrujnuje gospodarkę niż zakończy rozdawnictwo pieniędzy odbieranych pracującym Polakom.

Makbet, zabijając Duncana, nadużył trochę jego zaufania.

 Podkradzione…  HUMOR  Z  ZESZYTÓW  SZKOLNYCH ….😉😁
Mickiewicz spotykał wielu ludzi, od których zawsze coś wynosił.
Słowacki był wątły, bo odziedziczył płuca po ojcu.

Wiersze, które pisała Konopnicka, przedstawiały obraz nędzy i rozpaczy.
Przykładem ludzkiej bezmyślności jest nowelka Prusa.
Reymont zrósł się z lasem na wieki.
Makbet, zabijając Duncana, nadużył trochę jego zaufania.
Robinson z Piętaszkiem wkrótce zaludnili bezludną wyspę.
Gaudenty wziął kropidło, zakropił mu oczy i członkiem uderzył w czoło.
Cnota zatopionych kobiet i dzieci pływała po jeziorze Świteź w postaci białych lilii.
Grażyna była piękna i wygląd zewnętrzny miała identyczny jak u mężczyzny.
Grażyna kochała ojczyznę i wystąpiła przeciwko swojemu mężowi Litaworowi, który nie wypełniał wobec niej swoich obowiązków.
Wallenrod dał znak Aldonie, że już nie żyje.
Pan Tadeusz zobaczył Zosię na płocie i poznał, że była dziewicą.
Tadeusz myślał, że owa panna za stołem to dziewica, ale to niestety była Telimena.

Dwaj z Włocławka. Jak wielką głupotą rządzi się świat.

Jeszcze raz gorąco zachęcam wszystkich myślących Polaków do kupienia i przestudiowania książki Wojciecha Zajączkowskiego pod tytułem „Rosja i narody. Ósmy kontynent. Szkic dziejów Eurazji.” Ja kupiłem tę książkę za 26 zł.

Autor ukazuje na przykładzie Imperium Rosyjskiego, jak wielką głupotą rządzi się świat. Myślę też o „Świecie” w 2022, a w tym wypadku, sądzę, jest to stwierdzenie optymistyczne.

Zajączkowski obecnie, to jest w 2022 roku jest ambasadorem Polski w Chinach. MD.

=====================================

Dwaj z Włocławka.

Włocławek drugiej połowy XIX wieku był niewiele znaczącym punktem na mapie imperium Rosyjskiego, nie wyróżniał się niczym specjalnym nawet ma mapie Królestwa Polskiego. Zbieg okoliczności sprawił jednak, że właśnie tutaj przyszli na świat odpowiednio w 1866 i 1872 roku dwaj ludzie, którzy wywarli znaczący wpływ na dzieje Rosji, Polski i Europy Wschodniej. Obaj urodzili się w rodzinach mieszanych – jeden w polsko niemieckiej, drugi w polsko – rosyjskiej, lecz obaj władali językiem polskim i nad brzegami Wisły spędzili swoje dzieciństwo.

Obaj też, choć każdy na swój sposób, w pewnym momencie swojego życia zakwestionowali swoją polskość. Jeśli gdzieś ich drogi mogły się bezpośrednio przeciąć, to właśnie we Włocławku, później już nie mieli szansy się spotkać, mimo że uczestniczyli w tej samej wielkiej rozgrywce, jaką stał się rozpad Cesarstwa i rosyjska wojna domowa.

Pierwszym z nich był Julian Marchlewski, drugim Anton Denikin. W przypadku Marchlewskiego polskość ustąpiła rewolucyjnemu internacjonalizmowi, natomiast Denikin, syn carskiego oficera i zubożałej polskiej szlachcianki, wybrał rosyjskość i prawosławie. Każdy z nich okazał się wybitną osobowością – jeden jako rewolucjonista, drugi jako najbliższy zwycięstwa dowódca białych podczas wojny domowej.

Latem 1919 roku, gdy wkroczyła ona w najbardziej dramatyczną fazę, nacierające z południa oddziały generała Denikina systematycznie zbliżały się do Moskwy. Na zachodzie czerwoni musieli walczyć z wojskami polskimi. Upadek starej stolicy zdawał się być nieodległą perspektywą, dużo jednak zależało od tego, jak zachowają się Polacy. Zabiegi o porozumienie z nimi podjęli i biali, i czerwoni. 26 września do Taganrogu przybyły misje generałów Karnickiego i Iwanickiego, reprezentujących odrodzone państwo polskie. Po latach Denikin wspominał, że z jego strony „uznanie niepodległości Polski było pełne i bezwarunkowe”, jednak obie strony nie potrafiły dojść do porozumienia w sprawie wschodnich granic Rzeczypospolitej, czy też szerzej w sprawie przyszłości ziem ukraińskich i białoruskich. „Nalegałem pisał Denikin – by utrzymać granicę tymczasową aż do określenia przyszłości terytoriów pogranicznych w oparciu o kryterium etnograficzne wspólnie przez władze polskie i rosyjskie. (…) Piłsudski jednak nosił się z innymi planami, na skalę o wiele większą (…), dążył do „nowej organizacji wschodu Europy” poprzez pełny podział Rosji sprowadzenia jej do granic zamieszkanych przez element rdzennie ruski. (…) Chętnych do rozbioru Rosji pośród ruchu białych zabrakło. (…) Nigdy żadna Rosja czy to reakcyjna, czy demokratyczna, republikańska czy autorytarna nie dopuści do oddzielenia się Ukrainy.”

Mniej więcej w tym samym czasie rozmowy sondażowe podjął w Warszawie, przebywający potajemnie w Polsce Marchlewski.

