Testy – baranki w cieniu medialnego komfortu – Jerzy Karwelis

https://www.bibula.com/?p=132895

Wedle tego co obiecywałem wczoraj wracamy do odczarowywanych tematów-filarów pandemii. Powodem jest pokowidowe publikowanie nie tylko odwołania obostrzeń, ale i nowe  procedury oraz wynikające z nich wnioski. Tym razem chodzi o testy i o publikację przez oficjalneą instytucję uzasadnienia zmiany strategii testowania.

Najpierw same testy. To początek całego nieszczęścia. Okazały się super niedokładne, zawyżające wyniki o fałszywie pozytywne. Mówili o tym fachowcy od samego początku. Druga książka z serii „Fałszywa pandemia”, poświęcona testom ukazała się już grudniu 2020 roku. Eksperci nie zostawili na tych testach PCR suchej nitki, nawet wynalazca technologii mRNA używanej do testów, doktor Malone, wskazywał od razu, że nie nadają się one do badań masowych, a już najbardziej jako jedyny, złoty standard mierzenia rozprzestszeniania się wirusa. Minęły dwa lata i Agencja Oceny Technologii Medycznych opublikowała coś takiego:

Mam kilka pytań. Czy to jest jakaś rewelacja? Co robiła w/w Agencja przez dwa lata w tym temacie? Na postawie jakich badań Agencja doszła do takich wniosków i rekomendacji? Kiedy je rozpoczęto i dlaczego wtedy? Czy za w/w „rewelacjami” stoi jakaś wyjątkowa technologia badawcza, na którą trzeba było czekać dwa lata? Co z lekarzami, którzy przez ostatnie dwa lata byli ścigani i wydalani z zawodu za podobne rewelacje, które dziś stały się obowiązującą regułą?

Niestety – można tak wołać na puszczy. Jak pisze Maciej Pawlicki: „Agencja Oceny Technologii Medycznych: „między falami” 80-90% testów C19 jest dodatnie fałszywych, podczas „fal” fałszywych 30-60%. Testowanie osób bezobjawowych i opóźnianie różnych terapii „mogło spowodować pogorszenie stanu zdrowia”. „Wizjoner zdrowia” nadal bryluje w mediach.”

Co wynika z tego komunikatu? Najkrócej opisał to „statystyk wyklęty”, czyli Marek Sobolewski:

„Z ogłoszonej OFICJALNIE niskiej wiarygodności testów […] wynika: 1) Pojęcie choroby bezobjawowej było przykrywką dla wyników fałszywie dodatnich. 2) Izolacja i kwarantanna milionów osób nie miała sensu. 3) Liczba zakażeń SARS-CoV-2 była zawyżona. To tylko krótka lista.”

Jaśniej tłumaczy to doktor Basiukiewicz:

„Ale, proszę państwa, zrozumcie co tu jest napisane, bo może to nie jest jasne: Dla PCR wykonanego „przesiewowo” u bezobjawowych: Między „falami” 8-9 przypadków na 10 testów pozytywnych było fałszywych. Podczas „fal” od 3 do 6 przypadków na 10 było FAŁSZYWYCH.”

No to podsumujmy od początku. Testy zawyżały statystyki rozprzestrzeniania się wirusa. Przesiewowe, czyli na bezobjawowych, wskazywały fałszywie pozytywne wyniki od 8-9 przypadków do 3-6 na 10. Co ciekawe – zawyżały ilość „chorych na testy” pomiędzy falami, czyli… produkowały nowe fale (mechanizm ten opisałem już przy fali… drugiej, w listopadzie 2020). Testowanie przesiewowe nie tylko kierowało zdrowych ludzi na kwarantanny, zamykało ich z rodzinami, powodowało pełzający lockdown nieobecności pracowniczej i konsumpcyjnej, zamykało szkoły i dzieci na zdalnym. Było podstawowym kryterium kwalifikowania do leczenia i ścieżką w jedną stronę. Fałszywie pozytywne testy eliminowały setki tysięcy pacjentów z systemu leczenia ich chorób „prawdziwych”, wysuwały na czoło kwestie kowidowe, w tym wypadku jak widać ludzi nie chorych na kowida, ale na pewno na choroby, już nie WSPÓŁistniejące, ale w ich przypadku jedyne istniejące. I zawałowcy, ciśnieniowcy, udarowcy i wszyscy z terapii, jak im się naprawdę pogorszyło w ich chronicznych chorobach, to musieli przejść przed zajęciem się nimi przez ucho igielne, które – jak widać w ponad 50% przypadków kierowało ich nie na specjalistyczne leczenie, ale na umieralnie kowidowych oddziałów. Tam doczekiwali bez opieki specjalistycznej aż ich „właściwa” choroba ich dobije. Ba, jako testowo pozytywni – lądowali w plastikowych workach, czasem od razu w urnach. Na początku był więc patyczek, często wtykany w zwłoki.

No i, by nie zapomnieć – taka zabawa w zgaduj-zgadulę kosztowała nas grube miliardy złotych, które mogły pójść na leczenie chorób „prawdziwych”. A nie poszły. Spirala takich testów nakręcała więc fale (tu o mechanizmie „trzeciej”), To te patyczki z nosogardzieli zamknęły większość gospodarki, krzywe z takich wymazów produkowały medialną panikę, wzmożenia, fale, ataki i odwroty, mądrzenie się przeróżnych Rad i eskalujących ekspertów-celebrytów. Przez nie odwoływano wesela ale i pogrzeby, na których stawiało się minimum rodzinne. W końcu ta fala nie, zakażeń ale testów, wywołała taką panikę, że ludzkość – po odpowiednim przygotowaniu medialnym, rzecz jasna – zgodziła się desperacko na globalny eksperyment medyczny, jakim stały się masowe szczepienia. Dziś się okazuje, że nawet producenci nie wiedzą (albo właśnie wiedzieli i wiedzą, ale dopiero teraz się okazuje) co nam (nam?) tak naprawdę pływa w żyłach. Bez testów nie zauważylibyśmy tej pandemii w stopniu bardziej znacznym, niż szczególny wysyp pogrypowych komplikacji i stanów zaostrzonych. I postępowalibyśmy jak przy fali grypy, czyli nie zamknęlibyśmy świata przed samym sobą i służby zdrowia przed pacjentami. Potem już tylko zbieraliśmy wyniki swoich chybionych działań. Prawdziwą pandemię stworzyliśmy sami osłabiając odporność na skalę ludzkości i wysuwając kwestię leczenia infekcji dróg oddechowych przed chorobami o istotniejszym zagrożeniu zgonem.

A co na to nasi decydenci? Nic. Zrobi im ktoś coś za taką jazdę? Nikt nic. Takie to już czasy. Kolejny temat został samozdemaskowany, zaś my nic na to nie mówimy. No cóż, kto przeżył, ten szczęśliw, zaś kto nie przeżył, ten… wolny już. I nikt nie powiedział i nie powie nic. Główny architekt tego skandalu otrzymał nagrodę za „całokształt” wizji, zaś osobowością roku został doktor Paweł Grzesiowski (ten dwuletni straszak i siewca paniki) – telewizyjnego polskiego Oskarka. Siedzieli by cicho, ale nie – lezą w oczy i śmieją się z nas.   

Taka już jest ta ludzkość – stado baranów stojące w cieniu pozornego komfortu wykreślonego przez media.

Jerzy Karwelis

3 kwietnia, dzień 762,
Wpis nr 751

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.   

[Wybrane wypowiedzi internautów pod w/w tekstem na stronie źródłowej:]

JaS:

UWAGA WAŻNE !!!
Prześlij dalej:
Z sieci…
„Patrz co się dzieje:
Wojna , wojną…..A za naszymi plecami….
Rada Europy zmodyfikowała rezolucję nr 2361 i nie sprzeciwia się już obowiązkowym szczepieniom.
– UE ogłosiła „przepisy” dotyczące obowiązkowych certyfikatów EU COVID 19 na dzień 1 lipca 2022 r., które zabiorą wszystkie swobody osobom nieposiadającym certyfikatu QR covid.
Rzad podpisze to unijne „prawo” w maju 2022 r. Jeśli większość państw członkowskich opowie się za wprowadzeniem przymusowych szczepień, to zostaną one wprowadzone!
– Na przełomie 2022 i 2023 roku będzie istniała waluta cyfrowa. Wtedy miot nie będzie mógł odzyskać swoich pieniędzy!
– UE bez konsultacji narzuca każdemu obywatelowi UE cyfrowy identyfikator.
Wystarczy zajrzeć do zakładki „mój rząd, digid” – już tam jest!
– W najbliższej przyszłości wszystkie bankomaty zostaną zastąpione bankomatami z kodem QR.
Belgia już pracuje pełną parą i je instaluje.
– Gdy te urządzenia z kodami QR zostaną zintegrowane, nie będzie już możliwe wypłacanie gotówki w bankach i/lub w innych miejscach.
– UE dąży do tego, aby w ciągu 1,5 roku gotówka stała się całkowicie bezwartościowa. Nie będzie już więcej czarnych pieniędzy.
– UE / „rząd polski” przygotowuje klimatyczny kontyngent CO2 dla każdego obywatela!
Za dużo paliwa, więc nie jeździj przez tydzień. Za dużo jeżdżę samochodem, zużywam mniej energii elektrycznej itd. itp.
– UE na zawsze odbiera każdemu człowiekowi jego fizyczną integralność!
– Big Pharma / UE jest już właścicielem Twojego i mojego ciała!
Wszyscy stajemy się członkami Internetu ciał. I to nie jest mit! Spójrz na patent ustanowiony przez Big Pharma 28 marca 2021 r.
– Zatem brak jakichkolwiek środków wspomagających aktualizację = wszystkie prawa wygasają!
w ciągu 2 lat wszyscy, zaszczepieni czy nie, zostaniemy zamknięci w cyfrowym obozie

Za: Dziennik zarazy (3 kwietnia)


KOMENTARZ BIBUŁY: Cieszy, że jesteśmy o krok dalej w bardziej powszechnym zrozumieniu tej całej fałszywej „pandemicznej” narracji, chociaż cały czas dziwi, że poważane autorytety dalej mówią całkiem serio o „liczbie zakażeń” i testach „fałszywie dodatnich”. Dlaczego dziwi? Bo dalej przyjmują oni założenie, że – obok tych ‘”fałszywych testów” – istniały wyniki testów „prawidłowe”, czyli wskazujące na „zakażenie wirusem”, a przecież nie ma ŻADNYCH DOWODÓW, że wyizolowano tegoż „SARS-Cov-2”, i że na jego podstawie stworzono „testy”!

Zatem CO testowano? Fachowcy odpowiedzieli już na to pytanie wyjaśniając, że maszynki PCR wykrywały cokolwiek co przypominało założone – fałszywe – kryteria, czyli szeroki wachlarz czegokolwiek, a przy multiplikacji powyżej pewnej granicy – wykrywało po prostu „tło” (background noise), co stawało się zwykłą maszynką do losowania.

No, ale trudno jest – szczególnie naukowcom i medykom, którzy poświęcili całe swe życie na studia graniczące z magią i mieli zamknięte oczy na NAUKĘ – przejść ten Rubikon i zaakceptować, że cały ich wysiłek intelektualny – szczególnie w tak szamańskich naukach jak wirusologia i wakcynologia – obracał się wokół fałszywych założeń, co ZAWSZE prowadzi do fałszych wniosków. To niemożliwe – krzyczą doktorzy i profesorowie – my przecież poświęciliśmy tyle lat, przeczytaliśmy tyle książek, napisaliśmy tyle prac, a to wszystko ma okazać się fałszywym torem? Niestety, trudno jest przełknąć tę gorzką prawdę.


Wesprzyj naszą działalność

Odliczanie do rzezi niewiniątek

Preparat mRNA powoduje zmiany rakowe w komórkach mózgu. Nowotwory mózgu są śmiercionośne zwłaszcza dla dzieci. Tzw. szczepionka Pfizera przeciw COVID-19 przeprogramowuje system odpornościowy człowieka, czyniąc go nieskutecznym.

https://www.bibula.com/?p=132822

===============

{Podziwiam odwagę tych pań. Przecież obecnie uczciwe publikowanie swych badań jest niebezpieczne: Od obcięcia grantów, innych form finansowania badań, przez usunięcie z pracy [decydenci unikają pojęcia „wyrzucenie”, oczywiście].[tfu, tfu..] do.. . md}

==================

To bardzo ważne badanie, o którym nie chciałbym się dowiedzieć [tak straszne ma implikacje] . Mimo, że stanowi niewątpliwe dokonanie nauki polskiej. W tym miesiącu zespół badaczek, w składzie Halina Abramczyk, B. Brozek-Pluska i Karolina Beton, opublikował preprint „Decoding COVID-19 mRNA Vaccine Immunometabolism in Central Nervous System: human brain normal glial and glioma cells by Raman imaging”.

Praca powstała w Instytucie Stosowanej Chemii Radiacyjnej Politechniki Łódzkiej, Laboratorium Laserowej Spektroskopii Molekularnej. Ich działalność jest finansowana z budżetu państwa.

Pełen tekst opracowania pod linkiem: https://www.biorxiv.org/content/10.1101/2022.03.02.482639v1.full

Polski zespół badawczy wykorzystał technikę spektroskopową zwaną obrazowaniem ramanowskim do przeprowadzenia przedklinicznych badań wpływu szczepionki COVID-19 mRNA (Pfizer/BioNT) na komórki glejowe mózgu in vitro. Poniżej przedstawię wybrane fragmenty tłumaczenia tego tekstu, z kilkoma uzupełnieniami na bieżąco oraz moim komentarzem na końcu.

Badaczki napisały:

Odkryliśmy, że szczepionka Pfizer/BioNT obniża stężenie cytochromu c w mitochondriach po inkubacji z normalnymi i nowotworowymi komórkami glejowymi. Wykazano, że stężenie utlenionej postaci cytochromu c w komórkach mózgu zmniejsza się po inkubacji szczepionki mRNA.

Szczepionka mRNA powoduje statystycznie istotne zmiany w jądrze komórkowym z powodu zmian histonów. Wyniki uzyskane dla mitochondriów, kropelek lipidów, cytoplazmy mogą sugerować, że szczepionka COVID-19 mRNA (Pfizer/BioNT) przeprogramowuje odpowiedź immunologiczną. Obserwowane zmiany w profilach biochemicznych po inkubacji z mRNA COVID-19 w określonych organellach komórek glejowych są podobne do tych, które obserwujemy w przypadku raka mózgu…

Moje uzupełnienie.

Cytochrom c bierze udział w procesach apoptozy i tlenowego oddychania komórkowego. Apoptoza to jeden z naturalnych procesów biologicznych zaprogramowanej i podlegającej kontroli destrukcji własnych komórek. Dzięki temu mechanizmowi stale usuwane są zużyte, uszkodzone lub niepotrzebne komórki, a w ich miejsce powstają nowe. Jeżeli ten proces zostanie zaburzony lub powstrzymany, to m.in. nasz system odpornościowy przestaje niszczyć komórki rakowe, a więc rozrastają się one bez przeszkód.

Badaczki wyjaśniają dalej:

„Wyniki […] sugerują, że szczepionka Pfizer/BioNT przeciwko COVID-19 przeprogramowuje wrodzoną odpowiedź immunologiczną poprzez regulację w dół cytochromu c. Wniosek ten opiera się na obserwacji, że cytochrom c może pełnić rolę uniwersalnych cząsteczek DAMP (ang. Damage-associated molecular patterns) zdolnych do zaalarmowania układu odpornościowego o niebezpieczeństwie w każdym typie komórki lub tkanki i przyczyniającej się do obrony gospodarza […]. Wzory molekularne związane z uszkodzeniem (DAMP) to endogenne cząsteczki niebezpieczne, które są uwalniane z uszkodzonych lub umierających komórek i aktywują wrodzony układ odpornościowy poprzez interakcję z receptorami rozpoznającymi wzorce (PRR).

Nasze dotychczas przedstawione wyniki w pełni potwierdzają te sugestie […]. Cytochrom c jest kluczowym białkiem niezbędnym do utrzymania życia (oddychanie poprzez fosforylację oksydacyjną) i śmierci komórki (apoptoza). W rezultacie cytochrom c jest kluczowym białkiem w rozwoju raka. […] Nasze wyniki sugerują, że trójkąt: cytochrom c – rak – układ odpornościowy jest silnie powiązany.

