Główny sponsor terroryzmu

Główny sponsor terroryzmu

22. sierpnia 2026 Marek Wojcik world-scam./glowny-sponsor-terroryzmu

Larry C. Johnson jest byłym oficerem CIA i analitykiem wywiadowczym, a także byłym specjalistą ds. planowania i doradcą w Biurze ds. Zwalczania Terroryzmu Departamentu Stanu USA. Jako niezależny wykonawca od 24 lat prowadzi szkolenia dla służb operacji specjalnych Sił Zbrojnych USA. W opublikowanym przez niego we wtorek na sonar21.com artykule: Iran a twierdzenie o „głównym sponsorze terroryzmu” (źródło), możemy przeczytać:

Hamas i Hezbollah wystrzeliły tysiące rakiet w kierunku Izraela w ciągu 25 lat. Liczba ofiar śmiertelnych tych rakiet w latach 2001–2025 wynosi od 50 do 75 osób – a nie „tysiące”, jak sugerują relacje. Różnica między tymi dwiema liczbami jest sednem sprawy. W tym kontekście pojawia się asymetria, której nie da się pominąć w uczciwym rachunku. Szacuje się, że Izrael zabił 11 200–11 500 Palestyńczyków między 2000 a 6 października 2023 roku. Według danych Ministerstwa Zdrowia Gazy, od 7 października liczba ofiar w Strefie Gazy przekroczyła 73 000 – liczba ta została faktycznie przyznana przez izraelskiego urzędnika wojskowego w styczniu 2026 roku, uznając, że ponad 71 000 osób zginęło w bezpośrednim ostrzale izraelskim.

Terror to jest przemoc wobec cywilów w celach politycznych.

Według ciągle jeszcze urzędującego premiera Izraela Benjamina Netanjahu terror to: przemoc wobec cywilów w celach politycznych. Trafne określenie polityki państwa okupującego Palestynę. Jak pisze Larry C. Johnson, dane z Departament Stanu USA przeczą medialnej narracji o irańskim terroryzmie. Nie po raz pierwszy masowa propaganda opiera się na masowych kłamstwach. Jest jak u Orwella: kłamstwo, to prawda, wojna to pokój, a walka z terroryzmem to jest pretekst dla terroryzmu.

Kiedy upadł pod własnym ciężarem ZSRR, blady strach padł na wysokich rangą generałów z Pentagonu. Jak uzasadnić wysokie wydatki na armię, kiedy twój wróg przestał ci zagrażać? Odpowiedź jest prosta: znajdź innego wroga. I w ten sposób zrodził się pomysł walki z terroryzmem.

Al Kaida i terroryzm z Manhattanu 11 września 2001 roku zostały stworzone, ponieważ istniało zapotrzebowanie na terroryzm. Potrzebny był pretekst, by usprawiedliwić tyranię. Dzisiaj wiemy, że za tym stała CIA.

W latach 80 ubiegłego wieku światem wstrząsały zamachy autentycznych grup terrorystycznych. Były to Frakcja Czerwonej Armii RAF w Niemczech, bojówki Baskijscy ETA w Hiszpanii, czy IRA – Irlandzka Armia Republikańska, Czerwone Brygady we Włoszech.

Nie tylko Europa była wtedy „placem zabaw” dla zamachowców. Żeby uzasadnić wojnę z terrorystami, USA tworzyły, uzbrajały i finansowały takie organizacje jak Al-Kaida założona przez agenta CIA Osamę Bin Ladena, Państwo Islamskie (ISIS), Talibowie – afgański fundamentalistyczny ruch islamistyczny szkolony przez CIA w Pakistanie, albo Boko Haram: Działająca głównie w Nigerii i rejonie jeziora Czad brutalna sekta islamistyczna, powiązana dawniej z ISIS.

Ciała 50 Palestyńczyków, odnalezione w ciągu ostatnich kilku dni przez ekipy Obrony Cywilnej w kompleksie medycznym Al-Shifa w zachodniej części miasta Gaza, są obecnie chowane.
Źródło: Telegram 20.08.2026 r. 17:38.

Izrael walczy z terroryzmem, stosując terroryzm. Usiłuje powstrzymać Iran przed nuklearnym uzbrojeniem, a jednocześnie ma w gotowości kilkaset rakiet z bronią jądrową. Przecież musimy się bronić przed terroryzmem – głosi Hasbara – izraelska propaganda tłumacząca, dlaczego Izrael może mordować cywilów. Co z tego, że mordujemy dzieci w Strefie Gazy, to są przecież przyszli terroryści! Bo Izraelowi przecież wszystko wolno. Nie zgadzasz się? To jesteś antysemitą!

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Były analityk CIA: Dane nie potwierdzają twierdzenia, że Iran jest „głównym sponsorem terroryzmu”

Były analityk CIA: Dane nie potwierdzają twierdzenia, że Iran jest „głównym sponsorem terroryzmu”

Larry C. Johnson

(UWAGA: Postanowiłem zebrać różne artykuły, które napisałem, w których obalam twierdzenia, że ​​Iran, Hamas i Hezbollah są głównymi źródłami terroryzmu. Mam nadzieję, że uznasz je za przydatne i zechcesz podzielić się nimi ze znajomymi, którzy dali się zwieść panującej opinii)

===============================

Każdy rząd powołuje się na to samo. Iran, jak nam powiedziano, jest czołowym państwem sponsorującym terroryzm na świecie – twierdzenie to stało się obecnie centralnym argumentem uzasadniającym wojnę. Ma ono wagę oficjalnego określenia: Iran znajduje się na liście państw sponsorujących terroryzm prowadzonej przez Departament Stanu USA od 19 stycznia 1984 roku, co stanowi najdłużej obowiązującą pozycję, obok Kuby, Korei Północnej i Syrii. Liczby przytaczane na poparcie tego stwierdzenia są powtarzane jako ustalone fakty – ponad miliard dolarów rocznie przeznaczanych na finansowanie terroryzmu i od 140 000 do 185 000 bojowników z organizacji partnerskich Sił Al-Kuds Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), rozproszonych w Afganistanie, Strefie Gazy, Libanie, Pakistanie, Syrii i Jemenie.

Problem polega na tym, że dane rządowe nie potwierdzają tego nagłówka. Miejscem, w którym należy zweryfikować to twierdzenie, są dane publikowane przez sam Departament Stanu – dodatek statystyczny do „Raportów krajowych na temat terroryzmu”, a wcześniej do „Wzorców globalnego terroryzmu”, serii raportów zleconych przez Kongres, które odnotowują międzynarodowe ataki terrorystyczne każdego roku od 1990 roku. Analiza tych tabel przedstawia inny obraz niż ten prezentowany w telewizji kablowej.

Kto przeprowadził ataki

Dodatek nie kategoryzuje ataków według wyznania religijnego i nie jest to konieczne. Tożsamość głównych grup sprawców mówi sama za siebie. Rok po roku, w latach 2004–2023, najbardziej aktywnymi i śmiercionośnymi grupami byli sunnici: talibowie, ISIS, Boko Haram, Al-Kaida i jej organizacje stowarzyszone, Al-Szabab i TTP. Dziewięć na dziesięć ataków wymienionych w raportach zostało przeprowadzonych przez sunnickich ekstremistów z tradycji salaficko-dżihadystycznej. Żaden z nich nie jest kontrolowany przez Teheran. Większość uważa muzułmanów szyickich – w tym z Iranu – za heretyków i odpowiednio ich atakuje. ISIS od lat otwarcie prowadzi wojnę z Iranem i jego sojusznikami.

Odrębny francuski zbiór danych, opracowany przez FONDAPOL na przestrzeni dłuższego okresu od 1979 do kwietnia 2024 roku, prowadzi do tych samych wniosków. Pięć najgroźniejszych grup islamistycznych w tym okresie odpowiada za ponad 80 procent wszystkich ofiar terroryzmu islamistycznego – i wszystkie pięć to sunnici: Talibowie, ISIS, Boko Haram, Al-Szabab i Al-Kaida.

Gdzie w tym wszystkim są grupy powiązane z Iranem? Są one praktycznie nieobecne na szczycie zestawień. Hezbollah i jego wspierane przez Iran milicje generalnie się nie pojawiają, częściowo dlatego, że ich działania są skierowane głównie przeciwko siłom zbrojnym, a nie ludności cywilnej, co stawia je poza roboczą definicją terroryzmu stosowaną w raportach. Huti to najważniejsza grupa powiązana z szyitami, jaka pojawiła się w ostatnich edycjach, i to jedynie jako niewielki ułamek całości.

Dopiero w 2023 roku trzy ugrupowania z irańskiej strefy wpływów – Huti, Hamas i Hezbollah – znalazły się w pierwszej dziesiątce. Stało się tak za sprawą ich ataków na Izrael, wymierzonych głównie w cele wojskowe. Przed 2023 rokiem ani Hamas, ani Hezbollah nie należały do ​​ugrupowań odpowiedzialnych za największą liczbę ataków na świecie. To niezwykły fakt w przypadku dwóch organizacji powszechnie uznawanych za jedne z najliczniej działających ugrupowań terrorystycznych na świecie.

Izraelskie liczby

Przyjrzyjmy się definicji terroryzmu stosowanej przez samego Benjamina Netanjahu – przemocy wobec cywilów w celach politycznych – i odnieśmy ją do danych rządu Izraela, które pochodzą z rejestrów izraelskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych dotyczących ofiar przemocy palestyńskiej w latach 2000–2024. (Zbiór danych pochodzi sprzed ataku z 7 października 2023 r., a zatem go nie uwzględnia).