„Już w lipcu mogłem zakomunikować przedstawicielowi Piłsudskiego (był nim p. Więckowski), że rząd sowiecki gotów jest do daleko idących ustępstw, a kwestia granic nie stanowi żadnego problemu, podobnie zresztą w sprawie głosowania władze sowieckie gotowe były wykazać ustępliwość i zgodzić się, by w sprawie przynależności do republiki polskiej lub sowieckiej głosowała cała ludność spornych ziem.”

Z polskiego punktu widzenia brzmiało to nieco lepiej niż to, co mówili biali, jednak Polacy wahali się. W październiku, gdy misja generała Karnickiego gościła jeszcze u Denikina, w Mikaszewiczach, niewielkiej, białoruskiej stacji kolejowej, rozpoczęły się poufne rozmowy delegacji przybyłej z Warszawy, na czele której stał zaufany współpracownik Józefa Piłsudskiego, kapitan Ignacy Boerner, oraz delegacji sowieckiej, kierowanej przez Juliana Marchlewskiego. „Czas od października do grudnia 1919 były dla władzy sowieckiej momentem krytycznym pisał ten ostatni w swoich „komentarzach do wojny polsko – bolszewickiej. Kontr-rewołucyjne hordy Denikina, zająwszy Orzeł, zagrażały z jednej strony Tule, gdzie znajdowały się ogromne zakłady zbrojeniowe, zaopatrujące w broń Armię Czerwoną, a z drugiej — Moskwie. Judenicz maszerował w tym czasie na Piotrogród. (…) Oświadczono mi, że władze polskie nie mogą się zgodzić na otwarte rokowania, wyjaśniło się jednak również i to, że oczekiwania dowództwa polskiego nie idą dalej niż ówczesna linia frontu, która przebiegała do Nowogrodu Wołyńskiego przez Owrucz, do rzeki Ptycz, a następnie wzdłuż niej do kanału Berezyńskiego i wzdłuż Berezyny. W efekcie działania wojenne zostały zawieszone na całej linii frontu.”

Formalnego porozumienia nie zawarto, lecz czerwoni wiedzieli, że Polacy ich nie zaatakują, nawet jeśli oni ogołocą swoje pozycje i przerzuca kilkadziesiąt tysięcy ludzi na front przeciw Denikinowi. Późną jesienią biali ponieśli klęskę na wszystkich kierunkach, na południe musiał wycofać także Denikin, który oskarżał później Piłsudskiego, że Rosja sowiecka przetrwała właśnie dzięki jego bezczynności na froncie zachodnim. Nie wiedział, że ważną rolę w tej rozgrywce odegrał jego starszy o sześć lat ziomek z Włocławka.

———–

A. Denikin, Put’ russkogo oficera, PROZAiK, Moskwa 2012, s. 608 – 610.

J. Marchlewski, Wojna i Mir mieżdu burżuaznoj Polszej i prolietarskoj Rossijej, Gosudarstwiennoje Izdatiełstwo, Moskwa 1921, s. 14-15

O co chodzi z Paktem Pandemicznym WHO?

2022-05-22 https://zmianynaziemi.pl/bezcenzury/o-co-chodzi-z-paktem-pandemicznym-who

Kategorie:

Zdecydowana większość ludzi nigdy nie słyszała o roli WHO w niedawnej pandemii drapania w gardle i bezobjawowych chorych znajdowanych za pomocą inwazyjnych testów, które w większości okazały się oszustwem. Niemniej jednak ci konstruktorzy pandemii spod egidy ONZ, nie tylko nie odeszli w niesławie, ale pod pretekstem Covida, wysmażyli specjalny Pakt Pandemiczny, o którym też zdecydowana większość ludzi nigdy nie słyszała. O co w tym wszystkim chodzi?

Już dzisiaj – 22 maja – w Genewie zaczyna się narada 194 krajów nad Globalnym Traktatem Pandemicznym WHO. Polskę ma reprezentować dobrze nam znany minister covidowy – Adam Niedzielski. Przygotowywany właśnie Pakt Pandemiczny da WHO jeszcze więcej władzy i umożliwi jeszcze większą ingerencję w nasze życie przez tą podejrzaną organizację. Jest to też widomy znak tego, że globaliści nie odpuszczą, a Covid był dopiero początkiem na drodze przeobrażeń, które według planów będa miały swą kumulację w 2030 roku.

Stworzenie obecnie ponadnarodowego prawa, które da władzę WHO to de facto pomysł oddania koncernom farmaceutycznym władzy nad rządami państw i obywatelami. Istnieją podejrzenia, że ów Pakt WHO to precyzyjny, finansowy plan likwidacji niepodległości państw. Główni sponsorzy prywatnej organizacji bez żadnego mandatu WHO czyli Chiny, Fundacja Gatesów i koncerny farmaceutyczne uzyskają faktyczną władzę nad nami i zapewne wykorzystają to przeciwko nam, opowiadając głodne kawałki o ratowaniu zdrowia.

Zastanawiająca jest koincydencja ostatnich zdarzeń. Teraz, w Genewie, w dniach 22-26 maja 2022 odbywa się  zgromadzenie WHO i akurat w tych samych dniach tj. 22-28 maja 2022 r. odbywa się spotkanie World Economic Forum – WEF – w Davos, oddalonym o kilkadziesiąt kilometrów. Trudno uwierzyć, że te dwa wydarzenia nie mają ze sobą związku a ich wspólnym mianownikiem jest emanacja działań tzw. Rządu Światowego.

Na problem Paktu Pandemicznego WHO zwraca uwagę coraz więcej NGOsów w tym Fundacja OrdoMedicus.

