Zielone piekło i gra w zielone.

Izabela Brodacka 2 IX. 2022.

Dwa tygodnie sierpnia spędziłam na „bezludnej wyspie” czyli na Czaplaku. Czaplak jest niewielką niezamieszkałą wysepką na Jezioraku.  Przebywają na nim z rzadka i krótko tylko żeglarze. Bywałam na Czaplaku w różnych warunkach, miedzy innymi w listopadzie przy sztormowej pogodzie i ze złamanym jarzmem steru mojej żaglówki ale nie będę państwa męczyć tymi opowieściami ( dosłownie) z mchu i paproci.

Choć warunki biwakowania na Czaplaku w połowie sierpnia nie są zbyt surowe ciekawa jestem czy wytrzymałaby taki biwak którakolwiek z gorących obrończyń wszystkich istot żywych czy gwałconych  krów, a także którykolwiek ze zwolenników zielonego ładu, zielonej energii czy innej postaci gry w zielone. Czy atakowany przez stada komarów odnosiłby się do tych istot z niesłabnącą miłością?  Czy zrezygnowałby z tłuczenia kąsających go w lesie ślepaków?  Jak zareagowałaby na spotkanie z larwą kałużnicy, która wcale nie jest sympatycznym ani ładnym zwierzątkiem albo z rzęsorkiem  (nie mylić z rzęsistkiem ) drobnym jadowitym ssakiem, który pogryzł kiedyś boleśnie na Czaplaku znajomego żeglarza.

Świat przyrody choć piękny nie jest bynajmniej tak idylliczny jak to wyobrażają sobie niektórzy jego obrońcy. Szczególnie ci, którzy bronią przyrody z ekranu telewizora lub zza ministerialnego biurka. Trzeba zrozumieć i przyjąć do wiadomości, że świat oparty na łańcuchu pokarmowym nie może być przyjazny dla wszystkich bez wyjątku istot żywych. Jak to napisał Czesław Miłosz w wierszu: „ Do pani profesor w obronie honoru kota i nie tylko” (z okazji artykułu „ Przeciw okrucieństwu” Marii Podrazy- Kwiatkowskiej):

Natura pożerająca, natura pożerana

Dzień i noc rzeźnia dymiąca od krwi

I kto ją stworzył? Czyżby dobry bozia?

Tak, niewątpliwie, one są niewinne

Pająki, modliszki, rekiny, pytony

To tylko my mówimy okrucieństwo.

Jak się przekonałam zniechęcona miłośniczka przyrody może się skutecznie ewakuować z Czaplaka nawet uszkodzoną łódką, w listopadzie, przy sztormowej pogodzie.

O tym, że dzika przyroda może być jednak śmiertelnie groźna dla człowieka przekonał się na własnej skórze młody entuzjasta Raymond Maufrais. Zafascynowany dziką przyrodą Raymond Maufrais podjął samotną przeprawę przez gujańską dżunglę, by przedostać się do masywu górskiego Tumuc-Humac. Ślad po nim zaginął, a nad rzeką Tamouri odnaleziono tylko opuszczony biwak oraz dziennik Raymonda. Został on wydany, również w Polsce, pod tytułem „Zielone piekło”. Ostatnia notatka Maufrais pochodziła z 13 stycznia 1950 roku. Jak napisał w pamiętniku przymuszony głodem niepotrzebnie zabił i próbował zjeść swego ukochanego psa. Szlak, który przebył, pozostał do dziś nieodkryty, a zagadka jego śmierci niewyjaśniona.

Umieściłabym tę pozycję na liście obowiązujących lektur szkolnych.

Może nie powstałyby wówczas równie utopijne i nonsensowne ustawy jak „ piątka dla zwierząt”. Może wilki nie byłyby tak bezwarunkowo chronione, niezależnie od szkód, które wyrządzają. Pani Dora, o której jakiś czas temu pisałam, zrezygnowała z hodowli owiec po tym gdy wilki wypatroszyły w jej obejściu kotne samice. To nieprawda, że szlachetne wilki zabijają tylko tyle ile są w stanie zjeść. Pani Dora zbierała resztki owiec i ich martwe płody po całym podwórzu. W Gładyszowie wilki zagryzły ostatnio starego, łagodnego psa znajomej i wałęsają się bez przeszkód po wsi. Inna znajoma hodująca pod lasem konie strzela regularnie w kierunku wilków z dubeltówki starając się jednak żadnego nie trafić. To wystarcza żeby trzymać je w ryzach i zniechęcić do wizyt w stadninie.

Bezmyślni obrońcy wszystkich istot żywych nie chcą przyjąć do wiadomości, że taki program jest po prostu niewykonalny. Zawsze dokonuje się wyboru. Wybiera wilki ze szkodą dla owiec, wybiera kornika ze szkoda dla drzewostanu Puszczy Białowieskiej. Nie twierdzę, że obrońcy przyrody dosłownie występowali w obronie kornika. Wydawało się im tylko, że jak to mówią -natura sama sobie poradzi. Podobno inwazja kornika w puszczy zaczęła się od kilkunastu zarażonych drzew, które należało wyciąć wbrew ideologii. Teraz inwazja kornika jest nie do opanowania.

To samo dotyczy regli tatrzańskich. Z historycznych względów są one monokulturą więc są podatne na wszelkie zarazy i łatwo dają się powalić przez halny. Na to nie mamy już żadnego wpływu natomiast chore drzewa należy konsekwentnie usuwać wbrew wszelkim lewackim teoriom. Bo tak rozumiana ochrona przyrody to nie nauka i nie praktyka lecz szkodliwa utopijna lewacka ideologia.  „Wszelkie istoty żywe” zastępują w tej ideologii marksistowski proletariat a troska o nie służy wyłącznie terroryzowaniu społeczeństwa. Szczególnie, że do tych istoto żywych nie zalicza się człowieka w stadium prenatalnym. 

Jest jeszcze jeden aspekt wszelkich „zielonych ładów”, bardziej racjonalny z punktu widzenia ich beneficjentów lecz bardziej szkodliwy dla społeczeństw. Te zielone łady sprowadzają się do gry w zielone czyli są trikiem umożliwiającym łupienie obywateli pod rzekomo szlachetnym celem. Coś tak bezczelnie absurdalnego jak handlowanie, a nawet spekulowanie  pozwoleniami na emisję CO2 przypomina mi nieodmiennie sprzedawanie nad Sekwaną puszeczek z powietrzem z Paryża. Kosztowały bodajże 15 franków i pasjami kupowali je niczym nie przymuszeni turyści z demoludów. Wyraźnie brakowało im świeżego powietrza, lecz raczej w życiu społecznym i w polityce niż na ulicy. 

Jedynym konsekwentnym rozwiązaniem byłoby wszczepienie wszystkim ludziom chlorofilu i umożliwienie im w ten sposób asymilacji. Wobec osiągnięć biotechnologii wydaje się to zupełnie możliwe.

Pozostaje otwartym problem co zrobić z wszystkimi istotami mięsożernymi. Trzeba je byłoby chyba dla ich własnego dobra i dla szczęśliwej przyszłości zielonej planety wykończyć. Byłoby to jednak sprzeczne z ideą bioróżnorodności. Wszczepienie chlorofilu na przykład tygrysom i nakłonienie ich do rezygnacji z nawyków żywieniowych byłoby zdecydowanie trudniejsze.

A przede wszystkim zabrakłoby wkrótce niezbędnego przecież do asymilacji CO2 .

Nieszczęście dla świata, nadzieja dla katolików. Dr Teluk o Apokalipsie i czasach ostatecznych

#apokalipsa #czasy ostateczne #Pismo święte #św. Jan #Tomasz Teluk

W powszechnym obiegu Apokalipsę utożsamia się z Armagedonem, czyli z końcem świata mającym nastąpić na skutek kataklizmów naturalnych, wojen, plag i tragedii, co musi napawać lękiem. Jeśli dołożymy do tego obraz z popkultury, który przedstawia tego rodzaju nieszczęścia, to rzeczywiście można się przestraszyć. Taki obraz nie ma jednak nic wspólnego z chrześcijańską wizją Apokalipsy – mówi w rozmowie z PCh24.pl dr Tomasz Teluk, prezes Instytutu Globalizacji.

Czy jest Pan gotowy na koniec świata, na apokalipsę?

Dla większości przedstawicieli mojego pokolenia koniec świata nadchodzi z momentem śmierci i w ten sposób kończy się świat. Natomiast apokalipsa jest czymś zupełnie odmiennym, jest końcem Wszechświata, jest końcem wszystkiego, co poznali ludzie.

Apokalipsa to kwestia przyszłości i nie mnie jest dociekać, kiedy ona nastąpi, ponieważ jak mówił Syn Boży: „Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą. Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec” (Mk 13, 30–32).

W ostatnim czasie słowo apokalipsa jest nadużywane. Wywołał Pan apokalipsę globalnego ocieplenia, a ja dodam od siebie apokalipsę Odry, apokalipsę w sklepach z powodu braku cukru etc. Zapytam wprost: po co?

To element inżynierii społecznej, która zmusza człowieka, aby żył w strachu. Jeśli ktoś czerpie wiedzę tylko z programów informacyjnych, z telewizji etc., to rzeczywiście może żyć w takim lęku, bo jednego dnia straszy się go suszą stulecia, upałami, a gdy dwa następne dni pada deszcz, to straszy się go powodziami.

Apokalipsa to księga strachu czy księga nadziei?

W powszechnym obiegu Apokalipsę utożsamia się z Armagedonem, czyli z końcem świata mającym nastąpić na skutek kataklizmów naturalnych, wojen, plag i tragedii, co musi napawać lękiem. Jeśli dołożymy do tego obraz z popkultury, który przedstawia tego rodzaju nieszczęścia, to rzeczywiście można się przestraszyć. Taki obraz nie ma jednak nic wspólnego z chrześcijańską wizją apokalipsy.

Gdyby chrześcijanie znali Pismo Święte to nie baliby się na przykład globalnego ocieplenia, bo w Apokalipsie nie ma ani słowa, że świat skończy się w wyniku globalnego ocieplenia. Jest tam wręcz coś zupełnie odwrotnego. Już w Księdze Rodzaju mamy przyrzeczenie, że Ziemi już nigdy nie zaleje potop, taki jak spotkał Noego.

Gdyby chrześcijanie znali Pismo Święte, gdyby znali Apokalipsę to nie ferowaliby jakichś swoich wyroków. Możemy w przestrzeni publicznej napotkać bowiem amatorskie analizy, w których autorzy twierdzą, że skoro mieliśmy do czynienia z zarazą, to teraz czas na głód i śmierć. Gdyby ktoś przeczytał Apokalipsę, a zwłaszcza fragment o czterech jeźdźcach apokalipsy i o tym, w jakiej kolejności Pan Bóg otwierał pieczęcie, to wiedziałby, że wojna i głód następują przed zarazą. Jeśli ktoś utożsamia zarazę z Apokalipsy z tzw. pandemią koronawirusa to musiał wiedzieć, że będzie ona trwała do pewnego czasu, że w pewnym momencie po prostu się skończy, natomiast kolejne etapy klęsk zapowiadanych przy końcu świata są związane przede wszystkim z męczennikami chrześcijaństwa, z uciskiem Kościoła w dniach ostatecznych i to rzeczywiście zaczyna dziać się na naszych oczach.

Nie mam jednak wątpliwości, że Apokalipsa jest księgą nadziei. Apokalipsa jest bowiem finalnym Objawieniem sensu historii. Apokalipsa jest również bramą do życia wiecznego i wszystko, co dzieje się w tym czasie zmierza ku ostatecznemu zwycięstwu zbawionych. Apokalipsa mówi nam o wejściu do Chwały Boga, do niebiańskiej Liturgii Baranka, która każdego dnia ma miejsce przed Tronem Bożym.

Dla chrześcijan jest więc księgą pocieszenia. Księgą, która obrazuje nam finał historii zbawienia; nadzieję dla wszystkich opieczętowanych, czyli ochrzczonych; nadzieję dla wszystkich, którzy słuchają Słowa Bożego i są w Kościele.

Apokalipsa powinna być więc czytana ku pokrzepieniu serc.

Czy powinniśmy mówić o księdze św. Jana „Apokalipsa”? Powiem szczerze, że mnie osobiście dużo bardziej podoba się angielskie określenie, czyli „Objawienie” czy też „Proroctwo” św. Jana.

Apokalipsa to szczególne Objawienie. Apokalipsa to szczególne Proroctwo, jakie miał najbardziej umiłowany uczeń Chrystusa, który jako jedyny nie umarł śmiercią męczeńską.

Apokalipsa to, powtórzę, Objawienie ku pokrzepieniu serc. Przypomnę, że tylko w Kościele Apokalipsa św. Jana jest księgą kanoniczną, a w prawosławiu już na przykład nie.

Dlaczego?

Ponieważ teologowie Kościoła katolickiego uznali, że jest to księga tak doniosła, która zawiera tak wiele cennych informacji dla wiernych, iż powinna należeć do kanonu.

Jeśli przyjrzymy się całej strukturze Apokalipsy, to rzeczywiście znajdujemy tego potwierdzenie.

Mamy tam bowiem konkretną strukturę, która prowadzi nas do finału, jakim jest życie z Chrystusem w chwale i oglądanie Boga twarzą w twarz, mianowicie: najpierw ta księga jest przepełniona symboliką. Następnie ma miejsce pouczenie wobec siedmiu Kościołów. Dalej następuje Liturgia przed Tronem Boga. Potem mamy zrywanie kolejnych pieczęci, siedem trąb, wizję kobiety i smoka. Później przechodzimy do walki Bestii z Barankiem, a na koniec mamy Sąd Ostateczny, siedem czasz, opis Jerozolimy Niebieskiej, walkę eschatologiczną, jaka będzie się toczyć etc. To wszystko prowadzi nas do wiecznego szczęścia, do miasta, które ma być naszym portem docelowym.