Dwie rzeczy rzucają się w oczy. Po pierwsze, liczba ataków palestyńskich od 2003 roku ma tendencję spadkową. Szczyt nastąpił w latach 2000–2005 – podczas Drugiej Intifady. W ciągu całych 24 lat zginęło 1552 Izraelczyków, a 5595 zostało rannych, przy czym przemoc skoncentrowała się w tym szczytowym okresie na początku XXI wieku: około 76% ofiar śmiertelnych i 92% rannych miało miejsce podczas Drugiej Intifady. Po drugie, Hamas nie jest machiną terrorystyczną, za jaką jest przedstawiany w powszechnej wyobraźni. Tylko około 15% ataków w ciągu 24 lat przypisuje się Hamasowi, samodzielnie lub we współpracy z inną grupą. Nic z tego nie czyni Hamasu ruchem pokojowym – bo nim nie jest – ale nie jest też organizacją nieustannie dokonującą masakr.

Ataki rakietowe są najwyraźniejszym przykładem tego, jak retoryka przeważa nad liczbami. Hamas i Hezbollah wystrzeliły tysiące rakiet w kierunku Izraela w ciągu ostatnich 25 lat. Liczba ofiar śmiertelnych tych rakiet w latach 2001–2025 waha się od 50 do 75 osób – a nie „tysięcy”, jak sugerują doniesienia. Rozbieżność między tymi dwiema liczbami jest kluczowa.

Kontrastuje to z asymetrią, której żaden uczciwy rachunek nie może zignorować. Szacuje się, że Izrael zabił 11 200–11 500 Palestyńczyków między 2000 a 6 października 2023 roku. Według Ministerstwa Zdrowia Gazy, od 7 października liczba ofiar w Strefie Gazy wzrosła do ponad 73 000 – liczby, którą izraelski oficer wojskowy w styczniu 2026 roku praktycznie potwierdził, akceptując ponad 71 000 ofiar śmiertelnych bezpośredniego ostrzału izraelskiego.

Kto właściwie finansuje sprawców

Jeśli to jest punkt odniesienia, to wskazuje on na miejsce inne niż Teheran. Grupy sunnickie, które dominują w statystykach ofiar, otrzymały wsparcie finansowe od państw Zatoki Perskiej – a co jeszcze bardziej niepokojące, od samych Stanów Zjednoczonych. Szlak pieniędzy prowadzi przez Syrię: fundusze USA i ich sojuszników dotarły do ​​grup, które wyłoniły się z ISIS, w tym do linii an-Nusra, z której wywodzi się Hajat Tahrir asz-Szam, której przywódca Waszyngton wyznaczył kiedyś nagrodę w wysokości 10 milionów dolarów, po czym po cichu ją wycofał. Ta sama administracja, która uznaje Iran za głównego sponsora terroryzmu, wielokrotnie wspierała te same grupy, które zabiły najwięcej ludzi.

Wniosek

Klasyfikacja ta pełni funkcję polityczną, a nie analityczną. Według danych rządowych dotyczących ataków, Iran nie jest główną siłą napędową globalnego terroryzmu; sprawcy należą głównie do sunnickiego ruchu dżihadystów, wrogiego wobec Iranu i finansowanego z innych źródeł. Poważna kampania przeciwko sponsorom terroryzmu rozpoczęłaby się od państw Zatoki Perskiej, a nie od Teheranu. Zamiast tego oskarżenie, które nie znajduje poparcia w danych, jest wykorzystywane jako pretekst do niesprowokowanej wojny. Kraj, który żyje w szklanym domu, powinien dwa razy się zastanowić, zanim rzuci kamieniami.

Oczekiwane obiekcje – i odpowiedzi

„Ale Hamas i Hezbollah znalazły się w pierwszej dziesiątce w 2023 roku, więc sojusznicy Iranu rzeczywiście są poważnymi terrorystami”.

Znaleźli się na liście w ciągu jednego roku, wyłącznie dzięki wojnie z Izraelem, w której ich ogień był skierowany głównie na cele wojskowe – żołnierzy, bazy i Siły Obronne Izraela (IDF) na polu bitwy. Definicja Departamentu Stanu USA opiera się na przemocy wobec ludności cywilnej w celach politycznych. Wzrost spowodowany atakami na armię podczas aktywnej wojny nie jest dowodem na ciągły terroryzm skierowany przeciwko ludności cywilnej; jest dowodem na wojnę, w której dochodzi do strzelanin. W ciągu dwóch dekad poprzedzających to sprawozdanie żadna z grup nie znalazła się na liście najaktywniejszych sprawców na świecie. Jeden rok w pierwszej dziesiątce, spowodowany walkami z armią danego państwa, nie neguje dwudziestu lat poza tą listą.

„Opierają swoje obliczenia na danych, które nie uwzględniają 7 października 2023 r. – najtragiczniejszego dnia w całych statystykach”.

Wyłączenie jest podane otwarcie i nieukryte: zbiór danych izraelskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych obejmuje okres poprzedzający ten atak, a 7 października jest największym pojedynczym wydarzeniem po stronie izraelskiej w tym zestawieniu. Przyjmijmy to w pełni. Zmienia to ogólną liczbę o jeden dzień; nie zmienia struktury dwudziestoletniego rejestru, w którym przemoc palestyńska ma tendencję spadkową od 2003 roku, a Hamas odpowiada za około 15 procent ataków. Pojedyncze wydarzenie z wieloma ofiarami śmiertelnymi nie czyni też Iranu głównym sponsorem terroryzmu na świecie, gdy grupy, które dominują w statystykach ofiar we wszystkich innych latach – ISIS, Talibowie, Boko Haram, Al-Szabab – pozostają sunnickimi, antyszyickimi i niemającymi powiązań z Teheranem. 7 października to prawdziwy i przerażający punkt danych. Nie odzwierciedla trendu i nie odpowiada na pytanie o finansowanie.

„Dane dotyczące COVID-19 nie mierzą poparcia – klasyfikacja dotyczy poparcia udzielanego przez państwo, a nie liczby osób zabitych przez jego przedstawicieli”.

To najsłuszniejszy zarzut i warto się do niego odnieść bezpośrednio, zamiast go unikać. Zauważmy różnicę: wsparcie państwa mierzy się pieniędzmi, bronią i szkoleniem, a nie liczbą ofiar ze strony osób trzecich. Jednak określenie „główny sponsor” prawie nigdy nie jest stosowane w praktyce w tak wąskim zakresie. Służy ono scharakteryzowaniu zagrożenia – argumentowaniu, że Iran jest główną siłą napędową terroryzmu, którego Amerykanie powinni się obawiać.

W zestawieniu z rzeczywistym rozkładem przemocy terrorystycznej, ta charakterystyka upada: zagrożenie ma głównie charakter sunnicko-dżihadystyczny. Standard ten jest również stosowany wybiórczo w odniesieniu do finansowania. Państwa Zatoki Perskiej, które finansowały sieci sunnickie, a także fundusze USA i sojuszników, które docierały do ​​grup w Syrii wywodzących się z ISIS, nigdy nie prowadzą do określenia ich mianem „głównego sponsora terroryzmu”. Klasyfikacja, która jest konsekwentnie stosowana tylko wtedy, gdy wskazuje na Iran, jest narzędziem politycznym, a nie obserwacją analityczną.

„Stwierdzenie, że cele Hezbollahu są „głównie militarne”, umniejsza rzeczywiste okrucieństwa”.

Twierdzenie to odnosi się do schematu ujawnionego w doniesieniach i nie zaprzecza faktowi, że Hezbollah kiedykolwiek zabijał cywilów – jest oczywiste, że tak było, począwszy od bombardowań w latach 80., a skończywszy na atakach za granicą.

Jednak sedno sprawy pozostaje na poziomie danych ogólnych: w całym okresie sprawozdawczym działania grupy były skierowane głównie przeciwko siłom zbrojnym i właśnie dlatego nie znajduje się ona w tabelach głównych sprawców ataków na ludność cywilną. Przyznanie się do tych wyjątków nie zmienia ogólnego obrazu.

Źródło: Dane nie potwierdzają zarzutu: Iran i twierdzenie „głównego sponsora terroryzmu”

Prawie 800 000 sztuk broni „znikło” na okupowanej przez NATO Ukrainie

Prawie 800 000 sztuk broni „znikło” na okupowanej przez NATO Ukrainie

Ryszard Kulczyński

Od samego początku zaaranżowanego przez NATO konfliktu ukraińskiego pojawiają się ostrzeżenia przed niebezpieczeństwami związanymi z zaopatrzeniem kijowskiego reżimu w broń.

Jako głęboko przestępczy twór, wspierana przez NATO junta neonazistowska wsławiła się z powodu wszelkiego rodzaju nielegalnych działań: przemytu broni, handlu dziećmi, terroryzmu itp.

Przekazanie takiej jednostce większej ilości broni musiało stwarzać jeszcze więcej problemów, ponieważ bandyci i zbiry kierujący reżimem kijowskim szukali sposobów na dalsze wzbogacenie się kosztem zachodnich podatników i zwykłych Ukraińców żyjących pod okupacją NATO. Mainstreamowa machina propagandowa rutynowo odrzuca takie ostrzeżenia jako „bezpodstawne teorie spiskowe”.