WHO ciągle też zmienia bardzo istotne z punktu widzenia epidemiologicznego definicje. W 2010 zmieniła definicję pandemii. Stara definicja określała pandemię jako globalną epidemię pochłaniającą olbrzymią liczbę ludzkich istnień. Nowa definicja odnosi się już nie do zgonów, lecz samych zakażeń, nawet jeśli są one a-symptomatyczne. Wiadomo że przy pomocy niewiarygodnego testu PCR można w zależności od tzw. liczby CT (liczba replikacji materiału genetycznego) sztucznie zwiększać liczbę pozytywnych testów. 

W związku z tym Fundacja Ordo Medicus zdecydowanie odrzuca pertraktowanie jakichkolwiek nowych uprawnień dla WHO w ramach planowanego traktatu pandemicznego. Traktatowi sprzeciwiają się też prawnicy. Patryk Ponikiewski, adwokat i Katarzyna Tarnawa-Gwóźdź, radca prawny, sporządzili skargę do premiera Mateusza Morawieckiego, w której domagają się odstąpienia Polski od negocjacji traktatu pandemicznego. Prawnicy wzywają też rząd do wystąpienia z WHO.

Teraz najważniejsze jest to, aby o Pakcie WHO dowiedziało się jak najwięcej osób i aby ludzie mieli świadomość co się dla nich szykuje.

Etiopski komunista Tedros  Adhanom Ghebreyesus, który stoi na czele WHO zdaje sobie sprawę z rosnącego sprzeciwu i nawet publicznie o tym powiedział nazywając protestujących standardowo „małymi mniejszościami”. To samo słyszeliśmy od wychowanka Schwaba, Justina „Adolfa” Trudeau, gdy na stolicę Kanady ruszał Konwój Wolności, czy sprzeciw wobec planom WHO zostanie rozgoniony w podobny sposób jak ten wolnościowy zryw Kanadyjczyków?

Jeśli się tak stanie nadchodząca przyszłość jawi się nam w czarnych barwach. Na horyzoncie mamy już opowieści o małpiej ospie, a wygenerowanie kolejnych pandemii korzystnych dla Big Pharma, będzie wkrótce dziecinną igraszką.

Agenda 2030 i Wielki Reset. Rezolucje mają przekazać suwerenność w zakresie zdrowia obywateli do zbrodniczej WHO. Arcybiskup Vigano ostrzega !!

Arcybiskup Viganò o przekazaniu WHO suwerenności w zakresie zarządzania sytuacjami kryzysowymi w ochronie zdrowia

https://www.bibula.com/?p=134119

W najbliższych dniach państwa należące do Światowej Organizacji Zdrowia będą głosować nad rezolucjami dotyczącymi zarządzania pandemiami przez WHO. Rezolucje te mają przekazać suwerenność w zakresie zdrowia obywateli, ponadnarodowemu organowi, który jest w dużej mierze finansowany przez przemysł farmaceutyczny oraz Fundację Billa i Melindy Gatesów. 

Jeśli rezolucje te zostaną przyjęte większością głosów, w przypadku pandemii, WHO będzie miała wyłączną władzę narzucania wszystkich regulacji, w tym kwarantann, lokdałnów, obowiązkowych szczepień i paszportów szczepionkowych. Należy również pamiętać, że organizacja ta korzysta z immunitetu, a więc jej członkowie nie mogą być sądzeni ani skazani, jeśli popełnią przestępstwo. Niewybieralni technokraci, paradoksalnie będą mieli większą władzę niż ta, którą obywatele przyznają swoim przedstawicielom w demokratycznym głosowaniu.

Zrzeczenie się suwerenności jest uznawane przez prawo każdego państwa za przestępstwo zdrady stanu, a parlamenty nie mogą stanowić prawa wbrew interesom państwowym, a tym bardziej naruszać naturalnych wolności i praw podstawowych obywateli, których reprezentują, Myślę, że nie umknie niczyjej uwadze, że ta próba zawłaszczenia przez WHO władzy, która  przynależy do poszczególnych państw, ma na celu utrudnienie jakiegokolwiek sprzeciwu wobec Agendy 2030, która w dziedzinie opieki zdrowotnej ma na celu również drastyczne ograniczenie usług medycznych i szpitalnych, prywatyzację służby zdrowia oraz zapobieganie chorobom za pomocą szczepionek.

Psycho-pandemia pokazała zniewolenie rządzących, systemu politycznego, mediów, sądownictwa, całego przemysłu medycznego, a nawet samej Stolicy Apostolskiej i poddanie ich dyktatowi grupy funkcjonariuszy ponadnarodowego podmiotu, pozostającego w rażącym konflikcie interesów. Dopiero teraz dostrzega się katastrofalne skutki uboczne eksperymentalnego serum mRNA i wielu słusznie oczekuje, że osoby odpowiedzialne za te decyzje powinny zostać pociągnięte do odpowiedzialności przed niezawisłym sądem.

Dlatego co najmniej absurdalne wydaje się dążenie do nadania WHO wiążącej mocy decyzyjnej w sytuacji, gdy w zarządzaniu niedawną pandemią i kampanią szczepionkową wyrządzono ogromne szkody, jeśli chodzi o liczbę ofiar śmiertelnych i pacjentów, którzy doznali trwałego uszczerbku na zdrowiu.

Oprócz bezkarności, jaką WHO cieszyła się w związku z popełnionymi przez siebie zbrodniami i dzięki milczeniu mediów głównego nurtu, ma ona także całkowitą swobodę decydowania o tym, jak reagować na nadchodzące sytuacje kryzysowe, które są oczywiście planowane przez lobby farmaceutyczne. Marginalizacja personelu medycznego, który odwołuje się do Przysięgi Hipokratesa, może stać się normą, za pomocą której eliminuje się każdy głos sprzeciwu.

