PKN Orlen prognozuje dwukrotny wzrost cen gazu rok do roku. Powody są oczywiste: wojna w Ukrainie, próba wymuszenia przez Gazprom płatności za surowiec w rublach i zmiany regulacyjne wymuszające wypełnienie magazynów w Europie. Na rynku paliw panuje duża niepewność. – Mamy inflację i wzrost cen wszelkiego rodzaju surowców – tłumaczy Adam Czyżewski, główny ekonomista koncernu.
Główny ekonomista Orlenu mówi o dużej presji cenowej na rynku paliw. Ma to związek głównie z dieslem, gdyż brakowało go już pod koniec zeszłego roku, a na to nałożyła się jeszcze wojna.
– Wojna w Ukrainie i panika z nią związana spowodowały, że wzrósł głównie popyt na paliwa, a nie na ropę – tłumaczy Adam Czyżewski. – Ceny paliw poszły więc w górę, a na rynku ropy mamy z jednej strony sytuację, że rosyjskiej ropy na spocie w Europie nikt nie chce kupować, więc jej cena spadła i kupują ją z dużym dyskontem Indie, a z drugiej – mamy interwencję na rynku ropy Międzynarodowej Agencji Energii i amerykańskiego rządu w postaci zapowiedzi uwolnienia zapasów, co powoduje, że ceny ropy utrzymują się na niskim poziomie. Interwencje rynek bardzo uspokoiły – dodał.
Inflacja i wzrost cen wszystkich surowców. Na horyzoncie spowolnienie
Zwraca on uwagę, że w Chinach nastąpił covidowy spadek popytu szacowany na około 1,5 mln baryłek ropy dziennie.
– Na rynku paliw jest lepiej niż na rynku ropy naftowej, stąd rozjazd cen i wzrost marż rafineryjnych, które są różnicą między cenami ropy i paliw. Marże są wyznaczane przez rynek i obecnie nienaturalnie wysokie, bo na rynku ropy mamy interwencje, a na rynku paliw duży popyt – ocenia Czyżewski.
Dlatego trudno prognozować, jaka będzie sytuacja w kolejnych miesiącach. Mamy inflację, wzrost cen wszelkiego rodzaju surowców. Pogarszają się perspektywy wzrostu gospodarczego, prognozy globalnego PKB w tym roku spadły już z około 4 proc. do 1,5 proc.
Spółka prognozuje także wzrost cen energii elektrycznej do poziomu ok. 730 zł/MWh (wzrost o ok. 85 proc. rdr) w efekcie utrzymujących się bardzo wysokich cen gazu i węgla spowodowanych głównie sytuacją geopolityczną oraz wysokich cen praw do emisji CO2.
Premier: Polacy nie odczują zmian
[Jak można tak bezczelnie KŁAMAĆ!! MD]
W środę od godziny 8 czasu polskiego Gazprom całkowicie wstrzymał dostawy gazu do Polski w ramach kontraktu jamalskiego. – Z szantażem gazowym Rosji, z tym pistoletem przystawionym do głowy poradzimy sobie tak, aby Polacy tego nie odczuli – mówił premier Mateusz Morawiecki w środę w Sejmie. [—]
https://topwar.ru/195561-udar-budet-molnienosnym-putin-predostereg-zapadnye-strany-ot-vmeshatelstva-v-situaciju-na-ukraine.html Задачи спецоперации на Украине будут выполнены, в случае вмешательства третьих сил в ситуацию удары будут нанесены молниеносно, решение уже принято. Об этом заявил Владимир Путин на встрече с Советом законодателей Федерального собрания. Российский президент подчеркнул, что военная спецоперация по демилитаризации и денацификации завершится только при достижении всех поставленных задач, чтобы обеспечить безопасность России на историческую перспективу. Таким образом он подтвердил, что останавливаться на полпути никто не собирается, после освобождения Донбасса операция продолжится.
(…) в этой связи хочу вновь подчеркнуть: все задачи специальной военной операции, проводимой нами на Донбассе и Украине, начатой 24 февраля, будут безусловно выполнены, чтобы на историческую перспективу гарантировать мир и безопасность жителям Донецкой и Луганской народных республик, российского Крыма и всей нашей страны – заявил он.
Кроме того, Путин предупредил „третьи силы” в лице коллективного Запада, что вмешательство в спецоперацию, проводимую российскими войсками, неприемлемо. В случае создания угрозы стратегического характера ответ России будет молниеносным. Особенно президент подчеркнул, что решения о нанесении ударов уже приняты – и удары будут нанесены в случае прямой угрозы РФ.
По мнению политических экспертов, в первую очередь этот „посыл” направлен США, Великобритании и Польше.
У нас для этого есть все инструменты. Такие, которыми не может похвастаться никто. А мы хвастаться не будем. Мы будем их использовать, если потребуется. И хочу, чтобы все об этом знали – добавил он.
Также Путин отметил мужество и героизм российских военнослужащих, выполняющих задачи на территории Украины. По его словам, наши солдаты предотвратили гораздо больший конфликт, который Запад хотел развернуть на территории России, разыграв собственный сценарий.
Dzięki Juliuszowi Cezarowi i jeszcze innym okolicznościom, prawosławne Święta Wielkanocne przypadają trochę później, niż katolickie i pewnie dlatego rosyjska ofensywa na wschodzie Ukrainy rozpoczęła się właśnie w Wielkanoc. Nawiasem mówiąc, teraz środowiska politycznie poprawne, wytresowane w zachowaniach stadnych, jak na komendę przestały mówić: „na Ukrainie”, tylko „w Ukrainie”, chociaż „na Węgrzech”, czy „na Litwie” mówią po staremu. Nie wiem, kto personalnie wydał taki rozkaz, żeby mówić w sposób politycznie poprawny – ale to nieważne, bo chociaż nie znamy anonimowego dobroczyńcy ludzkości, wszyscy się do jego rozkazu zastosowali.
Zresztą nie po raz pierwszy, bo już wcześniej, bodajże w 1988 roku „zarządziło”, żeby w Polsce wprowadzić moratorium na wykonywania kary śmierci. Niezawisłe sądy mogły wprawdzie ją orzekać, ale nie była już wykonywana, a przeciwko takiemu lekceważeniu wyroków niezawisłe sądy nie ośmieliły się protestować. I tak było do roku 1995 kiedy to wspomniane moratorium Sejm przedłużył o kolejne 5 lat. Zwróciliśmy się wtedy do ówczesnego ministra sprawiedliwości, pana Jerzego Jaskierni z pytaniem, kto nakazał wprowadzenie tego moratorium wcześniej. Otrzymaliśmy odpowiedź, że „nie można ustalić autora tej decyzji”. Wprawdzie „nie można” ustalić, ale całe nasze demokratyczne państwo prawne do decyzji anonimowego dobroczyńcy ludzkości się zastosowało – no bo jakże by inaczej? Ciekawe co jeszcze anonimowy dobroczyńca nam rozkaże zrobić – bo że zrobimy, to nie ulega najmniejszej wątpliwości. Czyż nie na tym polega sławna suwerenność, że rozkazy anonimowych dobroczyńców ludzkości są wykonywane bez szemrania, nie mówiąc już o sprzeciwie?
Jaskółką zapowiadającą nadejście wiosny był urządzony 13 kwietnia VII Europejski Kongres Samorządowców w Mikołajkach. Takie kongresy organizowane są przede wszystkim, by wypić i zakąsić, ale czas między posiłkami też trzeba czymś wypełnić, żeby nie wyglądało to, jak protestacyjna głodówka. Toteż wypełniła go debata na tematy przyszłościowe, między innymi – unię Polski z Ukrainą, czyli przyłączenie Polski do Ukrainy. Gorącym zwolennikiem takiej unii okazał się prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego, minister-ministrowicz Władysław Kosiniak Kamysz, ale też rozmaici „byli ludzie”, jak np. pobożny poseł Jarosław Gowin, czy osobisty nieprzyjaciel Pana Boga, pochodzący z porządnej, bezpieczniackiej rodziny Wielce Czcigodny poseł Maciej Gdula, no i pan Czesław Bielecki, który dał sobie spokój z posłowaniem, podobnie jak moderujący debatę, ozdobiony tołstojowską brodą Jan Maria Rokita, ongiś, za panny Suchockiej, wszechwładny szef Urzędy Rady Ministrów.
Prezes PSL powtórzył opinię ukraińskiego prezydenta Wołodymira Zełeńskiego, który wykombinował sobie, że Polska i Ukraina mają razem 80 mln mieszkańców, więc mniej więcej tyle samo, co Niemcy, które teraz Ukrainie jeszcze podskakują, za co prezydent Zełeński nie pozwolił prezydentowi Steinmeierowi zabrać się z prezydentem Dudą na pielgrzymkę do Kijowa. Ale gdyby Ukraina przyłączyła Polskę, to z Niemcami rozmawialibyśmy jeszcze ostrzej, chociaż i dzisiaj premier Morawiecki już całą Europę rozstawia po kątach, na co ona wyrozumiale mu pozwala, ale forsy nie odblokowuje. Prezes PSL powiedział, że unia taka właściwie już nastąpiła, bo Polacy przyjęli już, to znaczy bezwarunkowo wzięli na utrzymanie 3,5 miliona ukraińskich uchodźców, co oznacza, że upiory przeszłości zostały przezwyciężone i możemy teraz historię pisać od nowa, jak to ma miejsce w przypadku Żydów.
A skoro o nich mowa, to warto odnotować wypowiedź Czesława Bieleckiego, który potwierdził konieczność przeprowadzenia unii Polski z Ukrainą i stwierdził, że nie jest ważne, jak się taki układ będzie nazywał, bo ważniejsze jest przeprowadzenie procesu integracji.
Jak widzimy, wszystko zostało już postanowione, niczym moratorium na wykonywanie kary śmierci, więc nie ma rady – musimy zacząć się integrować, a kto będzie się sprzeciwiał, albo tylko ociągał, to zostanie uznany za ruskiego agenta, któremu śmierdzą onuce, zaś ABW wpisze go na listę proskrypcyjną, żeby MSW „zamroziło” mu majątek. W tej sytuacji wszelki opór przeciwko nieubłaganej konieczności stanie się beznadziejny, a my coraz lepiej rozumiemy, w jakim kierunku zmierzają te wszystkie inicjatywy ustawodawcze i w jakim kierunku my wszyscy, wraz z całym naszym nieszczęśliwym krajem mamy podążać. Czy stosowne rozkazy zostały przekazane panu prezydentowi Dudzie podczas sławnego warszawskiego spotkania z Naszym Panem z Waszyngtonu, czy kiedy indziej – to też nieistotne, bo nie chodzi o takie szczegóły, tylko o to, co teraz przystoi nam czynić.
No dobrze – ale co z ruskim czekistą, zbrodniarzem wojennym Putinem? Właśnie rozpoczął ofensywę, która z całą pewnością skończy się ostatecznym zwycięstwem Ukrainy, chociaż nie wiadomo kiedy, bo właśnie jeden z kremlowskich dygnitarzy powiedział, że Rosja wszystkie transporty broni dla Ukrainy będzie odtąd traktowała jako „legalne cele wojskowe”. Ale to nic, bo ostateczne ukraińskie zwycięstwo tak czy owak przyjdzie, nawet gdyby Ukrainie przyszło kontynuować wojnę bez broni – jak to jest w tradycji polskiej.
W razie, gdyby coś poszło nie tak, to Ukraina zawsze może kontynuować działania wojenne przeciwko Rosji z terytorium polskiego, znaczy się – unijnego – a wtedy ostateczne zwycięstwo jest gwarantowane, zwłaszcza że przywódcy naszej niezwyciężonej armii są gotowi na wszystko i nawet – jak głoszą fałszywe pogłoski – podjęli niezbędne przygotowania do zachowania ciągłości władzy nawet w przypadku uderzenia jądrowego. W tym celu integracja Polski z Ukrainą też się przyda, bo Zaleszczyki tym razem leżą już na terytorium ukraińskim. A z Zaleszczyk, wiadomo – wszędzie blisko, zwłaszcza do Waszyngtonu, gdzie można będzie ustanowić rząd na uchodźstwie. Problem może stanowić to, czy będzie czym rządzić, ale i tu integracja z Ukrainą będzie, jak znalazł, bo tylko w Sodomie i Gomorze nie znalazło się nawet dziesięciu porządnych obywateli, a z tych 80 milionów może zostanie trochę więcej, więc w naszym fachu nie ma strachu.
Jak widzimy, wszystko gra i koliduje, więc teraz trzeba znaleźć jakiś pretekst, by taką unię Polski z Ukrainą przeprowadzić. W okresie referendum akcesyjnego nasi Umiłowani Przywódcy stręczyli nam Unię Europejską w ten sposób, że jak się przyłączymy, to Niemcy sypną złotem i znowu będzie, jak za Gierka. Niestety teraz przeżywamy pod tym względem bolesny powrót do rzeczywistości, która może okazać się bardzo podobna do tej, za Gierka, ale pod koniec schyłkowego okresu jego rządów.
Jakie opowieści usłyszymy ponad podziałami teraz, kiedy nadejdzie czas wykonania decyzji anonimowego dobroczyńcy ludzkości? Postjagiellońskie mrzonki, tylko a rebours, a może jakieś mistycyzmy Wernyhory?
Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.
This is a gigantic stab in the back by Israel to Russia. „Allies” and „Partners” don’t do things like this.
On one hand, this may surprise many readers.
But after a Ukraine AZOV Battalion NAZI was allowed to pray at the Wailing Wall inside Israel, as seen in the image below, nothing is as anyone thought:
Obecnie w Polsce pierwszy raz w historii mieszka ponad 41 mln osób. Stało się tak za sprawą masowej migracji uchodźczej z Ukrainy — wynika z raportu przygotowanego przez Centrum Analiz i Badań Unii Metropolii Polskich. Do których polskich miast dotarło najwięcej uchodźców z Ukrainy?