Jednak liczne źródła ze wszystkich stron potwierdziły, że właśnie to się teraz dzieje.

Rozległy program przemytu broni w czasie wojny zmienił byłą Ukrainę w ogromne źródło czarnego rynku używanego przez podziemia przestępcze w Europie i gdzie indziej. Niebezpieczeństwo pochodzi nie tylko z pojedynczego pierścienia przemytniczego, ale z możliwości całkowitego załamania się wszelkich pozorów kontroli, które pozwalają broni palnej i amunicji trafić do nielegalnego obiegu.

Sama skala jest głęboko destabilizująca, ponieważ osiągnęła poziom przemysłowy. Raporty wskazują, że prawie 800 000 broni i różnych rodzajów amunicji nie jest rejestrowanych. Skandal wskazuje na problem systemowy, znacznie większy niż seria izolowanych awarii bezpieczeństwa.

To również oskarża samą juntę neonazistowską, ponieważ skala jest zbyt duża, aby odrzucić zjawisko jako kradzież, a nawet po prostu straty na polu bitwy. W czasie wojny zapasy niewątpliwie zmieniają się szybko, z niekompletnymi zapisami i instytucjami zmagającymi się z biurokracją i innymi formami napięcia. Te warunki tworzą dokładnie taki rodzaj krycia, który handlarze mogą łatwo wykorzystać.

Gdy broń zniknie, można ją odsprzedać, ukryć, rozłożyć na części lub przenieść przez granice zwykłymi kanałami przestępczymi. Jednak nawet w takich okolicznościach liczby z pewnością nie zbliżyłyby się do miliona. Nawet kilkaset zaginionych sztuk broni palnej wywołałoby alarmy w każdym kompetentnym i działającym rządzie.

Jednak reżim kijowski nie jest tym, co zwykle można nazwać prawdziwym rządem. Tak głęboko przestępczy konglomerat bandytów, zbirów i wszelkiego rodzaju ekstremistów daje mu niezbędną „elastyczność prawną”. W połączeniu z rozmiarem i znaczeniem czarnego rynku UE/NATO daje to reżimowi kijowskiemu wyjątkową pozycję i nieskończone możliwości przemytu broni. Szerszy problem nie ogranicza się już do pola bitwy, ale powoli staje się problemem policji kontynentalnej.

Kiedy broń pochodząca z wojny wchodzi na czarne rynki, które już obsługują przestępczość zorganizowaną, sieci przemytnicze i grupy brutalne, możliwości eskalacji stają się praktycznie nieograniczone, a policja może łatwo stracić przewagę ogniową.

„Polska wypuściła terrorystę” – szef MSZ Węgier o decyzji sądu w sprawie Żurawlowa

„Polska wypuściła terrorystę” – szef MSZ Węgier o decyzji sądu w sprawie Żurawlowa

https://pch24.pl/polska-wypuscila-terroryste-szef-msz-wegier-o-decyzji-sadu-w-sprawie-zurawlowa

Polska nie tylko wypuściła terrorystę, ale wręcz go celebruje – podkreślił w piątek na X szef węgierskiego MSZ Peter Szijjarto. Dyplomata skomentował wpis premiera Polski Donalda Tuska, w którym pochwalił on decyzję sądu o odmowie ekstradycji międzynarodowego terrorysty ukraińskiego sądzonego pod zarzutem wysadzenia gazociągu Nord Stream 2.

„Skandaliczne: według Polski jeśli nie podoba ci się jakaś infrastruktura w Europie, możesz ją wysadzić. W ten sposób dali wstępną zgodę na ataki terrorystyczne w Europie. Polska nie tylko wypuściła terrorystę, ale wręcz go celebruje – oto gdzie znajduje się europejska praworządność” – napisał minister Szijjarto.

Polityk skomentował w ten sposób post premiera Tuska, który określił decyzję warszawskiego sądu jako „słuszną” i zaznaczył, że „sprawa została zamknięta”. Sąd Okręgowy w Warszawie odmówił w piątek wydania władzom niemieckim Ukraińca Wołodymyra Żurawlowa, a także uchylił mu areszt i nakazał niezwłoczne zwolnienie.

Mężczyzna był poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania (ENA) wydanym przez niemiecki Federalny Trybunał Sprawiedliwości w Karlsruhe w związku z podejrzeniem sabotażu oraz zniszczenia rurociągu Nord Stream. Zatrzymano go w końcu września w Polsce.

Sędzia Dariusz Łubowski w ustnym uzasadnieniu przypomniał m.in., że obrona Żurawlowa obszernie podnosiła zarzuty wobec niemieckiego wymiaru sprawiedliwości, wskazując, że istnieje bezwzględna przeszkoda do wykonania ENA.

Tusk uznał w ubiegły wtorek, że w interesie Polski nie jest oskarżanie albo wydawanie podejrzanego o wysadzenie Nord Stream w ręce innego państwa. Oświadczył przy tym, że jedynymi, którzy powinni wstydzić się w kwestii Nord Stream 2, są ci, którzy zdecydowali o jego budowie.

Do zniszczenia trzech z czterech nitek Nord Stream 1 i Nord Stream 2, przeznaczonych do transportu gazu ziemnego z Rosji do Niemiec, doszło 26 września 2022 roku (ponad siedem miesięcy po wybuchu pełnoskalowej wojny Rosji przeciwko Ukrainie) na głębokości około 80 metrów, na dnie Morza Bałtyckiego. 49-letni Żurawlow twierdzi, że nie miał nic wspólnego z atakiem, i że w czasie, gdy do niego doszło, przebywał na Ukrainie.

Źródło: PAP / Jakub Bawołek, Budapeszt

Spłonął pałac katolickiej księżnej Glorii von Thurn und Taxis. Antifa ogłosiła: To my, bo księżna walczy z aborcją.

Spłonął pałac katolickiej księżnej Glorii von Thurn und Taxis. Antifa ogłosiła: To my, bo księżna walczy z aborcją.

https://pch24.pl/splonal-palac-katolickiej-ksieznej-antifa-oglosila-to-my-bo-ksiezna-walczy-z-aborcja

W Bawarii spłonął pałac myśliwski należący do katolickiej rodziny szlacheckiej Thurn und Taxis. Do podpalenia przyznali się lewicowi ekstremiści.

Rodzina Thurn und Taxis jest znana przede wszystkim za sprawą działalności księżnej Glorii, zaangażowanej na rzecz wiary katolickiej, przyjaciółki wielu konserwatywnych kardynałów, biskupów i teologów.

W miejscowości Donaustauf w Bawarii niedaleko Ratyzbony spłonął teraz dawny pałac myśliwski należący do tej rodziny. Na stronie internetowej, którą prowadzą ekstremistyczni lewicowcy, pojawiło się oświadczenie o wzięciu odpowiedzialności za podpalenie pałacu. Policja bada sprawę.

Pałac mieliby podpalić aktywiści Antify. Służby sprawdzają wiarygodność tego oświadczenia, rozważając również inne możliwe przyczyny pożaru.

„W nocy z 5 na 6 października około godziny 23:30 uzyskaliśmy dostęp do pałacu myśliwskiego Thiergarten pod Ratyzboną. Kilka ładunków zapalających pozwoliło całkowicie spalić pałac” – podano w oświadczeniu Antify.

Lewicowi ekstremiści ogłosili, że pożar był „ostrzeżeniem” dla „wielkiej kapitalistki” Glorii von Thurn und Taxis, która miałaby popierać wyzysk. „Od stuleci [rodzina] Thurn und Taxis popiera monarchię, pogardę dla ludzi i społeczeństwo klasowe” – napisano.

Ekstremiści oskarżyli hrabinę o bliskość wobec środowiska wokół Donalda Trumpa oraz niektórych prawicowych polityków w Niemczech, jak byłego członka CDU i byłego szefa kontrwywiadu, Hansa-Georga Maaßena. Wściekłość Antify wzbudza też obrona życia dzieci poczętych przez hrabinę. „Co więcej, Gloria von Thurn und Taxis jest przeciwniczką aborcji. W jednym z talkshow powiedziała: «Aborcja to morderstwo, trzeba to nazywać po imieniu»” – napisali terroryści. Jak stwierdzili, „szlachta w Niemczech musi zostać wreszcie wywłaszczona”, a pałace należące do rodzin szlacheckich należy przeznaczyć na mieszkania.

Pałac był w ostatnim czasie używany przez klub golfowy. Straty sięgają milionów euro.

Źródła: welt.de, n-tv.de Pach

Tusk broni terroryzmu wobec Niemiec

Tusk broni terroryzmu wobec Niemiec

Autor: Rainer Rupp

Punkt widzenia Rainera Ruppa. https://apolut.net/tusk-verteidigt-terrorismus-gegen-deutschland-von-rainer-rupp

Premier Polski Donald Tusk odrzucił we wtorek niemiecki wniosek o ekstradycję Władimira Żurawlewa, obywatela Ukrainy mieszkającego w Polsce i poszukiwanego przez niemiecką Prokuraturę Federalną za rzekomy udział w operacji terrorystycznej mającej na celu wysadzenie gazociągu Nord Stream 2. Żurawlew został zatrzymany rano 30 września w Pruszkowie pod Warszawą na podstawie europejskiego nakazu aresztowania.