Nasze wyniki potwierdzają te, o których niedawno doniesiono, że białko kolca COVID-19 wywołuje sygnalizację komórkową w ludzkich komórkach gospodarza, co może mieć poważne implikacje dla możliwych konsekwencji szczepionek przeciwko COVID-19.

Wykazaliśmy, że szczepionka mRNA (Pfizer) […]. Może prowadzić do osłabienia odpowiedzi układu odpornościowego.

Moje uzupełnienie:

Badanie było przeprowadzone pod kątem nowotworów określanych zbiorczo, jako glejaki mózgu. Są one rzadkim (dotąd) typem nowotworów. Pod względem śmiertelności na skutek chorób nowotworowych są w Polsce na 9. miejscu u mężczyzn i dopiero na 13. u kobiet. Inaczej jest u dzieci. W mózgach młodych osób komórki glejowe dzielą się o wiele bardziej intensywnie, dlatego ryzyko powstania glejaka jest u nich wyższe niż u dorosłych. W wyniku tego glejaki są po białaczkach drugim najczęstszym nowotworem wieku dziecięcego.

Pierwszy rok od postawienia diagnozy przeżywa połowa pacjentów bez względu na wiek i zaawansowanie choroby. Najgorsze rokowania dotyczą osób, u których stwierdzono glejaka IV stopnia – średnio przeżywają około 14 miesięcy, przy podjętym leczeniu operacyjnym, radioterapii i chemioterapii. Z badań wynika, że tylko 5 proc. chorych udaje się przeżyć 3 lata. Niecała połowa pacjentów z najłagodniejszym (i najrzadszym) glejakiem IV stopnia może żyć 10 lat od rozpoznania. Ponadto, to nowotwór podstępny, który bywa rozpoznawany lata po zainicjowaniu zmian rakowych.

Komentarz – pytanie: Czy dzieciom zaszczepionym Pfizerem właśnie zaczęło się odliczanie pozostałego życia – 14 miesięcy, a może 10 lat?

Uwagi: Jeśli pojawiają się takie badania (a wiadomo, że powstało już wiele ostrzegających przed „stuprocentowo bezpiecznymi i skutecznymi” preparatami), to nie dziwi postawienie na wojnę, jako sposób ukrycia tej globalnej zbrodni. Zastrzegam – nie jestem zwolennikiem Putina. Logika [czyja logika??? – admin (Dz.G.M.)] wręcz wskazuje, że i on, i Zełeński czy Biden oraz większość polityków świata, to marionetki tego samego spektaklu największego danse macabre w ludzkich dziejach. Uchodźcom – zwłaszcza dzieciom [i staruszkom w ciąży – admin (Dz.G.M.)] – należy pomagać, jak można, ale nie zapominać też o życiu naszych dzieci.

Poniżej screen najważniejszej części abstraktu pracy badaczek z Łodzi, bo bazy różnych stron naukowych czasem dziwnie „oczyszczają się” (radzę ściągnąć pdf na swój dysk, co sam zrobiłem).

Jak system zwalcza uczciwych lekarzy:

 [Źródło:] http://rudaweb.pl

Za: Dziennik gajowego Maruchy (2022-04-03)

 ========================= 

KOMENTARZ BIBUŁY: Aby uspokoić nieco rozgrzany temat, dodajmy, że badania polskich naukowców dotyczyły warunków in vitro a nie in vivo. Potrzebne są dalsze badania, czy i na ile przełoży się to na wpływ na żywy organizm.

Można jednak mieć i kolejne pytania i wątpliwości: czy znajdą się środki na te dalsze – konieczne – badania, bo jak wiadomo nagłaśnianie badań pokazujących, iż „szczepionki przeciwko Covid-19” mają jakikolwiek destrukcyjny wpływ, jest na razie niemile widziane przez środowiska naukowców dzierżących biurokratyczne funkcje, czyli te które rozdzielają pieniądze na badania.

W przypadku dociekliwych polskich naukowców może się zdarzyć to, co miało wielokrotnie miejsce w przeszłości, gdy naukowcy udowadniający – i to bezsprzecznie, a nie jak w tych badaniach nieco poszlakowo i bez dalszych dowodów – że wszelkie tzw. klasyczne szczepionki są także niebezpieczne i szkodliwe (bo SA!), tracili pracę, byli prześladowani, pozbawiani możliwości publikacji.

Bo, jak wiadomo, wszystkie szczepionki „ratują życie”, a szczególnie preparaty „przeciwko Covid-19”, które są bezdyskusyjnie „bezpieczne i skuteczne”.


 

Wesprzyj naszą działalność

Rubel gazowy.

Rubel gazowy. Nowa światowa waluta rezerwowa – Pepe Escobar

Rosyjski rubel ma się obecnie dobrze, odzyskał wartość sprzed sankcji i ma szansę stać się jedną z głównych walut wymiany towarowej.

https://www.bibula.com/?p=132787

=====================

Saddam, Kaddafi, Iran, Wenezuela – wszyscy oni próbowali, ale im się to nie udało. Rosja, to jednak zupełnie inny poziom. Piękno tego geopolityczno-ekonomicznego jujitsu, zastosowanego przez Moskwę polega na jego niezwykłej prostocie.

Co było do przewidzenia, dekret prezydenta Rosji Władimira Putina o nowych warunkach płatności za produkty energetyczne, został źle zrozumiany przez Zachód. Rząd rosyjski nie żąda bezpośredniej zapłaty za gaz w rublach. Moskwa chce, aby zapłata była dokonywana w wybranej walucie w rosyjskim Gazprombanku, a nie na koncie Gazpromu w jakiejkolwiek instytucji bankowej w zachodnich stolicach.

To kwintesencja wyrafinowania w stylu, „mniej znaczy więcej”. Gazprombank będzie sprzedawał walutę obcą – dolary lub euro – zdeponowaną przez klientów na moskiewskiej giełdzie i przekazywał ją na różne rachunki w rublach w ramach Gazprombanku.

W praktyce oznacza to, że waluta obca powinna być wysyłana bezpośrednio do Rosji, a nie gromadzona w zagranicznym banku, gdzie łatwo może stać się zakładnikiem lub zostać zamrożona.

Wszystkie te transakcje powinny być odtąd przekazywane pod jurysdykcję rosyjską – co eliminuje ryzyko przerwania lub całkowitego zablokowania płatności.

Nic więc dziwnego, że ubezwłasnowolniony aparat Unii Europejskiej (UE) – aktywnie zaangażowany w niszczenie własnych gospodarek narodowych w imię interesów Waszyngtonu – nie jest intelektualnie zdolny do zrozumienia złożonej kwestii wymiany euro na ruble.

Gazprom ułatwił zrozumienie sytuacji w piątek, wysyłając oficjalne zawiadomienia do swoich partnerów na Zachodzie i w Japonii.

Putin osobiście został zmuszony do pisemnego wyjaśnienia kanclerzowi Niemiec Olafowi Scholzowi, jak to wszystko działa.

To bardzo proste. Klienci otwierają konto w Gazprombanku w Rosji. Płatności dokonywane są w walucie obcej – dolarach lub euro – przeliczane na ruble zgodnie z aktualnym kursem wymiany i przekazywane na różne konta Gazpromu.

To 100 procentowa gwarancja, że Gazprom otrzyma zapłatę.

Stanowi to wyraźny kontrast wobec tego, do czego Stany Zjednoczone zmuszały Europejczyków: płacenia za rosyjski gaz na konta Gazpromu w Europie, które następnie byłyby natychmiast zamrażane. Konta te zostałyby odblokowane dopiero po zakończeniu operacji „Z”, czyli rosyjskich operacji wojskowych na Ukrainie.

Amerykanie chcą, by wojna trwała w nieskończoność, by Moskwa „ugrzęzła”, jakby to był Afganistan w latach 80. Surowo zabronili więc ukraińskiemu komikowi, na tle zielonego ekranu – na pewno nie w Kijowie – zaakceptowania jakiegokolwiek zawieszenia broni czy porozumienia pokojowego.

Konta Gazpromu w Europie byłyby więc nadal zamrożone.

Gdy Scholz wciąż próbował ogarnąć to, co oczywiste, jego ekonomiczne pachołki wpadły w szał, przedstawiając pomysł nacjonalizacji spółek zależnych Gazpromu – Gazprom Germania i Wingas – na wypadek, gdyby Rosja postanowiła wstrzymać przesyły gazu.

To oczywiście niedorzeczność. Wygląda na to, jakby funkcjonariusze w Berlinie wierzyli, że spółki zależne Gazpromu produkują gaz ziemny w swoich centralnie ogrzewanych biurach w całych Niemczech.

Nowy mechanizm „rubel za gaz” w żaden sposób nie narusza istniejących kontraktów. Jednak, jak ostrzegł Putin, istniejące kontrakty mogą rzeczywiście zostać wstrzymane: „Jeśli takie [rublowe] płatności nie zostaną dokonane, uznamy to za niewykonanie zobowiązań przez nabywców ze wszystkimi tego konsekwencjami”.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow stanowczo stwierdził, że w obecnych, tragicznych okolicznościach mechanizm ten nie zostanie cofnięty. Nie oznacza to jednak, że przepływ gazu zostanie natychmiast odcięty. Płatności w rublach od „państw wrogich”, czyli głównie USA, Kanady, Japonii i UE – będą oczekiwane w drugiej połowie kwietnia i na początku maja.

Dla przytłaczającej większości krajów Globalnego Południa sytuacja jest krystalicznie czysta. Oligarchia atlantycka odmawia zakupu rosyjskiego gazu niezbędnego dla funkcjonowania mieszkańców Europy, jednocześnie sprowadzając na nich toksyczną inflację.

Co jeszcze kryje się za rublem gazowym?

Mechanizm „gaz za ruble” – nazwijmy go Rubel gazowy – to tylko pierwszy konkretny element budowy alternatywnego systemu finansowo-monetarnego, powiązany z wieloma innymi mechanizmami: wymianą rubel – rupia, saudyjskim petrojunem, irańsko-rosyjskim mechanizmem obejścia SWIFT oraz najważniejszym z nich – projektem kompleksowego systemu finansowo-monetarnego, opracowanym przez Chińsko-Eurazjatycką Unię Gospodarczą (EAEU), której pierwszy projekt zostanie przedstawiony w najbliższych dniach.

Wszystko to jest bezpośrednio związane z nagłym pojawieniem się rubla, jako nowej waluty rezerwowej, opartej na zasobach naturalnych.

Po przewidywalnej, początkowej fazie wyparcia, UE – a właściwie Niemcy – muszą stawić czoła rzeczywistości. Unia Europejska jest uzależniona od stałych dostaw rosyjskiego gazu (40 procent) i ropy (25 procent). Histeria związana z sankcjami wywołała już pierwsze  konsekwencje.

Gaz ziemny zaspokaja 50 procent zapotrzebowania niemieckiego przemysłu chemicznego i farmaceutycznego. Nie ma realnego substytutu, czy to z Algierii, Norwegii, Kataru czy Turkmenistanu.

Niemcy są potęgą przemysłową UE. Tylko rosyjski gaz jest w stanie zapewnić niemieckiej – i europejskiej – bazie przemysłowej nieprzerwane funkcjonowanie, i to po bardzo przystępnych cenach w przypadku kontraktów długoterminowych.

Zakłócenie tego układu prowadzi do przerażających turbulencji w całej UE i poza nią.

Nieoceniony Andrzej Martjanow podsumował to w ten sposób: „Tylko dwie rzeczy określają świat: realna gospodarka i siła militarna, która jest pochodną tej pierwszej. Wszystko inne to pochodne, ale nie można żyć z pochodnych”.

Amerykańskie kasyno turbo-kapitalistyczne wierzy we własną pochodną czyli „narrację”, która nie ma nic wspólnego z realną gospodarką. UE zostanie w końcu zmuszona przez rzeczywistość do przejścia od wyparcia do akceptacji. Jednocześnie Globalne Południe będzie szybko przystosowywać się do nowego paradygmatu: Wielki Reset z Davos został zdruzgotany przez Reset Rosyjski.

Pepe Escobar Tłum. Sławomir Soja

Żródło: The Saker (April 02, 2022) – „‘Rublegas:’ the world’s new resource-based reserve currency”

Wesprzyj naszą działalność

Duda o zdjęciach z Buczy: obalają przekonanie, że…

https://nczas.com/2022/04/04/duda-o-zdjeciach-z-buczy-obalaja-przekonanie-ze/
Po wycofaniu się Rosjan z obwodu kijowskiego pojawia się coraz więcej dowodów na dokonane przez nich zbrodnie wojenne.
Szokujące zdjęcia i nagrania z Buczy skomentował prezydent Andrzej Duda.

W niedzielę ukraińskie władze i dziennikarze opublikowali wstrząsające zdjęcia i nagrania z przedmieść Kijowa, z których wyparto rosyjskie wojska. Na filmach widać olbrzymie zniszczenia i liczne ciała ofiar, leżące na ulicach bez broni i w cywilnych ubraniach.

Ukraińskie ministerstwo obrony podało, że miejscowi cywile byli poddawani arbitralnym egzekucjom, niektórzy z rękami związanymi na plecach, a ich ciała rozrzucone są na ulicach miasta.

„Przestępcy muszą być nazywani przestępcami, stawiani przed sądem i skazywani. Zdjęcia z Buczy obalają przekonanie, że za wszelką cenę trzeba szukać kompromisu. W rzeczywistości Obrońcy Ukrainy potrzebują przede wszystkim trzech rzeczy: broni, broni i jeszcze więcej broni” – napisał prezydent w mediach społecznościowych.

=============================

Może ktoś pokaże to prezydentowi Dudzie?

Bucza: Zabici wstają – i machają rączkami! Crisis Actor Waves at Camera While Playing ‘Road Dead’

Co wojna na Ukrainie mówi nam o polskiej „klasie politycznej”

Co wojna na Ukrainie mówi nam o polskiej „klasie politycznej”… „Robienia laski” ciąg dalszy?

Od ponad 2 lat możni tego świata serwują nam nieustanne igrzyska – od fazy sanitarnej do fazy militarnej. Gdy chłopcy są mali bawią się w piaskownicy. Gdy trochę dorosną, biorą do ręki poważniejsze narzędzia, zaś piaskownice zastępują im linie frontu.

======================================

Wojna na Ukrainie trwa. Czas na pewne podsumowania… Co najważniejsze – Ukraińcy do spółki z Władimirem Putinem wyleczyli nas z „pandemii” covid-19 dosłownie w kilka dni. I choć różne Pyrcie, Grzesiowskie, Fiołki i Guty wiją się jak mogą w covidowych mękach, żeby jeszcze ludzi za ryje potrzymać, to „polityka zadecydowała”, że to KONIEC. Nie przesądzamy czy to chwilowa pieriedyszka, czy już tak „na zawsze”. W każdym razie na tę chwilę „agenda militarna” wyparła „agendę sanitarną”. Niech wstydzą się ci politycy, którzy opowiadali się za segregowaniem ludzi, a także ci, którzy np. w swoich restauracjach, w swoich sklepach czy gdziekolwiek indziej, za wejście wymagali poświadczeń szczepionkowych czy „negatywnych” testów. Wstydźcie się małe hitlerki, wstydźcie… Wstydźcie się Piechy, Niedzielskie, Gowiny, Kosiniaki, Kaczyńskie, Kaźmierczaki, Balcerowicze, Szydły, Macierewicze i inne staliniątka-hitlerątka… A dla naiwnych i tępych tzw. zwykłych ludzi warto zadedykować gomrowiczowskie: „Koniec bomba, kto uwierzył ten trąba”…

A wojna tymczasem trwa i końca nie widać. Proponuję, aby do każdej informacji podawanej przez mainstreamowe media podchodzić z dystansem, a nawet traktować je jako propagandowe kłamstwa. „Sukcesy armii ukraińskiej” należy traktować na równi z „sukcesami armii rosyjskiej” – najlepiej się tym nie podniecać. My jesteśmy praktycznie skazani na ukraiński punkt widzenia, Rosja tymczasem, o ile jej głos gdziekolwiek w mediach zdoła się przebić, ma swoją wersję wydarzeń. Gdyby poważnie traktować „sprzedawane” nam newsy to Putin powinien już ze sto razy mieć kosę pod łopatką, albo co najmniej wylądować w psychiatryku, Żeleński natomiast ze sto razy powinien zginąć w zamachu na siebie.