To też jest bardzo ciekawe. Zwykle utożsamiamy sobie Raj z jakąś idyllą, z ogrodem rajskim, z łąkami i potokami, natomiast w Apokalipsie św. Jan pisze bardzo wyraźnie, że czeka na nas miasto Jerozolima Niebieska, w której zamieszkają wierni do końca chrześcijanie.

Tak więc będziemy mieszkali w mieście, a nie na wsi.

Dlaczego św. Jan przeciwstawia Jerozolimie Babilon?

Jerozolimie jest przeciwstawiony Babilon jako miasto ziemskie, które czeka upadek; które jest rządzone przez wielką nierządnicę pijaną krwią. Babilon to miasto, gdzie nie słyszy się Pieśni Liturgicznej, tylko same pieśni żałobne, bo po prostu czeka je niechybna zakłada.

Babilon jest metaforą cywilizacji dobrobytu, luksusu, hedonizmu musi czekać upadek.

To dzieje się na naszych oczach. Dawniej utożsamiano Babilon z wieloma miejscami, najczęściej z Rzymem, gdzie ginęli chrześcijanie, i który był stolicą rozwiązłości, rozpusty, zabójstw i grzechu. Dzisiaj taką niechlubną rolę odgrywają wielkie metropolie. Jeśli przyjrzymy się, co dzieje się w tych miastach, to możemy powiedzieć, że mamy do czynienia z dziedzictwem Babilonu, dziedzictwem w którym panuje zło, dlatego każde z tych miast czeka upadek.

Emiliano Jimenez Hernandez, autor książki „Apokalipsa”, która ukazała się nakładem Instytutu Globalizacji, zwraca uwagę, że Apokalipsy św. Jana nie można czytać osobno, że do jej zrozumienia trzeba znać całe Pismo Święte. Dlaczego?

Pismo Święte jest pewną całością. Jeśli sięgniemy do wydań Biblii z przypisami i odnośnikami, to modląc się w ten sposób możemy poruszać się po całym Piśmie Świętym, które prowadzi nas logicznie i konsekwentnie od Starego do Nowego Testamentu i odwrotnie. Każdy fragment wynika z innego i jest spójny.

Ponadto Pismo Święte należy czytać w kluczu chrystologicznym. Chrystus jest centrum Objawienia w Piśmie Świętym. W Starym Testamencie Izrael jest „ćwiczony” przez Boga, dostaje Dziesięć Przykazań przez co może poznać swój grzech, że nie jest w stanie wypełniać Dekalogu, tylko będzie cały czas grzeszył, przez co Pan Bóg zsyła ratunek w historii zbawienia – zapowiadanego przez proroków Mesjasza. Właśnie w tym kluczu należy odczytywać księgi prorockie czy psalmy.

Mamy także Ewangelię, w której działa i naucza Chrystus Pan. Mamy opis czasu budowania Kościoła w Dziejach Apostolskich i Listach Apostolskich. Wreszcie mamy finał zawarty w Apokalipsie. To jest właśnie logika Pisma Świętego.

Apokalipsy nie wolno czytać wyrywkowo. Trzeba to robić posługując się pewnym językiem biblijnym, który ma swoją symbolikę i znaczenie zakorzenione w pewnym kontekście historycznym. Na tym jest zbudowana teologia i trzeba ją poznać, aby właściwie rozumieć Pismo Święte. Kościół katolicki daje nam ku temu wszelkie narzędzia i dzięki temu możemy poznać tę świętą księgę.

Czy można powiedzieć, że św. Jan Apostoł był nie tylko natchnionym, ale i prze-inteligentnym i prze-mądrym człowiekiem? Przecież w każdym zdaniu, w każdym słowie nawiązuje do całego Pisma Świętego, co sugeruje, że znał je na pamięć.

Ewangelia według świętego Jana jest niesamowita, niezwykle szczegółowa. Jak się ją czyta, to z zwraca się uwagę, że różni się ona od trzech pozostałych tym, że człowiek czuje się, jakby przebywał w tym czasie z Chrystusem i był świadkiem tych wydarzeń. Tak mocno i wiernie oddaje nam św. Jan to, co Chrystus przeżywał i głosił.

Apokalipsa z kolei oddaje grozę, doniosłość i wspaniałość dzieła zbawienia, które jeszcze przed nami. Święty Jan rzeczywiście posiadał Objawienie w sercu. Nie wiem czy był tak pobożnie wykształconym żydem, że znał na pamięć Pismo Święte, czy zostało mu to w nadprzyrodzony sposób objawione. Wiem jednak, że Chrystus przyszedł, aby wypełnić Pismo, wypełnić wszystko to, co zostało zapowiedziane w Starym Testamencie, a Apokalipsa jest jakby antycypacją tego wszystkiego, co zostało zapowiedziane w Nowym Testamencie. Jest tym, co nas czeka. Jest wielkim triumfem w historii zbawienia, realizacją planu miłości, który Bóg ma wobec każdego z nas i to jest dla nas duże pocieszenie.

W Apokalipsie często pojawia się słowo pieczęć. Pieczęć w Starym Testamencie była symbolem władzy. Także po dzień dzisiejszy pieczęcią poświadcza się prawdę. Notariuszem tej prawdy w historii zbawienia jest sam Bóg i my – chrześcijanie – będąc opieczętowani Słowem Bożym, które czytamy przez całe nasze życie, będąc opieczętowani sakramentem Chrztu Świętego i Duchem Świętym mamy Boga za gwaranta historii zbawienia.

Jest to bardzo poważna obietnica, którą Pan Bóg daje nam na Chrzcie Świętym – że będziemy zbawieni, i którą dotrzymuje w dniu naszej śmierci, w dniu narodzin do życia wiecznego.

Bardzo często można przeczytać komentarze, analizy, których autorzy zastanawiają się, czy żyjemy w czasach ostatecznych. Jakie jest Pana zdanie na ten temat – czy to są już czasy ostateczne?

Czasy ostateczne zaczęły się z chwilą Wniebowstąpienia Chrystusa. Wtedy narodził się Kościół, na który Pan Bóg zesłał Ducha Świętego i od tego czasu trwają czasy ostateczne, które też mają swoją logikę, swoją historię i swoje konsekwencje.

Odpowiadając więc wprost na Pana pytanie: tak, jesteśmy w okresie czasów ostatecznych.

Rozmaici teologowie wskazują, że dochodzi już do finalnej fazy czasów, jakie poprzedzają Apokalipsę. Pisał o tym między innymi abp Fulton Sheen, że kończy się era niereligijna, a zaczyna era duchowej konfrontacji Chrystusa z Antychrystem, który opanował umysły całego świata i ta walka toczy się na naszych oczach. Mamy rozmaitych wizjonerów jak siostra Łucja z Fatimy, która przepowiedziała, że w czasach ostatecznych rozegra się walka o rodzinę i rzeczywiście my to obserwujemy. Siły zła, cywilizacja śmierci chcą zniszczyć rodzinę, chcą zniszczyć kobietę jako dawczynię życia. Chcą zniszczyć dzieci, ich seksualność, a nawet ich płeć. Dlatego na podstawie tych znaków możemy stwierdzić, że wchodzimy bardzo mocno w czasy apokaliptyczne.

Świadczy o tym także liczba chrześcijan męczenników. Jeszcze nigdy w historii nie było ich tak wielu. Świadczą o tym statystyki Kościoła i organizacji zajmujących się prześladowaniem chrześcijan. Ta krew woła o to, żeby Baranek już przyszedł.

Może w związku z tym warto wystosować ponownie siedem listów do Kościołów, jak zrobił to św. Jan na początku Apokalipsy? Wywołany przeze mnie Emiliano Jimenez Hernandez zwraca uwagę, że to nie jest przeszłość, tylko nasza współczesność, że to się wciąż dzieje…

Kościół nieustannie przeżywa kryzysy. Na szczęście wciąż jeszcze są stosowane upomnienia wobec wiernych, wobec poszczególnych Kościołów w różnych krajach.

Widzimy również wiele trudności w miejscach, gdzie władza episkopatu wymyka się władzy Stolicy Piotrowej, gdzie władzę w Kościele przejmują świeccy, którzy chcą po swojemu zmieniać Kościół czy nawet modyfikować doktrynę w oderwaniu od posłuszeństwa Rzymowi.

Urząd nauczycielski Kościoła cały czas stosuje napomnienia i ta nauka mądrości płynącej z Apokalipsy z pewnością jest nieustannie głoszona. Inna sprawa: czy my to słyszymy? Współczesny chrześcijanin też ma tendencję, żeby nie słuchać głosu Kościoła, nie słuchać papieża, być mądrzejszym od biskupów, wyrywkowo traktować wiarę i zachowywać tylko to, z czym się zgadza. Takie pojmowanie wiary jak supermarketu, gdzie każdy może kupić to, co mu się podoba jest błędem i musi zostać odrzucone.

Kiedy ostatni raz słyszał Pan kazanie na kanwie Apokalipsy św. Jana? Ja powiem szczerze, że nie pamiętam i odnoszę wrażenie, że w Kościele jest swego rodzaju niechęć do mówienia o Apokalipsie, o czasach ostatecznych czy o piekle.

Niestety zgadzam się z Panem. W Kościele jest tendencja, że księża przyjmują postawę moralizatorską. Są oni tego uczeni w seminariach i dlatego podczas kazań najczęściej można usłyszeć moralizm, który w dodatku ma być podkreślany charakterystycznym tembrem głosu, jaki słyszymy z ambony.

Natomiast są okresy w roku liturgicznym, kiedy czyta się Księgę Apokalipsy i księża, którzy mają stary dobry zwyczaj, aby w swoich kazaniach sięgać do czytań z danego dnia wyjaśniają wiernym tę symbolikę apokaliptyczną.

Przyznam szczerze, że dawno nie słyszałem jednak kazania, które dotykałoby Apokalipsy i rzeczywiście księża unikają wzorem społeczeństw zachodnich mówienia o tym, żeby zbytnio nie straszyć, żeby nie przypominać o grzechu, o piekle, o tym, że świat się kończy, że istnieje śmierć. Jest to fałszywe założenie, bo śmierć tak czy siak przyjdzie po każdego z nas.

Może więc powinniśmy modlić się słowami, którymi kończy się Apokalipsa św. Jana, czyli „Marana tha – Przyjdź, Panie Jezu!”?

„Marana tha – Przyjdź, Panie Jezu”. Tymi słowami modlimy się szczególnie w czasie Adwentu, ale nic nie przeszkadza, żebyśmy modlili się nimi przez cały czas. Jeśli wierzymy w to, co objawił nam Syn Boży, to powtórne przyjście Pana Jezusa nie jest czymś strasznym, przerażającym tylko czymś pożądanym i oczekiwanym; czymś, co kończy nasz ziemski trud do pielgrzymowania; czymś, co jest bramą naszego wiecznego szczęścia.

Pierwsi chrześcijanie modlili się w ten sposób, ponieważ byli przekonani, że czas powtórnego nadejścia Chrystusa jest tuż przed nimi i byli naprawdę szczęśliwi z tego powodu. Także i my powinniśmy mieć tę samą postawę i oczekiwać spotkania z Bogiem tym bardziej, że dużo istnieje większe prawdopodobieństwo jest, iż momentem spotkania z Bogiem będzie po prostu nasza śmierć.

Tylko nieliczni będą mieli przywilej doświadczenia apokalipsy naocznie.

Bóg zapłać za rozmowę.

https://pch24.pl/niezbednik-na-apokalipse-8-rzeczy-ktore-musisz-miec-na-czas-ataku-mocy-ciemnosci/embed/#?secret=b2ink3ZkiO

Artykuł z „Nature”: Czy drobne skrzepy krwi mogą być przyczyną długich, zagadkowych objawów COVID?

Czasopismo „Nature” opublikowało artykuł zwracający uwagę na epidemię „Długiego Covida”, która może się wiązać ze skrzepami krwi.

Nature  |  Vol 608  |  25 August 2022, pp. 662-664

Ludzie tacy jak Lara Hawthorne, brytyjska ilustratorka, która wzięła trzy zastrzyki i „czuła się całkiem chroniona”, cierpią teraz na dziwne choroby związane z zakrzepami spowodowanymi przez zastrzyki.

Hawthorne powiedziała „Nature”, że od miesięcy choruje na różne „często wyniszczające objawy”, w tym ciągłe bóle uszu, szumy w uszach, przekrwienie, bóle głowy, zawroty głowy, palpitacje serca i bóle mięśni, aby wymienić tylko kilka.

W wielu dniach Hawthorne czuje się tak osłabiona, że ledwo może wstać z łóżka, co jej lekarze przypisują „długiemu kowidowi
„, w przeciwieństwie do zastrzyków, które otrzymała.

Obawiając się, że drobne skrzepy krwi w całym ciele są często winne objawom long covid, takim jak te, Hawthorne dotarła do lekarza w Niemczech, który specjalnie leczy ludzi takich jak ona, używając rozcieńczalników krwi i procesu typu dializy, aby filtrować i oczyszczać krew.

Ponieważ jest teraz tak wielu ludzi chorych i umierających od zastrzyków, Hawthorne jeszcze nie otrzymała odpowiedzi. Najwyraźniej istnieje długa na milę lista oczekujących z nazwiskami ludzi, którzy wzięli zastrzyki, myśleli, że są „chronieni”, a teraz cierpią dzień w dzień na wszelkiego rodzaju choroby.

„Nie chcę czekać na swoje zdrowie, kiedy czuję się tak okropnie” – skarżył się Hawthorne w „Nature”.