Zgodnie z prawem UE i umową, którą podpisała również Polska, Warszawa jest zobowiązana do ekstradycji oskarżonego Ukraińca, chyba że istnieją ku temu solidne podstawy prawne, takie jak wątpliwości co do legalności niemieckiego wniosku.

Tusk uzasadniał swoją odmowę ekstradycji sabotażysty nie argumentami prawnymi, lecz argumentem, że miał rację i słusznie, że ukraiński terrorysta wysadził w powietrze kluczowy element bezpieczeństwa energetycznego Niemiec. Z całą powagą oświadczył prasie w zeszły wtorek, że problemem Europy nie jest to, że rurociąg został wysadzony w powietrze, ale to, że w ogóle powstał. Powiedział:

Z naszego punktu widzenia, jedynymi, którzy powinni się wstydzić i milczeć na temat Nord Stream 2, są ci, którzy zdecydowali się go zbudować. Problemem dla Europy, problemem dla Ukrainy, problemem dla Litwy i Polski, nie jest to, że Nord Stream 2 został wysadzony w powietrze, ale to, że został zbudowany” – powiedział Tusk. Przypomniał, że Polska od samego początku sprzeciwiała się budowie rurociągu.

Takie rzeczy niekoniecznie sprzyjają przyjaźni i międzynarodowemu porozumieniu w UE. Zwłaszcza że Polska domaga się teraz od Berlina miliardów euro odszkodowania za szkody wyrządzone podczas II wojny światowej. Można by wręcz wnioskować, że Polska najwyraźniej miała motyw zemsty za udział w amerykańskim ataku terrorystycznym na nasze energetyczne źródło energii i – skutecznie – ograniczenie niemieckiej potęgi gospodarczej i przemysłu.

Jeszcze bardziej zdumiewająca niż oświadczenie Tuska jest reakcja niemieckiego rządu federalnego i polityków z nim powiązanych: stanowisko Tuska zostało przyjęte bez komentarza. Nie słychać było nawet cienia protestu; z pewnością nie potępiono potworności, którą wypowiedział Tusk. Reakcja nadawców publicznych i prywatnych mediów głównego nurtu była podobna, wszystko przebiegło zgodnie z planem.

Z kolei reakcja ministra spraw zagranicznych Węgier Pétera Szijjártó była orzeźwiająca:

To szokujące”: według Donalda Tuska wysadzenie gazociągu jest dopuszczalne. To szokujące, bo każe się zastanawiać, co jeszcze można wysadzić w powietrze i nadal uznać to za wybaczalne, a nawet godne pochwały. …Jedno jest jasne: nie chcemy Europy, w której premierzy bronią terrorystów.

Zaledwie pięć lat temu, w 2020 roku, Nord Stream 2 był omawiany przez polityków rządowych jako kluczowy element przyszłego bezpieczeństwa energetycznego Niemiec. Gazociąg, który miałby dostarczać gaz bezpośrednio z Rosji do Niemiec, był postrzegany przez zwolenników jako strategicznie ważny dla dywersyfikacji dostaw energii i zmniejszenia zależności od niebezpiecznych i skorumpowanych krajów tranzytowych, takich jak Ukraina. Krytycy, zwłaszcza z obozu Zielonych i transatlantyckiego, ostrzegali przed rzekomo nadmierną zależnością od Rosji i ryzykiem geopolitycznym, jakie stwarzają amerykańskie media, takie jak ambasada USA. Niektóre gazety, takie jak Frankfurter Allgemeine Zeitung (FAZ), w artykule z 15 września 2020 roku podkreślały, że Nord Stream 2 może zabezpieczyć dostawy energii, ponieważ Niemcy są uzależnione od gazu jako technologii pomostowej po transformacji energetycznej i wycofywaniu węgla i energii jądrowej. Gaz był przedstawiany jako stosunkowo przyjazne dla klimatu źródło energii w porównaniu z węglem, a Nord Stream 2 był postrzegany jako gwarancja stabilnych dostaw, zwłaszcza w obliczu spadającego krajowego wydobycia gazu w Europie Zachodniej.

Media biznesowe, takie jak gazeta „Handelsblatt” z 23 lipca 2020 r., podkreślały, że gazociąg Nord Stream 2 obniży koszty importu gazu, ponieważ dostawy bezpośrednie są bardziej wydajne, a zatem tańsze. Percepcja społeczna również zmieniła się w tym kierunku. Według sondażu przeprowadzonego przez Tagesschau (ARD) z 20 września 2020 r., 55% Niemców poparło ukończenie Nord Streamu, pomimo masowej, głównie zielonej kontrpropagandy. W tamtym czasie popierało to 35% Niemców. Większość z nich, zwłaszcza ci, którzy stracili pracę, prawdopodobnie zdała sobie już sprawę, jak bardzo zostali oszukani przez antyrosyjskich kaznodziejów moralnych i klimatycznych.

Ostra krytyka

Oświadczenie polskiego premiera znalazło odzwierciedlenie jedynie w niemieckim krajobrazie partyjnym Sojuszu Sahry Wagenknecht (BSW). Sama Wagenknecht powiedziała:

Premier naszego sąsiedniego kraju aprobuje państwowo-terrorystyczne niszczenie naszej infrastruktury energetycznej – a Merz ani słowem się nie odzywa? Kto jeszcze może poważnie traktować takiego kanclerza?”.

Uważa to za poparcie Merza dla „terroryzmu” i domaga się reakcji niemieckiego rządu.

Sevim Dagdelen, również z BSW, nazwała wypowiedzi Tuska „skandalicznymi” i zażądała, aby Niemcy egzekwowały ekstradycję w celu zachowania „europejskiej solidarności”. Skrytykowała również brak reakcji ze strony „handlującej ludźmi” koalicji rządowej.

Rainer Rupp

Tłumaczył Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

Artykuł ukazał się 13 października 2025 roku na stronie : https://apolut.net/tusk-verteidigt-terrorismus-gegen-deutschland-von-rainer-rupp

“To szokujące. Nie chcemy Europy, w której premierzy bronią terrorystów” – szef MSZ Węgier o słowach Donalda Tuska

“To szokujące. Nie chcemy Europy , w której premierzy bronią terrorystów” – szef MSZ Węgier o słowach Donalda Tuska

Andrzej Kumor October 8, 2025 https://www.goniec.net/2025/10/08/to-szokujace-nie-chcemy-europy-w-ktorej-premierzy-bronia-terrorystow-szef-msz-wegier-o-slowach-donalda-tuska/

“Nie chcemy Europy, w której premierzy bronią terrorystów” –  Peter Szijjarto, szef węgierskiej dyplomacji skomentował w ten sposób wypowiedź Donalda Tuska  na temat wysadzenia rurociągu Nord Stream i wydania niemieckiej prokuraturze   podejrzanego w tej sprawie Ukraińca Volodymyra Z.

Temat  zniszczenia rurociągu Nord Stream pojawił się w trakcie konferencji prasowej Donalda Tuska z premier Litwy Ingą Ruginiene. Zdaniem szefa polskiego rządu incydent leżał w interesie Polski w związku z czym “w interesie zwykłego poczucia przyzwoitości i sprawiedliwości (…) nie jest oskarżanie albo wydawanie tego obywatela (Volodymyra Z. – red.) w ręce innego państwa”.

Dodał też, że prawdziwym problemem nie jest wysadzenie rurociągu, tylko jego budowa – i że wstydzić się powinny te kraje (wskazując na Niemcy i Holandię), które go wspierały, bo to zagrażało bezpieczeństwu Europy, w tym Polski, Ukrainy i Litwy.

Słowa te skomentował szef węgierskiej dyplomacji Peter Szijjarto. “Według Donalda Tuska wysadzenie gazociągu jest akceptowalne. To szokujące, bo aż chce się zapytać, co jeszcze można wysadzić i nadal uznać to za wybaczalne, a nawet godne pochwały. Jedno jest pewne: nie chcemy Europy, w której premierzy bronią terrorystów” – czytamy na platformie X.

Sąd ma 100 dni na decyzję, prokuratura widzi podstawy do wydania, ale rząd sygnalizuje, że to nie jest priorytet – to pokazuje, że Tusk gra na kilku szachownicach: UE, NATO i bilateralnie z Berlinem.

Słowa Tuska zostały te- skomentowane w Moskwie.

W rozmowie z gazetą „Kommiersant” doradca Władimira Putina Nikołaj Patruszew odniósł się krytycznie do działań stron prowadzących postępowanie. „Ignorują teraz fakt, że tuż przed wysadzeniem gazociągu Nord Stream w tym rejonie Bałtyku odbywały się ćwiczenia morskie NATO. Warto również zauważyć, że sami aresztowani Ukraińcy stwierdzili, że prowadzone przeciwko nim śledztwo ma na celu zrzucenie winy na Ukrainę i ukrycie prawdziwych organizatorów i uczestników zamachu terrorystycznego, którym zależało na eskalacji napięć na Bałtyku” — stwierdził Patruszew.

„To ewidentny akt sabotażu, przeprowadzony na wysokim poziomie profesjonalizmu. Zniszczenie odcinka podwodnego rurociągu samo w sobie jest trudnym zadaniem, zwłaszcza gdy wymaga możliwie najbardziej dyskretnej operacji, bez użycia specjalnie wyposażonego statku. W przypadku Nord Stream zadanie to zostało ewidentnie wykonane przez wysoko wykwalifikowany zespół sabotażystów z bogatym doświadczeniem w operowaniu na znacznych głębokościach i w trudnych warunkach hydrologicznych Morza Bałtyckiego” — dodał.