Pozostaje nam jedynie ocena postawy polskich, a przynajmniej podających się za polskich, polityków. Kaczyńskiemu zamarzyła się szarża na Kijów, który ponoć odwiedził wraz z Morawieckim. Obaj spotkali się z Żeleńskim. Z Kijowa Kaczyński miał wrócić w glorii „męża stanu” ze swoim cudownym planem „misji pokojowej”. Szybko jednak sprowadzony został do parteru przez swoich „ukraińskich przyjaciół”. Sam Żeleński stwierdził, że nie rozumie pomysłu Kaczyńskiego, że nie chce „zamrożenia konfliktu na Ukrainie pod nazwą misji pokojowej”, a poza tym – czego już media polskie nie przytaczały – to on jest prezydentem Ukrainy i to on będzie decydował jakie wojska mogą przebywać na terytorium jego kraju. Mówiąc wprost, wyraźnie zasugerował naszemu Naczelnikowi, by nie wtrącał się w sprawy Ukrainy bardziej niż potrzeba.

Chyba lepiej od Kaczyńskiego przesłanie Żeleńskiego zrozumiał rzecznik MSZ, niejaki Jasina, który ogłosił się „sługą Ukrainy”, gotowym spełniać wszystkie jej prośby i życzenia. Kiedyś ponoć „robiliśmy laskę” Amerykanom, teraz wychodzi na to, że robimy ją jeszcze Ukraińcom. I chyba słusznie zrobił, bo zaraz w jego ślady poszedł nasz (?) nieoceniony premier Mateusz Morawiecki, ogłaszając to czego Żeleński domagał się od dawna – wstrzymania dostaw węgla, gazu i ropy z Rosji. Ponadto zapowiedziano zakaz jakiegokolwiek handlu polskich firm z Rosją, a pani europosłanka Zalewska – sanitarystyczne staliniątko-hitlerątko, zaproponowała by ukarać polską firmę Cersanit za to, że sprzedaje do Rosji swoje produkty.

Zatem, mimo że Ukraińcy w Polsce nie zdążyli jeszcze zorganizować się jako mniejszość (?) narodowa, mogą śmiało powiedzieć, że mają już w Polsce swój rząd.

Mateusz Morawiecki nie proponuje niczego w zamian – owszem dostawy gazu i ropy z USA, a węgla z Australii (nawet się ten cwaniaczek nie zająknął o możliwościach zwiększenia wydobycia węgla w Polsce), ale zaraz zaktywizowały się paniusie od ekologii, powracając ze swoimi cudownymi pomysłami o „energii odnawialnej” i o wiatrakach. Paniusie od ekologii, które o życiu wiedzą tyle, co zdołały wyczytać w „Wysokich obcasach”, chciałyby całkowitego przejścia na fotowoltaikę i wiatraki, zyskały znienacka sojusznika w postaci prezydenta Ukrainy, który też opowiedział się za „zieloną energią”. Można tylko się zastanowić skąd gość, który ukrywa się gdzieś po bunkrach w Kijowie i co rusz unika zamachu na swoje życie, czerpie energię do gadania bzdur o wiatrakach…

Wracając do Naczelnika… Obwieścił on właśnie, że przejrzał strategię Putina. Chyba dopiero teraz jego wierne otoczenie pokazało mu mapkę Ukrainy, na której widać tereny zajęte przez Rosjan. „Strategia podkowy” – to już jest wiadome od przynajmniej 3 tygodni, czyli wielki łuk, od Charkowa do Odessy, z odcięciem Ukrainy od dostępu do morza. Te tereny Rosja realnie może zaanektować i kto wie, czy nie to właśnie jest jej głównym celem. Tam też, według krążących od jakiegoś czasu informacji (według niektórych – dezinformacji), znajdują się tajemnicze laboratoria, które – według Ukraińców – były zwykłymi instytutami badawczymi zajmującymi się zdrowiem obywateli, a według Rosjan – sponsorowanymi przez Pentagon ośrodkami produkcji broni biologicznej. Czy dowiemy się kiedykolwiek prawdy? Amerykanie straszą, że Rosja, mówiąc o „amerykańskich laboratoriach” na Ukrainie przygotowuje grunt pod atak biologiczny, tymczasem kto wie, czy ten atak już nie nastąpił.

Tylko gdzie ta broń biologiczna? No, chyba że jest świetnie zakamuflowana i poszła już na Zachód… Kilka milionów uchodźców, z czego prawie 2,5 miliona w Polsce to nie w kij dmuchał. Oficjalnie mówi się, że Ukraińcy nie są chętni do przyjmowania jakichkolwiek szczepień, a HIV czy gruźlica wcale nie były tam rzadkością. Lokalne epidemie różnych odmian grypy w powiązaniu z tajemniczymi laboratoriami rodzą wiele znaków zapytania. Ukraińców, którzy trafili do Polski podzielić można na kilka grup. Są wśród nich ludzi, którzy pochodzą np. z Charkowa, Sumy, czy z Doniecka i tych traktować można w kategorii uchodźców.

Są również tacy, których do Polski ściągnęli ich rodacy, mieszkający tu od lat i pracujący. Oni często pochodzą z terenów oddalonych o setki kilometrów od działań militarnych. Ci wykorzystali sytuację łatwego wjazdu do Polski, bez wiz i z możliwością uzyskania pełni praw obywatelskich.

Są wreszcie tacy, którzy przyjechali z Ukrainy zachodniej i prawdopodobnie zasiedlają mieszkania, które wcześniej nabyli. Ci też wojny nie doświadczyli. Najgorzej, niestety, mają ci ze wschodniej Ukrainy, często nie mający dokąd powrócić. W Polsce gnieżdżą się oni przeważnie w wielkich halach, po kilkaset, a nawet po kilka tysięcy osób ulokowanych na niewielkiej powierzchni. To w tych skupiskach istnieje ryzyko szerzenia się różnych chorób, jednocześnie występują deficyty lekowe. Co się z tego urodzi – nie wiadomo. Wiadomo tylko, że co sprytniejsi biznesmeni stoją przed szansą obłowienia się przy okazji. W ich interesie wojna mogłaby trwać jak najdłużej, a uchodźców mogłoby być jak najwięcej… Od każdego z nich będą inkasować niemałe pieniądze od rządu.

Rząd Morawieckiego, który podaje się za polski, w swym pro-ukraińskim entuzjazmie zdaje się nie patrzeć w przyszłość, nie brać pod uwagę konsekwencji jakie dla przyszłości Polski i Polaków mogą mieć dziś podejmowane decyzje. Rozbuchane obietnice socjalne, jak dotąd bez pokrycia, zmiana struktury społecznej i pojawienie się licznej mniejszości ukraińskiej, czy wreszcie obudzenie się, już w granicach naszego terytorium, demonów banderyzmu…

Czy rząd Morawieckiego w ogóle zastanawia się nad tymi kwestiami? Wrzucenie wszystkich Ukraińców, którzy w ciągu ostatniego miesiąca przyjechali do Polski, do jednego wora pod nazwą „uchodźcy” pokazuje, że raczej nie.

Od ponad 2 lat możni tego świata serwują nam nieustanne igrzyska – od fazy sanitarnej do fazy militarnej. Gdy chłopcy są mali bawią się w piaskownicy. Gdy trochę dorosną, biorą do ręki poważniejsze narzędzia, zaś piaskownice zastępują im linie frontu. Ci, co podejmują zbrodnicze decyzje, przeważnie siedzą w bezpiecznych miejscach, z dala od pola walki. Cierpią natomiast najmniej winni – zwykli ludzie, którzy chcieliby pracować, dorabiać się, zakładać rodziny, kochać się, rodzić dzieci, kształcić… Im trzeba pomóc, ale pomoc głupia jest gorsza niż żadna.

Morawiecki uważa, że jeśli Polacy, z powodu rezygnacji z surowców z Rosji, zapłacą wyższe rachunki za energię, Ukraińcom zrobi się lepiej. Człowiek, który dorobił się milionów na banksterce rzeczywiście nie musi się martwić o rachunki. Jednak cechą prawdziwego sługi WŁASNEGO narodu powinny być nie własne cztery litery, a troska o naród. W przeciwnym razie ktoś taki zasługuje, w najlepszym wypadku, na kąpiel w smole, wytarzanie w pierzu i wygnanie. Na nic więcej…

Great Reset – czyli prawdziwym wrogiem jest sama ludzkość

AlterCabrio https://www.ekspedyt.org/2022/04/02/great-reset-czyli-prawdziwym-wrogiem-jest-sama-ludzkosc/

Globaliści od wielu lat próbują zmienić nazwę i przepakować swój program Nowego Porządku Świata, a Wielki Reset był tym, co wymyślili. Zamiast brzmieć nieszkodliwie, termin ten grozi systemowymi wstrząsami i wymazaniem przeszłości. Kiedy coś „zresetujesz”, zwykle wraca to do zera – pustej planszy, której inżynierowie mogą użyć do przepisania kodu i funkcji. Ale co to tak naprawdę oznacza?

−∗−

W menu na dziś danie ostrzegawcze. Tekst dotyczący prawdziwych planów globalistów spod znaku Wielkiego Resetu. Czy to, co zamierzają zrobić ma być jeszcze gorszą wersją komunizmu jaki znamy z historii? Czy system panujący w dawnym Związku Radzieckim to tylko łagodniejsza odmiana tego, co ma nadejść? Czy możliwa jest totalna dystopia? Analiza Brandona Smitha.

Zapraszam do lektury.

____________***____________ 

Czym jest „Wielki Reset” i czego tak naprawdę chcą globaliści?

Po raz pierwszy usłyszałem frazę „Wielki reset” w 2014 roku. Christine Lagarde, która była wówczas szefową MFW, nagle zaczęła głośno mówić o globalnej centralizacji. Był to program, o którym na ogół ledwie wspominano w ciemnych zakamarkach instytucjonalnych białych ksiąg i na tajnych spotkaniach elit bankowych. Ale teraz ci ludzie zaczęli o tym mówić głośno.

Lagarde wzięła udział w sesji Pytań i Odpowiedzi w ramach Światowego Forum Ekonomicznego, a pojęcie „resetu” było z rozmysłem podnoszone. Projekt był niejasny, ale jego podstawowym źródłem było radykalne odejście od obecnych ekonomicznych, społecznych i politycznych modeli świata na rzecz globalnie scentralizowanego i zintegrowanego systemu lub „Nowego Porządku Świata”, że się tak wyrażę…

Należy pamiętać, że dopiero co przeskoczyliśmy przez pożary międzynarodowego załamania kredytowego, które rozpoczęło się w 2008 roku i przez lata powodowało niepewność na rynkach. Banki centralne wrzuciły do ​​systemu pakiety stymulacyjne o wartości dziesiątek bilionów dolarów tylko po to, by podtrzymać przetrwanie. Niektórzy z nas w mediach alternatywnych wierzyli, że te działania nie miały na celu ratowania gospodarki, a jedynie zamianę jej w zombie poprzez dewaluację waluty i inflację. I że już wkrótce ten twór zombie zwróci się przeciwko nam i spróbuje pożreć nas żywcem, a tylko bankierzy centralni będą wiedzieć, kiedy dokładnie to nastąpi.

Pomyślcie o krachu z 2008 roku jako o Pierwszym Etapie programu Resetu. Globaliści stawali się coraz bardziej zarozumiali i byli gotowi ujawnić swoje plany opinii publicznej.

Dyskusja Lagarde w ramach WEF odbyła się również w czasie, gdy Klaus Schwab przedstawiał swoją koncepcję Czwartej Rewolucji Przemysłowej, która jest nieco bardziej postępowa w stosunku do tego, czego naprawdę chcą globaliści. Podekscytowany mówił o prawdziwym „globalnym społeczeństwie” i świecie, w którym ludzie zwracają się do sztucznej inteligencji (AI) jako lepszego środka zarządzania. Sugerował nawet, że prawa będą ostatecznie dyktowane przez sztuczną inteligencję, a sądy będą zarządzane przez roboty.

Oczywiście przyznał, że nie może się to wydarzyć bez okresu ekonomicznej dekonstrukcji, w której ludzie i rządy będą musieli wybierać między poświęceniem w imię stabilności, a ciągłym bólem w imię trzymania się „starych sposobów”. Spójrzcie na to w ten sposób: Wielki Reset to działanie lub chaos, a Czwarta Rewolucja Przemysłowa to zamierzony rezultat lub planowany „porządek”. To znaczy, że jest to nowy porządek stworzony z zaaranżowanego chaosu.

Tak, brzmi to jak złowieszcze science fiction, ale pamiętajcie, że są to ludzie, którzy cieszą się pełną uwagą wielu naszych przywódców politycznych i obracają się w towarzystwie centralnych bankierów z Rezerwy Federalnej [FED]. Powiem to jeszcze raz: zwolennicy Wielkiego Resetu i IV Rewolucji Przemysłowej, którzy chcą najpierw całkowicie podkopać, a następnie odtworzyć nasze społeczeństwo i sposób życia, to bliscy partnerzy naszych narodowych przywódców i tych samych bankierów, którzy mogliby taki reset wymusić przez umyślne załamanie.

Globaliści od wielu lat próbują zmienić nazwę i przepakować swój program Nowego Porządku Świata, a Wielki Reset był tym, co wymyślili. Zamiast brzmieć nieszkodliwie, termin ten grozi systemowymi wstrząsami i wymazaniem przeszłości. Kiedy coś „zresetujesz”, zwykle wraca to do zera – pustej planszy, której inżynierowie mogą użyć do przepisania kodu i funkcji. Ale co to tak naprawdę oznacza?

Czego NAPRAWDĘ CHCĄ globaliści? Oto szczegóły, na ile mogę to wykazać lub poprzeć dowodami, czym właściwie jest „Wielki Reset” i jakie programy mają nadzieję wprowadzić:

Całkowita globalna centralizacja gospodarcza

Niektórzy mogą twierdzić, że przecież już mamy globalną centralizację gospodarczą, ale nie rozumieją, co to tak naprawdę oznacza. Podczas gdy wszystkie krajowe banki centralne są członkami MFW i Banku Rozrachunków Międzynarodowych [BIS] i przyjmują polecenia od tych instytucji, globaliści chcą otwartego globalnego zarządzania finansami, prawdopodobnie za pośrednictwem MFW.

Innymi słowy, nie wystarczy, że potajemnie manipulują gospodarkami, używając krajowych banków centralnych jako pełnomocników. Chcą przestać się ukrywać i wyjść na jaw jako wspaniałomyślni władcy, za których się uważają.

Ostatecznym celem pełnej centralizacji jest wymazanie samej idei wolnego rynku i umożliwienie garstce ludzi mikrozarządzania każdym aspektem handlu i biznesu. Nie chodzi tylko o wpływy, chodzi o imperium gospodarcze. Ale aby stworzyć globalny bank centralny, muszą najpierw wdrożyć plan jednej światowej waluty.

Światowy system jednej cyfrowej waluty

MFW od lat (przynajmniej od 2000r.) mówi o wykorzystaniu koszyka specjalnych praw ciągnienia [Special Drawing Rights] jako podstawy globalnej waluty. Około dziesięć lat temu Chiny zaczęły zaciągać biliony dolarów długu tylko po to, by zakwalifikować się jako członek systemu SDR, a MFW zasugerował, że w ostatecznym rozrachunku, system stanie się cyfrowy. Wszystko, co jest potrzebne, to odpowiedni rodzaj kryzysu, aby zaszokować opinię publiczną i nakłonić do posłuszeństwa.

Było to widoczne w szczytowym momencie lockdownów w pandemii covid i groźby katastrofy gospodarczej, kiedy globalistyczne instytucje zaczęły sugerować, że SDR z MFW mogą być używany jako siatka bezpieczeństwa dla narodów, oczywiście zawierająca też zobowiązania. Ale poza napięciem związanym z pandemią, istnieje znacznie większy kryzys. Mianowicie kryzys stagflacyjny, który już stoi w progu. W obliczu spadku liczby walut narodowych i coraz większego kwestionowania statusu światowych rezerw dolara, nie mam wątpliwości, że globaliści skorzystają z okazji, aby zaoferować społeczeństwom swoją cyfrową walutę jako rozwiązanie.

Nowy system byłby przez jakiś czas bardziej walutą fantomową. SDR byłby spoiwem lub wsparciem, podczas gdy waluty krajowe pozostałyby w obiegu, dopóki ramy cyfrowe nie staną się wszechobecne. MFW i stojący za nim ludzie staliby się de facto światowym bankiem centralnym, z mocą kierowania kursami wszystkich gospodarek narodowych poprzez mechanizm jednej waluty.