Jak długo nauka będzie „zdumiona” oczywistymi zdarzeniami niepożądanymi po wstrzyknięciu?

Badacze są podobno „zdumieni długimi Covidami”, ponieważ nie mogą dowiedzieć się, co ją powoduje – ponieważ nie chcą nawet brać pod uwagę możliwości, że to strzały są winne.

Coraz większa liczba osób, które przyjęły szczepienie, doświadcza stale rosnących skrzepów w ich ciałach, które spowalniają i zatrzymują przepływ krwi, ostatecznie prowadząc do śmierci.

Istnieje nawet ruch na Twitterze o nazwie „#teamclots”, który podnosi świadomość problemu, ale oczywiście wyklucza się zastrzyki, które są jedyną logiczną przyczyną tych skrzepów.

Niektórzy zdesperowani ludzie uciekają się do własnych środków na te skrzepy, na które establishment naukowy już krzyczy, przestań! Bo takie zabiegi są podobno niesprawdzone.

„Mamy teraz trochę rozproszonych kawałków dowodów” – mówi Danny Altmann, immunolog z Imperial College London, o tak zwanym długim Covidzie. Altmann, podobnie jak jego koledzy, nie odważy się wiązać tego ze strzałami.

„Wszyscy jesteśmy skupieni, aby spróbować połączyć to w jakiś konsensus. Jesteśmy od tego tak daleko. To bardzo niesatysfakcjonujące.”

„Nature” wciąż odnosi się do skrzepów jako skrzepów krwi, mimo że pojawiły się dowody sugerujące, że skrzepy tworzące się wewnątrz ciał „w pełni zaszczepionych” są metaliczne, wśród innych dziwnych, niekrwistych substancji.

To prawie tak, jakby szczepionki powodowały, że ciała ludzi tworzą nieżyciowe skrzepy z obcych substancji, które są zawarte w fiolkach ze „szczepionką” lub przez nie produkowane.

„Nature” przyznaje, że pod mikroskopem te skrzepy przypominają „ładny talerz spaghetti” z „okropnym, ziarnistym i ciemnym” wyglądem „takim, jaki można uzyskać, jeśli spaghetti zostanie w połowie ugotowane i pozwolimy mu się skleić”, cytując Douglasa Kella, biologa systemowego z Uniwersytetu w Liverpoolu.

Kell i jego koledzy zebrali materiał sugerujący, że fibryna w skrzepach źle się złożyła, tworząc klejopodobną „amyloidową” wersję samej siebie.

„Jeśli pierwszy z nich zmieni swoją konformację, wszystkie inne muszą za nim podążać” – mówi Kell, zauważając, że proces ten przypomina składanie prionów, które może prowadzić do takich stanów jak choroba Creutzfeldta-Jakoba.

Źródło: NATURE study confirms: Triple-vaccinated developing clots associated with „long covid”

Od Soboru Watykańskiego II do ciężarnych mężczyzn. Szlak diabolicznego szaleństwa

Robert Morrison https://www.bibula.com/?p=135937

Można sobie wyobrazić świat, w którym życie po prostu staje się stopniowo gorsze, nie stając się przy tym coraz bardziej absurdalne, ale nie jest to opis świata, w którym żyjemy dzisiaj. Nasz Kościół i świat stały się zdumiewająco gorsze od czasu, gdy Franciszek przedstawił nam swoją bluźnierczą Pachamamę w październiku 2019 roku, a każdy następny nikczemny krok niósł ze sobą kolejny aspekt absurdu. Być może nie słyszymy głośnego śmiechu demonów ale z pewnością to robią.

Szaleństwo nie narodziło się na Soborze Watykańskim II, ale istnieje  wyjaśnienie, dlaczego to trzyletnie wydarzenie posłało Kościół i świat na drogę diabelskiego szaleństwa. Musimy po prostu zrozumieć konsekwencje faktu, że Bóg powierzył Kościołowi katolickiemu zachowanie i rozpowszechnianie Jego prawdy:

Idąc tedy, nauczajcie wszytki narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha świętego, nauczając je chować wszytko, com wam kolwiek przykazał. A oto ja jestem z wami po wszytkie dni aż do skończenia świata.” Mt 28, 19,20

Jak to już zostało dokładnie udokumentowane, postępowi dywersanci przejęli Sobór, aby udaremnić Jego misję na dwa kluczowe sposoby: w dużej mierze Kościół porzucił wysiłki na rzecz nawracania dusz na katolicyzm i zaczął pozwalać na nauczanie błędu obok prawdy. Nie trzeba być katolikiem, by pojąć naprawdę zdumiewającą naturę soborowych zmian – miliony katolików (być może setki milionów) przeszły od myślenia, że trzeba wierzyć w niezmienne nauki Kościoła, by być zbawionym, do myślenia, że wszyscy chrześcijanie są zbawieni, a Kościół nie ma monopolu na prawdę.

Tę całkowitą zmianę podejścia można potraktować jako  swego rodzaju eksperyment. Jeśli Bóg naprawdę ustanowił Kościół katolicki, aby strzegł i rozpowszechniał Jego prawdę, to zmiany te powinny przynieść katastrofalne skutki; jeśli natomiast Kościół jest jedynie organizacją stworzoną przez człowieka, to wysiłki zmierzające do dostosowania Jego nauki do świata powinny przynieść pozytywne, a przynajmniej mieszane rezultaty.

Eksperyment SW II rzeczywiście przyniósł rozstrzygnięcie. Każdy wskaźnik stanu zdrowia Kościoła – apostazje, uczestnictwo we Mszy Świętej, powołania, małżeństwa, chrzty, akceptacja nauczania Kościoła, itd. – okazał się fatalny dla tych, którzy zaakceptowali soborowe nowości. Natomiast, każdy z tych wskaźników zachował zdrowie lub uległ poprawie u tych, którzy trzymali się tego, czego Kościół zawsze nauczał.

Niestety, tylko niewielka część katolików zachowała tradycyjne wierzenia i praktyki Kościoła. W związku z tym większość katolickiego i niekatolickiego świata doświadcza skutków decyzji Kościoła, który pozornie zmienił swoje nauczanie, bo przecież prawdziwy Kościół nigdy nie może się tak zmienić. Zamiast otrzymywać Bożą prawdę bezpośrednio (dla katolików) lub w mniejszym stopniu pośrednio (dla niekatolików) od Kościoła, większość ludzi na świecie została doprowadzona do przekonania, całkiem błędnego, że Kościół katolicki nie twierdzi już, że posiada niezmienną prawdę.

Możemy myśleć, że to pozorne porzucenie obiektywnej prawdy jest nieistotne, ale wyobraźmy sobie, jak wyglądałoby to na polu matematyki, gdzie wiemy, że 2+2=4. Dzięki pracowitości szatana i tych, którzy w jego imieniu przeniknęli do Kościoła, widzieliśmy moralny i teologiczny odpowiednik następującego procesu jaki miał miejsce w Kościele:

– Od Pięćdziesiątnicy do SW II: 2+2=4

– Od SW II do Franciszka: 2+2= 4, 5, a czasem 6

Pierwsze lata okupacji papiestwa przez Franciszka: 2+2= co tylko chcesz (kim jesteśmy, żeby to oceniać?!).

– Od Pachamamy do dziś: 2+2= cokolwiek innego niż 4 (a każdy kto mówi, że to 4, jest zacofany!).

W oczach Franciszka i jego pochlebców wszyscy są zbawieni i godni szacunku i miłości; z wyjątkiem tradycyjnych katolików, którzy podtrzymują prawdy, za które tak wielu męczenników oddało swoje życie.

Kiedy blisko miliard katolików akceptuje ten poziom absurdu, wyniki nie mogą być dobre. Wielu z tych, którzy powinni przekazywać światu Bożą prawdę, porzuciło zasadę niesprzeczności i przyjęło niedorzeczne kłamstwa na temat zestawu wierzeń, które rzekomo są im najdroższe.

Tak więc, zamiast katolików, którzy będą walczyć na śmierć i życie o niezmienną prawdę, mamy teraz katolików takich jak Franciszek, Biden, Pelosi, Fauci, Trudeau, Cuomo i Aleksandria Ocasio-Cortes.  Od tych niezłomnych mistrzów obłędu otrzymujemy takie oto demoniczne absurdy:

– Prezydentura Bidena

– Wszystko o synodzie Franciszka na temat synodalności (a właściwie wszystko o Franciszku)

– Fakt, że nieskuteczne i niebezpieczne szczepionki są nadal obowiązkowe dla wielu ludzi (w tym dzieci)

– Fakt, że Watykan entuzjastycznie wspiera antykatolicką politykę globalistyczną, jednocześnie atakując tych, którzy chcą być prawdziwie katoliccy

– Przejście na dietę opartą na robakach, aby uratować świat przed krowimi wzdęciami

– Niekończąca się obsesja na punkcie prowadzenia śledztwa w sprawie Trumpa i jego zwolenników i jednoczesne zaniechanie dochodzenia w sprawie klientów Jeffreya Epsteina

– Mężczyźni w ciąży

– Fakt, że tak wielu ludzi, w tym prawie wszyscy na stanowiskach kierowniczych, wydają się myśleć, że to szaleństwo jest w porządku, tak długo jak otrzymują za to poklask i uznanie

Każdy z nas mógłby zapewne dodać kilka innych orwellowskich absurdów, które przed laty wydawałyby się nie do pomyślenia.

Jeśli zastanawiamy się, dlaczego szatan i jego globaliści upierają się przy forsowaniu tych szaleństw, wystarczy, że rozważymy słowa doradcy Światowego Forum Ekonomicznego, Yuvala Harari, z 2018 roku:

Prawda i władza mogą podążać razem tylko do pewnego punktu. Prędzej czy później idą własnymi drogami. Jeśli chcecie władzy, w pewnym momencie będziecie musieli rozpowszechniać fikcje. Jeśli chcecie kierować się prawdą, w pewnym momencie będziecie musieli wyrzec się władzy. Jeśli będziecie mówić prawdę – na przykład o źródłach waszej władzy-  rozgniewacie sojuszników, zniechęcicie zwolenników lub podkopiecie harmonię społeczną. . . . Dlatego, jeśli marzycie o społeczeństwie, w którym króluje prawda, a mity są ignorowane, nie macie co liczyć na Homo sapiens. Lepiej spróbujcie szczęścia z szympansami.” (z artykułu LifeSite z 18 sierpnia 2022 r.)

Chcą zdominować świat, więc muszą zniszczyć prawdę. Robią to poprzez karmienie nas obłędem, którego duża część jest dziś produkowana w Rzymie.

Bolesna rzeczywistość jest taka, że SW II opróżnił  umysły katolików z Bożej Prawdy, a szatan z radością wypełnił te puste miejsca.  Agenci Szatana nigdy nie muszą wyjaśniać żadnego z tych kłamstw; po prostu oskarżają każdego, kto je kwestionuje o bigoterię i nienawiść. Jeśli naciska się na wyjaśnienie, mogą zaoferować tylko więcej  kłamstw.

 Możemy też z łatwością wskazać kilka przyczyn, dla których Kościół i świat ogromnie ucierpiały z powodu porzucenia przez katolickich pasterzy niezmiennej prawdy:

– Porzucając katolicką prawdę,  wiele dusz utraciło łaski, które w przeciwnym razie by otrzymały

– Zamiast systematyzować swój intelekt i wolę w oparciu o Bożą prawdę, większość współczesnych katolików przyzwyczaiła się do akceptowania niedorzecznych sprzeczności

– Wynikający z tego nawyk akceptowania niedorzeczności i sprzeczności kaleczy intelekt i wolę wielu dusz, które powinny być największymi promotorami prawdy

– W różnych dziedzinach, zwłaszcza w katolickim systemie edukacji, zdeformowani katolicy zanieczyszczają intelekt i wolę niekatolików, którzy w przeciwnym razie mogliby skorzystać z przykładu prawidłowo uformowanych katolików

Patrząc z tej perspektywy, zrozumiałe jest, że Bóg dozwala  Kościołowi i światu ponosić zgubne konsekwencje bezczelnego porzucenia Jego prawdy.

Jest na to rada: musimy bezwzględnie powrócić do Bożej prawdy. Wracając do analogii matematycznej, nie naprawimy obecnej sytuacji błagając władze o pozwolenie na to, aby wyraziła zgodę na 2+2= wszystko, łącznie z 4. Nie. Musimy nalegać z miłosierdziem w sercu, że 2+2=4 i nic więcej.

Chociaż możemy zrozumieć emocjonalny urok szukania rozwiązań kompromisowych, to jednak doszliśmy do punktu, w którym szatan wykorzysta je wszystkie na swoją korzyść. Niezależnie od tego, czy mają dobre intencje, czy są „kontrolowaną opozycją”, ci, którzy opowiadają się za stopniowym powrotem do prawdy, są jak  ratownicy, którzy wyprowadzają dzieci z jednej płonącej klasy do innej płonącej klasy. Są gorzej niż bezużyteczni, ponieważ te biedne dusze mogły znaleźć prawdę, gdyby nie zostały wykolejone przez fałszywe rozwiązania.

Musimy rozpoznać szaleństwo i pomóc innym zrobić to samo. Ale kiedy już rozpoznamy szaleństwo, nie będzie zbyt wielu korzyści z samego wpatrywania się w ciemność. Bóg dopuszcza to diabelskie szaleństwo, abyśmy zrozumieli, że musimy powrócić się do Niego jako święci. Jeśli  duszące nas szaleństwo nie zaalarmuje nas o potrzebie oddania wszystkiego, co mamy, naszemu Stwórcy i Odkupicielowi, to co wtedy się stanie? 