Do wątku domniemanych sprawców odniosła się także rzecznik rosyjskiego MSZ Marija Zacharowa. „O czym to wszystko świadczy? To wskazuje, że Zachód ma coś do ukrycia. Sabotaż na dużą skalę po prostu przekracza możliwości samych podmiotów niepaństwowych. Wymaga znacznych zasobów i sprzętu, którymi dysponują tylko służby dużych państw” — powiedziała Marija Zacharowa podczas briefingu prasowego.

Warszawski sąd okręgowy zdecydował w poniedziałek o przedłużeniu aresztu dla Wołodymyra Ż., obywatela Ukrainy podejrzewanego o udział w wysadzeniu gazociągu Nord Stream. Tymczasowy areszt został przedłużony o 40 dni, choć prokuratura wnioskowała o 100 dni.

MASOŃSKI PLAN DLA EUROPY – PRZERZUT ISLAMSKICH TERRORYSTÓW a POLOWANIE NA DUDĘ

globalna/masonski-plan-dla-europy-przerzut-islamskich-terrorystow

[Bardzo rzadko z tego portalu korzystam. Ale to – jest rozsądne. MD]

Zobaczyłem tłumy żołnierzy, którzy przyprawiają się do Europy przez morze, na czółenkach — nie byli z naszego kontynentu. Przyszli od południa, brunatni na ciele, lecz zacięci i okrutni w walce. Zalały się ziemie nasze morzem ludzi obcych.”

( Ojciec Czesław Klimuszko, jasnowidz)

Uważam, że od wielu już lat są osiedlani tutaj żołnierze dż!hadu. Jest ich już miliony, a od kilku lat, a już szczególnie teraz, przybywają prawie wyłącznie młodzi mężczyźni w wieku poborowym.

Nabuzowani testosteronem, nandrolonem, trenbolonem i dziką agresją wobec nas. Młode, wypasione byki ściągane tu do walki z nami. Ktoś im przecież nawkładał strasznych rzeczy do głowy i zapewnił bezkarność. Ktoś im dał zapas gotówki (duży zapas), smartfony, mapy. Ktoś im wyprał mózgi, dał im rozkazy do przemieszczenia się, przegrupowania, stworzenia nowych struktur i czekania na kolejny rozkaz.

Rozkaz rozpoczynający „Event X”, czyli wydarzenie, które może zdestabilizować cały nasz kontynent i przy okazji, rykoszetem, połowę świata.

Czemu polska policja, straż graniczna i rząd są zupełnie bezradni wobec inwazji mężczyzn w wieku poborowym na zachodniej granicy? To jest zupełna bezradność, tak jakby państwa polskiego w ogóle nie było, jakby się ono rozpadło. Dlaczego ich traktuje się jak święte krowy, daje miejsce do mieszkania, wyżywienie, 8000 zł zasiłków za nic nie robienie?

Dlaczego ci, którzy szturmują naszą zachodnią granicę to praktycznie wyłącznie młode, napakowane testosteronem, agresją i anabolikami byki płci męskiej, w wieku poborowym? Gdzie są te kobiety i dzieci rzekomo uciekające przed reżimem / wojną?

Gdy zaczynasz łączyć kropki, i dochodzić do coraz głębszych warstw zakulisowych planów i powiązań, to wniosek może być tylko jeden. Tutaj chodzi o zniszczenie cywilizacji białego człowieka i zastąpienie jej mieszaniną Azjatów i Afrykanów. Dlaczego?

Tu już można wierzyć w różne wytłumaczenia, dlaczego tak się dzieje. Np w dość rozsądne wytłumaczenia (że biały człowiek stał się za mądry i trudno nim manipulować i rządzić, no i zbyt wiele chce od życia), aż po ultra-odjechane wytłumaczenia (że mamy do czynienia z wojną trwającą tysiące lat, pod wodzą Chin, z wykonawcami w postaci Xydów i kolorowych).

W internecie możecie przeczytać na stronach pro systemowych, że Kalergi nie był Xydem, a plan Kalergi to teoria spiskowa. [To potomek pani Kalergis, tej muzy naszych poetów z XIX wieku. Ale to wysokiego wtajemniczania mason, chyba bez chazarskiego przodka; japońskiego – tak. md]. To, czy był tej narodowości czy nie, nie ma żadnego znaczenia. Nawet to, czy jest to teoria spiskowa czy nie nie ma znaczenia. Dlaczego? Bo ważne jest co innego – że ten plan, kogokolwiek on jest, jest realizowany z żelazną precyzją, punkt po punkcie.

To nie jest tak, że Niemcy pozbywają się niechcianych imigrantów! To jest zorganizowana i solidnie opłacana akcja przerzucania do Polski  desantu bojowego żołnierzy do walki z naszym państwem, w ramach zbliżającego się islamskiego dżihadu w Europie. Na Zachodzie Europy setki tysięcy, jeśli nie więcej, żołnierzy państwa islamskiego czeka na rozkaz do ataku / dżihadu.

Ten rząd w ogóle nie walczy z tym zjawiskiem. Państwa polskiego w ogóle nie ma, jakby się rozpadło, i nikt za nic nie odpowiadał. Wszystkie służby stoją sparaliżowane (rozkazem z Warszawy zapewne), przyglądają się i nic nie robią.

Akcje przerzutu do Polski islamskich bojowników organizują urzędnicy unijni w Polsce i w Brukseli we współpracy z organizacjami działającymi  w Afryce i Azji opłacanymi przez G. Sorosa i Fundusze Norweskie (i inne z ramienia ONZ). To jest przerzut tysięcy osobników, którym zorganizowano podróż przez morze i ląd, wyposażono w smartfony i sprzęt, w mapy (!?), poinformowano do kogo mają się kierować, jak podawać fałszywe dane (wszyscy urodzeni w dniu 1 stycznia), itp. Proszę się dowiedzieć o co chodzi z wdrażaniem Agendy 2030!

Prawie 60-letni cywil z problemami psychicznymi i alkoholowymi, od wielu dni ucieka ścigającym go ludziom. I są to nie byle jacy ludzie – 500 policjantów, żołnierze, żandarmeria wojskowa, a nawet Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. Czyli prawie że 1000 mundurowych chłopa, wyposażonych w bezzałogowe aparaty latające, kamery termowizyjne, helikoptery, i wszelki inny specjalistyczny sprzęt. Pomaga im nawet drużyna z psami tropiącymi.

I nie mogą go znaleźć już piąty dzień. A co by się stało, gdyby do Polski przeniknęła np grupa znakomicie wyszkolonych i wyposażonych dywersantów, np pod pozorem bycia imigrantami? A są podejrzenia, że w samych Niemczech skrywa się ponad 400.000 zakamuflowanych żołnierzy państwa islamskiego, i że tacy ludzie zaczynają się osiedlać w Polsce, czekając na europejski rozkaz do ataku.

===========================================

mail:

Nareszcie wiadomo, po co kanclerz Merkel sprowadzała gości zza morza.

Nożownik krzyczący „Allahu akbar” morduje w Paryżu. Francja „chora psychicznie”.

Nożownik krzyczący „Allahu akbar” morduje w Paryżu. Francja „chora psychicznie”

W sobotę wieczorem turyści spacerujący w okolicach wieży Eiffela zostali zaatakowani przez nożownika. W wyniku odniesionych ran jedna osoba zmarła, dwie zostały ranne. Napastnik krzyczał „Allahu akbar”, a policji powiedział, że zabił ponieważ w Strefie Gazy ginie coraz więcej muzułmanów.  

Francuski minister spraw wewnętrznych Gerald Darmanin powiedział dziennikarzom, że policjanci aresztowali 26-letniego mężczyznę. Jest obywatelem Francji. Podczas zatrzymania funkcjonariusze musieli użyć paralizatora.

W 2016 r. podejrzany został skazany na cztery lata pozbawienia wolności za planowanie zamachu terrorystycznego. Wcześniej znajdował się na liście francuskich służb bezpieczeństwa. Mediom podano informację, że mężczyzna jest niezrównoważony psychicznie.

Jak poinformowano, napastnik w trakcie ataku miał krzyczeć „Allahu akbar”. Policji miał natomiast oznajmić, że zabił ze względu na izraelską inwazję Strefy Gazy, w której „ginie mnóstwo muzułmanów”.

Źródło: polsatnews.pl

https://pch24.pl/nozownik-krzyczacy-allahu-akbar-zaatakowal-w-paryzu-policja-mowi-o-chorym-psychicznie/

CZARNY WRZESIEŃ

https://www.oficyna-aurora.pl/aktualnosci/czarny-wrzesien,p1343913531

CZARNY WRZESIEŃ

2023-11-24

1 sierpnia 1981 roku, około godziny 20, do warszawskiego hotelu „Victoria Intercontinental”, wkroczył wysoki, elegancko ubrany brunet w okularach. Wszedł po schodach w hotelowym lobby na piętro. Podszedł do jednego ze stolików kawiarni „Opera”, przy którym siedział barczysty Palestyńczyk. Mężczyzna wyciągnął z wewnętrznej kieszeni marynarki pistolet i oddał do siedzącego kilka strzałów. Odwrócił się przez nikogo nie niepokojony, zbiegł po schodach i szybko opuścił hotelowy hall. Ugodzony, jak się potem okazało siedmioma  kulami, Arab zdołał się podnieść, kurczowo trzymając się poręczy, zwlókł swe słabnące ciało schodami w dół, po czym upadł na stojący obok recepcji fotel. Dopiero wówczas podbiegli do niego zszokowani ludzie. Wkrótce na miejsce zamachu przybyła karetka, która odwiozła rannego do szpitala uniwersyteckiego. Tam szybko stwierdzono, że postrzelony gość warszawskiej „Victorii” nie jest pospolitym turystą. Natychmiast przewieziono go do kliniki MSW. Po dwóch tygodniach, w asyście agentów wschodnioniemieckiej STASI, przetransportowano go do szpitala w Berlinie Wschodnim.