Od strony mikroekonomicznej każda osoba byłaby teraz zależna od cyfrowej waluty lub kryptowaluty, która usuwa wszelką prywatność w handlu. Wszystkie transakcje byłyby śledzone i byłoby to wymagane ze względu na samą naturę technologii blockchain i cyfrowych zapisów. Elity finansowe nie musiałyby wyjaśniać tego śledzenia. Wszystko, co musiałyby powiedzieć, to „Tak działa technologia. Bez zapisu to nie działa”.

Globalny System Kredytu Społecznego

Zło tkwiące w globalizmie było łatwo widoczne podczas niedawnych lockdownów i gwałtownego parcia na tyranię medyczną. Pomimo faktu, że według dziesiątek oficjalnych badań mediana śmiertelności z powodu covid wynosiła tylko 0,27%, cały kontyngent polityków i światowych przywódców WEF dostawał piany na ustach, głosząc, że istnienie covid daje im prawo do całkowitej kontroli życia ludzi.

Klaus Schwab i WEF z radością ogłosili, że pandemia była początkiem „Wielkiego Resetu” i Czwartej Rewolucji Przemysłowej, stwierdzając, że kryzys covidowy stanowi doskonałą „szansę” na zmiany.

Paszporty szczepionkowe zostały na szczęście pokonane przez wiele konserwatywnych czerwonych stanów w USA, co doprowadziło do całkowitego odejścia od takiej polityki w większości zachodniego świata. Byliśmy wolni przez lata, podczas gdy wiele niebieskich stanów i innych krajów stanęło w obliczu autorytaryzmu, co spowodowało wiele problemów dla globalistów. Trudno jest wprowadzić globalną medyczną dystopię, kiedy ludzie na całym świecie mogą spojrzeć na konserwatystów w USA i zobaczyć, że żyjemy całkiem dobrze bez kontroli.

Paszporty szczepionkowe należy rozumieć jako pierwszy krok w kierunku czegoś innego – początku masowego systemu kredytu społecznego, podobnego do tego, który jest obecnie używany w Chinach. Jeśli uważasz, że ‘kultura unieważniania’ [cancel culture] jest dzisiaj koszmarem, pomyśl tylko, co by się stało, gdyby kolektywistyczny motłoch miał moc zarzucenia ocenami [review bomb] twojego konta kredytu społecznego i ogłoszenia, że jesteś wyrzutkiem? Wyobraź sobie, że mają moc, by po prostu odciąć ci możliwość zdobycia pracy, robienia zakupów w sklepach spożywczych, a nawet zablokowania ci dostępu do twoich pieniędzy? Bez twojej uległości wobec kolektywu dostęp do normalnych artykułów pierwszej potrzeby byłby niemożliwy.

Tego właśnie chcą globaliści, jak otwarcie przyznali na początku pandemii, a paszporty szczepionkowe miały byc wstępem do tego technokratycznego horroru, gdybyśmy my, konserwatyści, nie trwali przy swoim.

Nie będziesz mieć nic i będziesz szczęśliwy do 2030r.

„Gospodarka dzielenia się” [Sharing Economy] (czasami również określana równolegle jako „kapitalizm interesariuszy”) to koncepcja, która od kilku lat krąży w WEF. Media na każdym kroku próbowały szerzyć kłamstwa i dezinformację, twierdząc, że taki plan nie istnieje. Ale znów otwarcie to przyznają.

Gospodarka współdzielenia jest zasadniczo gospodarką komunistyczną, ale sprowadzoną do dziwacznego minimalizmu, którego nawet ludzie żyjący w Związku Radzieckim nie musieli doświadczać. Struktura jest opisywana jako rodzaj społeczeństwa opartego na komunach, w których ludzie zamieszkują lokale [typu Section 8 Housing -tłum.] ze wspólnymi kuchniami, wspólnymi łazienkami i prawie żadną prywatnością. Cała nieruchomość jest wynajmowana lub wypożyczona [borrowed]. Wszystkie samochody są wypożyczane i współdzielone [shared], większość środków transportu to środki transportu zbiorowego, podstawowe przedmioty osobiste, takie jak komputery, telefony, a nawet przybory kuchenne mogą być udostępniane lub wypożyczane. Jak mówi WEF, nic nie będziesz posiadać.

Bycie szczęśliwym z tego powodu to już inna sprawa.

Argumentem przemawiającym za tego rodzaju społeczeństwem jest oczywiście to, że „zmiany klimatyczne” i słabości ekonomii konsumenckiej wymagają, abyśmy obniżyli nasz standard życia prawie do zera i dla dobra planety porzucili świętą ideę posiadania własności.

Pomińmy już fakt, że globalne ocieplenie spowodowane węglem jest farsą. Według NOAA temperatury na świecie wzrosły tylko o 1 STOPIEŃ CELSJUSZA w ciągu stulecia. Były to dane, które klimatolodzy próbowali ukryć lub zatuszować przez lata, ale teraz są one dostępne dla wszystkich. Nie ma dowodów na globalne ocieplenie wywołane przez człowieka. Żadnych dowodów.

Globaliści planują wykorzystać ekologię jako wymówkę dla centralizacji co najmniej od 1972 roku, kiedy to Klub Rzymski opublikował traktat zatytułowany ‘The Limits To Growth’ [„Granice wzrostu”]. Dwadzieścia lat później opublikowali książkę zatytułowaną ‘The First Global Revolution’ [„Pierwsza globalna rewolucja”]. W dokumencie tym szczególnie zalecają wykorzystanie globalnego ocieplenia jako narzędzia:

„Poszukując wspólnego wroga, przeciwko któremu moglibyśmy się zjednoczyć, wpadliśmy na pomysł, że zanieczyszczenie, groźba globalnego ocieplenia, niedobory wody, głód itp. spełniają te wymagania. Zjawiska te w swej całości i wzajemnych oddziaływaniach stanowią wspólne zagrożenie, z którym wszyscy muszą się zmierzyć. Ale określając te niebezpieczeństwa jako wroga, wpadamy w pułapkę, przed którą ostrzegaliśmy już czytelników, a mianowicie mylenie symptomów z przyczynami. Wszystkie te zagrożenia są spowodowane ingerencją człowieka w procesy naturalne i tylko poprzez zmianę postaw i zachowań można je przezwyciężyć. Prawdziwym wrogiem jest więc sama ludzkość”.

Powyższy fragment pochodzi z rozdziału 5 – The Vacuum, który obejmuje ich stanowisko w sprawie potrzeby globalnego rządu. Cytat jest stosunkowo jasny: trzeba wyczarować wspólnego wroga, aby skłonić ludzkość do zjednoczenia się pod jednym sztandarem, a elity postrzegają katastrofę ekologiczną, spowodowaną przez samą ludzkość, jako najlepszą możliwą motywację.

Przedstawiają rozwiązanie koncepcji gospodarki współdzielonej [shared economy] tak, jakby to był nowy i odważny pomysł. Jednak tym, czego globaliści ostatecznie chcą dla swojego Wielkiego Resetu, jest fala społecznego odwrotu od wolności i indywidualnego dobrobytu i powrotu do bardzo dawnego sposobu zachowań, podobnego do starożytnego feudalizmu. Stajesz się chłopem pracującym na ziemi należącej do elit lub państwa i nigdy nie będziesz mógł tej ziemi posiadać.

Jedyna różnica polegałaby na tym, że w dawnym imperium feudalnym chłopi nie mogli posiadać ziemi z powodu systemu klasowego. Tym razem nie będziesz mógł posiadać niczego, w tym ziemi, ponieważ chęć posiadania czegokolwiek jest „samolubna” i destrukcyjna dla planety.

Całkowita kontrola informacji

Prawda jest w dzisiejszych czasach towarem rzadkim, ale wcale nie tak rzadkim, jakim będzie, jeśli te elity dostaną to, czego chcą. Globaliści są dziś o wiele bardziej szczerzy w swoich programach niż kiedykolwiek wcześniej i podejrzewam, że dzieje się tak, ponieważ wierzą, że będą w stanie bezkarnie na nowo napisać historię dzisiejszych wydarzeń po tym, jak nastąpi Reset. Myślą, że przejmą świat informacji i będą w stanie redagować naszą pamięć kulturową na bieżąco.

Media głównego nurtu nazywają to wszystko „teorią spiskową”. Ja nazywam to rzeczywistością spiskową. Trudno zaprzeczać otwarcie artykułowanym oświadczeniom samych globalistów. Jedyne co te media mogą zrobić, to próbować maksymalnie przekręcać informacje, aby utrzymać opinię publiczną z dala od tego, co należałoby zrobić, czyli oczyścić z globalistów nasz kraj i być może cały świat.

Jeśli tego nie zrobimy, nadejdzie czas, kiedy nic, z tego co tu napisałem, nie zostanie zapamiętane i nie będzie żadnych dowodów na istnienie planu Resetu. Establishment wyeliminuje z pisanej historii wszystkie wzmianki o nim, pozostawiając jedynie bajkową opowieść o tym, jak to świat się zawalił, a mała organizacja „wizjonerskich” globalistów ocaliła go od zapomnienia poprzez nową religię centralizacji.
_______________

What Is The “Great Reset” And What Do The Globalists Actually Want?, Brandon Smith, April 1, 2022

Uzupełnienia:

Dystopia czyli nowe szaty komuny
(…)społeczeństwo nie powinno już opierać się na narracji politycznej, ale na faktach i liczbach naukowych, w ten sposób rozwijając czerwony dywan dla rządów technokracji. Ich idealny obraz jest tym, co […]

_______________

“Ludzie zdają się być ślepi na to, co nadchodzi”
Nikt nie chce płacić wyższych podatków, aby ci, którzy nie chcą pracować, mogli marnować zasiłki socjalne. Ale odruchowe reakcje, które wspierają takie programy, ostatecznie doprowadzą do systemu kredytu społecznego, UBI […]

‘Build Back Better’ czyli ‘Ordo ex Chao’ na nowo?
Ta „fundamentalna transformacja gospodarcza” zostanie dokonana bez zgody suwerennych państw narodowych, dziejąc się „nawet poza rządami światowych przywódców”. (…) ta transformacja będzie kosztować „biliony, a nie miliardy dolarów” i będzie […]

_______________

Great Reset – wygramy teraz albo przegramy na zawsze
Oszustwo z Covid przerażało, demoralizowało i szkoliło naiwniaków i ignorantów oraz zapoczątkowało masę chorób i zgonów wywołanych zastrzykiem. Oszustwa związane ze zmianą klimatu stworzyły populację przepełnioną fałszywym niepokojem. A teraz […]

_______________

Kontrola cen, ograniczenia podróży. Co jeszcze?
Szok cen energii w połowie lat 70. doprowadził do redukcji maksymalnej dozwolonej prędkości na terenie kraju z 70 mil na godzinę do 55 mil na godzinę. Redukcja prędkości o 21% […]

Zelenski – bohater spółek off shore

Date: 2 aprile 2022Author: https://babylonianempire.wordpress.com/2022/04/02/zelenski-bohater-off-shore/

Obecnie, zachodnie mass-media oraz pozbawione prawa głosu parlamenty krajów Zachodu padają przed nim na kolana: przed Zelenskim – podejrzanym kuglarzem chronionym przez Igora Kołomojskiego, ultrasyjonistycznego oligarchę [ChabadLubawicz. MD], a zarazem jednego z największych sponsorów gangów nazistowskich, co jest sprzecznością niespotykaną w historii minionego stulecia.

Jeszcze do niedawna ów tragiczny komediant był uważany za niekompetentnego i wyjątkowo skorumpowanego – wręcz za nieudacznika, o czym świadczą setki artykułów, ale teraz wszystko to zostało zamiecione pod dywan.

Nagle, przestało się mówić o “Pandora Papers”, które ujawniają, że Zelenski posiada szereg spółek offshore, do których przelał 40 milionów dolarów – po raz kolejny przy pomocy swojego protektora Kołomojskiego – ani o informacjach twierdzących, że posiada 3 prywatne samoloty, 5 luksusowych jachtów i ponad 15 domów.

Dziś, postać ta – uważana za jedną z najbardziej skorumpowanych na świecie – w jednej chwili, dzięki magii zintegrowanej propagandy, stała się “świetlistym bohaterem” i nie ma znaczenia, że odmówiła przestrzegania porozumień mińskich, że uchyliła się od jakichkolwiek rozmów pokojowych i że pozwoliła, by dziesiątki tysięcy ofiar ginęły za interesy USA – które uczyniły z Ukrainy mięso armatnie – pakując ją w wojnę zastępczą, której nie może wygrać i którą przegrała już w momencie jej rozpoczęcia.

Serwis informacyjny CAKnowledge, który opiera się na informacjach z Forbes, przypisuje mu majątek w wysokości 596 mln USD i roczny dochód w wysokości 113 mln USD, chociaż jego pensja brutto wynosi 780 000 USD. Co więcej, jasne jest, że jego zarobki wzrosły wraz z jego wejściem do polityki i rosły nieprzerwanie aż do zeszłego roku. Ale najciekawszą rzeczą, o której donosi portal, jest jego portfel akcji wart około 60 milionów dolarów, który zawiera, co za przypadek, papiery wartościowe jego największych światowych fanów.  Oprócz akcji Saudi Aramco i Tesla – Zelenski posiada miliony akcji Big Tech: Apple, Microsoft, Meta (Facebook) Alphabet (Google) oraz Amazon.

Ów globalistyczny system – który obejmuje cały świat – na końcu jawi się jako mała wioska, w której bohaterowie są zawsze tacy sami, połączeni ze sobą labiryntami akcji oraz korporacyjnymi chińskimi układankami pudełek, tak że prawie niemożliwe jest, aby nie wpaść w jakiś dziwny zlepek finansów, Big Pharma, Big Tech, przemysłu zbrojeniowego i mass mediów. 

Na stronie CAKnowledge można też znaleźć ciekawostki typu jakie samochody posiada prezydent Ukrainy i jakie luksusowe zegarki nosi na nadgarstku – gdy nie musi odgrywać roli dowódcy, którą w rzeczywistości pełni NATO – a najmniej kosztowny z nich, Clophard, to równowartość 30-letniej pensji przeciętnego Ukraińca. Ale ma też pięć razy droższe: te ohydne złote patery, tak drogie tandetnemu gustowi Amerykanów i najgorszych kamorrystów.https://caknowledge.com/zelenskyy-net-worth/

Ludzie umierają, a Zelenski patrzy na zegarek – mając nadzieję, że to jeszcze nie jego czas. Jednakże ów czas w końcu nadejdzie. Jego opiekun z trzema różnymi paszportami – mieszka obecnie w Izraelu – po tym gdy jako gubernator obwodu dniepropietrowskiego był jednym z bohaterów codziennego bombardowania Donbasu. Tak wyglądają bohaterowie Zachodu. https://ilsimplicissimus2.com/2022/04/02/zelensky-leroe-off-shore/

&&&

US veteran who volunteered to fight for Ukraine describes ‘suicide mission’ https://thegrayzone.com/2022/03/30/us-veteran-fight-ukraine-suicide-mission/

Alex Antic – senator australijski, określa «Wielki Reset» Schwaba jako “wywrotowy, komunistyczny fortel”.

Date: 2 aprile 2022Author: https://babylonianempire.wordpress.com/2022/04/02/video-alex-antic-senator-australijski-okresla-wielki-reset-schwaba-jako-wywrotowy-komunistyczny-fortel/

Podczas niedawnego posiedzenia parlamentarnego, senator z Australii Południowej zdjął zasłonę z agendy Wielkiego Resetu Światowego Forum Ekonomicznego – demaskując ją jako wywrotowy, komunistyczny fortel.

We wtorek, senator Alex Antic, członek Australijskiej Partii Liberalnej, wyjaśnił, w jaki sposób WEF kieruje globalną polityką, tj. poprzez umieszczanie tzw. “młodych globalnych liderów” na stanowiskach władzy na całym świecie. https://en.wikipedia.org/wiki/Alex_Antic

Dla zdemaskowania tego, Antic zacytował samego założyciela WEF – Klausa Schwaba, który haniebnie chwalił się instalowaniem Młodych Globalnych Liderów w różnych gabinetach rządów światowych, mówiąc: “Penetrujemy gabinety… Wiem, że połowa, a nawet więcej niż połowa tych gabinetów to tak naprawdę Młodzi Globalni Liderzy WEF”.

Antic powiedział parlamentarzystom: “Światowe Forum Ekonomiczne promuje takie globalistyczne kwestie, jak zmiany klimatyczne, tzw. seks systemowy i rasizm oraz tworzenie cyfrowej tożsamości online.”