Nie ma większego znaczenia to,  co naszym zdaniem stanie się w ciągu najbliższych kilku miesięcy czy lat. Szatan wzywa swoich żołnierzy do walki i Bóg wzywa swoich żołnierzy do walki. Ci, którzy próbują to przesiedzieć w domu lub pójść na kompromis z szaleńcami, w rzeczywistości dobrowolnie stają się pożytecznymi idiotami szatana i to nie skończy się dla nich dobrze. Ci z nas, którzy wiedzą, że świat jest prawie całkowicie pochłonięty przez diabelskie szaleństwo, muszą zachowywać się tak, jakby Bóg dawał nam ostatnią szansę na powrócenie  do Niego jako święci. Co w tym momencie mamy do stracenia?

Niepokalane Serce Maryi, módl się za nami!

Robert Morrison

Tłum. Sławomir Soja

Źródło: The Remnant (August 31, 2022) – „From Vatican II to Pregnant Men: Bounding Down the Path of Diabolical Insanity”

================

Wesprzyj naszą działalność [BIBUŁY md]

Kolejni Irokezi przed maszynką do mięsa

Stanisław Michalkiewicz 1 września 2022 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5241

Jak zauważył Franciszek ks. de La Rochefoucauld, tylko dlatego Pan Bóg nie zsyła na ziemię drugiego potopu, bo przekonał się o całkowitej bezskuteczności pierwszego. Nieubłaganie zbliża się 83 rocznica wybuchu II wojny światowej, która rozpoczęła się od napaści Niemiec na Polskę. Ta napaść została poprzedzona zawartym 23 sierpnia 1939 roku paktem „Ribbentrop-Mołotow”, a podstawie którego Armia Czerwona 17 września „wkroczyła” na wschodnią część Polski. Z zagadkowych przyczyn Naczelny Wódz, marszałek Edward Rydz-Śmigły, zanim uciekł za granicę, wydał rozkaz, by „z Sowietami nie walczyć”.

Dlaczego Polsce wolno było walczyć z Niemcami, a z Sowietami – już nie – tajemnica to wielka, na którą pewne światło rzucają dwa wydarzenia. Pierwsze – to wizyta delegacji brytyjskiego sztabu imperialnego („były czasy, przed wojną, panietego!”) w Moskwie, podczas której marszałek Edmund Ironside próbował namówić Stalina do udziału w antyniemieckiej koalicji. Jak bowiem twierdzi Stanisław Cat-Mackiewicz, Wielka Brytania nie prowadziła wojen inaczej, jak w koalicji, której jest politycznym kierownikiem. Jeśli takiej koalicji stworzyć się nie uda, to Wielka Brytania wojny nie zaczyna, chyba, że już musi, bo ktoś ją zaatakował, jak to było np. na Falklandach – ale i wtedy starała się przynajmniej o nihil obstat ze strony amerykańskiego sekretarza obrony Aleksandra Haiga. Ojciec Narodów propozycji marszałka Ironside nie odrzucił, a tylko zwrócił uwagę, że ZSRR nie ma wspólnej granicy z Niemcami, więc jakże w tych warunkach Armia Czerwona miałaby wejść w kontakt bojowy z Wehrmachtem? Gdyby jednak Armia Czerwona obsadziła zachodnią granicę Polski – aaa, to co innego! Ponieważ Wielka Brytania zaledwie w kwietniu 1939 roku udzieliła Polsce enigmatycznych „gwarancji”, to marszałek Ironside taktownie tej propozycji do Warszawy podobno nie przekazał, dzięki temu wszyscy sanacyjni dygnitarze myśleli, że z tymi gwarancjami, to wszystko naprawdę.

Że tak właśnie było, przyznał to 5 lat później ówczesny Naczelny Wódz, gen. Kazimierz Sosnkowski w rozkazie do żołnierzy, którego pierwsze zdanie brzmiało: „Żołnierze! Mija pięć lat odkąd Polska, wysłuchawszy zachęty rządu brytyjskiego, stanęła do samotnej walki z Niemcami.Ponieważ nic tak nie gorszy, jak prawda, toteż generał Sosnkowski za ujawnienie tej wielkiej tajemnicy, został zmuszony do ustąpienia ze stanowiska Naczelnego Wodza, w jego miejsce zajął generał Tadeusz Bór-Komorowski, który żadnych pretensji pod adresem Wielkiej Brytanii już nie ośmielił się wysunąć, chociaż po tragicznym doświadczeniu Powstania Warszawskiego pewnie zdawał sobie sprawę, że było ono drugim etapem wkręcania Polski przez Wielką Brytanię w maszynkę do mięsa. Bo dzięki owej „zachęcie” – jak napisał generał Sosnkowski – pierwszy raz Polska została w tę maszynkę wkręcona właśnie we wrześniu 1939 roku. To, że maszynką kręcili Niemcy i Sowieci, niczego nie zmienia, bo samo wkręcenie zawdzięczamy naszej ówczesnej brytyjskiej „Sojuszniczce”. Najlepiej jest bowiem wojować ze swoim wrogiem rękoma jakichś Irokezów, którzy nie tylko myślą, że to wszystko naprawdę, więc kiedy zostaną pomyślnie wkręceni, to nawet się biją.

Od tamtej pory minęły lata, zmieniło się – jak pisze poeta – „oblicze świata”, ale mechanizm wkręcania mniej wartościowych Irokezów w maszynki do mięsa się nie zmienił. Kiedy w końcu 2013 roku prezydent Obama postanowił, czy też starsi i mądrzejsi postanowili za niego, zresetować swój poprzedni „reset” w stosunkach amerykańsko-rosyjskich z 17 września 2009 roku, USA przekazały Irokezom w Kijowie ponad 5 miliardów dolarów na przeprowadzenie „Majdanu”. Ujawniła to niechcący pani Victoria Nuland, która nie tylko maczała w tym palce, ale o której piszą, że tak naprawdę nazywa się Nudelman, a zamężna jest z trockistą nazwiskiem Robert Kagan.

To właśnie był początek wkręcania przez USA w maszynkę do mięsa ukraińskich Irokezów – bo poprzednia, „pomarańczowa rewolucja”, była tylko przygotowaniem na Ukrainie żerowiska dla starego żydowskiego grandziarza finansowego Jerzego Sorosa, który – jak ujawnił brytyjski „Guardian” – sypnął na ten cel 20 mln dolarów, za które zwolennicy Wiktora Juszczenki i pięknej Julii mieli i pieczone i smażone, dzięki czemu mogli nie tylko porzucić na kilka tygodni zajęcia zarobkowe, ale i wypić i zakąsić. W ten sposób ukraińscy Irokezi dostali się pod okupację tak zarwanych „oligarchów”, z których jeden, z pierwszorzędnymi korzeniami, nazwiskiem Igor Kołomojski, nawet wynalazł im charyzmatycznego przywódcę w osobie również pierwszorzędnie ukorzenionego Włodzimierza Zełeńskiego.

I dopiero wtedy Amerykanie zaczęli wkręcać ukraińskich Irokezów w maszynkę do mięsa.

Bo „Majdan” oznaczał, iż USA wysadziły w powietrze ustanowiony na szczycie NATO w Lizbonie 20 listopada 2010 roku, a wynegocjowany uprzednio z Moskalikami porządek polityczny, którego najważniejszym postanowieniem było proklamowanie strategicznego partnerstwa NATO -Rosja, którego najtwardszym jądrem było strategiczne partnerstwo niemiecko-rosyjskie, a jego kamieniem węgielnym – podział Europy na strefę rosyjską i strefę niemiecką. Moskalikowie skorzystali z tej okazji i oskubali Ukrainę z Krymu oraz otworzyli w organizmie tego państwa krwawiącą ranę w postaci zbuntowanych obwodów: donieckiego i ługańskiego.

Ale w czerwcu ub. roku do Europy przyleciał amerykański prezydent Józio Biden, do tego stopnia szczelnie obstawiony przez Żydów, że bez ich pomocy chyba nie wie, czy na świecie jest noc, czy dzień. Ten spotkał się dwukrotnie z zimnym ruskim czekistą Putinem i coś mu musiał powiedzieć, bo od tego momentu rozpoczęły się rosyjskie przygotowania do inwazji Ukrainy. Czy przypadkiem Józio nie powiedział Putinowi, że USA przeforsują przyjęcie Ukrainy do NATO i pod ruskim nosem zainstalują rakiety, podobnie jak to w 1962 roku zrobił Chruszczow na Kubie, 90 mil do USA? Na taką możliwość wskazuje ogłoszony przez Putina cel inwazji na Ukrainę w postaci „demilitaryzacji” tego państwa, to znaczy – wyeliminowania możliwości, by kiedykolwiek stało się ono członkiem NATO.

Krótko mówiąc, Moskaliki wolałyby przywrócić porządek lizboński, jeśli nawet nie towarzyszyłoby temu przywrócenie strategicznego partnerstwa NATO-Rosja.

Jaki był z kolei polityczny cel Ameryki? Wyjaśnił to sekretarz stanu z pierwszorzędnymi białostockimi korzeniami, pan Antoni Blinken, że tak naprawdę chodzi o osłabienie Rosji. Jeśli można tego dokonać poprzez wkręcenie w ruską maszynkę do mięsa ukraińskich Irokezów, no to czegóż chcieć więcej? Amerykanie nie tylko sami podsyłają Irokezom coraz to więcej broni, ale każą to robić też swoim wasalom, wśród których przodownikiem socjalistycznego współzawodnictwa jest oczywiście Polska. Na szczęście tym razem to nie my, tylko Irokezi ukraińscy, zostali wkręceni w maszynkę do mięsa, co nawet budzi moje współczucie tym bardziej, że Amerykanie wojują tam z Rosją do ostatniego Ukraińca – ale niepokój wzbudza to, że kiedy – co nie daj Boże – Ukraińców by zabrakło, albo stracili chęć do walki, to Nasi Sojusznicy już kombinują, jakby tu wkręcić w maszynkę do mięsa kolejnych Irokezów.

Oto szef Brytyjskiego Komitetu Obrony, pan Tobiasz Ellwood oraz amerykański kongresman, Adam Kinzinger oświadczyli niedawno, że „celowe i umyślne” uszkodzenie przez Rosję elektrowni atomowej w Zaporożu, zostałoby uznane za „atak Rosji na NATO” i pretekst do zastosowania art. 5 traktatu waszyngtońskiego. Dopiero teraz możemy zrozumieć, dlaczego od marca br. kiedy to Rosja okupowała tę elektrownię, tak intensywnie nam wmawiano, że natychmiast zaczęła ostrzeliwać ją z armat – bo Ukraińcy tam przecież nie strzelają. Czyżby w sytuacji, kiedy zabraknie ostatniego Ukraińca, Nasi Sojusznicy już zaplanowali, którego następnego Irokeza zaczną wkręcać w maszynkę do mięsa? Nie jest wykluczone, że nasz sanacyjny rząd, inclus z prezydentem Dudą, którego prezydent Zełeński udelektował ostatnio zmianą koszuli, będzie takim dowodem zaufania połechtany w samą łechtaczkę.

No a potem? A potem Adam i cholera, a potem Juliusz i suchoty, o Filareci, biedne dzieci, kochany kraju zloty!

Lotnisko w Monachium wygasza światła. I nie ogrzeje hal zimą. Ani chłodzi w upały.

September 1, 2022 https://www.bibula.com/kleksy/?p=427

Lotnisko w Monachium wygasza “zbędne” światła i obniża temperaturę w sezonie ogrzewczym, celem “oszczędzania” energii na nadchodzącą zimę.

Port lotniczy Munich Airport – Flughafen München, drugie największe lotnisko w Niemczech, już wygasiło 7 tysięcy lamp, w tym ikonę-logo lotniska, czyli neon z literą M. Również zaprojektowany z rozmachem szklany dach, będący wizytówką lotniska, nie będzie podświetalny.

Zimą, pasażerowie będą zmuszeni ubierać się w płaszcze i swetry, gdyż maksymalna dopuszczalna temperatura nie może przekraczać 19 stopni Celsjusza. Można mieć pewność, że przysłowiowa niemiecka solidność w przestrzeganiu tych przepisów na nowo odżyje, tym bardziej, że zapowiedziano ustanowienie “grup roboczych” nadzorujących i szukających dalszych możliwości oszczędności. Można jednak być pewnym, że jako ostatnie zostaną na lotnisku wyłączone monitory telewizyjne, z których obowiązkowo sączy się jad nienawiści. Prędzej, zmarzniętym podróżnym będzie serwowana zimna jajecznica.

Przywódcy państw zachodnich, którzy przyłączyli się do antyrosyjskich sankcji, dobrowolnie skazały swoje społeczeństwa na cierpienia, niewygody i bankructwa biznesów.

Previous

USA nie są w stanie zastąpić importowanego z Rosji uranu

USA nie były nigdy dobrą i chrześcijańską republiką: To państwo było od samego początku zrobaczywiałe od trucizny deizmu, masoństwa i sekularyzmu.