Już przed wybuchem wojny w Polsce przebywało ponad 1,5 mln Ukraińców powyżej 15. roku życia. Wybuch wojny zwiększył tę liczbę do blisko 3,2 mln, wliczając dodatkowo dzieci do 14. roku życia.
Populacja Rzeszowa wzrosła o 53 proc., Warszawy – o 15 proc.
Przeważająca większość Ukraińców zdecydowała się zatrzymać na dłużej w największych polskich ośrodkach miejskich — wynika z danych zebranych przez autorów raportu.
„W marcu 2022 r. nasze miasta i otaczające je gminy gościły prawie 70 proc. spośród wszystkich obywateli Ukrainy, którzy przyjechali do Polski po 24 lutego i którzy mieszkali tu wcześniej – ponad 2 mln 200 tys. osób. Oznacza to skokowy wzrost populacji największych polskich miast. Dla przykładu populacja Rzeszowa wzrosła o 53 proc., natomiast Warszawy — o 15 proc.” — czytamy w raporcie.
Wedle oficjalnych informacji, w wyniku rosyjskiej inwazji na Ukrainę zginęło do tej pory 217 ukraińskich dzieci. W tym samym czasie polscy aktywiści aborcyjni pomogli zamordować 158 maleńkich Ukraińców i kilka tysięcy małych Polaków. Na tym właśnie polega w praktyce „pomoc Ukrainie”, o której tak wiele obecnie słyszymy…
Ludzie, którzy publicznie ubolewają nad tym, że ukraińskie dzieci giną w wyniku działań wojennych, jednocześnie domagają się zabijania poprzez aborcję ukraińskich i polskich dzieci lub przyzwalają na ten proceder. Trudno chyba o większą hipokryzję. Wyjaśnię Panu szczegóły tej sprawy.
Gazeta Wyborcza poinformowała właśnie, że w wyniku rosyjskiej inwazji na Ukrainę zginęło 217 dzieci. Równolegle, ta sama Gazeta Wyborcza opublikowała wywiad z polskimi aborcjonistkami z tzw. Aborcyjnego Dream Teamu, czyli zorganizowanej grupy przestępczej prowadzącej nielegalny handel pigułkami poronnymi, które publicznie chwalą się, że:
„Od 1 marca, bo wtedy zaczęłyśmy liczyć, do Aborcyjnego Dream Teamu i Kobiet w Sieci zwróciło się 158 osób, które podały wprost, że są z Ukrainy, uciekły przed wojną i potrzebują dostępu do aborcji w Polsce.”
Jak donosi Wyborcza, osoby te otrzymały pomoc w przeprowadzeniu aborcji, w większości poprzez dostarczenie im nielegalnych pigułek poronnych.
Panie MirosĹ‚awie, przez ponad dwa miesiące wojny zginęło 217 ukraińskich dzieci. W tym samym czasie polscy aborcjoniści pomogli zamordować 158 maleńkich Ukraińców i kilka tysięcy małych Polaków.
„Pomoc Ukrainie” to dla aktywistów cywilizacji śmierci bardzo często jedynie propagandowe hasło, za pomocą którego próbuje się przeforsować upowszechnienie aborcji w Polsce. Wie Pan na czym ta „pomoc” ma w praktyce polegać? Na przyznawaniu Ukrainkom „praw kobiet” (czyli możliwości legalnego dzieciobójstwa) oraz na poszerzaniu dostępu do „środków leczniczych” (czyli pigułek poronnych) i „opieki medycznej” (czyli aborcji szpitalnych). Na drodze do realizacji tych planów stoją akcje informacyjne organizowane przez naszą Fundację, które demaskują kłamstwa aborcyjne pokazując, że aborcja to okrutne morderstwo dzieci polskich i ukraińskich. Dlatego podjęto kolejną próbę ich zablokowania.
W całej Polsce trwają nasze uliczne akcje informacyjne, w ramach których pokazujemy prawdę o aborcji i ostrzegamy przed konsekwencjami tego procederu. W ostatnich dniach kampanie odbyły się m.in. w: Płocku, Elblągu, Toruniu, Gdyni, Gdańsku, Radomiu, Piotrkowie Trybunalskim, Augustowie, Legnicy, Tarnowie, Słomnikach i Krakowie. Jesteśmy obecni w ruchliwych miejscach, takich jak np. Dworzec Centralny w Warszawie, gdzie widzą nas tysiące ludzi.
Bardzo przeszkadza to aborcyjnemu lobby, które próbuje wykorzystać wojnę na Ukrainie i kwestię uchodźców, aby zablokować pokazywanie prawdy o aborcji w naszym kraju. Sprzyjające aborcjonistom media zaczęły rozpowszechniać (dez)informacje mówiące o tym, że nasze akcje rzekomo wywołują szok i traumę wśród Ukraińców i z tego powodu powinny zostać natychmiast wstrzymane. To obłudna gra na emocjach, która ma niewiele wspólnego z rzeczywistością.
Media, które regularnie publikują treści pełne brutalnej przemocy, nienawiści, wulgaryzmów i pornografii twierdzą, że z przestrzeni publicznej powinna w pierwszej kolejności zniknąć prawda o aborcji, gdyż zetknięcie z nią wywołuje rzekomo urazy psychiczne i negatywne uczucia u Ukraińców. Tymczasem obywatele Ukrainy, gdzie aborcja jest masowym i powszechnym zjawiskiem, bardzo często reagują pozytywnie na nasze akcje. Dla wielu Ukraińców kontakt z prawdą o aborcji, pokazywaną na ulicach miast Polski przez naszych wolontariuszy, jest często pierwszym tego typu doświadczeniem w życiu. W ich kraju nigdy nie było takich kampanii prowadzonych na dużą skalę i dlatego wielu z nich reaguje pozytywnie, gdy zobaczy prawdę eksponowaną w miejscu publicznym.
Nasi wolontariusze z Warszawy przeprowadzili ostatnio ciekawą rozmowę z mężczyzną z Ukrainy, który dziękował za naszą działalność. Pod koniec kolejnej akcji pod Dworcem Centralnym okazało się że akumulator w naszej furgonetce rozładował się i potrzebna nam była pomoc w jego uruchomieniu. Wie Pan kto nam pomógł? Taksówkarz Ukrainiec. Zrobił to z wielką radością i satysfakcją. Wielka grafika, obrazująca skutki aborcji, umieszczona na naszym aucie, nie przeszkadzała mu i nie wywołała u niego żadnej traumy…
Panie MirosĹ‚awie, aborcjoniści, którzy domagają się zakończenia wojny i rozlewu krwi na Ukrainie, pomagają w mordowaniu niewinnych ukraińskich dzieci. Media, które publikują dramatyczne zdjęcia ukraińskich dzieci będących ofiarami wojny, wspierają aborcję zarówno na małych Ukraińcach jak i Polakach. Rząd Polski, który deklaruje ogromną przyjaźń z Ukrainą, zezwala na swobodną działalność zorganizowanych grup przestępczych, które pomogły zamordować już dziesiątki tysięcy małych Polaków oraz prawie tyle samo Ukraińskich dzieci, co wojna.
Na tym właśnie polega w praktyce „pomoc Ukrainie”, o której tak wiele obecnie słyszymy. Jeżeli przyzwalamy na mordowanie ludzi za pomocą aborcji, to wszelkie inne działania mające na celu ratowanie dzieci lub pomoc najmłodszym, nigdy nie będą szczere. Musimy ujawniać na czym polega ta perfidia działań aborcjonistów oraz ich zwolenników, gdyż stawką walki jest przede wszystkim przyszłość naszego narodu.
„Naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości.”
Powiedział Jan Paweł II. Czy wie Pan, że w ostatnich latach w Polsce notuje się najmniej urodzeń od czasów II wojny światowej? W naszym kraju z roku na rok rodzi się coraz mniej dzieci i już wkrótce będziemy mieli do czynienia z katastrofą demograficzną. W 2021 roku urodziło się w Polsce tylko ok. 330 000 dzieci – najmniej od stu lat… Jesteśmy na szarym końcu światowych statystyk pod względem dzietności, której współczynnik nie pozwala obecnie nawet na zastępowalność pokoleń.
W tym samym czasie za pomocą nielegalnych pigułek poronnych rozprowadzanych w naszym kraju przez aborcyjne grupy przestępcze, zamordowano ponad 30 000 polskich dzieci. To tyle ofiar, jakby w rok z mapy Polski zniknęło miasto wielkości Wołomina lub Sopotu. Realna skala tego morderczego zjawiska jest z pewnością jeszcze większa.
Jeśli nic się nie zmieni, jako naród nie mamy przyszłości. Na Ukrainie do wyludnienia narodu doprowadziły nie wojny, tylko aborcja. W samym 2019 roku na Ukrainie zamordowano poprzez aborcję ponad 74 000 dzieci. Są to oczywiście oficjalne statystyki, realna skala aborcji jest tam z pewnością o wiele większa i może sięgać nawet kilkuset tysięcy ofiar z dzieci rocznie. Oznacza to, że w ciągu ostatnich dekad wymordowano za pomocą aborcji miliony Ukraińców.
Nie potrzeba więc żadnej wojny, aby pozbyć się Polaków. Wystarczy propaganda konsumpcjonizmu i materializmu, połączona z dalszym przyzwoleniem na upowszechnianie aborcji, a jako Polacy po prostu prędzej czy później znikniemy z mapy świata.
Panie MirosĹ‚awie, tak jednak nie musi się stać. To, jaka Polska będzie jutro, zależy od tego, co my będziemy robić dzisiaj.
Czy wie Pan, że w XIX wieku i na początku XX wieku populacja Polaków podwoiła się? Był to dla naszego narodu niezwykle trudny czas – rozbiory, prześladowania, nieudane powstania, zsyłki na Syberię, germanizacja, rusyfikacja. Pomimo tego, ludność naszego narodu zwiększyła się dwukrotnie. Dzisiejsze czasy są również dla nas bardzo trudne. Ogromna presja międzynarodowa, naciski zagranicznych rządów i korporacji, największe media opanowane przez cywilizację śmierci – to wszystko może powodować zniechęcenie i przeświadczenie, że będzie już tylko gorzej. To nieprawda.
Do zwycięstwa zła potrzeba tylko tego, aby ludzie dobrzy nic nie robili. Powstrzymanie aborcji jest możliwe i zależy od osobistego zaangażowania i poświęcenia każdego z nas. Jeszcze nie tak dawno zniesienie niewolnictwa wydawało się czymś nie do pomyślenia. Teraz my musimy sprawić, aby czymś nie do pomyślenia stała się aborcja.
W tym celu nasza Fundacja organizuje w całej Polsce niezależne akcje informacyjne, których celem jest kształtowanie świadomości i sumień naszego społeczeństwa. Pokazujemy prawdę o aborcji oraz o skutkach tej morderczej procedury. Głosimy też, że każdy człowiek ma prawo do życia.
W tym samym czasie aktywiści cywilizacji śmierci na masową skalę infekują umysły Polaków swoją ideologią, wedle której zamordowanie maleńkiego człowieka w łonie matki jest czynem moralnie dobrym. Propaganda ta kierowana jest przede wszystkim do samotnych kobiet w trudnej sytuacji życiowej oraz młodych dziewcząt i uczennic. W Irlandii, która jeszcze do niedawna była katolickim krajem z zakazem aborcji, w ostatnim referendum 90% młodych Irlandczyków w wieku 18-24 lat poparło legalizację dzieciobójstwa. To samo wkrótce stanie się z młodymi Polakami, jeśli nie będziemy ich uświadamiać, czym jest aborcja.
Panie MirosĹ‚awie, w najbliższym czasie chcemy zorganizować kolejne akcje informacyjne na ulicach miast Polski, których celem będzie dotarcie do jak największej liczby osób z prawdą o aborcji i jej skutkach. Będą to m.in. pikiety uliczne, kampanie furgonetkowe oraz nowe billboardy. Potrzebujemy na ten cel ok. 8 000 zł. Zwolennicy dzieciobójstwa zrobią wszystko, aby tylko zablokować te działania. Nie możemy liczyć na wsparcie rządu lub międzynarodowych instytucji.
Dlatego zwracam się do Pana z prośbą o przekazanie 35 zł, 70 zł, 140 zł, lub dowolnej innej kwoty, aby zorganizować kolejne akcje informacyjne uświadamiające społeczeństwo czym jest aborcja, dzięki czemu możemy wpłynąć na świadomość i sumienia tysięcy osób.
Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667 Fundacja Pro – Prawo do życia ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW
Za naszą wschodnią granicą ukraińskie dzieci będą zabijane przez zbrodniarzy wojennych, a w naszym kraju takie same dzieci (tylko nieco młodsze) będą bestialsko mordowane przez aborterów. Co jest gorsze – ludobójstwo wojenne czy aborcyjne?
Jestem zszokowana… Sprawa, o której chcę dziś opowiedzieć, jest tak nieprawdopodobna, że nie uwierzyłabym, gdybym sama nie zobaczyła dokumentów…
Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej – realizując prośbę Ministerstwa Zdrowia – przysłało do Fundacji pismo z żądaniem wyjaśnień, dlaczego nie informujemy Ukrainek o możliwościach dokonania w Polsce aborcji.
Solą w oku obu ministerstw okazały się ulotki „Polska chroni życie”, które zaprojektowaliśmy, aby docierać do obywatelek Ukrainy.