W tym kontekście znamienne jest, że państwa sprzeciwiające się Nowemu Porządkowi Świata – jak Rosja i Brazylia – są świadome bardzo poważnych konsekwencji, jakie pociągnęłaby za sobą ratyfikacja tych rezolucji, i z tego powodu sprzeciwiają się ich zatwierdzeniu. Podczas swojej kadencji prezydent Trump również wysłał jednoznaczny sygnał, wstrzymując finansowanie WHO ze budżetu USA. Był to jeden z powodów, dla których „głębokie państwo” zablokowało jego reelekcję w 2020 roku, popierając skompromitowaną i skorumpowaną osobę, której syn Hunter jest zaangażowany w finansowanie amerykańskich bio-laboratoriów na Ukrainie.

Dlatego wyrażam pełne poparcie – zwłaszcza dla naukowców, lekarzy i ekspertów prawnych – którzy potępiają to zagrożenie dla suwerenności państwowej i proszą o rzucenie światła na wydarzenia z przeszłości oraz na konsekwencje, jakie decyzje WHO spowodowały dla zdrowia ludności świata. Zachęcam głowy państw i przywódców rządów, którzy zostaną wezwani do wyrażenia opinii na temat ratyfikacji tych rezolucji, aby je odrzucili, ponieważ są one sprzeczne z dobrem wspólnym i mają na celu przeprowadzenie globalnego zamachu stanu, który WHO i WEF od lat planują pod nazwami Agenda 2030 i Wielki Reset.

Globalne zarządzanie zdrowiem jest jednym z fundamentalnych elementów Nowego Porządku Świata, co zostało jasno stwierdzone przez autorytatywnych ekspertów, którzy nie są związani z tym systemem, i jako takie musi być odrzucone i oprotestowane. Logika kontroli, zysku i masowej patologizacji musi zostać zastąpiona taką polityką ochrony zdrowia publicznego, której głównym celem jest zdrowie obywateli i obrona ich niezbywalnych praw.

Stolica Apostolska – która od roku jest Stałym Obserwatorem przy Organizacji Narodów Zjednoczonych, a także przy WHO – ma obowiązek potwierdzenia prawa jednostki do akceptacji lub odmowy leczenia, zwłaszcza w obliczu konkretnego niebezpieczeństwa wystąpienia niepożądanych skutków tej eksperymentalnej terapii genetycznej, które są jeszcze częściowo nieznane.  Jeśli do tej pory Bergoglio i jego kabała pobłażali urojeniom Gatesa, Schwaba i Sorosa, nadszedł czas, aby Kościół katolicki stanął w obronie najsłabszych, bezbronnych nienarodzonych, dzieci i osób starszych, a także tych, którzy byli szantażowani przez cynicznych biznesmenów i spiskowców, aby zmusić ich do zaszczepienia się surowicą skażoną liniami komórek abortowanego płodu.

Milczenie Watykanu, po jego pospiesznych wypowiedziach na początku pandemii i haniebnym poparciu dla BigPharmy, można dopisać do listy hańby rzymskiego Sanhedrynu, który uczynił się wspólnikiem w zbrodni przeciwko Bogu i człowiekowi.

Nigdy w całej historii, Hierarchia nie prostytuowała się wobec władzy doczesnej w tak służalczy i wstrętny sposób. Módlmy się, aby niektórzy biskupi znaleźli odwagę, by zdystansować się od kolaboranckiej linii Bergoglio i znaleźli słowa, które otworzą oczy tym dobrym ludziom, którzy do tej pory byli zwodzeni przez globalistyczną propagandę.

+ Carlo Maria Viganò, Arcybiskup

Tłum. Sławomir Soja Źródło: The Remnant (May 21, 2022) – „VIGANÒ’S DECLARATION on yielding sovereignty to the WHO for the management of health emergencies”

„O konieczności ograniczenia homoseksualnych klik w Kościele”. Ks. prof. Dariusz Oko.

Ks. prof. UPJP2 dr hab. Dariusz Oko Kierownik Katedry Filozofii Poznania Wydziału Filozoficznego UPJP2 w Krakowie

Na pilną potrzebę wnikliwego podjęcia tematu homoseksualnych społeczności w Kościele, wskazuje szczególnie papież Franciszek,mówiąc o obecnym w nim homoseksualnym lobby oraz wielokrotnie przestrzegając przed wyświęcaniemna kapłanów mężczyzn o skłonnościach homoseksualnych.1

Papież Franciszek jest dobrze zorientowany w problemie olbrzymiej liczby duchownych homoseksualnych i jasno podtrzymuje w tej kwestii nauczanie Kościoła oraz surowo takich duchownych napomina. Stwierdza: „Miałem tu biskupa, który mi ze zgorszeniem opowiadał, że w pewnym momencie się zorientował, iż w jego diecezji –bardzo dużej zresztą –jest wielu homoseksualnych księży. (…) To rzeczywistość, której nie możemy negować. Wśród osób konsekrowanych też nie brakowało podobnych przypadków. (…) W życiu konsekrowanym i kapłańskim na tego rodzaju afekty nie ma miejsca. Dlatego Kościół zaleca, by osób o zakorzenionej tendencji homoseksualnej nie przyjmować do posługi kapłańskiej ani do zgromadzeń zakonnych. Posługa 1Por. https://www.gosc.pl/doc/1646151.Co-dokladnie-powiedzial-papiez-o-homolobby, 30.07.2013,

http://www.ilgiornale.it/news/interni/parola-papa-lobby-gay-nella-curia-926323.html

Homoseksualnych księży, zakonników i zakonnice należy zdecydowanie nakłaniać do pełnego przeżywania celibatu, a przede wszystkim do tego, by byli w najwyższym stopniu odpowiedzialni i starali się nie gorszyć nigdy ani swoich wspólnot, ani świętego, wiernego ludu Boga, prowadząc podwójne życie. Lepiej, by porzucili posługę czy życie konsekrowane niż wiedli podwójne życie.

