Wbrew stereotypom, śmierć powieściopisarza nie przypomina żadnej innej.
Pisarz jest kimś w rodzaju niechlujnego i chaotycznego ślusarza dźwigającego zdekompletowane klucze i zamki, wśród których z trudem znajduje czasem ten czy ów klucz otwierający ten czy inny zamek do duszy, serca, losu. Niektórym nie udaje się to nigdy, co nie przeszkadza im pisać.
Wszystkim jednak ich własna śmierć, jeśli tylko zaanonsuje się ona w miarę jasno i w terminie pozwalającym na refleksję, daje wyjątkową okazję wykucia sobie, wedle własnego gustu, złotego klucza, który niechybnie otworzy te ostatnie drzwi. O czym myśli stary pisarz, którego , inni uważają już za nieświadomego, leżąc nieruchomo na szpitalnym łóżku, z zamkniętymi oczyma, ledwie radząc sobie z oddechem, podczas gdy jego nos, ramiona i korpus oplata cała sieć rurek tworzących coś w rodzaju skafandra płetwonurka pośmiertnie zanurzonego w świecie żywych? Otóż on się cieszy. Tak jest najczęściej.
Ale zdarzają się przypadki zupełnie wyjątkowe.
Na przykład wybraniec bogów, Brasillach! Umarł na stojąco, rozstrzelany, mając przedtem czas, by w pełni świadomości wycyzelować w więziennej celi swój ostatni klucz.
Do tej nielicznej grupki wybrańców należą pisarze samobójcy, którym było dane trzymać ów klucz w dłoni, zważyć go, zmierzyć, obejrzeć z wszystkich stron i w każdym świetle, wreszcie go pokochać tak jak kocha się dzieło sztuki, zanim w akcie wszechmocy otworzyli nim drzwi do świata zmarłych. Jednak nikt nie wie, jakie myśli towarzyszyły temu aktowi. Testament duchowy, list zostawiony na stole, pośmiertne publikacje i śmierć pojawiająca się nagle niczym znak wodny na kartach tej czy innej z ich książek, jakieś poufne zwierzenia wszystko to było przed owym aktem. Niektóre klucze pilnie strzegą swej tajemnicy. Albo raczej tajemnicy podwójnej – jedna rozbłyska, gdy druga gaśnie na zawsze. Zostaje nam tylko klucz. Nie tak dawno Montherlant i Gary ofiarowali nam dwa złote klucze.
A oto trzeci…
============
[Robert Brasillach (1909-1945) – francuski prawicowy pisarz i dziennikarz związany z Akcją Francuską, podczas wojny współpracujący z rządem Vichy. W 1943 r. pojechał do Katynia; po tej podróży napisał reportaż podkreślający odpowiedzialność Sowietów za zbrodnię na polskich oficerach. Po wojnie skazany na śmierć za kolaborację z Niemcami i stracony. Henry de Montherlant i Romain Gary – pisarze francuscy, którzy popełnili samobójstwo. ]
===============
Początek noweli pod tym tytułem z tomu HUZARZY. Wielbiciele powieści Jean Raspail’a powinni natychmiast kupić ten tom (oczywiście wyd. Dębogóra), a inni – poczytać „Obóz świętych”, „Sire” i pozostałe. MD
Prezydent Siemianowic UJAWNIA. Czterech na pięciu pacjentów na OIOM-ie to zaszprycowani.
Z ust prezydenta Siemianowic Śląskich Rafała Piecha padły szokujące wielu słowa. Samorządowiec wezwał do opamiętania w kontekście mniemanej pandemii. Podkreślił, że „to jest ten moment, kiedy powinniśmy wyłączyć telewizory, a włączyć myślenie i zacząć logicznie myśleć”.
Rafał Piech gościł na antenie Mediów Narodowych. – Mam wrażenie, że wiele osób jest zahipnotyzowanych. Ten obraz, w który oni są wpatrzeni, zahipnotyzował ich i myślę, że naszym i moim zadaniem jest obudzić przede wszystkim te osoby zahipnotyzowane i powiedzieć im: obudźcie się szanowni państwo, zobaczcie co się dzieje – mówił polityk.
– Co wam obiecywali, że to już jest ostatnia prosta, że nikt już nie będzie chorował ciężko, nie będzie w szpitalu, nie będzie kolejnych fal, nie będzie lockdownów. No to ja wam dzisiaj mówię. Popaprzecie co się dzieje w Australii, Austrii, Belgi i Holandii – zaznaczył.
Przypomniał, że w tych krajach zaszprycowanie ludności jest na poziomie 70 proc. i więcej. – Tam wszędzie są wprowadzane obostrzenia, tam wszędzie są wprowadzane lockdowny, tam osoby zaszczepione chorują, przechodzą to ciężko, trafiają na OIOM i umierają – dodał.
Samorządowiec podał też przykład z własnego podwórka. – Przykład z Siemianowic Śląskich. Pięciu pacjentów w ciężkim stanie na OIOM-ie, z czego czterech zaszczepionych i jeden niezaszczepiony. To są dane z dzisiaj rana – mówił 22 listopada.
– Bardzo was proszę, to jest ten moment, kiedy powinniśmy wyłączyć telewizory, a włączyć myślenie i zacząć logicznie myśleć. Wyciągać fakty i wnioski z tego, co przekazują wam ludzie, którzy stoją w prawdzie i chcą głosić prawdę – zaapelował.
Co by zrobił Kyle Rittenhouse, gdyby był Polakiem?
Kyle Rittenhouse to młodzieniec, który bohatersko bronił ulic swego rodzinnego miasta przed przestępczą falą rasistowskich zamieszek wywołanych przez neomarksistowski ruch Black Lives Matter (BLM). Sąd właśnie oczyścił go ze wszystkich zarzutów – postawionych wyłącznie z pobudek politycznych i ideologicznych. Czego uczy nas jego przypadek i co by było gdyby Kyle zrobił to samo w Polsce?
Kyle, 17-letni mieszkaniec Kenoshy w amerykańskim stanie Wisconsin, był jednym z tych, którzy odpowiedzieli na wezwanie lokalnych przedsiębiorców do sformowania obywatelskich patrolów i obrony mienia przed rabunkiem i wandalizmem ze strony watażków BLM. Wydarzenia miały miejsce w sierpniu ubiegłego roku. Chłopak, napadnięty przez członków lewicowej bojówki, otrzymał cios w głowę deskorolką, a następnie otoczony przez łobuzów, z których jeden mierzył do niego pistoletem, oddał kilka strzałów, zabijając dwóch rzezimieszków, a trzeciego raniąc.
W piątek doszło do rozprawy. Kyle powstał, aby wysłuchać werdyktu. W miarę jego wygłaszania, gdy okazywało się, że każdy z przysięgłych uznawał jego niewinność, na twarzy młodzieńca widać było najpierw drganie, potem grymas płaczu. A na końcu, gdy było już pewne, że orzeczenie jest jednomyślne, padł na stół trzymając się za serce. Było słychać głuchy huk, a następnie widzieliśmy już uniewinnionego w objęciach swojego adwokata. Przejmująca scena. I szczerze mówiąc trudno dziwić się takiej reakcji, gdy zważymy, że chłopcu dopiero co wkraczającemu w wiosnę życia groziło… dożywocie.
Nie ważne, że bandzior – ważne, że czarny
Kyle Rittenhouse był oskarżony o zabójstwo, nieumyślne zabójstwo oraz stworzenie zagrożenia dla bezpieczeństwa. Wszystkie te zarzuty odparła ława przysięgłych, która jednogłośnie ogłosiła go niewinnym.
Ale właściwie dlaczego Kyle chodził z bronią po ulicach Kenoshy? Na to pytanie lakonicznie i w punkt odpowiada konserwatywny dziennikarz stacji Fox News, Tucker Carlson. „Był tam, ponieważ latem 2020 roku przywództwo Partii Demokratycznej zaaprobowało gangsterską przemoc dla politycznych celów”. Znany komentator życia politycznego Ameryki zwraca uwagę, jaka presja musiała być wywierana na sędziach i jakiej odwagi wymagało podążanie za materiałem dowodowym i wydanie sprawiedliwego wyroku. „Jak się dziś okazało, jest to wciąż możliwe. Dzięki Bogu” – podsumowuje Karlson.
I jeszcze jedno. Dlaczego akurat w miejscowości Kenosha w stanie Wisconsin doszło do zamieszek, które skłoniły Kyle’a do patrolowania ulic? Rozzuchwalony dotychczasowym poparciem ze strony demokratycznego rządu przestępczy i rasistowski ruch Black Lives Matter wyległ na ulice po tym, jak biały policjant postrzelił czarnego zbira Jacoba Blake’a. Amerykańskiej lewicy nie przeszkadzał przy tym fakt, że mężczyzna był poszukiwany za przemoc domową i napaść na tle seksualnym, a w chwili zatrzymania próbował ukraść samochód, a interweniujących policjantów „przywitał” z nożem. Tak czy inaczej stał się nową ikoną BLM i sprowokował kolejną falę wandalizmu, rabunku i agresji na ulicach, a niektóre media mówiły wręcz o „zabójstwie czarnoskórego”, pomijając przy tym drobny fakt, że delikwent… przeżył.
Acha, byłbym zapomniał! Akurat w przypadku Kyle’a Rittenhouse’a mieliśmy dwóch zabitych członków neomarksistowskiego ruchu BLM oraz jednego rannego i – o ironio – żaden z nich… nie był czarny. Ale cóż to znaczy dla lewicy (która, jak wiadomo, z faktami się nie lubi)? Ważne, że walczyli po „dobrej” stronie, a Kyle, który bronił się przed ich agresją, i tak otrzymał łatkę „rasisty”.
Kyle w Ameryce
Nawet Joe Biden nie mógł pisnąć słówka przeciwko werdyktowi ławy przysięgłych. Wychodząc przed kamery, aby wydać oficjalne oświadczenie, zamiast wygłosić pean na cześć Black Lives Matter i potępić „biały ekstremizm”, przyznał tylko krótko: „Jestem za tym, co orzekł sąd. System sądownictwa działa i musimy tego przestrzegać”. Przed wyrokiem Biden, umizgując się do BLM, nie omieszkał określić Rittenhouse’a „białym suprematystą”, ale jednogłośne orzeczenie wymiaru sprawiedliwości nie zostawiło pola do ideologicznych wycieczek.
Z kolei reprezentant przeciwległego bieguna ideowego USA, były prezydent Donald Trump, pochwalił wyrok i ocenił, że sprawa była oczywista, a do rozprawy sądowej w ogóle nie powinno było dojść. I ten wątek warto podkreślić.
W Polsce praktycznie każde użycie broni palnej w obronie osobistej kończy się postępowaniem. W Ameryce – co zdaje się wyrażać opinia Trumpa i co potwierdza się w wielu podobnych sprawach, ale wolnych od wątku ideologicznego – istnieje dość powszechne przekonanie, że skoro mamy prawo się bronić, to nie musimy udowadniać przed sądem, że nie zrobiliśmy nic złego korzystając z tego prawa. Tak też brzmiały komentarze obrońców porządku prawnego, eksponowane na transparentach pod siedzibą sądu: „Obrona nie jest nielegalna”.
Co istotne, sąd pośrednio przyznał, że 17-letni chłopak miał prawo spacerować z długą, półautomatyczną bronią, załadowaną ostrą amunicją, aby sprawować obywatelski patrol i chronić mieszkańców przed agresją. I nie potrzebował do tego żadnego specjalnego upoważnienia władzy ani okazjonalnej gwiazdki od lokalnego szeryfa. Nie musiał udowadniać swoich kompetencji przed żadną urzędową komisją. Działał tylko i wyłącznie na bazie konstytucyjnej swobody, czyli II Poprawki, która gwarantuje prawo do posiadania i noszenia broni w celu ewentualnego wystąpienia przeciwko tyrańskiemu rządowi i w celu obrony własnej. Reszta – a więc imperatyw odpowiedzialności i kultury obchodzenia się z bronią – pozostaje po stronie obywatela i nie jest prewencyjnie kontrolowana przez państwo.
Dodajmy, że Kyle, o czym świadczą wywiady, jakich udzielił mediom, nie był bynajmniej jakimś psychopatycznym zabójcą, czy bezwzględnym samozwańczym tropicielem „lewicowych czarnuchów”. Jak przyznawał, sceny strzelaniny codziennie śniły mu się po nocach, a przez głowę przewijały się alternatywne scenariusze – gdyby to on padł ofiarą strzałów ze strony agresorów.
Kyle w Polsce
Przejdźmy do tytułowego pytania. Co by było, gdyby uniewinniony młodzieniec nie nazywał się Kyle Rittenhouse, tylko, dajmy na to, Marcin Żytomirski i nie mieszkałby w amerykańskim stanie Wisconsin, tylko w którymś z polskich miast? Jest to oczywiście pytanie prowokujące, bo wiadomo, że obie rzeczywistości są nie do porównania. Na naszych „czarnych marszach” zwolenniczek i zwolenników zabijania nienarodzonych dzieci w łonach matek nikt nie chodzi z bronią, ani nawet z deskorolką do bicia ideowych przeciwników. Niemniej, warto skorzystać z okazji do zastanowienia się nad prawem do obrony w Polsce.
Słowem kluczem jest tu obrona „konieczna”. To jedno słówko otwiera praktycznie nieograniczone możliwości manipulowania wymiarem sprawiedliwości na niekorzyść obywatela. Bo jak niby sprawiedliwie ocenić, czy obrona była konieczna, gdy ostatnie słowo należy do sędziego, a werdykt jest całkowicie uznaniowy? Jak można mówić o „przekroczeniu granic obrony koniecznej” i „zastosowaniu sposobu obrony niewspółmiernego do niebezpieczeństwa zamachu” (cytaty z art. 25 Kodeksu karnego), gdy będąc napadniętymi działamy w afekcie i mamy się bronić przede wszystkim – skutecznie?
Mało tego, polski Kodeks karny określa taką osobę (przekraczającą rzekomo „granice” obrony „koniecznej”)… „sprawcą”. Taka nomenklatura nie pozostawia żadnych wątpliwości, że w świetle prawa obowiązującego w naszym kraju, osoba, która podejmuje obronę z góry ustawiana jest potencjalnie na tym samym poziomie, co przestępca dokonujący napaści. Jeżeli sąd uzna, że dobraliśmy środki „niewspółmierne” do zagrożenia (a tak bywa traktowane użycie broni palnej), to z automatu z ofiar stajemy się „oprawcami” i jesteśmy sądzeni tak jakbyśmy to my popełnili jakieś przestępstwo, a nie bronili się przed atakiem bandyty!
W 2018 roku z inicjatywy Zbigniewa Ziobry wprowadzono nowelizację Kodeksu karnego, dzięki której do zapisów o tzw. obronie koniecznej dopisano, że nie „podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej, odpierając zamach polegający na wdarciu się do mieszkania, lokalu, domu albo na przylegający do nich ogrodzony teren lub odpierając zamach poprzedzony wdarciem się do tych miejsc, chyba że przekroczenie granic obrony koniecznej było rażące”. Krok w dobrą stronę, ponieważ przyznaje pewną nienaruszalność miru domowego, jednak nie zmienia to istoty rzeczy.
Reglamentowanie prawa do obrony przez rząd już trzy miesiące po wejściu w życie wspomnianej nowelizacji okazało się wadliwe. Doszło mianowicie do napadu na kantor. Jego właściciel otworzył ogień do złodziei, którzy odjeżdżali samochodem z ukradzioną sumą 100 tysięcy złotych. Okazało się, że nowy zapis nie obejmuje tej sytuacji, ponieważ ofiara napadu… przekroczyła próg napadniętego lokalu. Na szczęście sprawa zakończyła się umorzeniem, niemniej zrodziła pytania o jakość obecnych rozwiązań prawnych.
Tych pytań jest mnóstwo. Zadając je, miejmy w pamięci bohaterską postawę Kyle’a Rittenhouse’a i wyrok amerykańskiego sądu, ale przede wszystkim fakt, że do rozprawy doszło tylko i wyłącznie z powodów polityczny i ideologicznych. Co do zasady sprawa była z góry przesądzona, a w normalnym systemie prawnym (jaki mimo wszystko wciąż istnieje w Stanach i jest przykładem dla reszty świata) prokuratura nie zajmuje się przypadkami odparcia napaści, niezależnie od tego czy napastnik wyląduje na wózku inwalidzkim czy w grobie.
Zakażenia kowidowe są faktem, są niebezpieczne, a to dlatego, że zamiast stosować skuteczne leki, wciska się nam nieskuteczne „szczepionki” i zwalcza leczenie.
O tym, że te „szczepionki” są nic nie warte i że absurdem jest podawanie po raz trzeci czy czwarty czegoś, co nie pomogło, nie pomoże, a może tylko zaszkodzić, mówi się i pisze już nawet nie tylko w kręgach informujących poza zasięgiem cenzury.
Rosnąca ilość zakażeń koronawirusem to jednak woda na młyn mafii szczepionkowej kosztem tych, którzy chorują i umierają ponieważ nie mają dostępu do skutecznego leczenia.
W tej sytuacji zadaniem niezależnych mediów powinno być informowanie jak społeczeństwo powinno przygotować się do samoobrony przed zakażeniami i mieć w domowym zapasie skuteczne leki. W tym kierunku powinna iść uczciwa narracja poza zasięgiem cenzury. Tu są jednak olbrzymie braki!
Znane są trzy sprawdzone i stosowane od dziesięcioleci leki, które wzięte wcześnie, zaraz po wystąpieniu podejrzanych objawów, skutecznie leczą zakażenia koronawirusem i zapobiegają ciężkiemu przebiegowi choroby.
Są to: -Amantadyna -Iwermektyna -Hydroxychlorochina
Nie wiem, który z tych leków jest najbardziej skuteczny przy zakażeniu koronawirusem, ale bez wątpienia skuteczne są wszystkie trzy.