W piśmie upomniano nas, że „treść ulotki nie uwzględnia obowiązującego w Polsce stanu prawnego wynikającego z ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży”, bo przecież są dwa przypadki, gdy można dziecko zabić…
Właśnie tak. Oba ministerstwa oczekują, że organizacja antyaborcyjna będzie informowała, które dzieci i w jakich sytuacjach można swobodnie zabijać. Sytuacja jest tym dziwniejsza, że Fundacja Życie i Rodzina jest jedną z ostatnich organizacji konserwatywnych, które nie są w żaden sposób zależne od rządu. Nie otrzymujemy grantów ani dotacji, funkcjonowanie Fundacji jest opłacane z dobrowolnych wpłat obywateli, którzy uważają, że nasza działalność jest dobra i słuszna. Czemu zatem mielibyśmy realizować politykę rządu? Zawsze stoimy na straży życia niezależnie od układów polityczno-biznesowych.
Jestem obrońcą życia. Nie będę brała udziału w informowaniu Ukrainek, kiedy i jak mogą sobie zabić dziecko. Nie będzie tego też robił nikt z Fundacji. Nie będziemy przygotowywać materiałów informacyjnych, jak zrobić aborcję, bo nie dzielimy dzieci na lepsze i gorsze, a prawo, które pozwala zabijać, uważamy za haniebne. Nawet jeśli aborcja jest w określonych sytuacjach dozwolona, w dalszym ciągu pozostaje zbrodnią. Jesteśmy wszyscy bardzo zdziwieni, że próbuje się nas nakłonić do informowania, na których dzieciach można dokonać zbrodni.
W odpowiedzi przekazanej ministerstwu jednoznacznie deklarujemy, że nie zmienimy treści przygotowanych ulotek i dalej będziemy ratować nienarodzone dzieci imigrantek. Sytuacja, gdy próbuje się nas nakłonić do działań, które mogą skutkować większą liczbą aborcji, jest nie do zaakceptowania, gdyż Fundacja została powołana do obrony życia, a nie do popularyzowania zabijania ludzi – nawet jeśli to zabójstwo jest legalne.
Ta zadziwiająca sytuacja zbiega się w czasie z informacjami o tym, że w Warszawie wyznaczono już specjalny szpital, który będzie zabijał ukraińskie dzieci, o ile ich matki złożą oświadczenie, że ciąża wzięła się z gwałtu. Jest absolutnie niemożliwe, aby w jakikolwiek sposób udowodnić, że nienarodzony maluszek faktycznie jest owocem czynu zabronionego. Ukraina jest pogrążona w chaosie, obywatelki tego kraju przekraczają granicę z Polską w pośpiechu i z pewnością trudno oczekiwać, że będą miały z sobą jakiekolwiek dokumenty potwierdzające, że gwałt faktycznie miał miejsce. Także polskie organy ścigania nie mają żadnej możliwości weryfikować, czy składane oświadczenia o ewentualnym gwałcie są zgodne z prawdą.
Jaki z tego wniosek?
Według wszelkiego prawdopodobieństwa warszawska placówka będzie zabijała dzieci na życzenie, o ile ich matka będzie narodowości ukraińskiej, przekroczyła granicę z Polską po 24 lutego br. oraz złożyła oświadczenie, że dziecko poczęło się z gwałtu.
Niewinne dzieci zostaną zabite, bo presja środowisk feministycznych spowodowała, że polscy decydenci ugięli się i stworzyli miejsce, gdzie będzie się mordować małych ludzi. Za naszą wschodnią granicą ukraińskie dzieci będą zabijane przez zbrodniarzy wojennych, a w naszym kraju takie same dzieci (tylko nieco młodsze) będą bestialsko mordowane przez aborterów. Co jest gorsze – ludobójstwo wojenne czy aborcyjne? A może po prostu to dwie twarze tej samej odrażającej rzeczywistości!
Tego chcą feministki – zabijania jak największej liczby dzieci. Na to zgodziły się już władze Warszawy i dyrekcja niesławnego szpitala. Nazwa i adres szpitala pozostaje na razie tajemnicą. Aborterzy wyjaśnili w mediach, że obawiają się aktywności naszej Fundacji. Jeśli naprawdę uważają, że nie robią nic złego, to czemu chcą to robić po cichu…?
Dlatego korzystając z okazji, jaką jest wymiana pism pomiędzy Fundacją a ministerstwami, złożyliśmy do Ministra Zdrowia wniosek o udostępnienie informacji publicznej. Pytamy m.in.:
– ile dzieci obywatelek Ukrainy zostało abortowane po 24 lutego br. na podstawie przesłanki o czynie zabronionym, – które szpitale dokonały morderstwa, – na podstawie jakich dokumentów weryfikowano, że dzieci te faktycznie poczęły się z gwałtów.
Jeśli stwierdzimy, że nie było adekwatnych dokumentów, będziemy pisać zawiadomienia do Prokuratury, aby wszczęto śledztwo wobec personelu medycznego, który aborcję przeprowadził, oraz wobec urzędników odpowiedzialnych za dopuszczenie do takich aborcji.
Przy okazji zapytaliśmy także, czy oba ministerstwa – zarówno Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej jak i Ministerstwo Zdrowia – prowadzą w ostatnich tygodniach jakiekolwiek działania monitorujące w stosunku do organizacji feministycznych, które grasują pomiędzy Ukrainkami i oferują im aborcję, także tę nielegalną, wykonywaną domowymi sposobami. Od końca lutego obserwujemy, że wiele grup feministycznych tłumaczy na ukraiński foldery lub posty w mediach społecznościowych i zachęca, aby abortować dzieci. Dziwnym trafem instytucje państwowe nie interesują się tymi działaniami, natomiast zgłaszają pretensję do akcji prowadzonych w obronie życia przez naszą Fundację!
Walka o życie zaostrza się. Widzimy, że działania przeciw aborcji są potrzebne, jak mało kiedy. Dlatego chcemy wypuścić do druku kolejną partię ulotek „Polska chroni życie”. Nic w nich nie zmienimy, choćby aborcjoniści denerwowali się, że nie można pokazywać, jak wygląda aborcja, a organy rządowe upominały nas, że brakuje instrukcji, które dzieci można zabić.
Każde 1000 złotych, które uda się nam zebrać, umożliwi wydruk i rozdanie 20 000 ulotek. Można pomóc w tej akcji? Wystarczy wpłacić dowolną kwotę, aby ratować życie dzieci. Może to być np. 35, 70, 140 złotych lub każda inna suma.
Mam świadomość, że w tej chwili ścigamy się z aborterami, kto pierwszy dotrze do ukraińskich matek i kto przekona je, jaka naprawdę jest aborcja. Środowiska lewicy są na nas wściekłe za tę akcję. Urzędnicy państwowi zajmują się organizowaniem miejsc, gdzie można zabić dzieci. Kto ujmie się za nienarodzonymi, jeśli nie zrobimy tego my…?
Dlatego jeszcze raz bardzo proszę o wsparcie finansowe. Nie damy się złamać i będziemy ratować dzieci wbrew oczekiwaniu, żebyśmy zeszli z obranej drogi. Potrzebujemy jednak pomocy.
Rząd Argentyny, nękanej od 2021 roku najwyższą w Ameryce Łacińskiej inflacją, pracuje nad wprowadzeniem doraźnego „podatku specjalnego” od dochodów wielkich eksporterów zbóż, którzy uzyskali szczególnie wysokie dochody wskutek wojny toczącej się na Ukrainie.
Ubiegły rok zakończył się w Argentynie 51-procentową inflacją, która była konsekwencją osłabienia gospodarki wskutek mniemanej pandemii Covid-19. Spowodowało to gwałtowną pauperyzację co najmniej 15 proc. klasy średniej i pogłębiło zjawisko niedożywienia wśród milionów najuboższych.
Już w pierwszym kwartale roku bieżącego inflacja w Argentynie wzrosła o co najmniej 16 proc. Jednocześnie wielcy argentyńscy eksporterzy odnieśli ogromne i bezpośrednie korzyści ze spowodowanego rosyjską agresją zahamowania eksportu zbóż z Ukrainy oraz wzrostu ich cen na rynkach światowych.
Zboża i soja oraz olej sojowy stanowią prawie 30 procent całego argentyńskiego eksportu.
Martin Guzman, minister gospodarki w centrolewicowym rządzie prezydenta Alberto Fernandeza, ogłosił, że trwają prace nad skonstruowaniem doraźnego mechanizmu podatkowego, który służyłby „przejściowej redystrybucji nieoczekiwanie wielkich zysków argentyńskich eksporterów zbóż”. Podkreślił, że chodzi o „czasowe opodatkowanie nieoczekiwanego wzrostu dochodów, który nie jest rezultatem dodatkowych inwestycji bądź wzrostu zatrudnienia, lecz wstrząsu na skalę międzynarodową, czyli wojny”.
Po raz pierwszy taki „podatek od nadzwyczajnych zysków” wprowadzono w Argentynie na dwa lata podczas kryzysu gospodarczego i społecznego, który przeżywał ten kraj w latach 1998-1999. Na Argentynie ciąży nadal ogromne zadłużenie wobec MFW, powstałe głównie w tym właśnie okresie; wynosi ono 45 miliardów dolarów.
79 lat temu w miejscowości Janowa Dolina na Wołyniu miał miejsce jeden z najbardziej krwawych epizodów ludobójstwa dokonanego przez siepaczy z UPA i ich pomagierów na ludności polskiej.
W nocy z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek (22-23 kwietnia) 1943 roku sotnia UPA pod dowództwem Iwana Łytwyńczuka ps. „Dubowyj” wymordowała, wykazując się przy tym szczególnym okrucieństwem ok. 600 polskich mieszkańców wspomnianego osiedla.
Napad rozpoczęto ok. północy 22 kwietnia, kiedy to mordercy z UPA ostrzelali z broni maszynowej zabudowania miejscowości. Następnie rozpoczęto podpalanie kolejnych domostw. Ratujących się ucieczką Polaków mordowano przy pomocy siekier, wideł i noży. Według relacji świadków szczególną uciechę ukraińskim zwyrodnialcom sprawiało nabijanie polskich dzieci na pal lub podpalanie żywcem, po uprzednim „zawinięciu” w słomiane snopki. Ukraińscy zwyrodnialcy nie oszczędzili również miejscowego szpitala, paląc żywcem rannych i chorych, a personel medyczny mordując w bestialski sposób przy pomocy narzędzi gospodarskich. Z rzezi uratowała się część mieszkańców, która znalazła schronienie w miejscowym niemieckim garnizonie.
Do dnia dzisiejszego pamięć pomordowanych w Janowej Dolinie Polaków nie została należycie uczczona. Choć w miejscu zbrodni rodziny pomordowanych ufundowały pamiątkowy pomnik, to w ostatniej chwili jego ukraiński wykonawca usunął bez wiedzy zamawiających datę „23 kwietnia 1943 roku” pozostawiając tylko napis „Pamięci Polaków z Janowej Doliny”. W trakcie odsłaniania pomnika , w dniu 18 kwietnia 1998 roku protestowała kilkudziesięcioosobowa grupa Ukraińców, trzymających w dłoniach antypolskie transparenty i wznosząc okrzyki: „precz stąd polscy okupanci”, „precz ss- mańskie sługusy”.
W kolejnych latach w Janowej Dolinie (obecnie miejscowość Bazaltowe) postawiono tablicę „upamiętniającą”, „akcję bojową” oddziału UPA, który 22 kwietnia 1943 roku miał zlikwidować „bazę polsko- niemieckich okupantów Wołynia”.
Pamiętajmy o ofiarach w Janowej Doliny i innych pomordowanych Polakach na wschodnich kresach RP, szczególnie dziś, gdy nasz naród w geście iście boskiego miłosierdzia otwiera szeroko ramiona dla ukraińskich uchodźców, niepomny krzywd, wyrządzonych na wielką skalę własnym rodakom.
dr Jacek Misztal
Za: Myśl Polska (25-04-2022) | https://myslpolska.info/2022/04/25/zbrodnia-w-janowej-dolinie/
Zawsze będziesz żałosny, debilu. Latasz pomagać ukraińskim przesiedleńcom, nie dlatego, że taki jesteś dobry i miłosierny, ale dlatego, że my tak chcemy. Masz jednocześnie w dupie biedne syryjskie, afgańskie czy palestyńskie dzieci, rozrywane od lat bombami, bo my tak chcemy. Jesteś produktem z gliny, meduzą bez kręgosłupa i rozumu więc możemy dowolnie cię formować. Nigdy nie zrozumiesz co mówił Lenin w 1919 roku o „pożytecznych idiotach”, bo my tego ci nie wytłumaczymy. A on mówił o tobie, ale ty tego nie wiesz. Im miej wiesz tym lepiej dla nas. Im mniej rozumiesz, tym jesteśmy silniejsi. Twoja głupota to nasza strawa i woda na nasz młyn. Wczoraj kazaliśmy bać ci się wirusa, więc się potwornie bałeś i bezmyślnie dałeś się zaszprycować testową berbeluchą niszcząc swój układ immunologiczny. Dziś każemy ci wspierać niezaszprycowanych przesiedleńców, więc ich wspierasz i już nie boisz się wirusa, bo z dnia na dzień przeprogramowaliśmy Twój pusty łeb na kolejny etap historii. Od tysięcy lat tacy jak ty są nam potrzebni. Bez ciebie przygłupie nie uda nam się żadna wojna , żaden przewrót i rewolucja. Nigdy nie zrozumiesz, że każda wojna zaczyna się w tych samych ciemnych gabinetach, w których się kończy. Naszych gabinetach. Jesteś debilem i umrzesz debilem. A my jesteśmy z tobą! A ty z nami. Na zawsze!
=== Wydaje się, że mieszkańcy Pragi [czeskiej… ] mają dość ukraińskich turystów:
Ukrainian President Volodymyr Zelensky rode to power on pledges to clean up the Eastern European country, but the Pandora Papers reveal he and his close circle were the beneficiaries of a network of offshore companies, including some that owned expensive London property.