“Jednak bliższa analiza ujawnia, że WEF jest organizacją antykapitalistyczną i antywolnorynkową, która dąży do obalenia zachodnich wartości i procesów politycznych; jest dobrze zorganizowana i bardzo dobrze finansowana”.

“Ich przesłanie – kontynuował – ma sprawiać wrażenie niewinnego, ale w rzeczywistości kryje się za nim ideologia rewolucyjna i destrukcyjna”.

Senator z Południowej Australii wyjaśnił następnie, że WEF odegrało kluczową rolę w promowaniu najostrzejszych na świecie restrykcji związanych z Covidem, “w tym blokad, obowiązkowych szczepień, paszportów szczepionkowych i wymagań dotyczących masek, mimo że polityka ta atakuje wiele z naszych podstawowych wolności”.

Antic zdemontował również centralną ideologię WEF, czyli tzw. “kapitalizm akcjonariuszy”, która zakłada, że “tradycyjny kapitalizm wolnorynkowy ignoruje zagrożenia związane ze zmianami klimatycznymi, a zatem rząd musi narzucić restrykcyjną politykę w celu ratowania środowiska – i to nawet jeśli oznacza to mniejszy dobrobyt”.

“Wielki Reset” Schwaba, jak wyjaśnił Antic, ma na celu “przeprojektowanie oraz przemodelowanie” społeczeństwa i polityki na wzór pandemii. Wyeksponował też, że cel Agendy 2030:nie posiadanie niczego i bycia szczęśliwym” jest subtelnie zawoalowanym sloganem komunistycznym.

“Nie trzeba być filozofem politycznym, żeby zrozumieć, że jeśli niczego nie posiadasz, to znaczy, że państwo posiada wszystko. Jest na to inne słowo: to się nazywa komunizm”.

Senator zakończył wezwaniem do działania, aby Australijczycy dowiedzieli się więcej o marksistowskim programie WEF, zanim ich kraj przestanie być rozpoznawalny.

“Niezależnie od tego, w jak wyrafinowany sposób WEF usiłuje przedstawić zniesienie własności prywatnej na całym świecie, fantazje Karola Marksa zawsze prowadzą do zniszczenia wolności i życia jednostek oraz do ekspansji tyranii i władzy państwowej”.

“Jeśli tego nie zrobimy, antydemokratyczne siły na Zachodzie będą kontynuowały swój marsz, a my możemy obudzić się w Australii, której już nie poznamy”.

“Australijczycy zasługują na to, by dowiedzieć się, jak daleko sięga wpływ Światowego Forum Ekonomicznego i jego infiltracja naszego kraju; dokąd on dotarł i dowiemy się tego”.

W sytuacji, gdy propaganda liberalna osiąga alarmujące rozmiary i przenika do każdego aspektu życia społecznego, bardziej niż kiedykolwiek konieczne jest, aby wybrani przedstawiciele społeczeństwa wzięli przykład z senatora Antica i zaczęli bić na alarm przeciwko nikczemnej agendzie Wielkiego Resetu WEF.

Drôle de guerre – czemu tak nieracjonalnie czy niekonsekwentnie? Będziemy świadkami czwartego rozbioru Polski?

Izabela Brodacka

Dziwna wojna. Naprawdę giną i cierpią ludzie, płoną domy, niszczeją miasta  a  jednocześnie prowadzona jest niekonsekwentnie, jakby od niechcenia. Gdyby Rosjanie naprawdę chcieli podbić Ukrainę nie pozwoliliby milionom uciekinierów przedostawać się do Polski i przede wszystkim zbombardowaliby i zniszczyli linie kolejowe oraz zablokowali przejścia graniczne. Skupili by się na celach militarnych a po wygranej podporządkowali sobie ludność. Natomiast działania Rosjan koncentrują się na niszczeniu miast i niejako wypędzają przerażonych ludzi do  Polski. Gdyby Rosjanie chcieli wygrać nie dopuściliby również aby na Ukrainę docierały transporty broni. Poza tym choć siły, którymi Rosjanie rozpoczęli agresję, były znaczne w zestawieniu z ukraińskimi, stanowią jednak  niewielką część dyspozycyjnych sił rosyjskich. 

Inne wydarzenia też wydają się mało racjonalne. Prezydent Ukrainy odwiedza żołnierzy w szpitalu a telewizja pokazuje ich twarze. Przywódcy trzech państw w tym Polski jadą sobie spokojnie pociągiem do Kijowa, jak na wycieczkę. To bardzo odważne, wręcz bohaterskie lecz bezsensowne. Gdyby Putin chciał otwartej wojny jakaś rakieta trafiłaby przypadkiem w ten pociąg.

Jawnym tekstem mówi się również w mediach o trasach, którymi poruszają się transporty broni i publicznie dyskutuje kwestię dostarczenia samolotów z Polski via USA czy też może na odwrót. Jak widać zbędni są w tej wojnie szpiedzy i wywiadowcy, wystarczą relacje międzynarodowych stacji telewizyjnych. Rosjanie nie bombardują gazociągów ani Ukraińcy ich nie wysadzają. Rosjanie mają żywotny interes w handlowaniu ropą i gazem więc wysadzenie gazociągów pozbawiałoby ich dochodów  w tym środków na dalsze prowadzenie wojny. Dlaczego Ukraińcy chronią gazociągi nie jest jasne. Może liczą na powrót do status quo choć to mało prawdopodobne. 

Jak doniósł Marc MacKinnon, dziennikarz holenderskiego dziennika The Globe and Mail,z ukraińskimi bojownikami w Odessie spotkał się Bernard-Henri Lévy zwany „Jeźdźcem Apokalipsy” bo każde jego pojawienie się w jakimś kraju oznacza dla tego kraju  wojnę albo kolorową rewolucję. Wspierał on między innymi bombardowanie Jugosławii (można to nazwać czynną walką o pokój) oraz zniszczenie Libii ( tym razem była to zapewne czynna walka o demokrację)  Dziennikarz zamieścił zdjęcia na których widać roześmianego  Bernarda Henry Lévy’ego przechadzającego się po Odessie w towarzystwie ukraińskich ochroniarzy. 

To wszystko wydaje się bezsensowne i niezrozumiałe chyba, że  prawdziwym celem tej wojny jest po prostu wyprowadzenie milionów Ukraińców z Ukrainy i wprowadzenie ich do Polski.

Od lat przeciwko Polsce toczy się  autentyczna wojna. Można ją nazwać, jak chcemy, na przykład wojną hybrydową, ale tak naprawdę jest to  bezwzględna wojna wizerunkową i  ekonomiczna. Atakuje nas Unia Europejska, której przedstawiciele jawnym tekstem mówią, że chcą nas zagłodzić nakładając na nas absurdalne kary, blokując należne nam fundusze i  zmuszając do likwidowania kopalni podczas gdy węgiel jest naszym najważniejszym surowcem naturalnym i podstawowym źródłem energii. Niemcy maja swoje czynne elektrownie węglowe oraz kopalnie węgla brunatnego straszliwie dewastujące krajobraz i jakoś nikomu to nie przeszkadza. Niemcy. korzystają i nadal będą korzystać z rosyjskiego gazu a ich politycy jak na przykład Schröder byli  jawnie na liście płac Putina. Oprócz stanowiska szefa rady dyrektorów w spółce Nord Stream 2, były kanclerz Niemiec pełnił także funkcję szefa rady dyrektorów państwowego rosyjskiego koncernu energetycznego Rosnieft i był szefem rady nadzorczej już istniejącego gazociągu Nord Stream 1

Niemcy zmusili również całą Europę  do korzystania z rosyjskiego gazu prowadząc w UE politykę energetyczną opartą na micie globalnego ocieplenia. Celem prowadzonej przeciwko Polsce hybrydowej wojny jest złamanie jej oporu przed jej wcieleniem w roli peryferii do federacyjnego  unijnego państwa zarządzanego przez Niemcy czyli faktycznie do IV Rzeszy. Czyli wymuszenie na Polsce roli landu, obszaru skolonizowanego, będącego źródłem taniej siły roboczej i odbiorcą towarów. Związana z przyjmowaniem milionów uchodźców zamiana polskiego państwa narodowego w wielonarodowe z wszelkimi związanymi z tym problemami jest dla Niemców w dziele budowania federacji europejskiej znaczącym krokiem do przodu.

Porozumienie Niemiec z Rosją w sprawach geopolitycznych nie powinno być dla nas zaskoczeniem, to już przecież wielokrotnie przerabialiśmy. A przede wszystkim  Niemcy i Putin chcieliby wreszcie pozbyć się tego „pokracznego bękarta traktatu wersalskiego” (jak raczył nasz kraj nazwać Wiaczesław Mołotow)  tej krowy, która nie chce się dać doić i uparcie jak dotąd nie dała się osiodłać ( tym razem to bon mot Stalina).

Obawiam się, choć chciałabym się mylić, że przy powstawaniu europejskiej federacji czyli IV Rzeszy będziemy świadkami czwartego rozbioru Polski. Powstanie federacji europejskiej zostało oficjalnie ogłoszone jako program niemieckiego rządu i nie może być wyszydzane jako spiskowa teoria podobnie jak ośmieszane są koncepcje powstania Niebiańskiej Ukrainy choć jak pamiętamy już dziesięć lat temu Kissinger stwierdził,  że w 2022 roku nie będzie Izraela w jego obecnych granicach.

Niewątpliwie trwa wielki reset a jego ofiarami są przede wszystkim Ukraińcy, zwykli ludzie, którzy stracili swe domy, dobytek oraz życie.  Wtórnymi ofiarami tego  wielkiego resetu staną się jednak Polacy. Tak jak stali się ofiarami złodziejskiej transformacji ustrojowej przeprowadzonej co gorsza przy ich akceptacji, niejako własnymi rękami. W obecnym resecie Polacy uczestniczą ponownie z wielkim entuzjazmem i własnymi rękami likwidują polskie państwo narodowe.

Jak pisałam w tekście pod tytułem „Proroctwa i hipotezy” drukowanym w „Warszawskiej Gazecie” z 26.11.21 pewna dobrze poinformowana osoba powiedziała mi, że Ukraina ma stracić na rzecz Rosji część swego terenu aż do Odessy, a te decyzje zapadły podobno bez udziału Polski. Oby to były fałszywe proroctwa.

BlackRock, Vanguard Group oraz State Street Corporation: Oto, kto “zadba” o LNG dla Europy.

Date: 2 aprile 2022 https://babylonianempire.wordpress.com/2022/04/02/blackrock-vanguard-group-oraz-state-street-corporation-oto-kto-zadba-o-lng-dla-europy/

Stany Zjednoczone posiadają siedem terminali eksportowych LNG. Oto nazwy głównych firm i ich akcjonariuszy (jako pierwszy, często pojawia się fundusz BlackRock). Vanguard Group (8,3%) i BlackRock(6,8%), biznesmen Carl Icahn (6,3%) oraz Blackstone

===============================

W piątek Stany Zjednoczone zawarły porozumienie z Unią Europejską, zgodnie z którym w roku 2022 dostarczą jej, we współpracy z “partnerami międzynarodowymi”, 15 mld metrów sześciennych gazu skroplonego (LNG). LNG powinien przyczynić się do zmniejszenia zależności energetycznej Brukseli od Rosji – która importuje prawie 40% gazu do UE – a tym samym do zmniejszenia ryzyka społecznego i gospodarczego w przypadku zakłóceń w dostawach. Ilość ta jest jednak niewystarczająca, aby zastąpić dużą ilość gazu kupowanego przez Europę od Moskwy: 155 mld metrów sześciennych rocznie.

Wątpliwości budzi także praktyczna wykonalność umowy. Problemy stojące przed USA są dwojakie Możliwości eksportowe kraju są już praktycznie nasycone i nie wzrosną znacząco w ciągu najbliższych kilku lat. Nie jest też pewne, czy amerykańskie firmy energetyczne są zainteresowane sprzedażą LNG w Europie: prowadzą one interesy tam, gdzie jest to dla nich korzystniejsze; gdzie ceny są wyższe (generalnie w Azji) i gdzie możliwości zysku są większe. Rząd nie może wydawać poleceń firmom prywatnym, które nie odpowiadają przed Białym Domem, lecz przed udziałowcami.

WSZYSTKIE DANE DOTYCZĄCE LNG W STANACH ZJEDNOCZONYCH

W grudniu 2021 Stany Zjednoczone stały się największym na świecie eksporterem gazu skroplonego, wyprzedzając Katar i Australię. W lutym 2022 eksport z tego kraju osiągnął rekordowy poziom 13,3 mld stóp sześciennych dziennie.

Z reguły amerykańskie gazowce kierują się do Azji Północno-Wschodniej, ponieważ popyt ze strony krajów tego regionu (takich jak Japonia i Korea Południowa) jest duży, a ceny wysokie. Jednak europejski kryzys energetyczny, który spowodował ogromny wzrost cen gazu ziemnego i energii elektrycznej, częściowo z powodu ograniczonych dostaw z Rosji, skłonił amerykańskie firmy energetyczne do wysyłania gazu LNG do Europy. Na przykład w lutym ubiegłego roku gaz na rynku europejskim kosztował 56 USD za milion Btu, podczas gdy w Azji – 44 USD. Jak pisze “New York Times” – w pierwszych trzech miesiącach roku 2022, prawie trzy czwarte amerykańskiego LNG trafiło do Europy, w porównaniu z 34% w całym roku 2021. https://pl.wikipedia.org/wiki/British_thermal_unit#:~:text=British%20thermal%20unit%20(brytyjska%20jednostka,wody%20o%20jeden%20stopie%C5%84%20Fahrenheita.

Nie jest powiedziane, że sytuacja nie zmieni się, ponieważ tegoroczna zima w Azji była łagodna; obecnie kraje regionu przygotowują się do uzupełnienia zapasów w oczekiwaniu na przyszły sezon zimowy, przez co mogą przyciągać do siebie LNG dostępny na rynku.

Stany Zjednoczone są największym na świecie producentem gazu ziemnego, dzięki bogatym zasobom złóż gazu łupkowego od Pensylwanii po Teksas. Produkcja nie jest jednak w stanie znaleźć zbytu na rynkach, ponieważ terminale eksportowe LNG – w sumie siedem – działają z prawie pełną wydajnością. Zwiększenie mocy produkcyjnych poprzez modernizację zakładów lub budowę nowych wymaga czasu: średnio od dwóch do trzech lat. Duży terminal może kosztować nawet 1 mld USD, ale uzyskanie finansowania ze strony banków może być skomplikowane w okresie przechodzenia na energię bezemisyjną.

15 mld metrów sześciennych, które Ameryka i jej partnerzy chcieliby wysłać do Unii Europejskiej w tym roku, to równowartość 1,5 mld stóp sześciennych dziennie. Obecnie zdolności produkcyjne USA w zakresie skraplania gazu ziemnego wynoszą 12,7 mld stóp sześciennych gazu na całym świecie.

TERMINALE LNG W USA

W Stanach Zjednoczonych funkcjonuje siedem terminali eksportowych LNG: Kenai, Alaska; Sabine, Luizjana; Cove Point, Maryland; Corpus Christi, Teksas; Hackberry, Luizjana; Elba Island, Georgia; oraz Freeport, Teksas.

Największym, pod względem wielkości obsługiwanych ilości, jest Sabine, należący do Cheniere Energy.

W marcu, firma Venture Global LNG wysłała pierwsze ładunki gazu skroplonego ze swojego zakładu Calcasieu Pass (w Cameron Parish, Luizjana), który osiągnie pełną zdolność produkcyjną w roku 2023. Inne spółki – takie jak Tellurian, również w Luizjanie – planują budowę terminali eksportowych.

SPÓŁKI AMERYKAŃSKIE EKSPORTUJĄCE LNG

Główne amerykańskie firmy eksportujące LNG to Cheniere Energy, Venture Global LNG, Tellurian, Sempra, Freeport LNG oraz Dominion Energy.

Głównymi udziałowcami Cheniere Energy są fundusze Vanguard Group (8,3%) i BlackRock(6,8%), biznesmen Carl Icahn (6,3%) oraz Blackstone(4,6%).

Do akcjonariuszy Tellurian należą: firma świadcząca usługi finansowe State Street Corporation (6,5%), fundusz BlackRock (5,9%), Vanguard Group (5%) oraz francuska firma naftowa TotalEnergies.

BlackRock (9,2%), Vanguard Group (8,5%) i State Street (5,5%) są akcjonariuszami spółki Sempra. BlackRock, Vanguard Group oraz State Street Corporation posiadają również akcje firmy Dominion Energy: odpowiednio – 6,8%, – 8,6% i – 5,2%.