Ponieważ wszystkie są skuteczne, utrudnia się dostęp do nich, dostęp do informacji i straszy niebezpiecznymi działaniami ubocznymi. Przezwyciężyć należy zatem:
– ograniczoną dostępność – obawę przed szkodliwym działaniem ubocznym – brak szeroko rozpowszechnionej informacji
Ograniczoną dostępność można przezwyciężyć stosunkowo łatwo jeśli się poprosi lekarza o przepisanie w celu leczenia choroby, na jaką te leki są oficjalnie przeznaczone albo przez zakup w aptece internetowej. Trudniej jest przezwyciężyć osobiste lenistwo każdego, kto waha się podjąć taki krok, aby się zaopatrzyć. Najlepiej niech jedna osoba kupi większą ilość i zaopatrzy rodzinę i znajomych.
Obawę przed działaniami ubocznymi można przezwyciężyć jeśli niezależne kręgi informacyjne będą skutecznie operować argumentem, że wystąpienie działań ubocznych przy dawkowaniu zgodnie z zaleceniami w ulotkach i tylko przez kilka dni, jest bardzo mało prawdopodobne i nie są one groźne. W tym miejscu należy podkreślić, że straszenie działaniami ubocznymi tych skutecznych leków jest podstawowym orężem, jakim posługuje się mafia szczepionkowa publikując na ten temat cały szereg „fake news”.
Najważniejsze jest jednak rozpowszechnianie informacji o skuteczności tych leków w leczeniu zakażeń koronawirusem i zapobieganiu ich śmiertelnym skutkom. Dlatego apeluję do wszystkich operujących poza zasięgiem cenzury, aby połączyli siły i publikowali tę tak istotną dla naszego zdrowia informację!!!
Mało dadzą demonstracje przeciwko lockdownom. Więcej dadzą demonstracje z transparentami domagającymi się amantadyny w każdym domu!
Należy ponadto jeszcze zwrócić uwagę ludności na fakt, że wzrost zakażeń wirusowych ogólnie następuje w okresie, gdy brakuje światła słonecznego, które po pierwsze zabija zarazki promieniami ultrafioletowymi, a po drugie umożliwia organizmowi produkować witaminę D, która chroni przed zakażeniami.
Dlatego każdy powinien brać codziennie zapobiegawczo:
– witaminę D – witaminę C (1-3g dziennie) – cynk zaś przy wystąpieniu podejrzanych objawów amantadynę, iwermektynę lub hydroxychlorochinę w dawkach zalecanych w ulotkach przez kilka dni.
Oto kilka wskazówek dotyczących tych skutecznych leków na kowida:
1. Amantadyna.
Dopuszczona do obrotu jako lek na grypę oraz na chorobę Parkinsona. Prawdopodobnie najbardziej skuteczna przy najmniejszym ryzyku działań ubocznych. Skuteczne leczenie zakażeń kowidowych przez doktora Bodnara z Przemyśla:
z dużym wysiłkiem zwalczane przez reżym pisowski, zamykający usta wielu dziennikarzom, m.innymi Janowi Pospieszalskiemu wyrzuconemu z telewizji reżymowej za krytykowanie rządowej polityki zdrowotnej.
ale brakuje wezwania społeczeństwa do zignorowania tych debat i zaopatrzenia się w amantadynę poza zasięgiem cenzury i zakazów ze strony Ministerstwa Zdrowia (Choroby?). Brakuje również dostatecznej informacji o skuteczności amantadyny poza Polską. Zagraniczne wolne media (prawie) nic nie publikują mimo wezwań. Uważam to za lekceważenie osiągnięć polskiej medycyny.
2. Iwermektyna.
Stosowana głównie w leczeniu chorób pasożytniczych i trądziku różowatego.
Kilka miesięcy temu w Japonii nastąpiło to, co potrzebne jest i u nas.
Społeczeństwo zostało zaopatrzone w lek, dzięki czemu „plandemia” została skutecznie zwalczona w ciągu miesiąca:
Oficjalne publikacje japońskie pokazują obecnie około 100 zakażeń dziennie: https://mainichi.jp/english/covid19 Tak może też być za miesiąc u nas.
Pytanie tylko kto jest w stanie przezwyciężyć mafię i wreszcie podjąć leczenia zakażeń kowidowych. Czy jest taka partia?
W Austrii przynajmniej podjęła tę próbę partia Wolnościowców (FPÖ): https://dakowski.pl/?p=315
Niestety odpowiedzią rządzącej faszystowskiej mafii szczepionkowej była zapowiedź przymusowych szczepień i ogłoszenie trzytygodniowego lockdownu.
3. Hydroxychlorochina.
Jest używana w leczeniu malarii oraz reumatoidalnego zapalenia stawów.
Skuteczność w leczeniu zakażeń kowidowych została dość szybko odkryta w USA i natychmiast zaczęto prześladować lekarzy, którzy środek ten zastosowali.
Przypuszczalnie masowe stosowanie hydroxychlorochiny przeciwko malarii w Afryce może być wyjaśnieniem rzadkiego występowania tam ciężkich przypadków kowidowych. Brakuje jednak na ten temat jednoznacznych informacji.
Felieton • tygodnik „Najwyższy Czas!” • 24 listopada 2021
Kiedy podczas bitwy o Atlantyk adiutant składał meldunek sytuacyjny premierowi Winstonowi Churchillowi, między innymi powiedział, że Niemcy „stracili” ileś tam łodzi podwodnych. Churchill spojrzał na niego spode łba i warknął: „tracimy łodzie my. Łodzie wroga są niszczone!”
Wojna „hybrydowa” jaką przeciwko Polsce rozpętał białoruski prezydent Aleksander Łukaszenka i rosyjski prezydent Putin ma na celu po pierwsze – pogłębienie chaosu i anarchii w Polsce, będącej rezultatem wojny hybrydowej, jaką od stycznia 2016 roku prowadzą przeciwko Polsce i Węgrom Niemcy, wciągając do niej stopniowo wszystkie instytucje Unii Europejskiej, z którymi kolaborują nasi folksdojcze – nieraz ci sami, co za komuny wysługiwali się Służbie Bezpieczeństwa. Po drugie – przetestowanie stopnia determinacji Polski w obronie swoich granic i swego terytorium. Po trzecie – przetestowanie stopnia gotowości sojuszników Polski w Unii Europejskiej i NATO do pomocy w obronie jej interesów państwowych. Po czwarte wreszcie – Aleksandrowi Łukaszence zależało, by przy pomocy szantażu hordami egzotycznych turystów – bo wszyscy tzw. „migranci” trafili na Białoruś na podstawie wiz turystycznych – zmusić europejskich eunuchów do uznania jego prezydentury.
Polski opór na granicy trochę sytuację skomplikował, w związku z czym trzeba było eskalować napięcie, ale ostrożnie, żeby sytuacja nie wymknęła się spod kontroli. Na szczęście dla prezydenta Łukaszenki i prezydenta Putina w Europie nie ma już takich polityków, jak Margaret Thatcher. Europejskie eunuchy puściły farbę i zaczęły do nich telefonować, by rozładowali napór na polską granicę, będącą zarazem granicą Unii Europejskiej i obszaru NATO. Oczywiście, jak to bywa w przypadku szantażystów – na tym się nie skończy tym bardziej, że skoro już Aleksander Łukaszenka zwabił na Białoruś tysiące egzotycznych turystów, to nie pozbędzie się tak prędko tej broni, która właśnie udowodniła swoją użyteczność. I on i rosyjski prezydent będą ją wykorzystywać do doprowadzenia do zniesienia sankcji i międzynarodowego uznania rozbioru Ukrainy. Kto wie – może nawet Białoruś dostanie od unijnych eunuchów forsę za obietnicę powstrzymania dopływu egzotycznych gości – czego domagał się rosyjski minister spraw zagranicznych Ławrow?
Ale nie tylko egzotyczni turyści stanowią mięso armatnie Aleksandra Łukaszenki I Władimira Putina. I Łukaszenka i Putin i Nasza Złota Pani mają w zanadrzu jeszcze tajną broń w postaci folksdojczów i pożytecznych idiotów, których w Polsce, jak się okazało, jest bardzo wielu. Nie wszyscy oni idiocieją z tego samego powodu. Jedni stali się folksdojczami albo z wyboru drogi takiej kariery, albo na polecenie swoich oficerów prowadzących z bezpieczniackich watah przewerbowanych na służbę do niemieckiej BND. Przyłączają się oni do każdej antypolskiej akcji na terenie UE i w tej sytuacji jedynym powodem, dla którego nie podpadają pod art. 129 kodeksu karnego jest to, że nie są formalnie reprezentantami państwa polskiego, tylko politycznych gangów, które grasują na terenie UE. Ci, którzy zostali folksdojczami na polecenie swoich oficerów nie idiocieją, tylko zwyczajnie wykonują zadania. Natomiast ci, którzy oficerów prowadzących nie mają, idiocieją pożytecznie z nienawiści do rządu, która do tego stopnia padła im na mózg, że gotowi są doprowadzić nawet do likwidacji państwa, jeśli wyda im się, że sprawiłoby to przykrość Jarosławowi Kaczyńskiemu.
Takich może być nawet większość i to nie tylko w Parlamencie Europejskim, ale również w Sejmie i Senacie, no i oczywiście w mediach, których zadaniem jest emocjonalne rozhuśtywanie opinii publicznej w Polsce jak nie w jedną, to w drugą stronę, w zależności od potrzeb. Znakomitą tego ilustracją jest zmiana tonu zarówno propagandowych tub obozu zdrady i zaprzaństwa, jak i mężyków stanu. Jak pamiętamy, najpierw nie szczędzili słów potępienia dla pilnujących granicy funkcjonariuszy państwa polskiego i pod pretekstem niesienia pomocy „migrantom” urządzali gonitwy po polach i łąkach, a nawet pochwalali niszczenie granicznych instalacji przez ekipę pana Kramka, którego z zagadkowych powodów boi się cała Polska i za którym murem stoją warcholące się niezawisłe sądy. I dopiero kiedy Donald Tusk, który jest trochę mądrzejszy od swoich pretorianów, skapował, że tego rodzaju postępowanie tylko nabija punkty PiS-owi, odciął się od „legendarnego” starego durnia i innych takich autorytetów. Ale przełom nastąpił dopiero po tym, jak unijni i amerykańscy dygnitarze, którzy – jak to sojusznicy – w obronie Polski groźnie kiwali palcem w bucie, zaczęli nas komplementować, to wszyscy zrozumieli, że na tym etapie trzeba ćwierkać z zupełnie innego klucza. Wszyscy – z wyjątkiem pani Barbary Kurdej-Szatan, która nie zauważyła zmiany etapu i nawymyślała Straży Granicznej po staremu. Toteż podczas sejmowej debaty nad ustawą o ochronie granicy nawet „istota czująca”, czyli Wielce Czcigodna Katarzyna Maria Piekarska, rozpływała się w pochwałach naszych dzielnych żołnierzy, co to bohatersko własną piersią… – i tak dalej – chociaż wykryła, że ustawa byłaby sprzeczna z konstytucją, które teraz pewnie znowu będzie miała zastępy płomiennych obrońców, chociaż oczywiście jest niższa rangą od prawa unijnego – bo taki jest przecież rozkaz.
Tymczasem w odruchu serca gorejącego wiele organizacji domaga się umożliwienia im otoczenia egzotycznych turystów wszechstronną pomocą – jako że są bardzo nieszczęśliwi. Może i są – ale jeśli nawet, to na własne życzenie, zwłaszcza ci, którzy na Białoruś przybyli niedawno, więc nie mogli nie wiedzieć, jaka jest tam sytuacja i których tamtejsze wojsko pędzi teraz w kierunku polskiej granicy. To oni właśnie stanowią broń prezydenta Łukaszenki w tej hybrydowej wojnie przeciwko Polsce.
W jakim celu Polacy mieliby podejmować działania, albo zbierać pieniądze, by ta broń stała się jeszcze skuteczniejsza? Podczas bitwy o Atlantyk – owszem – zdarzało się, że okręty przyjmowały rozbitków z łodzi podwodnych, ale nie po to, by umożliwić im jak najszybszy i komfortowy powrót do walki, tylko po to, by im ten powrót uniemożliwić. Zresztą – różnie i z tym bywało, co można było kiedyś zobaczyć choćby na filmie „Okrutne morze”. A la guerre comme a la guerre – mówią wymowni Francuzi – straty muszą być. Ale „straty” – na co zwrócił uwagę Churchill – występują tylko po naszej stronie, podczas kiedy broń nieprzyjaciela, bez względu na to, jaką przyjmuje postać, powinna być niszczona, choćby po to, by przy jej pomocy nieprzyjaciel nie próbował zniszczyć nas. A tym wszystkim, którzy teraz podsuwają nam pod nos swoje miękkie serca warto przypomnieć, że kto ma miękkie serce, ten musi mieć twardy tyłek.
Stanisław Michalkiewicz http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5074
Jest taka anegdotka, niebezpieczna, gdy pozna ją żona:
Mąż wraca nad ranem z nocnej eskapady. Otwiera mu żona i mówi: „Piłeś”, on – „Nie piłem”. Ona: „To powiedz Gibraltar”, On: „Dobra, piłem”.
A więc dziś zajmiemy się Gibraltarem (kurcze, nawet jak się pisze, to ciężko). Jest to mała brytyjska enklawa na Półwyspie Pirenejskim. Ma swoją administrację, nieliczną ludność upchaną na niewielkim terytorium. Idealna retorta do badań kowidowych. No i co my tam mamy? Ano, po pierwsze – fenomen, zaszczepionych jest tam 113% populacji (wszyscy miejscowi plus przyjezdni z Hiszpanii do roboty). Jednym słowem marzenie ministra Niedzielskiego. Kowida tam właściwie nie było, coś tam im podskoczyło w sierpniu, a teraz hop. Krzywa zakażeń wystrzeliła w niebiosa. No i rząd wprowadził obostrzenia i nici ze Świąt.
Ja nawet nie chcę wnikać czemu tak się dzieje. Niech mądrzejsi ode mnie spróbują wytłumaczyć ten fenomen. Jak mam taki wpis i próbuję dociec przyczyn, to zaraz się dowiaduję, że nie umiem liczyć, wykresy nie uwzględniają wpływu rocznej produkcji parasoli o czym ja, ignorant, oczywiście nie wiem. A więc pozostawiam to innym, będąc pewnym, że i tak będą udawać, że nic się dzieje jeżeli nie wymyślą jakiegoś piruetu, że wszystko w porządku i tak miało być. A więc dowiemy się, że Gibraltar to za mała próbka, że może tamtejsze małpy to roznoszą, no – wszystkiego kowidowego.
No dobra. Powiedzmy, że Gibraltar to nie jest dobra próbka, ale w takim razie przelećmy się po świecie i zobaczmy czy tylko tamci tam tak odstają. No, bo jeśli potwierdzi się to w innych krajach, to trudno będzie zbić argumenty, że jednak coś jest nie tak. Głównie ze szczepionkami. Bo ja jestem świadkiem, szczególnie tego nie szukając, napływu wieści z kolejnych krajów, a to o nagłym wzroście zakażeń, nawet w porównaniu z takimi samymi okresami z czasów nieszczepiennych, a to ze wzrastającym odsetkiem kowidowych chorych zaszczepionych. Te dane są zamilczane, lub – co gorsza – manipulowane w oficjalnym przekazie, który jest prosty: uratują nas tylko szczepienia. I każda statystyka, że tak nie jest ma być albo przemilczana, albo atakowana.
Zaznaczę, że nie jestem antyszczepionkowcem, jak większość ludzi o to dzisiaj oskarżana. Ba – Jezu jak bym chciał, żeby tak było, żeby była szczepionka, która jest skuteczna, zabija wirusa w lot i można skończyć to lockdownowe szaleństwo. Ale moje pożądanie tego stanu nie może zamykać mi oczu na fakty, z których nawet się nie cieszę, choć je przepowiadam w tym „Dzienniku”. Za cenę braku satysfakcji, że miałem rację, z chęcią oddałbym wolność sobie i światu. Ale diabełek racjonalizmu krytycznego siedzi mi na ramieniu i ciągle szepcze. Kurcze, z takim podejściem powinienem być wątpiącym naukowcem, czyli ideałem tej dziedziny. No bo tu rzeczywistość skrzeczy. A więc jak Bolek i Lolek w serii „Dookoła świata”, zakręćmy globusem.
Czesi, bracia nasi turoszowi. Przy wyszczepieniu na poziomie 60% (ciut „lepiej” niż my) mają dziś rekord dzienny na poziomie 22.000 zakażeń, w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego, kiedy przy braku szczepionek zakażeń było 11.000.
Dania. 57% hospitalizowanych na kowida to w pełni zaszczepieni. Oczywiście, jak u nas, od razu odzywają się dyżurni tłumacze, że Szczepany przechodzą koronę lekko, ale niedowiarki od razu pytają – to co robią z tymi lekkimi przebiegami w szpitalu?
Irlandia. 93% zaszczepionej populacji i rekord zakażeń. Rząd przywraca obostrzenia. To jest koszmar jakiś, bo to jest wyganianie choroby przez włożenie chorego do pieca. Już dawno świat wie, że te lockdowny i kwarantanny WŁAŚNIE PROKURUJĄ takie stany, czyli obniżają odporność i człeka położy byle wirus, którego przed laty nawet by nie zauważył.
No, bo wychodzi z badań, że akcja szczepienna sobie, a wirus sobie. Opublikowano właśnie w European Jurnal of Epidemiology artykuł, z którego po badaniach przeprowadzonych (bagatela!) w 68 krajach i 2947 hrabstwach USA nie dopatrzono się żadnego wpływu na transmisję wirusa oraz intensywność przechodzenia tej choroby. No, ale gdyby tak było, to wykresy byłyby płaskie, a rosną i to w wykonaniu zaszczepionych. Pojawiają się naukowe podejrzenia, że dochodzi do zadziałania mechanizmu ADE czyli… lepszej penetracji wirusa z powodu poddanie chorego szczepieniu. Wtedy te wzrosty zdawałyby się logiczne.