Co prawda, nazwisko pod jakim przyszedł w Jerozolimie roku 1937 na świat, brzmiało  Mohammad Oudeh, ale międzynarodowej opinii publicznej bardziej znany był, jako Abu Daoud. Był jednym z przywódców organizacji terrorystycznej „Czarny Wrzesień”, będącej gwoli ścisłości, częścią grupy Abu Nidala. (…)

Organizacja „Czarny Wrzesień” powstała w roku 1970, jako komórka Al-Fatah. Jej nazwa wzięła się z chęci pomszczenia przez Palestyńczyków tak zwanego czarnego września, czyli działań, jakie podjął po zamachu na swoje życie, król Jordanii Husajn I. Członkowie Organizacji Wyzwolenia Palestyny (OWP) próbowali atakiem na króla wywołać w Jordanii rewolucję, co jednak spotkało się z akcjami odwetowymi wojsk Husajna. W ich wyniku tysiące Palestyńczyków opuściły Jordanię, a działacze OWP przenieśli się do Libanu.

W czasie olimpiady w Monachium w 1972 roku, organizacja „Czarny Wrzesień” uprowadziła 11 izraelskich sportowców. Dwóch z nich zabito w hotelu. Zamachowcy zażądali uwolnienia 234 Palestyńczyków z więzień izraelskich i domagali się podstawienia śmigłowca. Do osaczonych na lotnisku zaczęli strzelać policjanci z miejscowego komisariatu, nie mający najmniejszego doświadczenia w tego typu operacjach. W efekcie tragicznie prowadzonej akcji, terroryści wysadzili helikopter, ginąc w nim wraz z dziewięcioma zakładnikami. Blamaż niemieckiej policji spotkał się z ostrą krytyką międzynarodową. Dało to asumpt do stworzenia pierwszej w świecie jednostki antyterrorystycznej, uważanej dziś za jedną z najlepszych, a znanej powszechnie pod nazwą GSG 9 (Grupa nr 9 Straży Granicznej).

Moim zdaniem, operacja ta była kolejną operacją tak zwanej fałszywej flagi. Wkrótce po niej Izrael, niemalże za przyzwoleniem opinii światowej, przystąpił do otwartego likwidowania przywódców palestyńskich. „Czarny Wrzesień” stał się oficjalnym celem specjalnej grupy sił Mossadu i izraelskich agencji wywiadowczych. Teoretycznie, walka z palestyńskimi terrorystami, była wojskową operacją pod nazwą „Źródło Młodości”. W rzeczywistości, to służby specjalne Izraela rozpoczęły skrytobójcze eliminowanie swych przeciwników, a operacja ta nosiła nazwę „Gniew Boży”. Trwała siedem lat. Członkami grupy byli wykształceni i doskonale przygotowani młodzi ludzie, w tym również kobiety. Werbowano ich zarówno z jednostek wojskowych, jak i spośród agentów Mosadu. W efekcie ich niezwykle skutecznych działań, przywódcy organizacji terrorystycznych, szukać musieli schronienia w bardzo różnych krajach. To z kolei, powodowało rozprzestrzenianie się działań operacyjnych Mosadu na coraz szerszym terenie. Działając nawet na terytorium Libanu, w Bejrucie wyeliminowano przywódców „Czarnego Września”, Alego Nassera i Khalida Najara, a następnie samego szefa operacyjnego organizacji – Ali Hassana Salemeha. Zginął on w styczniu 1979 roku w zamachu bombowym, zorganizowanym przez oddział Bagnet – szturmową grupę specjalną. Na pogrzebie Salemeha obecny był Jasir Arafat, który ostentacyjnie demonstrował swój sprzeciw wobec działań Mosadu trzymając na kolanach syna przywódcy „Czarnego Września” – Khaled al-Khalifa…

O tym, jak dalej potoczyły się losy mężczyzny postrzelonego w najsłynniejszym warszawskim hotelu lat 80. oraz o innych tego typu historiach przeczytasz w książce mojego autorstwa, do której dołączony jest także film zatytułowany ATAK NA WORLD TRADE CENTER. Polecam!

Sławomir M. Kozak

  Sławomir M. Kozak
www.oficyna-aurora.pl

Żydowski faszyzm na przełomie wieków

Żydowski faszyzm na przełomie wieków

Krzysztof Baliński

Włodzimierz Żabotyński na spotkaniu przywódców Betaru w Warszawie (w pierwszym rzędzie pierwszy z prawej). Pierwszy z lewej Menachem Begin /Wikipedia/

Tak, to prawda. W przedwojennej Polsce byli faszyści, ale nie byli nimi Polacy lecz… Żydzi. Faszystami nie byli członkowie ONR (bo oni jeśli bili, to nie Żydów, a żydokomunę), ale zaczadzeni Mussolinim syjoniści rewizjoniści, którzy o swym wodzu Włodzimierzu Żabotyńskim mówili z podziwem „żydowski faszysta”, a którego pierwszy prezydent Izraela Ben Gurion nazywał „Włodzimierz Hitler”. Członkowie 50-tysięcznego narodowo-radykalnego Bejtaru pozdrawiali się salutem rzymskim. Także tradycje terrorystyczne są wśród Żydów bardzo żywe. Co więcej – Izrael, z uwagi na bogatą kartotekę terroryzmu, jest uznawany za twórcę nowoczesnego terroryzmu. Przykładów aktów terroru wymierzonych w przeciwników Izraela i nie tylko jest mnóstwo. Przytoczmy jeden: 4 listopada 1995 roku żydowski prawicowy ekstremista zabił w Tel Awiwie Icchaka Rabina, premiera Izraela i laureata Pokojowej Nagrody Nobla (za porozumienie z Palestyńczykami).

Generał Anders w swych pamiętnikach zapisał: „W Palestynie zaczęły się tłumne dezercje żołnierzy żydowskiego pochodzenia, co spowodowało znaczne luki w oddziałach. Dowódcy armii brytyjskiej domagali się poszukiwania dezerterów. Ani jeden dezerter nie został przez nas aresztowany, ponieważ nie chciałem mieć pod dowództwem żołnierzy, którzy bić się nie chcą”. Tym niemniej uprzedził Brytyjczyków, że mogą mieć z nimi kłopoty. I rzeczywiście – dezerterzy zasilili oddziały miejscowych żydowskich sabotażystów i terrorystów walczących nie tyle z Arabami, co z żołnierzami brytyjskimi, posługując się przy tym zdobytymi w tajemniczy sposób autentycznymi polskimi dokumentami wojskowymi. Jeden z dezerterów, Mieczysław Biegun, który według prawa wojennego powinien był stanąć przed plutonem egzekucyjnym, został Menachemem Beginem i autentycznym terrorystą – stanął na czele organizacji Irgun, która wysadziła hotel „King David” w Jerozolimie, zabijając 91 osób, w tym 28 Brytyjczyków. Innymi słowy zamordował oficerów brytyjskiej armii, której częścią był korpus Andersa. Był mordercą bezwzględnym. To głównie kierowane przez niego bojówki dokonały makabrycznej rzezi ludności arabskiej, głównie kobiet i dzieci w wiosce Deir el-Jasin. Nawiasem mówiąc pochodzący z Polski pierwszy premier Izraela Ben Gurion publicznie obarczył Begina odpowiedzialnością za masakrę i nazwał „Menachemem Hitlerem”.

Żydowskie organizacje terrorystyczne wzmocnione, a nawet kierowane przez dezerterów z Armii Andersa w brutalny i bestialski sposób dokonywały szeroko zakrojonych czystek etnicznych na terenie Palestyny. Ich strategia polegała na terrorze, mordowaniu miejscowej ludności, sianiu paniki i wymuszeniu na tubylcach ucieczki. Dla oczyszczenia terenu z miejscowej ludności arabskiej, terroryści z Irgun stosowali ślepy i dziki terror, bez ostrzeżenia rzucali bomby na targowiska arabskie i na ludzi czekających na przystankach autobusowych, dokonywali zbrojnych wypadów na osiedla arabskie, mordując miejscową ludność. Podczas jednego z wypadów wyłapali kobiety w zaawansowanej ciąży, przywiązali je łańcuchami do jeepów i włóczyli przez ulice innej arabskiej wioski przy akompaniamencie dzikich wrzasków, serii z karabinów maszynowych i wybuchów granatów. Nic dziwnego, że po takich barbarzyńskich ekscesach bezbronna ludność arabska wpadała w panikę i uciekała.