Jacek Bartyzel: Trzeba pożegnać się z mitem

30 sierpnia 2022 https://tenetetraditiones.blogspot.com/2022/08/jacek-bartyzel-trzeba-pozegnac-sie-z.html

Trzeba pożegnać się z mitem (25-30 lat temu sam w niego wierzyłem), że w swoich początkach Stany Zjednoczone były umiarkowaną, arystokratyczną republiką z rządem „mieszanym”, jak Rzym starożytny, która dopiero później zdegenerowała się w demokrację i wreszcie w państwo opiekuńczo-garnizonowe (termin paleokonserwatysty Thomasa Fleminga), a Ojcowie Założyciele i autorzy konstytucji byli konserwatywnymi chrześcijanami (choć oczywiście protestantami), szczerze wierzącymi w Trójosobowego Boga, którzy odrzucili jedynie ideę kościoła państwowego ze względu na pluralizm konfesji w społeczeństwie. Prawda jest zupełnie inna. Wszyscy, albo przynajmniej prawie wszyscy Founding Fathers, na czele z Washingtonem, Franklinem, Jeffersonem i Madisonem byli deistami (a możliwe, że u niektórych nawet deizm był tylko kamuflażem dla całkowitego niedowiarstwa) i oczywiście masonami, zdecydowanie wrogimi chrześcijaństwu, a w szczególności katolicyzmowi (który Jefferson uważał za „antyreligię powstałą z majaków obłąkańczych imaginacji”) i zdecydowanymi stworzyć pierwszy w historii całkowicie świecki porządek, w zupełności „wolny” od jakichkolwiek odniesień religijnych (co też uczynili pisząc ateistyczną konstytucję, w której nie ma najmniejszej wzmianki o Bogu, choćby najogólniej i ponadkonfesyjnie pojętym, oraz tworząc pierwsze w dziejach „świeckie państwo”).

Publicznie unikali z hipokryzji lub ostrożności atakowania lub wyszydzania wprost religii, ale w korespondencji prywatnej bywali zupełnie otwarci. Np. Thomas Jefferson w liście do Williama Shorta z 31 października 1819 roku wykładał, że grzech pierworodny, dogmat trynitarny, Boskość Jezusa, Jego cuda, Zmartwychwstanie, Wniebowstąpienie na oczach uczniów, realna obecność w Eucharystii, itd. są „sztucznymi systemami wymyślonymi przez radykalne chrześcijańskie sekty”, które zepsuły „szlachetną moralność”, której uczył Jezus, a w liście do Johna Adamsa z 11 kwietnia 1823 roku prorokował radośnie, że nadejdzie dzień, „kiedy mistyczne spłodzenie Jezusa przez Boga Ojca w łonie dziewicy będzie uznawane za taką samą bajeczkę, jak spłodzenie Minerwy w głowie Jowisza”

Rewolucjoniści amerykańscy nie byli więc lepsi od rewolucjonistów francuskich, tylko od nich rozsądniejsi i bardziej pragmatyczni. Nie uciekali się do gilotyn, pławienia w rzekach i innych okrucieństw. Oczywiście sprawę ułatwiła im wielość protestanckich denominacji i niemal całkowita nieobecność wówczas katolicyzmu w postbrytyjskich koloniach. Dla uzasadnienie całkowitej „prywatyzacji” religii i „świętej zasady” idealnego oddzielenia religii od państwa, posłużyli się prostą sztuczką wymyśloną jeszcze przez Locke’a, a mianowicie przyjęcia (politycznego) dogmatu tolerancji dla wszystkich sekt protestanckich pod warunkiem, że każda z nich zgodzi się też tolerować religijne zapatrywania pozostałych denominacji, czyli zrezygnuje z roszczenia do prawdy. Odrzucając możliwość uznania przez państwo za swoją jakiejkolwiek religii i jakiegokolwiek kościoła (przy przyjęciu również Locke’ańskiej definicji kościoła, jako opartego też na umowie społecznej „wolnego stowarzyszenia ludzi, którzy ze sobą się łączą na zasadzie całkowitej dobrowolności w tym celu, żeby publicznie cześć Bogu oddawać w tej formie, jaka w ich przekonaniu jest bóstwu miła”), a jednocześnie w imię absolutnej „wolności religijnej” zezwalając na działalność religijną, czyli zakładanie „kościołów” komukolwiek, Ojcowie Założyciele świadomie umożliwili pojawienie się w USA tego, co nazwano „plagą sekt”, zakładanych przez „teologicznych wagabundów”, a nawet szaleńców i ponurych dyktatorów religijnych, który to zalew „wolnego religianctwa” uczynił z Ameryki – jak się wyraził Harold Bloom – „kraj zbzikowany religijnie”. Tak sytuacja jednak – znów zgodnie ze wskazówkami przebiegłego Locke’a – była nadzwyczaj korzystna dla państwa, ponieważ trudna do policzenia mnogość sekt czyniła każdą z nich zależną od jednolitego i „neutralnego” państwa, mogącego je kontrolować i nadzorować oraz wykorzystywać do własnych celów.

Madison, Jefferson i inni twórcy konstytucji USA jednym pociągnięciem pióra w swoich artykułach potrafili przekreślić 15 wieków istnienia w świecie państwa chrześcijańskiego z prawnie uznaną religią państwową, jako tyranii i ciemięstwa. Ale szczytem tupetu było oznajmienie (Madison uczynił to w tekście zatytułowanym „Memorial and Remonstrance” z 1785 roku, będącym elementem kampanii na rzecz pozbawienia chrześcijaństwa statusu religii oficjalnej w stanie Wirginia), że istnienie religii państwowej stoi „w oczywistej sprzeczności z religią chrześcijańską jako taką” i sam Bóg nie życzy sobie, aby religia ta doznawała ochrony i wsparcia „ze strony ludzkiego prawodawstwa”. Podobnie pisał Jefferson w „Statucie wolności religijnych Wirginii” z tego samego roku, gdzie dowodził, że wszelkie regulacje urzędowe „są odejściem od planu najświętszego Autora naszej religii”. Pomijając już nawet hipokryzję zawartą w aluzji do „Autora naszej religii”, która symulowała, że deista uznaje za tego autora Boga chrześcijańskiego, i Jefferson i Madison, próbują bezczelnie wmówić, że Bóg, który przez kilka tysięcy lat Objawienia mówił coś zupełnie przeciwnego, czekał aż do 1785 roku, aby powiadomić tych amerykańskich dżentelmenów, że nie życzy sobie państwa i prawodawstwa chrześcijańskiego, bo ma wobec człowieka inne plany.

Reasumując: USA nie były nigdy dobrą i chrześcijańską republiką: to państwo było od samego początku zrobaczywiałe od trucizny deizmu, masoństwa i sekularyzmu.

I jeszcze jedno dopowiedzenie. Trucizna indyferentnego religijnie „amerykanizmu”, rozprzestrzeniając się wraz z marines, dolarem i McDonald’sem na cały świat – zgodnie z przepowiednią Jeffersona z 1826 roku (w napisanym dwa tygodnie przed jego śmiercią, w liście do Rogera Weightmana z 24 czerwca), że forma ustroju, „którą wybraliśmy”, powinna stać się dla „świata, a w moim przekonaniu będzie (dla niektórych jego części rychlej, a innych później, ostatecznie jednak dla wszystkich) sygnałem do zrzucenia przez powstające ludy kajdan, w które mnisia ciemnota i przesąd własnoręcznie kazały im się zakuć” – zatruła faktycznie już większość narodów i państw na świecie, ale stała się też rzecz na pozór niemożliwa i absurdalna, bo zainfekowała ona także Kościół Rzymski. Stało się tak za sprawą przebiegłego i wpływowego jezuity Johna Courtneya Murraya, który odwołując się do modelu amerykańskiego (a ignorując jego potępienie pół wieku wcześniej przez papieża Leona XIII), zdołał przeforsować uchwalenie na Vaticanum Secundum nieszczęsnej Deklaracji o Wolności Religijnej „Dignitatis humanae”, która faktycznie obaliła naukę Kościoła o państwie chrześcijańskim i na podstawie której dyplomacja watykańska zmusiła ostatnie państwa katolickie na świecie (z Hiszpanią na czele) do przejścia na pozycje „neutralności” religijnej. 

prof. Jacek Bartyzel Za: https://www.facebook.com/jacek.bartyzel.7

=================================

mail:

A dzisiaj inny jezuita, okupujący stolec papieski, bredzi, że sojusz tronu i ołtarza niedobra jest.

What a coincidence! Greta Thunberg is related to the Rothschild Clan

by tts-admin | Aug 26, 2022 https://www.thetruthseeker.co.uk/?p=257853

By Mike — Principia Scientific.com July 6, 2022

The house of the Rothschild bankers reluctantly confirms the undeniable. Greta Thunberg is a blood relative of the notorious Rothschild chain of nation-buyers. It explains much about the precocious adolescent’s celebrity status drooled over by presidents and prime ministers – and, of course, the slobbering ‘on-message’ media barons of the Western swamps.

Swedish eco-activist Greta Thunberg (20) is a great-granddaughter of the notorious banker Lionel Walter Rothschild, son of the first Baron Rothschild. Previously, this fact has drawn the attention of journalists who researched the genealogical tree of the famous family.

By the way, the net worth of Greta’s parents is estimated at $3 million – that we know about. Not bad for a modestly successful opera musician and her stage actor husband.

The media became interested in the alleged kinship after a source at the large Swedish bank Handelsbanken stated that the Thunberg family had received transfers from the Rothschild Foundation to their accounts.

Despite this information appearing in the tabloid press, the bank was so zealous to find the source of the leak that it raised suspicions.

After two weeks of research, it turned out that the pubescent activist’s great-grandfather Joachim Thunberg was the son of Lionel Rothschild, who was illegitimate but was recognised in 1928.

Greta does the one-eye thing. Click to enlarge

As his mother brought him up alone for the first two years, he was given her surname. Joachim was then adopted by his biological father, and from the age of 12, he moved to France.

There he received his education and then studied additionally in London. At the age of 26, Joachim Rothschild-Thunberg became one of the most successful bankers in Sweden.

His success lasted until 1957 when he sold the bank, donated most of his capital to certain ‘foundations’ and retired.

According to the Rothschild family, Greta Thunberg is indeed the great-great-granddaughter of one of their most famous representatives, but her environmental activities, they assured, are not related to her origins and are not financed by the house in any way.

Nadchodzi katastrofa energetyczna „Zachodu”.

https://www.bibula.com/?p=135917

Społeczeństwa zachodnie prowadzone przez szalonych polityków stały się największą ofiarą przyjętego pod dyktando Stanów Zjednoczonych kierunku antyrosyjskiego.

W czasie gdy państwa zachodnie obłąkańczo rozpoczęły sankcje przeciwko Rosji, ograniczając bądź rezygnując z rosyjskich nośników energii, Rosja zmuszona jest do spalania wydobywanego gazu. Rosja bezużytecznie spala gaz ziemny o wartości ponad 10 milionów dolarów – dziennie.

W tym czasie, państwa zachodnie, szykując się do kontynuowania, prowadzonego na terytorium Ukrainy konfliktu zbrojnego Stanów Zjednoczonych z Rosją, zapowiadają długi okres gospodarczego kryzysu, spadku poziomu życia, gwałtownego wzrostu cen, niedoborów materiałowych, braku żywności, mroźnych nadchodzących zim przy braku nośników energii, oraz zamieszek społecznych.

We Włoszech tysiącym biznesów grozi kompletne bankructwo, w wyniku szybujących w górę cen gazu i prądu, które przekroczyły już 320 euro za 1 megawatogodzinę, co stanowi wzrost o 900% w porównaniu z tym samym okresem zeszłego roku.

We Francji ceny energii elektrycznej przekroczyła 1000 euro, a to dopiero początek, gdyż rosyjski dostawca gazu naturalnego, Gazprom PJSC właśnie ogłosił, że 1 września zatrzymuje dostawy do francuskiego odbiorcy Engie SA, gdyż ten nie jest w stanie dokonać zapłaty. Premier Macron ostrzegł, że ten „koniec ery obfitości” może doprowadzić do rozruchów społecznych.

W Wielkiej Brytanii rachunki za prąd elektryczny rosną w tempie przewyższającym zapowiedziane przez rząd zapomogi dla emerytów. Ile biznesów zbankrutuje nie mogąc pozwolić sobie na podwyżkę prądu o dodatkowe 2,5 tysiące funtów rocznie? – pyta DailyMail. Na przełomie roku można spodziewać się, że rachunki przekroczą 5,4 tysiąca funtów (w rocznym rozrachunku), a na wiosnę przyszłego roku 6,6 tysiąca.

W okresie tzw. pandemii, kiedy to bezpodstawnie zamknięto biznesy i zatrzymano ludzi w domach, oficjalny poziom ubóstwa dotknął 4,5 miliona Brytyjczyków (dane z października 2021 r). Szacuje się, że w październiku tego roku liczba ta niemal podwoi się, osiągając 8,9 miliona. Doprowadzi to do sytuacji, gdy trzy czwarte przeciętnej emerytury brytyjskiej pochłonie rachunek za energię.

Belgijski premier Alexander De Croo ostrzegł otwarcie obywateli, aby spodziewali się ostrej zimy – gdyż pozbawionej możliwości ogrzewania się – i to nie tylko tej nadchodzącej, ale „w ciągu kolejnych 5 do 10 lat”.

W ramach „oszczędzania”, w Niemczech wprowadzono odgórne zarządzenia nakazujące w okresie zbliżającej się zimy obniżenie temperatury w budynkach rządowych, szkołach, szpitalach, domach starców, do maksimum 19 stopni Celsjusza. Natomiast w Hiszpanii, w środku obecnego upalnego lata nie wolno schładzać pomieszczeń poniżej 27 stopni. Tak jak i w innych krajach europejskich, również i w Czechach wprowadzono nakazujące obniżenie temperatury zimą, do maksimum 20 stopni.

Czeski prezydent Miloš Zeman wyraził zdroworozsądkowy sprzeciw, wskazując na to, że za przyczynę braku energii odpowiada nie tyle wojna na Ukrainie, lecz „zielony fanatyzm”, które pozbawił Europę możliwości produkcji energii elektrycznej konwencjonalnymi nośnikami. Zeman ostrzegł również, że brnięcie w zielone utopie np. pozbycia się samochodów napędzanych silnikami spalinowymi, pogłębi ten kryzys.