Ale kręćmy dalej. Belgijski minister zdrowia potwierdza, że zaszczepieni stanowią 70% hospitalizowanych z powodu koronawirusa. Hopla – Wielka Brytania – pięć razy więcej zgonów wśród podwójnie zaszczepionych niż wśród niezaszczepionych. Niemcy? Barabardzo: dzienne zakażenia w roku 2020 – 14.580, w roku szczepiennym: 53.627 zakażonych, przy 70% zaszczepionych jeden raz i dwukrotnie – 68%. No i Singapur (my favorite), kraina wzorcowa jeśli chodzi o strategię kowidową, luźne podejście, niewiele zakażeń, ale jak się zaczęli szczepić…
No, a jak tam Polska? No, my świecimy się jako… zielona wyspa. U nas to odwrotnie, na przekór światu. Podobno 97% w szpitalach to niezaszczepieni, ale jak się podłubie, to i 35% zaszczepionych się znajdzie na szpitalnych łóżkach. No, powinni tu do nas przyjeżdżać, uczyć się, gamonie. Polak potrafi. Są trzy wyjścia: do wyboru. Pierwsze – kupiliśmy jakąś berbeluchę po taniości, jakąś sól fizjologiczną i u nas się nic nie dzieje a tam padają jak muchy (wariant odwrotny – to MY mamy prawdziwą szczepionkę). Drugi wariant to taki, że polski materiał jest lepszy niż jakieś tam geny leszczy ze świata. Po prostu Polak na to lepiej reaguje a jego organizm zwalcza koronę w trymiga. Chociaż raz przydała nam się przepowiednia, że „Polak to lepszy gość”. No, jest jeszcze trzecia możliwość, nawet się boję wymieniać – kręcą na statystykach. A że kręcą to ja już widziałem… w kwietniu zeszłego roku, czyli 3 tygodnie po rozpoczęciu pandemii. Potem poznałem Pawła Klimczewskiego, który dostarczył mi i światu dowodów mojej intuicji.
A liczbowo jak jest u nas? No rośnie, ale powoli, czyli wolniej niż w wymienionych krajach. Chociaż jak się zestawi rok do roku konkretne dni, to mamy na przykład: 17 listopada (nieszczepiennego) 2020 roku zakażeń 19.152, zgonów – 357, w tym samym dniu roku szczepiennego 2021: 24.239 zakażeń i zgonów 463. Tak że tak… Moim zdaniem i tak kręcą przy statach. O tym jak to robią napiszę za parę dni, ale materiały już zebrane i jest ciekawie.
No i teraz mamy tak. Twarde, niepokojące dane leżą na stole, ale nie masz bracie szans zobaczyć debaty na ten temat. Eksperci walą głupa i coraz bardziej dostarczając jakichś niesamowitych wygibusów do mediów, by wytłumaczyć niewytłumaczalne, niż próbują dociec źródła tych niepokojących zjawisk. Sam remanent tych stawań na antylogicznej głowie przysparza o jej ból, bo aż zęby zgrzytają, gdy się tego słucha lub to czyta. Ale niech się wiją. Tu zwycięża u mnie sadyzm nabyty. Widzieć tych wszystkich profesorów, którzy udają, że nie widzą tego słonia stojącego w rogu salonu. I próbując w dodatku dokonać tego szpagatu z pozycji (para)naukowych. I wyzywając swych zakneblowanych przecież antagonistów od zabobonnych foliarzy.
To, że pandemia koronawirusa to wymysł polityczny, a nie jakaś plaga biologiczna, jest już dziś bardzo solidnie poparte badaniami naukowymi, statystykami i pokrętnymi, sprzecznymi, bzdurnymi wypowiedziami polityków i ich urzędników na całym świecie. Sceptycy covidowi podważający propagandę rządów większości państw i narracje firm farmaceutycznych, oraz różnych medycznych agend politycznych, po prostu mają rację.
Wirus Sars-CoV-2 nie jest groźniejszy niż grypa, maseczki i lockdown nie działają, szczepionki są zbędne. Dziś już nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Pisałem o tym w wielu notkach. W tej jest to najlepiej uzasadnione badaniami naukowymi: Polityczne przeziębienie.
Jest wiele osób, które to wie, rozumie, umie uzasadnić i pisze o tym od dawna. Ale jest też dużo ludzi, w tym blogerów, którzy publikują sensowne dane i informacje dotyczące sceptycznego podejścia do pandemii, ale mieszają to z ewidentnymi bzdurami i fakenewsami.
Podam jeden przykład. Ostatnio w sieci krąży informacja o domniemanym skandalu na Słowenii. Cytuję: „Naczelna pielęgniarka Uniwersyteckiego Centrum Medycznego, ośrodka klinicznego w Lublanie, która zajmuje się przyjmowaniem fiolek po szczepionkach i wszystkim zarządza, zrezygnowała z pracy, wyszła przed kamery i wyjęła butelki szczepionek. Pokazywała zebranym dziennikarzom kody na buteleczkach, z których każda zawiera końcową cyfrę nr1, nr 2 lub nr 3 w kodzie, a następnie wyjaśniła znaczenie tych cyfr. Numer 1 to placebo, sól fizjologiczna. Numer 2 to klasyczna butelka RNA. Numer 3 to pałeczka RNA zawierająca gen onc, powiązany z adenowirusem, który przyczynia się m.inn.do rozwoju raka. W przypadku tych butelek liczba 3 mówi, że osoby, które otrzymały je w ciągu 2 lat, będą miały raka tkanek miękkich. Powiedziała, że osobiście była świadkiem szczepień wszystkich polityków i potentatów i wszyscy otrzymali preparat num. 1”
To jest ewidentna bzdura, oczywisty fakenews. Tego nie ma nawet potrzeby weryfikować, bo w tej informacji nic się kupy nie trzyma. Wielu koronasceptyków rozpowszechnia tego typu głupoty i to ich pogrąża. A przy okazji służy pogrążeniu wszystkich, nawet tych, którzy głupot nie powielają. To jest jedna z wielu takich bzdur rozpowszechnianych przez naiwnych sceptyków.
Moim zdaniem takie fakenewsy to dobry test, by odróżnić sensownych krytyków działań pandemicznych, od oszołomów, którzy uwierzą w dowolną bzdurę. To dobry test na wiarygodność osoby, czy blogera, podającej różne informacje o pandemii — kto takie bzdury przekazuje, ten traci całkowicie wiarygodność.
Takie fakenewsy rozpowszechniają funkcjonariusze oficjalnej propagandy, by ośmieszać sceptyków. Naiwni sceptycy dają się na to nabierać i puszczają dalej. Ludzie w większości są łatwowierni i wierzą we wszystko, do czego się przekonali, nawet jeśli utwierdza ich w tym przekonaniu ewidentna bzdura. Potem w propagandzie łatwo się ich deprecjonuje w całości, nawet tych racjonalnych sceptyków. Wszystkich wrzuca się do worka z napisami: antyszczepionkowcy, płaskoziemcy, wyznawcy teorii spiskowych, foliarze. A w uzasadnieniu wystarczy powołać się na głupoty, które rozpowszechniają niektórzy.
Więc proszę i apeluję! Nie dajcie się nabierać na wszelkie możliwe informacje, tylko dlatego, że są zgodne z waszymi poglądami! Propaganda działa, bo ludzie są głupi i uwierzą we wszystko. Jeśli coś rozpowszechniacie, to sprawdzajcie to i rozważcie czy ma sens!
Strona rządowa, farmaceutyczna, propagandowa jest wielokroć silniejsza medialnie od sceptyków, dlatego nie musi weryfikować, być niesprzeczna — oni kłamią i manipulują i dzięki temu uzyskują skuteczność. Strona sceptyczna nie może robić tego samego, bo każda bzdura przez nią głoszona będzie szybko i skutecznie wykorzystana przeciwko niej. Tą metodą zawsze przegra. Strona sceptyczna może i powinna głosić tylko fakty porządnie zweryfikowane i potwierdzone — być może to nie da wygranej w krótkiej perspektywie, ale w dłuższej będzie wielokroć skuteczniejsze.
Aby utrzymać PRAWDZIWĄ pandemię, musimy mieć mandaty na szczepionki, paszporty i represje wobec nieszczepionych
Jon Rappoport
Daily Mail, 18 listopada 2021: „Dr. Anthony Fauci, dyrektor Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych, powiedział, że osłabienie odporności po początkowych zastrzykach prowadzi do wzrostu ciężkich przypadków wśród zaszczepionych Amerykanów. „To, co teraz zaczynamy dostrzegać, to wzrost liczby hospitalizacji wśród osób zaszczepionych, ale nie wzmocnionych”…”
Podcast NY Times, 12 listopada 2021 r.; Fauci mówi: „Obserwują zanikanie odporności [poszczepieniowej] nie tylko na infekcje, ale także na hospitalizację i do pewnego stopnia na śmierć, która teraz zaczyna dotyczyć wszystkich grup wiekowych. Nie chodzi tylko o osoby starsze”.
Tłumaczenie: Szczepionka poważnie rani i zabija WIELE ludzi, ale oczywiście nazywamy te urazy i zgony „choroba COVID-19”. Ponadto, naszym rozwiązaniem tej katastrofy jest WIĘCEJ zastrzyków (dopalaczy), które będą hospitalizować i zabijać jeszcze WIĘCEJ ludzi.
„Społeczeństwo jest wielokrotnie okłamywane przez wybranych urzędników, niewybieralnych doradców i media głównego nurtu, przy czym wszyscy twierdzą, że świat przeżywa obecnie Pandemię Nieszczepionych. To nie mogło być dalsze od prawdy”.
„Ale to kłamstwo zostało teraz wykorzystane do usprawiedliwienia zamknięcia nieszczepionych w Austrii i zablokowania nieszczepionych ze społeczeństwa w Australii”.
„Teraz Niemcy pójdą w ich ślady, Szkocja ma zamiar zakazać niezaszczepionym wstępu do pubów i restauracji za radą wykwalifikowanego dietetyka udającego eksperta ds. Pandemii, który nazywa się Devi Sridhar, a władze i media w Anglii zmuszono do nadmiernego działania za radą „jednostki podsuwającej”, aby skłonić ludność do popierania blokady tylko dla nieszczepionych”.
„Ale to wszystko nie ma sensu, ponieważ oficjalne dane Zdrowia Publicznego pokazują, że w ciągu ostatnich trzech miesięcy… dwie trzecie hospitalizacji z powodu Covid-19 [osoby, które bardzo zachorowały po zastrzyku] było wśród w pełni zaszczepionych, a przerażające 91 % zgonów z powodu Covid-19 [osób, które zmarły od szprycy] było wśród w pełni zaszczepionych, a prognozy pokazują, że sprawy mają się znacznie pogorszyć”.
„… w tygodniu rozpoczynającym się 6 listopada w Szkocji potwierdzono łącznie 773 hospitalizacji z powodu Covid-19 [osób rannych szprycą]. Spośród nich 137 należało do populacji nieszczepionych, podczas gdy 363 należało do populacji zaszczepionych.”
„…w pełni zaszczepieni odpowiadali za większość hospitalizacji [w Szkocji] w okresie od 16 października do 12 listopada, a biorąc pod uwagę hospitalizacje już od 23 sierpnia widzimy, że sytuacja w przypadku w pełni zaszczepionych postępuje coraz gorzej tydzień.”
„W tygodniu rozpoczynającym się 21 sierpnia zaszczepieni odpowiadali za 68% hospitalizacji, ale przewińmy do tygodnia rozpoczynającego się 6 listopada i widzimy, że zaszczepieni odpowiadali za 73% hospitalizacji”.
„Najgorszy dotychczas tydzień dla zaszczepionych, pod względem hospitalizacji, nadszedł jednak w tygodniu rozpoczynającym się 16 października, w którym zaszczepiona populacja stanowiła 79% hospitalizacji z powodu Covid-19 [osoby ranne strzałem]”.
„[W Szkocji]… w pełni zaszczepieni stanowili przytłaczającą większość zgonów Covid-19 [zgonów od szprycy] między 9 października a 5 listopada 2021 r. Ale biorąc również pod uwagę liczbę… zgonów według stanu szczepień w przeszłości 14 sierpnia widzimy, że sytuacja w pełni zaszczepionej populacji pogarsza się z tygodnia na tydzień…”
„… w tygodniu rozpoczynającym się 14 sierpnia zaszczepieni odpowiadali za 78% zgonów, ale przewińmy do tygodnia rozpoczynającego się 30 października i widzimy, że zaszczepieni odpowiadali za 85% zgonów”.
Przejście ze Szkocji do Anglii: „Opublikowano najnowsze informacje techniczne dotyczące zdrowia publicznego w Anglii dotyczące niepokojących wariantów Covid-19 i ujawniają one, że do 12 września 2021 r. 74% wszystkich domniemanych zgonów związanych z Covid-19 od 2 sierpnia 2021 r. [ludzie zabitych szprycą] znalazły się wśród zaszczepionej populacji, co potwierdza, żeWielka Brytania przeżywa obecnie pandemię zaszczepionych”.
Ale nie martw się, bądź szczęśliwy. Rozwiązanie – niekończące się toksyczne dopalacze – z pewnością uratuje sytuację. A mówiąc „ocal dzień”, mam na myśli dziesiątki, a nawet setki milionów istnień ludzkich, które zostaną zrujnowane i zakończone.
Mówiąc „ocal dzień”, mam na myśli również, że media zatuszują to wszystko i nadal będą promować alternatywną fantazję o wszechświecie, w którym szczepionka jest ratującą tęczą, a niezaszczepieni są terrorystami.
Tutaj działa magia. Jeśli wierzysz w to, co mówią ci media, pozostaniesz żywy i zdrowy (jeśli weźmiesz szczepionkę i wszystkie dopalacze). Jeśli nie przyjmiesz szczepionki, jesteś zgubiony. To naprawdę coś. Te gadające głowy wiadomości to elfy z lasu. Z każdym wypowiedzianym słowem rzucają potężne zaklęcia.
Dlatego naprawdę mądrzy ludzie ufają wiadomościom i obejmują elfy.
Czy doradca prezydenta Dudy przypadkiem ujawnił prawdę o szczepionkach na COVID-19?
Zybertowicz jest postacią dość wyrazistą. Wyraża swoje poglądy raczej bez ogródek. Jednak wydaje się, że nie o wszystkim wolno mu mówić, a już na pewno powinien trzymać się jakiejś ustalonej z rządem wersji. Prezydent Duda i PiS, to nie są bowiem dwa oddzielne byty ideologiczne.
Tym bardziej zaskakujące jest to, co w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim powiedział w kontekście obowiązkowych szczepień na COVID-19. Z jego ust padły słowa, że takiego obowiązku „nie powinno być ze względu na długofalowe konsekwencje, które nie są znane”.
Czyli wbrew temu, co twierdzi rządowa propaganda, preparaty na koronawirusa mogą być szkodliwe, a do tego nie wiadomo, jak bardzo mogą wpłynąć na zdrowie i życie tych, którzy zdecydowali się je przyjąć.
Co więcej, Zybertowicz wyraził aprobatę dla pomysłu premiowania zaszczepionych, „którzy podjęli ryzyko”.
Czyli trzeba nagrodzić tych, którzy zdaniem doradcy prezydenta zaryzykowali własne zdrowie i życie dla eksperymentu, jakim jest walka z pandemią, za pomocą opracowanych w rekordowo szybkim tempie specyfików.
Prof. Zybertowicz ma dostęp do wielu raportów, bierze udział w licznych naradach z najważniejszymi ludźmi w państwie. Jeśli taki człowiek stwierdza, że szczepionki na COVID-19, to ryzyko nieznanych długofalowych konsekwencji, za które należy wynagrodzić miliony „królików doświadczalnych”, to znaczy, że rząd zdaje sobie sprawę z tego, że „szpryce” mogą być w przyszłości bardzo dużym problemem.
Komu zatem mamy wierzyć: ministrowi zdrowia Niedzielskiemu, premierowi Morawieckiemu, jego pandemicznym ekspertom, czy może takim ludziom jak prof. Zybertowicz?
Od tego komu zaufamy, może bowiem zależeć nasze zdrowie i życie.
Minister Niedzielski od ponad miesiąca namawia posłów do poparcia projektu, który ułatwi podział Polaków na dwie kategorie, a następnie zgodnie z nowymi przepisami umożliwi prześladowanie tych, którzy zostali uznani za gorszych.
Wielki słownik ortograficzny PWN określa prześladowanie w następujący sposób:
prześladowanie: stałe przykrości, szykany wymierzone przeciwko osobom o innych poglądach, innej wierze itp.
prześladować:
«robić stale przykrości, szykany, wyrządzać krzywdy»
«nieustannie nagabywać o coś, niepokoić czymś»
«istnieć stale w czyjejś świadomości, zmuszać kogoś do nieustannego myślenia o czymś»
Według tego, co mówi Niedzielski pracodawcy nie będą musieli dokonywać segregacji i szykan, ale zgodnie z zapisami ustawy będą mogli to robić. Projekt przewiduje również możliwość stosowania dyskryminacji wobec przedsiębiorców, których pracownicy nie wyrazili zgody na wstrzyknięcie do swojego organizmu preparatu C-19.
Grupę osób, którą pan Niedzielski zamierza represjonować cudzymi rękoma nazywam od pewnego czasu rozsądnymi i sceptycznymi. Osoby te nie chcą ryzykować powikłań lub “śmiertelnej koincydencji”, tym bardziej, że jak już wiadomo od pewnego czasu:
W świetle najnowszych doniesień naukowych i statystycznych tzw. “szczepionka” przeciwko covid-19 nie jest ani bezpieczna, ani skuteczna, ani przebadana.