Za inny przykład żydowskiego barbarzyństwa i okrucieństwa „ludzi od Andersa” może posłużyć masowy mord dokonany w październiku 1948 r. na ludności Al-Dawajma. Jeden z żydowskich świadków masakry zdał relacje: Mordowano wszystkich, którzy ukazali się na celowniku: mężczyzn, kobiety, dzieci i starców. Nikogo nie oszczędzano. Dzieci mordowano, roztrzaskując ich główki kijami. Złapane stare kobiety umieszczono w jednym z domów, który wysadzono w powietrze. Jeden z członków organizacji, które dokonały mordu, chwalił się, że zgwałcił młodą dziewczynę a potem ją zastrzelił. Złapaną młodą kobietę z niemowlęciem na ręku zaciągnęli do sprzątania placu, gdzie „bohaterowie” żydowscy mieli spożyć posiłek. Po dwóch dniach zastrzelili ją i niemowlę. Przypomnijmy, że Żydów, którzy w Palestynie zdezerterowali z Armii Andersa razem z tak potrzebną Polakom bronią i amunicją, wcześniej powyciągano z sowieckich gułagów, zamiast ginących tam z głodu polskich dzieci.

Begin, na swój sposób, odwdzięczył się Andersowi za podejście do dezerterów – w maju 1979 r., w wywiadzie dla telewizji holenderskiej powiedział: „Spośród 30 milionów Polaków, może stu pomagało Żydom. To 10 tysięcy katolickich księży w Polsce nie uratowało żadnego żydowskiego życia […] nigdy nie pojadę do Polski”. Mimo to Lech Kaczyński, podczas swej wizyty w Izraelu spotkał się z „byłymi żołnierzami Armii Andersa”, a Jarosław Kaczyński kraj o takich tradycjach nazwał „przyczółkiem naszej cywilizacji na Bliskim Wschodzie”. Gdy w kontekście udziału prezydenta Włoch w Marszu Żywych w Auschwitz prasa włoska pisała campo di sterminio polacco” (polski obóz zagłady), nie protestowała ambasador RP w Rzymie Anna Maria Anders, córka generała. Nie przypomniała też, że wśród faszystów Mussoliniego i w jego najbliższym otoczeniu było bardzo wielu Żydów.

W Izraelu złodzieje torują bandytom drogę do władzy”; „Porażające zwycięstwo ekstremistów”; „Rasiści ministrami”; „Faszyści tryumfują”; „W Izraelu utworzyli rząd składający się z rasistów i byłych skazańców” – tyle prasa żydowska dla Żydów i prasa żydowska dla gojów. Przywódca amerykańskiego judaizmu reformowanego, rabin Rick Jacobs o ministrze resortu bezpieczeństwa w nowym rządzie mówi „Wódz Ku Klux Klanu prokuratorem generalnym”. Chodzi o Itmara Ben-Gwir, który zasłynął z żądań: zaprowadzenia w kraju etnicznej segregacji, aneksji okupowanych terytoriów palestyńskich, deportacji wszystkich Arabów oraz nawoływań do aktów terroru. Mówił też o ministrze sprawiedliwości, kiedyś aresztowanym za szykowanie zamachu terrorystycznego, który żąda, aby Izrael stał się państwem teokratycznym rządzonym przez Torę.

W ostatnich wyborach ekstremistyczna prawica odniosła porażające zwycięstwo – sojusznikiem Netanjahu jest faszyzująca koalicja trzech marginalnych dotąd partyjek – homofobiczna, fundamentalistyczna i ultranacjonalistyczna. Po ogłoszeniu przez koalicję projektu ustaw zmierzających do zwiększenia kontroli rządu nad Sądem Najwyższym, w Izraela doszło do największych demonstracji w historii tego państwa – na ulice wyszło ponad 600 tys. ludzi; izraelska federacja związków zawodowych Histadrut ogłosiła strajk generalny; na kilkanaście godzin stanął cały kraj, nikt nie pracował, w szkołach nie było lekcji, z lotnisk nie startowały samoloty. Powiewali izraelskimi i tęczowymi flagami. Tańczyli w rytm muzyki techno, krzycząc: „Lo, lo, lo, hafaszizm lo javo!” (Nie, nie, nie, faszyzm nie przejdzie!). Nad tłumem górował plakat „Demokracja albo rebelia”. Demonstrujący oskarżają rząd, że dąży do władzy absolutnej, do religijnej autokracji, że chce likwidować podstawowe prawa, w tym mniejszości seksualnych, decydować o tym, kto jest, a kto nie jest Żydem i wykluczać z żydowskiej wspólnoty każdego, kto nie jest wystarczająco ortodoksyjny.

„Konstytucja” – pod takim hasłem odbywały się marsze Marty Lempart. Napis taki widniał na przepoconym podkoszulku Lecha Wałęsy. Tymczasem Izrael w ogóle nie ma konstytucji, bo jego obywatele nie mogą porozumieć się, co do podstawowych zasad funkcjonowania państwa. Religijna mniejszość nie godzi się na zasadę świeckości państwa, która pozbawiłaby ją kontroli nad stanem cywilnym, a więc ślubami, rozwodami, pochówkami. Świecka i ateistyczna syjonistyczna większość nie chce zgodzić się na określenie Izraela, jako państwa wszystkich obywateli, bo zniosłoby to uprzywilejowanie Żydów, a nawet groziło utratą prawa do niekoszernego jedzenia czy korzystania z samochodu w szabat.

Jakaś dziewczyna wymachiwała transparentem: „Kryminaliści nie będą wybierać sędziów”. Była to aluzja do tego, że przywódcy dwóch koalicyjnych partii byli w przeszłości zatrzymywani przez policję za akty terroryzmu, a przywódca partii Strażnicy Tory, odsiedział wyrok za łapówkarstwo i był skazany za oszustwo podatkowe. Była to też aluzja do Netanjahu przeciwko, któremu toczą się trzy procesy o korupcję i nadużycia władzy. Na bakier z prawem jest minister bezpieczeństwa publicznego, skazany za propagowanie rasizmu i podżeganie do terroryzmu oraz minister sprawiedliwości za szykowanie zamachu terrorystycznego. Z tym że kryminaliści w izraelskich władzach to nic nowego: do więzienia trafili były prezydent Mosze Kacaw i były premier Ehud Olmert. W przypadku pierwszego chodziło o gwałty na współpracowniczkach. W przypadku drugiego o branie łapówek.

Według byłego szefa wywiadu wojskowego gen. Tamira Haymana: reforma sądownictwa osłabiła w skrajnym stopniu narodowe bezpieczeństwo, wewnętrzną spoistość kraju oraz naraziła zdolności operacyjne armii na szwank. Według gen. Amosa Giladi: „Wrogowie Izraela przecierają oczy ze zdumienia i pytają: Czy ten kraj postanowił popełnić samobójstwo. Giladi użył takich słów jak „przewrót” i „zmiana reżimu” dotychczas zastrzeżonych dla Libii, gdzie, „z troski o demokrację na Bliskim Wschodzie”, zdewastowano kraj i obalono Kaddafiego. Wg publicysty „Jediot Acharonot”: Izrael znalazł się w punkcie zwrotnym – albo prawicowy rząd wycofa się z reformy albo kraj pogrąży się w chaosie. To Netanjahu jest największym zagrożeniem dla Izraela. Jesteśmy blisko wojny domowej. Społeczeństwo jest głęboko podzielone, a policja, armia, służby specjalne rozdarte pomiędzy lojalnością wobec rządu i Sądu Najwyższego.

W kwietniu żydowska Liga Antydefamacyjna opublikowała raport, w którym przyrównano ministra bezpieczeństwa narodowego Izraela i lidera ultranacjonalistycznej partii Żydowska Siła do europejskich faszystów. „Do rządu weszli uczniowie rasistowskiego rabina Meira Kahane, autora nazistowskiej legislacji Knesetu” – czytamy w raporcie. „Izraelskie rządy były zawsze powściągliwe i ostrożne w kontaktach z europejskimi partiami o faszystowskich korzeniach, a zatem izraelskie partie o podobnych korzeniach nie mogą oczekiwać innego traktowania przez obce rządy. Skazili publiczny dyskurs rasistowskimi wypowiedziami, co w każdej demokracji oznacza natychmiastowy koniec kariery politycznej. Należy stwierdzić rzecz oczywistą – rasizm jest rasizmem, a żydowski rasizm jest tak samo godny ubolewania jak jego inne formy i nigdy nie powinien być wybaczony” – napisano w raporcie. Co się stało? Amerykańscy żydzi są przerażeni, że na jaw wyszedł skrzętnie ukrywany sekret: większość Żydów w Izraelu to rasiści i faszyści czystej wody, którzy ex definitione powinni być obiektem zainteresowania ADL, „żyjącego” ze zwalczania rasizmu i antysemityzmu.

O Polsce słyszy się niemal na każdym kroku. Demonstranci skandują: „Jariw Lewin, kan ze lo Polin” (Panie Lewin, to nie Polska). Lewin to minister sprawiedliwości, który firmuje reformę sądownictwa. O demokracji gardłują: „Widzieliśmy, co się stało w Polsce i na Węgrzech. Rządy tych krajów korzystają z jednego podręcznika autorytaryzmu”. Tego samego słownictwa wobec Polski używa Parlament Europejski i Anne Applebaum i wszyscy Żydzi w Polsce uwijają się jak w ukropie, by wraz z ambasadą USA i Muzeum Polin dokonać „zmiany reżimu” w Polsce, i osadzić u władzy ludzi, którzy w pełni i szybko zaspokoją żydowskie roszczenia majątkowe. Wg szefa roszczeniowców Gideona Taylora, Polska odmawiając uregulowania kwestii zwrotu mienia pożydowskiego de facto „łamie prawa człowieka” i „bez nacisków i sankcji na Polskę rozwiązanie problemu zwrotu mienia żydowskiego nie jest możliwe”.