Key Findings
Ukrainian President Volodymyr Zelensky and his partners in comedy production owned a network of offshore companies related to their business based in the British Virgin Islands, Cyprus, and Belize.
Zelensky’s current chief aide, Serhiy Shefir, as well as the head of the country’s Security Service, were part of the offshore network.
Offshore companies were used by Shefir and another business partner to buy pricey London real estate.
Around the time of his 2019 election, Zelensky handed his shares in a key offshore company over to Shefir, but the two appear to have made an arrangement for Zelensky’s family to continue receiving money from the offshore.
Actor Volodymyr Zelensky stormed to the Ukrainian presidency in 2019 on a wave of public anger against the country’s political class, including previous leaders who used secret companies to stash their wealth overseas.
Now, leaked documents prove that Zelensky and his inner circle have had their own network of offshore companies. Two belonging to the president’s partners were used to buy expensive property in London.
The revelations come from documents in the Pandora Papers, millions of files from 14 offshore service providers leaked to the International Consortium of Investigative Journalists and shared with partners around the world including OCCRP.
The documents show that Zelensky and his partners in a television production company, Kvartal 95, set up a network of offshore firms dating back to at least 2012, the year the company began making regular content for TV stations owned by Ihor Kolomoisky, an oligarch dogged by allegations of multi-billion-dollar fraud. The offshores were also used by Zelensky associates to purchase and own three prime properties in the center of London.
The documents also show that just before he was elected, he gifted his stake in a key offshore company, the British Virgin Islands-registered Maltex Multicapital Corp., to his business partner — soon to be his top presidential aide. And in spite of giving up his shares, the documents show that an arrangement was soon made that would allow the offshore to keep paying dividends to a company that now belongs to his wife.Credit: Mykhailo Palinchak / Alamy Stock Photo Volodymyr Zelensky.
A comedian and actor who had been famous since the 2000s, Zelensky began his political rise a few years after taking on a starring role in the political satire “Servant of the People,” which began airing on the oligarch’s network in 2015. The show starred Zelensky as a humble history teacher whose anti-corruption rant in class is filmed by a student, goes viral online, and wins him national office.
In a case of life imitating art, Zelensky ended up winning the real-world Ukrainian presidency just three-and-a-half years after the show’s launch, with more than 73 percent of the vote.
Zelensky capitalized on widespread public anger at corruption, but his 2019 campaign was dogged by doubts over his anti-graft bona fides, given that his campaign was boosted by media belonging to Kolomoisky — who is accused of stealing US$5.5 billion from his own bank and funneling it offshore in concert with his partner, Hennadiy Boholiubov.
In the heat of the campaign, a political ally of incumbent President Petro Poroshenko published a chart on Facebook purporting to show that Zelensky and his television production partners were beneficiaries of a web of offshore firms that allegedly received $41 million in funds from Kolomoisky’s Privatbank.
That ally, Volodymyr Ariev, didn’t provide evidence, and his accusations have never been proven. But the Pandora Papers show that at least some of the details in this alleged scheme correspond to reality. The leaked documents show information on 10 companies in the network that match structures detailed in Ariev’s chart.
Offshore 95: President Zelensky’s Financial Secrets
Click here to watch this investigative documentary by Olena Loginova and Yakiv Lyubchych, called ‘Offshore 95’ Read more
The new documents show that part of the network was managed with help from Fidelity Corporate Services, an offshore consultancy that was one of 14 firms whose documents make up part of the Pandora Papers leak. The documents show that Zelensky and his partners used companies based in the British Virgin Islands (BVI), Belize, and Cyprus.
Two of Zelensky’s associates in the offshore network, who were also part of his TV production company, now hold powerful positions. Serhiy Shefir is Zelensky’s top presidential aide, while Ivan Bakanov heads the Security Service of Ukraine.
These powerful positions also come with risks. Shefir narrowly escaped an apparent assassination attempt when his car was fired on outside Kyiv on September 22. He was unharmed, but his driver was wounded.
Zelensky has repeatedly pledged to rein in oligarchs. The day after the attack on Shefir, the country’s parliament passed a bill that would create a register of oligarchs and bar them from financing political parties or taking part in privatizations. Zelensky said that the attempt on Shefir’s life will receive a strong response and will not influence his fight against vested interests.
A spokesman for Zelensky declined to comment. Shefir and Bakanov did not respond to questions.
Credit: ZUMA Press, Inc. / Alamy Stock Photo Serhiy Shefir (right) and Volodymyr Zelensky (left) at Zelensky’s presidential campaign headquarters in 2019.
Serhiy Shefir’s brother Borys, who is a part-owner of Maltex Multicapital Corp, said he may indeed be an owner, but was unaware of the details of the offshore arrangement, which was largely the work of Ukraine’s now-Security Service chief, Bakanov.
“Bakanov was our financial director, he set up the financial schemes of our company. Speaking honestly, I’m not ready to respond to you,” he said.
Borys Shefir said such offshore arrangements were necessary because of the threat to the company of “authorities and bandits.” Kvartal 95’s members were moving to divest themselves of offshores, but it was a slow and difficult process, he said.
Mr. Holmes’ New Neighbors
It is unclear what most of the offshore network was used for, but a partial answer to the mystery can be found on London’s Baker Street, near the residence of another famous fictional character: Sherlock Holmes.
Pandora Papers documents show a network company was used to purchase an apartment in London just a short walk from the museum that now stands at 221b Baker Street, the address of Sir Arthur Conan Doyle’s legendary detective. The area is one of several pricey parts of London favored by foreign investors using anonymous shell companies.
Credit: Aubrey Belford/OCCRP The Chalfont Court building on London’s Baker Street where Serhiy Shefir bought an apartment.
That apartment, a three-bedroom flat on Glentworth Street, was bought for 1.58 million pounds ($2.28 million) in 2016 by a Belize company owned by Shefir, SHSN Limited. A two-bedroom flat nearby in Baker Street’s Chalfont Court building, which was bought by Shefir for 2.2 million pounds (US$3.5 million) in 2014, was also transferred to SHSN Limited in 2018.
The documents also show that another Kvartal 95 shareholder, Andrii Iakovlev, obtained a roughly 1.5-million-pound ($2.3 million) apartment in the Westminster Palace Gardens building, a short walk from the Houses of Parliament, in 2015 after his BVI company purchased another BVI company that owned the property.
When contacted by a reporter, Iakovlev said: “Young lady, I don’t speak with people I don’t know. Contact our lawyers.”
Iurii Azarov, a Ukrainian lawyer who has worked for Zelensky and his partners and whose name appears on some of the documents found in the Pandora Papers, also declined to comment.
Mid-Election Maneuvering
There is no sign that Zelensky himself was a part of the London property deals. However, the documents show that he was a key player in other parts of the offshore network.
At the center of the web of foreign firms is Maltex Multicapital Corp, which has never before been linked to Zelensky.
By 2017, Maltex was divided equally between shell companies belonging to Zelensky, Iakovlev, and brothers Serhiy Shefir and Borys Shefir. Ivan Bakanov, another Kvartal 95 partner who now serves as Ukraine’s secret police chief, was the beneficiary of another company that acted as nominee and trustee for the four other men’s ownership of Maltex.
Zelensky, together with his wife, owned a quarter of Maltex through a Belize-registered firm called Film Heritage. But in 2019, in the heat of Zelensky’s election campaign, Film Heritage transferred its ownership of Maltex to another company owned by Serhiy Shefir, the soon-to-be presidential chief assistant. The transfer documents were prepared by Iurii Azarov.
The deal provided Zelensky with a measure of distance from the offshore network, while costing him nothing.
“The share certificate demonstrates that no money was paid by the receiving party. Therefore the ownership was merely transferred from one name to another,” said Martin Woods, a financial crime consultant who reviewed the documents for OCCRP.
Roughly six weeks later, the same lawyer, Azarov, signed another document that stipulated that Maltex would continue to pay dividends to Zelensky’s Film Heritage — even though it no longer owned any stake in the company. The document, a client profile of Maltex prepared for Fidelity, disclosed that the company’s five largest sources of revenue were Ukraine, Belarus, Russia, Belize, and Cyprus.
The Pandora Papers documents do not contain details on the size of any dividend payments, or how many may have been made. Since 2019, Zelensky’s wife, Olena Zelenska, has been the sole beneficial owner of Film Heritage, according to the online registry of officials’ asset declarations, meaning any subsequent payments would have flowed to her.
Financial crime consultant Woods said the share transfer was possibly a “charade” aimed at hiding a stake in Maltex while still being able to make money off it. Zelensky has not mentioned Maltex in any of his public asset declarations, including one filed for 2018, when he still owned 25 percent of the company.
In such an arrangement, “the real owner has placed another person to act as his or her proxy to pretend to be the shareholder,” Woods said.
“The person making the transfer wants to retain the shares and the benefit of the shares, but doesn’t want other people to know that that is the situation.”
In response to questions sent by Pandora Papers reporters, Fidelity confirmed it was the registered agent for Maltex Multicapital Corp, but it said that Zelensky was not currently an owner or beneficiary of any company under its administration.
“The present Ukrainian president is not our client, nor does he have any ownership or any other position in any entity under our administration,” Fidelity said.
The company also argued that there would have been nothing wrong to have worked for Zelensky prior to his ascent to political office in 2019. “We don’t see any valid reason why such a private citizen should be precluded from venturing to conduct his business internationally, including through a BVI [British Virgin Islands] business Company, if so deemed fit.”
The company did not respond to follow-up questions about Zelensky’s other partners, as well as the transfer of his shareholding in Maltex Multicapital Corp to Shefir’s partners.
A Wider Web
The documents in the Pandora Papers also contain details that dovetail with broader allegations of offshore machinations leveled against Zelensky and his partners during the 2019 election.
During the campaign, the pro-Poroshenko member of parliament Ariev claimed that Zelensky and his partners were the beneficiaries of an offshore network of companies that received $41 million in payments that originated from Privatbank, the Ukrainian financial institution that the oligarch Kolomoisky is alleged to have looted.
Ariev’s allegations were detailed in a chart he publicized on Facebook showing a complex web of transactions between layers of companies based in offshore havens including the BVI, Cyprus, and Belize. The chart showed money flowing from the bank via a series of apparent shell entities to companies alleged to have been owned by Zelensky and associates.
Ariev has not provided documentation to back up his claims.
However, the Pandora Papers documents do provide the first corroboration for elements of his allegation: that 10 of the companies that allegedly received the money really did belong to Zelensky and his partners. Such information has not previously been publicly available.
The new documents do not, however, corroborate Ariev’s claims that the offshores received funds from Kolomoisky’s Privatbank. They provide only fragmentary information about how money moved through Zelensky and his partners’ offshore network. The financial flows that are visible from the documents appear to be connected to their television production business, of which Kolomoisky was a client.
The leaked documents show the offshore network was set up by individuals behind Kvartal 95 in 2012, the same year in which local media reported that Kvartal 95 entered into a production deal with Kolomoisky’s 1+1 Group.
The Pandora Papers show that SVT Films Ltd, a company that was as of May 2013 half-owned by the BVI holding company Maltex, was to be paid $1.2 million in licensing fees by January 2013 by an offshore company linked to Kolomoisky’s 1+1 network for the television program “Make a Comedian Laugh.”
In 2015, a company called Gimentiano Holdings Ltd, which was ultimately owned by Zelensky’s friend Andriy Iakovlev, also received $750,000 into its account at the Cyprus branch of Kolomoisky’s Privatbank. The money came from SVT Films Ltd. for “payment of interim dividends.”
OCCRP has previously reported that the Cyprus branch played a key role in Kolomoisky and his partner’s alleged multi-billion-dollar theft from the bank. Kolomoisky’s partner, Boholiubov, declined to respond to questions sent by reporters that were addressed to both men.
Even as Zelensky pushes his anti-oligarch campaign, some continue to doubt his sincerity. Among them is Ruslan Ryaboshapka, who was picked by Zelensky as the country’s top prosecutor in 2019, but ousted from the role in early 2020. He told OCCRP he believes this was due to pressure from the oligarch Kolomoisky.
“A president shouldn’t own offshore companies. In general offshore companies are bad, whether they’re owned by a president or not,” Ryaboshapka said.
He called moving money offshore “an old tradition” in Ukraine, because the country was perceived as a dangerous place with “no rule of law.” But still, the use of such companies today raises red flags of “tax evasion or the legalization of dirty money,” he said.
“That’s the essence of offshore companies.”
Aubrey Belford (OCCRP), Margot Gibbs (ICIJ), Luke Harding (The Guardian), and Simon Goodley (The Guardian) contributed reporting.
[Zdecydowanie w sprawach ogólnych od trzech dziesięcioleci nie zgadzam się z Autorem. Jest nim Marek Głogoczowski, piszący zawsze z obozu wrogów Pana Boga. Ale ta analiza, przy władającej Polską cenzurze, jest warta przemyślenia. M. Dakowski]
============================
Zełenski publicznie w Izraelu zachwala, zakazany KONSTYTUCYJNIE w dzisiejszej Polsce, ustrój „narodowo socjalizujący” dla przyszłego ‘Wielkiego Izraela’ Ukrainy
Jak zauważa to Konrad Rękas na Neon24, „Zełenski zapowiedział, że „nie ma już możliwości, by Ukraina pozostała państwem liberalnym i europejskim”. Zamiast tego dominującą rolę mają odgrywać armia i Gwardia Narodowa, a życie publiczne i codzienność obywateli „podporządkowane zostaną kwestiom bezpieczeństwa”. Cóż, faszyzm – jak faszyzm, na Ukrainie w sumie nic nowego, jednak szczerzy fani lib-demokracji naprawdę powinni struchleć przed takim projektem, szczególnie w tamtejszej wersji. Zwłaszcza, że przecież do nas też przyjdzie, bo tak te rozwiązania są sukcesywnie, pod prąd obrotów Ziemi, wdrażane.”