Słowne manipulacje pandemistów
Szef każdego podmiotu leczniczego będzie mógł (nie będzie musiał!) zdecydować o obowiązku zaszczepienia pracowników.
Wprowadzenie paszportów niewolnika slave pass można porównać do założenia elektronicznej uprzęży i nie ma nic wspólnego ze zdrowiem i bezpieczeństwem.
Jeśli pracownik nie podda się zaszczepieniu, będzie podlegał ograniczeniom…
A dlaczego miałby się poddać “szczepieniu” skoro to nie ma sensu z powodu braku zapowiadanych efektów i szkodliwości? Z powodu widzimisię jakiegoś durnia lub nieuka? Tym mianem dr Norman Pieniążęk obdarzył covidowych “ekspertów”.
Ograniczeniom..?
Obostrzeniom..?
Proponuję nazywać to adekwatnie. Taka osoba ma być prześladowana i systematycznie pozbawiana elementarnych praw. Zostanie zepchnięta do getta dla niezaszczepionych z którego będzie mogła wyjść tylko po okazaniu przepustki covidowej /slave pass/. Propaganda wmawia naiwnym osobom, że będą mieć z tytułu „zaszczepienia” jakieś przywileje, a tymczasem rzecz polega tylko i wyłącznie na odebraniu praw ludziom podlegającym segregacji sanitarnej bardzo podobnej do podziałów ze względu na kryteria rasowe.
Apartheid sanitarny? Przywileje czy dyskryminacja?
Prześladowanie osób sceptycznych i rozsądnych ma się odbywać w oparciu o stare totalitarne schematy. U pandemistów dominuje pogląd, że osoba która nie chce, aby do jej krwiobiegu dostało się toksyczne białko kolczaste jest gorsza od osoby “zaszczepionej”. Przypomina to Apartheid: System segregacji oparty na przekonaniu o wyższości jednej rasy i dyskryminacji ludności o innym kolorze skóry.
Jeśli przedsiębiorca wykaże, że wszyscy pracownicy są zaszczepieni i będą obsługiwali zaszczepionych klientów – to firma mimo możliwych obostrzeń będzie zwolniona z limitów i restrykcji.
Znowu to samo. Użyte wyrażenie “zwolniona z limitów” sugeruje jakiś przywilej, a tymczasem istotą sprawy są prześladowania, które kreatorzy czwartej fali bezprawia i niesprawiedliwości usiłują przykryć bełkotem “nowej normalności”.
Opublikowane przez brytyjskie rządowe Biuro Statystyk dane dotyczące Anglii pokazują, że śmiertelność osób zaszczepionych w wieku poniżej 60 lat jest dwa razy wyższa niż śmiertelność w tej samej grupie wiekowej osób niezaszczepionych.
Tendencja ta utrzymuje się od niemal pół roku i „nikt nie potrafi wyjaśnić” tej charakterystyki statystycznej, zresztą nikt z oficjalnych mediów nie próbuje nawet zainteresować się tymi danymi i prosić o ich interpretację przedstawicieli rządowych, naukowców czy też tzw. ekspertów regularnie występujących w programach telewizyjnych.
Jak podaje Alex Berenson, amerykański dziennikarz śledczy (autor 15 książek, ostatnio specjalizujący się w wyjaśnianiu tzw. pandemii), trudno jest to zjawisko wyjaśnić inaczej, jak skutek działania tzw. szczepionek przeciwko Covid-19.
Wskaźnik śmiertelność osób w wieku 10-59 lat, według statusu zaszczepienia
Pomarańczową linią zaznaczono śmiertelność (na 100 tysięcy) osób zaszczepionych dwiema dawkami, w wieku 10-59 lat
Niebieską linią zaznaczono śmiertelność (na 100 tysięcy) osób niezaszczepionych w wieku 10-59 lat
Oficjalne dane opublikowane przez Office for National Statistics, „Deaths by vaccination status, England”,
Anglia na dzień 17 listopada 2021 r. może „poszczycić” się tzw. wyszczepialnością wynoszącą: 88% osób w wieku powyżej 12 lat zaszczepiło się jedną dawką, a 80% – dwiema dawkami. [dane z BBC]. Nieco bardziej myślący (ale niewiele)są Irlandczycy (85%/79%), a najbardziej ulegli obrzydliwej propagandzie Szkoci (91%/82%).
Wbrew obecnej sytuacji z ocenzurowaniem dyskusji naukowej, zamknięciem periodyków naukowych, nawet dla najwybitniejszych naukowców wskazujących nierzetelności, kłamstwa, manipulacje i bezprecendensową cenzurę, trzeba prowadzić niezależnymi kanałami solidną i rzetelną debatę nad przyczynami tych anomalii i dążyć do odwrócenia nienaukowych teorii, na podstawie których wprowadzono na całym świecie barbarzyńskie restrykcje.
W przypadku wskazanej wyżej sytuacji w Anglii, można w ramach naukowej debaty np. rozbijać dane na poszczególne podgrupy wiekowe, porównywać z innymi grupami wiekowymi, brać pod uwagę tzw. Paradoks Simpsona (kiedy efekt jest inny gdy rozłącza się połączone grupy), porównywać z podobnymi danymi z innych krajów, oraz oczywiście rozpatrywać wszystkie po kolei przypadki śmierci (tzw. Covid? choroby współistniejące? samobójstwa?, wypadki losowe? szczepionka?), ale póki co fakt końcowy pozostaje zawsze ten sam jak pokazywany na wykresie – osoby zaszczepione umierają dwa razy częściej niż osoby niezaszczepione.
Zresztą, nikt z oficjalnych przedstawicieli oraz opłacanych przez firmy farmaceutyczne tzw. ekspertów nie jest zainteresowany interpretacją tego typu danych, nikt ich nie wyjaśnia słuchaczom, telewidzom, nikt nie przestrzega przed unikaniem przyczyn (chcesz uniknąć pożaru w domu – nie rozpalaj ogniska w pokoju; chcesz uniknąć komplikacji poszczepiennych – unikaj szczepionek, które nie chronią przed niczym, poza poszczepionkowym kalectwem i śmiercią), lecz dalej straszą, wprowadzają restrykcje i brną w pseudonaukowe spiski.
Nadmiarowe zgony – jaka przyczyna?
Przy tego typu analizach należy brać pod uwagę również tzw. nadmiarowe zgony, które w każdej grupie wiekowej, niemal we wszystkich wysoko wyszczepionych krajach, wyglądają podobnie. Dla przykładu podajemy dane z USA, gdzie notuje się niespotykany wzrost nadmiarowej śmiertelności (wykres poniżej).
Wykres przedstawiający nadmiarowe zgony w USA, w okresie od stycznia 2020 do chwili obecnej [ciągła linia do połowy września 2021 r.]
Dla szybkiej interpretacji: niebieska ciągła linia przedstawia wszystkie zgony osób w wieku 25-44 lat, zaś zielony pas pokazuje normalny zakres śmiertelności Szczególnie niepokojące są dane dotyczące ostatniego okresu, od połowy lipca do połowy września 2021.
(Strona us.mortality nie daje możliwości wyszczególnienia na osoby zaszczepione/niezaszczepione w grupie wiekowej porównywalnej do cytowanej sytuacji w Anglii.)
Powiększenie wykresu dla miesięcy: styczeń 2021 – listopad 2021, czyli w czasie gdy rozpoczęło się i trwało wyszczepianie Amerykanów (kliknij na wykres aby powiększyć)
Dane ze wszystkich krajów pokazują jednoznacznie, że tzw. szczepionka przeciwko Covid-19 jest najbardziej niebezpiecznym preparatem oferowanym jako szczepionka, w całej historii szczepienia ludzkości wszystkimi do tej pory znanymi szczepionkami.
Właśnie nadeszły dane z Niemiec (raport po niemiecku – tutaj) i innych krajów, opublikowane przez Steve’a Kirscha, które pokazują trend nadmiarowych zgonów w 16 krajach, właśnie tych z wysokim wskaźnikiem wyszczepienia. Gdyby mowa była o jednym obszarze, jednym kraju, malkontenci, nieucy i różni medialni „eksperci”, mogliby zasłaniać się „jednostronnymi badaniami”, jednak gdy te same tendencje mają miejsce naraz w wielu krajach, a jedynym ich wspólnym mianownikiem jest „szczepionka przeciwko Covid-19”, to nie może być innej interpretacji. Gdybyśmy zaczęli karmić jakimś roztworem arszeniku ludność kilkanastu krajów, zanotowali nagle nadmierną śmiertelność, a później zaprzeczali związkowi trucizny ze zgonami, to tylko osoba nieuczciwa, przekupna bądź po prostu głupia dalej brnęłaby w iluzję.
W Stanach Zjednoczonych najnowsze wyliczenia, opierające się na oficjalnych danych z systemu VAERS (który sam w sobie gromadzi od 1% do maksymalnie 10% wszystkich przypadków), pokazują, że „szczepionka przeciwko Covid-19” jest 800 razy bardziej niebezpieczna (chodzi o śmiertelność, nie licząc przypadków kalectw i innych chorób) niż szczepionka przeciwko polio (chorobie Heinego-Medina). Podobnie można porównywać „szczepionkę przeciwko Covid-19” do innych szczepionek, przy czym – z przyczyn oczywistych – nie można w pełni oszacować wszystkich skutków preparatów genetycznych zwanych „szczepionkami”, które zaowocują przewlekłymi chorobami immunologicznymi, mniejszą odpornością organizmu, itp.
Na to przyjdzie poczekać, lecz złowrogi zegar tyka coraz głośniej dla zaszczepionych. Każda podjęta decyzja ma swoje skutki. W przypadku tzw. szczepionki przeciwko Covid-19 – nieuchronne i nieodwołalne. Nie możesz już nigdy „odszczepić się”. Twój organizm nie funkcjonuje już jak kiedyś. Każda podjęta decyzja ma swoje skutki. Przyjdzie płacić najcenniejszym – zdrowiem.
Lekarz czy rakarz – naciskał na mnie, bym zabiła dziecko. Nie zgodziłam się – urodziło się praktycznie zdrowe
Nazywam się Iwona Filipowicz. Jestem mamą szóstki dzieci. Najmłodszy synek Józef ma już roczek. I nie wyobrażam sobie, żeby go nie było. A tak mogło się stać, gdybym bezrefleksyjnie poddawała się sugestiom lekarzy.
Właśnie rok temu doświadczyłam nacisku ze strony lekarzy na przerwanie ciąży z powodu niepotwierdzonych badań wskazujących odchylenia od normy co do budowy układu moczowego oraz mojego wieku – 42 lata. Te dwa markery, według lekarzy, wskazywały, że z dużym prawdopodobieństwem urodzę dziecko z wadami genetycznymi.
Lekarz przy każdej możliwości informował mnie, że ustawa gwarantuje mi przerwanie ciąży, jeżeli nie chcę takiego dziecka. Byłam w 22 tygodniu ciąży. Odpowiedziałam z oburzeniem, że to w grę nie wchodzi i że przyjmuję każde dziecko, jakie się urodzi. Lekarz ciągle powtarzał, że ustawa go zobowiązuje do informowania pacjentek o takiej możliwości, że to może być dziecko upośledzone i może być ciężkie życie i mogę żałować.
Kiedy próbowałam odmawiać lekarzowi i mówiłam, że nie zgadzam się, lekarz próbował mnie kierować na badanie amniopunkcji. Na co też nie mogłam się zgodzić, gdyż te badania w jakimś procencie zagrażają życiu dziecka. Lekarz podniesionym głosem mi odpowiadał, że ja się mogę nie zgadzać, ale oni muszą wiedzieć jakie dziecko będą leczyć, czy syn będzie upośledzony, czy zdrowy, że powinnam się poddać tym badaniom. Wyszłam ze łzami w oczach i nie poddałam się im.
Doczekałam dnia narodzin synka, który urodził się zdrowy, z nietypową budową układu moczowego, co w ogóle nie wpływa na jego zdrowie i sposób funkcjonowania. Lekarz nefrolog stwierdził, że taka jego uroda. Dziś pięknie się rozwija i jest ogromną radością dla nas wszystkich. Przez cały czas przerażała mnie myśl, jak łatwo jest utracić życie pod wpływem strachu nacisków itp.
Kiedy znalazłam się w szpitalu w Warszawie w celu urodzenia swojego dziecka, okazało się, że jest wiele kobiet, które znalazły się w podobnej sytuacji,a nawet o wiele trudniejszej, gdyż z powodu znaczących wad genetycznych ich dziecko miało umrzeć w okresie płodowym najpóźniej zaraz po urodzeniu. Niejednokrotnie dzieliły się one doświadczeniem, że wiadomość o chorobie dziecka i zbliżającej się śmierci nie była tak straszna, jak brak lekarzy, którzy pozwoliliby w spokoju prowadzić ciążę chorego dziecka.
Te kobiety boleśnie wspominały, że często słyszały pogardę. Lekarze przy każdej wizycie namawiali do przerwania ciąży: “To jeszcze pani nie zrobiła z tym porządku”, “Chce Pani to donosić, naprawdę chce Pani się z tym męczyć? I tak umrze” i tym podobne. Nie szanowali woli matek, które chciały walczyć do końca. W konsekwencji okazywało się jednak, że te dzieci żyły dłużej niejednokrotnie, niż wyrokowali lekarze, a co najważniejsze, rodzice mogli ochrzcić swoje dziecko i się pożegnać. Część dzieci dało się wyleczyć czy, jak w moim przypadku, okazało się, że wskazana wada nie była znacząca dla zdrowia – taka nietypowa budowa układu moczowego.
Bardzo to wszystko przeżyłam. Długo to pracowało w moim sercu. Zrozumiałam wtedy, że duża część aborcji polega właśnie na takich doświadczeniach i kontaktach z takimi lekarzami. Młode kobiety czy dziewczęta, które z utęsknieniem czekają na swoje wymarzone dziecko, gdy dowiadują się, że jest prawdopodobieństwo wad, mogą czuć się przerażone, wtedy łatwo poddać się sugestiom lekarzy, dokonać tego najstraszniejszego czynu i przerwać życie, a potem oczywiście przez resztę życia żałować tego. To jest bardzo mocny nacisk na psychikę.
Lekarz przysięgał zawsze bronić życia i pomagać leczyć je. Niestety ustawa nie wspierała tej wartości, wręcz przeciwnie, w sytuacji, gdy wystąpiło prawdopodobieństwo wad, była możliwość przerwania ciąży. Dziś bardzo potrzebni są lekarze, którzy będą wspierać każde rozpoczęte życie — bo ono jest darem Bożym i nikt nie ma prawa go przerywać.
Zakażenia kowidowe są faktem, są niebezpieczne, a to dlatego, że zamiast stosować skuteczne leki, wciska się nam nieskuteczne „szczepionki” i zwalcza leczenie.
W tej sytuacji społeczeństwo powinno samo przygotować się do samoobrony
przed zakażeniami i mieć w domowym zapasie skuteczne leki.
W tym kierunku powinna iść uczciwa narracja poza zasięgiem cenzury
(której to wielu ostatnio doświadczyło).
Trudno dostać amantadynę (ja mam w domu dzięki znajomościom), ale jest jeszcze iwermektyna, którą z dobrym skutkiem stosują Japończycy.
Jeśli nie w Polsce, to można ją dostać w Szwajcarii.
Oto odpowiednia strona internetowa:
https://ivermectin-apotheke.com/pl/
Czego najbardziej brakuje, to odpowiednich reakcji polityków i dziennikarzy,
którzy będąc uczciwi, powinni promować zaopatrywanie się ludności we własnym zakresie.
W Austrii wolnościowa FPÖ nawołuje do skutecznego leczenia
Szef FPÖ Herbert Kickl spodziewa się dramatycznej czwartej fali koronawirusa. Dla niego winą nie jest brak szczepień, w przeciwieństwie do rządu, który liczy na szczepienia. Ministra zdrowia Wolfganga Mücksteina (Zieloni) oczekuje ze strony Wolnościowców wniosek o wotum nieufności i oskarżenie. FPÖ również chce znowu wyjść na ulice, jak Kickl zapowiedział na konferencji prasowej ogłoszonej w poniedziałek.
Według Kickla szczepienia działają za krótko, aby były skuteczne.
Wreszcie Partia Wolności również ma w przygotowaniu zawiadomienie do Urzędu Federalnego ds Bezpieczeństwa Opieki Zdrowotnej o wprowadzeniu w błąd przez trwającą kampanię szczepień.
Przeciwko komu dokładnie to ma być skierowane, Kickl nie był jeszcze w stanie powiedzieć.
W każdym razie szef FPÖ jest przekonany, że szczepienia nie będą sposobem na wyjście z kryzysu. Raczej, sądzi Kickl, szczepienie nie działa wystarczająco dobrze i nie działa wystarczająco długo. Dlatego teraz szybko się rozprzestrzeniają infekcje od zaszczepionych, których uważa za oszukanych przez rząd. Również wzrasta ilość zgonów spowodowanych przez szczepionki.
Kickl spodziewa się poważnych problemów zdrowotnych poprzez czwartą falę, tym bardziej, że w Austrii jest zbyt mało łóżek intensywnej terapii, za co obwinia również rząd.
Kickl chce polegać na iwermektynie. Kickl ogólnie polegałby przede wszystkim na lekach, które są bardzo skuteczne, gdy są przyjmowane we właściwym czasie.
Jako przykład podał lek iwermektynę. Ponadto badanie przeciwciał jest dla niego oczywistością.
Przewodniczący Wolnościowców gwałtownie sprzeciwił się najnowszym posunięciom rządu, które prowadzą nawet do lockdownu przeciwko niezaszczepionym, nawet jeśli nie wierzy, że będzie to tylko dla nich, lecz dla całej populacji.