Japońska firma energetyczna JERA, największy na świecie nabywca LNG, posiada 25,7% udziałów w spółce Freeport LNG.

Źródło: https://www.startmag.it/energia/gnl-usa-aziende-azionisti/

Spirala ABSURDU: Szpitale brytyjskie pytają mężczyzn czy są w ciąży…

To nie jest żart primaaprilisowy, jako że informacja ukazała się 3 dni temu w brytyjskim dzienniku The Telegraph.  https://www.bibula.com/?p=132730

—————————–

Jak się okazuje z opublikowanego raportu, personel jednego ze szpitali brytyjskiej państwowej służby zdrowia (NHS) zaczął pytać mężczyzn chorych na raka, przed zaplanowaniem niektórych badań… czy są w ciąży.

Raport ujawnił, że personel szpitala pyta „wszystkich pacjentów poniżej 60. roku życia, niezależnie od tego, jak identyfikujesz swoją płeć”, czy są w ciąży przed przeprowadzeniem radioterapii, prześwietleń i badań rezonansem magnetycznym, z których wszystkie mogą być szkodliwe dla rozwijającego się dziecka w łonie matki.

Pytania te wynikają z wprowadzonych w 2017 roku przepisów regulujących procedury medyczne w okresie ciąży, a jako że zrezygnowano z dotychczasowego określenia „kobieta w wieku rozrodczym” i zastąpiono „osoba w wieku rozrodczym”, szpitale są zmuszone do absurdów.

Rzecznik szpitala Walton Care NHS Foundation Trust w Liverpool, w którym zaczęto wprowadzać nonsensowne przepisy, broni ich mówiąc, że pytanie mężczyzn o to, czy są w ciąży, jest „najmniej inwazyjnym sposobem upewnienia się, że można bezpiecznie wykonać badanie”.

Wprowadzane w wielu „cywilizowanych” krajach tego rodzaju przepisy są efektem systemu tyranii i fasadowości, jaką jest współczesna demokracja, w której wpływ na funkcjonowanie państwa mają osobniki w rodzaju Sir Kier Starmera, który niedawno zasłynął reakcją na pytania dziennikarzy. Ten przewodniczący komunistycznej Partii Pracy przyciśnięty do muru w kwestii tego, czy kobieta może mieć męskie genitalia, ostatecznie odmówił odpowiedzi. „Nie sądzę, by omawianie tej kwestii w taki sposób pomogło komukolwiek na dłuższą metę.” – stwierdził Starmer. W zeszłym roku, w odpowiedzi na komentarze laburzystowskiej minister Rosie Duffield, która stwierdziła, że „tylko kobiety mają szyjkę macicy”, ten lider opozycji powiedział, że takie stwierdzenie jest „niewłaściwe”.

Starmer identyfikuje się jako ateista, dzieci wychowuje w religii żydowskiej swojej żony, cała rodzina „obchodzi szabat”. Wegetarianin, zaszczepiony po uszy „przeciwko Covid”, zachorował na tegoż kowida dwukrotnie, w październiku 2021 i styczniu 2022.

Starmer jest tylko jednym, drobnym przykładem systemu zwanego demokracją, który wynosi tego typu ludzi na szczyty tworząc – zmieniane na przemian – rządy większości, stworzone z miernot, ponieważ demokratyczna większość zawsze stanowi gorszą część społeczeństwa cechującą się przeciętnością, ograniczonością i uległością na manipulację.

Oprac. www.bibula.com 2022-04-01 na podstawie: Lifesitenews (Apr 1, 2022)

Nagła zmiana korona-narracji. Próba uśpienia czujności?

28 marca został zniesiony obowiązek zakrywania nosa i ust. Rząd nawet nie próbuje tłumaczyć, dlaczego zniesiono kwarantannę i maseczki. Nie było żadnych wyników zachorowań, który by ów krok wyjaśniał w kontekście dotychczasowej narracji władzy. Skąd ta zmiana? Odpowiedzi szukamy z doktorem Piotrem Witczakiem, który przedstawia swoje koncepcje.

https://nczas.com/2022/04/01/nagla-zmiana-korona-narracji-proba-uspienia-czujnosci/

———————————

Rafał Pazio: Przedstawiciele rządu nagle ogłosili, że znoszą obowiązek noszenia maseczek oraz kwarantannę i izolację, a zachorowania nadal są odnotowywane. Gdzie w tym logika? Czy PiS próbuje wycofać się po cichu?

Dr Piotr Witczak: Przypomnę jeszcze o zapowiedziach olbrzymiej ilości przypadków, tsunami zakażeń, które zapowiadał pan profesor Horban pod koniec grudnia 2021 roku. Nie tylko on, ale wielu innych ekspertów. Nagle ta narracja się zmieniła. Nie można się oprzeć wrażeniu, że ma to związek z sytuacją za naszą wschodnią granicą, na Ukrainie, inwazją Putina na ten kraj i ogromną ilością uchodźców, którzy do nas docierają. Można spekulować dlaczego wycofano się z tych obostrzeń.

Jakie są wnioski?

Mam takie autorskie koncepcje. Jedna z nich może dotyczyć tego, że po prostu jako kraj nie będziemy w stanie kontynuować pandemii z izolacją, kwarantanną, pilnowaniem przestrzegania obowiązku noszenia masek, czy opóźnionym dostępem do ochrony zdrowia. Przybyło nam kolejne dwa miliony potencjalnych pacjentów. Poza tym wydatki, jakie ponosiliśmy na pandemię były ogromne. Teraz mamy socjale i pomoc dla Ukrainy przy nikłym wsparciu z Unii Europejskiej i innych krajów. To może być jedna z przyczyn. Aczkolwiek w pewnym momencie wycofywano się w całej Europie.

Druga, to być może jest próba uśpienia naszej czujności, stworzenie wrażenia, że jest po wszystkim. Natomiast dochodzą do mnie informacje o postępującej agendzie dotyczącej cyfrowych rozwiązań do kontroli obywateli. Mówię tu certyfikatach QR czy obowiązkowych szczepieniach. O ile mam dobre informacje to w Niemczech, podobno, uchwalili obowiązek szczepień. To, że znoszone są obostrzenia nie oznacza, że pewne ruchy, jeżeli chodzi o przygotowanie się do kolejnych potencjalnych pandemii, nie zachodzą, zwłaszcza w kwestiach prawnych. Też jest tutaj plan ze strony WHO, żeby przejąć kontrolę w sytuacji zagrożenia epidemiologicznego w poszczególnych państwach, czyli być poniekąd powyżej konstytucji poszczególnych państw. To też postępuje. Wiem, że pan minister zdrowia Adam Niedzielski uczestniczył w zebraniu ONZ, na którym poruszane były tego typu tematy. To może być kolejna przyczyna.

I jeszcze jest coraz cieplej, wiosna, a później lato.

Infekcji będzie niewiele, ludzi będą rzadziej dotykać choroby wirusowe układu oddechowego. Tym bardziej jest to taki moment, żeby dać nam trochę odetchnąć, odciągnąć naszą uwagę, żebyśmy się skupili na Ukrainie. Być może żebyśmy nie robili zbyt gwałtownych ruchów, jeśli chodzi o pociągnięcie do odpowiedzialności niektórych osób. Nasza natura jest taka, że lepiej sobie darować, odpuścić, zapomnieć. Mamy teraz ważniejsze sprawy, uchodźców, wojnę za naszą wschodnią granicą. Takie są te moje koncepcje. Natomiast być może są jeszcze jakieś inne cele, o których nie wiemy.

Z tych koncepcji wynika, że rząd traktuje nas instrumentalnie.

Od początku pandemii tak było. Obostrzenia powinny być zdjęte dużo wcześniej. Właściwie w momencie, kiedy była druga fala. Znaliśmy śmiertelność, wiedzieliśmy, jakie mogą być potencjalne skutki lockdownu. Przed pandemią wiadomo było, jaka jest skuteczność masek w zapobieganiu transmisji wirusów. To już w przypadku grypy zostało dobrze udokumentowane. Najbardziej wiarygodne badania pokazują, że te maski są nieskuteczne. Utrzymywanie obostrzeń przy drugiej fali przyczyniło się do tego, co widzieliśmy, czyli do nadmiarowych zgonów, które wynikały z redukcji hospitalizacji, z opóźnień w dostępie do opieki medycznej. Wzrosła gwałtownie śmiertelność w wypadkach samochodowych. Wypadków samochodowych było mniej z powodu lockdownów. Ale jak już ktoś miał wypadek, to ryzyko poniesienia śmierci czy poważnych uszkodzeń ciała było znacznie większe z tego względu, że były opóźnienia w dostępie do ochrony zdrowia. Pacjenta wozili od szpitala do szpitala, ponieważ wiele placówek było zamienionych na tzw. covidowe. Karetki dezynfekowano, więc czas dojazdu do poszkodowanych też się wydłużył. To była główna przyczyna tych nadmiarowych zgonów w drugiej fali. Obostrzenia powinny być zdjęte dużo wcześniej. W momencie, jak zobaczyliśmy z czym mamy do czynienia. To wiedzieliśmy już po pierwszej fali w 2020 roku.

Kiedy rząd mógł wiedzieć, jak jest naprawdę?

Są takie teorie, że rządy przygotowywały się do tej pandemii jeszcze przed oficjalnym jej rozpoczęciem. Mówię tutaj o sytuacji w Wuhan.

Nie wykluczam żadnej z tych koncepcji. Było mnóstwo nieścisłości, braku logiki, chaosu. Dużo poprawności politycznej, cenzury naukowców, olbrzymi strach generowany w mediach. To nie było racjonalne. Tak się nie postępuje w zarządzaniu zdrowiem publicznym. Można tutaj spekulować, że dużo w tym wszystkim było celowości i konkretnej realizacji jakichś międzynarodowych agend w celu zwiększania kontroli nad obywatelami. Po drugie doszło do pogorszeniu sytuacji zdrowotnej Polaków. Im bardziej schorowany naród, im bardziej przestraszony, tym łatwiej go kontrolować. Oczywiście nastąpiło pogłębianie kontroli cyfrowej, czyli uzależnienie naszego funkcjonowania w przestrzeniach publicznych od certyfikatów cyfrowych, paszportów covidowych, itd. Były to pewne próby daleko sięgające przed tym, co nas czeka. Nie sądzę, żeby z tego zrezygnowano, zwłaszcza że te plany poszły tak daleko.

rozmawiał Rafał Pazio

POŚWIĘCENIE ROSJI? Biskup Ryszard Williamson.

Komentarz Eleison nr DCCLXVIII (768)

2 kwietnia 2022 Komentarze Eleison Jego Ekscelencji Księdza Biskupa Ryszarda Williamsona

———————————

Ludzie nie rozumieją, jak bardzo obrażają Boga,
Nadchodząca kara wstrząśnie naszymi rozumami!

Odkąd na początku XX wieku Matka Boża kilkakrotnie objawiła się trojgu portugalskim dzieciom, w tym Siostrze Łucji, aby obiecać Kościołowi i światu okres pokoju, jeśli papież i biskupi katoliccy poświęcą Rosję Jej Niepokalanemu Sercu, katolicy z utęsknieniem wyczekują tego poświęcenia.

Kilku papieży próbowało tego dokonać, aby spełnić prośbę Matki Bożej: Pius XII w 1942 roku, gdy szalała II wojna światowa; Paweł VI pod koniec Soboru Watykańskiego II; Jan Paweł II aż trzy razy, w 1981, 1982 i 1984 roku, gdy podstawiony sobowtór Siostry Łucji oświadczył[-a], że poświęcenie zostało wreszcie ważnie dokonane. Jednak któż mógłby powiedzieć, że po 1984 roku nastąpił okres pokoju? Dlatego też otwarta wojna z Rosją na Ukrainie skłoniła Franciszka do dokonania kilka dni temu kolejnej próby poświęcenia Rosji. Czy tym razem poświęcenie było ważne?

Przynajmniej dwa ważne argumenty przemawiają za tym, że to, co uczynił Franciszek w dniu 25 marca 2022 roku, nie odpowiadało w większym stopniu prośbom Matki Bożej z Fatimy niż to, czego dokonał któryś z jego trzech poprzedników. Nie musimy przy tym twierdzić, że te sześć poświęceń było całkowicie bezwartościowych, bowiem jak uczy stare przysłowie „lepiej mieć pół bochenka, niż w ogóle nie mieć chleba”. Matka Boża znalazła sposób, aby nagrodzić, przynajmniej za dobrą wolę, papieży, którzy próbowali poświęcić Rosję.

Na przykład poświęcenie dokonane przez Piusa XII w 1942 roku wprawdzie nie doprowadziło do natychmiastowego zakończenia II wojny światowej, jednak dzięki bitwom pod El Alamein i Stalingradem nastąpił wojenny przełom i zwrot w kierunku „pokoju” zimnej wojny. To, czego świat teraz najbardziej potrzebuje, to papież, który ma prawdziwą wiarę i zaufanie do Matki Bożej, aby uczynić dokładnie to, o co Ona prosi, i pozostawić Jej rozwiązanie wszelkich problemów politycznych.

Tymczasem w swoich aktach poświęceń, wszyscy wystrzegają się wymienienia Rosji z nazwy, bo boją się politycznej nagonki.

Dlatego tekst Franciszka na Święto Zwiastowania Pańskiego był skierowany przede wszystkim do całej ludzkości, a dopiero w dalszej kolejności do Rosji i Ukrainy. Ale nie o to prosiła Matka Boża. Należy pamiętać, że to Rosja oddała się w ręce demonów komunizmu i to ona w latach czterdziestych XX wieku szerzyła jego błędy na całym świecie. Teraz, w 2022 roku, może wydawać się, że Rosja nie jest już krajem komunistycznym oraz że w odpowiedzi na komunizm nastąpiło tam odrodzenie religijne – wystarczyły 72 lata (1917-1989)! Jednak według wielu obserwatorów jest to pod wieloma względami cały czas kraj pogański, więc nadal wymaga szczególnego poświęcenia, zwłaszcza jeśli ma do odegrania szczególną rolę w zbliżającym się dziele odbudowy chrześcijańskiej cywilizacji, jak sądzą inni obserwatorzy.

Krótko mówiąc, kiedy Matka Boża prosiła o poświęcenie „Rosji”, wiedziała, co ma na myśli, i nie chodziło jej o poświęcenie „ludzkości”.

Drugim zasadniczym powodem, dla którego Franciszkowy akt poświęcenia był bezskuteczny, jest fakt, że pochodzi on od herszta skoncentrowanego na człowieku Neo-Kościoła, który niczym kukułka buszuje w gnieździe prawdziwego Kościoła, ukierunkowanego ku Bogu. Należy podkreślić, że prawdziwe poświęcenie winno być skupione na Panu Bogu, na tym, jak bardzo Go obraziliśmy, jak tego żałujemy i jak mocno postanawiamy wynagradzać Mu za to, że zgrzeszyliśmy. Spójrzcie na przykład takiej modlitwy, w której centrum jest Pan Bóg, w Piśmie Świętym, a mianowicie na wspaniałą modlitwę proroka Daniela (Dn 9, 3- 19).

Następnie zaś porównajcie te modlitwę z jakże lekkim tonem tekstu Franciszka, w którym kładzie się główny nacisk na cierpienia ludzi, tak jakby pokój był dobrem absolutnym, a wojna złem najwyższym. Takie spojrzenie na sytuację ludzkości jest dziś powszechne, „poprawne politycznie”, typowe dla współczesnego człowieka, ale zdecydowanie nieodpowiednie, ponieważ w swej istocie nie stawia Boga na pierwszym miejscu. Franciszkowi nie można wprawdzie zarzucić, że nie odwołał się do Matki Bożej, ale to jego odwołanie jest głęboko humanistyczne.

Niewątpliwie Matka Najświętsza jest dla wszystkich wyrozumiała, ale jak bardzo musi być rozczarowana. Ona doskonale wie, jakie nieszczęścia wiszą nad ludzkością i jak łatwo można byłoby ich uniknąć, gdyby na przestrzeni ostatnich 90 lat Jej prośba została właściwie spełniona. Od dziesięcioleci Jej obrazy i posągi płaczą łzami z wody i krwi.

Dlatego dalej będziemy się modlić o poświęcenie Rosji Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny.

Kyrie eleison.