W tym czasie, gdy Europa pogrąża się w energetycznym chaosie, odrzucając handel z Rosją, Rosja szuka rynków zbytu na swoje produkty. Jak podaje izraelska agencja prasowa, afgańscy Talibowie wkrótce podpiszą umowę z Rosją na dostawę gazu, ropy oraz zboża.

Również Chiny zwiększyły import rosyjskiego gazu i Rosja stała się jednym z największych dostawców tego nośnika, stając się czwartym dostawcą gazu LNG i wyprzedzając tym samym takich eksporterów jak Stany Zjednoczone czy Indonezja.

Czy społeczeństwa zachodnie – jak i społeczeństwo polskie – karmione kłamstwami i półprawdami przez media, zrozumieją, że są oszukiwane przez polityków i przywódców światowych i wspólnie odrzucą obrany destrukcyjny kierunek? Niestety, można w to wątpić, szczególnie w Polsce ze względu na masywną indoktrynację (wg najnowszych danych rządowych: od 27 grudnia 2020 roku, podano 56 mln 91 tys. 709 „szczepionek na koronawirusa”…), choć w desperacji próby zapewne będą podejmowane.

Można też spodziewać się, że ci odważni podzielą los wcześniejszych powstańców, których w obozach reedukacyjnych oraz na cmentarzach, „demokratyczna waadza” oznaczy jako buntowników, ekstremistów, sabotażystów i spiskowców.

Oprac. www.bibula.com 2022-08-30

Laureatka Nagrody Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny Nüsslein-Volhard masakruje ideologię gender! NIE MA MOŻLIWOŚCI ZMIANY BIOLOGICZNEJ PŁCI.


Marsz.info | newsletter <kontakt@marsz.info>
Zatrzymajmy wspólnie rozwój genderyzmu! Kliknij tutaj i pomóż nam walczyć z ideologią, która przeczy biologii człowieka!
Szanowni Państwo!
Zdobywczyni Nagrody Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny postawiła się zwolennikom ideologii gender, przypominając o tym, że ich wymysły nie mają jakichkolwiek podstaw naukowych!
Christiane Nüsslein-Volhard udzieliła specjalnego wywiadu, którego najważniejsze fragmenty przeczytacie na naszym portalu Marsz.info. Artykuł jest dostępny tutaj! 

Wszystkie ssaki mają dwie płcie, a człowiek jest ssakiem  przypomniała oczywistą prawdę. Jest jedna płeć, która produkuje jaja, ma dwa chromosomy X. To samica. Jest i druga, która produkuje plemniki, ma chromosom X i Y. To samiec – dodała, całkowicie niszcząc tezy głoszone przez genderystów.
Noblistka potwierdziła również to, co konserwatyści z całego świata przypominają każdego dnia: NIE MA MOŻLIWOŚCI ZMIANY BIOLOGICZNEJ PŁCI!
Niestety, w państwach Zachodu wciąż promowane są ideologiczne pomysły, które największą krzywdę wyrządzają najmłodszym. To właśnie na dzieciach testuje się „terapie zmiany płci”, które z oczywistych względów nie mają szans osiągnięcia oczekiwanych przez genderystów efektów.
Laureatka Nagrody Nobla zachęca niemieckiego „komisarza ds. queer”, a wraz z nim wszystkich zwolenników genderowej propagandy do ponownej nauki podstaw biologii człowieka. Jak dowodzą słowa niemieckiej noblistki, racja stoi po naszej stronie. Przed nami jednak długa droga i ciężka walka z lewicowo-liberalnym mainstreamem, który próbuje wmówić ludziom, że każdy może sobie wybrać płeć i ma prawo do finansowanej przez społeczeństwo „terapii”, która ma do zmiany doprowadzić. Co więcej, ideologowie genderyzmu chcą również okaleczać dzieci, nakłaniając je do skorzystania z zabiegów usunięcia narządów płciowych czy silnych i nieodwracalnych hormonalnych kuracji! Dlatego właśnie TERAZ prosimy o NATYCHMIASTOWE wsparcie naszej codziennej pracy dobrowolnym datkiem w wysokości 30 zł, 60 zł, a jeśli mają Państwo taką możliwość nawet kwotą 100 zł lub 200 zł, albo większą!
Wasza pomoc pomoże nam otworzyć oczy tym, którzy wciąż chcą promować genderyzm, uczyć ideologicznych absurdów w szkołach i okaleczać niewinne dzieci, które dopiero wkraczają w okres dojrzewania i odkrywają swoją tożsamość.
Kliknij tutaj i wesprzyj ostateczną walkę z ideologią gender!
Również w Polsce rozbrzmiewa głos sprzeciwiający się ideologiom współczesnego świata.
Łucja Dzidek, doktorantka Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, skrytykowała uczelniany zespół ds. przeciwdziałania przemocy i dyskryminacji. Więcej o tej sprawie piszemy na portalu Marsz.info!
Ów zespół nie potrafił  a, jak twierdzi Łucja Dzidek nie chciał – podjąć tematu hejtu i gróźb, które spadły na nią po tym, gdy zaczęła sprzeciwiać się promocji ideologii LGBT i podkreślać, że małżeństwem będzie wyłącznie związek kobiety i mężczyzny. Wskazywała ona również, że brak działań jest formą dyskryminacji nie tylko katolików, ale i wyznawców innych religii chrześcijańskich, mniejszości religijnych czy niektórych osób niewierzących.
Teraz doktorantkę atakuje poseł Joanna Senyszyn, która nie kryje się ze swoimi skrajnie lewicowymi poglądami. Choć na wiecach głosi różne feministyczne tezy, to teraz domaga się dyscyplinarnych działań wobec kobiety, która nie boi się wyrażać swoich poglądów!
Promocji ideologii LGBT wśród dzieci sprzeciwia się również blisko 100 000 amerykańskich subskrybentów platformy Netflix.
fot. Unsplash/T.Penin
Użytkownicy masowo podpisują petycję skierowaną do prezesa firmy. Jest ona reakcją na nachalne umieszczanie homoseksualnych związków w serialach dla najmłodszych. Sprawę opisujemy dokładnie na portalu Marsz.info!
Jak podkreślają autorzy akcji, nie będą wspierać finansowo projektu, który promuje agendę LGBT i nie pozwolą na dalsze indoktrynowanie ich dzieci ideologicznym przekazem.
Grożą również, że jeśli Netflix nie zrezygnuje z tego rodzaju praktyk, to zakończą oni swoje subskrypcje. Byłby to kolejny potężny cios dla platformy, która zmaga się ze sporym kryzysem i notuje nieustanne straty finansowe.
Jak sami Państwo widzicie, coraz więcej osób staje do walki z promocją ideologii LGBT. Czy jesteśmy świadkami masowego przebudzenia? O tym prawdopodobnie przekonamy się wkrótce. Jednak przed nami wciąż ogrom tytanicznej pracy, która musi zaowocować zerwaniem ideologicznych okowów, w które zostało zakute zachodnie społeczeństwo!
Dlatego jeszcze raz bardzo prosimy o PILNE wsparcie naszej pracy dobrowolnym datkiem w wysokości 30 zł, 60 zł, a jeśli mają Państwo taką możliwość nawet kwotą 100 zł lub 200 zł, albo większą!
Waszą pomoc przeznaczymy na tworzenie i promocję materiałów, które obnażą zapędy szaleńców i pomogą nam wygrać walkę z ich ideologicznymi wymysłami! Kliknij tutaj i pomóż nam pokonać ideologię LGBT! Już teraz serdecznie dziękujemy za Państwa pomoc, nieocenione wsparcie i hojność, które przekazują Państwo na rozwój naszego wspólnego projektu!
Z pozdrowieniami Redakcja portalu Marsz.info
PS. Bardzo prosimy o wsparcie finansowe rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Swoją pomoc mogą Państwo przekazać klikając 
w ten link!

Rockefeller Foundation project invests $7.2 million to push COVID-19 injections

Rockefeller Foundation project invests $7.2 million to push COVID-19 injections

An initiative funded in part by the Rockefeller Foundation is investing an initial $7.2 million in behavioral research focused on convincing more people to get the COVID-19 injections, the foundation announced last week. _

The initiative is called The Mercury Project, run by the Social Science Research Council (SSRC). In September 2021, the SSRC received a three-year $7.5 million grant from the Rockefeller Foundation “toward the costs of launching a research consortium to drive acceptance and uptake of Covid-19 vaccination efforts and provide insights to counter health mis- and dis- information.” The grant will fund research through August 31, 2024. _

The Rockefeller Foundation is a globalist organization founded by oil magnate and robber baron John D. Rockefeller in 1913. Since then, the foundation has influenced many of the world’s largest and most powerful institutions, including the World Health Organization and the National Institutes of Health.

Startup with significant ties to US intelligence and regulatory agencies to manufacture new mRNA vaccines

Historically, vaccines take 10-15 years to develop. The COVID-19 vaccines were developed in less than a year. The US Food and Drug Administration (FDA) responsible for licensing vaccines approved the COVID-19 vaccines for emergency use (EUA).

It is worth noting that this was the first time since the enactment of EUA in the early 2000s that it was used to approve a new vaccine. Not only are the COVID-19 vaccines new, they are brand-new technologies, never before used on humans. There were doctors who were skeptical. They claimed that vaccine development cycles cannot be shortened no matter how much money is thrown at it. They were concerned that long term effects would not appear in the 3-6 months of the clinical trials.

These doctors were silenced, suppressed and harassed. Some lost their medical licenses.

Leaked Israel Health Ministry meeting: COVID shot side effects 'neither mild nor short-term’

GBN News’ Neil Oliver interviewed Dr. Yaffa Shir Raz and Professor Retsef Levy about a leaked Israel Health Ministry internal meeting that discussed effects of the Pfizer COVID-19 shot. Statements by officials in the recording suggest side effects are neither mild nor short-term.

Facebook’s new midterm elections policy prohibits doubting election integrity

According to a new policy crafted by Facebook parent company Meta, users will be prohibited from doubting the integrity of the 2022 midterm elections._

“With the 2022 US midterms on the horizon, we are setting out how our approach applies in this election cycle, which is largely consistent with the policies and safeguards we had in place during the 2020 US Presidential election,” Meta President of Global Affairs Nick Clegg wrote in a blog post Tuesday.

Meta CEO Mark Zuckerberg was found to have tampered in the 2020 US presidential election by violating bribery laws, spending $419 million to influence the vote, and censoring an explosive story by the New York Post which was damning to Hunter Biden. Almost 50 percent of Biden voters knew nothing of the laptop scandal at the time of the election and about 16 percent said they would not have voted for Biden had they known, according to a survey from The Media Research Center.

Media, globalists push for tax on meat consumption

Mainstream media outlets are making a concerted push for a “meat tax” which would penalize the meat-farming industry. According to climate catastrophists, the excrement produced through livestock and poultry farming harms the weather.

“It’s time for a meat tax. Here’s how to make it work,” wrote FastCompany Sunday. “To meet our climate goals, we need to stop eating so much meat. More expensive burgers could change behavior, protect the planet—and even make other food more affordable.”

“A meat tax is probably inevitable – here’s how it could work,” echoed The Conversation.

“The environmental consequences [of meat production] are so profound that the world cannot meet climate goals and keep ecosystems intact without rich countries reducing their consumption of beef, pork and chicken,” the article added.

Czas covidowych rozliczeń

Profesor Maria Majewska

Sztuczna „pandemia” covid już się skończyła. Ludzie wreszcie zrozumieli, że dla większości covid był dość łagodną chorobą, a zgony podczas tej pandemii były raczej skutkiem blokowania przez establiszment medyczny skutecznego, taniego leczenia, które było znane od początków pandemii, i stosowania bardzo szkodliwych, okaleczających procedur medycznych, a także w wyniku wprowadzenia przez rządy lockdownów oraz medycznego stanu wojennego, blokującego dostęp chorych do opieki medycznej. Najwięcej ludzi zmarło jednak z powodu masowego stosowania nieprzetestowanych, eksperymentalnych, zabójczych szczepionek covid, będących de facto broniami biologicznymi.

Po upływie 2,5 roku od rozpoczęcia tych szczepień widzimy ogrom spowodowanych przez nie okaleczeń i zgonów. Do 12 sierpnia 2022 do amerykańskiej bazy VAERS zgłoszono 30347 zgonów, co znaczy, że było ich ponad 3 miliony, głównie w USA i UE. (Liczby zgłoszonych przypadków należy pomnożyć przez 100, ponieważ zgłaszanych jest tylko ok. 1% wszystkich przypadków powikłań). Najwięcej (20 100) zgonów było w r. 2021 r., gdy najwięcej osób się szczepiło, a do

połowy sierpnia 2022 r. zgłoszono po szczepieniach 3734 osoby; 6393 zgonów nie ma zaznaczonej daty (Tabela 1).

Tab. 1. Zgony po sczepieniach covid zgłoszone do VAERS

Year Died Events Reported Percent (of 30,347)

Year Died
Events ReportedPercent (of 30,347)
20201130.37%
20212010066.23%
2022373412.30%
Unknown Date639321.07%
Total30347100.00%

Wykres (2) ilustruje interwał czasowy od szczepień covid do wystąpienia zgonów. Najwięcej osób zmarło w dniu szczepienia i następnym (zgłoszono wtedy 6735 zgonów), drugi szczyt pojawił się w dniach 15-30 po szczepieniu, a trzeci po 120 dniach (5220 zgonów).

  1. Interwał czasowy zgonów od szczepień

Tabela (3) pokazuje liczby wszystkich zgonów poszczepiennych zgłoszonych do VAERS w różnych latach. Widzimy, że liczba śmiertelnych ofiar szczepień w r. 2021 przewyższała tę z roku poprzedniego ponad 51 razy! To prawdziwy holokaust poszczepienny. I był on spowodowany wyłącznie ludobójczymi szczepionkami covid.