Dosłownie, 5 kwietnia br. w „lewicowym” dzienniku „Haaertz” rzeczony Prezydent UA (który wcześniej zrobił karierę w ukraińskim serialu Sługa Narodu, w domyśle przez Boga Wybranego) ogłosił, po angielsku (drugi obecnie, powszechnie dopuszczalny, język Ukraińców!), co następuje:
„Ukraina stanie się „Wielkim Izraelem z własną twarzą”. Oczywiście nie będzie tym, czym chcieliśmy początkowo by się stała, krajem europejskim, absolutnie liberalnym. Nic z tego się nie zachowa. Jej siła będzie pochodzić z siły każdego domu, każdego zabudowania, każdego jej mieszkańca”.
Raportował to, dla Haaertz, jakiś ”Sam Sokol”, sokół to ptak podobny do orła przedniego, po ukraińsku zwanego BERKUT – taki właśnie „SOKÓŁ”, oryginalnie pochodzący z Severodoniecka, przygotował już kilka lat temu, projekt zbudowania, na jego rodzinnej ziemi, kolejnego „Niebiańskiego Izraela”w pełni nadający się do jego szybkiej realizacji. Rozciągać się on będzie na terenach od dwóch już ponad wieków rosyjskojęzycznych, od Odessy do Pietropawłowska – obecnie zwanego Dniprem – gdzie oligarcha Ihor Kołomojski, zabudował GIGANTYCZNY Żydowski Kompleks sakralny, nazwany MENORAH, tego rosnącego obecnie, na dawnych „dzikich polach”, Żydochrześcijańskiego Nowotworu.
(Przypominam przy okazji, że to właśnie w przewidzianej jako Centrum Kulturalne Nowej Ukrainy Odessie, już14 lat temu, 2 maja 2014 dokonano SAKRALNEGO MORDUZAŁOŻYCIELSKIEGO ukraińskiego Izraela: było to co najmniej 52 rosyjskich ofiar CAŁOPALNYCH w tamtejszym budynku Związków Zawodowych, w jiddysz zwanych „Bundem”!)
Co więcej ten całkowicie aktualny projekt utworzenia kolejnej wersji Nowego Izraela, ma bardzo religijne uzasadnienie. OBJAWIONE ono zostało, przed ponad 2 tysiącami lat w rozdziale 21, kończącej Nowy Testament „Apokalipsie” św. Jana:
„W rozdziale 21 Księgi Objawień Nowego Testamentu, jest powiedziane, że wybrany lud Boży, zbawiony przez Boga, odnajdzie ziemię Nowej Jerozolimy, która po tym będzie kontynuowała swoją drogę do szczęścia i dobrobytu. Naszym zdaniem ziemie Nowej, czyli Niebiańskiej Jerozolimy, znajdują się na południu Ukrainy. Jest to pięć regionów: regiony dniepropietrowski, zaporoski, chersoński, mikołajowski i odeski. To na terenie tych regionów powstanie w przyszłości Nowa Jerozolima, co pozwoli na dalszy rozwój i ziemską drogę całego narodu żydowskiego… Krym oczywiście też z czasem zostanie do niej włączony, aby była Święta Liczba 6 regionów(itd.).”
– to jest cytat z OFICJALNEGO projektu„Nowa Jerozolima” IgoraWitalijewiczaBerkuta (Gekko), szefa partii Wielka Ukraina, ideologa przekazania części Ukrainy narodowi żydowskiemu. Nazywa siebie Yigal Ber-Kut. Patrz tekst na ten „gorący” obecnie temat znanego mi osobiście Olega A. Płatonowa z Moskwy. (Płatonowa za publiczne takiej „herezii” przed rokiem w Mowskwie chciano uwięzić!)
Oto mapa obwodów, na terenie obecnej Ukrainy, które według Ber-kuta mają stać się podstawą „Niebiańskiego Izraela”– tylko obwód charkowski oraz ługański i doniecki, na terenach które naiwnie planuje przejąć Rosja, mają pozostać zależne od tej „przeklętej przez Boga Rossii”:
No to nareszcie, ŻYDOWSCY NARODOWCY otwartym Pismem nam wskazali, o co toczy się obecna wojna, tak zwanego KOLEKTYWNEGO ZACHODU, na terenach przeznaczonych pod budowę wymarzonego przez nich kolejnegoNowego Izraela.
Jarych Godów, z okazji nadchodzących (internacjonalnie komunistycznych) Świąt 1 maja i (masońsko-polskich) 3 maja!
I oczywiście także z okazji święta 2 maja, które na „Ukrainie w formie „Wielkiego Izraela z własną twarzą” będzie polegać na powszechnym wspominaniu Wspaniałości Holokaustu (Całopalenia) ponad 50 zbrodniarzy rusko-komunistycznych w Odessie
PS. No i coś na czasie
FILM JAK UKRAIŃSKIE REGULARNE WOJSKO PRZECHODZI NA STRONE ROSJI 21 kwiecień 2022
Dobre 3x video, pierwsze z 21 kwietnia 2022, dwa następne z 2014. Te video wskazują po której stronie są mieszkańcy (okolic Słowiańska), Z przyjaźnią
Bogdan
Ukrainian Military Give Up Their Weapons: Russian Roulette
Skłamałbym albo okazał się ignorantem, gdybym napisał, że to pierwszy taki cudowny przypadek w historii konfliktów zbrojnych, w którym dochodzi do spektakularnego zawieszenia broni. Takie rzeczy się zdarzały, a najbardziej niesamowity był „Rozejm bożonarodzeniowy” w czasie I Wojny Światowej. Rzecz miała miejsce w 1914 roku, żołnierze niemieccy i alianci doprowadzili do rozejmu poprzez wspólne śpiewanie kolęd, dekorowanie okopów i wymianę prezentów „pod choinkę”. Alianci wyszli na tym znacznie lepiej, dostali od Niemców beczkę piwa, z kolei biedni Niemcy musieli się zadowolić śliwkowym puddingiem, co powinno być uznane za zbrodnię wojenną. Żołnierze rozegrali też mecz piłkarski i nie muszę chyba pisać, że jak zawsze wygrali Niemcy, jednak dla historycznej ścisłości podam wynik – 3:2. O niesamowitych wyczynach obu armii dowiedziało się dowództwo i rozkazało przerwać rozejm, ale pomimo rozkazu w okresie świątecznym nikt nie zaczął strzelać.
Historia ludzkości zawiera wiele nieprawdopodobnych wydarzeń, które obrosły legendami, ale czegoś takiego, co obserwujemy na granicy ukraińskiej dotąd świat nie widział. Jako Polacy mamy szczególną wiedzę i doświadczenie z ukraińskimi uchodźcami, których do Polski dotarło prawie 3 miliony. Nasz rząd okazał się wyjątkowo empatyczny i hojny, nie tylko zadeklarował, że przyjmie każdą liczbę uchodźców, ale głośno zaapelował, aby nie wprowadzać żadnej dyslokacji. Dodatkowo dla uchodźców stworzono cały system przywilejów i zachęt do pozostania na terenie Polski, jakich nie ma nigdzie na świecie.
Ukraińcy otrzymali więcej niż obywatele Polski, na przykład darmową komunikację publiczną, z drugiej strony korzystają z polskich systemów socjalnych i opieki zdrowotnej nie płacąc żadnych składek i podatków. Naturalnie każdy uchodźca ma zapewniony wikt i opierunek, na co również nie musi wydawać ani jednej złotówki, czy dolara. Fenomenalne warunki bytowe dla uchodźców to część wielopiętrowej strategii polskiego rządu. W końcowym efekcie Polska ma sobie poradzić z niżem demograficznym i deficytem na rynku pracy, a wszystko to razem będzie potężnym zastrzykiem dla naszej gospodarki.
Tak wygląda pierwsza część surrealizmu, jaki się odgrywa na polskiej ziemi, w drugiej części tysiące Ukraińców wsiadły w samochodów i pojechały w stronę granicy, ale nie po to żeby wjechać do Polski, tylko po to, żeby wjechać na Ukrainę. Dzieje się to w czasie, gdy wszystkie media i Internet pokazują coraz bardziej brutalne obrazy z konfliktu zbrojnego. Nie sposób tych przekazów nie zauważyć, podawane są codziennie, żeby nie powiedzieć co godzinę. W jaki sposób w takim razie wytłumaczyć to fenomenalne zjawisko na polskiej granicy?
Czy Ukraińcy świadomie narażają życie, w dodatku kobiet i dzieci, wszak mamy do czynienia z najbardziej brutalną wojną od czasów II Wojny Światowej, czy może przekaz medialny nie ma nic wspólnego z rzeczywistością? Chciałbym uczciwie odpowiedzieć na główne pytanie, dlatego zacznę od pytania pomocniczego. Do kogo to kobiety i dzieci jadą? Proste pytanie, prawda? Pewnie, że do rodzin, dokładniej do ojców i mężów, którzy na Ukrainie pozostali. Jeszcze jedno pytanie pomocnicze. Czy dorośli mężczyźni, ojcowie i mężowie, są na tyle nieodpowiedzialni i wręcz szaleni, aby sprowadzać swoje żony i dzieci do piekła wojny? Nie podejrzewam ich o to, na pewno nie w takiej skali.
Trzeba poszukać innego wytłumaczenia i ono w zasadzie już zostało ujawnione. Medialny obraz „wojny” ma się nijak do rzeczywistego obrazu życia na Ukrainie. Na ponad 90% obszaru Ukrainy po prostu nie ma żadnej wojny i nawet walki w Donbasie przycichły. Trudno się w takiej sytuacji dziwić, że ukraińskie żony i dzieci, które nie muszą w Polsce martwić się o cokolwiek, dysponują odpowiednimi środkami i mogą sobie pozwolić na świąteczny wyjazd. Wypadałoby na końcu zdać jeszcze jedno pytanie, czy te rodziny nie powinny na Ukrainie pozostać, skoro nic im już nie zagraża? Zrobiło się bardzo naiwnie, wręcz prowokująco, bo kto zna frajera, który pójdzie do pracy za dwa dolary na godzinę, gdy w Polsce ma wszystko za darmo, plus kieszonkowe w postaci 500+.
Tym razem było inaczej, niż zwykle. Bo zwykle podczas świąt, wszystko jedno – Bożego Narodzenia, czy wielkanocnych, nasz nieszczęśliwy kraj pogrąża się w nirwanie. Tym razem tak nie było, bo zimny ruski czekista, zbrodniarz wojenny Putin, co prawda dopiero w drugi dzień świąt, rozpoczął ofensywę na wschodzie Ukrainy. Walki toczą się na prawie 500-kilometrowyn froncie, ale niezależne media głównego nurtu, powtarzając informacje wytwarzane przez stronę ukraińską, nie podają żadnych szczegółów, co skłania do podejrzeń, że inicjatywa leży po stronie Rosjan. Dodatkową poszlaką są gorzkie słowa, jakie strona ukraińska i prezydent Zełeński osobiście kieruje pod adresem niemieckiego kanclerza, że – odwrotnie niż Polska – nie chce rezygnować z rosyjskiego gazu i ropy, a w dodatku opieszale traktuje obowiązek dostarczania na Ukrainę broni. Tymczasem kilka dni przed świętami pewien kremlowski dygnitarz oświadczył, że Rosja wszystkie konwoje z bronią będzie traktowała jako „legalne cele wojskowe”. Jeśli tak by było rzeczywiście, to wojna mogłaby zakończyć się wcześniej, niż przewiduje amerykański sekretarz stanu Antoni Blinken, według którego zakończy się ona w Sylwestra 2022 roku. Ostatnim dniem 2022 roku jest bowiem Sywester, który rzeczywiście może być dla Putina datą ważną, bo właśnie wtedy, w roku 1999, prezydent Jelcyn oświadczył w telewizji: „ja uchażu w odstawku”, a nowym prezydentem Rosji został właśnie Putin, który na tamtym etapie nie tylko nie był jeszcze zbrodniarzem wojennym, ale nawet miał duszę, którą swoim przenikliwym wzrokiem dostrzegł w nim prezydent George Bush. Na razie w komunikatach dominują zapewnienia strony ukraińskiej, że będzie walczyła do końca.
Tymczasem tuż przed świętami wydarzył się incydent, który dla rządu „dobrej zmiany” może nosić nawet charakter aktu sprawiedliwości dziejowej. Oto drogą ekspresową jechał samochód prowadzony przez pana Zdziennickiego, małżonka pani Małgorzaty Gersdorf, o której stanowisko I prezesa Sądu Najwyższego toczyły się takie boje na wstępnym etapie walki o praworządność w naszym bantustanie. Otóż w pewnym momencie, jadący z lewej strony samochodu wiozącego małżonków motocyklista uderzył w barierkę, ginąc na miejscu, podczas gdy jego motocykl siłą rozpędu ślizgał się po jezdni i nawet wyprzedził samochód małżonków. Widać to było na nagraniu, które zrobił jadący z tyłu samochód ciężarowy. Tymczasem małżonkowie się nie zatrzymali, tylko pojechali, jakby nigdy nic – ale policja na podstawie nagrania zidentyfikowała ich samochód. Od tej chwili przed panią Małgorzatą Gersdorf zaczęły piętrzyć się kłopoty oraz – jak to nazwała – „szykany” – co skrupulatnie odnotowywały niezależne media rządowe, dzięki czemu nawet Donald Tusk, który jest tam regularnie pokazywany jako drugi po Putinie wróg publiczny, zszedł na plan dalszy. Jednak rozpoczęta na Ukrainie ofensywa zepchnęła na dalszy plan również i tę sprawę, być może również dlatego, że z nirwany wyrwała ona również zwolenników i politycznych przyjaciół pani Małgorzaty Gersdorf, którzy rozpoczęli pracować nad korzystniejszą dla małżonków wersją wydarzenia.