Natomiast o homoseksualnym lobby,działającym w Watykanie,mówi za papieżem także kardynał Oscar Maradiagaz Hondurasu, jeden z najbliższych współpracowników i przyjaciół Franciszka, koordynator Komisji Kardynalskiej (aktualnie) sześciu kardynałów, którzy doradzają papieżowi w zarządzaniu Kościołem oraz w reformie Kurii Watykańskiej.Kardynał Maradiaga na pytanie: „Czy istniej gejowskie stowarzyszenie w Watykanie?” odpowiedział: „nie tylko to, ale Ojciec święty sam powiedział, że takie ‘lobby’ w tym sensie istnieje. Ojciec święty stara się powoli oczyszczać tę sytuację.”

Jest to też zgodne z wcześniejszymi wypowiedziami papieża Benedykta XVI oraz z jego ostatnim stwierdzeniem o istnieniu homoseksualnych klik w seminariach.Stwierdził on mianowicie, że w okresie posoborowym„w różnych seminariach powstały kliki homoseksualne, które działały mniej lub bardziej otwarcie i znacząco zmieniły klimat w seminariach. (…) Jeden z biskupów, który wcześniej był rektorem seminarium, zorganizował pokaz filmów pornograficznych dla kleryków, rzekomo z zamiarem uodpornienia ich w ten sposób na zachowania przeciwne wierze. (…)

Być może warto wspomnieć, że w niejednym seminarium studenci przyłapani na czytaniu moich książek byli uważani za niezdolnych do kapłaństwa.Moje książki były ukrywane, jak zła literatura, i czytane jedynie pod ławką.Wizytacja, która się odbyła [w Stanach Zjednoczonych], nie przyniosła nowych spostrzeżeń, najwidoczniej dlatego, że różne siły połączyły się, by ukryć

Papież Franciszek w rozmowie z Fernando Prado CMF. Siła powołania. O życiu konsekrowanym i poprawie relacji w Kościele, Poznań 2018, s. 97-98.

Kardinal Maradiaga bestätigt Existenz einer „Homo-Lobby“ im Vatikan,

Trzeba podkreślić, że mówi to jedna z kilku najważniejszych i najlepiej poinformowanych osób w Kościele.z mafiami w świecie i w skrajnych przypadkach jest zdolna nie tylko do pozbawienia kogoś pracy, mieszkania czy godności osobistej, ale także i życia

Świeccy, zaangażowani katolicy mogą te materiały umiejętnie wykorzystywać,czekając na najlepszy moment, który może przynieść najwięcej owocu. Takie działanie może okazać się szczególnie potrzebne, kiedy to homolobby spróbuje się posunąć do próby zmiany nauczania Kościoła na temat homoseksualizmu, do zrobienia z homoherezji – dogmatu, a z dogmatu -herezji. Może ono być też szczególnie przydatne, kiedy jakichś członek tego klubu staje się szczególnie agresywny, bezczelny i bezwzględny, szczególnie zagrażający innym, albo kiedy ma wejść na kolejny stopień swojej „kariery”. Wtedy można bardziej szczegółowo opisać i nagłośnić historię jego życia i motywy, które nim kierują. Kiedy jakiś duchowny tego rodzaju już znalazł się w centrum uwagi medialnej, to skuteczność mocy przekonywującej publikowanych materiałów zwiększa się wielokrotnie. Czasem sama wzmianka o posiadaniu takich informacji i takich materiałów, samo subtelne choćby przypomnienie zwłaszcza pewnych elementów z historii ich życia, mocno studzi zapały członków homoseksualnej kliki, ogranicza ich arogancję i wolę dalszego czynienia zła wobec ludzi o wiele bardziej sprawiedliwych, uczciwych i przyzwoitych,niż oni sami.

Coś takiego można było obserwować na przykład w roku 2015 po medialnych atakach na Kościół i duchownych w wykonaniu polskiego ks. dr prałata Krzysztofa Charamsy, który rozpoczął wielką medialną akcję „nawracania” Kościoła na homoseksualizm od atakowania innych duchownych, a zaraz potem okazało się, że jest homoseksualistą, który sam najbardziej potrzebuje nawrócenia.Kapłan, który przez dziesięciolecia żyje głęboko zanurzony w grzechach śmiertelnych i świętokradztwach, nie jest szczególnie wiarygodny, gdy od całego Kościoła żąda dostosowania do się do niego i apoteozy jego grzechów oraz naśladowania go w tych grzechach.

To podobnie, jakby Kain czy Judasz wygłaszali umoralniające kazania o braterstwie. Są mocne, uzasadnione dowody wskazujące, że z powodu przeciwstawienia się homoseksualnym duchownym życie stracili między innymi ksiądz ks. Joseph Moreno z diecezji Buffalo w USA oraz biskup ordynariusz Jean-Marie Benoita Bali z diecezji Bafia w Kamerunie, [por. Homosexual network covers its tracks, https://www.churchmilitant.com/news/article/whistleblower-priest-silenced-in-buffalo, 22.10.2018] oraz G. Górny, Infiltracja Kościoła przez lobby gejowskie.

Co mają robić katolicy wobec takiego zagrożenia?.To tak, jakby narkoman żądał od Uniwersytetu Medycznego oficjalnego uznania, że narkotyki są zdrowsze, niż jarzyny. Uleganie pożądaniu, ciągłe życie w grzechu i ideologii mogą odebrać sumienie i rozum, jak widać, także wysoko postawionym duchowym. To paradoksalny znak nadziei.