Nie tylko w mediach żydowskiej dla Żydów, ale i mediach żydowskich dla Polaków, pada słowo „zagrożenie demokracji w Izraelu”, wcześniej zarezerwowane dla krajów takich, jak Polska. Czy w takiej sytuacji nie powinniśmy wykorzystać osłabionej pozycji przetargowej Izraela? Czy nie powinniśmy użyć argumentu, że reforma sądownictwa Izraela jest faszystowska i zafundować Żydom „arabską wiosnę”, która w założeniu miała szerzyć demokrację na całym Bliskim Wschodzie? Czy nie powinniśmy postulować w ONZ lub w Parlamencie Europejskim wysłania do Izraela błękitnych hełmów dla zaprowadzenia demokratycznych porządków?

Skóra cierpnie na myśl, co będzie z nami, gdy zrealizują pomysł z Judeopolonią…

Jak to zwykle w stosunkach z Żydami, robimy dokładnie odwrotnie – śpieszymy Izraelowi z pomocą. Przykład pierwszy z brzegu – przedstawiciele UE w Tel Awiwie niemal jednomyślnie postanowili odwołać obchody tzw. Dnia Europy, aby nie dać platformy „komuś, kogo poglądy są sprzeczne z wartościami europejskimi”. Chodziło o Ben Gvira, który w imieniu rządu Izraela miał wygłosić na imprezie przemówienie. Przeciw była tylko Polska. Partia Kaczyńskiego nie tylko nie dąży do jakiejkolwiek zmiany asymetrycznych i patologicznych relacji polsko-żydowskich, ale swoją polityką zachęca Żydów do poniżania Polski. Niedawno, na żądanie Tel Awiwu, przyjęliśmy ambasadora Izraela w osobie urodzonego w Moskwie „litwaka”, który po zakończeniu ewakuacji ukraińskich Żydów (nie do Izraela, ale do… Polski) wkrótce wystąpi z kolejnym postulatem – udział polskiego żołnierza w wojnie perskiej i bezpłatne udostępnienie Izraelowi na ten cel wszystkich zasobów naszego państwa. Szantażując przy tym (wraz z ambasadorem USA i Muzeum Polin): „Bo jak nie to przegracie wybory”.

Przed wojną spekulowano, jak współżyliby Żydzi z innym narodem, gdyby mieli własne państwo. Dzisiaj nie musimy spekulować. W Izraelu już trzecie pokolenie Palestyńczyków doświadcza koszmaru tego współżycia, i skóra cierpnie na myśl, co będzie z nami, gdy zrealizują pomysł z Judeopolonią. Przykład z ostatnich dni – osadnicy izraelscy dokonali pogromu palestyńskiego miasteczka Huwara, paląc dwieście domów. Pamiętajmy też, że podczas batalii medialnej z Izraelem, w kontekście nowelizacji ustawy o IPN, Izraelczycy zrobili z nami to samo, tylko bez rakiet.

A na sam koniec – nie cieszmy się z perspektywy, że Arabowie i Persowie zepchną ten faszystowski ludek do morza, bo wszystko skończy się jak zawsze: Dudzie strzeli do łba pomysł przyjęcia w Polsce żydowskich uchodźców, głównie sowieckich Żydów. Weźmiemy na utrzymanie (oprócz kilku milionów Ukraińców) kolejny naród. Zostaniemy sługami kolejnego narodu i „mocarstwem humanitarnym” nie tylko w Europie, ale i na Bliskim Wschodzie. A przy okazji kolejnych kilka milionów uchodźców z Polski ucieknie do Londynu.

Krzysztof Baliński

/bibula.com/ tytuł oryginalny: Wódz Ku-Klux-Klanu Prokuratorem Generalnym Izraela

tytuł na stronie: redakcja/ekspedyt.org/

Znani terroryści wśród imigrantów – już w Wielkiej Brytanii. Pod specjalną ochroną, deportacja niemożliwa. W hotelach, utrzymywani przez podatnika.

Znani terroryści wśród imigrantów – już w Wielkiej Brytanii . Pod specjalną ochroną, deportacja niemożliwa. W hotelach, utrzymywani przez podatnika.

terrorysci-pod-specjalna-ochrona

Dziewiętnastu „domniemanych” terrorystów, w tym kilku powiązanych z organizacją terrorystyczną Państwo Islamskie, nielegalnie przedostało się w zeszłym roku przez kanał La Manche do Wielkiej Brytanii – ujawnia dziennik „Daily Mail”.

Ponieważ większość z nich złożyła w Wielkiej Brytanii wnioski o azyl, nie mogą zostać z niej deportowani z uwagi na przepisy dotyczące praw człowieka. Obecnie przebywają oni – jak większość nielegalnych imigrantów – w wynajmowanych przez rząd hotelach, czyli utrzymywani są przez brytyjskiego podatnika.

Według źródeł ze służb bezpieczeństwa, wśród tych 19 osób jest pięciu Irakijczyków, pięciu Irańczyków, czterech Afgańczyków, czterech Somalijczyków i jeden obywatel Libii. Siedmiu z nich – trzech Irakijczyków, dwóch Afgańczyków i dwóch Irańczyków – zanim przybyło do Wielkiej Brytanii, było przedmiotem aktywnych śledztw w innych krajach w związku z działalnością terrorystyczną. W przypadku Irakijczyków i Afgańczyków chodziło o związki z Państwem Islamskim lub jego lokalnymi filiami.

Brytyjskie służby bezpieczeństwa ustaliły prawdziwą tożsamość wielu z 19 podejrzanych o terroryzm dzięki rutynowemu pobieraniu odcisków palców od wszystkich nielegalnie przedostających się przez kanał La Manche.

Większość z tych domniemanych terrorystów jest obecnie pod obserwacją brytyjskich służb specjalnych, co wprawdzie zmniejsza zagrożenie, ale jak podkreśla cytowane źródło, zwiększa obciążenie dla funkcjonariuszy służb, którzy nie mogą się w tym czasie zajmować innymi sprawami.

„Daily Mail” pisze, że ujawnione fakty zwiększą presję na przeciwników projektu ustawy o zapobieganiu nielegalnej imigracji, który przewiduje ograniczenie możliwości składania wniosków o azyl przez nielegalnych imigrantów i szybsze ich deportowanie z kraju. W zeszłym roku przez kanał La Manche przepłynęło 45 755 nielegalnych imigrantów, co oznacza wzrost o 60 proc. w stosunku do 2021 r. i najwyższą liczbą w historii.

Izrael uznał Polskę za państwo łamiące prawa człowieka i nie sprzeda nam „Pegasusa”

Polska jest ostatnio w oczach „społeczności międzynarodowej” państwem, które zmierza w stronę dyktatury. Z tego względu zostaliśmy wykreśleni z listy krajów, którym Izrael będzie sprzedawał swoje technologie inwigilacyjne.

Dotychczas na liście tych, którzy mogą kupić na przykład system totalnej inwigilacji „Pegasus”, były 102 państwa. Obecnie pozostało na niej jedynie 37 krajów. Są to: Włochy, Islandia, Irlandia, Estonia, Bułgaria, Belgia, Wielka Brytania, Niemcy, Dania, Holandia, Grecja, Luksemburg, Łotwa, Litwa, Liechtenstein, Malta, Norwegia, Słowenia, Słowacja, Hiszpania, Portugalia, Finlandia, Czechy, Francja, Chorwacja, Cypr, Rumunia, Szwecja, Szwajcaria, Australia, Indie, Japonia, Nowa Zelandia, Korea Południowa, Stany Zjednoczone i Kanada.

Polska, Węgry oraz takie kraje, jak Zjednoczone Emiraty Arabskie, Meksyk, Arabia Saudyjska i Maroko, straciły status państw niełamiących praw człowieka, a co za tym idzie, możliwość nabywania narzędzi, które jeszcze mocniej łamałyby owe prawa.

Języczkiem uwagi jest przede wszystkim system firmy NSO Group – „Pegasus”, który daje możliwość przejęcia pełnej kontroli nad dowolnym telefonem czy twardym dyskiem. Z jego pomocą można pobrać wszystkie dane z urządzenia oraz dokonać aktywacji kamer i mikrofonów w smartfonach, bez wiedzy ich właścicieli.

Co ciekawe, USA, które nadal są na liście państw wzorowych wobec swoich obywateli, wpisały NSO Group na swoją czarną listę, jako zagrożenie dla własnych interesów.

Inna sprawa dotyczy tego, że jeśli jakieś służby mogą nabyć „Pegasusa”, to z automatu łamią prawa człowieka, jakkolwiek wykorzystując ów system.

Tak więc tym samym raczej nie potwierdziły się pogłoski, że Centralne Biuro Antykorupcyjne już kilka lat temu nabyło tę technologię. Skoro teraz nie możemy jej kupić, to raczej wcześniej też jej nie kupiliśmy. Chyba, że chodzi o jakieś inne rozwiązania, o których póki co niewiele wiadomo.

Marcin Kozera https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/izrael-uznal-polske-za-panstwo-lamiace-prawa-czlowieka-i-nie-sprzeda-nam-pegasusa