Kickl jest niezwykle zaniepokojony: „To, co się tutaj dzieje, jest konstytucyjnie i moralnie nie do przyjęcia, naganne i bezużyteczne z punktu widzenia polityki zdrowotnej, jeśli nie bezproduktywne. „Dlatego rozważa podjęcie działań prawnych:
W zeszłym tygodniu dr Anthony Fauci złożył prawdopodobnie najbardziej obciążające wyznanie w historii szczepionki przeciw Covid. Implikacje jego oświadczenia są tak daleko idące, że wywiad, w którym je wygłosił, może okazać się punktem zwrotnym w walce z wielkim oszustwem szczepionkowym popełnianym na narodach świata.
−∗−
W menu na dziś danie odkłamujące. Tekst opisujący wywiad jakiego udzielił Anthony Fauci dla NY Times, a w którym przyznaje, że program szczepień przeciw covid-19 to porażka. Konsekwencje takiego stwierdzenia mogą być ogromne i stanowić kamień, który zapoczątkuje lawinę.
Zapraszam do lektury.
___________________***___________________
Fauci wreszcie przyznaje, że szczepionki nie chronią przed poważnym przebiegiem Covid lub śmiercią
W zeszłym tygodniu dr Anthony Fauci złożył prawdopodobnie najbardziej obciążające wyznanie w historii szczepionki przeciw Covid. Implikacje jego oświadczenia są tak daleko idące, że wywiad, w którym je wygłosił, może okazać się punktem zwrotnym w walce z wielkim oszustwem szczepionkowym popełnianym na narodach świata.
Podczas sesji podcastowej dla New York Times 12 listopada, Fauci został zmuszony do przyznania się do faktu, że szczepionki nie chronią niezawodnie ich odbiorców przed poważnym przebiegiem Covid lub śmiercią.
Wezwany do wyjaśnienia danych pochodzących z Izraela – kraju o jednym z najwyższych wskaźników ‘wyszczepienia’ na świecie – Fauci powiedział:
„Obserwują słabnącą odporność na infekcje, ale także słabnącą ochronę przed hospitalizacją i do pewnego stopnia przed śmiercią, które zaczynają obejmować wszystkie grupy wiekowe. Nie chodzi tylko o osoby starsze”.
Innymi słowy, skuteczność ochronna szczepionek słabnie nie tylko w odniesieniu do zagrożenia infekcją, ale także w odniesieniu do ciężkiego Covid i śmierci. Mówiąc o skuteczności szczepionek w krajach o wysokim wskaźniku szczepień, Fauci przyznał:
„Zanika do tego stopnia, że coraz więcej osób cierpi na przełomowe infekcje, i coraz więcej osób, które uległy przełomowym infekcjom, trafia do szpitala”. [przełomowe infekcje = breakthrough infections – tłum.]
Mimo że Fauci próbuje złagodzić siłę wstrząsu swojej odpowiedzi przez zmiękczanie języka, to surowa prawda kryjąca się za jego słowami jest boleśnie oczywista.
Słowa Fauciego sprowadzają się do przyznania, że zaszczepieni są zarażani i coraz więcej z nich trafia do szpitala, gdzie coraz częściej zapadają na Covid.
Na to wskazują od pewnego czasu dane z Izraela i innych krajów o wysokim poziomie szczepień. Na przykład w Wielkiej Brytanii między lutym a wrześniem tego roku 72 procent wszystkich zgonów związanych z Covid było wśród zaszczepionych. W Szkocji sytuacja była jeszcze gorsza: 80 procent zgonów z powodu Covid miało miejsce wśród osób, którym wstrzyknięto szczepionki.
Przez wiele miesięcy Fauci i jego koledzy zajmujący się szczepieniami cenzurowali niekorzystne dane, twierdząc, że zastrzyki chronią przed poważnym przebiegiem Covid i śmiercią. Dowody przeciwne były jasne i obszerne. Ponad dwa miesiące przed przyznaniem się Fauciego część z nich przygotowaliśmy w opracowaniu zatytułowanym „The Vaccines Do Not Stop Severe Covid or Death” [Szczepionki nie zapobiegają ciężkiemu przebiegowi Covid ani śmierci]. Fauci oczywiście dobrze znał dane, których używaliśmy, ale robił co mógł, aby ukryć je przed opinią publiczną tak długo, jak tylko się dało. Zamiast zrobić coś z czystym sumieniem, wolał rozpowszechniać dezinformację na temat rzekomej skuteczności szczepionek w ochronie ludzi przed poważnymi chorobami i śmiercią. Ale w końcu nawet tak zręczny lawirant jak dr Fauci, nie mógł już dłużej wytrzymać pod ciężarem dowodów.
Można zauważyć w najnowszym wywiadzie dla „New York Timesa”, Fauci wykazuje się niemalże paniką, gdy wspomina o młodszych ludziach. Ci, którzy są zaznajomieni z rzeczywistymi danymi, a nie z dezinformacyjnymi narracjami propagowanymi przez media głównego nurtu, wiedzą, że Covid był przede wszystkim chorobą osób starszych. W prawie wszystkich miejscach i regionach mediana wieku zgonów związanych z Covid jest zwykle wyższa niż średnia długość życia. Młodsze osoby, które były zdrowe, były ogólnie bezpieczne przed najcięższymi postaciami tej choroby. Ale teraz, w krajach o wysokim wskaźniku szczepień, obserwujemy zaszczepione młodsze osoby, które zapadają na ciężki Covid, a nawet umierają.
Wygląda to bardzo podobnie do przypadku wzmocnienia zależnego od przeciwciał [ADE]. Niektórzy z najlepszych na świecie naukowców w tej dziedzinie ostrzegali właśnie przed tym niebezpieczeństwem. Wśród nich są dr Robert Malone i jeden z czołowych światowych wirusologów Luc Montagnier. Robert Malone jest współtwórcą technologii mRNA stosowanej w szczepionkach, podczas gdy profesor Montagnier zdobył w 2008r. Nagrodę Nobla za pracę nad wirusem wywołującym HIV. Jednak ich ostrzeżenia nie tylko zostały zlekceważone, ale obaj mężczyźni byli cenzurowani i tłumieni przez szczepionkarzy z pomocą Big Tech i mediów głównego nurtu.
Nie jest jednak naszym celem omawianie w tym artykule wzmocnienia zależnego od przeciwciał [ADE]. To, co chcemy tutaj zrobić, to skupić się na wręcz rewolucyjnym wyznaniu Fauciego, że szczepionki nie chronią przed hospitalizacją i/lub śmiercią.
Od pewnego czasu wiemy, że szczepionki nie chronią przed infekcją, mimo że początkowo mówiono nam, że są skuteczne w 95 procentach. Okazało się to wielkim kłamstwem, które szczepionkarzom udało się podtrzymywać przez prawie 9 miesięcy. W końcu jednak pod przytłaczającym ciężarem danych napływających z krajów o wysokim poziomie szczepień, które doświadczyły kolejnych fal infekcji, musieli przyznać się do prawdy. 5 sierpnia tego roku dyrektor CDC Rochelle Walensky wyznała w CNN, że szczepionki nie mogą już „zapobiegać przenoszeniu”.
Innymi słowy, szczepionki mają niewielką skuteczność w ochronie ludzi przed zarażeniem się wirusem, a następnie zarażaniem nim innych osób. O tym, jak całkowicie nieskuteczne są szczepionki, świadczy niedawny raport Wall Street Journal o drużynie hokejowej Ottawa Senators, która ma 100-procentowy wskaźnik wyszczepienia. Mimo to 40 procent graczy w tym zespole ma obecnie pozytywny wynik testu na Covid.
Niepokojące jest to, że szczepionkarze wiedzieli o niepowodzeniu preparatu przynajmniej od wczesnego lata. Ale zamiast odwołać ogólnoświatowe akcje szczepień, w ramach których wstrzyknięto setkom milionów ludzi nieskuteczne substancje, szczepionkarze zmienili kurs i przekonywali, że chociaż szczepionki nie ochronią cię przed infekcją, to i tak uchronią cię przed poważnym przebiegiem Covid i śmiercią.
Jednak w zeszłym tygodniu i temu kłamstwu położono kres. I zrobił to nie kto inny, jak sam dr Fauci.
Jak zatem powinniśmy opisać szczepionki, które:
1. Nie chronią biorców przed zarażeniem i zarażaniem innych
oraz
2. Nie chronią biorców przed hospitalizacją i śmiercią?
Całkowita porażka to wyrażenie, które najlepiejtaj pasuje.
Pytanie brzmi: dlaczego wciąż wstrzykujemy ludziom te nieskuteczne i niebezpieczne substancje? Jaki jest cel inny niż bogacenie się tych, którzy są zaangażowani w ich produkcję i dystrybucję?
Teraz Big Pharma, Fauci i spółka oraz ich klakierzy medialni mówią, że musimy wziąć ich boostery [dawki przypominające], aby utrzymać ochronę (co tak naprawdę nigdy nie miało miejsca). Jednak prawdopodobnie i boostery będą tak samo nieskuteczne, jak te pierwsze nieudane preparaty. CDC niedawno zatwierdziło czwartą dawkę dla grup ryzyka. Jest to z ich strony pośrednie przyznanie, że poprzednie trzy zawiodły. Dlaczego na świecie ktoś jeszcze miałby wierzyć, że ten czwarty zastrzyk zadziała?
Parodia szczepień przeciwko Covid musi być natychmiast zatrzymana i zawieszona do czasu znalezienia skutecznych, niezawodnych i bezpiecznych alternatyw.
W szczepionkowym kieracie czyli jak odkryć żyłę złota Tzw. coroczne boostery są muzyką dla uszu inwestorów, ale naukowcy ostrzegają, że próba przechytrzenia wirusa za pomocą zastrzyków uzupełniających może stworzyć nowe warianty, a każdy bardziej zjadliwy i zakaźny od […]
____________________
Prof. Luc Montagnier: „…to szczepienie tworzy warianty” Szczepionki nie zatrzymują wirusa, argumentuje wybitny wirusolog, działają odwrotnie – „karmią wirusa” i ułatwiają jego rozwój w silniejsze i bardziej zdolne do transmisji warianty. Te nowe warianty wirusa będą bardziej […]
____________________
Gotowi na czwartą kolejkę? Rażąca porażka szczepionki wyziera z każdej strony, a mimo to wiele osób wciąż nie jest w stanie tego rozpoznać. Nie mogą tego dostrzec, ponieważ zostali wystraszeni, a covidowy establishment wyprał […]
____________________
92 badania naukowe potwierdzają naturalnie nabytą odporność na covid-19 Nie powinniśmy narzucać nikomu szczepionek przeciw covid, gdy dowody wskazują, że naturalnie nabyta odporność jest równa lub silniejsza i lepsza od istniejących szczepionek. Zamiast tego powinniśmy szanować prawo do integralności […]
____________________
Czy chcą nas zabić? Co do kampanii masowych szczepień, jest to najbardziej maniakalnie ludobójczy projekt, jaki kiedykolwiek wymyślił człowiek. Po prostu nie ma sposobu, aby obliczyć ilość cierpienia i śmierci, z jaką przyjdzie nam […]
Na granicy polsko-białoruskiej coraz bardziej niespokojnie. Na
granicę napierają już nie niewielkie grupy, ale potężne, ponad
trzytysięczne watahy – jak to miało miejsce na zamkniętym
przejściu granicznym w Kuźnicy Białostockiej. Spędzeni tam przez
białoruskie wojsko egzotyczni turyści prezydenta Łukaszenki –
jako że na terytorium Białorusi znaleźli się na podstawie wiz
turystycznych – próbują sforsować graniczne zasieki, których z
polskiej strony pilnują funkcjonariusze Straży Granicznej, policji
i żołnierze – w sumie około 15 tys. ludzi, którzy mają do
upilnowania 180-kilometrowy odcinek. Zdarza się tedy, że tu i
ówdzie jakaś grupka się prześliźnie, a nawet – że dotrze poza
obszar objęty stanem wyjątkowym – a tam oczekują na nich osoby o
sercach miękkich jak wosk, które „uchodźcom”
przychyliłyby nieba – również żeby zrobić na złość
znienawidzonemu rządowi Jarosława Kaczyńskiego. Spieszą im tedy z
pomocą, ale co z tego, skoro Straż Graniczna zaraz przegania ich na
stronę białoruską, a tam biorą ich w obroty Białorusy?
Toteż pani Mai Ostaszewskiej i innym celebrytkom gorejące serca
krają się w talarki, chociaż egzotyczni turyści przybyli na
Białoruś z własnej woli i dopiero potem zaczęli być pędzeni
przez białoruskie wojsko w kierunku polskiej granicy. Zwabieni zaś
zostali tam obietnicą przeszwarcowania ich do Niemiec i innych
krajów o wysokim socjalu, gdzie będą mogli prowadzić tzw. „godne
życie” na koszt tamtejszych podatników.
Ale nie tylko celebrytki o miękkich sercach nie mogą już
wytrzymać bez pomagania egzotycznym turystom. Jego Ekscelencja Jan
Piotrowski, biskup kielecki, organizuje we wszystkich parafiach
swojej diecezji zbiórkę na rzecz migrantów, chociaż w rękach
białoruskiego prezydenta Łukaszenki stanowią oni broń wymierzoną
w Polskę.
Warto w związku z tym zwrócić uwagę, że Czerwony Krzyż nie
pomaga żołnierzom w pokonaniu nieprzyjaciela, dostarczając im
żywności i amunicji, tylko otacza ich opieką i pielęgnacją
DOPIERO GDY ZOSTANĄ Z WALKI WYELIMINOWANI Z POWODU RAN. Na tym
polega caritas inter arma – o czym Ekscelencja powinien wiedzieć.
Tymczasem „migranci” ani myślą zrezygnować z walki o
przełamanie polskiej granicy i triumfalne przemaszerowanie przez
nasz nieszczęśliwy kraj ku świetlanej przyszłości w Niemczech.
Białorusy dostarczają im kamieni, kłód drewna, a może nawet –
jak podaje rzecznik Straży Granicznej, ppor. Michałowska –
również granatów hukowych, którymi próbują miotać w stronę
polskiego kordonu.
Najwyraźniej Ekscelencja nie ma większych zmartwień, podobnie,
jak Jego Eminencja Kazimierz kardynał Nycz, który właśnie ma
przyjąć „osoby LGBT”, vulgo – zboczeńców płciowych,
gwoli skaptowania ich do „synodalności” – cokolwiek
miałoby to znaczyć. Zboczeńcom w to graj i właśnie ogłosili, że
stanowią „dar dla Kościoła”. Hmm… „Timeo Danaos
et dona ferentes” – mówił u Wergiliusza kapłan Laokoon w
związku z koniem trojańskim, co się wykłada, że boję się
Greków nawet gdy przychodzą z darami. Ciekaw jestem, jaki to dar
mają przynieść Kościołowi zboczeńcy. Czyżby „bzykamy się
na chwałę Bożą?”
Wróćmy jednak nad granicę, gdzie dotychczasowe szturmy zostały
odparte przy pomocy armatek wodnych i gazu pieprzowego, ale z
pewnością nie jest to ostatnie słowo, ani ze strony prezydenta
Łukaszenki, ani ze strony zimnego ruskiego czekisty Putina.
Prezydent Łukaszenka odnotował poważny sukces dyplomatyczny, bo
oto zadzwoniła do niego Nasza Złota Pani z prośbą, by się
opamiętał, podobnie jak wcześnie – do Putina, by „wpłynął”
na prezydenta Łukaszenkę. Ten jednak z Naszej Złotej Pani sobie
zakpił oświadczając, że nie ma na Łukaszenkę żadnego wpływu.
Unia Europejska, która dotychczas – podobnie jak Nasz
Najważniejszy Sojusznik – groźnie kiwała palcem w bucie, teraz
zapowiedziała „sankcje” które mają zostać wprowadzone
już w grudniu, zaś prezydent Macron zgodził się z Putinem, że
sytuację na granicy białorusko-polskiej powinno się „deeskalować”.
Przypomina to sytuację, gdy francuski prezydent Mikołaj Sarkozy,
ten, co teraz ma pójść, czy już poszedł do kozy [aj… chyba
chodzi o „pierdel”, nie zaś o kontakty seksualne… Bo dzielny
Macron zasłużył na oba…MD], przekonał Putina, by rosyjskie
wojsko nie „wkraczało” – jak to ma w zwyczaju – do
Tbilisi. W zamian za tę powściągliwość Rosja wzięła pod
kontrolę Osetię i Abchazję.
Ciekawe, czego oczekuje teraz w zamian za zgodę na „deeskalację”?
Esperons, że w odpowiednim czasie zostanie to nam objawione wraz z
uzasadnieniem, że cokolwiek by to było, będzie dla naszego dobra.
Zdaje się, że rząd „dobrej zmiany” już zaczyna
rozumieć, że doktryna obronna zakładająca, że polskiej
niepodległości do ostatniej kropli krwi będą bronili Amerykanie,
chyba była zbyt optymistyczna i w ramach bolesnego powrotu do
rzeczywistości zapowiada rozbudowę Sił Zbrojnych do 300 tysięcy
żołnierzy, których – ma się rozumieć – trzeba będzie
wyposażyć w broń, amunicję i inne rzeczy – tak, jak Amerykanie
na odchodne wyposażyli w Afganistanie talibów. Ale Polska, to co
innego, Polska – jak to sojusznik – może liczyć raczej na
siebie. I tak dobrze, gdyby nie została objęta sankcjami, czego
podczas niedawnej dintojry w Kongresie domagała się pani Conley z
German Marschall Fund, pragnąc znaleźć jakiś pozór moralnego
uzasadnienia dla oddania Polski Naszej Złotej Pani w arendę przez
amerykańskiego prezydenta Józia Bidena.