To dowód, że kliki homoseksualne w Kościele jeszcze nie są wszechwładne, jeszcze nie do końca go opanowały. Wszechwładny i wszechmocny jest tylko jego Pan i Władca, dlatego lepiej być zawsze po Jego stronie niż po stronie choćby najpotężniejszej mafii sodomskiej. Podobnie, jak w Sodomie lepiej było żyć w czteroosobowej rodzinie Lota, jakkolwiek obcej w tym środowisku swoimi obyczajami i dlatego okrutnie zagrożonej oraz prześladowanej. Lepiej było być w jej domu razem z gośćmi z Nieba,niż być pośród tłumu opętanego homoseksualizmem mężczyzn,zamierzających dokonać najgorszych, zbiorowych gwałtów.

W dłuższej perspektywie zawsze zwycięża prawda i dobro, sprawiedliwość i uczciwość, rozum i wiara, bo w dłuższej perspektywie zawsze zwycięża Najwyższy. Jak dobrze być po Jego stronie, tym samym także po stronie Jezusa i Niepokalanej Matki Kościoła–niezależnie od tego, ile by to miało nas tutaj, na Ziemi, kosztować. Także, jeśliby miała to być wysoka czy najwyższa cena, wobec wiecznego bycia z Bogiem – warto tę cenę zapłacić.

Odważne i konsekwentne sprzeciwianie się homo-mafii w Kościele wynika nie tylko z troski o ludzi krzywdzonych, dręczonych i upokarzanych przez lobby homoseksualnych duchownych. Wynika nie tylko z troski o Kościół jako wspólnotę uczniów Jezusa, która ma być miejscem prawdy, miłości i sprawiedliwości. Wynika także z obowiązku sumienia do stanowczego upominania tych, którzy ciężko grzeszą i okrutnie krzywdzą. Każdy, kto ma jakąkolwiek wiedzę o działaniu poszczególnych duchownych, uwikłanych w homoseksualizm, albo o działaniu klik homoseksualnych w Kościele, a także ma możliwości przeciwstawienia się im, anie demaskuje tychże duchownych czy tychże klik, może zaciągać poważną winę moralną i przyczyniać się do dewastacji Kościoła przez ludzi, którzy niszczą Kościół w najbardziej drastyczny z wyobrażalnych sposobów.

Można dodać, że ks. Krzysztof Charamsa, podobnie jak wcześniej arcybiskup Rembert G. Weakland OSB, dalej trwa w swoim zaślepieniu grzechem, o czym świadczy jego książka Kamień węgielny. Mój bunt przeciw hipokryzji Kościoła, Warszawa 2016.

Dość typowy upór i zatwardziałość ludzi tego klanu. Hipokryzję zarzuca ksiądz, który sam był największy hipokrytą prowadząc podwójne, zakłamane życie przez całe swoje kapłaństwo. Książka ta jednak jest kolejnym potwierdzeniem, jak wielka jest homoseksualna infiltracja w samym Watykanie.

Kraków, 29 kwietnia 2020

W Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego w czasie II wojny światowej

===========================

Całość, z przypisami, jest tu:

file:///tmp/mozilla_md0/artykul-pl-2.pdf

… Jako wyraz nieobojętności na “XI przykazanie” Turskiego. Mariana.

Józef Wieczorek https://www.ekspedyt.org/2022/05/21/jako-wyraz-nieobojetnosci-na-xi-przykazanie/

Wydawnictwo Czarne wydało niedużą książeczkę Mariana Turskiego [XI. Nie bądź obojętny] prezentującą tak w języku polskim, jak i angielskim jego wystąpienia publiczne w ciągu kilku ostatnich lat, z najbardziej znanym o „XI przykazaniu” z roku 2020, wygłoszonym w Oświęcimiu w dniu obchodów siedemdziesiątej piątej rocznicy wyzwolenia Auschwitz.

Wstęp napisała laureatka nagrody Nobla w dziedzinie literatury Olga Tokarczuk, podkreślając, że Marian Turski, b. więzień Auschwitz, jest jednym z niewielu, którym udało się przetrwać i skłaniając do zastanowienia, jakby się przełożyło na idee społeczne, powieści, odkrycia naukowe, kompozycje muzyczne, gdyby ci wszyscy, którzy zginęli w obozach, żyli … Takie zastanawianie jest jak najbardziej uzasadnione, choć dobrze by było je rozszerzyć na tych, którzy zginęli w wyniku instalacji komunizmu, a było ich jeszcze więcej. Autorka uważa, że Marian Turski ”jest człowiekiem, który widzi świat we właściwych proporcjach” może dlatego, że „sam go tworzył”.

Wyrażając obawę o zapominanie zła, traktuje książkę jako szczepionkę przeciw złu, przestrzegając, że jak się nie będziemy szczepić „najstraszniejszymi doświadczeniami przeszłości – choroba wróci”.

Trudno nie przyznać racji tym obawom, ale w tym wstępie, podobnie jak i w tej książce, nie widać właściwych proporcji i można wyrazić obawę, że to może prowadzić do zapomnienia zła wyrządzanego przez drugi totalitaryzm – obłędny komunizm, tworzący bezmiar zła. A autor książki – Marian Turski – w swym życiu sam go tworzył, wspierając w Polsce jego instalację. Widać był zaszczepiony przeciwko barbarzyństwu nazistowskiemu, ale nie szczepił się przeciwko barbarzyństwu komunistycznemu, stąd mimo strasznych doświadczeń życiowych w obozach niemieckich, był obojętny na straszne doświadczenia życiowe innych ludzi więzionych, torturowanych, mordowanych w systemie komunistycznym i to przy jego współistnieniu, aktywności i to na polu propagandy, gdyż w takim sektorze instalowanego systemu zła (ZMW, Sztandar Młodych, później Polityka) działał. Nie był obojętny na zło komunistyczne, ale je wspierał, kiedy straszliwie torturowani, mordowani byli inni ludzie, też ci, którzy, podobnie jak Marian Turski, przeszli piekło Auschwitz!