Tresura

Stanisław Michalkiewicz 1 kwietnia 2022 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5152

Gdyby rosyjski prezydent Putin nie został uznany przez Senat Stanów Zjednoczonych za zbrodniarza wojennego to mógłby ubiegać się o Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny za położenie kresu epidemii koronawirusa. Wprawdzie chyba nie miał takiego zamiaru, ale niekiedy, a chyba nawet dość często, wielkie osiągnięcia w dziedzinie medycyny bywają dziełem przypadku – jak to miało miejsce przy wynalezieniu penicyliny przez Fleminga. Toteż wprawdzie Putin chciał wywołać wojnę na Ukrainie, żeby ją „zdemilitaryzować” i „zdenazyfikować”, ale stworzył w ten sposób znakomitą okazję do zakończenia epidemii koronawirusa, z którą już nie bardzo było wiadomo, co dalej robić.

Toteż nawet taki jastrząb epidemiczny, jak pan minister Niedzielski oświadczył niedawno, że do koronawirusa musimy sie przyzwyczaić tak samo, jak do grypy, a od 28 marca zniósł wszystkie obostrzenia, które 27 marca jeszcze były absolutnie konieczne.

Podobnie było w Związku Sowieckim za Gorbaczowa, który pewnego dnia rozkazał, by nazajutrz wszyscy myśleli już „po nowemu”. I tak się stało; kładąc się spać jeszcze myśleli po staremu, a gdy się obudzili, już myśleli po nowemu.

Skoro jednak pan minister Niedzielski twierdzi, że do koronawirusa powinniśmy się przyzwyczaić tak samo, jak do grypy, to warto postawić pytanie, dlaczegóż to od razu nie zaczęliśmy się przyzwyczajać? Po dwóch latach nie tylko bylibyśmy znakomicie przyzwyczajeni, ale w dodatku uniknęlibyśmy wszystkich szkód, jakie walka z koronawirusem wyrządziła w gospodarce, edukacji, kulturze, a nawet – w ochronie zdrowia.

Wynika z tego, że owe obostrzenia tak naprawdę z medycyną nie miały wiele, albo nawet nic wspólnego, natomiast stały się znakomitym narzędziem do tresowania całych narodów do zachowań stadnych. Ponieważ jednak w miarę upływu czasu koronawirus przestał już robić takie wrażenie, jak na początku, a szkody były jak najbardziej prawdziwe, wojna Rosji z Ukrainą przyszła w samą porę, by właśnie ją wykorzystać w charakterze narzędzia do tresowania całych narodów do zachowań stadnych – co prawda już nie wszystkich, jak to było w przypadku koronawirusa, a tylko niektórych – ale w dzisiejszych czasach nie ma co grymasić. A których „niektórych” narodów? Odpowiedź jest jasna; tych, które podlegają Stanom Zjednoczonym. Stany Zjednoczone bowiem nie tylko jednym susem znalazły się w awangardzie organizatorów tresury do zachowań stadnych, ale również wykorzystały tę okazję do mocnego uchwycenia za twarz całej Europy, to znaczy – niezupełnie całej, tylko tej Zachodniej i Środkowej.

W przypadku tamtej tresury chodziło o wzbudzanie na rozkaz uczucia paniki, a w przypadku tej nowej, chodzi o stadne wzbudzanie moralnego oburzenia. Różnica jest niewielka, bo panika, czy oburzenie, to rzecz drugorzędna, bo najważniejsze są zachowania stadne, dzięki którym będzie można albo całą ludzkość, albo chociaż jej część, zapędzić do wspólnej obory, gdzie będzie można ją eksploatować w charakterze trzody użytkowej. Bardzo ładnie rozwija tę rzecz Klaus Schwab w swojej pracy o „Wielkim Resecie”. Toteż teraz pierwszorzędni fachowcy od kreowania masowych nastrojów, rozpalają do białości nie tylko uczucie moralnego oburzenia, ale też patriotyzmu, pojmowanego jako pragnienie jak najszybszego wprowadzenia do wojny własnego kraju.

Wzorem tej patriotycznej postawy jest niewątpliwie Naczelnik Państwa Jarosław Kaczyński, który podczas wyprawy kijowskiej wpadł na „koncepcję” wysłania na Ukrainę uzbrojonej po zęby misji pokojowej NATO. Ale kraje przewidujące i poważne właśnie się od tej „koncepcji” zdystansowały, najwyraźniej zdając sobie sprawę, że narodziła się ona w głowie Naczelnika Państwa w momencie, gdy akurat śnił swój sen o szpadzie, ale najwyraźniej nie dostrzegły powodów, by wraz z Polakami popełnić samobójstwo. Co innego Nasz Najważniejszy Sojusznik. Ten natychmiast, skoro sztuczka z samolotami się nie udała, zwęszył kolejną okazję do wypuszczenia lekkomyślnych Polaków na wojnę. Jestem tedy pełen obaw, że prezydent Biden nam „pozwoli” na utworzenie wspomnianej misji pokojowej, oczywiście zastrzegając z naciskiem, że będzie to „suwerenna decyzja” Polski, z którą USA nie mają nic wspólnego.

Ale chociaż rząd „dobrej zmiany” wraz z prezydentem Dudą, uczestniczy w rozpalaniu oburzenia moralnego i specyficznego patriotyzmu do białości, to emocjonalne rozhuśtywania społeczeństwa musi jakoś zwrotnie działać również i na nich, bo coraz częściej sprawiają wrażenie, jakby tracili kontakt z rzeczywistością. Oto pan prezydent Duda właśnie oświadczył, nawiasem mówiąc, plagiatując Kornela Ujejskiego, a konkretnie – jego wiersz „Maraton”, w którym czytamy m.in: „O, kraj to mały niby szyba tarczy lecz na grób wrogom przecież go wystarczy” – że „nasza ojczyzna jest dość rozległa by pochować wrogów.

Konrad Lorenz twierdził, że zwierzęta dysponujące naturalną, śmiercionośną bronią, jak np. kły, rogi lub pazury, bardzo rzadko zadają sobie śmierć w walce. Kończy się ona bowiem, gdy jeden z walczących osobników dojdzie do wniosku, że przeciwnik jest silniejszy i ratuje się ucieczką, a tamten już za nim nie goni. Tymczasem zwierzęta taką śmiercionośną bronią nie dysponujące, jak np. synogarlice, walczą ze sobą aż do śmierci, to znaczy – dopóki jedna drugiej nie zadziobie.

Toteż nic dziwnego, że prezydent Duda przemawia coraz bardziej buńczucznie, a premier Morawiecki rozstawia po kątach całą Europę, na co tamta wyrozumiale mu pozwala, najwyraźniej zdając sobie sprawę, że jest jakiś nienaturalnie pobudzony. Byłoby to nawet zabawne, gdyby nie okoliczność, że ta utrata kontaktu z rzeczywistością może doprowadzić do tragedii w postaci wciągnięcia Polski do wojny z Rosją, w której nasi sojusznicy mogą zareagować zgodnie z art. 5 traktatu waszyngtońskiego i sporządzą ostry protest. Państwa poważne bowiem wiedzą, że najlepsza jest wojna prowadzona cudzymi rękami, a w tym celu trzeba tylko znaleźć kandydatów na samobójców. W tej sytuacji tresura przyzwyczajająca, albo nawet wymuszająca zachowania stadne, staje się narzędziem nieocenionym, zwłaszcza gdy tresowani nie zdają sobie z tego sprawy i myślą, że to wszystko naprawdę.

Zresztą nie tylko w takich sprawach. Właśnie niezawisły sąd w Gdańsku w osobie niezawisłego sędziego Tomasza Jabłońskiego, skazał na 20 godzin miesięcznie prac społecznych i 5 tys. zł nawiązki na uchodźców z Ukrainy właściciela ciężarówki na której były ucieszone informacje o edukowaniu dzieci do masturbacji, wyrażaniu zgody na spółkowanie oraz „różnych doświadczeń seksualnych”. Niezawisły sędzia Tomasz Jabłoński uznał to za myślozbrodnię „homofobii”, z czego wynika, ze tresura do zachowań stadnych nie dotyczy tylko patriotyzmu, ale również posłuszeństwa wobec sodomczyków oraz osobników doznających dreszczyków przy edukowaniu cudzych dzieci.

Dla odmiany, coś zabawnego :-).. Something funny for a change

Dla odmiany, coś zabawnego 🙂 (napisy PL) / Something funny for a change (Polish subtitles)

12 minut..

Podczas szukania materiałów do ostatniego filmu o hipokryzji wokół tematu Ukrainy, natknęłam się na kilka zabawnych nagrań.
Postanowiłam zrobić z nich osobną kompilację. Będzie krótka, ale mam nadzieję, że sprawi, iż się na chwilę uśmiechniecie 🙂

Georgina Orwell PL

==========================

UKRAIŃSKA HUCPA, CZYLI: HIPOKRYZJA NIE ZNA GRANIC / HYPOCRISY AROUND UKRAINE.

a to już półtorej godziny…

Trenujemy moralne oburzenie

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”  •  30 marca 2022 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5151

Jakim błogosławieństwem jest krótka pamięć! Pozwala ona ludziom pozostawać w poczuciu słuszności, a nawet wyższości moralnej, by z tej wieży z kości słoniowej udzielać innym zbawiennych pouczeń. W przeciwnym razie o żadnej słuszności, ani wyższości moralnej nie można by mówić, co ludzi ambitnych musiałoby wprawiać w dysonans poznawczy, a nawet – w przygnębienie.

Błogosławiony charakter krótkiej pamięci jest widoczny ostatnio zwłaszcza w związku z wojną na Ukrainie, która została wykorzystana do dalszego tresowania mniej wartościowych narodów tubylczych do zachowań stadnych. Epidemia zbrodniczego koronawirusa przestała bowiem robić wrażenie, więc tę wojnę treserzy uznali za prawdziwy dar Niebios. W tej chwili nie chodzi już o stadne wzbudzanie paniki z powodu zbrodniczego koronawirua, który, jak zwykle, okazał się taktowny i politycznie wyrobiony.

Teraz chodzi o tresurę w zakresie moralnego oburzenia, które – za sprawą pierwszorzędnych fachowców od wzbudzania masowych nastrojów – pozwalają tresowanym w moralnej czystości czyściochom, uczestniczyć w polowaniach na czarownice w przekonaniu, że całemu światu a nawet Zaświatom oddają przysługę.

Toteż jeden przez drugiego demaskują pod każdym krzakiem ruskich agentów, wymyślają nie tylko zbrodniarzowi wojennemu Putinowi, jego zdemoralizowanym pomagierom, nie mówiąc już o „sołdatach”, którzy właśnie otruli się pasztecikami, podanymi im przez poczciwą ukraińską babuszkę, pewnie kuzynkę ten pani, co to słoikiem z kiszonymi ogórkami, czy może pomidorami – bo różne szkoły rozmaicie to wydarzenie przedstawiają – strąciła zbrodniczego rosyjskiego drona. Pokazuje to, że żywność, czy to w postaci pasztecików, czy kiszonek, na naszych oczach staje się bronią strategiczną. Nie muszę dodawać, że trucie nieprzyjaciół pasztecikami nie tylko nie wzbudza w nikim żadnych moralnych wątpliwości, tylko radość – a to, co dostarcza radości ludziom sprawiedliwym, nie może być moralnie podejrzane. Przeciwnie – najwyraźniej mieści się ono w nakazie miłowania nieprzyjaciół, bo podanie im pasztecików – wszystko jedno; zatrutych czy nie – z pewnością jest aktem miłosierdzia, dzięki któremu nieprzyjaciele ci wcześniej mogą zostać zbawieni, chyba, że zostaliby potępieni za działanie w służbie wojennego zbrodniarza Putina zamiast go zamordować i w ten sposób obalić.

Ta różnica w podejściu do zagadnień moralnych bierze się z rozróżnienia między wojnami sprawiedliwymi i niesprawiedliwymi. Kryterium tego rozróżnienia wydaje się proste: sprawiedliwą jest wojna którą albo my, albo nasi przyjaciele, niechby nawet doraźni, toczą z nieprzyjacielem, zaś wojną niesprawiedliwą jest ta, którą nasz nieprzyjaciel toczy z nami, albo nawet tylko z naszym doraźnym przyjacielem. Wynika z tego, że ta sama wojna może być jednocześnie i sprawiedliwa i niesprawiedliwa. Jak się okazuje, zagadnienia teologii moralnej wcale nie są aż tak skomplikowane, jakby się na pierwszy rzut oka wydawało.

Ta rewolucyjna teoria służy oczywiście podbudowaniu rewolucyjnej praktyki, bo w przeciwnym razie moglibyśmy mieć poważny kłopot z zakwalifikowaniem wojny, jako sprawiedliwej lub nie, a tak to wszystko jest jasne, dzięki czemu JE abp Stanisław Gądecki może nieubłaganym palcem wytykać patriarsze Moskwy i Wszechrusi Cyrylowi sprośne błędy Niebu obrzydłe, ponieważ wzdraga się on z potępieniem zimnego ruskiego czekisty, zbrodniarza wojennego Putina. Postępowanie patriarchy Cyryla jest bowiem tym bardziej godne potępienia, że Putina za zbrodniarza wojennego jednomyślnie uznał Senat Stanów Zjednoczonych, ten sam, który w roku 2017 jednomyślnie przyjął ustawę nr 447, a wiadomo, że co zostanie związane na ziemi, zwłaszcza na ziemi amerykańskiej, będzie związane również w Niebiesiech. W tej sytuacji nikt już nie może mieć wątpliwości, po czyjej stronie stanąć, kogo nieubłaganym palcem piętnować, a kogo podziwiać, jako jasnego idola.

I w tym właśnie momencie daje o sobie znać błogosławiony charakter krótkiej pamięci. Gdyby bowiem nie ona, to moglibyśmy popadać w dysonanse poznawcze. Weźmy na przykład taki kryzys karaibski, który omalże nie skończył się źle. Wszystko zaczęło się w roku 1959, kiedy to Fidel Castro na czele swoich partyzantów, obalił kubańskiego dyktatora Fulgencio Batistę, objął władzę i znacjonalizował wiele amerykańskich przedsiębiorstw, które na Kubie robiły rozmaite interesy. Trudno, żeby coś takiego mogło się Amerykanom podobać, toteż prezydent Kennedy pozwolił Centralnej Agencji Wywiadowczej, by zmobilizowała kubańskich emigrantów i żołnierzy najemnych, którzy obaliliby Fidela Castro i przywrócili na Kubie sprawiedliwość i porządek. W drugiej połowie kwietnia 1961 roku wojska te dokonały inwazji w Zatoce Świń, ale zostały zatrzymane, ponosząc wielkie straty, a ci, którzy nie zginęli, dostali się do niewoli, z której Stany Zjednoczone wykupiły ich później za wielkie pieniądze.

Na wszelki jednak wypadek Fidel Castro zacieśnił stosunki ze Związkiem Sowieckim, którego przywódca Nikita Chruszczow skorzystał z okazji, by na Kubie, pod nosem USA, zainstalować sowieckie pociski nuklearne. Tym razem sprawa była poważna, bo chociaż Kuba, podobnie jak Ukraina, była suwerennym państwem, które w związku z tym mogło przyjaźnić się, z kim tylko chciało i instalować na swoim terytorium takie uzbrojenie, jakie mu się żywnie podobało, to jednak Stany Zjednoczone nie mogły tolerować na Kubie broni, która mogłaby dosięgnąć znacznej części terytorium USA. Toteż prezydent Kennedy zarządził morską blokadę Kuby, a jednocześnie amerykańskie siły strategiczne zostały postawione w stan pogotowia na wypadek, gdyby sowieckie okręty, wiozące na Kubę broń jądrową i inne towary, nie zatrzymały się na rozkaz okrętów amerykańskich. Świat znalazł się na skraju nuklearnej Apokalipsy, ale tajniacy obydwu stron wynegocjowali kompromis, dzięki któremu pokój światowy został uratowany. Sowieci wycofali swoje rakiety z Kuby, w zamian za co Amerykanie wycofali swoje rakiety z Turcji, które wcześniej znalazły się tam w związku z prowadzoną przez USA polityką mocarstwową.