Podobnie bez większego rezonansu przeszedł rozłam w Judenracie „Gazety Wyborczej”, który został ujawniony za sprawą Konstantego Geberta, co to podstępnie chciał na łamach „Gazety” zamieścić oskarżenie, jakoby ukraiński pułk „Azow” składał się z „nazistów”. Judenrat przekonywał pana Geberta, żeby użyć określenia „skrajna prawica”, ale taka propozycja oburzyła pana Geberta do tego stopnia, że pożegnał się z „Gazetą Wyborczą” na dobre.
Ten incydent jednak niósł ze sobą potężny dysonans poznawczy, bo z jednej strony taki rozłam w Judenracie był dla niezależnych mediów rządowych prawdziwym darem Niebios, ale z drugiej spostrzeżenie pana Geberta o „nazistowskim” charakterze pułku „Azow” dokładnie pokrywało się z oskarżeniami zbrodniarza wojennego Putina, który jako pozór moralnego uzasadnienia inwazji na Ukrainę podaje potrzebę przeprowadzenia „denazyfikacji” tego kraju.
Tymczasem 13 kwietnia odbyła się w Mikołajkach debata na temat unii Polski z Ukrainą. Debata ta była pokłosiem Europejskiego Kongresu Samorządów, organizowanego przez Ośrodek Studiów Wschodnich. Uczestniczyli tam panowie: Władysław Kosiniak-Kamysz, pobożny poseł Jarosław Gowin, Wielce Czcigodny poseł Maciej Gdula, z porządnej, bezpieczniackich rodziny i Czesław Bielecki. Moderatorem debaty był Jan Maria Rokita, z tołstojowską brodą niemal do pasa. Dyskutanci zgodzili się, że nie ma rady, tylko trzeba przeprowadzić unię Polski z Ukrainą, to znaczy – przyłączyć Polskę do Ukrainy. Jak powiedział prezydent Zełeński, taka Ukrai… – to znaczy, pardon – oczywiście taka unia liczyłaby 80 milionów mieszkańców, czyli tyle samo, co Niemcy. Zresztą – jak zauważył Czesław Bielecki – nieważne, jak by się taki twór polityczny nazywał, bo najważniejsze jest sprawne przeprowadzenie procesu integracji. Myślę, że około 3 milionów uchodźców z Ukrainy, nie licząc co najmniej półtora miliona Ukraińców, którzy do Polski przybyli wcześniej, do sprawnej integracji z pewnością się przyczyni, a kto nie będzie chciał się integrować, albo nawet będzie się integrował, tylko opieszale, to zostanie odpowiednio podkręcony. W ten sposób, jeśli Ukraina utraciłaby swoje wschodnie, uprzemysłowione okręgi – o czym oczywiście nie może być mowy – to dzięki unii z Polską zyskałaby odpowiednią rekompensatę terytorialną, a Polska – jak to już wcześniej, w niepojętym przypływie szczerości zauważył rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych, pan Łukasz Jasina – stałaby się „sługą narodu ukraińskiego” i to nie incydentalnie, pod pretekstem wojny, ale może już na zawsze.
Trzeba tylko zapłacić i odsiedzieć, to znaczy – jak zauważył Władysław Kosiniak-Kamysz – tylko napisać przyszłą historię naszych dwóch narodów, bo „emocje zostały zastąpione propolskim etosem”. Tak samo mówi pani Weronika Marczuk – że mianowicie Ukraińcy się w Polsce „zakochali”. Skoro tak, to nie ma co czekać, tylko starą historię unieważnić i zabrać się do napisania nowej. Oczywiście nie wylewajmy dziecka z kąpielą i nie unieważniajmy całej dotychczasowej historii.
Na przykład – powstanie w Getcie Warszawskim. Akurat 19 kwietnia przypadła kolejna rocznica, a z tej racji wszyscy patrioci, obok wstążeczki w barwach ukraińskich z jednej strony, pozakładali sobie z drugiej strony wycięty z żółtego papieru wizerunek żonkila. W tej sytuacji na polską flagę miejsca już nie starczyło, ale w takim zestawie potrzebna ona jak psu piąta noga. Wstążeczka po jednej stronie, a żonkil po drugiej w przyszłej unii wystarczą, bo po co rozdrapywać stare rany?
Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).
Co najmniej sześć amerykańskich ciężkich samolotów transportowych przyleciało do Polski w niedzielę – wynika z danych lotniczych.
Na podrzeszowskim lotnisku wylądowały dwa wojskowe samoloty transportowe US Air Force C-17A Globemaster mogące przewozić do 77,5 tony ładunku oraz samoloty Boeing 747 amerykańskich firm transportowych.
Odnotowano również przylot samolotu C-17A z Wielkiej Brytanii.
W piątek i sobotę do Rzeszowa przyleciały trzy samoloty C-17A Globemasters amerykańskich sił powietrznych.
21 kwietnia prezydent USA Joe Biden poinformował o przyznaniu Ukrainie nowego pakietu pomocy o wartości 800 mln USD , w ramach którego zostanie dostarczonych m.in. 121 taktycznych dronów szturmowych Phoenix Ghost oraz 72 haubice M777 155 mm i 144 tys. pocisków.
Pentagon poinformował w czwartek, że transfer broni dla Ukrainy do Europy z kontynentalnych Stanów Zjednoczonych rozpocznie się w ciągu najbliższych 24-48 godzin.
Wcześniej Stany Zjednoczone w ramach poprzedniego pakietu pomocy wojskowej dla Ukrainy przekazały już Europie do Europy 18 155-mm haubic i 40 tysięcy pocisków.
Według Pentagonu wszystkie 90 haubic dostarczonych na Ukrainę pozwoli Siłom Zbrojnym Ukrainy na utworzenie pięciu batalionów artylerii.
Według szacunków łączna kwota pomocy wojskowej Waszyngtonu dla Kijowa sięga obecnie 3,4 mld USD.
Dzisiaj stolicę Ukrainy odwiedzą sekretarz stanu USA Antony Blinken i szef Pentagonu Lloyd Austin. Tematem rozmów mają być dostawy niezbędnego Ukraińcom uzbrojenia.
Źródła: interfax/PAP
===============
Wszystko to widzą Rosjanie. Uprze4jmie nie niszczą w Polsce. Ale, zaraz po przewiezieniu przez granicę z Ukrainą pod plandeka jakiegoś pokojowego TIR-a – mogą zniszczyć. Wola jednak na razie poczekać, by np. w Jaworowie na poligonie pod Lwowem zebrało się sporo tego złomu – i instruktorzy – i wtedy uderzają punktowo. A Zełenski podnosi aj-waj, że zabijają „niewinne niemowlęta”… MD
Azovstal jest to ogromny kompleks przemysłowy, sfera hut, fabryki stali i wyrobów ze stali typu wojskowego, która mieści się poza Mariupolem. Jest tu podobieństwo do położenia Nowej Huty – poza Krakowem. Oczywiście Azovstal jest wielokrotnie większy od budowanych w latach 50 hut, nazwanych potem Nową Hutą, ale zasady planowania i budowy całości są podobne. Od wielu lat sam Azovstal jest własnością prywatną; formalnie można znaleźć że jest to firma międzynarodowa z siedzibą w Holandii, ale w rzeczywistości, według wiarygodnych plotek, jest to własność oligarchy – przepraszam, ale wczesnego bękarta któregoś z poprzednich prezydentów Ukrainy. [mail: Rinat Achmetow; obiecuje, że odbuduje na swój koszt cały Mariampol (bo taka jest stara nazwa tego miasta), ma poza tym fabryki i kopalnie w Donbasie. Syn Kuczmy]
Ponieważ same huty i stalownie planowane i budowane „za sojuza” fabryki wAzovstalu pracują, tj. pracowały dla wojska, to wczasach [uzasadnionej] obawy przed atakami jądrowymi, pod całym Azovstal i okolicą zaplanowano i zbudowano sieć, podobno sześciu kondygnacji pancernych bunkrów połączonych korytarzami w ten sposób, że w razie przerwania kontaktu z powierzchnią ziemi, na przykład po ataku jądrowym możliwe byłoby utrzymanie tam przy życiu i zdolności bojowej wielu tysięcy żołnierzy. Liczba ta szacowana jest na ponad 30000 ludzi. Są tam oczywiście również szpitale, kuchnie, ogromne zapasy nie tylko różnych rodzajów paliwa, ale również ogromne ilości jedzenia, woda dostarczana z studni głębinowych. Natomiast kłopot jest z dostarczaniem czystego powietrza; przewidziane również w swoim czasie [później unowocześnione] filtry powietrza wychodzą, część z nich daleko poza samym obszarem Azovstalu tak, by można było uzyskiwać czyste powietrze do przeżycia tych dziesiątków tysięcy ludzi.
Porównajmy: Nowa Huta była zbudowana na – wcześniej budowanych – bunkrach atomowych. Były i są dalej połączone między sobą ogromną ilością korytarzy i tuneli. Prawdą są opowieści robotników pracujących w Nowej Hucie, że gdy weszli do takich podziemi w jakiejś dzielnicy Nowej Huty, to po paru godzinach mogli wyjść i wychodzili w zupełnie innej dzielnicy. Te dane [sprawdzałem ostatnio] przez kręgi związane z Gazetą Wyborczą są ignorowane, a nawet obśmiewane [czemu?? ], jednak rzeczywiste świadectwa ludzi są nie do podważenia. Kto obecnie ma plany podziemnych bunkrów i tuneli pod Nową Hutą, nie wiem. Na pewno mają jakieś organizacje wojskowe.
Kto ma plany bunkrów podziemi i wszelkich połączeń pod miasteczkiem fabryk, głównie wojskowych, zwanym Azovstal, też nie wiemy, ale z całą pewnością takie plany, czy też te, według których było to budowane czy później rozbudowywane, musiały być w rękach oficerów GRU.Przy rozpadzie Związku Sowieckiego w 1989 ta część GRU, która pozostawała na terenach Rosji, z całą pewnością takie plany miała.
Mówię to w związku z tym, że obecnie siły pułków Azow[to są te pułki które zostały przez wiele państw uznane za grupy terrorystyczne, zwane przez świadomych a nieżyczliwych „bojówkarzami”, OUN itp] , które okupują podziemia Azovstalu, otóż grupy te mają połączenia ze światem zewnętrznym przy pomocy nie tylko internetu, telewizji, ale również zespołu podziemnych tuneli. Wychodzą one, ukryte, w różnych miejscach czy to pól czy lasków wokół Mariupola,a także w samym Mariupolu. Dlaczego tylko część z tych tuneli jest znana atakującym siłom rosyjskim nie wiem, ale z całą pewnością jest potwierdzone, że na niektóre wyjścia z tych tuneli atakujący, to znaczy strona rosyjska natykali się przypadkowo. Nie mogli tam wejść, więc pompowali wodę by, jak sądzili, zalać podziemia. Podobno również rzucano tam gaz usypiający czy jakiś inny gaz działający na organizm ludzki, ale skończyło się to niepowodzeniem, ponieważ od wewnątrz zamknięto pancerne bramy tego właśnie tunelu do bunkrów i dalej ani woda ani te gazy dalej się do środka nie przedostały. [Por. filmik na końcu]
Jest dla nas zagadką, dlaczego te plany, które z całą pewnością ma GRU w Rosji – nie są używane do – na przykład masowego wejścia wszystkimi wejściami do tuneli równocześnie lub do puszczenia wszystkimi tymi wyjściami do środka jakiegoś materiału szkodzącego, na przykład właśnie wody czy gazu usypiającego. Bunkry to nie są tak zwane „schrony przeciwatomowe”, oczywiście i tę rolę one miały pełnić, ale z całą pewnością oparły się również potwornym wielotonowymbombom burzącym, np. FAB3000[projektowane jeszcze w latach 30-tych zeszłego wieku, ulepszane i zbudowane ok 1950-go], które zostały spuszczone na przypuszczalne miejsca znajdowania się tych bunkrów przez lotnictwo rosyjskie w ostatnich tygodniach. Wojskowi rosyjscy martwią się, że nie mieli samolotów zdolnych do transportu bomb FAB 9000. Brrr…
Muszę dodać, że według oficerów, którzy znali te plany, że same bunkry są „dowcipnie” umieszczone, na przykład pod jakimś budynkiem wiejskim albo pod przedszkolem, żeby wiadomo było że uderzenie bomby w takie przedszkole – no to z przyczyn humanitarnych jest właściwie wykluczone czy ciężko uzasadnialne.
Przejdźmy do aktualnej sytuacji bojowej wokół Azovstal-i. W tych wielopiętrowych bunkrach i podziemiach pod miasteczkiem przemysłowym podobno kryje się rzędu 1000 bojowników z pułków Azow i „doradców”. Otoczeni przez wojska rosyjskie z wszystkich stron, jedyny kontakt ze światem zewnętrznym mają może przez jakieś pozostawione jeszcze tajne tunele, ale jest to wątpliwe. Natomiast komunikują się swobodnie przy pomocy internetu [Jak to możliwe???]. Dlaczego strona rosyjska nie spowodowała totalnego zagłuszania tych jednostek bojowych w Azovstali, nie rozumiemy.
Parę dni temu pełniący obowiązki ich dowódcy w dramatycznym wystąpieniu zażądał od prezydenta Ukrainy Żełenskiego – natychmiastowej interwencji, pomocy wojskowej. Żełenski odpowiedział w telewizji i radio, że wojska ukraińskie są w minimalnej odległości 120 km od Azovstali, więc interweniować nie mogą i nie będą mogły. Cała przestrzeń powietrzna wschodnich obszarów Ukrainy jest jednoznacznie pod kontrolą sił rosyjskich, więc jakiekolwiek desanty czy zrzucanie broni czy żywności są też wykluczone.