Tymczasem w Sejmie rozpoczęła się walka kogutów na temat
nowelizacji ustawy o ochronie granicy państwowej. Chodzi o to, że
stan wyjątkowy musi zakończyć się z końcem listopada, na co –
być może – czeka prezydent Łukaszenka, spodziewając się, że
wtedy nad granicę przybędą Wielce Czcigodni posłowie z
nieprzejednanej opozycji, z którymi Straż Graniczna będzie musiała
się ganiać, a może nawet zawita tam „babcia Kasia” we
własnej osobie, która już tam wszystkim polskim siepaczom wygarnie
verba veritatis – no i oczywiście – dziennikarze niezależnych
mediów głównego nurtu, którzy będą to wszystko na żywo
relacjonować, zwłaszcza gdyby nad granicę przybyły delegacje
wszystkich członów LGBT – i tak dalej – i zaczęły bratać się z
bisurmanami pod drugiej stronie granicy.
Z pewnością byłoby co pokazywać, bo sceny obfitowałyby w tak
zwane „momenty” – jak na przykład Wielce Czcigodna
Klaudia Jachira przyciska bisurmana do stęsknionego łona. Rząd nie
bardzo chce pozwolić na takie odciąganie Straży Granicznej,
policji i żołnierzy od swoich obowiązków, toteż zamierza
ograniczyć dostęp do strefy nadgranicznej na podstawie
rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych. „Istota czująca”,
czyli Wielce Czcigodna Katarzyna Maria Piekarska wykryła, że byłoby
to niezgodne z konstytucją. Nic nowego – chociaż
charakterystyczne było to, że wszyscy Wielce Czcigodni na wyścigi
komplementowali „obrońców granicy” – i to jest póki co
jedyny plus dodatni tej całej sytuacji.
Kurdowie na granicy polsko białoruskiej czyli humanizm Grupy Granica, celebrytów i pana Ławrowa. Dzieci do niemieckich burdeli.
W oczekiwaniu na zabłyśnięcie humanizmu Marty Lempart w Hajnówce, do której dążyć ma wraz z „Matkami na granicy” i żoną Macieja Stuhra, przypomnijmy akcję „sojuszu organizacji pozarządowych Grupa Granica” i dorobek w opluskwianiu Polski dla niemieckiego Sterna i rosyjskiej firmy medialnej z siedzibą w Berlinie – Ruptly GmbH. Jest co oglądać i jest co poczytać. No i Maja Ostaszewska się do nich przyłączyła, żeby opisywać cierpienia nieszczęsnych „refu gees” w stylu , jaki stosowano do opisu mordowania Żydów w Jedwabnem „przez polskie dzikie katolickie hordy”. GRUPA GRANICA, co warto zauważyć NIE jest zarejestrowaną organizacją pozarządową ale przedstawia się jako „koalicja organizacji pozarządowych” , co też nie jest prawdą. Trzy najczęściej cytowane i fotografowane osoby to aktywiści Partii Razem i jedna z Greenpeace. Jakub Sypiański od roku 2017 do niedawna członek Rady Naczelnej Partii Razem Adriana Zandberga a ostatnio członek Komisji Rewizyjnej tej partii. Media zachodnie (np. Stern) przedstawiają go w nagraniach z granicy polsko-białoruskiej jako „Jakuba Sypieniewskiego”. Tak przynajmniej podpisują swoje korespondencje : France24 – francuski nadawca publiczny, gazeta Stern w wersji internetowej , agencja medialna Ruptly z siedzibą w Berlinie – spółka córka rosyjskiej telewizji publicznej RT.
Wszystkie one wypuściły w dniu 10 listopada 2021 r. fragmenty happeningu przy granicy polsko białoruskiej po polskiej stronie , który w dużej całości zaprezentował na Youtubie portal In Time Ukraine, kręcący niemal bez przerwy materiały o wydarzeniach na polsko białoruskiej granicy. Materiały te zostały z Youtuba po kilku dniach usunięte ale te części, które wykorzystały zachodnie i wschodnie media obecne w lesie liściastym, zachowały się dla potomności.
Oto fragmenty, które udało mi się opisać z nagrania oryginalnego. Fragment 1: „…Ok. 20 minut bez kręcenia a od 1:35:30 pokazują grupę złożoną z osób okręconych kocami białymi z emblematem Polskiego Czerwonego Krzyża, samochód z oznaczeniem Polskiego Czerwonego Krzyża (nr rejestracyjny samochodu TK 468 1W), samochód Straży Granicznej (bus na ok. 10-15 osób) oraz nieoznakowany samochód na numerach BI * 051 CE. Oraz co najmniej dwóch funkcjonariuszy Straży Granicznej niejako konwojujących grupę jakichś „wolontariuszy” oraz grupę dziennikarzy (kamery, aparaty fotograficzne, mikrofony). Obecność samochodu Polskiej Straży Granicznej wskazuje, iż cudzoziemcy oraz dzieci – przeszli granicę białorusko-polską, jak należy rozumieć, bez wizy i innych dokumentów wymaganych przy legalnym przejściu granicy. Wszystko odbywa się w głębokim lesie około godziny 15 (kiedy słońce jeszcze świeci ale w lesie jest ciemno). Dzieci (od roku do lat 10-12 ) w licznie ok. 10 zostają zapakowane do samochodu Polskiego Czerwonego Krzyża a dorośli „uchodźcy” (co najmniej dwóch dużych brunetów) wsiadają do tajemniczego samochodu bez oznaczeń. Po czym samochód PCK wraz z samochodem SG odjeżdżają leśnym traktem a dziennikarze zostają w lesie…”. Fragment 2 nagrany przez France24 i wpuszczony do sieci pod tytułem „Hundreds of migrants trapped in Belarus-Poland border standoff • FRANCE 24 English”:”…
Minuta 1:10 –grupa w lesie od przodu a na pierwszym planie człowiek z kartką papieru z napisem „ASK FOR ASYLUM IN POLAND”. Z tyłu z lewej strony dwóch mężczyzn ubranych tak jak Służba Graniczna RP a w minucie 1:15 pojawia się oważ grupa wędrująca przez las ( filmowana od tyłu) z udziałem panienki z plecakiem w kratkę Burberry. Którą znamy i pamiętamy z wczorajszego nagrania ukraińskiej stacji TV „In Time Ukraine”. Cięcie i w 1:53 pan prezydent Łukaszenka w swoim pięknym pałacu straszy i przeraża oświadczając: ”…Walcząc dzisiaj przeciwko imigrantom używając polskich czołgów Leopardów, przepraszam Pana , my ludzie wojskowi (my ljudzi wajennyje)i my rozumiemy dzisiaj , co to takiego prowadzić WOJNĘ z tymi nieszczęsnymi ludźmi na granicy Polski i Białorusi i WYSYŁANIE KOLUMN CZOŁGÓW…”. W obu tych materiałach występuje dłużej lub krócej Jakub Sypiański w żółtomiodowym skafanderku jako osoba udzielająca wywiadu w imieniu „koalicji organizacji pozarządowej Grupa Granica” skarżąc się, że „nie wiemy, dokąd Straż Graniczna odwozi tych ludzi”. Kiedy się ma świadomość, że ci ludzie są szmuglowani przez zieloną granicę nielegalnie przy pomocy członka władz centralnych Partii Razem Adriana Zandberga, warto przywołać informacje podane przez pana Rafała Otokę Frąckiewicza w materiale puszczonym na Youtube w dniu 12 listopada 2021 pt. „Marsz Niepodległości 2021 i raport z granicy z Białorusią”, w którym zwraca on uwagę, że część dzieci z Bliskiego Wschodu błąkających się ostatnio po lasach białoruskich przy granicy polskiej są to ofiary handlu żywym towarem „zakontraktowane” dla burdeli niemieckich.
A konkretnie powiedział co następuje:”… Minuta 3:51 :”…Smutna wiadomość z Podlasia jest taka, że po drugiej stronie ( granicy –przyp mój) jeżdżą ciężarówki w nocy, które mają zamontowane głośniki , z których to głośników odgrywa się płacz dzieci. To ma działać na morale naszych żołnierzy. I działa. Tym bardziej, że jak się właśnie dzisiaj dowiedziałem, po lasach błąka się całkiem spora grupa , niekoniecznie w jednej grupie, ale rozsiana może być ta grupa dzieci, które są kompletnie bez opieki. Dlaczego? Czyżby rodzice porzucili te dzieci albo zmarli od kul siepaczy pisoskiego reżymu? Nie! Tragedia tych dzieci polega na czymś innym. Poza tymi wszystkimi ludźmi, o których mówiliśmy w ciągu ostatnich tygodni, którzy przyjeżdżają tutaj z różnych powodów :bo boją się, że wybuchnie wojna, bo jest im źle, bo nie chce im się pracować i tak dalej, i tak dalej. Są także grupy przestępców . Jest także spora grupa ludzi, która zajmuje się przemytem dzieci na potrzeby niemieckich bajzli. Mają podpisane kontrakty na określoną liczbę dzieci. Te dzieci są kupowane od rodziców na Bliskim Wschodzie albo porywane po prostu. Jeśli widzieliście materiały z Afganistanu, one pokazywały się zaraz po wkroczeniu talibów do Afganistanu , w sensie zajęcia Afganistanu przez talibów, były pokazywane materiały, że „…tutaj wielki działacz niepodległościowy Afganistanu zawisł na drzewie…” .Kiedy się grzebało w źródłach afgańskich , okazywało się, że to są właśnie porywacze dzieci. I te dzieci, porwane albo kupione na Bliskim Wschodzie na potrzeby burdeli niemieckich zostały porzucone przez przemytników , bo wiadomo, że no, chyba numer się nie uda i na drugą stronę nie przejdą . Tymi postaciami naprawdę cierpiącymi po drugiej stronie powinny się zająć odpowiednie służby , niekoniecznie nasze. Na przykład jest ONZ, który dzisiaj przyjechał na granicę polsko-białoruską. I przedstawiciel ONZ powiedział wprost, że nie ma szansy na żaden azyl. Że ci wszyscy ludzie muszą wrócić do domów bo nie dostaną się do Niemiec, do Europy, bo po prostu nie ma takiej szansy prawnej. To mówił dzisiaj przedstawiciel ONZ-tu. Te dzieci po drugiej stronie są pozostawione same sobie . Reżym Łukaszenki się nimi za bardzo nie zajmuje i zająć nie będzie chciał , podejrzewam. Ci , którzy są po drugiej stronie i powinni się nimi zająć, gdyż wzięli za nie pieniądze , nie zajmą się nimi z wiadomych powodów. Ci, którzy są i chcą się przerzucić na drugą stronę bez dzieci, też się nimi nie zajmą. I to jest cierpienie maluchów, które zostały porwane albo kupione i faktycznie błąkają się po lasach. Tym należałoby się zająć, ale po przez poziom międzynarodowy. I wymusić na Łukaszence sytuację, w której on zajmie się tymi dziećmi, albo wpuści na miejsce ludzi z ONZ-tu (…) albo jakiejkolwiek organizacji humanitarnej , które powinny być wpuszczone do Białorusi, żeby te dzieci wyłapać, wyszukać, przejąć i doprowadzić do sytuacji (…) bo one tam naprawdę mogą umierać z głodu…”. No więc zakładam, że pan Jakub Sypiański nie ma świadomości, że wspierając „refugees” z Bliskiego Wschodu może bezwiednie i nieświadomie uczestniczyć w handlu żywym towarem. Podobnie jak jego szanowna koleżanka posłanka na Sejm RP Małgorzata Biejat z Lewicy, którą możemy oglądać na nagraniu Ruptly GmbH z siedzibą w Berlinie pod tytułem „Poland: Human rights activists call EU to facilitate reception of refugees at Belarus border” ( Polska. Aktywiści praw człowieka wzywają EU do ułatwienia przyjmowania UCHODŹCÓW na białoruskiej granicy” w towarzystwie pana Jakuba Sypiańskiego ( w czarnej czapeczce) i pani Maji Ostaszewskiej aktorki oraz dwóch innych „działaczy pozarządowych” w lesie koło Sokółki. Jak widać, państwo ci firmują określenie „uchodźcy” dla kilku tysięcy mężczyzn z wizami turystycznymi do Białorusi atakujących granicę polsko białoruską , co jest jednym z najgrubszych manipulacji. Posłanka Biejat w swoim wystąpieniu do rosyjskiego nadawcy publicznego Ruptly GmbH w pewnym momencie wyraża życzenie, aby rząd polski udzielił „pomocy humanitarnej” oraz „zagwarantował azyl” oraz CO NAJMNIEJ rząd przyjął aplikacje o azyl i ZAPOBIEGŁ KRYZYSOWI HUMANITARNEMU. Jak wiemy już dzisiaj, że na apel posłanki Biejat odpowiedzieli zgodnie (a raczej jej apel przekazali dalej w tzw. ciemny lud) panowie Trzaskowski i Schudrich oraz kardynał Nycz. W nagraniu tym występuje też trzecia znana postać inicjatywy pod nazwą Grupa Granica pan Iwo Łoś, zasadniczo ekspert czy też działacz słynnej organizacji Greenpeace, która jak wiadomo raczej nie zajmuje się ruchem uchodźców z Bliskiego Wschodu do Europy ale walką na lądzie, morzu i w powietrzu z węglem. Co ciekawe, pan Iwo Łoś już w roku 2013 dał się poznać w związku z organizowanymi przez Greenpeace akcjami włażenia na 100-metrową chłodnię kominową Elektrowni Turów PGE w Bogatyni jako „koordynator kampanii Klimat i Energia” Greenpeace. Pretekstem napaści Greenpeace na Elektrownię Turów było wówczas opracowanie Instytutu Ekonomii Energetyki i Racjonalnego Wykorzystania Energii na Uniwersytecie w Stuttgarcie Niemcy pod tytułem :”Węgiel zabija. Analiza kosztów zdrowotnych emisji zanieczyszczeń z POLSKIEGO sektora energetycznego”. W roku 2015 grupa aktywistów Greenpeace rozwiesiła na budynku Ministerstwa Ochrony Środowiska w Warszawie banner z napisem „Smog nas truje, dlaczego minister nie reaguje’. Pan Iwo Łoś „alarmował” wówczas jako „ekspert Greenpeace od energii”.
A w tym roku się przebranżowił na „refugees z Bliskiego Wschodu” i na humanitaryzm w lesie liściastym przy granicy białoruskiej.
Na nagraniu Ruptly występuje też pani Kalina Czwarnóg jako jedyna reprezentująca organizacje pozarządową. Jest członkiem zarządu Fundacji Ocalenie z siedzibą w Warszawie zajmującej się zawodowo pomocą obcokrajowcom w Polsce. Wszystkich ich łączy wirtualny twór Grupa Granica, która nie jest zarejestrowana, nie ma siedziby i nikogo nie reprezentuje. Widać, grupa zadaniowa była tworzona na łapu capu. Ich zadaniem było i jest wykreowanie na użytek opinii publicznej Zachodu i Polski wrażenia, że po stronie białoruskiej na granicy koczują niemal wyłącznie dzieci i kobiety w ciąży tuż przed porodem a jeśli są jacyś mężczyźni to koniecznie „zdesperowani” i koniecznie „zmarznięci i głodni”. A jeśli chodzi o Polskie Wojsko, Straż Graniczną, Policję i Terytorialsów, to ci źli ludzie zajmują się głównie łamaniem prawa międzynarodowego urządzając tzw. push-backi czyli wypychają przez zasieki dorodnych posiadaczy białoruskiej wizy turystycznej na stronę białoruską, gdzie powinni się znaleźć. Oczywiście dokonując tych push backów pokazują bezbrzeżny brak empatii i chrześcijańskiego miłosierdzia . Po kilku dniach oglądania nagrań na Youtubie wrzucanych przez Ruptly GmbH, Deutsche Welle, Stern, Bilda, The Sun, BBC i CNN wiem już, że tam są jedynie płaczące, głodne i zmarznięte dzieci oraz ZDESPEROWANI UCHODŹCY. Głodni, zmarznięci, zmęczeni, sfrustrowani. Do tego stopnia, że frustrację wyrażają rzucając kamienie, gruz i deski w stronę polskiej Straży Granicznej. Te określenia padły w serwisach informacyjnych (coraz częściej przekazywanych w strefie anglojęzycznej przez śliczne panie z Indyj i Bliskiego Wschodu) nie setki tysięcy a miliony razy. Ale obraz mówi więcej niż tysiąc słów i filmy z granicy polsko białoruskiej wyraźnie pokazują, że tam mamy kilka tysięcy dobrze ubranych i dobrze odżywionych i wysportowanych mężczyzn a dzieci jest nie więcej niż setka. Plus kobiety, głównie do robienia ujęć ze zbliżeń. Jeśli chodzi o CNN, to już 12 listopada wysłannik tej słynnej amerykańskiej stacji pan Matthew Chance dotarł do granicy od strony białoruskiej i nagrywał materiał na przejściu w Bruzgach niemal przytulony do polskich zasieków na tle dymiących ognisk i skleconych z gałęzi sosnowych szałasów, informując, że tam jest 2 tysiące ludzi, którzy przyszli z różnych części świata, głównie ze Środkowego Wschodu: Kurdystanu, Iraku i innych miejsc świata arabskiego ale głównie z Kurdystanu. Wśród tej grupy wg pana Chance;a miało być około 200 dzieci. Wśród szałasów prześwitywały zielone namiociki. Największe emocje wzbudził w panu Chance „razor fance” lub „razor wire barrier” wybudowany, jak informował przez „polskie władze aby nie wpuścić tych ludzi do EU’.