Byłem świadkiem tego historycznego przemówienia w scenerii pozostałości po obozie zagłady Birkenau – które tak poruszyło świat, ale bezrefleksyjnie. Stąd pomysły przyznania nagrody Nobla, przyznanie nagrody oświęcimskiej, czy im. ks. Stanisława Musiała, no i wydanie tej książeczki.

W mojej publicystyce na te fakty reagowałem, aby skłonić innych do refleksji, ale chyba mało skutecznie. Wielu o tym propagowanym przez Mariana Turskiego „XI przykazaniu” nawet nie słyszało. Ja nie mogłem pozostać obojętny, bo przecież niejako unieważniane jest dzieło boskie – Dekalog, który spadł nam z Nieba, a w zastępstwie promowane jest jako „przykazanie” dzieło ludzkie, i to niezależne od wartości. Z takiego „przykazania” nic dobrego nie może powstać, o czym świadczy i postawa Mariana Turskiego, opowiadającego się jednocześnie i za „XI przykazaniem”, i za złem. Wobec takiego stanu rzeczy nie można być obojętnym. W tym historycznym przemówieniu Mariana Turskiego widać też sprzeczności. Mówił, że jest oczywistą oczywistością, że „Auschwitz nie spadł nam z nieba”, na końcu przestrzegając, że „jeżeli będziecie obojętni – to nawet się nie obejrzycie, jak na was, na waszych potomków jakiś Auschwitz nagle spadnie z nieba”.

Straszenie niebem jest przy tym niestosowne tym bardziej, że Auschwitz był emanacją piekła a nie nieba, stąd może byłoby uzasadnione straszenie piekłem a nie niebem! Sam Marian Turski ma się zresztą czego obawiać, nie tylko za swoje grzechy z okresu instalacji komunizmu, ale i dziś potępia ruchy pro life, opowiadając się za śmiercią, i to nienarodzonych, całkiem bezbronnych. Nie bez przyczyny „XI przykazanie” wykorzystywane jest w przestrzeni publicznej w manifestacjach proaborcyjnych, „tęczowych”, Strajku Kobiet, ziejących wulgaryzmami, nienawiścią do wszelkich wartości Dekalogu z wiary chrześcijańskiej. I o zgrozo ten stan rzeczy jest aprobowany, a nawet wspierany przez centra tworzenia naszych elit. Wystąpienia w obronie życia to mowa nienawiści, wystąpienia za zabijaniem -przejaw miłości [sic!].

Można by raczej przestrzegać, że jak będziecie obojętni, to nawet się nie obejrzycie, jak was, waszych potomków pochłonie piekło.

Ostatnio w Krakowie organizowano protesty, spektakle nienawiści wobec Małopolskiej Kurator Oświaty, jej przywiązania do chrześcijańskich wartości. Powoływano się na „ XI przykazanie” propagowane przez Mariana Turskiego. Marian Turski słusznie uważa, że stygmatyzowanie człowieka prowadzi do eskalacji nienawiści, a tu jego „przykazanie” właśnie prowadzi do stygmatyzowania człowieka i nienawiści.

W protestach brał udział znany z nienawiści wszystkiego, co się wiąże z religią, student UJ Franiczek Vetulani, także aktywny na polu opluwania bohaterów walki o niepodległość! Sam Marian Turski w czasach instalacji komunistycznego zniewolenia Polaków stał po stronie tych, co mordowali żołnierzy niezłomnie walczących o niepodległość i w jednym z tekstów przypomina obawę przed podziemiem niepodległościowym. A do tego podziemia należał inny więzień KL Auschwitz – Witold Pilecki – okrutnie torturowany i następnie zamordowany przez UB. Czy można być na taką postawę obojętnym?

Marian Turski zdecydowanie negatywnie wyraża się o ruchu pro life, który jego zdaniem uczciwiej by było nazwać pro hate, bo rzekomo lansuje w przestrzeni publicznej hasła pełne pogardy, wywołujące nienawiść. Czyli co? Obrona życia i to bezbronnych, jeszcze nie narodzonych – to nienawiść, to pogarda?

Czy można być obojętnym wobec takiej nienawiści do ludzi postępujących zgodnie z wartościami chrześcijańskimi, z Dekalogiem? Czy można milczeć wobec takiej postawy propagującego XI przykazanie, czyli „nie bądź obojętny”, niestety, „przykazania” oderwanego od wartości, stąd groźnego przy wprowadzaniu go w życie.

Zdumiewające jest przy tym, że „przykazanie” to jakby było skierowane tylko do płci męskiej , a co z płcią żeńską? Winno chyba też brzmieć „nie bądź obojętna”? A co ze społecznością LBGT? Przecież Marian Turski występuje w swych tekstach w obronie rzekomo prześladowanej społeczności LGBT, reprezentującej podobno kilkadziesiąt płci! Chyba się językowo pogubił, albo język polski jeszcze się nie dostosował wystarczająco do ideologii LGBT.

Jeśli ci, którzy słabiej się orientują w sprawach innych płci, czasem się pomylą i zwrócą „po męsku” do osoby wyglądającej na mężczyznę, ale czującej się kobietą, są oskarżani o dyskryminację, homofobię, mowę nienawiści…. A Marian Turski, propagując „po męsku” „XI przykazanie” jest ok?