Warto przypomnieć, że mocarstwowość oznacza zdolność państwa do ustanawiania i egzekwowania swoich praw poza swoimi granicami. Egzekwowanie to dokonuje się albo przez podduszanie ekonomiczne, albo za pomocą siły zbrojnej, która oczywiście przechodzi do porządku nad suwerennością danego państwa. Dzięki temu zyskujemy pozór moralnego uzasadnienia, które potem pozwala na rozróżnienie, czy mieliśmy do czynienia z wojną sprawiedliwą, czy nie. Toteż nikomu, a zwłaszcza Senatowi USA, nie przyszło nawet do głowy, by w związku z inwazją w Zatoce Świń uznawać prezydenta Kennedyego za zbrodniarza wojennego. Przeciwnie – za sprawą odpowiedniego urabiania światowej opinii publicznej przez pierwszorzędnych fachowców od masowych nastrojów, prezydent Kennedy był powszechnie uważany za jasnego idola, podobnie jak dzisiaj – prezydent Zełeński.

Podobna sytuacja zaistniała w roku 2001, kiedy to po uderzeniu samolotów pasażerskich w Pentagon, wieże World Trade Center i w ziemię w Pensylwanii Stany Zjednoczone przyjęły doktrynę „ataku prewencyjnego”, przyznając sobie prawo „inwazji na dowolny kraj w dowolnym momencie”, jeśli tylko rząd amerykański uznałby, że z jakichś powodów byłoby to dla USA korzystne. We wrześniu 2002 roku Kongres USA stworzył pozory legalności w postaci rezolucji zezwalającej na użycie sił zbrojnych przeciwko Irakowi. Irak bowiem oskarżany był o posiadanie broni masowej zagłady, co potwierdzali liczni świadkowie, jako że już Rejent Milczek zauważył, że „nie brak świadków na tym świecie”. Prawdziwą przyczyną jednak było to, że Saddam Husjan zaczął się odgrażać, że w transakcjach eksportu ropy odejdzie od amerykańskiego dolara na rzecz euro lub japońskiego jena. Takiej zbrodni żaden miłujący pokój kraj nie mógł już tolerować. Toteż już od początku roku 2002, lotnictwo amerykańskie i brytyjskie, pod pretekstem ONZ-towskiej misji kontrolowania przestrzeni powietrznej Iraku, rozpoczęły nasilające się bombardowania, w celu zniszczenia irackiej obrony przeciwlotniczej. Te rajdy bombowe miały miejsce przed oficjalnym rozpoczęciem wojny na podstawie decyzji Kongresu 11 października 2002 roku. Oczywiście zarówno lotnictwo uderzeniowej koalicji, jak i odziały lądowe, starannie celowały w nieprzyjacielskich żołnierzy, unikając za wszelką cenę trafiania tamtejszych cywilów, a zwłaszcza dzieci. Wiarygodni świadkowie wielokrotnie widzieli, jak amerykańskie samoloty, w obawie przez skrzywdzeniem cywilów lub dzieci, wciągały z powrotem zrzucone już bomby oraz wystrzelone wcześniej pociski, dzięki czemu wszyscy myśleli, że żaden cywil podobno nie zginął.

Tak czy owak, sprawiedliwa wojna doprowadziła do obalenia Saddama Husajna, który nawet został przez niezawisły sąd skazany na śmierć przez powieszenie i powieszony, dzięki czemu nikomu już nie przychodziły do głowy pomysły, żeby dolar pozbawiać funkcji waluty światowej. Pewien kłopot sprawiała broń masowej zagłady, której z zagadkowych przyczyn nikt jakoś nie mógł znaleźć. Dopiero pan red. Bronisław Wildstein, nie ruszając się z Warszawy, wszystko wyjaśnił stwierdzając, że Saddam Husajn ukrył tę broń „w miejscach niemożliwych do wykrycia”.

Świat odetchnął z ulgą, chociaż w Iraku narastał chaos i przemoc, którego amerykańskie wojsko nie potrafiło opanować, aż wreszcie jesienią 2011 roku się wycofało do Kuwejtu, a wtedy się okazało, że mimo wspomnianych środków ostrożności, sami Amerykanie naliczyli aż 126 tysięcy zabitych cywilów, chociaż nie wiadomo, czy były wśród nich dzieci, czy ginęli wyłącznie cywile dorośli. Ale właśnie dlatego, że tak mało cywilów zginęło, prezydent Obama jesienią 2009 roku dostał pokojową Nagrodę Nobla, co pokazuje, że komitet noblowski tak samo miłuje pokój, jak prezydent Obama, który w tym czasie prowadził aż dwie wojny. Ale były to wojny o pokój, jako że każda wojna toczy się przecież o pokój – oczywiście z wyjątkiem wojen niesprawiedliwych, choćby takich, jaką na Ukrainie prowadzi zbrodniarz wojenny Putin – bo to jest wojna o wojnę. Toteż Putin żadnej pokojowej Nagrody Nobla nie dostanie, dzięki czemu jeszcze lepiej możemy się utwierdzić w podziale wojen na sprawiedliwe i niesprawiedliwe.

Myślę, że w takiej sytuacji również JE abp Stanisław Gądecki nie miałby najmniejszych wątpliwości, po czyjej stronie stanąć, co potępić, a co pochwalić, bo jak już padł rozkaz, że w ramach tresury wszyscy mamy wierzyć w to samo, to nie ma rady – wierzymy, albo przynajmniej udajemy, żeby sobie niepotrzebnie nie obciążać pamięci.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Dr. Zbigniew Martyka: Po dwóch latach nadszedł koniec „2-tygodniowych” restrykcji…

http://zbigniew.martyka.eu/2022/03/28/po-2-latach-nadszedl-koniec-2-tygodniowych-restrykcji/

Dr. Zbigniew Martyka

Dwa lata ograniczeń. 2 lata nakazów i zakazów, nie mających żadnej podstawy naukowej. 2 lata działania wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi. 2 lata ignorowania wyników badań naukowych dokumentujących całkowity bezsens podejmowanych działań. 2 lata paraliżu służby zdrowia.

Być może z perspektywy czasu kiedyś uśmiechnęlibyśmy się na wspomnienie, jak łatwo społeczeństwo dało się zmanipulować, wierzyło, że kawałek bawełnianego materiału uchroni przed zakażeniem, utrzymywanie metrowej odległości podczas spaceru męża z żoną pozwoli zatrzymać rozwój zakażeń, a lasy są siedliskiem niebezpiecznego wirusa i dlatego należało je zamknąć.

Byłoby to naprawdę całkiem zabawne, gdyby nie prawie 200 tysięcy nadmiarowych zgonów. W ciągu 2 lat podejmowania przez władze, przy poklasku dużej liczby skompromitowanych już dzisiaj przedstawicieli służby zdrowia, absurdalnych działań, 200 tysięcy ludzi zakończyło przedwcześnie życie.

To nie była sytuacja nie do przewidzenia. W maju 2020 roku ostrzegałem, że że wprowadzając obostrzenia w imię redukcji zgonów zwiększy się ilość zgonów kilkakrotnie bardziej, niż gdyby nic nie zrobiono. Tego typu głosy były całkowicie ignorowane przez władze. Dzisiaj niestety mamy tego efekty.

Do tego dochodzą jeszcze długofalowe skutki izolacji – wystarczy wspomnieć choćby wzrost depresji czy samobójstw. Szczególnie bulwersujące było zamknięcie szkół. Rok temu znany psycholog Mateusz Grzesiak apelował o otwarcie szkół uzasadniając, że edukacja zdalna krzywdzi dzieci pod bardzo wieloma kątami. Tego typu apele również zostały zignorowane. Co więcej, wiceminister edukacji Tomasz Rzymkowski w wypowiedzi dla Polskiego Radia przyznał, że wprawdzie szkoły nie są punktem zapalnym, ale sanepid nie nadążał z wystawianiem skierowań na kwarantannę wobec uczniów i ich rodzin, zatem – aby uniknąć paraliżu urzędu – należało podjąć decyzję o zamknięciu szkół. Więc, zgodnie z logiką naszego państwa – nie liczy się dobro dzieci, ważne jest dobro urzędu.

Dzisiaj znoszone zostają prawie wszystkie ograniczenia. Daje to ogromną szansę, że wreszcie, jako służba zdrowia, zaczniemy ratować ludzkie życie, zamiast odsyłać potrzebujących pacjentów na izolację domową do czasu gwałtownego pogorszenia stanu zdrowia. Być może wreszcie zakończy swoje istnienie patologiczna instytucja „teleporad” i zgadywanie diagnozy zamiast przeprowadzenia fizykalnego badania. Szokujące jest natomiast, że wyczekiwane od tak dawna znoszenie restrykcji odbywa się przy akompaniamencie zawodzenia załamanych „ekspertów” covidowych. Ciężko uwierzyć, iż ludzie którzy od długiego czasu ignorowali wyniki badań naukowych popierając niedorzeczne i skompromitowane rozwiązania, nie zreflektowali się aż do samego końca, nawet widząc ogrom nieszczęścia, jakie wywołało ich działanie. Przypomnę, że jeszcze kilka miesięcy temu najbardziej medialni „fachowcy” podjęli jeszcze jedną, rozpaczliwą próbę zastraszenia społeczeństwa, które w coraz większym procencie ignorowało oficjalną narrację. W listopadzie ubiegłego roku w wywiadzie dla portalu NaTemat prof. Andrzej Matyja, Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej straszył, że będziemy mieli szczyt pogrzebów i zamiast świętować z najbliższymi, będziemy chodzić na pogrzeby. Miesiąc później były szef Rady Medycznej przy Premierze, prof. Andrzej Horban w rozmowie z „Rzeczpospolitą” kreślił wizje nadciągającego tsunami oraz twierdził, że zabraknie nawet stadionów (na szpitale tymczasowe). W styczniu tego roku w programie „Newsroom WP” Prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych Michał Sutkowski twierdził, że kroczymy drogą śmierci i zapowiadał armagedon. Tsunami i armagedon „prorokował” też ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. COVID-19, dr Paweł Grzesiowski w styczniowej rozmowie z Radiem Zet.

Z tych prognoz nie zostało oczywiście nic (czyli ile były one warte). Trudno było się spodziewać czegoś innego, mając w pamięci poprzednie „prognozy” – np. słynną już gwarancję prof. Horbana, że zaszczepieni nie będą zarażali, bo nie będą zakażeni.

Od dzisiaj nie ma nakazu używania masek w przestrzeniach zamkniętych. O bezskuteczności zasłaniania ust i nosa pisałem już tyle razy, posiłkując się wynikami badań naukowych, że nie ma sensu się powtarzać. Warto natomiast pochylić się nad rzadziej wspominanym i analizowanym obostrzeniem, jakim była tzw. kwarantanna graniczna. To, że nie ma ona żadnego naukowego uzasadnienia, wiedzieliśmy praktycznie od początku. W lipcu 2020 roku „The Lancet” opublikował jednoznaczne badanie na ten temat. Natomiast proszę zauważyć, co się dzieje na naszej granicy z Ukrainą.

Od miesiąca do Polski wjechało 2 miliony osób – bez testów, kwarantanny, masek i dystansu. Wykres poniżej obrazuje wzrost [zmianę] liczby nowych przypadków od 24 lutego do dnia dzisiejszego (zielone odcięcie).

Jak Państwo widzicie, brak kwarantanny granicznej ani jakichkolwiek innych obostrzeń nie wpłynął w żaden sposób na liczbę zachorowań. Podobnie zresztą, jak wszelkie inne ograniczenia w podróżowaniu – co zresztą zauważyła nawet sama Światowa Organizacja Zdrowia.

Proszę równocześnie nie myśleć, że nie będziemy mieli do czynienia ze wzrostem zachorowań. Infekcje dróg oddechowych wywołane przez wirusy z grupy korona, mają zwykle swoje apogeum w kwietniu – i nie byłoby nic nadzwyczajnego, gdybyśmy w tym właśnie okresie zaobserwowali wzrost zachorowań.

Oczywiście jest to ściśle powiązane z sezonowością i nie ma nic wspólnego ze zniesieniem ograniczeń (których i tak mało kto przestrzegał) czy sytuacją na naszej wschodniej granicy.

Dla nas jednak najważniejsza jest zmiana w służbie zdrowia. Warunkiem koniecznym powrotu do normalności oraz ratowania jak największej ilości żyć jest natychmiastowe zakończenie wszelkich zmian, jakie zostały wprowadzone 2 lata temu, gdy pod pretekstem walki z koronawirusem przestało się liczyć ludzkie życie. Pamiętacie Państwo wytyczne Ministerstwa Zdrowia w temacie udzielania pierwszej pomocy? Już dzieci w szkołach średnich są uczone, że przy zatrzymaniu krążenia niezbędny jest masaż serca i sztuczne oddychanie.

Wg Ministerstwa Zdrowia ważniejsze jest… założenie nieprzytomnemu maseczki!

Istnieje ogromna szansa, że sytuacja dla wszystkich Państwa zmieni się na lepszą. Kilka dni temu Minister Zdrowia Adam Niedzielski opublikował stanowisko Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych w sprawie zasad hospitalizacji chorych z Covid-19 z dnia 17 marca 2022 roku. Towarzystwo zaleca, aby na oddziały zakaźne przyjmowani byli jedynie ci pacjenci, którzy są rzeczywiście objawowo chorzy na COVID-19, aby wyeliminować sytuację, że np. chory ze złamaną nogą czeka na oddziale zakaźnym na negatywny wynik testu, żeby można było rozpocząć docelowe leczenie. Wygląda więc na to, że zaczyna wracać normalność. Marną satysfakcją dla mnie jest tutaj fakt, że o taką zmianę apelowałem już od 2020 roku. Wtedy Towarzystwo nie dostrzegało, że ludzie umierają, a skupiło się na nieudolnych próbami dyskredytowania lekarzy, którzy w konkretny i merytoryczny sposób udowadniają im błędy w ich stanowisku.

Jak pisałem na wstępie – po latach moglibyśmy się z tego wszystkiego śmiać. Moglibyśmy, gdyby nie prawie 200 tysięcy ludzi, Polaków, którzy mogliby dzisiaj cieszyć się życiem, a rodziny ich obecnością. I za to zdecydowanie muszą ponieść odpowiedzialność wszyscy, którzy przyczynili się do obecnej sytuacji, działając na ślepo, ignorując badania naukowe i jakiekolwiek próby polemiki.

Musicie mieć Państwo świadomość, że nadchodząca normalność byłaby jeszcze daleko, gdyby nie bezkompromisowe działania wielu osób.

Ogromna wdzięczność dla:

  • dr n. med. Piotra Witczaka – wykonał tytaniczną pracę zbierając w jednym miejscu prace naukowe i wyniki badań dotyczących skuteczności szczepień, lockdownu, maskowania i innych ograniczeń
  • dr n. med Pawła Basiukiewicza – za bezkompromisową walkę z covidowymi absurdami w służbie zdrowia
  • dr Włodzimierza Bodnara – dzięki niemu i odpowiednio wcześnie zastosowanej terapii wiele osób uniknęło ciężkiego stanu choroby
  • mec. Piotra Schramma – za niezłomne wytykanie absurdów prawnych oraz faktycznych całej covidowej sytuacji
  • Jana Pospieszalskiego – to dzięki niemu miliony osób poznały inny punkt widzenia, niż rządowy – bez Ciebie nie wiedzielibyśmy, że wg prof. Horbana „trudno się dyskutuje z płaskoziemcami (choć mają rację)”
  • dr Mariusza Błochowiaka – prezesa Fundacji Ordo Medicus – wytrwale publikującego wszelkie kłamstwa, jakimi karmiono nas publicznie, dokumentującego zeznania wielu autorytetów ujawniających manipulacje „covidowe” (opracował 4 tomy książki „Fałszywa pandemia. Krytyka naukowców i lekarzy”)
  • dr Marka Sobolewskiego – dzięki niemu mamy czarno na białym matematyczną zależność między liczbą zaszczepionych, wprowadzanym obostrzeniami itp. – a liczbą wykrytych przypadków zakażeń
  • mec. Arkadiusza Teteli, Joanny Botiuk, Katarzyny Tarnawa-Gwóźdź – za walkę w obronie niesłusznie oskarżanych, niepokornych obywateli
  • Krzysztofa Szczawińskiego – za trafne modele rozwoju epidemii, które (w przeciwieństwie do tych oficjalnych), w zdecydowanej większości się sprawdzały
  • prof. Ryszarda Rutkowskiego – za bezkompromisową walkę o prawdę poprzez ukazywanie nonsensów oficjalnej narracji
  • Rafałowi Piechowi, Prezydentowi Siemianowic Śląskich, liderowi ruchu „Polska Jest Jedna” – za niestrudzoną walkę o prawdę, za obronę i prawdziwą troskę o ludzi

i wielu, wielu innych, których ciężko tutaj wymienić z imienia i nazwiska, a bez których nie mielibyśmy dzisiaj tego święta.