Stronę moralną tej sytuacji wyjaśniła mi pani Maja Ostaszewska i pan minister Ławrow. Pani Maja Ostaszewska z łezką w oku i drżącym głosem a pan Ławrow z powagą i troską w głosie , jak to on. Pani Maja Ostaszewska i jej towarzystwo z Grupy Granica dla Sterna i publicznego portalu francuskiego France 24 a pan Ławrow dla Deutsche Welle. Deutsche Welle (niemiecki nadawca publiczny) w materiale z 16 listopada czyli po ataku migrantów na przejście graniczne w Bruzgach/Kuźnicy przezornie ubranych w gumowe peleryny z kapturami (na widok czterech wozów z sikawkami) , który został odparty przez stronę polską przez owe sikawki zacytował autoryteta moralnego i słynnego na cały świat humanistę ministra Ławrowa. Miał ten humanista wrażliwy na krzywdę ludzką powiedzieć m.in. co następuje (min. 1:20 – 1:51): „…Działania /zachowanie strony polskiej jest nieakceptowane. Myślę, że działka wodne, gaz łzawiący i strzały nad głowami migrantów w stronę Białorusi, wszystko to odzwierciedla ich chęć ukrycia własnych działań . I oni (czyli my, przyp. mój) muszą zrozumieć , że naruszają łamią wszystkie możliwe do pomyślenia normy międzynarodowego i humanitarnego prawa…”. Warto zwrócić uwagę na to, że poza panem Ławrowem nikt nie zauważył strzałów z broni palnej nad głowami migrantów w trakcie ich ataku na polskie umocnienia na przejściu granicznym w Kuźnicy/Bruzgach. No ale czy te oczy mogą kłamać. Reżym pisoski i ciemny katolski lud nad Wisłą nie dorasta do standardów moralnych CNN , Al. Jazeera, Deutsche Welle i pana Ławrowa ale są od tej normy wyjątki Do Grupy Granica czyli do aktywistów partii Razem i Greenpeace w lesie liściastym dołączyła pani Maja Ostaszewska, która drżącym głosem relacjonuje spotkanie swoich przyjaciół w owym lesie po polskiej stronie jakichś piętnastolatków tak zmarzniętych, że nie mogli zdjąć z siebie ubrań. Na szczęście przypadkiem przyjaciele pani Mai posiadali przy sobie ubrania pasujące na dwóch piętnastolatków i pomogli im się przebrać. Po czym zostawili ich w lesie. I bohatersko nie zadzwonili po Służbę Graniczną albo chociaż po Pogotowie. Jak zauważył pan Otoka Frąckiewicz, to rzeczywiście wspaniały zbieg okoliczności, że ci przyjaciele Mai Ostaszewskiej mieli przy sobie ubrania pasujące na dwóch ludzi, których obecności nie mogli w lesie przewidzieć. No i szkoda, że żadne zdjęcia się nie zachowały z tego łamiącego serce przypadku. Do lasów liściastych na Podlasiu przy białoruskiej granicy miał też zawitać pan Maciej Stuhr, który wraz z małżonką Błażejewską, usiłował kilkoma zdjęciami dla Pudelka stworzyć wrażenie, że spotkał się z ukrywającymi się kurdyjskimi migrantami. Nacisk należy położyć na słowo „usiłował”. Natomiast nie posiłkując się już żadnym zdjęciem (poza swoim) dał relację do gazowni, którą przedrukował portal wprost.pl pod tytułem „ Wstrząsająca relacja Stuhra z granicy. „Ojca puszbekowała SG, matkę pogryzły białoruskie psy”. A relację zaczął od słów : „…Będąc na Podlasiu zrozumiałem, że migranci są skazani na śmierć. W świetle pomysłów, jakie są po stronie polskiej i białoruskiej, oni muszą w tym lesie umrzeć, co z każdym dniem staje się dla nich coraz bardziej jasne ..”. I ani jednego zdjęcia trupa. Albo chociaż jakiegoś konającego migranta. Tymczasem około tysiąca migrantów wraca samolotami do Iraku a kilkuset bojowników walczących w Kuźnicy w armatkami wodnymi i polską Strażą Graniczną otrzymało natychmiastową pomoc władz białoruskich w postaci suchych ciuchów (zrobili sobie serię zdjęć) , nowiutkich materacy, koców, pościeli w nowych i czystych magazynach. Zapewniono im przynajmniej jeden ciepły posiłek dziennie (za frico) oraz dostęp do Internetu . Ich cierpienie na dzień dzisiejszy sprowadza się do tego, że paczka papierosów w tym hotelu kosztuje 50 USD. W każdym razie ani władze białoruskie, ani zachodnie media filmów i wywiadów z tego tymczasowego schroniska dla turystów z Bliskiego Wschodu pragnących przekroczyć granicę UE bez wizy Schengen – nie żałują.
Na takie twarde fakty nie zwracają uwagi tutejsze wzmożone moralnie gwiazdy ekranu są absolutnie odporne i 19 listopada 2021 r. w Youtubie pojawił się film propagandowy z maksymalnym wsadem emocjonalnym wyprodukowany przez syna Magdy Zawadzkiej Jana Holoubka pod wstrząsającym tytułem „Nikt nie zasługuje na śmierć w lesie”. Wystąpili w nim m.in. Jan Kot, Danuta Stenka, Magda Zawadzka, zatroskany Janusz Gajos , Grzegorz Markowski piosenkarz oraz jego brat biskup pomocniczy warszawski Rafał Markowski. Poza spotem że tak powiem reklamowym autorzy wydali też oświadczenie , w którym odwoływali się m.in. do : „naszej polskiej tożsamości, której uczymy dzieci”, do „dodatkowego talerza przy wigilijnym stole”, do „naszej polskiej gościnności”. A „razem z przedstawicielem duchowieństwa (biskup pomocniczy warszawski) prosimy o wpuszczenie na stałe na teren stanu wyjątkowego pomocy medycznej i humanitarnej”. Tak jakby na terenie stanu wyjątkowego nie było szpitali i Pogotowia Ratunkowego a amatorzy nielegalnego wdzierania się do UE nie mieli natychmiastowej pomocy humanitarnej ze strony Straży Granicznej i ośrodków dla cudzoziemców. Tzw. Himalaje obłudy i szkoda, że w tym uczestniczy biskup KRK. Zwłaszcza, że w towarzystwie człowieka, który zagrał jedną z głównych ról w filmie „Kler” czyli Gajosa Janusza. Jeśli chodzi o Kurdów, którzy w liczbie około 15 tysięcy zawitali na Białoruś dzięki wizom wydanym przez podwładnych pana Aleksandra Łukaszenki, to przybyli głównie z Kurdystanu, który od długiego już czasu jest terytorium autonomicznym w ramach państwa Irak i nie toczą się tam żadne wojny. Kurdystan iracki to 83 tysiące km kwadratowych ziem zasobnych m.in. w ropę naftową i żyzne tereny rolne nad rzeką Tygrys. Ciężkie życie mieli za Saddama Husajna, ale dzięki prezydentowi Bushowi młodszemu, ten problem Kurdów został rozwiązany . Na terenach kontrolowanych przez tzw. Regionalny Rząd Kurdystanu oszacowano zasoby ropy na 4 mld baryłek (sprawdzonych) i 45 mld przypuszczalnych. Ocenia się, że Kurdystan posiada jedną trzecią zasobów ropy w Iraku. A zajmuje, tak na oko, jedną piątą lub jedną szóstą powierzchni Iraku. Ropa wydobywana jest od 2007 roku. Działają tam takie firmy jak: Exxon, Total, Chevron, MOL Group (Węgry ), General Energy, Gulf Keystone Petroleum Ltd . Kurdystan eksportuje ropę naftową do takich państw jak :Izrael, Włochy, Francja i Grecja. Z Kirkuku w Kurdystanie Autonomicznym biegnie rurociąg tłoczący ropę naftową do portu w Ceyhan w Turcji. Kurdystan posiada też największe na świecie zasoby siarki skalnej – w rejonie miasta Erbil, gdzie znajduje się słynne lotnisko, z którego przybyli goście pana Łukaszenki. Kurdystan posiada też zasoby węgla, miedzi, złota, żelaza i wapnia (do produkcji cementu)
Jeśli chodzi o Autonomiczny Kurdystan w Iraku, to jest to najlepiej rozwinięty gospodarczo region Iraku .Ze względu na ropę Amerykanie zatroszczyli się o spokój w tym regionie i rozwój gospodarczy był tam szybszy niż w całym Iraku a dochody na głowę przewyższają o 50% statystyki dochodów w innych prowincjach Iraku. Autonomiczny rząd Kurdystanu zatroszczył się o powołanie do życia szkół średnich i wyższych a obecnie ma w planach tworzenie inwestycji w media. Dobrze rozwinięte jest też w Kurdystanie Irackim – rolnictwo. Region ten ma też szanse na dynamiczny rozwój turystyki, bowiem takie miasta jak Erbil (stolica nieformalna) czy Kirkuk pamiętają jeszcze czasy asyryjskie.Jakkolwiek Kirkuk jest terytorium spornym i Arabowie nie uznają roszczeń Kurdów do tego miasta. Wskaźnik biedy w Kurdystanie autonomicznym wynosi zaledwie 3% gdy tymczasem w południowych prowincjach Iraku sięga 48%. W roku 2017 w Regionie Autonomicznym Kurdystanu w Iraku odbyło się referendum niepodległościowe. Za niepodległością Kurdystanu zagłosowało 92,73% mieszkańców. Mimo, iż nie jest ono wiążące. Zarówno rząd centralny w Iraku jak i rządy Turcji, Iranu, Syrii, Arabii Saudyjskiej były stanowczo przeciwne referendum i ewentualnemu ogłoszeniu niepodległości. Podobnie za integralnością Iraku były USA i Chiny. Wielka Brytania stwierdziła, że „to nie ten czas jeszcze”. Za to referendum poparł Izrael a konkretnie premier Netanyahu. Jeśli chodzi o Rosję, to ma ona długie i specyficzne relacje z Kurdami i Kurdystanem. Pan Władimir Putin spotkał się dwukrotnie z Premierem Autonomicznego Regionu Kurdystanu w Iraku panem Niechirvanem Barzani. Pan Niechivran Barzani w 2019 r. został wybrany na Prezydenta Autonomicznego Regionu Kurdystanu . Jest on wnukiem legendarnego bojownika o niepodległość Kurdystanu – Mustafy Barzani, od 1946 r. szefa Demokratycznej Partii Kurdystanu. W latach komunizmu/zimnej wojny ZSRR wspierało ruch niepodległościowy Kurdystanu. Słynny dziadek obecnego prezydenta Mustafa Barzani w latach 1945-1958 przebywał na wygnaniu właśnie w ZSRR, gdzie miał się jakoby silne związki z KGB i Armią Czerwoną. I to właśnie ZSRR wywarł skuteczny nacisk na Irak, aby zgodził się na autonomię Kurdystanu w 1970 r. i podpisał 11 marca tego roku umowę z przywódcami ruchów Kurdyjskich o uznaniu autonomii. W latach 70-tych i 80-tych XX w. w PRL przebywali na polskich uczelniach kurdyjscy stypendyści. Po roku 2010 pojawił się w Kurdystanie Gazprom i wpompował tam miliardy USD w poszukiwanie i wydobycie ropy.W 2017 r. wszedł do Kurdystanu Rosnieft i zainwestował 2,1 mld USD. Rosja importuje ropę i na niewielką skalę zbroi Kurdystan. Na krótką metę ZSRR wsparło Kurdów również w Iranie: w okresie od stycznia do grudnia 1946 r. pod „patronatem” Armii Czerwonej, która stacjonowała w niektórych rejonach Iranu powstała tzw. Republika Mahabadzka. Prezydentem tej Republiki został szef Partii Demokratycznej Irańskiego Kurdystanu – Qazi Muhammad. Państwo to pod protektoratem ZSRR a bardziej Armii Czerwonej posiadało własne siły zbrojne pod dowództwem Mustafy Barzaniego. Źle się to wszystko skończyło, bowiem 26 marca 1946 r. Armia Czerwona w ramach porozumień ZSRR z Aliantami wycofała się z Iranu a kiedy w grudniu 1946 r. wkroczyła armia irańska do Mahabadu, los Qazi Muhammada był przesądzony. Miał proces i dostał karę śmierci za zdradę. Został publicznie powieszony 31 marca 1947 r. Natomiast Mustafie Barzaniemu Armia Czerwona dała ochronę i wymaszerował z nią do ZSRR.
Tak więc relacje kurdyjsko rosyjskie są wyjątkowo ciepłe od dziesięcioleci. A zwłaszcza relacje klanu Barzani, który obecnie jest przy władzy w Kurdystanie irackim.
Biorąc pod uwagę całkiem zadowalającą sytuację gospodarczą Kurdystanu irackiego oraz wyjątkowo ciepłe stosunki klanu Barzani, rządzącego Autonomicznym Kurdystanem Irackim z Rosją , most powietrzny między Mińskiem a Erwilem i przylot kilku tysięcy dobrze odżywionych i ubranych Kurdyjczyków do Białorusi oraz przejście marszowym krokiem na granicę polską i seria ataków na tę granicę to bardzo ciekawy temat, który raczej nie dotyczy „ucieczki od wojny i głodu na Bliskim Wschodzie”. Ciekawe, co wie na ten temat pan Prezydent Barzani?
Opublikowane najnowsze badania naukowców[1] zatrudnionych przez amerykańską federalną agencję „Centra Kontroli i Prewencji Chorób” (Centers for Disease Control and Prevention – CDC) i prowadzących te badania na zlecenie i finansowane przez tę agencję, wykazują jednoznacznie, że osoby w pełni zaszczepione „przeciwko Covid-19”, które zainfekowały się „wirusem SARS-CoV-2” (tzw. breakthrough infection), przyczyniają się do jednakowej transmisji wirusa, jak osoby niezaszczepione.
Badania przeprowadzono wśród więźniów federalnych zakładów karnych w okresie od lipca do sierpnia 2021 roku, chcąc znaleźć odpowiedź na pytanie o występowanie dużej transmisji „koronawirusa” wśród wysoko wyszczepionej populacji więźniów. Badaniami objęto 95 uczestników, z których 78 (czyli 82%) to osoby w pełni zaszczepione; pobrano niemal tysiąc wymazów, które poddawano testom RT-PCR. Wyniki badań zaskoczyły naukowców CDC, gdyż – cytat – „nie znaleziono znaczącej różnicy w czasie trwania pozytywnego wyniku RT-PCR pomiędzy w pełni zaszczepionymi uczestnikami, a niezaszczepionymi„[1]. W obu przypadkach mediana wynosiła 13 dni. W konkluzji padają zalecenia dla lekarzy, aby OSOBY W PEŁNI ZASZCZEPIONE, KTÓRE ZARAZIŁY SIĘ TZW. KORONAWIRUSEM „BYŁY TRAKTOWANE JAKO NIE MNIEJ ROZNOSZĄCE WIRUSA NIŻ OSOBY NIEZASZCZEPIONE”. Jakkolwiek badania opublikowane na stronie mdeRxIv nie uzyskały jeszcze recenzji (peer reviewed), to są na tyle wybuchowe, że nie wiadomo jak postąpi agencja CDC, gdyż przeczą one dotychczasowym zapewnieniom, zarówno czynników rządowych, tzw. ekspertów oraz producentów tzw. szczepionek, dotyczące transmisji „koronawirusa” oraz skuteczności preparatów rozprowadzanych jako „szczepionki przeciwko Covid-19”. Można spodziewać się KILKU WERSJI ROZWOJU WYDARZEŃ: przedłużania procesu recenzji; usiłowania zdyskredytowania swoich własnych badań; medialnego wyciszenia; bądź takiego przeinaczenia wyników, aby można było wykorzystać je do dalszej propagandy wyszczepiania ludzkości nieskutecznymi i niebezpiecznymi preparatami genetycznymi. Oczywiście należy mieć zawsze na uwadze fakt, że wszystkie tego typu badania prowadzone są za pomocą nieskutecznych testów PCR, i że istnieje wielka wątpliwość czy w ogóle istnieje tzw. wirus SARS-CoV-2. Ponadto, cała tzw. pandemia została wygenerowana jako etap inżynierii społecznej służącej do przebudowy świata w ramach tzw. resetu. Jednym z zasadniczych elementów resetu jest wprowadzenie narzędzi identyfikujących każdego mieszkańca globu (certyfikaty), a tzw. szczepionki służąc temu celowi przyczyniają się również do umożliwienia genetycznej modyfikacji w sposób podobny do oprogramowania komputerowego, z wprowadzaniem – poprzez kolejne szczepienia – coraz to nowych elementów kodu. =================== Przypisy: 1. Wyniki opublikowano na medRxiv w dokumencie pt „Transmission potential of vaccinated and unvaccinated persons infected with the SARS-CoV-2 Delta variant in a federal prison, July-August 2021” 2. „No significant differences were detected in duration of RT-PCR positivity among fully vaccinated participants (median: 13 days) versus those not fully vaccinated (median: 13 days; p=0.50), or in duration of culture positivity (medians: 5 days and 5 days; p=0.29).” Oprac. www.bibula.com 2021-11-20 https://www.bibula.com/?p=129239