Niemal w całej Polsce przeszły ostatnio (15 maja) procesje pod nazwą „Różaniec za Polskę” w obronie Polski, rodziny, życia, organizowane przez środowiska katolickie, także stowarzyszenia pro life, postępujące zgodnie z Dekalogiem i wyrażające przy tym postawę, aby nie być obojętnym wobec zagrożeń dla Ojczyzny, dla rodziny, dla życia. Poniekąd w zgodzie z „XI przykazaniem”, ale w niezgodzie z propagującymi „XI przykazanie”, jednocześnie unieważniającymi wartości Dekalogu. Przypominano biblijne słowa: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali”. Gdyby to przykazanie było respektowane, nie byłoby Auschwitz ani obecnej putinowskiej barbarii, ani nienawiści wobec katolików z różańcami, czy chrześcijańskimi poglądami i zasadami.

Żadne „XI przykazanie” nie jest potrzebne, tym bardziej, gdy jest stosowane niezgodnie z Dekalogiem! Propagujący potrzebę swoiście rozumianego „ XI przykazania” i entuzjaści oświęcimskiego wystąpienia Mariana Turskiego, rzekomo na miarę Nobla, chyba czynią to bez głębszej refleksji.

Oby te moje uwagi skłoniły wyznawców „XI przykazania” do przemyślenia treści zawartych w książce Mariana Turskiego, wobec których ja nie mogę być obojętny.

Józef Wieczorek

/Były wykładowca UJ, wykluczony z systemu uczelnianego w PRL, obecnie publicysta, jako dysydent akademicki z szewską pasją działa na rzecz naprawy patologicznej domeny akademickiej./

==================

13 minut…

„Duma zboczeńców” – małpia ospa. Urocze zdjęcia. „Pride festival” in Gran Canaria.

Pride festival in Gran Canaria – which was attended by 80,000 people – is linked to Spanish monkeypox outbreak as well as two cases in Italy while European total reaches 100

https://www.dailymail.co.uk/news/article-10839877/Monkeypox-outbreak-Europes-biggest-100-cases-reported.html
  • Maspalomas Pride has become the second focus of the outbreak in Spain 
  • More than 100 cases of monkeypox have now been reported across Europe 
  • The UK Health Security Agency has said a notable proportion of recent cases in Britain and Europe have been found in gay and bisexual men 
  • There are 20 confirmed cases in the UK, and more cases in nine other countries 
The Gran Canarian pride festival attended by 80,000 from Britain and across Europe is being investigated after being linked to numerous monkeypox cases in Madrid, Italy and Tenerife. Pictured, attendees at the event this month

The Gran Canarian pride festival attended by 80,000 from Britain and across Europe is being investigated after being linked to numerous monkeypox cases in Madrid, Italy and Tenerife.

Held between May 5 and May 15, Maspalomas Pride attracts visitors from across the continent.

It was attended by people who have tested positive for the monekypox virus afterwards, with public health services from the Canary Islands now investigating the any links between the cases and the LGBT+ celebrations.

It was attended by people who have tested positive for the monekypox virus afterwards, with public health services from the Canary Islands now investigating the any links between the cases and the LGBT+ celebrations. Pictured, attendees at the event this month

[—-]

Maspalomas Pride, impreza dla LGBT. Po niej wykryto ognisko małpiej ospy.

Kierownictwo madryckiej kliniki Centro Sandoval, w której potwierdzono pierwsze w Hiszpanii przypadki małpiej ospy, podało, że choroba ta jest przenoszona drogą płciową wśród mężczyzn utrzymujących stosunki homoseksualne.

Brytyjska Agencja Bezpieczeństwa Zdrowia poinformowała, że znaczna część ostatnich przypadków w Wielkiej Brytanii i Europie została stwierdzona u gejów i biseksualistów.

Czciciel Szatana, gwałciciel, wśród podobnych jeńców – Azowców. Zobacz obrazki!!

Np. 24-ta sekunda!!

https://topwar.ru/196608-sredi-sdavshihsja-v-plen-na-azovstali-v-mariupole-identificirovan-boevik-azova-ugrozhavshij-raspravoj-ramzanu-kadyrovu-i-ego-seme.html

Среди сдавшихся в плен на «Азовстали» идентифицирован боевик «Азова», угрожавший расправой Рамзану Кадырову и его семье

После капитуляции боевиков на заводе «Азовсталь» в Мариуполе проводится установление личностей. Среди прочего весьма одиозные персоны идентифицируются уже при первых беседах во время личного досмотра. Так, стало известно о сдаче в плен боевика «Азова» (*запрещено в РФ) Давида Касаткина, уроженца Мариуполя 1996 года рождения. Касаткин назвал себя лейтенантом, командиром взвода в/ч 3057. Эта часть и есть тот самый «отдельного отряда специального назначения «Азов», название которого подавляющее большинство капитулировавших не находят смелости произнести.

Д.Касаткин сам сделал себя известным в ходе российской специальной военной операции по освобождению Мариуполя. Он записал обращение к главе Чеченской Республики Рамзану Кадырову, где, мягко говоря, в нелитературной форме обещал свести с ним счёты и обесчестить женщин из его семьи.

Находясь в кварталах Мариуполя во время боёв за город, Касаткин вместе со своим взводом прятался в жилых кварталах, за гражданскими лицами, откуда вёл огонь по войскам ДНР и ВС РФ. После этого снимал «репортажи» о том, как «российские войска ведут обстрел по жилым домам».

Разговор во время личного досмотра: Какие у тебя татуировки красивые?


Боевик «Азова»: Да, хорошие…

«Всех убить». Кого всех-то убивать собрался?


Касаткин: Это слова царя Леонида: Всех убить, всё отнять.

На теле у Касаткина обнаружили и крупную наколку в виде головы парнокопытного символа сатанистов.

Такие татуировки разного размера набиты на коже многих боевиков нацистских вооружённых формирований Украины.
Видео от военкора Андрея Руденко:

https://youtu.be/tIl8QXsuaIs

================================

przy okazji:

Zdjęcie