Putin, chyba jako rzecznik sztabu generalnego armii rosyjskiej, parę dni temu powtórzył – włożony w jego usta rozkaz sztabu, by wstrzymać operację bojowe przeciwko resztkom pułków Azow, ale w ten sposób, by – jak się wyraził –i mucha stamtąd swobodnie nie odleciała. Trochę zapewne przesadził, bo pojedynczy żołnierze przez któryś z tych nierozpoznanych jeszcze tuneli wyjściowych uciekali, ale zostali złapani. Wszyscy???
Natomiast od paru dni tak przy pomocy ulotek, jak i przy pomocy radia czy też megafonów, siły przebywające w bunkrach pod Azovstal są informowane, że mogą spokojnie wyjść, będą mieli zachowane życie, jeśli wyjdą z białą szmatą czyli poddadzą się. Ponieważ dowodzący tymi siłami Azow powtarza dramatyczne wołanie, że mogą się utrzymać najwyżej parę dni, to cóż prostszego byłoby dać kije z białymi szmatami, na początek wszystkim cywilom, kobietom czy dzieciom, żeby ci cywile mogli wyjść [jeśli oni tam rzeczywiście są, to do podziemi zostali zabrani].
Fakt że od kilku dni nie wypuszczono żadnych cywilów, płaczących kobiet z dziećmi przy piersi, spod ziemi, spod gruzu fabryk, świadczy, że ci cywile, te kobiety są tam przetrzymywani jako zakładnicy.
Według danych wywiadów w pułapce pod Azovstalą znajduje się również co najmniej kilkudziesięciu oficerów państw zachodnich, NATO, przypuszczalnie również oficerów polskich, którzy przedtem doradzali w wojnie przeciwko Rosji. Dla państw NATO to byłoby z kolei kompromitujące, gdyby ci oficerowie dostali się jako jeńcy w ręce armii rosyjskiej. Musieliby wtedy zeznawać o swoich zupełnie przecież nielegalnych działaniach w wojnie na Ukrainie. Czy zostaną oni tam wymordowani, jako kompromitujący, a jako katów ogłosi się wojska rosyjskie?
A ruskom na wymianę się też przydadzą, nie tylko do zeznań…
Spośród tych około 1000 bojowników czy żołnierzy ukraińskich, prywatnych pułków Azowi podobnych ugrupowań, fanatykami, którzy wolą tam zginąć, niż iść w niewolę do Rosjan, jest zapewne tylko kilku, może najwyżej kilkunastu dowódców. Cała reszta tych nieszczęsnych chłopców jest więc również zakładnikami jakiejś obłędnej ideologii. Oczekujemy z niepokojem jak ta sytuacja zostanie w najbliższych dniach rozwiązana, bo nie widać, najprawdopodobniej nie ma możliwości, żeby obecna sytuacja trwała dłużej niż kilka dni.
======================
mail:
Kompleks Azovstal 160 hektarów, ale 24 km obwodu. Miasto pod miastem; sześć poziomów, dawny schron przeciw–atomowy dla 40 000 ludzi. Modyfikowany od 2014 przez speców z NATO. Własna komunikacja podziemna itd .
Представители неонацистского полка «Азов» (*экстремистская группировка запрещенная в России) публикуют видео с откровенным пропагандистским налётом. На видео показано, как несколько человек в военной форме с нашивками «Азова»*, спускаются в подвал, причём один из этих лиц демонстративно на камеру заявляет, что «немного детям еды привезли». При этом видно, что с собой эти люди несут синий пакет, но содержимое его на камеру не демонстрируется. Лишь тот, кто снимает, говорит следующее:
Трошки привезли вам сладости. Трошки пособирали. Далее начинается, собственно говоря, та работа, ради которой сюжет и был затеян. Людям задают вопрос о том, где они находятся, какое сегодня число и в течение какого времени они в этом подвале находятся.
Опрошенные женщины и дети говорят о том, что находятся они на комбинате «Азовсталь» в Мариуполе, что еды и воды практически не осталось, что праздником для них является возможность пить горячий чай. И практически каждый из опрошенных говорит о необходимости предоставить «гуманитарный коридор». Причём говорят о коридоре для вывоза во Львов.
Если эти женщины и дети действительно находятся в бомбоубежище «Азовстали», то, исходя из видео, боевики «Азова» либо сознательно не сообщают им о том, что ежедневно с 14:00 до 16:00 открываются те самые гуманитарные коридоры, о которых они просят. Мало того, в любой момент из «Азовстали», как прекрасно известно теперь уже всему миру, можно выйти, подняв над собой белую ткань, определив тем самым свои намерения. Либо находящиеся в бомбоубежище прекрасно знают о такой возможности, но ими как живыми щитом продолжают пользоваться боевики «Азова». Есть ещё и третий вариант – когда многие из этих людей, зная о гуманитарных коридорах, просто боятся выйти наружу, так как от «защитников», которые приносят «трошки сладостей» можно ожидать и пули в спину, которую потом попытаются выдать за «военное преступление» бойцов ДНР или ВС РФ.
Как бы там ни было, но факт очевиден: «Азов» сам расписывается в том, что держит людей в заложниках, зная о предоставлении возможности выхода с территории комбината «Азовсталь». И это типичная террористическая деятельность, которую можно сколько угодно пытаться скрывать благими намерениями. Основная задача – выйти самим. Женщины и дети – как предмет откровенно грязного торга.
Мало того, это видео ставит и ряд вопросов: например, вопрос о том, если боевики приносят продукты гражданским лицам на «Азовстали», то почему несколько часов назад замкомандира экстремистского формирования С.Паламар в эфире британского канала (утверждал, что ведёт запись с мариупольского комбината) заявлял, что с мирными гражданами на «Азовстали» у него нет связи и он не знает, сколько людей находится в бомбоубежище?
Ещё вопрос о горящем ярком свете в подвалах, о заряженных телефонах как заявлено, «Азовстали» – при учёте того, что большинство кварталов Мариуполя обесточены. Опять же – если есть электричество и связь, то почему Паламар заявлял об отсутствии у него связи с гражданскими на территории предприятия?
Wojna na Ukrainie trwa już ponad miesiąc, a ani rozstrzygnięcia, ani końca nie widać. Trudno się temu dziwić w sytuacji, gdy na Ukrainie Rosja prowadzi wojnę z NATO. Wprawdzie NATO nie jest bezpośrednio zaangażowane w operacje wojskowe, ale, pod pretekstem samoobrony, dostarcza Ukrainie broń, amunicję i inne materiały wojenne za darmo, więc nie można tego nazwać zwyczajnym handlem.
Tylko do 27 lutego USA, Wielka Brytania, Kanada, Francja, Niemcy, Polska Belgia, Czechy, Holandia, Grecja, Litwa, Łotwa, Estonia, Portugalia, Rumunia, Słowacja, dostarczyły tam różnego rodzaju broń ogromnej wartości. Tylko USA do 27 lutego przekazały Ukrainie broń za prawie 3 miliardy dolarów, a przecież to był dopiero początek. Polska, przez którą przechodzi większość tych dostaw, zachowuje się wzorowo, bo – jak zauważył rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych pan Łukasz Jasina – „jesteśmy tutaj sługami narodu ukraińskiego, jego próśb”. Ta deklaracja była niewątpliwie szczera, toteż nic dziwnego, że władze ukraińskie zachowują się wobec opieszałych państw NATO mocarstwowo, zapewne w przekonaniu, że tak będzie również po wojnie, a może nawet zawsze? Być może właśnie dlatego została tam przyjęta jeszcze w lipcu ubiegłego roku ustawa o „rdzennej ludności Ukrainy”, która co prawda – jak się wydaje – dotyczy przede wszystkim Krymu, ale można też będzie interpretować ją szerzej – jak zajdzie taka potrzeba.
Na razie jednak wojna trwa, więc mamy trzy możliwości.
Pierwsza – że Ukraina tę wojnę wygra. Za wygranie uważam wyparcie Rosji ze wszystkich części państwa ukraińskiego, łącznie z Krymem. W takiej sytuacji Ukraina stałaby się niewątpliwie rodzajem regionalnego mocarstwa tym bardziej, że niezależnie od wyniku wojny, napłyną tam kolejne miliardy nie tylko na armię, ale również – na odbudowę ze zniszczeń. Czy w tych kosztach partycypowałaby również Rosja? Prawdopodobnie, gdyby jej klęska była spektakularna, czego wykluczyć przecież nie można, zwłaszcza opierając się na komunikatach ukraińskiego Sztabu Generalnego czy wywiadu.
Druga możliwość jest taka, że Ukraina tej wojny nie wygra, ale też nie przegra. Wtedy Rosja zajmie wschodnią, uprzemysłowioną część Ukrainy, odetnie ją od Morza Czarnego, pozostawiając w gestii ukraińskich władz słabiej uprzemysłowioną część zachodnią – dlatego w takim przypadku nie można mówić o wojnie przegranej przez Ukrainę. Z polskiego punktu widzenia ta możliwość wydaje się najbardziej korzystna, bo nadal mielibyśmy na wschodzie niepodległą Ukrainę, w dodatku – trwale skonfliktowaną z Rosją – ale nie mocarstwową.
Wreszcie możliwość trzecia – że Ukraina tę wojnę przegra, to znaczy – Rosja zmusi ją do kapitulacji, to znaczy – zainstaluje tam „bratni” rząd i zawrze z nim układ o przyjaźni – jak ze zbuntowanymi republikami: doniecką i Ługańską. Najbardziej prawdopodobna wydaje się dziś możliwość druga, bo – jak pokazuje sytuacja na froncie – Rosja uzyskanie lądowego korytarza do Krymu ma już w zasięgu ręki, podobnie jak odcięcie Ukrainy od wybrzeża czarnomorskiego. W tej sytuacji to Rosja jest zainteresowana w jak najszybszym zakończeniu działań wojennych i zawarciu z Ukrainą pokoju, a przynajmniej rozejmu, w którym Ukraina tę zmianę swoich granic przyjęłaby do wiadomości, nawet bez formalnego uznania.
Musimy bowiem pamiętać, że i Rosja nie może zbytnio przeciągać struny, bo przecież na Ukrainie wojuje z NATO – co prawda do ostatniego Ukraińca, niemniej jednak. Doświadczenia II wojny światowej, w której starła się „rasa”, „masa” i „kasa” pokazują, że rozsądek nakazuje, by z „kasą” się liczyć.
Porzućcie marzenia
Wspominam o tym wszystkim dlatego, że wojna na Ukrainie rozpaliła wyobraźnię wielu polskich patriotów do tego stopnia, że własne marzenia zaczynają brać za rzeczywistość. Czy naprawdę, czy tylko w nadziei, że w ten sposób przypodobają się Naczelnikowi Państwa, który w nagrodę hojnie ich wyfutruje za pośrednictwem spółek Skarbu Państwa – o to mniejsza – chociaż wykluczyć tego nie można, choćby z powodu, że ma on skłonności do – jak to nazwał Aleksander Smolar na etapie, gdy panu red. Michnikowi wywietrzał już z głowy entuzjazm do prezydenta Lecha Kaczyńskiego – „postjagiellońskich mrzonek”. Te „mrzonki” polegają na przekonywaniu, że Rosję, która jest „niepoprawna, trzeba „zniszczyć”, a wtedy, w wytworzonej w ten sposób politycznej próżni, powstanie organizm przypominający Rzeczpospolitą Obojga Narodów, oczywiście z Polską, jako jej politycznym kierownikiem.
Jest to wizja wprawdzie piękna, ale chyba zbyt piękna, by była prawdziwa. Rzecz w tym, że od czasów mocarstwowej Rzeczypospolitej, we Wschodniej Europie trochę się zmieniło. W XIX wieku zaczęły kształtować się tam nacjonalizmy: ukraiński, litewski i nieco później – białoruski – które powstawały w opozycji do polskości – i tak już zostało. Czy tak zostało z powodu podjudzania tych nacjonalizmów przez Niemcy i Rosję w celu szachowania Polski, czy też złożyły się na to również antypolskie antagonizmy na tle socjalnym, o to mniejsza, bo ważniejsze jest to, że ani Ukraina, ani Białoruś, ani nawet Litwa nie chcą nawet słyszeć o poddaniu się polskiemu kierownictwu politycznemu.
Jeśli już widzą jakąś wspólnotę z Polską, to raczej na zasadzie sformułowanej właśnie przez rzecznika MSZ w Warszawie pana Jasinę, który – chociaż został za to ofuknięty – może mieć więcej oleju w głowie niż Naczelnik Państwa, a w każdym razie – więcej poczucia rzeczywistości. Warto w tym miejscu przypomnieć, że „postjagiellońskim mrzonkom” prezydenta Lecha Kaczyńskiego położył kres prezydent USA Barack Obama, dokonując 17 września 2009 roku słynnego „resetu” w stosunkach amerykańsko-rosyjskich, którego politycznym owocem było proklamowane 20 listopada 2010 w Lizbonie „strategiczne partnerstwo NATO-Rosja”, będące najważniejszym postanowieniem „porządku lizbońskiego”, którego kamieniem węgielnym był podział Europy w strefę niemiecką i strefę rosyjską, prawie dokładnie wzdłuż linii Ribbentrop-Mołotow. I chociaż pod koniec 2013 roku prezydent Obama wysadził ten porządek w powietrze, z czego natychmiast skorzystała Rosja, by oskubać Ukrainę, to z „postjagiellońskich mrzonek” naszych Umiłowanych Przywódców pozostały jedynie kabotyńskie, lizusowskie okrzyki, jakie wydawali na kijowskim „majdanie” pod adresem Ukraińców.