  1. Zgony po wszystkich szczepieniach zgłoszone do VAERS w różnych latach
Year Died
Events ReportedPercent (of 30,347)
1990290.07%
19911620.41%
19921970.49%
19932130.53%
19942100.53%
19951400.35%
19961350.34%
19971690.42%
19981630.41%
19991730.43%
20002100.53%
20012100.53%
20021740.44%
20032170.54%
20042060.52%
20052060.52%
20062160.54%
20072570.64%
20083270.82%
20093290.82%
20103180.80%
20113230.81%
20123130.78%
20133380.85%
20143670.92%
20153660.92%
20164341.09%
20174681.17%
20185291.32%
20196001.50%
20204211.05%
20212181254.58%
2022923423.11%
Unknown Date4951.24%
Total39962100.00%

Wszystkie światowe statystyki wykazują, że osoby szczepione wielokrotnie częściej chorują na covid i umierają od osób niezaszczepionych, co dowodzi totalnego fiaska tych szczepionek. Osobiście znałam 9 zaszczepionych osób, które zmarły w latach 2021-2022, podczas gdy nikt niezaszczepiony z moich znajomych nie zmarł w tym okresie. Najtragiczniejsze jest to, że szczepienia covid zabijają społecznie najbardziej wartościowych, zdrowych ludzi młodych i w średnim wieku. By zamaskować zgony poszczepienne, establiszment medyczny wymyślił nową chorobę – „zespół nagłej śmierci dorosłych” (ang. SADS od Sudden Adult Death Syndrome). Są to jawne manipulacje, analogiczne do ukrywania poszczepiennej przyczyny śmierci łóżeczkowej niemowląt. Warto posłuchać raportu brytyjskiego dziennikarza, przedstawiającego dane z UK i Kanady dotyczące nagłych zgonów młodych, wysportowanych, zaszczepionych osób. Warto tu zwrócić uwagę na tabelę pokazującą nadmiarowe zgony w roku szczepień 2021, w porównaniu do roku bez szczepień 2020.

https://www.infowars.com/posts/uk-broadcaster-questions-why-are-so-many-young-healthy-people-across-country-dying/

Amerykańska agencja kontroli chorób (CDC), która wcześniej naganiała ludzi do szczepień i naciskała na korporacje, by przymuszały do nich pracowników, ostatecznie przyznała, że nie chronią one przed covidem, lecz są okaleczające i zabójcze. Natomiast agencja kontroli leków (FDA), wyjawiła, że szczepionki te nie były dostatecznie przetestowane i zostały zatwierdzone pod presją karteli farmaceutycznych, biurokratów medycznych i polityków. Dr Anthony Fauci z Narodowego Instytutu Zdrowia (NIH), który wg. swego widzimisię serwował w mediach antynaukowe dyrektywy odnośnie masowych szczepień, noszenia masek, zamykania szkół, szpitali, oraz zniewalania ludzi w domowych więzieniach, ostatecznie poddał się do dymisji. Teraz amerykańscy senatorowie i kongresmeni oraz zwykli ludzie wytaczają mu procesy o celowe wywołanie sztucznej pandemii, udział w wykreowaniu genetycznie zmodyfikowanego wirusa SARS-CoV-2 o wzmocnionej zakaźności, oraz uczestnictwo w produkcji ludobójczych pseudo-szczepionek.

Wszystko wskazuje, że posypią się głowy wielu osób współodpowiedzialnych za około covidowe zbrodnie przeciw ludzkości i wywołanie światowego kryzysu gospodarczego. Jednym z celów tych zbrodni był plan zafałszowania wyborów prezydenckich w USA poprzez głosowanie pocztowe.

================

Wykres (4) ilustruje tygodniowe liczby zgonów w Polsce wg. GUS. Na początku b.r. utrzymywały się jeszcze nadmiarowe zgony po zeszłorocznych szczepieniach, lecz w tygodniu 21 liczby zgonów spadły do poziomów z lat 2018-2019, kiedy nie było ani covida ani szczepień covidowych. Nie ma żadnych przesłanek, by kontynuować podawanie ludziom kolejnych dawek bezwartościowych, lecz bardzo szkodliwych preparatów covidowych. (4)

Wobec powyższych faktów zadziwia ignorancja, arogancja lub zła wola polityków oraz lobbystów koncernów farmaceutycznych, którzy dla zysków nadal promują nieskuteczne, ludobójcze preparaty covidowe. Powinni oczekiwać, że dosięgnie ich sprawiedliwość i odpowiedzą przed sądami oraz społeczeństwem za udział w zbrodniach covido-szczepiennych.

Śmiertelność na covida 0,1%.

https://nczas.com/2022/08/28/znikoma-smiertelnosc-na-covida-dane-nie-pozostawiaja-zludzen/

Wskaźnik śmiertelności z powodu covida wynosi 0,1 proc. – przedstawia dane włoski Instytut Służby Zdrowia.

Według tego samego instytutu na samym początku ogłoszonej pandemii wskaźnik ten wynosił 19,6 proc. Ale niemal od razu zaczął spadać.

W styczniu 2021 roku wskaźnik przypadków śmiertelnych wśród zakażonych wynosił 2,4 proc., rok później spadł do 0,2 proc. A teraz to już 0,1 proc.

Zauważono zarazem, że odsetek ten odpowiada danym dotyczącym ludności innych krajów europejskich.

Ponadto w dokumencie Instytut zwrócił uwagę na różnice dotyczące innych parametrów na początku pandemii, przede wszystkim z powodu zredukowanych możliwości diagnostycznych. I tak na przykład w lutym 2020 roku dziennie wykonywano we Włoszech około 3100 testów, podczas gdy obecnie jest to średnio 175 tysięcy.

Podobne badania przeprowadził niedawno Uniwersytet Stanforda, który przeanalizował dane z 14 krajów. Wskazano, że wśród osób starszych, powyżej 70. roku życia wskaźnik umieralności jest wyższy. Młodsze warstwy wiekowe miały bardzo niskie wartości wskaźnika zgonów.

  1. 0-19 lat: 0.0027 proc.
  2. 20-29 lat: 0.014 proc.
  3. 30-39 lat: 0.031 proc.
  4. 40-49 lat: 0.082 proc.
  5. 50-59 lat: 0.27 proc.
  6. 60-69 lat: 0.59 proc.
  7. 69> lat: 2.4 proc.

Także WHO przyznało niedawno, że śmiertelność na koronawirusa jest na poziomie ciężkiej sezonowej grypy. Według tej organizacji wskaźnik śmiertelności infekcji (IFR) wynosi 0,13 proc.

Ukraina – jak to z tą wojną na początku było

Ukraina – jak to z tą wojną na początku było

Joanna M.Wiórkiewicz https://niemcy.neon24.info/post/169098,ukraina-jak-to-z-ta-wojna-na-poczatku-bylo

Rząd ukraiński rozpoczął przygotowania do „wielkiej wojny” z Rosją jeszcze w 2019 roku, po tym jak Zelenski odmówił podpisania nowych porozumień mińskich. Takie oświadczenie złożył sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Ołeksij Daniłow.
Ukraina w grudniu 2019 roku odmówiła uregulowania konfliktu w Donbasie na warunkach zaproponowanych przez Rosję, Niemcy i Francję, po czym groźba starcia z Rosją stała się bardziej realna.

Według Daniłowa, Kijów widział nieuchronność wojny i dlatego rozmieścił wszystkie siły na granicy z Donbasem, aby się do niej przygotować.

Przygotowywaliśmy się do wojny, a przygotowania zaczęły się po 9 grudnia 2019 roku, kiedy prezydent Żeleński nie zgodził się w Paryżu na warunki, które proponowały nam Rosja, Francja i Niemcy. Mówiąc delikatnie, powiedział – „nie, przyjaciele, nie będzie Mińska 3, będziemy bronić naszego kraju”. Następnego dnia zrozumieliśmy, że wielka wojna z Federacją Rosyjską jest nieunikniona. – powiedział sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Narodowej.

Daniłow podkreślił, że przygotowania były prowadzone w tajemnicy, rząd nie zamierzał narażać ludności na ewentualne rozpoczęcie działań wojennych, dlatego można było przygotować się na „rosyjskie uderzenie”. To właśnie tajne przygotowania spowodowały, że po sześciu miesiącach działań bojowych armia rosyjska „nadal nie mogła zająć Donbasu”.

-Gdybyśmy uprzedzili, że jutro będzie wojna, gdybyśmy nie mieli pewnych wydarzeń, to do dzisiaj wróg byłby już w Warszawie, Tallinie, Wilnie i innych miastach
– dodał.
Wcześniej Kreml mówił, że rozpoczynając operację specjalną, rosyjskie wojsko wyprzedziło dosłownie o kilka dni armię ukraińską, która była już gotowa do ataku na Doniecką i Ługańską Republikę Ludową.
Daniłow tylko przezornie nie wspomniał ani słowem, że w tych przygotowaniach do „wielkiej wojny” intensywnie pomagali Ukraińcom  już od 2014 roku agenci CIA oraz oficerowie armii USA – ukryci, ale prawdziwi aktorzy tego spektaklu.

Rachunki grozy za ciepło. Desperaci chcą wycinać kaloryfery, ale czy to pomoże? -TAK, bo pójdą do więzienia, gdzie wikt i ogrzewanie gratis.

Rachunki grozy za ciepło. Desperaci chcą wycinać kaloryfery, ale czy to pomoże? [TAK, bo pójdą do więzienia, gdzie wikt i ogrzewanie gratis. MD]

https://wiadomosci.wp.pl/rachunki-grozy-za-cieplo-desperaci-chca-wycinac-kaloryfery-ale-nawet-to-nie-pomoze-6805233699658496a

Za ogrzanie 51-metrowego mieszkania należy się 1198 zł miesięcznie, ciepła woda 292 zł, wraz z innymi opłatami czynsz mieszkania własnościowego miałby wynosić 1793 zł. Takie koszty wyliczyła jednemu z mieszkańców Polanowa Spółdzielnia Mieszkaniowa „Jutrzenka” w Koszalinie. Mieszkańcy osiedla, na którym miało dojść do ponad 200-procentowej podwyżki opłat za ogrzewanie, byli gotowi ciąć palnikami kaloryfery.

– Przy takim czynszu zastanawiam się z czego zrezygnować: z jedzenia czy z dachu nad głową. Za 1300 zł miesięcznie można wynająć podobnej wielkości mieszkanie w Koszalinie.

Sąsiedzi byli gotowi do wycinania kaloryferów. Nie wiem jak to nazwać. Kradzież? A może chcą nas wywłaszczyć z mieszkań? – mówi Wirtualnej Polsce Krzysztof, mieszkaniec osiedla zagrożonego ponad 200-procentową podwyżką za ciepło.

Wiceprezes spółdzielni w rozmowie z WP bezradnie rozkłada ręce: „to nie my tak naliczamy, to ciepłownia w Polanowie”. Wtóruje mu kolejny rozmówca – Wojciech Adamski, pełniący obowiązki dyrektora Zakładu Usług Komunalnych w Polanowie. – Nasza lokalna ciepłownia zasilana jest węglem. Rok temu tonę paliwa mieliśmy zakontraktowaną w cenie 420 zł. W tym roku ten sam opał kosztuje 2100 zł. Kalkulacje cen wyliczyła nam wyspecjalizowana firma. To są nasze gołe koszty, nic poza tym – tłumaczy dyrektor Adamski.

Grzegorz Lipski, burmistrz Polanowa, zaproponował, aby do września wstrzymać pobieranie wysokich zaliczek za ogrzewanie. Liczy, że stawki uda się obniżyć dzięki „działaniom osłonowym” przygotowanym przez rząd. We wrześniu ma wejść w życie pakiet osłonowy dla odbiorców ciepła ogrzewanych systemowo. Chodzi o małe kotłownie osiedlowe, których taryfy nie są zatwierdzane przez Urząd Regulacji Energetyki. W takich przypadkach podwyżki są najwyższe.

– Obawiam się, że Polanów, tylko na chwilę staje się słynny na całą Polskę. Zaraz dołączą do nas kolejne zakłady w kraju. Ktoś te wysokie koszty będzie musiał pokryć, mieszkańcy, samorząd albo rządowe dopłaty – zauważa szef ciepłowni.

Rachunki grozy za ciepło. Oni już je dostali

Od kilku tygodni w całej Polsce właściciele mieszkań i spółdzielcy dostają rachunki grozy. Leszno (woj. wielkopolskie): koszt ogrzania 61-metrowego mieszkania wynosi już miesięcznie 728 zł, czyli 8,7 tys. rocznie. Czynsz z pozostałymi opłatami to 1139 zł. – W tym samym domu mają też mieszkania dwie emerytki. Co z nimi? Żadna trzynastka ani czternastka przy tak wysokiej inflacji im nie pomoże. Przeraża mnie fakt, jak wielu Polaków po prostu trafi na bruk – komentuje Dariusz, jeden z mieszkańców.

Golub-Dobrzyń: Spółdzielnia Mieszkaniowa im. Henryka Rogowskiego poinformowała, że w zależności od położenia budynku i systemu rozliczania, skala podwyżek za ciepło wyniesie pomiędzy 87 a 100 proc.

Mońki (woj. podlaskie). Lokalna ciepłownia planuje podniesienie cen o 260 proc. Zdaniem prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej w Mońkach Romana Klepadły, spora część mieszkańców nie podoła nowym stawkom. – Gdyby podwyżki weszły w życie, to w niektórych przypadkach czynsz skoczyłby do ponad 2 tys. zł – alarmował prezes w rozmowie z Polskim Radiem Białystok.