24. ZAPOWIEDŹ ZBURZENIA JEROZOLIMY I KOŃCA ŚWIATA.
1 A wyszedłszy Jezus ze świątyni, szedł. I przystąpili uczniowie jego, aby mu ukazać budynki świątyni. 2 On zaś odpowiadając rzekł im: Widzicie to wszystko? Zaprawdę powiadam wam, nie zostanie tu kamień na kamieniu, który by nie był zwalony. 3 A gdy on siedział na górze Oliwnej, przystąpili do niego osobno uczniowie, mówiąc: Powiedz nam kiedy to będzie, i co za znak twojego przyjścia i końca świata? 4 A odpowiadając Jezus, rzekł im: Baczcie, żeby was kto nie zwiódł. 5 Albowiem wielu przyjdzie w imię moje, mówiąc: Jam jest Chrystus i wielu zwiodą. 6 Usłyszycie bowiem o wojnach i wieści o wojnach. Baczcie, żebyście się nie trwożyli; bo się to musi stać, ale jeszcze nie jest koniec. 7 Albowiem powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu, i będą mory i głody i trzęsienia ziemi po miejscach. 8 Ale to wszystko są początki boleści. 9 Wtedy podadzą was w udręczenie i będą was zabijać, i będziecie nienawidzeni przez wszystkie narody dla imienia mego. 10 A wtedy wielu się zgorszy i będą się wzajemnie wydawać, i jedni drugich nienawidzić. 11 I powstanie wielu fałszywych proroków i zwiodą wielu. 12 A iż się rozmnoży nieprawość, oziębnie miłość wielu. 13 Kto zaś wytrwa aż do końca, ten będzie zbawiony. 14 I będzie przepowiadana ta ewangelia królestwa po całej ziemi, na świadectwo wszystkim narodom; a wtedy przyjdzie koniec. 15 Gdy więc ujrzycie brzydotę spustoszenia, która jest opowiedziana przez Daniela proroka, zalegającą miejsce święte, kto czyta niech rozumie. 16 Wtedy ci, którzy są w Judei, niech uciekają na góry; 17 a kto na dachu niech nie zstępuje, aby co wziąć z domu swego; 18 a kto na roli, niech się nie wraca wziąć sukni swojej. 19 Biada zaś brzemiennym i karmiącym w owe dni! 20 A módlcie się, aby ucieczka wasza nie była w zimie, albo w szabat. 21 Albowiem naonczas będzie wielki ucisk, jakiego nie było od początku świata aż dotąd, ani nie będzie. 22 I gdyby owe dni nie były skrócone, nie byłoby zachowane żadne ciało; ale dla wybranych będą skrócone dni owe. 23 Wtedy jeśliby wam kto rzekł: Oto tu jest Chrystus, albo tam,nie wierzcie. 24 Albowiem powstaną fałszywi chrystusowie i fałszywi prorocy, i czynić będą znaki wielkie i dziwy, tak żeby w błąd byli wprowadzeni (jeśli być może) nawet wybrani. 25 Oto wam przepowiedziałem. 26 Jeśliby więc wam rzekli: Oto jest na pustyni, nie wychodźcie; oto wewnątrz gmachu, nie wierzcie. 27 Albowiem jako błyskawica wychodzi od wschodu słońca i ukazuje się aż na zachodzie, tak będzie i przyjście Syna Człowieczego. 28 Gdziekolwiek by było ciało, tam się zgromadzą i orły. Mt., 24, 1-28
Kovid: pominięcia są gorsze niż kłamstwa. Szczepienia przeciw covid: brakujący klucz
Pracownicy laboratoriów na całym świecie będą torturować zwierzęta laboratoryjne, wstrzykując im coraz to większe dawki związków chemicznych w nowym kosmetyku, aby odkryć dawkę, która te zwierzęta zabija. Ale WYKONYWANIE NIESZKODLIWYCH TESTÓW NA OSOBACH, KTÓRE OTRZYMAŁY NOWĄ SZCZEPIONKĘ… To już nie wchodzi w rachubę. −∗− W menu na dziś danie z pominięciem. A konkretnie jakich badań nie wykonuje się wśród osób zaszczepionych. Twierdzenie, że szczepionki są bezpieczne bez oparcia w tego typu badaniach, staje się bezpodstawne. Zapraszam do lektury. ____________________***____________________ Szczepionka przeciw covid: brakujący klucz W samych Stanach Zjednoczonych liczba zgłoszonych obrażeń spowodowanych szczepionką COVID przekroczyła 600 000. Dobrze znane badanie Harvard Pilgrim stwierdza, że aby uzyskać prawdziwą liczbę, należy pomnożyć ilość zgłoszonych obrażeń poszczepiennych przez 100. W każdej dziedzinie, w której informacja ma kluczowe znaczenie, pominięcia są często gorsze niż kłamstwa. W tym artykule zwracam uwagę na jedno z takich rażących zaniedbań, jeśli chodzi o bezpieczeństwo szczepionek przeciw covid. Śledzenie urazów i zgonów poszczepiennych na podstawie raportów napływających do baz danych to jedna droga. Inną drogą byłyby bezpośrednie badania osób, które zostały zaszczepione. WŁAŚCIWE BADANIA NIE ZOSTAŁY WYKONANE. TO POMINIĘCIE. Jak miałoby wyglądać właściwe badanie? Na początek, w oparciu o to, co obserwuje WIELU klinicystów, należałoby opracować/potwierdzić prawdziwe markery dla: skrzepów krwi [w tym mikroskrzepów], specyficzne dysfunkcje serca, poronienia, zakłócenia cyklu miesiączkowego, bezpłodność, toksyczne działanie na komórki (np. obecność tlenku grafenu), pojawienie się białka kolczastego w komórkach, w tych obszarach ciała, w których białko nie powinno się pojawiać. W skromnym badaniu pilotażowym, zbierz 1000 osób, które otrzymały jedną ze szczepionek RNA przeciw covid. Przeprowadź testy na tych ludziach (krew, tkanki, zdjęcia) w poszukiwaniu tych markerów. NIE MÓWIĘ tu o kilku zdjęciach krwi u jednego pacjenta. Mówię o pełnym badaniu 1000 osób, na początek. Można by pomyśleć, że takie badania zostały już wykonane, ponieważ tylko kompletni ignoranci lub przestępcy nie zdawaliby sobie sprawy, że kiedy wstrzykuje się ludziom jakieś substancje, należy odkryć efekty, BADAJĄC TE EFEKTY. Ktoś dostaje cios w głowę, robisz zdjęcie głowy i patrzysz na efekty. Ktoś wstrzykuje osobie płyn zawierający 10 składników – przeprowadzasz testy, aby dowiedzieć się, jakie negatywne konsekwencje mogły wystąpić. Niestety, większość ludzi jest tak zahipnotyzowana IDEĄ nauk medycznych, że zakłada, iż jeśli pewnych badań nie przeprowadzono, to widocznie nie trzeba było tego robić. Pracownicy laboratoriów na całym świecie będą torturować zwierzęta laboratoryjne, wstrzykując im coraz to większe dawki związków chemicznych w nowym kosmetyku, aby odkryć dawkę, która te zwierzęta zabija. Ale wykonywanie nieszkodliwych testów na osobach, które otrzymały nową szczepionkę… To już nie wchodzi w rachubę. Aby uzyskać obraz naukowców, którzy odmawiają przeprowadzenia proponowanych przeze mnie testów na zaszczepionych osobach, trzeba wiedzieć, że są to ci sami naukowcy, którzy mówią: „TAK, WIELE OSÓB ZMARŁO PO SZCZEPIENIU, ALE NIE MA DOWODÓW, ŻE TO ZASTRZYK SPOWODOWAŁ TE ZGONY”. Innymi słowy mają na myśli: „Nie robiliśmy poszukiwań, czy szczepionka powodowała zgony, a ponadto nie wiemy, jak ustalić związek przyczynowy. Nigdy nad tym nie pracowaliśmy”.To tak, jakby powiedzieć: „Chemikalia dostały się do rzeki z rury w fabryce? Nie przeprowadziliśmy wystarczających badań nad tą substancją chemiczną, aby ustalić, czy powoduje raka. Dlatego te 96 osób z nowotworami, które pozywają firmę, nie ma podstaw. Przyczynowości nie można udowodnić. Nigdy nie zostanie to udowodnione, ponieważ nigdy nie będziemy badać tej substancji chemicznej”. Działa jeszcze jeden czynnik. Wiele osób zainteresowanych skandalami interesuje się jedynie szczegółami jawnych przestępstw. „Zastrzelili go i zakopali jego ciało na wysypisku? Czy są zdjęcia rozkładającego się ciała? Zabójca był żonaty z siostrą ofiary? Czy była w to zamieszana?” „Clinton i Monica w małym pokoiku obok Gabinetu Owalnego? A widziałeś zdjęcie poplamionej sukienki?” Jeśli powiesz tym ludziom, że największym skandalem w danej sytuacji jest POMINIĘCIE, czyli to, co się NIE WYDARZYŁO, CO POWINNO BYŁO BYĆ ZROBIONE, ALE NIE BYŁO – milkną i odchodzą. Zadaj tym osobom następujące pytanie: Co wolisz? PATRZEĆ przez mikroskop na zdjęcie jednej kropli krwi od jednej zaszczepionej osoby, na którym widać poruszenie linii, która może być żywym organizmem? Czy WIEDZIEĆ, że nigdy nie przeprowadzono tego absolutnie niezbędnego badania bezpieczeństwa szczepionki, którą wstrzyknięto 3,6 miliarda ludzi? „Pokaż mi to zdjęcie. Chcę je zobaczyć. Gdzie jest to poruszenie?” Ten artykuł jest dla osób, które udzielają tej drugiej odpowiedzi. I dla naukowców, którzy wiedzą, że masowe okaleczanie i zabijanie wiążą się również z przestępstwem zaniechania. „Wiemy, że szczepionki są bezpieczne, ponieważ nie badaliśmy osób, które otrzymały szczepionkę”. ________________ COVID vaccine: missing key, Jon Rappoport, November 18, 2021
Uzupełnienia: Wirus kłamstwa i konsekwencje nieistnienia Ostatnio wzrosło zainteresowanie jednym lub dwoma dokumentami, które cytowałem kilka miesięcy temu. Dokumenty te ujawniają oszustwo u samych podstaw testu na wirusa, który nie istnieje. Dokumenty, napisane przez twórców testu, […] ________________ „Nigdy w historii medycyny…” Sekcje zostały wykonane na formalną prośbę rodzin. Na dziesięć zgonów siedem jest „prawdopodobnie” związanych ze szczepieniami, z których pięć jest związanych „bardzo prawdopodobnie”. Z trzech pozostałych przypadków jeden pozostaje do […] ________________ PCR czyli wyznanie wiary c-19 Liczne badania, które twierdzą, że wirus został wyizolowany, w rzeczywistości okazują się oznaczać: „Mamy wirusa w zupie w naczyniu w laboratorium. Zupa zawiera różne rodzaje komórek zwierzęcych i ludzkich, toksyczne […] ________________ CDC/FDA czyli koronny dowód na kłamstwo Przyznają: nie mieli wirusa, kiedy przygotowali test na wirusa. „Wykombinowali” model, udając, że znajdują to, co chcieli znaleźć. To się nazywa samospełniającą się przepowiednią. To oszustwo i zbrodnia, które doprowadziły […] ________________ Wzór na pandemię czyli jak zbudować iluzję Ponad wszystkimi innymi iluzjami, głównym oszustwem jest: „epidemia to jedna choroba lub zespół wywołany przez jeden bakcyl”. Sprzedaje się to z pomocą nieustannej propagandy. Większość ludzi się na to nabiera. […] ==================== https://www.ekspedyt.org/2021/11/20/szczepienia-przeciw-covid-brakujacy-klucz/ AlterCabrio
Izabela Brodacka W listopadzie przypada 99 rocznica otwarcia grobu faraona Tutenchamona. Jego bogato wyposażony grobowiec w Dolinie Królów odkrył Howard Carter. Mumię faraona wielokrotnie przebadano dostępnymi w tamtych czasach metodami. Dziś uznalibyśmy je za niedopuszczalne i profanujące zwłoki. Badający zwłoki faraona dr Douglas Derry stwierdził, że Tutenchamon w chwili śmierci miał około 19 lat co raczej wykluczało śmierć z przyczyn naturalnych. Badanie rentgenowskie przeprowadzone dopiero w 1968 roku przez doktora Harrisona z Liverpoolu potwierdziło podejrzenia odkrywców mumii. U podstawy czaszki młodego faraona znaleziono ślad po rozległym krwiaku. Najprawdopodobniej faraon został zamordowany przez konkurentów do władzy w Egipcie. Po otwarciu grobowca nastąpiła seria niewyjaśnionych zgonów, które uznano za klątwę faraona. Pierwszy zmarł lord Carnavron , który finansował poszukiwania. Kolejni zmarli to Douglas Reid, który prześwietlał mumię, egiptolog Arthur Weigall, lord Westbury i jego syn. W sumie zmarło z niewyjaśnionych przyczyn około 20 osób. i tu dochodzimy do sedna sprawy. Z podobną serią niewyjaśnionych zgonów mieli do czynienia badacze po otwarciu grobów królewskich na Wawelu . Szczegółowo opisał historię tych badań i związane z nią odkrycia polski pisarz Zbigniew Święch. Co ciekawe Zbigniew Święch pierwszy zwrócił uwagę na to, że zgony mogły być spowodowane obecnością w grobowcach grzyba, kropidlaka złocistego ( Aspergirllus .flavus). Historię odkryć w grobach królewskich na Wawelu szczegółowo opisał w trylogii „ Klątwy, mikroby i uczeni”, która uzyskała entuzjastyczne recenzje wielu znawców przedmiotu, a przede wszystkim historyka Aleksandra Gieysztora. Zaczęło się to właściwie przypadkiem. Otóż Zbigniew Święch realizujący wraz z Adamem Bujakiem cykl filmowy na temat obrzędów religijnych różnych kultów na terenie Polski dowiedział się, że w katedrze wawelskiej odbędzie się powtórny pogrzeb pary królewskiej Kazimierza Jagiellończyka i Elżbiety Rakuszanki. Uroczystość celebrowana przez prymasa polski kardynała Stefana Wyszyńskiego oraz metropolitę krakowskiego kardynała Karola Wojtyłę odbyła się 18 października 1973 roku. Pierwsze rozdziały trylogii Zbigniewa Święcha do której zbierał materiały przez wiele lat ukazały się w piśmie „Literatura” w 1983 roku. Natychmiast, bo 2 lipca tego samego roku napisał o tym brytyjski „The Times” a za nim cała światowa prasa. Pisano o „Klątwie Jagiellończyka” w Niemczech, we Włoszech, we Francji, w ZSRR a nawet w Bułgarii. W następnym roku wytwórnia „Lotos- Film” we współpracy z UNESCO nakręciła film dokumentalny pod tytułem „ Klątwa Faraona”. Jedną trzecią tego dokumentu poświęcono wątkowi wawelskiemu eksponując postacie Zbigniewa Święcha i mikrobiologa profesora Bolesława Smyka zasłużonych w wyjaśnieniu tajemnicy Tutenchamona. Film ten był emitowany w wielu krajach w tym trzykrotnie w Polsce. W uznaniu zasług Zbigniew Święch jako jeden z nielicznych Polaków został członkiem elitarnego „The Explorer’s Club” W listopadzie przyszłego roku przypada okrągła setna rocznica odkrycia w Dolinie Królów. Nie tylko o „Klątwie Faraona” lecz również o „ Klątwie Jagiellończyka” nie zapomniano na świecie. W Krakowie pojawili się przedstawiciele wytwórni „BlinkFilms”, którzy we współpracy z „National Geographic” nakręcili film dokumentalny poświęcony wydarzeniom sprzed 50 lat. Przeprowadzili również wywiad rzekę ze Zbigniewem Święchem. Rozmowy i nagrania trwały dwa pełne dni. To bardzo dziwne, że polscy dziennikarze nie zainteresowali się tak nośnym tematem jak powiązanie tajemniczych zgonów po odkryciach w Dolinie Królów z serią równie tajemniczych zgonów po otwarciu krypty na Wawelu. Ludzie lubią takie sensacje. Przy okazji przekazano by przecież szerokim masom wiele informacji na temat historii i kultury starożytnego Egiptu, na temat pracy archeologów, a nawet na temat mikrobiologii i zagrożeń ze strony niektórych gatunków grzybów obecnych w starych grobowcach. Jeszcze dziwniejsze jest, że polscy dziennikarze i politycy nie chcą wykorzystać tak sensacyjnego tematu do propagowania na świecie osiągnięć polskiej kultury. Film dokumentalny, który właśnie nakręcili zachodni dziennikarze będzie zapewne pokazywany w Polsce jeżeli któryś z telewizyjnych notabli zdecyduje się go kupić. Czy nie można było nakręcić takiego filmu w kraju? Szczególnie, że mówi o naszej historii, o Wawelu , o skarbach światowej kultury i o wybitnych polskich naukowcach. Ciekawa jestem czy minister kultury pan Piotr Gliński zna trylogię Zbigniewa Święcha? Wydaje mi się, że zamiast futrować stypendiami i grantami różne gwiazdy i gwiazdeczki zajmujące się publicznym pluciem na nasz kraj warto byłoby zainteresować się wybitnymi osiągnięciami Polaków znanymi wszędzie na świecie tylko nie u nas. Warto byłoby również zając się propagowaniem tych osiągnięć. Znane przysłowie mówi, że nikt nie jest prorokiem w swoim kraju. To przysłowie ma szczególne zastosowanie w Polsce. Nie umiemy i nie lubimy chwalić się swoimi osiągnięciami i swoimi wybitnymi ludźmi. Najlepszym tego przykładem jest historia Jana Czochralskiego – genialnego inżyniera, wynalazcy metody otrzymywania monokryształów, która jest podstawą rozwoju naukowego i technologicznego elektroniki półprzewodników. Czochralski był poza tym autorem wielu wynalazków o światowym znaczeniu z dziedziny metalurgii. Jest najczęściej cytowanym uczonym polskim. W czasach stalinowskich stał się ofiarą zazdrosnych o jego sukcesy kolegów „uczonych” z PW przy czynnym udziale UB. Czasy się jednak zmieniły. Niezrozumiale jest dlaczego obecnie dziennikarze nie zajmują się tą wybitną postacią i jej osiągnięciami zamiast wałkowania w nieskończoność wulgarnych popisów różnych niedorozwiniętych aktywistek i artystek. Władysław Bartoszewski powiedział kiedyś, że „Polska to brzydka panna bez posagu, która nie powinna być zbytnio wybredna”. Bardzo się pomylił . Polska to piękny kraj, a jej posagiem są wybitni Polacy.