Teraz było podobnie: „koncepcję” Naczelnika Państwa, by pod pretekstem uzbrojonej po zęby „misji pokojowej” NATO na Ukrainie wciągnąć Sojusz Atlantycki w „niszczenie Rosji”, zlikwidował prezydent Biden po wysłuchaniu opinii państw poważnych, a prezydent Zełeński, najwyraźniej przez kogoś oświecony, też się od „koncepcji” zdystansował się udając, że jej „nie rozumie”, chociaż zrozumiał w lot, a prawdziwe powody wyjaśnił już w następnym zdaniu: „Na szczęście albo niestety, to jest nasz kraj, a ja jestem prezydentem, więc to my będziemy decydowali, czy będą tu inne siły”.
On najwidoczniej też uważa, podobnie jak pan rzecznik MSZ Jasina, że Polska, jeśli już, to co najwyżej może być „sługą narodu ukraińskiego” oczywiście pojmowanego według kryteriów przewidzianych w ustawie „o rdzennej ludności Ukrainy”. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że znaczna część narodu ukraińskiego już przeniosła się do Polski, która właśnie służy mu, jak tylko może, poczytując to sobie za cnotę. Czy ten kubeł zimnej wody na Naczelnika podziałał – nie można wykluczyć, bo zaraz po fiasku „koncepcji” proklamował powrót do rozdziobywania katastrofy smoleńskiej. Przy jej pomocy „zniszczyć Rosji” się jednak nie da, ale oczywiście zaprzyjaźnione media będą nadal opływały w dostatki.
Nasz wybór
W tej sytuacji Polska ma dwa wyjścia: albo pozostać w Unii Europejskiej, to znaczy – pożegnać się już nawet nie z „postjagiellońskimi mrzonkami”, ale nawet z mrzonkami o niepodległości i zgodzić się na status niemieckiego landu w IV Rzeszy, albo podjąć próbę przyłączenia się do Stanów Zjednoczonych, jako kolejny stan tego państwa. To co prawda oznaczałoby również konieczność rezygnacji z mrzonek o niepodległości, ale – jak w swoim czasie mówił mi Guy Sorman – porównywać można tylko możliwości istniejące z istniejącymi. Zatem tak naprawdę stoimy przed alternatywą – czy zostać niemieckim landem, czy stanem USA. Jaka jest nasza sytuacja jako niemieckiego landu – to już mniej więcej wiemy na podstawie doświadczeń dotychczasowych – a ona może tylko się pogarszać w miarę, jak w Unii Europejskiej będzie narastał socjalizm, a presja na promocję sodomczyków i ekologizmu będzie narastała do poziomu paranoi.
Stany Zjednoczone od pewnego czasu pod tym względem lepiej nie wyglądają, ale tam pozycja prezydenta Bidena i Partii Komunis…, to znaczy pardon – oczywiście Partii Demokratycznej, nie jest taka znowu silna, by to się nie mogło zmienić, a ponadto – w odróżnieniu od Unii Europejskiej, panuje tam większy pluralizm prawny. Na przykład, mimo że w USA panuje zakaz poligamii, senat stanu Utah zdecydował, że w tym stanie nie jest ona przestępstwem, tylko wykroczeniem, za które grozi symboliczna grzywna, a jest to zaledwie wstęp do całkowitej legalizacji wielożeństwa. Zatem, chociaż administracja prezydenta Józia Bidena forsuje wszystkie możliwe zboczenia, być może udałoby się uchronić Polskę jako jeden ze stanów USA przed tą plagą?
Wprawdzie Polska leży daleko od Ameryki Północnej, ale Hawaje też leżą ponad 3500 kilometrów od zachodniego wybrzeża, czyli w odległości mniej więcej takiej jak Portugalia od Polski, więc niekoniecznie musiałoby to być przeszkodą tym bardziej, że Izrael, który wprawdzie formalnie nie jest stanem USA, przecież wywiera na politykę tego państwa znacznie większy wpływ niż np. Arizona, a leży od Ameryki jeszcze dalej. Odległość, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, nie powinna być problemem, zatem zajmijmy się potencjalnymi korzyściami takiej zmiany.
Co prawda musielibyśmy pożegnać się z mrzonkami o niepodległości, ale w Unii Europejskiej nie mamy żadnej innej alternatywy, co zostało postanowione w traktacie z Maastricht, który wszedł w życie w 1993 roku. W tej sytuacji opowieści o „Europie Ojczyzn”, to kolejna mrzonka, jeszcze większa od tych „postjagiellońskich”. Szkoda każdego słowa. Gdyby tedy Polska została kolejnym stanem USA, to nie musielibyśmy z trwogą i niepewnością myśleć o art. 5 traktatu waszyngtońskiego, bo on nie miałby tu nic do rzeczy, zaś ewentualny atak Rosji na Polskę byłby już uderzeniem na Stany Zjednoczone. Jak pamiętamy, nigdy nic takiego się nie zdarzyło, bo zgodnie z doktryną elastycznego reagowania i Rosja i USA konfrontują się ze sobą bezpośrednio, ale na przedpolach, np. na Ukrainie. W tej sytuacji Ameryka przestałaby promować w Polsce narwańców, na czym nasza scena polityczna mogłaby tylko skorzystać. Nie musielibyśmy też kombinować, za co uzbroić dodatkowe 200 tys. żołnierzy, o których chcemy powiększyć naszą niezwyciężoną armię, bo zatroszczyłyby się o to Stany Zjednoczone, nawet bez specjalnych próśb z naszej strony. Zresztą skoro już teraz pan prezydent Duda mówi o kilkunastu, a w porywie serca gorejącego – nawet o kilkudziesięciu tysiącach żołnierzy amerykańskich w Polsce, to gdyby było ich 300 tysięcy, wielkiej różnicy by nie było tym bardziej, że i tak i tak podlegaliby oni rozkazom z Waszyngtonu, natomiast rozkazom Warszawy mogłaby podlegać obrona terytorialna – jak w USA gwardia narodowa.
Po drugie jako stan USA musielibyśmy wystąpić z Unii Europejskiej, za co prawdopodobnie nie spotkałyby nas żadne konsekwencje, przynajmniej dopóty, dopóki wojska amerykańskie stacjonują w Niemczech. Nie byłoby łamania sobie głowy, czy przystępować, czy nie przystępować do unii walutowej, bo walutą naszą stałby się dolar. Nie muszę dodawać, że moglibyśmy w jednej chwili plunąć na wszystkie „wyroki” TSUE i nie przejmować się karami, jakie na nas nakłada, bo Ameryka zaraz pokazałaby mu ruski miesiąc. Niewiarygodne, ale dzięki przystąpieniu do USA, moglibyśmy przestać się obawiać nawet o roszczenia żydowskie. Żydzi w stosunku do USA żadnych roszczeń majątkowych nie wysuwają, kontentując się subwencją rządu amerykańskiego, którą – jak piszą uczeni politologowie w książce „Lobby izraelskie w USA” – zaraz pożyczają temu rządowi na wysoki procent. Wprawdzie Stany Zjednoczone przyjęły ustawę nr 447, ale przecież ani myślą zmieniać własnego prawa w taki sposób, w jaki sugerowały tam Polsce, więc również pod tym względem byłoby bezpiecznie.
Jedyną trudność, jaką widzę, to kwestie językowe, ale to rzecz mniejszej wagi, bo – po pierwsze – coraz więcej młodych ludzi używa cudzoziemskich słów, jak „hejt”, albo inne takie, po drugie – w Stanach Zjednoczonych też nie wszyscy mówią po angielsku, nawet przeciwnie – coraz więcej mieszkańców USA mówi językiem hiszpańskim i na przykład nawet na lotnisku w Chicago już kilka lat temu zauważyłem napisy w obydwu językach, chociaż przedtem były tylko po angielsku. No to dlaczego w naszym stanie język polski nie miałby być dominujący – oczywiście obok urzędowego angielskiego? Jak widzimy, chyba będziemy musieli zrewidować nasze dotychczasowe spojrzenie na to, co realne i to, co nierealne, bo ewentualny akces do USA jest chyba bardziej prawdopodobny, a przede wszystkim – bardziej realistyczny – niż „postjagiellońskie mrzonki” starzejącego się Naczelnika Państwa.
Jak informują rosyjskie źródła, USA planują w swojej bazie wojskowej w Ramstein (Niemcy) konferencję państw wspierających militarnie Ukrainę
Na najbliższy wtorek, 26 kwietnia USA zaprosiły do swojej bazy lotniczej w Ramstein ministrów orony państw zachodnich by wspólnie omówić kwestię udzielania pomocy wojskowej rządowi w Kijowie. W spotkaniu mają wziąć udział przedstawiciele ponad 20 państw, bo tyle w międzyczaie jest zaangażowane w dostarczanie pomocy wojskowej Ukrainie.. Jak wyjaśniło Ministerstwo Obrony USA, celem spotkania jest wypracowanie wspólnej długoterminowej (!) koordynacji w zakresie potrzeb wojskowych Ukrainy, „aby zapewnić poszanowanie suwerenności Ukrainy”. Na spotkaniu zostanie dokonana ocena sytuacji bojowej oraz zostaną przyjęte środki mające na celu wzmocnienie ukraińskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego, również po zakończeniu operacji wojskowych. Spotkanie nie odbędzie się jednak w formacie NATO, lecz w szerszym gronie.
Według rzecznika Pentagonu Johna Kirby’ego, na Ukrainę odbywa się obecnie 8-10 lotów dziennie [najwyraźniej mowa jest tu o lotach wojskowych samolotów transportowych z Polski] dostarczających sprzęt wojskowy i broń. Według niego, mimo że sprzęt jest pochodzenia zachodniego, Siły Zbrojne Ukrainy dobrze radzą sobie z jego opanowaniem, m.in. dzięki temu, że proces szkolenia został zorganizowany poza granicami Ukrainy.
Ponad tydzień temu Władimir Putin powiedział, że Zachód, dostarczając systemy bojowe siłom zbrojnym, popycha rząd kijowski do rozlewu krwi. Ostrzegł, że transporty wojskowe będą przez armię rosyjską ostrzeliwane.
PS: W zeszły czwartek, 21 kwietnia ukraiński samolot transportowy An-26 spadł w północnej części obwodu zaporoskiego. Oficjalna wersja podawana przez stronę ukraińską głosi, że samolot zahaczył o linię energetyczną. Jak jednak widać na poniższym zdjęcou linie wysokiego napięcia w pobliżu miejsca wypadku są nienaruszone. Najprawdopodobniej było to samobójcze omyłkowe zestrzelenie z przenośnego systemu obrony powietrznej którym ukraińska obrona terytorialna dysponuje od niedawna.
Brytyjski premier Boris Johnson potwierdził, że ukraińscy żołnierze są szkoleni z obsługi przekazywanego im sprzętu również na terenie Wielkiej Brytanii. Przy okazji powiedział, że nauka obsługi sprzętu przeciwlotniczego odbywa się w Polsce. Ta wypowiedź zbulwersowała polskiego generała. – To kuszenie zła – skomentował Waldemar Skrzypczak, generał broni SZ RP w rezerwie.
Premier Wielkiej Brytanii poinformował, że ukraińscy żołnierze szkolą się zarówno w Polsce, jak i na Wyspach. Zdradził też, czego te szkolenia dotyczą.
Szkolenie ukraińskich żołnierzy w Polsce i Wielkiej Brytanii
– Mogę powiedzieć, że obecnie szkolimy Ukraińców w Polsce w zakresie użycia obrony przeciwlotniczej i w Wielkiej Brytanii w zakresie użycia pojazdów opancerzonych – ujawnił Boris Johnson w czasie pobytu w Indiach.
Rzecznik brytyjskiego premiera potwierdził później, że w Wielkiej Brytanii przebywa obecnie kilkudziesięciu Ukraińców, a stacja Sky News podała, powołując się na urzędnika rządowego, że w zeszłym tygodniu do Wielkiej Brytanii przybyło ponad 20 ukraińskich żołnierzy w celu przeszkolenia ich w zakresie obsługi 120 pojazdów wojskowych przekazywanych Ukrainie przez brytyjski rząd.
Poza szkoleniem na pojazdach opancerzonych, Mastiff, Wolfhound i Husky, Ukraińcy będą mieli okazję zobaczyć, jak używać ambulansu Samaritan oraz opancerzonych pojazdów rozpoznawczych Sultan i Samson.
– Takie wypowiedzi to kuszenie zła – nie ma wątpliwości gen. Waldemar Skrzypczak, który uczestniczył m.in. w misjach w Iraku. – Trudno sobie wyobrazić, że kiedy byliśmy na misjach za granicą, żeby któryś z polityków opowiadał o naszych planach czy szkoleniach w telewizji.
Generał Skrzypczak podkreśla, że takie wypowiedzi polityków są wyjątkowo nieodpowiedzialne i oddają pole wojskom Władimira Putina, które są doskonale poinformowane o zamierzeniach przeciwnika.
– Premier Wielkiej Brytanii ujawnia tajemnicę wojskową. Brzydkie słowa cisną się na usta… Szkolenie wojskowe to sprawy wojska, w takiej sytuacji tajne. Niech ten człowiek się ogranie i pomyśli, zanim powie takie rzeczy – mówi ze zdenerwowaniem gen. Skrzypczak.
I dodaje, że takie zachowanie może wywołać katastrofalne skutki.
– Pan premier może nie zdaje sobie z tego sprawy, ale takimi wypowiedziami naraża powodzenie całej operacji wojskowej, a także bezpieczeństwo żołnierzy – podkreśla Waldemar Skrzypczak.
==========================
[rzeczywiście, Rosjanie o tym piszą: https://topwar.ru/195381-polskij-general-britanskij-premer-razboltal-voennuju-tajnu.html