Spółdzielnia Mieszkaniowa w Opolu poinformowała o wzroście cen ciepła o 63 proc. Pojawiły się pytania mieszkańców o możliwość odcięcia kaloryferów. Władze spółdzielni ogłosiły, że to niedopuszczalne i niezgodne z prawem. „Ciepło przenika przez ściany. Jeśli demontujemy grzejniki, energię cieplną pobierzemy od sąsiadów, co może generować po ich stronie większe koszty za ogrzewanie” – czytamy w komunikacie spółdzielni.

Kęty (woj. małopolskie): Spółdzielnia Lokatorsko-Własnościowa podaje, że dostawca ciepła w tym roku podniósł ceny cztery razy i w porównaniu do poprzedniego sezonu grzewczego łączna podwyżka za ciepło przekracza 100 proc. – Mieszkańcy mogą sami decydować czy chcą włączenia ciepła we wrześniu, czy od 15 października. Włączenie ogrzewania nastąpi, gdy pisemny wniosek zgłosi 30 proc. właścicieli lokali danego budynku – powiedziała WP prezes spółdzielni. Z żalem dodała, że „oszczędzający” od razu pokłócili się z grupą osób, które nie boją się wysokich rachunków.

W Katowicach Mariusz Nawrocki, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Górnik, zaalarmował lokalne media, że 315 mieszkań dotkniętych jest drastycznymi podwyżkami cen od 124 proc. do nawet 157 proc. Problem dotyczy domów, które ogrzewa ciepłownia, która niedawno, ze względu na ochronę środowiska, przeszła z zasilania węglem na gaz.

TVP triumfuje: „Same dobre informacje z rządu”. Tylko 40 proc. podwyżki

23 sierpnia Anna Moskwa przekazała, że maksymalna podwyżka za ogrzewanie i ciepłą wodę dla odbiorców indywidualnych ciepła systemowego ma wynieść 40 proc. Rozwiązanie takie zakłada projekt ustawy o szczególnych rozwiązaniach w zakresie niektórych źródeł ciepła, który został już przyjęty przez rząd. „Dziś z rządu popłynęły same dobre informacje, podwyżka za ogrzewanie i ciepłą wodę dla odbiorców indywidualnych nie będzie wyższa niż 40 proc.” – skomentowała w środę prezenterka Wiadomości TVP.

Projekt ustawy ma być rozpatrzony na najbliższych posiedzeniach Sejmu. W praktyce ma działać tak, że URE będzie zgadzać się na podwyżkę ciepła do 40 proc., a jednocześnie ciepłownie będą otrzymywać rządowe dopłaty na pokrycie wyższych kosztów zakupu paliw.

Mleczarstwu grozi wstrzymanie produkcji przez brak suchego lodu [CO2]

  • https://www.portalspozywczy.pl/mleko/wiadomosci/mleczarstwu-grozi-wstrzymanie-produkcji-przez-brak-co2-i-suchego-lodu,213418.html

Zarówno ANWIL S.A., jak i Grupa Azoty S.A. wstrzymują produkcję nawozów azotowych, przy czym w obu przypadkach jako powód decyzji podano nagły i bezprecedensowy wzrost cen gazu ziemnego. Podkreślono, że sytuacja jest wyjątkowa i całkowicie niezależna od obu spółek. Decyzja ta może skutkować wstrzymaniem pracy całej branży mleczarskiej, a tym samym pozbawić rolników zbytu mleka, a Polaków dostępu do artykułów mleczarskich.

Brak dostaw suchego lodu i dwutlenku węgla

Oba wskazane wyżej podmioty są kluczowymi dostawcami dla wielu producentów ciekłego CO2 [to jest możliwe tylko pod dużym ciśnieniem. M D] oraz suchego lodu, dostarczając tzw. surowy dwutlenek węgla, który stanowi podstawowy surowiec, służący do produkcji ciekłego CO2 i/lub suchego lodu. W konsekwencji producenci dwutlenku węgla i suchego lodu całkowicie wstrzymują produkcję. 

Zaznaczyć trzeba  przy tym, iż dostawy surowego dwutlenku węgla realizowane są za pomocą rurociągów i brak jest możliwości technicznych, które pozwalałyby na realizację dostaw przez inne podmioty (np. za pomocą cystern). 

Jednoczesne zatrzymanie produkcji nawozów azotowych, a w konsekwencji dostaw surowego dwutlenku węgla przez obu kluczowych dostawców spowoduje, iż na rynku polskim i europejskim wystąpi niedobór obu finalnych produktów, tj. ciekłego CO2 i suchego lodu i tym samym niemożliwe będzie paczkowanie produktów w kontrolowanej atmosferze, w tym wielu produktów mleczarskich. 

Dla sektora oznacza to dramatyczną sytuację, ponieważ uniemożliwi to paczkowanie wyrobów takich jak sery i inne, gdyż odbywa się to w mieszance gazów, gdzie dwutlenek węgla jest niezbędnym elementem – mówi Agnieszka Maliszewska, dyrektor Polskiej Izby Mleka

Problemy ze środkami do mycia linii mleczarskich

Ponadto Grupa Azoty wysłała pisma do sektora mleczarskiego z informacją, że nie jest w stanie zapewnić dostaw kwasu azotowego niezbędnego do zachowania higieny linii produkcyjnych. 

[dalej – detale. MD]

To dyrektywa światowa: CO2 supply re-emerge as CF Fertilisers plant halts production.

https://www.bbc.com/news/business-62673421

Carbon dioxide is widely used in the meat industry

The UK’s last fertiliser plant will halt production raising concerns it could lead to a shortage of carbon dioxide (CO2) for the food and drink industry.

CF Fertilisers said soaring energy costs made production „uneconomical” at its ammonia plant near Middlesbrough.

Its by-product, CO2, is used in the slaughter of pigs and chickens as well as in food packaging and fizzy drinks.

The government said it was examining options to secure UK CO2 production.

In September 2021 the government stepped in to meet the cost of running the plant after its shutdown due to high gas prices threatened food supplies.

[—] itp., itd]

Zakłady mięsne za kilka dni mogą stanąć. Znów winien CO2 !!!

Damian Słomski https://businessinsider.com.pl/biznes/dwutlenek-wegla-sie-konczy-i-zaklady-miesne-za-kilka-dni-moga-stanac/y8jt13c

Rekordowo drogi gaz zbiera żniwo. Najpierw potężne uderzenie otrzymali producenci nawozów, a teraz alarmują producenci żywności. Brak dwutlenku węgla sprawi, że za kilka dni gigantyczny problem będą mieć np. zakłady mięsne. — Jeśli rząd nic z tym nie zrobi, to 80-90 proc. uboju wieprzowiny i drobiu może stanąć — ostrzega prezes związku Polskie Mięso.

Producenci nawozów z Polski i Europy bardzo mocno ograniczają lub wręcz wstrzymują produkcje ze względu na rekordowo drogi gaz. Tłumaczą, że w takiej sytuacji nie opłaca się produkcja.

Okazuje się, że nie tylko rolnicy mogą mieć problem jesienią, ale już teraz na alarm biją przedstawiciele branży spożywczej.

— To olbrzymi problem, który dotyczy wszystkich producentów piwa, i zresztą nie tylko piwa – mówi Business Insiderowi Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego w Polsce Browary Polskie. Ostrzega, że brak dwutlenku węgla stanowi „bezpośrednie zagrożenie dla ciągłości produkcji”.

— Piwo to jest najmniejszy problem. Zakłady mięsne mają zapasy dwutlenku węgla na pięć lub sześć dni. Później stanie ubój trzody, drobiu, bo nikt nie ma dwutlenku węgla — podkreśla w rozmowie z Business Insiderem Witold Choiński, prezes związku Polskie Mięso.

Gaz ten jest produktem ubocznym właśnie przy produkcji nawozów. Po co jest potrzebny branży mięsnej? Zestalony dwutlenek węgla jest podobny do śniegu. Mówi się o nim „suchy lód”. Jest wykorzystywany m.in. w transporcie.

„Wykonywaliśmy tylko zalecenia WHO”!! Czy „pandemia” wreszcie się skończy? Zdecyduje WHO albo… my.

Roman Motoła https://pch24.pl/who/

„Wykonywaliśmy tylko zalecenia WHO” – tak będzie zapewne brzmieć wyjaśnienie premiera albo ministra zdrowia gdy ogłoszą Polakom powszechny przymus szczepień lub kwarantannę dla „podejrzanych o zakażenie” takim czy innym wirusem.

Co się musi zdarzyć, żebyśmy mogli oficjalnie ogłosić koniec pandemii? – spytał ostatnio ministra Adama Niedzielskiego dziennikarz jednej z prywatnych stacji telewizyjnych.

Przede wszystkim polski minister zdrowia w sensie ani ja, ani tutaj lokalnie nie jesteśmy od ogłaszania końca pandemii. To jest decyzja, którą pewnie będziemy podejmowali na forum międzynarodowym, na forum WHO– odparł szef resortu zdrowia.

Dobrze znamy ten mechanizm z praktyki sprawowania władzy przez kolejne rządy, niezależnie od politycznych barw. Wprowadzają one niewygodne dla społeczeństwa czy też wręcz szkodliwe rozwiązania, po czym tłumaczą je decyzjami międzynarodowymi czy koniecznością dostosowania się do unijnych standardów. Ma to być sposób na uniknięcie politycznej odpowiedzialności, bo przecież, w myśl tej logiki, Unia Europejska czy „międzynarodowi eksperci” mają niekwestionowane prawo dyktowania Polsce wszystkiego, co tylko się im żywnie spodoba.

Nie pozwólmy na kolejne lockdowny! Dołącz do protestu już dzisiaj! 

Zatem Bruksela zamyka polskie kopalnie, zmusza nasze państwo do odejścia od CO2, nie pozwala zreformować sądów, wstrzymuje pieniądze z tzw. funduszu odbudowy. W nieopublikowanym ostatecznie w pełnej wersji wywiadzie dla Ewy Stankiewicz z września 2021 roku były minister Piotr Naimski próbował zrzucić odpowiedzialność za program kasowania polskiego górnictwa na poprzedników z PO i Unię Europejską. Węgla, którego jeszcze w kampanii wyborczej miało wystarczyć nam na „200 lat”, pozbyć się mamy teraz w ciągu dwóch dekad. Ależ ten czas przyspieszył…

Jak zatem najlepiej uniknąć społecznego gniewu po wprowadzeniu narzucanych przez globalistów, a dewastujących dla społeczeństwa i gospodarki rozwiązań sanitarnych? „To nie my, wykonywaliśmy tylko zalecenia WHO” – tak będzie zapewne brzmieć wyjaśnienie premiera albo ministra zdrowia, gdy ogłoszą Polakom powszechny przymus szczepień lub kwarantannę dla „podejrzanych o zakażenie” takim czy innym wirusem.

Do tego właśnie zmierza prowadzona dotychczas przez rząd polityka bezkrytycznego akceptowania dążeń ONZ i WHO do centralizacji rozwiązań sanitarnych. Organizacje te, sponsorowane przez światowe mocarstwa oraz prywatnych beneficjentów kolejnych epidemii, chcą przejąć nadzór nad strategią zdrowotną państw. Jeśli swe zamierzenia wprowadzą w czyn, będą dyktować szczegółowe rozwiązania w rodzaju kolejnych lockdownów, masowych testów i eksperymentalnych zastrzyków.

Po wakacyjnej przerwie wracają już do swojej, znanej nam już dobrze aktywności, covidowi celebryci oraz eksperci do wynajęcia. Masowe media próbują nas znowu wciągać stopniowo w pandemiczny amok, nie zauważając, że w ciągu ostatnich z górą dwóch lat wtłaczania Polakom niesprawdzających się przepowiedni i notorycznego straszenia zdążyliśmy się już na nie w dużym stopniu uodpornić. Wymownie świadczy o tym ton większości komentarzy pod informacjami o rosnącej liczbie zakażeń czy kolejnych „niezwykle groźnych” odmianach wirusa.

Nie pozwólmy na kolejne lockdowny! Dołącz do protestu już dzisiaj! 

To jednak czy Polacy znów dadzą się nastraszyć i nabrać na „dęte” statystyki zachorowań oraz zgonów może nie być już tak istotne. Jeśli globalni sanitaryści doprowadzą – przy bierności mieszkańców poszczególnych krajów – do uchwalenia tak zwanego traktatu pandemicznego, będzie znacznie trudniej przeciwstawiać się absurdalnym nieraz rozporządzeniom. Wystarczy wpisanie tej czy innej odmiany covid do rejestru chorób zakaźnych by postawić nas w bardzo trudnym położeniu, z perspektywą przymusowych szczepień włącznie – takie bowiem m.in. rozwiązania przewiduje ustawa z 2008 roku. Prowadzona jest cały czas z ogromnym natężeniem operacja dezinformacyjna. W dużej mierze skutecznie odwraca ona społeczną uwagę od prowadzonych w zaciszu przygotowań do znacznego skrócenia poszczególnym narodom „sanitarnej smyczy”. Brak reakcji na totalitarne zakusy globalistów doprowadzić może do sytuacji, z której trudno będzie znaleźć dobre wyjście.

Podczas niedawnego pobytu w Polsce wybitny niemiecki lekarz dr Wolfgang Wodarg – człowiek, który od podszewki poznał mechanizmy rządzące polityką sanitarną – przekonywał, że do skutecznego oporu wobec pseudomedycznego totalitaryzmu wystarczy, że świadoma zagrożenia będzie połowa populacji. Przeciwnik jest tego świadom, bo zapowiada w kolejnych kampaniach pandemicznych wzmożoną cenzurę pod pretekstem „walki z dezinformacją”. Do osiągnięcia stanu nakreślonego nam przez autora książki „Fałszywe pandemie. Argumenty przeciwko rządom strachu” wciąż nam daleko, jednak wiemy nie od dziś, że kropla drąży skałę.